Ewa Jasiewicz, dla izraelskich żołnierzy byłam „zwierzęciem”

Data: 15.07.2020 22:53

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wywiady #wywiad #palestyna #zydzi #izrael #barbarzyncy

Ewa Jasiewicz, Polka urodzona i mieszkająca w Wielkiej Brytanii, jest aktywistką Ruchu na rzecz Wolnej Gazy. Była na pokładzie jednego ze statków Flotylli Wolności, która próbowała przełamać izraelską blokadę Strefy Gazy

[Ewa Jasiewicz, dla izraelskich żołnierzy byłam „zwierzęciem”(https://www.rp.pl/artykul/491247-Dla-izraelskich-zolnierzy-bylam--zwierzeciem-.html)

[b]Widziała pani, co działo się na pokładzie tureckiej jednostki „Mavi Marmara”?[/b]

[b]Ewa Jasiewicz:[/b] Tak, płynęłam na amerykańskim „Challengerze”, który w momencie ataku znajdował się obok „Marmary”. Najpierw Izraelczycy próbowali się dostać na nią z łodzi, ale aktywiści polewali ich wodą ze szlauchów i zrzucali na nich śmieci. Wkurzeni komandosi zaczęli strzelać w górę. Wtedy to były jeszcze gumowe kule.

[b]Jaka była reakcja na „Challengerze”?[/b]

Byliśmy oburzeni! Krzyczeliśmy do nich, żeby się uspokoili, że strzelają do nieuzbrojonych ludzi. Oni jednak nie słuchali. My płynęliśmy szybciej, ale zobaczyliśmy jeszcze, jak komandosi zeskakują na „Marmarę” ze śmig- łowców. Usłyszeliśmy strzały, tym razem nie było wątpliwości, że to ostra amunicja. O tym, że zginęło tam dziewięć osób, dowiedziałam się jednak dopiero następnego dnia w izraelskim więzieniu.

[b]Jak wyglądało zatrzymanie „Challengera”?[/b]

Najpierw zrzucono na pokład granaty hukowe i dymne. Potem komandosi wtargnęli na pokład. Zachowywali się niezwykle brutalnie i chamsko. Moja koleżanka została trafiona gumową kulą w twarz, cała zalała się krwią. Mnie tylko szarpali i wyzywali: „You fucking bitch”, „We will kill you”, „Shut the fuck up!”. Potem porwali nasz statek do Aszdod. Gdy odmówiłam zejścia na izraelskie terytorium, wynieśli mnie siłą. A jeden „dzielny komandos” nastąpił mi buciorem na twarz. Uszkodził mi okulary.

[b]Co było potem?[/b]

Przesłuchanie, więzienie i deportacja do Turcji. Przez cały czas czuliśmy straszliwą nienawiść izraelskich żołnierzy. Na lotnisku żołnierki szydziły ze mnie i mnie wyzywały. „Won z naszego kraju!” – krzyczały. Zapytałam jedną z nich, dlaczego traktują nas jak zwierzęta. „Wy jesteście zwierzętami!” – krzyknęła. Wszystko to było bardzo nieprzyjemne. Niestety zostałam również okradziona. Odebrano mi telefony i inne rzeczy osobiste. Izraelczycy traktowali nas tak jak od 60 lat traktują Palestyńczyków! Dla nas to trwało kilka dni, dla Palestyńczyków to koszmarna codzienność. Upokorzenia, pobicia i zabójstwa.

[b]Pani i pani koledzy z zachodnich organizacji praw człowieka nie stawialiście Izraelczykom oporu i nic poważnego wam się nie stało. Tureccy aktywiści, którzy zginęli, zaatakowali izraelskich komandosów kijami i nożami![/b]

Byliśmy jedną flotyllą, całością. I jako całość należy nas traktować. Nie wolno nas dzielić na „dobrych aktywistów” z Zachodu i „złych akty- wistów” z Turcji i innych krajów muzułmańskich. To myślenie naznaczone islamofobią i rasizmem. „Mavi Marmara” została brutalnie zaatakowana przez uzbrojonych po zęby Izraelczyków. Jej pasażerowie mieli pełne prawo, żeby się bronić, żeby walczyć o zagrożone życie. Ci ludzie działali w obronie własnej.

[b]Podobno za kilka tygodni ruszy do Gazy Flotylla Wolności II. Weźmie pani w niej udział?[/b]

Oczywiście!

