Pani prezydent Słowacji pojawia się w dopasowanej do ubioru masce chirurgicznej.

Data: 23.03.2020 19:47

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #moda #modadamska #maseczki #koronawirus #slowacja

Pani prezydent Słowacji pojawia się w dopasowanej do ubioru masce chirurgicznej.

Pani prezydent Słowacji pojawia się w dopasowanej do ubioru masce chirurgicznej.

Noszenie respiratora lub maski na twarzy jest obowiązkowe na Słowacji. Przynajmniej na razie.

Większość ludzi szyje własne maski na twarz.

To zdjęcie pochodzi z aktu inauguracyjnego nowego rządu.

Afera maseczkowa? Poznajcie jej pozytywnego bohatera. To prezes LPP (Opinia)

Data: 23.03.2020 18:40

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lpp #marekpiechocki #maseczki #reserved #chiny #koronawirus #gospodarka

Chciał pomóc Chinom, dziś dzięki temu Chińczycy pomagają Polsce. On wykorzystuje swoje kontakty, by w polskich szpitalach były kombinezony czy maski. O kim mowa? O Marku Piechockim z LPP, na którego od wczoraj wylewa się fala hejtu po artykule w "Newsweeku". Odkrywam drugie dno maseczkowej afery – pisze Sebastian Ogórek, redaktor naczelny money.pl.

Afera maseczkowa? Poznajcie jej pozytywnego bohatera. To prezes LPP (Opinia)

Na początek parę faktów. Pod koniec stycznia sytuacja koronawirusowa w Chinach jest już dramatyczna. Tysiące zakażeń, miliony osób odcięte od świata, masowo zamykane fabryki. W Europie wówczas to jeszcze ciekawostka, wirus z nietoperza.

Marek Piechocki jest na urlopie we Włoszech. Ponieważ jego miliardowy majątek pochodzi w znacznej mierze ze współpracy z Chińczykami, a problemy mają jego wieloletni partnerzy, więc w odruchu serca proponuje – wyślijmy im za darmo milion maseczek. Ostatecznie udaje się zebrać ich ok. pół miliona.

Informację podaje w komunikacie prasowym. I już w nim pisze wprost, że chce wysłać maski do polskich konsulatów oraz firm, z którymi współpracuje.

Przenosimy się do połowy marca. W Polsce panika koronawirusowa wygląda tak, jak w Chinach półtora miesiąca wcześniej. Szpitale błagają o maski, o kombinezony, testy na koronawirusa. I wtedy "Newsweek" donosi: właściciel LPP sczyścił polskie magazyny z maseczek, bo chciał ratować swoją produkcję w Chinach.

Piechocki jest wściekły i załamany. W rozmowie z money.pl przyznaje, że nie rozumie, dlaczego został tak zaatakowany. Cała gospodarka w Polsce się sypie, galerie handlowe zamknięte, jego firma praktycznie nie ma przychodów, a ma tylko koszty. Co więc robi? Opowiada mi, że jedną ręką walczy o swoje Reserved, drugą o polskich lekarzy i pacjentów.

Jestem dziennikarzem, dużo rzeczy słyszałem, więc niedowierzanie mam już wpisane w geny. Piechockiemu też więc nie dowierzam. On, zanim go jeszcze o to poproszę, mówi, że wyśle mi korespondencję mailową. Co jest w środku?

W sumie kilkanaście listów z ostatniego tygodnia. We wszystkich Piechocki swoim partnerom biznesowym w Chinach przedstawia polskich organizatorów pomocy dla szpitali. Ci w dwóch-trzech mailach dogadują się na cenę, a maski, sprzęt medyczny, kombinezony lecą do Polski. Szybko i tanio.

W części maili wyraźnie partnerzy biznesowi w Chinach dziękują polskiemu miliarderowi za pomoc sprzed miesiąca. I deklarują: teraz my pomożemy wam. Piechocki deklaruje też, że jego magazyny i szlaki transportowe mogą zostać wykorzystane w przesyłce materiałów do Polski. Miliarder dodaje też, że ponad setka osób zatrudnionych w jego biurze w Szanghaju jest w pełni oddelegowana do pomocy przy wysyłce towarów do kraju.

