Skrajnie lewicowi aktywiści niszczą krzyż na mont saint-loup.

Data: 22.05.2020 13:21

Autor: Monte

archive.ph

🇨🇵 🏳️‍🌈 SKRAJNIE LEWICOWI AKTYWIŚCI NISZCZĄ OGROMNY KRZYŻ NA MONT SAINT-LOUP

✝️ Pic Saint Loup to specjalna góra, symbol południa Francji, na szczycie której stoi ogromny katolicki krzyż.

♀️ Kilka dni temu działacze „feministyczni” przecięli krzyż i zakryli to miejsce tagami antykatolickimi i LGBT.

🙄 Zauważysz niezwykłą odwagę skrajnej lewicy, która atakuje krzyże na szczytach gór, nie dotykając nigdy półksiężyców w sercu miast. Sekularny podział.

📌Ten atak miał miejsce w szerszym kontekście ataków antychrześcijańskich we Francji, z setkami ataków każdego roku, jak wyjaśniliśmy w tej infografice(zamieszczam w komentarzu)

📎 Źródło: France 3 (MSM)

#chrzescijanstwo #katolicyzm #bekazlewactwa #zlo #antychryst #europa #francja

Data: 15.04.2020 08:25

Autor: Ijon_Tichy

Ciekawostka.

ADRENOCHROM

Jest to substancja chemiczna o wzorze cząsteczkowym C₉H₉NO₃ wytwarzana w ludzkim ciele, gdy utlenia się adrenalina. Każdy ssak w obliczu śmierci produkuje ogromne ilości adrenaliny jednak gdy zbliżająca śmierć jest poprzedzona cierpieniem ssaki produkują substancję metabolizowaną z adrenaliny, zwaną adrenchrom. Pozyskanie go na świeżo z żyjącej, torturowanej ofiary daje najlepszą jakość narkotyku.

Osoby, które zażywają adrenochrom porównują jego działanie jako połączenie działania psylocybiny i LSD, lub amfetaminy i LSD. Wzrost adrenaliny, poszerzenie świadomości, euforia, a nawet halucynacje, intensywna percepcja – stąd popularny w orgiach seksualnych.

Ps. Lokalizacja Zuckerberga na załączonym zdjęciu, to Little St. James Island, czyli "wyspa orgii" Jeffrey'a Epsteina.

#narkotyki #ciekawostka #zlo

Data: 31.03.2020 07:47

Autor: Ijon_Tichy

Ciekawostka, szczególnie do @BlaziuBlaz ale też do @Emil18 który pisał, że nie rozumie posta kolegi @LadacznicoOdporny. Ale też dla każdego z Was. Potraktujcie to jako ciekawostkę:

Przyjrzyjcie się najpierw tym obrazom. Jej autorem jest pani Małgorzata Maćkowiak. Myślicie, że to bezsensowny zbiór figur? Nic bardziej mylnego…

Nie tylko ja, ale miliony osób na całym świecie potwierdzają, że kontakt z planem astralnym jest rzeczywisty i nie jest wytworem wyobraźni. Takie rzeczy się dzieją naprawdę, są rzeczywiste i nie mają nic wspólnego z migrenami, chorobą, czy problemami psychicznymi. I wielu ludzi praktykuje takie rzeczy i doświadcza kontaktu ze sferą duchową całymi latami. Praktyki te mają swoje "szkoły" i "studia" i można się ich zwyczajnie nauczyć. Jednak wbrew powierzchownej niewinności są to sprawy powiązane z czystym złem i każdy, kto w to wejdzie, prędzej czy później srogo tego żałuje. To powoduje prawdziwe spustoszenie w ludzkiej duszy.

Ludzie, którzy to praktykują, są to bardzo często poważne osoby, wykształcone i pełniące ważne funkcje. Na przykład moja wykładowczyni ze studiów, artystka o nazwisku Maćkowiak, albo architekt, który współpracował z moją żoną, gdy pracowała w biurze architektonicznym – oficjalnie się tym zajmowali, akurat nie ukrywali tego. A także wielu innych, których miałem okazję poznać. Są to ludzie, którzy normalnie funkcjonują, niektórych z nich znacie osobiście i nie zdajecie sobie sprawy z ich praktyk, bo zazwyczaj nie chwalą się tym.

