Zaufana Trzecia Strona - Zeskanujemy ci twarz, a ty zapytaj, co z tym dalej zrobimy

Data: 17.10.2019 14:57

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kontrola #skanowanie #bramkiABC #kontrolapaszportowa #lotnisko #strazgraniczna

Można zgubić paszport, ale twarzy nie zostawimy niechcący na stole w kuchni. Odprawa na lotnisku zostanie uproszczona, jeśli pozwolimy zeskanować sobie twarz. Powstaje jednak pytanie, co dalej dzieje się ze skanem, w czyje ręce może trafić i po co.

Zaufana Trzecia Strona – Zeskanujemy ci twarz, a ty zapytaj, co z tym dalej zrobimy

Pierwsze bramki do automatycznej odprawy granicznej na lotniskach Chopina i Warszawa-Modlin

Z tajemniczych powodów na wielu lotniskach staję się obiektem zainteresowania kolejnych kontrolujących. To właśnie moje dokumenty „nie chcą wchodzić”, to mój bilet „się nie wczytuje”, a jeśli ktoś przy was dzwoni na bramce, to sprawdźcie, czy nie jest to z metra cięta kobieta, ubrana w leginsy i t-shirt wielkości chustki do nosa. Bo jeśli tak – to ja.

Butów najpewniej nie mam – zdjęte przed bramką podskakują na taśmie, by potem zablokować się w skanerze bagażu i następnie pojedynczo, między cudzymi walizkami, wyjechać, dramatycznie spadając na końcu linii. Są lotniska, gdzie już mnie znają i – smarując mnie paskami wykrywającymi ślady materiałów wybuchowych – uśmiechają się przyjaźnie. Wyjątek stanowi lotnisko w Goleniowie, gdzie uparto się poddawać mnie kontroli osobistej. Nie mają tych pasków. Jeśli macie coś dużego do przemycenia, ustawcie się zaraz za mną, odciągnę uwagę od was lepiej niż wielki, śniady brodacz w galabii. Jeśli puścicie mnie przodem, przepchniecie za mną nawet bazookę i mały czołg.

Osoba taka jak ja powinna marzyć o uproszczeniu wszelkich kontroli lotniskowych.

Odprawimy cię bez kwitka

Pod koniec czerwca media podały wiadomość, że na polskich lotniskach pojawiły się pierwsze bramki do zautomatyzowanej odprawy pasażerów. Bramki ABC (Automated Border Control) miały – według mediów – uprościć odprawę. Moje własne doświadczenia – nie tylko na polskich lotniskach – kazały mi się zastanowić, w jaki sposób takie procedury ułatwiają życie, gdzie w ogóle są te bramki oraz czy taka automatyzacja naprawdę jest gwarancją bezpieczeństwa dla pasażerów, lotnisk i linii lotniczych.

Na maile z zapytaniami o bramki ABC w Polsce odpowiedziały: Straż Graniczna, Port Lotniczy Olsztyn-Mazury i Lotnisko Chopina w Warszawie.

Straż Graniczna: „od 27 czerwca br. na lotnisku im. Chopina w Warszawie oraz w porcie lotniczym Warszawa-Modlin uruchomione zostały pierwsze w Polsce bramki ABC (ang. Automated Border Control), służące do automatycznej odprawy granicznej podróżnych przekraczających granicę państwową. Podczas odprawy w bramkach ABC dokonywana jest m.in. weryfikacja biometryczna. Urządzenie (bramka ABC) wykonuje tzw. biometryczne porównanie twarzy ze zdjęciem przechowywanym na elektronicznym chipie dokumentu w celu ustalenia, czy osoba, która weszła do bramki, jest rzeczywistym posiadaczem dokumentu. Z bramek ABC mogą korzystać pełnoletni podróżni, będący obywatelami Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Szwajcarii, którzy posiadają paszporty biometryczne, jak również pełnoletni Polacy posiadający biometryczne dowody osobiste oraz paszporty”.

Straż Graniczna podkreśliła, że podróżni mają możliwość wyboru rodzaju kontroli – mogą bez problemu skorzystać z odprawy tradycyjnej. Jednak SG zachęca do zaufania automatom: „Wdrożenie automatycznej odprawy zwiększa przepustowość odprawy granicznej, ponieważ skraca czas samej odprawy – kontrole za pomocą bramek biometrycznych trwają z reguły kilkanaście sekund. Obecnie podczas odprawy granicznej od obywateli państw trzecich (czyli każda osoba mająca obywatelstwo państwa niebędącego członkiem UE), którzy posiadają wizy wydane w systemie VIS, poza weryfikacją twarzy, pobierane są również odciski palców. Założeniem systemu VIS (Wizowego Systemu Informacyjnego) jest sprawdzenie, czy osoba ubiegająca się o wizę w konsulacie jest tą samą osobą, która przekracza granicę. W tym celu wykorzystywane są dane biometryczne, które pobierane są w konsulacie, a następnie porównywane na granicy”.

Oto szczegółowa informacja na temat systemu VIS: „to system służący wymianie danych dotyczących wiz pomiędzy krajami strefy Schengen, wymianie danych o osobach, które ubiegają się o otrzymanie wizy Schengen, jak również o wydanych wizach, dzięki którym możliwe jest swobodne podróżowanie obywateli państw spoza UE pomiędzy państwami, które zniosły kontrole na swoich granicach wewnętrznych. Placówki konsularne oraz przejścia graniczne w strefie Schengen są połączone z centralną bazą danych VIS”. Przechowanie danych zgromadzonych w VIS odbywa się maksymalnie przez pięć lat. Całość reguluje rozporządzenie (WE) nr 767/2008 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 9 lipca 2008 r. w sprawie Wizowego Systemu Informacyjnego (VIS) oraz wymiany danych pomiędzy państwami członkowskimi na temat wiz krótkoterminowych (rozporządzenie w sprawie VIS).

pozostała treść artykułu na stronie

Wydobycie różowej soli na Krymie (foto)

Data: 17.10.2019 14:49

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdjecie #Krym #sol

Na terytorium półwyspu Krym znajduje się kilka słonych jezior, których wody już od ponad 2,5 tysiąca lat są głównym surowcem do produkcji soli morskiej.

Wydobycie różowej soli na Krymie (foto)

W kopalniach jeziora Sasyk-Siwasz sól wydobywana jest od ponad 2,5 tysiąca lat – od czasów, gdy starożytni Grecy zakładali kolonie na Krymie. Znacznie później sól kupowali tutaj czumacy i przywozili na Ukrainę, dostarczali na stół tureckiego sułtana i rosyjskim carom na Kreml. Główny rozwój wydobycia soli miał miejsce w 1864 roku, kiedy dworzanin Katarzyny II graf Bałaszof wykupił kopiec między Morzem Czarnym a jeziorem Sasyk-Siwasz, wynajął niemieckiego inżyniera i zbudował baseny. Następnie rozpoczęło się przemysłowe wydobycie soli, której proces produkcji i zbioru nie zmienił się już od tysięcy lat.

Zebraną sól można spożywać w żywności po 3,5 miesiącach, po spuszczeniu z niej solanki z magnezem, którego stężenie w surowej soli 10-krotnie przewyższa normę.

WTF? Chłopcy zaproszeni do włożenia spódnic w poznańskiej podstawówce

Data: 17.10.2019 14:35

Autor: ziemianin

polskieforumrodzicow.pl

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #szkola #gender #spodniczki

Do nietypowej sytuacji doszło w jednej ze szkół podstawowych w Poznaniu. Szkoła zwróciła się do uczniów, w tym także chłopców, żeby przyszli na lekcje w spódniczkach. W zamian za to obiecano im, że nie będą odpytywani.

WTF? Chłopcy zaproszeni do włożenia spódnic w poznańskiej podstawówce

„24 października będzie w naszej szkole „Dzień spódniczki”. W tym dniu przychodzimy do szkoły w spódniczkach (CHŁOPCY RÓWNIEŻ) góra mundurek. Uczeń w spódniczce nie będzie pytany. Miłej zabawy i pięknych spódniczek. Pozdrawiam” (pisownia oryginalna). Wiadomość tej treści za pośrednictwem e-dziennika otrzymali rodzice uczniów SP nr 7 w Poznaniu.

O sprawie poinformował portal polskieforumrodzicow.pl, który zwrócił się do dyrekcji placówki z prośbą o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.

Jak wyjaśniono, inicjatorem pomysłu był Samorząd Uczniowski szkoły. Jego opiekun Monika Kasprowicz zaznacza, że poprzez taką właśnie inicjatywę szkoła kształtuje nie tylko umiejętności współpracy, ale również współdziałanie w życiu społecznym.

„Takie działania wpisują się w wizję i misję naszej szkoły promując kreatywność, podejmowanie inicjatyw spajających społeczność uczniowską poprzez wspólną zabawę oraz twórcze realizowanie planów i zamierzeń młodzieży szkolnej” – odpiera zarzuty.

Rodzice uczniów są zbulwersowani.

„Uważam, że taka forma świętowania dla chłopców nie jest dobra, jest sprzeczna z ich naturą. A poza tym jest to wprowadzanie ideologii gender w formie niewinnej zabawy do szkół” – powiedziała w rozmowie z Radio Poznań jedna z mam.

10 afer, w których Polacy tracili oszczędności

Data: 17.10.2019 14:24

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#afera #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zlodzieje #banki #ambergold #oszustwo #pieniadze

Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał dziś wyrok w głośnej sprawie piramidy finansowej Amber Gold. Małżeństwo P. otrzymało 15 i 12,5 lat pozbawienia wolności, co zamyka pewien rozdział w historii polskich afer finansowych. Przy tej okazji chcielibyśmy przypomnieć 10 największych afer, w których Polacy tracili swoje oszczędności.

10 afer, w których Polacy tracili oszczędności

Przejście przez przekrojowy obraz afer, których ofiarami padli zwykli obywatele troszczący się o swoje oszczędności, to cenna nauka na przyszłość. Zwłaszcza, jeżeli przyjrzymy się otoczeniu afer oraz czynnikom, które umożliwiły ich zaistnienie.

  1. Bezpieczna Kasa Oszczędności

Typ: Parabank.

Okres działalności: 1989-1990.

Liczba poszkodowanych: 11 tys.

Zamów szablę z darmową przesyłką i darmowym zwrotem.

Straty: 800 tys. zł (8 mld starych złotych)

Transformacja była prawdziwym eldorado szubrawców wszelkiej maści. Był to czas bardzo chaotyczny, regulacji było niewiele, były nieprecyzyjne i w bardzo niewielkim stopniu egzekwowane (przykładem może być słynny „oscylator” Bogusława Bagsika – tą sprawą jednak dziś się nie zajmiemy, gdyż tam poszkodowany był Skarb Państwa).

Szalała także inflacja – 640 proc. w 1989 roku i 240 proc. w 1990. I właśnie ta inflacja sprawiła, że jeśli ktoś już pieniądze miał, to bardzo chciał je jakoś zabezpieczyć przed utratą wartości. Na podatny grunt padło ziarno – niejaki Lech Grobelny otworzył swoją Bezpieczną Kasę Oszczędności, czyli parabank połączony z siecią kantorów.

Grobelny obiecywał zyski rzędu 300 proc. przy lokacie dwuletniej, który pochodzić miał z obrotu walutami. Dziś poszedłby do więzienia, gdyby tylko uruchomił taką działalność, jednak wtedy, w dobie transformacji, działał bez przeszkód do momentu, aż zaczęły się zbliżać terminy wypłat pierwszych lokat. Wówczas zwiał za granicę, nie pozostawiając nikomu żadnych pełnomocnictw.

Grobelny został zatrzymany w Niemczech w 1992 r., a następnie w drodze ekstradycji przekazany stronie Polskiej i postawiony przed sądem. W 1996 r. skazano go na 12 lat, ale Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok. W 2002 r. prokurator umorzył śledztwo z powodu braku dowodów.

Lech Grobelny został zamordowany w kwietniu 2007, w niewyjaśnionych okolicznościach.

  1. Skyline

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 1992-1997

Liczba poszkodowanych: 11 tys.

Straty: ponad 10 mln zł w markach niemieckich.

Skyline był typową piramidą finansową, która z zewnątrz przypominała marketing sieciowy w amerykańskim stylu: szampan, blichtr, drogie garnitury. Poza otoczką, nie do końca wiadomo było, w co właściwie Skyline inwestuje, ale koszt wejścia do klubu był wysoki: 2 100 marek niemieckich. Można go sobie było zrekompensować zapraszając kolejne osoby. Za pierwsze trzy uczestnik dostawał po 350 marek za osobę, zaś za każdą kolejną aż 800 marek.

Finał sprawy był taki, że założyciel piramidy Mariusz K. został zamordowany przez zbirów, których wynajęła jego asystentka – Violetta Z. Motywem była oczywiście kradzież pieniędzy z kasy piramidy. Co ciekawe, jedynymi ukaranymi w tej sprawie, są osoby odpowiedzialne za zabójstwo Mariusza K.

  1. Flexworld

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 2008.

Liczba poszkodowanych: 2 tys.

Straty: 11 mln zł.

Flexworld przedstawiał się jako partner potężnej instytucji międzynarodowej o kapitale zakładowym 300 milionów dolarów. Firma oferowała atrakcyjne pożyczki w zamian za inwestycję w udziały Flexworld Inc. – minimalnie jedna akcja za 1000 euro. Obiecywała także gigantyczne dywidendy oraz prowizje za przyprowadzanie kolejnych klientów.

Poza faktem, że była to piramida finansowa, szwindel polegał przede wszystkim na zapisach zawartych w bełkotliwej umowie, którą podpisywali klienci – okazało się, że nieświadomie nabywali oni nie akcje, ale kserokopie akcji, które nie uprawniały ich do niczego. Najdroższe kserokopie świata!

Sprawa zakończyła się wyrokiem 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu dla prezesa spółki oraz karą grzywny w wysokości 100 tys. zł.

  1. Rentier D.K.

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 2008-2009.

Liczba poszkodowanych: 2 tys.

Straty: 6 mln zł.

Przypadek Rentiera D.K. odpowiada książkowemu przykładowi piramidy finansowej: zainteresowany kupował szkolenie oraz pakiet obligacji Rentiera za ok. 2 tys. zł. W zamian otrzymywał możliwość dystrybucji produktów finansowych, ubezpieczeń w postaci polis, papierów wartościowych oraz mieszkań (o tym ostatnim głównie opowiadano). Aby utrzymać członkostwo, należało stale realizować sprzedaż.

Historia piramidy zakończyła się w marcu 2009 roku tragiczną śmiercią jej założyciela. Z tego samego powodu, we wrześniu 2009 r. prokuratura umorzyła śledztwo.

  1. Galicyjski Trust Kapitałowo-Inwestycyjny

Typ: Parabank.

Okres działalności: 1991-1992.

Liczba poszkodowanych: 4-7 tys.

Straty: 26,5 mln zł (265 mld starych złotych).

Podobnie, jak w przypadku Bezpiecznej Kasy Oszczędnościowej Grobelnego, Galicyjski Trust Kapitałowo-Inwestycyjny startował w trudnych latach transformacji i wysokiej inflacji. Oferował on lokaty, których oprocentowanie wynosiło 50 proc. w skali roku, i oczywiście nie posiadał na tego rodzaju działalność zezwolenia NBP.

Założyciele parabanku, małżeństwo Kotarbów, prawdopodobnie od samego początku zadawali sobie sprawę z tego, że nie będą w stanie wypracować zysku pozwalającego na pokrycie tak wysoko oprocentowanych lokat. Być może planowali po prostu zebrać jak największą ilość gotówki i uciec z kraju. Oczywiście nie udało im się to. W 1992 prokuratura w Łodzi postawiła zarzuty Stanisławowi Kotarbie. W 1995 r. ruszyła rozprawa, w której oskarżonych było 11 osób. Małżeństwo Kotarbów trafiło do więzienia na 6 lat.

Dodatkowym smaczkiem tej historii jest udział w niej Stanisława Nieckarza, który w czasach PRL piastował stanowisko wiceprezesa NBP, zaś później, w latach 2004-2010 był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Nieckarz również zasiadał na ławie oskarżonych, jednak został uniewinniony, ponieważ – jak twierdził – nie miał świadomości, jak działa GTKI i odpowiadał jedynie za organizację jej warszawskiego oddziału.

  1. Finroyal

Typ: Parabank.

Okres działalności: 2007-2012.

Liczba poszkodowanych: 1,7 tys.

Straty: 100 mln zł.

Finroyal było firmą, która przedstawiała się jako międzynarodowy koncern inwestycyjny z siedzibą w Londynie, który dopiero rozpoczynał swoją ekspansję w Polsce. Głównym produktem oferowanym przez Finroyal był „kontrakt lokacyjny” będącym czymś w rodzaju lokaty bankowej, ale nie do końca. Obiecywano nawet 12 proc. zysku.

Finroyal został wyśledzony przez dziennikarzy przy okazji afery Amber Gold. W sprawie do tej pory nie zapadł wyrok, zaś założyciel parabanku Andrzej K. przebywa na wolności.

  1. Interbrok Investment

Typ: inwestycje/piramida finansowa.

Okres działalności: 1998-2007.

Liczba poszkodowanych: ok. 600 osób.

Straty: 260 mln zł.

Interbrok Investment posiadał pewne cechy piramidy – do „klubu” można się było dostać jedynie z polecenia. Ale gdy już było się „w klubie”, można było powierzyć swoje pieniądze „prawdziwym fachowcom”, którzy obiecywali wypracowywanie wielkich zysków m.in. na rynku Forex. W rzeczywistości rezultaty inwestycji były różne, zaś klienci otrzymywali informacje o stanie swoich kont z całkowicie fikcyjnymi wartościami.

Skazano trzy osoby.

  1. Warszawska Grupa Inwestycyjna

Typ: inwestycje.

Okres działalności: 1998-2006.

Liczba poszkodowanych: 1,5 tys.

Straty: 320 mln zł.

WGI powiązana była personalnie z Interbrok Investment. Jednak poza tym skala była większa, a całe przedsięwzięcie dużo bardziej spektakularne. Mechanizm bazował na tym, że środki klientów nie były inwestowane bezpośrednio. Spółka kupowała obligacje siostrzanej spółki WGI Consulting, do której dokumentów nie mieli dostępu klienci. Zaś WGI Consulting inwestowała je w obligacje Wachovia Securities z siedzibą w USA, która z kolei inwestowała je „gdzieś”.

Ciekawostką w przypadku WGI jest fakt, że do rady nadzorczej pozyskano naprawę znane nazwiska, które służyły jako uwiarygodnienie: Dariusz Rosati, Henryka Bochniarz czy Richard Mbewe. Głównym analitykiem był Piotr Kuczyński – dziś główny analityk Xelion. Osoby te nie miały nic wspólnego z oszustwem, jednak magia nazwisk zadziałała.

  1. Amber Gold

Typ: Parabank/piramida finansowa.

Okres działalności: 2009-2012.

Liczba poszkodowanych: ponad 18 tys. osób.

Straty: 851 mln zł.

Historia Amber Gold jest tak świeża, że chyba nikomu nie trzeba jej objaśniać. Co nie znaczy, że jest całkowicie wyjaśniona – do jej wyjaśnienia powołana została komisja śledcza.

Ogólnie rzecz biorąc, Amber Gold oferował wysoko oprocentowane lokaty, które miały mieć pokrycie w złocie. W rzeczywistości żadnego złota nie było. Złoto zostało wykorzystane jako element marketingu, ponieważ w okresie działalności AG jego cena spektakularnie szła do góry na fali kryzysu. Amber Gold działało jak klasyczna piramida finansowa – kończące się lokaty były finansowane z kolejnych wpłat. Mogła zatem funkcjonować tylko tak długo, jak długo znajdowali się nowi klienci.

W sprawie Amber Gold interweniowało bardzo dużo osób i instytucji: KNF ostrzegał od 2009 roku, oszukani przez WGI pisali do rządu oraz innych instytucji, dziennikarze regularnie publikowali artykuły na temat wątpliwego bezpieczeństwa lokat Amber Gold. W końcu w sierpniu 2012 roku zapadła decyzja o likwidacji spółki.

Do niedawna afera Amber Gold była największą, polską aferą, której ofiarą padli zwyczajni obywatele, zaś szerokie zainteresowanie mediów uczyniło z niej aferę tak bardzo ikoniczną, że w powszechnym języku zaczęło funkcjonować sformułowanie „drugie Amber Gold” w stosunku do każdego, podejrzanego interesu.

Jednak to nie koniec naszej listy.

  1. SKOK Wołomin

Typ: Spółdzielcza instytucja parabankowa.

Okres działalności: od 1989 r.

Straty: 4,3 mld zł z BFG.

Źródło spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych sięga średniowiecza, jednak na terenie Niemiec i Polski szczególnie spopularyzowały się w XIX wieku. Stanowiły one alternatywę dla banków komercyjnych i w oparciu o zaufanie małych społeczności (parafii, związków zawodowych) umożliwiać miały korzystniejsze lokowanie pieniędzy oraz korzystniejsze ich pożyczanie.

W Polsce tradycja SKOKów powiązana jest ściśle z osobą Franciszka Stefczyka, nauczyciela historii, który wzorem Friedricha Wilhelma Raiffeisena, założył pierwszą, wiejską spółdzielnię oszczędnościowo-pożyczkową w Czernichowie koło Krakowa. To on jest patronem największego SKOKu.

Sieć spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w III RP powstała po 1989 roku jako forma wspierania polskiego, dość ubogiego wtedy społeczeństwa. Od tego czasu SKOKi przerodziły się w prawdziwe imperium, zostały objęte nadzorem KNF oraz gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, stając się tym samym instytucją równie bezpieczną i wiarygodną jak inne banki, a jednocześnie oferującą znacznie lepsze warunki.

Zawsze jednak istnieje ryzyko, że znajdzie się ktoś nieuczciwy.

Ze SKOK Wołomin wyprowadzono pieniądze, których łączna kwota jest dziś trudna do ustalenia ze względu na zmienne oprocentowanie pożyczek, które zaciągane były na „słupy”. Do dziś Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił 4,3 miliardy złotych poszkodowanym, którzy trzymali swoje środki w SKOK Wołomin. Sprawa jest niezwykle skomplikowana i trudna do wyjaśnienia, ale obecnie mamy ponad 700 osób z zarzutami (???) oraz 90 osób skazanych prawomocnymi wyrokami (w tym również osoby z najwyższego szczebla zarządzania SKOKiem Wołomin).

W tej sprawie poszkodowanymi nie są klienci SKOK Wołomin, którzy swoje pieniądze w większości odzyskali. Poszkodowani są podatnicy – Bankowy Fundusz Gwarancyjny jest częściowo dotowany z budżetu państwa.

Warto także przy tej okazji podkreślić, że – według relacji obligatariuszy GetBack – jednym z argumentów, jakiego używali bankierzy namawiający na obligacje spółki windykacyjnej było to, że lokaty nie są już aż tak bezpieczne, bo w BFG nie ma już pieniędzy. Jak zatem widać, jedno oszustwo ułatwiło dokonanie drugiego oszustwa.

Polskie lasy pochłaniają rocznie od 30 do 40 mln ton CO2! Ekolodzy raczej nie chcą o tym pamiętać

Data: 17.10.2019 14:16

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #niewygodneinfo #wiadomosci #polska #ekologia #lasy #co2

Mało kto zdaje sobie sprawę, że zajmujące sporą cześć terytorium naszego kraju lasy pochłaniają rocznie od 30 do 40 mln ton CO2. Wiedza ta wydaje się być szczególnie niewygodna dla lobby, które twierdzi, że Polska musi całkowicie zrezygnować z węgla, bo "truje świat" i "niszczy przyszłość ludzkości". W tym kontekście warto raz jeszcze powtórzyć – całkowite emisje CO2 naszego kraju stanowią mniej niż 1 proc. światowych emisji tego gazu, a gdyby uwzględnić to, co pochłaniają polskie lasy, to nagle okazałoby się, że na tle innych państw wypadamy całkiem przyzwoicie.

Polskie lasy pochłaniają rocznie od 30 do 40 mln ton CO2! Ekolodzy raczej nie chcą o tym pamiętać

Według stanu na dzień 31 grudnia 2013 r. obszary leśne w Polsce zajmowały 9177,2 tys. ha, co stanowiło 29,4 proc. powierzchni kraju. Warto odnotować, że od końca II wojny światowej zasoby leśne naszego kraju cały czas się powiększają (w 1946 roku wynosiły one zaledwie 20,8 proc. powierzchni kraju). Zgodnie z Narodowym Programem Zwiększania Lesistości na koniec przyszłego roku lasy mają stanowić 30 proc. powierzchni kraju, a w 2050 – 33 proc.

Jedną z głównych konsekwencji tak dużego zalesienia Polski jest to, że nasze lasy pochłaniają rocznie – według różnych szacunków – od około 30 do 40 mln ton CO2. Gdy przeliczymy te wolumeny na wartości pieniężne (należy pamiętać, że na terenie UE obowiązuje handel emisjami) i przyjmiemy – opierając się na aktualnych danych – że za możliwość emisji 1 tony CO2 trzeba płacić około 25 euro, to okaże się, że polskie lasy pochłaniają rocznie dwutlenek węgla o równowartości od 750 mln euro do 1 mld euro! To bez wątpienia spora suma.

Warto zauważyć, że roczne emisje CO2 naszego kraju to ok. 319 mln ton (dane za 2017 rok), co stanowi ok. 0,86 proc. światowej emisji tego gazu. Per capita na 1 mieszkańca wychodzi 8,4 tony CO2 na rok. Taki wynik plasuje nas w okolicach 40. miejsca na świecie (patrząc przez pryzmat ilości CO2 przypadającej na 1 mieszkańca). Gdy jednak zbilansujemy całkowite emisje naszego kraju o ilość CO2 pochłanianą przez polskie lasy, to okaże się, że per capita wynik zmniejsza się do ok. 7,2 – 7,3 tony CO2 na rok, a to daje 50-52 lokatę na świecie. Co istotne – taki wolumen CO2 per capita nie wiele różni się od uśrednionego wyniku emisji CO2 na 1 mieszkańca UE, który w 2017 roku wynosił 7,0 ton CO2 na rok.

Ekolodzy wiedzą jednak swoje. Polska, mimo iż jej całkowite emisje nie przekraczają 1 proc. światowych, jest dla nich odpowiedzialna za "niszczenie przyszłości ludzkości". O pochłanianiu sporej ilości CO2 przez polskie lasy starają się raczej nie pamiętać.

Źródło informacji:

Rola lasów i leśnictwa w pochłanianiu gazów cieplarnianych [edu]()http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.baztech-a7229aba-5e9d-4550-916f-6b86c58fa336/c/jablonski_stempski_rola_4_2017.pdf

KOBIZE: lasy nie zapewnią nam neutralności klimatycznej Energetyka24

Czterdziestka Raikkonena - Happy Birthday!

Data: 17.10.2019 14:03

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #urodziny #f1 #formula1 #KimiRaikkonen #motosport

Kimi Raikkonen obchodzi dzisiaj 40. urodziny. Obecny w Formule 1 od 2001 roku, Mistrz Świata z 2007 roku zalicza obecnie swój siedemnasty sezon w tej dyscyplinie.

Czterdziestka Raikkonena – Happy Birthday!

Wiki:

Kimi Matias Räikkönen – fiński kierowca wyścigowy i rajdowy; mistrz świata Formuły 1 z sezonu 2007 i dwukrotny wicemistrz z sezonu 2003, 2005 oraz drugi wicemistrz z sezonu 2008, 2012 i 2018. W latach 2014–2019 kierowca wyścigowy zespołu Ferrari w Formule 1.

24 tysiące odprawy za dwa dni bycia posłanką. Edyta Kubik zastąpiła Kornela Morawieckiego

Data: 17.10.2019 13:57

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #sejm #placa #EdytaKubik #morawiecki #odprawa #poslanka #wroclaw

Edyta Kubik została we wtorek rano posłanką na zaledwie… dwa dni. Okazuje się, że dzięki temu otrzyma wysoką odprawę należną posłom – 24 tysiące złotych.

24 tysiące odprawy za dwa dni bycia posłanką. Edyta Kubik zastąpiła Kornela Morawieckiego

Poseł Edyta Kubik złożyła ślubowanie we wtorek rano. Mandat przejęła po zmarłym marszałku seniorze Kornelu Morawieckim. Nowa posłanka osiągnęła drugi wynik na liście Kukiz’15 we Wrocławiu.

Edyta Kubik została dziś zaprzysiężona na posłankę. Funkcję będzie sprawować tylko przez dwa dni, zastępując nieżyjącego marszałka seniora Kornela Morawieckiego. Po ostatnim dniu obrad, który nastąpi jutro, posłanka otrzyma odprawę –

ok. 24 tys. zł brutto. https://t.co/kLk2DBi8IJ

— Beata__Ka (@Beata__Ka) 15 października 2019

Posłanka popracuje zaledwie dwa dni, ponieważ ostatnie posiedzenie w tej kadencji zakończy się w środę. Mimo to, jak informuje portal bankier.pl Kubik otrzyma odprawę w związku z zakończeniem kadencji Sejmu.

„Jest to wysokość trzech uposażeń. Jedno uposażenie to 80 proc. wynagrodzenia podsekretarza stanu, które wynosi obecnie 9832,30 zł brutto” – czytamy na portalu.

Komentarz Tygodnia: Jedenastu rewolwerowców!

Data: 17.10.2019 12:42

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komentarztygodnia #polska #wybory

O wynikach wyborów i składzie nowego parlamentu, o niezbyt zadowolonej minie Jarosława Kaczyńskiego, o rocznicy śmierci Mirka Dzielskiego, o przyznaniu nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk, o sytuacji na północy Syrii i o udaniu się Kurdów pod skrzydła sojusznika, który im pozostał, o powrocie „tęczowych piątków” do szkół, o wyroku w sprawie afery Amber Gold, o niewyjaśnionej aferze SKOKu Wołomin, o odejściu ilustratora Bohdana Butenko.

Komentarz Tygodnia: Jedenastu rewolwerowców!

GP Miami celuje w debiut w 2021 roku

Data: 17.10.2019 12:33

Autor: ziemianin

cyrkf1.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motorsport #f1 #formula1 #usa #miami

Organizatorzy planowanego wyścigu F1 w Miami wydali oświadczenie z którego wynika, że ustalili warunki kontraktu z Liberty Media. Brakuje im już tylko zgody władz samorządowych, a pierwszy wyścig może odbyć się w maju 2021 roku.

GP Miami celuje w debiut w 2021 roku

We wrześniu podsumowałem dotychczasowe wydarzenia i zapowiedzi związane z planowanym od dłuższego czasu wyścigiem ulicznym w Miami – Szczegóły. Sedno tego tekstu było takie, że ten wyścig nie dojdzie do skutku, bo cały czas pojawiają się nowe przeszkody, a obecny projekt toru wokół stadionu jest oprotestowany przez lokalnych mieszkańców. Trzy i pół tygodnia później sytuacja się częściowo zmieniła, bo poinformowano o zawarciu porozumienia w sprawie organizacji tego wyścigu. Do podpisania umowy brakuje jeszcze tylko zgody lokalnych władz samorządowych i tutaj wracamy do protestujących mieszkańców, którzy będą chcieli wpłynąć na tę decyzję. Dopóki zgody władz samorządowych nie będzie, to ten wyścig nie będzie się mógł odbyć. Co ważne, jak informuje gazeta Miami Herald nie ma jednomyślności wśród komisarzy, którzy będą o tym decydować. Głosowanie w tej sprawie ma odbyć się jeszcze w tym miesiącu, a dokładnie 28 października. Gdyby wszystko poszło po myśli Liberty Media, to będą mieć możliwość ogłoszenia drugiego wyścigu w USA podczas tegorocznego wyścigu w Teksasie, który odbędzie się w pierwszy weekend listopada.

Okoliczni mieszkańcy protestują, organizują się i starają się udowodnić, że wyścig F1 nie powinien się tam odbyć. Ich krytyka dotyczy głównie hałasu, zanieczyszczenia i zablokowanych / zakorkowanych ulic.

Oświadczenie Liberty Media i Hard Rock Stadium

Opublikowano krótkie wspólne oświadczenie Liberty Media oraz Hard Rock Stadium w sprawie planowanego wyścigu:

Z radością ogłaszamy, że Formuła 1 i Hard Rock Stadium osiągnęły zasadnicze porozumienie, aby po raz pierwszy zorganizować Grand Prix Miami Formuły 1 na stadionie Hard Rock Stadium. Przy szacowanym rocznym wpływie na gospodarkę przekraczającym 400 milionów dolarów i 35 000 noclegów w pokojach, GP Miami Formuły 1 będzie każdego roku ekonomiczną siłą dla Południowej Florydy. Jesteśmy bardzo wdzięczni naszym fanom, wybranym urzędnikom oraz lokalnej branży turystycznej za cierpliwość i wsparcie w tym procesie. Z niecierpliwością czekamy na to, aby po raz pierwszy zaprezentować największe widowisko wyścigowe na świecie w jednym z najbardziej kultowych i czarujących regionów świata.

Pod oświadczeniem podpisał się Sean Bratches z Liberty Media oraz Tom Garfinkel – jeden z szefów stadionu i zespołu Miami Dolphins. To oświadczenie, a także inne udostępnione informacje oficjalne i nieoficjalne z mediów w Miami sugerują, że umowa na wyścig jest gotowa i czeka na podpis. Brakuje im jeszcze tylko wspomnianej wyżej zgody władz samorządowych na organizację takiej imprezy i związane z tym utrudnienia na drogach. Według informacji z Miami Herald (gazeta która w kwestii wyścigu w Miami nigdy się nie myliła) pierwszy wyścig planowany jest na maj 2021 roku. Ten termin (to już mój dopisek) prawdopodobnie związany jest z tym, że tor będzie budowany co roku na parkingu wokół stadionu drużyny NFL, więc aby nie wpływać na mecze Miami Dolphins, zorganizują wyścig F1 poza sezonem. Logicznym ruchem będzie połączenie GP Miami z GP Kanady w kalendarzu F1. W takim scenariuszu zmodyfikowany musiałby być termin GP Monako, bo ten wyścig zawsze jest pod koniec maja. Z drugiej strony termin majowy wydaje się być dziwny, bo wtedy oczy kibiców sportów motorowych w USA skierowane są na Indy500.

Uruchomiona została także strona internetowa projektu (KLIK), konta w mediach społecznościowych, opublikowano film promocyjny, grafiki przedstawiające tor oraz logotyp wyścigu. Robią więc wszystko, aby wypromować projekt i skłonić polityków do wydania pozytywnej zgody.

Wyścig ma być sfinansowany z prywatnych pieniędzy miliardera Stephena Rossa. Do niego należy Hard Rock Stadium wraz z parkingiem. Tor będzie powstawał co roku za około 40 mln $. Wcześniej była mowa o opłacie licencyjnej w wysokości 25 mln $. Organizatorzy liczą, że będą na tym wyścigu zarabiać.

Tor uliczny na parkingu Hard Rock Stadium

Schemat ulicznego toru wokół stadionu Hard Rock Stadium pokazano pierwszy raz we wrześniu. Teraz pojawiła się grafika w lepszej jakości, którą możecie zobaczyć w nagłówku tego tekstu, jak również w galerii poniżej. Tor powstanie na parkingu wokół stadionu. Jego skrajne fragmenty zostaną poprowadzone po okolicznych ulicach. Prosta startu / mety jest zlokalizowana na schemacie po prawej stronie od stadionu. Jak wynika z pozostałych opublikowanych grafik kierunek jazdy będzie przeciwny do ruchu wskazówek zegara. Nie ujawniono cały czas konkretnych szczegółów na temat tego toru, więc nie wiemy jaka jest np. długość jego nitki. Nie wiemy także kto ten tor zaprojektował. Opierając się o to co widziałem na mapach Google, to mogę oszacować, że te dwie najdłuższe proste będą mieć ponad kilometr długości każda – może to być około 1,3 km. Obie będą zakończone mocnymi hamowaniami, więc trudno o lepsze miejsca do wyprzedzania. Na tej podstawie można oszacować, że nitka toru będzie mieć ponad 5 km długości. Teren na jakim powstanie ten tor jest bardzo płaski, więc nie ma co liczyć na różnice wzniesień.

Doczekamy się długo zapowiadanego GP Miami?

Jak widać pozostał już tylko jeden krok do zatwierdzenia wyścigu o GP Miami. Dopóki on nie będzie wykonany, to ten projekt pozostanie wirtualny. Poprzedni projekt toru i wyścigu nad zatoką był bardzo bliski realizacji, ale ostatecznie cała sprawa została opóźniona, a następnie anulowana. W przypadku decyzji politycznej nigdy nie można być pewnym tego, jaka ona będzie. W Miami z jednej strony są spore chęci w stosunku do tego wyścigu i płynących z tego powodu zysków, ale z drugiej strony sprawa jest regularnie oprotestowywana. Nie wiadomo która ze stron wygra.

Podróże - Landmannalaugar, czyli „tęczowe góry” na Islandii (foto)

Data: 17.10.2019 12:14

Autor: ziemianin

banita.travel.pl

#fotografia #podroze #islandia #gory #krajobraz #fotografiakrajobrazowa #fotopost

Landmannalaugar znajduje się na terenie rezerwatu przyrody Fjallabak i przez wielu uznawane jest za najpiękniejsze miejsce w Islandii. Trudno się z tą opinią nie zgodzić. To tu zwykle turyści zaczynają czterodniowy trekking trasą zwaną Laugavegur, który kończą w Þórsmörk.

Podróże – Landmannalaugar, czyli „tęczowe góry” na Islandii (foto)

Są takie miejsca, w których czas się zatrzymuje. Twój własny czas. Czujesz się jakby wokół wszyscy przestali istnieć i jesteś tylko Ty i cud natury. Są takie miejsca, które potrafią wycisnąć łzy wzruszenia i na chwilę odebrać oddech. Są takie miejsca, które dają przestrzeń i pomagają zebrać myśli. Są takie miejsca, w których jesteś szczęśliwy.

Czułam jeszcze całonocną jazdę samochodem przez monotonny islandzki interior. Oczy piekły od prób minimalizowanie liczby mrugnięć w obawie, że za którymś razem powieki opadną i już się ze zmęczenia nie podniosą.

Czułam zesztywnienie mięśni. Od kilku dni nie biegałam i nie ćwiczyłam, tylko w kółko samochód i kolejne dwieście kilometrów na liczniku.

Czułam też jednak podekscytowanie, że w końcu zobaczę „to” miejsce.

Mogłabym bardzo długo opisywać swoje wrażenia, wzruszenie, które mnie chwyciło na szczycie. Mogłabym długo… ale sama wiem, że czasem lepiej nic nie mówić, dać wybrzmieć ciszy, opowiedzieć historię obrazami. Krajobraz nie potrzebuje zbędnych słów. Landmannalaugar mówi samo za siebie.

S-500, czyli imponujący rosyjski system obrony powietrznej

Data: 16.10.2019 18:02

Autor: ziemianin

defence24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci # #uzbrojenie #S500 #rosja

Rosyjski system obrony powietrznej S-500 zostanie wprowadzony do masowej produkcji w 2020 roku, poinformował w wywiadzie dla rosyjskiej stacji RBK prezes „Rostechu” Siergiej Czemezow.

S-500, czyli imponujący rosyjski system obrony powietrznej

S-500 to nowy rosyjski system obrony powietrznej, który stanowi uniwersalny system dalekiego zasięgu o zwiększonym potencjale obrony przeciwrakietowej, zdolny do przechwytywania obiektów w bliskim kosmosie.

Według informacji z ogólnie dostępnych źródeł, promień rażenia S-500 wynosi 600 kilometrów. System potrafi wykrywać i razić nawet dziesięć hipersonicznych rakiet balistycznych jednocześnie. W maju prezydent Rosji Władimir Putin powierzył zadanie przygotowania systemów przeciwlotniczych do produkcji seryjnej, która ma ruszyć w 2020 roku.

Amerykańscy eksperci spekulują, że nowe systemy S-500 jako pierwsze na świecie zakupią Chiny.

Gazeta Military Watch pisała, że że to właśnie Chiny są głównym klientem rosyjskich systemów obrony powietrznej dalekiego zasięgu, chociaż odniosły sukces w produkcji własnych systemów obrony powietrznej.

Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza ma obecnie jeden pułk S-400, który obejmuje hipersoniczne pociski 40N6E o maksymalnym zasięgu 400 kilometrów.

Niemcy znowu to robią? Przerażające eksperymenty na zwierzętach!

Data: 16.10.2019 17:29

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #niemcy #eksperymenty

Ekolodzy porównują niemieckich naukowców do hitlerowców. Tym razem poszło o eksperymenty na zwierzątach, a film z przeraźliwego laboratorium nagrano ukrytą kamerą. Jak informuje polskie wydanie Faktu filmy oraz zdjęcia z laboratorium LPT (Laboratory Pharmacology and Toxicology) w Hamburgu, zdobyte przez działaczy organizacji walczących o prawa zwierząt, trafiły do dziennikarzy niemieckiego programu "FAKT" oraz dziennika "Süddeutsche Zeitung". Aktywiści przez wiele miesięcy zbierali materiały przeciwko laboratorium.

Niemcy znowu to robią? Przerażające eksperymenty na zwierzętach!

wymagany niemiecki

Link do wideo

"Nagrywali oni eksperymenty na zwierzętach, które w ich opinii nie mają żadnego uzasadnienia naukowego. W LPT co roku testom poddaje się 12 tys. zwierząt, w tym psy rasy beagle, małpy, koty i króliki. To czyni z laboratorium największy tego typu ośrodek w Europie. Jak podaje "MailOnline" psom wciskano do przełyku rurki i w ten sposób podawano pigułki, pracownicy nie byli przeszkoleni w zakresie opieki nad zwierzętami, często uciekali się do przemocy i byli brutalni wobec podopiecznych. Koty dostawały po trzynaście zastrzyków dziennie, krew pobierano siłą, małpy były trzymane w małej klatce i przytwierdzano je do ściany za pomocą metalowych obręczy"

– czytamy na fakt.pl

"Zwierzętom wstrzykiwano, zmuszano do zjedzenia lub wdychania określonych substancji w celu zmierzenia toksycznych efektów, które mogą być bardzo silne i obejmować wymioty, krwawienie wewnętrzne, niewydolność oddechową, gorączkę, utratę masy ciała, letarg, problemy skórne, niewydolność narządów, a nawet śmierć . Nie zapewnia się żadnych środków znieczulających ani przeciwbólowych"

– opisuje Cruelty Free International.

Obrońcy laboratorium podnosza argument, że testuje się w ten sposób leki czy środki farmakologiczne przeznaczane później dla ludzi.

„Rok 1984” George’a Orwella został od a do z zrealizowany w Chinach – twierdzi żyjący na . . .

Data: 16.10.2019 17:19

Autor: ziemianin

wnet.fm

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #chiny #ekspansjaChin #KurierWnet

Komunistyczna Partia Chin nie wstydzi się zamiaru zdominowania świata pod względem gospodarczym i wojskowym, a technologia skradziona Zachodowi jest niezbędnym środkiem do osiągnięcia jej celów.

„Rok 1984” George’a Orwella został od a do z zrealizowany w Chinach – twierdzi żyjący na wygnaniu chiński pisarz Ma Jian

Peter Zhang

Podczas gdy prasa międzynarodowa ekscytuje się pierwszą na świecie SI posiadającą świadomość – generowanym komputerowo prezenterem chińskiej państwowej agencji prasowej Xinhua – niewielu wie o niepokojącym programie rozwoju broni SI w Pekińskim Instytucie Technologii (PIT) – jednym z najlepszych ośrodków badań nad bronią w Chinach. Obecnie Komunistyczna Partia Chin (KPCh) nie wstydzi się zamiaru zdominowania świata zarówno pod względem gospodarczym, jak i wojskowym, a technologia skradziona głównie Zachodowi jest niezbędnym środkiem do osiągnięcia jej celów. (…)

Przez ostatnie trzy dekady zachodnie firmy miały nadzieję zdobyć zyskowne udziały w chińskim rynku, ale mogło to nastąpić jedynie poprzez poniesienie wysokich kosztów w formie transferu technologii dokonanego pod presją władz lokalnych.

Wymuszone transfery technologii z czasem skutecznie zmniejszyły przewagę konkurencyjną zachodnich firm. Według raportu Biura Przedstawiciela Handlowego USA z 2017 roku, Chiny rokrocznie kradły własność intelektualną amerykańskiego pochodzenia o wartości ok. 600 mld dolarów. (…)Przekonanie, że technologia pomaga zliberalizować zamknięte społeczeństwa, nie musi sprawdzać się w każdym przypadku, szczególnie w Chinach. W artykule Dlaczego technologia sprzyja tyranii, opublikowanym w „The Atlantic”, Yuval Noah Harari przedstawił szczegółowy wywód na temat tego, że technologia niekoniecznie zaprzyjaźnia się z liberalnymi społeczeństwami, a ta najnowocześniejsza, gdy oddala się od mas, zamiast społeczeństwu sprzyja tyraniom.

Chociaż niektóre z podstawowych argumentów Harariego są przedmiotem debaty, poruszył on kilka krytycznych kwestii dotyczących sposobu, w jaki technologia i sztuczna inteligencja są w stanie wzmocnić dyktatury, a także zwiększyć niebezpieczeństwo przekazania władzy maszynom. Według tego autora słabe ogniwo reżimów autorytarnych w XX w., czyli chęć skoncentrowania wszystkich informacji i władzy w jednym miejscu, może dzięki nowej technologii, takiej jak SI, stać się ich mocną stroną i zadecydować o przewadze w XXI w. Wydaje się, że Harari ma rację, iż technologia wzmocniła obecnie kontrolę autorytarną w zamkniętych społeczeństwach. Dziesiątki milionów ludzi z „pokolenia Z” w Chinach, zwanego także „pokoleniem Wielkiego Firewalla”, dorasta w przyzwyczajeniu do innego układu cyberrzeczywistości niż ci, którzy mieszkają w pozostałej części świata.

Przebywający na wygnaniu pisarz Ma Jian powiedział niedawno, że Rok 1984 George’a Orwella został od a do z zrealizowany w Chinach.

Reportaż australijskiej telewizji ABC zatytułowany Nie znam Facebooka ani Twittera: Chińska generacja Z, Wielkiego Firewalla, odcięta od Zachodu przedstawia mrożącą krew w żyłach rzeczywistość: młodzi chińscy internauci osiągają dorosłość dzięki zestawowi światopoglądów, który znacząco różni się od światopoglądu ludzi żyjących w pozostałej części świata.

Wielki Firewall najwyraźniej stworzył dwa różne, równoległe światy na tej samej planecie Co gorsza, niektóre zachodnie firmy technologiczne są chętne pomóc KPCh dopracować narzędzia represji, niezależnie od wewnętrznego sprzeciwu.

Kiedy Pichai, dyrektor generalny Google, powiedział prasie: „Technologia nie rozwiązuje problemów ludzkości”, wydawał się sugerować, że jego Google może w sumie przysparzać ludzkości problemów w świetle kontrowersyjnego „Dragonfly Project”, którego celem jest pomoc KPCh w monitorowaniu internautów.

„Nie bądź zły” było przez lata mottem firmy Google – do roku 2000. Jednak ta dewiza została po cichu usunięta, a w roku 2015 Alphabet, firma macierzysta Google, przyjęła nowe motto: „rób to, co należy”, najwyraźniej próbując pozbyć się swojego odniesienia do zła. Ktoś mógłby zapytać: „Czy Google nie za mocno próbuje sprzedać swoją duszę, aby wejść na chiński rynek?”.

Złoto - Holenderski Bank Narodowy szykuje się na kryzys światowy?

Data: 16.10.2019 10:51

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zloto #kryzysfinansowy #bankicentralne #kryzys #rezerwyzlota

W niedawno opublikowanej notatce Holenderski Bank Narodowy informuje o ilości posiadanego przez siebie złota, a także przypomina o podstawowej funkcji złota, jaką jest ochrona przed kryzysami i załamaniem systemu finansowego.

Złoto – Holenderski Bank Narodowy szykuje się na kryzys światowy?

Na stronie Holenderskiego Banku Narodowego (DNB) przeczytać możemy

"Akcje, obligacje i inne papiery wartościowe nie są pozbawione ryzyka, a ich ceny mogą spaść. Sztabka złota zachowuje swoją wartość, nawet w czasach kryzysu. Dlatego banki centralne, w tym DNB, tradycyjnie posiadały znaczne ilości złota. [Złoto](https://goldenmark.com/pl/zloto-lokacyjne) jest idealną skarbonką – jest kotwicą zaufania dla systemu finansowego. Jeśli system się załamie, zapasy złota mogą służyć jako podstawa do jego ponownego zbudowania. Złoto wzmacnia zaufanie do stabilności bilansu banku centralnego i stwarza poczucie bezpieczeństwa.



W notce przeczytać możemy również, że DNB posiada obecnie ponad 600 ton złota. Część (ok. 1/3) przechowywana jest w centralni DNB w Amsterdamie. 1/3 znajduje się w nowojorskim skarbcu FED, zaś pozostałą część przechowują banki w Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Holandia, podobnie jak Niemcy, Włochy czy Węgry (a mówi się, że niebawem także Polska), w ostatnim czasie sprowadziła także część swoich złotych rezerw do kraju".

Choć wydawać by się mogło, że jest to jedynie informacja przypominająca jedynie o tym, jakie rezerwy złota posiada bank i po co je trzyma, notatka ta – szczególnie w Europie Zachodniej – wydawać się może dość niecodziennym zjawiskiem. Zwłaszcza w świetle powszechnego poglądu, że złoto to „barbarzyński relikt”, a banki trzymają je, bo „to tradycja”, jak powiedział kilka lat temu Ben Bernanke na przesłuchaniu przed kongresem.

Banki centralne w ciągu ostatnich lat kupują rekordowe ilości złota, jednak są to przede wszystkim banki takich krajów jak Rosja, Chiny, Kazachstan czy Turcja. Ostatnio do tego grona dołączyły także dwa kraje europejskie: Polska i Węgry. Trend ten pomału, choć wyraźnie przesuwa się na zachód, co może mieć związek również z pogarszającą się koniunkturą oraz narastającymi niepokojami geopolitycznymi.

Jonny Daniels nadal będzie rządził?

Data: 16.10.2019 10:31

Autor: ziemianin

wrzodakz.neon24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #polska #wybory #mosad #cia #jonnydaniels #447 #win

Ustawka wyborcza już się zakończyła, nadzorcy ustawili wybory pod siebie, weszli ci, których wskazali, a tzw. ,,wolnościowcy" dopuścili na swoje listy tych co będą razem z okupantem w jedną trąbę trąbili.

Jonny Daniels nadal będzie rządził?

Nic się nie zmienia po wyborach do sejmu. Większość ledwie, ledwie utrzymuje PIS, a więc dla dobra interesów NWO, będzie realizował wewnętrzną politykę rozdawnictwa przez najbliższe dwa lata, a w polityce zagranicznej, obronnej, ekonomicznej, energetycznej będzie realizował cele mossadu i cia.

Nadal przy boku rezydenta Dudy będzie urzędował J. Daniels, to samo co u boku ,,kaczelnika” premiera i OTR. To faktycznie kontynuacja rządów budowy z Polski – Polin, pomocną w tym względzie będą media takie jak: TVPIS, Karnowscy, Sakiewicze i RM. To one utrwalać będą zwierzchnią władzę krajanów Danielsa i Suchewycza nad niewolnikami z Polski w interesie światowej mafii finansowej.

Nie przeszkadzać im będą ani Lewica, ani KO, ani J.K.M, ani 5 ,,narodowców”. Jeżeli będzie spór, to będzie to spór o okruchy ze stołu, a nie o fundamentalne sprawy narodowe jak:

Katastrofalna opieka medyczna, która realizuje interesy światowych korporacji przemysłu farmaceutycznego, braku profilaktyki służby zdrowia, narzucone programy nauczania młodych lekarzy przez światowe koncerny farmaceutyczne, przepływ ogromnych kwot na budowę prywatnych klinik i prywatnych przychodni służby zdrowia z pieniędzy budżetowych.

Katastrofalna sytuacja polskich rolników, którzy w większości zadłużeni na są na ogromne kwoty w prywatnych bankach zagranicznych, które są w posiadaniu rolniczych ksiąg wieczystych zastawionych pod kredyt.

Tragiczna sytuacja związana z energetyką, która wymaga budowy pilnej nowych elektrowni oraz remontu i budowy nowych linii przesyłowych. Itp. Można dalej wymieniać inne działy gospodarki, które wymagają pilnych działań w interesie Polaków.

A co w zamian, będzie realizować J. Daniels i jego krajanie. Polska będzie nadal płacić mld $ na utrzymanie wojsk okupacyjnych w Polsce, będzie im płacić na okupację swoich rodaków, będzie budować za mld $ bazy wojskowe, będzie kupować za mld $ broń od okupanta na rzecz okupanta.

Podstępnie będzie realizowana ustawa ,,naszych przyjaciół” z usraela 447. Ba, realizacja będzie po cichu przyspieszona. Na ten cel jest co okraść, okradli Nas z tego, co nad ziemią, został warty bln zł. majątek ten pod ziemią i o to będzie jeszcze toczyła się walka ,,buldogów” pod dywanem. Polak ma być tylko dostarczycielem podatków, lichwy, no i ewentualnie ,,żołnierzem” gotowych do walki z wrogiem wskazanym przez Danielsa i jego rodaków z usraela, tak by ich interesów miał kto bronić i oddawać za ich interesy własne życie.

