Grecja będzie otwarta od 1 lipca bez testów i bez kwarantanny

Data: 26.05.2020 21:16

Autor: ziemianin

waszaturystyka.pl

#grecja #koronawirus #wiruswidmo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #turystyka #kwarantanna

Turyści będą mogli wjeżdżać do Grecji bez konieczności robienia testów na koronawirusa ani odbywania czternastodniowej kwarantanny. Międzynarodowe połączenia zostaną przywrócone 1 lipca. Testy będą przeprowadzane „wyrywkowo” – zapowiedział minister zdrowia Haris Theoharis.

Grecja będzie otwarta od 1 lipca bez testów i bez kwarantanny

W środę 20 maja grecki minister zdrowia przedstawił plan ratowania upadającej greckiej turystki – donosi portal Ekathimerini.com. Głos zabrał również premier Kyriakos Mitsotakis, zapowiadając, że międzynarodowe połączenia lotnicze do Aten będą wznowione 15 czerwca, na pozostałe lotniska zaś – 1 lipca.

Grecja gotowa na wznowienie turystyki

Wcześniejsze zapowiedzi i pomysły, by turyści musieli okazywać „paszporty zdrowotne” poszły w zapomnienie. Turyści nie będą musieli okazywać zaświadczeń o odbytych testach na koronawirusa. Grecja na początku otwiera się na kraje, w których sytuacja epidemiologiczna jest „obiecująca”, ale nie tylko. Wielkiej Brytanii również zaproponowano zniesienie kwarantanny – jeśli tylko kraj ten odwzajemni się tym samym posunięciem – podaje New York Times.

Minister Haris Theoharis zapowiedział, że władze podniosą przepustowość greckiej służby zdrowia w wielu miejscowościach turystycznych, zapewniając dostęp do testów oraz zwiększając liczebność lekarzy. Zostały też opracowane procedury, w razie gdyby liczba infekcji koronawirusem się zwiększyła. Hotele będą miały dostęp do lekarzy, muszą mieć wydzielone przestrzenie na kwarantannę oraz przygotowany transport do placówek medycznych.

Archeolodzy znajdują 1800-letnią rzeźbę na ścianie . . . 😂

Data: 26.05.2020 12:30

Autor: ziemianin

historicengland.org.uk

#HistoricEngland #historycy #kutas #Mur Hadriana #penis #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zabawne

Badacze historyczni odkryli 1800-letnie rzeźby ścienne przedstawiające penisy. To pokazuje, że faceci nigdy się nie zmieniają.

Według Historic England penis jest rzymskim symbolem „powodzenia”.

Archeolodzy znajdują 1800-letnią rzeźbę na ścianie 😂

Zespół znalazł także szereg innych ważnych rzeźb, w tym napis: „APRO ET MAXIMO CONSVLIBVS OFICINA MERCATI” oraz rzymskie popiersie.

Napisy pomagają historykom poznać życie rzymskich żołnierzy, którzy, jak się okazuje, byli bardzo podobni do wielu współczesnych ludzi. Znalezienie takich szczegółów jest rzadkie.

Mike Collins, który pracuje jako inspektor zabytkowych murów Hadriana w Historycznej Anglii, powiedział w oświadczeniu: „Te napisy są prawdopodobnie najważniejsze na granicy Muru Hadriana.

„Napisy zapewniają wgląd w organizację ogromnego projektu budowlanego, jakim był Mur Hadriana, a także niektóre bardzo ludzkie i osobiste akcenty”.

Zespół ekspertów użyje teraz lin, aby dostać się do kamieniołomu, gdzie mogą wykorzystać technologię skanowania laserowego, aby uzyskać szczegółowe zapisy oznaczeń. Dzięki postępowi technologicznemu będą mogli tworzyć trójwymiarowe modele cyfrowe, dzięki czemu ludzie będą mogli oglądać rzeźby przez wiele lat.

Profesor archeologii na Uniwersytecie w Newcastle dodał: „Te napisy są bardzo podatne na dalsze stopniowe zanikanie. Jest to świetna okazja do zarejestrowania ich w 2019 r., przy użyciu najlepszej nowoczesnej technologii, aby zabezpieczyć możliwość studiowania ich w przyszłości”.

Zespół pracowitych, inteligentnych historyków studiuje to, co prawdopodobnie zostało wyrzeźbione w żartach przez pewnego Rzymianina prawie 2000 lat temu. 😂

Kapsuła Dragon-2 na stanowisku przed lotem z astronautami na ISS

Data: 26.05.2020 11:55

Autor: ziemianin

twitter.com

#dragon2 #dragon2 #elonmusk #kosmos #spacex #technologia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

W środę 27 maja o godzinie 22:43 czasu polskiego dwóch astronautów pierwszy raz odbędzie lot, z terytorium USA, prywatną rakietą i kapsułą w kierunku kosmicznego domu.

Kapsuła Dragon-2 na stanowisku przed lotem z astronautami na ISS

NASA i SpaceX obecnie czynią już ostatnie przygotowania do lotu. Elon Musk jest tak bardzo podekscytowany tym wydarzeniem, że zamieścił na swoim profilu na Twitterze zdjęcie rakiety Falcon-9 i zainstalowanej na jej szczycie załogowej kapsuły Dragon-2.

Start misji nastąpi ze słynnej platformy LC-39A, tej samej, z której przeszło 50 lat temu odbywały się loty na Księżyc w ramach programu Apollo. NASA i SpaceX informują, że wszystkie testy systemów przebiegły pomyślnie, więc z tego powodu nie może być mowy o przełożeniu startu. Miejmy tylko wszyscy nadzieję, że pogoda nie pokrzyżuje planów.

pic.twitter.com/iSGrzHgENp

— Elon Musk (@elonmusk) May 24, 2020

Elon Musk pochwalił się też kolejny raz kombinezonami kosmicznymi dla astronautów. Inspiracją dla ich wykonania były gry z serii Halo i Mass Effect. Mają one za zadanie zapewnić komfort i bezpieczeństwo astronautom podczas lotu w kierunku Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Chociaż na pierwszy rzut oka wyglądają one niepozornie, to jednak to majstersztyk technologiczny.

Jako pierwsi do kosmicznego domu polecą astronauci: Bob Behnken i Doug Hurley. Zostaną oni przetransportowani na stanowisko startowe LC-39A na pokładzie białego Modelu X, który będzie pięknie komponował się z kolorem ich skafandrów. NASA zadbała o swój akcent w tym przedsięwzięciu. Pojazd będzie miał trzy wielkie loga agencji, dwa wszystkim dobrze znane i jedno kultowe, zwane robakiem (worm), które było wykorzystywane 30 lat temu.

SpaceX and @NASA completed a full rehearsal of launch day activities with @AstroBehnken and @Astro_Doug ahead of Crew Demo-2 pic.twitter.com/n3B2BBBmnq

— SpaceX (@SpaceX) May 23, 2020

Oprócz SpaceX, załogową kapsułę buduje jeszcze Boeing, a mały wahadłowiec Sierra Nevada Corporation. NASA będzie również posiadała swój pojazd w postaci Oriona. Majowa misja SpaceX ma potrwać do września, wówczas ma nastąpić kolejny start Falcona-9, tym razem na pokładzie kapsuły znajdzie się czworo astronautów. Trzymajmy kciuki za w pełni udany lot.

TP-Link CPE710 – kierunkowa antena do transmisji na długie dystanse

Data: 26.05.2020 11:40

Autor: ziemianin

tp-link.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #tplink #cpe710 #antena #router #urzadzenie #sprzet #internet #siec #technologia #komputer #pc #wifi #23dbi #wisp #ciekawostki

TP-Link wprowadza do oferty nowe urządzenie CPE710 służące do połączeń Wi-Fi punkt-punkt oraz punkt-wielopunkt na duże odległości.    

TP-Link CPE710 – kierunkowa antena do transmisji na długie dystanse

Model CPE710 wyposażono w moduł radiowy pracujący w paśmie 5 GHz oraz antenę o wysokim zysku, który wynosi aż 23dBi. Dzięki temu oferuje stabilną transmisję danych na dużych odległościach. Dodatkowo sprzęt ma opcję regulacji mocy sygnału w zależności od rodzaju połączeń – point-to-point lub point-to-multiple-point. Oprócz funkcji punktu dostępowego CPE710 może również pracować w trybie klient/router AP (klient WISP), router AP oraz klient AP. By zapobiec kolizjom pomiędzy punktami CPE, urządzenie korzysta z technologii TP-Link MAXtream TDMA. Technologia 2×2 MIMO zwiększa wydajność sieci bezprzewodowej. Za sprawą dołączonego zestawu montażowego oraz obecności elementów zatrzaskowych instalacja urządzenia jest niezwykle prosta. Natomiast jego konstrukcja sprawia, że nie powinno być problemów ze stabilnością nawet przy większym wietrze (CPE710 dostał certyfikat IP65).

Aby zapewnić bezproblemowe funkcjonowanie w przypadku montażu na zewnątrz budynków, produkt TP-Link posiada systemy ochrony przed wyładowaniami elektrostatycznymi (do 15kV) oraz wyładowaniami atmosferycznymi (6kV), które zapobiegają przepięciom wywołanym przez burze. Administratorzy sieci z pewnością docenią bezpłatne oprogramowanie pozwalające na zarządzanie z jednego komputera wszystkimi urządzeniami CPE710 w sieci. System Pharos Control daje duże możliwości personalizacji ustawień i oferuje wiele funkcji, w tym wykrywanie urządzeń, monitorowanie stanu, aktualizacja oprogramowania oraz konserwacja sieci. Interfejs systemu PharOS jest bardzo czytelny i nie sprawi problemów nawet mniej zaawansowanym użytkownikom. Produkt objęto 36-miesięczną gwarancją producenta. Więcej informacji na temat CPE710 znajdziemy na tej stronie internetowej. Z innych produktów TP-Linka należy jeszcze wspomnieć o uniwersalnym routerze z obsługą Super VDSL i OneMesh.

Archer VR2100 umożliwia pobieranie danych za pomocą łącza telefonicznego z prędkością nawet 350 Mb/s. Jest to wartość 3,5 razy wyższa niż w przypadku wcześniejszej technologii VDSL2 Należy podkreślić, iż wbudowany w Archera VR2100 modem jest wstecznie kompatybilny ze standardami VDSL2, ADSL2+, ADSL2 oraz ADSL gwarantując zarazem bezproblemową pracę niezależnie od technologii stosowanej przez dostawcę internetu. Za dystrybucję sygnału Wi-Fi w domu odpowiada układ radiowy w standardzie 802.11ac (Wi-Fi 5). Więcej informacji o sprzęcie umieszczono w oddzielnym artykule pod tym adresem.

Gdy brak pyłku trzmiele nakłuwają liście roślin przyspieszając w ten sposób kwitnienie

Data: 26.05.2020 11:29

Autor: ziemianin

ethz.ch

#trzmiele #liscie #dziurki #kwitnienie #przyspieszenie #trzmielziemny #ConsueloDeMoraes #MarkMescher #przyroda #owady #natura #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Gdy brakuje pyłku, trzmiele uszkadzają liście roślin, co przyspiesza powstawanie kwiatów – odkryli naukowcy z Politechniki Federalnej w Zurychu.

Gdy brak pyłku trzmiele nakłuwają liście roślin przyspieszając w ten sposób kwitnienie

Trzmiele przekuwają liście

Gdy przez wysokie temperatury kwitnienie występuje wcześniej niż zwykle, może się zaburzyć mutualistyczny związek między roślinami a zapylaczami. Ostatnio jednak prof. Consuelo De Moraes i Mark Mescher odkryli, że pewne zachowanie trzmieli może pomóc przezwyciężyć te wyzwania, ułatwiając koordynację między owadami a zapylanymi przez nie roślinami.

Okazuje się, że robotnice trzmieli robią dziurki w liściach roślin, które jeszcze nie kwitły. Uszkodzenie stymuluje produkcję nowych kwiatów, które pojawiają się wcześniej niż na roślinach niepoddanych temu zabiegowi. W artykule opublikowanym na łamach Science napisano, że zabieg "dziurkowania" stosują co najmniej 3 gatunki trzmieli.

Wcześniejsze badania pokazały, że różne rodzaje stresu mogą skłaniać rośliny do kwitnienia, ale rola przyspieszających powstawanie kwiatów trzmielich uszkodzeń była dla nas czymś nieoczekiwanym – podkreśla Mescher.

Biolodzy po raz pierwszy zauważyli to zachowanie podczas innych eksperymentów, realizowanych przez Foteini Pashalidou; zapylacze przebijały liście testowych roślin w szklarni. Analizując tę kwestię, odkryliśmy, że inni również zaobserwowali to zachowanie, ale dotąd nikt nie dociekał, co właściwie trzmiele robią roślinom ani nie wspominał, jaki ma to wpływ na powstawanie kwiatów.

Podążając dalej tym tropem, Szwajcarzy obmyślili całą serię eksperymentów. Część przeprowadzono w laboratorium, a część w terenie.

W oparciu o testy laboratoryjne naukowcy byli w stanie wykazać, że tendencja do nacinania liści silnie koreluje z ilością pyłku do zebrania. Trzmiele częściej uszkadzają liście, gdy mogą pozyskać małą ilość pyłku lub gdy pyłku w ogóle nie ma. Stwierdzono także, że uszkodzenia liści mają ogromny wpływ na czasowanie kwitnienia u 2 różnych gatunków roślin. Pomidory z "przedziurkowanymi" przez trzmiele liśćmi kwitły do 30 dni wcześniej niż pomidory nieuszkodzone, a gorczyca czarna (Brassica nigra) ok. 14 dni wcześniej.

De Moraes podejrzewa, że etap rozwojowy, na którym roślina się znajduje, gdy zostanie uszkodzona przez trzmiela, może mieć wpływ na stopień przyspieszenia kwitnienia. Kwestia ta zostanie zbadana w ramach przyszłych badań.

Akademicy próbowali ręcznie odtworzyć wzorce uszkodzeń powodowanych przez trzmiele i zobaczyć, czy uda im się zreplikować wpływ na czas kwitnienia. Okazało się, że choć manipulacja prowadziła do pewnego przyspieszenia kwitnienia u obu gatunków roślin, efekt zdecydowanie nie był tak silny, jak przy działaniach trzmieli (w przypadku pomidorów nic się nie stało, a w przypadku gorczycy efekt był co najwyżej umiarkowany). Na tej podstawie De Moraes zaczęła przypuszczać, że w grę wchodzą np. wskazówki chemiczne. Może chodzi o to, a może nasze uszkodzenia za słabo przypominały działania trzmieli. Jej zespół pracuje obecnie m.in. nad mechanizmami molekularnymi, zaangażowanymi w reakcję roślin na uszkodzenia przez trzmiele.

Dziurkowanie liści udało się zaobserwować również w bardziej naturalnych warunkach. Doktorantka Harriet Lambert prowadziła badania na dachach dwóch budynków politechniki. Ponownie okazało się, że głodne trzmiele często uszkadzały liście niekwitnących roślin. Gdy jednak naukowcy zwiększali dostępność kwiatów, częstość tego zachowania spadała.

Co ważne, zachowują się tak nie tylko trzmiele ziemne (Bombus terrestris) z eksperymentalnych kolonii badaczy. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności testy w terenie przyciągnęły 2 inne gatunki trzmieli: trzmiele kamienniki i gajowe (B. lapidarius i B. lucorum). One także robiły dziurki w liściach.

Pszczoły miodne nie zachowują się w ten sposób. Wydawały się one całkowicie ignorować niekwitnące rośliny.

Trzmiele mogły wynaleźć sposób radzenia sobie z lokalnymi niedoborami pyłku, a łąki są pełne innych zapylaczy, które mogą skorzystać na pomysłowości trzmieli – cieszy się De Moraes.

Sztuczna inteligencja od NVIDII odtworzyła PAC-MANa bez dostępu do kodu gry.

Data: 26.05.2020 11:22

Autor: ziemianin

blogs.nvidia.com

#gry #nvidia #GameGAN #PACMAN #sztucznainteligencja #srodowisko #obserwacja #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Stworzony przez NVIDIA algorytm sztucznej inteligencji GameGAN był w stanie samodzielnie stworzyć grę PAC-MAN. System nie miał dostępu do kodu gry. Zaprezentowano mu jedynie 50 000 fragmentów wideo. Na tej podstawie sztuczna inteligencja samodzielnie stworzyła w pełni funkcjonalną warstwę graficzną PAC-MANa.

Sztuczna inteligencja od NVIDII odtworzyła PAC-MANa bez dostępu do kodu gry.

PAC-MAN to jedna z najpopularniejszych gier komputerowych. Ta klasyka wirtualnej rozrywki powstała przed 40 laty w Japonii. Podbiła świat w czasach salonów gier i automatów.

Osiągnięcie inżynierów NVIDII oznacza, że nawet bez znajomości podstawowych zasad rozgrywki ich algorytm jest w stanie samodzielnie je zrekonstruować oraz stworzyć własną grę. GameGAN to pierwsza sieć neuronowa, która wykorzystuje technologię GAN (generatywne sieci współzawodniczące) do stworzenia gry. GAN korzysta z dwóch niezależnych sieci neuronowych. Jedna to dyskryminator, druga zwana jest generatorem. Obie współzawodniczą ze sobą.

Zwykle sieci neuronowe uczą się np. rozpoznawać koty na zdjęciach dzięki przeanalizowaniu olbrzymiej liczby zdjęć kotów. Metoda ta jest po pierwsze czasochłonna, po drugie zaś wymaga, by wszystkie użyte do treningu zdjęcia zostały ręcznie prawidłowo oznaczone przez człowieka. Dopiero po analizie olbrzymiej bazy danych sieć jest w stanie rozpoznać kota na zdjęciu, z którym wcześniej nie miała do czynienia. GAN wymaga znacznie mniej czasu i pracy. w tej koncepcji generator stara się stworzyć zdjęcie kota jak najbardziej przypominającego kota, a dyskryminator przegląda zdjęcia kotów i decyduje, które jest prawdziwe, a które fałszywe. W wyniku tego współzawodnictwa generator tworzy coraz doskonalsze zdjęcia, a dyskryminator coraz lepiej rozpoznaje koty.

Teraz po raz pierwszy technika taka została użyta do stworzenia nadającego się do użycia funkcjonalnego layoutu gry. Chcieliśmy sprawdzić, czy sztuczna inteligencja jest w stanie nauczyć się reguł obowiązujących w środowisku jedynie patrząc na przebieg gry. I to jej się udało, mówi główny autor projektu Seung-Wook Kim.

Osiągnięcie inżynierów NVIDII oznacza, że autorzy gier będą mogli wykorzystać sztuczną inteligencję do szybszego i łatwiejszego tworzenie kolejnych jej etapów, a badacze sztucznej inteligencji będą łatwiej mogli stworzyć symulatory do treningu autonomicznych systemów. W przyszłości w ten sposób mogą powstać systemy sztucznej inteligencji, które samodzielnie – tylko na podstawie nagrań wideo – nauczą się przepisów ruchu drogowego czy zasad fizyki. GameGAN to pierwszy krok w tym kierunku, dodaje Sanja Fidler, dyrektor laboratorium NVIDII w Toronto.

Windows zyskał Menadżera pakietów. Na razie w skromnej wersji.

Data: 26.05.2020 11:13

Autor: ziemianin

techreport.com

#Menedzerpakietow #Windows #Linux #komputery #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #github #microsoft

Osoby, które zetknęły się z Linuksem znają olbrzymie zalety Menedżera pakietów. Dzięki niemu, posługując się odpowiednimi komendami, można błyskawicznie zainstalować dostępne oprogramowanie. Teraz własnego Menedżera pakietów zyskał Windows. Na razie to dopiero początki i program oferuje niewiele funkcji, ale już teraz zaoszczędzi nam czasu na wyszukiwaniu oprogramowania. Dzięki niemu nie musimy szukać na stronach internetowych czy w sklepie Microsoftu potrzebnej nam aplikacji.

Windows zyskał Menadżera pakietów. Na razie w skromnej wersji.

Wystarczy wpisać komendę, nazwę aplikacji, a Menedżer pakietów pobierze i zainstaluje program, którego potrzebujemy.

Najpierw jednak musimy zainstalować samego Menedżera, a raczej udostępnioną przez Microsoft na GitHubie wersję Windows Package Manager Preview. Program znajduje się w dziale Assets pod nazwą Microsoft.DesktopAppInstaller_8wekyb3d8bbwe.appxbundle. Po zainstalowaniu wystarczy otworzyć Terminal lub w linii komend na dole ekranu wpisać powershell i nacisnąć Enter. Gdy już to zrobimy, wpiszmy w Powershellu winget i zobaczymy listę komend, która jest obecnie dostępna w Menedżerze pakietów. Na razie nie ma ich zbyt wiele, ale wszystko wskazuje na to, że Menedżer będzie rozbudowywany i będzie zyskiwał kolejne funkcje.

Gdzie zaś korzyści z jego zainstalowania? Wystarczy teraz w Powershellu lub Terminalu wpisać komendę winget install [nazwa aplikacji], by bez potrzeby przechodzenia do sklepu Microsoftu czy innych serwisów internetowych rozpocząć instalację programu, który nas interesuje. Menedżer sam pobierze odpowiednie pliki, uruchomi je i włączy znany nam interfejs graficzny, za pomocą którego przeprowadzi nas przez kolejne etapy instalacji.

Pamiętajmy, że to na razie bardzo wstępna wersja Menedżera, więc brakuje mu wielu przydatnych funkcji. Nie ma możliwości odinstalowywania programów za jego pomocą, nie ma weryfikacji wersji, nie sprawdza, czy już dany program jest zainstalowany.

Już teraz jednak, nawet przy tak ograniczonych możliwościach, Menedżer pakietów może przydać się przeciętnemu użytkownikowi. Z czasem, jeśli zostanie rozbudowany, może stać się nieodzownym narzędziem dla każdego bardziej zaawansowanego użytkownika czy administratora.

Dziennikarz Trójki nowym dyrektorem stacji

Data: 26.05.2020 11:04

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polskieradio #trojka #dziennikarz #radio

Nowym dyrektorem i redaktorem naczelnym Programu III Polskiego Radia został wieloletni dziennikarz stacji Kuba Strzyczkowski

Dziennikarz Trójki nowym dyrektorem stacji

Strzyczkowski zastąpił na stanowisku dyrektora Trójki Tomasza Kowalczewskiego, który kierował anteną od 2019 roku.

Od 1989 roku Strzykowski jest dziennikarzem Programu Trzeciego Polskiego Radia. Prowadzi programy "Zapraszamy do Trójki" oraz "Za, a nawet przeciw".


Z Trójki odeszło wielu pracowników, m.in. Piotr Kaczkowski, Piotr Metz, Marcin Kydryński, Hirek Wrona i prowadzący listę od 1982 r. Marek Niedźwiecki.

Iran wspomógł paliwem Wenezuelę. Wszystko na oczach USA

Data: 26.05.2020 10:51

Autor: ziemianin

wgospodarce.pl

#ropanaftowa #gospodarka #wenezuela #amerykapoludniowa #usa #iran #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sankcjegospodarcze #benzyna #embargo

Iran nic sobie nie robi z paliwowego embargo i pospieszył z pomocą Wenezueli, dostarczając tankowcami ropę. Wobec obydwu państw obowiązują amerykańskie sankcje.

Iran wspomógł paliwem Wenezuelę. Wszystko na oczach USA

Pierwszy irański tankowiec przewożący benzynę dotarł do wybrzeży Wenezueli w niedzielę 24 maja po południu, mimo gróźb ze strony Stanów Zjednoczonych. Chodzi o Fortunę, która 72 dni temu opuściła irański port w Shahid Rajai, aby pomóc Wenezueli w uporaniu się z niedoborem paliwa spowodowanym awarią rafinerii w Republice Boliwariańskiej.

Zauważono, że w najbliższych dniach spodziewane jest przybycie kolejnych czterech irańskich tankowców z paliwem. W sumie Iran wysłał do Wenezueli 1,53 mln baryłek benzyny.

Zarówno irański, jak i wenezuelski sektor naftowy cierpią z powodu sankcji nałożonych przez USA. W przypadku kraju Ameryki Łacińskiej sankcje spowodowały, między innymi, niedobór benzyny.

Congratulations!!! to the Iranian Oil Tanker Forest the SECOND Oil Tanker of 5 that has now entered Venezuela EEZ! Long Live Iran Long Live Venezuela ⚓️🇮🇷❤️🇻🇪⚓️ Mabruk to All!!!😍 pic.twitter.com/RkhqODtwSq

— Suribelle (@Suribelle1) [May 25, 2020](https://twitter.com/Suribelle1/status/1264754656028299265?ref_src=twsrc%5Etfw)

Konopie przemysłowe zasiane przez polskie firmy. Plony na przełomie sierpnia i września

Data: 26.05.2020 10:42

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #konopie #polska #rolnictwo #uprawy #rosliny #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Konopie przemysłowe mogą stać się silną częścią polskiego rolnictwa. Polscy producenci konopi przemysłowych w tym roku zasiali je nieco wcześniej niż zwykle, z uwagi na pogodę. Roślina, która kiedyś stanowiła niemal podstawę polskiego rolnictwa przez lata figurowała na liście produktów zakazanych. Dziś znów można je w Polsce uprawiać legalnie, a z uwagi na szeroki wachlarz zastosowań rośnie zainteresowanie nimi.

Konopie przemysłowe zasiane przez polskie firmy. Plony na przełomie sierpnia i września

Konopie przemysłowe wysiane wcześniej niż zwykle

Polscy producenci konopi zwykle sieją je na przełomie kwietnia i maja. Jednak termin zasiewu konopi zależy przede wszystkim od pogody.

W tym roku było to dwa tygodnie wcześniej, z uwagi na przewidywane deszcze, które mogłyby uniemożliwić prace w polu

– mówi Piotr Kupka, odpowiedzialny za uprawy w śląskiej spółce General Hemp Marketing, która jest jednym z pierwszych i największych producentów konopi siewnych w Polsce i właścicielem marki DobreKonopie.pl.

GHM w zależności od zapotrzebowania na rynku zasiewa od 50 do 100 ha upraw.

W tym roku wysialiśmy trzy odmiany: Santhica 70, Fedora 17 i Futura 75

– mówi Piotr Kupka.

Bez pestycydów, z korzyścią dla gleby – polskie konopie przemysłowe

Nie wszystkie odmiany konopi siewnych lubią polski klimat. Przeszkadza im np. kwaśna i mokra gleba, a doskonale rosną w ziemi o obojętnym odczynie – między 6, a 7 pH. Jednak generalnie konopie przemysłowe nie są szczególnie wymagającymi roślinami i mogą rosnąć praktycznie w każdym klimacie. Ponieważ ich system korzeniowy sięga półtora do nawet dwóch metrów, czyli dużo głębiej, niż większości roślin uprawnych, są one w stanie pobrać z gleby wszystkie niezbędne do wzrostu składniki.

Dzięki temu konopi nie trzeba sztucznie nawozić, wierzchnia warstwa gleby ma czas na regenerację, a po zbiorze korzenie, które zostają w ziemi tworzą użyźniającą biomasę. Roślina może więc być receptą na wyjałowioną glebę. Świetnie sprawdza się jako przedplon dla ziemniaków i innych roślin uprawnych

– mówi Ewa Melania Gryt, jedna z pionierek biznesu konopnego w Polsce, założycielka GHM i twórczyni marki DobreKonopie.

Dodaje, że do uprawy konopi nie potrzebne są także pestycydy, ponieważ zawarte w tej roślinie substancje, skutecznie odstraszają wszelkie pasożyty. Podobnie zbędne są herbicydy – konopie przemysłowe rosną tak intensywnie, że chwasty nie mają szans wzejść na tym samym terenie.

Żniwa za trzy miesiące – konopie przemysłowe

Zbiory konopi będą się odbywać głównie mechanicznie, ponieważ są szybsze i mniej pracochłonne niż ręczne. Najwcześniej – zwykle w lipcu lub sierpniu – zbierany jest plon zorientowany na liście, z których powstają „herbatki”. Konopie przemysłowe, których kwiaty wykorzystane będą do produkcji najcenniejszego wyrobu – olejków CBD będą gotowe do zbioru na przełomie sierpnia i września. Żniwa należy rozpocząć w momencie, kiedy kwiatostany będą miały najwięcej cennego CBD, co sprawdzane jest w laboratorium. Najpierw ścinane są kwiaty, a dopiero potem łodygi. Z konopi zebranych w ostatnim stadium wzrostu pozyskiwane są nasiona, które można spożywać same (np. jako dodatek do sałatek), produkuje się mąkę, białka lub wytłacza olej spożywczy.

Czasami zdarza się, że hodowcy decydują się na tradycyjny ręczny zbiór, który zdecydowanie podnosi ilość i jakość plonu.

To bez porównania cięższa praca, ale osobiście bardzo lubię takie zbiory. Są bardzo malownicze i kojarzą się z czasem, kiedy uprawa konopi w Polsce była powszechna. To nie są znów tak bardzo odległe czasy, zaledwie kilkadziesiąt lat

– mówi Ewa Melania Gryt, która uprawia konopie przemysłowe.

Sieci aptek żerowały na koronawirusie

Data: 26.05.2020 10:00

Autor: ziemianin

wiadomosci.dziennik.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #biznes #farmaceutyka #finanse #koncerny #koronawirus #leki #oszusci #polscyprzedsiebiorcy #Polska #przedsiebiorcy #zdrowie #januszebiznesu

„Dziennik Gazeta Prawna” ujawnił wiadomości wysyłane przez menadżerów spółek do kierowników aptek. Chcąc zarobić na koronawirusie, największe sieci apteczne zdecydowały się między innymi na fałszowanie dokumentacji dotyczącej sprzedaży leków na receptę, a także na ograniczenie dostępu do żeli antybakteryjnych w celu podbicia ich ceny oraz na wciskanie ludziom suplementów rzekomo chroniących przed COVID-19.

Sieci aptek żerowały na koronawirusie

Gazeta dotarła do wspomnianej korespondencji, bo na jej ujawnienie zdecydowali się kierownicy niektórych aptek. Dzięki temu dziennik otrzymał wgląd do kilkudziesięciu e-maili od menadżerów dużych sieci aptecznych. Ponadto Ministerstwo Zdrowia potwierdziło otrzymanie szeregu sygnałów dotyczących licznych nieprawidłowości, które miały miejsce w ciągu ostatnich kilku tygodni pandemii koronawirusa.

Specjaliści za najbardziej bulwersującą praktykę uznali rozliczanie kierowników aptek z liczby wystawionych recept farmaceutycznych. W tym miejscu warto podkreślić, że istnieje tylko jedna legalna możliwość otrzymania przez pacjenta leków bez recepty od lekarza – można je otrzymać w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia, gdy nie udało się otrzymać pomocy od medyka. Drugą, nielegalną opcją jest oczywiście fałszowanie dokumentacji. Sprzedaż dużej liczby leków na receptę powoduje, że nie są one refundowane, dlatego zarobki przedsiębiorcy stają się większe.

To niejedyna haniebna praktyka stosowana przez apteki w czasie koronawirusa. Menadżerowie wielkich sieci zmuszali też kierowników do utrudniania dostępu do żeli antybakteryjnych, które na początku pandemii były niemal nie do zdobycia. Przedsiębiorcy postanowili więc sprzedawać je jedynie w „pakietach ochronnych”, na które składały się również suplementy mające rzekomo chronić ludzi przed zarażeniem COVID-19.

Dr Szymon Wierciński: Google i Apple wprowadza aplikacje do śledzenia Polaków. Ma być obowiązkowa

Data: 25.05.2020 23:42

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#koronawirus #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aplikacja #google #apple #kontrola #prywatnosc

Rozmówca PAP jest ekspertem w dziedzinie strategii cyfrowej innowacji z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Wybrałem najciekawsze wypowiedzi pana Szymona, jednak polecam przeczytać cały wywiad

Dr Szymon Wierciński: Google i Apple wprowadza aplikacje do śledzenia Polaków. Ma być obowiązkowa

"Dr Szymon Wierciński: Powstały już dwie aplikacje, których inicjatorem była strona rządowa. Jedna, obecnie obowiązkowa apka „Kwarantanna domowa”, ma sprawdzać, czy osoba na kwarantannie rzeczywiście przebywa w miejscu, które zadeklarowała. Teraz nasz rząd, a także rządy innych krajów oraz firmy technologiczne, w tym Google i Apple, pracują nad aplikacjami, które informują, czy ktoś znalazł się w pobliżu zakażonej koronawirusem osoby.

Warto podkreślić, że aplikacja cały czas ewoluuje, zmieniają się założenia co do jej funkcjonowania, ma zostać dostosowana do ulepszonego standardu wdrażanego wspólnie przez Apple i Google.

Tutaj się zaczynają lekkie schody. Obecna aplikacja przetwarza sporą część danych po stronie serwera i nie do końca wiadomo, co się z nimi dzieje. Działanie systemu jest scentralizowane, tak jak w modelu singapurskim. Tam niezależni eksperci nie mieli wglądu w to, jak wygląda kod wykonujący kluczową czynność, czyli odznaczenie kluczy, które miały kontakt z zakażonym. Musimy tutaj ufać Ministerstwu Cyfryzacji, chociaż zapowiedzieli już, że kod po stronie serwera również poddadzą kontroli i opublikują go na licencji otwartej. W drugiej fazie współpracy Apple oraz Google (a to przecież ich systemy umożliwiają ministerstwu tworzenie autorskiego rozwiązania) telefony będą mogły rejestrować kontakt nawet bez instalowania dodatkowych aplikacji. Jednak, nawet gdyby aplikacja była doskonała i przetwarzałaby wszystkie dane wyłącznie w telefonie, nie dawałoby to całkowitej ochrony.

Wyobraźmy sobie, że ktoś bierze udział w jakimś proteście i zostaje zatrzymany przez policję. A ta, korzystając z kilku źródeł informacji, w tym z zarejestrowanych w aplikacji kluczy, mogłaby sprawdzić, z kim dana osoba się kontaktowała podczas działania aplikacji. Program działa w taki sposób, że co jakiś odstęp czasu generuje nowy tzw. tymczasowy klucz identyfikacyjny, który będzie rejestrowany przez telefony w pobliżu. Jeżeli ten klucz będzie aktywny przez dłuższy okres, to użytkownik będzie zostawiał informacje o swoim przemieszczaniu się na innych urządzeniach.

Niedawno pojawiło się doniesienie o pracach nad czipem dostosowanym do obecnej pandemii. Taki niewielki układ mógłby wykrywać koronawirusa, ale też markery glukozy, nowotworów albo różnego typu infekcji. Mógłby łączyć się z urządzeniem mobilnym i przesyłać do niego dane. To dobre rozwiązanie na przykład dla osób z cukrzycą. Powstaje jednak pytanie o dobrowolność. Aplikacja ProteGo Safe jest dobrowolna. Pomijając teorie spiskowe i kierując się tylko rozsądkiem, trzeba jednak zastanowić się, kto nam da gwarancję, że np. taki czip nie będzie kiedyś obowiązkowy.

Były już jednak dwa inne pomysły, z których się wycofano na wcześniejszym etapie prac nad projektowaniem aplikacji. W pierwszym z nich apka miała być powiązana z numerem telefonu. To łamało zasadę anonimowości. Według drugiego, osoby z aplikacją mogły być uprzywilejowane przy na zakupach w galeriach handlowych czy przy korzystaniu z usług publicznych, a to już oznaczało taką półobowiązkowość. Teraz więc zastanawiamy się, czy powinna ona być całkowicie dobrowolna czy pośrednio obowiązkowa. Za 5-10 lat podstawą może natomiast stać się pośredni obowiązek, a dyskutować będziemy o obowiązku całkowitym"


Apple i Google pracuje nad aplikacją (zapewne ma już gotową), która w zamierzeniu ma być obowiązkowa. Rząd warszawski zleca opracowanie takiej aplikacji, ale na podstawie już istniejącej – Google i Apple. Czyli wszystkie dane znajdują się na serwerach korporacyjnych.

Już teraz aplikacja ma możliwość pełnej identyfikacji właściciela telefonu, jego miejsca przebywania, z kim ostatnio się komunikował, umożliwienia kupowania i sprzedawania.

Innymi słowy, korporacje wprowadzają aplikacje, której zadaniem jest zamiana każdej osoby w cyferki systemowe. Przez aplikacje ludzie będą kupować i sprzedawać. Ich byt będzie uzależniony od właściciela aplikacji. Rząd warszawski pozwala na to, aby w przyszłości, Polacy byli pod władzą Google i Apple.

W Singapurze działa już ta aplikacja, a tamtejszy rząd nie ma dostępu do kodu…

10 sposobów poprawienia pamięć u dzieci

Data: 24.05.2020 21:30

Autor: ziemianin

lh3.googleusercontent.com

#Badania #Ciekawostki #Edukacja #Nauka #Rodzina #Zdrowie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cwiczeniepamieci #doskonaleniepamieci #pamiecudziecka

Dzieci ze złą pamięcią zdarzają się rzadko, częściej jest to po prostu słabo rozwinięta umiejętność zapamiętywania.

10 sposobów poprawienia pamięć u dzieci

Najczęściej problemy z pamięcią pojawiają się wraz z rozpoczęciem edukacji szkolnej. Dziecko nagle musi zmierzyć się z ogromną ilością informacji, którą musi przyswoić. Może pojawić się zmęczenie, zniechęcenie, brak koncentracji i trudności w nauce.

Dzięki tym sposobom dziecko nie tylko będzie lepiej zapamiętywać, ale także będzie na dłużej zapamiętywało przyswojone informacje.

Warto zapamiętać, że dzieci ze złą pamięcią zdarzają się bardzo rzadko, po prostu jest to sławo rozwinięta umiejętność zapamiętywania i łatwo można to zmienić.

  1. Po pierwsze – pytaj, jak minął dzień

Codziennie wieczorem przed snem poproś dziecko, aby powiedziało ci, jak mu minął dzień. Pytaj o szczegóły. To naprawdę dobry trening dla pamięci malucha.

Takie monologi nauczą budowania chronologii wydarzeń. Jako rodzic, analizuj, co mówi dziecko. Zauważysz, że na początku historia dziecka jest niespójna, z niepowiązanymi wątkami, trudna do zrozumienia, ale z czasem przekaz stanie się bardziej zrozumiały i logiczny. Dziecko zacznie zapamiętywać więcej szczegółów i kolejność wydarzeń.

Aby pomóc dziecku, możesz zadawać następujące pytania:

„A co robiła wtedy Twoja koleżanka Magda?”

„Jakiego koloru był jej sweterek?”

  1. Czytaj dziecku książki

Gdy dziecko jest jeszcze małe, obowiązkowo czytaj dziecku ciekawe, dłuższe historie przed snem, a następnego dnia wieczorem spytaj dziecko, co zapamiętało z wczorajszego czytania.

Warto też uczyć dziecko piosenek, zwłaszcza rymowanych. Niech dziecko zapamięta cztery wersy. Zanim zacznie uczyć się kolejnych czterech wersów, upewnij się, że pamięta poprzednie wersy.

Czytanie i piosenki będą miały bardzo dobry wpływ na słownictwo Twojego dziecka. Niech dziecko widzi, że Wy również czytacie dla przyjemności. Zaszczepicie w dziecku dobre nawyki i zamiłowanie do czytania książek.

Niech książka będzie przyjacielem, a nie wrogiem dziecka. Nie wolno zmuszać dziecko do czytania tego, czego nie chce. Przelewanie zbyt dużych ambicji na dziecko sprawi, że dziecko zacznie nienawidzić czytanie. A czytając dziecku poprawia się pamięć, ponieważ książki pobudzają wyobraźnię, uruchamiają skomplikowane ścieżki kodowania i budowania informacji w większe bloki, które są podstawą wiedzy.

Każdy rodzic znajdzie czas, aby przeczytać dziecku kilka stron dziennie dowolnej książki. Zawsze po przeczytaniu poproś dziecko, żeby opowiedziało o czym było opowiadanie. Opowiadanie przez dziecko ciekawych historii jest ważnym procesem modelowania procesów poznawczych.

  1. Bawcie się słowami

Powiedź dziecku 10 słów i poproś, aby powtórzyło w tej samej kolejności. Możesz wybrać słowa według kategorii, np. owoce i warzywa, przedmioty w pokoju, zabawki, kwiaty, itd. Wszystkie słowa, które nie zostały zapamiętane przez dziecko należy powtórzyć.

Naukowcy twierdzą, że jeśli dziecko w wieku 6-7 lat potrafi powtórzyć 5 słów na 10 to ma dobrą pamięć krótkotrwałą, a jeśli 7-8 słów na 10 to pamięć dziecka jest długotrwała i dobrze rozwinięta.

Ty, jako rodzic możesz także rozwijać pamięć wzrokową dziecka, np. pokaż dziecku 5-7 obrazków i poproś, aby ułożyło je w kolejności. Możesz również pokazać dziecku w ciągu 7 obrazków, następnie schować 2 obrazki i poprosić dziecko o wskazanie, jakich brakuje.

Starsze dzieci mogą bawić się tak samo, tylko należy zwiększyć ilość słów i obrazków.

Możesz również pokazać dziecku obrazek i poprosić, aby przez 20 sekund zapamiętało jak najwięcej szczegółów. Następnie poproś o powiedzenie tych szczegółów.

  1. Trenuj uwagę dziecka

Ciekawym ćwiczeniem jest szukanie różnic na dwóch pozornie takich samych obrazkach. Takie obrazki można znaleźć w Internecie i wydrukować lub w książkach dostosowanych do wieku dziecka. Jest tego mnóstwo. Te ćwiczenia są interesujące oraz doskonale trenują pamięć, wyobraźnię i uważność.

  1. Opanuj metodę Cecyrona

Ważna w tej metodzie jest aranżacja mentalna rzeczy do zapamiętania w znajomej przestrzeni, np. pokój dziecka, strych lub pomieszczenie, które dziecko dobrze zna.

Na przykład dziecko musi zapamiętać 5 słów – parasol, wieloryb, jabłko, koń, jezioro i krzesło. Wszystkie te słowa dziecko musi mentalnie „umieścić” w danym pomieszczeniu. Zasada jest taka, że duże przedmioty zmniejszamy, a małe powiększamy, więc: parasolkę dziecko wiesza na klamce drzwi, wielkie jabłko kładzie na dywan, małe krzesło wstawia pod łóżko, małego wieloryba stawia na półce, małego konia kładzie do łóżka, a morze szumi w muszelce na stoliku.

  1. Naucz dziecko metody skojarzenia

Ta metoda pozwoli Twojemu dziecku zapamiętywać jak najwięcej informacji, gdy chaotyczny zestaw faktów ciężko dopasować.

Metoda skojarzenia uczy dziecko budować związki między zapamiętanym słowem, a czymś dobrze mu znanym i zrozumiałym. Spytaj dziecko, co zrobić z konkretnym słowem, z czym je związać.

Skojarzenia mogą być śmieszne i zrozumiałe tylko dla Twojego dziecka. To jego głowa i jego wyobraźnia.

  1. Ucz dziecko języka obcego

Nauka języka obcego to bardzo dobry trening pamięci, tak jak każda nowa umiejętność, jak np. gra na gitarze czy nauka tańca.

Zapamiętanie 10 nowych słów w obcym języku nie zajmie wiele czasu, ale ta umiejętność zaowocuje w przyszłości oraz wytrenuje dobrze pamięć. Pamiętaj, aby przed każdą lekcją powtórzyć słówka z dnia poprzedniego.

  1. Zapewnij dziecku aktywność fizyczną

Aktywność fizyczna ma dużo wspólnego z pamięcią. Ruch na świeżym powietrzu poprawia ukrwienie i dotlenia mózg oraz uczy automatyzacji, która jest ważnym czynnikiem zapamiętywania informacji i docierania do tych już zakodowanych.

Ruszaj się z dzieckiem, to samo zdrowie i wyjdzie każdemu na dobre. Pamiętaj również, aby codziennie przed snem dobrze wywietrzyć pokój.

  1. Naucz dziecko przeciążać pamięć

Aby rozwinąć pamięć ważny jest trening, jednak bez obciążenia nie będzie działać. Tak jak w treningu fizycznym mięśnie muszą pracować i się zmęczyć, co często kończy się zakwasami, tak samo trzeba trenować mózg. Nie będziecie widzieć żadnej efektywności, jeśli dziecko do dotrze do granicy zmęczenia, nie poczuje trud intensywnego myślenia.

W czasach, gdy dziecko nie rozstaje się z telefonem bądź tabletem, nie ma szans, że dziecko przeciąży pamięć. Informacje są dostępne na jedno kliknięcie. Dziecko najczęściej bezmyślnie surfuje po Internecie, nie przynosi to żadnych korzyści.

  1. Zdrowo się odżywiajcie

Odpowiednia dieta jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju pamięci dziecka. Niektóre produkty zawierają substancje poprawiające aktywność mózgu i pamięć.

Warto do menu dziecka dodać takie produkty, jak:

tłuste ryby;

banany;

orzechy, zwłaszcza włoskie;

marchewka;

brokuły;

szpinak.

Dzieci z tej listy najczęściej jedzą tylko banany, wiem, ale warto wprowadzać do codziennego jadłospisu w małych ilościach resztę produktów. Zdrowe produkty muszą być obecne w diecie dziecka.

Kodeks etyczny Indian to 20 cennych zasad, mądrości i wierzeń plemion indiańskich.

Data: 24.05.2020 21:19

Autor: ziemianin

nativevillage.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #etyka #zasady #moralnosc #Indianie #kodeksetycznyIndian #kodeksIndian #madrosciIndian

Kodeks etyczny Indian to 20 cennych zasad, mądrości i wierzeń plemion indiańskich.

Autor Kodeksu etycznego Indian jest nieznany. Jest to zapis ustnego przekazu od rdzennej ludności Ameryki.

Oryginalna wersja wydrukowana w 1982 r. W książce „Święte drzewo” autorstwa Four Worlds Development Project.

Dostosowane i przedrukowane w „Inter-Tribal Times” październik 1994 r. Dostosowana wersja jest prezentowana tutaj.

Kodeks etyczny Indian to 20 cennych zasad, mądrości i wierzeń plemion indiańskich.

Oto 20 zasad kodeksu etycznego Indian:

  1. Wstawaj wraz ze wschodem słońca, żeby się pomodlić.

Módl się w samotności, módl się często. Wielki Duch będzie słuchał, jeśli tylko będziesz mówił.

  1. Bądź tolerancyjny dla tych, którzy są zagubieni na swojej ścieżce.

Ignorancja, zarozumiałość, gniew, zazdrość i chciwość wynikają z zagubienia duszy. Módl się za nich.

  1. Poszukuj siebie i dla siebie.

Nie pozwól innym tworzyć ścieżki dla Ciebie. To Twoja droga i tylko Twoja. Inni mogą iść z Tobą, ale nie przejdą jej za Ciebie.

  1. Przyjmuj gości z szacunkiem.

Daj im najlepsze jedzenie, najlepsze posłanie i traktuj z szacunkiem.

  1. Nie bierz tego, co nie Twoje od innej osoby, społeczności czy natury.

Nie zostało ci to podarowane, ani na to nie zapracowałeś, nie jest więc Twoje.

  1. Szanuj wszystko, co istnieje.

Czy to ludzi czy rośliny czy zwierzęta.

  1. Szanuj myśli innych ludzi, ich słowa i pragnienia.

Nigdy nie przerywaj, nie kpij i niegrzecznie nie przedrzeźniaj. Pozwól każdemu wyrazić się na jego własny sposób.

  1. Nigdy nie mów w zły sposób.

Negatywna energia, którą wysyłasz we wszechświat powróci pomnożona do Ciebie.

  1. Wszyscy popełniają błędy.

Wszystkie błędy da się wybaczyć.

  1. Złe myśli powodują, że umysł, ciało i dusza chorują.

Praktykuj optymizm.

  1. Natura nie jest dla nas, jest częścią nas.

Jest ona częścią Twojej globalnej rodziny. Szanuj ją.

  1. Dzieci są nasionami nas w przyszłości.

Posiej miłość w ich sercach i podlewaj mądrością i naukami życia. Kiedy rosną, daj im przestrzeń na ten wzrost.

  1. Unikaj krzywdzenia serc innych.

Trucizna bólu, jaki zadałeś wróci do Ciebie.

  1. Zawsze bądź prawdomówny.

Szczerość jest testem woli w tym wszechświecie.

  1. Utrzymuj się w równowadze.

Twój intelekt, duchowość, emocje i ciało – one wszystkie muszą być silne, czyste i zdrowe. Trenuj ciało, by umocnić umysł. Rozwijaj ducha, aby uzdrowić bolesne emocje.

  1. Podejmij świadomą decyzję o tym, kim chcesz być i jak reagować.

Bądź odpowiedzialny za swoje własne czyny.

  1. Respektuj prywatność i osobistą przestrzeń innych.

Nie dotykaj własności innych – zwłaszcza świętych lub religijnych przedmiotów. Jest to zakazane.

  1. Bądź prawdziwy w stosunku do siebie.

Nie możesz pomagać innym, jeśli nie potrafisz pomóc sobie.

  1. Szanuj wierzenia religijne innych.

Nie nakłaniaj innych siłą, aby podzielali Twoje wierzenia.

  1. Dziel się swoim szczęściem z innymi.

Udzielaj się charytatywnie.

Na lotnisku . . . w Meksyku mają problem z . . . mamutami

Data: 24.05.2020 19:41

Autor: ziemianin

inah.gob.mx

#Meksyk #mamut #lotnisko #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #przyroda #prehistoria

Na północ od Mexico City archeolodzy trafili na kości 60 mamutów i 15 ludzkich pochówków z okresu prehiszpańskiego. Odkrycia dokonano w miejscu, w którym powstaje Międzynarodowe Lotnisko im. generała Felipe Angelesa. Wcześniej znajdowała się tutaj baza lotnictwa wojskowego. W październiku ubiegłego roku archeolodzy z Narodowego Instytutu Antropologii i Historii (INAH) rozpoczęli wykopaliska w trzech miejscach. Od tego czasu znajdują tam około 10 mamutów miesięcznie. Jest ich zbyt dużo, być może setki, mówi koordynator wykopalisk archeolog Pedro Sanchez Nava.

Na lotnisku . . . w Meksyku mają problem z . . . mamutami

Jedno z badanych miejsc znajduje się na brzegu nieistniejącego już jeziora Xaltocan. Znajdują się tam szczątki samców, samic i młodych z gatunku Mammuthus columbi. Zwierzęta prawdopodobnie uwięzły w mule i tam zginęły. Najwyraźniej dzięki obecności jeziora okoliczne tereny obfitowały w pokarm, który przyciągał mamuty. Nie można jednak wykluczyć, że mamuty zostały tam celowo zagnane przez ludzi. Trzeba bowiem przypomnieć, że w ubiegłym roku w odległości zaledwie 10 kilometrów od miejsca obecnych wykopalisk znaleziono dwie pułapki na mamuty, a w nich kości 14 zwierząt. Pułapki te to wykopane w ziemi doły o głębokości 0,8-2,5 metrów. Mamuty, które w nie wpadły nie były w stanie wyjść. Na szczątkach niektórych z nich widać ślady świadczące o tym, że zostały zabite przez ludzi.

Odkrycie tak wielkiej liczby zabitych mamutów świadczy po pierwsze o tym, że ludzie wykorzystywali sztuczne i, prawdopodobnie, naturalne pułapki by polować na te wielkie zwierzęta. Po drugie zaś wskazuje, że nasi przodkowie znacznie częściej żywili się mamucim mięsem niż sądziliśmy.

Odnośnie zaś 15 ludzkich pochówków z okresu prehiszpańskiego, naukowcy stwierdzili, że pogrzebani to miejscowi rolincy. Niektórych z nich złożono do grobu z naczyniami i figurkami zwierząt.

Jak informują pracujący na miejscu naukowcy, dotychczas nie natrafiono na nic tak cennego, by z tego powodu opóźniać lub przerywać prace nad budową lotniska. Na ono zostać ukończone w 2022 roku.

Fałszowanie miodu odbywa się na coraz większą skalę (wideo, Wojciech Janek Honey Revolution)

Data: 24.05.2020 19:12

Autor: ziemianin

embed.newseria.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #miod #pszczelarstwo #pszczelarze #pszczoly #zdrowie #natura #pasieki #polska #rodzinypszczele #pasieka #falszowaniemiodu

Miód jest fałszowany na masową skalę, a europejscy konsumenci odczuwają jego niedobór na rynku, ale pszczelarze nie są w stanie dostarczyć wystarczającej ilości tego produktu. Podobnie jest w Polsce, gdzie jest mało pasiek profesjonalnych, a liczba rodzin pszczelich rośnie zbyt wolno. Problemy i uwarunkowania branży sprawiają, że na sklepowe półki trafia miód importowany m.in. z Ukrainy i Chin. Rośnie też skala zjawiska fałszowania tego produktu.

Fałszowanie miodu odbywa się na coraz większą skalę (wideo, Wojciech Janek Honey Revolution)

Miód – w Europie jest go zbyt mało!

Produkcja miodu w Europie nie zaspokaja potrzeb konsumentów. Największymi dostawcami na rynki unijne są Polska, Niemcy i Szwecja, ale zaczyna na nich przeważać miód z importu, głównie z Ukrainy i Chin.

Obecnie 60 proc. miodu używanego w Unii Europejskiej pochodzi spoza Unii







Mimo że nie chcielibyśmy go importować, to nie mamy wyjścia, bo kraje unijne nie produkują wystarczającej ilości miodu, a powodem jest wymieranie pszczół. Przyczyn jest wiele – pestycydy, ograniczenie naturalnego habitatu oraz monokultura rolnicza.

Habitat – określany często jako adres ekologiczny – to zestaw specyficznych warunków siedliska właściwych dla określonych gatunków. W przypadku pszczół miod falszerstwonaturalny habitat jest ograniczany przez działalność człowieka, w tym stosowanie monokultur w uprawach rolniczych.

Jeśli na określonym obszarze rośnie wyłącznie rzepak, to w momencie jego kwitnienia pszczoły mają bardzo dużo pokarmu, a po przekwitnięciu tracą źródło pożywienia, co prowadzi do osłabienia kolonii i śmierci pszczół







Jest wiele powodów cywilizacyjnych, które tworzą nieprzyjazne warunki dla pszczół

Miód towarem deficytowym, bo pszczelarzy jest niewielu?

Instytut Ogrodnictwa Zakład Pszczelnictwa w Puławach w opracowaniu z 2018 roku podaje, że w Polsce jest około 1,63 mln rodzin pszczelich, o ok. 5,2 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej rodzin znajduje się na terenie województwa lubelskiego (12 proc.). Przeciętnie na 1 km2 powierzchni kraju przypada 5,2 rodzin pszczelich. Ich największe zagęszczenie występuje w województwie małopolskim, a najmniejsze w województwie podlaskim. Tam, gdzie pszczoły, jest i miód.

Pszczelarze są bardzo rozproszeni. Średnia wielkość pasieki w Polsce to 22 ule, w Niemczech jest nawet gorzej, bo tylko siedem uli. To są małe przychody, taki side business, jak mówią Amerykanie. Przez to nie jest to gałąź rolnictwa, w którą się inwestuje, jest to raczej branża hobbystyczna i skrajnie nieefektywna

W Polsce działa ponad 76 tys. pszczelarzy. Przeciętna obsada pasieki to 22 rodziny pszczele. Największe gospodarstwa pszczelarskie funkcjonują na Warmii i Mazurach (około 39 rodzin), a najmniejsze (poniżej 13 rodzin) na Śląsku. Dominują pasieki liczące od 11 do 20 pni (28,9 proc.), a najliczniej reprezentowane są pasieki liczące od 21 do 50 rodzin (38,1 proc.). Pasieki powyżej 80 rodzin stanowią tylko 2 proc ogółu (12,3 proc. wszystkich rodzin pszczelich).

Miód często jest fałszowany

Tylko ok. 470 pasiek w Polsce posiada obsadę powyżej 150 rodzin pszczelich i uznawanych jest za zawodowe, ok. 120 z nich ma ponad 300 rodzin pszczelich. Najwięcej znajduje się w województwie warmińsko-mazurskim, a najmniej w województwie podlaskim.

Te wszystkie czynniki powodują, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, w którym miód jest fałszowany na ogromną skalę. Można zaryzykować stwierdzenie, że fałszowanie miodu jest obecnie większym biznesem niż handel kokainą. W dodatku jest to również biznes w niewielkim stopniu penalizowany w porównaniu z narkotykami. Nawet jeśli mówi się w mediach o tym, że złapano fałszerzy miodu, to policja nie wyprowadza ich w kajdankach. Dlatego ten problem jest ogromny, bo na stoły trafia miód importowany, który nie spełnia żadnych norm, a ponadto spożywamy produkt, który tak naprawdę nie jest miodem

Fałszowanie miodu może dotyczyć m.in. sposobu jego produkcji, np. kiedy pszczoły są dokarmiane sacharozą, a do gotowego wyrobu dodawane są syropy glukozowo-fruktozowe. Producenci czasem podają również nieprawdziwe informacje na etykietach, np. dotyczące tego, skąd pochodzi miód. Jednak, jak podkreśla Wojciech Janek, rośnie świadomość konsumentów w tym zakresie. Miód staje się produktem luksusowym, za który konsumenci będą skłonni zapłacić więcej, aby mieć pewność, że nabywają produkt wysokiej jakości.

Obecnie miód, który trafia na półki sklepowe, jest opisywany jako mieszanka miodów z krajów Unii Europejskiej i spoza Unii, ale nie ma nawet udziału procentowego







To powinno się zmienić, bo nieznajomość pochodzenia powoduje u konsumentów pewien niepokój dotyczący jakości produktu

Eksperci Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych podkreślają, że miody są importowane na dużą skalę z Azji i Ameryki Łacińskiej lub innych regionów Europy. Są one zwykle tańsze od wyrobów krajowych, ale też ich walory jakościowe są gorsze.

Co wolno wojewodzie . . . premier Morawiecki w restauracji nie zachowywał odległości

Data: 24.05.2020 19:02

Autor: ziemianin

polsatnews.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zakaz #nakaz #policja #premier #koronawirus #wladzamozewiecej

"O tę sytuację został zapytany w sobotę, podczas swojej wizyty w Wiśniowej Górze. – Chciałbym zapytać o wczorajsze zdjęcie z restauracji. Pojawiają się wątpliwości, czy zostały zachowane reżimy sanitarne, kiedy to pan był w restauracji i znajdował się przy stoliku z innymi osobami – pytał dziennikarz.

Tak jak wcześniej było to już wyjaśniane przez odpowiednie służby, te pewne odległości są zalecane, ale nie są nakazywane i w taki sposób do tego oczywiście podeszliśmy – odpowiedział premier"

Co wolno wojewodzie . . . premier Morawiecki w restauracji nie zachowywał odległości

Premier udał się do restauracji ze znajomymi, a nie z rodziną, czyli można…

Premier nie zachowywał odległości, czyli można…

Premier nie miał maseczki, czyli można…

Przepisy, przepisami, a sam premier mówi, że są one tylko propozycją… a nie nakazami.

To dlaczego wysyła się policję z wojskiem na naród?

Wniosek jest taki: chodzimy do restauracji i nie przejmujemy się przepisami, ponieważ są tylko zaleceniami, a nie nakazem…

Tylko żeby policja o tym wiedziała…

Transportowa „potęga” na glinianych nogach

Data: 24.05.2020 18:58

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #biznes #ekonomia #gospodarka #maleprzedsiebiorstwa #polscyprzedsiebiorcy #Polska #polskiefirmy #przedsiebiorcy #transport

Przez ostatnich kilka lat powtarzano jak mantrę, że Polska jest potęgą w branży transportowej. Obecny kryzys obnażył jednak prawdziwą kondycję tego sektora, który był w stanie realizować dużą ilość przewozów właściwie tylko z powodu niskich marż i tym samym cen konkurencyjnych wobec podmiotów z Europy Zachodniej. Zdecydowana większość firm transportowych to małe przedsiębiorstwa, nie potrafiące powiększyć swojego kapitału oraz rezerw.

Transportowa „potęga” na glinianych nogach

Przez wiele miesięcy polskie władze lobbowały przeciwko dyrektywie Unii Europejskiej o pracownikach delegowanych. Miała ona bowiem uderzać głównie w polską branżę transportową. Podkreślano, że konieczność dostosowania się do przepisów dotyczących pensji minimalnej i praw socjalnych kierowców spowoduje, iż przedstawiciele tej branży przestaną być konkurencyjni na rynku europejskim. Tymczasem ilość kursów obsługiwanych przez polskie przedsiębiorstwa rosła niezwykle dynamicznie.

Kryzys spowodowany koronawirusem obnażył jednak prawdziwy obraz polskiej branży transportowej. Zamknięcie granic i spowolnienie gospodarcze musiało oczywiście odbić się na kondycji tego sektora. Z tego powodu obecnie jest więcej kierowców chcących jeździć niż samych transportów do przewożenia. Polskie firmy oferują więc obecnie 250 złotych za dzień pracy, stąd wiele osób pracujących w tej branży postanowiło skorzystać z ogłoszeń niemieckich pracodawców, którzy są skłonni płacić po 450 złotych netto. W niektórych przedsiębiorstwach oferowana stawka to nawet 200 złotych na dzień.

Ogółem szacuje się, że w polskiej branży transportowej działa 125 tys. firm, w których pracuje blisko 700 tys. osób. Problem w tym, że 90 proc. z nich to małe przedsiębiorstwa. Dodatkowo część z nich działa dzięki autom wziętym w leasing, dlatego są one z tego tytułu zadłużone łącznie na 17 mld złotych. Tym samym zdecydowana większość z nich nie posiada możliwości zwiększania swojego kapitału, nie mówiąc już o rezerwach finansowych na wypadek nawet przejściowego kryzysu.

Maciej Wroński, prezes organizacji przewoźników Transport i Logistyka Polska, dosadnie komentuje obecną sytuację. „Nie jesteśmy potęgą. Irytuje mnie powtarzanie tego w kółko. To, że wykonujemy dużo przewozów, ma małe znaczenie w sytuacji, kiedy nasze marże są na poziomie znacznie niższym niż w Europie Zachodniej” – mówi on w rozmowie z portalem Money.pl. Właśnie dzięki temu polskie firmy mogą konkurować cenowo na rynkach Europy Zachodniej, ale nawet przy dużych przychodach nie są w stanie stworzyć rzeczywiście silnych podmiotów gospodarczych.

„Rzemiosło polegające na tym, że mam 3 tiry i zarządzam ich pracą jak w w latach 90., przechodzi do historii. Wygrywają skomputeryzowane procesy, platformy cyfrowe i podmioty zarządzające setkami pojazdów„- twierdzi Wroński. Portal Money.pl przedstawia nawet przykład takiej firmy. Adar postawił właśnie na rozwój technologii informacyjnych, dlatego też stał się organizacją zarządzającą flotą blisko pół tysiąca ciężarówek.

Pasjans świętuje 30 urodziny!

Data: 23.05.2020 23:10

Autor: ziemianin

news.xbox.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #microsoft #Pasjans #gra #gry #grykarciane #rozrywka #zabawa #komputery

Trudno o bardziej kultową grę na Windows niż Pasjans. Sprawca zmarnowanych roboczogodzin, przyczyna słynnych zwolnień i aplikacja, która na początku lat 90. uczyła użytkowników podstaw interfejsu graficznego. Przekonał do siebie nawet największych gamingowych sceptyków. Do Windows trafił po raz pierwszy 22 maja 1990 roku. Microsoft Solitaire obchodzi dziś 30 urodziny i należy mu się chwila uwagi!

Pasjans świętuje 30 urodziny!

Microsoft Solitaire jest dodawany do systemów Windows od czasu Windows 3.0. Sama gra została napisana w 1989 roku przez stażystę Wesa Cherry'ego. Talię zaś zaprojektowała pionierka Macintosha, Susan Kare. Oprócz rozrywki gra pełniła dla Microsoftu ważną funkcję. Pomagała użytkownikom zapoznać się z interfejsem graficznym, który 30 lat temu był dla wielu nowością. Pasjans wykorzystywał takie techniki, jak choćby przeciągnij-i-upuść, które były też używane w systemie. Według danych telemetrycznych Microsoftu Pasjans jest jednym z trzech najczęściej używanych programów Windows — wraz z Wordem i Excelem. Inna popularna karcianka, FreeCell, zajmuje miejsce siódme. Pasjans bywał też obiektem kontrowersji. Uważa się go za przyczynę spadku produktywności pracowników. Znana była historia zwolnienia pracownika w 2006 roku, gdy ówczesny burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg, nakrył go grającego właśnie w tę grę.

W swojej najnowszej odsłonie, Microsoft Solitaire Collection, gra przyciąga ponad 35 miliony użytkowników każdego miesiąca, pochodzących z ponad 200 regionów i mówiących w ponad 65 językach. Po 30 latach od premiery Pasjans jest nadal jedną z najczęściej uruchamianych gier. Na całym świecie gra w niego codziennie ponad 100 milionów osób. Przez samą tylko ostatnią dekadę przyciągnął ponad pół miliarda graczy. W ubiegłym roku został wprowadzony do Video Game Hall of Fame.

Świętujemy 30 rocznicę, zapraszając wszystkich graczy, by dołączyli dziś do naszego wydarzenia bicia rekordu. Naszym celem jest ustanowienie największej liczby ukończonych sesji Microsoft Solitaire w ciągu jednego dnia. Dołącz do nas w tej misji bicia rekordu, pobierając Microsoft Solitaire Collection za darmo na Windows, iOS, Androida lub grając w przeglądarce!

— Paul Jensen, Studio Head, Microsoft Casual Games

ID2020 cyfrowa tożsamość podstawowym prawem człowieka?

Data: 23.05.2020 23:04

Autor: ziemianin

id2020.org

#Accenture #BillGates #Cyfrowatozsamosc #GaviTheVaccine #ID2020 #Microsoft #RockefellerFoundations #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Pieniadze #Polityka #Skandale #Zagrozenia

ID2020 Alliance od 2016 r. opowiada się za cyfrową tożsamością jako podstawowym prawem człowieka. Będącą z nami od życia aż do co śmierci. Twórcy opierają się na art. 6 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka: “każdy ma prawo do uznania wszędzie jako osoba przed prawem”. ID2020 ma być tym uznaniem. Niezbędny do korzystania z podstawowych usług zdrowotnych, finansowych, bankowych. Przechowa dane zdrowotne, zawodowe i edukacyjne. Ma zapewnić równość płci. Umożliwi globalny rozwój.

ID2020 cyfrowa tożsamość podstawowym prawem człowieka?

ID2020 obsługuje programy tożsamości cyfrowej, które zarówno bezpośrednio wpłyną na jakość życia, jak i generują potrzebne dowody na to, w jaki sposób maksymalizuje potencjał cyfrowego ID dla wszystkich.

Sojusznicy ID2020 Alliance

Według twórców żaden rząd, firma, agencja samodzielnie nie osiągnie globalnej identyfikacji cyfrowej. Powstał więc sojusz. Dzięki współpracy osiągnie plan cyfrowej tożsamości dla całego globu.

Do sojuszu ID2020 Alliance dołączyli:

Accenture, Gavi The Vaccine Alliance, Rockeffeler Foundations, Microsoft, Ideo.org

Czy ktoś z najbogatszej grupy świata, znanej od lat bierze pod uwagę, że taka technologia powinna być dostępna tylko dla chętnych? Oczywiście, że nie. Wciąż na siłę, płacąc potężne pieniądze chcą ingerować w nasze zdrowie i życie. W imię naszego dobra i bezpieczeństwa. Upozorowali sobie prawo do bycia naszymi władcami.

Szczepienia a opinie celebrytów . . . coś poszło nie tak 🤣

Data: 23.05.2020 22:54

Autor: ziemianin

youtube.com

#Koronawirus #Zdrowie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #celebryci #sciema #drSutkowski #EdytaGorniak #WojciechBrzozwski

Ten program nie tak miał się potoczyć, tak jak chciała rządowa propaganda 🤣

Ocenzurowany i usunięty materiał z 23.05.2020

W TVP2 wyemitowali program pt. “Szczepienia a opinie celebrytów”. Miał to być jednomyślny lincz nad zwolennikami dobrowolności szczepień. Ale coś nie wyszło…

Zaczął dr Sutkowski specjalista medycyny rodziny i chorób wewnętrznych oraz prezes warszawskich lekarzy rodzinnych. Nawiązał do słynnej wypowiedzi Edyty Górniak.

W dyplomatyczny sposób powiedział, że pani Edyta jest sławna ale głupia.

W jej obronie stanął Wojciech Brzozowski (wielokrotny mistrz świata w windsurfingu), który powiedział wprost, że koronawirus to ściema. Wymógł przyznanie racji od doktora, że zachorowalność tego wirusa jest porównywalne z sezonową grypą a nawet mniejsze.

To było dopiero preludium. Pan Wojciech bezlitośnie rozpoczął orkę dr Sutkowskiego. A jak…zobaczcie

Historia Bez Cenzury - Baba z jajem - Elżbieta Łokietkówna.

Data: 23.05.2020 22:06

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne

Dzisiaj opowiemy Wam o jednej z najważniejszych kobiet w historii Polski. Była ona córką, siostrą, żoną i matką króla… Ale nie tylko do tego ograniczała się jej rola. Jak zmyślne intrygi potrafiła uknuć? W jaki sposób wkręcała swoich potomków na trony? Czy rzeczywiście wymyśliła eliksir długowieczności? Poznajcie Elżbietę Łokietkównę już dzisiaj, w Historii bez cenzury. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Baba z jajem – Elżbieta Łokietkówna.

Szambo wybiło. Stan wojenny w redakcji Trójki?

Data: 23.05.2020 21:46

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polskieradio #trojka #lp3 #listaprzebojowtrojki #afera #smsy #sms #cenzura

W poniedziałek (25 maja) mają być ujawnione kolejne esemesy wysyłane przez dyrektora Trójki Tomasza Kowalczewskiego do dziennikarzy. Mają pokazać jak bardzo upadli ci, którzy kierują mediami zwanymi narodowymi.

Szambo wybiło. Stan wojenny w redakcji Trójki?

Pewnie właśnie na taką eskalację kompromitacji przed wyborami prezydenckimi czeka Krzysztof Czabański, przewodniczący Rady Mediów Narodowych oraz Agnieszka Kamińska, prezes Polskiego Radia, a także liderzy PiS.

Jakby było mało, że cenzurowane były nawet audycje na Dzień Babci pod tytułem „Czy wesołe jest życie staruszka?”, co wyszło na jaw podczas czwartkowego posiedzenia senackiej komisji, która zażądała dymisji Agnieszki Kamińskiej i Tomasza Kowalczewskiego. Po tym jak ingerowali w notowanie Listy Przebojów i zwycięstwo piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” Kazika o wizycie Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu 10 kwietnia.

Gdyby politycy odpowiadający za media spróbowali ratować twarz również przed swoimi wyborcami – nie doszłoby do bezprecedensowej sytuacji, że po odejściu blisko 50 znakomitych dziennikarzy z pacyfikowanej politycznie Trójki, żaden z tych, którzy tam zostali i ceni swoją godność – nie chce prowadzić audycji na żywo, dopóki sytuacja w Trójce nie zostanie uzdrowiona.

W odzewie władza korzysta z haniebnego modelu stanu wojennego. W piątek, gdy miała się rozpocząć Lista Przebojów Programu III, w obawie przed „rewolucyjnymi wystąpieniami” na antenie – przygotowano rezerwowe studio w siedzibie radia na Malczewskiego, skąd miała być poprowadzona transmisja znośna dla władz.

Na razie nie było potrzebny. Słuchacze Trójki usłyszeli w miejsce Listy Przebojów piosenkę Perfectu „Niepokonani” ze słowami „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść/

Niepokonanym/ Wśród tandety lśniąc jak diament”. Jak nisko musiała upaść władza, że walczący o godność pracownicy mogą bronić się już tylko językiem aluzji, jakim mówiono w PRL i w stanie wojennym?

Przed redakcją Trójki na Myśliwieckiej wszystko robiło w piątkowy wieczór wrażenie sytuacji po 13 grudnia 1981 r., gdy w czasie zakłamanego „Dziennika Telewizyjnego” Polacy bojkotowali oficjalny przekaz władz i wychodzili po 19.30 z domów, by udawać że spacerują, a wszyscy wiedzieli, co znaczy ten gest.

Teraz władza ostrzegała tych, którzy chcą protestować przeciwko cenzurze w Trójce, informując, że zgromadzenie jest sprzeczne z przepisami czasu pandemii, a ci którzy będą protestować będą karani mandatami. Kolejny dowód na to, że walka z pandemią jest używana do niszczenia demokracji.

Obecnie kierownictwo tak zwanych mediów narodowych uruchomiło kolejną procedurę znaną ze stanu wojennego. Chce tych, którzy zostali wyrzuceni, przebywają na zwolnieniach lekarskich albo odmawiają pracy w skandalicznych warunkach łamania wolności słowa – zastąpić „spadochroniarzami” z innych redakcji Polskiego Radia. Dyrekcja Trójki wydzwania do dziennikarzy, by znaleźć chętnych do prowadzeni audycji. Może jeszcze ich zmilitaryzuje i wyposaży w mundury, żeby było dokładnie tak jak w stanie wojennym?

Jeśli władza nie oprzytomnieje sama, powinni jej w tym pomóc dziennikarze i publicyści związani ideowo z PiS. Nawet jeśli czuli się kiedyś poniżani przez poprzednie rządy, a zwłaszcza jeśli byli usuwani z mediów – wiedzą, co czują pracownicy Trójki. Mając zaś wpływ na obecny gabinet, powinni pomóc niszczonych i cenzurowanym dziennikarzom, nawet jeśli nie podoba im się piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”. Chodzi wolność słowa.

Jedno jest pewne: ingerencje w Trójkę oraz poziom cenzury przerażają już także wyborców PiS. Do naszej Redakcji przychodzą maile jak ten:

“Swego czasu głosowałem na PiS gdyż to co wyprawiała koalicja PO/PSL wołało o pomstę do Nieba. Nie dało się już ścierpieć postaci pokroju Rostowskiego, Tuska, Kopacz i reszty. Tej pogardy dla ludzi, którzy nie rozumieli że ONI wiedzą lepiej! Przyszła zmiana, która początkowo wydawała się dobra, a na pewno inna. Pojawiły się pieniądze, których nigdy miało nie być, pojawiła się inna narracja w stosunkach międzynarodowych, inwestycje i obietnice, które udawało się po raz pierwszy od 1990 roku- spełnić. Ale wraz za tym wkradł się typ zarządzania krajem rodem z PRL. A za nim pojawiła się ponownie pogarda dla ludzi, którzy znowu nie rozumieją iż ONI wiedzą lepiej! Nie mogę odżałować braku Dariusza Rosiaka i jego programu, Dariusza Bugalskiego i wielu innych, którzy wypełniali eter słowem a nie „tylko największymi przebojami”. PiS się skompromitował, ale wybór PO jest jak „złoty strzał” z heroiny. Nie ma wyboru. Żadnego”.

Sytuacja z ocenzurowaniem Listy Przebojów Marka Niedźwieckiego i niszczenia go w mediach narodowych oraz odejścia 50 dziennikarzy z Trójki – coraz częściej porównywana jest do zdjęcia “Dziadów” w 1968 r., wobec czego doszło do studenckich protestów i Marca’68.

To porównanie może przesadne, a może nie. Na pewno pouczające jest to, co było potem. Twardogłowy Gomułka rozprawił się z opozycją, skompromitował Polskę w oczach świata antysemicką nagonką, w końcu zgodził się na strzelenie do robotników. Oczywiście, nikt nie mówi, że PiS będzie strzelał do opozycji. Ale warto pamiętać jak skończył Gomułka: jego twardogłowy kurs przestał być akceptowalny nawet dla towarzyszy z PZPR i stracił władzę po pałacowym przewrocie, który musiał przynieść liberalizację.

Warto zapytać nawet w dużym uproszczeniu, ironicznie: czy jest sens tracić władzę, w obronie takich ludzi, którzy cenzurują nawet audycje z okazji Dnia Babci i zrobili wszystko, by Kazik i jego piosenka “Twój ból jest lepszy niż mój” znowu wygrał Listę Przebojów?

Miedź pierwiastkiem pierwszej potrzeby w sadownictwie

Data: 23.05.2020 21:30

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #przyroda #sady #drzewa #owoce #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #opryski #ciekawostki

Miedź – to od niej, a dokładnie od oprysków ją zawierających, należy rozpocząć wiosenne prace w sadach. Aby uzyskać satysfakcjonującą rentowność, plantatorzy chcą osiągnąć możliwie najwyższe plony o dobrych cechach jakościowych. Jest to uwarunkowywane przez wiele czynników, wśród których kluczowym jest potencjał plonotwórczy. Jego pełne wykorzystanie określa kondycja roślin, właściwe wykształcenie organów, stopień odżywienia na wszystkich etapach rozwoju, odporność na stresy, dostępność wody, a w głównej mierze zdrowotność plantacji.

Miedź pierwiastkiem pierwszej potrzeby w sadownictwie

Miedź – od niej należy zacząć wiosenne zabiegi

By zagwarantować plantacji jak najkorzystniejsze warunki, ochronę sadu po zimie należy rozpocząć tradycyjnym, od ponad stu lat, pierwszym zabiegiem wykonywanym przez sadowników. Jest to oprysk substancjami zawierającymi miedź.

O ile pierwiastek ten w uprawach rolniczych wykorzystywany był już w średniowieczu, to w ogrodnictwie miedź znalazła szerokie użycie dopiero w XIX wieku. We Francji do ochrony winnic przed mączniakiem standardowo używano cieczy bordoskiej. Specyfik ten wykorzystywali i polscy sadownicy. Priorytetowe zatem jest utrzymanie drzew owocowych we wzorowej kondycji przez cały sezon. Priorytetem powinno być przy tym ograniczenie nacisku czynników chorobotwórczych wpływających na obniżenie zdrowotności roślin.

Miedź – jej właściwości w sadownictwie

Miedź charakteryzuje się wysoką skuteczność w zwalczaniu chorób bakteryjnych (rak bakteryjny czy zaraza ogniowa) oraz hamowaniem rozwoju patogenów grzybowych (parch jabłoni). W latach dwudziestych XX wieku odnotowano nagły rozwój fungicydów zależnych od tego pierwiastka. Standardem stało się ich prewencyjne używanie w sadownictwie, dostosowując się do zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Miedź jest nadal fundamentalnym składnikiem preparatów używanych do ochrony drzew przed patogenami bakteryjnymi i grzybowymi. Standardem jest jej wykorzystywanie w pierwszych pracach wykonywanych na początku sezonu wegetacyjnego, gdyż dysponuje szerokim zakresem działania i nadal jest najbardziej efektywnym narzędziem w zwalczaniu chorób.

Miedź – skutki jej stosowania

Znaczenie miedzi dla kondycji roślin jest nie do przecenienia. Korzystnie wpływa na właściwy rozwój młodych części roślin, ich wzrost i dojrzewanie owoców. Aktywuje przyrost biomasy oraz poprawia cechy jakościowe plonu. Oddziałuje na zdrowotność roślin oraz zapewnia większą przydatność do przechowywania owoców. Prócz tego wpływa na lepsze wykorzystanie azotu i zwiększa tolerancję na stres.

Zabiegi wiosenne – konieczna miedź

Konieczność wykonania zabiegu ochronnego z użyciem preparatów posiadających w swym składzie miedź jest ewidentne. Problemem jest jednak wybór odpowiedniego środka, gdyż oferta rynkowa w tym obszarze jest bogata. Zdecydowana większość produktów sugerowanych sadownikom do wykonania tego oprysku to preparaty odnotowane jako środki ochrony roślin. Pierwsze wykorzystanie nawozu dolistnego ze znaczną zawartością miedzi, ma charakter zapobiegawczy, korzystnie wpływa bowiem na kondycję plantacji, jej zdrowotność i właściwe odżywienie. Zagwarantowuje właściwy start roślin na początku sezonu wegetacyjnego.

Piątka najbogatszych ludzi świata zarobiła setki miliardów dolarów na koronawirusie

Data: 23.05.2020 18:34

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#pandemia #koronawirus #covid19 #JeffBezos #MarkZuckerberg #miliarderzy #USA #nierownosci #majatki majatek #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

"Amerykańscy miliarderzy nie mogą narzekać na pandemię. Ich fortuny od połowy marca wzrosły o łącznie 434 mld dol. Dane pochodzą z raportu organizacji Americans for Tax Fairness (ATF). Najwięcej zyskali najbogatsi z nich oraz działający w branży nowych technologii.

Dane dotyczą okresu między 18 marca a 19 maja. Zgodnie z raportem największe zyski wśród miliarderów w tym okresie odnotowali szef Amazona Jeff Bezos (34,6 mld dolarów) oraz założyciel Facebooka Mark Zuckerberg (25 mld dolarów).

Przez minione dwa miesiące majątek miliarderów w USA wzrósł łącznie z 2,948 bln do 3,382 bln dolarów. Największe zyski – 76 mld dolarów – zanotowała pierwsza piątka najbogatszych, w której są Bezos i Zuckerberg. Imponujący przyrost w ujęciu procentowym odnotował dyrektor wykonawczy Tesli Elon Musk – o 48 proc.

Piątka najbogatszych ludzi świata zarobiła setki miliardów dolarów na koronawirusie

Dziwne, że aż piątka najbogatszych ludzi świata, według Forbes, zarobiła najwięcej na koronawirusie. Od marca, przez dwa miesiące, wszyscy miliarderzy wzbogacili się o 434 mld zł.

