Tabu zostało przełamane- za Gretą Thunberg stoją koncerny inwestujące w sektorze energii

Data: 10.12.2019 13:40

Autor: false_nine

salon24.pl

Okazuje się ze rodzina Thunbergów jest powiązana z brukselską organizacją European Climate Fondation (ECF) poprzez Daniela Donnera, który z jednej strony jest odpowiedzialny za kontakty z mediami ECF, z drugiej natomiast jest autorem kampanii promocyjnych Grety.

Z kolei w skład ECF wchodzą organizacje charytatywne i społeczne takich koncernów jak IKEA czy Hewlett Packard, ale także fundusz TCI, który jest udziałowcem takich firm działających w sektorze energetycznym jak Red Electrica i Engaz.

#greta #takaprawda #klimat #swiat #sitwa #ekologia #ekoterroryzm

Apokalipsy Globalnego Ocieplenia, które już przeżyliśmy:)

Data: 04.12.2019 15:38

Autor: Cheater

thenewamerican.com

Dobre wyjaśnienie sekty globalnego ocipienia – zebrane przepowiednie z przeszłości największych "amerykańskich naukowców" (w tym NASA, Pentagonu, IPCC, UCLA, Cambridge… niektóre ze wstydu próbowano ukryć:)

Połowa UK i Beneluxu już dawno miała być pod wodą, świat miał wyglądać jak w Fallout lub MadMax, miało się pojawić 1,5mld "uchodźców klimatycznych", itp. Dobra beka i ostateczne zaoranie sekty GO. Polecam

#globalneocieplenie #klimat #nauka

Wyroki dla biedaków za palenie węglem to okrucieństwo

Data: 23.11.2019 23:29

Autor: false_nine

strajk.eu

Polacy nie palą węglem dlatego, że są wrednymi sku***synami, lubią jak się wesoło w piecu hajcuje, cieszy ich smród czy bawią czarne obłoczki wydobywające się z kominów. Kupują ten węgiel i ładują do kopciuchów, bo tak im wychodzi najtaniej. Na krótką metę, e życie biednego jest nieprzewidywalne, przez co można zapomnieć o strategiach mikroekonomicznych, którymi bawią się klasośredniacy.

#polska #ekologia #klimat #wegiel #publicystyka

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Data: 06.11.2019 16:28

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #polska #zalanie #badania #natura #klimat

Nowe badania pokazują, które lądy zostaną zalane wskutek podwyższającego się poziomu oceanów do 2050 roku i do końca wieku. Wcześniejsze prognozy nie doszacowały tego problemu. Zagrożone obszary zamieszkuje obecnie blisko 300 mln ludzi. W Polsce – nawet 270 tys. osób.

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Naukowcy z organizacji Climate Central, na łamach pisma „Nature Communications”, ponownie oszacowali zagrożenie, jakie w ciągu najbliższych dziesięcioleci stworzy podnoszący się poziom oceanu i opublikowali nowe mapy pokazujące zalewane tereny. No bo ocieplenie klimatu oznacza topnienie lodu w różnych miejscach świata, a to z kolei prowadzi do podnoszenia się poziomu oceanów. Logiczne? Logiczne. Póki co, tempo tego topnienia wydawało się nieśpieszne. Przykładowo, w Arktyce średni roczny zasięg lodu morskiego kurczył się o 3,5–4,1% na dekadę w okresie od 1979 roku (gdy rozpoczęto obserwacje satelitarne) do 2012 roku. Z kolei w okresie 1901–2010 poziom oceanu podniósł się o około 19 cm, co daje średnie tempo 1,7 mm na rok. Nie wygląda jakoś specjalnie groźnie, prawda?

No to spójrzcie na tę daną: pomiędzy 1993 a 2010 rokiem proces ten przyśpieszył do średnio 3,2 mm na rok. A im dalej w las, tym topnienie będzie postępować szybciej. O jego ostatecznym tempie zadecyduje to, jak dużo węgla, ropy i gazu spalimy, a więc jak wiele dwutlenku węgla wyemitujemy do atmosfery. Bardzo ostrożne scenariusze (uwzględniające gwałtowne i całkiem już nierealne ograniczenie emisji) mówią o wzroście o blisko pół metra do końca tego stulecia. Scenariusze mniej optymistyczne wskazują na wzrost o dwa metry i więcej, gdyby naruszona została pokrywa lodowa Antarktydy.

