@raptor

24.05.2019 00:51

@bmbcz01, nie tyle dobra dla gospodarki co dla obywateli.

Np. masz 100 k oszczędności ale przy inflacji 10% realna wartość twoich oszczędności po roku to tylko 90 k.

Bogactwa buduję się na oszczędności i inwestycjach anie na kredytach czy podwyżkach cen.

Dla przykładu w EU statystycznie kilka procent obywateli systematycznie coś oszczędza, w Chinach 40%.

Jak europejczycy mają coś oszczędzać skoro tylko na tym tracą?

Inflacja jest dobra dla dłużników np. dla państw zadłużonych przez polityków gdyż z jej powodu realna wartość długów maleje przy założeniu że nie zaciągają nowych zobowiązań

@bmbcz01

24.05.2019 07:00

@raptor,

Np. masz 100 k oszczędności ale przy inflacji 10% realna wartość twoich oszczędności po roku to tylko 90 k.

No inflacja na poziomie 10% to już b. duża. I tutaj każdy ekonomista potwierdzi, że 10% inflacji jest szkodliwe. Dla krajów rozwiniętych optymalna jest ok. 2%.

nie tyle dobra dla gospodarki co dla obywateli. Bogactwa buduję się na oszczędności i inwestycjach anie na kredytach czy podwyżkach cen.

Na inwestycjach tak, również na produkcji. Ale na oszczędnościach niekoniecznie. Ciężko mi sobie wyobrazić dobrobyt obywateli przy słabej gospodarce i nie znam osobiście takiego przypadku. Można też zerknąć na lata 90, kiedy popularny był pogląd maksymalnej stabilizacji cen i kraje prowadziły politykę niskiej inflacji. W krajach, które utrzymywały minimalną inflację dłużej, wzrost gospodarczy był dużo niższy. W Japonii taka polityka spowodowała deflację w rezultacie wzrost gospodarczy Japonii zahamował i nawet pod koniec lat 90 gospodarka cofnęła się. W tym czasie kraje, które zrezygnowały z polityki niskiej inflacji rozwijały się coraz szybciej, co przekładało się na większy dobrobyt obywateli.

Dla przykładu w EU statystycznie kilka procent obywateli systematycznie coś oszczędza, w Chinach 40%. Jak europejczycy mają coś oszczędzać skoro tylko na tym tracą?

Inflacja w Chinach wynosiła w poprzednich latach od 2,5% do 3% i jest wyższa w porównaniu do większości państw Unii Europejskiej. Nie znam danych dot. tego ile % obywateli posiada oszczędności, ale wiem, że chińczycy, zachęcani przez rząd bardzo dużo inwestowali w ostatnich latach.

Dzięki za odpowiedź. Wydaje mi się, że rozumiem skąd się bierze taki pogląd.

@raptor

24.05.2019 12:30

@bmbcz01, Niestety nie zgodzę się z tezą że inflacja wynosi 2%.

Gdybyśmy nadal mierzyli poziom inflacji metodami z lat 80-tych to by się okazało że mamy dwucyfrową liczbę.

Banksterzy oraz rządy zmieniały sposób jej wyliczenia aby sztucznie utrzymywać niskie stopy procentowe co jest im na rękę a to już wyżej udowodniliśmy. Ludzie tracą na oszczędnościach, więc wydają je czym napędzają popyt i gospodarkę. Jeżeli zamiast gotowac obiad w domu stołuje się na mieście to dla gospodarki jest to dobre, dla mnie finansowo już nie. Nie wszystko co dla gospodarki jest do dobre jest też dobre dla nas.

Przy deflacji tracą korporację ale mnie interesuje dobro moje oraz moich oszczędności.

@bmbcz01

24.05.2019 13:14

@raptor,

Niestety nie zgodzę się z tezą że inflacja wynosi 2%.

Pisałem o inflacji optymalnej dla krajów rozwiniętych.

Gdybyśmy nadal mierzyli poziom inflacji metodami z lat 80-tych to by się okazało że mamy dwucyfrową liczbę.

