CEJROWSKI - BOSAK

Data: 26.06.2020 21:03

Autor: tonyy94

youtube.com

Całkiem ciekawy wywiad o pracę Prezydenta u Cejrowskiego

To nie jest ani reklama wyborcza, ani pułapka na kandydata. To jest rozmowa kwalifikacyjna.

Nagranie miało miejsce 19 VI 2020. Widzą Państwo 100% wywiadu, żadne słowo nie zostało wycięte, ani przestawione. Każdy kadr pochodzi z momentu, w którym faktycznie miał miejsce. Uczciwie.

#konfederacja #wywiad #cejrowski #bosak2020

Pssst...! Masz ochotę wydrukować broń? ̿̿ ̿̿ ̿̿ ̿'̿'\̵͇̿̿\з= ( ▀ ͜͞ʖ▀) =ε/̵͇̿̿/’̿’̿ ̿ ̿̿ ̿̿ ̿̿

Data: 19.06.2020 18:32

Autor: Andrzej_Zielinski

youtu.be

Mimo tytułu który zapewne strigeruje wszelkie służby, zaznaczam. że treść jest legalna.

Jest to wywiad z CTRL Pew osobą ściśle związaną z ruchem drukującym na drukarkach 3D komponenty broni.

Dla czego to robi i jakie idee za tym stoją poznamy w nagraniu.

Nie jest to zachęta do łamania prawa, bardziej ostrzeżenie przed tym czego nie powinno się robić.

W materiale zobaczymy przykłady użycia plastiku przy budowie działających pistoletów. W większości są to hybrydy z komponentami np: powszechnych Glocków czy karabinków typu Luty. Przykład z klocków Lego też się znajdzie ( ͡~ ͜ʖ ͡°).

Jednocześnie jest to też obalanie pewnych mitów, że to "tak łatwo wejść w posiadanie" działającego przedmiotu. Którymi potrafią straszyć media i politycy.

Polecam zwrócić uwagę jakiej grubości musi być plastikowa lufa by wytrzymać ciśnienie pocisku.

Są też testy jak łatwo dochodzi do uszkodzeń ( a co za tym idzie jak łatwo zrobić sobie krzywdę).

Materiał dla osób szukających odrobinę wiedzy.

#bron #ciekawostki #3d #druk3d #diy #prawo #modelarstwo #tworzywo #plastik #wywiad

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 2. "Kolarstwo to taki zastrzyk energii"

Data: 03.05.2020 14:16

Autor: ziemianin

rowery.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kolarstwo #robertkubica #kubica #rowery #roweroweswiry #wywiad #pasja #sport

Robert Kubica opowiada nam o swoich rowerach, ulubionych torach i pozytywnej energii jaką czerpie z kolarstwa.

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 2. "Kolarstwo to taki zastrzyk energii"

Robert Kubica w tym sezonie jest kierowcą rezerwowym Alfa Romeo Racing Orlen w Formule 1 i kierowcą również wspieranego przez Orlen zespołu ART Grand Prix w serii DTM.

Wciąż czekając na pierwsze starty, Kubica zdradza nam kilka sekretów o posiadanych rowerach, porównuje wysiłek na rowerze i w bolidzie. Rozmawiamy również o kolarskich marzeniach i najlepszych do jazdy rowerem torach Formuły 1.

Z jednej z twoich ostatnich rozmów na żywo, dowiedzieliśmy się jakie ciekawe samochody trzymasz w garażu. Ja natomiast, gdy przeglądałem twoje zdjęcia na rowerze, to naliczyłem 2 różne Treki, Pinarello i ostatnio Specialized. Kolekcjonujesz rowery? Masz jeszcze jakieś inne ciekawe maszyny?

Pinarello Dogma to mój stary rower z 2010 roku, dostałem go od Pinarello kiedy jeździłem w Formule 1. Powrócił ze mną na szosę kiedy się rehabilitowałem. Jest to rower, który do dzisiaj mam, chociaż pożyczyłem go ostatnio kumplowi. Za każdym razem robi na mnie wrażenie. Może dlatego, że jest mój, ale jak patrzę, to myślę, że minęło 10 lat, a ciągle ma [świetną] formę i kształty. Czuć oczywiście, że technologia poszła naprzód. To jest niesamowite, zmieniając rowery nie zdawałem sobie sprawy, że geometria może mieć tak duży wpływ. Na pewno nie myślałem, że aż taki.

Następnie przeszedłem na Treka. Dlaczego Trek? Ponieważ jednym z moich pierwszych rowerów górskich, takich bardziej konkretnych, był właśnie rower tej marki. I jakoś został mi też w pamięci i w sercu. Niestety ten taki zielono-szary Trek nawet nie był mój, tylko należał do Trek Italia. Mało osób o tym wie, ale teraz się dowiedzą, że zostałem potrącony. 3 albo 4 dni po tym jak zostałem ogłoszony rezerwowym kierowcą Williamsa.

Wracałem zrelaksowany, bo odwiozłem kumpla w jego stronę. Miałem zaliczyć podjazd, ale nadciągały czarne chmury, więc pomyślałem „dopiero co zostałem ogłoszony kierowcą rezerwowym Williamsa, nie będę ryzykował i zjeżdżał w deszczu, to nie jest przyjemność. Pojadę do domu i jak będzie jeszcze brakowało, to dokręcę 40-60 minut na trenażerze”. No i skręciłem w prawo, jechałem pustą drogą. Tylko ja jadę, widzę to auto, ono staje i nagle rusza. I nie to, że rusza powoli… No i bum. Pan po prostu zatrzymał się na stopie, ja myślałem, że on skręci w lewo w moim kierunku jazdy. On mnie po prostu nie zauważył. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bo tak naprawdę byłem tylko poobijany. Trek niestety umarł [śmiech] śmiercią naturalną. Mnie nic poważnego się nie stało, ale rower do kasacji.

Potem miałem białego Trek, lecz tylko na chwilę. Podszedłem do niego bardziej od strony estetycznej, a nie komfortowej. Wziąłem za małą ramę i było mi jakoś niewygodnie.

Później zaczął się okres Speca, którego mam już od jakichś 2 lat. Jeden rower cały czas podróżuje z zespołem Formuły 1, a drugi w domu. Albo raczej ze mną, tam gdzie jestem, ponieważ w moim aucie zawsze jest rower. Nigdy nie wiem dokładnie, gdzie będę, ale wiem, że będę tam, gdzie jest moje auto. Bardzo często po prostu zabieram rower ze sobą i w 90% przypadków nie zostaje wyciągnięty z bagażnika. Czasami zdarza się, że mam 2 godziny wolnego i siadam sobie pokręcić. I tak zostało, że do dzisiaj używam Speca.

A rowery wybierasz sam czy masz zaufanych doradców? Czytasz recenzje, szukasz opinii w internecie czy pytasz kolegów?

Sam wybieram rowery. Śmieję się z siebie, bo bardzo podobają mi się niektóre rowery aero. Ale z moimi nogami, gdzie brakuje mi minimum 100 watów na jedną, to rowery aero mogę sobie tylko oglądać. Gdyby mi ktoś taki dał, to bym sobie powiesił na ścianie jako element dekoracji domu, a nie używał.

Myślę, że ważne jest, żeby zrozumieć co jest potrzebne i nie pakować się w rzeczy, które nic nie dają, a mogą skomplikować życie. Dlatego ja bardziej idę w rowery tradycyjne. Jak to się mówi? Nie aero, tylko tradycyjne? Chyba nie, bo to dziwnie brzmi. Może normalne, o!

A dlaczego Spec? Podobał mi się od dłuższego czasu, ale najmilej wspominam akurat Treka. Dlaczego? Tylko z jednego względu: był bezpieczniejszy i szybciej się zjeżdżało z góry. Ale to już mi przeszło. Miałem taki okres, kiedy brakowało mi ścigania i pewnie trochę adrenaliny. Chyba dlatego odbijałem to sobie na zjazdach. I to jest właśnie nie zbyt dobra i bardzo niebezpieczna część kolarstwa. Na zjazdach bardzo niewiele trzeba, żeby bardzo źle się skończyło.

Wracając do jednego z wcześniejszych tematów i do podziwiania kolarzy. Podziwiam ich za siłę, wytrzymałość i tak dalej, ale niektórych podziwiam za zjazdy. To jest naprawdę mistrzostwo świata. Często się mówi, że wyścigi są niebezpieczne, albo że motocykliści mają dużo bardziej niebezpiecznie. Mają duże prędkości, ale mają jednak kask, kombinezon, ochraniacze.

A panowie kolarze zjeżdżają na zjazdach, których bardzo często w ogóle nie znają, często w deszczu, albo po 20-kilometrowym podjeździe, po którym wszyscy najchętniej zrobiliby sobie przerwę. My byśmy wjechali pewnie pół godziny później, przynajmniej ja, stanąłbym [śmiech] i odpoczywał, a oni jadą. I wydajność umysłu musi być naprawdę niesamowita, ponieważ to, co robią na tych rowerach, jest naprawdę nieprawdopodobne.

Słyszałem, że Ty też całkiem nieźle zjeżdżasz. Kilku kolarzy wypowiadało się o twoich umiejętnościach z szacunkiem. Myślisz, że refleks z Formuły 1 Ci pomaga?

Teraz zjeżdżam dużo wolniej. Trochę zmądrzałem. Tak naprawdę zawodowcy zjeżdżają szybko, bo muszą, to jest część ich życia i sportu. Ja jak zjeżdżam amatorsko czy z kumplami… to nie ma sensu jechać szybko. Bardzo często nie tylko prędkość świadczy o ryzyku jakie podejmujesz.

Widziałem jednak wiele osób, które dużo jeżdżą na rowerze, ale zjazdów nie lubią. Nie przychodzi im to naturalnie, a mi zawsze przychodziło to łatwo. Dużo szybciej zjeżdżałem przed moim wypadkiem, 10 lat temu, kiedy miałem dwie stuprocentowo sprawne ręce.