Po ponownym przejrzeniu danych dotyczących ukształtowania terenu w najnowszych badaniach okazało się, że nadciągający kryzys do 2050 roku dotknie ponadczterokrotnie więcej ludzi, niż mówiły dotychczasowe prognozy. PONADCZTEROKROTNIE WIĘCEJ! Jak naukowcy mogli się aż tak pomylić?! Tutaj tzw. chłopski rozum podpowiada, że nie można ufać nauce, skoro się aż tak myli, ale ja nie wierzę z kolei chłopskiemu rozumowi (napisaliśmy nawet o tym z Piotrem książkę „Fakt, nie mit”), tylko staram się zorientować, o co właściwie chodzi.

Sztuczna inteligencja bada teren

A chodzi o to, że podczas gdy dane dotyczące wysokości terenu nad poziomem morza w Europie czy Ameryce Północnej są dość precyzyjne, to te pochodzące z krajów Azji Południowo-Wschodniej – tych, które najbardziej ucierpią od fal morskich – opierają się głównie na pomiarach satelitarnych. A te nie rozróżniają za bardzo budynku czy kępy drzew od pagórka, a w efekcie obiekty te traktowane są jako podwyższenia terenu, fałszywie sugerując, że jest on położony wyżej, niż ma to miejsce w rzeczywistości. W efekcie zafałszowane zostaje również zagrożenie podnoszeniem się poziomu morza.

W najnowszych analizach badacze skorzystali więc z pomocy sztucznej inteligencji. A ta, dzięki uczeniu maszynowemu, nauczyła się odróżniać udawane podwyższenia od tych prawdziwych. I okazało się, że przy umiarkowanie optymistycznych założeniach (a więc wzroście temperatur do 2100 roku o mniej niż 2°C względem epoki przedprzemysłowej) tereny, które do 2050 roku narażone będą na wdzieranie się przynajmniej raz w roku fal morskich, są teraz domem dla 300 mln ludzi. Blisko 150 mln osób zamieszkuje obecnie tereny, które znajdą się poniżej górnej strefy pływów, a więc praktycznie pod wodą.

Jeśli ludzkość będzie się trzymać tego umiarkowanego scenariusza, to liczba mieszkańców obszarów, które do 2100 roku będą co roku doświadczały powodzi, urośnie do 420 mln. Z kolei w wariancie najbardziej pesymistycznym, uwzględniającym rozpad Antarktydy, liczba ta sięgnąć może 630 mln, spośród których 340 mln żyje na terenach, które znajdą się na stałe pod wodą.

Zagrożony obszar zależny będzie od scenariusza przyszłych emisji gazów cieplarnianych. Przy znacznym ograniczeniu emisji (scenariuszu RCP4.5) oczekiwany wzrost poziomu morza do końca stulecia wynosi 70-100 cm. Jednak przy scenariuszu kontynuacji emisji na wysokim poziomie (RCP8.5) poziom morza może się podnieść o 100-180 cm, a w skrajnie pesymistycznym scenariuszu rozpadu lądolodu Antarktydy nawet powyżej 200 cm. 

– komentuje prof. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN.

Co zaleje morze?

Kryzys najsilniej dotknie mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej. W sześciu krajach – Chinach, Bangladeszu, Indiach, Wietnamie, Indonezji i Tajlandii – aż 237 mln ludzi zamieszkuje obecnie tereny, które do 2050 roku będą co najmniej raz w roku nawiedzane przez powodzie. W 2100 roku poziom morza w tych krajach podwyższy się w takim stopniu, że woda zaleje obszary będące obecnie domem dla 250 mln osób.

Najbardziej ucierpią Chiny, gdzie wydarzające się co najmniej raz w roku morskie powodzie zagrożą Szanghajowi i innym wielkim miastom w ujścia Jangcy, zamieszkanym obecnie przez łącznie 87 mln ludzi. W Bangladeszu morze wedrze się do wspólnej delty Gangesu, Brahmaputry i Meghny, będącej domem dla 50 mln ludzi. Sąsiadujące Indie będą musiały walczyć z falami m.in. o położoną nieopodal Kalkutę, a zagrożone tereny zamieszkuje tam obecnie 38 mln ludzi.

