Ciężki czas dla lichwiarzy

Data: 24.04.2020 19:45

Autor: ziemianin

forsal.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lichwiarze #pasozyty #zlodzieje #polska #Pozyczki #finanse #kredyty #lichwa #nieruchomosci #uslugifinansowe

Kolejny pakiet składający się na rządową „Tarczę antykryzysową” przewiduje uderzenie w osoby trudniące się lichwą. Projekt zmian w prawie proponowany przez resort sprawiedliwości przewiduje, że całe mieszkania nie będą mogły być odbierane tylko z powodu nieuregulowania niewielkiego odsetka pożyczki, a przede wszystkim wyraźnie zdefiniowane zostanie pojęcie lichwy.

Ciężki czas dla lichwiarzy

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt zmian już w ubiegłym roku. W lipcu 2019 roku odbyło się nawet pierwsze czytanie tak zwanej „ustawy antylichwiarskiej”, ale później z powodu zakończenia kadencji Sejmu prace nad nią nie zostały ukończone. Teraz ma ona stać się jednym z elementów kolejnej grupy projektów składających się na „Tarczę antykryzysową” mającą ograniczyć ekonomiczne skutki pandemii koronawirusa.

Resort kierowany przez Zbigniewa Ziobro uważa, że konieczne jest zwłaszcza zdefiniowanie pojęcia lichwiarskiej pożyczki. Dotychczasowe przepisy były niejasne i dawały dużą możliwość interpretacji. Kierowano się więc „znamionami ocennymi” takimi jak „niewspółmierność świadczeń”, co najczęściej prowadziło do umorzenia podobnych spraw. Teraz od 3 miesięcy do 5 lat więzienia będzie groziło za udzielenie osobie fizycznej pożyczki, która według umowy żąda od niej zapłaty kosztów dodatkowych dwukrotnie wyższych niż maksymalne lub żąda zapłaty odsetek w stopie dwukrotnie wyższej niż maksymalna.

Przede wszystkim rządzący chcą, aby niemożliwe było złożenie przez wierzyciela wniosku o zlicytowanie nieruchomości, gdy dana osoba byłaby mu winna mniej niż 1/20 wartości posiadanego przez nią obiektu. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł twierdzi, że w tej chwili są przypadki, w których dochodzi do zabrania właścicielowi wartego kilkaset tysięcy złotych mieszkania, kiedy był on winny tylko kilkadziesiąt tysięcy.

Ostatnia ze zmian proponowanych przez Ziobro dotyczy przywłaszczenia na zabezpieczenie, czyli formy zabezpieczenia wierzytelności polegającej na przeniesieniu przez dłużnika prawa własności swojej rzeczy na wierzyciela. Dochodziło bowiem do przypadków, gdy warunkiem zwrotu nieruchomości było spłacenie pożyczki przy kosztach odsetkowych wynoszących kilka tysięcy procent.

Zaufana Trzecia Strona: Jak Krzysztof zmanipulował oszustów i odzyskał wyłudzone 20 000 PLN

Data: 15.04.2020 17:16

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#gielda #inwestycje #oszustwo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zlodzieje #pieniadze

Zaufana Trzecia Strona

Czasem nasi czytelnicy zaskakują nas swoją kreatywnością i zaradnością. Choć myśleliśmy, że wyłudzone przez oszustów pieniądze są już stracone, to Krzysztof się nie poddał i tak zmanipulował złodziei, że pieniądze oddali. Brawo Krzysztof!

Zaufana Trzecia Strona: Jak Krzysztof zmanipulował oszustów i odzyskał wyłudzone 20 000 PLN

Zaczęło się, jak wiele podobnych przypadków, od wiadomości od naszego czytelnika, którego bliska osoba dała złapać się na oszustwo „na inwestycję”. Opisywaliśmy ten scenariusz bardzo szczegółowo ponad rok temu. W dużym skrócie: „makler” dzwoni od ofiary i namawia na „inwestycję”. Po przelaniu środków ofiara widzi „na koncie” jak jej inwestycja rośnie i pojawiają się prośby o kolejne „inwestycje”. Oszuści przelewy jedynie przyjmują, a odzyskanie środków graniczy z cudem. Czytelnik, którego przypadek opisaliśmy, pieniądze odzyskał dzięki naszemu artykułowi, jednak większość ofiar zostaje na lodzie.

Stracone „tylko” 20 000

Gdy napisał do nas Krzysztof, byliśmy przekonani, że to beznadziejny przypadek. Jego bliska osoba wysłała już złodziejom 20 000 PLN, a z kilkunastu analogicznych historii wiedzieliśmy, że wkrótce strona „firmy inwestycyjnej” zniknie wraz z wpłaconymi na jej konto środkami. Taką wiadomość wysłaliśmy Krzysztofowi, proponując mu jednocześnie, że opiszemy całe wydarzenie, gdy tylko dostarczy zrzuty ekranów, nagrania rozmów i inne szczegóły oszustwa. Krzysztof jednak nadziei nie tracił i zagrał bardzo sprytnie. Bardzo. Całą swoją przygodę opisał na swojej stronie – polecamy lekturę. Poniżej streszczenie tego, jak pieniądze ostatecznie odzyskał.

Jak oszukać oszusta

Krzysztof zdążył przejąć tożsamość ofiary, zanim przestępcy zorientowali się, że ofiara już wie, że została ofiarą. Zmieniając nieco głos, podszył się pod poszkodowanego i zaczął grać osobę chętną do dalszych inwestycji. Oszuści oczywiście regularnie dzwonili, by namówić poszkodowanego do kolejnych wpłat, a Krzysztof przekonywał dzwoniących, że jest do inwestycji gotowy. Otrzymał, tak jak poprzednie ofiary, dostęp do aplikacji MetaTrader4 (co ciekawe, do tej pory nie trafiliśmy na przypadek, gdzie przekazywana ofiarom aplikacja zawierałaby złośliwe oprogramowanie). Strona działa pod adresem myinvests.pl.

W artykule Krzysztofa znajdziecie pełną historię używanych przez oszustów spółek oraz rachunków bankowych. Jest ich sporo i chyba sami autorzy zaczęli się w nich gubić, o czym świadczy informacja o rachunkach, na które należy wpłacać środki:

Mamy tu nieistniejący bank (Pekao Bp zamiast Pekao SA lub PKO BP) i kod SWIFT innego banku (poprzednio używanego przez Citi).

Mistrzowskie posunięcie

Krzysztof regularnie rozmawiał z naganiaczem, który za wszelką cenę dążył do powiększenia „inwestycji”. Krzysztof obiecał, że zainwestuje 60 000 USD i poparł historię podniesieniem limitu przelewów w banku oraz opowieściami o innych swoich inwestycjach. Miał tylko jedno oczekiwanie wobec „firmy inwestycyjnej” – chciał przetestować proces nie tylko wpłat, ale także i wypłat. Powiedział, że gdy tylko otrzyma zwrot swojej pierwszej inwestycji, niezwłocznie wpłaci kolejną, kilkukrotnie większą kwotę. O dziwo, sztuczka zadziałała – 20 000 PLN powiększone o kilkaset złotych „zysku” wróciło na rachunek ofiary. Oszuści dzwonią po 8 razy dziennie, ale Krzysztof już nie odbiera. Brawo Krzysztof!

Więcej takich historii

Podobnych historii jest dużo więcej, a najpopularniejsze opisujemy w trakcie 25 wykładów online (łącznie 7h materiału i kolejne w produkcji). Wykłady dostępne są dla dużych firm (korzysta z nich już ponad 5000 pracowników), ale wkrótce rozpoczynamy także sprzedaż dla osób prywatnych i małych firm. Osoby, które zapiszą się na listę powiadomień, otrzymają wiadomość, gdy tylko sprzedaż ruszy – oraz atrakcyjny kod rabatowy dla pierwszych klientów indywidualnych. Zapraszamy!

Jak banki bogacą się na koronawirusie?

Data: 29.03.2020 14:26

Autor: ziemianin

kosztalternatywny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #zlodzieje #polska #gotowka #pieniadz

Panie Dawidzie, jeśli potrzebuje Pan dodatkowej gotówki, w Santander Consumer Banku wniosek można złożyć pozostając w domu . . . RRSO: 24,16%. WTF???

Jak banki bogacą się na koronawirusie?

W sytuacji jak obecna najważniejsza jest mobilizacja i kooperacja na wszystkich szczeblach społecznych. Bardzo istotne są zarówno ruchy oddolne jak i sprawne oraz efektywne (nie mylić z efektowne) działanie władz zarówno centralnych jak i samorządowych. Jako, że odpowiedzialność w wypadku pandemii jest kolektywna, to nie można zapominać, że spora jej część spada na biznes. Ci, których model biznesowy jest najodporniejszy na kwarantannę, mają najzdrowsze cashflow i mogą konsumować zyski z lat ubiegłych, co pozwoli im spokojnie przetrwać, a nawet się rozwijać/korzystać na turbulencjach nadchodzącej recesji, powinni świecić największym przykładem. Niestety, jak się okazuje, dla włodarzy Santander Consumer Bank Polska nie jest to tak oczywiste jak dla mnie.

Oferta o której piszę poniżej dotyczy banku Santander Consumer Bank Polska, który działa na osobnej licencji bankowej, należy jednak do tej samej grupy kapitałowej.

Coś czuję, że nadepnę tym wpisem komuś na odcisk, ale cóż – zrobię to z premedytacją dla przysłowiowego dobra ogółu. Nie pamiętam kiedy jakakolwiek oferta handlowa tak bardzo podniosła mi ciśnienie. Pozwólcie, że podzielę się z Wami krótką historią.

Kiedy to piszę, mamy dwudziesty siódmy marca godzinę 19:00. Bazując na danych z Worldometers mamy obecnie 578 000 przypadków koronawirusa w 196 krajach na świecie. Zmarło już blisko 26 500 osób.

Dzisiejszy dzień zaczął się jak każdy inny w okresie kwarantanny. Pobudka około siódmej, poranna kawa, przegląd prasy aka sociali, zerknięcie na statystyki z Worldometers, przygotowanie śniadania dla rodzinki. Ot proza codziennego życia. Wtem wibruje telefon, notyfikacja SMS od znajomego. Kto normalny jeszcze wysyła w dzisiejszych czasach SMSy? Dopytuje się jak sobie radzimy w kwarantannie. Nie odpisuję, dodaję przypomnienie, żeby do niego później zadzwonić. Kontynuuję przegląd skrzynki z wiadomościami i zauważam, że mam nieprzeczytanego SMSa z wtorku od SCB. Chwila zastanowienia któż to SCB? Ah Santander Consumer Bank Polska. Zajrzę.

Treść SMSa:

Panie Dawidzie, jeśli potrzebuje Pan dodatkowej gotówki, w Santander Consumer Banku wniosek można złożyć pozostając w domu – wchodząc na stronę https://www.santanderconsumer.pl/kredyty-gotowkowe/kredyt-bez-wychodzenia-z-domu,4.html RRSO: 24,16%.

Nieszczególnie przejęty odłożyłem telefon i wróciłem do przygotowywania gofrów. Jednak po chwili coś mnie tknęło. Wręcz ukłuło. Czekaj czekaj no Dafcio, jakie tam było RRSO!???!?! Spoglądam ponownie do skrzynki i czytam na głos.

DWADZIEŚCIA CZTERY i SZESNAŚCIE SETNYCH PROCENTA.

Dokończyłem partię gofrów, po czym pospiesznie zbiegłem do swojego gabinetu aby zapoznać się dokładnie z w/w ofertą na podanej stronie internetowej.

. . . pozostała treść na stronie źródła

Zaufana Trzecia Strona - Złodziejskie hieny kradną pod szyldem pomocy służbie zdrowia

Data: 17.03.2020 03:20

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dotpay #koronawirus #oszustwo #PayU #siepomaga #oszusci #zlodzieje #ZaufanaTrzeciaStrona

Czasem brakuje słów, by opisać poziom bezczelności złodziei, W czasie, gdy Polacy starają się sobie pomagać i ułatwiać życie, hieny próbują kraść pieniądze pod pretekstem zbiórki na pomoc polskiej służbie zdrowia.

Na zdjęciu fałszywa strona z podrobionym adresem nie klikać

Zaufana Trzecia Strona – Złodziejskie hieny kradną pod szyldem pomocy służbie zdrowia

Dość terroryzmu banksterów w Polsce

Data: 02.03.2020 23:27

Autor: ziemianin

nikander.neon24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banksterzy #banki #lichwiarze #zlodzieje #pieniadze #nbp

Dość terroryzmu banksterów w Polsce

  1. Ile i dla kogo kradnie inflacja?

Jak to działa

Ostrzegam. Tego nie widać z poziomu gospodarstwa domowego!