To wszystko o czym od kilku dni piszę i wspominam w tagu #opowiescizkrypty dzieje się naprawdę, wbrew płynącym z ignorancji przekonaniom i pragnieniom materialistów ontologicznych i ich irracjonalnemu racjonalizowaniu (tak, jest to oksymoron, którego użyłem świadomie, bo świetnie opisuje postawę materialistów ontologicznych, którzy z wręcz niepojętym i wymagającym ogromnej wiary uporem odrzucają wszelkie, niezliczone świadectwa tak wielu ludzi). Redukowanie całej rzeczywistości do tego, co dostępne jest na co dzień naszym pięciu zmysłom, jest naiwne.

Pani Maćkowiak była moją wykładowczynią na studiach. Ona jest zadeklarowaną buddystką, ale w rzeczywistości jej zainteresowania i praktyki wykraczają znacznie poza buddyzm, jest to raczej New Age, które łączy w sobie różne pokrewne mistyczne praktyki i zagadnienia.

Jej obrazy nawiązują do ezoteryki, geometrii ezoterycznej, mandali, symbolizmu świata astralnego, kosmosu, podświadomości, nadświadomości itd. Oprócz zakodowanej symboliki (którą ja określam jako okultystyczną) ulubiła sobie literę "A", którą prezentuje często na swoich obrazach, a prawdopodobnie jest odwołaniem do hebrajskiej, kabalistycznej litery "Alef" – pierwszej litery w kabale, która najogólniej mówiąc symbolizuje relacje człowieka z boskością. W ten sposób interpretuję fakt, że ona umieszcza te literę na niektórych swoich obrazach, ponieważ ona ulubiła sobie tematykę relacji świadomości ludzkiej z planem astralnym, ze stanem doświadczania kontaktu ze sferą duchową.

Pani Mackowiak używa sentencji: "„Artysta to tłumacz, ktoś, kto nauczył się przekładać na swój własny język obce języki kamieni, ptaków, snów, ciała, świata materialnego, świata niewidzialnego, seksu, śmierci, miłości. Inny język, to inna rzeczywistość.” Moje obrazy są konsekwencją poszukiwań wizualnych interpretacji rzeczywistości. Mojej rzeczywistości."

Pisze też o sobie: " to nieprawda, że urodziliśmy się dwadzieścia, czterdzieści, pięćdziesiąt lat temu. Tak naprawdę urodziliśmy się 10-14 miliardów lat wcześniej. Urodziliśmy się razem z tajemnicą wszechświata, która jest w nas zapisana. Nerw tajemnicy przenika umysł, ciało, ale jest również rejestratorem kosmologicznej pamięci".

To tylko przykłady jej przekonań, które wyraża w sztuce. Nie wypływa to z czegoś, co przeczytała i w to uwierzyła. Ona praktykuje i doświadcza czegoś, w co materialista ontologiczny, ateista nie uwierzy, bo jest ignorantem (nie piszę tego w obraźliwym sensie).

Oto dwa przykładowe obrazy pani Maćkowiak, żaden z zaprezentowanych na obrazach symboli nie jest przypadkowy:

#ezoteryka #okultyzm #newage #astral #duchowosc #swiadomosc #zlo

Data: 31.03.2020 04:38

Autor: LadacznicoOdporny

@Ijon_Tichy

Wygląda na to, że teraz kolej na moją opowieść.

Chciałem opisać wszystko chronologicznie, cofając się aż do czasów małego dzieciaka, ale ostatnio krucho u mnie z czasem i ograniczę się do opisu momentu kulminacyjnego i kluczowych okoliczności. W sam raz gdyby ktoś nie mógł zasnąć ;) Te wszystkie detale które pominę też mają znaczenie i na pewno budują tło dla całej historii. Dzisiaj opiszę tylko te najważniejsze. Wszelkie „smaczki” mam nadzieję dopisać do końca kwietnia.

Moja opowieść może być niezrozumiała dla osób które nigdy nie medytowały lub nie przeżyły niczego podobnego. Przepraszam jeśli porównania okażą się niewystarczające i proszę o wyrozumiałość.