Cuda się dzieją… Państwa zadłużają się na miliardy złotych, aby wyjść z kryzysu, a właściciele globalnych korporacji, zarabiają setki miliardów.

Ktoś powie: mają super inteligentnych miliarderów… Nie, oni wiedzieli, w co inwestować…

TVP Info - „Nic sie nie stało”. Pedofilia w popularnym sopockim klubie - dyskusja po filmie

Data: 22.05.2020 21:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#pedofilia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nicsieniestalo #film #afera #wymiarsprawiedliwosci #celebrycipedofile #celebryci

Dziennikarka Dorota Łosiewicz, wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, były redaktor naczelny „Super Ekspressu” Sławomir Jastrzębowski i reżyser filmu, dziennikarz śledczy Sylwester Latkowski dyskutują po emisji filmu.

TVP Info – „Nic sie nie stało”. Pedofilia w popularnym sopockim klubie – dyskusja po filmie

Komentarz Tygodnia: 200 milionów oligarchy...?

Data: 22.05.2020 20:12

Autor: ziemianin

youtube.com

#GadowskiTV #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #trojka #usa #australia #niemcy #biznes

O medialnej burzy wokół listy przebojów „Trójki”, o wyznaniu amerykańskiego prezydenta, które natychmiast zostało skrytykowane, o australijskiej inicjatywie, do której dołączyły 62 państwa, o wprowadzaniu nowej technologii, o zielonych kropkach w niemieckiej szkole, o biznesach ministra zdrowia i jego rodziny, o krytyce ze strony Konfederacji, o wynikach konkursu na powieść.

Komentarz Tygodnia: 200 milionów oligarchy…?

W Senacie o Trójce. Komisja chce dymisji kierownictwa

Data: 22.05.2020 20:07

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #radio #polskieradio #trojka #lp3 #listaprzebojowtrojki #dziennikarze #senat #media

W Senacie odczytano listę blisko 50 dziennikarzy, którzy od 2016 r. zostali zmuszeni do odejścia z Trójki.

To m.in. Artur Andrus, Piotr Kaczkowski, Marcin Kydryński, Wojciech Mann, Michał Nogaś, Artur Orzech, Dariusz Rosiak, Jerzy Sosnowski, Wojciech Zimiński, Marek Niedźwiedzki, Agnieszka Szydłowska, Anna Gacek, Piotr Stelmach.

– To jak apel poległych – powiedział Bartosz Gil, asystent Marka Niedźwieckiego, który ujawnił esemesy dyrektora Trójki.

W Senacie o Trójce. Komisja chce dymisji kierownictwa

Senacka Komisja Kultury domaga się dymisji prezes Polskiego Radia i dyrektora Trójki.

– Esemes o treści „Zróbcie coś z tym Kazikiem" w sprawie piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój" nie był pierwszym, jakim instruował dziennikarzy Tomasz Kowalczewski – wyjawił w senacie dziennikarz Ernest Zozuń i podkreślił, że słuchalność Trójki zaczęła spadać z 8 procent po pierwszych politycznych zwolnieniach. – Kiedy powstawał program o kondycji seniorów „Czy wesołe jest życie staruszka?", Kowalczewski pisał: „O babciach ma być miło. I nie mówcie o zadłużeniu (…). Nie zgadzają się na takie ujęcie Dnia Babci". Jako szef Informacyjnej Agencji Radiowej instruował, że w audycjach głosy członków rządu i przedstawicieli Kancelarii Prezydenta mają być liczone jako niepartyjne.

– Media publiczne doszły do ściany – mówił Bogdan Borusewicz i pytał o udział w sprawie Krzysztofa Czabańskiego, szefa Rady Mediów Narodowych.

Wylane mleko

– To co się stało z Trójką, pokazuje, co się dzieje z Polską – mówił senator Marcin Bosacki. – Panie dyrektorze, pana esemes przejdzie do historii mediów na równi z instrukcją SB o tym, by minimalizować znaczenie piosenki „Mniej niż zero" po śmierci Grzegorza Przemyka. Poseł Tomasz Zimoch pytał: – Dlaczego kłamałeś, że piosenka Kazika weszła do notowania nieprawidłowo spoza listy?

Agnieszka Szydłowska stwierdziła: – Dziękuję życiu, że dowiedziałam się wreszcie, co to są komunistyczne złogi!

Tomasz Kowalczewski odpowiadał: – Występowały napięcia między zespołem Listy Przebojów a zespołem informatyków portalu, raz system głosowania działał lepiej, raz gorzej. Pytałem o to redaktora Niedźwieckiego, słyszałem że jest lepiej, że jest OK, że nie chcą mi zawracać głowy.

– Wiemy, że dochodziło do ręcznych manipulacji – mówiła prezes Agnieszka Kamińska. – To nie jest oskarżenie, to fakt. Chcę się z państwem spotkać i sprawę wyjaśnić. Nikt państwa nie oskarżył. Bardzo proszę dać nam szansę na wyjaśnienie, żeby kontrola mogła z państwem porozmawiać, co się dzieje, byśmy mogli się zapoznać.

– Pani prezes, miała pani okazję rozmawiać z pracownikami – mówił senator Barbara Zdrojewska. – Nie skorzystała pani z tego. Oskarżyła pani pracowników. Z jakiej pozycji chce pani rozmawiać z Markiem Niedźwieckim i Wojciechem Mannem? To są legendy Trójki. Oni poświęcili tej firmie całe swoje życie. Pani teraz chce porozmawiać? Mleko się wylało.

– Wielokrotnie pytałem panią prezes o zwolnionych dziennikarzy – mówił Jan Ordyński, wiceszef Rady Programowej Polskiego Radia. – Pytała mnie pani butnie, co mnie to obchodzi, mówiła pani, że nie ma o czym rozmawiać, a zwalnialiście laureatów Złotego Mikrofonu.

Nocne esemesy

Przez całe posiedzenie komisji wracało pytanie, czy dyrektor Kowalczewski działał pod wpływem polityków i przełożonych. Wielokrotnie starał się nie odpowiedzieć. Tak jak na pytanie, dlaczego – jeśli problemy związane z liczeniem głosów były mu znane – zadziałał dopiero po zwycięstwie Kazika.

– Nie, nie rozmawiałem z Krzysztofem… z panem Krzysztofem Czabańskim, przewodniczącym Rady Mediów Narodowych – mówił rwanymi frazami dyrektor. – Dostałem 15 maja informację, że coś jest nie tak z notowaniem… Przychodziły jakieś kolejne rzeczy… i zdecydowałem, że notowanie najlepiej unieważnić i dojść do prawdy, co się tak naprawdę stało.

– Jak to się dzieje, że o godzinie 2.58 w nocy wysyła pan esemesy o treści, by dopilnować, by piosenka nie była na antenie? – pytała senator Zdrojewska. – Pytania padły dziesięciokrotnie, pan dyrektor nie jest głuchy, mamy nadzieje, że odpowie!

– Kto powołał na dyrektora Trójki człowieka, który nie rozumie pytania „Kto?" – pytał Michał Nogaś.

Był moment, gdy mogło się wydawać, że dyrektor Trójki zamierza coś powiedzieć. Jego dłuższy namysł prezes Kamińska przerwała. Powiedziała, że jako dziennikarz musi chronić swoje źródła.

– Nic mi nie wiadomo o żadnych ingerencjach w decyzje pana dyrektora – dodała.

– A mi też nie wiadomo, żeby ktoś na mnie wpływał – dodał Kowalczewski.

Niepokój wyborców

Odpowiedzią na pytanie, czy ktoś poprowadzi piątkową Listę Przebojów, jest to, że po raz pierwszy w historii Trójki od stanu wojennego w czwartek nie znalazł się nikt chętny, by poprowadzić popołudniowe „Zapraszamy do Trójki". Nadawano tylko piosenki.

W PiS zaczyna wzrastać niepokój o stabilność sondaży, ponieważ nawet wyborcy rządzącej partii nie akceptują sytuacji w Trójce. Według Instytutu Monitorowania Mediów piosenka Kazika jest tematem nr 1, a wzmiankowano ją we wszystkich typach mediów ponad 4,5 tys. razy. To promocja warta 16,5 mln zł. W YouTube jest już 9 mln wyświetleń. News trafił już do największych światowych mediów.

Mówi się, że zaplanowano spotkanie na Nowogrodzkiej. Problem polega na tym, że prezes PiS Trójki nigdy nie lubił, a teraz musiałby decydować w sprawie piosenki, której jest negatywnym bohaterem. To kwadratura koła.

Fundacja George'a Sorosa finansowała studia Rafała Trzaskowskiego!

Data: 22.05.2020 16:51

Autor: ziemianin

youtube.com

#trzaskowski #RafalTrzaskowski #georgesoros #polska #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #studia

Skoro facet kandyduje na urząd prezydenta stolicy to chyba warto go zapytać jakiej fundacji Sorosa był stypendystą. W oficjalnym życiorysie widnieje: "Uzyskałem stypendium Instytutu Unii Europejskiej ds. Badań nad Bezpieczeństwem w Paryżu (2002) i Uniwersytetu w Oxfordzie (1996)"

Na Facebooku (3 listopada 2017) poinformował, że na Oxfordzie uczył się za sorosowe stypendium. Wikipedia: "Był stypendystą Oxford University (1996) oraz paryskiego Instytutu Unii Europejskiej ds. Badań nad Bezpieczeństwem (2002)."

Co jest prawdą? Gdzie kłamie?

Te pytania warto zadawać pod kątem jego powiązań z Aleksandrą Gajewską, która pracowała dla Fundacji Otwarty Dialog, której liderka Lyudmila Kozlovska została wydalona z UE (pod zarzutem szpiegostwa?). Jej "mąż" Bartosz Kramek planował obalenie polskiego rządu.

Pomijając same fundacje Sorosa, tutaj chodzi o uczciwość. Na swojej stronie internetowej podaje: "Uzyskałem stypendium Uniwersytetu w Oxfordzie (1996)", zaś na Facebooku: "Na Oxfordzie byłem na stypendium (tamdaradam!) SOROSA."

A zatem?

Fundacja George'a Sorosa finansowała studia Rafała Trzaskowskiego!

WTF? Pan Szumowski kupuje super drogie respiratory od . . . handlarza bronią?

Data: 22.05.2020 16:45

Autor: ziemianin

kurierlubelski.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #przekret #zlodziejstwo #przestepczosc #polska #handel #aferamaseczkowa #respiratory #koronawirusz #sluzbazdrowia

"Największe wątpliwości może budzić cena jednego respiratora. Według danych resortu średnio jedno urządzenie kosztowało około 160 tys. zł. Przy czym niektóre były jeszcze droższe, bo cena zakupu sięgała nawet 180 tys. zł. Sprzedawcą była firma E&K z Lublina.



Średniej klasy respirator kosztuje między 40 a 50 tys. zł. Lepszy to cena 70-90 tys. zł a taki z wyższej półki i z dodatkowym oprzyrządowaniem – około 110 tys. zł. O 160 czy nawet 180 tys. zł dyrektorzy szpitali nigdy nie słyszeli.



Dlaczego tak drogo? "Ministerstwo Zdrowia na ówczesny moment nie dysponowało żadnymi innymi ofertami sprzedaży respiratorów")

WTF? Pan Szumowski kupuje super drogie respiratory od . . . handlarza bronią?

Najciekawsze jest to, że CBA wydało pozytywną opinię o firmie E&K. Skoro dziennikarze znają przestępczą działalność właściciela firmy, który handlował bronią, to jakim cudem CBA o tym nie wiedziało?

Dlaczego dopuścili do tak drogiej transakcji?

Ani ministerstwo zdrowia, ani CBA nie wykazali się znajomością cen za tego typu urządzenia?

Koło pana Szumowskiego zbierają się czarne chmury. Nie dość, że jest twarzą przestępczej akcji koronawirusowej, to jeszcze jego kolega, sprzedał feralne maseczki, a jego brat prowadzi dziwne interesy. Dostał co najmniej 140 mln złotych z naszych podatków na badania.

To wszystko jest co najmniej… dziwnym zbiegiem okoliczności. A miało być prawo i sprawiedliwość.

Niezawisłość i immunitet to bezkarność? Bezpowrotnie utracona nieskazitelność

Data: 20.05.2020 21:01

Autor: ziemianin

salon24.pl

#nadzwyczajnakasta #sady #sedziowie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #sadownictwo

Słowo nieskazitelność stało się w środowisku niemodne. Kiedyś odmieniane przez wszystkie przypadki i przy każdej okazji, było nie tylko oczywistym atrybutem, lecz także rodzajem wizytówki etycznej stanu sędziowskiego. Teraz można odnieść wrażenie, że mówienie o nieskazitelności jako kwalifikacji sędziego, stało się kłopotliwe, żeby nie powiedzieć wstydliwe. Nawet media wspierające opór tzw. starych sędziów przeciwko likwidacji ich statusu świętych krów, nie wyrywają się specjalnie z tą nieskazitelnością.

Niezawisłość i immunitet to bezkarność? Bezpowrotnie utracona nieskazitelność

Jest to oczywisty efekt ujawnienia w ostatnich latach przestępstw i błędów popełnianych przez sędziów, a które dotychczas uchodziły bezkarnie, lecz to nie jedyna przyczyna. Ostentacyjne upolitycznienie środowiska też odegrało swoją rolę. Istotnym, być może najistotniejszym powodem unikania tematu jest jednak ścisły związek pomiędzy nieskazitelnością charakteru, a niezawisłością i bezstronnością sądownictwa.

Bardzo (ale to bardzo!) uczeni profesorowie piszą, co następuje: Każdy, stając przed sądem, ma prawo oczekiwać, że osądzi go sędzia bezstronny i niezawisły, a więc „nieskazitelnego charakteru”. Nieskazitelność jest bowiem warunkiem sine qua non bezstronności i niezawisłości.

Potwierdzają to inni uczeni w prawie, równie biegli: Posiadanie nieskazitelnego charakteru, rozumianego także jako odpowiedni poziom moralno-etyczny, jest nie tylko jedną z kwalifikacji zawodowych sędziego (która ma wpływ na godność tego urzędu oraz jego wizerunek), ale także ważną ustrojową gwarancją jego niezawisłości(…) podstawą faktyczną niezawisłości sędziowskiej jest przede wszystkim charakter człowieka – sędziego – oparty na przymiotach osobistych, a wykształcony w trakcie pracy sędziowskiej.

Pierwsze spostrzeżenie, które narzuca się w powyższym kontekście, jest takie, że stając przed sądem praktycznie nie mamy gwarancji ani niezawisłości sędziego, ani niezależności sądu. Albowiem ostatni znany ludzkości człowiek o nieskazitelnym charakterze został ukrzyżowany dobrze ponad dwa tysiące lat temu. To po pierwsze. Z drugiej strony można być absolutnie pewnym, że jeśli orzeka sędzia skazany za przestępstwo, to nie jest on niezawisły, a sąd, który go wyznaczył do orzekania nie jest niezależny.

Zatem nie jest niezależny również polski Sąd Najwyższy, który przywrócił do zawodu sędziego-złodzieja i ten może nadal orzekać. Sędzia sprawozdawca SN Katarzyna Tyczka-Rote uzasadniła wyrok nieposzlakowaną opinią, jaką oskarżony cieszył się w pracy. W pracy, czyli w sądzie, w środowisku sędziowskim. Tyle że nieposzlakowana opinia sędziego u kolegów w przeszłości nijak się ma do nieskazitelności, która jest mu niezbędna w pracy dzisiaj. To dowodzi, że Sąd Najwyższy jest zależny od presji środowiska sędziowskiego, od jego oczekiwań.

Gdyby było inaczej sędzia Tyczka-Rote wyciągnęłaby oczywisty wniosek, że – mówiąc najdelikatniej jak tylko możliwe – jej koledze po fachu daleko do nieskazitelności charakteru, a więc nie można od niego oczekiwać niezawisłości. Środowisko zaś oczekuje bezkarności swoich ludzi, gdyż nie zaprotestowało gremialnie przeciwko skandalicznemu orzeczeniu SN.

I tak zamyka się zaklęty krąg obrony niezawisłości sędziowskiej. Sędziowie podnoszą lament z powodu rzekomego gwałcenia ich praw przez władzę, tymczasem w chamski sposób gwałcą prawa obywatela: nieskazitelny charakter jest ustrojową gwarancją niezawisłości sędziego. W przypadku skazanego sędziego nie można nawet domniemywać jego nieskazitelności, a co za tym idzie, jego niezawisłości. W ten sposób cnota nieskazitelności, tak chętnie kiedyś opiewana u sędziów, stała się tematem niewygodnym.

A skoro już jesteśmy przy Sądzie Najwyższym, to koniecznie należy wspomnieć o jeszcze jednym febliku, który dręczy tę najczcigodniejszą instancję polskiego sądownictwa. Obserwując perypetie przy wyborze prezesa SN, zwróciłem uwagę na udawaną nieporadność starych sędziów. Owszem, przyczyna nieporadności może być taka, że starość nie radość, że poczyniła spustoszenie wśród szarych komórek. Mam swój wiek – mówiła sędzia, tłumacząc, dlaczego nie rozumie, co oznacza postawienie kółeczka przy nazwisku kandydata.

Jednak ten stopień „niekumatości” dyskwalifikuje sędziego nie tyle przy głosowaniu, lecz przede wszystkim w pracy, więc ona musiała doskonale zdawać sobie sprawę. A miała liczne towarzystwo podobnie "niekumatych" kolegów i koleżanek. Skąd zatem bierze się ta gotowość do robienia z siebie durnia, dlaczego sędzia SN świadomie godzi się na uznanie go za półgłówka? No cóż, zapewne dlatego, że prawdziwy powód jeszcze gorzej świadczy o człowieku. Jeśli ktoś życie przeżył w poczuciu gwarantowanej nietykalności i bezkarności, to chętnie zrobi z siebie idiotę, jeśli dzięki temu będą trwały te czarowne chwile"


Komentarze pod artykułem:

"W tym przypadku jako Sąd Najwyższy Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, który nie reagując sam i w całości sprowadził się do poziomu chlewa."

Tak, to jest chlew a prezes Gersdorf w tym przypadku, chcąc nie chcąc, wystąpiła w roli oborowej. Tak to wygląda.

Na dzisiaj sytuację mamy taką, że wrzuciliśmy do tego chlewa trochę pereł, a chlew z wściekłością usiłuje je zadeptać. Od tego czy wieprzom się to uda w istocie zależy przyszłość naszego kraju.

"Bezkarność, jest dziś niestety wyżej w cenie niż nieskazitelność charakteru"

Wśród sędziów bezkarność jest najwyższym dobrem. Ta k z tego wynika.

Sowieccy bandyci w 1944 roku zainstalowali w Polsce kastę sędziów. Kasta przez 76 lat powoływała do swego grona kolejne pokolenia sędziów – zatroskanych losem czerwonej zarazy.

System kooptacyjny to w zasadzie prawny chów wsobny. Degradacja genetyczna, gdzie każde pokolenie jest bardziej zdegenerowane, a starzy rządzą w kaście numerus clausus.

Kasta ***** jej mać . . .

Data: 20.05.2020 20:50

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#wiezienie #areszt #lapowka #sedziowie #sady #nadzwyczajnakasta #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #wymiarsprawiedliwosci #oszustwo #oszusci #prokuratura #przestepczosc

Arkadiusz Ł., pseudonim Hoss, twórca metody okradania emerytów na wnuczka, wyjdzie z aresztu, jeśli jego rodzina dopłaci 400 tysięcy poręczenia majątkowego! Mają na to 10 dni! Tak dzisiaj (19 maja) postanowił Sąd Apelacyjny w Poznaniu. – Postanowienie sądu jest takie, że Arkadiusz Ł. na uprawomocnienie się wyroku nie musi czekać w areszcie i względy medyczne nie miały tutaj znaczenia – mówi sędzia Elżbieta Fijałkowska z Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. – To sukces obrony, ale nie byliśmy gotowi na taką kwotę, rodzina mojego klienta jej na razie nie ma – mówi Paweł Sołtysiak, adwokat Arkadiusz Ł.

Kasta * jej mać . . .

To dla niego drobniaki. Wystarczą 4 telefony "na wnuczka" do bogatych a naiwnych babci i szybko się zbierze 400 tysiaków na kaucje.

Nadzwyczajna Kasta Gra Polakom na nosie, są pewni swojej bezkarności. To jest bezczelna prowokacja ! Sędzia wziął wziątkę to się musi wywiązać ! Kasta ma swój "honor".

To są efekty pracy ministra sprawiedliwości "sprawiedliwości " Zbigniewa Zero Ziobro. Można powiedzieć że Zero go wypuścił.

Teraz policja, tak jak poprzednio, będzie go szukać. Za zabawę kasty milionami zapłacą Polacy.

Stan meczu CyganOszust : Polacy 5:0

16.05.1944 r. wybuchł bunt Romów w obozie cygańskim KL Auschwitz – Birkenau.

Romowie byli grupą etniczną, która podczas II wojny poniosła największe ofiary. Niemcy zamordowali 95% populacji romskiej.Tłuką nam w głowę – holokaust, holocaust i holokaust. O Porajmos zapominamy.

Zbrodnie Niemców powodują że zbrodnie Izraela na Palestyńczykach są jeszcze bardziej ohydne.

Mordowania Romów przez Niemców w niczym nie usprawiedliwia oszusta.


Małe złodziejaszki wieszacie

Wielkim – nisko się kłaniacie

Mikołaj Rej


Hoss to drobny oszust.

Instruktor narciarstwa, przyjaciel ministra zdrowia Szumowskiego metodą "na maseczkę" szybko ogolił Polaków na 5 mln złotych sprowadzając przy tym powszechne niebezpieczeństwo dla zdrowia całej populacji.

Minister zdrowia Szumowski z rodziną metodą "na badania" już ogolił Polaków na blisko 150 mln złotych.

Dr Russell Blaylock (neurochirurg) twierdzi iż maseczki stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia

Data: 20.05.2020 20:28

Autor: ziemianin

technocracy.news

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #koronawirus #mozg #tlen #oddychanie #nauka #badania #medycyna #lekarz


Trochę długie, ale polecam przeczytać


Dr Russell Blaylock ostrzega, przed tym iż ​​maseczki nie tylko nie chronią zdrowych przed zachorowaniem, ale także stwarzają poważne zagrożenie dla osoby je noszącej. Zasadniczą kwestią jest to, że jeśli nie jesteś chory, nie powinieneś nosić maseczki na twarz.

Dr Russell Blaylock (neurochirurg) twierdzi iż maseczki stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia

W miarę jak firmy otwierają się ponownie, wielu wymaga od kupujących i pracowników noszenia maski. Na przykład Costco nie pozwoli kupującym wejść do sklepu bez maski. Wielu pracodawców wymaga od wszystkich pracowników noszenia maski podczas pracy. W niektórych jurysdykcjach wszyscy obywatele muszą nosić maskę na twarz, jeśli znajdują się poza domem.” ⁃ redaktor TN

Wraz z nadejściem tak zwanej pandemii COVID-19, widzieliśmy wiele praktyk medycznych, które mają niewiele wspólnego z nauką lub nie mają żadnego uzasadnienia naukowego w zakresie ograniczania rozprzestrzeniania się tej infekcji.

Jednym z tych środków jest noszenie masek na twarzy, maski chirurgicznej, chusty lub maski typu N95. Kiedy rozpoczęła się ta pandemia i niewiele wiedzieliśmy o samym wirusie lub jego zachowaniu epidemiologicznym, założono, że będzie się on zachowywał pod względem rozprzestrzeniania się wśród społeczności, podobnie jak inne wirusy atakujące układ oddechowy. Po intensywnych badaniach tego wirusa i jego zachowaniu, niewiele zmieniło się w jego postrzeganiu.

Jest to nieco niezwykły wirus, ponieważ u ogromnej większości osób zarażonych tym wirusem, nie występują jakiekolwiek objawy choroby lub infekcja ma charakter bardzo lekki. Tylko bardzo niewielka liczba osób jest narażona na potencjalnie poważne skutki infekcji – głównie osoby z poważnymi schorzeniami w połączeniu z zaawansowanym wiekiem i osłabieniem, osoby z zaburzeniami odporności i pacjenci domów opieki u kresu swojego życia.

Istnieje coraz więcej dowodów na to, że protokół leczenia wydany lekarzom przez Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC), głównie intubacja i stosowanie wentylatora (respiratora), mógł znacząco przyczynić się do wysokiej śmiertelności hospitalizowanych pacjentów.

„Śmiertelność osób, które otrzymały wentylację mechaniczną w grupach wiekowych od 18 do 65 lat i powyżej 65 lat wyniosła odpowiednio 76,4% i 97,2%.Wskaźniki śmiertelności dla osób w wieku od 18 do 65 lat i powyżej 65 lat, które nie otrzymały wentylacji mechanicznej, wyniosły odpowiednio 19,8% i 26,6%.” – JAMA. 2020 Apr 22; Presenting Characteristics, Comorbidities, and Outcomes Among 5700 Patients Hospitalized With COVID-19 in the New York City Area. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/32320003

Jeśli chodzi o empiryczne poparcie dla stosowania maski na twarz, ostatnie staranne badanie literatury naukowej, w którym przeanalizowano 17 najlepszych badań, wykazało, że:

„Żadne z badań nie wykazało jednoznacznego związku między użyciem maski/respiratora a ochroną przed grypą. ”[1] Należy zwrócić uwagę, że nie przeprowadzono żadnych badań, które wykazałyby, że maska ​​z tkaniny lub maska typu ​​N95 ma jakikolwiek wpływ na przenoszenie wirusa związanego z COVID-19. Wszelkie zalecenia muszą zatem opierać się na badaniach dotyczących przenoszenia wirusa grypy. I jak widzieliście, nie ma jednoznacznych dowodów na ich skuteczność w kontrolowaniu przenoszenia wirusa grypy.

Maseczki na twarz stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia

Pouczającym jest również fakt o którym warto wiedzieć, że do niedawna CDC nie zalecało noszenia masek na twarz ani jakichkolwiek nakryć, chyba że konkretna osoba była zarażona. Osoby niezakażone nie muszą nosić maski. Kiedy dana osoba ma gruźlicę, to nosi maskę, a nie cała społeczność niezainfekowanych. Zalecenia CDC i WHO nie opierają się na żadnych badaniach tego konkretnego wirusa. Takie rozwiązanie nigdy nie były wykorzystywane do powstrzymywania innych pandemii lub epidemii wirusów w historii.

Teraz, gdy ustaliliśmy, że nie ma dowodów naukowych uzasadniających noszenia maseczki na twarz w celu zapobiegania, czy istnieje niebezpieczeństwo noszenia maseczki na twarz, szczególnie przez długi okres czasu? W kilku badaniach rzeczywiście stwierdzono znaczne problemy z noszeniem takiej maski. Dolegliwości mogą się różnić, od bólów głowy, zwiększonego oporu dróg oddechowych, akumulacji dwutlenku węgla, niedotlenienia, aż po poważne komplikacje zagrażające życiu.

Istnieje różnica między maską respiratora N95 a maską chirurgiczną (maska ​​z tkaniny lub papieru) pod względem skutków ubocznych. Maska typu N95 odfiltrowuje 95% cząstek o medianie średnicy >0,3 µm2. Upośledza wymianę oddechową (oddychanie) w większym stopniu niż maska ​​miękka i jest częściej związana z bólami głowy.

W jednym z takich badań naukowcy przebadali 212 pracowników opieki zdrowotnej (47 mężczyzn i 165 kobiet), pytając o obecność bólów głowy związanych z używaniem maski typu N95, czas trwania bólów głowy, rodzaj bólu głowy i czy dana osoba miała wcześniej istniejące bóle głowy.[2]

Okazało się, że około jedna trzecia pracowników cierpiała na bóle głowy gdy nosiła maski, większość miała wcześniej istniejące bóle głowy, które nasiliły się po założeniu maski, a 60% wymagało leków przeciwbólowych w celu zapewnienia sobie ulgi.

Jeśli chodzi o przyczynę bólu głowy to podczas gdy paski i nacisk maski mogą być przyczyną, to większość dowodów wskazuje na niedotlenienie i/lub hiperkapnię jako przyczynę. Oznacza to zmniejszenie utlenowienia krwi (niedotlenienie/hipoksja) lub podwyższenie poziomu CO2 we krwi (hiperkapnia).

Wiadomo, że maska ​​N95, jeśli jest noszona przez wiele godzin, może zmniejszyć natlenienie krwi nawet o 20%, co może prowadzić do utraty przytomności, jak to się stało z nieszczęśliwym facetem jeżdżącym samotnie samochodem w masce typu N95, co doprowadziło do tego, że zemdlał, rozbił samochód i doznał obrażeń. Jestem pewien, że mamy kilka przypadków osób starszych lub osób o słabej wydolności płuc, które zemdleją i uderzą się w głowę. To oczywiście może prowadzić do śmierci.

Nowsze badanie z udziałem 159 pracowników służby zdrowia w wieku od 21 do 35 lat wykazało, że u 81% rozwinęły się bóle głowy związane z noszeniem maseczki na twarzy.[3] Niektórzy mieli wcześniej istniejące bóle głowy, które nasiliły się przez maski. Wszyscy czuli się, jakby ból głowy wpływał na ich wydajność.

Niestety nikt nie mówi wątłym osobom w podeszłym wieku i chorym na płuca, takim co zmagają się z Przewlekłą Obturacyjną Chorobą Płuc (POChP), rozedmą płuc lub zwłóknieniem płuc, o tych zagrożeniach podczas noszenia jakiejkolwiek maski na twarzy – co może powodować poważne pogorszenie czynności płuc. Dotyczy to również pacjentów z rakiem płuc i osób po operacjach płuc, zwłaszcza z częściową resekcją lub nawet usunięciem całego płuca.

Podczas gdy większość zgadza się, że maska ​​N95 może powodować znaczne niedotlenienie i hiperkapnię, inne badanie masek chirurgicznych wykazało również znaczące zmniejszenie ilości tlenu we krwi. W tym badaniu naukowcy zbadali poziom tlenu we krwi u 53 chirurgów za pomocą pulsoksymetru. Mierzyli natlenienie krwi przed zabiegiem chirurgicznym, a także pod koniec operacji.[4] Naukowcy odkryli, że maska ​​znacznie obniżyła poziom tlenu we krwi (pa02). Im dłuższy czas noszenia maski, tym większy spadek poziomu tlenu we krwi.

Znaczenie tych wyników polega na tym, że spadek poziomu tlenu (niedotlenienie/hipoksja) jest związany z upośledzeniem odporności. Badania wykazały, że niedotlenienie może tłumić działanie jednego z głównych rodzajów komórek odpornościowych wykorzystywanych do zwalczania infekcji wirusowych zwanych limfocytami T CD4 +. Dzieje się tak, ponieważ niedotlenienie zwiększa poziom związku zwanego czynnikiem indukowanym niedotlenieniem-1 (HIF-1), który hamuje limfocyty T i stymuluje silne limfocyty T regulatorowe (Treg). To przygotowuje scenę do zarażenia się każdą infekcją, w tym COVID-19 i znacznie poważniejszymi konsekwencjami tej infekcji. Zasadniczo twoja maska ​​może bardzo zwiększyć ryzyko infekcji, a jeśli tak, to znacznie pogorszy skutki tej infekcji.[5,6,7]

Ludzie z rakiem, szczególnie jeśli rak się rozprzestrzenił, będą narażeni na dalsze ryzyko długotrwałej hipoksji, ponieważ rak rozwija się najlepiej w mikrośrodowisku o niskiej zawartości tlenu. Niski poziom tlenu sprzyja również stanom zapalnym, które mogą sprzyjać rozwojowi, inwazji i rozprzestrzenianiu się nowotworów.[8,9] Powtarzane epizody niedotlenienia zostały zaproponowane jako znaczący czynnik w powstawaniu miażdżycy naczyń krwionośnych, a zatem nasilają się wszystkie choroby sercowo-naczyniowe (ataki serca) i mózgowo-naczyniowe (udary).[10]

Istnieje jeszcze inne niebezpieczeństwo noszenia tych masek na co dzień, zwłaszcza jeśli są noszone przez kilka godzin. Gdy dana osoba jest zarażona wirusem układu oddechowego, wydycha część wirusów przy każdym oddechu. Jeśli mają na sobie maskę, szczególnie maskę typu N95 lub inną ściśle przylegającą maskę, będą stale wdychać wirusy, podnosząc stężenie wirusa w płucach i kanałach nosowych. Wiemy, że ludzie, którzy mają najgorsze reakcje na koronawirusa, mają najwyższe stężenie wirusa na początku. A to prowadzi do śmiertelnej burzy cytokin u pewnej liczby przypadków.

Burza cytokin i koronawirus SARS-CoV-2 – Douglas Perry

Przez noszenie maski wydychane wirusy nie będą w stanie uciec i skoncentrują się w kanałach nosowych, wejdą do nerwów węchowych i przemieszczą się do mózgu.

[Nerwy węchowe](Przez noszenie maski wydychane wirusy nie będą w stanie uciec i skoncentrują się w kanałach nosowych, wejdą do nerwów węchowych i przemieszczą się do mózgu.

Nerwy węchowe

Jeszcze bardziej przerażające jest to, że nowsze dowody sugerują, że w niektórych przypadkach wirus może dostać się do mózgu.[11,12] W większości przypadków dostaje się do mózgu za pomocą nerwów węchowych, które łączą się bezpośrednio z obszarem mózgu zajmującym się najświeższą pamięcią oraz konsolidacją wspomnień. Przez noszenie maski wydychane wirusy nie będą w stanie uciec i skoncentrują się w kanałach nosowych, wejdą do nerwów węchowych i przedostaną się do mózgu.[13]

Z tego krótkiego przeglądu wynika, że nie ma wystarczających dowodów na to, że noszenie jakiejkolwiek maski może mieć znaczący wpływ na zapobieganie rozprzestrzenianiu się tego wirusa.

Wirus ten jest stosunkowo łagodną infekcją dla ogromnej większości populacji i większość z grup ryzyka również przeżyje. Z punktu widzenia zakaźnego i epidemiologicznego, pozwalając wirusowi rozprzestrzeniać się w zdrowszej populacji, osiągniemy poziom odporności stada dość szybko, który szybko zakończy tę pandemię i zapobiegnie powrotowi następnej zimy. W tym czasie musimy chronić zagrożoną populację, unikając bliskiego kontaktu, zwiększając jej odporność za pomocą związków, które zwiększają odporność komórkową i ogólnie dbać o ludzi z tych grup ryzyka.

Nie należy atakować i obrażać tych, którzy zdecydowali się nie nosić maski, ponieważ badania te sugerują, że jest to mądry wybór.

Źródło: Blaylock: Face Masks Pose Serious Risks To The Healthy

Przypisy:

  1. Bin-Reza F et al. The use of mask and respirators to prevent transmission of influenza: A systematic review of the scientific evidence. Resp Viruses 2012;6(4):257-67.

  2. Zhu JH et al. Effects of long-duration wearing of N95 respirator and surgical facemask: a pilot study. J Lung Pulm Resp Res 2014:4:97-100.

  3. Ong JJY et al. Headaches associated with personal protective equipment- A cross-sectional study among frontline healthcare workers during COVID-19. Headache 2020;60(5):864-877.

  4. Bader A et al. Preliminary report on surgical mask induced deoxygenation during major surgery. Neurocirugia 2008;19:12-126.

  5. Shehade H et al. Cutting edge: Hypoxia-Inducible Factor-1 negatively regulates Th1 function. J Immunol 2015;195:1372-1376.

  6. Westendorf AM et al. Hypoxia enhances immunosuppression by inhibiting CD4+ effector T cell function and promoting Treg activity. Cell Physiol Biochem 2017;41:1271-84.

  7. Sceneay J et al. Hypoxia-driven immunosuppression contributes to the pre-metastatic niche. Oncoimmunology 2013;2:1 e22355.

  8. Blaylock RL. Immunoexcitatory mechanisms in glioma proliferation, invasion and occasional metastasis. Surg Neurol Inter 2013;4:15.

  9. Aggarwal BB. Nucler factor-kappaB: The enemy within. Cancer Cell 2004;6:203-208. Maseczki na twarz.

  10. Savransky V et al. Chronic intermittent hypoxia induces atherosclerosis. Am J Resp Crit Care Med 2007;175:1290-1297.

  11. Baig AM et al. Evidence of the COVID-19 virus targeting the CNS: Tissue distribution, host-virus interaction, and proposed neurotropic mechanisms. ACS Chem Neurosci 2020;11:7:995-998.

  12. Wu Y et al. Nervous system involvement after infection with COVID-19 and other coronaviruses. Brain Behavior, and Immunity, In press.

  13. Perlman S et al. Spread of a neurotropic murine coronavirus into the CNS via the trigeminal and olfactory nerves. Virology 1989;170:556-560.

Bank Wenezueli wzywa Bank Anglii do zwrotu złota.

Data: 20.05.2020 17:49

Autor: ziemianin

reuters.com

#wenezuela #bank #zloto #processadowy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

#depozyt

Bank centralny Wenezueli złożył pozew przeciwko Bankowi Anglii. Domaga się zwrotu przechowywanych w skarbcu na Wyspach Brytyjskich sztabek złota wartości ponad jednego miliarda dolarów.

Bank Wenezueli wzywa Bank Anglii do zwrotu złota.

O pozwie złożonym w Komercyjnym Sądzie Londynu (Commercial Court in London) podlegającym Sądowi Najwyższemu Anglii i Walii, dowiedziała się agencja Reuters. Caracas uzasadnia swoje żądanie pandemią. Reżimowe władze zapewniają, że złoto trafi do ONZ-owskiego funduszu, który pomaga krajom w walce z koronawirusem. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży sztabek mają zostać wydane na zakup medykamentów, sprzętu medycznego, środków ochrony osobistej i żywności dla mieszkańców Wenezueli.

„Kunktatorstwo Banku Anglii poważnie utrudnia wysiłki Wenezueli i ONZ w walce z COVID-19 w tym kraju”, skomentował dla agencji Sarosh Zaivalla londyński prawnik reprezentujący interesy banku centralnego Wenezueli.

Bank Anglii odmówił skomentowania roszczenia od wenezuelskiego banku centralnego. W styczniu agencja Bloomberg napisała, że Bank Anglii odmówił Wenezueli wydania 1,2 mld dol. w złotych sztabkach. Decyzja miała zapaść pod wpływem nacisków Białego Domu, aby odciąć dostęp do złota Nicolasowi Maduro – prezydentowi Wenezueli nieuznawanemu przez większość świata.

Maduro i jego ekipa zostali objęci amerykańskimi sankcjami. Ich nieudolne i skorumpowane rządy wepchnęły Wenezuelę posiadającą największe zasoby ropy na świecie, w najgorszy kryzys w historii. Z kraju w którym brakuje wszystkiego, wyemigrowało 3-4 miliony ludzi.

Maduro mówił, że w Banku Anglii znajduje się 80 ton złota, które ma należeć do władz Wenezueli (a nie do Wenezueli – red.). Opozycja wenezuelska mówi o 31 tonach w Banku Anglii i ta wielkość wydaje się być bardziej prawdopodobna.

Zadłużona potężnie Wenezuela z inflacją sięgającą kilkaset tysięcy procent wyprzedaje zapasy złota. W kwietniu 2019 r. Reuters dowiedział się o transporcie 8 ton złota ze skarbca banku centralnego Wenezueli i przygotowaniu do sprzedaży. Według informatora agencji (jednego z parlamentarzystów) od początku 2019 roku reżim wyprzedał około 30 ton złota z krajowych zapasów. W skarbcu zostało wtedy jeszcze ok. 100 ton wartych ponad 4 mld dolarów. Jeżeli tempo spieniężania złota przez reżim Maduro się utrzymało, to do końca 2019 r. roku skarbiec Wenezueli został wyczyszczony.

Przez cały kwiecień wenezuelski reżim starał się też uzyskać odpowiedź Banku Anglii na wniosek o sprzedaży sztabek. Jak informuje Reuters, takiej odpowiedzi się nie doczekał, stąd pozew sądowy.

Piotr Baron nie poprowadzi Listy Przebojów. „Trójka jest niszczona"

Data: 20.05.2020 17:30

Autor: ziemianin

dziennikzachodni.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lp3 #listatrojki #polskieradio #listaprzebojowtrojki #kultura #dziennikarze #piotrbaron

– Jeszcze nie podjąłem decyzji, ale na dziś, na tę godzinę, właściwie wszystko wskazuje, że przestanę pracować w Programie Trzecim. Co z trudem przechodzi mi przez usta. Jedno jest pewne, nie będę prowadził już żadnej Listy Przebojów „Trójki”, dopóki Marek Niedźwiecki i my wszyscy nie zostaniemy oficjalnie przeproszeni za ten stek kłamstw, które padły pod naszym adresem – powiedział nam Piotr Baron, jeden z legendarnych głosów radiowej "Trójki".

Piotr Baron nie poprowadzi Listy Przebojów. „Trójka jest niszczona"

Piotr Baron to pochodzący z Rudy Śląskiej dziennikarz i prezenter "Trójki", prowadzący Listę Przebojów Programu Trzeciego. Choć przynajmniej w tym ostatnim można mówić o czasie przeszłym.

W rozmowie z Dziennikiem Zachodnim Piotr Baron potwierdził, że nie będzie już prowadził "Trójkowej" Listy Przebojów .

– Dopóki Marek Niedźwiecki i my wszyscy nie zostaniemy oficjalnie przeproszeni za ten stek kłamstw, które padły pod naszym adresem. Lista w kształcie, w którym była, czyli Marek Niedźwiecki, ja i zespół Listy Przebojów, na razie nie istnieje – powiedział dziennikarz. 

Co z najbliższym piątkowym notowaniem?

– Byłem wezwany przez dyrektora wczoraj, ale tylko po to, by zapytać czy poprowadzę listę. Na co stanowczo odpowiedziałem: Nie – podkreślił Piotr Baron.

W tej chwili nikt nie wie, co dalej z tym programem.

– Będzie jakiś totalny chaos w piątek po godzinie 19.00. I jeśli znajdzie się ktoś, odważny „samobójca”, który siądzie wtedy przy mikrofonie, to po pierwsze szczerze mu współczuję. To niewyobrażalne, jak ten człowiek będzie miał trudną sytuację. Może też nie będzie listy, tylko jakiś inny program. Ale jeśli miałoby się wydarzyć coś, co byłoby karykaturalną próbą odbycia 1999 notowania, będzie to taki namacalny i bolesny dowód, że „Trójka” jest niszczona – dodał Piotr Baron.

Slime w kosmosie czyli glut na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Data: 20.05.2020 17:05

Autor: ziemianin

smithsonianmag.com

#slime #glut #MiedzynarodowaStacjaKosmiczna #ISS #eksperyment #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosmos #stanniewazkosci #nasa #astronauta #astronauci #nauka

Jak się okazuje slime, zwany przez polskie dzieci „glutem” czy „glutkiem”, może być nie tylko zabawką dla dzieci, ale również przedmiotem poważnych eksperymentów naukowych. Bardzo poważnych, bo prowadzonych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Latem ubiegłego roku stacja Nickelodeon wysłała na ISS około dwóch litrów gluta. Celem projektu Slime in Space było przede wszystkim stworzenie materiału edukacyjnego dla nauczycieli. Jednak z okazji postanowili skorzystać naukowcy specjalizujących się badaniu różnych materiałów.

Slime w kosmosie czyli glut na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Inżynier Mark Weislogel z Pennsylvania State University mówi, że gdy dowiedział się o projekcie Nickelodeona, nie mógł przegapić takiej okazji. To tak unikatowa ciecz, że nie mogliśmy przegapić okazji do jej zbadania, mówi. Wraz ze swoją koleżanką, Rihaną Mungin, opracowali serię ośmiu eksperymentów, które miały zostać przeprowadzone na ISS.

Nie zawsze zdarza się, byśmy w ramach swoich obowiązków na stacji kosmicznej mogli przez kilka godzin bawić się slimem, podczas gdy zespół naziemny mówi nam, byśmy przez strzykawkę opryskali slimem kolegę lub napełnili nim balon, mówi astronautka Christina Koch.

Po co jednak wysyłać gluta w kosmos? Otóż dlatego, że to ciecz o lepkości 20 000 razy większej od wody. To zaś oznacza, że slime zachowuje się w warunkach mikrograwitacji w zupełnie niespodziewany sposób i pozwala nam lepiej zrozumieć jak ciecze o dużej lepkości zachowują się w przestrzeni kosmicznej. To zaś pozwoli na lepsze projektowanie systemów, które oryginalnie powstały w warunkach ziemskiej grawitacji. Jak wyjaśniają autorzy badań, bez grawitacji bąbelki w płynie nie unoszą się do góry, krople nie padają, więc cały sprzęt taki jak boilery, kondensatory, systemy nawadniania czy ekspresy do kawy, działają zupełnie inaczej.

Co interesujące, na Ziemi definiujemy ciecz, jako coś, co przyjmuje kształt pojemnika, mówi Koch. Jednak w warunkach mikrograwitacji woda tworzy sferę. Musimy więc przemyśleć definicję materii w przestrzeni kosmicznej. Ten eksperyment wspaniale pokazuje nam, jak mikrograwitacja wpływa na nasze rozumienie rzeczy, szczególnie takich, które na Ziemi przyjmujemy za oczywiste, dodaje.

Eksperymenty wykazały na przykład, że na stacji kosmicznej slime również tworzy sferę. W porównaniu z wodą dzieje się to bardzo szybko. Woda, przez swoją niższą lepkość, odkształca się jeszcze długo po tym, jak slime tworzy idealną sferę.

Podczas innego eksperymentu wypełniano glutem balony, a następnie je przebijano. Astronauci spodziewali się eksplozji slime. Okazało się jednak, że po przebiciu balonu glut ledwo się przemieszczał, zachowując nadany kształt.

Jeden z najbardziej interesujących eksperymentów polegał na użyciu slime'a i dwóch łopatek pokrytych warstwą hydrofobową. Astronauci ściskali gluta między łopatkami, a następnie z różną prędkością oddalai łopatki od siebie. Slime przyczepiał się do powierzchni obu łopatek. Gdy były one oddalane powoli, przez chwilę glut się rozciągał, a następnie pękał, pozostając przywarty do obu łopatek. Gdy zaś łopatki rozwierano szybko, slime tworzył znacznie dłuższy „most”, również pękał, ale rozrywał się na kilka kawałków, które tworzyły sfery pomiędzy łopatkami. Eksperyment ten dobrze obrazuje, dlaczego slime jest cieczą nieniutonowską. Narusza on bowiem niutonowskie prawo lepkości, które mówi, że lepkość cieczy nie zmienia się pod wpływem przyłożonej siły. Tymczasem tutaj widać, że w zależności od siły, slime reaguje inaczej.

Jak zauważają eksperci, badania nad zachowaniem cieczy w warunkach mikrograwitacji mogą zostać wykorzystane np. do stworzenia systemów przemieszczania płynów bez pomocy pomp.

Trzaskowski: Byłem na spotkaniu grupy Bilderberg

Data: 20.05.2020 10:56

Autor: ziemianin

tvp.info

#grupabilderberg #organizacja #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Byłem na spotkaniu grupy Bildenberg – przyznaje prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Polityka PO pytano o to na konferencji prasowej przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, gdzie wystąpił z innymi samorządowcami. Jak poinformował Trzaskowski, na nieformalne spotkanie międzynarodowej organizacji zaprosił go były szef dyplomacji Radosław Sikorski.

Trzaskowski: Byłem na spotkaniu grupy Bilderberg

Grupa Bilderberg to międzynarodowe stowarzyszenie osób ze świata polityki i gospodarki, organizujące co roku spotkanie dla około 130 osób, złożone z najwyższej rangi polityków, członków zarządów wielkich instytucji, banków i globalnych korporacji.

Podczas w całości zamkniętego i odciętego przed dostępem mediów spotkania omawiane są najważniejsze dla świata sprawy dotyczące polityki, gospodarki i bezpieczeństwa.

– Spotykają się premierzy, często również prezydenci, szefowie największych światowych firm, eksperci i profesorowie, którzy zajmują się największymi wyzwaniami – mówił na konferencji prezydent stolicy. Jak dodał, uczestnicy spotkania rozmawiali „z największymi autorytetami świata o cyberbezpieczeństwie, sztucznej inteligencji, o zagrożeniach ze strony Rosji i rywalizacji z Chinami”.

Zdaniem Trzaskowskiego takie nieformalne spotkania „pomagają przede wszystkim budować wiedzę na temat tych wszystkich wyzwań, które są przed nami”. – Ten rząd nie ma żadnych kontraktów, bo odwraca się od swoich partnerów – powiedział kandydat KO w wyborach prezydenckich.

Zeszłoroczne spotkanie Grupy Bilderberg odbyło się w szwajcarskim Montreaux. W spotkaniu wzięło udział wiele wpływowych osób z całego świata, w tym m.in. przewodniczący Światowego Forum Ekonomicznego Børge Brende, premier Holandii Mark Rutte, były premier Włoch Matteo Renzi, minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen, były sekretarz stanu USA Henry Kissinger, szef koncernu Axel Springer Mathias Dopfner.

Jak poinformował Trzaskowski, na spotkanie zaprosił go Radosław Sikorski, który sam również był uczestnikiem tego spotkania, podobnie jak dziennikarka TVN Jolanta Pieńkowska.

W minionych latach Polskę reprezentowali m.in. Jacek Rostowski, Andrzej Olechowski, Aleksander Kwaśniewski, Hanna Suchocka. W spotkaniu uczestniczyła też żona Radosława Sikorskiego Anne Applebaum.

Udało się zarejestrować odgłosy wydawane przez kodkoda

Data: 19.05.2020 15:43

Autor: ziemianin

livescience.com

#ocelotchilijski #kodkod #guina #kot #odglosy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #zwierzeta #natura

Specjaliści z National Geographics zarejestrowali i upublicznili, prawdopodobnie jako pierwsi w historii, odgłosy wydawane przez ocelota chilijskiego (Leopardus guigna), znanego też jako kodkod czy güiña. Ten najmniejszy dziki kot zachodniej półkuli prowadzi bardzo skryte życie, dlatego niewiele o nim wiadomo. Ostatnio stał się 10 000. gatunkiem, którego zdjęcie zostało dodane przez Joela Sartore do kolekcji National Geographics Photo Ark, zbioru portretów będących celebracją bioróżnorodności.

Udało się zarejestrować odgłosy wydawane przez kodkoda

należy włączyć audio

Pierwsze nagranie audio najmniejszego amerykańskiego dzikiego kota

Dorosła güiña waży 2-3 kilogramów, długość ciała zwierzęcia nie przekracza 52 centymetrów, a długość ogona to 25 cm. Leopardus guigna żyje w umiarkowanych lasach południowego i centralnego Chile oraz zachodniej Argentyny. Kot ma niewielkie zaokrąglone uszy, z pyska przypomina geparda, wyróżnia go też puszysty ogon. Kodkod ma też wielkie, jak na rozmiary reszty ciała, łapy i pazury.

Sartore tworzy Photo Ark od 2006 roku. Pierwszym zwierzęciem, jakie sfotografował, był golec piaskowy. Zwierzęciem numer 1000 był kondor kalifornijski, a numer 5000 otrzymał lampart perski. Docelowo w zbiorze ma się znaleźć 15 000 gatunków.

Jak Ivona została Alexą. Asystent Amazona z polskimi korzeniami

Data: 19.05.2020 15:35

Autor: ziemianin

cyfrowa.rp.pl

#100innowacjestulecia #Alexa #amazon #Echo #Ivona #Software #LukaszOsowsk #MichalKaszczuk #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #syntezatormowy

Amazon stworzył najpopularniejszego na świecie asystenta głosowego. Ale technologia, która ma być kołem zamachowym cyfrowej rewolucji, to zasługa polskich innowatorów.

Jak Ivona została Alexą. Asystent Amazona z polskimi korzeniami

Ten głos znają chyba wszyscy. Kiedyś instalowany jako lektor w pirackich filmach czy spiker w dowcipnych youtubowych produkcjach internautów, wyszedł daleko poza niszę. Stał się głosem wielkiego biznesu. Zaawansowany syntezator mowy, który powstał w gdyńskim startupie Ivona Software, to przykład wielkiego sukcesu rodzimych innowatorów.

Polską technologię siedem lat temu przejął Amazon. Gigant na bazie Ivony stworzył asystenta głosowego – Alexę. Jej głos słychać dziś w domach, telefonach i windach. To ona instruuje nas, jak jechać w samochodowych nawigacjach. Czyta też choćby nazwy przystanków i stacji w autobusach i pociągach. Jest praktycznie wszędzie.

Trudna nauka języków

„Życie” Ivonie dali Michał Kaszczuk i Łukasz Osowski. 20 lat temu założyli technologiczną firmę, dziś powiedzielibyśmy startup, by rozwijać innowacyjne projekty związane z syntezą mowy. O tym, jak bardzo zaawansowane rozwiązania tworzyli, mogą świadczyć liczne nagrody, które ich produkty zbierały praktycznie co roku w prestiżowych konkursach Blizzard Challenge. Gdyńska firma szybko znalazła się więc pod obserwacją potentatów. I finalnie w 2013 r. kupił ją koncern stworzony przez najbogatszego dziś człowieka na Ziemi – Jeffa Bezosa. Amazon na bazie spółki Ivona Software w Pomorskim Parku Naukowo-Technologicznym (później w gdańskim Olivia Business Center) zbudował prawdziwą potęgę w stosunkowo młodym segmencie smart asystentów głosowych. Tort musi dzielić właściwie tylko z jednym liczącym się konkurentem – Google Assistant.

dy w 2001 r. gdyńscy studenci zakładali biznes, pewnie tylko w marzeniach myśleli o takim globalnym sukcesie. A początkowo w ogóle nie było tego w planach. Ich syntezator powstał jako naukowe wyzwanie, część pracy magisterskiej. Projekt okazał się na tyle pasjonujący i perspektywiczny, że przerodził się w działalność gospodarczą. Choć i wówczas trudno było sądzić, że to rozwiązanie podbije świat. Ivona mówiła po polsku, a jej nauka mówienia okazała się niezwykle mozolna. Dzięki pieniądzom i inżynierom z Amazona udało się przyspieszyć prace i poszerzyć możliwości tej technologii. Ivona mówi dziś wieloma językami, na liście jest ich ok. 30 i wciąż przybywają kolejne.

O skali sukcesu świadczą nie tylko rynkowe osiągnięcia Alexy, ale choćby fakt, że Michał Kaszczuk, który opracował syntezator konwersji tekstu pisanego na mowę, znalazł się kilka lat temu na liście liderów innowacji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej New Europe 100, tworzonej przy udziale m.in. Google’a, czyli kluczowego rywala Amazona w segmencie asystentów głosowych.

Kaszczuk jeszcze przez parę lat po akwizycji Amazona kierował w koncernie inżynierami pracującymi nad produktami z rodziny Echo (to właśnie w nich Amazon „zaszywa” głos Alexy). Chodzi o tzw. inteligentne głośniki, które na naszą prośbę mogą odpowiedzieć na zadane pytanie, sprawdzić wynik meczu ulubionej drużyny piłkarskiej, przedstawić prognozę pogody na kolejny dzień, zatelefonować do znajomego, zamówić taksówkę, włączyć telewizor, wyłączyć światła w domu czy nawet zrobić zakupy.

Ivona powstawała w akademiku za pieniądze z oszczędności. Pierwszy gotowy produkt na początku trafił do osób niewidomych

Łukasz Osowski, który ukończył Wydział Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki Politechniki Gdańskiej, również po sprzedaży biznesu Amazonowi kierował w koncernie działem rozwoju w Polsce. Od roku prowadzi kolejny własny, innowacyjny biznes w Gdyni – startup Lab4Life (zespół inżynierów i naukowców z obszaru medycyny, sztucznej inteligencji i matematyki tworzy aplikację, która ma gwarantować użytkownikom zdrowsze życie).

Ruszył rynkowy boom

Ivona powstawała w akademiku za pieniądze z oszczędności. Pierwszy gotowy produkt na początku trafił do osób niewidomych, dla których system odczytywania tekstu i konwersji na mowę był szczególnie potrzebny. Dziś z silnika opracowanego przez Kaszczuka i Osowskiego korzysta ponad 100 mln osób na całym świecie. Dostępnych jest w sumie kilkanaście wersji głosu, zarówno męskich, jak i kobiecych. A popyt na tę technologię wciąż rośnie.

Syntezatory mowy to kluczowa składowa smart asystentów. Rynek takich rozwiązań przeżywa boom. Do 2025 r. średnie tempo wzrostu ma wynieść ok. 37 proc. rocznie. Z danych MR Invasion wynika, że sprzedaż takich urządzeń w 2017 r. wyniosła 2,1 mld dol. Za sześć lat, jak prognozują analitycy firmy, będzie to już 12,8 mld dol. A optymistyczne szacunki Verified Market Research wskazują poziom nawet ponad 20 mld dol.

Po jednej trzeciej tego rynku – w ujęciu globalnym – należy do Amazona i Google’a. Reszta udziałów jest mocno rozdrobniona, m.in. wśród chińskich graczy, jak Alibaba czy Xiaomi. Jeśli jednak przyjrzeć się tylko największemu rynkowi takich asystentów głosowych, czyli Stanom Zjednoczonym, to widać dominację Amazona (61 proc. w 2019 r. i prognozowane 53 proc. w 2020 r.).

Kazik żąda wycofania piosenki "Twój ból jest lepszy niż mój" z Listy Przebojów Trójki

Data: 19.05.2020 15:23

Autor: ziemianin

facebook.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cenzura #pis #piosenka #kazik #lp3 #listaprzebojowtrojki #muzyka #radio

Autor piosenki "Twój ból jest lepszy niż mój", Kazik Staszewski, zażądał wycofania utworu z notowania Listy Przebojów Programu Trzeciego "w związku z zaistniałą sytuacją".

Kazik żąda wycofania piosenki "Twój ból jest lepszy niż mój" z Listy Przebojów Trójki

W piątek 1998 notowanie Listy Przebojów Trójki wygrała piosenka Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój". Wkrótce po zakończeniu cotygodniowej audycji notowanie zniknęło ze strony internetowej Trójki. Kierownictwo stacji wydało oświadczenie, w którym poinformowało o unieważnieniu głosowania w związku ze złamaniem regulaminu i manipulacją podczas liczenia głosów.

W ramach protestu ze stacji odeszli dziennikarze, w tym Marek Niedźwiecki. Grzegorz Podżorny, członek Rady Mediów Narodowych, złożył wniosek o odwołanie prezes Polskiego Radia Agnieszki Kamińskiej.

Dyrekcja Trójki zapowiedziała zlecenie audytu Listy Przebojów na przestrzeni ostatnich lat i stworzenie regulaminu audycji. Podano, że z danych informatycznych wynika, iż piosenka Kazika nie wygrała ostatniego notowania.

Głos w sprawie zabrali politycy z rządu i z opozycji.

Piosenka Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój" odnosi się do wizyty byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego na grobie matki na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie 10 kwietnia, gdy z powodu epidemii koronawirusa nekropolia była zamknięta dla osób odwiedzających groby.

Kazik Staszewski zabrał głos w sprawie na facebookowym profilu zespołu Kult, którego jest współzałożycielem. "W związku z zaistniałą sytuacją żądam wycofania piosenki Kazika 'Twój ból jest lepszy niż mój' z notowania Listy Przebojów Programu Trzeciego. Kazimierz Staszewski" – brzmi tekst.

Wcześniej piosenkarz napisał dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" Jackowi Nizinkiewiczowi, że sprawa sama się komentuje. "Wspólnie z Wojtkiem, z którym zrobiliśmy ten kawałek, Piotrem Wieteską – moim managerem i SP Records ustaliliśmy, że nie komentuję tego teraz. Pogadamy o tym przy okazji wywiadu o płycie po 27 maja" – dodał.

Poszło w świat - BBC: Polskie Radio usuwa piosenkę krytykującą prezesa PiS

Data: 19.05.2020 15:15

Autor: ziemianin

bbc.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cenzura #pis #piosenka #kazik #lp3 #listaprzebojowtrojki #muzyka #bbc #radio

Polskie radio publiczne jest oskarżone o cenzurowanie antyrządowej piosenki, która zajęła pierwsze miejsce na liście przebojów, a następnie (lista) zniknęła ze strony internetowej radia – czytamy na stronie BBC.

Poszło w świat – BBC: Polskie Radio usuwa piosenkę krytykującą prezesa PiS

Jak czytamy w BBC piosenka jest "szeroko postrzegana jako krytyka prezesa rządzącej Polską partii nacjonalistycznej".

BBC odnotowuje następnie, że gospodarz Listy Przebojów (Marek Niedźwiecki) zrezygnował z pracy w radiu w związku z zaistniałą sytuacją.

"Dyrektor stacji twierdzi, że ranking był ustawiony, ale parlamentarzyści partii rządzącej, a także politycy opozycji potępili usunięcie piosenki" – czytamy następnie.

BBC wyjaśnia następnie, że piosenka dotyczy żałoby i kwarantanny, która objęła w Polsce cmentarze w związku z epidemią koronawirusa.

"Piosenka nie wymienia Jarosława Kaczyńskiego po nazwisku, ale jej przesłanie jest dość jasne" – relacjonuje korespondent BBC w Warszawie, Adam Easton.

BBC wyjaśnia następnie, że prezes Kaczyński odwiedził grób matki i groby ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym swojego brata bliźniaka, Lecha Kaczyńskiego w czasie, gdy "cmentarze były zamknięte".

Jak czytamy w artykule na stronie BBC "piosenka podkreśla, że jedno prawo obowiązuje zwykłych Polaków, a drugie lidera partii rządzącej".

BBC wyjaśnia następnie, że Program III Polskiego Radia zaczął nadawanie w czasach komunizmu i na jego łamach można było wysłuchać "różnych rodzajów muzyki".

BBC cytuje wicepremier Jadwigę Emilewicz, która broni wolności artystycznej "nawet gdy artysta ma inne zdanie". Cytuje też wicepremiera Piotra Glińskiego, który mówi, że usunięcie piosenki jest bardziej szokujące niż szokujące jest to co czasem mówią piosenkarze.

Brytyjski nadawca publiczny cytuje też wpis premiera Morawieckiego na Facebooku, w którym pisze on, że obecnie "są ważniejsze rzeczy" takie jak epidemia koronawirusa i setna rocznica urodzin Jana Pawła II.

#hot16challenge2 #RomanFanPolszy

Data: 19.05.2020 14:27

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #romanfanpolszy #hot16challenge2

Hot16challenge to wyzwanie polegające na nagraniu 16 wersów i nominowaniu kolejnych osób do akcji, które mają stworzyć swój kawałek w 72 godziny. Druga edycja legendarnej rapowanej akcji to nie tylko nagrywanie muzyki, ale również pomoc w walce z koronawirusem. Wraz z #hot16challenge2 ruszyła zbiórka – “Beef z koronawirusem #hot16challenge” dla Siepomaga.pl. Zarówno nominowani jak i fani mogą wpłacać pieniądze na pomoc pracownikom służby zdrowia w walce z Koronawirusem. Zbiórka dostępna jest pod adresem: http://siepomaga.pl/hot16challenge Całą akcję można śledzić na stronie https://hot16challenge.network/

#hot16challenge2 [#RomanFanPolszy](/t/RomanFanPolszy)

Data: 19.05.2020 14:07

Autor: FiligranowyGucio

Władze Czech poinformowały, że od poniedziałku, 25 maja będą mogły się odbywać imprezy masowe dla maksymalnie 300 osób. A jeśli sytuacja epidemiczna u naszych sąsiadów wciąż będzie się poprawiać, to w czerwcu wrócą imprezy dla ponad 1000 osób.

https://www.eska.pl/slaskie/w-czechach-wracaja-imprezy-masowe-u-naszych-sasiadow-juz-prawie-nie-ma-koronawirusa-kiedy-wroca-imprezy-masowe-aa-mzuC-y3b5-RTpc.html?fbclid=IwAR1ZFFM70Rg9w0W27I0ueIQnm1uw6FnnB3Dt5zDqBCYa_j8akjdCrMEUPvw

#wiadomosci #czechy #koronawirus

Zaufana Trzecia Strona - Jak ktoś ukradł Radkowi 2000 PLN z konta IKEA Family

Data: 19.05.2020 13:48

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#IKEA #IKEAFamily #kradziez #wlamanie #wyciek #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #zakupy

Czy można kupić płytę indukcyjną za złotówkę zamiast za 1999 PLN? Można, trzeba tylko najpierw włamać się na cudze konto IKEA Family i wykorzystać znaleziony tam kod rabatowy. Posłuchajcie historii ofiary takiej kradzieży.

Zaufana Trzecia Strona – Jak ktoś ukradł Radkowi 2000 PLN z konta IKEA Family

Cztery dni temu opisaliśmy ciekawy atak na konta klientów sklepu IKEA. Ktoś wykorzystywał loginy i hasła wykradzione z innych serwisów, by zdobywać dostęp do kont w programie IKEA Family, a następnie wykradał stamtąd kody rabatowe. IKEA po pewnym czasie atak wykryła i konta zablokowała – jednak wygląda na to, że złodzieje działali już co najmniej od początku maja. Ale po kolei.

Ktoś był na moim koncie, ktoś używał moich kodów

Zgłosił się dzisiaj do nas Radek, który pokazał, jak stracił kod wart 2000 PLN. Nie mamy 100% dowodów, że historia Radka jest związana z tym samym incydentem, ale moment zdarzenia oraz jego przebieg pasują do historii włamań na konta IKEA Family ujawnionej 9 dni po kradzieży.

Radek jest regularnym klientem sklepów IKEA i użytkownikiem karty IKEA Family. Gdy 14 maja dostał powiadomienie o możliwym nieautoryzowanym dostępie do jego konta i konieczności zmiany hasła, zalogował się i hasło zmienił. Jak sam przyznaje, nie przejrzał wtedy historii transakcji. Gdy dwa dni później chciał zrobić zakupy, zauważył, że na koncie brakuje kodu rabatowego na 2000 PLN. W historii transakcji znalazł za to taką, której nie pamiętał. Historia transakcji Radka

Radek był pewien, że nie robił zakupów 4 maja za 1 PLN. Gdy zajrzał w szczegóły transakcji, znalazł tam taki oto widok:

Zakupy Radka

Teraz nie miał już wątpliwości – płyta indukcyjna HÖGKLASSIG, standardowo kosztująca 1999 PLN, została przez kogoś kupiona za 1 PLN (opłacone gotówką w sklepie w Łodzi). W tym samym momencie jego kod rabatowy o wartości 2000 PLN został zredukowany do kwoty 2 PLN, co odpowiada różnicy po nieautoryzowanej transakcji.

Kod rabatowy Radka

Szybki zakup, szybka sprzedaż

Radek bez problemu odnalazł swój towar wystawiony na sprzedaż w internecie. Co ciekawe, ten sam sprzedawca oferuje także inne podobne towary produkowane przez IKEA, wystawione kilka dni po feralnej transakcji.

Radkowi pozostało zgłosić sprawę na policję i reklamację do sklepu IKEA. Niestety z żadnego z tych miejsc na razie nie otrzymał odpowiedzi.

Morał z tej historii

We wszystkich miejscach, gdzie przechowujecie coś stanowiącego instrument płatności lub jego równowartość (serwisy z podpiętą kartą płatniczą, kupony rabatowe czy nawet gry online z wartościowymi przedmiotami), używajcie unikatowych haseł. Unikatowe hasła przechowujcie w menedżerze haseł. A gdy dostajecie informacje o incydencie bezpieczeństwa, sprawdzajcie od razu historię transakcji.

Jak jeszcze zadbać o bezpieczeństwo swoich kont w sieci? Mówimy o tym podczas naszego kursu wideo Bezpieczeństwo Dla Każdego. W prostych słowach tłumaczymy, jak podnieść bezpieczeństwo swoich kont i unikać sytuacji stresowych towarzyszących ofiarom wycieków. Do tego kurs zawiera 23 inne tematy, ważne dla każdego użytkownika sieci – każdy znajdzie tam coś ciekawego.

Niemcy - Nie będzie obowiązkowych szczepień przeciwko koronawirusowi (wideo)

Data: 19.05.2020 13:23

Autor: ziemianin

youtube.com

#niemcy #covid19 #koronawirus #szczepienia #szczepionki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

"Nie będzie obowiązkowych szczepień ludności Niemiec w związku z pandemią koronawirusa, poinformowała zastępczyni rzecznika rządu Niemiec Ulrike Demmer.

„Rząd jest oskarżany o to, że rzekomo zamierza wprowadzić obowiązkowe szczepienia. Powtarzam, że nie będzie obowiązkowych szczepień przeciwko koronawirusowi” – powiedziała Demmer.

Dodała, że ​​w dokumentach przyjętych w Berlinie w związku z pandemią, „ani w głównej treści, ani w aneksach”, nie ma deklaracji o obowiązkowym szczepieniu.

Wcześniej o tym, że w Niemczech nie będzie obowiązkowych szczepień przeciwko koronawirusowi, poinformowali szef Ministerstwa Zdrowia Jens Spahn i przedstawiciel Urzędu Kanclerza Niemiec"

Niemcy – Nie będzie obowiązkowych szczepień przeciwko koronawirusowi (wideo)

Odnaleziono szczątki angielskiego samuraja, którego w Szogunie grał Richard Chamberlain

Data: 19.05.2020 00:55

Autor: ziemianin

telegraph.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #japonia #Szogun #samuraj #WilliamAdams #historia

Archeolodzy zidentyfikowali szczątki Williama Adamsa, angielskiego samuraja, którego losy opowiada popularny serial „Szogun” z Richardem Chamberlainem w roli głównej. Grób ze szczątkami Adamsa odnaleziono w ubiegłym roku, a obecnie poinformowano o zakończeniu badań DNA.

Odnaleziono szczątki angielskiego samuraja, którego w Szogunie grał Richard Chamberlain

William Adams był pierwszym Anglikiem, który postawił nogę w Japonii. Do Kraju Kwitnącej Wiśni trafił nie z własnej woli i do tego w krytycznym momencie historii.

Adams urodził się w 1564 roku i służył w Royal Navy. Brał m.in. udział w obronie Anglii przed hiszpańską inwazją i zniszczeniu Wielkiej Armady w 1588 roku. Dziesięć lat później zatrudnił się jako nawigator u Holendrów i wsiadł na statek, który wraz z 4 innym miał płynąć na Daleki Wschód.

W kwietniu 1600 roku sztorm zatopił 4 holenderskie okręty, a ten, na którym płynął Adams został rzucony na wybrzeże w pobliżu Usuki w południowej Japonii. W tym czasie Japonia przeżywała niezwykle ważny okres, który zadecydował o przyszłych losach państwa. Kraj od niemal 150 lat znajdował się w stanie permanentnej wojny domowej toczonej między sobą przez poszczególnych możnowładców i klany.

W drugiej połowie XV wieku pojawili się trzej politycy i wojownicy, którzy zaczęli jednoczyć kraj. Ci trzej zjednoczyciele to Oda Nobunaga, Toyotomi Hideyoshi i Tokugawa Ieyasu.

Gdy okręt Adamsa rozbił się u wybrzeży Japonii Nobunaga i Hideyoshi już nie żyli, a Tokugawa Ieyasu niemal ukończył dzieło zjednoczenia Japonii. Formalnie szogunat Tokugawów został powołany w 1603 roku, jednak w de facto klan ten rządził całym krajem od bitwy pod Sekigaharą z października 1600 roku. Ten ostatni japoński szogunat, który ustabilizował kraj, trwał aż do roku 1868.

Marynarze, którzy przeżyli rozbicie się okrętu, w tym Adams, zostali schwytani i uwięzieni przez Tokugawę Ieyasu w zamku w Osace. Z czasem Adams zaprzyjaźnił się z szogunem i stał się dla niego tak waży, że ten zabronił mu opuszczać Japonię. Anglik otrzymał liczne prezenty, w tym 90 niewolników oraz został mianowany samurajem. Adams pozostawił w Anglii żonę i dzieci, jednak z czasem ożenił się z Japonką imieniem Yuki i miał z nią dwójkę dzieci, Jospha i Susannę. Otrzymał też imię Miura Anjin od przyznanej mu przez Tokugawę posiadłości na półwyspie Miura na południowy-zachód od Tokio.

Z czasem znaczenie Adamsa na dworze urosło do tego stopnia, że został on osobistym doradcą szoguna ds. dyplomatycznych i jego tłumaczem. Brał m.in. udział w negocjacjach handlowych i dyplomatycznych pomiędzy Japonią i Wielką Brytanią w roku 1613. Adams pisał nawet listy do swojej angielskiej żony, jednak gdy szogun zezwolił mu na powrót do Anglii, zdecydował, że chce pozostać w Japonii.

Szczątki Adamsa znaleziono w pobliżu kamienia nagrobnego z napisem Miura Anjin odkrytego na wyspie Hirado w prefekturze Nagasaki. Już wstępne analizy genetyczne wskazywały, że pochowano tam mężczyznę pochodzącego z północno-zachodniej Europy. Teraz wiemy, że był to Adams. Szczątki datowano na lata 1590–1620.

Polscy naukowcy na łamach Science o koronach drzew i zmianach klimatycznych

Data: 18.05.2020 12:18

Autor: ziemianin

wsl.ch

#las #drzewa #natura #planeta #nauka #UniwersytetWroclawski #drzewo #koronadrzewa #zmianyklimatyczne #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #przyroda #lasy

Generowany przez zwarte korony drzew chłód chroni organizmy leśne przed ekstremalnymi temperaturami i ma znaczący wpływ na ich przystosowanie do globalnego ocieplenia – tak wynika z badań naukowców zaangażowanych w projekt Swiss Federal Institute for Forest, Snow and Landscape Research, opublikowanych w czasopiśmie Science. Do międzynarodowego zespołu należą pracownicy Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Kamila Reczyńska i dr hab. Krzysztof Świerkosz, oraz badacze z innych polskich ośrodków: Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie, Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Uniwersytetu Warszawskiego.

Polscy naukowcy na łamach Science o koronach drzew i zmianach klimatycznych

Las jako „klimatyczna kapsuła czasu”

Stacje pogodowe na całym świecie są zazwyczaj umieszczone na otwartych przestrzeniach, a pomiar temperatury odbywa się w nich na wysokości od 1,5 do 2 metrów od powierzchni gruntu (zatem nie w środowisku leśnym i nie blisko powierzchni ziemi, gdzie żyje znaczna część lądowych gatunków roślin i zwierząt). W rezultacie dane klimatyczne zebrane z otwartych przestrzeni mają w przypadku zbiorowisk leśnych jedynie ograniczone znaczenie i niewiele mówią o stopniu ich zagrożenia.

Międzynarodowy zespół badawczy kierowany przez Floriana Zellwegera z WSL oraz University of Cambridge uzyskał pierwsze szczegółowe dane dotyczące ocieplania się klimatu pod okapem drzew, ukazując tym samym różnice w przebiegu tego procesu w lesie i na otwartej przestrzeni. Było to możliwe dzięki pomiarom temperatury wykonanym we wnętrzu lasu w 100 różnych punktach, które następnie połączono w modelu matematycznym z danymi o zmianach w zwarciu koron drzew na przestrzeni nawet 80 lat, pochodzącymi z prawie 3 000 lokalizacji w Europie.

Wszyscy wiemy, że świat dookoła się zmienia, i wielu naukowców chce dowiedzieć się na czym dokładnie te zmiany polegają. Nas szczególnie interesuje, jak zmieniają się lasy – zarówno pod wpływem czynników naturalnych, globalnych zmian klimatycznych jak i presji człowieka – mówi dr hab. Krzysztof Świerkosz z Uniwersytetu Wrocławskiego. W tym celu wyszukujemy miejsca, które były dokładnie zbadane jakiś czas temu – sięgamy wstecz do lat 50. XX w. – i powtarzamy badania w tym samym miejscu.

W takich lokalizacjach wykonujemy tzw. zdjęcie fitosocjologiczne, które stanowi spis gatunków ze wszystkich warstw leśnych: drzew, krzewów i runa, na powierzchni 200-400 m2 – wyjaśnia dr Kamila Reczyńska z UWr. Porównując zdjęcia archiwalne ze współczesnymi, sprawdzamy, jak zmieniła się roślinność – które gatunki zniknęły, a jakie się pojawiły – i przy użyciu specjalistycznego oprogramowania statystycznego staramy się dociec, dlaczego takie, a nie inne, zmiany zaszły. To standardowa procedura przy takich publikacjach.

Badania zbiorowisk leśnych wielu ludziom kojarzą się z podziwianiem nieskażonej przyrody i słuchaniem śpiewu ptaków. Rzeczywistość jednak nie jest taka romantyczna – większość badaczy wielokrotnie leczyła boreliozę, niektórzy zapalenie opon mózgowych.

Gryzą nas komary, meszki i strzyżaki, a na niżu coraz częściej spotykamy gniazda groźnych szerszeni. Coraz bardziej nieprzewidywalna staje się też pogoda, przynosząca gwałtowne burze i powalające drzewa wichry. To nie jest praca dla każdego – mówi Krzysztof Świerkosz.

W czasopiśmie Science naukowcy podają, że pomiary ocieplenia klimatu wykonane na otwartych przestrzeniach nie odzwierciedlają w wystarczającym stopniu zmian temperatury występujących pod okapem drzew. Jeśli zwarcie drzewostanu jest wysokie, buforuje ono zmiany klimatu, tworząc swoistą „kapsułę czasu”, gdzie ocieplenie nie zachodzi tak szybko. Jeśli drzewostan stanie się rzadszy, temperatura niższych warstw lasu gwałtownie wzrośnie. Jak wyjaśnia kierownik zespołu Florian Zellweger, jest to wiedza kluczowa dla zrozumienia wpływu zmian klimatu na różnorodność biologiczną lasów.

To, że świat przyrody reaguje na zmiany klimatyczne, nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Skala, tempo tego procesu, a także zależności występujące między różnymi czynnikami a żywymi organizmami, są przedmiotem bezustannych badań.

Skala buforowania ocieplenia klimatu poprzez utrzymywanie stabilnego mikroklimatu w środowisku leśnym zaskoczyła jednak chyba nas wszystkich – mówi dr Kamila Reczyńska. Implikacje tego odkrycia mają też swoją ciemną stronę. Jeszcze do niedawna mogliśmy sądzić, że odsłonięcie dna lasu w trakcie wycinek – tak jak kiedyś – może zostać szybko zabliźnione dzięki rozwojowi nowych pokoleń drzew i powrotowi typowych roślin leśnego runa na wcześniej odsłonięte miejsca. Dowiedzieliśmy się natomiast, że ten proces może dziś przebiegać już inaczej. Typowe rośliny leśne mogą po prostu nie zdążyć powrócić i zostaną wyparte przez gatunki o wyższych wymaganiach cieplnych – a z innych, niedawno opublikowanych badań naszego zespołu wynika, że także azotolubnych i obcych geograficznie. Nasze lasy stają się więc coraz bardziej zubożałe i zagrożone – chyba że znacznie zmniejszymy presję, przynajmniej na najcenniejsze ich fragmenty.

Opóźnienia w adaptacji do zmian klimatu

Wszystkie organizmy mają optymalny zakres temperatur, w których najlepiej się rozwijają. Gdy klimat się ociepla, korzyści odnoszą gatunki ciepłolubne, wypierając te, dla których optimum termiczne znajduje się poniżej pewnej granicy. Ponieważ optymalna temperatura dla organizmów leśnych jest znacznie niższa niż rzeczywiste zmierzone temperatury w ich bezpośrednim otoczeniu, organizmy te pozostają w tyle, jeśli chodzi o dostosowanie do zmian klimatycznych.

W kontekście globalnych zmian klimatu wiele gatunków żyje w coraz mniej optymalnym zakresie temperatur – mówi Zellweger.

W konsekwencji, jeśli chroniąca runo przed nadmiernym ogrzewaniem warstwa koron zostanie utracona – naturalnie lub w wyniku interwencji człowieka – rośliny żyjące pod nią doświadczą dodatkowego drastycznego ocieplenia, na które nie są przygotowane. Wiele gatunków nie jest w stanie przystosować się wystarczająco szybko, są one wypierane przez gatunki ciepłolubne i mogą wymierać w skali lokalnej.

Biorąc pod uwagę spodziewany wzrost letnich fal upałów w Europie, prawdopodobnie zmieni to różnorodność biologiczną lasów i może, według badaczy, oznaczać problemy dla roślin i zwierząt przystosowanych do chłodniejszych i wilgotniejszych mikroklimatów leśnych. Zarządzający lasem powinni zatem wziąć pod uwagę wpływ prac leśnych na warunki klimatyczne we wnętrzu lasu, a tym samym na jego różnorodność biologiczną. Zbyt intensywne cięcia w naturalnych lasach liściastych powodują w nich gwałtowne i nieodwracalne zmiany.

Badania opisane w Science prowadzone są w wielu różnych ośrodkach na całym świecie, jednak w skali lokalnej dają różne wyniki. Dopiero synteza danych z wielu różnych punktów położonych w różnych krajach, a nawet na różnych kontynentach, zapewnia większy, całościowy obraz. Dlatego zajmujący się tą tematyką naukowcy łączą siły, tworząc duże bazy danych, nad którymi potem mogą wspólnie pracować. Ta, z którą związani są badacze z Uniwersytetu Wrocławskiego, nosi nazwę forestREplot i została utworzona 7 lat temu przez Forest & Nature Lab przy belgijskim Uniwersytecie w Gandawie. Do dziś rozrosła się do 4646 powierzchni na 87 stanowiskach położonych na terenie całej Europy i Ameryki Północnej.

