Data: 26.08.2019 21:57

Autor: aborygo

Jestem sobie na jarmarku, na rekonstrukcji historycznej w pewnej mieścinie. Zajmuję się tym, co mi wychodzi najlepiej czyli biciem ludzi (w większości dzieci) za pomocą przyrządu marki Go-Now. Moje zajęcie jest męczące więc co jakiś czas salwuję się ucieczką i odpoczynkiem raz na trawie, raz przy kuchni, a raz na drewnianym podeście służącym do tańca (byleby zniknąć na chwilę z zasięgu dziecięcych oczu). Przysiadam się na wymieniony podest do dwóch motocyklistów i jakoś zaczęła się gadka.

– Nie gorąco panu w tym stroju?

– Nie, nie jest tak źle (tu wstaw dowolną odpowiedź rekona).

– Fajnie pan bije dzieci.

– S dziękuję. Fajna kurtka.

– No tak, to na motur.

I oczywiście temat zszedł na motury. Przyznałem się, że też jeżdżę i posypały się pytania: A na czym? A co za pojemność? Jak padła moja odpowiedź – Hondzina Rebel i szalone 125cm – została skwitowana prychnięciem.

– Prawdziwy motocykl to się liczy od 650cm.

– No…a prawdziwa masturbacja to tylko z żelem Durex. – Odparłem, niewiele myśląc.

Jeden z panów parsknął, drugi na chwilę zastygł i zamilkł, ale odeszli obaj.

#rekonstrukcja #motocykle #truestory

Data: 31.07.2019 23:40

Autor: shadow

kolezanka z pracy chciala, zebym jej pomogl przy przeprowadzce. bylo od chuja rzeczy do przenoszenia. zgodzilem sie. wynajela ekipe od przeprowadzek na 2h (na czas sie umawiala) przyjechaly dwie baby. kolezanka sie mnie pyta jak to wnosimy, no to ja mowie ze panie wnosza sofy, szafki, komode, lozko itp. a my bierzemy reszte w siatkach. panie nie mialy nic przeciwko, ale kolezanka z przekąsem mowi ze jestem swinia :p ale chyba za to im płacą, żeby te kanapy wnosiły co nie? troche sie posmialismy, ale panie bardzo sprawnie sobie poradziły, cale zlane potem ale nawet sie nie zająknęły, że ciężko. jestem pod wrażeniem :)

#rownouprawnienie #heheszki #truestory

Data: 24.07.2019 11:25

Autor: Ijon_Tichy

Oto historia rodzinna wujka Bronka, tego, który ocalał z rzezi wołyńskiej, cudem, bo ukrywając się na drzewie przez 2 dni, widział m.in. mord na swojej mamie (Ukraińcy odrąbali jej głowę siekierą, kiedyś tu o tym pisałem dość obszerny wpis).

Pod koniec lat 50 wujek mojej mamy Bronek poslubił Żydówkę bodajże w Biłgoraju. Przed kościołem stało grono Żydów z kamieniami, którzy chcieli zlinczować i ukamienować parę młodą, gdyż wg. Żydów hańbą, obrzydliwością i bluźnierstwem jest wchodzić żydówce w związek ze zwierzęciem, bydłem, gojem. Tym bardziej, że on był rolnikiem – co za hańba! Czy ktoś widział kiedyś Żyda uprawiającego rolę?

Policja eskortowała parę młodą i musieli przez jakiś czas się ukrywać i wyprowadzić się do innej miejscowości.

Zgodnie z zasadami tradycyjnego judaizmu małżeństwa mieszane są zabronione, a dzieci powstałe z takiego związku są stracone dla judaizmu (Deut. 7:3-4).

Talmud naucza, że na dzieci powstałe z nasienia goja należy patrzeć jak na zwierzęta, a na gospodarstwo goja, jak na zagrodę dla bydła.

Przykłady:

– Tosefta, Erubin VIII. „Na dom goja patrzcie jak na zagrodę dla bydła.”

