Data: 31.07.2020 12:32

Autor: solo1979

Opowiem Wam historię o cyfryzacji, która kiedyś zniszczy życie.

Posiadam od paru lat jako dodatkowe auto do wypadów w lato mercedesa slk. Rzadko nim jeżdżę. Rocznie moze z 500 km.

Wczoraj z nudow sprawdzilem CEPIK, jak to dziala. Wpisalem dane tego auta i wyszlo, że mam zatrzymany cyfrowy dowód rejestracyjny.

Nadmienie, ze nigdy policja mnie nie kontrolowala kiedy sporadycznie jezdzilem tym autem.

Poprosilem wiec żonę, żeby zorientowala się o co chodzi, bo ja nerwów do idiotów nie mam.

Okazalo sie, ze niby mialem kolizję i auto nie mialo przeglądu, dlatego dowod elektroniczny zostal zatrzymany.

Teraz ja musialbym udowadniac moja niewinnosc, ze to jakas pomylka, lub ktos zrobil policjantow w bambuko.

Ciezko to odkrecic bo naczelnik czasami bywa w pracy.

Postanowilem olać to, bo poprostu jestem niewinny.

Konkluzja jest taka, ze kiedys wszyscy bedziemy tylko numerkami w rejestrach rządowych, ciezko bedzie odkręcać pomyłki i fałszerstwa. Bo dla urzedu sztuka się liczy, jak w wojsku, a nie osoba.

Ehhh…. dam znac jak to sie skonczy, jazda bez elektronicznego dowodu rejestracyjnego, ktory zostal odebrany przez pomylke..

#zycie

GUS: kobiety żyją o ponad 7 lat dłużej od mężczyzn.

Data: 29.07.2020 20:16

Autor: 2_M_A

msn.com

W 2019 r. przeciętne trwanie życia mężczyzn w Polsce wyniosło 74,1 lat, a kobiet 81,8 lat. W porównaniu z 2018 r. trwanie życia wydłużyło się odpowiednio o 0,3 i 0,1 roku, a biorąc pod uwagę rok 1990 o 7,9 i 6,6 lat – podał GUS.

Analiza „Trwanie życia w 2019 r.” wskazuje, że chociaż w latach 90. różnica między przeciętnym trwaniem życia kobiet i mężczyzn malała (w 1991 r. – 9,2 lat; w 2001 – 8,2 lat), pierwsza dekada XXI wieku przyniosła wzrost tej wartości do 8,7 (w latach 2006-2008). Do 2013 r. spadła ona do poziomu 8,0. Od tego czasu utrzymuje się ona na zbliżonym poziomie, w 2019 r. wyniosła 7,7 lat.

GUS informuje, że wyższa umieralność wśród mężczyzn względem kobiet występuje we wszystkich grupach wieku.

#gus #statystyki #mezczyzni #kobiety #umieralnosc #zgony #zycie

#Nauka Poziom żelaza we krwi może być kluczem do spowolnienia procesu starzenia

Data: 20.07.2020 13:05

Autor: ziemianin

ed.ac.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zelazo #krew #zdrowie #zycie #dlugosczycia #anemia #nauka #czlowiek

Międzynarodowy zespół naukowy, na czele którego stali specjaliści z University of Edinburgh, zidentyfikował geny powiązane ze starzeniem się i wyjaśnia, dlaczego proces starzenia się przebiega tak różnie u różnych ludzi. Wyniki badań sugerują, że utrzymywanie odpowiedniego poziomu żelaza we krwi pomaga starzeć się lepiej i żyć dłużej.

#Nauka Poziom żelaza we krwi może być kluczem do spowolnienia procesu starzenia

Naukowcy oparli swoje badania na na analizie danych genetycznych ponad miliona osób. Jesteśmy bardzo podekscytowani tymi wynikami. Mamy tutaj silną sugestię, że zbyt wysoki poziom żelaza we krwi zmniejsza liczbę zdrowo przeżytych lat oraz że utrzymywanie odpowiedniego poziomu żelaza pozwala kontrolować proces starzenia się. Sądzimy, że nasze odkrycia dotyczące metabolizmu żelaza pozwoli wyjaśnić, dlaczego spożywanie bogatego w żelazo czerwone mięso wiąże się z różnymi schorzeniami wieku starszego, jak na przykład z chorobami serca, mówi główny badać doktor Paul Timmers.

Wraz z wiekiem nasz organizm powoli traci zdolność do homeostazy, czyli utrzymywania równowagi pomiędzy poszczególnymi parametrami. Brak tej równowagi jest przyczyną wielu chorób, a w końcu śmierci. Jednak przebieg procesu starzenia się jest bardzo różny u różnych ludzi. U niektórych pojawiają się poważne chroniczne schorzenia już w dość młodym wieku i ludzie ci szybko umierają, inni z kolei żyją w zdrowiu przez bardzo długi czas i do końca swoich dni są w dobrej kondycji.

Autorzy najnowszych badań przyjrzeli się genom i odkryli dziesięć regionów odpowiedzialnych za długość życia, długość życia w zdrowiu oraz długość życia w idealnych warunkach. Naukowcy zauważyli, że istnieje silna korelacja pomiędzy tymi trzema czynnikami, a poziomem żelaza we krwi. Badania statystyczne przeprowadzone metodą randomizacji Mendla potwierdziły, że poziom żelaza ma najbardziej istotny wpływ na długość życia w zdrowiu.

Na poziom żelaza we krwi wpływ ma nasza dieta. Zbyt wysoki lub zbyt niski jego poziom jest powiązany z chorobami wątroby, chorobą Parkinsona, a w starszym wieku wiąże się z obniżeniem zdolności organizmu do zwalczania infekcji. "Możliwości syntezy hemu spadają wraz z wiekiem. Jego niedobory prowadzą do akumulacji żelaza, stresu oksydacyjnego i dysfunkcji mitochondriów.

Akumulacja żelaza pomaga patogenom w podtrzymaniu infekcji, co jest zgodne z obserwowaną u osób starszych podatnością na infekcje. Z kolei nieprawidłowa homeostaza żelaza w mózgu wiąże się z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak choroba Alzheimera, Parkinsona czy stwardnienie rozsiane, piszą autorzy badań.

Naukowcy zastrzegają, że kwestie te wymagają dalszych badań, ale już przewidują, że ich odkrycie może doprowadzić do opracowania leków, które zmniejszą niekorzystny wpływ starzenia się na zdrowie, wydłużą nie tylko ludzkie życie, ale też okres życia w zdrowiu.

Data: 17.06.2020 17:51

Autor: Forgotten

Hipoteza Biocentryzmu

Wiele zamieszania wywołała książka napisana przez dr Roberta Lanzę zatytułowana „Biocentryzm: Jak życie i świadomość są kluczem do zrozumienia natury wszechświata”.

Z połączenia zainteresowań fizyką, mechaniką kwantową i astrofizyką stworzył hipotezę biocentryzmu. Według niej to świadomość jest podstawą wszechświata. Tworzy ona materialny wszechświat, a nie odwrotnie. Lanza wskazuje na to, że prawa natury i stałe kosmologiczne wydają się być dostrojone do tego, aby istniało życie. Wynika z tego, że świadomość istnieje od początku.

W 2014 roku Lanza został uznany przez New York Times’a za trzeciego najważniejszego żyjącego naukowca. Jest on na co dzień specjalistą w zakresie medycyny regeneracyjnej. W życiu zawodowym zajmuje się badaniami nad komórkami macierzystymi, w przeszłości miał też epizody związane z klonowaniem zagrożonych gatunków zwierząt. Nie jest to zatem człowiek znikąd.

W wiadomości zamieszczonej na stronie internetowej naukowca wyjaśnia, że mając na uwadze tę teorię, pojęcie śmierci "nie może istnieć w żadnym prawdziwym sensie". Zasadniczo, idea umierania jest czymś, co od dawna uczono nas akceptować, ale w rzeczywistości istnieje tylko w naszych umysłach.

Profesor Lanza twierdzi, że biocentryzm jest podobny do idei równoległych wszechświatów – koncepcji hipotetyzowanej przez fizyków teoretycznych. Spekuluje się, że wszystko dzieje się jednocześnie w wielu wszechświatach.

Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, jeśli zna się przypadek tak zwanego paradoksu obserwatora. Na poziomie kwantowym sam fakt obserwacji danego układu odniesienia ingeruje w ten układ determinując konkretny stan. Oznacza to, że bez obserwatora zjawiska fizyczne mogą po prostu nie istnieć. Teoria biocentryzmu zakłada, że śmierć świadomości po prostu nie istnieje. Śmierć jest tworem funkcjonującym tylko w myślach, ponieważ ludzie identyfikują się ze swoim ciałem. Możemy łatwo porównać to do oglądania filmu/serialu. Obserwujemy przebieg wydarzeń w których biorą udział nasi bohaterowie, przywiązujemy się, angażujemy emocjonalnie, aby na końcu przeżywać smutek, że to już koniec.

