Soczewka AR od Mojo Vision

Data: 13.05.2020 22:38

Autor: ziemianin

mojo.vision

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #wynalazki #oko #AR #GOOGLEGLASS #HOLOLENS #MOJOVISION #ROZSZERZONARZECZYWISTOsc #SOCZEWKIAR

Każda nowa technologia wymaga kompromisów i ma swoje problemy wieku dziecięcego, ale jeśli dobrze zaprezentujemy jej zalety, użytkownicy będą skłonni przymknąć oko na pewne niedostatki.

Soczewka AR od Mojo Vision

Z takiego właśnie założenia wychodzi Steve Sinclair, odpowiadający za produkty i marketing startupu Mojo Vision, który pracuje właśnie nad soczewkami rozszerzonej rzeczywistości. Jego zdaniem ich możliwości są tak ekscytujące, że przestajemy zwracać uwagę na to, że ich używanie wymaga codziennego wciskania sobie do oka dwóch małych wyświetlaczy… tyle że firma nie jest w stanie sama sfinansować niezbędnych badań, więc obecnie szuka dodatkowej gotówki na dalszy rozwój. Dużo dodatkowej gotówki, bo na początku maja słyszeliśmy o 51 mln dolarów na zbudowanie prototypu, a warto zaznaczyć, że wcześniej zebrała już 108 mln, co daje w sumie 160 mln USD.

Nie da się jednak ukryć, że choć plany Mojo Vision są niezwykle ambitne i mają szansę przynieść prawdziwy przełom, to na rynku mamy lub mieliśmy już kilka rozwiązań AR, które próbowały rozszerzyć nasze postrzeganie świata o cyfrowe informacje wyświetlane na nim w czasie rzeczywistym, ale niewiele z tego wyszło. Było Google Glass, ARKit od Apple, Spectacles od Snapchat, Magic Leap czy HoloLens od Microsoftu i w sumie tylko to ostatnie przyjęło się na dłużej i to raczej w zastosowaniach naukowych. Czy oznacza to, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na technologię rodem z sci-fi, czy może użytkowanie wcześniej dostępnych urządzeń było po prostu niewygodne, bo wymagało trzymania smartfona lub noszenia za ciężkich okularów i gogli?

Mojo Vision liczy na ten drugi scenariusz, dlatego też celuję w soczewkę noszoną tak jak klasyczne do korekcji wzroku, tyle że naszpikowaną nowoczesną technologią. Jak łatwo się domyślić musi być ona cięższa i grubsza niż te, które znamy, bo w środku skrywa ekran, baterię i inne komponenty, ale zdaniem twórców to jedynie drobna niedogodność, o której szybko zapomnimy korzystając z zalet tego rozwiązania. – Trudno powiedzieć, co będzie najbardziej ekscytujące, bo każdy z nas jest inny. To jak pytanie o najważniejszą aplikację na smartfonie. Odpowiedź będzie inna u każdego z nas – idea jednej zabójczej aplikacji jest trudna. Nasze rozwiązanie będzie w stanie dostarczać informacje potrzebne użytkownikowi w danym momencie, bazując na kontekście, na tym, co obecnie robimy, na co patrzymy czy gdzie jesteśmy. Pomoże zapamiętać osobę, którą dopiero co poznaliśmy, wyświetli treść przemówienia niewidoczna dla innych czy zapewni tłumaczenie z innych języków w czasie rzeczywistym. Wszystko to jest superekscytujące.

Zainteresowani? Oczywiście, jak większość z nas zainteresowanych nowymi technologiami, ale tak jak wspominaliśmy Mojo Vision jeszcze nie ma działającego prototypu i wciąż boryka się z wieloma problemami. Jak sami wspominają, żeby stworzyć tak kompleksowy system starają się być pionierami w 6 czy 7 kwestiach jednocześnie, co oznacza wiele pracy i absolutny brak gwarancji, że pieniądze inwestorów nie pójdą w błoto. Producent wciąż nie zdecydował się jeszcze na jeden system kontroli urządzenia i rozważa kilka scenariuszy, w tym głosowy, który wymaga jednak noszenia w okolicach głowy dodatkowych akcesoriów, jak naszyjnik, opaska na głowę czy kolczyki, komunikujących się z soczewkami i smartfonem użytkownika. Poza tym, jeśli całość ma działać sprawnie, to nie może wywoływać żadnych niepożądanych efektów (uwaga osoby, który już z okularami 3D mają problem) i posiadać świetny system śledzenia ruchu gałek ocznych (skoro podawać ma nam informacje dotyczące obiektów, na które właśnie spoglądamy i nie ograniczać przy tym pola widzenia), którego… też wciąż nie ma. Mówiąc krótko, wizjonerzy czy może szaleńcy? Jak pokazuje historia, jedno rzadko funkcjonuje bez drugiego.

