Ferdynand Magellan i wyprawa dookoła świata

Data: 18.11.2019 08:32

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Kim był Ferdynand Magellan? Po przypadkowym opłynięciu świata uznajemy go za jednego z najambitniejszych żeglarzy i odkrywców. Dla teraźniejszych mu Portugalczyków był jednak zdrajcą, a przez Hiszpanów po zakończeniu wyprawy został uznany za szarlatana, by po latach z trudem odzyskać honor.

#historia

Ruszyła Szlachetna Paczka! Działa baza potrzebujących rodzin

Data: 17.11.2019 22:33

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #SzlachetnaPaczka #pomoc #pomocubogim

W sobotę rano ruszyła internetowa baza rodzin, spośród których każdy zainteresowany może wybrać tę, której zechce przygotować „szlachetną paczkę”. Prezenty trafią do rodzin w „weekend cudów”, podczas finału XIX edycji Szlachetnej Paczki – 7 i 8 grudnia.

Ruszyła Szlachetna Paczka! Działa baza potrzebujących rodzin

W związku z inauguracją tegorocznego projektu dziś w wojewódzkich miastach Polski planowane są uroczyste marsze wolontariuszy i sympatyków stowarzyszenia Wiosna (nie mylić z ruchem Roberta Biedronia!), które organizuje Szlachetną Paczkę.

Uruchomiona baza rodzin dostępna jest na stronie internetowej Szlachetnej Paczki.

"Do bazy wciąż trafiają nowe, przejmujące historie – każdego dnia wolontariusze Szlachetnej Paczki odbywają około 1000 spotkań z potrzebującymi rodzinami. Pomyślmy o tych, którym zabrakło szczęścia, możemy im pomóc"

– powiedziała Katarzyna Dąbek z biura prasowego projektu.

Jak dotąd organizatorzy wytypowali co najmniej 21 tys. rodzin i osób, które mogą potrzebować pomocy materialnej i niematerialnej. 12 tys. z nich już odwiedzili. Zgodnie z zapowiedziami wolontariusze jeszcze przez najbliższe tygodnie będą odwiedzać rodziny.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków... Też jesteś aktywistą tego typu?

Data: 17.11.2019 22:21

Autor: ziemianin

wsensie.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #belgia #kaczki #ekoswiry #ekoterroryzm #idioci

Belgia. AD 2019. Aktywiści "ekologiczni" z organizacji "Animal Resistance" demonstrowali przed farmą zajmującą się hodowlą kaczek. Tragifarsie towarzyszyła wrzawa i charakterystyczne dla tego typu akcji głośne okrzyki.

Ekolodzy darli się pod fermą kaczek! Ze stresu padło 180 ptaków… Też jesteś aktywistą tego typu?

"Belgijski producent Foie Gras zarzucił działaczom spowodowanie śmierci 180 kaczek na swojej farmie. Kaczki padły zaraz po ich proteście przeprowadzonym przed farmą 9 listopada. Od tamtej pory padło 180 ptaków. Rzecz w tym, że zwierzęta te są wyjątkowo podatne na stres. Gras nie ma wątpliwości, że to właśnie głośne krzyki eko-oszołomów wywołały u ptactwa szok, skutkujący śmiercią"

– relacjonuje wSensie.pl

Jak przekonuje producent Philippe Callemeyn, wywołanie tak potężnego i nagłego stresu to dla kaczek bardzo niebezpieczna sytuacja, której skutki są rozłożone w czasie.

""Animal Resistance" odpiera zarzuty i twierdzi, że te oskarżenia są taktyką "odwracania uwagi społeczeństwa od prawdziwego problemu". Organizacja zapewnia, że jej członkowie podjęli "wszelkie środki ostrożności", aby "nie traumatyzować zwierząt" i zapewnili nawet obecność weterynarza. Oskarżają też policję o to, że to ona mogła spowodować śmierć zwierząt"

– czytamy na wSensie.pl

Wygląda na to, że mamy kolejną powtórkę z rozrywki. Eko-aktywiści chcieli "dobrze", wyszło jak zwykle.

Włamał się do banku, ukradł pieniądze, opublikował raport z włamania

Data: 17.11.2019 22:07

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zaufanatrzeciastrona #cyberbezpieczenstwo #bank #Kajmany #PhineasFisher #PwC #wlamanie #wyciek

Rzadko mamy okazję czytać profesjonalne raporty z udanego włamania do banku. Jeszcze rzadziej raporty te publikuje sam włamywacz, nie mówiąc o bug bounty dla innych hakerów za kolejne włamania.

Włamał się do banku, ukradł pieniądze, opublikował raport z włamania

To jest jedna z ciekawszych historii, jakie przydarzyły się w ostatnich latach w naszej branży. Pamiętacie Phineasa Fishera, który włamał się do sieci producentów oprogramowania szpiegowskiego takich jak Gamma Group czy Hacking Team? Włamywacz nie poprzestał na tych atakach – jak twierdzi, w roku 2016 włamał się także do pewnego banku na Wyspie Man. Nie tylko ukradł stamtąd ponad 2 TB danych, ale wśród opublikowanych dokumentów zamieścił raport firmy PwC ze swojego włamania. Do tego ogłosił nagrodę dla innych włamywaczy, prawdopodobnie finansowaną ze środków wykradzionych z zaatakowanego banku. Co za historia! Ale po kolei.

2 TB danych z banku obsługującego bogaczy

Na Twitterze pojawił się wpis organizacji „Distributed Denial of Secrets” zawierający link do informacji wykradzionych z banku Cayman National Bank and Trust, który rzekomo brał udział w praniu pieniędzy rosyjskich oligarchów.

RELEASE: Sherwood – Copies of the servers of Cayman National Bank and Trust (CNBT), which has allegedly been used for money laundering by Russian oligarchs and others.



Includes a HackBack readme explaining Phineas Fisher's hack and exfiltration of funds. https://t.co/xoQLSjBFX3



— Distributed Denial of Secrets (@DDoSecrets) November 17, 2019

Pod linkiem znajdziemy ogromne zbiory danych, rzekomo wykradzione z ww. banku i zawierające nie tylko historię rachunków jego klientów, ale także kopię korespondencji elektronicznej pracowników banku. Dane te zostały wcześniej udostępnione konsorcjum dziennikarzy śledczych, a wkrótce zbiór ma zostać dołączony do publicznie dostępnej wyszukiwarki informacji.

Równocześnie w sieci pojawił się manifest Phineasa Fishera, który poinformował, że stał za tym włamaniem (tu krótsza wersja po angielsku – oryginał napisano po hiszpańsku). Phineas nie tylko opisuje okoliczności ataku (miał rzekomo użyć tego samego exploita, którym pokonał zabezpieczenia Hacking Teamu, o czym w kolejnym akapicie), ale także informuje, że ukradł kilkaset tysięcy dolarów, z których zamierza finansować nagrody dla innych włamywaczy, atakujących podobne cele. Pisze, że maksymalna nagroda może wynosić nawet 100 000 dolarów. Czas pokaże, czy przekona to innych napastników.

Przebieg włamania

W ustaleniu, jak doszło do włamania, pomogą nam dwa źródła – wpis Phineasa oraz ujawniony przy okazji raport z włamania, opracowany przez PwC. Pomoże też Google Translate, ponieważ Phineas pisze po hiszpańsku.

Raport PwC podkreśla dwa istotne elementy, ograniczające jego poziom szczegółowości. Pierwszy to niewielka dostępność logów – wiele informacji nie było przez bank w żaden sposób rejestrowanych, a pozostałe były dość szybko nadpisywane, przez co nie zachowała się pełna historia wydarzeń. Drugim ograniczeniem był budżet i zakres projektu – w wielu miejscach analitycy PwC wskazują, że danego wątku nie analizowali ze względu na ograniczenia projektowe.

Podczas gdy Phineas informuje, że dostał się do sieci za pomocą exploita na urządzenie sieciowe, PwC wskazuje, że nie znalazło oczywistych śladów pierwotnej infekcji z uwagi na brak logów. Informuje za to, że w przeskanowanej poczcie banku znalazło kilka przykładów ogólnych ataków oraz co najmniej jeden atak dedykowany – złośliwy kod dołączony do wiadomości poczty elektronicznej, korzystający z domeny sterującej założonej tuż przed atakiem. Sam Phineas komentuje, że być może nie był jedynym włamywaczem w sieci banku.

Co do kolejnych kroków obie strony w pełni się zgadzają – Phineas przeszedł do klasycznego działania włamywacza, czyli rozpoznania sieci i penetracji jej dodatkowych obszarów.

7 stycznia 2016 bank zorientował się, że kilka przelewów SWIFT zawiera błędy. To pozwoliło zidentyfikować fakt, że ktoś buszuje w jego sieci. 19 stycznia 2016 do analizy incydentu wynajęto PwC. Z 10 kluczowych systemów banku aż 7 znajdowało się pod kontrolą włamywacza. Atakującemu chodziło zarówno o kradzież informacji, jak i pieniędzy. Zgadza się to z wersją przedstawioną przez włamywacza. Sam Phineas przyznaje, że nie miał żadnego doświadczenia z systemem SWIFT i aby nauczyć się jego obsługi, zaczął od wyszukania plików z ciągiem „SWIFT” w nazwie i ich pobrania. Nie znalazł tam jednak wystarczająco szczegółowych instrukcji, dlatego na stacjach roboczych pracowników zajmujących się przelewami zainstalował złośliwe oprogramowanie, które zapisywało naciskane klawisze i robiło zrzuty ekranów. Jak twierdzi, zgromadzona w ten sposób wiedza bardzo mu pomogła. Pracownicy używali Citrixa, by łączyć się do usługi firmy Bottomline, gdzie obsługiwali interfejs systemu SWIFT. Do autoryzacji przelewu potrzebne były potwierdzenia trzech osób, ale Phineas przejął kontrolę nad wszystkimi trzema kontami.

Jak sam podkreśla, Phineas nie miał bladego pojęcia, jak używać systemu SWIFT i uczył się w trakcie próby kradzieży. Pierwsze przelewy udało mu się zlecić prawidłowo, jednak w kolejnych popełnił błędy, które go zdradziły. Najpierw podał zły kod waluty dla przelewów międzynarodowych, a w kolejnej próbie przekroczył limit transferów dla przelewów przyspieszonych. Oba błędy zostały zauważone przez pracowników banku, którzy zgłosili anomalie i zablokowali możliwość dalszej kradzieży.

Phineas pisze, jak wygodnie pracowało mu się z PowerShellem i raport PwC to potwierdza. Najstarsze wykryte ślady aktywności włamywacza w systemach firmy sięgają 8 grudnia 2015, jednak brak wcześniejszych logów nie wyklucza, że do włamania mogło dojść przed tą datą. Znaleziono między innymi ślady skanowania serwerów przez włamywacza z lipca 2015.

Między godziną pierwszej aktywności na pierwszym z zainfekowanych serwerów a uruchomieniem złośliwego kodu na kontrolerze domeny minęło 39 minut.

Raport PwC potwierdza, że włamywacz pilnie studiował ciekawe dokumenty firmy. Zwróćcie uwagę na nazwy plików.

Raport potwierdza także intensywne korzystanie z keyloggerów i próby dostania się do poczty pracowników. W dokumencie znajdziecie również analizę fragmentów skryptów i narzędzi użytych przez włamywacza.

PwC potwierdza ponadto, że do przelewów SWIFT doszło już 5 stycznia 2016, podczas gdy pierwszy przelew odrzucony został 6 stycznia wieczorem. Nie znajdziemy tam jednak informacji o wysokości strat poniesionych przez bank na skutek nieautoryzowanych transakcji. Raport zawiera oczywiście także sporą sekcję rekomendacji – zalecamy jej lekturę bankowym obrońcom.

Podsumowanie

Nie wiemy, dlaczego do publikacji danych doszło dopiero 3 lata po włamaniu. Nie wiemy też jeszcze, czy wśród klientów banku znajdują się Polacy (wstępny rzut oka na dostępne informacje nie wskazuje na bezpośrednie powiązania klientów z naszym krajem). Wiemy jednak, że to kolejny ciekawy przykład pokazujący, jak prosto jest włamać się do poważnej instytucji i – mamy nadzieję – kolejny wyraźny sygnał, że czas naprawdę zadbać w firmach o podstawy bezpieczeństwa. Lista rekomendacji z raportu PwC niech będzie drogowskazem, w którym kierunku podążać, by nie zostać bohaterami kolejnego wycieku.

Zrozumieć rosyjski wywiad. Rosnąca rola GRU w mediach społecznościowych

Data: 17.11.2019 11:56

Autor: ziemianin

cyberdefence24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rosja #polska #usa #gru #cyberbezpieczenstwo #cyberataki #socialmedia #mediaspolecznocciowe #facebook #dezinformacja #fakenewsy

Rosyjskie operacje prowadzone na platformach mediów społecznościowych mają swe korzenie w ugruntowanej od dziesięcioleci radzieckiej strategii propagandowej – wynika z raportu opublikowanego przez Stanford. Ich charakter zmieniał się wraz z rozwojem ery cyfrowej oraz ewolucją social mediów.

Zrozumieć rosyjski wywiad. Rosnąca rola GRU w mediach społecznościowych

Na zlecenie Komisji ds. Wywiadu Senatu Stanów Zjednoczonych eksperci Stanford w raporcie „Potemkin Pages & Personas: Assessing GRU Online Operations” przeanalizowali dane, odnoszące się do postów zamieszczanych na platformach mediów społecznościowych, które zostały udostępnione przez władze Facebooka. Wszystko odbyło się w ramach badania operacji wpływu, prowadzonych przez służby rosyjskiego wywiadu GRU.

Raport stworzony przez ekspertów Stanforda i w sposób szczegółowy analizuje zbiór danych przekazanych przez Facebooka. Na podstawie zdobytych informacji specjaliści przeprowadzili ogólny przegląd taktyk i metod działania GRU, a także przedstawili zestaw danych statystycznych pokazujących działalność rosyjskiego wywiadu. Dodatkowo sporządzony został wykaz rodzajów operacji realizowanych przez rosyjskie służby. Wśród nich można wymienić na przykład tworzenie fikcyjnych profili publikujących fake newsy lub inne prorosyjskie treści, działania dezinformacyjne wymierzone w Stany Zjednoczone bądź Ukrainę, a także operacje „hack and leak”, polegające na kradzieży informacji a potem ich publikacji.

Autorzy raportu wskazują, że ich celem jest uświadamianie społeczeństwa na temat złośliwych operacji prowadzonych w ramach social mediów oraz wgląd w działania GRU w kontekście „szerszego środowiska informacyjnego”.

Tło i kontekst

Główny Zarząd Wywiadowczy, zwany potocznie GRU, podlega rosyjskiemu ministrowi obrony i odpowiada za prowadzenie szeroko zakrojonych operacji wywiadowczych. Jest upoważniony do realizacji specjalistycznych zadań przy wykorzystaniu kapitału ludzkiego (np. operacje psychologiczne) oraz technologicznego (m.in. cyberataki).

„Rozprzestrzenianie się dezinformacji jest jedną z podstawowych praktyk działania w ramach walki informacyjnej i częścią szeregu mechanizmów operacji wpływu prowadzonych przez Rosję” – mówi treść raportu. Według autorów dokumentu tego typu działania GRU są w dużej mierze zgodne z ustalonym wzorem taktycznym znanym jako narrative laundering czy information laundering. Polega on na tworzeniu fikcyjnych historii, a następnie ich publikację oraz rozpowszechnianie poprzez tworzenie specyficznego „łańcucha cytatów” (citation chain), co w ostateczności ma sprawić, że dana wiadomość zostanie uznana przez użytkowników za wiarygodną.

Kolejnym sposobem działania rosyjskich służb jest tak zwany „boosterizm”, który charakteryzuje się tworzeniem treści, a następnie ich rozpowszechnieniem, jednak głównym celem tego typu operacji jest stworzenie przekonania, że stanowisko przedstawione w spreparowanej wiadomości reprezentuje „popularny punkt widzenia”.

Przykłady przedstawione w raporcie dobitnie pokazują, w jaki sposób strategie działania służb zmieniały się wraz z rozwojem ery cyfrowej, dostosowując swoje operacje do kolejnych osiągnięć technologicznych. Dzięki pojawieniu się mediów społecznościowych GRU mogło realizować kampanie wpływu na szeroką skalę, tworząc fikcyjne profile rozpowszechniające fake newsy.

„Kolejną praktyką działania GRU są włamania oraz złośliwe kampanie wycieków danych realizowane za pomocą cyberataków” – stwierdzono w raporcie. Według specjalistów Stanford kompetencje GRU w tym zakresie pokrywają się z obowiązkami innych rosyjskich służb specjalnych, co należy mieć na uwadze podczas badania problematyki rosyjskiej działalności w cyberprzestrzeni. „Rozróżnienie między kompetencjami tych służb wydaje się być dostrzegalne tylko dla podmiotów funkcjonujących wewnątrz nich” – czytamy w dokumencie.

Główne podejścia

Współczesne operacje wpływów realizowane przez Moskwę mają swoje korzenie w ugruntowanej od dziesięcioleci radzieckiej strategii propagandowej, polegającej na rozpowszechnianiu ujednoliconych publikacji. Tego typu operacje koncentrowały się przede wszystkim na tworzeniu długiej formy tekstu lub innego materiału zorientowanego na państwo, a następnie skutecznej kampanii rozpowszechniającej, wykorzystującej między innymi lokalne media.

W tym miejscu należy również podkreślić, że strategia działania GRU obejmuje także tworzenie think tanków i stron z „alternatywnymi wiadomościami”. Jak wskazano w raporcie – „te ośrodki analityczne i witryny medialne opierały się na tzw. personach, czyli fałszywych tożsamościach internetowych, które były utrzymywane przez określony czas lub działały na wielu innych platformach, próbując stworzyć wrażenie, że dany profil osoby jest w pełni prawdziwy”.

Następnie autorzy dokumentu podkreślają znaczenie operacji dezinformacyjnych prowadzonych przez Moskwę. „Zbiór kampanii dezinformacyjnych opisanych w tym dokumencie wydaje się być w dużej mierze porażką służb (…) GRU nie zrobiła nawet absolutnego minimum, aby osiągnąć wysoki poziom wiarygodności, z wyjątkiem niektórych treści zamieszczanych za pomocą Twittera” – wynika z raportu. To wszystko sugeruje, że w wielu przypadkach albo funkcjonariusze GRU nie koncertowali się na „dystrybucji społecznej” spreparowanych materiałów albo nie posiadali wystarczającego doświadczenia do prowadzenia tego typu operacji.

Jednak z drugiej strony eksperci zauważyli, że część kampanii zakończyła się sukcesem Moskwy. Mowa tutaj na przykład o operacjach propagandowych, mających na celu wykorzystanie środowiska medialnego do dystrybuowania propaństwowych treści za pomocą tradycyjnych źródeł informacji. Współcześnie zdecydowanie większą rolę odgrywają media społecznościowe, dzięki którym potencjalna wiadomość może dotrzeć do milionów odbiorców w niedługim czasie od jej publikacji.

W odniesieniu do złośliwych operacji GRU, w których wykorzystane zostały cyberataki specjaliści przywołali przykład amerykańskich wyborów prezydenckich z 2016 roku. Wówczas funkcjonariusze rosyjskiego wywiadu włamali się do systemów DNC z zamiarem zakłócenia przebiegu całej kampanii wyborczej. Podczas operacji próbowali wpłynąć również na nastroje społeczne oraz amerykańską scenę polityczną za pomocą manipulacji i wywierania wpływu na lokalne media. To wszystko obrazuje skalę zaangażowania GRU w ramach realizacji zadań na rzecz Kremla.

Most 25 kwietnia w Lizbonie

Data: 17.11.2019 11:18

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Most 25 kwietnia jest jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Lizbony. Ta dwupoziomowa konstrukcja licząca sobie dokładnie 2278 metrów długości łączy Lizbonę ze zlokalizowaną po drugiej stronie Tagu Almadą. Most, który doskonale widać z centralnej części stolicy Portugalii do złudzenia przypomina słynny Golden Gate z San Francisco.

#portugalia #lizbona #podrozujzlurkiem

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

Data: 17.11.2019 00:37

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoswiry #idioci #zwierzeta #ekoterroryzm #hiszpania #kroliki

„Mityczna Mia” to wegańska działaczka pochodząca z Wielkiej Brytanii. Na Instagramie obserwuje ją ponad 41 tys. użytkowników. To właśnie za pośrednictwem tego serwisu poinformowała, że wraz z innymi aktywistami udało jej się w niedzielę „uratować” 16 królików z fermy w hiszpańskiej gminie Gurb.

wideo

Aktywistka „uratowała” 16 królików. Doprowadziła do śmierci około 100 innych

"Rozwścieczeni pracownicy fermy mieli dusić aktywistów i okładać ich metalowymi prętami. Bójkę przerwała dopiero interwencja policji. Funkcjonariusze nakazali aktywistom opuścić teren fermy, odmawiając im obstawy. „Mityczna Mia” twierdzi, że jeden z farmerów do niej strzelił, czego dowodem mają być zdjęcia jej zakrwawionej twarzy"

– relacjonował serwis tvp.pl

"Rzecznik katalońskiej policji podaje, że tak naprawdę grupa aktywistów uwolniła 14 królików, a cała akcja miała bardzo poważne konsekwencje. Zamieszanie wywołane przez Brytyjkę i jej znajomych rozdrażniło króliki, które zaczęły rzucać się po klatkach. W ten sposób pięć samic w zaawansowanej ciąży uszkodziło sobie kręgosłupy i trzeba było je dobić. Inne zwierzęta poroniły"

– dowiadujemy się z relacji prasowych.

Większość królików wykradzionych przez aktywistów to karmiące samice. Ich brak sprawił, że trzeba było dodatkowo uśpić ok. 90 młodych, które nie mogłyby przetrwać bez matek.

Posłanka Zielonych o przekopie Mierzei Wiślanej: Woda z Wisły ucieknie do morza i będzie susza

Data: 17.11.2019 00:21

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zieloni #koalicjaobywatelska #przekopmierzeiwislanej #zegluga #wisla #rosja #elblag #morze #morzebaltyckie #idioci

– Przekop pomoże w odprowadzeniu wody z rzek do morza – tłumaczyła swój sprzeciw wobec przekopu Mierzei Wiślanej poseł Urszula Zielińska z Zielonych (Koalicja Obywatelska). Jej zdaniem mamy w Polsce do czynienia z suszą „na poziomie Egiptu”.

Posłanka Zielonych o przekopie Mierzei Wiślanej: Woda z Wisły ucieknie do morza i będzie susza

– Zdecydowanie sprzeciwiamy się budowie kanału – zadeklarowała Zielińska w rozmowie z Polskim Radiem dodając, że chciałaby namówić do tego sprzeciwu całą Koalicję Obywatelską.

– Powód tego jest oczywisty: polskie rzeki i zasoby wodne wymagają bardzo dużej ochrony, ponieważ mamy do czynienia na terenie Polski z olbrzymią suszą hydrogeologiczną – wyjaśniała.

.@Ula_Zielinska z [@Zieloni](/u/Zieloni): zdecydowanie sprzeciwiamy się przekopowi [#MierzejaWislana](/t/MierzejaWislana). Mamy do czynienia z bardzo głęboką suszą. Mamy zasoby wodne na poziomie Egiptu. Będzie jeszcze gorzej. 📽️🔻 pic.twitter.com/ShPnAWLd0l

— Radiowa Jedynka (@RadiowaJedynka) November 15, 2019

Na uwagę dziennikarki, która wskazywała, że przekop Mierzei Wiślanej nie pogłębi tej suszy polityk Zielonych odpowiedziała, że „przekop pomoże w odprowadzeniu wody z rzek do morza” oraz że „przekop próbuje traktować nasze rzeki jako kanały transportowe”.

Zielińska nie wyjaśniła, jak ma wyglądać ta zależność biorąc pod uwagę, że większość wód Wisły uchodzi bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej, nie przepływając przez Zalew Wiślany. Ten zaś ma bezpośrednie połączenie z Bałtykiem, z kolei ewentualny przepływ wody przez kanał żeglugowy będzie niewielki, ponieważ na kanale zostanie umieszczona śluza. Pominęła także fakt, że przekop Mierzei będzie wykorzystywany przez jednostki zawijające do portu w Elblągu bez konieczności żeglowania po rzekach w głębi lądu.

Dzięki przekopowi Mierzei Wiślanej port w Elblągu zyska bezpośrednie połączenie z Bałtykiem, jednostki pływające nie będą musiały przepływać przez terytorium Rosji (Enklawy Królewieckiej). Dla regionu oznacza to większe możliwości rozwoju. Zaś sprzeciwiają się inwestycji właśnie władze Rosji, powołując się między innymi na jej rzekomą szkodliwość środowiska.

Zielińska przedstawia się na Twitterze jako „ekopatriotka”.

Polin?

Data: 17.11.2019 00:14

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #banki #minister #kariera

Przeciętnie lub słabo mówiący po polsku minister finansów Tadeusz Kościński ma ( to też nie jest do końca pewne ) wykształcenie średnie. Żadnego dyplomu szkoły wyższej nie może nostryfikować bo go nie ma.

Polin?

W całym świecie funkcjonują dwie ścieżki kariery. Ogromna większość uczciwych ludzi szczebelek po szczebelku wspina się po drabinie kariery. Aplikując u nowego pracodawcy składa się papiery a w tym dyplomy ukończenia szkół. Ten model dominuje w cywilizowanym świecie. Ustawy precyzują wymagane wykształcenie w urzędach państwowych i samorządzie. Referent w gminie musi mieć conajmniej licencjat. W urzędach i w ZUS można spotkać zdumiewająco kompetentnych i szybkich w pracy urzędników.

Na ścieżce protekcyjnej ( nepotyzm, układy, plecy, bezpieka, korupcja ) przygłupa szybko wpycha się na wysoki stołek bo tak sobie życzą protektorzy lub protektor. W przypadku gdy protektorem jest właściciel prywatnej firmy on ponosi skutki swoich działań. Gorzej gdy politycy – macherzy rozdają publiczne pieniądze i daję decyzje w sprawach publicznych obsadzonym – zadaniowanym przygłupom.

W PRL o karierach decydowała PZPR i jej prawa ręka czyli bezpieki. "Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera" W ramach "zaciągu tysiąca " z chłopów i robotników uczyniono dyrektorów.

Gdy firmę czy bank zakłada bezpieka ona też usadawia na stołkach swoich ludzi.

O ojcu ministra Henryku Kościńskim wiadomo tylko tyle że był szefem bierutowskiego Biura Konsularnego Poselstwa na Węgrzech. Podejrzenie współpracy ze stalinowską bezpieką lub pracy dla bezpieki jest oczywiste. W czasach stalinowskich na ekskluzywne "polskie" placówki zagraniczne wysyłano praktycznie tylko żydów bo im Stalin ufał, powierzając im Polskę w arendę.

Bank Handlowy był w 100% obsadzany przez PZPR i bezpieki. Tam nie było żadnych przypadkowych ludzi. Obsadzano synów i córki prominentów PRL. Wszyscy mieli silnych protektorów i oficerów prowadzących. W dekadzie lat siedemdziesiątych a mniej w dekadzie lat osiemdziesiątych prominenci PRL, ludzie BH i bezpieka zdefraudowali ogromne sumy z gierkowskich kredytów. Jak to robiono precyzyjne opisuje "Peryferyjny Kapitalizm Zależny", dostępny w Google Books. Oczywiście bezpieka żadnych dokumentów do takich spraw nie sporządzała. Najważniejsza agentura PRL miała dokumentacje tylko w Moskwie.

Polska nie ma żadnych służb. Kościńskiego "sprawdzono" tak samo jak "krystalicznego" Mariana Banasia !

Minister finansów Kościński był dyrektorem ważnej ekspozytury Banku Handlowego w Londynie, kiedy według ustaleń kontroli NIK Polska w latach 1991-1992 poniosła gigantyczne straty z tytułu operacji dewizowych tego banku.

2 kadencja, 100 posiedzenie, 1 dzień (05.02.1997)

Wikipedia: "Po 1945 Bank Handlowy został głównym polskim korespondentem banków zagranicznych, a w 1964 uzyskał oficjalnie monopol na obsługę transakcji polskiego handlu zagranicznego. Spowodowało to w konsekwencji zbudowanie największej spośród ówczesnych polskich instytucji finansowych sieci banków korespondentów, otwarcie oddziału w Londynie, przedstawicielstw zagranicznych w Nowym Jorku, Moskwie, Belgradzie, Rzymie i Berlinie oraz filii w Wiedniu, Luksemburgu i Frankfurcie. Po 1989 bank stracił uprzywilejowaną pozycję w handlu zagranicznym i zaczął przekształcać się stopniowo w bank handlowy, otwierając liczne oddziały w kraju.

W okresie przemian ustrojowych bank odegrał istotną rolę w skandalu Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Znaczna część operacji walutowych FOZZ prowadzona była właśnie za pośrednictwem Banku Handlowego. Podczas kontroli przeprowadzonej w banku przez NIK w latach 1991-1992 stwierdzono liczne nieprawidłowości ujawnione w protokole pokontrolnym Działalność dewizowa Banku Handlowego, którego autorem była inspektor Halina Ładomirska. W raporcie wykazano, że w okresie kontroli bank prowadził działalność dewizową na szkodę polskiej gospodarki i oszacowano straty w ciągu tych dwóch lat na 5-10 mld dolarów"

Do zbadania są hipotezy pracy dla WSI, Moskwy, City, Żydów, Rotschilda . . .

To banki i fundusze hedgingowe mogą zarobić najwięcej na transformacji energetycznej. Zdziwieni?

Data: 16.11.2019 23:47

Autor: ziemianin

pb.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #energetyka #biznes #niewygodneinfo

Ochrona środowiska? Klimat? A może jednak potężne pieniądze do zarobienia? Co tak naprawdę jest głównym motorem determinującym tempo zmian we współczesnej energetyce? Gdy spojrzymy na temat szerzej, to okaże się, że efektem eko-transformacji jest nie tylko zmniejszona emisja CO2 do atmosfery. To również miliardy euro / dolarów "kosztów pozyskania finansowania", które producenci energii muszą płacić, jeśli chcą inwestować w nowe technologie. Na końcu tego łańcucha stoją potężne banki i niedostępne dla zwykłych śmiertelników fundusze hedgingowe.

To banki i fundusze hedgingowe mogą zarobić najwięcej na transformacji energetycznej. Zdziwieni?

W przygotowanym w ubiegłym tygodniu przez Ministerstwo Energii projekcie "Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku" czytamy, że transformacja w polskiego sektora elektroenergetycznym w ciągu najbliższych 20 lat będzie kosztowała 140 mld euro (ok. 600 mld zł uwzględniając dzisiejsze kursy przeliczeniowe). Efektem tak kosztownych inwestycji ma być zmniejszenie emisji dwutlenku węgla o 45 proc. względem emisji, jakie miały miejsce w 1990 roku.

W kontekście powyższego kluczowe jest pytanie o to, kto ma tę transformację finansować? Czy będą to konsumenci? Polskie gospodarstwa domowe? – Co do tego niestety nie mam wątpliwości. Zapowiadane od kilkunastu miesięcy "uwolnienie" cen energii dla Polaków będzie tego najlepszym dowodem.

Jednak nawet regularne podwyżki rachunków za energię nie pokryją gigantycznego zapotrzebowania spółek energetycznych na pieniądze. Koszt transformacji rzędu 140 mld euro do 2040 roku nie da się sfinansować tylko podwyżkami cen prądu dla odbiorców końcowych. Potrzebne są jeszcze inne, zewnętrzne źródła.

Zarządzający największymi bankami inwestycyjnymi oraz niedostępnymi dla zwykłych śmiertelników funduszami hedgingowymi już zacierają ręce. Światowa narracja o potrzebie ograniczania emisji CO2 będzie napędzała popyt na pieniądz potrzebny do realizacji tego pomysłu. A pieniądz ten jest w posiadaniu wspomnianych banków i funduszy. Z racji tej, że stoją one na końcu "finansowego łańcucha pokarmowego", będą również czerpały największe benefity. Patrząc z tej perspektywy może im zależeć na przyspieszeniu procesów eko-transformacji, czego wypadkową może być np. ciche wspieranie aktywistów lub polityków, których głównym zadaniem jest walka o klimat. Im więcej takich osób będzie działało w przestrzeni publicznej, tym – prawdopodobnie – zyski z tytułu finansowania transformacji energetycznej będą większe.

Źródła informacji:

ME: koszt transformacji sektora elektroenergetycznego do 2040 r. to 140 mld euro PB.pl

Hedge funds and Wall St banks cash in on carbon market’s revival FT.com

Marszałek z PO chce dziękować senatorom z USA. Tym samym, którzy wzywali nas do zapłaty roszczeń

Data: 16.11.2019 23:41

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #usa #polityka #niewygodneinfo

Pierwszy pomysł Tomasza Grodzkiego, nowego marszałka Senatu, uważam za kompletnie chybiony, by nie powiedzieć – szkodliwy. Grodzki planuje bowiem pojechać do USA i osobiście podziękować amerykańskim senatorom za wyrażenie kilka lat temu "zaniepokojenia sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego" w liście do Beaty Szydło. Problem w tym, że Grodzki planuje dziękować tym samym senatorom, którzy nie tak dawno wzywali Polskę do wypłaty Żydom rekompensat za mienie przejęte przez nazistów, a następnie znacjonalizowane przez komunistów.

Marszałek z PO chce dziękować senatorom z USA. Tym samym, którzy wzywali nas do zapłaty roszczeń

Kilkanaście dni temu nowy ambasador Izraela w Polsce przypomniał się w temacie tzw. roszczeń żydowskich. W wywiadzie dla Radia Zet stwierdził, że "w końcu musi się znaleźć jakieś porozumienie" w tej kwestii. Jakie dokładnie? Niestety nie dookreślił.

Temat roszczeń żydowskich, tak intensywnie wałkowany przez cały 2018 i pierwszą połowę 2019 roku, niebawem może znowu powrócić na agendę głównych serwisów informacyjnych, a poczyniona przez izraelskiego ambasadora wzmianka o tym problemie może być zaledwie wstępem do nowej, skoordynowanej akcji dyfamacyjnej. W tym kontekście pomysł Tomasza Grodzkiego, nowego marszałka Senatu z ramienia Platformy Obywatelskiej, aby polecieć do USA i osobiście podziękować amerykańskim senatorom za to, że kilka lat temu wyrazili oni w liście do Beaty Szydło "zaniepokojenia sytuacją wokół Trybunału Konstytucyjnego", jest najzwyczajniej w świecie głupi. Dlaczego?

Otóż senatorowie USA, którym tak ochoczo chce dziękować Grodzki, w 2018 roku poparli stanowisko World Jewish Restitution Organization (WJRO) i wezwali polski rząd do wypłacenie żydowskim ofiarom II wojny światowej oraz ich rodzinom finansowych rekompensat za mienie przejęte przez nazistów, a następnie znacjonalizowane przez komunistów. Z kolei w sierpniu tego roku aż 88 spośród 100 senatorów USA podpisało się pod listem kierowanym do sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo, w którym zażądali, aby władze USA wywarły nacisk na Polskę w sprawie "zwrotu mienia ofiar Holocaustu".

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że pojawienie się Grodzkiego, jako przedstawiciela polskich władz w amerykańskim senacie wywoła prawdziwą falę zapytań i monitów nie w sprawie stanu polskiej demokracji, lecz w kwestii przyjęcia przez Polskę ustawodawstwa, którego celem – mówiąc skrótowo – miałoby być zadośćuczynienie Żydom za krzywdy wyrządzone przez Niemców i Rosjan.

Marcin Makowski, dziennikarz i publicysta wp.pl / "Do Rzeczy", pisze, że "ostatnią rzeczą, jaką powinien robić nowy marszałek, jest lecieć do USA i im (senatorom) za cokolwiek dziękować". W kontekście wcześniejszych wystąpień amerykańskich senatorów w pełni się z tą opinią zgadzam. Pytanie czy odpowiednia refleksja na ten temat pojawi się również w głowie marszałka Grodzkiego? Czy też zdecyduje się on na udział w politycznej szopce, w której będzie chciał dziękować za zainteresowanie sprawą Trybunału, kosztem wystawienia siebie oraz kraju, który reprezentuje, na bezpardonowe ataki w/s żydowskich roszczeń?

Źródła informacji:

Marszałek Tomasz Grodzki wybiera się do USA. Chce podziękować senatorom

Marcin Makowski

Ludzie palą Koran w Norwegii - policja próbuje ich brutalnie zatrzymać + Ankieta Czy Lubisz Islam

Data: 16.11.2019 23:07

Autor: R20_New

liveleak.com

Kilku norweskich protestujących zostało ułożonych na ziemi podczas demonstracji w Kristiansand po południu 16 listopada 2019 r. Chaos rozpoczął się, gdy mężczyzna zaczął palić Koran.

Protestujący pochodzili głównie z SIAN (Stop Islamizing of Norway). Przed demonstracją ogłosili, że podpalą Koran. Policja powiedziała SIAN, że nie pozwolą na to. Pojawiło się około 500 protestujących.

Gdy Koran został wrzucony do kosza na śmieci, inny członek Sian zaczął palić książkę. Następnie kontr-protestujący przedarli się przez barykady i wybuchła pełna walka. Członkowie Sian zostali porwani samochodami policyjnymi.

#norwegia #zamordyzm

Łatwiej zanocujesz na dziko w Lasach Państwowych

Data: 16.11.2019 17:36

Autor: raptor

lasy.gov.pl

Lasy Państwowe wyznaczyły specjalne obszary leśne o łącznej powierzchni ponad 65 tys. ha, gdzie miłośnicy bushcraftu i survivalu będą mogli uprawiać swoje hobby bez obaw o naruszenie ustawy o lasach. Pilotażowy program ruszy w kilkunastu regionach Polski już 21 listopada. – Efekty ocenimy za rok, ale to może być przełom. Usuwamy bariery niezrozumienia między różnymi grupami i wspólnie szukamy rozwiązań, które pozwolą wszystkim cieszyć się lasem w sposób bezpieczny dla nich i dla lasu – mówi Andrzej Konieczny, dyrektor generalny Lasów Państwowych.

#polska #zainteresowania #natura #survival #bushcraft #las

Dziwny przypadek człowieka w Indonezji, który może wzywać pszczoły poprzez medytację

Data: 15.11.2019 15:53

Autor: R20_New

youtube.com

Pewien mężczyzna w Indonezji wykazał dziwną moc, ponieważ mógł przywoływać do niego pszczoły poprzez medytację w ogrodzie.

Mężczyzna, Abdul Goni, mieszkaniec dzielnicy Mayangan, Probolinggo we wschodniej Jawie, został sfilmowany 15 listopada, medytując na kolanach i narysując setki pszczół na dłoniach i nogach.

Podobno zajęło mu to tylko 5–10 minut, by przyciągnąć do niego tyle pszczół.

#ciekawostki #ludzie #indonezja #swiat #pszczoly

PIS pomógł wybrać skrajną lewaczkę na przewodniczącą sejmowej komisji rodziny.

Data: 15.11.2019 12:56

Autor: stawo73

naszdziennik.pl

Głosami posłów PiS na szefa sejmowej komisji rodziny wybrano aborcyjną aktywistkę Magdalenę Biejat.

Prawo i Sprawiedliwość, deklarujące w kampanii wyborczej kierowanie się katolicką nauką społeczną, a także troską o rodzinę, zakpiło ze swoich wyborców. W myśl ponadpartyjnego porozumienia na czele jednej z najważniejszych sejmowych komisji – Polityki Społecznej i Rodziny – stanie poseł Magdalena Biejat, wybrana z listy lewicy, z partii Razem.

#polityka #neomarksizm #aborcja #rodzina #pis #razem

Czarne dziury oceanu.

Data: 15.11.2019 12:42

Autor: aborygo

mlodytechnik.pl

Punkt Nemo to oceaniczny biegun niedostępności, położony najdalej od jakiegokolwiek lądu. Wziął swą nazwę od Kapitana Nemo – bohatera powieści Juliusza Verne’a "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi", co oznacza, że ekstremalnie trudno tam się dostać. Jednak zdobycie Nemo jest i tak bułką z masłem w porównaniu z niedostępnością tajemnic oceanicznej głębiny.

#ciekawostki #ocean #ziemia #wiedza

Vasco da Gama – żeglarz i morderca. Życie wielkiego odkrywcy

Data: 15.11.2019 08:28

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Wielkie odkrycia geograficzne kojarzą się głównie z trzema żeglarzami: Krzysztofem Kolumbem, Ferdynandem Magellan oraz Vasco da Gamą. Morskie wyprawy wszystkich wymienionych miały ogromne znaczenie, ale to właśnie Vasco da Gama dokonał tego o czym marzyli inni: znalazł drogę morską do Indii.

#historia #portugalia #ciekawostki

Rockstar przeprasza i łata Red Dead Redemption 2 na PC

Data: 15.11.2019 01:47

Autor: false_nine

benchmark.pl

Już kilka godzin po premierze Red Dead Redemption 2 wiele mówiło się nie o samej rozgrywce i pięknej oprawie graficznej, ale o szeregu problemów. Wymagania sprzętowe okazały się bardziej wygórowane niż zapowiadano i do zabawy na wyższych ustawieniach potrzeba nie byle jakiego komputera. Najgorsze były jednak błędy powodujące problemy z uruchomieniem gry. Dodają do tego kilka innych bugów okazało się, że Rockstar nie przygotował się na premierę najlepiej. Na szczęście nie zamierza chować głowy w piasek.

#gry #rdr2 #rockstargames #newsy

Game Pass na PC z nowymi grami

Data: 15.11.2019 00:30

Autor: Deadlyo

gry-online.pl

Microsoft poinformował o rozszerzeniu katalogu gier dostępnych w ramach usługi Xbox Game Pass. Trafi do niej przeszło pięćdziesiąt kolejnych tytułów, w tym m.in. Takie hity, jak Wiedźmin 3: Dziki Gon, Rage 2 czy Yakuza 0. Dodatkowo trzymiesięczny abonament można obecnie wykupić z naprawdę dużym rabatem.

W czasie trwającej imprezy X019 w Londynie firma Microsoft zapowiedziała, że usługa Xbox Game Pass zostanie objęta atrakcyjną promocją. Od dziś (14 listopada) za trzy miesiące Xbox Game Pass Ultimate trzeba będzie zapłacić zaledwie 4 złote (z oferty mogą jednak skorzystać tylko nowi użytkownicy. Przypominamy tu, że mowa o wariancie, który obejmuje dostęp do pecetowej i konsolowej wersji przepustki, a także subskrypcji Xbox Live Gold. Na niektórych rynkach bonusowo otrzymujemy także miesiąc EA Access, trzy miesiące Discord Nitro oraz półroczny abonament Spotify Premium. Wzbogaceniu ulegnie także katalog gier dostępnych w ramach Game Passa – oferta powiększy się o przeszło pięćdziesiąt tytułów. Już teraz możemy zagrać w pierwszoosobową strzelankę Rage 2, zaś przed końcem roku dołączą do niej m.in. Wiedźmin 3: Dziki Gon oraz Darksiders 3. W 2020 r. w Game Passie znajdą się także liczne tytuły z cyklu Final Fantasy oraz trzy produkcje z serii Yakuza (Zero i Kiwami 1/2 – przy czym te ostatnie po raz pierwszy w historii będą dostępne na platformie Microsoftu.

Tak więc, korzystając za 4zł na 3 miesiące, możemy pograć w naprawdę ogrom gier.

Zaczynając od nowego "The Outer World" przechodząc prez serię "Gears" i kończąc na "Wiedźmin 3"

A to wszystko za śmieszne pieniądze

#pcmasterrace #microsoft #gry #tojestokazja #lepszenizfallout76

O szlachetny urzędzie celny, zali zapłacę ja należności? Uszlachetnianie bierne

Data: 14.11.2019 06:19

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

To, że towar niekiedy się psuje, nie dziwi nikogo. Czasami dzieje się to jeszcze w okresie gwarancji, czasami już po niej a mimo to zależy nam, aby naprawić ten towar. Sprawa wydaje się banalna, wystarczy tylko porozumieć się ze sprzedawcą. Co jednak w przypadku, gdy towar został zakupiony poza granicami Unii Europejskiej? Czy tam są mniej uczciwi sprzedawcy i nie uznają nam reklamacji? Nie, oczywiście, że nie. Nie w tym rzecz, problemem może stać się … odprawa celna.

Co się stanie z Twoim zdrowiem, jeśli będziesz często jadał czosnek

Data: 13.11.2019 23:37

Autor: ziemianin

marekskoczylas.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #czosnek #medycyna

Czosnek to nie tylko smaczny dodatek do codziennej żywności, którego używamy w naszej kuchni. Roślina ta także na potężny wpływ na nasze zdrowie. Czosnek był używany jako lek od tysięcy lat przez Egipcjan, Chińczyków, Greków i Rzymian. Dowiedz się więcej o wielu zdrowotnych właściwościach czosnku.

Co się stanie z Twoim zdrowiem, jeśli będziesz często jadał czosnek (wideo)

Szpital w Jastrzębiu zawiesił pracę oddziału pediatrycznego. Kosztował 6 mln zł i . . .

Data: 13.11.2019 23:16

Autor: ziemianin

r.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szpital #sluzbazdrowia #lekarze #pielegniarki #zdrowie #dzieci

Wystarczyło odejście dwóch lekarzy pediatrów, by zaledwie po 4 miesiącach od otwarcia jednego z najnowocześniejszych oddziałów dziecięcych na Śląsku[/b] – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju – zawiesić jego działalność! Czy miało sens wydawać na niego 6 mln, skoro mali pacjenci trafiają teraz na oddziały do Rybnika, Żor czy Rydułtów?

Szpital w Jastrzębiu zawiesił pracę oddziału pediatrycznego. Kosztował 6 mln zł i otwarto go zaledwie 4 miesiące temu?

Szpital w Jastrzębiu zawiesił od poniedziałku oddział pediatryczny. Po co go otwierano kosztem 6 mln zł zaledwie 4 miesiące temu?

Wystarczyło odejście dwóch lekarzy pediatrów, by zaledwie po 4 miesiącach od otwarcia jednego z najnowocześniejszych oddziałów dziecięcych na Śląsku – w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju – zawiesić jego działalność!

Stało się to dokładnie z dniem 4 listopada, czyli w miniony poniedziałek. Koszt przenosin oddziału i wyposażenia z budynku przy ulicy Krasickiego do głównego budynku szpitala pochłonął 6 milionów złotych. 31 maja oficjele z wicemarszałkiem województwa (województwo dołożyło do inwestycji 1,3 mln zł), posłami, przecinali wstęgę, chwaląc się tym miejscem. Niestety, kilka tygodni temu pojawiła się informacja na stronie szpitala, która zdenerwowała pacjentów.

– Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju, z przykrością informuje, że 18 października 2019 r. nastąpiło ograniczenie przyjęć do Oddziału Pediatrycznego, a świadczenia są udzielane wyłącznie w trybie ostrodyżurowym. Obecna sytuacja kadrowa zmusza niestety szpital do wszczęcia procedury czasowego zawieszenia funkcjonowania Oddziału Pediatrycznego na okres 3 miesięcy. Nastąpi to z dniem 4 listopada – napisano w oświadczeniu szpitala.

Aby otworzyć oddział z 20 łóżkami potrzeba było mieć lekarza zarządzającego, kilku asystentów, a także co najmniej 10-12 gotowych do wypełnienia dyżurów, aby wypełnić założenia oferty jego funkcjonowania zaakceptowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Zgodnie ze złożoną do Narodowego Funduszu Zdrowia ofertą powinniśmy zapewnić obsadę lekarską na około 1105 godzin miesięcznie, natomiast na dzień dzisiejszy nie spełniamy tego wymogu. Skupiamy się przede wszystkim na pozyskaniu lekarza zarządzającego oraz lekarzy asystentów do współpracy – informuje Marcelina Kowalska, rzecznik WSS nr 2 w Jastrzębiu-Zdroju.

Czy miało sens wydawać 6 mln zł na oddział nie mając pewności, że da się zapewnić jego długotrwałe funkcjonowanie?Zwłaszcza, że już raz został zawieszony z tego samego powodu! Wcześniej zawieszono go od 1 kwietnia 2018 roku. Początkowo miał nie działać tylko do 30 czerwca, później do października, ale nie udało się terminu dochować. Procedury i znalezienie kadry zajęło więc ponad rok. Otwarcie nastąpiło w nowym miejscu na początku czerwca tego roku, ale wystarczyło, że zabrakło lekarza zarządzającego, by oddział przestał działać! Okazuje się, że szpital już w dniu otwarcia miał zagwarantowaną zaledwie minimalną obsadę lekarską. Potwierdza to rzecznik szpitala.

– Wznowiliśmy działalność oddziału, gdy tylko stało się to możliwe,jednak samego początku zespół pediatrów funkcjonował w składzie stanowiącym niezbędne minimum w związku z tym, nieustannie podejmowaliśmy wszelkie możliwe kroki, aby poprawić sytuację i pozyskać do pracy nowych lekarzy specjalistów i tym samym wzmocnić zespół. Przeprowadziliśmy szereg działań marketingowych, m.in. zamieszczając ogłoszenia w mediach społecznościowych i gazetach. Następnie systematycznie odbywaliśmy spotkania i rozmowy z pediatrami, którzy mogliby być zainteresowani pracą w nowo wybudowanym oddziale.

Zoolog: pozostawianie opadłych liści oznacza wiele korzyści przyrodniczych

Data: 13.11.2019 22:57

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #krakow #natura #nawoz #miasto #zielen #zwierzeta #ciekawostki

Opadłe liście są naturalnym nawozem organicznym, ich pozostawianie służy jakości gleby i wielu organizmom – podkreśla zoolog z Krakowa, dr Tomasz Figarski. Dodaje, że nawet drobne zmiany w zarządzaniu zielenią mogą dać łącznie wyraźny, korzystny efekt.

Zoolog: pozostawianie opadłych liści oznacza wiele korzyści przyrodniczych

Pozostawianie opadłych liści oznacza wiele korzyści – dr Tomasz Figarski współpracujący z Instytutem Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. "Opadające liście tworzą ściółkę, która w miarę akumulacji i rozkładu tworzy poziom organiczny gleby. Powstająca próchnica zasila glebę, a w konsekwencji rosnące w niej rośliny – w składniki odżywcze. Liście są więc naturalnym nawozem organicznym. Działanie przeciwne, dokładne wygrabianie opadłych liści, powoduje wyprowadzanie z ekosystemu zmagazynowanych w liściach składników pokarmowych, które powinny wrócić do gleby, dopełniając cyklu obiegu materii. Tego rodzaju działania, realizowane przez wiele lat, obniżają witalność ekosystemu i występujących w nim roślin" – mówi.

Ekspert dodaje, że warstwa opadłych liści skutecznie zatrzymuje i magazynuje wodę oraz ogranicza parowanie z gleby. To ważne dla ochrony gleby i żyjących w niej organizmów przed wysychaniem. Opadłe liście dobrze też izolują i niwelują wahania temperatur, chroniąc organizmy glebowe i rośliny przed przemarzaniem.

Warstwa opadłych liści ogranicza ubijanie wierzchniej warstwy gleby, co ma znaczenie dla znajdujących się płytko pod powierzchnią gleby korzeni drzew i krzewów. Znaczne zagęszczenie gleby w tej warstwie bywa przyczyną obumierania drzew.

Dr Figarski zwraca uwagę, że opadłe liście i powstała z nich próchnica dają schronienie i zapewniają pokarm wielu organizmom – bezkręgowcom, np. owadom i pajęczakom, jak i większym zwierzętom – gryzoniom czy jeżom. "Drobne organizmy glebowe (np. nicienie, wrotki, skoczogonki), choć często niewidoczne gołym okiem, pełnią kluczową rolę dla funkcjonowania ekosystemu i wpływają na inne poziomy troficzne. W liściach chętnie żerują ptaki – drozdy, strzyżyki, grzywacze, ptaki krukowate, dla których stanowią one jesienną i zimową spiżarnię. Parki pozbawione liści są ekosystemami zubożałymi pod względem bogactwa zamieszkujących je zwierząt" – tłumaczy.

Dr Figarski podkreśla, że nawet małe zmiany nawyków zarządców zieleni czy właścicieli ogrodów mogą dać dobry efekt. Wymienia garść uniwersalnych wskazówek, sugerując np., aby zamiast całych parków czy skwerów – liście wygrabiać jedynie z chodników, alejek, ścieżek rowerowych itp. oraz ich bezpośredniego otoczenia (w odległości 2-3 m z każdej strony).

Wśród innych wskazówek wymienia:

Dokładne grabienie liści kasztanowców, w związku z możliwością zimowania w nich poczwarek szrotówka kasztanowcowiaczka

Pozostawianie liści pod drzewami, krzewami, a ponadto w możliwie ustronnych, mało uczęszczanych miejscach, usypywanie pryzm liści o wielkości min. 10 m2, które warto nakryć gałęziami jako zabezpieczenie przed rozwiewaniem czy rozkopywaniem

Na utrzymywanych trawnikach – wygrabianie części liści tak, by pozostałe tworzyły luźną, nieciągłą warstwę

Na uczęszczanych terenach zieleni montaż tablic edukacyjnych o roli opadłych liści, co miałoby duży walor edukacyjny również dla właścicieli prywatnych posesji. Obecnie wiele liści ląduje w foliowych workach, jako odpady organiczne, a powinny raczej pozostać w ekosystemie

Odstąpienie od używania dmuchaw do sprzątania liści, które przyczyniają się do zwiększania problemu smogu m.in. poprzez ponowne podnoszenie opadłych pyłów. Całkowity zakaz używania tych urządzeń wprowadzono np. w aglomeracji warszawskiej. Od ich stosowania odstąpił też Wrocław

Jeśli część liści zostanie zgrabiona, warto je kompostować

Dr Figarski przypomina, że na ograniczenie grabienia liści decyduje się coraz więcej miast, m.in. Legionowo, Wrocław, Białystok, Szczecin, Kielce czy Rzeszów. Z kolei we Wrocławiu już drugi rok z rzędu organizowana jest akcja społeczna "liść to NIE śmieć". Jej organizatorem jest grupa społeczna ZIELEŃ WROCŁAWSKA, do której przyłączyły się inne organizacje i grupy społeczne – Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków, Stowarzyszenie Żywica, Fauna i Flora Popowic oraz Grupa Przyrodnicza Ostoja.

Kompletnie pijany sędzia z opuszczonymi spodniami leżał na chodniku w centrum . . .

Data: 13.11.2019 22:42

Autor: ziemianin

lublin112.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #sady #izbawytrzezwien #lublin #pijanysedzia #sedzia #Nadzwyczajnakasta

Do izby wytrzeźwień trafił sędzia jednego z sądów, którego znaleziono kompletnie pijanego na chodniku w centrum Lublina. Nie był w stanie ustać na nogach ani też określić miejsca pobytu.

cytat z Gówno Prawda "wybitny karnista zmagający się z problemem alkoholowym"

Na zdjęciu fot. Google Street View domniemane miejsce problemów alkoholowych "wybitnego karnisty"

Kompletnie pijany sędzia z opuszczonymi spodniami leżał na chodniku w centrum Lublina. Myślał, że jest w Krakowie

W ubiegły wtorek, około godziny 17, przechodzące al. Piłsudskiego w Lublinie osoby zwróciły uwagę na mężczyznę, który siedział na schodkach obok hotelu Victoria. Miał on do kolan spuszczone spodnie oraz bieliznę, a także widoczne na twarzy obrażenia, jakich doznał najprawdopodobniej upadając na chodnik. Ponieważ obok spacerowało sporo osób, w tym również nieletni, świadkowie powiadomili o wszystkim policję. Na miejsce skierowany został również zespół ratownictwa medycznego.

Początkowo osoby, które zainteresowały się jego stanem i wezwały pomoc, nie mogły się z nim porozumieć. Jednak na widok podjeżdżającego radiowozu mężczyzna nagle na chwile otrzeźwiał. Zaczął bowiem przeszukiwać kieszenie, po czym z jednej z nich wyciągnął legitymację. Jak przekazał nam jeden ze świadków, mężczyzna przedstawił się jako sędzia, po czym powiedział, że „jego w ogóle tutaj nie ma”.

– Idąc do pracy zauważyłem siedzącego na schodach koło kasyna mężczyznę. Miał całą porozbijaną twarz i spuszczone do kolan spodnie. Podszedłem do niego i zapytałem, czy potrzebuje jakiejś pomocy. Ten jednak odrzekł, że nie. Po chwili jednak usiłując wstać, spadł ze schodów i położył się na chodniku. Z dwoma przypadkowymi osobami próbowaliśmy go podnieść, jednak mieliśmy z tym duże trudności. Nie wiedziałem co mu jest, więc wezwałem karetkę – relacjonował nam świadek zdarzenia.

