Lider rosyjskich Żydów dziękuje za atak na Polskę

Data: 30.12.2019 11:11

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #dyplomacja #historia #IIwojnaswiatowa #IIIRzesza #msz #Polska #Rosja #zsrr #polityka #bolszewicy

Prezydent Federacji Gmin Żydowskich w Rosji, rabin Aleksandr Mojsiejewicz Boroda, z uznaniem przyjął ostatnie słowa rosyjskiego prezydenta Władimira Putina uderzające w Polskę. W ostatnich dniach Putin atakuje bowiem nasz kraj przywołując słowa przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech, mającego rzekomo popierać politykę III Rzeszy wobec społeczności żydowskiej.

Lider rosyjskich Żydów dziękuje za atak na Polskę

Boroda w wypowiedzi dla rosyjskiej agencji prasowej RIA Novosti podziękował Putinowi, który jego zdaniem opublikował „nowe fakty dotyczące poparcia Polski dla niemieckiej polityki w latach trzydziestych i czterdziestych ubiegłego roku”. Lider wiodącej organizacji rosyjskich Żydów pochwalił również „emocjonalną i sprawiedliwą reakcję”, a także nazwał „bardzo dokładnymi” słowa w jakich rosyjski prezydent zwrócił się do kierownictwa tamtejszego resortu obrony narodowej.

Przypomnijmy, że gospodarz Kremla od prawie półtora tygodnia prowadzi zmasowaną kampanię informacyjną przeciwko Polsce. Putin twierdzi, że Związek Radziecki jako ostatni podpisał pakt z hitlerowskimi Niemcami, natomiast Armia Czerwona wkroczyła do Polski, gdy władze naszego kraju już z niego wyjechały. Przede wszystkim powołuje się on jednak na dokumenty wywiezione z Berlina po zakończeniu II wojny światowej. Z jednej z notatek ma wynikać, że ówczesny polski ambasador w Niemczech, Józef Lipski, zadeklarował budowę pomnika Adolfowi Hitlerowi jeśli ten zorganizuje wyjazdy Żydów z Europy.

Według Boroda Lipski nie tylko „sympatyzował z poglądami Hitlera i był gotowy do wykonania jego rozkazów”, ale dodatkowo „zainspirował go do podjęcia decyzji popierając śmiertelny plan w samym jego zarodku, tym samym dając mu siłę i energię”. Jednocześnie szef Federacji Gmin Żydowskich zaznaczył, że co prawda w Polsce „najwyższy szczebel wspierał nazistów”, ale jednocześnie to właśnie w naszym kraju było najwięcej osób ryzykujących życiem, aby ratować Żydów.

Lider żydowskiej społeczności w Rosji wyraził też nadzieję, że „Polacy wyciągną wnioski z czarnych kart swojej historii”, a także przypomniał, iż w żydowskiej tradycji pełna skrucha jest możliwa tylko w wypadku „uznania wszystkich swoich błędów i usunięcia z serca całego zła”.

Rosyjski ambasador zarzuca Polsce wypaczanie historii

Data: 30.12.2019 11:08

Autor: ziemianin

autonom.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #dyplomacja #historia #IIwojnaswiatowa #IIIRzesza #msz #Polska #Rosja #zsrr #polityka #bolszewicy

Ambasador Rosji w Polsce, Siergiej Andriejew, nie wierzy w możliwość polsko-rosyjskiego zbliżenia w kwestiach historycznych, ponieważ stanowiska obu krajów mają być w tej kwestii skrajnie rozbieżne. Dodatkowo dyplomata oskarża nasz kraj o fałszowanie historii, a dowodem na poparcie tej tezy ma być niszczenie pomników Armii Czerwonej oraz obarczanie Związku Radzieckiego winą za wybuch II wojny światowej.