[b]Dlaczego pani to robi? Tydzień temu znalazła się pani w wielkim niebezpieczeństwie, trafiła do więzienia. Po co narażać się po raz drugi na takie nieprzyjemności?[/b]

Czuję, że to mój obowiązek. Marzę bowiem o świecie, w którym nie ma niesprawiedliwości i przemocy, w którym jedni ludzie nie uciskają drugich. Chcę się do tego celu – w miarę moich skromnych możliwości – przyczynić. Uważam, że my Europejczycy mamy wobec Palestyńczyków pewien dług do spłacenia. Na przykład mój ojciec był w armii generała Andersa i podczas II wojny światowej okupował Palestynę. Do dziś, choć minęło tyle lat, ten biedny, uciśniony naród znajduje się pod okupacją, tym razem izraelską. Ci ludzie potrzebują naszej pomocy.

[i]—rozmawiał Piotr Zychowicz [/i]

RMF FM - Wywiad z prezesem PKN Orlen Danielem Obajtkiem (wideo)

Data: 19.03.2020 15:25

Autor: ziemianin

ec01.gdn1.cache.orange.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wywiady #danielobajtek #pknorlen #orlen

„Firma pracuje, działa obsługuje rynek, co jest bardzo ważne. Wszystkie stacje benzynowe działają, pracują prawidłowo. Jest to nie tylko praca, ale generalnie zabezpieczenie bezpieczeństwa paliwowego” – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Daniel Obajtek, prezes PKN Orlen. “Na naszych stacjach zawsze będzie benzyna, jesteśmy zabezpieczeni, zabezpieczone są pewne źródła dostaw” – dodał szef koncernu paliwowego.

RMF FM – Wywiad z prezesem PKN Orlen Danielem Obajtkiem

Obajtek został też zapytany o płyn dezynfekujący, który jest produkowany przez koncern. W ciągu 10 dni uruchomiliśmy linie, które produkują bardzo duże ilości płynu. (…) Już pod koniec tygodnia pojawią się płyny litrowe, może do dwóch tygodni pojawią się płyny półlitrowe – zadeklarował.

Orlen ustalił taką cenę, żeby była ona przyzwoita. Dziś jest to najtańsza cena na rynku. Częściowo na tym nie zarabiamy, to co dajemy do Agencji Rezerw Materiałowych – to nie zarabiamy. Przy sprzedaży detalicznej przy bardzo niewielkim zysku – stwierdził gość Roberta Mazurka.

Orlen chce pozyskać milion masek

Prezes Orlenu dodał też, że firma stara się pozyskać milion masek, które wkrótce mają trafić do Polski. Staramy się nabyć ponad milion sztuk masek, dzięki kontaktom międzynarodowym i sądzę, że do półtora tygodnia około miliona masek trafią do Polaków – powiedział.

Na końcu rozmowy Obajtek zadeklarował, że Orlen nie zrezygnuje ze sponsorowania Roberta Kubicy. Orlen nie zrezygnuje ze sponsorowania Kubicy, mało tego – Orlen coraz bardziej rozszerza inwestowanie w sport – dodał.

Prezes PKN ORLEN Daniel Obajtek w "Minęła20", produkujemy już płyn do dezynfekcji rąk

Data: 12.03.2020 17:24

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #orlen #pknorlen #koronawirus #wywiady #twitter

Aktywnie włączamy się w działania rządu MorawieckiM wzmacniające bezpieczeństwo kraju. Realizujemy już pierwsze dostawy płynu do dezynfekcji rąk do Agencji Rezerw Materiałowych. W przyszłym tygodniu dostawy trafią na stacje PKN_ORLEN oraz do podmiotów zewnętrznych

Prezes PKN ORLEN Daniel Obajtek w "Minęła20", produkujemy już płyn do dezynfekcji rąk

Prezes PKN_ORLEN

DanielObajtek

– W tym tygodniu zaczynamy produkcję płynu do dezynfekcji

#KoronawirusWPolsce #koronawirus #COVID19 #wieszwiecej #Minela20

Kubica: Czasem chciałbym być maszyną

Data: 17.02.2020 19:38

Autor: ziemianin

przegladsportowy.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kolarstwo #motosport #robertkubica #kubica #sport #wywiady

Robert Kubica został nowym kierowcą serii wyścigowej DTM. – Życie bywa okrutne – mówi nam polski kierowca, ale zaraz dodaje, że jeszcze wiele przed nim. Czy Kubica wierzy jeszcze w powrót do F1? – Mam oczywiście świadomość, że to możliwe. Wiem też jednak co innego. Bardzo możliwy jest również scenariusz, że wyścig w Abu Zabi, kończący sezon 2019, był moim ostatnim w F1 – powiedział.