Niektórzy podniecają się tym, że obroni nas 5 posłów z RN. Przypominam, że w ustępującej kadencji sejmu ,,narodowców” było z 15 i co??? Ano nic, rozeszli się po różnych klubach za ,,chlebem”.

Nawet gdyby było ich z 40 takich jak np.; Bosak czy JKM to nic nie zmienia, ponieważ ich świadomość jest taka sama jak J. Danielsa, a więc jeszcze bardziej by to bolało, gdyby to ,,nasi” budowali przeciwko nam bazy wojskowe naszym okupantom, przeciwko nam, a tak buduje ten bazy za nasze podatki szpieg ,,kaczelnik” razem z Danielsem, a więc przybłędy ,,urządzają” nam dom, a więc łatwo z czasem będzie go zburzyć.

Amerykańskie wojsko zostaje w Syrii. Robią to dla swojego sojusznika. I nie chodzi o Kurdów

Data: 16.10.2019 10:24

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bliskiwschod #swiat #usa #zydzi

Amerykańskie wojska pozostaną w Syrii. Tak zdecydował prezydent Donald Trump. Powodem są obawy o bezpieczeństwo jednego z kluczowych sojuszników w regionie, Izrael.

Amerykańskie wojsko zostaje w Syrii. Robią to dla swojego sojusznika. I nie chodzi o Kurdów

Amerykańscy żołnierze pozostaną w bazie ulokowanej na terenie przejścia granicznego Al-Tanf na granicy Syrii i Iraku.

Region po obu stronach granicy, otacza 55 kilometrowa tzw. strefa bezpieczeństwa wytyczona przez USA.

Amerykanie kontrolują w ten sposób kluczową drogę Bagdad-Damaszek co ma zatrzymać transporty z irańską bronią do Syrii i Libanu. Jest to kwestia bardzo ważna dla najważniejszego sojusznika USA w regionie, jakim jest uważający Iran za swojego śmiertelnego wroga, Izrael.

W przeszłości dochodziło tu już do zbrojnych incydentów: amerykańskie myśliwce F-15 zbombardowały konwój pozostających w sojuszu z Assadem milicji zmierzający w stronę Al-Tanf, a także zestrzeliły uzbrojony irański bezzałogowiec.

Utrzymywanie garnizonu Al-Tanf ma jednak ograniczony sens ponieważ 30 września 2019 roku Adil Abd al-Mahdi, premier Iraku, zdecydował o otwarciu innego przejścia granicznego między granicznymi miastami Qaim w Iraku i Al-Bukamal w Syrii.

Pozostawało ono zamknięte od 2012 roku początkowo ze względu na to, iż Amerykanie zdołali przekonać Irak, by tego nie robił, a od 2014 roku ze względu na opanowanie miasta Al-Bukamal przez ISIS.

Pod koniec 2017 Al-Bukamal zostało wyzwolone przez siły syryjskiej armii wierne prezydentowi Assadowi, wspomagane przez proirańskie szyickie milicje z Iraku. Przejście pozostawało jednak zamknięte w wyniku amerykańskiej presji na ówczesnego premiera Iraku, Haidera al-Abadi`ego. Decyzję o otwarciu przejścia podjął dopiero i też nie od razu kolejny iracki premier, Adil Abdul-Mahdi.

Droga z Bagdadu do Damaszku przechodząca przez przejście Qaim-Al-Bukamal jest jednak dłuższa i bardziej niebezpieczna niż autostrada Bagdad-Damaszek. Prowadzi ona przez Pustynię Syryjską gdzie nadal aktywne są komórki Państwa Islamskiego dokonujące od czasu do czasu ataków na siły rządowe.

dr. Sławomir Mentzen poza Sejmem? CO DALEJ? (wideo)

Data: 16.10.2019 10:00

Autor: ziemianin

youtu.be

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #mentzen #konfederacja #sejm #konfederacja

Sławomir Mentzen z Partii KORWiN oraz reprezentujący Konfederację, był o włos od dostania się do polskiego parlamentu. Na łamach Mediów Narodowych wyjaśnił jednak, że pomimo tego dalej będzie pracować na rzecz swojego ugrupowania.

dr. Sławomir Mentzen poza Sejmem? CO DALEJ? (wideo)

W wyborach do polskiego parlamentu Sławomir Mentzen startował z rodzimego okręgu toruńskiego. Nie po raz pierwszy walczył w nim o dobry wynik dla swojego ugrupowania. Wcześniej kandydował tam w 2015 roku z partii KORWiN. Jak dotychczas nie udało mu się z niego otrzymać mandatu zaufania.

„Mam wyrobione nazwisko w Toruniu i w środowisku wolnościowym, natomiast nie mam wyrobionego nazwiska ogólnopolskiego. Przeciętny wyborca nic o mnie nie słyszał, nic nie wie. W związku z tym nie jestem w stanie pociągnąć listy w innym okręgu” 

– określił swoją rozpoznawalność dr Sławomir Mentzen.

„Nie potrzebuję mównicy sejmowej, żeby mówić. Mogę być gościem w różnych programach medialnych, czy nagrywać filmy na platformy społecznościowe. Dalej będę prowadził swoją działalność polityczną. Gdybym zrezygnował, zawiódł bym wiele osób” 

– mówił o swoim komforcie wiceprezes partii KORWiN.

Wyborcy PiS to prostytutki? Krystyna Janda szokuje / szkaluje

Data: 16.10.2019 09:49

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #idioci #wiadomosci #wybory

Krystyna Janda, ostatnio słynąca najbardziej z krytycznych uwag wobec PiS, znowu szokuje. Tym razem porównała wyborców PiS-u do prostytutek.

Wyborcy PiS to prostytutki? Krystyna Janda szokuje / szkaluje

Krystyna Janda wrzuciła na swój profil na portalu społecznościowym Facebook grafikę z następującą treścią: „Na PiS głosowało 8 mln ludzi, po tym jak PiS rozdał 100 mld zł socjalu w postaci różnych plusów, czyli jeden głos kosztował 12500 zł. PiS rządzi 1428 dni czyli za jedną dobę PiS zapłacił 8 zł 75 gr. swojemu wyborcy”.

Trochę niżej znalazł się dodatkowy komentarz: „Firma Sedlak&Sedlak podaje, że za noc z prostytutką w Warszawie trzeba zapłacić średnio 2256 zł”. Komentarz na grafice opatrzony został fragmentem zdjęcia przedstawiającym nogi prostytutki. Jest to kolejna afera wywołana przez słynną zwolenniczkę totalnej, antypolskiej opozycji.

Teraz próbuje się to przedstawić jako… opinię Konfederacji. Tekst ten wrzucił tzw. „Obywatel D.C.” na Twitterze. Oczywistym jest, że jest to komentarz i grafika skandaliczna. Należy przekonywać do siebie wyborców PiS, przedstawiać swoje racje i program pozytywny, a nie kogokolwiek obrażać. Wzorem do naśladowania może tu być przekaz idący ze strony polityków Ruchu Narodowego. Idea, praca u podstaw, szacunek.

Polska od 1 lipca 2020 bez pomocy lotnictwa NATO w czasie wojny?

Data: 16.10.2019 09:21

Autor: ziemianin

defence24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiado #lotnictwo #obronnosc #iff #identyfikacjaswojobcy #nato

Zaniechania w procesie wymiany systemu identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” (IFF) w Polsce spowodowały, że od 1 lipca 2020 roku natowskie lotnictwo nie będzie mogło skutecznie wesprzeć polskich żołnierzy walczących na terytorium naszego kraju. O konieczności wymiany tego systemu wiadomo od kilkunastu lat, a polski przemysł ma potencjał do jej realizacji. Nie przeprowadzono jej jednak, co może wskazywać albo na rażące zaniedbanie, albo na działanie celowe – próbę wymuszenia na wojsku i decydentach zakupu gotowego sprzętu „z półki” w ostatniej chwili, z pominięciem polskich firm.

Polska od 1 lipca 2020 bez pomocy lotnictwa NATO w czasie wojny?

Głównym wyróżnikiem własnych i obcych statków powietrznych oraz okrętów w czasie walki jest system identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF (Identification Friend or Foe). System ten działa generalnie według zasady „zapytanie-odpowiedź”, a to oznacza że jego głównymi elementami są interrogatory (urządzenia zapytujące) i transpondery (urządzenia odpowiadające). By nikt nie podszył się pod własne siły wprowadzono metody zabezpieczenia wysyłanych sygnałów, które w zależności od mocy kryptograficznej nazwano modami.

Do niedawana najważniejszym z nich był mod 4 (system IFF Mark XII), który obecnie jest zastępowany przez mod 5 (system IFF Mark XIIA). Są one o tyle ważne, że w warunkach bojowych tylko dzięki nim gwarantuje się wiarygodne wyróżnienie własnych statków powietrznych i okrętów, a tym samym uniknięcie strat „bratobójczych”.

Według naszych informacji, częściowo potwierdzonych przez NATO, dokładnie 1 lipca 2020 roku pojawią się jednak problemy z kompatybilnością polskich i natowskich systemów identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF. Zgodnie z zapowiedziami Paktu Północnoatlantyckiego sprzed kilkunastu lat, Amerykanie tego dnia mają bowiem przestać w tym systemie dystrybuować klucze należące do modu 4 i będą już generować jedynie klucze modu 5 – a więc modu, którego polskie siły zbrojne nie wprowadziły jeszcze na wszystkich swoich platformach. Rzecznik prasowy NATO potwierdził w odpowiedzi na pytania Defence24.pl, że USA zamierzają zakończyć wsparcie dla modu 4 IFF od 2020 roku.

„Stany Zjednoczone ogłosiły, że przestaną wspierać tryb 4 IFF od 2020 r. W oczekiwaniu na tę zmianę SHAPE [od red. Naczelne Dowództwo Sojuszniczych Sił w Europie] ocenia obecnie, w jaki sposób, lub czy, wpłynie to na operacje NATO. NATO będzie nadal stawiać bezpieczeństwo i integralność systemów i wyposażenia naszych sojuszników na pierwszym planie w planowaniu i synchronizacji swoich działań”.



rzecznik prasowy NATO

Nadchodzą kolejne zmiany w aplikacji Kalkulator dla Windows 10

Data: 16.10.2019 09:14

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #windows10 #kalkulator #aplikacje

Microsoft jakiś czas temu uwolnił aplikację kalkulatora w Windows 10, udostępniając ją na platformie GitHub jako open source. Chciał w ten sposób uzyskać szerszą perspektywę i świeże pomysły. Udało się. O napływie nowych funkcji pisaliśmy już w marcu i lipcu. Dziś z kolei wyciekły materiały, które pokazują kolejne zmiany — zarówno w obrębie interfejsu Kalkulatora, jak też jego ikony.

Nadchodzą kolejne zmiany w aplikacji Kalkulator dla Windows 10

Jak widzicie na animacji poniżej, naukowy układ Kalkulatora stał się dużo czytelniejszy dzięki minimalistycznemu designowi. Stało się to możliwe dzięki dwóm nowym menu: Trygonometria oraz Funkcja. W tych rozwijanych sekcjach mieszczą się — jak wskazują same nazwy — funkcje trygonometryczne i inne.

Windows Calculator is getting a few new features pic.twitter.com/dsqAd8wJ8X

— Aggiornamenti Lumia (@ALumia_Italia) October 15, 2019

Wszystko wskazuje na to, że nowości te są dopiero na etapie rozwoju i może minąć parę dni (a może i tygodni), nim trafią do przedpremierowej wersji Windows 10 20H1. Dodatkowo szykowana jest nowa ikona Kalkulatora, która koresponduje z innymi ikonami zaprojektowanymi dla Windows 10X. Może to świadczyć o tym, że styl ten trafi również na desktopy.

Od ponad pół roku Kalkulator jest otwarty na kontrybucje. Oznacza to, że można nie tylko adaptować jego kod we własnych aplikacjach, ale też uczestniczyć w jego rozwoju. Projekt działa na zasadzie "clone-and-go" i jego rozwój zgodny jest ze standardowymi praktykami w GitHub. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule Windowsowy Kalkulator teraz jako open source! Kod źródłowy dostępny w GitHub.

Obraz przyszłości malowany przez współczesną naukę w 4K

Data: 16.10.2019 06:23

Autor: O_O

youtube.com

#astronomia #czas #przyszlosc #wszechswiat #ciemnamateria

Koniecznie oglądajcie na dobrym sprzęcie audio (a przynajmniej na słuchawkach) bo ścieżka dźwiękowa robi dobrze.

Fragment opisu:

"Zaczniemy w 2019 i będziemy wykładniczo podróżować przez czas, aby być świadkami przyszłości Ziemi, końca słońca i wszystkich gwiazd, rozpadu protonu, galaktyk-zombie, możliwych przyszłych cywilizacji, wybuchających czarnych dziur, alternatywnych wszechświatów i finału kosmosu – to tylko kilka z nich.

Jest to obraz przyszłości malowany przez współczesną naukę – obraz, który z pewnością będzie ewoluował w miarę upływu czasu, gdy będziemy szukać więcej wskazówek jak rozwinie się nasza historia. Znaczna część nauki jest bardzo młoda – a nowe kawałki układanki wciąż czekają na znalezienie.

Dla mnie ten ogólny widok czasu daje głęboką perspektywę – żyjemy wewnątrz gorącego błysku Wielkiego Wybuchu, idealnego momentu, aby zanurzyć się w widokach i dźwiękach wszechświata w dniach jego chwały, zanim wszystko zniknie. Chociaż ostatecznie nadejdzie koniec, mamy praktycznie nieskończoność czasu na grę, jeśli zagrywamy dobrze nasze karty. Przyszłość może wyglądać ponuro, ale jako gatunek mamy ogromny potencjał."

Policyjni oszuści nadal chronieni przez panstwo.

Data: 15.10.2019 23:01

Autor: psyfox

interwencja.polsatnews.pl

Policja dokonuje oszustw przy pomiarze predkosci.Radar w radiowozie pokazuje predkosc nie kogos innego tylko wozu policyjnego.Przekret polega na tym ze to woz policyjny przekracza predkosc a mandat chcą dawac jakiejs przypadkowej osobie.Aby sztucznei zawyzyc i ukryć predkosc uzywaja zoomu zblizenia auta i sami przyspieszają aby wyszla wieksza predkosc .Ci oszuści robia tak zeby dostac premie za wypisnay mandat.Nie przyjmowac mandatów za takie osszustwo co dziwne skorupowane sady czesto staja po stronie ludzi w tym temacie – PATOLOGIA!! #hwdp #oszustwo #radar

Poranek w Parku Bromo Tengger Semeru - Relacja z podróży [Foto + Wideo]

Data: 15.10.2019 20:48

Autor: better_coding_com

lukaszciesla.com

Startuję już z drugim blogiem – tym razem inspiracje i relacje z podróży, które odbyłem i które planuję. Zauważyłem, że samym tekstem nie da się przedstawić atmosfery i emocji jakie panują w danej chwili. Stąd też postanowiłem, że połączę blog oraz wideo. Ciekaw jestem co myślicie o takim połączeniu

Słowem wstępu…

Pamiętam, że odkąd tylko rozpoczęliśmy z Martą planowanie wyjazdu do Indonezji, po głowie chodziła mi jedna myśl – Chcę zobaczyć ten niesamowity wschód Słońca na własne oczy! Dziś natomiast chciałbym podzielić się z Wami czymś, czego na tym zdjęciu nie widać, a co sprawiło, że ta chwila była wyjątkowa.

Zapraszam

#podroze #earthpornpics #earthporn #fotografia

14 proc. żywności na świecie jest marnowane między producentem a sklepem

Data: 15.10.2019 19:59

Autor: ziemianin

polsatnews.pl

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zywnosc #swiat #marnotrawstwo

Około 14 proc. żywności wyprodukowanej na świecie zostaje zmarnowane między producentem a sklepem – poinformowała w poniedziałek Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) – PolsatNews.pl

14 proc. żywności na świecie jest marnowane między producentem a sklepem

"FAO wezwała do działania, aby w ramach ochrony środowiska nie dopuszczać do takich strat i podkreśliła, że konieczność zmniejszenia strat żywności jest "ściśle wpisana w agendę zrównoważonego rozwoju 2030""

– czytamy w serwisie.

"Zmniejszenie o połowę globalnej wielkości marnotrawienia żywności na mieszkańca do 2030 roku i zmniejszenie strat żywności wzdłuż linii produkcyjnych, to główne cele programu zrównoważonego rozwoju ONZ"

– przypomniał nowy dyrektor generalny FAO Qu Dongyu w preambule raportu, który opublikowano na dwa dni przed przypadającym w najbliższą środę Światowym Dniem Żywności.

Według danych FAO dokładnie 13,8 proc. wartości dodanej światowej produkcji żywności traci się między zbiorami a sprzedażą detaliczną.

Propaganda. Robisz to źle.

Data: 15.10.2019 18:06

Autor: Jazzy44

youtu.be

Amerykańska sacja telewizyjna ABC pokazuje nagranie z frontu w Syrii, gdzie widać ciężki ostrzał Turecki. Problem w tym, że to wideo zostało nakręcone dwa lata wcześniej na happeningu w USA, gdzie strzela się z karabinów maszynowych do beczek z benzyną itd :D

Należy się laptopowi jak psu micha.

Data: 15.10.2019 15:27

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

Laptop jest dla nas ważny, tak jak fryzura jest ważna dla Szpakowskiego. Jedną z głównych zalet tego urządzenia jest jego mobilność. Laptopy nie ograniczają nas. Możemy pracować gdziekolwiek. Potrzebne nam jest tylko nieco miejsca. Jednym z głównych problemów, jakie napotykamy przy ich eksploatacji to, że na akumulatorze można pracować, jedynie prze kilka godzin. Z poniższego tekstu dowiesz się, co możesz zrobić, aby procować dłużej na tych urządzeniach, mimo że nie masz dostępu do gniazdka elektrycznego

Przez 10 lat w UE zlikwidowano 4 miliony gospodarstw rolnych!

Data: 15.10.2019 08:36

Autor: ziemianin

cenyrolnicze.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #uniaeuropejska

W ciągu zaledwie jednej dekady, w latach 2005-2015, na terenie Unii Europejskiej upadło 4 miliony gospodarstw. Dzisiaj ekolodzy domagają się dalszej likwidacji rolnictwa, oskarżając rolników o wpływ na globalne ocieplenie lub przyrównując ich do barbarzyńców z powodu chowu zwierząt na mięso.

Przez 10 lat w UE zlikwidowano 4 miliony gospodarstw rolnych!

"W 2015 r. było ich 15 mln. Dziesięć lat później było ich mniej niż 11 milionów, co oznacza, że w UE ubywa 400 000 gospodarstw rocznie, ponad 30 000 miesięcznie i ponad 1000 dziennie. Co ciekawe, jedna trzecia wszystkich gospodarstw funkcjonujących we Wspólnocie, znajduje się w Rumunii, około 13% w Polsce i nieco poniżej 10% we Włoszech, a dwie trzecie wszystkich gospodarstw w UE jest mniejsza niż 5 hektarów"

– czytamy na Cenyrolnicze.pl

Po co Arabowi pinceta w penisie? (foto)

Data: 15.10.2019 08:32

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#idioci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #operacja #penis #arabiasaudyjska

22-letni mieszkaniec Arabii Saudyjskiej musiał poddać się narkozie, żeby lekarze mogli wyciągnąć 8-centymetrową pincetę – pisze Daily Mail.

Po co Arabowi pinceta w penisie? (foto)

Najpierw lekarze zrobili prześwietlenie. Okazało się, że końcówka metalowego przedmiotu znajduje się niedaleko główki penisa. Była to bardzo ostra pinceta, dlatego lekarze mieli bardzo trudne zadanie – nie można było uszkodzić cewki moczowej.

Przez całą godzinę chirurdzy wolno i ostrożnie „przesuwali” ciało obce w stronę „wyjścia”. Jednocześnie starali się, aby pęseta była zamknięta, w tym celu naciskali na krawędzie organu. Na koniec wyciągnęli przyrząd przy pomocy szczypców chirurgicznych.

Lekarze byli zdziwieni, że chłopak przez 4 lata nie miał problemów z oddawaniem moczu, nie miał dreszczy, nie pojawiła się ropa i inne symptomy.

Kiedy trafił do szpitala, jego wyniki były w normie. Prawdopodobnie wiąże się to z tym, że pinceta została wykonywana ze stali nierdzewnej wysokiej jakości. Od razu po operacji i wybudzeniu z narkozy pacjent poszedł do domu. Nie miał problemów z korzystaniem z toalety, dlatego nie założono mu cewnika.

Młodzieniec nie wyjaśnił, po co wprowadził pincetę do organizmu. Lekarze podkreślają jednak, że często wyciągają z cewki moczowej słomki, długopisy, baterie, szczotki do zębów i inne wydłużone przedmioty. To jednak dopiero drugi przypadek znany medycynie, kiedy pacjentowi usuwano właśnie pęsetę.

Wojska USA rzadko kiedy chronią ludzi. Najczęściej chronią interesów amerykańskich firm i korporacji

Data: 15.10.2019 08:29

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#niewygodneinfo #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #wojsko #polska #pis

Jeśli USA będą zarabiać większe pieniądze na biznesach prowadzonych z naszym teoretycznym okupantem, aniżeli na biznesach z polskim rządem czy polskimi firmami, to w decydującym momencie nie kiwną nawet palcem, aby się za nami wstawić. Rządzący z PiS stawiając wszystko na "amerykańską kartę", powinni mieć tego świadomość. W polityce międzynarodowej nie ma miejsca na przyjaźnie, a klepanie się po plecach jest tylko po to, aby telewizje miały co pokazać. Posiadanie u siebie amerykańskich wojsk jest ważne, ale kluczowe jest posiadanie amerykańskich fabryk.

Wojska USA rzadko kiedy chronią ludzi. Najczęściej chronią interesów amerykańskich firm i korporacji

Cała Polska skupiona była wczoraj na wyborach parlamentarnych. Mało kto zwracał uwagę na to, co dzieje się w północnej Syrii, gdzie Turcy oraz pro-tureccy islamiści organizują rzeź Kurdów. Robią to, bowiem Donald Trump podjął decyzję o wycofaniu z tego terenu wojsk USA, które do tej pory były traktowane przez Kurdów jako ich gwarancja bezpieczeństwa.

Co więcej – Turcy nie tylko zabijają Kurdów, ale również uwalniają terrorystów z ISIS więzionych w kurdyjskich więzieniach. W wyniku prowadzonego przez wojska tureckie ostrzału w Ain Issa (wspomniana północna Syria) aż 785 islamistów powiązanych z Państwem Islamskim zdołało się wydostać z kurdyjskiej niewoli. Co to oznacza w praktyce? Ano prawdopodobnie nastąpi wskrzeszenie praktycznie już pokonanego Państwa Islamskiego.

Kazus kurdyjski pokazuje, że w dzisiejszym świecie prawdziwe sojusze zawierane są tylko wtedy, kiedy mają chronić wymierne interesy. Pisałem o tym kilka dni temu, ale pozwolę sobie powtórzyć – Kurdowie byli potrzebni Amerykanom w walce z ISIS. Mieli jednak pecha, bowiem w przyszłym roku w USA odbędą się wybory prezydenckie, a Trump obiecał swoim wyborcom wycofać się z Syrii tak szybko, jak to tylko możliwe.

Sojusz USA i Kurdów okazał się być tylko taktyczny i nie przetrwał zderzenia z twardą rzeczywistością. Nie przetrwał, bo nie miał prawa. Kurdowie za amerykańską ochronę nie oferowali Trumpowi nic w zamian. Poza tym wojska USA rzadko kiedy chronią ludzi. Najczęściej chronią bowiem interesów amerykańskich firm i korporacji.

I tutaj dochodzimy do kluczowego – z punktu widzenia interesów Polski – elementu. Jeśli rządzący z PiS opierają bezpieczeństwo narodowe na sojuszu militarnym z USA, to niech wiedzą, że sama obecność wojsk amerykańskich na terytorium naszego kraju nie wystarczy (o czym przekonują się właśnie Kurdowie). Aby USA rzeczywiście były gwarantem bezpieczeństwa Polski, w naszym kraju muszą funkcjonować dobrze prosperujące, generujące spore dochody amerykańskie biznesy. Samo kupowanie sprzętu wojskowego nie wystarczy. Dopiero silne powiązanie gospodarcze daje bezpieczeństwo, bo mamy pewność, że w razie "W" na ratunek amerykańskim firmom ruszą amerykańskie wojska.

Tysiące nieważnych głosów. Wyborcy KO pomylili logo: „To ci wykształceni i nowocześni?” . . .

Data: 15.10.2019 08:08

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #polska #wybory #idioci

Tysiące nieważnych głosów. Wyborcy KO pomylili logo: „To ci wykształceni i nowocześni?” – pytają użytkownicy Twittera.

Wyborcy KO oddali tysiące nieważnych głosów. Jak donoszą z żalem liberalne media sympatycy Koalicji Obywatelskiej zamiast stawiać krzyżyk przy nazwisku kandydata to robili krzyżyk na logo partii.

Jak donosi z bólem i żalem wyborcza, tysiące głosów może być nieważnych bo różne ludki podobno chciały głosować na PO i zamiast stawiać krzyżyk przy nazwisku kandydata to robili krzyżyk na logo partii 😂😂😂 pic.twitter.com/yhvta5cyqj

— logiczny🇵🇱 (@logicznyX) 14 października 2019

Wyborcy KO nie potrafią wypełniać kart do głosowania – wszystkiemu winne okazało się być logo Koalicji Obywatelskiej. Internauci zmiażdżyli ich wyborców: „O tak…prawdziwe wyzwanie dla elektoratu z wyzszym wyksztalceniem z wielkich miast…”

„To ci wykształceni i nowocześni?” – pytają użytkownicy Twittera. Okazuje się, że postawienie krzyżyka przy nazwisku kandydata wcale nie jest takie proste, przynajmniej dla wyborców Barbary Zdrojewskiej.

Inżynier NASA prezentuje koncepcję 'silnika spiralnego'

Data: 15.10.2019 07:59

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #silnikspiralny #akcelerator #nasa #wynalazki

David Burns z ASA Marshall Space Flight Center opublikował dokument opisujący koncepcję nowatorskiego silnika rakietowego działającego bez paliwa czyli bez wyrzucanej w jednym kierunku masy, która nadaje silnikowi ruch w kierunku przeciwnym. Urządzenie, nazwane przez niego 'silnikiem spiralnym' wykorzystuje zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.

Inżynier NASA prezentuje koncepcję 'silnika spiralnego'

Część specjalistów, którzy zapoznali się z koncepcją Burnsa, wyraża wątpliwość, czy zaprezentowany przez niego silnik w ogóle może działać, jednak inżynier nie przejmuje się tym zbytnio. Nie mam oporów przed opublikowaniem swojej koncepcji. Jeśli ktoś twierdzi, że to nie może działać, powiem, że mimo to warto się temu przyjrzeć.

Żeby zrozumieć, jak ma działać silnik, możemy wyobrazić sobie pudełko, wewnątrz którego znajduje się umieszczony poziomo pręt, a na nim jest pierścień. Jeśli teraz sprężyna popchnie pierścień w jednym kierunku będzie się on ślizgał po pręcie, dotrze do ściany pudełka i się od niej odbije. Pudełko zostanie więc popchnięte i przesunie się nieco. Jednak pierścień podąża teraz w przeciwnym kierunku, dociera do przeciwnej ściany pudełka, od której znowu się odbija. Pudełko przesuwa się, wracając na poprzednią pozycję. W ten sposób pudełko, czyli nasz silnik, będzie bez końca przesuwało się raz w jedną, raz w przeciwną stronę.

Jeśli jednak, jak zauważył Burns, pierścień będzie zmieniał masę i będzie ona znacznie większa gdy przesuwa się w jednym kierunku, niż gdy przesuwa się w drugim, wówczas pudełko będzie poruszało się w tym kierunku, w którym masa poruszającego się pierścienia jest większa.

Prawa fizyki nie zabraniają zmiany masy. Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę. Możemy więc zastosować w 'silniku spiralnym' akcelerator cząstek, w którym jony są w jednym kierunku przyspieszane, a w drugim spowalniane. Taki akcelerator miałby kształt helisy.

Taki akcelerator musiałby mieć długość około 200 metrów i 12 metrów średnicy. Potrzebowałby też 165 megawatów do wygenerowania siły ciągu rzędu zaledwie 1 niutona. Biorąc to pod uwagę, silni mógłby osiągnąć znaczącą prędkość jedynie w środowisku, w którym nie występują opory. Jeśli będzie miał wystarczającą ilość czasu i mocy to może rozpędzić się do 99% prędkości światła, stwierdził Burns.

Silniki bez paliwa nie są nowym pomysłem. Już pod koniec lat 70. amerykański wynalazca Robert Cook opatentował silnik, który miał zamieniać siłę odśrodkową w ruch liniowy. Z kolei na początku bieżącego wieku Brytyjczyk Roger Shawyer wysunął głośną koncepcję „niemożliwego” relatywistycznego silnika elektromagnetycznego EM Drive.

Żadna koncepcji silnika bez paliwa dotychczas się nie sprawdziła. Fizycy zwracają uwagę, ze takie silniki łamią zasadę zachowania pędu.

Martin Tajmar z Drezdeńskiego Uniwersytetu Technologicznego, który prowadził testy EM Drive uważa, że 'silnik spiralny' nie zadziała. Żaden z inercyjnych systemów napędowych, o ile mi wiadomo, nie działał w środowisku wolnym od oporów", mówi. Co prawda propozycja Burnsa wykorzystuje teorię względności, co nieco komplikuje analizę, jednak, jak stwierdza Tajmar "zawsze jest akcja i reakcja.

Burns, który pracował na swoją koncepcją prywatnie, niezależnie od pracy w NASA, zauważa, że taki silnik byłby całkowicie nieefektywny. Jednak widzi możliwości pozyskania dodatkowej energii z promieniowania cieplnego i synchrotronowego emitowanego przez akcelerator. Ponadto uważa, że udałoby się zachować pęd w spinie przyspieszanych jonów. Wiem, że istnieje ryzyko, iż mój pomysł zostanie odesłany tam, gdzie jest EM Drive i zimna fuzja. Jednak trzeba być gotowym na to, że ktoś nas zawstydzi. Bardzo trudno jest wynaleźć coś całkowicie nowego, co będzie działało, dodaje.

Źródło: NASA, pdf

Jak i jaką pić kawę, żeby dawała „kopa”

Data: 15.10.2019 07:37

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kawa

Jaka kawa daje prawdziwego „kopa”? I jak ją pić, żeby działała? Podpowiadamy z pomocą nauki i znajomego baristy, jak najefektywniej wykorzystać obecną w kawie kofeinę, by postawiła nas na nogi.

Jak i jaką pić kawę, żeby dawała „kopa”

Za Tobą kiepsko przespana noc. Przed Tobą – śmiertelnie nudna, wielogodzinna wideokonferencja w biurze (do wyboru: równie beznadziejny wykład lub spotkanie biznesowe). Masz godzinę, żeby postawić się na nogi. Sięgasz po kubek z kawą, który uratuje Ci dziś życie…

…jaka kawa powinna się w nim znajdować, żeby najlepiej „kopała”? A może proces regeneracji energii uzupełnić drzemką? Tego wszystkiego dowiecie się z tego tekstu, w którym opisujemy badania naukowe na temat kawy. Naszym konsultantem był również barista z zaprzyjaźnionej palarni Coffee Journey.

Jak i kiedy najlepiej napić się kawy, by na nas zadziałała?

Najlepszym na to momentem w ciągu całej doby jest czas pomiędzy godziną 9.30 a 11.30. Jest to związane z naszym rytmem dobowym, a konkretnie z wahaniami stężenia kortyzolu (zwanego hormonem stresu) w organizmie. Zaraz po porannej zwyżce poziomu tego hormonu – mającej miejsce między godziną 8 a 9 – jego ilość gwałtownie spada. Wtedy warto napić się kawy.

Kofeina zaczyna „działać” już 10 minut po wypiciu kawy, jednak by osiągnąć maksymalne stężenie we krwi, potrzebuje więcej czasu. Tak więc nie oczekuj pobudzenia natychmiast. Poczekaj. Mężczyźni odczuwają te efekty szybciej i mocniej niż kobiety.

Maksymalne stężenie we krwi kofeina osiąga pomiędzy 30. a 60. minutą po wypiciu przez nas kawy. Stan najwyższego pobudzenia może się utrzymywać do dwóch godzin po spożyciu, w zależności od cech indywidualnych, w tym tempa trawienia. Jeśli więc potrzebujesz dłuższego pobudzenia, pij co 2 godziny małą kawę. To skuteczniejsze niż 2 duże kubki. Pamiętaj, by nie przesadzić – maksymalna dzienna dawka kofeiny nie powinna przekroczyć 400 mg, co w uśrednieniu przekłada się na maksymalnie pięć filiżanek kawy (o pojemności 180 ml).

Nie masz kawy? Doceń herbatę. Zawiera identyczną kofeinę. Odpowiednik jednej filiżanki kawy z ekspresu to około 1,5-3 kubki herbaty.

Jeśli jest źle, wykorzystaj turbodrzemkę. Wypij mocną kawę i połóż się spać na 5-15 minut. Kofeina zacznie działać, a Ty nie zdążysz się rozespać. Doskonałe dla kierowców. Korzyści z takiej krótkiej drzemki utrzymują się 1-3 godzin.

Jeśli chcesz być pobudzona/y przez dłuższy czas, zdrzemnij się przez ponad 30 minut. Obudzisz się nieco zdezorientowana/y, ale gdy to minie, twoje wyostrzone zdolności poznawcze będą się utrzymywać przez wiele godzin.

Kofeina wywołuje delikatne uzależnienie fizyczne. Po jej odstawieniu senność i bóle głowy trwają średnio 1-2 doby.

4-5 filiżanek kawy dziennie nie ma negatywnego wpływu na zdrowie.

Mocna kawa – ale jaka?

Kawa kawie nierówna, a zawartość kofeiny może różnić się nawet w tej parzonej dzień po dniu przez tę samą osobę tym samym sposobem i z tej samej mieszanki ziaren. Tym samym chcę Wam powiedzieć, że wartości, które podaję w tekście, są jedynie orientacyjne.

Dwa obecne na rynku gatunki kawy różnią się zawartością kofeiny. Uznawana za subtelniejszą i droższa arabica zawiera 1-1,5% tej substancji. Robusta ma smak ostrzejszy i bardziej gorzki oraz ubogi aromat, ale za to dwukrotnie większą zawartość kofeiny – 2,4-2,8% (źródło).

Jeśli więc pragniesz kopa, a nie wyrafinowanego smaku, wybierz mieszankę kawy zawierającą jak najwięcej robusty. Podpowiedź: włoskie kawy, zwłaszcza te pochodzące z głębokiego południa kraju i Sycylii, miewają wysoką zawartość robusty.

Tutaj jest jednak pewien haczyk, bo włoskie kawy są zazwyczaj ciemno palone, a ciemne palenie zachowuje mniej kofeiny w ziarnach kawy niż jasne palenie (inne nazwy: Bionda, New England, Half-City czy Light). Szukaj więc jasno palonej mieszanki z dużą zawartością robusty.

Kawa drobniej zmielona lepiej uwalnia kofeinę dzięki większej powierzchni.

Różne pojemności i sposoby parzenia

Jest tak wiele sposobów przyrządzania kawy, że określenie zawartości kofeiny w rozmaitych jej rodzajach jest bardzo trudne. Tym niemniej, w oparciu o wiarygodne źródła, postaram się nieco uogólnić i uprościć tę wiedzę.

Do zaparzenia w ekspresie kolbowym przepisowego espresso o objętości 30 ml używa się 10 g suchej kawy. Aby z kolei zrobić espresso o pojemności 40-50 ml w kawiarce, zwanej inaczej kafetierką, makinetką lub mocą (czyli w stawianym na palniku dzbanku będącym uproszczoną wersją ekspresu ciśnieniowego), wystarczy zaledwie 5-6 g kawy (zazwyczaj robi się od razu co najmniej podwójną jej ilość, na co wskazuje pojemność naczynia).

Do zaparzenia kawy w dripperze, którego pojemność wynosi 250 ml, trzeba użyć ok. 20 g zmielonych ziaren, czyli dwukrotnie więcej niż do espresso z ekspresu kolbowego. Dla wyjaśnienia: dripper to rodzaj naczynia przypominającego lejek, do którego wkłada się filtr, wsypuje kawę i zalewa ją wodą, by kapała do naczynia poniżej.

Dodatkową komplikacją w obliczeniach jest to, że z tej samej ilości kawy można uzyskać napar o różnej zawartości kofeiny, w zależności od typu parzenia czy grubości zmielenia ziaren. Sami widzicie, jaka to dżungla.

Ile kofeiny w kawie?

Jeśliby jednak użyć mocno uśrednionych danych dla różnych rodzajów kaw, to zawartość kofeiny w porcji kawy może się wahać od 27 mg do 153 mg, przy czym wielkość porcji w tym przypadku wahała się pomiędzy 140–230 ml.

A bardziej szczegółowo? Znalazłam dwie analizy, w których naukowcy pokusili się o zmierzenie zawartości kofeiny w konkretnych rodzajach kawy. W ślad za nimi podaję takie objętości poszczególnych rodzajów kaw, jakie zazwyczaj się pija.

Przybliżona zawartość kofeiny w kawie:

Espresso z ekspresu ciśnieniowego (30 ml): 50-126 mg

Mała kawa z kawiarki / kafetierki (30 ml): 66 mg

Kawa z aeropressu (240 ml): 74-88 mg

Kawa z drippera (240 ml): 95-173 mg

Źródła: Mayo Clinic, University of Newcastle

Taką samą zawartość kofeiny jak espresso mają kawy przygotowane na jego bazie – cappuccino, caffe latte czy latte macchiato.

Ogólna zasada mówi, że im dłużej parzona jest kawa, tym bardziej rośnie w niej stężenie kofeiny, dlatego kawy parzone metodami alternatywnymi (dripper, kawiarka czy aeropress) będą zawierały więcej tej substancji niż kawy z ekspresu ciśnieniowego, mimo że przyrządzane są z mniejszej lub podobnej ilości zmielonej kawy. Oczywiście nie należy przesadzić z długością parzenia, bo to negatywnie wpływa na jej smak. A mimo że mówię tu o kawie z dużą mocą, to jednak niech pozostanie ona przyjemnością dla Waszych zmysłów – taką, jaką jest dla mnie.

PiS dał 700.000 na tłumaczenie książek Olgi Tokarczuk...

Data: 14.10.2019 19:35

Autor: FiligranowyGucio

prawy.pl

#ksiazki #pis #baumann #polska #polityka

Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Załgany PiS! Ja, aby wydać po angielsku tom o Ludobójstwie na Kresach muszę żebrać u prywatnych osób. A tymczasem m.in. na albański przetłumaczono za nasze pieniądze książki stalinowca-grafomana:

Bauman Zygmunt, Nowoczesność i zagłada, Pika Pa Siperfaqe (2015)

Bauman Zygmunt, Płynna nowoczesność, Pika Pa Siperfaqe (2014)

Bauman Zygmunt, Płynna nowoczesność, tłum. Dritan Xhelo, Pika pa sipërfaqe (2017) Więcej patrz:

https://instytutksiazki.pl/dotacje,3,programy-instytutu-ksiazki,2,program-translatorski-©poland,15.html?fbclid=IwAR0SUn5Ouk1lrw7XQW9EXq51o3Pq8qKJIGG6PV0EkufSRON3PTObmEKCh50

Spurek rozżalona wynikami wyborów: 80 proc. Sejmu to prawica lub skrajna prawica

Data: 14.10.2019 18:27

Autor: kisiel

wpolityce.pl

Co nas czeka w tej kadencji Sejmu? Nie przywrócimy praworządności, nie poszerzymy praw kobiet, czy osób LGBT, nie rozpoczniemy aktywnej walki ze skutkami katastrofy klimatycznej… […] Już wiemy, że ten Sejm będzie w rękach prawicy i skrajnej prawicy, ale poczekajmy, czy będzie trochę europejski – ile będzie w nim kobiet, Wiosny i Razem. Mam nadzieję, że dzięki ich obecności zmiany będą możliwe – mówiła

#polityka #polska #newsy #newsyzkraju #lewackalogika

Brick Game — kultowa konsola przenośna z lat dziewięćdziesiątych. Wspomnienia 39-latka

Data: 14.10.2019 17:03

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

W 1990 r. świeżo po upadku komuny miliony Polaków (a nastolatki w szczególności) stało się posiadaczami przenośnych konsol do gry. Prym wiodły wtedy „ruskie jajka” i gierki elektroniczne, dostępne w wielkiej liczbie na bazarach, chodnikach czy odpustach. Konsolki cechowały się niedużym rozmiarem, kwadratową budową oraz możliwością grania tylko w jedną grę. Na przełomie 1992/1993 zostały one wyparte przez Brick Game — prostokątną konsolę przenośną, która jako pierwsza w Polsce oferowała możliwość grania w różne gry. W tym retrowpisie podzielę się z Wami własnymi doświadczeniami związanymi z tą konsolą, ponieważ w czasach jej świetności grałem z pasją na niej. Zapraszam zatem do lektury — zarówno tych młodszych, jak i trochę starszych czytelników. #lata90 #gry #konsole #kult #rozrywka #ciekawostki

Czekam na rozbiory - mPolska24

Data: 14.10.2019 15:29

Autor: kagomat

mpolska24.pl

Mamy za sobą kolejną kampanię wyborczą w diametralnie zmienionych warunkach politycznych i dziś można się pokusić o pewne diagnozy i wyjaśnić opozycji tej parlamentarnej, a przede wszystkim tej medialnej dlaczego mimo tytanicznych wysiłków ujawniane afery nie zadziałały i nie zdemolowały popularności partii rządzącej? Dlaczego tak się dzieje, że wystarczy powiedzieć, że to nie jest żadna afera, a to wraże siły kombinują, że to zlecenie opozycji i fruuuuu balonik aferalny zostaje przekłuty?

#polska #media #polityka

Fatalna Polska żywność, wyniki kontroli wstrząsające, potrzebna policja ds. żywności

Data: 14.10.2019 01:13

Autor: false_nine

strajk.eu

Chcesz przytyć albo schudnąć lub po prostu zdrowo się odżywiać? No to będzie z tym problem patrząc na jakość polskiej żywności. Wydanie dziennika Fakt przynosi zatrważające informacje dotyczące pożywienia sprzedawanego polskim konsumentom. „Sklepy sprzedają nam jedzenie, którego skład nie zgadza się z tym, co napisano na etykiecie, zdarza się, że jest przeterminowane czy wręcz zepsute. Eksperci mają na to sposób, chcą powołania +policji+ ds. żywności” – czytamy m. in. w gazecie. Nie to żeby było to jakieś zaskoczenie, ale jednak nawet oficjalne wersje już mówią wprost o co chodzi.

#jedzenie #dieta #zywnosc #polska #fakt #strajk

NVIDIA będzie remasterować klasyczne gry, dodając ray-tracing

Data: 13.10.2019 23:55

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gry #geforcertx #nvidia #quake2 #raytracing

NVIDIA będzie zajmować się teraz remasterowaniem klasycznych gier, odświeżając je między innymi o ray-tracing.

NVIDIA będzie remasterować klasyczne gry, dodając ray-tracing

NVIDIA będzie remasterować klasyczne gry, dodając ray-tracingRay-tracing może tchnąć w stare tytuły nowe życie. Doskonale dowiodła tego NVIDIA prezentując w marcu tego roku 22-letni Quake 2 ze wspomnianym efektem. Ich odświeżona wersja klasyku id software dołożyła przy okazji HDR, globalną iluminację, światła wolumetryczne oraz wiele innych współczesnych rozwiązań wizualnych. W rezultacie, nie modyfikując absolutnie geometrii poziomów sprzed dwóch dekad udało się stworzyć całkowicie nowe szaty graficzne w imponujący sposób. Jak się okazuje, Quake 2 nie będzie jednorazowym projektem, a „Zieloni” powołali właśnie do życia dedykowaną ekipę, które zajmie się remasterowaniem klasycznych tytułów, wzbogacając je o ray-tracing.

NVIDIA Lightspeed Studios będzie odświeżać wybrane gry z poprzednich dekad przy użyciu ray-tracingu i poszukuje obecnie pracowników. W chwili obecnej "Zieloni" chcą obsadzić dziewięć stanowisk, od producenta przez programistów i artystów 3D oraz specjalistów od renderingu. "Zieloni" opublikowali swoje ogłoszenie 25 września 2019. Wynika z niego, że pierwszym projektem nowego studia po Quake 2 RTX będzie "gra, którą znamy i kochamy", ale NVIDIA nie chciała ujawnić jej tytułu. Jeśli miałbym zgadywać, wskazałbym na kolejnego FPS-a.

W tej generacji dosyć często remasterowano rozmaite tytuły, chociaż można było odnieść wrażenie, że wiele z nich było jedynie skokiem na kasę, ułatwionym przez brak wstecznej kompatybilności w niektórych konsolach. Jak pokazuje przykład Quake 2 wprowadzenie ray-tracingu i innych współczesnych efektów graficznych może nawet sprawić, że wiekowe gry odmienią się nie do poznania. Warto wspomnieć, że wspomniane tutaj Lightspeed Studios założono jednak znacznie wcześniej, w 2015 roku. Do tej pory zajmowali się portami gier na NVIDIA Shield. Mają na swoim koncie konwersje m.in. Half-Life 2, Doom 3 i Portal, a każdy z tych tytułów byłby idealnym kandydatem do wprowadzenia ray-tracingu. Jestem niesamowicie ciekawy, co będzie ich następnym projektem.

Historia bezdomnej śpiewaczki operowej: smutna bajka ze szczęśliwym końcem

Data: 13.10.2019 23:42

Autor: ziemianin

video.img.ria.ru

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #muzyka #muzykalagodziobyczaje #opera #internet #usa

Śpiew tej bezdomnej zachwycił tysiące internautów. Kobieta urodziła się w Mołdawii, w 1992 roku wyjechała do USA, gdzie dawała lekcje muzyki. Ciężka choroba i rachunki za ubezpieczenie zmusiły ją do wyjścia na ulicę…

Historia bezdomnej śpiewaczki operowej: smutna bajka ze szczęśliwym końcem

Cudowne właściwości octu w Twoim ogrodzie i domu

Data: 13.10.2019 23:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rolnictwo #owady #ocet #ciekawostki #rosliny #chwasty #owady #gryzonie

Masz kłopoty z mrówkami, albo z grzybem, który atakuje rośliny? Jednocześnie, nie masz ochoty na użycie pestycydów? Sięgnij po stary i skuteczny ocet.

Cudowne właściwości octu w Twoim ogrodzie i domu

W naszych kuchniach gości od lat, a może się przydać w przydomowym ogródku. Ocet jabłkowy, ocet zwykły – każdy z nich znajdzie swe nowe zastosowanie. Krótko mówiąc, dzięki niemu można ochronić kwiaty i warzywa przed nieproszonymi gośćmi i grzybem.

Jest kilka sposobów jego użycia. Można zastosować ocet rozcieńczony wodą, można również sporządzić mieszankę octu i soli.

Chwasty

Jeśli masz kłopot z chwastami w swoim ogrodzie lub na przydomowych grządkach warzywnych użyj mieszanki kwasu octowego (ocet). 2 łyżki octu, 1 łyżka soli na 2 litry wody stanowi recepturę mikstury, która będzie niszczyć niepożądane zielsko. Wystarczy je opryskać 2 razy dziennie, by pozbyć się ich po jakimś czasie z naszej rabaty.

Nawożenie

Ocet jest doskonałym nawozem. Szczególnie rośliny doniczkowe powinny być cyklicznie nawożone. 2 łyżki octu jabłkowego na 3 litry wody. Taką mieszanką należy opryskiwać do 3 razy dziennie nasze rośliny.

Grzyby

Słaby wzrost roślin lub ciemne plamy na liściach i łodygach mogą świadczyć, że roślinę opanował grzyb. Aby sporządzić miksturę przeciw grzybom należy zmieszać dwie łyżki octu z dwoma litrami herbaty rumiankowej. Ciecz wlewamy do pojemnika typu spray i spryskujemy chore fragmenty roślin 2 razy w tygodniu. Inaczej postępujemy z różami – 3 łyżki octu i cztery litry wody.

Mrówki

Ocet zwykły i jabłkowy jest naturalnym środkiem owadobójczym. Mieszanina octu i wody charakteryzuje się ostrym zapachem, który odstrasza mrówki i inne owady. Kilkukrotne opryski roślin w ciągu dnia powodują wyprowadzkę nieproszonych gości. Co ciekawe, inne zwierzęta takie jak gryzonie również nie cierpią zapachu octu. Wystarczy kilka rozmieszczonych w ogrodzie szmat nasączonych octem, aby je odstraszyć. Raz w tygodniu należy je nasączać ponownie, gdyż ocet najzwyczajniej odparowuje.

Źródło: fnp.de

F1 VLOG 145: Skrzydlate nieporozumienie - RK o praktykach Williamsa. Wyścig pomyłek na Suzuce

Data: 13.10.2019 22:53

Autor: ziemianin

youtu.be

#f1vlog #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motorsport #rk88 #williams #robertkubica #kubica #formula1 #f1

F1 VLOG 145: Skrzydlate nieporozumienie – RK o praktykach Williamsa. Wyścig pomyłek na Suzuce

Zapraszam na podsumowanie kolejnego weekendu, który jeszcze bardziej odsłonił kulisy współpracy Roberta Kubicy z ekipą Williamsa. O tym, jak po udanych treningach zespół znów pozbawił kierowcę bolidu zdatnego do szybkiej jazdy a także o tłumaczeniach Williamsa i perspektywie Roberta Kubicy.

Następnie analizujemy wielki sukces Ferrari… w kwalifikacjach i jak wszystko przeminęło z wiatrem już w pierwszych sekundach wyścigu, aby dać Mercedesowi szóste z rzędu mistrzostwo konstruktorów.

O pretensjach Maxa i serii błędnych decyzji sędziowskich oraz karach dla Leclerca.

Do tego omawiamy inne incydenty na torze, oraz składamy trybut Toto Wolffowi. Zapraszam jak zwykle serdecznie

PILNE: Syryjska armia idzie na północ. Stawi czoła Turkom.

Data: 13.10.2019 21:39

Autor: arti

rp.pl

Szef sztabu syryjskiej armii poinformował, że wojska jego kraju ruszyły na północ, aby zareagować na agresję wojsk tureckich.

Dziś Turcy zrzucili pocisk na konwój dziennikarzy i cywilów. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. poinformowało, że podczas ofensywy wojsk tureckich zginęło co najmniej 24 cywilów.

Turcy rozpoczętą w środę ofensywę uzasadniają koniecznością stworzenia strefy bezpieczeństwa na turecko-syryjskim pograniczu.

#turcja #syria #rosja #nato #wojna #bliskiwschod

Polska pod okupacją straciła 39% lekarzy, 33% nauczycieli i 30% naukowców . . .

Data: 13.10.2019 12:41

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wybory #polityka #okupacja #polska

Przed wyborami warto pamiętać, by głosować na potomków elit, a nie katów. To minimum, które warto mieć z tyłu głowy, zwłaszcza, że w żadnym innym państwie Europy eliminacja elit nie była tak pieczołowicie realizowana, jak na terytorium Polski.

Polska pod okupacją straciła 39% lekarzy, 33% nauczycieli i 30% naukowców… [REFLEKSJA PRZED WYBORAMI]

"Z badań Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) wynika, że w latach 1939-1945 zginęło od 5,6 do 5,8 mln polskich obywateli. Uwzględniając fakt, że przed wrześniem 1939 roku II RP liczyła 35 mln obywateli, oznacza to, że w wyniku wojny i okupacji straty sięgnęły ok. 16-17 proc. populacji. Dla porównania – straty w ludności w innych państwach okupowanych podczas II wojny światowej były dużo mniejsze. Populacja Holandii zmniejszyła się o 2,2 proc., Francji – o 1,5 proc., a Belgii – o zaledwie 0,7 proc."

– czytamy na niewygodne.info.pl

"W wyniku celowych akcji eksterminacyjnych takich jak "Intelligenzaktion", "Akcja AB" czy zbrodnia katyńska w Polsce zginęło: 39 proc. lekarzy, 33 proc. nauczycieli szkół niższych szczebli, 30 proc. naukowców i wykładowców wyższych uczelni, 28 proc. księży i 26 proc. prawników"

– podsumowuje IPN.

Warto pamiętać, że po wojnie przesladowano także dzieci ofiar, a miejsxce elit zajmowały wszelkiej maści kanalie. Być może to przenośnia, a być może jest odrobina prawdy w tym, że dzisiaj dochodzi domkonfrontacji trzeciego pokolenia jednych i drugich…

List otwarty do pani Olgi Tokarczuk

Data: 13.10.2019 12:31

Autor: ziemianin

pressmania.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #listotwarty #tokarczuk #zydzi #antypolacy

Proszę mi powiedzieć, ilu Żydów zabiła Pani i Jej rodzina, kiedy, z jakich powodów i jakimi metodami, dlaczego prokurator nic o tym nie wie – i dlaczego Pani uważa że wszyscy Polacy za to odpowiadają? Albo proszę przeprosić Polaków.