Ponieważ mężczyzna miał na twarzy liczne obrażenia, ratownicy medyczni udzielili mu pomocy. Nie można jednak z nim było nawiązać logicznego porozumienia. Po opatrzeniu przekazano go funkcjonariuszom policji. Po sprawdzeniu danych okazało się, że rzeczywiście jest to sędzia jednego z sądów. W takim przypadku, zgodnie z przepisami, sędzia nie może być, bez uprzedniej zgody sądu, zatrzymany lub aresztowany. Są jednak wyjątki, takie jak ujęcie na gorącym uczynku przestępstwa, lub jeżeli zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. Jednak o każdej takiej sytuacji niezwłocznie powiadomiony musi być prezes sądu, który może też nakazać natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego.

– Był w takim stanie, że nawet nie wiedział, gdzie się znajduje. Raz mówił, że jest w Radomiu, kolejnym razem, że w Krakowie. Wspominał też o zaparkowanym gdzieś w pobliżu samochodzie. Potem tylko wymachiwał swoją legitymacją – dodaje świadek.

Ponieważ 68-latek nie był w stanie utrzymać się na nogach, jak również wskazać swojego miejsca pobytu, policjanci po uzgodnieniu sprawy z przełożonymi, podjęli decyzję o przewiezieniu go do izby wytrzeźwień. Badanie alkomatem wykazało, że sędzia miał 2,3 promila alkoholu w organizmie.

Homo-poprawność

Data: 13.11.2019 19:49

Autor: PanzerBat

Dostałem banana na wykopie za napisanie recenzji o poruczniku kaburze. Dziś (po 2 tygodniach od tego postu) moderator przyczepił treść pod nieodpowiednie z powodu słowa pedał. Brak mi słów na moderatorów wykopu, post był umieszczony na tagu #kapitanbomba (i trzech innych powiązanych z walaszowskimi produkcjami: blokekipa, porucznikkabura). Nawiązując do kapitana bomby trudno nie mówić o ciśnięciu po pedałach. Socjalizm, LGBT i doszukiwanie się mowy nienawiści zeżarło im mózg do reszty. Odwołanie uznane za nieprawidłowe. Super portal.

#bekazwykopu #pedaly #walaszek

Ubezpieczeni z krótkim stażem dłużej poczekają na zasiłek chorobowy...

Data: 13.11.2019 18:26

Autor: FiligranowyGucio

prawo.pl

Nowy polskojęzyczny minister finansów ostro przystąpił do EKSTERMINACJI Polaków. Zaczął od najsłabszych, chorych i bezbronnych, tak jak robili to SSmani w obozach koncentracyjnych. Chce pozbawić chorych środków DO PRZEŻYCIA CHOROBY. Chory nie będzie miał prawa przez 3 MIESIĄCE do otrzymania zasiłku chorobowego, tzn. będzie pozbawiony prawa DO ZAKUPU LEKÓW, ŻYWNOŚCI, OPŁACENIA CZYNSZU, PRĄDU, GAZU, WODY. W praktyce oznacza to CELOWE UNIEMOŻLIWIANIE POWROTU DO ZDROWIA I PRZEŻYCIA CHOROBY I W KONSEKWENCJI ŚMIERĆ NA SKUTEK WYCIEŃCZENIA. Drugą Palestynę wprowadzają Polakom w przyśpieszonym tempie.

#zasilek #polska #polityka #ministerstwofinansow #afera #ludzie #zdrowie

Te wizy to jednak niezła ściema :(

Data: 13.11.2019 17:43

Autor: Thanos

mambiznes.pl

Mocno się zawiodłem, bo… one sa przyznawane tylko na max 90 dni. Czyli nie, że jedziesz na podbój Stanów, tylko po prostu mozesz wyjechać na 3 miesiace, ogarnac jakies kontakty, ale co wiecej? musisz wracać. blee… (może na staż to jakoś da rade, ale nic wiecej)

ponadto patrzcie na ten opis: mi to wyglada na inny rodzaj wiz po prostu a nie ruch "bezwizowy", pff… za takie coś, to ja serdecznie dziekuje. btw. podobno i tak USA mieli nam "zdjąć" te wizy, bo po prostu odrzucalność wniosków dla Polaków spadła poniżej tam 3% czy coś, wiec to żadna zasługa Rządu. no lipa straszna. dla mnie ruch bezwizowy to taki, że wsiadam w samolot i lece gdzie chce, na ile chce, a nie jakieś takie cyrki.

Przed wylotem do USA każdy, kto podróżuje w celach turystycznych, tranzytowych lub biznesowych musi zarejestrować się na stronie Programu Ruchu Bezwizowego. Ponadto należy pamiętać o dokonaniu wpłaty w wysokości 14 USD na wskazany w formularzu rachunek. Na akceptację wniosku należy oczekiwać do 24 godzin. Po otrzymaniu pozytywnej odpowiedzi można udać się do USA, natomiast w przypadku odmowy trzeba ubiegać się o tradycyjną wizę.

Jednak decydując się na ruch bezwizowy należy pamiętać, że po przybiciu na lotnisko lub do portu w USA odbędzie się standardowa procedura imigracyjna. Oznacza to, że urzędnik ma prawo odrzucić możliwość wejścia na terytorium USA (pomimo właściwego przeprowadzenia powyższej procedury). Do takiej sytuacji może dojść w przypadku braku biletu powrotnego, niewystarczającej sumy pieniędzy na koncie, pozwalającej na spokojny pobyt w USA czy też inne zachowania (także w mediach społecznościowych), które wskazywać by mogły na to, iż osoba przebywająca planuje zostać na stałe.

#wizy #usa #polska

Jako jedyny kraj w Europie stratę terytorium po wojnie uznaliśmy za słuszną

Data: 13.11.2019 13:37

Autor: ziemianin

wnet.fm

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #ukraina #bialorus #litwa #niemcy #rosja #polityka #historia

Dalekosiężny zamysł Jałty, dławiący w zasadniczy sposób aspiracje i żywotność żywiołu polskiego, tego „bękarta traktatu wersalskiego”, nadal jest skuteczny, mimo dziejowej przemiany 1989/90.

Jako jedyny kraj w Europie stratę terytorium po wojnie uznaliśmy za słuszną / Dariusz Brożyniak, „Kurier WNET” 64/2019

Złowroga data

Autor Dariusz Brożyniak

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, a na pewno w Europie, który swoją tak ogromną i brzemienną w skutkach historycznych, kulturowych i społecznych stratę terytorialną z 17 września 1939 r. uznał za słuszną i traktuje z pełnym zrozumieniem.

W tym to dniu bowiem wojska Armii Czerwonej sowieckiej Rosji napadły od wschodu na II Rzeczpospolitą. Napadły pod pretekstem obrony mniejszości narodowych przed skutkami przegranej przez Polskę wojny z Niemcami. Pretekstem do dzisiaj w szkolnych programach demokratycznych Niemiec aktualnym, choć fałszywym – tj. niemalże jednodniowo przegranej wojny.

Nie jest to bynajmniej jedyny relikt tamtego września.

Mocarstwa świata w pełni potwierdziły w Jałcie słuszność wytyczonej w tenże sposób przez Hitlera i Stalina, paktem Ribbentrop-Mołotow, nowej granicy Polski.

Tym samym 600 lat cywilizacji łacińskiej, zaprowadzonej jeszcze ręką Bolesława Chrobrego w Grodach Czerwieńskich, na Rusi Halickiej i Rusi Czerwonej, zostało z połowy II Rzeczypospolitej wykreślone razem z całą spuścizną unii polsko-litewskiej. Komunistyczna Partia bolszewickiej Zachodniej Ukrainy i Białorusi zyskały nieoceniony teren kształtowania polskojęzycznych kadr i bliskość Lublina do ich późniejszego przerzutu. To oni właśnie parę lat później ogłoszą Manifest Lipcowy PKWN i Tymczasowym Rządem zastąpią jedyny prawomocny Rząd RP na uchodźstwie w Londynie. Rząd zdelegalizowany wcześniej przez aliantów pod naciskiem Stalina.

We współczesnym życiu politycznym III RP ciągle jeszcze są aktywni ideowi, bezpośredni spadkobiercy tamtych zasłużonych działaczy KPZU i KPZB; taka rekomendacja do dziś nie przeszkadza karierom w wysokich gremiach Unii Europejskiej i w ogóle na europejskich salonach. Tych, którzy już na zawsze odchodzą, żegna się nadal z honorami na warszawskich Powązkach. To niewątpliwe konsekwencje nad wyraz podejrzanego i zgniłego okrągłostołowego kompromisu, przyjętego jednak z taką ulgą przez świat.

Na granicy spotkania w Brześciu nad Bugiem 22 września 1939 r. dwóch totalitarnych agresorów – niemieckiego i sowieckiego – stała się dla nich oczywista konieczność wymordowania przywódczej elity Polski. Po niemieckiej stronie w ramach „Intelligenzaktion” wymordowano krakowskich i lwowskich profesorów, w Oświęcimiu założono niemiecki obóz KL Auschwitz, gdzie przez dwa lata eksterminowano Polaków, zanim zarządzone przez Hitlera „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” spowodowało powstanie w Brzezince niemieckiego obozu zagłady Birkenau.

Centrum „Intelligenzaktion” stanie się jednak z czasem, ciągle w swej grozie odkrywany, kompleks KL Mauthausen-Gusen na terenie Austrii. Sowieci z kolei dokonali ludobójstwa na polskich oficerach rezerwy, którego symbolem stał się Katyń i liczba 22 tysięcy ofiar, a masowe wywózki do systemu gułagów dotknęły setki tysięcy urzędników II RP i ich rodzin. Dokonano tym samym swoistego i okrutnego „ciągu dalszego” eksterminacji Polaków z lat 30. z tych terenów I Rzeczypospolitej, których Piłsudski 700-tysięczną armią polską i symboliczną 3,5-tysięczną „pomocą” Petlury nie zdołał odebrać bolszewikom, zmuszony w 1920 roku zakończyć przed zimą swą zwycięską kampanię. Zemście i za „Cud nad Wisłą” stało się więc zadość.

50 lat po wybuchu II wojny światowej, w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego, a więc także na połowie II Rzeczypospolitej, powstało państwo Ukraina. Nie chcąc niczego zawdzięczać Sowietom, próbuje ono odwoływać się do 100-letniej tradycji samozwańczej, nigdy nie uznanej przez społeczność międzynarodową Ukraińskiej Republiki Ludowej graniczącej z Polską na Zbruczu i ze stolicą w Kijowie.

Bohaterem narodowym Ukrainy stał się jednak nie ataman URL, Symon Petlura, lecz Stepan Bandera, odpowiedzialny za sprawstwo kierownicze wołyńskiego ludobójstwa na Polakach, dokonane z niemieckiego obozu w Sachsenhausen, gdzie przebywał na specjalnych warunkach. Był on skazywany w II RP za morderstwa na tle terrorystycznym, lecz podobnie jak Adolf Hitler, nie brał osobistego udziału w masowych zbrodniach. Ludobójstwo na Wołyniu i operacje wojskowe OUN UPA były za to zdecydowanie na rękę sowietom, zasadniczo przyspieszając realizowaną czystkę etniczną na zagarniętym Polsce terytorium.

W budowę nowego bytu państwowego za wschodnią granicą Polski angażują się wyjątkowo ochoczo polscy postkomuniści, i to nierzadko właśnie z rodzinnymi tradycjami Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Mamy do czynienia z profanacją polskich ofiar, dewastacją i degradacją polskiego dziedzictwa kulturowego, szczególnie sakralnego, a uznanie prawne wszystkiego, co starsze niż 100 lat, za dobro narodowe Ukrainy, już ostatecznie ruguje ślady polskości z terenów zagarniętych przez sowietów 17 września 1939 r. Tak więc skutki drastycznej amputacji dokonanej we wrześniu 1939 roku przez Stalina na państwowym i jakże historycznie bogatym organizmie Polski, pozostają po 80 latach nadal w mocy ku zadowoleniu samej Rosji, straszącej dodatkowo białoruskim wojskiem i litewskim nacjonalizmem, ale mogą także nadal cieszyć wpływowe środowiska Stanów Zjednoczonych, a na pewno Niemiec i Austrii. Mimo „Enigmy” i krwawej, bohaterskiej ofiary Bitwy o Anglię czy Monte Cassino, nie było przecież dla Polaków miejsca w powojennej defiladzie. Niedawne warszawskie rocznicowe dudnienie, „poklepywania po plecach” nie zagłuszy tej pamięci, tak jak metafizyczne przemówienie wiceprezydenta USA, zapatrzonego w krzyż, nie zatrze goryczy usuwania z oświęcimskiego żwirowiska krzyży postawionych przez śp. Kazimierza Świtonia.

Dalekosiężny zamysł Jałty, dławiący w zasadniczy sposób aspiracje i żywotność żywiołu polskiego, tego „bękarta traktatu wersalskiego”, nadal jest skuteczny, mimo dziejowej przemiany 1989/90.

Ostatnie 30 lat znów wolnej Polski nie wytrzymuje przecież żadnego porównania z dynamiką, determinacją i entuzjazmem, a przede wszystkim skutecznością 20-lecia międzywojennego.

Wtedy Polska była prawdziwie wolna, oddychała tą bezdyskusyjną wolnością za cenę przelanej krwi polskiego żołnierza. Patriotyczne wychowanie, stanowiące fundament podstawy programowej ówczesnych szkół, nie budziło żadnych wątpliwości. Dramat przewrotu majowego i Bereza Kartuska (zatwierdzona z trudem i wielkimi oporami na rok), karykaturalnie porównywalne przez pewne środowiska dla usprawiedliwiania ukraińskiego terroryzmu, były desperacką próbą obrony suwerenności ledwie odzyskanego znów państwa o 1000-letniej historii i tradycji przed wciąż czającą się bolszewicką zarazą.

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, a na pewno w Europie, który swoją tak ogromną i brzemienną w skutkach historycznych, kulturowych i społecznych stratę terytorialną z 17 września 1939 r. uznał za słuszną i traktuje z pełnym zrozumieniem.

W wolnym od 30 lat państwie przyjmujemy nieoczekiwanie z pełną pokorą, za niegdysiejszymi komunistami, tak kontestowane w Polsce Ludowej przez środowiska patriotyczne i wolnościowe zdradzieckie rozstrzygnięcia Jałty.

Rozstrzygnięcia decydująco podżyrowane przez Stany Zjednoczone, pozbawiające nas przede wszystkim Lwowa i Wilna, a więc niekwestionowanego centrum polskiej tożsamości i dziedzictwa, na czym zawsze szczególnie zależało bolszewikom, a także sowietom właśnie 17 września 1939.

W Grobie Nieznanego Żołnierza ciągle jednak leży obrońca Lwowa, a 17 września jednak mówimy o rocznicy napaści sowietów na… Polskę. W Europie Zachodniej są znane podobne przypadki, choć nie na taką skalę. Spór o Alzację i Lotaryngię między Francją i Niemcami, czy o Południowy Tyrol między Austrią i Włochami przybrał jednak pragmatyczny i cywilizowany charakter. Szanuje się wzajemne dziedzictwo kulturowe, dba o dwujęzyczność i swobody odmiennych społeczności. Zostawia otwartą furtkę na wypadek powstania politycznych okoliczności dla ewentualnych negocjacji. My za to dopuszczamy do coraz wyraźniejszej „wymiany elit”, ciągle nie mając sił dla wstrzymania stałego exodusu Polaków na Zachód. Biorąc pod uwagę ponad milion wypchniętych z Ojczyzny przez juntę stanu wojennego rodaków, możemy odnotować już co najmniej 4-milionowy odpływ zaradnych i pracowitych młodych ludzi. W jeszcze wyraźnie homogenicznym kraju zaczynamy propagować nawet wielojęzyczność. Próbujemy wystawiać Niemcom słuszny rachunek, ale nikt nie ma jednak, jak dotąd, odwagi wystawić rachunku za sowiecką napaść i 45 lat zniszczeń pojałtańskim porządkiem.

17 września 1939 r. nie bez powodu nazwano IV rozbiorem Polski. Oby ten proces nie trwał nadal, choć takie nadzieje z pewnością w Europie jeszcze nie wygasły. Świadczy o tym chociażby mapa Niemiec z tymczasowo zaznaczoną wschodnią granicą, prezentowana na jednych z najbardziej prestiżowych, Międzynarodowych Targach w Hanowerze.

Pakt niemiecko-rosyjski, którego jedną z odsłon był właśnie 17 września 1939 r., w coraz to nowych przejawach niezmiennie trwa. Zmartwychwstały nagle pomysł „Wolnego Miasta Gdańska” został prędko uzupełniony także o „Wolne Miasto Szczecin”, przy zastanawiającej praktycznej bierności najwyższych władz.

W 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej Warszawa gościła 40 prominentnych przedstawicieli państw. Do pełnego obrazu dwóch agresorów i sporej grupy niemieckich kolaborantów wyraźnie brakowało przedstawiciela Rosji. W końcu bez paktu Ribbentrop-Mołotow i wcześniejszej produkcji broni dla Niemiec na terenie sowieckiej Rosji, ze złamaniem traktatu wersalskiego, nie doszłoby najprawdopodobniej do tej najtragiczniejszej w dotychczasowych dziejach wojny. Zmarnowano świetną okazję do bezpośredniego wypowiedzenia obecnym, wzorem Prezydenta Niemiec, całej bolesnej prawdy – aż do samego końca.

Praça do Comércio i łuk triumfalny w Lizbonie

Data: 13.11.2019 11:47

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Praça do Comércio (plac handlowy) to jeden z głównych placów w Lizbonie i jednocześnie jedno z najpiękniejszych miejsc w mieście. Majestatyczny plac handlowy otoczony jest z trzech stron, zjawiskowymi XVIII-wiecznymi budynkami, a od południowej strony otwiera się na rzekę Tag. To miejsce gdzie kilkaset lat temu przybijały barki wypełnione po brzegi przyprawami sprowadzanymi z zamorskich kolonii Portugalii, a okolica dudniła dźwiękami zliczających wszystko urzędników.

#portugalia #architektura

Niemcy: Wyższe kary dla kierowców, promocja carpoolingu

Data: 13.11.2019 11:45

Autor: swiatoze

swiatoze.pl

Pojawiła się również ważna zmiana w ruchu drogowym na rzecz środowiska – ministrowie proponują umożliwienie jazdy po pasie przeznaczonym dla autobusów samochodom osobowym, w których znajduje się przynajmniej trzech pasażerów. Skąd ta zmiana? Eksperci liczą na to, że przepis pozwoli na rozpromowanie idei carpoolingu, która zakłada wspólne podróżowanie osób na tej samej trasie.

#niemcy #motoryzacja

Intel - wykryto luki bezpieczeństwa TAA w procesorach Cascade Lake

Data: 13.11.2019 11:40

Autor: Severh

benchmark.pl

Nowe jednostki miały być wolne od wad. Rzeczywistość okazała się inna. Mało tego! Badacze są rozczarowani współpracą z firmą Intel i jej podejściem do luk bezpieczeństwa.

Firma Intel już od dwóch lat boryka się z problemami luk bezpieczeństwa w swoich procesorach. Rozwiązanie miały przynieść nowe, przeprojektowane jednostki Cascade Lake, ale… badacze odkryli tutaj kolejną podatność.

Wykryto nową lukę bezpieczeństwa w procesorach Intel

Badacze z Wolnego Uniwersytetu w Amsterdamie (zespół VUSec), Katolickiego Uniwersytetu w Lowanium w Belgii, niemieckiego Centrum Bezpieczeństwa Informacji Helmholtz i Politechniki w Graz w Austrii odkryli lukę Transactional Asynchronous Abort (TAA). Właściwie mówimy tutaj o nowym wariancie ataku MDS (Microarchitectural Data Sampling), który wykorzystuje niedoskonałości mechanizmu wykonywania spekulacyjnego (czyli przewidywania tego co będzie potrzebne procesorowi do obliczeń). Tym razem dotyczy on również nowych procesorów z rodziny Cascade Lake.

Luka pozwala na odczytanie poufnych informacji przechowywanych w procesorze, ale haker musi tutaj uzyskać fizyczny dostęp do komputera. Atak można przeprowadzić w najróżniejszych scenariuszach – począwszy od zainfekowanej strony internetowej, a skończywszy na maszynie wirtualnej atakującej inną maszynę na danym serwerze.

Intel wiedział o luce, ale jej nie zabezpieczył

Jak donosi serwis Wired, badacze poinformowali producenta o nowych lukach MDS już we wrześniu ubiegłego roku i część z nich została załatana w maju bieżącego roku. Problem jednak w tym, że nie zabezpieczono wszystkich dziur. Kaveh Razavi z Wolnego Uniwersytetu z grupy VUSec twierdzi, że producent pominął najniebezpieczniejszy wariant ataku, więc wprowadzone zabezpieczenia okazały się nieskuteczne.

Na prośbę Intela, informacje o niezabezpieczonej luce nie zostały ujawnione. Atak mógł zostać wykorzystany przez hakerów, więc badacze zgodzili się tutaj wstrzymać do opublikowania kolejnej poprawki bezpieczeństwa.

Intel podobno bagatelizował lukę, sądząc, że przeprowadzenie ataku może zająć kilka dni. Badacze udowodnili, że jest to znacznie szybszy proces – powyżej możecie zobaczyć filmik, gdzie ujawnienie hasła administratora zajęło… zaledwie 30 sekund.

Luka TAA nadal nie jest zabezpieczona?

Ostatnio Intel przygotował kolejną aktualizację mikrokodu. Naukowcy nie są jednak całkowicie pewni czy aktualizacja ta rozwiązuje wszystkie wykryte problemy. Zespół VUSec przykładowo twierdzi, że zabezpiecza ona sprzęt przed niektórymi atakami, ale nie przy wszystkich możliwych scenariuszach.

Poniekąd potwierdza to również sam producent we wpisie na swoim blogu – czytamy, że wprowadzona aktualizacja znacznie zmniejsza możliwości ataku, ale w specyficznych sytuacjach nadal jest on możliwy do przeprowadzenia. Luka ma zostać w pełni zabezpieczona przy okazji kolejnych aktualizacji mikrokodu.

Badacze nie są zadowoleni ze wspołpracy z Intelem

Zapowiedziano też poprawę współpracy z naukowcami. VUSec jednak sceptycznie podchodzi do tej deklaracji. Badacze są rozczarowani współpracą z firmą Intel i jej podejściem do luk bezpieczeństwa. Mało tego! Producent podobno po raz kolejny przekonywał ich do opóźnienia ujawnienia szczegółów. Tym razem odmówili.

#intel #technologia #bezpieczenstwo #it

Marek Sell — niezapomniany twórca antywirusa mks_vir

Data: 13.11.2019 09:23

Autor: dobrochoczy

dobreprogramy.pl

Wpis ten jest wspomnieniem życia Marka Sella, autora słynnego programu antywirusowego mks_vir, który zna niemal każdy Polak, który w latach 90. zetknął się z komputerem. Znawcy branży mawiali o nim: „Legenda polskiego świata komputerowego”. Jest to niewątpliwie prawdą, ponieważ ten wybitny informatyk wyprzedzał swoje czasy w naszym kraju. Szkoda tylko, że teraz tak mało pisze się o nim na portalach IT. Nie zrażając się jednak wzmiankowymi informacjami o Marku Sellu, postanowiłem szerzej opisać jego życiorys. Zapraszam zatem do lektury tej biografii wszystkich antywirusomaniaków i nie tylko. #bezpieczenstwoit #polska #internet #ludzie #mks_vir

Zobacz, jak planeta kupców i złodziei przemknęła na tle Słońca (wideo)

Data: 12.11.2019 22:00

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #astronomia #kosmos #merkury #nasa #slonce

Za nami najciekawsze zjawisko astronomiczne tego roku. Planeta Merkury przeszła przed tarczą słoneczną. Takie wydarzenie zdarza się tylko raz na kilka lub kilkanaście lat. Zobacz to wszystko na zdjęciach i filmach.

Zobacz, jak planeta kupców i złodziei przemknęła na tle Słońca (wideo)

Święto Niepodległości uświetniło jedno z najrzadszych zjawisk astronomicznych. Było to również jedno z niewielu tych, które możemy obserwować za dnia, a nie w nocy, ponieważ jest związane ze Słońcem. Doszło do jego zaćmienia, ale w bardzo niewielkiej skali.

Otóż Merkury, planeta, która znajduje się najbliżej Słońca, przeszła przed tarczą naszej dziennej gwiazdy. Jako że Merkury jest bardzo niewielki, ma średnicę 2,5 razy mniejszą od ziemskiej, to nie przysłonił Słońca tak bardzo, aby zapadły ciemności. Dlatego też zjawisko to nie nazywa się zaćmieniem lecz przejściem (tranzytem).

Merkury w postaci małej czarnej kropki przez kilka godzin przesuwał się na tle słonecznej tarczy. Zjawisko rozpoczęło się o godzinie 13:35, wówczas nastąpił pierwszy kontakt Merkurego z krawędzią słonecznej tarczy. 3 minuty później cały Merkury był już widoczny na tle Słońca.

Z biegiem czasu planeta wędrować od lewej (zachodniej) krawędzi słonecznej tarczy w kierunku centrum. Niestety, zanim dotarła do centralnej części tarczy, Słońce zdążyło już u nas zajść za horyzont. Jednak nic straconego, całe zjawisko było widoczne z przestrzeni kosmicznej, gdzie rejestrowała je sonda kosmiczna SDO.

Fenomen można było obserwować zarówno za pośrednictwem transmisji na żywo, jak i na własne oczy, ale wyłącznie przy użyciu specjalnych zabezpieczeń oczu, aby ich nie uszkodzić intensywnych światłem słonecznym. Najpopularniejszym sposobem było podziwianie zjawiska przez folię mylarową lub szkło spawalnicze.

Jeśli nie udało się nam zobaczyć tego fenomenu, np. z powodu kiepskiej pogody, następna okazja zdarzy się dopiero 13 listopada 2032 roku. Wtedy tranzyt będzie widoczny w pełnej krasie, a więc nie przerwie go zachód Słońca.

Merkury jest pierwszą planetą naszego Układu Słonecznego, a to oznacza, że znajduje się najbliżej Słońca. Właśnie z tego powodu obserwacje z powierzchni ziemi są poważnie utrudnione, a większa część wiedzy pochodzi z badań prowadzonych przez sondy kosmiczne.

Merkury znajduje się na tyle blisko Słońca, że wielu astronomów, w tym nawet Mikołaj Kopernik, nigdy nie widziało go na własne oczy. Obserwacje tej planety możliwe są wyłącznie na obszarze niezabudowanym, gdzie bardzo dobrze widoczny jest horyzont. Dobre warunki do obserwacji pojawiają się tylko kilka razy do roku, więc zazwyczaj przeszkadza w nich kapryśna pogoda.

Merkury jest najmniejszą planetą w naszym Układzie Słonecznym i ma prawie trzykrotnie mniejszą średnicę na równiku niż Ziemia, osiągającą 4879 kilometrów. Z wyglądu Merkury bardzo przypomina ziemski Księżyc. Jego atmosfera jest bardzo cienka a powierzchnia pocięta bardzo wieloma kraterami meteorytowymi.

Właśnie z powodu słabej atmosfery na planecie dochodzi do bardzo dużych wahań temperatury. Na półkuli wystawionej na promienie słoneczne temperatura potrafi sięgać nawet ponad 400 stopni, zaś na półkuli pogrążonej w cieniu spadać do minus 200 stopni.

Na Merkurym doba trwa aż 58 dni ziemskich, a rok niewiele więcej, 87 dni ziemskich. W ciągu niecałych 3 miesięcy Merkury obiega Słońce po orbicie pokonując w ciągu każdej sekundy około 40 kilometrów. Porusza się bardzo szybko, dlatego nadano mu imię rzymskiego boga kupców i złodziei, który był również posłańcem bogów.

Zaufana Trzecia Strona - Prosty, ale skuteczny atak na użytkowników Allegro trwa od 4 lat

Data: 12.11.2019 16:47

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#Allegro #komentarz #phishing #bezpieczenstwoit #atak #ZaufanaTrzeciaStrona

Dobry phishing nie musi być wyrafinowany technicznie. Wystarczy, że używa skutecznych mechanizmów psychologicznych. Świetnie pokazuje to prosty, ale skuteczny atak na użytkowników Allegro, działający 4 rok.

Zaufana Trzecia Strona – Prosty, ale skuteczny atak na użytkowników Allegro trwa od 4 lat

Otrzymaliśmy dzisiaj od was kilka zgłoszeń wiadomości podszywającej się pod serwis Allegro. Z technicznego punktu widzenia ten atak jest dość prosty, jednak jego mechanizm jest na tyle skuteczny, że nawet osoby zajmujące się na co dzień bezpieczeństwem wskazywały, że prawie dały się złapać. Co ciekawe, ten atak w niezmienionej formie funkcjonuje już od 4 lat.

Komentarz do transakcji: 43170688788 (Negatywny)

Wiadomość o temacie takim jak tytuł tego akapitu wygląda następująco:

Kluczowy fragment jej treści to rzekomy komunikat o negatywnym komentarzu od Allegro:

[pozostała treść artykułu na stronie]()https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/prosty-ale-skuteczny-atak-na-uzytkownikow-allegro-trwa-od-4-lat/

Pomnik odkrywców w Belém

Data: 12.11.2019 16:36

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Pomnik odkrywców położony jest w lizbońskiej dzielnicy Belém na północnym wybrzeżu estuarium rzeki Tag. Powstał jako hołd dla minionej ery odkryć geograficznych narodu portugalskiego, w czasach gdy kraj uchodził za talassokrację. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo, gdyż wznosi się nad destynacją statków powracających z transoceanicznych wypraw będących źródłem potęgi portugalskiego imperium.

#portugalia #ciekawostki

Przegląd USB – rodzaje i zastosowanie złączy

Data: 12.11.2019 09:31

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #kable #usb #wikipedia

Kable USB to uniwersalne typy złącza, które standaryzuje komunikację przewodową między wieloma różnymi urządzeniami. Dzięki temu, do jednego gniazda USB można podpiąć zarówno przenośny dysk, klawiaturę, mysz, pendrive, drukarkę, modem, kamerę wideo, aparat cyfrowy, głośniki, a nawet gadżety, takie jak wentylator, podkładkę chłodzącą, czy latarkę. Dzięki przejściówkom, jak USB HDMI, jeszcze bardziej rozszerzymy funkcjonalność – zastosowań jest wiele.

Przegląd USB – rodzaje i zastosowanie złączy

Podłączenie urządzenia USB jest przy tym bardzo proste. Współczesne systemy operacyjne najczęściej same wykrywają typ podłączonego urządzenia i w miarę potrzeb instalują odpowiednie sterowniki. Nie ma również potrzeby restartu systemu na czas podpinania urządzenia. Urządzenie USB zostanie od razu wykryte i jeśli sterowniki są już obecne w systemie, będzie natychmiast gotowe do pracy.

W tym artykule znajdziesz:

Jak działa kabel USB?

Rodzaje i zastosowanie wtyków USB

Standardy USB – co to oznacza?

Złącza USB – jakie są rodzaje?

Jak działa kabel USB?

Na kabel USB składają się przeważnie 4 przewody – uziemienie, napięcie, przewód do przesyłania danych i przewód do ich odbioru. W kablach USB 3.0 czy USB-C znajdziemy odpowiednio więcej przewodów, jednak zasada działania pozostaje niezmienna. Host nadaje podłączonym urządzeniom adresy i sprawdza tryb, w jakim urządzenie chce wymieniać informacje. Wśród trybów wymienić można:

Izochroniczny – dane wysyłane są w sposób ciągły, w czasie rzeczywistym (np. w głośnikach, kamerach internetowych)

Przerwaniowy – dane są niewielkie i wysyłane są gdy zajdzie potrzeba; otrzymują przy tym pierwszeństwo nad pozostałymi trybami (np. w myszkach, klawiaturach)

Masowy – dane są duże i konieczne jest zachowanie ich spójności (np. w drukarkach, skanerach).

Typowy komputer dysponuje przeważnie kilkoma gniazdami USB. Jeśli ich liczba jest niewystarczająca, można skorzystać z tzw. huba. USB hub pozwala rozdzielić jeden port USB na kilka, dzięki czemu będziemy mogli podpiąć więcej urządzeń jednocześnie.

Można w ten sposób podłączyć nawet do 127 urządzeń. W praktyce jednak, ze względu na ograniczenia przepustowości i wymagania energetyczne, nie uda się efektywnie korzystać z tylu urządzeń podpiętych jednocześnie, dlatego ich liczbę należy ograniczyć.

Poza limitem urządzeń podpiętych pod USB do komputera, istnieje również limit przepustowości. Suma wykorzystywanych przepustowości podpiętych urządzeń nie może przekroczyć limitu, który jest różny dla różnych standardów USB.

W przypadku USB 2.0 to 480 Mb/s, w USB 3.0 to 5 Gb/s, a w 3.1 aż 10 Gb/s. Jeśli urządzenia przekroczą limit, host odrzuci dalsze próby komunikacji z niektórymi z nich.

Rodzaje i zastosowanie wtyków USB

USB można podzielić ze względu na typ złącza – typ A, B i C. Ponadto możemy znaleźć warianty mini USB i micro USB. Dodatkowo, możemy wyróżnić standardy USB, określające chociażby przepustowość – współcześnie spotkamy najczęściej 2.0, 3.0 i 3.1. Można zatem znaleźć złącze typu A pracujące zarówno w standardzie 2.0, jak i 3.0. Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Jakie USB w telewizorze, a jakie USB w laptopie?

Standardy USB – co oznaczają?

USB 2.0

Rozpowszechniony w kwietniu 2000, jego udział w rynku jest coraz mniejszy, choć wciąż można spotkać urządzenia pracujące w tym standardzie. Zapewnia przepustowość na poziomie 480 Mb/s (Hi-Speed) i zużywa do 500 mA prądu. Standard 2.0 pracuje w trybie half-duplex – dane mogą być przesyłane w danym czasie tylko w jedną stronę (z komputera do urządzenia, lub z urządzenia do komputera, nigdy jednocześnie). Długość kabla – do 5 metrów.

Rodzaje kabli z USB 2.0:

Kable USB 2.0

Kable USB 2.0 – mini USB

Kable USB 2.0 – micro USB

Kable USB 2.0 – USB C

Kable USB 2.0 – Lightning

Przedłużacze USB 2.0

USB 3.0

Do użytku wszedł w listopadzie 2008 i miał zastąpić standard 2.0. Zapewnia przepustowość rzędu 5 Gb/s (SuperSpeed) i zużywa do 900 mA prądu. Dzięki operowaniu większą energią, ładowarki pracujące w standardzie 3.0 znacznie szybciej naładują telefon czy tablet. Standard działa w trybie full-duplex, dzięki czemu klient i host mogą jednocześnie wysyłać i odbierać dane. Jest również kompatybilny z 2.0, jednak przepustowość będzie wtedy taka jak w 2.0. Długość kabla w USB 3.0 nie powinna przekraczać 3 metrów. Po pojawieniu się USB 3.1 został przemianowany na USB 3.1 Gen 1.

Rodzaje kabli z USB 3.0:

Kable USB 3.0

Kable USB 3.0 – micro USB 3.0

Kable USB 3.0 – USB C

Przedłużacze USB 3.0

USB 3.1

Pojawił się w lipcu 2013 i jest kompatybilny z poprzednimi standardami. Zapewnia 10 Gb/s (SuperSpeed+) przepustowości, czym dorównał pierwszej wersji Thunderbolta. Przemianowany później na USB 3.1 Gen 2.

Ze względu na fakt, iż niektórzy producenci wciąż używają starych oznaczeń 3.0 i 3.1, aby mieć pewność z którym standardem mamy do czynienia, należy po prostu sprawdzić przepustowość – 5 Gb/s to 3.1 Gen 1 (dawniej 3.0), a 10 Gb/s to 3.1 Gen 2 (dawniej 3.1).

Złącza USB – jakie są rodzaje?

USB A

Jeśli zastanawiasz się, jakie USB w komputerze można znaleźć najczęściej, to właśnie porty typu A. Są również szeroko stosowane przy ładowarkach telefonowych, do połączenia kabla z ładowarką. To ten typ złącza najczęściej mamy na myśli mówiąc o USB.

Wersja 3.0 różni się jedynie występowaniem charakterystycznego niebieskiego elementu. Istnieją również wersje mini i micro złącza typu A. Były one stosowane głównie w urządzeniach mobilnych, obecnie jednak są przestarzałe i niespotykane.

USB B

Bardziej kwadratowa wersja złącza USB. Spotkamy ją najczęściej w drukarkach i skanerach. Wersja 3.0 posiada niebieskie elementy i jest nieznacznie większa niż wersja 2.0. W typie B również znajdziemy wersję mini oraz micro – mniejsze wersje złącza powstały z myślą o urządzeniach mobilnych, dla których standardowe rozmiary wtyczek były zbyt duże.

Jakie znajdziemy USB w telefonie, a jakie USB w tablecie? Najczęściej właśnie porty USB micro B, które wyparły wcześniej stosowane i nieco większe USB mini B. Wersja 3.0 USB micro B nie posiada niebieskich elementów, ale różni się wyglądem i przypomina nieco dwa scalone ze sobą w poziomie złącza USB micro B 2.0.

USB C

To odpowiedź na bolączki związane z chaosem wywołanym mnogością dostępnych rodzajów wtyczek USB. Wtyczki USB C są symetryczne, nie będzie więc problemu z ich podpięciem. Docelowo mają zastąpić wszystkie inne dostępne typy złącz USB. Z racji swojej wydajności i mnogości zastosowanych pinów, coraz częściej zastępują tradycyjne kable łączące komputer z monitorem, co pokazuje potencjał tkwiący w USB typu C.

Upadek zachodu zwiastuje cezaryzm.

Data: 12.11.2019 03:36

Autor: Andrzej_Zielinski

youtu.be

Cezaryzm – jedynowładztwo legitymowane zaufaniem mas.

Społeczne niezadowolenie, korupcja, dekadencja i trybalizm to obecnie jawne symptomy rozkładu. Tak jak w dawnych czasach wielkie imperia upadały rozkładając się od środka, tak dziś żyjemy na skraju przepaści "cywilizacji zachodniej".

Kwestia "czy upadek nastąpi" jest nieaktualna, zadać należy pytanie "kiedy"?

Zgodnie z hipotezą Oswalda Spenglera cyklu życia cywilizacji wkraczamy w epokę współczesnego Cezara.

Czego można się po tym spodziewać? Brutalnych rządów, silnej ręki która złapie za "jaja" niesubordynowanych i zmusi do podporządkowania jednocześnie scalając narody, ku uciesze społeczeństwa.

Można też łatwo przewidzieć reakcje opozycji (skrajnej lewicy) która będzie upatrywać w takich działaniach ich ulubionych haseł "faszyzm i nazizm". Szczęśliwie te ideologie są od dawna wymarłe. Mimo gorączkowej paniki i kwiku lewicy, nie będą w stanie powstrzymać domina które sami uruchomili.

#polityka #swiat #spoleczenstwo #wladza #kultura #przemianyspoleczne #filozofia

Sensacja! "Polska" (banda czworga nie chciała ziemi od Rosji) kilka razy odrzucała zwrot . . .

Data: 11.11.2019 21:15

Autor: ziemianin

salon24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #kresy #bandaczworga #historia #rosja #Gorbaczow #ciekawostkihistoryczne

Oto największa tajemnica III RP – Wilno, Lwów, Stanisławów, Krzemieniec, Grodno i Tarnopol mogły od przeszło 20 lat być znów w granicach Polski. W 1989 roku było to możliwe! Należące do Polski przed II wojną światową wschodnie tereny, te same, które zabrał nam Józef Stalin w ramach porozumień jałtańskich, chciał nam oddać Michaił Gorbaczow tuż przed upadkiem Związku Radzieckiego. Nie mamy ich tylko dlatego, że Solidarność ich nie przyjęła.

Sensacja! "Polska" (banda czworga nie chciała ziemi od Rosji) kilka razy odrzucała zwrot naszych kresów.


  • Banda czworga – Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki

Rok 1989 r. był u nas gorący. Także w polityce. Dużo się wtedy działo. Wtedy właśnie Michaił Gorbaczow (na zdjęciu), ówczesny Przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR, zaproponował ówczesnemu prezydentowi Polski Wojciechowi Jaruzelskiemu zwrot naszych Kresów. Przedstawił dwie możliwości. Jedna była taka: ZSRR oddaje nam Wilno, Lwów i Krzemieniec z przyległymi ziemiami. W ramach drugiej wersji miały do nas wrócić: okręg grodzieński z Puszczą Białowieską (całą) i okręg lwowski z zagłębiem naftowym. Generał Jaruzelski przyjął tę propozycję w imieniu Polski, ale, niestety, została ona zablokowana przez polityków solidarnościowych. Nie wiadomo, czy to tylko plotka czy też prawda, ale w różnych internetowych komentarzach powtarza się wiadomość, że wtedy właśnie Bronisław Geremek, Adam Michnik, Jacek Kuroń i Tadeusz Mazowiecki nie zgodzili się na to i pojechali do Moskwy, by odmówić Gorbaczowowi.

Tak właśnie ta sprawa została opisana w prasie polonijnej. Do dzisiaj kwestia powrotu Kresów wschodnich jest wciąż zmiatana pod dywan przez nasze władze. A przecież politycy ze wschodu już kilka razy ponawiali swoje propozycje oddania nam naszych wschodnich ziem.

Dowody?

A proszę bardzo

– Skoro koalicja kilkunastu państw się rozpada, to włączone do niej siłą tereny mogą powrócić do stanu poprzedniego. Jest to zgodne z prawem – powiedział na początku lat 90. w radiu Anatolij Sobczak, nieżyjący już mer Petersburga.

– Niepodległa Litwa będzie musiała obejść się bez Wilna – ogłosił w telewizji Vytautas Landsbergis (były prezydent Litwy), w czasie kiedy był przewodniczącym Sajudisu (Litewskiego Ruchu na Rzecz Przebudowy).

– Na początku pieriestrojki odzyskanie Kresów Wschodnich było w zasięgu ręki. W momencie rozpadu Związku Radzieckiego Polska miała szansę odzyskać Lwów, Grodno, Stanisławów i Tarnopol. Przed ogłoszeniem niepodległości Ukraincy byli gotowi iść na bardzo dalekie ustępstwa. Gdyby Moskwa obiecała im samodzielność w zamian za oddanie Lwowa, z pewnością by się zgodzili. Gdyby teraz kwestia granicy była otwarta, żaden ukrainski polityk nie zgodziłby się na promowanie banderyzmu. Gorbaczow chciał Polsce oddać Lwów, Wilno, Stanisławów, Grodno, Tarnopol, ale już wówczas polscy politycy na sposób lokajski podlizywali się Litwinom i Ukraincom – twierdziła nieżyjąca już dr hab. Dora Kancleson, polska Żydówka, która większość życia spędziła w ZSRR.

– Gdy w latach 1989-1990 odgórnie i z premedytacją Związek Radziecki był demontowany przez ekipę Gorbaczowa i KBG, wiele rzeczy było możliwych i wiele się wydarzyło. Nie tylko szereg narodów odzyskało niepodległość, ale też powstały liczne drobne republiki autonomiczne, jak żydowska w składzie Federacji Rosyjskiej (chodzi o Birobidżan) czy Gaugazja w składzie Mołdawii. (…) Moim zdaniem, Gorbaczow popierał wówczas wszystko, co było antyimperialne i w jakiejś części antyrosyjskie. W tamtych latach w Radzie Najwyższej rozmawiałem też z wieloma wpływowymi rosyjskimi politykami i wiem, że ich reakcja na pomysł zwrotu Kresów nie była wroga. Wielu było jednak zaskoczonych, że na tych ziemiach żyją jeszcze Polacy. Podczas swojego wystąpienia na Kremlu mówiłem, że Związek Radziecki powinien uznać za nieważny pakt Ribbentrop-Mołotow oraz wypłacić państwu polskiemu 500 miliardów dolarów za Katyń, zagarnięte ziemie i inne zbrodnie. Postulowałem także inne rozwiązanie. Stworzenie z terenów zabranych Polsce w 1939 r. Republiki Wschodniej Polski, do której ściągnięto by Polaków z całej Federacji (przede wszystkim z Kazachstanu). Myślę, że gdyby wówczas władze Polski wystąpiły z takim żądaniem, to była szansa na odzyskanie chociaż części utraconych ziem. Było to jednak możliwe do momentu powstania niepodległej Białorusi, Litwy i Ukrainy. (…) Okręg autonomiczny, zwany Krajem Polskim, istniał w granicach Litwy ponad rok. Na jego terytorium powiewały flagi Polski i Litwy. Ta autonomia została zniesiona przez Litwinów przy czynnym udziale rządu polskiego i polskiej dyplomacji – mówił w wywiadzie udzielonym Krzysztofowi Różyckiemu doktor Jan Ciechanowicz (naukowiec, Polak, obywatel Litwy, w latach 1988-1990 członek Rady Najwyższej ZSRR, współzałożyciel Związku Polaków na Litwie).

Nigdy nie mówi się nigdy. Historia pokazuje, że granice państw są zmienne. Polska nie wykorzystała szansy z 1989 r., jaką dawał rozpad Związku Radzieckiego, kiedy to na jego terytorium tworzyły się nowe państwa. Przed ich powstaniem był doskonały moment, by przejąć z powrotem te tereny, które zostały nam zabrane przez Stalina. Natomiast świetnie tamtą chwilę wykorzystały Niemcy, by wchłonąć w siebie NRD.

Mimo to, szanse na powrót Kresów wschodnich pojawiają się co jakiś czas. Wiosną tego roku Władymir Żyrynowski, lider Demokratyczno-Liberalnej Partii Rosji, zaproponował Polakom, że mogą odzyskać to, co zagrabił Stalin. Takie same propozycje złożył Rumunii i Węgrom, bo także ich ziemie zostały po II wojnie światowej okrojone i kawałkami włączone do ZSRR, a potem weszły w skład obecnego terytorium Ukrainy.

– Nadszedł czas, by nie tylko rosyjskie ziemie wróciły pod rosyjską flagę – mówił Władymir Żyrynowski tuż po przyłączeniu Krymu do Rosji. – Ziemie zachodniej Ukrainy w czasach reżimu stalinowskiego słusznie zostały przyłączone do Związku Radzieckiego. Chodziło o to, aby powstrzymać niemieckie armie jak najdalej (od granic ZSRR). Ale to nie były rosyjskie ziemie; to nie były ukraińskie ziemie. To były polskie ziemie wschodnie – Łuck, Lwów, Tarnopol, Iwano-Frankowsk (Stanisławów) i Równe. Obwód zakarpacki – to Węgry. W Użhorodzie wszyscy mówią po węgiersku. Albo po rosyjsku. Nie ma tu żadnego związku z Ukrainą. I Czerniowce – w tym wypadku żadnego porozumienia nie było. Stalin zabrał Czerniowce dla zaspokojenia apetytu; porozumienia z Hitlerem nie było.

W marcu 2014 r. do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wpłynęło oficjalne pismo od Żyrynowskiego w sprawie przekazania nam Kresów wschodnich. Zostało zignorowane. Tyle tylko, że tym razem wiadomość o nim podano do publicznej wiadomości.

Ostatnio wynikła nowa afera, że jakoby Władymir Putin już w 2008 r. składał Donaldowi Tuskowi propozycję wzięcia tego, co nasze.

Cóż? Może nadszedł czas, by skorzystać z tych ofert? W końcu to Federacja Rosyjska jest prawnym spadkobiercą Związku Radzieckiego – tak kilkakrotnie orzekły międzynarodowe sądy. Mało kto wie o tym, że – jak ogłosił 7 kwietnia tego roku na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych sekretarz generalny ONZ Ban Ki -Moon – Ukraina jako państwo nie została nigdy uznana przez ONZ, gdyż w ramach prawa międzynarodowego kraj ten nie ma oficjalnie zatwierdzonej granicy.

A więc?

Jak widać, sprawa odzyskania naszych Kresów wschodnich jest wciąż otwarta. Do odważnych świat należy. Stare polskie przysłowie mów: „jak dają – to brać, a jak biją – to uciekać!”

Święto Niepodległości. Dlaczego 11 listopada? (wideo)

Data: 11.11.2019 20:54

Autor: ziemianin

tvp.info

#niepodleglosc #11listopada #swietoniepodleglosci #jozefpilsudski #pilsudski #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia

Proces tworzenia niepodległości był bardzo długi i tych dat można wskazać kilka. 11 listopada wybrano dopiero w latach 30. jako taką datę symboliczną. Uczyniono tak, ponieważ obóz piłsudczykowski uważał, że jest to dzień przekazania władzy wojskowej Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Jan Engelgard, kierownik Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, oddziału Muzeum Niepodległości w Warszawie.

Święto Niepodległości. Dlaczego 11 listopada? (wideo)

Jak tuż przed zakończeniem I wojny światowej przebiegał proces odzyskiwania niepodległości przez Polskę?

Odzyskanie przez Polskę niepodległości było procesem skomplikowanym. Gdy wojna zaczynała się w 1914 roku, wszyscy sądzili, że któraś ze stron wygra. Mówimy tutaj oczywiście o państwach zaborczych. W 1918 roku okazało się, że przegrali wszyscy.

Spór o orientację międzynarodową polityki polskiej był bardzo ważny. Zastanawiano się, czy po zakończeniu tej wojny będziemy po stronie zwycięskiej, czy przegranej. Tak się jednak złożyło, że w naszej części Europy upadły wszystkie trzy monarchie: niemiecka, austriacka i rosyjska. Stworzyło to przestrzeń umożliwiającą odzyskanie niepodległości.

Ta kwestia międzynarodowa była o tyle ważna, że o kształcie Europy decydowały wielkie mocarstwa. Bardzo ważnym dokumentem dla sprawy polskiej było orędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Wilsona z początku 1918 roku.

W jednym z punktów wymienił on odrodzenie niepodległej Polski z dostępem do morza. Delegacja polska i wszystkie obozy polityczne trzymały się potem tego na konferencji pokojowej w Paryżu. Była to bowiem deklaracja jednego z państw, które wygrały wojnę.

Nasza zasługa polegała natomiast na tym, że w 1918 roku, gdy pojawiła się ta szansa, bardzo szybko z tego skorzystaliśmy. Sytuacja mogła się potoczyć zupełnie inaczej i wtedy trzeba by realizować plan minimum, który wszystkie obozy polityczne miały na wypadek zwycięstwa jednego z zaborców.

Warto wspomnieć, że 11 listopada 1918 roku miejsce, w którym się znajdujemy – Cytadela Warszawska i więzienie, X Pawilon – jeszcze funkcjonowało. Tego dnia wyszli stąd ostatni więźniowie. Wśród nich znalazł się m.in. dziennikarz Władysław Rabski, zwolennik obozu Narodowej Demokracji.

Z Cytadeli Warszawskiej nadano też 16 listopada 1918 roku depeszę notyfikującą państwom świata powstanie niepodległej Polski. Można zatem powiedzieć, że jest to symboliczne miejsce związane z odzyskaniem niepodległości przez nasz kraj.

Dlaczego to właśnie datę 11 listopada ustanowiono jako Święto Niepodległości?

Data 11 listopada długo nie funkcjonowała jako ta najbardziej symboliczna, bowiem różne daty wskazywano jako tą najważniejszą. Józef Piłsudski wrócił do Warszawy 10 listopada, a nie 11.

Narodowa Demokracja zwracała uwagę na 28 czerwca 1919 roku, czyli podpisanie traktatu wersalskiego.

Proces tworzenia niepodległości był bardzo długi i tych dat można wskazać kilka. 11 listopada wybrano dopiero w latach 30. jako taką datę symboliczną. Uczyniono tak, ponieważ obóz piłsudczykowski uważał, że jest to dzień przekazania władzy wojskowej Piłsudskiemu przez Radę Regencyjną. Narodowa Demokracja nie protestowała, gdyż był to także dzień zawarcia rozejmu na froncie zachodnim, czyli zakończenia I wojny światowej.

Przez to 11 listopada nigdy nie stał się przedmiotem sporu pomiędzy głównymi obozami politycznymi. Uznano po prostu, że tą datę będziemy święcić jako datę odzyskania niepodległości.

Jakie inne daty brano jeszcze pod uwagę?

Teoretycznie był ten wspomniany 28 czerwca, czyli podpisanie traktatu wersalskiego. Data ta była jednak zbyt późna, gdyż w tym czasie Polska już funkcjonowała.

Obóz lewicowy mówił o 7 listopada, kiedy utworzono rząd w Lublinie. Jeszcze wcześniej, bo w październiku 1918 roku, były rządy Rady Regencyjnej, które też wpisywały się w program Wilsona. Był wreszcie utworzony w październiku rząd Józefa Świeżyńskiego. Raczej obracano się wokół dat jesieni 1918 roku, ale najczęściej wymieniane były właśnie te daty 7, 10 i 11 listopada.

Wspomniany rząd w Lublinie istniał zaledwie trzy dni. Dlaczego tak się stało?

Trzeba pamiętać, że obozy polityczne w odrodzonej Polsce walczyły ze sobą. Rząd lubelski Ignacego Daszyńskiego powstał jeszcze przed zwolnieniem Piłsudskiego z twierdzy w Magdeburgu i składał się głównie z żywiołów – jak to wówczas mówiono – lewicowych, czyli partii socjalistycznej i lewego skrzydła ruchu ludowego.

Innymi słowy nie był to rząd, który mógłby być uznany za rząd reprezentujący wszystkie obozy polityczne w Polsce. Dlatego też został bardzo szybko zakwestionowany zarówno przez obóz Narodowej Demokracji, jak i przez samego Piłsudskiego. Marszałek właściwie ten rząd rozpędził, mówiąc im, że nie znają się na polityce.

Święto Niepodległości uzyskało rangę święta państwowego dopiero w 1937 roku. Dlaczego zdecydowano się na to tak późno?

Początkowo ważniejszym świętem narodowym był 3 maja. W 1919 roku zorganizowano z tej okazji naprawdę wielkie obchody. W 1937 roku rządy sanacyjne uznały, że dla mobilizacji ducha narodowego potrzebne jest ustawowe ustanowienie święta niepodległości.

Tragizm historii polegał niestety na tym, że dwa lata później tej niepodległości już nie było. Natomiast data 11 listopada utrwaliła się na tyle, że wisiała ona cały czas w powietrzu także w okresie PRL-u. Już w latach 80. święto to było obchodzone. Wybór polityczny z 1937 roku okazał się więc bardzo trwały.

Jak przebiegał proces demontażu struktur zaborczych w odrodzonym państwie polskim?

W naszej pamięci zbiorowej zapisało się przede wszystkim rozbrajanie żołnierzy niemieckich na terenie Warszawy i pozostałych okolic Królestwa Polskiego, co przebiegało stosunkowo łatwo. Wynikało to z rewoltowania tych żołnierzy. Przypomnę, że wtedy w Niemczech wybuchła rewolucja. Armia niemiecka była potężna, jednak zupełnie już niezdolna do akcji.

Dlatego poszło to łatwo, chociaż nie wszędzie. Trudności pojawiły się na przykład w Białej Podlaskiej czy w Międzyrzecu. Jeszcze łatwiej poszło natomiast w zaborze austriackim, gdzie rozpad monarchii austro-węgierskiej był większy niż w przypadku Niemiec.

Jeśli chodzi z kolei o administrację rosyjską, to nie funkcjonowała ona już od 1915 roku. Można zatem powiedzieć, że ten proces uwalniania się, czy też zastępowania struktur państw zaborczych, przebiegł stosunkowo szybko. Musimy jednak pamiętać, że na terenie Królestwa Polskiego ten proces spolszczania administracji rozpoczął się już wcześniej, bo właściwie w 1916 roku.

Większym problemem były ziemie zaboru pruskiego, czyli Wielkopolska, Śląsk i Pomorze, gdzie postanowienia traktatu wersalskiego i późniejsze postanowienia demontażu władzy niemieckiej na tym terenie były wprowadzane w życie aż do 1920 roku.

Z jakimi problemami musiały się zmierzyć polskie władze w pierwszych latach niepodległości?

Musimy zdać sobie sprawę, że granice odrodzonej Polski to były trzy odrębne obszary zarówno pod względem gospodarczym, jak i prawnym i mentalnym. Z tego powodu stworzenie jednego organizmu państwowego nie było rzeczą prostą.

Bardzo długo trwało ujednolicenie prawa. W dziedzinach podatkowej i gospodarczej funkcjonowały jeszcze rozwiązania prawne z okresu Cesarstwa Rosyjskiego. I to był pierwszy problem. Drugi stanowiła walka o granice. Mimo że wojna zakończyła się w 1918 roku, to dla Polski walki trwały jeszcze do 1921. Konflikty, właściwie z większością sąsiadów, były dla nas bardzo wyczerpujące.

Trzecim problemem była ciężka sytuacja gospodarcza. Zrujnowanie ziem polskich w wyniku wojny, głównie na terenie Królestwa Polskiego, było gigantyczne. W 1919 roku Polska była krajem bardzo biednym. Nasze zdolności produkcyjne przez długi czas odbiegały od tego, co wytwarzano na przykład w roku 1913, czyli przed wybuchem wojny.

