Izraelscy naukowcy wykradają dane za pomocą... wentylatora w komputerze?

Data: 23.04.2020 11:46

Autor: ziemianin

arxiv.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #cyberbezpieczenstwo #komputery #smartfony #hacking

Izraelscy naukowcy wykradają dane za pomocą… wentylatora w komputerze?

Wideo demonstrujący praktyczne wykorzystanie AiR-ViBeR.

Jak przeprowadzić atak hakerski na komputer? Pewnie słyszeliście o złośliwym oprogramowaniu i lukach bezpieczeństwa. Ale co powiecie na atak za pomocą… wentylatora w komputerze?

Nowy sposób ataku zademonstrował Mordechai Guri z Cyber Security Research Center na Uniwersytecie Bena Guriona w Izraelu. AiR-ViBeR pozwala na wykorzystanie zmiennej prędkości obrotowej wentylatora do generowania zmiennego natężenia wibracji, które następnie są odbierane przez specjalnie urządzenie odsłuchowe (np. smartfon) i zamieniane na postać binarną. Brzmi jak SF? Nie, to się dzieje naprawdę!

AiR-ViBeR pozwala na wykradanie poufnych informacji z komputera bez podłączenia do Internetu, ale prędkość przesyłu danych jest tutaj BARDZO ograniczona. Warto również wspomnieć, że możliwość wykorzystania tego typu ataku jest bardzo mała, więc należy go traktować bardziej jako ciekawostkę niż faktyczne zagrożenie dla bezpieczeństwa IT.

Spokojnie, nie musicie demontować wentylatorów w komputerze :).

Podobno Asystent Google potrafi przeczytać po polsku każdą stronę internetową

Data: 05.03.2020 05:22

Autor: ziemianin

blog.google

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #google #jezykpolski #android #smartfony #googleassistant

Czy ktoś to może potwierdzić?

Podobno Asystent Google potrafi przeczytać po polsku każdą stronę internetową

Google uruchomił nową funkcję Asystenta Google. Asystent potrafi teraz przeczytać dowolną stronę internetową w przeglądarce Chrome w systemie Android.

Aby uruchomić usługę należy wydać komendę “Hey Google, read it” lub “Hey Google, read this page”.

Usługa działa już w Polsce – asystent czyta po polsku bez najmniejszego problemu. W dowolnym momencie możemy zatrzymać odczyt. Jest także opcja zmiany jego tempa.

Czy można zarazić się koronawirusem kupując smartfona z Chin?

Data: 16.02.2020 22:46

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #smartfony #sprzet #wirusy #chiny #zakupy

Masz nowiutkiego Smartfona sprowadzonego z Chin i zastanawiasz się, czy ktoś na niego wcześniej nie nakichał? Takiego pytania nie powstydziłby się żaden analityk ryzyka więc śpieszymy z rzetelną odpowiedzią.

Czy można zarazić się koronawirusem kupując smartfona z Chin?

Do naszej redakcji napływały już pytania o to, czy można się zarazić koronawirusem poprzez sprowadzenie urządzenia z Chin. Oto jeden z e-maili w tej sprawie.

Z tego pytania niektórzy z was będą się śmiać, m.in. z powodu wzmianki o “bakteriach wirusów”.

Może was również śmieszyć, że autor pytania nieco błędnie założył, iż tylko on mógł zidentyfikować ryzyko, którego nie zidentyfikowali liczni naukowcy oraz służby odpowiedzialne za zdrowie publiczne. Zacznijmy więc od tego, że owszem, przy epidemiach rozważa się możliwość przeniesienia choroby poprzez kontakt z różnymi przedmiotami. Więc jednak “ktoś sprawdza i ktoś czuwa”.

WHO: Możesz odebrać paczkę z Chin

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w ostatnim czasie regularnie publikuje w social mediach pytania i odpowiedzi na temat koronawirusa. Już 1 lutego organizacja informowała, że odbieranie paczek i listów z Chin jest bezpieczne ponieważ koronawirus nie potrafi zbyt długo przetrwać na przedmiotach.

Niektórych z was taka instrukcja może nie zadowolić, bo niby co to znaczy “przetrwać długo”? Czy w ogóle można ufać jakiemuś obrazkowi z WHO? Na wszelki wypadek dopytaliśmy o sprawę kogoś, kto zna się na wirusach (tych biologicznych) trochę lepiej niż my. Tym kimś był immunolog dr Tomasz Maj z Jiao Tong University School of Medicine w Szanghaju.

Ze względu na to, że choroba jest stosunkowo nowa, nie przeprowadzono jeszcze zbyt wielu badań dotyczących zakaźności wirusa Covid-2019 poza organizmem (to jest obecna, już oficjalna nazwa, 2019-nCov to była nazwa tymczasowa). Wiadomo natomiast, że wszystkie inne koronawirusy, w tym wcześniejsze SARS i MERS, są zdolne do zakażenia jedynie w ciągu kilku godzin od opuszczenia organizmu. Ogólnie wymagają niskich temperatur i dużej wilgotności, dlatego przenoszą się drogą kropelkową. Jeżeli “nośnik” wyschnie, wirus jest nieodwracalnie dezaktywowany. W przypadku koronawirusów SARS i MERS mogą one przetrwać do 24 godzin przy dużej wilgotności i temperaturze w okolicy 0 st. C, natomiast maksymalnie 5 godzin przy temperaturze 20 st. C. Nie jest znany żaden inny koronawirus, który przetrwałby dłużej na powierzchniach przedmiotów.