List otwarty do pani Olgi Tokarczuk

Szanowna Pani,

Wczoraj przeczytałam, iż w programie „Minęła dwudziesta” w TVP, powiedziała Pani tak: „Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”.

Mam nadzieję, że to prawda. Gdyż bardzo mnie ucieszyła ta Pani wypowiedź.

Jest, tradycyjnym, zadaniem polskiego pisarza leczenie społecznych stosunków. Rozdzieranie ran – oraz ich opatrywanie, w dobrym celu.

Aby doprowadzić zbiorowość do rachunku sumienia, odpokutowania win oraz naprawy zaburzonych relacji. A także wydźwignąć tę zbiorowość na wyższy poziom moralnej samoświadomości, przydając jej zarazem poczucia godności, woli i mocy sprawczej oraz mądrości na przyszłość.

Najgorsze czyny – przekuć w dobroć i światło, taka jest rola pisarza w Polsce.

Cieszę się, że rozumie Pani to posłannictwo.

Szkoda wprawdzie, że wybrała Pani na otwarcie tak poważnej sprawy – konfrontacyjny styl.

Tak, szkoda. To ogromnie utrudnia porozumienie, gdyż na wstępie buduje kolejny, całkiem zbędny, mur. Ale to akurat łatwo naprawić, więc mam nadzieję, iż uda się nam zastosować mniej agresywny model komunikacji.

Cieszę się, że wstąpiła Pani w szranki publicznej dyskusji.

Ponieważ oczywiste, że teraz musi Pani przeprowadzić porządny, logiczny i faktograficzny – dowód swoich tez.

Albo, jak mawiają w filmach z Hollywood, „zamilknąć na zawsze”.

Nawet sto faktograficznych książek (nie mówimy o powieściach), z których każda opisuje 2-3 obrzydliwe, wstrętne historie nie wystarczą, żeby – sformułować taki wniosek: „jesteśmy paskudnymi, zakłamanymi okrutnikami oraz łobuzami, i to od wieków” – na temat narodu, który obecnie sobie liczy 38 milionów, a w ciągu 1000 lat swojego istnienia miał tych milionów znacznie więcej.

Na temat Narodu, o którego szlachetnych i wspaniałych czynach napisano tysiące książek – i to w różnych językach świata, nie tylko po polsku.

Zakładam więc, że dysponuje Pani wiedzą tajemną, hermetyczną, ogólnie niedostępną na temat polskiej historii – i żądam, aby Pani teraz się nią z Polakami podzieliła.

Cieszę się, że będę mogła Pani pomóc w tym zadaniu, przedstawiając swoje kontrstanowisko, ponieważ Polakom – oraz Europie – jest potrzebny krótki kurs prawdziwej historii Polski.

Dobrej czy złej, ale prawdziwej.

A tej trzeba dopiero poszukać. Gdyż ani Pani jej nie zna ani ja; znana jest tylko wersja zwycięzców, wersja nieuczciwa i zmanipulowana. Natomiast działając razem – jesteśmy w stanie do tej prawdy jakoś się zbliżyć. I zachęcić naszych Rodaków, aby nam pomogli: stworzyć z naszej historii pulsujące źródło niewygasającej potęgi – oraz przestrogi dla Narodu.

Najwyższy więc czas na poważną rozmowę o starych dziejach. I wydarzeniach nowożytnych.

in. o wzajemnych nieprzyjemnych zaszłościach w stosunkach Polaków z mniejszościami narodowymi – naturalnie na szerokim tle, historycznym oraz współczesnym tzn. warto uwzględnić też pozycję Polaków jako mniejszości w innych państwach, ze szczególnym uwzględnieniem Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Litwy. (A przy okazji jeszcze sprawdźmy, jak sobie z zagadnieniem radzą inne państwa np. USA, Izrael, Rosja, Chiny, żeby znaleźć jakieś konstruktywne tradycje czy wzory oraz sprawdzić, czy nasze polskie błędy są naprawdę jedyne i niepowtarzalne).

Czas na rozmowę o faktycznej narodowości znanych przestępców wojennych, którzy w oczach światowej opinii – uchodzą za Polaków, chociaż to nieprawda, bo akurat byli dziećmi przedwojennych mniejszości narodowych.

I w ogóle, czas na rozmowę o przestępcach wojennych, których Państwo Podziemne wyrzuciło poza nawias społeczny, ledwo powstało – których eliminowało, ile miało sił – to samo Polskie Państwo (mniejszości raczej tam słabo się udzielały), które bezskutecznie usiłowało powstrzymać Holocaust np. za pomocą raportu Karskiego.

Czas na rozmowę o przestępcach wojennych, których po wojnie ukarała PRL – i których nie ukarała, gdyż komuniści zauważyli ich służebność czy przydatność – możliwość ich zastosowania do własnych celów, tak samo jak to zrobiły USA, Niemcy i inne kraje.

Ta dyskusja ma jeszcze jeden walor: aktualność. Obecne władze – wbrew stanowisku ponad 90% Polaków – usiłują teraz zaimplantować do Polski mniejszość narodową. Obcą kulturowo, niewykształconą, nie asymilującą (z zasady religijnej), ubogą.

Generalnie sprawy idą w kierunku wygenerowania arabskich gett czy wsi w Polsce. Zatem pozwolę sobie na wtręt: analogia ze sztetlami i dzielnicami żydowskimi nasuwa się, niestety, automatycznie. Jest więc okazja przypomnieć, na marginesie naszej rozmowy jeden z powodów, dla którego większość polskich Żydów nie miała praktycznie szansy na uratowanie życia podczas niemieckiej okupacji.

Bo nie znali polskiego języka ani obyczaju, chociaż od pokoleń mieszkali w Polsce.

Bo żyli we własnych skupiskach – i nie mieli polskich krewnych oraz serdecznych przyjaciół.

Bo byli niezdolni wtopić się w tłum, nawet jeżeli dysponowali urodą fizyczną, odległą od niemieckich wyobrażeń na temat „wyglądu typowego Żyda”

Tak więc, dziękuję, że Pani wywołała wiele istotnych tematów.

I – wzywam Panią, aby krok po kroku udowodniła Pani swoje tezy.

Powiedziała Pani tak: „Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów”.

Oczekuję nazwisk tych, co wymyślili tę nieskazitelną historię Polski – oraz tytułów ich wiekopomnych dzieł, a także informacji o nakładach.

Oczekuję informacji, gdzie byliśmy kolonizatorami – i gdzie mieliśmy niewolników.

Oczekuję szczegółowego wykazu tych „strasznych rzeczy”, które robiliśmy jako większość narodowa oraz mordercy Żydów.

Powinien być solidny – bardzo długi, obszerny i szczegółowy, ponieważ użyła Pani formy „my”.

W tej sytuacji akt oskarżenia musi być naprawdę – potężny, chociaż Pani ujęła problem w lapidarnym skrócie.

Proszę więc o nazwiska, daty, miejscowości, komplet znanych okoliczności. Ma Pani tysiąc lat historii Polski do dyspozycji, czas start.

Miesiąc Pani wystarczy na jakąś odpowiedź? – czy potrzebny kwartał? A może rok?

Możemy to zrobić korzystając ze swoich stron oraz Facebooka?

Tymczasem przygotuję swoje wykazy i przygotuję się do przedstawienia swojego stanowiska.

Proponuję, żebyśmy się potem nawzajem – krytycznie pochyliły na całym materiałem: Pani oraz moim.

I porozmawiały o boleściach w stosunkach polsko-żydowskich, polsko-ukraińskich, białoruskich, litewskich – a także polsko-niemieckich.

Kulturalnie. Elegancko. Na piśmie.


Jeżeli Pani pozwoli, wyłożę swoje obserwacje.

Otóż, po pierwsze, wypowiadając się w imieniu wszystkich Polaków – i to ponad czasem oraz przestrzenią – weszła Pani w rolę wszechwiedzącego narratora.

Bardzo śmieszne i pisarzom się zdarza, ale życie to nie powieść, proszę Pani.

Nie jesteśmy na kartkach Pani kolejnej genialnej powieści.

Zastosowała Pani generalizację.

To poważna intelektualna nieuczciwość.

Wypowiedziała Pani jawną oraz brutalną nieprawdę, innymi słowy.

Nie ma podstaw do stwierdzenia, iż „Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju (….) który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości”.

Proszę mi pokazać poważne dzieło historyczne – w szczególności podręcznik – które w ten sposób kreuje historię Polski. Proszę, czekam.

Alternatywnie: żądam przeprosin za to, że w biały dzień zaczęła Pani kreować nasz 38-milionowy naród za niepoczytalny i oderwany od rzeczywistości. Żyjący „wymyśloną historią” i ją sobie „wymyślający”.

Z tego, co wiem, wyidealizowane pojęcie o Ojczyźnie stanowiło specyfikę poezji doby Romantyzmu.

Ale poeci nie opisują historii, lecz ją mistyfikują. Romantycy robili to ze znanych powodów; to było potrzebne.

I uważam, że poetów można usprawiedliwić, gdyż śnią na jawie, taka ich robota. No i oni, tak samo jak teraz Pani – nieraz biorą swoje sny – swoje wyobrażenia o rzeczywistości za autentyk, za realia. Ale co ma to wspólnego z faktami? (Nawiasem, od tamtych chwil upłynęło trochę czasu i dorobiliśmy się kilku twórców wielkiej klasy, którzy prezentowali trzeźwe, krytyczne podejście oraz konkret. Nie udowodni więc Pani swojej fałszywej tezy, nawet w oparciu o historię literatury).

Świat, proszę Pani, był bez plam, tylko na etapie Stworzenia. Potem ludzkość nigdy nie żyła w raju.

Dlatego w książkach zawodowych historyków – można wyczytać, iż stosunki pomiędzy Polakami i mniejszościami zawsze były skomplikowane, i zazwyczaj niedobre. Bo inaczej być nie mogło i wciąż nie może. Taka jest natura ludzka, taka jest natura państwa.

Tak się dzieje, gdy różnice interesów nakładają się na różnice kulturowe.

Tak samo jest przecież w obecnej, oświeconej epoce np. z mniejszością polską w Niemczech, w Rosji, na Ukrainie oraz w Wilnie. Mniejszości narodowe tylko zawadzają większościom, proszę Pani. I tylko dlatego istnieje poprawność polityczna…, która wyrządza więcej szkód niż naprawia. Dlatego najbardziej stabilne jest państwo (w miarę możliwości) jednonarodowe – tak ocenili politolodzy po I wojnie światowej, jak ocenił Stalin na etapie Układu Poczdamskiego; dlatego multi-kulti to zbrodnia na własnym państwie – źródło jego niemocy i potencjalnej zagłady.

Proszę się zapoznać z historią świata czy Europy – oraz współczesnym życiem kontynentu. Zawsze większość ogranicza prawa mniejszości, a mniejszość się buntuje i uważa za pokrzywdzoną, sponiewieraną i niszczoną; dąży do wyrównania pozycji, wszelkimi metodami.

Ale… nie ograniczajmy się do naszego kontynentu: identycznie jest przecież w Izraelu.

W wielu przypadkach, miejscach, okresach historycznych to prawda.

Ale też jest prawdą, że te wzgardzone mniejszości – ze wszystkich stron kontynentu – brały kurs na I Rzeczpospolitą.

I zawsze jest pytanie o kres prawdziwości twierdzenia.

Pani zarzuciła Polakom – odwieczną i wręcz systemową zbrodnię na Żydach.

Bardzo ciekawe, jak Pani tego dowiedzie, niecierpliwie czekam. Poza wszystkim, to wymaga jakiejś spójnej ideologii oraz grupowego zorganizowanego działania pod wodzą władzy, która ma absolutną większość – albo dyktatora. Ciekawe, skąd Pani to wszystko weźmie.

Dalej…

Poruszyła Pani jeszcze kwestię „kraju” czyli państwa, zarządzanego przez naród mający liczebną większość – i jego niewłaściwego stosunku do mniejszości. To znaczy, że odróżnia Pani grzechy państwa od grzechów Narodu (i wierzę, mniejszych społeczności).

To miło, gdyż niestety, jak Pani zapewne wie, Polska ma najdłuższe i najbogatsze tradycje demokracji w Europie (tak samo jak jedne z najdłuższych tradycje praw kobiet), ale z przyczyn niezależnych – brak im ciągłości.

Zatem – cóż, który „kraj” Pani ma na myśli? – to ciekawe, gdyż pomiędzy I a II Rzplitą było ponad 120 lat przerwy: a przerwa we własnej państwowości – zwłaszcza w epoce, o której mówimy – to bardzo poważna sprawa. Bardzo. Zwłaszcza że Rosja była państwem jawnie antysemickim – co dodatkowo skaziło zachowania Polaków na terenach okupowanych przez carat; oj, zruszczenie to straszna sprawa – straciliśmy tu i ówdzie swój własny styl (też niezachwycający) – a pomiędzy wojnami światowymi było za mało czasu, aby go odzyskać. (A prawdziwe kłopoty nastąpiły dopiero potem…)

To dygresja, ale Pani stosuje milczące założenie, że każda mniejszość narodowa to jakieś ciepłe kluski, na czele z żydowską – jakby Żydzi byli bezbronnymi barankami; dziwne nieporozumienie, bo to zawsze był niezwykle waleczny naród – od czasów starożytnych.

Ale w Pani wizji, mniejszość narodowa jest bezsilna, bezbronna i niczemu niewinna – a do tego jej wolno wszystko, nawet gdy zachowuje się nielojalnie, a większość musi to honorować bez drgnienia. Nawet w sytuacji, gdyby tak było (a przecież nie było – mam opowiedzieć o zachowaniach np. mniejszości niemieckiej?), to w II Rzeczpospolitej mieliśmy kilka mniejszości i trzeba zapytać o wzajemne stosunki mniejszości pomiędzy sobą – oraz o to, komu przypadała niewdzięczna rola regulatora.

Kto ponosił odpowiedzialność za to, żeby państwo – targane siłami odśrodkowymi mniejszości – w ogóle mogło funkcjonować i działać?

Dlatego chętnie dołożyłabym do tej dyskusji o wzajemnych powikłaniach, dzisiaj niepojętych, gdyż zakłamanych do szpiku – zagadnienie przedwojenne zwane jako numerus clausus. Czyli rozwiązanie stosowane wówczas m. in. w USA, Rosji, Niemczech – no i w Polsce, gdzie tą drogą dążono m. in. do przywrócenia zachwianej równowagi reprezentacji różnych narodowości w zawodach korporacyjnych. Tak się składa, że Żydzi mieli tam nadreprezentację, co ograniczało możliwość wykonywania w II Rzeczpospolitej zawodu np. adwokata czy lekarza przez Polaków, Ukraińców i Białorusinów. Polskie państwo zastosowało więc numerus clausus, który aktualnie jest uznawany za dowód genetycznego antysemityzmu Polaków. Natomiast Stanom Zjednoczonym, gdzie stosowano numerus clausus wobec Żydów aż do lat 50-tych XX wieku, nikt tego nie pamięta i nie wypomina.

Zatem jak to jest? Jednemu wolno, a drugiemu nie można się dać usprawiedliwić?

Dlaczego postrzega Pani Polaków jako podejrzanych z założenia, naród II kategorii, któremu nie da się wybaczyć grzechów odpuszczonych innym?

Dalej…

W mojej opinii popełnia Pani pewien błąd w rozumowaniu. To znaczy dawne wydarzenia wyrywa Pani z ich tkanki społecznej, lokalnej oraz międzynarodowej – z łańcucha następstw i skutków – po czym je mierzy współczesnymi kategoriami.

To doktrynerskie, proszę Pani.

To dyskwalifikujące w poważnym towarzystwie. Tym bardziej, że pisarze mają szczególną rangę w świecie intelektualistów – więc podobne wypowiedzi mają reperkusje. De facto, nie wiem czy Pani jest tego świadoma, Jej dyskusyjne niezręczności posłużą do szkalowania naszego narodu.

Napisałam „naszego” – czyli wspólnego, a Pani zastosowała pluralis maiestatis („wymyśliliśmy historię, robiliśmy straszne rzeczy jako właściciele niewolników, mordercy Żydów”).

I jeszcze wypowiedziała się Pani z perspektywy siły sprawczej – winnego – sprawcy: właściciela niewolników (czyżby miała Pani na myśli chłopów pańszczyźnianych? ilu ich posiadała Pani rodzina? – bo się troszkę zatraciłam), kolonizatora (bardzo ciekawe, co w ogóle Pani ma na myśli), oprawcy Żydów.

Gdyby wejść na Pani poziom erystyczny, można napisać tak:

Może i Pani mordowała Żydów, nie wiem. Ale, jeżeli sumienie Panią dręczy, może warto iść do prokuratora – i zeznać mu, z kim Pani mordowała, zamiast bić się w moje piersi – i spowiadać się w telewizji?

Być może to Pani rodzina robiła te straszne rzeczy, też nie wiem.

Ale proszę mówić za siebie oraz swoich przodków. Z doświadczeń mojej rodziny wynikają diametralne wnioski. Np. że wielu Żydów mordowało Polaków. Innymi słowy, jak to w życiu, jak to w małżeństwie czy pod jednym dachem: stosunki nie były najlepsze z winy obu stron.

A teraz powiedzmy – serio:

Martwi mnie, że Pani cierpi za miliony. 200 lat temu uchodziło to za wyznacznik talentu, ale dzisiaj stanowi powód do leczenia psychiatrycznego.

Nie wolno, naprawdę, zatracać miary zdrowego rozsądku – a do tego wchodzić w skórę nie tylko właścicielki Polski Ludowej, lecz także obecnego rządcy dusz.

Nie zgadzam się na to, żeby Pani wypowiadała się w moim imieniu, gdyż umiem mówić własnym głosem – a do tego mam pełnię praw cywilnych i obywatelskich. No i jestem wolna od kilku pokoleń, gdyż w tych wioskach, z których pochodzą moje rodziny po mieczu i kądzieli, wyzwolili chłopów już w 1864 r.

Mam wprawdzie pochodzenie inteligenckie, ale moi przodkowie to włościanie. Bardzo więc proszę teraz nie wypowiadać w moim imieniu tekstów na temat win kolonizatorów oraz złego traktowania niewolników. Nie ma Pani żadnego prawa, nawet jeżeli pochodzi Pani z Radziwiłłów.

Zwłaszcza, jeżeli pochodzi Pani z Radziwiłłów.

Polska historia nie jest jednoznaczna, proszę Pani. Składa się z osobnych historii (oraz kultur) panów i historii sług, czego Pani jakoś nie dostrzega.

W szczególności nie ma Pani jednak – z tego tytułu – dzisiaj – prawa opowiadać kocopołów w biały dzień – o tym, że Polacy są narodem kolonizatorów.

Coś byłabym o tym wiedziała, jak mniemam.

I coś… zauważyłabym dzisiaj… A mam akurat wrażenie, że Polacy mają zachowania niewolników, nieskażone imperialnym piętnem: i słusznie, gdyż nasza kultura narodowa (nie mówię o kulturze polskojęzycznej lecz tradycyjnej) takiego piętna nie miała, nie ma i mieć nie będzie.

Kolonizator, proszę Pani, to… szczególny stan umysłu; to poczucie wyższości + skaza w rozumowaniu, która przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Dzisiaj to sprawia, iż narody postkolonialne np. Niemcy oraz Francja uważają odległe ludy za słabsze umysłowo oraz niezdolne same rozwiązać swoich kłopotów politycznych czy gospodarczych. (Obecny plan rozwiązania tzw. „kryzysu imigracyjnego” jest przecież nacechowany właśnie tą kolonialną protekcjonalnością, w ślad za którą idzie wola osiągnięcia różnych korzyści, kosztem imigrantów ekonomicznych, traktowanych przez tę pseudo-cywilizowaną Europę niczym bydło wożone wagonami w dowolnych kierunkach).

Kiedyś miało to inny wymiar.

Stąd w krajach prawdziwie kolonizatorskich – europejskich – przez prawie dwieście lat pokazywano np. Murzynów w tzw. ludzkich ZOO.

Owszem, taka wystawa na pewno raz zagościła w Warszawie, w XIX wieku (tylko tyle wiem) tj. w kraju okupowanym przez Rosjan.

Aleksander Głowacki[1] (dobrze pamiętam, że On?) cholerycznie się oburzał na tę imprezę, niegodną Człowieka.

Ale narody kolonizatorskie maja inne wyczucie moralne: w Brukseli taką wystawę zorganizowano więc ostatni raz dopiero w 1958 roku.

I była oblegana przez eleganckie paniusie, także pisarki.

I właśnie dlatego teraz ani Pani ani Europa nie będziecie mnie uczyć tolerancji.

Nie pozwolę też sobie wcisnąć ciemnoty, że jestem z narodu konkwistadorów. Nie dam sobie wytykać wydumanych wad charakteru oraz urojonych grzechów Polaków wobec mniejszości.

Znam właściwą skalę problemów oraz rzeczy.

Nie zaprzeczam, że w naszym narodzie, w każdej epoce, były dranie, łobuzy i zbrodniarze. Ale i w narodach mniejszości również byli zdrajcy stanu, dranie oraz mordercy.

Oto kondycja ludzka.

Niemiła, zwłaszcza gdy nie hamuje jej – i to silnie – religia.

Tak tylko wspominam, bo daleko nie zajedziemy metodą wsadzania sobie nawzajem palca w oko. I jestem za spokojną wymianą argumentów, za miłą rozmową o trudnych sprawach.

Niemniej historia to rachunek ciągniony, proszę Pani.

Wyniki poprzednich etapów – nadpisuje się nad rozpoczęciem nowego rozdziału, ba! nowej strony. Nie pozwolę na ocenianie naszego narodu na podstawie szeregu wyizolowanych wydarzeń, wybranych do analizy według nieznanego klucza.

Bo w ten sposób można udowodnić wszystko, co się z góry założyło.

Wyjściowo przyjmijmy więc, nie zgadzam się na to, aby publicznie osądzała Pani nasz naród przez pryzmat tych zbrodniczych indywiduów/grup oraz własnej głębokiej niewiedzy historycznej – w sytuacji gdy sumienie Pani zezwala także na nieuczciwe chwyty erystyczne.

Nie zgadzam się, zwłaszcza w sytuacji, gdy czyjeś niegodziwe czyny osądził sąd. Gdy ktoś zapłacił, za to co zrobił. Bo to jest objaw na to, że społeczeństwo coś odrzuciło, coś napiętnowało – chciało się samooczyścić. W ogóle, nie zgadzam się na prezentowanie żadnych czynów, ohydnych oraz szlachetnych – bez sprawdzenia jak je komentowali współcześni: pochwalali czy ganili? Bez sprawdzenia, jakie to miało reperkusje, gdyż dość często się zdarza że stanowisko niepopularne w jednym momencie, po 20 latach ma gros wyznawców.

Ta Pani wypowiedź nie może ujść bez dowodu.

Rola pisarza jest w Polsce szczególna. Bo to pisarze wydźwignęli nas z niewoli – podnieśli z kolan – poszli z kagankiem oświaty.

Odpowiedzialność pisarza także jest szczególna.

Zwłaszcza odkąd jesteśmy narodem chłopskim, który straciwszy elity, „wypracowane” przez kilka wieków – postradał realną możliwość transmisji kulturowej. Czyli przekazywania następnym pokoleniom, jak (i dlaczego?) kiedyś to było – robienia uczciwych rachunków sumienia – oraz budowy zdrowych, konstruktywnych mitów, potrzebnych każdemu narodowi, aby żyć, śnić i się rozwijać.

Czy Pani zdaje sobie sprawę, że w miejsce prawdy o naszej historii – od kilkudziesięciu lat są montowane półprawdy, fałsze i jawne kłamstwa?

Pomijam okres zaborów. Zaczęto to (planowo) robić, począwszy (najpóźniej) w 1926 r.

Ale prawdziwym rozmachem popisali się dopiero komuniści, którzy regularnie stwarzali też wydarzenia, potrzebne aby udowodnić różne tezy.

Np. słynny pogrom kielecki był jedna z zaplanowanych prowokacji UB, zrealizowaną siłami tej instytucji. Czy Pani o tym wie? – czy przebił się do Pani materiał badawczy na ten temat zrobiony po transformacji? Wątpię. A jednak.

A to tylko jeden z przykładów takich „rewelacji”, które weszły do naszej oficjalnej historii na prawach faktu historycznego – oraz prawdy o naszym narodzie: jego usposobieniu czy charakterze.

A przecież, patrząc realnie: jeżeli UB musiało montować prowokacje – to znaczy, że w naturalnej przyrodzie nie było dostatecznie nasilonego, agresywnego antysemityzmu. Trzeba więc było „zdobywać” spektakularne „dowody” na antysemityzm rzesz zwykłych ludzi.

Tak, jest naszą winą, że dawaliśmy się sprowokować. Ale coś Pani powiem: za pogrom kielecki ludzie zapłacili głowami – pluton egzekucyjny przyjechał zresztą do Kielc razem z sędziami. Uważam rachunek za zamknięty oraz zasypany piaskiem: za głupotę drogo się nieraz płaci.

Poza tym można też prowokować dobre wydarzenia – skłaniające ludzi do refleksji i dobroci. Z tej możliwości UB jakoś nie korzystał, chociaż miał władzę nad życiem oraz śmiercią – tudzież prawie nieograniczone możliwości wywierania wpływu.

A 1968 rok? – a cóż my – zwykli ludzie – mamy wspólnego z wypędzeniem Żydów z Polski oraz fachowo zorganizowaną antysemicką nagonką?

Daliśmy się sprowokować. Nie zaprzeczam. Ale może także ukarzemy rękę, a nie sam ślepy miecz. Czy to my byliśmy przy władzy?

Komuniści to zrobili. Komuniści, którzy byli kolonizatorami – najeźdźcami, którzy narzucają swoje prawa. Komuniści, którzy nie mieli u nas realnego poparcia społecznego.

Dlaczego więc mowa że antysemici-POLACY WYGONILI ŻYDÓW?

Biegamy za antysemitów na całym świecie wskutek wydarzeń z okresu komunizmu, zorganizowanych przez rodziny resortowych dzieci – czyli dzieci i wnuki tych, którzy wtedy wyrzucali z Polski z paszportem w jedną stronę obywateli PRL, pochodzenia żydowskiego – w tym np. profesora habilitowanego Rittermana, wielkiej postaci Wydziału Prawa UJ (nieoszacowana strata dla polskiej nauki) – a dzisiaj przypisują Polakom czyny swoich własnych przodków, jakbyśmy byli jakimś durnym ofiarnym kozłem, do obarczania cudzymi grzechami i wyganiania na Wyspy Brytyjskie.

Nasza polityka zagraniczna jest kształtowana przez ich mity np. na temat Niemiec, Rosji oraz Ukrainy.

Nasza opinia zagraniczna buduje się w oparciu o ich pomówienia.

Obecnie te resortowe dzieci powielają Pani niebaczną wypowiedź o Polakach – jak prawdę objawioną o naszej historii oraz narodowej naturze.

To znaczy, że Pani nazwisko wpisuje się w bardzo nieprzyjemna akcję zakłamywania naszej historii w biały dzień.

Pani nazwisko firmuje coś wyjątkowo obrzydliwego.

Nie wiem, czy Pani wzięła w tym procederze udział z głupoty i niewiedzy – ot, coś Pani chlapnęła bez zastanowienia – czy dla nagród i kariery, uznania salonów.

Jest mi to obojętne.

Domagam się, aby na piśmie – publicznie – udowodniła Pani swoje tezy. Albo nas wszystkich – publicznie – przeprosiła.

Dość, proszę Pani. Naprawdę dość tych kłamstw, tych oszustw, pogrywania ludzkimi emocjami – a także dość fałszowania historii Holocaustu. Powtarzam, dość.

Razem poszukajmy prawdy. Prawda wyzwala i konsoliduje, prawda stwarza szanse.

Brudna prawda o Oldze Tokarczuk. Laureatka literackiej Nagrody Nobla służyła . . .

Data: 13.10.2019 12:27

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nobel #tokarczuk #antypolacy #

Olga Tokarczuk to rzeczywiście świetna pisarka. W latach 90. pisała na przykład donosy na polskich antysemitów na zlecenie obcej ambasady – komentuje przyznanie literackiej Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!”, Tomasz Sommer.

Brudna prawda o Oldze Tokarczuk. Laureatka literackiej Nagrody Nobla służyła antypolskiej propagandzie

Fetowana obecnie pisarka Olga Tokarczuk znana jest głównie z nienawiści do Polski i skrajnego filosemityzmu.

– Zaczynam myśleć, że my śniliśmy własną historię. Wymyśliliśmy sobie historię Polski, jako kraju niezwykle tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości – mówiła w 2015 roku na antenie TVP Info Tokarczuk.

Następnie podkreśliła, że temat pogromów z okresu II wojny światowej i późniejszego, jako Polacy zamietliśmy pod dywan, a zaczęliśmy sobie wyobrażać, że jesteśmy narodem, który walczy o „wolność waszą i naszą”.

Postuluje wręcz napisanie historii Polski od nowa.

– Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów.

Już wtedy Stanisław Michalkiewicz przewidział, że za swoją działalność Tokarczuk zostanie przyznana nagroda. – Tokarczuk najwyraźniej rychtowana jest na laureatkę literackiego Nobla” o czym świadczy jej powieść „Księgi Jakubowe” o XVIII wiecznym Żydzie Jakubie Franku, który stworzył w Rzeczpospolitej swoja sektę – mówił Michalkiewicz.

I kontynuował: – Wykorzystuje tę awanturniczą historię w charakterze pretekstu do (…) odrażającego wizerunku mniej wartościowego tubylczego narodu polskiego, który nie tylko „kolonizował”, ale w dodatku straszliwie uciskał „mniejszości”, a zwłaszcza – tę najważniejszą. Polacy jako „mordercy Żydów”. W ten sposób pani Olga Tokarczuk znakomicie wpisuje się w „pedagogikę wstydu”, w ramach której już od początku 1990 roku, kiedy to, wraz z „upadkiem komunizmu” pojawiły się widoki na uczynienie z Polski żerowiska dla żydowskich organizacji przemysłu holokaustu, rozmaici ochotnicy nieubłaganym palcem kłują Polaków w chore z nienawiści oczy.

– Pani Tokarczuk nie daje się w tej konkurencji nikomu wyprzedzić, no, może z wyjątkiem nieboszczyka Jerzego Kosińskiego, co to przypisał polskim chłopom z Podkarpacia takie wyrafinowanie w seksualnych perwersjach, że aż zadziwił awangardę Manhattanu – nawiązywał do powieści „Malowany ptak” Michalkiewicz.

Wątpliwości, że nagrody Szwedzkiej Akademii wpisują się w lewicowe narracje nie ma również Tomasz Sommer.

– Olga Tokarczuk to rzeczywiście świetna pisarka. W latach 90. pisała na przykład donosy na polskich antysemitów na zlecenie obcej ambasady. Jednym z nich został nawet Kataw Zar z „Najwyższego CZAS!-u”. Cóż z tego, że dziecko getta warszawskiego. Nagroda się więc należała na bank – komentuje najnowsze wieści ze Sztokholmu.

– Swoją drogą, jak ktoś chciał potwierdzenia, że literacka nagroda Nobla została przejęta przez skrajnych lewaków to otrzymał je chyba po raz milionowy. Sienkiewicz, który w odróżnieniu od swego prawnuka od ruskich budek, był prawicowcem, się w grobie pewnie przewraca – dodaje.

Olga Tokarczuk to rzeczywiście świetna pisarka. W latach 90. pisała na przykład donosy na polskich antysemitów na zlecenie obcej ambasady. Jednym z nich został nawet Kataw Zar z "Najwyższego CZAS!-u". Cóż z tego, że dziecko getta warszawskiego. Nagroda się więc należała na bank.



— Tomasz Sommer (@1972tomek) October 10, 2019



Swoją drogą, jak ktoś chciał potwierdzenia, że literacka nagroda Nobla została przejęta przez skrajnych lewaków to otrzymał je chyba po raz milionowy. Sienkiewicz, który w odróżnieniu od swego prawnuka od ruskich budek, był prawicowcem, się w grobie pewnie przewraca.



— Tomasz Sommer (@1972tomek) October 10, 2019

W nieco łagodniejszym tonie wydarzenie skomentował publicysta Łukasz Warzecha. – Faktem jest, że literacka Nagroda Nobla była od lat przyznawana po lewicowej linii ideologicznej, więc Tokarczuk nie jest tu żadnym zaskoczeniem ani odstępstwem. Ani mnie to nie ekscytuje, ani nie jest powodem do jakichś strasznych jazd. Gratulacje dla laureatki i tyle o tym.

Faktem jest, że literacka Nagroda Nobla była od lat przyznawana po lewicowej linii ideologicznej, więc Tokarczuk nie jest tu żadnym zaskoczeniem ani odstępstwem. Ani mnie to nie ekscytuje, ani nie jest powodem do jakichś strasznych jazd. Gratulacje dla laureatki i tyle o tym.



— Łukasz Warzecha (@lkwarzecha) October 10, 2019

Kurdyjska nauka dla Polski. Ze słabymi nikt się nie liczy, dlatego wzmocnienie państwa musi . . .

Data: 13.10.2019 12:22

Autor: ziemianin

wpolityce.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #polska #syria #trump #nato

Zgoda prezydenta Donalda Trumpa na rozpoczęcie tureckiej operacji wojskowej w Syrii i porzucenie tym samym przez Amerykanów ich dotychczasowych kurdyjskich sojuszników musi budzić niepokój. Po raz kolejny potwierdza się bowiem, że nie ma trwałych i stuprocentowych sojuszy, co akurat dla doświadczonej historycznie Polski nie brzmi najlepiej.

Kurdyjska nauka dla Polski. Ze słabymi nikt się nie liczy, dlatego wzmocnienie państwa musi być dla nas priorytetem

Oczywiście można zrozumieć niektóre intencje Trumpa. Turcja prezentuje coraz bardziej mocarstwowe ambicje w regionie i stopniowo wymyka się z NATO. Pójście na rękę Turkom za cenę złamania sojuszu z Kurdami jest więc próbą utrzymania związków Ankary z Ameryką. Pytanie jednak, czy nie dowodzi to jednocześnie słabości Trumpa, który pomimo gróźb wysyłanych wcześniej pod adresem prezydenta Turcji Recepa Erdogana i zerwania dostaw najnowszych myśliwców F-35, został teraz zmuszony do zmiany strategii.

Niewykluczone więc, że Amerykanie, po wystawieniu Kurdów Turkom, zaczną być postrzegani na Bliskim Wschodzie jako niepewny i słaby sojusznik. Z pewnością zaniepokoi to Arabię Saudyjską oraz mniejsze państwa regionu. Ktoś inny zacznie rozdawać karty. Wielu wskazuje tu na Rosję, która całkiem zręcznie manewruje między różnymi rywalizującymi siłami na Bliskim Wschodzie: Turcją, Iranem, Arabią Saudyjską i Izraelem.

Nie są to dobre wieści dla Polski, dla której sojusz ze Stanami Zjednoczonymi ma fundamentalny charakter i nie ma dla niego żadnej racjonalnej alternatywy. Tę bezalternatywność umacnia zresztą trudna do zaakceptowania przez Polskę polityka bezpieczeństwa naszych partnerów z Unii Europejskiej oparta wyłącznie na papierowych gwarancjach. Trzeba więc maksymalnie wykorzystać dzisiejsze pogłębienie współpracy z USA po to, aby związać ją licznymi interesami z naszą częścią Europy i przy okazji konsekwentnie kontynuować rozpoczętą już modernizację armii, bo w przyszłości sytuacja może się zmienić. Trzeba nadal wzmacniać państwo w różnych dziedzinach. Bo ze słabymi – o czym przypomina nam przykład Kurdów – nikt się nie liczy.

Kardamon nie tylko do kawy – dlaczego warto go stosować?

Data: 13.10.2019 12:19

Autor: ziemianin

longevitas.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kardamon #zdrowie #kuchnia

Kardamon wyróżnia się niezwykłym, rozgrzewającym i pikantno-słodkim smakiem. Wpływa pozytywnie na trawienie i.. odświeża oddech. To jedna z najpopularniejszych przypraw indyjskich, która szturmem zdobyła kuchnie na całym świecie.

Kardamon nie tylko do kawy – dlaczego warto go stosować?

wymagany angielski

Źródło: Draxe

Czym jest kardamon?

Kardamon pochodzi oryginalnie z Indii, które do 2000 roku były jego największym producentem. Dziś miano to należy do Gwatemali, w której obecny jest od 1914 roku, za sprawą niemieckiego plantatora kawy Oscara Majusa Kloeffera. Kraj ten wytwarza średnio 25 000-29 000 ton kardamonu rocznie.

Na uwagę zasługuje również olejek eteryczny z kardamonu, stosowany nie tylko w kosmetykach, ale też do aromatyzowania farmaceutyków. Pozyskiwany z nasion, składa się przede wszystkim z cyneolu i octanu α-terpinylu.

Istnieje kilka rodzajów kardamonu, choć wszystkie mają słodko-pikantny smak, określany często jako ciepła kwiatowo-cytrusowa mieszanka. Kardamonowy aromat jest pikantny, o orzechowo-cytrusowej nucie.

Do Polski najczęściej trafia zielony kardamon, wyróżniający się wyraźnym, lekko słodkim, kwiatowym posmakiem. W każdym strąku znajdują się trzy nasiona, które mamy zwykle na myśli, kiedy mówimy o kardamonie-przyprawie. Strąki dojrzewają powoli, należy zbierać je kiedy są dojrzałe w 70-75%. Po zebraniu są myte i suszone, a od sposobu w jaki się to odbywa zależy ostateczny kolor.

Przyprawa ta jest bardzo intensywna w smaku, dlatego zazwyczaj używamy go niewiele. Nie należy również do najtańszych, co wynika z konieczności manualnego zbierania. W sprzedaży kardamon występuje zwykle w postaci zmielonej lub w strąkach. W niektórych przepisach podkreśla się konieczność zastosowania go w tej drugiej formie, bez naruszania nasion. Z pewnością zmielony fabrycznie kardamon jest wygodniejszy w użyciu, jednak mniej aromatyczny. Zmniejsza się również jego prozdrowotna moc, jako że strączki całe lub świeżo zmielone zawierają więcej olejków eterycznych. Ponadto mogą być przechowywane nawet przez rok.

Kardamon bywa porównywany z kolendrą, ze względu na podobne benefity dla zdrowia. Mają właściwości obniżania poziomu glukozy we krwi, działają wspomagająca w walce z cukrzycą, obniżają ciśnienie krwi oraz łagodzą problemy trawienne. W medycynie ajurwedyjskiej kardamon, kolendra, koper włoski, imbir oraz kminek stanowią kluczowe dla zdrowia trawiennego przyprawy. Ich umiejętne stosowanie w istocie ma bardzo korzystny wpływ na funkcjonowanie układu pokarmowego.

Istnieją jednak między nimi pewne różnice. Kardamon pochodzi z Azji, stosowany jest w celu walki z próchnicą, nieświeżym oddechem oraz astmą. Kolendra rośnie również w Europie (poza tym w Afryce i Azji zachodniej), łagodzi lub zapobiega zatruciom pokarmowym, wspiera walkę z zakażeniami układu moczowego oraz wysokim poziomem cholesterolu.

Kardamon świetnie komponuje się z: cynamonem, wanilią, migdałami, goździkami, kokosami, imbirem oraz różą. Z powodzeniem można dodać go do: herbaty (w tym herbatek ziołowych) czy kakao, koktajlów, pikantnych potraw, zup, pieczywa, a także deserów, jak naleśniki, ciasta czy budynie.

Prozdrowotne właściwości kardamonu

Jakie super moce posiada kardamon?

Może wspomóc leczenie nowotworów…

Badania na zwierzętach wykazały, że kardamon może być stosowany jako środek chemoprewencyjny lub opóźniający rozwój komórek rakowych. Badanie z 2012 roku, opublikowane na łamach Journal of Medicinal Food wykazało, że przyprawa ta miała pozytywny wpływ na zdrowie skóry zwierząt. Jak odkryli naukowcy, doustne podanie proszku z kardamonu wyraźnie zmniejszyło pojawianie się oraz liczbę guzów. Badanie ukazało kardamon jako środek o chemoprewencyjnym potencjale, przeciwko dwustopniowemu rakowi skóry. Najważniejsze składniki przyprawy które mogą pomóc w ochronie przed rakiem, to cyneol i limonen.

… oraz cukrzycy

W kardamonie znajduje się dużo manganu, na którego deficyt – według badań – cierpią diabetycy. Nie jest jednak jasne, czy niski poziom tego pierwiastka jest konsekwencją cukrzycy, czy też przyczynia się do jej rozwoju. Bez względu jednak na kierunek zależności, dodanie kardamonu do diety w przypadku walki z cukrzycą jest dobrym ruchem. Jak wykazało badanie kliniczne, pacjenci cukrzycowi o wyższym poziomie manganu we krwi, byli mniej zagrożeni „złym” cholesterolem LDL, niż te z niższym poziomem pierwiastka.

Obniża ciśnienie krwi

Badaniem przeprowadzonym przez Indigenous Drug Research Center, na indyjskim RNT Medical College’s Department of Medicine objęto 20 pacjentów, u których zdiagnozowano niedawno pierwotne nadciśnienie w I stadium. Naukowcy obserwowali efekty podawania tym osobom 3 gramów kardamonu w proszku dziennie, przez 12 tygodni. Wyniki wykazały, że proszek pomógł obniżyć ciśnienie skurczowe, rozkurczowe i średnie ciśnienie krwi. To jednak nie koniec, okazało się bowiem, że całkowity poziom przeciwutleniaczy po ok. 3 miesięcy wzrósł o 90%!

Walczy z nieświeżym oddechem

Przeżuwanie nasion kardamonu pomaga wyeliminować nieprzyjemny oddech. To dlatego znajduje się w niektórych gumach do żucia i produktach odświeżających oddech.

W badaniu przeprowadzonym przez Department of Microbiology na indyjskim Kurukshetra University, przyjrzano się przeciwdrobnoustrojowemu działaniu wyciągu z kardamonu, wobec bakterii jamy ustnej. Naukowcy uznali, że działa skutecznie przeciwko takim bakteriom jak Streptococcus mutant czy Candida albicans.

Znajdujący się w olejku kardamonowym cyneol ma silne działanie antyseptyczne, eliminując bakterie odpowiedzialne za nieświeży oddech oraz inne infekcje.

Wspiera pracę układu pokarmowego

W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej oraz ajurwedyjskiej kardamon jest skutecznym narzędziem do walki np. z bólami brzucha. Badanie na modelu zwierzęcym z 2014 roku skupiało się na wpływie mieszanki składającej się z: gorącej wody, kardamonu, kurkumy oraz liści Blumea balsamifera, na wrzody żołądka u zwierząt, wywołane aspiryną.

Jak odkryto, te zwierzęta które otrzymywały kombinację ziół przed podawaniem aspiryny, doświadczały mniejszych owrzodzeń żołądka, zarówno w kwestii liczby jak i ich wielkości. Mniejsze były również uszkodzenia błony śluzowej żołądka.

Łagodzą objawy astmy

Badanie z wykorzystaniem modelu zwierzęcego wykazało, że kardamon działa rozszerzająco na oskrzela, dzięki czemu zmniejsza się opór w drogach oddechowych, zwiększając przepływ powietrza do płuc. W skrócie – kardamon ułatwia oddychanie, co z pewnością jest dobrą wiadomością dla wszystkich tych, którzy cierpią z powodu utrudnień na tym polu.

Pomaga leczyć ubytki

Niezwykłą właściwością kardamonu jest to, że potrafi również zapobiegać rozwojowi próchnicy oraz wspomóc walkę zarówno z nią, jak i z ubytkami. Ma nie tylko właściwości bakteriobójcze, ale też (dzięki pikantności) stymuluje produkcję śliny, co ma działanie oczyszczające. Ponadto włóknista, zewnętrzna powłoka strączka pozwala czynić to bardziej mechanicznie.

Wartości odżywcze kardamonu

Co jeszcze znajdziemy w tej niezwykłej przyprawie?

Jedna łyżka mielonego kardamonu zawiera około:

18 kalorii,

4 g węglowodanów,

0,6 g białka,

0,4 g tłuszczu,

1,6 g błonnika,

1,6 mg manganu (80% zalecanego dziennego spożycia),

0,8 mg żelaza (4,4% zds),

13 mg magnezu (3,3% zds),

0,4 mg cynku (2,7% zds),

22 mg wapnia (2,2% zds),

65 mg potasu (1,9% zds),

10 mg fosforu (1% zds).

Środki ostrożności

Nie ma informacji na temat niepożądanych skutków stosowania kardamonu w normalnych ilościach.

Powinny jednak unikać go osoby borykające się z kamieniami żółciowymi, ponieważ może wywołać u nich ból.

Nie ma również odpowiednich danych, mówiących o bezpieczeństwie stosowania kardamonu przez kobiety w ciąży i karmiące piersią. Istnieje obawa, że medyczne ilości przyprawy mogą powodować poronienie. W tych wypadkach należy więc przyjmować niewielkie ilości, a najlepiej skonsultować te dawki z lekarzem.

W kurdyjskich więzieniach siedzi 12 tys. członków ISIS. Istnieje ryzyko, że wyjdą na wolność . . .

Data: 13.10.2019 12:13

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niewygodneinfo #polityka #isis

Dwa dni temu rozpoczęła się inwazja tureckich wojsk na Rożawę – kurdyjską enklawę w północnej części Syrii. Mało kto zdaje sobie sprawę, że w znajdujących się tam więzieniach siedzi ok. 12 tys. członków ISIS, którzy zostali uwięzieni przez Kurdów. Coraz częściej pojawiają się opinie, iż po rozprawieniu się z Kurdami wojska tureckie nie specjalnie będą zainteresowane pilnowaniem tych więzień, co może doprowadzić do sytuacji, w której spora cześć ISIS-manów wyjdzie na wolność. Czy trafią do Europy? Erdogan już grozi: "Otworzę granice i wyślę wam nowych uchodźców".

W kurdyjskich więzieniach siedzi 12 tys. członków ISIS. Istnieje ryzyko, że wyjdą na wolność, jeśli Turcja pokona Kurdów

Mało kto zwraca uwagę, iż w przypadku siłowego przejęcia kontroli przez Turków nad Rożawą – czyli kurdyjską enklawą na północy Syrii – istnieje poważne ryzyko, iż przebywający w tamtejszych więzieniach członkowie Państwa Islamskiego zostaną wypuszczeni na wolność. Szacuje się, że obecnie w więzieniach kontrolowanych przez Kurdów siedzi około 12 tysięcy byłych ISIS-manów. Cześć komentatorów uważa, że Turcja, po przejęciu kontroli nad Rożawą, "przemaluje" część z nich na własnych żołnierzy-najemników i wykorzysta do przeprowadzenia czystek etnicznych na Kurdach.

Inni komentatorzy zwracają uwagę, że jeśli wojska tureckie uwolnią z kurdyjskich więzień członków Państwa Islamskiego, to niebawem część z nich może przeniknąć do Europy. Prezydent Turcji Recep Erdogan zapowiedział wczoraj, że jeśli Unia Europejska uzna operację wojskową Turcji w północnej Syrii za "okupację", to nie zawaha się otworzyć granic i przerzucić do Europy 3,6 mln syryjskich uchodźców. Czy wśród nich mogliby się znaleźć uwolnieni z kurdyjskich więzień członkowie ISIS? Tego wykluczyć nie można.

Źródło informacji: OSW – Wróg moich wrogów – Turcja wobec Państwa Islamskiego

Resztki ze stołu drozda to źródło suplementów dla innych ptaków

Data: 13.10.2019 12:09

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #wiadomosci #informacje #codziennaprasowka #ptaki #przyroda #natura

W przyrodzie nic się nie marnuje. Skorupki ślimaków, pozostałe po uczcie drozdów, stanowią cenne znalezisko dla ptaków z innych gatunków. Zwłaszcza dla samic w okresie lęgowym, które zjadając je, suplementują wapń, niezbędny do produkcji jajek.

Resztki ze stołu drozda to źródło suplementów dla innych ptaków

Podczas spaceru po parku, lesie czy ogrodzie uważny obserwator bez problemu spostrzeże skupiska drobin przypominających ceramiczne płatki czy odpryski farby. To miejsca ptasiej uczty, a drobiny to nic innego, jak fragmenty ślimaczych muszli. "Jeśli ktoś wie, czego szukać – znajdzie w pięć minut. Zazwyczaj są tam większe lub mniejsze kamienie, wokół których leży mnóstwo okruchów, które z bliska okazują się fragmentami skorup wstężyków – od żółtych, przez brązowe, po różowe" – opowiada dr Zbigniew Kwieciński z Uniwersytetu Adama Mickiewicza (UAM) w Poznaniu.

Skorupki to pozostałości po posiłku drozdów śpiewaków, a czasem również kosów, poszukujących ślimaków – wstężyków z rodzaju Cepaea. Aby się dobrać do "mięsa", ptaki rozbijają muszle o kamienie czy butelki w lesie. Miejsca takiej obróbki zoologowie nazywają "kuźniami".

Naukowcy już wcześniej wiedzieli o kuźniach drozdów. "Nie było jednak wiadomo, jak duże znaczenie mogą mieć one dla innych gatunków ptaków" – mówi dr Kwieciński, pierwszy autor badania poświęconego tej kwestii.

Gdy naukowcy zorientowali się, że kuźnie przyciągają różne ptaki, zaczęli te miejsca systematycznie obserwować. Przez siedem lat w okolicach Poznania i Odolanowa odwiedzali 64 kuźnie i dyskretnie sprawdzali, jakie ptaki się tam pojawiają. Kuźnie cieszyły się dużym powodzeniem – odwiedziło je niemal 2,5 tys. osobników z 55 gatunków. Były to głównie niewielkie gatunki, takie jak sikory modre, bogatki, świergotki czy kosy.

"Wiele gatunków ptaków korzysta z kuźni drozdów. Wygląda to na zjawisko w zasadzie powszechne, a nikt wcześniej tego nie opisał" – zauważa współautor pracy, prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).

Co więcej, okazało się, że przy kuźniach najchętniej pojawiały się samice w okresie poprzedzającym lęgi. Autorzy badania sugerują, że korzystanie z takiego "suplementu diety" przekłada się na sukces lęgowy.

"Nie jest tak, że ze skorupek ślimaków ptaki korzystają losowo. Tam, gdzie udało się rozróżnić płeć korzystających gatunków widać, że w okresie składania jaj robią to częściej samice, chcąc rekompensować straty wapnia z własnego organizmu. W przyrodzie nie marnuje się nie tylko białko, ale także wapń. W wielu miejscach jest to pierwiastek deficytowy, a zarazem kluczowy dla rozmnażania ptaków, bo stanowi element skorupy jaj" – podkreśla prof. Tryjanowski.

Jak dodał, twarde skorupki zjadane są również przez samce, u których w żołądkach mogą one działać jak gastrolity (drobne kamyki rozcierające pokarm i wspomagające trawienie); mogą mieć też funkcje antypasożytnicze.

Wnioski z obserwacji właśnie ukazały się w piśmie "Biological Journal of the Linnean Society". Autorami tekstu są naukowcy z UAM, UPP, Uniwersytetu Szczecińskiego, Szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego w Uppsali oraz University of Cambridge.

Autorzy publikacji stawiają też kolejne pytania. Dr Kwieciński zwraca uwagę, że ponad 90 proc. ptaków to "wapnożercy", którzy nie potrafią z własnego organizmu (np. z kości) pozyskać wapnia na budowę skorup i muszą go dostarczyć wraz z pokarmem. "Wiemy, że ptaki zjadają fragmenty ślimaczych muszli. Nie wiemy jednak, w jakim stopniu węglan wapnia z muszli jest rozkładany i wchłaniany przez ptasie organizmy" – mówi.

Dr Kwieciński przypomina też pracę naukowców fińskich, którzy sprawdzali poziom wapnia w środowisku skażonym kadmem i ołowiem. Jak ustalili, dostępność wapnia jest kluczowa nie tylko ze względu na budowę kości czy skorupy; jego obecność jest też ważna w samym jaju ze względu na zdrowie zarodka. "Gdy w pokarmie albo w środowisku wapnia brakuje – wówczas w tzw. mostkowania, czyli związki białka, które transportują wapń, wbudowuje się ołów i kadm. I zatruwają zarodek" – powiedział dr Kwieciński. Podkreślił, że chodzi tu o "złożony system obronny i warto go lepiej poznać również w kontekście naszego zdrowia. Aby nie dopuścić metali ciężkich do organizmu, trzeba mieć zrównoważony poziom wapnia".

Twórca filmowej adaptacji „Władcy Pierścieni” zabił rodziców. Sąd: „I tak zostało im mało życia”

Data: 13.10.2019 11:55

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #morderstwo #rodzice #sad #wladcapierscieni

Jeden ze współtwórców filmowej adaptacji „Władcy Pierścieni” zamordował swoich rodziców. Słowa sądu szokują: „I tak zostało im mało życia”.

Twórca filmowej adaptacji „Władcy Pierścieni” zabił rodziców. Sąd: „I tak zostało im mało życia”

Sergey Koudryavtsev to jeden ze współtwórcą filmowej adaptacji „Władcy Pierścieni”. Mężczyzna jest specjalistą od filmowych efektów specjalnych. Znany w środowisku filmowym mężczyzna okazał się jednak mordercą.