To były te główne problemy, do których dochodziły jeszcze sprawy związane z niestabilnością polityczną. Różnice pomiędzy poszczególnymi odłamami politycznymi oraz mniejszości narodowe, które stanowiły jedną trzecią społeczeństwa, sprawiały, że ten system zaczynał szwankować.

Pewnym fenomenem było natomiast to, że pomimo tych problemów państwo polskie zaczęło funkcjonować naprawdę szybko. Władzy udało się zniwelować wszystkie kwestie związane z różnicami międzyzaborowymi i w zasadzie w latach 20. Polska była już państwem zwartym i jednolitym pod względem politycznym, militarnym i prawnym.

Z okazji 101. rocznicy odzyskania niepodległości przez cały listopad wstęp do Muzeum Niepodległości jest bezpłatny. Co przygotowano dla zwiedzających?

W związku z tym, że nasza główna siedziba, czyli Pałac Radziwiłłów jest po remoncie i nie jest jeszcze gotowa, zapraszamy do naszych oddziałów. Zachęcam do odwiedzenia Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, gdzie przygotowaliśmy wystawę „więźniowie X Pawilonu” oraz galerię obrazów Aleksandra Sochaczewskiego. W oddziale można zobaczyć też oryginalne cele Romualda Traugutta, Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego, a więc osób bezpośrednio związanych z walką o niepodległość.

Tych osób było oczywiście więcej. Mamy nowoczesną wystawę, którą udostępniamy od listopada ubiegłego roku. Zapraszamy codziennie w godzinach od 9 do 17. Zachęcamy też do odwiedzenia innych naszych oddziałów: Mauzoleum Walki i Męczeństwa oraz Muzeum Więzienia Pawiak.

Matusiak blog - Pełniący Obowiązki Polaka. Jak sowieci rządzili w polskim wojsku

Data: 11.11.2019 20:45

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #pop #Sowieci #PRL #LWP #polska #wojsko

„Wszyscy uważają, że decyzja ta powinna mnie jako Polaka serdecznie ucieszyć. W rzeczywistości było odwrotnie. Byłem w tym czasie szefem sztabu 1 Armii Uderzeniowej – wielkiej jednostki, w skład której wchodziło 13 dywizji. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wróżyły, że w najbliższym czasie obejmę dowództwo armii. Armii, którą doskonale znałem, z którą byłem zżyty od 1942 roku i która świetnie spisywała się na froncie. W dodatku nie bardzo się orientowałem, co to ma być za Wojsko Polskie” – w tak bezceremonialnych słowach swoje przenosiny do polskiego wojska ujął radziecki generał polskiego pochodzenia Władysław Korczyc. Od wczesnej młodości czuł się obywatelem sowieckim. Nawet półroczne oczekiwanie na szafot w latach stalinowskiej wielkiej czystki nie zmieniło jego światopoglądu.

Na zdjęciu Bordziłowski, Rokossowski i Berling – trzej z wielu tysięcy radzieckich oficerów w polskiej armii

Matusiak blog – Pełniący Obowiązki Polaka. Jak sowieci rządzili w polskim wojsku

Stalin wprawdzie się zgodził, by w 1943 r. utworzyć wojsko polskie na terenie Związku Radzieckiego, ale chciał mieć nad nim całkowitą kontrolę. Zagwarantować ją miała obsada wszystkich stanowisk dowódczych przez oficerów Armii Czerwonej lub lojalnych oficerów polskich, typu generał Zygmunt Berling. Rosła armia, wzrastała również liczba sowieckich oficerów. Kulisy ich przenosin precyzyjnie w swoich wspomnieniach ujął generał Tadeusz Pióro: „Na ich dobór polskie organy nie miały żadnego wpływu, szefem kadr 1 Armii WP był Rosjanin, płk Filip Sobieżko i on – teoretycznie w porozumieniu z Berlingiem – zajmował się praktyką personalną. Decyzje o przekazywaniu oficerów z jednostek radzieckich zależały od ich dowódców pozbywających się przy tej okazji mniej przydatnych. Niejeden z nich zresztą odbierał przydział do obcej armii jak dopust boży, uważając przebranie w polski mundur za koniec kariery w Armii Radzieckiej, co – nawiasem mówiąc – przyszłość potwierdziła”.

Już podczas chrztu bojowego 1 Dywizji Piechoty pod Lenino jeden z takich POP-ów – podpułkownik Anatol Wojnowski – dał pokaz swoich możliwości. Będąc dowódcą 1 pułku czołgów, odpowiadał za ich wprowadzenie na pole bitwy, a zadanie wsparcia piechoty bronią pancerną było bardzo istotne dla przebiegu całej batalii. To zadanie spaliło na panewce, ponieważ kiedy czołgi grzęzły w bagnach, ppłk Wojnowski leżał w stanie upojenia alkoholowego w jednej z okolicznych stodół. Na szczęście dla jego czołgistów wkrótce po bitwie odkomenderowano go z powrotem tam, skąd przybył.

Mniej szczęścia mieli nowo powołani rekruci 2 Armii WP, których los pokarał osobą ich dowódcy – urodzonego w Warszawie, od rewolucji październikowej żołnierza Armii Czerwonej, późniejszego generała Karola Świerczewskiego. O jego libacjach alkoholowych i pijackiej brawurze krążył legendy już od czasów hiszpańskiej wojny domowej, gdzie był dowódcą jednej z brygad ochotników. W kwietniu 1945 roku zgotował on swoim żołnierzom i oficerom drogę przez piekło, puszczając ich na Drezno bez odpowiedniego rozpoznania terenu. Zamiast tego były imprezy zakrapiane alkoholem. Wojsko zostało odcięte przez niemiecki kontratak, a otoczone jednostki zabite (ok. 5 tysięcy żołnierzy).

Inną cechą POP-ów były ich skłonności do szabru, szczególnie kiedy znaleźli się na ziemiach niemieckich. Przykład: pułkownik Andriej Czartoryski. Już jako dowódca 10 Dywizji Piechoty w armii Świerczewskiego w przededniu ofensywy drezdeńskiej został przez niego wyrzucony za liczne kradzieże podczas przemarszu jego dywizji przez Ziemie Odzyskane. Nie zaszkodziło mu to jednak w dalszej karierze. Zaledwie kilka dni później znalazł się w Łodzi, gdzie został dowódcą nowo formowanej 11 Dywizji Piechoty, a ponadto jako najstarszy stopniem oficer w mieście objął obowiązki szefa łódzkiego garnizonu wojskowego. Już pod koniec maja 1945 roku dostał rozkaz wyruszenia ze swoją dywizją nad środkową Odrę. I znów zajmował się głównie szabrem.

Ukróciła to w końcu inspekcja przeprowadzona przez oficerów Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego w maju 1946 roku. W sporządzonym przez nich sprawozdaniu czytamy: „Dowódca 11 dywizji – płk Czartoryski nie jest obecnie w stanie należycie pokierować pracą swojej jednostki. Wpływa na to w pierwszym rzędzie jego przeszłość »szabrownicza« z pierwszego okresu pobytu dywizji na ziemiach zachodnich. Wpłynęło to na olbrzymie obniżenie się jego autorytetu u podwładnych. Był wypadek, że na odprawie jeden z dowódców pułku prawie otwarcie zarzucał mu uczestniczenie w nadużyciach, a z drugiej strony wiele nadużyć w dywizji nie jest należycie tępione. Uzdrowić ten stan rzeczy mogłaby jedynie zmiana na stanowisku dowódcy dywizji. Opinia gen. Popławskiego co do tej sprawy jest analogiczna”. Cztery miesiące później został odesłany do Związku Radzieckiego.

Nie każdy mundurowy z Kraju Rad, który służył w szeregach polskiej armii, radził sobie z samotnością i z rozłąką z najbliższymi. Niektórzy z nich decydowali się na tzw. frontowe żony, czyli młode kobiety. Chyba najgłośniejszym przypadkiem była relacja generała Włodzimierza Kierpa z jego podwładną porucznik Natalią Gurową. On – dowódca 5 Brygady Artylerii Ciężkiej, ona – felczer ambulatorium tejże brygady, nie ukrywali się ze swoim uczuciem.

W szczególny sposób przedstawił to prof. Maciej Szczurowski w monografii jednostki: „Na przykład zdjęcie zrobione podczas pobytu w Summt przedstawia gen. Kierpa i jego »wojenną żonę« por. Natalię Gurową przy pięknej limuzynie – w kolekcjonowaniu których pasjonował się generał – w towarzystwie dwóch psów. Jeden, owczarek alzacki, towarzyszył dowódcy brygady na całym szlaku bojowym; drugi, to jamnik sprezentowany przez Kierpa »żonie« pragnącej we wszystkim dorównać »mężowi«. Nadto »towarzyszka porucznik« już nie w mundurze, lecz wieczorowej, koronkowej sukni, wykwintnym kapeluszu z wymyślnym rondem oraz w lakierowanych pantofelkach. Całość tworzyła obraz zaiste w niczym nieprzypominający zakończonej kilka dni wcześniej wojny”.

„Frontowe małżeństwa” sowieckich generałów kończyły się najczęściej z momentem ich powrotu do ojczyzny.

Gdy wojna się skończyła, władze zdecydowały się zredukować półmilionową armię. To samo dotyczyło POP-ów. W pierwszej fazie byli odsyłani w sposób doraźny i niezorganizowany. Od lipca 1946 roku Departament Personalny WP przejął całkowitą pieczę i kontrolę nad tym procesem. Do ostatniego dnia 1948 roku z powrotem do ZSRR odkomenderowano prawie 17 tysięcy POP-ów, w tym 66 generałów. Dodatkowo ponad tysiąc oficerów złożyło podania o przyznanie polskiego obywatelstwa. Większość z nich rozpatrzono pozytywnie. Wydawało się, że LWP uzyska wkrótce narodowy charakter. Że w tamtym czasie była na to realna szansa, udowadniał Władysław Gomułka na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR z 12 października 1956 r. Mówił wtedy: „W materiałach, które mi zwrócono, znalazłem list, który pisałem do Biura Politycznego KC KPZR (będąc w Moskwie przejazdem do Kisłowodzka na leczenie) w 1947 r. Z listu tego wynika, że już w 1951 roku nie miało być ani jednego oficera rosyjskiego”. Dał na to zgodę Stalin i Bułganin, ówczesny minister obrony narodowej”.

Ale rzeczywistość okazała się inna. Stalin rozpoczął kolejną wojnę z „wewnętrznym wrogiem”. W odróżnieniu od czasu wielkiego terroru z lat 30. – oprócz samego ZSRR – objęła ona wszystkie państwa satelity na wschód od Łaby. Rozpoczęty pod koniec 1948 r. proces przyspieszonej stalinizacji objął również polskie wojsko. Generałowi Marianowi Spychalskiemu – wiceministrowi obrony narodowej, odpowiedzialnemu za powojenną politykę personalną, już po aresztowaniu w 1950 r. postawiono następujące zarzuty: „Spychalski przyspieszał odsyłanie z WP nieodzownych specjalistów – oficerów radzieckich, bez odpowiedniego przygotowania młodej, ludowej kadry, pogłębiając przez to trudności, jakie istniały przy formowaniu korpusu oficerskiego i jego szkoleniu. Odwoływanie oficerów radzieckich odbywało się na gruncie porozumienia z Rządem Radzieckim, lecz nie wolno było tego czynić ze szkodą dla WP. Przedstawienie Rządowi Radzieckiemu potrzeby zatrzymania koniecznej ilości oficerów radzieckich w WP spotkałoby się – jak stwierdza sam Spychalski – z przychylnym potraktowaniem. Spychalski nie podjął jednak żadnych kroków w tym kierunku, a nawet wręcz przyspieszał odwoływanie oficerów radzieckich”.

Symbolem nowej ery stała się nominacja na ministra obrony narodowej marszałka ZSRR Konstantina Rokossowskiego. Urodzony w zubożałej polskiej rodzinie pochodzenia szlacheckiego, w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej uzyskał status bohatera narodowego. Miał olbrzymi wkład osobisty w największych sowieckich zwycięstwach pod Stalingradem, Kurskiem czy Berlinem. Z chwilą objęcia przez niego sterów w Ministerstwie Obrony Narodowej, z kierunku wschodniego nadeszła kolejna fala wysokich szarżą radzieckich oficerów. Przez pierwsze trzy lata jego rządów – do końca 1952 r. – przyjechało 269, w tym 36 generałów. Dołączyli oni do grona swoich towarzyszy, którzy przetrwali czystki w latach 1945-1948. Tak więc w szczytowym okresie stalinizmu w siłach zbrojnych PRL służyło łącznie 41 generałów i 668 oficerów „bratniej armii”.

Najbardziej haniebny okres działalności POP-ów w Wojsku Polskim przypada na lata 1949-1954. Było to związane z ich służbą w wojskowym wymiarze sprawiedliwości oraz w kontrwywiadzie, dla pozoru ukrywającym się pod szyldem Głównego Zarządu Informacji. To właśnie ci ludzie zajmowali się wszystkimi generałami, oficerami, podoficerami i szeregowymi o rodowodzie akowskim, maczkowskim, andersowskim czy sanacyjnym.

Brak wykształcenia prawniczego nie przeszkadzał sowieckim prokuratorom żądać najsurowszych werdyktów, z karą śmierci włącznie, a sędziom wojskowym – je orzekać. Jednym z takich przykładów był prokurator wojsk lotniczych podpułkownik Iwan Amons. Absolwent dwuletniego seminarium nauczycielskiego i jednorocznego kursu prawniczego w 1952 roku jako oskarżyciel w pokazowym procesie oficerów lotnictwa w wydatny sposób przyczynił się do skazania sześciu z nich na karę śmierci za rzekome szpiegostwo, choć doskonale wiedział, że są niewinni.

Już kilka lat wcześniej jego przełożony wystawił mu taką opinię służbową: „Prokurator Amons nie dorósł do zajmowanego stanowiska, zajmuje je jedynie z powodu braku dostatecznie kwalifikowanych kadr. Wykształcenie ogólnie niskie, prawnicze żadne, inteligencja mierna. Dokumenty sporządzone przez prokuratora Amonsa często zaliczyć wypada do rzędu humorystycznych, ich bezradność i wyjątkowo niska kultura prawnicza graniczą nierzadko z niezamierzonym przez autora komizmem”.

Jeszcze bardziej brudną robotę niż prokuratorzy i sędziowie wykonywali funkcjonariusze wojskowej bezpieki. To oni dręczyli psychicznie i fizycznie aresztowanych oficerów WP. Często bano się ich bardziej niż cywilnych bezpieczniaków. Ci najwyżsi rangą w sfingowanych procesach pokazowych przełomu lat 40. i 50. nierzadko sami dyktowali wyroki, jakie miały zapaść.

Jednym z najgorszych był pułkownik Antoni Skulbaszewski, zastępca szefa GZI w latach 1950-1954, a jeszcze wcześniej przez dwa lata naczelny prokurator wojskowy. Chyba najlepiej zarówno jego metody śledcze, jak i jego samego scharakteryzował gen. Pióro: „Elegancki, układny, inteligentny, dobrze mówiący po polsku i doskonale w polskich stosunkach zorientowany (…). Miał wyjątkową umiejętność nawiązywania kontaktu z rozmówcą, niemal zjednywał go swoim obejściem, oczytaniem, wyrobieniem towarzyskim. Gdy prowadził śledztwo, delikwent często sam nie wiedział, jak wpadał w zastawione pułapki słowne. W rzeczywistości bezwzględnością przewyższał Wozniesienskiego, a w działaniach śledczych potrafił być nie mniej brutalny od swoich podwładnych, zbyt delikatnie – jego zdaniem – obchodzących się z przesłuchiwanymi, piętnował ich jako słabych ideologicznie i ulegających wrogim wpływom”.

Dramatyczne październikowe dni 1956 roku, kiedy to o mały włos nie doszło do zbrojnej konfrontacji z Sowietami, doprowadziły do nacisku na Gomułkę, by pozbył się POP-ów z Wojska Polskiego. Będąc na fali odwilży i mając wolną rękę ze strony ekipy Chruszczowa, I sekretarz PZPR zrobił z nimi porządek. Jeszcze do końca tego roku odkomenderowano do ZSRR marszałka Rokossowskiego, 19 generałów i 25 oficerów, a w pierwszej połowie 1957 roku dalszych kilkanaście osób, w tym ośmiu generałów. Tym sposobem w szeregach LWP pozostało jedynie sześciu radzieckich generałów i tylu samo oficerów. Wywodzący się z tej grupy generałowie Michaił Owczynnikow i Jurij Bordziłowski zasiedzieli się w Polsce wyjątkowo długo, bo aż do marca 1968 roku. Jako ostatni – po 24-letniej służbie z piastowskim orzełkiem na czapce – zamknęli oni erę udawanych Polaków.

F1 VLOG 153: Williams i jego duch walki. RK o problemach z bolidem. Lewis lepszy od Schumiego?

Data: 11.11.2019 17:29

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #f1 #formula1 #rk88 #F1 #robertkubica #Kubica #motosport #williams #f1vlog

F1 VLOG 153: Williams i jego duch walki. RK o problemach z bolidem. Lewis lepszy od Schumiego?

Wracamy do akcji. Na początek dużo o woli walki Williamsa. Nie podda się Claire, nie podda się Dave… Tymczasem RK rozwodzi się nad problemem braku powtarzalności swojej maszyny, a brytyjskie media porównują debiut George'a Russella do pierwszego sezonu Fernando Alonso… trafiając kulą w płot.

Równocześnie Haas rozważa swoją przyszłość w Formule 1. Czy zostanie w sezonie 2021 i czy to dobry pomysł, aby ten zespół miał zakupić Orlen?

Eddie Irvine ostro ocenia Sebastiana Vettela. Niestety – trafnie, podczas gdy Eddie Jordan dowodzi, że Lewis Hamilton już teraz poprawił dokonania Michaela Schumachera.

Giovinazzi zostaje w Alfie Romeo a Hulk… czy przejdzie do Indy Car, oraz czemu w McLarenie nie ma miejsca dla Fernando Alonso.

Ponadto o błędach nowych regulaminów oraz "czystych intencjach" FIA i Liberty, które nie do końca pokrywają się z "czystymi intencjami" kierowców Formuły 1. A niby wszystkim chodzi o to samo.

W końcówce o płomiennych nadziejach na Rajd Australii i brytyjskim pomyśle na zastąpienie w Toyocie Otta Tanaka Elfynem Evansem.

Do tego zapowiedź GP Brazylii przeplatana aferą z silnikami Ferrari.

Na deser RK tłumaczy, czemu gdzie i dlaczego poczuł się znów kierowcą Formuły 1.

Bus z Elbląga do Braniewa jechał 3 godziny? „W lesie czekaliśmy 1,5 godz. na drugi PKS. To skandal”

Data: 11.11.2019 17:25

Autor: R20

info.elblag.pl

Pan Janusz do pracy w Elblągu dojeżdża z Braniewa PKS-em. Codziennie w Braniewie wsiada do busa o 5.40, a w Elblągu o godz. 15.40. Wczoraj, 6 listopada, do domu wracał prawie 3 godziny. Co się stało?

W związku z remontem droga wojewódzka 504 została wczoraj zamknięta. Trzy kursy z Braniewa do Elbląga i pięć z Elbląga do Braniewa zostały wstrzymane do czasu zakończenia prac. Te połączenia, które zostały mają funkcjonować … wahadłowo.

– W pierwszej wersji, jaką otrzymaliśmy od wykonawcy, mieliśmy na czas remontu jeździć zupełnie inną drogą. Koszty dodatkowych objazdów spadłyby na pasażera, więc wraz z wykonawcą prac szukaliśmy takiego rozwiązania, aby tego uniknąć. Najlepsze wydało się, aby były przejazdy wahadłowe, czyli autobus z Braniewa dojechałby do miejscowości Krzyżewo. Tam jest kładka i wykonawca zapewnił bezpieczne przejście dla pasażerów, i tam byłby już autobus z Elbląga. Czas kurów został tak przesunięty, by autobusy spotykały się o jednej godzinie w Krzyżewie. Obowiązkiem kierowcy jest poczekanie na drugi autobus – mówi Mariusz Lazur, Kierownik dworca autobusowego w Elblągu.

Prace rozpoczęły się wczoraj, a wraz z nimi pierwsze kłopoty. – Wiemy, że PKS dogadał się wykonawcą prac, aby autokary dojeżdżały do miejscowości Krzyżewo. Tam mieliśmy przejść po kładce w miejscu, gdzie trwają roboty, i wsiąść do drugiego autokaru. To w teorii, bo w praktyce było niestety inaczej – opowiadał pan Janusz, który wyruszył autokarem z Elbląga o godz. 15.40.

Z relacji pana Janusz wynika, że w autokarze wraz z nim było ponad 20 osób. Autokar wyruszył z Elbląga punktualnie i zgodnie w planem dojechał do Krzyżewa ok. 16.15.

Większość osób to była młodzież wracająca ze szkoły. Ja wracałem z pracy i planowo powinienem być w Braniewie o 17.00. Byłem o 18.30, bo 1,5 godz. czekaliśmy w środku lasu na drugi autokar. To skandal

– zaznaczył pan Janusz.

Czekając na przybycie autokaru pan Janusz zaczął dzwonić do PKS-u w Braniewie i Elblągu. – Chciałem uzyskać jakieś informacje. Pani dyspozytorka nie była w stanie mi pomóc. Mówiła, że może mi jedynie podać stacjonarne numery do kierowników. Problem w tym, że była 17.00, a oni pracują do 15.00 – opowiadał pan Janusz.

Prace na DW 504 mają potrwać do 17 listopada.

Nie chciałbym, aby ktokolwiek doświadczył tego, co my. Może PKS zacznie traktować poważnie pasażerów, kiedy nagłośnimy tę sprawę. To skandal, żeby nikt nic sobie nie robił z faktu, że ponad 20 osób czekało w lesie 1,5 godz. Usłyszałem tylko, że tak się zdarza

– podkreślił pan Janusz.

Dzisiejszy kurs na tej trasie o godz. 5.40 z Braniewa do Elbląga odbył się bez opóźnień. – Przesiadka w Krzyżowie zawsze powinna być synchronizowana. Tak obiecał nam przewoźnik. Rozumiem, że jakieś opóźnienia mogą się zdarzyć. Trzeba się z tym liczyć. Zrozumiałbym 10 minut, ale nie 1,5 godziny – zaznaczył pan Janusz. – Jeszcze na koniec próbowano nam wmówić, że była awaria autokaru, ale to jest niepoważne wytłumaczenie, bo PKS dysponuje przecież większą ilością autokarów niż ten jeden.

Jak całą sytuację skomentował kierownik dworca w Elblągu?

To dla nas nowa sytuacja Z tego, co udało mi się ustalić w tej sprawie to opóźnienie wynosiło 40 min za co przepraszamy wszystkich pasażerów. Staraliśmy się wyjść naprzeciw pasażerom, by znaleźć dla nich jak najlepsze rozwiązanie

– stwierdził Mariusz Lazur.

– Wszyscy pracownicy nadzorujący byli zobowiązani do przestrzegania kursów. Musimy pamiętać, że autobusy zjeżdżające z trasy wykonują inne zadania przewozowe. My pasażerów zwozimy z całej Gminy, Powiatu. Kursują nie tylko do Braniewa, ale też z innych pobliskich miejscowości. Musimy to logistycznie rozwiązywać. Na pewno nie może dojść do sytuacji, w której pasażerowie będą musieli czekać 40 min. Autobusy dziś od rana kursowały bez zarzutu i zapewniam, że takich problemów już nie będzie – dodał Mariusz Lazur.

#504 #DW504 #Braniewo #Frombork #Elblag #PKS #Drogi #polskiedrogi #Afera

Kolejna kłótnia w kobiecej reprezentacji siatkarskiej

Data: 11.11.2019 14:00

Autor: Macer

siatka.org

Nasze siatkarki znowu zaczęły ostatnio grać. Całkiem niezgorzej im szło i znów, tak jak 10 i 15 lat temu, od razu po sukcesach zaczynają się kłócić z trenerem. Plotki chodzą, że starszym zawodniczkom nie podoba się, iż trener zbudował drużynę (od zera, bo jeszcze 4 lata temu nie grały w ogóle) z młodymi siatkarkami, z których szczególnie wyróżnia się Magda Stysiak (rocznik 2000), która już gra w mocnej, włoskiej lidze i była bardzo skuteczna podczas dwóch reprezentacyjnych turniejów w tym roku.

Trochę mi to przypomina Kabaret Olgi Lipińskiej, gdzie też artyści, zamiast zajmować się graniem, ciągle kombinowali i spiskowali przeciwko dyrekcji. Szerzej ujmując, bardzo to polskie. Przyznam, zabawnie się o tym czyta.

#siatkowka #polska #sport #rozowepaski

Pałac Monserrate w Sintrze

Data: 11.11.2019 11:16

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

Kompleks parku oraz zabudowań stanowi unikalną w skali światowej wersję dziewiętnastowiecznego eklektyzmu. Pałac łączy wpływy gotyckie, indyjskie, a także mauretańskie wraz z egzotycznymi, roślinnymi motywami, które harmonijnie współgrają z instalacjami na zewnątrz. W ogrodach znajdziemy gatunki flory ze wszystkich zakątków świata, zasadzone zgodnie z ich naturalnym siedliskiem geograficznym.

#portugalia #podrozujzlurkiem

Clickbait – co to jest i dlaczego się tego używa?

Data: 10.11.2019 11:28

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #clickbait

Jeśli zdarzyło Ci się kiedyś natrafić w sieci na nagłówek, którego treść była tak szokująca, że po prostu musiałeś przeczytać całość artykułu i przekonać się, że zachęcający tytuł ma niewiele wspólnego z rzeczywistością – to właśnie wtedy dałeś się zwabić na tak zwany clickbait. Co to takiego i jak działa ta forma internetowego oszustwa?

Co to jest clickbait?

Clickbait – co to jest i dlaczego się tego używa?

Określenie clickbait powstało skutek połączenia dwóch angielskich słów, czyli click – kliknięcie, klikać oraz bait – przynęta. Oznacza to zazwyczaj odnośnik w formie tekstowej lub graficznej, który swoją treścią w nieuczciwy sposób zachęca użytkownika do wejścia na daną stronę. Najczęściej jest to nagłówek artykułu, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistą treścią witryny.

Clickbait działa dzięki silnej potrzebie zaspokojenia naturalnej ciekawości

Krótkie, bardzo chwytliwe hasło intryguje użytkownika, który pragnie dowiedzieć się więcej i otwiera link, po czym przekonuje się, że tytuł, który go do tego skusił, jest tak naprawdę bardzo luźno lub wcale nie związany z treścią strony. Jego charakterystyczną cechą jest również konieczność przejścia na inną witrynę, gdzie czytanie samego tekstu jest niezwykle utrudnione poprzez obecność licznych reklam.

Po co stosuje się clickbait?

Zadaniem clickbaitu jest przede wszystkim przekonanie użytkownika do kliknięcia w dany link i przejścia na docelową stronę. Dzięki temu zwiększa się liczba odsłon, a tym samym również wyświetleń i przychodu z reklam. Wiele serwisów utrzymuje się bowiem wyłącznie z tego źródła, a to czy dostarczają one wartościowych treści, jest już kwestią drugorzędową. Zjawisko clickbaitu początkowo dotyczyło wyłącznie niskiej jakości stron, jednak powoli staje się już standardową formą internetowego oszustwa, wykorzystywaną nawet przez duże i cenione firmy.

Dlaczego clickbait działa?

Siła metody clickbait opiera się przede wszystkim na zwykłej ludzkiej ciekawości. Użytkownik klika w link, czyta artykuł, przekonuje się, że nie ma on wiele wspólnego z tytułem i czuje się oszukany, jednak prędzej czy później, ponownie daje się nabrać. Co więcej, badania udowadniają, że ludzie zwyczajnie lubią czytać nagłówki i często w ogóle nie zapoznają się z zawartym pod nimi tekstem lub robią to bardzo pobieżnie. Wnioski z przeprowadzonego eksperymentu wykazały, że prawie 80% osób nawet nie zwraca uwagi na to, że tytuł artykułu nie ma nic wspólnego z samym tekstem.

Jak rozpoznać clickbait?

Clickbaitowe tytuły są stosunkowo schematyczne i charakteryzują się zazwyczaj bardzo ogólną treścią. Od wartościowych artykułów odróżnia je przede wszystkim to, że nigdy nie zdradzają prawdziwej zawartości tekstu, lecz zachęcają do przeczytania całej zawartości takimi wyrażeniami, jak „nie uwierzysz, co się stało potem” lub „przekonaj się, jak to zrobiła”. Nagłówek typu clickbait odwołuje się do emocji, najczęściej skrajnych, a także kontrowersji oraz informacji, które mogą być szokujące, jednak budzą w nas nadzieję, że mogłyby okazać się prawdziwe. Typowym tytułem tego typu są chociażby takie treści, jak „Schudła 20 kg w tydzień – zobacz, jak to zrobiła”. Wysokiej jakości artykuł można rozpoznać zatem po tym, że jego nagłówek jest jednozdaniowym streszczeniem całego tekstu, niczego nie ukrywa i jest bardzo rzeczowy.

Dlaczego nie warto posługiwać się clickbaitem?

Clickbaitem posługują się przede wszystkim małe i średnie firmy, którym zależy na szybkim zwiększeniu ilości wyświetleń, a także dużym zaangażowaniem czytelników. Jednak pozyskiwanie kliknięć poprzez oszustwo bardzo szybko spotyka się z negatywnym odbiorem, zwłaszcza jeśli niejasne treści publikowane są notorycznie. Czytanie tekstów, które mają niewiele wspólnego z zachęcającym tytułem, dodatkowo utrudnionych przez dużą ilość reklam, staje się dla użytkowników zwyczajnie irytujące, przez co marka zostaje odebrana w najlepszym wypadku jako nieprofesjonalna. Chociaż wiele osób nadal nabierze się na chwytliwy tytuł i kliknie w link, liczba stałych obserwujących będzie drastycznie spadała, a firma stanie się mało wiarygodna w oczach użytkowników.

Chociaż clickbait kojarzy się z nieuczciwą praktyką, może być również wykorzystany w dobrym celu. Wystarczy, że pod chwytliwym tytułem, znajdzie się równie interesująca treść, która nie rozczaruje użytkownika.

Geek czy nerd – kim są i czym się różnią?

Data: 10.11.2019 09:19

Autor: ziemianin

highlab.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nerd #geek

Słowa nerd i geek często używane są wymiennie i charakteryzują miłośnika popkultury, lubującego się w komiksach i grach komputerowych. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że te dwa określenia mają zupełnie inne korzenie i określają dwie różne osobowości. Jaka jest więc różnica między nerdem a geekiem?

Geek czy nerd – kim są i czym się różnią?

Nerd, czyli pasjonat gier komputerowych i matematyczny geniusz

W wolnym tłumaczeniu na polski słowo „nerd” oznacza dosłownie „spec”, jednakże kulturowe znaczenie tego określenia nigdy nie znalazło w naszym języku odpowiedniego określenia. W anglosaskiej, a szczególnie amerykańskiej kulturze „nerd” oznacza fajtłapę i kujona. Kogoś, kto w szkole uczy się bardzo dobrze, jednak ma problemy z nawiązywaniem kontaktów i raczej nie odnajduje się w grupie rówieśniczej. W XX wieku określano w ten sposób miłośników nauk ścisłych, którzy obracali się wokół kółek naukowych i spędzali długie godziny na graniu w gry planszowe.

Postać nerda była wielokrotnie powielana przez popkulturę. Modelowym przykładem tego typu figury był dorastający chłopiec pozbawiony zdolności społecznych, który doskonale się uczy, a jego wiedza na temat nauk ścisłych często wykracza poza program szkolny.

Uroda nerda rzadko szła w parze z jego ilorazem inteligencji. Byli to zazwyczaj chuderlawi chłopcy w mocnych okularach z włosami w nieładzie. Nierzadko cierpieli na wadę zgryzu, którą korygował skomplikowany i widoczny aparat na zęby. Poza naukami ścisłymi i grami planszowymi (w późniejszych dekadach także komputerowymi) nerdzi pasjonowali się światem science fiction.

Wszystkim mogę polecić serię filmów o nerdach pt. Zemsta frajerów, w których to zostały przedstawione wszystkie cechy takich osób (oczywiście z przymrużonym okiem).

Geek, czyli pasjonat realizujący się w swojej niszy

Termin „geek” w obecnie rozumianym znaczeniu został stworzony na początku lat 90. XX wieku przez amerykańskiego poetę i eseistę, Roberta Haydena. Zostało ono zarezerwowane dla osób przejawianych ponadprzeciętne zainteresowanie daną dziedziną.

Z początku była to osoba nieco ekscentryczna, której zainteresowania znajdowały się raczej poza kulturowym mainstreamem. Obecnie w ten sposób określa się eksperta lub entuzjastę, który – kolokwialnie mówiąc – ma obsesję na punkcie jakiejś dziedziny.

Jeszcze do niedawna w ten sposób określano nastolatków, którzy bardziej niż na popularności skupiali się na nauce i rozwijaniu swojego hobby, które w rozumieniu większej części grupy rówieśniczej nie było postrzegane jako modne lub warte uwagi. Geek, podobnie jak nerd, pierwotnie miał słabość do matematyki, jednak źródłem jego obsesji równie dobrze mogła być historia, dziedzina literatury, gry komputerowe czy chociażby zbieranie znaczków.

Geek i nerd – czym się różnią? Czy jedna osoba może być określana jednym i drugim słowem?

Obecnie określenia „nerd” i „geek” przestają być postrzegane pejoratywnie. Źródeł tej sytuacji można doszukiwać się w tym, że obszar kultury przez dekady rozumiany jako nerdowsko-geekowska, czyli powstająca poza mainstreamem, obecnie stanowi kulturę głównego nurtu.

Filmy na podstawie uniwersów komiksowych biją obecnie rekordy w box office. Za sprawą serialu „Gra o Tron” także fantastyka przestała być domeną jedynie niemodnych fanatyków. Można zaryzykować tezę, że bycie nerdem i geekiem jest obecne na topie. Ale czy można używać tych określeń wymiennie?

Jedną z największych różnic między nerdem a geekiem był fakt pewnego niedostosowania społecznego, które było domeną nerdów, niekoniecznie zaś musiało dotyczyć geeków. Jednym słowem geek nie musiał wcale być osobą nielubianą czy upośledzoną społecznie, podczas gdy nerda utożsamiana z osobą odrzuconą i dręczoną.

Obecnie różnice te powoli się zacierają, a określenia nerd i geek są często używane jako synonimy. Warto jednak mieć świadomość, że wyrosły one z innego zjawiska i przez dekady funkcjonowały jako dwa zupełnie różne typy osobowości.

Identyfikowanie się jako nerd jest raczej powodem do dumy niż czymś, czego trzeba się wstydzić. Nikt też nie zostaje wykluczony z grupy rówieśniczej za bycie fanem Iron Mana. Dlatego można oczekiwać, że niedługo określenia geek i nerd zupełnie zleją się w całość.

Dlaczego duże zbiorniki wodne emitują niebieską poświatę? (audio) Odpowiada dr. Tomasz Rożek

Data: 10.11.2019 09:11

Autor: ziemianin

static.polskieradio.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #woda #nauka #ciekawostki

– Gdy oglądamy filmy i zdjęcia z miejsc, gdzie woda jest bardzo czysta, widzimy, że woda jest niebieskawa. Nawet z kosmosu widać, że jest ona błękitna – przyznaje dr Tomasz Rożek.

Dlaczego duże zbiorniki wodne emitują niebieską poświatę? (audio) Odpowiada dr. Tomasz Rożek

– Woda pochłania czerwone światło, więc jeżeli przez wodę przechodzi światło słoneczne, to do naszego oka trafia światło pozbawione tej czerwonej części. To, co trafia do nas, ma więcej długości fal niebieskich niż tych czerwonawych – wyjaśnia nasz Trójkowy naukowiec.

Na Warszawę padł blady strach: Czy Sabri B. (Bekdas) przez lata "dokumentował" wręczane . . .

Data: 10.11.2019 09:03

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #korupcja #polska #polityka #warszawa

Sabri B. to znany warszawski deweloper tureckiego pochodzenia. To z jego inicjatywy w stolicy powstało wiele inwestycji mieszkalno-usługowych o wartości setek milionów złotych. Ostatnio miał jednak mniej szczęścia – został zatrzymany przez CBA w związku z wręczeniem burmistrzowi warszawskich Włoch (polityk PO) łapówki w wysokości 200 tys. zł. To może być dopiero początek gigantycznej afery korupcyjnej. Turecki inwestor miał bowiem latami "dokumentować" swoją nieformalną działalność, a śledczy właśnie odkryli jego pokaźne archiwum.

Na Warszawę padł blady strach: Czy Sabri B. (Bekdas) przez lata "dokumentował" wręczane urzędnikom łapówki?

Zgodnie z najnowszym Indeksem Percepcji Korupcji (Corruption Perceptions Index – CPI) tworzonym przez Transparency International – nasz kraj zajął dość dobre 36. miejsce na świecie. Najmniejsza korupcja występuje w Danii (1. miejsce, 88 punktów), Nowej Zelandii (2. miejsce, 87 punktów) oraz Finlandii, Singapurze, Szwecji i Szwajcarii (ex aequo 3. miejsce, 85 punktów). Z kolei najbardziej korupcjogenne kraje świata to: Somalia (180. miejsce, 10 punktów), Syria i Sudan Południowy (ex aequo 178. miejsce, 13 punktów) oraz Jemen i Korea Północna (176. miejsce, po 14 punktów).

Niestety obawiam się, że nasz kraj może niebawem stracić wspomniane dość dobre miejsce jakie zajął w ubiegłorocznej edycji Indeksu Percepcji Korupcji (dotyczącej roku 2018). Powodem takiego obrotu spraw może być… obszerne archiwum Sabriego B.

Przypomnijmy – Sabri B. to znany warszawski deweloper tureckiego pochodzenia. Niedawno został zatrzymany przez CBA w związku z wręczeniem łapówki burmistrzowi warszawskiej dzielnicy Włochy (polityk PO). Funkcjonariuszom badającym sprawę udało się odnaleźć prywatne archiwum tureckiego przedsiębiorcy, gdzie ewidencjonowane mają być dowody (nagrania, zdjęcia, nośniki danych), które mogą stawiać w bardzo niekorzystnym świetle wielu urzędników i polityków wydających pozytywne decyzje administracyjne na korzyść Sabriego B.

Materiały odkryte przez śledczych są podobno na tyle obszerne, że ich analiza zajmie organom ścigania wiele tygodni i może stać się podstawą do dalszych zatrzymań. W efekcie na warszawską elitę urzędniczo-polityczną padł podobno blady strach. Nikt nie ma pewności co nagrywał Sabri B. i jakie "skarby" niebawem mogą ujrzeć światło dzienne.


Źródła:

Korupcja w stołecznych urzędach? Sabri B. miał latami dokumentować swoją działalność

Indeks Percepcji Korupcji 2018

Kubica: „Inżynierowie przed startem zgłaszają mi, że bolid zachowuje się inaczej”

Data: 10.11.2019 08:44

Autor: ziemianin

motorsportweek.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #rk88 #robertkubica #kubica #f1 #formula1 #williams

Robert Kubica mówi, że podawane przez media najprostsze przyczyny jego problemów w sezonie 2019 nie są właściwymi i nie wiadomo, czemu feeling w samochodzie z numerem 88 zmienia się z sesji na sesję.

wymagany angielski

Kubica: „Inżynierowie przed startem zgłaszają mi, że bolid zachowuje się inaczej”

„Wiele razy mówiłem, że ten rok był bardzo trudny, bardzo skomplikowany. Ale jedną z rzeczy, której brakuje najbardziej jest stałość czucia w samochodzie. Samochód sam w sobie nie należy do najłatwiejszych, ma słaby docisk, ale nie powinien tak zmieniać się pod względem osiągów czy feelingu. A to dzieje się z jednej sesji na drugą. Nie można tego tłumaczyć warunkami na torze czy podobnymi rzeczami. Mam zupełnie inny feeling od razu po wyjechaniu z alei serwisowej i wtedy na 90% wiem czy jest lepiej czy gorzej” – wyjaśnia Robert Kubica.

„Nie sądzę, że samochód jest nieregularny. Ale przyczepność, którą generuje już tak. Nie sądzę by chodziło o charakterystykę auta. Nie wiem, jak ująć to krótko, ale nie chodzi o samochód sam w sobie czy jego charakterystykę” – dodaje.

Nie wiadomo przy tym, czemu tak się dzieje, a Robert mówi, że proponowane przez media najprostsze przyczyny nie są trafne. Dziennikarze zapytali, czy skoro Robert opuścił wiele jak jazdy autami hybrydowymi na oponach Pirelli, to przyczyną mogą być właśnie problemy z pełnym wykorzystaniem opon. Kubica uważa, że to błędny trop.

„Ale ja czuję tuż po wyjechaniu z garażu, że feeling jest inny. Jaką różnicę mogę zrobić oponami na dystansie 400 metrów? Opony… możesz wprowadzić je w lepsze okno operacyjne lub gorsze, ale w pewnym momencie je osiągniesz, tak jak w Meksyku. W kwalifikacjach skręciłem w pierwszy z trzech zakrętów ze znacznie mniejszą prędkością, a samochód jechał prosto. Potem w niedzielę wyjechałem z garażu, a balans był zupełnie inny. Inżynierowie na okrążeniu wyjazdowym na pola startowe powiedzieli mi, że „samochód jest zupełnie inny” i ja odpowiedziałem im, że tak, feeling jest zupełnie inny” – mówi Kubica.

„Rozumiem, że punkt widzenia mediów jest taki, że opony mają duże znaczenie, ale gdy opuszczasz garaż, jedziesz prosto, potem przez dwa zakręty więc opony są mniej więcej w takiej samej formie, chyba że zmienisz swoje koce grzewcze, temperatury czy ciśnienie. Jeżeli są takie same, to nie ma szans, że to opony będą miały taki wpływ, chyba że je zmienisz. Z Pirelli jesteśmy bardzo ograniczeni jeżeli chodzi o okno operacyjne. To nie tak, jak było kiedyś. Wszyscy są skupieni na tym, by utrzymywać te same opony i ciśnienia. Opony nie są czymś, co może mieć taki wpływ na feeling i przyczepność.

Pedofile wymyslili swoją flagę i oczekują powszechnego uznania.

Data: 10.11.2019 01:10

Autor: johny11palcow

dailycaller.com

Gejowski portal podaje, że pedofile chcą być postrzegani tak samo jak homoseksualiści i transwestyci jako orientacja MAP – Minor Attracted Persons – czyli osoby zainteresowane młodymi. Pedofile też chcą dołączyć jako kolejna litera do składaka LGBTQWERTY

tutaj inne źródła:

https://www.frontlinesnews.com/2019/11/01/pedophiles-demand-to-be-included-in-the-lgbt-community-say-they-should-be-respected-and-tolerated-like-everyone-else.html

https://www.gaystarnews.com/article/no-this-isnt-a-real-pride-flag-it-represents-pedophiles/

#pedofilia #pedofile #lgbt #patologia #swiat #pedofilalert

Alkohol po raz pierwszy skrócił średnią długość życia w Polsce.

Data: 09.11.2019 21:51

Autor: arti

wiadomosci.radiozet.pl

Pierwszy raz od wielu lat skróciła się średnia długość życia Polaków – alarmują naukowcy. Przyczyn jest wiele, ale głównie to nadużywanie alkoholu. Po 2002 roku doszło do drastycznego wzrostu spożycia.

Polacy kupują trzy miliony tzw. "małpek" dziennie i aż milion tylko przed południem. Coraz częściej wybierane są wódki smakowe, trudne do wyczucia zapachem. alkohol piją coraz młodsi, a także coraz więcej kobiet.

Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polacy-zyja-krocej.-To-najgorsze-statystyki-od-lat.-Glowna-przyczyna-alkohol

#zdrowie #alkohol #smierc

YouTube banuje kanał Hugo - Bez powodu. Wyjaśnienie W Opisie.

Data: 09.11.2019 18:37

Autor: R20

youtube.com

Film w którym występuje oburzona madka z bombelkiem podczas nieudanej kradzieży w markecie, został uznany za treści o charakterze przemocy.. Wyjaśnienie W Filmie, pod koniec puszczam film za który mnie zbanowano. Napisałem odwołanie( ͡° ʖ̯ ͡°)

#afera #bany #youtube #yt #nwo

Pałac w Queluz - perła rokoko w Portugalii

Data: 09.11.2019 14:00

Autor: doportugalii

doportugalii.pl

m. W swych dziejach uchodził za dyskretne schronienia dla podupadającej na zdrowiu psychicznym królowej Marii I, oficjalną królewską rezydencję, a także ostatnią bazę pobytu władców przed internowaniem w Brazylii. Mimo, że sam Palácio de Queluz jest znacznie mniejszy od francuskiej rezydencji, często określa się go „portugalskim Wersalem”. Stanowi idealny obraz tendencji w architekturze portugalskiej XVIII wieku i manifestację kultury dworskiej tego okresu.

#portugalia #architektura #ciekawostki

Szybkie ładowanie i zwiększona żywotność – nowe akumulatory do aut elektrycznych

Data: 09.11.2019 12:53

Autor: swiatoze

swiatoze.pl

Naukowcy z Pensylwanii opracowali akumulator litowo-jonowy, który ładuje się warunkach podwyższonej temperatury – w rezultacie cały proces trwa zaledwie 10 minut. W odróżnieniu od innych super-szybkich baterii opracowany model zachowuje bardzo długą żywotność.

#samochodyelektryczne #technologia #samochody

Powiało chłodem, czyli gumaska w majtaskach.

Data: 09.11.2019 07:38

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

Wiele osób reaguje na słowo „fizyka” totalnym „wyłączeniem się”, a przecież fizyka nie musi być nudna jak sprint ślimaków. Jest wiele przykładów, które mogą cię zaskoczyć, daj jej szansę. Jest jak powieść „Nad Niemnem” przebrniesz przez opisy przyrody, a później, „niech wali się świat”. Dziś zabierzemy się za konstruowanie lodówki z gumki? Czy to możliwe, czy autor robi z nas balona (a jakże gumowego)? Daj się zaskoczyć, bo tego jeszcze nie wiesz o fizyce.

Krzysztof Bosak gościem Porannej rozmowy w RMF FM

Data: 08.11.2019 23:15

Autor: raptor

youtu.be

Gościem Porannej rozmowy w RMF FM będzie wiceprzewodniczący koła poselskiego Konfederacji Krzysztof Bosak. Posła-elekta zapytamy o zbliżający się Marsz Niepodległości. Spróbujemy się tez dowiedzieć, jaką rolę w nowym Sejmie widzą dla siebie posłowie Konfederacji.

#polityka #konfederacja #polska #4konserwy

Szachowy mecz stulecia. Bobby Fischer vs. Boris Spasski

Data: 08.11.2019 18:37

Autor: Lukmar

youtu.be

Niezwykły życiorys Bobbiego Fischera i analiza trzeciej partii jaką rozegrał walcząc o tytuł mistrza świata z Rosjaninem Borisem Spasskim.

Dykcja narratora jest specyficzna ale nie warto się zrażać przed opisem samej partii. Mimo tego że nigdy nie grałem na poważnie w szachy to oglądałem w emocjach do samego końca.

#szachy #ciekawostki

Paranoi prozwierzęcej ciąg dalszy. Święte krowy z Deszczna znowu bezdomne . . .

Data: 08.11.2019 14:25

Autor: ziemianin

r.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #krowy #idioci #swiatrolnika

150 krów z Deszczna, w których ratowanie włączyli się aktorzy, celebryci oraz politycy, miało znaleźć schronienie nad Nysą. Ale właściciel obór w ostatniej chwili się wycofał. Zwierzęta znów są bezdomne.

Paranoi prozwierzęcej ciąg dalszy. Święte krowy z Deszczna znowu bezdomne . . .

Idioci?

Rocznie w Polsce zabija się ok. 860 mln zwierząt w celach konsumpcyjnych. Po prostu zjadamy steki, hot-dogi, jemy rosół z kury itd.

Dlaczego uparliśmy się, żeby akurat te 150 krów ratować za niebotyczne pieniądze? Bo nazwano je "wolnymi", a ludzie są sentymentalni, ale nie zawsze rozumni.

Kto skorzysta na uruchomieniu sieci 5G?

Data: 08.11.2019 14:06

Autor: ziemianin

stop5g.com.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #telefoniakomorkowa #5g

Sieci bezprzewodowe nie są tak szybkie, niezawodne i wydajne energetycznie jak systemy przewodowe – twierdzi nowy raport

/Państwo powinno zainwestować w przewodową infrastrukturę telekomunikacyjną, by wesprzeć wzrost gospodarczy, zlikwidować nierówności w dostępie do Internetu i zniwelować zagrożenia dla bezpieczeństwa danych, prywatności, zdrowia publicznego i środowiska/

Kto skorzysta na uruchomieniu sieci 5G?

wymagany angielski

Tekst źródłowy: Electromagnetic Health

Tłumaczenie: Koalicja POLSKA WOLNA OD 5G

O wyższości sieci przewodowych (raport).

Raport amerykańskiego specjalisty ds. technologii komunikacji, dr Timothy Schoechle’a, analizuje dostępne techniki przesyłu danych i potwierdza niezaprzeczalną wyższość łączy przewodowych nad komunikacją bezprzewodową. Nie tylko światłowody, lecz również znane nam od lat kable miedziane, mają kolosalną przewagę nad łącznością bezprzewodową tak pod względem szybkości przesyłu danych, ich bezpieczeństwa jak i wydajności energetycznej, a jednocześnie są całkowicie bezpieczne dla zdrowia i środowiska. Sieci bezprzewodowe już dziś pobierają tak olbrzymie ilości energii, że na dłuższą metę są nie do utrzymania. W przeciwieństwie do nich łączność przewodowa to najbardziej energooszczędny i najbezpieczniejszy sposób dostarczania internetu. Przy tym autor przekonująco argumentuje, że koszt dostępu do internetu może być znacznie niższy dzięki sieciom światłowodowym, których promowanie i uruchamianie jest obecnie blokowane przez polityków i korporacje. Choć raport opiera się na analizie rynku amerykańskiego, zawiera wiele cennych spostrzeżeń i zaleceń, które powinni wziąć sobie do serca również polscy decydenci. Dr Schoechle twierdzi, że internet stał się już dziś podstawowym dobrem publicznym i powinien być dostępny dla wszystkich w bezpieczny, niezawodny, sprawiedliwy, przystępny cenowo i wydajny energetycznie sposób, co mogą zapewnić jedynie łącza przewodowe. Dlatego infrastruktura telekomunikacyjna, oparta na światłowodach, powinna być budowana i zarządzana tak samo jak inna podstawowa infrastruktura publiczna, taka jak drogi, mosty, szkoły, wodociągi czy kanalizacja, a więc przez władze państwowe lub lokalne. Autor podkreśla przy tym, że inwestowanie w światłowody ma służyć społeczeństwu, a nie dostawcom usług bezprzewodowych. Zaleca również, by porzucić ideę wdrożenia sieci 5G i Internetu Rzeczy, ponieważ nie potrzebują ich ani ludzie ani rynek – są to technologie zbędne, promowane tylko dlatego, by generować olbrzymie zyski dla przemysłu bezprzewodowego.

Poniżej przedstawiamy streszczenie tego raportu w języku polskim

Kubica: Są rzeczy, które doprowadzają mnie do wściekłości

Data: 08.11.2019 13:55

Autor: ziemianin

powrotroberta.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rk88 #robertkubica #kubica #formula1 #f1 #motosport

Robert Kubica jest kolejnym kierowcą, który wyraził swoje niezadowolenie obecnym stanem Formuły 1 jako serii wyścigowej. Polak odniósł się również do walki ze swoim kolegą z zespołu o przedostatnie miejsce w stawce.

Kubica: Są rzeczy, które doprowadzają mnie do wściekłości

W miniony piątek mogliśmy przeczytać fragmenty bardzo ciekawego wywiadu z Robertem Kubicą w La Gazzetta dello Sport. Mogliśmy wówczas przeczytać: „Nikt nie postawiłby euro na to, co zrobiłem. Niektórzy myśleli, że nie dam rady pokonać pierwszego zakrętu w kalendarzu F1. A zamiast tego jeździłem dając z siebie wszystko. Mówili, że nie będę mógł jeździć w Monako, a okazało się to być jedno z moich najlepszych GP. Jechałem w zupełnie innym samochodzie niż 10 lat wcześniej i zdałem sobie sprawę, że rozpaliłem płomień. I teraz śpię spokojnie. Teraz nie muszę już patrzeć, co i jak robią inni. Musiałem zmienić u siebie parę rzeczy, ale nie pamiętam jak jeździłem 10 lat temu. Sukcesem mojej rehabilitacji jest to, że nie myślę już o swoich ograniczeniach. Akceptuję siebie takiego, jakim jestem. Moje ciało zareagowało dobrze i pokazałem, że moje ograniczenia są bardziej widoczne poza samochodem niż w nim. Wiedziałem, że tak będzie, jednak dopóki nie wsiądziesz i nie spróbujesz, nie masz pewności. Mimo wszystkiego co się stało i mimo kilku ciężkich lat, nadal jestem kierowcą Formuły 1″.

Online ukazała się już jego całość, w której możemy przeczytać dodatkowo np. o tym, co Robert Kubica mówi o walce z partnerem z zespołu o przedostatnie miejsce.

„Jestem sportowcem, jestem fighterem. Ale szczerze mówiąc, walka o 19. miejsce nie interesuje mnie. Nie dbam o to, czy będę finiszował przed moim kolegą z zespołu jeżeli jedynym o co możemy walczyć jest 19. miejsce. Nie oznacza to jednak, że nie daję z siebie maksimum” – mówi Robert.

Kubica głośno wyraża swoją dezaprobatę dla obecnego stanu Formuły 1 i istnienia ogromnych różnic między zespołami.

„Są rzeczy, które doprowadzają mnie do wściekłości. Opuszczam zupełnie inną F1 do tej sprzed 9 lat. Teraz są dwie Formuły 1. Jedna rozgrywa się w pierwszych trzech rzędach, a druga w pozostałych. To dwa różne sporty” – zaznacza Polak.

Nie zabrakło też pytania o przyszłość i nowe opcje, które pojawiły się na horyzoncie.

„Mam ofertę innego typu, ale w tym momencie chciałbym jeździć z topowym zespołem. Nie będzie to proste i nie zależy tylko ode mnie” – mówi Polak.

MAUTHAUSEN-GUSEN-Drugi "Katyń"; piekło Polaków gorsze od Auschwitz! (wideo)

Data: 08.11.2019 12:58

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #obozkoncentracyjny #obozyzaglady #edukacja #ludzie #tragedia

MAUTHAUSEN-GUSEN-Drugi "Katyń"; piekło Polaków gorsze od Auschwitz! (wideo)

74 lata temu, 5 maja 1945 roku, wojska amerykańskie wyzwoliły niemiecki obóz koncentracyjny Mauthausen-Gusen.

20 kilometrów od Linzu, w pobliżu największego austriackiego kamieniołomu granitu Wiener Graben, znajduje się małe miasteczko Mauthausen, w którym powstał obóz koncentracyjny.Obóz w Gusen był przede wszystkim miejscem kaźni-eksterminacji Polaków(80 % ofiar),w tym najwięcej ofiar pochłonęło polską inteligencję-w ramach akcji "Inteligenzaktion".W 1940 roku Polacy stanowili aż 97 % ogółu więźniów!

KL Mauthausen-Gusen należał do najcięższych obozów III Rzeszy. Häftlindzy mówili o nim Mordhausene Według zeznań byłych więźniów ci, którzy przyjeżdżali do obozu z Auschwitz-Birkenau szybko umierali, a osoby, którym udawało się przeżyć zgodnie twierdziły, że byłyby gotowe wracać do Auschwitz na kolanach:

Dużo było takich, którzy żyli dwa, trzy lata w Oświęcimiu, a w Gusen wykańczali się po trzech, czterech miesiącach.Historycy szacują, że w całym systemie obozowym zginęło ok. 35 tysięcy Polaków!

Ten dokument ukazuje historię „drugiego Katynia" polskiej inteligencji, czyli niemieckiego obozu koncentracyjnego w Mauthausen-Gusen. Trudno w to uwierzyć,ale obecnym władzom Austrii nie zależy na właściwym upamiętnieniu tego miejsca kaźni, które stanowiłoby świadectwo tej tragicznej historii. Muzeum w Mauthausen kontrastuje z maleńkim Memoriałem jaki został wzniesiony społecznym sumptem w Gusen. W filmie oprócz więźniów wypowiadają się członkowie lokalnego Komitetu Memoriału Gusen, którzy walczą z własnym rządem o bardziej godne upamiętnienie ofiar obozu i piętnują fakt, że pamięć o samym Gusen padła ofiarą mitów tworzonych przez Austriaków po wojnie. Miejscowy historyk-amator Rudolf Haunschmied dowodzi, że w dualnym obozie to właśnie obóz, a właściwie trzy podobozy w Gusen pełniły rolę ekonomicznego serca kompleksu ludobójstwa. W filmie pokazane jest także, że obóz w Gusen był jednym z najokrutniejszych w hitlerowskim archipelagu masowej zagłady. Wspomnienia więźniów są ilustrowane grafikami wykonanymi przez nich samych.

