Najczęściej spożywany w Ameryce olej powoduje zmiany genetyczne w mózgu

Data: 21.01.2020 00:48

Autor: Monte

news.ucr.edu

Olej sojowy jest związany ze zmianami metabolicznymi i neurologicznymi u myszy

Badania UC Riverside pokazują, że olej sojowy nie tylko prowadzi do otyłości i cukrzycy, ale może również wpływać na stany neurologiczne, takie jak autyzm, choroba Alzheimera, lęk i depresja.

Zgodnie z amerykańskim Departamentem Rolnictwa, olej sojowy stosowany do smażenia w fast foodach, dodawany do paczkowanej żywności i podawany zwierzętom hodowlanym, jest zdecydowanie najbardziej produkowanym i spożywanym olejem jadalnym w USA. Najprawdopodobniej nie jest zdrowy dla ludzi.

https://news.ucr.edu/sites/g/files/rcwecm1816/files/2020-01/Screen%20Shot%202020-01-16%20at%201.35.31%20PM.jpg

Z pewnością nie jest dobry dla myszy. Nowe badanie, opublikowane w tym miesiącu w czasopiśmie Endocrinology, porównało myszy karmione trzema różnymi dietami o wysokiej zawartości tłuszczu: olej sojowy, olej sojowy zmodyfikowany tak, by zawierał mało kwasu linolowego i olej kokosowy.

Ten sam zespół badawczy UCR odkrył w 2015 r., Że olej sojowy indukuje otyłość, cukrzycę, insulinooporność i stłuszczenie wątroby u myszy. Następnie w badaniu z 2017 r. Ta sama grupa dowiedziała się, że jeśli olej sojowy ma niską zawartość kwasu linolowego, powoduje on mniej otyłości i insulinooporności.

Jednak w badaniu opublikowanym w tym miesiącu badacze nie stwierdzili żadnej różnicy między wpływem zmodyfikowanego i niezmodyfikowanego oleju sojowego na mózg. W szczególności naukowcy odkryli wyraźny wpływ oleju na podwzgórze, gdzie zachodzi szereg krytycznych procesów.

„Podwzgórze reguluje masę ciała poprzez metabolizm, utrzymuje temperaturę ciała, ma kluczowe znaczenie dla rozmnażania i wzrostu fizycznego, a także reakcji na stres” – powiedziała Margarita Curras-Collazo, profesor neurobiologii UCR i główny autor badania.

Zespół ustalił, że wiele genów u myszy karmionych olejem sojowym nie działa poprawnie. Jeden taki gen wytwarza hormon „miłości”, oksytocynę. U myszy karmionych olejem sojowym poziom oksytocyny w podwzgórzu spadł.

Zespół badawczy odkrył około 100 innych genów, na które wpływa również dieta olej sojowy. Wierzą, że to odkrycie może mieć wpływ nie tylko na metabolizm energetyczny, ale także na prawidłowe funkcjonowanie mózgu i choroby, takie jak autyzm lub choroba Parkinsona. Należy jednak pamiętać, że nie ma dowodów na to, że olej powoduje te choroby.

Ponadto zespół zauważa, że ​​ustalenia dotyczą tylko oleju sojowego – nie innych produktów sojowych ani innych olejów roślinnych.

„Nie wyrzucaj tofu, mleka sojowego, edamame lub sosu sojowego” – powiedziała Frances Sladek, toksykolog z UCR i profesor biologii komórki. „Wiele produktów sojowych zawiera tylko niewielkie ilości oleju i duże ilości zdrowych związków, takich jak niezbędne kwasy tłuszczowe i białka.”

Zastrzeżenie dla czytelników zaniepokojonych ich ostatnim posiłkiem polega na tym, że badanie przeprowadzono na myszach, a badania na myszach nie zawsze przekładają się na takie same wyniki u ludzi.

Ponadto w tym badaniu wykorzystano samce myszy. Ponieważ oksytocyna jest tak ważna dla zdrowia matki i sprzyja wiązaniu matki z dzieckiem, podobne badania należy przeprowadzić na samicach myszy.

Jedna dodatkowa uwaga na temat tego badania – zespół badawczy nie wyodrębnił jeszcze, które substancje chemiczne w oleju są odpowiedzialne za zmiany, które znaleźli w podwzgórzu. Ale wykluczyli dwóch kandydatów. To nie jest kwas linolowy, ponieważ modyfikowany olej również powodował zakłócenia genetyczne; nie jest to także stigmasterol, cholesterolowa substancja chemiczna naturalnie występująca w oleju sojowym.