Sergey Koudryavtsev to Rosjanin, od czasu rozwodu mieszka jednak w Wielkiej Brytanii. 48-latek dokonał brutalnego zabójstwo swoich rodziców. Powód morderstwa jest prozaiczny – według syna rodzice przeziębili mu… psa.

Mężczyzna pokłócił się ze swoimi rodzicami o psa Enzo. Starsi ludzie otwierali okno. Mężczyzna utrzymywał, że pies – mastif Enzo mógł się od tego przeziębić. Syn zamordował rodziców, po czym trzy dni spędził z ich ciałami w domu.

Opinia publiczna jest zbulwersowana niską karą – filmowiec został skazany tylko na 26 lat. Według sądu złagodzenie wyroku kary było słuszne ponieważ rodzice Rosjanina chorowali „i tak zostało im już nie wiele życia”

Koudryavtsev już wcześniej toczył kłótnie o psa. To m.in. jego sprawa wpłynęła na rozwód. Mężczyzna obarczył winą żonę za uśpienie jego poprzednich zwierząt – to kobieta miała sprawić, że psy zachorowały.

Republika Banasiowa

Data: 13.10.2019 11:49

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#afera #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #polityka #zlodzieje

Republika Banasiowa

"Rzeczpospolita" podała, że kamienica przy ul. Krasickiego w Krakowie należąca do nowego prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, którą dostał od byłego żołnierza AK, została wyposażona za unijne środki. Wniosek o środki unijne na wyposażenie złożyła spółka należąca do syna Mariana Banasia, Jakuba. Dofinansowanie zostało przyznane w 2006 roku na "otwarcie centrum szkoleniowo-hotelowego Residence" w tej kamienicy. Najkosztowniejszą pozycją było "odnowienie i wyposażenie pokoi gościnnych" czyli remont. Nic nie wskazuje na to, aby w kamienicy odbyły się jakiekolwiek szkolenia czy konferencje.

"Superwizjer" TVN, podał, że Marian Banaś wynajmował gangsterom po zaniżonej stawce kamienicę na tzw. hotel na godziny.

Zdaniem "Faktu", wszyscy klienci domu schadzek, który znajdował się kamienicy szefa NIK, byli nagrywani przez kamery monitoringu.

"Fakt ustalił, że kamienica Mariana Banasia … wyposażona jest w system monitoringu. Budynek wręcz naszpikowany jest urządzeniami rejestrującymi. Dwie kamery witały klientów już na progu, kolejne w recepcji i na korytarzu. Czy nagrywały również pokoje, w których dochodziło do igraszek z prostytutkami? To prawdopodobne, bo tak właśnie działają sutenerzy, którzy zbierają haki na swoich klientów. A prowadzący przybytek przestępcy działają w tej branży od kilkunastu lat”

Ciekawe kto ma te materiały do szantażu obyczajowego – Mossad, Rosja, Niemcy, USA . . .

Donald Trump założył konto na Twitch. Prezydent USA chce zostać streamerem?

Data: 13.10.2019 11:36

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #trump #twitch #usa #polityka

Na Twitchu pojawiło się oficjalne konto należące do amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa.

Donald Trump założył konto na Twitch. Prezydent USA chce zostać streamerem?

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump postanowił założyć oficjalne konto na popularnym serwisie streamingowym Twitch. Profil powstał w nocy z czwartku na piątek, zaś całość wiąże się oczywiście z przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi w USA. Warto wspomnieć, że konto pojawiło się na portalu należącym do Amazona kierowanego przez Jeffa Bezosa, który podobnie jak sama firma był w przeszłości krytykowany przez amerykańskiego przywódcę. Konto DonaldTrump zgromadziło około 70 tysiące obserwujących, z kolei kanał ma aktualnie 273 tysięcy wyświetleń. Niestety fani liczący na to, że prezydent postanowił przy okazji zająć się karierą streamera raczej poczują rozczarowanie, ponieważ nie powinniśmy oczekiwać transmisji na żywo z żadnej gry np. Fortnite czy Counter-Strike: Global Offensive.

Zamiast tego na kanale widnieje informacja o zapowiedzi relacji z wiecu Trumpa w Minneapolis w Minnesocie. Najpewniej sztab odpowiedzialny za kampanię wyborczą popularnego polityka zdał sobie sprawę z siły Twitcha i postanowili dotrzeć do szerszego grona odbiorców, wśród których znajdują się nie tylko zwolennicy Donalda Trumpa, ale również jego przeciwnicy. W przyszłości, jeśli pomysł wypali, to należy raczej oczekiwać relacji ze spotkań wyborczych, a szkoda, bo zapewne nie jeden z nas chciałby zobaczyć jak prezydent Stanów Zjednoczonych gra w gry wideo. Warto podkreślić, że Trump nie jest pierwszym politykiem posiadającym konto na Twitchu, a z jego usług korzysta także Bernie Sanders.

Platforma streamingowa stała się popularna także wśród gwiazd w tym piłkarzy. Przed rokiem relację z grania w Call of Duty: Black Ops 4 przeprowadził zawodnik francuskiego klubu PSG Neymar Jr. Innym piłkarzem posiadającym oficjalne konto na Twitch jest Mesut Ozil, który odpalił Fortnite. Według statystyk StreamElements to właśnie należący do Amazona portal jest najpopularniejszym serwisem streamingowym dla fanów gier wideo. Spośród 3,77 mld godzin poświęconych na streamy 2,72 mld spędzono właśnie na Twitch.

Naukowcy MIT wydrukowali w 3D replikę niezwykłego mostu Leonarda da Vinci

Data: 13.10.2019 11:26

Autor: ziemianin

news.mit.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #druk3d #

Po ponad 500 latach od zaprojektowania mostu przez da Vinci dla Bajzyda II, naukowcy wykorzystali najnowsze technologii, by go zrekonstruować. Przekonali się na własnej skórze, że był on geniuszem nie tylko w swoich czasach.

wymagany angielski

Naukowcy MIT wydrukowali w 3D replikę niezwykłego mostu Leonarda da Vinci

Leonardo da Vinci wysłał projekt mostu sułtanowi osmańskiemu Bajzydowi II w 1502 roku. Miał on połączyć brzegi zatoki Złoty Róg w ówczesnym Konstantynopolu, a dzisiejszym Stambule. Niezwykły most miał mieć długość ok. 280 metrów, czyli byłoby to najdłuższy most na świecie. Niestety, jego realizacja nie doszła do skutku, gdyż sułtan obawiał się, że taka konstrukcja nie wytrzyma próby czasu.

Dziś wiemy już, że bardzo się mylił, a da Vinci był prawdziwym geniuszem, bo bez zaawansowanych technologii zaprojektował majestatyczny most, który bez problemu wytrzymałby setki lat. Tak twierdzą inżynierowie z Massachusetts Institute of Technology. Przejrzeli oni wiele dokumentów związanych z tym przedsięwzięciem oraz metody budownicze tamtych lat i postanowili zbudować jego małą replikę za pomocą technologii druku 3D.

Eksperymenty pokazały, że most można było zbudować nawet 500 lat temu. Nie byłoby to przedsięwzięcie zbyt potężne finansowo i logistycznie. Gdyby powstał, jego konstrukcja byłaby na tyle wytrzymała, że bez problemu przetrwałaby nawet silne trzęsienia ziemi, a jego widok zachwycałby mieszkańców i przybyszów z całego świata. Most jednak nie doczekał się realizacji w Konstantynopolu, Bajzyd II skorzystał z projektu słynnego Włocha, ale dziś możemy obejrzeć podobne konstrukcje w wielu zakątkach świata, a między innymi w norweskim mieście Ås.

Niezwykła stacja pogodowa DIY z dwoma ekranami e-ink

Data: 13.10.2019 11:16

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciakawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #3d #pogoda #stacjapogodowa #majsterkowicze

Stacje pogodowe są chętnie wykonywane przez wielu majsterkowiczów jako jedne z pierwszych samodzielnych projektów. Opisywana stacja jest jednak trochę bardziej skomplikowana.

Projekt ten wykorzystuje 2 wyświetlacze e-ink, na których wyświetlane jest aż 10 różnych plansz. Wszystko zależy od sposobu ustawienia stacji!

Niezwykła stacja pogodowa DIY z dwoma ekranami e-ink

Autor projektu, ukrywający się pod pseudonimem FabriceA6, podzielił się swoim pomysłem na wielofunkcyjną stację pogodową, która potrafi m.in pobrać aktualną pogodę z internetu czy wyświetlić bieżącą temperaturę i wilgotność powietrza. Dane te wyświetlane są na ekranie e-papierowym, dzięki czemu stacja jest energooszczędna i nie wymaga częstego ładowania baterii.

Do stworzenia tego DIY autor użył modułu ESP32, dwóch ekranów e-ink (4,2" oraz 2,9"), akcelerometru komunikującego się z ESP32 przez interfejs I2C, baterii litowo-polimerowej oraz obudowy, która została wykonana na drukarce 3D.

pozostała część artykułu TU

Australijscy strażacy pozują ze zwierzętami na kalendarz charytatywny na 2020 rok, a zdjęcia . . .

Data: 13.10.2019 11:04

Autor: ziemianin

filing.pl

#fotografia #australia #art #kalendarz #charytatywnie #

Coś dla różowych :)

Australijscy strażacy pozują ze zwierzętami na kalendarz charytatywny na 2020 rok, a zdjęcia są tak gorące, że mogą rozpalić ogień!

Australijscy strażacy pozują ze zwierzętami na kalendarz charytatywny na 2020 rok, a zdjęcia są tak gorące, że mogą rozpalić ogień!

Idealne połączenie męskości, gorąca, seksapilu i życzliwej miękkości. Chłopcy ze złotymi sercami. Miłośnicy zwierząt z sześciopakami ze stali. Istnieje wiele sposobów opisania australijskich strażaków. Ale fakt jest prosty: są codziennymi bohaterami, którzy ratują życie, nie zdejmują peleryn superbohaterów, gdy gaśnie ogień i stanowią przykład, jak żyć swoim życiem.

W tym roku po raz kolejny strażacy z Australii inspirują nas dzięki ich 6 nowym kalendarzom na 2020 rok. Pięć z tych kalendarzy obejmuje wszystkie rodzaje zwierząt: od uroczych kociąt i szczeniąt, do koni, zwierząt gospodarskich i dzikiej przyrody. Naciesz oczy przystojnymi strażakami w towarzystwie ślicznych zwierząt!

WTF? Współżycie z czternastolatką usprawiedliwione „tradycją”

Data: 13.10.2019 10:46

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #czestochowa #cyganie

#malzenstwo #Rumunia #sady

Sąd w Częstochowie zdecydował się uniewinnić obywatela Rumunii cygańskiego pochodzenia, od zarzutu obcowania płciowego z osobą poniżej piętnastego roku życia. W uzasadnieniu sędziowie podkreślili, że mężczyzna ma „niski stopień socjalizacji i świadomości”, natomiast stosunki seksualne z osobami nieletnimi są jednym z elementów tradycji mniejszości etnicznej do której należy.

WTF? Współżycie z czternastolatką usprawiedliwione „tradycją”

Cygan urodzony w Rumunii został oskarżony o łamanie prawa w Polsce oraz w swojej ojczyźnie, ponieważ w obu tych państwach miał dopuścić się nielegalnego z punktu widzenia prawa obcowania płciowego z osobą nie mającą skończonego 15. roku życia. Sąd Rejonowy w Częstochowie uznał jednak, że w tym przypadku nie doszło do przestępstwa, ponieważ mężczyzna i dziewczynka zawarli ze sobą małżeństwo w świetle cygańskiej tradycji.

Według przedstawicieli polskiego wymiaru sprawiedliwości czyn ten miał niską szkodliwość społeczną, zaś oboje byli przeświadczeni, że jako małżeństwo mogą swobodnie utrzymywać stosunki seksualne. Obywatel Rumunii nie znał ani polskiego prawa, ani polskiej obyczajowości, a ponadto cechował się „niskim poziomem socjalizacji i świadomości”, co miało być dodatkowo okolicznością łagodzącą.

Sędziowie podkreślili, że wśród cygańskiej społeczności podobne małżeństwa nie są niczym szczególnym, stąd są po prostu społecznie akceptowane zarówno przez ich rodziny, jak i lokalną społeczność. Oboje przebywali z kolei na terenie Polski, ponieważ przyjechali pracować do naszego kraju.

Na podstawie: rp.pl.

WTF? Dzieci na ślubnym kobiercu

Data: 13.10.2019 10:43

Autor: ziemianin

rp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #tragedia #dewianci #zboczency

Prawa człowieka. Każdego dnia rozgrywa się dramat dziewczynek, które zamiast się cieszyć dzieciństwem, stają się żonami

Gwałcone, bite, poniżane. Traktowane jak towar, porywane, sprzedawane przez bliskich, zabijane, gdy ucieczką od męża zhańbią honor rodziny. Fundusz Ludnościowy ONZ (UNF-PA) oszacował, że w latach 2005 – 2015 poślubionych zostanie nawet sto milionów dziewczynek. Jedna na siedem spośród nich przed ukończeniem 15. roku życia.

Artykuł stary ale daje do myślenia.

WTF? Dzieci na ślubnym kobiercu

Lepiej nie być małą dziewczynką

Większość krajów reguluje granicę wieku, w jakim młodzi ludzie mogą się pobrać. Powszechny jest jednak proceder łamania prawa i zmuszania dzieci do małżeństwa. Gdy kilku – kilkunastoletnia dziewczynka skazana jest na dzielenie małżeńskiego łoża z dużo starszym od niej mężczyzną, definicja „pary młodej" staje się pojęciem abstrakcyjnym.

Opinię tę podzielił sąd w Indonezji. W listopadzie ub. roku skazał wpływowego muzułmańskiego duchownego na cztery lata więzienia i 7 tys. dol. grzywny za seks ze swoją nieletnią żoną. 45-letni Pujiono Cahyo Widianto w 2008 roku wziął sobie za drugą żonę Lutvianę Ulfę, która miała wtedy niespełna 12 lat. Po nieoficjalnej ceremonii ślubu ich związek został skonsumowany. Mimo że duchowny złamał prawo, które na ślub pozwala dopiero 16-latce, odgrażał się, że od decyzji sądu i tak się odwoła.

Minimalny wiek zamążpójścia wyznaczył na 16 lat także rząd w Islamabadzie. W Pakistanie wciąż jednak do głosu dochodzą rady plemienne. To właśnie jedna z nich zadecydowała, by 25-letni mężczyzna ożenił się z sześciomiesięczną dziewczynką. Historię opisał w czerwcu ub. roku dziennik „The Times of India". Ojciec niemowlęcia porwał córkę sąsiada, w związku z czym jego dziecko zostało przeznaczone bratu uprowadzonej. Decyzja zapadła zgodnie z tradycją „swara", według której dziewczęta zmusza się do poślubienia członka zwaśnionego klanu, by zapobiec rozlewowi krwi. W krajach islamskich kobietom trudno jest uzyskać rozwód.

Tymczasem w przypadku mężczyzn wystarczy zazwyczaj, gdy trzykrotnie wypowiedzą formułkę rozwodową „Talak", chociażby przez telefon. Niemniej jednak głośne były historie dzieci, które o wyrwanie się z małżeńskiego piekła postanowiły same walczyć przed wymiarem sprawiedliwości. Jedną z nich jest 12-latka z Arabii Saudyjskiej, która w zeszłym roku wygrała sprawę o rozwód z 80-letnim kuzynem jej ojca. Za zgodę na ślub ojciec otrzymał 25 tys. dolarów. Arabia Saudyjska przez lata rządów względnie postępowego króla Abdullaha wciąż nie uregulowała kwestii minimalnego wieku nowożeńców.

Podobnie sytuacja przedstawia się w Jemenie, chociaż przed zjednoczeniem kraju w 1990 roku małżeństwa mogły zawierać dopiero 15- i 16-latki. Jednak i tam dziecku udało się wyegzekwować jego prawa.

Trzy lata temu rozwód dostała ośmiolatka, wydana za mąż za 28- letniego Faeza Alego Thameura. – Rodzice poprosili, bym podpisała kontrakt małżeński (nikah), zgodnie z którym miałam opuścić dom rodzinny przed 18. urodzinami. Jednak już tydzień później zmusili mnie do zamieszkania z tym mężczyzną – opowiadała Nojud Mohammed Ali.

Dzięki postanowieniu sądu mogła wrócić do szkoły. Tyle szczęścia nie miała starsza od niej o cztery lata Fawzija Abdullah Jussef, także z Jemenu. Zmarła w 2009 r. po trwającym trzy doby porodzie.

– Mała dziewczynka nie jest w stanie zrozumieć swojej roli, jaką ma odegrać w małżeńskim łożu. Jej ciało nie jest wystarczająco ukształtowane, by uprawiać seks, a tym bardziej rodzić dzieci – tłumaczy „Rz" Jennifer McLeod, brytyjska psycholog z organizacji Step Up!.

Według danych UNFPA na świecie jest ponad 51 milionów mężatek, które mimo że same są jeszcze dziećmi, zostały już matkami.

Cyganki szybciej stają się dorosłe

W Polsce za zgodą sądu opiekuńczego za mąż może wyjść już 16-latka.

Swojego czasu prasa rozpisywała się jednak o 22-letnim Romie oskarżonym o seks z 15-latką, którą uważał za swoją żonę.

– Ze względu na hermetyczność środowisk Romów czy Azjatów trudno oszacować, na jaką skalę odbywa się w naszym kraju proceder poślubiania dzieci. Romowie nie mogą się tłumaczyć tradycją w chwili ślubu z nastolatką czy kiedy zachodzi ona w ciążę. A takie przypadki też mieliśmy – mówi „Rz" Jakub Śpiewak z fundacji kidprotect.pl.

W 2006 roku na porodówkę szpitala w Kowarach trafiła 12-latka romskiego pochodzenia. Według polskiego prawa za obcowanie seksualne z dzieckiem poniżej 15 roku życia grozi kara więzienia od dwóch do 12 lat.

– Biorąc pod uwagę badania wieku inicjacji seksualnej, granica wyznaczona w tym przepisie jest zdroworozsądkowa i przyjęła się w polskiej obyczajowości – uważa Śpiewak.

Córki, kule u nóg rodziców

Ratunkiem dla dziewcząt jest inwestowanie w ich zdrowie i edukację. – Może się to przyczynić do ich późniejszego zamążpójścia. Dzięki temu mogą zdobyć pracę, czym polepszają sytuację swoją i przyszłej rodziny. Zapewnia to też dobrobyt całemu pokoleniu i rozwój gospodarczy kraju – przekonuje „Rz" szefowa oddziału UNFPA w Kopenhadze Pernille Fenger.

Czemu zatem dzieciństwo tak wielu dziewcząt kończy się przedwczesnym zamążpójściem? – Żyjące w biedzie rodziny sprzedają córki, by poprawić swój status materialny. Ciężar utrzymania dziewczynki przechodzi wówczas na bliskich jej męża. Znaczącą rolę odgrywają także religia, obyczaje i niski poziom edukacji samych rodziców – tłumaczy „Rz" M.L.

Parashuram, współzałożyciel broniącej praw dzieci i kobiet organizacji Odanadi z Indii. Jednocześnie młodym żonom trudno jest zmusić partnera do używania prezerwatyw, czego efektem są nie tylko niechciane ciąże, ale i zakażenia HIV. W Afryce, Indiach czy Tajlandii panuje nawet przekonanie, że obcowanie z dziewicą ulecza z AIDS. W niektórych regionach świata śluby nieletnich należą do codzienności. Potwierdza to raport UNICEF z tego roku. Według niego w Azji Południowej i Afryce Subsaharyjskiej aż 38 proc. kobiet wychodzi za mąż przed ukończeniem 18 lat. W Nigrze, Czadzie i Bangladeszu ponad jedna trzecia kobiet między 20. a 24. rokiem życia została poślubiona przed 15. urodzinami.

Przesłanie Jacka Bartosiaka przed wyborami.

Data: 12.10.2019 19:38

Autor: arti

strategyandfuture.org

Wbrew temu, co często myślą wyborcy lub po prostu przeciętny Kowalski, przywódcy

polityczni nie są w swoim działaniu wolni…..

…….Uwarunkowania geopolityczne oraz tarcia pomiędzy krajowymi grupami interesów zakreślają

przestrzeń działania przywódcy. Zawsze jest ona bardzo mała, nader często skrajnie mała

i beznadziejne ograniczona. I właśnie po tym poznaje się wielkich przywódców, że rozumiejąc ciasny

kaganiec rzeczywistości, potrafią pośród tych ograniczeń wyrębywać przestrzeń i pole manewru, podejmować decyzje.

Wszystko po to, by wzmacniać potęgę swojego państwa, któremu są wierni i któremu służą.

W ten sposób zmieniają historię. Zapisując się w jej annałach i zaświadczając o potędze ducha

ludzkiego.

Autor: Jacek Bartosiak – 10/2019 6

#polska

Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie uroczyście pochowają kolejnych upowców

Data: 12.10.2019 11:01

Autor: kisiel

kresy.pl

W Dzień Obrońcy Ukrainy 14 października, uznawany też za rocznicę powstania UPA, zaplanowano uroczysty pochówek dwóch bojówkarzy UPA na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Na cmentarzu tym łącznie spoczywa już nawet ponad 300 upowców.

W poniedziałek 14 października rano, w Dzień Obrońcy Ukrainy, na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie odbędzie się pochówek szczątków dwóch członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Zostaną pochowani na terenie tzw. pola marsowego, na którym mieści się tzw. ściana pamięci UPA. Obecnie znajduje się tam 13 pochówków, a zarazem specjalne krypty przeznaczone na późniejsze pochówki.

#ukraina #newsy #newsyzeswiata #upa

Maraton poniżej dwóch godzin! Historyczny wyczyn Eliuda Kipchoge'a

Data: 12.10.2019 10:42

Autor: Lukmar

sport.tvp.pl

Eliud Kipchoge dokonał historycznego wyczynu. Jako pierwszy na świecie przebiegł dystans maratonu w mniej niż dwie godziny. Jego rezultat nie zostanie uznany jednak za rekord świata.

Kszczot potwierdza rozstanie z trenerem. "Nosiłem się z takim zamiarem od kilku lat"

Kenijczyk po raz drugi podjął próbę zejścia poniżej dwóch godzin na dystansie maratonu. W maju 2017 roku na torze samochodowym Monza ta sztuka mu się nie udała. Do mety dobiegł w czasie 2:00,25.

Tym razem z zadaniem zmierzył się w Wiedniu. Przez całą trasę towarzyszyli mu pacemakerzy, którzy otaczali go w ten sposób, by zapewnić jak najbardziej komfortowe warunki do biegu. Specjalnie przygotowana została także trasa biegu, która była niemal w pełni płaska.

Kipchoge do mety dotarł w czasie 1:59,40.2. Ze względu na ułatwienia na trasie jego wynik nie zostanie uznany za nowy rekord świata. Mimo to jest to niewątpliwie wyczyn historyczny. Kenijczyk został pierwszym człowiekiem, który pokonał ten dystans w mniej niż dwie godziny.

Oficjalny rekord także należy jednak do Kipchoge'a. W zwykłych warunkach, bez pomocy pacemakerów, w maratonie berlińskim w 2018 roku dotarł do mety w czasie 2:01,39.

#sport #bieganie #maraton #rekordy

Winnicki: Zapewniam panią Tokarczuk, że w Polsce jest dużo większa swoboda niż na zachodzie Europy

Data: 11.10.2019 21:34

Autor: kisiel

dorzeczy.pl

Prezes Ruchu Narodowego skomentował słowa polskiej noblistki Olgi Tokarczuk, która stwierdziła, że "w niedziele mamy wybór miedzy demokracja a autorytaryzmem".

– To bardzo złe słowa i bardzo źle, że w ten sposób portretuje sytuację. Tym bardziej, że zarzuca, że w Polsce nie ma wolności słowa i demokracji. Zapewniam panią Tokarczuk, że jest dużo większa swoboda debaty publicznej, niż w Europie zachodniej, gdzie poprawność polityczna skrępowała debatę publiczną – stwierdził Robert Winnicki na antenie Polsat News.

#polityka #polska #newsy #newsyzkraju #konfederacja #konserwatyzm

F1 VLOG 144: Mini kwalifikacje w Japonii. RK o priorytecie na 2020 - chce się ścigać!

Data: 11.10.2019 20:10

Autor: ziemianin

youtu.be

#f1vlog #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #f1 #formula1 #rk88 #robertkubica #kubica

Pora na podsumowanie szalonego piątku w Japonii. Wyjątkowe treningi, które mogą się zamienić w mini-kwalifikacje. Prace nad nowym skrzydłem Willisa i niespodziewana supremacja Mercedesa, który zaskoczył Ferrari.

Do tego rozważamy dywagacje RK nt. przyszłości. Czy może jeszcze zmienić zdanie? Czy będzie próbował jeszcze raz wejść do Formuły 1?

Rozmawiamy także o moralnych ranach, poniesionych przez sędziów w GP Rosji i łagodnej karze za to dla Gunthera Steinera.

Na koniec Villeneuve jedzie po Hamiltonie, Schumacherze, Bergerze na nawet trochę Sennie i Proscie… Czyli tradycyjnie – po każdym ;)

F1 VLOG 144: Mini kwalifikacje w Japonii. RK o priorytecie na 2020 – chce się ścigać!

Apple przesyła adresy IP i adresy odwiedzanych stron do chińskiego Tencent

Data: 11.10.2019 19:47

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #apple #safari #prywatnosc #tencent #bezpieczenstwo #inwigilacja #blizzard #chiny #honkong

Apple przekazuje do Tencent – firmy ściśle powiązanej z Komunistyczną Partią Chin – adres IP użytkowników oraz adresy odwiedzanych przez nich stron. Opcja ta jest domyślnie włączona w systemie.

Apple przesyła adresy IP i adresy odwiedzanych stron do chińskiego Tencent

W ostatnim tygodniu rzeczywistość pokazała, że amerykańskie firmy łatwo padają na kolana przed Chinami. Apple, jedna z największych amerykańskich firm technologicznych, ukrywała emoji z flagą Tajwanu i ignorowała amerykańskich ustawodawców, decydując się na zbanowanie aplikacji, pomagającej protestantom w Hongkongu unikać policji. Apple nie jest jedyną firmą, która mocno podlizywała się Chinom w ostatnich dniach. Wystarczy wspomnieć choćby o działaniach Blizzarda i NBA. Teraz odkryto, że Apple, które często stara się przedstawiać się jako obrońca prywatności i praw człowieka, wysyła niektóre adresy IP od użytkowników przeglądarki Safari na iOS – do chińskiego konglomeratu Tencent – firmy ściśle powiązanej z Komunistyczną Partią Chin. To ta sama firma, która posiada znaczne udziały m.in. w największych na świecie firmach wydających gry jak Activision Blizzard, czy Epic Games.

Apple przyznaje, że wysyła niektóre adresy IP użytkowników do Tencent, informując o tym w sekcji "Informacje o Safari i prywatność" w ustawieniach przeglądarki, do których można uzyskać dostęp na urządzeniu z iOS, otwierając Ustawienia, a następnie wybierając "Safari > Informacje o prywatności i bezpieczeństwie > Ostrzeżenie przed fałszywą witryną". Przed odwiedzeniem witryny, Safari może przesyłać zebrane informacje z adresu strony do Google Safe Browsing oraz Tencent Safe Browsing, aby sprawdzić, czy strona jest bezpieczna. Dostawcy informacji o stronach mogą dodatkowo logować adresy IP użytkowników. Ustawienie "Ostrzeżenie przed fałszywą witryną" jest domyślnie włączone, co oznacza, że ​​jeśli użytkownicy iPhone'a lub iPada nie zagłębią w ustawieniach, ich adresy IP będą rejestrowane przez Tencent lub Google podczas korzystania z przeglądarki Safari, wraz ze spisem odwiedzanych stron.

Nie jest wiadome dokładnie, kiedy Apple zaczęło zezwalać Tencent i Google na rejestrowanie adresów IP użytkowników, ale informacje o podobnych działaniach pojawiały się od czasu wydania iOS 12.2 beta. Tencent ściśle współpracuje z Komunistyczną Partią Chin. To ułatwia rządową cenzurę w Chinach poprzez wielofunkcyjne narzędzie WeChat. Firma wydała również grę wydaną na zlecenie rządu Chin, o nazwie Clap dla Xi Jinping: An Awesome Speech w 2017 roku, która, jak sugeruje tytuł, zachęca użytkowników do wirtualnego oklaskiwania chińskiego prezydenta Xi Jinpinga. Ponadto Tencent współpracuje z Komunistyczną Partią Chin w celu opracowania "patriotycznych" gier wideo.

Adresy IP mogą ujawniać lokalizacje użytkowników i służyć do profilowania użytkowników na różnych urządzeniach. Jeśli Tencent zarejestruje adres IP użytkownika iPhone'a lub iPada za pośrednictwem usługi bezpiecznego przeglądania, informacje te mogą zostać potencjalnie wykorzystane do identyfikacji właściciela urządzenia poprzez wyszukiwanie wystąpień adresu IP w innych usługach Tencent. Apple kilka razy już pokazało, że ugina się pod żądaniami Chin, m.in. usuwając niewygodne chińskie podcasty, czy usuwając chińskich wykonawców, którzy podpadli władzy z Apple Music.

Naoki Yamamoto zadebiutował w treningu F1

Data: 11.10.2019 19:27

Autor: ziemianin

cyrkf1.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #f1 #formula1 #Honda #Japonia #NaokiYamamoto #Suzuka #ToroRosso #trening

Naoki Yamamoto zadebiutował podczas pierwszego treningu do GP Japonii 2019 za kierownicą bolidu stajni Toro Rosso. Jego debiut przebiegł niemal wzorowo, a to sugeruje, że w przyszłości możemy go częściej widywać w F1.

Naoki Yamamoto zadebiutował w treningu F1

Plan na udział Naokiego Yamamoto w treningu Formuły 1 podczas domowego wyścigu tego kierowcy jak i Hondy ma niemal rok. Yamamoto pojawił się podczas GP Abu Zabi 2018 na torze nie w celach towarzyskich, ale po to aby obserwować z bliska pracę zespołu Toro Rosso. W 2019 roku kilkukrotnie odwiedzał fabryki Red Bulla i Toro Rosso. Spędził łącznie kilka dni w symulatorze Red Bulla, a w Toro Rosso przygotowywał się bezpośrednio do jazdy po torze. Nie mam w tej kwestii potwierdzenia, ale prawdopodobnie także miał prywatny test jednym ze starszych bolidów F1.

Naoki Yamamoto to bardzo utytułowany kierowca z Japonii. W zeszłym roku po raz drugi został mistrzem serii Super Formula, a w tym sezonie na jeden wyścig przed końcem sezonu jest liderem klasyfikacji generalnej. Yamamoto dzięki sukcesom w japońskich seriach wyścigowych spełnia punktowe warunki do uzyskania głównej superlicencji F1. Teraz po udziale w oficjalnym treningu Formuły 1 nie ma żadnych przeszkód formalnych, aby startował w wyścigach.

Debiut Yamamoto w treningu F1

Naoki Yamamoto przejechał 30 okrążeń podczas swojego pierwszego treningu F1 w karierze. Japończyk zajął w klasyfikacji tej sesji 17. miejsce ze stratą 3,287 sekundy do najszybszego Bottasa. Co najważniejsze Yamamoto przegrał tylko o 0,098 sekundy z Daniiłem Kwiatem, który jechał w drugim samochodzie Toro Rosso. Trzeba tutaj jednak zaznaczyć, że Yamamoto swój najlepszy czas osiągnął na oponach miękkich, a Kwiat na średnich. Według Pirelli różnica między tymi mieszankami to 0,6 – 0,7 sekundy. Biorąc to pod uwagę, to wynik Yamamoto nie jest już taki rewelacyjny. Jednak trudno oczekiwać od kierowcy w debiucie osiągnięcia od razu takiego samego tempa jak etatowy i bardzo doświadczony zawodnik.

Czasy osiągane przez Naokiego Yamamoto podczas pierwszego treningu. Japończyk początkowo jeździł na średniej mieszance, potem otrzymał opony z miękkiej mieszanki i na pierwszym okrążeniu na nich wykręcił swój najlepszy czas jednego okrążenia. [#F1PL](/t/F1PL) pic.twitter.com/K3GK4hITi9

— Karol (@Karol296) October 11, 2019

Yamamoto początkowo jeździł na oponach ze średniej mieszanki utrzymując na nich równe tempo i stopniowo przyzwyczajając się do możliwości samochodu. Na drugą część treningu dostał opony z miękkiej mieszanki i na nich od razu wykręcił swój najlepszy czas jednego okrążenia, którego już później nie poprawił. Ogółem podczas treningu ustrzegł się istotnych błędów i wykonał postawione przed nim zadania. Patrząc na suche czasy, to można przyczepić się tylko do tego, że jego tempo na oponach miękkich szybko spadało – tutaj wychodzi brak doświadczenia z oponami Pirelli.

Wypowiedzi i opinie

Yamamoto po treningu był bardzo zadowolony. Powiedział, że spędził sesję na przyzwyczajeniu się do samochodu, a najbardziej imponowała mu jego moc. O wiele większa moc silnika, to jego zdaniem największa różnica w porównaniu do Super Formuly, gdzie regularnie startuje. Kierowca z Japonii starał się nauczyć i poznać bolid na tyle na ile mógł w tym ograniczonym czasie. Yamamoto powiedział, że dawał inżynierom tyle informacji ile mógł i nie uszkodził samochodu co było bardzo ważne.

Podczas piątkowej konferencji prasowej szefów zespołów udział Yamamoto został bardzo pochwalony przez Toyoharu Tanabe z Hondy. Zdaniem przedstawiciela tego producenta trudno jednak bezpośrednio porównać wynik Yamamoto do Kwiata, bo ci kierowcy wykonywali różne programy. Tanabe ma nadzieję, że ten występ zdopinguje młodych kierowców z Japonii.

Christian Horner po treningu w telewizji Sky chwalił występ Yamamoto i niewielką stratę do Kwiata. Powiedział jednak, że Japończyk nie spełnia obecnie wymagań do startów w F1, ale warto było dać mu szanse. Horner na pewno nie miał tu na myśli kwestii formalnych, bo te Yamamoto spełnia. Raczej chodzi o wewnętrzne kryteria rodziny Red Bulla. To jest coś co kilka tygodni temu mówił Helmut Marko.

Co dalej z Yamamoto i japońskimi kierowcami?

Stali czytelnicy bloga wiedzą o tym, że zajmuję się tym tematem i kilkukrotnie pisałem o japońskich kierowcach, którzy ze wsparciem Hondy liczą na starty w Formule 1. Problem jest taki, że żaden z juniorów Hondy nie notował na tyle dobrych wyników w niższych seriach wyścigowych, aby spełnić warunki punktowe go uzyskania superlicencji. Najpierw faworytem do tego był Nobuharu Matsushita, potem Nirei Fukuzumi, a obecnie najwięcej mówi się o Yuki Tsunodzie. W tym czasie, po cichu w Japonii Naoki Yamamoto odniósł konkretne sukcesy i obecnie jako jedyny z kierowców należących do rodziny Hondy spełnia warunki formalne do uzyskania superlicencji.

Honda będzie dalej wspierać swoich juniorów, a w 2020 roku możemy oczekiwać ich udziału w różnych seriach wyścigowych na zapleczu F1. Jeden z nich potrzebowałby bardzo dobrych wyników w 2020 roku, aby móc liczyć na F1. W poprzednich latach nikt tego nie dokonał. Dlatego wracamy do Yamamoto. Na jego niekorzyść działa wiek, brak doświadczenia na europejskich torach i z oponami Pirelli. Nic nie wskazuje na to, że mógłby startować w Formule 1 w 2020 roku, ale udany udział w treningu na Suzuce powinien otworzyć przed nim perspektywę kolejnych testów i treningów w trakcie 2020 roku. Jeśli tak by się stało, to będzie realnym kandydatem do Toro Rosso Alpha Tauri (szczegóły) na 2021 rok.

Honda zwiększa swoje wydatki na Formułę 1. W 2020 roku ich budżet na silniki ma wynieść 140 mln euro. Dzieje się tak przy braku zadowalających wyników i pojawiającej się wewnętrznej presji, że ten program jest zbędny. Umieszczenie własnego kierowcy w F1 bardzo poprawiłoby kwestię marketingu i odbioru tego programu w Japonii. Red Bull na pewno bez problemów jedno miejsce w juniorskiej stajni odstąpi, bo bardzo korzystają na umowie z Hondą, a nie mają opcji na zmianę dostawcy silnika. Gdyby Honda zrezygnowała z udziału w F1, to sytuacja Red Bulla zrobi się bardzo trudna.

Pierwsza misja załogowa NASA i SpaceX już za kilka miesięcy

Data: 11.10.2019 19:20

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #elonmusk #nasa #spacex #kosmos

Dotychczas SpaceX Elona Muska (na zdjęciu) odbywało jedynie frachtowe loty kosmiczne. Firma z sukcesem wyniosła kapsułę Crew Dragon na stację ISS w marcu, choć na pokładzie był wtedy jedynie manekin.

Pierwsza misja załogowa NASA i SpaceX już za kilka miesięcy

Możliwe, że pierwszy załogowy lot kosmiczny z udziałem NASA i SpaceX odbędzie się w pierwszym kwartale 2020 roku. Szef NASA Jim Bridenstine przekazał, że jest to realne, jeśli testy kapsuły dla załogi SpaceX Crew Dragon "pójdą zgodnie z planem".

Szef NASA oświadczenie wydał po wycieczce dla dziennikarzy po siedzibie SpaceX w mieście Hawthorne, którą poprowadził szef tej firmy Elon Musk.

Przyznał w nim, że finalizacja projektu kapsuły jest "kluczowa dla priorytetowego celu agencji kosmicznej", czyli w wznowienia "wysyłania w kosmos amerykańskich astronautów, w amerykańskich rakietach, z amerykańskiej ziemi".

Agencja Reutersa wskazała, że wspólne wystąpienie szefów NASA i SpaceX "miało być pokazem jedności między nimi po publicznej kłótni dotyczącej opóźnień w projekcie Crew Dragon".

80 mln za wysłanie astronauty na ISS

Wcześniejszy plan zakładał, że NASA za pomocą SpaceX wyśle dwóch astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) jeszcze w 2019 r. Tak się jednak nie stało, choć amerykańska agencja przeznaczyła 6,8 mld dol. na zbudowanie systemów rakiety wraz z kapsułą załogową przez firmy SpaceX i Boeing.

Dotychczas SpaceX odbywało jedynie frachtowe loty kosmiczne. Firma z sukcesem wyniosła kapsułę Crew Dragon na stację ISS w marcu, choć na pokładzie był wtedy jedynie manekin.

Obecnie za wysłanie astronauty do międzynarodowej stacji NASA płaci Rosji ok. 80 mln dolarów od głowy.

Narodowcy w sosie korwinowskim

Data: 11.10.2019 19:07

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #Konfederacja #liberalizm #narodowcy #neoliberalizm #Polska #ruchnarodowy #wybory

Bez względu na wynik niedzielnych wyborów, Konfederacja jest tak naprawdę ostatecznym zakończeniem projektu pod nazwą Ruch Narodowy. Narodowcy na potrzeby swoich partykularnych interesów postanowili całkowicie rozmyć się w projekcie kontrolowanym przez konserwatywnych liberałów, firmując swoją nazwą projekt nie mający zbyt wiele wspólnego z szumnie głoszoną „antysystemowością”, a z pewnością w żaden sposób nie odpowiadający na najważniejsze problemy narodu.

Narodowcy w sosie korwinowskim

Stali czytelnicy naszego portalu, szczególnie Ci odwiedzający go przynajmniej od kilku lat, nie powinni być zdziwieni naszą niechęcią do „demokratycznych” wyborów organizowanych w naszym kraju. Od dawna powtarzamy, że obecny system w żaden sposób nie reprezentuje ani opinii narodu, ani tym bardziej jego interesów, stąd pokładanie wiary w sprzedajnych polityków nie jest zbyt dobrym pomysłem. Jednocześnie nie możemy całkowicie odciąć się od wydarzeń mających miejsce na polskiej scenie politycznej – czy tego chcemy, czy nie to właśnie nielubiana przez nas klasa polityczna ma decydujący głos w kwestii kształtu III Rzeczpospolitej.

Tym samym zgubne byłoby także zupełnie odcięcie się od informacji napływających z szeroko pojętego „obozu narodowego”. Oczywiście można siedzieć w getcie „prawdziwego nacjonalisty” i twierdzić, że to w ogóle nas nie dotyczy i nie ma sensu zajmować się kolejnymi woltami RN-owców, lecz jest to myślenie zgubne, a przede wszystkim w żaden sposób nie przystające do polskich realiów politycznych. A ich podstawą jest niewielkie zaangażowanie społeczne Polaków, potwierdzone przez dziesiątki badań i statystyk dotyczących choćby członkostwa w organizacjach społecznych, którego następstwem jest bardzo pobieżna wiedza na temat funkcjonujących w Polsce ruchów politycznych. Naiwna jest więc wiara, że nawet osoby bardziej zainteresowane polityką niż przeciętny Polak będą patrzeć na niuanse, kto jest „nacjonalistą”, a kto „narodowcem” – wszystkie organizacje narodowe są przez ludzi wrzucane do jednego worka, stąd działania Roberta Winnickiego, Krzysztofa Bosaka i spółki wpływają na postrzeganie całego szeroko pojętego ruchu.

W objęciach korwinizmu

Spór o sprawy gospodarcze wewnątrz „obozu narodowego” trwa niemal od zarania jego dziejów, przy czym pod koniec dwudziestolecia międzywojennego było już jasne, że liberałowie znajdują się w głębokiej defensywie. Od tego czasu minęło blisko osiemdziesiąt lat, zaś w tym czasie (i oczywiście wcześniej) ludzkość zdążyła przetestować co najmniej kilka systemów gospodarczych, a także tysiące różnego rodzaju rozwiązań ekonomicznych wpływających na rozwój gospodarczy i zamożność społeczeństw. Nie będąc w tych sprawach doktrynerem, czyli poszukując przede wszystkim polityki korzystnej dla całego narodu, można tym samym wypracować zupełnie innowacyjny program stanowiący realną alternatywę dla neoliberalnego dyskursu przyjętego bezkrytycznie po 1989 roku.

Oczywiście prowadzenie takiej polityki nie jest możliwe w koalicji z liberalnymi doktrynerami spod znaku kolejnych partii Janusza Korwin-Mikkego, mającego do zaoferowania swój standardowy darwinizm społeczny i wolny rynek w jego najbardziej skompromitowanej, XIX-wiecznej wersji. Niestety narodowcy wybierając sojusz z konserwatywnymi liberałami całkowicie przejęli hasła charakterystyczne dla tej formacji ideowej. Wspomniani Winnicki z Bosakiem w swoich wystąpieniach powtarzają więc ślepo najbardziej wyświechtane liberalne hasła, na czele z propozycjami całkowitej prywatyzacji usług publicznych oraz likwidacji podatków. Całkowicie przyjmując program „korwinistów” nie zająknęli się nawet na temat wypowiedzi niejakiego dr Sławomira Mentzena (zwanego przez złośliwców „doktorem Mentzele”), czyli wiceprezesa partii Korwin-Mikkego, który w ogólnopolskiej debacie radiowej odciął się od programu RN-u i zachwalał ukraińską imigrację do Polski.

Taka deklaracja ze strony nowego ekonomicznego guru konserwatywnych liberałów nie powinna oczywiście dziwić, ponieważ charakterystyczne dla tej grupy jest utożsamianie interesu narodu z interesem przedsiębiorców. Cały program Konfederacji jest zresztą skierowany właśnie do „januszy biznesu”, zainteresowanych przede wszystkim stałym dopływem taniej siły roboczej i nie przejmujących się tym, kto tak naprawdę będzie zamieszkiwał terytorium naszego kraju. Wśród propozycji znajdujących się we wspólnej deklaracji narodowców i konserwatywnych liberałów znajdują się przy tym niezwykle groźne dla pracowników zapisy, na czele z likwidacją minimalnego wynagrodzenia czy powszechnych ubezpieczeń społecznych. To oczywiście nie są żadne nowe postulaty – do tego w gruncie rzeczy zmierzała Platforma Obywatelska, gdy pod jej rządami instytucje chroniące pracowników były całkowicie bierne i w żaden sposób nie egzekwowały przepisów Kodeksu Pracy, a usługi publiczne z roku na rok były drastycznie redukowane.

Pospolite ruszenie

Trudno nie odnieść wrażenia, że w wielu kwestiach podmioty tworzące Konfederację nie mogą znaleźć jednego stanowiska, lub też liderzy komitetu mówią zupełnie co innego niż jego kandydaci. Na jednej z konferencji prasowych przedstawiciele Związku Chrześcijańskich Rodzin, czyli marginalnego ugrupowania współtworzącego Konfederację, jasno poparli utrzymanie wspomnianego już programu 500 plus. Jednocześnie Korwin-Mikke konsekwentnie twierdzi, że Polacy za pośrednictwem tego świadczenia zostali kupieni przez obecną władzę, natomiast „dawanie” komukolwiek pieniędzy „za darmo” jest „demoralizowaniem”, nie różniąc się w tej kwestii w niczym z liberalno-lewicowym mainstreamem regularnie obrażającym Polaków posiadających dzieci.

W tym kontekście jeszcze bardziej zagadkowe wydaje się być stanowisko samych narodowców. W swoim oficjalnym programie RN pozytywnie ocenia wprowadzenie 500 plus przez Prawo i Sprawiedliwość, określając je mianem „zdecydowanego działania wspierającego rodzinę”, realizującego „postulaty realnej polityki prorodzinnej, podnoszonej od dwóch dekad przez środowiska narodowe i katolickie”. Jeszcze w ubiegłym roku Winnicki wymieniał ten największy transfer społeczny po 1989 roku jednym z niewielu sukcesów rządu Beaty Szydło, ale w wywiadzie dla Radia Wnet po oficjalnym ogłoszeniu programu Konfederacji nie był już w tej sprawie tak samo konsekwentny. Z rozmowy można było wręcz dowiedzieć się, że szef RN-u jest otwarty na likwidację 500 plus, ponieważ stał się wyznawcą antypodatkowego populizmu spod znaku wszystkich partii firmowanych przez Korwin-Mikkego.

Wspominając lidera jednego z dwóch głównych ugrupowań tworzących Konfederację trudno nie odnieść się zresztą do jego słów, jednoznacznie deprecjonujących jakiekolwiek deklaracje programowe tego komitetu. Dzień przed ogłoszeniem programu, Korwin-Mikke w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” wypowiedział się lekceważąco na temat samego dokumentu, ponieważ jego zdaniem „lud programów nie czyta”, zaś on sam „w szczegóły się nie wdaję, bo ludzie i tak tego nie zrozumieją”. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, aby przekaz Konfederacji był z jednej strony spójny, a z drugiej uwzględniający jakiekolwiek postulaty narodowców – nie od dziś bowiem wiadomo, że „korwiniści” nie liczą się ze zdaniem innych uważając siebie za depozytariuszy jedynych słusznych poglądów.

Właśnie z wyżej wymienionych powodów trudno uznać Konfederację za coś innego, niż zwykłe pospolite ruszenie mające na celu przede wszystkim przetransportowanie jej kandydatów albo do Sejmu, albo przynajmniej ponad próg 3 proc. pozwalający na pobieranie PAŃSTWOWEJ subwencji. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest oczywiście obecność na jej listach zupełnie przypadkowych osób, których łączenie ze środowiskiem narodowym jest jednoznacznie szkodliwe. Tym samym wśród kandydatów Konfederacji znalazła się ponownie spora część rodziny Korwin-Mikkego, antyszczepionkowcy spod znaku Justyny Sochy i posła Pawła Skuteckiego (byłego działacza ruchu Kukiz’15), niejaki Dariusz Klich deliberujący o „polskich dzieciach karmionych chlebem zatruwanym przez plemię żmijowe”, kandydatka opowiadająca się za likwidacją zawodu prawnika czy „korwinista” ze Szczecina postulujący na swoim plakacie wyborczym legalizację narkotyków. Z takimi kadrami trudno budować coś innego niż zwykłe pośmiewisko.

„Antysystemowość” skompromitowana

Egzotykę niektórych kandydatów można oczywiście usprawiedliwić „antysystemowym” charakterem komitetu. Skoro czołowe ugrupowania polityczne przyciągają do siebie oszołomów pokroju transseksualistów, Klaudii Jachiry czy Krystyny Pawłowicz, trudno oczekiwać, aby inaczej było z inicjatywami cieszącymi się popularnością nie dającą pewności przekroczenia progu wyborczego. Problem polega jednak na tym, że Konfederacja skupia pod swoim szyldem co najwyżej osoby kontestujące obecny system w najbardziej szkodliwy sposób, a więc kwestionujące normy stanowiące podstawę każdego społeczeństwa i tym samym kompromitujące daną inicjatywę w oczach całego społeczeństwa. W przypadku opisywanego komitetu z jednej strony są nimi antyszczepionkowcy, zaś z drugiej Korwin-Mikke deliberujący na temat „nieszkodliwej społecznie lekkiej pedofilii”.

Tak naprawdę do skompromitowania pojęcia „antysystemowości” nie potrzeba było jednak kilku oszołomów, bowiem czarną robotę w tym względzie wykonali w tym względzie sami liderzy ruchów politycznych pozycjonujących się właśnie w ten sposób. Prekursorem był pod tym względem wspomniany kilkukrotnie Korwin-Mikke, który zaledwie parę miesięcy po swoim niekwestionowanym sukcesie w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku roztrwonił cały eurosceptyczny potencjał poprzez zniszczenie własnej partii. Dzieła zniszczenia dokonał natomiast Paweł Kukiz, lądując ostatecznie na listach Polskiego Stronnictwa Ludowego, a więc najbardziej patologicznego ugrupowania na całej scenie politycznej III Rzeczpospolitej. Chluby nie przyniosły też liczne rozłamy i kłótnie, których symbolem powinien stać się podział federacji składającej się z… dwóch osób, czyli Marka Jakubiaka i Piotra Liroya-Marca.

Parę lat temu na łamach naszego portalu zwracaliśmy zresztą uwagę, że cała „antysystemowość” środowisk politycznych identyfikujących się z tym określeniem jest mocno wątpliwa. Likwidacja podstawowych usług publicznych w imię doktryny o prywatnej własności, utożsamianie dobra narodu z interesami lobby biznesowego, osłabianie pozycji pracowników rzekomo w imię podniesienia ich statusu materialnego, naiwna wiara w samoregulację rynku czy postulowanie wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych cementujących dyktat dwóch największych ugrupowań – właśnie przeciwko wszystkim tym rozwiązaniom, stojącym u podstaw funkcjonowania obecnego państwa polskiego, występują dzisiaj osoby głosujące na PiS mimo oczywistych wad partii Jarosława Kaczyńskiego.

Konfederacja ma jednak do zaproponowania jedynie pogłębienie liberalnych patologii, stąd trudno oczekiwać, aby mogła ona obecnie przekonać do siebie osoby traktujące PiS jako mniejsze zło. Według sondaży Polacy oczekują między innymi takich rozwiązań, jak poprawa funkcjonowania publicznej opieki zdrowotnej oraz edukacji, budowa socjalnego państwa dobrobytu czy progresywne podatki wspomagające redystrybucję wypracowanych dóbr, nie wspominając już o wzmocnieniu pozycji pracownika. Tymczasem konserwatywni liberałowie walczą tak naprawdę o nieistniejący elektorat, dodatkowo obrażając najciężej pracujących Polaków nie odczuwających w żaden sposób zysku ze swojej aktywności zawodowej na rzecz „januszy biznesu”.

Pozostaje praca u podstaw

Polacy nie mają większych złudzeń odnośnie polskiej sceny politycznej, co poniekąd jest zresztą konsekwencją ich dramatycznie niskiego zaangażowania społecznego. Liczne afery z udziałem polityków PiS-u w żaden sposób nie wpłynęły negatywnie na jego notowania, przy czym wiele osób zdaje się nie zauważać, że podobnie było z PO. Platformie zaszkodziły dopiero liczne wpadki prezydenta Bronisława Komorowskiego i premier Ewy Kopacz, a także brak jakichkolwiek nowych propozycji dla Polaków wychodzących poza mityczną już ciepłą wodę w kranie. Przez lata Polaków nie wzruszyło też partyjne zarządzanie Telewizją Polską, stąd krucjata Konfederacji przeciwko zakłamaniu mediów publicznych także nie jest w stanie w żaden sposób zmienić obecnych preferencji wyborców prawicy.

Problemem dla milionów Polaków wciąż są niskie wynagrodzenia, a przede wszystkim źle działający system usług publicznych, czego oczywiście nie zmieni ich prywatyzacja oraz obniżenie podatków postulowane przez Konfederację. Narodowcy decydując się na koalicję z „korwinistami” zepchnęli się tak naprawdę do doktrynerskiego getta odrealnionych od problemów społeczeństwa konserwatywnych liberałów. Nie zmieni tego ani ukrycie na czas kampanii Korwin-Mikkego (to zresztą w tej kampanii wcale się nie udało), ani też wręczanie jarmułki kandydatce PiS-u przez Konrada Berkowicza. Nawet jeśli wyborcy PiS mają dosyć masowej imigracji, zbyt powolnej poprawy ich materialnego bytu, braku realnych działań na rzecz wzmocnienia sektora publicznego czy prowadzenia pro-izraelskiej polityki, to i tak nie zagłosują na podlany bogoojczyźnianą retoryką liberalizm w XIX-wiecznym wydaniu.