Zgodnie z biocentryzmem przestrzeń i czas są po prostu narzędziami, których nasz umysł używa do łączenia informacji w spójne doświadczenie – są one językiem świadomości. Tak jak fakt że, w snach twój umysł używa tych samych algorytmów do stworzenia czasoprzestrzeni, która jest tak samo realna jak ta, której doświadczasz teraz.

Według Lanzy świadomość istnieje poza ograniczeniami narzucanymi nam przez czas i przestrzeń. Innymi słowy nie jest ona lokalnie przypisana do ciała, tylko jest obiektem kwantowym z zasady nieprzypisanym do miejsca. Jest obiektem, który określa się w trójwymiarowej przestrzeni dzięki zjawisku dekoherencji kwantowej, czyli ostatecznej siły determinującej kierunek, w którym podąży dany układ kwantowy.

Według dr Lanzy w jednym wszechświecie nasze ciało może być już martwe, ale zawsze będzie istniał jakiś inny wszechświat, w którym może się określić nasza świadomość zyskując tymczasowe przypisanie do czasu i przestrzeni. Gdyby ta teoria była prawdziwa oznaczałoby to, że po śmierci nasza świadomość nie wędruje do piekła czy nieba, ale do innego wszechświata.

#filozofia #zycie #mysl #biologia

Data: 13.06.2020 19:12

Autor: Forgotten

Nieśmiertelność

Wyobraź sobie, że masz przed sobą nieskończony horyzont doświadczeń, wszystkie możliwe świadome doświadczenia pewnego dnia będą twoje – każda forma bólu, szczęścia, zwycięstwa, cierpienia, bliskości etc. Będziesz obserwować jak nie tylko twoi przyjaciele, lecz całe cywilizacje i planety umierają, a następnie odradzają się i rosną, a potem znów umierają.

Będziesz świadkiem każdej śmierci, tragedii, bitwy, niesprawiedliwości milion razy. Przeżyjesz śmierć cywilizacji tak wiele razy, że straciłbyś możliwość rozróżnienia, które z nich było które. W oczach obecnych kochanych przez ciebie osób widziałbyś setki poprzednich ważnych dla ciebie na tamten moment ludzi. Miałbyś świadomość, że ta będzie następna, nie widzisz w jej oczach miłości, lecz śmierć. Skąd miałbyś czerpać motywację na troszczenie się o coś co i tak zatoczy koło?

Nieśmiertelność wymagałaby nihilizmu, nieczułości, niedbania o cokolwiek.

Z nieskończonym doświadczeniem staje się niemożliwe, by cokolwiek cenić. Wszystko staje się przemijające i arbitralne.

Wszystko co jednak sprawiłoby wrażenie ważnego, odejdzie wraz z czasem, tym dotkliwiej, im bardziej poświęcimy temu uwagę, ucząc nas pokory wobec przemijalności.

Powodem, dla którego cenisz członków swojej rodziny jest to, że są oni jedynymi, których masz.

Nie możesz mieć tych samych rodziców, tego samego przyjaciela czy pupila.

Starasz się o przyjaciół i partnera, bo wiesz, że są jednymi z nielicznych w twoim krótkim życiu.

Wszyscy doświadczymy straty ukochanych osób, naszej przeszłości, osiągnięć i tego co zbudowaliśmy.

Nie jesteśmy nieśmiertelni, nie mamy opcji restartu.

Śmierć – to nieuchronna strata wszystkiego – to jedyna rzecz, która sprawia, że teraźniejszość i życie jest wartościowe. Każdego dnia jesteś o jeden dzień bliżej śmierci.

I z tą skończoną ilością czasu, musisz wybrać,

Musisz nadać priorytet,

Musisz cenić jedno nad drugim,

Szczęście nad pracą,

Przyjaźń nad pieniędzmi,

Odwagę nad lękiem i niepewnością,

Nonkonformizm nad konformizmem,

Idee nad pustym rozwodzeniem się.

Bez określonego czasu wszystkie te wartości uległyby załamaniu, a całe doświadczenia/doznania nic by nie znaczyły.

#filozofia #przemyslenia #mysl #zycie

Data: 03.03.2020 08:31

Autor: ruy_lopez

Szkoda ze jest tutaj relatywnie malo uzytkownikow.

Tak sie zastanawiam jakie sa mechanizmy pozyskiwania ww. uzytkownikow do tego typu stron. Mozliwe ze ta strona nigdy sie nie rozwinie, bo głównym atutem serwisów jest różnorodność kontentu i jego obszernosc co jest funkcja liczby użytkowników, wiec jest to sprzezenie zwrotne dodatnie i czas na zakladanie portalu byl np. 10 lat temu a teraz jest juz za pozno i nic sie nie da zrobic. Tiktok/ snapchat zdobywaja/zdobywaly popularnosc, ale to dlatego, ze oferowaly cos innego niz istniejacy dotychczas giganci jak fb/twitter/reddit/yt itd. no a lurker to po prostu wykop 2.0. Na lurkerze bedzie aktywnosc chyba wtedy i tylko wtedy gdy na wykopie bedzie straszna w chuj afera, ale nawet moderacja tam nie jest na tyle glupia zeby przekroczyc ta linie. Zwykle codzienne afery i sranie na uzytkownikow nic tam nie zmienia.

#lurker #wykop #zycie

Data: 18.02.2020 23:59

Autor: tensorflow

Jak wygląda kwestia prania w nowym jorku to dalej jakas poprzednia epoka, w polsce od kiedy pamietam zawsze kazdy mial pralkę w domu, a tutaj trzeba wszystko wpakować w worek, wziąć proszek, płyn do prania no i najważniejsze…. ze dwie garście monet ćwierć dolarowych ( ͡º ͜ʖ͡º) należy udac się do pralni ktorych jest całkiem sporo, pralnie są tu bardzo popularne, czasami jest tak ze zajęte są wszystkie pralki lub wszystkie suszarki. W domu pierze tylko szlachta (Ci co tu żyją od 30 lat i mają swój dom) , w duzych blokach są pralnie dla mieszkancow, umieszczone w piwnicy. Do małej pralki w mojej lokalniej pralni nalezy wrzucic 11 monet, sredniej 15, dużej 21, za suszenie 8 minut jedna moneta. Podsumowując to w sumie niewiem czy pralnie to kwestia drogiej wody czy przyzwyczajenia, czy obu tych rzeczy naraz.

#wszystkoousa #nyc #usa #zycie

Data: 14.02.2020 01:01

Autor: tensorflow

W pracy dzisiaj afera, robie sobie spokojnie a tu nagle ogromny błysk, wszyscy to zobaczyli i zaczeli biegnąc zobaczyć co się stało, ja miałem blisko, moim oczom ukazał się panel który się palił oraz meksykanina któremu plecy płoneły, ale na szczęście szybko go zgasili. Panel przy którym doszło do wypadku miał wysokie napięcie 480V oraz 1200 Amperów, przy nim pracował również jeden z elektryków z mojej firmy, miał spalone ubranie, nie miał brwi i cała twarz poparzona. Mowil ze to wina tego meksyka bo przyszedł robic sciane i sie krecił kolo panela pomimo ze mowiono mu ze narazie nie może robic tam bo panel otwarty, no i w jakis sposob spowodowal zwarcie (nikt nie byl w stanie ustalic czym). Ogólnie to oboje mają szczęście że żyją bo to było tylko poparzenie łukiem elektycznym, bo gdyby kogos porazilo to juz na dobre. W kinie w ktorym pracuje są naprawdę ogromne przestrzenie a zaraz po tym zdarzeniu było bardzo duzo dymu wszedzie i po wszystkich salach. Wszyscy w szoku, ogólnie to powiem wam że do tej pory jeszcze jeszcze nie widzialem na wlasne oczy osoby która była pokryta płomieniami.

W komentarzach wrzucę wiecej zdjęć

#praca #zycie #wypadek

Data: 10.02.2020 23:52

Autor: tensorflow

ludzie narzekają na to że gry zostały zaliczone do rzeczy które powodują uzależnienie, jednak na prawdę można mieć z nimi problem, ja staram się uważać ale ostatnio popłynąłem za bardzo, w sobotę włączyłem DON'T STARVE i zaczęła się jazda, grałem całą sobotę, całą noc, całą niedzielę prawie całą noc, zaspałem do pracy no i nie poszedłem do pracy , wstałem dalej napierdalając, aż dopiero teraz przegrałem i przejebałem wszystko (taki urok tej gry), staram się teraz coś zjeść i wrócić do życia, gra usunięta w pizdu… ciekawy weekend

#zycie #gry #uzaleznienie #gif

Data: 08.02.2020 22:38

Autor: AgentSpecjalnejTroskiFox

Normalnie się pracuje 8h bardzo rzadko kiedy robiąc coś co sie lubi i nie doprowadza człowieka do załamania nerwowego, ale w domu nie umiem poświęcić nawet 4h dziennie na robienie czegoś co kiedyś lubiłem i nadal lubię, ani nawet na coś na czym bym zarobił parę cebulionów…

Jak to możliwe co jest nie tak.