Elon Musk w przyszłym roku zaprezentuje pierwszy implant mózgu od Neuralink

Data: 08.05.2020 11:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #elonmusk #ludzie #wynalazki #ciekawostki #implant #interfejs #mozg #komputery #neuralink #przyszlosc

Miliarder kolejny raz pojawił się u Joe Rogana, gdzie podzielił się ze słuchaczami najnowszymi informacjami ze świata technologii, rozwoju swoich firm i ujawnił kilka ciekawych smaczków ze swojego życia prywatnego.

Elon Musk w przyszłym roku zaprezentuje pierwszy implant mózgu od Neuralink

Elon Musk stworzył firmę Neuralink, dzięki której chce ofiarować ludzkości pierwszy funkcjonalny interfejs mózg-komputer. Ma on pozwolić połączyć nasze mózgi z komputerami, a dalej chmurami obliczeniowymi i globalną siecią. W ten sposób unikniemy nie tylko wyeliminowania naszego gatunku przez zaawansowane roboty i sztuczną inteligencją, ale również zapewnimy sobie nadludzkie zdolności.

Zanim to jednak nastąpi, szef SpaceX i Tesla zapowiedział u Joe Rogana, że jego firma Neuralink już w przyszłym roku zaprezentuje w pełni funkcjonalny implant, który pozwoli odmienić nie do poznania życie ludzi sparaliżowanych. Czip ma pozwolić bowiem obejść rdzeń kręgowy i bezpośrednio połączyć mózg z kończynami. Elektrody mają być umieszczone w mózgu przez robota, pozostawiając w czaszce jedynie niewielką bliznę.

„Nie testujemy jeszcze ludzi, ale myślę, że niebawem do tego dojdzie” … „Być może uda nam się zaimplementować połączenie neuronowe w niecały rok u człowieka” … „Poczekaj, aż zobaczysz kolejną wersję w porównaniu z tym, co zostało zaprezentowane w ubiegłym roku. To jest niesamowite” – powiedział Musk podczas wywiadu u Rogana.

Musk uważa, że nasza przyszłość to połączenie się z robotami i sztuczną inteligencją. Już teraz większość z nas nie wyobraża sobie życia bez smartfona. Jego technologia ma pozwolić zmienić ludzi w zaawansowane urządzenia, które będą żyły jednocześnie w świecie realnym oraz wirtualnym, np. w chmurach i globalnej sieci.

Chociaż wizje miliardera wydają się wspaniałe i pozwolą nam dokonać kolejnego, znaczącego kroku ewolucyjnego, a nawet w pewnym sensie osiągnąć nieśmiertelność, to jednak jednocześnie niosą ze sobą ogromne zagrożenia. W końcu bezpośrednio dostęp do naszych mózgów, pamięci, marzeń i wspomnień będą miały największe koncerny świata, a również szybko mogą one również wpaść w ręce cyberprzestępców.

Prototyp testowy urządzenia składa się z dwóch części. Pierwsza część, to specjalne elastyczne nici komunikacyjne, które są cieńsze od ludzkiego włosa (szerokość od 4 do 6 μm). Podłącza się je do sieci neuronowej mózgu poprzez czaszkę. Tymczasem druga część, to komputer wzmacniający sygnały ze złączem USB-C do zgrania informacji z mózgu. Zabieg umieszczenia implantu jest inwazyjny i dokonuje go specjalna maszyna opracowana i zbudowana już przez NeuraLink.

Z ujawnionych informacji wynika, że testy od wielu miesięcy prowadzone są z powodzeniem na szczurach i szympansach. Cały zabieg umieszczenia nici wewnątrz czaszki jest praktycznie bezbolesny. Obecnie robot umieszcza 6 nici (192 elektrody) na minutę. W sumie aż 3072 elektrody mają być rozmieszczone w 96 wątkach, by zapewnić funkcjonalną przepustowość danych. Musk podkreślił, że jest to w tej chwili najbardziej zaawansowane urządzenie tego typu na świecie. Jest przynajmniej 10 razy szybsze i bardziej wydajne od powstałych dotychczas.

