Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya?

Data: 29.07.2020 11:08

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #samochody #sciema #izera #Arrinera #ArrineraHussarya #matusiakblog #przemyslenia

Izera Morawieckiego to nowa Arrinera Hussarya?

Arrinera Hussarya to rzekomo "supersamochód" konstruowany przez polską firmę Arrinera Automotive od 2008 roku. Prototyp pojazdu zaprezentowano akcjonariuszom i inwestorom firmy Arrinera 9 czerwca 2011 roku.

W 2012 roku dowodzono, że wabik dla naiwniaków – prototyp samochodu jest jedynie marną repliką innych znanych aut.

https://www.motor1.com/news/31763/polands-arrinera-accused-of-being-a-fake-replica-not-supercar/

Do chwili obecnej nie sprzedano ani jednego samochodu. W 2018 roku Arrinera objawiła się jako samochód elektryczny o "fantastycznych" parametrach.

Firma prywatnie oskarżała dziennikarza, który opisał całą hucpę z wabikiem i wprowadzaniem w błąd i naciąganiem naiwnych na kasę. Sąd go uniewinnił. Okazało się, że od początku miała to być replika samochodu Lamborghini, której jednak nie zamierzano w ogóle produkować.

http://4kolkainietylko.pl/2018/05/arrinera-to-sciema-juz-oficjalnie/

Świadek Jarosław Baranowski jako udziałowiec Carbon Design S.A. kierujący działem kompozytu czynnie uczestniczył w projekcie Arrinery od 2008 r. do połowy 2009 r. (k. 646-649). Był odpowiedzialny za nadwozie samochodu. Świadek negatywnie odnosił się do działań Łukasza Tomkiewicza, zarzucając mu brak zdrowego rozsądku, ignorując uwagi innych osób co do jakości materiałów i konstrukcji pojazdu. Odniósł wrażenie, że projekt ma na celu pozyskanie funduszy i klientów, a nie zbudowanie dobrego samochodu. Potwierdził, iż podwozie i nadwozie samochodu zostało wykonane przez firmę Bojar, zajmującą się budowaniem replik za akceptacją Łukasza Tomkiewicza z najtańszych i kiepskich jakościowo materiałów, a w mediach przedstawiano go jako super samochód.”

Takich oczywistych-rewelacji jest w uzasadnieniu [wyroku] jeszcze sporo. Oczywistych dla wszystkich jakkolwiek przyglądających się tematowi, a nie ślepo wierzących w działania kilku gości, którzy naciągnęli grupę naiwniaków na wydanie kasy. Z resztą żadna poważna instytucja nie dała się na to nabrać. Dość powiedzieć, że z uzasadnienia wyroku wynika, iż Giełda Papierów Wartościowych negatywnie opiniowała działania spółki i otwarcie mówiła, że przekazywane informacje mają wprowadzić inwestorów w błąd, a za obietnicami składanymi przez firmę nie stoją środki ani kapitałowe, ani materialne. Sąd potwierdził też, że problemy Arrinery zaczęły się de facto od samego początku, jeszcze zanim nawet opinia publiczna zaczęła się interesować tym przekrętem i go sprawiedliwie dobijać."

Arrinerę trudno było nazwać przedsiębiorstwem. Oprócz zarządu nikt tam nie był zatrudniony. Dopiero w 2016 roku pojawił się jeden pracownik. W szczytowym momencie nad projektem pracowało w różnych firmach tylko 12 osób a przeciętnie 3 osoby

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/arrinera-hussarya-kryptowaluty-blockchain,196,0,2411716.html

"Polski samochód wyścigowy Hussarya nie znalazł jeszcze choćby jednego nabywcy. Ale jego producent Arrinera chce sprzedać kolejne marzenia. Tym razem tam, gdzie sprzedają się one najlepiej. Na rynku kryptowalut.

Arrinera to jedna z tych spółek, które można nazwać "sprzedawcami marzeń". Nie sprzedała dotąd żadnego samochodu, ale piękny prototyp i plany sprzedaży 33 aut (po 229 tys. zł sztuka) doprowadziły dwa lata temu do sytuacji, w której wartość spółki doszła do nawet 76 mln zł. Arrinera dostała nawet półtora roku temu zaliczkę na jeden samochód, ale transakcję wstrzymuje brak homologacji.

Za zgromadzone pieniądze wyprodukowano trzy egzemplarze. Spółka istnieje tylko dlatego, że udało się parę razy sprzedać akcje.

Brak komentarzy