Myślę że internet to zabija. Ale nie mogę się od niego zwyczajnie odciąć, jest czasem potrzebny.

#zycie

Zgoda na pobieranie narządów – twój wyrok śmierci!

Data: 03.02.2020 16:46

Autor: ziemianin

odkrywamyzakryte.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #transplantacj #zycie #organy

Twoje narządy są Ci potrzebne tu i teraz. A obowiązkiem lekarzy jest ratować TWOJE zagrożone życie, a nie kombinować, ile szpital zarobi, pobierając Twoje narządy do transplantacji. Twoje życie jest równie ważne, jak życie biorców, czekających na przeszczep.

Zgoda na pobieranie narządów – twój wyrok śmierci!

Środowiska związane z transplantologią posługują się terminem ”śmierć mózgu”, który nie oznacza jednakże rzeczywistej śmierci człowieka, lecz zmienne objawy dysfunkcji ośrodkowego układu nerwowego, na podstawie których wystawia się kartę zgonu osoby poszkodowanej i pobiera się od niej narządy i tkanki.

Te objawy nie są wynikiem śmierci mózgu, lecz najczęściej spowodowane są jego obrzękiem.

Zgodnie z obowiązującymi kryteriami w tak zwanej śmierci mózgu karta zgonu wydawana jest osobie, której serce i inne narządy funkcjonują prawidłowo.

Transplantologia opiera się na przeszczepach zdrowych organów. Nie można by tego osiągnąć, gdyby przeszczep organów odbywałby się z organizmu, w których rozpoczął się nieodwracalny proces obumierania tkanek.

Przyjrzyjmy się „kryteriom orzekania śmierci”

Na niektórych transplantologach, którzy jako pierwsi dokonywali przeszczepów serca z żyjącego człowieka ciążą wyroki za zabójstwo. Żeby takie sytuacje się więcej nie powtarzały, musiano znaleźć legalny sposób, jak pozyskiwać narządy.

W połowie XX wieku wraz ze wzrostem popularności idei transplantologii nastąpiła pilna potrzeba zmiany kryteriów obowiązujących przepisów określających definicje śmierci.

Pod koniec lat 60′ została wprowadzona nowa definicja śmierci zwana Harwardzkim kryterium śmierci mózgu, których przepisy obowiązują po dziś dzień.

Jej kryteria sprowadzają się do umożliwiania orzekania śmierci człowieka na tej podstawie, że stwierdzono u niego śpiączkę określoną jako nieodwracalna i w ramach tej śpiączki bezdech oraz brak odruchów nerwowych w obrębie głowy.

Transplantologia otworzyła nowe nieznane wcześniej możliwości, na które pomysłodawcy nie byli przygotowani. Aby stwierdzić zgon, do niedawna było potrzebnych trzech lekarzy, w tym anestezjolog i neurolog. Nowe przepisy zmieniają formalne zasady orzekania o śmierci mózgu, m.in. zmniejszenie liczby lekarzy, niezbędnej do orzeczenia śmierci mózgu.

Teraz muszą być to dwie osoby. Do momentu złożenia przez nich podpisu na karcie zgonu pacjent uważany jest za żywego. A po złożeniu tego podpisu staje się martwy!

Jakim cudem lekarze jednogłośnie orzekają „śmierć mózgową”?

Śmierć mózgową orzeka się po stwierdzeniu u pacjenta śpiączki połączonej z bezdechem. Przeprowadza się badania odruchów w obrębie głowy. Brak reakcji bólowej, brak odruchów oraz brak reakcji na wstrzyknięcie zimnej wody do ucha to jest mniej więcej to, co lekarz musi przeprowadzić.

Drugim etapem jest badanie bezdechu, czyli wyłączenie respiratora na określony okres, w niektórych krajach dwie, trzy minuty, pięć, a w Polsce dziesięć. W opinii wielu specjalistów może to doprowadzić do śmierci badanego, a w żadnym wypadku nie służy jego interesowi, jest więc niezgodne z zasadami etycznymi.

Problem jednak w tym, że nikt nie wie, co to takiego ta „śmierć mózgowa”. Nawet najnowocześniejsze urządzenia badawcze nie są w stanie stwierdzić zgonu.

Jest to rzecz subiektywna i właśnie dlatego Komisja Harwardzka otrzymała (na zlecenie transplantologów) zadanie stworzenia definicji, która będzie obowiązywała wszystkich lekarzy.

Wszyscy słyszeliśmy o przypadkach ludzi uznanych za zmarłych, odstawionych do kostnicy, a po kilku godzinach lub nawet dniach wracających do świata żywych, co stanowi najlepszy dowód na to, że śmierć jest rzeczą względną i trudno diagnozowalną.

Kryterium tzw. śmierci mózgowej po raz pierwszy pojawiło się w 1968 r. To była stosunkowo nieduża, dwunastoosobowa grupa, powołana po zrobieniu pierwszego przeszczepu dokonanego w 1967 r. przez Christiana Barnarda w Afryce Południowej. To była taka próba, żeby wykorzystać moment, kiedy cały świat się zachłysnął sukcesem Barnarda – choć był to wątpliwy sukces, gdyż biorca bardzo szybko umarł.

Zatem, żeby Barnard nie poszedł do więzienia, trzeba było wymyślić jakieś uzasadnienie prawne dla tego, co zrobił.

Przecież zrobił to niezgodnie z prawem – nie można żyjącemu pacjentowi tak po prostu wyrwać serca z klatki piersiowej. A przynajmniej do niedawna jeszcze było to niemożliwe. Trzeba więc było wymyślić jakąś formułę. Wymyślono zatem formułę „śmieci mózgowej” i nazwano, że to jest zwykła śmierć. Dzięki temu nie potrzeba było zmieniać prawa.

Jeżeli śmierć mózgowa jest jednym ze sposobów umierania, to w takim razie uznajemy, że poza tym, system prawny jest taki, jaki był.

Sprowadzało się to do tego, że umożliwia to pobranie narządów od człowieka, którego serce bije, po uznaniu go uprzednio przez odpowiednią komisję za zmarłego.

Niedoskonałość przepisów regulujących przeszczepy doprowadziło do nadużyć. W Brazylii kwitnie proceder porywania dzieci żyjących w dzielnicach nędzy w celu pozbawiania ich organów zdatnych do przeszczepu i handlu. Zdarzają się przypadki, że gangi we współpracy z personelem szpitalnym usuwają organy pacjentom przebywającym w szpitalu, jeśli w dokumentach jest zaznaczone, że są zwolennikami oddawania organów. Dzieje się to po tym, gdy lekarze wydają fałszywe oświadczenia o śmierci mózgu. Wszystko to przy współudziale rządu brazylijskiego.

Najbardziej namacalne zjawisko związane z handlem organami ma miejsce w krajach Trzeciego Świata. Wybór dawców jest przeprowadzany wśród biedaków. Wykorzystuje się trudną sytuację ludzi, którym obiecuje się początek nowego życia w dobrobycie. Jest tylko mrzonka mająca skłonić biedaków do pozbycia się nerek.

Dawcy są jak niewolnicy, przymuszani przez pośredników, desperacje i biedę. Z kolei biorcy uprawiający turystykę transplantacyjną wywodzą się z rozwiniętych krajów. Ich wspólnikami są specjaliści od przeszczepów i rządy krajów takich jak; Japonia, Arabia Saudyjska czy Izrael. Kraje te nie przeprowadzają wielu przeszczepów u siebie, bo taniej jest wysłać pacjenta zagranice.

Za pomocą lokalnych pośredników kontaktują się z dawcami i przeprowadzają przeszczep w zaprzyjaźnionych szpitalach. Koszty podróży, znalezienia żyjącego dawcy, badania oraz przeprowadzenie operacji są zwracane.

W Indiach zdarzają się przypadki, że lekarze nie informują dawców o zamiarze przeprowadzenie przeszczepu. Otrzymują zastrzyk, po którym usypiają na kilka dni, w tym czasie usuwana jest nerka. Po wszystkim zwracane są tylko koszty podróży. Na tym procederze obławiają się zorganizowani przestępcy, chirurdzy i szpitale.