Ronald Wayne — efemerydalny współzałożyciel Apple'a

Data: 04.05.2020 23:32

Autor: dobrochoczy

salon24.pl

Większość osób kojarzy założenie firmy Apple tylko i wyłącznie z dwoma Steve'ami — Jobsem i Wozniakiem. W sumie to nie dziwne, bo bohater tej notki nigdy nie pchał się na afisz. Ronald Wayne swoimi dokonaniami miał jednak spory wpływ na powstanie tego potężnego przedsiębiorstwa informatycznego. Myślę, że nawet większy niż ktoś z zewnątrz może przypuszczać. #apple #atari #wynalazki #technologia #historia #ciekawostki

Steve Wozniak. Współtwórca potęgi Apple z polskimi korzeniami

Data: 03.05.2020 21:07

Autor: dobrochoczy

salon24.pl

Popularny Woz to amerykański wynalazca, inżynier elektronik, programista i legendarny towarzysz w Apple — Steve'a Jobsa. Choć razem założycieli jedną z najbardziej cenionych marek elektroniki użytkowej, komputerów i oprogramowania — to nie pasowali do siebie temperamentem ani stylem pracy. Wozniak jednak od samego początku imponował Jobsowi wielką pomysłowością w tworzeniu prekursorskich urządzeń komputerowych. Właśnie ta wielka innowacyjność twórcza spowodowała, że bohatera tej biografii odbiera się dzisiaj jako ikonę światowego IT. #apple #wynalazki #komputery #technologia #historia #polska

Gdańscy naukowcy pracują nad bateriami nowego typu

Data: 19.04.2020 13:52

Autor: ziemianin

media.pg.edu.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #polacy #polska #gdansk #uniwersytet #baterie #ciekawostki #wynalazki

Inżynierowie z Politechniki Gdańskiej razem ze specjalistami z Finlandii pracują nad nowym rodzajem tzw. baterii przepływowych. To coraz częściej badane baterie o dużej sprawności i długiej żywotności.

Gdańscy naukowcy pracują nad bateriami nowego typu

Grupa badawcza kierowana przez dr hab. inż. Joannę Krakowiak z Katedry Chemii Fizycznej PG pracuje nad autorskim ogniwem przepływowym i nowymi elektrolitami, które można w nim zastosować.

Baterie przepływowe (redox flow cell) zyskują rosnące zainteresowanie. To dlatego, że mają wysoką sprawność i długą żywotność sięgającą nawet 20 lat. Są przy tym bardzo uniwersalne i bezpieczne – wyjaśniają gdańscy eksperci, którzy postawili przed sobą dwa zadania.

„Celem naszych badań jest zmniejszenie kosztu budowy baterii i/lub poprawa działania jej kluczowych elementów. Obecnie skupiamy się na modyfikacji elektrod w celu usprawnienia parametrów kinetycznych i termodynamicznych ogniwa. Z drugiej strony będziemy starali się znaleźć sposób na zwiększenie stężenia substancji biorących udział w konwersji energii, by tym samym zwiększyć ilość energii, którą możemy magazynować w tej samej objętości elektrolitu” – tłumaczy mgr inż. Miłosz Murawski, doktorant z zespołu dr hab. Krakowiak.

„Kolejnym kluczowym aspektem jest dobór właściwej membrany dla danego układu elektroda – elektrolit, która zapobiega mieszaniu się obydwu elektrolitów. Z tego względu prace nad akumulatorami przepływowymi mają ściśle interdyscyplinarny charakter” – dodaje badaczka.

Z chemikami pracują m.in. specjaliści z Wydziału Mechanicznego PG. Projekt prowadzony jest przy współpracy z drem inż. Pekka Peljo z Uniwersytetu Aalto, który jest drugim promotorem Miłosza Murawskiego.

„W związku z tym, że nasz zespół na Politechnice Gdańskiej ma dużo mniejsze doświadczenie i zaplecze, ustaliliśmy na razie, iż badania prowadzone przez nas będą uzupełniającymi, do tych które prowadzi zespół w Finlandii” – współpracę komentuje prof. Krakowiak.

„Równolegle opracowujemy zmiany konstrukcyjne ogniwa już istniejącego, wykorzystywanego przez nas w badaniach laboratoryjnych, jednak czy uda nam się uzyskać rozwiązanie lepsze od poprzedniego dowiemy się dopiero, gdy wrócimy do normalnego trybu pracy, po zakończeniu pandemii koronawirusa” – dodaje.

Polski wynalazek: jeden respirator do wentylacji dwóch pacjentów

Data: 23.03.2020 10:15

Autor: ziemianin

informacje.pan.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #respirator #Ventil #epidemia #koronawirus #zdrowie #wynalazki #nauka #technologia

Urządzenie, które umożliwi niezależną wentylację dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora, opracowali naukowcy z Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN. Informują, że pierwsze sto sztuk ma powstać w ciągu trzech tygodni.

Polski wynalazek: jeden respirator do wentylacji dwóch pacjentów

W Instytucie Techniki i Aparatury Medycznej w Zabrzu (będącym częścią Sieci Badawczej Łukasiewicz) rozpoczyna się produkcja unikatowych respiratorów, do których można podłączyć 2 chorych jednocześnie. Gratuluję wielkiego sukcesu! – napisał w piątek na Twitterze minister nauki Jarosław Gowin.