Ja mam zmodyfikowany hamulec, jedną ręką hamuję obydwa koła. To jest duże utrudnienie jeśli chodzi o zjazdy. Szczególnie na dohamowaniach do ciasnych zakrętów czy nawrotów, ponieważ nie mam możliwości podratowania się. Jak masz dwie ręce sprawne, to hamujesz, i jak widzisz, że ci brakuje, to puszczasz przedni hamulec, a trzymasz tylni. Ja jak puszczę, to w ogóle nie hamuję. Dlatego muszę, i dobrze, zachować odpowiedni margines.

Spędzam trochę czasu na szosie, więc zdarza się, że w normalnym ruchu nie wszystko zależy tylko ode mnie. Są też inni uczestnicy ruchu drogowego i czasem auto może znaleźć się nie po tej stronie drogi. Trzeba bardzo pamiętać, że nawet jeżeli wydaje nam się, że wszystko mamy pod kontrolą, to nie wszystko zależy od nas.

Jeśli mogę zapytać, masz jeszcze jakieś inne modyfikacje w rowerze, czy oba hamulce podpięte pod jedną klamkę to wszystko?

Tylko to, tak. No i mam podkładkę pod butem, ponieważ tak, jak ci powiedziałem, mam jedną nogę krótszą. To tyle, żadnych innych modyfikacji. Chociaż testowałem rower z silnikiem [śmiech].

Prawie jak KERS w Formule 1. W ostatnich latach zabierałeś ze sobą na wyścigi rower. Drużyna nie robiła ci problemu, że oprócz kilku swoich walizek, chcesz jeszcze zabrać rower?

Na początku, podczas pierwszych wyjazdów sam brałem rower, ale latanie po Australii czy Bahrajnie z rowerem jest trudne. Po pierwsze, w podróży została uszkodzona rama, co się może zdarzyć. Po drugie, problemem było to, że ja często latam i nie ma mnie w domu przez półtora albo dwa miesiące. Wtedy mam już dwie torby i do tego jeszcze dodatkowo rower.

Na początku tak latałem i nawet same loty nie były problemem. Przemieszczanie się pomiędzy lotniskiem a hotelem już bardziej, bo nie do każdego auta te wszystkie graty się mieszczą. Później zostawiałem rower, głównie na europejskich wyścigach, w ciężarówce zespołu, co absolutnie nie stanowiło problemu. Udało mi się też przemycić rower tak, że ładowali go pomiędzy części i narzędzia zespołu.

A co później z jazdą po torze? Jak nie ma żadnych wyścigów, to nie ma problemu żeby wyjść i pojeździć?

Gdy tor jest otwarty i nic się nie dzieje, to można po prostu jeździć. Ktoś kto ma pass, czyli wejściówkę do padoku F1, to normalnie może wejść pojeździć. Dużo osób też biega.

Ja często jeździłem, ale bardziej w 2018 roku, kiedy nie startowałem. Kiedy jednak startujesz, to po pierwsze nie ma czasu, a po drugie musisz zachować energię na wyścig w niedzielę, a nie katować się. Ale niektóre fajne wyjazdy robiłem poza torem.

W Japonii zrobiłem sobie pętlę, którą wyszukałem na mapach w internecie. Tam wcześnie robi się jasno i postanowiłem, że jak wstanę wcześnie, to pojadę na rower. Zrobiłem 100 kilometrów, prawie 2000 metrów przewyższenia. Ale jak pomyśleć, gdzie ja byłem… Nie miałem ze sobą żadnych narzędzi, przez ponad 3 godziny spotkałem tylko ze 4 auta, ale widziałem za to małpę. Także znalazłem się w scenerii z typowo japońskimi podjazdami, które kojarzą mi się z „Tokyo Drift” czy „Fast and Furious". Jak byłem mały, to oglądałem te filmy i drogi wyglądały dokładnie tak samo. Widziałem te nawroty, te Nissany składające się w zakręty. Na koniec wjechałem na szczyt, a tam dżungla.

I to są takie fajne wyjazdy i przygody, które wspominasz. Tak naprawdę z zerowym pojęciem o regionie, w którym się znajdowałem, patrząc na mapę wybrałem sobie drogę. Oczywiście patrząc też, żeby była na moją nogę. Wybierasz scenerię i jedziesz. Poznajesz wiele miejsc, w których nigdy byś nie był i których nigdy byś nie znalazł.

Który z torów Formuły 1 jest Twoim ulubionym? Do jazdy rowerem, oczywiście!

[Chwila zastanowienia] Brazylia jest fajna, interwałowa, bo masz długi-nie-długi, no ale jednak podjazd. Jest tam trochę przewyższenia, a potem zjeżdżasz i trening jest trochę inny.

W Meksyku mi się fajnie jeździło, ponieważ tor jest położony na wysokości chyba 2300 metrów nad poziomem morza i dzieje się tam coś ciekawego. Do pewnego momentu rower jakby ma mniejsze opory i czujesz to. Potem przekraczasz pewną granicę i czujesz, że brakuje ci tchu. Wybrałbym te dwa tory.

Jednak perspektywa jeżdżenia rowerem po torze jest zupełna inna niż perspektywa bolidu. Trudności są zupełnie inne. Jeden z trudniejszych torów rowerowych to jest Austria. Są tam dwa duże, strome podjazdy i dają sporo w kość, a ponieważ tor jest krótki, to nie ma gdzie odpocząć.

A coś z historycznych? Z ciekawostek, może wiesz, że mistrzostwa świata dwa razy odbywały się na Nürburgringu, Alessandro Petacchi pewnie może Ci coś powiedzieć o torze Zolder.

Zolder to wiem, były różne historie o MŚ w Zolder. Znam też Mario Cipolliniego, także włoski zespół mógł wybierać, kto miał wygrać te mistrzostwa. Tak jak powiedziałem, te historie zostają w naszym gronie, ale są bardzo fajne. I pomimo upływu lat pokazują fajny szacunek pomiędzy Alessandro i Mario.

Masz jakieś kolarskie marzenie, o miejscu w którym chciałbyś pojeździć, albo podjeździe, który chciałbyś podjechać?

Ostatnio mój znajomy sporo mi mówił o Taiwan KOM. To jest chyba podjazd o długości 90 kilometrów, albo nawet i więcej. Wysłał mi to ze 2-3 miesiące temu.

W ubiegłym roku żałowałem, że się nie zorganizowałem i nie pojechałem po Grand Prix Francji na Mont Ventoux. Było oddalone tylko o półtorej godziny jazdy. Jednak po wyścigu trzeba się zregenerować i na rower raczej nie wsiadam przez 2 dni. Trzeba pamiętać, że ja jestem sportowcem w innej dyscyplinie. Bardzo często ambicjonalnie i mentalnie chciałbym coś zrobić, ale racjonalnie lepiej tego nie podejmować. Priorytetem jest dla mnie inny sport.

Gdybyś miał porównać zmęczenie po kilkugodzinnej jeździe na rowerze ze zmęczeniem po wyścigu Formuły 1?

Obciążenie fizyczne jest zupełnie inne. To jest fajne pytanie i w dobrym okresie. Ja zwiftowałem i robiłem treningi dwa razy dziennie przez ostatnie 3 tygodnie. Nawet kumple mi mówili, że nie będą ze mną jeździć, bo mam za dobrą formę.

Ostatnio wróciłem na symulator, zacząłem się bawić i jeździć. Pojechaliśmy wyścig wirtualny i w przeciągu tygodnia forma na rowerze mi spadła. Bardziej się chyba męczyłem na tym symulatorze, niż na rowerze. Ale nie fizycznie, tylko mentalnie. To jest koncentracja. To jest inne zmęczenie.

Bardzo często na rowerze, przynajmniej w moim wykonaniu, są chęci, są ambicje, ale brakuje formy, a bardzo dużo dzieje się w głowie. Ja bardzo często widzę, że przekraczam granice. Albo inaczej, mogę dużo więcej zrobić na rowerze gdy jestem w dobrej formie mentalnej, niż gdy jestem mentalnie zmęczony.

Myślę, że zmęczenie kolarskie jest w 95% fizyczne. Szczególnie długie etapówki. No umówmy się, że 6 godzin jedziesz, ale są momenty, że nie używasz umysłu, nie musisz być skoncentrowany. U nas, w Formule 1, jest odwrotnie, u nas koncentracja musi być na 100% przez długi okres, na przykład 2 godziny. I ona naprawdę musi być stuprocentowa.

Dlatego powiedziałbym, że u nas bardzo często ćwiczysz i przygotowujesz się kondycyjnie, nie dlatego, że nie masz wystarczającej wydolności fizycznej, ale po to, żeby ta kondycja pomogła lepiej pracować umysłowi. W kolarstwie jest inaczej. Jeśli jesteś w formie, nawet jak nie jesteś mentalnie jakimś guru [ale jesteś silny fizycznie], jesteś wciąż w stanie wygrać. I to są właśnie dwa różne sporty.

Porównywanie tętna jest ciekawe. Ja nie jestem w stanie na rowerze utrzymać średniego tętna, które mam w bolidzie. Ale to tętno nie bierze się z mojego wysiłku fizycznego, ponieważ w Formule 1, 30-40 uderzeń bierze się z koncentracji, uwagi. W kolarstwie im więcej generujesz mocy, im więcej watów kręcisz, im trudniej się robi, tym masz większe tętno. Im bardziej jesteś zmęczony, tym większe tętno. Jakby nie było, jest to ściśle powiązane.

W Formule 1 punktem, w którym masz najwyższe tętno, jest pierwszy zakręt, gdy dopiero zaczynasz. Teraz nie wiem, bo nie startowałem z pomiarem tętna, ale w dawnych latach z pulsometrem przekraczałem 200 uderzeń [na minutę] w pierwszym zakręcie. Siedząc!

Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. To tętno nie bierze się z wysiłku fizycznego, bo z samego wysiłku byłoby ze 120-130. Ciekawostką jest na przykład to, że jak zjeżdżam pomiędzy wyjazdami na tor, w przeciągu minuty tętno spada mi do 70 uderzeń, a na torze miałem 190. I to są te różnice. W kolarstwie też są zmiany rytmu, zmiany tętna. U nas, w wyścigu Formuły 1, miałem średnie tętno 170 przez godzinę i 50 minut. Ale to jest inny wysiłek.

Na symulatorze męczę się bardziej. Może po prostu dlatego, że jest to inne zmęczenie. Symulatorem dawno nie jeździłem i organizm musi się przyzwyczaić do innego typu wysiłku. To jest bardzo ciekawe według mnie. Patrząc na tętno można byłoby porównywać te dwa sporty, które tak naprawdę pod względem wysiłku są bardzo różne.

Porównując oba sporty nie mogę nie zapytać, skąd tak wielu kierowców uprawiających kolarstwo? W ostatnich latach mieliśmy na pierwszym miejscu Alonso, który chciał nawet kupić drużynę kolarską, mamy Valtteriego Bottasa, wcześniej Nico Rosberga, Ciebie. Z czego wynika tak duża popularność kolarstwa wśród kierowców?

Myślę, że i tak nadal więcej kierowców biega niż jeździ na rowerze. Bieganie ma dwa plusy: po pierwsze, jest dużo bardziej dostępne, ponieważ wystarczy wrzucić do walizki parę butów… przy naszym stylu życia zajmują mniej miejsca. Po drugie, jest o wiele mniej czasochłonne. Jednak żeby wyjść i pojeździć na rowerze, to trzeba mieć parę godzin minimum, a bardzo często tego czasu po prostu nie mamy.

Kolarstwo jest takim jakby zastrzykiem energii i pozytywnego myślenia, a czasami też wyciszenia. Tak jak powiedziałem wcześniej, kolarstwo daje Ci to, że możesz znaleźć się w miejscach, w których prawdopodobnie nigdy byś nie był, których nigdy byś nie zobaczył. Bardzo często nie poczułbyś natury i środowiska. W naszym sporcie, gdzie jest dużo stresu podczas wyścigów, ale też stresu i dynamiki poza wyścigami, dużo rzeczy się dzieje.

Kolarstwo jest lubiane, bo można się wyciszyć, można pojechać gdzieś z kumplami, możesz pojechać ze swoją bliską osobą. Tak jak np. Valtteri Bottas ma nową dziewczynę, która jest zawodową kolarką. I pewnie dlatego też bardziej zbliżył się do tego sportu.

Kontynuując ten wątek, to szczególnie w zeszłym sezonie wiele drużyn kolarskich i zespołów F1 nawiązało bliską współpracę. Mamy drużynę Bahrain McLaren, Ineos jest obecny na bolidach Mercedesa w tym roku, Twój były zespół Williams nawiązał współpracę z Israel Start Up Nation. Co Twoim zdaniem drużyny mogą zyskać na współpracy z zespołami F1, i na odwrót?

Na pewno marketing. Myślę, że należy tu rozróżnić współpracę marketingową od współpracy technicznej, ponieważ są to dwie różne sprawy. Nie wiem jak duże jest zaangażowanie techniczne tych zespołów. Znam jedną markę i historię sprzed dobrych kilku lat, kiedy ta firma jeździła do tunelu aerodynamicznego, żeby sprawdzać swoje rowery. Przez ponad rok sprawdzali bez kogoś na rowerze. To nie ma w ogóle sensu.

Już do tego nawiązaliśmy, myślę że rozwój techniczny jest też bardzo duży w kolarstwie, chociaż często nie był tak bardzo widoczny. Teraz ludzie zdają sobie sprawę, że może mieć znaczenie na bardzo wysokim poziomie i że może dać przewagę. Dlatego wspomniałem o tunelu aerodynamicznym, bo w kolarstwie bardzo dużo pracuje się teraz nad aerodynamiką. Zdecydowanie zespoły Formuły 1, które posiadają tunele aerodynamiczne, mogą pomóc, czy też sprawdzić różne rozwiązania.

Z drugiej strony, są to dwa tak różne sporty, że bardzo trudno o porównanie bądź inne korzyści, poza marketingowymi. Często zdarza się tak, że te największe marki w kolarstwie mają też dużo wspólnego w różnych innych środowiskach, nie tylko sportowych. Jednak Formuła 1 to sport, ale też duży biznes. Tak jak powiedziałem, pod względem technologicznym, zespoły Formuły 1 mają bardzo dużą wiedzę na temat aerodynamiki, ale i o rozwiązaniach z włóknem węglowym, które, jak wiemy, może sporo zmienić i sporo dać.

Oczywiście jest regulamin rowerowy, ponieważ gdyby go nie było, to te rowery pewnie ważyłyby półtora kilograma mniej. Przy 7 kilogramach, to jest 20%, coś niesamowitego. Trzeba jednak patrzeć szerzej, bo nie zawsze sama lekkość jest plusem. Bo jednak rama musi mieć odpowiednie właściwości i akurat pod tym względem Formuła 1 ma dużo wiedzy i dużo technologii. Nie twierdzę oczywiście, że w kolarstwie tego nie ma.

Innym słynnym kierowcą F1, który bardzo dużo jeździł na rowerze, był Fernando Alonso. Jeździliście kiedyś razem?

Fernando jeździł dużo na rowerze w okresie, kiedy ja miałem wypadek albo trochę wcześniej. To był ten okres, kiedy on bardzo ambitnie podchodził do planów kolarskich, ale razem nie jeździliśmy. W ubiegłym roku jeździłem z osobą, która z nim jeździła i jeździ. Ten sam fizjoterapeuta, który kilkanaście lat współpracuje z Fernando jeździł też ze mną na wyścig. Może kiedyś się uda.

PKN ORLEN co raz śmielej inwestuje też w kolarstwo. W ubiegłym roku zorganizował po raz pierwszy wyścig w barwach narodowych dla kolarzy poniżej 23-go roku życia pod nazwą ORLEN Wyścig Narodów. ORLEN wspiera też cykl wyścigów dla amatorów, które, między innymi, odbywałyby się właśnie jako imprezy towarzyszące Wyścigowi Narodów i Tour de Pologne. Jeśli oczywiście pozwoli na to sytuacja epidemiczna, czy jest szansa, że kiedyś zobaczymy Cię na trasach tych wyścigów?

Myślę, że gdy wyjdziemy z tej ciężkiej sytuacji, to będę miał naprawdę sporo u siebie do roboty. Dwa lata temu myślałem, żeby przyjechać z kumplami, ale wyścigi kolarskie muszę niestety teraz odpuścić. Mówię niestety, bo chciałbym się pokazać. Przypięcie numeru na rower i na siebie dodaje mi motywacji. Jednak jest to bardziej przygoda i zabawa, niż start żeby się wykazać. Jest jednak spore ryzyko, szczególnie w grupie, że może się coś wydarzyć. Na dzisiaj nie mam tego w planach, ale może w przyszłości.

Ostatnie pytanie, które muszę zadać: czy golisz nogi?

[śmiech] No tak, trzeba! [śmiech] Chociaż jak teraz popatrzyłem, to lepiej nie będę pokazywał!

Dziękuję za rozmowę!

Jak było na wojnie w Iraku? Były żołnierz o swoich misjach i przeszłości.

Data: 01.05.2020 21:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wojsko #wywiad #ludzie #grom #karbala

Mój dzisiejszy gość spędził na służbie w wojsku 35 lat, zaczynając jeszcze za czasów komunizmu. Bardzo szybko wybił się w hierarchii i jako jeden z niewielu sam mógł wybierać jednostki wojskowe do których chce się dostać. Dało mu to dostęp m.in. do znanej wszystkim jednostki GROM i sprawiło, że został wysłany na wojnę w Iraku.

Opowie dzisiaj o tym jak to wszystko wygląda od środka, skupi się też m.in. na obronie ratusza Karbali (o czym został zrobiony film, który według mojego gościa jest zakłamany jak pozostałe informacje w internecie) oraz przybliży jak zmieniło to jego życie czy charakter.

Jak było na wojnie w Iraku? Były żołnierz o swoich misjach i przeszłości.

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 1. "Kolarstwo wiele mi dało"

Data: 01.05.2020 15:58

Autor: ziemianin

rowery.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kolarstwo #robertkubica #kubica #rowery #roweroweswiry #wywiad #pasja #sport

W obszernym wywiadzie Robert Kubica opowiada nam o swojej pasji do kolarstwa i o tym, jak rower pomógł mu wrócić do bolidu F1.

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 1. "Kolarstwo wiele mi dało"

Robert Kubica znany jest przede wszystkim jako jedyny polski kierowca Formuły 1. O wiele mniej osób kojarzy sympatycznego krakowianina z jazdą na rowerze i kolarstwem.

W obszernej rozmowie z naszym wortalem zwycięzca Grand Prix Kanady w 2008 roku opowiada o swojej wieloletniej pasji do rowerów, przyjaźni z kolarskimi gwiazdami i ulubionych wyścigach. Dowiecie się też ile watów jest w stanie wykręcić mistrz kierownicy.

Zapraszamy do lektury pierwszej części rozmowy z Robertem Kubicą.

Jakub Zimoch: Dzień dobry Panu…

Robert Kubica: Żadnemu Panu, aż tak stary chyba nie jestem. [śmiech]

W takim razie, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku w tej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy?

Tak, tak.

Dzisiaj już po sesji na Zwifcie?

Była, ale krótka. Ostatnimi czasy już nieco mniej jeżdżę, bo ściganie i symulator zabrały mi więcej czasu. Sesja była krótka, bo taka bardziej przed-śniadaniowa albo późno-śniadaniowa. Później będzie chyba jeszcze jedna, ale też raczej krótka.

