Byli twórcy "Wiedźmina" zrobili grę o podróżach. Polacy szukali nowej formy artystycznej ekspresji

Data: 06.08.2019 08:56

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #gry #grykomputerowe #podroz #turystyka #podrozowanie

Warszawskie studio Different Tales stworzyło grę "Wanderlust Travel stories". To antologia interaktywnych opowieści o podróżach.

Wanderlust Travel Stories

Byli twórcy "Wiedźmina" zrobili grę o podróżach. Polacy szukali nowej formy artystycznej ekspresji

Każdy z nas przeżywa podróże na swój własny sposób. Jedni przygotowują całą listę punktów do odwiedzenia jeszcze przed wylotem, a inni podchodzą do wyjazdu całkowicie spontanicznie. Część szuka nowych smaków, część chce poznać nowych ludzi. Jedni starają się robić zdjęcia wszystkiemu, a drudzy w ciszy i spokoju obserwują nieznany im świat. To zróżnicowane podejście do podróży stara się przedstawić polskie studio Different Tales, które przygotowało grę "Wanderlust Travel Stories".

Jacek Brzeziński i Artur Ganszyniec – weterani polskiej branży producentów gier – stworzyli studio Different Tales

Przygotowali grę "Wanderlust Travel Stories", która opowiada o podróżach

Ich produkcja przypomina bardziej interaktywną książkę. Mają nadzieję, że trafią z nią do szerszego grona odbiorców

Odwiedziłem warszawską siedzibę studia. Pograłem chwilę w "Wanderlust Travel Stories" i porozmawiałem z jednym z twórców gry – Arturem Ganszyńcem.

W grze do wyboru mamy cztery główne historie opowiadane przez jedno z czworga podróżników – oraz powiązane z nimi krótkie opowieści. Mogłem odwiedzić Barcelonę, Tajlandię, Antarktydę lub podróżować przez Afrykę. Wybór padł na Tajlandię.

Wysiadam z taksówki w samym centrum Bangkoku, zaraz po przyjechaniu z lotniska. Od razu zaczepia mnie lokalny przewodnik, który próbuje namówić na wycieczkę. Odmawiam i ratuję się ucieczką. Rośnie mój poziom stresu, a dopiero co przyjechałem na miejsce.

Najważniejsze jest jednak to, jak przedstawiona została cała akcja. "Wanderlust Travel Stories" nie jest typową grą. Niektórzy mogą zastanawiać się, czy w ogóle powinno ją się uznawać za grę. Produkcja Different Tales przypomina trochę interaktywną książkę. O wszystkim, co się dzieje, po prostu czytamy. Jeśli rozmawiamy z kimś, np. w barze, to na ekranie pojawiają opcje dialogowe. Jeśli znajdujemy się na ulicy, to na mapie wybieramy jeden z kilku punktów, do których możemy się udać.

Wszystkie nasze wybory – w tym sposób w jaki prowadzimy rozmowy – wpływają na nasze samopoczucie w grze. Będąc w barze, pokłóciłem się z poznaną tam osobą i wyszedłem z niego smutny (a właściwie smutna, bo postać, w którą się akurat wcierałem była kobietą). To wpływało z kolei na wyświetlany tekst. – W wielu przypadkach to, jakie wybory podejmujemy, wpływa na emocje postaci. Wydarzenia mogą być te same, ale spojrzymy na nie zupełnie inaczej – tłumaczy Artur Ganszyniec.

Cały tekst w grze to ponad 300 tysięcy słów, czyli więcej niż w pierwszej i drugiej części growego "Wiedźmina" łącznie. Ukończenie wszystkich historii powinno zająć łącznie ponad 12 godzin.

Każde podejście do "Wanderlust Travel Stories" będzie zatem inne. Ganszyniec w rozmowie zaznacza, że na pewno innych wyborów dokonywałbym np. w ciągu dnia, a innych wieczorem, gdy staram się wyciszyć.

– Obserwowałem dwie osoby, które przechodziły opowieść o podróży po Barcelonie. Postać prowadzona przez jedną z nich była cały czas smutna, czytała książki, z nikim nie chciała rozmawiać. W przypadku drugiej osoby postać była zadowolona, wszystkich zagadywała, patrzyła w okno. Dwie osoby i dwa zupełnie różne podejścia – tłumaczy Ganszyniec.

Dlaczego podróże?

– Mój wspólnik Jacek jest podróżnikiem. Był w ponad 100 krajach świata – tłumaczy Ganszyniec. – Gdy zaczęliśmy wspólnie pracować, padł pomysł zrobienia gry o podróżowaniu, bo nie ma gier o takiej tematyce – dodaje. Studio chciało wykorzystać tę niszę.

– Postanowiliśmy nie tworzyć symulatora żmudnych rzeczy związanych z podróżowaniem, ale oddać to, jak czujemy się podczas podróży – mówi Ganszyniec.

– W pewnym momencie postanowiliśmy nie udawać, że nie robimy książki. Można powiedzieć, że stworzyliśmy interaktywną antologię opowieści podróżniczych – mówi nam Artur Ganszyniec i dodaje, że w "Wanderlust Travel Stories" nie znajdziemy elementów kryminału czy fantastyki.