Kubica: Czasem chciałbym być maszyną

W czwartek w siedzibie PKN Orlen oficjalnie ogłoszono, że w nadchodzącym sezonie Robert Kubica będzie nie tylko kierowcą testowym w zespole F1 Alfa Romeo Racing Orlen, ale też wystartuje w serii wyścigów samochodowych DTM. Po tamtym spotkaniu mieliśmy porozmawiać z naszym kierowcą i prezesem PKN Orlen Danielem Obajtkiem. Tego ostatniego zatrzymały inne obowiązki, pojawił się za to Kubica. Robert Kubica opowiedział nam o… kolarstwie, bolidzie Williamsa, który stał się mobilną szykaną, i o tym, że przede wszystkim jest człowiekiem, choć czasem znowu chciałby być maszyną.

Kamil Wolnicki: Zastanawiałem się, jak zacząć i pomyślałem, że spytam fachowca: Michał Kwiatkowski czy Rafał Majka?

Robert Kubica: Nie wiem, czy się znam, jestem bardziej pasjonatem kolarstwa niż specjalistą. Swoją drogą, w Polsce pojawiło się bardzo dużo specjalistów od wyścigów, gdy zacząłem się ścigać w F1. A ja kibicuję każdemu polskiemu sportowcowi. Jeśli chodzi o kolarzy, to obaj zasługują na wielkie brawa i respekt. Mają u mnie wielki szacunek za to, co robią. Wiem, jak wygląda kolarstwo. Albo inaczej – domyślam się. Jestem aktywny w innym sporcie, ale myślę, że kolarstwo to jedna z najtrudniejszych albo i najtrudniejsza dyscyplina. Tam nie ma innego życia. I to coś pięknego.

Słyszałem, że pan też potrafi pojechać na zjeździe stówką.

Nie no…

No dobra, to co robi większe wrażenie – ponad 300 km/h w bolidzie czy 100 km/h na rowerze?

Dobre pytanie. Kiedyś siedziałem z kumplami i o tym rozmawialiśmy. Mówili, że bolid ma cztery koła, za to motocykle dopiero robią wrażenie, ale w końcu mówię: „Panowie, kuźwa… Popatrzcie na kolarzy!”. I nie chodzi mi wcale o samą prędkość. Trzeba wziąć pod uwagę, że kolarz jedzie w cienkim ubraniu, na cieniutkiej oponce i często nie zna zjazdu, po którym pędzi. My na torze znamy każdy zakręt na pamięć, a oni? Niektórzy kolarze włączą mapę na wyświetlaczu, ale to bez porównania. Sam kiedyś wpadłem na pewien pomysł. Mam kilku znajomych, byłych znakomitych kolarzy. Mówiłem im, że wymyśliłem system, który łączy nasze dyscypliny i bardzo pomógłby zawodnikom. Mój znajomy Michele Bartoli, kolarz przez wielkie „K” (były dwukrotny medalista mistrzostw świata oraz dwukrotny zdobywca Pucharu Świata – przyp. red.), jest trenerem i powiedział mi kiedyś, że ma jednego podopiecznego, który może dużo wygrać, ale zawsze gubi koło na zjeździe i dużo tam traci. To wtedy wpadłem na mój pomysł. Później temat umarł, ale jestem pewny, że dzięki pewnym kwestiom z motorsportu, można byłoby pomóc kolarzom na zjazdach.

Nie zdradzi pan szczegółów?

Nie, na razie nie. Chronię prawa autorskie! A wracając do kolarstwa – gdy oglądam etapy, zawsze największe wrażenie robi na mnie jazda zawodowców, kiedy pada deszcz. Nie ukrywam, kiedyś lubiłem szybko zjechać. Szczególnie w czasach, kiedy się nie ścigałem. To budziło we mnie adrenalinę, ale to, co robią profesjonaliści na zjazdach… Nie wszyscy oczywiście, nie każdy tak umie, ale są tacy, którzy potrafią niezwykłe rzeczy. Sam mam zboczenie dotyczące ustawień sprzętu. I OK, ramy ani geometrii nie zmienię, ale już koła albo opony? To bardzo pomaga na zjazdach. Zawodowcy nie mogą tego robić, bo mają swoich sponsorów. Kolarstwo się jednak zmienia, coraz więcej uwagi poświęca się takim rzeczom, jak technologia. Dawniej liczyły się watty i siła, a później co będzie, to będzie.