Przyprawić rogi? Kaczka dziennikarska? - Skąd się wzięły te i inne leśne wyrażenia - o Lesie #37

Data: 08.11.2019 12:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #przyslowia #powiedzenia #horzelaopowiada #jezykpolski #laswnas

Wielki jak brzoza a głupi jak koza, wilczy apetyt, płakać jak bóbr i wiele innych powiedzeń – W tym odcinku wyjaśniam, co oznaczają i skąd się wzięły powiedzenia i związki frazeologiczne związane z lasem / przyrodą.

Przyprawić rogi? Kaczka dziennikarska? – Skąd się wzięły te i inne leśne wyrażenia – o Lesie [#37](/t/37)

W Polsce już 666 tys. obcokrajowców płaci składki ZUS. Bez nich budżet kraju byłby w . . .

Data: 08.11.2019 12:32

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #niewygodneinfo #zus

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Polska od trzech lat zajmuje 1. miejsce w całej UE pod względem liczby przyjmowanych w ciągu roku imigrantów spoza terytorium Wspólnoty. W efekcie na koniec III kwartału tego roku aż 666 tys. obcokrajowców odprowadzało do ZUS-u składki na świadczenia społeczne. Gdyby nie tak liczna rzesza pracujących legalnie obcokrajowców deficyt systemu emerytalnego w naszym kraju byłby o wiele większy, co istotnie wpłynęło by na sytuację budżetową. Śmiem twierdzić, że to Ukraińcy pośrednio sfinansowali wypłatę 13. emerytury w maju.

W Polsce już 666 tys. obcokrajowców płaci składki ZUS. Bez nich budżet kraju byłby w opłakanym stanie

Choć wydaje się to być nieprawdopodobne, to w 2018 roku sama tylko Polska przyjęła więcej legalnych imigrantów spoza UE niż Portugalia, Belgia, Węgry, Irlandia, Austria, Szwajcaria, Grecja, Dania, Słowenia, Chorwacja, Norwegia, Finlandia, Słowacja, Cypr, Malta, Rumunia, Litwa, Bułgaria, Łotwa, Luksemburg, Estonia i Islandia RAZEM WZIĘTE! W ubiegłym roku polskie urzędy wydały 635,3 tys. nowych pozwoleń na pobyt dla obywateli państw spoza UE.

Zgodnie z oficjalnymi danymi Eurostatu w ubiegłym roku nasz kraj wydał 635335 nowych pozwoleń na pobyt dla obcokrajowców spoza terytorium UE. To najwięcej w całej Wspólnocie. Zajmujące drugie miejsce w tej klasyfikacji Niemcy wydały w 2018 roku 543571 pozwoleń na legalny pobyt dla obcokrajowców spoza UE. Trzecia na liście Wielka Brytania wydała 450775 pozwoleń.

Co istotne – rok 2018 był trzecim z rzędu, kiedy Polska zajmowała 1. miejsce w unijnych statystykach na temat liczby przyjmowanych legalnie imigrantów spoza UE. Oczywiście bardzo wielu obcokrajowców przyjeżdża do Polski czasowo, raptem na kilka miesięcy, tylko w celach zarobkowych lub edukacyjnych. Jest jednak duża grupa (szczególnie Ukraińców), którzy decydują się tu zostać na dłużej. W takich okolicznościach "wpisują się" oni m.in. do polskiego systemu emerytalnego. W efekcie na koniec III kwartału tego roku już 666 tys. obcokrajowców opłacało w naszym kraju składki na ZUS (z czego pół miliona stanowili Ukraińcy). Warto podkreślić, że w ciągu roku (III kwartał 2018 vs III kwartał 2019) liczba płacących w Polsce składki ZUS obcokrajowców zwiększyła się o 96 tys. (w tym Ukraińców przybyło 74 tys.).

Wspomniane 666 tys. dodatkowych osób, które odkładają składki do ZUS, generuje w ciągu roku naszemu narodowemu ubezpieczycielowi społecznemu wielomiliardowe wpływy, które w sporej części pozwalają zasypać deficyt finansowy ZUS-u. Gdyby nie oni, gdyby nie ich dodatkowe składki, to ZUS miałby większe problemy ze znalezieniem pieniędzy na finansowanie wypłacanych na bieżąco rent i emerytur. Finalnie zgłosiłby się do budżetu kraju po dodatkowe pieniądze. Rząd tych pieniędzy oczywiście nie ma, dlatego musiałby je pożyczyć. W efekcie znacznie pogorszyłaby się sytuacja budżetowa naszego kraju (większy deficyt), jak również sytuacja zadłużeniowa (szybszy przyrost długu).

Patrząc przez ten pryzmat bardzo dobrze się stało, że w Polsce aż tylu obcokrajowców zdecydowało się podjąć legalną pracę. Cieszy szczególnie duża liczba bliskich nam kulturowo Ukraińców. Oby w najbliższych latach taki trend się zachował, co pozwoli przynajmniej częściowo zniwelować niekorzystne czynniki demograficzne.

Źródła informacji:

First permits by reason, length of validity and citizenship (migr_resfirst) ec.europa.eu

Robert Sosnowiecki Twitter.com

Ex podporucznikiem Milicji Obywatelskiej Ewa Gawor znowu grozi polskim patriotom. Rozwiążą marsz?

Data: 08.11.2019 11:50

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #MarszNiepodleglosci #MilicjaObywatelska #prowokacja

Platformersko-lewackie władze Warszawy rozwiążą Marsz Niepodległości? Ewentualnym rozwiązaniem marszu znowu grozi Ewa Gawor.

Ex podporucznikiem Milicji Obywatelskiej Ewa Gawor znowu grozi polskim patriotom. Rozwiążą marsz?

Przypomnijmy, że Ewa Gawor w przeszłości była podporucznikiem Milicji Obywatelskiej, a przez lata pracowała w MSW. To ona rozwiązała Marsz Powstania Warszawskiego, który przechodził ulicami Warszawy 1 sierpnia zeszłego roku. Groziła ona także uczestnikom Marszu Niepodległości rozwiązaniem manifestacji. Teraz powtarza swoje groźby w rozmowie z lewicowym dziennikarzem, Jackiem Żakowskim w TOK FM.

„Te zabezpieczenia wprowadzamy na prośbę policji. Nie wiem jaką wiedzą dysponuje policja, że marsz będzie tak zabezpieczony. Mamy dwa tysiące zgromadzeń i tylko przy Marszu Niepodległości są takie zabezpieczenia”, powiedziała szefowa Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Może pani Gawor zrozumie, że na marszu nic by się nie działo, gdyby nie ich „zabezpieczenia”?

„Jeżeli powtórzy się sytuacja, jeżeli będzie mowa nienawiści, jeżeli będą hasła, jeżeli będzie dużo tych haseł, jeżeli będą znaki zakazane prawem, zagrożenie dla życia zdrowia. To są te przesłanki, które mówią, że można rozwiązać zgromadzenie” – grozi Ewa Gawor. Organizatorzy Marszu Niepodległości jak co roku apelują o godne uczczenie naszych bohaterów i kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości. Nie dajmy się prowokacjom!

Matusiakj blogspot - Ochrona zdrowia

Data: 08.11.2019 11:41

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lekarze #statystyka #leczenie #zdrowie

GUS podaje że Prawo Wykonywania Zawodu w 2017 roku miało blisko 146 tysięcy lekarzy. Bezpośrednio opiekę pacjentom dostarczało jednak tylko 90,3 tysiąca lekarzy.

Aktywne zawodowo jest 23 146 lekarzy – kobiet po 60 roku życia czyli w wieku emerytalnym.

Matusiakj blogspot – Ochrona zdrowia

OIL w Warszawie podała że w województwie Mazowieckim:

-średnia wieku lekarza pediatry wynosi 59,00 lat

-średnia wieku chirurga ogólnego 58,75 lat

-średnia wieku ginekologa położnika 57,85 lat

-średnia wieku chirurga klatki piersiowej 59,15 lat

Ministerstwo chciało sprowadzić lekarzy z Białorusi ale Baćka znacznie podniósł płace swoim lekarzom i stracili oni zapał do emigracji. Zastosowane będą ewentualnie utrudnienia administracyjne.

Polscy lekarze wykształceni za nasze podatki leczą emerytów na zachodzie.

Zamykane są kolejne oddziały i kolejne szpitale. Wydłuża się czas oczekiwania na poradę specjalisty. Wielu pacjentów umiera przed wyznaczonym terminem zabiegu.

Nie ma pieniędzy na ochronę zdrowia choć są na przepłacanie wątpliwej jakości sprzętu militarnego z USA i wszelkie pasożytnicze zbytki.

Polski przemysł farmaceutyczny stał się atrapą i wydmuszką konfekcjonującą zakupione na Zachodzie i w Chinach substancje aktywne, których ceny rosną i rosną . . .

Historia Bez Cenzury - Propaganda Donalda - kultowe kreskówki.

Data: 08.11.2019 11:33

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury

Dzisiaj dowiecie się, jak niesamowite były kulisy powstawania kilku kultowych kreskówek. Dlaczego fani Wilka i Zająca musieli być bardzo cierpliwi? Jak Krecik zaczynał karierę? Czy Myszka Miki zawsze była grzeczna i za co Kaczor Donald dostał Oscara? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Propaganda Donalda – kultowe kreskówki.

Czy powinniśmy walczyć z gorączką?

Data: 08.11.2019 11:30

Autor: ziemianin

sekrety-zdrowia.org

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #goraczka #nauka #choroby #grypa

Gorączka sama w sobie nie jest chorobą. Jest sygnałem, że organizm został narażony na działanie czynników niszczących. Jednoczenie gorączka jest objawem mobilizacji systemu immunologicznego do walki z tymi czynnikami.

Czy powinniśmy walczyć z gorączką?

Nauka dostarcza nam kolejnych dowodów na to, że natura nie bez powodu wyposażyła nas w geny reakcji gorączkowej.

Gorączka jest niewątpliwie skuteczną reakcją organizmu, a obniżając temperaturę środkami farmakologicznymi niszczymy własny układ immunologiczny.

Jeżeli w organizmie ma być zachowany pewien stopień gotowości immunologicznej, musimy ten system trenować. A a czynnikiem trenującym jest właśnie gorączka – twierdzi prof. Wiesław Kozak UMK w Toruniu zajmujący się badaniami nad gorączką od kilkudziesięciu lat.

Gorączka, choć czasami zwala z nóg i budzi lęk tak naprawdę jest sprzymierzeńcem. Zabija patogeny, które wywołały chorobę i stymuluje układ obronny.

Człowiek wiedział o tym od zawsze. Ponad dwa tysiące lat temu Hipokrates powiedział „Dajcie mi gorączkę, a pokażę wam, jak leczyć wszystkie choroby” Jeszcze nie tak dawno w czasie infekcji chorego kładziono pod pierzynę i dawano do picia napary ziołowe, by podnieść temperaturę ciała i wywołać pocenie a wraz z potem usunąć toksyny.

W dzisiejszych, podobno światłych czasach o Mądrości Natury zupełnie zapomniano.

Pierwszą reakcją większości lekarzy! rodziców i chorych jest chęć zbicia gorączki gdy przekracza 38°C a nawet niższej. Tymczasem wirusy i większość bakterii ginie kiedy temperatura ciała oscyluje w granicach 39°C. Zażywanie środków farmakologicznych po to by sztucznie obniżyć gorączkę jest postępowaniem kompletnie sprzecznym z naturą, wymierzonym przeciw organizmowi.

Dlaczego gorączka jest dobrodziejstwem ?

Krótkotrwały stan zapalny i nieprzekraczająca 40°C gorączka są bardzo skutecznymi reakcjami, chroniącymi przed wirusami. Są wręcz niezbędne – bez stanu zapalnego wirusy zabiłyby nas bez najmniejszego oporu.

Są i inne aspekty

Gorączka stymuluje i trenuje układ immunologiczny, świadomość społeczna w tym zakresie jest zdeformowana przez propagowane środki przeciwgorączkowe – mówi prof. Kozak



Jeżeli w przyrodzie występuje naturalny mechanizm, to nie wolno go wyłączać z byle powodu.



Łykanie tabletek jak tylko podwyższy się temperatura ciała jest olbrzymim błędem.



Zbyt częste wyłączanie mechanizmu gorączkowania spowoduje, że organizm w końcu z niego zrezygnuje, a układ immunologiczny przejdzie w stan uśpienia.



Gorączka powinna cieszysz, bo oznacza że system immunologiczny jest sprawny. Powinniśmy się martwić wtedy, gdy przechodzimy jakąś infekcję, ale nie gorączkujemy. Świadczy to bowiem o tym, że nasz organizm pozbawiony jest jakiegoś elementu lub został przyzwyczajony, iż ten element nie musi u niego występować. Może to być spowodowane zbyt częstym stosowaniem leków przeciwgorączkowych.



Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ludzie po 30 i 40-tce coraz rzadziej gorączkują. Ma to fatalne skutki. Mamy już olbrzymią ilość dowodów naukowych na potwierdzenie tej tezy. Jeżeli ktoś 10 lat nie gorączkował, to znacznie wzrasta u takiej osoby ryzyko nowotworu. Później ktoś się dziwi, że był zdrowy jak koń, a tu nowotwór.

Słaby system odpornościowy nie zdobywa się na tak gruntowny remont organizmu, jakim jest choroba infekcyjna, a więc z użyciem agresywnych zarazków, lecz postępuje zachowawczo, dopuszczając jedynie do zainfekowania toksycznych złogów i wadliwych komórek łagodnymi pasożytami. Wniosek jest jeden: choroby infekcyjne po prostu trzeba odchorować, by wyszły nam na zdrowie.

Gorączka ma szczególnie znaczenie u dzieci

Organizm dziecka ma większą tolerancję wysokiej temperatury niż organizm dorosłego. Nie bez powodu ponieważ choroby wieku dziecięcego są jak wykazano niezbędne do budowania silnego systemu odpornościowego 1

Przechorowanie chorób wieku dziecięcego procentuje w dorosłym życiu mniejszym ryzykiem chorób. Np. alergii, astmy, chorób nowotworowych, nadciśnienia i wielu innych chorób przewlekłych.

Współczesne matki tak się boją gorączki u dziecka, że gdy temperatura wzrośnie zaledwie o kilka kresek natychmiast stosują któryś reklamowanych syropków na obniżenie gorączki. Co prawda lek obniży gorączkę, podziała równocześnie nasennie i uspokajająco, dziecko przestanie płakać i uśnie. Ale jedyną z tego korzyść wyniesie rodzic, dziecko wręcz odwrotnie.

Znikną co prawda objawy ale infekcja pozostanie uśpiona, będzie wiele razy dawać o sobie znać skutkując nawracającymi infekcjami, osłabieniem odporności i przewlekłymi problemami ze zdrowiem w przyszłości.

Ludzie ze starszego pokolenia są silni i wytrzymali między innymi dlatego, że podczas przechodzenia chorób wieku dziecięcego ich organizmy radziły sobie same wspomagane miodem, czosnkiem, lipą, sokiem malinowym, bez paracetamolu i antybiotyków.

Współczesne pokolenie młodych ludzi jest wątłe, słabe, chorowite znane na łaskę koncernów farmaceutycznych.

Co więc robić w czasie zwykłej infekcji?

Po pierwsze nie szkodzić. Zwalczać przyczynę, a nie skutek. Trzeba powstrzymać infekcję, a nie gorączkowanie.

Koniecznie położyć się do łóżka by się wypocić, mniej jeść jeśli nie ma apetytu, pić więcej płynów, stosować babcine sposoby i czekać na efekty.

Nie oznacza to bynajmniej, że na zbyt wysoką temperaturę nie należy nigdy reagować. W przypadku kiedy

gorączka przekracza 40°C u dzieci 41°C /lub mniej każdy z nas ma inny próg reakcji-należy obserwować/



utrzymuje się zbyt długo



u kobiet w ciąży



u osób z zaburzeniami serca i krążenia

Obniżamy ją naturalnymi metodami, o których przeczytasz TUTAJ


Bibliografia:

Prof. Kozak: zbyt często sięgamy po środki przeciwgorączkowe PAP

W jaki sposób gorączka stymuluje układ odpornościowy Journal of Leukocyte Biology

Choroby wieku dziecięcego wzmacniają funkcje układu immunologicznego ICPA

Maleństwo od Nvidii. Jetson Xavier NX - mini super komputer

Data: 08.11.2019 11:10

Autor: ziemianin

nvidia.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nvidia #technologia #komputery

Chociaż nie mamy co oczekiwać, że to maleństwo trafi do rankingu TOP 500 najszybszych superkomputerów na świecie, to jednak w swojej kategorii gabarytowej nie ma sobie równych. Przyszłość jest już dziś!

Maleństwo od Nvidii. Jetson Xavier NX – mini super komputer

Nazywa się Jetson Xavier NX, mierzy zaledwie 75 na 45 milimetrów i imponuje swoimi niesamowitymi możliwościami. To przyszły mózg autonomicznych robotów, samochodów czy urządzeń Internetu Rzeczy. Jednopłytkowy superkomputer skrywa w sobie czip Tegra Xavier w wersji niskoprądowej, 8 GB pamięci LPDDR4x, 16 GB eMMC 5.1 na dane, gigabitową kartę sieciową i kontroler USB 3.1.

Nvidia informuje, że sam układ Tegra oferuje 6-rdzeniowy procesor ARMv8.2 z 6 MB L2 i 4 MB L3, o taktowaniu 1,4 GHz. Nie mogło też zabraknąć też 384 rdzeni CUDA w architekturze Volta i 48 rdzeni Tensor taktowane z częstotliwością 1,1 GHz. Jeśli chodzi o wymiar sztucznej inteligencji, to mamy tutaj do dyspozycji dwa akceleratory głębokiego uczenia NVDLA, zestaw dekoderów oraz GPIO. System ma bez problemu obsłużyć nawet sześć kamer oraz wyświetlacz o rozdzielczości 4K i odświeżaniu na poziomie 60 Hz.

Malutki Jetson Xavier NX może pracować w dwóch trybach. W jednym pochłania 10, a w drugim 15 W. Jego wydajność wykonywania 8-bitowych operacji na liczbach całkowitych (INT8) dochodzi do 14 i 21 TOPS, w zależności od poboru energii. Chociaż wydaje się to bardzo miało, to jednak mówimy tutaj nie o pochłanianiu setek watów, tylko kilkunastu.

Nvidia ujawniła, że najmniejszy superkomputer AI na świecie będzie kosztował 399 dolarów. Cały sprzęt bazuje na oprogramowaniu JetPack SDK i jest przeznaczony do zastosowania w autonomicznych pojazdach, robotach, urządzeniach mobilnych i wszędzie tam, gdzie potrzeba sporej mocy obliczeniowej, a nie ma zbyt dużo miejsca na rozbudowę sprzętu.

Komentarz Tygodnia: Tajemnica Benedykta XVI

Data: 07.11.2019 17:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #polityka #GadowskiTV #komentarztygodnia

O arabskiej wiośnie i o Janie Pawle II, o wiośnie katolickiej i klubach kardynałów, o zniesieniu wiz dla Polaków, o Donaldzie Tusku, który nie zostanie kandydatem na prezydenta, o opłakanym stanie kamienic w Łodzi, o kulisach afery w Ministerstwie Finansów, a w post scriptum, o tym jak niemieccy kardynałowie witali papieża.

Komentarz Tygodnia: Tajemnica Benedykta XVI

#TheEllenShow - Czy ta nastolatka potrafi używać telefon tarczowy / obrotowy? (wideo)

Data: 07.11.2019 17:18

Autor: ziemianin

youtu.be

#zabawne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #idioci #TheEllenShow #Ellen #EllenDeGeneres #technologia

Internet spowodował, że wiele rzeczy stało się przestarzałych, takich jak mapy, książki telefoniczne i telefony tarczowe / obrotowe. Ellen była ciekawa, jak młodzi ludzie funkcjonowaliby bez internetu, więc poprosiła z widowni 17-latkę, by wykorzystała wszystkie trzy . . .

#TheEllenShow – Czy ta nastolatka potrafi używać telefon tarczowy / obrotowy? (wideo)

Netflix, Disney+ i inni chcą wyeliminować dzielenie się kontem

Data: 07.11.2019 17:01

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #telewizja # # # #ACE #Netflix #Disney #Amazon #HBO #streaming #wideo #piractwo

Jak wynika z najnowszych doniesień, ACE obrało sobie ostatnio za cel wyeliminowanie zjawiska dzieleniem się hasłem, które przez firmy uznawane jest za potencjalną stratę.

Netflix, Disney+ i inni chcą wyeliminować dzielenie się kontem

Dzielenie się kontem w ramach usług streamingowych, gdzie kilka gospodarstw domowych składa się na droższy abonament pozwalający na jednoczesne korzystanie z usługi na kilku urządzeniach, jest dość powszechną praktyką. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że nie podoba się to firmom takim jak Netflix, Disney, Amazon czy HBO, które najwyraźniej postanowili coś z tym zrobić. Chodzi konkretnie o antypiracką koalicję The Alliance for Creativity and Entertainment (ACE), do której należą nie tylko duzi gracze oferujący usługi streamingowe, ale także hollywoodzkie studia, nadawcy czy dostawcy internetu. Jak wynika z najnowszych doniesień, podmiot ten obrał sobie ostatnio za cel wyeliminowanie zjawiska dzieleniem się hasłem, które przez firmy uznawane jest za potencjalną stratę.

CE wystartowało w 2017 roku i dotychczas koncentrowało się na typowym piractwie i nielegalnych serwisach streamingowch oraz urządzeniach. W ubiegłym tygodniu jednak utworzyło nową grupę roboczą, której, jak podaje portal TorrentFreak, „zadaniem jest zredukowanie nieautoryzowanego dostępu do treści”. Celowo dość niejasno określono cel tej grupy, ale w tym przypadku wskazówką może być słowo „nieautoryzowany dostęp” oraz fakt, że ACE zrzesza takie podmioty jak Netflix, Disney, Amazon, Sky i HBO. Poza tym sprawę wyjaśnia wypowiedź CEO Charter Communications (Tom Rutledge), które właśnie dołączyło do ACE. „Bardzo cieszę się z faktu, że ACE i jego koalicja zobowiązała się w ramach tej inicjatywy do zajęcia się problemem dzielenia haseł i innymi praktykami związanymi z bezpieczeństwem i nie możemy się doczekać, by wspólnie pracować nad tą kwestią” – wyznał Rutledge.

„Konsumenci, twórcy, dystrybutorzy i inni będą czerpać korzyści z tej współpracy, która sprawi, że treści będą lepiej zabezpieczone i ukrócone zostanie nieautoryzowane wykorzystanie i dystrybucja, przy jednoczesnym zachowaniu możliwości cieszenia się materiałami” – tłumaczy prezes Charter Communications. Netflix już w ubiegłym miesiącu zdradził, że szuka sposobu na wyeliminowanie zjawiska nielegalnego dzielenia się kontami, ale chce znaleźć rozwiązanie, które nie wyalienuje ich klientów. Firma jak na razie podobno jednak nie ma żadnych dużych planów do ogłoszenia w tym temacie, ale zamierza monitorować sytuację. Disney z kolei jeszcze w sierpniu zdradził, że współpracować będzie z Charter nad implementacją zasad biznesowych i technik, które pozwolą zająć się kwestią nieautoryzowanego dostępu i dzielenia się hasłem w ramach Disney+.

Ustanowiono nagrodę na cześć wybitnej irańskiej matematyczki Marjam Mirzachani

Data: 07.11.2019 16:56

Autor: ziemianin

livescience.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #MarjamMirzachani #matematyka #MedalFieldsa #MaryamMirzakhani #NewFrontiersPrize #nagroda

Brakthrough Prize Foundation ustanowiła nagrodę na cześć Marjam Mirzachani, jedynej kobiety, która zdobyła Medal Fieldsa. Maryam Mirzakhani New Frontiers Prize o wartości 50 000 USD będzie przyznawana matematyczkom, które w ciągu dwóch lat przed otrzymaniem nagrody zrobiły doktorat i mogą pochwalić się wyjątkowymi osiągnięciami.

wymagany angielski

Ustanowiono nagrodę na cześć wybitnej irańskiej matematyczki Marjam Mirzachani

Marjam Mirzachani urodziła się w 1977 roku w Teheranie. Jej talent matematycznym ujawnił się w szkole średniej. W 1994 roku zdobyła złoty medal na międzynarodowej olimpiadzie matematycznej. Pięć lat później ukończyła matematykę na Uniwersytecie Technologicznym Szarif, w roku 2004 uzyskała doktorat na Uniwersytecie Harvarda, a w 2009 roku została profesorem matematyki na Uniwersytecie Stanforda.

W 2014 roku, jako pierwsza i jedyna dotychczas kobieta otrzymała Medal Fieldsa. Ten „matematyczny Nobel” przyznawany jest raz na cztery lata wyróżniającym się matematykom, którzy nie ukończyli 40. roku życia. Od 1936 roku wyróżniono nim zaledwie 60 osób. Mirzachani otrzymała go za badania dynamiki i geometrii powierzchni Riemanna i przestrzeni moduli na tych powierzchniach. O jej wyjątkowym osiągnięciu pisaliśmy szczegółowo przed pięcioma laty.

W 2013 u Mirzachani wykryto raka piersi. Matematyczka zmarła w 2017 roku.

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Data: 07.11.2019 16:50

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#nauka #dzieci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smartfony #choroba #szyjasmartfonowa

Szyja smartfonowa – to nowy zespół bólowy obserwowany przez specjalistów Poradni Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – jednym z największych w Polsce szpitali pediatrycznych.

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Coraz częściej zgłaszają się tam dzieci z różnego typu bólami głowy, karku, barków, okolicy międzyłopatkowej oraz drętwieniem rąk.

"Na podstawie wywiadu i badania i rozpoznajemy wtedy tzw. zespół szyi smartfonowej, chociaż nie ma jeszcze takiego schorzenia w międzynarodowej klasyfikacji chorób" – powiedziała PAP dr Małgorzata Gola z Poradni Leczenia Bólu GCZD.

"Zespół ten jest konsekwencją przymusowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera, telefonu komórkowego czy tabletu. Powoduje to przeciążenie jednej grupy mięśni – np. mięśni obręczy barkowej, a osłabienie drugiej, np. mięśni szyi. Przeprowadzony w takiej sytuacji wywiad z reguły potwierdza, że dziecko bardzo często i długo korzysta z urządzeń elektronicznych. Nasze zalecenia, by ograniczyć te sesje, często są źle przyjmowane, zwłaszcza przez dzieci" – podkreśliła dr Gola.

Poradnia Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka jest jednym z nielicznych ośrodków w Polsce zajmujących się leczeniem ból u najmłodszych pacjentów. W tym roku obchodzi 20-lecie powstania.

Poradnia rozpoczęła działalność w 1999 r., kiedy to zakończyła się budowa Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i szpital rozpoczął przyjmowanie pacjentów. Była wtedy pierwszym tego typu ośrodkiem w kraju.

Obecnie zajmuje się leczeniem bólu u dzieci w każdym wieku. U noworodków i niemowląt to z reguły zespoły bólowe wynikające z urazów okołoporodowych. Starsze dzieci i młodzież zgłaszają się z bólami głowy oraz kręgosłupa, najczęściej na tle zmian przeciążeniowych lub dyskopatycznych. W poradni leczy się też zespoły bólowe kończyn, dużych stawów i przewlekłe bóle brzucha. Trafiają tam także pacjenci z przewlekłym bólem pooperacyjnym lub pourazowym.

"Oceniam, że skutecznie pomagamy nawet połowie naszych pacjentów. Kolejnym 20-30 proc. pomagamy częściowo. Jest też grupa ok. 20 proc. pacjentów, którzy nie mają żadnej poprawy lub przerywają leczenie. Wynika to nie tylko z przyczyn medycznych, ale i różnych uwarunkowań, w tym z braku przekonania do sposobu terapii i szans na poprawę. Pamiętajmy, że mamy tu do czynienia nie tylko z dzieckiem, ale i jego opiekunami. Terapia wymaga regularnych wizyt w przychodni, co dorośli nie zawsze akceptują" – powiedziała dr Małgorzata Gola.

Poradnia Leczenia Bólu GCZD udziela rocznie ok. 4 tys. porad ambulatoryjnych. Personel poradni udziela również konsultacji na poszczególnych oddziałach szpitala. "Przez 20 lat działalności leczyliśmy ok. 3 tys. dzieci. Niektórzy nasi pacjenci to dziś dorośli ludzie i zdarza się, że przychodzą do nas teraz ze swoimi dziećmi. Mają świadomość, że ból można leczyć. Są czujni na wszelkie przejawy bólu i pilnują, by ich dzieci nie cierpiały" – podsumowała dr Gola.

Takiej zbiórki jeszcze nie było! Wszechpolacy walczą o pamięć: „Mur(al)em za Łupaszką”

Data: 07.11.2019 16:46

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #majorlupaszka #muralemzalupaszka #bohaterowie

Wszechpolacy postanowili walczyć o pamięć Żołnierza Wyklętego: „Chcą zapomnieć o Łupaszce – my zapiszemy go na murach Białegostoku na wiele lat!” – zapowiadają i organizują zrzutkę „Mur(al)em za Łupaszką”.

Takiej zbiórki jeszcze nie było! Wszechpolacy walczą o pamięć: „Mur(al)em za Łupaszką”

„Mur(al)em za Łupaszką” to odpowiedź na atak radnych Białegostoku. Przypominamy, że Rada Miasta Białegostoku przegłosowała uchwałę, na mocy której ma zostać zniesiony patronat jednej z ulic, która nosi imię majora Zygmunta Szendzielarza “Łupaszki”.

WSPOMÓŻ ZBIÓRKĘ –> KLIK

„W odpowiedzi na tak haniebny gest my, jako stowarzyszenie Młodzież Wszechpolska, nie możemy być bierni” – piszą organizatorzy zrzutki – „Dzięki Waszym wpłatom stworzymy w Białymstoku mural, który będzie przypominał

o postaci majora “Łupaszki”. Będzie stale przypominać o poświęceniu i zasługach tego żołnierza niezłomnego. To właśnie tu, w rejonie Białegostoku, działał aktywnie przeciwko siłom zbrodniczego reżimu”

Tło sprawy „Łupaszki”

Major “Łupaszka” od kwietnia 2018 roku był patronem jednej z ulic Białegostoku. Już miesiąc po zmianie nazwy na ulicy “Zygmunta Szendzielarza” zaczęły pojawiać się obraźliwe naklejki oraz napisy, takie jak „Miejsce zbrodniarzy jest na śmietniku historii!! Łupaszko to ludobójca!!”

Po upływie niespełna roku, wiosną 2019, kiedy Koalicja Obywatelska miała większość w Radzie Miasta, Krzysztof Truskolaski wyszedł z inicjatywą zmiany nazwy ulicy Zygmunta Szendzielarza. Swój wniosek argumentował tym, iż według niego, oddziały dowodzone przez “Łupaszkę” były odpowiedzialne między innymi za akty ludobójstwa na mniejszościach etnicznych i religijnych. Innego zdania byli historycy z Instytutu Pamięci Narodowej, w tym dr Kazimierz Krajewski którego zdaniem mjr Zygmunt Szendzielarz był „najwybitniejszym dowódcą oddziałów sił zbrojnych, które walczyły z bronią w ręku i komunistycznymi aparatami represji”.

Z inicjatywą zmiany nazwy ulicy wyszła także partia Razem, proponując, by nazywała się ulicą „100-lecia praw kobiet”.

28 października 2019 odbyła się XV Rada Miasta, w której uczestniczyli zainteresowani sprawą mieszkańcy. To właśnie podczas tego posiedzenia radni uchwalili zmianę nazwy ulicy im. “Zygmunta Szendzielarza”. Poprzez wniosek o zakończenie dyskusji na temat tej uchwały zamknięto usta działaczom społecznym, a także zwykłym mieszkańcom, którzy chcieli okazać swój sprzeciw.

Co możesz zrobić?

To proste! Wystarczy że wpłacisz darowiznę,

a my, dzięki Twojemu wsparciu, sfinansujemy wykonanie muralu. Bardzo ułatwi to nam zadanie, gdyż nie posiadamy rozbudowanego finansowania, porównywalnego do innych organizacji. Działamy dzięki składkom od naszych działaczy, oraz darowiznom od takich ludzi jak właśnie Ty!

Rząd PIS likwidując OFE zabierze Polakom 19,3 mld zł. Specjalna opłata uratuje budżet . . .

Data: 07.11.2019 16:35

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #ofe #ike #funduszemerytalny #pis #zlodziejstwo #niewygodneinfo

Powiem wam, że im dłużej patrzę na ten projekt, tym bardziej dochodzę do wniosku, że Rostowski przy Morawieckim to był jednak amator . . .

Nie da się ukryć, że rządowa propozycja przekształcenia otwartych funduszy emerytalnych (OFE) w indywidualne konta emerytalne (IKE) ma jeden, bardzo poważny feler. Chodzi oczywiście o tzw. opłatę przekształceniową. Co ciekawe – sprywatyzowane środki z IKE będzie można wypłacić dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego. Rząd twierdzi, że ich wcześniejsza wypłata byłaby nielegalna, bo "to są środki ze składki emerytalnej i muszą być przeznaczone na cele emerytalne". No ale wcześniejsze "zajumanie" ich części, jako opłaty przekształceniowej, ma być niby legalne?

Rząd PIS likwidując OFE zabierze Polakom 19,3 mld zł. Specjalna opłata uratuje budżet obciążony obietnicami

Przypomnijmy – najnowsza inicjatywa rządu przewiduje, że ok. 162 mld zł, które są w tej chwili ewidencjonowane w OFE, miałoby zostać "sprywatyzowanych" i trafić na indywidualne konta emerytalne (IKE) lub do ZUS (decyzję o tym miałby podejmować ubezpieczony).

Problem pojawia się przy decyzji o przejściu z OFE do IKE. Otóż zgodnie z propozycją rządu przy przeniesieniu środków z OFE do prywatnego IKE zostanie pobrana opłata przekształceniowa w wysokości 15 proc. wartości środków. Ministerstwo Finansów szacuje, że wpływy z tytułu opłaty przekształceniowej mają wynieść ok. 19,3 mld zł. To całkiem potężna kwota, za którą można by sfinansować niemal rok funkcjonowania programu 500+ w obecnym kształcie.

Ministerstwo Finansów zapewnia, że środki z tytułu opłaty przekształceniowej zostaną zaklasyfikowane jako dochód podsektora ubezpieczeń społecznych. To oznacza, że finalnie trafią one do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), z którego finansowane są bieżące świadczenia emerytalno-rentowe.

Niby wszystko odbędzie się zgodnie ze sztuką księgową. Wszak środki z opłat przekształceniowych nie zostaną bezpośrednio wykorzystane na poczet bieżących wydatków budżetowych, lecz trafią na konta FUS. Niby. W rzeczywistości jednak zasilenie rachunków FUS kwotą ok. 19,3 mld zł (o której mówi szacunek Ministerstwa Finansów) spowoduje, że w budżecie zostanie uwolniona spora suma pieniędzy (wynikająca z ograniczenia dotacji budżetowych do FUS o równowartości wspomnianej kwoty z tytułu opłat przekształceniowych), którą będzie mógł przeznaczyć na inne wydatki (warto w tym miejscu mieć świadomość, że wypłata bieżących emerytur w dużej części jest możliwa dzięki budżetowym dotacjom; same tylko składki ZUS nie wystarczą, aby sfinansować wszystkie emerytury i renty wypłacane obecnie Polakom).

Innymi słowy – "skok na OFE" w wykonaniu PiS pozwoli tej partii na sfinansowanie części obietnic wyborczych (to, co budżet zaoszczędzi na dotacjach do FUS, będzie mogło być przeznaczone na realizację obietnic). Efekt będzie taki, że sami sobie opłacimy roczne funkcjonowanie programu 500+ na 1. dziecko wydając nasze emerytalne oszczędności zgromadzone w OFE, które podczas przerzucania ich do IKE zostaną w części "zajumane" pod pozorem opłaty przekształceniowej.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy – zwykli ludzie środki z IKE będą mogli wykorzystać (wypłacić) dopiero po przejściu na emeryturę. Przedstawiciele rządu twierdzą, że ich wcześniejsza wypłata byłaby nielegalna, bo "to są środki ze składki emerytalnej i muszą być przeznaczone na cele emerytalne". No ale, gdy to rząd chce wypłacić pieniądze zgromadzone w OFE/IKE i wydać je na de facto bieżące potrzeby (wynikające z kalendarza wyborczego), to nie ma problemu. Może to zrobić pod pozorem opłat przekształceniowych, które zasilą FUS i proporcjonalnie uwolnią w budżecie kraju środki, które miały stanowić dotację dla FUS.

WTF? ONZ wzywa by w odpowiedzi na zmiany klimatu przeprowadzić depopulację Ziemi.

Data: 07.11.2019 16:23

Autor: ziemianin

academic.oup.com

#wtf #codziennaprasowka #indie #wiadomosci #swiat #depopulacja #ziemia #przeludnienie

Zespół ONZ-owskich naukowców zajmujących się klimatem wzywa do zmniejszenia populacji Ziemi w celu powstrzymania globalnego ocieplenia.

wymagany angielski

WTF? ONZ wzywa by w odpowiedzi na zmiany klimatu przeprowadzić depopulację Ziemi.

W badaniu opublikowanym we wtorek w czasopiśmie BioScience Międzyrządowy Panel ONZ ds. Zmian Klimatu wezwał do globalnej kontroli populacji, twierdząc, że jeśli nie przeprowadzi się drastycznego zmniejszenia ludzkiej populacji to poważne katastrofy są tuż za rogiem.

„Naukowcy mają moralny obowiązek wyraźnego ostrzeżenia ludzkości przed każdym katastrofalnym zagrożeniem i „powiedzenia, jak to wygląda”, ostrzegł zespół alarmistów klimatycznych. „W związku z tym obowiązkiem i przedstawionymi poniżej wskaźnikami deklarujemy, wraz z ponad 11000 sygnatariuszami naukowymi z całego świata, jasno i jednoznacznie, że planeta Ziemia stoi w obliczu klimatycznego zagrożenia”.

IPCC twierdzi, że oprócz stopniowego wycofywania paliw kopalnych i „jedzenia żywności głównie pochodzenia roślinnego przy jednoczesnym ograniczeniu globalnego spożycia produktów pochodzenia zwierzęcego”, populacja musi zostać ustabilizowana – a najlepiej stopniowo zredukowana – w ramach zapewniających integralność społeczną.”

Istnieją sprawdzone i skuteczne polityki, które wzmacniają prawa człowieka, jednocześnie obniżając wskaźniki dzietności i zmniejszają wpływ wzrostu populacji na emisje GHG i utratę różnorodności biologicznej. Dzięki tym politykom usługi planowania rodziny są dostępne dla wszystkich ludzi, usuwane są bariery w dostępie do nich i osiągana jest pełna równość płci, w tym szkolnictwo podstawowe i średnie jako ogólna norma dla wszystkich, zwłaszcza dziewcząt i młodych kobiet.

Kot uratował dziecko przed upadkiem ze schodów (wideo)

Data: 07.11.2019 16:10

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koty

O tym, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka, wiedzą wszyscy. Tymczasem ten pupil udowodnił, że to samo śmiało można powiedzieć także o kotach.

[Kot uratował dziecko przed upadkiem ze schodów (wideo)(https://www.youtube.com/watch?v=BcpEnpitzHw)

Na opublikowanym niedawno w sieci wideo widać, jak kot leży na kanapie i obserwuje małe, bawiące się w pokoju dziecko. Maluch raczkuje po podłodze i w pewnym momencie niebezpiecznie zbliża się do schodów. Wtedy do akcji wkracza bohaterski kot, który z impetem zeskakuje z kanapy i w ekspresowym tempie rusza w kierunku malucha. Rzuca się na dziecko i zagradza mu drogę do schodów, nie dopuszczając do upadku.

„Pierdo***y cudzoziemiec”, „wracaj do swojego kraju”: Polak dostanie odszkodowanie za dyskryminację

Data: 07.11.2019 16:04

Autor: ziemianin

belfasttelegraph.co.uk

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #irlandiapolnocna #dyskryminacja #praca #odszkodowanie

Restauracja „Sizzlers” w Magharafelt będzie musiała wypłacić Polakowi 14 tys. funtów odszkodowania za dyskryminację z powodu pochodzenia. Mężczyzna był atakowany słownie przez współpracowników za „cichym przyzwoleniem” kierownictwa.

wymagany angielski

„Pierdo***y cudzoziemiec”, „wracaj do swojego kraju”: Polak dostanie odszkodowanie za dyskryminację

O konieczności wypłacenia odszkodowania Damianowi Anyszowi zadecydował sąd w Irlandii Północnej. Oskarżający pracował w restauracji Sizzlers jako szef kuchni i według niego wielokrotnie spotykał się w miejscu pracy ze skandalicznym traktowaniem ze strony najpierw jednej, a potem dwóch osób, był ofiarą agresywnych napaści słownych, a nawet gróźb. Współpracownicy byli do niego negatywnie nastawieni z powodu kraju pochodzenia, padały słowa typu „pierdo***y cudzoziemiec”, „wracaj do swojego kraju” itd. Zgodnie z orzeczeniem sądu pracownicy restauracji prowadzili przeciwko niemu grę, której celem było doprowadzenie go do utraty stanowiska, a właściciele nic z tym nie zrobili. Kierownictwo musi zapłacić 14 tys. funtów odszkodowania i dodatkowo nieco ponad tysiąc funtów za niedopełnienie warunków umowy.

Według Belfast Telegraph z wypłatą odszkodowania może być problem – lokal jest obecnie niewypłacalny.

Dyskont ALDI położył łapę na dotacjach rolnych Unii Europejskiej

Data: 07.11.2019 15:50

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #aldi #swiatrolnika

Zwykły manewr finansowy dotyczący nabycia udziałów w firmie rolnej pozwolił, by ALDI corocznie brał prawie 0,5 miliona euro dopłat rolnych.

Dyskont ALDI położył łapę na dotacjach rolnych Unii Europejskiej

Wspólnota Pracy ds. Rolnictwa w środkowych Niemczech (AbL) poinformowała, że były prezes Związku Rolników Turyngii Klaus Kliem sprzedał przedsiębiorstwo rolne Geithainer Landwirtschafts GmbH dyskontowi ALDI. W 2018 roku Geithainer Landwirtschafts GmbH otrzymała 434,670 euro z dotacji rolnych.

Okazuje się, że w Niemczech pozostawiono lukę prawną, którą wykorzystują firmy spoza branży rolnej. Wystarczy nabyć większościowy pakiet udziałów lub po prostu kupić przedsiębiorstwo rolne, aby legalnie pobierać dotacje Unii Europejskiej.

„Jest to już druga operacja, w której ALDI kupuje w krótkim czasie (firmę rolną -przyp.redakcji) […] „Pilnie potrzebujemy przepisów, które zapobiegną takim umowom!”

– mówi Michael Grolm, prezes AbL.

Prezes Grolm zapewne mówi o Fundacji rodzinnej ALDI, która dołączyła do spółdzielni rolniczej Kayna eG w Saksonii-Anhalt na początku września tego roku.

Co to oznacza?

Po co ciężko pracować, jak wystarczy obrócić kapitałem i corocznie pobierać pieniądze z dopłat rolnych UE za nic! Już dziś widać gołym okiem, że w sektorze rolnym pracują jedynie rolnicy, a pieniądze zarabiają inni.

Skąd protesty rolników w Holandii, Francji i Niemczech? Chyba nie trzeba już wyjaśniać frustracji farmerów, których wykorzystuje się, karze coraz wyższymi kosztami uprawy ziemi i hodowli zwierząt, a śmietankę spijają panowie o wypielęgnowanych dłoniach i w białych kołnierzykach.

Azjaci wrzucają do wrzątku jaja tuż przed wylęgiem. Ugotowane żywcem pisklęta są ich przysmakiem

Data: 07.11.2019 15:42

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #azja #jedzenie #jaja

Jaja w ten sposób przygotowane, a prawdę mówiąc, jeszcze przed chwilą żywe pisklęta są nazywane „Balut”. Stanowią dla wielu z nich rarytas.

Azjaci wrzucają do wrzątku jaja tuż przed wylęgiem. Ugotowane żywcem pisklęta są ich przysmakiem

Azjaci przysięgają, że są wyśmienite. W Europie są uważane za obrzydliwość i synonim znęcania się nad zwierzętami.

Po zdjęciu skorupki ukazuje się ugotowany ptak, z piórami, dziobem, w pełni uformowany przez naturę. Szczególnie cenione na Filipinach, Kambodży i Wietnamie. Uwielbiają je mężczyźni. Według nich są afrodyzjakiem oraz wzmacniają potencję. Oczywiście, naukowego potwierdzenia brak.

Europejczycy, którzy są gośćmi w tych krajach, często z obrzydzeniem odwracają wzrok w momencie obierania ugotowanego jajka. Na Filipinach za idealne jajo Balut uważa się embrion, który ma około 17-18 dni. Jest to w pełni wykształcony zarodek. „Przysmak” jest przygotowywany z jaj kurzych i kaczych. Przed jedzeniem jajka są gotowane przez 30 minut i zwykle są spożywane jeszcze ciepłe.

Najpierw obiera się jajko, płyn owodniowy posypuje się solą i wysysa. Pozostaje pisklę, które skrapia się octem, sosem sojowym lub także soli. Zdarza się jajo Balut serwowane w restauracjach w formie gotowanej lub pieczonej.

Nie chcemy Państwu prezentować materiału filmowego ze względów humanitarnych i estetycznych, a same zdjęcia wystarczą za cały komentarz.

USA - Psy i konie po służbie nie będą już zabijane

Data: 07.11.2019 15:17

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zwierzeta #teksas #usa #policja #zabijanie #psy #konie

Kongres stanu Teksas zdecydował, że psy i konie policyjne kończące służbę, nie będą już zabijane. Do tej pory prawo stanowe wymagało, by zwierzę, które jest za stare do pracy w policji, zostało sprzedane na aukcji lub uśpione.

USA – Psy i konie po służbie nie będą już zabijane

Jak poinformował „Washington Post”, prawo Teksasu traktowało do tej pory zwierzęta policyjne jako „ruchomość” należącą do służb bezpieczeństwa; w związku z tym tak jak broń ruchomość ta powinna zostać zniszczona, gdy przestaje się nadawać do użytku.

Teraz, dzięki lobbingowi organizacji broniących praw zwierząt oraz stowarzyszenia szeryfów Teksasu, psy i konie będą mogły być adoptowane za darmo przez ich służbowych opiekunów lub „inne wykwalifikowane osoby”.

Policjanci do tej pory starali się „kreatywnie obchodzić przepisy” – informuje gazeta. Szef stowarzyszenia szeryfów i zarazem szeryf hrabstwa Collin Jim Skinner powiedział, że gdy objął tę funkcję, zastał w swojej komendzie dwa stare i schorowane psy, więc by je uratować, formalnie nie pozwolił im pójść na emeryturę, a jedynie „zwolnił je z aktywnych czynności służbowych”.

Departament Policji w Austin po prostu sprzedawał opiekunom psy i konie za symbolicznego dolara.

Jak komentuje dziennik, dotychczasowa praktyka stawiała policjantów przed trudnym wyborem etycznym, ponieważ mogli albo ratować zwierzęta, albo respektować prawo.

Poprzednie przepisy dotyczące psów były tym dziwniejsze, że policyjne komendy organizowały psom, odchodzącym na emeryturę uroczyste odprawy. Wkrótce potem musiały oddać zwierzęta do uśpienia.

Kara śmierci za przemyt fentanylu z Chin do USA

Data: 07.11.2019 15:13

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #narkotyki #chiny #usa #przemyt #fentanyl #karasmierci

Sąd w Chinach skazał dziewięć osób za przemyt fentanylu do USA, w tym jedną na karę śmierci w zawieszeniu i dwie na dożywocie. Rozbicie szajki przedstawiono jako pierwszą taką sprawę, rozwiązaną dzięki współpracy organów ścigania z obu krajów.

Kara śmierci za przemyt fentanylu z Chin do USA

Fentanyl jest syntetycznym opioidem, 50-krotnie silniejszym od heroiny. Ze względu na niską cenę często wykorzystywany jest do produkcji nielegalnych narkotyków. Odgrywa istotną rolę w tzw. kryzysie opioidowym w USA.

W 2017 r. odnotowano w tym kraju ponad 28 tys. zgonów z powodu przedawkowania syntetycznych opioidów. W większości fentanylu i substancji pokrewnych – wynika z danych amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC).

Amerykańskie służby antynarkotykowe wskazywały Chiny jako główne źródło fentanylu trafiającego do USA. Zaprzeczały temu władze chińskie, które twierdzą, że Stany Zjednoczone powinny robić więcej, by ograniczyć popyt na tę substancję. Prezydent USA Donald Trump zarzucił w sierpniu przywódcy Chin Xi Jinpingowi, że nie wypełnił obietnicy walki z fentanylem i zbliżonymi do niego substancjami.

Informacja o ukaraniu przemytników została ogłoszona w czasie, gdy oba kraje przygotowują się do podpisania wstępnej umowy, mającej zakończyć trwający od 16 miesięcy spór handlowy.

– Gang przemycający fentanyl i inne opioidy do USA za pośrednictwem kurierów został rozbity dzięki współpracy chińskich i amerykańskich organów ścigania – powiedział urzędnik Chińskiej Państwowej Komisji Kontroli Narkotyków Yu Haibin w mieście Xingtai na północy Chin, gdzie członkowie szajki byli sądzeni.

Jeden z nich usłyszał wyrok śmierci (w zawieszeniu na dwa lata). Wyroki takie z reguły zamieniane są na dożywocie. Dwaj inni członkowie gangu zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności, a sześciu pozostałych otrzymało mniejsze kary.

Sławomir Nitras: Przyznanie się do kłamstwa było głupią naiwnością (wideo)

Data: 07.11.2019 15:09

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #polityka #nitras #manipulacja #klamstwo #polska

– Potrafiłem się publicznie przyznać do błędu, żałuję tego, co zrobiłem, mimo że miałem prawo się tak zachować, bo „politycy kłamią każdego dnia” – tak o swoim kłamstwie z 2006 r. mówił w RMF Sławomir Nitras. – Przyznanie się było głupią naiwnością (33-letniego – przyp. red.) dzieciaka – dodaje. To wtedy, będąc szefem sztabu wyborczego kandydata PO Piotra Krzystka na prezydenta Szczecina, w tygodniu przed wyborami świadomie i z premedytacją pomówił kandydatkę PiS Teresę Lubińską.

Sławomir Nitras: Przyznanie się do kłamstwa było głupią naiwnością (wideo)

Szczeciński poseł Platformy Obywatelskiej w 2008 r. przyznał się do świadomego kłamstwa wyborczego. W rozmowie z dziennikarką Joanną Lichocką (dziś posłanka Prawa i Sprawiedliwości) stwierdził, że wiedział, że informacje o Lubińskiej są nieprawdziwe, ale w ten sposób pomógł swojemu kandydatowi wygrać wybory.

„Był tydzień do wyborów i wiedzieliśmy, że mamy jeden słaby punkt. Kontrowersję wokół mieszkania komunalnego, które zostało Krzystkowi przyznane. Spodziewałem się, że wyciągnie to Jacek Piechota z SLD i jakąś odpowiedź na to mieliśmy przygotowaną. Ale wyciągnął to PiS. Musieliśmy natychmiast zareagować. Kandydatem PiS na prezydenta była Teresa Lubińska. Było tylko kilka godzin, żeby im »oddać«. Posadziłem kilka osób przed komputerami i kazałem szukać. No i znaleźliśmy: sprawę umorzenia przez ministerstwo finansów długów pewnego działacza Samoobrony. Gdy oskarżałem o to Lubińską, wiedziałem co prawda, że to nie ona podejmowała decyzję i że potem pewnie będę musiał przepraszać. Ale efekt został osiągnięty – nazajutrz był taki chaos w gazetach, że cios został zneutralizowany” – stwierdził Nitras w szczerej rozmowie z Lichocką, której fragmenty ukazały się w artykule w „Rzeczpospolitej”.

Dziś Nitras swojej szczerości żałuje i zarzuca Joannie Lichockiej, że była złym „spowiednikiem”.

– Miał być wywiad, a nie był wywiad. Ona przeprowadziła ze mną wywiad, po czym z wywiadu znalazły się fragmenty. Źle wybrałem spowiednika, bo pani Lichocka zmanipulowała mnie, a nie dała powiedzieć tego, co chciałem powiedzieć, a chciałem wtedy powiedzieć, że żałuję tego co zrobiłem, mimo że miałem prawo się tak zachować i politycy robią to na co dzień – stwierdził poseł PO w rozmowie RMF z Robertem Mazurkiem.

Przyznanie się było naiwnością, media mnie nie doceniły

– Potrafiłem się do tego [kłamstwa] przyznać, media tego nie doceniły. Dzisiaj bym tego nie zrobił (…) ja tego żałuję. (…) Przyznanie się publicznie było naiwnością, mówię panu uczciwie, głupią naiwnością dzieciaka, któremu się [coś] wydaje, bo nikt tego nie docenił, tylko wszyscy traktowali to dokładnie jak pan, a politycy kłamią każdego dnia – mówił Nitras. Odniósł się w ten sposób do swojego wieku (w 2006 r. poseł miał 33 lata).

– To mi ciąży. Będę odpowiadał za mój błąd, jak miałem 30 lat, będę i mówię to wprost, ale pan musi zachować obiektywizm, a obiektywizm polega na tym, że pan mnie oskarża o skrajny cynizm, a nie widzi pan zachowania innych – atakował Mazurka, przekonując, że jest w nim „bardzo dużo pokory”.

Sławomir Nitras w RMF: Potrafiłem się przyznać do błędu i żałuję tego co zrobiłem, mimo że miałem prawo się tak zachować. Media tego nie doceniły. Dzisiaj bym tego nie zrobił, to była głupia naiwność dzieciaka, bo nikt tego nie docenił, a politycy kłamią każdego dnia. pic.twitter.com/64j2qN3b1W

— Samuel Pereira ���� (@SamPereira_) [November 7, 2019](https://twitter.com/SamPereira_/status/1192379953179959296?ref_src=twsrc%5Etfw)

– Nie wydaje mi się, że jestem jakoś szczególnie cynicznym politykiem, wręcz przeciwnie; wydaje mi się, że potrafię być bardziej szczery, czasami płacąc nawet za to wyższą cenę, bezpośredni i bezkompromisowy potrafię być – zapewnia poseł.

– Pani Lichocka mnie, bardzo młodego wtedy chłopaka, wzięła pod włos i wykorzystała swoją przewagę, doświadczenie zawodowe – ubolewa Nitras.

Nitras się teraz przyznaje, w sądzie zaprzeczał

Historia kłamstwa wyborczego była przedmiotem dyskusji w innej sprawie. W sierpniu zeszłego roku poseł PO wytoczył Sławomirowi Cenckiewiczowi proces w sprawie zretweetowania (podania dalej) wpisu z memem, na którym był poseł. Jeden z internautów opublikował zdjęcie Nitrasa, logo KOD i tekst o treści: „Art. 119 § 1. Kto kradnie lub przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą, jeżeli jej wartość nie przekracza 250 zł, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Najpierw Sąd Okręgowy w Szczecinie szybko wydał wyrok w trybie zaocznym, o którym Cenckiewicz dowiedział się z Twittera od Sławomira Nitrasa, dopiero później – po odwołaniu się historyka – odbył się właściwy proces.

Zaskarżona grafika dotyczyła zachowania polityka, którego w grudniu 2016 r. kamery przyłapały, jak przeszukiwał stanowiska pracy posłów Prawa i Sprawiedliwości. Jak można było zobaczyć na nagraniu, Nitras grzebał w rzeczach parlamentarzystów i filmował bądź fotografował je, a część z nich brał do ręki i po pewnym czasie odkładał.

W trakcie jednej z rozpraw obrońca prof. Cenckiewicza, mecenas Zbigniew Bogucki, przypomniał sprawę kłamstwa na temat kandydatki PiS. prof. Teresy Lubińskiej i artykuł Joanny Lichockiej z 2008 r.

– To nie są moje słowa, wysoki sądzie, to nie są moje słowa. Kwestionuję to. To był nieautoryzowany wywiad i nie chciałbym, żeby to cytowano. Od razu stwierdzam: te wypowiedzi nie były autoryzowane – oponował Nitras.