Biorąc pod uwagę bardzo duże podobieństwo genomu Covid-2019 do SARS-CoV i MERS-CoV, wszystko wskazuje na to, że tutaj sytuacja jest podobna. Jedną z przesłanek jest fakt, że wszystkie zakażenia następują pomiędzy osobami przebywającymi w pobliżu osób chorych przez przynajmniej kilka godzin (występują w tzw. klastrach). Nie udokumentowano do tej pory zarażenia u osób, które nie były w Chinach lub nie kontaktowały się z osobami wcześniej przebywającymi w tym kraju. Ze względu na ten krótki łańcuch epidemiologiczny prawdopodobieństwo przekazania wirusa przez kontakt z rzeczami jest oceniane jako ekstremalnie niskie.

W przypadku paczek wysyłanych z Chin zwykle najszybszy czas podróży to ok. 3 dni i przyjmuje się, że jest to wystarczająco dużo, aby wirus przestał być aktywny nawet wtedy, gdy chora osoba nakicha na dany przedmiot przed wysłaniem. Natomiast ze względu na warunki panujące w magazynach, nie jest możliwe, że wirus zostanie przeniesiony na samym opakowaniu. Jest za sucho i za ciepło. Z tego względu agencje zajmujące się monitorowaniem chorób zakaźnych, jak np. CDC w USA, nie zalecają żadnych dodatkowych kroków ani ograniczeń w odbiorze przesyłek z Chin. Również w samych Chinach przesyłki są nadal doręczane, chociaż z opóźnieniami wynikającymi z utrudnieniami w transporcie związanymi z epidemią.

Możecie sami zajrzeć do wytycznych CDC i przekonać się, że przemyślano wiele problemów, ale nie zalecono żadnych środków bezpieczeństwa wobec poczty (również w udostępnionym FAQ jest mowa o tym, że nikt nie spodziewa się przeniesienia wirusa przez pocztę).

Wróćmy jeszcze na chwilę do strony WHO. Znajdziecie na niej zestaw porad oraz wykaz mitów dotyczących koronawirusa. Dowiecie się z nich m.in., że płukanie nosa wodą z solą nie ochroni nas przed koronawirusem, podobnie jak jedzenie dużych ilości czosnku. Czosnek może pomóc na inne zagrożenia, natomiast przed tym wirusem prędzej uchroni was mycie rąk.

O mitach wspominamy ponieważ porażający jest wysyp różnych pseudonaukowych bzdur związanych z koronawirusem. Można by o nich napisać obszerny osobny materiał. Przykładowo WHO rzetelnie poinformowała, że szczepionki przeciwdziałające zapaleniu płuc nie chronią przed koronawirusem. Tylko, że to nie oznacza, że takie szczepienia są generalnie bezsensowne, co niektórzy już ogłosili powołując się na WHO. A już chyba nic nie przebije teorii, że koronawirus to uboczny efekt prób wytworzenia szczepionki. Jak się nad tym zastanowić to mit z czosnkiem nie jest taki zły…

Wypada jeszcze dodać, że mimo nieprzenoszenia się drogą “paczkową” koronawirus i tak wywołał problemy w przesyłaniu paczek, ale nie z Chin tylko do Chin, co z kolei globalnie wpłynęło na obieg poczty. Nie ma to jednak nic wspólnego z myciem paczek w sortowniach, bo tego nikt nie robi. Po prostu wstrzymano część ruchu lotniczego i z tego powodu część paczek utknęła.

Co robić? Jak żyć?

Przede wszystkim staraj się nie lizać smartfonów, na które chwilkę wcześniej nakichała osoba z wyraźnymi objawami grypy, która w dodatku mieszka w okolicach Wuhan lub niedawno stamtąd wróciła. To może bardzo pomóc.

Myj często ręce. To pomaga uniknąć wielu infekcji, nie tylko koronawirusa.

Przy okazji przypominamy, że smartfony z Chin mogą przenosić złośliwe dodatki, ale raczej w swoim oprogramowaniu niż na obudowach. Takie smartfony mogą mieć preinstalowane trojany ponieważ proces produkcji tych urządzeń ma pewne luki bezpieczeństwa. No i trzeba ciągle uważać na złośliwe oprogramowanie, które może być zainstalowane nawet z aplikacją z oficjalnego sklepu.

Aktualizacja

Do naszej redakcji zaczęły już spływać newsy o tym, że koronawirus może przetrwać nawet 9 dni i są na to badania. Rzeczywiście, takie newsy ostatnio się pojawiły. Może zamiast cytować opracowania sięgnijmy do źródła. Jest nim stosunkowo nowa publikacja pt. Persistence of coronaviruses on inanimate surfaces and its inactivation with biocidal agents. No i ta publikacja rzekomo mówi, że koronawirus przetrwa do 9 dni. Hmmm… czy naprawdę to mówi?