2+2=78

To jak się w latach 80 liczyło inflację?

Bo obecnie liczy się tak, że bierze się cene towaru rok temu, cenę towaru teraz i sprawdza o ile się zmieniła. A potem się liczy średnie i tyle. Nie ma magicznych wzorów, polityków z bankierami, którzy na tajnych posiedzeniach dyskutują jakby tu policzyć ceny towaru tak, żeby wyszła inflacja mniejsza o dwucyfrową kwotę niż w rzeczywistości. To nie jest czarna magia a bardzo prosty wskaźnik ekonomiczny. Co więcej, możesz sobie sam zbudować deflacyjny koszyk dóbr i kupować tylko te rzeczy z listy.

Banksterzy oraz rządy zmieniały sposób jej wyliczenia aby sztucznie utrzymywać niskie stopy procentowe co jest im na rękę a to już wyżej udowodniliśmy.

Gdzie to udowodniliście? W tym fałszywym stwierdzeniu powyżej? Ponadto inflacja nie wpływa na stopy procentowe, tylko stopy procentowe na inflację. Inflacja to wskaźnik lagujący, więc jakim cudem bank centralny miałby zmieniać stopy procentowe ze względu na nią?

Ludzie tracą na oszczędnościach, więc wydają je czym napędzają popyt i gospodarkę. Jeżeli zamiast gotowac obiad w domu stołuje się na mieście to dla gospodarki jest to dobre, dla mnie finansowo już nie.

Nie rozumiem tego uproszczenia.

Przy deflacji tracą korporację ale mnie interesuje dobro moje oraz moich oszczędności.

Możesz kupić obligacje państwowe i jest to dużo mniejsze ryzyko niż deflacja. Albo możesz wstawić te pieniądze na lokatę. A oszczędności będą się miały tak samo dobrze. Z resztą korporacje tracą na deflacji tak samo jak zwykli obywatele. Nie da się oddzielić siebie od reszty gospodarki. Po prostu jesteś od niej zależny zawsze i wszędzie. Przy recesji, masowych zwolnieniach ostatnią rzeczą o jakiej będziesz myślał to kupno towarów za rok 1% taniej.

Nie wszystko co dla gospodarki jest do dobre jest też dobre dla nas.

Wszystko co jest dobre dla gospodarki jest dobre dla obywateli. Nie znam kraju w którym gospodarka jest słaba a obywatele bogaci. Nie istniał nigdy kraj, którego gospodarka była słaba i jednocześnie rosła produkcja. Rozumiem, że niższe ceny o 1 czy tam 2% są kuszące, ale przy recesji nie ma to żadnego znaczneia.

@SkaranieBoskie

23.05.2019 18:35

@bmbcz01, Popatrz na jakiś kraj z galopującą deflacją (a najlepiej na kilka) – i wtedy będziesz wiedział, czy jest ona dobra dla gospodarki, czy raczej nie. Inaczej się tego nie dowiesz, możesz jedynie słuchać gdybania ludzi patrzących na wszystko ze swojej perspektywy.

@Gruby

23.05.2019 17:14

@bmbcz01, Minimalna deflacja jest efektem wzrostu efektywności produkcji albo wzrostem konkurencji. Ludzie zapłaciliby za 1 kg soli dwa złote, ale konkurencja na rynku powoduje, że ciągle jest poniżej dwóch złotych. Dla zwykłego człowieka z małą wypłatą najlepszy jest brak deflacji i brak inflacji. Czyli taka stabilizacja cen. Wtedy łatwiej się planuje budżet domowy na perspektywę dłuższą niż jeden miesiąc.

@bmbcz01

23.05.2019 17:46

@Gruby, W warunkach ceteris paribus. Masz 100% racji. A wychodząc z gospodarstwa domowego do całej gospodarki, sądzisz, że deflacja ma pozytywny wpływ czy negatywny?