W Chinach transplantologią zarządza państwo. 95 proc. z 13 tys. organów pozyskiwanych rocznie pochodzi od więźniów skazanych na śmierć. Na egzekucję przyjeżdżają nieoznakowane karetki. Lekarze czekają na egzekucję, po której od razu pobierane są organy.

Narządy pobrane ze zwłok nie nadają się do przeszczepu. Narządy muszą być pobrane od żywego człowieka. Po śmierci człowieka nie można pobrać narządów ukrwionych. Wszystkie takie narządy pobiera się od osoby z bijącym jeszcze sercem, która formalnie jest nazywana osobą zmarłą. Serce, wątrobę, nerkę itp. pobiera się tylko i wyłącznie od żywych jeszcze ludzi. Są oni w śpiączce, sami nie oddychają i zostali zdiagnozowani jako nieżyjący w myśl obowiązujących kryteriów, ale równocześnie osoby takie mogą być w tym stanie nawet przez 3 miesiące i reagują na podawane środki lecznicze tak, jak każdy inny chory.

Mam tu na myśli kobiety oczekujące potomstwa i diagnozowane jako będące w stanie śmierci mózgowej, którym pozwolono żyć, aby mogły wydać na świat swoje dziecko. Często jednak pobiera się potem od nich narządy, choć mogłyby one przeżyć i tym potomstwem się cieszyć. Taki przypadek miał prof. Talar.

W Polsce nie ma obowiązku znieczulenia takiej osoby, tylko podaje się jej środki zwiotczające, czyli powodujące, że człowiek nie będzie się ruszał.

W każdym kraju procedury są inne. Przy rozcinaniu ciała „zmarłego” i w czasie pobierania narządów odnotowuje się skok ciśnienia, przyspieszony puls oraz reakcje bólowe.

Z tego powodu 1/3 brytyjskich lekarzy podaje „zwłokom” środki przeciwbólowe. W latach 90 prof. Keith Andrews udowodnił, że „wegetatywni” pacjenci są świadomi, wiedzą jak się nazywają, ile mają dzieci, jaką muzykę lubią, a jakiej nie, a mimo to są lekarze, którzy twierdzą, że ci ludzie nie żyją lub że są „warzywami”.

Takich ludzi są tysiące, tysiące

Człowiek w śpiączce może rozumieć ludzką mowę, co wykazał Kotchoubey i co potwierdzają historie niektórych chorych.

W Polsce najbardziej znany jest przypadek Agnieszki Terleckiej i Zachariasza Dunlopa z USA. Agnieszka Terlecka była już kandydatką do zostania dawcą. W 2003 roku, gdy miała jedenaście lat, na obozie jeździeckim spadła z konia. Mimo że miała na głowie toczek, doszło do obrażeń mózgu i śpiączki.

Pani ordynator szpitala w Pile powiedziała, że jej szanse na przeżycie są znikome. Zapytała ojca dziewczynki czy nie chciałby pomóc innym ludziom i w razie czego zgodzić się na przekazanie organów córki do transplantacji.

Ojciec dziewczynki mówił pani ordynator, że widzi zmiany w wyglądzie źrenic Agnieszki. Ordynator jednak stwierdziła, że żadnej zmiany nie ma, że to tylko chciałby taką zmianę zobaczyć. Uważała, że nie ma co robić sobie nadziei.

Jej ojciec w pewnym momencie dowiedział się o prof. Janie Talarze, który wybudza chorych z uszkodzeniem mózgu. W ostatniej chwili rodzice Agnieszki zmienili decyzję i przewieźli córkę do kliniki prof. Talara w Bydgoszczy.

Po pięciu dniach dziewczyna otworzyła oczy, a po kilku miesiącach rehabilitacji wróciła do całkowitego zdrowia. Pod koniec 2007 roku media rozpisywały się o “cudzie.“

21-letni Amerykanin Zachariasz Dunlop, u którego rozpoznano śmierć mózgową, został wówczas ocalony przez swoje kuzynki-pielęgniarki dosłownie na kilka sekund przed pobraniem organów. Kobiety zauważyły u Zachariasza odruchy, dzięki którym rozpoznały, że jednak żyje. Po czterech miesiącach od wypadku Zachariasz był już w pełni sił. W wywiadzie dla stacji NBC opowiadał, że był przytomny i słyszał, jak ogłoszono go martwym!

Dr. Paul Byrne, neurolog, specjalizujący się w zagadnieniu śmierci mózgowej komentuje:

– Choć tej historii przypięto etykietę cudu, nie jest ona niczym ponadnaturalnym. Jeżeli zdarzył się cud, to jest nim fakt, że nie pobrano mu organów, zanim był w stanie zareagować. On był żywy — jego serce biło. […]

Pytanie brzmi-jak wielu innych dawców organów jest w podobnej sytuacji, lecz giną, gdy pobiera się ich narządy?

“Śmierć mózgowa“ została spreparowana, wymyślona po to, by uzyskiwać organy. Nigdy nie opierała się na nauce.

W Stanach Zjednoczonych z jednego ciała ludzkiego można uzyskać kwotę w wysokości dwóch milionów dolarów. W cenę wliczane są narządy człowieka z bijącym jeszcze sercem: wątroba, nerki, płuca, serce itp.

Następnie po śmieci, z martwych już zwłok pobiera się: skórę, ścięgna, powięzie, chrząstki, kości, soczewkę, rogówkę itp. To razem uruchamia potężny biznes.

W Europie jedna nerka kosztuje do kilkudziesięciu tysięcy euro. Biorca musi pobierać leki immunosupresyjne, aby jego organizm nie odrzucił przeszczepu. Ściśle biorąc, jego organizm to w końcu zrobi, ale chodzi o spowolnienie tego procesu. Największy interes robią na tym producenci i dystrybutorzy tych leków.

Jeśli w końcu uda się pobrać i przeszczepić narząd to ryzyko zgonu po przeszczepie, nawet nerki, nie mówiąc o sercu, jest znaczne.

Przeszczep nerki kosztuje ok. 70 tysięcy złotych i wprawdzie zwalnia z dializ, co przynosi jakieś oszczędności, ale w tym czasie biorca stale walczy ze swoim organizmem, który dąży do odrzucenia obcego organu, a to wymaga stałego przyjmowania leków immunosupresyjnych, które mają bardzo poważne skutki uboczne (podwyższone ryzyko infekcji, większe ryzyko zachorowania na nowotwory i nadciśnienie) i oczywiście również dużo kosztują.

Najgorsza wiadomość jest taka, że przeszczepiona nerka przetrwa maksymalnie 15 lat. Następna nerka przetrwa już tylko kilka lat, a kolejna jeszcze krócej. To rodzi stałe zapotrzebowanie na nerki, a więc potrzebni są kolejni dawcy, żywi lub martwi, a w końcu pacjent (jeśli przeżyje) i tak wraca do punktu wyjścia, czyli na dializy.

W krajach Unii Europejskiej pacjent po przeszczepie kupuje leki warte kilkadziesiąt tysięcy euro rocznie!

Ponadto nie wszystkie pobrane narządy przeznaczone są do ratowania życia. Często wykorzystywane są one w operacjach plastycznych, a to naprawdę wielki i przynoszący krociowe zyski biznes. Z tego powodu kwitnie (i coraz bardziej rośnie w siłę) potężne podziemie transplantacyjne, które pod względem dochodów już niedługo może dorównać mafii narkotykowej.

Hipotermia pozwala uratować 60% pacjentów z orzeczeniem śmierci pnia mózgu, a tromboliza zapobiega obrzękowi mózgu spowodowanemu zatorami w tętniczkach.

Zamiast tego, bez wiedzy i zgody rodziny, na 2 do 10 minut wyłącza się respirator, żeby sprawdzić, czy pacjent podejmie samodzielne oddychanie. Jeśli nie podejmie, następuje nieodwracalne uszkodzenie mózgu. Uszkadza się mózg po to, żeby orzec, że mózg jest uszkodzony!

Gdyby pozwolić pacjentowi na spokojne dojście do siebie pod respiratorem przez kilka dni mogłoby się okazać, że oddech samoistnie powrócił, a stan pacjenta się poprawia.

Tylko jeden pan profesor Jan Talar zrehabilitował około dwustu osób, o których mówiono rodzinom, że w ich przypadkach nic już się nie da zrobić i trzeba wyrazić zgodę na pobranie narządów. Profesor zajmował się mniej więcej dwustu pacjentami w takim stanie, spośród których wielu przywrócił do pełnej bądź choćby tylko częściowej sprawności.

Niewiele osób w Polsce wie, że w naszym kraju istnieje tak zwana “domniemana zgoda“ na pobranie narządów do przeszczepu. Oznacza to, że jeśli nie wypełnimy odpowiedniego formularza i nie wyślemy go na adres Poltransplantu, jesteśmy potencjalnymi dawcami, czy tego chcemy, czy nie.