Jak wykazuje raport NBP „Podaż pieniądza M3 i czynniki jego kreacji” społeczeństwo (gospodarstwa domowe, przedsiębiorcy, budżet) dysponuje środkami o 300 mld zł mniejszymi, niż wymaga tego koniecz­ność regulowania bieżących transakcji gospodarczych. Na taką to kwotę cała gospodarka jest zadłużona ponad zasoby, jakimi dysponuje. Zatem każde obniżenie siły nabywczej pieniądza powoduje, że ten uby­tek musi być stale wyrównywany. Jedyną dostępną opcją są pożyczki u Międzynarodowego Bankiera.

Zapamiętaj: inflacja nie anihiluje pieniędzy. Inflacja tworzy potrzeby pożyczkowe!

Wystawiamy rachunek

Inflacja obniża naszą siłę nabywczą średnio o:

3% * 1 067 302 mln (kwota ze sprawozdania NBP „Podaż pieniądza M3 i czynniki jego kreacji – stan na 31 maja 2015r.”) = 32 mld zł.

  1. Ile i dla kogo kradnie wzrost PKB?

Jak to działa

Może Cię to zdziwi, ale postaraj się to zrozumieć.

Jak wcześniej powiedzieliśmy, gospodarka jest na ciągłym „głodzie monetarnym”. Przedsiębiorcy, aby więcej wyprodukować, muszą się zapożyczyć, aby nabyć materiały, robociznę, energię i zapłacić podatki, a społeczeństwo nie ma stosownej nadwyżki pieniędzy, aby tę zwiększoną podaż towarów i usług wyku­pić. Z pustą kieszenią idziemy więc znowu po pożyczki do Międzynarodowego bankstera.

Zapamiętaj: musisz pożyczyć, aby wykupić to, co wytworzyłeś zwiększoną dawką potu!

Wystawiamy rachunek

Wzrost PKB tworzy niedobór środków płatniczych średnio na kwotę:

3% * 1 729 000 mln (PKB za 2014 r.) =52 mld zł

  1. Ile i dla kogo kradnie lichwa?

Jak to działa

Mamy nadzieję, że nie musimy Państwu tłumaczyć, co to są odsetki od kredytów. Przypomnę tylko, że lichwę płacimy wszyscy, jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio w cenach produktów, na wytworzenie któ­rych, przedsiębiorcy zaciągnęli kredyty. Płacisz podatki, aby pokrywać koszty obsługi długu publicznego.

Zapamiętaj: lichwa jest świadomie zaprojektowanym „błędem” architektury monetarnej, w której to sto­pami procentowymi reguluje się wypływ pieniądza na rynek, jednocześnie zapewniając mannę z nieba Międzynarodowemu banksterowi.

Wystawiamy rachunek

Lichwa wysysa z naszej gospodarki średnio:

5% (ponad podwójną stopę lombardową) * 1 190 292 mln zł (suma pożyczek) =59mld zł

Zatem razem łup banksterski to około 143 mld zł rocznie !!!

Posłowie, którzy w 1997 roku złamali konstytucję, godząc się w ustawie o NBP na ogranicze­nie jego suwerenności jedynie do emisji znaków pieniężnych, powinni być zidentyfikowani, oskarżeni, osądzeni i przykładnie ukarani, nawet jeśli nie robili tego z zaprzaństwa tylko z normalnej głupoty.

NBP emitując suwerenny pieniądz, powinien wyrównywać społeczeństwu skutki spadku siły nabywczej na skutek inflacji oraz niedobór środków płatniczych na wykup wzrostu PKB. Na każdego obywatela wypadłoby około 2. tyś zł rocznie. 8 tys. średnio dla rodziny.

Konfederacja na Rzecz Reform Ustrojowych „KoReUs”

UWAGA: Wyliczenia są na danych sprzed pięciu lat. Obecnie byłoby to jakieś 30% więcej.

Polskie zasoby o wartości ponad 100 mld dolarów poszły w ręce 6 spółek. Gruba sprawa . . .

Data: 20.02.2020 22:18

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zlodzieje #miedz #kghm #gospodarka #zasobynaturalne #pis #konfederacja #uszi #misiemalowane

Drodzy Państwo, postanowiłem zrobić małą kwerendę internetową, aby dowiedzieć się, kim są gracze uczestniczący w walce o polską miedź. Załączona informacja dotyczy spraw związanych z koncesją na złoże Nowa Sól, o którą toczy się obecnie walka w Sejmie. Wartość tej koncesji to +/- 100 miliardów dolarów, wartość zbliżona do rocznych wydatków naszego państwa!

Polskie zasoby o wartości ponad 100 mld dolarów poszły w ręce 6 spółek. Gruba sprawa . . .

Zapraszam wszystkich do pogłębienia stanu swojej wiedzy na ten temat, bo wszystko wskazuje na to, że jesteśmy wszyscy bardzo, ale to bardzo niedoinformowani! Proszę Państwa o dodatkową, merytoryczną krytykę rozmaitych nasuwających się tu hipotez i wniosków, jak również o możliwie najszerszą dystrybucję tej informacji.

1) Właścicielem koncesji poszukiwawczo-rozpoznawczej na obszarze NOWA SÓL była ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Kilka lat temu, na mocy decyzji administracyjnych i działań legislacyjnych, spółka utraciła prawa do tej koncesji. Obecna próba nowelizacji ustawy o prawie górniczym i geologicznym ma na celu przywrócenie stanu prawnego sprzed kilku lat. Od wyniku głosowania zależy, czy spółka uzyska prawo do eksploatacji złoża. Aprobata proponowanej nowelizacji będzie równoznaczna z uwłaszczeniem się na polskich zasobach naturalnych, o czym napomknę później, kilku bardzo "nietransparentnych" podmiotów prawnych (i ludzi, którzy za tymi podmiotami stoją).

2) Właścicielem starej koncesji i wyżej wymienionej spółki celowej ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ miała być, jeżeli wierzyć przekazom medialnym, kanadyjska firma MIEDZI COPPER CORP. Przekazy medialne nas niestety tu tylko dezinformują i nie przekazują całego i prawdziwego obrazu zaistniałej „sytuacji". Owszem, istnieje kanadyjski podmiot prawny o tej nazwie, ale istnieją również dwa podmioty prawne o podobnych nazwach, zarejestrowane w Luksemburgu: MIEDZI COPPER (LUXEMBOURG) i MIEDZI COPPER (LUXEMBOURG) SOCIETE A RESPONSABILITE LIMITEE. Kanadyjska spółka matka nie jest więc oficjalnie prawnym udziałowcem w polskiej spółce ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, są nim spółki luksemburskie. Dlaczego jest to ważne, dowiemy się za chwilę. Prezesem wszystkich trzech podmiotów jest Kanadyjczyk, Lyle Emerson Braaten.

3) Wbrew medialnej dezinformacji, kanadyjska spółka MIEDZI COPPER CORP – spółka matka względem spółek zarejestrowanych w Luksemburgu – nie była – formalnie na to patrząc – właścicielem koncesji NOWA SÓL. Spółki MIEDZI COPPER (LUXEMBOURG) i MIEDZI COPPER (LUXEMBOURG) SOCIETE A RESPONSABILITE LIMITEE są tylko dwoma z sześciu podmiotów prawnych będących udziałowcami w zarejestrowanej w Polsce spółce ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, będącej – jak rozumiem – byłym właścicielem koncesji NOWA SÓL.

4) Wszystko wskazuje na to, że ani spółka kanadyjska, ani spółki luksemburskie nie są właścicielami pozostałych podmiotów wchodzących w skład struktury własnościowej spółki ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Spółka ta została zarejestrowana w Krajowym Rejestrze Sądowym w dniu 13 października 2010 roku pod numerem 0000367717 (NIP: 5252491106 / REGON: 142632419). Kapitał zakładowy spółki wynosił w grudniu 2019 roku mizerne 85.8 tys. złotych. Właścicielami spółki są (lub byli do niedawna):

a) TMF MANAGEMENT POLAND

b) MIEDZI COPPER (LUXEMBOURG)

c) MIEDZI COPPER (LUXEMBOURG) SOCIETE A RESPONSABILITE LIMITEE

d) ZIELONA LUXEMBOURG S.A.R.L.

e) ZIELONA HOLDINGS LTD.

f) NOWA SOL HOLDINGS LTD

5) Jeżeli wierzyć doniesieniom prasowym, złoże Nowa Sól zawiera 848 milionów ton rud miedzi i srebra = 11 milionów ton czystej miedzi, 36,000 ton czystego srebra i ponad 100 ton czystego złota. Przybliżona wartość złoża wyliczona na podstawie cen giełdowych z dnia 14/02/2020:

a) MIEDŹ: 11,000,000 ton x 5,740 USD za tonę = 63,140,000,000 USD (+/-63 miliardy dolarów)

b) SREBRO: 36000 ton x 572,600 USD za tonę = 20,613,600,000 USD (+/-21 miliardów dolarów)

c) ZŁOTO: 100 ton x 50,891,420 USD za tonę = 5,089,142,000 USD (+/-5 miliardów dolarów)

d) Inne, cenne pierwiastki, których nie biorę w tym momencie pod uwagę to dodatkowe dziesiątki miliardów dolarów

6) Prezesem i dyrektorem wykonawczym spółki ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ jest, jak o tym już pisałem, Lyle Emerson Braaten. Mr. Braaten jest również prezesem i dyrektorem wykonawczym czterech innych spółek zarejestrowanych w Krajowym Rejestrze Sądowym:

a) OSTRZESZÓW COPPER – Kapitał zakładowy 45 tys. złotych

b) MOZÓW COPPER – Kapitał zakładowy 65,7 tys. złotych

c) WILCZE COPPER – Kapitał zakładowy 15 tys. złotych

d) LESZNO COPPER – Kapitał zakładowy 65 tys. złotych

7) Wśród nazwisk osób związanych z wyżej wymienionymi spółkami: kanadyjskimi, luksemburskimi i polskimi pojawiają się nazwiska prof. Stanisława Speczika i Konrada Raczkowskiego. Kim są ci panowie? KONRAD RACZKOWSKI od niedawna wiceprezes kanadyjskiej spółki MIEDZI COPPER CORP jest naszym byłym wiceministrem finansów. STANISŁAW SPECZIK jest natomiast byłym dyrektorem Państwowego Instytutu Geologicznego, byłym prezesem zarządu KGHM Polska Miedź i byłym wiceministrem w Ministerstwie Skarbu Państwa! Voila!

PYTANIA:

  1. Czy ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ma być podmiotem prawnym, który stanie się beneficjentem proponowanych, działających wstecz (!), poprawek w polskim prawie górniczym i geologicznym?

  2. Kim są właściciele sześciu "nietransparentnych" spółek będących częścią ZIELONA GÓRA COPPER SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ?

  3. Skąd pochodzą informacje o pięciu sprawach arbitrażowych wytoczonych przeciw Polsce na sumę 20 miliardów USD? Widzę tylko dwie takie sprawy. LUMINA (spółka matka kanadyjskiej MIEDZI COPPER CORP.) żąda od Polski – o ile się nie mylę – odszkodowań w wysokości 100 milionów USD.

  4. Na marginesie: Czy ktoś z Państwa wie, ile kilometrów kwadratowych pokrywają wydane już do tej pory geologiczne koncesje rozpoznawcze i wydobywcze?

Proszę o merytoryczne komentarze, korekty i uzupełnienia zawartej tu informacji! Jestem dostępny e-mailowo pod adresem: president@pacsocal.org

NIE MA SUWERENNOŚCI BEZ WŁASNOŚCI!

Pasożytniczy sektor publiczny 31

Data: 15.02.2020 14:42

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #matusiakblog #polska #pasozydy #pieniadze #zlodzieje

Wszystkie te tajne i jawne służby dwupłciowe, policje, prokuratury i sądy atrapy państwa są rakowaciejącą naroślą służącą tylko do wyprowadzenia publicznych pieniędzy i ochrony szemranych, mafijnych interesów.

Pasożytniczy sektor publiczny 31

W okresie potwornego nasilenia złodziejskiego szału prywatyzacji jedna wielka prywatyzacja wyrządzała Polakom szkody materialne większe niż zwykła przestępczość przez kilka lat.

W Polsce w latach 2014-2018 nielegalne zyski przestępców wyniosły według szacunków 200-520 mld zł. Dzięki "heroicznym" wysiłkom atrapie państwa teoretycznego z dykty i paździerza udało się odzyskać zaledwie 3 mld zł – wynika z informacji przedstawionych w środę przez NIK.