@Gruby

24.05.2019 09:23

@Gruby

24.05.2019 09:30

@bmbcz01, Na całą gospodarkę ma wpływ wiele różnych czynników wewnętrzych i zewnętrznych, a przede wszystkim człowiek. Większość, powiedzmy trzy czwarte. wydatków Jana Kowalskiego to usługi i towary potrzebne na co dzień. Facet pójdzie do fryzjera, kupi jakieś ubrania etc. Pomijajac sytuacje ekstremalne (kryzys, wojna) Kowalski nie będzie głodował ani nie wyda wszystkiego na lody. Pozostałe pieniądze Kowalski przeznaczy albo na inwestycje, albo na konsumpcje. Inflacja jest tzw. ukrytym podatkiem i jest niesprawiedliwością. Jeżeli rząd nakłada na bank centralny cel inflacyjny, to pomału okrada swoich obywateli w białych rękawiczkach. W takiej sytacji ci ktorzy oszczędzali czują się oszukani. W pierwszym momencie pobudza to konsumpcję, ale w miarę upływu czasu sprawia, że mało kto ma wolne oszczędności i nagle brakuje pieniedzy na inwestycje. W przypadku społeczeństw bardzo zadłużonych deflacja uciska, tych którzy wzieli kredyty. Jeżeli był to jednak kredyt inwestycyjny to i tak w celu przyniesienia zysku. W nadchodzącej czasie robotów wyręczających ludzi deflacja jest czymś naturalnym. W dłuższej perspektywie czasu może przynieść oczyszczenie dla gospodarki z długów. Ograniczy to wydatki strefy budżetowej. Ci, którzy przesadzili z konsumpcją obniżą sobie stopę życia, a nowe przedsięwzięcia znajdą inwestorów. Jak zwykle na rynkach jedne słupki spadną, inne pójdą w górę.

@bmbcz01

24.05.2019 09:49

@Gruby,

W dłuższej perspektywie czasu może przynieść oczyszczenie dla gospodarki z długów.

Jak deflacja ma zmniejszać dług publiczny, skoro poczas deflacji jego wartość rośnie a spłata staje się znacznie trudniejsza? W dalszej części stwierdziłeś, że posiadacze długów ucierpią, więc sam sobie zaprzeczasz.

Ograniczy to wydatki strefy budżetowej.

Deflacja -> ograniczenie konsumpcji -> zmniejszenie produkcji -> masowe zwolnienia -> wzrost bezrobocia -> zwiększenie wydatków budżetowych w tym pomocy socjalnej -> zwiększenie deficytu -> zwiększenie zadłużenia -> trudności ze spłatą zadłużenia z powodu deflacji

Tak mówią wszystkie naukowe podręczniki do ekonomii i stwierdzenia te bazują na badaniach państw, które cierpiały na deflację w pewnym momencie swojego istnienia.

nowe przedsięwzięcia znajdą inwestorów.

Jak mają sie znaleźć inwestorzy, skoro w warunkach deflacji inwestycje stają się mniej opłacalne?

Jeżeli rząd nakłada na bank centralny cel inflacyjny, to pomału okrada swoich obywateli w białych rękawiczkach.

To co powiesz na to, że kraje, które w latach 90 utrzymywały niski cel inflacyjny, miały mniejszy wzrost gospodarczy? A w Japonii, kiedy utrzymywanie niskiej inflacji spowodowało deflację można było zauważyć nawet cofkę gospodarczą, znaczny wzrost bezrobocia i spadek produkcji?

Inflacja jest tzw. ukrytym podatkiem

W jaki sposób ten podatek działa? To hasło Korwina było już wyśmiewane milion razy i nikt nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób taki podatek działa.

