Pani James porównuje atmosferę w Google do rasizmu,którego padła ofiarą w szkole

Data: 23.05.2019 20:59

Autor: zawodowy_partyjniak

washingtonpost.com

Kay Coles James, prezeska Heritage Foundation, twierdzi, że to co spotkało ją w Google, nie różni się od tego, czego doświadczyła w 1961 r. jako jedno z pierwszych murzyńskich dzieci w szkole całkowicie białej. Tym razem nienawiścią zionęła do niej zgraja oszalałych lewako-pracowników Google.

#swiat #rasizm #google #lewica

Data: 25.04.2019 09:10

Autor: Ijon_Tichy

Czytam sobie właśnie Stanisława Michakiewicza "Niemcy, Żydzi i folksdojcze". To taki zbiór felietonów. Można tam znależć niezłe perełki. Pan Stanisław jest sprawnym szermierzem sarkazmu i ironii, którymi obnaża intelektualną próżnię w świecie szeroko rozumianego "obozu postępactwa, zdrady i zaprzaństwa". Polecam zapoznawczo ten oto fragment, który przed chwilą przepisałem z książki specjalnie dla was, moje Lurki i Lukierki :)

str. 86-88

"…wielu postepaków, u których tupet wyprzedza i to znacznie, wszystkie inne zalety, wyobraża sobie, że są odkrywcami, a przynajmniej prekursorami różnych zachowań i z tego tytułu spoglądają z wyższością, zwłaszcza na konserwatystów. Inna rzecz, że ze względu na to, iż w przypadku postępaków tupet wyprzedza i to znacznie, wszystkie inne zalety, swoich odkryć dokonują oni głównie w dziedzinie obyczajowej, bo jużci – ściągać majtki sobie albo swojemu kopulantowi jest znacznie łatwiej, niż, dajmy na to, wynaleźć elektryczność. Niestety i te odkrycia mają w większości, albo nawet w całości charakter wtórny. Weźmy na przykład takiego "Big Brothera", dzięki któremu zostało wypromowanych kilku wpływowych mężów stanu, nie mówiąc już o plejadzie gwiazd.

Cóż jednak przedstawia sobą to widowisko w porównaniu z wystepami bizantyjskiej cesarzowej Teodory? Prokopiusz z Cezarei w swojej "Historii sekretnej" pisze na przykład, że układała się nago na wznak na arenie, służba sypała jej na rozchylone krocze ziarna zboża, bodajże owsa, które nastepnie wyszczypywały stamtąd gęsi, specjalnie w tym celu tresowane. Wprawdzie wspomniane dzieło jest paszkwilem na cesarza Justyniana i Teodorę, ale nawet paszkwilanci coś tam wiedzieć muszą, więc w tym owsie jakieś ziarna prawdy musiały się znajdować. Z resztą nie chodzi tu o Teodorę, ani o Justyniana, bo znacznie bardziej reprezentatywną postacią, której jak dotąd nie przelicytował żaden postępak, jest rzymski cesarz Heliogabal. (…)

Kiedy został przez żołnierzy obwołany cesarzem (2018-222 n.e.) i przybył do Rzymu miał lat 14. Rządy sprawowała jego babka Maesa podczas gdy cesarz Heliogabal oddawał się rozpuście, o której dzisiejsi ludzie nie mają najmniejszego wyobrażenia tym bardziej, że zgodnie z syryjskim obyczajem, Heliogabal wplatał w nią motywy religijne, np. urzadził wesele bożka słońca Elagabala z fenicką boginią Astarte. W koncu wszyscy mieli go dosyć, zwłaszcza, że synekury przyznawał swoim seksualnym partnerom, więc zamordowali go żołnierze, wraz z jego matką.

Ekstrawagancje Heliogabala polegały nie tylko na sodomickich orgiach, ale również na przejażdżkach po Rzymie w rydwanie ciągnionym przez nagie dziewczyny. Czterokrotnie zawierał małżeństwa z kobietami, a jedno – z mężczyzną, woźnicą rydwanów. Chciał też zmienić sobie płeć, niczym stary komuch Bęgowski, ale stan ówczesnej medycyny na to nie pozwalał. Już z tego pobieżnego przeglądu wyczynów Haliogabala widać, że był on wynalazcą lub prekursorem zachowań, których autorstwo z powodów historycznej ignorancji przypisują sobie rozmaici postępakowie albo ich kopulantki, zażywając z tego tytułu reputacji intelektualistów i ideologów, oczywiście wśród takich samych wyszczekanych ignorantow, jak oni sami.

Nie jest to jednak najgorsze, tylko okoliczność, że usiłowania, by dorównać Heliogabalowi, stanowią dziś największą ambicję postępowych Europejsów, podczas gdy współcześni żołnierze nie są na tyle odważni, by położyć temu kres, bo jedyną ich ambicją jest przejście na wczesną emeryturę".

#michalkiewicz #felieton #konserwatyzm #lewica #wojnaidei