Tak jak już tu kiedyś pisałem. Wiem o istnieniu świata duchowego. Wiem o tym, że istnieje Bóg, ponieważ doświadczyłem jego konkurencji. Doświadczyłem czystej nienawiści, żądzy śmierci i zepsucia, spersonifikowanego zła. Coś takiego nie byłoby w stanie stworzyć świata w którym żyjemy, a puszczone samopas na pewno by go zniszczyło. Jednak świat nadal istnieje. Musi być więc siła przeciwna, a zarazem silniejsza. Musi więc być nad nami pasterz który chroni nas od złego.

Cała historia jest jedynie punktem kulminacyjnym. Momentem w którym przeciwnik pokazał swoje oblicze. Ale każdy skutek ma przyczynę. Przyczyny rozciągały się na tygodnie przed momentem który odebrał mi spokój ducha na wiele lat. Prawdę mówiąc dopiero w ostatnich latach powoli uzyskuję stan równowagi i posiadania większej ilości odpowiedzi niż pytań. Teraz mam już lvl 25+. Opisywane wydarzenia działy się w okresie kiedy miałem 12 lat. Jeśli dobrze pamiętam wszystkie nadprzyrodzone efekty ustąpiły do czasu moich 13 urodzin. Poza strachem. Poza wątpliwościami. Poza (ze wstydem przyznaję) poczuciem żalu do Boga, że dopuścił do mnie takie doświadczenie. Poza utratą poczucia sensu w życiu. To wewnętrzne rozbicie towarzyszyło mi z przerwami jakieś 10 lat.

Pozwólcie że zignoruję czas i przestrzeń będące przyczyną oraz zapowiedzią, a przejdę do opisu nocy która zniszczyła dotychczasowego mnie.

Gdy słyszysz słowa, to musisz rozpoznać język, zdekodować go i dopiero uzyskujesz w swoim umyśle ich sens. Tutaj był przekaz samego sensu, bez żadnych słów. Miało to miejsce w nocy. Spałem. Czysta myśl innego człowieka po prostu pojawiła się w moim umyśle. Była to prośba o pomoc od dziewczyny którą wtedy traktowałem jako przyjaciela za którego mogłem oddać życie. Czułem że cierpi. Przyjąłem wezwanie. Nie da się tego dokładnie opisać. Moja czysta wola by jej pomóc przekształciła się w duchowe działanie. Poczułem jej świadomość obok mnie, już po drugiej stornie bariery mojego umysłu, od środka. Była już bezpieczna, otoczona barierą mojego snu, moich spokojnych myśli. Była tam gdzie ja. Wewnątrz mojego śpiącego umysłu. Tam gdzie każdy człowiek czuje się najbezpieczniej. Tam gdzie co noc twoja świadomość bezkarnie i bezpiecznie rozbija się na fragmenty i łączy na nowo. W siedlisku całej twojej osoby i źródle wszystkich myśli, tuż obok centrum twojego jestestwa. Twojego jedynego azylu, którego nikt nigdy nie skaził.

Po chwili poznałem że nie jest sama. To był najgorszy moment w moim życiu. Gdy to pisze mam gęsią skórkę na całym ciele (serio, przez chwile poczułem jak mi włosy na głowie stają dęba). Okazało się, że razem z nią weszła do mojego umysłu jej towarzyszka (demon lub diabeł ale nazywany żeńskim imieniem, które przemilczę). Mój umysł zaczęła wypełniać obecność tego czegoś. Była potężna, nie do odparcia. Zalała go całego, tak że moja istota w tym umyśle była niczym kropla wody w oceanie smoły. Byłem tym otoczony. To coś stanowiło cały świat którego doświadczałem. Była to czyta nienawiść. Nienawiść gorsza od wszystkiego co zdołacie sobie wyobrazić i większa od wszystkiego co ja jestem w stanie sobie przypomnieć. To coś nie znało litości, było jej przeciwieństwem. Powiedzieć, że to chciało mnie zabić to jak nie powiedzieć nic. To dążyło do całkowitego unicestwienia mojego jestestwa. Do zanegowanie tego że jestem, że byłem, żadnego „będę” już nie było na horyzoncie. Do tego bym „ja” nie mógł istnieć nawet jako nieożywione pojęcie. Do czegoś gorszego niż śmierć. To było czyste zło. Działało tylko w jednym kierunku – zniszczenia, nienawiści, splugawienia. To był atak w którym to coś nie pozostawiło miejsca na to bym mógł przeżyć.

