Data: 20.04.2019 21:00

Autor: kosmitolog

Krótka relacja z przygotowań i początku misji sondy Juno – kilka rewelacyjnych ujęć z hali montażowej i parę krótkich opowieści pracujących przy niej osób ukazują czysto ludzki aspekt całego przedsięwzięcia. Każda taka misja to lata planowania, projektowania, testów i samej budowy, aż pewnego dnia owiewka zamyka się niczym wielka, stalowa skorupa i już nic nie da się zrobić. Albo się uda albo nie.

https://www.youtube.com/watch?v=5trvfmBSlqk

https://www.youtube.com/watch?v=eV5Ot2HCKXI

#kosmologia

Data: 20.04.2019 11:42

Autor: kosmitolog

Mały update z hali montażowej łazika Mars 2020. Poniżej budowa rakietowego dźwigu, opuszczającego łazik na linach podczas ostatniego etapu lądowania. Cała sekwencja EDL ( entry, descent and landing ) będzie w zasadzie identyczna jak w przypadku Curiosity. Sam łazik, poza innym wyposażeniem badawczym, też ma bardzo podobną konstrukcję. Kilka dodatkowych fotek w komentarzach, wszystkie najlepiej odpalać w nowej karcie.

EDIT: Jeszcze krótki filmik wprost ze źródła:

https://www.youtube.com/watch?v=TPXU_uQThGo

#kosmologia #mars #mars2020

Data: 19.04.2019 21:33

Autor: kosmitolog

Na zdjęciu może tego nie widać, ale właśnie patrzycie na jeden z największych kraterów w całym Układzie Słonecznym. Znajduje się na południowej półkuli planetoidy Vesta i śmiało można powiedzieć, że w dużej części sam jest południową półkulą. Patrząc na Vestę z pozycji biegunowej, tak jak uczyniła to wykonująca poniższą fotografię sonda Dawn, Rheasilvia zakrywa sobą prawie całą widoczną półkulę. Średnica tego gigantycznego krateru to 505 km, co stanowi 95% uśrednionego rozmiaru całej planetoidy, a jego głębokość to 13 km. Na środku widać charakterystyczne dla wielkich kraterów wzniesienie centralne, powstałe dzięki skoncentrowaniu się odbitych fal stopionego przy kolizji materiału. Mechanizm powstawania takich gór jest bardzo podobny do tego, który ma miejsce w sytuacji, gdy kropla wody wpada do pełnej szklanki. Uderzenie w powierzchnię wzbudza fale, które po odbiciu się od krawędzi powracają w miejsce uderzenia i powodują wystrzelenie ze środka kolejnej kropli, tym razem w górę – może to mieć miejsce kilka razy pod rząd, z tym że woda w szklance w międzyczasie nie zastyga. O ile marsjański Olympus Mons pozostaje największą górą Układu Słonecznego o tyle szczyt w centrum Rheasilvii jest najprawdopodobniej najwyższy. Od czubka do rozległej na 200 km podstawy jest od 20 do 25 km, przy czym należy pamiętać, że z uwagi na swoje rozmiary wysokość Olympus Mons może być mierzona na kilka sposobów, dając w efekcie znacznie różniące się wyniki. Efektem gigantycznej kolizji, która wytworzyła Rheasilvię jest również to, że znajdując na Ziemi dowolny meteoryt jest duża szansa, że trzymamy w ręku kawałek Vesty. Planetoida ta jest trzecim ( pod względem częstości "dostarczania" ) zidentyfikowanym, indywidualnym źródłem meteorytów znajdowanych na Ziemi, wyprzedzają ją tylko Księżyc oraz Mars. Szacuje się, że spośród wszystkich spadających na Ziemię "kamieni" aż 1/16 pochodzi właśnie z miejsca, w którym obecnie znajduje się Rheasilvia. Dowiedzieliśmy się tego dzięki wieloletnim badaniom składu chemicznego najróżniejszych ziemskich meteorytów i porównaniu go ze składem Vesty, który został bardzo dokładnie ustalony dzięki sondzie Dawn.

#kosmologia

Data: 19.04.2019 17:23

Autor: Starszyoborowy

Przyczyną wypadku izraelskiego lądownika księżycowego była najprawdopodobniej ręcznie wydana komenda, która doprowadziła do zablokowania automatycznej sekwencji programu pokładowego.

Reakcją systemu na nowe polecenie było prawdopodobnie automatyczne wyłączenie napędu głównego bez możliwości szybkiego wznowienia jego pracy. Jak wyjaśniono, ręczne wprowadzenie nowej komendy miało związek z odnotowaną usterką jednego z układów żyrostabilizatora (Inertial Measurement Unit, IMU), odpowiedzialnego za nawigowanie maszyną na ścieżce podejścia do miejsca docelowego lądowania.

W efekcie wystąpienia blokady systemu, przez dłuższy moment wznowienie pracy silnika głównego Beresheet nie było możliwe. Kilkukrotne próby wtórnego rozruchu systemu napędowego sondy okazały się nieskuteczne. Zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami zespołu SpaceIL, pomysłodawców misji, od momentu jej rozpoczęcia nie zanotowano wcześniej podobnej sytuacji w działaniu układu sterującego lądownika.

https://www.space24.pl/trwa-analiza-wypadku-izraelskiego-ladownika-lunarnego-podano-wstepne-ustalenia

#kosmologia

Data: 19.04.2019 10:00

Autor: kosmitolog

Za chwilkę zaczyna się live z dokowania Cygnusa do ISS. Blondyna będzie go łapać wielką, automatyczną łapką i montować do śluzy ( tzw. berthing ). Samo dokowanie przewidziane jest na 11:30, ale relacja obejmuje też zbliżanie się pojazdu do Stacji.

https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

#kosmologia

Data: 18.04.2019 21:42

Autor: kosmitolog

Na wieczór może coś z dalszych rejonów. Tak wyglądają narodziny i pierwsze chwile życia gwiazdy. Materia z gęstego dysku akrecyjnego spada na młodziutką gwiazdę i jest przez nią wyrzucana w formie jetów. Następnie pędząc z prędkościami dochodzącymi niekiedy do 3,5 miliona km/h zderza się z materią okolicznego obłoku molekularnego tworząc świetliste, przypominające rozciągnięte mgławice obiekty Herbiga-Haro ( obiekt HH to nie sama gwiazda i jety, to raczej to co powstaje na ich przedłużeniu ). Tu akurat mamy obiekt HH 24 w Orionie, więc jest to nasz bliski sąsiad. Polecam wyszukać sobie inne, gdyż ten nie jest wcale aż tak spektakularny. Wielka Mgławica w Orionie jest dość znana m.in. z posiadania pokaźnego obszaru gwiazdotwórczego, zawierającego co najmniej 700 świeżo narodzonych gwiazd w wielu różnych stadiach rozwoju. Nie brakuje tam więc i takich właśnie dynamicznych obiektów. Pozostaje czekać na teleskop Jamesa Webba, wtedy naprawdę zajrzymy pod pyłową pierzynkę i podejrzymy jak się robi gwiazdy :) Zdjęcie zostało wykonane oczywiście przez Teleskop Hubble'a. Polecam otwierać w nowej karcie.

#kosmologia

Data: 18.04.2019 19:21

Autor: kosmitolog

Środkowemu wciąż jednak nie pisany powrót do hangaru za życia. Dla wścibskich: to dolny kawałek środkowego członu FH, który wykopyrtnął się na barce w trakcie powrotu na brzeg. Może następnym razem. Jest ludzik dla skali (・へ・)

#spacex #kosmologia

Data: 18.04.2019 13:23

Autor: kosmitolog

O ile istnienie ciekłej wody na Enceladusie jest praktycznie pewne i potwierdzone o tyle jeden z największych globalnych oceanów w Układzie Słonecznym, mający znajdować się pod powierzchnią Europy, pomimo mocnych przesłanek formalnie wciąż pozostaje niepotwierdzoną zagadką. Europa to lodowy satelita Jowisza, który choć swymi rozmiarami zbliżony jest do naszego Księżyca to przypuszczalnie zawiera ok. 2-3 razy więcej ciekłej wody niż znajduje się na całej Ziemi. Za istnieniem wielkiego oceanu przemawia kilka dość solidnych, jednak pośrednich dowodów: mamy odpowiadające cyrkulacji wody zmiany pola magnetycznego, mamy aktywną geologicznie lodową skorupę, która wykazuje cechy subdukcji ( dokładnie tak jak ziemskie płyty tektoniczne, pływające na oceanie płynnej skały ), mamy zagęszczenia plazmy w miejscach, gdzie przypuszczalnie występują okresowe kriowulkany, mamy wreszcie bardzo silne oddziaływania pływowe, zdolne rozpalić wulkany na całym Io i silnie rozciągać jego skalistą bryłę ( przypływy na Io są "zrobione" ze skały a nie z wody i sięgają 100 metrów wysokości ), są więc wystarczające, by stopić wnętrze Europy. Jeśli ocean faktycznie tam jest to musi tętnić od 10 do 30 km pod zmarzniętym na kamień lodowym strupem, stanowiącym skorupę Europy, obejmować sobą całe wnętrze tego księżyca a jego głębokość dochodzić będzie do 100 km. Na skutek nagrzewania wnętrza mogą tam występować tysiące bogatych w składniki mineralne kominów hydrotermalnych, może również występować życie, które do szczęścia nie musi widzieć Słońca. Jeśli ciekła woda naprawdę tam jest to ( tak samo jak na Enceladusie ) również tam od czasu do czasu powinny wybuchać wodno-lodowe gejzery, tryskające bogatą w związki chemiczne wodą na dziesiątki, jeśli nie setki kilometrów w górę. Jeśli gejzery rzeczywiście tam są to możliwe, że mamy je nawet na zdjęciach. Całkowitej pewności wciąż brak, ale przyznacie, że poniższe fotografie w paśmie UV zestawione z obrazami erupcji Enceladusa wykazują ogromne podobieństwo. Zdjęcia wykonał Kosmiczny Teleskop Hubble'a a nałożona na nie sylwetka Europy pochodzi z sondy Galileo, która wykonała również wspomniane pomiary jej pola magnetycznego. Zdjęcie najlepiej sobie powiększyć.

#kosmologia

Data: 17.04.2019 19:25

Autor: kosmitolog

Na dzisiaj na 22:46 przewidziany jest start rakiety Antares 230 z bezzałogowym statkiem towarowym Cygnus. Celem jest dostarczenie na ISS eksperymentów oraz zapasów. Na pokładzie statku znajduje się około 40 różnych eksperymentów; zarówno czysto naukowych jak i będących już demonstracjami technologii. Lecą m.in. 2 polskie cubesaty: studencki KRAKsat oraz komercyjny Światowid ( łącznie na pewno leci co najmniej 15 różnych cubesatów, pewnie jest ich więcej ), autonomiczne, latające swobodnie roboty Astrobee, stanowisko do bardzo wydajnej produkcji doskonałej klasy światłowodów ( 1 km włókna uzyskiwany z ~0,5 kg surowca ), eksperymenty z dziedziny aerodynamiki, mechaniki płynów, zachowania się powierzchni hydrofobowych w mikrograwitacji, badania właściwości próbek różnych materiałów w warunkach przestrzeni kosmicznej ( jest ich łącznie około 300, teraz lecą następne ), testowanie nanotechnologii przeznaczonej do dostarczania i uwalniania leków w określonym miejscu organizmu, wesoła załoga 40 mysich astronautów i jeszcze trochę ciekawostek. Okienko startowe potrwa zaledwie 5 minut, więc wszystko będzie wiadomo praktycznie od razu. Link do streama poniżej, live ma się zacząć o 22:15 ( pół godzinki przed startem), postaram się jeszcze szepnąć słówko na mikro jakoś przed zapłonem:

https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

#kosmologia

Data: 17.04.2019 11:09

Autor: kosmitolog

O KRAKsacie, który ma dzisiaj lecieć na pokładzie Cygnusa pewnie już słyszeliście, ale czy słyszeliście o Światowidzie? Tym samym lotem zabiera się również pierwszy polski komercyjny nanosatelita. Został zbudowany we wrocławskiej firmie SatRevolution a jego zadaniem będzie cykanie zdjęć Ziemi i sprawdzanie czy wszystko w porządku z wodą, powietrzem i co najważniejsze – z pogodą. Malutki Światowid wygląda tak (。◕‿‿◕。)

https://www.youtube.com/watch?v=gDF8PcmJbNk

#kosmologia

Data: 16.04.2019 19:11

Autor: kosmitolog

O 20:00 powinna się zacząć prezentacja na temat zawartości statku Cygnus, który jutro ma lecieć z ładunkiem na ISS. Jest to briefing naukowy, więc możliwe, że powiedzą również coś o naszym KRAKsacie, który znajduje się w ładowni. Link poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

#kosmologia

Data: 16.04.2019 16:49

Autor: kosmitolog

Krótki, opatrzony komentarzem przegląd kilku ciekawych i dość zróżnicowanych kraterów na Marsie. Jakość 4k. Zdjęcia i dane stereoskopowe, służące do stworzenia animacji 3D pochodzą z teleskopu HiRISE, zainstalowanego na sondzie MRO. Samo urządzenie waży 65 kg, pozwala zbierać zarówno dane w paśmie widzialnym jak i w bliskiej podczerwieni a uzyskiwana rozdzielczość przy 300 km orbicie wynosi ok. 30 cm/piksel ( również w pionie ). Poniżej jeszcze link do galerii zdjęć ( jest ich obecnie ponad 60 tysięcy ) a w komentarzu dorzucam na zachętę 3 ciekawe fotki :) Polecam też poszukać sobie najlepszej jakości, zdjęcia o rozdzielczościach rzędu 2500 megapixów robią wrażenie.

https://www.youtube.com/watch?v=qMqGkSrZAJ4

https://www.uahirise.org/catalog/index.php?page=1

#mars #kosmologia

Data: 16.04.2019 12:06

Autor: kosmitolog

Był już jeden z największych budynków, więc pora na jedne z największych pojazdów na Ziemi. Oczywiście, jeździ nimi nie kto inny jak magicy z NASA. Crawler Transporters to dwa bliźniacze pojazdy gąsienicowe, stworzone na potrzeby transportu rakiet programu Apollo i wykorzystywane później przy wożeniu promów kosmicznych. Do 1978 roku były to największe pojazdy na Ziemi ( później straciły pierwsze miejsce na rzecz gigantycznej, niemieckiej koparki odkrywkowej ). Pusty Crawler ma masę 2721 ton, natomiast maksymalnie obładowany ponad 8100 ton ( od 2012 r. jeden z Crawlerów może mieć maksymalnie 11 000 ton ). Mając na platformie ponad 5000 ton ładunku w kształcie postawionej do pionu rakiety wciąż może stabilnie wjeżdżać pod górkę przy wietrze wiejącym nawet 70 km/h. Transportuje Saturna V razem z wieżą startową, podrzuci Wahadłowiec wraz z platformą a jak dobrze depnąć to dowiezie nawet SLS. Serce giganta stanowią w zasadzie 2 wielkie, 16-cylindrowe silniki Diesla o mocy 2750 KM każdy, wprawiające w ruch 4 generatory o mocy 1MW. Te z kolei napędzają 16 silników trakcyjnych poruszających kołami ośmiu ogromnych gąsienic. Każdy z 57 segmentów takiej gąsienicy waży 900 kg. Monstrum ma wymiary 35x40 m, regulowaną wysokość 6-8 m, precyzyjnie regulowany kąt nachylenia platformy ( podczas jazdy pod górkę czubek Saturna V nigdy nie odchylał się na więcej niż 30cm od pionu ), 2 kabiny, kolejne dwa silniki o mocy 1065 KM każdy, jeszcze dwa generatory 750 kW, jeszcze dwa generatory ( tym razem 150 kW do zasilania platformy ), laserowe systemy nawigacji przy dokowaniu, trochę komputerów, systemy wentylacji itd. Jeśli chodzi o osiągi to bestia leci na pusto 3,2 km/h a z ładunkiem połowę wolniej. Spalanie zaś to skromne 296 litrów oleju na kilometr. Obsługę stanowi prawie 30 osób. Obydwa pojazdy działają w Centrum Lotów Kosmicznych im. Johna F. Kennedy'ego od 1965r. i dotychczas przejechały już nieco ponad 5 500 km. Poniżej krótki filmik i kilka co fajniejszych zdjęć.

https://www.youtube.com/watch?v=Ui-ehJlGM1Q

#kosmologia #motoryzacja

Data: 15.04.2019 09:33

Autor: kosmitolog

Dziś następny epizod z cyklu traktującego o precyzji pomiarów. W sierpniu ubiegłego roku na pokładzie Delty II wystrzelony został satelita obserwacyjny ICESat-2, którego zadaniem było przejęcie roli pełnionej dotychczas przez swojego poprzednika ( pierwszy ICESat zakończył pracę w 2010r. ). Misja ta polega głównie na badaniu zmian zachodzących w pokrywie lodowej, ale z uwagi na wykorzystaną metodę przy okazji obserwuje również chmury, lasy, morza i góry – słowem: wszystko co wystaje. ICESat-2 bada bowiem wysokość i jest w tym naprawdę dobry. W tym celu z orbity o wysokości blisko 500 km w stronę Ziemi wypuszczanych jest 6 zielonych wiązek laserowych, które po odbiciu trafiają do detektora – zmierzony czas od wysłania wiązki odpowiada przebytemu przez fotony dystansowi, a zmiany tej odległości odpowiadają górkom i dołkom. Teraz o precyzji: każda z wiązek odpalana jest 10 000 razy na sekundę, każdy z sześciu impulsów składa się z około 200 bilionów fotonów, z których każdy jest indywidualnie zliczany. Z wyemitowanych 200 bilionów ( 2 * 10^14 ) do rejestratora wraca każdorazowo średnio 12 pojedynczych fotonów, natomiast czas od ich wysłania do powrotu mierzony jest z dokładnością większą niż miliardowa część sekundy. Mamy zatem 1,2 tryliona fotonów wysyłanych 10 000 razy na sekundę i indywidualnie katalogowanych z dokładnością przekraczającą nanosekundę. Lasery są ustawione w taki sposób, że "rysują" na powierzchni Ziemi 3 podwójne ślady, oddzielone między sobą o 3,3 km w poprzek kierunku ruchu. Dzięki niewielkiemu nachyleniu emiterów wiązki wewnątrz tych par dzieli od siebie już tylko 90 cm. Połączenie częstotliwości emisji impulsów laserowych oraz prędkości orbitalnej satelity przekłada się na efektywną rozdzielczość wynoszącą zaledwie 70 cm na "piksel" ( wzdłuż trajektorii przelotu ). Z uwagi na zastosowaną orbitę ICESat-2 okrąża Ziemię od bieguna do bieguna w ciągu nieco ponad 94 minut, za każdym razem omiatając nieco inny pas powierzchni a pełny obieg dookoła osi obrotu planety zajmuje mu 91 dni. Oznacza to, że dowolny fragment terenu jest badany 4 razy w roku (wiosną, latem, jesienią oraz zimą ). Pozostaje jednak pytanie: jak precyzyjny jest faktyczny pomiar? Cóż, ICESat-2 mógłby wam powiedzieć czy już czas do fryzjera – mierzy wysokość z dokładnością 3-4 cm.

