Badania: Skrócenie czasu spędzanego przed ekranem zmniejsza ryzyko śmierci.

Data: 07.08.2020 12:53

Autor: ShroudInMist

msn.com

Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Glasgow objęło prawie 500 000 uczestników w wieku 37-73 w okresie 12 lat między 2006 a 2018 rokiem. Naukowcy stwierdzili, że dorośli powinni minimalizować czas tej ekspozycji na ekrany. Ograniczenie oglądania telewizji do dwóch godzin dziennie, mogłoby zapobiec lub opóźnić potencjalnie 5,62% wszystkich zgonów i 7,97% zgonów spowodowanych chorobami układu krążenia.

W badaniu uwzględniono nie tylko tradycyjny ekran telewizyjny, liczyło się również oglądanie filmów na telefonie komórkowym. Badaniem kierował dr Hamish Foster z Instytutu Zdrowia i Dobrostanu Uniwersytetu w Glasgow. Powiedział, że najnowsze badania potwierdziły dowody na to, że zbyt długie oglądanie telewizji – a bardziej ogólnie siedzący tryb życia – może prowadzić do złego stanu zdrowia. Dodał, że niezdrowe podjadanie i niższy status społeczno-ekonomiczny są powiązane zarówno z czasem spędzanym w telewizji, jak i złym stanem zdrowia.

#badania #nauka #zdrowie #glasgow #hamishfoster #telewizor #smartphone #smartfon

Data: 04.08.2020 20:16

Autor: nuubeczek

Chciałbym się odnieść do posta napisanego przez @Multikonto_

https://www.lurker.pl/p/s7Mbq3XVx

Są również badania które wykazują błędną metolodie tych badań, zarzuca się im np, że badają zachowania dzieci otwarcie z góry założoną tezą że małżeństwa homoseksualne są okej i mogą normalnie wychowywać dzieci. Wytyka się błędy poznawcze oraz próbke badawczą tych badań, przez co zakłamują one rzeczywistość.

Nie wszystkie badania wykazują prawidłowy rozwój dzieci w małżeństwach homo, np te :

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4903140/ – Pisze o zwiększnym 2.6 krotnie ryzyku depresji przez dzieci w tych małżeństwach.

"Logistic regression based risk ratios were estimated from longitudinal measures of mental health outcomes observed in three waves (at ages 15, 22, and 28) of the US National Survey of Adolescent to Adult Health (n = 15,701). At age 28, the adults raised by same-sex parents were at over twice the risk of depression (CES-D: risk ratio 2.6, 95% CI 1.4–4.6) as persons raised by man-woman parents. These findings should be interpreted with caution. Elevated risk was associated with imbalanced parental closeness and parental child abuse in family of origin; depression, suicidality, and anxiety at age 15; and stigma and obesity. More research and policy attention to potentially problematic conditions for children with same-sex parents appears warranted."

Jeżeli ktoś bierze pare badań i uważa je za pewnik, że napewno tak jest w takiej giętkiej i zależnej od wszystkiego socjologii i psychologii ten nie powinien uważać się za człowieka oświeconego, bo nie na tym polega nauka.

Tak wczoraj pisano, że homoseksualizm jest to orientacja zapisana w genach tak dzisiaj istnieją badania, które przeczą tej tezie i na wychowanie seksualne i orientacje ogromny wpływ mają czynniki środowiskowe, wychowanie i rodzice.

https://www.scientificamerican.com/article/massive-study-finds-no-single-genetic-cause-of-same-sex-sexual-behavior/

https://www.faithandfreedom.com/environmental-factors-may-influence-sexual-orientation/

https://www.researchgate.net/publication/12572213_Genetics_and_Environmental_Influences_on_Sexual_Orientation_and_Its_Correlates_in_an_Australian_Twin_Sample

#badania #nauka #psychologia #4konserwy #lgbt

Data: 31.07.2020 01:08

Autor: nuubeczek

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4903140/

"Logistic regression based risk ratios were estimated from longitudinal measures of mental health outcomes observed in three waves (at ages 15, 22, and 28) of the US National Survey of Adolescent to Adult Health (n = 15,701). At age 28, the adults raised by same-sex parents were at over twice the risk of depression (CES-D: risk ratio 2.6, 95% CI 1.4–4.6) as persons raised by man-woman parents. These findings should be interpreted with caution. Elevated risk was associated with imbalanced parental closeness and parental child abuse in family of origin; depression, suicidality, and anxiety at age 15; and stigma and obesity. More research and policy attention to potentially problematic conditions for children with same-sex parents appears warranted."

#badania #nauka #psychologia #4konserwy #lgbt

#Nauka - W języku obcym podejmujemy inne decyzje moralne niż w ojczystym

Data: 28.07.2020 14:29

Autor: ziemianin

sciencedirect.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #jezyki #jezyk #decyzje #etyka #moralnosc #badania #nauka

Kiedy podejmujemy decyzje w języku dla nas obcym, mniej przejmujemy się ich etycznym aspektem, niż gdy dokonujemy tych wyborów w języku ojczystym. O tym, jak język wpływa na moralność mówi psycholog dr hab. Michał Białek.

#Nauka – W języku obcym podejmujemy inne decyzje moralne niż w ojczystym

Językami obcymi posługuje się na co dzień spora grupa osób. Wśród nich są m.in. osoby pracujące w korporacjach międzynarodowych, osoby, które mieszkają zagranicą, ale i decydenci, którzy biorą udział w negocjacjach międzynarodowych.

Tymczasem badania pokazują, że kiedy posługujemy się językiem obcym, nasze decyzje i osądy moralne mogą kształtować się inaczej, niż kiedy posługujemy się językiem ojczystym.

Mówi o tym w rozmowie z PAP psycholog moralności dr hab. Michał Białek z Uniwersytetu Wrocławskiego, który w ramach grantu z NCN bada tzw. efekt języka obcego.

“Kiedy myślimy w języku, który znamy słabiej, ważniejsze staje się osiągnięcie założonego efektu, a mniej ważny jest wymiar moralny działań” – podsumowuje naukowiec swoje badania.

Język obcy – w porównaniu z ojczystym – sprawia więc, że kiedy napotykamy problem, jesteśmy bardziej skłonni, by rozwiązać go w sposób racjonalny. A mniej bierzemy pod uwagę, jakie normy etyczne rozwiązanie to nagina.

I tak np. jeśli pracownicy jakiejś korporacji dostają zadanie, aby ciąć koszty i zastanawiają się nad tym w języku obcym, to bardziej będą skłonni zgodzić się, żeby np. wprowadzać oszczędności wysypując śmieci do rzeki. Nawet, jeśli nie zdecydowaliby się na to samo działanie, gdyby rozważali je w swoim pierwszym języku.

Z kolei lekarze, którzy pracują za granicą – i często w swojej pracy mają do czynienia z dylematami etycznymi – mogą być bardziej niż miejscowi lekarze skłonni kalkulować na zimno, jak najefektywniej rozdysponować swój czas i środki pomiędzy pacjentów, aby uratować jak najwięcej żyć. Nawet jeśli oznacza to, że niektórym osobom nie pomogą. “A przecież od lekarza oczekujemy, że za swój budżet uratuje tyle żyć, ile może, a nie, że będzie po kolei leczył osoby z najtrudniejszymi schorzeniami, za wszelka cenę. I w połowie roku skończą mu się środki” – uważa Michał Białek.

Naukowiec podsumowuje, że często wybory, które podejmuje się w obcym języku, są bardziej racjonalne, pozbawione emocji, ale co za tym idzie – również błędów, które z tymi emocjami są związane.

“Sam czasem bywam zszokowany tym, co powiedziałem po angielsku. Po polsku powiedziałbym coś zupełnie innego!” – uśmiecha się dr Białek.

Warto o tym efekcie pamiętać m.in. kiedy pracuje się w ramach struktur, gdzie w komunikacji uczestniczą zarówno osoby, dla których dany język jest ojczysty, jak i takie, które się go nauczyły później.

Dlaczego język wpływa na osądy moralne? “Są dwa główne pomysły na wyjaśnienie tego zjawiska. Kiedy zastanawiamy się nad czymś w języku obcym, to albo więcej myślimy, albo mniej czujemy. Moim jednak zdaniem bardziej prawdopodobne jest wytłumaczenie, że w języku obcym wszystko mnie mniej pobudza, w związku z tym emocje mniej mnie rozpraszają w racjonalnym myśleniu” – mówi.

I tłumaczy, na czym to zjawisko może polegać. “Jeśli dostanę wiadomość ‘your patient has died’, albo ‘our soldier was killed’ to nie czuję się tak źle, kiedy ktoś mi powie w moim języku: ‘twój pacjent zmarł’ albo ‘nasz żołnierz poległ’. Te przekazy w języku polskim są dla mnie mocniej nacechowane negatywnie” – opowiada.

Innym przykładem słów, które rażą w języku ojczystym, ale nie w obcym, są przekleństwa. “Kiedy sobie przeklnę po polsku, to mi trochę ulży. Ale jeśli przeklnę po angielsku – to już nie za bardzo. Dopiero kiedy posiedzę dłużej za granicą i będę używać tego drugiego języka na co dzień, tamtejsze przekleństwa zaczną mieć dla mnie swoją moc. A to znaczy, że ten drugi język stał się bardziej afektywny – tak pobudzający jak ojczysty” – mówi.

Podobnie jest z dylematami moralnymi. Kiedy zastanawiamy się nad czymś w innym języku, emocje kojarzące się z daną sytuacją mniej wchodzą nam w pole widzenia. Intuicje dotyczące tej tematyki, a związane np. ze słowami, których używamy, są dla nas mniej dostępne, a język mniej emocjonalny. “Łatwiej jest się więc skupić na meritum problemu” – mówi psycholog.

Aby mieć bardziej świadomy wgląd w ważne decyzje, które podejmujemy, może czasem warto spojrzeć na nie w innym świetle – zastanowić się nad tym samym zagadnieniem, ale w innym języku, który znamy. I zapytać siebie, czy kwestie związane z językiem, którego używamy, nie przysłaniają nam innych ważnych aspektów tego problemu, które warto mieć w polu widzenia.

#AstroNet Medycyna kosmiczna

Data: 17.07.2020 20:40

Autor: ziemianin

news.astronet.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #badania #iss #loty #sesjareferatowa #kosmos #astronauci #Medycynakosmiczna #Medycyna

Jakie zagrożenia dla organizmu człowieka niesie za sobą długotrwałe przebywanie w kosmosie? To główny, lecz nie jedyny problem, jakim zajmują się specjaliści w dziedzinie medycyny kosmicznej. Jak można to zbadać w warunkach laboratoryjnych, a także, w jakim celu użyto do tego bliźniaków?

#AstroNet Medycyna kosmiczna

Na astronautów w przestrzeni kosmicznej czeka wiele zagrożeń. Na zewnątrz są oni narażeni na promieniowanie jonizujące, a w środku czekają na nich niekorzystne warunki środowiska gazowego. Także podróż statkiem kosmicznym może być niemałym wyzwaniem – nieważkość, niedoważkość i przeciążenie, to stany, które niekorzystnie wpływają na organizm człowieka. Zaradzić temu próbuje dziedzina zwana medycyną kosmiczną.