Wszystko to w ostatnich dniach. I w tym momencie ukazuje się artykuł w "Newsweeku", w którym polski biznesmen jest przedstawiany jako osoba, która interes swojej firmy przedłożyła ponad zdrowie Polaków.

Piechocki jest nietypowy. Charakter ma raczej wybuchowy i emocjonalny, ale jego pracownicy go uwielbiają. To dusza człowiek. Nie zamyka się w szklanym biurze. Siedzi między swoimi pracownikami. Je razem z nimi w stołówce pracowniczej, zamawia dokładnie to samo, co jego projektanci czy sprzątaczki. Parę lat temu w wywiadzie sugerował, że… jego firma jest za droga. I mówił wprost: nie kupujcie teraz akcji LPP.

Choć majątek ma liczony w miliardach złotych, to do siedziby firmy dojeżdża często rowerem. Nikt go nie zaczepi, bo nikt nie wie, jak wygląda. Nigdy nie ujawnił swojego wizerunku.

Wielu łapie się za głowę, gdy słyszy, jak Piechocki wychowuje dzieci. Zamiast dać im swoje miliardy, rzucił ich do pracy fizycznej w swoich magazynach. I to tak, by nikt nie wiedział, że to "syn Piechockiego". Umówmy się, to nie jest standardowe działanie polskiego biznesmena.

Czy popełniał błędy? Tak. LPP w pewnym momencie uciekł na Cypr przed polskim fiskusem. Piechocki tłumaczył to chęcią ratowania firmy, która miała wtedy problemy finansowe.

Afera maseczkowa rozkręcona wokół LPP to dla mnie przykład tego, jak opacznie można zrozumieć czyjeś działania. Przecież Piechocki chciał tylko ratować ludzi. Nieważne nawet, czy w swoich fabrykach, czy nie. Była to jednak pomoc dla pogrążonych w kryzysie Chińczyków. Dla mnie Piechocki jest jej pozytywnym bohaterem. Negatywnym są niestety moi koledzy dziennikarze.

Sharp rusza z produkcją maseczek . . . w fabryce telewizorów

Data: 02.03.2020 11:31

Autor: ziemianin

apnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #maseczki #japonia #sharp #biznes

Koronawirus to temat, który nie schodzi z „jedynek”. Jednym ze skutków jego występowania jest zamykanie fabryk w Azji, na co zdecydować musiało się już wiele dużych i małych firm. Inne nie mają tego problemu, …ale to wcale nie znaczy, że twierdzą, że problemu nie ma.

Sharp rusza z produkcją maseczek . . . w fabryce telewizorów

Sharp to jedna z tych firm, którym przynajmniej częściowo udało się uniknąć problemów w związku z koronawirusem. Jej przedstawiciele zauważają jednak, że zrodził on problemy w społeczeństwie, które teraz bardziej niż na nowe telewizory generuje popyt na przykład na maseczki ochronne.

Sharp będzie produkować maseczki ochronne zamiast TV

Jak donosi agencja Associated Press, Sharp zdecydował się na przekształcenie jednej ze swoich fabryk telewizorów i paneli LCD w Japonii w zakład produkujący maseczki. Każdego dnia z linii będzie schodzić co najmniej 150 000 egzemplarzy, a ostatecznym celem jest osiągnięcie wydajności do 500 tysięcy maseczek na dzień.

Przedstawiciele firmy Sharp przekonują, że fabryka jest idealna do takiego zastosowania, ponieważ w przypadku produkcji paneli LCD niezbędne są wysokie standardy czystości – podobnie jak ma się to z wytwarzaniem maseczek. Tych ostatnich brakuje na całym świecie i nie inaczej wygląda sytuacja w Japonii.

Koronawirus a maseczki ochronne. Kto ich potrzebuje?

Foxconn, będący właścicielem firmy Sharp, nie podał jeszcze żadnych informacji na temat tego, w jakiej cenie i w jaki sposób dystrybuowane będą maseczki produkowane w japońskiej fabryce. Możliwe zresztą, że w ogóle nie trafią one do samych sklepów i aptek.