Już teraz umocnienia na wybrzeżach chronią przed zalaniem przez morze 110 mln ludzi na całym świecie.

Co to oznacza dla Polski?

Dla Polski podnoszenie się poziomu morza oznaczać będzie zalanie terenów m.in. w okolicy Gdańska, Elbląga i Szczecina oraz wielu obszarów przybrzeżnych, a w tym Żuław, Półwyspu Helskiego czy doliny dolnej Odry. Naukowcy szacują liczbę ludzi zamieszkujących zagrożone w Polsce wybrzeża na około 200 tysięcy, a maksymalnie na 270 tysięcy. Zdecydowana większość tych obszarów znajdzie się poniżej poziomu morza, mniej będzie narażonych na coroczne powodzie. Nawet najbardziej optymistyczny scenariusz (RCP2.6), mówiący o natychmiastowym zasadniczym ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, wskazuje na to, że wybrzeża Bałtyku zamieszkane dziś przez 200 tys. osób morze zaleje już w 2050 roku. Na tej mapie można zobaczyć, jakie.

Co to oznacza dla Polaków? Mieszkańców terenów zajmowanych stopniowo przez morze czekają zapewne przesiedlenia. Część z nich przed tym losem ochronią prawdopodobnie umocnienia brzegów. Sensowność budowania takich konstrukcji jest dyskutowana wśród specjalistów, bo przecież przekształcenia terenu na ogromną skalę i wielkie inwestycje budowlane niosą ze sobą i szkody dla środowiska, i kolejne emisje dwutlenku węgla, których powinniśmy unikać jak ognia.

Na zalanie najbardziej narażone są Żuławy Wiślane, w obrębie których aż 450 km² zajmuje depresja, czyli tereny położone poniżej dzisiejszego poziomu morza. W tym przypadku jest to podmokła równina, która została sztucznie osuszona, co było możliwe dzięki stworzeniu systemów odwadniających. Teren wręcz idealny dla powodzi. Jeśli więc do niej dochodzi na obszarach depresyjnych, to za każdym razem jest to bardzo niebezpieczna sytuacja: wodę trzeba stamtąd odpompowywać, bo sama nie opada.

Z tej przyczyny już teraz Żuławy borykają się z najwyższym w kraju ryzykiem powodzi, a pod tym względem negatywnie wyróżnia się pas ziemi od Gdańska po Elbląg i jezioro Drużno, wzdłuż rzek: Martwa Wisła, Szkarpawa i Elbląg. Mieszkańcy wszystkich zagrożonych rejonów, które zostały wymienione w najnowszych badaniach, powinni mieć to na uwadze, stawiając nowe domy czy inwestując w działki. Podobnie – deweloperzy i przemysł.

Możliwe zalanie Żuław w Polsce czy innych terenów na pewno wpłynie na zmiany sposobu kalkulacji ryzyka. Jest to jednak bardzo złożona kwestia. Trudno mówić o ryzyku, gdy zjawisko staje się pewne. Takie zagrożenie wymaga działań państwa, samorządów. I trzeba podjąć je jak najwcześniej. 

– mówi Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Ile to może kosztować?

Powodzie to najbardziej kosztowne i niszczycielskie katastrofy naturalne w Polsce. Póki co, najczęściej zdarzają się na południu kraju, kiedy po roztopach czy nawalnych opadach z gór spływają ogromne ilości wody. To dlatego większość badań i prognoz dotyczy właśnie tamtych terenów.

Analiza opublikowana w raporcie „Klimat Ryzyka”, przygotowanym w 2018 roku przez Deloitte dla Polskiej Izby Ubezpieczeń, podaje, że powódź, która w 2010 roku nawiedziła dorzecze Wisły, kosztowała 12,8 mld zł, czyli blisko 1 proc. PKB. Ponieważ jednak nasze społeczeństwo bogaci się, to gdyby podobnej skali naturalna katastrofa powtórzyła się w 2018 roku, zniszczenia kosztowałyby już 16,2 mld zł. To o 21 proc. więcej niż w 2010 roku.