Większość zmian jest tymczasowa. Organizm ludzki bardzo łatwo przystosowuje się do nowych warunków, więc adaptuje się do długotrwałego przebywania w warunkach mikrograwitacji. Jednak jak ciało astronauty na to wszystko reaguje? Dochodzi do atrofii mięśni i słabnięcia kości. Oba te skutki są możliwe do pokonania dzięki codziennym ćwiczeniom. Przez nieważkość zmniejsza się objętość krwi krążącej w organizmie. Prowadzi to do anemii, a także do zawrotów głowy i zasłabnięć po powrocie do stanu ziemskiego przyciągania. Zmienia się także propriocepcja, czyli czucie głębokie. Wolniej goją się rany, a odporność jest osłabiona. Co ciekawe, przez zwiększone ciśnienie płynów ustrojowych w czaszce, astronauci inaczej odczuwają smak i zapach.

Jeśli chodzi o zmiany psychiczne, na początku ludzie na ISS odczuwają euforię i radość związaną z pobytem w przestrzeni kosmicznej. Po czasie zmienia się to jednak w rutynę, co zaczyna męczyć astronautów. Zaczynają oni odczuwać izolację. Jednak nie spotkałam się z badaniami mówiącymi o negatywnym i długotrwałym wpływie przebywania w kosmosie na psychikę astronauty, a szczególnie po powrocie na Ziemię. Według niektórych astronauci ukrywają swoje prawdziwe uczucia i emocje, co może być to spowodowane chęcią powrotu kosmonautów do przestrzeni kosmicznej.

Logo projektu The Twins Study

1 marca 2016 roku amerykański astronauta Scott Kelly wrócił na Ziemię po spędzeniu łącznie 340 dni na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Scott dla nauki jest o tyle ciekawym przypadkiem, że jako astronauta ma on brata bliźniaka – Marka. Są genetycznie identyczni. Mark pozostał na Ziemi, a po powrocie brata obaj zostali poddani szczegółowym testom medycznym. Okazuje się, że „kosmiczny” bliźniak uległ zmianom także na poziomie genetycznym. W trakcie lotu telomery Scotta uległy wydłużeniu. Z biologicznego punktu widzenia, odmłodniał. Wg naukowców miało to związek ze ścisłą dietą, długimi sesjami treningowymi na ISS, a także niedotlenieniem i hiperkapnią. Także mózg Scotta zwiększył się, co było spowodowane zwiększoną ilością płynów ustrojowych w mózgu. Na zdjęciach możemy zobaczyć różnicę między nimi, na twarzy Marka widać dużo więcej zmarszczek i oznak starzenia się.

Scott i Mark Kelly

Ekspresja genów u obu braci zmieniła się, ale nie tak samo. Zmiany w ekspresji u Marka wynikały z naturalnego procesu starzenia, natomiast u Scotta – prawdopodobnie były wynikiem promieniowania kosmicznego. Większość tych zmian (91.3%) wróciła do normy praktycznie od razu po powrocie na Ziemię. Pozostałe zmiany cofnęły się po mniej więcej sześciu miesiącach.

Bracia podczas pobytu Scotta w kosmosie, przyjęli szczepionkę przeciwko grypie (dokładniej drugą z trzech corocznych dawek – jedną przyjęli rok wcześniej, a ostatnią już na Ziemi, po powrocie). Co ciekawe, zareagowali tak samo. Jest to bardzo dobra wiadomość dla naukowców i dla NASA – system immunologiczny astronautów podczas misji kosmicznych działa podobnie jak na Ziemi. Dzięki tej informacji, NASA może postawić na szczepionki podczas misji kosmicznych, co pozwoli na zapobieganie występowaniu wielu chorób, np. grypy.

Scott przyjmujący szczepionkę przeciwko grypie na ISS

Także ich zdolności poznawcze nie uległy znaczącym zmianom podczas pobytu Scotta na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Po powrocie na Ziemię Scott wolniej reagował na bodźce przez około pół roku. Według naukowców jest to związane z tym, że organizm astronauty na nowo musiał przyzwyczaić się do grawitacji, a także z napiętym grafikiem bliźniaka.

Nim dotrzemy na Czerwoną Planetę, czeka nas długa podróż. Do przebycia jest 560 milionów kilometrów. Czy stanowi ona zagrożenie dla człowieka? Z danych wynika, że i tak, i nie. Dzienna dawka w trakcie przelotu nie jest wysoka, wynosi ok. 1,8 mSv. Nie jest to dużo. Według obecnego stanu wiedzy dawki w okolicach 100 mSv mogą stanowić pewne zagrożenie, a dopiero dawka 1 Sv jest groźna dla zdrowia człowieka. Jednak podczas takiego lotu, organizm przyjąłby dawkę 0.66 Sv, co jest już wartością sześciokrotnie większą niż dawka promieniowania przyjęta podczas pobytu na ISS. Należy pamiętać o tym, że ludzki organizm posiada pewne zdolności regeneracyjne i adaptacyjne. Dzienna ekspozycja na niewielkie promieniowania może się nie sumować w całości. Stąd potrzeba dalszych badań mechanizmów obronnych i naprawczych organizmu w wyniku ekspozycji na jego chroniczną, niewielką dawkę.

Nie wszystkie testy przeprowadzone mogą być jednak na pokładzie statków kosmicznych, dlatego naukowcy robią to w warunkach laboratoryjnych. Jednym z ciekawszych badań, jakie przeprowadza Europejska Agencja Kosmiczna, jest Bedrest study. Ochotnicy mają leżeć od 5 do nawet 60 dni w łóżkach, z uniesionymi nogami pod kątem sześciu stopni. Organizm wolontariusza adaptuje się bardzo podobnie jak ciało astronauty na warunki mikrograwitacji. Płyny ustrojowe spływają do mózgu, uciskając nerwy wzrokowe, gęstość kości się zmniejsza, a mięśnie słabną. Tak samo, jeśli chodzi o psychikę – najpierw odczuwana jest euforia, a później izolacja. Regularnie są oni poddawani testom psychologicznym, aby uniknąć zaburzeń poznawczych, dlatego nie jest to konkretny okres, tylko przedział.

Uczestniczka badania Bedrest Study

W Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej w Warszawie powstała wirówka przeciążeniowa. Jest to symulator lotu, który oddaje rzeczywiste warunki panujące w kokpicie, siły oddziałujące na maszynę i organizm człowieka. Piloci i astronauci to osoby pracujące w niezwykle trudnych warunkach, w dodatku w znacznej odległości od lądu przez długi czas. Działają na nich siły często kilkukrotnie przekraczające siłę grawitacji. Powoduje to utrudnienia zarówno fizyczne, jak i psychiczne, ogromny stres, a także niepoprawne działanie organizmu, uwydatniające się takimi efektami jak zawężone pole widzenia aż do całkowitej chwilowej utraty możliwości odbierania obrazu czy nawet utratę przytomności. Aby zwiększyć odporność organizmu, trzeba go na takie działania przygotować poprzez samo zaznajomienie ze zjawiskami zachodzącymi podczas treningu w wirówce, która umożliwia uzyskanie przeciążeń od -3G do nawet 16G w osi „Z”. Dzięki temu można nauczyć pilotów odpowiednio reagować na zmieniające się warunki przeciążenia tak, aby w trakcie prawdziwego lotu organizm lepiej radził sobie z pojawiającymi się utrudnieniami. Umożliwia ona też symulację startu lotu i czynności przedstartowych, wyprowadzenie maszyny z niekorzystnych, ale też nietypowych położeń, sytuacji awaryjnych (pożar silnika, uszkodzenie systemu sterowania i wielu innych), dezorientacji przestrzennej – piloci mogą doświadczyć nawet 11 iluzji!

Wirówka przeciążeniowa w WIML

Medycyna kosmiczna jest dziedziną bardzo złożoną i skomplikowaną. Niestety, pracuje ona na bardzo małej grupie badawczej – aktualnie jest to 559 osób, które kiedykolwiek przebywały w kosmosie. Natomiast jeśli chodzi o misje powyżej 300 dni – było ich tylko 8. Jednakże potrzebujemy nowych danych i badań na ten temat. Dlatego ten dział medycyny rozwija się dynamicznie, a być może odkrycia i nowe środki pozwolą nam, jako ludziom, wyruszyć w daleką podróż w przestrzeni kosmicznej. Na razie pomagają nam one przewidzieć skutki, jakich doświadczy organizm ludzki podczas podróży na Marsa, na jednej z głównych misji planowanych obecnie przez NASA.

Autorka artykułu: Eliza Płotnikowa

CERN chce wybudować 100-kilometrowy akcelerator cząstek.

Data: 21.06.2020 09:09

Autor: Starszyoborowy

kopalniawiedzy.pl

Rada CERN jednogłośnie przyjęła dzisiaj plan dotyczący strategii rozwoju badań nad fizyką cząstek w Europie. Plan zakłada m.in. wybudowanie 100-kilometrowego akceleratora cząstek. O stworzeniu wstępnego raportu projektowego budowy Future Cilcular Collider (FCC) informowaliśmy na początku ubiegłego roku.

Obecnie szacuje się, że budowa nowego akceleratora, który byłby następcą Wielkiego Zderzacza Hadronów, pochłonie co najmniej 21 miliardów euro. Instalacja, w której dochodziłoby do zderzeń elektronów z pozytonami, miała by zostać uruchomiona przed rokiem 2050.

#cern #badania

Data: 15.06.2020 23:09

Autor: Monte

Tutaj ciekawe badania naukowe na które się niedawno natknąłem:

Naukowcy wzięli 41 ochotników do badań nad wpływem dopingu – testosteronu na rozwój mięśni wśród normalnych mężczyzn, badania trwały 10 tygodni. Mężczyzn podzielono na 4 grupy:

grupa 1. dostali placebo i nie wykonywali ćwiczeń

grupa 2. testosteron (600mg każdego tygodnia) i brak ćwiczeń

grupa 3. placebo i regularne cwiczenia

grupa 4. testosteron (600mg każdego tygodnia) i regularne ćwiczenia.

W grupie 1.(placebo brak ćwiczeń) nic się nie zmieniło

W grupie 2.(testosteron brak ćwiczeń) przybrali 7lbs (3.1kg) męśni

w grupie 3. (placebo i ćwiczenia) przybrali 4lbs (1.8kg) mięśni

W gupie 4. (testosteron i ćwiczenia) przybrali 13LBS (5.8KG) mięśni

źródło: https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJM199607043350101

#lurkokoksy #doping #testosteron #badania #nauka #ciekawostki

10 sposobów poprawienia pamięć u dzieci

Data: 24.05.2020 21:30

Autor: ziemianin

lh3.googleusercontent.com

#Badania #Ciekawostki #Edukacja #Nauka #Rodzina #Zdrowie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cwiczeniepamieci #doskonaleniepamieci #pamiecudziecka

Dzieci ze złą pamięcią zdarzają się rzadko, częściej jest to po prostu słabo rozwinięta umiejętność zapamiętywania.

10 sposobów poprawienia pamięć u dzieci

Najczęściej problemy z pamięcią pojawiają się wraz z rozpoczęciem edukacji szkolnej. Dziecko nagle musi zmierzyć się z ogromną ilością informacji, którą musi przyswoić. Może pojawić się zmęczenie, zniechęcenie, brak koncentracji i trudności w nauce.