Żeby nie było tylko o kolarstwie, to popytam też o wyścigi. „Cały czas mam wakacje, nie mogłem sobie wyobrazić lepszej pracy”. Pamięta pan, kiedy pierwszy raz tak powiedział?

Dawno temu, choć później mówiłem to jeszcze kilka razy.

Pierwszy taki cytat znalazłem z 2006 roku. To jak pan ocenia te wakacje z ostatniego roku? Udane?

Nie… Myślę, że lata, które spędziłem za kierownicą, a później te kolejne, były wymagające. A często gdy używam tego słowa, nie chodzi mi o ściganie, ale to, co dzieje się poza torem. Teraz przede mną rok, który będzie wielkim wyzwaniem. I nie myślę tylko o łączeniu pracy w dwóch zespołach i dwóch kategoriach, ale o stronę mentalną. To nie jest łatwe. Nadal jednak myślę, że pójście do pracy, która jest pasją, daje komfort. Człowiek nie czuje, że to obowiązek. Faktycznie, czasem bywa trudno, ale pasja i świadomość tego, że robię coś, po co żyję, daje bardzo dużo.

No tak, ale ten ostatni rok to takie wakacje z touroperatorem…

Który się nie wywiązał z zadania.

Dokładnie. Powiedzmy, że wykupił pan wczasy w nie najlepszym, ale jednak hotelu, ale później okazało się, że to szałas.

Trochę tak to mogło wyglądać. Szczerze powiem jednak, że często kiedy wsiadałem do bolidu, to pojawiały się chwile, w których czułem satysfakcję. Zmieniła się jedna rzecz: doceniam to, co jest mi dane. Mam świadomość, że na to miejsce jest tysiące chętnych i każdy z nich dałby wszystko, żeby tam być. I to mimo trudnych okresów. Nie ukrywam, że sama świadomość jechania na wyścig z pewnością, że nie będzie się w stanie ścigać, to nie jest szczyt marzeń sportowca. Szczególnie z moimi ambicjami. Wracałem do sportu po trudnym okresie. Po czasie, w którym wielu nie wierzyło, że mogę to zrobić.

Przy różnych okazjach słucham i czytam wywiady z panem. Zauważyłem, że lubi pan cięte riposty albo mocny żart. Pytanie, jak to działa w drugą stronę. Sebastian Vettel w trakcie jednego z wyścigów żartował przez radio do swojego inżyniera, że bolidy Williamsa są fajne, ale nie wie, czemu parkują na zakrętach. Chodziło oczywiście o to, że byliście wolni.

No co… śmiałem się, że byliśmy mobilną szykaną.

W pierwszej części przygody z Formułą 1 nie mógł się pan z takimi sytuacjami spotkać, bo jeździł zazwyczaj z przodu. Domyślam się, że w trakcie przerwy musiał pan nabrać pokory do życia, ale to jednak sport, a pan zawsze mówił, że chce być gdzie indziej niż ostatnio.

Cóż, trzeba było wziąć sytuację na klatę. Fakt był taki, że w pierwszym wyścigu po powrocie, czyli w Australii, zdublowali mnie więcej razy niż wcześniej przez całą karierę. Zresztą nawet nie pamiętam, żeby mi się to wcześniej w ogóle zdarzyło. Może w tych pierwszych sezonach? Najgorsze było to, że wiem, co to znaczy, kiedy dojeżdżasz do dublowanego kierowcy, kiedy sam walczysz o pierwsze pozycje. Można stracić lub zyskać bardzo dużo czasu. Na początku starasz się ustąpić miejsca jak najbardziej efektywnie dla wszystkich. Później dochodzisz do wniosku, że różnica w stracie na poziomie sekundy lub półtorej tak naprawdę niczego nie zmienia. Tak samo było ze startami. Ruszasz, starasz się i podejmujesz jakieś tam ryzyko. Najgorsze, że nawet jeśli wyprzedzisz ze dwóch kierowców na pierwszym okrążeniu, to i tak zostaje kwestia odpowiedzi na pytanie, czy z kolei oni cię wyprzedzą za kilka zakrętów czy jednak kilka okrążeń. Życie… Życie bywa okrutne. Wracając do głównego wątku, to myślę jednak, że i tak to wszystko było warte podjęcia próby. Tamten rok nie był łatwy, ale dał mi bardzo dużo.

