Assad chwali rosyjsko-tureckie porozumienie o północnej Syrii

Data: 02.11.2019 10:05

Autor: ziemianin

translate.google.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #armiasyryjska #baszaralassad #kurdowie #Syria #turcja #wojnawSyrii

Syryjski prezydent Baszar al-Assad pozytywnie ocenia zawarcie umowy pomiędzy Rosją a Turcją, ustanawiającą strefę bezpieczeństwa w północnej części Syrii. Co prawda porozumienie nie jest idealne, ale daje nadzieję na odzyskanie pełnej kontroli nad tymi terenami przez syryjskie władze. Ponadto Syria ma być zainteresowana polityką, w ramach której Turcja wcale nie należy do jego wrogów.

wymagany angielski

Assad chwali rosyjsko-tureckie porozumienie o północnej Syrii

Al-Assad udzielił obszernego wywiadu dwóm największym syryjskim stacjom telewizyjnym. Były one zainteresowane przede wszystkim sytuacją na północnych terytoriach Syryjskiej Republiki Arabskiej, dlatego polityk musiał odnieść się do niedawnego porozumienia rosyjsko-tureckiego, zgodnie z którym w dniu dzisiejszym rozpoczęły się wspólne patrole żołnierzy obu tych państw po syryjskiej stronie granicy syryjsko-tureckiej.

Według syryjskiego prezydenta samo porozumienie nie jest idealne, ale jednocześnie krótkoterminowo należy uznać je za jak najbardziej pozytywne. Na jego mocy wycofano bowiem kurdyjskie siły zbrojne z północy na południe Syrii, zaś dzięki temu żołnierze Syryjskiej Armii Arabskiej (SAA) mogli przemieścić się na północ w celu opanowania terytoriów nie znajdujących się pod okupacją tureckiej armii. Oczywiście al-Assad uznaje dalszą obecność tureckich wojsk okupacyjnych za czynnik negatywny, lecz wierzy w stanowisko Rosji popierającej od początku konfliktu zachowanie suwerenności i jedności terytorialnej państwa syryjskiego.

W tym kontekście syryjska głowa państwa przypomina, że podobnie podchodzono do wcześniejszych porozumień w sprawie stref deeskalacji, które miały rzekomo doprowadzić do utrwalenia obecności sił terrorystycznych na zajmowanych przez nie terytoriach. Ostatecznie jednak umowy pozwalały na ewakuację cywilów, a w niedługim czasie syryjskie wojsko przeprowadzało udane ofensywy przeciwko swoim przeciwnikom. Sami Turcy często nie przestrzegali wcześniejszych uzgodnień czego przykładem może być prowincja Idlib, która mimo obecności tureckiego wojska jest sukcesywnie odbijana z rąk terrorystów.

Ponadto al-Assad zwraca uwagę na niedawną propozycję Niemiec, będących jego zdaniem tak naprawdę narzędziem w rękach Stanów Zjednoczonych i NATO. Niemcy proponowali wprowadzenie międzynarodowych sił na tereny znajdujące się w północnej Syrii, a to oznaczałoby utratę kontroli nad nimi ze strony jego rządu. Dzięki wspomnianemu porozumieniu Rosjanom udało się jednak wywrzeć presję na Turcję i uprzedzić Amerykanów, stąd nie doszło do dalszej internacjonalizacji syryjskiego konfliktu.

Dosyć zaskakująco zabrzmiały słowa syryjskiego prezydenta na temat stosunków syryjsko-tureckich. Jego zdaniem od początku wojny armia turecka udzielała pomocy wojskom syryjskim, ale zmieniło się to wraz z czystką dokonaną w Tureckich Siłach Zbrojnych przez tamtejszego prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana. To właśnie jemu ma zależeń na skłóceniu narodów tureckiego i syryjskiego, gdy tymczasem al-Assad chce dopilnować, aby Turcja nie stała się wrogim krajem, bo większość tureckich sił politycznych sprzeciwia się polityce Erdoğana i jego ugrupowania.

Dodatkowo syryjski prezydent pochwalił swojego amerykańskiego odpowiednika, Donalda Trumpa, który jego zdaniem jest najlepszą amerykańską głową państwa w historii. Jego poprzednicy mieli bowiem popełniać zbrodnie wojenne, ale maskowali je pod hasłami obrony praw człowieka oraz demokracji i dzięki temu zdobywali Nagrody Nobla, podczas gdy Trump w sposób przejrzysty ujawnia swoje prawdziwe cele choćby w postaci kontroli nad zasobami ropy naftowej.