Kropla mojej świadomości zaczęła maleć do rozmiaru atomu. Każda myśl którą chciałem scalić była rozrywana, nie dało się stworzyć żadnej, wszystkie przeszły w niebyt. Nie miałem żadnego punktu odniesienia, byłem już oderwany od życia. Nie było niczego czym mógłbym wyznaczyć przestrzeń. Nie było też niczego czym mógłbym opisać czas. Wpadłem w wieczność i pustkę (może właśnie to było nazywane w Biblii Szeolem? Stan oderwania duszy od życia.) Również każdy zamiar został zniszczony. Do poległych dołączyły idee, wszelkie naturalne zapędy serca do których nie potrzeba było myśli.

Zostało mi jedno. „Ja jestem.” Tak mógłbym przetłumaczyć na ludzki język ostatnie co mi zostało. Właściwie, to „ja” można wykreślić. Było samo „Jestem.” Wszak moje ego umarło już „dawno” i ja jako człowiek, tożsamość już nie istniałem. Było „Jestem.” Bez opisu osoby. Tabula rasa. Było coś jeszcze. Wszechogarniająca, wieczna nienawiść. Chcąca pozbawić mnie tego „Jestem.” Zniszczyć to. Wymazać moją egzystencję. Czułem że się zapadam. Czułem grozę prawdziwej śmierci. Czułem grozę widma zniszczenia mojej duszy. Czułem tez potęgę nienawiści i plugawości bytu który chciał mnie unicestwić. To trwało wieczność. Było tylko to.

Istnienie tego jedynego „Jestem”, które mi pozostało była niezachwiane. Byłem otoczony złem, bez żadnej własnej mocy którą mógłbym się bronić, a jednak moja dusza przetrwała. Zło na pewno nie odstąpiło od swoich zamiarów. Coś nie pozwalało mu mnie unicestwić. Nie wiem czy wynikało to z nieśmiertelności duszy czy ingerencji sił wyższych.

Powróciłem do żywych. Nie wiem jak. Usiadłem na łóżku i lały się ze mnie łzy. Byłem pustą, sterroryzowaną duszą. Po chwili (wiecie jakie to jest piękne gdy macie ponownie wokół siebie czas i przestrzeń?) zaczęły w mojej świadomości pojawiać się wspomnienia przeżytego życia. Od dziecka aż do ówczesnego momentu. Zaczął mi się wgrywać software. Widziałem całe swoje życie. Każdy punkt w którym zgrzeszyłem. Podczas tego procesu rozumiałem wszystko w moim życiu, widziałem je prawdziwie. Dotarłem świadomością do aktualnego punktu w czasie i wszystko ponownie pokryło się mgłą ograniczonego ludzkiego zrozumienia. Razem ze swoją tożsamością odzyskałem swoje grzechy. Odzyskałem swoje „ja” i utraciłem czystość której przez chwilę mogłem doświadczać. Po czym na wszystko padł terror wspomnień tego czego doświadczyłem. Zrodziło to pytania i wątpliwości na które odpowiedzi szukam do dzisiaj. Zrodziło to też smutek i strach które towarzyszyły mi z dekadę. Po tym doświadczeniu już nigdy nie czułem się kompletny. Jakbym coś utracił. Jakaś część wewnętrznej radości wtedy we mnie umarła. Myślę że to na zawsze pozostanie we mnie żywe. Ale mam też nadzieję, że kiedyś ta rana się zagoi, a to doświadczenie wyda dobry owoc. Wciąż mam nadzieję, że to miało wyższy sens.

W tym momencie muszę zakończyć swoją opowieść, choć nie był to koniec duchowych doświadczeń. Piszę to już prawie dwie godziny. Mam 4.50 na zegarze. A jutro czeka mnie pracowity dzień. Czas iść spać. Dobrej nocy Lurki i Lukrecje :)

#duchowosc #truestory #demony #zlo #wiara #pieklo #religia #historiaprawdziwa #wyznanie

Data: 17.08.2019 08:48

Autor: Ijon_Tichy

"CHODZIŁO WYŁĄCZNIE O PIENIĄDZE"

Była szefowa klinik aborcyjnych, Carol Everett w książce pt. "krwawe pieniądze" przyznaje, że nie chodziło o pomoc kobietom, lecz wyłącznie o pieniądze. Schemat był prosty:

– Rozpoczynano od założenia organizacji non profit, która dzięki swojemu statusowi korzystała z przywilejów podatkowych.