Identyfikacja związków odpowiedzialnych za negatywne skutki jest ważnym obszarem przyszłych badań zespołu.

„To może pomóc w projektowaniu zdrowszych olejów dietetycznych w przyszłości”, powiedział Poonamjot Deol, asystent naukowca w laboratorium Sladka i pierwszy autor badań.

„Dogmat jest taki, że tłuszcz nasycony jest zły, a tłuszcz nienasycony jest dobry. Olej sojowy jest tłuszczem wielonienasyconym, ale pomysł, że jest dla ciebie dobry, po prostu nie został udowodniony – powiedział Sladek.

Rzeczywiście olej kokosowy, który zawiera tłuszcze nasycone, spowodował bardzo niewiele zmian w genach podwzgórza.

„Jeśli jest jedna wiadomość, którą chcę, aby ludzie ją zabrali, to jest to: zmniejszyć zużycie oleju sojowego”, powiedział Deol o najnowszych badaniach.

#badania #nauka #zdrowie #dieta

Tam, gdzie my widzimy płynny film, ptaki drapieżne widzą serię nieruchomych zdjęć

Data: 27.12.2019 11:58

Autor: ziemianin

lunduniversity.lu.se

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #nauka #wzrok #sokolwedrowny #ptaki #badania #informacjeprasowe

Niezwykle ostry wzrok i olbrzymia prędkość przetwarzania informacji wizualnych – to klucze do sukcesu sokoła wędrownego. Ten najszybszy z ptaków opada na ofiarę z prędkością przekraczającą 350 km/h. By ją złapać potrzebuje wyjątkowego zmysłu wzroku, który nie zawiedzie go przy tak olbrzymiej prędkości.

Tam, gdzie my widzimy płynny film, ptaki drapieżne widzą serię nieruchomych zdjęć

Z wielu badań wiemy, że wzrok niektórych dużych ptaków drapieżnych jest dwukrotnie bardziej ostry niż wzrok człowieka. Jednak dotychczas nigdy nie badano, jak szybko działają oczy tych ptaków. Progową częstotliwość postrzegania migotania postanowili zbadać naukowcy z Lund.

To pierwsze tego typu badania. Mój kolega Simon Potier i ja zbadaliśmy sokoła wędrownego, raroga zwyczajnego i myszołowca towarzyskiego. Mierzyliśmy, jak szybkie błyski światła są przez nie wciąż rejestrowane jako osobne błyśnięcia, mówi profesor Almut Kelber z Lund University.

Okazało się, że najszybciej, bo z prędkością 129 Hz, działają oczy sokoła wędrownego. Oznacza to, że sokół jest w stanie odróżnić od siebie nawet 129 intensywnych błyśnięć światła w ciągu sekundy. W przypadku raroga zwyczajnego wartość ta wynosiła 102 Hz, a dla myszołowca było to 77 Hz. Dla porównania maksimum w przypadku człowieka wynosi 50–60 Hz, jednak już przy prędkości 25 klatek na sekundę (Hz) postrzegamy pojedyncze zdjęcia jako film, a nie serię nieruchomych obrazów.

Progowa częstotliwość postrzegania migotania oddaje sposób, w jaki polują wymienione gatunki. Sokół wędrowny łowi szybko latające ptaki, a łupem myszołowca towarzyskiego padają znacznie wolniejsze ssaki na ziemi.

Uczeni sądzą, że ptaki drapieżne polujące na inne ptaki muszą mieć najszybciej działający zmysł wzroku. Ich ofiary polują bowiem często na owady, więc same muszą mieć szybko działający wzrok, by móc szybko reagować na to, co dzieje się w powietrzu. Drapieżnik, by złapać takiego ptaka, musi zatem być jeszcze szybszy, a jego wzrok musi działać tak szybko, by miał czas na reakcję.

Uczeni mają też nadzieję, że ich badania poprawią warunki życia ptaków hodowlanych. Osoby, które trzymają ptaki w klatkach, muszą zadbać o odpowiednie oświetlenie. Takie, które nie mruga, nie zmienia intensywności, inaczej ptaki nie będą czuły się dobrze, dodaje profesor Kelber.

Data: 11.12.2019 20:50

Autor: Ijon_Tichy

Hiszpania została oficjalnie uznana za najzdrowszy kraj na świecie.