Poniżej jeszcze 2 krótkie filmiki, jeden o satelicie, drugi o orbicie.

https://www.youtube.com/watch?v=c62PURJJVys

https://www.youtube.com/watch?v=eKHB2LSSR3c

#kosmologia

Data: 14.04.2019 20:33

Autor: kosmitolog

A tak wygląda zoomowanie Hubblem na odległą o 2,7 miliona lat świetlnych, zawierającą ok. 40 miliardów gwiazd Galaktykę Trójkąta ( M33 ). Odważni mogą sobie nawet ustawić 4k. Tak, wiem że to przybliżanie zmontowane z gotowych zdjęć a nie zoomowanie teleskopem w czasie rzeczywistym, ale dobrze brzmi :)

Na kanale jest jeszcze kilka podobnych ujęć.

https://www.youtube.com/watch?v=hrTpNkVYYAU

#kosmologia

Data: 14.04.2019 14:17

Autor: kosmitolog

Jeśli oglądaliście świetny serial "Billions" to pewnie kojarzycie motyw z podróbką SpaceX i jej genialnym prezesem – marzycielem. Jeśli nie, to odpuśćcie sobie dalszą część wpisu i bierzcie się za seans, bo warto. Za 3 dni ma odbyć się dość rzadkie widowisko – start rakiety Antares. 40-metrowa konstrukcja leciała dotychczas zaledwie 9 razy, zabierając ze sobą bezzałogowy statek transportowy Cygnus. Antares to ważąca 240 ton rakieta zasilana w pierwszym stopniu zmodyfikowanymi postsowieckimi silnikami na paliwo ciekłe, natomiast w drugim pchana przez jednostkę na paliwo stałe. Silnik Castor 30 dostarcza amerykańska firma Thiokol ( obecnie dział znanego Northropa ) – specjaliści od napędów rakietowych opartych na stałych materiałach pędnych. Silniki pierwszego stopnia są natomiast, jak już mówiłem, poradzieckie ( choć zmodyfikowane przez słynny amerykański Rocketdyne ) i oprócz świetnych osiągów należy im zawdzięczać najbardziej znany lot Antaresa – właśnie ten wykorzystany w "Billions". Dość powiedzieć, że pierwotnie NK-33 napędzały sowiecką rakietę księżycową N-1, a ruskich jak na Księżycu nie było tak nie ma. Można spokojnie przewinąć do 3:50 a później poszukać sobie nagrań z widowni – te robią spore wrażenie.

https://www.youtube.com/watch?v=BSr4hUcROwo

Miejmy nadzieję, że następny lot Antaresa nie zostanie już pokazany w żadnym serialu. Silniki zostały już zmienione na nowe :)

#kosmologia #rakiety

Data: 13.04.2019 19:29

Autor: kosmitolog

Podczas bardzo długiej misji łazika Opportunity zdarzyło się całkiem sporo ciekawych rzeczy. Na przykład któregoś razu naukowcy niepostrzeżenie natrafili jednym z kół na niewielki kamyk, który następnie wystrzelił spod niego podczas skręcania i niespodziewanie wylądował w polu widzenia aparatu. Zaskoczeni naukowcy początkowo nie wiedzieli co się stało, więc od razu strzelili fotkę i zabrali się za główkowanie. Dość szybko ustalili prawdopodobną przyczynę tajemniczego znaleziska oraz miejsce, z którego ów kamyk pochodził. Okazało się, że wbrew ziemskim prawom Murphy'ego dotyczącym kanapek z masłem orzechowym kamyk wylądował lepszą stroną do góry i można było zbadać tą jego część, która od milionów lat nie była bezpośrednio wystawiona na działanie Słońca, wiatru i pyłów. Obydwa zdjęcia oczywiście upubliczniono i tu wchodzą antyradiacyjne czapeczki – całe na aluminiowo. Co zrobiły tajemne portale od marsjańskich twarzy i oprysków z nieba? Tak, zgadliście: zamienili kolejność wydarzeń i podnieśli alarm, że kosmici zabierają kamienie (✌ ゚ ∀ ゚)☞ Chociaż są i tacy, którzy kolejności nie zmienili i doszli do oczywistego wniosku, że kosmici tym kamieniem rzucili…

#mars #kosmologia

Data: 13.04.2019 16:28

Autor: Starszyoborowy

Wszyscy byli zachwyceni zdjęciem czarnej dziury M87. Tutaj jest wytłumaczenie co widzieliśmy. Jak ktoś zrozumie z tego więcej niż połowę to znaczy, ze jest cholernie inteligentny.

https://kosmonauta.net/2019/04/co-mozna-zobaczyc-na-obrazie-czarnej-dziury-w-m87/

#kosmologia

Data: 12.04.2019 18:06

Autor: kosmitolog

Najdalej od Ziemi nie byli astronauci, którzy wylądowali na Księżycu a ci, którzy na nim nie wylądowali. Załoga Apollo 13 ( która na skutek awarii musiała awaryjnie wracać do domu ) okrążyła Księżyc trajektorią, która umieściła ich 254 km nad niewidoczną z Ziemi stroną w czasie, gdy Księżyc znajdował się najdalej spośród wszystkich misji programu Apollo. Byli wówczas 400 171 km od Ziemi. Do dzisiaj nikt nie był dalej od domu niż Lovell, Swigert i Haise. Pozostaje jeszcze pytanie jak siedzieli wtedy w statku i kto był po zewnętrznej…:)

#kosmologia

Data: 11.04.2019 23:16

Autor: kosmitolog

Start Falcona Heavy ma się odbyć już za niecałe półtorej godzinki, okienko startowe otwiera się o 00:35 i potrwa 116 minut. Pogoda tym razem jest na tak, więc wreszcie powinno się udać. Live poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=TXMGu2d8c8g

#spacex #kosmologia

Data: 11.04.2019 20:40

Autor: kosmitolog

Live z lądowania na Księżycu ma wskoczyć za 5 min. Oczywiście będzie to relacja z centrum kontroli, chociaż kto wie czy na bieżąco nie będą się pojawiać jakieś fotki. W tym starciu kibicuję Księżycowi, niech zwycięży lepszy ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

https://www.youtube.com/watch?v=HMdUcchBYRA

#kosmologia

Data: 11.04.2019 16:45

Autor: kosmitolog

Gdyby znów przełożyli start wielkiego Falcona ( po raz kolejny planowany na 00:35 ) to będzie chociaż coś na pocieszenie – dzisiaj wieczorem żydzi lądują na Księżycu. Też się strasznie cieszę, jest bowiem szansa, że się rozwalą i będzie można się pośmiać na żywo (✌ ゚ ∀ ゚)☞ A tak serio to Beresheet ( bo tak nazywa się wyprodukowany przez SpaceIL lądownik księżycowy ) ma szansę zostać pierwszą całkiem prywatną sondą kosmiczną, która osiądzie na Srebrnym Globie. Pojazd waży niecałe 600kg, w drodze na Księżyc pokonał już ponad 5,5 mln kilometrów i leci tam już dobre półtora miesiąca, co jak na Izrael może się wydawać niezbyt wydajne, jednak jest również najtańszą sondą księżycową, więc wszystko się zgadza :) Beresheet będzie prowadził badania natężenia pola magnetycznego, wykonuje już pierwsze zdjęcia a po wszystkim ( gdy już zamilknie ) będzie spełniał funkcję kolejnego lustra, służącego do badania odległości Ziemia-Księżyc za pomocą laserów. Pod wieczór postaram się wrzucić link do live streama z izraelskiego obozu dowodzenia, a tymczasem krótka prezentacja zastosowanej trajektorii lotu oraz jedna z lepszych fotek przesłanych dotychczas przez Beresheet. Stream ma się rozpocząć około 20:45 a samo lądowanie ma nastąpić gdzieś pomiędzy 21:00 a 22:00 naszego czasu.

https://www.youtube.com/watch?v=_R4zk448oPs

#kosmologia

Data: 10.04.2019 19:31

Autor: kosmitolog

Przeciętny trzmiel siedzący w bezruchu generuje ciepło odpowiadające mniej więcej 50 mW. Jeśli udałoby się jakoś umieścić żywego trzmiela na Księżycu, zdjąć mu skafander i zmusić do siedzenia w bezruchu to Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba nie miałby trudności z jego dostrzeżeniem z odległości 400 000 km. Czułość urządzenia pozwoli mu wykryć z tej odległości nawet obiekt promieniujący z mocą 1,5 mW.

#ciekawostki #kosmologia

Pierwszy w historii obraz czarnej dziury.

Data: 10.04.2019 15:52

Autor: kosmitolog

news.harvard.edu

Obrazowanie wykonane za pomocą sieci radioteleskopów, wchodzących w skład projektu Event Horizon Telescope ujawnia wygląd cienia supermasywnej czarnej dziury, znajdującej się w centrum galaktyki eliptycznej Messier 87. Masa obiektu wynosi ok. 6,6 miliarda mas Słońca.

https://www.youtube.com/watch?v=xVibTl-mrdw

#kosmologia #astronomia #nauka

Start Falcona Heavy z satelitą Arabsat-6A

Data: 10.04.2019 13:06

Autor: kosmitolog

youtube.com

Jeśli tym razem nic się nie opóźni to już za niecałe 12 godzin potwór znów zaryczy na Florydzie. Okienko startowe otwiera się o 00:35 i potrwa do 02:32 naszego czasu. Poniżej jeszcze troszkę informacji o samej misji z polskiej strony poświęconej SpaceX, można sobie również kliknąć przypomnienie na yt. Tradycyjnie odpowiednio wcześnie wrzucę jeszcze linka na mikro :)

https://spacex.com.pl/wiadomosci/start-rakiety-falcon-heavy-z-misja-arabsat-6a

https://www.youtube.com/watch?v=TXMGu2d8c8g

#spacex #kosmologia

Data: 10.04.2019 09:01

Autor: kosmitolog

Dlaczego gazy wylotowe z silników rakietowych wyglądają tak jak wyglądają? Czemu jedne są małe i błękitne, inne są białą kolumną ognia i strasznie kopcą a jeszcze inne zaczynają jako niemal czarne smugi? Szybki mix chemii, fizyki i techniki rakietowej – by dobrze się rozpędzić o poranku :)

https://www.youtube.com/watch?v=aB8knRvUywo

#kosmologia

Data: 09.04.2019 20:04

Autor: kosmitolog

Opublikowana dzisiaj konferencja ULA na temat rozwoju rakiety Vulcan – swoistej hybrydy Delty IV i Atlasa V. ULA ( United Launch Alliance ) powstał w 2006 roku jako połączenie wyspecjalizowanych oddziałów Lockheed Martin i Boeinga. Obecnie z powodzeniem obsługuje większość misji dla Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, wynosząc najbardziej tajne spośród wojskowych satelitów oraz "duże" misje badawcze dla NASA. Ma to związek z bardzo długą i niezawodną historią startów używanych przez ULA rakiet z rodziny Atlas oraz Delta. Vulcan ma być ciężką rakietą nośną, napędzaną metanowymi silnikami BE-4 od Blue Origin oraz wodorowymi RL-10, wspieranymi dodatkowo nawet 6 potężnymi boosterami na paliwo stałe. Według wstępnych planów Vulcan ma być zdolny do wynoszenia na niską orbitę niemal 35 ton ładunku. Jest parę ciekawostek m.in. na temat konstrukcji ( wrażenie może robić fragment o spawach ), firm współpracujących przy produkcji oraz samych stanowisk startowych ULA, które mają mieć możliwość obsługi różnych typów rakiet. Pierwszy lot ma odbyć się już za 2 lata. Jako bonusik test statyczny boostera GEM-63 sprzed 5 dni:

https://www.youtube.com/watch?v=RQ5U70ZZZzM

https://www.youtube.com/watch?v=W31tc8_ZKGU

#kosmologia #ula

Data: 09.04.2019 11:12

Autor: kosmitolog

Z okazji kolejnego przesunięcia startu Falcona Heavy o 24 godziny może dziś coś na zachętę o samej rakiecie. Gdy 6 lutego ubiegłego roku po raz pierwszy ta gigantyczna maszyna unosiła się ze stanowiska startowego relacja na żywo była najpopularniejszym materiałem na youtube. Do dzisiaj start FH zebrał już ponad 24 mln wyświetleń, co oznacza, że poza wszystkimi "naj", jest również najbardziej celebrycką rakietą od czasu Saturna V. Największa konstrukcja SpaceX jest również najpotężniejszą obecnie istniejącą rakietą nośną, znacznie przewyższającą mocą takie potwory jak Ariane 5 czy Delta IV Heavy. 27 silników Merlin 1D generuje przy starcie 22,8 MN żywego ciągu, to mniej więcej 2/3 mocy Saturna V. Ponieważ najbliższy start wykona już FH zbudowany z nowszych wersji Falcona ( Block 5 ) to jego potencjalny, maksymalny ciąg również jest wyższy niż podczas ubiegłorocznego startu ( chociaż najpewniej jego możliwości nie zostaną w pełni wykorzystane). Sama rakieta to w zasadzie 3 połączone ze sobą pierwsze stopnie Falcona 9, przy czym środkowy jest modyfikacją na potrzeby zniesienia dodatkowych obciążeń, wynikających głównie z dołączonych towarzyszy. Podobnie jak zwykły Falcon również FH potrafi nie tylko latać, ale i lądować. Poprzednio udało się to jedynie dwóm bocznym boosterom, które wykonały piękne, synchroniczne przyziemienie na dwóch bliźniaczych lądowiskach, umieszczonych mniej więcej 300 m od siebie. Tym razem centralny człon będzie miał przed sobą jeszcze trudniejsze zadanie – ma lądować na autonomicznej barce, oddalonej od miejsca startu o ok. 967 km. To absolutny rekord odległości przy tego typu operacji. Co do samych gabarytów i osiągów to maszyna ma wysokość 70 m oraz masę startową 1420 ton, natomiast w wersji jednorazowej ( bez lądowania ) jest w stanie umieścić na niskiej orbicie okołoziemskiej prawie 64 tony ładunku. Jutrzejszy (?) start ma wynieść na orbitę geostacjonarną ważącego 6 ton ciężkiego satelitę telekomunikacyjnego, zbudowanego przez Lockheed Martin za arabsko-saudyjskie petrodolary. Pozostaje więc czekać na zapłon, kibicować rakiecie i liczyć na usterkę ładunku, gdy ten wejdzie już na swoją docelową orbitę :) Poniżej wrzucam pierwszy, historyczny start Falcona Heavy z czerwoną Teslą Roadster na pokładzie ( tak, prywatny samochód Elona Muska wciąż jeszcze krąży na orbicie okołosłonecznej ) a w komentarzu zdjęcie z bocznym boosterem i ludzikami dla skali.

https://www.youtube.com/watch?v=wbSwFU6tY1c

#spacex #kosmologia

Data: 08.04.2019 11:04

Autor: kosmitolog

Zdjęcie jednego z większych wirów na północnym Jowiszu, wykonane przez sondę Juno z wysokości 8 000 km. W źródle nie są podane dokładne wymiary, ale jako skalę można bezpiecznie przyjąć, że większość najmniejszych, białych punkcików ( będących położonymi wyżej, lodowymi chmurami ) najczęściej ma na Jowiszu rozmiary rzędu 30 km. Nie jest to oczywiście największy cyklon Jowisza a po prostu jeden z wielu dość dużych. Fotografia została wykonana dwa miesiące temu, podczas 18-tego maksymalnego zbliżenia sondy do górnych warstw atmosfery a następnie została poddana uwydatnieniu barw przez dwóch entuzjastów, nie biorących bezpośredniego udziału w misji ( tzw. Citizen Science ). Tym samym zasadnicza misja Juno osiągnęła już swój półmetek – łącznie przewidzianych jest 35 przelotów naukowych a koniec misji ma nastąpić za 2 lata. Zdjęcie chyba najlepiej odpalić w nowej karcie.

#kosmologia

Data: 07.04.2019 23:01

Autor: kosmitolog

12 lipca 2000 roku w kosmos udała się taka oto ruska rakieta Proton. Ponoć za możliwość wymalowania 9-metrowego logo oraz późniejszego dostarczenia przebywającym na pokładzie Stacji astronautom swoich wyrobów Pizza Hut zapłaciła okrągłe 2,5 miliona dolarów. Nie żebym coś reklamował, ale jeśli coś jest dobre dla astronautów to jest dobre i dla mnie. Smacznego :)

#kosmologia

Data: 07.04.2019 10:11

Autor: kosmitolog

Fotografia powierzchni Plutona wykonana przez sondę New Horizons mniej więcej 15 minut po historycznym przelocie w lipcu 2015r. Po prawej stronie mamy Równinę Sputnika – liczący sobie 1000 km średnicy aktywny, azotowy lodowiec. Na skutek niewielkich różnic temperatury zestalony azot i tlenek węgla poruszają się wewnątrz lodowca, tworząc na jego powierzchni widoczne komórki konwekcyjne – obszary, w których lód porusza się w górę a następnie opada po schłodzeniu. Sputnik Planitia to wrzący w zwolnionym tempie lodowiec z azotu, który na zdjęciach ma kształt przypominający serduszko. Po prawej widzimy natomiast pasmo górskie, ładnie uwydatnione dzięki korzystnej pozycji Słońca. Widoczne góry mają ok. 3,5 km wysokości a zbudowane są w całości… z wody. Oczywiście zamrożonej, w temperaturach rzędu -230 stopni Celsjusza lód wodny posiada twardość granitu. Najwyższe górskie szczyty Plutona okresowo pokrywa wymrożony z atmosfery azotowy śnieg – to trochę tak, jakby na Ziemi powietrze potrafiło zamarzać i opadać, przykrywając Alpy lub Himalaje. Na koniec jeszcze pięknie podświetlona, wielowarstwowa atmosfera – obecnie nie wiadomo dokładnie co jest przyczyną takiej budowy azotowej otoczki Plutona. Przypuszcza się jedynie, że ma to związek z falami zmiennego ciśnienia. Poniższe zdjęcie obejmuje w poziomie 380 km a zostało wykonane z odległości 18 000 km. W komentarzu jeszcze wspomniane komórki konwekcyjne.

#kosmologia

Uran i Neptun - światy wody.

Data: 06.04.2019 22:57

Autor: kosmitolog

youtube.com

Wbrew powszechnemu przeświadczeniu woda jest w kosmosie bardzo powszechnym związkiem chemicznym, podobnie jest również w naszym Układzie Słonecznym. Mimo jej dość oczywistego występowania w naszym otoczeniu, na Ziemi oraz reszcie planet wewnętrznych jej obecność można określić jako śladową. Prawdziwie duże ilości wody zaczynają się dopiero w okolicach pasa asteroid i rozciągają daleko za pas Kuipera, a ogromną jej część skupiają w sobie dwie planety: Uran i Neptun. Bardzo dobry materiał z całej serii opowiadającej o wodzie w Układzie Słonecznym.

https://www.youtube.com/watch?v=WYPpTnGdfyE

#kosmologia

Data: 06.04.2019 13:35

Autor: kosmitolog

Erupcja wulkanu Tvashtar na Io, uchwycona pod koniec lutego 2007 roku przez przelatującą obok Jowisza sondę New Horizons. Wystrzelony obłok piroklastyczny ma mniej więcej rozmiary Polski i sięga 330 km wysokości ( to nieco ponad 3/4 odległości z powierzchni Ziemi do orbity Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ). Io jest najbardziej aktywnym wulkanicznie obiektem w całym Układzie Słonecznym – siarkowo-krzemowy glob wielkości naszego Księżyca usiany jest setkami wulkanów, które bez ustanku ulegają naprzemiennym erupcjom. Aktywność Io jest bezpośrednią konsekwencją bliskości Jowisza oraz rezonansu orbitalnego z dwoma kolejnymi księżycami : Europą i Ganimedesem. Od czasu Pioneera 11 każda z misji kosmicznych przebywających w okolicach Jowisza natrafiała na wybuchy, mające miejsce na tym księżycu. Nie widać tego na czarno-białych zdjęciach, ale oprócz swojej nadaktywności jest to również najbardziej kolorowy spośród wszystkich księżyców. Polecam wyszperać sobie zdjęcia powierzchni wykonane przez sondę Galileo. W komentarzu jeszcze jedno zdjęcie, ukazujące dodatkowo 2 inne eksplozje.

#kosmologia

Data: 05.04.2019 08:12

Autor: kosmitolog

Dzisiaj może coś o słynnych budowlach. Vehicle Assembly Building to hala montażowa znajdująca się w Centrum Lotów Kosmicznych im. Johna F. Kennedy'ego na Florydzie. Budowla została stworzona w latach 60-tych na potrzeby programu Apollo. By ją postawić trzeba było zbudować szkielet oparty na 4 225 słupach, wpuszczonych 50 metrów wgłąb ziemi. Masa surowej konstrukcji stalowej to ponad 98 tysięcy ton. Budowa tego giganta trwała zaledwie 3 lata. Do dzisiaj VAB jest największym jednopiętrowym budynkiem świata i jednym z największych budynków na naszej planecie ( pod względem objętości zajmuje siódme miejsce ) a do jego wnętrza bez problemu można wstawić pionowo 13 wież warszawskiego hotelu Marriot ( po uprzednim obcięciu anten ). Amerykańska flaga widoczna na zdjęciu ma rozmiary przeciętnego boiska szkolnego i przez długi czas była największą flagą na świecie. Mający niemal 3,7 miliona metrów sześciennych objętości budynek jest tak ogromny, że posiada własny system pogodowy – ponieważ w latach 60-tych w VAB nie zamontowano klimatyzacji, to w wilgotne dni pod dachem zbierały się chmury, z których czasem padał najzwyklejszy deszcz. Całość ma 160 metrów wysokości i podstawę o wymiarach 158x218 metrów. W komentarzach jeszcze dwa zdjęcia z wnętrza.

#kosmologia

Data: 04.04.2019 18:03

Autor: kosmitolog

Na 18:30 zaplanowany jest drugi dzisiejszy start Soyuza – tym razem to Soyuz STB/Fregat z Gujany Francuskiej. Celem jest wyniesienie 4 satelitów na średnią orbitę okołorównikową. Live już powoli się zaczyna, na razie leci sygnał kontrolny – niestety trzeba go przeczekać. Właściwa transmisja powinna się zacząć pewnie w ciągu 10-15 minut.