Szef sanepidu nie przyjął mandatu za brak maseczki. „Są nielegalne. Nie mamy stanu wyjątkowego”

Data: 18.05.2020 11:35

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #maseczki #polska #legnica #sanepid #twitter

Funkcjonariusze przyłapali Dyrektora Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Legnicy w parku, kiedy siedział na ławce, bez maseczki. Mężczyzna nie chciał przyjąć mandatu.

Szef sanepidu nie przyjął mandatu za brak maseczki. „Są nielegalne. Nie mamy stanu wyjątkowego”

W związku z epidemią koronawirusa w Polsce obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa. Za brak przestrzegania tego przepisu grożą kary od 5 000 do 30 000 zł nakładane przez GIS.

Dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Legnicy został przyłapany na łamaniu obowiązujących przepisów. Mężczyzna twierdzi, że zatrzymał się w parku, przy ławce dosłownie na chwilę. – Stanąłem, rozmawiałem, przykucnąłem na chwilę na ławce. No i się zaczęło… – To jest sankcja ze stanu wyjątkowego, którego nie mamy.

Szef legnickiego sanepidu odmówił przyjęcia mandatu od straży miejskiej za przejazd rowerem przez park! Jak uzasadnił, „karanie Polaków, to rygor stanu wyjątkowego, którego nie mamy”! Dokładnie tak jest,wszystkie rozporządzenia rządu, odbieranie swobód obywatelskich jest bezprawne pic.twitter.com/wGTrZOmW9e— @@@ (@GEN0550) April 23, 2020

– Znalazłem się w tym parku z prozaicznego powodu. Sanepid pracuje teraz na dwie zmiany. Jako odpowiedzialny pracodawca podzieliłem załogę, by w razie zachorowania u jednej z osób z jednej zmiany sanepid mógł pracować dalej. Ja jako osoba dyspozycyjna przychodzę na obie zmiany

WTF? Kandydat na prezydenta Trzaskowski ma „jednoczyć Polaków” z LGBT

Data: 18.05.2020 11:19

Autor: ziemianin

rp.pl

#wesoli #pederasci #dewianci #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #homoseksualisci #homoseksualizm #lgbt #PlatformaObywatelska #wybory #wyboryprezydenckie #wtf

Zmiana dotychczasowego kandydata na prezydenta z ramienia Platformy Obywatelskiej szczególnie nie dziwi. Według dziennika „Rzeczpospolita” wraz z wymianą Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego, przemeblowana ma zostać także kampania liberałów. Jednym z jej elementów ma być „jednoczenie Polaków”, w tym również otwarcie na społeczność LGBT.

WTF? Kandydat na prezydenta Trzaskowski ma „jednoczyć Polaków” z LGBT

Czołowy polskojęzyczny dziennik, powołując się na źródła w PO, pisze o rozpoczęciu kampanii prezydenckiej na nowo. Obecny prezydent Warszawy ma więc skupiać się na zupełnie innym przekazie niż była marszałek Sejmu. Przede wszystkim ma nie iść na zwarcie z innymi kandydatami opozycji, lecz skupiać się na walce z prezydentem Andrzejem Dudą między innymi na odcinku polityki zagranicznej.

Trzaskowski ma więc pokazać się jako „europejski kandydat”, który odnosił sukcesy jako wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej (EPP). Liberałowie skrywający się pod maską chrześcijańskiej demokracji są największą frakcją w Parlamencie Europejskim, wraz z Partią Europejskich Socjalistów decydując o kształcie polityki Unii Europejskiej. Z tego powodu Trzaskowski ma liczyć na wsparcie międzynarodowe.

Ponadto elementem jego kampanii ma być podkreślanie roli samorządów oraz wezwania do odbudowy „polskiej wspólnoty”. Jak pisze „Rzeczpospolita” ma to oznaczać przede wszystkim „otwartość na wszystkich, również środowiska LGBT, jednoczenie Polaków, a nie ich dzielenie„. Nie powinno to szczególnie dziwić, bo jako prezydent Warszawy Trzaskowski podpisał kontrowersyjną kartę LGBT oraz po preferencyjnych cenach wynajmował miejskie lokale organizacjom reprezentującym interesy środowiska dewiantów.

#BezPlanu Safari - pożegnanie z Afryką

Data: 17.05.2020 22:16

Autor: ziemianin

youtube.com

#bezplanu #afryka #podroze #safari #uganda #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkipodroznicze #ciekawostki

W ostatnim odcinku afrykańskiej serii pojedziemy do Parku Narodowego Wodospadu Murchisona położonego w północno-zachodniej części Ugandy. Wstajemy jeszcze przed świtem, po czym przez parę godzin jedziemy dość dobrymi drogami w kierunku tego całkiem dzikiego zakątka kraju. Mamy tam odbyć nasze pierwsze safari, humorów nie psuje wiec wczesna pora, ani dość długa droga, która w dalszej części staje się tez mniej komfortowa. Jeszcze przed parkiem tuz obok drogi spotykamy małpy, których nie uświadczyliśmy przez 9 dni pobytu w Afryce

Za oknem widoki typowe dla Ugandyjskiej prowincji: gliniasta droga, mnóstwo zieleni, i ludzie niosący różne przedmioty na głowach, przemieszczający się siłą własnych nóg. Tym razem ponadto oprócz murowanych budynków widzimy ubogie chatki kryte strzechą – takie same, w jakich prawdopodobnie mieszkano tu nie tyle dziesiątki, co setki lat temu. Po około pięciu i pół godzinach drogi dojeżdżamy do bramy wjazdowej do parku narodowego

#BezPlanu Safari – pożegnanie z Afryką

Ambasada USA w Polsce upomina się o prawa osób LGBT

Data: 17.05.2020 22:11

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pederasci #wesolki #polska #ambasadausa #dyplomacja #lgbt #Polska #usa

Ambasada Stanów Zjednoczonych w Warszawie postanowiła rozpowszechnić informację o odbywającym się dzisiaj „Międzynarodowym Dniu Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii”. Wraz z innymi placówkami dyplomatycznymi wezwała ona nasz kraj do „poszanowania praw” przedstawicieli mniejszości seksualnej, wpisując się wprost w propagandę ruchów LGBT.

Ambasada USA w Polsce upomina się o prawa osób LGBT

Specjalny materiał wideo z tej okazji został umieszczony przez amerykańską placówkę na jej koncie w portalu społecznościowym Twitter. Na slajdach można przeczytać, że „prawa człowieka są uniwersalne i przynależne wszystkim”, w tym również przedstawicielom społeczności LGBT. Z tego powodu USA domagają się wprowadzenia pełni praw dla członków mniejszości seksualnych.

Na materiale zamieszczonym przez Ambasadę USA widoczna jest ambasador Georgetta Mosbacher z tęczową flagą ruchów LGBT, a także przedstawicieli innych zachodnich placówek dyplomatycznych wspierających dewiacje seksualne. Wszyscy oni wzywają jednocześnie do „przerwania milczenia” na ten temat.

„W Międzynarodowym Dniu Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii, Ambasada USA razem z placówkami dyplomatycznymi z innych krajów w Polsce opowiada się za godnością i równością wszystkich ludzi, niezależnie od orientacji seksualnej, identyfikacji płciowej czy cech płciowych” – można więc przeczytać na materiałach rozpowszechnianych przez przedstawicielstwo dyplomatyczne Stanów Zjednoczonych.

Propagandowa agitacja ze strony Amerykanów nie powinna szczególnie dziwić. W czerwcu ubiegłego roku Mosbacher i jej pracownicy udekorowali swój warszawski budynek tęczowymi flagami, aby w ten sposób dołączyć do międzynarodowej kampanii na rzecz LGBT prowadzonej wówczas przez prezydenta Donalda Trumpa.


jeden z komentarzy


Jakub

@ Jakub08149113

· 6 g.

W odpowiedzi do

@ USEmbassyWarsaw

Przypominam Państwu, że Polska to jedyny kraj Europy, w którym homoseksualizm nie był penalizowany.

PS Otwarty homoseksualista Karol Szymanowski zostaje rektorem Konserwatorium Warszawskiego (1927-32).

Alan Turing zostaje skazany na kastrację chemiczną (Anglia 1952).

Nie pouczać nas!

Siostra górnika nagrała video o izolacji rodziny.

Data: 17.05.2020 12:18

Autor: ziemianin

youtube.com

#Ciekawostki #Koronawirus #Skandale #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #kwarantanna #Siostragornika

Aleksandra Kuczera, mieszkanka Boguszowic postanowiła nagrać wstrząsające wideo, w którym mówi o wielu zaniedbaniach dotyczących ich przedłużającej się izolacji. Brat miał kontakt z pracownikiem, u którego wyszedł wynik dodatki na obecność COVID-19. Wyprowadził się z domu. Rodzina została objęta kwarantanną. Brat, który jest górnikiem w kopalni KWK Jankowice dwukrotnie otrzymał wynik pozytywny. Jednak jak się później dowiedział jego wynik został zagubiony, a o wyniku pozytywnym dowiedział się telefonicznie. Siostra ma wątpliwości czy wyniki nie były fałszywie dodatnie.

Siostra górnika nagrała video o izolacji rodziny.

Przez cały czas rodzina była bez opieki. Nie mogli tygodniami dodzwonić się do sanepidu, gdy przyjechali nikt nie otworzył im drzwi, mimo iż widzieli że są osoby w środku. Postanowili w końcu odinstalować aplikacje, która jest wymagana podczas kwarantanny. Jednak to nic nie dało. Policja również nie zareagowała. Nikt nie skierował rodziny na badania. Rodzice dziewczyny, która nagrała wideo nie mogą wrócić do pracy jeśli nie otrzymają wyniku ujemnego. Wykonali tysiące telefonów bez odezwu.

Amerykańskie schrony na apokalipsę. Z basenem, siłownią i ścianką wspinaczkową (wideo)

Data: 17.05.2020 11:49

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #schronatomowy #przetrwanie #ciekawostki #wojna #ludzie

W czasach zimnej wojny rząd USA zbudował wiele silosów rakietowych w tajnych miejscach w całym kraju. Wiele z nich stoi dziś pustych i są nieprzydane. Jeden z nich znajduje się w nieujawnionej lokacji na północ od Wichita w stanie Kansas. Ma on nowe przeznaczenie. Witamy w wartych ponad 12 mln złotych mieszkaniach na apokalipsę.

Amerykańskie schrony na apokalipsę. Z basenem, siłownią i ścianką wspinaczkową (wideo)

Artykuł ze zdjęciami z 25 listopada 2014

Lichwiarze znowu płaczą

Data: 17.05.2020 10:58

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#lichwiarze #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pozyczki #gotowka #pieniadze #finanse #koronawirus #kredyty #lichwa #Polska #przedsiebiorcy #uslugifinansowe

Wakacje kredytowe będące jednym z elementów „Tarczy antykryzysowej” od początku wzbudzały niepokój branży lichwiarskiej. Kilkukrotnie zapowiadała ona katastrofę na rynku pożyczkowym, teraz ponawiając swoje dotychczasowe zastrzeżenia. Tym razem przedstawiciele tej branży twierdzą, że większość z nich nie przetrwa najbliższego roku, co ma rzekomo pozbawić blisko dwóch milionów ludzi dostępu do kredytów.

Lichwiarze znowu płaczą

Przedstawiciele lichwiarzy byli zaskoczeni, gdy 31 marca prezydent Andrzej Duda podpisał przyjęte wcześniej przez parlament ustawy składające się na pierwszą część rządowej „Tarczy antykryzysowej”. Nowe przepisy miały uderzać w firmy udzielające pożyczek, bo określały między innymi górną granicę wysokości pozaodsetkowych kosztów kredytu konsumenckiego.

Według Jarosława Ryby, prezesa Polskiego Związku Instytucji Pożyczkowych, „specustawa negatywnie ingeruje w model biznesowy instytucji pożyczkowych„, ponieważ nie miały one choćby czasu na przygotowanie nowej oferty.

Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego, jeszcze mocniej rozpacza nad sytuacją lichwiarzy. Ma ona przede wszystkim pretensje o brak konsultacji rządzących z jej branżą. To ma zaś doprowadzić do „likwidacji części sektora pożyczek pozabankowych” oraz „odcięcia milionów Polaków od legalnego i bezpiecznego źródła finansowania„. Co najbardziej „przerażające” zdaniem Wachnickiej apele o rezygnację z przepisów miały zostać zlekceważone.

Wspomniany Ryba twierdzi, że już w tej chwili doszło do redukcji liczby udzielanych pożyczek. W kwietniu miało być ich o blisko 80 proc. mniej, a dodatkowo niektóre przedsiębiorstwa kierowane przez lichwiarzy już zostały zamknięte. Informacje podawane przez Businessinsider.com.pl wskazują na zawieszenie działalności przez dziewięć firm pożyczkowych. Zdaniem Wachnickiej większość z takich podmiotów nie przetrwa najbliższego roku.

Marek Niedźwiecki po 35 latach pracy odchodzi z Trójki, stację krytykują muzycy

Data: 17.05.2020 04:02

Autor: ziemianin

wirtualnemedia.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #afera #listaprzebojowtrojki #lp3 #marekniedzwiecki #paranoja

Po tym jak unieważniono wydanie Listy Przebojów Trójki, w którym wygrała piosenka Kazika Staszewskiego „Twój ból jest lepszy niż mój”, ze stacją żegna się prowadzący listę Marek Niedźwiecki. Poinformował o tym kompozytor Zbigniew Preisner, zaznaczając, że dowiedział się tego od Niedźwieckiego.

Marek Niedźwiecki po 35 latach pracy odchodzi z Trójki, stację krytykują muzycy

W zeszłym piątek w Liście Przebojów Trójki zwyciężyła piosenka Kazika Staszewskiego „Twój ból jest lepszy niż mój”, w której wokalista aluzyjnie skrytykował wizytę prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego ma Powązkach 10 kwietnia, w dziesiątą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Decydowana większość cmentarzy była wtedy zamknięta w ramach obostrzeń związanych z koronawirusem.

Listę prowadził Marek Niedźwiecki. Zapowiadając piosenkę Kazika, zwrócił uwagę, że to jeden z rzadkich utworów, które jako nowość od razu trafiły na pierwsze miejsce zestawienia.

Redakcja Trójki unieważniła listę W sobotę z portalu Polskiego Radia zniknął tekst podsumowujący ostatnie notowanie Listy Przebojów oraz dotycząca niej sekcja. Późnym popołudniem dyrektor Trójki Tomasz Kowalczewski w oświadczeniu poinformował, że ostatnie wydanie listy zostało unieważnione.

– Szanowni Słuchacze, podczas elektronicznego głosowania nad Listą Przebojów Trójki w dn. 15.05.2020 r. został złamany regulamin i do głosowania wprowadzono piosenkę spoza listy. Nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy – stwierdził.

– Wyrażamy ubolewanie i przepraszamy wszystkich słuchaczy za zaistniałą sytuację. Na kolejne głosowanie Listy Przebojów Trójki zapraszamy 22 maja o stałej porze – dodał Kowalczewski.

Zdecydowana większość komentujących to dziennikarzy i polityków uznała taką decyzję za przejaw cenzury, porównywano ją z sytuacjami z lat 80., kiedy w Polskim radiu nie można było grać niektórych piosenek, dlatego np. Marek Niedźwiecki w czasie Listy Przebojów Trójki puszczał tylko motyw werbli zamiast zablokowanej przez cenzurę piosenki Maanamu „Nocny patrol”.

Marek Niedźwiecki odchodzi z Trójki

Wieczorem kompozytor Zbigniew Preisner poinformował na Facebooku, że w związku z obecną sytuacją z Trójki odchodzi Marek Niedźwiecki. – Marek Niedźwiecki jest kolejną osobą, która dzisiaj odeszła z Trójki. Nasza Trójka już nie istnieje. Nie możemy się dać zniewolić tej bolszewickiej polityce, musimy bronić naszej wolności, inaczej zostanie nam „zniewolony umysł” – stwierdził Preisner.

Zaznaczył, że godzinę przed zamieszczeniem wpisu rozmawiał z Markiem Niedźwieckim, a dziennikarz poprosił go o przekazanie tej informacji. Niedźwiecki jest bardzo mało obecny w mediach społecznościowych, nie udało nam się na razie z nim skontaktować.

Informację o odejściu Niedźwieckiego podał też Michał Nogaś, od kilku lat dziennikarz „Gazety Wyborczej”, a wcześniej Trójki. – Publicznie gratuluję dyrektorowi trójki, że jednym małym ruchem doprowadził do takiej rozpierduchy, że zwolnił się Marek Niedźwiecki. YOU ARE AWESOME, Kowal, seriously – stwierdził ironicznie.


pozostała treść na stronie źródła

Kazik wygrywa na liście przebojów radiowej Trójki . . . i znika?

Data: 16.05.2020 22:37

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kultura #muzyka #kazik #lp3 #listaprzebojowtrojki

W piątkowy wieczór Marek Niedźwiecki jak zwykle przedstawił aktualne wydanie Listy przebojów radiowej Trójki. Na szczycie listy pojawił się najnowszy kawałek Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój". Kilka minut po emisji notowanie zniknęło z oficjalnej strony radia – podaje Onet. W związku z zaistniałą sytuacją na stronie PR pojawiło się oficjalne oświadczenie. "Dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki".

Kazik wygrywa na liście przebojów radiowej Trójki . . . i znika?

"Szanowni Słuchacze, podczas elektronicznego głosowania nad Listą Przebojów Trójki w dn. 15.05.2020 r. został złamany regulamin i do głosowania wprowadzono piosenkę spoza listy. Nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy" – pisze w oświadczeniu Tomasz Kowalczeski, Dyrektor-Redaktor Naczelny Programu 3 Polskiego Radia.

"W związku z tym Redakcja podjęła decyzję o unieważnieniu tego głosowania. Wyrażamy ubolewanie i przepraszamy wszystkich słuchaczy za zaistniałą sytuację. Na kolejne głosowanie Listy Przebojów Trójki zapraszamy 22 maja o stałej porze"

Nie ma wątpliwości, że "Twój ból jest lepszy niż mój" to mocno zaangażowany politycznie utwór, który jest o Jarosławie Kaczyńskim. A dokładnie to komentarz do sytuacji, w której prezes PiS odwiedził grób matki, chociaż decyzje rządu były jasne: cmentarze na czas pandemii mają pozostać zamknięte.

Onet przypomina, że 15 maja utwór Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój" zadebiutował na szczycie listy przebojów Marka Niedźwieckiego w programie trzecim Polskiego Radia. Jednak po kilku minutach link do aktualnego notowania przestał działać. Podobnie jak news informujący o sukcesie Kazika w notowaniu.

"Szanowni Słuchacze, podczas elektronicznego głosowania nad Listą Przebojów Trójki w dn. 15.05.2020 r. został złamany regulamin i do głosowania wprowadzono piosenkę spoza listy. Nadto dokonano manipulacji przy liczeniu głosów oddawanych na poszczególne piosenki, co zafałszowało wynik końcowy" – pisze w oświadczeniu Tomasz Kowalczeski, Dyrektor-Redaktor Naczelny Programu 3 Polskiego Radia.

"W związku z tym Redakcja podjęła decyzję o unieważnieniu tego głosowania. Wyrażamy ubolewanie i przepraszamy wszystkich słuchaczy za zaistniałą sytuację. Na kolejne głosowanie Listy Przebojów Trójki zapraszamy 22 maja o stałej porze" – czytamy dalej.

Przypominamy, że 15 maja utwór Kazika "Twój ból jest lepszy niż mój" zadebiutował na szczycie listy przebojów Marka Niedźwieckiego w programie trzecim Polskiego Radia. Jednak po kilku minutach link do aktualnego notowania przestał działać. Podobnie jak news informujący o sukcesie Kazika w notowaniu.

Kazik wraca z nowym kawałkiem i śpiewa o Jarosławie Kaczyńskim

"Twój ból jest lepszy niż mój" to wspólnego dzieło Kazika Staszewskiego i Wojtka Jabłońskiego. Fani pod nagraniem nie mają wątpliwości – Kazik znów stał się pierwszym antysystemowym muzykiem.

Tekst jest komentarzem do tego, co wydarzyło się 10 kwietnia tego roku. Jarosław Kaczyński, nie bacząc na zakazy i restrykcje związane z pandemią koronawirusa, udał się na warszawski Cmentarz Powązkowski, by odwiedzić grób swojej matki. Wiele osób było oburzonych taką sytuacją i wyjątkowym uprzywilejowaniem prezesa PiS-u, zaś członkowie ugrupowania tłumaczyli, że miał specjalne pozwolenie, a jego obecność to była "symboliczna reprezentacja".

Na bocznej bramie cmentarza, przez którą przejechała limuzyna Jarosława Kaczyńskiego, widnieje kartka z informacją, że "zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, od dnia 2 kwietnia do 11 kwietnia 2020 r. cmentarz zostaje zamknięty dla osób odwiedzających groby".

Fabryka Broni "Łucznik" - nowe moduły do Grota

Data: 16.05.2020 22:29

Autor: ziemianin

milmag.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wojsko #bron #grot #msbsgrot #uzbrojenie #FabrykaBronilucznik

Fabryka Broni "Łucznik" – nowe moduły do Grota

Fabryka broni świętuje znoszenie epidemiologicznych restrykcji – na otwarcie strzelnic i sklepów z bronią przygotowała premierę modułów do karabinka MSBS GROT. W sprzedaży pojawił się zespół lufy o długości 10,5 cala, pozwalający na przekształcenie karabinka w kompaktową poręczną broń.

Jednocześnie podstawową stopkę kolby konstrukcji z Łucznika, można już zastąpić dostępnymi na rynku produktami dedykowanymi do karabinków rodziny AR-15. Stało się to możliwe, bo FB wprowadziła na rynek adapter kolby zakończony standardowym gwintem wewnętrznym 1 i 3/16 cala o skoku 16 zwojów na cal pozwalającym na montaż aerowskiej kolby (buffer tube). Szkoda, że wraz z dedykowaną kolbą znika z Grota zawias umożliwiający składanie jej na bok.

Trzecią nowością z radomskich zakładów jest dłuższe łoże – dedykowane do standardowej lufy. Jest zbyt długie do nowej 10,5 calowej.

Nowy produkt zwiększa ilość miejsca zarówno na dolnych, jak i bocznych mocowaniach typu M-LOK. Liczba slotów zwiększa się o 2 na każdej użytkowej powierzchni. Przedłużona jest również grzbietowa szyna Picatinny. Do dyspozycji jest 9 dodatkowych miejsc. Z oczywistych względów nowa górna szyna nie stanowi monolitu z tą znajdującą się nad komora zamkową karabinka.

Ostatni produkt wprowadzany przez Łucznika w najbliższych dniach na cywilny rynek, to krótki, 10-nabojowy magazynek do MSBS. Podobnie jak standardowa 30tka, nowy magazynek będzie wykonany z transparentnego tworzywa.

Antybiotykooporny patogen coraz bardziej rozpowszechnia się w szpitalach

Data: 16.05.2020 21:29

Autor: ziemianin

medicalxpress.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Stenotrophomonasmaltophilia #bakteria #antybiotykoopornosc #zakazeniaszpitalne #nauka #medycyna #antybiotyki

Bakteria Stenotrophomonas maltophilia naturalnie występuje w ekosystemie w otoczeniu człowieka. Do niedawna była uważana za niesprawiającą większych problemów. Teraz okazuje się, że jest to coraz bardziej rozpowszechniony wieloantybiotykooporny patogen powodujący ciężkie infekcje układu oddechowego. S. maltophilia stała się, obok gronkowca złocistego czy E. coli, jednym z najgroźniejszych patogenów powodujących zakażenia szpitalne.

Antybiotykooporny patogen coraz bardziej rozpowszechnia się w szpitalach

Bakteria ta jest szczególnie niebezpieczna dla pacjentów z osłabionym układem odpornościowym lub leczonym z powodu stanu zapalnego układu oddechowego. Może ona zaatakować każdy organ, jednak najczęściej dochodzi do infekcji układu oddechowego, bakteremii oraz infekcji wywołanych przez użycie cewnika.

Jako, że to stosunkowo nowe, bardzo poważne i coraz bardziej rozpowszechnione zagrożenie, konieczne jest lepsze zrozumie wirulencji tego patogenu oraz jego lokalnej i globalnej transmisji.

Międzynarodowa grupa naukowa pracująca pod nadzorem niemieckiego Centrum Badawczego w Borstel (Forschungszentrum Borstel – Leibniz Lungenzentrum), przeprowadziła pierwsze badania światowego drzewa filogenetycznego S. maltophilia. Naukowcy z ośmiu krajów odkryli, że w 22 krajach istnieją 23 linie S. maltophilia o różnym stopniu rozpowszechnienia, z których większość zawiera szczepy o każdym możliwym stopniu wirulencji. Jedna z tych linii jest obecna na całym świecie i zawiera największą liczbą szczepów infekujących ludzi. Chodzi tutaj o linię Sm6. Stwierdzono w niej istnienie kluczowych genów zwiększających wirulencję i odporność na działanie antybiotyków. To sugeruje, że specyficzna konfiguracja genetyczna może ułatwiać rozpowszechnianie się różnych podtypów S. maltophilia w środowisku szpitalnym, mówi główny autor badań, Matthias Gröschel.

Analiza sposobu przenoszenia się bakterii ujawniła, że w szpitalach na przestrzeni zaledwie dni i tygodni mogą rozpowszechniać się blisko spokrewnione szczepy.

Ze szczegółami badań można zapoznać się na łamach [Nature Communications.]()https://www.nature.com/articles/s41467-020-15123-0

Ukraiński szpital otwarcie handluje dziećmi. Do sieci trafiło bulwersujące nagranie.

Data: 16.05.2020 21:21

Autor: ziemianin

vimeo.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ukraina #USA #wlochy #hiszpania #wielkabrytania #francja #niemcy #chiny #dzieci #handeldziecmi #handel #surogatka

Bulwersujące nagranie zostało przygotowane przez ukraiński szpital medycyny reproduktywnej Biotexcom, którego władze chciały w tej sposób „uspokoić nowych rodziców dzieci z m.in. USA, Włoch, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Chin”, którzy z powodu pandemii i zamknięcia granic „nie mogą odebrać swoich pociech”.

Ukraiński szpital otwarcie handluje dziećmi. Do sieci trafiło bulwersujące nagranie.

Autorzy nagrania zapewniają, że z niemowlętami jest wszystko w porządku i że znajdują się pod opieką pediatrów.

Sprawę nagłośniła pełnomocnik ukraińskiego parlamentu ds. praw człowieka Ludmiła Denisowa. „Ukraina znów trafiła w centrum skandalu, dotyczącego obrony praw dzieci, urodzonych metodą surogatową”, napisała na Facebooku, dodając, że władze w Kijowie nie wiedzą, ile dzieci jest każdego roku „przekazywanych zagranicznym rodzicom”.

„Surogatowe macierzyństwo na Ukrainie to problem, który wymaga kompleksowej i natychmiastowej reakcji (…) Dzieci na Ukrainie nie powinny być przedmiotem handlu ludźmi” stwierdziła Denisowa. Pełnomocnik zwróciła się do parlamentarzystów, aby zmienili prawo. Jej zdaniem macierzyństwo surogatowe powinno być dostępne „wyłącznie dla Ukraińców” i dlatego władze powinny zakazać „sprzedaży dzieci zagranicę”.

W oświadczeniu, opublikowanym na stronie szpitala Biotexcom, właściciel placówki Albert Tocziłowski twierdzi, że cena usługi waha się od 30 do 70 tys. dolarów, w „zależności od pakietu” (mieszkanie na terenie Ukrainy, wynagrodzenie surogatowej matki, loty itd.), po czym z dumą dodaje, że tego typu „usługi” w USA kosztują nawet 300 tys. dolarów.

Sprawa wstrząsnęła ukraińskimi hierarchami obu obrządków katolickich, którzy zwrócili się do rządu Ukrainy z pilnym żądaniem wprowadzenia zakazu tego rodzaju praktyk.

„Macierzyństwo zastępcze, czyli traktowanie ludzi jak towaru, który można zamówić, przygotować i sprzedać, na które, ku naszemu wielkiemu ubolewaniu, zezwala czynnie ustawodawstwo ukraińskie, jest problemem, jest podeptaniem godności ludzkiej” – napisali biskupi we wspólnym oświadczeniu. Podkreślili, że „należy ujawniać przypadki okazywania takiej zniewagi osobowości i godności ludzkiej”.

Tymczasem wszystko to dopuszcza zalegalizowane macierzyństwo zastępcze, będące „złem moralnym, powodującym niezliczone cierpienia i poniewierkę zarówno narodzonego w ten sposób dziecka, jak i kobiety, która je urodziła” – stwierdza dokument biskupów. Zwraca uwagę, że komercyjne podłoże takiego macierzyństwa z moralnego punktu widzenia zasługuje na jeszcze ostrzejszą ocenę, ponieważ złem moralnym stają się funkcje kupna-sprzedaży ciała i samej osoby nowo narodzonego dziecka. „Żadne okoliczności i skutki nie mogą usprawiedliwić praktyki macierzyństwa zastępczego” – zaznaczyli hierarchowie grecko- i rzymskokatoliccy.

Donald Trump za słaby na WHO, przywrócił finansowanie korporacji

Data: 16.05.2020 21:16

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #trump #who #pieniadze

"Administracja Donalda Trumpa przygotowuje się do wznowienia wpłat na Światową Organizacja Zdrowia – podała telewizja Fox News. Jednak nie będą to składki tej wysokości, co dotychczas.

Jak podaje Fox News powołując się na rządowe dokumenty, Stany Zjednoczone są gotowe do ponownego dokładania się do budżetu WHO, ale nie w takiej skali, jak dotychczas. Stany są głównym płatnikiem na rzecz organizacji. Dotąd płaciły około 400 mln dolarów rocznie. Teraz – jak wynika z informacji telewizji – są gotowe płacić taką składkę, jak Chińczycy. Czyli mniej więcej jedną dziesiątą dotychczasowych wpłat"

Donald Trump za słaby na WHO, przywrócił finansowanie korporacji

Widać, że Donald Trump niewiele może zrobić, albo nie chce zrobić w walce z jedną korporacją, jaką jest WHO.

WHO, to przestępcza organizacja, która udaje, iż dba o zdrowie narodów. W rzeczywistości, odpowiedzialna jest za wdrażanie śmiercionośnych procedur leczenia czy to toksycznymi lekami, czy chemikaliami zwanymi chemioterapią, czy niszczącymi zdrowie szczepionkami.

Gdyby prezydent USA miał możliwość lub chęć, to zdelegalizowałby WHO. W końcu USA, to mocarstwo światowe. Jednak za słabe na korporacje międzynarodowe.

Korporacje to główna broń w rękach . . . finansjery.

Widzimy tutaj olbrzymią porażkę Donalda Trumpa. Pomachał szabelką, aby ostatecznie poddać się tyrani korporacji. Każdy dolar wpłacony dla WHO, to podpisanie się pod milionami zbrodni tej organizacji.

Przestępstwo państwowe? Samorządy biorą kredyty w... parabankach.

Data: 16.05.2020 21:11

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #samorzady #parabanki #lichwiarze #toniejestsmieszne #pieniadze #finanse

"Serwis podaje, że zmagającym się z problemami finansowymi samorządom coraz trudniej jest uzyskać kredyt w banku. W związku z tym udają się do parabanków. "W ciągu roku wartość samorządowych długów wzrosła o ponad 45 proc. osiągając kwotę 397,2 mln zł" – czytamy. W 2018 roku 44 polskie samorządy były zadłużone w parabankach na 272,8 mln zł.

Z danych resortu finansów, wynika, że na koniec 2019 roku 46 samorządów korzystało z kredytów zaciągniętych w parabankach. "Najwięcej na Dolnym Śląsku i w Małopolsce"

Przestępstwo państwowe? Samorządy biorą kredyty w… parabankach.


To już nie jest śmieszne, tylko głupie.

Kiedy mamy własny bank emisyjny NBP, to, zamiast w tym banku pożyczać pieniądze, to samorządy zmuszone są korzystać z parabanków. Nawet banki komercyjne nie chcą już udzielać kredytów samorządom, ponieważ są niewypłacalne.

Parabanki to taki twór bankowy, który ma wysokie oprocentowanie, wysokie opłaty, czyli zadłużanie samorządów będzie rosło potężnie.

Skąd parabanki mają pieniądze na kredyty?

Kto stoi za tym przestępstwem finansowym?

Co na to rząd PiS?

Przecież dokonuje się przestępstwo finansowe na naszych oczach. Samorządy będą szukały nowych podatków, będą zwiększały opłaty i drenowały mieszkańców. Przecież Polacy nie są studnią bez dna. Już tak dużo płacimy podatków, że kolejne zubożą wiele rodzin.

Wyjście jest na wyciągnięcie ręki.

Należy wprowadzić ustawę, która pozwoli zadłużać się samorządom i wszystkim podmiotom państwowym tylko w NBP.

NBP z emisji pieniądza może pożyczać pieniądze bez odsetka. Następnie samorządom, które tną koszty, zmniejszają podatki, powoli anulować dług.

Czy to takie trudne?

Mosbacher - Polska mogłaby przyjąć potencjał nuklearny od Niemiec

Data: 16.05.2020 21:07

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasador #niemcy #polska #bronjadrowa

Mosbacher – Polska mogłaby przyjąć potencjał nuklearny od Niemiec

Georgette Mosbacher

@USAmbPoland

Jeśli Niemcy chcą zmniejszyć potencjał nuklearny i osłabić NATO, to być może Polska – która rzetelnie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, rozumie ryzyka i leży na wschodniej flance NATO – mogłaby przyjąć ten potencjał i u siebie

Powstała w Polsce firma, która będzie produkować implanty do wszczepienia w dłoń

Data: 16.05.2020 21:00

Autor: ziemianin

biznes.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #biotechnologia #biomarker #implanty #wykrywanie #firma #komisjanadzorufinansowego #polska #usa

KOMISJA NADZORU FINANSOWEGO

  Raport bieżący nr 21 / 2020      

Data sporządzenia: 2020-05-10

Skrócona nazwa emitenta

KONOPIE I ​​DREWNO SA

Temat

Podpisanie umowy dotyczącej zawiązania spółki biotechnologicznej produkującej implanty umożliwiające wczesne wykrywanie biomarkerów sygnalizujących m.in. infekcje wirusowe w tym Covid-19

Podstawa prawna

Art. 17 ust. 1 MAR – informacje poufne.

Powstała w Polsce firma, która będzie produkować implanty do wszczepienia w dłoń

Treść raportu:

Zarząd Emitenta informuje, że w dniu 10 maja 2020 roku zawarł z amerykańską firmą Alivecel LLC. dalej "Alivecel" umowę Memorandum Of Understanding dalej MOU na podstawie której Emitent oraz Alivecel przystąpią niezwłocznie do określenia warunków uczestnictwa w spółce joint venture z siedzibą w Polsce dalej "JV".

Celem JV będzie oferowanie systemów monitorowania zdrowia w postaci implantu wszczepianego użytkownikom w dłoń między kciukiem a palcem wskazującym.

JV prowadzić będzie badania R&D w zakresie produkcji żywych komórek w celu pomiaru i wykrywaniu białek wytwarzanych przez wirusy COVID/SARS/MERS, a także markerów glukozy, insuliny, nowotworów, zawału serca i innych. Monitorowanie "in vivo" będzie się odbywać w czasie rzeczywistym.

Testy wczesnego wykrywania zostaną opracowane przy użyciu technik biologii syntetycznej oraz nano- i biotechnologii, oraz skupią się na monitorowaniu zmian RNA i DNA użytkowników, którymi mogą być pacjenci, pracownicy wszelkiego typu firm, czy nawet cała populacja, jak również systemy opieki zdrowotnej, użytkownicy obiektów wojskowych i wiele innych.

Oczekuje się, że po opracowaniu i uzyskaniu odpowiednich rejestracji implantu jako urządzenia medycznego, system zapewni użytkownikom nowe opcje długoterminowego ciągłego monitorowania stanu zdrowia, umożliwiając transmisję sygnału wczesnego ostrzegania do aplikacji mobilnej, która z kolei może być monitorowana w czasie rzeczywistym bezpośrednio przez użytkowników systemu, jak również ich lekarzy, czy też instytucje opieki zdrowotnej, agencje monitorujące zdrowie czy też szpitale badawcze.

Markery zastosowane w implancie będą umożliwiały natychmiastowe wykrycie ognisk wirusowych czy też innych chorób. Opracowywana technologia będzie bardziej skuteczna i wydajna, niż obecnie oferowane na rynku czujniki, m.in. ze względu na zwiększoną dokładność i przewidywaną dłuższą żywotność funkcji implantu w porównaniu do obecnie oferowanych na rynku czujników, które wymagają wymiany co trzydzieści 30 do sześćdziesięciu 60 dni. Implanty docelowo oferowane przez JV będą wymagały wymiany nie częściej niż co 6-12 miesięcy lub nawet dłużej.

JV planuje prowadzić R&D w Polsce oraz w USA we współpracy z amerykańskimi centrami i agencjami badawczymi.

JV będzie działać pod kierunkiem Marka Glazera jako Dyrektora ds. Technicznych, Gerarda Bencena jako dyrektora generalnego oraz Prezesa Zarządu Emitenta Leszka Borkowskiego.

Docelowo JV będzie udzielać licencji i dostarczać technologie do spółek Alivecel LLC, Hemp & Wood S.A. oraz do firm medycznych i farmaceutycznych na całym świecie. Zgodnie z ustaleniami Alivecel LLC zajmie się komercjalizacją technologii przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, podczas gdy Emitent będzie mieć wyłączne prawa do dystrybucji produktów w Polsce i na rynkach europejskich.

Emitent będzie pierwszym inwestorem finansowy w JV, oraz ma zadanie pozyskać dodatkowy kapitał od polskich i europejskich instytucji, takich jak NCBiR Polskie Narodowe Centrum Badań i Rozwoju lub NCN Polskie Narodowe Centrum Nauki _, a także od amerykańskich i europejskich inwestorów Venture Capital.

Istnieje silna korelacja pomiędzy niedoborami witaminy D a zgonami na COVID-19

Data: 16.05.2020 03:55

Autor: ziemianin

news.northwestern.edu

#witaminaD #covid19 #koronawirus #zgon #ukladodpornosciowy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #medycyna #nauka

Po przeanalizowaniu danych z 10 krajów, w tym z Chin, Niemiec, Francji, Włoszech, USA, Szwajcarii czy Korei Południowej, naukowcy doszli do wniosku, że istnieje silna korelacja pomiędzy niedoborami witaminy D a odsetkiem zgonów na COVID-19. Okazało się, że w krajach o wysokim odsetku zgonów, jak Włochy, Hiszpania czy Wielka Brytania, pacjenci mieli niższy poziom witaminy D niż pacjenci w innych krajach.

Istnieje silna korelacja pomiędzy niedoborami witaminy D a zgonami na COVID-19

Naukowcy ostrzegają jednak, że nie oznacza to, że należy brać suplementy, tym bardziej, jeśli nie mamy stwierdzonych niedoborów tej witaminy. Uważam, że ludzie powinni wiedzieć, iż niedobory witaminy D mogą odgrywać rolę w śmiertelności, ale nie oznacza to, że każdy powinien ją zażywać, mówi główny autor badań, profesor Vadim Backman z Northwestern University. Ta kwestia wymaga dalszych badań i mam nadzieję, że nasza praca zainspiruje kogoś do ich podjęcia. Nasze badania mogą też wskazywać na jeden z mechanizmów zgonów. Jeśli zostanie on potwierdzony, być może przyda się to podczas leczenia, dodaje uczony.

Backman i jego zespół postanowili przyjrzeć się poziomowi witaminy D, gdyż stwierdzili, że istnieje trudna do wyjaśnienia różnica odsetka zgonów pomiędzy poszczególnymi krajami. Sugerowano, że może mieć to związek z poziomem opieki zdrowotnej, liczbą wykonanych testów, rozkładem grup wiekowych czy istnieniem różnych szczepów koronawirusa. Jednak Backman podchodził do tego sceptycznie. Nie wydaje się, by któryś z tych czynników odgrywał znaczącą rolę. System opieki zdrowotnej w północnych Włoszech jest jednym z najlepszych na świecie, a różnice w odsetkach zgonów widać nawet w tych samych grupach wiekowych. Są oczywiście duże różnice pomiędzy liczbą wykonywanych testów, jednak różnice w odsetku zgonów utrzymują się nawet gdy popatrzymy na kraje, które testują tyle samo, dodaje. Zauważyliśmy jednak istnienie silnej korelacji pomiędzy witaminą D a odsetkiem zgonów, mówi Backman.

Po analizie ogólnodostępnych danych naukowcy odkryli, że istnieje silny związek pomiędzy poziomem witaminy D a występowaniem burzy cytokinowej, czyli uogólnionego stanu zapalnego spowodowanego nadmierną reakcją układ odpornościowego, oraz pomiędzy poziomem witaminy D a odsetkiem zgonów.

Burza cytokinowa może poważnie uszkodzić płuca, doprowadzić do zespołu ostrej niewydolności oddechowej i zgonu pacjenta, mówi doktor Ali Daneshkhah, główny autor artykułu, który opublikowano w medRxiv. Wydaje się, że właśnie to zabija większość pacjentów z COVID-19, a nie bezpośrednie uszkodzenie płuc przez wirusa. Chorzy umierają z powodu chybionego ataku ich własnego układu odpornościowego, dodaje.

Backman mówi, że dzięki prawidłowemu poziomowi witaminy D nasz układ odpornościowy nie tylko lepiej działa, ale też z mniejszym prawdopodobieństwem stanie się nadmiernie reaktywny. Korelacja pomiędzy witaminą D a odsetkiem zgonów na COVID-19 jest bardzo silna. Nie zapobiegłoby to zarażeniu, ale mogłoby zmniejszyć liczbę komplikacji i zapobiec zgonom wśród chorych .

Zdaniem uczonego, może to też wyjaśniać, dlaczego dzieci praktycznie nie umierają na COVID-19. Mają one bowiem nie w pełni wykształcony swoisty układ odpornościowy, który stanowi drugą linię obrony organizmu i który ma większą tendencję do nadmiernego reagowania. Dzieci polegają głównie na odpowiedzi immunologicznej nieswoistej. To może wyjaśniać mniejszy odsetek zgonów w tej grupie.

Backman podkreśla, że nie należy na własną rękę przyjmować suplementów z witaminą D, gdyż może mieć to negatywne skutki uboczne. Konieczne są też dalsze badania, by stwierdzić, czy rzeczywiście witamina D może chronić przed komplikacjami w przypadku zachorowania na COVID-19.

Trudno powiedzieć, jaka dawka witaminy D byłaby pomocna w przypadku COVID-19. Wiadomo, że niedobór witaminy D jest szkodliwy i że łatwo można go uzupełnić prawidłową suplementacją, dodaje uczony.

Koronawirusowe szaleństwo: Hiszpanie odkazili plażę chlorem. W Międzyzdrojach tyż . . .

Data: 16.05.2020 03:32

Autor: ziemianin

national-geographic.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #plaza #morze #idioci #szalenstwo

Pod koniec kwietnia Hiszpanie wyszli z domów po 6-tygodniowej kwarantannie wprowadzonej w ramach walki z koronawirusem SARS-CoV-2. W trosce o bezpieczeństwo spacerujących mieszkańców władze nadmorskiej wioski Zahara de los Atunes koło Kadyksu nakazały dezynfekcję plaży. Piasek polano toksycznym podchlorynem sodu. – Zabił wszystko na ziemi. Nic tam nie ma. Nawet owadów – informuje Dori Iglesias z organizacji ekologicznej Asociación Voluntarios de Trafalgar y Agaden.

Koronawirusowe szaleństwo: Hiszpanie odkazili plażę chlorem. W Międzyzdrojach tyż . . .

O sprawie powiadomiła ekologów jedna z mieszkanek pobliskiej miejscowości, która podczas spaceru zobaczyła traktory rozlewające jakąś ciecz. Po przybyciu na miejsce ekolodzy znaleźli na plaży pojemniki po chemikaliach. Podchloryn sodu, którym polano plażę, to środek wykorzystywany do odkażania ulic. – Zniszczenia na plaży są straszliwe. To co oni tu zrobili, to jakaś aberracja – mówi Iglesias i zapowiada pozew przeciw urzędnikom, którzy zdecydowali o dezynfekcji plaży.

Władze Andaluzji wysłały na miejsce komisję ds. środowiska naturalnego. Eksperci mają ocenić szkody wyrządzone okolicznemu ekosystemowi. Miejscowe władze przyznają, że decyzja o dezynfekcji plaży była błędna, ale wynikała z dobrych intencji.


Koronawirusowe szaleństwo ewidentnie rzuca się ludziom na mózg. Zatrzymano życie gospodarcze i społeczne z powodu infekcji o niższej śmiertelności niż grypa. Ludzi zapakowano w maski, które przed niczym nie chronią, a tylko pogarszają stan zdrowia. A teraz mamy „odkażanie” plaży przy pomocy trujących chemikaliów. Czy polscy urzędnicy też wpadną ta taki pomysł? Nie jest to wykluczone. W środę (13.05.2020), podczas rozmowy w RMF FM, wiceminister rozwoju Andrzej Gut-Mostowy oświadczył, że jeśli Ministerstwo Zdrowia wyda rekomendację o dezynfekcji piasku na plaży, to zajmie się sprawą. Jak pokazuje przykład Hiszpanii, takie deklaracje, które wydają się żartem, stają się faktem. W czasach „nowej normalności” każdy idiotyzm jest możliwy.

W piątek rozpoczęto akcję odkażania plaży w Międzyzdrojach. Tuż przy brzegu, co dwa metry w piasek wpuszczany jest środek dezynfekcyjny. To jedno z ważniejszych działań zabezpieczających kąpielisko przed ewentualnym skażeniem

Roztwór podchlorynu sodu jest wtryskiwany w piasek pod ciśnieniem kilkudziesięciu atmosfer na głębokość 1-1,5 metra. Na tej głębokości środek może pozostać i działać bardzo długo. Zastrzyki dezynfekcyjne wykonywane są dość gęsto – średnio co dwa metry. Te zabiegi mają zapobiec ewentualnej powtórce sytuacji z początku sierpnia ubiegłego roku, kiedy po stwierdzeniu w wodzie obecności bakterii salmonelli i coli zamknięto międzyzdrojskie kąpielisko.

Kondom i sperma na atrapie państwa teoretycznego z dykty

Data: 15.05.2020 19:04

Autor: ziemianin

wiadomosci.onet.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #abw #polska #uop #wsi

Kierownicze sprawstwo w mafii paliwowej (myląca nazwa, chodzi o VAT + Akcyza) przypisano szczecińskiej spółce BGM Petrotrade. Od początku mówiło się, że to jest biznes WSI-arzy a BGM to słupy.

Kondom i sperma na atrapie państwa teoretycznego z dykty

W 2002 roku nie-rząd komunisty Leszka Millera szefem szczecińskiej delegatury UOP-ABW uczynił płk WSI Wiesława Kowalskiego. Dla wszystkich stało się jasne, że zabawa skończy się wesołym oberkiem i tak się oczywiście stało. Oczywiście musiało dojść do potwornej demoralizacji i dekwalifikacji pasożytniczej ABW.

W kolejnej odsłonie za Tuska mafie VAT nabrały wiatru w żagle.

"Prostytutka w ABW. "Funkcjonariusze boją się, że ich dane zostały ujawnione"

Jeden z funkcjonariuszy zaprosił do szczecińskiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego prostytutkę – ustalił Onet. Do spotkania doszło w pomieszczeniu, w którym znajdują się niejawne informacje, takie jak dane agentów. Do dzisiaj ABW nie wyciągnęła konsekwencji, wobec tego funkcjonariusza ani nie zweryfikowała, kim była prostytutka. – Część funkcjonariuszy obawia się teraz, że ich dane mogły zostać ujawnione lub przekazane nieuprawnionym osobom – twierdzi nasz informator.

Do wizyty prostytutki miało dojść w październiku 2019 r. Funkcjonariusz tłumaczył się, że była to jego kuzynka

Szef szczecińskiej delegatury wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec funkcjonariusza. Jednak zostało ono wstrzymane przez jego przełożonego z Gdańska

Jak wynika z naszych informacji, do dzisiaj nikt nie zweryfikował, kim była ta kobieta, dla kogo pracuje i z kim utrzymuje kontakty. Nie sprawdzono też taksówkarza, który przywiózł i odwiózł kobietę

Koniec października 2019 r. Godziny późnowieczorne. Pod Wydział Zamiejscowy w Szczecinie Delegatury ABW w Gdańsku podjeżdża taksówka. Wysiada z niej kobieta i dzwoni domofonem do siedziby ABW. Wchodzi do środka.

Około godz. 2 w nocy ta sama taksówka podjeżdża pod budynek ABW. Kobieta wsiada do niej i odjeżdża.

Niby nic dziwnego, jednak o tej porze w szczecińskiej ABW nikt nie pracuje, poza służbą dyżurną, której zadaniem, oprócz ochrony obiektu, jest poinformowanie ewentualnego petenta o możliwości przyjęcia w godzinach 8:00 – 16:00. Jak się później okazało, nie była to jednak zwykła „petentka”.

Następnego dnia rano funkcjonariusz, który przejął służbę dyżurną zauważył, że pomieszczenie służby dyżurnej nie wygląda tak, jak powinno. Ujawnił m.in. zużytą prezerwatywę i ślady organiczne. Natychmiast poinformował o tym swojego przełożonego. W celu wyjaśnienia sytuacji dokonano przeglądu monitoringu.

Ustalono, że do szczecińskiej siedziby ABW późnym wieczorem przyjechała prostytutka i została wpuszczona do pomieszczenia służby dyżurnej, czyli miejsca, do którego mają dostęp tylko niektórzy funkcjonariusze, z uwagi na znajdujące się tam informacje. Chodzi m.in. o dane osobowe wszystkich funkcjonariuszy (wraz z ich prywatnymi adresami i numerami telefonów), informacje niejawne dotyczące procedur alarmowych wraz z kodami i hasłami, a także szafę pancerną z kilkoma sztukami broni wraz z amunicją.

Zaraz po ujawnieniu tego faktu naczelnik szczecińskiego ABW nakazał zabezpieczyć monitoring i zażądał wyjaśnień od funkcjonariusza.

Ten poinformował, że z uwagi na złe samopoczucie przyjechała do niego kuzynka. Naczelnika nie przekonało to tłumaczenie i wszczął wobec niego postępowanie dyscyplinarne w związku z wpuszczeniem na teren ABW nieuprawnionej osoby.

Polecił też naczelnikowi ochrony zawiadomić Inspektorat ABW w Warszawie, jednocześnie informując o całym zdarzeniu Dyrektora Delegatury ABW w Gdańsku (któremu podlega szczeciński wydział zamiejscowy ABW).

Bez konsekwencji

Jak wynika jednak z informacji Onetu, dyrektor ABW w Gdańsku wydał polecenie, aby nie zabezpieczać monitoringu i nie informować o całym zdarzeniu Inspektoratu w Warszawie.

Do dziś funkcjonariusz nie poniósł żadnych konsekwencji i pracuje dalej. Z uwagi na polecenie dyrektora ABW w Gdańsku nie wszczęto też postępowania dyscyplinarnego oraz nie wykonano żadnych czynności.

Agenci nie zweryfikowali, kim była ta kobieta, dla kogo pracuje, z kim utrzymuje kontakty, nie sprawdzili taksówkarza, który przywiózł kobietę, a także nie sprawdzili pomieszczenia pod kątem ewentualnego podsłuchu.

Maciej Karczyński, były antyterrorysta, rzecznik policji oraz ABW, a obecnie prezes Ekstraklasy futsalu w poruszającym reportażu Dariusza Farona

– Część funkcjonariuszy obawia się, że ich dane mogły zostać ujawnione lub przekazane nieuprawnionym osobom. Nieoficjalnie wiadomo, że tego funkcjonariusza, oprócz kontaktów służbowych z dyrektorem delegatury ABW w Gdańsku, łączą też kontakty towarzyskie – mówi nasz informator.

– Poza tym sytuacja z października 2019 r. była już kolejną sytuacją w ostatnim czasie wskazującą na nieodpowiednie zarządzanie przez dyrektora ABW w Gdańsku. W połowie 2019 r. do gdańskiej delegatury dostał się obywatel Rosji, który przez ponad godzinę znajdował się w budynku ABW, zanim służba ochrony spostrzegła się, że jest to osoba niepożądana – dodaje.

– Żadne z tych dwóch zdarzeń nie było na rękę ówczesnemu szefowi ABW (Piotrowi Pogonowskiemu – red.), który w tym okresie miał duże problemy związane z szefem Najwyższej Izby Kontroli Marianem Banasiem i jego poświadczeniem bezpieczeństwa – wyjaśnia.

Informacje o sytuacji, do której doszło w szczecińskiej ABW, potwierdziliśmy w trzech niezależnych od siebie źródłach.

Od ponad tygodnia nie otrzymaliśmy od ABW odpowiedzi na zadane przez nas pytania w tej sprawie."

Cyrki są wszędzie w państwach pasożytniczych.

W 2016 roku rosyjska zbrojeniówka chciała się Putinowi pochwalić nowym pojazdem. Klamka została w ręku! Fantastyczne są miny ministra obrony Szojgu i szefa sztabu generalnego Gierasimowa. Nowy rewelacyjny czołg T14 armata rozkraczył się w czasie defilady na placu Czerwonym.

Według TVPiS po Polsce jeżdżą El-auta masowej polskiej produkcji ładowane prądem z polskiej Elektrowni Atomowej. Wszystkie jadą na centralny port komunikacyjny…

Jesteśmy potęgą gospodarczą i świat nam zazdrości… wyschniętej prezerwatywy i spermy

1000 złotych na wakacje, wyższe zasiłki . . . kasa leje się strumieniami . . .

Data: 15.05.2020 17:58

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #1000plus #bonyturystyczne #turystyka #bon #wakacje #koronawirus #kryzys

"Bony turystyczne o wartości 1000 zł mają przysługiwać pracownikom, zarabiającym mniej niż 5,2 tys. zł brutto miesięcznie. Pieniądze będzie można wydać tylko na wakacje w Polsce. Bon będzie miał postać tzw. karty przedpłaconej. Informowaliśmy o tym w ostatnich dniach w money.pl.

Państwo zapłaci 900 zł, czyli 90 proc. kwoty, a resztę dopłaci pracodawca. Program będzie wieloletni. W każdym kolejnym roku udział państwa w bonie będzie malał, a wzrastały dopłaty pracodawców. Firmy będą mogły odpisać wydatek od kosztów prowadzonej działalności. Z kolei dla pracowników, jak podał w środę wiceminister rozwoju Andrzej Gut-Mostowy, bon będzie nieopodatkowany"

1000 złotych na wakacje, wyższe zasiłki . . . kasa leje się strumieniami . . .

Rząd wydaje mnóstwo pieniędzy na pomoc Polakom. Jedni dostają więcej, inni mniej, a jeszcze inni, nic.

1000 zł na wakacje, 500+, wyższa kwota zasiłku dla bezrobotnych. Wydaje się, jakby rząd szukał: komu dać kasę.

Bardzo dobrze, że pieniądze trafiają bezpośrednio do ludzi. Niestety, ale akcja koronawirusowa dokonała dużego zniszczenia. Konsekwencji jeszcze tego nie widzimy. Dlatego rząd wrzuca do gospodarki miliardy złotych, aby były jak najmniejsze.

Można narzekać, że jedni dostają – inni nie, że social źle wpływa… tylko na co? Demoralizuje?

To szeroka dyskusja.

Najlepszym wyjściem byłoby znieść te wszystkie programy socjalne i w razie zapaści ekonomicznej, dawać pieniądze na kona NBP.

Obecnie NBP drukuje pieniądze i daje rządowi okrężną drogą przez obligacje skarbowe. Jest to super interes dla rządzącej partii, bo rozdaje pieniądze, jakby to były ich.

Gdyby każdy Polak miał konto w NBP, to w razie kolejnych akcji koronawirusowych, automatycznie dostawałby pieniądze na swoje konto w NBP.

Druk pieniądza jest najważniejszym narzędziem w gospodarce. Mądrze zarządzany, powoduje wzrost majętności narodu, źle zarządzany powoduje zniszczenie narodu.

Policja narzeka na wakaty

Data: 15.05.2020 17:50

Autor: ziemianin

infosecurity24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #mswia #policja #Polska #praca

Komenda Stołeczna Policji ogłosiła właśnie nowy nabór do służby. Na chętnych do ubrania niebieskiego mundurka czeka już na starcie blisko cztery tysiące złotych wynagrodzenia netto, a poszukiwanych jest blisko 1200 osób. Ogółem aparat represji narzeka na rekordową liczbę wakatów, dlatego policyjni związkowcy apelują do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o wprowadzenie specjalnego dodatku przedemerytalnego.

Policja narzeka na wakaty

Warszawska policja po raz pierwszy od czasu rozpoczęcia się pandemii koronawirusa ogłosiła nabór do służby. Ogółem na chętnych czeka blisko 1,2 tys. etatów, a młodzi policjanci z powodu dużej liczby wakatów mogą liczyć na wysokie jak na polskie standardy zarobki. Uwzględniając podwyżki oraz stołeczny dodatek po kursie podstawowym mogą oni liczyć na podstawowe wynagrodzenie rzędu 4 tys. złotych netto. W tej chwili w stolicy liczba wakatów przekroczyła dokładnie 1230.

Podobnie ciężka sytuacja ma mieć miejsce praktycznie w całej Polsce. Policyjny mundurek najwyraźniej pasuje coraz mniejszej liczbie osób, bo według związkowców z Wielkopolski w służbie brakuje obecnie blisko 7274 osób. To blisko 409 wakatów więcej niż w kwietniu, ponieważ w ubiegłym miesiącu ze służby odeszło blisko 416 funkcjonariuszy. W tym samym czasie pracę rozpoczęło zaledwie… 5 osób.

Przedstawiciele funkcjonariuszy twierdzą, że policjanci czekają przede wszystkim na działania MSWiA. Ich zdaniem resort powinien jak najszybciej wprowadzić specjalny dodatek przedemerytalny, bo właśnie na niego ma czekać wielu doświadczonych policjantów wstrzymujących się jeszcze przed odejściem z tej służby. Jednocześnie mają oni świadomość, że sytuacja gospodarcza w związku z koronawirusem nie daje wielkich nadziei na pełne zahamowanie fali rezygnacji.

USA - Szpiegowanie obywateli w internecie nie wymaga od teraz nakazu sądu

Data: 15.05.2020 11:15

Autor: ziemianin

theregister.co.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #ameryka #trump #inwigilacjana #szpiegowanie #internet #wyszukiwanie #historia #ustawa #patriotusa #fbi

Poprawka do ustawy Patriot, umożliwia agencjom rządowym takim jak FBI, przeglądanie historii wyszukiwań i odwiedzonych stron internetowych bez żadnego uzasadnienia.

USA – Szpiegowanie obywateli w internecie nie wymaga od teraz nakazu sądu

Senatorowie USA właśnie przegłosowali zezwolenie FBI i innym agencjom bezpieczeństwa na dostęp do historii przeglądarek internetowych obywateli amerykańskich bez konieczności uzyskiwania sądowego nakazu. Senatorowie Ron Wyden i Steve Daines próbowali wprowadzić ochronę prywatności w ustawie Patriot, ale przegrali jednym głosem. Ustawa Patriot (ustawa o zapewnieniu odpowiednich narzędzi potrzebnych do przechwytywania i powstrzymywania terroryzmu – Providing Appropriate Tools Required to Intercept and Obstruct Terrorism) jest kontrowersyjnym aktem prawnym, który został wprowadzony w życie po atakach z 11 września. Daje ona organom ścigania dodatkowe uprawnienia do nadzoru, w tym do przeszukiwania danych i własności prywatnej bez powiadamiania osób fizycznych.

Jak donosi The Register, zmiany w ustawie Patriot, która ma zostać odnowiona w tym tygodniu, pozwolą agencjom na zbieranie historii przeglądania internetu bez konieczności pytania kogokolwiek o zgodę. Wyden i Daines próbowali zapobiec zmianie aktu, żądając wprowadzenia wymogu posiadania sądowego nakazu, ale poprawka nie osiągnęła progu 60 głosów. "Czy to w porządku, aby w tym wyjątkowym momencie, gdy miliony przestrzegających prawa obywateli przebywają w swoich domach, rząd miał możliwość szpiegowania historii wyszukiwarek i odwiedzonych stron internetowych bez nakazu?" – pytał Wyden. "Czy przestrzegający prawa Amerykanie powinni martwić się o to, że ich rząd będzie im spoglądał przez ramię od momentu, gdy obudzą się rano i włączą komputery, aż do chwili gdy pójdą spać w nocy? Uważam, że odpowiedź brzmi "nie". A właśnie to rząd może robić bez naszej poprawki".

Dodatek do aktu Patriot opracował Mitch McConnell. Pozwala to nie tylko na gromadzenie danych dotyczących wyszukiwania i przeglądania stron internetowych bez uzasadnionej przyczyny, ale dane te mogą być również przechowywane i udostępniane wielu agencjom amerykańskim. Ponieważ Covid-19 powoduje, że miliony Amerykanów częściej niż kiedykolwiek korzystają z internetu, głosowanie stało się ciosem dla obrońców prywatności. "Ustawa Patriot powinna zostać uchylona w całości, podpalona i zakopana w ziemi" – powiedział Evan Greer, zastępca dyrektora w organizacji Fight For The Future. "To jedno z najgorszych praw uchwalonych w ostatnim stuleciu i nie ma żadnych dowodów na to, że programy masowej inwigilacji uratowały kiedykolwiek ludzkie życie".

Symulator dokowania do stacji ISS od SpaceX

Data: 15.05.2020 10:33

Autor: ziemianin

iss-sim.spacex.com

#dragon #dragon2 #gra #iss #kosmos #spacex #symulator #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

27 maja o godzinie 22:32 czasu polskiego kapsuła Dragon-2, na pokładzie z dwoma astronautami, wyruszy w podróż na szczycie rakiety Falcon od SpaceX w kierunku kosmicznego domu ISS.

Symulator dokowania do stacji ISS od SpaceX

Firma należąca do Elona Muska opublikowała symulator dokowania załogowej kapsuły Dragon-2 do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Wszystkim wydaje się, że przeprowadzanie misji kosmicznych to przysłowiowa piece of cake. Ale nic bardziej mylnego. Każdy manewr wiąże się z serią analiz, a i tak do końca nie wiadomo, czy coś nie zawiedzie i ostatecznie zadanie nie zostanie zrealizowane.

Dokowanie kapsuły do ISS nie jest proste jak by się mogło wydawać. Może podnieść wam ciśnienie. Sterowanie pojazdem załogowym od SpaceX lub każdym innym, który dokuje do kosmicznego domu, w niczym nie przypomina kierowania samochodem. Jest to zasługą specyfiki próżni i systemu silników.

Cały manewr trzeba najpierw perfekcyjnie przeanalizować z uwzględnienie wiedzy z zakresu fizyki, by nie doszło do katastrofy. W końcu mówimy tutaj o bezpiecznym dostarczeniu ludzi na pokład, a także nie doprowadzeniu do uszkodzenia samej stacji, na której też przebywają astronauci.

Start kapsuły Dragon-2 i rakiety Falcon-9 ma nastąpić ze słynnej platformy LC-39A, tej samej, z której odbywały się 50 lat temu loty na Księżyc najpotężniejszej w historii rakiety Saturn V, w ramach programu Apollo. Majowa misja ma potrwać do września, wówczas ma nastąpić kolejny start Falcona-9, tym razem na pokładzie kapsuły znajdzie się czworo astronautów.

Komentarz Tygodnia: Kto i jak cię śledzi...

Data: 15.05.2020 10:11

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia

O najlepszym biznesie XXI wieku, o amerykańskim projekcie ustawy z budżetem na 100 miliardów dolarów, o 11 pytaniach, na które wciąż nie znamy odpowiedzi, o zamieszaniu wokół organizacji wyborów, o wyjaśnieniu na temat rejestracji Polski z SEC, o testach przeprowadzonych w Gruzji w 2015 roku, o saudyjskich śladach w dochodzeniu FBI.

Komentarz Tygodnia: Kto i jak cię śledzi…

Roszady w F1. Od 2021 Carlos Sainz w Ferrari,Daniel Ricciardo w McLarenie,Fernando Alonso w Renault?

Data: 15.05.2020 09:37

Autor: ziemianin

#formula1 #f1 #motosport #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ferrari #McLaren #DanielRicciardo #Carlos Sainz #kierowcy #zawodnicy #zmiany #roszady

Roszady w F1. Od 2021 Carlos Sainz w Ferrari, Daniel Ricciardo McLarenie, Fernando Alonso w Renault?


Carlos Sainz, który od sezonu 2021 będzie kierowcą Ferrari, postanowił w filmowy sposób podziękować ekipie McLarena, której barw będzie bronił w tym sezonie.

Po potwierdzeniu odejście Sebastiana Vettela, plotki szybko łączyły Hiszpana z włoską marką. Co więcej włoski oddział Motorsport.com informował, że potwierdzenie umowy pomiędzy Scuderią i Sainzem nastąpi w ciągu 48 godzin i tak się stało.

Hiszpan postanowił podziękować obecnemu zespołowi, jego pracownikom oraz Lando Norrisowi w formie listu.


McLaren Racing poinformował o podpisaniu wieloletniego kontraktu z Danielem Ricciardo, który będzie kierowcą w ich zespole Formuły 1 od sezonu 2021.

Daniel Ricciardo dołączy w składzie do Lando Norrisa. Z zespołem po sezonie 2020 rozstanie się Carlos Sainz.

– Podpisanie kontraktu z Danielem to kolejny krok naprzód w naszym długoterminowym planie co wraz z Lando wprowadzi ekscytujący nowy rozdział. To dobra wiadomość dla naszego zespołu, partnerów i oczywiście fanów – oświadczył Zak Brown, dyrektor McLarena. – Chcę również podziękować Carlosowi za doskonałą pracę, jaką wykonał dla McLarena, pomagając naszemu planowi przywrócenia osiągów. Jest prawdziwym graczem zespołowym i życzymy mu powodzenia w przyszłości.

– Daniel jest sprawdzonym zwycięzcą wyścigów, a jego doświadczenie, zaangażowanie i energia będą cennym dodatkiem do McLarena i naszej misji powrotu do czołówki. Ponieważ Daniel i Lando będą kolegami zespołowymi, uważam, że mamy dwóch kierowców, którzy będą nadal ekscytowali naszych fanów i pomagali zespołowi w rozwoju – powiedział Andreas Seidl, szef ekipy z Woking.

Mówiąc o rozstaniu z Sainzem po sezonie 2020, dodał: – Carlos jest prawdziwym profesjonalistą i z przyjemnością się nim współpracuje. W tym roku dalej będziemy mogli czerpać entuzjazm z jego wyścigów. Wszyscy życzymy mu powodzenia w kolejnym etapie jego kariery, kiedy odejdzie z McLarena.


Według dziennika Marca, Fernando Alonso rozmawia z Renault DP World F1 Team na temat powrotu do Formuły 1 w 2021 roku.

Jak donosi dziennik, 38-latek miałby zająć miejsce, które zwolni Daniel Ricciardo. Rozmowy potrwają dłużej, ponieważ wiele spraw pozostało do wyjaśnienia. Największą przeszkodą może być pensja Alonso, który według Forbesa, w ostatnim roku startów w McLarenie zarabiał 32 mln dolarów. Marca sugeruje, że Liberty Media mógłby być bardzo zainteresowany powrotem dwukrotnego mistrza świata.

– Nie chodzi o to, że coś konkretnie wiem, ale myślę, że Alonso chce wrócić w 2021 roku i widzę go w zespole takim, jak Renault. Nie wydaje mi się to dziwne – oświadczył Marc Gené w programie El Partidazo de COPE.

Fernando Alonso jeździł w teamie z Enstone w okresie 2003-06 i 2008-09. Z Renault zdobył mistrzostwo świata w 2005 i 2006 roku. Wygrał dla francuskiej marki 17 wyścigów.

Dla policjantów i nie tylko . . .

Data: 14.05.2020 22:05

Autor: ziemianin

youtube.com

#usa #policjant #oswiadczenie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #policja #apel #ludzie

Kochani, wrzucam ten film dla wszystkich, ale głòwnie dla POLICJANTÒW W POLSCE. Proszę dzielcie się nim dalej bo muszą to usłyszeć wszyscy głòwnie przed 16tym Maja, 6 czerwca. Jeśli ktoś wam wydaje rozkaz, a ten rozkaz nie jest z wami w zgodzie, szkodzi Narodowi, Suwerenowi to tego nie ròbcie!!! Wszyscy jesteśmy w tym razem gotowani i naprawdę musimy siebie szanować i przeciwdziałać. Władza jest chwilowa. a to co robimy innym w imieniu władzy naprawdę z nami zostaje.

Dla policjantów i nie tylko . . .

WTF??? Twitter wspiera pedofilię i zezwala na „artystyczne” zdjęcia nagich dzieci

Data: 14.05.2020 21:41

Autor: ziemianin

help.twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pedofilia #zboczenie #chorobapsychiczna #twitter #pedofil #wtf

Twitter zmieniając warunki świadczenia usług, zrobił rzecz niebywałą. Mianowicie wyraźnie zezwolił na publikowanie treści pedofilskich na platformie oraz zdjęć, które z pewnością ucieszą niejednego pedofila.

WTF??? Twitter wspiera pedofilię i zezwala na „artystyczne” zdjęcia nagich dzieci

Zerowa tolerancja czy jednak przyzwolenie?

„Na Twitterze mamy politykę zerowej tolerancji dla seksualnego wykorzystywania dzieci” – dumnie głoszą zasady korzystania z serwisu w kwestii polityki seksualnego wykorzystywania nieletnich.

Twitter nie toleruje żadnych materiałów, które zawierają lub promują seksualne wykorzystywanie dzieci, niezależnie od tego, czy są to obrazy multimedialne, tekstowe, ilustrowane lub generowane komputerowo.

Niezależnie od intencji oglądanie, udostępnianie lub łączenie z materiałami wykorzystywania seksualnego dzieci przyczynia się do ponownej wiktymizacji przedstawionych osób nieletnich, czyli każdej osoby w wieku poniżej 18 lat.

Warunki te obowiązują, jednak zmiany z marca 2019 roku twierdzą, że naruszeń tej zasady nie stanowią:

Dyskusje związane z wykorzystywaniem seksualnym dzieci jako zjawiskiem lub pociągiem do nieletnich są dozwolone, pod warunkiem, że nie promują ani nie wychwalają wykorzystywania seksualnego dzieci w żaden sposób.































Artystyczne przedstawienia nagich nieletnich w nie seksualizowanym kontekście lub otoczeniu mogą być dozwolone w ograniczonej liczbie scenariuszy, np. w formie prac artystów o międzynarodowej renomie z udziałem nieletnich.

I to właśnie ten wyjątek legalnie budzi zachwyt pedofilów!

Pedofilski apel do Twittera

Wybitny zwolennik pedofilii, dr James Cantor od lat naciskał na Twittera, aby zmienił swoje zasady.

W 2018 roku dr Cantor podpisał list do dyrektora ds. zaufania i bezpieczeństwa Twittera Johna Starra, wzywając serwis do umożliwienia pedofilom bezpiecznego dostępu do portalu i możliwości komentowania atrakcyjności dzieci na platformie mediów społecznościowych.

Dr Cantor był jednym z kilku naukowców, którzy podpisali list odnoszący się do „wirtualnych pedofilów” i argumentowali, że należy umożliwić im nawiązywanie kontaktów na Twitterze.

Zwolennicy tej formy pedofilskich kontaktów twierdzili, że jeśli tzw. cnotliwi pedofile nie mogą nawiązywać kontaktów na Twitterze, są bardziej podatni na wykorzystywanie seksualne dzieci w prawdziwym świecie.

Innymi słowy, społeczność pedofilów grozi wykorzystywaniem większej liczby dzieci, jeśli Twitter i inne media społecznościowe nie pozwolą im korzystać ze swych platform, aby otwarcie mówić o wykorzystywaniu dzieci i oglądać ich nagie zdjęcia.

Prażenie mikrofalowe. Dzięki temu orzechy i nasiona lepiej smakują!

Data: 14.05.2020 08:54

Autor: ziemianin

sir.cdr.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bakalie #jedzenie #mikrofale #zywnosc #ciekawostki

Prażenie mikrofalowe poprawia walory jakościowe oraz smakowe orzechów i nasion. Sprzyja możliwości dłuższego przechowywania produktów oraz powoduje niższą podatność na jełczenie orzechów i pestek. Dowiódł tego projekt Grupy Operacyjnej na Rzecz Innowacji Doskonałe Bakalie!

Prażenie mikrofalowe. Dzięki temu orzechy i nasiona lepiej smakują!

Projekt Doskonałe Bakalie

Projekt Doskonałe Bakalie nawiązywał do badań przemysłowych w zakresie opracowania technologii prażenia mikrofalowego nasion i orzechów. Miał na celu udoskonalenie tych produktów. W wyniku badań zweryfikowano prażenie mikrofalowe oraz proces konwencjonalny pod kątem stosowania ich w zakładach przedsiębiorczych. Zostały wykonane badania przechowalnicze surowców prażonych mikrofalowo dla różnych czasów przechowywania. Dodatkowo opracowane zostały składy 3 mieszanek pestek i orzechów o innowacyjnym zastosowaniu. Chodziło w tym wypadku o odpowiednią ilość i proporcję kwasów tłuszczowych. Do głównych zadań należała również analiza zawartości w mieszankach pestek i orzechów.

Prażenie mikrofalowe to lepsze parametry żywności

W wyniku projektu wdrożono innowacyjną technologię przetwórstwa, dzięki której orzechy i nasiona mają lepsze parametry sensoryczne. Zmniejszone ciśnienie zapobiega utlenianiu zawartych w produktach kwasów tłuszczowych i rozpadowi substancji aktywnych. Sprzyja to możliwości dłuższego przechowywania produktów, prażenie mikrofalowe powoduje niższą podatność na jełczenie orzechów i pestek. Na skutek objętościowego grzania mikrofalami można uzyskać produkt o podwyższonej objętości na skutek bardzo gwałtownego odparowywania wody, tzw. efekt puffingu. Prażenie mikrofalowe zwiększa jakość produktów. Orzechy i nasiona wyprażone tą metodą są dostępne w formie mieszanek i mają podwyższone walory odżywcze.

Jeśli chodzi o wspomniane trzy mieszanki orzechów i pestek to zostały opracowane one dla 3 różnych grup konsumenckich: mieszanka dla kobiet w ciąży, dla osób uprawiających sport oraz mieszanka w formie przekąski dla młodzieży. W każdej z nich znajdują się odpowiednie proporcje kwasów tłuszczowych.

Wyniki prac zostały wdrożone na maszynach i urządzeniach w zakładzie produkcyjnym Bakalland. Dodatkowo została aktywowana produkcja innowacyjnych mieszanek.

Uwaga na najnowszy scenariusz oszustwa „na prognozę pogody”

Data: 14.05.2020 08:50

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#dotpay #fraud #oszustwo #PayU #prognoza #SMS #pogoda #podpucha #cyberbezpieczenstwo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zaufanatrzeciastrona

Kiedyś, dawno, dawno temu, istniała taka usługa telefoniczna jak Pogodynka. Nie, nie była to aplikacja – był to numer telefonu (9221?) pod którym za niewielką opłatą można było wysłuchać prognozy pogody. Dzisiaj cena może być większa.

Uwaga na najnowszy scenariusz oszustwa „na prognozę pogody”

Złodzieje nie śpią, bo trzymają portfele. Nasze portfele. Niestety ich kreatywność w dobieraniu się do pieniędzy ofiar nie zna granic. Mieliśmy już oszustwa „na rezygnację z gier„, „na rezygnację z horoskopu”, „na rezygnację z seks ogłoszeń”, „na rezygnację z ogłoszeń gejowskich”, „na rezygnację z ochrony telefonu” – czas zatem na rezygnację z prognozy pogody.

Usługa METEO24 aktywna!

Przykład wiadomości, od której się zaczyna,

Wiadomość od złodzieja

Usluga METEO24 aktywna ! W kazdy dzien wyslemy Ci SMS z nadchodzaca pogoda. Koszt1SMS=30,86zl. Mozesz zrezygnowac z uslugi tu www.pogodameteo.net?3Q

My już wiemy, co będzie dalej – SMS zgodny jest z dość popularnym kilka miesięcy temu wzorcem, na przykład:

Faktycznie, pod adresem pogodameteo.net czeka na nas znajomy ekran.

Okazuje się, że można „zrezygnować z usługi” także nie podając rzekomo wymaganego numeru telefonu – tym razem złodziejom nie chciało się nawet implementować mechanizmu weryfikującego, czy osoba „rezygnująca” faktycznie otrzymała SMS-a. Niechlujność wygląda z każdego rogu – nie zgadza się nawet kwota rzekomej opłaty (30,75 vs 30,86). Oczywiście termin 30 minut też jest fikcyjny, jak cała witryna. Próba „rezygnacji” zabiera nas na kolejną podstronę

Tam mamy jeszcze szansę się rozmyślić – jeśli jednak będziemy uparcie chcieli definitywnie zrezygnować, trafimy na witrynę płatności, pod innym adresem https://pogodasub.com/5871. Tam czeka już fałszywy panel płatności PayU.

hoć finisz nie różni się od innych, analogicznych oszustw, to ścieżka do niego prowadząca była ostatnio rzadko spotykana, zatem warto ostrzec bliskich i znajomych.

Oszustwa „na Dotpaya / Payu”

Samemu tematowi tego rodzaju oszustw poświęcony jest osobny odcinek naszego kursu wideo Bezpieczeństwo Dla Każdego. Pokazujemy w nim ten i podobne scenariusze i tłumaczymy, jak najprościej odróżnić strony prawdziwe od fałszywych. Uważne zapoznanie się z naszymi lekcjami pozwala nauczyć się rozpoznawać takie ataki i uchronić przed nimi w przyszłości. Przyda się Waszym bliskim i znajomym.

Truskawki same się nie zbiorą! Francja błaga: Polacy na truskawki!

Data: 14.05.2020 08:33

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #francja #polacy #praca

Francja woła coraz głośniej: Polacy potrzebni są na wczoraj – truskawki, ale także inne owoce i warzywa bez Polaków zostaną w glebie! W Fontaines-en-Sologne, w Loir-et-Cher, czyli Regionie Centralnym Francji Laurence Roger z Gaec Guilloteau jak co roku rozpoczął w kwietniu organizację sezonu zbioru truskawek. Firma Guilloteau to firma rodzinna, która uprawia truskawki od czterech pokoleń, angażując sezonowo do pracy Francuzów, ale także, a może przede wszystkim, Polaków, Portugalczyków i Marokańczyków. Francja potrzebuje Polaków do truskawek, tego nikt nie ukrywa, jednak pozostają problemy transportowe… "Polacy na truskawki" – to hasło, które jest dzisiaj szczególnie aktualne.

Truskawki same się nie zbiorą! Francja błaga: Polacy na truskawki!

Francja, Polacy i truskawki…

Laurence Roger z Gaec Guilloteau każdego roku potrzebuje pięćdziesięciu sezonowych pracowników rolnych, aby zagwarantować zbiór z sześciu hektarów truskawek gruntowych i czterech hektarów szklarniowych. Tak było co roku, ale koronawirus wszystko zmienił, producenci takich owoców jak truskawki, jak i wszyscy inni producenci rolni we Francji. Polacy uważali truskawki za stały punkt swojego francuskiego kalendarza. Francja, Polacy, truskawki to refren, który z powodu COVID-19 przestał być grany. Do odwołania?

Zwykle sprowadzamy pracowników z Polski, Portugalii i Maroka, więc organizujemy się z dużym wyprzedzeniem... Ale przy zamkniętych granicach około dwudziestu pracowników sezonowych, w większości stałych bywalców, nie będzie mogło przyjechać w tym roku

– żałuje Laurence Roger cytowany przez serwis reporterre.net, rolnik, który symbolizuje problemy Francji, zapotrzebowanie na Polaków i reprezentuje rynek truskawek, który jest lustrzanym odbiciem rynku francuskich owoców i warzyw.

Francuscy przetwórcy na truskawki…

Francuzi bez Polaków i innych pracowników sezonowych będą próbować przerzucić pracowników przetwórstwa do zwykłego zrywania owoców.

W przypadku francuskich zbiorów (nie tylko truskawek) zaczynają się gorączkowe poszukiwania pracowników. W spółdzielni Cadran de Sologne, która jest właścicielem plantacji Guilloteau, kwestia dostępności siły roboczej jest obecnie głównym problemem. Pozrywane łańcuchy produkcji, dostaw, transportu – dlatego firmy będą wymieniać się pracownikami. Stąd być może sezonowców zastąpią po części pracownicy przetwórstwa.

Francuzi nie ukrywają jednak, że rodzimi obywatele pracują nieporównywalnie mniej wydajnie niż Polacy.

Francuz nie zastąpi Polaka. Kto będzie zbierać truskawki?

Money.pl informował niedawno, że „Francuscy rolnicy i przedsiębiorcy cierpią przez koronawirusa. I brak Polaków, którzy zamiast jak co roku pracować przy zbiorach, zostali w kraju. Jak mówią, nie chcą zatrudniać rodaków, bo potrzebują "prawdziwych pracowników"”.