Wyjaśnijmy dwie rzeczy. Po pierwsze, nie istnieje jeden koronawirus. Tak więc teksty naukowe dotyczące różnych koronawirusów (nawet ludzkich) nie musza mieć przełożenia na tego konkretnego.

Druga ważna rzecz – zacytowany wyżej materiał, choć nowy, stanowi analizę 22 wcześniejszych badań, a przedstawiona w nim tabelka przeżywalności dotyczy innych wirusów, w różnym stopniu podobnych do “tego” koronawirusa. Poza tym naukowcy przedstawiają wniosek iż… potencjalnym źródłem zagrożeń są powierzchnie w zakładach służby zdrowia (cyt. “Contamination of frequent touch surfaces in healthcare settings are therefore a potential source of viral transmission”). Przytoczone badanie należy odczytywać w kontekście praktyki medycznej.

Na koniec i tak dodamy, że “ten koronawirus” jest nowy i brakuje badań na jego temat (co podkreślają także eksperci). Owszem, stan wiedzy może się z czasem poszerzać, natomiast mniej paniczne reakcje pochodzą w obserwacji tego jak następują zakażenia (między ludźmi) oraz jak zachowują się wirusy najbardziej podobne do tego nowego.

3 mity cybersecurity | Piotr Konieczny z niebezpiecznik.pl | TEDxKatowice

Data: 15.02.2020 12:13

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #TEDxTalks #cyberbezpieczenstwo #nauka #internet #komputery #smartfony #niebezpiecznik

Umiejętność bezpiecznego poruszania się po internecie na komputerze i smartfonie oraz dbania o swoją prywatność staje się coraz ważniejsza. Niestety, temat jest dość skomplikowany i choć stosunkowo świeży, to już zdążył obrosnąć w mity. Ludzie "zabezpieczają" się ale niestety nie przed tymi zagrożeniami, przed którymi powinni. Zaklejają kamerki w laptopach, choć są narażeni na zupełnie inne ryzyka niż podglądanie. Dlatego wciąż dane, pieniądze i tożsamość internautów są regularnie wykradane. W trakcie prelekcji podpowiem jakie działania nie mają sensu, a na co faktycznie warto zwrócić uwagę tak, aby robiąc jak najmniej, zabezpieczyć jak najwięcej naszego cyfrowego świata. Piotr Konieczny, ekspert ds. bezpieczeństwa, od 14 lat pomaga największym polskim i zagranicznym firmom w zabezpieczaniu ich sieci oraz serwisów internetowych. Absolwent Glasgow Caledonian University. Laureat prestiżowej nagrody Digital Shapers 2018 magazynów Forbes i Business Insider oraz wielokrotny zdobywca nagród za najlepsze prelekcje na największych polskich konferencjach poświęconych bezpieczeństwu IT. Założyciel Niebezpiecznik.pl, firmy doradczej konsultującej projekty informatyczne pod kątem bezpieczeństwa. W ramach Niebezpiecznik.pl Piotr zarządza zespołem wykonującym audyty i testy penetracyjne systemów teleinformatycznych oraz prowadzi szkolenia zarówno dla administratorów i programistów jak i zwykłych pracowników polskich firm, którzy w ramach swoich służbowych obowiązków korzystają z komputerów i internetu. This talk was given at a TEDx event using the TED conference format but independently organized by a local community. Learn more at

3 mity cybersecurity | Piotr Konieczny z niebezpiecznik.pl | TEDxKatowice

Data: 09.02.2020 00:42

Autor: R20_swap

Naukowcy z Yale University przeprowadzili badania wskazujące na to, że istnieje korelacja pomiędzy powstawaniem raka a promieniowaniem z telefonów komórkowych. Potwierdza to, że korzystanie ze smartfonów rzeczywiście zwiększa ryzyko wystąpienia chorób onkologicznych, szczególnie raka tarczycy.

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/potwierdzono-ze-uzywanie-smartfonow-ma-wplyw-na-rozwoj-raka

#rak #promieniowanie #mikrofale #smartfony #medycyna #badania #nauka

Armia USA każe żołnierzom zostawić smartfony w domu. I ma rację

Data: 21.01.2020 19:29

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #armia #wojsko #telefony #smartfony

W związku z napięciami pomiędzy USA a Iranem, Stany Zjednoczone w trybie nagłym wysyłają dodatkowych żołnierzy do baz w Iraku. I każą tym żołnierzom zostawić w domu całą swoją elektronikę — od smartfonów przez laptopy do tabletów aż po inteligentne zegarki.

Armia USA każe żołnierzom zostawić smartfony w domu. I ma rację

Żadnej prywatnej elektroniki

Decyzja podyktowana jest troską o dobro żołnierzy i ich sojuszników. Przełożeni boją się, że prywatne urządzenia narażą armię na straty — nie tylko bezpośrednie (np. poprzez zdradzenie lokalizacji na skutek zapostowania przez żołnierza zdjęcia z metadanymi w internecie), ale także pośrednie — w wyniku operacji PsyOp.