EDIT: Start przesunięty na 19:03.

https://www.youtube.com/watch?v=9uTxZbbRsgY

#kosmologia

Data: 04.04.2019 12:38

Autor: kosmitolog

Na 13:01 przewidziany jest start rakiety Soyuz 2.1a ze statkiem kosmicznym Progress na pokładzie. Misja ma na celu dostarczenie na ISS niezbędnych zapasów, m.in. 705 kg paliwa, 420 kg wody, 50 kg tlenu i powietrza a także trochę pożywienia. Łącznie będzie to 163 lot automatycznego statku Progress na orbitę okołoziemską ( dotychczas tylko 3 miały awarię ). Dokowanie do Stacji przewidziane jest na 16:25 ( Transmisja live też będzie na tym samym kanale ). Live zaczyna się za niecałe 10 minut, link poniżej.

https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

#kosmologia

Data: 04.04.2019 11:39

Autor: kosmitolog

Pierwsze i najmniejsze pruknięcie prekursora największej rakiety Elona. Starhopper jest dla Falcona Super Heavy tym, czym Grasshopper był dla F9 – urządzeniem testującym silniki, oprogramowanie i sterowanie w fazie startu i lądowania. Kolejne odpalenia będą coraz dłuższe a Starhopper będzie hycał coraz wyżej. Dodatkowo dzisiaj koło 16:00 ma się odbyć test statyczny Falcona Heavy – potwór siedzi już na stanowisku startowym :)

https://www.youtube.com/watch?v=j0RwWWE-aAQ

#spacex #kosmologia

Data: 03.04.2019 23:07

Autor: kosmitolog

Jeśli nic się po drodze nie skopie to jutro w ciągu dnia będzie można sobie obejrzeć dwa starty Soyuzów – każdy z innej półkuli. Pierwszy ma odlecieć z Bajkonuru chwilę po 13:00, wynosząc na niską orbitę bezzałogowy Progress z zapasami paliwa, jedzenia, wody oraz tlenu dla załogi ISS. Natomiast niecałe 6 godzin później z Gujany Francuskiej wyrusza kolejny, transportujący na liczącą 8 tys. km orbitę okołorównikową 4 ostatnie satelity telekomunikacyjne z serii O3b, zamykając tym samym liczącą 20 sztuk konstelację. Tradycyjnie postaram się odpowiednio wcześnie wrzucić linki do transmisji :)

#kosmologia

Data: 03.04.2019 17:18

Autor: kosmitolog

Spośród wszystkich klasycznie rozumianych teleskopów umieszczonych w przestrzeni kosmicznej tylko 11 prowadziło obserwacje w świetle widzialnym. Oficjalnie najwięcej obserwacji odbywało się w paśmie promieni Roentgena, było ich dotychczas 35 a najmniej w falach radiowych – na orbicie umieszczono zaledwie 2 radioteleskopy. Klasyczne teleskopy kosmiczne prowadziły łącznie 97 misji obserwacyjnych w różnych długościach fal elektromagnetycznych ( pozostałe 9 pracowało jako detektory cząstek a 1 wykrywał fale grawitacyjne). Choć większość ludzi kojarzy tylko jeden z nich – Kosmiczny Teleskop Hubble'a, to łącza ilość wystrzelonych na orbitę kosmicznych obserwatoriów znacznie przekracza 100. Ponieważ charakter pracy wielu z nich jest ściśle tajny, część pracuje w kilku pasmach jednocześnie ( więc w zestawieniach pojawiają się kilka razy ) a także istnieją różne możliwe definicje kosmicznego teleskopu, to ustalenie dokładnej liczby tego typu urządzeń jest praktycznie niemożliwe 乁(ツ)ㄏ Patrząc na poniższe zdjęcie warto pamiętać, że choć przedstawia ono najbardziej znane, to zaledwie jedno z bardzo wielu kosmicznych oczu.

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_space_telescopes

#kosmologia

Data: 03.04.2019 14:25

Autor: kosmitolog

Dzisiaj w wędrówce po księżycach Układu Słonecznego przeskoczymy sobie nieco dalej, bo o skromne 3 miliardy kilometrów od opisanego ostatnio ( bardzo pobieżnie ) Enceladusa. Na orbicie Neptuna napotkamy duży, lodowy glob, który w 1989 roku wprawił w zdumienie naukowców obsługujących misję Voyagera 2 – jedynego pojazdu, który dotarł do tej odległej planety. Z uwagi na charakter swojej misji sonda nie miała możliwości wejścia na orbitę wielkiej, niebieskiej planety i przyjrzenia się wszystkiemu z należytą dokładnością, jednak nawet tak szybki, jednorazowy przelot ujawnił niespodziankę przygotowaną przez Trytona – największego spośród 14 znanych, naturalnych satelitów lodowego olbrzyma. Tryton ma średnicę ok. 2710 km, zbudowany jest w jednej czwartej z lodu wodnego a temperatura jego powierzchni osiąga -237 stopni Celsjusza. Zrozumiałe staje się zatem jak wielkie zdumienie wśród badaczy wzbudziło poniższe zdjęcie, przedstawiające ewidentne ślady aktywnego wulkanizmu. O ile erupcje kriowulkanów na Enceladusie dało się dość prosto wytłumaczyć efektem działania sił pływowych, o tyle w przypadku Trytona taka przyczyna najpewniej zupełnie nie wchodzi w grę. Jest to największy i najcięższy księżyc Neptuna, stanowiący 99,5 % masy wszystkich jego satelitów a jego orbita wokół planety jest niemal idealnie kołowa, więc praktycznie nie występują tam istotne zmiany naprężenia struktury, jak ma to na przykład miejsce w przypadku Enceladusa czy Io. Jednak zdjęcia nie kłamią – na Trytonie istnieją aktywne wulkany, plujące jednak nie stopioną skałą czy zamarzniętą wodą a zamrożonym do postaci lodu azotem. Jego kolumny unoszą się nawet 8 km nad powierzchnię, po czym niesione przez cieniutką, azotową atmosferę spokojnie opadają, tworząc na Trytonie długie, ciemne pasy. Ponieważ podczas przelotu widoczna była w zasadzie tylko południowa, ustawiona akurat w stronę Słońca część Trytona, naukowcy przypuszczają, iż tym co napędza nieoczekiwany kriowulkanizm są delikatne zmiany temperatury powodowane właśnie przez naszą gwiazdę. Okazuje się, że nawet w odległości 30 razy większej niż orbita Ziemi, przy bardzo znikomej energii dostarczanej przez Słońce, wciąż jeszcze można natrafić na dość dynamiczne procesy geologiczne. Poniżej zdjęcie półkuli południowej, na którym widoczne są obszary opadowe a w komentarzu jeszcze seria zdjęć, pokazująca uchwyconą przez Voyagera 2 erupcję oraz kilka ujęć powierzchni Trytona. Zdjęcia najlepiej otwierać w nowej karcie.

#kosmologia

Data: 02.04.2019 19:37

Autor: kosmitolog

Podczas wejścia w ziemską atmosferę z prędkością bliską orbitalnych 28 000 km/h każdy kilogram statku posiada energię kinetyczną wynoszącą ok. 30,4 MJ. Jak zatem zamienić ją w energię cieplną podczas hamowania na drodze krótszej niż 100 km w pionie i przy okazji nie zmienić stanu skupienia na niekomfortowo gazowy? Scott Manley w bardzo ciekawym odcinku o osłonach termicznych i ponownym wchodzeniu w atmosferę.

https://www.youtube.com/watch?v=hLHo9ZM3Bis

#kosmologia

Data: 02.04.2019 14:38

Autor: kosmitolog

Ostatnia próba wyniesienia ładunku na orbitę przez malutki, chiński SpaceX za pomocą testowego bolidu OS-M1. Może następnym razem prywatnym, chińskim łapkom się uda (∩ ͡° ͜ʖ ͡°)⊃━ 炎

https://www.youtube.com/watch?v=cFml9UKO1SI

#kosmologia

Data: 02.04.2019 10:13

Autor: kosmitolog

Po co tak w ogóle latają w ten kosmos? Miliony wydają na głupoty a ludzie w Afryce z głodu umierają. Jak se umierają to niech se umierają, ale trzeba wiedzieć, że dzięki "lotom w kosmos" umiera nas znacznie, znacznie mniej. Poniżej znajduje się bardzo ograniczona lista urządzeń oraz technologii, które zostały opracowane specjalnie na potrzeby programów eksploracji przestrzeni kosmicznej a dopiero później przeniknęły do codziennego życia. Część z nich istniała oczywiście wcześniej, jednak były to głównie umieszczone w laboratoriach formy eksperymentalne, zupełnie nieprzydatne do praktycznego użytku przez zwykłego człowieka. Co roku NASA wydaje specjalny periodyk, który jest katalogiem konkretnych, dostępnych w sprzedaży produktów komercyjnych, powstałych tylko i wyłącznie dzięki technologiom pochodzącym bezpośrednio z programów kosmicznych. Zestawienie zawiera produkty, które weszły do sprzedaży w danym roku, najczęściej jedna strona przypada na jeden indywidualny produkt a większość numerów liczy sobie około 200 stron. Coroczny raport wydawany jest nieprzerwanie od 1979 roku. Z reguły nie ma w nim tak oczywistych i ogólnych technologii jak łączność komórkowa i telewizyjna, obserwacje meteorologiczne, GPS i tym podobne sprawy, o których wie w zasadzie każdy a jedynie konkretne produkty dostępne w sklepie i unikalne, dość specjalistyczne technologie ( np. z danego zagadnienia w metalurgii ). Przejdźmy do bardzo skróconej listy codziennych rzeczy, które mamy dzięki naukowcom z sektora kosmicznego:

– laserowe myszki, lasery okulistyczne, laser w napędzie DVD, laserowe poziomice ( w zasadzie wszystko, co wykorzystuje laser, powstało dzięki miniaturyzacji niezbędnej do stworzenia systemu nawigacji przy dokowaniu w kosmosie )

– kamerki w telefonach

– diody LED

– tomograf komputerowy

– szkła odporne na zarysowania

– buty sportowe przystosowane do konkretnych dziedzin lekkoatletycznych

– systemy do niszczenia min przeciwpiechotnych, które nie wymagają ich detonacji

– folia aluminiowa

– odkurzacz samochodowy

– systemy uzdatniania wody

– zrobotyzowane systemy chirurgiczne asystujące przy operacjach mózgu

– bezdotykowe termometry na podczerwień

– większość pianek dociepleniowych

– WD-40

– "szczęki życia" używane przez straż pożarną przy akcjach ratunkowych

– pianka z pamięcią kształtu

– słuchawki bezprzewodowe

– czujniki dymu i tlenku węgla

– żywność lliofizowana

– protezy kończyn

– odżywki dla niemowląt

– laptopy

– myszka komputerowa ( ta wcześniejsza, bez lasera – ta z laserem też )

– implanty słuchu

– przezroczysty aparat ortodontyczny

– kostiumy pływackie firmy Speedo

– technologia sieciowa wykorzystywana przez IoT

– aerożele używane m.in. w piankach do włosów

– systemy usuwające lód ze skrzydeł samolotów

– ulepszone opony samochodowe

– metody edycji zdjęć używane w kryminalistyce

– resory używane w budynkach na wypadek trzęsień Ziemi

– bezprzewodowe wkrętarki

– panele słoneczne

– taśmy teflonowe

Lista jest znacznie, znacznie, znacznie dłuższa i średnio co drugi dzień wydłuża się o jeden, całkiem nowy, dostępny w sprzedaży na komercyjnym rynku, unikalny produkt. Co drugi dzień, każdego roku, przez cały czas. Oczywiście do sektora prywatnego przenikają nie tylko technologie i produkty opracowane przez NASA, agencja ta po prostu wydaje swoje raporty najdłużej i z największą regularnością. Takiemu samemu lub mocno zbliżonemu procesowi transferu technologii podlegają w zasadzie osiągnięcia wszystkich ważnych agencji kosmicznych na świecie. Dla przykładu szacuje się, że koszt budowy i utrzymania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, najdroższego projektu w historii eksploracji przestrzeni kosmicznej do dzisiaj zwrócił się od trzech do siedmiu razy.

#kosmologia

Data: 01.04.2019 12:18

Autor: kosmitolog

W kosmosie czasem coś idzie źle. W takiej sytuacji lata planowania, budowy, miliony dolarów i tysiące godzin pracy całej rzeszy ludzi w ułamku sekundy mogą polecieć do kosza – zupełnie jakby nigdy nie miały miejsca. Taki los w 1990 roku miał czekać jednego z najdroższych, największych i najnowocześniejszych ówczesnych satelitów telekomunikacyjnych świata. Intelsat 603 został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną na pokładzie komercyjnego Titana III. Jak przystało na satelitę telekomunikacyjnego Intelsat 603 miał zostać wstrzelony na transferową orbitę geostacjonarną, jednak na skutek awarii drugiego stopnia rakiety musiał zostać awaryjnie porzucony na niskiej orbicie okołoziemskiej. Krążył tam przez 2 lata i wiele wskazywało na to, że nigdy nie rozpocznie pracy. Z pomocą ruszyła NASA i jej nowiutki prom kosmiczny Endeavour, którego dziewiczy lot miał być jednocześnie pierwszą z kilku orbitalnych misji ratunkowych, przeprowadzonych w ramach programu STS. Misja wymagała namierzenia znajdującego się na niestabilnej orbicie satelity, precyzyjnego podejścia promem a następnie nie mniej dokładnego złapania obracającego się obiektu o masie ponad 4 ton. Ręcznie, przez pozostającego na zewnątrz astronautę. Pierwszych pięć prób zakończyło się niepowodzeniem, pogarszając jeszcze całą sytuację, poprzez wprawienie Intelsata w jeszcze silniejszy i bardziej złożony ruch obrotowy dookoła wszystkich trzech osi. Późniejsze manewry promu Endevaour przywodzą na myśl dokowanie z filmu Interstellar – pilotom udało się niemal idealnie zsynchronizować ruch promu i satelity a następnie siłą rąk trzech astronautów złapać i przyciągnąć olbrzyma do sekcji ładunkowej, gdzie przytwierdzono mu zapasowy silnik rakietowy. Finalnie akcja ratunkowa w próżni trwała blisko 60 roboczogodzin oraz wymagała trzykrotnego, bardzo ryzykownego podejścia promem do satelity. Po raz pierwszy w przestrzeń wyszło jednocześnie trzech członków załogi, co pierwotnie nie było nawet brane pod uwagę ( istniały wątpliwości, czy trzy osoby w ogóle zmieszczą się w śluzie ). Intelsat 603 doleciał w końcu na swoją docelową orbitę 21 maja 1992 roku, następnie rozpoczął i kontynuował swoją pracę aż do roku 2013, kiedy to został wyłączony z uwagi na swój zasłużony wiek. Poniżej film z całej akcji, nagrany przez załogę promu Endeavour.

https://www.youtube.com/watch?v=jc-DIdtfn0c

Data: 01.04.2019 05:34

Autor: kosmitolog

Dzień dobry lurkowcy, zgodnie z zapowiedzią wrzucam live ze startu hindusiego PSLV, już nadają ze swojego bunkra:

https://www.isro.gov.in/pslv-c45-emisat-mission/watch-live-launch-of-pslv-c45-emisat-mission

Data: 31.03.2019 22:28

Autor: kosmitolog

Na 5:57 rano przewidziany jest start indyjskiego rydwanu zwanego PSLV z wojskowym satelitą EMISAT oraz 28 mniejszymi satelitami, pochodzącymi m.in. z USA. Sama rakieta pod względem budowy jest dość dziwna – to zasilana naprzemiennie paliwami stałymi i ciekłymi, czterostopniowa konstrukcja zdolna wynieść na niską orbitę 3,8 tony. Pierwszy stopień wykorzystuje polimerowe paliwo stałe, drugi ciekłe ( niesymetryczną dimetylohydrazynę i czterotlenek azotu ), trzeci znów stałe a czwarty po raz kolejny ciekłe ( tym razem monometylohydrazynę i mieszankę tlenków azotu, jak szaleć to szaleć ) – indyjskie dziwadło. Następną ciekawostką jest metoda kontrolowania przechyłu rakiety podczas lotu – w razie potrzeby do dysz w odpowiednich miejscach wtłaczany jest nadchloran strontu, co powoduje niesymetryczny wzrost ciągu i przechyla całą konstrukcję w bok. Stront trzymany jest w niewielkich, cylindrycznych zbiornikach umieszczonych na zewnątrz kadłuba ( pomiędzy boosterami ) a wtłaczają go za pomocą sprężonego azotu. Z kolei obrót dookoła długiej osi to jeszcze inny zestaw silników, skierowanych na boki. Te znów wykorzystują ciecz, ale cholera wie co tam pompują. Do tego uzbrajają niektóre wersje w 2 lub 6 boosterów na paliwo stałe. Całość ma 44 metry wysokości i masę od 230 do 320 ton, w zależności od konfiguracji. Jeśli mowa o konfiguracji to jutrzejszy, poranny lot będzie pierwszym testem nowej architektury zwanej PSLV-QL, tym razem doczepią 4 dopalacze, więc zdarzyć może się prawie wszystko :) Start będzie można obejrzeć na stronie ISRO choć pewnie rano wskoczy jakiś live na yt. Na razie mam linka do ISRO oraz krótką prezentację misji, może rano uda mi się wrzucić live z yt, więc ranne ptaszki mogą śmiało sobie zajrzeć. Transmisja ma ruszyć koło 5:30 naszego czasu. Tymczasem popatrzmy co tam wiozą w bagażniku:

https://www.youtube.com/watch?v=Xtna7Jaej7Q

https://www.isro.gov.in/pslv-c45-emisat-mission/watch-live-launch-of-pslv-c45-emisat-mission-april-1-2019-0900-hrs-ist

Data: 31.03.2019 10:29

Autor: kosmitolog

Dzisiaj może ciekawostka o pomiarach, ich dokładności i do czego są potrzebne. Bohaterami będą dwaj kumple: Tom i Jerry. Tom i Jerry to dwa bliźniacze satelity, które w ramach misji GRACE ( Gravity Recovery and Climate Experiment ) zostały wystrzelone na orbitę okołobiegunową w 2002 roku. Ich celem było stworzenie niezwykle dokładnej, obejmującej sobą cały glob mapy ruchów ziemskich mas wodnych, poprzez obserwacje zmian pola grawitacyjnego naszej planety. Z uwagi na bardzo niewielki wpływ, jaki zmiany dystrybucji mas wody mają na ziemską grawitację ( cała woda na Ziemi to zaledwie 0,13% objętości planety i mniej więcej 0,07% jej masy ) technika pomiaru musiała charakteryzować się niesamowitą dokładnością. Wykorzystano zatem sprytną metodę: obydwa satelity zostały umieszczone na tej samej orbicie w taki sposób, że jedna nieustannie goniła drugą a dzielił je dystans 220 km. Stąd nadano im takie a nie inne imiona. Tom i Jerry podczas swej pogoni nieustannie wysyłali sobie wiązkę mikrofalową, dzięki której można było precyzyjnie wyznaczyć dzielącą ich odległość. Gdy Jerry wlatywał w obszar nieco wyższej grawitacji, jego prędkość troszkę wzrastała, więc odległość od Toma również stawała się odrobinę dłuższa. Następnie Tom wchodził w ten obszar i odległość pomiędzy urządzeniami znów malała. Jak duże były to zmiany i jak czułe były urządzenia pomiarowe? Satelity GRACE były w stanie wykryć zmiany odległości bliskie średnicy ludzkiego erytrocytu – 10 mikrometrów. Z uwagi na poziom dokładności satelity wyposażono również w magnetometry i akcelerometry eliminujące z pomiaru wpływ śladowego tarcia o pojedyncze molekuły atmosfery, które jeszcze da się napotkać na wysokości 500 km, jak również wpływ ziemskiego pola magnetycznego i wiatru słonecznego – pozostawiono jedynie różnice wynikające z samej grawitacji. Dzięki nieustannemu pomiarowi, długiemu okresowi pracy i orbicie obejmującej całą planetę udało się stworzyć najdokładniejszą w historii mapę ruchu ziemskich mas wodnych, 1000-krotnie bardziej precyzyjną niż jakikolwiek wcześniej stosowany model. Mapa powstała dzięki misji GRACE jest dostatecznie dokładna by obrazować zmiany masy lodowców oraz zmiany poziomu wód na skutek ich topnienia, zmianę poziomu wód w zależności od ekspansji termicznej, różnice w cyrkulacji wody w zależności od poziomu jej zasolenia a nawet proces wchłaniania deszczówki przez lasy czy kształt dna oceanicznego i wariacje ciśnienia wody w morzach. Ponieważ zobrazowanie całej planety zajmowało zaledwie miesiąc, mapa ta jest globalną animacją obejmującą kolejne lata. Wszystko to dzięki mikroskopijnym wręcz zmianom w polu grawitacyjnym. Misja GRACE dobiegła końca w październiku 2017 roku, jednak już w maju 2018 roku na pokładzie Falcona 9 na orbicie umieszczono dwa kolejne satelity, tym razem w ramach misji GRACE-FO. Wyglądają i działają niemal identycznie, z jedną różnicą: tym razem zamiast wiązki mikrofalowej wykorzystują interferometrię laserową. Uzyskana dokładność pomiarów? 20 razy lepsza niż w przypadku poprzedniej misji. Poniżej króciutki materiał obrazujący precyzję obserwacji, uzyskaną dzięki satelitom GRACE a pod spodem zdjęcie najnowszych urządzeń, tuż przed wystrzeleniem ich w kosmos.