– Baba Mecia 114,6. „Wycinajcie istoty ludzkie, gdyż narody świata nie są ludźmi, lecz zwierzętami.”

– [Ezekiel 34:31]: "Ty jesteś nazwany człowiekiem [Adamem] ale goj nie jest nazywany człowiekiem."

– Menahoth 43b 44a. "Żydowski mężczyzna jest zobowiązany by powiedzieć następującą modlitwę codziennie: „Dziękuję Bogu, że nie uczynił mnie gojem, kobietą albo niewolnikiem.”

– Rabin Yitzhak Ginsburg oświadczył, "Musimy uznać, że żydowska krew i krew goja nie jest tę samą rzeczą". (NY Times, czerwiec 6, 1989, p.5).

#truestory #historiarodzinna #syjonizm #talmud #zydzi #goje

Data: 05.06.2019 07:12

Autor: Ijon_Tichy

Kilka dni temu byłem we Wrocławiu i takie trzy sytuacje przeżyłem w ciągu trzygodzinnego oczekiwania w kebabie na dworcu głównym PKP. Opisane historie są autentyczne, choć może wydawać się dziwne, że w ciągu 3 godzin miałem takie akcje. Czułem się trochę jak w Gothic lub Baldurs Gate. A dlaczego? W opisywanych przeze mnie sytuacjach ważne jest to, że ich świadkami było po kilkanaście osób i nikt nie reagował.

Sytuacja 1)

Jadłem sobie frytki, twarza skierowany na wyjscie ze sklepu, około 1 metr od tego wyjścia. Za szybą, obok mnie był kosz na śmieci należacy do tego kebsa, równiez metr ode mnie. Wiem, że to mało atrakcyjne okoliczności do konsumowania frytek, ale hej! to dworzec PKP.

Do kosza na śmieci podszedł bezdomny, otworzył go i wyciągał jedna po drugiej resztki jedzenia, które od razu zjadał. Jego ręka była usmarowana resztkami kapusty i majonezu. Zebrało mnie na wymioty, rzadko mi sie to zdarza, jednak ten widok był wyjątkowo odrażający. Pani z obsługi powiedziała do bezdomnego: "Proszę stąd iść! Proszę to zostawić! Mówię coś do pana!" Bezdomny całkowicie ją ignorował, traktował jak powietrze i wyciągał kolejne łakome kąski ze śmietnika.

Wkurzyłem się nie na żarty, tym bardziej, że byłem nienażarty.

Podszedłem i wypaliłem dość ostrym tonem: "WYNOCHA STĄD!" Bezdomny dopiero teraz podniósł wzrok i powiedział z nieurywanym zaskoczeniem i nutą oburzenia: "człowieku, przecież ja chcę tylko zjeść!". A ja mu na to: "to ja próbuję zjeść, ale żygać mi się przez pana chce! WON MI STĄD!" Odwrócił się i odszedł dorzucając za siebie w moim kierunku jakieś "pie*dol się".

Sytuacja 2)

Do ekspedientki, z pominięciem całej kolejki jakichś 5 osób, podszedł facet (około 30 l), lekko podpity, ale w miarę trzeźwy i zaczął kłócić się z nią, że on już 10 minut czeka na zamówienie. Ekspedientka grzecznie tłumaczyła, że ma kolejkę zamówień i jego zamówienie będzie niedługo. On niepocieszony mówił, że "MA BYĆ TERAZ!" Ona na to, że jeszcze nie jest gotowe. On do niej coraz bardziej wulgarnie i agresywnie. Ona grzecznie, ale coraz bardziej ostrożnie. Ping-pong ping-pong, ping-pong…. I tak przez jakieś 2-3 minuty. Z każdym odbiciem piłeczki robi się coraz bardziej nieprzyjemnie, już agresywnie. Jakiś kmiotek sadzi się do kobiety i jej grozi! NOSZ KUR*** (Przypominam, że na wszystk patrzy kilkkanaście osób.)