Naukowcy przeprowadzili badanie dla Bloomberg Healthiest Country Index, aby określić ogólny stan zdrowia w 169 krajach na świecie.

Przeanalizowali dane Światowej Organizacji Zdrowia, Wydziału Ludności Narodów Zjednoczonych i Banku Światowego, biorąc pod uwagę czynniki stylu życia, takie jak palenie tytoniu i otyłość oraz czynniki środowiskowe, warunki sanitarne, dostęp do czystej wody.

A tak prezentuje się pierwsza dwudziestka krajów:

  1. Spain

  2. Italy

  3. Iceland

  4. Japan

  5. Switzerland

  6. Sweden

  7. Australia

  8. Singapore

  9. Norway

  10. Israel

  11. Luxembourg

  12. France

  13. Austria

  14. Finland

  15. Netherlands

  16. Canada

  17. South Korea

  18. New Zealand

  19. UK

  20. Ireland

#zdrowie #medycyna #swiat #badania

„Alarm!”: Paragony mogą zagrażać zdrowiu, a nawet wywołać raka

Data: 28.11.2019 10:09

Autor: malcolm

tvp.info

#zdrowie #srodowisko #nauka #badania #zakupy

Paragony wydawane w wielu polskich sklepach mogą powodować groźne choroby, w tym raka czy zaburzać płodność, zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Bisfenol A zawarty w papierze światłoczułym wchłania się przez skórę, ale poziom tego wchłaniania jest rzędu 10-30 proc.

Problem znany od lat z którym nikt nic nie robi bo lobby silne. Wiadomo – technologia tania a do tego paragon po paru miesiącach nieczytelny i połowa reklamacji mniej :DDD

Gdzie "zieloni"? Gdzie inni obrońcy środowiska? Czy Komisja Europejska podejmie tematykę paragonów?

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Data: 06.11.2019 16:28

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #polska #zalanie #badania #natura #klimat

Nowe badania pokazują, które lądy zostaną zalane wskutek podwyższającego się poziomu oceanów do 2050 roku i do końca wieku. Wcześniejsze prognozy nie doszacowały tego problemu. Zagrożone obszary zamieszkuje obecnie blisko 300 mln ludzi. W Polsce – nawet 270 tys. osób.

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Naukowcy z organizacji Climate Central, na łamach pisma „Nature Communications”, ponownie oszacowali zagrożenie, jakie w ciągu najbliższych dziesięcioleci stworzy podnoszący się poziom oceanu i opublikowali nowe mapy pokazujące zalewane tereny. No bo ocieplenie klimatu oznacza topnienie lodu w różnych miejscach świata, a to z kolei prowadzi do podnoszenia się poziomu oceanów. Logiczne? Logiczne. Póki co, tempo tego topnienia wydawało się nieśpieszne. Przykładowo, w Arktyce średni roczny zasięg lodu morskiego kurczył się o 3,5–4,1% na dekadę w okresie od 1979 roku (gdy rozpoczęto obserwacje satelitarne) do 2012 roku. Z kolei w okresie 1901–2010 poziom oceanu podniósł się o około 19 cm, co daje średnie tempo 1,7 mm na rok. Nie wygląda jakoś specjalnie groźnie, prawda?

No to spójrzcie na tę daną: pomiędzy 1993 a 2010 rokiem proces ten przyśpieszył do średnio 3,2 mm na rok. A im dalej w las, tym topnienie będzie postępować szybciej. O jego ostatecznym tempie zadecyduje to, jak dużo węgla, ropy i gazu spalimy, a więc jak wiele dwutlenku węgla wyemitujemy do atmosfery. Bardzo ostrożne scenariusze (uwzględniające gwałtowne i całkiem już nierealne ograniczenie emisji) mówią o wzroście o blisko pół metra do końca tego stulecia. Scenariusze mniej optymistyczne wskazują na wzrost o dwa metry i więcej, gdyby naruszona została pokrywa lodowa Antarktydy.

Po ponownym przejrzeniu danych dotyczących ukształtowania terenu w najnowszych badaniach okazało się, że nadciągający kryzys do 2050 roku dotknie ponadczterokrotnie więcej ludzi, niż mówiły dotychczasowe prognozy. PONADCZTEROKROTNIE WIĘCEJ! Jak naukowcy mogli się aż tak pomylić?! Tutaj tzw. chłopski rozum podpowiada, że nie można ufać nauce, skoro się aż tak myli, ale ja nie wierzę z kolei chłopskiemu rozumowi (napisaliśmy nawet o tym z Piotrem książkę „Fakt, nie mit”), tylko staram się zorientować, o co właściwie chodzi.