"Tylko 1 procent majątku pochodzącego z przestępstw przejmuje państwo – wskazuje w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli. NIK krytykuje Ministerstwo Sprawiedliwości i wytyka, że nie działa spójny system ujawniania i zabezpieczania mienia z przestępstw, który zapewniałby sprawne odzyskiwanie tego majątku.Jak NIK zwraca uwagę w raporcie – nie można jednoznacznie stwierdzić, ile mienia pochodzącego z przestępstw odzyskuje wymiar sprawiedliwości. Proces odzyskiwania majątku, począwszy od zajęcia mienia do faktycznego odzyskania – nie jest objęty monitoringiem i nie jest skoordynowany między służbami.W Polsce nie funkcjonuje spójny, kompleksowy system ujawniania i zabezpieczania mienia pochodzącego z przestępstw. Działania poszczególnych służb i instytucji są rozproszone, brakuje jednolitego systemu ewidencjonowania odzyskanego mienia, a całość tego procesu nie jest skoordynowana – tak wyniki kontroli komentuje prezes NIK Marian Banaś."

USA już raz "z głęboką wdzięcznością przyjęły odrzucenie" przez Polskę niewygodnego podatku od amerykańskich gigantów technologicznych. Jak teraz pójdzie z Coca-Colą i PepsiCo w związku z podatkiem cukrowym. Rząd znalazł się pod ścianą. Amerykanie już interweniują w sprawie przepychanego kolanem przez Sejm podatku cukrowego, chodzi m.in. o Coca-Colę !

Zawsze w ustawie można napisać że cukier tylko w amerykańskich napojach okazał się nieszkodliwy ( realnie zabójczy syrop glukozowo-fruktozowy jest główną przyczyną epidemii otyłości w USA ) i nie trzeba wstawać z kolan przed Colą i Pepsi.

Wielka szkoda, że rozpanoszona korupcja, łamanie reguł praworządności i demokracji w Polsce nie stoi w sprzeczności z bezpośrednimi interesami USA w naszym kraju.

Tymczasem brak pieniędzy na ochronę zdrowia. 30% ubogich rodzin rezygnuje z niezbędnych świadczeń medycznych z powodu kosztów. Co rok 9% gospodarstw domowych w Polsce ponosi "katastroficzne wydatki na zdrowie".

Co gorsze mamy niemal największą w OECD lukę w długości życia w zależności od poziomu edukacji


Źródło: matusiak blog spot

Straż dla Zwierząt zbierała pieniądze na pobyt zwierząt droższy niż na Hawajach?

Data: 03.02.2020 17:14

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wtf #rolnictwo #zlodzieje #pasozyty #afera #swiatrolnika

Straż dla Zwierząt nie cieszy się ostatnio dobrym PR-em, a kiedy okazało się jak zbierała pieniądze, pytań jest coraz więcej.

Straż dla Zwierząt zbierała pieniądze na pobyt zwierząt droższy niż na Hawajach?

Wracamy do sprawy zabranych zwierząt dwóm starszym rolnikom. Straż dla Zwierząt decyzją sądu musi zwrócić leciwym rolnikom bydło i konia. Zamiast wykonać wyrok sądu, zastępca tytułującego się "komendantem" i noszącego mundury w stylu amerykańskich Marines z gwiazdami na pagonach Mateusza Jandy, wezwał pokrzywdzonych rolników przed oblicze wspomnianego Jandy (zamiast wykonać wyrok sądu, bo bezczelnie zabrali dziadkom cały inwentarz wzywają ich do odebrania bydła i konia i to w terminie do 7 dni, grożąc, że potem zwierząt nie zobaczą).

Czy Straż dla Zwierząt zarobiła na skandalicznym zabraniu zwierząt rolnikom?

Sprawę na Facebooku opisała z mocnym wyliczeniem Maria Sowińska, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzeni przez System i wieloletni opiekun bezdomnych zwierząt.

"W załączeniu skan błagalny z wyliczeniem ile kosztuje utrzymanie miesięczne zwierząt zabranych z Mokrosęka. i tak były tam zdaje się 33 świnie 22 krowy 2 konie to koszt 8000 PLN od lutego 2018 r – stycznia 2020r gdyby pogłowie nie zmniejszało się to za 2018r – 80.000 PLN za 2019 r to kwota 96.000PLN co stanowi kwotę razem = 176.000PLN + Styczeń 2020 8000PLN"

-napisała Sowińska na swoim profilu społecznościowym na Facebooku.

"Wiemy że ilość zwierząt się zmniejszała bo zwiększał się apetyt opiekujących a sąd stwierdził że tylko miesiąc rolnik opiekował się nie właściwie. SKĄD WZIĘŁO SIĘ 356.600 PLN?????"

– zapytała Sowińska?

Utrzymanie w Straży dla Zwierząt droższe niż wakacje na Hawajach?

"W porównaniu krów z Deszczna gdzie jest ich ok 100szt koszt utrzymania to 6600PLN to zwierzęta rolnika z Mokrosęka powinny być w komfortowych warunkach ze SPA włącznie za tą kwotę a rachunki wskazują że jadły tylko słome i siano a treściwą paszę miały tylko od przypadku przy czym zwierząt ciągle ubywało (poszły na szaszłyczki i kiełbaski)"

– puentowała Sowińska.

Piotr Kłosiński mocno o aktywistach

"Straż dla Zwierząt swoim wzywaniem rolników do przyjazdu do Warszawy, żeby mogli odebrać swoje zwierzęta, które niepotrzebnie z wielkim impetem, huczną interwencją zabrali im aktywiści Straży, to kpina z decyzji sądu i buta ludzi, którzy przestali widzieć, mają mgłę na oczach. Inaczej zobaczyliby 80-letnich rolników, którym ewentualnie warto pomóc, a nie traktować jak przestępców"

– powiedział w rozmowie z "Światem Rolnika" Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

"Dlaczego Straż dla Zwierząt potrzebowała takiej fortuny na utrzymanie zabranych przez siebie zwierząt, jak się okazało, zwierząt do zwrotu decyzją sądu? Nie wiem. To wyższa matematyka, mało kto jest w stanie to przeliczyć racjonalnie i chyba tylko tyle mogę dzisiaj o tym powiedzieć"

– uciął Kłosiński.

Zapytaliśmy Straż dla Zwierząt. Czekamy na odpowiedzi

Jakie jest stanowisko SdZ w tej sprawie? "Świat Rolnika" wysłał tej organizacji pytania w trybie dziennikarskim. Oczekujemy na odpowiedzi od "komendanta" (tak nazywa się aktywista SdZ noszący mundury w stylu amerykańskim) Straży dla Zwierząt, Mateusza Jandy.

Zuzia, dziewczynka z odsetkami

Data: 03.02.2020 15:26

Autor: ziemianin

aktualnosci24.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #lichwiarze #zlodzieje #dobrzyludzie #ludzie #polska #opowiesci

11-letnia Zuzia ma do spłacenia milion złotych długu. Dzieciństwo spędziła w sklepie przy opuszczonej hurtowni. Teraz wychowuje się z mamą na 20 mkw. Komornik zajął jej rentę po zmarłym tacie. Zuzia ma jedno marzenie – chciałaby mieć rower.

Zuzia, dziewczynka z odsetkami

– Kim chcesz zostać w przyszłości?

ZUZIA: Jeszcze o tym nie myślałam.

– A jaki jest twój ulubiony przedmiot?

– Chyba plastyka. Matematyki nie lubię.

– Ale zwierzęta lubisz?

– Lubię, mam chomika.

– A jak ma na imię?

– Tuptuś.

MAMA: Trochę się wstydzi, ale pięknie maluje. Dobrze jej tutaj w szkole. Zżyła się z koleżankami.

– Ma jakieś marzenia?

MAMA: Chciałaby mieć rower.

Zuzia ma na razie wrotki. To pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy po wejściu do ciemnego przedpokoju w mieszkaniu, gdzie 11-letnia dziewczynka żyje z mamą. Mają różowe podeszwy, kolorowe sznurówki, stoją starannie ułożone w rządku z innymi butami.

MAMA: Dostała je od koleżanki. Mamy trochę dobrych ludzi wokół siebie.

Mieszkanie malutkie – 20 mkw. Jeden pokój, kawałek korytarza i łazienka. W pokoju jedno okno, aneks kuchenny, wersalka, szafa na ubrania, stolik i dwa krzesła.

Na środku piecyk elektryczny. W ścianie nad wersalką kratka wentylacyjna zatkana kawałkiem folii, żeby ciepło nie uciekało na zewnątrz. Zza okna dobiega hałas pociągu.

MAMA: Można się przyzwyczaić. Ważne, że mamy ciepłą wodę, ale bojler też elektryczny, jak piecyk i kuchenka. Za prąd muszę płacić 400 zł miesięcznie.

Minister finansów w rządzie PiS chce walczyć z gotówką. Komu przeszkadza ten 'bezpiecznik wolności'?

Data: 31.01.2020 14:05

Autor: ziemianin

forbes.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pieniadze #gotowka #zlodzieje #niewygodneinfo

Tadeusz Kościński (w rządzie PiS minister finansów) twierdzi, że gotówka jest wielkim obciążeniem dla gospodarki, a koszty jej używania sięgają 17 mld zł rocznie. I właśnie dlatego jednym z jego priorytetów jest maksymalne upowszechnienie płatności bezgotówkowych przy ograniczeniu znaczenia gotówki. Kościński zapomina jednak, że gotówka to prawdziwy filar wolności. Daje poczucie niezależności, szczególnie gdy system zaczyna być za nadto despotyczny. Utrzymywanie tego "bezpiecznika wolności" jest warte 17 mld zł rocznie.

Minister finansów w rządzie PiS chce walczyć z gotówką. Komu przeszkadza ten 'bezpiecznik wolności'?

Dwa lata temu Tadeusz Kościński (wówczas jeszcze wiceminister rozwoju) udzielił wywiadu dla PAP, w którym przekonywał dlaczego warto odchodzić od gotówki na rzecz płatności elektronicznych. – "Gotówka generuje bardzo wysokie koszty dla gospodarki. W ocenie Banku Światowego czy OECD, dla Polski wynoszą one ok. 1 proc. PKB" – mówił Kościński. – "Rocznie za obrót gotówkowy płacimy więc 17 mld zł. W kwocie tej mamy produkcję banknotów, liczenie, przewożenie, przechowywanie. A wydaje nam się, że obrót gotówką nic nie kosztuje" – kontynuował.

I właśnie dlatego jednym z jego priorytetów było rozszerzanie systemu płatności bezgotówkowych w Polsce, tak aby wszędzie, gdzie tylko to możliwe, ograniczyć rolę gotówki, jako środka płatniczego. Czy stopniowe ograniczanie obrotu gotówkowego, to jednak dobry pomysł? Nie mam wątpliwości, że dawanie możliwości wyboru – albo płacę gotówką, albo elektronicznie – jest jak najbardziej pożądane. Nie przekonują mnie jednak argumenty ludzi, którzy twierdzą, że świat bez gotówki byłby lepszym. Po pierwsze: gotówka to swego rodzaju "bezpiecznik wolności". Likwidacja pieniądza papierowego to pełna kontrola nad każdym, dosłownie każdym, dokonanym wydatkiem. W takim świecie stajemy się 100-procentowo zsynchronizowani z systemem, który – przynajmniej teoretycznie – może zrobić z nami co chce. Zablokują nam konto, wyłączą prąd, telefon, internet i leżymy. Nic nie kupimy, nic nie zapłacimy. Po prostu – przestajemy istnieć.

Po drugie: z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że dzień, w którym nastąpi oficjalne wyłączenie obrotu gotówkowego, to dzień w którym narodzi się niejeden system alternatywny. I to będzie wyzwanie dla państwa, jego organów podatkowych, jak i organów ścigania, które z pewnością będzie generowało niemałe koszty.

Jeśli mam być zatem szczery, to lepiej ponosić koszt wspominanych przez Kościńskiego 17 mld zł rocznie (choć pewnie z roku na rok będzie on niższy) i utrzymywać możliwość płacenia gotówką, traktowaną jako "bezpiecznik wolności", aniżeli pozwolić sobie taką możliwość zabrać i skazać się na quasi-legalne systemy alternatywne.

Bankowego złodziejstwa ciąg dalszy. 100 osób w kolejkach. NIEOFICJALNIE: Można wypłacać . . .

Data: 23.01.2020 20:52

Autor: ziemianin

p24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #zlodziejstwo #zlodzieje

SANOK / PODKARPACIE. O godzinie 7:30 otwarto siedzibę główną Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku. Według relacji klientów stojących w kolejce, do banku wpuszczane są grupy po 5 osób. Klienci, którzy zostali już obsłużeni przekazują nam, że można wybierać do 40 tys. zł. Sporo osób decyduje się na przelewy.