@Gruby

25.05.2019 02:31

@bmbcz01, Po za długiem publicznym są też inne długi w gospodarce. Długi osób prywatnych, przedsiębiorstw, organizacji etc. „Inflacja jest formą podatku, którą można nałożyć bez ustawy” – Milton Friedman takitam noblista, a nie żaden Korwin. Polecam literaturę typu: "Inflacja. Wróg publiczny nr 1" Hazlitta. Japonia ma jeden z największych długów prywatnych i publicznych na świecie i to m.in. przez tanie kredyty. Deflacja nie jest żadną kastastrofą ani nieszczęściem. To taki przekaz rodem z TVN. Wszystko zależy od pozostałych wskaźników, czyli od ludzkich decyzji. Jak ktoś zbiera pieniadze do skarpety to też w jakimś celu. Dzisiaj nie kupisz roweru, ale za 50 lat Ferrari. Bez sensu jest stwierdzenie, że inwestycje podczas deflacji są nieopłacalne ("mniej opłacalne"). Inwestuje się, aby zarobić. Czy dziwki będą po 50 czy po 1500 i tak będą powstawać burdele. Inaczej się inwestuje podczas wojny, inaczej w Azji, inaczej podczas deflacji.

@bmbcz01

25.05.2019 09:14

@Gruby, Friedman był wybitnym ekonomistą, co do tego wszyscy są zgodni. Był jednym z twórców monetaryzmu, co było powodem przyznaniu mu Nobla. Co więcej uważał, że inflacja jest dobra. Głosił, że inflacja i odejście od parytetu złota było jedynym rozwiązaniem wielkiego kryzysu. Friedman był zwolennikiem banków centralnych i sterowaniem przez nie podażą pieniądza. Sprzeciwiał się inflacji kroczącej i wyższej, ale był zwolennikiem niskiej stopy inflacji a jego pogląd trwa do dzisiaj. Zasłużony Nobel, podwaliny pod współczesną ekonomię.

Polecam literaturę typu: "Inflacja. Wróg publiczny nr 1" Hazlitta

Czuję, że czytając jedno dzieło austiaków, czytałem wszystkie. Nie przepadam za tymi teoriami, ale dziękuję za polecenie. Wolę jednak źródła naukowe.

Deflacja nie jest żadną kastastrofą ani nieszczęściem.

Cóż, jedyne przykłady dłuższej deflacji na świecie pokazują, że jednak jest.

To taki przekaz rodem z TVN.

To taki przekaz z najważniejszych Uniwersytetów na świecie. Sam cytujesz Firedmana, który nie pracował nigdy w TVN.

Dzisiaj nie kupisz roweru, ale za 50 lat Ferrari.

Eureka. Gdyby Japończycy to wiedzieli, nie byliby głodni podczas deflacji.

Bez sensu jest stwierdzenie, że inwestycje podczas deflacji są nieopłacalne ("mniej opłacalne"). Inwestuje się, aby zarobić. Czy dziwki będą po 50 czy po 1500 i tak będą powstawać burdele. Inaczej się inwestuje podczas wojny, inaczej w Azji, inaczej podczas deflacji.

Dobra, na chłopski rozum. Jak inwestujesz 1000 zł w samochód to nie ma różnicy. Ale jak inwestujesz 3 miliardy w kopalnię to już rozmowa wygląda inaczej.

@Gruby

25.05.2019 22:38

@bmbcz01,Wytłumaczyłem ci tylko skąd takie, a nie inne poglądy się biorą. Specjalnie przywołałem Friedmana jako osobę tobie bliższą niż Mises. Przwołałem a propos stwierdzenia inflacja to podatek. Bo sam widzisz, że to samo zdanie jak powie Korwin jest dla ciebie śmieszne, a jak powie noblista to wow, szał ciał. Mniej bardziej intersesuje argumentacja. A sama dyskusja robi się nieprzyjemna kiedy sobie już sam wybrałeś co jest naukowe, a co nie. Wielu ludzi myśli inaczej niż ty.

@bmbcz01

26.05.2019 01:57

@Gruby, no to elo xD

@bmbcz01

23.05.2019 13:07

@Wolvi666,

"Co do kreacji pieniądza to czym do cholery jest FED jak nie prywatnym bankiem centralnym."

Prywatny bank centralny? FED w prywatnych rękach? To już abstrakcja. To kto jest właścicielem FED według Ciebie?