W 2010 roku firmy ubezpieczeniowe wypłaciły poszkodowanym ok. 1,6 mld zł, co stanowiło 12,5 proc. wartości strat. Gdyby w 2018 roku udział wypłat z ubezpieczeń utrzymał się na podobnym poziomie, to aż ponad 14 mld zł musieliby pokryć podatnicy lub o tyle uszczupliłyby się prywatne oszczędności.

Te szacunki, choć porażają wysokością kwot, to stanowią i tak niewielki odsetek strat, które ponieślibyśmy w każdym ze scenariuszy związanych z podnoszeniem się poziomu morza. W tym przypadku nie będzie mowy o odbudowie zniszczeń – zalane tereny zostaną definitywnie utracone dla mieszkańców, rolnictwa i przemysłu. Ucierpią też porty, węzły kolejowe, drogi, elektrownie. Nastąpią zmiany na ogromną skalę, które obejmą znaczącą część infrastruktury kraju.

W tym więc przypadku wycena strat musiałaby być znacznie bardziej surowa niż w przypadku jakiejkolwiek powodzi pojawiającej się w głębi lądu. Czekają nas bezprecedensowe zmiany, których nie potrafimy na razie nawet wiarygodnie prognozować, nie mówiąc już o przygotowaniu się do nich. Ponieważ jednak pojawią się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, powinniśmy już teraz bardzo poważnie pomyśleć o tym, co zrobimy, kiedy rzeczywiście nastąpią. Zwlekanie z tym może przynieść jedynie większe straty.

Źródło: Climate Central

WTF? Greta Thunberg szuka pieniędzy na transport na szczyt klimatyczny . . .

Data: 02.11.2019 15:06

Autor: ziemianin

tvp.info

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #idioci #onz #szczyt #klimat

Nastoletnia aktywistka ze Szwecji, wspierana przez ekologiczno-politycznych dorosłych, skomentowała (nie wiadomo na ile samodzielnie) decyzję o przeniesieniu szczytu klimatycznego COP25 z Chile do Madrytu.

WTF? Greta Thunberg szuka pieniędzy na transport na szczyt klimatyczny . . .

"Ponieważ COP25 został oficjalnie przeniesiony z Santiago do Madrytu, potrzebuję pomocy. Okazuje się, że przepłynęłam pół świata w złym kierunku. Teraz muszę znaleźć sposób na przekroczenie Atlantyku w listopadzie... Gdyby ktoś mógł mi pomóc w transporcie, byłabym bardzo wdzięczna"

– napisał Greta Thunberg na Twitterze.

Zapewne gdyby zrobić akcję na Zrzutka.pl nie jeden ratujący Planetę apostoł od globalnego ocieplenia przelałby Grecie połowę swoich oszczędności . . .

WTF? Najbogatsi kupią 8 tys. odrzutowców, które emitują mnóstwo CO2. A ty się . . .

Data: 29.10.2019 17:13

Autor: ziemianin

theguardian.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #klimat #samoloty #wtf

To jest niesamowite! W dobie ostrej jazdy na węgiel i paliwa, które powodują emisje CO2, w dobie międzynarodowych programów, których celem jest oduczenie zwykłych ludzi od korzystania z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji, największe korporacje oraz najbogatsi ludzie na świecie zamówią 8 tys. (!) nowych prywatnych odrzutowców, które potrafią emitować nawet 40-razy więcej CO2 na pasażera niż zwykły liniowy samolot. To pokazuje, że relatywnie największym problemem globu nie są ludzie biedni lecz wąska grupa najbogatszych.

WTF? Najbogatsi kupią 8 tys. odrzutowców, które emitują mnóstwo CO2. A ty się ograniczaj i nie jedz mięsa

Zgodnie z informacjami opublikowanymi w raporcie na temat światowego bogactwa ("Global Wealth Report 2018" autorstwa Bank Credit Suisse) – w 2007 roku 1 procent najbogatszych ludzi na świecie dysponował 44 procentami światowego majątku. Na koniec 2018 roku wspomniany 1 procent populacji posiadał już 47 procent światowego bogactwa.