Wówczas Radio Szczecin ujawniło, że jest w posiadaniu korespondencji Nitrasa i byłej dziennikarki „Rzeczpospolitej”, w której on potwierdza autoryzację wywiadu.

– To było autoryzowane. Wszystkie wypowiedzi w tym artykule dotyczącym pana Nitrasa zostały autoryzowane. Zresztą zawsze tak robiłam, że autoryzowałam wypowiedzi i przesyłałam z kontekstem, w jakim padają. Na tym polega też rzetelność dziennikarska – powiedziała Radiu Szczecin Joanna Lichocka.

Dziś posłanka odniosła się do zmieniania przez Nitrasa wersji zdarzeń:

Złożył fałszywe zeznanie przed sądem? Nieźle...

— Samuel Pereira ���� (@SamPereira_) [November 7, 2019](https://twitter.com/SamPereira_/status/1192373791776813057?ref_src=twsrc%5Etfw)

Konopie siewne powinny być powszechnie hodowane w Polsce. To jedna z 4 najlepiej . . .

Data: 07.11.2019 15:02

Autor: ziemianin

wnet.fm

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rosliny #uprawu # #polska #konopie #konopiemedyczne #olejekCBD #TrybunakKonstytucyjny #koalicjapolska

Jarosław Sachajko o propozycji stanowiska szefa klubu dla Pawła Kukiza, kandydaturze Kosiniaka-Kamysza, kandydatach na sędziów TK, rządach Tuska i hodowli konopi w Polsce.

Konopie siewne powinny być powszechnie hodowane w Polsce. To jedna z 4 najlepiej rozwijających się roślin (audio)

Jarosław Sachajko komentuje propozycję objęcia stanowiska szefa klubu poselskiego lub wicemarszałka Sejmu dla Pawła Kukiza.

Paweł Kukiz już jakiś czas temu się wypowiedział w mediach społecznościowych, że w Kukiz ‘15 jest wielu dobrych kandydatów na szefa klubu, jak i wicemarszałka.

Trwają rozmowy ws. tego, kto obejmie wspomniane stanowiska. Poseł stwierdza, że do pierwszego posiedzenia zostało jeszcze trochę kilka dni, w których czasie zostanie wybrane rozwiązanie najlepsze dla Koalicji Polskiej.

Grabież Platformy Obywatelskiej pieniędzy z OFE została zatwierdzona przez Trybunał Konstytucyjny. To ciało broni obywatela czy budżety?

Sachajko krytykuje kandydatury na sędziów TK zgłoszone przez PiS. Podkreśla, że dwie z nich są mocno kontrowersyjne. „Zostały wybrane osoby uległe wobec Nowogrodzkiej” -mówi. Dodaje, iż, „Prawo i Sprawiedliwość ma w swoich szeregach wspaniałych prawników” takich jak dotychczasowy wojewoda lubelski, a teraz poseł-elekt Przemysław Czarnek, „prawnik, konstytucjonalista, na pewno znacznie mniej kontrowersyjny niż te dwie kandydatury”.

Z naszej strony jest bardzo dobra niekontrowersyjna, centrowa kandydatura Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Poseł cieszy się, że Donald Tusk nie będzie kandydować na prezydenta, negatywnie oceniając 7 lat jego rządów za koalicji PO-PSL. Wskazuje na to, „jak bardzo podkreślał obywatelskość” kandydat PSL. Stwierdza, iż Kosiniak-Kamysz byłby prezydentem niezależnym, takim, jakiego Polacy potrzebują. Na pytanie, czemu nie będzie kandydować Paweł Kukiz, odpowiada, iż „zależy mu na zmianie systemu”. Do tego jednak musi być ogromna świadomość społeczeństwa, gdyż „ludzie nie rozumieją zalet systemu JOW”.

Mam nadzieję, że bardzo szybko będziemy nowelizować tę ustawę, aby ta roślina była powszechną rośliną, bo jest to roślina w ogóle nienarkotyczna, a ma setki, tysiące zastosowań w gospodarce.

Nasz gość mówi o potrzebie wdrożenia w Polsce hodowli konopi siewnych, gdyż „to jedna z czterech najlepiej rozwijających się roślin na świecie”. Podkreśla, że to „bardzo opłacalna roślina”, szczególnie teraz, gdy jest „duże zapotrzebowanie na materiały naturalne”. „Moglibyśmy być liderem, bo mamy ogromne kredycje w uprawie tej rośliny”-mówi. Rozwiązałoby to przynajmniej częściowo problem stagnacji na rynku zbóż w Polsce. Poza konopiami siewnymi w Polsce mogłyby być uprawiane konopie lecznicze, z których pozyskuje olejek CBD, obecnie masowo sprowadzany z zagranicy. Nie trzeba by było go sprowadzać z Izraela czy innych odległych krajów, gdyby polskie instytuty miały prawo hodowli konopi leczniczych pod nadzorem państwa. Nie wiązałoby się to z żadnym ryzykiem, a dałoby okazję zarobić polskim placówkom, których obecna sytuacja finansowa jest nie najlepsza.

JKM: Małżeństwo z szympansicą ma pewien biologiczny sens

Data: 07.11.2019 13:34

Autor: kisiel

wprost.pl

"Małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Żeby powiedzieć to jasno i brutalnie – jest bardzo mała szansa, bo wymaga to dwóch defektów genetycznych, że mężczyzna spłodzi dziecko z szympansicą. Więc małżeństwo z szympansicą ma pewien biologiczny sens. W małżeństwie z drugim mężczyzną nie można mieć dzieci, więc to nie jest małżeństwo z definicji" – tłumaczył Korwin-Mikke.

#polityka #polska #konfederacja #korwin #newsy #newsyzkraju

W Poznaniu urodził się rekordowo wielki noworodek

Data: 07.11.2019 02:41

Autor: itsokay

gloswielkopolski.pl

W środę w Szpitalu Miejskim im. Franciszka Raszei w Poznaniu przyszedł na świat rekordowo duży noworodek.

Waży 5 kg 660 gramów i mierzy 65 centymetrów.

Średnia waga dziecka po urodzeniu wynosi od 3 do 3,5 kilograma, a jego wysokość wynosi ok. 55 cm wzrostu.

To największy noworodek w historii tego szpitala w Poznaniu.

Chłopiec ma na imię Aleksander i czuje się dobrze.

Od niedzieli przebywa już w domu ze szczęśliwą rodziną.

Jak zapewnia dyrektor szpitala, chłopiec znajdzie się w szpitalnej kronice.

– Weźmiemy kilka zdjęć chłopca i umieścimy je w naszej kronice, w której takie miłe wspomnienia staramy się zachowywać – mówi Elżbieta Wrzesińska-Żak.

#polska #poznan #dzieci #szpital #bombelki #rodzina

Skandal! M. Morawiecka winą za śmierć ojca obarcza "stosowanie standardów i procedur", a nie raka.

Data: 07.11.2019 01:01

Autor: arti

se.pl

"Ciężko mi jest się pogodzić z odejściem taty. Jestem przekonana, że mógł żyć o wiele dłużej, gdyby leczenie w Polsce nie opierało się głównie na stosowaniu standardów i procedur – wyznaje w rozmowie z „Super Expressem” Marta Morawiecka, siostra premiera Mateusza Morawieckiego"

"Ostatecznie nie wytrzymało mu serce…" dodaje ta "wybitna ekspert w dziedzinie medycyny".

Rodzina Morawickich to niesamowici ludzie znają się na wiatrakach stawianych w Bałyku , ekonomii oraz na medycynie.

Rak trzustki to jeden z najgorzej rokujących nowotworów złośliwych . Średni czas przeżycia od rozpoznania wynosi 3-6 miesięcy.

Niestety Marta Morawiecka nie uściśliła o jakie poza standardowe leczenie miało by chodzić, jednak z uwagi na znaczną ostatnio popularność Jerzego Zięby niewykluczone , że mogło chodzić o podawanie dużych dawek witaminy C…

Szkoda, ze Premier nie zabrał głosu w tej sprawie i przynajmniej nie przeprosił za siostrę.

#sluzbazdrowia #morawiecki #hipokryzja

Dramatyczne sceny w SOR-ze w Częstochowie, bandyta przyłożył pielęgniarce nóż do gardła.

Data: 07.11.2019 00:39

Autor: arti

rmf24.pl

27-letni mężczyzna był przypięty pasami bezpieczeństwa, bo zachowywał się agresywnie. Udało mu się jednak uwolnić. Wtedy zaczął biegać i grozić personelowi.

Miał przy sobie nóż, który wyciągnął i jednej z pielęgniarek przyłożył do szyi. Niewykluczone, że był pod wpływem środków odurzających.

I teraz najlepsze za napaść z bronią w ręku:

"prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: znieważenia personelu szpitala oraz stosowania gróźb wobec pracowników szpitala. "

Jebłem jak to czytałem, ale może dobrze, że takie łagodne traktowanie napastnika no bo by się jeszcze powiesił albo co gorszego ( ͡º ͜ʖ͡º) co tam, że ktoś mógł stracić matkę xD

#sor #napasc #prokuratura #pielegniarki #panstwozdykty

VINCENT V. SEVERSKI: o pracy w Agencji Wywiadu, swoich książkach i historii NIELEGALNYCH

Data: 06.11.2019 23:05

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #wywiad #agencjawywiadu #aw

Dzisiaj rozmawiam z pisarzem i oficerem wywiadu w jednym. Jego książki sprzedały się w nakładzie ponad 600.000 egzemplarzy.

Mój gość to Vincent V. Severski ( Włodzimierz Sokołowski), pułkownik, były oficer wywiadu PRL i III RP, pełnił służbę wywiadowczą 26 lat, z czego prawie połowę poza Polską. Absolwent Studium Podyplomowego Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadu w Starych Kiejkutach. Przeszedł przeszkolenie CIA. W Agencji Wywiadu doszedł do jednego z najwyższych stanowisk kierowniczych.

Rozmawiamy między innymi o jego karierze w wywiadzie, życiu oficera służb specjalnych i jego twórczości literackiej.

VINCENT V. SEVERSKI: o pracy w Agencji Wywiadu, swoich książkach i historii NIELEGALNYCH

Komunistyczna Partia Chin to potwór Frankensteina stworzony przez elity na Zachodzie i . . .

Data: 06.11.2019 23:00

Autor: ziemianin

wnet.fm

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #chiny #hongkong #Huawei #ekspansja

Zwolennicy wolnego handlu mają dobre intencje, ale często „mają takie blade pojęcie, które nabyli, czytając Adama Smitha o wolnym handlu, przez co nie rozumieją, iż tamci są organizacją gangsterską.

Komunistyczna Partia Chin to potwór Frankensteina stworzony przez elity na Zachodzie i zasilany przez nie technologią

Irene Luo, Jan Jekielek

Według byłego głównego stratega Białego Domu, Stephena Bannona, Huawei jest największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego, przed jakim kiedykolwiek stanęła Ameryka – większym nawet niż zagrożenie wojną nuklearną.

Chińska firma Huawei, największy na świecie producent sprzętu telekomunikacyjnego, ma bliskie powiązania z Komunistyczną Partią Chin (KPCh) oraz Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą (ChALW) i walczy o kontrolę nad 5G, komunikacją piątej generacji w telefonii komórkowej.

„Podstawą przyszłej technologii jest 5G” – powiedział Bannon w wywiadzie dla „American Thought Leaders”, programu „The Epoch Times”. „W tej chwili ścieżka, którą Huawei podąża jako front ChALW, polega na przejęciu sieci i jej komponentów na całym świecie.

Jeśli pozwolimy, aby działo się to jeszcze przez kilka lat, to Huawei będzie w zasadzie kontrolować systemy komunikacji na Zachodzie, a zatem będzie mógł kontrolować Zachód”.

Bannon stwierdził też, że Huawei nie jest „dobrym obywatelem korporacyjnym”, jak chcieliby ludzie. Zamiast tego „jest oddziałem Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. To gałąź wywiadu”.

Zgodnie z przepisami prawa komunistycznych Chin, firmy muszą współpracować z chińskimi władzami i na żądanie udzielać im dostępu do danych firmowych. Amerykańscy ustawodawcy podkreślili fakt, że Pekin może wykorzystywać sprzęt Huawei do szpiegowania lub zakłócania sieci komunikacyjnych. „Huawei to metodologia, zaawansowana technologicznie metoda dominacji nad światem” – powiedział Bannon. Jego zdaniem Huawei od lat na szeroką skalę niezauważalnie rozwija swoją działalność. Według informacji ze strony internetowej Huawei, działa on teraz w ponad 170 krajach na całym świecie i obsługuje ponad 3 miliardy ludzi. (…)

Zdaniem Bannona wielu ludzi nie rozumie w pełni chińskiego reżimu. Zwolennicy wolnego handlu mają, według Bannona, dobre intencje, ale często „mają takie słabe, blade pojęcie, które nabyli, czytając Adama Smitha o wolnym handlu, przez co nie rozumieją, iż tamci są organizacją gangsterską, która rządzi totalitarnym państwem merkantylistycznym”. Według Bannona Amerykanie przez dziesięciolecia wierzyli w kłamstwo, że po tym, jak Chiny weszły do Światowej Organizacji Handlu, otrzymały klauzulę najwyższego uprzywilejowania, stały się bogatsze i zaczęły rozwijać klasę średnią, to się stopniowo zdemokratyzują i przemienią w bardziej wolnorynkowe państwo z rządami prawa. Jednak „zobaczyliśmy coś dokładnie odwrotnego. W ciągu ostatnich 20 lat KPCh stała się bardziej radykalna”. (…)

„Najważniejszym wydarzeniem pierwszej połowy XXI wieku, w jakie wierzę, jest wolność narodu chińskiego” – powiedział Bannon. „Myślę, że wolność Chin zaczyna się w Hongkongu. Myślę, że stamtąd się rozprzestrzeni”.

„Mieszkańcy Hongkongu należą do najporządniejszych i najprzyzwoitszych ludzi na ziemi. Jeśli kiedykolwiek tam byłeś, to wiesz, że jest to w zasadzie skalista wyspa bez zasobów naturalnych, a wytrwałość i determinacja Chińczyków w połączeniu z angielskim prawem powszechnym stworzyły trzeci co do wielkości rynek kapitałowy na świecie”.

Zdaniem Bannona, z historycznego punktu widzenia mieszkańcy Hongkongu byli raczej apolityczni i nastawieni na biznes. Jednak w ciągu ostatnich kilku tygodni miliony Hongkończyków wylewają się na ulice, by protestować przeciwko ustawie, która pozwoliłaby chińskim władzom na niczym nieskrępowaną ekstradycję Hongkończyków – w tym dysydentów i aktywistów – i skazywanie ich przez chińskie sądy.

Niemieccy uczniowie po wizycie w obozie koncentracyjnym Buchenwald śpiewali hitlerowskie piosenki

Data: 06.11.2019 22:54

Autor: ziemianin

hessenschau.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #obozkoncentracyjny #Buchenwald

Na uwagę zasługuje fakt, że dzieci mają zaledwie 14 lat. 15 października uczniowie Grünberger Theo-Koch-Schule w miejscowości Giessen, w drodze powrotnej z miejsca masowej kaźni, odtwarzali ze smartfona i śpiewali faszystowskie pieśni.

wymagany niemiecki

Niemieccy uczniowie po wizycie w obozie koncentracyjnym Buchenwald śpiewali hitlerowskie piosenki

Obóz koncentracyjny Buchenwald k. Weimaru (Turyngia) funkcjonował od lipca 1937 do 11 kwietnia 1945 roku. Przez 8 lat jego funkcjonowania Niemcy zamordowali w nim 56 000 więźniów. Obóz został wyzwolony przez armię amerykańską.

To szczególnie przykre dla dyrekcji szkoły, ponieważ do tej pory wyróżniała się otrzymywaniem licznych nagród za, jak to określono, zapobieganiu ekstremizmowi i jako pierwsza w Hesji w 1996 roku zobowiązała się do utrzymania tytułu „szkoły bez rasizmu, szkoły z odwagą”.

No cóż, odwaga uczniów tym razem nie znała granic. W tym również granic moralnych, etycznych, czysto ludzkich. Nie trafia do nas argument, że to są jeszcze dzieci… W tym kontekście, dalsze działania szkoły wydają się nadzwyczaj słusznym postępowaniem. Dyrekcja zarządziła wszczęcie wewnętrznego postępowania pod kątem „buntu” uczniów.

Sprawą zajęła się również niemiecka policja. Dlaczego tak szybko zareagowano. Otóż, „repertuar”, jaki zaprezentowali niemieccy uczniowie, to nic innego, niż antysemickie utwory, stąd tak gorączkowe działania.

Śledztwo w toku, a TVN milczy? Może choć słowo, jedna wzmianka? Tak niedawno, ich reporterzy, byli w Polsce uczestnikami filmowanej rocznicy urodzin Hitlera, a tu przejmująca cisza…

Ruszył na ratunek Polakom. W nagrodę otrzymał obywatelstwo

Data: 06.11.2019 22:48

Autor: ziemianin

r.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci # #nagroda #Ukraincy #ObywateleRP #obywatelstwo #paszport #Polska

Pochodzący z Ukrainy Andriej Sirowackij, który w czerwcu ratował ofiary tragicznego wypadku na A6 pod Szczecinem, otrzymał polskie obywatelstwo – informuje TVN 24.

Ruszył na ratunek Polakom. W nagrodę otrzymał obywatelstwo

To właśnie dzięki swojej bohaterskiej postawie on i jego rodzina otrzymali akty nadania obywatelstwa polskiego i to jeszcze przed końcem swojego legalnego pobytu w Polsce. W imieniu Prezydenta RP wręczył je wojewoda lubuski Władysław Dajczak.

Przypomnijmy, 9 czerwca w tragicznym wypadku na A6 zginęło sześć osób, w tym troje dzieci. Tego dnia w kolumnę samochodów wjechał tir, a auta momentalnie stanęły w ogniu. W pobliżu był Andrzej Sirowackij – kierowca, który niewiele myśląc chwycił za gaśnicę i ruszył na pomoc.

– Zobaczyłem 100 metrów przede mną duży wybuch, a po nim płomienie wyższe od ciężarówki. Zauważyłem auto osobowe z rozbitą tylną szybą, w którym były dzieci. Jako ojciec i mężczyzna musiałem im pomóc – tak wspominał dzisiaj tamte dramatyczne zdarzenia Sirowatskij.

Gdyby nie bohaterska postawa Sirowackija, ofiar mogło być więcej.

– Gdzie zginęło sześć osób, zginąć mogło więcej. Udało się temu zapobiec dzięki Tobie Andriej, dzięki tej wyjątkowej postawie, bezinteresownej postawie, szlachetnej, postawie człowieka, który pokazał, że życie ludzkie jest dla niego najwyższą wartością – powiedział Dajczak podczas uroczystości w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim.

Sirowackij podziękował za przyznanie obywatelstwa. Podkreślił, że to co zrobił, było jego obowiązkiem, rzeczą, którą musiał wtedy zrobić.

To połączenie może cię drogo kosztować. Oszuści znów w natarciu

Data: 06.11.2019 22:40

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #telefony #cert #Mali #telefon #oszustwo

CERT Orange Polska ostrzega przed fałszywymi połączeniami, których numer zaczyna się od +223. Skuteczna forma oszustwa powraca. Tym razem oszuści dzwonią z Mali.

To połączenie może cię drogo kosztować. Oszuści znów w natarciu

Złodzieje dzwonią z numeru pochodzącego z Mali (numer kierunkowy +233). Po odebraniu słychać sygnał rozłączenia rozmowy. Odbierający myśli, że to pomyłka, ale rozmowa trwa nada. Takie połączenie może odbierającego kosztować krocie. Nie przerwanie połączenia „nabija” bardzo wysoki rachunek.

Na tym nie koniec problemów. Osoba, która odbiera połączenie, zostanie zapisana do tzw. bazy numerów aktywnych, co oznacza, że numer zadzwoni… jeszcze nie raz.

Portal TVP Info podpowiada jak rozpoznać dziwnie wyglądający numer. Polskie numery składają się z dziewięciu cyfr lub 11 z perfiksem. Brak kierunkowego naszego kraju (+48) lub inna liczba cyfr powinna wzmóc naszą czujność. Podejrzany numer dobrze jest od razu zablokować oraz zgłosić sprawę operatorowi sieci komórkowej. On umieści go w bazie numerów niebezpiecznych.

Dzięki! Podajemy dalej, nie odbieramy. https://t.co/I7sJW2R5u1

— CERT Orange Polska (@CERT_OPL) [3 listopada 2019](https://twitter.com/CERT_OPL/status/1191117366681309185)

Złośliwy kod na stronach internetowych potrafi zawieszać Firefoxa

Data: 06.11.2019 22:29

Autor: ziemianin

purepc.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberataki #cyberbezpieczenstwo #firefox #malware #mozilla

Złośliwy kod oparty na JavaScripcie służy do zamrażania przeglądarki Firefox. Mozilla nie wystosowała jeszcze łatki eliminującej lukę bezpieczeństwa. Prawdopodobnie otrzymamy ją w wersji 71 lub 72.

Złośliwy kod na stronach internetowych potrafi zawieszać Firefoxa

Jednym z najskuteczniejszych metod ataku użytkowników komputerów są socjotechniki. Osoby dokonujące cyber-ataków skrupulatnie kalkulują swoje działania, licząc na błąd lub naiwność użytkownika. Jak podkreślił niegdyś Kevin Mitnick: "czynnik ludzki jest najsłabszym ogniwem". Powyższy opis tyczy się sytuacji, gdy wymagana jest interakcja drugiej osoby. Jeszcze gorzej jest jednak w przypadku, gdy wszystko odbywa się bez żadnej interakcji użytkownika. Jak podaje portal Ars Technica, przeglądarka Mozilla Firefox narażona jest obecnie na złośliwy kod, który może być zamieszczony na dowolnej stronie. Powoduje on zablokowanie Firefoxa bez możliwości zamknięcia okna z rzeczoną stroną, ani wyjścia z przeglądarki.

Złośliwy kod zaraportował Mozilli badacz zabezpieczeń z Malwarebytes, Jérôme Segura. Został on stworzony w JavaScript i wykorzystuje lukę zabezpieczeń w najnowszej wersji Firefoxa (70). Dzięki niemu cyber-atakujący mogą "zamrozić" przeglądarkę bez interakcji użytkownika. Ten natomiast widzi komunikat o posiadaniu nielegalnej wersji Windowsa i zablokowaniu komputera dla własnego bezpieczeństwa. W fałszywym okienku podany jest również numer telefonu do rzekomego wsparcia technicznego Windowsa. Taka sytuacja może się przydarzyć zarówno posiadaczom komputerów z systemem Windows, jak i macOS. W przypadku otrzymania takiego komunikatu, jedynym sposobem na wyjście z przeglądarki jest wymuszone zamknięcie procesu Firefox (albo stary dobry Alt-F4, bądź menedżer zadań). Jeśli użytkownik ustawił opcję przywracania kart, będzie musiał albo odłączyć dostęp do internetu, albo szybko usunąć kartę, zanim złośliwy kod wczyta się ponownie.

Ten exploit wykorzystuje mechanizm blokowania przeglądarki poprzez wyświetlanie monitu z uwierzytelnieniem. Jest on o tyle groźny, że może się pojawić na wielu stronach, jeśli tylko zostanie zainfekowany serwer. Ponadto, aktywuje się on automatycznie, a odbiorca straszony jest komunikatem o zablokowaniu komputera w przeciągu 5 minut jeśli nie zadzwoni na wskazany numer (który prawdopodobnie jest także częścią scamu). Co ciekawe Mozilla w marcu 2019 wydała obszerną łatkę zapobiegającą tego typu atakom, datującym się od 2006 roku. Najwidoczniej mamy do czynienia z niespotykaną dotąd wariacją. Mozilla zadeklarowała, że pracuje nad rozwiązaniem problemu. Nie wiemy jednak, jak długo zajmie wyeliminowanie tej luki bezpieczeństwa. Firma przewiduje, że upora się ze złośliwym kodem w wersji 71 lub 72.

Bez wiz do USA od 11 listopada (wideo)

Data: 06.11.2019 22:17

Autor: ziemianin

r.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #usa #wizy

Zniesienie wiz do USA dla Polaków pozwoli przebywać w Stanach Zjednoczonych w celach turystycznych i biznesowych.

Bez wiz do USA od 11 listopada

Wizy do USA dla Polaków zostaną zniesione od 11 listopada 2019 roku. To oznacza, że od tego dnia polscy obywatele będą mogli w celach turystycznych i biznesowych podróżować bez wiz, a jedynie po złożeniu przez internet znacznie tańszego wniosku autoryzacyjnego (ESTA).

– Pani ambasador poinformowała mnie, że dziś w Waszyngtonie zostanie oficjalnie ogłoszona decyzja o przystąpieniu Polski do programu ruchu bezwizowego. Podróż bez wizy do USA w celach turystycznych i biznesowych na okres do 90 dni będzie możliwa od 11 listopada – powiedział prezydent Andrzej Duda. Niespełna dwie godziny później amerykański resort bezpieczeństwa narodowego potwierdził tę informację.

W tym roku po raz pierwszy odsetek odmów w amerykańskim procesie wizowym dla obywateli Polski spadł poniżej 3 proc., co jest podstawowym kryterium dopuszczenia do programu ruchu bezwizowego. Na koniec września 2019 r. wyniósł on 2,8 proc.

– Dziękuję prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, który rok temu obiecał, że Polska zostanie przyjęta do tego programu ruchu bezwizowego do końca jego pierwszej kadencji – dodał prezydent Duda podczas konferencji prasowej z ambasador USA Georgette Mosbacher.

Bez wiz do USA. Jak zmienią się zasady podróży do Stanów Zjednoczonych

Wejście Polski do programu ruchu bezwizowego oznacza, że zamiast wiz B1/B2 wystarczy elektroniczna autoryzacja ESTA. Wniosek w tej sprawie kosztuje 14 dolarów i pozwala na wielokrotne wjazdy na teren USA w ciągu dwóch lat.

Osoby, które mają ważną wizę B1 lub B2 będą mogły jechać do Stanów Zjednoczonych na ich podstawie, one nie muszą składać wniosku ESTA.

Z prawa do wjazdu na teren USA bez wiz mogą skorzystać posiadacze paszportów biometrycznych, które będą ważne jeszcze przez co najmniej pół roku po planowanej dacie wyjazdu ze Stanów Zjednoczonych.

Ostateczna decyzja o prawie wjazdu na teren USA należeć jednak będzie, jak dotychczas, do urzędnika imigracyjnego na granicy, np. na amerykańskim lotnisku lub w porcie.

Zniesienie obowiązku wizowego do USA dla Polaków nie dotyczy wszystkich. Na mocy amerykańskich przepisów, nie mogą z niego korzystać osoby, które po 1 marca 2011 r. były w Iranie, Iraku, Jemenie, Korei Północnej Libii, Somalii, Sudanie lub Syrii.

Członkostwo kraju w Visa Waiver Program może zostać cofnięte. Choć tym razem nie będzie liczony już odsetek odmów w procesie uzyskiwania wiz B1/B2, Amerykanie będą sprawdzać, jaki był odsetek odmów wjazdu na teren ich kraju. Nie może on być wyższy niż 3 proc.

Polska dołączyła do grona 38 krajów, w tym 23 państw członkowskich Unii Europejskiej, które biorą udział w Visa Waiver Program. Jego warunków nie spełniają nadal Bułgaria, Chorwacja, Cypr i Rumunia.

Były dyplomata ostro odpowiada ambasadorowi Izraela

Data: 06.11.2019 22:10

Autor: ziemianin

dorzeczy.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasador #polska #izrael #polityka

– Jeżeli przestanie być finansowane przez Żydów z Ameryki czy z Europy, to po prostu przestanie funkcjonować. W ogóle Izrael jest zdarzeniem historycznym, które nie jest kompatybilne z niczym, co istniało do tej pory na świecie – tak w wywiadzie dla portalu DoRzeczy.pl stwierdził dr Ryszard Żółtanecki z Collegium Civitas, b. ambasador w Grecji i na Cyprze.

Były dyplomata ostro odpowiada ambasadorowi Izraela

Na zdjęciu Alexander Ben Zwi, obecny ambasador Izraela w Polsce

– W Izraelu cały czas panuje wewnętrzny konflikt. Proszę zwrócić uwagę na pewien mało rozeznany problem. Mianowicie około 1/3 Izraelczyków, no może 1/4, nie pracuje, nie płaci podatków, nie uczestniczy w życiu publicznym. Zajmuje się tylko studiowaniem Talmudu i oczekuje na przyjście Mesjasza – stwierdził dyplomata, który skomentował także bezczelne ataki Alexandra Ben Cewi, w których przedstawiciel Tel Awiwu oskarżał Polaków o antysemityzm.

– Ambasador, który przyjeżdża do nowego kraju, nie powinien komentować wewnętrznych spraw. Antysemityzm jest słowem, które albo kasuje, albo otwiera wszystko, co robimy. Alexander Ben Cewi dopiero przyjechał, nie wie jeszcze, kto jest kim, nie ma rozeznanej sytuacji, ale już wydaje sądy. Jako obywatel uprawniony do tego słowa mówię: nie, liberum veto! – komentuje Żółtanecki który uważa, że jednak MSZ nie powinno reagować na słowa nowego ambasadora i poleca mu zająć się problemami Izraela.

– Niech pan ambasador wybierze się do Berlina albo Paryża i zobaczy, ile przejawów antysemityzmu tam jest. Nam niech da święty, anielski spokój. Niech Izrael zajmie się swoimi problemami: Zachodnim Brzegiem, Stefą Gazy, Palestyńczykami, statusem Jerozolimy. Osobiście mam dosyć tego ciągłego oskarżania nas, wyciągana starych spraw, złych spraw historycznych. Przecież my, Polacy, nie jesteśmy aniołami i zawiniliśmy wobec nich (Żydów – red.). Ale oni zawinili też wobec nas – dodaje dr Ryszard Żółtanecki.

Izrael został założony jako ojczyzna dla narodu żydowskiego i często mówi się o nim jako o państwie żydowskim. Wszyscy Żydzi z całego świata mają tzw. prawo powrotu do swojej ojczyzny i gwarancję uzyskania izraelskiego obywatelstwa. 75,5% populacji państwa jest Żydami, z których 68% urodziło się już w Izraelu, 22% to imigranci pochodzący z Europy i Ameryki, a 10% stanowią imigranci z Azji i Afryki.

Według opinii międzynarodowej mieszkający w Izraelu Żydzi uchodzą za społeczność jednorodną – w rzeczywistości jednak w społeczeństwie występują głębokie podziały, a ich głównym źródłem są różnorodnego rodzaju schizmy. Głęboki konflikt istnieje między osobami świeckimi a religijnymi, zwolennikami pokojowego rozwiązania konfliktu na Bliskim Wschodzie („gołębie”) a zwolennikami wojny („jastrzębie”), Żydami pochodzącymi z Bliskiego Wschodu i Europy.

Obok Żydów w Izraelu żyją Arabowie, z których ponad 80% to sunnici, pozostali to chrześcijanie i druzowie. Izrael jest państwem wyznaniowym, religią państwową jest judaizm. W szkołach państwowych naucza się religii.

Agencja Wywiadu poszukuje pracowników: od programistów po . . . stolarza :)

Data: 06.11.2019 21:58

Autor: ziemianin

aw.gov.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #praca #agencjawywiadu #aw

"Jeśli szukasz pracy innej niż wszystkie, chcesz zaangażować się w działania na rzecz bezpieczeństwa Polski i Polaków oraz międzynarodowej pozycji naszego Kraju, wyślij formularz zgłoszeniowy" – głosi komunikat na stronie Agencji Wywiadu. Jednym z warunków jest nakaz zachowania udziału w rekrutacji w całkowitej tajemnicy. Wg "Rzeczpospolitej" na starcie specjaliści mogą liczyć na 5-7 tys. zł.

Na potrzeby rekrutacji powstał film

Agencja Wywiadu poszukuje pracowników: od programistów po . . . stolarza :)

Na stronie wywiadu jest ponad 30 ogłoszeń o pracę dla cywilów. Poszukiwani są m.in.: inżynier sztucznej inteligencji, pentester, rewerser, informatyk, redaktor , stolarz, hydraulik, ślusarz, elektryk i architekt. Wymagania na poszczególne stanowiska są rożne, ale jest kilka punktów wspólnych.

Kandydaci muszą m.in. wykazywać się "nieskazitelną postawą moralną, obywatelską i patriotyczną", posiadać obywatelstwo polskie i pełnie praw publicznych. Dodatkowo, co najmniej średnie wykształcenie, kwalifikację zawodowe i dobrą kondycję fizyczną, ponieważ w procesie rekrutacji będą zobowiązani do stawienia się przed komisję lekarską.

"W procesie rekrutacji będziesz brać udział samodzielnie. Nie dziel się tą informacją z innymi. Dyskrecja i poufność to podstawy funkcjonowania naszej Służby" – instruuje agencja.

Agencja Wywiadu "służba w cieniu dla Polski" powstała w 2002 roku w wyniku rozwiązania Urzędu Ochrony Państwa. Jej szef podlega bezpośrednio premierowi.

Wszyscy tylko o Macierewiczu i Tusku, tymczasem ZUS alarmuje: Na emerytury zabraknie aż 211 mld zł!

Data: 06.11.2019 21:47

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #niewygodneinfo #emerytura #zus

Prawie cały informacyjny mainstream skupił się wczoraj na decyzji prezydenta Dudy (o wyznaczeniu Macierewicza na marszałka seniora) i decyzji Tuska (o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich). Przekaz dopełniała sprawa kandydatur Pawłowicz i Piotrowicza na nowych członków TK. Wszystkie te wywołujące polityczne emocje tematy niemal idealnie zagłuszyły informację, która w naszym kraju powinna być absolutnym "numerem 1". Otóż ZUS oficjalnie potwierdził, że na wypłaty emerytur w larach 2020 – 2024 zabraknie mu aż 211 mld zł. I to w najbardziej optymistycznym scenariuszu!

Wszyscy tylko o Macierewiczu i Tusku, tymczasem ZUS alarmuje: Na emerytury zabraknie aż 211 mld zł!

Na stronie internetowej ZUS.pl pojawił się dokument pt. "Prognoza wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na lata 2020-2024". Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) to taki "skarbiec" ZUS-u. Bez FUS nie możliwe byłoby wypłacanie rent i emerytur.

Zgodnie z informacjami, które znalazły się we wspomnianym dokumencie, w latach 2020 – 2024 na wypłatę emerytur, rent, zasiłków chorobowych i świadczeń wypadkowych w wariancie najbardziej optymistycznym (niskie bezrobocie, wysoki wzrost PKB) zabraknie nam 210,773 mld zł. W wariancie pesymistycznym (wysokie bezrobocie, niski wzrost PKB) deficyt będzie jeszcze większy i wyniesie aż 355,640 mld zł.

Dlaczego bieżące składki nie będą w stanie pokryć wydatków na wspomniane powyżej świadczenia? Otóż wszystkiemu winna jest demografia. Populacja Polaków w wieku produkcyjnym (mężczyźni w wieku 18-64 lata i kobiety w wieku 18-59 lat) cały czas maleje i w 2024 roku osiągnie – zdaniem ZUS – poziom o przeszło 1,0 mln osób mniejszy niż w 2019 roku. Tymczasem populacja osób w wieku poprodukcyjnym (mężczyźni w wieku 65 lat i więcej oraz kobiety w wieku 60 lat i więcej) cały czas rośnie i w 2024 roku osiągnie według prognoz poziom o ponad 0,8 mln osób większy niż w 2019 roku.

Innymi słowy – coraz mniej osób pracujących będzie finansowało (poprzez składki) coraz więcej emerytów, których utrzymanie będzie kosztowało coraz więcej pieniędzy. Efektem będzie poszerzający się deficyt FUS, który nawet przy optymistycznych założeniach wyniesie blisko 211 mld zł.

W takich okolicznościach niezwykle ważne jest ściąganie do Polski nowych imigrantów, najlepiej bliskich kulturowo i od razu z całymi rodzinami, którzy mogliby u nas pracować, nakręcać rozwój gospodarczy i zastępować ludzi odchodzących na emerytury. Temat ten powinien być jednym z topowych, omawianych szeroko przez wszystkie media w Polsce. Od lewej do prawej strony. Niestety, informacyjny mainstream woli się zajmować kwestiami zupełnie bez znaczenia dla życia Polaków, takimi jak Macierewicz w roli sejmowego marszałka seniora…

Źródła informacji:

Prognoza wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych na lata 2020-2024 ZUS.pl

80. rocznica Sonderaktion Krakau – akcji przeciwko polskiej inteligencji

Data: 06.11.2019 21:40

Autor: ziemianin

dzieje.pl

#ciekawostkihistoryczne #historia #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #nauka #okupacjaniemiecka #SonderaktionKrakau #UJ #UniwersytetJagiellonski

80 lat temu, 6 listopada 1939 r., Niemcy podstępnie zwabili krakowskich uczonych do Collegium Novum UJ, po czym aresztowali ich i wywieźli do obozów koncentracyjnych. Sonderaktion Krakau była jedną z najdramatyczniejszych akcji przeciwko polskiej inteligencji.

80. rocznica Sonderaktion Krakau – akcji przeciwko polskiej inteligencji

Ówczesny rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Tadeusz Lehr-Spławiński na żądanie sturmbannfuehrera SS Bruno Muellera zaprosił profesorów na godz. 12 do sali wykładowej nr 66 im. Mikołaja Kopernika w Collegium Novum (dziś sala nr 56 im. Józefa Szujskiego). Uczeni mieli tu wysłuchać wykładu dowódcy SS o stosunku III Rzeszy i narodowego socjalizmu do zagadnień nauki i szkolnictwa wyższe.

Jak piszą Antoni Jackowski i Izabela Sołjan w artykule „Sonderaktion Krakau”, zamieszczonym w czasopiśmie UJ „Alma Mater”, „rektor zapewne wierzył, że wykład Muellera oznacza ostateczną zgodę władz okupacyjnych na otwarcie uczelni, zaapelował więc o liczny udział pracowników w tym spotkaniu. Apel poskutkował i w sali zgromadzili się prawie wszyscy profesorowie Uniwersytetu, wielu innych pracowników, również z Akademii Górniczej i Akademii Handlowej”.

Zamiast zapowiedzianej prelekcji w Collegium Novum uczeni usłyszeli „Moi panowie, zwołałem was, aby wam powiedzieć, że uniwersytet krakowski był zawsze ogniskiem antyniemieckich nastrojów, w tym duchu nie życzliwym wychowywał młodzież […]. Dlatego zostaniecie aresztowani i posłani do obozu”. (Andrzej Chwalba „Kraków w latach 1939–1945”)

Celem Sonderaktion Krakau było zniszczenie polskiej inteligencji i szkolnictwa. 6 listopada 1939 r. stał się – zdaniem historyka, prof. Andrzeja Chwalby – datą graniczną i symboliczną. „Aresztowanie było precedensem i, jak się okazało, początkiem ciernistej drogi polskiej inteligencji i środowisk twórczych w okresie okupacji, a nie – jak wielu sądziło – odosobnionym przypadkiem. Wydano wówczas wyrok nie tylko na uniwersytet, ale i na całe polskie szkolnictwo stopnia wyższego i średniego” – zauważa profesor. 

Budynek Collegium Novum jeszcze przed wykładem otoczyło SS. Zebranych profesorów – podają Jackowski i Sołjan – brutalnie, często przy użyciu przemocy fizycznej, załadowano do „bud” policyjnych. W sumie hitlerowcy aresztowali 183 profesorów i wykładowców krakowskich uczelni, 155 z Uniwersytetu Jagiellońskiego, 22 z Akademii Górniczej oraz trzech z Akademii Handlowej. „Do obozu wywieziono prawie całe grono profesorów, docentów i asystentów Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Górniczej” – piszą autorzy artykułu w „Alma Mater”.

Aresztowani najpierw trafili do więzienia na Montelupich, potem do koszar 20. pułku piechoty przy ul. Mazowieckiej, a później do więzienia we Wrocławiu. W międzyczasie, w wyniku akcji Polskiego Czerwonego Krzyża, zwolniono kilkunastu aresztowanych, m.in. prawnika Fryderyka Zolla i profesorów ukraińskich. 27 listopada więźniów przewieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen niedaleko Berlina.

W czasie aresztu w Krakowie kierownik Głównego Wydziału Ludności i Opieki Społecznej rządu Generalnego Gubernatorstwa, dr Fritz Arlt, proponował trzem uczonym – Kazimierzowi Stołyhwie (antropolog), Jerzemu Smoleńskiemu (geograf) i Kazimierzowi Dobrowolskiemu (socjolog, etnolog) – zwolnienie w zamian za podpisanie deklaracji o nieprowadzeniu działalności politycznej i prawdopodobnie wyrażenie zgody na podjęcie pracy na rzecz Niemców. Wszyscy profesorowie odmówili.

Celem Sonderaktion Krakau było zniszczenie polskiej inteligencji i szkolnictwa. 6 listopada 1939 r. stał się – zdaniem historyka, prof. Andrzeja Chwalby – datą graniczną i symboliczną. „Aresztowanie było precedensem i, jak się okazało, początkiem ciernistej drogi polskiej inteligencji i środowisk twórczych w okresie okupacji, a nie – jak wielu sądziło – odosobnionym przypadkiem. Wydano wówczas wyrok nie tylko na uniwersytet, ale i na całe polskie szkolnictwo stopnia wyższego i średniego” – zauważa profesor.

Jak napisano w "Alma Mater", wobec akcji przeprowadzonej w Krakowie nie pozostało obojętne środowisko międzynarodowe. Sonderaktion Krakau była tematem prasy na całym świecie. Intelektualności i naukowcy z krajów neutralnych, m.in. z USA, Szwecji, Szwajcarii, Hiszpanii, Jugosławii nie zgadzali się z akcją Niemców. Protestowali także niemieccy alianci – Węgrzy i Włosi. Interweniował sam Benito Mussolini oraz Watykan – papież Pius XII otrzymał listę uwięzionych. Z akcją nazistów nie zgadzali się także niemieccy uczeni, przede wszystkim slawiści.

Wskutek międzynarodowego poruszenia Niemcy zwolnili część więźniów z obozu w Sachsenhausen. Był to jedyny – piszą Jackowski i Sołjan, powołując się na opracowania historyczne – taki przypadek w dziejach niemieckich obozów koncentracyjnych. 8 lutego 1940 roku obóz opuściło 102 więźniów, którzy ukończyli 40. rok życia. Przed zwolnieniem musieli się pisemnie zrzec wykonywania w przyszłości swoich zawodów. Pozostałych profesorów naziści przewieźli do innych obozów, m.in. do Dachau (4 marca 1940) i później częściowo zwalniali.

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Data: 06.11.2019 16:28

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #polska #zalanie #badania #natura #klimat

Nowe badania pokazują, które lądy zostaną zalane wskutek podwyższającego się poziomu oceanów do 2050 roku i do końca wieku. Wcześniejsze prognozy nie doszacowały tego problemu. Zagrożone obszary zamieszkuje obecnie blisko 300 mln ludzi. W Polsce – nawet 270 tys. osób.

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Naukowcy z organizacji Climate Central, na łamach pisma „Nature Communications”, ponownie oszacowali zagrożenie, jakie w ciągu najbliższych dziesięcioleci stworzy podnoszący się poziom oceanu i opublikowali nowe mapy pokazujące zalewane tereny. No bo ocieplenie klimatu oznacza topnienie lodu w różnych miejscach świata, a to z kolei prowadzi do podnoszenia się poziomu oceanów. Logiczne? Logiczne. Póki co, tempo tego topnienia wydawało się nieśpieszne. Przykładowo, w Arktyce średni roczny zasięg lodu morskiego kurczył się o 3,5–4,1% na dekadę w okresie od 1979 roku (gdy rozpoczęto obserwacje satelitarne) do 2012 roku. Z kolei w okresie 1901–2010 poziom oceanu podniósł się o około 19 cm, co daje średnie tempo 1,7 mm na rok. Nie wygląda jakoś specjalnie groźnie, prawda?

No to spójrzcie na tę daną: pomiędzy 1993 a 2010 rokiem proces ten przyśpieszył do średnio 3,2 mm na rok. A im dalej w las, tym topnienie będzie postępować szybciej. O jego ostatecznym tempie zadecyduje to, jak dużo węgla, ropy i gazu spalimy, a więc jak wiele dwutlenku węgla wyemitujemy do atmosfery. Bardzo ostrożne scenariusze (uwzględniające gwałtowne i całkiem już nierealne ograniczenie emisji) mówią o wzroście o blisko pół metra do końca tego stulecia. Scenariusze mniej optymistyczne wskazują na wzrost o dwa metry i więcej, gdyby naruszona została pokrywa lodowa Antarktydy.

Po ponownym przejrzeniu danych dotyczących ukształtowania terenu w najnowszych badaniach okazało się, że nadciągający kryzys do 2050 roku dotknie ponadczterokrotnie więcej ludzi, niż mówiły dotychczasowe prognozy. PONADCZTEROKROTNIE WIĘCEJ! Jak naukowcy mogli się aż tak pomylić?! Tutaj tzw. chłopski rozum podpowiada, że nie można ufać nauce, skoro się aż tak myli, ale ja nie wierzę z kolei chłopskiemu rozumowi (napisaliśmy nawet o tym z Piotrem książkę „Fakt, nie mit”), tylko staram się zorientować, o co właściwie chodzi.

Sztuczna inteligencja bada teren

A chodzi o to, że podczas gdy dane dotyczące wysokości terenu nad poziomem morza w Europie czy Ameryce Północnej są dość precyzyjne, to te pochodzące z krajów Azji Południowo-Wschodniej – tych, które najbardziej ucierpią od fal morskich – opierają się głównie na pomiarach satelitarnych. A te nie rozróżniają za bardzo budynku czy kępy drzew od pagórka, a w efekcie obiekty te traktowane są jako podwyższenia terenu, fałszywie sugerując, że jest on położony wyżej, niż ma to miejsce w rzeczywistości. W efekcie zafałszowane zostaje również zagrożenie podnoszeniem się poziomu morza.

W najnowszych analizach badacze skorzystali więc z pomocy sztucznej inteligencji. A ta, dzięki uczeniu maszynowemu, nauczyła się odróżniać udawane podwyższenia od tych prawdziwych. I okazało się, że przy umiarkowanie optymistycznych założeniach (a więc wzroście temperatur do 2100 roku o mniej niż 2°C względem epoki przedprzemysłowej) tereny, które do 2050 roku narażone będą na wdzieranie się przynajmniej raz w roku fal morskich, są teraz domem dla 300 mln ludzi. Blisko 150 mln osób zamieszkuje obecnie tereny, które znajdą się poniżej górnej strefy pływów, a więc praktycznie pod wodą.

Jeśli ludzkość będzie się trzymać tego umiarkowanego scenariusza, to liczba mieszkańców obszarów, które do 2100 roku będą co roku doświadczały powodzi, urośnie do 420 mln. Z kolei w wariancie najbardziej pesymistycznym, uwzględniającym rozpad Antarktydy, liczba ta sięgnąć może 630 mln, spośród których 340 mln żyje na terenach, które znajdą się na stałe pod wodą.

Zagrożony obszar zależny będzie od scenariusza przyszłych emisji gazów cieplarnianych. Przy znacznym ograniczeniu emisji (scenariuszu RCP4.5) oczekiwany wzrost poziomu morza do końca stulecia wynosi 70-100 cm. Jednak przy scenariuszu kontynuacji emisji na wysokim poziomie (RCP8.5) poziom morza może się podnieść o 100-180 cm, a w skrajnie pesymistycznym scenariuszu rozpadu lądolodu Antarktydy nawet powyżej 200 cm. 

– komentuje prof. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN.

Co zaleje morze?

Kryzys najsilniej dotknie mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej. W sześciu krajach – Chinach, Bangladeszu, Indiach, Wietnamie, Indonezji i Tajlandii – aż 237 mln ludzi zamieszkuje obecnie tereny, które do 2050 roku będą co najmniej raz w roku nawiedzane przez powodzie. W 2100 roku poziom morza w tych krajach podwyższy się w takim stopniu, że woda zaleje obszary będące obecnie domem dla 250 mln osób.

Najbardziej ucierpią Chiny, gdzie wydarzające się co najmniej raz w roku morskie powodzie zagrożą Szanghajowi i innym wielkim miastom w ujścia Jangcy, zamieszkanym obecnie przez łącznie 87 mln ludzi. W Bangladeszu morze wedrze się do wspólnej delty Gangesu, Brahmaputry i Meghny, będącej domem dla 50 mln ludzi. Sąsiadujące Indie będą musiały walczyć z falami m.in. o położoną nieopodal Kalkutę, a zagrożone tereny zamieszkuje tam obecnie 38 mln ludzi.

Już teraz umocnienia na wybrzeżach chronią przed zalaniem przez morze 110 mln ludzi na całym świecie.

Co to oznacza dla Polski?

Dla Polski podnoszenie się poziomu morza oznaczać będzie zalanie terenów m.in. w okolicy Gdańska, Elbląga i Szczecina oraz wielu obszarów przybrzeżnych, a w tym Żuław, Półwyspu Helskiego czy doliny dolnej Odry. Naukowcy szacują liczbę ludzi zamieszkujących zagrożone w Polsce wybrzeża na około 200 tysięcy, a maksymalnie na 270 tysięcy. Zdecydowana większość tych obszarów znajdzie się poniżej poziomu morza, mniej będzie narażonych na coroczne powodzie. Nawet najbardziej optymistyczny scenariusz (RCP2.6), mówiący o natychmiastowym zasadniczym ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, wskazuje na to, że wybrzeża Bałtyku zamieszkane dziś przez 200 tys. osób morze zaleje już w 2050 roku. Na tej mapie można zobaczyć, jakie.

Co to oznacza dla Polaków? Mieszkańców terenów zajmowanych stopniowo przez morze czekają zapewne przesiedlenia. Część z nich przed tym losem ochronią prawdopodobnie umocnienia brzegów. Sensowność budowania takich konstrukcji jest dyskutowana wśród specjalistów, bo przecież przekształcenia terenu na ogromną skalę i wielkie inwestycje budowlane niosą ze sobą i szkody dla środowiska, i kolejne emisje dwutlenku węgla, których powinniśmy unikać jak ognia.

Na zalanie najbardziej narażone są Żuławy Wiślane, w obrębie których aż 450 km² zajmuje depresja, czyli tereny położone poniżej dzisiejszego poziomu morza. W tym przypadku jest to podmokła równina, która została sztucznie osuszona, co było możliwe dzięki stworzeniu systemów odwadniających. Teren wręcz idealny dla powodzi. Jeśli więc do niej dochodzi na obszarach depresyjnych, to za każdym razem jest to bardzo niebezpieczna sytuacja: wodę trzeba stamtąd odpompowywać, bo sama nie opada.

Z tej przyczyny już teraz Żuławy borykają się z najwyższym w kraju ryzykiem powodzi, a pod tym względem negatywnie wyróżnia się pas ziemi od Gdańska po Elbląg i jezioro Drużno, wzdłuż rzek: Martwa Wisła, Szkarpawa i Elbląg. Mieszkańcy wszystkich zagrożonych rejonów, które zostały wymienione w najnowszych badaniach, powinni mieć to na uwadze, stawiając nowe domy czy inwestując w działki. Podobnie – deweloperzy i przemysł.

Możliwe zalanie Żuław w Polsce czy innych terenów na pewno wpłynie na zmiany sposobu kalkulacji ryzyka. Jest to jednak bardzo złożona kwestia. Trudno mówić o ryzyku, gdy zjawisko staje się pewne. Takie zagrożenie wymaga działań państwa, samorządów. I trzeba podjąć je jak najwcześniej. 

– mówi Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Ile to może kosztować?

Powodzie to najbardziej kosztowne i niszczycielskie katastrofy naturalne w Polsce. Póki co, najczęściej zdarzają się na południu kraju, kiedy po roztopach czy nawalnych opadach z gór spływają ogromne ilości wody. To dlatego większość badań i prognoz dotyczy właśnie tamtych terenów.

Analiza opublikowana w raporcie „Klimat Ryzyka”, przygotowanym w 2018 roku przez Deloitte dla Polskiej Izby Ubezpieczeń, podaje, że powódź, która w 2010 roku nawiedziła dorzecze Wisły, kosztowała 12,8 mld zł, czyli blisko 1 proc. PKB. Ponieważ jednak nasze społeczeństwo bogaci się, to gdyby podobnej skali naturalna katastrofa powtórzyła się w 2018 roku, zniszczenia kosztowałyby już 16,2 mld zł. To o 21 proc. więcej niż w 2010 roku.

W 2010 roku firmy ubezpieczeniowe wypłaciły poszkodowanym ok. 1,6 mld zł, co stanowiło 12,5 proc. wartości strat. Gdyby w 2018 roku udział wypłat z ubezpieczeń utrzymał się na podobnym poziomie, to aż ponad 14 mld zł musieliby pokryć podatnicy lub o tyle uszczupliłyby się prywatne oszczędności.

Te szacunki, choć porażają wysokością kwot, to stanowią i tak niewielki odsetek strat, które ponieślibyśmy w każdym ze scenariuszy związanych z podnoszeniem się poziomu morza. W tym przypadku nie będzie mowy o odbudowie zniszczeń – zalane tereny zostaną definitywnie utracone dla mieszkańców, rolnictwa i przemysłu. Ucierpią też porty, węzły kolejowe, drogi, elektrownie. Nastąpią zmiany na ogromną skalę, które obejmą znaczącą część infrastruktury kraju.

W tym więc przypadku wycena strat musiałaby być znacznie bardziej surowa niż w przypadku jakiejkolwiek powodzi pojawiającej się w głębi lądu. Czekają nas bezprecedensowe zmiany, których nie potrafimy na razie nawet wiarygodnie prognozować, nie mówiąc już o przygotowaniu się do nich. Ponieważ jednak pojawią się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, powinniśmy już teraz bardzo poważnie pomyśleć o tym, co zrobimy, kiedy rzeczywiście nastąpią. Zwlekanie z tym może przynieść jedynie większe straty.

Źródło: Climate Central

Już 750 tysięcy osób w Polsce oszczędza dzięki sprytnej aplikacji. Startuje promocja dla . . .

Data: 06.11.2019 16:09

Autor: ziemianin

revolut.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #kartyplatnicze #Revolut #wymianawalut# #zakupyonline

Aplikacja Revolut błyskawicznie zyskuje popularność w Europie. Teraz dzięki specjalnej promocji nowi użytkownicy mogą liczyć na bonus przy rejestracji.

Już 750 tysięcy osób w Polsce oszczędza dzięki sprytnej aplikacji. Startuje promocja dla nowych użytkowników

Aplikacja finansowa Revolut robi w Polsce furorę. Nad Wisłą korzysta z niej już 750 tysięcy osób. Polacy polecają ją sobie do bezpiecznych transakcji w sieci – dzięki kartom wirtualnym ze zmiennym numerem można bez obaw kupować w Internecie – i jako skuteczną metodę oszczędzania – dzięki dostępowi do 29 subkont walutowych i atrakcyjnym kursom wymiany walut można taniej słać pieniądze za granicę, taniej kupować online i taniej podróżować.

Revolut wprowadził w Polsce wiele innowacyjnych usług, których nie oferuje nikt inny – można je przetestować za darmo na swoim telefonie.

Gdy w marcu zeszłego roku Revolut oficjalnie wszedł do Polski, miał już 30-40 tysięcy użytkowników. Dzięki ich wsparciu i poleceniom społeczność użytkowników błyskawicznie się rozwinęła i liczy już 750 tysięcy osób. Jak to możliwe, że do Revolut każdego miesiąca dołącza 50 tysięcy nowych osób?

Banalna odpowiedź jest taka, że jest to proste i tanie. Założyć Revolut w kilka minut może każdy i nie wiąże się z żadnymi opłatami subskrypcyjnymi, bo pakiet Standard jest bezpłatny. By założyć konto i przetestować Revolut wystarczy ściągnąć aplikację na telefon, mieć pod ręką dokument potwierdzający tożsamość, zrobić selfie i doładowanie 20 zł które można od razu wykorzystać na zakupy. Łatwiej się nie da – tych kilka prostych kroków opisujemy jeszcze raz poniżej. Tylko po co ten Revolut? Co na tym zyskujemy?

Jak założyć konto w Revolut i skorzystać z promocji?

Z okazji dołączenia do społeczności 750 tysięcy użytkowników Revolut udostępnił promocję, dzięki której nowi użytkownicy mogą zamówić darmową kartę z bezpłatną dostawą i konto doładowane kwotą 20 zł. Wystarczy wejść na stronę internetową firmy i podać swój numer telefonu W ciągu kilku chwil, na podany numer telefonu otrzymamy wiadomość SMS z linkiem do pobrania aplikacji ze sklepu Play albo AppStore.