Żołnierze, jak większość młodych osób, aktywnie korzystają z mediów społecznościowych. Niestety, często dzielą się w nich zbyt wieloma informacjami, które choć są z pozoru nieistotne, to po analizie przez “wroga” mogą zdradzić nie tylko nastroje panujące w obozie przeciwnika, ale i szczegóły jego uzbrojenia czy przyszłe plany.

Podczas ataku Rosji na Ukrainę, na Instagramie mogliśmy obserwować ruchy “zielonych ludzików” i rodzaj ich uzbrojenia bezpośrednio na Instagramie.

Amerykanie z kolei zdradzili lokalizację swoich baz, ponieważ ich żołnierze biegali dookoła nich z zegarkami markującymi lokalizację w celu wyliczenia osiągnięć sportowych.

Co żołnierze robią wieczorami w internecie?

Kolejnym ryzykiem jest możliwość werbowania żołnierzy na agentów i informatorów (mniej lub bardziej świadomych). Swobodna rozmowa z żołnierzami może też mieć zgoła inne konsekwencje — od lat znany jest problem uwodzenia żołnierzy.

Proceder może skończyć się wysłaniem przez wojaka swoich odważnych zdjęć do — jak mu się wydaje — zainteresowanej nim kobiety. Problem w tym, że po pewnym czasie na koncie kobiety ujawnić może się mężczyzna, grający rolę ojca, który poinformuje żołnierza, że przez tygodnie gorszył nieletnią co jest przestępstwem. Za zachowanie “kompromitujących treści” w tajemnicy ojciec zażąda opłaty — lub informacji. W przeszłości tego typu szantaże zakończyły się nawet samobójstwami oszukanych żołnierzy.

Ale poza samobójstwami zdarzają się też standardowe zabójstwa. W ciągu ostatnich lat wielu izraelskich żołnierzy straciło życie, bo umówili się na randkę (przez internet) z “lokalną” kobietą, którą okazał się być agent Hamasu. Ci, którzy mieli więcej szczęścia złapali tylko wirusa na swoim urządzeniu, nakłonieni do zainstalowania “specjalnej aplikacji do randkowania“.

Na marginesie — dane ze swojego urządzenia (w tym zapisaną przez jego smartfona historię lokalizacji) żołnierz może też stracić bez infekcji złośliwym oprogramowaniem. Wystarczy, że po prostu zgubi swój telefon lub ktoś mu go ukradnie, a następnie telefon zostanie poddany analizie. To ryzyko istnieje także podczas przekraczania granicy, na której straż graniczna może zażądać dostępu do urządzenia i przeprowadzi jego “obrazowanie”.

Można prościej

Dużą skuteczność mają też klasycznie ataki internetowe na żołnierzy. Po odkryciu, że John stacjonuje w bazie, która interesuje jego przeciwników, namierzane są konta Johna w internecie, a następnie przeprowadza się na nie ataki zgadywania hasła (jeśli rekordy na temat Johna występują w wyciekach danych) lub w kierunku Johna leci klasyczny phishing. Wszystko po to, aby poczytać, co John na temat służby mógł napisać swoim bliskim w e-mailach albo na Messengerze.

Co na to żołnierze?

Możemy założyć, że większość z nich — co dziś naturalne — jest uzależniona od mediów społecznościowych i ciężko będzie im rozstać się z urządzeniem z którym jako cywile spędzają większość swojego wolnego czasu. Po zostawieniu lub konfiskacie swojego smartfona, żołnierze nierzadko wydają pieniądze w lokalnym sklepie na “tymczasowy” telefon. To niezbyt dobry pomysł, bo okazuje się, że niektóre z telefonów sprzedawanych w okolicach baz wojskowych mają preinstalowane złośliwe oprogramowanie.

Spora odpowiedzialność ciąży więc na kontrwywiadowczym zabezpieczeniu danej misji i bazy. Na szczęście “nieautoryzowane urządzenia elektroniczne” będące w posiadaniu żołnierzy można wykrywać (nie tylko IMSI Catcherami), więc oficerowie służb stacjonujący w bazie mają szansę namierzyć tych wojaków, którzy do bana na elektronikę nie podchodzą zbyt poważnie.

Wygląda na to, że na wojnę bezpieczniej będzie ruszyć bez smartfona a z wysłużoną gazetą i na kilka miesięcy zastąpić grę w angry birds klasycznymi szachami…

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Data: 07.11.2019 16:50

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#nauka #dzieci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smartfony #choroba #szyjasmartfonowa

Szyja smartfonowa – to nowy zespół bólowy obserwowany przez specjalistów Poradni Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – jednym z największych w Polsce szpitali pediatrycznych.

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Coraz częściej zgłaszają się tam dzieci z różnego typu bólami głowy, karku, barków, okolicy międzyłopatkowej oraz drętwieniem rąk.

"Na podstawie wywiadu i badania i rozpoznajemy wtedy tzw. zespół szyi smartfonowej, chociaż nie ma jeszcze takiego schorzenia w międzynarodowej klasyfikacji chorób" – powiedziała PAP dr Małgorzata Gola z Poradni Leczenia Bólu GCZD.