https://www.youtube.com/watch?v=MaxBOvQ2a_o

Data: 30.03.2019 12:43

Autor: kosmitolog

Dzisiejszą ciekawostką będzie jeden z moich ulubionych księżyców – piękny Enceladus. Pisałem już o jego lodowych gejzerach, czas przyjrzeć się całości globu. Enceladus jest niewielką, liczącą średnio nieco ponad 500 km średnicy, lodową kulką krążącą dookoła Saturna w odległości mniej więcej 1,5 mld kilometrów od Słońca. Jednak zamiast być zamarzniętym na kość, martwym światem okazuje się być jednym z najciekawszych i najaktywniejszych satelitów w całym Układzie Słonecznym. Krążąc w bliskim otoczeniu gazowego giganta ( zaledwie 180 tys. kilometrów nad chmurami ) oraz dwóch jego dużych księżyców: Tetydy i Dione nie można liczyć na spokój. Enceladus jest więc nieustannie dręczony siłami pływowymi, które rozciągając go i kurcząc generują wewnątrz duże ilości ciepła. Tak duże, że mimo wielkiej odległości od Słońca w jego wnętrzu kotłuje się wielki, ciepły ocean, który systematycznie wybija na zewnątrz poprzez szereg pęknięć w południowej skorupie. Szacuje się, że ilość ciepła uciekającego z tzw. Tygrysich pasów wynosi średnio 0,2 W/m^2. Sama powierzchnia jest dość mocno zróżnicowana i nosi ślady bogatej tektoniki – spora jej część jest nieustannie niszczona i budowana na nowo, wciąż zasypywana drobniutkim, lodowym pyłkiem i spękana świeżymi kanionami. Są też wielkie, lodowe równiny oraz znacznie starsza, usiana kraterami skorupa. Enceladus posiada największe albedo spośród wszystkich obiektów Układu Słonecznego, sprawia to, że gdyby wszystkie globy umieścić w jednakowej odległości od Słońca to Enceladus świeciłby na niebie najjaśniej. Podpowierzchniowy, gorący ocean pełen rozpuszczonych minerałów i soli sprawia, że Enceladus jest w czołówce miejsc, które dają naukowcom nadzieję na odnalezienie życia poza naszą planetą. Niestety na następną wycieczkę w tamte rejony przyjdzie nam poczekać kilkadziesiąt lat. Do tego czasu pozostaje nam podziwiać zdjęcia wykonane przez zakończoną samobójstwem misję sondy Cassini, oto niektóre z nich ( poniższe zdjęcie zostało nieco podkolorowane, by uwidocznić pęknięcia skorupy, reszta w komentarzach ):

Data: 29.03.2019 16:38

Autor: kosmitolog

Za 2 dni w kosmos ma lecieć indyjska rakieta PSLV, więc nie obejdzie się bez szybkiej ciekawostki: 15 lutego 2017 roku Indie pobiły rekord ilości satelitów wyniesionych na orbitę za pomocą jednej rakiety. Misja PSLV-C37 jednorazowo umieściła na orbicie okołobiegunowej aż 104 urządzenia. Poniżej filmik ze startu i wypuszczenia ładunków, śmiesznie gadają wariaty :)

https://www.youtube.com/watch?v=c0BpjPUT5FE

Data: 29.03.2019 08:34

Autor: kosmitolog

Dzisiaj będzie ciekawostka związana z kołem. Istnieją takie typy sond oraz pojazdów kosmicznych, które do poprawnego funkcjonowania koniecznie potrzebują utrzymać konkretną orientację w przestrzeni. Na przykład kosmiczne teleskopy, które muszą przez długi czas utrzymać obiektyw na danym obiekcie, pomimo własnego ruchu obiegowego wokół Ziemi czy Słońca. Innym przykładem są satelity telekomunikacyjne, meteorologiczne oraz pozaziemskie misje badawcze, które wchodząc na orbitę muszą ciągle kierować swoje oprzyrządowanie na obiekt, wokół którego się poruszają. Jest wreszcie ISS, która nie tylko musi kierować aparaturę w stronę Ziemi, ale również celować bateriami słonecznymi w źródło zasilania i utrzymać radiatory w cieniu, by móc oddawać zgromadzone wewnątrz ciepło. Zależy od tego życie załogi. Bez zmiany orientacji obiekt znajdujący się na orbicie, skierowany aparaturą "w dół" w jednym jej miejscu będzie celował w kosmos, gdy znajdzie się po stronie przeciwległej. Jeśli misja ma trwać bardzo długo, przebiegać bardzo daleko lub nasz pojazd nie przewiduje tankowania na orbicie to do zmiany położenia nie można wykorzystywać standardowych silników rakietowych. Nawet duży i ciężki zbiornik paliwa dość szybko się wyczerpie, nie wspominając nawet o tym, że każdy dodatkowy kilogram paliwa to kilogram mniej nauki, lub dodatkowe sto kilo rakiety, która ma to wszystko unieść. Zatem do kontrolowania położenia stosuje się sprawdzony wynalazek pradziadków – koło. Zasilane elektrycznie koła reakcyjne oraz żyroskopy są montowane w trzech osiach i wykorzystują zmianę swojej prędkości obrotowej lub zmianę płaszczyzny obrotu, by w odpowiedni sposób przekazać pojazdowi swój moment obrotowy. Takie urządzenia nie muszą przez lata spalać ton paliwa i są bardzo precyzyjne ( co jest wielkim plusem ), jednak skutecznie przyczyniły się też do ubicia wielu ważnych misji badawczych. Teleskopy Hubble oraz Kepler zachorowały właśnie na koła reakcyjne, podobny los dopadł żyroskopy sondy Dawn, Hayabusa oraz wielu innych satelitów. Problemem jest tu czysto mechaniczny charakter pracy układu opartego na obracającym się kole – koła muszą się kręcić bezawaryjnie przez całe lata. Nie zawsze się to udaje. Poniżej jeden z żyroskopów, sterujących położeniem ISS.

Data: 28.03.2019 23:45

Autor: kosmitolog

Live stream ze startu Electrona z misją dla DARPA ma wjechać o 00:10, sam start zaplanowany na 00:27. Kto chętny na sprytną rakietkę ten może sobie obejrzeć…oczywiście jeśli znów nie przełożą :)

https://www.youtube.com/watch?v=OaUSf0D95vs

Data: 28.03.2019 23:04

Autor: kosmitolog

Gdybyście niedługo chcieli sobie polecieć na Marsa razem z NASA to możecie zapisać się na marsjańskiej liście mailingowej. Dostaniecie wówczas powiadomienie o otwarciu zapisów i będziecie mogli wpisać się na kartę pamięci, która zostanie umieszczona na Marsie wraz z łazikiem Mars 2020. NASA i inne agencje kosmiczne nie wysyłają żadnego spamu, nigdy nie dostałem od nich nic poza powiadomieniem i potwierdzeniem udanego wpisu na listę wirtualnych pasażerów. Dostaje się wówczas certyfikat w formie biletu, który można sobie wydrukować i pacnąć na ścianę a nasze imię i nazwisko jest zgrywane na kartę, którą przed startem montuje się na pojazdach. Osobiście od listopada ubiegłego roku orbituję sobie dookoła Słońca na pokładzie Parker Solar Probe, polecam ten stan :) Poniższy link jest do misji InSight, która już wylądowała tam gdzie wylądować miała, ale trochę niżej można się zapisać na powiadomienie o kolejnych zapisach. Acha – jak już przyjdzie co do czego to nie używajcie polskich znaków w imieniu i nazwisku – ja latam po kosmosie w wersji z dziwnymi krzaczkami, chociaż mam cień nadziei, że wygląda to tak jedynie na certyfikacie :D

https://mars.nasa.gov/participate/send-your-name/insight/

Data: 28.03.2019 19:42

Autor: kosmitolog

Najnowszy wykład od NASA JPL – tym razem o marsjańskich łazikach i najnowszej misji Mars InSight, w której swój skromny udział ma również polska firma Astronika. Jeszcze nie oglądałem, więc nie mogę nic więcej napisać, ale ich prezentacje zawsze mają najlepszy poziom :)

https://www.youtube.com/watch?v=V4BXrw3cDLc

Data: 27.03.2019 20:05

Autor: kosmitolog

Jak mały, złoty pocisk prawie zniszczył prom kosmiczny? Szybka analiza przypadku misji STS-93 i awarii jednego z głównych silników promu Columbia. Na zachętę dodam, że mamy tu dość szczegółowe omówienie budowy i zasady działania silników rakietowych na paliwo ciekłe, trochę nietypowych zdjęć podzespołów i ładne schematy, oraz że całość prezentuje bezbłędny Scott Manley – najlepszy Szkot w kosmosie.

https://www.youtube.com/watch?v=u6rJpDPxYGU

Data: 27.03.2019 12:25

Autor: kosmitolog

W podróży przez księżyce Układu Słonecznego nieuchronnie będziemy się zbliżać do tych najciekawszych z nich – wodnych światów, krążących wokół największych planet. Mimo, że woda kojarzy nam się najczęściej z Ziemią to jest jej u nas zaskakująco mało – zarówno w liczbach bezwzględnych jak i w proporcjach względem objętości globu. Gdyby całą ziemską wodę zamienić w kulę to jej średnica wyniosłaby zaledwie 1 385 km, podczas gdy średnica samej planety to 12 742 km. Cała woda stanowi więc zaledwie 0,13% ziemskiej materii – dla porównania niektóre pustynie bywają bardziej wilgotne. Są jednak w naszej okolicy miejsca niewyobrażalnie wręcz mokre. Najwięcej wody w stosunku do objętości zawiera w sobie Enceladus – stanowi ona ponad 66% jego objętości i ponad 90% atmosfery. Podpowierzchniowy, globalny ocean Enceladusa ma mieć średnią głębokość szacowaną na 26-31 km, na Ziemi jest to około 3,7 km. Drugim przykładem jest Europa – satelita Jowisza rozmiarami zbliżony do naszego ziemskiego Księżyca, zawierający łącznie między 2 a 3 razy więcej wody niż Ziemia. Głębokość oceanu? Około 100 km. Wodnym rekordzistą jest jednak Ganimedes – największy księżyc w Układzie Słonecznym. Jego zasoby najprawdopodobniej zlokalizowane są nie w jednym a w kilku podziemnych, globalnych oceanach, ułożonych jeden na drugim i przedzielonych warstwami lodu w różnych fazach. To odmienne od powszechnie znanego nam lodu stałe stany skupienia wody, które nie wymagają niskich temperatur – woda jest ściskana na lód poprzez ogromne ciśnienie a nie krystalizowana na skutek zimna. Szacowana ilość wód Ganimedesa jest 39 razy większa niż wszystkie nasze ziemskie zasoby. Oczywiście nie są to wszystkie ciała niebieskie posiadające w swoim składzie zabójczy monotlenek diwodoru, woda występuje bowiem w kosmosie na tyle powszechnie, że jest jednym z trzech najczęściej spotykanych związków chemicznych. Nic dziwnego, powstaje z połączenia wodoru i tlenu, pierwiastków zajmujących odpowiednio pierwsze i trzecie miejsce na liście obfitości występowania. Poniżej jeszcze mała wizualizacja wody zalegającej na wybranych księżycach Układu Słonecznego. Wasze zdrowie, do dna :)

Data: 27.03.2019 10:02

Autor: kosmitolog

Za parę chwil ma startować chińska testowa rakieta OS-M1 prywatnej firmy OneSpace. Na pokładzie ma znajdować się niewielki, demonstracyjny cubesat zwany Lingque-1B. O samej rakiecie nie wiadomo zbyt wiele poza tym, że ma mieć możliwość wyniesienia nieco ponad 200kg na niską orbitę, chodzą też ploty, że wykorzystuje elementy rakiet wojskowych. Możliwe, że wyjątkowo jak na Chiny będzie transmisja live. Start ma się odbyć o 10:31 a link z domniemanym streamem poniżej:

https://www.youtube.com/watch?v=UYSQ1q3wdDM

The Farthest - rewelacyjny dokument o programie Voyager.

Data: 26.03.2019 23:00

Autor: kosmitolog

youtube.com

Jeden z najciekawszych filmów dokumentalnych o tematyce eksploracji głębokiego Układu Słonecznego. Historia programu Voyager, którego zwieńczeniem były odwiedziny ogromnych planet zewnętrznych: Jowisza, Saturna, Urana oraz Neptuna i opuszczenie naszego układu przez dwa statki kosmiczne. Relacje członków zespołu przybliżają okoliczności powstania koncepcji tzw. Grand Tour, planowanie trajektorii, budowę bliźniaczych sond oraz sam przebieg misji. Rewelacja, oglądajcie lub ściągajcie puki nie zdjęli z yt :)

https://www.youtube.com/watch?v=ZZMpGLx4Khs

Data: 26.03.2019 11:39

Autor: kosmitolog

Ruskie, podobnie jak Amerykanie, też mieli swoją rakietę księżycową. W szalonym wyścigu o zdobycie Srebrnego Globu sowieci nie tracili jednak zbyt wiele czasu na tysiące destrukcyjnych testów, by stworzyć nowe, wielkie silniki. W sowieckiej Rosji wystarczyły zaledwie cztery. Ich rakieta, zwana N-1, zamiast używać kilku ogromnych jednostek porównywalnych z amerykańskimi Rocketdyne F-1, została wyposażona w 43 mniejsze, tańsze i nie wymagające zbyt zaawansowanych technologii silniki NK-33. Na dobry początek pierwszy stopień został nadziany trzydziestoma z nich, co stało się główną przyczyną tego, że nigdy nie dotarli tam, gdzie chcieli polecieć. Próba synchronizacji i kontroli trzydziestu silników rakietowych pracujących jednocześnie dość mocno przekraczała możliwości wielkiego związku radzieckiego, co poskutkowało porażką każdego spośród 4 lotów testowych. Eksplozje mierzącej 105 metrów wysokości i ważącej 2 750 ton rakiety N-1 były wydarzeniami dość spektakularnymi – podczas drugiej śmiałej próby maszyna całkiem zgasła zaraz po starcie i spadła z powrotem na stanowisko startowe. Eksplozja była widoczna z odległości 35 km, ekipa przygotowująca start wyszła z bunkrów dopiero po 30 minutach i napotkała…naftowy deszcz. Niespalone paliwo rakietowe wciąż jeszcze padało z nieba. Kawałki rakiety wylądowały w odległości 10 km od miejsca, które jeszcze przed chwilą było dumą radzieckiej myśli technicznej a sama eksplozja do dziś pozostaje w pierwszej dziesiątce największych, nie-nuklearnych wybuchów w historii ludzkości. Smaczku dodaje fakt, że miało to miejsce w lipcu 1969 roku, zaledwie na 13 dni przed startem załogi statku Apollo 11. Poniżej krótki zbiór ruskich materiałów filmowych okraszonych ładną, triumfalną muzyczką ( są wybuchy ) a w komentarzu jeszcze fotka podstawy pierwszego stopnia – sprawcy wszystkich sowieckich niedogodności oraz rakieta N-1 podczas transportu – są komuchy dla skali :)

https://www.youtube.com/watch?v=U9fkYIrRwbo

Data: 25.03.2019 21:07

Autor: kosmitolog

Garść informacji na temat komety 67P Czymemów-Gracośtamcienko i szybki przegląd jej zdjęć, wykonanych przez sondę Rosetta. Jak zawsze w materiałach z tego kanału mamy krótkie objaśnienie oglądanych kadrów i rewelacyjną jakość fotografii. Oglądanie zimnego kamienia dawno nie było tak przyjemne :)

https://www.youtube.com/watch?v=qtwEsg4Qelo

Data: 25.03.2019 12:24

Autor: kosmitolog

By wykonać poniższe zdjęcie atmosfery Plutona, podświetlonej przez Słońce, sonda New Horizons musiała wystartować o dokładnie określonej porze, następnie w ciągu nieco ponad 9 lat przebyć mniej więcej 5,21 miliarda kilometrów, po drodze "odbić się" od Jowisza a następnie pędząc z prędkością 49 600 km/h trafić w poruszający się z szybkością 16 800 km/h względem Słońca obszar przestrzeni, mający wymiary 65x95 km, mieszcząc się przy tym w ściśle określonym przedziale czasowym, liczącym sobie 415 sekund. Sonda nie mogła zwolnić ani przyspieszyć, miała jedynie możliwość wykonania korekty kursu za pomocą 16 niewielkich silniczków manewrowych, natomiast czas od wysłania polecenia korekty do potwierdzenia jej wykonania wynosił w ostatnich etapach przelotu blisko 10 godzin. Finalnie opóźnienie New Horizons w chwili wykonania tego zdjęcia wyniosło zaledwie 86 sekund. A teraz przejedźmy się ze 200 km naszym PKP :)

Data: 24.03.2019 12:20

Autor: kosmitolog

Dzisiaj na 23:30 czasu polskiego przewidziany jest start nowozelandzkiej rakiety Electron, produkowanej przez innowacyjny Rocket Lab. Jest to bardzo ciekawa konstrukcja, ze śmiałością godną samego Muska odpowiadająca na zapotrzebowanie współczesnego rynku małych satelitów. Rakieta mierzy zaledwie 17 m wysokości, ma 1,2 m średnicy i masę równą 12,5 tony. Potrafi wynieść na 500 km orbitę heliosynchroniczną poważne 225 kg towaru, liczone w małych satelitach. Koszt takiej zabawy to zaledwie 6 mln $, co sprawia, że goście z Rocket Lab są obecnie bezkonkurencyjni na tym polu. Co niezwykłego kryje się w ich rakiecie? Odpowiedź kryje się w samej nazwie Electron. Otóż jest to pierwsza rakieta zasilana silnikiem elektrycznym. Nie no, żartuję. To jej silniki, Rutherford ( od nazwiska nowozelandzkiego naukowca, który go opracował ) są pierwszymi komercyjnymi silnikami rakietowymi zasilanymi elektrycznie. Zamiast stosować skomplikowany i drogi system pomp zasilanych generatorem gazowym bądź rozprężającym się paliwem, postawiono na podłączenie pomp paliwa pod baterie litowo-polimerowe. Nie dość, że znacząco obniża to poziom komplikacji architektury jednostek napędowych to zwiększa również ich wydajność, odpada bowiem problem stratnego odprowadzania spalin z turbopompy poza komorą spalania, lub próba tworzenia silnika z zamkniętym cyklem. Z drugiej strony baterie znacząco zwiększają masę rakiety, więc bilans może nawet wychodzić na zero. Drugą innowacją jest sama technologia produkcji silników – prawie w całości są one produkowane drukiem 3D. Zarówno komora spalania, wtrysk paliwa, zawory paliwowe, pompy paliwa – wszystko leci na drukarkach. Piękna sprawa. Pierwszy stopień zasilają ogniwa o mocy 1MW, pozwalając 9 silnikom pierwszego stopnia na osiągnięcie 162 kN ciągu na poziomie morza. Drugi człon to już tylko jeden Rutherford o ciągu 22 kN. Zatem całość przypomina małego braciszka słynnego Falcona 9. Dotychczas odbyły się 4 starty, pierwszy nie był do końca udany i na skutek utraty łączności rakieta została wysadzona w powietrze na wysokości 224 km, jednak już 3 kolejne zakończyły się pełnym sukcesem. Na ten rok zaplanowano aż 13 startów Electrona, miejmy nadzieję, że uda się zrealizować choć 12 z nich :) W komentarzu dodaję jeszcze zdjęcie, które lepiej oddaje to, z jak małą rakietą orbitalną mamy tu do czynienia – jest człowieczek dla skali. Jak zawsze na chwilę przed zapłonem podrzucę linka do livestreama, są kamerki na rakiecie, więc ogląda się zarówno start jak i sam lot.