Sztuczna inteligencja bada teren

A chodzi o to, że podczas gdy dane dotyczące wysokości terenu nad poziomem morza w Europie czy Ameryce Północnej są dość precyzyjne, to te pochodzące z krajów Azji Południowo-Wschodniej – tych, które najbardziej ucierpią od fal morskich – opierają się głównie na pomiarach satelitarnych. A te nie rozróżniają za bardzo budynku czy kępy drzew od pagórka, a w efekcie obiekty te traktowane są jako podwyższenia terenu, fałszywie sugerując, że jest on położony wyżej, niż ma to miejsce w rzeczywistości. W efekcie zafałszowane zostaje również zagrożenie podnoszeniem się poziomu morza.

W najnowszych analizach badacze skorzystali więc z pomocy sztucznej inteligencji. A ta, dzięki uczeniu maszynowemu, nauczyła się odróżniać udawane podwyższenia od tych prawdziwych. I okazało się, że przy umiarkowanie optymistycznych założeniach (a więc wzroście temperatur do 2100 roku o mniej niż 2°C względem epoki przedprzemysłowej) tereny, które do 2050 roku narażone będą na wdzieranie się przynajmniej raz w roku fal morskich, są teraz domem dla 300 mln ludzi. Blisko 150 mln osób zamieszkuje obecnie tereny, które znajdą się poniżej górnej strefy pływów, a więc praktycznie pod wodą.

Jeśli ludzkość będzie się trzymać tego umiarkowanego scenariusza, to liczba mieszkańców obszarów, które do 2100 roku będą co roku doświadczały powodzi, urośnie do 420 mln. Z kolei w wariancie najbardziej pesymistycznym, uwzględniającym rozpad Antarktydy, liczba ta sięgnąć może 630 mln, spośród których 340 mln żyje na terenach, które znajdą się na stałe pod wodą.

Zagrożony obszar zależny będzie od scenariusza przyszłych emisji gazów cieplarnianych. Przy znacznym ograniczeniu emisji (scenariuszu RCP4.5) oczekiwany wzrost poziomu morza do końca stulecia wynosi 70-100 cm. Jednak przy scenariuszu kontynuacji emisji na wysokim poziomie (RCP8.5) poziom morza może się podnieść o 100-180 cm, a w skrajnie pesymistycznym scenariuszu rozpadu lądolodu Antarktydy nawet powyżej 200 cm. 

– komentuje prof. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN.

Co zaleje morze?

Kryzys najsilniej dotknie mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej. W sześciu krajach – Chinach, Bangladeszu, Indiach, Wietnamie, Indonezji i Tajlandii – aż 237 mln ludzi zamieszkuje obecnie tereny, które do 2050 roku będą co najmniej raz w roku nawiedzane przez powodzie. W 2100 roku poziom morza w tych krajach podwyższy się w takim stopniu, że woda zaleje obszary będące obecnie domem dla 250 mln osób.

Najbardziej ucierpią Chiny, gdzie wydarzające się co najmniej raz w roku morskie powodzie zagrożą Szanghajowi i innym wielkim miastom w ujścia Jangcy, zamieszkanym obecnie przez łącznie 87 mln ludzi. W Bangladeszu morze wedrze się do wspólnej delty Gangesu, Brahmaputry i Meghny, będącej domem dla 50 mln ludzi. Sąsiadujące Indie będą musiały walczyć z falami m.in. o położoną nieopodal Kalkutę, a zagrożone tereny zamieszkuje tam obecnie 38 mln ludzi.

Już teraz umocnienia na wybrzeżach chronią przed zalaniem przez morze 110 mln ludzi na całym świecie.

Co to oznacza dla Polski?

Dla Polski podnoszenie się poziomu morza oznaczać będzie zalanie terenów m.in. w okolicy Gdańska, Elbląga i Szczecina oraz wielu obszarów przybrzeżnych, a w tym Żuław, Półwyspu Helskiego czy doliny dolnej Odry. Naukowcy szacują liczbę ludzi zamieszkujących zagrożone w Polsce wybrzeża na około 200 tysięcy, a maksymalnie na 270 tysięcy. Zdecydowana większość tych obszarów znajdzie się poniżej poziomu morza, mniej będzie narażonych na coroczne powodzie. Nawet najbardziej optymistyczny scenariusz (RCP2.6), mówiący o natychmiastowym zasadniczym ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, wskazuje na to, że wybrzeża Bałtyku zamieszkane dziś przez 200 tys. osób morze zaleje już w 2050 roku. Na tej mapie można zobaczyć, jakie.