Skąd się wzięło u Ciebie w ogóle zainteresowanie kolarstwem?

Prawdę mówiąc od zawsze miałem do czynienia z rowerem. Moi rodzice się śmiali, że wcześniej próbowałem pedałować, niż zacząłem chodzić. Jako młodemu dzieciakowi, w codziennej zabawie zawsze towarzyszył mi rower. Z czterema kumplami urządzaliśmy sobie jakieś wyścigi wokół bloku: pół-żużlowe, pół-rowerowe.

Gdy byłem starszy, pamiętam, że pojechałem na obóz rowerowy. Ale to wszystko były rowery górskie. Nawet kiedy ścigałem się już w kartingu w Polsce, to ten rower jakoś zawsze był obok mnie – na podwórku, na wakacjach i tak dalej.

Później moim podstawowym zadaniem stało się ściganie i jakoś ta pasja poszła na bok, bo na rower nie miałem już za bardzo czasu. Potem zacząłem wyjeżdżać do Włoch, już bez roweru, i nie miałem okazji jeździć.

Po jakimś czasie, jak już jeździłem w Formule 1, zacząłem trenować kolarstwo szosowe dla utrzymywania formy fizycznej. Prawdę mówiąc, wtedy bardzo mało jeździłem, więcej biegałem. W 2010 roku znowu złapałem takiego rowerowego bakcyla, ale tylko na chwilę. Zacząłem dużo jeździć w przerwie między Grand Prix, ale później w międzyczasie jeździłem też w rajdach i trochę w wyścigach [samochodowych], więc na rower nie było za bardzo czasu.

Jak wiadomo, w 2011 miałem wypadek i tak naprawdę przez prawie dwa lata byłem wyjęty z życia. Nie mogłem nic robić. Tutaj najbardziej chodziło o rękę, która ucierpiała w wypadku.

Później powiedziałem sobie „OK, spróbuję pojeździć na rowerze". I spróbowałem, ale miałem taką dosyć niebezpieczną sytuację… kiedy jechałem drogą, kobieta w zaparkowanym aucie otworzyła drzwi tuż przede mną. Powiedziałem sobie: "no dobra, mam już tylko jedną w pełni sprawną rękę, nie mogę ryzykować wypadku jeżdżąc sobie dla przyjemności". I znów odstawiłem rower.

Ale po kilku latach wróciłem. Tak naprawdę to rower pomógł mi powrócić na dobre na tor w sezonie 2016-2017. Kiedy w 2016 roku wszedłem na wagę i zobaczyłem magiczną liczbę… 87 kilogramów, powiedziałem sobie: "tak nie może być". Postanowiłem, że muszę zejść poniżej 80 kilo, a potem zacząć wsiadać na rower. Tak też zrobiłem.

Ja żyję takimi stawianymi sobie celami i muszę mieć zadanie do wykonania albo cel do osiągnięcia. Oczywiście, pierwsze metry, pierwsze dni były no… [śmiech] horrorem. Nie tylko jeśli chodzi o formę. Mając pewne ograniczenia fizyczne, niestety nie jestem w stanie utrzymywać normalnej pozycji na rowerze i muszę te moje ograniczenia zrekompensować.

Wtedy jeździłem po 30, 35, 40 minut i schodziłem z roweru z masakrycznym bólem pleców. No ale, jako że jestem zawzięty, to nie odpuściłem. Powoli, powoli zacząłem jeszcze bardziej chudnąć, robić lepszą formę i w końcu zacząłem jeździć dłużej.

Dlaczego powiedziałem, że kolarstwo pozwoliło mi wrócić na dobre tory?

Ponieważ to była nie tylko część fizyczna, ale też mentalna mojej rehabilitacji i powrotu do formy. Uważam, że nie chodzi o to, żeby jeździć szybko czy wolno, czy też o technikę jaką się jeździ. Myślę, że jazda na rowerze naprawdę dużo daje i może dużo dać wszystkim. Nie chodzi o ściganie się z innymi. To może być naprawdę super możliwość wyciszenia się, bycia ze sobą, z naturą… to czas, żeby pomyśleć. W zależności od swojego humoru można dostosować swój styl jazdy. I, jakby nie było, bardzo się cieszę, że znowu odkryłem tę pasję z dzieciństwa, ponieważ przez ostatnie lata naprawdę sporo mi dała.

Jak już zacząłeś jeździć, to od razu z wysokiego C. Normalnie ludzie przecież nie jeżdżą od razu regularnie z Alessandro Petacchim czy Michałem Kwiatkowskim.

Muszę tu powiedzieć, że jeżdżę w miarę dużo, jak na czas, który mam. Oczywiście w okresie, w którym się teraz znaleźliśmy, tego czasu mam sporo. Ale nawet startując i mając wyścigi, a przy tym podróżując po całym świecie, staram się utrzymywać formę. Doszedłem do takiego momentu, że jak nie jeżdżę kilka dni, to brakuje mi roweru. I to jest bardzo fajne. To pokazuje, jak rower znowu stał się częścią mojego życia i jak dużo mi daje.

Tak naprawdę dni czy tygodnie spędzone bez roweru mnie denerwują. Wiem, że jak 2 tygodnie nie jeżdżę i wsiądę na rower, to będzie ciężko. Ale też po prostu czuję chęć i potrzebę pojechania sobie gdzieś, spędzenia czasu w innym towarzystwie, albo w towarzystwie swojego roweru.

Jeśli chodzi o moje jazdy, to jestem pasjonatem i w 100% amatorem. Ja się śmieję, że jeżeli chodzi o jazdę z tymi facetami, których wymieniłeś, to brakuje mi jednej dodatkowej nogi. Może i to by nie wystarczyło. Myślę, że to jest normalne. W każdym sporcie profesjonaliści są profesjonalistami, a amatorzy i pasjonaci są amatorami i pasjonatami. Dlatego w kolarstwie to jest piękne, że mogę zrobić sobie trening, który dla zawodowców jest coffee ride, i spędzić razem czas.

Alessandro [Petacchi] jest moim dobrym kumplem. Poznaliśmy się dosyć późno, ale dzięki kolarstwu spędzamy razem sporo czasu. "Kwiato" poznałem chyba 2 lata temu i miałem okazję dołączyć się do ich coffee ride w okolicach Monako. Ostatnio, przed koronawirusem, jeździłem z Sylwkiem Szmydem. Paru kolarzy znam, jest to bardziej przyjaźń i kumpelstwo niż jeżdżenie razem na tym samym poziomie.

Dają Ci jakieś rady o kolarstwie? Sam ich wypytujesz o wskazówki?

Ja sam się interesuje i dopytuję. Moim największym źródłem informacji jest Michele Bartoli, który aktualnie trenuje sporą grupę kolarzy i zawsze chętnie dzieli się doświadczeniem, kiedy pytam o wskazówki czy rady. Zresztą Michele bardzo dobrze znam i bardzo podziwiam, nie tylko za to jakim jest kolarzem, ale też jakim jest człowiekiem. Bardzo go szanuję za jego osiągnięcia i podejście do kolarstwa.

Moim największym problemem jest luźne podejście do kolarstwa. Traktuję rower raczej jako potrzebę, jako rekreację czy utrzymanie formy. Nie robię sobie rozpisek czy tabeli z treningami. Oczywiście sam się wkurzam, jak kumple zrywają mnie z koła pod górę, albo gdy nie jestem w formie. Ale nie mam mobilizacji, żeby na dłuższy okres skoncentrować się tylko na specyficznych treningach i robieniu ich od A do Z.

Może to wynikać z faktu, że jestem związany z innym sportem, który wymaga ode mnie dyscypliny. Chyba właśnie dlatego ta pasja rowerowa i ta trochę niechęć do robienia konkretnych treningów jest fajna. Daje mi wolność wyboru. Mogę robić, co chcę. Jak wyjadę z domu i czuję, że jest dobra noga, to sobie pojadę szybciej, sprawdzę swoją formę. Jak nie ma nogi, to zawrócę i pojadę do domu.

Próbowałem robić treningi, ale niestety nie mogę sobie pozwolić na systematyczność. Moja praca i codzienne zajęcia zabierają sporo czasu. Myślę, że kolarstwo jest jednym z niewielu sportów, gdzie już nawet 3-4 dni bez jazdy na rowerze robi dużą różnicę. Po przerwie wsiadasz na rower i czujesz, że coś się zmieniło. I to jest, jakby nie było, w kolarstwie trudne.

Ja patrzę na kolarzy z dużym podziwem i szacunkiem. Nie tylko z powodu wyścigu, który widzę na ekranie, ale dlatego, że wiem jakie są przygotowania i ile wysiłku trzeba włożyć, żeby w ogóle znaleźć się w takim miejscu. Jeśli mogę zaryzykować, a myślę, że mam rację, to życie kolarza jest najtrudniejszym życiem spośród sportowców pod względem wyrzeczeń, dyscypliny pracy, a także tego ile czasu i wysiłku trzeba włożyć, żeby się znaleźć na mecie.

Czy tak jak w motosporcie, spotkałeś się z jakimiś zwyczajami, tradycjami czy historiami w kolarstwie które Cię zaskoczyły?

Każdy sport ma swoje cechy, swoją specyfikę i swoje historie. Bardzo często trenuję i spędzam czas we Włoszech, w rejonie, gdzie jest dużo kolarzy. Mam też jednego kolegę, kolarza z Bardiani, z którym jeździmy na symulatorach wyścigowych. Wiadomo, że będąc w środowisku jakieś historie się słyszy, ale te trzeba zostawić w swoim gronie [śmiech].

Oglądasz wyścigi kolarskie?