Problem leży bowiem gdzie indziej. Lekarze i eksperci z całego świata alarmują, by nie kupować maseczek. Są one bowiem albo zupełnie nieskuteczne, albo też ich skuteczność jest minimalna jeśli chodzi o zabezpieczenie przed złapaniem koronawirusa. Wykupowanie ich zapasów prowadzi natomiast do ich braków w szpitalach – dla lekarzy i opiekunów. A to już poważny problem.

Koronawirus wpływa na działanie fabryk (i nie tylko)

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia co firma Sharp. Jej właściciel – Foxconn – musiał znacząco obniżyć produkcję, przez co wielu gigantów branży technologicznej musiało opóźnić dostawy urządzeń do klientów. Swoją chińską fabrykę zamknąć musiała też firma Tesla. Z kolei tylko w ciągu kilku ostatnich dni przypadki infekcji koronawirusem odnotowały firmy Samsung i LG, przez co działanie ich obiektów również zostało wstrzymane.

Rozprzestrzenianie się koronawirusa doprowadziło też do odwołania kilku branżowych imprez. Zaczęło się od MWC w Barcelonie, a wśród kolejnych znalazły się GDC w San Francisco, Black Hat Asia w Singapurze czy Geneva Motor Show. Ze swoich nadchodzących imprez zrezygnowały też firmy Cisco i Facebook, a – w miniony weekend – katowicki IEM odbył się bez udziału publiczności.

Hurtownie chcą zarobić na koronawirusie

Data: 02.03.2020 11:22

Autor: ziemianin

wiadomosci.radiozet.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #maseczki #ochronazdrowia #zdrowie #januszebiznesu #biznes #choroby #kapitalisci #kapitalizm #Polska #UOKiK

Dwie hurtownie miały wypowiedzieć polskim szpitalom trwające umowy przetargowe. W ten sposób, z powodu rosnącego zapotrzebowania na maseczki ochronne związanego z epidemią koronawirusa, chciały one sprzedać je za wyższą cenę. Sprawą zajął się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który już określił te postępowanie mianem haniebnego.

Hurtownie chcą zarobić na koronawirusie

Wirus rozprzestrzeniający się na całym świecie dociera już do polskiej granicy. Wczoraj o wykryciu koronawirusa w sumie u trzech osób poinformowały czeskie służby sanitarne. Tym samym rośnie też popyt na maseczki ochronne na twarz w naszym kraju, przy czym są one całe czas potrzebne do normalnego funkcjonowania pracowników szpitali i innych ośrodków służby zdrowia.

Tymczasem dwie hurtownie postanowiły zerwać umowy w trwających procedurach przetargowych. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny poinformował, iż jedna z hurtowni „wprost wskazała, że celem jest rażące podwyższenie ceny, jaką otrzymują w ramach dostarczanych środków ochrony indywidualnej”. Mianowicie chciała ona podwyższyć cenę za jedną maseczkę z ustalonych wcześniej 50 groszy do ponad 10 złotych.

Urząd już wszczął postępowanie wobec dwóch przedsiębiorstw, zarzucając im zmowę cenową, naruszenie przepisów dotyczących konkurencji czy nadużywania pozycji dominującej. Chróstny dodatkowo nazwał ich działania haniebnymi, sprzecznymi nie tylko z dobrym obyczajem, ale również z przyjętymi wcześniej ustaleniami. Każdy podobny przypadek może grozić karą do wysokości 10 proc. obrotu za rok kalendarzowy.

Konsekwencje dla obu hurtowni mogą być jednak jeszcze poważniejsze, ponieważ UOKiK w toku swojego postępowania może zawiadomić o całej sprawie Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuraturę. Ponadto Urząd zdecydował się na uruchomienie specjalnej infolinii przeznaczonej dla dyrektorów szpitali. Jej numer zostanie przekazany im za pośrednictwem Ministerstwa Zdrowia, a będą mogli oni zgłaszać za jej pośrednictwem podobne zdarzenia.