Aby nie być potraktowanym jako dawca, na zasadzie tzw. zgody domniemanej należy się zgłosić do Centralnego Rejestru Sprzeciwów na stronie Polstransplantu

Formularz należy pobrać i wydrukować, wypełnić i wysłać na wskazany adres. To ważne, bo po wypadku można być uznanym za dawcę czasem nawet pomimo sprzeciwu rodziny.

Chorzy, kierowani do szpitali oraz ich krewni w żadnym przypadku nie powinni wyrażać zgody na pobieranie narządów z ich ciał po śmierci, aby nie dopuszczać do nieludzkiego traktowania ciał zmarłych, kiedy wycinane są z nich narządy bez znieczulania, kiedy odczuwają oni jeszcze ból, tylko nie mogą tego powiedzieć.

W żadnym przypadku nie wolno za życia robić pisemnych oświadczeń, zawierających zgodę na pobieranie narządów z ciała po śmierci!

Data: 02.02.2020 19:18

Autor: tensorflow

Pora wracac do domu, ogolnie to nie obstawialem w kasynie, nie lubie hazardu, może nawet lepiej ze jest zakaz w polsce bo nie ktorzy nie maja swojego mózgu i znam przypadek gdzie mojego znajomego ojciec cala wyplate na automatach przepuszczał

#zycie #usa

Ps wrzuce pare fotek w komentarze

Data: 01.02.2020 06:17

Autor: tensorflow

Powiem wam że po x piwach wracam autobusem do domu, nagle autobus stanął na jakimś szlabanie i tyle myślałem ze zaraz pociąg przejedzie i tyle, jednak po jakichś 25 minutach zacząłem się interesować co do kurwy się dzieje, ile pociąg może przejeżdżać przez przejazd, zobaczywszy ze drzwi autobusu się otworzyły postanowiłem już is na piechotę ( google mówi 38 minut… ale to nic) wyszedłem z autobusu w kierunku szlabanu i moim oczom ukazał się uniesiony most…. i jakaś łódka przepływająca z prędkością 5 centymetrów na godzinę… (co do chuja w tym kanale tylko jakiś 50 letni złom dogorywa i nic tam nie ma gdzie płynąć, a sam kanał do zaorania..) zrezygnowany że nawet na piechotę nie mogę iść wróciłem grzecznie do autobusu ( ͡° ʖ̯ ͡°)….

#zycie #autobusy

Data: 24.01.2020 23:11

Autor: tensorflow

Zastanawia mnie czy ludzie są traktowani jak debile czy są debilami, rozumiem że pozwy aby wydrzeć kase od firm, ale żyjemy w czasach nie dostęp do informacji jest natychmiastowy bo każdy ma telefon przy sobie. Rozumiem ze moga byc miejsca na swiecie gdzie ludzie nie wiedza co to mąka, a skoro nie wiedza to jej nie kupują (tak jak ja nie kupuje rzeczy ktorych nie znam w chinskim markecie), ale oznaczanie na produkcie informacji która jest oczywista to dla mnie przesada, w jakim kierunku ludzkość zmierza? Bo z mojej perspektywy do samozaorania

#zycie

Data: 14.01.2020 22:08

Autor: tensorflow

Jezdze tym autobusem od czasu do czasu ale zawsze z ryjem w telefonie, wied, dzis postanowilem obserwowac trase , jest to lekki labirynt, mimo ze okolice nieraz na piechote przemierzalem to widzialem miejsca ktorych nie znam. Ale i tak obserwacja trasy wiele razy z autobusu tyle Ci nie da co zrobienie rowerem , za 5 razem juz mozna ogarnąć

#zycie

Data: 29.12.2019 12:53

Autor: lisq

Narodową tradycją na Lurku stało się plucie i wyśmiewanie Wykopu. Wiadomo, część z nas ma swoje powody, część śmieszkuje bo takie jest prawo internetu.

Dzisiaj chciałem Wam zaprezentować wpis który wbił mi wczoraj porządnego gwoździa.

https://www.wykop.pl/wpis/46395723/niestety-poprzedni-wpis-na-temat-raka-ktory-mial-p/

Pozwolę sobie przekleić fragmenty


Umieranie na raka to chyba najpodlejszy i najbardziej odzierający z godności sposób na odejście.

Od ponad roku jestem w trakcie chemioterapii paliatywnej i nawet największemu wrogowi nie życzę tego s*syństwa.

Pierwszymi objawami był sporadyczny ból z prawej strony brzucha, jednak nie był ani specjalnie niepokojący ani częsty, więc nawet nie przeszło mi przez myśl, że to coś poważnego. Na serio temat rozkręcił się na początku kwietnia ubiegłego roku (miałem wtedy 32 lata), kiedy w pracy nagle zacząłem sikać krwią – od razu szpital, gdzie zrobili mi USG i stwierdzili, że jest ok, najprawdopodobniej to kamień i mam zgłosić się do rodzinnego. Rodzinnej coś nie pasowało w karcie ze szpitala więc zleciła kolejne usg które miałem pod koniec kwietnia, gdzie od razu dowiedziałem się że mam guza i niezbędna jest tomografia, którą miałem na początku maja – diagnoza: guz prawej nerki z czopem nowotworowym w żyle głównej dolnej. Od razu skierowanie do szpitala na operację, której termin wyznaczono na przełom maja i czerwca. Żeby nie było za dobrze to w połowie maja wylądowałem w innym szpitalu z zatorowością płucną, co mocno komplikowało temat, ale operacja była niezbędna bo inaczej i tak bym zszedł z tego świata.

Ostatecznie usunięto mi prawą nerkę wraz z czopem nowotworowym (w sumie było tego 900g), operacja była trudna i w stanie ciężkim wylądowałem na OIOMie, ale dość szybko doszedłem do siebie i już w lipcu wróciłem do pracy. Na sierpień miałem wyznaczony PET (pozytonowa tomografia emisyjna) celem sprawdzenia czy nie ma przerzutów, w międzyczasie histopatologia potwierdziła raka jasnokomórkowego nerki. Niestety badanie potwierdziło guz w okolicach kręgów L3 i L4 i podejrzane struktury w kościach czaszki.

Szybka wycieczka na onkologię, gdzie dowiedziałem się, że taki wynik to właściwie wyrok śmierci i jedyne co możemy zrobić to kupić trochę czasu chemioterapią paliatywną. Kwalifikacja, której częścią są m.in. badania krwi, wykazała, że znów nie może być za dobrze i że druga nerka ledwo daje radę (dla wtajemniczonych – kreatynina na poziomie 4.4, rekordowo 5.1). Tym samym sierpień to dwukrotna hospitalizacja, nerkę w końcu udało się doprowadzić do porządku (infekcja, wyleczona antybiotykami) niestety jednocześnie okazało się, że czop nowotworowy wrócił na swoje miejsce.

We wrześniu byłem w na tyle dobrym stanie, że mogłem zacząć chemioterapię i tak od tego czasu przyjmuję Sutent będący pierwszą linią chemioterapii paliatywnej raka nerki.


Przeczytawszy to poskladałem laptopa i zacząłem sobie rozmyślać. Ni z dupy dowiaduję się o raku, Walczę. Przegrywam. Wyrok: dwa miesiące.

Świadomość że to już stadium terminalne. W ciągu wczorajszego wieczora to co przeszło mi przez głowę:

– Żadnych "omg omg, to już koniec, skoczę na bungee bo zawsze chciałem a teraz jest ostatni dzwonek".

Po prostu szkoda forsy. Nic z tego nie wyniknie. Lepiej jest zabezpieczyć rodzinę tymi pieniędzmy, pogrzeby to nie są tanie rzeczy, a i po śmierci żyjący muszą jakoś żyć, więc chyba lepiej im zostawić ten hajs.

– Poświęcić cały pozostały czas na przygotowania. Jak to groteskowo nie brzmi, leżenie w szpitalnym łóżku i czekanie na śmierć to nudy i marnowanie czasu. Jeśli zdrowie pozwoliłoby, sam dograłbym tematy z bankami na przepisanie/ uposażenie mojej partnerki do moich kont bankowych.

Wstępnie też chciałbym ogarnąć temat pochówku, po co najbliższi mają się z tym bujać, zwłaszcza że czas nagli, bo wiecznie w jednym kawałku nie będę :p

– Kwestia "majątku". Nie ma tego dużo, ot za życia nazbierałem dość trochę sprzętu którego do grobu nie zabiorę, tu jakiś serwer, tam laptop. Na pewno moja tego nie sprzeda, rodzicom nie podrzucę bo i co im po sprzęcie z którego nie umieliby skorzystać. Jedynie wystawić za psie pieniądze już teraz, byleby się sprzedało.