Zawsze lubiłem oglądać kolarstwo. Myślę, że kolarstwo ma dużo wspólnego z Formułą 1. To znaczy, albo może być super fascynujące, albo bardzo nudne. Jest wielu ludzi, którzy mówią, że zasypiają w czasie wyścigów F1 i tym bardziej w czasie wyścigów kolarskich. Z tym, że większość ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić jaki to jest wysiłek i co się dzieje w trakcie wyścigu.

Przyznam się szczerze, że przez ostatnie 10-15 lat… OK, wyścigi F1 oglądałem w okresie, kiedy nie startowałem, w tym okresie rehabilitacji. Ale myślę, że na pewno przez ostatnie 3 lata oglądałem więcej wyścigów kolarskich niż wyścigów Formuły 1.

Miałem takie okresy, kiedy szukałem – a ja telewizji za bardzo nie oglądam – transmisji, retransmisji, jakichś programów o kolarstwie, żeby sobie obejrzeć, tak po prostu. Bardzo często zależy to od kraju, w którym jestem. Oczywiście we Włoszech kolarstwo jest bardzo popularne, mieli i mają bardzo dużo utalentowanych kolarzy. Może tak być, że wiem dużo więcej o kolarzach włoskich, niż wiem o polskich, ponieważ włoskie kolarstwo jest bardziej dostępne i dlatego automatycznie można obejrzeć więcej.

Oglądam też jakieś starsze wyścigi, bardzo chętnie klasyki. Zawsze jest tak, że jak już oglądam telewizję i przełączam kanały, to jak trafię na kolarstwo, to zostawiam. I jest to fajne.

Masz jakiś ulubiony wyścig?

Ja w 2017 roku miałem jechać na "Flandrię". Bardzo lubię historie o niej. Moi kumple kolarze co roku jeżdżą do Belgii na klasyki, zarówno startować w amatorskich wyścigach jak i oglądać wyścig zawodowców. Zawsze mi opowiadają różne ciekawe historie. I to jest fajne w kolarstwie, że wszystkie historie powodują, że cofam się 20-30 lat wstecz, gdy byłem młody. Może to jest też plus moich znajomych, że potrafią mi opowiedzieć o tych wyprawach, w taki sposób, że budzą fascynację i chęć bycia tam.

Za każdym razem myślę jednak, że po pierwsze nie mogę pojechać, bo jest to w trakcie sezonu, a po drugie, na samą myśl, że to jest marzec-kwiecień i miałbym jechać dobrych kilka godzin na rowerze i miałoby padać, wiać i być zimno… To jednak wolę wypad z kumplami na Teneryfę w styczniu, gdzie jest gwarantowana pogoda.

Jak oglądasz wyścigi kolarskie, to wolisz klasyki, gdzie jest krótko i zwięźle, czy opery mydlane jak Tour de France?

To zależy. To są dwa różne rodzaje wyścigów. Częściej oglądam Wielkie Toury i podoba mi się w nich też taktyka, różnorodność tego, co się dzieje, kto się może pokazać, kto się nie może pokazać. Myślę, że to jest coś, czego człowiek, który nie zna się na kolarstwie, może nie wyczuć. A szkoda.

Jest naprawdę dużo rzeczy, które zmieniły się w kolarstwie przez ostatnie 20-30 lat. Tak jak w Formule 1, tak samo w kolarstwie, słyszę, że kolarstwo to już nie to samo. Albo że 20-30 lat temu to byli kolarze, a ci co teraz jeżdżą w ogóle nie mieliby szans.

Świat się zmienia i kolarstwo się zmienia. Myślę, że szczególnie Wielkie Toury z ostatnich lat mają dużo więcej taktyki, dużo więcej myślenia, a nie tylko mocy i jazdy na zasadzie kto dojedzie do końca, ten dojedzie. Teraz wiemy więcej o wysiłku, lekarze i zespoły mają też dużo więcej informacji. Kolarstwo zrobiło się bardziej techniczne. Nie tylko pod względem materiałów, ale też pod względem przygotowania i rozgrywek taktycznych, w zależności od formy danego dnia. To jest coś niesamowitego, że ci faceci jadą przez 3 tygodnie. I to nie jadą tak, jak ja sobie jeżdżę [śmiech], tylko naprawdę mocno. To jest coś niesamowitego.

W Formule 1 panuje o Tobie opinia, że świetnie analizujesz dane wiele z nich wyciągając i że lubisz to robić. Obecnie podczas jazdy na rowerze można zbierać wiele danych. Też je zbierasz i analizujesz? Czy w kolarstwie Cię to kompletnie nie interesuje?

Mam parę czujników i rzeczy, które mogę sobie sprawdzić. Ale, jak powiedziałem wcześniej, podchodzę do tego bardziej luzacko. Czasami sobie myślę, że na trenażerze mógłbym popracować nad techniką pedałowania, ponieważ moja prawa noga jest dużo krótsza. To mi pokazuje, jak bardzo kolarstwo mi pomogło.

Gdy zaczynałem jeździć na rowerze, oczywiście nie same początki, ale już później, to prawa noga podawała dużo słabiej. Miałem mniej watów i dużą dysproporcję pomiędzy lewą, a prawą nogą. Teraz, kiedy jestem w formie, ta dysproporcja jest minimalna. To też pokazuje jak ciało i umysł potrafią się dostosować. Także widzisz, mam te czujniki, chociaż nie za bardzo na nie patrzę.

Tak samo jest w wyścigach. Myślę, że te wszystkie dane są potrzebne bardziej do analizy przez ludzi, którzy nie są tobą. Czyli inżynierów, lekarzy czy trenerów. A kolarz sam dokładnie wie, co się dzieje z jego ciałem. Ja na przykład, to co widać na telemetrii z bolidu i co mogę sobie później obejrzeć i sprawdzić, to czuję od razu. Telemetria jest dobra, bo pozwala różne rzeczy sobie potwierdzić. Utwierdza cię w tym, że dobrze wyczułeś, że dobrze to robisz i interpretujesz wszystko, co się dzieje.

Myślę, że w kolarstwie właśnie w tym jest pomocna technologia. Kolarze, szczególnie ci młodsi, są w stanie potwierdzić swoje odczucia oraz intuicję z informacjami, które zbierają. Dodatkowo te wszystkie dane są później przetwarzane przez innych i analizowane w kontekście konkretnego kolarza.

Z tego, co wiem, 20-30 lat temu kolarze byli dzieleni na grupy i treningi były dobierane pod każdą grupę – sprinter, góral, i tak dalej. Teraz profesjonalni kolarze dostosowują sobie treningi w zależności od dnia, od tego jak jadą pierwsze pół godziny, pierwszą godzinę. To się robi dużo bardziej techniczne dzięki postępowi technologicznemu.

Możesz zdradzić jaką moc generujesz na rowerze?

U mnie się to trochę zmienia. Ja zawsze najlepszą formę miałem w lutym, ponieważ to jest ciągle przed sezonem, a grudzień-styczeń to czas, kiedy mogę sobie więcej pojeździć. To też zależy od tego, gdzie się robi test i jaki się robi, ale moim najlepszym testem na VO2max przez 20 minut było 315-320 watów. To już są moje górne wyniki.

Ja jestem dosyć lekki, bo mam 185 cm wzrostu, a dzisiaj ważyłem poniżej 65 kilogramów. Niestety, ale u mnie jest tak, że chęci są, formę jestem w stanie zrobić, ale brakuje mocy. Za każdym razem jak spada wydolność, to czuję, że nie mam czym naciskać na pedały [śmiech].

Nie mam za dużo mocy, ale nad znajomymi przewagę robię zawsze po trzeciej godzinie. Ja wolę dłuższe dystanse, wtedy staje się to dla mnie bardziej interesujące. Tak jak ci mówiłem na początku, ja muszę mieć jakieś cele. Wyznaczam sobie jakiś punkt, do którego chciałbym dojść i staram się dopiąć swego. Ale muszę się przyznać, że bardzo często te kolarskie cele wyznaczam sobie zbyt wysokie, jak na moje możliwości i czas, jaki mogę temu poświęcić.

Często, jak już mam czas, to coś się dzieje. Albo za dużo trenuję, za dużo jeżdżę i nie mam czasu na odpoczynek. Zawsze odbywa się to jakoś chaotycznie, bo albo jestem po samolocie, przed samolotem, albo tu albo tam i jednak to odczuwam.

Dlatego w styczniu i lutym mam najlepszą formę, bo to są okresy kiedy najmniej podróżuję i kiedy najmniej się u mnie dzieje. Myślę, że ma to dla mojej formy duże znaczenie. Tak naprawdę to, co najważniejsze, to mieć przyjemność z jazdy. Oczywiście fajnie się wjeżdża pod górę parę minut krócej i męcząc się mniej. Albo inaczej, i tak męczysz się tak samo, ale wjeżdżasz o tę chwilę szybciej.

Jest coś, co mnie zawsze nurtowało w kolarstwie, i nie znam odpowiedzi, może ty mi odpowiesz. Ja ci teraz zadam pytanie.

Ten sport zabiera masę czasu, nawet żeby jeździć amatorsko. Żeby być na takim poziomie, żeby sobie gdzieś pojechać na 2-3 godziny, to trzeba poświęcić sporo czasu, sporo energii, sporo potu, sporo pieniędzy. Kolarstwo nie jest tanie, nawet nie mówiąc o samych rowerach. Co w tym jest, że za każdym razem, jak wjeżdżasz pod tę górę, to umęczony pytasz „po co ja to robię?".

Dwa dni nie jeździsz, a trzeciego wsiadasz znowu na rower. To jest bardzo nurtujące. Po co ja to robię? Po co ja się tak męczę? Bo ja przecież nie muszę. Jasne, kolarstwo pozwala mi dbać o formę, ale ja nie muszę jeździć tak, jak jeżdżę. A jednak. Próbuję się domyślić, czy to tylko ja tak mam, czy większość ludzi tak ma, że chciałoby rzucić tym rowerem, a później wraca taka miłość.