Wrócił pan do Formuły 1 po wypadku i trudnych latach jako człowiek bardziej pokorny? Pytam, bo mam wrażenie, że – przynajmniej w przekazie medialnym – więcej w panu empatii.

Tak, ale to się wiąże z tym, że wydarzenia z 2011 roku odcisnęły się na mnie i moim charakterze. Czas, który przeszedłem, sprawił, że to, co widać w wywiadach, pokazuje, jaki jestem na co dzień. Wszyscy pamiętają, że jestem kierowcą, ale bardzo często zapominają, że jestem przede wszystkim człowiekiem.

Może pan też kiedyś o tym zapominał?

Nie, pamiętałem o tym i to był plus. Mój charakter się zmienił, ja się zmieniłem. Dawniej byłem maszyną zaprogramowaną do wypełniania zadań i wygrywania. Dzisiaj tego mi trochę brakuje. Są w tym plusy, ale w niektórych sytuacjach wolałbym być maszyną. Szczerze? Nie powiem, że cieszę się z tego trudnego czasu, bo była z tym związana masa trudności, ale pewne rzeczy zmieniły się na inne. Nie wiem czy lepsze, ale inne. Takie, które bardziej doceniam.

To ostatnie pytanie, bo widzę, że kończy się nam czas. Czy Robert Kubica jeszcze wierzy, że wystartuje w GP F1? Wiem, że ma pan przed sobą serię DTM i rolę kierowcy testowego w Alfie Romeo Orlen, ale wiadomo, gdzie jest szczyt.

Formuła 1, to… Formuła 1. Odpowiem realistycznie i sprytnie: pięć–sześć lat temu nikt nie wierzył, że wystartuję w wyścigu, ale ja nie zamknąłem sobie tych drzwi i wróciłem.

Czyli pan wierzy.

Nie mogę tak powiedzieć. Mam oczywiście świadomość, że to możliwe. Wiem też jednak co innego. Bardzo możliwy jest również scenariusz, że wyścig w Abu Zabi, kończący sezon 2019, był moim ostatnim w Formule 1.

Korwin ma dość! Ujawnił jak naprawdę działa rząd i media

Data: 31.01.2020 12:52

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #korwin #bnb #badznabiezaco #wywiady

Dziś szczery wywiad z Korwinem. Co Korwin myśli o mediach? Korwin o kobietach, Korwin o Putinie, Korwin o PiS, Korwin o Unii, Korwin masakruje, Korwin zaorał to jedne z najczęściej wyszukiwanych fraz jeśli chodzi o osobę Pana Janusza Korwin-Mikkego. A jaki Korwin jest naprawdę? No cóż – zapraszam!

Korwin ma dość! Ujawnił jak naprawdę działa rząd i media

"Relacje o pożarach w Australii to ściema" - mówi Fitkau-Perepeczko, która od 40 lat mieszka . . .

Data: 18.01.2020 14:37

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sciema #australia #pozar #wywiady #onetrano

W „Dzień dobry TVN” doszło do pyskówki, gdzie Kinga Rusin u Piotra Kraśki zbeształa Agnieszkę Fitkau-Perepeczko. Szybko okazało się, że po stronie Rusin stały jedynie puste emocje, a po stronie Perepeczko – argumenty. Te wskazywały, że skalę pożarów celowo się uwydatnia, m.in. na potrzeby filozofii glonalnego ocieplenia i zbiórek pieniedzy na tkliwie przedstawiane kangury.

"Relacje o pożarach w Australii to ściema" – mówi Fitkau-Perepeczko, która od 40 lat mieszka w Polsce i Australii. Aktorka o tzw. ekologach: "Histeria służy tym od zbiórek!"

Agnieszka Fitkau-Perepeczko od 40 lat mieszka w Polsce i Australii. Znana z „M jak miłość” gwiazda posiada pół domu w stylu wiktoriańskim w Melbourne.