Nazbierałem też mnóstwo drobiazgów, trzebaby to wszystko przetrzepać pod kątem co będzie użyteczne a co po prostu wywalić.

– Konto na rurku xD

– Ewentualny kredyt. Trzeba jakoś zabezpieczyć tę kwestię.

Takich myśli mialem wczoraj naprawdę sporo.

Jedyna sensowna myśl którą wprowadzę w życie to ubezpieczenie się, już teraz. Ogarnę jakieś ubezpieczenie na życie i będę se płacił, a odszkodowaniem zadysponuję tak żeby kredyt został spłacony, a reszta podzielona między rodzinę.

Zdałem sobie sprawę z jeszcze jednej, może dla niektórych trywialnej rzeczy. Nigdy nie wiesz kiedy szlag Cię trafi, czy będizesz mieć okazję domknąć sprawy, pożegnać się. Warto więc chyba prowadzić życie tak żeby w godzinie śmierci żałować jak najmniej i zostawić po sobie przynajmniej porządek.

A, jeszcze co mi przyszło do głowy że mógłbym zrobić coś (w imię swoich przekonań) za co grozi dożywocie, no bo co mi zależy? :D

#rak #zycie #smierc #przemyslenia

Data: 05.12.2019 08:32

Autor: Major_Bialkov

Wróciłem z nocki i taki oto prezent urodzinowy sobie przywiozłem do domu

( ͡° ʖ̯ ͡°)

Tworzyliśmy kilkunastoosobową firmę która świadczyła usługę na rzecz jednego wielkiego klienta. U molocha, na górze zaszły wielkie zmiany i takie tego skutki. Trzeba zwijać żagle i zacząć wszystko od nowa.

Starszy o rok, Nowy Rok, nowa praca.

#urodziny #praca #zycie

Data: 20.11.2019 23:26

Autor: tensorflow

Wracam se do domu, niby stac mnie na te wszystkie zabawki i fajnie jest sobie pograc, ale rutyna juz mnie męczy, kazdy dzień wygląda tak samo plus dlugie dojazdy do pracy (1.5h w jedna stronę), teraz zima się zaczyna i jest wogóle nie dosyc ze szaro wszędzie od betonu to jeszcze szaro na niebie, praca w weekend nie pozwala się za bardzo z tąd wyrwać, a jak juz to bardzo dlugo trzeba jechać zeby się z tad wydostać. Chciabym wyjechać w Bieszczady, jakoś odczuwam ten brak kontaktu z przyrodą. A jak u was jest ? Ktoś może ma podobny problem ?

#zycie

Data: 18.11.2019 16:59

Autor: tensorflow

@false_nine odnośnie Twojego komentarza odnosnie podejscia Kobiet do Małżenstwa, jest taka strona gdzie ludzie się ogłaszaja, z moich obserwacji wynika ze czesto to wygląda jak chec nawiazania dlugoterminowej wspolpracy uslugowej niz na zwiazek

#zycie

Data: 18.11.2019 01:54

Autor: LadacznicoOdporny

Jestem na etapie zmagań praca + reszta studiów (magisterkę trzeba napisać). Póki co etap małżeństwa postrzegam lepiej niż na załączonym obrazku ;) Ale to jeszcze przede mną. Dziewczynę mam wspaniałą, więc pozwolę sobie na nutkę optymizmu :)

Cienko mi idzie z magisterką bo mam awersję do robienia bezsensownych rzeczy (no może poza grami i inną rozrywką, chociaż to jednak ma jakiś sens – dba o higienę psychiczną). Przynajmniej pracę mam w pytkę, ale trochę za mało czasu jej poświęcam – mógłbym spokojnie podwoić dochód gdybym w to wszedł na 100%. Niby jest dobrze, ale czuję, że nie ogarniam życia. Nie nadążam. Myślę, że jak skończę magisterkę to zacznę nadążać. Mam nadzieję wtedy zadbać o to co zaniedbałem w ostatnich latach. Mam na myśli głównie samorozwój. Szczególnie w aspekcie fizycznym. No i wtedy nie będę musiał się rozdrabniać. Człowiek pójdzie na full w pracę, związek i szkolenia. Po to żeby w przyszłości moim dzieciakom niczego nie brakło. Bo jak patrze wstecz w moje życie, to 90% problemów dałoby się uniknąć gdyby moi rodzice zarabiali przynajmniej średnią krajową. Pieniądze jednak dają szczęście – poprzez moc likwidowania większości problemów i przeszkód na drodze do niego. Cała reszta to praca nasza i naszych bliskich. Staram się być dobrym człowiekiem, myślę że rozwijam się na tyle sprawnie, że będę mógł poprowadzić następne pokolenie w życie na tyle daleko, by później dało radę samo bezpiecznie nim sterować. Oczywiście do czasu gdy to pokolenie się pojawi mam jeszcze sporo czasu – wierzę, że uda mi się wszytko naprostować. Jeśli tylko uda się to wszytko ustawić tak by na drodze do moich nadziei, planów i marzeń nie stanął żaden mur to myślę, że będę szczęśliwy. Czuję, że cel jest już blisko.

Gdy w całym tym biegu pojawią się chwile przerwy to chętnie poświęcę je na chwilkę refleksji. Tak jak teraz ;) Na rozwój duchowy, bo to jednak priorytet. To w końcu on nam wyznacza właściwy kierunek. Żaden sukces być najszybszym jeśli biegnie się w złą stronę. Cenię takie chwile jak teraz. Gdy na chwilę łapie mnie wewnętrzny chill i czuję, że mimo wszystko jest dobrze. Że mogę się bezkarnie zatrzymać i spojrzeć na to z boku.

Ale oczywiście na co dzień mam też swoje obawy. Nie mam gwarancji, że cel jest autentyczny. Co jeśli próbuję komuś dać to czego sam nie miałem, to czego mi brakło? To egoizm, czy altruizm? Czy zdążę z magisterką? Czy utrzymam się w pracy?Czy będę się w przyszłości dobrze dogadywać z rodzicami? Może mimo najlepszych chęci coś spierdolę, a dzieciaki uznają mnie za kiepskiego ojca (przynajmniej momentami ;)? No ale mimo wszytko będę się starał schrzanić jak najmniej.

Kurka, zawsze jest ryzyko, że to nie o to chodzi. Że nie kieruję się sercem i mądrością, a jakimś instynktownym autopilotem. A może cała moja dzisiejsza mądrość okaże się nic nie warta? Zobaczymy :)

Wiecie, na te wszystkie powyższe znaki zapytania nie mam odpowiedzi. Ale nie chcę się nimi przejmować. Chcę po prostu pójść przed siebie i zobaczyć co z tego wyjdzie :) Dam sobie szansę, zobaczę co uda mi się z niej wycisnąć :)

A jak tam u Was?

#memy #zycie #praca #studia #feelsy #przemyslenia

Data: 15.11.2019 18:34

Autor: tensorflow

Jak tam się siedzi za biurkiem? Mam nadzieje że wygodnie ( ͡º ͜ʖ͡º) tak wygląda moja rzeczywistość, rzuciłem wrzystko w pizdu i wyjechałem, wyewoluowałem z programisty 6K pln na elektryka 6K usd, czy warto było? Do dziś sobie zadaję to pytanie. Życie to droga a to jest moj obecny etap.

#zycie #praca

Data: 04.11.2019 12:53

Autor: tensorflow

W ten weekend byla tutaj zmiana czasu (dobrze że telefon sam zmienia, bo bym nie wiedział) zastanawiam czemu ludziom tak to przeszkadza, że nie ma żadnej oszczędności prądu i że to bez sensu. Według mojej opinii ograniczenie neutralnego światła słonecznego negatywnie wpływa na samopoczucie psychiczne i tak na przykład dzisiaj rano bardzo miło mi się zrobiło gdy czekając na metro mogłem popatrzec na wschód słońca.

#zycie

Data: 25.10.2019 03:21

Autor: tensorflow

Taka ciekawostka – dziś zmieniłem region w koncie google na inny niż polski, żeby mieć walute w dolarach oraz móc zainstalować aplikacje na siłownię (w tej nie mają kart…) i co do tej ciekawostki to zmiana zajmuje do 48 godzin oraz nie można tego zmienić przez najbliższe 365dni ( ಠ_ಠ) , to oznacza w teorii że nie będę mógł zainstalować niektórych polskich aplikacji bo poprostu nie bedzie ich w google play tak jak nie mogłem do tej pory amerykańskich

#android #zycie

Czy alkohol zawsze szkodzi?

Data: 23.10.2019 10:45

Autor: Harnas

odkrywcyzdrowia.pl

Ludzie wytwarzają alkohol co najmniej od 9 tysięcy lat, a mimo to wielu nadal nie wie jak go używać. Wiadomo, że może on być przyczyną groźnych chorób. Alkohol stał się jednak nieodłącznym towarzyszem zabaw i trudno z niego całkiem zrezygnować. Podstawowym pytaniem jest: ile można pić, żeby sobie nie zaszkodzić?