Myślę, że nie jesteś jedyny i większość ludzi tak ma. Tu, gdzie mieszkam mam do wyboru płaskie trasy wokół jezior, albo podjazdy z nachyleniem nawet po 15 i więcej procent. I częściej, zamiast przyjemnej trasy po płaskim wybieram tę po okolicznych górkach. Mnie się wydaje, że jest to po prostu namacalny cel, jakieś osiągnięcie, za które nagrodę dostajemy od razu na szczycie i możemy być z siebie trochę dumni. Tu masz te kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut od początku do końca, które są Twoje i Ty to osiągnąłeś, więc czas pracy i oczekiwania na sukces jest bardzo krótki.

Łączysz sobą dwa, czasem wrogie światy, kierowców i rowerzystów. Czujesz czasem na szosie wrogość tych pierwszych?

Jeździłem w wielu krajach, mogę powiedzieć, że to zależy od tego, gdzie jesteś, od kraju i kultury. Ale też sporo się zmienia. Wydaje mi się, że jest coraz lepiej. Chociaż czasem myślę, że rowerzyści też trochę przeginają. To nie jest tak, że ta wrogość wzięła się z niczego. Są grupy, które się do tego przyczyniają. Jak zawsze, w każdej dziedzinie życia, nie należy wszystkich wrzucać do tego samego worka.

Będą specjalne ograniczenia? Brytyjski wywiad chce ponownie przemyśleć sprawę Chin

Data: 14.04.2020 09:00

Autor: Starszyoborowy

niezalezna.pl

Pandemia koronawirusa na pewno wpłynie w ogromnym stopniu na kształt polityki międzynarodowej. Brytyjski wywiad uważa, że po jej ustaniu powinno się ponownie przemyśleć podejście UK do komunistycznych Chin. Dziennik The Guardian odkrył, że brytyjskie agencje wywiadowcze, MI6 (wywiad zagraniczny) i MI5 (kontrwywiad) są przekonane, że po wywołanym koronawirusem kryzysie chińscy komuniści jeszcze mocniej będą bronić swojej władzy i sposobów jej sprawowania na arenie międzynarodowej.

Brytyjski wywiad od jakiegoś czasu, jeszcze przed pandemią, domagał się położenia większego nacisku na działania Chin. Według Guardiana przedstawiciele wywiadu rozmawiają z rządem o takich kwestiach jak wprowadzenie ograniczeń na przejmowanie przez Chińczyków firm z sektorów strategicznych, jak sektor wysokich technologii, czy też ściślejsze kontrole kontrwywiadowcze chińskich studentów w brytyjskich placówkach badawczych.

#koronawirus #wielkabrytania #chiny #wywiad

COVID-19: Walka wywiadów o respiratory

Data: 02.04.2020 17:44

Autor: Starszyoborowy

konflikty.pl

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 stawia świat na głowie. Braki środków medycznych na rynku doprowadziły do sytuacji, w której ich zdobywaniem zajęły się tajne służby. Szczególnie zacięta walka ma się toczyć o respiratory.

We wtorkowym wydaniu izraelskiego telewizyjnego programu śledczego Uwda, emitowanego przez Kanał 12, wystąpił wysoki rangą oficer Mosadu, kierownik działu technicznego agencji, posługujący się kryptonimem Het. Stwierdził on otwarcie, że obecna walka o sprzęt medyczny jest najbardziej skomplikowaną operacją w jego karierze.

#koronawirus #wywiad #izrael

Agencje wywiadowcze a koronawirus. Jak państwa wykorzystują pandemię do politycznych celów?

Data: 17.03.2020 12:12

Autor: Starszyoborowy

cyberdefence24.pl

Agencje wywiadowcze wykorzystują stan pandemii koronawirusa do prowadzenia operacji dezinformacyjnych wymierzonych w swoich przeciwników politycznych. Rosja w ten sposób atakuje Ukrainę, Chiny wykorzystują to przeciwko państwom w Azji Południowo-Wschodniej, a Korea Północna przeciwko Korei Południowej – informuje NBC news.

#koronawirus #wywiad

Dekonspiracja członków tajnej jednostki rosyjskiego wywiadu

Data: 27.02.2020 19:52

Autor: Starszyoborowy

infosecurity24.pl

Dziennikarze śledczy Bellingcat, wykorzystujący otwarte źródła i międzynarodową współpracę, zdemaskowali kolejnego rosyjskiego członka Jednostki 29155 GRU/GU. Ich zdaniem Jegor Aleksandrowicz Gordienko vel Gieorgij Aleksandrowicz Gorszkow mógł brać aktywny udział chociażby w głośnej sprawie otrucia biznesmena w Bułgarii, a także utrzymywać kontakty z ludźmi odpowiedzialnymi za atak na Siergieja Skripala. Działał on również, już jako dyplomata, w Genewie.

#rosja #wojsko #wywiad

IPNtv: Tajemnice wywiadu. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej.

Data: 09.02.2020 17:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wywiad #wosjsko #historia #ciekawostkihistoryczne

23 maja 2018 w stołecznym Przystanku Historia – Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Tajemnice wywiadu”. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej dyskutowali: dr hab. Sławomir Cenckiewicz, dr Rafał Leśkiewicz oraz Piotr Woyciechowski. Rozmowę prowadził Witold Gadowski, dziennikarz śledczy.

„Tajemnice wywiadu” to kolejna edycja niezwykle popularnego programu, który prezentuje dzieje polskiego wywiadu i kontrwywiadu w XX wieku. Spotkania z udziałem zaproszonych znawców historii, struktur i technik operacyjnych tajnych służb prowadzi Witold Gadowski, korespondent wojenny. Współorganizatorem cyklu jest Oddział IPN w Szczecinie.

IPNtv: Tajemnice wywiadu. O służbach specjalnych III Rzeczypospolitej.

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

Data: 27.01.2020 17:25

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #ciekawostkihistoryczne #wywiad #polskiwywiadwojskowy #polska #iiwojnaswiatowa

Zwalczani przez Sowietów. Zapomniani przez Zachód. Oficerowie oraz współpracownicy polskiego wywiadu wojennego odegrali kluczowe role w momentach zwrotnych II wojny światowej.

Złamali Enigmę. Pomogli w skutecznym lądowaniu Aliantów w Normandii i Afryce Północnej. Storpedowali rozwój rakiet V1 i V2. Starali się za wszelką cenę zatrzymać Holokaust. Pomóż razem z nami rozpropagować wiedzę o roli polskiego wywiadu w tych wydarzeniach.

Historia polskiego wywiadu wojennego to jedna z najbardziej niezwykłych, a zarazem wciąż nieznanych kart II wojny światowej. Czas przywrócić światu pamięć o osiągnięciach najlepszego wywiadu Aliantów.

Jak polski wywiad pomógł wygrać tajną wojnę z Hitlerem. Historia najlepszego wywiadu Aliantów.

VINCENT V. SEVERSKI: o pracy w Agencji Wywiadu, swoich książkach i historii NIELEGALNYCH

Data: 06.11.2019 23:05

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #wywiad #agencjawywiadu #aw

Dzisiaj rozmawiam z pisarzem i oficerem wywiadu w jednym. Jego książki sprzedały się w nakładzie ponad 600.000 egzemplarzy.

Mój gość to Vincent V. Severski ( Włodzimierz Sokołowski), pułkownik, były oficer wywiadu PRL i III RP, pełnił służbę wywiadowczą 26 lat, z czego prawie połowę poza Polską. Absolwent Studium Podyplomowego Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadu w Starych Kiejkutach. Przeszedł przeszkolenie CIA. W Agencji Wywiadu doszedł do jednego z najwyższych stanowisk kierowniczych.

Rozmawiamy między innymi o jego karierze w wywiadzie, życiu oficera służb specjalnych i jego twórczości literackiej.

VINCENT V. SEVERSKI: o pracy w Agencji Wywiadu, swoich książkach i historii NIELEGALNYCH

Kubica: to co jadłem, ile spałem, gdzie byłem i jechałem na wakacje zależało od mojej pasji.

Data: 25.10.2019 14:41

Autor: ziemianin

noizz.pl

#wywiad #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #robertkubica #kubica #rk88 #formula1 #f1

Robert Kubica kilka tygodni temu ogłosił zakończenie swojej współpracy z zespołem Formuły 1, ROKiT Williams Racing. Jego przyszłość nadal nie jest znana, a sam zainteresowany zapewnia, że nie jest pewien swoich planów na rok 2020. W krótkiej przerwie po wyścigu w Japonii i przed weekendem wyścigowym w Meksyku, Robert Kubica na dwa dni przyjechał do Polski. Udało nam się namówić go na chwilę rozmowy, która jak zawsze przyniosła nam kilka ciekawych odpowiedzi na pytania, które zawsze chcieliśmy mu zadać.

Kubica: to co jadłem, ile spałem, gdzie byłem i jechałem na wakacje zależało od mojej pasji (wideo wywiad)

Robert, ostatnio przed Tobą otworzyło się sporo różnych ścieżek zawodowych.

Robert Kubica: To coś wiecie więcej niż ja!

Tak jak 2 lata temu i rok temu Twoim celem był powrót do Formuły 1, tak jaki jest teraz Twój cel? Mówiłeś, że jeśli chodzi o priorytety to jest ściganie się, ale jaki jest Twój cel?

Hm, właśnie. Celem jest myślę, znalezienie możliwości ścigania się gdzieś, gdzie będę mógł potwierdzić to, co już wiem, co akurat w tym sezonie nie było łatwe. Mówię tutaj o ściganiu, ponieważ tak naprawdę to by było dla mnie najlepsze. Oczywiście, nie wszystko zależy ode mnie, nie wszystko, zresztą, jak zawsze, dzieje się po naszej, po mojej myśli, ale sądzę, że ten sezon, trudny sezon, tak naprawdę miał wiele pozytywnych aspektów, których niestety nie widać, ale które są nawet ważniejsze niż wyniki. Są to aspekty, które pozwalają mi spać spokojnie i pozwalają mi mieć świadomość tego, że akurat pewne rzeczy, których nie widać, ale które są ważne, są na dobrym poziomie. Myślę, że doszedłem do poziomu, w którym jestem usatysfakcjonowany.