Rosyjski ambasador zarzuca Polsce wypaczanie historii

Andriejew w wywiadzie dla rosyjskiej agencji prasowej RIA Novosti odniósł się przede wszystkim do swojej wizyty w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Dyplomata został bowiem wezwany do niego w piątek, w związku z ostatnimi wypowiedziami rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, usilnie forsującego w ostatnich dniach tezę na temat współpracy Polski z hitlerowskimi Niemcami. Szef Departamentu Wschodniego MSZ, Jan Hofmokl, miał przekazać Andriejewowi stanowczy protest przeciwko ostatnim wypowiedziom Putina i innych rosyjskich polityków.

Rosyjski ambasador twierdzi, że „rozmowa była czasami trudna, ale jednocześnie była poprawna”, przy czym strona rosyjska ma mieć „wystarczająco dużo argumentów”, aby poprzeć swoje stanowisko dotyczące kwestii wybuchu II wojny światowej. Andriejew nie ukrywa jednak istnienia dużych rozbieżności pomiędzy Moskwą a Warszawą, które dotyczą całej wspólnej polsko-rosyjskiej historii, a przede wszystkim właśnie tego konfliktu. Ponadto dyplomata podkreślił, że rozmowa nie zakończyła się złożeniem na jego ręce oficjalnego protestu przeciwko ostatnim wypowiedziom jego zwierzchników.

Zdaniem Andriejewa polska narracja historyczna skupia się na Pakcie Ribbentrop-Mołotow jako „prologu do wybuchu II wojny światowej, niemalże sygnałem do jej rozpoczęcia”, gdy tymczasem „historia nie zaczyna się od tego wydarzenia”. Jej początkiem ma być bowiem Traktat Wersalski, który „stworzył podwaliny dla niemieckiej zemsty”, a ułatwiła ją polityka ustępstw mocarstw zachodnich oraz Polski wobec Hitlera, co zakończyło się „skierowaniem agresji w stronę Związku Radzieckiego”. Dyplomata przypomina też o „spisku monachijskim”, w którym nasz kraj miał nie uczestniczyć, ale ” interesy Polski właściwie reprezentował Hitler”.

W wypowiedzi ambasadora Rosji w Polsce przewija się wątek rzekomego fałszowania historii. Według Andriejewa zrównanie ZSRR i III Rzeszy to „próba zaciemnienia odpowiedzialności państw zachodnich”, a sam Związek Radziecki miał był nakierowany na „stworzenie systemu bezpieczeństwa zbiorowego, który by opierał się na odrzuceniu agresji Hitlera oraz na który pracował Związek Radziecki i dyplomacja radziecka, między innymi z tego względu, że zdecydowanie odrzuciła go przedwojenna Polska”.

Stara się on także doszukiwać spisku, który ma być związany ze zbliżającą się 75. rocznicą „zwycięstwa narodu radzieckiego w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”. Według Andriejewa w naszym kraju od dawna istnieją próby „zaprzeczania decydującej roli Związku Radzieckiego, Armii Czerwonej, w ratowaniu Polski, którą naziści zamierzali unicestwić w ramach Generalnego Planu Wschodniego”. Powtarza on więc charakterystyczną dla Rosji narrację o istnieniu Polski dzięki zwycięstwu ZSRR, a także krytykuje niszczenie pomników Armii Czerwonej jako „pozbycia się tzw. fałszywego poczucia wdzięczności wobec Związku Radzieckiego i Armii Czerwonej”.

Dzień wcześniej rosyjski dyplomata odniósł się do wizyty w polskim MSZ w rozmowie z agencją TASS. W tej wypowiedzi odnosił się głównie do słów wiceministra spraw zagranicznych Andrzeja Przydacza, który poinformował Polską Agencję Prasową o przekazaniu Andriejewowi stanowczego sprzeciwu wobec ostatnich słów rosyjskiego establishmentu. Zdaniem ambasadora takie słowa nie padły jednak w jego obecności, ponieważ rozmawiał on jedynie ze wspomnianym Hofmoklem.

