#zabytki - Zabytkowy most zostanie wysadzony dla Amerykanów

Data: 29.07.2020 21:30

Autor: ziemianin

rynek-kolejowy.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zabytki #mosty #film #kolej #kultura #Polska #rzadmateuszamorawieckiego #stanyzjednoczone #usa #zabytki

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydaje się nieszczególnie przejmować obowiązkami, które powinny wnikać z drugiego członu jego nazwy. Wiceminister Paweł Lewandowski z rozbrajającą szczerością zapowiada więc, że wysadzona zostanie część 111-letniego mostu w Pilchowicach, mającego zostać wpisanym do rejestru zabytków. Tego życzy sobie bowiem amerykańskie studio filmowe.

#zabytki – Zabytkowy most zostanie wysadzony dla Amerykanów

Pod koniec marca branżowy miesięcznik „Rynek Kolejowy” poinformował opinię publiczną o planach filmowców. Magazyn twierdził, że ekipa filmowa jednego z amerykańskich producentów chciała zrealizować scenę do swojego filmu na moście w Pilchowicach. A dokładniej rzecz biorąc chciała wysadzić 111-letni zabytek. Informacjom tym zaprzeczała wówczas zarządzająca nim spółka Polskie Koleje Państwowe – Polskie Linie Kolejowe.

Okazuje się jednak, że w błąd opinię publiczną wprowadził nie wspomniany miesięcznik, ale kontrolowana przez Skarb Państwa spółka. Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego we wczorajszym wywiadzie dla Wirtualnej Polski potwierdził, że wciąż istnieją plany wysadzenia zabytkowego mostu. Z tego powodu Lewandowski bagatelizuje wagę obiektu wybudowanego w 1909 roku.

„Ja bym się nie fiksował, że to jest zabytek. Nie każda stara rzecz jest zabytkiem. Wyraźnie jest napisane w ustawie, że zabytkiem jest tylko to, co ma wartość społeczną, artystyczną bądź naukową. W sztuce i kulturze ta wartość powstaje tylko wtedy, jeśli jest relacja między obiektem kultury a człowiekiem. Jeśli więc obiekt jest nieużytkowany, niedostępny, to nie ma takiej wartości. Więc to nie jest zabytek” – bredzi wiceminister.

Lewandowski zaznacza, że filmowcy zniszczą „tylko” część mostu. Jednocześnie urzędnik podległy ministrowi Piotrowi Glińskiemu daje dosyć mgliste gwarancje amerykańskiej partycypacji w obudowie obiektu, a nawet rzeczywistej promocji Polski przez produkcję reżysera siódmej części ”Mission: Impossible” z Tomem Cruise’em w roli głównej. To nie przeszkadza wiceministrowi zapowiadać możliwe zablokowanie wpisania mostu do rejestru zabytków.

Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Data: 25.11.2019 13:36

Autor: ziemianin

archaeologyinbulgaria.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zabytki #archeologia #moneta #Sozopol #bulgaria #ApolloniaPontyjska #zloto #srebro

W Morzu Czarnym u wybrzeży miasta Sozopol nurek znalazł monetę liczącą sobie co najmniej 2650 lat. Może to być najstarsza moneta pochodząca z Bułgarii i jedna z najstarszych na świecie.

Bułgarski nurek-amator Vladimir Penchev znalazł jedną z najstarszych monet na świecie

Wykonana z elektrum, czyli stopu złota i srebra, moneta powstała w Lidii w VII wieku przed Chrystusem. Jak poinformowało bułgarskie Narodowe Muzeum Historii, monetę znaleziono na głębokości 1 metra na plaży w Sozopolu. W VII wieku przed naszą erą greccy koloniści z Miletu założyli tutaj miasto Antheia, które bardzo szybko zmieniło nazwę na Apollonia Pontyjska. Później, w pierwszym wieku naszej ery stało się znane jako Sozopolis.

Władimir Penczew, numizmatyk z Muzeum Narodowego, mówi, że znaleziona właśnie moneta może być najstarszą znaną z ternu Bułgarii. Jako, że monety wynaleziono w Lidii, starożytnym królestwie obejmującym tereny dzisiejszej zachodniej Turcji, niewykluczone, iż mamy tutaj do czynienia z jedną z najstarszych monet na świecie.

Moneta waży 0,63 grama i ma wartość 1/24 statera, głównej jednostki monetarnej starożytnej Grecji. Jej odkrywcą jest Dimitar Kutsew, nurek-amator, który od 25 lat poszukuje w Morzu Czarnym zabytków i wszystko, co znajdzie, przekazuje Muzeum Narodowemu. Tym razem dokonał naprawdę wyjątkowego odkrycia. Nigdy wcześniej na terenie Bułgarii nie znaleziono lidyjskiej monety.