Jeszcze odnośnie tego celu. Wszyscy skupiają się na tym celu, na efekcie końcowym, a jednak to ta droga, aby osiągnąć ten cel, myślę, że jest najważniejsza.

Myślę, że tak jak zawsze, droga nigdy nie jest łatwa. Cele mogą się zmieniać. Chyba że mamy cel podany na tacy, u mnie z reguły nigdy tak nie było. Myślę, że pracą i szczęściem można dojść do swoich celów. Miejmy nadzieję, że niektóre cele, może nie wszystkie, będę w stanie je realizować. Pamiętajmy, tak naprawdę nie zawsze można osiągać swoje najwyższe cele. Moją cechą charakteru jest to, nie wiem w sumie, czy to jest pozytywne, czy negatywne, ale z reguły jest tak, że ja się koncentruje na jednej rzeczy. Bardzo trudno przychodzi mi koncentrować się na wielu rzeczach, tym bardziej, jeśli nie mam nad nimi kontroli. Jeśli chodzi o te najbliższe cele, stawiam je sobie realistycznie i miejmy nadzieję, że będę je w stanie osiągnąć.

Mówi się, że Formuła 1 to królowa sportów motorowych. Też tak to postrzegasz?

Na pewno! Jeśli chodzi o bolidy i o to, jaki Formuła 1 reprezentuje sobą poziom, jest to najlepsza i najwyższa kategoria w tej drabince motorsportowej. W momencie, kiedy się wycofałem ze ścigania, czy też przestałem jeździć w rajdach, moim głównym celem był powrót na tor właśnie w najwyższej, najlepszej kategorii, w której mogłem się ścigać. Oczywiście Formuła 1 jest tą najwyższą kategorią, ale mówienie o tym sezonie, że się ścigaliśmy jest trochę naciągnięciem prawdy. Fakt jest taki, że moim głównym celem był powrót do ścigania się w środowisku, w którym więcej się nie da osiągnąć. Myślę, że w tym sezonie były aspekty, gdzie można było pewne rzeczy zrobić lepiej, mówię tutaj nie tylko o swojej jeździe, ale także o całej sytuacji. Niestety, ten sezon, fakt, spędziłem w najwyższej kategorii sportów samochodowych, ale myślę, że poziom, który reprezentowaliśmy nie był najwyższy, mogliśmy pewne rzeczy zrobić lepiej.

Nie mówiąc już o tej bliższej przyszłości, ale tej dalszej. Myślisz, że jest szansa, abyś kiedyś był po tej drugiej stronie w Formule 1? Abyś był osobą, która zajmuje się analizą tych wszystkich danych, która pomaga wprowadzać zmiany w bolidzie w trakcie weekendu wyścigowego. Może byłbyś jakimś dyrektorem albo właścicielem?

Nie, właścicielem nie, ponieważ trzeba być naprawdę pozytywnie zwariowanym człowiekiem, żeby bawić się w tej sport! (śmiech)

Jesteś taki!

Myślę, że świat Formuły 1, który widzi każdy kierowca, przynajmniej ja, jest związany z prowadzeniem bolidu. Oczywiście są inne aspekty tego świata, ale prowadzenie bolidu to jest 90 procent. 90 proc. satysfakcji. Wszystkie funkcje, które są realizowane wokół bolidu, czyli praca z inżynierami, mechanikami – to jest świat, który mnie kręci, który zawsze lubiłem, którego najbardziej mi brakowało, w momencie, w którym się nie ścigałem w Formule 1. Wszystko, co się dzieje w Formule 1 plus, czyli poza tym światem kierowca-bolid-inżynier-mechanik, niekoniecznie mnie pociąga. Nie jestem dużym fanem tego akurat świata. Jeśli mam być szczery, nie brakowało mi go w ogóle. Brakowało mi jeżdżenia, pracy przy bolidzie oraz pracy nad tym wszystkim, co ma wpływ na to, żebym i ja i zespół stawał się lepszy. Co będę robił w przyszłości? Czy będę miał rolę kierowcy, czy też chęci wykonywania innej roli w tym świecie? Nie wiem. Dużo zależy od środowiska w jakim pracujemy, z jakimi ludźmi mamy do czynienia. Zespoły Formuły 1 są jak duże firmy – każda firma ma swój styl pracy, swoje DNA, priorytety, schematy pracy. Jestem osobą, która się wychowała na tym świecie, ale z innym punktem widzenia – punktem widzenia kierowcy. Nie jest łatwo połączyć bycie kierowcą, czyli mentalność kierowcy razem z mentalnością firmy, czy też prowadzenia jej lub bycia w innej roli tam. Na pewno na dzień dzisiejszy skupiam się na tym, aby być kierowcą.

A jest jakieś stanowisko, którego jednak chciałbyś spróbować?

Nie. Uważam, że akurat wychowując się, jako kierowca od małego miałem okazję ścigania się i bycia w tym świecie na najlepszym stanowisku, jakie mogłem sobie wymarzyć. Są plusy i minusy bycia kierowcą, ale jeśli zaczynasz swoją przygodę z kręceniem kółkiem od wieku 5 lat i starasz się być co raz lepszy, to myślę, że nie ma nic lepszego dla każdego kierowcy, jak dojście do Formuły 1 i bycie tam jako kierowca podstawowy.

Kariera to stan umysłu. Nie jesteś jednym z tych kierowców, którzy walczą o to, aby mieć milionowe konta na Instagramie. Dla Ciebie najważniejsza jest ta kariera sportowa.

Tak (śmiech).

I tego właśnie się bałam (śmiech).

Tak. To zależy od charakteru i od tego, jaką drogę się przeszło do bycia kierowcą Formuły 1. Młode lata ścigania miały duży wpływ na to, jakim stałem się kierowcą, ale także jakim stałem się człowiekiem. Wykształciły także mój charakter pozasportowy. Oczywiście nie ukrywam, że 90 proc. tego, co się działo w moim życiu w różnych latach, a tak naprawdę od kiedy pamiętam, było poddawane jednej roli, czyli bycia kierowcą. To, co robiłem pomiędzy wyścigami, zależało od tego, co będzie zaraz po nich. Czy to będą testy, czy kolejne wyścigi. To, co jadłem, to ile spałem, to gdzie byłem, nawet to gdzie jechałem na wakacje zależało od mojej pasji. Mój charakter wykształcił się na torze w warsztatach. Stałem się kierowcą i mój najlepszy okres bycia kierowcą był wtedy, kiedy social mediów nie było. Te rzeczy nie mają wpływu na to, czy ja jeżdżę w niedziele lepiej, czy nie. Gdyby miały wpływ, to pewnie bym to robił. Robię to wszystko to, co ma wpływ. Bycie aktywnym na różnych social mediach wchodzi w ten pułap, który jest poza tym schematem kierowca-bolid-inżynier-mechanik i to co ma wpływ na bycie lepszym jako kierowca i jako zespół.

No właśnie, czyli można powiedzieć, że w Formule 1, jeśli chodzi o Twój wizerunek, jesteś trochę na swoich zasadach.

Każdy ma swój charakter, każdy ma swój styl pracy. Ja mam swoje priorytety. Może to też się bierze z tego, że potrafię się koncentrować tylko na jednym celu i moja energia i wszystko, co robię, jest ukierunkowane właśnie temu. Branie osób trzecich, które nie mają nic wspólnego z moim życiem, z moją historią, żeby co 24 godziny lub co 48 godzin publikowały jakąś fotkę, którą ktoś zrobił i podpisywały ją słowami, które w ogóle nie należą do mojej osoby nie reprezentuje mnie. Albo bym to ja robił, albo w ogóle tego nie robię. Był okres, że próbowałem to robić, ale jako, że mi to nie przychodziło naturalnie, po prostu tego nie robiłem, dlatego najchętniej bym to zamknął! (śmiech) Nie, żartuję. To nie jest tak, że ja nie myślę o fanach i nie widzę ich, tylko po prostu uważam, że rzeczy, którymi chcę się podzielić z innymi, powinny przychodzić mi samemu naturalnie. Wymuszanie pewnych rzeczy według mnie nie ma sensu.

Firmy, które zajmują się zabezpieczeniem i przechowywaniem danych nie zawsze istniały w Formule 1. Uważasz, że to jest niezbędne, aby takie firmy, jak Acronis dbały dane w Formule 1?

Myślę, że stało się to wręcz niezbędne. Dbanie o swój "know how", o swoją wiedzę jest bardzo ważne. Nie chodzi tutaj tylko o dane. To, co się dzieje na torze jest przesyłane do fabryki, dalej jest analizowane. Przechowujemy także dane dotyczące wszystkich projektów, które dotyczą pracy nad nowymi bolidami. W 2007 roku był przypadek, że zostały skradzione dane jednego z zespołów i następnie sprzedawana. Każdy zespół ma prawo do ochrony i to jest dobre, że wszyscy zaczęli o to dbać. Oczywiście, gdybyśmy chcieli dowiedzieć coś o bolidach to myślę, że obydwoje chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś o tych lepszych, a nie najgorszych. Ochrona musi być na bardzo wysokim poziomie w tych najlepszych zespołach, co nie znaczy oczywiście, że Williams i Acronis nie muszą tego robić, wręcz przeciwnie. Partner taki, jak Acronis jest bardzo potrzebny takiej firmie, jak Williams. Nie chodzi tu tylko o Formułę 1 oraz o wyniki sportowe, ale tak naprawdę o przeróżne projekty, pomysły.