Bez zagranicznych pracowników sezonowych nie damy sobie rady. Na szczęście od dzisiaj można ich już sprowadzać. Tylko na razie nie mamy jak tego zrobić . Bo nie mają jak przyjechać

– powiedział 11 maja w Radio France Internationale Mickael Bourguignon, rolnik z Cailloux-Sur-Fontaines pod Lyonem.

Francja tęskni za Polakami, bo ktoś musi zbierać truskawki

Sprawę opisał dziennik „Rzeczpospolita” w artykule Danuty Walewskiej Warzywa zostaną w ziemi? Francja tęskni za Polakami

W takiej sytuacji, jak Mickael Bourguignon znalazły się setki francuskich gospodarstw. Zazwyczaj o tej porze na polach pracowały tysiące Polaków, Rumunów i Ukraińców. W tym roku może się okazać, że warzywa zostaną w ziemi, a owoce na drzewach. Dopóki nie było decyzji z Brukseli, która chce by do połowy czerwca utrzymać wstrzymanie podróży przez unijne granice, z wyjątkiem wyjazdów do pracy, zbiory moreli, czereśni i szparagów były zagrożone. Już wcześniej z powodu braku chętnych Francuzów do pracy na polu zgniła część truskawek. Teraz według szacunków FNSEA, największego związku zawodowego pracowników rolnych na „już" potrzeba przynajmniej 200 tys. osób, które miałyby pracę aż do września.

Francuzi odpoczywają, Polacy pracują. A truskawki trzeba zebrać

„Le Figaro” informuje, że podobna sytuacja dotyczy nie tylko rynku truskawek, ale wszystkich owoców i warzyw. Rekrutacja do pracy jest dla producentów zadaniem karkołomnym. Na brak zaangażowanych pracowników sezonowych, zwłaszcza z Polski, narzeka Mathieu Lucas producent owoców czerwonych i warzyw z Bailleul-le-Soc pod Paryżem.

Mam teraz 30 pracowników, a potrzebuję 200 i to codziennie. Ci, którzy się zgłaszają nie mają pojęcia o pracy na roli, więc kiedy dzwonią zgłaszając się do pracy, mówię, żeby nie przyjeżdżali. Z rozmów wynika,że zostali bez pracy i chętnie by sobie poodpoczywali za niezłe pieniądze na wsi, zwłaszcza,że pogoda jest taka ładna. A ja potrzebują prawdziwych pracowników, najchętniej Polaków, albo Ukraińców którzy pracowali u mnie rok temu. Oni naprawdę byli zainteresowani pracą i wiedzieli o co chodzi

– mówi producent owoców i warzyw Mathieu Luscas w rozmowie z „Le Figaro".

Francuscy pracodawcy zapewniają, że podczas zbiorów truskawek, innych owoców oraz warzyw zapewnione będą wszystkie wymogi bezpieczeństwa związane z epidemią koronawirusa, także w pracy przy maszynach. Francja, Polacy i truskawki to wciąż otwarty temat, ale dla wielu to okres oczekiwania, dla jednych na pracę, a dla innych na pracodawców. Pat komunikacyjny najmocniej odczują jednak konsumenci.

Jedna trzecia Amerykanów może odmówić przyjęcia szczepionki koronawirusowej

Data: 14.05.2020 07:50

Autor: ziemianin

nypost.com

#koronawirus #ankiety #zdrowiepubliczne #szczepionki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Według nowej ankiety, ponad jedna trzecia Amerykanów może nie otrzymać szczepionki koronawirusowej.

Jedna trzecia Amerykanów może odmówić przyjęcia szczepionki koronawirusowej

64 procent respondentów ankiety Morning Consult stwierdziło, że zaszczepi się, 22 procent było niepewnych, a 14 procent stwierdziło, że nie zostanie zaszczepiony.

Badanie przeprowadzone na 2200 dorosłych Amerykanach wykazało, że osoby w wieku 65 lat i starsze, były największym segmentem populacji, który zamierza się zaszczepić, jeśli to możliwe – 85% wskazuje, że planują to zrobić.

W porównaniu z zaledwie 53 procentami osób dorosłych w wieku od 35 do 44 lat i 60 procentami osób w wieku od 18 do 34 lat.

W sondażu stwierdzono również podział polityczny: 20% republikanów twierdzi, że zamierza odmówić szczepienia koronawirusem, w porównaniu z 7% demokratów i 16% niezależnych.

WHO, jak recydywa. Przeprowadza kolejną operację kłamstw

Data: 14.05.2020 07:45

Autor: ziemianin

medycznegrono.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #who #szczepionki #zdrowie #billgates

Z internetu znikają informacje, które w niekorzystnym świetle przedstawiają Światową Organizację Zdrowia. Choć doniesienia wskazujące na poważne nadużycia WHO są prawdziwe i wielokrotnie potwierdzane – organizacja najwyraźniej robi wiele, aby nie docierały do opinii publicznej.

WHO, jak recydywa. Przeprowadza kolejną operację kłamstw

WHO, czyli Światowa Organizacja Zdrowia, nadal chce występować jako niezależna komórka, która dba o ludzkie zdrowie w wymiarze ogólnoświatowym. Gigantyczne środki, jakie do niej płyną od koncernów farmaceutycznych, rządów państw, a także prywatnych darczyńców, w tym Billa Gatesa, który od jakiegoś czasu jest jednym z największych orędowników przymusowych szczepień, spowodowały, że WHO zdominowała świat w zakresie wyznaczanie standardów zarówno leczenia, jak i kontroli nad rynkiem farmaceutycznym.

A ten, jak wiadomo, jest jednym z najbardziej dochodowych na świecie. Wiele wskazuje na to, że pod względem zysków wyprzedził zarówno sektor paliwowy i energetyczny (ropa naftwa i gaz), jak i zbrojeniowy.

WHO ustala jakie leki mogą wejść na rynek, de facto decyduje o sposobach, a nawet metodach leczenia, ustalając zarówno dozwolone procedury medyczne, jak również wyznaczając normy, których przestrzegania bezwzględnie respektuje od lekarzy.

Dla przykładu – to WHO ogłasza, przy jakich parametrach pacjent ma np. cukrzycę i jaka ilość cholesterolu jest zbyt duża i trzeba wdrożyć „dożywotnie leczenie”. To właśnie „dożywotnie leczenie”, czyli regularne przyjmowanie przez pacjentów leków jest jednym ze źródeł ogromnych dochodów koncernów farmaceutycznych, a za nimi także dochodów dla WHO.

Normy wdrażane przez Światową Organizację Zdrowia zdaniem wielu lekarzy, nie mają nic wspólnego ze zdrowiem, a często wręcz przeciwnie – ich respektowanie przyczynia się do powstawania chorób, w tym chorób przewlekłych.

Światowa Organizacja Zdrowia ostatnio intensywnie promuje tezę, jakoby na świecie panowała epidemia koronawirusa. To nic innego jak recydywa – ponieważ podobną operację realizowała już kilka lat temu. Wówczas nagłaśniała epidemię i pandemię grypy H1N1. Zdaniem Rady Europy, działania te miały na celu umożliwienie sprzedaży szczepionek firmom farmaceutycznym.

Dziś straszenie świata epidemią koronawirusa, także ma posłużyć koncernom do sprzedaży szczepionek, tyle tylko, że tym razem mają one być obowiązkowe. Zatem WHO idzie o krok dalej, być może chce w ten sposób zrekompensować swoje straty wynikające z fiaska poprzednich nieudanych prób.

Soczewka AR od Mojo Vision

Data: 13.05.2020 22:38

Autor: ziemianin

mojo.vision

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #wynalazki #oko #AR #GOOGLEGLASS #HOLOLENS #MOJOVISION #ROZSZERZONARZECZYWISTOsc #SOCZEWKIAR

Każda nowa technologia wymaga kompromisów i ma swoje problemy wieku dziecięcego, ale jeśli dobrze zaprezentujemy jej zalety, użytkownicy będą skłonni przymknąć oko na pewne niedostatki.

Soczewka AR od Mojo Vision

Z takiego właśnie założenia wychodzi Steve Sinclair, odpowiadający za produkty i marketing startupu Mojo Vision, który pracuje właśnie nad soczewkami rozszerzonej rzeczywistości. Jego zdaniem ich możliwości są tak ekscytujące, że przestajemy zwracać uwagę na to, że ich używanie wymaga codziennego wciskania sobie do oka dwóch małych wyświetlaczy… tyle że firma nie jest w stanie sama sfinansować niezbędnych badań, więc obecnie szuka dodatkowej gotówki na dalszy rozwój. Dużo dodatkowej gotówki, bo na początku maja słyszeliśmy o 51 mln dolarów na zbudowanie prototypu, a warto zaznaczyć, że wcześniej zebrała już 108 mln, co daje w sumie 160 mln USD.

Nie da się jednak ukryć, że choć plany Mojo Vision są niezwykle ambitne i mają szansę przynieść prawdziwy przełom, to na rynku mamy lub mieliśmy już kilka rozwiązań AR, które próbowały rozszerzyć nasze postrzeganie świata o cyfrowe informacje wyświetlane na nim w czasie rzeczywistym, ale niewiele z tego wyszło. Było Google Glass, ARKit od Apple, Spectacles od Snapchat, Magic Leap czy HoloLens od Microsoftu i w sumie tylko to ostatnie przyjęło się na dłużej i to raczej w zastosowaniach naukowych. Czy oznacza to, że nie jesteśmy jeszcze gotowi na technologię rodem z sci-fi, czy może użytkowanie wcześniej dostępnych urządzeń było po prostu niewygodne, bo wymagało trzymania smartfona lub noszenia za ciężkich okularów i gogli?

Mojo Vision liczy na ten drugi scenariusz, dlatego też celuję w soczewkę noszoną tak jak klasyczne do korekcji wzroku, tyle że naszpikowaną nowoczesną technologią. Jak łatwo się domyślić musi być ona cięższa i grubsza niż te, które znamy, bo w środku skrywa ekran, baterię i inne komponenty, ale zdaniem twórców to jedynie drobna niedogodność, o której szybko zapomnimy korzystając z zalet tego rozwiązania. – Trudno powiedzieć, co będzie najbardziej ekscytujące, bo każdy z nas jest inny. To jak pytanie o najważniejszą aplikację na smartfonie. Odpowiedź będzie inna u każdego z nas – idea jednej zabójczej aplikacji jest trudna. Nasze rozwiązanie będzie w stanie dostarczać informacje potrzebne użytkownikowi w danym momencie, bazując na kontekście, na tym, co obecnie robimy, na co patrzymy czy gdzie jesteśmy. Pomoże zapamiętać osobę, którą dopiero co poznaliśmy, wyświetli treść przemówienia niewidoczna dla innych czy zapewni tłumaczenie z innych języków w czasie rzeczywistym. Wszystko to jest superekscytujące.

Zainteresowani? Oczywiście, jak większość z nas zainteresowanych nowymi technologiami, ale tak jak wspominaliśmy Mojo Vision jeszcze nie ma działającego prototypu i wciąż boryka się z wieloma problemami. Jak sami wspominają, żeby stworzyć tak kompleksowy system starają się być pionierami w 6 czy 7 kwestiach jednocześnie, co oznacza wiele pracy i absolutny brak gwarancji, że pieniądze inwestorów nie pójdą w błoto. Producent wciąż nie zdecydował się jeszcze na jeden system kontroli urządzenia i rozważa kilka scenariuszy, w tym głosowy, który wymaga jednak noszenia w okolicach głowy dodatkowych akcesoriów, jak naszyjnik, opaska na głowę czy kolczyki, komunikujących się z soczewkami i smartfonem użytkownika. Poza tym, jeśli całość ma działać sprawnie, to nie może wywoływać żadnych niepożądanych efektów (uwaga osoby, który już z okularami 3D mają problem) i posiadać świetny system śledzenia ruchu gałek ocznych (skoro podawać ma nam informacje dotyczące obiektów, na które właśnie spoglądamy i nie ograniczać przy tym pola widzenia), którego… też wciąż nie ma. Mówiąc krótko, wizjonerzy czy może szaleńcy? Jak pokazuje historia, jedno rzadko funkcjonuje bez drugiego.

„Polowanie geparda w Maasai Mara” autor, Yi Liu

Data: 13.05.2020 22:14

Autor: ziemianin

#zwierzeta #afryka #polowanie #gepard #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #przyroda #natura #kenia #hobby #pasja #fotografia #podroze

„Polowanie geparda w Maasai Mara” autor, Yi Liu

„Chociaż są to najszybsze zwierzęta lądowe na świecie, łapanie zdobyczy nie jest łatwym zadaniem dla geparda (Acinonyx jubatus). W większości bezdrzewny teren afrykańskiej sawanny daje antylopom, impalom zwyczajnym i innym zwierzętom kopytnym wystarczająco dużo czasu na dostrzeżenie zbliżających się drapieżników. I nawet niewielka przewaga może być różnicą między życiem a śmiercią.

Aby uniknąć zaalarmowania ofiary, gepardy zaczynają polować nisko na ziemi, gdzie ich ubarwienie pomaga im wtopić się w teren. Gdy znajdą się w odległości 60 metrów od celu, gepardy przyspieszają w zawrotnym tempie, osiągając 95 kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund. Ale gepardy wciąż muszą liczyć się z prędkością swojej ofiary – w tym przypadku impala zwyczajnego (Aepyceros melampus), który może poruszać się z prędkością 80 kilometrów na godzinę. Ten gepard potknął się o kamieniołom, gdy próbował dogonić zdobycz, udowadniając, że czasami strategia jest tak samo ważna jak prędkość. ”


Fotografka amatorka, Yi Liu, lubi podróże i fotografię. Liu polega na cierpliwości i szczęściu, aby być świadkiem rzadkich chwil w świecie przyrody i uchwycić oczekiwane zdjęcie.

Prezes Youtube: "usuwamy wszystko, co jest sprzeczne z zaleceniami WHO"

Data: 13.05.2020 22:00

Autor: ziemianin

articles.mercola.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #youtube #google #cenzura

Business Insider ogłosił oświadczenia prezesa YouTube, Susan Wójcickiego, żony dyrektora Google, Dennisa Tropera

Prezes Youtube: "usuwamy wszystko, co jest sprzeczne z zaleceniami WHO"

„Wojcicki twierdzi, że platforma zakazuje treści wprowadzających fałszywe lub niesprawdzone info na temat leków koronawirusowych. W wywiadzie dla CNN zasugerowała również, że wideo, które jest sprzeczne ze wskazówkami WHO na temat pandemii, zostanie zablokowane…

Powiedziała, że treść, która twierdzi, że ​​witamina C lub kurkuma wyleczą ludzi z COVID-19, byłaby „naruszeniem naszej polityki” i odpowiednio usunięta. Kontynuowała: Wszystko, co jest sprzeczne z zaleceniami WHO, stanowiłoby naruszenie naszej polityki…”

Nie ważne czy coś jest prawdą, czy nie. Nie liczy się uczciwość w świecie korporacyjnym. Najważniejsze jest, aby ludzie funkcjonowali tak, jak zagrają im korporacje: jutub, gógle, fejsbuk, tłiter i inne.

To jawna walka z prawdą, to jawna walka z narodami.

Korporacje przez lata po cichu budowały monopol. Przejmowały rynek. Teraz, jak ktoś chce dojść do szerszej opinii, to trudno zacząć bez ich aplikacji.

I o to im chodzi.

Dziwnie ogląda się filmy na jutub, kiedy jutuberzy nie wypowiadają pewnych słów, bo nie będzie monetyzacji, czyli kasy. W ten sposób, powoli zamykają im usta. A oni się na to godzą… bo muszą za coś żyć.

19-letni Tommie Lindh, Szwedzki nacjonalista został zabity gdy próbował powstrzymać gwałt

Data: 13.05.2020 21:55

Autor: ziemianin

friatider.se

#gwalt #imigranci #gwalciciel #przestepczosc #szwecja #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Nacjonalistyczna partia Alternatywa dla Szwecji poinformowała o śmierci swojego młodego sympatyka. Miał on zostać zamordowany, gdy bronił kobiety przed próbą dokonania na niej gwałtu przez imigranta pochodzącego z Afryki. Sudańczyk już wcześniej został zresztą skazany przez szwedzki sąd między innymi za napaść na tle seksualnym na osobę poniżej 15. roku życia.

19-letni Tommie Lindh, Szwedzki nacjonalista został zabity gdy próbował powstrzymać gwałt

Do zdarzenia miało dojść w niedzielę rano w mieście Härnösand w środkowej części Szwecji. 19-letni Tommie Lindh stanął w obronie swojej koleżanki, gdy próbował ją zgwałcić 22-letni Sudańczyk posiadający od 2011 roku szwedzkie obywatelstwo. Młody Szwed stając w obronie swojej znajomej został dźgnięty nożem, a następnie skopany. Miał umrzeć z powodu obrażeń głowy jakich doznał podczas ataku imigranta.

Sudańczyk został aresztowany we wtorek pod zarzutem popełnienia morderstwa, a także za dokonanie gwałtu na dwóch osobach. To nie pierwsze jego problemy z prawem. 22-letniego murzyna skazano w 2015 roku za kilka przestępstw, w tym za napastowanie seksualne nieletniej poniżej 15. roku życia. Ponadto odbywał on też kary za kradzieże, napady i przestępstwa związane z narkotykami.

Alternatywa dla Szwecji (AfS) informując o całym zdarzeniu podkreśliła, że Lindh stał się ofiarą multikulturowego szwedzkiego społeczeństwa. Nordycki Ruch Oporu (MNR) dotarł z kolei do dwójki przyjaciół zmarłego, którzy uważają, że 19-latek oddał życie w obronie swojej przyjaciółki oraz własnych ideałów.

Vettel odejdzie z Ferrari po sezonie 2020

Data: 13.05.2020 10:26

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #formula1 #f1 #Ferrari #motosport

Scuderia Ferrari Mission Winnow i Sebastian Vettel postanowili nie przedłużać współpracy w Formule 1. Obecny kontrakt Niemca z włoskim zespołem wygasa po sezonie 2020.

Vettel odejdzie z Ferrari po sezonie 2020

Vettel przybył do Ferrari w 2015 roku jako czterokrotny mistrz świata – z wielkim marzeniem o kolejnych tytułach, ale to się nie udało. Wraz z włoską ekipą wygrał czternaście grand prix. Najlepiej potoczyły się dla niego sezony 2017 i 2018, w których zdobywał wicemistrzostwo.

– Moje relacje ze Scuderią Ferrari zakończą się pod koniec 2020 roku – oświadczył Sebastian Vettel. – Aby osiągnąć jak najlepsze wyniki w tym sporcie, ważne jest, aby wszystkie strony działały w idealnej harmonii. Zespół i ja zdaliśmy sobie sprawę, że nie ma już chęci kontynuowania współpracy po zakończeniu tego sezonu. Sprawy finansowe nie odegrały żadnej roli w tej wspólnej decyzji. To nie jest dla mnie istotne jeśli chodzi o dokonywanie pewnych wyborów i nigdy nie będzie.

– To, co działo się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, skłoniło wielu z nas do zastanowienia się, jakie są nasze prawdziwe priorytety w życiu – kontynuował. – Trzeba użyć wyobraźni i przyjąć nowe podejście do zmieniającej się sytuacji. Sam poświęcę czas na zastanowienie się nad tym, co jest naprawdę ważne, jeśli chodzi o moją przyszłość.

– Scuderia Ferrari zajmuje specjalne miejsce w Formule 1 i mam nadzieję, że odniesie sukces, na jaki zasługuje. Na koniec chcę podziękować całej rodzinie Ferrari, a przede wszystkim jej „tifosi” na całym świecie, za wsparcie, którego mi udzielali przez te wszystkie lata – dodał. – Mam nadzieję, że czeka nas jeszcze kilka wspólnych, pięknych momentów, które dodamy do dotychczasowych wspomnień.

– Jest to decyzja podjęta wspólnie przez nas i Sebastiana, którą obie strony uważają za najlepszą – oświadczył Mattia Binotto, szef zespołu. – Nie była ona łatwa, biorąc pod uwagę wartość Sebastiana jako kierowcy i osoby. Nie było konkretnego powodu, który do niej doprowadził, oprócz polubownego przekonania, że ​​nadszedł czas, aby pójść własnymi drogami, chcąc osiągnąć nasze odpowiednie cele.

– Sebastian jest już częścią historii Scuderii, a jego czternaście wygranych grand prix czyni go trzecim najbardziej utytułowanym kierowcą w zespole, a jednocześnie jest tym, który zdobył najwięcej punktów dla nas. W ciągu dotychczasowych pięciu lat współpracy trzy razy ukończył mistrzostwa w pierwszej trójce wśród kierowców, co znacząco przyczyniło się do stałej obecności zespołu w pierwszej trójce klasyfikacji konstruktorów – dodał. – W imieniu wszystkich w Ferrari chcę podziękować Sebastianowi za jego wielki profesjonalizm i ludzkie cechy, czym wykazywał się przez te pięć lat, podczas których spędziliśmy tak wiele wspaniałych chwil. Nie udało nam się jeszcze wspólnie zdobyć mistrzostwa świata, które byłoby dla niego piątym tytułem, ale wierzymy, że wciąż możemy wiele zdziałać w tym nietypowym sezonie 2020.

Ferrari na razie nie poinformowało, kto będzie partnerem zespołowym Charlesa Leclerca od sezonu 2021.

Komentarz Tygodnia: Kto nas łapie za twarz?

Data: 13.05.2020 10:16

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia

O finansach Polski, o rosyjskim naukowcu, o dokonaniach jednego z najbogatszych ludzi na świecie, o rzekomej ucieczce Chinki, o polskiej badaczce w Niemczech, o łzach i występach rozrywkowych polityków, o nowej propozycji greckiej poezji, o niesamowitym głosie kazaskiego piosenkarza.

Komentarz Tygodnia: Kto nas łapie za twarz?

Czego dzieci nam nie mówią…

Data: 13.05.2020 10:10

Autor: ziemianin

f7dobry.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #rodzice #ludzie

Na studiach pedagogicznych uczą, że nie ma dobrych czy złych emocji – one po prostu są. Emocje to informacje o tym, że Twoje potrzeby są lub nie są zaspokojone. Gdy widzisz, że Twoje dziecko ładnie rysuje – odczuwasz dumę i radość. A gdy np. Twój ulubiony wazon zostanie zbity to odczuwasz złość i smutek.

Czego dzieci nam nie mówią…

Emocje towarzyszą nam codziennie od momentu wstania do momentu aż zaśniemy. Odczuwamy różne emocje w zależności od tego, czego doświadczamy w relacjach z otaczającym nas światem. Dorośli mają wpływ na przeżywane emocje.

Świat emocji dziecka wygląda troszkę inaczej. Jest tam dużo spontaniczności, ekspresji. W świecie dzieci nie ma analizy i refleksji nad tym, co wypada, a co nie. Radość to radość, smutek to smutek. Dziecko przeżywa emocje całym sobą.

Dzieci na różne sposoby okazują swoje emocje. Im silniej je demonstrują, tym bardziej potrzebują pomocy rodzica. Gdy dziecko złości się, płacze, rzuca na ziemię, próbuje przekazać rodzicom informację: „Pomóż mi, nie radzę sobie z tą sytuacją, z emocjami. To jest dla mnie za trudne”.

Od reakcji rodzica bardzo wiele zależy. Rodzic może wesprzeć swoje dziecko w sytuacji, gdy ono coś mocno przeżywa. Rodzic może pomóc dziecku nazwać emocje i wspólnie zastanowić się, jakie ważne potrzeby stoją za tymi emocjami – czego w tej konkretnej sytuacji dziecko potrzebuje, oczekuje, ale nie umie jeszcze tego wyrazić.


Poniżej 13 świetnych przykładów.

  1. Nie krzycz na mnie. Boję się wtedy Ciebie i myślę, że skoro na mnie krzyczysz to ze mną musi być coś nie tak.

  2. Słuchaj mnie. Kiedy opowiadam Ci o tym, co dla mnie ważne, patrz mi w oczy. Czuję wtedy, że ja i moje sprawy są dla Ciebie ważne.

  3. Pozwól mi dorastać w moim własnym tempie. Nie zmuszaj mnie do robienia rzeczy, na które jeszcze mam czas. Pamiętaj, że jestem dzieckiem i najlepiej odkrywam świat poprzez zabawę.

  4. Uwielbiam, kiedy spędzasz ze mną czas. Jesteś w dobrym humorze, bawisz się ze mną, śmiejemy się i tworzymy piękne wspomnienia, do których jako dorosły będę z przyjemnością wracał.

  5. Nie porównuj mnie do rodzeństwa czy rówieśników. Czuję się wtedy gorszy, a tak bardzo potrzebuję Twojej akceptacji.

  6. Przytul mnie kiedy jest mi smutno. Pozwól mi płakać. Nie mów mi, że chłopcy nie płaczą, że jestem beksą i że powinienem być w dobrym nastroju. Moje uczucia są prawdziwe. Tak samo jak Twoje.

  7. Naucz mnie dbania o swoje potrzeby. Wyśpij się, odpocznij, realizuj swoje zainteresowania, spotykaj się z przyjaciółmi. Pokaż mi, że bycie rodzicem i spędzanie czasu z dzieckiem może być źródłem radości. Naprawdę nie chcę widzieć jak cierpisz i poświęcasz się dla mnie, a później jesteś zdenerwowany i sfrustrowany. Martwię się wtedy, że to przeze mnie.

  8. Bądź przy mnie kiedy się boję. Nie wyśmiewaj się z moich dziecięcych lęków. Powiedz mi, że też kiedyś bałeś się ciemności i pozwól mi trzymać latarkę przy poduszce.

  9. Kochaj mnie dlatego, że jestem. Nie dlatego, że szybko biegam, recytuję wiersze i jestem „grzeczny”. Kochaj mnie także wtedy, kiedy popełniam błędy i potrzebuję Twojego wsparcia. Potrzebuję być pewny, że kochasz mnie także wtedy, kiedy coś mi nie wyjdzie.

  10. Okazuj miłość swojemu partnerowi/ partnerce. To od Was uczę się rozwiązywania konfliktów, radzenia sobie z trudnymi sytuacjami oraz zrozumienia, czym jest prawdziwa miłość.

  11. Pamiętaj, że najprawdopodobniej przejmę Twoje przekonania o mnie samym, o innych ludziach, o życiu. Znajdź czas, aby zastanowić się, czy Twoje przekonania są prawdziwe i czy będą mi służyć. Jeżeli myślisz, że ludzie są źli i wykorzystują innych, w życiu będzie mi trudniej i będę nieufny.

  12. Wiem, że kochasz mnie i starasz się dla mnie ze wszystkich sił. Pokaż mi, że gorsze dni i drobne potknięcia są częścią życia. Wyciągnij wnioski, zadbaj o swoje samopoczucie i wybacz sobie. Dzięki temu nauczę się reagować podobnie.

  13. Uśmiechaj się do mnie. Twój szczery uśmiech działa na mnie kojąco. Czuję się wtedy bezpieczny i kochany.

Wenezuelska armia aresztowała kolejnych najemników

Data: 13.05.2020 09:49

Autor: ziemianin

ultimasnoticias.com.ve

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #amerykapoludniowa #wenezuela #usa #brazylia #Caracas #zolnierze #najemnicy

Wenezuelskie siły zbrojne od kilku dni wyłapują osoby mające być najemnikami Stanów Zjednoczonych i Kolumbii. Ponadto władze Wenezueli oskarżają oba te państwa nie tylko o przygotowywanie zamachu na prezydenta Nicolás Maduro, ale o prowadzenie manewrów wojskowych mających na celu przygotowywanie żołnierzy do przeprowadzenia inwazji w celu przekazania rządów opozycji.

Wenezuelska armia aresztowała kolejnych najemników

W pierwszy majowy weekend rząd w Caracas poinformował o próbie przeprowadzenia morskiej inwazji na Wenezuelę poprzez najemników, którzy mieli podpłynąć motorówkami i łodziami pod wenezuelskie wybrzeże od strony Kolumbii. Tamten atak został odparty przez żołnierzy Boliwariańskich Narodowych Sił Zbrojnych Wenezueli. Nie tylko otworzyli oni ogień do intruzów, lecz dodatkowo zabili oraz pojmali kilku z nich.

Ostatnie dni przyniosły z kolei nową falę aresztowań osób będących najemnikami wrogich państw. Ogółem wenezuelskie wojsko zatrzymało 31 osób, wśród których miało znajdować się także dwóch byłych żołnierzy amerykańskich „Zielonych Beretów”, czyli jednostek specjalnych tamtejszej armii. Warto podkreślić, że większość z aresztowanych osób miało uczestniczyć właśnie w próbie wspomnianej morskiej inwazji.

Wenezuela twierdzi ponadto, że USA i Kolumbia przygotowywały się do zbrojnej inwazji na ten kraj, aby zainstalować u władzy samozwańczego opozycyjnego prezydenta Juana Guaidó. Pod koniec stycznia siły zbrojne obu państw, z udziałem obserwatorów z Brazylii, przeprowadziły manewry w bazie wojskowej niedaleko Bogoty. Wzięli w nich udział przede wszystkim amerykańscy i kolumbijscy spadochroniarze, stąd oficjalnie ćwiczenia miały na celu wzmocnienie zdolności przeprowadzenia ataków powietrznych.

Kolejne ćwiczenia wojskowe wspomnianych państw miały miejsce w połowie marca. Rozpoczęły się one dokładnie 10 marca, a właśnie w tym dniu wspomniany Guaidó ponownie wezwał swoich zwolenników do wyjścia na ulice, zapewniając o poparciu ze strony świata dla wenezuelskiej opozycji.

Ludzie nie chcą umierać... Firmy pogrzebowe tracą zyski

Data: 13.05.2020 01:41

Autor: ziemianin

radiopoznan.fm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zgony #polska #grabarze #pogrzeb #koronawirus

"Dane przekazało Ministerstwo Cyfryzacji. Liczba zgonów w kwietniu spadła o ponad pół tysiąca. W tym roku zmarły 33 104 osoby, a rok temu w kwietniu było ich 33 613.

W Poznaniu liczba zgonów w kwietniu wzrosła – informuje Joanna Dębek z Ministerstwa Cyfryzacji.

W kwietniu 2020 roku w Poznaniu odnotowano 686 zgonów, w kwietniu 2019 roku było ich 603, a w kwietniu 2018 roku to 618 zgonów.

"Nie widzimy wpływu koronawirusa" – mówi prezes działającej w Poznaniu firmy pogrzebowej Universum Piotr Szlingiert. Jego zdaniem w marcu i kwietniu liczba pogrzebów w sposób zasadniczy nie odbiegała od tej w latach poprzednich.

Kilkadziesiąt zgonów w jedną czy w drugą stronę, to są sytuacje całkowicie naturalne. Trudno założyć, żeby co roku umierało dokładnie tyle samo osób.

Od połowy marca według danych Urzędu Wojewódzkiego w Wielkopolsce zmarło 102 chorych zakażonych koronawirusem"

Ludzie nie chcą umierać… Firmy pogrzebowe tracą zyski

Coś ta akcja koronawirusowa się nie dodaje

Firmy pogrzebowe powinny mieć olbrzymi boom, a jest bach, czyli spadek zysków. Ludzie nie chcą chorować, bo nie chodzą do lekarza i nie są operowani.

Zapomnieli dofinansować zakłady pogrzebowe, aby siedziały cicho…

HR 6666, czyli przymusowy test, przymusowe leczenie, przymusowa szczepionka

Data: 13.05.2020 01:32

Autor: ziemianin

congress.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #szczepionki #koronawirus #

"HR 6666 to ustawa TRACE (Testing, Reaching and Contacting Every), mająca na celu pozbawienie Amerykanów ich praw przez wymuszone testy na COVID-19.

HR 6666 przyznaje CDC (Centrum Kontroli Chorób) 100 miliardów dolarów na utworzenie lokalnej mobilnej jednostki zdrowia w każdej społeczności w celu przeprowadzenia diagnostycznego programu testowego COVID-19"

HR 6666, czyli przymusowy test, przymusowe leczenie, przymusowa szczepionka

Kongres USA pracuje nad ustawą, terroryzującą ludzi do szczepienia na covid-19:

"Upoważnienie Sekretarza Zdrowia i Opieki Społecznej do przyznawania dotacji uprawnionym podmiotom do przeprowadzania testów diagnostycznych w kierunku COVID-19 oraz powiązanych działań, takich jak śledzenie kontaktów, za pośrednictwem mobilnych jednostek medycznych oraz, w razie potrzeby, w rezydencjach osób i do innych celów"

Ustawa jest tak pomyślana, że nie wymusza obowiązkowych szczepień, jednak kiedy będzie na przykład donos sąsiada lub kichniesz w sklepie, zakaszlesz w miejscu publicznym lub będziesz mieć oznaki grypy, to policja medyczna zapuka do twoich drzwi i zmusi cię do zrobienia testu na covid-19.

Testy są makabrycznie niedokładne, bo nie wiadomo co wykrywają. Możesz być super zdrowy, a one wykryją covid. Wtedy następuje przymusowa kwarantanna, przymusowe leczenie i przymusowa szczepionka.

Takie zasady, takie prawo chcą wdrożyć w każdym państwie świata. W USA, w Polsce, w Niemczech itd.

Sędziowie - przestępcy w Sadzie Najwyzszym

Data: 11.05.2020 18:40

Autor: ziemianin

salon24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sady #sedziowie #nadzwyczajnakasta #kasta #polska

Związek Radziecki ostatecznie uznał się za pokonanego w konfrontacji z Imperium USA. Pokojowy proces wycofania się z Europy Środkowej i Wschodniej sowieckiego supermocarstwa nuklearnego wymagał stosownej aranżacji politycznej ( w Polsce Simulacrum Okragłego Stołu ) i w miarę spokojnego, kilkuletniego okresu. Sprawę tą szeroko omówiono w Peryferyjny Kapitalizm Zależny, dostępna w Google Books.

Wystraszony TW Wolski czyli Jaruzelski udał się do Nowego Yorku do Rockefelera z zapytaniem czy żydzi wezmą Polskę w arendę ale z gwarancją bezkarności dla niego i jego towarzyszy.

Sędziowie – przestępcy w Sadzie Najwyzszym

Kształtu nastających porządków można było domyśleć się z deklaracji sowieckiego ministra spraw Zagranicznych Eduadra Szewardnadze z 1987 który uzależnił wycofanie się ZSRR z Europy od stworzenia z byłych państw zewnętrznego pierścienia czerwonego imperium strefy buforowej. Polacy łudzili się jednak że katastrofalne dla nich rozwiązanie "strefy buforowej" nie zostanie wdrożone.

Zgodnie z tamtejszą umową wysokich umawiających się stron obecna Polska nie jest państwem suwerennym, demokratycznym i praworządnym. Jest szarym obszarem dla eksploatacji. To niestety atrapa państwa teoretycznego z dykty i paździeżu.

Bezpieczeństwo i korzyści materialne oddającej władze polityczną agenturze sowieckiej miały zapewnić niezlustrowane i nie zdekomunizowane "sądy" i "prokuratury", które przecież nie były żadnymi sądami a tylko uzurpatorami posadzonymi na stołkach wolą Stalina wdrażaną przez gen NKVD Iwana Sierowa. Uzurpatorów z reguły się wiesza.

Zupełnie Nadzwyczajna Kasta funkcjonuje również wolą USA. Przez te wszystkie kasty musimy niczym naród wybrany błąkać się 40 lat po bezdrożach zamiast przejść drogą w jeden tydzień. Starożytni szli jednak szybciej bo mieli oświetlający ogień z przodu i ogień z tyłu.

Pełniący Obowiązki prezesa Sądu Najwyższeg prof. Kamil Zaradkiewicz wydał Zarządzenie Nr 52/2020 z dnia 4 maja 2020 roku w sprawie usunięcia portretów pierwszych prezesów Sądu Najwyższego z okresu 1945-1989 roku. 31 lat upłynęło zanim było można zdjąć zdjęcia Tajnych Współpracowników sowieckich bezpieczniaków ze ściany holu SN.

Nie wiadomo dlaczego zaufany stalinowski aplikant sądowy i zaufany urzędnik ministerialny komunistów Adam Strzembosz nie został usunięty ze ściany hańby. Mafia pokazywała w mediach na początku lat dziewięćdziesiątych prezesa Strzembosza ( jego przeszłość zatajono ) który zapewniał że sądy same się oczyszczą.

Za rządów PO z Polski wypompowywano drogą oszustw podatkowych VAT-CIT-ceny_transferowe po 80-120 mld zł rocznie. Beneficjentami grabieży polskiego społeczeństwa byli głównie Niemcy, Holandia i Francja. Polacy byli najbardziej wyzyskiwaną grupą etniczna świata.

PiS ma słabiutkie oparcie ze strony USA. Rząd po uzyskaniu od Waszyngtonu zgody na zmniejszenie skali oszustw i drenażu Polaków przykręcił nieco proceder, tylko zmniejszył skale oszustw, co spowodowało wybuch wściekłości Berlina i Paryża.

N.B Warto pamiętać, że 300 żołnierzy francuskiej 33 Dywizji Grenadierów SS „Charlemagne” broniło w maju 1945 roku Kancelarii Rzeszy w Berlinie !

Rząd niemiecki od 2016 roku swoją agenturą inspiruje idiotyczne hucpy – awantury pod hasłem "praworządność w Polsce". Zadaniował pierwszorzędnych fachowców z Propaganda Ministerium i PR i swoje polskojęzyczne media zapewniające orkiestracje awanturze.

Żołnierzami i ruchem oporu Angeli Merkel w walce o "praworządność" są sędziowie panicznie bojący się rozliczenia swoich podłości. Ropuchowata prezes SN Małgorzata Gersdorf co chwile otrzymywała nagrody i pochwały od Niemców.

Wyszukiwarka Google na frazę " korupcja sędziów" daje 619 000 odnośników.

Wyszukiwarka Google na frazę " korupcja sądów" daje 1 510 000 odnośników.

Pełniący Obowiązki prezesa SN zgodnie z przepisami zwołał zgromadzenie sędziów, któremu przewodniczy, aby wybrać kandydatów na prezesa SN. Prezesa wybierze spośród przedstawionych kandydatów Prezydent RP. SN po dwóch dniach i kilkunastu godzinach obrad nie potrafił wybrać składu komisji skrutacyjnej. Starzy sędziowie sabotują prace zgromadzenia. Udają idiotów lub faktycznie są idiotami umieszczeni tam na synekurach przez KGB. Ci sędziowie są jak rozwydrzone dziecko. Jak się im nie podoba to biorą zabawki i opuszczając plac zabaw zdemolują go.

Stary układ ( nie tylko sędziowski ) jest gotów podpalić Polskę a nie tylko SN. Oni wszyscy liczą teraz na to że tylko podpaleniem wszystkiego obalą rządy PiS. Tak kazał robić Berlin i Paryż ! Mają rozkaz bronić się do czasu przybycia odsieczy.

Stara obsada SN to straszna, prymitywna hołota i dzicz !

Nie wiem kto jest praworządny, ja jestem prawożądny. Stanisław Jerzy Lec

Trwają próby zorganizowania wyborów kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego. Czyli zgromadzenie sędziów SN. Na nieszczęście ( dla sędziów) uczestniczą w tych próbach także dziennikarze, nagrywający przebieg zmagań sędziów z przewodniczącym zgromadzenia.

Przywykliśmy już do widoku sędziów, biorących udział w protestach ulicznych i zgromadzeniach o charakterze politycznym. Przywykliśmy do wypowiedzi tychże, budzących wątpliwości, co do ich pozaprawnych intencji i znaczeń. Do fingowanych, co do intencji prejudycjalnych pytań do TSUE, z pogwałceniem praw do szybkiego rozstrzygnięcia praw zwykłych obywateli. Wiemy, że Fiodor Dostojewski miał rację mówić: adwokat to wynajęte sumienie. Adwokat. Nie sędzia.

Wczorajsza relacja z posiedzenia, ujawniająca pytania pewnej pani sędzi do przewodniczącego, pytającej, a co to jest kółko, gdzie wstawić znak na karcie itp. dowodzą czegoś, do czego chyba jednak trudno będzie przywyknąć. Poprzednie manipulacje prawem (pytania do TSUE), przystające adwokatom w interesie ich klienta przełknęliśmy. Z trudem, ale przeszły. Ta zabawa gry „w durnia” podczas zgromadzenia Ogólnego SN jest przerażająca i niedopuszczalna. To chyba Platon mówił o tym, że prawo jest dane tym, którzy mają przekazywać do tym, którzy go nie dostali. Nie przewidział, że powołani do przydawania rozumu sami go nie otrzymali? Czy jest to po prostu bezczelność. Której w tym miejscu i na tym stanowisku być nie ma prawa? Mam nieodparte wrażenie, że przyczyna jest jednoznaczna. Oto, na oczach społeczeństwa przedstawicielka SN gra bez żenady w durnia. W imię „prawożądnośći”. Bo o praworządności mowy być nie może.

Prawo może być ślepe, Temida może być głucha. Obserwując praktyki przedstawicieli tego gremium z ostatnich kilku lat może spokojnie dołożyć jeszcze jeden z przymiotników. Temida może być głupia. Albo bezczelna. Jak kto woli.

Sędzia przysięga „Ślubuję uroczyście jako sędzia Sądu Najwyższego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa i praworządności, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa i zasadami słuszności, bezstronnie, według mego sumienia, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”. Brak przysięgi oznacza brak powołania na stanowisko. Kto jak kto, ale sędzia nie może ani czynić ani stwarzać publicznych pozorów, że „przysięga jak sięga po stanowisko”. A potem to może zamieniać się na role z kabareciarzami.

Zgromadzenie Ogólne sędziów SN to nie spektakl kabaretowy, panie i panowie sędziowie. Nie plujcie na własny wizerunek, nie ośmieszajcie, bo nie do tego zostaliście powołani. Nawet, jeśli czujecie się specjalną kastą.

Zachowajcie podstawowe poszanowanie ról społecznych i zawodowych, do których zostaliście wyuczeni i powołani: adwokat ma służyć klientowi, wykorzystując każdy przepis prawa oraz każdą lukę prawną, prokurator oskarżać, a sędzia ważyć przedstawione a przepisy i orzekać. A nie kombinować, manipulować prawem. Z szacunku do samego prawa jak i z szacunku do społeczeństwa. Bo odnoszę wrażenie, że pieniądze z podatków ludzi, wydane na kształcenie niektórych sędziów zostały wyrzucone w błoto."

https://fakty.interia.pl/polska/news-zgromadzenie-ogolne-sedziow-sn-sebastian-kaleta-to-obraz-swo,nId,4489103

""Starzy" sędziowie Sądu Najwyższego dokonują obstrukcji obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN; to też obraz swoistego przedszkola, bo sędziowie, którzy mienią się elitą, lekceważą obowiązujące przepisy – ocenił w poniedziałek w TVP Info wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta…

Według wiceministra obrady przybierają "dosyć kuriozalny" obraz. Jak zaznaczył, ustawa o SN bardzo precyzyjnie reguluje kwestie tego zgromadzenia.

"Mamy do czynienia z niebezpiecznym precedensem, gdzie grupa 'starych' sędziów udając, że rzekomo nie ma takich przepisów, próbuje proponować jakiś swój własny, nieznany, o nieznanej treści regulamin – jak niektórzy mówią – po to, żeby wbrew ustawie wykluczyć z tych obrad bądź z możliwości kandydowania 'nowych' sędziów SN" – ocenił.

Wiceszef MS podkreślił, że to byłby "kolejny przejaw alarmu w naszym państwie". Wyraził nadzieję, że sędzia Zaradkiewicz, jako przewodniczący Zgromadzenia i wykonujący obowiązki I prezesa SN, do tego nie dopuści i że zostanie zrealizowana ustawa."

Komentarze pod artykułem:

"tyu

Czerwona kasta kwiczy…. znaczy idzie ku lepszemu.

Malina

Sędziowie sądu najwyższego. Brak wiedzy, dziwaczne wyroki, brak elementarnej kultury i ogłady, dziwne znajomości i powiązania. Często posiadany majątek nieznanego, nieudokumentowanego pochodzenia. Przykro to powiedzieć, ale często nawet początkujący sędziowie mają większą wiedzę i ogólną kulturę."

W czasie akcji koronawirusowej, Polacy wolą używać gotówki

Data: 11.05.2020 13:26

Autor: ziemianin

money.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #pieniadze #gotowka #platnosci #polska #zakupy #nbp #banki #koronawirus #pandemia #epidemia #banknoty #gospodarka

"Gotówka to wciąż najbardziej popularna forma płatności, pomimo tego, że wiele sklepów przyjmuje jedynie płatności kartą lub smartfonem. W marcu odnotowano ogromny wzrost wypłat gotówki z bankomatów.

Narodowy Bank Polski poinformował, że w połowie marca średnia ilość wypłat gotówki wzrosła siedmiokrotnie, co w efekcie przyniosło obieg wynoszący ponad 269 mld zł. W marcu, jak informuje NBP, odnotowano także rekordowy wzrost gotówki w obiegu – o ponad 26 mld zł"

W czasie akcji koronawirusowej, Polacy wolą używać gotówki

Nie wystraszyli Polaków. Pomimo nagonki na gotówkę, Polacy zwiększyli jej użytkowanie.

To bardzo dobra informacja.

Propaganda mówiła, że banknoty przenoszą śmiercionośne koronawirusy. W Chinach, jak i w wielu innych krajach palono gotówkę, dezynfekowano. Ta akcja nie przyniosła jednak pożądanego efektu w Polsce.

Polacy dalej wolą używać banknoty. Póki będzie gotówka, dopóty zachowamy pewną wolność finansową.

Kiedy zlikwidują gotówkę, kiedy wdrożą wirtualne pieniądze, nasze życie zamienią w koszmar.

WTF??? WHO chce ograniczenia dostępu do alkoholu podczas pandemii!

Data: 11.05.2020 02:54

Autor: ziemianin

euro.who.int

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #alkohol #who #idioci #zdrowie #koronawirus #wtf

WHO- Światowa Organizacja Zdrowia wzywa do ograniczenia dostępu do alkoholu, a nawet do jego zaostrzenia bez rozluźnień przepisów i ich egzekwowania.

WTF??? WHO chce ograniczenia dostępu do alkoholu podczas pandemii!

Istniejące zasady i przepisy mające na celu ochronę zdrowia i ograniczenie szkód spowodowanych przez alkohol, takie jak ograniczenie dostępu, powinny zostać utrzymane, a nawet wzmocnione podczas pandemii COVID-19 i sytuacji nadzwyczajnych; jednocześnie należy unikać rozluźnienia przepisów lub ich egzekwowania.

WHO informuje, że alkohol jest szkodliwy dla zdrowia, zwiększa ryzyko obrażeń i przemocy, w tym przemocy ze strony bliskich partnerów, i może powodować zatrucie alkoholem. W czasach pandemii COVID-19 spożywanie alkoholu może zaostrzyć wrażliwość na zdrowie, ryzykowne zachowania, problemy ze zdrowiem psychicznym i przemoc. WHO / Europa przypomina ludziom, że picie alkoholu nie chroni ich przed COVID-19 i zachęca rządzących do egzekwowania środków ograniczających spożycie alkoholu. Spożywanie alkoholu wiąże się z szeregiem chorób zakaźnych i niezakaźnych oraz zaburzeń zdrowia psychicznego, które mogą uczynić osobę bardziej podatną na COVID-19. W szczególności alkohol upośledza układ odpornościowy organizmu i zwiększa ryzyko niekorzystnych skutków zdrowotnych. Dlatego ludzie powinni w dowolnym momencie zminimalizować spożycie alkoholu, a zwłaszcza podczas pandemii COVID-19.

WHO twierdzi, że na spożycie alkoholu są najbardziej narażone osoby będące w izolacji dlatego ważne jest ograniczenie do niego dostępu.

„Alkohol jest spożywany w nadmiernych ilościach w regionie europejskim i pozostawia zbyt wiele ofiar. Podczas pandemii COVID-19 powinniśmy naprawdę zadać sobie pytanie, jakie ryzyko podejmujemy, pozostawiając ludzi w domach zamkniętych z substancją, która jest szkodliwa zarówno dla ich zdrowia, jak i wpływu ich zachowania na innych, w tym przemocy ” mówi Carina Ferreira-Borges, Kierownik Programu, Program Alkoholu i Narkotyków, WHO / Europa.

Tajemniczy wahadłowiec X-37B poleci w kolejną tajną misję. Tym razem znamy nieco szczegółów

Data: 10.05.2020 22:20

Autor: ziemianin

airspacemag.com

#X37B #wahadlowiec #OTV6 #misja #energia #mikrofale #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosmos #technologia #nasa #samoloty

US Air Force zapowiedziały kolejną misję tajemniczego mini wahadłowca X-37B. Pojazd wystartuje 16 maja. Będzie to już jego szósty pobyt w przestrzeni kosmicznej. O wcześniejszych misjach nie wiemy praktycznie niczego, poza tym, że przeprowadzano podczas nich tajne testy. Tym razem Amerykanie uchylili jednak rąbka tajemnicy.

Tajemniczy wahadłowiec X-37B poleci w kolejną tajną misję. Tym razem znamy nieco szczegółów

Wiemy, że USA posiadają dwa mini-wahadłowce tego typu. Długość każdego z nich to 8,8 metra, a rozpiętość skrzydeł wynosi 4,6 metra. Duże wahadłowce miały długość 37 metrów, przy rozpiętości skrzydeł 24 metrów. Pierwszy start X-37B odbył się w kwietniu 2010 roku, a pojazd wrócił na Ziemię po 224 dniach. Kolejne misje były coraz dłuższe. Ostatnia, najdłuższa, odbyła się pomiędzy 7 września 2017 a 27 października 2019 roku. Trwała więc 779 dni. W czasie pierwszych czterech pojazd był wynoszony przez rakietę Atlas V, podczas ostatniej wykorzystano Falcona 9.

Najbliższa misja, OTV-6, wystartuje na pokładzie Atlasa V. W ramach tej ważnej misji przeprowadzili więcej badań niż podczas którejkolwiek z wcześniejszych. Znajdą się wśród nich dwa eksperymenty NASA, poinformowała sekretarz US Air Force, Barbara Barrett. Wyjaśniła, że jeden z eksperymentów dla NASA będzie badał wpływ promieniowania kosmicznego na nasiona, a podczas drugiego zostanie sprawdzone zachowanie się różnych materiałów w przestrzeni kosmicznej.

Znacznie bardziej interesująco wygląda inny eksperyment, który zostanie przeprowadzony na zlecenie U.S. Naval Research Laboratory. W jego ramach badana będzie technologia zamiany energii słonecznej na energię mikrofalową i jej transfer na Ziemię.

Nie zdradzono przy tym żadnych szczegółów, jednak z wcześniejszych informacji napływających z Naval Research Laboratory wiemy, że z technologią taką wiązane są duże nadzieje, Dzięki niej Amerykanie mogliby stworzyć drony pozostające w powietrzu przez bardzo długi czas, może nawet bezterminowo, gdyż otrzymywałyby energię z satelitów. Ponadto satelity byłyby zdolne do przekazywania energii w dowolne miejsce na Ziemi, ewentualnie do pojazdów kosmicznych czy innych satelitów.

Dzięki takiej technologii jednostki wojskowe czy zespoły naukowe działające w odległych miejscach globu nie musiałyby polegać na mało wydajnej technologii fotowoltaicznej czy na ciężkich, hałaśliwych zużywających sporo paliwa generatorach. Wystarczyłoby urządzenie z anteną odbierającą mikrofale. Ta sama technologia przydałaby się w regionach katastrof, gdzie zapewniłaby energię na długo zanim możliwe byłoby odbudowanie infrastruktury.

Przypomnijmy, że po powrocie (maj 2017) X-37B z misji OTV-4 przyznano, że w czasie misji testowano zaawansowane systemy nawigacyjne, kontrolne, napędowe, ochrony termicznej oraz systemy lotu autonomicznego, lądowania i wejścia w atmosferę. Zauważono też wówczas, że X-37B latał niezwykle nisko. Pojawiły się sugestie, że USA testują technologie pozwalające satelitom szpiegowskim na latanie nisko nad Ziemią. To pozwoliłoby na wykonywanie bardziej dokładnych zdjęć, ale wymagałoby znacznie więcej paliwa.

Wiemy też, że w ramach OTV-6 z pokładu mini wahadłowca zostanie wypuszczony niewielki satelita FalconSat-8, który przeprowadzi pięć eksperymentów na potrzeby U.S. Air Force Academy.

Nie wiemy za to, jak długo potrwa misja OTV-6.

Ukazał się raport NSDAP o Katyniu

Data: 10.05.2020 22:10

Autor: ziemianin

ipn.gov.pl

#historia #IIwojnaswiatowa #katyn #Niemcy #NKWD #nsdap #Polska #wojskopolskie #zbrodniakatynska #zwiazekradziecki #zsrr #sowieci #mordercy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Po raz pierwszy w Polsce opublikowany został raport Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej na temat zbrodni w Katyniu. Publikacja pierwotnie została wydana w 1943 roku w Berlinie, a zawiera ona przede wszystkim wiele szczegółowych dokumentów dotyczących ekshumacji polskich oficerów w Lesie Katyńskim. Dodatkowo śledczy rozmawiali wówczas z Rosjanami będącymi świadkami działań sowieckiego NKWD.

Ukazał się raport NSDAP o Katyniu

„Niemiecki urzędowy materiał w sprawie masowego mordu w Katyniu” – taki tytuł nosi publikacja wydana w 1943 roku przez Centralne Wydawnictwo Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (NSDAP), czyli ugrupowania rządzącego Niemcami pod rządami Adolfa Hitlera. Teraz będą mogli zapoznać się z nią także polscy czytelnicy, ponieważ pierwszy raz w naszym języku została ona opublikowana właśnie przez Instytut Pamięci Narodowej.

Polscy historycy ostrożnie podchodzą do zawartości książki, właśnie z wyżej wymienionego powodu. Nie ukrywają oni jednak, że publikacja zawiera wiele interesujących dokumentów prosto z ekshumacji polskich oficerów, a także zeznania rosyjskich świadków komunistycznej zbrodni. Tym samym polski czytelnik będzie mógł zapoznać się z dokumentami międzynarodowymi, zapisami z obdukcji, wspomnianymi już zeznaniami, protokołami prowadzonych czynności oraz z analizą prowadzącego całą operację dr Gerharda Buhtza.

„Prezentowana publikacja nie tylko zapoczątkowała proces ujawniania zbrodni, lecz także bezprecedensowy łańcuch wydarzeń międzynarodowych związanych z mordem w Lesie Katyńskim” – napisał we wstępie Adam Bosiacki z IPN-u, będący redaktorem naukowym polskiego wydania dokumentów zebranych przez partię nazistowską.

Pomidory w hydroponice – technologia Freight Farm

Data: 10.05.2020 10:07

Autor: ziemianin

spinoff.nasa.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rosliny #warzywa #NASA #nauka #uprawaroslin #pomidory

Pomidory w hydroponice to najnowocześniejszy, komercyjny sposób uprawy owych warzyw. Technologia i innowacje występujące we współczesnym rolnictwie bardzo szybko się rozwijają, dając możliwość stosowania nowoczesnych rozwiązań, pomysłów i badań, które pojawiają się coraz częściej w dawno zapomnianych gospodarstwach. Jedne z najpopularniejszych sfer rozwojowych to komercyjne rolnictwo. Przykładem są hydroponiczne gospodarstwa.

Pomidory w hydroponice – technologia Freight Farm

Artykuł NASA

Pomidory w hydroponice – Enter Freight Farms

Najbardziej popularną firmą z hydroponicznymi pionowymi farmami kontenerowymi to Enter Freight Farms, która założona została w 2010 roku i słynie z uprawy świeżych roślin praktycznie na całym świecie. Firmy Cold Spring Harbor Laboratory wykorzystała technologię Freight Farms do zbadania integracji genetyki nasion pomidora CRISPR w kontrolowanych klimatycznie warunkach wertykalnych. Próby zostały przeprowadzone przez dr Zach Lippman, który konstruuje szerszą gamę upraw, które można z powodzeniem i komercyjnie uprawiać. Pomidory w hydroponice otwierają drzwi do nowych wydajnych metod produkcji żywności, które ludzie mogą stosować we własnych społecznościach – niezależnie od ograniczeń przestrzennych lub dostępu do ziemi – w celu zwiększenia szerokości dostępu do żywności, a wszystko to przy jednoczesnym zmniejszeniu śladu węglowego i trzymanie pestycydów i herbicydów.

Pomidory w hydroponice – plusy nowej generacji uprawy roślin

Korzystając z możliwości kontroli środowiska panującego w pojemniku, badacze mogli w pełni wykorzystać unikalne cechy nasion pomidorów zredagowanych przez gen, tworząc optymalne warunki uprawy niedostępne w żadnym naturalnym otoczeniu. Efektem końcowym była nowa struktura uprawy małych, zwartych pomidorów gotowych do zbioru w mniej niż 40 dni. W porównaniu do tradycyjnych odmian pomidorów, pomidory w hydroponice kierują większość energii rośliny na wytwarzanie i dojrzewanie owoców zamiast nieefektywny wzrost rośliny. Sukces tej techniki ma nadzieję na pionową hodowlę na poziomie komercyjnym, umożliwiając dostęp do rzadszych odmian na komercyjną skalę, eliminując transport na duże odległości.

Globalna produkcja roślin, a pomidory w hydroponice

Hydroponiczne rolnictwo pionowe jest jednym z wielu rozwiązań, które sprawiają, że globalna produkcja żywności jest bardziej zrównoważona, upraszczając łańcuch dostaw i zapewniając dostęp do zdrowej, lokalnej żywności, nawet na obszarach bez łatwego dostępu do typowych zasobów rolnictwa i gruntów ornych. Najnowocześniejsze farmy kontenerowe mają być skalowalnym, dostępnym rozwiązaniem, które pozwala ludziom na całym świecie hodować ponad 500 odmian produktów wolnych od pestycydów z 99,8 procent mniejszą ilością wody niż konwencjonalne rolnictwo w tym pomidory w hydroponice. Zaciekawiona wynikami i rozwojem technologii francuska firma gastronomiczna Sodexo zawarła umowę o partnerstwie krajowym z Freight Farms, aby przyspieszyć wdrażanie farm na kampusach edukacyjnych i korporacyjnych w całych Stanach Zjednoczonych. Hydroponika poszerza swój zasięg i obecnie obejmuje ponad 25 krajów.

Pomidory w hydroponice – rozwój nowych technologii

Prowadzone są badania naukowy przy współpracy z instytucjami badawczymi w tym z NASA w celu zbadania samowystarczalnej produkcji roślin, uprawy żywności w trudnych warunkach klimatycznych oraz opracowania nowych aplikacji dla naszych produktów, takich jak pomidory w hydroponice, w celu rozszerzenia potencjału technologii rolniczych. Obecne nowinki technologiczne stosowane są w rolnictwie z kontrolowanym środowiskiem, ale stale poszukiwane są sposoby zarówno na rozwój przemysłu, jak i sposobów, w jakie może on w znaczący sposób zbliżyć się do różnych sektorów.

Andyjskie imperia powstawały i upadały, a struktura genetyczna ludności pozostawała niezmienna

Data: 10.05.2020 09:43

Autor: ziemianin

cell.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Andy #Inkowie #Moche #Wari #genom #ludnosc #strukturagenetyczna #indianie #amerykapoludniowa #geny

W Andach znajdują się jedne z najsłynniejszych i najlepiej przebadanych stanowisk archeologicznych na świecie. Dostarczają nam one wielu bezcennych informacji o rozprzestrzenianiu się rolnictwa czy budowie i upadku potęgi Inków. I mimo tego, że są tak dobrze poznane, wciąż potrafią zaskoczyć. Największe badania zachowanych starych genomów w Ameryce Południowej wykazały, że w regionie, w którym pojawiały się i znikały kolejne cywilizacje, przetrwali potomkowie wczesnych osadników.

Andyjskie imperia powstawały i upadały, a struktura genetyczna ludności pozostawała niezmienna

Link do wideo z artykułu

Badania te rzucają światło na region, który był domem jednych z najintensywniej badanych cywilizacji. Teraz zaczynamy rozumieć również jego historię biologiczną, mówi Jennifer Raff z University of Kansas, która nie była zaangażowana w najnowsze badania.

Inkowie to najbardziej znana cywilizacja, jaka zamieszkiwała w Andach Centralnych. Jednak poprzedzały ich liczne inne rozwinięte cywilizacje jak Wari, Moche, Nasca czy Tiwanaku.

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, Francis Crick Institute, University of Cambridge, Uniwersytetu Kalifornijskiego i wielu innych prestiżowych instytucji, przeprowadzili analizę genetyczną 64 genomów osób, żyjących od około 9000 do około 500 lat temu, ze szczególnym uwzględnieniem okresów wzrostu i upadku cywilizacji. Genomy te porównali pomiędzy sobą oraz z 25 wcześniej zsekwencjonowanymi starożytnymi genomami.

Dzięki badaniom dowiedzieli się, że dzisiejsza struktura genetyczna ludności tamtych regionów zaczęła ustalać się nie później niż 5800 lat temu po tym, jak doszło do dwustronnego przepływu genów pomiędzy górskimi regionami północy i południa oraz pomiędzy górami a wybrzeżem. W okresie pomiędzy 2000 a 500 lat temu dochodziło do minimalnego mieszania genów pomiędzy sąsiadującymi grupami. Jednocześnie jednak znaleziono dowody na to, że w samym sercu Tiahuanaco i imperium Inków mieszkali ludzie o różnym pochodzeniu oraz na przypadki długodystansowego przemieszczania się ludzi pomiędzy Andami i Argentyną oraz północno-zachodnimi Andami a basenem Amazonki.

Widzimy tutaj zatem przeciwieństwo procesów, których doświadczyła w tym samym czasie Eurazja. Okres ostatnich 2000 lat to czas wielkich przepływów genów i wędrówek ludów na w Europie i Azji. Tymczasem w Andach Centralnych, pomimo powstawania i upadku kolejnych cywilizacji, ludność zachowała ciągłość genetyczną. Nie była przy tym izolowana. Jak mówi archeolog Luis Jaime Castillo, duże ośrodki Inków czy Tiahuanaco przypominały współczesny Nowy Jork, żyły tam obok siebie różne grupy ludności.

Fox News, Tucker Carlson - Dwóch Lekarzy i 5 mln wyświetleń ich filmu usuniętego z Youtuba

Data: 10.05.2020 03:04

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #FoxNews #TuckerCarlson #pandemia #koronawirus #epidemia #kwarantanna #sciema #oszustwo #lekarze #wywiad #youtube #facebook #cenzura

Fox News, Tucker Carlson – Dwóch Lekarzy i 5 mln wyświetleń ich filmu usuniętego z Youtuba (Oryginał)

Fox News, Tucker Carlson – Dwóch Lekarzy i 5 mln wyświetleń ich filmu usuniętego z Youtuba (Tu z tłumaczeniem)

WinAmp, odtwarzacz mp3. Czy ktoś go jeszcze pamięta?

Data: 09.05.2020 20:30

Autor: ziemianin

pl.wikipedia.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #muzyka #winamp #mp3

WinAmp, trochę historii na Wiki

Przeglądarkowa wersja WinAmp-a

WinAmp to kultowy odtwarzacz muzyczny, który triumfy świecił przed laty. Od jakiegoś czasu jest do pobrania aktualna wersja, którą oznaczono numerem 5.8

Uaktualnienie jest pierwszym od kilku lat, ale nie wnosi prawie żadnych nowych funkcji. Pojawiło się jednak sporo usprawnień.

Uaktualnienie wnosi tylko jedną nowość. To plugin WASAPI dla Windows. Pojawia się także wiele udoskonaleń dla istniejących funkcji, jak i nowe wersje bibliotek.

WinAmp 5.8 to także udoskonalona kompatybilność pod kątem nowych systemów operacyjnych (Windows 10). Jest to o tyle istotne, że program wywodzi się z czasów, gdy na komputerach królował Windows 95. Zmieniono też wymagania systemowe odtwarzacza. Obecnie musi to być co najmniej Windows XP z dodatkiem Service Pack 3, ale zalecany jest Windows 7 lub nowszy.

WinAmpa czeka więcej zmian. Firma Radionomy, która w 2014 roku przejęła odtwarzacz od AOL, przekazała parę lat temu, że nie dopuści do uśmiercenia programu. Mało tego, bo w planach jest bardzo duża aktualizacja, która wprowadzi nie tylko zmiany wizualne, ale również wsparcie dla strumieniowania muzyki czy podcastów.

Na duże uaktualnienie popularnego odtwarzacza jednak jeszcze trochę sobie poczekamy.

Kradzieże bel siana? Rolnik zaopatrzył swoją słomę w nadajniki GPS

Data: 08.05.2020 12:31

Autor: ziemianin

agrarheute.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #swiatrolnika #rolnictwo

Rolnik z Prinzhöfte w Dolnej Saksonii rokrocznie zmagał się z kradzieżami bel siana. Kradzieże powtarzały się regularnie, aż w końcu poirytowany gospodarz wdrożył w życie niezwykle interesujący plan. Trzeba przyznać, że jego kreatywność jest godna pozazdroszczenia.

Kradzieże bel siana? Rolnik zaopatrzył swoją słomę w nadajniki GPS

Kradzieże bel siana nie dawały mu spokoju

Kradzieże powtarzały się regularnie od kilku lat, aż wreszcie 65-letni rolnik wpadł na niezwykły plan, który zapewne wybije rabusiom z głowy wszelkie pomysły kradzieze rolnictwo dotyczące przywłaszczenia sobie czyjejś własności. Zmyślny rolnik postanowił bowiem wyposażyć bele siana w… nadajniki GPS.

Zbliżał się już czas, w którym co roku dochodziło do kradzieży, ale gospodarz postanowił, że w tym roku nikt nie zabierze mu jego własności. Zainstalował zatem w belach siana nadajniki GPS, które miały informować go o każdorazowym przemieszczeniu się siana. Jak się okazało, pomysł rolnika okazał się strzałem w dziesiątkę.

Kradzieże bel siana powtarzające się co roku w gospodarstwie 65-letniego rolnika z Dolnej Saksonii najpewniej nie będą miały już miejsca. Kila dni temu, jak co roku, ktoś próbował ukraść bele siana przygotowane na jego polu. Tym razem rabusiom nie uszło to jednak na sucho. Zainstalowane w sianie nadajniki GPS uaktywniły się, co szybko zauważył gospodarzy. Ten niezwłocznie powiadomił znajdującego się w okolicach znajomego, który rozpoczął pości za złodziejami. Ten szybko namierzył rabusi, który na przyczepę załadowali cztery pokaźnych rozmiarów bele siana. W pościg szybko włączyła się lokalna policja, która zatrzymała złodziei i udaremniła kradzież. Bele siana zostały szybko zwrócone rolnikowi, który – jak donoszą lokalne media – nie krył satysfakcji ze swojego pomysłu.

Także w naszym kraju kradzieże w gospodarstwach rolnych od lat są normą. Może pomysł sprytnego rolnika pomoże w rozwiązaniu problemów także polskim gospodarzom? Można w ten sposób ustrzec się utraty maszyn rolniczych, paszy, sprzętu, nawozów czy – co szczególnie często dzieje się w naszym kraju – zwierząt. Tym ostatnim trudno zamontować nadajniki, ale warto chronić je w inny sposób, z udziałem wzmożonej czujności, przed aktywistami ekologicznymi.

Ktoś podając się za urzędnika Ministerstwa Cyfryzacji dzwoni do Polaków i prosi o pokazanie. . .

Data: 08.05.2020 12:19

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#daneosobowe #MinisterstwoCyfryzacji #wyudzenia #cyberbezpieczenstwo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Wczoraj otrzymaliśmy informacje o niepokojących próbach kontaktu, które dotyczyły kilku osób z różnych części Polski. Jedyne co udało nam się ustalić, że łączy te osoby, to fakt iż były one na kwarantannie. Osoby te relacjonowały, że odebrały telefon od kogoś, kto przedstawiając się za pracownika Ministerstwa Cyfryzacji, Kazimierza “Szmita”, prosił o “uzupełnienie brakujących danych”. Ciężko powiedzieć jak brzmi nazwisko, może to być Szmid, Schmitd, etc., dlatego stosujemy zapis fonetyczny.

Ktoś podając się za urzędnika Ministerstwa Cyfryzacji dzwoni do Polaków i prosi o pokazanie dowodu do kamerki

Pokaż dowód do kamerki

Kazimierz Szmit dzwonił z numerów:

+48 225568403

+48 532519883

+48 532519893

i proponował rozmówcom instalację aplikacji Microsoft Teams i dołączenie do videokonferencji, w ramach której mieli oni pokazać mu dowód osobisty zbliżając go do kamery w swoim urządzeniu. Szmit prosił też o podanie “adresu zamieszkania w Polsce”.

Uspokójmy, że nie chodziło tu o infekcję telefonu rozmówcy. Szmit nie przekazywał złośliwego linka do aplikacji Microsoft Teams, a kazał ją pobrać z oficjalnego sklepu. Odrzucał też prośby o rozmowę na WhatsAppie, tłumacząc “że jest mniej bezpieczny” (głos narratora: nie jest).

Nasi rozmówcy byli zdezorientowani. Zastanawiali się skąd ktoś z Ministerstwa miałby mieć ich numer telefonu. Po rozmowach udało się ustalić, że każda z tych osób miała lub wciąż ma zainstalowaną rządową aplikację Kwarantanna Domowa. Zastanawialiśmy się więc, czy ktoś nie wykorzystał przypadkiem opisywanego przez nas niedawno błędu dotyczącego prywatności w aplikacji Kwarantanna Domowa, który umożliwia sprawdzenie, czy dany numer jest — czy nie jest — osobą na kwarantannie. To tłumaczyłoby pozyskanie numerów osób, które faktycznie są na kwarantannie.

Natychmiast po otrzymaniu wiadomości, wysłaliśmy też zapytanie do Ministerstwa Cyfryzacji z prośbą o komentarz, czy prowadzi tego typu akcję “uzupełniania danych” w tak dziwny sposób i czy Pan Szmit/Szmitd/Schmitd istnieje. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi na wszystkie z zadanych pytań, ale krótkie oświadczenie, z którego wynika, że:

Pan Szmit jest prawdziwy. I faktycznie prosi o pokazywanie dowodów do kamery 😳

Nie prowadzimy „akcji uzupełniania danych” użytkowników aplikacji „Kwarantanna domowa”. Numery telefonów, które Państwo wskazaliście są wykorzystywane przez pracowników Ministerstwa Cyfryzacji zajmujących się potwierdzaniem tymczasowych profili zaufanych. Więcej o tej e-usłudze przeczytacie Państwo tutaj – https://www.gov.pl/web/gov/zaloz-profil-zaufany Pracownicy potwierdzający tymczasowe profile zaufane nie mają dostępu do danych użytkowników aplikacji „Kwarantanna domowa”. Z użytkownikami aplikacji „Kwarantanna domowa” mogą kontaktować się jedynie osoby obsługujące infolinię dedykowaną użytkownikom apki.

Ministerstwo nie potwierdziło personaliów wskazywanej przez rozmówców osoby, ale ktoś o tak brzmiących danych w MC pracuje.

Czy to dobry pomysł?

Redakcja Niebezpiecznika stoi na stanowisku, że niezależnie od powodu i tego jak ktokolwiek się przedstawi w rozmowie telefonicznej, nigdy nie powinniście przekazywać mu żadnych danych. Ani adresu, ani PESEL-u, ani tym bardziej nie zgadzać się na prowadzenie wideorozmowy i pokazywanie dokumentów do kamerki.

Pamiętajcie, że jeśli ktoś Was nagra lub zrobi zdjęcie jak machacie dowodem do kamery, to może to potem wykorzystać, wraz z innymi Waszymi danymi, do zaciągnięcia pożyczki na Wasze konto albo otwarcia rachunku bankowego, aby zrobić z Was słupa.

Mamy jednak obecnie w taką sytuację, że być może niektórzy dla własnej wygody zdecydują się na kompromisy. Jeśli zrobią to świadomie — ich prawo i ich ryzyko. Do przetwarzania danych z dowodów są w Polsce uprawnione pewne firmy i instytucje na mocy odpowiednich ustaw. MC jest jedną z nich i w przeciwieństwie do wielu innych dostęp do wyglądu Waszych dokumentów ma.

Proces (komunikacji) weryfikacji do poprawy?

Coś jednak w tym procesie Ministerstwa Cyfryzacji chyba nie zagrało, skoro kiedy ruszyła “weryfikacja nową metodą”, ludzie — słusznie — są zaniepokojeni i zgłaszają ten incydent jako próbę wyłudzenia danych.

Nie wiemy, być może Ministerstwo niezbyt mocno komunikuje obywatelom, jak taka weryfikacja profilu będzie przebiegać. Być może urzędnicy niezbyt jasno tłumaczą o co chodzi. A być może, rozmowy weryfikacyjne są odbywane z dużym opóźnieniem w stosunku do czasu złożenia przez kogoś wniosku (tak, że osoba zapomina, że o coś takiego wnioskowała). Coś tu jednak chyba trzeba lekko skorygować w tym procesie weryfikacji, skoro budzi wśród osób lęk.

Jedna z osób, którą po wyjaśnieniach MC uspokoiliśmy, że dzwonił do niej prawdziwy urzędnik, a nie oszust, odparła, że:

“o taki profil to jeśli wnioskowałem, to mogłem wnioskować bardzo dawno temu, jedyne co mi przychodzi do głowy, to że robiłem to przed wyborami. W ostatnich tygodniach nie przypominam sobie składania takiego wniosku“

Co ciekawe, w ministerialnej instrukcji stoi, że do rozpoczęcia rozmowy z urzędnikiem potrzebny jest kod, będący numerem wniosku. Nasi rozmówcy również nie przypominają sobie, aby Szmit im taki numer podawał.

Spodziewamy się, że nie tylko jeden urzędnik, którego telefony zaniepokoiły naszych Czytelników, odpowiada za taką weryfikację na Polskę. Być może inni, urzędnicy rozmowę prowadzą inaczej lub kontakt nawiązują z osobami proszącymi o profil zaufany w jakiś inny sposób, bardziej zapadający im w pamięć i dlatego rozmowy nie budzą obaw, a my nie mamy zgłoszeń.

Dlatego dajcie znać, jeśli przeszliście taką weryfikację i napiszcie jak ona wyglądała. Oraz z jakiego miejsca (strony, aplikacji) trafiliście na formularz składania wniosku o tymczasowy profil zaufany. Dajcie też znać, jeśli ostatnio ktoś do Was dzwonił, poprosił o pokazanie dowodu do kamery, a Wy tego nie zrobiliście i do teraz uważaliście, że dzwonił do Was oszust.

Ręczne miotacze pieprzu dla KGP

Data: 08.05.2020 12:15

Autor: ziemianin

milmag.pl

policaj #polska #gaz #gazpieprzowy #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

5 maja Komenda Główna Policji (KGP) rozpoczęła przetarg procedurą otwartą na dostawę 30 tys. ręcznych miotaczy pieprzu o pojemności 75 ml w ramach umowy ramowej.

Ręczne miotacze pieprzu dla KGP

Ręczny miotacz pieprzu jest środkiem przymusu bezpośredniego stosowanym przez funkcjonariuszy Policji w przypadkach określonych w przepisach prawa, szczególnie w sytuacji konieczności wyegzekwowania zachowania zgodnego z prawem lub obezwładnienia niebezpiecznej osoby, w tym także znajdującej się pod wpływem alkoholu, narkotyków lub innych, podobnie działających środków / Zdjęcie: Polska Policja

Ręczny miotacz pieprzu jest środkiem przymusu bezpośredniego stosowanym przez funkcjonariuszy Policji w przypadkach określonych w przepisach prawa, szczególnie w sytuacji konieczności wyegzekwowania zachowania zgodnego z prawem lub obezwładnienia niebezpiecznej osoby, w tym także znajdującej się pod wpływem alkoholu, narkotyków lub innych, podobnie działających środków.

Termin składania ofert minie 5 czerwca 2020 o godz. 10.00. Kryterium oceny ofert w umowie ramowej będzie cena (100%), a w umowie wykonawczej cena (85%) i okres gwarancji (15%). Termin realizacji zamówień udzielanych na podstawie umów wykonawczych do 18 grudnia 2020 i 17 grudnia 2021 (Policja szuka 9300 bezkurkowców, 2020-04-22).

Zgodnie z specyfikacją istotnych warunków zamówienia (SIWZ), efektywny zasięg strumienia mieszanki pieprzowej wynosił minimum 2 m, a wydajność miotacza musi pozwalać na uzyskanie minimum ośmiu jednosekundowych użyć, bez wystąpienia spadku zasięgu wystrzeliwanej mieszanki (poniżej wartości progowej).

Na każdym z ręcznych miotaczy pieprzu muszą znaleźć się napisy Policja i Naturalny Środek Obezwładniający Co ważne, działanie substancji czynnej musi ustąpić po 2 i pół godziny po przemyciu wodą. Ogłoszenie nie zawiera kwoty, jaką KGP zamierza przeznaczyć na sfinansowanie umowy ramowej, ale ma być to kwota powyżej 139 tys. EUR (630 tys. zł). KGP wymaga też co najmniej 54-miesięcznego okresu gwarancji na miotacze.

Analiza

Poprzedni przetarg, rozpisany przez KGP w tej sprawie w ubiegłym roku, dotyczył dostawy 8700 ręcznych miotaczy pieprzu o pojemności 75 ml (z opcją na dodatkowe 1300 sztuk), 485 ręcznych miotaczy pieprzu o pojemności 1000 ml oraz mieszanki pieprzowej w ilości 1000 l.

W lipcu 2019 KGP wybrała ofertę spółki Works 11 z Katowic na miotacze (75 ml) za równowartość 269 000 zł brutto (w tym 234 030 zł w ramach zamówienia podstawowego i 34 970 zł w ramach opcji) wraz z gwarancją na 59 miesięcy. Z kolei spółka Holsters HPE Polska Grzegorz Szymański otrzymała zamówienia na miotacze (1000 ml) za równowartość 274 413 zł brutto z 30-miesięczną gwarancją, a także 1000-litrowy zapas mieszanki pieprzowej za 233 700 zł brutto.

Pielęgniarka zamiast Batmana. Banksy oddał hołd pracownikom ochrony zdrowia

Data: 08.05.2020 12:08

Autor: ziemianin

uhs.nhs.uk

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #artysci #artysta #Banksy #sztuka #obraz

W szpitalu w Southampton na południu Anglii pojawiła się najnowsza praca Banksy’ego, składająca hołd pracownikom brytyjskiej służby zdrowia, walczącym z koronawirusem w czasach pandemii.

Pielęgniarka zamiast Batmana. Banksy oddał hołd pracownikom ochrony zdrowia

Tym razem dzieło artysty to metrowej wielości obraz, zawieszony na ścianie szpitalnego korytarza.

Przedstawia chłopca w ogrodniczkach, bawiącego się na podłodze zabawkami. W koszu na śmieci wylądowali Batman i Spiderman. A chłopieć unosi w górę nową superbohaterkę – figurką pielęgniarki. Ma ona na sobie biały fartuch, a jej twarz przesłania maska. Wygląda jakby wzbijała się do lotu w trzepoczącej pelerynie. Praca jest czarno-biała, jedyny akcent kolorystyczny to czerwony krzyż na fartuchu pielęgniarki. Tytuł „Game Changer” sugeruje, że nadszedł czas na zmianę superbohaterów, z fikcyjnych na prawdziwych.

Nieuchwytny jak zawsze Banksy, pozostawił notatkę: – Dzięki za wszystko, co robicie. Mam nadzieję, że ten obraz choć trochę rozjaśni to miejsce, nawet jeśli jest tylko czarno-biały.”

Dzieło Banksy’ego pozostanie w Southampton General Hospital do jesieni. Następnie zostanie wystawione na aukcji, a dochód z niej zostanie przeznaczony na pomoc dla NHS (brytyjskiej służby zdrowia),

– Nasza szpitalna rodzina została bezpośrednio dotknięta tragiczną stratą kochanych i szanowanych bliskich współpracowników i przyjaciół. – powiedziała Paula Head, dyrektorka zarządu University Hospital Southampton NHS Foundation Trust. Fakt, że Banksy wybrał właśnie nas, doceniając wielki wkład, jaki w tych bezprecedensowych czasach wnoszą wszyscy pracownicy NHS, jest ogromnym zaszczytem.

I dodała, że bez wątpienia obraz Banksy’ego w szpitalu pozwoli w tych zabieganych dniach na moment zatrzymania i refleksji, a także podniesienie na duchu personelu i hospitalizowanych.

Elon Musk w przyszłym roku zaprezentuje pierwszy implant mózgu od Neuralink

Data: 08.05.2020 11:59

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #elonmusk #ludzie #wynalazki #ciekawostki #implant #interfejs #mozg #komputery #neuralink #przyszlosc

Miliarder kolejny raz pojawił się u Joe Rogana, gdzie podzielił się ze słuchaczami najnowszymi informacjami ze świata technologii, rozwoju swoich firm i ujawnił kilka ciekawych smaczków ze swojego życia prywatnego.