Sprawą zajął się UOKiK, a niedługo - prokuratura i ABW? Chodzi o hurtownie z maskami ochronnymi

Data: 29.02.2020 02:11

Autor: ziemianin

niezalezna.pl

#UOKiK #koronawirus #maski #maseczki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #afera

UOKiK wszczął postępowanie w sprawie nieuczciwych działań hurtowni wobec szpitali. Dwie hurtownie wypowiedziały bowiem szpitalom umowy na dostawy m.in. masek ochronnych. Urząd nie wyklucza, że w tej sprawie powiadomi również prokuraturę oraz ABW.

Sprawą zajął się UOKiK, a niedługo – prokuratura i ABW? Chodzi o hurtownie z maskami ochronnymi

Podjąłem decyzję o wszczęciu postępowania w sprawie nieuczciwych działań hurtowni wobec szpitali – poinformował w piątek prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny. Chodzi o przypadek dwóch hurtowni, które wypowiedziały szpitalom umowy na dostawy m.in. masek ochronnych.

O wszczęciu postepowania wobec nieuczciwych praktyk hurtowni zaopatrujących szpitale w środki ochrony indywidualnej prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny poinformował na zwołanym dzisiaj briefingu.

Zaznaczył, że chodzi o wypowiedzenie szpitalom przez dwie hurtownie trwających umów przetargowych na dostarczenie środków ochrony indywidualnej, co może mieć związek z wzrostem popytu, m.in. na maski ochronne w związku z zagrożeniem koronawirusem.

– Przy czym jedna z nich wprost wskazała, że celem jest rażące podwyższenie ceny, jaką otrzymują w ramach dostarczanych środków ochrony indywidualnej

– podkreślił Chróstny. Dodał, że w tym jednym przypadku chodziło o podwyższenie ceny z wynegocjowanych w ramach oferty przetargowej 50 groszy za sztukę, na 10 zł.

– Wszczęte postępowanie ma na celu zbadanie okoliczności tego typu praktyk, które w naszej opinii, w opinii UOKiK mogą naruszać przepisy prawa konkurencji w tym w zakresie, bądź to zmów cenowych, bądź to nadużywania pozycji dominującej – powiedział Chróstny.

Zaznaczył, że takie praktyki "to działanie nie tylko sprzeczne z dobrym obyczajem, nie tylko działanie haniebne, ale także działanie sprzeczne z samą treścią ustaleń".

– Każda praktyka nieuczciwej konkurencji w przypadku jej udowodnienia podlega karze do 10 proc. obrotu za rok kalendarzowy i w toku postępowań, które obecnie wszczęliśmy, będziemy wyjaśniali, w jakim zakresie te praktyki godzą w uczciwą konkurencję

– powiedział.

UOKiK sprawdzi również działania hurtowni pod kątem art. 165 i 172 kk. Chodzi o narażenie na powszechne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia.

– Gdy w toku postępowania będziemy dysponowali materiałem, który uprawdopodabnia taką możliwość, będziemy informowali zarówno prokuraturę, jak i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego

– zapowiedział Chróstny.

Ponadto, jak wskazano, dyrektorzy szpitali mogą zgłaszać urzędowi przypadki łamania prawa przez specjalną infolinię, której numer zostanie im przekazany przez Ministerstwo Zdrowia.

– Tego typu praktyki są praktykami absolutnie niedopuszczalnymi. Poprosiłem ministra zdrowia o bieżące informowanie, jeżeli tego typu sytuacje ponownie by wystąpiły

– powiedział prezes UOKiK.

Dodał, że w razie ponownych takich sygnałów w ciągu 24 godzin pracownicy UOKiK będą na miejscu, tak w szpitalach, jak i w podmiotach, które odstąpiły od umowy, po to, żeby zabezpieczyć materiał dowodowy, umowy i wszelką dokumentację niezbędną do zbadania okoliczności, które przyczyniły się do wypowiedzenia umowy.

– Wobec tych przedsiębiorców należy oczekiwać naszych zdecydowanych działań w ramach dostępnych nam wszelkich mechanizmów prawnych, aby uniemożliwić tego typu haniebne praktyki

– podkreślił.