Adrianna Zalewska

Autor w Noizz.pl

Data: 23.10.2019 19:06

Autor: LadacznicoOdporny

Podglądałem chwilę wywiad <hatfu!> Michalik z Korwinem.

Prowadząca trzymała tak tragiczny poziom, że niejako automatycznie potwierdzała tezy Korwina chcąc im zaprzeczyć.

Bo skoro widz ma przed sobą dwie osoby, a jedna z nich to ewidentny cham, nieuk i prostak, to jaki wniosek może z tego wysnuć?

Pewnie pomyśli, że skoro totalny głupiec się z czymś nie zgadza, to zapewne nie ma racji, a atakowana teza jest czymś słusznym.

Im bardziej atakowała Korwina tym mocniej odkrywała swoją niekompetencję i dawała krulowi więcej okazji do tego by pokazał intelektualną przepaść między nim a prowadzącą. Szkoda tylko że przerywała wszystkie jego odpowiedzi, mógłby ją zaorać jeszcze bardziej :(

Całego wywiadu raczej nie zdzierżę.

#wywiad #korwin #krul

Eliza MIchalik w Onet: Wywiad z Januszem Korwin-Mikke (czyli mam tezę i muszę to teraz nagrać)

Data: 22.10.2019 09:13

Autor: Severh

youtube.com

Onet Opinie: Wywiad redaktorki Elizy MIchalik z Januszem Korwin-Mikkem

Chciałbym tu napisać co o tym sądze ale większość komentarzy pod materiałem oraz "łapki" mówią same za siebie

#korwin #wywiad #polityka

Klara (kłamczuszka) Williams: Robert to niesamowicie pracowita osoba

Data: 13.07.2019 09:33

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #sport #wywiad #ClaireWilliams #Williams #formula1 #f1 #kubica #rk88 #robertkubica

Klara (kłamczuszka) Williams: Robert to niesamowicie pracowita osoba

Szefowa ekipy z Grove, Claire Williams co i rusz musi dementować pojawiające się plotki o rzekomym zastąpieniu Roberta Kubicy innym zawodnikiem. W rozmowie z Motorsport.com Brytyjka po raz kolejny zaprzeczyła wszelkim takim sugestiom, a także odsłoniła nieco kulisy pracy z Polakiem.

Williams stwierdziła, że musi definitywnie uciąć spekulacje dotyczące najbliższej przyszłości Kubicy.

– Robert ściga się z nami w tym roku i nadal będzie to robić. Nie wiem skąd się biorą wszystkie te plotki i czemu tak wiele narosło ich w ostatnich tygodniach akurat wokół Williamsa.

Córka obchodzącego właśnie 50-lecie na stanowisku szefa zespołu, Sir Franka Williamsa, z podziwem wypowiada się o technicznych umiejętnościach polskiego kierowcy.

– Jednym z powodów, dla których chciałam sprowadzić Roberta do zespołu jest to, jak wielką pracę wykonał dla nas, gdy był kierowcą rezerwowym. W ciągu całego ubiegłego roku widzieliśmy jego siłę i umiejętności techniczne.

– Jeśli spędzisz trochę czasu na rozmowie z Robertem, od razu zorientujesz się jak jest inteligentny, ile ma wiedzy na temat samochodu i jego osiągów. Oczywiście przed rozpoczęciem sezonu wiedzieliśmy w jakim miejscu się znajdujemy. Potrzebowaliśmy więc kogoś, potrzebowaliśmy kierowcy, z dużym poziomem inteligencji technicznej, który będzie potrafił przekazać to co dzieje się z autem na torze, najpierw inżynierom, a potem ludziom w fabryce. To był główny powód, dla którego zabraliśmy go [Kubicę] na pokład.

– Okazał się nieoceniony w procesie wypracowywania osiągów naszego samochodu. Robert jako osoba jest niesamowicie pracowity i bardzo skoncentrowany na tym co ma do zrobienia. Wszyscy wiemy jaki miał wypadek. Każdy kto wraca do naszego sportu po czymś takim jest niezwykły. Pokazuje to jego odporność. Jedyną osobą, u której coś takiego jeszcze widziałam jest Frank. Aby powrócić po tak poważnych obrażeniach trzeba mieć niezwykły poziom determinacji – zakończyła Claire Williams.

Wolff: Dlaczego miałbym nie wspierać Kubicy? Jestem Polakiem

Data: 02.07.2019 13:18

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#codziennaprasowka #F1 #Formula1 #motosport #RobertKubica #kubica #TotoWolff #wywiad # OlegKarpow #JonathanNoble

Wolff: Dlaczego miałbym nie wspierać Kubicy? Jestem Polakiem

Szef zespołu Mercedesa w F1 – Toto Wolff jedynie wzruszył ramionami słysząc sugestie, że niemiecki producent zapewnia George’owi Russellowi mocniejszy silnik, niż jego partnerowi z Williamsa – Robertowi Kubicy.

"Williams po prostu musi się poprawić. Mamy tu talent, który zasługuje by walczyć o wysokie pozycje. Podobnie Robert, też na to zasługuje – podsumował."

Zabawny wywiad z Robertem Kubicą na Monaco GP

Data: 01.06.2019 15:56

Autor: ziemianin

#F1 #Formula1 #RobertKubica #Kubica #sport #wywiad

Zabawny wywiad z Robertem Kubicą na Monaco GP

Bardzo ciekawą rozmowę z Robertem Kubicą nagrała stacja Ziggo Sport, transmitująca Formułę 1 w Holandii. Zadaniem Roberta było w niej odpowiadać na stwierdzenia dziennikarzy wyłącznie „prawda” lub „Fałsz”.

Polak raz mógł użyć „czerwonej kartki” a zatem uniknąć konieczności odpowiadania na dane pytanie. Wykorzystał ją przy okazji stwierdzenia „Mój okres w Lotusie był dobry, ale w BMW Sauber nawet lepszy”.

Potem nastąpiła seria stwierdzeń, które ocenić musiał Robert. Oto one:

„Zimowe testy w Barcelonie były dla mnie rozczarowaniem” – Prawda.

„W koszmarach często śni mi się mój straszny wypadek rajdowy” – fałsz.

„W Polsce jestem „Kubica” a za granicą „Kubika” i mam to gdzieś, jak mówią” – fałsz, jednak Robert dopowiada, że w czasach kartingu był nazywany „Kubika”, ale gdy trafił do F1, stał się „Kubicą”.

„Zandvoort wygląda szalenie, ale jest całkiem fajny” – prawda.

„Prasa w Formule 1 jest dla mnie zbyt ostra” – fałsz.

Najciekawsze z odpowiedzi dotyczyła jednak zdania o tym, z którym Robert zmierzy się wspólnie w barwach Williamsa: „George Russell jest dobrym kolegą z zespołu. Najlepszym, jakiego miałem aż do dziś” – Robert po chwili zastanowienia powiedział „prawda”.

„George i Ja zawsze wyciskamy maksimum z samochodu, nie wińcie nas za to, że jesteśmy ostatni” – Fałsz. Do tego zdania Robert dopowiedział: „Zawsze można spisać się lepiej”.

„Potrzebujemy w Williamsie więcej inżynierów by zbliżyć się do innych” – fałsz – mówi Robert, przy czym dodaje „jakość ponad ilość”.

Bardzo ciekawie było również przy stwierdzeniu: „Dajcie mi samochód Mercedesa, a będę tak dobry, jak Valtteri Bottas” – fałsz, odpowiada Robert, dodając po chwili: „Zawsze można robić rzeczy lepiej”.

Było też kilka bardzo oczywistych co do prawdziwości stwierdzeń.

„Mój powrót do F1 idzie zgodnie z planem” – fałsz.

„Grand Prix Monako będzie najtrudniejszym w sezonie przez te wszystkie cholerne nawroty” – Fałsz

„Fizycznie jestem w 100% sprawny do jazdy w Formule 1” – Prawda.

Robert najbardziej żałował, że wykorzystał już swoją czerwoną kartkę, gdy padło stwierdzenie: „Wracając do F1, uciszyłem wszystkich moich krytyków”. Po namyśle odpowiedział jednak „prawda”.

Jednym z najzabawniejszych momentów wywiadu było, gdy Robert musiał ustosunkować się do żartobliwego stwierdzenia: „Nadal jestem znacznie lepszym kierowcą niż je*any Robert Doornboos”. Komentatorzy dodali, że „on słucha”. Po salwach śmiechu, podczas których komentatorzy dopingowali Roberta by powiedział „prawda”, Kubica powiedział jednak „fałsz. Polak powiedział, że „przecież on się już nie ściga”, ale wytłumaczono mu, że jeździ Porsche. Polak dopytywał, czy GT3, ale powiedziano mu, że GT4 i był tym rozczarowany. „Ja miałem 9 lat przerwy, to ile on miał?” – zapytał Kubica, a komentatorzy dodali żartobliwie „25 lat”.

VINCENT V. SEVERSKI: o pracy w Agencji Wywiadu, swoich książkach i historii NIELEGALNYCH

Data: 24.05.2019 04:05

Autor: ziemianin

youtube.com

#pisarz #wywiad #VincentVSeverski #agencjawywiadu #

VINCENT V. SEVERSKI: o pracy w Agencji Wywiadu, swoich książkach i historii NIELEGALNYCH

Maciej Orłoś rozmawia z pisarzem i byłym oficerem wywiadu. Jego książki sprzedały się w nakładzie ponad 600.000 egzemplarzy. Vincent V. Severski (Włodzimierz Sokołowski), pułkownik, były oficer wywiadu PRL i III RP, pełnił służbę wywiadowczą 26 lat, z czego prawie połowę poza Polską. Absolwent Studium Podyplomowego Ośrodka Kształcenia Kadr Wywiadu w Starych Kiejkutach. Przeszedł przeszkolenie CIA. W Agencji Wywiadu doszedł do jednego z najwyższych stanowisk kierowniczych.