Sąd uniewinnił prokuratora, który wziął ponad ćwierć mln zł łapówki

Data: 20.11.2019 10:52

Autor: ziemianin

wiadomosci.onet.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #sady #prokuratura #lapowka

Oskarżony o popełnienie trzech przestępstw korupcyjnych warszawski prokurator Krzysztof W. został skazany na 7 lat więzienia, ale w drugiej instancji sąd go uniewinnił – informuje Onet.

Sąd uniewinnił prokuratora, który wziął ponad ćwierć mln zł łapówki

Portal pisze, że prokurator wziął 300 tys. zł łapówki za uwolnienie gangstera i został złapany na gorącym uczynku przez policjantów z CBŚP. Choć Krzysztof W. nie pracuje od 10 lat, co miesiąc pobiera pensję – nawet 5 tys. zł miesięcznie.

Sąd Okręgowy w Warszawie skazał go na karę 7 lat więzienia. Jednak 6 grudnia został uniewinniony przez sąd drugiej instancji. Powód? Uznano, że policja, która kontrolowała oskarżonego, nie dochowała wszystkich procedur. Prokuratura zapowiedziała apelację w tej sprawie.

"Kosztował (Krzysztof W. – red.) podatników już około pół miliona złotych. Nie można go jednak usunąć z zawodu, dopóki nie zostanie skazany prawomocnym wyrokiem. Formalnie wciąż jest prokuratorem, tyle że zawieszonym w czynnościach" – cytuje swojego informatora Onet.

Dramatyczne sceny w SOR-ze w Częstochowie, bandyta przyłożył pielęgniarce nóż do gardła.

Data: 07.11.2019 00:39

Autor: arti

rmf24.pl

27-letni mężczyzna był przypięty pasami bezpieczeństwa, bo zachowywał się agresywnie. Udało mu się jednak uwolnić. Wtedy zaczął biegać i grozić personelowi.

Miał przy sobie nóż, który wyciągnął i jednej z pielęgniarek przyłożył do szyi. Niewykluczone, że był pod wpływem środków odurzających.

I teraz najlepsze za napaść z bronią w ręku:

"prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny. Mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: znieważenia personelu szpitala oraz stosowania gróźb wobec pracowników szpitala. "

Jebłem jak to czytałem, ale może dobrze, że takie łagodne traktowanie napastnika no bo by się jeszcze powiesił albo co gorszego ( ͡º ͜ʖ͡º) co tam, że ktoś mógł stracić matkę xD

#sor #napasc #prokuratura #pielegniarki #panstwozdykty

Św. Maria z "tęczową" aureolą. Prokuratura wznawia postępowanie

Data: 05.11.2019 00:14

Autor: arti

rmf24.pl

Prokuratura uznała, że decyzja o umorzeniu była przedwczesna. Teraz chce zasięgnąć opinii biegłego i przesłuchać więcej osób pokrzywdzonych. Decyzję o podjęciu postępowania na nowo podjął po ponownej analizie materiału dowodowego ten sam prokurator, który wcześniej prowadził tę sprawę i ją umorzył. Ponowna analiza została przeprowadzona po tym, jak wpłynęły zażalenia na decyzję o umorzeniu.

Częstochowska prokuratura prowadziła wcześniej podobne postępowanie, dotyczące transparentu z białym orłem na tęczowym tle, niesionym na Marszu Równości w tym mieście. Także w tamtym przypadku nie dopatrzyła się przestępstwa i umorzyła śledztwo. Biegły, który wypowiedział się w tej sprawie, ocenił, że niesiony podczas manifestacji przedmiot trudno uznać za flagę, był to jedynie transparent z aluzyjną interpretacją flagi, a intencją jego twórców nie było znieważenie symboli państwowych.

#prokuratura #kosciolkatolicki #lpg #lgbtp

[Wesołek Biedroń pod lupą CBA. Na celowniku fundacja europosła

Data: 02.11.2019 10:56

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #cba #dewianci #zlodzieje #wesolki #prokuratura #fundacja

Czy intratne stanowiska w Słupsku zależały od wpłat na fundację Roberta Biedronia? Sprawę bada prokuratura.

Wesołek Biedroń pod lupą CBA. Na celowniku fundacja europosła

Prokuratura Regionalna w Gdańsku zbada aferę wokół wpłat na Instytut Myśli Politycznej. To fundacja Roberta Biedronia, dziś europosła, a wcześniej prezydenta Słupska.