"Dużo jest też zdjęć z poprzednich pożarów. Broń Boże, nie mówię, że nic się nie dzieje, a zwierzęta nie cierpią. (...) Sztuczne litowanie się nad każdym kangurem, bo trzeba pomóc, to uważam, że jest to zmanipulowane i wywoływanie sztucznej histerii i smutku u ludzi. Myślę, że to służy tym, co robią zbiórki – troszkę pójdzie do kieszeni, troszkę dla mamusi, troszkę dla tatusia... (...) Trzeba wszystko brać pod uwagę. Rozsądny człowiek nie szaleje od razu z rozpaczy, tylko bada sytuację"

– powiedziała Agnieszkę Fitkau-Perepeczko w rozmowie z Jarosławem Kuźniarem w "Onet rano." KLIKNIJ I ZOBACZ!

"Obraz w Australii jest bardzo smutny. Przeżyłam dwa duże, gorsze pożary, będąc w Australii. Ten [obecny] pożar jest 300-350 km od Melbourne, a ja przeżyłam pożar, który był 59 km od miasta. To był potworny pożar, w ciągu paru godzin zginęło 180 osób. To jest straszne! (...) Czytam wszystkie publikacje, jakie są na temat Australii, rozmawiam codziennie z 3-4 przyjaciółmi, czytam gazety oraz oglądam Channel 7 i Channel 9, są tam różne meldunki. Uważam, że te pożary, które przeżyłam, z których tak sobie nie zdawałam sprawy, były potworne. Świat nie był jeszcze tak obłożony Internetem. Dzisiaj wszyscy dodają grozy, bo lubią. Wcześniej nie było kolorowej prasy, plotek, wariactw. (...) Sytuacja w Australii jest zła, nie uważam, że jest cudowna. Ale nikt nie ma pojęcia, że Europa to terytorium 10 mln km2, a Australia – 7 mln km2. I teraz, jeśli z tych 7 mln km2 jakiś jeden proc. jest zniszczony przez ten pożar, a reszta jest nietknięta. (...) Rzeczywiście zginęło bardzo dużo zwierząt, niby pół miliarda, ale te szacunki są dziwne, a Australijczycy się śmieją, że chyba policzyli wszystkie komary i owady, że zawyżają"

– puentowała aktorka w „Onet rano”.

"Na FB i mailu codziennie ktoś mnie atakuje, żebym wysłał 20 zł na ratowanie zwierząt w Australii. Ludziom tam nic nie trzeba? Zdjęcie koali lepiej się monetyzuje niż domostwa na terenach objętych pożarami? "Ekolodzy" wiedzą co robią. Płaczące zwierzęta z faceboooków ekranów wyciskają łzy i pieniądze. A może ktoś w końcu powie w jakimś TV o protestach pseudoekologów, którzy sprzeciwiali się wcześniej kontrolowanemu wypalaniu suchego buszu i teraz nie mają odwagi powiedzieć, że coś poszło nie tak? Chroń nas Boże od idiotów ekologłupców i prozwierzęcych cwaniaków od zrzutek w Internecie"

– napisał na profilu społecznościowym dziennikarz "Świata Rolnika BIZNES", Robert Wyrostkiewicz.

Rozmawiamy z Robertem Kubicą o technologii, grach i autach elektrycznych

Data: 23.10.2019 15:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #f1 #formula1 #motosport #robertkubica #kubica #rk88 #wywiady #Komputerswiat

Robert Kubica był specjalnym gościem konferencji firmy Acronis, zajmującej się cyberbezpieczeństwem. Jedynego Polaka w Formule 1 zapytaliśmy o rozwój technologii w tym sporcie, popularność aut elektrycznych i gry komputerowe. Zobaczcie nasze wideo.

Rozmawiamy z Robertem Kubicą o technologii, grach i autach elektrycznych

Były kierowca F1 i obecny ekspert Sky Sports F1 J. Herbert: Ograniczenia mogą przeszkadzać Kubicy

Data: 20.08.2019 11:36

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #formula1 #f1 #kubica #robertkubica #rk88 #motosport #wywiady #williams

Były kierowca Formuły 1 i obecny ekspert Sky Sports F1 Johnny Herbert uważa, że ograniczenia fizyczne Roberta Kubicy mają wpływ na tegoroczne wyniki osiągane przez Polaka. Brytyjczyk przypuszcza, że kierowca Williamsa nie jest w stanie korzystać ze wszystkich funkcji dostępnych na kierownicy bolidu F1.