Jednak sama obecność tej monety w Apollonii Pontyjskiej nie jest zaskoczeniem. Milet, skąd pochodzili założyciele miasta, również znajdował się na terenie dzisiejszej zachodniej Turcji, prowadził nawet wojnę z państwem lidyjskim, które próbowało go podbić. Nie dziwi więc, że koloniści z Miletu mieli przy sobie lidyjskie monety. Losy Miletu, najpotężniejszego i najbogatszego w tym czasie greckiego państwa-miasta, były silnie związane z Lidią. W VI wieku przed naszą erą Persowie pod wodzą Cyrusa podbili rządzoną przez Krezusa Lidię, a ich wojskom nie oparł się też Milet.

Wart nawet 6 mln EUR za unikatowy obraz który latami wisiał nad kuchnią starszej pani

Data: 26.09.2019 18:23

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #francja #zabytki #malarstwo #ikona #sztuka #Cimabue #obraz #dyptyk

W kuchni dziewięćdziesięciokilkulatki z Compiègne w północnej Francji odkryto warte nawet 6 mln euro dzieło Cimabue, włoskiego malarza żyjącego i tworzącego w XIII w. Nie wiadomo, kiedy i jak obraz trafił w ręce rodziny. Przez lata wszyscy sądzili, że to zwykła ikona.

Wart nawet 6 mln EUR za unikatowy obraz który latami wisiał nad kuchnią starszej pani

Mimo że obraz wisiał wiele lat nad płytą grzejną, jego stan jest dobry. W czerwcu br., gdy staruszka zdecydowała się sprzedać dom i wyprowadzić, skontaktowano się z domem aukcyjnym Acteon w Senils, by fachowiec przejrzał dobytek i stwierdził, czy są tu jakieś wartościowe przedmioty.

Philomène Wolf podkreśla, że dostrzegła obraz od razu po wejściu. Rzadko widuje się rzeczy tej jakości. Natychmiast pomyślałam, że to obraz reprezentujący włoski prymitywizm. Nie wyobrażałam sobie jednak, że to Cimabue.

Wolf, która pracuje w domu aukcyjnym dopiero od zeszłego roku, zasugerowała, by 90-latka przekazała mierzący 25,8x20,3 cm obraz do analizy w specjalistycznym laboratorium. Wg niej, dzieło mogło się sprzedać za 300-400 tys. EUR. Eksperci z Paryża orzekli jednak, że obraz jest wart miliony. Eric Turquin, który badał i wyceniał dzieło, podkreśla, że nie ma wątpliwości, że wyszło ono spod tej samej ręki, co inne znane obrazy Cimabue. Obraz z kuchni starszej pani ma być zlicytowany przez Acteon 27 października.

Ogółem sprzedano ok. 100 obiektów z domu staruszki. Uzyskano za nie ok. 6 tys. euro. Reszta mebli i ozdób trafiła na wysypisko.

Cimabue, właściwie Cenni di Pepo, był pionierem włoskiego renesansu. Przypisano mu tylko 11 dzieł namalowanych na drewnie (żadne z nich nie było sygnowane). Wydaje się, że scena z pasji – naigrywanie (Cristo deriso) – stanowiła część dużego dyptyku datowanego na 1280 r. Ukazywał on mękę i ukrzyżowanie Chrystusa i składał się z 8 scen. Dwa inne zidentyfikowane panele – Maestà con due angeli oraz La Flagellazione – znajdują się, odpowiednio, w National Gallery w Londynie i Frick Collection na Manhattanie w Nowym Jorku.

Cimabue działał we Florencji, Asyżu, Pizie oraz Rzymie. Jego dzieła miały wyłącznie religijny charakter. Był nauczycielem Giotta.

Data: 14.08.2019 15:48

Autor: ziemianin

#ciekawostki #podroze #Indonezja #fotografia #earthpornpics #zabytki #tapeta #wallpaper

Płaskowyż Dieng ma kilka kompleksów świątyń. Jednym z nich jest kompleks Gatotkaca, składający się z 5 wspaniałych świątyń. Porozmawiajmy o jednej z tych struktur. To Setyaki – hipnotyzująca świątynia z otwartym dachem. W przeciwieństwie do innych świątyń, zapewnia turystom możliwość zajrzenia do wnętrza budynku z góry. Według miejscowych budowla ta była niegdyś miejscem zamieszkania lub odpoczynku, z którego korzystali tubylcy. Dzięki tym wyjątkowym cechom świątyni. Setyaki stało się główną budowlą do odwiedzenia na płaskowyżu Dieng.