Wartość światowego majątku ciągle się powiększa. Na koniec 2018 roku eksperci z Bank Credit Suisse szacowali całkowitą wartość światowego majątku na blisko 317,1 bilionów dolarów. Kwota ta była wyższa o 4,6 proc. w porównaniu z końcem 2017 roku. Najwięcej majątku posiadają mieszkańcy Ameryki Północnej (106,5 bln USD). Tam też w 2018 roku rosły one najszybciej na świecie (o +6,5 proc. w porównaniu do poziomu z końca 2017 roku). Na drugim miejscu są mieszkańcy Europy (85,4 bln USD ze wzrostem o +5,5 proc. w porównaniu do końca 2017 roku). Najmniej majątku posiadają mieszkańcy Afryki (zaledwie 2,6 bln USD przy rocznym wzroście na poziomie +4,4 proc.).

Widać zatem, że świat się bogaci, ale kompletnie nierównomiernie. Najwięcej nominalnie zyskują ci najzamożniejsi z największymi majątkami. Najmniej – najbiedniejsi, których majątki – w porównaniu do najbogatszych – stają się de facto coraz mniejsze.

Co istotne – w ślad za bogactwem idą również emisje CO2 do atmosfery. Im dany region jest zamożniejszy, tym – co do zasady – więcej emituje gazów cieplarnianych. Relatywnie najwięcej CO2 emituje wąska grupa najbogatszych. To oni (i należące do nich korporacje) w ciągu najbliższych 10 lat kupią ok. 8 tys. nowych prywatnych odrzutowców. Dlaczego o tym wspominam? Otóż emisja CO2 przypadająca na 1 pasażera w takich małych samolotach odrzutowych potrafi być nawet 40-razy większa od emisji przypadającej na 1 pasażera w normalnym samolocie rejsowym!

Jeśli polityka klimatyczna ma przynieść rezultaty i światowy poziom emisji ma się zmniejszyć (pomijam kwestię czy rzeczywiście przyniesie to wymierne efekty w walce z ociepleniem klimatu), to należy wymagać znacznie większych poświęceń od najmożniejszych, a nie od najbiedniejszych. To najbogatsi powinni ograniczyć swoje fanaberie, kupować mniej samochodów, znacznie mniej samolotów, jachtów i dużych domów, aby ci biedniejsi widzieli sens chodzenia do sklepu ze szmacianą torbą na zakupy i ograniczenia ilości spożywanego mięsa.

Źródło informacji: TheGuardian

Data: 20.10.2019 14:21

Autor: Ijon_Tichy

Greta Thunberg w kanadyjskim centrum naftowym wyznaje: „Nie robimy tego dla zabawy, lub dlatego, że mamy jakiś szczególny interes w polityce klimatycznej, albo dlatego, że chcemy zostać politykami, gdy dorośniemy. Robimy to, ponieważ w grę wchodzi nasza przyszłość".

Znakomite obnażenie prawdziwych intencji, nawet jeśli ta dziewczyna nie jest świadoma tego, jak się ją cynicznie wykorzystuje. Takie tłumaczenie siebie należy odczytywać następująco: "robimy to dla biznesu i polityki". Chodzi o biznes, politykę i kariery tych, którzy wykorzystują tę dziewczynę – zarówno potężnych ludzi za kurtyną, jak jej rodziców, którzy samych siebie lansują na tej nieszczęśnicy.

#gretathunberg #co2 #klimat #globalneocieplenie #polityka

Zmiana klimatu zmienia smak francuskiego wina.

Data: 01.10.2019 17:20

Autor: ziemianin

nationalgeographic.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #francja #wino #klimat #nationalgeographic

Dane sięgające 700 lat wstecz pokazują, że winogrona z Burgundii odczuwały ciepło ostatnich trzech dekad.

wymagany angielski

Zmiana klimatu zmienia smak francuskiego wina.

„Widzimy wyraźnie reakcję winogron na wzrost temperatury”, mówi Thomas Labbé, historyk z Uniwersytetu w Lipsku.