– Były już oczywiście gry oparte na tekstach. Zresztą wiele pierwszych gier komputerowych tak wyglądało. Polegały one jednak na tym, że idziesz po lochach i zabijasz szkielety – mówi Ganszyniec. – U nas wiele wyborów dotyczy też tego, gdzie iść, w końcu to gra o podróżowaniu, ale pytamy głównie: co o tym sądzisz? Jak się z tym czujesz? – tłumaczy.

Dodaje, że z niektórymi bohaterami nie musimy się wcale zgadzać. – Chcemy wybić graczy z ich przekonań o świecie. Tak, by musieli zastanowić się nad czymś, nad czym już dawno się nie zastanawiali – mówi Artur Ganszyniec. Tajlandię w grze można zwiedzić jak park rozrywki, ale można też "zajrzeć za kulisy" i dowiedzieć się czegoś o mieszkańcach oraz warunkach ich życia.

Palcem po mapie – kursorem po ekranie

Za grę odpowiadają Jacek Brzeziński i Artur Ganszyniec. Pierwszy z nich był kierownikiem projektu przy produkcji pierwszej części "Wiedźmina", jak i "Dead Island Riptide". Pomagał również w pracach nad "Dying Light" i "Hitmanem". Ganszyniec to główny scenarzysta pierwszego "Wiedźmina" – pracował później w AT Games i 11bit studios.

Przy "Wanderlust Travel Stories" pomagała im grupa pasjonatów: podróżników, dziennikarzy, tłumaczy, antropologów. Postacie w grze są fikcyjne, ale wiele podróży w grze inspirowanych jest prawdziwymi historiami. – Zbieraliśmy informacje od reporterów, dziennikarzy, znajomych i na stole kreślarskim łączyliśmy je w interaktywne opowieści – tłumaczy Ganszyniec. Mnóstwo zdjęć wykorzystanych w "Wanderlust Travel Stories" wykonanych zostało przez członków zespołu Different Tales i ich znajomych.

W prace nad "Wanderlust Travel Stories" zaangażowano siedmioosobowy zespół. Do tego dochodzi jeszcze czworo kompozytorów, którzy tworzyli muzykę do gry.

Slow gaming

– Gry to dla mnie przede wszystkim dziedzina kultury i medium do przekazywania opowieści – tłumaczy Ganszyniec. – Wykorzystuje do tego swoje własne, konkretne narzędzia, tak jak robi to również opera czy teatr – dodaje.

Ganszyniec przygotował manifest slow gamingu, który opublikował na platformie Medium. Przyznaje w nim, że w pewnym momencie życia musiał po prostu zwolnić. Gdy mu się to udało, zmienił się również jego gust dotyczący gier. "Potrzebowałem gier, które zwolnią razem ze mną, które zachęcą mnie do refleksji, które sprawią, że poczuję coś więcej niż gniew, strach, frustrację czy euforię. Gier, które odpowiadać będą na moje dorosłe potrzeby. Gier, które dadzą mi przestrzeń do rozwoju" – czytamy.

Ganszyniec zaznacza, że inspirował się ruchami pokroju slow living lub slow food. Jego zdaniem slow gaming powinien wyróżniać się m.in. zrównoważonym podejście do etapu produkcji gry, inspiracjami lokalną kulturą, oryginalnością treści i poczuciem spełnienia.

– Pokazywaliśmy "Wanderlust Travel Stories" wielu osobom, które nie zajmują się grami. Słyszeliśmy od nich często: "ale to nie jest gra" – mówi Ganszyniec. – I bardzo dobrze. To książka. To doświadczenie. Wiele osób, które nie uznają siebie za graczy, a może i podchodzą niechętnie do tematu gier, odbierają "Wanderlust Travel Stories" za wartościowy kawałek kultury – tłumaczy.

Rośnie średnia wieku graczy, a w Polsce również średnia wieku ich twórców. – Mamy mniej czasu na granie. Gdy wracasz zmęczony z pracy, to czasami po prostu nie chce ci się próbować sił w zręcznościowym tytule, w którym możesz przegrać. Chcesz odpocząć. Poza tym wiele gier nie oferuje wiele w warstwie fabularnej – tłumaczy Piotr Gnyp, head of bizdev w Walkabout Games, wydawcy "Wanderlust Travel Stories". – Tutaj nie muszę niczego udowadniać. Mogę grać w swoim tempie – dodaje.

Nowe formy artystycznej ekspresji

– W naszej grze nie możesz przegrać. Możesz ukształtować ją na wiele różnych sposobów, a później możesz być np. rozczarowany tym, jak zmienił się bohater. Nie zobaczysz jednak planszy z napisem "Game Over" – mówi Ganszyniec.

Czy następna gra Different Tales będzie podobna do "Wanderlust Travel Stories"? Tego twórcy na razie nie wiedzą. Postawili na coś nowego i muszą sprawdzić, jak zareaguje na to rynek. – Może okazać się, że hardkorowi gracze tego nie potrzebują, a do ludzi, którym produkcja by się spodobała, może nie uda się dotrzeć – tłumaczy Ganszyniec i przyznaje, że to ryzykowny projekt.

Premiera gry odbędzie się niebawem na platformach PC i iOS.

@ziemianin

06.08.2019 08:58

@ziemianin

06.08.2019 08:58

@ziemianin

06.08.2019 08:58

@ziemianin

06.08.2019 08:58