Data: 23.03.2019 21:58

Autor: kosmitolog

Osłona termiczna promu kosmicznego była tak znakomitym izolatorem, że można było ją trzymać w ręku bezpośrednio po rozgrzaniu do temperatury 1200 C. Prom był obłożony 20 584 czarnymi kafelkami i około 4 000 białych. W zależności od lokalizacji różniły się wykorzystanymi do ich budowy materiałami a każdy z nich miał swoje unikalne miejsce na kadłubie orbitera. Po lądowaniu każdy z kafelków podlegał dokładnej inspekcji i w razie potrzeby były wymieniane na nowe, dokładano też brakujące sztuki, które potrafiły odpadać podczas ponownego wejścia w atmosferę. Poniżej filmik z piekarni, demonstrujący niezwykle niskie przewodnictwo cieplne tych małych kostek węgla i specjalnej, krzemowej ceramiki.

https://www.youtube.com/watch?v=Pp9Yax8UNoM

Data: 23.03.2019 12:09

Autor: kosmitolog

W 1991 roku poczta USA wydała serię znaczków pocztowych przedstawiających wszystkie misje planetarne NASA. USA były wówczas jedynym krajem, który jako pierwszy zdobył wszystkie planety…poza Plutonem. Wobec tego na znaczku z tą ( wtedy jeszcze pełnoprawną ) planetą widniał napis "Pluto not yet explored". Misja New Horizons była już wówczas prężnie przygotowywana a kilku naukowców strasznie zapiekły odwłoki na ten znaczek, więc zakupili sobie jedną sztukę. Gdy 28 stycznia 2006 roku New Horizons z rykiem przedzierał się przez atmosferę, zatknięty na szczycie potężnego Atlasa V miał ze sobą dodatkowego pasażera – zespół misji przykleił na nim właśnie ten znaczek. Nie tylko został on dostarczony do Plutona w ciągu dekady, ale po drodze pobił rekord Guinessa na najdalej dostarczoną przesyłkę ze znaczkiem pocztowym. W ramach uznania w 2015 r. Poczta Stanów Zjednoczonych ogłosiła wydanie specjalnego, kolekcjonerskiego znaczka ze zdjęciem Plutona, wykonanym przez New Horizons oraz korektą treści. Od teraz napis głosi "Pluto – Explored". Poniżej zdjęcie znaczka przylepionego na sondzie a w komentarzach wspomniane znaczki, przed i po korekcie. Ponadto wrzucam jeszcze artykuł z księgi rekordów i filmik z wręczenia nagrody. Jako dodatek do całej historii misji polecam świetny wykład dwóch spośród twórców całego przedsięwzięcia – Alana Sterna i Davida Greenspoona, autorów rewelacyjnej książki "Chasing New Horizons". https://www.youtube.com/watch?v=SJ2lwXV6LrM

Data: 22.03.2019 23:16

Autor: kosmitolog

Ciekawostka na wieczór: przez większość czasu najbliższą Ziemi planetą jest Merkury, a nie jak przyjęło się sądzić Wenus czy Mars. Przez większość czasu Merkury jest również najbliższą planetą w stosunku do wszystkich pozostałych planet Układu Słonecznego.

Data: 22.03.2019 18:01

Autor: kosmitolog

Dzisiaj z okolic Saturna szybko przeskoczymy na niską orbitę Marsa. Dlaczego? Bo nie ma czasu do stracenia! Poniższe zdjęcie przedstawia Fobosa – malutki, liczący w najszerszym miejscu 27 km księżyc, krążący zaledwie 9 376 km nad powierzchnią Czerwonej Planety. Jego niska orbita degraduje się w tempie ok. 2 cm rocznie, co sugeruje, że ulegnie on zniszczeniu w ciągu najbliższych 30-50 mln lat. Fobos okrąża swoją planetę bliżej niż jakikolwiek inny księżyc w Układzie Słonecznym, a jego okres obiegu jest znacznie krótszy niż marsjańska doba. Skutkuje to ciekawym zjawiskiem: stojąc na Marsie dwukrotnie w ciągu doby zobaczymy jak Fobos wschodzi na zachodzie planety a zachodzi na wschodzie, przemierzając przy tym całe niebo w nieco ponad 4 godziny. Biorąc pod uwagę jego niewielką masę można zakładać, że nie jest to jednolite ciało skalne a raczej zbitek głazów z mniej więcej 100-metrowej grubości skorupą pokrytą regolitem. O jego przyszłości można wnioskować również z poniższego zdjęcia – szereg przecinających go, równoległych linii to nic innego jak kolejne pęknięcia – rozstępy powstałe na skutek działania sił pływowych Marsa. Jeśli nic nie uda się zrobić to w przyszłości Fobos przekroczy tzw. granicę Roche'a i zostanie rozerwany na strzępy, które uformują wokół Marsa całkiem pokaźny pierścień planetarny. Pojawia się więc pytanie: co trzeba zrobić by go uratować? Wydawać się może, że rozpędzenie tak niewielkiego obiektu w celu podniesienia jego orbity to nic nadzwyczajnie trudnego, wystarczy przyczepić do niego silnik rakietowy i podpalić lont. Policzmy zatem: masa Fobosa to mniej więcej 10^16 kg. Chcąc zwiększyć jego prędkość orbitalną o 1 mm/s ( co z dużym prawdopodobieństwem powinno go ocalić ) przy użyciu silnika wyrzucającego masę z prędkością 20 km/s, musielibyśmy go tylko zaopatrzyć w duży zbiornik paliwa. Trzeba go będzie zużyć mniej więcej 500 000 ton, a następnie wystrzelić z Fobosa, co z kolei wymagać będzie energii rzędu 10 000 TJ. To mniej więcej 159 bomb zrzuconych na Hiroszimę. Więc jak lureczki, pomożecie? Czy może jednak Mars z pierścieniem będzie całkiem przyjemnym widokiem dla naszych marsjańskich prawnuków? ( ͡º ͜ʖ͡º) W komentarzu wrzucam jeszcze dokładniejsze zdjęcie samych pęknięć.

Data: 22.03.2019 01:59

Autor: kosmitolog

Kto jeszcze nie śpi i spać nie zamierza, ten będzie mógł sobie obejrzeć start Vegi, który już za niecałą godzinkę. Rakieta ma wynieść na orbitę hiperspektralnego satelitę obserwacyjnego PRISMA, którego celem będzie między innymi: analiza stanu lasów ( zakłócenia wzrostu, pożary, klasyfikacja gatunków lasów, analiza biomasy ), precyzyjna obserwacja zasiewów ( mapowanie zbóż, rotacja zasiewu, monitorowanie rozmieszczenia i intensywności procesu nawożenia ), badanie wód śródlądowych i brzegowych ( ocena ilości chlorofilu, wzrostu alg oraz ogólnej jakości wody ), monitorowanie degradacji gleb na skutek wydobycia surowców oraz ogólna obserwacja procesów związanych ze zmianami klimatycznymi. Możliwości te zapewniają zamontowane na satelicie urządzenia elektrooptyczne czułe na wiele różnych długości fal elektromagnetycznych oraz kamery średniej rozdzielczości. Start przewidziany jest na 02:50 czasu polskiego. Link do streama po angielsku poniżej; powinien zacząć nadawać mniej więcej o 02:35, na kwadrans przed zapłonem:

https://www.youtube.com/watch?v=Xd0NBfeVtys

Data: 21.03.2019 13:05

Autor: kosmitolog

Dzisiejszej nocy z Gujany Francuskiej ma startować Vega – niewielka, zaledwie 30-metrowa rakieta nośna, więc nie obejdzie się bez kilku ciekawostek o tej zwinnej maszynie. Produkowana przez włoską firmę Avio Vega to konstrukcja dość nietypowa, ponieważ w przeciwieństwie do większości rakiet orbitalnych napędzana jest głównie paliwem stałym. Typowe rakiety nośne korzystają z silników na paliwa stałe w charakterze silników pomocniczych, dających kopa podczas przebijania się przez najgęstsze warstwy atmosfery, podczas gdy Vega używa ich jako swoich silników głównych. Pierwsze 3 stopnie to właśnie silniki na stały materiał pędny, którym jest masa polimerowa ( HTPB ) z domieszką aluminium a dopiero ostatni wykorzystuje paliwo ciekłe ( dimetylohydrazynę i czterotlenek azotu ). Taka ilość stopni również jest dość rzadko spotykana, najczęściej mamy do czynienia z maszynami dwustopniowymi ( czasem dopalacze liczone są jako pierwszy stopień, wówczas mówi się o 3 stopniach ). Zaletą silników na paliwa stałe jest ich ogromna moc ( na liście najpotężniejszych silników rakietowych w historii pierwsze 2 miejsca należą właśnie do tego typu napędu ), niezawodność oraz prostota konstrukcji i niski koszt ( zarówno paliwa jak i samego silnika ). Wadą jest natomiast to, że po uruchomieniu nie da się już ich zatrzymać, niezależnie od wszystkiego muszą się wypalić do końca. Materiał pędny wiąże w sobie paliwo i utleniacz, zatem jedynym co można zrobić jest próba kontrolowania przebiegu spalania – robi się to poprzez manipulację kształtem paliwa. Tym, co najsilniej wpływa na uzyskiwaną moc jest tempo spalania, więc by je kontrolować stosuje się pusty kanał wewnątrz wsadu paliwowego. Jego zadaniem jest sterowanie powierzchnią, której dotyczy spalanie – kanał o przekroju gwiazdowym zapewnia największą prędkość spalania, cylindryczny nieco mniejszą, z kolei jego brak to relatywnie powolne zużywanie paliwa. Czasem stosuje się jeszcze domieszki inhibitorów, jednak ma to miejsce głównie w małych konstrukcjach wojskowych czy modelarskich. Na skutek użytego napędu start Vegi przebiega bardzo dynamicznie, z dużą ilością dymu i bardzo jasnego płomienia. Stosunek ciągu do ciężaru wynosi w chwili startu ok. 1,7 i dość szybko rośnie – rakieta traci 70% masy w ciągu niecałych 2 minut, prędkość dźwięku osiąga w nieco poniżej 30 sekund ( przy cięższym ładunku nieco powyżej 31 sekund ). Vega to jak na standardy kosmiczne rakieta dość niewielka, jednak można zauważyć, że obecne trendy kierują się również na tego typu konstrukcje nośne – mogące dość tanio wynosić małe ładunki, których za sprawą rozwoju prywatnego sektora kosmicznego będzie jedynie przybywać. Poniżej zdjęcie poglądowe z ludzikami dla skali a w komentarzu jeszcze zdjęcie maszyny tkackiej, produkującej osłonę silnika P-80, napędzającego pierwszy stopień. Nici to oczywiście włókno węglowe.

Data: 20.03.2019 12:26

Autor: kosmitolog

Dziś co nieco o jednym z najciekawszych księżyców Saturna, a za razem jednym z najciekawszych obiektów całego Układu Słonecznego – Tytanie. Jest to największy satelita tej planety, o połowę większy od naszego Księżyca – większy nawet od najmniejszej planety Układu Słonecznego, którą jest Merkury. Tytan to pełnoprawny, oddzielny świat, który niezmiennie jest i z pewnością jeszcze długo będzie w polu zainteresowania naukowców z wielu różnych dziedzin. Ma to związek z tym jaki Tytan jest. A jest bardzo podobny do Ziemi. Wyobraźcie sobie świat, na którym wszystko działa tak jak na naszej planecie, ale z uwagi na niskie temperatury jest zrobione z czego innego. Na Tytanie skały są zrobione z wody, woda jest zrobiona z gazu a atmosfera…atmosfera też jest z gazu, nawet dość podobnego do ziemskiego, tyle że jest znacznie gęstsza od naszej. Średnia temperatura na tym liczącym 5 149 km średnicy globie to mrożące -179 stopni Celsjusza. W tej temperaturze lód wodny ma twardość skały, węglowodory natomiast są cieczami. Na Tytanie nie brakuje ani jednego ani drugiego i tu zaczyna się robić ciekawie. Otóż na Tytanie tak jak na Ziemi występuje pełny cykl hydrologiczny, czyli parowanie, kondensacja w atmosferze i opady cieczy, którą w odległości 1,5 miliarda km od Słońca stanowi metan z domieszkami etanu oraz wielu innych związków organicznych. Niektóre z nich zwane tholinami praktycznie nie występują na Ziemi. Jest to jedyne poza Ziemią ciało w US, na którym występują stabilne, powierzchniowe "zbiorniki wodne". Niektóre z nich swymi rozmiarami dorównują amerykańskim Wielkim Jeziorom, natomiast największe z nich, Kraken Mare ma powierzchnię większą niż Polska. Jeziora na Tytanie zawierają głównie metan, ale są tam również domieszki wielu innych związków organicznych, powstałych z metanu na skutek działania słonecznego promieniowania ultrafioletowego w górnych warstwach atmosfery. Nie zalecałbym jednak prób nurkowania – tak jak w solance nie da się pójść na dno tak w metanie nie da się już wypłynąć na powierzchnię. Po skoku w toń czekałby nas długi spacer na brzeg, w cieczy mającej 180 stopni poniżej zera. Skoro jest parowanie i są jeziora to muszą być również deszcze. Te pojawiają się, gdy na Tytanie zaczyna się lato, są to jednak deszcze wyglądające bardzo dziwnie w porównaniu z naszymi. Węglowodory formują znacznie większe krople, które z uwagi na gęstą atmosferę i siedmiokrotnie niższe przyspieszenie grawitacyjne opadają znacznie wolniej niż na Ziemi. Tworzą przy tym okresowe rzeki i żłobią złożone koryta, które do złudzenia przypominają te nasze. Atmosfera swoim składem również nie odbiega aż tak bardzo od Ziemskiej, składająca się niemal w całości z azotu otoczka w swoich górnych warstwach również jest błękitna. Tytan jest zatem światem bardzo podobnym do tego, który znamy, tylko jakby przesuniętym w fazie o 180 stopni. Złożona chemia organiczna obecna na tym księżycu daje naukowcom nadzieję na znalezienie tam prymitywnych, obcych form życia, które w swoim metabolizmie mogą obyć się bez tlenu. Dotychczas odwiedziliśmy ten zimny świat jedynie raz, gdy w styczniu 2005 roku wylądował tam lądownik Huygens, oddzielony od sondy Cassini. Poniżej autentyczny film z lądowania, poprzedzony krótką animacją oraz zdjęcie wykonane przez lądownik podczas opadania w atmosferze, zrobione na wysokości ok. 70 km. W komentarzach wrzucam jeszcze zdjęcie samej powierzchni z poziomu gruntu – chyba jedyne, które obecnie posiadamy, zdjęcie Tytana w bliskiej podczerwieni, eliminujące atmosferę oraz zdjęcie samej atmosfery tego księżyca.

https://www.youtube.com/watch?v=msiLWxDayuA

Data: 19.03.2019 22:02

Autor: kosmitolog

Za dwa dni z Gujany Francuskiej ma startować europejska rakieta Vega z satelitą obserwacyjnym PRISMA. Jest to jedna z ciekawszych obecnie wykorzystywanych konstrukcji, o której zapewne coś tam jeszcze szerzej napiszę przed startem. Tymczasem polecam obejrzeć sobie szybki timelapse pokazujący proces jej składania. Vega ma w tym roku lecieć aż pięciokrotnie, co oznacza, że rynek niewielkich satelitów wciąż dynamicznie się rozrasta.

https://www.youtube.com/watch?v=KPQMOtwjucA

Data: 19.03.2019 12:46

Autor: kosmitolog

"I wtedy robiło takie pssssik, że czapki z głów" – Jeff Bezos obok oryginalnego wtrysku paliwa silnika Rocketdyne F-1, który napędzał Saturna V podczas misji Apollo 12. Pan Bezos zorganizował swego czasu ekspedycję, której celem było wydobywanie tych wielkich silników z dna oceanu i zachowanie ich dla celów edukacyjnych. Poniżej jego wystąpienie na otwarciu wystawy w Muzeum Lotnictwa w Seattle.

https://www.youtube.com/watch?v=7quzqqnz13s

Data: 18.03.2019 09:19

Autor: kosmitolog

Dzisiaj znów będzie o silnikach rakietowych, ale tym razem o zupełnie innych. Kiedy mowa o silnikach jonowych większość ludzi przechodzi w tryb Sci-Fi, podczas gdy są to rzeczywiście działające i wykorzystywane w pojazdach kosmicznych jednostki napędowe. Zasada działania jest dość prosta: bierzemy sobie jakiś gaz i doprowadzamy do jego jonizacji, następnie zaś za pomocą pola elektrycznego bądź magnetycznego wyrzucamy powstałe jony, tak jak zwykły silnik rakietowy wyrzuca gazy wylotowe za pomocą ciśnienia. Najczęściej używa się Xenonu, ponieważ jest gazem szlachetnym ( więc nie powoduje korozji i nie przyłącza się do elementów statku ), ma względnie niską energię jonizacji i jest przy tym dość ciężki, dzięki czemu można uzyskać relatywnie wysoki ciąg. Wysoki w porównaniu do innych gazów szlachetnych, ale trzeba wiedzieć, że silniki jonowe są pod względem wytwarzanej siły bardzo słabe. Mają jednak ogromną zaletę – mogą działać bardzo długo. Mają również wysoki impuls właściwy, dzięki czemu są bardzo wydajne pod względem oszczędności paliwa. W warunkach próżni kosmicznej i ogromnych odległości można sobie pozwolić na bardzo powolne, stabilne przyspieszanie, które z czasem buduje imponujące prędkości. Silniki jonowe są stosowane już od lat 60-tych, wykorzystywało je dość dużo sond kosmicznych oraz satelitów, które używają ich jako silników manewrowych i do korekcji orbity. Jednak najbardziej znanym i bijącym wszystkie dotychczasowe rekordy jest napęd zastosowany w sondzie Dawn. Misja do dwóch ciał niebieskich pasa asteroid: Vesty i Ceres zaopatrzona była w 3 silniki jonowe ( 2 zapasowe na wypadek awarii ). Podczas całej misji napęd jonowy działał łącznie przez niemal 6 lat! Przez ten czas był w stanie zmienić prędkość ważącej ponad tonę sondy o 41 364 km/h, umożliwić wejście na orbitę planetoidy Vesta, następnie ucieczkę z jej pola grawitacyjnego i dotarcie do planety karłowatej Ceres, wokół której wciąż krąży dezaktywowana niedawno sonda. Wszystko to wykorzystując zaledwie 359 kg Xenonu i generując ciąg zaledwie 90 mN. To siła, z jaką zwykła kartka A4 naciska na dłoń. Jedną z ostatnich misji wykorzystujących napęd jonowy jest BepiColombo, wystrzelona w kierunku Merkurego w październiku ubiegłego roku. Silniki jonowe mają również napędzać księżycową stację kosmiczną Deep Space Gateway oraz przyszłą misję badawczą do Europy. Poniżej zdjęcie silnika jonowego NEXIS podczas pracy w trakcie testów.

Data: 17.03.2019 11:40

Autor: kosmitolog

Dzisiaj kolejna dziwnostka – wielka gąbka na orbicie Saturna. Hyperion to mierzący w swojej najdłuższej osi 360 km lodowy księżyc, który zarówno dzięki swej budowie wewnętrznej jak i wyglądowi zewnętrznemu przypomina ogromną gąbkę lub pumeks. Większość jego objętości stanowi lód wodny wraz z niewielką domieszką materiału skalnego, jednak jest to niewielka przewaga, ponieważ mniej więcej 46% stanowi…próżnia. Satelita jest zatem bardzo lekki jak na swoje rozmiary, posiada małą gęstość i niską grawitację oraz słabą strukturę wewnętrzną. Skutkuje to tym, że uderzające w niego meteoryty w zasadzie zwyczajnie go wgniatają, w większości kompresując materiał a nie wyrzucając go na zewnątrz. Z uwagi na niską prędkość ucieczki to, co jednak zostanie wyrzucone podczas kolizji już nie wraca na powierzchnię. Zamiast być więc usiany typowymi, płaskimi kraterami otoczonymi obszarem opadowym, jakie zazwyczaj widzimy na innych księżycach, Hyperion jest posiadaczem tysięcy mniejszych i większych, porowatych i dość głębokich dołków uderzeniowych. Struktura wewnętrzna tego księżyca również przypomina gąbkę, tylko znacznie drobniejszą. Poniższe zdjęcie zostało nieco zmodyfikowane w sposób, który wykorzystuje barwy by dokładniej oddać ukształtowanie powierzchni oraz różnice w składzie chemicznym. W naturalnych kolorach Hyperion ma delikatnie czerwonawy odcień.