Kiedy nasze konto zostanie już utworzone i przeszliśmy weryfikację (tzw. KYC), możemy przejść do bezpłatnego zamawiania karty. W tym celu musimy doładować konto kwotą 20 zł (które można od razu wykorzystać na zakupy), za pomocą karty płatniczej bądź przelewu bankowego.

Ostatnim krokiem podczas rejestracji jest weryfikacja tożsamości, której dokonać możemy dokumentem ze zdjęciem: dowodem bądź paszportem. Revolut nie podpisuje żadnych papierowych umów ani nie wysyła kurierów. Cały proces zakładania konta odbywa się w aplikacji mobilnej i wymaga weryfikacji tożsamości na podstawie zdjęć.

To wszystko. Można już korzystać z Revolut i oszczędzać na wymianie walut.

Koniec z ukrytymi opłatami

Przez wiele lat schemat był następujący: chcesz płacić walutą na zagranicznych wakacjach? Najlepiej wymień pieniądze w kantorze online lub w okienku, szybko zapomnij ile zarobił na tym kantor, z tego przecież żyje, a pieniądze podziel i pochowaj w walizce i po kieszeniach. Jak ukradną to przynajmniej nie wszystko. Po wyjeździe, to co zostało, wrzuć do szuflady w formie “pamiątkowych monet”. Kupcy weneccy w średniowieczu też tak pewnie robili. Może więc karta?

Korzystanie ze zwykłej karty debetowej do podstawowego rachunku bankowego to trafienie z deszczu pod rynnę, bo może okazać się jeszcze mniej opłacalne. W najlepszym wypadku na przewalutowaniu po niekorzystnym kursie stracisz raz. W najgorszym? Wiele razy, a wszystko zależy od waluty rozliczeniowej. Dobitnie przekonywali się o tym ci, którzy jeździli na wakacje na przykład do Azji. Dlaczego?

Ich złote z konta najpierw były przewalutowane po niekorzystnym kursie do dolara, a później jeszcze raz po niekorzystnym kursie np. do tajskiego bata. W efekcie transakcja mogła być droższa (mocniej obciążająca konto w złotym). Jeden euro zamiast kosztować 4,25 zł wart był w rozliczeniach na przykład 4,75 zł. Jeden dolar zamiast kosztować 3,79 zł wart był na przykład sporo ponad 4 zł.

A przecież te opłaty i prowizje spotykamy nie tylko, gdy wydajemy pieniądze podróżując za granicą, ale również, gdy je tam przesyłamy – płacąc za towar lub usługę zakupioną w zagranicznym sklepie internetowym lub wysyłając pieniądze do rodziny lub znajomych. Dlatego, Revolut postanowił zmienić reguły gry – zaoferował błyskawiczne transakcje i atrakcyjne kursy walutowe. Korzystniejsze, uczciwsze, bez ukrytych opłat. To na początek. A potem zasłynął z kolejnych innowacji i bezpieczeństwa transakcji online.

Bezpieczeństwo i wygoda

Revolut udostępnił konsumentom w Polsce szereg usług, związanych z bezpieczeństwem, których nie oferuje nikt inny. Pozwala sterować dostępami do kart fizycznych z poziomu aplikacji. Jeśli zgubimy kartę i nie wiemy, gdzie się znajduje lub idziemy akurat na basen i zostawiamy rzeczy w szafce, blokujemy karty jednym kliknięciem w aplikacji. Po znalezieniu zguby lub po treningu, drugim kliknięciem w aplikacji możemy ją odblokować. Na tej samej zasadzie “on-off” sterujemy wszystkimi funkcjami karty, dostępem do paska magnetycznego, bankomatów, transakcji online. To tylko jeden z przykładów.

Do bezpiecznych zakupów w Internecie przydają się karty wirtualne i karty wirtualne ze zmiennym numerem. Karty wirtualne możemy generować w aplikacji, płacić nimi online i kasować lub zmieniać jeśli tylko dostawca usługi lub sklep internetowy wyda nam się niepewny. O transakcje kartami ze zmiennym numerem wcale nie musimy się martwić. Po każdej transakcji, kasują one numer i generują w jego miejsce automatycznie nowy. Stary numer, nawet jeśli wpadnie w niepowołane ręce, będzie dla złodzieja zupełnie bezużyteczny. Nikt inny w Polsce nie oferuje tego rodzaju innowacji.

Prócz bezpieczeństwa i braku ukrytych kosztów, liczy się też wygoda. Komfort używania karty, konta oraz aplikacji. Tradycyjne instytucje finansowe potrzebują czasem miesięcy i lat by wprowadzić jakąś innowację. Revolut jest w stanie dodawać nowe funkcjonalności i poprawiać aplikację w każdym tygodniu. Oto kilka wybranych nowości, które ostatnio się pojawiły. Od początku roku można rezerwować przez aplikację saloniki lotniskowe. Firma poszerzyła do 29 liczbę subkont walutowych. Doszły nowe waluty popularnych wśród Polaków destynacji turystycznych, np. kuna chorwacka i lew bułgarski. Obie bardzo oczekiwane!

Firma dodała opcję auto-przewalutowania. Pozwala kupować 29 walut automatycznie, o ile kurs osiągnie oczekiwany przez nas poziom. Nowością, której pomysł wykiełkował z Polski, są wspólne sejfy Vault, pomocne do realizacji zrzutek na prezent lub składkowych imprez. Fintech udostępnił opcję płacenia telefonem z pomocą Apple Pay, Google Pay, Garmin Pay i Fitbit Pay. Wprowadził też funkcję Donations, która pozwala wspierać organizacje dobroczynne “końcówkami” z codziennych płatności. Stale pojawiają się nowe usługi, które trudno porównać z innymi, bo są dostępne tylko w Revolut.

Czym właściwie jest Revolut?

W skrócie jest aplikacją, kontem i kartą, z którą możesz globalnie płacić – bez znaczenia, w jakiej walucie masz swoje konto. W przeciwieństwie do wielu tradycyjnych instytucji finansowych, otwarcie konta zajmuje tylko kilka minut. Nie trzeba iść do placówki, można założyć je bezpośrednio z telefonu. W zasadzie cała obsługa konta ogranicza się do korzystania z aplikacji i wydanej do konta karty płatniczej. Kontakt z supportem odbywa się przez czat, email, twitter lub formularz online.

Warto pamiętać, że Revolut udostępnia karty do bezdotykowych transakcji, dzięki którym można płacić w dowolnym miejscu na świecie, w ponad 150 walutach – bez ukrytych prowizji ani wysokiego kosztu przewalutowania. Można również wypłacać pieniądze z bankomatów. Korzyść jest oczywista – to stała i przejrzysta kontrola nad swoimi finansami. Kurs jest znany i na bieżąco aktualizowany. Revolut nie zarabia na wymianie walut. To na czym zarabia?

Revolut zarabia na płatnych kontach Premium i Metal, do których dołączane są ekskluzywne metalowe karty i na kontach dla biznesu, w ramach kont dla freelancerów i firm. Jednak ich wersja bezpłatna, o której była tu mowa, posiada większość potrzebnych funkcji za darmo. Może służyć jako wygodna wielowalutowa portmonetka – doładowujesz, wymieniasz i płacisz w walucie kraju, w którym przebywasz lub kupujesz – z rozbudowanymi funkcjami do kontroli wydatków.

Jakimi kwotami doładowywać Revolut? Najlepiej takimi jakich w danej chwili potrzebujesz do konkretnej transakcji lub takimi jakie są Ci potrzebne na bieżące wydatki. Można tu skorzystać z funkcji auto-doładowania. W ten sposób na Revolut zawsze znajduje się kwota, którą chcemy mieć pod ręką, gdy ją wydamy, nastąpi automatyczne doładowanie w ustalonej kwocie. Doładowania można też robić manualnie. Revolut nie jest bankiem i nie oferuje lokat ani oprocentowanego konta oszczędnościowego. Na niewielkie cele można jednak systematycznie odkładać za pomocą funkcji sejfów Vault.

Najbliższe plany i premiery

“Po sześciu kwartałach udało nam się rozszerzyć dostęp do kategorii kart wielowalutowych w Polsce. Sprawiliśmy, że zakupy online stały się bezpieczne dzięki kartom wirtualnym ze zmiennym numerem. Nasi użytkownicy lepiej kontrolują swoje wydatki i nie tracą czasu na proste rozliczenia, jak podział rachunku w restauracji. Teraz na cel weźmiemy kolejne usługi finansowe, mają dziś do nich dostęp nieliczni, a my otworzymy je dla wszystkich” – mówi Karol Sadaj, country manager Revolut w Polsce.

Posiadacze kont i aplikacji Revolut w Polsce wykonali tylko w sierpniu transakcje o wartości ponad miliard złotych. Powód? Prozaiczny. Oszczędności – dla tych, którzy zdecydują się na korzystanie z usług firmy. Revolut wszedł na rynek tak skutecznie, że część polskich banków uatrakcyjniła swoje oferty wielowalutowych kont i kart. Fintech, czyli połączenie firmy technologicznej i finansowej, ma także kilka innowacji, których konkurencja nie potrafi skopiować. Niebawem wprowadzi kolejne.

Firma wprowadziła niedawno usługę bezprowizyjnego handlu akcjami na amerykańskiej giełdzie, jest już ona dostępna dla wszystkich użytkowników w Polsce. Pracuje też nad specjalną kartą dla dzieci, na którą rodzice będą mogli przelewać kieszonkowe sprawując pieczę nad jego wydatkami. Społeczność użytkowników Revolut to już ponad 7 milionów osób w Europie i w Australii. Fintech chce w najbliższym czasie wejść też na nowe rynki Ameryki Północnej i Azji, zwłaszcza do Kanady, Singapuru i USA, gdzie na liście oczekujących na premierę czeka już ponad 100 tysięcy osób.

Polska jest drugim największym rynkiem Revolut pod względem ilości kart zamówionych przez lokalną społeczność użytkowników. To w Polsce pracuje też większość pracowników firmy. Fintech stale inwestuje i rozwija swoje centrum w Krakowie. Blisko 700 pracowników zajęło niedawno trzy piętra z zielonymi tarasami w nowym krakowskim biurze firmy. Umożliwi to dalszy rozwój zespołu i przyspieszy kolejne rekrutacje. Revolut poszukuje w Krakowie programistów, analityków i specjalistów do działów compliance i supportu.

okazji dołączenia do społeczności 750 tysięcy użytkowników Revolut udostępnił promocję, dzięki której nowi użytkownicy mogą zamówić darmową kartę z bezpłatną dostawą i konto doładowane kwotą 20 zł. Wystarczy podać swój numer telefonu na stronie internetowej firmy – LINK

Microsoft opracował nośnik, który przetrwa 1000 lat - rozwiązaniem zainteresowany Warner Bros

Data: 06.11.2019 15:44

Autor: ziemianin

news.microsoft.com

#ciakawostki #codziennaprasowka #informacje #technologia #wiadomosci #szklo #kwarc #microsoft #wynalazki

Project Silica to jeszcze koncepcyjny projekt, ale niedawno osiągnięto tutaj kamień milowy. Wyniki eksperymentu zainteresowały wytwórnię Warner Bros.

Microsoft opracował nośnik, który przetrwa 1000 lat – rozwiązaniem zainteresowany Warner Bros

Project Silica

Na czym archiwizować ważne dane? Nośniki półprzewodnikowe SSD, dyski magnetyczne HDD, a może napędy taśmowe? Naukowcy z Microsoft Research wpadli na jeszcze inny, innowacyjny pomysł – do zapisania danych wykorzystano… szkło.

Microsof Project Silica to nośnik, który ma przetrwać próbę czasu

Project Silica to właściwie płytka ze szkła kwarcowego o wymiarach 75 x 75 mm i grubości 2 mm, która może pomieścić 76,5 GB danych. Producent wykorzystał tutaj najnowsze odkrycia z ultraszybkiej optyki laserowej – dane kodowane są w szkle za pomocą laserów femtosekundowych, tworząc warstwy trójwymiarowych krat w nanoskali (wokseli), a algorytmy uczenia maszynowego odczytują je poprzez dekodowanie obrazów i wzorów.

Tego typu rozwiązanie ma podstawową zaletę: zwiększoną wytrzymałość na różne czynniki. Producent deklaruje, że szkło kwarcowe wytrzyma gotowanie, pieczenie, podgrzewanie falami mikrofalowymi, zalewanie, rozmagnesowanie i inne zagrożenia występujące w środowisku. Zapisane informacje podobno mają przetrwać ponad 1000 lat (podobnie jak w przypadku płyt DVD M-Disc). Producent deklaruje, że dane będą tutaj trudniejsze do zniszczenia niż na innych, konwencjonalnych nośnikach.

Warner Bros zainteresowany wykorzystaniem Project Silica

Project Silica to koncepcyjny projekt, który ma duże szanse powodzenia. Nie wierzycie? Ostatnio osiągnięto tutaj ważny kamień milowy – zespół Microsoft Azure zdołał zapisać i odczytać na szklanej płytce kultowy film „Superman”. Co prawda nie wszystkie informacje zostały poprawnie odczytane, ale podobno jest to tylko kwestia udoskonalenia projektu.

Microsoft chwali się, że udane testy przyciągnęły nawet pierwszych potencjalnych inwestorów. Wiemy, że projektem jest zainteresowany Warner Bros. Wytwórnia poszukuje nośników, które pozwoliłyby zapisać ogromną bibliotekę zasobów z minionego wieku, a przy tym wytrzymałyby setki lat, bez utrzymywania określonej temperatury czy ciągłego odświeżania kopii z danymi. Project Silica spełnia te założenia, a przy tym byłby dużo tańszy niż obecnie stosowane rozwiązania.

Project Silica nie jest idealny

Niestety, nie ma róży bez kolców. Szczególnie to widać na przykładzie wymagań wytwórni, która ma ogromną ilość materiałów do zapisania – już teraz mówi się, że do wykorzystania projektu konieczne będzie zwiększenie gęstości upakowania danych oraz przyspieszenie szybkości zapisu i odczytu danych. Podobno jest to kwestia rozwoju technologii. Warner Bros ma w planach przygotowanie własnej infrastruktury do odczytywania nośników.

Czy Project Silica odniesie sukces? Dużo tutaj zależy od dopracowania projektu, kosztów wdrożenia i zainteresowania firm. Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do artykułu na stronie Microsoftu.

Źródło: Microsoft

Na zdjęciu płytki z filmem „Superman” z 1978

W teście sprawdzającym koncepcję projektu Silica, Microsoft i Warner Bros. z powodzeniem zapisali i odczytali klasyczny film „Superman” z 1978 r. Na kawałku trwałego szkła krzemionkowego o wymiarach 7,5 cm x 7,5 cm x 2 mm. Szkło zawiera 75,6 GB danych plus kody redundancji błędów.

W taki perfidny sposob zarabia sie setki tysiecy a czasem miliony na chorych dzieciach.

Data: 06.11.2019 14:07

Autor: psyfox

parenting.pl

Kazdy wie ze jak ktoś chce ratowac zycie bliskiej osoby zrobi wszystko.Wykorzystuja to pseudolekarze i korporacje ktore wymyslaja horendalne sumy do zapłaty.Czysty biznes bez wyrzutów sumienia.

Polska i Węgry oficjalnie nie chcą uchodźców, a wpuszczają coraz więcej imigrantów zarobkowych

Data: 06.11.2019 10:43

Autor: kisiel

kresy.pl

Mimo oficjalnych deklaracji o nieprzyjmowaniu uchodźców, Polska i Węgry ściągają coraz więcej imigrantów zarobkowych, głównie Ukraińców – pisze szwajcarski „Neue Zuercher Zeitung”. Gazeta twierdzi, że „imigracja jest koniecznością” i że obecne decyzje rządów tych krajów to tylko początek.

W weekendowym wydaniu szwajcarskiej gazety „Neue Zuercher Zeitung” (NZZ) zamieszczono artykuł dotyczący polityki migracyjnej Polski i Węgier. Zdaniem autora, oba kraje demonstracyjnie odmawiają przyjmowania uchodźców, podczas gdy jednocześnie „potajemnie” sprowadzają coraz więcej imigrantów zarobkowych spoza Europy.

#polityka #polska #wegry #newsy #newsyzeswiata

Najlepiej sprzedający się artyści muzyczni 1969 - 2019

Data: 05.11.2019 22:31

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #muzyka #music #bestselling #swiat #muzycy #artysci

Najlepiej sprzedający się artyści muzyczni 1969 – 2019

Historia osi czasu większości popularnych artystów muzycznych od 1969 do 2019 r. Według rocznej sprzedaży płyt z certyfikatem. Liczby są na całym świecie i dostosowane do średniej z ostatnich 12 miesięcy.

Dane z ostatnich lat obejmują sprzedaż singli cyfrowych, zgłaszane przez sprzedawców muzyki online i usługi przesyłania strumieniowego. Dane te agregują wiele źródeł i mogą służyć jako wskaźnik popularności w różnych mediach, takich jak sprzedaż albumów, transmisja radiowa, sprzedaż kopii cyfrowych i częstotliwość przesyłania strumieniowego online.

Kumys i jagnięcina. Ładna Chinka Liziqi w kuchni.

Data: 05.11.2019 16:24

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gotowanie #jedzenie #liziqi #ladnachinka #liziqichannel #chiny #podroze #dziwniesatysfakcjonujace

Kumys i jagnięcina. Ładna Chinka Liziqi w kuchni.

Kumys to mleczny napój alkoholowy powstający w wyniku fermentacji alkoholowej cukru mlecznego. Kumys jest alkoholem musującym, zawiera, prócz zmniejszonej ilości cukru i produktów jego fermentacji inne składniki mleka. Kumys jest tradycyjnym napojem koczowniczych ludów centralnej Azji.

Krzysztof Bosak zapowiada złożenie projektu ustawy o dekomunizacji instytucji sądowniczych

Data: 05.11.2019 12:12

Autor: kisiel

nczas.com

Poseł Konfederacji, Krzysztof Bosak zapowiedział, że ugrupowanie złoży projekt ustawy dekomunizacji instytucji sądowniczych. Zapewnił, że nie jest on wymierzony personalnie w Stanisława Piotrowicza, ale w osoby, które współtworzyły aparat bezpieczeństwa PRL.

#polityka #polska #newsy #newsyzkraju #konfederacja

NIE dla roszczeń żydowskich - forum_fb

Data: 05.11.2019 11:23

Autor: FiligranowyGucio

facebook.com

✡ Uwaga‼️ Jeśli nadal będziecie słyszeli, kiedy jakiś żyd mówi wam, że ekshumacje w ich religii są zakazane i nie można ich przeprowadzić w #Jedwabnem, to wiedzcie, że łże, jak wściekły pies! @Reuters podaje, że religia nie przeszkadzała im ekshumować 1200 żydów na Białorusi. https://www.reuters.com/…/belarus-reburies-over-1200-jews-u…

✡ "Jedwabnem postawiło Polskę na straconej pozycji." – Prof. Norman Finkelstein: "Łobuzy z WJC (Światowy Kongres Żydów) zacierają rączki, a polskie władze zachowują się jak dzieci we mgle, którym wydaje się, że deklaracjami o walce z antysemityzmem coś ugrają. Nic nie ugrają! Zostaniemy ograbieni, zaorani i posypani solą. Jedynym ratunkiem jest natychmiastowa kontrofensywa. Trzeba zacząć od rzeczy podstawowej, czyli wytrącić żydowskim łobuzom z ręki propagandową broń, którą z premedytacją posługują się w akcji zmierzającej do ograbienia Polski. Tą bronią jest stworzona przez Jana T. Grossa hagada o pogromie w Jedwabnem. „Książka Grossa to typowy produkt „przedsiębiorstwa holokaust”. (…) Jest to najzwyklejsze wyłudzanie zakamuflowane pod sztandarem żydowskiego cierpienia” – napisał Prof. Norman Finkelstein w posłowiu do polskiego wydania „Przedsiębiorstwa holokaust” w 2001 roku. Czy Prof. Finkelstein nie miał racji? Miał rację! Od przerwania ekshumacji w 2001 r. przez śp. L. Kaczyńskiego wszystkie rządy RP, z obecnym rządem premiera Morawieckiego włącznie, de facto legitymizują skok na kasę organizowany przez łobuzów z „przedsiębiorstwa holokaust”. Bez wznowienia ekshumacji w Jedwabnem z udziałem obserwatorów z organizacji międzynarodowych Polska nie ma szans na zatrzymanie nagonki, której celem jest propagandowe usprawiedliwienie skoku na 300 miliardów dolarów. Czy władze RP mają tego świadomość?" https://wprawo.pl/…/katarzyna-ts-finkelstein-ostrzega-pol…/…

#roszczeniazydowskie #polityka #bialorus #polska #zydzi #historia #drugawojnaswiatowa

Lasy Państwowe przejdą pod nadzór nowego ministerstwa? Leśnicy "gotowi do protestów"

Data: 05.11.2019 10:55

Autor: ziemianin

tiny.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #rzad #lasypanstwowe #ministerstwosrodowiska #solidarnosc #ministerstwozasobownarodowych

Lasy Państwowe nie są przedsiębiorstwem. Odpowiadają za gospodarkę w lasach na powierzchni ponad 7 mln ha

Lasy Państwowe przejdą pod nadzór nowego ministerstwa? Leśnicy "gotowi do protestów"

Ministerstwo Środowiska może stracić nadzór nad Lasami Państwowymi – pisze "Nasz Dziennik". Według gazety, lasami może zarządzać nowy resort odpowiedzialny za spółki Skarbu Państwa, czyli Ministerstwo Zasobów Narodowych, które ma powstać w nowym rządzie.

"Nasz Dziennik" podkreśla, że ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza to wyprowadzenie Lasów Państwowych spod zarządu resortu środowiska, a druga – wydzielenie z MŚ fotowoltaiki i programów związanych z "Czystym powietrzem". Gdyby ten drugi scenariusz się ziścił, to lasy i nadzór geologiczny zostałyby w gestii resortu środowiska.

Zmiany w Lasach Państwowych? Leśnicy zaniepokojeni

Jak pisze dziennik, plany włączenia Lasów Państwowych pod nadzór Ministerstwa Zasobów Narodowych niepokoją leśników. W rozmowie z gazetą przewodniczący Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ "Solidarność" Zbigniew Kuszlewicz podkreśla, że jeśli pojawiłyby się jakiekolwiek próby ingerencji w obecny system funkcjonowania Lasów Państwowych, "to nie byłoby na to naszej zgody".

"Już wielokrotnie powtarzaliśmy, że zawsze jesteśmy gotowi do protestów w obronie lasów. Realizacja tego pomysłu byłaby nietrafiona" – dodał Kuszlewicz.

"Nasz Dziennik" pisze, powołując się na samych leśników, że Lasy Państwowe to podmiot szczególnego rodzaju, nieporównywalny z jakimkolwiek innym.

"Spółki rządzą się swoimi prawami. Z kolei Lasy Państwowe zarządzają majątkiem naturalnym Skarbu Państwa. Jeżeli ktoś chciałby zrównać status lasów ze spółkami, to musielibyśmy rok rocznie osiągać zysk. Każda spółka padnie bez zysku. W historii Lasów Państwowych dochodziło do sytuacji, w której rok zamykaliśmy ze stratą wyrażaną w dziesiątkach milionów"

W Sądzie Okr. w Warszawie rozpoczął się proces przeciwko Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu.

Data: 05.11.2019 00:31

Autor: arti

anti-defamation.pl

Sprawa przeciwko autorom kontrowersyjnej publikacji „Dalej jest noc” rozpoczęta

W Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces przeciwko Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu, współautorom kontrowersyjnej książki „Dalej jest noc”.

Wszystko wskazuje na to, że pozwani, oskarżając Edwarda Malinowskiego o to, że w czasie II wojny światowej donosił i doprowadził do zagłady Żydów mieszkających w jego wsi, popełnili błędy badawcze i metodologiczne – między innymi myląc dwie różne osoby o tym samym imieniu i nazwisku i scalając ich biogram w jeden. Proces przeciwko autorom publikacji w obronie dobrego imienia swojego stryja wytoczyła bratanica Edwarda Malinowskiego, Filomena Leszczyńska. Jest ona wspierana przez Redutę Dobrego Imienia. W rzeczywistości Edward Malinowski był polskim bohaterem, który ryzykując życiem pomagał Żydom i ukrywał ich przed Niemcami.

PS. rdi to fajna organizacja, wpłacacie pieniądze ???

#antyslavizm #polakozerstwo #engelking #grabowski

Św. Maria z "tęczową" aureolą. Prokuratura wznawia postępowanie

Data: 05.11.2019 00:14

Autor: arti

rmf24.pl

Prokuratura uznała, że decyzja o umorzeniu była przedwczesna. Teraz chce zasięgnąć opinii biegłego i przesłuchać więcej osób pokrzywdzonych. Decyzję o podjęciu postępowania na nowo podjął po ponownej analizie materiału dowodowego ten sam prokurator, który wcześniej prowadził tę sprawę i ją umorzył. Ponowna analiza została przeprowadzona po tym, jak wpłynęły zażalenia na decyzję o umorzeniu.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie, ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

#prokuratura #kosciolkatolicki #lpg #lgbtp

Wielka Brytania inwestuje w kopalnie węgla! Ekolodzy domagają się dekarbonizacji Polski...

Data: 05.11.2019 00:14

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wegiel #wielkabrytania #kopalnia #energetyka #kopalniawegla #energia

Największym grzechem polskiego węgla jest to, że jest on polski. Tym bardziej węgla koksującego, z którego produkowana jest stal, gdzie polskie JSW jest europejskim liderem. Dlatego pronimieckie i generalnie prozachodnie siły polityczne (np. Wiosna) i pozarządowe (tzw. pseudoekolodzy) utworzyli front jedności zwalczający polskie kopalnie. Tymczasem węgiel w Europie ma się dobrze, a w Wielkiej Brytanii wraca po wielu latach!

Wielka Brytania inwestuje w kopalnie węgla! Ekolodzy domagają się dekarbonizacji Polski…

"Firma West Cumbria Mining zamierza otworzyć pierwszą od kilkudziesięciu lat nową kopalnię węgla. Rząd dał zielone światło inwestycji, mimo ostrego sprzeciwu ekologów"

– czytamy na money.pl

Nowa kopalnia ma powstać Whitehaven na północy Anglii. Zostanie zbudowana tuż obok kopalni Haig Colliery, która została zamknięta w połowie lat 80. Pracę w nowej kopalni ma znaleźć nawet 500 osób.

"Lokalne władze zgodziły się na inwestycje już w marcu, ale pomysł budowy kopalni spotkał się z ostrą krytyką ekologów i części mieszkańców regionu. Sprawa trafiła więc do brytyjskiego rządu, który mógł zahamować inwestycje. Jednak ostatecznie tego nie zrobił, co oznacza, że nie ma już żadnych przeszkód, by ruszyć z budową"

– informuje serwis ekonomiczny.

W Wielkiej Brytanii, co pokazuje Brexit, politycy robią co uważają za słuszne. Tymczasem w polskich mediach pełno takich nagłówków jak ten: "Timmermans na przesłuchaniu w PE: "Polska musi odejść od węgla""… Brytyjczykom możemy tylko pozazdrościć suwerenności!

Gen. Robert Spalding: Kto zbuduje sieć 5G, ten będzie kontrolował dane (wideo)

Data: 05.11.2019 00:01

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #wieszwiecej #TVPInfo

Generał Robert Spalding opowiada ciekawe rzeczy o obozach w Chinach, o krematoriach tam znajdujących się, czy o pobieraniu narządów w trakcie życia Chińczyków.

Gen. Robert Spalding: Kto zbuduje sieć 5G, ten będzie kontrolował dane (wideo)

To są przerażające rzeczy, trudne do zrozumienia nawet w tak skorumpowanym świecie, w jakim żyjemy.

Jednak celem generała nie jest przekazanie informacji o okrutnych Chinach. Każdy, kto orientuje się w zasadach geopolitycznych, wie, że komunizm chiński współpracuje z amerykańskimi korporacjami i wspólnie wdrażają NWO, czyli system: "nie można kupować, nie można sprzedawać".

Innymi słowy, tak zwana międzynarodowa finansjera, czyli żydowskie rodziny bankowe są właścicielami większości korporacji. Kilka lat temu wybrali Chiny, jako eksperyment do wdrożenia nowego, całkowicie kontrolowanego przez nich systemu światowego.

Tak samo, jak Japonia jest eksperymentem czysto finansowym, tak samo Chiny są eksperymentem systemowym.

Przekaz generała jest następujący: za obecny system na świecie odpowiedzialne są Chiny, to oni przejęli część dużych korporacji i zwalniają pracowników za ich poglądy polityczne. Kiedy amerykańscy politycy spali, partia komunistyczna przejęła światową władzę.

Jak zwykle Robert Spalding, autor książki „Niewidzialna wojna”, były doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. Chin, mówi swoją prawdę, czyli jej cząstkę.

Ciekawe rzeczy mówi o technologii 5G.

W Polsce skupiamy się na jej szkodliwości, jednak jest coś gorszego. Ta technologia ma służyć do powstania nowego systemu żydowskiego. Bez niej nie będzie całkowitej kontroli ludzkości.

Niemcy otwierają nową elektrownie węglową, ale to Polsce robi się z tego powodu problemy

Data: 04.11.2019 23:55

Autor: ziemianin

energetyka24.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #wegiel #elektrownie #niewygodneinfo

Rząd w Berlinie w ubiegłym tygodniu wydał zgodę na to, aby nowa elektrownia na węgiel kamienny (Datteln 4) o mocy 1,1 GW rozpoczęła w przyszłym roku komercyjną produkcję energii elektrycznej. Co ciekawe – ten sam rząd mówi jednocześnie o potrzebie szybkiej dekarbonizacji sektora energetycznego w całej Europie. Skąd zatem taka niekonsekwencja? Dlaczego Niemcy tak bardzo naciskają na inne kraje, aby rezygnowały z produkcji energii elektrycznej z węgla, a sami zabezpieczają swoje moce energetyczne nową elektrownią opalaną węglem?

Niemcy otwierają nową elektrownie węglową, ale to Polsce robi się z tego powodu problemy

Niemcy niebawem staną przed poważnym problemem, który stworzyli trochę na własne życzenie. Otóż w 2022 roku całkowicie zrezygnują z produkcji energii ze źródeł atomowych (wówczas to działające na terytorium RFN elektrownie atomowe mają zostać zamknięte). A to oznacza, że prawdopodobnie ich całkowita produkcja energii z pozostałych źródeł (węgiel, gaz, woda, wiatr, słońce) nie pokryje krajowego zapotrzebowania na moc.

Niemieckie problemy z niedoborem mocy mogą również oznaczać problemy dla Polski. Dlaczego? Otóż wszystkie nasze elektrownie i źródła produkcji energii nie są obecnie w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu mocy, który wystarczyłby na pokrycie całego krajowego zapotrzebowania. Efekt jest taki, że musimy ściągać energię z zagranicy. Z roku na rok jej import jest coraz większy, a krajem z którego importujemy najwięcej są… Niemcy.

Jeśli zatem Niemcy po 2022 roku będą mieli problem ze zbilansowaniem własnego zapotrzebowania na moc, to tym większy problem będzie miała Polska, która od importu niemieckiego prądu jest uzależniona. Patrząc przez ten pryzmat powinniśmy być zadowoleni, iż rząd w Berlinie wydał zgodę na to, aby elektrownia węglowa Datteln 4 rozpoczęła od przyszłego roku komercyjną produkcję energii elektrycznej. Zmniejsza się bowiem ryzyko niedoborów mocy po stronie naszego zachodniego sąsiada, a tym samym ryzyko blackoutu w Polsce.

Inną kwestią, którą pojawia się przy okazji decyzji w/s Datteln 4, i której nie sposób pominąć, jest dość rażąca niekonsekwencja dotycząca tzw. polityki klimatycznej RFN. Z jednej strony bowiem niemieccy politycy wzywają do dekarbonizacji i pilnego rozstania się z węglem, jako źródłem energii, a z drugiej – wydają zgodę na to, aby kolejna elektrownia węglowa od przyszłego roku rozpoczęła na terytorium RFN komercyjną produkcję energii elektrycznej. Powyższe razi szczególnie, gdy uświadomimy sobie niemieckie naciski (zarówno formalne, jak i nieformalne) wywierane na inne kraje UE, aby rezygnowały z węgla. Dlaczego Niemcy mogą zabezpieczać swoje moce energetyczne nowymi blokami węglowymi, a inne kraje mają tego nie robić?

Na stacji kosmicznej ISS będą wypiekane ciastka

Data: 04.11.2019 23:48

Autor: ziemianin

bbc.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #iss #kosmos #gotowanie #jedzenie #pieczenie #ciastka

Na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) wysłano w sobotę specjalnie zaprojektowany "kosmiczny piekarnik", w którym astronauci będą piekli dla dobra nauki ciasteczka z kawałkami czekolady – podaje BBC.

Na stacji kosmicznej ISS będą wypiekane ciastka

Kapsuła kosmiczna Cygnus, która ma dostarczyć na ISS piekarnik oraz składniki do pieczenia, wystartował z ośrodka NASA na wyspie Wallops w stanie Wirginia w USA. Astronauci mają sprawdzić, jak piecze się w wysokich temperaturach przy zerowej grawitacji.

Sieć hoteli Hilton, która dostarczyła ciasto do tego eksperymentu, poinformowała, że możliwość pieczenia na pokładzie stacji kosmicznej ma sprawić, że długotrwałe podróże w przestrzeni staną się "bardziej sympatyczne".

Cygnus dostarczy na ISS również inne nietypowe wyposażenie, jak części samochodów dostarczone przez Lamborghini, aby przetestować w warunkach kosmicznych wykorzystywane w sportowych autach włókna węglowe.

Rosjanin, który uciekł z trzema córeczkami ze Szwecji do Polski, wraca do swojej ojczyzny

Data: 04.11.2019 23:38

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #azyl #rosja

Denis Lisov, Rosjanin, który uciekł z trzema córeczkami ze Szwecji, wraca do Rosji. Cała rodzina jest szczęśliwa i wdzięczna Polsce za udzieloną ochronę. Razem z mec. Babkenem Khanzadyan zapewniliśmy asystę prawną w drodze do Moskwy. Bezpiecznie przeszliśmy odprawę paszportową- poinformował dzisiaj rano na Twitterze Bartosz Lewandowski, dyrektor Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Rosjanin, który uciekł z trzema córeczkami ze Szwecji do Polski, wraca do swojej ojczyzny

Rosjanin zabrał własne troje dzieci, które zostały umieszczone w muzułmańskiej rodzinie zastępczej i uciekł do Polski. W kwietniu on i jego trzy córki: 12 letnia Sofia, 6 letnia Serafina i 4 letnia Alisa zostali zatrzymani przez polską Straż Graniczną na lotnisku w Warszawie. Do Polski ze Szwecji przypłynęli wcześniej promem. Chcieli się dostać do Rosji. Strona szwedzka wydała za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił szwedzkie żądania o wydanie Rosjanina. Wskazał, że w tej sprawie występuje bezpośrednia obawa naruszenia praw człowieka przez władze Szwecji.

Po decyzji sądu Denis Lisow wystąpił o azyl w Polsce, jednak nie został mu on przyznany. Urząd do spraw Cudzoziemców zdecydował, że mężczyzna może wrócić do ojczyzny, ponieważ nie jest w niej ścigany ani politycznie szykanowany.

Odra powoduje amnezję immunologiczną, przez co zapadamy na inne choroby (wideo)

Data: 04.11.2019 22:54

Autor: ziemianin

hms.harvard.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #nauka #zdrowie #medycyna #choroba #odra #ukladodpornosciowy #szczepionka #szepienie #amnezjaimmunologiczna

W ciągu ostatniej dekady pojawiało się coraz więcej dowodów wskazujących na to, że szczepionka przeciwko odrze chroni nie tylko przed tą chorobą, ale również w dłuższej perspektywie zapobiega innym infekcjom. Nie wiadomo było jednak, w jaki sposób działa ten mechanizm.

wymagany angielski

Odra powoduje amnezję immunologiczną, przez co zapadamy na inne choroby (wideo)

Jedni naukowcy twierdzili, że szczepionka całościowo wzmacnia układ odpornościowy. Zdaniem innych, szczepionka pomaga zwalczaniu innych infekcji przez sam fakt, że nie dopuszcza do zachorowania na odrę. Zgodnie z tą teorią, zachorowanie na odrę powoduje, że układ odpornościowy „zapomina”, w jaki sposób należy bronić się przed innymi chorobami. Prowadzone dotychczas badania wykazywały, że w ciągu 2-3 lat od zachorowania na odrę organizm jest bardziej podatny na inne infekcje, jednak mechanizm tego zjawiska nie był znany. Teraz poznał go międzynarodowy zespół naukowy pracujący pod kierunkiem specjalistów z Harvard Medical School, Brigham and Women's Hospital i Harvard T.H. Chan School of Public Health.

Jak dowiadujemy się ze Science, naukowcy zauważyli, że wirus odry usuwa od 11 do 73 procent różnych przeciwciał chroniących przed chorobami wirusowymi i bakteryjnymi. Wachlarz likwidowanych przeciwciał jest bardzo szeroki, od tych chroniących przed grypą po wirusa opryszczki i od zwalczających zapalenie płuc po infekcje skóry.

Wyobraźmy sobie, że nasz układ odpornościowy korzysta z albumy znanych kryminalistów i ktoś w tym albumie zrobił dziury. Wtedy trudniej jest poznać kryminalistę, gdy się go spotka, szczególnie, jeśli usunięto w ten sposób tak ważne elementy fotografii przestępców jak oczy czy usta, mówi profesor Michael Mina.

Zagrożenie związane z odrą jest większe, niż dotychczas sądziliśmy. Teraz lepiej rozumiemy mechanizm wydłużonej podatności na infekcje, związany z usunięciem pamięci układu odpornościowego, dodaje profesor Stephen Elledge.

Odkrycie, że zarażenie wirusem odry usuwa z organizmu wiele różnych przeciwciał wspiera hipotezę, mówiącą, że choroba ta niszczy pamięć układu odpornościowego. To najlepszy dowód, że amnezja immunologiczna istnieje i w długim terminie wpływa na pamięć immunologiczną, dodaje Mina, który w 2015 roku jako pierwszy odkrył związki pomiędzy zarażeniem odrą u dzieci a ich długoterminową śmiertelnością.

Badacze zauważyli też, że osoby, które zachorowały na odrę, stopniowo odzyskują pamięć immunologiczną i ich organizm na nowo uczy się bronić przed innymi infekcjami w miarę, jak się z nimi styka. Jednak, jako że proces ten może trwać nawet przez kilka lat, w tym czasie ludzie narażeni są na poważne powikłania po infekcjach. Zdaniem naukowców należy rozważyć, czy u osób, które przeszły odrę, nie należy powtórzyć wszystkich poprzednich szczepień, w tym na wirusowe zapalenie wątroby czy polio. Ponowne szczepienie po odrze może pomóc w uniknięciu komplikacji związanych z amnezją immunologiczną, stwierdzają autorzy najnowszych badań.

Jak wynika z danych WHO, przed wynalezieniem szczepionki przeciwko odrze choroba ta zabijała każdego roku około 2,6 miliona osób. Obecnie każdego roku na odrę zapada ponad 7 milionów osób, z czego umiera ponad 100 000. Niewykluczone jednak, że rzeczywista liczba jej ofiar jest wyższa. Jak bowiem widzimy z najnowszych badań, wiele dzieci, które poradziły sobie z odrą, mogą później – w wyniku upośledzenia układ odpornościowego – umrzeć z powodu innych chorób.

Najnowsze odkrycie było możliwe dzięki testowi VirScan opracowanemu w 2015roku przez Elledge'a i Tomasza Kulę, doktoranta z Elledge Lab. W 2013 roku podczas epidemii odry w Holandii pobrano próbki krwi od niezaszczepionych dzieci. Później 77 z nich zachorowało i od nich ponownie pobrano krew. Naukowcy mogli więc porównać ich krew sprzed i po infekcji, a jajko grupę kontrolną wykorzystano krew 115 dorosłych i dzieci, którzy nie chorowali na odrę.

Gdy Kula przyjrzał się wynikom badań stwierdził, że po infekcji wirusem odry u dzieci doszło do dramatycznego spadku liczby przeciwciał chroniących przed innymi chorobami. To zaś wskazywało na prawdziwość hipotezy o amnezji immunologicznej.

Następnie naukowcy zbadali krew makaków, od których pobrano ją przed infekcją oraz 5 miesięcy po zarażeniu odrą. To pozwoliło na zbadanie długoterminowych skutków infekcji. Okazało się, że u makaków, podobnie jak i u ludzi, po infekcji doszło do spadku liczby różnych przeciwciał o 40 do 60 procent. Badania wykazały też, że im poważniejsza infekcja odrą, tym większy spadek liczby przeciwciał. To może mieć największy wpływ na najbardziej narażone dzieci i dorosłych. Jako, że wiadomo, iż odra szczególnie mocno atakuje niedożywione dzieci, amnezja immunologiczna i jej skutki mogą najbardziej dotykać mniej zdrowych populacji. Przeciętne dziecko wyjdzie z odry z nadwyrężonym układem immunologicznym, a jego organizm sobie z tym poradzi. Jednak dzieci znajdujące się na krawędzi, te po poważnej infekcji lub z już osłabionym układem immunologicznym lub niedożywione – będą w poważnych kłopotach, stwierdza Elledge.

Źródło: Harvard Medical School

Autor Mariusz Błoński

Uniwersytet Bostoński - Mózg - Oczyszczające pulsowanie (wideo)

Data: 04.11.2019 22:43

Autor: ziemianin

bu.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #mozg #BostonUniversity #senwolnofalowy #NREM

Podczas snu wolnofalowego w mózgu zachodzą niesamowite sprzężone zjawiska. Gdy neurony się wyciszają, po kilku sekundach następuje odpływ krwi z głowy, a na jej miejsce napływa płyn mózgowo-rdzeniowy (ang. cerebrospinal fluid, CSF). Obmywa on mózg rytmicznymi, pulsującymi falami.

wymagany angielski

Uniwersytet Bostoński – Mózg – Oczyszczające pulsowanie (wideo)

Naukowcy z Uniwersytetu w Bostonie podkreślają, że wolne fale w aktywności neuronalnej przyczyniają się do konsolidacji śladów pamięciowych, zaś płyn mózgowo-rdzeniowy usuwa z mózgu toksyczne białka powstające podczas przemiany materii. Dotąd nie było jednak wiadomo, czy te dwa procesy są ze sobą związane. Podczas ostatnich badań na grupie 13 osób w wieku 23-33 lat wykazano, że najpewniej tak.

Laura Lewis ma nadzieję, że pewnego dnia dzięki odkryciom jej zespołu uda się lepiej zrozumieć zaburzenia snu związane np. z autyzmem czy chorobą Alzheimera.

Zestawienie fal mózgowych z wzorcami hemodynamicznymi i dot. płynu mózgowo-rdzeniowego może także rzucić nieco światła na procesy występujące podczas normalnego starzenia. Gdy ludzie się starzeją, często ich mózgi generują mniej wolnych fal, co z kolei może się przekładać na przepływ krwi przez mózg i na zmniejszenie pulsowania CSF podczas snu. Skutkiem tych zjawisk będzie zaś nagromadzenie toksycznych białek i pogorszenie pamięci. Wcześniej naukowcy analizowali te procesy z osobna, teraz wydaje się jednak, że są one ze sobą bardzo blisko związane.

By lepiej zrozumieć zjawiska zachodzące w czasie snu, Lewis chce rozszerzyć badania na starszych dorosłych. Amerykanom zależy też na bardziej sprzyjających snowi metodach obrazowania aktywności mózgu (badania na 13-osobowej grupie prowadzono w hałasujących skanerach do rezonansu magnetycznego).

Lewis cieszy się z uzyskanych dotąd wyników. Obecnie na podstawie obserwacji płynu mózgowo-rdzeniowego wiadomo np., czy ktoś w ogóle śpi, czy nie. To takie dramatyczne zjawisko. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że pulsowanie CSF w czasie snu istnieje, tymczasem wolne fale w czasie snu NREM prowadzą do oscylacji objętości krwi, skutkujących napływem i odpływem CSF do i z mózgu.

Naukowcy chcą teraz rozwiązać kolejną zagadkę: w jaki sposób fale mózgowe, przepływ krwi i CSF są ze sobą tak idealnie skoordynowane? Widzimy, że zmiana neuronalna zawsze występuje pierwsza, później ma miejsce odpływ krwi, a po niej napływ CSF do głowy. Niewykluczone, że gdy neurony się wyciszają, nie potrzebują tyle tlenu, dlatego krew odpływa z tego obszaru. Ponieważ ciśnienie w mózgu spada, szybko napływa CSF, by potrzymać je na bezpiecznym poziomie. To jednak tylko jedna z możliwości. Jaki jest związek przyczynowo-skutkowy? Czy w ogóle jedno z tych zjawisk powoduje inne? A może istnieje inny czynnik, który napędza je wszystkie?

Źródło: Boston University

Autorka Anna Błońska

Potrącona przez Zawiszę kobieta nie może chodzić! Koszmar ofiary...

Data: 04.11.2019 22:26

Autor: Severh

se.pl

Potrącona przez Zawiszę kobieta nie może chodzić! Koszmar ofiary byłego posła!

Potrącenie rowerzystki przez byłego posła prawicy Artura Zawiszę miało poważniejsze konsekwencje, niż początkowo się politykowi wydawało. Kobieta przeszła już operację uszkodzonego kolana, ale ma też złamany bark i jest unieruchomiona w domu. Teraz czeka ją długa rehabilitacja. A to dla polityka, który kierował bez prawa jazdy, oznacza duże kłopoty…

Artur Zawisza zapowiadał, że pojawi się u swojej ofiary w szpitalu z kwiatami i przeprosinami… Od wypadku minęło 10 dni. Gdy zapytaliśmy wczoraj o tę wizytę Artur Zawisza stwierdził jedynie: – Jestem z Panią Anetą w zdalnym kontakcie. Ale stawiamy na dyskrecję.

Pracownica Biura Bezpieczeństwa Narodowego przeszła już operację kolana i została wczoraj wypisana ze szpitala. Jak ustaliliśmy stan nogi okazał się gorszy niż wcześniej oceniali lekarze na podstawie zdjęć i wstępnych badań. Kobietę w przyszłości czeka poważna, kilkumiesięczna rehabilitacja. Jednak na razie uszkodzona noga jest w gipsie, a ofiara posła – uwięziona w domu. Ze względu na złamany bark pani Aneta nie może nawet poruszać się o kulach!

Artur Zawisza zmiótł kobietę ze ścieżki rowerowej 25 października, gdy prawidłowo przejeżdżała przez skrzyżowanie Sobieskiego i Beethovena na Mokotowie. Były poseł prawicy nie miał prawa jazdy, bo stracił je w 2016 r. za jazdę pod wpływem alkoholu. Prawo do kierowania pojazdami odzyskał w lipcu, jednak do tej pory nie wyrobił nowego dokumentu.

Jakby tego było mało, tego samego dnia został powtórnie zatrzymany przez policję, gdy zamierzał zaparkować auto. Zawiszy grozi za to wydłużenie zakazu prowadzenia pojazdów, a nawet do 2 lat więzienia. Na razie prokuratura nie postawiła mu żadnych zarzutów. – Kompletujemy dokumentację, czekamy na opinie biegłych – mówi prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

#polska #polityka #wydarzenia #ciekawostki

IPN wznawia śledztwo ws. mordu na Żydach. Naczelny Rabin Polski już protestuje przeciw ekshumacji

Data: 04.11.2019 15:32

Autor: Immortal_Emperor

dzienniknarodowy.pl

Pion śledczy białostockiego oddziału IPN podejmie na nowo śledztwo dotyczące mordu Żydów w Wiźnie w 1941 roku. To efekt odkrycia zbiorowej mogiły podczas prac terenowych Stowarzyszenia “Wizna 1939” w październiku br. Znaleziono szczątki ludzkie przedwojennych mieszkańców miasteczka narodowości żydowskiej oraz łuski od niemieckiej amunicji.

#ipn #historia #drugawojnaswiatowa

Astronauci będą wysyłani na Marsa w stanie śpiączki, „żeby się nie pozabijać”?

Data: 04.11.2019 11:50

Autor: ziemianin

telegraph.co.uk

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroz #kosmos #EAK #Mars

Naukowcy z Europejskiej Agencji Kosmicznej zaproponowali, aby astronauci podczas podróży na Marsa byli pogrążeni w śpiączce. Dla ich własnego bezpieczeństwa.

Astronauci będą wysyłani na Marsa w stanie śpiączki, „żeby się nie pozabijać”?

Zdaniem naukowców pozwoli to na zaoszczędzenie dużej ilości zasobów, informuje „The Telegraph”.

Wiadomo, że podróż z Ziemi na Czerwoną Planetę powinna zająć około siedmiu miesięcy. Załoga statku kosmicznego będzie potrzebowała na drogę znacznych zapasów tlenu i żywności. Ale kiedy ludzie są w stanie zawieszonej anabiozy, wszystkie procesy życiowe w ich ciele znacznie spowalniają. Będą więc wydatkować znacznie mniej składników odżywczych.

Jest jeszcze jeden ważny powód. Naukowcy obawiają się, że podczas długiego lotu w zamkniętej przestrzeni między astronautami może dojść do poważnych konfliktów.

Umieśćcie sto osób w kapsule o powierzchni kilkuset metrów sześciennych na okres siedmiu-dziewięciu miesięcy. Pod koniec pozabijają się nawzajem – powiedział współpracownik agencji, profesor Mark McCofrin.

Jeśli członkowie załogi będą nieprzytomni, taki problem nie powstanie.

Ekspert dodał, że Europejska Agencja Kosmiczna przeprowadza już odpowiednie eksperymenty na zwierzętach. Ale zanim przejdzie do doświadczeń z udziałem ludzi, musi rozwiązać wiele innych kwestii.

Wcześniej przedstawiciel NASA oświadczył, że wyprawa na Marsa może się odbyć około 2035 roku. Uczestnicy misji mieliby spędzić na Czerwonej Planecie około dwóch lat.

Świat rolnika - Jak długo rozkładają się śmieci?

Data: 04.11.2019 11:34

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smieci #swiat #ekologia

Nie ma co się oszukiwać. Prawie każdy z nas wyrzuca śmieci, nie myśląc, co z nimi dzieje się dalej. Nie wnikamy, czy to materiał, który ulegnie biodegradacji, czy np. plastik, którego czas rozkładu jest bardzo długi. No właśnie, jak długo będzie rozkładać się w naturalnych warunkach jednorazowy plastikowy kubek?

Świat rolnika – Jak długo rozkładają się śmieci?

Czy istnieją optymalne warunki rozkładu dla śmieci? Czy proces rozkładu na nizinie trwa tyle samo, co w górach?

Przysłowiowy ogryzek w dolinie będzie rozkładał się o wiele krócej, niż na szczycie góry. Im wyżej, tym zimniej, a zatem bakterie działają wolniej, a to oznacza wolniejszą degradację.

Nawet jeśli są to odpadki żywności, ze względu na to, że należą do substancji organicznych, rozpadają się szybko. Nadal jednak są śmieciami i nie powinny trafić w nieodpowiednie miejsce.

Oto kilka przykładów:

Plastikowa torba – 20 lat

Plastikowy kubek – 50 lat

Butelka PET – 450 lat

Puszka – od 80 do 200 lat

Puchar TO-GO – 50 lat

Tetra Pak – 500 lat

Szklana butelka – 1 milion lat

Pielucha – 450 lat

Chusteczka – 2 – 4 tygodnie

Skórki od banana – 6 tygodni

Guma do żucia – 5 lat

Niedopałek – 1-5 lat

Balon – 6 miesięcy

Dlaczego plastik tak długo rozkłada się? Chodzi o to, że nie można go molekularnie tak łatwo rozbić. W warunkach naturalnych jest on mielony przez wiatr i fale morskie. Papier posiada zintegrowaną powłokę ochronną i dopóki ona nie rozłoży się, jego degradacja jest powolna. Szkło zanika w przyrodzie bardzo powoli ze względu na to jego strukturę stanowi piasek kwarcowy, który nie gnije.

Jedno jest pewne, to od nas zależy, czy nie utoniemy w morzu śmieci.

"Wojna truflowa". Nielegalni zbieracze trują psy! W tle potężne pieniądze za grzyby droższe od złota

Data: 04.11.2019 11:14

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #tryfle #piemont #wlochy #zywnosc #jedzenie

W Piemoncie rocznie sprzedaje się trufle za około pół miliona euro! Białe trufle wyglądają niepozornie, nawet nieapetycznie, a mimo to nazywane są jedzeniem bogów, białym złotem, sacrum sacrorum gastronomii. Biała trufla to jeden z najrzadszych i najdroższych przysmaków świata! Jednak tam gdzie pieniądze, tam konkurencja… W tym roku zanotowano już 8 otrutych psów w ciągu 3 tygodni!

"Wojna truflowa". Nielegalni zbieracze trują psy! W tle potężne pieniądze za grzyby droższe od złota

"We włoskim Piemoncie nastał sezon na białe trufle, najdroższą odmianę tego ekskluzywnego rarytasu. Ale grzybiarzom coraz bardziej daje się we znaki "wojna truflowa" – bezwzględna walka nielegalnych zbieraczy. Trują psy, wyrywają zielone trufle niszcząc grzybnię. Wojna trwa, bo za kilogram białej trufli można dostać nawet 25 tys. zł."

"Jednak w pobliżu miejscowości Alba w północno-zachodnich Włoszech toczy się bezlitosna wojna między grzybiarzami. W zwalczaniu konkurencji nie przebierają w środkach. – Dochodzi do tego, że nawet truje się psy"

– skarżą się zbieracze trufli.

W ciągu ostatnich trzech tygodniu otruto osiem specjalnie wyszkolonych psów. Nielegalni zbieracze trufli od lat wyrywają z ziemi zielone trufle. Takie działanie niszczy całą grzybnię białej trufli. Ofiarami nielegalnych grzybiarzy padają także dzikie zwierzęta leśne, które dają się zwabić np. przez zatruty strychniną pokarm.

"Walka toczy się o bardzo duże pieniądze. Biała trufla jest droższa od złota. Cena za gram okazałego grzyba jest dwu-, a nawet trzykrotnie wyższa od złota. Kilogram może kosztować nawet 25 tys. zł."

Policja leśna z Alby twierdzi, że jest na tropie sprawców otruć zwierząt. Próbuje złapać nielegalnych grzybiarzy, którzy licznie pojawili się w lasach bez wymaganych licencji.

Burmistrz odpłynął? Kara do 500 euro za "maltretowanie gałęzi drzew" kijami

Data: 04.11.2019 11:08

Autor: ziemianin

tvp.info

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wlochy #kasztany #zbior #niszczenie #drzewo #kara

Kara do 500 euro za uderzanie kijami w gałęzie drzew kasztanowych i potrząsanie nimi grozi w miejscowości Montecreto koło Modeny na północy Włoch. Tamtejszy burmistrz wprowadził tę grzywnę, by położyć kres niszczeniu drzew w czasie zbiorów jadalnych kasztanów.

Burmistrz odpłynął? Kara do 500 euro za "maltretowanie gałęzi drzew" kijami

Zbieracze i smakosze tego jesiennego przysmaku, by go zdobyć dosłownie szturmują drzewa uzbrojeni w kije. Właśnie tym burmistrz miasteczka Leandro Bonucchi tłumaczy wydanie rozporządzenia zabraniając zachowań, które określił jako „maltretowanie” drzew.

– Widzieliśmy zawstydzające sceny, gdy ludzie po to, aby zebrać garść kasztanów, okładali kijami gałęzie, które pękały – powiedział Bonucchi, cytowany przez miejscowe media.

Wprowadzony został zakaz „strącania drągiem kasztanów, ucinania gałęzi, zrywania kasztanów w łupinie, potrząsania drzewami i wyrządzania im szkód”.

W rozporządzeniu mowa jest też o tym, że należy chronić drzewa kasztanowe, rosnące na całym obszarze miejscowości, „przed szkodami, jakie mogą wywołać niedoświadczeni zbieracze”.

Dekret nie zabrania zbierania kasztanów, które są symbolem tego miasteczka w regionie Emilia-Romania. Precyzuje jednak, że można je tylko podnosić z ziemi.

Zaufana Trzecia Strona - Jak działają carderzy: fingerprinting – wprowadzenie

Data: 04.11.2019 10:55

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #antyfingerprinting #fingerprint #profilowanie #bezpieczenstwoit

To pierwszy z trzech artykułów opisujący ciekawy i rzadko tak dogłębnie badany świat osób, dokonujących płatności za pomocą wykradzionych danych kart płatniczych. W świat ten wprowadzi was ekspert Marcin Mostek.