Dzięki tym sposobom dziecko nie tylko będzie lepiej zapamiętywać, ale także będzie na dłużej zapamiętywało przyswojone informacje.

Warto zapamiętać, że dzieci ze złą pamięcią zdarzają się bardzo rzadko, po prostu jest to sławo rozwinięta umiejętność zapamiętywania i łatwo można to zmienić.

  1. Po pierwsze – pytaj, jak minął dzień

Codziennie wieczorem przed snem poproś dziecko, aby powiedziało ci, jak mu minął dzień. Pytaj o szczegóły. To naprawdę dobry trening dla pamięci malucha.

Takie monologi nauczą budowania chronologii wydarzeń. Jako rodzic, analizuj, co mówi dziecko. Zauważysz, że na początku historia dziecka jest niespójna, z niepowiązanymi wątkami, trudna do zrozumienia, ale z czasem przekaz stanie się bardziej zrozumiały i logiczny. Dziecko zacznie zapamiętywać więcej szczegółów i kolejność wydarzeń.

Aby pomóc dziecku, możesz zadawać następujące pytania:

„A co robiła wtedy Twoja koleżanka Magda?”

„Jakiego koloru był jej sweterek?”

  1. Czytaj dziecku książki

Gdy dziecko jest jeszcze małe, obowiązkowo czytaj dziecku ciekawe, dłuższe historie przed snem, a następnego dnia wieczorem spytaj dziecko, co zapamiętało z wczorajszego czytania.

Warto też uczyć dziecko piosenek, zwłaszcza rymowanych. Niech dziecko zapamięta cztery wersy. Zanim zacznie uczyć się kolejnych czterech wersów, upewnij się, że pamięta poprzednie wersy.

Czytanie i piosenki będą miały bardzo dobry wpływ na słownictwo Twojego dziecka. Niech dziecko widzi, że Wy również czytacie dla przyjemności. Zaszczepicie w dziecku dobre nawyki i zamiłowanie do czytania książek.

Niech książka będzie przyjacielem, a nie wrogiem dziecka. Nie wolno zmuszać dziecko do czytania tego, czego nie chce. Przelewanie zbyt dużych ambicji na dziecko sprawi, że dziecko zacznie nienawidzić czytanie. A czytając dziecku poprawia się pamięć, ponieważ książki pobudzają wyobraźnię, uruchamiają skomplikowane ścieżki kodowania i budowania informacji w większe bloki, które są podstawą wiedzy.

Każdy rodzic znajdzie czas, aby przeczytać dziecku kilka stron dziennie dowolnej książki. Zawsze po przeczytaniu poproś dziecko, żeby opowiedziało o czym było opowiadanie. Opowiadanie przez dziecko ciekawych historii jest ważnym procesem modelowania procesów poznawczych.

  1. Bawcie się słowami

Powiedź dziecku 10 słów i poproś, aby powtórzyło w tej samej kolejności. Możesz wybrać słowa według kategorii, np. owoce i warzywa, przedmioty w pokoju, zabawki, kwiaty, itd. Wszystkie słowa, które nie zostały zapamiętane przez dziecko należy powtórzyć.

Naukowcy twierdzą, że jeśli dziecko w wieku 6-7 lat potrafi powtórzyć 5 słów na 10 to ma dobrą pamięć krótkotrwałą, a jeśli 7-8 słów na 10 to pamięć dziecka jest długotrwała i dobrze rozwinięta.

Ty, jako rodzic możesz także rozwijać pamięć wzrokową dziecka, np. pokaż dziecku 5-7 obrazków i poproś, aby ułożyło je w kolejności. Możesz również pokazać dziecku w ciągu 7 obrazków, następnie schować 2 obrazki i poprosić dziecko o wskazanie, jakich brakuje.

Starsze dzieci mogą bawić się tak samo, tylko należy zwiększyć ilość słów i obrazków.

Możesz również pokazać dziecku obrazek i poprosić, aby przez 20 sekund zapamiętało jak najwięcej szczegółów. Następnie poproś o powiedzenie tych szczegółów.

  1. Trenuj uwagę dziecka

Ciekawym ćwiczeniem jest szukanie różnic na dwóch pozornie takich samych obrazkach. Takie obrazki można znaleźć w Internecie i wydrukować lub w książkach dostosowanych do wieku dziecka. Jest tego mnóstwo. Te ćwiczenia są interesujące oraz doskonale trenują pamięć, wyobraźnię i uważność.

  1. Opanuj metodę Cecyrona

Ważna w tej metodzie jest aranżacja mentalna rzeczy do zapamiętania w znajomej przestrzeni, np. pokój dziecka, strych lub pomieszczenie, które dziecko dobrze zna.

Na przykład dziecko musi zapamiętać 5 słów – parasol, wieloryb, jabłko, koń, jezioro i krzesło. Wszystkie te słowa dziecko musi mentalnie „umieścić” w danym pomieszczeniu. Zasada jest taka, że duże przedmioty zmniejszamy, a małe powiększamy, więc: parasolkę dziecko wiesza na klamce drzwi, wielkie jabłko kładzie na dywan, małe krzesło wstawia pod łóżko, małego wieloryba stawia na półce, małego konia kładzie do łóżka, a morze szumi w muszelce na stoliku.

  1. Naucz dziecko metody skojarzenia

Ta metoda pozwoli Twojemu dziecku zapamiętywać jak najwięcej informacji, gdy chaotyczny zestaw faktów ciężko dopasować.

Metoda skojarzenia uczy dziecko budować związki między zapamiętanym słowem, a czymś dobrze mu znanym i zrozumiałym. Spytaj dziecko, co zrobić z konkretnym słowem, z czym je związać.

Skojarzenia mogą być śmieszne i zrozumiałe tylko dla Twojego dziecka. To jego głowa i jego wyobraźnia.

  1. Ucz dziecko języka obcego

Nauka języka obcego to bardzo dobry trening pamięci, tak jak każda nowa umiejętność, jak np. gra na gitarze czy nauka tańca.

Zapamiętanie 10 nowych słów w obcym języku nie zajmie wiele czasu, ale ta umiejętność zaowocuje w przyszłości oraz wytrenuje dobrze pamięć. Pamiętaj, aby przed każdą lekcją powtórzyć słówka z dnia poprzedniego.

  1. Zapewnij dziecku aktywność fizyczną

Aktywność fizyczna ma dużo wspólnego z pamięcią. Ruch na świeżym powietrzu poprawia ukrwienie i dotlenia mózg oraz uczy automatyzacji, która jest ważnym czynnikiem zapamiętywania informacji i docierania do tych już zakodowanych.

Ruszaj się z dzieckiem, to samo zdrowie i wyjdzie każdemu na dobre. Pamiętaj również, aby codziennie przed snem dobrze wywietrzyć pokój.

  1. Naucz dziecko przeciążać pamięć

Aby rozwinąć pamięć ważny jest trening, jednak bez obciążenia nie będzie działać. Tak jak w treningu fizycznym mięśnie muszą pracować i się zmęczyć, co często kończy się zakwasami, tak samo trzeba trenować mózg. Nie będziecie widzieć żadnej efektywności, jeśli dziecko do dotrze do granicy zmęczenia, nie poczuje trud intensywnego myślenia.

W czasach, gdy dziecko nie rozstaje się z telefonem bądź tabletem, nie ma szans, że dziecko przeciąży pamięć. Informacje są dostępne na jedno kliknięcie. Dziecko najczęściej bezmyślnie surfuje po Internecie, nie przynosi to żadnych korzyści.

  1. Zdrowo się odżywiajcie

Odpowiednia dieta jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju pamięci dziecka. Niektóre produkty zawierają substancje poprawiające aktywność mózgu i pamięć.

Warto do menu dziecka dodać takie produkty, jak:

tłuste ryby;

banany;

orzechy, zwłaszcza włoskie;

marchewka;

brokuły;

szpinak.

Dzieci z tej listy najczęściej jedzą tylko banany, wiem, ale warto wprowadzać do codziennego jadłospisu w małych ilościach resztę produktów. Zdrowe produkty muszą być obecne w diecie dziecka.

Dr Russell Blaylock (neurochirurg) twierdzi iż maseczki stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia

Data: 20.05.2020 20:28

Autor: ziemianin

technocracy.news

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #koronawirus #mozg #tlen #oddychanie #nauka #badania #medycyna #lekarz


Trochę długie, ale polecam przeczytać


Dr Russell Blaylock ostrzega, przed tym iż ​​maseczki nie tylko nie chronią zdrowych przed zachorowaniem, ale także stwarzają poważne zagrożenie dla osoby je noszącej. Zasadniczą kwestią jest to, że jeśli nie jesteś chory, nie powinieneś nosić maseczki na twarz.

Dr Russell Blaylock (neurochirurg) twierdzi iż maseczki stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia

W miarę jak firmy otwierają się ponownie, wielu wymaga od kupujących i pracowników noszenia maski. Na przykład Costco nie pozwoli kupującym wejść do sklepu bez maski. Wielu pracodawców wymaga od wszystkich pracowników noszenia maski podczas pracy. W niektórych jurysdykcjach wszyscy obywatele muszą nosić maskę na twarz, jeśli znajdują się poza domem.” ⁃ redaktor TN

Wraz z nadejściem tak zwanej pandemii COVID-19, widzieliśmy wiele praktyk medycznych, które mają niewiele wspólnego z nauką lub nie mają żadnego uzasadnienia naukowego w zakresie ograniczania rozprzestrzeniania się tej infekcji.

Jednym z tych środków jest noszenie masek na twarzy, maski chirurgicznej, chusty lub maski typu N95. Kiedy rozpoczęła się ta pandemia i niewiele wiedzieliśmy o samym wirusie lub jego zachowaniu epidemiologicznym, założono, że będzie się on zachowywał pod względem rozprzestrzeniania się wśród społeczności, podobnie jak inne wirusy atakujące układ oddechowy. Po intensywnych badaniach tego wirusa i jego zachowaniu, niewiele zmieniło się w jego postrzeganiu.

Jest to nieco niezwykły wirus, ponieważ u ogromnej większości osób zarażonych tym wirusem, nie występują jakiekolwiek objawy choroby lub infekcja ma charakter bardzo lekki. Tylko bardzo niewielka liczba osób jest narażona na potencjalnie poważne skutki infekcji – głównie osoby z poważnymi schorzeniami w połączeniu z zaawansowanym wiekiem i osłabieniem, osoby z zaburzeniami odporności i pacjenci domów opieki u kresu swojego życia.

Istnieje coraz więcej dowodów na to, że protokół leczenia wydany lekarzom przez Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC), głównie intubacja i stosowanie wentylatora (respiratora), mógł znacząco przyczynić się do wysokiej śmiertelności hospitalizowanych pacjentów.