Data: 16.03.2019 21:56

Autor: kosmitolog

Dzisiejszy start Delty IV – gdyby ktoś w nocy zaspał ( opóźniło się godzinkę ) a jednak chciał sobie zobaczyć ;)

https://www.youtube.com/watch?v=OW2RPc1rvFE

Data: 16.03.2019 13:44

Autor: kosmitolog

Były już ciekawostki o ekstremalnych formacjach geologicznych w Układzie Słonecznym i kilka ciekawostek dotyczących systemu Saturna, więc nie ma sensu daleko odskakiwać, zwłaszcza, że okolica jest niezwykle bogata. Tym razem spójrzmy na kolejny z intrygujących księżyców tego gazowego giganta – dziś będzie nim Japet. Jest to świat zbudowany w większości z lodu, chociaż mniej więcej 20% jego budulca stanowi materiał skalny. Nie jest to jednak zbyt jednorodna mieszanina – budulec skalny na jego powierzchni zlokalizowany jest na jednym, obejmującym prawie całą półkulę obszarze, podczas gdy lód skuwa całą pozostałą połowę oraz bieguny. Mamy zatem obiekt bardzo ciemny z jednej i niezwykle jasny z drugiej strony. Ciekawostkę geologiczną, o której będzie dzisiaj skrywa ciemna, skalna część Japeta, zwana Cassini Regio. Jest nią gigantycznych rozmiarów łańcuch górski, umiejscowiony dokładnie w płaszczyźnie równika tego satelity. Długość grzbietu wynosi 1300 km, niewiele mniej niż średnica samego Japeta ( 1469 km ), natomiast szerokość to zaledwie 20 km. Średnia wysokość tej wielkiej formacji wynosi 13 km, ale występują tam pojedyncze szczyty sięgające ponad 20 km nad okoliczne płaskowyże, co czyni je jednymi z najwyższych gór w całym Układzie Słonecznym. Góry są doskonale widoczne nawet z dość dużej odległości, zwłaszcza w miejscu, gdzie przechodzą przez krawędź horyzontalną. Można sobie tylko wyobrażać jak wielkie względem Ziemi musiałyby być Himalaje, by były równie zauważalne choćby z niskiej orbity. Co ciekawe, całe to równikowe pasmo górskie ogranicza się jedynie do skalnego regionu księżyca, zupełnie nie występuje w sekcji lodowej. Powstanie i forma, jaką przybiera wielki skalny grzbiet Japeta po dziś dzień pozostaje nierozwiązaną zagadką naukową. W komentarzu dodaję zbliżenie na pasmo, wykonane przez sondę Cassini w 2007 roku.

Data: 15.03.2019 23:45

Autor: kosmitolog

O godzinie 0:52 ma odbyć się start rakiety Delta IV Medium+ z wojskowym satelitą telekomunikacyjnym na pokładzie. Wiadomo, że celem jest orbita geostacjonarna, ale z uwagi na charakter misji nie wiadomo niemal nic o ładunku. Jest to szerokopasmowy satelita komunikacyjny dla lotnictwa wojskowego, ostatni z liczącej 10 sztuk konstelacji. Relacja ze startu zostanie najprawdopodobniej wyłączona niedługo po wejściu rakiety w wyższe partie atmosfery, by uniemożliwić ustalenie dokładnej trajektorii ( przynajmniej z reguły tak to się odbywa przy misjach NROL ), ale start i pierwsza faza lotu będą dostępne dla widzów, chociaż możliwy jest dłuższy stream. Sama rakieta to ponad 66m wysokości, 5m średnicy i masa startowa 399 ton. To również najmocniejszy obecnie silnik rakietowy na ciekły wodór. Przy starcie będzie widać kulę ognia, o której już rano pisałem. Link do transmisji live, która już nadaje:

https://www.youtube.com/watch?v=kNU46m8Hi6Q

Data: 15.03.2019 10:17

Autor: kosmitolog

Dzisiaj w nocy ma startować "mała" Delta IV, więc nie obędzie się bez ciekawostki. Podczas startu każdej wersji tej rakiety przy zapłonie dzieje się coś nietypowego – nim konstrukcja oderwie się od Ziemi, na moment cała staje w płomieniach. Kula ognia ogarnia najpierw okolicę dysz wylotowych a następnie szybko wędruje w górę, osmalając przy okazji sporą część poszycia. Wygląda to jak zwiastun katastrofy, ale tak nie jest. Pożar jest zaplanowany. Projekt silnika wymaga, by przy zapłonie i podczas pracy był on odpowiednio schłodzony a ogrzane chłodziwo, będące przy okazji składnikiem mieszanki paliwowej pod wpływem temperatury zaczyna wrzeć i się rozszerzać, a następnie zasila turbopompę paliwa. Deltę IV napędza silnik RS-68, którego niektóre elementy są dodatkowo dość wrażliwe na obecność tlenu, więc by zapobiegać szybkiej korozji do jego chłodzenia używa się ciekłego wodoru, który wypuszcza się również przez dyszę wylotową, tak by stworzyć atmosferę ochronną. Przypomina to trochę spawanie migomatem, gdzie łuska dmucha dwutlenkiem węgla lub argonem, żeby "odpędzić" powietrze. Wodór, ponieważ jest bardzo lekki, po opuszczeniu dyszy wędruje w górę niewidzialną kolumną, otaczając całą rakietę. Kolumna gazu jest oczywiście niewidzialna tylko do chwili zapłonu – gdy częściowo zmieszany z powietrzem wodór złapie jedną z iskier zapłonowych dzieje się to co na poniższym zdjęciu. Dzisiaj koło północy startuje wersja Medium+, na zdjęciu jest Heavy, ale kula ognia będzie na pewno.

Data: 14.03.2019 18:51

Autor: kosmitolog

Za 10 minut zaczyna się relacja związana z dzisiejszym startem Soyuza na ISS. Załogę stanowi dwójka amerykańskich astronautów: Christina Koch i Nick Hague oraz rosyjski kosmonauta Aleksiej Owczinin. Obydwaj panowie szczęśliwie przetrwali niedawną, nieudaną próbę dotarcia na Stację podczas misji MS-10, w trakcie której jeden z boosterów uderzył w rdzeń rakiety podczas separacji. Obecnie wszyscy siedzą już wygodnie 45 metrów nad Ziemią, zamknięci w kabinie pojazdu na czubku rakiety Soyuz-FG. Sam start zaplanowany jest na 20:14 czasu polskiego. Zapewne dam jeszcze szybki wpis na kilka minut przed zapłonem. Link do streama:

https://www.youtube.com/watch?v=21X5lGlDOfg

Data: 14.03.2019 06:44

Autor: kosmitolog

Z uwagi na zaplanowany na 20:14 lot załogowy na ISS, dziś będzie kosmiczna ciekawostka o astronautach. A w zasadzie o jednej astronautce, za to nie byle jakiej. Lisa Novak jest bowiem chyba jedyną astronautką – przestępcą. Pani Novak wyspecjalizowała się w operowaniu kosmicznym ramieniem Canadarm2, o którym kiedyś już tu pisałem i w związku z tym w lipcu 2006r. na pokładzie promu Discovery udała się na niską orbitę okołoziemską. Powróciła na Ziemię po 12 dniach, natomiast już siedem miesięcy później jechała sobie na lotnisko w Ontario, wioząc w bagażniku: lateksowe rękawiczki, czarną perukę, wiatrówkę z amunicją, gaz pieprzowy, płaszcz z kapturem, kilogramowy młotek, czarne rękawice, gumowe rurki, worki na śmieci i 20 cm nóż. Na lotnisko jechała celem porwania i jak można domniemywać, również sprawienia jakiejś większej nieprzyjemności pani Colleen Shipman – rywalce, która odbiła jej kochanka. Została aresztowana po dokonaniu ataku gazem i nieudanej próbie porwania pani Shipman z jej samochodu na parkingu lotniska. Pani Novak została dyscyplinarnie wywalona z NASA, a w sądzie przyznała się do winy, dzięki czemu dostała jedynie rok zawiasów i 2 dni aresztu, które odsiedziała wcześniej przy aresztowaniu 乁(ツ)

https://www.youtube.com/watch?v=FCvYRqc32v8

Data: 13.03.2019 21:48

Autor: kosmitolog

Jeśli zastanawialiście się kiedyś jak wygląda spacer kosmiczny oczami fruwającego kosmonauty to wygląda tak. Nie polecam ludziom z lękiem wysokości, mogą im się łapki spocić. Na yt są też kilkugodzinne zapisy całych spacerów, więc kto ma niedosyt to jest się na co napatrzeć :)

https://www.youtube.com/watch?v=Wfoy_OvNDvw

Szczegółowa wycieczka po Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Data: 13.03.2019 13:38

Autor: kosmitolog

youtube.com

Astronauta Steven Swanson, przebywający na ISS w 2014r. poświęcił trochę swojego cennego czasu, by oprowadzić pozostających na Ziemi widzów po segmentach Stacji i opowiedzieć co nieco o jej elementach. Po kilku minutach można nawet trochę przywyknąć do nieważkości :)

https://www.youtube.com/watch?v=QvTmdIhYnes

Data: 12.03.2019 21:23

Autor: kosmitolog

A tak wyglądało najbardziej skomplikowane lądowanie na Marsie, którego efektem było bezpieczne osadzenie na powierzchni planety jeżdżącego laboratorium Curiosity. Masa łazika to 899 kg, a więc niemal dokładnie tyle, ile da się bezpiecznie posadzić na Marsie przy użyciu obecnie wykorzystywanych metod hamowania. JPL pracuje jednak nad systemem LDSD, który ma umożliwić bezpieczne lądowanie ładunków o masie 3 ton, a trochę mniej oficjalnie mówi się nawet o 15 tonach. System został już nawet wstępnie przetestowany w ziemskiej atmosferze. Dzięki LDSD będzie można sadzać duże łaziki nawet na marsjańskich wyżynach, które obecnie wciąż pozostają poza ich zasięgiem. Pod animacją jest jeszcze nieco podrasowany film z kamer lądownika – wyeliminowano szum, wyostrzono obraz i wykorzystano interpolację klatek, by całość była płynniejsza. Prędkość filmu jest trzykrotnie wyższa niż prędkość rzeczywistego lądowania.

https://www.youtube.com/watch?v=gwinFP8_qIM

https://www.youtube.com/watch?v=gZX5GRPnd4U

Data: 12.03.2019 18:00

Autor: kosmitolog

Ponieważ w ciągu najbliższych 4 dni mają się odbyć aż 4 starty rakiet orbitalnych ( wszystkie będą miały live w necie – linki będę oczywiście wrzucał na lurko ) a najbliższy z nich dopiero za 2 dni, więc polecam umilić sobie oczekiwanie oglądając 10 najmocniejszych liftoffów w historii.

https://www.youtube.com/watch?v=kNOhNLk0mRQ

Data: 12.03.2019 16:08

Autor: kosmitolog

A tak astronauci trenują spacery kosmiczne i obsługę przyszłych, załogowych łazików marsjańskich. Szybka demonstracja symulatorów NASA za pomocą ładnej pani.

https://www.youtube.com/watch?v=r8pgHmZ1pIc

Data: 11.03.2019 20:19

Autor: kosmitolog

Saturnowi poświęciłem dotychczas już kilka wpisów, jednak wciąż pomijałem próbę dokładniejszego przyjrzenia się jego najbardziej charakterystycznej cesze – znanemu przez każdego systemowi pierścieni. Systemowi, którego piękno od kilkuset lat urzeka zarówno zwykłych ludzi jak i astronomów a ostatnimi czasy zwłaszcza osoby, które przyglądają mu się najdokładniej – naukowców analizujących najnowsze dane badawcze, pozyskane z zakończonej niedawno misji Cassini-Huygens. Poziom złożoności tego gigantycznego, głównie lodowego tworu sprawia, że pomimo 13 lat bardzo intensywnych badań podczas misji sondy Cassini – ostatniej jak na razie misji do układu Saturna – dane na jego temat będą analizowane przez dziesiątki specjalistów jeszcze przez długie lata. Najprawdopodobniej będą to wręcz dekady. Unikałem szczegółowego opisu nie bez powodu: jak bowiem oddać w jednym poście wszystko, co dzieje się wewnątrz najbardziej złożonego grawitacyjnie systemu w całym Układzie Słonecznym i uczynić to tak, by wpis nie zamienił się w istną powieść popularnonaukową? Próba treściwego i zwięzłego słownego opisu dynamicznych interakcji grawitacyjnych zachodzących pomiędzy tysiącami indywidualnych pierścieni a 62 księżycami, z których największy przerasta swymi rozmiarami Merkurego a najmniejsze mogą nawet nie przekraczać 400 m jest daleko poza moim zasięgiem. Mamy tu ostre góry, zjawiska falowe do złudzenia przypominające te znane żeglarzom, mamy spirale, przywodzące na myśl brzmiące pełnym bukietem dźwięków stare winyle oraz ruchy tropiczne, których nie powstydziłyby się tęskniące za Słońcem ziemskie rośliny. To, co mogę zrobić wobec tego stanu rzeczy to oddanie głosu komuś, kto Saturnowi i jego pierścieniom oddał duży kawałek swojego życia zawodowego. Powiem jedynie, że jedna z najbardziej płaskich struktur znanych ludzkości ma w sobie pokłady głębi sprawiające, iż poniższy, półtoragodzinny wykład o zawiłościach mechaniki systemu pierścieni zaledwie muska całość zagadnienia. Od czasu jego publikacji minęło bowiem już niemal 6 lat, a pozyskane dane wciąż poszerzają naszą wiedzę. I będą to robić jeszcze przez długi czas. Zapraszam.

https://www.youtube.com/watch?v=X5zcrEze8L4

Data: 11.03.2019 08:34

Autor: kosmitolog

Dzień dobry. Śniegu nocą nawaliło, ale nawet taka katastrofa nie powstrzyma szybkiej retransmisji startu chińskiej rakiety nośnej Chang Zeng 3B z satelitą Zhongxing-6C na pokładzie. Jest i ciekawostka: swego czasu chińskie rakiety kosmiczne zrzucały swoje boostery na chatki okolicznych wieśniaków, obecnie chyba nie ma już okolicznych wieśniaków. A może jeszcze paru jest? Tak czy owak boostery wciąż spadają. Eksplozje odrzuconych silników dodaję pod spodem jako bonus, zapewne można się przy okazji szybko nauczyć chińskich przekleństw.

https://www.youtube.com/watch?v=IkofCfn70hs

https://www.youtube.com/watch?v=PbFOS29vAeQ

https://www.youtube.com/watch?v=rG79Y1XViIk

Data: 10.03.2019 21:44

Autor: kosmitolog

Jedna z niewyjaśnionych dotychczas tajemnic Saturna – sześciokątny huragan na biegunie północnym. Tworzy go prąd strumieniowy, którego prędkość dochodzi do 320 km/h. Rozmiar każdego z boków heksagonu jest nieco większy niż średnica Ziemi. Istnieje szereg modeli, hipotez oraz symulacji próbujących wyjaśnić formę, jaką przybiera ten osobliwy wir, jednak do dziś wciąż brak jednoznacznego rozwiązania tej frapującej naukowców kwestii. W dodatku jakiś czas temu zmienił kolor – z niebieskiego na złotawy, w ciągu zaledwie 4 lat.

Data: 10.03.2019 09:02

Autor: kosmitolog

"Dzień, w którym Ziemia się uśmiechnęła". 19 lipca 2013 roku o godzinie 21:27 czasu uniwersalnego sonda Cassini zgodnie z planem znalazła się w cieniu Saturna i rozpoczęła wykonywanie serii zdjęć. Efektem trwającej 4 godziny operacji jest widoczne na dole zdjęcie, ukazujące Saturna z wieloma jego księżycami, Marsa, Wenus oraz Ziemię. Pomysłodawcą przedsięwzięcia była szefowa grupy obrazującej misji Cassini – Carolyn Porco. Na obejmującym 651 591 km panoramicznym kadrze widać układ Saturna w sposób, w jaki nigdy wcześniej nie został on pokazany. Znajdujące się dokładnie za planetą Słońce podświetliło system pierścieni, ukazując piękno tych najbardziej zewnętrznych, jednocześnie oświetlając dwie nasze sąsiednie planety, kilka księżyców gazowego giganta oraz samą Ziemię. Co zatem mamy na zdjęciu? Najbardziej rzucającym się w oczy elementem, poza samym Saturnem, są dwa lodowe pierścienie, które dzięki zjawisku dyfrakcji światła przybierają na fotografii niebieską barwę. Po środku najbardziej zewnętrznego pasa, po lewej stronie od Saturna znajdziemy jasnego Enceladusa, którego lodowe gejzery nieustannie zasilają materią pierścień E. Na zdjęciu w pełnej rozdzielczości bez problemu można je dostrzec jako białe smugi, wydobywające się z tego malutkiego księżyca. Widoczne są na nim również: Prometeusz, Pandora, Janus, Mimas, Epimeteusz i Tetyda. Jeśli chodzi o planety to Mars widnieje na górze, zaraz nad błękitnym pierścieniem, nieco po lewej od pionowej osi zdjęcia, natomiast Wenus znajduje nieco niżej, nad sąsiednim pierścieniem, mniej więcej na przedłużeniu linii łączącej Marsa z centrum Saturna. Gdzie znajduje się Ziemia i dlaczego fotografii, na której króluje Saturn nadano taką właśnie nazwę? Otóż operacja wykonania ponad 300 zdjęć była pierwszą, o której szeroka publiczność wiedziała z dużym wyprzedzeniem. NASA oraz wiele niezależnych organizacji astronomicznych na całym świecie zorganizowały akcję informacyjną i publiczne eventy, takie jak "pomachaj Saturnowi". Do akcji włączyły się również media. O ściśle ustalonej godzinie tysiące ludzi spojrzało w niebo i symbolicznie pomachało robiącej im właśnie zdjęcie kosmicznej sondzie Cassini. Światło odbite od ich roześmianych twarzy powędrowało w kierunku obiektywu oddalonego od nich o blisko 1,5 mld kilometrów, gdzie zostało symbolicznie utrwalone jako mała, jasnoniebieska kulka – Ziemia. Znaleźć ją można na samym dole, nad jasnym pierścieniem E, nieco po prawej od centrum panoramy. Poniższe zdjęcie, znane od chwili swej publikacji jako "Dzień, w którym Ziemia się uśmiechnęła", ozdobiło okładkę magazynu "New York Times" już następnego dnia.

Link do wyższej rozdzielczości, a w komentarzu jeszcze fragment zawierający dobrze widoczną Ziemię:

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4d/The_Day_the_Earth_Smiled_-_PIA17172.jpg

Data: 09.03.2019 21:55

Autor: kosmitolog

Może słyszeliście kiedyś co nieco o kosmicznym teleskopie Jamesa Webba? Cóż, przez jakiś czas było o nim głośno, jednak na skutek ciągłych obsuwek terminów temat nieco przycichł. Pojawiające się na jego temat informacje medialne najczęściej dotyczą kolejnych przesunięć daty rozpoczęcia misji. Niesamowicie zaawansowany projekt technologiczny, w którego realizacje zaangażowane są 3 duże agencje kosmiczne: NASA, ESA i CSA i 20 państw, został zapoczątkowany w roku 1996, natomiast w przestrzeni kosmicznej ma znaleźć się dopiero w marcu 2021 roku. Oczywiście, jeśli jego wystrzelenie na orbitę odległą o 1,5 mln km od Ziemi po raz kolejny nie zostanie odłożone. Skąd jednak biorą się tak duże, częste i kosztowne opóźnienia? Odpowiedzi ( a przynajmniej części z nich ) udzieli Alex McColgan z kanału Astrum. Jak zawsze sporo dość szczegółowych informacji i piękne ujęcia, tym razem m.in. z hali montażowej w Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda.

https://www.youtube.com/watch?v=k8yRDrl76d0

Data: 08.03.2019 13:00

Autor: kosmitolog

Dziś znów kosmiczna ciekawostka, tym razem związana z lotem na Księżyc. Wyjątkowo nie została ona jednak napisana przeze mnie. Znalazłem ją przypadkiem na takim jednym portalu co kiedyś był, a jest autorstwa użytkownika o nicku monarchista. Ciekawostka była na tyle ciekawostkowa, że postanowiłem ją tu wrzucić. Na pocieszenie mam jednak ładną panią z kanału Vintage Space, która dopełni całą historię z przelotem na Srebrny Glob. Lecimy więc, bo szkoda dnia:

"Średnia prędkość ISS na niskiej orbicie okołoziemskiej to 27 700 km/h i czas okrążenia Ziemi wynosi 90 minut.

W tym czasie przelatuje więc 41 550 km ( tu mała korekta: wysokość orbity ISS to jakieś 400km, więc obwód orbity wyniesie jakieś 42,5 tys km, ale mniejsza o to ). Średnia odległość od Ziemi do Księżyca wynosi 384 000 km. To równowartość 9,2 okrążeń Ziemi przez ISS. Stacja pokonuje ten dystans w ~14 godzin. A jednak loty na księżyc mimo, że z większą prędkością startową nie trwają 14 godzin tylko około 3 dni. Jest to spowodowane kilkoma rzeczami. Między innymi taką, że pojazd rozpędzając się do drugiej prędkości kosmicznej i opuszczając Ziemie porusza się wciąż po orbicie ale jest ona mocno wydłużoną elipsą. Im bliżej apogeum orbity ( najdalszy punkt elipsy ) tym prędkość jest mniejsza, ponieważ spowalnia ją siła ciążenia Ziemi. Gdyby statek nie osiągnął prędkości pozwalającej na zbliżenie się do księżyca to po przekroczeniu apogeum zacząłby wracać w kierunku Ziemi i przyspieszać. Ale statek leci na Księżyc i jego prędkość w drodze spada, aż w pewnym momencie zaczyna przeważać siła grawitacji Księżyca i prędkość ponownie rośnie. Podczas powrotu sytuacja jest podobna. Prędkość podczas oddalania od Księżyca spada do momentu przewagi siły ciążenia Ziemi.

