Data: 17.07.2019 22:58

Autor: LadacznicoOdporny

@ziemianin, #polityka #polska #robertbrzoza #dyskusja #filozofia

Zacząłem komenta pisać, ale się rozpisałem i post mi wyszedł :) Wrzucę osobno. Ciekawi mnie co Lurki myślą :)

U samego dołu bardzo skromne TLDR.

Do tego materiału się odnoszę: https://www.lurker.pl/p/Pd-d5btVS

W Polsce nie potrzeba żadnej napaści. Ludzie wybierając wujowych polityków sami niszczą ten kraj. Pomoc z zewnątrz jest zbędna.

Autor sugeruje, że powyższe to efekt tajnej napaści. W takim razie kto napada? Inaczej mówiąc – kto na tym korzysta? Przecież nikt nie prowadziłby takich działań, by na nich stracić. UE? Po co – przecież niszczy ich to tak samo jak nas. Chiny? A komu by potem sprzedawały swój szajs?

To nie jest efekt napaści mającej na celu destrukcję czegokolwiek. Wręcz przeciwnie. Np. giganci pokroju Coca-Cola nie chcą nikogo niszczyć. Oni chcą budować swoje imperium. Tyle, że robią to po trupach do celu. Co z tego, że rdzenna ludność Australii niemal wymarła z powodu cukrzycy i niewydolności nerek? Ważne, że przed śmiercią oddali swoje pieniądze firmie. I problem nie leży po stronie przykładowej Coca-Coli. Taka rola przedsiębiorstwa by konkurować i walczyć o rynek. To nie Coca-Cola wymarła, więc można powiedzieć, że ich "system" działa. Problem jest po stronie państw rządzonych przez debili, wybranych przez kolejnych debili, które na skutek tego prowadzą debilne, bezcelowe, bezowocne rządy. To rolą państwa jest się bronić i rozwijać. Ale jest inaczej…

Żyjemy w związku socjalistycznych republik europejskich. Ale socjaliści okradają samych siebie. Nie tylko kraje podległe. To nie efekt tajnych działań reptilian czy innych żydów. To efekt chorego systemu skupiającego się wokół ideologii "dej, bo mie się należy". Politycy są wybierani przez wyborców. Jeżeli wyborcami są debile, to wybierają podobnych im debili, z podobnie złodziejskimi ideami. Destrukcja jest tak szybka, że wygląda jak zorganizowana akcja. Tutaj nie trzeba szukać ukrytych wrogów na zewnątrz. Oni są głównie w obrębie naszych granic. Dopóki nie będzie u władzy ludzi z ideami wyższymi niż słynne korwinowskie "żreć i żyć", to wiele się nie zmieni. Mam poważne obawy, że takiej władzy nie będzie. [UWAGA, znowu korwinizm] Ponieważ, w demokracji rządzi większość, a większość zawsze jest głupsza od dajmy na to 15% ludzi którzy mają jakąś wiedzę i ideę. Przez to nie zostaną wybrani politycy mądrzy, którzy chcieliby zacisnąć pasa i zacząć inwestować zamiast rozdawać. Obecne uzależnianie ludzi od socjalu, karanie za pracę podatkiem i nagradzanie za bezczynność zasiłkiem jeszcze bardziej upadla społeczeństwo. Jest coraz głupsze i coraz bardziej leniwe. Więc skoro gdy było w nieco lepszej kondycji intelektualnej, a wybierało rządy złodziei, to jakie są szanse, że nagle się przebudzi i wybierze dobrze? Moim skromnym zdaniem – bliskie zeru :(

Nie szukajmy winy w innych krajach, ideach, firmach itp. Nie miejmy im za złe, że chcą się rozwijać, często naszym kosztem. Taka rola każdej struktury, od pierwotniaka po państwo, że się rozwija, a przy tym konkuruje o środowisko. Wina jest w nas, że nie robimy tego samego. Giniemy ponieważ zostajemy w tyle. I nie dlatego, że konkurencja zbyt mocno pędzi do przodu, tylko dlatego, że to my się cofamy. Tracimy swoje idee, a bez idei nie mamy celu. Bez celu nie wiemy dokąd dążyć. A bez trudu dążeń nie ma rozwoju. Jeżeli nie ma idei wyższych, to na ich miejsce przychodzą bardziej prymitywne zamienniki. Hodowane jest głupie społeczeństwo, takim łatwiej rządzić. Im niepotrzebne idee wyższe od materializmu. Zbędna wiara w coś wyższego. Zbędna kultura. Jest tylko tu i teraz. Takie osoby nie budują przyszłości, skoro planowanie jej wykracza poza ich możliwości intelektualne(niestety nie przeszkadza im to w byciu elektoratem). Jeżeli nie mamy wspólnych celów, i ideałów, to co nas łączy? Czy jesteśmy jeszcze narodem? Jesteśmy zbiorem przypadkowych ludzi. Nie ma nas, jako siły. Więc przychodzi dowolna organizacja i jednoczy jednostki pod swoim sztandarem – Apple, Samsung, LGBT, Adidas, Antifa, Islam, Katolicyzm, PiS, PO, albo cokolwiek dające chociażby fałszywe poczucie sensu i wspólnoty. Czy to wina wyżej wymienionych, że chcą przetrwać? Wina jest w nas. Giniemy bo nie chcemy przetrwać, a nie dlatego, że inni chcą. Od czasów uzyskania demokratycznej władzy Polska ma w ręce broń, a w głowie pytanie: "rozwój czy rozpad". Zamiast walczyć o swój byt woli sobie przyłożyć lufę do skroni, bo tak łatwiej.