Bankowego złodziejstwa ciąg dalszy. 100 osób w kolejkach. NIEOFICJALNIE: Można wypłacać do 40 tys. zł (VIDEO, ZDJĘCIA)

Kolejka pod siedzibą główną banku PBS w Sanoku

O godzinie 8:30 w placówkach PBS przy ul. Mickiewicza i Traugutta na obsługę oczekiwało łącznie około 100 osób. Wciąż dochodzą kolejni klienci banku.

Zgodnie z relacjami osób, które jako jedne z pierwszych zostały dziś obsłużone, można wypłacać gotówkę do 40 tys. zł. Nie ma problemu z wykonaniem przelewów i innych operacji na koncie.

Centrala PBS została otwarta o 7:30. Z kolei placówka przy Traugutta godzinę później.

Wkrótce na naszym portalu materiał video z wypowiedziami klientów, którzy stali w kolejce przed bankiem, aby wypłacić pieniądze.

Data: 21.01.2020 19:29

Autor: vundo_

BNP oddał prowizję, ale zaniżyli zwrot o 300 zł i nie oddali odsetek (170 zł), czyli ukradli mi 470 zł. Unikajcie francuskich banków bo im się ciągle wydaje że jesteśmy pod zaborami i mogą tu robić co chcą.

#banki #zlodzieje

Jest koszerny interes do zrobienia (cześć 1)

Data: 18.01.2020 14:03

Autor: ziemianin

klubinteligencjipolskiej.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zydzi #lichwiarze #zlodzieje

Na początek cytaty: „Jest koszerny interes do zrobienia”– te kultowe już słowa, które padły podczas wizyty Rywina u Michnika, to nie tylko motto procesu grabieży majątku narodowego, gdy po formalnym odzyskaniu niepodległości Polacy kilkakrotnie padli ofiarą rabunku na wielką skalę. To także motto polsko-izraelskiej love story w biznesie i handlu.

Jest koszerny interes do zrobienia (cześć 1)

„Tęsknię za tobą, Żydzie!”– wołała przed laty Warszawa z murów swoich kamienic. Ta artystyczna prowokacja Rafała Betlejewskiego pod pewnym względem ziściła się. Polska stała się Mekką izraelskiego biznesu. Wielu Izraelczyków upatrzyło sobie nasz kraj jako drugą ojczyznę.

„Nie macie pewniejszego i bardziej lojalnego sojusznika, który wspierałby w Unii Europejskiej Wasze stanowisko i aspiracje w większym stopniu niż czyni to Polska” – oświadczył Donald Tusk na wspólnej konferencji prasowej z izraelskim premierem Ehudem Olmertem.

Towarzyszący Tuskowi Władysław Bartoszewski ujawnił, że „wszystkie” ugrupowania sejmowe są niezmiennie usposobione do Izraela przyjaźnie, co przekładając na język biznesu, było uspokajającą deklaracją, że bez względu na to, któremu ugrupowaniu „Gazeta Wyborcza” pozwoli wygrać, plan rewindykacji mienia pożydowskiego nie będzie zagrożony.

Macie w Europie prawdziwego przyjaciela – powiedział tenże Tusk na wspólnej konferencji z premierem Benjaminem Netanjahu.

Żydzi są niezatartą częścią historii Polski, a Polska jest taką samą częścią historii narodu żydowskiego. Nasza wzajemna współpraca oparta jest o wspólne wartości oraz wspólną historię, jak również o aspiracje dotyczące przyszłości, w której to chcemy osiągnąć te same cele – ripostował Netanyahu.

„Polska jest świetnym miejscem dla izraelskich firm” – uważa Elroy Knebel, właściciel kancelarii Knebel&CO, za pośrednictwem której rejestrowane są izraelskie spółki w Polsce. Nasz kraj okazał się bardzo gościnny. Żadni inni zagraniczni inwestorzy nie radzą sobie u nas tak dobrze jak Żydzi. A idzie im naprawdę nieźle, zwłaszcza w dziedzinie „wasze ulice, nasze kamienice”.

Co jest izraelskie w Polsce?

Często można usłyszeć opinię, szczególnie tych, którzy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki”, że w posiadaniu Żydów jest połowa Polski. Nie uciekając się do kryteriów norymberskich, podajmy, co w Polsce jest formalnie w rękach Izraelczyków. Lista takich produktów i usług nie jest długa, ale jest na niej kilka istotnych.

Wymienić należy firmę Strauss Ltd, która znajduje się w pierwszej dziesiątce największych na świecie firm handlujących kawą. W Polsce możemy kupić następujące produkty tej firmy: MK Cafe, Pedros, Fort, Sahara, Syropy Fabbri, a także herbaty Teartis. Ale i słodycze Sante z Sobolewa oraz chrupki kukurydziane ze Stodzewa to również Izrael.

Ważną firmą izraelską jest Eden Springs Ltd. – dostawca wody i kawy. À propos – stojące w wielu firmach i instytucjach dystrybutory wody należą do tej firmy. W wyliczance nie może zabraknąć pomarańczy Jaffa (chociaż od maja do listopada z nalepką tej firmy sprzedawane są cytrusy pochodzące z Afryki i Ameryki Południowej).

À propos – gdy pojawiła się w Polsce inicjatywa promująca patriotyzm konsumencki i rzucono hasło „Jesteś Polakiem, Kupuj Polskie”, dziwnie zareagowała małżonka ówczesnego ministra spraw zagranicznych, Anne Applebaum – zrównała hasło z przedwojennym „Nie kupuj u Żyda”.

Zamiast bronić wody, nabrali wody w usta

„Prywatyzacja miejskich przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych jest w Polsce nieuchronna. Na całym świecie funkcjonuje to już w ten sposób, samorządy mają dzięki temu dodatkowe środki na innego rodzaju inwestycje, a my mamy doświadczenie z innych rynków i wiemy jak tego typu inwestycje przeprowadzać i nimi zarządzać” – oświadczył Michael Reiss, prezes spółki Eko-Wark z izraelskiej grupy Tahal, która weszła na polski rynek.

Tymczasem inny Reiss, a konkretnie Willem Buitler z Citygroup powiedział: „Woda stanie się najważniejszym dobrem, o wiele ważniejszym od ropy, miedzi, zasobów rolnych, czy też metali szlachetnych”. „Woda, to ropa naftowa XXI wieku” – tak z kolei twierdzi Andrew Liveris, dyrektor generalny amerykańsko-żydowskiego koncernu chemicznego DOW. Jak ważna jest woda wie Izrael, który wodę reglamentuje, i który przejął milion kilometrów kwadratowych Patagonii, gdzie znajdują się najczystsze zasoby wody pitnej na świecie.

Brak wody to także problemem Polski, gdzie na jednego mieszkańca przypada 1 600 litrów wody rocznie (przy średniej europejskiej 4 500 litrów), czyli mniej niż w półpustynnym Egipcie.

Podczas izraelsko-polskiego forum rządowego, jeden z izraelskich ministrów wygadał się, że tematem rozmów były porozumienia dotyczące wspólnych projektów gospodarowania zasobami wodnymi i program „polonizacji izraelskiej technologii”. Rezultaty widzieliśmy już po roku – biznesmeni tego ubogiego w wodę, ale bogatego w geszefciarskie pomysły kraju, zabrali się za prywatyzację zasobów wody w Polsce; izraelska korporacja Tahal otworzyła siedzibę w Warszawie; a PortalSamorzadowy.pl obwieścił, że prywatyzacja polskich sieci wodociągowych, czyli ich przejęcie przez izraelskiego potentata jest nieuchronne.

Rząd polski, zamiast chronić strategiczne z założenia przedsiębiorstwa ujęć wody i sieci jej dystrybucji, oddał je w obce ręce, zamiast bronić wody, nabrał wody w usta.

Według „Global Research”, sprawy mają się tak: Globalne spółki inwestycyjne, w tym Konsorcjum Rothschilda, przyspieszają działania na rzecz nabywania praw do eksploatacji wody i prywatyzowania usług sektora wody. Sam tylko Goldman-Sachs przeznaczył na wykup infrastruktury wodnej w różnych krajach 10 miliardów dolarów. Bank ten wykupił działające w 130 krajach i zatrudniające 10 tysięcy ludzi przedsiębiorstwo Ondeo Nalco. Wykupił też firmę Veolia, zaopatrującą w wodę 3,5 miliona mieszkańców północno-wschodniej Anglii (Veolia działa także w Polsce!).

Według „NYT”, największe grupy kapitałowe, poczynając od Morgan Stanley, na inwestycje w „wodę” przeznaczyły 250 miliardów dolarów. W Polsce branża wodno-kanalizacyjna znajduje się głównie w rękach małych i bardzo małych przedsiębiorstw komunalnych, co w przetłumaczeniu na język polski oznacza, że Izraelczycy przejmą je z łatwością (czy jest bowiem w Polsce samorząd, który nie miałby kłopotów finansowych?), a po ich wykupieniu narzucą monopolistyczne ceny za wodę.

Mogą też dostaw wody odmówić – na przykład antysemickim konsumentom (jak to czynią wobec Palestyńczyków). Grupa Tahal zamierza też wziąć udział w mającym strategiczne znaczenie dla regionu Europy Środkowej Projekcie Odra, o budżecie 1,5 mld zł, współfinansowanym przez rząd Polski i Niemiec.

Będące w rękach żydowskich międzynarodowe firmy farmaceutyczne mają dziwnie brzmiące, ale wiele mówiące (nie tylko dla kabalistom) nazwy. Weźmy na ten przykład „Eli Lilly”. Eli to imię biblijnego kapłana i sędziego, a „Lilly” (pisane również Lillit lub Lilit) to nazwa występującej w księdze „Zohar“ demona od uśmiercania gojów. Nazwa, jak na firmę produkującą leki, nieco dziwna.

Powiązana z kabałą jest także nazwa firmy zwącej się „AstraZeneca”, gdzie Astra nawiązuje do fenickiej bogini rozpusty, a Zeneca do kulminacyjnego momentu kopulacji. Bardzo ugruntowaną pozycję w naszym kraju ma firma farmaceutyczna Teva. Teva posiada fabrykę leków w Krakowie i szczyci się tym, że oferuje ponad 500 swoich produktów, wytwarza 4 miliardy tabletek i kapsułek rocznie, a jej leki w każdej minucie zażywa 145 pacjentów w Polsce. Do znanych produktów Tevy należy Aviomarin, Flegamina, Vibovit.

Izraelską firmą jest też, będąca w założeniu połączeniem apteki, drogerii i perfumerii, Super-Pharm. Sieć jej 75 sklepów oplata wszystkie największe miasta w Polsce. „Do naszych sklepów przyciąga apteka. Tam jednak marże są ograniczone i regulowane. Najwięcej zarabiamy na sprzedaży w części drogeryjnej, przez którą muszą przejść klienci, idąc po zakup lekarstw” – tłumaczy właściciel firmy Leon Koffler.

Koffler pierwszy raz odwiedził nasz region w latach 70. Nad Wisłą spodobało mu się najbardziej. Dziś wypracowuje tu 270 mln dolarów rocznych przychodów. Jak sam mówi, gdy przyjechał do Polski od razu trafił na swoich. Za przewodnika wziął sobie nieżyjącego już Yarona Brucknera. „Dostaliśmy wsparcie należącej do niego grupy Eastbridge, która w latach 90. stworzyła najbardziej spektakularną żydowską fortunę III RP” – wspomina. Yaron Bruckner kupił m.in. ulokowaną w miastach wojewódzkich całej Polski sieć Empik i Domy Towarowe Centrum. Był też o krok od przejęcia kontroli nad Elektrimem (a swe perfumeryjne biznesy rozwija w ramach sieci Sephora). Super-Pharm wciąż dynamicznie rozwija się, regularnie powiększa biznes o kilkanaście procent i o 100 mln przychodów rocznie. Do Izraelczyków należy też Polfa Tarchomin, no i Medicover, gdzie wiele instytucji państwowych wykupiło pakiety usług medycznych dla swych menedżerów.

Wasze ulice, nasze kamienice

Cinema City, właściciel prawie wszystkich kin w Polsce, jest własnością Mosze Greidingera. Mosze poza siecią kin posiada także park rozrywki w Mszczonowie, a do Polski przeniósł nawet swoje centrum operacyjne. Do niego należy też kontrolny pakiet udziałów w spółce budowlanej Ronson Europe, do której z kolei należą sale kinowe Cinema City. Izraelskie korzenie ma także otworzone niedawno w izraelskim CH Blue City w Warszawie kino Helios należące do wydawcy „Gazety Wyborczej”.

Do izraelskiego kapitału należy większość działających w Polsce firm budowlanych, np. Plaza Centres, która wybudowała kilkanaście centrów handlowych w głównych polskich miastach.

