Teraz płoną lasy amazońskie – czy faktycznie jest gorzej niż w ostatnich latach?

Data: 24.08.2019 11:58

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #amazonia #pozar #amerykapoludniowa

W Brazylii – przede wszystkim w tamtejszych lasach deszczowych – od połowy sierpnia 2019 roku wybuchło ponad 9500 nowych pożarów. Giną rzadkie zwierzęta i rośliny, kurczą się „płuca” Ziemi. Tymczasem władze Brazylii nie widzą w tym nic nadzwyczajnego. Dlaczego?

Teraz płoną lasy amazońskie – czy faktycznie jest gorzej niż w ostatnich latach?

Do topniejącej Grenlandii oraz płonącej tundry i tajgi w Arktyce dołącza kolejny wyraźny sygnał zmiany klimatu: większe niż zwykle pożary puszczy amazońskiej – największej na świecie połaci lasów deszczowych i skarbca bioróżnorodności.

Od początku tego roku naukowcy naliczyli aż 74 tys. pożarów w Brazylii, głównie w lasach amazońskich. To o 83 procent więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku – podaje brazylijski Narodowy Instytut Badań Kosmicznych (Instituto Nacional de Pesquisas Espaciais, INPE). 19 sierpnia 2019 roku prowincja Amazonas, która zajmuje sporą część należących do Brazylii lasów deszczowych, ogłosiła stan wyjątkowy.

Dlaczego powinniśmy się przejmować tym, co się dzieje w odległej Brazylii?

Bo to wpływa na cały klimat Ziemi. Największe lasy równikowe na świecie (5,5 mln km kw.) odgrywają rolę jego regulatora, pochłaniając ogromne ilości dwutlenku węgla i wytwarzając tlen (co jest naturalną funkcją fotosyntezy). Pożary oznaczają więc nie tylko gwałtowny wyrzut znacznej objętości CO2 do atmosfery, ale też złe prognozy na przyszłość, kiedy to będziemy mieć do dyspozycji mniej roślin zielonych niż przed tą katastrofą. Mniejsza zdolność ziemskich lasów do pochłaniania dwutlenku węgla i wytwarzania tlenu zapewne nie pozostanie obojętna dla klimatu ocieplającego się wskutek wzrostu emisji CO2.

Ponadto lasy amazońskie zamieszkuje ponad połowa gatunków roślin i zwierząt na świecie. Wraz z pożarami ich liczba się kurczy, boleśnie maleje różnorodność biologiczna.

Co z tymi pożarami?

Sytuacja w Amazonii jest bardzo poważna, jednak tu i ówdzie odzywają się głosy mówiące, że pożary lasu w lasach amazońskich to nic nadzwyczajnego o tej porze roku. Rzeczywiście: w Brazylii trwa obecnie pora sucha i towarzysząca jej „queimada”, czyli sezon tradycyjnego wypalania pól przez rolników, który to proceder powtarza się co roku. Dane INPE (widoczne nieco poniżej na wykresie z niebieskimi słupkami, opublikowanym przez BBC na Twitterze) pokazują, że tegoroczna liczba pożarów na terenie Brazylii jest faktycznie najwyższa od 2013 roku (od kiedy istnieje monitoring satelitarny), choć tylko nieznacznie przewyższa wynik z 2016 roku.

Poniższy film pokazuje widok lotniczy płonących lasów w Amazonii. Jeszcze niżej widać wykres z niebieskimi słupkami, pokazujący liczbę pożarów w Brazylii od stycznia do sierpnia w latach 2013-2019:

The National Institute for Space Research (Inpe) said its satellite data showed an 84% increase of fires in Brazil compared to 2018

But US space agency NASA said overall fire activity across the entire Amazon basin was slightly below average this yearhttps://t.co/2GhUcjY2CQ pic.twitter.com/g72dWGjkqQ

— BBC News (World) (@BBCWorld) August 22, 2019

Z kolei NASA podaje, że tegoroczna liczba pożarów w lasach amazońskich utrzymuje się w okolicach średniej z ostatnich 15 lat. W stanach Amazonas i Rondônia pożarów jest więcej niż zazwyczaj, ale już w pozostałych stanach zajmowanych przez las deszczowy – Mato Grosso i Pará – pożarów jest mniej niż w ubiegłych latach o tej porze roku.

Czy więc nie ma sensu bić na alarm?