"Zespół ten jest konsekwencją przymusowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera, telefonu komórkowego czy tabletu. Powoduje to przeciążenie jednej grupy mięśni – np. mięśni obręczy barkowej, a osłabienie drugiej, np. mięśni szyi. Przeprowadzony w takiej sytuacji wywiad z reguły potwierdza, że dziecko bardzo często i długo korzysta z urządzeń elektronicznych. Nasze zalecenia, by ograniczyć te sesje, często są źle przyjmowane, zwłaszcza przez dzieci" – podkreśliła dr Gola.

Poradnia Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka jest jednym z nielicznych ośrodków w Polsce zajmujących się leczeniem ból u najmłodszych pacjentów. W tym roku obchodzi 20-lecie powstania.

Poradnia rozpoczęła działalność w 1999 r., kiedy to zakończyła się budowa Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i szpital rozpoczął przyjmowanie pacjentów. Była wtedy pierwszym tego typu ośrodkiem w kraju.

Obecnie zajmuje się leczeniem bólu u dzieci w każdym wieku. U noworodków i niemowląt to z reguły zespoły bólowe wynikające z urazów okołoporodowych. Starsze dzieci i młodzież zgłaszają się z bólami głowy oraz kręgosłupa, najczęściej na tle zmian przeciążeniowych lub dyskopatycznych. W poradni leczy się też zespoły bólowe kończyn, dużych stawów i przewlekłe bóle brzucha. Trafiają tam także pacjenci z przewlekłym bólem pooperacyjnym lub pourazowym.

"Oceniam, że skutecznie pomagamy nawet połowie naszych pacjentów. Kolejnym 20-30 proc. pomagamy częściowo. Jest też grupa ok. 20 proc. pacjentów, którzy nie mają żadnej poprawy lub przerywają leczenie. Wynika to nie tylko z przyczyn medycznych, ale i różnych uwarunkowań, w tym z braku przekonania do sposobu terapii i szans na poprawę. Pamiętajmy, że mamy tu do czynienia nie tylko z dzieckiem, ale i jego opiekunami. Terapia wymaga regularnych wizyt w przychodni, co dorośli nie zawsze akceptują" – powiedziała dr Małgorzata Gola.

Poradnia Leczenia Bólu GCZD udziela rocznie ok. 4 tys. porad ambulatoryjnych. Personel poradni udziela również konsultacji na poszczególnych oddziałach szpitala. "Przez 20 lat działalności leczyliśmy ok. 3 tys. dzieci. Niektórzy nasi pacjenci to dziś dorośli ludzie i zdarza się, że przychodzą do nas teraz ze swoimi dziećmi. Mają świadomość, że ból można leczyć. Są czujni na wszelkie przejawy bólu i pilnują, by ich dzieci nie cierpiały" – podsumowała dr Gola.

Nieusuwalne malware na Androida? Trojan powraca nawet po resecie smartfona

Data: 30.10.2019 21:30

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #android #bezpieczenstwoit #smartfony #xhelper #malware #trojan #wirus #spam

xHelper póki co pozostaje zagadką dla twórców oprogramowania antywirusowego. Malware powraca nawet po przywróceniu ustawień fabrycznych smartfona.

Nieusuwalne malware na Androida? Trojan powraca nawet po resecie smartfona

Najgorszy koszmar ze złośliwym oprogramowaniem możliwe, że własnie się ziścił. ZDNet donosi o szczególnym "szczepie" złośliwego oprogramowania, które ma zdolność do automatycznej ponownej instalacji, co prawie uniemożliwia użytkownikom Androida pozbycie się infekcji. Wirus, znany jako xHelper, został zauważony po raz pierwszy w marcu, a pięć miesięcy później zainfekował 32000 telefonów. W tym miesiącu liczba ta osiągnęła 45000. Według firmy Symantec codziennie jest infekowanych około 130 nowych urządzeń.

Szkodliwe oprogramowanie wyświetla wyskakujące reklamy i spam w powiadomieniach, który przynosi dochód jego twórcom. Użytkownicy są również przekierowywani do sklepu Google Play, skąd właściciele telefonów mają instalować usługi premium, z których również jest dochód. Złośliwe oprogramowanie można pobrać na telefon z Androidem za pomocą przekierowań, które odsyłają użytkowników na stronę internetową z aplikacjami na Androida. Niektóre z tych pobieranych aplikacji, zawierają trojana xHelper.

Po zainstalowaniu jednej z zainfekowanych aplikacji xHelper instaluje się jako osobno pobrana instancja, jednocześnie następuje usunięcie oryginalnej aplikacji, do której był dołączony trojan. Użytkownicy Androida od tego czasu mogą nigdy nie pozbyć się xHelper'a, ponieważ powraca on nawet po przywróceniu ustawień fabrycznych! Sposób działania pozostaje jak dotąd to tajemnicą zarówno dla twórców oprogramowania Symantec, jak i Malwarebytes. Obie firmy twierdzą, że xHelper nie wprowadza modyfikacji ani w samym systemie operacyjnym Android ani w aplikacjach systemowych. Niektóre ofiary zauważyły, że nawet po usunięciu xHelper i wyłączeniu opcji "Instaluj aplikacje z nieznanych źródeł" złośliwe oprogramowanie powraca bez żadnych przeszkód.