Konfederacja zapewne nie wejdzie do Sejmu, tak jak nie udało jej się przekroczyć progu w dużo łatwiejszych wyborach do Europarlamentu, ale będzie mogła pobierać subwencję dla partii politycznych. Trudno oczekiwać, aby pieniądze te zostały wydane na coś innego niż wynagrodzenia dla jej liderów, o czym dyskutowali oni zresztą w ujawnionych kilka dni temu nagraniach. Będzie to jednak najlepsze podsumowanie dotychczasowych inicjatyw odbywających się pod hasłami „antysystemowości”, a przede wszystkim samego RN-u, którego liderzy za wszelką cenę chcieli wykorzystać dla własnego interesu sukces Marszu Niepodległości. W tej sytuacji ruchowi nacjonalistycznemu pozostaje mozolna praca u podstaw i stałe aktualizowanie myśli narodowej, bo tylko w ten sposób możemy odpowiedzieć na realne problemy narodu.

Dallara i jej symulator

Data: 10.10.2019 18:50

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciakawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #symulator #motosport

Włoska firma Dallara to jeden z najważniejszych graczy w sportach motorowych. Poza przygotowywaniem samochodów do różnych serii wyścigowych firma posiada także dwa symulatory oraz planuje budowę kolejnego, jeszcze nowocześniejszego.

12 000 dolarów za jeden dzień jazdy w tym symulatorze

Dallara i jej symulator

Dallara to włoska firma założona w 1972 roku. Firma zajmuje się projektowaniem i produkcją nadwozi dla wielu serii wyścigowych, a także prowadzi usługi inżynierskie związane z drogowymi samochodami sportowymi. Firma współpracuje z wieloma producentami samochodów sportowych i to jest obszar działalności, który w ostatnich latach nabiera coraz większego znaczenia. Cały czas główną osią funkcjonowania Dallary jest projektowanie i produkcja bolidów do różnych serii wyścigowych. Dallara obecnie jest wyłącznym dostawcą samochodów dla serii F2, F3, IndyCar, Indy Lights czy Super Formula.

Dallara od 2016 roku zajmuje się projektowaniem i produkcją bolidów dla zespołu Haas w Formule 1. Jest to bardzo duża umowa, a Dallara zajmuje się kompleksowym przygotowaniem samochodów. Dallara przygotowała także bolid dla zespołu HRT na sezon 2010, ale ta współpraca zakończyła się klapą z kilku powodów (głównie finansowych) na początku tamtego sezonu. Współpraca z Haasem jest za to bardzo udana, bo zespół dysponuje konkurencyjnym bolidem przy ponoszeniu bardzo niskich kosztów.

Dallara ma nowoczesną fabrykę, tunel aerodynamiczny, symulatory, wszelkiego typu maszyny niezbędne do produkcji elementów samochodów. To pozwala im prowadzić kompleksowe prace związane z projektowaniem i budową bolidów. W związku z rozszerzeniem współpracy z serią IndyCar posiadają w Indianapolis swoją druga fabrykę gdzie przygotowują bolidy na potrzeby tej serii, jak również mają tam nowoczesny symulator. Ich obecna działalność mniej więcej w połowie dzieli się na produkcję oraz projektowanie wraz z usługami inżynierskimi.

Symulatory Dallary

Dallara obecnie posiada dwa bardzo nowoczesne symulatory. Jeden z nich znajduje się w ich siedzibie we Włoszech, a drugi w Indianapolis w USA. Na poniższym filmie możecie zobaczyć wizytę Seana Evansa w symulatorze w Indianapolis. Pokazuje w nim sporo kulis na temat tego jak od kuchni wygląda i działa taki symulator.

Tego typu efektowna konstrukcja, to nie jest nic nadzwyczajnego w świecie nowoczesnych symulatorów. Zespoły F1 korzystają z podobnych rozwiązań w swoich fabrykach. Technologia idzie bardzo szybko do przodu i trudno pozyskać aktualne informacje na temat tego, kto w danym momencie jest liderem pod względem rozwoju symulatorów. Trzy lata temu opisałem, że Red Bull w swojej fabryce ma “super-symulator” (szczegóły), bo połączyli klasyczny symulator z urządzeniem VTT na którym można testować silnik wraz ze skrzynią biegów połączoną z podwoziem bolidu. W obecnych czasach prawdopodobnie również inne czołowe zespoły F1 mają już u siebie podobne rozwiązania, szczególnie te które mają fabryczny dostęp do jednostek napędowych.

Symulator Dallary oferuje możliwość testów wszystkich produkowanych przez nich bolidów. Kierowca siedzi w takim samym monokoku jak w prawdziwym samochodzie, z takim samym ustawieniem pedałów, kierownicy itp. Jest to o tyle istotne, bo Dallara produkuje bolidy do różnych serii wyścigowych i ich symulator jest na nie wszystkie przygotowany. W symulatorze jest ponad 30 wiernie odtworzonych torów z całego świata. Posiada on również m. in. model termalny pozwalający symulować opony i ich zużycie, a także warunki pogodowe. Symulator co oczywiste jest wspierany przez superkomputer. Oba symulatory we Włoszech i w USA to bliźniacze konstrukcje.

Haas i symulator Dallary

Od tego sezonu zespół Haas w pełni przeniósł swoje prace do symulatora Dallary we Włoszech. Wcześniej korzystali ze sprzętu Ferrari, ale tam priorytet ma Scuderia, więc Haas nie mógł z niego korzystać w czasie weekendów wyścigowych. W obecnej F1 standardem jest to, że w piątek i w sobotę kierowcy testowi wiele godzin spędzają w symulatorze wykonując rozległy program testowy. W czasie takich jazd kierowca w symulatorze wykonuje podobny program, jak kierowcy na torze, jak również dodatkowe prace, których na torze z uwagi na ograniczony czas nie można wykonać. Pietro Fittipaldi w tym sezonie wykonuje większość prac dla zespołu Haas w weekendy w symulatorze. Kierowcy etatowi tej stajni trenują w tym symulatorze w przerwach od startów.

Plany Dallary

Dallara regularnie rozwija oba swoje symulatory, ale to nie wystarcza, bo są to konstrukcje mające po kilka lat, a więc odstają od najnowocześniejszych rozwiązań dostępnych na rynku. Pojawiają się głosy, że Dallara planuje budowę zupełnie nowego symulatora we Włoszech. Ta informacja pokrywa się z doniesieniami z obozu Ferrari, bo ten zespół planuje wybudować nowy symulator dla zespołu F1 w 2020 roku. Jest to istotne, bo obecne symulatory Ferrari i Dallary są do siebie bardzo podobne, można je nazwać bliźniaczymi konstrukcjami. Nieprzypadkowo w krótkim czasie pojawiły się doniesienia o planach obu tych firm.

Dallara (Haas) i Robert Kubica

Nie jest tajemnicą, że Robert Kubica wielokrotnie testował w symulatorze Dallary we Włoszech w ostatnich latach. Pojawiły się w ostatnich tygodniach wiarygodne doniesienia, że Polak otrzymał od tej firmy ofertę współpracy w roli kierowcy symulatora. Dallara potrzebuje kogoś doświadczonego do pomocy przy nowym symulatorze i tutaj Kubica idealnie by im pasował. Jest jednak praca która zajmowałaby wiele czasu i nie dotyczyłaby jazdy na torze, a przynajmniej nie w wyścigach i nie bolidem F1. Biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi Kubicy, to nie jest czymś takim zainteresowany. Jeżeli Robert Kubica w 2020 roku będzie rezerwowym kierowcą zespołu Haas, to będzie częstym gościem w symulatorze we Włoszech i zastąpi w tej roli Fittipaldiego.

Kasowanie danych z dysku przy pomocy urządzenia WIPERPEN

Data: 10.10.2019 18:31

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dane #wiperapp #odzyskiwaniedanych #kasowaniedanych

Kasowanie danych z dysku przy pomocy urządzenia WIPERPEN

Dlaczego tak istotne jest bezpowrotne kasowanie danych z nośników i dlaczego formatowanie dysku nie jest najlepszym rozwiązaniem? Myślisz, że fizyczne zniszczenie nośnika danych rozwiąże Twój problem? Czy można odzyskać dane z przewierconego dysku?

Olga Tokarczuk nie zapłaci podatku dochodowego od Nobla. To decyzja ministra finansów

Data: 10.10.2019 18:02

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nagroda #nobel #szwecja

Olga Tokarczuk otrzyma trzy rodzaje nagród: dyplom Nobla, medal Nobla oraz dokument potwierdzający wysokość nagrody pieniężnej, która wynosi 9 mln koron szwedzkich. Odbierze je na ceremonii w grudniu.

Olga Tokarczuk nie zapłaci podatku dochodowego od Nobla. To decyzja ministra finansów

Minister finansów Jerzy Kwieciński zdecydował, że Olga Tokarczuk, która otrzymała literacką nagrodę Nobla, nie będzie musiała płacić PIT od przychodów związanych z nagrodą. Pisarka otrzyma ok. 3,5 mln zł (9 mln koron).

"Podjąłem decyzję o zaniechaniu poboru podatku PIT od przychodów związanych z Nagrodą Nobla. W najbliższym czasie wydam stosowne rozporządzenie w tej sprawie" – napisał minister finansów na Twitterze. Dodał, że bardzo cieszy się, że polska autorka została doceniona i załączył gratulacje.

Wcześniej szef resortu finansów przyznał, że nie wie, czy będzie jakaś specjalna nagroda finansowa lub fundusz dla noblistki. "Musimy na ten temat porozmawiać, jeszcze nie miałem posiedzenia kierownictwa na ten temat, ale myślę, że będę wyrazicielem woli wszystkich moich kolegów, żeby pogratulować pani Oldze. Przyznaje się, że nie czytałem żadnej książki, ale w najbliższym wolnym czasie z przyjemnością przeczytam" – mówił dziennikarzom Kwieciński.

Olga Tokarczuk z literackim Noblem

Pisarka, nagrodzona literackim Noblem, otrzyma też nagrodę finansową. Każdy noblowski laureat otrzymuje bowiem 9 milionów koron szwedzkich, czyli ok. 3,5 mln zł. Odbierze Nobla podczas ceremonii wręczenia nagród 10 grudnia w Sztokholmie. Otrzyma wtedy trzy rodzaje nagród, m.in. dyplom – wyjątkowe dzieło sztuki, stworzone przez czołowych szwedzkich i norweskich artystów i kaligrafów, a także medal wykonany ręcznie z 18-karatowego złota pochodzącego z recyklingu.

Podwodni spryciarze - ORP Orzeł. Historia Bez Cenzury

Data: 10.10.2019 17:47

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #hbc #historiabezcenzury

Dzisiaj posłuchacie o losach kultowego okrętu podwodnego – ORP Orła. Z jakiego powodu nadano mu właśnie takie imię? Dlaczego był tak ważny dla Polski i dla aliantów? Jak to się stało, że przez niego Estończycy stracili niepodległość? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Podwodni spryciarze – ORP Orzeł. Historia Bez Cenzury

Polska to raj dla finansowych krętaczy. Ponad połowa Polaków nie wie, co to debet

Data: 10.10.2019 17:43

Autor: ziemianin

forsal.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gospodarka #deficyt #bankowosc #finanse #kredyty

Ofiary Amber Gold, spłukani frankowicze, emerytalna bieda i spirale zadłużenia. Wiele z problemów polskiego kapitalizmu wynika z niewiedzy.

Polska to raj dla finansowych krętaczy. Ponad połowa Polaków nie wie, co to debet

Blady strach padł na polskie banki. Oto Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej we wrześniu ma rozstrzygnąć sprawę umów, które instytucje finansowe podsuwały klientom zadłużającym się we franku szwajcarskim. Chodzi o dopuszczalność klauzul ustalających zasady przeliczania wysokości rat kredytu. Klienci zarabiają w złotych, spłacają zadłużenie we frankach, a kurs tych walut względem siebie nie jest stały. Bank i kredytobiorca muszą więc jakoś podzielić się ryzykiem walutowym. Problem w tym, że w umowach istnieją zapisy pozwalające instytucjom finansowym przenieść to ryzyko na klienta. Jeśli w wyniku wyroku TSUE przestaną one obowiązywać, banki mogą stracić aż 60 mld zł.

Spór frankowicze versus banki ciągnie się już od ponad pięciu lat i dotyka około miliona zadłużonych, nie licząc ich rodzin. Jeśli trybunał w Luksemburgu orzeknie na korzyść konsumentów, konsekwencje poniosą także osoby postronne, np. Polacy zapożyczający się w złotych i zwykli posiadacze rachunków, gdyż jeszcze żadne oko nie widziało ani ucho nie słyszało o tym, żeby banki nie odbijały sobie strat przez podnoszenie opłat i prowizji wszystkim, jak leci. Wydaje się, że w tym przypadku nie ma salomonowego rozwiązania.

Tymczasem problemy z kredytami we frankach mogłyby mieć znacznie mniejszą skalę, gdyby… Polacy wiedzieli cokolwiek o ekonomii i finansach. Mniej byłoby wtedy także ludzi nabitych w butelkę przez Amber Gold, emerytów bez oszczędności i osób kręcących się w spirali zadłużenia. Nie bez kozery mówi się, że gospodarka XXI w. to gospodarka oparta na wiedzy – warto przy tym rozumieć, że chodzi o wiedzę nie tylko w znaczeniu kompetencji zawodowych czy technicznego know-how, lecz także w sensie wiedzy o tym, jak działa sam system. Taka wiedza pozwala po prostu podejmować lepsze decyzje. Niestety badania pokazują, że ekonomiczne wtajemniczenie Polaków jest niewiele bardziej zaawansowane niż ich przeciętna umiejętność dokładnego opisu rozszczepienia atomu albo wyjaśnienia równania E=mc2. Jesteśmy ekonomicznymi ignorantami.

Ale po prawdzie to nie nasza – a przynajmniej nie do końca nasza – wina.

Raj dla krętaczy

Można się złapać za głowę, czytając raporty o wiedzy ekonomicznej Polaków, które powstały w ciągu ostatniej dekady. „Wśród osób z wykształceniem podstawowym, a więc 20 proc. populacji Polski, co trzeci nie radzi sobie z obliczaniem procentu. Problemy z odróżnieniem procentu od punktu procentowego ma 92 proc. z nas. Tylko 21 proc. wie, od czego odprowadzany jest podatek Belki. Co trzeci Polak nie wie, że bankomaty mogą pobierać prowizję od wypłat” – punktował naszą ignorancję raport „Stan wiedzy ekonomicznej Polaków”, przygotowany przez Instytut Wolności i Raiffeisen Polbank w 2014 r.

Niewiele zmieniło się w ciągu kolejnych trzech lat. Opublikowane w 2017 r. badanie firmy Maison & Partners dla portalu Kapitalni.org ujawniło, że 54 proc. Polaków nie wie, co to debet, a aż 80 proc. nie ma pojęcia, że firma windykacyjna nie może ot tak zająć majątku dłużnika. Badani Polacy średnio uzyskali zaledwie 13,45 punktów na 27 możliwych. Nie było ani jednego prymusa: nikt nie odpowiedział poprawnie na wszystkie pytania. Podobnie mizerne wyniki – średnio połowa poprawnych odpowiedzi – osiągają Polacy przepytywani w regularnych ankietach Narodowego Banku Polskiego. Jedyne pocieszenie, że przynajmniej zdajemy sobie sprawę z naszych niedomagań. Jak podał w 2018 r. Warszawski Instytut Bankowości, tylko 45 proc. z nas uważa swoją wiedzę o finansach osobistych za wystarczającą.

Tak czy siak, biorąc pod uwagę te nasze niedostatki, nie można się dziwić, że kredyty frankowe stały się w Polsce problemem systemowym.

F1 VLOG 143: RK na Suzuce o farcie Williamsa, Orlen o przyszłości w F1 i z Robertem. Kryzys w Haas

Data: 10.10.2019 17:30

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #f1 #formula1 #rk88 #robertkubica #kubica #orlen #f1vlog

Pora na podsumowanie czwartkowych wydarzeń. Na początek o tym, jak RK grzecznymi słowami podsumował dyletanctwo swojej ekipy, a potem analiza wypowiedzi prezesa Orlenu, który chce zostać w Formule 1 i chce wciąż być z Robertem Kubicą. Pytanie, czy da się te trzy strony znów połączyć w jedną całość?Następnie analizujemy problemy Gunthera Stainera, których część ściągnął na siebie sam oraz kryzysową sytuację, w jakiej może się pogrążyć ekipa Haas.Rozmawiamy także o przyszłości Maxa Verstappen i problemach w relacjach z Red Bullem. Żadna ze stron nie może się czuć zbyt pewnie, nawet, jeśli na razie to Max zdaje się trzymać w ręku wszystkie atuty. Następnie parę zdań o supertajfunie, który zagraża Formule 4, ale nie do końca Formule 1 oraz zapowiedź wyścigu na jednym z najwspanialszych torów świata. Czy Mercedes podtrzyma swój rekord zwycięstw na Suzuce w erze hybrydowej, czy w końcu zostanie powstrzymany? Zapraszam serdecznie!

F1 VLOG 143: RK na Suzuce o farcie Williamsa, Orlen o przyszłości w F1 i z Robertem. Kryzys w Haas

Laktolikopen korzystnie wpływa na jakość nasienia

Data: 09.10.2019 21:25

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #nauka #likopen #laktolikopen #sperma #nasienie

Za pomocą suplementu diety laktolikopenu można poprawić jakość spermy. Wg naukowców z Uniwersytetu w Sheffield, 3-miesięczna kuracja zwiększa odsetek plemników o ruchu progresywnym szybkim i plemników o prawidłowej morfologii.

Laktolikopen korzystnie wpływa na jakość nasienia

Brytyjczycy podkreślają, że ich odkrycie może doprowadzić do stworzenia nowych metod ograniczania niekorzystnego wpływu współczesnego trybu życia na męskie zdrowie reprodukcyjne.

Ekipa z Sheffield przeprowadziła badanie z losowaniem do grup – eksperymentalnej i kontrolnej. Próba była podwójnie ślepa, co oznacza, że ani ochotnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto trafił do jakiej grupy. Zebrano 60 zdrowych mężczyzn w wieku 19-30 lat. Grupa eksperymentalna przez 12 tygodni codziennie przyjmowała 14 mg laktolikopenu. Reszta zażywała placebo. Oba rodzaje tabletek zapewniała firma Cambridge Nutraceuticals.

Głównym celem naukowców była ocena ewentualnej zmiany w stężeniu plemników poruszających się (ang. motile sperm concentration). Monitorowano także różne aspekty jakości ejakulatu, w tym poziom uszkodzenia DNA plemników.

Zdecydowano się na laktolikopen, bo surowy likopen jest słabo wchłaniany (biodostępny), a nie każdy będzie na co dzień jeść takie ilości pomidorów gotowanych z tłuszczem, by móc uzyskać prozdrowotne efekty. Jak można przeczytać na stronie producenta, laktolikopen to połączenie likopenu z białkami serwatkowymi. Zapewnia to ochronę w układzie pokarmowym, dzięki czemu więcej związku ulega wchłonięciu do krwiobiegu.

Tak naprawdę nie spodziewaliśmy się, że na końcu studium zobaczymy jakąś różnicę między spermą mężczyzn przyjmujących laktolikopen i placebo. Jednak kiedy odkodowaliśmy wyniki, prawie spadłem z krzesła – opowiada prof. Allan Pacey. Poprawa morfologii – rozmiarów i budowy plemników – była ogromna. Do wykonania pomiarów wykorzystaliśmy system komputerowy, który wyeliminował z wyników sporo ludzkich błędów. Dodatkowo osoba obsługująca komputer nie wiedziała, kto zażywał laktolikopen, a kto placebo.

To pierwsze właściwie zaprojektowane badanie kliniczno-kontrolne nad wpływem laktolikopenu na jakość spermy. Jego wyniki zachęciły nas do prowadzenia dalszych prac w tym zakresie.

Dr Liz Williams dodaje, że badanie było małe, dlatego trzeba je powtórzyć na większej próbie. Kolejnym krokiem będzie studium na mężczyznach z zaburzeniami płodności. Zobaczymy, czy laktolikopen może poprawić jakość ich nasienia i pomóc w poczęciu bez odwoływania się do inwazyjnych terapii.

Pacey podkreśla, że nie badano mechanizmu działania likopenu, ale jak wiadomo, jest on silnym utleniaczem, dlatego możliwe, że hamuje uszkodzenia oksydacyjne plemników (podwyższona oksydacja prowadzi do uszkodzenia DNA oraz białek plemników). Co ważne, w grupie przyjmującej suplement poziom likopenu w osoczu był po 12 tygodniach znacząco wyższy.

Likopen należy do rodziny naturalnych pigmentów (karotenoidów). Występuje w dużych ilościach w pomidorach, gujawie czy melonach. Dobrym jego źródłem są także inne czerwone owoce, takie jak arbuzy, czerwone grejpfruty czy dzika róża.

HIT! Pies uratował bezradnych policjantów przed agresywnym muzułmaninem (wideo)

Data: 09.10.2019 21:20

Autor: ziemianin

youtu.be

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Rotterdam #holandia #policja #idioci

W internecie krąży film z dramatycznej interwencji holenderskich policjantów. Przed agresywnym wyznawcą Allaha uratował ich prawdziwy pies.

HIT! Pies uratował bezradnych policjantów przed agresywnym muzułmaninem (wideo)

Holenderska policja została wezwana przez miejscowego imama do niezwykle trudnej interwencji. Imam nie mógł sam sobie poradzić z agresywnym muzułmaninem – okazało się jednak, że i policja miała trudności ze schwytaniem agresora.

Akcja miała miejsce w Rotterdamie w Holandii. Do marokańskiego meczetu przyjechało aż czterech policjantów – mimo wszystko cała czwórka okazała się bezradna i nie mogła schwytać muzułmanina – mężczyzna nie tylko stawiał opór, ale tez gonił policjantów po sali modłów.

Sytuacja odmieniła się, kiedy na miejsce sprowadzono psa. To dzięki niemu policjantom udało się złapać mężczyznę – film z interwencji robi furorę w mediach społecznościowych. Umieszczono go m.in. na platformie YouTube.

Jak USA wystawiły Kurdów do wiatru, czyli nigdy nie polegaj tylko na jednym sojuszniku!

Data: 09.10.2019 21:02

Autor: ziemianin

rp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #kurdowie

Kurdowie pomagali USA w walce z ISIS. Dziesiątki tysięcy kurdyjskich wojowników – w tym tysiące kobiet – walczyło w Syrii pod dowództwem Amerykanów w ramach koalicji anty-ISIS. Kiedy Państwo Islamskie zostało ostatecznie pokonane, to nagle Kurdowie przestali być USA potrzebni. W poniedziałek rano dowódca sił kurdyjskich w Syrii został poinformowany, że amerykańskie wojska nie będą już bronić Kurdów przed atakami nienawidzących ich Turków, zaś sam Trump stwierdził, że wspieranie sił kurdyjskich jest "zbyt kosztowne". Skoro dziś zdradzili Kurdów, to czy kiedyś zdradzą Polaków?

Jak USA wystawiły Kurdów do wiatru, czyli nigdy nie polegaj tylko na jednym sojuszniku!

Wczoraj na łamach tego bloga wspominałem o tekście Marcina Kędzierskiego opublikowanego na KlubJagiellonski.pl. Ten badacz i komentator polityczny poczynił ciekawą uwagę w kontekście podmiotowości naszego państwa i powiązał ją z sytuacją międzynarodową: – "Czy Polska jako kraj półperyferyjny, leżący w strefie oddziaływania Federacji Rosyjskiej, uzależniony od amerykańskich gwarancji wojskowych i jednocześnie będący członkiem UE, który na dodatek odzyskał formalną suwerenność dopiero 30 lat temu, jest dziś w ogóle w stanie zbudować podmiotowe państwo? Wydaje się to możliwe tylko pod jednym warunkiem – utrzymania PaxAmericana, w ramach którego wszystkie podmioty są w jednakowy sposób zależne od globalnego hegemona i nie mają zdolności uzyskania statusu niezależnego mocarstwa regionalnego".

Z punktu widzenia powyższego stanowiska bacznie powinniśmy się przyglądać temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Kilka dni temu prezydent USA Donald Trump zapowiedział wycofanie wojsk amerykańskich z sektorów przy granicy tureckiej w północnej Syrii. Dlaczego to takie istotne? Otóż obecność wspomnianych wojsk de facto konstytuowała quasi-państwo kurdyjskie (Rożawę) na terenach północnej Syrii. Stan ten nie podobał się Turcji, która Kurdów uważa za śmiertelne zagrożenie i najchętniej rozprawiłaby się z nimi siłowo.

Decyzja amerykańskich władz, że nie będą już dłużej bronić Kurdów przed atakami nienawidzących ich Turków oraz użycie przez Trumpa słów, że wspieranie sił kurdyjskich jest "zbyt kosztowne", pokazuje aż nazbyt dosadnie jak USA traktują swoich sojuszników, gdy ci przestają im być potrzebni. Dziesiątki tysięcy kurdyjskich wojowników – w tym tysiące kobiet w ramach Kobiecych Jednostek Ochrony (fenomen w skali świata) – walczyło w Syrii pod dowództwem Amerykanów w ramach koalicji anty-ISIS. Po pokonaniu barbarzyńców z Państwa Islamskiego okazało się jednak, że Kurdowie mogą być przedmiotem jakiegoś niejasnego targu. Amerykanie z jakiegoś powodu zdecydowali, aby oddać Kurdów na łaskę (a raczej niełaskę) Turków. A to oznacza "zielone światło" nie tylko na walkę zbrojną z Kurdami, ale również na długofalowe zmiany etniczne na zdominowanym obecnie przez nich terytorium (Rożawa). Wszak, jak twierdzi Jerzy Haszczyński, bliskowschodni ekspert i znawca tamtejszych konfliktów – jeśli Turcy wygrają bezpośrednie starcie z Kurdami w północnej Syrii (co jeste niemal pewne), to przesiedlą tam wielu Arabów, uchodźców syryjskich, których do tej pory gościli u siebie.

Naftali Bennett – izraelski polityk, minister, major izraelskiej armii – na wieść o decyzji USA w/s Kurdów napisał na Twitterze: – "W tej chwili my, Izraelczycy, modlimy się za Kurdów, którzy są brutalnie atakowani przez Turków. Z tej historii lekcja jest prosta: Izrael ZAWSZE będzie się bronił sam. Państwo żydowskie nigdy nie przekaże swojego losu w ręce innych, w tym naszego wielkiego przyjaciela, USA".

Dobrze by było, aby polscy politycy również wyciągnęli wnioski z tego co Amerykanie zrobili z Kurdami. Nigdy nie powinniśmy liczyć tylko na jednego, znacznie silniejszego od nas sojusznika, z którym łączą nas jedynie ograniczone interesy. Tym bardziej, że sytuacja międzynarodowa jest dynamiczna i utrzymanie "PaxAmericana" w perspektywie kilku kolejnych lat może być niemożliwe. A stąd już krótka piłka do tego, abyśmy zostali "przehandlowani" jak Kurdowie…

Źródła informacji:

Trump zdradził Kurdów. Zdradzi i Polskę?

Naftali Bennett

Biały Dom: z północy Syrii przeniesiemy od 50 do 100 naszych żołnierzy

III przemysłowa rewolucja wodorowa już się rozpoczęła (audio)

Data: 09.10.2019 20:54

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #nauka #technika #wodor #technologia

Wodór (H2) jako nośnik energii jest obecnie jedyną poważną konkurencją dla paliw kopalnych. Może się więc wydawać, że mroczne siły hamują badania w tej dziedzinie. Wygląda jednak na to, że rozwój idzie pełną parą i mamy już sporo obiecujących technologii, i może już za kilka lat dojdzie do wielkiego przełomu cywilizacyjnego – trzeciej rewolucji przemysłowej – epoki wodoru. Staniemy się cywilizacją wodorową. Transformacja może zacząć się już teraz!

III przemysłowa rewolucja wodorowa już się rozpoczęła (audio)

Nowa biometryczna baza danych każdej osoby na świecie

Data: 09.10.2019 20:47

Autor: ziemianin

prisonplanet.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dna #blizny #tatuaze #identyfikacja

Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA buduje nową bazę biometrycznych danych, która będzie w stanie identyfikować ludzi za pomocą blizn, tatuaży, DNA, znaków szczególnych, a nawet głosu.

wymagany angielski

Nowa biometryczna baza danych każdej osoby na świecie

W opublikowanym w czwartek wywiadzie Patrick Nemeth, dyrektor ds ustalania tożsamości w biurze DHS Biometric Identity Management, objaśnił nowy system.

DHS jest obecnie w trakcie pozyskiwania ofert dla nowego systemu o nazwie Homeland Advanced Recognition Technology System lub HART, który zastępuje starą bazę danych biometrycznych, która została pierwotnie zbudowana do przechowywania odcisków palców. “Jak dotąd możesz korzystać tylko z 25-letniego systemu” – powiedział Nemeth w wywiadzie dla Nextgov. „Kiedy dotrzemy do HART, będziemy lepsi, szybsi, silniejsi”.

Istniejąca od w 1994 r. agencyjna baza danych (zautomatyzowany system identyfikacji biometrycznej (IDENT)), obecnie zawiera dane biometryczne 250 milionów osób. IDENT przechowuje tradycyjne dane biometryczne, takie jak odciski palców, twarze i tęczówki. Nowy system pozwoli na dodatkowe dane, w tym blizny, tatuaże, odciski dłoni i inne.

HART pozwoli również na ulepszone możliwości wyszukiwania w oparciu o wiele czynników. Na przykład, jeśli władze miałyby częściowy odcisk palca i obraz twarzy podejrzanego, w IDENT musieliby przeprowadzić dwa wyszukiwania i porównać listy możliwych dopasowań. HART pozwoli na połączone wyszukiwanie dowolnego elementu z danych biometrycznych, zwiększając szanse na dopasowanie.

Nowy system HART będzie umieszczony na Amazon Web Services GoveCloud, a nie na serwerach rządowych.

Wielomski: “Faszyzm”, “marksizm” i “ruscy agenci”

Data: 09.10.2019 20:41

Autor: ziemianin

konserwatyzm.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #publicystyka #faszyzm #marksizm #ruscyagenci

Zapewne wszyscy Czytelnicy zwrócili uwagę, że w narracji lewicowej króluje słowo „faszyzm”. Termin ten jest bardzo popularny wśród naszych ideowych przeciwników i zarówno ja, jak i wielu z Państwa, zostało już zapewne (i to nie jeden raz) określonych mianem „faszysty”, a nasze poglądy uznano za „faszystowskie”. Któż bowiem dziś nie jest faszystą? „Faszystą” jest i autentyczny neonazista, i konserwatysta, i przeciwnik LGBT, i przeciwnik feminizmu, krytyk demokracji, nawet liberalny krytyk państwowego socjalizmu. „Faszystą” jest i Putin, i Bush, i Trump, i Orban, i Kaczyński. Dla trockistów „faszystą” był nawet Józef Stalin.

Wielomski: “Faszyzm”, “marksizm” i “ruscy agenci”

Kiedy człowiek prawicy słyszy o sobie, że jest „faszystą” to przestaje już zwracać na tę denominację uwagę. Gdy zaczynała się moda na „faszyzm” to wiele osób tak nazwanych sądziło się ze swoimi adwersarzami, uważając ten termin za obelżywy. Dziś już chyba nikt się nie sądzi z tego powodu, gdyż termin spowszechniał, a tym samym utracił konkretną treść. Być dziś „faszystą” znaczy tyle, co mieć odmienne poglądy niż postmodernistyczna lewica. Właściwie „faszystą” staje się z wolna każdy, kto nie lewicuje. Kiedyś faszystami byli faszyści, potem stała się nimi prawica narodowa i konserwatywna, dziś prawica w najszerszym możliwym pojęciu tego słowa (PiS powoli doszlusowuje do tej denominacji), jutro do tego worka dokooptowani zostaną chadecy, pojutrze socjaldemokraci. Parafrazując Goebbelsa, „kto jest faszystą decyduję ja”.

I co, śmiejemy się z tego? Robimy sobie „jaja”? Oczywiście, bowiem nie czujemy z Benito Mussolinim, a tym bardziej z Adolfem Hitlerem żadnego ideowego powinowactwa. Czy jednak na prawicy nie ma podobnego zjawiska? Owszem, istnieje. To mania wyzywania wszystkich przeciwników od „komuchów” i „marksistów”. Ten ostatni termin szczególnie popularyzuje się ostatnio, a marksiści w prawicowej wizji świata mnożą się już nie jak króliki, ale jak bakterie: przez podział. Gdy człowiek prawicy z kimś się nie zgadza, to uznaje, że ten drugi to „marksista”. No, ale ten ktoś nie był w PZPR, nie należał do „komuchów”, nie głosi zniesienia własności prywatnej? Nie szkodzi, to będzie „neomarksistą” lub „marksistą kulturowym”. Nic to, że pojęcia te nic nie znaczą. Tłumaczy się, że ten ktoś dlatego nie neguje własności prywatnej, bo nie jest czystym marksistą, lecz „neomarksistą”. Nie głosi walki klas? To przynajmniej jest „marksistą kulturowym”. Nikt nie zważa, że na gruncie Marksowskiej teorii o bazie i nadbudowie „marksizm kulturowy” to totalna aberracja i trzeba być ignorantem, aby posługiwać się w ogóle takim terminem. A kto na prawicy czyta Marksa? Jak to kto? Marksista. Żeby czytać Marksa trzeba być marksistą. To oczywista oczywistość!

Mam wielu znajomych na prawicy i na lewicy. Gdy rozmawia się prywatnie z politykami i publicystami obydwu stron to zaobserwować można ciekawe zjawisko. Gdy kiedyś przy objedzie rozmawiałem z jednym politykiem prawicowym i spytałem dlaczego używa pojęcia „marksizmu kulturowego”, to wprost mi powiedział, że dobrze wie, iż taki termin jest wewnętrznym absurdem, ale po doświadczeniu komunizmu słowo „marksizm” ma znaczenie pejoratywne. I gdy chcesz uderzyć we wroga, to najprościej nazwać go „marksistą”, jak nie tradycyjnym, to chociaż „kulturowym”. Chodzi więc nie o zwalczanie marksizmu rzeczywistego, lecz o pejoratywną denominację wroga. Wszystkich naszych wrogów zwyzywamy od marksistów, wrzucimy do jednego wielkiego kosza z nazwą „marksizm”, kosz wrzucimy do WC i spuścimy wodę. Oczywiście, moi koledzy z lewicy dobrze zdają sobie sprawę, że dokładnie to samo robią ze słowem „faszyzm”. Część z nich jest wykształcona, obyta w filozofii i politologii, i bardzo dobrze wie, że nie mamy z Mussolinim i Hitlerem nic wspólnego. Ale co im szkodzi zwyzywać nas – swoich adwersarzy – od „faszystów” bez względu na to, że jesteśmy katolikami czy liberałami ekonomicznymi i z powodów pryncypialnych odrzucamy państwo totalitarne? Chodzi o to, aby zamknąć nas do wielkiego wora z napisem „faszyzm”, a następnie wrzucić tenże wór do WC i spuścić wodę.

Ktoś powie, że to normalne zachowania, gdyż polityka polega na etykietowaniu przeciwnika, aby wywoływać pejoratywne skojarzenia. Problem tylko w tym, że trudno nie nabrać wrażenia, że w polskiej dyskusji publicznej cała debata polityczna została sprowadzona do etykietkowania, aby za pomocą tych etykietek skojarzyć oponenta z czymś, co wyborcom kojarzy się ze złem, a w ten sposób wywołać do niego gorącą nienawiść. Dziś w Polsce racjonalna debata publiczna przestała już istnieć w jakiejkolwiek postaci. Wszyscy wyłącznie się etykietkują, aby wywołać wzajemną nienawiść do siebie. Liczba etykietek rośnie, ponieważ każdy ma swoją, którą przyczepia swoim przeciwnikom. Przecież podobną etykietką stało się dziś pojęcie „ruskiego agenta” czy „trolla Putina”. Ten, kto we współczesnej Polsce nie został jeszcze nazwany „ruskim agentem” nic nie znaczy. Określenie to staje się zaszczytne. Znaczy bowiem, że potrafisz – a przynajmniej tak oceniają Cię Twoi wrogowie – posługiwać się własnym rozumem. Być dziś w Polsce „ruskim agentem” znaczy ni mniej ni więcej, że umiesz myśleć inaczej niż solidaruchy z POPiSu, niż to narzucają naszym umysłom stereotypy z mediów rządowych i „totalnej opozycji”.

Ludzki umysł potrzebuje etykietek, ponieważ pozwalają łatwiej poukładać sobie świat, który jest bardzo złożony. Już Arystoteles dzielił wszystko na kategorie i szufladkował rozmaite zjawiska. Problemem polskim jest to, że cała debata publiczna została zastąpiona przez etykietki, które całkowicie wyparły procesy myślowe z debaty publicznej. Jest ona w Polsce na poziomie absolutnie żałosnym, kompromitującym dla Narodu, który ma ponad 1000 lat historii i zalicza się do spuścizny Cywilizacji Zachodniej.

Zbliżają się wybory, co niechybnie oznacza, że liczba „faszystów”, „komunistów” i „ruskich agentów” będzie rosła z dnia na dzień.

Adam Wielomski

Polscy rolnicy zapłacą USA karne cła za rządy czterech europejskich krajów

Data: 09.10.2019 20:19

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rolnictwo #uniaeuropejska #usa #clo #wto

Europejskie Stowarzyszenie Rolników Copa-Cogeca, do którego należą: Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność”, Związek Zawodowy Rolników „Ojczyzna”, Związek Zawodowy Rolnictwa „Samoobrona”, Krajowy Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych oraz Krajowa Rada Izb Rolniczych wyraża żal z powodu 25 procentowego cła karnego dotyczącego europejskiego rolnictwa.

Polscy rolnicy zapłacą USA karne cła za rządy czterech europejskich krajów

Przypomnijmy, że Światowa Organizacja Handlu (WTO) poparła stanowisko Stanów Zjednoczonych, które pozwala zgodnie z międzynarodowym prawem na nałożenie wymienionych sankcji wobec Unii Europejskiej. Bezpośrednią przyczyną nałożenia kary była niedozwolona pomoc dla europejskiego koncernu lotniczego Airbus, który został dofinansowany przez rządy Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Nielegalna pomoc zakłóciła konkurencję między koncernami lotniczymi świata w tym z amerykańskim Boeingiem. Prezydent Trump zwrócił się do WTO o rozstrzygnięcie, czy dofinansowanie Airbusa stanowił złamanie prawa. Okazało się, że tak jest, stąd karne opłaty nałożone na unijnych producentów w tym rolników.

Można zatem stwierdzić, że polscy rolnicy zapłacą za cztery wyżej wymienione państwa, które chciały załatwić swój prywatny interes.

Wracając do oświadczenia Copa-Cogeca, organizacja wydała oświadczenie:

„Głęboko ubolewamy, że sektor rolny musi zapłacić rachunek za decyzje polityczne, z którymi rolnictwo nie ma nic wspólnego”

Amerykańska lista sankcji finansowych zawiera producentów wieprzowiny, sera, jogurtów, oliwy i wina. W niedalekiej przyszłości wymienione produkty będą podlegały 25 % cłom karnym w amerykańskich urzędach celnych.

Jan Szyszko nie żyje. Były minister miał 75 lat

Data: 09.10.2019 20:11

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #rip #polityka

W środę nagle zmarł prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. Polityk miał 75 lat. Według nieoficjalnych informacji, przyczyną zgonu mogła być zatorowość płucna. Informację o śmierci b. ministra potwierdził prezydent Andrzej Duda.

Jan Szyszko nie żyje. Były minister miał 75 lat

"Bardzo smutna, niespodziewana wiadomość. Dziś przed południem odszedł Pan Prof. Jan Szyszko. Naukowiec i polityk ale przede wszystkim dobry i życzliwy Człowiek, pasjonat przyrody, którego darzyłem wielką sympatią i szacunkiem. Fiat Voluntas Tua... RiP"

– napisał prezydent.

Jan Szyszko urodził się w 1944 roku w Starej Miłosnej. Był nauczycielem akademickim, profesorem nauk leśnych, autorem ponad stu publikacji naukowych z zakresu użytkowania zasobów przyrodniczych i ekologicznych. Zasiadał w Sejmie od czterech kadencji.

turbulencja - Chemitrails, antidotum ! ponownie o tym, że nie trujemy...

Data: 09.10.2019 20:06

Autor: ziemianin

youtube.com

#zabawne #zprzymruzeniemoka #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #samoloty #kapitandariusz #turbulencja #lotnictwo

Cześć druga i ostatnia o tym dlaczego Was nie trujemy.

Część pierwsza tutaj – https://www.youtube.com/watch?v=zJPN5…

I film o którym wspomniałem, znalazł "Xaus"

turbulencja – Chemitrails, antidotum ! ponownie o tym, że nie trujemy…

POKER I POLITYKA. Czy potrzebna jest nowa ustawa o grach hazardowych? | S. Mentzen

Data: 09.10.2019 12:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hazard #poker #MediaNarodowe #ustawahazardowa

W wywiadzie udzielonym dla Mediów Narodowych podczas turnieju pokerowego w Toruniu jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen przyznał, że należy zmienić w Polsce prawo hazardowe. Przypomniał, że budżet państwa traci sporo funduszy z tego zakazu.

POKER I POLITYKA. Czy potrzebna jest nowa ustawa o grach hazardowych? S. Mentzen

„Stan prawa dotyczący pokera jest w Polsce absurdalny. Już od ponad 10 lat nie można legalnie grać w pokera na pieniądze. Pamiętam, że na studiach co tydzień graliśmy z kolegami w pokera. Było to dla mnie naturalną metodą spędzenia wolnego czasu” 

– powiedział Sławomir Mentzen.

Wesprzyj już dziś organizację X Marszu Niepodległości!

Wyjaśnił, że obecna ustawa o grach hazardowych zabrania organizowania rozgrywek m.in. pokerowych na kwoty pieniężne. Organizator musi uprzednio zgłosić imprezę do odpowiedniego urzędu. Tylko nagrody rzeczowe o niewielkiej wartości mogą być przekazywane zwycięzcy.

„W stu ustawach Mentzena jest zawarty projekt uwalniający grę w pokera. Jest to projekt przejściowy do powstania, normalnej ustawy hazardowej. (…) Chciałbym, aby ludzie w okresie przejściowym mogli normalnie grać w pokera”

– podkreślił jeden z liderów Konfederacji startujący z jedynka okręgu toruńskiego.

Turnieje pokerowe gromadziły ogromne kwoty pieniężne dla budżetu państwa m.in. przez przebywanie zawodników w hotelach czy w restauracjach. Według niego polskie państwo traci przez obecną ustawę hazardową sporo funduszy.

Czy planujesz emeryturę razem ze swoją pralką?

Data: 09.10.2019 11:08

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

Do tego, że sprzęt kupujemy tylko na krótki czas, chyba już się przyzwyczailiśmy. Telewizor, lodówka, żona/mąż (oj przepraszam, za szowinistyczny żart), są tylko na kilka lat. Żywotność sprzętu jest krótka niczym fryzura Kojaka. Starsi czytelnicy być może pamiętają czasy, gdy kupiona pralka służyła dziesięć, dwadzieścia lat. Tak Frania dojrzewała razem z nami. Dziś, gdy kupujemy pralkę, już wiemy, że nie posłuży nam dłużej niż kilka lat. Czekają nas jednak wkrótce zmiany i kto wie, może znów trzeba będzie wybrać imię dla swojej praleczki, gdyż zapewne będzie ona z nami dłużej.

Saturn rekordzistą. Wyprzedził Jowisza pod względem liczby księżyców

Data: 09.10.2019 11:00

Autor: ziemianin

carnegiescience.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosmos #saturnv ksiezyc

Scott S. Sheppard i jego koledzy z Carnegie Institution for Science odkryli 20 nowych księżyców Saturna. Z liczbą 82 znanych księżyców Saturn wyprzedził Jowisza i jego 79 księżyców.

wymagany angielski

Saturn rekordzistą. Wyprzedził Jowisza pod względem liczby księżyców

Każdy z nowo odkrytych księżyców ma około 5 kilometrów średnicy. Siedemnaście z nich obiega planetę w kierunku przeciwnym do kierunku jej ruchu obrotowego (ruch wsteczny). Kierunek ruchu trzech pozostałych jest zgodny z tym, jak wiruje Saturn (ruch prosty). Dwa z tych trzech księżyców znajdują się bliżej planety i pełen obieg wokół niej zajmuje im około 2 lat. Trzeci z księżyców poruszających się ruchem prostym oraz księżyce poruszające się ruchem wstecznym są dalej od Saturna i potrzebują ponad trzech lat na przebycie całej orbity.

Badanie orbit tych księżyców może zdradzić nam ich pochodzenie oraz informacje o warunkach panujących w otoczeniu Saturna w czasie jego formowania się, mówi Sheppard.

Wydaje się, że zewnętrzne księżyce Saturna są zorganizowane w trzy grupy w zależności od nachylenia ich orbity względem planety. Dwa z nowo odkrytych księżyców poruszających się ruchem prostym pasują do grupy inuickiej. W jej skład wchodzą księżyce, których orbity są nachylone o około 46 stopni względem planety. Nadawane są im nazwy z mitologii Inuitów. Niewykluczone, że wszystkie one powstały z jednego księżyca, który w przeszłości się rozpadł.

W kolei nowo odkryte księżyce o ruchu wstecznym wykazują podobieństwa do grupy nordyckiej. To duża bardzo zróżnicowana grupa, której nadawane są nazwy z mitologii nordyckiej. Jedynym wyjątkiem jest tutaj Febe, postać z mitologii greckiej. Księżyc ten został odkryty w 1899 roku, na długo przed innymi, a do roku 2000 był najdalej położonym od Saturna znanym nam księżycem tej planety. Od dzisiaj tytuł ten należy do jednego z nowo odkrytych księżyców z grupy nordyckiej. Również grupa nordycka może być pozostałością jednego księżyca.

Podobne grupy księżyców zewnętrznych widzimy też wokół Jowisza. Wskazuje to, że dochodziło do potężnych zderzeń albo pomiędzy samymi księżycami, albo z księżycami i zewnętrznymi obiektami, jak asteroidy czy komety, mówi Sheppard.

Trzeci z nowych księżyców poruszających się ruchem prostym ma orbitę nachyloną pod kątem 36 stopni, co czyni go podobnym do grupy galijskiej. Jednak, jako że jego orbita znajduje się znacznie dalej niż orbita jakiegokolwiek innego księżyca o ruchu prostym, nie można wykluczyć, że albo jest zewnętrznym obiektem przechwyconym przez Saturna, albo nie ma nic wspólnego z innymi księżycami o ruchu prostym.

Obecność tak licznych niewielkich księżyców sporo mówi o warunkach w chwili ich powstawania. Jeśli bowiem wokół Saturna znajdowałoby się dużo pyłu i gazu w chwili, gdy rozpadały się jego duże księżyce, to z czasem małe księżyce zostałyby na tyle spowolnione przez tarcie, że opadłyby na powierzchnię planety. Fakt, że te małe księżyce obiegają Saturna po tym, jak rozpadły się księżyce, od których pochodzą, wskazuje, iż do kolizji doszło gdy proces formowania się planety był w większości ukończony i dysk protoplanetarny nie wpływał na księżyce.

W ubiegłym roku Sheppard odkrył 12 nowych księżyców Jowisza, a niedawno informowaliśmy o nadaniu imion pięciu z nim.

PKO BP przeanalizuje możliwość przejęcia mBanku

Data: 08.10.2019 23:00

Autor: ziemianin

bankier.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #mbank #pkobp

Pod koniec września Commerzbank zatwierdził nową strategię biznesową, która zakłada m.in. sprzedaż akcji mBanku.

PKO BP przeanalizuje możliwość przejęcia mBanku

PKO BP przeanalizuje możliwość przejęcia mBanku – wynika z wypowiedzi prezesa banku Zbigniewa Jagiełły w radiowej Trójce. Poinformował on, że PKO BP realizuje strategię rozwoju organicznego, ale nie wyklucza akwizycji innych banków.

Na pytanie o to, czy PKO BP bierze pod uwagę zakup innych banków, np. mBanku, prezes odpowiedział:

PKO BP jest bankiem, który ma największe kapitały, wynoszące prawie 40 mld zł. Przypomnę, że drugi bank te kapitały ma w okolicach 24 mld zł. Od dłuższego czasu realizujemy strategię wzrostu organicznego (...), jak również od czasu do czasu, gdy widzimy, że jest to korzystne dla klientów i akcjonariuszy, kupujemy inne firmy. Na przykład, parę miesięcy temu kupiliśmy przez naszą spółkę zależną PKO Leasing firmę Masterlease, która specjalizuje się w leasingu i wynajmie samochodów.

mBank wystawiony na sprzedaż przez Niemców

– To czy jakiś inny bank, który jest na sprzedaż, będziemy analizowali, to jest dla nas normalna sprawa, a jakie z tego wyciągniemy wnioski to przyszłość pokaże – dodał.

Pod koniec września Commerzbank zatwierdził nową strategię biznesową, która zakłada m.in. sprzedaż akcji mBanku.

Zawody robotów w Krakowie – zbliża się ROBOCOMP 2019

Data: 08.10.2019 12:05

Autor: ziemianin

forbot.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wydarzenia #informatyka #zawody #krakow #robotyka

Nadchodzi już X edycja jednego z największych festiwali robotów. Dzięki ROBOCOMP 2019 do Krakowa przyjadą konstruktorzy z całej Polski, którzy będą rywalizować w 17 konkurencjach.

Wydarzenie odbędzie się 26 października. Udział w zawodach i wstęp dla widzów są darmowe.

Zawody robotów w Krakowie – zbliża się ROBOCOMP 2019

Walki robotów w klatce, rywalizacja niezwykle szybkich linefollowerów, wyścigi dronów, a nawet roboty ratujące małe, pluszowe maskotki. To tylko niektóre z atrakcji, które czekają na Was podczas X edycji krakowskiego festiwalu robotów ROBOCOMP 2019!

Już 26.10.2019, hala krakowskiej Wisły wypełni się fascynatami wszelakich robotów. Wydarzenie będzie okazją to spotkania amatorów, hobbystów oraz profesjonalistów, którzy wystawią swoje konstrukcje w jednej z 17 różnorakich konkurencji – w tym wiele nowości, m.in.:

bear rescue – ratowanie pluszowego misia na czas,

combat – walki robotów w klatce,

drone wars – walki dronów,

death race – wyścig robotów na śmierć i życie.

ROBOCOMP to również liczne atrakcje dla widzów. Oprócz zmagań robotów będzie można spróbować swoich sił w konkursach i odwiedzić stosika sponsorów. Od lat podczas zawodów można spotkać przedstawicieli firm technologicznych, które wspierają zawodników atrakcyjnymi nagrodami. W tym roku wśród sponsorów są m.in. firmy FANUC oraz Mouser.

Udział w zawodach jest bezpłatny, rejestracja dla zawodników już ruszyła i potrwa do 14 października. Zapisy po tym terminie będą możliwe, ale nie będą gwarantowały otrzymania pamiątkowej koszulki. Więcej informacji na tematy ROBOCOMP 2019 znaleźć można na oficjalnej stronie wydarzenia

Indonezja może znaleźć się w kalendarzu F1

Data: 08.10.2019 11:59

Autor: ziemianin

cyrkf1.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motogp #indonezja #motosport #f1 #formula1

Indonezja to kolejny kraj, który można dopisać do grona kandydatów do organizacji wyścigów Formuły 1 w przyszłości. Powstający głównie z myślą o MotoGP uliczny tor Mandalika Street Circuit może także w przyszłości zorganizować wyścig Formuły 1.

Indonezja może znaleźć się w kalendarzu F1

Mandalika Street Circuit – animacja

GP Indonezji powróci do kalendarza MotoGP. Pięcioletni kontrakt został podpisany kilka miesięcy temu, a pierwszy wyścig ma odbyć się jesienią 2021 roku (tor pojawi się także w kalendarzu serii Superbike). Wyścigi motocyklowe są bardzo popularne w tym regionie świata. W kalendarzu od lat jest wyścig na torze Sepang w Malezji, gdzie trybuny zawsze są pełne kibiców (w przeciwieństwie do F1), a od 2018 roku dołączyła Tajlandia i tamtejszy wyścig odniósł wielki sukces. Kwestię Tajlandii opisałem na blogu we wrześniu (szczegóły), bo tam też jest potencjał na F1. Motocyklowe GP Indonezji będzie naprawdę wyjątkowym wyścigiem, bo odbędzie się na zupełnie nowym torze Mandalika Street Circuit, który jak sama nazwa wskazuje jest obiektem ulicznym. W obecnym kalendarzu MotoGP nie ma toru ulicznego, więc to będzie wyjątkowy wyścig. Budowa tego toru ma zgodnie z planem rozpocząć się w październiku 2019 roku.