Odpowiedzią może być tak zwane umiarkowane spożycie alkoholu. Jest to picie nie więcej niż równowartości jednego drinka dziennie w przypadku kobiet i mężczyzn powyżej 65 roku życia, lub dwóch drinków przez mężczyzn poniżej tego wieku. Przykładem takiego drinka może być: 350 ml piwa, 150 ml wina lub 40 ml wódki. Wszystko, co ponad to jest szkodliwe dla zdrowia. Ważne, że nie mówimy tu o średnim spożyciu, tzn. osoba, która wypija 7 razy więcej, ale tylko raz w tygodniu zdecydowanie szkodzi zdrowiu bardziej niż pijący umiarkowanie.

Dieta śródziemnomorska, jedna z najzdrowszych diet świata to nie tylko ryby, owoce morza i duża ilość warzyw, ale także czerwone wino. Nie więcej niż dwie lampki dziennie w przypadku mężczyzn i jedna w przypadku kobiet. Ale tylko podczas posiłku. W każdym innym przypadku szkodliwe skutki spożycia alkoholu przewyższają jego działanie prozdrowotne. Spożywany w niewielkich ilościach alkohol, a zwłaszcza czerwone wino, zmniejsza ryzyko chorób serca, insulinooporności i cukrzycy, demencji i przeziębień.

Nadużywanie alkoholu prowadzi do rozwoju raka jamy ustnej, gardła i przełyku, piersi, jelita grubego oraz marskości i raka wątroby, zapalenia trzustki, uszkodzenia mięśnia sercowego, nadciśnienia, udaru i uszkodzenia mózgu, a także zwiększa ryzyko wypadków i samobójstw. 40% śmiertelnych wypadków na drodze jest spowodowanych nadużyciem alkoholu, podobnie jak 2/3 przypadków przemocy domowej.

Wiadomo, że niektóre osoby powinny zupełnie unikać alkoholu: np. kobiety w ciąży, chorzy przyjmujący leki wykazujące interakcje z alkoholem, osoby po udarze krwotocznym, cierpiące na choroby trzustki, wątroby lub serca. Mimo doniesień o pozytywnym wpływie alkoholu na nasze zdrowie, picie nawet jednego drinka dziennie zwiększa ryzyko raka jamy ustnej, gardła i przełyku o 20%. Natomiast nadużywanie alkoholu, niezależnie od jego rodzaju, jest zawsze szkodliwe.

Zamieńmy, więc suto zakrapiane imprezy na obiad z lampką czerwonego wina. Na zdrowie!

#zdrowie #szczescie #zycie

Data: 11.10.2019 20:54

Autor: eax

Wracałem przed chwilą samochodem do domu kiedy przejeżdżając przez znane mi skrzyżowanie, zauważyłem że w uliczce po prawej stronie, migotaja niebieskie światła ambulansu. Zatrzymałem się na chwilkę i podszedłem, idąc w tamtą stronę miałem już przeczucie co się stało – dosłownie kilka minut wcześniej, ktoś rzucił się pod jadący pociąg. Niestety zginął. Kurde lurki – każdy z Was zapewne ma chwile lepsze i gorsze ale tak się zastanawiam co musi się dziać w głowie, co musi czuć osoba, która decyduje się na taki czyn? Chyba nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić ( ͡° ʖ̯ ͡°)

#feels #zycie

Data: 10.10.2019 09:15

Autor: Ijon_Tichy

Żale niektórych Lurków na temat ich losów i okoliczności do życia w Polsce zainspirowały mnie do tego krótkiego wpisu.

Wbrew temu co wmawiają nam media – bezustanne kłótnie polityków, czarne wiadomości, które skupiają się niemal wyłącznie na tym co szokujące, złe i nikczemne – Polska jest całkiem znośnym, a nawet przyjaznym miejscem do życia. Uważam, że okoliczności są naprawdę wyjątkowo sprzyjające, ale trzeba być człowiekiem wytrwałym i nieugiętym. To ludzie sami sobie generują problemy, zaś spokojni i szczęśliwi są ci, którzy nie dają się wciągnąć w wir szaleństwa i czarnowidztwa i po prostu zajmują się sobą w cierpliwości i wytrwałości. [Na marginesie dodam, że nie biorę tutaj pod uwagę losowych, przykrych zdarzeń i tragedii – wyrażam się w sensie ogólnym].

Kiedyś czytałem książkę pt: "Zielony Henryk", która opowiadała o młodym człowieku, który długi czas żył mrzonkami, marzeniami, zmarnował wiele lat życia na realizację swojej utopijnej wizji siebie i swojej kariery malarza. Trwonił pieniądze po rodzicach, żeby studiować, kształcić się. Aż w końcu, gdy był już bankrutem i zrozumiał, że jest przeciętniakiem w malarstwie i nie ma szans na karierę, uderzyła go rzeczywistość i stracił wiarę w siebie. Usiadł załamany na ławce w parku – totalny przegryw, który zmarnował wszystko i zaprzepaścił lata ze swojej młodości. W zamyśleniu zobaczył między drzewami pająka tkającego sieci. Pająk już prawie kończył sieć, ale przelatujący przypadkowo ptak zerwał mu sieć. Po chwili pająk wspiął się z powrotem na drzewo i od zera, od nowa zaczął po prostu tkać sieć.

Widzę tutaj wielkie przesłanie dla każdego człowieka, który z powodu przeszłości i poczucia porażki czuje się przegrany. Zielony Henryk wrócił do swojej wsi i po prostu zaczął wszystko od zera, tym razem bez mrzonek na swój temat i bez utopijnej wizji sukcesu malarza zaczął normalną pracę – zbudował krok po kroku satysfakcjonujące życie w oparciu o swoje realne możliwości, od zera, ale konsekwentnie i realistycznie.

Pewne i gwarantowane w niemal 100 % przypadków jest to, że jeżeli jest się konsekwentnym i wytrwałym w dążeniu do jakiegokolwiek realistycznego celu, który uzna się za wart tego, by się starać – to gwarantowany jest sukces, satysfakcja, szczęscie i stabilizacja. Jestem przekonany o tym.

Ps. Gdzieś w tle pobrzmiewa mi, że bez odpowiedniej ukochanej osoby u boku i poczucia bezwarunkowej, wzajemnej miłości, jest trudniej.

#zycie #refleksja #cel #wytrwalosc #senszycia #rigcz

Data: 25.09.2019 04:09

Autor: tensorflow

Kupiłem sobie switch lite i mam wyrzuty sumienia że wydaję kasę na głupoty, z drugiej strony ostatnio bardzo dużo pracuje, w zeszłym tygodniu 85 godzin, a dziś 15, wiec to tak jakby taki mechanizm nagrody. Rozsądne jest wydawanie kasy żeby się na chwilę uszczęśliwić?

#zycie

Data: 10.09.2019 20:07

Autor: Kiszony

Niezłe combo …. w sumie 2 moich ulubionych bokserów ( ͡º ͜ʖ͡º)

https://www.youtube.com/watch?v=K4NCtBSX-Z0

….szczególnie Fury, lubię gościa…..już nie raz mnie sprowokował i pozwolił zrozumieć

https://www.youtube.com/watch?v=vNZtibrPo0g

https://www.youtube.com/watch?v=bOzk0OLz0Jc&t=87s

#zycie #przemyslenia #depresja #motywacja

Łatwiejszy dostęp do fast foodów to większa liczba zawałów serca

Data: 16.08.2019 09:53

Autor: Harnas

naukawpolsce.pap.pl

Obszary z większą liczbą restauracji typu fast food cechują się większą liczbą zawałów serca – twierdzą naukowcy. Wykazali oni również, że każda nowa restauracja typu fast food to w skali roku cztery dodatkowe zawały serca na 100 tys. mieszkańców.

#zdrowie #fastfood #zycie

Data: 23.07.2019 12:03

Autor: Ijon_Tichy

Filozoficznie i racjonalnie o istnieniu świadomego obserwatora we wszechświecie.

Zasada antropiczna – grupa postulatów i hipotez w kosmologii i w filozofii, wiążących globalne własności Wszechświata i jego praw z istnieniem w nim obserwatora. Termin jest używany przez różnych autorów w bardzo różnych znaczeniach – podobnie jak węższe terminy słaba zasada antropiczna i silna zasada antropiczna.