Jak szpiegują nas telefony? Edward Snowden wyjaśnia

Data: 25.10.2019 10:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szpiegowanie #smartfony #EdwardSnowden

Smartfony są ważnym narzędziem dla rządów, firm technologicznych i przestępców, którzy szpiegują nas na różne sposoby. Ale jak właściwie do tego dochodzi? Opisał to szczegółowo Edward Snowden, były pracownik i whistleblower NSA, który od kilku lat ukrywa się po opublikowaniu tajnych materiałów agencji.

wymagany angielski

Jak szpiegują nas telefony? Edward Snowden wyjaśnia

Źródło

Były pracownik NSA zauważa, że ze względu na powszechność smartfonów to właśnie one są głównym środkiem i obiektem zainteresowania inwigilacji rządowej. Wyjaśnia on, że operatorzy sieci mogą śledzić położenie urządzenia za pomocą wież przekaźnikowych. Ruchy naszego telefonu są dla inwigilujących ruchami nas samych i są one unikalne, ponieważ codziennie zabieramy urządzenie z domu do pracy.

Oznacza to, że za każdym razem, gdy masz przy sobie telefon, kiedy jest on włączony, twoja obecność w tym miejscu jest rejestrowana przez firmy. Ten rejestr nie musi być przechowywany przez wieczność i w rzeczywistości nie ma dobrego powodu, by tak było. Firmy te postrzegają to jednak jako cenną informację.

— Edward Snowden 

Amerykański demaskator twierdzi, że wszystkie te dane są przechowywane w ramach masowego ich gromadzenia bądź masowej inwigilacji, niezależnie od tego, czy zrobiliśmy coś złego. Według niego wyłączenie telefonu w pewien sposób temu zapobiega, jednak nie ma całkowitej pewności, że nowoczesny, zapieczętowany smartfon jest faktycznie wyłączony. Nie ma jej również CIA, dla której swego czasu pracował. Snowden wspomina, że gdy był wówczas w Genewie, wszyscy agenci nosili "telefony dilerów narkotyków", czyli stare, proste modele. Powód był prosty — można z nich łatwo wyciągnąć baterię.

Były pracownik NSA uważa, że główny problem z dzisiejszymi smartfonami jest taki, że nie wiemy, co robi urządzenie i z czym się łączy. Przykładem jest Apple i jego iOS, który nie pozwala sprawdzić, jakie połączenia sieciowe są stale nawiązywane. Jego zdaniem użytkownicy powinni mieć możliwość podejmowania "inteligentnych decyzji" w warstwach aplikacji i połączeń. Zamiast tego smartfony są inteligentne za nas, a użytkownik stawiany jest w pasywnej roli.

Gdyby w moim telefonie był przycisk z napisem "Rób, co chcę, ale mnie nie szpieguj", nacisnąłbyś go! Ten przycisk obecnie nie istnieje. I zarówno Google, jak i Apple — niestety Apple jest w tym znacznie lepszy niż Google — żaden z nich nie pozwala na zaistnienie tego przycisku. W rzeczywistości aktywnie temu przeciwdziałają, ponieważ twierdzą, że stwarza to zagrożenie bezpieczeństwa, i z pewnego punktu widzenia nawet mają rację.

— Edward Snowden 

Apple i Google nie implementują tej funkcji, ponieważ sądzą, że byłaby zbyt skomplikowana dla zwykłych użytkowników. Snowden ma jednak na to odpowiedź: Jeśli uważasz, że ludzie nie mogą tego zrozumieć, jeśli uważasz, że odbywa się za dużo komunikacji, jeśli uważasz, że to zbyt skomplikowane, to należy to uprościć. Choć podcast ten opublikowano dopiero wczoraj, Google już od prawie dwóch miesięcy może pochwalić się pewnymi ulepszeniami w tej materii. Android 10 oferuje m.in. bardziej szczegółową kontrolę lokalizacji, możliwość wyłączenia personalizacji reklam, ograniczenia dotyczące aktywności w tle czy ograniczenia dla aplikacji uzyskujących dostęp do identyfikatorów sprzętowych (np. Numeru IMEI). Cóż, teraz przydałby się jeszcze przycisk "Nie szpieguj mnie".

Data: 20.10.2019 17:28

Autor: Ijon_Tichy

Siema. Jakieś 20 lat temu grałem w tę grę: "Zeus pan Olimpu" i pamiętam, że dostarczała mi nie lada frajdy. Wtedy miałem naprawdę niezłą zabawię przez wiele, wiele godzin. Zagrałbym w końcu po wielu latach w jakąś grę, która jest dobrze dopracowana. Mam wobec powyższego pytanka:

1) Czy w dzisiejszych czasach istnieje jakaś gra strategiczna, która ma sens, w której dużo zależy od gracza, a nie od zaprogramowanych przez twórców rzeczy, albo od tego, czy płacisz kasę za upgrade?

