Medycyna - Przełomowy zabieg. Ożywiono serce zmarłego pacjenta

Data: 05.12.2019 20:16

Autor: ziemianin

corporate.dukehealth.org

#medycyna #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #serce #operacja

Lekarzom z Duke University udało się ożywić serce zmarłego dawcy za pomocą mechanizmu, dzięki któremu możliwe było pompowanie krwi przez narząd, podczas gdy pozostawał on poza ciałem. Po przywróceniu funkcji serca organ został przeszczepiony biorcy, co zakończyło się sukcesem. Eksperci podkreślają, że to ogromny krok w walce z problemem niewystarczającej liczby narządów do przeszczepów.

wymagany angielski

Medycyna – Przełomowy zabieg. Ożywiono serce zmarłego pacjenta

Niezwykły zabieg przywrócił serce "do życia"

Technika, dzięki której udało się “reanimować” narząd, pozwoliła krwi, tlenowi i elektrolitom przepływać przez serce pozostające poza ciałem, dzięki czemu zaczęło ono bić. Metodę po raz pierwszy zastosowano w szpitalu Royal Papworth Hospital w Wielkiej Brytanii w 2015 roku. Od tamtej pory dzięki procedurze organy otrzymało 75 pacjentów ośrodka. Zabieg nazywany jest DCD (and. donation after cardiac death), czyli przeszczep po śmierci sercowej.

Problemy światowej transplantologii

W 2018 roku w Polsce przeprowadzono 1390 przeszczepów nerek, serc, płuc i trzustek. Jak podaje Poltransplant, to o 141 mniej niż w 2017 roku. Na ten wynik wpływa niewystarczająca liczba narządów do transplantacji. Podczas gdy w 2018 pobrano je od 500 osób, zwłaszcza zmarłych, w 2017 roku wykorzystano organy 560 dawców. Potencjalnych dawców jest dużo więcej, jednak od znacznej liczby osób zdrowych organów pobrać nie można.

Jak podkreśla dr Jacob Niall Schroder, autor filmu zamieszczonego na Twitterze, zaprezentowana technika może zwiększyć liczbę dawców nawet o 30 proc.

Tkanka serca zwykle zaczyna ulegać uszkodzeniom jeszcze przed stwierdzeniem śmierci pacjenta z powodu osłabienia organu i, co za tym idzie, niskiego poziomu tlenu. Zanim dojdzie do zgonu chorego, serce może być zbyt zniszczone, aby móc je przeszczepić. Dlatego organy niezbędne do życia obecnie są pobierane od dawców, u których doszło do śmierci mózgu, ale których narządy nadal funkcjonują. Zanim serce zostanie przeszczepione, zwykle trzyma się je w zimnych warunkach, aby zapobiec uszkodzeniom, co nie może jednak trwać dłużej niż sześć godzin.

Po co Arabowi pinceta w penisie? (foto)

Data: 15.10.2019 08:32

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#idioci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #operacja #penis #arabiasaudyjska

22-letni mieszkaniec Arabii Saudyjskiej musiał poddać się narkozie, żeby lekarze mogli wyciągnąć 8-centymetrową pincetę – pisze Daily Mail.

Po co Arabowi pinceta w penisie? (foto)

Najpierw lekarze zrobili prześwietlenie. Okazało się, że końcówka metalowego przedmiotu znajduje się niedaleko główki penisa. Była to bardzo ostra pinceta, dlatego lekarze mieli bardzo trudne zadanie – nie można było uszkodzić cewki moczowej.

Przez całą godzinę chirurdzy wolno i ostrożnie „przesuwali” ciało obce w stronę „wyjścia”. Jednocześnie starali się, aby pęseta była zamknięta, w tym celu naciskali na krawędzie organu. Na koniec wyciągnęli przyrząd przy pomocy szczypców chirurgicznych.

Lekarze byli zdziwieni, że chłopak przez 4 lata nie miał problemów z oddawaniem moczu, nie miał dreszczy, nie pojawiła się ropa i inne symptomy.

Kiedy trafił do szpitala, jego wyniki były w normie. Prawdopodobnie wiąże się to z tym, że pinceta została wykonywana ze stali nierdzewnej wysokiej jakości. Od razu po operacji i wybudzeniu z narkozy pacjent poszedł do domu. Nie miał problemów z korzystaniem z toalety, dlatego nie założono mu cewnika.

Młodzieniec nie wyjaśnił, po co wprowadził pincetę do organizmu. Lekarze podkreślają jednak, że często wyciągają z cewki moczowej słomki, długopisy, baterie, szczotki do zębów i inne wydłużone przedmioty. To jednak dopiero drugi przypadek znany medycynie, kiedy pacjentowi usuwano właśnie pęsetę.

Oddzielanie bliźniąt syjamskich Safa i Marwa

Data: 23.07.2019 20:43

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #medycyna #bliznietasyjamskie #operacja

Po ponad 50 godz. operacji lekarze z Londynu ostatecznie rozdzielili zrośnięte głowami bliźniaczki

Oddzielanie bliźniąt syjamskich Safa i Marwa

Źródło

W szpitalu Great Ormond Street w Londynie rozdzielono 2-letnie bliźniaczki syjamskie z Pakistanu. Safa i Marwa Ullah były zrośnięte głowami (craniopagus występuje skrajnie rzadko, bo u zaledwie 2-5% zroślaków). Lekarze przeprowadzili 3 duże operacje i szereg mniejszych zabiegów. Operacje trwały łącznie ponad 50 godzin. Pierwsza miała miejsce w październiku 2018 r., a ostatnia 11 lutego br. Wzięło w nich udział 100 specjalistów.

Safa i Marwa urodziły się w wyniku cesarskiego cięcia. Ze względu na to, że lekarze z Great Ormond Street mają umiejętności i doświadczenie potrzebne do rozdzielenia dzieci zrośniętych głowami (wcześniej udane operacje takich bliźniąt przeprowadzono w 2006 i 2011 r.), w wieku 19 miesięcy dziewczynki przewieziono na leczenie do Wielkiej Brytanii.

By określić najlepszą strategię operowania i zwiększyć szanse na powodzenie, Brytyjczycy zastosowali szereg najnowszych technologii, w tym rzeczywistość wirtualną (VR) i druk 3D. Dzięki stworzonej w VR dokładnej replice anatomii każdej z bliźniaczek chirurdzy mogli się przyjrzeć zarówno czaszkom, jak i relacjom przestrzennym mózgów oraz naczyń krwionośnych. Później do ćwiczeń przedoperacyjnych wydrukowano plastikowe modele.

Pracami 100 osób kierowali dwaj światowej sławy lekarze: neurochirurg Noor ul Owase Jeelani i chirurg twarzowo-czaszkowy prof. David Dunaway. W skład zespołu wchodzili przedstawiciele 15 specjalności, w tym chirurdzy plastyczni, anestezjolodzy, a także inżynierowie zajmujący się modelowaniem w 3D, technologiami VR oraz symulacjami. Opieka pooperacyjna i międzyoperacyjna leżała w gestii pediatrów, terapeutów zajęciowych, fizjoterapeutów i dietetyków.

Jesteśmy zachwyceni, że mogliśmy pomóc Safie i Marwie oraz ich rodzinie. Dla nas wszystkich to była długa i skomplikowana podróż – podkreśla prof. Dunaway.

Dziewczynki wypisano ze szpitala 1 lipca. Nadal przebywają w Londynie z mamą, babcią i wujem. Są poddawane codziennej fizjoterapii. Całe leczenie opłacił hojny darczyńca.