Znane prawa fizyki, fundamentalne stałe fizyczne (stała Plancka, prędkość światła w próżni, stała grawitacji itp.) oraz warunki brzegowe i początkowe Wszechświata wykazują tzw. antropiczne koincydencje (ang. fine tuning). Według niektórych szacunków prawdopodobieństwo przypadkowego ułożenia się stałych fizycznych takich jak w naszym Wszechświecie jest niewiarygodnie małe (1:10^229). Mają dokładnie takie wartości, aby umożliwić powstanie życia, a w szczególności umożliwić pojawienie się istoty myślącej, np. człowieka na Ziemi. Minimalne zmiany stałych fizycznych, np. stałej Plancka, uniemożliwiłyby istnienie wszechświata w obecnej formie. Jedna z wersji zasady antropicznej jest próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego prawa fizyki są takie, jakie są. Sugeruje ona, że gdyby prawa fizyki były inne, nikt nie mógłby ich poznać, ponieważ pojawienie się inteligentnego obserwatora nie byłoby możliwe.

Już Brandon Carter rozróżniał słabą i silną wersję tej zasady:

słaba zasada antropiczna – obserwator może istnieć tylko w odpowiednio starym wszechświecie, mającym też inne własności, jak np obfitość węgla,

silna zasada antropiczna – prawa fizyki, stałe fizyczne i warunki początkowe muszą być takie, aby zaistniał obserwator.

Wersje zasady antropicznej według Barrowa i Tiplera (1986):

słaba zasada antropiczna – obserwowane wartości wielkości fizycznych i kosmologicznych nie są jednakowo prawdopodobne, ale są ograniczone, ponieważ muszą uwzględniać fakt egzystencji i rozwoju życia opartego na chemii węgla oraz wystarczająco długi wiek Wszechświata.

silna zasada antropiczna – Wszechświat musi mieć takie własności, aby wewnątrz niego, w pewnych okresach jego historii, mogło rozwijać się życie.

#ciekawostki #zycie #kosmos #filozofia

Data: 22.07.2019 02:50

Autor: tensorflow

Przespałem dzisiaj cały dzień i jedyne co udało mi sie zrobic to isc na siłownie.źle mi z tym ze juz wieczór i zaraz trzeba isc spac ( ͡° ʖ̯ ͡°) i znowu trzeba bedzie caly tydzien czekac na weekend #zycie

Data: 30.06.2019 07:42

Autor: SantoSubitoViaUSB

Nie wiem czy kojarzycie taki kanał na youtubie. "Jak to ogarnąć". Gość nagrywa filmiki z bezdomnymi Polakami z Paryża i z Londynu.

Największa popularnością ciesza się filmiki z bezdomnym Rado który swoją autentycznością historiami i sympatycznoscia skradł serca widzów.

Pierwsze odcinki z nim były naprawdę ciekawe. Wiecie co jest najlepsze? Z upływem czasu widać jak człowiek doświadczony przez życie i bezdomny zmienia się nie do poznania przez komentarze ludzi i na uderzającą wodę sodowa do głowy. Przykro na to patrzec. No ale ludzie oglądają i będą takie rzeczy oglądać bo to ich zawsze będzie ciekawiło.

#zycie

#jaktoogarnac

#londyn

#rado

#przemyslenia

Data: 25.06.2019 09:30

Autor: Ijon_Tichy

Jeszcze jedna mała refleksja, która jest powiązana tematycznie z aktualną wymianą poglądów.

Wczoraj byłem nad jeziorem z żoną i dzieciakami. Przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa. W czasie wakacji z rodzicami, wujkami, ciociami i kuzynowstwem , a czasami nawet z sąsiadami, wyjeżdżaliśmy nad stawy, jeziora, żeby się kąpać i bawić. W dzieciństwie zawsze dookoła mnie bylo dużo dzieci i nigdy się nie nudzilismy.

Mam dwóch braci i siostrę – wszyscy pełnoletni. Moja żona ma dwóch młodszych braci, którzy mają żony. Wszyscy tuż przed 30 rokiem życia, lub tuż po 30 ruku zycia. Łącznie z nami siedem par, ale nikt w rodzinie nie ma dzieci, tylko ja i moja żona – dwójkę…..

Jeszcze 20-30 lat temu każdy z nas przyjechałby z dzieciakiem, a plaża żyłaby zabawą, grami, dziecięcymi przygodami. Tymczasem moja dwójka bawiła się sama, bo brakowało dzieci do zabawy, choć ogólnie ludzi nad jeziorem było sporo.

Niestety na plaży widziałem głównie samotne pary, samotne osoby bez pary i kilka rodzin z jednym dzieckiem, ktoś miał dwójkę, była też jedna wielodzietna rodzina (7 dzieci). Jednak ogromna większość, to samotnicy… Tam, gdzie były dzieci, tam była ta radość życia, ta normalność, którą zapamiętałem z dzieciństwa. Natomiast tam, gdzie były samotne pary widziałem martwą, smutną ciszę bezruchu.

#rodzina #dzieci #demografia #spoleczenstwo #samotnosc #zycie #szczescie #smutek #refleksja

Data: 17.06.2019 08:49

Autor: Ijon_Tichy

Człowiek, który naprawdę zrozumie o co chodzi w byciu chrześcijaninem, nabiera niesamowitej pokory i łagodności – a te cechy stają się jego naturą, przejawiają się spontanicznie i z głębi osobowości.

Nie jest to naiwna poczciwość jak mniemają niektórzy. O nie! To przemyślane i przeżyte do najgłębszej głębi uczucie i przekonanie, które czyni człowieka szlachetnym.

Taki człowiek wyróżnia się, ale nie wynosi się nad innych. Raczej współczuje i swoim przykładem pokazuje, jak piękne jest przesłanie Jezusa Chrystusa, bo chce drugiemu człowiekowi pomóc. Pomóc nie tylko fizycznie, ale też pomóc zrozumieć i poczuć to samo. To czego nauczył go Chrystus.

List Jakuba 1:19-27

*19 Wiedzcie, bracia moi umiłowani: każdy człowiek winien być chętny do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. 20 Gniew bowiem męża nie wypełnia sprawiedliwości Bożej. 21 Odrzućcie więc wszystko, co nieczyste, oraz cały bezmiar zła, a przyjmijcie w duchu łagodności zaszczepione w was słowo, które ma moc zbawić dusze wasze. 22 Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. 23 Jeżeli bowiem ktoś tylko przysłuchuje się słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do męża oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. 24 Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. 25 Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo.

26 Jeżeli ktoś uważa się za człowieka religijnego, lecz łudząc serce swoje, nie powściąga swego języka, to pobożność jego pozbawiona jest podstaw. 27 Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca jest taka: opiekować się sierotami i wdowami w ich utrapieniach i zachować siebie samego nie skażonym wpływami świata*

#biblia #chrzescijanstwo #przemyslenia #zycie #milosc #miloscblizniego

Noszę maskę antysmogową codziennie - oto co warto wiedzieć.

Data: 09.05.2019 11:46

Autor: ziemianin

#smog #zdrowie #maska #zycie #cialo #czlowiek

"Do zakupu maski skłonił mnie wyjazd na Suwalszczyznę, gdzie przez parę dni nie kaszlnąłem ani razu, pierwszy raz od miesięcy oddychałem pełną piersią. Po powrocie do Warszawy wszystkie objawy wróciły – i to był dla mnie ostateczny dowód, że muszę się przed tym chronić. Moja maska kosztowała 200 złotych – zależało mi na pełnym zestawie filtrów i odpowiednim dopasowaniu – ale bez problemu można kupić skuteczne i znacznie tańsze modele. Wydatku nie żałuję."

Data: 06.05.2019 22:28

Autor: mosiek

#android #prawo #zycie

Znajoma niedawno zgubiła albo skradziono jej telefon który jej kupiłem i skonfigurowałem. Dowiedziałem się dopiero jak do niej zadzwoniłem, bo wiadomości nie dochodziły, był brak reakcji. No i ona mówi że tak się wstydziła, że aż nie chciała mi o tym mówić. No to mówię jej że to pierwszy błąd. Dalej mówię jej że trzeba iść na policję niech sobie IMEIe zanotują i wrzucą do bazy jako skradzione, potem trzeba iść do operatora żeby zablokowała te IMEIe i do biura rzeczy znalezionych bo ewentualnie jest szansa że tam znajdzie telefon (wiem, nikła). Okazało się że u operatora zamiast wydać nową kartę SIM na ten sam numer namówili ją na abonament z telefonem. Dzisiaj miała te wspomniane 3 rzeczy załatwić. Na policje iść była bardzo niechętna, bo nie lubi, więc nie poszła. Do biura rzeczy znalezionych nie poszła bo wierzy że telefon się znajdzie.

Tłumaczę jej, że ktoś mógł wyciągnąć jej wszystkie dane z telefonu (root+kopia pamięci) i że ktoś może tego telefonu używać po zresetowaniu, że mógł zostać sprzedany itp. Nic kurwa nie trafia, beton.