"W XIX w. jak pieniądz miał realną wartość w metalach szlachetnych jakoś nie spadała produkcja czy zatrudnienie. Nie kupowano butów na 2 sezony tylko kupowano buty na 10-20 sezonów."

Nie wiem dlaczgo produkcja miałaby spadać, skoro to był jedyny znany wtedy system monetarny. Natomiast w krajach, które odchodziły od parytetu złota po wielkim kryzysie (w waluta oparta na złocie miała swój duży udział), następował dużo większy wzrost produkcji w porównaniu do krajów, które w tamtym systemie trwały. I mówię tutaj między innymi o Polsce, która była jednym z członków złotego bloku.

"Inflacja powoduje to, że samochód kosztuje tyle samo, ale jest coraz gorszy jakościowo, Na świecie jakość wykonania produktów spada na łeb nas szyję i produkty nie są robione na lata, tylko na 2 z inżynierska dokładnością, bo musi się kręcić biznes, bo firmy, muszą być na plusie na giełdzie, a nad nimi stoi podatek inflacji, która wysysa pracę ludzką, która jest opłacana tandetą."

W jaki sposób brak inflacji wpłynąłby na chęć minimalizacji zysku przez koncerny motoryzacyjne i jakość wytwarzanych przez nich produktów. Tym bardziej, że w deflacji nie opłacałoby im się kredytować inwestycji, ze względu na stale rosnące koszty, więc zahamowałoby to rowój technologiczny.

@Emil18

23.05.2019 09:21

@bmbcz01, Wartość pieniądza rośnie i zamiast 3 chlebów możesz kupić 3 chlebi i masło?

Nie znam się na ekonomii, mówię co zrozumiałem

@bmbcz01

23.05.2019 09:29

@Emil18, No właśnie niekoniecznie, ponieważ deflacja powoduje spadek opłacalności produkcji przez spadek cen właśnie.

@Emil18

23.05.2019 09:30

@bmbcz01, ale taka fabryka też może zamówić więcej materiałów za tą samą cenę

@bmbcz01

23.05.2019 09:35

@Emil18, No tutaj też się nie zgodzę, ponieważ przy stale spadających cenach iwestycje również stają się mniej opłacalne.

@Wolvi666

23.05.2019 09:48

@bmbcz01, Kto to powiedział, tak jeżeli ceny spadną z dnia na dzień, ale jeżeli deflacja trwa długoterminowo, to pracownik zarabiający 2 000 zł po roku będzie mógł kupić więcej, bo niesprzedające się produkty będą wymuszały spadek cen, do tego pracodawca nie będzie miał presji dokonywania podwyżek. Deflacja nie pasuje jednej bandzie i to są bankierzy, którzy muszą wtedy dopłacać do interesu, przez oprocentowania, spadają zyski z kredytów itd. Bankierzy i inne grube ryby finansjery chcą żeby była inflacja która powoduje, że nakłada na ludzi ukryty podatek czasowy który wymusza wymuszoną podświadomą konsumpcję i nakręcanie się ich zysków i wysysanie pieniądza ze społeczeństwa.

Nie piszę tu żadnych lewackiego pitu-pitu, tylko taka jest prawda, deflacja powoduje kumulowanie kapitału na kontach i skarpetach, a inflacja jego wypływ w obieg konsumpcyjny. Jeżeli masz gospodarkę, która dużo produkuje i tworzy dobra, to te negują minusy inflacji czyli zadłużanie się, ale jeżeli gospodarka nie produkuje to inflacja powoduje zadłużanie się społeczeństwa.

Inflacja ma swoje plusy i minusy, tak samo i deflacja.

@bmbcz01

23.05.2019 09:57

@Wolvi666, OK, tylko odkładanie przez ludzi pieniędzy powoduje mniejszą konsumpcję, co wpływa na ograniczenie produkcji a w rezultacie redukcję etatów. Wzrost bezrobocia prowadzi do jeszcze dalszego zmniejszania popytu, co może doprowadzić do spadku opłacalności prowadzenia przedsiębiorstw i bankructw.