„Śmiertelność osób, które otrzymały wentylację mechaniczną w grupach wiekowych od 18 do 65 lat i powyżej 65 lat wyniosła odpowiednio 76,4% i 97,2%.Wskaźniki śmiertelności dla osób w wieku od 18 do 65 lat i powyżej 65 lat, które nie otrzymały wentylacji mechanicznej, wyniosły odpowiednio 19,8% i 26,6%.” – JAMA. 2020 Apr 22; Presenting Characteristics, Comorbidities, and Outcomes Among 5700 Patients Hospitalized With COVID-19 in the New York City Area. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/32320003

Jeśli chodzi o empiryczne poparcie dla stosowania maski na twarz, ostatnie staranne badanie literatury naukowej, w którym przeanalizowano 17 najlepszych badań, wykazało, że:

„Żadne z badań nie wykazało jednoznacznego związku między użyciem maski/respiratora a ochroną przed grypą. ”[1] Należy zwrócić uwagę, że nie przeprowadzono żadnych badań, które wykazałyby, że maska ​​z tkaniny lub maska typu ​​N95 ma jakikolwiek wpływ na przenoszenie wirusa związanego z COVID-19. Wszelkie zalecenia muszą zatem opierać się na badaniach dotyczących przenoszenia wirusa grypy. I jak widzieliście, nie ma jednoznacznych dowodów na ich skuteczność w kontrolowaniu przenoszenia wirusa grypy.

Maseczki na twarz stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia

Pouczającym jest również fakt o którym warto wiedzieć, że do niedawna CDC nie zalecało noszenia masek na twarz ani jakichkolwiek nakryć, chyba że konkretna osoba była zarażona. Osoby niezakażone nie muszą nosić maski. Kiedy dana osoba ma gruźlicę, to nosi maskę, a nie cała społeczność niezainfekowanych. Zalecenia CDC i WHO nie opierają się na żadnych badaniach tego konkretnego wirusa. Takie rozwiązanie nigdy nie były wykorzystywane do powstrzymywania innych pandemii lub epidemii wirusów w historii.

Teraz, gdy ustaliliśmy, że nie ma dowodów naukowych uzasadniających noszenia maseczki na twarz w celu zapobiegania, czy istnieje niebezpieczeństwo noszenia maseczki na twarz, szczególnie przez długi okres czasu? W kilku badaniach rzeczywiście stwierdzono znaczne problemy z noszeniem takiej maski. Dolegliwości mogą się różnić, od bólów głowy, zwiększonego oporu dróg oddechowych, akumulacji dwutlenku węgla, niedotlenienia, aż po poważne komplikacje zagrażające życiu.

Istnieje różnica między maską respiratora N95 a maską chirurgiczną (maska ​​z tkaniny lub papieru) pod względem skutków ubocznych. Maska typu N95 odfiltrowuje 95% cząstek o medianie średnicy >0,3 µm2. Upośledza wymianę oddechową (oddychanie) w większym stopniu niż maska ​​miękka i jest częściej związana z bólami głowy.

W jednym z takich badań naukowcy przebadali 212 pracowników opieki zdrowotnej (47 mężczyzn i 165 kobiet), pytając o obecność bólów głowy związanych z używaniem maski typu N95, czas trwania bólów głowy, rodzaj bólu głowy i czy dana osoba miała wcześniej istniejące bóle głowy.[2]

Okazało się, że około jedna trzecia pracowników cierpiała na bóle głowy gdy nosiła maski, większość miała wcześniej istniejące bóle głowy, które nasiliły się po założeniu maski, a 60% wymagało leków przeciwbólowych w celu zapewnienia sobie ulgi.

Jeśli chodzi o przyczynę bólu głowy to podczas gdy paski i nacisk maski mogą być przyczyną, to większość dowodów wskazuje na niedotlenienie i/lub hiperkapnię jako przyczynę. Oznacza to zmniejszenie utlenowienia krwi (niedotlenienie/hipoksja) lub podwyższenie poziomu CO2 we krwi (hiperkapnia).

Wiadomo, że maska ​​N95, jeśli jest noszona przez wiele godzin, może zmniejszyć natlenienie krwi nawet o 20%, co może prowadzić do utraty przytomności, jak to się stało z nieszczęśliwym facetem jeżdżącym samotnie samochodem w masce typu N95, co doprowadziło do tego, że zemdlał, rozbił samochód i doznał obrażeń. Jestem pewien, że mamy kilka przypadków osób starszych lub osób o słabej wydolności płuc, które zemdleją i uderzą się w głowę. To oczywiście może prowadzić do śmierci.

Nowsze badanie z udziałem 159 pracowników służby zdrowia w wieku od 21 do 35 lat wykazało, że u 81% rozwinęły się bóle głowy związane z noszeniem maseczki na twarzy.[3] Niektórzy mieli wcześniej istniejące bóle głowy, które nasiliły się przez maski. Wszyscy czuli się, jakby ból głowy wpływał na ich wydajność.

Niestety nikt nie mówi wątłym osobom w podeszłym wieku i chorym na płuca, takim co zmagają się z Przewlekłą Obturacyjną Chorobą Płuc (POChP), rozedmą płuc lub zwłóknieniem płuc, o tych zagrożeniach podczas noszenia jakiejkolwiek maski na twarzy – co może powodować poważne pogorszenie czynności płuc. Dotyczy to również pacjentów z rakiem płuc i osób po operacjach płuc, zwłaszcza z częściową resekcją lub nawet usunięciem całego płuca.

Podczas gdy większość zgadza się, że maska ​​N95 może powodować znaczne niedotlenienie i hiperkapnię, inne badanie masek chirurgicznych wykazało również znaczące zmniejszenie ilości tlenu we krwi. W tym badaniu naukowcy zbadali poziom tlenu we krwi u 53 chirurgów za pomocą pulsoksymetru. Mierzyli natlenienie krwi przed zabiegiem chirurgicznym, a także pod koniec operacji.[4] Naukowcy odkryli, że maska ​​znacznie obniżyła poziom tlenu we krwi (pa02). Im dłuższy czas noszenia maski, tym większy spadek poziomu tlenu we krwi.

Znaczenie tych wyników polega na tym, że spadek poziomu tlenu (niedotlenienie/hipoksja) jest związany z upośledzeniem odporności. Badania wykazały, że niedotlenienie może tłumić działanie jednego z głównych rodzajów komórek odpornościowych wykorzystywanych do zwalczania infekcji wirusowych zwanych limfocytami T CD4 +. Dzieje się tak, ponieważ niedotlenienie zwiększa poziom związku zwanego czynnikiem indukowanym niedotlenieniem-1 (HIF-1), który hamuje limfocyty T i stymuluje silne limfocyty T regulatorowe (Treg). To przygotowuje scenę do zarażenia się każdą infekcją, w tym COVID-19 i znacznie poważniejszymi konsekwencjami tej infekcji. Zasadniczo twoja maska ​​może bardzo zwiększyć ryzyko infekcji, a jeśli tak, to znacznie pogorszy skutki tej infekcji.[5,6,7]

Ludzie z rakiem, szczególnie jeśli rak się rozprzestrzenił, będą narażeni na dalsze ryzyko długotrwałej hipoksji, ponieważ rak rozwija się najlepiej w mikrośrodowisku o niskiej zawartości tlenu. Niski poziom tlenu sprzyja również stanom zapalnym, które mogą sprzyjać rozwojowi, inwazji i rozprzestrzenianiu się nowotworów.[8,9] Powtarzane epizody niedotlenienia zostały zaproponowane jako znaczący czynnik w powstawaniu miażdżycy naczyń krwionośnych, a zatem nasilają się wszystkie choroby sercowo-naczyniowe (ataki serca) i mózgowo-naczyniowe (udary).[10]

Istnieje jeszcze inne niebezpieczeństwo noszenia tych masek na co dzień, zwłaszcza jeśli są noszone przez kilka godzin. Gdy dana osoba jest zarażona wirusem układu oddechowego, wydycha część wirusów przy każdym oddechu. Jeśli mają na sobie maskę, szczególnie maskę typu N95 lub inną ściśle przylegającą maskę, będą stale wdychać wirusy, podnosząc stężenie wirusa w płucach i kanałach nosowych. Wiemy, że ludzie, którzy mają najgorsze reakcje na koronawirusa, mają najwyższe stężenie wirusa na początku. A to prowadzi do śmiertelnej burzy cytokin u pewnej liczby przypadków.

Burza cytokin i koronawirus SARS-CoV-2 – Douglas Perry

Przez noszenie maski wydychane wirusy nie będą w stanie uciec i skoncentrują się w kanałach nosowych, wejdą do nerwów węchowych i przemieszczą się do mózgu.

[Nerwy węchowe](Przez noszenie maski wydychane wirusy nie będą w stanie uciec i skoncentrują się w kanałach nosowych, wejdą do nerwów węchowych i przemieszczą się do mózgu.

Nerwy węchowe

Jeszcze bardziej przerażające jest to, że nowsze dowody sugerują, że w niektórych przypadkach wirus może dostać się do mózgu.[11,12] W większości przypadków dostaje się do mózgu za pomocą nerwów węchowych, które łączą się bezpośrednio z obszarem mózgu zajmującym się najświeższą pamięcią oraz konsolidacją wspomnień. Przez noszenie maski wydychane wirusy nie będą w stanie uciec i skoncentrują się w kanałach nosowych, wejdą do nerwów węchowych i przedostaną się do mózgu.[13]

Z tego krótkiego przeglądu wynika, że nie ma wystarczających dowodów na to, że noszenie jakiejkolwiek maski może mieć znaczący wpływ na zapobieganie rozprzestrzenianiu się tego wirusa.

Wirus ten jest stosunkowo łagodną infekcją dla ogromnej większości populacji i większość z grup ryzyka również przeżyje. Z punktu widzenia zakaźnego i epidemiologicznego, pozwalając wirusowi rozprzestrzeniać się w zdrowszej populacji, osiągniemy poziom odporności stada dość szybko, który szybko zakończy tę pandemię i zapobiegnie powrotowi następnej zimy. W tym czasie musimy chronić zagrożoną populację, unikając bliskiego kontaktu, zwiększając jej odporność za pomocą związków, które zwiększają odporność komórkową i ogólnie dbać o ludzi z tych grup ryzyka.

Nie należy atakować i obrażać tych, którzy zdecydowali się nie nosić maski, ponieważ badania te sugerują, że jest to mądry wybór.

Źródło: Blaylock: Face Masks Pose Serious Risks To The Healthy

Przypisy:

  1. Bin-Reza F et al. The use of mask and respirators to prevent transmission of influenza: A systematic review of the scientific evidence. Resp Viruses 2012;6(4):257-67.

  2. Zhu JH et al. Effects of long-duration wearing of N95 respirator and surgical facemask: a pilot study. J Lung Pulm Resp Res 2014:4:97-100.

  3. Ong JJY et al. Headaches associated with personal protective equipment- A cross-sectional study among frontline healthcare workers during COVID-19. Headache 2020;60(5):864-877.

  4. Bader A et al. Preliminary report on surgical mask induced deoxygenation during major surgery. Neurocirugia 2008;19:12-126.

  5. Shehade H et al. Cutting edge: Hypoxia-Inducible Factor-1 negatively regulates Th1 function. J Immunol 2015;195:1372-1376.

  6. Westendorf AM et al. Hypoxia enhances immunosuppression by inhibiting CD4+ effector T cell function and promoting Treg activity. Cell Physiol Biochem 2017;41:1271-84.

  7. Sceneay J et al. Hypoxia-driven immunosuppression contributes to the pre-metastatic niche. Oncoimmunology 2013;2:1 e22355.