Można by też pisać o prawie, historii, mafii i całej reszcie. Ale to zawsze sprowadza się do prawidłowej lub błędnej reakcji władzy. W systemie demokratycznym – większości, a nie elity. Czego skutki widzimy obecnie. Nie widzę nadziei dla tego kraju, a szkoda bo wiele w nim pokochałem :(

Nie będę podawał mojej wizji idealnego kraju, czy planu naprawczego, więc pozostawię Was w tym pesymistycznym klimacie. Powodów jest kilka. 1 – ideał nie istnieje. 2 – zawsze mogę się mylić. 3 – mam kontrowersyjne poglądy. Nie zakładam, że zostanę zrozumiany, a nie chcę wywoływać gównoburzy.

Podsumowując. Polska nie rozkłada się, bo ktoś z zewnątrz ją niszczy. Ona gnije od wewnątrz. Problemem nie jest siła "wrogiego ataku" – przewaga sił niszczących, a brak sił budujących. To nie jest widok organizmu który umiera ponieważ coś go pożera. To organizm który oszalał i coraz bardziej rezygnuje z anabolizmu na rzecz katabolizmu – pożera sam siebie.

Niewidzialna wojna. Jak napaść na państwo . . .

Data: 17.07.2019 20:36

Autor: ziemianin

robertbrzoza.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #polityka #polska #robertbrzoza

Niewidzialna wojna. Jak napaść na państwo . . .

Szczytem sukcesu polityki jest zwycięstwo nad wrogiem bez prowadzenia walki zbrojnej.

Dopiero gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i że tę wojnę przegrywa.

Celem agresji jednej grupy ludzi przeciw drugiej jest:

  1. Przejęcie majątku narodowego/państwowego.

  2. Zagarnięcie ziemi należącej do grupy napadniętej, jeśli jest ona cenna rolniczo, kryje w sobie bogactwa naturalne lub jeśli agresor potrzebuje nowej przestrzeni życiowej.

  3. Przejęcie prasy, radia, tv, a do internetu wpuszczenie agentów różnych grup nacisku.

  4. Praca na rzecz korporacji międzynarodowych za niskie wynagrodzenia w porównaniu do krajów zachodu i USA.

  5. Zmuszenie ludności do pracy niewolniczej (tajne akcje, jak: porywanie, wywóz do obozów pracy lub praca przymusowa na rzecz agresora w dotychczasowym miejscu).

Aby zapewnić długotrwałość czerpania powyższych korzyści, konieczne jest:

  1. Zlikwidowanie własnych form organizacji napadniętej społeczności (likwidacja państwa) i zastąpienie ich systemem władzy agresora z założenia totalitarnym.

  2. Wprowadzenie nowej waluty w obszarze okupowanym lub przejęcie obowiązującej waluty. Waluta zarządzana jest przez okupanta, który może dowolnie regulować jej ilość w danych branżach/sektorach gospodarki. Jedne branże może bankrutować inne utrzymywać dla własnych korzyści.

  3. Unicestwienie podstaw bytu i zamożności podbitej ludności (przejęcie firm, banków, likwidacja przemysłu, ograniczanie produkcji rolnej).

  4. Budowa silnego aparatu przymusu. Rozwinięcie propagandy. Swoboda działań korporacji międzynarodowych z ich wewnętrznym prawem. Zamiana symboli kraju podbitego na symbole agresora (rozbudowa policji, tajnych służb, sieci agentów, czasem wprowadzenie własnych/obcych wojsk, jeśli spodziewany jest silny opór społeczności zaatakowanej).

  5. Eksterminacja elit i biologiczne niszczenie ludności podbitej, demoralizacja i dezintegrowanie społeczeństwa, walka z prawdziwą wiarą (m.in. zastraszanie publicznymi egzekucjami, uniemożliwianie dostępu do edukacji i ochrony zdrowia, wprowadzanie aborcji, przesiedlenia i wypędzenia).

Powszechnie wyobrażamy sobie, że początek wojny jest wtedy, gdy zostanie militarnie/fizycznie przekroczona granica państwa.

Jest to bardzo błędne myślenie, ponieważ to jest ostatni etap napaści na państwo.

W czasie kryzysu, społeczeństwo gotowe jest zaakceptować każdy rodzaj silnej władzy, która zaprowadzi porządek, uspokoi zamieszanie, a ludziom pozwoli spokojnie pracować.

Potrzebny jest silny lider, który da odpocząć zmęczonemu kryzysem społeczeństwu. Lider przybywa najczęściej z zagranicy lub lokalnego lewicującego/prawicującego ugrupowania. Lider gotowy jest przyjąć władzę, jednak jej przejęcie jest możliwe na dwa sposoby: przez wojnę domową, lub zewnętrzną interwencję.

Po walkach następuje kolejny etap – normalizacja.

Na etapie normalizacji, nowa samozwańcza władza nadaje społeczeństwu nową rolę. Nie są już potrzebne żadne rewolucje, nie są potrzebne żadne radykalne ruchy społeczne.

Nowe role wymagają stabilności, aby wykorzystać społeczeństwo i eksploatować kraj. Żadne rewolucje są już nie potrzebne, nie będzie żadnych strajków, żadnych żądań, żadnych praw.

Będzie tylko bezwzględna eksploatacja w nowym opakowaniu.

Dla obudzonego czytelnika powinna pojawić się myśl: "przecież to wszystko dzieje się w Polsce, co najmniej od 1989 roku. Teraz jesteśmy w fazie końcowej".

I ta myśl będzie prawidłowa . . .

Robert Brzoza