W końcu gniew wezbrał we mnie do tego stopnia, że wstałem od stolika, również ominąłem całą kolejkę, klepnąłem agresywnego kmiotka po plecach i spokojnie acz stanowczo powiedziałem: "Każdy tutaj czeka grzecznie na swoją kolej, pan też, więc proszę iść na koniec kolejki!"

Na jego krzywym ryju wymalowane było zaskoczenie, które zapamiętam do końca życia (mam nadzieję, że długiego życia, zważywszy na takie "przygody") xD Usiadłem do stolika i zobaczyłem jak grzecznie odchodzi od ekspedientki.

Sytuacja 3)

W kebabie krąży dziwny (lekko nawiany) facet (około 50 l) i nawija coś a to po rosyjsku, a to po niemiecku, a już ci po angielsku a zaraz potem po nie wiem jakiemu, chyba języku swojego wymyślonego przyjaciela, bo jego zachowanie najbardziej wskazuje na to, że uciekł z zakładu psychiatrycznego. Nie jest niebezpieczny, ale męczy klientów, przeszkadza i nie reaguje na prośby ekspedientki i ludzi.

Trwało to już około 10 minut, gdy podszedłem do niego i grzecznie zapytałem po polsku: "dzień dobry skąd pan jest?" Powiedział tylko jedno "Jugoslavia!" W tym momencie przypomniał mi się Franek Dolas z "Jak rozpętalem II Wojne Światową" "krzyczący "VIVA Jugoslavia!" I tak też do niego powiedziałem. Przybił mi zółwika. Wywiązała się krótka rozmowa po angielsku (po polsku prawie nic nie rozumiał), bardzo chaotyczna rozmowa, na której końcu powiedziałem grzecznie: "I think it will be better if you go now. They can call the police because you bother customers and service" Czyli, że lepiej żeby już soboe poszedł, bo mogą wezwać policję, bo przeszkadza obsłudze i klientom.

Facet jeszcze raz przybił mi zółwika, powiedział "bye!" I wyszedł.

Gdy opuszczałem lokal obsługa mi podziękowała. "Nie ma sprawy" odpowiedziałem i zapytałem, czy często mają takie akcje. Odpowiedzieli, że codziennie, często, ale obsługa dworca, ochrona czy policja nie zareaguje i muszą sobie jakoś radzić. Każdy chce rzucić tę robotę i sukcesywnie są zastępowani Ukraińcami. Ciekawym zbiegiem okolicznośći, kiedy chciałem już wychodzić, to do kebaba wszedł niewidomy. Usłyszałem ja ekspedientka mówi "ale mi go żal". Gdy wychodziłem odpowiedziałem "większość ludzi jest bardziej ślepa niż ten niewidomy".

Kurtyna…..

Morał:

Jestem nieodpowiedzialny, bo mama rodzinę, żonę i dzieci, a ryzykuję w taki sposób. Nie mniej nie mogłem patrzeć, jak jakieś śmieci ludzkie pomiatają kobietą, jak zwierzęta mają żer w śmietniku. Szokujące jest to, jak ludzie ignorują takie zachowania, nie reagują…

#pkp #truestory #agresja #handel #policja #bezdomny dodam też #gothic

Data: 27.05.2019 19:53

Autor: AdJoywekshodavgejhyRavHup7Knat

Ożeszku. jak ja nienawidzę ludzi, którzy muszą wylewać swoje frustracje wszędzie w internecie.

Mamy takiego znajomego, fajny kolega, od wielu wielu lat. Zna się z moim niebieskim dłużej niż ja :P

Koleś z zupełnie innej bajki światopoglądowej, ale.. zawsze się dogadywaliśmy. Były granice, których żadna ze stron nie przekraczała, szanując odmienne zdanie. Owszem, zdarzały się różne dyskusje, ale wszystko było w granicach dobrych obyczajów.