Co to oznacza dla Polaków? Mieszkańców terenów zajmowanych stopniowo przez morze czekają zapewne przesiedlenia. Część z nich przed tym losem ochronią prawdopodobnie umocnienia brzegów. Sensowność budowania takich konstrukcji jest dyskutowana wśród specjalistów, bo przecież przekształcenia terenu na ogromną skalę i wielkie inwestycje budowlane niosą ze sobą i szkody dla środowiska, i kolejne emisje dwutlenku węgla, których powinniśmy unikać jak ognia.

Na zalanie najbardziej narażone są Żuławy Wiślane, w obrębie których aż 450 km² zajmuje depresja, czyli tereny położone poniżej dzisiejszego poziomu morza. W tym przypadku jest to podmokła równina, która została sztucznie osuszona, co było możliwe dzięki stworzeniu systemów odwadniających. Teren wręcz idealny dla powodzi. Jeśli więc do niej dochodzi na obszarach depresyjnych, to za każdym razem jest to bardzo niebezpieczna sytuacja: wodę trzeba stamtąd odpompowywać, bo sama nie opada.

Z tej przyczyny już teraz Żuławy borykają się z najwyższym w kraju ryzykiem powodzi, a pod tym względem negatywnie wyróżnia się pas ziemi od Gdańska po Elbląg i jezioro Drużno, wzdłuż rzek: Martwa Wisła, Szkarpawa i Elbląg. Mieszkańcy wszystkich zagrożonych rejonów, które zostały wymienione w najnowszych badaniach, powinni mieć to na uwadze, stawiając nowe domy czy inwestując w działki. Podobnie – deweloperzy i przemysł.

Możliwe zalanie Żuław w Polsce czy innych terenów na pewno wpłynie na zmiany sposobu kalkulacji ryzyka. Jest to jednak bardzo złożona kwestia. Trudno mówić o ryzyku, gdy zjawisko staje się pewne. Takie zagrożenie wymaga działań państwa, samorządów. I trzeba podjąć je jak najwcześniej. 

– mówi Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Ile to może kosztować?

Powodzie to najbardziej kosztowne i niszczycielskie katastrofy naturalne w Polsce. Póki co, najczęściej zdarzają się na południu kraju, kiedy po roztopach czy nawalnych opadach z gór spływają ogromne ilości wody. To dlatego większość badań i prognoz dotyczy właśnie tamtych terenów.

Analiza opublikowana w raporcie „Klimat Ryzyka”, przygotowanym w 2018 roku przez Deloitte dla Polskiej Izby Ubezpieczeń, podaje, że powódź, która w 2010 roku nawiedziła dorzecze Wisły, kosztowała 12,8 mld zł, czyli blisko 1 proc. PKB. Ponieważ jednak nasze społeczeństwo bogaci się, to gdyby podobnej skali naturalna katastrofa powtórzyła się w 2018 roku, zniszczenia kosztowałyby już 16,2 mld zł. To o 21 proc. więcej niż w 2010 roku.

W 2010 roku firmy ubezpieczeniowe wypłaciły poszkodowanym ok. 1,6 mld zł, co stanowiło 12,5 proc. wartości strat. Gdyby w 2018 roku udział wypłat z ubezpieczeń utrzymał się na podobnym poziomie, to aż ponad 14 mld zł musieliby pokryć podatnicy lub o tyle uszczupliłyby się prywatne oszczędności.

Te szacunki, choć porażają wysokością kwot, to stanowią i tak niewielki odsetek strat, które ponieślibyśmy w każdym ze scenariuszy związanych z podnoszeniem się poziomu morza. W tym przypadku nie będzie mowy o odbudowie zniszczeń – zalane tereny zostaną definitywnie utracone dla mieszkańców, rolnictwa i przemysłu. Ucierpią też porty, węzły kolejowe, drogi, elektrownie. Nastąpią zmiany na ogromną skalę, które obejmą znaczącą część infrastruktury kraju.