  8. Blaylock RL. Immunoexcitatory mechanisms in glioma proliferation, invasion and occasional metastasis. Surg Neurol Inter 2013;4:15.

  9. Aggarwal BB. Nucler factor-kappaB: The enemy within. Cancer Cell 2004;6:203-208. Maseczki na twarz.

  10. Savransky V et al. Chronic intermittent hypoxia induces atherosclerosis. Am J Resp Crit Care Med 2007;175:1290-1297.

  11. Baig AM et al. Evidence of the COVID-19 virus targeting the CNS: Tissue distribution, host-virus interaction, and proposed neurotropic mechanisms. ACS Chem Neurosci 2020;11:7:995-998.

  12. Wu Y et al. Nervous system involvement after infection with COVID-19 and other coronaviruses. Brain Behavior, and Immunity, In press.

  13. Perlman S et al. Spread of a neurotropic murine coronavirus into the CNS via the trigeminal and olfactory nerves. Virology 1989;170:556-560.

Słońce - najważniejsze źródło witaminy D

Data: 09.04.2020 04:16

Autor: ziemianin

sloncewpigulce.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #witaminad #zdrowie #nauka #slonce #badania #czlowiek #zywnosc #dieta

Witamina D w naszym organizmie może pochodzić z dwóch źródeł – syntezy skórnej oraz diety.

Najważniejszym źródłem witaminy D jest słońce. Synteza skórna pod wpływem promieniowania słonecznego UVB może pokryć aż 90% dziennego zapotrzebowania na witaminę D!

Słońce – najważniejsze źródło witaminy D

Wytwarzanie witaminy D w skórze – od czego zależy?

Efektywność skórnej syntezy witaminy D jest zależna od wielu czynników, takich jak: szerokość geograficzna, pora roku, pora dnia, grubość pokrywy chmur, stopień zanieczyszczenia powietrza, czas ekspozycji na promieniowanie słoneczne, powierzchnia ciała poddana działaniu promieni słonecznych, stosowane kremy z filtrami UV‑B, odzież, wiek, pigmentacja skóry.

Jak zapewnić odpowiednią ilość witaminy D?

W związku z położeniem geograficznym Polski, efektywna synteza skórna witaminy D zachodzi właściwie wyłącznie od końca kwietnia do początku września, w słoneczne dni, pomiędzy godziną 10.00 a 15.00. Należy wtedy przebywać na słońcu przez minimum 15 minut dziennie i mieć odsłonięte przynajmniej 18 procent powierzchni ciała (twarz, przedramiona i częściowo nogi) oraz nie należy stosować filtrów przeciwsłonecznych. Trzeba zauważyć, że w podanych godzinach przebywamy zazwyczaj w biurze, w domu lub samochodzie. A kończąc pracę po godzinie 15.00, nawet w bardzo pogodny dzień nie mamy szans zsyntetyzować odpowiedniej ilości naturalnej witaminy D. Dodatkowo czynniki takie, jak zachmurzenie, zanieczyszczenia powietrza, mgły, zmniejszają ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni ziemi, a co za tym idzie, mniejsza jest szansa na wytworzenie witaminy D. W cieniu ilość promieniowania słonecznego zmniejszona jest o 60%.

Od września do kwietnia natomiast, w Polsce, synteza skórna naturalnej witaminy D praktycznie nie zachodzi!

Polska leży między 49 a 55 równoleżnikiem na półkuli północnej, co powoduje, że zimą nasłonecznienie tutaj jest niewielkie. Promieniowanie UVB, pod wpływem którego zachodzi synteza witaminy D w skórze, nie dociera do powierzchni ziemi! Zostaje rozproszone w górnych warstwach atmosfery i w zasadzie w całości jest pochłaniane przez warstwę ozonową.

Czy można przedawkować witaminę D przebywając na słońcu?

Nie ma jak dotąd doniesień naukowych wskazujących na możliwość zatrucia organizmu witaminą D pochodzącą z syntezy skórnej, gdyż ewentualny jej nadmiar przekształcany jest w związki nieaktywne biologicznie, które są systematycznie usuwane z organizmu wraz ze złuszczającym się naskórkiem.

Czy odpowiedni poziom witaminy D możemy zapewnić sobie dietą?

Data: 09.04.2020 04:10

Autor: ziemianin

sloncewpigulce.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #witaminad #zdrowie #nauka #slonce #badania #czlowiek #zywnosc #dieta

Musimy sobie na początek zadać kilka pytań: w jakich produktach znajduje się witamina D? Czy w pokarmach, które spożywamy jest jej dużo, czy mało? Czy stosując normalną, urozmaiconą dietę jesteśmy w stanie zapewnić sobie odpowiednią ilość witaminy D potrzebną naszemu organizmowi?

Odpowiedź na te pytania znajdziecie poniżej.

Czy odpowiedni poziom witaminy D możemy zapewnić sobie dietą?

Najwięcej witaminy D zawierają tłuste ryby morskie, takie jak węgorz, czy łosoś. Spore jej ilości zawiera również śledź i makrela. Niestety powszechnie wiadomo, że Polacy spożywają ryby za rzadko.

W jakich produktach występuje witamina D?

Z drugiej jednak strony ryby są drogim produktem (szczególnie węgorz czy łosoś), a dieta obfitująca w duże ilości ryb może się szybko znudzić. Tym bardziej, że aby zapewnić sobie dawkę 1000 j.m. witaminy D należałoby codziennie zjadać np. 200 g pieczonego łososia lub aż 660 g makreli. Osoby, które nie lubią ryb mogą znaleźć witaminę D w innych produktach, ale są to dużo mniej wartościowe źródła. Żeby dostarczyć do organizmu dawkę 1000 j.m. witaminy D z innych produktów niż ryby, należałoby codziennie zjadać np. 20 jajek, kilka kilogramów sera żółtego lub wypić ponad 80 litrów mleka!

Z praktycznego punktu widzenia naturalne źródła witaminy D, ze względu na ograniczone możliwości ich spożywania (ilościowe lub ekonomiczne), nie są w stanie zaspokoić zapotrzebowania organizmu człowieka na witaminę D.

Naturalne źródła witaminy D nie zaspokoją zapotrzebowania organizmu

ZAWARTOŚĆ WITAMINY D W POLSKICH PRODUKTACH ŻYWNOŚCIOWYCH

PRODUKT ZAWARTOŚĆ WITAMINY D

węgorz świeży 1200 j.m./100 g

śledź marynowany 480 j.m./100 g

śledź w oleju 808 j.m./100 g

dorsz świeży 40 j.m./100 g

gotowany/pieczony łosoś 540 j.m./100 g

gotowana/pieczona makrela 152 j.m./100 g

ryby z puszki (tuńczyk, sardynki) 200 j.m./100 g

żółtko jajka 54 j.m./żółtko

ser żółty 7,6–28 j.m./100 g

mleko krowie 0,4–1,2 j.m./100 ml

Synteza w skórze pod wpływem promieniowania

UVB – ekspozycja ramion i nóg przez 15 minut

na pełnym słońcu latem 2000-4000 j.m.

W niektórych krajach, np. w USA, w witaminę D wzbogaca się mleko, jogurty, sok pomarańczowy, płatki śniadaniowe i margaryny. W Polsce nie jest to praktykowane i wzbogacane są jedynie margaryny.

W naszej codziennej diecie są czynniki, które mogą polepszać wchłanianie witaminy D lub je zaburzać. Do tych pierwszych należą wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wapń, fosforany i witaminy A, C i E. Niekorzystnie na przyswajanie witaminy D wpływa alkohol, środki przeczyszczające oraz glikokortykosteroidy.

Witamina D na . . .

Data: 09.04.2020 04:07

Autor: ziemianin

infowars.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #witaminad #zdrowie #nauka #slonce #badania #czlowiek #zywnosc #dieta

Badanie 2018 oparte na danych NHANES z lat 2001-2010 wykazało, że 28,9% dorosłych Amerykanów miało niedobór witaminy D (surowica 25 (OH) D <20ng / ml), a dodatkowe 41,4% dorosłych Amerykanów miało niedobór witaminy D (surowica 25 ( OH) D między 20ng / ml a 30ng / ml).

Witamina D na . . .

Amerykanie, którzy byli czarnymi, gorzej wykształconymi, biednymi, otyłymi, aktualnymi palaczami, nieaktywnymi fizycznie, częściej występowali z niedoborem witaminy D. Osoby z zaburzeniami jelitowymi (choroba Leśniowskiego-Crohna lub celiakię), które zmniejszają pobieranie witaminy D w diecie, oraz osoby z chorobami wątroby lub nerek, które mogą zmniejszać konwersję witaminy D w jej aktywnej postaci, mogą być również narażone na zwiększone ryzyko niedoboru niezależnie od wieku.

Badanie z 2017 r. wykazało, że „Comiesięczne podawanie dużych dawek witaminy D3 zmniejszało częstość występowania ARI (ostrych infekcji dróg oddechowych)”.

Badanie z [2015 r.]()https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25903964/?from_term=vitamin+d+middle+east+respiratory+syndrome&from_pos=1 w Thorax wykazało, że niedobór witaminy D występował często u pacjentów, u których rozwinął się zespół ostrej niewydolności oddechowej.

Niedobór witaminy D był badany na wielu wirusach i ogólnie wystarczający poziom witaminy D prowadzi do niższych wskaźników infekcji i do zmniejszenia ciężkich przypadków chorobowych.

W ubiegłym tygodniu były dyrektor CDC, dr Tom Frieden, zasugerował, że witamina D może zmniejszać liczbę zakażeń koronawirusem.

Data: 09.02.2020 00:42

Autor: R20_swap

Naukowcy z Yale University przeprowadzili badania wskazujące na to, że istnieje korelacja pomiędzy powstawaniem raka a promieniowaniem z telefonów komórkowych. Potwierdza to, że korzystanie ze smartfonów rzeczywiście zwiększa ryzyko wystąpienia chorób onkologicznych, szczególnie raka tarczycy.

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/potwierdzono-ze-uzywanie-smartfonow-ma-wplyw-na-rozwoj-raka

#rak #promieniowanie #mikrofale #smartfony #medycyna #badania #nauka

Najczęściej spożywany w Ameryce olej powoduje zmiany genetyczne w mózgu

Data: 21.01.2020 00:48

Autor: Monte

news.ucr.edu

Olej sojowy jest związany ze zmianami metabolicznymi i neurologicznymi u myszy

Badania UC Riverside pokazują, że olej sojowy nie tylko prowadzi do otyłości i cukrzycy, ale może również wpływać na stany neurologiczne, takie jak autyzm, choroba Alzheimera, lęk i depresja.

Zgodnie z amerykańskim Departamentem Rolnictwa, olej sojowy stosowany do smażenia w fast foodach, dodawany do paczkowanej żywności i podawany zwierzętom hodowlanym, jest zdecydowanie najbardziej produkowanym i spożywanym olejem jadalnym w USA. Najprawdopodobniej nie jest zdrowy dla ludzi.

https://news.ucr.edu/sites/g/files/rcwecm1816/files/2020-01/Screen%20Shot%202020-01-16%20at%201.35.31%20PM.jpg

Z pewnością nie jest dobry dla myszy. Nowe badanie, opublikowane w tym miesiącu w czasopiśmie Endocrinology, porównało myszy karmione trzema różnymi dietami o wysokiej zawartości tłuszczu: olej sojowy, olej sojowy zmodyfikowany tak, by zawierał mało kwasu linolowego i olej kokosowy.