Elon Musk w przyszłym roku zaprezentuje pierwszy implant mózgu od Neuralink

Elon Musk stworzył firmę Neuralink, dzięki której chce ofiarować ludzkości pierwszy funkcjonalny interfejs mózg-komputer. Ma on pozwolić połączyć nasze mózgi z komputerami, a dalej chmurami obliczeniowymi i globalną siecią. W ten sposób unikniemy nie tylko wyeliminowania naszego gatunku przez zaawansowane roboty i sztuczną inteligencją, ale również zapewnimy sobie nadludzkie zdolności.

Zanim to jednak nastąpi, szef SpaceX i Tesla zapowiedział u Joe Rogana, że jego firma Neuralink już w przyszłym roku zaprezentuje w pełni funkcjonalny implant, który pozwoli odmienić nie do poznania życie ludzi sparaliżowanych. Czip ma pozwolić bowiem obejść rdzeń kręgowy i bezpośrednio połączyć mózg z kończynami. Elektrody mają być umieszczone w mózgu przez robota, pozostawiając w czaszce jedynie niewielką bliznę.

„Nie testujemy jeszcze ludzi, ale myślę, że niebawem do tego dojdzie” … „Być może uda nam się zaimplementować połączenie neuronowe w niecały rok u człowieka” … „Poczekaj, aż zobaczysz kolejną wersję w porównaniu z tym, co zostało zaprezentowane w ubiegłym roku. To jest niesamowite” – powiedział Musk podczas wywiadu u Rogana.

Musk uważa, że nasza przyszłość to połączenie się z robotami i sztuczną inteligencją. Już teraz większość z nas nie wyobraża sobie życia bez smartfona. Jego technologia ma pozwolić zmienić ludzi w zaawansowane urządzenia, które będą żyły jednocześnie w świecie realnym oraz wirtualnym, np. w chmurach i globalnej sieci.

Chociaż wizje miliardera wydają się wspaniałe i pozwolą nam dokonać kolejnego, znaczącego kroku ewolucyjnego, a nawet w pewnym sensie osiągnąć nieśmiertelność, to jednak jednocześnie niosą ze sobą ogromne zagrożenia. W końcu bezpośrednio dostęp do naszych mózgów, pamięci, marzeń i wspomnień będą miały największe koncerny świata, a również szybko mogą one również wpaść w ręce cyberprzestępców.

Prototyp testowy urządzenia składa się z dwóch części. Pierwsza część, to specjalne elastyczne nici komunikacyjne, które są cieńsze od ludzkiego włosa (szerokość od 4 do 6 μm). Podłącza się je do sieci neuronowej mózgu poprzez czaszkę. Tymczasem druga część, to komputer wzmacniający sygnały ze złączem USB-C do zgrania informacji z mózgu. Zabieg umieszczenia implantu jest inwazyjny i dokonuje go specjalna maszyna opracowana i zbudowana już przez NeuraLink.

Z ujawnionych informacji wynika, że testy od wielu miesięcy prowadzone są z powodzeniem na szczurach i szympansach. Cały zabieg umieszczenia nici wewnątrz czaszki jest praktycznie bezbolesny. Obecnie robot umieszcza 6 nici (192 elektrody) na minutę. W sumie aż 3072 elektrody mają być rozmieszczone w 96 wątkach, by zapewnić funkcjonalną przepustowość danych. Musk podkreślił, że jest to w tej chwili najbardziej zaawansowane urządzenie tego typu na świecie. Jest przynajmniej 10 razy szybsze i bardziej wydajne od powstałych dotychczas.

Stephen King wyjaśnił, dlaczego ludzie podczas kwarantanny czytają horrory

Data: 07.05.2020 17:37

Autor: ziemianin

youtube.com

#koronawirus #pandemia #ksiazki #horror #StephenKing #pisarz #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Amerykański pisarz Stephan King w programie „The Late Show with Stephen Colbert” wyjaśnił, dlaczego na kwarantannie wiele osób lubi czytać przerażające historie.

Stephen King wyjaśnił, dlaczego ludzie podczas kwarantanny czytają horrory

„Myślę, że w trudnych czasach ludzie faktycznie potrzebują strasznych książek. To prawda, bo gdy zanurzasz się w „If You Bleed” („Jeśli krwawisz”; nowa książka pisarza, która pojawiła się na rynku w kwietniu – przyp. red.), „Grę Geralda” (bestseller Kinga z 1992 r. – przyp. red.) lub jakąkolwiek inną książkę, to fabuła jest znacznie gorsza, niż gdy przebywasz w czterech ścianach bez papieru toaletowego” – powiedział Stephen King.

Jak podkreślił, czytelnicy odrywają się na chwilę od codziennych problemów, zdając sobie sprawę z tego, że bohaterowie powieści znajdują się w znacznie gorszej sytuacji.

Następnie zamykacie książkę i śpicie spokojnie, jak dziecko. Przynajmniej taka jest moja teoria

– dodał.

Wcześniej Stephen King powiedział, że z powodu epidemii koronawirusa na świecie wielu ludzi czuje się jak bohaterowie jednego z jego horrorów, a mianowicie powieści „Bastion” z 1978 roku. Pisarzowi jest bardzo przykro z tego powodu.

Rolnik przyniósł na komendę rosyjski niewybuch! Znalazł go na swoim polu!

Data: 07.05.2020 17:27

Autor: ziemianin

olecko.policja.gov.pl

#policja #rolnik #olecko #polska #ludzie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #saperzy #wojsko #niewypal #niewybuch #niebezpieczenstwo

Do nietypowej sytuacji doszło na komendzie policji w Olecku. Rolnik, podczas wykonywania prac polowych, znalazł niewybuch z czasów II wojny światowej. Zamiast zachować się odpowiedzialnie, przyniósł go na posterunek policji. Na reakcję funkcjonariuszy nie trzeba było długo czekać…

Rolnik przyniósł na komendę rosyjski niewybuch! Znalazł go na swoim polu!

Rolnik z niewybuchem na policji

Rolnik, który przyniósł niewybuch pocisku na komendę policji w Olecku, jest odpowiedzialny za wszelkie następstwa akcji. Policja była zmuszona do ewakuacji budynku, w wyniku której wszyscy funkcjonariusze musieli opuścić posterunek. Zamknięto również wszystkie drogi dojazdowe w okolicy budynku policji. Ewakuacja, ze względów bezpieczeństwa, objęła też wszystkie okoliczne budynki.

Mężczyzna z nietypowym znaleziskiem pojawi się w oleckiej komendzie po godz. 11:00. Jak stwierdził znalazł go podczas prac polowych i postanowił odnieść niewypał na komendę. Zarządzono ewakuację całego budynku. Do zdarzenia doszło dzisiaj (05.05.2020 r.) po godz. 11:00. Do dyżurnego oleckiej komendy zgłosił się mężczyzna, który poinformował, że podczas prac polowych znalazł niewybuch. Swoje znalezisko przyniósł w foliowej reklamówce

– informuje w swoim oświadczeniu olecka policja.

Na miejsce skierowany został patrol saperów z Giżycka, którzy rozbroili pocisk. Jak poinformowali, niewybuch był rosyjskim pociskiem artyleryjskim kalibru 76 mm i pochodził z czasów II wojny światowej.

Rolnik zachował się fatalnie

Rolnik przyniósł pocisk na posterunek, a wcześniej zapakował go do… foliowej torby. To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie mogło skończyć się tragedią. Zginąć mógł samo rolnik, osoby które mijał w czasie podróży na posterunek, mieszkańcy okolic posterunku i wreszcie sami policjanci. Niestety podobne nierozważne działania zdarzają się regularnie.

Policjanci przypominają, że w przypadku znalezienia przedmiotu przypominającego niewybuch absolutnie nie można go dotykać, przenosić ani rozbijać. O sytuacji należy jak najszybciej poinformować służby, a miejsce znaleziska należy zabezpieczyć przed dostępem innych osób, w szczególności dzieci

– informuje olecka policja.

Co ważne wszelkie materiały wybuchowe stosowane w technice wojskowej, niezależnie od czasu ich produkcji, czasu, który spędziły w ziemi, czy warunków atmosferycznych, zachowują swoje właściwości i wciąż stanowią ogromne zagrożenie dla osób, które na nie trafią. Absolutnie zakazane jest podnoszenie, odkopywanie, przenoszenie czy wykonywanie innych czynności, które mogą być potencjalnie niebezpieczne. Rolnik zachował się nieodpowiedzialnie.

Dziki Trener - Dziwny jest ten świat

Data: 07.05.2020 17:05

Autor: ziemianin

youtube.com

#smiechuwarte #dzikitrener #zabawne #rozrywka #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #humor

"Świat stoi na chuju i kręci się wokół własnej osi"

Autor: majster na budowie, 2020

Dziki Trener w ostatnim czasie częściej komentuje obecną sytuację dotyczącą koronawirusa.

Dziki Trener – Dziwny jest ten świat

Dziki Trener- Michał Bodzioch jest trenerem personalnym. Podbija internet swoimi energicznymi materiałami, które udostępnia na portalach społecznościowych. Znany z oceny codziennych sytuacji. Osiąga zadowalającą oglądalność. Ma mnóstwo fanów. Ku zaskoczeniu wielu osób postanowił podzielić się swoją opinią na temat koronawirusa krótko i w samo sedno.

Historia Bez Cenzury - Tęgie łby II RP

Data: 07.05.2020 16:39

Autor: ziemianin

youtube.com

#historiabezcenzury #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #hbc #ciekawostkihistoryczne #polska

Dzisiaj opowiemy Wam o kliku gościach, których działalność przypadła na okres XX-lecia międzywojennego. Ale nie byle jakich gościach! Ci faceci mieli nie lada łeb do interesów. Poznajcie już dzisiaj – Eugeniusza Bodo, Jana Wedla i Stefana Starzyńskiego w Historii bez cenzury.

Historia Bez Cenzury – Tęgie łby II RP

Sposób na kwarantanne dla Kobiety Pracującej + przepis.

Data: 06.05.2020 12:54

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #przepisy #ciasto #kobietapracujaca #kobieta #zabawne # #Placekzesliwkami #Przepisnakwarantanne #czterdziestolatek

Niezawodna "kobieta pracująca" (z "Czterdziestolatka") tłumaczy, co należy robić w niepewnych czasach

Sposób na kwarantanne dla Kobiety Pracującej + przepis.

“Co robi prawdziwa kobieta w sytuacji trudnej, napiętej, stresowej? PIECZE PLACEK ZE ŚLIWKAMI! Wszyscy dookoła szaleją, biegają z kąta w kąt, popłakują po kątach. A ONA nic- WYPIEKA! W kuchni jest zapach, roznosi się po całym domostwie. I centralny układ nerwowy nastawia się na trawienie, a nie na przeżywanie jakiś abstrakcyjnych problemów!” – Kobieta Pracująca


przepis na dużą blachę!

Składniki:

200 g masła



250 g drobnego cukru do wypieków



łyżeczką cukru z prawdziwą wanilią



4 jajka



2 łyżki soku z cytryny



400 g mąki pszennej



2 łyżeczki proszku do pieczenia



600 g śliwek, odpestkowanych, w sezonie, po sezonie mogą być mrożone

Na posypkę:

cukier puder (po upieczeniu)



cynamon

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

W misie miksera umieścić masło i cukier. Utrzeć do powstania jasnej i puszystej masy maślanej. Dodawać jajka, jedno po drugim, ucierając do całkowitego połączenia się składników po każdym dodaniu. Dodać sok z cytryny i utrzeć. Dodać mąkę pszenną i proszek do pieczenia, wymieszać szpatułką do połączenia się składników, nie dłużej.

Dużą blachę wyłożyć papierem do pieczenia, sam spód. Brzegi posmarować masłem. Do środka wyłożyć ciasto, wyrównać. Na wierzch wyłożyć, lekko wciskając śliwki rozcięciami do góry, jedna przy drugiej. Posypać równomiernie cynamonem.

Piec w temperaturze 160 – 170ºC najlepiej bez termoobiegu, przez 50 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, chwilę przestudzić w formie a następnie przełożyć na paterę, posypać lekko cukrem pudrem.

Międzynarodowy system wykorzystywania polskich dzieci???

Data: 06.05.2020 12:19

Autor: ziemianin

wolnespoleczenstwo.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #rzad #dziecko #pedofilia #usa #handeldziecmi


Trochę długie, ale polecam przeczytać.


W 2016 r. i 2017 r. ujawnione zostały w Polsce tragedie dzieci pokazujące, że polscy urzędnicy, sędziowie i politycy stworzyli międzynarodowy system wykorzystywania polskich dzieci pod pozorem "przysposobienia". Sądy i rząd wydają za granicę dzieci zabierane polskim rodzicom, wiedząc, że tam mogą być przekazywane pedofilom. Małą dziewczynkę zgwałconą podczas "przysposobienia" w USA i ciężko okaleczoną w czasie gwałtu, rząd pozostawił w USA w rodzinie jej oprawców. W 2017 r. ujawniono proceder nieuzasadnionego dostarczania polskich dzieci do USA celem "uczenia dziecka miłości z perspektywy rodzinnej" oraz "łączenia się z nim" w domu osoby zamawiającej dziecko.

Międzynarodowy system wykorzystywania polskich dzieci???

John Tufts i Georgiana Tufts. Minister Elżbieta Rafalska pozostawia polskie dziecko w rodzinie jego gwałcicieli w USA. Celem "przysposobienia" w USA zabrano je rodzinie pod Szczecinem.

Oddam dziecko z zagranicy w dobre ręce

Dwie malutkie siostry w wieku 3 i 5 lat, Marysia i Joasia (imiona zmienione), zostały zabrane z polskiej rodziny zastępczej pod Szczecinem, a następnie staraniem Krajowego Ośrodka Adopcyjnego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci oraz postanowieniem polskiego sądu wydane Amerykanom w celu wywiezienia ich z Polski do USA do "przysposobienia". Wydanie tych dzieci do USA było sądową zbrodnią. Jej organizatorzy pozostają bezkarni pod rządową ochroną.

Potworne przestępstwo świadomie umożliwili polski sędzia oraz polski minister, wydając dziecko do USA, mimo że w USA dopuszczalnym jest przekazywanie dziecka z zagranicy osobie trzeciej na zasadach stosowanych tam wobec zwierząt domowych, w procederze zwanym tam w odniesieniu do zwierząt oraz do importowanych dzieci tak samo: "rehoming", "znajdowanie nowego domu", "znajdowanie nowego właściciela".

Sędzia oraz minister, którzy nie zapewnili dziecku ochrony prawnej i niezmienności opiekuna po wydaniu do USA, wiedzieli, że dziecko może stać się tam zabawką pedofila. Widzieli, że nikt go tam nie będzie chronił, że USA nie przyjęły Konwencji o prawach dziecka. Wiedzieli, że w braku prawnego wykluczenia możliwości zmiany opiekuna, farsą i kpiną jest przeprowadzanie w Polsce badań psychologicznych i opiniowanie amerykańskich kandydatów na opiekunów. Wiedzieli, że świadome umieszczenie dziecka poza wszelką niezależną kontrolą społeczną jest współsprawstwem w przestępstwie popełnionym wskutek tego czynu. Nie dbali o to, bo wiedzieli też, że wykluczenie w Polsce społecznego udziału w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości, zakończone usunięciem ławników z postępowań rodzinnych, czyni sędziów i urzędników ministerialnych bezkarnymi panami życia i śmierci dziecka.

Przysposobienie

Amerykanie po przylocie do USA z obiema dziewczynkami już na lotnisku przekazali jedną z nich innym klientom agencji adopcyjnej, która zorganizowała z polskimi sędziami i urzędnikami sprzedaż dzieci w Polsce. Rozdzielenie dzieci było wykonaniem umowy zawartej przez agencję adopcyjną z osobami, które przed polskim sądem popełniły przestępstwo fałszywego zadeklarowania woli opieki rodzinnej nad dwojgiem dzieci, gdy jedno z nich było w amerykańskiej agencji adopcyjnej zamówione przez pedofila. Przerażone dziecko trafiło w ręce zupełnie obcych mu ludzi. Paroletnie dziecko, które nie znało ani jednego angielskiego słowa, nie mogło prosić o ratunek na lotnisku w USA. Nie wiedziało, że jego niezdolność do wołania o pomoc mogła być jedną z przyczyn znalezienia mu amerykańskich "rodziców adopcyjnych" przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci.

Joasia była w USA gwałcona i torturowana. Gwałt dokonany około godziny 17:00 dnia 9 sierpnia 2016 r. spowodował u niej krwotok, który sprawcy bezskutecznie usiłowali zatamować przez dwa kolejne dni. W końcu, wobec możliwości zgonu Joasi, po dwóch dniach krwotoku i tortur, zawieźli ją do szpitala. Lekarze stwierdzili u niej zniszczenia narządów rodnych i odbytu dokonane z wielką siłą. Konieczne były operacje chirurgiczne, zastosowanie worka kolostomijnego. Joasia pozostanie okaleczona do końca życia.

Dziennikarz "Dallas Observer" w artykule "Koszmarne zarzuty wykorzystania szokują Denton, gdy Texas objęto kontrolą w celu ochrony dzieci" ("Horrific Abuse Allegations Shock Denton as Texas Falls Under Scrutiny to Protect Kids") z 19 października 2016 r. ujawnił kolejne fragmenty relacji dziecka: "Niemal trzy tygodnie upłynęły nim adoptowane dziecko zaufało licencjonowanemu terapeucie na tyle, by opowiedzieć, co zdarzyło się w nocy, gdy John Tufts, lat 45, umieścił ją pod prysznicem. (…) >>Wpychał mi Elsę w pupę, a ja krzyczałam<<. Elsa jest lalką (…). Funkcjonariusze organów ścigania powiadomili 6 października, że wskutek zadanych dziewczynce ran będzie ona potrzebowała jeszcze wielu operacji korekcyjnych i worka kolostomijnego".

"Dallas Observer" ujawnił długotrwałe cierpienie osamotnionego dziecka, poprzedzające gwałty: "Była cichym dzieckiem, które potrzebowało jakiegoś czasu na dopasowywanie się do nowego otoczenia. (…) pod koniec rocznego programu przygotowania przedszkolnego zaczynała zachowywać się w sposób bardziej otwarty i nawiązywać kontakt z innymi dziećmi". "Dallas Observer" wskazał zarazem, że według ustaleń "Austin American-Statesman" opublikowanych w październiku 2016 r.: "ponad 14 tys. dzieci w stanie Texas nie widzi śledczego w czasie między 24 a 72 godzinami po zgłoszeniu czynu ich wykorzystania, mimo stanowego obowiązku kontaktu śledczych z dzieckiem w tych granicach czasowych". Według "Dallas Observer" postępowanie w obszarze Dallas zajmuje w takich przypadkach przeciętnie około 6 miesięcy.

Z jakiego powodu zabierano Marysię i Joasię z ich polskiej rodziny, a później z zawodowej rodziny zastępczej, dysponującej odpowiednim profesjonalnym przygotowaniem do opieki? Na jakiej podstawie uznano, że amerykańska rodzina, która zażyczyła sobie wydania im polskich dzieci, poprawi ich los w stopniu, który zrekompensowałby im traumę związaną z oddaniem ich w ręce nieznanych ludzi, tęsknotą, utratą poczucia stabilizacji, izolacją językową, wyobcowaniem, trudnościami adaptacyjnymi zaświadczonymi przez dziennikarzy piszących o losie Joasi w USA? W jaki sposób zamierzano egzekwować tę poprawę? Nikogo to wszystko nie obchodziło. Był "towar" i okazja do zarobku. Zabieranie dzieci z polskich rodzin nie stanowiło dla polskiego państwa kłopotu.

Polskie dziecko w rodzinie swych amerykańskich gwałcicieli

Gotowość polskiego państwa do interwencji w sprawy rodzinne sióstr zniknęła po ich tragedii w USA, chociaż właśnie wówczas stała się ona niezbędna, a możliwość wznowienia postępowania o przysposobienie pozwalała (i pozwala) wrócić do sprawy opieki nad nimi polskiemu sądowi zgodnie z tym samym prawem międzynarodowym, które umożliwiło w USA uznanie orzeczenia o przysposobieniu. Dlaczego dzieci nie zostały natychmiast po ujawnieniu przestępstw odebrane rodzinom sprawców koszmaru i nie wróciły do Polski? Czy "przysposobienie" zagraniczne czyni z dziecka przedmiot własności nabywcy?

Jak można godzić się na pozostawienie Joasi w rękach rodziny jej oprawców? Jak można jej siostrę pozostawić w rękach oszustów, którzy przed polskim sądem świadomie pozorowali wolę opieki nad obiema dziewczynkami, by następnie bez wahania rozdzielić dzieci tak bardzo ze sobą związane, i oddać jedno na pastwę gwałcicielom? Co może czuć Marysia w swej nowej "rodzinie", wiedząc, jaki koszmar ta "rodzina" zgotowała jej siostrze?

Przecież obu dziewczynek do końca życia nie opuści pamięć o przerażeniu niespodziewanym rozłączeniem ich na ogromnym lotnisku w USA, w przypadku Joasi utrwalona potwornym cierpieniem wywołanym obrażeniami oraz izolacją emocjonalną powodowaną obcym językiem będącym barierą pocieszenia.

Czy umożliwienie uwolnienia oprawców za kaucją, 150 tys. dolarów dla mężczyzny i 100 tys. dolarów dla jego partnerki, oznacza dla dziecka horror odwiedzin?2 Czy dopuszczenie zwolnienia zbrodniarzy za kaucją ma umożliwić im wpływanie na ofiarę w czasie postępowania karnego, które być może powinno objąć także inne osoby mające dostęp do dziecka? Kto wpłacił kaucję?

Kraj, z którego wolno bezkarnie porwać dziecko

Belgijska firma gwarantuje sprowadzenie zdrowego dziecka z Polski w czasie krótszym niż jeden rok. Opłata wstępna: 12 tys. euro. W przypadku opóźnienia w Polsce formalności dziecko zostaje porwane. "Het Kleine Mirakel" to solidna firma. Kto płaci, ten ma prawo wymagać: "Data: poniedziałek, 18 stycznia 2016 r. Poszukujemy pilnie rodziców adopcyjnych dla dzieci adopcyjnych z Polski. (…) Dzieci są w dobrym zdrowiu i zazwyczaj przebywają w rodzinach zastępczych do czasu zgłoszenia się odpowiedniej rodziny adopcyjnej".

Mimo zawiadomienia polskiej prokuratury o handlu dziećmi i uprowadzeniu dziecka z Polski z udziałem tej firmy, prokuratura przez półtora roku nie podjęła działań. Firma potrafi w Belgii zapewnić bezkarność porwania dziecka, choć tam ściga się, a nawet wtrąca do więzienia, polskie matki za nielegalny zdaniem belgijskich urzędników wyjazd za granicę nawet z własnym dzieckiem. Porwanie cudzego dziecka z Polski pozostaje jednak czynem bezkarnym.

W sprawie siedmioletniego Marka (imię zmienione) uprowadzonego do Belgii spod Opola Lubelskiego okazało się, że polska prokuratura może ignorować przez ponad półtora roku nawet złożone przez wiceministra sprawiedliwości zawiadomienie o uprowadzeniu dziecka z Polski, i to w czasie, gdy małe dziecko przeżywa koszmar samotnego uwięzienia wśród obcych ludzi znających tylko obcy mu język, przetrzymywane za granicą w podupadłym gospodarstwie rolnym, bez kontaktu z bliskimi, a nawet bez kontaktu z polskim konsulem przez półtora roku.

W tej sprawie okazało się, że urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości formalnie nadzorowani przez wiceministra zawiadamiającego o uprowadzeniu dziecka za granicę, mogą uniemożliwić powrót tego dziecka do Polski, organizując przed obcym sądem cywilnym postępowanie dotyczące rzekomych cywilnych aspektów dokonanego uprowadzenia, które powinno w pierwszej kolejności stać się przedmiotem postępowania karnego, przed sądem polskim, bo przestępstwo to popełniono w Polsce. Ministerialni urzędnicy, zobowiązani chronić polskie dziecko, mogą bezkarnie wprowadzić na fałszywy tor prawny postępowanie w sprawie porwania dziecka, byle tylko chronić interesy swych zagranicznych urzędowych partnerów.

Sędziowie i urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości i ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej w sprawie Marka pokazali swą władzę absolutną: po ogłoszeniu, że belgijscy porywacze zapłacili w Polsce za dziecko, pozwolili im zabrać je z Polski jak zakupiony towar.

Marek został porwany z Polski do Belgii po upływie ponad trzech tygodni od dnia 11 marca 2016 r., w którym Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo pisemnie powiadomiło policję, ministra spraw zagranicznych i administracji oraz ministra sprawiedliwości, o potrzebie zapewnienia mu ochrony przed spodziewanym porwaniem.

Dziś, w drugiej połowie 2017 r., los Marka wciąż nie jest znany jego bliskim w Polsce. Pozostawienie go bez pomocy w rękach porywaczy naraża zdrowie i życie każdego polskiego dziecka wywiezionego z Polski. Jest podstawą oczekiwania, że polski rząd nie upomni się o uprowadzone polskie dziecko. Stanowi to oczywiście zachętę do kolejnych uprowadzeń.

Zamów sobie dziecko

Dzieci zabrane w Polsce rodzicom są wywożone z Polski za granicę często bez zgody sądu, tylko za zgodą ich formalnych opiekunów, zwykle osób niezamożnych, w żaden sposób nie chronionych przed korupcją. Polskie państwo nie sprawdza, czy wszystkie dzieci wywiezione za granicę wracają, i nie ustala, co z nimi działo się podczas pobytu za granicą.

Jako gwarancję powrotu dziecka przedstawia się w Polsce podpisanie umowy pod naiwną "przysięgą": "Rodziny goszczące są zobowiązani do podpisania umowy stwierdzające pod przysięgą, że wszystkie dzieci wrócą do Polski po zakończeniu programu goszczenia". Los Marka wskazuje, że uprowadzenie, zaginięcie lub pozbawienia zdrowia albo życia dziecka wysłanego za granicę, nie tylko nie wywoła żadnej reakcji polskiego rządu, ale w przypadku ujawnienia, będzie maskowane fałszywymi zapewnieniami o pomocy i bliskim wyjaśnieniu jego losu, aby opinia publiczne zapomniała o ofierze.

Podczas gdy belgijska firma pracowicie wyszukuje dla swych klientów pojedyncze dzieci i mozolnie uzgadnia z sędziami i urzędnikami ich dostawy do Belgii, amerykańska firma "Be Love! Orphan Outreach Missions, Inc." zabiera dzieci całymi grupami z Polski do USA, bez opiekunów, same, na czas od 4 do 8 tygodni, i nie dba przy tym o zgody sądowe. Świadkowie mówią, że działa z bezpośrednim poparciem polskiego Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Firma zleca filmowanie dzieci w Polsce i przesyłanie filmów do USA. Żąda dostarczania do USA tylko niektórych spośród sfilmowanych dzieci.

Założycielka tej amerykańskiej firmy osobiście odwiedziła Polskę w kwietniu 2015 r. i spotykała się między innymi z pracownikami Departamentu Polityki Rodzinnej polskiego Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Amerykańska prywatna firma stosuje religijny kamuflaż. Pozoruje działalność misyjną i religijną. Sformułowania i stylistyka językowa stosowana przez firmę nadają publikowanym przez firmę treściom dwuznaczność. Nawet jeśli niewielka liczba osób odczytuje w dwuznaczności ewentualny perwersyjny przekaz, i nawet gdyby było to nieporozumieniem, to i tak na dzieci wprost sprowadzane jest niebezpieczeństwo. Nie można zakładać, że treści trafią wyłącznie do osób skłonnych chronić dzieci.

Nie ma żadnej pewnej metody rozpoznania i wykluczenia osoby potencjalnie niebezpiecznej dla dziecka.

Celem amerykańskiej firmy jest według jej założycielki: "(…) dzielić miłość Jezusa z dziećmi, które mogły nigdy nie zdawać sobie sprawy, że posiadają Ojca! Tego samego, którego wszyscy mamy, w Niebie, który kocha je bardzo".

Osoby zamawiające dzieci otrzymują w ramach urzeczywistniania tego wątpliwego celu: "(…) Błogosławieństwo doświadczania życia oczami dziecka oraz uczenia go miłości z perspektywy rodzinnej, poprzez komunikację słowną w 20 procentach i komunikację pozasłowną w 80 procentach oraz łączenie się z dzieckiem (…)".

Oficjalnie opłata wstępna za takie błogosławieństwo zaczyna się od jawnie wymaganej wstępnej kwoty 2 tys. 700 dolarów kosztu dostawy jednego dziecka. Opłaty można odliczać od podatku. Na dzieci zbierane są "datki" ("donations") pochodzące od niewiadomych osób, przekazywane w niewiadomym celu, być może za udostępnianie dziecka lub dostarczanie zapisów filmowych lub fotograficznych wytworzonych z jego udziałem.

Poprzez izolowanie dziecka zatrzymanego w mieszkaniu, do którego je zamówiono, firma gwarantuje prywatność w czasie korzystania z błogosławieństwa "łączenia się z dzieckiem" i "uczenia go miłości z perspektywy rodzinnej": "Dzwonienie do domu jest zakazane. (…) to reguła programu (…). Nie mamy oporów przed wykonaniem zadania czarnego charakteru, gdy potrzebujesz pomocy w odgrywaniu roli rodzica". Przed wyjazdem do USA dzieci lub ich rodziny są fałszywie zapewniane, że dzieci będą mogły dzwonić do Polski. Po wyjeździe kontakt z dziećmi urywa się.

Dziecko z Internetu

Firma ma siedzibę w małym parterowym baraku w Austin w USA zajętym przez punkt przyjmowania paczek UPS i mały sklep z wyrobami artystycznym. Z ulicy nie widać jakiegokolwiek jej oznaczenia na baraku. Być może korzysta z pomieszczenia na zapleczu baraku. Wcześniej mieściła się w nieoznaczonym, parterowym domku jednorodzinnym o lekkiej, prawdopodobnie drewnianej i gipsowo-kartonowej konstrukcji, w osiedlu przy szosie w Georgii w USA. Zasoby firmy mogą nie wykraczać poza nazwę, pieczątkę i parę ulotek. Nazwę niezbyt cenioną, skoro założona w 2002 r. firma okresowo zmieniała swą nazwę, zrywając w ten sposób ciągnący się za nią trop krytycznych opinii. Ostatniej zmianie towarzyszyły powiadomienia o zawieszeniu jej działalności w Sankt Petersburgu pod koniec 2010 r., o bezskutecznej próbie podjęcia rok później działalności w Kałudze, aresztowaniu w Kałudze pod zarzutem korupcji urzędnika współdziałającego z firmą, i o dotyczących kierownictwa firmy nakazie aresztowania w Rosji i dochodzeniu w sprawie praktykowania psychiatrii bez uprawnienia w USA. Takiej firmie powierzane są polskie dzieci wysyłane do USA bez opiekuna ustanowionego w Polsce przez sąd dla ich ochrony.

Firma przekazuje w swych ogłoszeniach treści obfitujące w bezpośrednie nawiązania do czynności seksualnych. Skutkuje to umieszczaniem oferty firmy wśród wyników wyszukiwania w Internecie słów: "dziewczynki", "chłopcy", "prostytucja", "pornografia".

Jej pracownicy piszą o prostytucji i pornografii, gdy powiadamiają o możliwościach dostarczania przez firmę dzieci do prywatnych mieszkań oraz o możliwości oglądania fotografii dzieci przed podjęciem decyzji o przyjęciu lub wyborze dziecka, które ma być dostarczone i uczone "miłości z perspektywy rodzinnej".

Poszukiwanie opiekunów dla dzieci z użyciem takich słów i wyrażeń, które przyciągają osoby niebezpieczne dla dzieci, jest dowodem albo krańcowej niekompetencji albo działaniem obliczonym na taki właśnie skutek, podejmowanym w celu przyciągnięcia osób zainteresowanych wykorzystaniem dziecka albo w celu przyciągnięcia każdego, kogo można przyciągnąć, byle tylko zwiększyć obrót firmy.

Dzieci do wyboru

Firma utrzymuje niejawny serwis fotografii dzieci udostępniany w ramach jej działalności.

Firma reklamowała się 5 maja 2016 r. jako: "(…) chrześcijańska organizacja, która sprowadza sieroty w wieku szkolnym z Ukrainy i Polski, by mieszkały z rodzinami przez około 7 tygodni w lecie. W tym czasie dzieci doświadczają miłości Jezusa poprzez rodziny chrześcijańskie, które są przykładami jego bezwarunkowej miłości do nich. (…) Dzieci są także świadkami zdrowych stosunków między rodzicami i ich dziećmi, być może po raz pierwszy w swym życiu! (…) Dlaczego jeszcze przyjmowanie tych dzieci jest ważne? To, co zdarza się, gdy dzieci wyrastają ze swych sierocińców (zwykle w wieku 16 lat), doprawdy łamie serce. Większość dziewczynek zwróci się ku prostytucji w poszukiwaniu środków utrzymania, a większość chłopców zostanie zatwardziałymi przestępcami. Przypuszczalnie najsmutniejszym z tego wszystkiego jest fakt, że 10 – 15 procent tych dzieci zakończy życie popełniając samobójstwo przed osiągnięciem 18 roku życia. (…) Przyjmowanie sierot ratuje życie! (…) Jeśli nie możesz przyjąć dziecka, czy mógłbyś mimo to rzucić okiem na fotografie tych dzieci i spędzić parę minut, modląc się za rodziny dla nich?".

Cytowany tekst nie został opublikowany w dziewiętnastym wieku, lecz w maju 2016 r. Dotyczy współczesnej Polski. Do kogo jest adresowany? Być może do prostego Amerykanina, który nic o Polsce nie wie, a być może tylko do wyszukiwarki internetowej, która na zlecenie pedofila szuka oferty obejmującej interesujące go słowa. Pozostaje mieć nadzieję, że potencjalny klient nie zrozumie opacznie zachęty do modlenia się przed fotografiami dzieci.

Dlaczego rzut oka jest tak ważny? Czy wystarczy on, by zdecydować się na przyjęcie dziecka? Jeśli adresata propozycji uprzednio nie mającego zamiaru przyjmować dziecka przekona do zamówienia dziecka rzut oka na fotografię, to znaczy, że sam wygląd dziecka i aranżacja fotografii mogą przesądzić o decyzji jego przyjęcia. Czy będzie to pomoc dla dziecka, czy zainteresowanie dzieckiem warunkowane jego wyglądem i fotografiami?

Dostarczone dziecko jest według założycielki firmy z zasady "sierotą", nawet jeśli "nie wygląda" jak sierota. Jest nią tylko dlatego, że "coś mu się stało". ("the child is an orphan, and became that way from something that happened to them. They don’t >>look like<< orphans"). Tylko dlatego, że "coś im się stało", dzieci mające rodziców nazywa ona "sierotami". Osoby przyjmujące je "są skłonne o tym zapominać i wykraczać oczekiwaniami poza to, do czego dziecko jest gotowe" ("tend to forget and raise expectations beyond what a child is ready for"). Czy cytowane zastrzeżenie poczyniono na wypadek dostarczenia zadbanego dziecka z polskiej zawodowej rodziny zastępczej, na zaproszenie firmy, która ponoć ratuje życie sierotom wyrzucanym bez środków utrzymania na ulicę w zdemoralizowanej Europie Wschodniej? Czy nie buduje się w ten sposób oczekiwania, że nawet źle potraktowane, takie dziecko nie powinno skarżyć się, bo jakoby oszczędzono mu gorszego losu? Czy to znaczy, że wokół tych dzieci nie ma już bariery nietykalności, bo już "coś im się stało"?18

W publikowanym przez firmę w Internecie "podręczniku treningowym" z 15 maja 2013 r. dla Amerykanów zamawiających dzieci z Europy Wschodniej, także z Polski, znajdują się następujące uwagi: "W ogólności kultura europejska nie jest tak konserwatywna jak w Ameryce, a tym bardziej nie tak jak w chrześcijańskiej rodzinie amerykańskiej. Europejskie reklamy są bardzo ryzykowne i graniczą z pornografią. Dziewczynki mogą chcieć wyglądać >>seksownie<<. Po prostu naśladują reklamy, które oglądają. (…) To, że ona lubi to i chce tego, nie oznacza, że masz pozwolić jej na noszenie tego. Ciemna bielizna i lekkie odzienie zewnętrzne, szorty minimalnej długości, nisko opadająca góra, nie są korzystne dla małoletnich lub nastolatek, których potrzebą jest po prostu, by być bezwarunkowo kochanymi. (…) Otrzymują Państwo przywilej ćwiczenia Państwa przyjętej córki w skromności. (…) Jako rodzic przyjmujący, bądź wpierw rodzicem, a następnie przyjacielem. Stanik może być na liście Twych pilnych zakupów".

Jak można wysłać dziecko na wakacyjny wypoczynek za granicę obejmujący "uczenie dziecka miłości" i "łączenie się z dzieckiem" oraz kupowanie mu bielizny zamiast zwiedzania ciekawych miejsc przyrodniczych lub historycznych, zamiast zabawy w miejscowe gry sportowe, spotkań z osobami pokazującymi osiągnięcia miejscowej kultury? Dlaczego czynią to sądy lub opiekunowie prawni dzieci zabranych polskim rodzicom, a prokuratura tego nie bada?

Zbieramy pieniądze na dzieci

Założycielka firmy korzysta z każdej okazji do zarobku. Dnia 10 stycznia 2011 r., prowadząc firmę pod nazwą obecnie już nie stosowaną, ogłosiła zbiórkę pieniężną kwoty między 16 tys. a 20 tys dolarów na niewiadome wydatki celem "zakończenia adopcji" szesnastoletniego chłopca z Łotwy, który odwiedzał USA staraniem firmy, a następnie ponoć wrócił na Łotwę. Jako termin ostateczny na złożenie wniosku o przysposobienie wskazała dzień 23 stycznia 2011 r., dzień szesnastych urodzin chłopca. Do tego dnia pozostawały wówczas niecałe dwa tygodnie. Nie wskazano powodów uznania, że przeniesienie dziecka do USA będzie dla niego korzystne. Łotwę, jeden z zamożniejszych i najbezpieczniejszych krajów świata, potraktowano jak upadłe państwo w Afryce, z którego trzeba pośpiesznie ratować dziecko. Następnie 23 stycznia 2011 r. ogłoszono znalezienie rodziny przysposabiającej jakoby w 48 godzin (dwie doby). Gotowość tej rodziny mogła być ustalona niejawnie znacznie wcześniej.

Za grzechy trzeba cierpieć

Firma działa na wzór sekty. Gromadzi rodziny kierowane przez "Mentorów Rodziny", które w ramach "misji" prowadzą publiczne zbiórki pieniężne na finansowanie pobytu dzieci w rodzinach przyjmujących i na starania o ich przysposobienie w USA. Firma zapewnia zwolnienie darowizn z opodatkowania.

Głoszone przez pracowników firmy treści religijne, w szczególności twierdzenie, że: "Człowiek został stworzony na podobieństwo boże, ale popadł w grzech, i w tym sensie jest duchowo zgubiony.", mogą fałszywie wzbudzać zaufanie oraz służyć ukryciu znęcania się nad dzieckiem poprzez pozbawianie go emocjonalnej podstawy obrony własnej godności, poprzez wmawianie mu, że komuś zawiniło, w istocie poprzez pranie mózgu. Samo wmawianie dziecku, że jego cierpienie było wynikiem jego rzekomego "grzechu", mogłoby skutecznie posłużyć ukryciu przestępstwa, ale byłoby niebezpieczne dla sprawcy, gdyby dziecko ujawniło przekazywanie mu takich treści w związku z podejrzeniem przestępstwa. Gdy jednak treści służące manipulowaniu dzieckiem są jawnie głoszone przez firmę, umyślne manipulowanie dzieckiem z ich użyciem jest w praktyce badania psychologicznego nie do udowodnienia konkretnej osobie.

Bez świadków

Polskie sądy i urzędy nie dopuszczają organizacji społecznych do postępowań w sprawach opieki nad dziećmi zabranymi z polskich rodzin. Dopuszczają natomiast do dzieci firmy zarabiające na dzieciach i kierujące swe reklamy oraz ogłoszenia do osób zainteresowanych "uczeniem dziecka miłości". Sędziowie i urzędnicy nie potrzebują świadków swej działalności.

W demokracji masowej trudno sprawować władzę, nie mając kontroli nad mediami. To media tworzą polityka. Tworzą go, a nie jedynie promują. Mediami kierują władcy pieniądza. Ale polityka lub urzędnika stworzonego przez nich można przejąć pod własną kontrolę. Trzeba tylko coś mieć "na niego" albo coś dla niego. W USA takie przejęcie może dać niewyobrażalne wpływy. Dlatego dziecko jako nagroda lub jako narzędzie przygotowywania sytuacji do szantażu jest tam na wagę złota.

Nie przeszkadzać w interesach

Dnia 20 lipca 2016 r. Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo przedstawiło posłom na Sejm Rzeczypospolitej wniosek o powołanie sejmowej komisji śledczej do spraw handlu polskimi dziećmi. Wniosek był uzasadniony raportem stowarzyszenia o handlu polskimi dziećmi zawierającym dokładny opis praktyki seksualnego wykorzystywania w USA dzieci przekazywanych pod opiekę osobom trzecim po "adopcji" zagranicznej, a także opisem zmieniania polskiego prawa celem ułatwienia eksportu dzieci. Raport przekazano wówczas także ministrowi sprawiedliwości.

Czy w lipcu 2016 r. można było jeszcze zapobiec zbrodni popełnionej na Joasi (imię zmienione) w USA dnia 9 sierpnia 2016 r., gdyby udało się wówczas dokonać rutynowej kontroli pobytu dzieci u właściwych opiekunów ustalonych orzeczeniem sądu o przysposobieniu?

Stowarzyszenie składało w Sejmie 20 lipca 2016 r. wniosek o komisję śledczą po długotrwałym bezskutecznym powiadamianiu polskich polityków i przedstawicieli organów polskiego państwa o zagrożeniu dzieci. W poprzednich miesiącach odbyły się spotkania stowarzyszenia w Sejmie z kierownictwem biura Rzecznika Praw Dziecka, oraz w ministerstwie sprawiedliwości z wiceministrem powołanym wówczas do spraw ochrony rodziny w odpowiedzi na wnioski stowarzyszenia. Miał on podjąć niezwłoczną współpracę ze stowarzyszeniem. Po spotkaniu i otrzymaniu dokumentów zerwał jednak kontakt ze stowarzyszeniem. Rzecznik Praw Dziecka nie podjął żadnego działania.

Bez złudzeń

Rządy współdziałają ze sprawcami koszmarnego procederu, być może traktując ich jako pomocników w wykorzystywaniu dzieci do uzyskiwania nielegalnych wpływów drogą szantażu lub nagrody. To praktyki rodem ze starożytności i średniowiecza, odrzucenie wszelkich norm współczesnej cywilizacji.

W demokracji ostatecznym sędzią i obrońcą prawa jest obywatel. Stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo prosi o upowszechnianie wezwania do obrony dzieci i rodzin. Zwraca się do mediów publicznych, by pozwoliły pokrzywdzonym rodzinom, z których porywane są dzieci, pokazać, że często powodem zabierania dziecka z rodziny jest tylko jej niezamożność lub niezdolność do obrony przed urzędnikami. Gdy społeczeństwo staje się niezdolne do obrony dzieci, przestaje być społeczeństwem. Egzekwowanie za granicą prawa w obronie dzieci jest pierwszym warunkiem bezpieczeństwa za granicą każdego polskiego dziecka, zarówno objętego opieką zastępczą, jak i opieką własnej rodziny. Społeczna, narodowa obrona dzieci jest konieczna dla ochrony dzieci pozostających pod opieką własnych rodzin, ponieważ za granicą ochrona rodzinna jest bardzo trudna i kosztowna.

Nie można się łudzić, że obcokrajowcy polujący na dzieci, którzy dowiedzą się, że wolno im porwać polskie dziecko i bezkarnie przetrzymywać je przez półtora roku w swoim gospodarstwie rolnym, będą badali status prawny dziecka, gdy w Polsce lub za granicą nadarzy im się okazja jego uprowadzenia w celu "uczenia dziecka miłości z perspektywy rodzinnej" oraz "łączenia się z nim".

Dzieci wydane za granicę mają wciąż polskie obywatelstwo, a przejęcie opieki, "przysposobienie", "adopcja" dokonane w złej wierze i poprzez oszustwo, nie powinny wywoływać skutku prawnego. Należy wznowić postępowania o przysposobienie. Obcokrajowcy zgodzili się na stosowanie polskiego prawa, składając do polskiego sądu wniosek o przysposobienie polskiego dziecka. Wznowienie postępowania jest częścią procedury prawnej, którą zaakceptowali. Obywatelom USA i Belgii prawo państwowe i międzynarodowe zabrania porywania i przetrzymywania w swym domu cudzego dziecka.

Gdy politycy opowiadający o swej rzekomej trosce o dzieci wykorzystują stanowiska państwowe, by pozostawić zgwałcone dziecko w rękach rodziny gwałciciela, i by odmówić dziecku odszkodowania za okaleczenie, które obciąży je na całe życie, ich działanie nie ma wymiaru jednostkowego. Ostentacyjny pokaz bezkarności pozbawia ofiary obecne i przyszłe zdolności do oporu, do obrony. Jest również wyzwaniem wobec społeczeństwa, próbą zabrania mu poczucia własnej godności, ponieważ traci godność ten, kto musi okazać swą niezdolność do żądania ukarania osób winnych umyślnego dopuszczenia do gwałtu na dziecku i do okaleczenia dziecka.

Kto jest władnym blokować w Polsce jednocześnie postępowanie karne oraz wznowienie postępowania o przysposobienie w sprawach umyślnego wydania dziecka gwałcicielowi i umyślnego porwania oraz uwięzienia dziecka? Komu wolno bezkarnie organizować i ukrywać wywóz dzieci do USA i innych krajów na zamówienia, celem ich udostępniania w prywatnych mieszkaniach w ścisłej izolacji i bez świadków? Czy dysponenci władzy państwowej lub władzy nad władzą państwową mogą powstrzymać pytania o organizowanie przez sędziów i pracowników ministerstw wywozu dzieci za granicę na zamówienia gwałcicieli, oraz wykluczyć dopuszczenie organizacji społecznych do akt i dokumentów tego procederu, aby uniemożliwić jego wyjaśnienie?

O szkoleniu policji dot. wchodzenia do domów z asystą, monitorowania zdrowia, raportowania (video)

Data: 05.05.2020 22:46

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Covid19 #szczepienia #policja #skandal #fakenews #zydzi #teoriespiskowe #niewiemjaktootagowac #oszolomy

#Fakenews or not ??


Marcin Van udostępnił video, w którym przedstawia wstrząsające informację uzyskane od swojego kolegi- wyższej rangi oficera policji. Twierdzi, że szkolenie dotyczyło wprowadzenia w nowe przepisy, które są obecnie i te które są planowane. Opowiada o przeprowadzonym szkoleniu dla policji mimo braku ustaw. Podczas wydarzenia omawiano jak policja ma wchodzić do domów bez względu na to czy są w nim osoby czy nie. Policja będzie to robić w towarzystwie sanitariusza lub lekarza. Wymienia, że będą mogli ocenić nasz stan zdrowia, pobrać próbki czy nas zaszczepić, sprawdzić stan sanitarny budynku i ocenić ile może w nim przebywać osób robiąc raporty o domownikach. O planowanej epidemii na jesień. O pracownikach policji, którzy nie znają języka polskiego. Oraz wiele innych informacji.

O szkoleniu policji dot. wchodzenia do domów z asystą, monitorowania zdrowia, raportowania (video)

Wyspa ma wielkość 2 boisk piłkarskich, ale mieszka tu 1200 osób. To niesamowite, jak się tu . . .

Data: 05.05.2020 22:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostkipodroznicze #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #wyspa #ludzie #Kolumbia #MorzeKaraibskie #SantaCruzdelIslot #sztucznawyspa

Wyspa Santa Cruz del Islot znajduje się kilkanaście kilometrów od Kolumbii. To malutka wyspa na Morzu Karaibskim. Jej powierzchnia wynosi tyle, co dwa boiska do piłki nożnej, jednak na tak małej wyspie mieszka 1200 mieszkańców. I jest tam wszystko, czego potrzebujesz do życia – sklepy, dyskoteka, a nawet szkoła.

Wyspa ma wielkość 2 boisk piłkarskich, ale mieszka tu 1200 osób. To niesamowite, jak się tu dogadują!

Znaczna populacja tej wyspy w porównaniu z niewielkimi rozmiarami sprawia, że ​​jest jedną z najgęściej zaludnionych wysp na Ziemi.

Mimo swoich niewielkich rozmiarów, na wyspie jest około 100 budynków, w których mieszka aż 1200 osób! Na każdego mieszkańca przypada zaledwie 8 m2. Czyni to wyspę czterokrotnie gęściej zaludnioną niż Manhattan.

Jeszcze 150 lat temu wyspa była niezamieszkana i użytkowana jedynie przez tamtejszych rybaków jako miejsce odpoczynku; dziś całe pokolenia rodzin z dumą nazywają ją swoim domem.

Obejrzyj krótką prezentację wideo, aby zobaczyć, jak mieszkańcy żyją na tak małej wyspie.

Bill Gates: Osoby nieszczepione na CoVID-19 nie będą mogły funkcjonować w społeczeństwie

Data: 05.05.2020 22:34

Autor: ziemianin

bgr.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #billgates #covid19 #koronawirus #medycyna #onz #sarscov2 #who #wirus #kontrola

Pojawia się coraz więcej informacji o tym, że osoby wyzdrowiałe straciły odporność i ponownie się zaraziły CoVID-19. WHO uważa, że w powrocie do normalności mogą pomóc tylko globalne szczepienia.

Bill Gates: Osoby nieszczepione na CoVID-19 nie będą mogły funkcjonować w społeczeństwie

Eksperci informują, że większość zainfekowanych CoVID-19 przechodzi chorobę bezobjawowo. U wielu stwierdza się jednak zanik odporności na SARS-COV-2 już po wyzdrowieniu, więc te osoby mogą ponownie się zainfekować i stanowić zagrożenie dla innych, którzy jeszcze choroby nie przeszli.

WHO uważa zatem, że powrót do normalności może nastąpić tylko i wyłącznie na drodze masowych i obowiązkowych szczepień. Tylko osoby zaszczepione, będą mogły normalnie funkcjonować w społeczeństwie bez obawy o rozprzestrzenianie choroby, w większości przypadków nawet nie mając tego świadomości.

WHO i ONZ promują też globalny system identyfikacji osób, które będą zaszczepione. Nie wiadomo, w jaki sposób ma odbywać się identyfikacja osób bezpiecznych, ale eksperci uważają, że może to następować za pomocą specjalnego certyfikatu, który znajdzie się w naszych smartfonach lub zostanie wprowadzony do naszego ciała wraz ze szczepionką. Taki swoisty klucz będzie pozwalał na wejścia do środków komunikacji miejskiej, sklepów, miejsc publicznych czy instytucji.

Eksperci WHO i ONZ twierdzą, że nie ma innego sposobu na rozdzielenie osób, które będą odporne na CoVID-19 od tych, które jeszcze choroby nie przeszły lub właśnie ją przechodzą i mogą infekować innych, więc stanowią zagrożenie dla społeczeństwa. W grę wchodzi tutaj odpowiedzialność nie tylko za siebie i swoją rodzinę, ale za innych, a w tej kwestii wielu ludzi po prostu kieruje się brakiem wyobraźni.

Plan Światowej Organizacji Zdrowia ma być o tyle skuteczny i niezbędny, gdyż pojawiają się nowe badania, które stwierdzają jednoznacznie, że osoby, które przeszły chorobę, nawet młode, mogą później borykać się z poważnymi powikłaniami. Jeśli takie osoby ponownie zainfekują się, to ostatecznie kolejna infekcja CoVID-19 może skończyć się dla nich śmiercią.

Bill Gates poinformował, że obecnie trwają intensywne prace nad 115 specyfikami z czego 10 zapowiada się bardzo obiecująco. Miliarder stwierdził, że jest duża szansa, że uda się rozpocząć szczepienia już w styczniu 2021 roku. Jednak by było to możliwe, firmy muszą rozpocząć produkcję szczepionek jeszcze zanim przejdą one wszystkie testy kliniczne.

W grę wchodzi tutaj produkcja aż 8 miliardów szczepionek, a to może zająć wiele miesięcy. Chociaż będzie wiązało się to z ogromnymi stratami finansowymi, to jednak Gates uważa, że nie ma innego sposobu na przyspieszenie prac i skuteczne poradzenie sobie z pandemią CoVID-19.

Założyciel największej na świecie prywatnej fundacji charytatywnej uważa, że szczepienia będą obowiązkowe i dotkną wszystkich mieszkańców naszej planety. Ale to nie wszystko. Szczepienia na CoVID-19 mają wejść do kalendarza standardowych szczepień noworodków na całym świecie.

Osoby, które nie będą zaszczepione lub nie będą chciały się zaszczepić, nie będą mogły normalnie funkcjonować w społeczeństwie, ze względu na fakt stanowienia przez nich zagrożenia dla innych, bez względu na to, czy są to osoby młode czy starsze, ponieważ choroba może przebiegać bardzo ciężko zarówno u jednych, jak i drugich. A jeśli weźmiemy pod uwagę fakt możliwości zainfekowania się vCoVID-19 kilka razy, to sprawa nie rysuje się w różowych barwach.

Polacy opracowali rewolucyjną maseczkę, która zabija wirusy i można ją dotykać

Data: 05.05.2020 22:20

Autor: ziemianin

youtube.com

#nanotechnologia #powlokiantywirusowe #powlokiantyalergiczne #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #maseczki #ciekawostkitechnologiczne

Maseczka Halloy Nano ma dać nam upragnioną wolność i chronić nas przed zagrożeniem. Specjalna powłoka ma zabijać wirusy, bakterie, a także grzyby, pleśnie i dezaktywować pyły oraz zanieczyszczenia.

Polacy opracowali rewolucyjną maseczkę, która zabija wirusy i można ją dotykać

Strona projektu Halloy Nano

Strona wsparcia – Antywirusowe NanoMaski – Halloy Nano

„Możemy ją nosić nie martwiąc się jaką liczbę drobnoustrojów zgromadzimy na swojej twarzy. Dlatego, że ta powierzchnia jest zawsze biologicznie czysta. To za sprawą nanotechnologii, która tworzy jej powłokę” – powiedział Włodzimierz Bogucki, współtwórca maseczki Halloy Nano.

Istota jej bardzo praktycznych zalet tkwi w nanotechnologii. Inżynierowie połączyli ze sobą cząsteczki nanosrebra, tlenków cynku i tytanu. Efekty są zaskakujące i zapewniają maksymalnie aktywną ochronę. Wirusy trafiające na powłokę stają się nieaktywne, nie mogą też się namnażać. Maseczkę można dotykać bez ryzyka zakażenia, a prać wystarczy raz w tygodniu. Powłoka ma działać do 15 tygodni.

Maseczka właśnie uzyskała certyfikat potwierdzający jej skuteczność. Wynika z niego, że „badania wykorzystujące reakcję enzymatyczną pozwalające na ocenę zdolności powierzchni do niszczenia drobnoustrojów potwierdziły, że powłoka skutecznie inaktywuje drobnoustroje w świetle sztucznym i słonecznym”.

Teraz Norbert Duczmal i Włodzimierz Bogucki zbierają fundusze na masową produkcję rewolucyjnych maseczek ochronnych. Jeśli te staną się popularne na rynku, to ruszą prace nad rękawiczkami ochronnymi, chustami, kominami, kocykami dla dzieci, fartuchami lekarskimi i wieloma innymi produktami, które będą chronić ich użytkowników przed wirusami, bakteriami i grzybami.

Tom Cruise, Elon Musk i SpaceX planują film akcji w kosmosie. Dosłownie...

Data: 05.05.2020 21:53

Autor: ziemianin

deadline.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #TomCruise #ElonMusk #SpaceX #nasa #film #kosmos #iss #CrewDragon #filmakcji

Jeśli Crew Dragon udowodni, że może przenosić ludzi na ISS i z powrotem, to już wkrótce możemy ujrzeć pierwszy film akcji nakręcony dosłownie w kosmosie.

Tom Cruise, Elon Musk i SpaceX planują film akcji w kosmosie. Dosłownie…

Tom Cruise jest znany ze swoich ekstremalnych wyczynów i zamiłowania do samodzielnego wykonywania większości scen kaskaderskich, co skończyło się u aktora wieloma kontuzjami. Teraz Tom chce iść o krok dalej i choć może to się wydawać niewiarygodne, to możliwe, że jeden z jego przyszłych filmów zostanie nakręcić w kosmosie. Według nowszych doniesień, odtwórca głównej roli w serii Mission: Impossible współpracuje z SpaceX Elona Muska oraz z NASA, aby spróbować wprowadzić ten ambitny plan w życie.

Źródłem tych doniesień jest Deadline, magazyn znany z ujawniania informacji przed oficjalną premierą. Redaktorzy twierdzą, że nieprawdopodobna informacja jest procentach prawdziwa. Nieoficjalnie mówi się, że projekt jest na bardzo wczesnym etapie rozmów i chociaż nowy materiał z Tomem, to będzie film akcji, nie będzie to jednak kolejny wpis w serii Mission: Impossible, choć faktycznie brzmi to jak misja niemożliwa. Cruise jest oczywiście dobrze znany z wykonywania sekwencji akcji, które większość aktorów przerasta i przekazują oni realizację bardziej wymagających scen swoim dublerom. Wdrapywał się on na ścianę Burj Kha – wieżowca w Dubaju na wysokości od 123 piętra w górę i trzymał się boku samolotu podczas startu w Mission: Impossible – Rogue Nation.

Choć sam pomysł brzmi niewiarygodnie, jego realizacja może wcale nie być tak odległa, jak się wydaje. Już 27 maja rakieta Crew Dragon SpaceX zabierze dwóch astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną w ramach misji NASA, co ma dowieść, że firma jest w stanie bezpiecznie przenosić ludzi w kosmos i z powrotem. Jeśli misja zakończy się sukcesem, SpaceX rozpocznie regularny transport osób między ISS a Ziemią, a wycieczki turystyczne w kosmos planowane są już na przyszły rok. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Cruise i operator kamery mogą zostać wysłani z naszej planety na pokładzie siedmioosobowego Dragon Crew, aby nakręcić najbardziej autentyczne kosmiczne sceny akcji, jak to tylko możliwe.

WhatsApp pozywa do sądu twórców szpiegowskiego Pegasusa

Data: 05.05.2020 21:42

Autor: ziemianin

fudzilla.com

#Pegasus #NSOGroup #WhatsApp #pozew #wlamanie #szpiegostwo #cyberbezpieczenstwo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Firma WhatsApp pozwała do sądu izraelską firmę NSO Group, twórcę oprogramowania szpiegowskiego Pegasus, którą oskarża o przeprowadzenie ataku na swoje serwery i włamanie do telefonów około 1400 użytkowników WhattsAppa, w tym wysokich urzędników rządowych, dziennikarzy i działaczy praw człowieka.

WhatsApp pozywa do sądu twórców szpiegowskiego Pegasusa

Producent WhatsAppa twierdzi, że Izraelczycy ponoszą odpowiedzialność za liczne naruszenia praw człowieka, w tym włamania na telefony dysydentów z Rwandy i dziennikarzy z Indii.

Przez wiele lat NSO Group utrzymywała, że produkowane przez nią oprogramowanie szpiegowskie jest używane przez rządy w walce z terrorystami i kryminalistami. Twierdziła przy tym, że nie wie, w jaki sposób jej klienci, np. rząd Arabii Saudyjskiej, korzysta z Pegasusa.

Tym razem jednak NSO Group mogła posunąć się za daleko. W pozwie sądowym WhatsApp informuje, że prowadzone przez firmę śledztwo wykazało, że to serwery NSO Group, a nie jej klientów, brały udział w ataku na 1400 użytkowników aplikacji WhatsApp. Jak dowiadujemy się z dokumentów, ofiary najpierw odebrały połączenie telefoniczne z aplikacji i w tym momencie zostały zainfekowane szkodliwym kodem. Następnie NSO wykorzystała sieć komputerów do monitorowania i aktualizacji Pegasusa zaimplementowanego na telefonach użytkowników. Te kontrolowane przez NSO serwery stanowiło centralny węzeł, za pomocą którego NSO kontroluje operacje prowadzone przez swoich klientów oraz sposób wykorzystania Pegasusa.

WhatsApp twierdzi, że NSO uzyskała nieautoryzowany dostęp do jej serwerów dokonując inżynierii wstecznej aplikacji i omijając dzięki temu zastosowane w niej zabezpieczenia, które uniemożliwiają manipulowaniem mechanizmem połączeń. Jeden z inżynierów WhatsAppa złożył zaprzysiężone zeznanie, w którym stwierdza, że w 720 przypadkach w szkodliwym kodzie, jakim zainfekowany telefony, zawarty był adres IP serwera, z którym miały się one łączyć. Serwer ten znajduje się w Los Angeles i należy do firmy, której centrum bazodanowe jest używane przez NSO.

NSO utrzymuje, że nie wie, w jaki sposób klienci tej firmy wykorzystują Pegasusa, ani kto jest celem ataków. Jednak John Scott-Railton z Citizen Lab, który pomagał WhatsApp przy tej sprawie mówi, że NSO kontroluje serwery biorące udział w ataku, zatem zna logi oraz adresy IP ofiar ataków.

Chiny kończą budowę gigantycznego radioteleskopu. Posłuży im do komunikacji z Marsem

Data: 05.05.2020 21:31

Autor: ziemianin

xinhuanet.com

#Chiny #radioteleskop #Mars #Tianwen1 #misjamarsjanska #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosmos #Radioteleskop #technologia #komunikacjaradiowa

Chiny budują największy w Azji radioteleskop z ruchomą czaszą. Gigant o średnicy 70 metrów ma służyć komunikacji z pierwszą chińską misją marsjańską, która ma wystartować jeszcze w bieżącym roku.

Chiny kończą budowę gigantycznego radioteleskopu. Posłuży im do komunikacji z Marsem

To będzie kluczowy element, dzięki któremu odbierzemy dane wysyłane przez marsjański próbnik. Będzie on się znajdował nawet 400 milionów kilometrów od Ziemi, a przesyłane przez niego sygnały będą bardzo słabe, mówi Li Chunlai, zastępca głównego projektanta pierwszej chińskiej misji marsjańskiej.

Chiny mają już za sobą kilka udanych misji bezzałogowych na Księżyc. Teraz chcą sięgnąć dalej w przestrzeń kosmiczną. Jednak misja na Marsa to zupełnie inny poziom trudności. Dotychczas ludzkość usiłowała przeprowadzić łącznie 57 marsjańskich misji. W pełni udało się 28 z nich. NASA przeprowadziła 21 w pełni udanych misji, ZSRR/Rosja ma na koncie 4 takie misje (w tym jedną wspólną z UE), a Unia Europejska może pochwalić się 3 udanymi misjami (w tym jedną wspólną z Rosją), a Indie – 1.

Obecnie na Marsie i jego orbicie prowadzonych jest 8 misji, w tym 1 europejska, 1 europejsko-rosyjska, 1 indyjska i 5 amerykańskich. Z kolei w lipcu bieżącego roku mają wystartować misje Mars 2020 (USA), Tianwen-1 (Chiny), Hope Mars Mission (Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Budowa teleskopu rozpoczęła się w okręgu Wuqing na północny Chin, październiku 2018 roku i ma być ukończona w bieżącym roku. Największym na świecie w pełni sterowalnym radioteleskopem jest 100-metrowy Green Bank Telescope w Wirginii Zachodniej. To teleskop naukowy, o bardzo dużych możliwościach technicznych.

Chińska misja marsjańska Tianwen-1 stawia sobie niezwykle ambitne cele. Jej nazwa pochodzi od poematu „Tianwen” (Pytania do Niebios) autorstwa Qu Yuana, jednego z najwybitniejszych poetów starożytnych Chin, który żył w IV-III wieku przed naszą erą.

Chiny postawiły sobie niezwykle ambitne zadanie. Już podczas swojej pierwszej w pełni samodzielnej misji chcą posadowić lądownik na powierzchni Marsa. Warto tutaj przypomnieć, że nawet NASA, która jako jedyna agencja kosmiczna potrafi przeprowadzić lądowanie na Czerwonej Planecie, nie próbowała zrobić tego przy okazji pierwszej misji. Amerykanie po raz pierwszy wysłali pojazd w pobliże Marsa w 1964 roku, a pierwsze lądowanie przeprowadzili w 1975 roku.

Pierwszą chińską próbą wysłania pojazdu w pobliże Marsa była misja Yinghuo-1. W 2011 roku w ramach rosyjskiej misji Fobos-Grunt Chiny próbowały wysłać orbiter w pobliże Czerwonej Planety. Fobos-Grunt zakończyła się spektakularną porażką. Od tamtej pory ani Rosja, ani Chiny nie podjęły samodzielnej misji marsjańskiej.

Policjant robi zdjęcia prawom jazdy zatrzymywanych osób i wrzuca je na Instagrama

Data: 05.05.2020 21:15

Autor: ziemianin

niebezpiecznik.pl

#daneosobowe #policja #wycieki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #koronawirus #prawo #covid19 #epidemia #bluemenda

Takie zgłoszenie otrzymaliśmy od jednego z Czytelników, który wypatrzył ten (brak reklamy portalu ze śmiesznymi obrazkami) post na Wykopie. Trochę nie wierzyliśmy, ale… to niestety prawda. W dodatku, część z tych fotografii wciąż jest na profilu tego warszawskiego policjanta.

Policjant robi zdjęcia prawom jazdy zatrzymywanych osób i wrzuca je na Instagrama

profil rzeczonego pana

Zdjęcia praw jazdy wrzucane przez policjanta warszawskiej drogówki są na szczęście ocenzurowane. Ale… wiele wskazuje na to, że robi je swoim smartfonem, a zatem:

w pamięci jego telefonu zdjęcia są nieocenzurowane



zachodzi ryzyko, że zdjęcia synchronizują się z chmurą

No tak po prostu nie powinno być. Ciężko znaleźć jakąkolwiek podstawę prawną umożliwiającą policjantowi takie działania. Ale dla pewności zapytaliśmy Michała Kluskę, adwokata w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, eksperta od naruszeń ochrony danych osobowych o to czy RODO, które różnym organom państwowym przyznaje różne wyjątki, nie ma jakiegoś zapisu, który pozwalałby policjantowi robić to co robi.

Nie widzę żadnej podstawy prawnej w RODO do tego aby takie działania miały miejsce. To że zdjęcie jest “ocenzurowane” nic tutaj nie zmienia. Na sprzęcie którym wykonywane jest zdjęcie jest ono w wersji “surowej” a jeszcze potem jest poddawane obróbce. Trudno też tutaj uznać, że czynność fotografowania i umieszczania tych zdjęć w internecie nie podlega pod RODO na podstawie art 2 ust 2 lit c RODO czyli że jest to czynności “o czysto osobistym lub domowym charakterze”

Poza zdjęciami dokumentów, na profilu niebieski_ja pojawiają się też inne materiały mogące zawierać dane osobowe, tu chyba zdjęcie notatnika służbowego. Szczęśliwie, też z nałożonym blurem. Ciekawe czy dałoby się odblurować… Początkującym OSINT-owcom stawiamy też wyzwanie wskazania na mapie Google budynku i okna, które widać na zdjęciu. Nie powinno być to trudne :)

A jak donosi użytkownik jagoda_m89 z Wykopu, kolega z pracy niebieskiego_ja też ma w zwyczaju fotografowanie praw jazdy.

Policjant prawie zatarł ślady?

Zaczęliśmy się zastanawiać, jak policjant mógłby się tłumaczyć z takich fotek. Bo coś czujemy, że będzie zaraz musiał. My na jego miejscu poszlibyśmy w argument, że fotografie mają tylko wartość ilustracyjną, że to ustawka, a fotografowane prawo jazdy zawsze należy do niego. Ale temu argumentowi trochę przeczy zdjęcie na którym widać kilka praw jazdy…

Wtedy zauważyliśmy, że tego zdjęcia nie ma (już?) na Instagramie. Ślad po nim jednak nie zaginął całkowicie, bo z Facebooka nie zostało skasowane. Przeoczenie? Jeśli tak, to mamy nadzieję, że policjant nie przeoczył opcji “Synchronizuj zdjęcia umieszczane w pamięci telefonu z chmurą” i nigdy nie była ona włączona na jego smartfonie. Bo w przeciwnym razie te zdjęcia są nie tylko na Instagramie i Facebooku w formie ocenzurowanej, ale i na jego koncie Google/Apple w formie surowej.

Być może policjant ma odpowiednie uprawnienia do przetwarzania tych zdjęć, licencję od rzecznika prasowego policji, albo robi to jakimś policyjnym, certyfikowanym smartfonem? Wysłaliśmy pytania do zespołu prasowego policji i czekamy na odpowiedzi. Kiedy je otrzymamy, zaktualizujemy ten artykuł.

“Zawód” zaufania publicznego

Wydawać by się mogło, że zwłaszcza policjanci powinni wiedzieć lepiej. I chyba tak jest bo poza tymi dwoma kolegami z pracy nie jesteśmy w stanie znaleźć innych policjantów, którzy tak niefortunnie podeszli do danych legitymowanych przez siebie osób. W ogóle większość policjantów jakich znamy bliżej, poważnie podchodzi do swojej pracy i to naprawdę sensowni zawodowo i fajni prywatnie ludzie. Więc jeśli ktoś zamierza w komentarzach pod tym artykule nie skupiać się na merytorycznych aspektach tego naruszenia a “jechać po policji”, niech sobie daruje. Odsyłamy do krzywej Gaussa, która dotyka każdą branżę.

Kończąc, zupełnie szczerze zachęcamy do śledzenia profilu policjanta niebieski_ja. Publikuje bardzo ciekawe materiały, ze środka policyjnych pojazdów czy m.in. z eskorty VIP-ów (BTW: jeśli kogoś interesuje praca policji od środka, to polecamy też profile PMF i policjantka_prewencji i Sierżanta Bagietę. A tak w ogóle to my też mamy profil na Insta, którego jak klikniecie “follow” to nie da się zalajkować. Sprawdźcie!).

Ostatnio niebieski_ja wrzucił post o tym, czy okazywać czy przekazywać dokumenty policjantowi do ręki w trakcie legitymowania. Temat jakby na czasie ;) Coś nam się wydaje, że niektórzy z legitymowanych przez tego policjanta woleliby być teraz w pierwszej grupie… Post kończy się takim akapitem:

REASUMUJĄC: MAMY OBOWIĄZEK DAĆ PJ. Nie przekazanie dokumentu prawa jazdy w trakcie kontroli, jak i niestosowanie się do poleceń właściwych organów jest sankcjonowane.

Ciekawe, czy uda nam się dowiedzieć, jak sankcjonowane jest strzelanie fotek legitymowanych swoim smartfonem (to jedno z pytań do biura prasowego Policji).

Aktualizacja 5.05.2020, 17:32

Nie uwierzycie jaką odpowiedź przesłało nam biuro prasowe Policji na nasze pytania.

Szanowny Panie,



nie jest nam znana ta sytuacja, skąd Pan wie, że jest to Policjant? Nie jest to oficjalne konto polskiej Policji.



Z poważaniem



podkom. Antoni Rzeczkowski



Wydział Prasowo-Informacyjny



Biura Komunikacji Społecznej



Komendy Głównej Policji

Jeśli to nie jest policjant, to Policja ma spory problem. Bo ktoś w ich mundurze i ich radiowozach jeździ z VIP-ami, zakłada mundur policjanta, zatrzymuje ludzi a nawet robi zdjęcia w środku komisariatu, tego o tutaj.

Gdyby faktycznie policja nie była w stanie ustalić imienia, nazwiska, stopnia i jednostki tego policjanta. Zapraszamy do kontaktu. My już te dane mamy.

OLX z nową szatą graficzną. Strona i aplikacja wygląda dużo lepiej?

Data: 05.05.2020 21:01

Autor: ziemianin

purepc.pl

#aplikacja #graficzna #gumtree #internetowa #nowe #olx #strona #szata #tablica #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

OLX odświeżyło swoją stronę internetową oraz aplikacje mobilne, które stały się przejrzyste, wygodne i funkcjonalne. Aktualizacja nie wpłynęła na nasze ogłoszenia, wiadomości oraz obserwowane.

OLX z nową szatą graficzną. Strona i aplikacja wygląda dużo lepiej?

Powitajcie zupełnie nowy serwis OLX. No, może nie do końca nowy, jednak usługodawca oddał do dyspozycji użytkowników odświeżony interfejs oraz kilka funkcji i usprawnień, które sprawią, że z aplikacji w wersji webowej oraz mobilnej będzie korzystać się przyjemniej. Wrażenia przy pierwszym zetknięciu z nowościami są oczywiście pozytywne i nie sposób nie dostrzec wszechobecnej przejrzystości. Co ważne, w pierwszych godzinach użytkowania nie udało mi się znaleźć istotnych błędów charakterystycznych dla tego typu nowinek. Sprawdźmy wiec, co dokładnie przygotowali dla nas twórcy jednego najczęściej odwiedzanych miejsc w polskim internecie.

Z OLX korzystają dziś miliony Polaków. Następca Tablicy, który bez przeszkód poradził sobie z Gumtree to nic innego, jak serwis z ogłoszeniami lokalnymi, za pomocą którego możemy kupować oraz sprzedawać przeróżne przedmioty i usługi. Znajdziemy tutaj zarówno smartfony, komputery czy samochody, jak i oferty animatorów, masażystów oraz ogrodników. Swoje miejsce znajdą tu również osoby poszukujące pracy. Niestety, zarówno webowa wersja serwisu, jak i aplikacje mobilne nie należały do najwygodniejszy i najczytelniejszych. To się właśnie zmienia. Nowe logo, w którym dominują mięta i indygo mocno nawiązuje do całej szaty graficznej strony internetowej oraz aplikacji. Kolory to oczywiście nie wszystko.

W przypadku serwisu internetowego na pierwszy plan wysuwa się czytelna wyszukiwarka, pod którą znajdziemy ładnie opisane za pomocą obrazków kategorie. Panel Mój OLX został przebudowany i dostęp do Ogłoszeń, Wiadomość, Płatności, Ustawień oraz Twoich przesyłek jest tu wygodniejszy. Aplikacja mobilna również została przebudowana. Teraz większość funkcji znajduje się w zasięgu palca. Mam tu na myśli szybkie menu zlokalizowane na dole, w którym umieszczono Ogłoszenia, Wiadomości, Obserwowane oraz Twoje konto. Dodano także Tryb Nocny oraz wygodną obsługę zdjęć. Widok ogłoszeń jest w mojej opinii czytelniejszy, a to w przypadku serwisu z ogłoszeniami jest kluczowe. Dodam jeszcze, że w przypadku aplikacji dla iOS zaimplementowano możliwość logowania się za pomocą Apple ID.

Boeing pokazuje nowy, bezzałogowy samolot UAV. Oto Loyal Wingman

Data: 05.05.2020 20:49

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #lotnictwo #drony #dronybojowe #ciekawostkitechnologiczne

Boeing pochwalił się nowym, bezzałogowym samolotem wspomaganym sztuczną inteligencją, który został zbudowany na potrzeby australijskich sił powietrznych. Co ciekawe, Boeing Loyal Wingman to pierwszy samolot od ponad 50 lat w całości zaprojektowany i zbudowany w tym kraju.

Boeing pokazuje nowy, bezzałogowy samolot UAV. Oto Loyal Wingman

"To iście historyczny moment dla naszego kraju i innowacji w zakresie australijskiego przemysłu obronnego. Loyal Wingman pozwoli na realizację kluczowych zadań, dzięki którym nasze siły lotnicze będą w stanie bronić Australii i jej sojuszników", powiedział premier tego kraju, Scott Morrison komentując ujawnienie tego bezzałogowego samolotu. Samolotu, który jest największą inwestycją Boeinga w pojazdy UAV (Unamnned aerial vehicle) poza obszarem Stanów Zjednoczonych.

W sumie Australijskie siły powietrzne otrzymają trzy takie maszyny, które w trakcie misji będą towarzyszyć samolotom sterowanym przez ludzkich pilotów. W odpowiedniej kooperacji między człowiekiem i Loyal Wingmanem ma pomagać zaawansowany system sztucznej inteligencji, a sam pojazd ma zasięg 2300 mil morskich, czyli około 4100 kilometrów. Ujawniony właśnie prototyp czeka teraz cała seria przeróżnych testów, a jego dużym atutem jest także elastyczna konfiguracja czujników pozwalająca na dostosowanie pojazdu do celów danej misji.

Loyal Wingman po raz pierwszy wzniesie się w powietrze jeszcze w 2020 roku.

Pizza Corona – Jak można było dopuścić do powstania tego spotu!?

Data: 05.05.2020 20:40

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wlochy #francja #pizza #jedzenie #ludzie

Pizza Corona – Jak można było dopuścić do powstania tego spotu!?

Nie oglądać w trakcie posiłku🤢Rzeczony spot reklamowy (Coronavirus, francuski satyryczny film o włoskiej pizzy „Corona”)

Pizza Corona – pod takim tytułem w jednym z francuskich programów telewizyjnych ukazał się spot mający obrzydzić Francuzom spożywanie włoskich produktów.

Tytuł to jednak nie wszystko…

Pizza Corona – o co chodzi?

Pizza Corona to tytuł spotu, który ukazał się w jednym z francuskich programów telewizyjnych. Chodzi o haniebnie sarkastyczne wykorzystanie włoskich barw narodowych i niesmaczną dyskredytację włoskich artykułów rolno-spożywczych. Spot, poza samą nazwą, swój obrazoburczy charakter oparł na postaci kucharza, który kaszle na pizzę. Dodatkowo zielona wydzielina, biała mozzarella i czerwone pomidory układają się we włoską flagę narodową. Spot promowało hasło: Oto pizza coronanowa włoska pizza, która obiegnie cały świat”. To szczególnie haniebne wobec sytuacji, w które znajdowały i znajdują się Włochy – jest to jedno z państw najbardziej dotkniętych pandemią koronawirusa. Dodatkowo włoscy rolnicy są jednymi z najbardziej dotkniętych skutkami pandemii koronawirusa, a Francja czołowym odbiorcą włoskich produktów rolno-spożywczych. Sprawa odbiła się szerokim echem w świecie dyplomacji.

Reklama oparta na nazwie Pizza Corona oburzyła Włochów.

Rozumiem satyrę, ale wyśmiewanie Włochów w ten sposób, w obliczu sytuacji zagrożenia koronawirusem, jest dla nas głębokim brakiem szacunku

– powiedział włoski minister spraw zagranicznych Luigi di Maio.

Rozumiem satyrę, ale wyśmiewanie Włochów w ten sposób, w obliczu sytuacji zagrożenia koronawirusem, jest dla nas głębokim brakiem szacunku

– dodał.

Podobnego zdania była włoska minister rolnictwa Teresa Bellanova, która nazwała spot haniebnym.

Na sprawę Pizza Corona zareagowali francuscy dyplomaci, którzy gorąco przepraszali Włochów za to niestosowne nadużycie. Przeprosiny w tej sprawie wystosowała także stacja, która wyemitowała spot.

Canal + przeprasza naszych włoskich przyjaciół za nadanie krótkiego spotu w bardzo złym guście, szczególnie w obecnym kontekście, poprzez karykaturalne odniesienie do Włoch w programie satyrycznym. Kontrowersyjny klip został już usunięty ze wszystkich powtórzeń i powtórzeń kanału. Canal + wysłał list z przeprosinami do włoskiego ambasadora w Paryżu

– czytamy w oświadczeniu stacji.

Zatrzymani Polacy, którzy handlowali loginami i hasłami na ogromną skalę

Data: 05.05.2020 20:13

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#combo #haslo #Infinity #Black #login #wyciek #darknet #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #cyberbezpieczenstwo #policja #aresztowanie #przestepczosc

Rzadko się zdarza, by to Polska była miejscem zatrzymań cyberprzestępców działających na globalnej scenie hakerskiej. Okazuje się jednak, że mamy w kraju przedsiębiorczych młodzieńców, handlujących na dużą skalę cudzymi danymi.

Zatrzymani Polacy, którzy handlowali loginami i hasłami na ogromną skalę

Wasze loginy i hasła to popularny towar w internecie. Wiele osób go kupuje, niewiele sprzedaje. Oto historia jednej z grup sprzedających loginy i hasła.

Zatrzymania w kilku województwach

Dzisiaj rano polska policja wydała komunikat, w którym poinformowała o zatrzymaniu przestępców „sprzedających dane w darknecie”. Brzmi ciekawie, prawda? Z komunikatu nie dowiemy się zbyt wiele. Ot, zatrzymano 6 osób, zyski ok. 1,5 mln, przejęto złotówki, euro, kryptowaluty i Hondę Civic. Za co jednak poszły do aresztu?

Dotyczą one [zarzuty – przyp. red.] udziału w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się bezprawnym pozyskiwaniem i zbywaniem baz danych. Podejrzanym zarzucono także czyny polegające na zbywaniu programów komputerowych umożliwiających nieuprawniony dostęp do zasobów przechowywanych w systemach informatycznych, […]

Przestępcy oferowali do sprzedaży za pośrednictwem serwisu Darknet bazy danych pochodzące z włamań do systemów informatycznych. Darknet – to zbiorcza nazwa określającą różne anonimowe strony internetowe, sklepy, fora dyskusyjne i inne serwisy dostępne w Internecie. W przeciwieństwie do zwykłych stron internetowych nie są one dostępne przez adres www i nie można ich znaleźć w zwykłych wyszukiwarkach. Serwis umożliwiał nabycie baz kradzionych z różnych krajów, nie tylko europejskich. Nabywane dane służyły następnie do kradzieży tożsamości, a także do oszustw. Oferowane do sprzedaży bazy z danymi można było zakupić jedynie za kryptowaluty. 