W tym więc przypadku wycena strat musiałaby być znacznie bardziej surowa niż w przypadku jakiejkolwiek powodzi pojawiającej się w głębi lądu. Czekają nas bezprecedensowe zmiany, których nie potrafimy na razie nawet wiarygodnie prognozować, nie mówiąc już o przygotowaniu się do nich. Ponieważ jednak pojawią się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, powinniśmy już teraz bardzo poważnie pomyśleć o tym, co zrobimy, kiedy rzeczywiście nastąpią. Zwlekanie z tym może przynieść jedynie większe straty.

Źródło: Climate Central

Uniwersytet Johna Hopkinsa - Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano. (wideo)

Data: 02.11.2019 14:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #dzieci #nauka #badania #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #inteligencja #liczenie #edukacja

Kilkunastomiesięczne maluchy – choć same jeszcze nie potrafią dobrze mówić – rozumieją już niektóre pojęcia związane z ilością – wynika z badania opublikowanego na łamach „Developmental Science”.

Uniwersytet Johna Hopkinsa – Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano.

Do tej pory sądzono, że dopiero czterolatki są w stanie w pełni pojąć znaczenie słów opisujących liczby. Teraz okazuje się, że po części potrafią to już 14-18-miesięczne dzieci. Maluchy może nie rozumieją liczebników w pełni, ale na pewno zaczynają kojarzyć, że mają one związek z ilością.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (USA) na oczach dzieci wkładali do pudełek różne zabawki – samochodziki, pieski, itp. Czasem robili to, odliczając, np. „Jeden, dwa, trzy, cztery – cztery pieski!”, a czasem tylko zaznaczając obecność rzeczy, np. „Ten, ten, ten i ten – te pieski!”. Następnie obserwowali, jak maluchy wyciągają przedmioty z pudełka.

Bez odliczania dzieciom ciężko było zapamiętać liczbę zabawek. Poświęcały całą uwagę pierwszej wyciągniętej rzeczy, zapominając o pozostałych. Jednak po odliczaniu brzdące ewidentnie oczekiwały, że w pudełku będzie więcej przedmiotów. Zapamiętywały ich przybliżoną ilość.

„Chociaż od zrozumienia dokładnego znaczenia liczebników dzielą je jeszcze lata, małe dzieci potrafią rozpoznawać już, że liczenie ma związek z liczbą. Badania takie jak nasze pokazują, że małe dzieci postrzegają świat w dość rozbudowany sposób – starają się uchwycić sens wypowiadanych przez dorosłych słów, w tym wyrazów związanych z liczeniem i liczbami” – komentuje Lisa Feigenson, współautorka badania.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Data: 31.10.2019 12:38

Autor: ziemianin

physiology.org

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #sport #zdrowie #nauka #zywnosc #badania

wymagany angielski

Puree z kartofli wspomaga sportowców podczas długotrwałego wysiłku równie skutecznie, co żele energetyczne – informuje „Journal of Applied Physiology”.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Wcześniejsze badania (oraz codzienna praktyka) wykazały, że spożywanie skoncentrowanych żelów węglowodanowych podczas długotrwałych ćwiczeń fizycznych poprawia zdolność sportowców do wysiłku.

Nicholas Burd, profesor kinezjologii z University of Illinois (USA) postawił sobie za cel znalezienie alternatywnych źródeł sportowej energii. Oprócz monotonnie słodkiego smaku, żelom przypisuje się także winę za częstsze występowanie próchnicy wśród sportowców. Zdaniem profesora ziemniaki są obiecującą alternatywą, ponieważ stanowią tanie, bogate w składniki odżywcze i pełnowartościowe źródło węglowodanów, a ich smak jest na dłuższą metę przyjemniejszy niż przesłodzonych żelów.

W badaniu wzięło udział 12 zdrowych, trenujących od lat osób, które przejeżdżały na swoich rowerach średnio 267 kilometrów tygodniowo. Aby zakwalifikować się do prób, kolarze musieli osiągnąć określony próg sprawności aerobowej, ukończyć 120-minutową jazdę, a następnie jazdę na czas.

Uczestnicy zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup: podczas eksperymentów: spożywali samą wodę, dostępny w handlu żel węglowodanowy lub równoważną ilość węglowodanów uzyskanych z ziemniaków.