Zaufana Trzecia Strona – Jak działają carderzy: fingerprinting – wprowadzenie

Uwaga! Poniższy artykuł ma charakter popularno-naukowy, a nie analityczno-techniczny, toteż autor stanowczo odżegnuje się od zwykle stosowanej formy trzecioosobowej i poważnego, profesjonalnego tonu wypowiedzi. Oczywiście twórca mógłby popuścić wodze swojej fantazji i zasypać czytelnika najdrobniejszymi szczegółami technicznymi, jednak w jego odczuciu zniechęciłoby (a raczej zanudziłoby) to dużą część audytorium. W artykule mogą znajdować się śladowe ilości kodu JavaScript, jednak w trosce o zdrowie psychiczne czytelnika, zostaną one ograniczone do niezbędnego minimum.

Ekosystem antyfingerprintowy

Jedną z ciekawszych, a jednocześnie mniej znanych usług dostępnych w tak zwanym „dark necie” (tfu, co za nazwa! brakuje jeszcze tylko przedrostka „cyber”) jest handel narzędziami utrudniającymi fingerprintowanie. By opisać to zjawisko, należy na początku wyjaśnić, czym właściwe jest fingerprinting.

Kiedyś to było, czyli krótki rys historyczny

Dobre wyjaśnienie istoty fingerpintingu wymaga od autora przytoczenia pewnego uproszczonego kontekstu historyczno-technicznego dotyczącego internetu, sposobu działania stron WWW i przeglądarek internetowych.

W swojej pierwotnej idei strony WWW miały być skarbnicą całej wiedzy zgromadzonej przez ludzkość – odpowiednikiem starożytnej Biblioteki Aleksandryjskiej. By skutecznie poruszać się w takim mrowiu informacji, potrzebna jest dobrze zdefiniowana struktura. Stanowić ją miały dokumenty zawierające uporządkowane informacje wraz z metadanymi (np. autorem, czasem dodania, typem dokumentu – tekst, mapa itp.). Struktura tego typu miała znacząco uprościć wyszukiwanie potrzebnych informacji. Dodatkowo, projektując cały system, starano się odwzorować w nim sposób, w jaki ludzie przetwarzają i uczą się nowych informacji. By pokazać relacje pomiędzy poszczególnymi dokumentami, posłużono się hiperlinkami – odpowiednikami ludzkich skojarzeń. Do przeglądania dokumentów, informacji i relacji pomiędzy nimi miały służyć specjalne przeglądarki.

Jednak życie życiem, a idea ideą – ludzie posługujący się językiem „programowania” (znanym dzisiaj jako HTML) zaczęli używać go wbrew zamierzeniom pomysłodawców tej koncepcji. HTML był wykorzystywany już nie do opisywania zawartości dokumentów, ale jako forma modyfikacji ich wyglądu. Następnie historia potoczyła się błyskawicznie – firma Netscape wprowadziła ECMAScript (znany dzisiaj pod nazwą JavaScript), umożliwiając budowanie interaktywnych interfejsów użytkownika na stronach WWW. Kolejnym krokiem milowym było wprowadzenie przez Microsoft API XMLHttpRequest, które umożliwiło komunikację z serwerem bez przeładowywania strony. Krok ten pozwolił de facto na budowanie złożonych aplikacji / interfejsów użytkownika bezpośrednio w przeglądarce (webaplikacje).

Jednakowoż technologie wykorzystywane u podstaw tych wszystkich zmian nie były projektowane z myślą o tak złożonych systemach. Rodziło to liczne problemy. Jednym z nich była bezstanowość protokołu wykorzystywanego do przesyłania stron WWW – HTTP. Protokół ten nie był w stanie zachować żadnych informacji o poprzednich transakcjach z klientem (po zakończeniu transakcji wszystko „przepada”). Mając złożoną aplikację internetową, chcemy przecież zapamiętać ustawienia użytkownika czy potwierdzić jego tożsamość pomiędzy wejściami na stronę. By tego dokonać, musimy zapisać jakąś informację w przeglądarce użytkownika. Mechanizm, który został wprowadzony właśnie w tym celu to HTTP cookie. Jest to po prostu mały fragment tekstu, który serwis internetowy wysyła do przeglądarki i który przeglądarka wysyła z powrotem przy następnych wejściach na witrynę.

Ten prosty trik pozwala na identyfikację użytkownika. Lecz co w wypadku, gdy złośliwy użytkownik usunie tę informację z przeglądarki? Oczywiście istnieją bardziej karkołomne metody zapisywania danych identyfikacyjnych (np. Evercookie), ale je także można usunąć. W tym momencie na ratunek zjawia się właśnie fingerprinting!

Fingerprint – co to za zwierz?

Fingerprint to charakterystyczny dla danego użytkownika zestaw danych pobranych z przeglądarki, mogących z dużym prawdopodobieństwem potwierdzić jego tożsamość pomiędzy wejściami na daną stronę internetową.

Opisując to bardziej obrazowo:

Odpowiednikiem pliku cookie (czyli zapisania informacji w przeglądarce) w świecie rzeczywistym byłyby tablice rejestracyjne auta. Odpowiednikiem fingerprintu opis słowno-muzyczny: „czerwony volkswagen passat z urwanym lusterkiem, zielonym spojlerem i koralikami na fotelach”.

Fingerprint – a komu to potrzebne? A dlaczego?

Fingerprint jest nagminnie stosowany w antyfraudowych systemach płatniczych typu card not present (czyli wszystkich tych, w których płacimy kartą w internecie). Czy zastanawiało Cię, drogi czytelniku, skąd to kręcące się kółko po dokonaniu płatności kartą? Fingerprintowanie użytkownika jest jednym z powodów tego popularnego zjawiska (oprócz wysyłania danych do samego systemu płatności i mnóstwa innych operacji dziejących się w tym czasie).

Wbrew pozorom systemom tego typu nie zależy na permanentnej inwigilacji użytkowników internetu ani dowiedzeniu się, kim naprawdę są, a na zablokowaniu tylko tych z nich, którzy próbują dokonać płatności kradzionymi kartami. Częstym manewrem stosowanym przez carderów jest testowanie, które karty z nabytej przez nich paczki / wycieku nie są już zablokowane i tym samym zdatne do dalszego popełniania przestępstw. Zwykle szuka się do tego celu słabiej zabezpieczonej strony, która oferuje możliwość płatności kartą lub założenia subskrypcji (również opartej na karcie).

W pierwszym przypadku bardzo popularne bywają strony charytatywne, które umożliwiają przekazanie dowolnej wielkości datku. Mała kwota zwiększa szansę, że prawowity właściciel karty nie zauważy faktu nieautoryzowanej płatności i nie zgłosi kradzieży do odpowiedniego organu, blokując tym samym kartę.

Dla zrozumienia drugiego przypadku trzeba zagłębić się w sposób, w jaki procesowane są płatności kartowe w modelu subskrypcyjnym. W bardzo dużym uproszczeniu działa to następująco:

Użytkownikowi proponowany jest okres próbny usługi, w którym nic nie płaci (zwykle miesiąc), jednak musi podać dane karty w celu cyklicznego naliczania opłat w przyszłości.

Po stronie usługodawcy i banku następuje operacja tak zwanej autoryzacji, czyli stwierdzenia, czy dana karta jest aktywna i czy zawiera jakiekolwiek pieniądze. Operacja ta praktycznie realizowana jest poprzez pobranie ze środków przypisanych do karty symbolicznej kwoty, np. 1 dolara). Kwota ta jest zwracana później na konto; opóźnienie, z jakim tam trafia, wynika z charakterystyki płatności kartowych. Jeśli operacja autoryzacji udała się, użytkownik zyskuje od razu dostęp do usługi.

Po zakończeniu okresu próbnego z konta użytkownika przypisanego do karty cyklicznie zaczynają być pobierane pieniądze.

Jako że w przypadku poprawnej autoryzacji praktycznie od razu można uzyskać dostęp do usługi, pozwala to na natychmiastowe potwierdzenie, że dana karta nie została jeszcze zablokowana.

Oczywiście w większości tego typu przypadków carderzy nie bawią się w detal i sprawdzają kilka lub kilkadziesiąt kart. Działania tego typu są oczywiście maskowane, czy to przez usunięcie cookies, czy bardziej wyrafinowane metody. Operacja carderów może być bardzo bolesna dla właściciela serwisu, w którym takie „badanie” miało miejsce. To właśnie on zostanie pociągnięty do odpowiedzialności – czy przez kary pieniężne narzucone mu przez dostawcę systemu płatności, czy też w ekstremalnych wypadkach przez odłączenie od sieci płatniczej.

Do czego mogą posłużyć tego typu sprawdzone karty? To już zależy od doświadczenia i inwencji danego przestępcy. Może to być wypranie pieniędzy w dużo lepiej zabezpieczonych serwisach, w których można kupić na przykład dobra luksusowe i elektronikę (im drożej, tym lepiej) czy bilety lotnicze. Ale sposoby działania carderów to temat na zupełnie inny artykuł…

Oczywiście samo fingerprintowanie nie jest jedynym sposobem powstrzymywania wyżej opisanych ataków, a raczej jednym z wielu elementów systemów antyfraudowych. Obowiązuje tutaj powszechnie znana w systemach bezpieczeństwa zasada ochrony w głąb (bądź jak nazywały to nasze babcie – „na cebulkę”).

Jak się tworzy fingerprinty?

Dobrze, to skoro już mniej więcej wiemy, czym jest fingerprint, to w jaki sposób się go tworzy?

Na początku trzeba wytypować technologie / pola z informacjami, które mogą:

dotyczyć rzeczy, które użytkownik może skonfigurować / zainstalować w systemie lub przeglądarce

LUB

przechodzić przez wiele warstw systemu, z których każda modyfikuje dane wyjściowe.

O ile pierwsza część wydaje się dosyć intuicyjna (np. zebranie pluginów czy czcionek z przeglądarki powinno załatwić sprawę), to o co chodzi autorowi z drugą opcją?

Przykładem drugiego podejścia do fingerprintingu może być wyrenderowanie w przeglądarce obrazka z użyciem WebGL-a (technologii odpowiedzialnej za renderowanie grafiki 3D w przeglądarkach). W przypadku gdy dynamicznie tworzymy w przeglądarce każdego użytkownika identyczny obrazek, przechodzimy przez następujące warstwy:

przeglądarka, a raczej jak przeglądarka zaimplementowała WebGL,

konkretna wersja sterownika karty graficznej i meandry jego implementacji (w sterownikach jest masa „dedykowanych rozwiązań”),

różnice w implementacji funkcji systemowych w różnych systemach operacyjnych,

różnice w dokładności obliczeń zmienno-przecinkowych (spróbujcie sobie policzyć cosinusa z tej samej wartości w JS na różnych przeglądarkach i systemach),

sama karta graficzna.

Każda z wyżej wymienionych warstw wpływa na końcowy kształt obrazka. Powoduje to, że ten sam obraz wyrenderowany na dwóch różnych komputerach wygląda identycznie, ale w praktyce nie jest dokładnie taki sam (różnica kilku pikseli). To właśnie ten szczegół umożliwia identyfikację bądź rozróżnienie użytkowników.

Nie ma róży bez ognia, czyli o wadach fingerprintingu

Jak każda technologia, fingerprinting nie jest doskonały i posiada swoje wady. Każdy istniejący fingerprint znajduje się gdzieś na następującej skali:

Stabilność <—————————————> Granularność

gdzie stabilność oznacza, jak długo dany fingerprint działa (jak długo jest w stanie identyfikować danego użytkownika, zanim ulegnie zmianie), a granularność – jak wielu różnych użytkowników może posiadać ten sam fingerprint (im mniej, tym lepiej).

Niestety (albo i stety – zależy, z której perspektywy patrzeć) wartości te w zdecydowanej większości przypadków wykluczają się nawzajem. Bardzo granularny fingerprint będzie działał naprawdę krótko, natomiast niezwykle stabilny fingerprint będzie miał te same wartości dla różnych użytkowników. Quid pro quo – jak mawiali starożytni Rzymianie.

Przykładowo:

Jeśli do fingerprintowania użyjemy adresu IP użytkownika, fingerprint ten zyska na granularności, aczkolwiek czas jego działa będzie bardzo krótki. Złośliwy carder zmieni swój adres IP w ciągu kilku godzin lub dni.

Natomiast jeśli do fingerprintingu użyjemy samych informacji o technologiach, które są wspierane przez przeglądarkę, fingerprint będzie bardzo stabilny w czasie, ale jego wartość będzie taka sama dla wszystkich użytkowników z tą samą przeglądarką.

pozostała treść na stronie źródła

Linie lotnicze Delta Airlines ugięły się pod presją LGBT

Data: 04.11.2019 09:28

Autor: kisiel

nczas.com

Delta Airlines zacznie pokazywać wersje filmów „Booksmart” i „Rocketman”, które zawierają sceny seksu między osobami tej samej płci. Linie deklarują, że maja w ofercie inne kojarzone ze środowiskami LGBT tytuły takie jak „Gentleman Jack”, „Imagine Me and You” oraz „Moonlight” oraz że pomijanie homoseksualnych scen miłosnych nie jest jej praktyką.

#lgbt #newsy #newsyzeswiata

Znakomite relacje eksportera i importera, pod warunkiem, że się zna warunki.

Data: 04.11.2019 09:05

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

To, że importer ma dobry kontakt z eksporterem, jeszcze nic nie znaczy. Gdy wysyłany jest towar, należy uzgodnić kilka kwestii. Warto zrobić to dokładnie, gdyż wówczas wiemy, kto ma, jakie obowiązki i jak powinien się z nich wywiązać. Jak zatem ustalić kto jest, za co odpowiedzialny?

Wspaniała oprawa kibiców NAC Breda. Upamiętnili polskich żołnierzy [WIDEO]

Data: 03.11.2019 20:45

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #holandia #genaralstanislawmaczek #1dywizjapancernamaczka #sport #pilkanozna

NAC Breda z okazji 75. rocznicy uwolnienia miasta przygotował specjalną oprawę z podziękowaniami dla polskich żołnierzy. Z kolei stadion na wtorkowy mecz Pucharu Holandii przyjął imię generała Stanisława Maczka.

Wspaniała oprawa kibiców NAC Breda. Upamiętnili polskich żołnierzy [WIDEO]

NAC Breda oddaje hołd polskim żołnierzom z okazji 75. rocznicy wyzwolenia miasta spod niemieckiej okupacji. Przez cały wtorek klub w mediach społecznościowych udostępnia posty z hashtagiem #Dzieki, chcąc podkreślić pamięć o żołnierzach dowodzonych przez generała Stanisława Maczka. Kibice przygotowali fantastyczną oprawę, włączając się w akcję swojego zespołu.

Klub wydał także specjalne oświadczenie z tej okazji. – Nasze miasto zostało wyzwolone dzięki polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej, dowodzonej przez generała Stanisława Maczka. Dzięki ich postawie Breda została wyzwolona. Chcemy oddać hołd polskim bohaterom, którzy poświęcili swoje życie dla wolności – podkreślono w oświadczeniu.

Klub postanowił także zmienić nazwę stadionu na im. Stanisława Maczka, a wtorkowy mecz Pucharu Holandii z FC Emmen rozpoczęli krewni żołnierzy walczących o Bredę w 1944 roku – Jack Sutarzewicz i Michel Lessmann.

Iran zaprezentował nowe antyamerykańskie murale

Data: 03.11.2019 20:28

Autor: ziemianin

presstv.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #iran #usa #mural #malowidla

Już niedługo w Teheranie będzie obchodzona czterdziesta rocznica szturmu irańskich studentów na ambasadę Stanów Zjednoczonych. Z tej okazji na jej murach zaprezentowano nowe murale, które poruszają przede wszystkim tematykę słabnięcia pozycji Ameryki na świecie, a także dokonywanych przez nią zbrodni wojennych.

Iran zaprezentował nowe antyamerykańskie murale

Główne obchody szturmu na amerykańską ambasadę, zakończonego zerwaniem irańsko-amerykańskich relacji dyplomatycznych, będą miały miejsce już w najbliższy poniedziałek. Jeszcze przed nimi zaprezentowano jednak szesnaście murali, które od tej chwili ozdabiają ścianę opuszczonej Ambasady USA w Teheranie, zastępując tym samym wcześniejsze malunki.

Tematyka nowych murali związana jest oczywiście ze Stanami Zjednoczonymi i szeroko pojętym światem zachodnim, przede wszystkim przedstawiając kryzys w jakim mają znajdować się przeciwnicy Iranu. Większość z tych dzieł namalowana została w kolorach flagi narodowej USA, zaś poza upadkiem Ameryki odnoszą się one również do amerykańskich zbrodni wojennych, czy zestrzelenia w 1988 r. irańskiego samolotu pasażerskiego przez amerykańskie jednostki w Zatoce Perskiej.

Samego odsłonięcia murali dokonał gen. Hosejn Salami, czyli dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Przypomniał on między innymi, że Stany Zjednoczone jako pierwsze użyły broń atomową przeciwko innemu państwu, lecz jednocześnie odmawiają one innym krajom możliwości rozwoju cywilnego programu nuklearnego.

WTF? Gowin będzie bronił gender na uczelniach

Data: 03.11.2019 20:14

Autor: ziemianin

wpolityce.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #nauka #gender #wesolki #homoniewiadomo #jaroslawgowin #szkolnictwo #uniwersytety

Wicepremier i minister szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin po raz kolejny pokazuje, że co prawda odszedł z Platformy Obywatelskiej, lecz Platforma nie wyszła z niego. Zadeklarował on bowiem, że „położy się Rejtanem, jeżeli ktoś będzie próbował na uczelniach ograniczyć wolność słowa zwolennikom ideologii gender”.

WTF? Gowin będzie bronił gender na uczelniach

Kontrowersyjny polityk udzielił wywiadu sympatyzującemu z rządem tygodnikowi „Sieci”, odnosząc się w nim między innymi do kwestii dominacji zwolenników idei lewicowych na polskich uczelniach wyższych. Gowin przyznaje, że środowisko akademickie rzeczywiście „przesuwa się na lewo” i ma skłonność do „ideologizacji nauki”, lecz jego zdaniem nie ma mowy o toczącej się wojnie ideologicznej na uniwersytetach.

Jednocześnie według szefa partii Porozumienie trudno mówić o… prześladowaniu na uczelniach osób o prawicowych poglądach. Sprawa prof. Aleksandra Nalaskowskiego, który w połowie września został zawieszony przez Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu za krytykę ruchów LGBT, miała mieć bowiem „charakter incydentalny”.

Gowin nie tylko nie zamierza robić niczego ze wspomnianym skrętem uniwersytetów w lewo, lecz na dodatek zamierza bronić wyznawców skrajnie lewicowych ideologii. „Położę się Rejtanem, jeżeli ktoś będzie próbował na uczelniach ograniczyć wolność słowa zwolennikom ideologii gender” – deklaruje więc były polityk PO.

Niemcy używają znowu sformułowania "polski obóz zagłady"

Data: 03.11.2019 14:45

Autor: kisiel

wprost.pl

W miejscowości Connstatt wkrótce odbędą się uroczystości związane z rocznicą „Nocy kryształowej". Z tej okazji stworzono ulotki oraz udostępniono wydarzenie w mediach społecznościowych. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że organizatorzy użyli sformułowania „polski obóz zagłady”.

#newsy #newsyzeswiata #niemcy

Monika, kuzynka Premiera Morawieckiego jest prezesem zarządu PGE Baltica.

Data: 02.11.2019 23:36

Autor: arti

wnp.pl

Wcześniej pracowała w grupie PGE jako jako dyrektor Departamentu Strategii, będąc odpowiedzialna za:

" strategiczne analizy otoczenia zewnętrznego i wewnętrznego PGE oraz proponowanie długoterminowych kierunków rozwoju grupy" cokolwiek to znaczy.

Ukończyła Szkołę Główną Handlową na kierunku Finanse i Bankowość więc na wiatrakach stawianych w Bałtyku zna się jak nikt.

Ps. W Radiu Wnet stwierdziła, że posiada dokładne dane dotyczące natężenia wiatru na Bałtyku bo od 2 lat mierzy wiatr takim urządzeniem bardzo zaawansowanym , które się nazywa LIDAR ( ͡º ͜ʖ͡º)

#zrodlaodnawialne #baltyk #pge #wiatraki #lidar #dobrazmiana

Lewicowi radni Drezna: mamy problem z nazizmem (narodowym socjalizmem)

Data: 02.11.2019 22:34

Autor: arti

rp.pl

Zdaniem inicjatorów rezolucji, Partii, (Die PARTEI, satyryczna Partia na rzecz Pracy, Praworządności, Ochrony Zwierząt, Promocji Elit [WTF? przyp.] i Inicjatyw Oddolnej Demokracji), w Dreźnie coraz częściej mają miejsce działania antypluralistyczne, antydemokratyczne, wrogie ludziom, o skrajnie prawicowym charakterze.

Aschenbach wskazał, że szczególne zagrożenie stanowi działalność PEGIDY – stowarzyszenia Patriotyczni Europejczycy przeciw Islamizacji Zachodu. Powstało w Dreźnie w 2014 roku i organizuje liczne demonstracje przeciwko imigrantom.

#drezno #niemcy #niemcytostanumyslu #lewicakrytykujelewice #lewackalogika

Premier Szkocji zapowiada wniosek o referendum ws. niepodległości

Data: 02.11.2019 21:17

Autor: arti

rmf24.pl

W ciągu najbliższych kilku tygodni naszym zadaniem jest przekonanie wszystkich, których znamy, aby 12 grudnia poszli i wysłali największy, najgłośniejszy i najbardziej donośny komunikat do Westminsteru – że nadszedł czas, aby Szkocja wybrała swoją przyszłość. Nadszedł czas, aby Szkocja stała się niepodległym krajem – mówiła Sturgeon. Niezależnym krajem, który będzie najlepszym przyjacielem i rodziną dla naszych sąsiadów na Wyspach Brytyjskich, w całej Europie i na całym świecie. To jest Szkocja, do której dążymy – wyjdźmy więc i złapmy ją obiema rękami. Zainspirujmy ludzi pozytywnym przesłaniem, pokazując wszystko, czym może być niepodległa Szkocja, i wszystko, co Szkoci mogą osiągnąć – przekonywała

PS. Ciekawe, czy po uzyskaniu niepodległości od razu złożą wniosek o przyjęcie do Uni Europejskiej jeśli wcześniej Brexit dojdzie do skutku.

#szkocja #brexit #niepodleglosc #uk #anglia #wielkabrytania

39-letni lekarz zmarł w czasie dyżuru w szpitalu w Żarach

Data: 02.11.2019 21:12

Autor: arti

rmf24.pl

Ciało 39-latka znaleziono 1 listopada wieczorem w pokoju lekarskim oddziału, na którym pełnił dyżur. Śledczy wstępnie ustalili, że do jego śmierci nie przyczyniły się inne osoby.

Bezpośrednią przyczynę jego zgonu ma ustalić zarządzona przez prokuratora sekcja zwłok.

PS. Czy mi się zdaje, czy żyjemy w jakimś pojebanym państwie, w ostatnim półtoraroczu ciągle słyszę, ze gdzieś zamykają oddział, a gdzieś lekarz zmarł na dyżurze, dostanie się do pediatry w sensownym terminie graniczy z cudem, a podobno jest tak dobrze, a będzie jeszcze lepiej WTF ?

#szpital #lekarz #sluzbazdrowia #dobrazmiana #POnielepsze

WTF? Greta Thunberg szuka pieniędzy na transport na szczyt klimatyczny . . .

Data: 02.11.2019 15:06

Autor: ziemianin

tvp.info

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #idioci #onz #szczyt #klimat

Nastoletnia aktywistka ze Szwecji, wspierana przez ekologiczno-politycznych dorosłych, skomentowała (nie wiadomo na ile samodzielnie) decyzję o przeniesieniu szczytu klimatycznego COP25 z Chile do Madrytu.

WTF? Greta Thunberg szuka pieniędzy na transport na szczyt klimatyczny . . .

"Ponieważ COP25 został oficjalnie przeniesiony z Santiago do Madrytu, potrzebuję pomocy. Okazuje się, że przepłynęłam pół świata w złym kierunku. Teraz muszę znaleźć sposób na przekroczenie Atlantyku w listopadzie... Gdyby ktoś mógł mi pomóc w transporcie, byłabym bardzo wdzięczna"

– napisał Greta Thunberg na Twitterze.

Zapewne gdyby zrobić akcję na Zrzutka.pl nie jeden ratujący Planetę apostoł od globalnego ocieplenia przelałby Grecie połowę swoich oszczędności . . .

Uniwersytet Johna Hopkinsa - Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano. (wideo)

Data: 02.11.2019 14:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #dzieci #nauka #badania #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #inteligencja #liczenie #edukacja

Kilkunastomiesięczne maluchy – choć same jeszcze nie potrafią dobrze mówić – rozumieją już niektóre pojęcia związane z ilością – wynika z badania opublikowanego na łamach „Developmental Science”.

Uniwersytet Johna Hopkinsa – Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano.

Do tej pory sądzono, że dopiero czterolatki są w stanie w pełni pojąć znaczenie słów opisujących liczby. Teraz okazuje się, że po części potrafią to już 14-18-miesięczne dzieci. Maluchy może nie rozumieją liczebników w pełni, ale na pewno zaczynają kojarzyć, że mają one związek z ilością.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (USA) na oczach dzieci wkładali do pudełek różne zabawki – samochodziki, pieski, itp. Czasem robili to, odliczając, np. „Jeden, dwa, trzy, cztery – cztery pieski!”, a czasem tylko zaznaczając obecność rzeczy, np. „Ten, ten, ten i ten – te pieski!”. Następnie obserwowali, jak maluchy wyciągają przedmioty z pudełka.

Bez odliczania dzieciom ciężko było zapamiętać liczbę zabawek. Poświęcały całą uwagę pierwszej wyciągniętej rzeczy, zapominając o pozostałych. Jednak po odliczaniu brzdące ewidentnie oczekiwały, że w pudełku będzie więcej przedmiotów. Zapamiętywały ich przybliżoną ilość.

„Chociaż od zrozumienia dokładnego znaczenia liczebników dzielą je jeszcze lata, małe dzieci potrafią rozpoznawać już, że liczenie ma związek z liczbą. Badania takie jak nasze pokazują, że małe dzieci postrzegają świat w dość rozbudowany sposób – starają się uchwycić sens wypowiadanych przez dorosłych słów, w tym wyrazów związanych z liczeniem i liczbami” – komentuje Lisa Feigenson, współautorka badania.

Małpki marmozety uczą się nowych dialektów

Data: 02.11.2019 14:23

Autor: ziemianin

journals.plos.org

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #natura #zwierzeta #malpy #dialekt

Marmozety zwyczajne po dołączeniu do nowej kolonii zaczynają nawoływać w miejscowym dialekcie. Gwary uczą się od pobratymców – wynika z badania opublikowanego na łamach czasopisma „PLOS ONE”.

wymagany angielski

Małpki marmozety uczą się nowych dialektów

Nie tylko ludzie porozumiewają się różnymi dialektami. Regionalne różnice w sposobie komunikowania się dotyczą też wielu zwierząt, np. ptaków śpiewających czy małych małpek z rodziny płaksowatych – marmozet zwyczajnych (Callithrix jacchus).

To, że nawoływania marmozet różnią się w zależności od regionu, naukowcy z Uniwersytetu Zuryskiego (Szwajcaria) ustalili już wcześniej. Teraz wykazali, że małpki uczą się nowych dialektów i robią to poprzez obserwację innych członków społeczności.

Badacze nie wiedzieli dotychczas, czy zróżnicowanie gwarowe wśród marmozet zwyczajnych to sprawa genetyczna, wynik oddziaływań środowiskowych czy efekt społecznego uczenia się. W ramach nowego badania analizowali więc nawoływania małpek przenoszonych z jednej kolonii do drugiej – w innym regionie.

Zauważyli, że zwierzęta, wkrótce po dołączeniu do nowej grupy, modyfikowały wydawane przez siebie dźwięki i zaczynały nawoływać w miejscowym dialekcie.

"Mogliśmy jasno wykazać, że dialekty marmozet zwyczajnych są nabywane społecznie. Gdyby były one zdeterminowane genetycznie, przenosiny do nowego miejsca nie powodowałyby żadnych zmian w nawoływaniach. Zmian tych nie można też wyjaśnić różnicami środowiskowymi" – komentuje Yvonne Zürcher, główna autorka badania.

[Wesołek Biedroń pod lupą CBA. Na celowniku fundacja europosła

Data: 02.11.2019 10:56

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #cba #dewianci #zlodzieje #wesolki #prokuratura #fundacja

Czy intratne stanowiska w Słupsku zależały od wpłat na fundację Roberta Biedronia? Sprawę bada prokuratura.

Wesołek Biedroń pod lupą CBA. Na celowniku fundacja europosła

Prokuratura Regionalna w Gdańsku zbada aferę wokół wpłat na Instytut Myśli Politycznej. To fundacja Roberta Biedronia, dziś europosła, a wcześniej prezydenta Słupska.

Jak alarmowało na początku października Radio Gdańsk intratne stanowiska w mieście miały przypadać najhojniejszym darczyńcom. Proceder miał kwitnąć w czasie, gdy Biedroń był włodarzem miasta.

W zarządzie Instytutu Myśli Politycznej zasiada: Robert Biedroń, jego partner Krzysztof Śmiszek oraz były asystent prezydenta z Urzędu Miejskiego w Słupsku Patryk Janczewski

Według Radia Gdańsk domagającą się wpłat na fundację, w zamian za stanowiska, była dawna asystentka i sekretarka lidera „Wiosny”.

Do prokuratury sprawę skierowało CBA. Funkcjonariusze Biura otrzymali wcześniej donosy od osób, od których domagano się wpłat.

O wpłatę poproszony został m.in. były współpracownik Biedronia Bartosz Fieducik. – W 2017 r. dostałem telefon z prośbą o spotkanie od współpracownicy prezydenta. Nie byłem tym zaskoczony, bo znaliśmy się przecież od lat i mieliśmy częsty kontakt. Na spotkaniu usłyszałem jednak coś zdumiewającego. Poproszono mnie, abym wpłacił na konto Instytutu Myśli Demokratycznej swoje miesięczne uposażenie w radzie, czyli blisko 2,5 tys. zł – powiedział Radiu Gdańsk Fieducik.

Wpłaty miały się jednak opłacić – Fieducik dostał posadę w radzie nadzorczej Pomorskiej Agencji Rozwoju. W okresie od 6 czerwca 2017 do 7 maja 2018 Fieducik dokonał siedmiu przelewów na rzecz Instytutu na kwotę 6650 zł.

Sprawa trafiła najpierw do CBA, które bo zbadaniu skandalu skierowało ją do gdańskiej prokuratury.

Matusiak blog - Ksztalt Polski

Data: 02.11.2019 10:49

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zsrr #rosja #niemcy #polska #granica

Wielka Trójka granice Polski wstępnie i nieprecyzyjnie ustaliła na konferencji w Jałcie. Wschodnia "linia Curzona" nie budziła kontrowersji. Na duże nabytki Polski kosztem Niemiec naciskał Stalin a oponował Churchill co było kontynuacją brytyjskiej polityki bowiem Anglia nie chciała po I Wojnie niepodległej Polski. W końcu zadecydowało "prawo siły" i sukcesy Armii Czerwonej. Bez twardej postawy Stalina nowa Polska byłaby całkiem mała. Rząd emigracyjny stracił poparcie aliantów.

Matusiak blog – Ksztalt Polski

Fragment oficjalnego komunikatu opublikowanego na zakończenie konferencji jałtańskiej

"Szefowie trzech rządów uważają, że wschodnia granica Polski powinna biec wzdłuż linii Curzona z odchyleniami od niej w pewnych okolicach o 5-8 kilometrów na korzyść Polski. Uznają oni, że Polska powinna uzyskać istotny przyrost terytorialny na północy i na zachodzie. Uważają oni, że we właściwym czasie trzeba będzie zasięgnąć opinii nowego Polskiego Rządu Tymczasowego Jedności Narodowej co do wielkości tego przyrostu oraz że ostateczne ustalenie zachodniej granicy Polski będzie odroczone do konferencji pokojowej."

Anthony Eden, Pamiętniki 1938–1945. T. II, Obrachunki, Warszawa 1972

"Tematem, któremu poświęciliśmy w Jałcie najwięcej czasu, była sprawa Polski… Obecny stan rzeczy – Rosjanie uznający komitet lubelski [utworzony 31 grudnia 1944 r. przez komunistów rząd Edwarda Osóbki-Morawskiego], my zaś rząd londyński – nie powinien trwać dłużej. Jedynym na to lekarstwem jest, naszym zdaniem, utworzenie rządu tymczasowego, zobowiązanego do przeprowadzenia wolnych wyborów w najbliższym możliwie terminie. W skład takiego rządu wchodziliby przedstawiciele wszystkich partii politycznych, reprezentanci rządu lubelskiego oraz rzecznicy Polaków w kraju i zagranicą."

Rozbiorów Polski dokonały trzy niemieckojęzyczne dwory !

Zewnętrznie inspirowane powstanie listopadowe i styczniowe bardzo pogorszyły sytuacje w zaborze rosyjskim. Mimo tego i tak w imperium carów od początku XX wieku planowano szeroką autonomie dla Polski. Pomysł Stalina aby Polska miała zachodnią granice na Odrze nie był nowy. Po zmianie Nysy Kłodzkiej na Łużycką znikł niebezpieczny niemiecki klin na południowym zachodzie Polski.

Rosyjska mapa z 1914 roku pokazuje kształt autonomicznej Polski jaka miała powstać po zwycięstwie Rosji nad Niemcami w zaczynającej się wtedy wojnie. Trochę się odwlekło i rok 1914 zamienił się w 1945. Prusy Wschodnie w 1914 roku miały zostać przyłączone do Rosji aby zniszczyć tam żywioł niemiecki. W 1945 roku Wojsko Polskie przy boku Armii Czerwonej było wystarczająco silne aby dokonać wysiedleń i czystki.

Assad chwali rosyjsko-tureckie porozumienie o północnej Syrii

Data: 02.11.2019 10:05

Autor: ziemianin

translate.google.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #armiasyryjska #baszaralassad #kurdowie #Syria #turcja #wojnawSyrii

Syryjski prezydent Baszar al-Assad pozytywnie ocenia zawarcie umowy pomiędzy Rosją a Turcją, ustanawiającą strefę bezpieczeństwa w północnej części Syrii. Co prawda porozumienie nie jest idealne, ale daje nadzieję na odzyskanie pełnej kontroli nad tymi terenami przez syryjskie władze. Ponadto Syria ma być zainteresowana polityką, w ramach której Turcja wcale nie należy do jego wrogów.

wymagany angielski

Assad chwali rosyjsko-tureckie porozumienie o północnej Syrii

Al-Assad udzielił obszernego wywiadu dwóm największym syryjskim stacjom telewizyjnym. Były one zainteresowane przede wszystkim sytuacją na północnych terytoriach Syryjskiej Republiki Arabskiej, dlatego polityk musiał odnieść się do niedawnego porozumienia rosyjsko-tureckiego, zgodnie z którym w dniu dzisiejszym rozpoczęły się wspólne patrole żołnierzy obu tych państw po syryjskiej stronie granicy syryjsko-tureckiej.

Według syryjskiego prezydenta samo porozumienie nie jest idealne, ale jednocześnie krótkoterminowo należy uznać je za jak najbardziej pozytywne. Na jego mocy wycofano bowiem kurdyjskie siły zbrojne z północy na południe Syrii, zaś dzięki temu żołnierze Syryjskiej Armii Arabskiej (SAA) mogli przemieścić się na północ w celu opanowania terytoriów nie znajdujących się pod okupacją tureckiej armii. Oczywiście al-Assad uznaje dalszą obecność tureckich wojsk okupacyjnych za czynnik negatywny, lecz wierzy w stanowisko Rosji popierającej od początku konfliktu zachowanie suwerenności i jedności terytorialnej państwa syryjskiego.

W tym kontekście syryjska głowa państwa przypomina, że podobnie podchodzono do wcześniejszych porozumień w sprawie stref deeskalacji, które miały rzekomo doprowadzić do utrwalenia obecności sił terrorystycznych na zajmowanych przez nie terytoriach. Ostatecznie jednak umowy pozwalały na ewakuację cywilów, a w niedługim czasie syryjskie wojsko przeprowadzało udane ofensywy przeciwko swoim przeciwnikom. Sami Turcy często nie przestrzegali wcześniejszych uzgodnień czego przykładem może być prowincja Idlib, która mimo obecności tureckiego wojska jest sukcesywnie odbijana z rąk terrorystów.

Ponadto al-Assad zwraca uwagę na niedawną propozycję Niemiec, będących jego zdaniem tak naprawdę narzędziem w rękach Stanów Zjednoczonych i NATO. Niemcy proponowali wprowadzenie międzynarodowych sił na tereny znajdujące się w północnej Syrii, a to oznaczałoby utratę kontroli nad nimi ze strony jego rządu. Dzięki wspomnianemu porozumieniu Rosjanom udało się jednak wywrzeć presję na Turcję i uprzedzić Amerykanów, stąd nie doszło do dalszej internacjonalizacji syryjskiego konfliktu.

Dosyć zaskakująco zabrzmiały słowa syryjskiego prezydenta na temat stosunków syryjsko-tureckich. Jego zdaniem od początku wojny armia turecka udzielała pomocy wojskom syryjskim, ale zmieniło się to wraz z czystką dokonaną w Tureckich Siłach Zbrojnych przez tamtejszego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana. To właśnie jemu ma zależeń na skłóceniu narodów tureckiego i syryjskiego, gdy tymczasem al-Assad chce dopilnować, aby Turcja nie stała się wrogim krajem, bo większość tureckich sił politycznych sprzeciwia się polityce Erdoğana i jego ugrupowania.

Dodatkowo syryjski prezydent pochwalił swojego amerykańskiego odpowiednika, Donalda Trumpa, który jego zdaniem jest najlepszą amerykańską głową państwa w historii. Jego poprzednicy mieli bowiem popełniać zbrodnie wojenne, ale maskowali je pod hasłami obrony praw człowieka oraz demokracji i dzięki temu zdobywali Nagrody Nobla, podczas gdy Trump w sposób przejrzysty ujawnia swoje prawdziwe cele choćby w postaci kontroli nad zasobami ropy naftowej.

Odnosząc się do kwestii kurdyjskiej al-Assad podkreślił, że Kurdowie są różnorodni pod względem politycznym, stąd nie można traktować ich jako jednolitej grupy. Według niego wśród Kurdów było wielu amerykańskich agentów, lecz nie można z tego powodu obwiniać całej społeczności, ponieważ także wielu syryjskich Arabów opowiedziało się po stronie wrogów swojej własnej ojczyzny. Tymczasem wielu kurdyjskich mieszkańców północnej Syrii zawsze przejawiało prawdziwe wartości patriotyczne, stąd SAA w wielu miejscach była witana przez nich z dużym entuzjazmem. Problemem mają być więc nie sami Kurdowie, ale ugrupowania separatystyczne chcące stworzyć niepodległy Kurdystan.

Al-Assad w wywiadzie chwalił także swoje dotychczasowe relacje z Rosją i Iranem. Przede wszystkim korzystne dla Syrii ma być szersze spojrzenie na syryjski konflikt ze strony tych państw – Iran bowiem dostrzega kontekst regionalny, podczas gdy Rosja międzynarodowy. Nieprawdą jest więc, że niektóre wcześniej zaplanowane operacje wojskowe zaczynają się z opóźnieniem z powodu irańskiej czy rosyjskiej ingerencji, lecz takie przypadki mają związek z pojawiającymi się w międzyczasie wydarzeniami politycznymi czy militarnymi.

Światły wyrok Sądu: przejście na islam przez nieletnią bez zgody rodziców to przejaw demoralizacji.

Data: 01.11.2019 22:16

Autor: arti

ordoiuris.pl

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Woli zapadło orzeczenie w sprawie nastolatki, która pod wpływem radykalnej grupy przeszła na islam i zerwała kontakty z rodziną. Sąd potwierdził konstytucyjne prawo rodziców do wychowania córki zgodnie z własnymi przekonaniami. Uznał też zmianę przez dziewczynę religii bez zgody rodziców przejaw demoralizacji. Nie potwierdził również zarzutów o rzekomym stosowaniu przez matkę i ojca przemocy wobec małoletniej. Małżeństwo reprezentują prawnicy Instytutu Ordo Iuris.

#prawo #ordoluris #religia #islam #ukraina #terroryzm

Polscy strażnicy Teksasu. Niesamowita historia naszej kolonii w Stanach Zjednoczonych

Data: 01.11.2019 18:28

Autor: ziemianin

ciekawostkihistoryczne.pl

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #polacy #usa #polonia

Teksas. Dziś przywodzi na myśl ropę naftową, loty kosmiczne i kowbojów w kapeluszach. A przecież powinien się kojarzyć także ze Ślązakami! Zapomnianymi zdobywcami Ameryki, kierowanymi przez bardzo osobliwego księdza . . . Moczygemby :)

Polscy strażnicy Teksasu. Niesamowita historia naszej kolonii w Stanach Zjednoczonych

Polacy pojawili się w Teksasie już z początkiem XIX wieku. W 1830 roku źródła notują jak się zdaje pierwszego przybysza znad Wisły, Jana Demera. Sześć lat później, podczas wojny o niepodległość od Meksyku, po stronie Teksasu walczył Ludwik Napoleon Dębicki. Zginął rozstrzelany po kapitulacji fortu Goliad, a spory przydział ziemi, jaki otrzymał pośmiertnie, przez ponad wiek powodował wysyp jego „spadkobierców”.

Po 9 latach niepodległego bytu Teksas został kolejnym stanem USA, jednak jego mieszkańcy nigdy do końca nie pogodzili się z tym, że muszą się komuś podporządkowywać. Nawet ci, którzy przybyli tam nieco później… Pęd do wolności nie był też obcy kolejnym Polakom na dalekim południu Stanów Zjednoczonych.

Moczygemba wyrusza za Ocean

Leopold Moczygemba, syn karczmarza z Płużnicy Wielkiej koło Toszka, był świeżo upieczonym franciszkaninem. W 1852 roku ochoczo odpowiedział na apel pierwszego teksaskiego biskupa proszącego o misjonarzy do pracy w tym stanie. 28-letni Ślązak ruszył nieść Dobrą Nowinę wśród… mieszkających niedaleko San Antonio rodowitych Niemców.

Leopold podczas swej posługi przyjrzał się Teksasowi i co tu wiele mówić. Spodobało mu się. Stwierdził, że to dobre miejsce dla jego klepiących biedę krewnych. Pisał im w listach, że ziemi jest „wiela kto będzie chciał”. I tak oto za sprawą jednego Moczygemby za ocean ruszyła cała fala emigrantów.

Pierwszy odzew

Trudno się dziwić, że słowa ojczulka trafiły na podatny grunt. Jego ziomkowie ledwo wiązali koniec z końcem z powodu nieurodzaju i powodzi. Mieli małe gospodarstwa, za to wiele dzieci – sam Moczygemba miał siedmioro rodzeństwa i z myślą o nich pisał swe listy.

Podopolscy chłopi właśnie zostali uwolnieni z więzów poddaństwa, a pruskie prawo uregulowało kwestię opuszczania wsi i wyjazdów z państwa. Wszystko sprzyjało emigracji.

W roku 1854 grupa ok. 150 pionierów, głównie młodych małżeństw z dziećmi, dała się skusić wizją bezkresnych przestrzeni Teksasu. Śmiałkowie dotarli pociągiem do Bremy, a potem 9 tygodni płynęli statkiem do portu Galveston. Stamtąd ruszyli pieszo na zachód przez prerię. Nie wszyscy przeżyli.

Panna Maria nad Cibolo

Po dwutygodniowym marszu przybysze dotarli do ojca Leopolda. Symbolicznym początkiem ich pobytu była msza wigilijna, odprawiona przez Moczygembę w dolinie rzeki Cibolo. Wtedy też założono pierwszą czysto polską osadę w USA: wioskę o nazwie Panna Maria.

Apel księdza Leopolda w kolejnych dwóch latach miał jeszcze większy odzew. W tym czasie do Teksasu wyjechało łącznie ponad 2300 Ślązaków! Zaroiło się tam nie tylko od Moczygembów, ale też Jaintów, Dupników, Pierdołów, Dziuków czy Jarzombków.

Czas ekspansji

W Panna Maria panował coraz większy tłok, osadnicy zalewali więc także okoliczne miejscowości. Było ich całe mrowie i czuli się zupełnie jak u siebie. Zmieniali na przykład nazwy osad – Martinez stało się Jadwigowem, a St Joe… nową Częstochową. Polacy zakładali też nowe wioski, takie jak Pulaski, Kosciusko i Cotulla. Tak oto wśród suchego krajobrazu Teksasu narodziła się Polska w miniaturze.

Frederic Law Olmsted, który opisywał w tamtym czasie Teksańczyków, osadników z Panna Maria scharakteryzował krótko: „colony of Silesian Poles”. Jak widać w otoczeniu księdza Moczygemby nikt nie wypierał się swojego pochodzenia i kultury.

Życie jak w Egipcie, tylko faraon został we Sosnowcu…

Organizujący się w nowym kraju Ślązacy natrafili na poważny problem – Teksas leży w diametralnie odmiennym klimacie niż Opole, na szerokości geograficznej Egiptu. Ziemię trzeba było karczować, a ziarno przywiezione z ojczyzny nie nadawało się do uprawy. Do tego osadnikom dokuczały grzechotniki, które sami nazywali szczyrkowymi. Susza, która nawiedziła okolice tuż po ich przyjeździe, sprawiła, że głód zaglądał im w oczy.

Szybko jednak pokazali, że Polacy potrafią sobie poradzić. By mieć chleb nauczyli się ręcznymi młynkami mielić kukurydzę. Wkrótce zajęli się uprawą bawełny i trzciny cukrowej oraz hodowlą bydła.

Wiele też musieli zmienić w kwestii strojów. Symbolem ich obcości kulturowej były tradycyjne śląskie filcowe kapelusze. Jednak najwięcej zamieszania wywołały suknie Ślązaczek.

„Stroje nasze wiejskie służą tutejszym ludziom na wyśmiech i są przyczyną grzechu” – tak pisał do pozostałej w kraju siostry ksiądz Leopold w liście z 1855 roku. Spódnice Ślązaczek miejscowi uznali za nieprzyzwoite, gdyż kończyły się 5 do 10 cm powyżej kostki, odsłaniając ich zdaniem zdecydowanie za dużo. Jak widać obyczaje bardzo się zmieniają…

Ślązacy kontra reszta Teksasu

W pierwszych latach śląscy Teksańczycy często borykali się z napadami Indian. W 1855 roku autochtoni przeprowadzili nocny atak, w którym ranę postrzałową odniósł pochodzący z Opolszczyzny Albert Heiduk. Jego żona w ciemnościach – niczym doktor Quinn – wydobyła grot kozikiem, ratując mu życie.

Problemów było więcej. Pochodzący z Podola proboszcz Bakanowski pod koniec lat 60-tych XIX wieku narzekał, że sądy stosują podwójne standardy, każąc surowo Ślązaków za wszelkie przewiny, natomiast innym nacjom pobłażając. Dopiero uzbrojenie przez Pannamarian 100 kawalerzystów sprawiło, że przestano ich traktować jak obywateli drugiej kategorii.

Warto dodać, że sędzią w Panna Maria był przez pewien czas jedyny mieszkający tam Niemiec. Jątrzył on między Ślązakami i próbował przywłaszczyć sobie grunt kościelny. Dopiero po dłuższej walce miejscowym udało się złożyć go z urzędu i osadzić na nim Polaka.

Wielu Ślązaków wzięło udział w wojnie secesyjnej, oczywiście po stronie Południa. Jeden z weteranów, Piotr Kiołbasa, przeniósł się później do Chicago i został pierwszym polonijnym posłem do parlamentu stanu Illionois i czołowym politykiem Polonii amerykańskiej. Co ciekawe, jego ojciec Stanisław był posłem Zgromadzenia Narodowego w Berlinie, mimo że nie znał języka niemieckiego. Jak widać politykę Kiołbasowie mieli w genach.

Wywalczona odrębność

Teksańscy Ślązacy uparcie izolowali się od innych nacji, długo zachowując rodzimą mowę i obyczaje. Na początku XX wieku oceniano, że język, którym się posługiwali był nawet bliższy polszczyźnie, niż ten, jakiego używali ich pobratymcy w Prusach. Dalej „rządzili”, czyli gadali w śląskiej gwarze spod Opola.

Dzisiaj ich polskość (i śląskość) wciąż nie ulega wątpliwości. Wiele punktów handlowych w teksańskim hrabstwie Karnes nosi polsko brzmiące nazwy, a gospoda w Panna Maria to oczywiście… Moczygemba Place. Trudno sobie wyobrazić lepszą nazwę.

Nie tylko Moczygemba

Kilkanaście lat po ojcu Leopoldzie inny mieszkaniec Opolszczyzny sprowadził sporą grupę pobratymców za ocean. Uczeń tego samego co Moczygemba gimnazjum, Edmund Sebastian Woś-Saporski, zapoczątkował istnienie największego ośrodka Polonii brazylijskiej, Kurytyby. Jak pisał Jan Wróbel w „Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też…”:

Wystarczył podobno jeden list, w którym Woś napisał, że znajdzie się robota dla każdego. I po tym liście kilkadziesiąt osób wyruszyło ze Śląska… w Kosmos(…).

Ale to już zupełnie inna historia, która równie dobitnie pokazuje, że Polacy potrafią przetrwać naprawdę wiele. Warto ją poznać!

Drugie kryptowalutowe STO z polskim udziałem - Borocoin

Data: 01.11.2019 17:10

Autor: Borocoin

medium.com

Czym w takim razie jest Borocoin?

Borocoin to zależna kapitałowo, prywatna spółka inwestycyjna, skupiająca się na inwestycjach w dojrzałe kryptowaluty— posiadające skalowalny model biznesowy, potencjał eksportowy i konsolidacyjny, mające własny produkt, markę lub inną przewagę technologiczno-konkurencyjną. Borocoin oparty jest na najwyższej klasy ekspercie, który jest kluczową przewagą konkurencyjną spółki Borocoin, umożliwiającą dynamiczny rozwój możliwości kapitałowych całej grupy.

Borocoin : ERC-20 token oparty o blockchain Ethereum

Total supply : 2,000,000,000 BORO

Podział tokenów (1.11.2019)

Airdropy, akcje promocyjne (5%)

CEO: 200,000,000 BORO (10%)

Na sprzedaż : 1,700,000,000 BORO = (85%) = 1020 Ethereum (705 000 zł)

(1 BORO = 0.0000006 eth)

Cele spółki?

Celem projektu Borocoin jest zmiana funkcjonowania obecnych spółek kapitałowych, w której faktyczną kontrolę nad dystrybucją zysków sprawują większościowi udziałowcy. Według Borocoin akcjonariusze mniejszościowi nie mają żadnego wpływu na spółkę i są traktowani jako źródło kapitału. W Borocoin wprowadzono zasadę : 1Milion Borocoinów(0,05% całej ilości)=0.6 ethereum— dlatego każdy inwestor w takim samym stopniu ma wpływ na dystrybucję zysków i przede wszystkim to Tokenariusze (osoba posiadająca minimum 1,000,000 Borocoin (BORO)) decydują podczas głosowania na Walnym Zgromadzeniu Tokenariuszy o tym, ile zysku ma wypłacać firma. Głosowanie odbywa się raz w roku

Pierwsze głosowanie odbędzie się 30.11.2020

Standardowy rozkład co miesięcznej wypłaty zysków wygląda tak :

70%-Inwestor

20%-Zostaje w projekcie i wzmacnia jego wartość

10%-CEO projektu

Borocoin uzależnia wypłate zysku od posiadania kupionych Borocoin na portfelu z którego wysłano zainwestowane Ethereum. Na ten sam portfel będzie wysyłana co miesiąc kryptowaluta Ethereum w formie dywidendy. Mechanizmy te mają przywrócić pierwotny cel powstawania spółek, w której to firma jest dla udziałowców, nie udziałowcy dla firmy. Borocoin jest drugą spółką kapitałową, gdzie dystrybucja zysków została częściowo oparta o technologię blockchain.

Plany rozwoju spółki?

2019–2021r.

Skupianie się na promowaniu marki Borocoin jako solidny fundusz inwestycyjny poprzez wytwarzanie dużych zysków na giełdach kryptowalutowych i na wypłacaniu co miesiąc dywidend dla inwestorów

2021–2022r.

Nastąpi uwolnienie ceny BORO z obecnych 0.0000006eth i dodanie go do 3–4 giełd kryptowalutowych, spodziewany będzie wtedy duży wzrost wartości samej waluty, dywidenty będą wypłacane co miesiąc dla posiadaczy przynajmniej 1,000,000 BORO tak samo jak teraz.

2023–2025r.

Jeżeli wszystko będzie szło zgodnie z planem to z obecnej wartości 705 tys zł możemy dobić do 20–30 milionów zł w 2024–2025r.

Może się wtedy okazać że najlepszą taktyką przy inwestowaniu w Borocoin będzie kupienie go i trzymanie cały czas na portfelu co może zapewnić świetny przychód pasywny przez wiele lat

To użytkownicy kontrolują fundusze

Skoro nie ma pojedynczego podmiotu kontrolującego Borocoin, nie ma też pojedynczego punktu kontroli nad funduszami użytkowników. Giełdy zdecentralizowane nie muszą opierać się na zaufaniu systemowi — użytkownicy cały czas mają kontrolę nad swoimi środkami, a wszystkie transakcje oparte są na mechanizmie peer-to-peer.

Taki sposób funkcjonowania DEX-ów możliwy jest dzięki zastosowaniu systemu inteligentnych kontraktów Ethereum. Gdy tylko fundusze związane są poprzez inteligentny protokół, uzyskać do nich dostęp może tylko osoba dysponująca odpowiednim kluczem prywatnym.

Tymczasem korzystając z tradycyjnej, scentralizowanej giełdy, użytkownik zrzeka się kontroli nad swoim kluczem prywatnym, a wszystkie fundusze przechowywane są w jednym rejestrze, który odpowiada gorącym rezerwom giełdy. Uzyskawszy do niego dostęp, haker bez trudu przejmie kontrolę nad twoimi środkami.

Jedna z tajemnic Borocoin (BORO)?

LN = funkcja Leave Now

Dzięki temu każdy inwestor może bez problemu wypłacić zainwestowane środki w ciągu 24 godzin. Na przykład:

Kupujesz 3 000 000 BORO za 1,5 ETH i trzymasz BOROw portfelu

Po 6 miesiącach potrzebujesz pieniędzy i musisz wyjść z projektu. W ciągu tych 6 miesięcy otrzymujesz co miesiąc:

Po 1 miesiącu: zysk 10% (1,5 ETH x 0,1 = 0,15 ETH)

Przy 2: 6% (1,5 x 0,06 = 0,09 ETH)

Przy 3: 8% (1,5 x 0,08 = 0,12 ETH)

Przy 4: 5% (1,5 x 0,05 = 0,075 ETH)

Przy 5: 15% (1,5 x 0,15 = 0,225 ETH)

Przy 6: 9% (1,5 x 0,09 = 0,135 ETH)

Podsumowanie: Z Dywidend otrzymujesz 0,795 ETH w ciągu 6 miesięcy bezpośrednio do swojego portfela

Możesz teraz użyć LN = leave now. Jak to działa? Wysyłasz e-mail do borocoin1@gmail.com z:

LN-tytuł

Treść : „Wyjdź teraz” + link do transakcji na etherscan, gdzie wysłałeś 3 000 000 BORO do głównego portfela Borocoin —

Po tym otrzymasz maksymalnie w ciągu 24 godzin 1,5 ETH

Podsumowując z pieniędzmi z dywidend, które masz już 2.295 ETH po 6 miesiącach! To tylko przykład, aby poinformować wszystkich, jak działa Borocoin i jak działa opcja LN

Dzięki systemowi zdecentralizowanemu cały czas zachowujesz kontrolę nad swoim kluczem prywatnym — o ile więc nie wyjawisz klucza bezpośrednio oszustowi — Twoje fundusze zabezpieczone będą przez inteligentny kontrakt.

Integracja z portfelami sprzętowymi

To chyba największa z zalet ERC-20 z którego korzysta Borocoin. Większość kryptowalut opartych o erc-20, potrafi synchronizować się z urządzeniami takimi jak Ledger Nano S albo Trezor. Portfele sprzętowe są najbezpieczniejszą metodą przechowywania i zarządzania środkami — są one bowiem odporne na ataki złośliwego oprogramowania, na które wystawione są portfele online.

Korzystając z portfela kompatybilnego z którąś z giełd zdecentralizowanych, użytkownik może wysyłać środki z urządzenia wprost do otwartego przez DEX inteligentnego kontraktu.

STO, a co to takiego?