Szef Sieci Badawczej Łukasiewicz Piotr Dardziński doprecyzował, że produkcja urządzeń nie byłaby możliwa, gdyby nie wiedza inicjatora projektu IBIB PAN. Bardzo cieszymy się ze współpracy!.

Na prośbę PAP przedstawiciele Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN w Warszawie wyjaśniają, na czym polega ich rozwiązanie.

Aparat Ventil jest urządzeniem współpracującym z respiratorem z możliwością wykorzystania w dwóch zastosowaniach. Po pierwsze – zgodnie z pierwotnymi założeniami zespołu IBIB PAN – opracowany aparat Ventil jest przeznaczony do niezależnej wentylacji obu płuc pacjenta będącego w stanie ostrej niewydolności oddechowej. Po drugie, w warunkach niedoboru respiratorów, aparaty Ventil mogą być użyte jako urządzenia do niezależnej wentylacji dwóch pacjentów, podłączonych jednego respiratora. To właśnie zastosowanie jest szczególnie istotne w obecnej sytuacji epidemicznej. Korzystając z aparatu Ventil można podłączyć dwóch pacjentów, którzy będą używali jednego respiratora – tłumaczą naukowcy.

Konstrukcja urządzenia pozwala na niezależną regulację podstawowych parametrów procesu wentylacji mechanicznej dla obu pacjentów – dodaje kierownik projektu z IBIB PAN, dr inż. Krzysztof Zieliński.

Jak zapewnia, urządzenie – opracowane w zespole kierowanym przez prof. Marka Darowskiego – przeszło pozytywnie wieloletnie testy kliniczne prowadzone w warunkach oddziału intensywnej opieki medycznej.

IBIB PAN podjął współpracę z Siecią Badawczą Łukasiewicz – Instytutem Techniki i Aparatury Medycznej (Ł-ITAM), aby urządzenia szybko trafiły do produkcji. "W obecnie prowadzonych wspólnych pracach zostanie wykorzystane know-how rozwinięte w IBIB PAN oraz wiedza ekspercka kadry naukowej naszych dwóch instytutów" – dodaje dyrektor IBIB PAN prof. Adam Liebert.

Pierwsza seria stu aparatów Ventil powinna zostać wyprodukowana w ciągu trzech tygodni. Następnie urządzenia trafią do badań klinicznych w wyznaczonych szpitalach – zapowiada dyrektor Ł-ITAM dr hab. inż. Janusz Wróbel.

Projekt zmierzający do wdrożenia do produkcji i wyprodukowania serii urządzeń Ventil, które zostaną skierowane w najbliższym czasie do badań klinicznych, jest finansowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Historia Bez Cenzury - Co nam dały wojny?

Data: 13.02.2020 21:47

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #historia #hbc #historiabezcenzury #wynalazki #wojna

Co świat zawdzięcza wojnom poza zniszczeniem, cierpieniem i śmiercią? O dziwo – całkiem sporo. Dzisiaj opowiemy Wam o tym, jak tajne technologie, dostępne jedynie dla wojska, powoli przenikały do cywila i zmieniały jakość naszego życia nie do poznania. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Co nam dały wojny?

Boyan Slat — genialny wynalazca walczący z zanieczyszczeniem rzek i oceanów

Data: 31.01.2020 17:38

Autor: dobrochoczy

salon24.pl

Ten Holender wyglądem przypominający Frodo Bagginsa z „Władcy Pierścieni” pierwszy raz dał o sobie usłyszeć, gdy w wieku 18 lat obmyślił sposób usunięcia śmieci z wód oceanowych. Boyan od niedawna pracuje też nad sposobem oczyszczania rzek z zanieczyszczeń. Co najważniejsze jego innowacyjna „oczyszczarka oceaniczna” i „pływające odkurzacze” zaczynają efektywnie działać i wiele wskazuje, że w najbliższych latach mogą oczyścić Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci i nawet tysiąc najbrudniejszych rzek. A jeżeli tak by się stało, byłoby to wydarzenie rangi globalnej. Niniejszy artykuł przedstawia zatem życiorys i zarys dokonań tego genialnego wynalazcy. #ekologia #technologia #ciekawostki #wynalazki #ocean

Microsoft opracował nośnik, który przetrwa 1000 lat - rozwiązaniem zainteresowany Warner Bros

Data: 06.11.2019 15:44

Autor: ziemianin

news.microsoft.com

#ciakawostki #codziennaprasowka #informacje #technologia #wiadomosci #szklo #kwarc #microsoft #wynalazki

Project Silica to jeszcze koncepcyjny projekt, ale niedawno osiągnięto tutaj kamień milowy. Wyniki eksperymentu zainteresowały wytwórnię Warner Bros.