Jak alarmowało na początku października Radio Gdańsk intratne stanowiska w mieście miały przypadać najhojniejszym darczyńcom. Proceder miał kwitnąć w czasie, gdy Biedroń był włodarzem miasta.

W zarządzie Instytutu Myśli Politycznej zasiada: Robert Biedroń, jego partner Krzysztof Śmiszek oraz były asystent prezydenta z Urzędu Miejskiego w Słupsku Patryk Janczewski

Według Radia Gdańsk domagającą się wpłat na fundację, w zamian za stanowiska, była dawna asystentka i sekretarka lidera „Wiosny”.

Do prokuratury sprawę skierowało CBA. Funkcjonariusze Biura otrzymali wcześniej donosy od osób, od których domagano się wpłat.

O wpłatę poproszony został m.in. były współpracownik Biedronia Bartosz Fieducik. – W 2017 r. dostałem telefon z prośbą o spotkanie od współpracownicy prezydenta. Nie byłem tym zaskoczony, bo znaliśmy się przecież od lat i mieliśmy częsty kontakt. Na spotkaniu usłyszałem jednak coś zdumiewającego. Poproszono mnie, abym wpłacił na konto Instytutu Myśli Demokratycznej swoje miesięczne uposażenie w radzie, czyli blisko 2,5 tys. zł – powiedział Radiu Gdańsk Fieducik.

Wpłaty miały się jednak opłacić – Fieducik dostał posadę w radzie nadzorczej Pomorskiej Agencji Rozwoju. W okresie od 6 czerwca 2017 do 7 maja 2018 Fieducik dokonał siedmiu przelewów na rzecz Instytutu na kwotę 6650 zł.

Sprawa trafiła najpierw do CBA, które bo zbadaniu skandalu skierowało ją do gdańskiej prokuratury.

Norwegia - Barnevernet odebrał im dziecko na 4 dni, bo na stole stał otwarty szampan. Teraz . . .

Data: 25.10.2019 21:35

Autor: ziemianin

wnet.fm

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Barnevernet #Norwegia #OrdoIuris #Oslo #prokuratura #zabieraniepolskichdzieci

Maciej Kryczka o dramatycznym sylwestrze polskiej rodziny w Norwegii i walce sądowej rodziców o ukaranie nadużywających swych uprawnień norweskich urzędników.

Barnevernet odebrał im dziecko na 4 dni, bo na stole stał otwarty szampan. Teraz polscy rodzice żądają sprawiedliwości

Maciej Kryczka z Ordo Iuris mówi o procesie polskich rodziców, którzy chcą pociągnąć do odpowiedzialności urzędników norweskiego Barnevernet za nadużycie uprawnień.

Sprawa sięga sylwestra z 2015 na 2016 r., kiedy rodzice „wraz z małoletnią spędzali sylwester w Oslo i poszli oglądać z fajerwerki”. Wtedy „zostali zaczepieni przez pijaną i agresywną młodzież norweską”. Wrócili w związku z tym do domu i zadzwonili na policję. Kiedy ta do nich przyjechała „zauważyła, że na stole w mieszkaniu jest otwarty szampan”. Wystarczyło to jej, żeby zadzwonić po Barnevernet w celu odebrania dziecka. Prawnik podkreśla, że „rodzice owszem napili się szampana, natomiast nie byli w stanie upojenia alkoholowego, które by uniemożliwiałoby zajmowanie się dziećmi”.

W rezultacie urzędnicy norwescy odebrali dziecko rodzicom i trzymali je w pogotowiu opiekuńczym do 4 stycznia. Nasz gość zaznacza, że wina urzędników polegała nie tylko na „nie tylko na bezpodstawnym odebraniu dzieci, ale też na niepoinformowaniu o możliwości odwołania się od ich decyzji, braku zapewnienia kontaktu z dzieckiem i odebraniu dziecka siłą, co spowodowało sporą traumę u małoletniej”.

Prokurator zawiesił śledztwo i wystąpił do Norwegii z prośbą o przesłanie wszelkich dowodów i z pytaniem, czy sama Norwegia nie byłaby zainteresowana przeprowadzeniem takiego postępowania wyjaśniającego.

Kiedy rodzice odzyskali swoją córkę, po czterech dniach, kiedy nie mieli z nią kontaktu, uciekli do Polski, obawiając się, że będą ją im chcieli ponownie odebrać. Po powrocie do kraju postanowili oni wystąpić przeciwko urzędnikom z art. 231, o przekroczenie uprawnień. Doprowadzenie do procesu nie było łatwe, gdyż prokurator, otrzymawszy odpowiedź Norwegii, która nie przesłała żadnych materiałów, za to zadeklarowała, że jest zainteresowana przeprowadzeniem własnego postępowania, umorzył sprawę. Od tej decyzji reprezentujący rodziców adwokat złożył zażalenie do sądu rejonowego w Tarnowie, wskazując, że deklaracje Norwegii nie są wiążące dla naszych organów.