Patrząc na długi i ich opłacalność przy inflacji, nie wiem skąd wyciągnąłeś taki wniosek. W deflacji koszt długu rośnie i powoduje to tzw. deflację długu, czyli więcej pieniędzy od dłużnika idzie do instytucji, która długu udziela.

@Wolvi666

23.05.2019 10:02

@bmbcz01, Zgoda, ale bankowi to nie pasuje, bo jest mniejszy popyt na pożyczki, co powoduje spadek kreacji pieniądza w systemie bankowym

@bmbcz01

23.05.2019 10:19

@Wolvi666, Popyt na pożyczki sektora przedsiębiorstw na inwestycje faktycznie byłby mniejszy. Natomiast realne zadłużenie gospodarstw domowych by rosło ze względu na wzrost realnego kosztu kredytu. Czy deflacja pozwalałaby na nie korzystanie z kredytów? Pewnie z niektórych konsumpcyjnych możnaby zrezygnować, ale takie np. kredyty hipoteczne nadal byłyby konieczne dla większości ludzi, ponieważ zakup nieruchomości za gotówkę jest przywilejem nielicznych bardzo bogatych. Jednocześnie koszt kredytu by rósł a wartoś nieruchomości malała. W takiej sytuacji banki musiałyby zwiększyć koszt kredytu oraz wymagałyby większej wpłaty własnej a jakikolwiek większy wydatek w deflacji byłby nieopłacalny.

Czy powoduje to spadek kreacji pieniądza? Banki prywatne i tak nie mają możliwości kreowania pieniędzy.

@Wolvi666

23.05.2019 10:51

@bmbcz01, No i tu jet problem, widzisz świat tak jak chcą bankierzy, czyli "musisz wziąć kredyt i płacić nam procent" Dam głowę, że znalazły by się sposoby zdobywania gotówki bez udziału banków, nawet wynajem mieszkania byłby z czasem tańszy i pozwalałby na oszczędzanie, a po tych 20 latach cyk stać cię na mieszkanie, bo oszczędzałeś w naturalny sposób, a nie muszę mieć mieszkanie i biorę kredyt i muszę przez 20-30 lat płacić haracz.

Wartość nieruchomości by malała, no to chyba jest naturalne, im przedmiot starszy tym powinien jego mniejszy jeżeli się zużywa. Zadbany dom, remontowany czy rozwijany powinien utrzymywać swoją wartość, a nawet powiększać. Cena mieszkań rośnie, bo trwa ciągła inflacja i kredyty są łatwo dostępne, co powoduje windowanie cen, a tak nie tworzyła się by bańska mieszkaniowa. Dlaczego bańka mieszkaniowa pękła, bo bankierzy przez udzielanie kredytów, inflację i kreację pieniądza spowodowali warunki do takich absurdów, że dom wybudowany za 1M$ miał zwiększyć swoją wartość po 10 latach… Dlaczego przecież to jest nie logiczne, nie mówię tu o mieszkaniu w centrum, którego wartość mogła wzrosnąć z powodów turystycznych, lokalizacji czy socjalnych.

@bmbcz01

23.05.2019 11:33

@Wolvi666, Myślę jak ekonomiści, bo nim jestem i nie rozumiem dlaczego widzisz tutaj problem. Ale przyzwyczaiłem się, że ludzie z innych branż wiedzą więcej o ekonomii niż ja.

Czy myślę jak bankierzy? Znaczy się tacy od kredytów konsumenckich? No raczej nie, bo to nie moja branża.

Piszesz o dbaniu o dom. Nie wiem jak się to ma do gospodarki, ale pozwól, że jeszcze raz napiszę o co chodzi z większą utratą wartości. Nie chodzi o to, że dom był warty 100 zł i będzie warty 90 zł za 10 lat. Chodzi o to, że dom był warty 100 zł, ale realna siła pieniędzy za które kupiłeś dom wynosiłaby po 10 latach 110,45 zł, zakładając stałą deflację na poziomie 1%. Więc te 10,45 jest tym, co doliczasz do spadku wartości domu wynikającego z zużycia. Dlatego też ceny wynajmu mieszkań by rosły a nie malały, ponieważ wynajem musiałby obejmować potencjalny wzrost wartości pieniądza w czasie.