Serwis Darknet… No cóż, ani nie był to serwis Darknet, ani serwis w darknecie – ale o tym za moment, bo jeszcze musimy ustalić, kto wpadł w ręce organów ścigania.

Do zatrzymania doszło we współpracy z policją szwajcarską oraz Europolem – szukamy zatem kolejnego wpisu i trafiamy na komunikat Europolu. Tu okazuje się, że szwajcarska policja zatrzymała szwajcarską grupę przestępców, wymieniającą wykradzione punkty z programów lojalnościowych na elektronikę. Najwyraźniej jednak konta do swoich przestępstw kupowała od innej grupy – polskiej. Z tego artykułu dowiemy się więcej. Grupa nazywała się Infinity Black i sprzedawała tzw. „combos”, czyli zestawy login/e-mail i hasło.

Tu słowo wyjaśnienia – wasz login i hasło do forum dla wędkarzy ma swoją wartość, niezwiązaną z forum dla wędkarzy. Przestępcy biorą login (e-mail) oraz hasło i sprawdzają, czy działa w innych serwisach. Dropbox, Facebook, LinkedIn, Booking, Uber, Steam i setki, tysiące innych serwisów, gdzie można coś ukraść i sprzedać. Dlatego tak ważne jest posiadanie różnych haseł. I na tym właśnie zarabiała grupa Infinity Black.

Infinity Black

Europol informuje, że grupa miała trzy zespoły – jeden pisał narzędzia do testowania jakości wykradzionych danych (tzw. checkery, czyli skrypty testujące loginy i hasła), drugi te dane sprawdzał, trzeci zaś sprzedawał te sprawdzone. Działalność prowadzona była za pomocą dwóch platform – w ich bazach danych policja znalazła 170 milionów rekordów. To prawdopodobnie oznacza 170 milionów par login-hasło.

Tak się składa, że znaleźliśmy grupę Infinity Black na forum nulled.to. Obecnie konta jej członków są zbanowane, a ogłoszenia skasowane – ale z internetu nic do końca nie ginie. Oto profil jej szefa – Polaka.


Jeżeli zaciekawiło to pozostała treść na stronie źródła:

Polecam poczytać komentarze pod treścią artykułem.

Olbrzymia korupcja w WHO. Promowanie aborcji, LGBT, szczepień i kasa od korporacji

Data: 05.05.2020 13:06

Autor: ziemianin

niezalezna.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #who #korupcja #sWIATOWAORGANIZACJAZDROWIA #LGBT #SZCZEPIENIA #ABORCJA #ANTYKONCEPCJA #BILLGATES #georgesoros #bloomberg

„Konferencje na Fidżi i Malediwach, sute dotacje od aborterów, fundacji Gatesów, George’a Sorosa i koncernów farmaceutycznych. W zamian promocja aborcji, ideologii LGBT, środków poronnych, szczepień i tabletek antynikotynowych. Tak działa Światowa Organizacja Zdrowia (WHO)”

Olbrzymia korupcja w WHO. Promowanie aborcji, LGBT, szczepień i kasa od korporacji

WHO co roku otrzymuje ogromne dotacje od największych koncernów farmaceutycznych, takich jak GlaxoSmithKline czy Novartis AG, które wpłacają na rzecz organizacji dziesiątki milionów dolarów. W zamian WHO publikuje wytyczne, które dziwnym trafem są na rękę właśnie firmom sponsorującym WHO, po czym naciska m.in. na Unię Europejską, aby jak najszybciej zostały one wdrożone.

Nie inaczej jest z promowaniem aborcji, ideologii LGBT czy szczepionek przez WHO. Drugim największym sponsorem Światowej Organizacji Zdrowia jest fundacja Billa i Melindy Gatesów znana ze wspierania ruchów proaborcyjnych oraz obietnic zapewnienia miliardowych inwestycji na rzecz upowszechniania dostępu do antykoncepcji. W latach 2018-2019 organizacja małżeństwa Gatesów wsparła WHO kwotą prawie 600 milionów dolarów. Wsparcie ze strony Fundacji stanowi ok. 10 proc. rocznego budżetu Światowej Organizacji Zdrowia. Ponadto fundacja Gatesów jest też jednym z udziałowców GAVI, czyli Sojuszu na rzecz Szczepionek. Wpływy do WHO od GAVI w latach 2018-2019 wyniosły ponad 300 milionów dolarów.

Bill i Melinda Gates wspierają także organizacje zajmujące się promowaniem i wspieraniem aborcji (czy jak to się teraz mówi „odpowiedzialnym planowaniem rodziny”). W latach 2001 – 2019 fundacja Gatesów przekazała prawie 68 milionów dolarów na rzecz organizacji DKT International. Organizacja ta zajmuje się m. in. sprzedażą „leków aborcyjnych” i „zestawów do ręcznego zasysania próżniowego”, które zdaniem przedstawicieli DKT mają na celu „pomoc przy zapobieganiu niebezpiecznym aborcjom”.

Kolejnym podmiotem przekazującym WHO środki finansowe jest Fundacja Georga Sorosa, która wspiera działania WHO na rzecz równości płci (150 tysięcy dolarów w latach 2014 – 2019).

Darowizny na rzecz WHO przekazywał także za pośrednictwem swojej fundacji Michael Bloomberg, który jako niedoszły kandydat na stanowisko Prezydenta USA w swoim programie wyborczym stawiał na walkę o uznanie praw osób LGBTQ+ oraz prawa do aborcji jako prawo człowieka. Fundacja Bloomberga w latach 2014 – 2019 przekazała na rzecz Organizacji prawie 55 milionów dolarów. W efekcie w niemal wszystkich dokumentach WHO pojawiają się sformułowania żywcem wyjęte z programów politycznych postępowej lewicy.

Wenezuela miała odeprzeć wrogi destant

Data: 04.05.2020 20:47

Autor: ziemianin

marxist.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kolumbia #terroryzm #Wenezuela #wojsko #desant

Wenezuelskie władze poinformowały o odparciu ataku ze strony wrogich motorówek. Miały one przygotowywać się do desantu na terytorium Wenezueli, dlatego otworzono do nich ogień. Wenezuelczycy twierdzą, że próby inwazji mieli podjąć się najemnicy wynajęci przez Kolumbię, bo właśnie od jej strony napłynęli oni w kierunku wenezuelskiego wybrzeża.

Wenezuela miała odeprzeć wrogi destant

Do próby ataku na terytorium Wenezueli miało dojść w niedzielę rano. Według Nestora Reverola, tamtejszego ministra obrony narodowej, właśnie wówczas w mieście Macuto dostrzeżono grupę zbliżających się motorówek. Miejscowość położona jest zaledwie 30 km od stolicy kraju, Caracas, dlatego też otworzono ogień w kierunku potencjalnego desantu morskiego.

W wyniku ostrzału zginąć miało ośmiu terrorystów, z kolei dwóch kolejnych zostało rannych i złapanych przez wenezuelskich żołnierzy. Według Reveroli napastnikami byli Kolumbijczycy, którzy zostali wynajęci przez tamtejszy rząd w celu dokonania zamachu na rewolucyjne władze Wenezueli.

Na temat próby ataku na Wenezuelę wypowiedział się samozwańczy prezydent Juan Guaidó, uznawany jedynie przez państwa zachodnie i ich lokalnych sprzymierzeńców. Stwierdził on, że doniesienia z tym związane są nieprawdziwe, a ponadto wezwał on do nałożenia kolejnych sankcji na swój własny kraj.

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 2. "Kolarstwo to taki zastrzyk energii"

Data: 03.05.2020 14:16

Autor: ziemianin

rowery.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kolarstwo #robertkubica #kubica #rowery #roweroweswiry #wywiad #pasja #sport

Robert Kubica opowiada nam o swoich rowerach, ulubionych torach i pozytywnej energii jaką czerpie z kolarstwa.

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 2. "Kolarstwo to taki zastrzyk energii"

Robert Kubica w tym sezonie jest kierowcą rezerwowym Alfa Romeo Racing Orlen w Formule 1 i kierowcą również wspieranego przez Orlen zespołu ART Grand Prix w serii DTM.

Wciąż czekając na pierwsze starty, Kubica zdradza nam kilka sekretów o posiadanych rowerach, porównuje wysiłek na rowerze i w bolidzie. Rozmawiamy również o kolarskich marzeniach i najlepszych do jazdy rowerem torach Formuły 1.

Z jednej z twoich ostatnich rozmów na żywo, dowiedzieliśmy się jakie ciekawe samochody trzymasz w garażu. Ja natomiast, gdy przeglądałem twoje zdjęcia na rowerze, to naliczyłem 2 różne Treki, Pinarello i ostatnio Specialized. Kolekcjonujesz rowery? Masz jeszcze jakieś inne ciekawe maszyny?

Pinarello Dogma to mój stary rower z 2010 roku, dostałem go od Pinarello kiedy jeździłem w Formule 1. Powrócił ze mną na szosę kiedy się rehabilitowałem. Jest to rower, który do dzisiaj mam, chociaż pożyczyłem go ostatnio kumplowi. Za każdym razem robi na mnie wrażenie. Może dlatego, że jest mój, ale jak patrzę, to myślę, że minęło 10 lat, a ciągle ma [świetną] formę i kształty. Czuć oczywiście, że technologia poszła naprzód. To jest niesamowite, zmieniając rowery nie zdawałem sobie sprawy, że geometria może mieć tak duży wpływ. Na pewno nie myślałem, że aż taki.

Następnie przeszedłem na Treka. Dlaczego Trek? Ponieważ jednym z moich pierwszych rowerów górskich, takich bardziej konkretnych, był właśnie rower tej marki. I jakoś został mi też w pamięci i w sercu. Niestety ten taki zielono-szary Trek nawet nie był mój, tylko należał do Trek Italia. Mało osób o tym wie, ale teraz się dowiedzą, że zostałem potrącony. 3 albo 4 dni po tym jak zostałem ogłoszony rezerwowym kierowcą Williamsa.

Wracałem zrelaksowany, bo odwiozłem kumpla w jego stronę. Miałem zaliczyć podjazd, ale nadciągały czarne chmury, więc pomyślałem „dopiero co zostałem ogłoszony kierowcą rezerwowym Williamsa, nie będę ryzykował i zjeżdżał w deszczu, to nie jest przyjemność. Pojadę do domu i jak będzie jeszcze brakowało, to dokręcę 40-60 minut na trenażerze”. No i skręciłem w prawo, jechałem pustą drogą. Tylko ja jadę, widzę to auto, ono staje i nagle rusza. I nie to, że rusza powoli… No i bum. Pan po prostu zatrzymał się na stopie, ja myślałem, że on skręci w lewo w moim kierunku jazdy. On mnie po prostu nie zauważył. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, bo tak naprawdę byłem tylko poobijany. Trek niestety umarł [śmiech] śmiercią naturalną. Mnie nic poważnego się nie stało, ale rower do kasacji.

Potem miałem białego Trek, lecz tylko na chwilę. Podszedłem do niego bardziej od strony estetycznej, a nie komfortowej. Wziąłem za małą ramę i było mi jakoś niewygodnie.

Później zaczął się okres Speca, którego mam już od jakichś 2 lat. Jeden rower cały czas podróżuje z zespołem Formuły 1, a drugi w domu. Albo raczej ze mną, tam gdzie jestem, ponieważ w moim aucie zawsze jest rower. Nigdy nie wiem dokładnie, gdzie będę, ale wiem, że będę tam, gdzie jest moje auto. Bardzo często po prostu zabieram rower ze sobą i w 90% przypadków nie zostaje wyciągnięty z bagażnika. Czasami zdarza się, że mam 2 godziny wolnego i siadam sobie pokręcić. I tak zostało, że do dzisiaj używam Speca.

A rowery wybierasz sam czy masz zaufanych doradców? Czytasz recenzje, szukasz opinii w internecie czy pytasz kolegów?

Sam wybieram rowery. Śmieję się z siebie, bo bardzo podobają mi się niektóre rowery aero. Ale z moimi nogami, gdzie brakuje mi minimum 100 watów na jedną, to rowery aero mogę sobie tylko oglądać. Gdyby mi ktoś taki dał, to bym sobie powiesił na ścianie jako element dekoracji domu, a nie używał.

Myślę, że ważne jest, żeby zrozumieć co jest potrzebne i nie pakować się w rzeczy, które nic nie dają, a mogą skomplikować życie. Dlatego ja bardziej idę w rowery tradycyjne. Jak to się mówi? Nie aero, tylko tradycyjne? Chyba nie, bo to dziwnie brzmi. Może normalne, o!

A dlaczego Spec? Podobał mi się od dłuższego czasu, ale najmilej wspominam akurat Treka. Dlaczego? Tylko z jednego względu: był bezpieczniejszy i szybciej się zjeżdżało z góry. Ale to już mi przeszło. Miałem taki okres, kiedy brakowało mi ścigania i pewnie trochę adrenaliny. Chyba dlatego odbijałem to sobie na zjazdach. I to jest właśnie nie zbyt dobra i bardzo niebezpieczna część kolarstwa. Na zjazdach bardzo niewiele trzeba, żeby bardzo źle się skończyło.

Wracając do jednego z wcześniejszych tematów i do podziwiania kolarzy. Podziwiam ich za siłę, wytrzymałość i tak dalej, ale niektórych podziwiam za zjazdy. To jest naprawdę mistrzostwo świata. Często się mówi, że wyścigi są niebezpieczne, albo że motocykliści mają dużo bardziej niebezpiecznie. Mają duże prędkości, ale mają jednak kask, kombinezon, ochraniacze.

A panowie kolarze zjeżdżają na zjazdach, których bardzo często w ogóle nie znają, często w deszczu, albo po 20-kilometrowym podjeździe, po którym wszyscy najchętniej zrobiliby sobie przerwę. My byśmy wjechali pewnie pół godziny później, przynajmniej ja, stanąłbym [śmiech] i odpoczywał, a oni jadą. I wydajność umysłu musi być naprawdę niesamowita, ponieważ to, co robią na tych rowerach, jest naprawdę nieprawdopodobne.

Słyszałem, że Ty też całkiem nieźle zjeżdżasz. Kilku kolarzy wypowiadało się o twoich umiejętnościach z szacunkiem. Myślisz, że refleks z Formuły 1 Ci pomaga?

Teraz zjeżdżam dużo wolniej. Trochę zmądrzałem. Tak naprawdę zawodowcy zjeżdżają szybko, bo muszą, to jest część ich życia i sportu. Ja jak zjeżdżam amatorsko czy z kumplami… to nie ma sensu jechać szybko. Bardzo często nie tylko prędkość świadczy o ryzyku jakie podejmujesz.

Widziałem jednak wiele osób, które dużo jeżdżą na rowerze, ale zjazdów nie lubią. Nie przychodzi im to naturalnie, a mi zawsze przychodziło to łatwo. Dużo szybciej zjeżdżałem przed moim wypadkiem, 10 lat temu, kiedy miałem dwie stuprocentowo sprawne ręce.

Ja mam zmodyfikowany hamulec, jedną ręką hamuję obydwa koła. To jest duże utrudnienie jeśli chodzi o zjazdy. Szczególnie na dohamowaniach do ciasnych zakrętów czy nawrotów, ponieważ nie mam możliwości podratowania się. Jak masz dwie ręce sprawne, to hamujesz, i jak widzisz, że ci brakuje, to puszczasz przedni hamulec, a trzymasz tylni. Ja jak puszczę, to w ogóle nie hamuję. Dlatego muszę, i dobrze, zachować odpowiedni margines.

Spędzam trochę czasu na szosie, więc zdarza się, że w normalnym ruchu nie wszystko zależy tylko ode mnie. Są też inni uczestnicy ruchu drogowego i czasem auto może znaleźć się nie po tej stronie drogi. Trzeba bardzo pamiętać, że nawet jeżeli wydaje nam się, że wszystko mamy pod kontrolą, to nie wszystko zależy od nas.

Jeśli mogę zapytać, masz jeszcze jakieś inne modyfikacje w rowerze, czy oba hamulce podpięte pod jedną klamkę to wszystko?

Tylko to, tak. No i mam podkładkę pod butem, ponieważ tak, jak ci powiedziałem, mam jedną nogę krótszą. To tyle, żadnych innych modyfikacji. Chociaż testowałem rower z silnikiem [śmiech].

Prawie jak KERS w Formule 1. W ostatnich latach zabierałeś ze sobą na wyścigi rower. Drużyna nie robiła ci problemu, że oprócz kilku swoich walizek, chcesz jeszcze zabrać rower?

Na początku, podczas pierwszych wyjazdów sam brałem rower, ale latanie po Australii czy Bahrajnie z rowerem jest trudne. Po pierwsze, w podróży została uszkodzona rama, co się może zdarzyć. Po drugie, problemem było to, że ja często latam i nie ma mnie w domu przez półtora albo dwa miesiące. Wtedy mam już dwie torby i do tego jeszcze dodatkowo rower.

Na początku tak latałem i nawet same loty nie były problemem. Przemieszczanie się pomiędzy lotniskiem a hotelem już bardziej, bo nie do każdego auta te wszystkie graty się mieszczą. Później zostawiałem rower, głównie na europejskich wyścigach, w ciężarówce zespołu, co absolutnie nie stanowiło problemu. Udało mi się też przemycić rower tak, że ładowali go pomiędzy części i narzędzia zespołu.

A co później z jazdą po torze? Jak nie ma żadnych wyścigów, to nie ma problemu żeby wyjść i pojeździć?

Gdy tor jest otwarty i nic się nie dzieje, to można po prostu jeździć. Ktoś kto ma pass, czyli wejściówkę do padoku F1, to normalnie może wejść pojeździć. Dużo osób też biega.

Ja często jeździłem, ale bardziej w 2018 roku, kiedy nie startowałem. Kiedy jednak startujesz, to po pierwsze nie ma czasu, a po drugie musisz zachować energię na wyścig w niedzielę, a nie katować się. Ale niektóre fajne wyjazdy robiłem poza torem.

W Japonii zrobiłem sobie pętlę, którą wyszukałem na mapach w internecie. Tam wcześnie robi się jasno i postanowiłem, że jak wstanę wcześnie, to pojadę na rower. Zrobiłem 100 kilometrów, prawie 2000 metrów przewyższenia. Ale jak pomyśleć, gdzie ja byłem… Nie miałem ze sobą żadnych narzędzi, przez ponad 3 godziny spotkałem tylko ze 4 auta, ale widziałem za to małpę. Także znalazłem się w scenerii z typowo japońskimi podjazdami, które kojarzą mi się z „Tokyo Drift” czy „Fast and Furious". Jak byłem mały, to oglądałem te filmy i drogi wyglądały dokładnie tak samo. Widziałem te nawroty, te Nissany składające się w zakręty. Na koniec wjechałem na szczyt, a tam dżungla.

I to są takie fajne wyjazdy i przygody, które wspominasz. Tak naprawdę z zerowym pojęciem o regionie, w którym się znajdowałem, patrząc na mapę wybrałem sobie drogę. Oczywiście patrząc też, żeby była na moją nogę. Wybierasz scenerię i jedziesz. Poznajesz wiele miejsc, w których nigdy byś nie był i których nigdy byś nie znalazł.

Który z torów Formuły 1 jest Twoim ulubionym? Do jazdy rowerem, oczywiście!

[Chwila zastanowienia] Brazylia jest fajna, interwałowa, bo masz długi-nie-długi, no ale jednak podjazd. Jest tam trochę przewyższenia, a potem zjeżdżasz i trening jest trochę inny.

W Meksyku mi się fajnie jeździło, ponieważ tor jest położony na wysokości chyba 2300 metrów nad poziomem morza i dzieje się tam coś ciekawego. Do pewnego momentu rower jakby ma mniejsze opory i czujesz to. Potem przekraczasz pewną granicę i czujesz, że brakuje ci tchu. Wybrałbym te dwa tory.

Jednak perspektywa jeżdżenia rowerem po torze jest zupełna inna niż perspektywa bolidu. Trudności są zupełnie inne. Jeden z trudniejszych torów rowerowych to jest Austria. Są tam dwa duże, strome podjazdy i dają sporo w kość, a ponieważ tor jest krótki, to nie ma gdzie odpocząć.

A coś z historycznych? Z ciekawostek, może wiesz, że mistrzostwa świata dwa razy odbywały się na Nürburgringu, Alessandro Petacchi pewnie może Ci coś powiedzieć o torze Zolder.

Zolder to wiem, były różne historie o MŚ w Zolder. Znam też Mario Cipolliniego, także włoski zespół mógł wybierać, kto miał wygrać te mistrzostwa. Tak jak powiedziałem, te historie zostają w naszym gronie, ale są bardzo fajne. I pomimo upływu lat pokazują fajny szacunek pomiędzy Alessandro i Mario.

Masz jakieś kolarskie marzenie, o miejscu w którym chciałbyś pojeździć, albo podjeździe, który chciałbyś podjechać?

Ostatnio mój znajomy sporo mi mówił o Taiwan KOM. To jest chyba podjazd o długości 90 kilometrów, albo nawet i więcej. Wysłał mi to ze 2-3 miesiące temu.

W ubiegłym roku żałowałem, że się nie zorganizowałem i nie pojechałem po Grand Prix Francji na Mont Ventoux. Było oddalone tylko o półtorej godziny jazdy. Jednak po wyścigu trzeba się zregenerować i na rower raczej nie wsiadam przez 2 dni. Trzeba pamiętać, że ja jestem sportowcem w innej dyscyplinie. Bardzo często ambicjonalnie i mentalnie chciałbym coś zrobić, ale racjonalnie lepiej tego nie podejmować. Priorytetem jest dla mnie inny sport.

Gdybyś miał porównać zmęczenie po kilkugodzinnej jeździe na rowerze ze zmęczeniem po wyścigu Formuły 1?

Obciążenie fizyczne jest zupełnie inne. To jest fajne pytanie i w dobrym okresie. Ja zwiftowałem i robiłem treningi dwa razy dziennie przez ostatnie 3 tygodnie. Nawet kumple mi mówili, że nie będą ze mną jeździć, bo mam za dobrą formę.

Ostatnio wróciłem na symulator, zacząłem się bawić i jeździć. Pojechaliśmy wyścig wirtualny i w przeciągu tygodnia forma na rowerze mi spadła. Bardziej się chyba męczyłem na tym symulatorze, niż na rowerze. Ale nie fizycznie, tylko mentalnie. To jest koncentracja. To jest inne zmęczenie.

Bardzo często na rowerze, przynajmniej w moim wykonaniu, są chęci, są ambicje, ale brakuje formy, a bardzo dużo dzieje się w głowie. Ja bardzo często widzę, że przekraczam granice. Albo inaczej, mogę dużo więcej zrobić na rowerze gdy jestem w dobrej formie mentalnej, niż gdy jestem mentalnie zmęczony.

Myślę, że zmęczenie kolarskie jest w 95% fizyczne. Szczególnie długie etapówki. No umówmy się, że 6 godzin jedziesz, ale są momenty, że nie używasz umysłu, nie musisz być skoncentrowany. U nas, w Formule 1, jest odwrotnie, u nas koncentracja musi być na 100% przez długi okres, na przykład 2 godziny. I ona naprawdę musi być stuprocentowa.

Dlatego powiedziałbym, że u nas bardzo często ćwiczysz i przygotowujesz się kondycyjnie, nie dlatego, że nie masz wystarczającej wydolności fizycznej, ale po to, żeby ta kondycja pomogła lepiej pracować umysłowi. W kolarstwie jest inaczej. Jeśli jesteś w formie, nawet jak nie jesteś mentalnie jakimś guru [ale jesteś silny fizycznie], jesteś wciąż w stanie wygrać. I to są właśnie dwa różne sporty.

Porównywanie tętna jest ciekawe. Ja nie jestem w stanie na rowerze utrzymać średniego tętna, które mam w bolidzie. Ale to tętno nie bierze się z mojego wysiłku fizycznego, ponieważ w Formule 1, 30-40 uderzeń bierze się z koncentracji, uwagi. W kolarstwie im więcej generujesz mocy, im więcej watów kręcisz, im trudniej się robi, tym masz większe tętno. Im bardziej jesteś zmęczony, tym większe tętno. Jakby nie było, jest to ściśle powiązane.

W Formule 1 punktem, w którym masz najwyższe tętno, jest pierwszy zakręt, gdy dopiero zaczynasz. Teraz nie wiem, bo nie startowałem z pomiarem tętna, ale w dawnych latach z pulsometrem przekraczałem 200 uderzeń [na minutę] w pierwszym zakręcie. Siedząc!

Ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. To tętno nie bierze się z wysiłku fizycznego, bo z samego wysiłku byłoby ze 120-130. Ciekawostką jest na przykład to, że jak zjeżdżam pomiędzy wyjazdami na tor, w przeciągu minuty tętno spada mi do 70 uderzeń, a na torze miałem 190. I to są te różnice. W kolarstwie też są zmiany rytmu, zmiany tętna. U nas, w wyścigu Formuły 1, miałem średnie tętno 170 przez godzinę i 50 minut. Ale to jest inny wysiłek.

Na symulatorze męczę się bardziej. Może po prostu dlatego, że jest to inne zmęczenie. Symulatorem dawno nie jeździłem i organizm musi się przyzwyczaić do innego typu wysiłku. To jest bardzo ciekawe według mnie. Patrząc na tętno można byłoby porównywać te dwa sporty, które tak naprawdę pod względem wysiłku są bardzo różne.

Porównując oba sporty nie mogę nie zapytać, skąd tak wielu kierowców uprawiających kolarstwo? W ostatnich latach mieliśmy na pierwszym miejscu Alonso, który chciał nawet kupić drużynę kolarską, mamy Valtteriego Bottasa, wcześniej Nico Rosberga, Ciebie. Z czego wynika tak duża popularność kolarstwa wśród kierowców?

Myślę, że i tak nadal więcej kierowców biega niż jeździ na rowerze. Bieganie ma dwa plusy: po pierwsze, jest dużo bardziej dostępne, ponieważ wystarczy wrzucić do walizki parę butów… przy naszym stylu życia zajmują mniej miejsca. Po drugie, jest o wiele mniej czasochłonne. Jednak żeby wyjść i pojeździć na rowerze, to trzeba mieć parę godzin minimum, a bardzo często tego czasu po prostu nie mamy.

Kolarstwo jest takim jakby zastrzykiem energii i pozytywnego myślenia, a czasami też wyciszenia. Tak jak powiedziałem wcześniej, kolarstwo daje Ci to, że możesz znaleźć się w miejscach, w których prawdopodobnie nigdy byś nie był, których nigdy byś nie zobaczył. Bardzo często nie poczułbyś natury i środowiska. W naszym sporcie, gdzie jest dużo stresu podczas wyścigów, ale też stresu i dynamiki poza wyścigami, dużo rzeczy się dzieje.

Kolarstwo jest lubiane, bo można się wyciszyć, można pojechać gdzieś z kumplami, możesz pojechać ze swoją bliską osobą. Tak jak np. Valtteri Bottas ma nową dziewczynę, która jest zawodową kolarką. I pewnie dlatego też bardziej zbliżył się do tego sportu.

Kontynuując ten wątek, to szczególnie w zeszłym sezonie wiele drużyn kolarskich i zespołów F1 nawiązało bliską współpracę. Mamy drużynę Bahrain McLaren, Ineos jest obecny na bolidach Mercedesa w tym roku, Twój były zespół Williams nawiązał współpracę z Israel Start Up Nation. Co Twoim zdaniem drużyny mogą zyskać na współpracy z zespołami F1, i na odwrót?

Na pewno marketing. Myślę, że należy tu rozróżnić współpracę marketingową od współpracy technicznej, ponieważ są to dwie różne sprawy. Nie wiem jak duże jest zaangażowanie techniczne tych zespołów. Znam jedną markę i historię sprzed dobrych kilku lat, kiedy ta firma jeździła do tunelu aerodynamicznego, żeby sprawdzać swoje rowery. Przez ponad rok sprawdzali bez kogoś na rowerze. To nie ma w ogóle sensu.

Już do tego nawiązaliśmy, myślę że rozwój techniczny jest też bardzo duży w kolarstwie, chociaż często nie był tak bardzo widoczny. Teraz ludzie zdają sobie sprawę, że może mieć znaczenie na bardzo wysokim poziomie i że może dać przewagę. Dlatego wspomniałem o tunelu aerodynamicznym, bo w kolarstwie bardzo dużo pracuje się teraz nad aerodynamiką. Zdecydowanie zespoły Formuły 1, które posiadają tunele aerodynamiczne, mogą pomóc, czy też sprawdzić różne rozwiązania.

Z drugiej strony, są to dwa tak różne sporty, że bardzo trudno o porównanie bądź inne korzyści, poza marketingowymi. Często zdarza się tak, że te największe marki w kolarstwie mają też dużo wspólnego w różnych innych środowiskach, nie tylko sportowych. Jednak Formuła 1 to sport, ale też duży biznes. Tak jak powiedziałem, pod względem technologicznym, zespoły Formuły 1 mają bardzo dużą wiedzę na temat aerodynamiki, ale i o rozwiązaniach z włóknem węglowym, które, jak wiemy, może sporo zmienić i sporo dać.

Oczywiście jest regulamin rowerowy, ponieważ gdyby go nie było, to te rowery pewnie ważyłyby półtora kilograma mniej. Przy 7 kilogramach, to jest 20%, coś niesamowitego. Trzeba jednak patrzeć szerzej, bo nie zawsze sama lekkość jest plusem. Bo jednak rama musi mieć odpowiednie właściwości i akurat pod tym względem Formuła 1 ma dużo wiedzy i dużo technologii. Nie twierdzę oczywiście, że w kolarstwie tego nie ma.

Innym słynnym kierowcą F1, który bardzo dużo jeździł na rowerze, był Fernando Alonso. Jeździliście kiedyś razem?

Fernando jeździł dużo na rowerze w okresie, kiedy ja miałem wypadek albo trochę wcześniej. To był ten okres, kiedy on bardzo ambitnie podchodził do planów kolarskich, ale razem nie jeździliśmy. W ubiegłym roku jeździłem z osobą, która z nim jeździła i jeździ. Ten sam fizjoterapeuta, który kilkanaście lat współpracuje z Fernando jeździł też ze mną na wyścig. Może kiedyś się uda.

PKN ORLEN co raz śmielej inwestuje też w kolarstwo. W ubiegłym roku zorganizował po raz pierwszy wyścig w barwach narodowych dla kolarzy poniżej 23-go roku życia pod nazwą ORLEN Wyścig Narodów. ORLEN wspiera też cykl wyścigów dla amatorów, które, między innymi, odbywałyby się właśnie jako imprezy towarzyszące Wyścigowi Narodów i Tour de Pologne. Jeśli oczywiście pozwoli na to sytuacja epidemiczna, czy jest szansa, że kiedyś zobaczymy Cię na trasach tych wyścigów?

Myślę, że gdy wyjdziemy z tej ciężkiej sytuacji, to będę miał naprawdę sporo u siebie do roboty. Dwa lata temu myślałem, żeby przyjechać z kumplami, ale wyścigi kolarskie muszę niestety teraz odpuścić. Mówię niestety, bo chciałbym się pokazać. Przypięcie numeru na rower i na siebie dodaje mi motywacji. Jednak jest to bardziej przygoda i zabawa, niż start żeby się wykazać. Jest jednak spore ryzyko, szczególnie w grupie, że może się coś wydarzyć. Na dzisiaj nie mam tego w planach, ale może w przyszłości.

Ostatnie pytanie, które muszę zadać: czy golisz nogi?

[śmiech] No tak, trzeba! [śmiech] Chociaż jak teraz popatrzyłem, to lepiej nie będę pokazywał!

Dziękuję za rozmowę!

Zakaz całowania się w Austrii.

Data: 02.05.2020 11:20

Autor: ziemianin

kosmo.at

#Austria #calowanie #policja #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ludzie

W Austrii następuje luzowanie życia społecznego. Można już chodzić w gości do znajomych, a od 15 maja Austriacy ponownie będą mogli odwiedzać bary i restauracje.

Zakaz całowania się w Austrii.

W Austrii następuje luzowanie życia społecznego. Można już chodzić w gości do znajomych, a od 15 maja Austriacy ponownie będą mogli odwiedzać bary i restauracje.

Ale, żeby nie było tak słodko, trzeba trzymać dystans. Na przykład: zabronione jest całowanie się.

Austriacki minister zdrowia Rudolf Anschober ostrzegł, że “policja miłosna” będzie obserwować kto się całuje.

W wywiadzie dla Ö3 Anschober wyjaśniła, że ​​całowanie jest zabronione dla par, które nie mieszkają razem. Anschober powiedział nie tylko, że publiczne całowanie jest zabronione, ale nawet pocałunek między kochankami, którzy nie mieszkają razem w domu, jest również naruszeniem prawa.

Kim Dzong Un pokazał się publicznie

Data: 02.05.2020 10:45

Autor: ziemianin

nknews.org

#fakenews #kimdzongun #KoreaPolnocna #massmedia #media #zagranicznemedia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Północnokoreański przywódca Kim Dzong Un po prawie trzech tygodniach pokazał się publicznie, otwierając fabrykę nawozów sztucznych zbudowaną na północ od Pjongjangu. Wcześniej spora część czołowych mediów na świecie zdążyła już go uśmiercić, choć cały czas tym rewelacjom zaprzeczał najlepiej poinformowany w takich sprawach południowokoreański wywiad.

Kim Dzong Un pokazał się publicznie

Wszystko zaczęło się od informacji podawanych przez amerykańską stację telewizyjną CNN. Kim Dzong Un w dniu 15 kwietnia miał nie wziąć udziału w uroczystościach upamiętniających urodziny jego dziadka i założyciela Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, Kim Ir Sena, co spowodowało falę spekulacji. Większość z nich dosyć szybko zamieniła się w daleko posunięte teorie spiskowe.

Część mediów już uśmierciła północnokoreańskiego przywódcę, natomiast 21 kwietnia wspomniane CNN donosiło, że znajduje się on w stanie krytycznym po przebytej operacji serca. Dodatkowo pojawiały się doniesienia brytyjskiego Reutersa dotyczące wyjazdu grupy lekarzy z Chińskiej Republiki Ludowej do Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, którzy mieli pomagać Koreańczykom w opiece nad Kimem.

Praktycznie przez cały ten czas rewelacjom światowych mediów zaprzeczała agencja wywiadowcza Republiki Korei. Zdaniem jej przedstawicieli z przywódcą ich północnego sąsiada nie działo się nic niepokojącego. W podobnym tonie wypowiadał się zresztą prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump.

Wczoraj północnokoreańskie media po blisko trzech tygodniach pokazały swojego przywódcę. Kim w obecności kilku innych oficjeli Partii Pracy Korei przeciął wstęgę na otwarciu fabryki nawozów fosforowych w mieście Sunchon, znajdującym się kilkadziesiąt kilometrów na północ od stolicy kraju, Pjongjangu. Po raz ostatni Kim miał odwiedzić obiekt w styczniu, natomiast teraz odbył ponowną inspekcję z okazji Święta Pracy.

Druga generacja spodni SFU Next

Data: 01.05.2020 22:24

Autor: ziemianin

milmag.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #spodnie #odziez #ubior

Druga generacja spodni SFU Next

Odzież z rodziny SFU należy do pierwszych, w pełni autorskich projektów Helikon Tex. Specjal Forces Uniform, bo tak brzmiała jego pierwotna nazwa, miał stanowić nowoczesną alternatywę dla wysłużonego wzoru BDU. Dekadę później Helikon wprowadził odświeżoną wersję oznaczoną SFU Next, którą dziś zastępuje druga generacja.

SFU Next Mk 2, mimo licznych zmian, nawiązuje fasonem do poprzednika. Nogawki są teraz nieco węższe i bardziej przylegające do ciała. Ma to na celu zmniejszyć czepliwość przy jednoczesnym zachowaniu komfortu i swobody ruchów. Węższa konstrukcja i zmiana kształtu elementów składowych sprawiła, że krój Next Mk2 jest teraz bardziej zadziorny.

Mk 2 wyposażono w zestaw ośmiu kieszeni. Znajdziemy tu dwie głębokie kieszenie biodrowe. Ich wlot został specjalnie ukształtowany i poszerzony co ułatwia dostęp do zawartości. Z tyłu, na pośladkach umieszczono parę płaskich kieszeni zamykanych zakładkami. Do przenoszenia telefonów komórkowych, i innego wyposażenia o podobnych rozmiarach, służą dwie kieszenie wszyte na przedniej powierzchni ud. Ich wlot zabezpieczają zakładki a szerokość dobrano tak, by zmieściły się smartfony wyposażone w ekran o przekątnej 6 cali. Podobnie jak u poprzednika, na kolanach umieszczono specjalne kieszenie przystosowane do przenoszenia wkładek ochronnych.

Najwięcej zmian dosięgło boczne kieszenie udowe. Zamykające je klapy zostały z jednej strony przyszyte na stałe do nogawek. Pozwoliło to zapobiec odstawaniu i zmniejszyć ryzyko zaczepienia o elementy otoczenia. Szerokie, centralnie umieszczone rzepy zastąpiono mniejszymi, wszytymi z tyłu. Mocują one luźne końce klap, zabezpieczając dostęp do wnętrza. W Mk2 zrezygnowano także z pętelek i guzików zabezpieczających. Nie znajdziemy tu też, znanych z poprzedniego modelu, elastycznych segregatorów wszywanych wewnątrz kieszeni udowych.

SFU Next Mk2 są obecnie odstępne w odmianie wykonanej z materiału Polycotton Stretch Ripstop. Jest to częściowo elastyczna mieszanina Bawełny, Poliestru i Elastanu w stosunku 48%-50%-2%. Spodnie są obecnie produkowane w kolorze szarym, piaskowym i kamuflażu Woodland. Można jednak domniemywać, że gama barwna powiększy się z czasem.

Rowery sprzedają się jak papier toaletowy

Data: 01.05.2020 22:10

Autor: ziemianin

theguardian.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #australia #rowery #ludzie #roweroweswiry #rowerzysci #sklepy

Australijscy sprzedawcy rowerów nie są w stanie sprostać obecnemu popytowi, spowodowanemu epidemią koronawirusa. Zainteresowanie porównywane jest do wykupowania papieru toaletowego na początku epidemii, a właściciele sklepów rowerowych mówią, że to nowy towar deficytowy.

Rowery sprzedają się jak papier toaletowy

Mimo pierwotnych obaw, że ten biznes nie przetrwa, australijskie sklepy rowerowe musiały w szybkim tempie zatrudnić nowych pracowników, aby nadążyć z serwisowaniem rowerów oraz nowymi zamówieniami.

Większość kupujących to rodziny, które chcą aktywnie wykorzystać czas kwarantanny, nie łamiąc przy tym zasad dystansu społecznego. Sprzedawcy przewidują, że kolejna fala zakupów nadejdzie wraz z końcem kwarantanny, ponieważ ludzie dodatkowo będą bali się korzystać z transportu publicznego.

W Melbourne liczba rowerzystów w marcu wzrosła o 79 proc., a liczba osób korzystających z transportu publicznego spadła o 75 proc., co pokazuje jak wielu ludzi zdecydowało się na zamianę autobusu na rower. Australijski rząd rozpatrzy wkrótce petycję związku rowerzystów w sprawie zamiany części dróg w ścieżki rowerowe.

Jak było na wojnie w Iraku? Były żołnierz o swoich misjach i przeszłości.

Data: 01.05.2020 21:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wojsko #wywiad #ludzie #grom #karbala

Mój dzisiejszy gość spędził na służbie w wojsku 35 lat, zaczynając jeszcze za czasów komunizmu. Bardzo szybko wybił się w hierarchii i jako jeden z niewielu sam mógł wybierać jednostki wojskowe do których chce się dostać. Dało mu to dostęp m.in. do znanej wszystkim jednostki GROM i sprawiło, że został wysłany na wojnę w Iraku.

Opowie dzisiaj o tym jak to wszystko wygląda od środka, skupi się też m.in. na obronie ratusza Karbali (o czym został zrobiony film, który według mojego gościa jest zakłamany jak pozostałe informacje w internecie) oraz przybliży jak zmieniło to jego życie czy charakter.

Jak było na wojnie w Iraku? Były żołnierz o swoich misjach i przeszłości.

Komentarz Tygodnia: Nietoperze z Australii?

Data: 01.05.2020 21:17

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia

O ciekawych informacjach z Australii, o nowych doniesieniach naukowców, o dobrych nawykach, o instytutach Konfucjusza na świecie, o wymianie doświadczeń polskich i chińskich specjalistów od bezpieczeństwa, o nadchodzącej epoce testów społecznych, o planie na obsadzenie stanowiska drugiej osoby w państwie, o kradzieży w pomorskim urzędzie skarbowym, o francuskiej i angielskiej linii jednej z najpotężniejszych rodzin świata, o mocnych słowach amerykańskiego senatora, a w post scriptum ważne pytania.

Komentarz Tygodnia: Nietoperze z Australii?

Bez maseczki w parku- czołowy polityk partii rządżączej.

Data: 01.05.2020 20:53

Autor: ziemianin

natemat.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Czarnecki #maseczka #koronawirus #kwarantanna

Ryszard Henryk Czarnecki – polityk, wielokrotny poseł najróżniejszych partii, obecnie europoseł partii rządzącej został przyłapany w parku…bez maseczki!

Bez maseczki w parku- czołowy polityk partii rządżączej.

Na zdjęciach możemy zobaczyć , jak 58-letni polityk dba o formę

Zna tajniki wschodnich sztuk walki 🤣

Po treningu nastąpiło otrzeźwienie

Na pytanie dziennikarzy dlaczego bez maseczki? – przeprosił i powiedział, że “zdjął na chwilę”.

Bill Gates chce przyćmić słońce! Spowoduje to katastrofę?

Data: 01.05.2020 20:46

Autor: ziemianin

dailymail.co.uk

#BillGates #slonce #Katastrofa #klimat #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Projekt przyćmienia słońca jest finansowany przez miliardera i założyciela Microsoftu Billa Gates, we współpracy pionierami naukowców z Harvard University.

Bill Gates chce przyćmić słońce! Spowoduje to katastrofę?

Bill Gates chce rozpylić miliony ton pyłu w stratosferę, aby powstrzymać globalne ocieplenie i uratować Ziemię. Krytycy obawiają się, że może to spowodować katastrofę. Może to wywołać katastrofalną serię reakcji łańcuchowych, powodując spustoszenie klimatu- susze i huragany oraz spowodować śmierć milionom ludzi na całym świecie. Kolejną obawą jest, że rozprzestrzenianie się pyłu w stratosferze może uszkodzić warstwę ozonową, która chroni nas przed niebezpiecznym promieniowaniem ultrafioletowym, które może uszkodzić ludzkie DNA i powodować nowotwory. Powstają jeszcze większe pytania. Jak wyłączyć taki globalny system chłodzenia?

Dyrektor Harvardu, Lizzie Burns, przyznaje: „Nasz pomysł jest przerażający. Ale zmiany klimatu również”.

Nie da się przewidzieć, w jaki sposób światowa pogoda może zareagować na zawieszenie gigantycznej chemicznej osłony przeciwsłonecznej. Spowodowaloby to głód i choroby.

Technologia może wywołać wojny, które będą spowodowane majstrowaniem przy naszym klimacie.

To nie science fiction – ale fakt, który ma mieć miejsce w ciągu dekady. Każdego dnia ponad 800 gigantycznych samolotów unosiłoby miliony ton kredowego pyłu na wysokość 12 mil nad powierzchnią Ziemi, a następnie spryskiwało ziemię wokół stratosfery. Teoretycznie pył unoszący się w powietrzu stworzyłby gigantyczną osłonę przeciwsłoneczną, odbijającą niektóre promienie słoneczne i ciepło z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Ściemniając te, które przedostają się, a tym samym chroniąc Ziemię przed zniszczeniami spowodowanymi ociepleniem klimatu.

Rzeczywiście, plany są tak zaawansowane, że początkowe eksperymenty miały się rozpocząć już miesiące temu.

Zaszczepiłoby to niebo w kształcie tuby o długości pół mili i średnicy 100 jardów. Przez następne 24 godziny balon byłby kierowany przez śmigła z powrotem przez sztuczną chmurę, a jego czujniki pokładowe monitorowały zarówno zdolność odbijania pyłu przez słońce, jak i jego wpływ na cienkie otaczające powietrze.

Mogą być w stanie stworzyć idealne warunki klimatyczne dla rolników na środkowym zachodzie Ameryki, ale jednocześnie to ustawienie może spowodować spustoszenie w suszach w całej Afryce.

Nie można bowiem zmieniać temperatury w jednej części świata i nie zakłócając reszty.

Nowomowa, czyli traktowanie ludzi jak kretynów.

Data: 01.05.2020 20:37

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Glinski #podatek cyfrowy #skladka #VOD

Rząd szuka nowych żródeł zasilenia budżetu. Padło tym razem na serwisy dostarczające materiały wideo na żądanie ( Netflix, CDA, IPLA itd). Z kolei twardo trzyma się linii, że jest to rząd, który OBNIŻA podatki 🙂

Nowomowa, czyli traktowanie ludzi jak kretynów.

Minister Piotr Gliński w TVPinfo:

“To nie jest podatek, to jest składka 1,5 proc. od przychodu – podobną płacą telewizje, płacą właściciele kin, dystrybutorzy filmów(…) na produkcje filmową. Chodzi o to, żeby wzmacniać polski rynek filmowy”

Idąc tym tropem rozumowania, to w Polsce nie ma nowych i większych podatków. Są tylko dodatkowe opłaty, daniny, składki, prowizje, myto, należności, taksy.

Jak wygląda życie żołnierza Legii Cudzoziemskiej?

Data: 01.05.2020 17:11

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wojsko #ludzie #LegiaCudzoziemska #francja

Kacper przyszedł do mnie z zamysłem, aby opowiedzieć swoją historię oraz pomóc przyszłym ochotnikom, którzy są zainteresowani wstąpieniem do Legii Cudzoziemskiej jak to zrobić, bo jak sam przyznał – kiedy on szukał danych na ten temat, poza strzępkami znalezionymi w internecie nie wiedział nic o samym procesie rekrutacji.

Dlatego w tym wywiadzie znajdziecie absolutnie wszystkie szczegółowe informacje, które pomogą dowiedzieć się jak wygląda proces rekrutacji od samego początku, aż do zostania legionistą i wykonania misji przydzielanym żołnierzom. Pod koniec za to dużo dyskutujemy na sam temat bycia żołnierzem, jak dzięki takiemu życiu rozwija się żołnierz, ile zarabia legionista czy co można robić po opuszczeniu wojska.

Jak wygląda życie żołnierza Legii Cudzoziemskiej?


Zdjęcia i relacje ze służby Kacpra na jego Instagramie

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 1. "Kolarstwo wiele mi dało"

Data: 01.05.2020 15:58

Autor: ziemianin

rowery.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kolarstwo #robertkubica #kubica #rowery #roweroweswiry #wywiad #pasja #sport

W obszernym wywiadzie Robert Kubica opowiada nam o swojej pasji do kolarstwa i o tym, jak rower pomógł mu wrócić do bolidu F1.

Rozmowa z Robertem Kubicą. Część 1. "Kolarstwo wiele mi dało"

Robert Kubica znany jest przede wszystkim jako jedyny polski kierowca Formuły 1. O wiele mniej osób kojarzy sympatycznego krakowianina z jazdą na rowerze i kolarstwem.

W obszernej rozmowie z naszym wortalem zwycięzca Grand Prix Kanady w 2008 roku opowiada o swojej wieloletniej pasji do rowerów, przyjaźni z kolarskimi gwiazdami i ulubionych wyścigach. Dowiecie się też ile watów jest w stanie wykręcić mistrz kierownicy.

Zapraszamy do lektury pierwszej części rozmowy z Robertem Kubicą.

Jakub Zimoch: Dzień dobry Panu…

Robert Kubica: Żadnemu Panu, aż tak stary chyba nie jestem. [śmiech]

W takim razie, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku w tej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy?

Tak, tak.

Dzisiaj już po sesji na Zwifcie?

Była, ale krótka. Ostatnimi czasy już nieco mniej jeżdżę, bo ściganie i symulator zabrały mi więcej czasu. Sesja była krótka, bo taka bardziej przed-śniadaniowa albo późno-śniadaniowa. Później będzie chyba jeszcze jedna, ale też raczej krótka.

Skąd się wzięło u Ciebie w ogóle zainteresowanie kolarstwem?

Prawdę mówiąc od zawsze miałem do czynienia z rowerem. Moi rodzice się śmiali, że wcześniej próbowałem pedałować, niż zacząłem chodzić. Jako młodemu dzieciakowi, w codziennej zabawie zawsze towarzyszył mi rower. Z czterema kumplami urządzaliśmy sobie jakieś wyścigi wokół bloku: pół-żużlowe, pół-rowerowe.

Gdy byłem starszy, pamiętam, że pojechałem na obóz rowerowy. Ale to wszystko były rowery górskie. Nawet kiedy ścigałem się już w kartingu w Polsce, to ten rower jakoś zawsze był obok mnie – na podwórku, na wakacjach i tak dalej.

Później moim podstawowym zadaniem stało się ściganie i jakoś ta pasja poszła na bok, bo na rower nie miałem już za bardzo czasu. Potem zacząłem wyjeżdżać do Włoch, już bez roweru, i nie miałem okazji jeździć.

Po jakimś czasie, jak już jeździłem w Formule 1, zacząłem trenować kolarstwo szosowe dla utrzymywania formy fizycznej. Prawdę mówiąc, wtedy bardzo mało jeździłem, więcej biegałem. W 2010 roku znowu złapałem takiego rowerowego bakcyla, ale tylko na chwilę. Zacząłem dużo jeździć w przerwie między Grand Prix, ale później w międzyczasie jeździłem też w rajdach i trochę w wyścigach [samochodowych], więc na rower nie było za bardzo czasu.

Jak wiadomo, w 2011 miałem wypadek i tak naprawdę przez prawie dwa lata byłem wyjęty z życia. Nie mogłem nic robić. Tutaj najbardziej chodziło o rękę, która ucierpiała w wypadku.

Później powiedziałem sobie „OK, spróbuję pojeździć na rowerze". I spróbowałem, ale miałem taką dosyć niebezpieczną sytuację… kiedy jechałem drogą, kobieta w zaparkowanym aucie otworzyła drzwi tuż przede mną. Powiedziałem sobie: "no dobra, mam już tylko jedną w pełni sprawną rękę, nie mogę ryzykować wypadku jeżdżąc sobie dla przyjemności". I znów odstawiłem rower.

Ale po kilku latach wróciłem. Tak naprawdę to rower pomógł mi powrócić na dobre na tor w sezonie 2016-2017. Kiedy w 2016 roku wszedłem na wagę i zobaczyłem magiczną liczbę… 87 kilogramów, powiedziałem sobie: "tak nie może być". Postanowiłem, że muszę zejść poniżej 80 kilo, a potem zacząć wsiadać na rower. Tak też zrobiłem.

Ja żyję takimi stawianymi sobie celami i muszę mieć zadanie do wykonania albo cel do osiągnięcia. Oczywiście, pierwsze metry, pierwsze dni były no… [śmiech] horrorem. Nie tylko jeśli chodzi o formę. Mając pewne ograniczenia fizyczne, niestety nie jestem w stanie utrzymywać normalnej pozycji na rowerze i muszę te moje ograniczenia zrekompensować.

Wtedy jeździłem po 30, 35, 40 minut i schodziłem z roweru z masakrycznym bólem pleców. No ale, jako że jestem zawzięty, to nie odpuściłem. Powoli, powoli zacząłem jeszcze bardziej chudnąć, robić lepszą formę i w końcu zacząłem jeździć dłużej.

Dlaczego powiedziałem, że kolarstwo pozwoliło mi wrócić na dobre tory?

Ponieważ to była nie tylko część fizyczna, ale też mentalna mojej rehabilitacji i powrotu do formy. Uważam, że nie chodzi o to, żeby jeździć szybko czy wolno, czy też o technikę jaką się jeździ. Myślę, że jazda na rowerze naprawdę dużo daje i może dużo dać wszystkim. Nie chodzi o ściganie się z innymi. To może być naprawdę super możliwość wyciszenia się, bycia ze sobą, z naturą… to czas, żeby pomyśleć. W zależności od swojego humoru można dostosować swój styl jazdy. I, jakby nie było, bardzo się cieszę, że znowu odkryłem tę pasję z dzieciństwa, ponieważ przez ostatnie lata naprawdę sporo mi dała.

Jak już zacząłeś jeździć, to od razu z wysokiego C. Normalnie ludzie przecież nie jeżdżą od razu regularnie z Alessandro Petacchim czy Michałem Kwiatkowskim.

Muszę tu powiedzieć, że jeżdżę w miarę dużo, jak na czas, który mam. Oczywiście w okresie, w którym się teraz znaleźliśmy, tego czasu mam sporo. Ale nawet startując i mając wyścigi, a przy tym podróżując po całym świecie, staram się utrzymywać formę. Doszedłem do takiego momentu, że jak nie jeżdżę kilka dni, to brakuje mi roweru. I to jest bardzo fajne. To pokazuje, jak rower znowu stał się częścią mojego życia i jak dużo mi daje.

Tak naprawdę dni czy tygodnie spędzone bez roweru mnie denerwują. Wiem, że jak 2 tygodnie nie jeżdżę i wsiądę na rower, to będzie ciężko. Ale też po prostu czuję chęć i potrzebę pojechania sobie gdzieś, spędzenia czasu w innym towarzystwie, albo w towarzystwie swojego roweru.

Jeśli chodzi o moje jazdy, to jestem pasjonatem i w 100% amatorem. Ja się śmieję, że jeżeli chodzi o jazdę z tymi facetami, których wymieniłeś, to brakuje mi jednej dodatkowej nogi. Może i to by nie wystarczyło. Myślę, że to jest normalne. W każdym sporcie profesjonaliści są profesjonalistami, a amatorzy i pasjonaci są amatorami i pasjonatami. Dlatego w kolarstwie to jest piękne, że mogę zrobić sobie trening, który dla zawodowców jest coffee ride, i spędzić razem czas.

Alessandro [Petacchi] jest moim dobrym kumplem. Poznaliśmy się dosyć późno, ale dzięki kolarstwu spędzamy razem sporo czasu. "Kwiato" poznałem chyba 2 lata temu i miałem okazję dołączyć się do ich coffee ride w okolicach Monako. Ostatnio, przed koronawirusem, jeździłem z Sylwkiem Szmydem. Paru kolarzy znam, jest to bardziej przyjaźń i kumpelstwo niż jeżdżenie razem na tym samym poziomie.

Dają Ci jakieś rady o kolarstwie? Sam ich wypytujesz o wskazówki?

Ja sam się interesuje i dopytuję. Moim największym źródłem informacji jest Michele Bartoli, który aktualnie trenuje sporą grupę kolarzy i zawsze chętnie dzieli się doświadczeniem, kiedy pytam o wskazówki czy rady. Zresztą Michele bardzo dobrze znam i bardzo podziwiam, nie tylko za to jakim jest kolarzem, ale też jakim jest człowiekiem. Bardzo go szanuję za jego osiągnięcia i podejście do kolarstwa.

Moim największym problemem jest luźne podejście do kolarstwa. Traktuję rower raczej jako potrzebę, jako rekreację czy utrzymanie formy. Nie robię sobie rozpisek czy tabeli z treningami. Oczywiście sam się wkurzam, jak kumple zrywają mnie z koła pod górę, albo gdy nie jestem w formie. Ale nie mam mobilizacji, żeby na dłuższy okres skoncentrować się tylko na specyficznych treningach i robieniu ich od A do Z.

Może to wynikać z faktu, że jestem związany z innym sportem, który wymaga ode mnie dyscypliny. Chyba właśnie dlatego ta pasja rowerowa i ta trochę niechęć do robienia konkretnych treningów jest fajna. Daje mi wolność wyboru. Mogę robić, co chcę. Jak wyjadę z domu i czuję, że jest dobra noga, to sobie pojadę szybciej, sprawdzę swoją formę. Jak nie ma nogi, to zawrócę i pojadę do domu.

Próbowałem robić treningi, ale niestety nie mogę sobie pozwolić na systematyczność. Moja praca i codzienne zajęcia zabierają sporo czasu. Myślę, że kolarstwo jest jednym z niewielu sportów, gdzie już nawet 3-4 dni bez jazdy na rowerze robi dużą różnicę. Po przerwie wsiadasz na rower i czujesz, że coś się zmieniło. I to jest, jakby nie było, w kolarstwie trudne.

Ja patrzę na kolarzy z dużym podziwem i szacunkiem. Nie tylko z powodu wyścigu, który widzę na ekranie, ale dlatego, że wiem jakie są przygotowania i ile wysiłku trzeba włożyć, żeby w ogóle znaleźć się w takim miejscu. Jeśli mogę zaryzykować, a myślę, że mam rację, to życie kolarza jest najtrudniejszym życiem spośród sportowców pod względem wyrzeczeń, dyscypliny pracy, a także tego ile czasu i wysiłku trzeba włożyć, żeby się znaleźć na mecie.

Czy tak jak w motosporcie, spotkałeś się z jakimiś zwyczajami, tradycjami czy historiami w kolarstwie które Cię zaskoczyły?

Każdy sport ma swoje cechy, swoją specyfikę i swoje historie. Bardzo często trenuję i spędzam czas we Włoszech, w rejonie, gdzie jest dużo kolarzy. Mam też jednego kolegę, kolarza z Bardiani, z którym jeździmy na symulatorach wyścigowych. Wiadomo, że będąc w środowisku jakieś historie się słyszy, ale te trzeba zostawić w swoim gronie [śmiech].

Oglądasz wyścigi kolarskie?

Zawsze lubiłem oglądać kolarstwo. Myślę, że kolarstwo ma dużo wspólnego z Formułą 1. To znaczy, albo może być super fascynujące, albo bardzo nudne. Jest wielu ludzi, którzy mówią, że zasypiają w czasie wyścigów F1 i tym bardziej w czasie wyścigów kolarskich. Z tym, że większość ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić jaki to jest wysiłek i co się dzieje w trakcie wyścigu.

Przyznam się szczerze, że przez ostatnie 10-15 lat… OK, wyścigi F1 oglądałem w okresie, kiedy nie startowałem, w tym okresie rehabilitacji. Ale myślę, że na pewno przez ostatnie 3 lata oglądałem więcej wyścigów kolarskich niż wyścigów Formuły 1.

Miałem takie okresy, kiedy szukałem – a ja telewizji za bardzo nie oglądam – transmisji, retransmisji, jakichś programów o kolarstwie, żeby sobie obejrzeć, tak po prostu. Bardzo często zależy to od kraju, w którym jestem. Oczywiście we Włoszech kolarstwo jest bardzo popularne, mieli i mają bardzo dużo utalentowanych kolarzy. Może tak być, że wiem dużo więcej o kolarzach włoskich, niż wiem o polskich, ponieważ włoskie kolarstwo jest bardziej dostępne i dlatego automatycznie można obejrzeć więcej.

Oglądam też jakieś starsze wyścigi, bardzo chętnie klasyki. Zawsze jest tak, że jak już oglądam telewizję i przełączam kanały, to jak trafię na kolarstwo, to zostawiam. I jest to fajne.

Masz jakiś ulubiony wyścig?

Ja w 2017 roku miałem jechać na "Flandrię". Bardzo lubię historie o niej. Moi kumple kolarze co roku jeżdżą do Belgii na klasyki, zarówno startować w amatorskich wyścigach jak i oglądać wyścig zawodowców. Zawsze mi opowiadają różne ciekawe historie. I to jest fajne w kolarstwie, że wszystkie historie powodują, że cofam się 20-30 lat wstecz, gdy byłem młody. Może to jest też plus moich znajomych, że potrafią mi opowiedzieć o tych wyprawach, w taki sposób, że budzą fascynację i chęć bycia tam.

Za każdym razem myślę jednak, że po pierwsze nie mogę pojechać, bo jest to w trakcie sezonu, a po drugie, na samą myśl, że to jest marzec-kwiecień i miałbym jechać dobrych kilka godzin na rowerze i miałoby padać, wiać i być zimno… To jednak wolę wypad z kumplami na Teneryfę w styczniu, gdzie jest gwarantowana pogoda.

Jak oglądasz wyścigi kolarskie, to wolisz klasyki, gdzie jest krótko i zwięźle, czy opery mydlane jak Tour de France?

To zależy. To są dwa różne rodzaje wyścigów. Częściej oglądam Wielkie Toury i podoba mi się w nich też taktyka, różnorodność tego, co się dzieje, kto się może pokazać, kto się nie może pokazać. Myślę, że to jest coś, czego człowiek, który nie zna się na kolarstwie, może nie wyczuć. A szkoda.

Jest naprawdę dużo rzeczy, które zmieniły się w kolarstwie przez ostatnie 20-30 lat. Tak jak w Formule 1, tak samo w kolarstwie, słyszę, że kolarstwo to już nie to samo. Albo że 20-30 lat temu to byli kolarze, a ci co teraz jeżdżą w ogóle nie mieliby szans.

Świat się zmienia i kolarstwo się zmienia. Myślę, że szczególnie Wielkie Toury z ostatnich lat mają dużo więcej taktyki, dużo więcej myślenia, a nie tylko mocy i jazdy na zasadzie kto dojedzie do końca, ten dojedzie. Teraz wiemy więcej o wysiłku, lekarze i zespoły mają też dużo więcej informacji. Kolarstwo zrobiło się bardziej techniczne. Nie tylko pod względem materiałów, ale też pod względem przygotowania i rozgrywek taktycznych, w zależności od formy danego dnia. To jest coś niesamowitego, że ci faceci jadą przez 3 tygodnie. I to nie jadą tak, jak ja sobie jeżdżę [śmiech], tylko naprawdę mocno. To jest coś niesamowitego.

W Formule 1 panuje o Tobie opinia, że świetnie analizujesz dane wiele z nich wyciągając i że lubisz to robić. Obecnie podczas jazdy na rowerze można zbierać wiele danych. Też je zbierasz i analizujesz? Czy w kolarstwie Cię to kompletnie nie interesuje?

Mam parę czujników i rzeczy, które mogę sobie sprawdzić. Ale, jak powiedziałem wcześniej, podchodzę do tego bardziej luzacko. Czasami sobie myślę, że na trenażerze mógłbym popracować nad techniką pedałowania, ponieważ moja prawa noga jest dużo krótsza. To mi pokazuje, jak bardzo kolarstwo mi pomogło.

Gdy zaczynałem jeździć na rowerze, oczywiście nie same początki, ale już później, to prawa noga podawała dużo słabiej. Miałem mniej watów i dużą dysproporcję pomiędzy lewą, a prawą nogą. Teraz, kiedy jestem w formie, ta dysproporcja jest minimalna. To też pokazuje jak ciało i umysł potrafią się dostosować. Także widzisz, mam te czujniki, chociaż nie za bardzo na nie patrzę.

Tak samo jest w wyścigach. Myślę, że te wszystkie dane są potrzebne bardziej do analizy przez ludzi, którzy nie są tobą. Czyli inżynierów, lekarzy czy trenerów. A kolarz sam dokładnie wie, co się dzieje z jego ciałem. Ja na przykład, to co widać na telemetrii z bolidu i co mogę sobie później obejrzeć i sprawdzić, to czuję od razu. Telemetria jest dobra, bo pozwala różne rzeczy sobie potwierdzić. Utwierdza cię w tym, że dobrze wyczułeś, że dobrze to robisz i interpretujesz wszystko, co się dzieje.

Myślę, że w kolarstwie właśnie w tym jest pomocna technologia. Kolarze, szczególnie ci młodsi, są w stanie potwierdzić swoje odczucia oraz intuicję z informacjami, które zbierają. Dodatkowo te wszystkie dane są później przetwarzane przez innych i analizowane w kontekście konkretnego kolarza.

Z tego, co wiem, 20-30 lat temu kolarze byli dzieleni na grupy i treningi były dobierane pod każdą grupę – sprinter, góral, i tak dalej. Teraz profesjonalni kolarze dostosowują sobie treningi w zależności od dnia, od tego jak jadą pierwsze pół godziny, pierwszą godzinę. To się robi dużo bardziej techniczne dzięki postępowi technologicznemu.

Możesz zdradzić jaką moc generujesz na rowerze?

U mnie się to trochę zmienia. Ja zawsze najlepszą formę miałem w lutym, ponieważ to jest ciągle przed sezonem, a grudzień-styczeń to czas, kiedy mogę sobie więcej pojeździć. To też zależy od tego, gdzie się robi test i jaki się robi, ale moim najlepszym testem na VO2max przez 20 minut było 315-320 watów. To już są moje górne wyniki.

Ja jestem dosyć lekki, bo mam 185 cm wzrostu, a dzisiaj ważyłem poniżej 65 kilogramów. Niestety, ale u mnie jest tak, że chęci są, formę jestem w stanie zrobić, ale brakuje mocy. Za każdym razem jak spada wydolność, to czuję, że nie mam czym naciskać na pedały [śmiech].

Nie mam za dużo mocy, ale nad znajomymi przewagę robię zawsze po trzeciej godzinie. Ja wolę dłuższe dystanse, wtedy staje się to dla mnie bardziej interesujące. Tak jak ci mówiłem na początku, ja muszę mieć jakieś cele. Wyznaczam sobie jakiś punkt, do którego chciałbym dojść i staram się dopiąć swego. Ale muszę się przyznać, że bardzo często te kolarskie cele wyznaczam sobie zbyt wysokie, jak na moje możliwości i czas, jaki mogę temu poświęcić.

Często, jak już mam czas, to coś się dzieje. Albo za dużo trenuję, za dużo jeżdżę i nie mam czasu na odpoczynek. Zawsze odbywa się to jakoś chaotycznie, bo albo jestem po samolocie, przed samolotem, albo tu albo tam i jednak to odczuwam.

Dlatego w styczniu i lutym mam najlepszą formę, bo to są okresy kiedy najmniej podróżuję i kiedy najmniej się u mnie dzieje. Myślę, że ma to dla mojej formy duże znaczenie. Tak naprawdę to, co najważniejsze, to mieć przyjemność z jazdy. Oczywiście fajnie się wjeżdża pod górę parę minut krócej i męcząc się mniej. Albo inaczej, i tak męczysz się tak samo, ale wjeżdżasz o tę chwilę szybciej.

Jest coś, co mnie zawsze nurtowało w kolarstwie, i nie znam odpowiedzi, może ty mi odpowiesz. Ja ci teraz zadam pytanie.

Ten sport zabiera masę czasu, nawet żeby jeździć amatorsko. Żeby być na takim poziomie, żeby sobie gdzieś pojechać na 2-3 godziny, to trzeba poświęcić sporo czasu, sporo energii, sporo potu, sporo pieniędzy. Kolarstwo nie jest tanie, nawet nie mówiąc o samych rowerach. Co w tym jest, że za każdym razem, jak wjeżdżasz pod tę górę, to umęczony pytasz „po co ja to robię?".

Dwa dni nie jeździsz, a trzeciego wsiadasz znowu na rower. To jest bardzo nurtujące. Po co ja to robię? Po co ja się tak męczę? Bo ja przecież nie muszę. Jasne, kolarstwo pozwala mi dbać o formę, ale ja nie muszę jeździć tak, jak jeżdżę. A jednak. Próbuję się domyślić, czy to tylko ja tak mam, czy większość ludzi tak ma, że chciałoby rzucić tym rowerem, a później wraca taka miłość.

Myślę, że nie jesteś jedyny i większość ludzi tak ma. Tu, gdzie mieszkam mam do wyboru płaskie trasy wokół jezior, albo podjazdy z nachyleniem nawet po 15 i więcej procent. I częściej, zamiast przyjemnej trasy po płaskim wybieram tę po okolicznych górkach. Mnie się wydaje, że jest to po prostu namacalny cel, jakieś osiągnięcie, za które nagrodę dostajemy od razu na szczycie i możemy być z siebie trochę dumni. Tu masz te kilkanaście, czy kilkadziesiąt minut od początku do końca, które są Twoje i Ty to osiągnąłeś, więc czas pracy i oczekiwania na sukces jest bardzo krótki.

Łączysz sobą dwa, czasem wrogie światy, kierowców i rowerzystów. Czujesz czasem na szosie wrogość tych pierwszych?

Jeździłem w wielu krajach, mogę powiedzieć, że to zależy od tego, gdzie jesteś, od kraju i kultury. Ale też sporo się zmienia. Wydaje mi się, że jest coraz lepiej. Chociaż czasem myślę, że rowerzyści też trochę przeginają. To nie jest tak, że ta wrogość wzięła się z niczego. Są grupy, które się do tego przyczyniają. Jak zawsze, w każdej dziedzinie życia, nie należy wszystkich wrzucać do tego samego worka.

Niemcy zaczynają "odmrażanie"

Data: 30.04.2020 23:16

Autor: AdrianWieczorek

tagesschau.de

TL:DR co zostalo postanowione?

►Usługi i wydarzenia religijne są ponownie dozwolone w całym kraju.

►Muzea, wystawy, miejsca pamięci, ogrody zoologiczne i ogrody botaniczne mogą również zostać ponownie otwarte pod pewnymi warunkami.

►Place zabaw powinny zostac ponownie otwarte

Powyzsze trzy obowiazuja we wszystkich krajach zwiazkowowaych, kiedy i na jakich zasadach zostana one wprowadzone lezy na barkach zwiazkow

#niemcy #wiadomosci #europa #polityka #koronawirus

Jak długo przeżyjesz, gdy zamkną banki?

Data: 29.04.2020 22:33

Autor: ziemianin

goldenmark.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pieniadze #gotowka #banki

"Jednak prawdziwym powodem eliminacji gotówki, zdaniem Jima Rickardsa, jest możliwość wprowadzanie ujemnych stóp procentowych, zawieszanie kont bankowych i konfiskaty. Wszystko to będzie niemożliwe dopóty, dopóki możesz pójść do banku i wybrać swoje pieniądze.

Najlepszym sposobem jest trzymanie części swojego bogactwa poza systemem bankowy.

– Zdecydowanie polecam posiadanie fizycznego złota i srebra – pisze Rickards. – Polecam alkohować 10 proc. swoich aktywów w złocie. Jeśli chcesz być agresywny, nawet 20 proc. Nie więcej. Upewnij się tylko, że nie przechowujesz go w banku, ponieważ może zostać skonfiskowane. To niweczy cały cel posiadania tego rodzaju ochrony.

– Złoto ostatecznie osiągnie co najmniej 10 000 USD za uncję, więc płacenie trochę więcej w tej chwili nie stanowi problemu – tłumaczy. – To tylko oznaka gwałtownego wzrostu popytu na fizyczne złoto. Kiedy nadejdzie prawdziwa panika, nie będzie złota dostępnego za żadną cenę"

Jak długo przeżyjesz, gdy zamkną banki?

Zadaj sobie pytania i odpowiedz:

Jak długo przeżyjesz z rodziną, kiedy zamkną konta bankowe?

Jak długo przeżyjesz, gdy zabraknie gotówki?

Jak długo przeżyjesz, kiedy towar w sklepach będzie na kartki lub dostawy będą mocno opóźnione?

Jak długo przeżyjesz bez wody… itd.

„To była prawdziwa rzeź” Zachód poświęcił starszych ludzi

Data: 29.04.2020 22:19

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #emeryci #Europa #Hiszpania #koronawirus #Niemcy #rzeczpospolita #stany zjednoczone #starosc #uniaeuropejska #usa #wielkabrytania #wlochy #zachod #zachodnia europa #zgony #smierc #starsiludzie

Szeroko pojęty Zachód nie ukrywał nawet lekceważenia sytuacji, w której znaleźli się ludzie starsi. W wielu krajach testów u osób przebywających w domach starości w ogóle nie wykonywano, bo na przykład w Stanach Zjednoczonych uznano to za marnotrawienie pieniędzy. Powszechne stało się nieuwzględnianie w statystykach zgonów w placówkach przeznaczonych dla emerytów.

„To była prawdziwa rzeź” Zachód poświęcił starszych ludzi

a łamach portalu internetowego „Rzeczpospolitej” o zachowaniu Europy Zachodniej i USA pisze dziennikarz Jędrzej Bielecki. Wiele mówi już sam tytuł jego publikacji, czyli „Europa poświęciła najstarszych. >>To była prawdziwa rzeź<<”. Autor zajmujący się przede wszystkim tematyką francuską zwraca uwagę na zachowanie właśnie tego państwa, które przez większość pandemii koronawirusa w ogóle nie zajmowało się sytuacją ludzi starszych.

Dopiero na początku kwietnia Francuzi zaczęli w ogóle uwzględniać w statystykach osoby chore i zmarłe w domach spokojnej starości „Ephad”. Według najnowszego bilansu śmierć poniosło w nich prawie 8,8 tys. osób na ogólną liczbę 23,2 tys. zmarłych w wyniku koronawirusa. Najprawdopodobniej statystyki te są zaniżone, ponieważ w placówkach dla ludzi starszych wykonywano bardzo małą liczbę testów.

„Francja w żadnym wypadku nie jest jednak w Europie wyjątkiem. Raczej częścią szerokiego zjawiska pozostawienia w trudnym momencie najstarszych własnemu losowi. Nastawione na beztroskie życie społeczeństwa od dawna masowo wysyłały babcie i dziadków do domów opieki” – pisze Bielecki. Publicysta podaje statystyki dotyczące liczby pensjonariuszy domów starości – Niemczech znajduje się więc w nich blisko 830 tys. osób, w Wielkiej Brytanii 400 tys., natomiast w Hiszpanii 380 tys. Osoby skupione w jednym miejscu stały się tym samym niezwykle łatwym celem dla COVID-19.

W Hiszpanii umrzeć miało 15,3 tys. osób, a choćby w Wielkiej Brytanii w domach opieki dla osób starszych zarażonych zostało blisko 2/3 pensjonariuszy. Najgorsza sytuacja panowała jednak we Włoszech, które miały podejść do sprawy w wyjątkowo brutalny sposób. Kontrolerzy mieli sprawdzić już około 600 tego typu placówek i w co szóstej odnotowano złamanie najbardziej podstawowych zasad walki z koronawirusem. Tym samym w jednym miejscu mieszkały zarówno osoby chore, jak i zdrowe. Dyrektor jednego z luksusowych ośrodków został już nawet oskarżony przez prokuraturę o nieumyślne, zbiorowe zabójstwo. Dodatkowo nakazał on swoim pracownikom zmowę milczenia.

Obecnie podobna sytuacja ma miejsce w Stanach Zjednoczonych. W oficjalnych statystykach nie uwzględnia się więc osób starszych, które zmarły na koronawirusa w domach spokojnej starości. Amerykańskie media informują już o 11,2 tys. zgonów, tym niemniej władze twierdzą, że szkoda pieniędzy na testowanie najstarszej części populacji.

„Wielki Następca” – Anna Fifield

Data: 29.04.2020 22:10

Autor: ziemianin

granice.pl

#kimdzongun #KoreaPolnocna #KRLD #ksiazka #recenzje #reportaz #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci


Nic nie reklamuje, niczego nie polecam, daję tylko sygnał iż pojawiła się taka pozycja.


Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna jest wdzięcznym tematem wszelkiego rodzaju fake newsów i innych niestworzonych historii. Trudno się temu poniekąd dziwić, bo sensacja najlepiej się sprzedaje. Na całe szczęście na rynku pojawiają się również wartościowe publikacje, które w miarę możliwości przybliżają czytelnikom sytuację panującą w Korei Północnej.

„Wielki Następca” – Anna Fifield

W chwili obecnej mamy do czynienia z najlepszym przykładem poszukiwania taniej sensacji na Półwyspie Koreańskim. Amerykańska stacja CNN w sezonie ogórkowym spowodowanym pandemią koronawirusa postanowiła więc zasugerować, że z Kim Dzong Unem dzieje się coś niepokojącego. Od paru dni północnokoreański przywódca nie pokazywał się publicznie, dzięki czemu można było wysnuć tezę o jego problemach ze zdrowiem. Dosyć szybko niektóre media zdecydowały się na jego uśmiercenie. Na nic zdają się informacje podawane przez wywiad sąsiedniej Republiki Korei. Nikogo nie obchodzi specjalnie, że południowokoreańskie służby nie obserwują żadnych nerwowych ruchów za swoją północną granicą, a ich zdaniem ze zdrowiem Kima także nie dzieje się nic niepokojącego.

Zapewne za parę dni okaże się, że całe zamieszanie było jak zwykle bezsensowne. Kilka groszy na clickbaicie zarobiły niektóre portale, a o swoim istnieniu przypomniało paru speców od północnokoreańskiej polityki. Sama informacja o śmierci Kima była zaś warta dokładnie tyle, ile doniesienia o obowiązku noszenia przez mężczyzn fryzury charakterystycznej dla tego polityka, czy też o zjedzeniu jego wujka przez stado wygłodniałych psów.

Na całe szczęście Anna Fifield w swojej książce „Wielki Następca” nie zajmuje się tanią sensacją. Co prawda nawiązuje ona do wspomnianych wyżej historii, ale tylko w celu pokazania, jak niewiele prawdziwych informacji o Korei Północnej funkcjonuje w przestrzeni publicznej. Oczywiście także ona sama musi w dużej mierze polegać na różnego rodzaju mniej lub bardziej wiarygodnych doniesieniach, ale i tak w porównaniu do wielu „specjalistów” od KRLD przynajmniej tam pojechała. I to kilkukrotnie.

Dzięki temu może chociażby ocenić zmiany zachodzące w Korei Północnej. Autorka „Wielkiego następcy” nie ukrywa, że są one całkiem duże. W przestrzeni publicznej pokutuje bowiem stereotyp „najbardziej zamkniętego państwa na świecie” (ciekawe co na ten temat mogą powiedzieć specjaliści od Turkmenistanu czy Arabii Saudyjskiej), w którym panuje klęska głodu, a ludzie wyglądają na nędzarzy. Tymczasem w ciągu ostatnich kilkunastu lat widoczne są szybkie zmiany w życiu północnokoreańskich obywateli. Rząd albo zezwolił na rynkową wymianę towarów, albo też przymyka oko na nielegalny z jego punktu widzenia handel na granicy z sąsiednią Chińską Republiką Ludową. Dzięki temu głód w KRLD jest już tylko tragicznym wspomnieniem z końca ubiegłego wieku, z kolei w największych północnokoreańskich miastach zaczęła tworzyć się klasa średnia.

Trudno zasadniczo dziwić się reformom. Po pierwsze, Kim Dzong Un nie naśladuje swojego niekompetentnego ojca, lecz stara się nawiązać do wspominanej z sentymentem spuścizny zmarłego w 1994 roku dziadka, Kim Ir Sena. Po drugie, obecny przywódca Korei Południowej kształcił się w Szwajcarii, a dzięki podróżom po Europie mógł zobaczyć inne życie niż jego poprzednicy znający świat najwyżej z perspektywy Związku Radzieckiego czy Chin. Po trzecie wreszcie, zdaje on sobie doskonale sprawę z potrzeby poprawy bytu narodu w celu utrzymania władzy przez wiele następnych lat.

Trzeba bowiem pamiętać, że Kim ma dopiero 34 lata, natomiast przywództwo nad KRLD objął niecałe dziewięć lat temu. Z powodu tak młodego wieku musiał znaleźć sposób, aby zyskać autorytet w społeczeństwie przesiąkniętym nie tyle marksistowskim, co konfucjańskim modelem kulturowym. Jego podstawą jest szacunek wobec osób starszych, gdy tymczasem podczas obejmowania przez niego władzy większość wierchuszki rządzącej Partii Pracy Korei stanowiły osoby starsze od niego nawet o kilkadziesiąt lat. W tej sytuacji Kim musi więc zyskiwać popularność, używając publicystycznej terminologii, millenialsów.

Fifield kreśli więc portret północnokoreańskiego przywódcy na tle północnokoreańskiej historii, a wręcz przede wszystkim uwarunkowań polityczno-kulturowych tego tajemniczego państwa. Wątki sensacyjne oczywiście się pojawiają, ale tylko w przypadkach pokroju akcji północnokoreańskich służb wobec Kim Dzong Nama, czyli brata północnokoreańskiego przywódcy. Nie mogło też zabraknąć historii z udziałem byłego koszykarza Dennisa Rodmana, który co ciekawe przez pewien czas był jedyną osobą na świecie, która… miała okazję poznać zarówno Kima, jak i amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa.

„Wielki następca” jest więc niezwykle ciekawą historią młodego przywódcy, wciąż uczącego się zarządzania państwem cieszącym się na świecie jak najgorszą opinią. Czy Korea Północna rzeczywiście słusznie jest przedstawiana jedynie w najgorszym świetle? To już w swoim własnym zakresie rozstrzygną czytelnicy.

Czy UFO istnieje??? Dowody z Pentagonu. (wideo)

Data: 28.04.2020 23:00

Autor: ziemianin

navair.navy.mil

#pentagon #ufo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Źródło: The Freedom of Information Act (FOIA)

Czy UFO istnieje??? Dowody z Pentagonu. (wideo 1)

Czy UFO istnieje??? Dowody z Pentagonu. (wideo 2)

Czy UFO istnieje??? Dowody z Pentagonu. (wideo 3)

Pentagon opublikował trzy krótkie filmy pokazujące „niezidentyfikowane obiekty lotnicze”.