– tworzono następnie sieć ośrodków oferujących darmowe testy ciążowe i "porady". Bezpłatność miała przyciągnąć jak największą ilość kobiet, a tzw. "[porady" miały nakłonić kobietę do usunięcia ciąży.

– Po stwierdzeniu ciąży i rozmowach (manipulacji) kobiety kierowane były do "klinik" aborcyjnych, które kierowane były PRZEZ TĘ SAMĄ EKIPĘ (SIC!)

– Utrzymywano bezustanny kontakt z pracownikami społecznymi, którzy mogli kierować ciężarne kobiety do aborcyjnych placówek.

– Everett kierowała siedmioma ośrodkami. Przyznaje, że w rozwinięciu biznesu bardzo pomogły jej środowiska feministyczne.

NARAL – organizacja, która od 1968 roku prowadziła przemyślaną strategię mającą na celu legalizację aborcji w USA. W ciągu 5 lat intensywnej kampanii udało się im przekonać Sąd Najwyższy USA do wydania w 1973 r. decyzji legalizującej aborcję NA ŻĄDANIE DO 9 MIESIĄCA CIĄŻY. Od tamtej pory w Stanach Zjednoczonych życie "legalnie" straciło około 60 milionów nienarodzonych dzieci.

Profesor Nathanson – założyciel NARAL, który przyczynił się do wykonania 75 tysięcy aborcji, z których wiele wykonał osobiście – wyznaje, że dokonano całego szeregu kłamstw, manipulacji, fałszerstw i innych podłości, by przekonać społeczeństwo do tego, że liberalizacja aborcji jest konieczna. Skutkiem m.in. tej działalności stał się ogólnoświatowy paradygmat, który przyczynia się do postępującej liberalizacji prawa aborcyjnego na świecie. Zdaje się jednak, jakby nie miał znaczenia fakt, iż chodzi wyłącznie o przemysł – ogólnoświatowy, gigantyczny, wielomiliardowy przemysł śmierci.

NIEKTÓRE Z METOD KŁAMSTWA I MANIPULACJI ABORCJONISTÓW:

Prof. Nathanson stwierdza: "W walce na rzecz aborcji wykorzystywane było cyniczne kłamstwo". W swoich wyznaniach ujawnia metody działania aborcjonistów.

1- Fabrykowano sondaże.

2 – Straszono ciążą, przedstawiano ją jako śmiertelne zagrożenie, na równi z najgroźniejszymi chorobami.

3 – Ogłaszano, że rocznie około 10 tys. kobiet umiera z powodu dokonywania nielegalnych aborcji. W rzeczywistości było to zaledwie 200 takich przypadków.

4 – Oznajmiano, że rocznie dokonuje się ponad milion nielegalnych aborcji, podczas gdy było to ok. 100 tys.

5 – W mediach wyśmiewano środowiska "pro-life" i kłamano, że przeciwni aborcji są tylko duchowni, a nie osoby świeckie.

6 – Ze sporym sukcesem blokowano informacje o naukowych dowodach przemawiających "za życiem".

Profesor Nathanson w roku 1979 zobaczył proces dokonywanej przez siebie aborcji na USG i widział, jak dziecko walczy, odpycha rączkami narzędzia i "krzyczy", rusza buzią próbując krzyczeć w łonie matki. Od tamtej pory stał się zagorzałym przeciwnikiem aborcji i prowadził intensywną walkę ze złem, do którego się przyczynił….

W oparciu o książkę: "Pułapka gender" – Marzena Nykiel.