Tor Mandalika Street Circuit

Tor Mandalika Street Circuit powstanie na wyspie Lombok położonej w pobliżu bardzo znanej wyspy Bali, która przyciąga wielu turystów z całego świata. Rząd Indonezji na wyspie Lombok utworzył specjalną strefę ekonomiczną. Powstaje tam nowoczesny kompleks turystyczny, w którym wartość zaplanowanych inwestycji przekracza 3 miliardy dolarów. Ten projekt pozyskał wielu inwestorów i np. 0,5 miliarda dolarów zainwestuje rząd Kataru. Rząd Indonezji planuje, że Mandalika będzie odwiedzana przez dwa miliony turystów z zagranicy rocznie. Na terenie 1 200 hektarów powstaje wiele hoteli, centra konferencyjne i handlowe, parki rozrywki, a także nowoczesny tor wyścigowy. To będzie bardzo nowoczesny i zintegrowany kompleks turystyczny z dostępem do mającej ponad 7 kilometrów szerokiej plaży z białym piaskiem. W pobliżu jest międzynarodowe lotnisko, więc w teorii to idealne miejsce na taką inwestycję.

Mandalika Street Circuit został zaprojektowany przez MRK1 Consulting oraz RoadGrip Motorsport. Tor zostanie wybudowany przez francuską firmę Vinci Construction, która łącznie w obszarze Mandalika zajmie się inwestycjami o wartości 900 mln euro. Nazwa wskazuje na to, że będzie to tor uliczny, ale nie do końca. Tak naprawdę będzie to klasyczny tor wyścigowy z pełnowymiarowymi strefami wyjazdowymi, ale położony w terenie miejskim. Po wyścigu większość infrastruktury, barier i budynków będzie demontowana, a sam tor będzie wykorzystywany do ruchu ulicznego. Budynek boksów będzie przez resztę roku wykorzystywany jako centrum konferencyjne. Dlatego nie trzeba się obawiać tego, że motocykliści będą jeździć 300 km/h w pobliżu ścian.

Projekt toru powstał już po tym, jak zatwierdzony był projekt całego obszaru Mandalika, a więc projektanci nie mieli wolnej ręki w przygotowaniu nitki toru, jednak udało im się wprowadzić pewne zmiany. Od razu uprzedzam, że na grafice ilustrującej ten wpis, a także animacji przedstawiające tor widać projekt sprzed kilku miesięcy. Finalny projekt będzie się nieco różnił, ale nie będzie to żadna rewolucja, jedynie wprowadzono drobne modyfikacje. Sam charakter i ogólny obrys toru pozostają bez zmian.

Tor Mandalika Street Circuit będzie liczył 4,32 kilometra długości oraz 19 zakrętów i powstanie na terenie zajmującym 130 hektarów. Na torze będzie 50 000 siedzących miejsc dla kibiców oraz dodatkowe 100 000 miejsc stojących. Organizatorzy celują w największą w sezonie frekwencję na wyścigu MotoGP. Problemem tego toru moim zdaniem jest jego układ. Jest to bardzo kręty tor z wieloma zakrętami. Jest na nim tylko jedna prosta, która nie będzie długa. Już w przypadku wyścigów motocyklowych pojawiły się głosy, że taki układ się nie sprawdzi i będzie nudny. Dla wyścigów samochodowych, a szczególnie Formuły 1 taki układ praktycznie sprawi, że wyprzedzanie będzie bardzo trudne. Mi przypomina on tor Hungaroring, ale z krótszą główną prostą.

Indonezja może znaleźć się w kalendarzu F1

Tor Mandalika Street Circuit został zaprojektowany z myślą o wyścigach motocyklowych i to jest w tym momencie priorytet. Jeżeli wyścig MotoGP odniesienie spodziewany sukces, to Indonezyjska Organizacja Turystyczna, która odpowiada za sprowadzenie wyścigów motocyklowych będzie chciała ściągnąć także F1 (Źródło). Mają przy tym wsparcie prezydenta Indonezji Joko Widodo, który w tym roku został wybrany na drugą kadencję. Jak wspominałem wcześniej kompleks turystyczny na wyspie Lombok to bardzo duża i ważna inwestycja dla całej Indonezji. Rząd aktywnie działa, aby maksymalnie ten projekt promować i tym samym zachęcić turystów do przyjeżdżania tam w przyszłości. Indonezja ogólnie stawia mocno na sport, planują ubiegać się o organizację Igrzysk Olimpijskich w 2032 roku.

W razie starania się o organizację wyścigu F1 będą potrzebne pewne modyfikacje na torze, który został zaprojektowany z myślą o motocyklach i nie będzie teraz przechodził inspekcji ze strony FIA. Nie będą to jednak żadne istotne zmiany. Liberty Media stawia na tory uliczne, a ten obiekt dodatkowo będzie bardzo efektownie prezentował się podczas transmisji telewizyjnej z uwagi na otoczenie. Indonezja to czwarty co do ludności kraj świata, który nie jest “zagospodarowany” przez F1, wiec potencjalnie jest tam duża liczba kibiców do pozyskania. Jedyne dotychczasowe związki F1 z Indonezją to udział Rio Haryanto w kilku wyścigach sezonu 2016 oraz Seana Gelaela w kilku treningach. Z tego powoduje wydaje się, że władze F1 powinny być zainteresowane, ale najpierw muszą otrzymać konkretną ofertę finansową. Do realizacji tych planów jest jeszcze daleko, ale warto pamiętać, że taki projekt powstaje i śledzić to jak zostanie odebrany wyścig MotoGP.

Polski symulator karczmy - wiemy już, kiedy zagramy w Crossroads Inn

Data: 08.10.2019 11:52

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gry #polskiegry #polska #rpg

„Crossroads Inn to nasz najważniejszy tytuł w 2019 roku. Jako fani zarówno symulatorów, jak i gier RPG zawsze chcieliśmy zagrać w grę, która umiejętnie połączy te dwa gatunki. Tak powstał pomysł na symulator tawerny [i] myślę, że osiągnęliśmy założony rezultat” – powiedział Michał Gembicki z Klabatera.

Polski symulator karczmy – wiemy już, kiedy zagramy w Crossroads Inn

Jeszcze przed końcem tego miesiąca będziemy mogli rozpocząć karierę karczmarza w najnowszej grze polskiego studia Kraken Unleashed pod tytułem Crossroads Inn.

Crossroads Inn to symulator karczmy z elementami RPG. Został osadzony w świecie fantasy i stawia przed nami zadanie polegające na zarządzaniu tawerną i jej rozwijaniu poprzez zatrudnianie i szkolenie pracowników, kontrolowanie dostaw, tworzenie przepisów czy dostosowywanie menu.

W Crossroads Inn czekać będzie na nas kilka trybów rozgrywki. Od symulacyjnej piaskownicy, przez najrozmaitsze wyzwania, po konkretną kampanię fabularną (z dwunastoma zakończeniami). Dzięki temu każdy ma tu znaleźć coś dla siebie i nie mieć powodów do zbyt szybkiego ziewania.

Kiedy premiera gry Crossroads Inn?

Klabater ogłosił oficjalną datę premiery Crossroads Inn. Gra zadebiutuje 23 października 2019 roku w wersjach przeznaczonych na komputery z systemami Windows, macOS i Linux. Zainteresowani tym tytułem gracze powinni zajrzeć do sklepów Steam i GOG, gdzie znajdą dwie edycje: standardową (za 80 złotych) oraz kolekcjonerską (za 100 zł).

W skład edycji kolekcjonerskiej – poza samą grą – wejdą: 45-minutowy soundtrack, książka kucharska z 12 przepisami, mapa Delcrys, przewodnik, szczegółowy poradnik barmana, dodatkowy strój oraz pakiet multimedialny z tapetami, grafikami koncepcyjnymi i materiałami wideo.

Oprócz tego w Polsce wydane zostaną także edycje pudełkowe: specjalna (za 100 zł) z poradnikiem, naklejkami, mapą, książką kucharską, soundtrackiem i materiałami multimedialnymi oraz kolekcjonerska (za 220 zł) z książką kucharską, fartuchem, listem od twórców, otwieraczem do piwa i przepustką sezonową.

Amerykanie zostawiają Kurdów na pastwę Turków

Data: 08.10.2019 11:43

Autor: ziemianin

reuters.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #donaldtrump #kurdowie #Syria #turcja #wojnawSyrii

Stany Zjednoczone oficjalnie poinformowały o formalnej zgodzie na przeprowadzenie przez tureckie wojsko operacji wojskowej, w swoich założeniach wymierzonej w jednostki kurdyjskie znajdujące na wschód od Eufratu w północnej Syrii. Jednocześnie od kilku dni pojawiają się informacje o represjach wobec mieszkańców tamtych terenów, siłą wcielanych do kurdyjskich bojówek Syryjskich Sił Demokratycznych.

Amerykanie zostawiają Kurdów na pastwę Turków

W niedzielę rozmowę telefoniczną odbyli amerykański prezydent Donald Trump i jego turecki odpowiednik Recep Tayyip Erdoğan, zaś jej głównym tematem była sytuacja na terenach Syryjskiej Republiki Arabskiej znajdujących się na wschód od rzeki Eufrat, obecnie zajmowanych przez sprzymierzone z Amerykanami jednostki kurdyjskie. Obaj politycy przedyskutowali kwestię strefy bezpieczeństwa, którą Turcy chcieliby utworzyć na 30 km w głąb terenów tworzących obecnie samozwańczą Demokratyczną Federację Północnej Syrii.

Biały Dom w specjalnym oświadczeniu wydanym po tych negocjacjach poinformował, że amerykańscy żołnierze nie będą już znajdować się w pobliżu planowanej tureckiej ofensywy, stąd nie będą oni w żaden sposób zaangażowani w wydarzenia będące następstwem ich wycofania. Jednocześnie Turcja miała zobowiązać się do przejęcia kontroli nad terrorystami z Państwa Islamskiego, internowanymi w obozach znajdujących się w północnej części Syrii, dzięki czemu kosztów ich przetrzymywania nie będą dalej ponosić amerykańscy podatnicy.

Tym samym Amerykanie dali zielone światło do wymierzonej w Kurdów ofensywy, którą w sobotę zapowiedział Erdoğan. Oficjalnie jej celem ma być stworzenie liczącej 30 km strefy zdemilitaryzowanej na wschód od Eufratu, aby w ten sposób stworzyć przestrzeń dla osiedlenia się w tym miejscu syryjskich uchodźców przebywających od kilku lat w Turcji. Tak naprawdę tureckie władze chcą jednak rozprawić się z jednostkami kurdyjskimi, uważanymi przez nie za zagrożenie terrorystyczne.

Na początku ubiegłego roku Turcja przeprowadziła wojskową ofensywę odbywającą się pod hasłem „Drzewko Oliwne”, której efektem było wyparcie kurdyjskich bojowników z prowincji Afrin znajdującej się w północno-zachodniej części Syrii. Także wówczas sprzymierzone z Kurdami amerykańskie siły nie zaangażowały się w obronę swoich sojuszników, chociaż ci brali udział w operacjach wymierzonych w samozwańczy kalifat Państwa Islamskiego.

Jednocześnie zapowiadana turecka ofensywa spotkała się z krytyką ze strony Iranu, wzywającego tamtejsze do poszanowania jedności i suwerenności terytorialnej Syrii. Stanowisko Irańczyków w kwestii kurdyjskiej ma być pod tym względem niezmienne, stąd opowiadają się oni za przejęciem terenów przygranicznych przez Syryjską Armię Arabską.

Tymczasem od kilku dni w mediach pojawiają się doniesienia na temat kurdyjskiej mobilizacji w północnej Syrii, przeradzającej się głównie w prześladowanie tamtejszych mieszkańców nie popierających Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF). Mężczyźni mieszkający na terenach kontrolowanych przez Kurdów mają być więc siłą wcielani do jednostek SDF (także poprzez porwania), a ponadto rekwirowane mają być motocykle należące do cywilów.

Kurdyjska agencja informacyjna ANHA poinformowała już oficjalnie o wycofywaniu się „amerykańskich koalicjantów” z terenów mających stać się turecką strefą zdemilitaryzowaną, zamieszczając dodatkowo nagrania wideo prezentujące wyjeżdżający z terenów przygranicznych konwój wojskowy USA.

Na podstawie: reuters

Kraków za bezcen odda działkę pod cerkiew

Data: 08.10.2019 11:37

Autor: ziemianin

krakow.gosc.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #krakow #cerkiew #prawoslawie #religia

Władze miasta Krakowa wytypowały działkę pod budowę cerkwi, ponieważ nowy obiekt chce postawić Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny, cieszący się coraz większą popularnością z powodu masowej imigracji z Ukrainy. Tym samym zapłaci on jedynie kilkadziesiąt tysięcy złotych za nieruchomość wartą na rynku ponad milion złotych.

Kraków za bezcen odda działkę pod cerkiew

Budowę prawosławnej świątyni zapowiedziano już w ubiegłym roku, kiedy do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego zwrócił się w tej sprawie biskup diecezji łódzko-poznańskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Ostatecznie miejscy urzędnicy dokonali analizy ponad 1,7 tys. nieruchomości i podjęli decyzję o przekazaniu działki znajdującej się przy ulicy Wioślarskiej, a więc w sąsiedztwie Kopca Kościuszki.

Nieruchomość zajmuje blisko 0,32 hektara ziemi i zdaniem przedstawicieli krakowskiego ratusza ” jest dobrze skomunikowana z dzielnicami miasta Krakowa, a jednocześnie można do niej łatwo dotrzeć spoza miasta, co jest istotne wobec świadomości, iż z cerkwi będą korzystali także wierni spoza terenu Krakowa”. Przede wszystkim jej wartość rynkowa wynosi 1,17 mln złotych, lecz prawosławni dzięki specjalnej bonifikacie w wysokości 95 proc. zapłacą za nią jedynie 56 tys. zł.

budowa nowej cerkwi związana jest oczywiście z „rozwojem parafii w Krakowie”, czyli przede wszystkim z masową imigracją prawosławnych Ukraińców i Białorusinów do naszego kraju, coraz chętniej zakładających tutaj także swoje rodziny. Według danych z początku obecnego roku, już blisko 10 proc. mieszkańców Krakowa to obcokrajowcy.

Na podstawie: krakow.gosc.pl

Trump zapowiada wycofanie się z Syrii

Data: 08.10.2019 11:30

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #usa #syria #wojna #donaldtrump #kurdowie

Porozumienie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Turcją w sprawie tureckiej ofensywy w północnej Syrii skomentował amerykański prezydent Donald Trump. W jego opinii amerykańscy żołnierze przebywają na Bliskim Wschodzie już zbyt długo i uczestniczą w „absurdalnych wojnach bez końca”, natomiast sami Kurdowie nie powinni narzekać na dotychczasowe wsparcie ze strony jego kraju.

Trump zapowiada wycofanie się z Syrii

Trump za pośrednictwem Twittera ustosunkował się do informacji, które jego służby prasowe przekazały mediom po odbytej przez niego rozmowie z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoğanem. Z wpisów zamieszczonych przez gospodarza Białego Domu wynika, że rozpoczął on ogólny proces wycofywania amerykańskich sił z regionu Bliskiego Wschodu, ponieważ zamierzają oni brać udział tylko w operacjach mogących przynieść zwycięstwo i określone korzyści.

Według Trumpa wojska USA miały przebywać w Syrii jedynie przez 30 dni, ale pozostały tam przez kilka następnych lat przez co „coraz głębiej wikłały się w walkę bez celu”. W tym czasie udało się pokonać samozwańcze Państwo Islamskie i schwytać tysiące jego żołnierzy pochodzących głównie z Europy, lecz europejscy partnerzy Stanów Zjednoczonych chcieli właśnie na nie zrzucić ciężar poradzenia sobie z tym problemem. Amerykańska głowa państwa oskarżyła z tego powodu Europę o traktowanie USA jak „frajera”.

Jednocześnie według gospodarza Białego Domu „Kurdowie walczyli z nami, ale otrzymywali za to ogromne pieniądze i sprzęt”, zaś ich wojna z Turkami trwa już od dziesięcioleci i była przez ostatnie trzy lata wstrzymywana właśnie przez Amerykę. Zdaniem Trumpa w tym momencie nadszedł jednak czas, aby amerykańscy żołnierze wrócili do swojej ojczyzny, czyli nie uczestniczyli w dalszych „absurdalnych wojnach bez końca” mających „charakter plemienny”. Teraz sprawę bojowników ISIS powinny więc załatwić między sobą Turcja, Europa, Syria, Iran, Irak, Rosja i Kurdowie.

Na podstawie: twitter, foxnews.com

Co Nas czeka w nadchodzącym roku i nie tylko…w finansach

Data: 08.10.2019 11:30

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

A zapewniam, że będzie się działo….

  1. BIAŁA LISTA PODATNIKÓW VAT

Biała lista podatników VAT prowadzona jest przez Szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Lista jest ogólnie dostępna dzięki witrynie

Sport w służbie rozpoznawalności Orlenu - Wywiad z prezesem Orlen-u Danielem Obajtkiem

Data: 07.10.2019 23:01

Autor: ziemianin

m.bankier.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #orlen #pknorlen #sport #biznes

Orlen szykuje wymianę szyldów. Informowaliśmy o tym już miesiąc temu na PB.pl, dziś płocki koncern pokazał szczegóły tej operacji.

Sport w służbie rozpoznawalności Orlenu – Wywiad z prezesem Orlen-u Danielem Obajtkiem

Jeszcze w tym miesiącu na zagranicznych stacjach paliwowych należących do Orlenu pojawią się dopiski „Orlen Group”, które towarzyszyć będą znakom towarowym funkcjonującym w Czechach i Niemczech. Za 3 lata mają zostać całkowicie wymienione przez logo z orłem.

Aby zwiększyć rozpoznawalność swojej marki, Orlen zmierza rzucić siły na odcinek marketingu sportowego. – Zamierzamy więcej inwestować w sport w Niemczech, w Czechach i na Litwie. Zresztą robimy to już teraz – mówi prezes Orlenu Daniel Obajtek w rozmowie z „PB” podczas Kongresu 590 w Rzeszowie.

Marka ORLEN na zagranicznych stacjach koncernu

Data: 07.10.2019 22:49

Autor: ziemianin

orlen.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #orlen #pknorlen #rebranding

​Jeszcze w tym roku na czeskich, niemieckich i słowackich stacjach koncernu pojawi się marka ORLEN. Jest to element wdrażanej strategii cobrandingu, zakładającej współistnienie lokalnych marek Benzina i star z logotypem Grupy ORLEN. W ramach działań, które docelowo mają zmierzać do pełnego rebrandingu sieci, na wszystkich rynkach będzie prowadzona spójna komunikacja, w której istotną rolę odgrywać będzie dalsze zaangażowanie w Formułę 1.

Spot kampanii wizerunkowej wspierającej proces wprowadzania marki [#ORLEN](/t/ORLEN) na rynki zagraniczne! 📽️ [#ORLENwEuropie](/t/ORLENwEuropie)

Marka ORLEN na zagranicznych stacjach koncernu

W ramach wzmacniania znajomości marki ORLEN połączone logotypy będą pojawią się między innymi na dystrybutorach, pylonach cenowych oraz na ekranach wewnątrz stacji Benzina i star. Koncern wprowadzi flagową markę do lokalnych działań marketingowych, wykorzystując na rynkach zagranicznych także potencjał komunikacyjny wynikający z zaangażowania w Formułę 1 i sponsoring Roberta Kubicy.

Podjęliśmy strategiczną decyzję, że będziemy budować jedną międzynarodową markę ORLEN na wszystkich rynkach, gdzie prowadzimy działalność lub sprzedawane są nasze produkty. Już dziś jesteśmy narodowym championem – największą firmą w tej części Europy i najcenniejszą polską marką wycenianą na 4,7 mld zł – ale bez spójnego wizerunku nie wykorzystujemy w pełni naszego potencjału. Będzie to proces, który rozłożymy na lata. Nie przewidujemy rewolucji, dlatego na tym etapie nie likwidujemy bliskich klientowi marek lokalnych w Czechach, na Słowacji i w Niemczech, ale łączymy je z logotypem Grupy ORLEN. Pozwoli to zbudować rozpoznawalność marki ORLEN na tych rynkach. Docelowy rebranding pozwoli nam uzyskać synergie w obszarze komunikacji i marketingu, a jego wsparciem będzie wykorzystanie naszego dalszego zaangażowania w jeden z najbardziej popularnych sportów na świecie, czyli Formułę 1 – powiedział Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Najsilniejsze atrybuty wizerunkowe marki ORLEN to nowoczesność, zaufanie, przyjazność, szeroka oferta i wysoka jakość produktów i usług. Te ważne dla klientów wartości chcemy przenieść również na rynek czeski, słowacki i niemiecki. Najważniejszy cel jaki przyświeca nam przy rebrandingu, to dotarcie do nowych grup klientów i zwiększanie wolumenów sprzedaży – powiedziała Patrycja Klarecka, Członek Zarządu PKN ORLEN ds. Sprzedaży Detalicznej.

W ramach wdrażania strategii cobrandingu koncern planuje między innymi wspólny zakup powierzchni reklamowych dla wszystkich krajów, wspólne zakupy nagród w konkursach i promocjach, a także wzmocnienie komunikacji korporacyjnej na rynkach zagranicznych.

WTF? Minister z SPD sugeruje, że podczas II wojny światowej naziści okupowali Niemcy

Data: 07.10.2019 22:22

Autor: ziemianin

pch24.pl

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #nazisci #polityka #2wojnaswiatowa

Niemiecka minister sprawiedliwości Katarina Barley stwierdziła, że dzień zakończenia II wojny światowej jest m.in. dniem wyzwolenia Niemiec od nazistowskiej okupacji. Wypowiedź wpisuje się w ramy polityki mającej na celu zrzucenie winy za tragedię wojny z Niemców na „bezpaństwowych nazistów”.

WTF? Minister z SPD sugeruje, że podczas II wojny światowej naziści okupowali Niemcy

„Nie tylko dla nas, Niemców, jest to dzień wyzwolenia” – napisała na Twitterze Katarina Barley, minister sprawiedliwości z ramienia SPD. Szefowa resortu skomentowała w ten sposób obchody 74. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej. Wypowiedź minister sugeruje, że Niemcy nie mają nic wspólnego z II wojną światową, a wręcz są jej ofiarami. To kolejna tego typu opinia, która pojawia się w przestrzeni publicznej. Nie ulega wątpliwości, że niemiecka polityka ma na celu zrzucenie odpowiedzialności za wywołanie II wojny światowej i Holocaust na „bezpaństwowych nazistów”, którzy rzekomo nie byli Niemcami i nie mieli nic wspólnego z tym narodem.

Co ciekawe, Katarina Barley została skrytykowana przez niemiecki dziennik „Bild”, który zwrócił uwagę, że III Rzesza Niemiecka przegrała wojnę z wojskami alianckimi. Redakcja przypomina, że II wojna światowa była rozpętana przez Niemcy i trwała blisko sześć lat. Zginęło w niej ok. 60 mln osób. „Barley się skompromitowała” – czytamy w artykule na jej temat.

Relatywizacja winy i odpowiedzialności Niemiec za terror, okupację i II wojnę światową to zjawisko występujące od wielu lat. Dziś coraz częściej na świecie słyszymy, że to naziści byli odpowiedzialni za wszystkie zbrodnie. Prof. Zbigniew Mazur z Instytutu Zachodniego w Poznaniu podkreślał, że w Niemczech możemy zauważyć dwie narracje w tej sprawie.

Pierwszą z nich jest dyskurs ofiar, który ukazuje naród niemiecki jako pierwszą ofiarę polityki Adolfa Hitlera i nazistów, którzy przejęli władzę i doprowadzili do tragicznej w skutkach wojny. To właśnie naziści, a nie Niemcy mają ponosić moralną odpowiedzialność za morderstwa i terror podczas II wojny światowej. Prof. Mazur zwracał uwagę, że Niemcy stosując tę narrację tłumaczą, że byli także ofiarami aliantów, którzy m.in. bombardowali Drezno.

Alternatywną narracją jest tzw. dyskurs odciążenia, który polega na przyznaniu się do winy i wzięciu odpowiedzialności za II wojnę światową. Ta koncepcja polega jednak na tym, że część winy ponoszą inne państwa. Prof. Mazur był zdania, że prowadząc tę politykę Niemcy chcą pokazać, że Holocaust nie byłby możliwy bez współpracy i współodpowiedzialności innych narodów, w tym m.in. Polaków.

Źródło: dziennik.pl, Twitter

Maja Ostaszewska: PiS prawdopodobnie zabierze wolny dostęp do internetu i do wolności słowa

Data: 07.10.2019 19:10

Autor: kisiel

wpolityce.pl

"Coraz bardziej zaczynają sobie ludzie uświadamiać, że jeżeli chcą mieć nawet wolny dostęp do internetu, do social media, to to jest też polityka. Kiedy PiS zacznie się rozpędzać, to najprawdopodobniej zabierze ten dostęp. Zabierze dostęp do wolności słowa" – powiedziała Ostaszewska.

#polska #newsy #newsyzkraju #pis #polityka

Uwaga na atak panoszący się właśnie m.in. na polskim Twitterze

Data: 07.10.2019 11:23

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bezpieczenstwoit #twitter #aplikacja

Czasem, by paść ofiarą ataku, wystarczy kliknąć w jeden guzik. Nie inaczej jest w tym wypadku, a widzimy sporo ofiar w polskojęzycznej części Twittera. „Wirus” mnoży się szybko.

Uwaga na atak panoszący się właśnie m.in. na polskim Twitterze

Atak zaczyna się dość niewinnie – od wiadomości z linkiem od kogoś z naszej listy kontaktów. Potem jest strona, jedno kliknięcie i już sami stajemy się kolejnym ogniwem ataku, przesyłając wiadomość do innych użytkowników z naszej listy. Poniżej znajdziecie opis krok po kroku.

Pierwsza wiadomość

Pierwszym etapem jest otrzymanie wiadomości z tekstem ONLY FOR YOU, nazwą odbiorcy, serią emotikonek, ostatnio używanym hasztagiem i linkiem. Wygląda to na przykład tak:

[#SilniRazem](/t/SilniRazem)

NIE OTWIERAMY tego linku w poczcie prywatnej.

To WIRUS który możecie otrzymywać różnych użytkowników – bez ich wiedzy. pic.twitter.com/5GmXknwZBJ

— Izabella 👒🍃 🌰🍁🍂 🤮 👉🦆 [#SilniRazem](/t/SilniRazem) (@Belle_epoque5) October 6, 2019

Nie czytajcie odpowiedzi w zaprezentowanym wyżej wątku, bo same głupoty ludzie piszą w rekomendacjach. Link może mieć różną formę – atakujący używają wielu otwartych przekierowań (w tym Twittera t.co, Google czy Baidu), by ostatecznie doprowadzić ofiarę na witrynę docelową, która jest zmieniana co kilka minut (w momencie pisania artykułu jest to http//www.forfollow[.]net/). Ta witryna przez chwilę wyświetla możliwość zakupu botów na Twitterze.

Po kilku sekundach przekierowuje odwiedzającego do strony autoryzacji aplikacji Twittera.

Nazwa złośliwej aplikacji zmienia się z każdym przekierowaniem. Ktokolwiek autoryzuje aplikację (klikając guzik „Authorize app”), da jej możliwość używania własnego konta do kontynuowania ataku. Kto nie kliknie – ten pozostanie bezpieczny. W ten sposób „wirus” krąży dość szybko po Twitterze.

Prawdopodobnie atakującemu chodzi o zdobycie kontroli nad jak największą liczbą kont, by następnie za ich pomocą przeprowadzić akcje spamowe lub sprzedawać „followersów”. Trzeba przyznać, że dopóki Twitter nie podejmie jakiejś skutecznej interwencji, metoda ta może być całkiem skuteczna.

Jak się tego pozbyć

Jeśli otrzymaliście od kogoś wspomnianą wyżej wiadomość, oznacza to, że ta osoba zaraziła swoje konto. Musi zatem wejść na adres

https://twitter.com/settings/applications

i tam usunąć wszystkie podejrzane aplikacje (oraz przy okazji zgłosić je do Twittera). Warto tak czy inaczej przejrzeć, jakie aplikacje mamy na swoim koncie i jakie mają uprawnienia. Podeślijcie ten wpis dalej, może wirus nie zdąży wszystkich zarazić…

Czego robić nie trzeba

Nie trzeba zmieniać hasła do Twittera – aplikacja nie ma do niego dostępu. Nie trzeba też zmieniać innych haseł – aplikacja może tylko (lub aż) pisać w waszym imieniu, publikować, śledzić, czytać wasze wiadomości na Twitterze.

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Data: 07.10.2019 11:18

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoterroryzm #ekologia

Polska stała się swoistym inkubatorem dla samozwańczych ekologów, którzy zauważyli, że kraj nad Wisłą stanowi niezwykle pojemny ideologicznie obszar. Efektem tych obserwacji jest powstanie rekordowej jak na warunki europejskie liczby organizacji – głównie stowarzyszeń i fundacji – które uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, co Polakom wolno, a czego nie. Nie dość wspomnieć, że Polska jest krajem, w którym „ekolodzy” oprotestowali bądź zablokowali największą liczbę inwestycji w całej Unii Europejskiej.

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Grupy aktywistów początkowo skupiały się na tematyce oscylującej wokół ochrony flory i fauny. Z czasem jednak wektor przesunął się w stronę realizacji grupy postulatów, które – jak trafnie sklasyfikował je ks. prof. Tadeusz Guz – wpisać możemy w szeroką ideę neomarksizmu z całym repozytorium wartości stanowiących natchnienie ruchów lewicujących i lewicowych. Tak też aktywiści ekologiczni (sic!) czynnie wspierają ruchy LGBT, liberalizację prawa aborcyjnego czy edukację seksualną kierowaną do najmłodszych uczniów. Front społeczny to jedno – w ostatnich latach walka przeniosła się jednak na pole gospodarki.

Najpopularniejsze organizacje „ekologiczne” działające na gruncie polskiego prawa zaczęły inspirować się naukami Petera Singera – australijskiego etyka, który sformułował ideę wyzwolenia zwierząt, zakładającą całkowity zakaz czerpania z ich gospodarczej użyteczności, ale także np. pochwałę zoofilii. Singer twierdzi bowiem, że z kontaktów seksualnych ze zwierzętami obie strony czerpać mogą korzyści. Absurdalne postulaty tej ideologii aktywiści postanowili przekuć w czyn.

W Polsce mieliśmy i mamy do czynienia z – definiowanymi ideologicznie – włamaniami na fermy zwierząt, dewastacjami mienia rolników, czarnym PR-em wymierzonym w gospodarzy, wypuszczaniem zwierząt gospodarskich do ekosystemu, blokadami inwestycyjnymi czy protestami. Te wszystkie elementy doprowadziły do ukonstytuowania się silnych zjawisk ekoterroryzmu, ekosabotażu, ekoharaczu, pseudoekologii czy ekobiznesu. Oczywiście funkcjonują u nas organizacje troszczące się o dobro przyrody w zgodzie z założeniami nauki, ale wciąż stanowią one kroplę w morzu nastawionych destrukcyjnie ekoprzedsiębiorstw.

W ostatnim czasie kilka funkcjonujących na gruncie polskiego prawa organizacji podpisało petycję w ramach inicjatywy Koniec Epoki Klatkowej. Celem dążeń aktywistów jest tu wprowadzenie zakazu używania systemu klatkowego w chowie i hodowli zwierząt w Unii Europejskiej, a finalnie na całym świecie. Wyobraźmy sobie sytuację, w które ta forma gospodarowania znika z rolniczej mapy świata. Produkcja mięsa spada o połowę, co wiąże się ze znaczącym wzrostem jego cen. Miliony ludzi na całym świecie tracą źródło utrzymania. Bankrutują producenci pasz dla zwierząt. W biednych regionach świata brakuje mięsa – zarówno z powodu jego niedostępności, jak i wysokich cen. To scenariusz dla zakazu o zasięgu globalnym. A gdyby takowy wprowadzić w samej tylko Unii Europejskiej? Zalewa nas fatalnej jakości mięso z Chin, Brazylii czy modyfikowane genetycznie mięso z Ameryki Północnej. Ceny są wysokie, ponieważ import jest drogi. Nie jest to zachęcająca wizja.

Co ciekawe, „polskie” organizacje ekologiczne są jednymi z najaktywniej wspierających inicjatywę. Dlaczego? Nasz kraj jest liderem produkcji mięsa drobiowego w UE, jednym z liderów na rynku mleczarskim, produkcji jaj, wieprzowiny i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem wołowiny we Wspólnocie. Wiadomo, że prowadzenie szerokiej kampanii antyrolnej z czasem odbije się na wskaźnikach produkcyjnych sektora mięsnego. Czy na podobnych akcjach zależy konkurencji naszych rodzimych producentów? Być może.

Warto w tym kontekście przyjrzeć się atakom wymierzonym w sektor futrzarski. Polska jest drugim w Europie i trzecim na świecie producentem skór zwierząt futerkowych oraz absolutnym czempionem pod względem jakości produkowanego surowca. W celu zniszczenia branży sojusz zawarły jedna z organizacji ekologicznych oraz działające na polskim rynku niemieckie firmy utylizacyjne. Fermy futrzarskie zagospodarowują uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego powstałe po produkcji mięsa (około 700 tys. ton rocznie o wartości nawet 1 mld zł). Gdyby nie zwierzęta futerkowe, UPPZ należałoby zutylizować w sposób konwencjonalny, czyli spalić w… niemieckich spalarniach, za co branże mięsne – zamiast zarobić – musiałyby zapłacić rzeczony miliard złotych rocznie. O tyle droższe mogłyby być łącznie produkty mięsne na sklepowych półkach. Wygraliby zatem niemieccy utylizatorzy (96 proc. tych firm w Polsce jest w rękach jednej niemieckiej spółki), ekolodzy (zakaz hodowli zwierząt na futra, zmniejszona konsumpcja mięsa) oraz konkurencja polskich hodowców – rynek nie zna próżni, a więc zostałby zagospodarowany przez Chińczyków, Rosjan, Ukraińców czy Kazachów. Warto pamiętać też, że podobne akcje PR-owe przynoszą organizacjom „prozwierzęcym” pokaźne zyski – najbogatsze z nich zarabiają nawet kilkanaście milionów złotych rocznie.

Czy zatem „ekologom” rzeczywiście chodzi o florę i faunę? Mając w pamięci blokady kominów, statków z węglem, włamania, utrudnianie odstrzału sanitarnego (ASF), można odpowiedzieć, cytując klasyka: Nie wiem, choć się domyślam.

Jacek Podgórski

dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej

Trump powołuje żołnierzy piechoty morskiej, aby powstrzymać nielegalny zamach stanu.

Data: 07.10.2019 11:11

Autor: ziemianin

prisonplanet.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #zamachstanu #polityka

W bezprecedensowym posunięciu prezydent Trump powołując się na „zagrożenie dla Ojczyzny” aktywował rezerwy marynarki wojennej USA, aby zareagować na „sytuację wyjątkową w Stanach Zjednoczonych”.

Trump powołuje żołnierzy piechoty morskiej, aby powstrzymać nielegalny zamach stanu.

„Rozmawiałem z wysokiego szczebla powiernikiem Trumpa w sprawie tego, co zrobiłby Trump, gdyby głęboki rząd próbował dokonać nielegalnego zamachu stanu. Trump powiedział, że wezwie żołnierzy piechoty morskiej i otoczy Biały Dom, a następnie legalnie i zgodnie z prawem będzie ścigał pomysłodawców kryminalnego zamachu stanu.”

pozostała treść ze źródłami w artykule

Właściciel firmy transportowej: Kierowcy wolą brać kursy do Rosji niż na Zachód

Data: 07.10.2019 10:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #medianarodowe #transport #imigranci

Wieloletni kierowca oraz właściciel firmy transportowej Rafał Mekler, który był gościem Mediów Narodowych opowiedział o bieżących problemach kierowców oraz wyjaśnił, dlaczego kierowcy wolą kursować do Rosji niż na Zachód. Reprezentuje on również Ruch Narodowy na liście Konfederacji do Sejmu RP w Lublinie.

Właściciel firmy transportowej: Kierowcy wolą brać kursy do Rosji niż na Zachód

Rafał Mekler wyjaśnił różnicę między transportem na Zachód, a Rosją. W opinii jego i kierowców, obecnie bezpieczniejsze kursy są w kierunku wschodnim, mimo wadliwego prawa np: w Rosji to redukuje się jego skutki uboczne łapówkami dla Policjantów co jest rzeczą normalną.

„Przed ściągnięciem imigrantów przez Kanclerz Merkel, kradzież paliwa z ciężarówki była rzeczą skandaliczną. W tej chwili brak kradzieży paliwa oznacza dobry rejs. Kierowcy otrzymują listę z zakazami postoju w krajach europejskich”

– mówiła dwójka do polskiego parlamentu z listy Konfederacji w Lublinie.

„W Hiszpanii dochodzi do setek sytuacji, gdzie ze względu na gorący klimat kierowcy ciężarówek uchylają okna na noc. W trakcie snu, złodzieje wpuszczają gaz usypiający przez szczelinę w oknie i kradną cały dobytek prywatny kierowcy oraz z naczepy” 

– opowiedział Rafał Mekler.

Cały wywiad w materiale wideo

Międzynarodowe lotnisko w Gdańsku nosi imię L. Wałęsy. Może warto, aby nosiło imię kogoś innego?

Data: 07.10.2019 10:55

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niewygodneinfo #walesa #gdansk #lotnisko

Lech Wałęsa po śmierci Wojciecha Jaruzelskiego stwierdził, że "odchodzi jeden z wielkich". Ten sam Wałęsa po śmierci Kornela Morawieckiego stwierdził, że "to zdrajca", po czym dostał gromkie brawa od członków i sympatyków Platformy Obywatelskiej zgromadzonych na konwencji tej partii. W kontekście tej i innych kontrowersyjnych, pełnych hejtu i nienawiści wypowiedzi Wałęsy na temat innych Polaków, powstaje pytanie – jak długo jeszcze międzynarodowy port lotniczy w Gdańsku będzie nosił jego imię? Może warto wyjść z postulatem zmiany w tej kwestii?

Międzynarodowe lotnisko w Gdańsku nosi imię L. Wałęsy. Może warto, aby nosiło imię kogoś innego?

Nazwanie przez laureata pokojowej Nagrody Nobla Kornela Morawieckiego "zdrajcą" nie było pierwszym, podobnym kalibrowo wstąpieniem Wałęsy. Przypomnijmy – kilka lat temu, kiedy pod Sejmem odbywały się protesty robotników przeciwko rządom PO-PSL, Wałęsa stwierdził, że protestujących i blokujących teren parlamentu trzeba "pałować", bo nie szanują władzy, a premierowi Tuskowi zarzucał brak zdecydowania: – "Panie premierze, więcej zdecydowania. Dość takiej zabawy! Ja bym wyszedł i spałował za to, że nie potrafi mądrze układać stosunków w wolnej Polsce. Na miejscu premiera albo komendanta bym sam wyszedł, żeby jakiś policjant się nie bał spałować przewodniczącego, to ja bym, jako komendant policji, sam go spałował" – powiedział podczas wywiadu dla Radia Zet Wałęsa.

Te i inne publiczne wypowiedzi Lecha Wałęsy kompromitowały go jako laureata pokojowej Nagrody Nobla, niszczyły jego wizerunek czy podkopywały autorytet. Podejście do sprawy Bolka również mu nie pomaga. To wszystko sprawia, że warto się zastanowić czy Międzynarodowy Port Lotniczy w Gdańsku-Rębiechowie, który od 2004 roku nosi imię Wałęsy, powinien dalej nosić jego imię?

Właścicielami wspomnianego lotniska są głównie miejscowe władze samorządowe: województwo pomorskie (31,45 proc. udziałów), Gdańsk (29,45 proc.), Gdynia (1,14 proc.), Sopot (0,35 proc.) oraz Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze" (37,61 proc.). W praktyce oznacza to, że władzę w województwie pomorskim lub w Gdańsku musiałaby przejąć siła polityczna nie związana z Platformą Obywatelską (która Wałęsę popiera niemal bezkrytycznie). Choć wydaje się to być mało prawdopodobne, to jednak uważam, iż w tym przypadku presja ma sens. Oczywistym jest, że PO będzie broniła swojego idola, ale niewykluczone, że za 4 lata sytuacja polityczna zmieni się na tyle, iż podmiana imienia będzie realna. Potrzebna, rzecz jasna, będzie oddolna siła, która zainicjuje odpowiednie procesy. Nie mam jednak wątpliwości, że pojawi się ona o czasie, jeśli tylko będzie się o tym mówiło i przypominało regularnie.

Lech Wałęsa, w ciągu 30 lat istnienia III RP, całkowicie roztrwonił swój autorytet. Międzynarodowy Port Lotniczy w Gdańsku mógłby nosić imię Solidarności, Kornela Morawieckiego lub Anny Walentynowicz.

Izraelski historyk: To nie naród żydowski doprowadził do śmierci Jezusa

Data: 07.10.2019 10:46

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #izrael #chrzescijanstwo #historia

Izraelski historyk Israel Knohl- wbrew biblijnemu przekazowi- twierdzi, iż książki historyczne będą wymagały przepisywania, a kazania w kościołach na całym świecie będą musiały zostać ponownie przemyślane.

Izraelski historyk: To nie naród żydowski doprowadził do śmierci Jezusa

Będzie miało to daleko idące konsekwencję dla relacji między Żydami chrześcijanami- powiedział dziennikarzowi.- Pogląd, że Jezus został zabity przez naród żydowski, jest zasadniczo błędny.Ogromna większość narodu żydowskiego nie akceptowała Jezusa jako Mesjasza, ale opowiedziała się za mesjańskim poglądem, który był zasadniczo podobny do jego.Po wiekach wrogości między chrześcijaństwem a ludem żydowskim, który był niesłusznie oskarżony o ponoszenie winy za ukrzyżowaniem Jezusa, z pewnością nadszedł czas, aby ponownie zbadać wydarzenia w ich kontekście historycznym, religijnym i społecznym.

Knohl przyznaje, że w skazaniu Jezusa decydujący wpływ mieli arcykapłani z Sanhedrynu, ale nie był to atak na chrześcijan, który na razie jeszcze trudno wyodrębnić, ale ”konflikt między dwiema wyraźnie wewnątrzżydowskimi koncepcjami”: mesjanistyczną i antymesjanistyczną.Za śmierć Jezusa odpowiadać mają sadyceusze, którzy ”reprezentowali tylko mniejszość narodu żydowskiego”.Twierdzi, że gdyby decydujący głos mieli faryzeusze, Jezus by ocalał, a takie rozwiązanie rzekomo satysfakcjonowałyby większość populacji Jerozolimy i Palestyny.

To nie naród żydowski go wypróbował, ale kierownictwo mniejszości- przekonuje Knohl.- Ciężkim błędem byłoby wspólne zrzucanie winy za śmierć Jezusa na naród żydowski.

Rosyjski Specnaz wdraża lekcje z Syrii [ANALIZA]

Data: 07.10.2019 10:23

Autor: ziemianin

defence24.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosc #wojsko #armia #rosja #specnaz #sso

Rosyjskie siły specjalne są obecnie wyposażone, wyszkolone i dowodzone, jak nigdy. Owocuje przede wszystkim doświadczenie z Syrii (i zapewne Donbasu), które przekuwane jest w poligonową praktykę. Interwencja w Syrii, w połączeniu z możliwymi zagrożeniami regionalnymi, wpływa także na ewolucję taktyki armijnego Specnazu oraz elitarnych Sił Specjalnych Operacji (SSO).

Rosyjski Specnaz wdraża lekcje z Syrii [ANALIZA]

Przez lata bolączką sił specjalnych podległych MO FR było kiepskiej jakości wyposażenie. W chwili obecnej uległo to zmianie. Poprawiło się znacząco nie tylko wyposażenie i uzbrojenie indywidualne, ale także zespołowe. Elementy uzbrojenia i wyposażenia, czy to zachodniej produkcji, czy to własnych firm, są najlepszej jakości, w dodatku sprawdzone w warunkach bojowych. Komandosi – zarówno z armijnego Specnazu, jak i SSO – mogą dowolnie dobierać oporządzenie w zależności od upodobań i oceny efektywności.

W Syrii można było poddać testom także nowe wzory uzbrojenia, jak na przykład karabinek maszynowy RPK-16 kal. 5,45-mm. Zwraca uwagę zastosowanie w Syrii na dużą skalę, zwłaszcza przez specjalistów SSO, tłumików dźwięku (PBS). Powszechnym stało się użycie celowników, termowizorów, noktowizorów, dalmierzy laserowych, wielofunkcyjnych urządzeń obserwacyjnych etc.

pozostała część tekstu w artykule

Firefox pozwala ustawić inny silnik wyszukiwania dla okien prywatnych

Data: 07.10.2019 10:17

Autor: ziemianin

techdows.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #firefox #webbrowser #wyszukiwarka

Firefox używa domyślnego silnika wyszukiwania zarówno w zwykłych, jak i prywatnych sesjach przeglądania. Podobnie jak to robi Vivaldi, Mozilla planuje oddzielić te dwa tryby również pod względem domyślnych silników. Po włączeniu tej opcji użytkownicy będą mogli wybrać odrębną wyszukiwarkę dla trybu prywatnego. Funkcja ta właściwie już działa w Firefox Nightly (niestabilnej wersji do testowania i rozwoju, odpowiadającej Canary w Edge i Chrome), jednak aby ją aktywować, trzeba przekopać się przez konfigurację.

wymagany angielski

Firefox pozwala ustawić inny silnik wyszukiwania dla okien prywatnych

Vivaldi podjął współpracę z DuckDuckGo, ustawiając jego silnik jako domyślny dla okien prywatnych. Użytkownicy mogą jednak zmienić go na inny. Podobną zmianę wprowadza Mozilla. Po aktywowaniu preferencji pojawi się menu wyboru domyślnej wyszukiwarki w Opcjach > Wyszukiwanie. Możemy wybrać jeden z silników bądź korzystać z tego samego, co w zwykłych sesjach przeglądania.

Aby skorzystać z nowej opcji, otwieramy stronę about:config i włączamy (oznaczamy jako True) następujące ustawienia:

browser.search.separatePrivateDefault.enabled

browser.search.separatePrivateDefault

browser.search.separatePrivateDefault.ui.enabled

Mozilla chce zapewnić, by wybrany przez nas silnik działał na pasku adresu, stronie nowej karty i z poziomu menu kontekstowego po zaznaczeniu tekstu. Po dopracowaniu funkcji trafi ona do stabilnego wydania Firefoksa. Mozilla nie wyznaczyła nowej domyślnej wyszukiwarki. Na razie wybór zależy od użytkownika, ale nie wiadomo, czy tak pozostanie. W większości regionów domyślnym silnikiem dla wszystkich sesji jest Google.

Nokia 800 Tough, nowy pancerny klasyk zaprezentowany na IFA. Ma LTE, hotspot i system KaiOS

Data: 07.10.2019 10:00

Autor: ziemianin

pancernemobilne.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nokia #telefony #technologia #nowinkitechniczne #pancernetelefony

Fińska firma HMD Global, która jest aktualnym właścicielem marki Nokia, zaprezentowała na targach IFA w Berlinie kilka nowości, z których najbardziej osobliwym wydaje się wzmocniony telefon Nokia 800 Tough. To bodajże pierwszy pancernik w historii z logo NOKIA na obudowie.

Nokia 800 Tough, nowy pancerny klasyk zaprezentowany na IFA. Ma LTE, hotspot i system KaiOS

Nokia 800 Tough to klasyczny telefon w obudowie typu „batonik” – ma ekran 2,4 cala QVGA, poniżej niego klawiaturę alfanumeryczną, ale poza tym wyróżnia się kilkoma interesującymi cechami.

Po pierwsze jest to konstrukcja wzmocniona – pyło- i wodoszczelna zgodnie ze standardem IP68. Telefon przeszedł też testy MIL-STD-810G, przygotowany jest na upadki z wysokości 1,9 m, zniesie też słoną wodę i skrajne temperatury.

Obudowa Nokii 800 Tough wykonana jest ze skręcanych elementów, a z zewnątrz osłania ją guma, z nacięciami w kluczowych miejscach. Bardzo przydatny może okazać się umieszczony na dole, szeroki zaczep na karabińczyk lub linkę.

Sporo ciekawych funkcji znajdziemy jednak pod tą wytrzymałą obudową. Po pierwsze Nokia 800 Tough działa nie tylko w sieciach 2G i 3G, ale także w LTE, zapewniając transfer danych z prędkością do 150 Mbps.

Dzięki funkcji hotspot i złączu Wi-Fi telefon można wykorzystać jako router dla laptopa lub innego urządzenia z Wi-Fi. Prowadząc rozmowy, możemy też korzystać z rozwiązań VoLTE i VoWiFi, których brakuje nawet w wielu smartfonach.

Nokia 800 Tough ma też odbiornik GPS/AGPS i GLONASS, może być więc używana do uproszczonej nawigacji.

A skąd ta nawigacja? Na przykład z Map Google. Nokia 800 Tough pracuje pod kontrolą systemu KaiOS – jest to platforma tworzona dla prostych telefonów komórkowych, by dodać do nich pewne funkcje smart.

Już na starcie użytkownik dostaje poza mapami także Asystenta Google, Facebooka, WhatsApp, YouTube’a, jest także możliwość instalowania nowych aplikacji ze specjalnego sklepu. Stopniem komplikacji KaiOS nie może się równać z systemami w rodzaju Androida, ale stanowi ciekawe rozszerzenie podstawowych funkcji urządzenia.

W Nokii 800 Tough znajdziemy ponadto aparat 2 Mpix, Dual SIM, łączność Bluetooth 4.1 i latarkę. Książka mieści 1000 kontaktów, a bateria 2100 mAh ma zapewnić do 14 godzin rozmów lub 43 dni czuwania.

Nokia 800 Tough pojawi się na rynku w przyszłym miesiącu, w kolorze czarnym i piaskowym (ze wzorem kamuflażu), a kosztować ma 499 zł.

Syjonistyczni Żydzi przyznają, że masowa imigracja jest na pierwszym miejscu w ich agendzie

Data: 06.10.2019 21:54

Autor: Cattaleya

bitchute.com

„Syjonistyczni Żydzi przyznają, że masowa imigracja jest na pierwszym miejscu w ich agendzie”

Film jest wywiadem Shalom TV z jednym z pracowników Żydowskiej Rady Spraw Publicznych (JCPA). Możesz dowiedzieć się więcej na ten temat tutaj: archive.vn/4N9tv ; archive.vn/IJ0Yd

#zydzi #imigranci #europa #ameryka

Geniusze polskich finansów - Rostowski

Data: 06.10.2019 17:47

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #geniusze #idioci #bankierzy

Jan Antony Vincent-Rostowski (ur. 30 kwietnia 1951 w Londynie) pochodzi z rodziny polskich emigrantów pochodzenia żydowskiego.

W latach 1989–1991 pełnił funkcję doradcy ekonomicznego wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza czyli doktora Mengele polskiej gospodarki i społeczeństwa, a w latach 1997–2001 kierował Radą Makroekonomiczną w Ministerstwie Finansów fatalnego rządu AWS-UW, który chłodzeniem gospodarki doprowadził do potężnego kryzysu opanowanego dopiero przez kolejny rząd SLD. Od 2002 do 2004 był doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego czyli Leszka Balcerowicza. W 2007 został ministrem finansów w pierwszym rządzie Donalda Tuska.

Geniusze polskich finansów

Tuskowym i Kopaczowym geniuszom finansów udało się m.in pomóc wyprowadzić około 250 mld złotych z podatku VAT.

Jacek Rostowski mimo iż z narodu wybranego został ze swoim "rewelacyjnym" odkryciem – publikacją przez środowisko kompletnie zignorowany. Jego dorobek to jedna praca i Zero cytowań. Nikt pseudonaukowego bełkotu tego geniusza nie chce czytać !

O niektórych naukowcach, owładniętych nawykiem aktywności i odnoszących sukcesy w . . .

Data: 06.10.2019 17:45

Autor: ziemianin

wnet.fm

#idioci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #sprawniinaczej #pseudonaukowcy

Tylko klęknąć przed sobą jeszcze nie potrafią! Jakoż owładnięci legendarną pasją poznawczą – już niebawem osiągną tę pokorną pozycję na klęczkach, a być może nawet leżenia przed sobą plackiem.

O niektórych naukowcach, owładniętych nawykiem aktywności i odnoszących sukcesy w stawianiu świata na głowie

Herbert Kopiec

Nomenklatura w Komitecie Nauk Pedagogicznych (KNP) Polskiej Akademii Nauk (PAN). Stan: po przełomie politycznym 1989 r. Protokół z tajnego posiedzenia (w konwencji S. Mrożka).

– Panowie! – powiedział Przewodniczący KNP – nie ma już co dłużej ukrywać. My, Komitet Nauk Pedagogicznych PAN, jesteśmy ciałem skompromitowanym.

– Od kiedy ?– zapytał rzeczowo sekretarz naukowy KNP.

– Odkąd ustąpiła cenzura i stało się możliwe publiczne wykazanie nam, jak ogłupialiśmy studentów dziennych i zaocznych oraz nauczycieli, zapewniając ich w naszych podręcznikach i publikacjach, że odnaleźliśmy klucz do urabiania/kształtowania osobowości budowniczych socjalizmu zgodnie z założeniami materializmu dialektyczno-historycznego.

– Jeśli tak – zgodził się sekretarz naukowy KNP – to jesteśmy godni najwyższego potępienia. Sprzeniewierzyliśmy się etosowi naukowemu, który nakazywał nam poszukiwać prawdy o wychowaniu.

– Właśnie – przytaknął członek Komitetu. Potępmy się i będzie spokój.