Piszesz o oszczędzaniu przez 20 lat na dom. OK, brzmi fajnie, bo bez wysiłku można robić ten przykładowy 1% rocznie. Tylko w przypadku deflacji niechęć do wydawania pieniędzy powoduje ograniczenie popytu, co wpływa na zmniejszenie produkcji, w wyniku czego powstaje problem masowych zwolnień, co napędza jeszcze bardziej spadek popytu. Tacy ludzie nie mają jak oszczędzać.

W związku z rosnącym bezrobociem państwo zmuszone jest pomagać ludziom najuboższym. Jednocześnie deflacja wpływa na wzrost kosztów obsługi długu państwowego a przez wzrost wydatków budżetowych w tym wzrost zasiłków zwiększa się deficyt budżetowy.

Ciągle piszesz o tej kreacji pieniądza, ale przecież banki prywatne nie mają możliwości kreacji pieniądza. Pisałem o tym już wcześniej.

@Wolvi666

23.05.2019 12:03

@bmbcz01, Nie interesuje mnie wartość domu w walucie, interesuje mnie realna materialna wartość, Jakby dom był zbudowany ze złota, to jego wartość nigdy by nie spadła, jak dom jest zbudowany z trawy i gliny, to po każdym deszczu wartość tego budulca spada. Naturalną rzeczą jest, że wartość przedmiotów spada, tak jest ze wszystkim, jedynie konserwacja czyli praca utrzymuje wartość przedmiotu. Jabłko na drzewie jest więcej warte od jabłka w schowanku, z czasem dochodzi do inflacji realnej wartości przedmiotu.

Co do kreacji pieniądza to czym do cholery jest FED jak nie prywatnym bankiem centralnym.

W XIX w. jak pieniądz miał realną wartość w metalach szlachetnych jakoś nie spadała produkcja czy zatrudnienie. Nie kupowano butów na 2 sezony tylko kupowano buty na 10-20 sezonów.

Nie bronie deflacji jako idei, tylko atakuję inflację jako narzędzie banków centralnych do zniewalania narodów i kontynentów, podatkiem jakim jest inflacja. Uważam, że wartość pieniądz powinna być stała lub lekko maleć procentowo, ale nie w skali roku ale stulecia czy paru dekad, i tak powinna mieć stałą korelację wartości do złota, srebra czy innych metali szlachetnych.

Inflacja powoduje to, że samochód kosztuje tyle samo, ale jest coraz gorszy jakościowo, Na świecie jakość wykonania produktów spada na łeb nas szyję i produkty nie są robione na lata, tylko na 2 z inżynierska dokładnością, bo musi się kręcić biznes, bo firmy, muszą być na plusie na giełdzie, a nad nimi stoi podatek inflacji, która wysysa pracę ludzką, która jest opłacana tandetą.

@Mariodrack

23.05.2019 09:20

@bmbcz01, Chyba odwrotnie. Inflacja jest dobra, bo pozwala eksportować taniej. Ale nie jestem specjalistą, więc może się mylę.

@bmbcz01

23.05.2019 09:22

@Mariodrack, No według mnie też inflacja jest dobra. Ale widziałem ludzi, którzy uważają inaczej i chciałbym dowiedzieć się dlaczego, bo sam na to nie wpadnę. A w pracy rozmawialiśmy przed chwilą o dziwnych teoriach ekonomicznych.

@Mariodrack

23.05.2019 09:29

@bmbcz01, Są tacy co uważają, że wysokie podatki są dobre. :)

@bmbcz01

23.05.2019 09:32

@Mariodrack, No z podatkami to trudny temat jest. Są całe wielkie książki o optymalnym opodatkowaniu, więc sprowadzanie ich do wysokie są dobre, albo niskie są dobre są za dużym uproszczeniem, w mojej opinii.