Wstydliwa historia USA. Statek z żydowskimi uchodźcami odesłali do Europy. Zostali zamordowani

Data: 18.08.2019 12:31

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #historia #usa #zydzi #IIIrzesza #niemcy

Dla 937 żydowskich uchodźców z III Rzeszy podróż statkiem "St. Louis" z portu w Hamburgu do Ameryki miała być ostatnią szansą na uratowanie przed tragicznym losem. Za bilety w jedną stronę zapłacili majątek. Gdy odpłynęli z niemieckiego portu poczuli ulgę. Cóż jednak się okazało, gdy statek dotarł do portu w Miami? Amerykańska straż graniczna wysłała kapitanowi jednoznaczny komunikat: "Statek 'St. Louis' nie otrzyma zgody na cumowanie tutaj, ani w żadnym innym porcie Stanów Zjednoczonych". Po kilku tygodniach tułaczki musieli wrócić do Europy.

Wstydliwa historia USA. Statek z żydowskimi uchodźcami odesłali do Europy. Większość została zamordowana

Różne grupy interesu wypominają Polakom różne historie z czasów II wojny światowej. Niektóre z nich są zupełnie zmyślone. Inne – smutne i prawdziwe. Wśród wielu ludzi znaleźli się i tacy, co z Niemcami współpracowali, donosili czy wręcz razem z nimi zabijali. Nie zmienia to jednak faktu, że polski rząd (w odróżnieniu od np. rządu Francji) nigdy nie zdecydował się na jakąkolwiek formę współpracy z nazistowskimi najeźdźcami.

Francuzi tej historii nie lubią eksponować. To zupełnie naturalne – któż bowiem chciałby się tłumaczyć z milionów kolaborantów, którzy zdecydowali się stworzyć podległy Hitlerowi rząd w Vichy.

Tak jak Francuzi nie eksponują historii z rządem w Vichy, tak Amerykanie jak ognia unikają historii ze statkiem St. Louis. 13 maja 1939 r. wyruszył on w nietypowy rejs. Miał on wywieźć do Hawany na Kubie grupę 937 Żydów, którym za sporą opłatą pozwolono uciec z coraz bardziej antysemickiej III Rzeszy. Dwa tygodnie później statek dopłyną do kubańskiego portu. Tam okazało się jednak, że przez niejasne prawo dotyczące imigrantów oraz skorumpowanych urzędników, na ziemię zeszło jedynie 22 Żydów. 2 czerwca statek odpłyną dalej. Obrał kurs na port w Miami.

U wybrzeży Florydy statek został zatrzymany przez amerykańską straż graniczną. Kapitan "St. Louis" otrzymał wówczas jasny komunikat: "Statek nie otrzyma zgody na cumowanie tutaj [Miami], ani w żadnym innym porcie Stanów Zjednoczonych". Decyzję o tym, aby odmówić przyjęcia nieco ponad 900 uciekających z Niemiec Żydów podjął ówczesny prezydent USA – Franklin Delano Roosevelt. Uznał on ich za "element niepożądany". Kluczowa okazała się obawa, że Żydzi staną się obciążeniem dla budżetu Ameryki…

Ostatnią próbę ratowania Żydów podjęto w Kanadzie. Tam również przestraszono się tego, kto utrzyma Żydów, gdy wysiądą oni na ląd. Z uwagi na fakt, że na statku kończyły się już zapasy jedzenia i słodkiej wody, jego kapitan podjął decyzję o powrocie do portu w Hamburgu.

Ostatecznie żydowskiej organizacji Joint udało się wynegocjować z rządami Wlk. Brytanii, Francji, Belgii i Holandii, że Żydzi znajdujący się na pokładzie "St. Louis" znajdą schronienie w tych właśnie krajach. Historia wkrótce pokazała, że życie ocalili jedynie ci, którzy trafili do Wlk. Brytanii. Kilkuset pasażerów, którzy trafili do Francji, Belgii i Holandii kilkanaście miesięcy później podzieliło los innych Żydów. Wywołaną przez Niemcy wojnę przeżyło niewielu z nich.