W Burgundii winogrona chardonnay są zbierane kilka tygodni wcześniej niż kilka dekad temu.


Cały tekst na stronie wymagany angielski

Macron ostro napuszcza na nasz kraj: "Niech młodzież w/s klimatu jedzie demonstrować do Polski!"

Data: 24.09.2019 12:21

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polityka #polska #francja #klimat

Od kilku miesięcy trwa poszukiwanie wygodnego "kozła ofiarnego", na którego będzie można zwalić winę za fiasko redukcji światowej emisji CO2. Ostatnie akcje aktywistów w gdańskim porcie wskazują, że głównym kandydatem do tej roli stała się odpowiadająca za mniej niż 1 proc. globalnej emisji Polska. Tezę tą właśnie potwierdził Emmanuel Macron. Lecąc do Nowego Jorku na szczyt ONZ udzielił wywiadu, w którym ostro napuścił młodych ludzi przeciwko Polsce: "W sprawie klimatu niech młodzież jedzie demonstrować do Polski" – grzmiał prezydent Francji.

Macron ostro napuszcza na nasz kraj: "Niech młodzież w/s klimatu jedzie demonstrować do Polski!"

https://twitter.com/delestoile/status/1176035942945218560

Według danych za 2017 rok polskie emisje CO2 odpowiadały za jedynie 0,86 proc. światowych emisji tego gazu. Piszę "jedynie" bowiem jeszcze w 1990 roku odpowiadaliśmy za 1,63 proc. światowych emisji CO2. Na pierwszy rzut oka widać zatem, że nasz wpływ na globalną ilość emitowanych do atmosfery gazów cieplarnianych jest coraz mniejszy.

Nie wszystkim jednak taki stan rzeczy się podoba. Wiele wpływowych ośrodków robi bowiem z Polski "największego truciciela Europy". Opisując nas w takim świetle celowo (lub nie) manipulują oni danymi na temat emisji CO2 lub zużycia węgla, prezentując je tylko w wygodnych dla siebie (lub dla swoich mocodawców) fragmentach. Klasyką są w tym przypadku statystyki, według których nasz kraj ma być absurdalnie dużym konsumentem węgla w UE. W rzeczywistości największym "spalaczem" węgla w UE są Niemcy. O ile Polska w skali roku konsumuje około 140 mln ton węgla (zarówno pod postacią węgla kamiennego, jak i brunatnego), to nasi zachodni sąsiedzi spalają w swoich piecach około 230 mln ton tego surowca.

Narracją uderzającą bezpośrednio w Polskę zagrał ostatnio prezydent Francji Emmanuel Macron. Podczas lotu na szczyt klimatyczny ONZ w Nowym Jorku udzielił on wywiadu dla francuskich mediów, w trakcie którego napuścił młodych ludzi uczestniczących w szkolnych strajkach klimatycznych przeciwko Polsce. Mimo, iż emisje CO2 w przypadku naszego kraju spadają, Macron stwierdził, że jesteśmy "blokerem" zmian i głównym hamulcowym "zielonej rewolucji". Do młodych ludzi skierował zaś apel, aby to właśnie do Polski pojechali organizować i uczestniczyć w protestach przeciwko dewastacji światowego klimatu.

W kontekście słów Macrona warto, aby polskie służby zachowały czujność. Niewykluczone, że na wezwanie Macrona w Polsce zjawi się tysiące zagranicznych aktywistów, których celem będzie blokada portów, kopalni czy elektrowni. A to nie pozostanie bez znaczenia dla naszej gospodarki. Straty będą liczone w setkach milionów, jeśli nie miliardach złotych. I to wszystko z powodu krajowej emisji CO2 na poziomie odpowiadającym 0,86 proc. globalnej emisji. Nawet macronowska Francja ma obecnie większy udział w światowej emisji CO2 (0,91 proc.), nie wspominając już o takich "grubych misiach" jak Niemcy (2,15 proc.), Rosja (4,76 proc.), USA (13,77 proc.) czy Chiny (29,34 proc.). Dlaczego Macron nie poleca, aby młodzi aktywiści pojechali protestować na ulicach Berlina, Moskwy czy Waszyngtonu?