Ale jakiś czas temu mu odwaliło. Chodzi po FB i pod prawie każdą rzeczą, która mu się nawinie na tablicy musi walnąć komentarz. Najczęściej wojujący, mocno agresywny, dosadny. I nie kończy na jednym, bo oczywiście każdą dyskusję musi doprowadzić do końca.

Tym razem przegiął komentując mój wpis. Na tyle że przekreślił wszystko. Poszedł won ze wszystkich sociali, telefonu, itd, itp. Nie chcę go więcej widzieć. I tylko niebieski ma problem…

I mimo że było to już jakiś czas temu, to wciąż zaciskam ze złości zęby jak sobie przypomnę :(

p.s. I tak, poszło o różnicę światopoglądową. O wyszydzenie po całości czegoś, co jest dla mnie ważne.

#zalesie #truestory

Data: 12.05.2019 20:53

Autor: Ijon_Tichy

Do ósmego roku życia mieszkałem na wsi. Moja ciocia miała kilka kotów i mieszkała w domu obok. Gdy kotki się kociły, to wujek nalewał do zlewu wodę, topił młode, a potem zakopywał je na polu. Wszyscy na wsi tak robili, gdy nie chcieli mieć wiecej kotów.

Sąsiad zaś, który nazywał się Tadeusz Pakos, był żołnierzem w Jugosławii. Już nie żyje, ale chętnie napiszę z najwyższą pogardą o tym człowieku. Gdy wrócił z "misji" to kupił młodego psa, którego dosłownie torturował. Np. brał go za ogon do góry nogami i z pięści obijał tak długo, aż krew lała się ciurkiem. Pisk bólu i strachu tego zwierzęcia pamiętam do dziś. Pies niejednokrotnie na kopniakach fruwał po wsi, był podnoszony do góry na łańcuchu, aż się zaczynał dusić charczącym głosem.

Rocky był bardzo podobny do tego psa na zamieszczonym przeze mnie zdjęciu, tylko że nie miał obroży a był owinięty tylko łańcuchem wokół szyi – i tak przez całe życie przykuty do ściany.

Ten gorszy od zwierzęcia bydlak nazwał tego psa Rocky, bo jak twierdził, pies potrafi wytrzymać potężne ciosy, jak bohater tego filmu. Pies Rocky całe swoje życie spędził przykuty dwumetrowym łańcucem do ściany. Jadł resztki ze śniadań i obiadów swoich "panów" i okazjonalnie dostawał kilka kopów bez powodu. Nigdy nie był spuszczany z łańcucha. Strasznie smutna historia. MIałem tylko 7-8 lat, ale to było na tyle szokujące, że pamiętam to wyraźnie do dziś.

Szczerze mówiąc, gdybym byl dorosły i bym to zobaczył, to nie spocząłbym, dopóki ci sadyści nie zapłaciliby słono za te czyny – łącznie z więzieniem. O ile nerwy by mi wczesniej nie puściły i nie przypier***ł bym w ryj takim zwyrodnialcom.

Mnie rodzice od zawsze uczyli szacunku do najmniejszego elementu przyrody i karcili słownie, gdy bez powodu skrzywdziłem nawet owada.

#truestory #sadyzm #zwierzeta #koty #psy

Data: 03.05.2019 10:44

Autor: Ijon_Tichy

Z takich najbardziej żenujących, upokażających rzeczy jakie w życiu mnie spotkały to taka sytuacja.

Ładnych pare lat temu przyjechał do nas wujek na noc siedzieliśmy w salonie, on ogladał TV a ja kupiłem sobie kratę browarów typu porter (9 % alkoholu) i siedziałem cały wieczór grając w gry i popijając portery. Trochę miałem banię, ale nie byłem zachlany na amen. Jednak zasnąłem na siedząco w fotelu.