Odnosząc się do kwestii kurdyjskiej al-Assad podkreślił, że Kurdowie są różnorodni pod względem politycznym, stąd nie można traktować ich jako jednolitej grupy. Według niego wśród Kurdów było wielu amerykańskich agentów, lecz nie można z tego powodu obwiniać całej społeczności, ponieważ także wielu syryjskich Arabów opowiedziało się po stronie wrogów swojej własnej ojczyzny. Tymczasem wielu kurdyjskich mieszkańców północnej Syrii zawsze przejawiało prawdziwe wartości patriotyczne, stąd SAA w wielu miejscach była witana przez nich z dużym entuzjazmem. Problemem mają być więc nie sami Kurdowie, ale ugrupowania separatystyczne chcące stworzyć niepodległy Kurdystan.

Al-Assad w wywiadzie chwalił także swoje dotychczasowe relacje z Rosją i Iranem. Przede wszystkim korzystne dla Syrii ma być szersze spojrzenie na syryjski konflikt ze strony tych państw – Iran bowiem dostrzega kontekst regionalny, podczas gdy Rosja międzynarodowy. Nieprawdą jest więc, że niektóre wcześniej zaplanowane operacje wojskowe zaczynają się z opóźnieniem z powodu irańskiej czy rosyjskiej ingerencji, lecz takie przypadki mają związek z pojawiającymi się w międzyczasie wydarzeniami politycznymi czy militarnymi.

Turcja zgodziła się na zawieszenie broni w Syrii

Data: 18.10.2019 09:22

Autor: ziemianin

cumhuriyet.com.tr

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #turcja #usa #kurdowie #mikepence #mikepompeo #Syria #wojnawsyrii #polityka

Wizyta amerykańskiego wiceprezydenta Mike Pence’a i sekretarza stanu Mike’a Pompeo w Ankarze przyniosła oczekiwane rezultaty. Władze Turcji miały bowiem zgodzić się na wstrzymanie operacji „Źródło pokoju” i pięciodniowe zawieszenie broni w północnej Syrii, a w zamian Stany Zjednoczone zgodzą się na cofnięcie nałożonych sankcji i na wycofanie kurdyjskich jednostek z terenów przygranicznych.

wymagany turecki :)))

Turcja zgodziła się na zawieszenie broni w Syrii

Po zakończeniu rozmów z najważniejszymi przedstawicielami tureckich władz, Pence i Pompeo wygłosili wspólne oświadczenie przed dziennikarzami. Wynika z niego, że Turcy i Amerykanie doszli do porozumienia w sprawie trwającej od zeszłego tygodnia tureckiej operacji wojskowej, której celem miało być ustanowienie strefy bezpieczeństwa na turecko-syryjskim pograniczu oraz osiedlenie na nim syryjskich uchodźców przebywających w Turcji.

Zawieszenie broni pomiędzy Tureckimi Siłami Zbrojnymi (TSK) a kurdyjskimi Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF) ma trwać przez najbliższe 120 godzin, podczas których aktywnie mają działać przede wszystkim Stany Zjednoczone. To właśnie USA ma bowiem zagwarantować wycofanie kurdyjskich bojowników ze wspomnianej strefy bezpieczeństwa w głąb Syryjskiej Republiki Arabskiej.

Amerykanie w zamian za zawieszenie broni mają ponadto zrezygnować z sankcji nałożonych w ostatnich dniach, obejmujących tureckie resorty obrony narodowej i energetyki, a także niektórych ministrów w rządzie Binaliego Yıldırıma. Jednocześnie Turcja i Stany Zjednoczone mają wspólne zająć się problemem aktywności Państwa Islamskiego, czyli przede wszystkim sprawami związanymi z aresztowanymi terrorystami oraz kontrolowanymi przez nich terytoriami, a także ochroną praw mniejszości religijnych.

Pence poinformował jednocześnie, że już po zawarciu porozumienia rozmawiał ze swoim zwierzchnikiem, Donaldem Trumpem. Amerykański prezydent miał być bardzo wdzięczny swojemu tureckiemu odpowiednikowi, Recepowi Tayyipowi Erdoğanowi, iż ten w celu pojednania zdecydował się właśnie na krok w postaci zawieszenia broni. Trump w swoim wpisie na Twitterze podziękował zresztą tureckiej głowie państwa za decyzję pozwalającą na „ocalenie milionów istnień ludzkich”.