– Tym razem samokrytyka nie wystarczy. Nauczyciele i bardziej rozgarnięci studenci oczekują od nas czegoś bardziej radykalnego – wymamrotał członek Prezydium.

– A gdybyśmy swoją nikczemność potępili z całą stanowczością?

– To też już było, też za mało. Teraz trzeba radykalnie. Proponuję, abyśmy się rozwiązali.

– Co nam to da? A jak nas złapią i potępią?

– Nie ma obawy. Zawiążemy się z powrotem jako Komitet do Badania Kompromitującej Działalności Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.

PS

Wkrótce specjalny Komitet do Badania Kompromitującej Działalności KNP PAN imienia prof. Bogdana Suchodolskiego rozpoczął działalność. Zarzuty, że jego członkowie szybciej teraz awansują w formalnych strukturach nauki niż poprzednio (zostają rektorami, doktorami honoris causa, pełnią najwyższe funkcje rządowe w resorcie szkolnictwa wyższego, wydają po kilka książek rocznie i przewodniczą wszystkiemu temu, co tolerancyjne i postępowe oraz są najaktywniejszymi uczestnikami nieustających dyskursów pedagogicznych), okazują się bezpodstawne. Spotykają ich większe splendory i zaszczyty od innych, ponieważ nikt nie posiada lepszych kwalifikacji do badania Kompromitującej Działalności Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN niż oni.

Wymienione powody, dzięki którym członkowie Komitetu odnoszą sukcesy, nie pokazują najważniejszego. To oni pierwsi wyczuli ducha czasu i odważnie odrzucili, a nawet unieważnili bagaż konserwatywnej wiedzy, który przeszłe pokolenia zwaliły na nasze barki.

Zbyt mała jest świadomość, że „istnieje cały szereg opinii, które uznajemy za bezsporne, a które zostały starannie wszczepione do naszej zbiorowej psychiki poprzez propagandę. Ile szkody w debacie publicznej – zapytajmy – uczyniły proste jak cep konstrukcje erystyczne w rodzaju: Jesteś przeciwnikiem parad homoseksualistów? – Znaczy się, jesteś nienawistnym, opresyjnym faszystą” („Warszawska Gazeta”, sierpień 2019). Członkowie Komitetu przyjęli doktrynę postępu i odkryli kamień mądrości. Osiągnęli miażdżącą przewagę nad uwięzionymi w tradycyjnej mieszczańskiej kulturze, niewyemancypowanymi pedagogami, którzy poważnie traktują swoje powołanie. Dzięki temu w aureoli intelektualistów transformacyjnych znowu mogą już prawie wszystko. Tylko klęknąć przed sobą jeszcze nie potrafią! Jakoż można mieć nadzieję graniczącą z pewnością, że owładnięci legendarną pasją poznawczą, jak to zrobić – już niebawem osiągną tę pokorną pozycję na klęczkach, a być może nawet leżenia przed sobą plackiem. Nie muszę dodawać, że taki widok dla zacofanych osobników mojego pokroju mógłby być niebezpieczny. Całe szczęście, że nie można umrzeć z zażenowania.

Bywa, że czasem czuję się z tą moją krytyką luminarzy akademickiej pedagogiki jak ktoś, kto się pastwi nad niepełnosprawnymi… A to przecież jest nieprawdziwe. Moi oponenci są poza wszelką wątpliwość sprawni. Nie można odmówić im też sukcesów, tyle że w przeprowadzaniu lewackiej tzw. zmiany społecznej, polegającej na postawieniu świata na głowie.

Zajmują się bowiem tym, by to, co nie do pomyślenia, stało się najpierw dyskusyjne, następnie uzasadnione, a ostatecznie normalne. W takiej perspektywie sądzę, że przyszło mi się mocować ze sprawnymi akademikami – tyle że – jak to się dziś mówi – sprawnymi inaczej.

Poseł Sachajko: Państwo nie może rolnikom zabraniać produkcji alkoholu! Stop hipokryzji!

Data: 06.10.2019 17:32

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #alkohol #bimber #samogon #ksiezycowka #polityka

"Mówmy głośno o tym, że to państwo chce mieć na wszystko monopol. Z jednej strony mówią, że to rozpije społeczeństwo a z drugiej pozwala na potężne reklamy wysokoprocentowych trunków. Hipokryzja i kłamstwo na każdym kroku" – stwierdził Jarosław Sachajko, przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa.

Poseł Sachajko: Państwo nie może rolnikom zabraniać produkcji alkoholu! Stop hipokryzji!

"Dlaczego rolnicy nie mogą produkować alkoholu? Bo państwo chce mieć monopol. Dlaczego rolnicy mieliby więcej zarabiać, jak to państwo będzie więcej zarabiało, a później to państwo będzie przeznaczało je, na przepraszam, fanaberie. Musimy mówić o alkoholu. Potrzeba głębokiej zmiany w reklamie alkoholu, czyli wprowadzić zakaz reklamy alkoholu. Tak samo powinno zakazać się reklamy suplementów i leków, bo jesteśmy nakręcenie na kupowanie suplementów i leków poprzez te reklamy. Powinna być znacząco wyższa akcyza na piwo i tanie wina. Rozpijanie społeczeństwa jest niegodne, a państwo z tego korzysta"

– uważa poseł Sachajko z Kukiz'15, kandydat do Sejmu z list PSL.

Z kolei minister Ardanowski mówił ostatnio, że należy podjąć kroki normalizujące tę sytuację. Jak dodał, nie chodzi o legalizację sławetnego bimbru, bo w grę wchodzą często wyśmienitej jakości produkty alkoholowe, które nierzadko są także produktami lokalnymi.

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki . . .

Data: 06.10.2019 17:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoterroryzm #idioci #zieloni #ekonawiedzeni #niemcy

Nie odwracajmy głów. Nie mówmy, że nas to nie dotyczy. To, co zamierzają uczynić „ekonawiedzeni” z Niemiec może nas zepchnąć w otchłań mrocznej przeszłości. Dlaczego? Do tej pory to, co ustalił Berlin i Paryż, reszta UE musiała realizować.

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki kamienia łupanego

Właśnie teraz w Niemczech toczy się ostra debata polityczna nad modelem klimatycznym. Komuniści i lewacy próbują doprowadzić do sytuacji, która nigdy wcześniej nie miała miejsca w historii. Chcą cofnięcia skutków rewolucji przemysłowej. Gdyby ich wizja uzyskała szerokie poparcie elit w Niemczech i Francji, może się okazać, że czeka nas noszenie kapci z łyka, o jeździe samochodem możemy zapomnieć. Mrzonki? Oby! Tymczasem, popatrzmy, co forsują ci politycy. Tezy zaczerpnęliśmy bezpośrednio z niemieckiej prasy.

W małym skrócie Zieloni fundują nam to:

Wprowadzenie bardzo wysokich cen emisji CO2

Natychmiastowe zakończenie produkcji silnika diesla

Do roku 2021 podwyższenie opłaty za energię cieplną o 50%

Prawna możliwość wprowadzania przez samorządy całkowitego zakazu wjazdu samochodów do miast

Obowiązkowe ograniczenie w miastach prędkości pojazdów samochodowych do 30km/h

Wprowadzenie w krótkim czasie zakazu produkcji silników spalinowych

Ograniczenie produkcji mięsa na rzecz diet wege

To postulaty, jakimi kierują się lewaccy ekstremiści ekologiczni. Gdyby społeczeństwa uległy tego typu propagandzie, w krótkim czasie chodzilibyśmy po ulicach z dzidami, Wisłę przekraczałoby się czółnami, a podróż piechotą z Lublina do Berlina trwałaby miesiąc. Dlaczego? Przecież w imię dobrostanu zwierząt, nie byłoby możliwości zaprzęgnięcia koni do karety.

To oczywiście kpina i ironia, ale w tle tego, co tu piszemy, w Europie toczy się prawdziwa wojna ideologiczna. Dowodem na to, że to nie żarty była niedawno opisywana przez nas sytuacja rolników w Holandii. Z dnia na dzień, sprawujący w tym kraju władzę lewacy ogłosili, że nadeszła pora ograniczenia produkcji mięsnej o…50 procent, bo zwierzęta wydzielają zbyt dużą objętość gazów cieplarnianych.

To śmiertelnie poważna sytuacja. Zieloni są nie tylko w parlamencie Niemiec, ale i europejskim. Pod różnymi nazwami egzystują w wielu krajach w tym i w Polsce. Dlatego musimy patrzeć ima ręce, a w razie potrzeby reagować, działać.

Źródło: tagesschau.de

:))) Brytyjskie krowy nawiązały kontakt z rolnikami przez Internet

Data: 06.10.2019 17:20

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #krowy #wielkabrytania #rolnictwo #5g #swiatrolnika

W brytyjskim Somerset działa ferma doświadczalna, na której stado krów zostało wyposażone w obroże bezprzewodowe, działające na zasadzie trackerów fitness.

WTF? :))) Brytyjskie krowy nawiązały kontakt z rolnikami przez Internet

Jak podaje NTD, obroże bezprzewodowe działają na zasadzie trackerów fitness. Monitorują stan zwierząt, a następnie wysyłają dane do chmury piątej generacji, czyli 5G.

Następnie specjalny algorytm analizuje informacje i wysyła do rolników i weterynarzy powiadomienia za pośrednictwem aplikacji na smartfonie. Dzieje się tak w przypadku zmian w samopoczuciu krów, które mogą wskazywać na chorobę lub niedyspozycję.

Pracownik fermy eksperymentalnej w brytyjskim Somerset Mark Gough mówi, że ta technologia zwiększa wydajność, oszczędza godziny pracy i pozwala rolnikom monitorować zdalnie stado krów. Za jej pośrednictwem można na przykład dowiedzieć się, kiedy krowa zaczyna rodzić.

Krowa

CC0 / Pixabay

Szalone krowy, chińscy szpiedzy i nowotwory. Mity i fakty o 5G

„Kiedy dane przychodzą na telefon, na urządzenie mobilne, wszystko staje się szybsze i bardziej dostępne. Można być na drugim końcu budynku, otrzymać wiadomość i dowiedzieć się, jaka konkretnie krowa może mieć jakiś problem. Sytuacja oceniana jest więc błyskawicznie" – mówi Mark Gough.

Gospodarstwa rolne już od dawna są obyte z technologiami. Wykorzystywane są na nich automatyczne systemy doju i przydziału paszy. Teraz dzięki technologii 5G można szybko załadować dane, podłączyć do Internetu wiele urządzeń, a także analizować dane z różnych czujników.

Pracownicy fermy mówią, że zakład stał się bardziej wydajny. Codziennie produkuje się w nim 5 tysięcy litrów mleka. Następnie mleko trafia do lokalnej serowarni.

„Przesłuchanie rosyjskiego polityka w Nowym Jorku to kolejna wroga akcja przeciwko Rosji”

Data: 06.10.2019 17:16

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #przesluchanie #FBI #Rosja USA

MSZ Rosji wyraziło zdecydowany protest w związku z przesłuchaniem przez FBI deputowanej Dumy Państwowej Ingi Jumaszewej – poinformował departament informacji i prasy.

„Przesłuchanie rosyjskiego polityka w Nowym Jorku to kolejna wroga akcja przeciwko Rosji”

„Zdecydowanie protestujemy przeciwko działaniom władz Stanów Zjednoczonych przeciwko deputowanej Dumy Państwowej Zgromadzenia Federalnego Indze Jumaszewej, która wczoraj została zatrzymana na nowojorskim lotnisku przez agentów FBI i przesłuchana. To kolejna wroga akcja przeciwko Rosji i jej przedstawicieli, wyraźnie nakierowane na dalsze pogarszanie atmosfery w rosyjsko-amerykańskich stosunkach” – skomentował rosyjski resort polityki zagranicznej.

Pojawia się pytanie: albo amerykańskie władze, wbrew swoim oświadczeniom, nie dążą do normalizacji dialogu, albo nie są w stanie kontrolować działań własnych służb specjalnych – głosi komunikat.

Rosyjskie MSZ przypomniało, że Jumaszewa, będąc koordynatorem grupy parlamentarnej Dumy Państwowej ds. kontaktów z amerykańskim Kongresem, jechała na forum społeczno-polityczne „Fort Ross Dialogue”, które ma przyczynić się do pogłębiania wzajemnego zrozumienia i współpracy między Rosjanami a Amerykanami.

„Niestety konstruktywny duch organizatorów konferencji spotkał się ze zdecydowanym oporem ze strony niektórych sił politycznych w Waszyngtonie. Dowodem na to jest zakłócenie uczestnictwa w forum przedstawicieli rosyjskiego MSZ z powodu niewydania wiz, a teraz także rażąca prowokacja wymierzone w rosyjski parlament” – podkreśliło ministerstwo spraw zagranicznych.

Rosyjski resort wyraził głębokie oburzenie tym incydentem: „Ci, którzy podejmują decyzje w Waszyngtonie, powinni zastanowić się, dokąd może prowadzić systematyczna eskalacja napięcia w stosunkach z Rosją. Taka polityka jest krótkowzroczna i niebezpieczna. Co więcej, prawdziwe zainteresowanie ogółu społeczeństwa amerykańskiego forum „Fort Ross Dialogue” przekonująco pokazuje, że zwykli Amerykanie opowiadają się nie za konfrontacją, lecz za interakcją Rosji i Stanów Zjednoczonych”.

Holandia będzie Niderlandią. Bo już nie chce się kojarzyć z narkotykami

Data: 06.10.2019 17:12

Autor: ziemianin

bezprawnik.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #holandia #niderlandia #polityka

Holandia nie chce już się nazywać… Holandią. Teraz oficjalnie będzie wykorzystywał nazwę „Niderlandy” – czy też „Niderlandia” jak kto woli. Czemu? Otóż stara nazwa za bardzo kojarzyła się z „atrakcjami” Amsterdamu i Rotterdamu – czyli miękkimi narkotykami czy z dzielnicami czerwonych latarni.

Holandia będzie Niderlandią. Bo już nie chce się kojarzyć z narkotykami

Holenderski (czy raczej niderlandzki) rząd zmienia oficjalną nazwę kraju. Już nie będzie określał się jako „Holandia” – a jako „Niderlandy”. Dla Anglików czy Amerykanów więc niewiele się zmieni. Ale już na przykład dla Polaków – jak najbardziej.

Żeby Holandia nie była Holandią. Ale o co chodzi?

Zmiana nazwy to część nowej strategii promocyjno-marketingowej rządu. Została ona wypracowana między innymi z PR-owcami, politykami i liderami lokalnego biznesu. Oficjalny debiut „Niderlandii” ma nastąpić w maju przyszłego roku – podczas konkursu Eurowizji, który odbędzie się w Rotterdamie. Jeśli ktoś nie lubi tego konkursu, to nową nazwę kraju będzie mógł dostrzec podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio, które obędą się również w przyszłym roku. To symboliczne, bo Rotterdam jest właśnie częścią problemu, z którym Holendrzy (Niderlandczycy?) chcą walczyć.

Bo Holandia to część geograficzna całego kraju, która obejmuje między innymi dwa główne miasta – czyli Amsterdam i Rotterdam. Trzeba przyznać – nazywanie całego kraju nazwą jednego regionu rzeczywiście jest dość dziwnym pomysłem. To trochę tak, jakby Polskę nazywać Mazowią. Region kilka stuleci temu zdominował co prawda kraj, ale to przecież nie jest tak, że Holandia to tylko Holandia (sic!).

Jednak prawdziwym problemem jest PR. Niegdyś kraj kojarzył się naprawdę fantastycznie – z kanałami, rowerami, tulipanami oraz wiatrakami.

W ostatnich latach jednak myśląc „Holandia”, wiele osób ma przed oczami dzielnice prostytucji czy legalne miękkie narkotyki i całą kulturę z nimi związaną. Teraz rząd chce, by kraj znów kojarzył się z bardziej sielskimi klimatami.

– Chcemy promować się jako kraj otwarty, innowacyjny, kosmopolityczny – tłumaczyła rzeczniczka niderlandzkiego MSZ. – Unowocześniamy po prostu nasze podejście – dodała.

Zmiana, trzeba przyznać, będzie dosyć spektakularna. Czas oczywiście pokaże, czy teraz kraj będzie się kojarzył bardziej z tulipanami niż z legalną marihuaną. No i ciekawe jaka nazwa kraju będzie obowiązywać nad Wisłą. Ale trzeba przyznać, że „Niderlandia” całkiem nieźle brzmi.

Tytko o zasobach naturalnych Polski cz 1 i cz 2. Długie ale należy obejrzeć.

Data: 06.10.2019 12:22

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zasobynaturalne #geologia #metaleziemrzadkich #pierwiastkiziemrzadkich #polska #cw24tv

O zasobach energetycznych, surowcach naturalnych i o tym jak zagraniczne firmy próbują przejąc nasze "skarby"

Musisz to wiedzieć(587) dr Zbigniew Kękuś i Krzysztof Tytko o zasobach naturalnych Polski cz 1.

Musisz to wiedzieć(588) dr Zbigniew Kękuś i Krzysztof Tytko o zasobach naturalnych Polski cz 2

Rosyjski użytkownik iPhone`a pozywa Apple za zmienienie go w geja :)))

Data: 06.10.2019 12:02

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rosja #homoseksualizm #iphone

Rosjanin oskarża Apple o manipulację i popychanie w kierunku homoseksualzmu, co zniszczyło mu życie. Domaga się on 1 miliona rubli odszkodowania.

Rosyjski użytkownik iPhone`a pozywa Apple za zmienienie go w geja

To nie żart! Jak donosi stacja radiowa Govorit Moskva, pewien Rosjanin żąda od Apple ponad 15000 dolarów odszkodowania, twierdząc, że amerykański gigant technologiczny doprowadził go do homoseksualizmu. D. Razumiłow, twierdzi, że tego lata "pogrążył się w związkach tej samej płci" po otrzymaniu 69 GayCoinów w aplikacji do płatności kryptowalutowych, którą pobrał na swojego iPhone'a w 2017 roku. Nieznana osoba, która przekazała mu środki, podobno dołączyła również wiadomość w języku angielskim, którą Razumiłow zinterpretował jako "nie oceniaj, nie próbując".

"Rzeczywiście pomyślałem, że jak mogę coś oceniać, nie próbując tego? I postanowiłem wypróbować związki z osobami tej samej płci", napisał Razumiłow w pozwie opublikowanym w tym tygodniu przez Govorit Moskva. "Po upływie dwóch miesięcy mogę powiedzieć, że jestem w związku intymnym z członkiem mojej płci i nie mogę się z tego wydostać" – kontynuuje swoim pozwie. "Mam stałego chłopaka i nie wiem, jak to wytłumaczyć moim rodzicom. Po otrzymaniu wspomnianej wiadomości moje życie zmieniło się na gorsze i już nigdy nie będzie normalne".

Razumiłow w pozwie oskarżył Apple o "manipulacyjne popychanie w kierunku homoseksualizmu", co spowodowało, że "cierpię moralnie i szkodzi to mojemu zdrowiu psychicznemu", domagając się od giganta miliona rubli, co jest odpowiednikiem około 15000 USD. Sąd Rejonowy w Moskwie przyjął pozew Razumiłowa w ubiegłą środę, według informacji przekazanych przez sąd, pierwsze przesłuchanie zaplanowano już na 17 października.

W Krakowie zaczynają niszczyć stacje bazowe

Data: 06.10.2019 11:58

Autor: ziemianin

gsmonline.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #5g #idioci

Witold Tomaszewski z sieci PLAY poinformował na Twitterze, że specjalne „ekipy” rozpoczęły niszczenie infrastruktury sieci komórkowych w Krakowie.

W Krakowie zaczynają niszczyć stacje bazowe

Są to ludzie związani z ruchem „anty 5G”.

Przestępcy organizowali tę akcję korzystając z mediów społecznościowych.

Operatorzy wynajęli specjalne agencje ochrony, które mają ochronić sprzęt przed poważnymi zniszczeniami.

Prezes [@pdzycia](/u/pdzycia) Zbigniew Gelzok (@Elektromagnety1) wskazuje cele, ekipa Sławomira Dula wciela w życie plan niszczenia stacji bazowych. Zdjęcie sprzed chwili z Krakowa.

Czy dalej ktokolwiek będzie traktował to stowarzyszenie jako stronę społeczną i będzie z nią rozmawiało??? pic.twitter.com/13Qo0zxXXn

— Witold Tomaszewski (@WitekT) October 4, 2019

Erdoğan grozi operacją wojskową w Syrii

Data: 06.10.2019 11:14

Autor: ziemianin

defence24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #turcja #syria #polityka #kurdowie #usa #wojna

Zgodnie z zapowiedziami tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana, już w najbliższych dniach w północnej Syrii może rozpocząć się operacja wojskowa wymierzona w siły kurdyjskie, aby w ten sposób stworzyć przestrzeń dla syryjskich uchodźców przebywających obecnie na terenie jego kraju. W tym celu Turcja gotowa jest nawet zerwać jakąkolwiek współpracę ze Stanami Zjednoczonymi.

Erdoğan grozi operacją wojskową w Syrii

Przedwczoraj turecki minister obrony narodowej Hulusi Akar rozmawiał telefonicznie ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, Markiem Esperem, domagając się od niego postępów w sprawie utworzenia strefy zdemilitaryzowanej w północnej części Syryjskiej Republiki Arabskiej. Turcja oczekuje, że będzie ona sięgać blisko 30 km na wschód od rzeki Eufrat, co oznacza wycofanie z tego rejonu oddziałów kurdyjskich zgrupowanych w Syryjskich Siłach Demokratycznych (SDF).

Ankara ma jednak pretensje do Waszyngtonu o znaczną opieszałość w podejmowaniu decyzji, stąd zagroziła ona zerwaniem wszelkiej współpracy turecko-amerykańskiej w razie niezrealizowania wspomnianych wyżej postulatów.

Groźby powtórzył dzisiaj turecki prezydent. Erdoğan w trakcie wiecu swojej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zapowiedział rozpoczęcie operacji wojskowej na północy Syrii, ponieważ Turcja miała już wykazać się dużą cierpliwością pod tym względem. Tymczasem jej obecnym celem jest uruchomienie „fontann pokoju” na terenach na wschód od Eufratu, aby dzięki temu możliwe było zasiedlenie ich przez syryjskich uchodźców przebywających od kilku lat na terenie Turcji.

WTF? To nie jest żart! Klimatyczna aktywistka: "Musimy zacząć jeść dzieci. Nie mamy czasu . . .

Data: 05.10.2019 16:42

Autor: ziemianin

wpolityce.pl

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szwecja #idioci

„Pozostało nam tylko kilka miesięcy. […] Szwedzki profesor mówi, że możemy jeść zmarłych ludzi, ale to nie jest dostatecznie szybko. Sądzę więc, że kolejny wasz slogan kampanijny powinien brzmieć: ‘Musimy zacząć jeść dzieci. Nie mamy czasu. Jest za dużo CO2’” – wrzeszczała podczas spotkania z Aleksandrią Ocasio-Cortez klimatyczna aktywistka.

WTF? To nie jest żart! Klimatyczna aktywistka: "Musimy zacząć jeść dzieci. Nie mamy czasu . . .

https://twitter.com/lawrenc391/status/1179927217540870149

Do spotkania z członkinią Izby Reprezentantów USA, na którym padły te słowa doszło w nowojorskim ratuszu.

Wszyscy jesteście trucicielami. Jest zbyt dużo CO2

— unosiła się aktywistka.

Nawet jeżeli zbombardujemy Rosję, nadal mamy zbyt wielu ludzi i zbyt wiele zanieczyszczeń, zatem musimy pozbyć się dzieci. Musimy jeść dzieci

— krzyczała młoda kobieta.

Na szczęście mamy więcej niż kilka miesięcy

— odpowiedziała Ocasio-Cortez, podkreślając, iż jest wiele różnych rozwiązań dla problemu zmian klimatycznych i można na to wyzwanie odpowiedzieć w sposób pozytywny.

Nie jest żadną tajemnicą, że skrajni zwolennicy ideologii klimatyzmu postrzegają człowieka jako głównego truciciela planety, a zarazem jej głównego wroga. Przemowa wspomnianej wyżej aktywistki nie stanowi zatem ewenementu w tym środowisku.

Prawda o rosnącym zadłużeniu państw - wyjaśnienie Tradera 21

Data: 05.10.2019 14:48

Autor: kopi_luwak

youtu.be

Jak to się dzieje, że państwa dalej zadłużają się, mimo że nie ma chętnych na ich obligacje skarbowe? Trader21 wyjaśnia to zagadnienie na przykładzie Japonii.

https://youtu.be/ifBezwCFR7o?t=2289

TL:DR

Banki centralne skupują długi państw za dodrukowaną gotówkę, by kontrolować aktualną politykę państw i odebrać im suwerenność monetarną w przypadku światowego kryzysu.

TL:DW

W skrócie bank centralny np. europejski dodrukowuje euro i za nie skupuje obligacje skarbowe zadłużonych państw, których nikt nie chce (bankruci typu Grecja, Włochy). Dochodzi do sytuacji gdy bank centralny jest największym wierzycielem danego państwa np. Polski i posiada np. 3/4 całego długu (poza długiem przy okazji skupując również akcje i nieruchomości). W tej sytuacji taki bank centralny może złożyć Polsce ofertę nie do odrzucenia: "Przechodzimy na nowy system monetarny, ale tracicie suwerenność monetarną i będziemy decydować o wszystkim, ale zrobimy odpis waszego długu ze 100% na 30% Zgadzacie się?"

Jeśli się nie zgodzą to bank centralny może doprowadzić do wzrostu rentowności obligacji z 0% do 10% wrzucając posiadane na rynek co skutkuje wzrostem kosztów obsługi długu do 10% rocznie. Zła sytuacja kraju doprowadzi do wyjścia ludzi na ulice, którzy zmienią rząd (na taki który pójdzie na ustępstwa).

Tak czy siak skończy się na utracie suwerenności monetarnej.

Proszę państwa lurkowiczów TO SIĘ WŁAŚNIE DZIEJE W EUROPIE

#ekonomia #polska #europa

Pierwsza w Polsce świecąca ścieżka rowerowa powstała pod Lidzbarkiem Warmińskim! [FILM]

Data: 05.10.2019 12:32

Autor: ziemianin

gazetaolsztynska.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #rowery #roweroweswiry #LidzbarkWarminski #swiecacasciezkarowerowa #luminescencja #bezpieczenstwo

Niebieska ścieżka rowerowa, która świeci po zmroku powstała w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego, na szlaku prowadzącym nad Jezioro Wielochowskie. Autorem projektu nawierzchni jest laboratorium TPA w Pruszkowie, zaś wykonawcą firma STRABAG.

Pierwsza w Polsce świecąca ścieżka rowerowa powstała pod Lidzbarkiem Warmińskim! [FILM]

Świecąca ścieżka rowerowa – wideo

Nawierzchnia świecącej ścieżki rowerowej zawiera tzw. luminofory. To specjalne substancje syntetyczne, które „ładują” się za pomocą światła dziennego, a następnie nocą emitują nagromadzoną energię. W ciągu dnia ścieżka rowerowa ma natomiast kolor niebieski. Chodziło o stworzenie optymalnej kompozycji kolorystycznej z pobliskim jeziorem i naturą, a także, w głównej mierze, o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu.

— Materiał, z którego stworzyliśmy ścieżkę rowerową, jest w stanie oddawać światło przez ponad 10 godzin. Oznacza to, że przez całą noc ścieżka emituje energię świetlną i ponownie gromadzi ją następnego dnia. Co ważne, efekt zawdzięczamy wyłącznie właściwościom użytego kruszywa, bez konieczności wspomagania dodatkowymi źródłami energii. Do budowy ścieżki w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego wybraliśmy luminofory świecące na niebiesko, aby zachować spójność z mazurskim krajobrazem — mówi dr inż. Igor Ruttmar, prezes TPA Sp. z o.o.

Mały, szybki, ultracichy - jednoosobowy samolot elektryczny Heaviside

Data: 05.10.2019 12:22

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #samoloty #nauka #technika

Ultracicha maszyna latająca z napędem elektrycznym, przeznaczona do szybkiego transportu na stosunkowo krótkich trasach. Oto imponujący Heaviside.

Mały, szybki, ultracichy – jednoosobowy samolot elektryczny Heaviside – wideo

Źródło: Kitty Hawk, New Atlas, Engadget, Tech Crunch

Heaviside – elektryczny samolot dla jednej osoby

Heaviside to najnowsza konstrukcja start-upu Kitty Hawk, wspieranego przez firmę Boeing oraz współzałożyciela Google – Larry’ego Page’a. Maszyna latająca jak samolot, ale zdolna do pionowego startu i lądowania, została zaprojektowana, by unowocześnić osobisty transport miejski.

Heaviside ma sześć wirników na skrzydłach i kolejne dwa zamontowane przy kabinie. To właśnie dzięki nim samolot może startować i lądować jak helikopter, co jest znacznie bardziej praktycznym rozwiązaniem w przestrzeni miejskiej.

Początkowo Heaviside będzie opierać się na sterowaniu ręcznym, ale już teraz inżynierowie z Kitty Hawk zapowiadają, że ostatecznym celem jest lot autonomiczny. Ze względu na konieczność wprowadzenia odpowiedniego prawa, jest to jednak raczej odległa przyszłość.

Heaviside jest znacznie cichszy niż helikopter

Innym z problemów uniemożliwiających jak na razie popularyzację takiego środka transportu jest to, że jest on bardzo głośny. Dlatego też malutki i całkowicie elektryczny samolot Heaviside został wymyślony w taki sposób, by to zmienić. Kitty Hawk chwali się, że konstrukcja podczas lotu jest cichsza niż zmywarka czy biurowy klimatyzator.

Według producenta samolot generuje hałas na poziomie zaledwie około 38 decybeli, dzięki czemu ma być „społecznie akceptowalny”. Dla porównania: w przypadku helikoptera mówimy o 60 dB. W obu przypadkach chodzi o odgłos słyszalny z ziemi, gdy maszyny znajdują się na wysokości około 450 metrów.

A jaką prędkość rozwija Heaviside?

Producent nie podał konkretnych danych technicznych na temat swojego nowego samolotu. Ujawnił jedynie, że niespełna 50-kilometrowa trasa z San Francisco do San Jose zajmie mu około 15 minut, co pozwala wyliczyć, że prędkość wynosić będzie jakieś 200 km/h. To jak najbardziej przyzwoity wynik.

Producent zapowiedział też, że jedno naładowanie akumulatora do pełna pozwoli przelecieć mniej więcej 160 kilometrów. To już wygląda trochę mniej imponująco, ale biorąc pod uwagę potencjalne zastosowania – nie jest źle.

Mechanik Williamsa: Kubica zasługuje na lepszy bolid. Vettel to prawdziwy przyjaciel

Data: 05.10.2019 12:04

Autor: ziemianin

powrotroberta.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #f1 #formula1 #robertkubica #kubica #rk88 #williams

Zapraszamy na wywiad Iwony Hołod z Teo Santosem, pracującym jako mechanik w Williamsie od ponad 15 lat. O początkach pracy, przygotowaniach do grand prix i pracy w fabryce. Nie zabraknie wspomnienia niebezpiecznych sytuacji. Będzie też coś o kierowcach, z którymi pracował oraz Robercie Kubicy.

Mechanik Williamsa: Kubica zasługuje na lepszy bolid. Vettel to prawdziwy przyjaciel

Wywiad przeprowadziła Iwona Hołod

Powrotroberta.pl: Czym zajmujesz sie w Williams F1 Team jako mechanik?

Teo Santos: Do każdego bolidu przypada 5 mechaników – 1 dowodzący oraz 4 tzw. 2-gich mechaników. Jestem jednym z czterech mechaników nr 2, a moje główne obowiązki to dbanie o frontową część bolidu, np. zmieniam przednie koła podczas pit stopów.

PR: Jak doszedłeś do tego, aby być mechanikiem w F1?

Teo Santos: Do zawodu mechanika przygotowywałem się od dziecka! Chodziłem do specjalnej szkoły, specjalizującej się w mechanice samochodowej i od zawsze pracowałem na torach wyścigowych. Ponadto, uwielbiam skoki spadochronowe i wszystko, co daje adrenalinę albo ma koła 😉

PR: Jak długo jesteś w F1 i w Wiliams?

Teo Santos: Jestem już tutaj 15 lat i od zawsze z Williamsem! Wcześniej byłem mechanikiem w takich seriach jak: Ford, Opel, Formula 3, Formula 3000. To jest coś w rodzaju szkoły, która przygotowuje Cię do Formuły 1.

PR: Czy brałeś udział w jakimś konkursie, który wytypował Cię jako kandydatka na mechanika w F1? Powszechnie wiadomo, ze bardzo trudno się tam dostać!

Teo Santos: Nie, ale ciągle obserwują Cie ludzie z branży, maja na Ciebie oko – i wiedzą, czy jestes dobrym mechanikiem, czy nie. Na tej podstawie idziesz wyżej, dostajesz się tam, gdzie chcesz.

PR: Jak radzisz sobie z tym, że prawie cały rok jesteś poza domem, bez rodziny? To musi być trudne.

Teo Santos: Nie jest łatwo tak pracować z sezonu na sezon.. Musisz się bardzo poświęcać pracy, ale jesli masz wyrozumiałą rodzinę, wtedy ta rodzina Cie wspiera w Twojej pasji i wszystko staje się łatwiejsze..

PR: Czy pamiętasz jakieś szczególnie niebezpieczne lub śmieszne sytuacje, które wydarzyły się podczas Grand Prix?

Teo Santos: W sumie zawsze jest niebezpiecznie, ale pożar, który mielismy w Barcelonie, hmm, to było chyba w 2012 roku.. to było coś.. Też w 2007 roku, kiedy przejechał nas Kazuki Nakajima w Brayzlii, wow… albo pożar, który mielismy w hotelu w Niemczech – to było baaardzo niebezpieczne…

Zabawne momenty zdarzają się cały czas 🙂 Wtedy nasza praca staje się prawdziwą przyjemnością! Tak jest nam łatwiej poradzić sobie z tym długim i ciężkim czasem, spędzanym poza domem. Bardzo zabawnym gościem, który uprzyjemnia nam czas w Williams, jest Robert! Jest świetny, genialny gość!

PR: Czytałeś książkę „Mechanik”? Jeśli tak, w jakim stopniu wg Ciebie odzwierciedla prawdę?

Teo Santos: Nie, nigdy, ale pewnego dnia przeczytam i porównam z sytuacjami z prawdziwego życia.

PR: Jak przygotowujesz się, fizycznie i psychicznie, do roli mechanika?

Teo Santos: Cóż, wszyscy chodzimy ciągle na siłownię. Dbamy o siebie bardzo, chcemy być fit, ale nie tylko ze względu na prace, ale też po prostu ze względu na siebie, w trosce o swoje własne zdrowie. Chcemy być w dobrej formie, bo to pozwala nam także radzić sobie z ciągłymi zmianami stref czasowych, pomaga walczyć z różnymi chorobami i wirusami. To pomaga także utrzymać równowagę psychiczną, a ja jestem tez taki, że nie przejmuję się głupotami 🙂

PR: Jak wyglądają Wasze treningi?

Teo Santos: W fabryce mamy bardzo nowoczesną siłownię oraz trenerów – z tego korzystamy. Mamy też tam lekarzy i pielęgniarki oraz fizjoterapeutów, którzy pomagają nam ta torach. Wsłuchujemy się także w swój własny instynkt, głos wewnętrzny, aby nie przesadzić i tez powiedzieć sobie stop w odpowiednim momencie.

PR: Czy macie także wsparcie psychologów?

Teo Santos: Tak, mamy także w fabryce psychologów. Każdy kierowca także ma swojego psychologa w fabryce.

PR: Co dzieje się w głowie mechanika, kiedy ten popełni błąd, np. źle dokręci śrubę i zrujnuje wyścig kierowcy?

Teo Santos: To jest naj-gor-szy koszmar mechanika… Strasznie się biczujemy wtedy, bo popełniliśmy błąd.. Wtedy, tylko czas leczy nasze rany.

PR: Jak wyglądają zebrania dla mechaników? Jak jesteście przygotowywani do poszczególnych Grand Prix?

Teo Santos: Mamy takie spotkania na wszystkich poziomach i mamy tez specjalny system komputerowy do komunikowania się, który informuje wszystkich nas, co się dzieje, na każdym etapie, każdego dnia.

PR: Jak uzupełniacie swoją wiedzę techniczną? Świat idzie do przodu, wszystko bardzo szybko się rozwija, trzeba być na bieżąco.

Teo Santos: W Williamsie organizują nam regularnie kursy, na których informują nas o wszystkich nowych technologiach, rozwiązaniach. Jeśli mamy czas, aby z nich skorzystać – wtedy jesteśmy zawsze on top z nasza wiedza i szybkim rozwojem naszej branzy.

PR: Z jakimi kierowcami lubisz pracować najbardziej?

Teo Santos: Wydaje mi się, ze procowałem już ze wszystkimi rodzajami kierowców i każdy z nich ma coś wyjątkowego w sobie. Jednak najfajniejsi i najbardziej wartościowi są Ci, którzy nie udają, że Cię nie znają, kiedy nie pracujecie już razem. Ci, którzy nawet po 15 latach potrafią zatrzymać się i powiedzieć „cześć!”. Jednym z takich kierowców jest Sebastian Vettel. Do dzisiaj zawsze znajdzie czas, żeby ze mną porozmawiać. Jest świetny, to prawdziwy przyjaciel.

PR: Z jakimi kierowcami F1 pracowałeś dotychczas?

Teo Santos: Nick Heidfeld, mark Webber, Antonio Pizzonia, Kazuki Nakajima, Alex Wurz, Nico Rosberg, Nico Hulkenberg, Rubens Barichello, Bruno Senna, Valtteri Bottas, Felipe Massa, Lance Stroll, George Russell, Robert Kubica, Sebastian Vettel.

PR: Kiedy poznałeś Roberta i co możesz o nim powiedzieć?

Teo Santos: Poznałem go podczas jego pierwszego testu w Williams. Jest cudowną osobą, bardzo mocno stąpającą po ziemi, jest bardzo zabawny i ma ogromny talent. Robert jest cudowny! Jest bardzo inteligentny. Jest także bardzo, bardzo wymagający, co jest bardzo dobre dla zespołu, bo też nakręca nas to do działania. Jest bardzo miłym człowiekiem i wiem, że bardzo troszczy się o swoich fanów. Kocha też żartować! 🙂

Nie jest tak kapryśny i wybredny jak wielu innych kierowców. Niesamowity kierowca, aby z nim pracować. Jest bardzo zdeterminowany i nie pozwala, aby jakiekolwiek ograniczenia go powstrzymały przed jego celem. Robert zawsze ma dla nas czas – chodzi z mechanikami na gokarty albo jemy wspólnie kolację 🙂

Strasznie szkoda, ze nie będzie już z nami jeździł. Zasługuje jednak na lepszy bolid, aby pokazać swój prawdziwy potencjał. Będzie nam go brakowało, ale trzymam kciuki za niego, aby pozostał w F1 i dostał w końcu samochód!

Puszyste ciasto śliwkowe pod bezową pierzynką - Szybki i łatwy przepis :)

Data: 05.10.2019 11:16

Autor: Fajerki

youtube.com

I'm back (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

W sezonie śliwkowym moja rodzina domaga się ciasta ze śliwkami, zresztą kto go nie lubi. Niezwykłe ciasto ze śliwkami pod bezową pierzynką z kroplami rosy, zrobisz raz a domownicy będą się domagać ciągle. Ten deser ze śliwkami jest tak pyszny, że po prostu nie można się od niego oderwać. Ma trzy najważniejsze zalety: smaczne, proste i niedrogie! Wadą tego ciasta jest to, że szybko znika ze stołu.

Polecam wypróbowanie tego niezwykłego ciasta.

Do upieczenia formy kwadratowej o boku 26cm.

Ciasto:

– 600 g śliwek

– 8 żółtek jaj

– 110g mąki

– 100g cukru

– 50ml ciepłej wody

– 30g mąki ziemniaczanej

– 10g olej roślinny

– 8g cukier waniliowy

– 5g proszku do pieczenia

Beza:

– 6 białek (ok 140g)

– 140g cukru

– 30g mąki ziemniaczanej

Przygotowanie:

Śliwki kroimy na pół, wyjmujemy pestki, odkładamy.

Do miksera wlewamy żółtka, wsypujemy cukier i cukier waniliowy, ubijamy na najwyższych obrotach 6-7 minut do momentu aż nie będzie wyczuwalny cukier. Wlewamy olej, miksujemy, po chwili wlewamy ciepłą wodę.

Łączymy mąkę z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia, przesiewamy do masy jajecznej – dalej mieszamy łopatką. Tak przygotowaną masę przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Na górę ciasta układamy połówki śliwek skórką do dołu. Pieczemy w nagrzanym piekarniku do 180 stopni przez 35 minut.

Pod koniec pieczenia ubijamy białka stopniowo dodając cukier, na końcu wsypujemy mąkę ziemniaczaną i jeszcze chwilę ubijamy.

Ciasto wyjmujemy z piekarnika, przykrywamy ubitymi białkami. Temperaturę zmniejszamy do 150 stopni, pieczemy 30 minut. Upieczone ciasto odstawiamy do wystudzenia. W trakcie studzenia na powierzchni powstaje niezwykle dekoracyjny efekt rosy.

Smacznego ʕ•ᴥ•ʔ

#gotujzlurkerem #gotowanie #kuchnia #ciasto #sliwki

Dziś, w pierwszą sobotę miesiąca,5 października przejdzie Narodowy Marsz Różańcowy

Data: 05.10.2019 09:36

Autor: kisiel

wrealu24.pl

Już dziś, w pierwszą sobotę miesiąca, 5 października ulicami Warszawy przejdzie Narodowy Marsz Różańcowy w intencji pokutno-wynagradzającej BOGU I MARYI za profanacje i zniewagi do jakich doszło w królestwie KRÓLOWEJ POLSKI.

Organizatorem są Roty Marszu Niepodległości.

#religia #chrzescijanstwo #polska #newsy #newsyzkraju

Rozkręcili najdroższego iPhone'a 11 Pro Max i poznali jego rzeczywistą cenę

Data: 05.10.2019 08:36

Autor: false_nine

joemonster.org

TLDR; rzeczywista cena to 3800zł, cena zakupu to 7500zł. Przebitka o połowę, w sumie – bez zaskoczenia. Premiera „jedenastek” od Apple za nami. Recenzenci zdążyli już sprawdzić je na każdy możliwy sposób i przeprowadzili nawet testy wytrzymałościowe, jednak niewielu zdecydowało się zajrzeć do środka. Ekipa z TechInsights to zrobiła, aby pokazać jakie są koszta komponentów użytych do jego wyprodukowania iPhone'a 11 Pro Max.

#apple #iphone #takaprawda

WTF? 18 cm docieplanej ściany zaprowadziło gospodarzy do sądu

Data: 04.10.2019 20:57

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sady #niemcy

Kargul z Pawlakiem pokłócili się o miedzę szerokości 3 palców. Ci sprawę sporu chcieli rozwiązać sami. W naszym przypadku sąsiedzi poszli do sądu. Ściana budynku jednego z nich stanowiła do tej pory granicę między działkami. Kiedy chciał docieplić dom, część obejmująca przyklejony styropian weszłaby w powietrzu w obręb działki sąsiada na 18 centymetrów.

WTF? 18 cm docieplanej ściany zaprowadziło gospodarzy do sądu

Źródło: br.de

Jednym słowem, 18 centymetrów doprowadziło do poważnego konfliktu sąsiedzkiego i prawnego. Bawarski Sąd Najwyższy musiał orzekać o tym, czy złamano przepisy. Obaj skonfliktowani gospodarze mieszkają w okolicach Würzburga i za żadne skarby nie zamierzają ustąpić.

Kiedy okazało się, że jeden z nich planuje prace budowlane, o których informujemy, ten drugi nie czekał i oddał sprawę do sądu. Spór o wirtualne 18 cm wcale nie jest taki głupi, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Chodzi o prawo własności, a nie tylko o ewentualne złośliwości. Każdy z nas może zapytać, co gdyby chciał ocieplić swój budynek np. o 40 cm?

Technologia ocieplania budynków powoduje to, że ściany pęcznieją od przyklejonego styropianu lub wełny mineralnej. Może należy zadać pytanie, co ma obchodzić sąsiada, że ty masz kłopot. Idąc tym tropem rozumowania, skarżący do sądu sąsiad argumentował, że mieszkaniec feralnego budynku może tę właśnie ścianę docieplić sobie od środka, tym samym, nie naruszać świętości granicy między gruntami.

Sąd musiał uzyskać opinie ekspertów budowlanych. Ci stwierdzili, że docieplenie wewnętrzne ściany jest możliwe, lecz takie rozwiązanie posiada wady. Nie można w ten sposób zlikwidować mostków termicznych w miejscu łączenia ścian ze stropem, a ponadto wieniec budynku nie zostałby w żaden sposób zaizolowany.

Niemieckie prawo w tego typu sytuacjach stanowi o uzyskaniu zgody sąsiada na pogrubienie ściany stanowiącej granicę. Tym samym zaakceptowałby przesunięcie granicy na swą niekorzyść. W pierwszej instancji sąd przyznał częściową rację powodowi i usankcjonował ocieplenie spornej ściany o 5 cm tj. o 13 cm mniej, niż zamierzał ten drugi.

Obaj skonfliktowani sąsiedzi nie są zadowoleni z rozstrzygnięcia sądu i odwołali się od wyroku.

Jesteśmy ciekawi, co Państwo sądzą o sporze, który mógłby zdarzyć się i u nas?

Glifosat można zastąpić gorącą wodą

Data: 04.10.2019 20:50

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #przyroda #rolnictwo #Glifosat

Glifosat w niektórych krajach został wycofany ze stosowania, w innych za kilka lat stanie się to samo. Czy istnieje jakaś alternatywa dla tego środka chemicznego?

Glifosat można zastąpić gorącą wodą

Źródło: wiwo.de

Niemcy w 2023 roku zamykają ścieżkę prawną dla stosowania glifosatu na swych polach. W związku z tym rolnicy pytają, czy istnieje jakiś substytut? Okazuje się, że skuteczną alternatywą jest gorąca woda. Jeden z niemieckich rolników, mimo możliwości stosowania glifosatu do 2023 roku, już dziś stosuje wymienione rozwiązanie.

Markus Semler podgrzewa wodę w dwóch dużych zbiornikach po 1600 litrów każdy. Kiedy temperatura jest bliska wrzenia (98 stopni Celsjusza) napełnia urządzenie dozujące i opryskuje „wrzątkiem” zadany areał. Wydajność tej metody, przy zastosowaniu jego urządzeń to 200m2 na godzinę.

Semlera zatrudniła gmina Felsberg (10 000 tysięcy mieszkańców) w okolicach Kassel. Metoda nieszkodliwa dla środowiska okazała się dla niego żyłą złota. Rolnik zarabia na opryskach parków i innych terenów zielonych oczyszczając je z chwastów.

W roku 2015 land Hesja zakazała używania glifosatu na gruntach komunalnych. Problem chwastów jednak pozostał. I tu pojawił się Semler ze swoją ekologiczną ofertą. Za 20 000 euro zakupił system podgrzewania i dozowania ciepłej wody. Jak twierdzi, osiągany efekt jest porównywalny do zastosowania zabronionego środka.

W niektórych punktach nawet lepszy niż glifosat. Podkreśla, że w przeciwieństwie do herbicydu gorąca woda może być rozpylana w okolicach cieków wodnych i studzienek kanalizacyjnych. Gorąco wodę można stosować do ośmiu razy w roku. Glifosat tylko dwa razy. Niemieccy naukowcy próbują i innych metod. W trakcie badań są dwie: metoda wyładowań elektrycznych i promieniowania UV.

Na uwagę zasługuje fakt, że Niemiecki Związek Rolników i tak sprzeciwia się wprowadzeniu zakazu stosowania glifosatu, a do Państwa rozwagi pozostawiamy treść niniejszego artykułu.

Chiny rozpoczną testy pociągów pędzących nawet 1000 km/h

Data: 04.10.2019 20:36

Autor: ziemianin

asiatimes.com

#codziennaprasowka #informacje #wiedzmin #technologia #chiny #szybkakolej #kolej #pociagi

Chiny zamierzają umocnić swoją pozycję lidera kolei wielkich prędkości. Changjiang Daily, oficjalna gazeta miasta Wuhan, poinformowała, że w przyszłym roku w prowincji Hubei, której Wuhan jest stolicą, ruszy eksperymentalny tor maglev, na którym będą prowadzone badania nad pociągami poruszającymi się z prędkością od 600 do 1000 kilometrów na godzinę.

Chiny rozpoczną testy pociągów pędzących nawet 1000 km/h – Źródło: Asia Times

Pierwsze próby pociągu maglev pędzącego 600 km/h mają rozpocząć się już w przyszłym roku. W następnym etapie prac zostanie przygotowany 200-kilometrowy tor znajdujący się wewnątrz tuby z obniżonym wewnątrz ciśnieniem, gdzie pociągi mają rozpędzać się nawet do 1000 km/h.

Obecnie w Chinach istnieje jedna linia maglev. Na 30-kilometrowej trasie pomiędzy Pudong z lotniskiem w Szanghaju pociągi rozpędzają się do maksymalnej prędkości 430 km/h. Chiny posiadają też największą na świecie sieć szybkich kolei. Łączna długość tras wynosi 29 000 kilometrów. Są to jednak szybkie wersje tradycyjnych pociągów z kołami. Maglev, czyli magnetyczna lewitacja, pozwala pociągowi na lewitowanie nad torami.

W maju bieżącego roku Chiny pokazały nowy pociąg maglev, który ma rozwijać większe prędkości niż dotychczas. Chińscy inżynierowie musieli rozwiązać wiele problemów technicznych, które jednak pozwoliły im na skonstruowanie pociągu z ultralekkich, ultrawytrzymałych materiałów. Jeśli jednak prototyp Qingdao ma rozwijać prędkość 1000 km/h to do rozwiązania pozostało wiele kolejnych problemów.

Obłożenie pociągów dużych prędkości już w tej chwili jest w Chinach olbrzymie. Na trasach pomiędzy Pekinem a Szanghajem oraz Pekinem a Kantonem, gdzie pociągi osiągają maksymalną prędkość 350 km/h, wyprzedawanych jest do 82% biletów.

Jeśli testy superszybkich maglevów wypadną pomyślnie, to w ciągu najbliższych dwóch dekad powinny powstać linie pomiędzy deltami rzeki Jangcy i Perłowej. To jedne z najważniejszych regionów gospodarczych Chin. Znajdują się tam takie miasta jak Nankin, Szanghaj, Kanton, Shenzhen czy Hongkong.

Szybki maglev z pewnością odebrałby klientów liniom lotniczym. W tej chwili podróż lotnicza pomiędzy Pekinem a Szanghajem trwa 4,5 godziny wliczając w to czas potrzebny na dotarcie do lotniska i przygotowania od lotu. Podróż szybką koleją trwa 5,5 godziny. Jednak maglev poruszający się z prędkością 600 km/h skróciłby czas podróży to 3,5 godziny, a maglev pędzący z prędkością 1000 km/h w tubie o obniżonym ciśnieniu pozwoliłby na przebycie tej trasy w 2 godziny.

GOG obchodzi 11. urodziny. Przeceny gier i premiery

Data: 04.10.2019 20:23

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gry #gog #komputery #promocje

GOG obchodzi 11. urodziny i polski sklep świętuje tę rocznicę w trakcie rozpoczynającego się właśnie weekendu przede wszystkim licznymi przecenami gier, ale także nowymi premierami.

GOG obchodzi 11. urodziny. Przeceny gier i premiery

GOG obchodzi 11. urodziny i polski sklep świętuje tę rocznicę w trakcie rozpoczynającego się właśnie weekendu przede wszystkim licznymi przecenami gier, ale także nowymi premierami. Firma w związku z tym nawiązała współpracę z Anuman Interactive, dostarczając nam klasyczną wersję XIII, czyli oryginalnej strzelanki z 2003 roku, w której przeniesiemy się do komiksowego świata. Tam ścigamy szajkę spiskowców, którzy wrobili nas w zamordowanie prezydenta USA – głównej postaci w grze głosu użyczył sam David Duchovny. To oczywiście nie wszystko, ponieważ w sklepie pojawiły się kolejne tytuły, o które prosili gracze, oczywiście bez żadnego DRM. Mowa tu choćby o DUSK (-25%) z klimatyczną grafiką w stylu retro, potężnym arsenałem broni, trybem wieloosobowym z opcją cross-play i dodatkową mapą THE GOGATORIUM dla trybu endless. Miłośników platformówek zainteresować powinno Chasm (-35%), w którym przedzieramy się przez proceduralnie generowane lochy. Z kolei Mars: War Logs (-75%) i The Technomancer (-65%) to propozycje dla miłośników RPG i klimatu sciencie fiction.

Z okazji urodzin pracownicy polskiego sklepu wybrali swoje ulubione gry na GOG.COM „Chcemy w ten sposób, jak za dawnych czasów, podzielić się z Wami tytułami, które mają szczególne miejsce w naszych bibliotekach i przy okazji zaproponować Wam wyjątkowe okazje” – czytamy na stornie GOG. W kolekcji znalazł się oczywiście Wiedźmin 3: Dziki Gon – Edycja Gry Roku (-70%), a także Pathfinder: Kingmaker (-50%), Kingdom Come: Deliverance (-50%), Dead Cells (-33%), Stardew Valley (-25%), Hollow Knight (-40%), Heroes of Might and Magic 3: Complete (-75%), Gothic (-75%), Dungeon Keeper 2 (-75%), Baldur's Gate II: Enhanced Edition (-66%), The Mystery of the Druids (-75%) i wiele innych tytułów.