To już oficjalne: lipiec najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów

Data: 22.08.2019 09:56

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #nauka #klimat #ocieplenie #ciekawostki #temperatura #globalneocieplenie #zmianaklimatu

To już oficjalne: lipiec najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów

Źródło: National Oceanic and Atmospheric Administration

Amerykańska NOAA (Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna) potwierdza przypuszczenia innych specjalistów i mediów. Lipiec 2019 był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów. Rekordowe upały panowały w wielu miejscach na Ziemi, a lód morski Arktyki i Antarktyki skurczył się do rekordowo małej powierzchni. Średnia temperatura w lipcu bieżącego roku była o 0,95 stopnia Celsjusza wyższa, niż średnia dla lipców z całego XX wieku.

Istnieniu globalnego ocieplenia nie da się zaprzeczać. Aż 9 z 10 najgorętszych lipców miało miejsce od roku 2005, z czego pięć ostatnich lipców jest jednocześnie pięcioma najcieplejszymi w historii pomiarów. Ponadto było to 43. lipiec z rzędu i 415. miesiąc z rzędu z temperaturami powyżej średniej wieloletniej.

Jakby tego było mało, pierwsza połowa bieżącego roku również była rekordowo gorąca i wyrównała dotychczasowy rekord należący do I połowy roku 2017. Bieżący rok był dotychczas rekordowo gorący w niektórych częściach obu Ameryk, w Azji, Australii, Nowej Zelandii, południowej połowie Afryki, częściach zachodniego obszaru Oceanu Spokojnego, na zachodzie Oceanu Indyjskiego i na Atlantyku.

Zanotowano też rekordowo niski zasięg lodu morskiego w Arktyce. Był on o 19,8% niższy niż średnia. W Antarktyce zaś zasięg lodu morskiego był o 4,3% mniejszy niż średnia i również był najniższy w historii pomiarów.

Nie wszędzie było jednak wyjątkowo upalnie. W częściach Skandynawii oraz w Rosji temperatury były o 1,5 stopnia Celsjusza poniżej średniej.

Data: 07.07.2019 18:54

Autor: FiligranowyGucio

"Polska wysycha! Takie nagłówki wylewają się z różnych tygodników, portali i blogów. No to jak to jest naprawdę i kto za to odpowiada? Spróbuję odpowiedzieć i przy okazji pewnie wkurzę niemałe grono z lewej i z prawej strony. Ostatnie tygodnie to wzmożona ofensywa tematu suszy – podobnie jak to było z dzikami, wycinką w puszczy, przekopem mierzei, masowym wymieraniem pszczół etc. Mamy tu kilka aspektów, które trzeba po kolei omówić: z czego wynika susza w Polsce; czy Skierniewice zamienią się w atomową pustynię z Fallouta; jaki wpływ mają zmiany klimatyczne na suszę, a jaki ma Polska na zmiany klimatyczne; czemu betonowanie rzek bywa bardzo kiepskim pomysłem; co to jest obieg wody w przyrodzie i czemu pojenie krów to wytrych dla gamoni; oszczędzanie wody w kranie a susza; co z tym wszystkim zrobić i jak żyć?"

Cezary Pyszny Spamblog-Fb

https://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10253?fbclid=IwAR3JnUngff3gB3CgrT9v1hCpFZITFFziAbv7Ms1eCh-B-bnaeR1GwHaLD-E

#hydrologia #polska #klimat #natura #przyroda #woda

Niemiecka Energiewende jest antyklimatyczna

Data: 23.06.2019 12:16

Autor: stawo73

klubjagiellonski.pl

Energiewende, niemiecka transformacja energetyczna, reklamowana jest jako nowoczesna droga, wytyczona przez silnie zmotywowane troską o klimat społeczeństwo, która prowadzić ma do czystej energii, gospodarczej ekoneutralności i zakończenia ery paliw kopalnych, tak nad Łabą, jak i w innych krajach Europy. Tymczasem, projekt ten jest w rzeczywistości cyniczną grą Berlina obliczoną na wzmocnienie swej pozycji politycznej i ekonomicznej na kontynencie, kosztem klimatu, europejskiej solidarności i interesów państw słabszych.