Inni izraelscy deweloperzy to: Longbridge, Olmont Invesments, Adgar, Yareal, Blue City, Asbud, Okam, Shiraz, Angel, Atrium, GTC (właściciel: CH Galeria Północna w Warszawie, Galeria Mokotów w Warszawie, CH Blue City, CH Galeria Jurajska w Częstochowie) i wymieniony już Ronson. Jeszcze do niedawna należała do nich grupa Robyg, bardzo ekspansywna w Warszawie i Gdańsku, przejęta przez spółkę z grupy Goldman Sachs. To ta sama, która hojnie wynagradzała niesławnej pamięci prezydenta Gdańska za korzystne dla niej decyzje dot. działek budowlanych).

Deweloperka to branża, w której inwestorzy z Izraela wykazali się wielkim sprytem. Spółka Glob Trade Centre, przez lata kierowana przez Eli Alroya, nie tylko zbudowała Galerię Mokotów w Warszawie, ale „odkryła” dla warszawskiego rynku biurowego cały Służewiec Przemysłowy, z ul. Domaniewską jako jego osią. Eli najpierw zorganizował sobie miejscowych „przewodników”, i jak się ostatecznie okazało – dokonał dobrej selekcji. „W ten sam sposób działają inni deweloperzy izraelscy, którzy także znajdują lokalnych partnerów, i ta współpraca wychodzi im bardzo dobrze” – przyznaje Jarosław Szanajca, szef Dom Development.

W przypadku wspomnianego Robygu, założonego przez izraelską grupę Nanette, współpraca polsko-żydowska idzie wręcz modelowo. Z jednej strony spółce szefuje Zbigniew Okoński, który wcześniej rozwijał biznes deweloperski Ryszarda Krauzego i jego słynne Miasteczko Wilanów, a z drugiej bardzo aktywny jest Oscar Kazanelson, szefujący radzie nadzorczej Nanette.

Towarzystwo ubezpieczeniowe Link4 powołali Izraelczycy. Potem sprzedali je Żydom angielskim z firmy RSA, a ostatecznie trafiło do polskiego PZU. Budynek siedziby Link4 ciągle należy jednak do firmy izraelskiej, która ciągnie z tego niezłe profity. Związek z tematem ma to, że trzy największe biura coworkingowe, czyli biura oferujące wspólne przestrzenie biurowe, są izraelsko-żydowskie: BrainEmbassy, MindSpace (szef firmy Dan Zakai zainwestował w biurowiec przylegający do warszawskiej Hali Koszyki) oraz WeWork. W ubiegłym miesiącu Wall Street Journal poinformował, że założyciel WeWork, Adam Neumann dołączył do ruchu Chabad-Lubavitch, a ściślej biorąc do należącego do ruchu Kabbalah Centre w Los Angeles, słynącego z kursów kabały dla gwiazd Hollywood. Według gazety, urodzony w Izraelu Neumann zamierza sprowadzić instruktorów Centrum do biur swej firmy, w celu szkolenia kadry kierowniczej. Matka Neumanna, Avivit zdradziła izraelskiemu radiu Channel103FM, że jej syn jest chabadnikiem, że religia go ubogaca, i że podczas szabatu śpiewa religijne pieśni. Neumann utrzymuje, że wiedza, którą zdobył w Kabbalah Centre jest dla niego inspiracją przy rozwijaniu firmy. Tymczasem Wall Street Journal poinformował niedawno: WeWork w III kwartale br. poniósł biznesowe straty w wysokości 1,5 miliarda dolarów i zwalnia 2 400 pracowników.

À propos branży nieruchomości, czyli zawołania „wasze ulice, nasze kamienice” – sprzedaż siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie przez jej izraelskiego właściciela, odsłoniła kulisy polityki rządzącej partii. Słynna kamienica to dziś własność izraelskiej firmy Metropol NH, która nabyła ją od PiS w 2007 r.

W związku z tym postawmy kilka pytań:

Jak to możliwe, żeby partia, która wielokrotnie mówiło o narodowej godności, krytykowała swoich oponentów za chęć podporządkowania Polski sąsiadowi ze Wschodu, za wasalizację Polski przez Niemców oraz krytykowała Pawła Grasia za mieszkanie w domu należącym do niemieckiego przedsiębiorcy (złośliwie dodając, że pełnił tam rolę dozorcy), miała siedzibę w budynku należącym do cudzoziemskiej firmy?

Innymi słowy – Graś mieszka u Niemca, a Kaczyński u Żyda. Sprawa ma jeszcze inny aspekt – mieszkając u kogoś, chcąc nie chcąc, jest się kontrolowanym. Bo trudno sobie wyobrazić, że Mosad nie korzysta z takiej okazji.

Formalnie nie ma w naszym kraju żadnej stacji telewizyjnej, radiowej, czy tytułu prasowego pod kontrolą izraelskiego kapitału. Jest za to dużo należących do Żydów – Agora z „Gazetą Wyborczą” i Radio TOK FM (à propos – swe nagrody rozdaje, czyli robi biznes, w utrzymywanym przez ministerstwo kultury Muzeum Polin) i kilkanaście innych.

Głównymi twórcami, powstałej za pieniądze ukradzione z FOZZ, TVN byli Jan Wejchert i Mariusz Walter. Autorzy tego skoku na kasę nie ponieśli żadnego uszczerbku, a biorące w nim udział płotki dostali symboliczne kary, których nawet w połowie nie odsiedzieli (vide główna księgowa FOZZ Janina Chim, współpracownica Renaty Pochanke – matki prezenterki „Faktów”). Wejchert i Walter sprzedali TVN amerykańsko-żydowskiej Script Networks Interactive (za 800 mln dolarów), a ta odsprzedała ją Discovery Comunications, której szefuje David Zaslav pochodzący, jak wieść niesie, z warszawskich Nalewek.

Media w Polsce należą w większości do Niemców. Ale to nie całkiem prawda – niedawno 43 procent akcji koncernu Ringier Axel Springer (Newsweek, Onet, Fakt, Forbes) kupił żydowski fundusz KKR z Ameryki. I czy nie dlatego PiS coraz rzadziej mówi o „polonizacji”, a wydaje piski o „dekoncentracji” mediów?

Czarne włochate kulki.

Po banku toczą się srulki.

Skaczą, skaczą nad biurkiem,

targuje się srulek ze srulkiem.

Srulek srulkowi uległ

i biegnie do kasy srulek.

Liczy drżącymi palcami

i zmyka przed srulkami.

W klubzeslach z dala od kasy

siedzą srule-grubasy.

Srulki z uśmiechem lubym

kłaniają się srulom grubym.

A w głębi – w ciszy – wielki jak król

Duma sam główny Srul

– Julian Tuwim.

JPMorgan, największy bank inwestycyjny na świecie, dostał od polskiego rządu dotację w wysokości 20,2 mln zł. To rekordowa w historii rządowa dotacja dla firmy z sektora usług finansowych. Za „pierwszego i drugiego Tuska” zagranicznym korporacjom rozdano łącznie 658,7 mln; za rządu PiS 251,4 mln, czyli wychodzi razem 910 milionów.

Noblista Milton Friedman już w 1990 r. ostrzegał:

„Zagraniczni inwestorzy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, lecz po to, by pomóc sobie. Cudzoziemców powinny dotyczyć takie same reguły gry, jakie obowiązują Polaków. Nie należy dawać im żadnych specjalnych przywilejów, ulg czy zwolnień podatkowych”.

W przeszłości JPMorgan (i jego szef Jamie Dimon) grał przeciwko Polsce na rynkach walut, wielokrotnie rekomendował sprzedaż złotówek i wystawiał fatalne oceny naszej gospodarce, czym jej po prostu szkodził. Powodem miała być propozycja przekształceń kredytów we frankach oraz sytuacja wewnętrzna Polski.

Bank walnie przyczynił się też do wywołania przed dekadą światowego kryzysu gospodarczego. Przypomnijmy: kryzys zaczął się od załamania na amerykańskim rynku nieruchomości, gdy banki amerykańskie łamały procedury i dawały kredyt każdemu. W procederze tym świadomie uczestniczył JPMorgan, za co amerykański Departament Sprawiedliwości nałożył na niego karę w wysokości 13 mld dolarów.

Bank ma na sumieniu więcej grzeszków, w tym zachowania korupcyjne – zatrudniał niewydarzonych synów i córki chińskich decydentów, by ci patrzyli na nich przychylniejszym okiem, czyli przyznawali kontrakty. Na takiej „współpracy” bank zarobił 100 mld dolarów.

I tu pytanie: czy u nas też tak zatrudnia i też tak zarabia? Dla porządku przypomnijmy, że w Polsce zagraniczne banki dorobiły się wielkich pieniędzy tylko i wyłącznie przy pomocy podobnej inżynierii finansowej, że prawdziwymi autorami polityki finansowej rządu Mazowieckiego i jego następców byli Jeffrey Sachs i George Soros, że utworzenie w Polsce sieci żydowskich banków firmowali aferzyści powiązani z Rockefellerem, i że ze spekulacji bankowych nie ma dobrobytu. Przypomnijmy też, że z JPMorgan związany był także premier „Mateusz”.

Tanio sprzedali, drogo odkupili

Mateusz rzucił hasło „Repolonizacja banków”, a my trzymajmy się za portfele. Co prawda dziś nie mówi „repolonizacja”, lecz „udomowienie”, tym niemniej robi jak mówi, i pierwsze efekty już widać.

Weźmy na ten przykład PKO S.A W czasie rządów AWS-UW sprzedano 60 proc. udziałów Banku za 3,5 mld zł, z czego 50 procent nabył Unicredit. W czerwcu 2017, 32,8 proc. akcji Unicredit, za kwotę 10,6 mld złotych kupił PZU. Innymi słowy – sprzedali za 3,5 miliarda, a odkupili za 11. W dodatku Unicredit zarobił w tzw. międzyczasie, tylko z tytułu dywidendy, 22,1 mld zł, zaś dzięki sprzedaży małych pakietów akcji kilka kolejnych.

A poza tym, co to za „repolonizacja”, gdy PZU, które odkupiło udziały, jest tylko w 35 procentach własnością Skarbu Państwa, a reszta należy do zagranicznych funduszy emerytalnych. Co do PZU przypomnijmy: w 1999 roku 33 procent akcji firmy kupiła za 3,3 mld zł żydowsko-portugalska Eureko, mimo że wartość firmy wyceniono na 80 mld. Czyli: Tanio sprzedali, drogo odkupili. A drogo odkupują ci, którzy tanio sprzedali.

PO wspólnie z PiS i całą resztą przegłosowało w Sejmie ustawę, która śmiało mogła mieć nazwę „Żyd-plus”. Dzięki niej od 2015 roku, 50 tysięcy Izraelczyków otrzymuje wypłacane przez ZUS emerytury w wysokości 100 euro miesięcznie, „z tytułu szkód doznanych ze strony nazistów i bolszewików w czasie wojny i w okresie stalinowskim”. Uprawnieni do pobierania emerytury są małżonkowie i dzieci. Emerytury otrzymują także byli funkcjonariusze bezpieki, a prawo do nich przechodzi także na wdowy i ich potomstwo. PiS, kupując głosy polskich emerytów i rencistów, uchwalił przed eurowyborami program Emerytura-plus.

Jak podkreślał premier, intencją rządu była „poprawa losu polskich emerytów”. Ustawę napisał jednak tak, że trzynastkę dostały również tysiące Żydów w Izraelu. Nie wymaga bowiem od beneficjentów ani obowiązku mieszkania w Polsce, ani posiadania polskiego obywatelstwa, jak również nie uzależnia od tego, czy beneficjent pobiera świadczenie emerytalno-rentowe z innej niż polska instytucji. Ten ostatni wymóg postawiono co prawda w ustawie 500-plus wobec dzieci cudzoziemców (świadczenie pobiera ponad 4,5 tysiąca ukraińskich dzieci, które mieszkają w Polsce), ale nie obejmuje on dzieci Żydów z polskimi paszportami.

À propos – 1 października 2017 weszła w życie tzw. ustawa dezubekizacyjna. Na jej mocy emerytury i renty byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa zostały radykalnie obniżone. Ustawa nie objęła jednak pobierających polskie emerytury i renty żyjących w Izraelu!