Dla przykładu, w misjach Apollo moduł serwisowy po odpaleniu głównego silnika aby wrócić na Ziemię rozpędzał statek z prędkości orbitalnej wokół księżyca wynoszącej około 5 870 km/h do prędkości około 9 720 km/h. Podczas tego powrotu statek poprzez odpalenie silnika zmienił swoją orbitę wokółksiężycową na mocno wydłużoną elipsę i był hamowany przez Księżyc. W początkowej fazie prędkość cały czas spadała aż do maksymalnej wartości 3 600 km/h! .

Wtedy zaczęła przeważać siła ciążenia Ziemi i w końcowej fazie przy wejściu w atmosferę statek osiągał około 39 600 km/h czyli leciał 11 razy szybciej."

A teraz troszkę o tym, dlaczego finalna trajektoria lotu nie była bardzo wydłużoną elipsą a bardzo wydłużoną ósemką. Oddaję głos fajnej pani z grzywką ( @lisq ), która zna się na rzeczy.

https://www.youtube.com/watch?v=xnXdEMtU_DE

Data: 07.03.2019 10:13

Autor: kosmitolog

Dzisiaj może jakaś ciekawostka na temat silników rakietowych, a w zasadzie jednego silnika. Chcąc mieć uniwersalną, wielozadaniową jednostkę napędową trzeba zadbać o odpowiednio dużą rozpiętość siły ciągu. Wyzwaniem jest nie uzyskanie jak największego, a jak najmniejszego ciągu, by zyskać możliwość precyzyjnego nawigowania i sterowania rakietą. Silniki rakietowe, które używane są do wynoszenia na orbitę dużych rakiet z reguły nie radzą sobie zbyt dobrze ze zdławieniem swojej potężnej mocy. Jednym z wyjątków jest widoczny na poniższym zdjęciu silnik RL-10, a dokładnie jego wersja zwana CECE ( Common Extensible Cryogenic Engine ). Podczas testów w 2009r. udało się zejść ze 104% ciągu do zaledwie 8%, rok później już do 5,9%. Dlaczego jest to trudne? Problemem jest wprowadzanie do komory spalania odpowiednio małych ilości paliwa. By to zrobić trzeba uzyskać relatywnie małe ciśnienie na wtrysku. Po wprowadzeniu paliwa do komory i jego zapłonie ciśnienie oczywiście drastycznie wzrasta, powodując osłabienie podawania mieszanki na wtrysku. Mniejsze ciśnienie to mniej paliwa. Mniej paliwa powoduje, że ciśnienie w komorze spalania spada, wzrasta różnica ciśnień komora-wtrysk, więc znów wpada tam więcej paliwa. Powstają bardzo szybkie zmiany ciśnienia w komorze i całość klekocze jak stary diesel, tylko znacznie szybciej ( tzw. chugging ). Konstrukcja musi być zatem wyposażona w odpowiednio dobry system stabilizacji ciśnienia i kontroli przepływu oraz mieszania składników paliwa. Ale ja w sumie nie o tym. Gdy podczas testu RL-10 udało się zejść do niskich wartości ciągu stało się coś bardzo ciekawego. Ponieważ dysza wylotowa pełna jest kanalików, przez które najpierw przepuszcza się ekstremalnie schłodzone paliwo, jest ona na zewnątrz niesamowicie zimna. Wilgoć z powietrza natychmiast kondensuje się na jej powierzchni, jak na kuflu dobrego piwka z lodówki, tyle że natychmiast zamarza. Wewnątrz natomiast panują warunki, w których metal ulega natychmiastowemu stopieniu a nawet wrzeniu. Przy niskim ciągu większość energii gazów wylotowych występuje w formie energii kinetycznej, są one mocno rozrzedzone ( oczywiście jak na silnik rakietowy ) a odrzut nie generuje nawet zbyt wiele światła. Pojawiają się więc warunki, umożliwiające wystąpienie obok siebie czegoś takiego: stabilne sople lodu zaledwie milimetry od topiącego metal płomienia. Piękne, prawda?

Data: 06.03.2019 11:57

Autor: kosmitolog

Na ten rok przewidziane są jeszcze 154 starty rakiet orbitalnych, co w zestawieniu z trzynastoma, które już się odbyły uczyni rok 2019 rekordowym w historii. Oczywiście zakładając wariant optymistyczny, w którym nie dojdzie do znacznych opóźnień czy odstąpień od lotu. Początek roku był nieco leniwy, ale już w ciągu następnych 8 dni mają się odbyć 4 starty, z czego 3 będzie można oglądać na żywo. Każdy z nich będzie na swój sposób ciekawy; mamy prawdopodobnie przedostatni lot rakiety Delta IV w wersji Medium+ ( następnie będą latać już tylko wielgachne, trójczłonowe wersje Heavy ), jest załogowy lot Soyuza na ISS oraz start europejskiej Vegi – rakiety, której pierwsze 3 stopnie zasilane są paliwem stałym, dzięki czemu jej start zawsze przebiega bardzo dynamicznie już od pierwszej sekundy. W bieżącym roku Vega ma startować pięciokrotnie, co też jest rekordem. Wcześniej, bo już za 3 dni leci jeszcze pan Chińczyk, ale on nie nadaje swoich startów na żywo. Musi, że wstydliwy. Jeśli chodzi o rekordy lotów kosmicznych to na chwilę obecną palmę pierwszeństwa nosi rok 1967, w którym miało miejsce 139 startów.

Data: 05.03.2019 20:00

Autor: kosmitolog

Jako, że dokowanie statku do ISS było ostatnio obiektem sporego zainteresowania medialnego i stało się przez chwilę dość popularnym wydarzeniem w sieci, wstawiam materiał Europejskiej Agencji Kosmicznej na temat procesu umieszczania astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej za pomocą pojazdów Soyuz. Trzy części przedstawiają chronologicznie całą podróż – od startu, poprzez dokowanie, aż po ponowne wejście w atmosferę i przyziemienie gdzieś na stepach Kazachstanu. Całość dość szczegółowo wyjaśniona m.in. przez samych astronautów oraz okraszona filmami z wnętrza kapsuły i Stacji Kosmicznej.

https://www.youtube.com/watch?v=AVvgpKt5uCA

https://www.youtube.com/watch?v=M2_NeFbFcSw

https://www.youtube.com/watch?v=-l7MM9yoxII

Data: 04.03.2019 11:45

Autor: kosmitolog

Dzisiaj przedstawię wam jeden z najciekawszych dźwigów budowlanych. Zrobotyzowany, składający się z siedmiu segmentów, wielofunkcyjny dźwig zwany Canadarm2, krążący 400km nad naszymi głowami to pod wieloma względami konstrukcja niezwykła. Urządzenie zostało umieszczone na niskiej orbicie okołoziemskiej w 2001r. a jego celem było między innymi umożliwienie budowy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Ramię jest w stanie precyzyjnie manipulować dużymi ładunkami, dokonywać przeglądów technicznych różnych partii Stacji za pomocą wielu kamer a także poruszać się po jej zewnętrznym poszyciu na całej długości ( zarówno po specjalnych szynach jak i ruchem robaczkowym – wykorzystując przyczepne "końcówki" na obu swoich końcach oraz specjalne punkty zaczepne rozmieszczone na zewnątrz całej ISS ). Ważący niecałe 1800kg dźwig bez trudu potrafi przemieszczać obiekty o masie 116 ton, chwytać i precyzyjnie dokować zbliżające się pojazdy kosmiczne takie jak Dragon i Cygnus czy złapać i utrzymać w miejscu Prom Kosmiczny. Podczas swoich zadań Canadarm2 potrafi wykorzystać swoją brutalną siłę, lecz w razie potrzeby może być niezwykle delikatny. Wyczucie jest na orbicie na tyle istotne, że robot potrafi przekazywać do stanowiska sterującego dane z czujników momentu siły. Dzięki temu zawiadujący nim operator może, poprzez opór systemu sterowania, doświadczać wrażenia dotyku i wywieranego nacisku. Kosmicznym dźwigiem można z równą precyzją sterować zarówno z pokładu Stacji jak i z Ziemi; ostatnimi czasy większość jego zadań jest kontrolowana z powierzchni naszej planety, by odciążyć astronautów i zwiększyć efektywność ich pobytu na Stacji. Jak każde dobre urządzenie wielofunkcyjne robot posiada kilka różnych "końcówek", wyspecjalizowanych do konkretnych operacji. Jedną z nich jest Dextre – końcówka, która sama jest dwurękim robotem, zdolnym przyłączać się i odłączać w trakcie prowadzenia prac. W pełni wyprostowane ramię Canadarm2 to niemal 18 metrów zaawansowanej robotyki, bez którego zbudowanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – jednego z najbardziej kosztownych projektów konstrukcyjnych w historii Ziemi byłoby zadaniem wielokrotnie trudniejszym, jeśli nie całkowicie niemożliwym.

Data: 02.03.2019 14:41

Autor: kosmitolog

Zdjęcie wykonane 22 grudnia 2011 roku przez Dana Burbanka, astronautę przebywającego na pokładzie ISS, przedstawiające oddalającą się kometę Lovejoy. Sześć dni wcześniej obiekt ten zanurzył się w Koronie Słońca, mijając powierzchnię gwiazdy zaledwie o 120 -140 tys. kilometrów. Tak bliski przelot pozwolił komecie na uzyskanie maksymalnej prędkości równej 536 km/s, co stanowi 0,18% prędkości światła. Co ciekawe, Lovejoy została odkryta ledwie miesiąc wcześniej, przez astronoma amatora z Australii, od którego nazwiska wzięła swoją przyjemnie brzmiącą nazwę. Niezwykłości tej fotografii może dodać fakt, że nikt nie spodziewał się przetrwania komety. Rozmiar jej jądra szacowany był początkowo na 100-200 metrów, co skazywałoby ją na śmierć przez całkowite "odparowanie" w gorącej plazmie Korony. Szacunki te okazały się na szczęście niebyt trafione, a bohaterkę tej krótkiej historii podczas jej ucieczki w bezpieczny, kosmiczny chłód dogonił jeszcze wzrok obiektywu. Lovejoy powróci do nas ponownie dopiero w 2633 roku, więc nie prędko zobaczymy podobne ujęcie z jej udziałem.

Data: 28.02.2019 11:02

Autor: kosmitolog

Było już coś o największym planetarnym szczycie w Układzie Słonecznym, więc pora na największy rowek, który przypadkiem również znajduje się na Marsie. Valles Marineris to pod każdym względem największy kanion ( a w zasadzie system kanionów ) jaki dotychczas odkryliśmy. Gdyby "wkleić" w niego Wielki Kanion Kolorado to nikt nie zobaczyłby wielkiej różnicy, pojawiłaby się jedynie jakaś nowa ryska. Kanion tak wielki, że gdyby jego jeden koniec położyć na zachodnim brzegu Portugalii to drugi wylądowałby daleko za Moskwą, pewnie gdzieś w okolicach Permu. Valles Marineris liczy sobie ponad 4000 km długości ( zależnie od zdefiniowania jego "końca" może to być blisko 5000 km ), jest szeroki na 200 km, natomiast średnia głębokość to ok. 7km. Chociaż są miejsca, w których ściany wyrastają na 11 km. Kanion to jednak nie tylko gigantyczne rozmiary, to także bardzo zróżnicowana geologicznie, przepiękna struktura. Zapraszam na krótki filmik przedstawiający najciekawsze i najładniejsze spośród regionów wchodzących w skład Valles Marineris. Materiał z doskonałymi zdjęciami w wysokiej rozdzielczości, wykonanymi przez Mars Reconnaisance Orbiter oraz z opisem tego, co widzimy.

https://www.youtube.com/watch?v=kp7NaFLXaU4

Data: 27.02.2019 20:12

Autor: kosmitolog

Na 22:37 planowany jest start Soyuza dla Arianespace. Lecą pierwsze satelity konstelacji OneWeb. Nie mam pojęcia dlaczemu wcześniej pisałem o 10, skoro leci 6. Live stream zacznie się nieco wcześniej, pewnie w okolicach 22, natomiast pierwsze minuty będzie najpewniej nadawany sygnał kontrolny. Trzeba go przeczekać i się nie zrażać, oni tak mają. Link do streama po angielsku poniżej. Natomiast za kilka dni dziewiczy lot Crew Dragon na ISS, oczywiście wciąż jeszcze bez pasażerów :) Również w bliskiej przyszłości kolejny raz poleci nowozelandzki Electron, tym razem z paczuszką dla DARPA, ale jeszcze nie wiadomo kiedy. Jak zwykle postaram się wrzucić linki do startów. Tymczasem Soyuz z Gujany Francuskiej.

https://www.youtube.com/watch?v=PPtr4Eec4Hg

Data: 25.02.2019 23:43

Autor: kosmitolog

A tutaj mamy bohatera jednej z moich ostatnich wstawek. Mimas z odległości 9,5 tys km, widziany okiem sondy Cassini. Niewielki, mniej więcej 400 km średnicy księżyc Saturna, krążący wewnątrz systemu pierścieni. Jego obecność jest przyczyną powstania tzw. przerwy Cassiniego – ciemnego pasa materii, który początkowo był brany za pas pustki. Mimas jest najmniejszym znanym obiektem US, który jest w stanie przybrać formę będącą wyrazem równowagi hydrostatycznej. Wynika to z jego niewielkiej gęstości, wskazującej na to, że jest zbudowany głównie z lodu wodnego. Obiekty mniejsze od Mimasa nie są w stanie "przełamać grawitacyjnie sił ciała stałego" i stać się sferyczne. Charakterystyczną cechą topografii tego satelity jest oczywiście widoczny na zdjęciu Herschel – ogromny w skali obiektu, rozciągający się na 130 km krater uderzeniowy z centralnym, liczącym 6 km wysokości pagórkiem. Gdyby przeskalować ten księżyc do wielkości Ziemi to Herschel byłby większy od Australii. Mimas nasuwa swoim wyglądem oczywiste skojarzenia, jednak niemożliwym jest, by był on inspiracją dla Lucasa – Herschel został pokazany na zdjęciach dopiero 3 lata po premierze pierwszego z serii filmów.

Data: 25.02.2019 15:50

Autor: kosmitolog

Na pojutrze, tj. 27 lutego, na godzinę 22:37 przewidziany jest start Soyuza z Gujany Francuskiej. Na orbitę zostanie wyniesionych pierwszych 10 satelitów, należących do mającej liczyć blisko 900 urządzeń konstelacji OneWeb. Start będzie transmitowany na żywo na yt kanale arianespace. Jak zwykle postaram się wrzucić info na trochę przed zapłonem. Na teraz mam króciutki filmik z przygotowań do integracji ładunku. PS. Ostatni start Soyuza z Bajkonuru nie był transmitowany, ponieważ była to jednak misja wojskowa a nie cywilna. Coś mi się źle spojrzało i sądziłem, że będzie live stream.

https://www.youtube.com/watch?v=p5f4hxsCT3A

Data: 24.02.2019 23:02

Autor: kosmitolog

Zdjęcie Neptuna wykonane z powierzchni Ziemi za pomocą VLT. Teleskop ( a w zasadzie zespół teleskopów ) wyposażono jakiś czas temu w system optyki adaptatywnej, która niemal natychmiastowo kompensuje zniekształcenia wynikające z drgań Ziemskiej atmosfery. Jakość uzyskanego obrazu Neptuna przewyższa tą, której może dostarczyć kosmiczny teleskop Hubble'a.

https://www.eso.org/public/images/eso1824a/

Data: 24.02.2019 01:48

Autor: kosmitolog

Mimas na tle północnej półkuli Saturna. Zdjęcie wykonane przez sondę Cassini. Kolor niebieski jest wynikiem rozproszenia światła słonecznego w górnych partiach atmosfery giganta.

Data: 23.02.2019 15:10

Autor: kosmitolog

Nocą już wrzucałem, ale pewnie nikt nie widział, bo ludzie mają w zwyczaju przesypiać najlepsze. Najnowszy lot suborbitalny VSS Unity od Bransona. 89.9 km nad powierzchnię z maksymalną prędkością ok. 1,04 km/s oraz z pierwszym pasażerem na pokładzie.

https://www.youtube.com/watch?v=JuEcJrNp0MM

Data: 23.02.2019 01:50

Autor: kosmitolog

Kolejny rekordowy lot VSS Unity od Virgin Galactic. Tym razem pułap 89,9km, prędkość Mach 3,04 oraz pierwszy pasażer.

https://www.youtube.com/watch?v=CdgsdDZCEjg

https://www.youtube.com/watch?v=LBOX01f8fFo

Łukasz Lamża - Astronomia, astrochemia, astrobiologia

Data: 22.02.2019 23:13

Autor: kosmitolog

youtube.com

Interesujący wykład Łukasza Lamży na temat ewolucji związków chemicznych we Wszechświecie. Względnie krótki przegląd różnicowania się kosmicznej chemii oraz światów, które wyłaniają się w jego wyniku.

https://www.youtube.com/watch?v=uII3ppf72Vo

Data: 22.02.2019 15:14

Autor: 2_M_A

Request do @kosmitolog o kolejną ciekawostkę o kosmosie. Proponuję przybliżyć nam– plebsowi z Lurker.pl, zjawisko deszczu diamentów, które zachodzi na Uranie, Jowiszu oraz Neptunie. Z góry dziękuję.

Data: 21.02.2019 23:00

Autor: kosmitolog

Nie było dzisiaj ode mnie jeszcze żadnej ciekawostki, więc wrzucam taką. Oto jak brzmi magnetosfera Urana po konwersji na fale dźwiękowe, polecam użyć słuchawek. Na kanale są jeszcze dźwięki Słońca, Jowisza, oraz Saturna. Badanie fal akustycznych występujących na Słońcu jest nawet wydzielonym fragmentem heliofizyki, zwanym heliosejsmologią.

https://www.youtube.com/watch?v=e12zuhGTon4

Data: 21.02.2019 10:35

Autor: kosmitolog

Uprzejmie donoszę, iż na dzisiaj, na godzinę 17:47 czasu polskiego przewidziany jest start Soyuza z satelitą EgyptSat-A, natomiast kilka godzin później, o 02:45 startuje Falcon 9 z potrójnym ładunkiem: mikrosatelitą S5, indonezyjskim satelitą komunikacyjnym Nusantara Satu oraz żydowskim lądownikiem księżycowym Beresheet. Nie wiadomo jeszcze czy będzie stream z Bajkonuru, natomiast start Falcona będzie jak zawsze transmitowany na yt. Postaram się jeszcze wrzucić linka przed samym zapłonem. Z tej okazji pozostaje mi życzyć Elonowi udanego startu i lądowania a żydom, żeby przy swoim lądowaniu się przewrócili i sobie głupi bok rozwalili ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Data: 20.02.2019 10:41

Autor: kosmitolog

Dzisiaj ciekawostka o kosmicznych pierścieniach. Jeśli mowa właśnie o nich, to zawsze jako pierwszy przychodzi nam do głowy Saturn. Posiada najbardziej spektakularny system pierścieni w Układzie Słonecznym, zarówno z uwagi na jego rozmiary jak i skład, który powoduje, że lodowe pierścienie są tak jasne. Saturn jest jednak tylko jednym z obdarzonych pierścieniami obiektów naszego układu. Pozostali znani posiadacze pierścieni to reszta gazowych olbrzymów: Jowisz, Uran oraz Neptun, planeta karłowata Haumea, dwa obiekty z grupy centaurów: Chariklo i Chiron, następnie Słońce oraz…Ziemia. Słońce posiada dwa pierścienie, zwane Pasem Asteroid oraz Pasem Kuipera, natomiast Ziemia od niedawna jest właścicielką jednego, obecnie jeszcze bardzo rozrzedzonego pierścienia, składającego się z obiektów umieszczonych na orbicie geostacjonarnej. Jest to jedyny znany nam pierścień planetarny, który nie powstał w sposób naturalny. Jednak nawet piękny dysk wokół Saturna nie ma startu do J1407b, gazowego giganta zwanego również "Saturnem na sterydach" – obiekt ten posiada największy znany nam obecnie system pierścieni. Zapraszam na krótki filmik.

https://www.youtube.com/watch?v=eqflZzcOgFI

Data: 19.02.2019 13:24

Autor: kosmitolog

Ostatnio było o Księżycu, więc i tym razem ciekawostka okołoksiężycowa. Jeśli sądzicie, że Ziemia posiada tylko jednego naturalnego satelitę to zgadliście – jesteście w błędzie. Przynajmniej częściowo. Wokół naszej planety krążą bowiem jeszcze dwa duże obiekty. Co ciekawe, krążą one w odległości Księżyca i mają taki sam okres obiegu dookoła Ziemi. W połowie lat 50-tych ubiegłego wieku polski astronom Kazimierz Kordylewski zaobserwował w okolicach tzw. punktu libracyjnego układu Ziemia-Księżyc słabą poświatę. Doszedł do wniosku, że musi to być pył uwięziony pomiędzy wpływem grawitacyjnym Ziemi oraz Księżyca. Kordylewski przypuszczał, że w ziemskiej okolicy muszą istnieć dwie takie chmury, ponieważ istnieją dwa takie dość stabilne punkty, w których grawitacja Ziemi oraz Księżyca wzajemnie się równoważą ( zasadniczo dla każdego układu podwójnego istnieje 5 punktów równowagi grawitacyjnej, tzw. punktów Lagrange'a, jednak tylko 2 z nich są uznawane za stabilne). Skoro więc pył został złapany w jednym z nich to podobna sytuacja powinna mieć miejsce również w przeciwległym. Pisząc wcześniej o dużych obiektach miałem na myśli formacje naprawdę spore, przynajmniej jeśli chodzi o rozmiary. Każdy z pyłowych księżyców ma średnicę ok. 10 000 km, to niewiele mniej niż średnica Ziemi. Z masą jest już trochę słabiej, wynosi ona zaledwie ok 10 ton. Zatem każdy z owych księżyców waży mniej więcej tyle, ile cała atmosfera tradycyjnego Księżyca. Z uwagi na bardzo słabe natężenie światła odbitego od obłoków, dopiero stosunkowo niedawno udało się potwierdzić istnienie tych struktur. Pod koniec ubiegłego roku Węgrzy ogłosili, iż istnienie dwóch tzw. Księżyców Kordylewskiego jest faktem. Poniższa ilustracja nie jest autentycznym zdjęciem, przedstawia jedynie rozmiar oraz położenie jednego z tych tajemniczych, pyłowych księżyców.