Naukowcy znormalizowali to, co 12 rowerzystów zjadało przez 24 godziny, po czym powtórzyli 120-minutową jazdę na rowerze i jazdę na czas (zaprojektowane tak, aby odzwierciedlać typowe warunki podczas wyścigu). W czasie wysiłku mierzony był poziom glukozy we krwi uczestników, temperatura wnętrza ich ciała, intensywność ćwiczeń, opróżnianie żołądka i objawy ze strony przewodu pokarmowego. Zmierzono także stężenie mleczanu (markera metabolicznego intensywnych ćwiczeń fizycznych) we krwi uczestników.

Podczas eksperymentów nie stwierdzono różnic pomiędzy wydajnością rowerzystów, którzy spożywali ziemniaki oraz żele węglowodanowe w zalecanych ilościach (około 60 gramów na godzinę). Obie grupy odnotowały znaczny wzrost wydajności, którego nie osiągnęły osoby spożywające tylko wodę. Stężenia glukozy w osoczu wzrosły podobnie u osób spożywających ziemniaki i żele. Ich tętno wzrosło o podobną wartość w porównaniu z rowerzystami dostającymi tylko wodę. Byli także szybsi podczas jazdy na czas.

Zarazem jednak spożywający ziemniaki doświadczyli znacznie więcej wzdęć i objawów bólowych ze strony przewodu pokarmowego niż inne grupy. Zdaniem Burda może to wynikać z większej objętości ziemniaków potrzebnych, aby dostarczyć tyle glukozy, co żele. Jednak objawy ze strony układu pokarmowego były przeciętnie mniej nasilone niż obserwowane podczas wcześniejszych badań, co wskazuje, że obie wersje były dobrze tolerowane przez większość rowerzystów, a to oznacza, że ziemniaki mogą być alternatywą dla żelów.

Data: 05.09.2019 16:06

Autor: Monte

Garść pigułek, badań oraz statystyk o związkach i rodzinie:

Pobożne i szanujące tradycję kobiety są najszczęśliwszymi żonami. Mają też najbardziej satysfakcjonujące życie seksualne, również mają więcej potomstwa niż w rodzinach niereligijnych

https://www.lifesitenews.com/news/traditional-religious-women-are-the-happiest-wives-study

Rozwiązłość seksualna i ilość rozwodów. W parach w których jeden z partnerów miał jednego partnera seksualnego przed obecnym ryzyko rozwodu wzrasta prawie o 50%

http://socialpathology.blogspot.com/2010/09/sexual-partner-divorce-risk.html

https://winteryknight.com/2010/09/22/does-being-a-virgin-before-marriage-affect-marital-stabilitity/

1 Rozwód a ilość partnerów

2 Samotne matki a ilość partnerów

3 Choroby weneryczne a ilość partnerów

Badacze z Columbia University twierdzą, że preferencje wyborcze kobiet są zależne od ich sytuacji matrymonialnej. Spadek ilości małżeństw powoduje, że mężczyźni są bogatsi, a kobiety biedniejsze. Mężatki głosują na partie prawicowe, a niezamężne na lewicowe. Zjawisko występuje w USA i w Europie.

https://www.semanticscholar.org/paper/Why-Have-Women-Become-Left-Wing-The-Political-Gap-Edlund-Pande/2f4b6b2ada946be631722daa907b8c9309f5828a

2/3 wniosków o rozwód składają kobiety

https://tygodnik.tvp.pl/35383706/jak-sie-nie-rozwiesc

A dzięki matriarchalnym sądom 4 590 225 dzieci nie ma już drugiego rodzica w 96% przypadków – ojca (dane na 2015 rok)

https://www.polskieradio.pl/7/163/Artykul/1386431,Ojciec-bez-szans-w-walce-o-opieke-nad-dzieckiem

Barry Bricklin. The Custody Evaluation Handbook. ISBN 0-87630-775-6

Dzieci wychowywane przez ojców, którym przyznano wyłączną opiekę, notują lepsze wyniki pod względem edukacyjnym i przystosowania społecznego w porównaniu z dziećmi pod opieką matek.

63% – nieletnich samobójców pochodzi z domów bez ojca.

90% – wszystkich bezdomnych dzieci i dzieci uciekających z domów to dzieci wychowywane bez ojca.

71% – uczniów rezygnujących z nauki na poziomie szkoły średniej pochodzi z domów bez ojca.

85% – dzieci wykazujących zaburzenia zachowania to dzieci wychowywane bez ojca.

70% – młodzieży w państwowych placówkach opiekuńczych pochodzi z domów bez ojca.

85% – gwałcicieli motywowanych chęcią rozładowania złości wychowało się bez ojca.