#niemcy #klimat #oze #przyroda #ochronasrodowiska #energetyka

Zieleń w mieście jako sposób na miejskie wyspy ciepła

Data: 14.06.2019 12:48

Autor: plodny_wykopek

zielonagorapl.wordpress.com

Korzyści ocieniania powierzchni chodników i ścian stają się ewidentne, gdy zdamy sobie sprawę, że podczas gorących letnich dni, pow. ulicy czy dach budynku wystawiony na słońce otrzymuje dwa razy więcej wypromieniowanego gorąca na jednostkę pow., nawet niż nasłoneczniona zachodnia ściana budynku.

#nauka #klimat #drzewa #przyroda #liganauki #gruparatowaniapoziomu

Data: 22.05.2019 15:26

Autor: Macer

ej mam pomysl jak poradzic sobie z globalnym ociepleniem: stawiamy na wybrzeżu afryki wielką pompę zasilaną atomowo, podłączamy do niej wielką rurę, którą wsadzamy do oceanu atlantyckiego, a drugi jej koniec rzucamy gdzies na srodek sahary. i pompujemy wode. pompujemy do bólu, aż klimat wewnatrz lądu zmieni sie na dostatecznie wilgotny, zeby podtrzymywac roslinnosc. wtedy sahara sie ochlodzi , co bedzie mialo wplyw na temperatury na calym swiecie, a do tego obnizy sie poziom wody w oceanach. problem rozwiązany, nie trzeba wyjmowac ladowarek z gniazdek.

#nauka #heheszki #pomysly #klimat

Ta mapa w bardzo efektowny sposób pokazuje KAŻDE uderzenie pioruna.

Data: 20.05.2019 15:35

Autor: ziemianin

pl.blitzortung.org

#pogoda #burza #wyladowania #klimat #piorun #aplikacja

A może przejdzie bokiem? Ta animowana mapa pokazuje uderzenie każdego pioruna

Ta mapa w bardzo efektowny sposób pokazuje KAŻDE uderzenie pioruna.

Blitzortung.org to obowiązkowa pozycja zarówno dla tych, którzy jarają się gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi, jak wszystkich, którzy panicznie się ich boją. Niemiecki radar z zaledwie pięciosekundowym opóźnieniem pokazuje każde uderzenie pioruna. Pozwala z wielką dokładnością przewidzieć też burzę.

Kolor biały to uderzenia najnowsze – sprzed maksymalnie do 20 minut. Pomarańczowy oznacza wyładowania w widełkach 20 – 40 min, czerwony – 40 min i więcej. Kolory w prosty sposób obrazują drogę przemieszczania się potężnego frontu.

Strona zrobiona jest doskonale – każdemu wyładowaniu towarzyszy animacja oraz charakterystyczny dźwięk strzału. W kulminacyjnych momentach mamy do czynienia z burzowym koncertem. Korzystanie z tej strony potrafi wkręcić.

Data: 20.05.2019 15:34

Autor: ziemianin

#pogoda #burza #wyladowania #klimat #piorun #aplikacja

A może przejdzie bokiem? Ta animowana mapa pokazuje uderzenie każdego pioruna

Ta mapa w bardzo efektowny sposób pokazuje KAŻDE uderzenie pioruna.

Blitzortung.org to obowiązkowa pozycja zarówno dla tych, którzy jarają się gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi, jak wszystkich, którzy panicznie się ich boją. Niemiecki radar z zaledwie pięciosekundowym opóźnieniem pokazuje każde uderzenie pioruna. Pozwala z wielką dokładnością przewidzieć też burzę.

Kolor biały to uderzenia najnowsze – sprzed maksymalnie do 20 minut. Pomarańczowy oznacza wyładowania w widełkach 20 – 40 min, czerwony – 40 min i więcej. Kolory w prosty sposób obrazują drogę przemieszczania się potężnego frontu.

Strona zrobiona jest doskonale – każdemu wyładowaniu towarzyszy animacja oraz charakterystyczny dźwięk strzału. W kulminacyjnych momentach mamy do czynienia z burzowym koncertem. Korzystanie z tej strony potrafi wkręcić.