Ta sprawa to tzw. gorący ziemniak, przerzucana między Warszawą a Tarnowem, reprezentujemy od dwóch lat, zaś czyn jest datowany na grudzień 2015 i styczeń 2016 roku i można powiedzieć, że całe te 3 lata upłynęły na tym, czy w ogóle ci urzędnicy będą pociągnięci do odpowiedzialności karnej.

Obecnie sąd w ciągu zapewne dwóch lub trzech miesięcy wyznaczy termin rozprawy, na którą nie wiadomo jeszcze czy będzie wzywał oskarżonych. Gdyby uznał, że potrzebuje ich obecności, a nie stawiliby się, może wobec oskarżonych zastosować tymczasowy areszt. Urzędnicy mogliby być objęci europejskim nakazem aresztowania. Gdyby ich skazano, byłby to pierwszy taki przypadek w Polsce.

Właściciel kryptogiełdy BitMarket.pl znaleziony zastrzelony nad jeziorem

Data: 26.07.2019 23:05

Autor: ziemianin

ithardware.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #olsztyn #bitcoin #bitmarket #kryptowaluta #morderstwo #policja #prokuratura

Właściciel kryptogiełdy, z której zniknęło 100 mln. zł został znaleziony zastrzelony nad jednym z olsztyńskich jezior.

Właściciel kryptogiełdy BitMarket.pl znaleziony zastrzelony nad jeziorem

Nie żyje jeden z właścicieli zamkniętej niedawno polskiej giełdy kryptowalut BitMarket.pl. Ciało Tobiasza N. znaleziono wczoraj po południu nad olsztyńskim jeziorem. Obecna na miejscu policja i prokuratura nie zdradzają póki co żadnych szczegółów na temat jego śmierci, wiadomo jednak, że mężczyzna otrzymał postrzał w głowę. Dwa tygodnie olsztyńska prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie doprowadzenia do upadku kryptogiełdy i niekorzystnego rozporządzania mieniem klientów BitMarket.pl. W międzyczasie w mediach pojawiało się wiele sprzecznych informacji, sugerujących zarówno, że właściciele giełdy sami ukradli zgromadzone środki oraz sugestie, że za wszystkim stoją hakerzy. Tobiasz N. sam publicznie zapewniał, że jest uczciwy i nie miał zamiaru nikogo oszukać i że sam jest ofiarą w tej sprawie, tracąc również spore środki finansowe.

Na Facebooku powstała dedykowana grupa "Bitmarket – poszkodowani", licząca kilka tysięcy użytkowników. Według danych szacunkowych, na giełdzie mogło działać nawet 60 tys. osób, z depozytami wartymi nawet 100 mln zł. Giełda w ostatnich miesiącach miewała problemy z płynnością działania, pojawiały się doniesienia o przerwach w dostępie i opóźnieniach w przelewach pieniędzy. Na giełdzie dochodziło też do prób prania pieniędzy pochodzących z kradzieży. Prokurator okręgowy w Olsztynie poinformował, że dochodzeniem zostanie objęty okres od listopada 2018 roku, do momentu zamknięcia giełdy.

Śledztwo ma ujawnić, czy właściciele kryptogiełdy celowo prowadzili działania, które przyniosły szkodę klientom i wprowadzali w błąd "co do zamiaru wywiązania się z zawartych umów zakupu kryptowaluty i przekazania tych środków do portfeli zarządzających". Ze wstępnych wyliczeń wynika, że z portfela giełdy wyparowało co najmniej 2300 bitcoinów, co w przeliczeniu daje około 100 mln. zł.

Zamieszanie z firmą ochroniarską. Prokuratura nie chce się nią zająć, bo...

Data: 22.05.2019 20:59

Autor: Apollo

rmf24.pl

Zamieszanie z ochroną urzędów skarbowych na Mazowszu. Firma, która wygrała przetarg na świadczenie takich usług jest podejrzana o złożenie fałszywego oświadczenia o zaległościach podatkowych. Sprawa trafiła do prokuratury, ale ta nie chce się nią zająć, bo…sama jest ochraniana przez…

#polska #prawo #wydarzenia #podatki #prokuratura