2) Czy na aplikację na telefon coś sensownego istnieje? Bo z tych rzeczy, które widziałem, to same proste gierki, w których mało zależy od gracza i większość zależy od tego, czy płacisz kasę, albo od tego, jak gra cię poprowadzi i nie czujesz swojego wpływu na losy rozgrywki.

#gry #grystrategiczne #pytanie #googleplay #smartfony

Huawei zaprezentował oficjalnie HarmonyOS – system, który mógłby zastąpić Androida

Data: 09.08.2019 16:45

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#Huawei #technologia #smartfony #OS #Android #Chiny #HarmonyOS #codziennaprasowka #wiadomosci

Chiński koncern Huawei zaprezentował podczas konferencji dla programistów system HarmonyOS. Firma uważa, że mógłby on zastąpić Androida – chociaż potwierdza, że woli korzystać z amerykańskich rozwiązań.

Huawei zaprezentował oficjalnie HarmonyOS – system, który mógłby zastąpić Androida

Huawei oficjalnie zaprezentował HarmonyOS, czyli swój nowy system operacyjny. Wcześniej mogliśmy przeczytać o nim plotki. System nazywano wcześniej Hongmeng – taką nazwę HarmonyOS nosić będzie w Chinach. Z czasem system Huaweia może zastąpić Androida, o ile chińska firma pozostanie na czarnej liście w USA.

HarmonyOS pokazano na konferencji Huaweia dla programistów, która odbyła się w Dongguan w południowych Chinach. Firma zbudowała tam pokaźną siedzibę.

HarmonyOS oficjalnie pokazane przez Huawei

HarmonyOS będzie oprogramowaniem typu open source – oznacza to, że wszyscy będą mieli do niego dostęp. Trafi na smartfony, komputery, telewizory i inne urządzenia. Richard Yu, szef działu konsumenckiego Huawei, powiedział, że będzie to "coś zupełnie innego niż Android czy iOS".

Dodał, że programiści będą mogli bardzo łatwo dostosować aplikacje pod kątem różnych urządzeń z systemem HarmonyOS.

Pierwszym urządzeniem wyposażonym w nowy system będzie telewizor Honor Vision TV, który trafić ma do chińskich sklepów lada dzień. Nieoficjalnie mówi się, że pierwszym smartfonem z nowym system mógłby być Huawei Mate 30 Lite przeznaczony na rynek chiński.

Firma zaznacza jednak, że woli wciąż korzystać z Androida i Windowsa. HarmonyOS trafiłyby na Zachód, gdyby firma została do tego zmuszona działaniami innych krajów – przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.

Intensyfikacja wysiłków

Huawei, drugi co do wielkości producent smartfonów na świecie, zintensyfikował prace nad HarmonyOS w tym roku po tym, jak rząd USA umieścił firmę na czarnej liście, obawiając się, że chiński rząd wykorzystuję ją do szpiegowania.

W wyniku decyzji administracji Trumpa Google zerwał tymczasowo więzi z Huaweiem. Do 19 sierpnia sankcje wobec chińskiej firmy zostały złagodzone, a rząd USA przekazał, że wyda licencje umożliwiające firmom sprzedaż produktów i technologii Huaweiowi. Bloomberg podawał niedawno, że amerykańscy urzędnicy opóźniają decyzje o przyznawaniu licencji.

Yu powiedział w piątek, że trudno będzie Huaweiowi osiągnąć poprzedni cel, jakim było zostanie największym na świecie producentem smartfonów w 2019 roku. Bez ograniczeń ze strony USA firma byłaby w stanie sprzedać 300 milionów smartfonów w tym roku.

Nokia: 2,5 razy dłuższe działanie baterii także w smartfonach

Data: 27.06.2019 12:35

Autor: ziemianin

purepc.pl

#technologia #akumulator #baterie #grafen #nanorurki #nokia #nokiabelllabs #smartfony

Nokia: 2,5 razy dłuższe działanie baterii także w smartfonach

Nokia twierdzi, że nowe rozwiązanie firmy wydłuży czas pracy baterii na jednym ładowaniu o 2,5 raza, względem dzisiejszych akumulatorów.

"Dzięki upakowaniu większej ilości energii w mniejszą przestrzeń, ta technologia będzie miała ogromny wpływ na 5G i cały świat – powiedział Paul King, jeden z głównych członków projektu z personelu technicznego Nokia Bell Labs."

Wymagany angielski lub translator

Źródło: Nokia Bell Labs

Bell Labs

Na zdjęciu siedziba Nokia Bell Labs w Murray Hill, New Jork, USA

Potężny cios Trumpa w Huawei.

Data: 20.05.2019 07:40

Autor: Harnas

dobreprogramy.pl

Google Alphabet Inc zawiesiło interesy z Huawei, które wymagają transferu sprzętu, oprogramowania i usług technicznych z wyjątkiem tych, które są publicznie dostępne na licencji open source – donosi "Reuters". Informacja została potwierdzona. A co oznacza dla chińskiego potentata? Utratę dostępu do podstawowych narzędzi, w tym najważniejszego – Sklepu Play.

W czwartek administracja Trumpa dopisała Huawei Technologies Co Ltd do tzw. czarnej listy handlowej, natychmiast wprowadzając ograniczenia, które bardzo utrudniają firmie prowadzenie interesów z podmiotami amerykańskimi.