Były kierowca Formuły 1 i obecny ekspert Sky Sports F1 Johnny Herbert: Ograniczenia mogą przeszkadzać Kubicy

Herbert doznał kiedyś poważnych obrażeń i prawie stracił nogi w wypadku podczas wyścigu F3000 na Brands Hatch w 1988 roku. Następnie – mimo częściowej utraty sprawności dolnych kończyn – dotarł do F1 i wygrał trzy grand prix. Ograniczenia, które mu towarzyszyły wymusiły jednak zmianę stylu jazdy i jak uważa sam zawodnik, nigdy nie pozwoliły mu w pełni powrócić do najlepszej dyspozycji.

Brytyjczyk sądzi, że urazy Kubicy nie pozwalają mu osiągnąć takiego samego poziomu, jakim zadziwiał przed wypadkiem w Rajdzie Ronde di Andora [w 2011 roku]. Główną przyczyną jest fakt, iż współczesne bolidy F1 są bardzo skomplikowane i Polak nie może korzystać z wszystkich dostępnych funkcji w odpowiednim czasie, przede wszystkim z powodu ograniczonej mobilności prawej ręki.

– Znam Roberta i wiem, że jego mentalność jest nadal taka sama jak wtedy, gdy wystartował w ostatnim wyścigu w Abu Zabi [w 2010 roku] i kiedy wygrywał w Kanadzie [w 2008 roku]. Jego instynkt nadal myśli o zwycięstwach. To się nie zmieniło – powiedział Herbert Motorsport.com.

– Zwykle jest blisko lub przed George’em [Russellem] w treningach, ale w kwalifikacjach nigdy to się nie zdarzyło.

– To co wiem o tych autach – choć nigdy takiego nie prowadziłem, więc nie biorę tego za pewnik – to fakt, że wiele zmian trzeba wprowadzać w trakcie okrążenia kwalifikacyjnego.

– Zmianę biegów w górę i w dół ma po jednej stronie, ale musi jeszcze dokonywać innych korekt tą samą ręką. To wiele pracy. Czy udaje mu się wszystko w idealnym momencie? Myślę, że był w stanie poradzić sobie z niektórymi z tych problemów, ale nie na tyle, by pokonać George’a.

– Czy potrzebuje więcej czasu? Powiedziałbym, że prawdopodobnie tak. Wtedy mógłby wszystko rozwiązać tak, jak sam potrzebuje. Problem jest jednak taki, że Formuła 1 nie daje czasu.

reszta artykułu na stronie

Kubica: Wróciłem do F1 i tego mi nikt nie odbierze

Data: 04.07.2019 20:13

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#codziennaprasowka #motosport #f1 #formula1 #robertkubica #kubica #wywiady #ChristianNimmervoll #wiadomosci

Kubica: Wróciłem do F1 i tego mi nikt nie odbierze

Robert Kubica, autor jednego z największych comeback’ów w historii sportu, w obszernym wywiadzie udzielonym Motorsport.com opowiedział o rozczarowaniach bieżącego sezonu, nadziejach na przyszłość oraz swoich fizycznych ograniczeniach.

M.com: Jedną z takich czynności jest kąpiel pod prysznicem?

RK: Hmm, cóż nie będę może mówił jak bardzo okazuje się, że jesteśmy „zaprogramowani” np. przy podcieraniu tyłka. Jeśli chcesz się dowiedzieć… Jesteś prawo- czy leworęczny?

M.com: Mogę sobie wyobrazić [Christian Nimmervoll], miałem kontuzję w zeszłym roku.

RK: Widzisz… To jak nauka od zera, ale jak już mówiłem mamy w postaci mózgu potężne narzędzie, więc to kwestia czasu i zaangażowania. Trzeba to robić powoli, krok po kroku, wyznaczać sobie cele i osiągać je. Miałem momenty, gdy próbowałem coś zrobić, a mi nie wychodziło. Byłem wtedy na siebie zły. To nie było właściwe. Normalne, że najpierw próbujesz robić rzeczy w sposób, w jaki byłeś do tego przyzwyczajony. Potem zdajesz sobie sprawę, że nie jesteś w stanie, ale to powinno dodać ci siły do poszukiwań innych rozwiązań.

Autor zdjęcia: Glenn Dunbar / LAT Images