75% – dzieci w wieku dojrzewania w ośrodkach odwykowych wychowywało się bez ojca.

85% – młodych przestępców w więzieniach pochodzi z rodzin bez ojca.

"Osiemdziesiąt procent nastolatków w szpitalach psychiatrycznych pochodzi z rozbitych rodzin."

Source: JB Elshtain, "Sprawy rodzinne …", wieku Christian, Jully 1993.

#nauka #rodzina #rozwody #statystyki #ciekawostki #badania #spoleczenstwo #whitepill #altright

Przeludnienie nam nie grozi, ponieważ niedługo nastąpi zatrzymanie wzrostu ludności

Data: 31.08.2019 15:49

Autor: Thanos

youtube.com

Tomasz Wróblewski w swoim genialnym podcaście przywołuje wyniki badań, świadczące o tym, że… przeludnienie na naszej planecie nie wystąpi. Dlaczego? Ano dlatego, że aktualnie ludzi rodzi się coraz mniej i mniej. Do 2025 ma być nas już 8 MLD (obecnie jest 7.6 MLD), ale ten przyrost jest coraz wolniejszy. Niebawem nastąpi efekt odwrotny i populacja zacznie się kurczyć.

#badania #podcast #demografia

Władca much: czy konkurencja może stworzyć lepszy wytrysk?

Data: 20.08.2019 11:22

Autor: ziemianin

ox.ac.uk

#codziennaprasowka #wiadomosci #Badania #nauka #wytrysk #plemniki #UniversityofOxford #ciekawostki #przyroda

Naukowcy z University of Oxford odkryli, że samce muszek owocowych dostosowują swój płyn nasienny w zależności od poziomu konkurencji innych samców.

wideo Władca much: czy konkurencja może stworzyć lepszy wytrysk?

– wymagany angielski

Władca much: czy konkurencja może stworzyć lepszy wytrysk?

Gdy w pobliżu jest więcej rywali, tworzą i dodają dodatkowe białko do płynu nasiennego, dzięki czemu jest wyjątkowo silny. Zwiększa to liczbę potomstwa, które produkują ich partnerzy, ale dodatkowy wysiłek wiąże się z pewnymi kosztami: męczy "mężczyznę" i sprawia, że jest on niezdolny do remisji.

Wcześniej nie było wiadomo, czy nasienie i płyn nasienny mogą być zmieniane niezależnie od siebie, ale te badania pokazują, że może.

Podczas transferu wytrysku ludzie przenoszą zarówno nasienie, jak i płyn nasienny, co może sugerować nowe zrozumienie czynników wpływających na płodność. Może również sugerować nowe metody leczenia obecnego „kryzysu płodności” u mężczyzn, o czym świadczy gwałtowny spadek liczby plemników w ciągu ostatnich 40 lat.

Ciąg dalszy w artykule

Polacy jednym z najuczciwszych narodów na świecie! Badanie ze „zgubionym portfelem”

Data: 24.06.2019 12:53

Autor: ziemianin

nczas.com

#swiat #polska #spoleczenstwo #badania #infografika #uczciwosc #znalezione

Mieszkańcy Polski należą do grona najuczciwszych znalazców portfeli na świecie. Z opublikowanego przez pismo “Science” badania wynika, że pod tym względem Polska plasuje się na szóstym miejscu. Liderami uczciwości są Szwajcarzy.

Polska – sklasyfikowana na 6. miejscu – jest krajem, w którym zwrot znalezionego portfela w niewielkim stopniu zależy od jego zawartości. Uczciwych znalazców portfeli z gotówką było 69 proc., podczas gdy tych, którzy oddali je pomimo faktu braku zawartości – 63 proc.

Wiemy już, co dzieje się z człowiekiem w kosmosie.

Data: 10.05.2019 19:06

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#nasa #iss #kosmos #medycyna #badania

Astronauta NASA Scott Kelly spędził 340 dni na pokładzie ISS (ang. International Space Station) (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej) . Na Ziemi pozostał w tamtym czasie z kolei jego bliźniak – również astronauta – Mark Kelly. Naukowcy z NASA badali rodzeństwo Kellych, by zaobserwować, jak przebywanie w kosmosie może wpływać na organizm. Wstępne wyniki obserwacji publikowali już w 2017 roku. Teraz poznaliśmy szczegóły, a wyniki badania – prowadzonego przez 10 zespołów – opublikowano w piśmie "Science".