Filmy pokazują szybko poruszające się niezidentyfikowane obiekty lotnicze nagrywane przez kamery na podczerwień.

Dwa filmy zawierają członków serwisu reagujących z podziwem na szybkość poruszania się obiektów. Jeden głos spekuluje, że może to być dron.

Oficjele z marynarki wojennej potwierdzili prawdziwość filmów we wrześniu ubiegłego roku. Opublikowali je teraz, „aby wyjaśnić wszelkie nieporozumienia opinii publicznej na temat tego, czy krążący materiał filmowy był prawdziwy, czy też na filmach jest coś więcej” – mówi rzeczniczka Pentagonu Sue Gough.

„Po dokładnym przeglądzie departament stwierdził, że oficjalna publikacja filmów nie ujawnia żadnych wrażliwych i tajnych danych" podkreśliła Gough w oświadczeniu.

Filmy z Marynarki Wojennej pochodzą z 2017 i 2018 r.

W filmie z 2017 r. jeden z pilotów opowiedział co widział w 2004 r.:

„Gdy się do niego zbliżyłem… gwałtownie przyspieszył na południe i zniknął w niecałe dwie sekundy” – powiedział emerytowany pilot US Navy David Fravor. „To było bardzo nagłe, jak odbijanie piłki od ping ponga. Uderzyło i poszło w drugą stronę”.

Pentagon wcześniej badał nagrania napotkanych z powietrza nieznanych obiektów w ramach tajnego programu, który został uruchomiony na polecenie byłego senatora Harry'ego Reida z Nevady.

Program trwał od 2007 r.do 2012 r.,został zakończony ponieważ uznano, że istnieją wyższe priorytety wymagające finansowania.

Niemniej jednak Luis Elizondo, były szef tajnego programu, powiedział CNN w 2017 r., Że osobiście uważa, że ​​„istnieją bardzo przekonujące dowody na to, że nie możemy być sami”.

„Te samoloty – nazywamy je samolotami – wykazują cechy, które nie znajdują się obecnie w amerykańskim wykazie ani w żadnym znanym nam obcym wykazie” – powiedziała Elizondo o obiektach, które badali.

Mówi, że zrezygnował z pracy w Departamentcie Obrony w 2017 r. W proteście przeciwko braku jawności programu i problemów z finansowaniem.

Senator Reid napisał na Twitterze w poniedziałek, że „cieszy się”, że Pentagon oficjalnie opublikował filmy, ale „dotyka jedynie powierzchownie dostępne badania i materiały. USA muszą poważnie, naukowo spojrzeć na to i wszelkie potencjalne implikacje dla bezpieczeństwa narodowego”.

Pokrzywa – królowa wśród wiosennych ziół

Data: 28.04.2020 22:43

Autor: ziemianin

straganzdrowia.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pokrzywa #zdrowie #natura #rosliny #ziola

Pokrzywy pomagają oczyścić organizm, mają właściwości przeciwbólowe, zwalczają anemię i cukrzycę, są bogate w żelazo i magnez oraz wzmacniają układ odpornościowy. W niektórych obszarach nazywane są „uzdrawiającym ogniem”.

Pokrzywa – królowa wśród wiosennych ziół

wiki

Pokrzywa na pierwszą myśl kojarzy się z bolesnymi bąblami, gdy nas poparzy po dotknięciu skóry, ale jeśli się dowiesz, ile może przynieść korzyści zdrowotnych, spojrzysz na nią bardziej przychylnym okiem.

Pokrzywa zawiera wiele cennych witamin: A, B, C, K oraz makro- i mikroelementy: magnez, fosfor, wapń, żelazo, siarkę, potas, krzem i sód. To składniki, których potrzebuje organizm każdego z nas.

Pokrzywa zwalcza niedokrwistość i cukrzycę – od najmłodszych lat. Pokrzywa jest nie tylko jadalną rośliną, którą dobrze serwować na stole, ale przede wszystkim rośliną leczniczą.

W okresie wiosennym pokrzywa ma więcej witamin, natomiast latem odnajdziemy w niej spore źródła krzemionki.

Naukowcy ustalili, że regularne spożywanie herbaty z pokrzywy jest tanią i doskonałą terapią do zwalczania niedokrwistości ze względu na wysoką zawartość żelaza i magnezu. Wielu specjalistów twierdzi również, że pokrzywa ma właściwości hemostatyczne i re-mineralizujące.

Lekarze zalecają również spożywanie pokrzywy pacjentom z cukrzycą. Świeży sok z pokrzywy znacznie poprawia sytuację, ponieważ ma właściwość obniżania poziomu cukru we krwi. Medycyna ludowa zaleca, aby przy wiosennym zmęczeniu pić świeży sok z pokrzywy codziennie na wzmocnienie.

Herbata z pokrzywy jest również mile widziana u osób cierpiących na choroby serca, nadciśnienie lub alergie.

Również liście pokrzywy, ugotowane i przygotowane w postaci pasty, nakładane bezpośrednio na stan zapalny, mogą złagodzić ból reumatyczny. Kompresy herbaciane mają również doskonały efekt leczniczy.

Pokrzywa również przeciwdziała wypadaniu włosów spowodowanych niedoborami. Oczyszcza układ trawienny, odprowadza złogi żółciowe, wpływa korzystnie na pracę trzustki, wątroby i żołądka.

Pokrzywa to prawdziwa skarbnica aktywnych związków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Jest ceniona ze względu na swoje właściwości prozdrowotne.

Gdzie zbierać pokrzywę?

Pokrzywę najlepiej zbierać w jakimś ustronnym miejscu. Z dala od miast, ponieważ nawet pokrzywy zbierają w sobie zanieczyszczenia, a chcemy sobie pomóc, a nie zaszkodzić. Pokrzywy najlepiej poszukać gdzieś na wsi, na łąkach i polach.

Jak zbierać pokrzywę?

Zawsze należy ubrać rękawiczki gumowe lub ogrodnicze, aby zabezpieczyć ręce. Zebrane pokrzywy najlepiej wkładać do koszyka, torby papierowej lub foliowej. W przypadku torebki foliowej należy pilnować, aby pokrzywa miała luz.

Kiedy zbierać pokrzywę?

Przed kwitnięciem pokrzywy są najbardziej wartościowe. Potem pokrzywa kwitnie i nie ma już tylu cennych właściwości.

Jaką część pokrzywy zbierać?

Najbardziej wartościowe są szczyty roślin – wierzch z 3 listkami. Nadaje się to do suszenia i do dań, np. jajecznica z pokrzywą, do koktajli. Całe, młode, miękkie pędy warto zbierać do soków i nalewek.

Z pokrzywy można zrobić herbatę, zupę, świeży sok, koktajle z różnymi owocami i pokrzywą, placki z owocami i pokrzywą, bułki pszenne z pokrzywą. W internecie można znaleźć bardzo dużo przepisów i każdy znajdzie coś dla siebie.

4 maj, konferencja na szczycie UE, wprowadzenie GLOBALNYCH SZCZEPIEŃ

Data: 28.04.2020 22:38

Autor: ziemianin

m.bundeskanzlerin.de

#BillGates #Globalneszczepienia #Planglobalnychszczepien #WHO #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #uniaeuropejska #koronawirus

Na 4 maja została zaplanowana konferencja globalnego sojuszu w walce z COVID-19.

WHO-Światowa Organizacja Zdrowia wraz z innymi światowymi podmiotami, które ingerują na rzecz zdrowia w tym Billem Gates rozpoczyna inicjatywę walki z koronawirusem. Konferencja darczyńców odbędzie się 4 maja, w celu zebrania funduszy. Kanclerz Merkel ogłosiła „znaczny wkład” płynący z Niemiec.

Co planują?

4 maj, konferencja na szczycie UE, wprowadzenie GLOBALNYCH SZCZEPIEŃ

Uruchomiona inicjatywa WHO

Pandemia Covid 19 była „największym wyzwaniem od dziesięcioleci”, powiedziała kanclerz Angela Merkel. Można nim zarządzać tylko razem: „Pokonamy tego wirusa tylko wtedy, gdy połączymy siły i utworzymy potężny sojusz”.

Szczepionka dla całego świata

Celem inicjatywy zapoczątkowanej przez ONZ , UE oraz Fundację Melindy i Billa Gatesa jest przyspieszenie rozwoju, produkcji i równej dystrybucji szczepionek, opcji diagnostycznych i terapeutycznych dla Covid-19.

Merkel twierdzi, że globalnym dobrem publicznym jest wytwarzanie tej szczepionki, a następnie jej dystrybucja we wszystkich częściach świata. Niemcy będą wspierać ten wysiłek. Niemcy przejmą współgospodarza na konferencji darczyńców 4 maja.

Wypełnianie luki finansowej

Kanclerz wezwał wszystkich „czy to z polityki, czy z sektora prywatnego” do zlikwidowania luki finansowej wynoszącej osiem miliardów euro. To jedyny sposób, aby „bezpiecznie znaleźć się na ścieżce rozwoju”. Może to pokazać „czy naprawdę możemy współpracować z korzyścią dla wielu, wielu milionów ludzi”. Same Niemcy wniosą „znaczący wkład”.

Globalna pandemia wirusa koronawirusa wymaga globalnej odpowiedzi. Świat szybko musi opracować i wdrożyć skuteczną diagnostykę, leczenie i szczepionkę. Bez nich każdy kraj na świecie pozostaje podatny na zagrożenia. Kraje i organizacje na całym świecie łączą siły, aby zapewnić, że nie tylko opracowujemy te narzędzia ratujące życie, ale zapewniamy, że są one powszechnie dostępne i niedrogie. Żadna osoba, kraj ani region nie powinny pozostać w tyle.

Unia Europejska i jej partnerzy organizują międzynarodową konferencję dotyczącą zobowiązań, która rozpocznie się w poniedziałek 4 maja 2020 r., Podczas której naszym celem jest pozyskanie 7,5 mld EUR z początkowych funduszy na rozpoczęcie globalnej współpracy.

Prezes koncernu Roche: "testy na obecność przeciwciał COVID-19 to porażka”

Data: 28.04.2020 22:25

Autor: ziemianin

cyfrowa.rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #testy #nieskutecznetesty #porazka #Roche #covid19

"Prezes koncernu Roche przyznał, że większość już istniejących na rynku testów na obecność przeciwciał COVID-19 to „porażka”.

Severin Schwan powiedział podczas konferencji prasowej, że testy oferowane obecnie na ryku są całkowicie bezużyteczne. Jego zdaniem oferowanie czegoś takiego klientom jest „etycznie wątpliwe” – informuje agencja Reuters.

Prezes koncernu Roche: "testy na obecność przeciwciał COVID-19 to porażka”

Prezes Roche powiedział dziennikarzom, że jego firma przetestowała kilka konkurencyjnych testów. Większość z nich była całkowicie bezużyteczna, a część dała niejednoznaczne wyniki, Schwan nie chciał podać nazw testów, ale na rynku jest ich już około 100 – część obiecuje szybki i pewny wynik na podstawie zaledwie kropli krwi z palca.

O nieskuteczności wyników niektórych testów na przeciwciała przekonały się już takie kraje jak Wielka Brytania, Hiszpania czy Czechy, które kupiły pokaźną ilość pierwszych testów. Okazało się jednak, że wyniki tych testów były albo niejednoznaczne, albo zupełnie fałszywe. Nie brano też pod uwagę tego, że ludzki organizm potrzebuje nawet ponad tygodnia, by wykształcić odpowiednie przeciwciała do zwalczania nowego wirusa.

Testy okazały się też nie dość dokładne. U wielu osób pokazały odporność na SARS-CoV-2, myląc przeciwciała odpowiedzialne za zwalczanie innego rodzaju wirusa. Udało się to wyłapać dopiero bardziej specjalistycznymi testami – informuje Bloomberg"

Kłopot z testami jest podstawowy: nie wyodrębniono do tej pory wirusa SARS-CoV-2.

Dlatego tak duże błędy wykazują wszelkiej maści testy. Rządy wydają na nie miliony. Są to pieniądze wyrzucone w błoto. Przy okazji walki o rynek testów, prezes Roche przyznał, że dostępne na rynku testy są bezużyteczne. Nie wiadomo, co one wykrywają.

Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja. Jeżeli na podstawie kłamliwych testów będą decydować czy osoba jest chora czy zdrowa, to zbudują element nacisku, prowokacji, pomyłek i nieszczęść wielu osób.

Liechtenstein będzie bransoletkował swoich obywateli

Data: 28.04.2020 22:08

Autor: ziemianin

swissinfo.ch

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #Liechtenstein #zdrowie #technologia

"Liechtenstein wprowadził program technologiczny, który ma zapewnić obywatelom bransoletki biometryczne do monitorowania COVID-19 w czasie rzeczywistym i śledzenia liczby nowych przypadków pojawiających się w regionie, pisze Financial Times.

Liechtensteino będzie bransoletkował swoich obywateli

Inteligentne urządzenia do noszenia będą zbierać dane, takie jak temperatura, oddychanie i tętno, i przesyłać je do laboratorium w Szwajcarii w celu dalszych badań.

Drugi etap został ogłoszony na trzeci kwartał, kiedy wszyscy około 38 000 obywateli otrzyma bransoletkę, potwierdził Mauro Pedrazzini, minister spraw społecznych Liechtensteinu"

Taylor Swift atakowana za krytykę chciwości rodziny Sorosa

Data: 28.04.2020 21:55

Autor: ziemianin

friatider.se

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #antysemityzm #GeorgeSoros #kultura #muzyka #TaylorSwift #usa

Amerykańska popowa piosenkarka Taylor Swift znalazła się w ogniu krytyki ze strony liberalnych mediów. Wszystko z powodu skrytykowania przez nią chciwości rodziny amerykańsko-żydowskiego miliardera George’a Sorosa, która ma zarabiać na pandemii koronawirusa. Zdaniem organizacji związanych z Sorosem słowa Swift na ten temat „rozpowszechniają antysemickie teorie spiskowe”.

Taylor Swift atakowana za krytykę chciwości rodziny Sorosa

Znana wykonawczyni muzyki pop od dłuższego czasu znajduje się w konflikcie ze znanym menadżerem amerykańskich gwiazd, Scooterem Braunem. Miał on niedawno wykupić prawa do starych nagrań piosenkarki, które powstały, gdy była ona związana jeszcze z wytwórnią Big Machine. Swift oskarża Brauna o próby torpedowania jej kariery za wszelką cenę, ponieważ nie chciała ona podjąć z nim współpracy.

W grudniu ubiegłego roku piosenkarka skomentowała spór odbierając nagrodę magazynu „Billboard”, uznającego ją za kobietę dekady. Swift poruszyła wówczas wątek praw do jej muzyki i stwierdziła, że w całą aferę zamieszany jest również Soros. To właśnie rodzina finansisty poprzez swoje spółki 23 Capital i Carlyle Group miała sfinansować zakup nagrań wartych blisko 300 milionów dolarów.

Teraz artystka odniosła się do sprawy wydania jej albumu koncertowego. Został on nagrany w 2008 roku, gdy miała 18 lat, zaś wytwórnia Big Machine wydaje płytę właśnie teraz, choć tak naprawdę uczyniła to już w 2017 roku. „Scooter Braun i jego sponsorzy finansowi, 23 Capital, Alex Soros i rodzina Soros oraz The Carlyle Group zobaczyli najnowsze bilanse i zdali sobie sprawę, że zapłacenie 330 milionów dolarów za moją muzykę nie było mądrym wyborem i potrzebują pieniędzy” – komentuje Swift, zarzucając rodzinie Sorosów pogoń za pieniędzmi nawet w czasie pandemii koronawirusa.

Na słowa piosenkarki zareagowali szybko dziennikarze liberalnych amerykańskich mediów, a nawet organizacje żydowskie. Zarzucają one wokalistce, że poprzez swoje słowa „powiela antysemickie teorie spiskowe”. Tak sprawę skomentowała między innymi żydowska organizacja lobbystyczna „Bend The Arc”, której działaczem jest nie kto inny, jak Alex Soros, czyli syn kontrowersyjnego miliardera.

#BezPlanu Obóz dla uchodźców - Rwanda

Data: 27.04.2020 12:15

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #bezplanu #afryka #rwanda

Opuszczamy Kigali i ruszamy na północ zapakowani do malutkiego busika, w tym jedna z dwóch dużych walizek, jakie niezbyt rozsądnie postanowiłem zabrać do Afryki. Podróż do Gihembe – o którym zaraz opowiemy – trwa ponad godzinę. Drogę urozmaicają nam stare rwandyjskie piosenki

Obóz dla uchodźców Gihembe prawie w całości zamieszkały jest przez kongijskich uchodźców ocalałych po masakrze dokonanej w innym obozie: Mudende, która miała miejsce w 1997 roku. Ten drugi, położony blisko Demokratycznej Republiki Konga obóz, został zaatakowany przez uzbrojone grupy Hutu, które przedostały się tam wtedy właśnie z tego kraju. Ich ofiarami padło blisko 300 Kongijczyków, etnicznie Tutsi, którzy znaleźli schronienie w Rwandzie. Po tym wydarzeniu cały obok został przeniesiony do Gihembe, dokąd właśnie dojeżdżamy. Obóz w Gihembe jest znany z tego, że zamiast dawać rybę, daje wędkę, stawia na rozwój inicjatywy gospodarczej swoich mieszańców. Właśnie dlatego Ania, która interesuje się tematyka pomocy humanitarnej, zaproponowała, żebyśmy tu przyjechali, na co chętnie przystałem

#BezPlanu Obóz dla uchodźców – Rwanda

Rabin nie będzie już ministrem zdrowia Izraela

Data: 27.04.2020 11:58

Autor: ziemianin

timesofisrael.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #izrael #judaizm #koronawirus #ministerstwozdrowia #ortodoksi #zdrowie #zydzi

Rabin Jaakow Litzman nie pokieruje już resortem zdrowia w nowym rządzie Benjamina Netanjahu. Teraz zamierza bowiem stanąć na czele ministerstwa zajmującego się budową nowych mieszkań. Sama dymisja jest jednym z następstw krytyki jaka spadła na rabina w związku z pandemią koronawirusa. Liczył on między innymi na nadejście Mesjasza, który wszystkich uratuje, a przede wszystkim lekceważył on nakazy dystansu społecznego wdrażane przez jego własny rząd.

Rabin nie będzie już ministrem zdrowia Izraela

Współprzewodniczący ortodoksyjnej partii Zjednoczony Judaizm Tory ogłosił swoją decyzję wczoraj. W specjalnym oświadczeniu stwierdził on między innymi, że teraz jego misją będzie zapewnienie Izraelczykom brakujących mieszkań, a ponadto zachwalał swoje własne działania jako wieloletniego szefa resortu zdrowia. Jednocześnie Litzman zarzucił opinii publicznej przeprowadzenie nagonki na wyznawców ortodoksyjnego odłamu judaizmu.

Od kilku tygodni rabin był regularnie krytykowany za swoje działania podczas epidemii COVID-19. Nie zrobił on wiele, aby przekonać swoją chasydzką społeczność do przestrzegania obostrzeń wprowadzonych przez rząd, a ostatecznie sam zaraził się wirusem. Co więcej, Litzman miał ignorować zasady dystansu społecznego, stąd dwa razy został przyłapany na uczestnictwie w nabożeństwach religijnych mimo zakazu wprowadzonego przez Netanjahu.

Syjonistyczne media informują również o kontrowersyjnym otwarciu sieci szwedzkich sklepów IKEA, które mogły już wznowić działalność mimo utrzymywania zakazów wobec izraelskich handlowców. Znany koncern miał otrzymać przywileje w zamian za środki pieniężne, które wpłacał na chasydzką sektę mającą duży wpływ na Litzmana i jego Zjednoczony Judaizm Tory.

Niemcy domagają się otwarcia polskiej granicy

Data: 26.04.2020 22:24

Autor: ziemianin

dw.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #biznes #biznesiimigranci #emigracja #emigracjazarobkowa #imigracja #imigracjazarobkowa #imigranci #Niemcy #Polska #pracownicy #rolnictwo

Przywrócenie ruchu transgranicznego pomiędzy Polską a Niemcami jest postulatem coraz głośniej wysuwanym przez rząd Brandenburgii. Niemiecki land nie może obejść się bez polskich pracowników, z kolei od kilku tygodni czołowe niemieckie media narzekają na brak pracowników sezonowych, którzy mogliby przyjechać do tego kraju w celu pracy w rolnictwie.

Niemcy domagają się otwarcia polskiej granicy

Apele o otwarcie polsko-niemieckiej granicy wysyła przede wszystkim Dietmar Woidtke, premier Brandenburgii oraz koordynator rządu federalnego ds. niemiecko-polskiej współpracy społecznej i przygranicznej. Stwierdził on ponownie, że pracownicy transgraniczni powinni mieć możliwość dotarcia do pracy w Niemczech, a w przypadku przedłużenia obostrzeń powinny one być pragmatyczne.

Obecnie, w związku z ograniczeniami wprowadzonymi przez rząd Mateusza Morawieckiego, osoby przekraczające polską granicę muszą poddać się obowiązkowej dwutygodniowej kwarantannie. To oczywiście utrudnia możliwość wyjazdu do pracy do Niemiec, a według brandenburskiej izby handlowej problem ten dotyczy około 25 tys. osób. Ponadto wiele przygranicznych powiatów jest ściśle powiązana z niemieckimi firmami.

Na początku kwietnia Woidtke po raz pierwszy zabiegał o otwarcie polsko-niemieckiej granicy. Polityk Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) twierdził wówczas, że relacje jego landu z Polską „nie mogą się rozpaść”, stąd domagał się ustępstw ze strony rządu w Warszawie. Jednocześnie podkreślił on znaczenie polityki otwartych granic utrzymywanej przez Unię Europejską.

Od początku pandemii koronawirusa niemieckie media martwią się o dostęp do pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej. Przede wszystkim na łamach prasy narzekają właściciele gospodarstw rolnych, którzy nie mogą znaleźć osób choćby do corocznego zbioru szparagów. Z tego powodu podejmowano między innymi próby ściągania transportem lotniczym pracowników z Rumunii.

Wojsko dostanie radary izraelskie zamiast polskich

Data: 26.04.2020 22:17

Autor: ziemianin

wnp.pl

#izrael #ministerstwoobronynarodowej #mon #Polska #sprzetwojskowy #technologie #wojsko #wojskopolskie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Rozpoczęto pracę nad przeciwlotniczym systemem rakietowo-artyleryjskim PSR-A, docelowo mającym trafić do jednostek Wojska Polskiego. Do jego budowy zostaną użyte między innymi izraelskie systemy radarowe ELM-2106NG. Tym samym Ministerstwo Obrony Narodowej postanowiło zrezygnować z radarów mających być sztandarowym produktem polskiego przemysłu zbrojeniowego.

Wojsko dostanie radary izraelskie zamiast polskich

Inspektorat Uzbrojenia w listopadzie 2016 roku podpisał odpowiednie porozumienia z Polską Grupą Zbrojeniową. Polskie konsorcjum zgodnie z umową miało dostarczyć polskim siłom zbrojnym sześć baterii PSR-A Pilica o wartości blisko 635 mln zł. System rakietowo-artyleryjski PSR-A jest dziełem Zakładów Mechanicznych Tarnów S.A. oraz spółek PCO i PIT-Radwar.

Rozpoczęcie prac nad systemem oznacza, że po ich zakończeniu nastąpi przekazanie systemów do jednostek Wojska Polskiego. Wciąż nie wiadomo z jakich danych radiolokacyjnych będzie korzystał nowy system. Wpierw mówiono o stacji radiolokacyjnej wstępnego wykrywania Soła, z kolei później o stacji radiolokacyjnej Bystra.

Ostatecznie okazuje się, że w skład systemu Pilica wejdą systemy produkcji izraelskiej, a nie polskiej. Siły zbrojne będą więc korzystały w przyszłości z syjonistycznego radaru SRL-97, w skład którego wejdzie sensor radarowy ELM-2106NG.

Portal internetowy pisma „Nowy Przemysł” zauważa, że minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zapowiadał szerokie wykorzystanie potencjału polskiego przemysłu zbrojeniowego. Tymczasem zdecydowano się na izraelskie radary, choć te produkowane przez PIT-Radwar są niezwykle nowoczesne. To właśnie te zakłady są zresztą uważane za technologiczne zaplecze Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Według pojawiających się informacji Wojsko Polskie miało zdecydować się na syjonistyczną produkcję, ponieważ polskie radary miały być zbyt duże i skomplikowane. WNP.pl zauważa jednak, że rządzący chcieli, aby wojskowa radiolokacja stała się jednym ze sztandarowych produktów naszego przemysłu zbrojeniowego, których ogólnie rzecz biorąc nie ma zbyt dużo.

Uprawa grzybów – kurki, borowiki czy rydze z domowych szklarni.

Data: 26.04.2020 10:37

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #grzyby #hodowla #jedzenie #potrawy

Sezon na grzyby dopiero przed nami. Alternatywę dla grzybobrań w sezonach, w których las nie obrodzi może być jednak uprawa grzybów, która staje się w naszym kraju naprawdę popularna. Może więc warto zastanowić się na korzyściami płynącymi z uprawy pieczarki, boczniaka czy nawet kurki. Na pewno pozwoli to chętnym zarobić.

Uprawa grzybów – kurki, borowiki czy rydze z domowych szklarni.

Polacy lubią grzyby – uprawa grzybów szansą dla smakoszy

Choć są kraje, gdzie grzybów jada się mało, to w Polsce tradycyjne potrawy z grzybami lubią niema; wszyscy. Dorodne pieczarki znajdują nabywców bez problemu, a kurki należą do najsmaczniejszych grzybów i są doceniane przez prawdziwych smakoszy. Mniejszym powodzeniem cieszą się boczniaki, ale także coraz częściej goszczą na naszych stołach. Szansę, aby te grzyby na stałe zagościły na naszych talerzach, daje uprawa grzybów.

Na to, by spróbować swoich sił w hodowli grzybów wystarczy dobra piwnica lub garaż. Czy będzie nam się to podobało, warto wypróbować na małych domowych zestawach. Bez problemu kupimy kilka litrów grzybni pieczarek, boczniaków, a nawet kani z gotową mini-szklarnią za 20-40 złotych. To może być dobre wprowadzenie do tego, aby uprawa grzybów na większą skalę lub – jeśli taka uprawa nie przypadnie nam do gustu – tylko na próbę, stała się naszym hobby lub sposobem na zarobek

– mówi Karolina Wojtczak, hodowca pieczarek, która uważa, że uprawa grzybów może być dobrym kierunkiem.

Uprawa grzybów – gdzie można to zrobić?

Jak mówi Karolina Wojtczak, plusem daje ma uprawa grzybów jest możliwość wykorzystania tych miejsc, które czasem są zupełnie bezużyteczne: ciemnepiwnice, najmniej chętnie odwiedzany kawałek ogródka lub niewykorzystywana szopa. Uprawa grzybów pozwoli zagospodarować te miejsca.

Kto woli grzyby leśne także może zakupić odpowiednią grzybnię. Wybór jest duży i coraz większy. To już nie tylko kurki, ale także rydze, opieńki, maślaki, a nawet borowiki można hodować we własnym ogrodzie. Własne grzyby można wyhodować nieomal na nieużytkach. Jeśli będziemy hodować grzyby na własne potrzeby, nie potrzeba nam żadnych dodatkowych formalności. Jeśli jednak będziemy chcieli je sprzedawać, konieczna będzie opinia grzyboznawcy lub klasyfikatora grzybów świeżych

– dodaje Karolina Wojtczak.

Które uprawiać najłatwiej? Uprawa grzybów w domowych warunkach

Uprawa grzybów nie jest trudna. Najłatwiej uprawiać boczniaki. Grzybnia boczniaka najczęściej sprzedawana jest w postaci ziaren zbóż, trocin, drewnianych kołeczków lub balotów słomy zaszczepionych grzybnią. Szczepienie grzybnią boczniaka przeprowadzamy do końca września w ciemnym pomieszczeniu. Żeby grzybnia zaczęła się rozrastać, potrzebna jest także duża wilgotność, dlatego pniaki lub baloty słomy owijamy folią i mocno zraszamy. Optymalna temperatura to 10-28 ºC. Grzybnia przerasta słomiany balot w 5-8 tygodni, a drewniany pień w czasie od 4 do 12 miesięcy, w zależności od jego grubości. Jeśli chcemy szybko cieszyć się grzybami, wybierzmy baloty.

Aby pojawiły się nam grzyby musimy baloty lub pniaki wynieść na zewnątrz, aby poczuły światło słoneczne. Optymalna temperatura wtedy to 10-15 ºC – bardzo często polska ciepła jesień sama tworzy optymalne warunki dla boczniaków. Grzyby pojawiają się stopniowo, boczniaki owocują na słomie przez okres 3-5 miesięcy, a na drewnie od 2 do nawet 5 lat. Znam osoby, które pierwsze doświadczenia z grzybami własnego chowu tak wciągnęły, że dziś robią to na dużą skalę. Moim zdaniem – zawsze warto spróbować, bo inwestycja to niewielka

– dodaje Karolina Wojtczak, która uważa, że uprawa grzybów w domowych warunkach jest absolutnie możliwa.

Babci skończyła się piwo, więc wywiesiła kartkę: „Potrzebuję więcej piwa”

Data: 25.04.2020 15:39

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #piwo #babcia #zdrowie #zabawne #usa #CoorsLight #covid19 #koronawirus #kwarantanna #Pensylwania #Seminole

Olive Veronesi przykleiła do okna kartkę z napisem: „Potrzebuję więcej piwa!”, jednocześnie izolując się od ludzi. Internet zajął się resztą.

Babci skończyła się piwo, więc wywiesiła kartkę: „Potrzebuję więcej piwa”

Obecnie dyskutuje się na temat tego, jakie produkty są niezbędne, a bez jakich można przeżyć na kwarantannie. Dla Oliwe Veronesi, 93-letniej mieszkanki Seminole w Pensylwanii, jeden produkt jest zdecydowanie niezbędny. Chodzi o piwo.

Veronesi postępuje odpowiedzialnie podczas pandemii COVID-19, siedzi w domu i nie wychodzi na zewnątrz, chyba że jest to absolutna konieczność. Doprowadziło to do sytuacji, że wyczerpały jej się zapasy Coors Light, jej ulubionego piwa, dlatego w zeszłym tygodniu napisała na kartce informację dla sąsiadów informując o tragicznej sytuacji.

„Zostało mi tylko 12 puszek” – powiedziała Veronesi lokalnej stacji telewizyjnej KDKA TV. „Piję piwo każdego wieczoru. Piwo ma w sobie witaminy, jest dla nas dobre, o ile nie przesadzimy”.

Jej publiczna prośba o więcej piwa wkrótce stała się popularna i doprowadziła do tego, że w poniedziałek kobieta doczekała się niespodziewanej dostawy od browaru Coors Brewing Company. Przywieziono jej 150 puszek Coors Light oraz kilka ładnych akcesoriów Coors Light (np. czapeczka z daszkiem), które Veronesi z dumą zaprezentowała.

Zadowolona z prezentu seniorka szybko wywiesiła nową kartę: „Mam więcej piwa!”.


JUST IN: 93-year-old Olive Veronesi of Seminole, PA, who held up a sign at her window asking for more beer, has received a delivery from [@CoorsLight](/u/CoorsLight). The brand tells me 150 cans arrived at her house today. pic.twitter.com/c2lfGFBBTS

— Darren Rovell (@darrenrovell) [April 13, 2020]()https://twitter.com/darrenrovell/status/1249786633550995457?ref_src=twsrc%5Etfw

Zaufana Trzecia Strona: Jak analizować akcje dezinformacji na przykładzie użytkowników portalu Wykop

Data: 25.04.2020 14:41

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ZaufanaTrzeciaStrona #badanie #dezinformacja

Od dawna wiadomo, że portale społecznościowe służą nie tylko do wymiany zdjęć i wspomnień ze znajomymi, lecz także do szybkiego udostępniania różnego rodzaju linków i informacji, które mogą zostać wykorzystane do manipulowania opinią społeczną.

Zaufana Trzecia Strona – Jak analizować akcje dezinformacji na przykładzie użytkowników portalu Wykop

Przykładów jest mnóstwo, jednak ten najgłośniejszy – ingerowanie Rosji w wybory w Ameryce – został dokładnie opisany w raporcie Muellera, a pewne propagandowe metody używane przez rosyjskich agentów zostały zdemaskowane. Ich główną bronią było kupowanie reklam wspierających pasującego im kandydata, tworzenie grup zrzeszających zwolenników oraz sianie dezinformacji – kreowanie stron zawierających materiały przychylne dla kandydata Republikanów oraz udostępnianie ich, a także ukrywanie niewygodnych informacji. Większość zadań była wykonywana automatycznie przez tzw. sieć botów, a głównymi wykorzystanymi mediami społecznościowymi były Facebook i Twitter.

W związku z wyborami w Polsce, które odbędą się niedługo, postanowiłem dokonać analizy znanego każdemu portalu społecznościowego wykop.pl. Wykop jest stale oskarżany o słabą moderację, pozwalanie na manipulowanie głosami czy propagowanie fake newsów. Według użytkowników niektóre ze znalezisk lub wpisów na Mikroblogu są cenzurowane oraz usuwane przez moderatorów, ponieważ nie są do końca poprawne politycznie, jednakże dostają mnóstwo wykopów (łapek w górę).

Przyjrzałem się znaleziskom z tagu #wybory (od grudnia 2019) oraz #polityka (od kwietnia), a także obserwującym je użytkownikom, którzy najczęściej zakopują znaleziska w wymienionych tagach. Dane zostały przedstawione w czytelny sposób. Szukałem różnych anomalii, które wskazywałyby na manipulowanie głosami oraz dużej liczby zakopów przez tych samych użytkowników, co implikowałoby używanie sieci botów, które nie dopuszczają do przebicia się niewygodnych znalezisk na stronę główną.

Zdobywanie danych . . . jeżeli zaciekawiło to pozostała treść na stronie źródła

Dramatycznie spada liczba owadów. To zagrożenie dla całego ekosystemu

Data: 25.04.2020 14:34

Autor: ziemianin

science.sciencemag.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #liczba #populacja #spadek #ekosystem #owady #Naukiprzyrodnicze

Mamy do czynienia z największym wymieraniem od czasów dinozaurów. Nie wiemy jednak, jak bardzo jest źle.

Dramatycznie spada liczba owadów. To zagrożenie dla całego ekosystemu

Na łamach Science ukazały się właśnie wyniki największych w historii badań dotyczących obfitości owadów na Ziemi. Okazało się, że od roku 1990 liczba owadów na planecie zmniejszyła się o… 30%, a w Europie mamy do czynienia z ciągłym przyspieszeniem spadków.

Autorzy analizy wzięli pod uwagę 166 długoterminowych badań prowadzonych w niemal 1700 miejscach. Zauważyli, że nie wszystkie gatunki odnotowują spadki. O 11% na dekadę zwiększa się liczba owadów słodkowodnych. Ma to związek z lepszym stanem wód powierzchniowych. Jednak owady słodkowodne stanowią jedynie 10% ogólnej liczby owadów i – co niezwykle ważne – nie zapylają roślin.

Owady to najbardziej zróżnicowana i najliczniejsza grupa zwierząt. Są niezbędne dla ekosystemu, od którego i my zależymy. Zapylają rośliny, także te uprawne, są pożywieniem dla innych zwierząt, przetwarzają martwą materię organiczną. I masowo giną w wyniku działalności człowieka. Z wielu regionów świata mamy bardzo skąpe dane na ich temat. Niewiele wiemy o zmianach populacji insektów w Afryce, Ameryce Południowej i na południu Azji. Jednak specjaliści sądzą, że szybka urbanizacja, niszczenie habitatów i zajmowanie kolejnych terenów pod rolnictwo i ta przyczyniają się do błyskawicznych spadków liczebności owadów.

Już wcześniejsze badania na mniejszą skalę wykazywały szybkie spadki liczebności owadów. Naukowcy nie od dzisiaj ostrzegają, że będzie to miało katastrofalne konsekwencje dla przetrwania ludzkości. Niektórzy eksperci oceniają, że w ciągu najbliższych 50 lat zniknie 50% owadów.

Z najnowszych badań wynika, że bardzo zła sytuacja panuje w Europie. Spadek liczby owadów jest coraz szybszy, co bardzo zaskoczyło głównego autora badań, Roela van Klinka z Niemieckiego Centrum Badań nad Integracyjną Bioróżnorodnością w Lipsku. Lepiej jest w Ameryce Północnej, gdzie wykres tempa spadku ulega spłaszczeniu.

Dane z innych regionów globu nie są tak dokładne. Wiemy jednak, i nie jest to jakaś wiedza tajemna, że rozrastanie się miast, zajmowanie przez nie naturalnych habitatów, źle wpływa na populację owadów, mówi Kling. Tymczasem takie procesy zachodzą bardzo szybko w Azji Wschodniej i w Afryce. A Ameryce Południowej niszczona jest Amazonia. Nie ma wątpliwości, że negatywnie odbija się to na populacji owadów i innych zwierząt, dodaje Klink. Co gorsza, jak się okazuje, na obszarach chronionych owady radzą sobie niewiele lepiej, niż wszędzie indziej.

Utrata owadów związana jest z niszczeniem ich habitatów, używaniem pestycydów i zanieczyszczeniem światłem. Wpływ zmian klimatycznych nie jest w najnowszych badaniach wyraźny, mimo że mamy ewidentne przykłady jego negatywnego wpływu na niektórych obszarach. Van Klink mówi, że zmiany temperatury i opadów mogą negatywnie wpływać na jedne gatunki, a pomagać innym. Uczony przypomina jednak inne badania, które wykazały, że rosnąca zawartość dwutlenku węgla w powietrzu prowadzi do spadku wartości odżywczych w roślinach, co z kolei powoduje znaczące spadki w populacji licznych gatunków z rzędu prostoskrzydłych (np. koniki polne) na preriach w USA. To szokujące, gdyż takie zjawisko może zachodzić na całym świecie, stwierdza uczony.

Profesor Dave Goulson z Univeristy of Sussex, który nie brał udziału w najnowszych badaniach, mówi: Ludzie powinni przejmować się owadami. Świetnie, że niektóre gatunki słodkowodne zwiększają swoją liczebność, prawdopodobnie z bardzo niskich poziomów. Ale większość owadów żyje na lądzie i te badania potwierdzają to, co od dawna obserwujemy – liczebność owadów zmniejsza się od dziesięcioleci.

Van Klink jest jednak optymistą. Jego zdaniem nie jest zbyt późno, a przykład owadów słodkowodnych pokazuje, że jeśli przyjmiemy odpowiednie rozwiązania prawne, możemy odwrócić niekorzystny trend.

Wyciekły adresy emailowe i hasła WHO, NIH, Wuhan Lab i Fundacji Gatesów

Data: 25.04.2020 13:54

Autor: ziemianin

bibula.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #coronavirus #cyberworld #haker #who #cyberbezpieczenstwo #hakerzy #4chan

Niemal 25 tysięcy adresów e-mailowych i haseł pojawiło się w internecie, pochodzących, m.in. ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH), Laboratorium Wirusologii w Wuhan oraz Fundacji Billa i Melindy Gates.

Wyciekły adresy e-mailowe i hasła WHO, NIH, Wuhan Lab i Fundacji Gatesów

Aktywiści internetowi skupieni w anonimowej grupie o nazwie 4chan, opublikowali dane kilkunastu organizacji i instytucji zajmujących się pandemią koronawirusa – potwierdziła m.in. organizacja SITE Intelligence Group. Organizacja SITE określana jako “niezależna pozarządowa instytucja tropiąca ekstremistów”, jest powiązana z izraelskim Mossadem i kierowana przez byłych pracowników wywiadu oraz oficerów wojskowych. Rita Katz, dyrektor SITE, w oczywistym dla tej organizacji tonie, zrzuciła winę na wiadome grupy“. – Neo-naziści i biali rasiści (supremacists) wykorzystali okazję, aby opublikować listy…” – powiedziała żydowska działaczka.

Dane zawierają m.in. 9,938 adresów należących do NIH, 6,857 adresów Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), 5,120 należących do Banku Światowego, czy 2,738 danych WHO.

Według wypowiedzi specjalisty od IT, Bernardo Mariano ze Światowej Organizacji Zdrowia, dane wyciekły w wyniku wcześniejszych prób hakerskich, prawdopodobnie jeszcze z 2016 roku. Potwierdził on jednak, że około 400 z tych adresów WHO jest aktualnych, jakkolwiek oświadczył, że WHO używając uwierzytelnienia wielopoziomowego (2FA), jest bezpieczne.

Jeśli wierzyć pojawiającym się zrzutom ekranu pokazującym adresy i hasła niektórych osób, uwagę zwracają hasła członków Fundacji Gatesów. Na przykład osoba zarejestrowana w domenie gatesfoundation.org jako margaret (nazwisko zostało wymazane), używała jakże wymownego hasła “lucifur13“.

Niezweryfikowane zdjęcie ekranu pokazuje również chińską aplikację, której tłumaczenie “Splicing HIV” into “coronavirus” rozpaliło spekulacje, jakoby COVID-19 posiada genetycznie modyfikowane proteiny pochodzące z wirusa HIV. Teoria ta została kilka tygodni temu podana przez naukowców hinduskich, którzy jednak szybko wycofali z przestrzeni internetowej swoje pierwsze badania, by potem im zaprzeczyć.

Teorię tę potwierdza jednak m.in. profesor Luc Montagnier, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny w 2008 przyznanej za badania nad wirusem HIV, który mówi, że SARS-CoV-2 jest zmodyfikowanym przez człowieka wirusem, a naukowcy wykorzystywali koronawirusy do opracowania szczepionki przeciw AIDS. Twierdzi on, że w genomie SARS-CoV-2 znaleziono fragmenty DNA HIV. Na pytanie, czy badany koronawirus może pochodzić od pacjenta, który w innym przypadku byłby zakażony wirusem HIV, prof. Montagnier odpowiedział wprost „– Nie. … Aby wstawić sekwencję HIV do tego genomu, potrzebne są narzędzia molekularne, a to można wykonać tylko w laboratorium”.

Polacy nie ufają bankom? Wypłacają pieniądze

Data: 25.04.2020 01:33

Autor: ziemianin

pb.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #banki #polska #pieniadze #gotowka #bankomaty

"Polacy już w dniu ogłoszenia decyzji o zamknięciu szkół zaczęli wybierać z bankomatów o wiele więcej pieniędzy niż zwykle. „Przypadki niedoborów w bankomatach i oddziałach, szczególnie na ścianie zachodniej Polski, wcale nie należały do rzadkości. Popyt na gotówkę w pierwszych dniach lockdownu kilkakrotnie przekraczał standardowe obroty. Dziennie klienci wypłacali tyle, co w ciągu tygodnia. W I kwartale obrót gotówkowy wzrósł aż o 22 proc.” – wskazuje „Puls Biznesu”.

Polacy nie ufają bankom? Wypłacają pieniądze

Związek Banków Polskich skierował do Narodowego Banku Polskiego list, w którym zwrócił uwagę na niedostateczne zaopatrzenie rynku w banknoty o niższych nominałach. W odpowiedzi bank centralny odpisał, że obserwuje „niski poziom odprowadzeń do NBP oraz zakłócenia struktury nominałowej w stronę banknotów o nominale 100 zł”, co w połączeniu z innymi czynnikami sugeruje, że Polacy wypłacili je w celach "przezornościowych"


I to jest dobra wiadomość.

Pomimo propagandy rządowej, wiele Polaków nie ufa systemowi bankowemu.

I bardzo dobrze. Nie należy ufać bankierowi żydowskiemu. Każda osoba powinna trzymać w domu gotówkę.

W jakiej ilości: 2-3 miesięcznych wydatków.

Takie czasy…

Nie wiadomo kiedy powtórzy się scenariusz cypryjski czy grecki, gdzie okradziono klientów banków i zamknięto dostęp do pieniędzy.

Dziś 24 kwietnia, 38. urodziny "Listy przebojów Trójki"

Data: 24.04.2020 21:23

Autor: ziemianin

polskieradio.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #trojka #ListyPrzebojowTrojki #muzyka #marekniedzwiecki #piotrbaron #piotrmetz #radio

Dokładnie 38 lat temu, w pierwszym w historii notowaniu "Listy Przebojów Trójki" zwyciężył utwór "I’ll Find My Way Home" duetu Jon and Vangelis. Kto stanie na podium dzisiaj? Przekonamy się o tym podczas urodzinowego wydania tej jednej z najpopularniejszych audycji w historii Polskiego Radia.

Dziś 24 kwietnia, 38. urodziny "Listy przebojów Trójki"

  1. wydanie LP3 przypada dokładnie w 38. urodziny Listy – pierwsze notowanie zostało zaprezentowane 24 kwietnia 1982 roku. Poprowadził je Marek Niedźwiecki, w piątek zapraszamy w imieniu Piotra Barona, drugiego prowadzącego z najdłuższym stażem.

Wcześniej na antenie Marek Niedźwiecki zapowie jubileuszowe wydanie Listy – zrobi to w audycji "Dzień z Trójką w domu" w godz. 10.05-15.00.

Po godz. 22.05 Piotr Baron zaprezentuje utwory z archiwalnych notowań, a po godz. 23.00 Piotr Stelmach przypomni koncerty zespołów Myslovitz i Republika z okazji 1000. wydania "Listy przebojów Trójki" w 2001 roku.

Komentarz Tygodnia: Patent na użycie ciała

Data: 24.04.2020 20:14

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia

O karierze szefa WHO, o tym jak może się zmienić świat, o szwedzkim podejściu do problemów, o ciekawym patencie dotyczącym kryptowalut i ludzkiego ciała, o szczerej wypowiedzi noblisty, o proklamacji Donalda Trumpa na Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, o dokonaniu polskiego naukowca z Gdańska.

Komentarz Tygodnia: Patent na użycie ciała

Czy rząd w ukryciu zadłuża Polskę?

Data: 24.04.2020 20:07

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zadluzeni #finanse #obligacj

"Sprawa nietypowa, bo zaczęła się od informacji Bloomberga i PAP, jakoby Ministerstwo Finansów zaciągnęło aż 78 mld zł nowego długu i nie podało tego do publicznej wiadomości. Była to wiadomość sensacyjna, bo powyższa kwota to równowartość 3 proc. polskiego PKB.

Czy rząd w ukryciu zadłuża Polskę?

Ministerstwo Finansów oświadczyło jednak, iż podane przez PAP i Bloomberga dane są błędne, chociaż miały pochodzić z rejestru Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Ostatecznie, jak podał PAP w sprostowaniu tej informacji, skarb państwa wyemitował łącznie 3 serie obligacji za ponad 30 mld zł.

"Ministerstwo Finansów do tej pory nie informowało o przeprowadzeniu dodatkowych emisji poza aukcją z dnia 2 kwietnia. Papiery tych samych serii, w bardzo podobnych kwotach, skupił na przetargu 16 kwietnia Narodowy Bank Polski" – wyjaśnił PAP.

Obie agencje – PAP i Bloomberg – podały również, że w kwietniu MF wyemitowało także kolejną serię obligacji OK0521 za 48 mld zł – stąd pierwotnie łączna kwota 78 mld zł. Jak jednak zwraca uwagę ministerstwo, obligacje te, zgodnie z ustawą o finansach publicznych, od 2011 r. stanowią zabezpieczenie płynności mechanizmu konsolidacji finansów publicznych i "nie stanowią zadłużenia Skarbu Państwa". Tym samym, nie można mówić o zwiększeniu zadłużenia o 78 mld zł.

Przed epidemią koronawirusa rekordowy przyrost długu Skarbu Państwa w ciągu jednego miesiąca wynosił niecałe 25 mld złotych. W marcu mieliśmy wzrost zadłużenia o 40 mld zł. W kwietniu wygląda na to, że możemy mieć nowy rekord"


To zdanie jest bardzo ciekawe: "obligacje te, zgodnie z ustawą o finansach publicznych, od 2011 r. stanowią zabezpieczenie płynności mechanizmu konsolidacji finansów publicznych i "nie stanowią zadłużenia Skarbu Państwa".

Obligacje skarbowe są papierem wartościowym, w którym emitent (Skarb Państwa) zaciąga dług u kupującego obligacje. Nawet jeżeli kupującym jest NBP, to pieniądze wraz z odsetkami należy zwrócić do NBP.

W każdym przypadku obligacje skarbowe są długiem. Dlaczego więc nie stanowią zadłużenia Skarbu Państwa?

Co oni znowu kombinują?

Zadłużają się w imieniu narodu, ale jednak nie zadłużają… :)

Ten dziwnie mówiący minister finansów, tłumaczył to w mediach głównych tak pokrętnie, że z pewnością nikt nie zrozumiał.

Ciekawe, czy on sam rozumie, co robi?

USA ingerowały w polskie rozporządzenie o 5G?

Data: 24.04.2020 19:55

Autor: ziemianin

wiadomosci.wp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #polska #5g #ambasadausa #trump #duda #prezydent

Według ambasady Stanów Zjednoczonych w Polsce, amerykański prezydent Donald Trump miał poruszyć wątek technologii 5G w ostatniej rozmowie ze swoim polskim odpowiednikiem, Andrzejem Dudą. Polska strona co prawda nie wspomniała o tym ani słowem, ale dwa dni przed telefonicznym połączeniem obu polityków zmienione zostało rozporządzenie dotyczące budowy infrastruktury do 5G. Po sugestiach, że stało się to z powodu nacisków ze strony USA, rozporządzenie zniknęło ze strony Ministerstwa Cyfryzacji.

USA ingerowały w polskie rozporządzenie o 5G?

Relacja umieszczona na oficjalnej stronie Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej wspomina jedynie, że rozmowa Trumpa z Dudą miała odbyć się z inicjatywy strony amerykańskiej. W jej trakcie poruszano głównie tematy związane z pandemią koronawirusa, a więc kwestie wzajemnej polsko-amerykańskiej współpracy oraz kooperacji w ramach NATO. Ponadto rozmowy miały dotyczyć współpracy gospodarczej Polski i USA, lecz strona polska nie podała żadnych szczegółów, także w tym kontekście wspominając głównie o pandemii.

Nieco bardziej wylewna okazała się Ambasada USA w Warszawie. Napisała ona między innymi, że Trump miał pochwalić Dudę za „twarde stanowisko dotyczące bezpieczeństwa sieci 5G”. Kancelaria Prezydenta w odpowiedzi na zapytanie Wirtualnej Polski w tej sprawie posłużyła się typową urzędniczą mową-trawą. „Prezydent od zawsze zapewnia, że rozwój technologii komunikacyjnych musi uwzględniać bezpieczeństwo obywateli i bezpieczeństwo państwa, i prezydent Donald Trump w pełni podziela tę ocenę, co zaznaczył w rzeczonej rozmowie” – mieli napisać przedstawiciele głowy państwa.

Czołowy polski portal zauważa jednak, że na dwa dni przed rozmową, która jak wspomniano miała odbyć się z inicjatywy strony amerykańskiej, zmieniono projektowane rozporządzenie Ministerstwa Cyfryzacji na temat technologii 5G. Co więcej, jeszcze w weekend miało ono być dostępne na stronach internetowych tego resortu, lecz obecnie link do poszukiwanej strony nie istnieje. Ministerstwo twierdzi, że stało się tak z powodu chęci przeprowadzenia dalszych konsultacji na temat tego rozporządzenia.

Takim obrotem sprawy zaskoczona jest jednak branża teleinformatyczna. Pisze o tym wprost Krajowa Izba Gospodarcza Elektroniki i Telekomunikacji, która twierdzi, że nowe zapisy „zostały wprowadzone bez zachowania podstawowych zasad transparentności” i „są nie do przyjęcia”. W projekcie rozporządzenia znalazły się zapisy o „obowiązku dywersyfikacji dostawców”, „zapewnieniu odpowiedniej równowagi” i „zagwarantowaniu elastyczności”. Mają one wyraźnie faworyzować amerykańskie firmy kosztem europejskich.

Jednocześnie rządzący konsultacjami społecznymi uzasadniają zmiany wprowadzone w projekcie rozporządzenia, które zostało usunięte z witryny internetowej Rządowego Centrum Legislacji. Problem w tym, że dwa wymieniane w tym kontekście podmioty, czyli Polskie Towarzystwo Informatycznego i Związek Cyfrowa Polska, zgłosiły… słowo w słowo identyczne uwagi na ten temat. Odpowiadając na podobne zarzuty twierdzą one, że „korzystanie z tych samych źródeł prowadzi do użycia tych samych sformułowań”.

Ciężki czas dla lichwiarzy

Data: 24.04.2020 19:45

Autor: ziemianin

forsal.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lichwiarze #pasozyty #zlodzieje #polska #Pozyczki #finanse #kredyty #lichwa #nieruchomosci #uslugifinansowe

Kolejny pakiet składający się na rządową „Tarczę antykryzysową” przewiduje uderzenie w osoby trudniące się lichwą. Projekt zmian w prawie proponowany przez resort sprawiedliwości przewiduje, że całe mieszkania nie będą mogły być odbierane tylko z powodu nieuregulowania niewielkiego odsetka pożyczki, a przede wszystkim wyraźnie zdefiniowane zostanie pojęcie lichwy.

Ciężki czas dla lichwiarzy

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt zmian już w ubiegłym roku. W lipcu 2019 roku odbyło się nawet pierwsze czytanie tak zwanej „ustawy antylichwiarskiej”, ale później z powodu zakończenia kadencji Sejmu prace nad nią nie zostały ukończone. Teraz ma ona stać się jednym z elementów kolejnej grupy projektów składających się na „Tarczę antykryzysową” mającą ograniczyć ekonomiczne skutki pandemii koronawirusa.

Resort kierowany przez Zbigniewa Ziobro uważa, że konieczne jest zwłaszcza zdefiniowanie pojęcia lichwiarskiej pożyczki. Dotychczasowe przepisy były niejasne i dawały dużą możliwość interpretacji. Kierowano się więc „znamionami ocennymi” takimi jak „niewspółmierność świadczeń”, co najczęściej prowadziło do umorzenia podobnych spraw. Teraz od 3 miesięcy do 5 lat więzienia będzie groziło za udzielenie osobie fizycznej pożyczki, która według umowy żąda od niej zapłaty kosztów dodatkowych dwukrotnie wyższych niż maksymalne lub żąda zapłaty odsetek w stopie dwukrotnie wyższej niż maksymalna.

Przede wszystkim rządzący chcą, aby niemożliwe było złożenie przez wierzyciela wniosku o zlicytowanie nieruchomości, gdy dana osoba byłaby mu winna mniej niż 1/20 wartości posiadanego przez nią obiektu. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł twierdzi, że w tej chwili są przypadki, w których dochodzi do zabrania właścicielowi wartego kilkaset tysięcy złotych mieszkania, kiedy był on winny tylko kilkadziesiąt tysięcy.

Ostatnia ze zmian proponowanych przez Ziobro dotyczy przywłaszczenia na zabezpieczenie, czyli formy zabezpieczenia wierzytelności polegającej na przeniesieniu przez dłużnika prawa własności swojej rzeczy na wierzyciela. Dochodziło bowiem do przypadków, gdy warunkiem zwrotu nieruchomości było spłacenie pożyczki przy kosztach odsetkowych wynoszących kilka tysięcy procent.

Przelot satelitów Starlink od SpaceX nad Tatrami (wideo)

Data: 23.04.2020 22:41

Autor: ziemianin

player.vimeo.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #internet #KOSMICZNYINTERNET #kosmos #spacex #starlink #technologia #usa

Elon Musk buduje konstelację mikrosatelitów kosmicznego internetu o nazwie Starlink. Od czasu do czasu możemy podziwiać ich przelot na nocnym niebie w Polsce. Zobaczcie, jak wygląda ten moment na filmie.

Przelot satelitów Starlink od SpaceX nad Tatrami (wideo)

Wczoraj odbył się kolejny start rakiety Falcon-9 z paczką 60 sztuk mikrosatelitów. W sumie na orbicie jest ich już 422, a w ciągu najbliższej dekady będzie ponad 30 tysięcy. Konstelacja ma zapewnić szybki i bezpieczny dostęp do globalnej sieci wszystkim mieszkańcom naszej planety, nawet tym, którzy żyją w najbardziej dzikich jej obszarach.

Elon Musk zapewnia, że pierwszy milion użytkowników w Stanach Zjednoczonych otrzyma dostęp do kosmicznego internetu jeszcze w tym roku. SpaceX dostało już akceptację Narodowej Komisji Łączności (FCC) na rozruch usługi. Oczywiście, konstelacja będzie sukcesywnie rozwijana, więc w najbliższych miesiącach firma będzie kontynuowała testy urządzeń, które będziemy mogli zobaczyć na nocnym niebie.

Wojciech Cejrowski: Koronawirus SARS-Cov-2 bardzo słabo zabija. Możliwość śmierci w . . .

Data: 23.04.2020 22:18

Autor: ziemianin

wnet.fm

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #DonaldTrump #epidemia #covid19 #Kalifornia #koronawirus #PolskaRadaPolitykiPienieznej #STOPYPROCENTOWE #WHO #Wlochy

Przy okazji epidemii odbywa się skok na oszczędności Polaków – przestrzega gospodarz „Studia Dziki Zachód”.

Wojciech Cejrowski: Koronawirus SARS-Cov-2 bardzo słabo zabija. Możliwość śmierci w wypadku drogowym jest dużo większa

Wojciech Cejrowski mówi o sytuacji epidemicznej w USA. Jego zdaniem, kraj wkrótce wróci do normalnego funkcjonowania:

W Ameryce wszystko dobrze, wracamy do roboty.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód”przypomina, że Stany Zjednoczone są państwem federacyjnym, każdy stan rządzi się w zasadzie samodzielnie, co tłumaczy odmienne strategie walki z koronawirusem przyjmowane przez poszczególne władze. Jak zwraca uwagę Wojciech Cejrowski, najbardziej stanowcze restrykcje obowiązują w stanach zarządzanych przez Demokratów, podczas gdy na szczeblu centralnym Donald Trump wzywa do luzowania obostrzeń.

W lewackiej Kalifornii wystąpił bunt obywatelski, gdy tamtejsza gubernator zabroniła ludziom niemal wszystkiego. Tutaj obywatele wiedzą, że państwo należy do nich, a urzędnikom można w każdej chwili cofnąć delegację.

Wojciech Cejrowski odpiera zarzuty pod adresem władz federalnych USA, że te źle sobie radzą z pandemią choroby COVID-19.

Naród, jak żołnierz na wojnie, na początku epidemii, padł na twarz, ale gdy zobaczyliśmy, że wirus słabo strzela, wstaliśmy z kolan, i przeszliśmy do następnych zadań. Nie możemy tracić więcej czasu. Polska źle wykorzystała 4 tygodnie kwarantanny.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego stwierdza, że zamiast patrzeć na liczbę zmarłych w statystykach spojrzeć, ile osób przeżyło. Podkreśla, że nawet w grupie najstarszych ludzi 85% chorych Amerykanów nie umarło. Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego, polskie statystyki zaciemniają faktyczny obraz epidemii:

Jeżeli my testujemy wyłącznie chorych lub podejrzanych o to że są chorzy no to mamy gorsze wyniki niż z całej populacji w Polsce.

Z kolei liczba ofiar we Włoszech, mówi podróżnik, jest zawyżona, ponieważ powszechna jest praktyka wpisywania koronawirusa jako przyczyny zgonu, gdy innych powodów nie udaje się wykryć. Jak dalej tłumaczy „Gospodarz Studia Dziki Zachód:

Ten wirus jest bardzo zaraźliwy, ale bardzo słabo zabija.

Wojciech Cejrowski ocenia, że powszechna kwarantanna oraz niemal całkowite przestawienie służby zdrowia na walkę z aktualną pandemią, że ludzie częściej i szybciej będą umierać na inne choroby, a winny temu będzie m.in. niedobór witaminy D, której źródłem jest przebywanie na świeżym powietrzu i wystawianie się na działanie promieni słonecznych.

Większe jest prawdopodobieństwo śmierci w wyniku wypadku drogowego, niż zakażenia koronawirusem.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego ocenia reakcję polskich władz na pandemię i prognozowaną zapaść ekonomiczną. Krytykuje obniżkę stóp procentowych, ponieważ będzie ona oznaczać spadek wartości zgromadzonych przez Polaków oszczędności. Poza tym, jak mówi:

Rada Polityki Pieniężnej jest instytucją całkowicie zbędną; każdy bank powinien móc ustalać stopy procentowe samodzielne.

Za równie niekorzystne dla społeczeństwa Wojciech Cejrowski uznaje dodrukowywanie pieniędzy. Brak pokrycia takiego dodruku prowadzi do faktycznego zubożenia ludzi – ocenia.

To co się dzieje, to skok na majątek Polaków.

Wojciech Cejrowski mówi również o komunistycznej, maoistowskiej przeszłości szefa WHO, która źle zareagowała na kryzys epidemiczny. Stwierdza, że organizacja swoim działanie „wybielała” Chiny w kontekście faktu, iż Państwo Środka ukrywało epidemię tak długo, jak to było możliwe.

WHO wysyłała do USA i Europy fałszywe zalecenia, dlatego teraz mamy to, co mamy.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” negatywnie ocenia stopień zbiurokratyzowania polskiej „tarczy antykryzysowej”. Ministrowi zdrowia Łukaszowi Szumowskiemu wytyka niekompetencję w związku ze słowami o tym, że epidemia wygaśnie najwcześniej za półtora roku do dwóch lat. Zapowiedź zaszczepienia wszystkich Polaków Wojciech Cejrowski uznaje za nierozsądne, gdyż, jak mówi, nie powinno się szczepić osób, które już daną chorobę przeszły.

TVP nie krytykuje TVN-u po interwencji Mosbacher

Data: 23.04.2020 21:49

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ambasadausa #tvp #faktytvn #

Od wielkanocnego poniedziałku przez kilkanaście dni niemal codziennie w „Wiadomościach” Telewizji Polskiej ukazywały się niepochlebne materiały o TVN-ie. Komercyjna stacja należąca do amerykańskiego Discovery przestała być jednak krytykowana niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ową czarodziejką okazała się być ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher, przestrzegająca na Twitterze przed atakowaniem stacji TVN.

TVP nie krytykuje TVN-u po interwencji Mosbacher

Wszystko zaczęło się drugiego dnia świąt, czyli 13 kwietnia. W wielkanocny poniedziałek TVP wyemitowało materiał krytycznie odnoszący się do różnych aspektów działalności TVN-u. Miało to związek z materiałami komercyjnej stacji na temat wydarzeń z 10 kwietnia, gdy prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zorganizował własne obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej. W ich trakcie politycy obozu władzy złożyli kwiaty pod pomnikiem na Placu Piłsudskiego w Warszawie, natomiast sam Kaczyński dodatkowo uczynił to samo na Cmentarzu Powązkowskim.

TVN krytykował więc zachowanie ekipy rządzącej, która wyraźnie lekceważyła wprowadzone przez siebie obostrzenia. Na Placu Piłsudskiego jej przedstawiciele nie mieli rękawiczek i maseczek, z kolei Kaczyński wszedł na cmentarz mimo, że w związku z pandemią koronawirusa jest on zamknięty, jak wszystkie zresztą tego typu obiekty w Polsce.

Publiczna telewizja nie omieszkała przeprowadzić kontrataku. W pierwszym swoim materiale przypomniała o kulisach założenia stacji TVN, sugerując między innymi jej związki z komunistycznymi służbami, przeprowadzanie prowokacji mających kojarzyć Polaków z nazizmem (osławiony reportaż o urodzinach Adolfa Hitlera w śląskim lesie), a także sianie nienawiści do partii rządzącej.

Cały spektakl trwał kilkanaście dni, zaś samo TVN także odniosło się do zarzutów stawianych przez TVP w specjalnym oświadczeniu swoich dziennikarzy. Sprawa stała się na tyle poważna, że głos zabrała w końcu wspomniana Mosbacher. „Fakty TVN są częścią rodziny Discovery, amerykańskiej firmy notowanej na giełdzie papierów wartościowych w Nowym Jorku, której priorytetem jest przejrzystość, wolność słowa oraz niezależne i odpowiedzialne dziennikarstwo. Sugestie, że jest inaczej, są fałszywe” – napisała amerykańska ambasador na Twitterze.

Politycy Zjednoczonej Prawicy próbowali początkowo przekonać Mosbacher do swoich racji, stąd europoseł Patryk Jaki odpowiadając na jej tweet’a przypomniał o niepochlebnych materiałach TVN-u o amerykańskim prezydencie Donaldzie Trumpie. Mimo to jej wpis z 20 kwietnia znacząco zmienił podejście TVP. Od tego czasu w „Wiadomościach” nie pojawił się już żaden materiał krytyczny dotyczący komercyjnej stacji.

Historia Bez Cenzury - Zdradzony o świcie - Przemysł II

Data: 23.04.2020 21:35

Autor: ziemianin

youtube.com

#hbc #historiabezcenzury #ciekawostkihistoryczne #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Dzisiaj wrócimy do pocztu królów Polski, a konkretnie do pierwszego króla po rozbiciu dzielnicowym – Przemysła II. Jak trudna była jego droga do upragnionej korony? Czy faktycznie zabił lub kazał zabić swoją żonę? Kto kazał zabić jego? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka. Zapraszamy do oglądania!

Historia Bez Cenzury – Zdradzony o świcie – Przemysł II

Windows 20, to tylko koncepcja, ale Microsoft mógłby się z niej wiele nauczyć.

Data: 23.04.2020 12:13

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #systemoperacyjny #windows #microsoft #KamerKaanAvdan #Avdan #ciekawostki

Windows 20 – tak nazywa się najnowsza koncepcja systemu operacyjnego przygotowana przez Kamera Kaana Avdana, którego projekty mogliście już u nas wcześniej obejrzeć, bo też zasługują na to, by je oglądać. Microsoft też mógłby je zobaczyć i wyciągnąć kilka lekcji.

Windows 20, to tylko koncepcja, ale Microsoft mógłby się z niej wiele nauczyć.

W projekcie zatytułowanym Windows 20 znany na YouTubie po prostu jak Avdan designer spróbował pokazać, jak mógłby wyglądać następca systemu Windows 10. Właściwie zmiany można by określić jako kosmetyczne, ale Microsoft wykonał kawał dobrej roboty przy „Dziesiątce”, więc tak naprawdę tylko o takie detale chodzi. Podkreślmy jednak od razu jedno: te małe szczegóły mogą dawać olbrzymią zmianę. I tak jest w tym przypadku. Zresztą co tu dużo gadać – obejrzyjcie.

Izraelscy naukowcy wykradają dane za pomocą... wentylatora w komputerze?

Data: 23.04.2020 11:46

Autor: ziemianin

arxiv.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #cyberbezpieczenstwo #komputery #smartfony #hacking

Izraelscy naukowcy wykradają dane za pomocą… wentylatora w komputerze?

Wideo demonstrujący praktyczne wykorzystanie AiR-ViBeR.

Jak przeprowadzić atak hakerski na komputer? Pewnie słyszeliście o złośliwym oprogramowaniu i lukach bezpieczeństwa. Ale co powiecie na atak za pomocą… wentylatora w komputerze?

Nowy sposób ataku zademonstrował Mordechai Guri z Cyber Security Research Center na Uniwersytecie Bena Guriona w Izraelu. AiR-ViBeR pozwala na wykorzystanie zmiennej prędkości obrotowej wentylatora do generowania zmiennego natężenia wibracji, które następnie są odbierane przez specjalnie urządzenie odsłuchowe (np. smartfon) i zamieniane na postać binarną. Brzmi jak SF? Nie, to się dzieje naprawdę!

AiR-ViBeR pozwala na wykradanie poufnych informacji z komputera bez podłączenia do Internetu, ale prędkość przesyłu danych jest tutaj BARDZO ograniczona. Warto również wspomnieć, że możliwość wykorzystania tego typu ataku jest bardzo mała, więc należy go traktować bardziej jako ciekawostkę niż faktyczne zagrożenie dla bezpieczeństwa IT.

Spokojnie, nie musicie demontować wentylatorów w komputerze :).

Nie żyje Gene Deitch, twórca „Toma i Jerry'ego”

Data: 22.04.2020 10:09

Autor: ziemianin

apnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #komiks #genedeitch #tomijerry #niezyje #oscar

Nie żyje Gene Deitch – reżyser, animator i laureat Oscara. Był twórcą kultowych bajek animowanych takie jak „Tom i Jerry” czy „Popeye”. Miał 95 lat.

Nie żyje Gene Deitch, twórca „Toma i Jerry'ego”

Informację podała agencja Associated Press. Artysta zmarł 16 kwietnia w Pradze, gdzie mieszkał od 1959 r. O odejściu Deitcha poinformował jego czeski wydawca Petr Himmel.

Gene Deitch, a właściwie Eugene Merril Deitch urodził się 8 sierpnia 1924 r. w Chicago. Był animatorem, ilustratorem, reżyserem i producentem filmowym. Do Pragi na 10 dni przyjechał w 1959 r. i nieoczekiwanie zakochał się i postanowił zostać tam dla swojej późniejszej żony Zdeňki Najmanovej.

Twórca wyreżyserował kilkanaście odcinków „Toma i Jerry'ego” oraz kilka odcinków „Popeye’a”. Za animowany film „Munro” w 1960 r. dostał Oscara.

RIP: Gene Deitch, Cartoon Modernist Who Headed UPA New York And Terrytoons, Dies At 95 https://t.co/mKzDv5gmcm pic.twitter.com/D7EAbeqa9b

— CartoonBrew.com – Animation News (@cartoonbrew) [April 17, 2020](https://twitter.com/cartoonbrew/status/1251224632147021828?ref_src=twsrc%5Etfw)

Płonie największy park narodowy w Polsce. Sytuacja jest coraz bardziej dramatyczna

Data: 22.04.2020 05:47

Autor: ziemianin

biebrza.org.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pozar #BiebrzanskiParkNarodowy #zbiorka #las #przyroda

W niedzielę 19 około godziny 19.30 jeden z mieszkańców Kopytkowa zauważył uciekające łosie, a następnie unoszący się słup dymu. Rozpoczął się potężny pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego – największego parku narodowego w Polsce. Sytuacja jest coraz bardziej dramatyczna, a pożaru dotychczas nie udało się opanować. Park co roku zmaga się z pożarami, jednak nie przekraczają one 200 hektarów. Obecnie spłonęło już ponad 1400 ha.

Płonie największy park narodowy w Polsce. Sytuacja jest coraz bardziej dramatyczna

Kolejny pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym – płoną setki hektarów

Z pożarem walczą Ochotnicze Straże Pożarne, Państwowa Straż Pożarna, Lasy Państwowe użyczyły samolotów gaśniczych, jednak pożar zagraża kolejnym bezcennym terenom. Dramatyzm sytuacji najlepiej oddaje oświadczenie dyrektora Biebrzańskiego Parku Narodowego, Andrzeja Gregoruka.

Dziś płonie największy polski park narodowy, jedne z najlepiej zachowanych torfowisk w Europie. To ptasi raj. Tysiące gęsi, kaczek, wiele batalionów, rycyków, kulików zatrzymywało się tu na wiosennych migracjach, by się wzmocnić przed dalszą wędrówką. W nieprzebytych bagiennych lasach są ostoje rzadkich dzięciołów, sów, bielików, czy orlików grubodziobych – najrzadszych orłów Europy. Odnotowano tu ponad 280 gatunków ptaków, w tym wiele rzadkich i gdzie indziej ginących, takich jak dubelt, cietrzew, wodniczka. To miejsce, gdzie mogliśmy podziwiać łosie, bo tu właśnie jest ich najwięcej w całym kraju i tutaj przetrwały okres nadmiernych polowań. Żyją tu rysie, kilka rodzin wilków…nie czas wszystko wymieniać… Mszyste torfowiska tworzyły się tu powoli od tysięcy lat, tworząc mokrą, bagienną gąbkę, dającą najlepszy, bo naturalny magazyn retencyjny, w tak suchych ostatnio latach. To przyrodnicza perła, bo w ostatnim stuleciu osuszono aż 86% wszystkich torfowisk Polski. Rzadkimi roślinami zachwycają się naukowcy całej Europy.

Biebrza fascynuje ogromem przestrzeni i otwartym krajobrazem. Ten, kto choć raz przeszedł biebrzańskim szlakiem, chce tu wracać. Tymczasem ten tragiczny pożar trawi wszystko… dziś rano miał powierzchnię blisko 1,5 tys. ha, to prawie tyle, co 2 tysiące boisk piłkarskich! A tak bardzo się powiększył. Ptaki tracą w ogniu swoje lęgi! Pisklętom grozi głód, bo ich żerowiska pełne do niedawna drobnych zwierząt, po przejściu żywiołu będą pustynią.

Park organizuje zbiórkę na walkę z żywiołem i doposażenie dla Ochotniczych Straży Pożarnych. Wzruszeni jesteśmy Państwa postawą podczas pożaru i zrozumieniem, że Biebrzański Park Narodowy to nasze narodowe dobro. By je uratować potrzebujemy wsparcia. Nasze środki zabezpieczane na wypadek pożarów (150 tys. w tym dofinansowanie z Funduszu leśnego Lasów Państwowych) skończyły się już wczoraj. Pożary nękają nas co roku, zwykle mają jednak powierzchnię do 200 ha rocznie, tymczasem spalony tylko w kwietniu ogniem obszar to blisko 2 tys. ha! teraz intensywnie staramy się o dodatkowe wsparcie i dotacje na pokrycie kosztów nalotów samolotami gaśniczymi, jeden kurs to koszt ok. 10 tys.zł A tych kursów było wiele, końca nie widać…

Prosimy o Państwa finansowe wsparcie, by lepiej wyposażyć GASZĄCYCH OBECNIE POŻAR DRUHÓW OCHOTNICZYCH STRAŻY POŻARNYCH Z POBLISKICH WSI I MIASTECZEK. Ochotnicy są na każde wezwanie, dniem i nocą z narażeniem życia walczą z ogniem w dolinie Biebrzy. Ale rozmiar tragedii i ilość wyjazdów powoduje zużycie najpotrzebniejszych sprzętów do gaszenia.

Zebrane środki przeznaczone zostaną na zakup:

– tłumic do ręcznego gaszenia,

– małych motopomp, które można przenosić w niedostępny teren, służących do pobierania i gaszenia wodą z bagien, cieków wodnych,

– paliwa na dojazdy, niezbędnych kosztów gaszenia pożarów.

Darowizny na doposażenie ochotniczych straży pożarnych i gaszenie pożarów w Biebrzańskim Parku Narodowym można wpłacać na specjalne konto Bank BGK 31 1130 1059 0017 3397 2620 0016 wpłaty tytułem: "darowizna pożar 2020"

Gigantyczna plama na Bałtyku u wybrzeży Polski: 34 km substancji ropopochodnej

Data: 22.04.2020 05:26

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #MorzeBaltyckie #ropanaftowa #Polska

Na Morzu Bałtyckim u wybrzeży Polski zauważono wyciek nieznanej substancji, prawdopodobnie ropy naftowej lub produktów ropopochodnych. Do akcji wysłano statek ratowniczy.

Gigantyczna plama na Bałtyku u wybrzeży Polski: 34 km substancji ropopochodnej

Wyciek dostrzegli specjaliści Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Morskiego za pomocą zdjęć satelitarnych. O zdarzeniu poinformowano Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa w Gdyni, która wysłała na miejsce statek ratowniczy Kapitan Poinc.

Ustalono, że plama jest ogromna, ma 34 km długości i ponad 1,3 km szerokości. Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa w Gdyni przekazała za pośrednictwem Twittera, że chodzi o wyciek substancji ropopochodnej a statek ratowniczy został skierowany do neutralizacji wycieku.

Oględzin miejsca dokonał także samolot Morskiego Oddziału Straży granicznej, który sfotografował rozlew substancji.

O godz. 08:48 MRCK Gdynia otrzymało informację o rozlewie ropopochodnym znajdującym się 36 km na płn. od Jastarni. Wg. danych z EMSA rozlew ma dł. 34 km i szer. 1,38 km. Natychmiastowo do neutralizacji rozlewu został zadysponowany wielozadaniowy statek ratowniczy [MS Kapitan Poinc](https://pl.wikipedia.org/wiki/MS_Kapitan_Poinc)

— Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa 🇵🇱 💯 (@mspirsar) [April 21, 2020](https://twitter.com/mspirsar/status/1252528781308375040?ref_src=twsrc%5Etfw)

Jak poinformował rzecznik prasowy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR w Gdyni Rafał Goeck plama znajdowała się w odległości 36 km od Jastarnii. Dodał, że statek ratowniczy dopłynął do niej po południu. Następnie specjaliści pobrali próbki wody, ale jak podkreślił rzecznik, mieli utrudnione zadanie, ponieważ wiatr zmienił położenie plamy i trudno ją było zlokalizować.

Ostatecznie udało się ją znaleźć, ale z ogromnego rozlewu pozostały niewielkie plamy. Goeck porównał je do „kałuży w dziurawej drodze”. „Ratownicy starają się te «kałuże» neutralizować przy pomocy środków chemicznych, przyjaznych środowisku morskiemu”

Jego zdaniem rozlew ma łagodny charakter i najprawdopodobniej sam zniknie, ale mimo wszystko grupa ratowników pozostanie jeszcze na miejscu, żeby monitorować sytuację. Źródło wycieku nie zostało ustalone.

Czy siostra Kim Jong Un, Kim Yo-jong przejmie po nim włądzę w Korei Północnej?

Data: 21.04.2020 11:34

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koreapolnocna #kimdzongun #KimYojong #wladza #dynastia #ladnadziewczyna

Według reporterki CNN Pauli Hancocks, Kim Yo-jong może być w kolejce do objęcia przywództwa w Korei Północnej, jeśli doniesienia o krytycznym stanie Kim Jong Un są wiarygodne.

Czy siostra Kim Jong Un, Kim Yo-jong przejmie po nim władzę w Korei Północnej?

Północnokoreański przywódca jest podobno w poważnym stanie po operacji sercowo-naczyniowej, którą przeszedł na początku tego miesiąca.

Reporterka CNN poinformowała, iż amerykański wywiad monitorują tą sytuację.

Ostatnio despota nie pojawił się na obchody urodzin swojego dziadka Kim Ir Sena 15 kwietnia, co wywołało spekulacje na temat jego zdrowia. Widziano go natomiast cztery dni wcześniej na spotkaniu rządowym.

Pani Hancocks uważa, że w pokręconym świecie północnokoreańskiej polityki, Kim Yo-jong jest jedną z niewielu osób, którym ufa Kim Jong Un.

"Byłą często widywana u boku swojego brata".

"Uważa się, że jest jedną z niewielu osób, którym Kim naprawdę ufa"

"Kim Yo-jong jest rodziną, co w Korei Północnej jest"

20 faktów na temat akcji koronawirusowej. Znasz je?

Data: 20.04.2020 22:42

Autor: ziemianin

swprs.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #fakty #ciekawostki

20 faktów na temat akcji koronawirusowej. Znasz je?

  1. Według danych z najlepiej przebadanych krajów, takich jak Korea Południowa, Islandia, Niemcy i Dania, ogólna śmiertelność Covid-19 jest dwudziestokrotnie niższa niż początkowo zakładana przez WHO.

  2. Badanie zaprezentowane w Nature Medicine dochodzi do podobnego wniosku, nawet odnośnie chinskiego miasta Wuhan. Początkowo zanotowano znacznie wyższe wartości dla Wuhan, ponieważ nie zarejestrowano wielu osób z łagodnymi objawami lub bez objawów.

  3. 50% do 80% osób z pozytywnym wynikiem testu nie wykazuje objawów. Nawet wśród osób w wieku od 70 do 79 lat, około 60% pozostaje bezobjawowych, wiele innych wykazuje jedynie łagodne objawy.

  4. miało poważnych, współistniejących chorób. Wiek i profil ryzyka zgonów zasadniczo odpowiadają zatem przeciętnej śmiertelności.

  5. Wiele medialnych doniesień o młodych i zdrowych ludziach umierających z powodu Covid-19 okazało się fałszywymi po bliższym zbadaniu. Wiele z tych osób albo nie umarło z powodu Covid-19, albo faktycznie miało poważne dolegliwości współisniejące (takie jak niezdiagnozowana białaczka).

  6. Przeciętnie ogólna śmiertelność w USA wynosi około 8 000 osób dziennie, w Niemczech około 2 600 osób, a we Włoszech około 1 800 osób dziennie. Śmiertelność grypy sezonowej w USA wynosi do 80 000, w Niemczech i we Włoszech do 25 000, a w Szwajcarii do 1 500 osób na zimę.

  7. Na wyraźnie zwiększoną śmiertelność w północnych Włoszech mogą wpływać dodatkowe czynniki ryzyka, takie jak bardzo wysokie zanieczyszczenie powietrza i skażenie mikrobiologiczne, a także załamanie opieki zdrowotnej nad osobami starszymi i chorymi z powodu masowej paniki oraz znacznego ograniczenia życia gospodarczego i społecznego.

  8. W krajach takich jak Włochy i Hiszpania, oraz w pewnym stopniu Wielka Brytania i USA, poważne przeciążenie szpitali, szczególnie z powodu grypy, nie jest niczym niezwykłym. Ponadto do 15% lekarzy i pielęgniarek musi obecnie poddać się kwarantannie, nawet jeśli nie wystąpią u nich żadne objawy.

  9. Istotne pytanie to czy ludzie umierają z koronowirusem, czy też z powodu koronowirusa. Sekcje zwłok pokazują, że w wielu przypadkach poprzednie choroby były ważnym lub decydującym czynnikiem, ale oficjalne dane zwykle tego nie odzwierciedlają.