Microsoft opracował nośnik, który przetrwa 1000 lat – rozwiązaniem zainteresowany Warner Bros

Project Silica

Na czym archiwizować ważne dane? Nośniki półprzewodnikowe SSD, dyski magnetyczne HDD, a może napędy taśmowe? Naukowcy z Microsoft Research wpadli na jeszcze inny, innowacyjny pomysł – do zapisania danych wykorzystano… szkło.

Microsof Project Silica to nośnik, który ma przetrwać próbę czasu

Project Silica to właściwie płytka ze szkła kwarcowego o wymiarach 75 x 75 mm i grubości 2 mm, która może pomieścić 76,5 GB danych. Producent wykorzystał tutaj najnowsze odkrycia z ultraszybkiej optyki laserowej – dane kodowane są w szkle za pomocą laserów femtosekundowych, tworząc warstwy trójwymiarowych krat w nanoskali (wokseli), a algorytmy uczenia maszynowego odczytują je poprzez dekodowanie obrazów i wzorów.

Tego typu rozwiązanie ma podstawową zaletę: zwiększoną wytrzymałość na różne czynniki. Producent deklaruje, że szkło kwarcowe wytrzyma gotowanie, pieczenie, podgrzewanie falami mikrofalowymi, zalewanie, rozmagnesowanie i inne zagrożenia występujące w środowisku. Zapisane informacje podobno mają przetrwać ponad 1000 lat (podobnie jak w przypadku płyt DVD M-Disc). Producent deklaruje, że dane będą tutaj trudniejsze do zniszczenia niż na innych, konwencjonalnych nośnikach.

Warner Bros zainteresowany wykorzystaniem Project Silica

Project Silica to koncepcyjny projekt, który ma duże szanse powodzenia. Nie wierzycie? Ostatnio osiągnięto tutaj ważny kamień milowy – zespół Microsoft Azure zdołał zapisać i odczytać na szklanej płytce kultowy film „Superman”. Co prawda nie wszystkie informacje zostały poprawnie odczytane, ale podobno jest to tylko kwestia udoskonalenia projektu.

Microsoft chwali się, że udane testy przyciągnęły nawet pierwszych potencjalnych inwestorów. Wiemy, że projektem jest zainteresowany Warner Bros. Wytwórnia poszukuje nośników, które pozwoliłyby zapisać ogromną bibliotekę zasobów z minionego wieku, a przy tym wytrzymałyby setki lat, bez utrzymywania określonej temperatury czy ciągłego odświeżania kopii z danymi. Project Silica spełnia te założenia, a przy tym byłby dużo tańszy niż obecnie stosowane rozwiązania.

Project Silica nie jest idealny

Niestety, nie ma róży bez kolców. Szczególnie to widać na przykładzie wymagań wytwórni, która ma ogromną ilość materiałów do zapisania – już teraz mówi się, że do wykorzystania projektu konieczne będzie zwiększenie gęstości upakowania danych oraz przyspieszenie szybkości zapisu i odczytu danych. Podobno jest to kwestia rozwoju technologii. Warner Bros ma w planach przygotowanie własnej infrastruktury do odczytywania nośników.

Czy Project Silica odniesie sukces? Dużo tutaj zależy od dopracowania projektu, kosztów wdrożenia i zainteresowania firm. Zainteresowanych szczegółami odsyłamy do artykułu na stronie Microsoftu.

Źródło: Microsoft

Na zdjęciu płytki z filmem „Superman” z 1978

W teście sprawdzającym koncepcję projektu Silica, Microsoft i Warner Bros. z powodzeniem zapisali i odczytali klasyczny film „Superman” z 1978 r. Na kawałku trwałego szkła krzemionkowego o wymiarach 7,5 cm x 7,5 cm x 2 mm. Szkło zawiera 75,6 GB danych plus kody redundancji błędów.

Data: 01.11.2019 18:32

Autor: ziemianin

#ciekawostkihistoryczne #polak #wynalazki #JozefKosacki #technologia

Bombowy patent, który wpłynął na bieg II wojny światowej

Józef Kosacki był jednym z młodych i zdolnych żołnierzy-inżynierów przedwojennej Polski. Ukończył m.in. szkolenie saperskie w Modlinie. Do 1939 roku pracował w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym w Warszawie. Po wybuchu wojny trafił do Wojska Polskiego we Francji, a po upadku Paryża – do Szkocji. Tam był świadkiem wydarzenia, które wpłynęło na jego życie. Widział wypadek polskiego patrolu, który wpadł na miny przeciwdesantowe.