Żydowskim biznesom pomaga to, że „nasi” posłowie w „naszym” ustawodawstwie zagwarantowali wyznawcom judaizmu przywileje stawiające ich ponad narodem gospodarzy. W Ustawie z dnia 20 lutego 1997 stoi: […] Gminy żydowskie są zwolnione od opodatkowania podatkiem od nieruchomości przeznaczonych na cele niemieszkalne. Nabywanie i zbywanie rzeczy i praw majątkowych przez gminy w drodze czynności prawnych oraz spadkobrania, zapisu i zasiedzenia, jest zwolnione od opłaty skarbowej, jeżeli ich przedmiotem są: Rzeczy i prawa nie przeznaczone do działalności gospodarczej, sprowadzone z zagranicy maszyny, urządzenia i materiały poligraficzne oraz papier. Nabywanie i zbywanie rzeczy oraz praw majątkowych jest zwolnione od opłat sądowych.

Wolne od opłat celnych są przesyłane z zagranicy dla gmin żydowskich dary: przeznaczone na cele kulturowe i rytualne, charytatywno-opiekuńcze i oświatowo-wychowawcze. Krótko mówiąc, podatków praktycznie w Polsce nie płacą, bo wiele podciągają pod działalność sakralną.

À propos – PIS ustawą zabronił kupna ziemi rolnej Polakom, w zamian każdy rabin i każdy podopieczny rabina może jej kupić, ile chce, i to bez podatku.

Zamach na PLL LOT trwa od dawna. Jego częścią było posadzenie, za czasów Tuska, Bartoszewskiego na stolcu przewodniczącego rady nadzorczej firmy, chociaż ten znał się na lotniczych przewozach pasażerskich tyle, co Joanna Mucha na sporcie (a propos – obecny szef LOT wcześniej pracował w firmie kolejowej z żydowsko-angielskim kapitałem). Sprawę załatwiono daleko od Polski (i od wścibskich oczu dziennikarzy), bo aż w australijskim Sydney, gdzie podpisano memorandum o współpracy z izraelskimi El Al. Czy nie zapowiada to przejęcia LOT według sprawdzonego scenariusza – doprowadzenie do bankructwa i wykupienie firmy przez „Kogoś” za grosz? Hipotezę taką potwierdza uwijanie się przy spółce Jojne Danielsa. À propos finansowego standingu LOT – Zarząd dziwnie dysponuje funduszami, w czerwcu 2018 r. współfinansował żydowską Celebrate Israel Parade w Nowym Jorku.

W kontekście sejmowej komisji ds. Amber Gold wyszło na jaw, że za machlojkami krył się zamiar przejęcia firmy przez żydowskich oligarchów z Ukrainy, że Plichta był figurantem firmującym podsuniętą mu przez ciemne, działające z ukrycia siły machinację finansową, i że nikt nie próbował tych sił zidentyfikować. Operetkowa komisja śledcza zakończyła swe prace odkrywczą konkluzją: „powstanie i ekspansja Amber Gold były wynikiem słabości państwa”, a politycy wszystkich opcji nabrali wody w usta.

Mechanizm powstania „Amber Gold”, czyli wyprowadzenia 600 mln z kont klientów, to skutek porozumienia zawartego poza granicami Polski, przenikania się świata tajnych obcych służb, żydowskich oligarchów i państewka leżącego w Palestynie, w którym Amber Gold miało być narzędziem służącym do przejęcia kontroli nad LOT.

O prywatyzacji LOT jest mowa od 2011 r. To wtedy wysłannicy Igora Kołomojskiego, właściciela linii lotniczych AeroSvit (odkupionych od izraelskiego inwestora) i największego prywatnego banku na Ukrainie, pojawili się w spółce pracowniczej LOT AIR, umieszczając w niej swoich ludzi. Można zatem przypuszczać, że triumfalne wejście na polski rynek zakupionej przez Amber Gold linii lotniczej OLT Express miało osłabić LOT i popchnąć go w ramiona AeroSvit.

Kołomojski nie działał sam, jego protektorem był Vadim Rabinowicz (też obywatel Izraela) i, co bardziej niepokojące, Izrael. Przy czym Kołomojski to wyznawca i główny sponsor Chabad-Lubawicz na Ukrainie, z którą powiązani są (zapewne przypadkowo) prezydent i premier rządu polskiego. Co do LOT – na lotnisku Okęcie w Warszawie operują uzbrojeni żołnierze Izraela. To nie żart – mają tamu swoje służby, wydającą Polakom polecenia policję i oznakowane auta na sygnałach. Jeżeli dodamy do tego agentów Mosadu w Auschwitz oraz uzbrojonych „ochroniarzy” przy wycieczkach izraelskiej młodzieży i pielgrzymkach chasydów, to czy nie mamy do czynienia z państwem w państwie?

Dużym (a kto wie czy nie największym)s biznesem izraelskim w Polsce jest „Przedsiębiorstwo Holokaust”, ale nie mniejszym – polowanie na „antysemitów”.

Bo z akcji polowania na „polskich antysemitów” Żydzi czerpią ogromne zyski. Wynaleźli perpetuum mobile: ustawicznie i świadomie podsycają nastroje antysemickie i tak machina napędza się sama.

Dla przykładu – przy zabiegach o przejęcie polskich Azotów, prezes rosyjskiej spółki Acron Wiaczesław Mosze Kantor publicznie szantażował warszawskie władze sugestiami, że przyczyną blokowania jego biznesowych zakusów może być jego żydowskie pochodzenie, izraelskie obywatelstwo, i to że przewodniczy Europejskiemu Kongresowi Żydów. A czy nie z szantażu oskarżeniami o antysemityzm biorą się granty dla Engelking na badanie naukowe, 20 mln dla JPMorgan, 100 mln na żydowski cmentarz, renty dla dożywających swych dni w Izraelu zbrodniarzy z MBP, no i zwrot mienia bezspadkowego?

George Rapaforth, właściciel holdingu kontrolującego większość izraelskich biznesów w Polsce, pytany przez „Times of Israel” o antysemityzm Polaków odpowiedział:

„Antysemityzm? W Polsce? Jest – oczywiście. Z tym, że ten szary lud nie zdaje sobie sprawy, że w tym momencie 70 procent polskiego biznesu jest kontrolowane przez nas – oczywiście nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka – trzeba wiedzieć jaka spółka jest z jaką powiązana, do kogo należy, kto jakie firmy skupuje itd. To państewko bez nas by jeszcze raczkowało – dzięki nam się rozwija – jeśli wycofamy pieniądze wybuchnie krach”. Ale o Rapaforthie i raczkującym państewku, więcej za tydzień.

     Krzysztof Baliński

PiS legalizuje przewał: Fundusz, który miał wspierać osoby niepełnosprawne będzie . . .

Data: 17.12.2019 11:45

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#polityka #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polska #zlodzieje #Niepelnosprawnosc #Politykaspoleczna #MateuszMorawiecki #PrawoiSprawiedliwosc #pieniadze #emerytura

Wydatki na 13-tą emeryturę mają w przyszłym roku wynieść 11,7 mld zł, z czego tylko 0,5 mld zł ma pochodzić bezpośrednio z budżetu kraju. Jak to możliwe? Skąd rząd weźmie pieniądze na wypłaty dodatkowych świadczeń dla wszystkich emerytów? Otóż politycy PiS wpadli na pomysł, aby wykorzystać do tego Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych, który miał finansować wsparcie społeczne, zawodowe lub zdrowotne dla osób niepełnosprawnych. Teraz będą z niego wypłacane emerytury, a żeby było to legalne PiS zmienia właśnie ustawę w tej sprawie.

PiS legalizuje przewał: Fundusz, który miał wspierać osoby niepełnosprawne będzie finansował 13-te emerytury

Przypomnijmy – w odpowiedzi na protesty osób niepełnosprawnych z 2018 roku PiS przyjął ustawę tworzącą Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Ustawa ta weszła w życie 1 stycznia 2019 roku. Celem Funduszu miało być zbieranie środków na prowadzenie wsparcia społecznego, zawodowego oraz zdrowotnego dla osób niepełnosprawnych. Źródła finansowania miały być dwa: pierwszym z nich jest części składki (dokładnie 0,15%) odprowadzanej od każdego wypłacanego w Polsce wynagrodzenia na Fundusz Pracy. Drugim źródłem ma być tzw. "danina solidarnościowa". W praktyce to nowy podatek (zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2020 r.). Będą ją płaciły te osoby fizyczne, których dochody w danym roku podatkowym przekroczą 1 mln zł. Wysokość daniny solidarnościowej wyniesie 4 proc. nadwyżki tej kwoty.

Zgodnie z planami rządu w 2020 roku wspomniane dwa źródła finansowania miały dać Solidarnościowemu Funduszowi Wsparcia Osób Niepełnosprawnych ok. 1,8 mld zł. Kwota może nie powala z nóg (uwzględniając skalę innych wydatków), ale patrząc przez pryzmat potrzeb osób niepełnosprawnych można śmiało powiedzieć, że stanowiłaby ona istotne wsparcie dla ludzi cierpiących z powodu swoich ułomności.

Niestety – PiS, w poszukiwaniu źródeł finansowania swoich przedwyborczych obietnic, postanowił istotnie zmodyfikować ustawę o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Przyjęty przez parlament poselski projekt ustawy przewiduje, że ze wspomnianego Funduszu, który – według pierwotnych założeń – miał służyć osobom niepełnosprawnym, będzie można finansować wypłatę emerytur. Z uwagi na powyższe posłowie PiS zmienili ustawowo nazwę tego Funduszu z "Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych" na "Fundusz Solidarnościowy".

Co więcej – posłowie PiS przemycili w przyjętej przez siebie ustawie art. 31a, gdzie w punkcie 4 czytamy: "W roku 2019 Funduszowi Solidarnościowemu zostanie udzielona nieoprocentowana pożyczka w kwocie do 9 mld zł ze środków Funduszu Rezerwy Demograficznej". Po co Funduszowi Solidarnościowemu pożyczka do 9 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w opublikowanej w ubiegłym tygodniu rządowej ocenie skutków regulacji dla ustawy o 13-tej emeryturze. Czytamy w niej, że wydatki na 13-tą emeryturę w 2020 roku wyniosą łącznie 11,7 mld zł, z czego tylko 0,5 mld zł ma pochodzić z budżetu, a aż 11,3 mld zł z Funduszu Solidarnościowego.

Teraz dodajmy sobie 1,8 mld zł (z tytułu części składek na Fundusz Pracy + z tytułu tzw. "daniny solidarnościowej") oraz 9 mld zł (z tytułu "nieoprocentowanej pożyczki" z Funduszu Rezerwy Demograficznej). Razem daje nam to kwotę bliską tej, która w przyszłym roku ma trafić z Funduszu Solidarnościowego na konta emerytów, jako 13-ta emerytura.

Wyborcze obietnice kosztują. Pół biedy, gdy od początku wiadomo jak będą finansowane. Gorzej, gdy o destrukcyjnych sposobach finansowania dowiadujemy się na samym końcu. Historia z ustawą o Funduszu Solidarnościowym pokazuje, że PiS coraz bardziej chaotycznie szuka pieniędzy na realizację swoich przedwyborczych obietnic. Poszkodowanymi będą nie tylko osoby niepełnosprawne, ale również wszyscy inni obywatele. Wszak na wypłatę 13-tej emerytury (czyli realizację politycznej obietnicy, która pozwoliła PiS wygrać wybory w maju i październiku b.r.) środki będą pochodziły z Funduszu Rezerwy Demograficznej, czyli rezerwy "na czarną godzinę", do wykorzystany dopiero, gdy liczba osób pobierających świadczenia emerytalne przekroczy liczbę osób czynnie pracujących.

Źródła

USTAWA z dnia 21 listopada 2019 r. o zmianie ustawy o Solidarnościowym Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych oraz niektórych innych ustaw

Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych

Fundusz Solidarnościowy ma pokryć 13. emeryturę. Pomysł tak bezduszny, że trudno uwierzyć

11 mld zł na 13. emeryturę w 2020 roku

WTF? Włamali się do teatru. Ukradli piwo i strój papugi. :)

Data: 20.11.2019 22:19

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #teatr #zlodzieje #sprzet #kostiumy #papuga #piwo

Krakowski teatr niezależny Scena Supernova okradziony. Złodzieje wynieśli sprzęt oraz niektóre kostiumy. Do kradzieży doszło w nocy z 16 na 17 listopada.

WTF? Włamali się do teatru. Ukradli piwo i strój papugi. :)

Złodzieje wynieśli z teatru projektory multimedialne, głośniki, i część kostiumów, w tym przebranie papugi.

Jak poinformowali pracownicy teatru, sprawcy oprócz sprzętu i kostiumów rabusie wynieśli także zgrzewkę piwa bezalkoholowego, którą porzucili po drodze. Zaskoczeniem jest fakt, że pozostawili oni karteczkę z napisem „Przepraszam. Głodna byłam i smutna”.

Ze względu na brak państwowych dotacji państwowych teatr nie jest w stanie odkupić skradzionego sprzętu.