#zlo #smierc #cywilizacjasmierci #aborcja #biznes #feminizm #gender #ksiazka #kontrowersje

Data: 10.07.2019 03:55

Autor: Ijon_Tichy

Właśnie się obudziłem, bo miałem bardzo realistyczny, bardzo mroczny sen. Sen był bardzo długi, jak nigdy i mocno wkręcający, bo bardzo dobrze i przekonywująco poukładany. Przyczyną było chyba to, że ostatnimi czasy dość dużo czytałem na temat ezoteryki, kabalistyki i symboliki z tym związanej.

W tym śnie moi znajomi urządzili imprezę w plenerze, na której nieoczekiwanie pojawili się jacyś performance animatorzy, którzy udawali satanistów. Zaprosił ich jeden z kolegów, bo chciał nam zrobić niespodziankę. Wyglądali naprawdę mrocznie, choć na pierwszy rzut oka wydawało się, że wszystko z nimi ok. W trakcie snu zrozumiałem, że to prawdziwi sataniści, nie aktorzy

Animatorzy wręczyli każdemu z nas spory (około 15 cm średnicy), ale płaski kamień, a więc lekki. Były na nim wyryte runy i napisy po Polsku. Następnie zaczęli opowiadać historię powstania tzw. gwiazdy Dawida, czyli w rzeczywistości przejętego przez króla Salomona symbolu Saturna, Kijuna, Astoret, Izydy i o tym, jak Izrael odszedł od Boga do jawnego satanizmu (swoją drogą, to jest prawda).

Nie będę pisać wszystkiego, ale to było bardzo realistyczne i trwało bardzo długo. Później każdy z nas musiał spróbować odczytać napisy na kamieniu i w nawiązaniu do opowiedzianej historii rozszyfrować sens zapisanych znaków i symboliki.

Zaczęło się robić super mega mrocznie, bo kamienie miały na sobie symbole satanistyczne, daty i jakieś inne niezrozumiałe zapiski i grafiki.

Wszystko w ponurej, zimnej atmosferze mroku, wszechobecnego zła. Nie zabrakło ołowianych chmur, które w miarę rozwijania snu coraz bardziej nadciągały tworząc dodatkowe wrażenie.

Ogólnie nie da się oddać tego wrażenia, powiem tylko, że od bardzo dawna nie miałem tak wyrazistego, bardzo dobrze sklejonego i długiego snu. Najbardziej dziwny jest ten mrok i zło w tym śnie.

#sen #zlo #izrael #satanizm #kabala #ezoteryka

Data: 20.06.2019 08:39

Autor: Ijon_Tichy

A oto słowa Jezusa Chrystusa, które prosto i wyraźnie tłumaczą, w jaki sposób ludzie dzielą się na tych, którzy pokochali Jego nauki i na tych, którzy nienawidzą chrześcijaństwa.

Ewangelia Jana 3:19-21

(19) A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. (20) Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. (21) Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

Dlatego też Jezus dodał w innym miejscu, że jego naśladowcy musza przyzwyczaić się do niesprawiedliwej nienawiści, drwin, oszczerstw, a nawet tego, że będą zabijani tylko dlatego, że wyznają Jego imię.

Ewangelia Jana 15:18-21

(18) Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie najpierw znienawidził. (19) Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. (20) Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. (21) Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.

#biblia #chrzescijanstwo #wiara #dobro #zlo #religia #swiatloswiata

Data: 14.06.2019 08:48

Autor: Ijon_Tichy

"Oszustwo grzechu"

Nie daj się oszukać grzechowi. Jeżeli prowadzisz życie w grzechu, prędzej czy później cierpisz i żałujesz. Możesz się śmiać, drwić i otrząsać z tej myśli, jednak wspomnisz w końcu tę prawdę, że grzech cię zdewastuje i zniszczy.

List do Hebrajczyków 3:7-14

*7 Dlatego, jak mówi Duch Święty:

Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, 8 nie zatwardzajcie serc waszych jak podczas buntu, w dzień kuszenia na pustyni, 9 gdzie kusili Mnie ojcowie wasi, wystawiając na próbę, chociaż widzieli dzieła moje przez lat czterdzieści. 10 Rozgniewałem się więc na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, 11 toteż przysiągłem w swym gniewie: Nie wejdą do mego odpoczynku.

12 Baczcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, 13 lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co zwie się dziś, aby ktoś z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. 14 Jesteśmy bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną.*

#biblia #chrzescijanstwo #dobro #zlo #religia