Stało się to dla niego inspiracją do rozwinięcia jego dawnego pomysłu wykorzystania fal radiowych do wykrywania znajdujących się w ziemi min. Po wielu próbach udało mu się stworzyć wykrywacz znany jako „Polish Mine Detector”. Po raz pierwszy wykorzystano go w drugiej bitwie pod El Alamein, gdzie przyczynił się do pokonania wojsk Erwina Rommla.

Kosacki zrezygnował dobrowolnie z opatentowania wynalazku, który był używany przez armie całego świata do końca lat 90. ubiegłego stulecia. Sam wynalazca powrócił do Polski, gdzie pracował jako inżynier do czasu przejścia na emeryturę.

Inżynier NASA prezentuje koncepcję 'silnika spiralnego'

Data: 15.10.2019 07:59

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #silnikspiralny #akcelerator #nasa #wynalazki

David Burns z ASA Marshall Space Flight Center opublikował dokument opisujący koncepcję nowatorskiego silnika rakietowego działającego bez paliwa czyli bez wyrzucanej w jednym kierunku masy, która nadaje silnikowi ruch w kierunku przeciwnym. Urządzenie, nazwane przez niego 'silnikiem spiralnym' wykorzystuje zjawisko zmiany masy, do którego dochodzi przy prędkościach bliskich prędkości światła.

Inżynier NASA prezentuje koncepcję 'silnika spiralnego'

Część specjalistów, którzy zapoznali się z koncepcją Burnsa, wyraża wątpliwość, czy zaprezentowany przez niego silnik w ogóle może działać, jednak inżynier nie przejmuje się tym zbytnio. Nie mam oporów przed opublikowaniem swojej koncepcji. Jeśli ktoś twierdzi, że to nie może działać, powiem, że mimo to warto się temu przyjrzeć.

Żeby zrozumieć, jak ma działać silnik, możemy wyobrazić sobie pudełko, wewnątrz którego znajduje się umieszczony poziomo pręt, a na nim jest pierścień. Jeśli teraz sprężyna popchnie pierścień w jednym kierunku będzie się on ślizgał po pręcie, dotrze do ściany pudełka i się od niej odbije. Pudełko zostanie więc popchnięte i przesunie się nieco. Jednak pierścień podąża teraz w przeciwnym kierunku, dociera do przeciwnej ściany pudełka, od której znowu się odbija. Pudełko przesuwa się, wracając na poprzednią pozycję. W ten sposób pudełko, czyli nasz silnik, będzie bez końca przesuwało się raz w jedną, raz w przeciwną stronę.

Jeśli jednak, jak zauważył Burns, pierścień będzie zmieniał masę i będzie ona znacznie większa gdy przesuwa się w jednym kierunku, niż gdy przesuwa się w drugim, wówczas pudełko będzie poruszało się w tym kierunku, w którym masa poruszającego się pierścienia jest większa.

Prawa fizyki nie zabraniają zmiany masy. Z prac Einsteina wiemy, że im prędkość poruszającego się obiektu jest bliższa prędkości światła, tym większą ma on masę. Możemy więc zastosować w 'silniku spiralnym' akcelerator cząstek, w którym jony są w jednym kierunku przyspieszane, a w drugim spowalniane. Taki akcelerator miałby kształt helisy.

Taki akcelerator musiałby mieć długość około 200 metrów i 12 metrów średnicy. Potrzebowałby też 165 megawatów do wygenerowania siły ciągu rzędu zaledwie 1 niutona. Biorąc to pod uwagę, silni mógłby osiągnąć znaczącą prędkość jedynie w środowisku, w którym nie występują opory. Jeśli będzie miał wystarczającą ilość czasu i mocy to może rozpędzić się do 99% prędkości światła, stwierdził Burns.

Silniki bez paliwa nie są nowym pomysłem. Już pod koniec lat 70. amerykański wynalazca Robert Cook opatentował silnik, który miał zamieniać siłę odśrodkową w ruch liniowy. Z kolei na początku bieżącego wieku Brytyjczyk Roger Shawyer wysunął głośną koncepcję „niemożliwego” relatywistycznego silnika elektromagnetycznego EM Drive.

Żadna koncepcji silnika bez paliwa dotychczas się nie sprawdziła. Fizycy zwracają uwagę, ze takie silniki łamią zasadę zachowania pędu.

Martin Tajmar z Drezdeńskiego Uniwersytetu Technologicznego, który prowadził testy EM Drive uważa, że 'silnik spiralny' nie zadziała. Żaden z inercyjnych systemów napędowych, o ile mi wiadomo, nie działał w środowisku wolnym od oporów", mówi. Co prawda propozycja Burnsa wykorzystuje teorię względności, co nieco komplikuje analizę, jednak, jak stwierdza Tajmar "zawsze jest akcja i reakcja.