Tego nie powiedziałam. Sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż to wygląda na pierwszy rzut oka.

Do uspokajających głosów dołączył prezydent Brazylii Jair Bolsonaro, który nie kryje tego, że ochrona lasów deszczowych nie jest jego priorytetem. Opozycja krytykuje Bolsonaro za to, że jego rząd toleruje wylesianie w lasach amazońskich: zmniejszył nakłady na monitorowanie niezgodnej z prawem wycinki, praktycznie zaprzestał konfiskaty nielegalnie pozyskanego drewna i zmniejszył kary za ten proceder oraz za wydobywanie złóż na obszarach chronionych. Tylko w lipcu 2019 roku lasy amazońskie skurczyły się o 1345 km kw., co odpowiada obszarowi niemal trzykrotnie większemu od powierzchni Warszawy.

Jednak prezydent Brazylii, który objął rządy na początku 2019 roku, jest tylko częściowo odpowiedzialny za dużą liczbę tegorocznych pożarów w puszczy amazońskiej. Warto wiedzieć, że już wcześniejsze rządy tolerowały wylesianie w Amazonii – w 2018 roku proceder ten zwiększył się o niemal 14 proc. względem poprzedniego roku, osiągając najwyższy poziom od dekady.

W szerszej skali za złą sytuację lasów deszczowych w tej części świata można winić znacznie więcej osób – tych kilka pokoleń, które doprowadziły do obserwowanej obecnie zmiany klimatu i obojętnie patrzyły na potężne wylesianie Amazonii.

Jeszcze do niedawna uznawano, że dzięki naturalnej wilgotności lasy deszczowe są w zasadzie odporne na pożary. Niestety, szybkie i drastyczne wylesianie sprawiło, że stały się podatne na susze. Susze w puszczy amazońskiej?! I owszem. Zdarzenia te, dawniej uznawane za takie, które pojawiają się może raz na sto lat, w ciągu ostatnich 15 lat nawiedziły Amazonię aż trzykrotnie: w 2005 roku, 2010 roku i w latach 2015-2016. Przyczyną większej częstotliwości pojawiania się susz jest ocieplanie się klimatu – to samo zjawisko, które wywołało w tym roku m.in. suszę i zwiększenie intensywności pożarów na Syberii, Alasce i w północnej Kanadzie, a także rekordowe topnienie lądolodu Grenlandii.

Co susza oznacza dla lasu deszczowego?

Mniejsza dostępność wody sprawia, że drzewa zrzucają liście lub umierają. Wskutek tego przerzedza się parasol tworzony przez liście, co sprzyja jeszcze większej ucieczce wilgoci z poszycia lasu. Sytuację dodatkowo pogarsza selektywna wycinka niektórych gatunków drzew oraz wypalanie połaci lasu przez rolników. W efekcie kondycja puszczy amazońskiej szybko się pogarsza i nietrudno przewidzieć, że wskutek dalszego wylesiania i postępującej zmiany klimatu pożary ją nawiedzające będą coraz bardziej intensywne i trudniejsze do opanowania.

O skali pożarów w Amazonii świadczy to, że dymy znad płonących lasów pokryły ogromną połać nieba nad Ameryką Południową i dotarły do odległego São Paulo, gdzie w środku dnia zrobiło się niemal ciemno.

🌎Just a little alert to the world: the sky randomly turned dark today in São Paulo, and meteorologists believe it’s smoke from the fires burning *thousands* of kilometers away, in Rondônia or Paraguay. Imagine how much has to be burning to create that much smoke(!). SOS🌎 pic.twitter.com/P1DrCzQO6x

— Shannon Sims (@shannongsims) 20 sierpnia 2019

Chciałabym, żeby to był już koniec złych wiadomości, jednak wystarczy rzut oka na pokazującą pożary lasów na świecie mapę Global Forest Watch Fires, by dostrzec, że mnóstwo pożarów trawi obecnie m.in. Afrykę na południe od równika. Temu jednak zachodnie media nie poświęcają zbyt wiele miejsca, zdecydowanie skupiając się np. na doniesieniach z Gran Canarii na Wyspach Kanaryjskich, gdzie z powodu pożaru trzeba było ewakuować 9000 turystów. Cóż, świat płonie, a my i tak nie widzimy niczego poza czubkiem własnego nosa.

Brak komentarzy