Niektóre kamienie są rozrzucone na terenie, co sugeruje, że samorząd nie dokonał remontu. Mimo tego warunku wciąż ma urzekający urok, którego nikt nie może zaprzeczyć. Nazwa oznacza nawet coś wyjątkowego, czyli jPłaskowyż Dieng ma kilka kompleksów świątyń. Jednym z nich jest kompleks Gatotkaca, składający się z 5 wspaniałych świątyń. Porozmawiajmy o jednej z tych struktur. To Setyaki – hipnotyzująca świątynia z otwartym dachem. W przeciwieństwie do innych świątyń, zapewnia turystom możliwość zajrzenia do wnętrza budynku z góry. Według miejscowych budowla ta była niegdyś miejscem zamieszkania lub odpoczynku, z którego korzystali tubylcy. Dzięki tym wyjątkowym cechom świątyni. Setyaki stało się główną budowlą do odwiedzenia na płaskowyżu Dieng.

Niektóre kamienie są rozrzucone na terenie, co sugeruje, że samorząd nie dokonał remontu. Mimo tego warunku wciąż ma urzekający urok, którego nikt nie może zaprzeczyć. Nazwa oznacza nawet coś wyjątkowego, czyli jedną z postaci w historii marionetek cieni – Setyaki. To imię potężnego i inteligentnego bohatera, który kocha alkohol! Ten zwyczaj, picie alkoholu, doprowadził go nawet do śmierci podczas Wojny Gada. Znając odwagę i osobliwość tego legendarnego człowieka, miejscowi postanowili wykorzystać tę nazwę jako jedną ze świątyń zamieszkujących kompleks Gatotkaca.

Odkrywanie świątyni Setyaki

Fajnie jest spędzać wakacje w świątyni Setyaki. Jednym z powodów jest obecność lokalnej plantacji ziemniaków i sawanny, które można zobaczyć aż do miejsca. Oznacza to, że staje się interesującą formą trekkingu dla odwiedzających. Taka samotna świątynia ma nawet nieskazitelną scenerię, taką jak wzgórza i drzewa. To wyjaśnia, dlaczego zwiedzanie staje się zalecanym zajęciem na stronie. Nie ma nawet potrzeby wynajmowania lokalnego przewodnika, ponieważ droga do strony jest łatwa.

Data: 02.07.2019 12:56

Autor: kat_wi

Dziś wam pokażę pewien zabytek, który znajduję się w mojej małej wsi ;)

(Pierwszy raz piszę coś takiego więc wybaczcie jak coś będzie nie tak ;p )

W chwili obecnej pałac jest już ruiną. Wcześniej należał do PGR'u. Teraz jest to teren prywatny. Mimo, że zachowały sie praktycznie tylko mury i trochę dachu, pałac jest czestym miejscem spotkań, co jakiś czas przyjedzie ktoś go zwiedzic, a nawet młode pary mają tu sesje ślubne.

Pałac neoklasycystyczny. Budynek piętrowy, wzniesiony na planie prostokąta w dłuższej osi północ-południe, składający się z trzech brył o zróżnicowanej wysokości i 3-kondygnacyjnej, prostokątnej wieży od północy. W całości podpiwniczony, nakryty (był) dachami płaskimi. Fasada od wschodu, z wejściem osłoniętym szerokim arkadowym gankiem, dźwigającym balkon. W całym budynku pozarywane są stropy i podłogi, z wyjątkiem większej części podłogi parteru, która jeszcze się trzyma (2015).

Do pałacu należy również mały park (obecnie wszystko pozarastane) jak i mały stawik niedaleko za nim. (Zdjęcia w komentarzach)

Istnieje o nim również legenda, że w jednym z korytarzy zmarła mała dziewczynka i od tamtej pory pałac jest nawiedzony. ;)

Jeśli się spodoba to postaram się opisać tak niektóre opuszczone już miejsca, które znajdują się w mojej okolicy ;)

#zabytki #ruiny #opuszczone

Ruiny pałacu Karskich we Włostowie - spotkanie z właścicielem! (GALERIA)

Data: 04.06.2019 22:06

Autor: brotozaur

zwiadowcahistorii.pl

Odwiedzić ruiny pałacu to jedno, odwiedzić je i spotkać tam właściciela który może nam opowiedzieć o jego historii oraz ją pokazać… to zupełnie coś wyjątkowego. Wybudowany w sześć lat od 1854 do 1860 roku na zlecenie Stanisława Karskiego neorenesansowy „pałac Karskich”, według projektu H. Marconiego

#polska #zabytki #architektura #ciekawostki #historia #zwiadowcahistorii

Data: 31.05.2019 16:19

Autor: Starszyoborowy

USS Batfish zabytkowy okręt z czasów II wojny światowej stojący w parku w miejscowości Muskogee w wyniku powodzi ponownie znalazł się na wodzie. Jak się okazało jednostka utrzymuje dostateczną szczelność i nadal może pływać.

https://www.youtube.com/watch?v=u10hhJPLYHg

#zabytki #usa #powodz #okrety