Burns, który pracował na swoją koncepcją prywatnie, niezależnie od pracy w NASA, zauważa, że taki silnik byłby całkowicie nieefektywny. Jednak widzi możliwości pozyskania dodatkowej energii z promieniowania cieplnego i synchrotronowego emitowanego przez akcelerator. Ponadto uważa, że udałoby się zachować pęd w spinie przyspieszanych jonów. Wiem, że istnieje ryzyko, iż mój pomysł zostanie odesłany tam, gdzie jest EM Drive i zimna fuzja. Jednak trzeba być gotowym na to, że ktoś nas zawstydzi. Bardzo trudno jest wynaleźć coś całkowicie nowego, co będzie działało, dodaje.

Źródło: NASA, pdf

Koło grawitacyjne Aldo Costy

Data: 30.08.2019 16:00

Autor: ziemianin

treborok.wordpress.com

#nauka #zprzymruzeniemoka #ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #wynalazki #francja

Wszyscy turyści odwiedzający Francję wiedzą o Wieży Eiffla i Polach Elizejskich. Jednak niewielu wie, że są tam nie mniej interesujące rzeczy, o których nie mówi się w mediach. Prawdę mówiąc, w sieci nie ma zbyt wielu informacji na ten temat. Jedną z takich atrakcji jest duże koło, znajdujące się za domem w Villiers-sur-Morin.

Koło grawitacyjne Aldo Costy

https://www.youtube.com/watch?v=QEbq9aPPaxg

Oczywiście jest niezwykłe nie tylko ze względu na swój rozmiar (przypominający koła Ferris), ale także z tego powodu, że może się obracać (i obraca się!) wiele lat … samo. Bez silników i napędów. Zatrzymywane tylko w celu profilaktyki, a po zakończeniu zostaje ponownie „popchnięte”. I koło się kręci! Taka prosta i oszałamiająca funkcja.

Wynalazcy i konstruktorowi tego niezwykłego mechanizmu, Aldo Costa, nie powstrzymały podstawowe prawa fizyki (i drugą zasadę termodynamiki Newtona, która stwierdza, że perpetuum mobile jest niemożliwe). 79-letni Costa spędził pięć dekad i zainwestował ponad 200 000 $ własnych pieniędzy, próbując stworzyć maszynę, która działałaby na „darmowej energii” grawitacji.

Emerytowany mechanik i fizyk samouk wymyślił swój „ciągle poruszający się” wynalazek 50 lat temu, naprawiając uszkodzony samochód. Costa opracował plan dla gigantycznego niezrównoważonego koła. Władze francuskie zablokowały budowę jego pierwotnego planu – koła o średnicy 90 metrów. Ale model o średnicy prawie 18 metrów udało się zbudowany za domem Costy. Pracując głównie sam, wynalazca wykonał ponad 9,5 ton części stalowych, aby stworzyć swój projekt.

Aldo Costa udowodnił na podstawie działającego modelu, że do obrotu koła grawitacyjnego konieczne jest wcześniejsze „przygotowanie” niewyważonego koła. Pozostawiając obciążenie w jednej części w niezmienionej odległości, w drugiej części musiało zostać „przesunięte” bliżej osi. Dalej całą pracę wykonuje pole grawitacyjne.

Najdziwniejsze medyczne wynalazki w historii

Data: 02.08.2019 09:59

Autor: ziemianin

menshealth.pl

#ciekawostki #wiadomosci #codziennaprasowka #wynalazki #menshealth

Choć trudno w to uwierzyć, każdy z pokazanych tu przedmiotów jest autentyczny. Każdy był reklamowany jako cudowne lekarstwo na różne dolegliwości i – co najdziwniejsze – każdy znalazł nabywców.

Najdziwniejsze medyczne wynalazki w historii

Dziś 235 najbardziej spektakularnych pomysłów znalazło schronienie w salach Muzeum Wątpliwych Wynalazków Medycznych w Minneapolis w stanie Minnesota. Bob McCoy, pomysłodawca i kurator ekspozycji, wyjaśnia, że chociaż wystawa ma akcenty humorystyczne, ma też za zadanie uświadomić ludziom, że powinni nieco ostrożniej podchodzić do wszelkiego rodzaju cudownych rozwiązań, wszak chodzi tu o ich zdrowie.

W końcu, jakby na to nie patrzeć, nieco unowocześnione wersje urządzeń w rodzaju magnetycznego aparatu do wzmacaniania kręgosłupa, urządzenia do powiększania penisa czy biustu są sprzedawane (a więc i kupowane!) do dziś. „Gdy widzę, jak ludzie śmieją się, patrząc na te aparaty – mówi Mc Coy – podchodzę do nich i mówię, żeby włączyli telewizor późnym wieczorem, a zobaczą, że aż roi się od reklam produktów równie absurdalnych, jak te w moim muzeum”.