Ten sam zespół badawczy UCR odkrył w 2015 r., Że olej sojowy indukuje otyłość, cukrzycę, insulinooporność i stłuszczenie wątroby u myszy. Następnie w badaniu z 2017 r. Ta sama grupa dowiedziała się, że jeśli olej sojowy ma niską zawartość kwasu linolowego, powoduje on mniej otyłości i insulinooporności.

Jednak w badaniu opublikowanym w tym miesiącu badacze nie stwierdzili żadnej różnicy między wpływem zmodyfikowanego i niezmodyfikowanego oleju sojowego na mózg. W szczególności naukowcy odkryli wyraźny wpływ oleju na podwzgórze, gdzie zachodzi szereg krytycznych procesów.

„Podwzgórze reguluje masę ciała poprzez metabolizm, utrzymuje temperaturę ciała, ma kluczowe znaczenie dla rozmnażania i wzrostu fizycznego, a także reakcji na stres” – powiedziała Margarita Curras-Collazo, profesor neurobiologii UCR i główny autor badania.

Zespół ustalił, że wiele genów u myszy karmionych olejem sojowym nie działa poprawnie. Jeden taki gen wytwarza hormon „miłości”, oksytocynę. U myszy karmionych olejem sojowym poziom oksytocyny w podwzgórzu spadł.

Zespół badawczy odkrył około 100 innych genów, na które wpływa również dieta olej sojowy. Wierzą, że to odkrycie może mieć wpływ nie tylko na metabolizm energetyczny, ale także na prawidłowe funkcjonowanie mózgu i choroby, takie jak autyzm lub choroba Parkinsona. Należy jednak pamiętać, że nie ma dowodów na to, że olej powoduje te choroby.

Ponadto zespół zauważa, że ​​ustalenia dotyczą tylko oleju sojowego – nie innych produktów sojowych ani innych olejów roślinnych.

„Nie wyrzucaj tofu, mleka sojowego, edamame lub sosu sojowego” – powiedziała Frances Sladek, toksykolog z UCR i profesor biologii komórki. „Wiele produktów sojowych zawiera tylko niewielkie ilości oleju i duże ilości zdrowych związków, takich jak niezbędne kwasy tłuszczowe i białka.”

Zastrzeżenie dla czytelników zaniepokojonych ich ostatnim posiłkiem polega na tym, że badanie przeprowadzono na myszach, a badania na myszach nie zawsze przekładają się na takie same wyniki u ludzi.

Ponadto w tym badaniu wykorzystano samce myszy. Ponieważ oksytocyna jest tak ważna dla zdrowia matki i sprzyja wiązaniu matki z dzieckiem, podobne badania należy przeprowadzić na samicach myszy.

Jedna dodatkowa uwaga na temat tego badania – zespół badawczy nie wyodrębnił jeszcze, które substancje chemiczne w oleju są odpowiedzialne za zmiany, które znaleźli w podwzgórzu. Ale wykluczyli dwóch kandydatów. To nie jest kwas linolowy, ponieważ modyfikowany olej również powodował zakłócenia genetyczne; nie jest to także stigmasterol, cholesterolowa substancja chemiczna naturalnie występująca w oleju sojowym.

Identyfikacja związków odpowiedzialnych za negatywne skutki jest ważnym obszarem przyszłych badań zespołu.

„To może pomóc w projektowaniu zdrowszych olejów dietetycznych w przyszłości”, powiedział Poonamjot Deol, asystent naukowca w laboratorium Sladka i pierwszy autor badań.

„Dogmat jest taki, że tłuszcz nasycony jest zły, a tłuszcz nienasycony jest dobry. Olej sojowy jest tłuszczem wielonienasyconym, ale pomysł, że jest dla ciebie dobry, po prostu nie został udowodniony – powiedział Sladek.

Rzeczywiście olej kokosowy, który zawiera tłuszcze nasycone, spowodował bardzo niewiele zmian w genach podwzgórza.

„Jeśli jest jedna wiadomość, którą chcę, aby ludzie ją zabrali, to jest to: zmniejszyć zużycie oleju sojowego”, powiedział Deol o najnowszych badaniach.

#badania #nauka #zdrowie #dieta

Tam, gdzie my widzimy płynny film, ptaki drapieżne widzą serię nieruchomych zdjęć

Data: 27.12.2019 11:58

Autor: ziemianin

lunduniversity.lu.se

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #nauka #wzrok #sokolwedrowny #ptaki #badania #informacjeprasowe

Niezwykle ostry wzrok i olbrzymia prędkość przetwarzania informacji wizualnych – to klucze do sukcesu sokoła wędrownego. Ten najszybszy z ptaków opada na ofiarę z prędkością przekraczającą 350 km/h. By ją złapać potrzebuje wyjątkowego zmysłu wzroku, który nie zawiedzie go przy tak olbrzymiej prędkości.

Tam, gdzie my widzimy płynny film, ptaki drapieżne widzą serię nieruchomych zdjęć

Z wielu badań wiemy, że wzrok niektórych dużych ptaków drapieżnych jest dwukrotnie bardziej ostry niż wzrok człowieka. Jednak dotychczas nigdy nie badano, jak szybko działają oczy tych ptaków. Progową częstotliwość postrzegania migotania postanowili zbadać naukowcy z Lund.

To pierwsze tego typu badania. Mój kolega Simon Potier i ja zbadaliśmy sokoła wędrownego, raroga zwyczajnego i myszołowca towarzyskiego. Mierzyliśmy, jak szybkie błyski światła są przez nie wciąż rejestrowane jako osobne błyśnięcia, mówi profesor Almut Kelber z Lund University.

Okazało się, że najszybciej, bo z prędkością 129 Hz, działają oczy sokoła wędrownego. Oznacza to, że sokół jest w stanie odróżnić od siebie nawet 129 intensywnych błyśnięć światła w ciągu sekundy. W przypadku raroga zwyczajnego wartość ta wynosiła 102 Hz, a dla myszołowca było to 77 Hz. Dla porównania maksimum w przypadku człowieka wynosi 50–60 Hz, jednak już przy prędkości 25 klatek na sekundę (Hz) postrzegamy pojedyncze zdjęcia jako film, a nie serię nieruchomych obrazów.

Progowa częstotliwość postrzegania migotania oddaje sposób, w jaki polują wymienione gatunki. Sokół wędrowny łowi szybko latające ptaki, a łupem myszołowca towarzyskiego padają znacznie wolniejsze ssaki na ziemi.

Uczeni sądzą, że ptaki drapieżne polujące na inne ptaki muszą mieć najszybciej działający zmysł wzroku. Ich ofiary polują bowiem często na owady, więc same muszą mieć szybko działający wzrok, by móc szybko reagować na to, co dzieje się w powietrzu. Drapieżnik, by złapać takiego ptaka, musi zatem być jeszcze szybszy, a jego wzrok musi działać tak szybko, by miał czas na reakcję.

Uczeni mają też nadzieję, że ich badania poprawią warunki życia ptaków hodowlanych. Osoby, które trzymają ptaki w klatkach, muszą zadbać o odpowiednie oświetlenie. Takie, które nie mruga, nie zmienia intensywności, inaczej ptaki nie będą czuły się dobrze, dodaje profesor Kelber.

Data: 11.12.2019 20:50

Autor: Ijon_Tichy

Hiszpania została oficjalnie uznana za najzdrowszy kraj na świecie.

Naukowcy przeprowadzili badanie dla Bloomberg Healthiest Country Index, aby określić ogólny stan zdrowia w 169 krajach na świecie.

Przeanalizowali dane Światowej Organizacji Zdrowia, Wydziału Ludności Narodów Zjednoczonych i Banku Światowego, biorąc pod uwagę czynniki stylu życia, takie jak palenie tytoniu i otyłość oraz czynniki środowiskowe, warunki sanitarne, dostęp do czystej wody.

A tak prezentuje się pierwsza dwudziestka krajów:

  1. Spain

  2. Italy

  3. Iceland

  4. Japan

  5. Switzerland

  6. Sweden

  7. Australia

  8. Singapore

  9. Norway

  10. Israel

  11. Luxembourg

  12. France

  13. Austria

  14. Finland

  15. Netherlands

  16. Canada

  17. South Korea

  18. New Zealand

  19. UK

  20. Ireland

#zdrowie #medycyna #swiat #badania

„Alarm!”: Paragony mogą zagrażać zdrowiu, a nawet wywołać raka

Data: 28.11.2019 10:09

Autor: malcolm

tvp.info

#zdrowie #srodowisko #nauka #badania #zakupy

Paragony wydawane w wielu polskich sklepach mogą powodować groźne choroby, w tym raka czy zaburzać płodność, zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Bisfenol A zawarty w papierze światłoczułym wchłania się przez skórę, ale poziom tego wchłaniania jest rzędu 10-30 proc.

Problem znany od lat z którym nikt nic nie robi bo lobby silne. Wiadomo – technologia tania a do tego paragon po paru miesiącach nieczytelny i połowa reklamacji mniej :DDD

Gdzie "zieloni"? Gdzie inni obrońcy środowiska? Czy Komisja Europejska podejmie tematykę paragonów?

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Data: 06.11.2019 16:28

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #polska #zalanie #badania #natura #klimat

Nowe badania pokazują, które lądy zostaną zalane wskutek podwyższającego się poziomu oceanów do 2050 roku i do końca wieku. Wcześniejsze prognozy nie doszacowały tego problemu. Zagrożone obszary zamieszkuje obecnie blisko 300 mln ludzi. W Polsce – nawet 270 tys. osób.

Zmiana klimatu: 300 mln ludzi żyje na terenach, które za 30 lat zaleje ocean

Naukowcy z organizacji Climate Central, na łamach pisma „Nature Communications”, ponownie oszacowali zagrożenie, jakie w ciągu najbliższych dziesięcioleci stworzy podnoszący się poziom oceanu i opublikowali nowe mapy pokazujące zalewane tereny. No bo ocieplenie klimatu oznacza topnienie lodu w różnych miejscach świata, a to z kolei prowadzi do podnoszenia się poziomu oceanów. Logiczne? Logiczne. Póki co, tempo tego topnienia wydawało się nieśpieszne. Przykładowo, w Arktyce średni roczny zasięg lodu morskiego kurczył się o 3,5–4,1% na dekadę w okresie od 1979 roku (gdy rozpoczęto obserwacje satelitarne) do 2012 roku. Z kolei w okresie 1901–2010 poziom oceanu podniósł się o około 19 cm, co daje średnie tempo 1,7 mm na rok. Nie wygląda jakoś specjalnie groźnie, prawda?

No to spójrzcie na tę daną: pomiędzy 1993 a 2010 rokiem proces ten przyśpieszył do średnio 3,2 mm na rok. A im dalej w las, tym topnienie będzie postępować szybciej. O jego ostatecznym tempie zadecyduje to, jak dużo węgla, ropy i gazu spalimy, a więc jak wiele dwutlenku węgla wyemitujemy do atmosfery. Bardzo ostrożne scenariusze (uwzględniające gwałtowne i całkiem już nierealne ograniczenie emisji) mówią o wzroście o blisko pół metra do końca tego stulecia. Scenariusze mniej optymistyczne wskazują na wzrost o dwa metry i więcej, gdyby naruszona została pokrywa lodowa Antarktydy.