Obudziłem się w środku nocy, gdzieś o 2:00. Dookoła całkowicie cicho i nikogo nie było, tylko TV działał bez dźwięku. Pomyślałem, że pójde pod szybki prysznic. Wstałem z fotela i chciałem ściągnąć spodnie, ale ruchy miałem trochę niezborne z powodu wypitego alkoholu i tego, zę dopiero się obudziłem i niechcący ściągnąłem sobie całe gacie aż do kostek.

Wtem rozległ się oburzony głos "Co ty kurwa odpierdalasz?!"

Wujek siedział naprzeciwko, pół metra ode mnie i z jego perspektywy wyglądało to tak, jakbym wstał z fotela i pokazał mu fajfusa (-‸ლ)

Zmieszanuy nałożyłem gacie i zacząłem przepraszać, zę go nie widziałem, ze pod prysznic chciałem iść, dlatego gacie ściagnąłem. A wujek na to: "a chuj z tym!". Kurtyna. Idę rozchodzić cringe.

#truestory #cringe #zenada #truestory #historiaprawdziwa #opowiescizkrypty

Data: 26.04.2019 13:54

Autor: Thorns

Ostatnio w moim życiu miały miejsce wydarzenia, które można dwojako interpretować. Można też nie interpretować wcale, ale szukanie ukrytego sensu jest zawsze bardziej ekscytujące.

Otóż kiedy się wejdzie na moją kolekcję na Discogs i ustawi kasety w kolejności od najdroższej, na drugim miejscu jest Filosofem Burzuma. Ma też dla mnie wysoką wartość muzyczną i lubiłem często jej słuchać.

Zapytacie zapewne dlaczego "lubiłem". Przechodzę zatem do sedna: Pewnego pięknego pochmurnego poranka, kiedy jej słuchałem, magnetofon wkręcił mi jakieś pół metra taśmy z tej kasety.

Wkręcona taśma dość mocno zablokowała całą kieszeń, tak że długo męczyłem się, żeby ją wyjąć. Musiałem urwać.

Po wyjęciu kasety przyszła kolej na wydobycie taśmy z gardzieli mechanizmów.

Podczas wykonywania tych czynności towarzyszyła mi Masza 🐈, patrząc z zaciekawieniem.

Dałem jej wyjętą taśmę, żeby się pobawiła – była tak pognieciona, że stwierdziłem, iż nie będę jej wklejał do kasety z powrotem.

Kasetę schowałem do szuflady, wracając do zajęć, które przerwała mi ta przykra awaria, a tymczasem moja kota bawiła się w najlepsze uszkodzonym kawałkiem taśmy.

Tak się kończy pierwsza część mojej opowieści.

Druga część zaczęła się następnego dnia rano. Żona wchodzi do łazienki i po chwili woła mnie: @Thorns, chodź tu szybko, Masza ma coś dziwnego.

Wchodzę, patrze: podłoga umazana kałem, Masza kręci się po łazience z niedowierzaniem wpatrując się sytuacji, która miała miejsce pod jej ogonem.

Z tyłu kota wystawał bowiem wczorajszy kawałek taśmy Burzum – cały pokryty zawartością kociego jelita grubego.

Przez papier toaletowy złapałem toto podłużne brązowe i przy wtórze żałosnego "miaaauuu" wyciągnąłem z kota.

Dodam jeszcze taki szczegół, że na nieszczęsnym odcinku na stronie "A" był utwór Gebrechlichkeit I, a na "B" – Rundgang um die transzendentale säule der singularität.

Podzielę się teraz wspomnianymi we wstępie dwojakimi wnioskami.

– Zastanów się nad kolekcjonowaniem tych marności.

lub

– Bądź wytrwały w pokonywaniu przeciwności.

Na zakończenie wersja opowieści, dla tych, którym się nie chce tyle czytać:

Magnetofon wkręcił mi taśmę, a kot miaaauuu to w dupie.

Burzum – Filosofem

#truestory #metal #blackmetal #zalesie