Na razie teatr gra spektakle na pożyczonych projektorach. Jednak pracownicy zastanawiają się nad internetową zbiórką, dzięki której mogliby kupić nowy sprzęt.

Sprawą zajmuje się już policja.

Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK)

Data: 18.11.2019 17:37

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #ppk #PracowniczePlanyKapitalowe #zlodzieje #matusiak

Otwarte Fundusze Emerytalne przelane im przez ZUS środki ze składki pracowników po potrąceniu potężnych prowizji i opłat w części "inwestowały" na giełdzie czyli warszawskiej szulerni lub spółdzielni oszustów. OFE inwestowały przykładowo w Krazuowe spółki Petrolinvest i Bioton. Były to wehikuły służące do skutecznego, całkowitego oddzielenia leszczy od gotówki. Pierwsza emerytura wypłacona z OFE miała wysokość 22,5 złotego.

Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK)

Polskie Inwestycje Rozwojowe miały mieć astronomiczny budżet około 1000 mld złotych i to ówczesnych złotych. Nagrana u Sowy poprzednia ekipa rządowa lapidarnie ale przekonująco wyjaśniła czym jest PIR – CHDiKP.

W co będą teraz "inwestowane" środki z Pracowniczych Planów Kapitałowych ? PPK już są prowadzone przez te same banki które prowadziły OFE. Ani lud Polski, ani pracownicy banków ani szulerzy ani faktycznie rządzący się nie zmienili. Będą tradycyjnie inwestowane w Słomiane Misie a cała para oczywiście pójdzie w gwizdek.

Mądrość Kochanowskiego okazuje się być ponadczasowa: "Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi"

Protoplasta Platformy Oszustów został powołany do życia przez rząd niemiecki rękami wywiadu za niemieckie pieniądze i polską bezpiekę po to aby dbać o niemieckie i mafijne interesy w Polsce. PiS jawnie pracuje na rzecz USA i Izraela. Ale poza tym są to całkowicie bezideowe partie władzy. Wszyscy chcą wyjadać konfitury i umoczyć pysk w melasie. Chcą pieniędzy, kochanek, samochodów, prostytutek…

Uważają że teraz jest ich pięć minut i im się należy po latach biedowania. Wędrówki stad posłów po partiach są znane od blisko 30 lat ! Posłowie zmieniając partie nie zmieniają przy tym poglądów bowiem ich nie mają. Niczym z gliny można z nich ulepić to co sponsor sobie życzy.

Trwa wesołe przedstawienie dla ludu na obrotowej kabaretowej scenie politycznej III RP.

Wykaz partii, do których należeli obecni ministrowie i parlamentarzyści PiS:

  1. Prawo i Sprawiedliwość

  2. Solidarna Polska

  3. Porozumienie Jarosława Gowina

  4. Partia Republikańska

  5. Akcja Wyborcza Solidarność

  6. Chrześcijańsko – Demokratyczne Stronnictwo Pracy

  7. Koalicja Konserwatywna

  8. Koalicja Republikańska

  9. Konfederacja Polski Niepodległej

  10. Konfederacja Polski Niepodległej – Obóz Patriotyczny

  11. Kukiz '15

  12. Liga Polskich Rodzin

  13. Liga Republikańska

  14. Nowoczesna

  15. Partia Chrześcijańskich Demokratów

  16. Partia Konserwatywna

  17. Partia Wolności

  18. Platforma Obywatelska

  19. Polska Jest Najważniejsza

  20. Polska Partia Socjalistyczna

  21. Polska Plus

  22. Polska Razem Jarosława Gowina

  23. Polskie Stronnictwo Ludowe

  24. Polskie Stronnictwo Ludowe – Porozumienie Ludowe

  25. Porozumienie Centrum

  26. Porozumienie Polskich Chrześcijańskich Demokratów

  27. Porozumienie Polskie

  28. Przymierze Prawicy

  29. Ruch Chrześcijańsko – Narodowy Akcja Polska

  30. Ruch dla Rzeczypospolitej

  31. Ruch Katolicko – Narodowy

  32. Ruch Ludowo – Narodowy

  33. Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna

  34. Ruch Odbudowy Polski

  35. Ruch Patriotyczny

  36. Ruch Społeczny Akcja Wyborcza Solidarność

  37. Samoobrona RP

  38. Stronnictwo Konserwatywno – Ludowe

  39. Stronnictwo Konserwatywno –Ludowe – Ruch Nowej Polski

  40. Stronnictwo „Piast”

  41. Unia Polityki Realnej

  42. Unia Wolności

  43. Zjednoczenie Chrześcijańsko –Narodowe

  44. Zjednoczenie Polskie

  45. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza

  46. Stronnictwo Demokratyczne

  47. Zjednoczone Stronnictwo Ludowe

  48. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza

[Wesołek Biedroń pod lupą CBA. Na celowniku fundacja europosła

Data: 02.11.2019 10:56

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #cba #dewianci #zlodzieje #wesolki #prokuratura #fundacja

Czy intratne stanowiska w Słupsku zależały od wpłat na fundację Roberta Biedronia? Sprawę bada prokuratura.

Wesołek Biedroń pod lupą CBA. Na celowniku fundacja europosła

Prokuratura Regionalna w Gdańsku zbada aferę wokół wpłat na Instytut Myśli Politycznej. To fundacja Roberta Biedronia, dziś europosła, a wcześniej prezydenta Słupska.

Jak alarmowało na początku października Radio Gdańsk intratne stanowiska w mieście miały przypadać najhojniejszym darczyńcom. Proceder miał kwitnąć w czasie, gdy Biedroń był włodarzem miasta.

W zarządzie Instytutu Myśli Politycznej zasiada: Robert Biedroń, jego partner Krzysztof Śmiszek oraz były asystent prezydenta z Urzędu Miejskiego w Słupsku Patryk Janczewski

Według Radia Gdańsk domagającą się wpłat na fundację, w zamian za stanowiska, była dawna asystentka i sekretarka lidera „Wiosny”.

Do prokuratury sprawę skierowało CBA. Funkcjonariusze Biura otrzymali wcześniej donosy od osób, od których domagano się wpłat.

O wpłatę poproszony został m.in. były współpracownik Biedronia Bartosz Fieducik. – W 2017 r. dostałem telefon z prośbą o spotkanie od współpracownicy prezydenta. Nie byłem tym zaskoczony, bo znaliśmy się przecież od lat i mieliśmy częsty kontakt. Na spotkaniu usłyszałem jednak coś zdumiewającego. Poproszono mnie, abym wpłacił na konto Instytutu Myśli Demokratycznej swoje miesięczne uposażenie w radzie, czyli blisko 2,5 tys. zł – powiedział Radiu Gdańsk Fieducik.

Wpłaty miały się jednak opłacić – Fieducik dostał posadę w radzie nadzorczej Pomorskiej Agencji Rozwoju. W okresie od 6 czerwca 2017 do 7 maja 2018 Fieducik dokonał siedmiu przelewów na rzecz Instytutu na kwotę 6650 zł.

Sprawa trafiła najpierw do CBA, które bo zbadaniu skandalu skierowało ją do gdańskiej prokuratury.

Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela . . .

Data: 29.10.2019 16:32

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #uniaeuropejska #niemcy #francja #polska #zlodzieje

Właśnie rozpoczął się taniec wokół Polski w sprawie dopłat bezpośrednich do hektara. Okazuje się, że twarde stanowisko naszego kraju w sprawie przyszłego budżetu Unii Europejskiej otworzyło nową ścieżkę dla swoistego ukarania, a może tylko postraszenia naszych władz.

Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela chce okraść polskich rolników

Niemiecki portal internetowy właśnie poinformował, że na stół negocjacyjny ma trafić propozycja likwidacji dopłat bezpośrednich do hektara, na rzecz zapłaty za każdego pracownika zatrudnionego w gospodarstwie.

Oczywiście, jak to zwykle bywa, za pomysłem stoją Niemcy i Francuzi. Dziennikarze powołują się na francuski think tank. Tenże zespół doradczy „wykombinował”, jak przy okazji reformy rolnej UE ponownie „skubnąć” rolników z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i zarobić krocie.

Tematowi można przyjrzeć się jeszcze w inny sposób. Do tej pory, premiowane były duże i bardzo duże gospodarstwa w ramach pomysłu: im więcej hektarów, tym większe pieniądze. Skoro Polska żąda zrównania opłat bezpośrednich dla rolników ze starej Unii i nowych krajów, to wymyślono sposób zmniejszenia potencjalnych strat rolników francuskich i niemieckich i oto gotowy „myk”.

Ilu pracowników zatrudnia przysłowiowy Pan Jan w 10 hektarowym gospodarstwie? Zwykle pracuje on sam, ewentualnie syn i żona.

Ilu pracowników zatrudnia średniej wielkości gospodarstwo 100-500 hektarowe i wielkopołaciowe o powierzchni np. 3000 hektarów i więcej. Ci średni zatrudniają 20 ludzi, ci najwięksi nawet kilkuset.

Czy naprawdę tak trudno wyliczyć, kto znów otrzyma wielkie pieniądze w ramach dopłata, a kto okruchy z „pańskiego stołu”? Polacy, chcieliście równych dopłat? To je macie! Każdemu zatrudnionemu UE zapłaci tyle samo, a to ilu zatrudniacie pracowników, to już nie nasza sprawa. Oto pomysł brukselskich „cwaniaków”, którzy myślą, że Polacy nie umieją liczyć.

Niech wnioski wyciągną sami czytelnicy, a my będziemy nasłuchiwać wieści z Brukseli.

10 afer, w których Polacy tracili oszczędności

Data: 17.10.2019 14:24

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#afera #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zlodzieje #banki #ambergold #oszustwo #pieniadze

Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał dziś wyrok w głośnej sprawie piramidy finansowej Amber Gold. Małżeństwo P. otrzymało 15 i 12,5 lat pozbawienia wolności, co zamyka pewien rozdział w historii polskich afer finansowych. Przy tej okazji chcielibyśmy przypomnieć 10 największych afer, w których Polacy tracili swoje oszczędności.

10 afer, w których Polacy tracili oszczędności

Przejście przez przekrojowy obraz afer, których ofiarami padli zwykli obywatele troszczący się o swoje oszczędności, to cenna nauka na przyszłość. Zwłaszcza, jeżeli przyjrzymy się otoczeniu afer oraz czynnikom, które umożliwiły ich zaistnienie.

  1. Bezpieczna Kasa Oszczędności

Typ: Parabank.

Okres działalności: 1989-1990.

Liczba poszkodowanych: 11 tys.

Zamów szablę z darmową przesyłką i darmowym zwrotem.

Straty: 800 tys. zł (8 mld starych złotych)

Transformacja była prawdziwym eldorado szubrawców wszelkiej maści. Był to czas bardzo chaotyczny, regulacji było niewiele, były nieprecyzyjne i w bardzo niewielkim stopniu egzekwowane (przykładem może być słynny „oscylator” Bogusława Bagsika – tą sprawą jednak dziś się nie zajmiemy, gdyż tam poszkodowany był Skarb Państwa).

Szalała także inflacja – 640 proc. w 1989 roku i 240 proc. w 1990. I właśnie ta inflacja sprawiła, że jeśli ktoś już pieniądze miał, to bardzo chciał je jakoś zabezpieczyć przed utratą wartości. Na podatny grunt padło ziarno – niejaki Lech Grobelny otworzył swoją Bezpieczną Kasę Oszczędności, czyli parabank połączony z siecią kantorów.

Grobelny obiecywał zyski rzędu 300 proc. przy lokacie dwuletniej, który pochodzić miał z obrotu walutami. Dziś poszedłby do więzienia, gdyby tylko uruchomił taką działalność, jednak wtedy, w dobie transformacji, działał bez przeszkód do momentu, aż zaczęły się zbliżać terminy wypłat pierwszych lokat. Wówczas zwiał za granicę, nie pozostawiając nikomu żadnych pełnomocnictw.

Grobelny został zatrzymany w Niemczech w 1992 r., a następnie w drodze ekstradycji przekazany stronie Polskiej i postawiony przed sądem. W 1996 r. skazano go na 12 lat, ale Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił wyrok. W 2002 r. prokurator umorzył śledztwo z powodu braku dowodów.

Lech Grobelny został zamordowany w kwietniu 2007, w niewyjaśnionych okolicznościach.

  1. Skyline

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 1992-1997

Liczba poszkodowanych: 11 tys.

Straty: ponad 10 mln zł w markach niemieckich.

Skyline był typową piramidą finansową, która z zewnątrz przypominała marketing sieciowy w amerykańskim stylu: szampan, blichtr, drogie garnitury. Poza otoczką, nie do końca wiadomo było, w co właściwie Skyline inwestuje, ale koszt wejścia do klubu był wysoki: 2 100 marek niemieckich. Można go sobie było zrekompensować zapraszając kolejne osoby. Za pierwsze trzy uczestnik dostawał po 350 marek za osobę, zaś za każdą kolejną aż 800 marek.