Najprościej STO to IPO tylko udział jest w formie Tokena obecnie emitowanego głównie w oparciu o blockchain Ethereum, ale to się zmieni wraz z rozwojem technologii blockchain i projektów rozwijających obszar security. STO dotyczy tokenizacji w obszarze rynku finansowego, rynku kapitałowego (szeroko rozumianych papierów wartościowych). Finalnie sprowadza się to do tego, że inwestor zamiast akcji otrzymuje tokeny, które są ekwiwalentem udziału w spółce.

Aby wziąć udział w STO Borocoin należy wysłać conajmniej 0.6 Ethereum na adres : 0x7bcdd24df564e78b748d6288368fc33e4b5de84c

za 0.6 Ethereum (420 zł) otrzymujemy 0,05 % udziału w całej spółce Borocoin czyli 1,000,000 BORO.

60 Ethereum daje nam 5 % udziału w całej spółce czyli 100,000,000 BORO i sprawia że będziemy otrzymywać co miesiąc około 6 Ethereum dywidendy ( 4200 zł co miesiąc przy jednorazowej inwestycji 42 tys zł)!

W celu zainwestowania najlepiej skontaktować się bezpośrednio z CEO projektu : borocoin1@gmail.com

https://www.linkedin.com/in/tomasz-borkowski-2859a517a/

Opis

#kryptowaluty #ethereum #borocoin

Partyzancki oddział „Odwet-Jędrusie” zapewniał ludności polskiej poczucie bezpieczeństwa . . .

Data: 01.11.2019 12:59

Autor: ziemianin

wnet.fm

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #okupacjahitlerowska #historia #partyzanci #harcerze

Grupa „Jędrusiów” pozostała samowystarczalna i samodzielna politycznie. Po scaleniu z AK w listopadzie 1943 r. zachowała niezależne dowództwo, swój koleżeński styl bez koszarowego drylu.

Partyzancki oddział „Odwet-Jędrusie” zapewniał ludności polskiej poczucie bezpieczeństwa pomimo okupacji hitlerowskiej

Włodzimierz Henryk Bajak

Oddział „Odwet-Jędrusie” powstał z inicjatywy Władysława Jasińskiego ps. „Jędruś”, harcerza z Tarnobrzegu, przedwojennego magistra prawa Uniwersytetu Warszawskiego, nauczyciela szkół średnich. (…) Jasiński, angażując się już na jesieni (wrzesień/październik) 1939 r. w konspiracyjne wydawanie pisemka „Odwet”, tworzył w ten sposób ideową podstawę, na bazie której zamierzał kształtować i rozwijać tajną grupę – siatkę prowadzącą działalność przeciw niemieckiemu hitlerowskiemu okupantowi. Rozszerzając działalność grupy na okoliczne wsie oraz Mielec, szukał od początku kontaktów z przedstawicielami starszego pokolenia. Już wiosną 1940 r. grupa znalazła oparcie moralne i radę w gronie doświadczonych konspiratorów, przede wszystkim w osobie nauczyciela gimnazjum Zygmunta Szewery (ps. „Cyklop”) ze Związku Walki Zbrojnej, który piastował tam funkcję adiutanta Komendanta Obwodu Tarnobrzeskiego. Komenda Obwodu ZWZ nie zdecydowała się jeszcze wówczas na wydawanie odrębnego tajnego pisma lokalnego, warszawskie zaś długo nie docierały w ten zakątek okupowanego kraju. Na terenie obwodów ZWZ „Niwa”, „Twaróg” i „Mleko”, tj. w rejonie Nisko-Tarnobrzeg-Mielec, nie ukazywało się na całym Zasaniu żadne inne pismo poza „Odwetem”, zorganizowanym przez Szefa Władka (Władysława Jasińskiego). (…)

Aby wspomóc rodziny zabitych i aresztowanych działaczy „Odwetu”, Szef Władek postanowił podjąć dywersję i sabotaż gospodarczy w stosunku do okupanta.

Pierwszy „angryf” (napad w celu uzyskania pieniędzy i artykułów spożywczych i gospodarczych) zorganizował w leśnictwie Szczeka, leżącym na trasie Połaniec-Rytwiany (obecnie powiat Staszów). W akcji wzięli udział: Władysław Jasiński, Stach Wiącek „Inspektor”, Franciszek Stala „Kuwaka”, Franek Kasak „Mały Franek”, Józef Kasak, Franek Motyka, Antoni Toś „Antek” i Józef Gorycki. Około dziesiątej wieczorem weszli do leśniczówki Mieczysława Zycha. Zaskoczonym mieszkańcom wyjaśnili cel akcji: zabranie pieniędzy ze sprzedaży drzewa. Aby stworzyć alibi domownikom, przywiązali ich do krzeseł, a Szef Władek zostawił pokwitowanie z podpisem „Jędruś”.

Miejscem kolejnej „angryfowej” akcji, 24.01.1942 r., była placówka KKO w Staszowie. Następne przeprowadzano w różnych miejscowościach. Stosowana przez „Jędrusiów” do czasu scalenia z AK taktyka partyzancka polegała na operowaniu małymi grupkami uderzeniowymi, w których uczestniczyło po 7–8, najwyżej 15 osób. Wykonywali krótkie, szybkie uderzenia, czasem jednocześnie w kilku miejscach, a potem błyskawicznie odskakiwali i zacierali ślady. Sprawdzonym środkiem lokomocji i łączności w tych akcjach był rower, zwłaszcza że rejony zakwaterowania i wykonywanych akcji były bardzo odległe.

Rozmach działań umożliwiał autonomiczny charakter oddziału „Jędrusiów”. Nie musieli części zdobytych na okupantach środków materialnych odprowadzać na potrzeby zwierzchnich ogniw organizacyjnych, jak to było w dużych, scentralizowanych organizacjach podziemnych.

Oddział dawał ponadto tzw. lekcje wychowania obywatelskiego w postaci porcji batów Polakom-sługusom hitlerowskim.

Swoją działalność przeciw niemieckiej administracji i organom represji „Jędrusie” rozpoczęli wcześniej niż ZWZ/AK. (…) W późniejszym okresie „Jędrusie” wykonywali także wydawane przez sądownictwo AK i NSZ wyroki śmierci, np. na osobie „Kozodoja” (który wymknął się spod kontroli organizacji, uprawiając rozbój i zabijając ukrywającego się w jednej z wiosek Żyda); na konfidentach, na gorliwych policjantach granatowych, a zwłaszcza na gestapowcach. Dlatego też ludność cywilna widziała w „Jędrusiach” obronne oparcie prawno-porządkowe, reprezentujące polską władzę podziemną na tamtych terenach.

Grupa „Jędrusiów” pozostała niezależna, mimo prób podporządkowania i włączenia do Obwodu NZS-u, Obwodu AK, a także ze strony BCH. Do jesieni 1943 r. była samowystarczalna (nie pobierała żołdu AK) i samodzielna pod względem politycznym.

Znaczną część zdobytych środków żywności przekazywała w postaci paczek do polskich żołnierzy przebywających w niemieckich obozach jenieckich.

Śmierć Władysława Jasińskiego „Jędrusia” w starciu z gestapo w Trzciance 09.01.1943 r. zamyka drugi okres działalności Oddziału „Odwet-Jędrusie”. Po tym wstrząsie grupa zdecydowała kolegialnie, że następcą poległego dowódcy zostanie Józef Wiącek ps. „Sowa”, dotychczasowy zastępca Władysława Jasińskiego. Oddział nasilił akcje odwetowe. Zlikwidowano gestapowca Andrzeja Reslera (23.03.1943 r.) z posterunku w Rytwianach, odpowiedzialnego za śmierć „Jędrusia”. Na prośbę władz Okręgowych AK w Krakowie grupa przeprowadziła udaną akcję uwolnienia więźniów w Mielcu. Następna taka akcja została zorganizowana przez „Jędrusiów” w Opatowie.

Po scaleniu z AK w listopadzie 1943 r. oddział przeszedł na kwatery leśne. Zachował niezależne dowództwo, swój koleżeński styl bez koszarowego drylu.

W końcówce okupacji niemieckiej w Polsce, na skutek działań NKWD-UB i nowej okupacji – stalinowskiej, wielu „Jędrusiów” musiało się ukrywać, wielu też trafiło do więzienia. Niektórzy zostali wywiezieni też na zsyłkę na Wschód albo jeszcze pod koniec wojny (początek 1945 r.) musieli opuścić nielegalnie granice Polski. (…) Niektórzy przeżyli zbrodniczą okupację niemiecką, a potem stalinowską i po kolei odeszli na „wieczną wartę”. W 2017 roku odeszli następni: Jerzy Rolski ps. „Babinicz” oraz Jan Gałuszko ps. „Mizerny”.

Cały artykuł Włodzimierza Bajaka pt. „Odchodzą ostatni Jędrusie” można przeczytać na s. 18 październikowego „Kuriera WNET” nr 64/2019, gumroad.com

Znudzona, zblazowana niemiecka młodzież bawi się w obrońców klimatu (wideo)

Data: 01.11.2019 12:41

Autor: ziemianin

wr.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #ekoswiry #idioci

Piknikowa atmosfera, wygłupy, śmiech, luz i protestujący przeciw wszystkim i wszystkiemu. Przeciw bogatym, przeciw systemowi (czymkolwiek on jest), przeciw zmianom klimatycznym i brakowi działań ze strony rządzących. Głoszą założenia, w myśl których emisja gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń ma zostać zredukowana do zera już w 2025 roku. Dlaczego do tego, a nie np. do 2022 roku? Tego już nie wiadomo.

wymagany niemiecki

Znudzona, zblazowana niemiecka młodzież bawi się w obrońców klimatu (wideo)

Dobrze ubrani, syci, wielokroć z dobrych domów. Dlaczego to robią? Chyba sami nie wiedzą? Ogłosili światu, że są jego obrońcami. Naiwność, głupota, niedojrzałość połączona z radykalizmem głoszonych poglądów, bezkompromisowością, chęcią zaimponowania, nie wiadomo komu?

Są aktywistami „Extinction Rebellion”, a więc organizacji, która częstokroć przekracza prawo i terroryzuje swymi działaniami firmy, które w ich mniemaniu są największymi trucicielami środowiska.

Ostatnio zebrali się w niemieckim Dortmundzie i planują: „powstanie przeciwko toksycznemu systemowi”. Bzdury, którymi się karmią nawzajem, nie są jednak śmieszne. Za zapowiedziami idą skrajnie niebezpieczne działania. Zdjęcia z dortmundzkiego protestu są sielankowym obrazem opalających się młodych ludzi, jedzących lody, przykutych jednak na znak protestu (przeciw czemu lub komu?) łańcuchami do ogrodzenia.

Tymczasem, sami przyznają, że ich „walka” przybiera również nieco inne formy:

„To, co robimy, jest czasem nielegalne, ale uzasadnione w danych okolicznościach”

– mówi 35-letni Aaron Schmied z Witten.

„Po prostu nie należy już normalnie się zachowywać […] Obecne problemy są tak wielkie, że byłabym zabawna, gdybym nie blokowała dróg”

– mówi aktywistka innej organizacji – Witten XR Iris Simmler (40) o coraz częstszych działaniach w Zagłębiu Ruhry.

„Mając na uwadze, że przywrócenie pokoju jest najwyższym priorytetem, chcemy zrealizować nasze radykalne żądania: polityka i media powinny zostać uświadomione co do prawdy o kryzysie klimatycznym i jego konsekwencjach […], a emisje powinny zostać zredukowane do zera netto do 2025 r.”

– ponownie wypowiada się Aaron Schmied

Bełkot, z którego nie sposób wyłuskać ziarna logiki. Gdyby nie wtargnięcia na teren prywatnych firm, blokady dróg, naciski na przedsiębiorców, strajki okupacyjne, pikiety na głównych placach miast, można by machnąć ręką i śmiać się ze sposobu spędzania wolnego czasu przez „bojowników o wszystko”.

Trudno złożyć w całość stek postulatów, żądań i ich oczekiwań. Niestety, rządowa propaganda, naczelnym motywem o obronie środowiska, zwykle kosztem ludzi, nadaje dodatkowy impuls ponad 70 oddziałom „Extinction Rebellion” tylko w samych Niemczech.

Skandal! Państwowa agencja forsuje projekt dyskryminujący mężczyzn w Polsce!

Data: 01.11.2019 12:03

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kobieta #mezczyzna #dyskryminacjamezczyzn

Artykuł 33 obowiązującej w naszym kraju konstytucji stanowi jasno: "Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym". Tymczasem Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), czyli państwowa jednostka, która zarządza funduszami przeznaczonymi na wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw, ogłasza konkurs na dofinansowanie prowadzonej działalności kwotą do 200 tys. euro. Warunek? Firma musi być prowadzona i zarządzana przez kobiety. Firmy prowadzone przez mężczyzn są wykluczone!

Skandal! Państwowa agencja forsuje projekt dyskryminujący mężczyzn w Polsce!

Na stronie internetowej PARP-u znaleźć można informację o konkursie na dofinansowanie do prowadzonej działalności gospodarczej pt. "Schemat małych grantów dla przedsiębiorczych kobiet". Celem programu ma być "finansowanie usług proinnowacyjnych, w tym badawczych, a także mentoringu oraz inwestycji wspierających wdrożenie i rozwój technologicznych innowacji procesowych lub produktowych w mikro, małych lub średnich firmach prowadzonych przez kobiety". Całkowita kwota środków na dofinansowanie to projektów 15 mln euro, a maksymalne wsparcie dla jednego projektu może wynieść nawet 200 tys. euro. Aby firma mogła uzyskać dofinansowanie konieczne jest spełnienie jednego warunku – musi być prowadzona i zarządzana przez kobiety.

Wspomniany warunek to clue sprawy. Obowiązujące w Polsce prawo zabrania bowiem dyskryminacji ze względu na płeć. Artykuł 33 ust. 1 konstytucji stanowi jasno: "Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym".

Jeśli zatem kobiety i mężczyźni mają mieć równe prawa – także w życiu gospodarczym – to jakim cudem PARP, jako państwowa (!) jednostka dysponująca potężnymi pieniędzmi na rozwój polskich firm i przedsiębiorstw, może organizować taki konkurs? Dlaczego wsparcie finansowe będą mogły otrzymać jedynie "kobiece" firmy?

Aby zobrazować absurd tej sytuacji wyobraźmy sobie, że PARP organizuje konkurs na dofinansowanie działalności gospodarczej dla firm prowadzonych tylko przez mężczyzn. Jestem ciekaw jak na taki konkurs zareagowałyby organizacje feministyczne? Co powiedziałaby Kazimiera Szczuka czy Magdalena Środa? Co napisałyby autorki w "Wysokich Obcasach"?

Wygląda na to, że mamy do czynienia z poważnym skandalem i złamaniem zasad konstytucji. Pozostaje mieć nadzieję, iż PARP się opamięta i zdejmie ten konkurs z agendy lub zmieni jego zasady na takie, które nie będą dyskryminowały mężczyzn tylko dlatego, że są mężczyznami.

Źródła informacji:

Schemat małych grantów dla przedsiębiorczych kobiet PARP.gov.pl

Art. 33. Zasada równości kobiet i mężczyzn ArsLege

Biedronki i Anchois – pyszne przekąski na bagietce

Data: 01.11.2019 11:26

Autor: Fajerki

youtube.com

Tanie, szybkie i oryginalne przekąski, często podawane z napojami na przyjęciu lub uroczystej imprezie. Przekąski zadomowiły się na naszych stołach i są często serwowane z uwagi na bezproblemowe, szybkie przygotowanie. Pięknie wyglądają i nie tylko zdobią nasze stoły również są chętnie zjadane. Polecam do wypróbowania kolejnych smacznych przekąsek.

Sposób I:

– Bagietka

– ser śmietankowy paprykowy w plastrach

– liść szpinaku

– pomidor czarny

– oliwa z oliwek

– jajko ugotowane na twardo

– oliwki czarne

Pokrojoną bagietkę na centymetrowe kromki skrapiamy oliwą z oliwek, wkładamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni na 2-3 minuty. Po wyjęciu z piekarnika na każdą kromkę układamy plaster serka śmietankowego, liść szpinaku, plaster jajka. Z pomidora wycinamy biedronkę, kładziemy na jajko, oliwkę przecinamy na pół dołączmy do pomidora. Majonezem robimy oczy biedronki.

Sposób II:

– bagietka

– pomidory koktajlowe

– ogórek konserwowy

– anchois

– świeży koper

– jajko ugotowane na twardo

– serek śmietankowy czosnkowy

Pokrojoną bagietkę na centymetrowe kromki skrapiamy oliwą z oliwek, wkładamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni na 2-3 minuty. Po wyjęciu z piekarnika każdą kromkę smarujemy delikatnie serkiem czosnkowym. Pomidory kroimy w plasterki i układamy po plasterku po bokach bagietki. Pocięte jajko w plastry kładziemy po środku, na górę układamy ćwiartkę ogórka konserwowego zawiniętego w anchois. Pod anchois wkładamy gałązkę koperku.

Sposób III:

– bagietka

– oliwki czarne

– czerwone porzeczki

– serek śmietankowy

– anchois rolls

Pokrojoną bagietkę na centymetrowe kromki skrapiamy oliwą z oliwek, wkładamy do nagrzanego piekarnika do 200 stopni na 2-3 minuty. Po wyjęciu z piekarnika delikatnie smarujemy serkiem śmietankowym, na środek bagietki za pomocą tylki robimy rozetę z serka śmietankowego. W środek rozety wkładamy po jednym anchois rolls. Oliwki kroimy w pierścienie. Po bokach rozety układamy po jednym oliwkowym pierścieniu do którego wkładamy porzeczkę czerwoną.

Smacznego.

#kuchnia #gotujzlurkerem #gotowanie #przekaski

Hello win, czyli kto się zaprezentuje, ten wygrywa.

Data: 31.10.2019 19:41

Autor: seBASTUS

blog.rigroup.pl

Przełom października i listopada to smutny czas. Okres ten nastraja nas sentymentalnie, w tym czasie częściej wspominamy naszych bliskich, którzy już odeszli. To ważne święto i nikt nie ma zamiaru zawłaszczyć go. Tymczasem pod nasze „strzechy„ zawitał zwyczaj celtycki obchodzony w wigilię tego święta.

Historia bez cenzury _ Smród, brud i wszy - historia higieny. Historia Bez Cenzury

Data: 31.10.2019 18:50

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury

Dzisiejszy odcinek zdecydowanie nie jest dla osób wrażliwych, bo opowiemy Wam dzisiaj o wielu naprawdę obrzydliwych rzeczach. W jaki sposób w renesansie ludzie starali się maskować swój smród? Żona którego polskiego władcy była niesamowitym brudasem? Jak potworny syf panował w Wersalu i jaka polska fryzura zasłynęła w całej Europie ze względu na to, że była mega obleśna? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy na historię higieny!

Historia bez cenzury _ Smród, brud i wszy – historia higieny. Historia Bez Cenzury

USA - Ustawa edukacyjna 943 jest w pewnym sensie gorsza od 447. Sprowadza dzieje II wś do . . .

Data: 31.10.2019 13:37

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #ustawaedukacyjna943 #drugawojnaswiatowa #zydzi #polityka

Wojciech Jeśman o pisanej przez organizacje żydowskie ustawie wprowadzającej w USA federalne nauczanie o II wś., marginalizacji polskiej narracji i próbach, by to zmienić.

USA – Ustawa edukacyjna 943 jest w pewnym sensie gorsza od 447. Sprowadza dzieje II wś do Zagłady Żydów

Źródło: US Congress

Wojciech Jeśman opowiada o niepokojącej amerykańskiej ustawie 943, która może wpłynąć na interpretacje historii. Jest to edukacyjna ustawa, będąca jak mówi pod pewnymi względami „nawet gorsza niż akt 447”, gdyż może zacementować na pokolenia obraz Polaków”. Never Again Education Act, o której nasz gość mówił na antenie Radia Wnet już w sierpniu, wprowadza ujednolicenie programu nauczania na temat II wś. we wszystkich stanach. Jak dotąd programy szkolne ustalane były na poziomie stanowym lub niższym. Stwierdza, że „tego programu jeszcze nie ma, ale ma być napisany”.

Mamy cztery organizacje żydowskie, które mają ten program napisać.

Wśród organizacji, które będą zajmować się formułowaniem programu, jest Anti-Defamation League, które jak podkreśla działacz polonijny, „często wypowiada się w sposób antypolski, wręcz polakożerczy”.

Program ograniczy nauczanie o historii II wś do tematów zw. ludobójstwem i eliminacją Żydów europejskich.

Jeśman podkreśla niepokojące i wykrzywiające prawdę historyczną zawężenia opowieści o tym globalnym konflikcie do jedynie Zagłady Żydów. Stwierdza, że polskie ofiary II wś, jeśli są w tej narracji to daleko „za homoseksualistami, osobami nienormalnymi, chorymi psychicznie, Cyganami”.

Konferencja ma stworzyć zaczyn polskiej polityki historycznej w Stanach Zjednoczonych.

Gość „Poranka WNET” mówi o polonijnej konferencji „Poland first to fight”, której tematem jest „polski los w czasie II wś”. Do partnerów konferencji poza polską ambasadą należy również ambasada … indyjska. Jak mówi Jeśman, wynika to z kontaktów nawiązanych w czasie realizacji filmu nt. „indyjskiego maharadży, który w czasie wojny uratował wiele polskich sierot”.

HBO potwierdza prequel „Gry o tron” „Dom smoka”

Data: 31.10.2019 13:21

Autor: ziemianin

rollingstone.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #filmy #seriale #hbo

HBO nagra nową serię prequelu do „Gry o tron” ​​o historii dynastii Targaryenów, poinformowano na stronie internetowej stacji telewizyjnej. Wcześniej gazeta „Hollywood Reporter” poinformowała, że HBO nie będzie kontynuować zdjęć do prequelu serialu według scenariusza Jane Goldman o pierwszej bitwie ludzi z Białymi Wędrowcami.

HBO potwierdza prequel „Gry o tron” „Dom smoka”

„HBO zamówiła dziesięć odcinków serialu «House of the Dragon», prequelu stworzonego przez George’a Martina i Ryana Condala” – czytamy w oświadczeniu.

Serial będzie oparty na serii książek „Pieśń lodu i ognia” George’a Martina, akcja toczy się 300 lat przed „Grą o tron” i opowiada historię jednego z wielkich domów Westeros – dynastii Targaryen.

Odcinek pilotażowy, a także kilka innych odcinków, nakręci Miguel Sapochnik, który nakręcił dwa odcinki piątego sezonu „Gry o tron”, a także dwa ostatnie odcinki szóstego sezonu, z których jeden – „Bitwa bękartów” – przyniósł reżyserowi nagrodę Emmy dla najlepszego reżysera serialu dramatycznego w 2016 roku.

Serial telewizyjny „Gra o tron” został nakręcony w cyklu fantasy „Pieśń lodu i ognia”. Akcja powieści i serialu rozgrywa się na dwóch fikcyjnych kontynentach, gdzie szereg arystokratycznych rodów walczy o dominację nad siedmioma królestwami Westeros, podczas gdy całej ludzkości grozi zagłada z powodu inwazji nadprzyrodzonych sił.

Spłonął zamek Shuri, symbol Okinawy (wideo)

Data: 31.10.2019 13:06

Autor: ziemianin

youtube.com

#zostatniejchwili #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #japonia #pozar #zamek #tragedia

Na japońskiej wyspie Okinawa spłonął zamek monarchów Ryukyu Shuri. Zabytkowy kompleks, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, został zbudowany na przełomie XIV i XV wieku.

wymagany japoński

Spłonął zamek Shuri, symbol Okinawy – wideo

Pożar w zamku wybuchł w nocy z 30 na 31 października. Pożar udało się ugasić dopiero po 11 godzinach. Zamek Shuri został całkowicie zniszczony przez ogień.

Płomienie strawiły siedem drewnianych konstrukcji zabytkowego kompleksu pałacowego. Powierzchnia pożaru wynosiła 4800 metrów kwadratowych.

Ze względu na groźbę rozprzestrzeniania się ognia z okolicy ewakuowano około 30 osób. Nie ma na razie informacji dotyczących ofiar.

Przyczyna pożaru w zamku Shuri nie jest jeszcze znana. Japońska policja wszczęła dochodzenie.

W planach odbudowa

Japoński rząd zrobi wszystko, co możliwe, aby odbudować zamek Shuri z listy UNESCO.

O inicjatywie przywrócenia poinformował sekretarz generalny gabinetu ministrów Yoshihide Suga, donosi The Mainichi.

Dyrektor generalna UNESCO Audrey Azoulay oceniła incydent jako stratę dla całej ludzkości i wyraziła „szczerą solidarność z japońskim narodem”.

Deep emotion and sincere solidarity with the Japanese people as we see the tragic fire at the beautiful [#shuricastle](/t/shuricastle), inscribed as [#UNESCO](/t/UNESCO) world heritage in 2000. This is a loss for all humanity. https://t.co/P3xNeUyChG



— Audrey Azoulay (@AAzoulay) October 30, 2019

WTF? Za kwestionowanie szczepień lekarz zawieszony w prawie wykonywania zawodu.

Data: 31.10.2019 12:50

Autor: ziemianin

radiolodz.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zdrowie #lekarz #lodz #sady #wtf

Okręgowy Sąd Lekarski w Łodzi na rok zawiesił lekarzowi prawo wykonywania zawodu. Sprawa dotyczy Huberta Czerniaka, który kwestionował kalendarz szczepień i publicznie wypowiadał się o szkodliwości szczepionek.

WTF? Za kwestionowanie szczepień lekarz zawieszony w prawie wykonywania zawodu.

Przewodniczący składu sędziowskiego Tadeusz Wójcik podkreślił, że obwiniony dr Hubert Czerniak opierał swoje wypowiedzi o prace i opinie o znikomej naukowej wartości. A ich charakter ma wysoką szkodliwość społeczną. – Publikacje ten niejednokrotnie są wstępnymi doniesieniami, obserwacjami autorów nie potwierdzonymi badaniami czy obserwacjami w innych ośrodkach naukowych. Lekarz posługuje się argumentami wywołującymi niepokój i strach rodziców, którzy w obawie o zdrowie swoich dzieci rezygnują z ich szczepienia. Wypowiedzi te, w opinii sądu, mają charakter antyzdrowotny i charakteryzują się wysoką szkodliwością społeczną – powiedział Tadeusz Wójcik.

Lekarz Hubert Czerniak czuje się niewinny i nie zamierza rezygnować ze swojej lekarskiej działalności. – Korporacje górą. Fakty, które myśmy przytaczali, uznane zostały za mało wiarygodne. To co jest wiarygodne? Tysiące polskich autystycznych dzieci? – pyta Czerniak.

Adwokat lekarza, Arkadiusz Tetela zapowiada odwołanie od orzeczenia do Naczelnego Sądu Lekarskiego. – Jest to orzeczenie nieprawomocne, więc ono w tej chwili jest niewykonalne. Pan doktor może nadal leczyć, śmiało można do niego przychodzić. Od niego przysługuje odwołanie w terminie dwóch tygodni i taką apelację na pewno złożymy – zapowiada Tetela.

Podczas wielu rozpraw, także dzisiejszej, przed siedzibą sądu lekarskiego odbywała się pikieta antyszczepionkowców i osób wspierających dra Czerniaka.

To za rządu Tuska dług Polski rósł najszybciej. Dziennie powiększał się o . . . 184,5 mln zł!

Data: 31.10.2019 12:45

Autor: ziemianin

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niewygodneinfo #polska #polityka #dlugpolski

Wśród sympatyków opozycji popularna jest ostatnio narracja, zgodnie z którą od momentu przejęcia rządów przez PiS zadłużenie Polski zwiększyło się o ok. 110 mld zł, a przyczyniły się do tego głównie wydatki na 500+ (90 mld zł), Emeryturę+ (11 mld zł) oraz 300+ (1,5 mld zł). I prawda to. Dług Polski dziś by spadał, gdyby nie programy z "plusem". Warto jednak zauważyć, że w latach pierwszego rządu Tuska (2008 – 2011) zadłużenie Polski wzrosło aż o 269,6 mld zł, mimo iż nie było wówczas ani 500+, ani Emerytury+, ani nawet wyprawki+! Jak to możliwe?

To za rządu Tuska dług Polski rósł najszybciej. Dziennie powiększał się o . . . 184,5 mln zł!

Pan Szymon Komorowski, którego profil na Twitterze obserwuje więcej ludzi, niż profil niewygodnego info, popełnił przedwczoraj tweeta, z którego można się dowiedzieć, iż od momentu przejęcia rządów przez PiS zadłużenie Polski zwiększyło się o ok. 110 mld zł, a kluczową rolę w powiększaniu zadłużenia odegrały programy socjalne rządu (500+, emerytura+, wyprawka+).

Nie zgadzam się z panem Szymonem co do liczb. Nie jest bowiem prawdą, że zadłużenie Skarbu Państwa od momentu przejęcie władzy przez PiS powiększyło się o ok. 110 mld zł. Prawda jest taka, że zadłużenie naszego kraju licząc od 1 stycznia 2016 roku aż do 30 września 2019 roku powiększyło się aż o 144 mld zł. To oznacza, że dziennie dług zwiększał się o kwotę 105,03 mln zł.

Aby mieć jednak pełen obraz sytuacji warto sprawdzić, jak rosło zadłużenie Skarbu Państwa zanim PiS przejął pełnie władzy, a krajem rządziła Platforma Obywatelska. Na 1 stycznia 2008 roku całkowite zadłużenie Skarbu Państwa było równe 501,53 mld zł. W ciągu czterech kolejnych lat (tj. w okresie pierwszego rządu Donalda Tuska) saldo tego długu zwiększyło się do poziomu 771,13 mld zł, czyli nastąpił wzrost o 269,6 mld zł. To oznacza, że średni dzienny przyrost długu wynosił w tamtym czasie 184,5 mln zł.

W czasie drugiego rządu Tuska (na potrzeby tego artykułu przyjmuję, że były to lata 2012 – 2014) oraz rządu Ewy Kopacz (2015 rok) nominalne saldo zadłużenia Skarbu Państwa zwiększyło się o jedynie o 63,39 mld zł. Ale wszystko to zasługa dokonanego w lutym 2014 roku skoku na oszczędności zgromadzone w OFE. Gdyby nie ta operacja to saldo długu naszego kraju we wspomnianym okresie (2012 – 2015) zwiększyłoby się o 135,29 mld zł, a to oznacza, iż dzienny przyrost wynosił 92,6 mln zł.

Z powyższych wyliczeń wynika jasno, że najgorszy dla Polski pod względem tempa przyrostu zadłużenia Skarbu Państwa był pierwszy rząd Donalda Tuska (2008 – 2011). Uśredniony dzienny przyrost długu wynosił wówczas 184,5 mln zł. Był on wyższy od uśrednionego dziennego przyrostu długu za czasów PiS (105,03 mln zł) aż o 43 proc. – i to pomimo, że za PO nie było programów socjalnych, które wprowadził PiS (500+, Emerytura+ czy wyprawka+).

Aby jednak sympatycy PiS nie poczuli się zbyt dobrze, należy podkreślić, że to właśnie wspomniane programy socjalne obecnie są głównym sprawcą deficytu budżetowego, a przez to wpływają na poziom długu, który zamiast spadać – niestety nadal rośnie.

Dlaczego niektóre dzienne ptaki śpiewają również w nocy?

Data: 31.10.2019 12:41

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura #ptaki

Słowik szary, rokitniczka, łozówka, potrzos czy pokląskwa – to tylko niektóre dzienne ptaki, które śpiewają również w nocy. Dlaczego są aktywne po zmroku? To nadal zagadka, którą spróbuje rozwiązać badaczka z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Kinga Kułaga.

Dlaczego niektóre dzienne ptaki śpiewają również w nocy?

Pierwsze wzmianki o nocnej aktywności dziennych ptaków pojawiły się w literaturze dopiero w XIX wieku. Doniesienia te były oparte na pojedynczych, zazwyczaj przypadkowych obserwacjach ptaków po zmierzchu u zaledwie kilku gatunków ptaków.

"Zagadnienie to wciąż nie jest dobrze poznane" – opowiada w rozmowie z PAP studenta Wydziału Biologii UAM w Poznaniu Kinga Kułaga, która na badanie tego fenomenu otrzymała w tym roku od resortu nauki Diamentowy Grant.

"W ramach mojego projektu dokonam szczegółowej oceny nocnej aktywności głosowej dziennych ptaków, występujących na terenie Polski w różnych siedliskach" – zapowiada biolog.

Kułaga mówi, że współczesne publikacje o dziennych ptakach śpiewających w nocy dotyczą głównie gatunków północnoamerykańskich. Dotychczasowe badania przeprowadzone na terenie Europy jako powód tej aktywności wskazują przeważnie zanieczyszczenie światłem, spowodowane przez człowieka. Mowa tu m.in. o ulicznych latarniach czy reflektorach podświetlających budynki. Analizy te dotyczyły jednak tylko pojedynczych gatunków.

Ze wstępnych badań poznańskiej biolog, przeprowadzonych na obszarze Doliny Górnego Nurca (Podlaskie) wynika, że ptaki z około 25 proc. gatunków wydających głosy – czyli wokalizujących (w tym śpiewających) – robią to również w nocy. Są to między innymi słowik szary, kukułka, świerszczak, rokitniczka czy pokląskwa.

"Dolina Górnego Nurca to teren zmeliorowanych łąk torfowych, rozpościerających się wzdłuż rzeki Nurzec, czyli miejsce dość odległe od antropogenicznego zanieczyszczenia światłem" – opowiada Kułaga. Dlatego, jak sugeruje, należy doszukiwać się innych przyczyn tego zjawiska w miejscu, w którym głównym nocnym źródłem światła jest Księżyc.

Do dalszych badań poznańska biolog zastosuje automatyczne rejestratory dźwięku i skupi się wyłącznie na gatunkach śpiewających. W okresie lęgowym ptaków zostaną one rozwieszone na drzewach, w 60 punktach na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz Doliny Górnego Nurca. Będą to obszary leśne i tereny otwarte. Dodatkowo w każdym z punktów umieszczony zostanie rejestrator natężenia światła.

"Uzyskane w ten sposób dane mogą być kluczowe w zrozumieniu np. doboru płciowego u ptaków śpiewających. Przetestuję też kilka hipotez tłumaczących przypuszczalne funkcję nocnego śpiewu" – dodaje.

Kułaga wykorzysta w swoich badaniach również… playback. Nagrane nocne śpiewy ptaków mają być odtworzone z głośników innym ptakom. Następnie biolog będzie obserwować ich reakcję na podstawie nagrań z fotopułapek.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Data: 31.10.2019 12:38

Autor: ziemianin

physiology.org

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #sport #zdrowie #nauka #zywnosc #badania

wymagany angielski

Puree z kartofli wspomaga sportowców podczas długotrwałego wysiłku równie skutecznie, co żele energetyczne – informuje „Journal of Applied Physiology”.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Wcześniejsze badania (oraz codzienna praktyka) wykazały, że spożywanie skoncentrowanych żelów węglowodanowych podczas długotrwałych ćwiczeń fizycznych poprawia zdolność sportowców do wysiłku.

Nicholas Burd, profesor kinezjologii z University of Illinois (USA) postawił sobie za cel znalezienie alternatywnych źródeł sportowej energii. Oprócz monotonnie słodkiego smaku, żelom przypisuje się także winę za częstsze występowanie próchnicy wśród sportowców. Zdaniem profesora ziemniaki są obiecującą alternatywą, ponieważ stanowią tanie, bogate w składniki odżywcze i pełnowartościowe źródło węglowodanów, a ich smak jest na dłuższą metę przyjemniejszy niż przesłodzonych żelów.

W badaniu wzięło udział 12 zdrowych, trenujących od lat osób, które przejeżdżały na swoich rowerach średnio 267 kilometrów tygodniowo. Aby zakwalifikować się do prób, kolarze musieli osiągnąć określony próg sprawności aerobowej, ukończyć 120-minutową jazdę, a następnie jazdę na czas.

Uczestnicy zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup: podczas eksperymentów: spożywali samą wodę, dostępny w handlu żel węglowodanowy lub równoważną ilość węglowodanów uzyskanych z ziemniaków.

Naukowcy znormalizowali to, co 12 rowerzystów zjadało przez 24 godziny, po czym powtórzyli 120-minutową jazdę na rowerze i jazdę na czas (zaprojektowane tak, aby odzwierciedlać typowe warunki podczas wyścigu). W czasie wysiłku mierzony był poziom glukozy we krwi uczestników, temperatura wnętrza ich ciała, intensywność ćwiczeń, opróżnianie żołądka i objawy ze strony przewodu pokarmowego. Zmierzono także stężenie mleczanu (markera metabolicznego intensywnych ćwiczeń fizycznych) we krwi uczestników.

Podczas eksperymentów nie stwierdzono różnic pomiędzy wydajnością rowerzystów, którzy spożywali ziemniaki oraz żele węglowodanowe w zalecanych ilościach (około 60 gramów na godzinę). Obie grupy odnotowały znaczny wzrost wydajności, którego nie osiągnęły osoby spożywające tylko wodę. Stężenia glukozy w osoczu wzrosły podobnie u osób spożywających ziemniaki i żele. Ich tętno wzrosło o podobną wartość w porównaniu z rowerzystami dostającymi tylko wodę. Byli także szybsi podczas jazdy na czas.

Zarazem jednak spożywający ziemniaki doświadczyli znacznie więcej wzdęć i objawów bólowych ze strony przewodu pokarmowego niż inne grupy. Zdaniem Burda może to wynikać z większej objętości ziemniaków potrzebnych, aby dostarczyć tyle glukozy, co żele. Jednak objawy ze strony układu pokarmowego były przeciętnie mniej nasilone niż obserwowane podczas wcześniejszych badań, co wskazuje, że obie wersje były dobrze tolerowane przez większość rowerzystów, a to oznacza, że ziemniaki mogą być alternatywą dla żelów.

Rzecznik TSUE: Polska, Czechy i Węgry złamały prawo UE odmawiając relokacji "uchodźców"

Data: 31.10.2019 12:24

Autor: kisiel

dorzeczy.pl

Rzecznik Trybunału Sprawiedliwości Eleanor Sharpston wydała opinię ws. odmowy udziału w programie tzw. relokacji uchodźców.

Jak czytamy na stronie TSUE, Sharpston zaproponowała Trybunałowi, aby orzekł, że odmawiając zastosowania tymczasowego i ograniczonego w czasie mechanizmu obowiązkowej relokacji osób ubiegających się o ochronę międzynarodową, Polska, Węgry i Republika Czeska uchybiły zobowiązaniom, które na nich ciążą na mocy prawa Unii.

#polityka #uchodzcy #imigranci #polska #newsy

Akumulator można naładować w 10 minut i przejechać ponad 300 kilometrów

Data: 31.10.2019 12:18

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #nauka #akumulator #samochodelektryczny #ladowanie

Jedną z głównych przeszkód stojących na drodze ku upowszechnieniu się samochodów elektrycznych jest długi czas ładowania akumulatorów. Niewykluczone jednak, że już wkrótce możliwe będzie pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 10 minut. Takie pojedyncze ładowanie pozwoli na przejechanie 320–480 kilometrów.

Akumulator można naładować w 10 minut i przejechać ponad 300 kilometrów

Wykazaliśmy, że możliwe jest załadowanie w 10 minut akumulatora zapewniającego energię na 200–300 mil podróży, mówi profesor Chao-Yang Wang, dyrektor Electrochemical Engine Center na Pennsylvania State University. Żywotność takiego akumulatora wynosi 2500 cykli ładowania-rozładowania, co pozwala na przejechanie około pół miliona mil.

Już obecnie można szybko ładować akumulatory litowo-jonowe, jednak znacząco skraca to ich żywotność, gdyż na anodzie osadza się metaliczny lit. Nie dość, że prowadzi on do spadku pojemności akumulatora, może też spowodować jego awarię. Im akumulator jest starszy, tym łatwiej dochodzi do tego niekorzystnego procesu. Wiadomo też, że jeśli akumulator zostanie podgrzany podczas ładowania, to nie dochodzi do osadzania się litu. Jednak samo podgrzewanie również skraca żywotność urządzenia.

Wang i jego zespół przeprowadzili eksperymenty, podczas których zauważyli, że jeśli akumulator zostanie podgrzany do temperatury do 60 stopni Celsjusza na nie dłużej niż 10 minut, a następnie szybko schłodzi się do temperatury pokojowej, to można go szybko naładować, zapobiec osadzaniu się litu i nie wpływa to negatywnie na jego żywotność.

Obecnie uważa się, że podgrzanie akumulatora do 60 stopni Celsjusza nie powinno mieć miejsca, gdyż znacząco skraca to jego żywotność, mówi Wang. Uczony wraz z zespołem przeprowadzili serię eksperymentów, podczas których do elektrod komercyjnie dostępnych akumulatorów dodano folię aluminiową o grubości liczonej w mikronach. Pozwoliła ona na podgrzanie elektrod w ciągu zaledwie 30 sekund. Następnie uczeni testowali zmodyfikowane akumulatory, ładując je po podgrzaniu do 40, 49 i 60 stopni C. Ich wydajność porównano z akumulatorem testowym, pracującym w temperaturze 20 stopni.

Okazało się, że przy temperaturze 20 stopni Celsjusza już po 60 cyklach ładowania-rozładowania pojawiły się problemy, które znacząco zmniejszyły wydajność. Tymczasem gdy elektrody podgrzano do 60 stopni Celsjusza akumulatory bez większych problemów wytrzymały 2500 cykli ładowania-rozładowania.

Ważne było też szybkie schłodzenie akumulatora. Wang twierdzi, że można do tego wykorzystać system chłodzący pojazdu, tym bardziej, że olbrzymią różnicę robi już schłodzenie z 60 do niecałych 24 stopni Celsjusza.

Uczeni chcą kontynuować swoje badania i mają nadzieję, że opracują technologię pozwalającą na pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 5 minut.

Szczegóły badań opublikowano w piśmie {Joule](https://www.cell.com/joule/fulltext/S2542-4351(19)30481-7).

„Rozstrzelać Polaków” – historia, która wstrząsa

Data: 31.10.2019 10:44

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #polska #rosja #mordnapolakach

Film dokumentalny pełen faktów i emocji pt. ”Rozstrzelać Polaków” o Operacji AntyPolskiej NKWD 1937-38. Autorzy reżyser Mirosław Majeran i dr. Tomasz Sommer

Dokument przedstawia jedną z niewielu białych plam w historii polskiego narodu, a mianowicie systemowego wymordowania przez Stalina, pod koniec lat 30 XX w., ponad 100 tys. Polaków zamieszkujących Związek Sowiecki.

Film dokumentalny opiera się na podstawie badań naukowych dra Tomasza Sommera, który w swojej książce pt. „Operacja antypolska NKWD 1937-1938” dotarł do archiwów sowieckich dokumentujących ludobójstwo komunistów na Polakach

IPNtvPL – Rozstrzelać Polaków – film dokumentalny – reż. Mirosław Majeran

Dramat tygrysów. Zwierzęta dotarły już do Poznania. W jednej skrzyni "brak oznak życia"

Data: 31.10.2019 09:45

Autor: dj_universe

wiadomosci.wp.pl

Ciężarówka z tygrysami w klatkach, która utknęła kilka dni temu na polsko-białoruskiej granicy, dotarła w nocy do Poznania. Udało się z niej zdjąć jedynie cztery klatki. Pracownicy ogrodu musieli przerwać operację rozładunku, z powodu agresji jednego ze zwierząt. Stan zwierząt jest fatalny. Z jednej ze skrzyń nie docierają żadne odgłosy.

#zwierzeta #natura #poznan #tygrys

Przegląd Sportowy - Kubica i ultrasi

Data: 31.10.2019 09:42

Autor: ziemianin

tiny.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #motosport #robertkubica #kubica #rk88 #tvpsport

Zupełnie tego nie rozumiem. Nie rozumiem, jak historia tak niesamowicie inspirująca może się stać źródłem tylu złych emocji. Jak wsparcie zamienia się w fanatyzm. Jak szybko przestaje się szanować kogokolwiek, kto ma inne zdanie. I jak łatwo również zapomnieć, że z trybun machać powinno się flagą, a nie wyciągniętymi środkowymi palcami – pisze w swoim felietonie Sebastian Parfjanowicz.

Przegląd Sportowy – Kubica i ultrasi

Sebastian Parfjanowicz w swoim najnowszym felietonie pisze o formule 1 i jej kibicach

– Osiem kółek przed końcem Kubica dostał polecenie zjechania do alei serwisowej z powodu ulatującego z jednego z kół powietrza. A ponieważ był w tym momencie przed Russellem, to kilka sekund wystarczyło, by zapadł wyrok. Spisek. Sabotaż. Kolejne nieczyste zagranie Claire Williams – pisze nasz felietonista

– Przypomina mi się czas, w którym armia wyznawców Adama Małysza rzucała czym popadnie w Svena Hannawalda, tylko dlatego że polskiego skoczka zdarzało mu się regularnie pokonywać i jeszcze radości z tego powodu nie krył – dodaje dziennikarz

Meksyk. Robert Kubica jedzie tu pierwszy raz i jedzie świetnie. Moim zdaniem najlepiej w sezonie, może tylko porównywalnie z wyścigiem w Monako. George Russell przyzna potem, że miał szybszy bolid, ale nie był w stanie Polaka wyprzedzić. Ba, sam został wyprowadzony w pole przy pierwszej możliwej okazji. Wyścigowe doświadczenie Kubicy jest ogromne i to widać za każdym razem, gdy ścigać się faktycznie może. Czyli na startach i w tych innych, nielicznych chwilach kontaktu z rywalami. W Meksyku momenty wreszcie były. Był też jednak pech, inny nieodłączny towarzysz tego sportu. Osiem kółek przed końcem Kubica dostał polecenie zjechania do alei serwisowej z powodu ulatującego z jednego z kół powietrza. A ponieważ był w tym momencie przed Russellem, to kilka sekund wystarczyło, by zapadł wyrok. Spisek. Sabotaż. Kolejne nieczyste zagranie Claire Williams. Oszuści, ludzie bez honoru, piiip.

Nie pisali tego wyłącznie „fani”. W podobnym tonie (!) wypowiadali się też dziennikarze. Autorytety – to słowo bez cienia ironii – polskiego świata motoryzacji. Ludzie, którzy na tym sporcie naprawdę się znają i dlatego kibice w ich słowa wierzą, lajkują, podają dalej – i tak lepią się do siebie te złe emocje i pędzi ta kula śniegowa.

30 minut później przed kamerami staje Kubica i mówi: „Tak, mieliśmy kapcia”. Ale to już nie jest argument. Co innego ma powiedzieć, zespół na pewno kazał. W komunikat Williamsa tym bardziej „ultrasi” nie uwierzą. Nawet nie ma sensu go cytować. No to trafia w końcu do mediów oficjalny przekaz dostawcy ogumienia: „W oponie z bolidu Roberta Kubicy było rozcięcie, spowodowane kawałkiem włókna węglowego”. Podasz dalej na swoim koncie twitterowym, to spotka cię koncert bluzgów. Nie znasz się, nie rozumiesz, ile razy byłeś na wyścigu, że śmiesz takie herezje głosić, nie wierzysz chyba, że powietrze naprawdę uchodziło… A jeśli nawet uchodziło, to wolno, Robert i tak by do mety dojechał. Przed Russellem, a to przecież najważniejsze. Eksperci, którzy tę kulę złych emocji wcześniej ulepili, teraz rzecz jasna milczą. Oto odpowiedzialność za słowo. Nikt nie sprostuje, nikt nie spróbuje ugasić pożaru. Niech się pali, przecież Williams tak czy owak na to zasłużył.

Walkę o przedostatnie miejsce zamieniliśmy w sprawę życia i śmierci. Dosłownie, bo przecież Robert do mety na tym kapciu albo by faktycznie dojechał, albo skończył w bandzie z rozerwaną oponą. W sezonie, w którym światem wstrząsnął śmiertelny wypadek Antoine’a Huberta w Formule 2, w którym o bezpieczeństwie znów mówi się bardzo dużo, wielu fanów Kubicy chciało, by ten zasuwał do mety z dziurawą oponą. Nieczęsto się o tym pisze, w ostatnich miesiącach chyba tylko Filip Kapica z Eleven Sports miał odwagę stanowczo zabrać głos i powiedzieć to samo, co i ja w tym momencie chcę powiedzieć: to zabrnęło stanowczo za daleko. Kubica ma dziesiątki tysięcy fenomenalnych kibiców, których zazdroszczą mu na torach całego świata, ma też niestety silną armię fanatyków, którzy w ostatecznym rachunku bardziej mu szkodzą niż pomagają.

Wielu zagranicznych dziennikarzy o Polaku wypowiadać się przed kamerą nie chce. Już nie. Bo wystarczyło jedno niewłaściwe zdanie i też wylało się na nich w mediach społecznościowych morze „czułych” słów. Jackie Stewart, Nico Rosberg, Jacques Villeneuve, Mika Häkkinen – ze wszystkimi w tym sezonie miałem przyjemność rozmawiać i każdy wyraził dla Kubicy wielki podziw, podpierając go jednak uwagą, że czas pokaże, czy ten powrót będzie w pełni udany. Bo na razie nie jest. Oczywiście zostali nazwani pseudoekspertami, choć wspólnie zdobyli siedem tytułów mistrza świata. Są na każdym wyścigu, obserwują rywalizację z bliska, ale… guzik wiedzą.

Od osoby zaangażowanej w negocjacje w sprawie przyszłości Kubicy w Formule 1 usłyszałem, że temat szowinizmu polskich fanów pojawił się podczas rozmów na wysokim szczeblu. Jeden z zespołów wyraźnie zasugerował, że obawia się o atmosferę w ekipie. Obawia się niezdrowej presji, którą zaczną wywierać kibice Roberta na podstawowych kierowców, wiedząc, że Kubica jest tym trzecim. Przykładów nie trzeba było szukać daleko. George Russell wyraźnie powiedział, jak trudno czyta się komentarze znacznej części polskich fanów.

Przypomina mi się czas, w którym armia wyznawców Adama Małysza rzucała czym popadnie w Svena Hannawalda, tylko dlatego że polskiego skoczka zdarzało mu się regularnie pokonywać i jeszcze radości z tego powodu nie krył. Mam wrażenie, że to była podobna sytuacja, co akurat powinno dawać nadzieję. Bo wtedy Adam nie wahał się powiedzieć i kibicom, i dziennikarzom: Stop, tak dalej być nie może. To nie wróg, to tylko znakomity rywal.

Od tego czasu Sven był w Polsce fetowany jak swój i wszyscy na tym zyskali. Kubica to podobny kaliber idola. Prawdziwi kibice byli z nim w najtrudniejszych chwilach i pomogli napisać jedną z piękniejszych historii w dziejach sportu. Nie psujmy jej. Nie warto.

Źródło: Przegląd Sportowy

Autor: Sebastian Parfjanowicz Dziennikarz TVP Sport

Zbigniew Stonoga: "PiS to Hitler"

Data: 31.10.2019 07:49

Autor: kisiel

nczas.com

– (…) przez Wasze palce przelatują najistotniejsze informacje na temat pisowskiego łajna. Jeżeli bowiem przez miesiąc nie przebiła się informacja nt. Witolda Ziobry (organizatora zaplecza finansowego PiS)i opiewającego na 500.000.000 euro przelewu, to można pokusić się o wniosek, że polskie społeczeństwo jest niewydolne społecznie – ocenił Stonoga.

[…]

– Zrozumcie to ludziska-pis to Hitler, Hitler to zagłada Narodu i jego tożsamości – zakończył swój wpis Zbigniew Stonoga.

#polityka #polska #pis #newsy #newsyzkraju

Deklaracja zgodności Idei Lurker.pl z założeniami- to oszustwo nie tak miało być.

Data: 31.10.2019 02:57

Autor: Widar

youtube.com

@Wilec, Strims. Następcy- i Lurker teraz poopełnili i popełniają zasadniczy błąd- zamiast ustawić bezstronną maszynę bota/boty- których działanie się potem będzie dyskutować i poprawiać- to wprowadzacie ten sam bład- modów.

Gdzie się skończył i na czym Strims, przez co się skończy Wypok, tam Lurker powinien być inny- to przyszłość i wizja, oddajcie moderację w ręce bootów bezstronnych i demokracji bezpośredniej- dosyć moderowania- wróćmy do korzeni.

Modzi będą wtedy tylko interweniującymi "bogami" raz na jakiś czas potrzebnymi, ale z Mocą- ale tez tym chętniej wezmą udział i zrozumieją i będą odpoczywać udziałem- same korzyści.

#lurker #spolecznosc #muzyka

https://www.youtube.com/watch?v=4Prc1UfuokY

Uwaga! Naukowy Bełkot - Trasa wykładowa - czyli film, którego nie będzie

Data: 30.10.2019 22:38

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #wyklady #spotkania #unb #dawidmysliwiec #edukacja

Uwaga! Naukowy Bełkot – Trasa wykładowa – czyli film, którego nie będzie

(16.11) Łódź

(16.11) Warszawa

(17.11) Płock

(18.11) Toruń

(23.11) Wrocław

(23.11) Katowice

(24.11) Kraków

(25.11) Lublin

(29.11) Olsztyn

(30.11) Gdańsk

(30.11) Gdynia

(1.12) Słupsk

(2.12) Warszawa

WhatsApp użyty do instalowania Pegasusa ostrzega 1400 użytkowników

Data: 30.10.2019 22:31

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bezpieczenstwoit #zaufanatrzeciastrona #whatsapp

Aby zainstalować Pegasusa, atakujący musi przejąć kontrolę nad telefonem. W połowie 2019 jednym ze sposobów był atak na błąd w WhatsAppie. To nie spodobało się firmie, która pozwała sprawców infekcji i ostrzegła ofiary.

WhatsApp użyty do instalowania Pegasusa ostrzega 1400 użytkowników

W maju 2019 r. twórcy WhatsAppa zorientowali się, że ich aplikacja jest wykorzystywana do rozsyłania złośliwego oprogramowania na urządzenia mobilne użytkowników. Wystarczyło mieć aplikację i nie odebrać połączenia z dziwnego numeru. WhatsAppa szybko zaktualizowano, co miało zagwarantować użytkownikom bezpieczeństwo.

Dzisiaj dowiedzieliśmy się o drugim etapie reakcji właściciela WhatsAppa – rozesłał ostrzeżenie o ataku do ok. 1400 użytkowników, którzy mogli paść ofiarami włamania oraz pozwał firmę stojącą za Pegasusem, czyli NSO.

Kto z was dostał ostrzeżenie od WhatsAppa?

WhatsApp "sent a special WhatsApp message to approximately 1,400 users" to notify them that they were targeted by NSO Group's "missed call" phone hack: https://t.co/zWpyVuAc4Z

— Bill Marczak (@billmarczak) October 29, 2019

Podsłuchiwani w Polsce

Już we wrześniu 2018 r. pisaliśmy, że oprogramowanie szpiegowskie Pegasus zostało wykryte w Polsce i jest tu wykorzystywane do śledzenia wybranych osób. Wtedy nie było jeszcze jasne, kto może stać za tymi działaniami. Opisywaliśmy, że Europą jest prawdopodobnie zainteresowanych pięciu operatorów Pegasusa, w tym polski, lokalny operator “ORZELBIALY”, który działa już na pewno od listopada 2017 r. Chwilę później pojawiły się jednak podejrzenia, że najprawdopodobniej Pegasusa kupiło CBA.

TVN24 odnalazł fakturę z dokumentacji analizowanej przez Najwyższą Izbę Kontroli, która badała zasadność finansowania CBA z Funduszu Pomocy Poszkodowanym i Pomocy Postpenitencjarnej. Wystawcą faktury była prywatna, polska firma informatyczna, odpowiadająca za spolszczenie, wdrożenie i szkolenia. Było kilka konkretnych poszlak wskazujących, że faktycznym odbiorcą programu było CBA.

Konkretów jednak nie doczekaliśmy się do dziś, a przecież na świecie przykładów szpiegowania w ten sposób było sporo i były powiązane z tym skandale, naruszenia praw człowieka, a nawet ofiary śmiertelne.

NSO Group

W lutym agencje podały informację, że izraelska firma NSO Group, zajmująca się inwigilacją cybernetyczną, odkupiła od dotychczasowych udziałowców, firmy Francisco Partners, 65-proc. pakiet większościowy za miliard dolarów. Drugim udziałowcem stała się europejska firma Novalpina Capital*. NSO Group, mimo pewnych kłopotów z kredytowaniem, mogła sobie na to pozwolić, bo w 2018 r. uzyskała przychód w wysokości 250 mln dolarów.

NSO jest twórcą Pegasusa, aplikacji szpiegowskiej umożliwiającej zdalną inwigilację ściśle wskazanych celów. Szczególnie głośno o przedsięwzięciu Shaleva Hulio i Omri Lavie zrobiło się w 2017 r., kiedy to wyszło na jaw, że rząd meksykański wykorzystał Pegasusa, aby inwigilować kilku naukowców zajmujących się kwestiami zdrowia publicznego (w tym zdrowia dzieci).

pozostała treść na stronie źródła