Po ponownym przejrzeniu danych dotyczących ukształtowania terenu w najnowszych badaniach okazało się, że nadciągający kryzys do 2050 roku dotknie ponadczterokrotnie więcej ludzi, niż mówiły dotychczasowe prognozy. PONADCZTEROKROTNIE WIĘCEJ! Jak naukowcy mogli się aż tak pomylić?! Tutaj tzw. chłopski rozum podpowiada, że nie można ufać nauce, skoro się aż tak myli, ale ja nie wierzę z kolei chłopskiemu rozumowi (napisaliśmy nawet o tym z Piotrem książkę „Fakt, nie mit”), tylko staram się zorientować, o co właściwie chodzi.

Sztuczna inteligencja bada teren

A chodzi o to, że podczas gdy dane dotyczące wysokości terenu nad poziomem morza w Europie czy Ameryce Północnej są dość precyzyjne, to te pochodzące z krajów Azji Południowo-Wschodniej – tych, które najbardziej ucierpią od fal morskich – opierają się głównie na pomiarach satelitarnych. A te nie rozróżniają za bardzo budynku czy kępy drzew od pagórka, a w efekcie obiekty te traktowane są jako podwyższenia terenu, fałszywie sugerując, że jest on położony wyżej, niż ma to miejsce w rzeczywistości. W efekcie zafałszowane zostaje również zagrożenie podnoszeniem się poziomu morza.

W najnowszych analizach badacze skorzystali więc z pomocy sztucznej inteligencji. A ta, dzięki uczeniu maszynowemu, nauczyła się odróżniać udawane podwyższenia od tych prawdziwych. I okazało się, że przy umiarkowanie optymistycznych założeniach (a więc wzroście temperatur do 2100 roku o mniej niż 2°C względem epoki przedprzemysłowej) tereny, które do 2050 roku narażone będą na wdzieranie się przynajmniej raz w roku fal morskich, są teraz domem dla 300 mln ludzi. Blisko 150 mln osób zamieszkuje obecnie tereny, które znajdą się poniżej górnej strefy pływów, a więc praktycznie pod wodą.

Jeśli ludzkość będzie się trzymać tego umiarkowanego scenariusza, to liczba mieszkańców obszarów, które do 2100 roku będą co roku doświadczały powodzi, urośnie do 420 mln. Z kolei w wariancie najbardziej pesymistycznym, uwzględniającym rozpad Antarktydy, liczba ta sięgnąć może 630 mln, spośród których 340 mln żyje na terenach, które znajdą się na stałe pod wodą.

Zagrożony obszar zależny będzie od scenariusza przyszłych emisji gazów cieplarnianych. Przy znacznym ograniczeniu emisji (scenariuszu RCP4.5) oczekiwany wzrost poziomu morza do końca stulecia wynosi 70-100 cm. Jednak przy scenariuszu kontynuacji emisji na wysokim poziomie (RCP8.5) poziom morza może się podnieść o 100-180 cm, a w skrajnie pesymistycznym scenariuszu rozpadu lądolodu Antarktydy nawet powyżej 200 cm. 

– komentuje prof. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN.

Co zaleje morze?

Kryzys najsilniej dotknie mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej. W sześciu krajach – Chinach, Bangladeszu, Indiach, Wietnamie, Indonezji i Tajlandii – aż 237 mln ludzi zamieszkuje obecnie tereny, które do 2050 roku będą co najmniej raz w roku nawiedzane przez powodzie. W 2100 roku poziom morza w tych krajach podwyższy się w takim stopniu, że woda zaleje obszary będące obecnie domem dla 250 mln osób.

Najbardziej ucierpią Chiny, gdzie wydarzające się co najmniej raz w roku morskie powodzie zagrożą Szanghajowi i innym wielkim miastom w ujścia Jangcy, zamieszkanym obecnie przez łącznie 87 mln ludzi. W Bangladeszu morze wedrze się do wspólnej delty Gangesu, Brahmaputry i Meghny, będącej domem dla 50 mln ludzi. Sąsiadujące Indie będą musiały walczyć z falami m.in. o położoną nieopodal Kalkutę, a zagrożone tereny zamieszkuje tam obecnie 38 mln ludzi.

Już teraz umocnienia na wybrzeżach chronią przed zalaniem przez morze 110 mln ludzi na całym świecie.

Co to oznacza dla Polski?

Dla Polski podnoszenie się poziomu morza oznaczać będzie zalanie terenów m.in. w okolicy Gdańska, Elbląga i Szczecina oraz wielu obszarów przybrzeżnych, a w tym Żuław, Półwyspu Helskiego czy doliny dolnej Odry. Naukowcy szacują liczbę ludzi zamieszkujących zagrożone w Polsce wybrzeża na około 200 tysięcy, a maksymalnie na 270 tysięcy. Zdecydowana większość tych obszarów znajdzie się poniżej poziomu morza, mniej będzie narażonych na coroczne powodzie. Nawet najbardziej optymistyczny scenariusz (RCP2.6), mówiący o natychmiastowym zasadniczym ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, wskazuje na to, że wybrzeża Bałtyku zamieszkane dziś przez 200 tys. osób morze zaleje już w 2050 roku. Na tej mapie można zobaczyć, jakie.

Co to oznacza dla Polaków? Mieszkańców terenów zajmowanych stopniowo przez morze czekają zapewne przesiedlenia. Część z nich przed tym losem ochronią prawdopodobnie umocnienia brzegów. Sensowność budowania takich konstrukcji jest dyskutowana wśród specjalistów, bo przecież przekształcenia terenu na ogromną skalę i wielkie inwestycje budowlane niosą ze sobą i szkody dla środowiska, i kolejne emisje dwutlenku węgla, których powinniśmy unikać jak ognia.

Na zalanie najbardziej narażone są Żuławy Wiślane, w obrębie których aż 450 km² zajmuje depresja, czyli tereny położone poniżej dzisiejszego poziomu morza. W tym przypadku jest to podmokła równina, która została sztucznie osuszona, co było możliwe dzięki stworzeniu systemów odwadniających. Teren wręcz idealny dla powodzi. Jeśli więc do niej dochodzi na obszarach depresyjnych, to za każdym razem jest to bardzo niebezpieczna sytuacja: wodę trzeba stamtąd odpompowywać, bo sama nie opada.

Z tej przyczyny już teraz Żuławy borykają się z najwyższym w kraju ryzykiem powodzi, a pod tym względem negatywnie wyróżnia się pas ziemi od Gdańska po Elbląg i jezioro Drużno, wzdłuż rzek: Martwa Wisła, Szkarpawa i Elbląg. Mieszkańcy wszystkich zagrożonych rejonów, które zostały wymienione w najnowszych badaniach, powinni mieć to na uwadze, stawiając nowe domy czy inwestując w działki. Podobnie – deweloperzy i przemysł.

Możliwe zalanie Żuław w Polsce czy innych terenów na pewno wpłynie na zmiany sposobu kalkulacji ryzyka. Jest to jednak bardzo złożona kwestia. Trudno mówić o ryzyku, gdy zjawisko staje się pewne. Takie zagrożenie wymaga działań państwa, samorządów. I trzeba podjąć je jak najwcześniej. 

– mówi Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Ile to może kosztować?

Powodzie to najbardziej kosztowne i niszczycielskie katastrofy naturalne w Polsce. Póki co, najczęściej zdarzają się na południu kraju, kiedy po roztopach czy nawalnych opadach z gór spływają ogromne ilości wody. To dlatego większość badań i prognoz dotyczy właśnie tamtych terenów.

Analiza opublikowana w raporcie „Klimat Ryzyka”, przygotowanym w 2018 roku przez Deloitte dla Polskiej Izby Ubezpieczeń, podaje, że powódź, która w 2010 roku nawiedziła dorzecze Wisły, kosztowała 12,8 mld zł, czyli blisko 1 proc. PKB. Ponieważ jednak nasze społeczeństwo bogaci się, to gdyby podobnej skali naturalna katastrofa powtórzyła się w 2018 roku, zniszczenia kosztowałyby już 16,2 mld zł. To o 21 proc. więcej niż w 2010 roku.

W 2010 roku firmy ubezpieczeniowe wypłaciły poszkodowanym ok. 1,6 mld zł, co stanowiło 12,5 proc. wartości strat. Gdyby w 2018 roku udział wypłat z ubezpieczeń utrzymał się na podobnym poziomie, to aż ponad 14 mld zł musieliby pokryć podatnicy lub o tyle uszczupliłyby się prywatne oszczędności.

Te szacunki, choć porażają wysokością kwot, to stanowią i tak niewielki odsetek strat, które ponieślibyśmy w każdym ze scenariuszy związanych z podnoszeniem się poziomu morza. W tym przypadku nie będzie mowy o odbudowie zniszczeń – zalane tereny zostaną definitywnie utracone dla mieszkańców, rolnictwa i przemysłu. Ucierpią też porty, węzły kolejowe, drogi, elektrownie. Nastąpią zmiany na ogromną skalę, które obejmą znaczącą część infrastruktury kraju.

W tym więc przypadku wycena strat musiałaby być znacznie bardziej surowa niż w przypadku jakiejkolwiek powodzi pojawiającej się w głębi lądu. Czekają nas bezprecedensowe zmiany, których nie potrafimy na razie nawet wiarygodnie prognozować, nie mówiąc już o przygotowaniu się do nich. Ponieważ jednak pojawią się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, powinniśmy już teraz bardzo poważnie pomyśleć o tym, co zrobimy, kiedy rzeczywiście nastąpią. Zwlekanie z tym może przynieść jedynie większe straty.

Źródło: Climate Central

Uniwersytet Johna Hopkinsa - Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano. (wideo)

Data: 02.11.2019 14:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #dzieci #nauka #badania #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #inteligencja #liczenie #edukacja

Kilkunastomiesięczne maluchy – choć same jeszcze nie potrafią dobrze mówić – rozumieją już niektóre pojęcia związane z ilością – wynika z badania opublikowanego na łamach „Developmental Science”.

Uniwersytet Johna Hopkinsa – Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano.

Do tej pory sądzono, że dopiero czterolatki są w stanie w pełni pojąć znaczenie słów opisujących liczby. Teraz okazuje się, że po części potrafią to już 14-18-miesięczne dzieci. Maluchy może nie rozumieją liczebników w pełni, ale na pewno zaczynają kojarzyć, że mają one związek z ilością.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (USA) na oczach dzieci wkładali do pudełek różne zabawki – samochodziki, pieski, itp. Czasem robili to, odliczając, np. „Jeden, dwa, trzy, cztery – cztery pieski!”, a czasem tylko zaznaczając obecność rzeczy, np. „Ten, ten, ten i ten – te pieski!”. Następnie obserwowali, jak maluchy wyciągają przedmioty z pudełka.