Data: 18.02.2019 19:48

Autor: kosmitolog

Zapraszam wszystkich na szybką przejażdżkę boosterem promu kosmicznego. Ponad 500 ton mieszaniny sproszkowanego aluminium oraz nadchloranu amonu. 13,7 MN ciągu przy starcie. Obraz i dźwięk sponsoruje NASA :)

https://www.youtube.com/watch?v=2aCOyOvOw5c

Data: 18.02.2019 10:03

Autor: kosmitolog

W ciągu kilku następnych dni możecie być zewsząd atakowani newsami o tzw. Superksiężycu. Portale zwyczajne będą was wabić grafikami przedstawiającymi gigantyczny Księżyc i wrzeszczeć o niezwykłym, sensacyjnym zjawisku, natomiast portale niezwykłe to wiadomo: wszyscy zginiemy! W praktyce wizualnie Księżyc jest największy raz na 28 dni, podobnie jak raz na 4 tygodnie staje się najmniejszy. Różnica średnicy kątowej Księżyca w perygeum i apogeum wynosi jakieś 14%. Zmiana rozmiaru jest oczywiście płynna, trwa 2 tygodnie, zatem Superksiężyc nie będzie się dla was różnił niczym od zwykłego Księżyca z poprzedniej nocy. Nawet gdyby zmienił rozmiary kątowe w sposób skokowy, z najmniejszego do największego w ciągu jednej doby to gołym okiem nie zobaczycie prawie żadnej różnicy. Jest jednak coś, co wyróżnia pospolite zjawisko Księżyca w perygeum od Superksiężyca – otóż ten lepszy Księżyc jest w swoim perygeum oświetlony przez Słońce. Coś niesłychanego, prawda? Ma to miejsce średnio raz na rok. Dlaczego nie widujemy sensacyjnych nagłówków o najmniejszym Księżycu? Nie wiem, choć się domyślam.

Data: 17.02.2019 18:23

Autor: kosmitolog

Szybki przegląd popularnych rodzajów orbit, wykorzystywanych przez różne typy sztucznych satelitów. Co nieco o zastosowaniach, inklinacjach oraz fizyce, która za nimi stoi. Nieco bardziej spostrzegawczy mogą sobie również łatwo wyobrazić dlaczego trajektorie satelitów mają na mapach kształt sinusoid. Pokazuje i objaśnia Scott Manley.

https://www.youtube.com/watch?v=PZAkiXNJIqc

Data: 16.02.2019 15:00

Autor: kosmitolog

Na najwyższy szczyt Układu Słonecznego można wejść przypadkiem i nawet o tym nie wiedzieć. Wyobraźcie sobie górę tak ogromną, że z jej szczytu widać w zasadzie tylko jej szczyt. Po horyzont. Oto Olympus Mons – marsjański wulkan tarczowy wielkości Polski. Tak masywny, że powoli stara się wcisnąć spowrotem do wnętrza planety. W jego mierzącym 85 na 60 km centralnym kraterze można postawić dwie Śnieżki, jedną na drugiej i byłoby to jedyne, co w widoczny sposób wystaje nad obserwowaną ze szczytu linię horyzontu. Olympus Mons urósł tak samo jak rosną wulkany na Ziemi, z tą różnicą, że nic mu w tym nie przeszkadzało. Na Marsie nie występują ruchy płyt tektonicznych, zatem raz otwarta rana sączyła magmę wciąż w tym samym miejscu, przez setki milionów lat. Szacuje się, że ostatnia erupcja wulkaniczna miała tam miejsce mniej więcej 150 mln lat temu. A teraz o rozmiarach: 26 km wysokości i 624 km średnicy u podstawy. Z uwagi na niewielkie, 5-stopniowe nachylenie zbocza możnaby tam wejść i nawet tego nie zauważyć, gdyby nie to jak Olympus Mons się zaczyna. Wyobraźcie sobie bowiem płaską górę wielkości Polski, którą u podstawy zwiastuje pionowa ściana wyższa od Matterhornu.

Cywilizacje krańca czasów - Żelazne Gwiazdy.

Data: 16.02.2019 13:37

Autor: kosmitolog

youtube.com

Tym razem Isaac Arthur prowadzi rozważania na temat możliwości przetrwania życia w przyszłości tak odległej, że nikt nie pamięta już nawet istnienia klasycznych gwiazd. Czy czasy, w których wszechświat dawno już zgasił ostatnie światło a czarne dziury zaczynają się mocno starzeć muszą oznaczać koniec cywilizacji? Może jednak uda się wyszarpać wielkiej czerni choć trochę energii – byle przetrwać jeszcze chwilę w wielką, zimną noc. Szykujcie się na hardkorowy futuryzm z rozsądną dawką nauki.

https://www.youtube.com/watch?v=Pld8wTa16Jk

Data: 15.02.2019 14:45

Autor: kosmitolog

Jeśli lodowa ściana z "Gry o tron" robiła na was wrażenie ogromnej, to za chwilę powinna przestać. Poniższe zdjęcie przedstawia największą pionową ścianę skalną w Układzie Słonecznym. Verona Rupes to gigantyczny klif, znajdujący się na południowej półkuli niewielkiego księżyca Miranda, jednego z 27 naturalnych satelitów Urana. Powstał najprawdopodobniej w wyniku dużej kolizji, która ukształtowała złożoną topografię tego księżyca. Najnowsze szacunki ustalają wysokość ściany na mniej więcej 20 km. Skok z urwiska byłby ciekawym doświadczeniem, ponieważ z uwagi na bardzo niskie przyspieszenie grawitacyjne (~0,08 m/s^2) nasz lot trwałby około 12 minut. W tym czasie powoli przyspieszalibyśmy aż do prędkości 200km/h, z którą powitalibyśmy nasze przeznaczenie.

Data: 14.02.2019 21:51

Autor: kosmitolog

Może widzieliście kiedyś koła marsjańskiego łazika Curiosity. Ich charakterystyczną cechą są niezbyt regularne, czworokątne otwory, które z daleka mogłyby wyglądać jak dziury po kamieniach. Nic bardziej mylnego, chociaż dziury takie również już się pojawiły. Otwory te spełniają kilka funkcji: po pierwsze umożliwiają usuwanie z wnętrza koła wszędobylskiego, marsjańskiego pyłku, co zmniejsza moc niezbędną do wprawiania koła w ruch. Po drugie nieco zmniejszają masę samego koła. Po trzecie pozostawiają w śladach charakterystyczny znak, umożliwiający szybkie obliczenie ilości obrotów koła, jakie zostały wykonane i łatwiejszą ocenę przebytej odległości. Na sam koniec ciekawostka: ślad pozostawiany przez otwory to napis JPL ( skrót od Jet Propulsion Laboratory ) tyle, że zakodowany. Dzięki użyciu alfabetu Morse'a napis wygląda identycznie niezależnie od tego, czy zostawiają go koła po lewej czy po prawej stronie łazika, wyeliminowano więc niezbyt estetyczne lustrzane odbicie.

Marsjański łazik Opportunity dokonał żywota.

Data: 14.02.2019 08:58

Autor: kosmitolog

nasa.gov

NASA poinformowała, że w związku z niepowodzeniem wszystkich prób odzyskania łączności z robotem nie uda się go już przywrócić do życia. Łazik zaprojektowany do przetrwania na powierzchni czerwonej planety 90 dni i przejechania 1 km pracował wytrwale przez 15 lat, pokonując przy tym dystans 45 km. W tym czasie zdołał m.in. wykonać 217 tysięcy zdjęć oraz potwierdzić obecność mierałów powstających w towarzystwie ciekłej wody.

Data: 13.02.2019 21:04

Autor: kosmitolog

Autentyczne zdjęcie przedstawiające kriowulkany na Enceladusie, wykonane przez sondę Cassini. Lodowy pyłek o ziarnach mniejszych niż 0,1mm wyrzucany jest z sieci szczelin zwanych "tygrysimi pasami" z prędkością niemal dwukrotnie wyższą niż kula opuszczająca lufę Colta 1911. Składa się on z lodu wodnego, molekularnego wodoru, soli oraz krzemianów. Kolumny materii strzelają na wysokość ponad 1500 km a drobinki, które wyrwą się grawitacji tego małego księżyca tworzą drugi najbardziej zewnętrzny pierścień wokół Saturna. Pod koniec października 2015r. sonda Cassini wykonała swój "najgłębszy" przelot przez materię wyrzucaną z gejzerów, zaledwie 49km nad południowym biegunem Enceladusa.

New Horizons - podróż na skraj Układu Słonecznego.

Data: 13.02.2019 18:48

Autor: kosmitolog

youtube.com

Dość świeży, 2,5-godzinny film dokumentany prosto od JHU Applied Physics Laboratory, współpracującej z NASA organizacji odpowiedzialnej między innymi za Parker Solar Probe czy sondę Messenger badającą Merkurego. Tym razem prezentują obszerny materiał na temat misji New Horizons – wyprawy do Plutona oraz przechwycenia słynnej planetoidy Ultima Thule, z dużym naciskiem na czysto ludzki aspekt całego przedsięwzięcia.

https://www.youtube.com/watch?v=gLjgJKIFzOQ

https://www.youtube.com/watch?v=FjTuzrI07qY

Dlaczego największa rakieta świata chciała wykonywać piruet?

Data: 12.02.2019 18:30

Autor: kosmitolog

youtube.com

Dlaczego podczas pierwszej fazy wznoszenia Saturn V wykonywał częściowy obrót wokół własnej osi? Sprytna dziewuszka z kanału Vintage Space szybciutko wszystko wam wytłumaczy (ʘ‿ʘ)

https://www.youtube.com/watch?v=zYesWQNmU5Y

Data: 11.02.2019 16:07

Autor: kosmitolog

Trajektoria sondy Cassini w układzie Saturna (ʘ‿ʘ)

https://www.youtube.com/watch?v=g2-7BFMLUuA

Jeszcze większa rozdzielczość poniższego obrazka https://solarsystem.nasa.gov/system/downloadable_items/1990_AllOrbits_labels.jpg

Data: 10.02.2019 03:40

Autor: kosmitolog

Start Saturna V był tak głośny, że w odpowiednich warunkach było widać fale dźwiękowe odbite od podłoża. Sama energia fal akustycznych bez problemu byłaby w stanie stopić beton oraz spalić trawę w promieniu 1,5km, gdyby podczas startu nie były one tłumione kaskadami wody. Każda z pięciu pomp paliwa była zasilana turbiną o mocy 55 000 KM.

https://www.youtube.com/watch?v=JdwKyASAoCw

Zawartość fotograficzna kapsuł czasu na pokładach sond Voyager

Data: 09.02.2019 22:50

Autor: hellboy

imgur.com

Album prezentujący wszystkie zdjęcia znajdujące się na Złotym Nagraniu, w które zostały wyposażone sondy Voyager przed wyruszeniem w swą kosmiczną podróż. Stanowi one opis położenia Układu Słonecznego w przestrzeni kosmicznej (względem okolicznych pulsarów) oraz różnorodności biologicznej, kulturowej i technologicznej Ziemi.

Różnica między zawartością nagrania a prezentowanym albumem wynosi 10 zdjęć na korzyść tego drugiego, nie doliczyłem się wszystkich, które są nadmiarowe, ale są to m.in. teksty oświadczeń umieszczone na końcu.

Opis okładki nagrania (ostatnie zdjęcie albumu):

Astronarium - obserwatorium astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Data: 09.02.2019 16:47

Autor: kosmitolog

youtube.com

Tym razem odcinek historyczny, przedstawiający dzieje najstarszego obserwatorium astronomicznego w Polsce. Obecnie prowadzone są tam obserwacje wieu typów obiektów, zarówno w paśmie światła widzialnego, fal radiowych oraz promieniowania rentgenowskiego. Obserwatorium wchodzi w skład kilku wielkich, międzynarodowych programów badawczych oraz przeprowadza badania teoretyczne takie jak symulacje systemów cząstek.

https://www.youtube.com/watch?v=7DmEWEtJExM

Astronauta Chris Hadfield obala niektóre z mitów o przebywaniu w kosmosie

Data: 08.02.2019 16:17

Autor: Lukmar

youtu.be

Hi, I'm Commander Chris Hadfield,

Astronaut, Spaceship Commander, Spacewalker and part-time Musician.

Niektórym być może znany ze swojej serii filmów nagrywanych na ISS, astronauta Chris Hadfield rozprawia się z popularnymi mitami na temat przebywania w kosmosie. Angielski wymagany.

PS Kosmologia to dobry hash?

Starlifting - metody modyfikacji gwiazd.

Data: 07.02.2019 22:40

Autor: kosmitolog

youtube.com

Start lifting to teoretyczne metody pozwalające zmodyfikować masę oraz właściwości gwiazd. Hipotetyczne, wysoko rozwinięte cywilizacje mogłyby w ten sposób wydłużyć, bądź skrócić życie gwiazd, pozyskiwać z nich materię oraz zmieniać ich własności, takie jak widmo czy temperatura. W materiale przedstawiono kilka możliwych z naukowego punktu widzenia metod odchudzania gwiazd. Niezawodny Isaac Arthur i jego genialny kanał na yt. Polecam.

https://www.youtube.com/watch?v=pzuHxL5FD5U

Jak to straszne NASA szpieguje GPS-em...katastrofy lądowe by ratować życie.

Data: 06.02.2019 21:59

Autor: kosmitolog

youtube.com

Bardzo ciekawy wykład na temat wykorzystywania cywilnej infrastruktury satelitarnej do mapowania i oceny skutków trzęsień ziemi oraz innych nieprzyjemnych kataklizmów. O tym jak dokładne są obecne systemy geolokalizacji i jak wykorzystuje się arcydrogi sprzęt niezgodnie z jego przeznaczeniem po to, by ratować ludzkie życie gdzie tylko się da. Jeden z całej serii dość ambitnych wykładów od Jet Propulsion Laboratory.

Data: 05.02.2019 22:05

Autor: Syriusz

Syriusz (Alfa Canis Majoris) – najjaśniejsza gwiazda na nocnym niebie. Pięknie prezentuje na naszym północnym niebie w pobliżu Gwiazdozbioru Oriona.

Czy komuś z was udało się ją rozdzielić i zaobserwować składnik B? Słyszałem, że jest to bardzo trudne zadanie (problemem jest różnica jasności obu składników, nie sama odległość kątowa).

Data: 05.02.2019 20:02

Autor: kosmitolog

Uprzejmie przypominam, że już za 2 godziny, na 22:01 zaplanowany jest start rakiety Ariane 5 z dwoma satelitami. Celem jest orbita geostacjonarna, start jak zwykle z Gujany. Stream zaczyna się o 21:46 https://www.youtube.com/watch?v=gotxGt_luQ8

Oto największa w historii mapa nocnego nieba. „Zawiera aż 800 milionów obiektów”

Data: 05.02.2019 19:43

Autor: false_nine

geekweek.pl

Nie tylko misje sond kosmicznych dają nam cenną wiedzę na temat otaczającego nas Wszechświata. Wciąż najważniejszymi instrumentami obserwacyjnymi są ziemskie teleskopy. Za chwilę zobaczycie ich potęgę.

Data: 04.02.2019 11:35

Autor: kosmitolog

Jutro o 22:01 planowany jest start Ariane 5 z dwoma satelitami na orbitę geostacjonarną. Można sobie ustawić przypomnienie na yt https://www.youtube.com/watch?v=gotxGt_luQ8

Kiedy opuściliśmy Ziemię - świetny dokument o załogowych misjach NASA.

Data: 04.02.2019 00:41

Autor: kosmitolog

youtube.com

Bardzo dobry, 6-cio odcinkowy dokument przybliżający milowe kroki w amerykańskim programie załogowych lotów kosmicznych. Wiele wywiadów z astronautami oraz pracownikami centrum kontroli lotów NASA i cała masa rzadko spotykanych ujęć filmowych.

Długi przelot ISS nad Polską

Data: 03.02.2019 11:31

Autor: kosmitolog

isstracker.pl

Dzisiaj po godzinie 17:15 Międzynarodowa Stacja Kosmiczna wykona długi, sześciominutowy przelot widoczny z terytorium naszego kraju. Korzystna pora spowoduje jej ładne oświetlenie ( rzędu -3,3 magnitudo ), więc nic tylko sobie obejrzeć. Pewnie będą chmury ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Jak naukowcy dokonują odkryć w kosmosie - Astrofaza

Data: 31.01.2019 01:30

Autor: Immortal_Emperor

youtube.com

Często widzę komentarze ludzi, w których piszą że naukowcy wyciągają sobie te wszystkie teorie z palca, nikt nigdy nie był tak daleko w kosmosie więc nie może wiedzieć co i jak. Pojechaliśmy do naszych przyjaciół z radioobserwatorium UMK w Piwnicach żeby zapytać ich jak wygląda praca, którą na co dzień wykonują. Opowiedzieli nam jak się robi naukę na przykładzie interferometrii, którą tam wykonują. Okazuje się, że jest to bardzo skomplikowany proces, wymagający ogromu wiedzy i idealnie przygotowanego sprzętu obserwacyjnego. Z resztą posłuchajcie sami. Mam nadzieję, że przynajmniej niektórym rozjaśni to ogląd na prowadzenie badań naukowych.

Ziemia "pożarła" inną planetę i dzięki temu powstało życie.

Data: 29.01.2019 22:36

Autor: Felix_Felicis

focus.pl

Nasza planeta mogła dosłownie kiedyś zjeść inną. To nie koniec, bo w wyniku tego kosmicznego kataklizmu mogło dojść do pojawienia się na naszym globie składników potrzebnych do powstania życia.

NASA stara się obudzić łazik Opportunity na Marsie. Niestety, bezskutecznie

Data: 29.01.2019 02:45

Autor: Immortal_Emperor

tabletowo.pl

w ubiegłym tygodniu NASA świętowała 16-lecie obecności łazika Opportunity na marsjańskiej ziemi, ale radość z tego osiągnięcia tłumiła świadomość, że robot nie odezwał się ani „słowem” przez ostatnie kilka miesięcy. Sytuacja raczej nie ma się ku lepszemu.

Czarne dziury - Astronarium

Data: 28.01.2019 22:13

Autor: Immortal_Emperor

youtube.com

Czarne dziury - jedne z największych zagadek Wszechświata. Obiekty o tak silnej grawitacji, że nawet światło nie jest z nich w stanie uciec. W tym programie sprawdzimy co wiadomo na temat czarnych dziur i jakie są wyniki najnowszych badań tych niezwykłych obiektów. Zapraszamy na Astronarium!