Finał sprawy był taki, że założyciel piramidy Mariusz K. został zamordowany przez zbirów, których wynajęła jego asystentka – Violetta Z. Motywem była oczywiście kradzież pieniędzy z kasy piramidy. Co ciekawe, jedynymi ukaranymi w tej sprawie, są osoby odpowiedzialne za zabójstwo Mariusza K.

  1. Flexworld

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 2008.

Liczba poszkodowanych: 2 tys.

Straty: 11 mln zł.

Flexworld przedstawiał się jako partner potężnej instytucji międzynarodowej o kapitale zakładowym 300 milionów dolarów. Firma oferowała atrakcyjne pożyczki w zamian za inwestycję w udziały Flexworld Inc. – minimalnie jedna akcja za 1000 euro. Obiecywała także gigantyczne dywidendy oraz prowizje za przyprowadzanie kolejnych klientów.

Poza faktem, że była to piramida finansowa, szwindel polegał przede wszystkim na zapisach zawartych w bełkotliwej umowie, którą podpisywali klienci – okazało się, że nieświadomie nabywali oni nie akcje, ale kserokopie akcji, które nie uprawniały ich do niczego. Najdroższe kserokopie świata!

Sprawa zakończyła się wyrokiem 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu dla prezesa spółki oraz karą grzywny w wysokości 100 tys. zł.

  1. Rentier D.K.

Typ: Piramida finansowa.

Okres działalności: 2008-2009.

Liczba poszkodowanych: 2 tys.

Straty: 6 mln zł.

Przypadek Rentiera D.K. odpowiada książkowemu przykładowi piramidy finansowej: zainteresowany kupował szkolenie oraz pakiet obligacji Rentiera za ok. 2 tys. zł. W zamian otrzymywał możliwość dystrybucji produktów finansowych, ubezpieczeń w postaci polis, papierów wartościowych oraz mieszkań (o tym ostatnim głównie opowiadano). Aby utrzymać członkostwo, należało stale realizować sprzedaż.

Historia piramidy zakończyła się w marcu 2009 roku tragiczną śmiercią jej założyciela. Z tego samego powodu, we wrześniu 2009 r. prokuratura umorzyła śledztwo.

  1. Galicyjski Trust Kapitałowo-Inwestycyjny

Typ: Parabank.

Okres działalności: 1991-1992.

Liczba poszkodowanych: 4-7 tys.

Straty: 26,5 mln zł (265 mld starych złotych).

Podobnie, jak w przypadku Bezpiecznej Kasy Oszczędnościowej Grobelnego, Galicyjski Trust Kapitałowo-Inwestycyjny startował w trudnych latach transformacji i wysokiej inflacji. Oferował on lokaty, których oprocentowanie wynosiło 50 proc. w skali roku, i oczywiście nie posiadał na tego rodzaju działalność zezwolenia NBP.

Założyciele parabanku, małżeństwo Kotarbów, prawdopodobnie od samego początku zadawali sobie sprawę z tego, że nie będą w stanie wypracować zysku pozwalającego na pokrycie tak wysoko oprocentowanych lokat. Być może planowali po prostu zebrać jak największą ilość gotówki i uciec z kraju. Oczywiście nie udało im się to. W 1992 prokuratura w Łodzi postawiła zarzuty Stanisławowi Kotarbie. W 1995 r. ruszyła rozprawa, w której oskarżonych było 11 osób. Małżeństwo Kotarbów trafiło do więzienia na 6 lat.

Dodatkowym smaczkiem tej historii jest udział w niej Stanisława Nieckarza, który w czasach PRL piastował stanowisko wiceprezesa NBP, zaś później, w latach 2004-2010 był członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Nieckarz również zasiadał na ławie oskarżonych, jednak został uniewinniony, ponieważ – jak twierdził – nie miał świadomości, jak działa GTKI i odpowiadał jedynie za organizację jej warszawskiego oddziału.

  1. Finroyal

Typ: Parabank.

Okres działalności: 2007-2012.

Liczba poszkodowanych: 1,7 tys.

Straty: 100 mln zł.

Finroyal było firmą, która przedstawiała się jako międzynarodowy koncern inwestycyjny z siedzibą w Londynie, który dopiero rozpoczynał swoją ekspansję w Polsce. Głównym produktem oferowanym przez Finroyal był „kontrakt lokacyjny” będącym czymś w rodzaju lokaty bankowej, ale nie do końca. Obiecywano nawet 12 proc. zysku.

Finroyal został wyśledzony przez dziennikarzy przy okazji afery Amber Gold. W sprawie do tej pory nie zapadł wyrok, zaś założyciel parabanku Andrzej K. przebywa na wolności.

  1. Interbrok Investment

Typ: inwestycje/piramida finansowa.

Okres działalności: 1998-2007.

Liczba poszkodowanych: ok. 600 osób.

Straty: 260 mln zł.

Interbrok Investment posiadał pewne cechy piramidy – do „klubu” można się było dostać jedynie z polecenia. Ale gdy już było się „w klubie”, można było powierzyć swoje pieniądze „prawdziwym fachowcom”, którzy obiecywali wypracowywanie wielkich zysków m.in. na rynku Forex. W rzeczywistości rezultaty inwestycji były różne, zaś klienci otrzymywali informacje o stanie swoich kont z całkowicie fikcyjnymi wartościami.

Skazano trzy osoby.

  1. Warszawska Grupa Inwestycyjna

Typ: inwestycje.

Okres działalności: 1998-2006.

Liczba poszkodowanych: 1,5 tys.

Straty: 320 mln zł.

WGI powiązana była personalnie z Interbrok Investment. Jednak poza tym skala była większa, a całe przedsięwzięcie dużo bardziej spektakularne. Mechanizm bazował na tym, że środki klientów nie były inwestowane bezpośrednio. Spółka kupowała obligacje siostrzanej spółki WGI Consulting, do której dokumentów nie mieli dostępu klienci. Zaś WGI Consulting inwestowała je w obligacje Wachovia Securities z siedzibą w USA, która z kolei inwestowała je „gdzieś”.

Ciekawostką w przypadku WGI jest fakt, że do rady nadzorczej pozyskano naprawę znane nazwiska, które służyły jako uwiarygodnienie: Dariusz Rosati, Henryka Bochniarz czy Richard Mbewe. Głównym analitykiem był Piotr Kuczyński – dziś główny analityk Xelion. Osoby te nie miały nic wspólnego z oszustwem, jednak magia nazwisk zadziałała.

  1. Amber Gold

Typ: Parabank/piramida finansowa.

Okres działalności: 2009-2012.

Liczba poszkodowanych: ponad 18 tys. osób.

Straty: 851 mln zł.

Historia Amber Gold jest tak świeża, że chyba nikomu nie trzeba jej objaśniać. Co nie znaczy, że jest całkowicie wyjaśniona – do jej wyjaśnienia powołana została komisja śledcza.

Ogólnie rzecz biorąc, Amber Gold oferował wysoko oprocentowane lokaty, które miały mieć pokrycie w złocie. W rzeczywistości żadnego złota nie było. Złoto zostało wykorzystane jako element marketingu, ponieważ w okresie działalności AG jego cena spektakularnie szła do góry na fali kryzysu. Amber Gold działało jak klasyczna piramida finansowa – kończące się lokaty były finansowane z kolejnych wpłat. Mogła zatem funkcjonować tylko tak długo, jak długo znajdowali się nowi klienci.

W sprawie Amber Gold interweniowało bardzo dużo osób i instytucji: KNF ostrzegał od 2009 roku, oszukani przez WGI pisali do rządu oraz innych instytucji, dziennikarze regularnie publikowali artykuły na temat wątpliwego bezpieczeństwa lokat Amber Gold. W końcu w sierpniu 2012 roku zapadła decyzja o likwidacji spółki.

Do niedawna afera Amber Gold była największą, polską aferą, której ofiarą padli zwyczajni obywatele, zaś szerokie zainteresowanie mediów uczyniło z niej aferę tak bardzo ikoniczną, że w powszechnym języku zaczęło funkcjonować sformułowanie „drugie Amber Gold” w stosunku do każdego, podejrzanego interesu.

Jednak to nie koniec naszej listy.

  1. SKOK Wołomin

Typ: Spółdzielcza instytucja parabankowa.

Okres działalności: od 1989 r.

Straty: 4,3 mld zł z BFG.

Źródło spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych sięga średniowiecza, jednak na terenie Niemiec i Polski szczególnie spopularyzowały się w XIX wieku. Stanowiły one alternatywę dla banków komercyjnych i w oparciu o zaufanie małych społeczności (parafii, związków zawodowych) umożliwiać miały korzystniejsze lokowanie pieniędzy oraz korzystniejsze ich pożyczanie.

W Polsce tradycja SKOKów powiązana jest ściśle z osobą Franciszka Stefczyka, nauczyciela historii, który wzorem Friedricha Wilhelma Raiffeisena, założył pierwszą, wiejską spółdzielnię oszczędnościowo-pożyczkową w Czernichowie koło Krakowa. To on jest patronem największego SKOKu.

Sieć spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych w III RP powstała po 1989 roku jako forma wspierania polskiego, dość ubogiego wtedy społeczeństwa. Od tego czasu SKOKi przerodziły się w prawdziwe imperium, zostały objęte nadzorem KNF oraz gwarancją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, stając się tym samym instytucją równie bezpieczną i wiarygodną jak inne banki, a jednocześnie oferującą znacznie lepsze warunki.

Zawsze jednak istnieje ryzyko, że znajdzie się ktoś nieuczciwy.

Ze SKOK Wołomin wyprowadzono pieniądze, których łączna kwota jest dziś trudna do ustalenia ze względu na zmienne oprocentowanie pożyczek, które zaciągane były na „słupy”. Do dziś Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił 4,3 miliardy złotych poszkodowanym, którzy trzymali swoje środki w SKOK Wołomin. Sprawa jest niezwykle skomplikowana i trudna do wyjaśnienia, ale obecnie mamy ponad 700 osób z zarzutami (???) oraz 90 osób skazanych prawomocnymi wyrokami (w tym również osoby z najwyższego szczebla zarządzania SKOKiem Wołomin).

W tej sprawie poszkodowanymi nie są klienci SKOK Wołomin, którzy swoje pieniądze w większości odzyskali. Poszkodowani są podatnicy – Bankowy Fundusz Gwarancyjny jest częściowo dotowany z budżetu państwa.

Warto także przy tej okazji podkreślić, że – według relacji obligatariuszy GetBack – jednym z argumentów, jakiego używali bankierzy namawiający na obligacje spółki windykacyjnej było to, że lokaty nie są już aż tak bezpieczne, bo w BFG nie ma już pieniędzy. Jak zatem widać, jedno oszustwo ułatwiło dokonanie drugiego oszustwa.

Republika Banasiowa

Data: 13.10.2019 11:49

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#afera #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #polityka #zlodzieje

Republika Banasiowa

"Rzeczpospolita" podała, że kamienica przy ul. Krasickiego w Krakowie należąca do nowego prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia, którą dostał od byłego żołnierza AK, została wyposażona za unijne środki. Wniosek o środki unijne na wyposażenie złożyła spółka należąca do syna Mariana Banasia, Jakuba. Dofinansowanie zostało przyznane w 2006 roku na "otwarcie centrum szkoleniowo-hotelowego Residence" w tej kamienicy. Najkosztowniejszą pozycją było "odnowienie i wyposażenie pokoi gościnnych" czyli remont. Nic nie wskazuje na to, aby w kamienicy odbyły się jakiekolwiek szkolenia czy konferencje.

"Superwizjer" TVN, podał, że Marian Banaś wynajmował gangsterom po zaniżonej stawce kamienicę na tzw. hotel na godziny.

Zdaniem "Faktu", wszyscy klienci domu schadzek, który znajdował się kamienicy szefa NIK, byli nagrywani przez kamery monitoringu.

"Fakt ustalił, że kamienica Mariana Banasia … wyposażona jest w system monitoringu. Budynek wręcz naszpikowany jest urządzeniami rejestrującymi. Dwie kamery witały klientów już na progu, kolejne w recepcji i na korytarzu. Czy nagrywały również pokoje, w których dochodziło do igraszek z prostytutkami? To prawdopodobne, bo tak właśnie działają sutenerzy, którzy zbierają haki na swoich klientów. A prowadzący przybytek przestępcy działają w tej branży od kilkunastu lat”

Ciekawe kto ma te materiały do szantażu obyczajowego – Mossad, Rosja, Niemcy, USA . . .