Rabaty na premiery i nowości obowiązują do 10 października, do godz. 15:00, a rabaty na kolekcję ulubionych gier pracowników GOG.COM obowiązują do 7 października, do godz. 15:00. Zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia urodzinowej oferty sklepu, ponieważ zapewne każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jest to niewątpliwie trudny okres dla portfela graczy, ponieważ tradycyjnie na jesieni atakowani jesteśmy dużymi premierami (tylko w październiku debiutują Tom Clancy's Ghost Recon Breakpoint, The Outer Worlds czy Call of Duty: Modern Warfare), a zapewne wkrótce możemy spodziewać się promocyjnych akcji innych cyfrowych sklepów, choćby z okazji Halloween.

Polityka Trzaskowskiego. Na kozy, hostel LGBT i Tramwaj Różnorodności jest. Na 500+ brak

Data: 04.10.2019 20:12

Autor: ziemianin

niezalezna.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #warszawa #500+ #lgbt #polityka

Rafał Trzaskowski sfinansował już pato-farmę na wiślanej wyspie, gdzie zdychały kozy, hostel dla bezdomnych osób LGBT, czy "tramwaj różnorodności". Jednak, jeśli chodzi o wypłatę środków z programu 500 plus, okazuje się, że tych pieniędzy Warszawie brakuje…

[Polityka Trzaskowskiego. Na kozy, hostel LGBT i Tramwaj Różnorodności jest. Na 500+ brak](Polityka Trzaskowskiego. Na kozy, hostel LGBT i Tramwaj Różnorodności jest. Na 500+ brak)

Po tym, jak na wyspie na Wiśle w okolicy Golędzinowa znaleziono w niedzielę 12 martwych kóz, sprawa stała się głośna. Okazało się bowiem, że kozy przebywały na wyspie w ramach ekologicznego projektu warszawskiego ratusza. Łącznie ze stada liczącego 60 kóz, 30 zostało żywych.

Kozy były wynajęte przez ratusz od hodowcy z Dagestanu. Zwierzęta miały wyjadać rosnącą na wyspie trawę, by ułatwić gniazdowanie nadwiślańskim ptakom.

Według danych dostępnych w Biuletynie Informacji Publicznej, okres obowiązywania umowy dobiegał końca 30 października, a rozpoczął się 1 maja. Kwota umowy opiewała na 96 184 złotych, co daje ok. 16 tys. zł miesięcznie.

Tylko na to Rafał Trzaskowski i stołeczny ratusz znaleźli pieniądze. Problemem nie było znalezienie środków na projekty ideologiczne, takie jak Tramwaj Różnorodności i hostel LGBT.

"Tramwaj Różnorodności" to specjalny wagon pokryty grafikami przedstawiającymi m.in. kobietę w stroju muzułmańskim, mieszkańca Indii, parę staruszków, a także młodzieńca z kolczykiem w uchu. Według inicjatorów akcji, czyli spółki Tramwaje Warszawskie, wygląd pojazdu miał nieść przesłanie, że "warszawskie tramwaje są miejscem, gdzie każdy pasażer, bez względu na swoją płeć, rasę, orientację seksualną, pochodzenie etniczne, a także wiek czy niepełnosprawność ma czuć się dobrze i bezpiecznie".

Wśród pomysłów Trzaskowskiego było również utworzenie hostelu dla osób LGBT, które utraciły dach nad głową. Prezydent nie wykluczył, że miasto przekaże działkę pod budowę hostelu.

Jednak jeśli chodzi o wypłatę środków z programu 500 plus, okazuje się, że tych pieniędzy pan prezydent… brakuje

W poniedziałek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski mówił, że problemy z wypłatą 500+ w stolicy biorą się z tego, że rząd wszystkim samorządom przekazuje pieniądze "w ostatniej chwili". "Ja nie rozumiem, dlaczego nie można było przekazać pieniędzy na cały rok" – dodał. Zaznaczył, że nadal nie ma pieniędzy na październik, listopad i grudzień. Inne samorządy w Polsce – także te, gdzie władzę sprawują politycy niechętni PiS (Gdańsk, Lublin, Łódź itd.) – jakoś takich problemów nie mają.

„Nie sądzę, aby to było ostatnie auto z nazwiskiem Kubica w F1”

Data: 04.10.2019 19:47

Autor: ziemianin

streamable.com

#skysport #f1 #formula1 #robertkubica #kubica #rk88 #williams #TedKravitz #motosport

Podczas Grand Prix Rosji Robert Kubica był gościem Ted Kravitza w wywiadzie dla Sky Sports. Padło kilka bardzo interesujących zdań, również na temat przyszłości.

Link do wywiadu video

„Nie sądzę, aby to było ostatnie auto z nazwiskiem Kubica w F1”

Robert ponownie powiedział, że z osobistego punktu widzenia powrót do F1 był wielkim osiągnięciem

„Nie tylko powrót, ale osiąganie w trakcie sezonu rzeczy, o których wiedziałem, że będą trudne. One są niestety trochę przykryte naszymi osiągami i trudami sezonu, ale z pewnością było więcej pozytywnych rzeczy z mojego osobistego punktu widzenia niż może to wyglądać z zewnątrz.

Zapytany przez Kravitza, czy najtrudniejsze jest uzyskanie tego pół procenta swojego potencjału aby być superszybkim, Polak odpowiada:

„Prawdopodobnie można się sprzeczać że nigdy nie będzie wiadomo czy nadal to mam. Ja wiem kiedy spisałem się dobrze, a kiedy nie. Wiedziałem, że będzie ekstremalnie trudno być konkurencyjnym kierowcą F1 w tym sezonie, ale okazało się to jeszcze trudniejsze ze względu na dodatkowe czynniki, które zdecydowanie nie były w planie” – powiedział Kubica. Nie czuje się jednak nasycony F1.

„Kiedy się tu dostajesz i jeździsz najszybszymi autami świata, to chcesz więcej, to naturalne. Kiedy masz już kask na głowie to starcza ci to na jeden dzień i potem chcesz coraz więcej i możesz być konkurencyjny. Australia była najtrudniejsza ze względu na formę, ale najważniejsza i najbardziej emocjonalna. Nigdy nie sądziłem, że będą mi towarzyszyły takie emocje kończąc wyścig 2 okrążenia za liderem”.

Robert stwierdził, że jego najlepszym wyścigiem sezonu było Grand Prix Singapuru – nie tyle jeżeli chodzi o wynik, ale formę i podejście.

Kiedy Ted Kravitz wskazał na bolid Williamsa mówiąc: „Jeżeli to będzie ostatni bolid z nazwiskiem Kubica…” Robert wtrącił: „Nie sądzę, że będzie”. „Nie?” – zapytał Kravitz, a Kubica wyjaśnił: „W mediach chodzi o spekulowanie więc daję wam pole do niego. Jest wielu Kubiców w Polsce, może miałem siebie na myśli, a może nie. Pospekulujmy”.

„Jeżeli jest to twój ostatni bolid w F1” – kontynuował Kravitz, a Robert znów wtrącił: „Na pewno nie był najszybszym, ale dobrze go było mieć”.

Londyn: Budynek ministerstwa oblany czerwoną farbą przez ekologów

Data: 04.10.2019 16:17

Autor: itsokay

rp.pl

Czworo działaczy Extinction Rebellion obsługiwało wóz strażacki, na którym rozwinęli transparent wzywający rząd do „zaprzestania finansowania śmierci klimatycznej”.

Wejście do ministerstwa zostało oblane czerwoną farbą.

Według deklaracji grupy, rozpylono w ten sposób 1800 litrów.

W pewnym momencie protestujący stracili kontrolę nad wężem strażackim, który zaczął oblewać czerwoną farbą nie tylko fasadę budynku, ale całą ulicę dookoła.

Udało im się jednak opanować sytuację. Dopiero później na miejscu pojawiła się policja, aby chronić budynek.

#swiat #wielkabrytania #anglia #londyn #ekologia #ekolodzy #wandalizm

Rosja: Sąd blokuje 2 strony rosyjskich organizacji LGBT

Data: 04.10.2019 13:05

Autor: itsokay

wiadomosci.dziennik.pl

Sąd w Petersburgu nakazał zablokowanie stron internetowych dwóch rosyjskich organizacji LGBT, oskarżonych o szerzenie "wartości antyrodzinnych".

Organizacje te, liczące ok. 200 tysięcy członków, działały na rosyjskim portalu społecznościowym VKontakte, bardzo popularnej w Rosji platformie, podobnej do Facebooka.

Kontrola treści stron należących do organizacji wykazała istnienie tam informacji, "które odrzucają wartości rodzinne, są propagandą nietradycyjnego seksu i promują brak szacunku wobec rodziców" – napisał sąd w uzasadnieniu.

Jedna z grup, którym zablokowano strony internetowe, to Społeczność Rosyjska LGBT, licząca ok. 187 000 członków. Druga, LGBT Rosja, jest kierowana przez rosyjską sieć organizacji pozarządowych LGBT.

#swiat #rosja #lgbt #petersburg #newsy #newsyzeswiata

Australia: Muzułmanin kazał Żydowi całować swoje buty

Data: 04.10.2019 12:53

Autor: itsokay

dziennik-polityczny.com

Zdjęcia z młodym Żydem zmuszanym do całowania butów muzułmanina rozeszły się w mediach społecznościowych, wywołując powszechne oburzenie.

Skandaliczne sceny zostały zarejestrowane w jednej ze szkół w Australii.

Rodzice 12-letniego Żyda twierdzą, że nie podjęto żadnych działań dyscyplinarnych wobec napastników.

Oprawcą był muzułmanin, który zmusił chłopca do całowania butów w Melbourne.

#swiat #australia #antysemityzm #zydzi #muzulmanie #newsy #newsyzeswiata

Po raz pierwszy obserwowano składanie wirusa w czasie rzeczywistym

Data: 04.10.2019 12:17

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #przyroda #rna

Po raz pierwszy sfilmowano proces składania wirusów (obudowywania nici RNA kapsydem). Wyniki badań z wykorzystaniem mikroskopii bazującej na interferometrii laserowej zapewniają świeże spojrzenie na metody zwalczania wirusów. Mogą też wiele wnieść do inżynierii samoskładających się cząstek.

Po raz pierwszy obserwowano składanie wirusa w czasie rzeczywistym

Biologia strukturalna pozwoliła uwidocznić budowę wirusów z niesamowitą rozdzielczością, do poszczególnych atomów w białkach. Dotąd jednak nie wiedzieliśmy, jak właściwie zachodzi samoskładanie. Nasza technika […] ujawniła kinetykę i szlaki [tego procesu] – podkreśla prof. Vinothan Manoharan z Uniwersytetu Harvarda.

W "Koperniku" mięso kurczaka wyhodowano... na liściach szpinaku

Data: 04.10.2019 12:03

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #jedzenie #naukawpolsce

W Centrum Nauki Kopernik wyhodowano na liściach szpinaku mięso kurczaka. Autor eksperymentu Stanisław Łoboziak tłumaczy PAP, jak można uzyskiwać mięso bez cierpienia zwierząt. A dyrektor CNK Robert Firmhofer zaznacza, że w przyszłości, by wyżywić ludzkość, musimy poszukiwać nowatorskich metod żywienia.

W "Koperniku" mięso kurczaka wyhodowano… na liściach szpinaku

W czwartek dyrektor warszawskiego Centrum Nauki Kopernik Robert Firmhofer inaugurując festiwal "Przemiany", skosztował unikalnego w skali Europy dania – był to liść szpinaku, na którym – w laboratorium CNK – wyhodowano komórki kurczaka.

Stanisław Łoboziak z CNK, który opracował ten unikalny roślinno-zwierzęcy przysmak, opisuje, jaki smak ma ta potrawa. "Konsystencją przypomina wodorosty, ma lekko słonawy posmak. Nie czuć w nim szpinaku, ale też nie smakuje jak kurczak. Jest to więc zupełnie nowy smak" – opowiada.

Tłumaczy, że do przygotowania wykorzystano celulozowy szkielet z liścia szpinaku, na którym umieszczono komórki mięśniowe kurczaka. "Do jednego liścia wrzucaliśmy około 2 mln komórek. To bardzo dużo" – mówi. Dodaje jednak, że zapewne nie wszystkie z nich się na liściu zagnieździły.

"Czas hodowli takiego liścia to około trzech tygodni, czyli szybciej niż hodowla kurczaka" – informuje.

Łoboziak tłumaczy, że aby hodować mięso w laboratorium, nie jest konieczny ubój zwierzęcia, z którego pobrało się komórki. Zdaniem badacza do takiego eksperymentu wystarczy bowiem pobrać od żywego zwierzęcia próbkę komórek wielkości np. główki szpilki lub czubka ołówka.

Przygotowując mięso hodowane komórkowo Centrum Nauki Kopernik pokazuje więc, że w przyszłości możliwe będzie uzyskiwanie mięsa bez cierpienia zwierząt.

Wyhodowane w polskim laboratorium "mięsne liście" można oglądać w CNK do 6 października w ramach Festiwalu Przemiany. Łoboziak zaznacza jednak, że goście Kopernika nie są tą potrawą częstowani. W Polsce nie ma bowiem dotąd przepisów, które regulowałyby możliwość podawania takich potraw ludziom.

Dyrektor Centrum Nauki Kopernik Robert Firmhofer wyjaśnia, że tegoroczna edycja festiwalu "Przemiany" koncentruje się wokół tematu przyszłości jedzenia. "Jedzenie wiąże się z problemami zmian klimatu, utraty bioróżnorodności, z kwestiami, które dotyczą naszego zdrowia. Za 15-20 lat będzie nam bardzo, bardzo trudno wyżywić wszystkich ludzi, którzy prawdopodobnie będą żyli na Ziemi. Musimy poszukiwać innych nowatorskich metod żywienia, co wymaga nie tylko zrozumienia obecnych osiągnięć biotechnologii, ale także przełamania mitów, przesądów i postaw – komentuje Robert Firmhofer.

Prezydent Zełenski chciał by Ukraina została przyjęta do „Trójmorza”

Data: 04.10.2019 11:56

Autor: ziemianin

magnapolonia.org

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #ukraina #trojmorze

Jak zawiadamia portal kresy.pl minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz ujawnił, że prezydent Ukrainy prosił, by jego kraj mógł brać udział w inicjatywie Trójmorza.

Prezydent Zełenski chciał by Ukraina została przyjęta do „Trójmorza”

Jak podaje ukraińska agencja Ukrinform, Jacek Czaputowicz wziął w środę udział w Warszawskim Forum Bezpieczeństwa (Warsaw Security Forum). Powiedział tam o zabiegach nowego ukraińskiego prezydenta, by Ukrainę przyjąć do Trójmorza. „Prezydent Ukrainy Zełenski prosił nas o przyłączenie Ukrainy do +Trójmorza+. Na obecnym etapie jest to niemożliwe, jak i krajów Bałkanów” – mówił Czaputowicz.

Szef polskiej dyplomacji wyjaśnił, że członkami Trójmorza na dzień dzisiejszy mogą być wyłącznie państwa należące do Unii Europejskiej.

Zdaniem Czaputowicza inicjatywy Trójmorza nie powinno się wiązać z geopolityką, ponieważ według niego jest to jedynie projekt infrastrukturalny.

Projekt Trójmorza, którego pomysłodawcą i głównym animatorem jest Polska, łączy 12 państw Europy położonych w regionie trzech mórz: Bałtyckiego, Czarnego oraz Adriatyckiego: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię i Węgry. Zdecydowanym sprzymierzeńcem inicjatywy są Stany Zjednoczone.

Wołodymyr Zełenski pierwszą swoją oficjalną wizytę w Polsce rozpoczął 31. sierpnia br. W jej trakcie wziął udział w obchodach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

Przypomnijmy, że gdy w 2017 roku w Warszawie organizowano szczyt Trójmorza z udziałem Donalda Trumpa, na Ukrainie pojawiały się głosy zdziwienia, że prezydent tego kraju nie otrzymał zaproszenia na szczyt. Ówczesny ambasador RP w Kijowie Jan Piekło ujawnił, że sprawę ewentualnej obecności Petra Poroszenki na szczycie omawiano podczas spotkania marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Andrija Parubija w Truskawcu. Piekło twierdził wówczas, że sprawa udziału ukraińskiego prezydenta w szczycie pewnym stopniu zależała także od samego Trumpa. Rok później na Forum Regionów Trójmorza w Jasionce Kuchciński mówił, że polskie władze mają „ambitny plan, żeby zaprosić do współpracy Trójmorza państwa, które są poza Unią Europejską, w pierwszej kolejności Ukrainę i Mołdawię”. Ówczesny marszałek Sejmu dodawał, że jest to „kwestia otwarta”.

Ojciec Cimoszewicza nie radził sobie intelektualnie i prosił o przeniesienie go do „jednostki ze...

Data: 04.10.2019 11:51

Autor: ziemianin

magnapolonia.org

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #twitter #historia #polityka

Proszę o przeniesienie mnie w ramach organów informacji M.O.N. do innej jednostki terenowej, posiadającej skład osobowy o niższym poziomie intelektualnym, co dawałoby mi możność bardziej owocnej pracy przy moich możliwościach – pisał Marian Cimoszewicz do Szefa Zarządu I-ego Głównego Zarządu Informacji M.O.N. w piśmie z 12 czerwca 1952 roku.

Ojciec Cimoszewicza nie radził sobie intelektualnie i prosił o przeniesienie go do „jednostki ze składem o niższym poziomie intelektualnym”

– Prośbę moją motywuję tym, że: w W.A.T. skład osobowy, to przeważnie ludzie o wyższym wykształceniu, a w tym duży procent nad którymi należy intensywnie pracować, po naszej linii – tłumaczył ojciec Włodzimierza Cimoszewicza.

– Pracę ja lubię, lecz czuję, że przy moich możliwościach i wykształceniu jestem ograniczony i nie jestem w stanie pracować tak jak mógłby to robić człowiek – nasz pracownik, który dorównywałby wiedzą i wykształceniem składowi osobowemu jednostki – dodał Cimoszewicz-senior.

Prośba z 1952 majora Mariana Cimoszewicza o przeniesienie "do jednostki posiadającej niższy poziom intelektualny", bowiem skład osobowy Wojskowej Akademii Technicznej (WAT) to "ludzie z wyższym wykształceniem"😀. Pismo skierowano do Dmitrija Wozniesienskiego, ówczesnego szefa GZI pic.twitter.com/TYEyUihVsg

— Michał Kozłowski (@mich_kozlowski) October 2, 2019

Orlen chce wyjaśnień od Williamsa

Data: 04.10.2019 01:28

Autor: ziemianin

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #f1 #formula1 #orlen #williams #robertkubica #kubica #rk88

PKN Orlen zwrócił się do Williamsa z oficjalną prośbą o wyjaśnienie w sprawie dotyczącej wycofania Roberta Kubicy z Grand Prix Rosji.

[Orlen chce wyjaśnień od Williamsa](PKN Orlen zwrócił się do Williamsa z oficjalną prośbą o wyjaśnienie w sprawie dotyczącej wycofania Roberta Kubicy z Grand Prix Rosji.)

Williams wycofał Kubicę z Grand Prix Rosji na 28 okrążeniu. Tłumaczył to potrzebą zaoszczędzenia części na przyszłe wyścigi.

– Zdecydowaliśmy się wycofać Roberta, by zaoszczędzić części przed intensywną serią wyścigów na innych kontynentach – tłumaczył się inżynier Williamsa, Dave Robson.

Do sprawy odniósł się PKN Orlen, sponsor zespołu oraz Roberta Kubicy.

– W związku z wycofaniem Roberta Kubicy z niedzielnego wyścigu w ramach Grand Prix Rosji, zwróciliśmy się z oficjalną prośbą o wyjaśnienia do zespołu ROKiT Williams Racing. Na ich podstawie będziemy podejmować działania związane z egzekwowaniem zobowiązań wynikających z umowy – przekazała Joanna Zakrzewska, rzecznik PKN Orlen.

W związku z wycofaniem Roberta Kubicy z niedzielnego wyścigu w ramach Grand Prix Rosji, zwróciliśmy się z oficjalną prośbą o wyjaśnienia do zespołu ROKiT Williams Racing. Na ich podstawie będziemy podejmować działania związane z egzekwowaniem zobowiązań wynikających z umowy

— Joanna Zakrzewska (@RzecznikORLEN) [October 3, 2019](https://twitter.com/RzecznikORLEN/status/1179644093263159296?ref_src=twsrc%5Etfw)

W messengerze WhatsApp znaleziono poważny błąd

Data: 04.10.2019 01:09

Autor: ziemianin

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #android #whatsapp #bezpieczenstwo

W messengerze WhatsApp dla systemu operacyjnego Android znaleziono poważną lukę, która pozwala uzyskać dostęp do urządzenia z pomocą GIF-ów. O odkryciu poinformował na swoim blogu analityka bezpieczeństwa o pseudonimie Awakened.

W messengerze WhatsApp znaleziono poważny błąd

W messengerze WhatsApp dla systemu operacyjnego Android znaleziono poważną lukę, która pozwala uzyskać dostęp do urządzenia z pomocą GIF-ów. O odkryciu poinformował na swoim blogu analityka bezpieczeństwa o pseudonimie Awakened.

Jak poinformował bloger, potencjalną ofiarę można zaatakować z pomocą szkodliwego pliku GIF. Jak tylko użytkownik otwiera plik w galerii WhatsApp, przestępcy uzyskują możliwość przeglądania plików i wiadomości na urządzeniu. Jeśli numer sprawcy figuruje w książce telefonicznej ofiary, obrazek załaduje się automatycznie, bez konieczności potwierdzenia ze strony użytkownika.

Specjalista wyjaśnił, że luka została znaleziona w mechanizmie tworzenia previews w galerii obrazów, a także GIF-ów. Exploit działa na urządzeniach Android w wersjach 8.1 i 9.0, nie działa na Androidach w wersji 8.0 i wcześniejszych.

Autor poinformował o problemie Facebooka, zarządzającego komunikatorem, błąd został naprawiony w ostatniej wersji aplikacji. W celu uniknięcia kontaktu z oszustami haker wezwał użytkowników do zaktualizowania WhatsApp-a przynajmniej do wersji 2.19.244.

Weganie atakują wegetarian. Wojna idiotów? Nie! Chodzi o pieniądze

Data: 04.10.2019 01:00

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #weganie #wegetarianie #Frutarianie #idioci

Wybory dotyczące stylu życia, a może głębiej rzecz ujmując – filozofie życia są prywatnymi sprawami obywateli. To, co doprowadziło do konfliktu ideologicznego między grupami wegetarian i wegan, uświadamia jednak nam mięsożernym, jak daleko zaszła próba zrzucenia ludzi z ziemskiego szczytu łańcucha pokarmowego w otchłań głupoty. To co wydaje się na pierwszy rzut oka zwykłą głupota, może okazać się wspaniałą okazją do zarobienia ogromnych pieniędzy.

Weganie atakują wegetarian. Wojna idiotów? Nie! Chodzi o pieniądze

Frutarianie – odłam wegan, którzy widzą coś złego nawet w spożywaniu produktów roślinnych, które powodują szkody w uprawach. Będąc konsekwentnymi, jedzą tylko spady z drzew (owoce, orzechy, nasiona i trochę miodu). No cóż, wolnoć Tomku w swoim domku. Chcesz – jedz! Nie chcesz – nie jedz!

Stara animacja objaśniająca metodę spawania elektrodą otuloną.

Data: 03.10.2019 22:27

Autor: Monte

youtu.be

Witam.

W tym zapożyczonym filmiku z bardzo dawnych czasów bardzo fajnie jest przedstawione jak spawać elektrodą otuloną, podstawowe błędy przy ustawieniach parametrów i omówienie spawów z błędami.

Bardzo dobrze jest pokazana sama technika spawania z bliska.

Polecam zainteresowanym.

#traditionallifestyle #spawanie #spawacz #ciekawostki #technika #diy #pracaspawaczamnieprzeistacza

[ENG] Indie: Skradziono prochy Mahatmy Gandhiego

Data: 03.10.2019 21:34

Autor: itsokay

bbc.com

Wczoraj, 2 października złodzieje ukradli z mauzoleum część prochów Ghandiego, wypisali również zieloną farbą napis "zdrajca" na jego fotografiach.

Część nacjonalistycznie nastawionych hinduistów uważa Gandhiego (mimo że był on pobożnym hinduistą) za zdrajcę narodu.

Tego samego dnia obchodzona była rocznica jego 150 urodzin.

#swiat #indie #newsy #newsyzeswiata

TVP przegrała z Konfederacją

Data: 03.10.2019 19:43

Autor: kisiel

wrealu24.pl

Sąd oddalił w całości odwołanie, jakie złożyła Telewizja Publiczna po wcześniejszym wyroku nieprawomocnym ws. nierzetelnego przedstawienia wyników sondażu wyborczego na antenie TVP. Dla przypomnienia powiem, że w sondażu tym Konfederacja Wolność i Niepodległość zdobyła ponad 5% poparcia, jednak nie została uwzględniona przez wydawców programu Wiadomości. Ponadto prowadząca jasno powiedziała, że do Sejmu dostaną się tylko 4 ugrupowania, czyli wszystkie poza Konfederacją. Z tej racji nasz komitet złożył pozew w trybie wyborczym.

#konfederacja #polityka #polska #newsy #newsyzkraju

Jak to wszystko p... Czarnobyl. Historia Bez Cenzury

Data: 03.10.2019 19:23

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #hbc #historiabezcenzury #czarnobyl

Każdy słyszał o wydarzeniach, które miały miejsce w Czarnobylu w 1986 r. Dzisiaj opowiemy Wam o tym, co działo się po katastrofie. Jak wyglądały pierwsze dni po wybuchu? W jakich warunkach musieli pracować „likwidatorzy”? I jak straszne rzeczy z ludzkim ciałem robi promieniowanie? Wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Jak to wszystko p… Czarnobyl. Historia Bez Cenzury

Ordo Iuris ujawnia źródła finansowania organizacji LGBT

Data: 03.10.2019 19:17

Autor: Xilo

m.pch24.pl

"Prawnicy z Instytutu Ordo Iuris przygotowali raport na temat źródeł finansowania organizacji zajmujących się promocją postulatów LGBT. Wynika z niego, że organizacje LGBT działające na terenie Warszawy, otrzymują potężne wsparcie finansowe z budżetu warszawskiego Ratusza, a także Unii Europejskiej. Tylko z tego drugiego źródła, organizacje LGBT od 2017 roku otrzymały wsparcie w wysokości prawie 2 mln zł.

Jak wynika z raportu Instytutu Ordo Iuris poświęconego finansowaniu organizacji promujących homoseksualny styl życia i szeroko pojętą ideologię LGBT, głównymi donatorami tych stowarzyszeń i fundacji są: miasto stołeczne Warszawa, a także Unia Europejska. Pomimo tego, że warszawski Ratusz już od lat wspiera „równościowe” organizacje, skala finansowania ich działalności za prezydentury Rafała Trzaskowskiego zaskakuje.

Z danych udostępnionych przez Urząd Miasta wynika, że w ciągu 10 miesięcy zarządzania miastem przez Rafała Trzaskowskiego, Ratusz zagwarantował dla ruchu LGBT kwotę 876 tys. zł. Pieniądze pochodzą z miejskich programów grantowych. Przekracza to sumę pieniędzy wydaną na tego typu organizacje w ciągu całej ostatniej kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak wynika bowiem z oficjalnych informacji, w latach 2014-2018, Warszawa przeznaczyła łącznie na projekty ideologicznie związane z ruchem LGBT kwotę 800 tys. zł.

Warto zauważyć, że wśród stowarzyszeń wspieranych przez Urząd Miasta jest m.in. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, którego jednym z założycieli jest Krzysztof Śmiszek, działacz partii Wiosna i aktywista LGBT, a zarazem „partner” Roberta Biedronia. W latach 2018 – 2020 na działalność Towarzystwa przeznaczono w sumie 231 tys. zł. To nie jedyne dotacje Ratusza dla ruchu LGBT. Prawie 100 tys. zł zostało przekazane na działalność organizacji Lambda Warszawa, jednego z organizatorów warszawskiego marszu LGBT, określanego mianem „Parady Równości”. Działacze Lambdy podkreślają, że ich misją jest „tworzenie przestrzeni do budowania pozytywnej tożsamości społeczności LGBTQ”.

Kolejne 155 tys. zł z budżetu miasta przekazano Fundacji Edukacji Społecznej, która zajmuje się m.in. promowaniem edukacji seksualnej i preparatów antykoncepcyjnych wśród uczniów szkół. Miasto zagwarantowało również w sumie 155 tys. zł (w latach 2018-2020) na szkolenia antydyskryminacyjne dla pracowników jednostek organizacyjnych i Urzędu m.st. Warszawy. Opracowaniem i przeprowadzeniem warsztatów zajmuje się Fundacja Kultury Dialogu oraz Stowarzyszenie Praktyków Kultury. Prawnicy Ordo Iuris podkreślają, że nie są dostępne szczegóły programu, ale na stronie internetowej organizatorów napisano, że od 2015 roku wzięło w nim udział około 400 osób. Podobne szkolenia były także prowadzone dla osób związanych z sektorem pozarządowym.

Warszawski Ratusz zapewnił również wsparcie finansowe dla „V Dni Różnorodności”, czyli cyklu wydarzeń towarzyszących tzw. „Paradzie Równości”. Na ten cel przeznaczono 81 tys. zł. Głównym organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego „Pro Humanum”.

Prawnicy zwracają również uwagę na fakt, że warszawski Ratusz udostępnia organizacjom promującym LGBT lokale miejskie na preferencyjnych warunkach. Wśród nich można wymienić m.in. Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza; Kampanię Przeciwko Homofobii; Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego; Fundację Trans-Fuzja oraz Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Ordo Iuris zwraca uwagę, że wszystkie lokale udostępnione organizacjom mieszczą się w obrębie Dzielnicy Śródmieście. Dr Tymoteusz Zych zauważa, że stawki za wynajem lokali są kilkukrotnie niższe niż te, które obowiązują na rynku na zasadach komercyjnych. Niektóre wynajmowane lokale przekraczają 200 metrów kwadratowych. Dr Zych dodaje, że pozwala to wygenerować stowarzyszeniom oszczędności na poziomie kilkudziesięciu lub więcej tysięcy złotych rocznie.

Kolejnym źródłem finansowania organizacji promujących ideologię LGBT są fundusze Unii Europejskiej. Od 2017 roku warszawskie organizacje LGBT otrzymały w grantach od UE łącznie kwotę w wysokości co najmniej 455 tys. euro, czyli około 2 mln złotych. Na podstawie umów o realizację projektów, zawartych bezpośrednio z Komisją Europejską lub z koordynatorami projektów angażujących większą liczbę europejskich organizacji, wspomniane wcześniej Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej otrzymało w tym okresie granty o łącznej wysokości ponad 268 tys. euro., co daje sumę prawie 1 mln 200 tys. zł.

Warto dodać, że jeden z projektów Towarzystwo realizowało wspólnie ze Stowarzyszeniem „Aktywne Kobiety”. Grant przeznaczony dla obu organizacji wyniósł 121 tys. 555 euro, czyli ponad 500 tys. zł. Prawnicy Ordo Iuris zauważają w raporcie, że oficjalnie Towarzystwo zajmuje się wprowadzaniem „rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej do systemu edukacji formalnej w Polsce. Jednak zdecydowana większość organizacji członkowskich Koalicji wprost odwołuje się w swojej działalności do wątków obecnych w ruchu LGBT”.

Wśród sprecyzowanych żądań znajduje się m.in. wprowadzenie edukacji seksualnej „neutralnej światopoglądowo, opartej na aktualnym stanie wiedzy i wolnej od stereotypów płci” oraz „wolnej od stereotypów na temat osób LGBT”. Postulują również wycofanie z użytkowania podręczników „wspierających stereotypy płci” oraz „zawierających treści homofobicznej i transfobiczne”.

Marta Kowalczyk oraz Gabriela Szewczuk, autorki omawianego raportu, zwracają również uwagę na projekt „MOVE!”, realizowany we współpracy z niemiecką Organization Intersex International Europe. Projekt jest w Polsce koordynowany przez Kampanię Przeciw Homofobii. Całkowity grant udzielony KPH przez Unię Europejską na realizację projektu wyniósł aż 152 tys. 815 euro, co daje ok. 670 tys. zł. Projekt „MOVE!” zakłada „zwiększenie widoczności osób LGBT w ich społecznej akceptacji oraz kompetencji i zaangażowania kluczowych specjalistów”. Realizowany jest przez 7 polskich organizacji LGBT m.in.: Kampanię Przeciw Homofobii; Kulturę równości; Stowarzyszenie Tęczówka, a także Stowarzyszenie Fabryka Równości.

Innym ważnym projektem promującym założenia ideologii LGBT, a wspieranym finansowo przez Unię Europejską jest „Call it Hate – rising awareness of anti-LGBT hate crime”. Jest on realizowany na podobnych zasadach co projekt „MOVE!”, a jego beneficjentami są organizacje z 13 różnych krajów Europy. Polskimi beneficjentami były Lambda Warszawa oraz Stowarzyszenie Miłość nie Wyklucza, które otrzymały dofinansowanie w wysokości 117 tys. 458 euro, tj. około 515 tys. zł. Dodajmy, że całkowita kwota grantu Unii Europejskiej dla projektu wyniosła 1 mln 34 tys. euro, co daje w przeliczeniu kwotę 4 mln 500 tys. zł. „Projekt CIH zakłada podnoszenie świadomości na temat przestępstw z nienawiści o charakterze anty-LGBT poprzez prowadzenie badań i tworzenie raportów oraz organizowanie międzynarodowych szkoleń, uświadamiających kampanii reklamowych i konferencji prasowych” – czytamy w raporcie Ordo Iuris.

Prawnicy zwracają uwagę na to, że kwoty dofinansowania działalności organizacji promujących ideologię LGBT lub jej elementy, są znaczące. W niektórych przypadkach, dofinansowanie z różnych źródeł sięga 80 proc. budżetu całej organizacji. Oznacza to, że bez wsparcia donatorów z Urzędu Miasta lub Unii Europejskiej, organizacje te nie byłyby w stanie funkcjonować. Eksperci poddają również pod rozwagę zasadność i racjonalność wydatkowania tak dużych sum pieniędzy, pochodzących z budżetu publicznego."

Ale na 500+ to pieniędzy brakuje ( ͡° ʖ̯ ͡°)

#lgbt, #stolica, #trzaskowski, #uniaeuropejska

Komentarz Tygodnia: Stuhr jedzie na Capri

Data: 03.10.2019 11:45

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia

O debacie telewizyjnej przed wyborami parlamentarnymi, o tym, że żyjemy w bańkach własnych poglądów, o smutnym losie kóz z wyspy na Wiśle, o wojnie w Jemenie i sukcesie partyzantki w starciu z trzecim budżetem militarnym na świecie, o arktycznym porozumieniu Chin z Rosją i końcu petrodolara, o stanie polskiej dyplomacji, o o MS w Lekkoatletyce w Doha, o tym jak w Krajowej Administracji Skarbowej roi się od podejrznaych osobistości, o dochodzeniu w sprawie finansowania kampanii we Francji, o odejściu Kornela Morawieckiego.

Komentarz Tygodnia: Stuhr jedzie na Capri

Unijny Trybunał po stronie frankowiczów

Data: 03.10.2019 11:29

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #frankowicze #banksterzy #kredyty

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok niezwykle korzystny dla Polaków cierpiących z powodu kredytów we frankach szwajcarskich. Co prawda orzeczenie w sprawie konkretnego małżeństwa nie unieważnia automatycznie wszystkich umów, lecz unijna instytucja uznała, że sądy nie mogą uzupełniać bezprawnych warunków umów przepisami prawa cywilnego.

Unijny Trybunał po stronie frankowiczów

Skargę w sprawie kredytu frankowego wniosło do Trybunału Sprawiedliwości UE małżeństwo Dziubaków. W 2008 r. zaciągnęli oni kredyt we frankach szwajcarskich, oferowany przez bank Raiffeisen, ten zaś nakazywał stosować kurs waluty szwajcarskiej zapisany we własnej tabeli. Tym samym bank według własnego uznania przeliczał na złotówki kredyt indeksowany w szwajcarskiej walucie.

Transit storry, czyli co warto wiedzieć o tranzycie towarów celnyc

Data: 03.10.2019 06:36

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

Procedura tranzytu jest jedną z najważniejszych procedur celnych, jest szeroko stosowana nie tylko w transporcie drogowym, ale również w transporcie morskim i lotniczym. Ta procedura pozwala nam łatwo, a co najważniejsze bardzo szybko przewozić towary, które nie mają wspólnotowego statusu. Z artykułu dowiesz się, dlaczego warto stosować tę procedurę oraz jakie istnieją zagrożenia związane z jej stosowaniem. Po przeczytaniu tego artykułu wszystko stanie się dla ciebie proste niczym przepis na kogel-mogel.

Rabin Baruch Efrati „Islamizacja Europy to dobra rzecz”

Data: 02.10.2019 23:52

Autor: Cattaleya

archive.vn

Rabin Baruch Efrati uważa, że ​​Żydzi powinni „cieszyć się z faktu, że Europa płaci za to, co zrobiła nam przez setki lat, tracąc swoją tożsamość”. Chwali islam za promowanie skromności, szacunku dla Boga

Ponieważ obawy rosną w związku z rosnącą liczbą muzułmanów w Europie, wydaje się, że nie wszystkim przeszkadza ta sprawa, w tym Izraelski Rabin, który nawet z zadowoleniem przyjmuje to zjawisko.

Rabin Baruch Efrati, szef jesziwy i rabin społeczności w osadzie Efrat na Zachodnim Brzegu, uważa, że ​​islamizacja Europy jest rzeczywiście dobra.

„Z pomocą Boga, tamtejsi Goje przyjmą zdrowsze życie z dużą skromnością i uczciwością, a nie jak obłudne chrześcijaństwo, które wydaje się czyste, ale jest zasadniczo zepsute” – wyjaśnił.

Rabin Efrati został poproszony o omówienie tej kwestii przez studenta studiów orientalnych, który zapytał o stanowisko judaizmu w odniesieniu do procesu, w którym Europa przechodziła w ostatnich latach.

Po wybraniu muzułmańskiej kobiety noszącej hidżab po raz pierwszy w historii kontynentu, burmistrz miasta Visoko, uczeń zapytał rabina na stronie internetowej Kipa: „Jak walczyć z islamizacją Europy i powrócić ją w ręce chrześcijan i umiarkowanych? ”

Efrati napisał w odpowiedzi, że islamizacja Europy jest lepsza niż chrześcijańska Europa z powodów etycznych i teologicznych – jako kara przeciwko chrześcijanom za prześladowanie Żydów oraz fakt, że chrześcijaństwo, w przeciwieństwie do islamu, jest uważane za „bałwochwalstwo” z halachicznego punktu widzenia.

„Żydzi powinni cieszyć się z faktu, że chrześcijańska Europa traci swoją tożsamość jako kara za to, co zrobiła nam przez setki lat na wygnaniu” – wyjaśnił rabin jako etyczny powód faworyzowania muzułmanów, przytaczając szokujące opisy Literatura Riszonima (napisana przez wiodących rabinów żyjących w XI-XV wieku) na temat pogromów i masowych mordów popełnionych przez chrześcijan przeciwko Żydom.

„Nigdy nie wybaczymy chrześcijanom w Europie za wymordowanie milionów naszych dzieci, kobiet i osób starszych… Nie tylko podczas niedawnego Holokaustu, ale przez całe pokolenia, w spójny sposób, który charakteryzuje wszystkie frakcje obłudnego chrześcijaństwa…

„Teraz Europa traci swoją tożsamość na rzecz innego ludu i innej religii, i nie będzie żadnych pozostałości i ocalałych z nieczystości chrześcijaństwa, które wyleją dużo krwi, za którą nie będą w stanie odpokutować”.

„Islam jest względnie uczciwą religią”

Powodem teologicznym, według rabina Efratiego, jest to, że chrześcijaństwo, które postrzega jako bałwochwalstwo, ma tendencję do „niszczenia normalnego życia i powstrzymywania się od niego z jednej strony, tracąc jednocześnie skromność,„ jak to ”waha się między radykalny monastycyzm do radykalnej zachodniej rozwiązłości. ”

Rabin dodał, że islam jest „religią, która źle osądza swoich proroków, ale jest względnie uczciwy. Uczy nieco więcej na rzecz stabilnego życia małżeńskiego i stworzenia, w którym istnieje pewna skromność i szacunek dla Boga”.

Efrati orzekł zatem, że „nawet jeśli prowadzimy poważną wojnę z Arabami regionu o ziemię Izraela, islam jest nadal znacznie lepszy jako kultura gojowska niż chrześcijaństwo”.

#zydzi #europa #katolicyzm #wiara #rabin #islam #islamizacjaeurpy

Kamera obskura maluje w zaciemnionych pomieszczeniach magiczne pejzaże.

Data: 02.10.2019 20:37

Autor: Monte

national-geographic.pl

Kiedy światło wpada przez niewielki otwór w ciemną przestrzeń, dzieje się coś magicznego. Arystoteles opisał to zjawisko już w IV w p.n.e., zaś da Vinci wykorzystywał przy sporządzaniu szkiców. W XIX-wiecznych nadmorskich kurortach do specjalnych budek, w których można było je obserwować, ustawiały się kolejki. Przenieśmy się teraz do roku 1988 i sali wykładowej gdzieś w Bostonie. Abelardo Morell, z pochodzenia Kubańczyk, który na tamtejszej uczelni artystycznej prowadził zajęcia z fotografii dla początkujących, postanowił zrobić krok wstecz i cofnąć się do przeszłości.

Pewnego słonecznego dnia zaciemnił salę, zasłaniając wszystkie okna czarną folią. Potem wyciął w folii otwór o średnicy groszowej monety i kazał studentom uważnie patrzeć. Niemal natychmiast czarna ściana ożyła, zamieniając się w kinowy ekran. Ukazał się na niej nieostry obraz ludzi i samochodów przemieszczających się na zewnątrz po Huntington Avenue. Dopiero po chwili dało się dostrzec, że obraz był odwrócony do góry nogami i z lewej na prawą. Niebo zawisło tuż nad podłogą, a ulica i chodnik pod sufitem – zupełnie jakby prawo grawitacji przestało obowiązywać.

Morell zamienił klasę w camera obscura, której łacińska nazwa oznacza najstarsze urządzenie obrazujące, przodka aparatu fotograficznego.

Wytłumaczenie wykorzystywanych w nim zjawisk optycznych to chyba najbardziej skomplikowany aspekt kamery obskury. Tworzenie obrazu przypomina jego powstawanie w ludzkim oku – wpada do środka przez niewielki otwór i jest obrócony do góry nogami, a lewa strona jest zamieniona z prawą. Światło z zewnątrz dostaje się przez otwór pod kątem – promienie odbijające się od wysokich obiektów (jak np. drzewa) podróżują w dół, a te z dolnych partii (np. kwiaty) do góry. To samo dotyczy obrazu w poziomie (światło z lewej strony na prawo i vice versa). Promienie krzyżują się w ciemnym wnętrzu kamery obskury i powstaje odwrócony obraz. Cud? Bazarowa sztuczka? Raczej prawa fizyki. Nasz mózg automatycznie przekręca obraz do właściwej orientacji – tak jak lustro i pryzmat w lustrzance jednoobiektywowej.

Przenośna wersja kamery obskury zyskała popularność w XVII w., gdy była wykorzystywana jako narzędzie pomocnicze do szkicowania przez malarzy, m.in. Jana Vermeera i Canaletta (pomieszczenie zostało w niej zastąpione przez szczelne pudełko, a otwór wypełniła soczewka). Naukowcy używali kamery obskury do obserwacji zaćmień słońca. W celu rejestracji obrazu na początku XIX w. rozpoczęto próby z umieszczaniem na tylnej ściance kamer obskur arkuszy pokrytych światłoczułymi chemikaliami. Tak narodziła się fotografia.

Morell przeżył tamtego dnia objawienie. – Gdy zobaczyłem, jak oczarowani i zafascynowani obrazem rzuconym na ścianę byli moi studenci, dotarło do mnie, że pomysł ma potencjał.

Pierwszy projekt, który miał stać się pomocą dydaktyczną, polegał na sfotografowaniu samego procesu. Efektem jest wykonane w 1991 r. zdjęcie zatytułowane Żarówka. Wykorzystując zwyczajne przedmioty, Morell zilustrował na nim zdolności obrazowania prostej kamery otworkowej. Z elegancją godną flamandzkich mistrzów martwej natury pokazał, jak formuje się obraz fotograficzny.

Kolejnym wyzwaniem Morella było sfotografowanie magicznego obrazu powstającego w pomieszczeniu zamienionym w kamerę obskurę. Według jego wiedzy nikt wcześniej czegoś takiego nie zrobił. Minęły miesiące, nim udało mu się opracować odpowiednią technikę, m.in. znaleźć wielkość otworu, która z jednej strony zapewni ostrość obrazu, a z drugiej pozwoli na możliwie krótki czas ekspozycji. Zresztą określenie czasu naświetlania też nie było łatwe.

Tak rozpoczął się jeden z najbardziej oryginalnych projektów współczesnej fotografii. Morella interesowały zarówno miejskie panoramy Nowego Jorku, jak i skąpane w ciepłym słońcu włoskie krajobrazy. Kilka lat temu zaczął tworzyć w kolorze. Przekręca już też rzutowany przez otwór obraz do góry nogami za pomocą pryzmatu. Dzięki zastąpieniu filmu matrycą, która jest czulsza na światło niż większość dostępnych klisz w wielkim formacie, udało mu się skrócić czas naświetlania z kilku godzin do kilku minut. To umożliwiło rejestrację chmur, cieni i innych ulotnych zjawisk. Obecnie jest bardzo podekscytowany możliwością pracy ze specjalnym namiotem bez podłogi, który zamienił w przenośną kamerę obskurę. Rozstawia go na dachach budynków, w parkach lub na ulicy, a obraz rzuca bezpośrednio na ziemię, dzięki czemu jego najświeższe prace zyskują szorstką fakturę, która przydaje zdjęciom surowej dostojności.

– Chcę sprawić, by ludzie spojrzeli na świat na nowo – przekonuje Morell. – Tom O’Neill

#ciekawostki #sztuka #fotografia #historia #fizyka

Dostęp do e-papierosów będzie ograniczony po wyborach

Data: 02.10.2019 19:05

Autor: Juanesco

bankier.pl

Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega, że istnieje zagrożenie wykorzystywania e-papierosów do „wapowania” substancji odurzających – podaje w środę "Dziennik Gazeta Prawna".

W rozmowie z "DGP" szef GIS Jarosław Pinkas zwrócił uwage, że rynek e-papierosów w Polsce dynamicznie się rozwija, sięgają po nie coraz chętniej nieletni. "Nowe regulacje prawne są też potrzebne z innego powodu: istnieje zagrożenie wykorzystywania tych wyrobów do "wapowania" substancji odurzających – tłumaczy cytowany przez gazetę szef GIS.

Pinkas podkreślił też w rozmowie z dziennikiem, że "celem nowych przepisów powinno być maksymalne ograniczenie dostępu osób nieletnich do e-papierosów".

#papierosy #tyton #epapierosy #vape #prawo

Jednostka Wojskowa GROM zakupi nowe Kolimatory

Data: 02.10.2019 18:52

Autor: ziemianin

milmag.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wojsko #grom #uzbrojenie #optyka

Jednostka Wojskowa GROM zakupi nowe Kolimatory

W postępowaniu na dostawy celowników kolimatorowych dla Jednostki Wojskowej GROM (JWG) wybrano ofertę spółki UMO z Zielonki. Przedsiębiorstwo jako jedyne złożyło ważną ofertę o wartości 330 tys. zł i otrzymało 100 punktów (60 za cenę i 40 za czas gwarancji – 48 miesięcy). Dostawy obejmą model Aimpoint CompM5. GROM otrzyma ja do 30 października 2019.

W przetargu brało udział także przedsiębiorstwo Warsaw Gun Works, które zaproponowało za dostawę niższą cenę 248 829 zł brutto z identyczną 48-miesięczną gwarancją. Jednak zaoferowana konstrukcja nie spełniała wymogów. JWG zamierzało kupić kolimator o długości 78-88 mm, zaś proponowany model mierzył 65 mm. Dlatego oferta została odrzucona.

Eksperci: nie ma bezpiecznej dla zdrowia dawki alkoholu

Data: 02.10.2019 18:43

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #naukawpolsce #alkohol

Nie ma czegoś takiego, jak bezpieczna dawka alkoholu; niemal każda jest toksyczna dla naszego organizmu – twierdzą eksperci różnych specjalności. Alkohol grozi marskością wątroby i zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory. Nie jest prawdą, że chroni przed chorobami sercowo-naczyniowymi.

Eksperci: nie ma bezpiecznej dla zdrowia dawki alkoholu

"Szczególnie u kobiet w ciąży nie ma czegoś takiego, jak bezpieczna dawka alkoholu" – przekonywał dziennikarzy dr hab. Przemysław Biliński ze Szpitala im. M. Kopernika w Łodzi. Ostrzegał, że kobieta, która sięga po alkohol w czasie ciąży, wpływa na zdrowie dwóch kolejnych pokoleń, zarówno swego dziecko, jak i wnuka.

całość tekstu na stronie źródła

Góra lodowa ważąca 315 miliardów ton oderwała się od lodowca Antarktydy

Data: 02.10.2019 18:37

Autor: ziemianin

antarctica.gov.au

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Antarktydy #lodowiec #natura

Największa od 50 lat góra lodowa, ważąca 315 mld ton, oderwała się od lodowca szelfowego Amery we wschodniej części Antarktydy. Całkowita powierzchnia bloku lodu wynosi1636 km kw., co oznacza, że jest ponad trzykrotnie większa niż powierzchnia Warszawy.

wymagany angielski

Góra lodowa ważąca 315 miliardów ton oderwała się od lodowca Antarktydy

Gabaryty tej góry lodowej – nazwanej technicznie D28 – oznaczają, że trzeba ją będzie monitorować i śledzić, gdyż może zagrażać żegludze – informuje Australian Antarctic Division.

Zdjęcia bryły lodu przed i po oderwaniu się od głównego masywu wykonał należący do UE satelita Sentinel-1.

Amery jest trzecim co do wielkości lodowcem szelfowym Antarktydy. Lodowiec szelfowy stanowi brzeżną część lądolodu, która unosi się swobodnie na powierzchni wody, podczas gdy jego podstawa jest zanurzona. Powierzchnia lodowca szelfowego jest niemal zupełnie płaska i na ogół kończy się lodowym klifem, stanowiącym czoło lodowca, od którego oddzielają się góry lodowe. Poprzedni duży fragment lodu oderwał się od lodowca Amery w latach 1963–64.

D28 od masywu głównego oddzielił się w końcu września. Doszło do tego nieopodal miejsca, które naukowcy uważnie obserwują od ok. 20 lat, spodziewając się właśnie podobnego wydarzenia. Obserwowane przez siebie miejsce – nazywali nieformalnie Loose tooth ("luźnym mleczakiem") z powodu jego podobieństwa na zdjęciach satelitarnych do kształtu mlecznego zęba – i coraz luźniejszego związku z główną masą lodowca.

Loose tooth wciąż jednak trzyma się masywu, oderwał się natomiast D28. "W porównaniu z mleczakiem – to trzonowiec" – opisuje w rozmowie z BBC prof. Helen Fricker z Scripps Institution of Oceanography, komentując kształt i stosunek wielkości.

"Niesamowite jest obserwowanie cielenia się lodowca po tylu latach. Wiedzieliśmy, że w końcu do tego dojdzie, choć nie dzieje się to dokładnie w miejscu, gdzie się spodziewaliśmy" – powiedziała.

Badaczka podkreśla, że oderwanie się góry lodowej nie ma związku ze zmianami klimatu. Gromadzone od lat 90. dane satelitarne wskazują na to, że pomiędzy lodowcem Amery a jego otoczeniem zachowana jest równowaga, choć latem lodowiec faktycznie intensywnie topnieje.

"Nie sądzimy, by wydarzenie to miało związek ze zmianami klimatu. To część normalnego cyklu życiowego lodowca szelfowego, kiedy co 60-70 lat dochodzi do odrywania się potężnych mas lodu" – mówi prof. Fricker.

Według glacjologa Australijskiego Programu Antarktycznego, dr. Bena Galton-Fenziego oddzielenie się lodowca nie wpłynie bezpośrednio na poziom morza. "Cały lodowiec już wcześniej zanurzony był w wodzie – trochę tak, jak kostka lodu w szklance wody" – mówi.

"Choć w Antarktyce wiele jest powodów do niepokoju, to ten konkretny lodowiec nie jest powodem do alarmu" – potwierdza Fricker.

Obliczono, że D28 ma ok. 210 m grubości i zawiera ok. 315 miliardów ton lodu. Dlatego naukowcy nie wykluczają, że oderwanie się tak dużej góry lodowej zmieni geometrię nacisków na czole lodowca. Może to wpłynąć na powstawanie pęknięć czy nawet na stabilność Loose Tooth.