Amerykanie zostawiają Kurdów na pastwę Turków

Data: 08.10.2019 11:43

Autor: ziemianin

reuters.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #donaldtrump #kurdowie #Syria #turcja #wojnawSyrii

Stany Zjednoczone oficjalnie poinformowały o formalnej zgodzie na przeprowadzenie przez tureckie wojsko operacji wojskowej, w swoich założeniach wymierzonej w jednostki kurdyjskie znajdujące na wschód od Eufratu w północnej Syrii. Jednocześnie od kilku dni pojawiają się informacje o represjach wobec mieszkańców tamtych terenów, siłą wcielanych do kurdyjskich bojówek Syryjskich Sił Demokratycznych.

Amerykanie zostawiają Kurdów na pastwę Turków

W niedzielę rozmowę telefoniczną odbyli amerykański prezydent Donald Trump i jego turecki odpowiednik Recep Tayyip Erdoğan, zaś jej głównym tematem była sytuacja na terenach Syryjskiej Republiki Arabskiej znajdujących się na wschód od rzeki Eufrat, obecnie zajmowanych przez sprzymierzone z Amerykanami jednostki kurdyjskie. Obaj politycy przedyskutowali kwestię strefy bezpieczeństwa, którą Turcy chcieliby utworzyć na 30 km w głąb terenów tworzących obecnie samozwańczą Demokratyczną Federację Północnej Syrii.

Biały Dom w specjalnym oświadczeniu wydanym po tych negocjacjach poinformował, że amerykańscy żołnierze nie będą już znajdować się w pobliżu planowanej tureckiej ofensywy, stąd nie będą oni w żaden sposób zaangażowani w wydarzenia będące następstwem ich wycofania. Jednocześnie Turcja miała zobowiązać się do przejęcia kontroli nad terrorystami z Państwa Islamskiego, internowanymi w obozach znajdujących się w północnej części Syrii, dzięki czemu kosztów ich przetrzymywania nie będą dalej ponosić amerykańscy podatnicy.

Tym samym Amerykanie dali zielone światło do wymierzonej w Kurdów ofensywy, którą w sobotę zapowiedział Erdoğan. Oficjalnie jej celem ma być stworzenie liczącej 30 km strefy zdemilitaryzowanej na wschód od Eufratu, aby w ten sposób stworzyć przestrzeń dla osiedlenia się w tym miejscu syryjskich uchodźców przebywających od kilku lat w Turcji. Tak naprawdę tureckie władze chcą jednak rozprawić się z jednostkami kurdyjskimi, uważanymi przez nie za zagrożenie terrorystyczne.

Na początku ubiegłego roku Turcja przeprowadziła wojskową ofensywę odbywającą się pod hasłem „Drzewko Oliwne”, której efektem było wyparcie kurdyjskich bojowników z prowincji Afrin znajdującej się w północno-zachodniej części Syrii. Także wówczas sprzymierzone z Kurdami amerykańskie siły nie zaangażowały się w obronę swoich sojuszników, chociaż ci brali udział w operacjach wymierzonych w samozwańczy kalifat Państwa Islamskiego.

Jednocześnie zapowiadana turecka ofensywa spotkała się z krytyką ze strony Iranu, wzywającego tamtejsze do poszanowania jedności i suwerenności terytorialnej Syrii. Stanowisko Irańczyków w kwestii kurdyjskiej ma być pod tym względem niezmienne, stąd opowiadają się oni za przejęciem terenów przygranicznych przez Syryjską Armię Arabską.

Tymczasem od kilku dni w mediach pojawiają się doniesienia na temat kurdyjskiej mobilizacji w północnej Syrii, przeradzającej się głównie w prześladowanie tamtejszych mieszkańców nie popierających Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF). Mężczyźni mieszkający na terenach kontrolowanych przez Kurdów mają być więc siłą wcielani do jednostek SDF (także poprzez porwania), a ponadto rekwirowane mają być motocykle należące do cywilów.

Kurdyjska agencja informacyjna ANHA poinformowała już oficjalnie o wycofywaniu się „amerykańskich koalicjantów” z terenów mających stać się turecką strefą zdemilitaryzowaną, zamieszczając dodatkowo nagrania wideo prezentujące wyjeżdżający z terenów przygranicznych konwój wojskowy USA.

Na podstawie: reuters