Niestety, na decyzji amerykańskich władz, motywowanej własnym konfliktem handlowym z Chinami, najbardziej ucierpi konsument europejski. W USA dystrybucja Huawei i tak była bardzo ograniczona, a popularność samych smartfonów – niewielka. Z kolei w Chinach, podczas gdy znaczna część usług Google'a pozostaje zablokowana, prym wiedzie oprogramowanie Tencentu oraz Baidu. Mieszkańcy Starego Kontynentu sięgają chętnie zarówno po smartfony Huawei, jak i oprogramowanie firmy Google.

#smartfony #polityka #google

Data: 09.05.2019 21:21

Autor: Jezus

Dzisiaj doszedł iPhone SE. Po 6 urządzeniach z Androidem, zastanawiam się, dlaczego ja tego wcześniej nie kupiłem. Szybkość systemu i appek, responsywność interfejsu, który jest po prostu zajebiście przemyślany. Żaden Android, nawet te z topowej półki, nigdy nie działał tak jak iPhone. Do tego integracja z moim hackintoshem, notatki, przypomnienia, zdjęcia.

Przycisk touch ID do appek bankowych wymiata.

#telefony #iphone #smartfony

Data: 28.04.2019 23:02

Autor: drewniany

Laptop vs Smartfon Vs Tablet Vs Stacjonarka

Laptop:

+Mocne podzespoły

+Dowolny system operacyjny

+Można łatwo podpiąć do niego większy ekran

{ +Posiada klawiaturę, myszkę i spory ekran, może być wykorzystywany do poważnych zastosować typu programowanie, tworzenie dużych dokumentów, edycja stron, obróbka grafiki itp.

-Spore rozmiary, nie mieści się w kieszeni

} -Nie posiada dobrego aparatu i wbudowanych czujników

=Idealny do pracy, gdzie trzeba po prostu komputera

Smartfon:

+Łatwo trzymać go w ręce podczas rozmowy

+Posiada dobry aparat i czujniki, łatwo go trzymać robiąc zdjęcie

{

-Kilka systemów operacyjnych w zależności od producenta

+Przy jego zastosowaniach więcej nie trzeba

} {

+Małe rozmiary, mieści się w kieszeni więc można go mieć cały czas przy sobie

-Nie nadaje się do poważnych zastosowań, jeden wyświetlacz-jedno okno

} -Tylko sterowanie dotykiem, potrzebujesz osobnego sprzętu do pracy

-Słabsze podzespoły, będzie miał problem z zasobożernymi programami

-Można podpiąć klawiaturę i myszkę ale nie nada się do poważnych celów

=Idealny nacodzień, jako podręczne uniwersalne narzędzie

Stacjonarka:

+Największe możliwości ze wszystkich

+Mocne podzespoły, nadaje się do zadań wymagających dużej mocy obliczeniowej

+Chłodzenie aktywne plus dużo miejsca w odudowie co ułatwia odprowadzanie ciepła

+Łatwo go rozbudować

+Duży ekran, może mieć bez problemu kilka okien na raz

-Duży i ciężki, przeniesienie go wymaga sporego wysiłku

-Ograniczony do stania w jednym miejscu, nie można go nosić do pracy tak jak laptopa

=Wyspecjalizowane urządzenie, sprawdza się doskonale przy wymagających zadaniach gdzie nie jest potrzebna mobilność za to moc i duży ekran już tak. Obróbka wideo, zaawansowane symulacje czy po prostu gry na wysokich ustawieniach

Tablet:

-Podzespoły ze smartfona

-Obsługa tylko dotykiem, ze smartfona

-Wyświetlacz pomiędzy jednym a drugim, za mały do pracy

-Nie mieści się w kieszeni, wymaga osobnego miejsca

-Ma dobry aparat i czujniki ze smartfona ale nie mieści się w dłoni i źle się robi zdjęcia

-Nie można dzwonić, jak można jest to niewygodne

-Można podpiąć klawiaturę i myszkę ale nie nada się do poważnych celów

=Łączy wady laptopa i smartfona nie łącząc ich zalet, nadaje się na zabawkę dla gówniaka

#informatyka #programowanie #elektronika #smartfony #komputery #grafikakomputerowa

Galaxy Fold - wpadka samsunga i opóźnienie sprzedaży

Data: 23.04.2019 10:27

Autor: Mimo

tabletowo.pl

Składany Galaxy Fold miał trafić do sklepów na początku maja, ale tak się nie stanie. Samsung na krótko przed rozpoczęciem sprzedaży zdecydował, że musi przyjrzeć się problemom związanym z konstrukcją ekranu, tak, by na rynek nie trafiło wadliwe urządzenie.

W ubiegłym tygodniu kilku testerów wczesnych wersji Samsungów Galaxy Fold potwierdziło poważne problemy w udostępnionych im urządzeniach. Ekrany ulegały uszkodzeniu, zrywana była folia ochronna z wyświetlaczy, ludzie załamywali ręce. Słowem: zamieszanie.

#samsung #fold #skladanysmartphone #smartfony #telefony