Kolejny genialny pomysł PKP. Dworzec Centralny ma wyglądać… jak w latach 70-tych

Data: 06.08.2019 00:28

Autor: Immortal_Emperor

bezprawnik.pl

Chyba trudno w to uwierzyć tym, którzy regularnie podróżują pociągami, ale PKP ma najwyraźniej poważną nadwyżkę budżetową. Państwowy gigant chce bowiem zmodernizować (już zmodernizowany kilka lat temu) warszawski Dworzec Centralny. Stacja ma… odzyskać oryginalny wystrój z lat 70.

#kolej #pkp #warszawa

Dwa kilometry do sklepu. Bo kolej zlikwidowała przejazd

Data: 29.06.2019 22:14

Autor: piotre94

polsatnews.pl

Przejazd kolejowo-drogowy w miejscowości Tartak Długi Kąt w województwie lubelskim istniał przez lata. W marcu bieżącego roku został zlikwidowany, co znacznie utrudniło życie czterem rodzinom mieszkającym w kolejowych budynkach. Teraz ludzie do przystanku lub sklepu mają prawie dwa kilometry. Reportaż "Interwencji". #polska #lubelskie #bilgoraj #pkp #patologia

Data: 05.06.2019 07:12

Autor: Ijon_Tichy

Kilka dni temu byłem we Wrocławiu i takie trzy sytuacje przeżyłem w ciągu trzygodzinnego oczekiwania w kebabie na dworcu głównym PKP. Opisane historie są autentyczne, choć może wydawać się dziwne, że w ciągu 3 godzin miałem takie akcje. Czułem się trochę jak w Gothic lub Baldurs Gate. A dlaczego? W opisywanych przeze mnie sytuacjach ważne jest to, że ich świadkami było po kilkanaście osób i nikt nie reagował.

Sytuacja 1)

Jadłem sobie frytki, twarza skierowany na wyjscie ze sklepu, około 1 metr od tego wyjścia. Za szybą, obok mnie był kosz na śmieci należacy do tego kebsa, równiez metr ode mnie. Wiem, że to mało atrakcyjne okoliczności do konsumowania frytek, ale hej! to dworzec PKP.

Do kosza na śmieci podszedł bezdomny, otworzył go i wyciągał jedna po drugiej resztki jedzenia, które od razu zjadał. Jego ręka była usmarowana resztkami kapusty i majonezu. Zebrało mnie na wymioty, rzadko mi sie to zdarza, jednak ten widok był wyjątkowo odrażający. Pani z obsługi powiedziała do bezdomnego: "Proszę stąd iść! Proszę to zostawić! Mówię coś do pana!" Bezdomny całkowicie ją ignorował, traktował jak powietrze i wyciągał kolejne łakome kąski ze śmietnika.

Wkurzyłem się nie na żarty, tym bardziej, że byłem nienażarty.

Podszedłem i wypaliłem dość ostrym tonem: "WYNOCHA STĄD!" Bezdomny dopiero teraz podniósł wzrok i powiedział z nieurywanym zaskoczeniem i nutą oburzenia: "człowieku, przecież ja chcę tylko zjeść!". A ja mu na to: "to ja próbuję zjeść, ale żygać mi się przez pana chce! WON MI STĄD!" Odwrócił się i odszedł dorzucając za siebie w moim kierunku jakieś "pie*dol się".

Sytuacja 2)

Do ekspedientki, z pominięciem całej kolejki jakichś 5 osób, podszedł facet (około 30 l), lekko podpity, ale w miarę trzeźwy i zaczął kłócić się z nią, że on już 10 minut czeka na zamówienie. Ekspedientka grzecznie tłumaczyła, że ma kolejkę zamówień i jego zamówienie będzie niedługo. On niepocieszony mówił, że "MA BYĆ TERAZ!" Ona na to, że jeszcze nie jest gotowe. On do niej coraz bardziej wulgarnie i agresywnie. Ona grzecznie, ale coraz bardziej ostrożnie. Ping-pong ping-pong, ping-pong…. I tak przez jakieś 2-3 minuty. Z każdym odbiciem piłeczki robi się coraz bardziej nieprzyjemnie, już agresywnie. Jakiś kmiotek sadzi się do kobiety i jej grozi! NOSZ KUR*** (Przypominam, że na wszystk patrzy kilkkanaście osób.)

W końcu gniew wezbrał we mnie do tego stopnia, że wstałem od stolika, również ominąłem całą kolejkę, klepnąłem agresywnego kmiotka po plecach i spokojnie acz stanowczo powiedziałem: "Każdy tutaj czeka grzecznie na swoją kolej, pan też, więc proszę iść na koniec kolejki!"

Na jego krzywym ryju wymalowane było zaskoczenie, które zapamiętam do końca życia (mam nadzieję, że długiego życia, zważywszy na takie "przygody") xD Usiadłem do stolika i zobaczyłem jak grzecznie odchodzi od ekspedientki.

Sytuacja 3)

W kebabie krąży dziwny (lekko nawiany) facet (około 50 l) i nawija coś a to po rosyjsku, a to po niemiecku, a już ci po angielsku a zaraz potem po nie wiem jakiemu, chyba języku swojego wymyślonego przyjaciela, bo jego zachowanie najbardziej wskazuje na to, że uciekł z zakładu psychiatrycznego. Nie jest niebezpieczny, ale męczy klientów, przeszkadza i nie reaguje na prośby ekspedientki i ludzi.

Trwało to już około 10 minut, gdy podszedłem do niego i grzecznie zapytałem po polsku: "dzień dobry skąd pan jest?" Powiedział tylko jedno "Jugoslavia!" W tym momencie przypomniał mi się Franek Dolas z "Jak rozpętalem II Wojne Światową" "krzyczący "VIVA Jugoslavia!" I tak też do niego powiedziałem. Przybił mi zółwika. Wywiązała się krótka rozmowa po angielsku (po polsku prawie nic nie rozumiał), bardzo chaotyczna rozmowa, na której końcu powiedziałem grzecznie: "I think it will be better if you go now. They can call the police because you bother customers and service" Czyli, że lepiej żeby już soboe poszedł, bo mogą wezwać policję, bo przeszkadza obsłudze i klientom.

Facet jeszcze raz przybił mi zółwika, powiedział "bye!" I wyszedł.

Gdy opuszczałem lokal obsługa mi podziękowała. "Nie ma sprawy" odpowiedziałem i zapytałem, czy często mają takie akcje. Odpowiedzieli, że codziennie, często, ale obsługa dworca, ochrona czy policja nie zareaguje i muszą sobie jakoś radzić. Każdy chce rzucić tę robotę i sukcesywnie są zastępowani Ukraińcami. Ciekawym zbiegiem okolicznośći, kiedy chciałem już wychodzić, to do kebaba wszedł niewidomy. Usłyszałem ja ekspedientka mówi "ale mi go żal". Gdy wychodziłem odpowiedziałem "większość ludzi jest bardziej ślepa niż ten niewidomy".

Kurtyna…..

Morał:

Jestem nieodpowiedzialny, bo mama rodzinę, żonę i dzieci, a ryzykuję w taki sposób. Nie mniej nie mogłem patrzeć, jak jakieś śmieci ludzkie pomiatają kobietą, jak zwierzęta mają żer w śmietniku. Szokujące jest to, jak ludzie ignorują takie zachowania, nie reagują…

#pkp #truestory #agresja #handel #policja #bezdomny dodam też #gothic