Wysysacz włosów (1936)

Podstawowym elementem tej machiny jest potężna sprężarka. Wystarczy założyć gumową czapeczkę, hełm i uszczelkę, ustawić pokrętło na odpowiedni poziom i wcisnąć przycisk. Ty się relaksujesz, a podciśnienie przyciąga krew do Twojej głowy i wspomaga w ten sposób porost włosów albo (jeśli za mocno przekręcisz gałkę) wydłuży Ci głowę o parę centymetrów.

Automat do masażu oczu (1930)

Kauczukowe nakładki trzeba było przycisnąć do oczu. Maszyna wibrowała, wzmacniając w ten sposób mięśnie gałki ocznej. Według reklamy, to plus ścisła dieta, nudyzm i bieganie po lesie miały poprawiać wzrok. Naszym zdaniem, nudyzm wystarczyłby.

Erektor (1927)

„Lekarstwo” zawarte w tych buteleczkach było reklamowane jako cudowny afrodyzjak i środek na impotencję. W rzeczywistości zaś była to woda destylowana wzbogacona radem. Sprzedano około 400 tys. buteleczek po dolarze za sztukę. „Lek” wycofano ze sprzedaży, gdy jeden z nałogowych użytkowników zmarł.

Pas męskiego wigoru (1915)

Przeciwieństwo pasów cnoty, zakładanych pozostawianym w domu żonom i córkom. Po założeniu na biodra miał „ożywiać” wyczerpany organ. Reklamowany jako pas „elektryczny”, w rzeczywistości był jedynie nasączony wyciągiem z papryki, co powodowało, że pod wpływem potu okolice uciskane przez pas po prostu piekły. Wynalazcy i tak byli łaskawi, każąc to zakładać na biodra, a nie troszkę niżej.

Powiększacz biustu (1970)

W porządku, wiemy, że na pierwszy rzut oka nie jest to urządzenie dla faceta, ale jeśli się chwilę zastanowić, po co kobietom większe piersi, to okazuje się, że pośrednio jednak dla nas. Jak to działało? Należało umieścić miseczkę na biuście, a następnie pompując stopą wytworzyć podciśnienie i w ten sposób powiększyć objętość do rozmiaru E.

Neonowy aparat na porost włosów (1960)

Po wciśnięciu odpowiedniej sekwencji guziczków na konsoli, łysiejący mężczyzna miał usiąść pod lampą i wchłaniać „niezwykłe promieniowanie stymulujące porost włosów”. W rzeczywistości była to zwykła neonówka – równie skutecznie działa siadanie pod neonowym szyldem Żywca w barze.

Psychograf (1930)

To urządzenie mierzyło wypukłości na czaszce, których układ pozwalał rzekomo ocenić zalety i wady osobowości. Dołączony wykres pozwalał użytkownikowi na natychmiastową ocenę, do którego z 46 wymienionych na nim zawodów nadaje się najbardziej. Nasz test wykazał, że powinniśmy natychmiast porzucić dziennikarstwo i zostać stewardami na sterowcach.

Świece do uszu (1977)

Włożenie tych około 20-centymetrowych świeczek do uszu i podpalenie ich z drugiego końca miało powodować rozpuszczanie woskowiny. Jedna z użytkowniczek tak zachwalała ten wynalazek: „Muszę to częściej aplikować mężowi. Znowu zaczyna wrzeszczeć bez powodu”.

Mechamasażysta (1940)

To metalowe urządzenie, również bardziej przypominające narzędzie tortur niż cokolwiek „leczniczego”, wisiało u fryzjerów nad fotelem. Opuszczane na głowę klienta, masowało nieszczęśnikowi skórę głowy, stymulując tym samym porost włosów. Nie zanotowano przypadków powtórnego zamówienia zabiegu.

Podgrzewacz prostaty (1918)

Z jednej strony włóż to do gniazdka, a z drugiej, hm, no cóż… tam, gdzie można znaleźć prostatę. To ponure narzędzie tortur lub nieortodoksyjnej rozkoszy rozgrzewa- ło się do około 37O, co wydaje się niezbyt zauważalnym źródłem ciepła. Czemu miało służyć? Przez stymulację „brzusznego mózgu” wzmacniało libido, a 3-metrowej długości kabel pozwalał na podskoki do sufitu.

Przeciwerektor (1905)

Na przełomie XIX i XX wieku zmazy nocne, czyli polucje, czyli mimowolne ejakulacje podczas snu, były postrzegane jako zjawisko złe i szkodliwe dla zdrowia. Tę aluminiową obrożę z 14 ostrymi zębami zakładano na penisa, by – w razie erekcji – ból obudził użytkownika i pozwolił mu szybko pomyśleć o czymś zupełnie, ale to zupełnie innym.