Bez odliczania dzieciom ciężko było zapamiętać liczbę zabawek. Poświęcały całą uwagę pierwszej wyciągniętej rzeczy, zapominając o pozostałych. Jednak po odliczaniu brzdące ewidentnie oczekiwały, że w pudełku będzie więcej przedmiotów. Zapamiętywały ich przybliżoną ilość.

„Chociaż od zrozumienia dokładnego znaczenia liczebników dzielą je jeszcze lata, małe dzieci potrafią rozpoznawać już, że liczenie ma związek z liczbą. Badania takie jak nasze pokazują, że małe dzieci postrzegają świat w dość rozbudowany sposób – starają się uchwycić sens wypowiadanych przez dorosłych słów, w tym wyrazów związanych z liczeniem i liczbami” – komentuje Lisa Feigenson, współautorka badania.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Data: 31.10.2019 12:38

Autor: ziemianin

physiology.org

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #sport #zdrowie #nauka #zywnosc #badania

wymagany angielski

Puree z kartofli wspomaga sportowców podczas długotrwałego wysiłku równie skutecznie, co żele energetyczne – informuje „Journal of Applied Physiology”.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Wcześniejsze badania (oraz codzienna praktyka) wykazały, że spożywanie skoncentrowanych żelów węglowodanowych podczas długotrwałych ćwiczeń fizycznych poprawia zdolność sportowców do wysiłku.

Nicholas Burd, profesor kinezjologii z University of Illinois (USA) postawił sobie za cel znalezienie alternatywnych źródeł sportowej energii. Oprócz monotonnie słodkiego smaku, żelom przypisuje się także winę za częstsze występowanie próchnicy wśród sportowców. Zdaniem profesora ziemniaki są obiecującą alternatywą, ponieważ stanowią tanie, bogate w składniki odżywcze i pełnowartościowe źródło węglowodanów, a ich smak jest na dłuższą metę przyjemniejszy niż przesłodzonych żelów.

W badaniu wzięło udział 12 zdrowych, trenujących od lat osób, które przejeżdżały na swoich rowerach średnio 267 kilometrów tygodniowo. Aby zakwalifikować się do prób, kolarze musieli osiągnąć określony próg sprawności aerobowej, ukończyć 120-minutową jazdę, a następnie jazdę na czas.

Uczestnicy zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup: podczas eksperymentów: spożywali samą wodę, dostępny w handlu żel węglowodanowy lub równoważną ilość węglowodanów uzyskanych z ziemniaków.

Naukowcy znormalizowali to, co 12 rowerzystów zjadało przez 24 godziny, po czym powtórzyli 120-minutową jazdę na rowerze i jazdę na czas (zaprojektowane tak, aby odzwierciedlać typowe warunki podczas wyścigu). W czasie wysiłku mierzony był poziom glukozy we krwi uczestników, temperatura wnętrza ich ciała, intensywność ćwiczeń, opróżnianie żołądka i objawy ze strony przewodu pokarmowego. Zmierzono także stężenie mleczanu (markera metabolicznego intensywnych ćwiczeń fizycznych) we krwi uczestników.

Podczas eksperymentów nie stwierdzono różnic pomiędzy wydajnością rowerzystów, którzy spożywali ziemniaki oraz żele węglowodanowe w zalecanych ilościach (około 60 gramów na godzinę). Obie grupy odnotowały znaczny wzrost wydajności, którego nie osiągnęły osoby spożywające tylko wodę. Stężenia glukozy w osoczu wzrosły podobnie u osób spożywających ziemniaki i żele. Ich tętno wzrosło o podobną wartość w porównaniu z rowerzystami dostającymi tylko wodę. Byli także szybsi podczas jazdy na czas.

Zarazem jednak spożywający ziemniaki doświadczyli znacznie więcej wzdęć i objawów bólowych ze strony przewodu pokarmowego niż inne grupy. Zdaniem Burda może to wynikać z większej objętości ziemniaków potrzebnych, aby dostarczyć tyle glukozy, co żele. Jednak objawy ze strony układu pokarmowego były przeciętnie mniej nasilone niż obserwowane podczas wcześniejszych badań, co wskazuje, że obie wersje były dobrze tolerowane przez większość rowerzystów, a to oznacza, że ziemniaki mogą być alternatywą dla żelów.

Data: 05.09.2019 16:06

Autor: Monte

Garść pigułek, badań oraz statystyk o związkach i rodzinie:

Pobożne i szanujące tradycję kobiety są najszczęśliwszymi żonami. Mają też najbardziej satysfakcjonujące życie seksualne, również mają więcej potomstwa niż w rodzinach niereligijnych

https://www.lifesitenews.com/news/traditional-religious-women-are-the-happiest-wives-study

Rozwiązłość seksualna i ilość rozwodów. W parach w których jeden z partnerów miał jednego partnera seksualnego przed obecnym ryzyko rozwodu wzrasta prawie o 50%

http://socialpathology.blogspot.com/2010/09/sexual-partner-divorce-risk.html

https://winteryknight.com/2010/09/22/does-being-a-virgin-before-marriage-affect-marital-stabilitity/

1 Rozwód a ilość partnerów

2 Samotne matki a ilość partnerów

3 Choroby weneryczne a ilość partnerów

Badacze z Columbia University twierdzą, że preferencje wyborcze kobiet są zależne od ich sytuacji matrymonialnej. Spadek ilości małżeństw powoduje, że mężczyźni są bogatsi, a kobiety biedniejsze. Mężatki głosują na partie prawicowe, a niezamężne na lewicowe. Zjawisko występuje w USA i w Europie.

https://www.semanticscholar.org/paper/Why-Have-Women-Become-Left-Wing-The-Political-Gap-Edlund-Pande/2f4b6b2ada946be631722daa907b8c9309f5828a

2/3 wniosków o rozwód składają kobiety

https://tygodnik.tvp.pl/35383706/jak-sie-nie-rozwiesc

A dzięki matriarchalnym sądom 4 590 225 dzieci nie ma już drugiego rodzica w 96% przypadków – ojca (dane na 2015 rok)

https://www.polskieradio.pl/7/163/Artykul/1386431,Ojciec-bez-szans-w-walce-o-opieke-nad-dzieckiem

Barry Bricklin. The Custody Evaluation Handbook. ISBN 0-87630-775-6

Dzieci wychowywane przez ojców, którym przyznano wyłączną opiekę, notują lepsze wyniki pod względem edukacyjnym i przystosowania społecznego w porównaniu z dziećmi pod opieką matek.

63% – nieletnich samobójców pochodzi z domów bez ojca.

90% – wszystkich bezdomnych dzieci i dzieci uciekających z domów to dzieci wychowywane bez ojca.

71% – uczniów rezygnujących z nauki na poziomie szkoły średniej pochodzi z domów bez ojca.

85% – dzieci wykazujących zaburzenia zachowania to dzieci wychowywane bez ojca.

70% – młodzieży w państwowych placówkach opiekuńczych pochodzi z domów bez ojca.

85% – gwałcicieli motywowanych chęcią rozładowania złości wychowało się bez ojca.

75% – dzieci w wieku dojrzewania w ośrodkach odwykowych wychowywało się bez ojca.

85% – młodych przestępców w więzieniach pochodzi z rodzin bez ojca.

"Osiemdziesiąt procent nastolatków w szpitalach psychiatrycznych pochodzi z rozbitych rodzin."

Source: JB Elshtain, "Sprawy rodzinne …", wieku Christian, Jully 1993.

#nauka #rodzina #rozwody #statystyki #ciekawostki #badania #spoleczenstwo #whitepill #altright

Przeludnienie nam nie grozi, ponieważ niedługo nastąpi zatrzymanie wzrostu ludności

Data: 31.08.2019 15:49

Autor: Thanos

youtube.com

Tomasz Wróblewski w swoim genialnym podcaście przywołuje wyniki badań, świadczące o tym, że… przeludnienie na naszej planecie nie wystąpi. Dlaczego? Ano dlatego, że aktualnie ludzi rodzi się coraz mniej i mniej. Do 2025 ma być nas już 8 MLD (obecnie jest 7.6 MLD), ale ten przyrost jest coraz wolniejszy. Niebawem nastąpi efekt odwrotny i populacja zacznie się kurczyć.

#badania #podcast #demografia

Władca much: czy konkurencja może stworzyć lepszy wytrysk?

Data: 20.08.2019 11:22

Autor: ziemianin

ox.ac.uk

#codziennaprasowka #wiadomosci #Badania #nauka #wytrysk #plemniki #UniversityofOxford #ciekawostki #przyroda

Naukowcy z University of Oxford odkryli, że samce muszek owocowych dostosowują swój płyn nasienny w zależności od poziomu konkurencji innych samców.

wideo Władca much: czy konkurencja może stworzyć lepszy wytrysk?

– wymagany angielski

Władca much: czy konkurencja może stworzyć lepszy wytrysk?

Gdy w pobliżu jest więcej rywali, tworzą i dodają dodatkowe białko do płynu nasiennego, dzięki czemu jest wyjątkowo silny. Zwiększa to liczbę potomstwa, które produkują ich partnerzy, ale dodatkowy wysiłek wiąże się z pewnymi kosztami: męczy "mężczyznę" i sprawia, że jest on niezdolny do remisji.

Wcześniej nie było wiadomo, czy nasienie i płyn nasienny mogą być zmieniane niezależnie od siebie, ale te badania pokazują, że może.

Podczas transferu wytrysku ludzie przenoszą zarówno nasienie, jak i płyn nasienny, co może sugerować nowe zrozumienie czynników wpływających na płodność. Może również sugerować nowe metody leczenia obecnego „kryzysu płodności” u mężczyzn, o czym świadczy gwałtowny spadek liczby plemników w ciągu ostatnich 40 lat.

Ciąg dalszy w artykule

Polacy jednym z najuczciwszych narodów na świecie! Badanie ze „zgubionym portfelem”

Data: 24.06.2019 12:53

Autor: ziemianin

nczas.com

#swiat #polska #spoleczenstwo #badania #infografika #uczciwosc #znalezione

Mieszkańcy Polski należą do grona najuczciwszych znalazców portfeli na świecie. Z opublikowanego przez pismo “Science” badania wynika, że pod tym względem Polska plasuje się na szóstym miejscu. Liderami uczciwości są Szwajcarzy.

Polska – sklasyfikowana na 6. miejscu – jest krajem, w którym zwrot znalezionego portfela w niewielkim stopniu zależy od jego zawartości. Uczciwych znalazców portfeli z gotówką było 69 proc., podczas gdy tych, którzy oddali je pomimo faktu braku zawartości – 63 proc.

Wiemy już, co dzieje się z człowiekiem w kosmosie.

Data: 10.05.2019 19:06

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#nasa #iss #kosmos #medycyna #badania

Astronauta NASA Scott Kelly spędził 340 dni na pokładzie ISS (ang. International Space Station) (Międzynarodowej Stacji Kosmicznej) . Na Ziemi pozostał w tamtym czasie z kolei jego bliźniak – również astronauta – Mark Kelly. Naukowcy z NASA badali rodzeństwo Kellych, by zaobserwować, jak przebywanie w kosmosie może wpływać na organizm. Wstępne wyniki obserwacji publikowali już w 2017 roku. Teraz poznaliśmy szczegóły, a wyniki badania – prowadzonego przez 10 zespołów – opublikowano w piśmie "Science".