  10. Dlatego w celu oceny niebezpieczeństwa choroby kluczowym wskaźnikiem nie jest często wspominana liczba osób z wynikiem pozytywnym oraz zmarłych, ale liczba osób, które faktycznie i nieoczekiwanie rozwijają symptomy zapalenia płuc lub na nie umierają.

  11. Często pokazywane krzywe wykładnicze „przypadków koronowirusa” są mylące, ponieważ liczba testów również rośnie wykładniczo. W większości krajów stosunek wyników testów pozytywnych do testów ogółem pozostaje stały między 5% a 25% lub powoli rośnie.

  12. Kraje bez głębokich restrykcji gospodarczych czy społecznych, takie jak Japonia, Korea Południowa i Szwecja, nie doświadczyły bardziej negatywnego przebiegu wydarzeń niż inne kraje. Może to podważyć skuteczność tak daleko idących środków.

  13. Według wiodących specjalistów od chorób płuc, inwazyjna wentylacja pacjentów z Covid-19 często przynosi efekt przeciwny do zamierzonego i powoduje dodatkowe uszkodzenie płuc. Inwazyjna wentylacja pacjentów Covid-19 jest częściowo wykonywana ze strachu przed rozprzestrzenianiem się wirusa w powietrzu z wydzielin chorego.

  14. Wbrew pierwotnym założeniom, pod koniec marca WHO ogłosiło, że nie ma dowodów na rozprzestrzenianie się wirusa poprzez powietrze. Wiodący niemiecki wirusolog w badaniu pilotażowym również nie znalazł źródeł infekcji w powietrzu.

  15. W wielu klinikach w Europie i Stanach Zjednoczonych jest niewielu pacjentów, a niektóre musiały skrócić dzień pracy personelu z tego powodu. Liczne operacje i terapie zostały anulowane przez kliniki, gdyż nawet pacjenci z nagłymi przypadkami czasami pozostają w domu z obawy przed wirusem.

  16. Niektóre media zostały przyłapane na próbach dramatyzowania sytuacji w klinikach, czasem nawet przy użyciu zmanipulowanych zdjęć i filmów. Generalnie media nie kwestionują nawet wątpliwych, ale oficjalnych oświadczeń i liczb.

  17. Zestawy testów używane na świecie nie są precyzyjne. Kilka badań wykazało, że nawet znane do tej pory koronawirusy mogą dawać fałszywie pozytywne wyniki. Ponadto obecnie używany test na wirusy nie został poddany weryfikacji klinicznej ze względu na presję czasu.

  18. Wielu znanych na całym świecie ekspertów z dziedziny wirusologii, immunologii i epidemiologii uważa, że podjęte środki przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego i zalecają oni szybkie i naturalne nabycie odporności stadnej w populacji, chroniąc przy tym ludzi z grup ryzyka.

  19. W Stanach Zjednoczonych i na całym świecie gwałtownie wzrosła liczba osób cierpiących z powodu bezrobocia, problemów psychicznych i przemocy domowej w wyniku podjętych środków restrykcyjnych. Wielu ekspertów uważa, że restrykcyjne środki mogą pochłonąć więcej ofiar niż sam wirus.

  20. Demaskator NSA, Edward Snowden, ostrzega, że „kryzys koronawirusowy“ jest wykorzystywany do masowej i stałej ekspansji globalnej kontroli. Znany wirusolog Pablo Goldschmidt mówi o „globalnym terrorze medialnym” i „środkach totalitarnych”. Wiodący brytyjski wirusolog profesor John Oxford mówi o „epidemii medialnej”.

300 000 podpisów Amerykanów przeciwko fundacji Gatesa. Czy Trump podniesie rękę na Gatesa?

Data: 20.04.2020 22:32

Autor: ziemianin

infowars.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #donaldtrump #who #billgates #szczepionki #koronawirus #ludzie

Petycja została zatytułowana „[Wzywamy do dochodzenia w sprawie„ Fundacji Billa i Melindy Gates ”w sprawie nadużyć medycznych i zbrodni przeciwko ludzkości]”(https://petitions.whitehouse.gov/petition/we-call-investigations-bill-melinda-gates-foundation-medical-malpractice-crimes-against-humanity?fbclid=IwAR2LQTCuosPV_0KArdlxPS16Cr6tTssbPpNnmZK4xtiHYcTVIPiSHL4wqZc), brzmi następująco:

300 000 podpisów Amerykanów przeciwko fundacji Gatesa. Czy Trump podniesie rękę na Gatesa?

Gdy patrzymy na wydarzenia związane z pandemią „COVID-19”, na różne pytania nie ma odpowiedzi. 18 października 2019 r., Zaledwie na kilka tygodni przed ogłoszeniem zerowego poziomu w Wuhan w Chinach, miały miejsce dwa ważne wydarzenia. Jeden to „Event 201”, drugi to „Military World Games”, odbywający się wyłącznie w Wuhan. Od tego czasu zainicjowano ogólnoświatowy nacisk na szczepionki i śledzenie biometryczne.

Na czele tego przedsięwzięcia stoi Bill Gates, który publicznie wyraził zainteresowanie „zmniejszeniem wzrostu populacji” o 10-15% poprzez szczepienia. Gates, UNICEF i WHO zostały już oskarżone o celową sterylizację kenijskich dzieci, poprzez użycie ukrytego antygenu HCG w szczepionkach przeciw tężcowi.

Ponadto osobna petycja odrzucająca stosowanie planowanych masowych szczepień Billa Gatesa i technologię identyfikacji mikroczipów, również zgromadziła ponad 38 000 podpisów w ciągu tygodnia.

„ID2020 to plan wprowadzenia masowych publicznych szczepień i wykazania„ statusu szczepionki ”za pomocą mikroczipa lub„ ID ”wstrzykniętego pod skórę”, czytamy w petycji.

Minimalny wymóg oficjalnej odpowiedzi Białego Domu na petycje „We The People” to 100 000 podpisów, co oznacza, że ​​administracja Trumpa musi odpowiedzieć na obawy opinii publicznej dotyczące Billa Gatesa i jego powiązań z pandemią koronawirusa Wuhan"


Coś się dzieje…

Zebrano 300 000 podpisów pod petycją nakazującą rozpoczęcie śledztwa w sprawie przestępczej działalności fundacji Gatesa.

Ludzie na całym świecie rozumieją, kim jest: Bill Gates. Niestety, ale przez lata sponsoruje wiele mediów, lekarzy, naukowców. Dlatego zmowa milczenia trwa.

Zobaczymy, w jaki sposób odpowie Donald Trump.

Do tej pory wskazał WHO, jako organizację słabo radzącą sobie z akcją koronawirusową. Wstrzymał dla niej składki. Jest to ważne zagranie, ale bardziej "pijarowe". Budżet WHO jest tylko w kilkunastu procentach zależny od USA.

Pętla wokół konkretnych działań prezydenta Trumpa zaciska się. Oczekujemy nie tylko na mocne słowa, ale na czyny.

Sprawdzimy, czy Trump podniesie rękę na Gatesa. Gates powiązany jest z żydowskim bankierem.

Dlatego zobaczymy, jak silny jest Donald Trump…

Gdańscy naukowcy pracują nad bateriami nowego typu

Data: 19.04.2020 13:52

Autor: ziemianin

media.pg.edu.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #polacy #polska #gdansk #uniwersytet #baterie #ciekawostki #wynalazki

Inżynierowie z Politechniki Gdańskiej razem ze specjalistami z Finlandii pracują nad nowym rodzajem tzw. baterii przepływowych. To coraz częściej badane baterie o dużej sprawności i długiej żywotności.

Gdańscy naukowcy pracują nad bateriami nowego typu

Grupa badawcza kierowana przez dr hab. inż. Joannę Krakowiak z Katedry Chemii Fizycznej PG pracuje nad autorskim ogniwem przepływowym i nowymi elektrolitami, które można w nim zastosować.

Baterie przepływowe (redox flow cell) zyskują rosnące zainteresowanie. To dlatego, że mają wysoką sprawność i długą żywotność sięgającą nawet 20 lat. Są przy tym bardzo uniwersalne i bezpieczne – wyjaśniają gdańscy eksperci, którzy postawili przed sobą dwa zadania.

„Celem naszych badań jest zmniejszenie kosztu budowy baterii i/lub poprawa działania jej kluczowych elementów. Obecnie skupiamy się na modyfikacji elektrod w celu usprawnienia parametrów kinetycznych i termodynamicznych ogniwa. Z drugiej strony będziemy starali się znaleźć sposób na zwiększenie stężenia substancji biorących udział w konwersji energii, by tym samym zwiększyć ilość energii, którą możemy magazynować w tej samej objętości elektrolitu” – tłumaczy mgr inż. Miłosz Murawski, doktorant z zespołu dr hab. Krakowiak.

„Kolejnym kluczowym aspektem jest dobór właściwej membrany dla danego układu elektroda – elektrolit, która zapobiega mieszaniu się obydwu elektrolitów. Z tego względu prace nad akumulatorami przepływowymi mają ściśle interdyscyplinarny charakter” – dodaje badaczka.

Z chemikami pracują m.in. specjaliści z Wydziału Mechanicznego PG. Projekt prowadzony jest przy współpracy z drem inż. Pekka Peljo z Uniwersytetu Aalto, który jest drugim promotorem Miłosza Murawskiego.

„W związku z tym, że nasz zespół na Politechnice Gdańskiej ma dużo mniejsze doświadczenie i zaplecze, ustaliliśmy na razie, iż badania prowadzone przez nas będą uzupełniającymi, do tych które prowadzi zespół w Finlandii” – współpracę komentuje prof. Krakowiak.

„Równolegle opracowujemy zmiany konstrukcyjne ogniwa już istniejącego, wykorzystywanego przez nas w badaniach laboratoryjnych, jednak czy uda nam się uzyskać rozwiązanie lepsze od poprzedniego dowiemy się dopiero, gdy wrócimy do normalnego trybu pracy, po zakończeniu pandemii koronawirusa” – dodaje.

Ważne odkrycie Polaków: fotosyntezę napędza nie tylko światło, ale i ciepło

Data: 19.04.2020 13:47

Autor: ziemianin

pubs.acs.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #polacy #naukowcy #swiatlo #slonce #fotosynteza #ekologia #ciekawostki

Do fotosyntezy potrzebne jest nie tylko światło, ale i ciepło – dowodzą naukowcy z Lublina. “Rośliny odzyskują część ciepła, które powstaje w fotosyntezie, i używają go ponownie do zasilania reakcji napędzanych światłem, w tym – do produkcji tlenu” – tłumaczy prof. Wiesław Gruszecki.

Ważne odkrycie Polaków: fotosyntezę napędza nie tylko światło, ale i ciepło

Naukowcy mają nadzieję, że wiedzę dotyczącą gospodarowania strumieniami energii w aparacie fotosyntetycznym roślin uda się wykorzystać np. w rolnictwie, by zwiększyć plony.

Energia niezbędna do podtrzymywania życia na Ziemi pochodzi z promieniowania słonecznego. Wykorzystanie tej energii możliwe jest dzięki fotosyntezie. W ramach fotosyntezy dochodzi do przetwarzania energii światła na energię wiązań chemicznych, która może być wykorzystana w reakcjach biochemicznych. W procesie tym rośliny rozkładają też wodę, wydzielając do atmosfery tlen, potrzebny nam do oddychania.

Do tej pory sądzono, że w fotosyntezie rośliny korzystają tylko z kwantów światła. Zespół z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej i Instytutu Agrofizyki PAN w Lublinie wskazał jednak dodatkowy mechanizm: do fotosyntezy potrzebna jest również energia cieplna, która – jak się wydawało – powstaje w tym procesie jako nieistotny skutek uboczny. Tymczasem z badań wynika, że ten "recykling energii" jest niezbędny w procesie wydajnego rozkładania wody do tlenu. Wyniki ukazały się w renomowanym czasopiśmie "Journal of Physical Chemistry Letters".

"Wydajność energetyczna fotosyntezy jest niewielka" – mówi w rozmowie z PAP prof. Wiesław Gruszecki z UMCS. Wyjaśnia, że roślina zamienia w biomasę najwyżej 6 proc. energii słonecznej, którą pobiera. "Natomiast około 90 proc. energii pochłanianej ze światła jest oddawana do środowiska w postaci ciepła. Dotąd uważaliśmy, że frakcja oddawana do środowiska w postaci ciepła, z punktu widzenia wydajności energetycznej tego procesu, jest nieodwracalnie stracona. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się jednak, że aparat fotosyntetyczny w roślinach jest na tyle sprytny, że potrafi jeszcze wykorzystywać część energii rozproszonej na ciepło" – mówi.

Naukowiec podkreśla, że są to badania podstawowe. Jego zdaniem mają one jednak szansę znaleźć zastosowanie choćby w rolnictwie.

"Jeśli procesy produkcji żywności się nie zmienią, to w połowie XXI wieku, kiedy Ziemię może zamieszkiwać nawet ponad 9 mld ludzi, nie starczy dla wszystkich jedzenia, tym bardziej przy niepokojących zmianach klimatycznych" – alarmuje naukowiec. Badania jego zespołu są częścią międzynarodowych działań naukowców. Badają oni, co reguluje przepływy i wiązanie energii w procesie fotosyntezy. W powszechnym przekonaniu wiedza ta umożliwi inżynierię bądź selekcję gatunków roślin, które dawać będą większe plony.

Gdyby produkować rośliny, w których ścieżka odzyskiwania energii cieplnej będzie jeszcze sprawniejsza – uważa badacz – to fotosynteza przebiegać będzie efektywniej, a roślina produkować będzie więcej biomasy. To zaś przekłada się bezpośrednio na większe plony.

Zdaniem prof. Gruszeckiego kolejnym miejscem, gdzie można zastosować nową wiedzę, jest produkcja urządzeń do sztucznej fotosyntezy. Prace nad nimi trwają już w różnych miejscach na Ziemi, również w Polsce.

Naukowiec wyjaśnia, na czym polegało odkrycie jego zespołu. Z badań wynika, że wśród struktur w chloroplastach, w których zachodzi fotosynteza, znajdują się kompleksy barwnikowo-białkowe. Pełnią one funkcję anten zbierających światło. Okazuje się, że kompleksy te grupują się spontanicznie w struktury zdolne do recyklingu energii rozproszonej w postaci ciepła. Anteny te przekazują również energię wzbudzenia uzyskaną z ciepła do centrów fotosyntetycznych, w których zachodzą reakcje rozszczepienia ładunku elektrycznego (w szczególności do Fotosystemu II). Proces ten wpływa na wzrost wydajności energetycznej fotosyntezy. I umożliwia wykorzystanie w tym procesie promieniowania o niższej energii (również z obszaru bliskiej podczerwieni). Wydaje się mieć to szczególne znaczenie w warunkach niskiej intensywności światła słonecznego.

Zaufana Trzecia Strona - Różowe Pantery, czyli jak zostać złym Robin Hoodem

Data: 19.04.2020 13:33

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zaufanatrzeciastrona #Europol #interpol #napad #PinkPanther #RozowaPantera #wlamanie

Różowe Pantery okradają bogatych i nie oddają biednym. Kochają diamenty, są bezczelne, szybkie i skuteczne. 20 lat działalności, podejrzanych kilkaset osób, skradziony łup wart setki milionów dolarów albo i więcej.

Zaufana Trzecia Strona – Różowe Pantery, czyli jak zostać złym Robin Hoodem

Gdy zaproponowałam historię Różowej Pantery jako temat kolejnego artykułu, naczelny wzruszył ramionami i powiedział, że to nieprawdopodobne. 20 lat? 800 nieuchwytnych sprawców? Miejska legenda! A jednak działalność Pink Panthers jest autentyczna.

Legendą jest nazwa grupy. W 2007 roku wymyślili ją funkcjonariusze Interpolu, żeby – działając w 188 krajach członkowskich – łatwiej rozpracowywać gang. Interpolowski zespół zakończył swoją pracę w 2016 roku, jego miejsce zajął projekt „Brylant”, prowadzony przez Europol i rozszerzający swą działalność na gangi konkurencyjne dla Różowej Pantery.

Dopóki istnieją diamenty, będzie warto je kraść. Można zrywać biżuterię z rąk i karków bogaczy, można napadać na skarbce, można też po prostu okradać jubilerów.

Diamenty są wieczne

. . . zaciekawiło? pozostała treść na stronie źródła

Dziki Trener szczerze o epidemii. Kolejne wideo

Data: 19.04.2020 13:23

Autor: ziemianin

streamable.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #epidemia #pandemia #billgates #sciema #Dzikitrener #szczepienia #propaganda

Dziki Trener- Michał Bodzioch jest trenerem personalnym. Podbija internet swoimi energicznymi materiałami, które udostępnia na portalach społecznościowych. Znany z oceny codziennych sytuacji. Osiąga zadawalającą oglądalność. Ma mnóstwo fanów. Ku zaskoczeniu wielu osób postanowił podzielić się swoją opinią na temat koronawirusa krótko i w samo sedno. Zobaczcie video

Dziki Trener szczerze o epidemii. Kolejne wideo

Event 201 Pandemic Exercise: Highlights Reel

Event 201

# BezPlanu - Rwanda - ulice Kigali, opowieść Jonasa

Data: 19.04.2020 12:20

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #podroze #afryka #kigali #rwanda #ciekawostkipodroznicze #bezplanu

Poznajemy Kigali trochę lepiej: odwiedzamy z Anią, Ignalin i naszym przewodnikiem Jonasem targ warzywny Nyabugogo, dworzec autobusowy, centrum miasta oraz wzgórze Mount Kigali, skąd udajemy się pieszo do wioski naszego przewodnika. Po drodze zostaję zaproszony do domu przez Rwandyjczyka, który twierdzi, że jego rodzina mieszka w Polsce

# BezPlanu – Rwanda – ulice Kigali, opowieść Jonasa

Bill Gates chce wszczepiania czipów ludziom. Nadchodzi ID2020, cyfrowa tożsamość dla każdego.

Data: 19.04.2020 11:54

Autor: ziemianin

biohackinfo.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #billgates #ID2020 #ludzie #technologia #bezpieczenstwo

ID2020 jest projektem cyfrowej tożsamości, która opiera się na Blockchain. Technologia zapewnia bezpieczeństwo i efektywność, a baza danych jest zdecentralizowana i rozproszona. Każdy otrzyma swój własny rekord z najważniejszymi informacjami zapisanymi w bazie. Celem twórców jest utworzenie nowego standardu i objęcie systemem wszystkich ludzi na świecie.

Bill Gates chce wszczepiania czipów ludziom. Nadchodzi ID2020, cyfrowa tożsamość dla każdego.

Pomysł niewątpliwie ma swoje plusy. Zgubienie dokumentu tożsamości nie będzie przysparzać tak wielu problemów jak obecnie (ostatecznie może okazać się nawet zbędny), a przestępcy chcąc się pod kogoś podszyć, będą mieli utrudnione zadanie. Brak dokumentów tożsamości jest problematyczny również w przypadku uchodźców, którzy trafiają do zupełnie obcych im krajów.

Jednak przeciwnicy projektu i działacze alarmują, że ID2020 jest niczym innym jak globalnym systemem czipowania ludzi.

Bill Gates aktywnie włączył się do wspierania walki z koronawirusem i zapowiedział możliwość wprowadzenia na rynek cyfrowych certyfikatów. Mają uwzględniać informacje o tym, kto poddał się testowi na koronawirusa, a kto wyzdrowiał. W przypadku pojawienia się szczepionki, informacja o niej również ma znaleźć się w takim certyfikacie. Wszystko ociera się o projekt ID2020, w który zaangażowany jest miliarder.

Fundacja Gatesa od lat wspiera wprowadzenie implantów mikroczipowych. Były już prace nad zdalnie sterowanymi czipami antykoncepcyjnymi dla kobiet, ale teraz chyba nadszedł czas na coś znacznie większego.

Budowa tego niezwykle skutecznego systemu cyfrowej identyfikacji ludzi jest wspierana przez Microsoft, który zawarł porozumienie z innymi firmami: Accenture (jedno z największych przedsiębiorstw outsourcingowych i konsultingowych w dziedzinie zarządzania i technologii), IDEO, Gavi (którego celem jest zwiększenie dostępu do szczepień) i Rockefeller Foundation. Projekt jest również wspierany przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Bill Gates co prawda odszedł z Microsoftu, jednak nadal z nim współpracuje.

Obecna pandemia jest idealną okazją do wprowadzenia systemu identyfikacji opartego na mikroczipach. Technologia mogłaby pomóc w pilnowaniu osób zainfekowanych i odbywających kwarantanny domowe. Koronawirus przyczynia się do coraz większej ilości zgonów, a ludzie z powodu strachu będą bardziej skłonni przyjąć nieznane dotąd rozwiązanie. Pytanie tylko, do czego jeszcze wykorzystany zostanie taki system?

Nie ma wątpliwości, że czipy dałyby rządom i korporacjom kontrolę nad całymi społeczeństwami. Według przeciwników ID2020 efekt będzie taki, że niewielka grupa najbardziej wpływowych ludzi będzie mogła jeszcze bardziej bogacić się kosztem pozostałej części ludzkości. Problemy głodu i nierówności społecznych pogłębią się. Dojdzie do jeszcze większych podziałów. Już teraz największe korporacje świata mają możliwości równe potężnym krajom. Najnowsza technologia może przyczynić się do umocnienia ich (i tak już wysokiej) pozycji kosztem zwykłych ludzi.

To hipotetyczny czarny scenariusz, jednak strach pomyśleć, jak osoby mające władzę mogłyby wykorzystać cyfrową identyfikację wszystkich ludzi na świecie.

Starosta chce znakować domy, gdzie chorują na Covid-19

Data: 18.04.2020 16:38

Autor: ziemianin

wiadomosci.radiozet.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #covid19 #koronawirus #starosta #absurdy

"Według pomysłu Bogdana Zielińskiego, domy lub wejścia do mieszkań chorych na COVID-19 miałyby zostać odpowiednio oznaczone, tak jak gospodarstwa rolne w przypadku ASF. – Musimy przekazywać mieszkańcom rzetelne i uczciwe informacje – tłumaczy starosta wysokomazowiecki.

-Ja tylko chcę przypomnieć, że to nie jest zwykła choroba typu chociażby grypa czy zapalenie płuc, czy jakaś inna choroba, że to jest jakaś sensacja. Tutaj mamy do czynienia z pandemią i jest coś takiego jak dobro ogółu, dobro publiczne i według mnie poinformowanie mieszkańców danej miejscowości, że u nich znajduje się ognisko zakażenia jest jak najbardziej wskazane"

Starosta chce znakować domy, gdzie chorują na Covid-19

Pan Zieliński tymi słowami i "wybitnym" pomysłem, zaskarbił sobie stałe miejsce w internetowych memach.

Chce znakować domy, w których jest osoba chora na Covid-19.

Skąd starosta wie, czy on nie dostanie kataru i gorączki, a super testy koronawirusowe wskażą Covid-19?

Często głupota uderza w twórcę głupoty…

Kółka do Maca Pro sprzedawane w cenie Apple iPhone'a 11

Data: 18.04.2020 08:14

Autor: ziemianin

purepc.pl

#akcesoriamac #apple #komputerapple #macpro #cena #absurd #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #komputery

Granice absurdu zostały właśnie przekroczone. Apple wprowadza do swojego sklepu internetowego kółka do Maca Pro. Cena akcesorium niemal pozwoliłaby na kupno iPhone'a 11.

Kółka do Maca Pro sprzedawane w cenie Apple iPhone'a 11

Kółka do Maca Pro sprzedawane w cenie Apple iPhone'a 11Wczorajsza aktualizacja oferty sklepu Apple dotyczyła nowego iPhone'a SE i to on był prawdziwą gwiazdą. Smartfon wzbudza sporo kontrowersji i choć przez wielu oceniany jest jako przestarzały sprzęt o wtórnym wzornictwie oraz śmiesznym wręcz akumulatorze, osobiście wróżę mu ogromny sukces. Możemy śmiać się z Apple i najnowszej propozycji firmy, ale prawda jest taka, że ekipa Tima Cooka dobrze na niej zarobi. Rynek potrzebuje tego typu urządzeń. Inaczej wygląda kwestia drugiej z nowości, które trafiły wczoraj do sklepu Sadowników. Mowa o akcesoryjnych kółkach do Maca Pro, które zostały wycenione na zdecydowanie absurdalną kwotę. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę zastosowanie, czyli pracę z programistami, nie będzie to żadnym uzasadnieniem.

Podczas premiery Maca Pro dowiedzieliśmy się, że jego cena wynosi prawie 30 tysięcy złotych. To wydało się kwotą wysoką, jednak komputer przeznaczony jest do pracy z profesjonalistami, a co za tym idzie — będzie na siebie zarabiał. Co istotne, to samo można powiedzieć o topowej wersji urządzenia, za którą przyjdzie zapłacić prawie 270 tysięcy złotych. Tak, na dobrą sprawę możemy wybierać pomiędzy zakupem mieszkania, Mercedesem GLE, BMW X3, a wspomnianym właśnie komputerem. Aby jednak ten był wygodny w użytkowaniu, klienci powinni dokupić do niego akcesoria. Te kosztują krocie. Dla przykładu — podstawka pod monitor Pro Stand kosztuje bowiem 4799 złotych, a zestaw nóżek do Maca Pro 1499 zł. Co, jeśli nie wystarczą nam nóżki i chcielibyśmy swobodnie przesuwać komputer na kółkach?

Podczas premiery Maca Pro dowiedzieliśmy się, że jego cena wynosi prawie 30 tysięcy złotych. To wydało się kwotą wysoką, jednak komputer przeznaczony jest do pracy z profesjonalistami, a co za tym idzie — będzie na siebie zarabiał. Co istotne, to samo można powiedzieć o topowej wersji urządzenia, za którą przyjdzie zapłacić prawie 270 tysięcy złotych. Tak, na dobrą sprawę możemy wybierać pomiędzy zakupem mieszkania, Mercedesem GLE, BMW X3, a wspomnianym właśnie komputerem. Aby jednak ten był wygodny w użytkowaniu, klienci powinni dokupić do niego akcesoria. Te kosztują krocie. Dla przykładu — podstawka pod monitor Pro Stand kosztuje bowiem 4799 złotych, a zestaw nóżek do Maca Pro 1499 zł. Co, jeśli nie wystarczą nam nóżki i chcielibyśmy swobodnie przesuwać komputer na kółkach?

Jest i taka możliwość. Trzeba wziąć jednak pod uwagę to, że zestaw kółek do Maca Pro kosztuje, uwaga — 3499 złotych. Za stówkę więcej można już kupić całkiem interesującego iPhone'a 11 naszpikowanego ciekawymi rozwiązaniami. Cóż więc jest takiego wyjątkowego w akcesorium, którym są kółka do Maca Pro? Twórcy zapewniają, że to dzieło sztuki zaprojektowane ze stali nierdzewnej, proste w montażu i co najważniejsze mobilne. Mnie to niestety nie przekonuje. Nawet jeśli miałbym przenosić komputer co tydzień do innego pokoju, nie widziałbym sensu w wydawaniu 3499 złotych na gadżet, który ma mi uprzyjemnić to zadanie. Profesjonaliści, do których skierowany jest produkt, raczej nie będą nieustannie zmieniać jego położenia.

Praktykujące pielęgniarki na 1000 osób populacji i ich całkowita ilość 2018 (infografika)

Data: 17.04.2020 17:23

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pielegniarki #polska

W Polsce jest zaledwie 5 aktywnych pielęgniarek na 1000 mieszkańców. Co gorsza 42% z nich jest już w wieku emerytalnym.

Nie wiadomo co to jest: farsa, komedia, tragedia…

Praktykujące pielęgniarki na 1000 osób populacji i ich całkowita ilość 2018 (infografika)

Wincyj urzędników i podwyżek dla nich !!!

Wincyj wysokopłatnych "zarządów" w "ochronie" zdrowia.

Wincyj półpłynnych debilnych ustaw wydalanych w procesie biegunki legislacyjnej i szybko zmienianych

Wincyj synekur !

Wincyj przywilei !

Wincyj korupcji.

Wincyj samolotów dla nie-rządu

Wszystkie pieniądze na "447"

A ch.j tam z chorymi. Niech czekają do śmierci w kolejce do lekarza specjalisty dwa lata a na zabieg 5 lat.

"Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy"

Przebierańcy z "Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt" podszywają się pod służby!

Data: 16.04.2020 13:52

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#ekoswiry #ekoterroryzm #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zwierzeta #swiatrolnika #przebierancy #mafia

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, czyli grupa aktywistów prozwierzęcych, której nazwa ma imitować realnie funkcjonujące państwowe służby mundurowe, ponownie dokonał zaboru zwierząt. W tym celu „ekolodzy” posłużyli się postanowieniem, które ma imitować dokumenty tworzone przez urzędników państwa Polskiego. Dodatkowo aktywiści dopuścili się złamania zasad związanych z przeciwdziałaniem pandemii koronawirusa.

Przebierańcy z "Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt" podszywają się pod służby!

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt w świąteczny poniedziałek dokonał zaboru zwierząt!

Jak poinformował w serwisie twitter Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, grupa aktywistów prozwierzęcych pod nazwą Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, dokonała w Poniedziałek Wielkanocny wejścia na prywatny teren i zaboru zwierząt na podstawie dokumentów do złudzenia przypominających druki przygotowane przez urzędników państwowych. Rzeczona interwencja odbyła się na podstawie filmu zamieszczonego w serwisie YouTube i bez asysty policji, czy choćby przedstawicieli Państwowego Instytutu Weterynarii.

Świąteczny poniedziałek, 3 przebierańców w kombinezonach robi wjazd do czyjegoś domu, dokument z czerwonymi pieczątkami i zabierają zwierzęta na podstawie filmiku w internecie. Bez PIW, bez Policji. A później hejt w necie. Art7.ust.3 do zmiany– napisał w serwisie twitter Jacek Zarzecki.

Wadliwa ustawa, czyli co wykorzystał Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt?

Dokument, którego zmiany treści domaga się Jacek Zarzecki i inni przedstawiciele sektora rolnego i branż pokrewnych to Ustawa o ochronie zwierząt. Rzeczony artykuł otrzymał swojego czasu brzmienie:

W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odbiera mu zwierzę, zawiadamiając o tym niezwłocznie wójta (burmistrza, prezydenta miasta), celem podjęcia decyzji w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

Niestety przepis ten regularnie wykorzystywany jest przez aktywistów prozwierzęcych, którzy odbierają zwierzęta właścicielom – bez asysty służb państwowych i bez zgody właściciela względem wejścia na teren prywatny. O szeregu podobnych sytuacji informowała w swoim reportażu wydanym przez Fundację Polska Ziemia zatytułowanym Ciemna strona Animalsów. Co organizacje prozwierzęce chcą przed Tobą ukryć? Ewa Zajączkowska-Hernik.

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt naśladuje PETĘ?

Organizacje takie jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt najprawdopodobniej inspirują się działaniami amerykańskiej grupy PETA, która wyspecjalizowała się w odbieraniu zwierząt właścicielom i czerpaniu z tego faktu znacznych korzyści majątkowych.

W 2012 roku amerykańskie media ujawniły informacje dotyczące profilu działalności jednej z organizacji ekologicznych cieszących się w USA największym poziomem zaufania publicznego – PETA Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt. Aktywiści PETA od początku swojej działalności skupiali się na odbieraniu zwierząt właścicielom, którzy, w ich opinii, nie dbali o nie należycie. Śledztwo federalne ujawniło, że od 1998 roku aktywiści utylizowali około 95 proc. zwierząt, które przejmowali, co przełożyło się na łączną liczbę 27 tys. uśpionych psów i kotów (do 2012 roku). Media podnosiły wówczas, że PETA, przy rocznym budżecie na poziomie 37 mln USD, tylko znikome fundusze przeznaczała na faktyczną pomoc zwierzętom. Z podobną sytuacją, choćby przez wzgląd na działalność organizacji takich jak Inspektorat Ochrony Zwierząt, borykają się także Polacy.

Na sprawę niewłaściwego traktowania odebranych zwierząt zwrócił uwagę Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego:

Pamiętacie tę krowę, którą zabrali starszej kobiecie, zmuszając ją do zrzeczenia się praw do niej? Stoi teraz przypalowana z małym wiadrem wody i wygląda jeszcze gorzej.

– napisał w serwisie twitter Jacek Zarzecki.

ASF, ptasia grypa, koronawirus – Inspektorat Ochrony Zwierząt łamie prawo!

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt i inne podobne mu organizacje mogą przyczyniać się do przenoszenia groźnych chorób zakaźnych zwierząt. Polska objęta jest szczegółowym programem bioasekuracji z powodu wystąpienia w naszym kraju licznych ognisk afrykańskiego pomoru świń oraz wysoce zjadliwej grypy ptaków. Zgodnie z przepisami wypracowanymi w gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz w gabinetach Głównego Inspektoratu Weterynarii wejście na teren gospodarstw rolnych przez osoby nieuprawnione jest absolutnie zakazane. Problem stanowi tu także brak merytorycznego przygotowania aktywistów do opieki nad zwierzętami czy oceny stanu ich zdrowia. Tylko w ubiegłym roku aktywiści jednej z organizacji próbowali dokonać zaboru zwierzęcia w jednej z zachodnich dzielnic Warszawy, twierdząc, że zwierzę jest wychudzone. W praktyce jednak pies, który stał się obiektem procederu, stanowił mieszankę charta z jedną z popularnych ras psów myśliwskich. Interwencje, takie jakiej dopuścił się Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, są także działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym w kontekście pandemii koronawirusa. Rząd nakazał bowiem drastyczne ograniczenie kontaktów między ludźmi celem zatrzymania rozwoju wirusa.

Nie tylko Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt

Nie tylko Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt podejmuje w Polsce podobne interwencje. W ubiegłym roku głośnym echem poniosła się sprawa Pogotowia dla Zwierząt:

Taki przykładów jest znacznie więcej. Głośnym echem odbiła się sprawa jednej z najbardziej znanych organizacji mających zajmować się pomocą dla zwierząt – Pogotowia dla Zwierząt. Prezes organizacji Grzegorz B. został skazany prawomocnym wyrokiem za kradzież psów podczas rzekomej interwencji. Wśród zarzutów wymienia się m.in. działanie wbrew prawu i odbieranie psów mimo braku odpowiednich decyzji, niezwracanie zwierząt właścicielom mimo decyzji organów administracyjnych, przetrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach oraz prowadzenie zbiórki publicznej wbrew ustawie. Aktywiści z tej organizacji ignorując decyzje administracyjne lokalnych władz, weterynarzy, posłów i Rzecznika Praw Obywatelskich, odbierali wbrew ustawie kolejne zwierzęta. Najczęściej były to rasowe psy

– informował portal wSensie.pl.

Także Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt dopuścił się znacznych nadużyć w ubiegłym roku:

Zatrzymany to Krzysztof K., prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Mężczyznę zatrzymano na wniosek Prokuratury Rejonowej w Zgorzelcu. Powodem miało być niestawianie się na wezwania prokuratora i utrudnianie postępowania w sprawie odebrania zwierząt właścicielowi. To nie pierwsze postępowanie przeciw Konradowi K. w sprawie odebrania zwierząt. Przeciw mężczyźnie toczą się postępowania także w innych miejscach. Zatrzymany tłumaczył się, że robił to w stanie wyższej konieczności, ponieważ psy były chore i zaniedbane. Śledczy podkreślają jednak, że przedstawione sytuacje nie wymagały wtargnięcie na cudze posesje i zabierania zwierząt. W takim przypadku mężczyzna mógł zawiadomić policję

– donosili dziennikarze wSensie.pl

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt – co z nim zrobić?

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt to nie jedyna organizacja, która dopuszcza się zaboru zwierząt. W Polsce dochodzi też do nieuprawnionych protestów, wtargnięć, kradzieży i innych przypadków naruszenia prawa, których dopuszczają się takie grupy aktywistów jak właśnie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. W ubiegłym roku Instytut Gospodarki Rolnej przygotował pakiet zmian, które miałyby znaleźć się w znowelizowanej ustawie o ochronie zwierząt.

Do najważniejszych z nich należą: Potwierdzone wykonywanie działalności statutowej w okresie co najmniej 24 miesięcy; Udział w postępowaniu wyłącznie przez organizacje utworzone na gruncie prawa polskiego; Członkami zarządu organizacji ekologicznej takiej jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt mogą być wyłącznie obywatele polscy; Członkowie zarządu organizacji nie mogą być karani ani też nie może toczyć się wobec nich postępowanie karne, karno-skarbowe czy administracyjne; W postępowaniu nie może brać udziału organizacja, która w swoich działaniach stosowała metody bezprawne lub na granicy prawa, czyli takie jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt; Organizacja ekologiczna musi mieć co najmniej 5-osobową radę naukową lub zespół ekspertów badaczy, której członkowie posiadają tytuły i stopnie naukowe oraz wiedzę w danej dziedzinie; Liczba członków organizacji biorącej udział w postępowaniu wynosić może minimum 50; Posiadanie przez organizację taką jak Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z udziałem w postępowaniu o minimalnej sumie gwarancyjnej, w odniesieniu do jednego zdarzenia, w wysokości 250 000 złotych, ważne przez okres 12 miesięcy od dnia złożenia wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu; Organizacja ekologiczna w okresie jednego roku od daty rozpoczęcia postępowania nie otrzymała korzyści zarówno od żadnej ze stron postępowania jak i od konkurenta wnioskodawcy; Organizacja do wniosku o dopuszczenie do udziału w postępowaniu dołączyć powinna kopię polisy OC, kopię statutu organizacji, pisemne oświadczenie o nieprzyjęciu korzyści od strony postępowania lub konkurenta wnioskodawcy w okresie 1 roku poprzedzającego złożenie wniosku, pisemną informację dotyczącą członków organizacji.

Nie dajmy się nabrać! Jak rozpoznać Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt?

Aktywiści wtargnięć na teren prywatny dokonują zazwyczaj w specjalnych kamizelkach z napisem: Inspektorat Ochrony Zwierząt. Celem uautentycznienia swoich działań posługują się oni dokumentami do złudzenia przypominającymi postanowienia i orzeczenia urzędnicze. Ministerstwo Rolnictwa, Lekarze Weterynarii i przedstawiciele innych służb niejednokrotnie informowali, że właściciele zwierząt nie mają obowiązku wpuszczania na teren prywatny aktywistów prozwierzęcych.

Władze stanu Georgia zezwoliły na noszenie masek Ku Klux Klanu :)))

Data: 16.04.2020 13:40

Autor: ziemianin

nypost.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #usa #kkk #kukluxklan #maseczki #maski #koronawirus

Epidemia koronawirusa zmusiła władze amerykańskiego stanu Georgia do zmiany nastawienia wobec niemal 70-letniego prawa wymierzonego w Ku Klux Klan. Republikański gubernator Brian Kemp czasowo zawiesił przepisy z 1951 r. penalizujące zakrywanie twarzy w miejscach publicznych.

Władze stanu Georgia zezwoliły na noszenie masek Ku Klux Klanu :)))

Kemp oświadczył, że mieszkańcy stanu mogą nosić maski, bez obaw o podpadnięcie pod ustawę, która miała zwalczać członków rasistowskiej organizacji. „Podpisałem ustawę, żeby ograniczyć rozwój Covid-19 – zgodnie ze wskazówkami CDC (rządowa agencja Centra Kontroli i Prewencji Chorób)” – napisał na Twitterze polityk.

„Wszyscy mogą nosić maski ochronne, bez obawy o możliwość postawienia zarzutów” – dodał. Media informują, że zgodnie z decyzją władz zezwala się na zakładanie wszelkich masek i kapturów, które pozwalają ukryć tożsamość danej osoby, a więc także masek Ku Klux Klanu.

W stanie Georgia potwierdzono dotychczas ponad 14,9 tys. przypadków zakażeń koronawirusem. Zmarło co najmniej 550 osób.

Jak zrobić awaryjną maseczkę z koszulki? (infografika)

Data: 16.04.2020 13:04

Autor: ziemianin

cdc.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #maseczki #ochrona #zdrowie #pomyslowydobromir #koronawirus #infografika

Od 16 kwietnia obowiązuje nakaz noszenia maseczek ochronnych w miejscach publicznych. Ale co zrobić, jeśli nie masz maseczki, albo gdzieś ją zgubiłeś, lub zerwała się gumka, a Ty nie masz przy sobie igły i nitki? Oto sposób na najprostszą maseczkę w wersji minimal.

Jak zrobić awaryjną maseczkę z koszulki? (infografika)

Żeby zmniejszyć ryzyko rozszerzania się pandemii, nie potrzebujesz wyrafinowanego sprzętu. Potrzebna Ci będzie tylko stara koszulka (nowa też może być, ale trochę szkoda) i nożyczki. Jeśli nie masz nożyczek może być ostry nóż albo żyletka. I ta prosta instrukcja. Oryginalna instrukcja pochodzi ze strony amerykańskiego Centers for Desease Control and Prevention (CDC), ale nasze rozwiązanie jest udoskonalone.

Jak zrobić maseczkę ochronną krok po kroku?

  1. Znajdź koszulkę

Na pewno masz w szafie jakieś stare koszulki, których nie będzie Ci żal pociąć. My, testując wzięliśmy koszulkę w rozmiarze M. Nie bierz koszulki drobnej dziewczyny ani dziecka, bo sznureczki do wiązania mogą okazać się za krótkie. Najlepsza jest koszulka z dobrej, grubej bawełny. Pewnie masz taką z plamami od dezodorantu pod pachami, których nie da się już wyprać. To właśnie ta.

  1. Odetnij dół

Wyznacz poziomą linię równoległą do dolnej krawędzi koszulki mniej więcej na wysokości 20 cm. Tradycyjnie krawcowe używają do tego mydełka, ale tak naprawdę wystarczy, że zaznaczysz tylko dwa skrajne punkty. Precyzja nie ma większego znaczenia, bo materiał i tak się zawinie na krawędzi.

Przetnij koszulkę (obie warstwy) wzdłuż tej linii. Najlepiej sprawdzą się nożyczki krawieckie, ale może być cokolwiek. Nawet takimi małymi do skórek się da. Albo żyletką. Nożem będzie ciężko, chyba że znajdziesz pomocnika, który pomoże Ci naciągnąć koszulkę.

  1. Złóż na pół

To jest właśnie nasza innowacja. Na stronie CDC proponują żeby wyciąć większość koszulki. Dzięki temu będziesz miał bardzo długie sznurki do związywania i tylko pojedynczą warstwę bawełny do ochrony. My proponujemy złożyć ten odcięty pas na pół i dopiero wtedy zabrać się za wycinanie.

  1. Wytnij

Na część twarzową zostaw ok. 10 cm, które po rozłożeniu zamieni się w 20, zasłaniając większą część twarzy, prawie do uszu. Jeżeli maska okaże się za szeroka, zawsze będzie można ją dociąć. W drugą stronę to jest trudniejsze.

Gdy już wytniesz tak jak na rysunku – masz dwa wyjścia.

a) Jeśli przetniesz „sznureczki” w miejscach zaznaczonych czerwonymi liniami – będziesz miał dwie maseczki. To dobre rozwiązanie, jeżeli koszulka była z grubej bawełny.

b) Jeśli nie przetniesz w tych miejscach, będziesz miał jedną maseczkę podwójną, łatwiej będzie ją zawiązać i mniej się będą strzępić końcówki sznurków.

  1. Załóż i dopasuj

Sznureczki zawiąż na karku (dolny) i na potylicy (górny). Maseczka jest gotowa. Pamiętaj, że jej skuteczność jest znacznie mniejsza niż maseczek profesjonalnych i bardziej chroni ona innych (jeżeli jesteś zakażony, a możesz być i nie mieć objawów) niż Ciebie. Ale Ciebie też chroni w jakimś stopniu.

Wersja oryginalna

Jeśli chcesz mieć maseczkę niepowtarzalną, a postanowisz poświęcić koszulkę z jakąś grafiką, np logo ulubionej kapeli, możesz odciąć ten pas wyżej, tak, żeby grafika trafiła na Twoją twarz. Zanim to jednak zrobisz, przymierz, czy będzie Ci pasować.

Komentarz Tygodnia: Jak oni to przewidzieli?

Data: 16.04.2020 12:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #GadowskiTV #komentarztygodnia

O wizjonerskim wykładzie amerykańskiego mikrobiologa, o historii chińskiego instytutu, o konferencji amerykańskich prawników, o wstrzymaniu amerykańskiego wsparcia dla WHO, o niemieckiej prawniczce i do czego doprowadził jej sprzeciw, o cenach złota i innych symptomach recesji, o Stanisławie Murzańskim, o polskich produktach, które polskie nie są, a także kolejna porcja dobrej literatury.

Komentarz Tygodnia: Jak oni to przewidzieli?

Wspomniany wykład prof. Ralph Baric

Niemiecka policja bezsilna wobec dużych grup muzułmanów. Potrafi ukarać trzech emerytów . . .

Data: 15.04.2020 17:29

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #imigranci

Dr Sławomir Ozdyk o wpływie imigracji z Południa na walkę z koronawirusem w Niemczech, zbliżającym się Ramadanie, starciach z migrantami i „zamachu” lewaków na aplikację monitorującą objawy Covid-19.

Niemiecka policja bezsilna wobec dużych grup muzułmanów. Dr Ozdyk: Potrafi ukarać trzech emerytów na ławce w parku (audio)

Pięciu Tadżyków zostało aresztowanych. Planowali atak na jedną z baz amerykańskich w Niemczech.

Dr Sławomir Ozdyk podkreśla, iż „jeśli ktoś myśli, że Państwo Islamskie jest zniszczone, to jest w błędzie”. Symbole ISIS mieli mieszkańcy ośrodka dla uchodźców w Suhl, którzy brali udział w starciach z policją. Nasz gość przypomina to wydarzenie, do jakiego doszło w marcu w Turyngii. Wobec oporu migrantów wobec ustanowienia kwarantanny w ośrodku doszło do zamieszek, wobec których na miejsce trzeba było ściągnąć „uzbrojone jednostki policji, wozy bojowe do rozbijania barykad, pogotowie”.

Ekspert ds. bezpieczeństwa odnosi się do zapowiadanego „odmrożenia” gospodarki RFN, w której to sprawie niemiecka kanclerz prowadzi negocjacje z premierami niemieckich krajów związkowych. Zauważa, że muszą ustalić co robić przed 24 kwietnia, gdyż tego dnia zaczyna się Ramadan. W tym miesiącu muzułmańskiego kalendarza muzułmanie poszczą za dnia i spotykają się na biesiady w nocy. Utrudnia to zachowanie reżimu sanitarnego, zgodnie z którym nie powinny ze sobą spotykać się na ulicy więcej niż dwie osoby (wyjąwszy ludzi mieszkających ze sobą).

Zarzuca się niemieckiej policji, że potrafi ukarać trzech emerytów na ławce w parku, a nie robi nic z dużymi zgromadzeniami muzułmanów.

Tymczasem niemiecka policja jest bezsilna wobec agresywnej młodzieży muzułmańskiej, która obrzuca ją kamieniami, a nawet ciężarkami do ćwiczeń. Przed zdecydowaną reakcją powstrzymują funkcjonariuszy wymogi poprawności politycznej i świadomość, że ci, których aresztują dzisiaj jutro zostaną wypuszczeni na wolność.

Sądy puszczają ich wolno. Są bardzo pobłażliwe jeśli chodzi o uchodźców, migrantów.

Zgarnięty rano za handel narkotykami w parku Czeczen, wieczorem jest już na wolności, robiąc to samo, w tym samym miejscu. Dr Ozdyk zauważa, że w tych środowiskach pobyt w więzieniu to „część życia, nie kara”.

Osoba wychodząca z więzienia ma już swoją historię, którą może się pochwalić.

Opowiada także o akcji jednej z radykalnie lewicowych grup, która przecięła kable, które „znajdowały się blisko aplikacji koronawirusowej”. Mobilna aplikacja ma pozwalać jej użytkownikom na monitorowanie objawów Covid-19.

Lewa strona sceny politycznej uważa, że będzie to narzędzie totalnej kontroli.

Ukraiński kontrwywiad schwytał ważnego rosyjskiego szpiega. Rozmowa z zastępcą szefa . . .

Data: 15.04.2020 17:23

Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #FSB #ukraina #kontrwywiad #zatrzymanie #aresztowanie #zdrajca #agent

Walerij Szajtanow, generał Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, współpracował z FSB co najmniej od 2014 r. Paweł Bobołowicz,rozmawiał o kulisach operacji z wiceszefem ukraińskiego MSW.

Kontrwywiad SBU zatrzymał własnego generała – majora Walerija Szajtanowa. Ten wysoki oficer jest podejrzewany o współpracę z rosyjskim wywiadem.

Ukraiński kontrwywiad schwytał ważnego rosyjskiego szpiega. Rozmowa z zastępcą szefa ukraińskiego MSW (audio)

W Radiu WNET informował o tym już rano Wojciech Jankowski. Paweł Bobołowicz rozwija temat zauważając, że oficerem, z którym Szajtanow współpracował, jest pułkownik FSB Igor Jegorow. Generał-major nosił pseudonim Bobil.

By go schwytać, kontrwywiad posłużył się prowokacją, w której wziął udział czeczeński bojownik przeciwko Rosji Adam Osmajew. Jak przypomniał Paweł Bobołowicz, na Osmajewa przeprowadzono w 2018r. zamach, w którym zginęła jego żona, Amina Okujewa, czeczeńsko-ukraińska bojowniczka o polskich korzeniach. Osmajew, który przeżył, zagrał w operacji przechwytywania agenta rolę przynęty. O akcji opowiedział Radiu Wnet Anton Heraszczenko, wiceszef ukraińskiego MSW:

Adam Osmajew zgodził się zagrać rolę przynęty. Zrobiono tak, jakby doszło do jego zabicia i zostały przekazane fotografie generałowi Szajtanowowi z rzekomego miejsca zabójstwa. To była inscenizacja zabójstwa, żeby przekonać Szajtanowa i zleceniodawców, że wszystko w porządku – powiedział wiceminister.

To, że Adam Osmajew wziął udział w tej prowokacji oczywiście nie jest przypadkiem. Sprawa Szajtanowa, wysokiego oficera, generała SBU jest bowiem powiązana z zabójstwem Aminy Okujewej. Co do tego nie ma wątpliwości Irina Kamińska, mama Aminy Okujewej, z którą udało nam się porozmawiać:

To wszystko jest ze sobą związane, to oczywiste. Gdy teraz to już sięga  tak wysokiego poziomu i są realizowane takie operacje, to jest nadzieja, że wszystko zostanie wyjaśnione. To jest powiązane z FSB. Dowody jednoznacznie obciążają zatrzymanych w sprawie zabójstwa mojej córki– twierdzi Irina Kamińska, wierząc, że uda się zatrzymać nie tylko wykonawców zamachu, ale też zleceniodawców.

Zagadką pozostaje, kto zlecił ów zamach. Według wiceszefa ukraińskiego MSW tropy na pewno prowadzą do Czeczenii. Wiceminister nie chciał wprost nazwać osoby, która mogłaby stać bezpośrednio za zleceniem tego zabójstwa, ale wcześniej mówiono wielokrotnie, że śmierci Osmajewa chciał sam Ramzan Kadyrow, lider Czeczenii, który uważany jest za osobistego wroga nie tylko Osmajewa, ale też Okujewej.

Poza zamachem na Osmajewa, sprawa zatrzymania generała majora Walerija Szajtanowa zawiera jednak wiele innych wątków.

Szajtanow współpracował co najmniej od 2014 roku, a mógł i wcześniej. Olbrzymim problemem jest sprawdzenie teraz, do jakich informacji miał dostęp. SBU musi teraz przeanalizować jakie porażki były w pracy naszego kontrwywiadu, związane z przekazywaniem informacji przez Szajtanowa do Rosji. Wiem, że jest taka opinia naszych pracowników, że cały szereg naszych operacji nie udał się, bo Rosjanie o nich wiedzieli [z wyprzedzeniem], przez Szajtanowa. Wszystkie te dywersje muszą być teraz sprawdzone – dodał Heraszczenko.

Jest możliwe, że Szajtanow współpracował z FSB jeszcze przed Rewolucją Godności na kijowskim Majdanie w 2014 r. Nie ulega natomiast wątpliwości, że to na fali rewolucji awansował i został generałem. W jego rękach mogły być plany wielu operacji realizowanych w ramach tzw. ATO, czyli operacji antyterrorystycznej na wschodzie Ukrainy. Wielokrotnie dochodziło wówczas do sytuacji, w których Rosjanie byli uprzedzani o ukraińskich operacjach wojennych.

Ukraińcom udało się wpaść na jego trop m.in. dzięki współpracy ukraińskich służb ze służbami zachodnimi. Szajtanow spotykał się ze swoim rosyjskim oficerem prowadzącym na terenie krajów zachodnich, między innymi we Francji, a wiceminister Heraszczenko mówił wprost, że informacje przekazane przez zachodnich partnerów pomogły w zatrzymaniu Szajtanowa. Od czasu zabójstwa Skripala w Wielkiej Brytanii zachodnie służby są bardziej wyczulone na działania rosyjskiego wywiadu, zaś Ukraina – dzięki tej współpracy z Zachodem – jest w stanie identyfikować rosyjskich agentów.

Sprawa wciąż jest na etapie śledztwa: SBU stoi teraz przed bardzo dużym wyzwaniem, żeby sprawdzić, jaką dokładnie rolę pełnił Szajtanow, o czym wiedział i o czym może wiedzieć Federacja Rosyjska.

Zaufana Trzecia Strona: Jak Krzysztof zmanipulował oszustów i odzyskał wyłudzone 20 000 PLN

Data: 15.04.2020 17:16

Autor: ziemianin

zaufanatrzeciastrona.pl

#gielda #inwestycje #oszustwo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zlodzieje #pieniadze

Zaufana Trzecia Strona

Czasem nasi czytelnicy zaskakują nas swoją kreatywnością i zaradnością. Choć myśleliśmy, że wyłudzone przez oszustów pieniądze są już stracone, to Krzysztof się nie poddał i tak zmanipulował złodziei, że pieniądze oddali. Brawo Krzysztof!

Zaufana Trzecia Strona: Jak Krzysztof zmanipulował oszustów i odzyskał wyłudzone 20 000 PLN

Zaczęło się, jak wiele podobnych przypadków, od wiadomości od naszego czytelnika, którego bliska osoba dała złapać się na oszustwo „na inwestycję”. Opisywaliśmy ten scenariusz bardzo szczegółowo ponad rok temu. W dużym skrócie: „makler” dzwoni od ofiary i namawia na „inwestycję”. Po przelaniu środków ofiara widzi „na koncie” jak jej inwestycja rośnie i pojawiają się prośby o kolejne „inwestycje”. Oszuści przelewy jedynie przyjmują, a odzyskanie środków graniczy z cudem. Czytelnik, którego przypadek opisaliśmy, pieniądze odzyskał dzięki naszemu artykułowi, jednak większość ofiar zostaje na lodzie.

Stracone „tylko” 20 000

Gdy napisał do nas Krzysztof, byliśmy przekonani, że to beznadziejny przypadek. Jego bliska osoba wysłała już złodziejom 20 000 PLN, a z kilkunastu analogicznych historii wiedzieliśmy, że wkrótce strona „firmy inwestycyjnej” zniknie wraz z wpłaconymi na jej konto środkami. Taką wiadomość wysłaliśmy Krzysztofowi, proponując mu jednocześnie, że opiszemy całe wydarzenie, gdy tylko dostarczy zrzuty ekranów, nagrania rozmów i inne szczegóły oszustwa. Krzysztof jednak nadziei nie tracił i zagrał bardzo sprytnie. Bardzo. Całą swoją przygodę opisał na swojej stronie – polecamy lekturę. Poniżej streszczenie tego, jak pieniądze ostatecznie odzyskał.

Jak oszukać oszusta

Krzysztof zdążył przejąć tożsamość ofiary, zanim przestępcy zorientowali się, że ofiara już wie, że została ofiarą. Zmieniając nieco głos, podszył się pod poszkodowanego i zaczął grać osobę chętną do dalszych inwestycji. Oszuści oczywiście regularnie dzwonili, by namówić poszkodowanego do kolejnych wpłat, a Krzysztof przekonywał dzwoniących, że jest do inwestycji gotowy. Otrzymał, tak jak poprzednie ofiary, dostęp do aplikacji MetaTrader4 (co ciekawe, do tej pory nie trafiliśmy na przypadek, gdzie przekazywana ofiarom aplikacja zawierałaby złośliwe oprogramowanie). Strona działa pod adresem myinvests.pl.

W artykule Krzysztofa znajdziecie pełną historię używanych przez oszustów spółek oraz rachunków bankowych. Jest ich sporo i chyba sami autorzy zaczęli się w nich gubić, o czym świadczy informacja o rachunkach, na które należy wpłacać środki:

Mamy tu nieistniejący bank (Pekao Bp zamiast Pekao SA lub PKO BP) i kod SWIFT innego banku (poprzednio używanego przez Citi).

Mistrzowskie posunięcie

Krzysztof regularnie rozmawiał z naganiaczem, który za wszelką cenę dążył do powiększenia „inwestycji”. Krzysztof obiecał, że zainwestuje 60 000 USD i poparł historię podniesieniem limitu przelewów w banku oraz opowieściami o innych swoich inwestycjach. Miał tylko jedno oczekiwanie wobec „firmy inwestycyjnej” – chciał przetestować proces nie tylko wpłat, ale także i wypłat. Powiedział, że gdy tylko otrzyma zwrot swojej pierwszej inwestycji, niezwłocznie wpłaci kolejną, kilkukrotnie większą kwotę. O dziwo, sztuczka zadziałała – 20 000 PLN powiększone o kilkaset złotych „zysku” wróciło na rachunek ofiary. Oszuści dzwonią po 8 razy dziennie, ale Krzysztof już nie odbiera. Brawo Krzysztof!

Więcej takich historii

Podobnych historii jest dużo więcej, a najpopularniejsze opisujemy w trakcie 25 wykładów online (łącznie 7h materiału i kolejne w produkcji). Wykłady dostępne są dla dużych firm (korzysta z nich już ponad 5000 pracowników), ale wkrótce rozpoczynamy także sprzedaż dla osób prywatnych i małych firm. Osoby, które zapiszą się na listę powiadomień, otrzymają wiadomość, gdy tylko sprzedaż ruszy – oraz atrakcyjny kod rabatowy dla pierwszych klientów indywidualnych. Zapraszamy!

TVN powstała przez służby Kiszczaka? Czy dzisiaj przekazuje prawdę?

Data: 15.04.2020 17:06

Autor: ziemianin

tvp.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #tvp #tvp #polsat #telewizja #rzadpr #prl

"Dostałem od służb specjalnych wojskowych zadanie, aby znaleźć za granicą firmę, która mogłaby pełnić rolę „konia trojańskiego”, to znaczy która mogłaby służyć do wprowadzenia agentów na obszar na Zachodzie w dziedzinie mediów. Był to rok 1987. Jedyną firmą zagraniczną w dziedzinie mediów, którą znałem, była firma należąca do Jana Wejcherta, ulokowana w Irlandii. Firma ta nazywała się Cantal, a później zmieniono jej nazwę na ITI. Zapytałem służby wojskowe, czy mogę podjąć kontakt z Wejchertem. Otrzymałem wówczas informację, że on już współpracuje ze służbami wojskowymi, więc będzie to proste – zeznał w procesie Grzegorz Żemek.

TVN powstała przez służby Kiszczaka? Czy dzisiaj przekazuje prawdę?

– Przez cały czas miałem naciski ze służb specjalnych, żeby jak najszybciej zorganizować ten koncern medialny na zachodzie. W związku z tym rozpoczęła się pierwsza faza tworzenia tego koncernu; muszę przyznać, że trochę „na wariackich papierach” – stwierdził.

Z trzech przedstawionych kandydatur Kiszczakowi najbardziej spodobał się Walter, a sam pomysł uznał za „interesujący i zasługujący na poważne potraktowanie”.

Fragment listu do Czesława Kiszczaka:

„Proponuję utworzenie w MSW odrębnego pionu (służby) propagandowej, działającego także w obrębie MO…"


Mamy dwie główne telewizje medialne w Polsce: TVP i TVN. Do tego dochodzi Polsat i kilka mniejszych mediów.

Czy TVP oglądają prawicowcy? a TVN lewicowcy?

I tu mała uwaga. Jedna i druga telewizja powstała w celu propagandowym. Miały ogłupiać naród, przekazywać kłamstwa. Rozrywka, filmy jest na drugim miejscu. Najważniejsze, aby wiadomości mówiły prawdę partyjną, prawdę, jaką ustali partia.

Czy coś się zmieniło do obecnych czasów?

Najpierw TVN (ITI) należała do służb Kiszczaka, później do jego politycznych spadkobierców. Teraz należy do amerykańskiego koncernu.

Czy przez ten czas, zmieniła swoje nastawienie do narodu, do prawdy?

Dom z plastikowych butelek w Nigerii

Data: 14.04.2020 13:14

Autor: ziemianin

bbc.com

#budownictwo #dom #ciekawostki #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #afryka #nigeria

Tysiące ton śmieci, które blokują ścieki i w efekcie grożą epidemią, zostały wykorzystane jako mocne i zaskakująco atrakcyjne materiały budowlane. W miejscowości Yelwa stoi już kilka domów wykonanych z plastikowych butelek.

Dom z plastikowych butelek w Nigerii

W Nigerii miliony plastikowych butelek są wrzucano do kanałów wodnych i ich składowiska każdego roku powodują zanieczyszczenia, erozję, blokady nawadniania i problemy zdrowotne. Domy z butelek pozwalają wykorzystać niebezpieczne dla środowiska odpady.

Butelki są wypełnione suchą glebą (ale nie piaskiem) lub odpadami budowlanymi. Następnie są one układane w rzędach jak cegły i łączone błotem, tworząc solidne, dobrze izolowane i niedrogie domy trzypokojowe. Do zbudowania jednego, potrzeba ok 7800 butelek. Następnym pomysłem jest wybudowanie szkoły z 220 000 butelek.

Historia Bez Cenzury - Alkohol w średniowieczu.

Data: 14.04.2020 12:47

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #hbc #historiabezcenzury #alkohol

Zrealizowaliśmy dla Was już niejeden odcinek opowiadający o średniowieczu. Dzisiaj pora na kolejny, bardzo ważny element życia w tamtym okresie, a mianowicie… alkohol. Jak pili średniowieczni celebryci, a jak zwykli ludzie? Po co studentom były noże? Co dziwnego można zrobić za dwie flaszki wina? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka.

Historia Bez Cenzury – Alkohol w średniowieczu.

Amerykanie przemilczali zbrodnię katyńską

Data: 14.04.2020 12:12

Autor: ziemianin

tvp.info

#cenzura #historia #IIwojnaswiatowa #katyn #Polska #sowieci #stanyzjednoczone #usa #zbrodniakatynska #zsrr #zbrodniarze #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Stany Zjednoczone mając dokładne informacje na temat masowych grobów polskich oficerów w Katyniu, zdecydowały się milczeć w tej sprawie i nie wnioskować do Organizacji Narodów Zjednoczonych o zajęcie się tą sprawą. O postępowaniu kolejnych amerykańskich prezydentów dbających o swój sojusz ze Związkiem Radzieckim przypomniała Aurelia Puciński, córka przedstawiciela Polonii w komisji Kongresu USA zajmującej się zbrodnią katyńską.

Amerykanie przemilczali zbrodnię katyńską

Pluciński w rozmowie z Polskim Radiem, przeprowadzonej z okazji obchodzonego wczoraj Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, wspomina między innymi o fakcie, iż Amerykanie wiedzieli o całej sprawie co najmniej od 1945 roku. Świadkami odkopywania masowych grobów polskich oficerów przez Niemców byli bowiem amerykańscy oficerowie, będący wówczas niemieckimi jeńcami wojennymi.

Władze USA pozostawały jednak głuche na podobne doniesienia, czyli w praktyce tuszowały one informacje o działaniach NKWD wobec polskich żołnierzy w 1940 roku. Prezydenci Franklin Delano Roosevelt i Harry Truman nie tylko nie powiadomili o sprawie ONZ, ale także starali się uciszać mówiące o tej sprawie media kierujące swój przekaz do amerykańskiej Polonii. Amerykanom zależało bowiem na swoich ówczesnych radzieckich sojusznikach.

W 1952 roku ojciec rozmówczyni Polskiego Radia, Roman Puciński, reprezentował Polonię w tzw. komisji Maddena. To właśnie politycy zasiadający w Kongresie Stanów Zjednoczonych przesłuchali w sprawie Katynia blisko 200 osób. Winą za zbrodnie obarczyli Sowietów, a ich działania w raporcie końcowym nazwali „jedną z najbardziej barbarzyńskich zbrodni międzynarodowych w historii świata”. O Katyniu zaczęto szerzej mówić w USA dopiero pod koniec ubiegłego wieku, gdy dokumenty w tej sprawie opublikowali Rosjanie.

Ceny ropy rosną po amerykańskim szantażu

Data: 13.04.2020 13:53

Autor: ziemianin

nypost.com

#amerykanskieinteresy #arabiasaudyjska #ceny #donaldtrump #meksyk #OPEC #ropa #ropanaftowa #stany zjednoczone #usa #wzrostcen #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Wczoraj późnym wieczorem ogłoszono porozumienie pomiędzy państwami skupionymi w OPEC, czyli międzynarodowej organizacji zrzeszającej producentów ropy naftowej. Zdecydowano się więc na ograniczenie jej wydobycia, co oczywiście spowoduje wzrost rekordowo ostatnio niskich cen tego surowca. Największy udział mają w tym Stany Zjednoczone, które naciskały w tej sprawie na swoich sojuszników z Arabii Saudyjskiej.

Ceny ropy rosną po amerykańskim szantażu

W ramach Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) funkcjonuje kartel OPEC+, który na początku marca znalazł się na krawędzi rozpadu. Arabia Saudyjska i Rosja nie doszły wówczas do porozumienia w sprawie wydobycia ropy, a to spowodowało wojnę cenową pomiędzy oboma państwami. Saudyjczycy tym samym zdecydowali się na zwiększenie wydobycia ropy naftowej, dlatego w połączeniu ze spadkiem jej zużycia będącej następstwem pandemii koronawirusa ceny surowca na stacjach benzynowych spadły do rekordowo niskiego poziomu.

Obniżenie cen ropy uderzało oczywiście w zyski państw będących jej producentami. Odczuły to zwłaszcza Stany Zjednoczone i Rosja. W przypadku pierwszego z tych państw niskie przychody ze sprzedaży surowca były zagrożeniem zwłaszcza dla przemysłu łupkowego. Z tego powodu Amerykanie w ostatnich dniach mocno naciskali na Saudyjczyków, aby zgodzili się oni na plan redukcji dotychczasowego poziomu wydobycia ropy naftowej.

Amerykanie zdecydowali się na otwarty szantaż wobec swojego głównego, zaraz obok Izraela, sojusznika w regionie Bliskiego Wschodu. Prezydent USA Donald Trump zagroził wprowadzeniem taryf celnych na produkty importowane z Arabii Saudyjskiej, z kolei grupa kilkunastu amerykańskich senatorów zaczęła grozić władzom w Rijadzie ustawodawstwem wymierzonym w jego interesy.

Konieczne było wywarcie nacisku nie tylko na Arabię Saudyjską, lecz także na Meksyk. To właśnie sąsiad Stanów Zjednoczonych jako ostatni zgodził się na propozycje pozostałych państw tworzących OPEC. Meksykańskie władze nie chciały bowiem obciąć swojej produkcji o blisko 400 tys. baryłek dziennie, co spotkało się także z oburzeniem ze strony Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu. Z tego powodu do akcji musiał wkroczyć Trump, który zadeklarował pomoc dla Meksyku w postaci równoczesnego ograniczenia produkcji przez jego kraj.

Ostatecznie wczoraj wieczorem ogłoszono zawarcie porozumienia, mającego obowiązywać do kwietnia 2022 roku. Przewiduje ono globalną redukcję wydobycia o 9,7 mln baryłek dziennie w maju i czerwcu, a także o 8 mln do końca bieżącego roku. Od stycznia 2021 roku do końca umowy dziennie wytwarzanych będzie 7 mln baryłek. Zawarcie porozumienia przez OPEC już na poniedziałkowym otwarciu giełd spowodowało wzrost cen o 5 proc., a zdaniem ekspertów dalsze podwyżki są nieuniknione.

A tymczasem na Islandii rekomendują przytulanie się do drzew, póki nie . . .

Data: 11.04.2020 12:29

Autor: ziemianin

icelandreview.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #islandia #drzewa #przytulanie

Islandzki Departament Leśnictwa zachęca ludzi do przytulania się do drzew póki rządowe zalecenia powstrzymują ludzi przed przytulaniem się do innych, donosi RÚV. Strażnicy leśni z Hallormsstaður we wschodniej Islandii sumiennie odśnieżają szlaki, aby upewnić się, że miejscowi mogą cieszyć się świeżym powietrzem bez wchodzenia w zbyt bliski kontakt z innymi odwiedzającymi, jednocześnie będąc w stanie zbliżyć się do swoich leśnych przyjaciół.

A tymczasem na Islandii rekomendują przytulanie się do drzew, póki nie możemy przytulać się do innych

„Kiedy obejmujesz drzewo, niesamowite uczucie rozchodzi się po całym twoim ciele” – opowiada z entuzjazmem strażnik leśny Þór Þorfinnsson. – „To wspaniała możliwość na relaks, który daje ci siłę na nadchodzący dzień i nowe wyzwania.”

W czasach, kiedy bliski kontakt i przytulanie nie jest zalecane z uwagi na ryzyko zarażenia się wirusem, drzewa mogą zaoferować poczucie komfortu, mówi Þór, jednocześnie apelując do odwiedzających las, aby zachowywali środki ostrożności i nie przytulali wszyscy tego samego drzewa. Zaleca, żeby wchodzili głębiej w las, zamiast wybierać pierwsze drzewo, jakie napotkają. – „Drzew jest pod dostatkiem… nie musi być wielkie, może być dowolnego rozmiaru.”

Ludzie powinni dać sobie trochę czasu, mówi Þór, aby móc w pełni skorzystać na tym sposobie. – „Przytulenie się do drzewa na pięć minut raz dziennie zdecydowanie wystarczy” – mówi. – „Możesz to oczywiście robić kilka razy w ciągu dnia – to z pewnością nie zaszkodzi. Jednak raz dziennie z pewnością podziała, nawet jeśli zrobisz to tylko kilka dni z rzędu.”

Strażnicy wyznaczyli dwumetrowe odstępy w lesie, dzięki czemu goście będą mogli cieszyć się przyrodą bez obaw, że podejdą do siebie zbyt blisko. – „Zaleca się, żeby ludzie wychodzili na świeże powietrze w tym trudnym czasie” – mówi Bergrún Anna Þórsteinsdóttir, asystentka w Hallormsstaður. – „Dlaczego by nie rozkoszować się lasem, przytulić się do drzewa i zyskać odrobinę energii z tego miejsca?”

Kiedy już znajdziesz odpowiednie drzewo, Þór ma więcej trików, które pomogą ci uzyskać jak najwięcej z twojego uścisku. – „Dobrze jest również zamknąć oczy, podczas gdy przytulasz się do drzewa” – mówi. – „Ja przykładam policzek do pnia i czuję ciepło i prąd, przepływające z drzewa na mnie. Naprawdę można to poczuć.”

Komentarz Tygodnia: Mury niewidzialnej celi

Data: 11.04.2020 11:38

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia

O pięknej balladzie Lecha Makowieckiego, o wywiadzie, który musicie przeczytać Państwo sami, o terminalu bez drogi dojazdowej, o teorii i praktyce wsparcia w ramach tarczy antykryzysowej, o odejściu Michaela Yuna, przyjaciela Polski z New Jersey, o terminalu bez drogi dojazdowej, o tym jak włoskie „organizacje” odnajdują się w obecnej sytuacji, o niesamowitym wyczynie polskiego skoczka spadochronowego, o nowych pozycjach w dostępnych w księgarence, a na koniec zagadka muzyczna.

Komentarz Tygodnia: Mury niewidzialnej celi

Chiński nauczyciel przez 3 miesiące rysował kredą na tablicach kopię słynnego XII-w. obrazu

Data: 11.04.2020 11:03

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kreatywnosc #nauczyciele #chiny #ciekawostki #panorama #tablica #kreda

Zhao Wenrui, nauczyciel sztuki z prowincji Shanxi, chciał czymś zaskoczyć uczniów, kiedy wrócą do szkoły po kwarantannie. Zupełnie niechcący zdobył międzynarodową sławę. W ciągu 3 miesięcy odtworzył kredą na 8 tablicach obraz nazywany za sprawą swojej sławy chińską Mona Lizą – Widok wzdłuż rzeki podczas święta Qingming.

Chiński nauczyciel przez 3 miesiące rysował kredą na tablicach kopię słynnego XII-w. obrazu

Zużył na to 5 wiaderek kredy. Przystępując do dzieła, nie spodziewał się, że prace osiągną taki rozmach, ale ponoć nie potrafił zignorować szczegółów oryginału – XII-w. panoramy autorstwa Zhanga Zeduana.

Zhang Zeduan umieścił na 5-m obrazie 814 ludzi, 60 zwierząt, 30 budynków, 20 pojazdów, 9 lektyk i 28 łodzi. Na stworzonej kredą 32-m "kopii" nauczyciela znalazło się ich niewiele mniej; obserwator o sokolim oku dopatrzyłby się aż 550 osób, a także kilkudziesięciu zwierząt, mostów czy budynków.

Wenrui zaczął od narysowania konturów białą kredą. Potem wypełniał je kolorem.

Woda w kanałach weneckich stała się krystalicznie czysta po ogłoszeniu epidemii koronawirusa!

Data: 11.04.2020 10:45

Autor: ziemianin

bbc.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wenecja #wlochy #woda #koronawirus

Po ogłoszeniu kwarantanny we Włoszech, ludzie zauważyli pozytywne zmiany w Wenecji.

Wody oczyściły się wystarczająco, by odkryć żyjące tam ryby.

Ludzie robią zdjęcia krystalicznie czystszych wód i udostępniają je w mediach społecznościowych.

Chociaż zawsze tam mieszkały ryby, nie było ich wcześniej widać z powodu dużego ruchu w kanałach.

Woda w kanałach weneckich stała się krystalicznie czysta po ogłoszeniu epidemii koronawirusa!

Gdy pesymiści widzą do połowy pustą szklankę, pojawiają się optymiści, aby pokazać, że jest ona w połowie pełna. To samo dotyczy trwającego chaosu koronawirusa – podczas gdy niektórzy gromadzą papier toaletowy, jakby nie było jutra, są ludzie, którzy widzą pozytywy, nawet w tak strasznej sytuacji. Jednym z tych pozytywnych wyników jest to, że zanieczyszczenie dramatycznie spadło podczas kwarantanny we Włoszech. Naukowcy i badacze są zgodni co do znacznego spadku poziomu NO2. Ponieważ ulice są puste, powietrze staje się czystsze, a mętne wody oczyściły się, ukazując życie w kanałach Wenecji, które wcześniej nie były tak przejrzyste.

Cristal Baschet - Wyjątkowy instrument i jego surrealistyczne brzmienie.

Data: 11.04.2020 10:34

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #muzyka #instrumentymuzyczne

Ten dziwnie wyglądający instrument nazywa się cristal baschet i został wynaleziony w 1952 roku.

Został wynaleziony przez braci Bernarda i François Bascheta i został nazwany na cześć jego wynalazców.

Ten wyjątkowy instrument zbudowany jest z szklanych prętów, stożków z włókna szklanego i dużej stalowej płyty.

Przed rozpoczęciem gry na instrumencie należy zmoczyć palce, aby można było wytwarzać wibracje.

Wibracje są następnie wzmacniane przez stożki i płytę, tworząc wyjątkowo atmosferyczny dźwięk.

Modele organów krystalicznych mogą mieć od 3,5 do nawet 6 oktaw.

Instrument czasami nazywany również organami krystalicznymi może mieć aż 56 szklanych prętów

Cristal Baschet – Wyjątkowy instrument i jego surrealistyczne brzmienie.

Instrument rzadko zwraca na siebie uwagę. Mówiąc ściślej, większość ludzi nawet o nim nie słyszała. Najprawdopodobniej jednak słyszeliście jego dźwięk, który znalazł się w ścieżce dźwiękowej jakiegoś miłego dla publiczności filmu science fiction, takim jak „Interstellar”. Ten rzadki instrument zwany cristal baschet to jedyny w swoim rodzaju organ perkusyjny, który swoim nieziemskim dźwiękiem przenosi słuchaczy w nieskończoność przestrzeni kosmicznej.

Rzecznik Policji sugeruje pałowanie Polaków? „Nie stosował się do . . .”

Data: 11.04.2020 10:19

Autor: ziemianin

bibula.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #policja

Rzecznik Komendanta Głównego Policji, zachwyca się na Twitterze metodami funkcjonariuszy z innych krajów, którzy pałują obywateli. Czy już niedługo takie metody zostaną zastosowane wobec Polaków?

Rzecznik Policji sugeruje pałowanie Polaków? „Nie stosował się do obowiązków kwarantanny i izolacji…”

Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji, zamieścił na Twitterze filmik z interwencji policji w czasie pandemii koronawirusa. Ta mówiąc delikatnie była dość brutalna.

W ostatnim czasie policja zupełnie uznaniowo karze Polaków mandatami lub kieruje sprawę do inspektoratów sanitarnych. Wówczas kara może sięgnąć nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Coraz więcej prawników apeluje jednak, aby mandatów nie przyjmować. Pojawiają się bowiem wątpliwości co do legalności przepisów, jak i ich nieprecyzyjności, która pozwala służbom na uznaniowe karanie.

Zdaje się jednak, że kary finansowe nie są dla wszystkich wystarczające. – Ten mężczyzna w jednym z krajów nie stosował się do obowiązków kwarantanny i izolacji… Zostawiam tylko do obejrzenia…. – napisał na Twitterze rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji.

Ten mężczyzna w jednym z krajów nie stosował się do obowiązków kwarantanny i izolacji…

Zostawiam tylko do obejrzenia….pic.twitter.com/a8MrtRzO0V

— Mariusz Ciarka 🇵🇱 (@MariuszCiarka) April 8, 2020

Wpis ten jest szeroko komentowany:

Wspomnień czar, towarzyszu komendancie? pic.twitter.com/NBRHb0Zqle

— Paweł Budrewicz (@pawelbudrewicz) April 8, 2020

Nie wiem o co panu chodzi, ale ja, nie będąc na kwarantannie, wypierdolił bym im w twarz gdyby ktoś mnie tak zaczepił, z pełną świadomością możliwych konsekwencji.

Pan się zapędza. Czujecie władzę i wykorzystujecie moment. Odbije się to wam czkawką.

— Rafał Sawoniewicz (@r_sawoniewicz) April 8, 2020

Ten nie przestrzegał przepisów ruchu. pic.twitter.com/VrO7QyhKNO

— Tomasz Jabłoński (@Tomasz_Jablonsk) April 8, 2020

Najpierw sugeruje pan, że Polacy to osły, a teraz, że należy ich pałować. Jak pan został rzecznikiem policji?

— Dominik Cwikła (@Dominik_Cwikla) April 8, 2020

Po co Pan to wstawia?

Straszy Pan, czy chce Pan, żeby Polacy docenili łagodność polskich patroli, w myśl zasady: “a mógł zabić”?

Jako Wrocławianka mogę Panu pokazać podobny film z naszego Rynku. Nasz zatrzymany nie przeżył. A ten?

— Betty White ✌️🇵🇱🇪🇺❤️ [#FBPE](/t/FBPE) [#StanNadzwyczajny](/t/StanNadzwyczajny) (@BettyElaWhite) April 8, 2020

Policjant takie filmiki zamieszcza? Czy Policja w ten sposob grozi obywatelom?

— Roch Kowalski (@Roch_Kowalsky) April 8, 2020

WTF? Ministerstwo Finansów zarejestrowało Polskę jako korporację pod nazwą: "Poland Republic Of"

Data: 11.04.2020 10:10

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #WTF #polska #korporacje #usa #ministerstwofinansow

W rejestrze Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych, jako podmiot zarejestrowany przez polskie Ministerstwo Finansów, figuruje POLAND REPUBLIC OF.

WTF? Ministerstwo Finansów zarejestrowało Polskę jako korporację pod nazwą: "Poland Republic Of"

Obywatel zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o zajęcie się sprawą rejestru firm prowadzonym przez Amerykańską Komisję Papierów Wartościowych (U.S. Securities and Exchange Commission, strona sec.gov) (rejestr EDGAR).

Znajduje się w nim bowiem podmiot o nazwie: "Poland Republic Of", którego logo jest tożsame z godłem Polski. Jak napisał skarżący, opis i dalsze informacje wskazują, że Ministerstwo Finansów zarejestrowało Polskę jako korporację (firmę).

Obywatel podkreśla, że art. 1 Konstytucji głosi, iż Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. 

Z uwagi na zakres skargi RPO przekazał ją ministrowi spraw zagranicznych  Jackowi Czaputowiczowi, z prośbą o jej rozpatrzenie i udzielenie odpowiedzi skarżącemu oraz samemu Rzecznikowi" – pisze [rpo.gov.pl](https://www.rpo.gov.pl/pl/content/polska-jako-firma-w-usa-rpo-pyta-msz).

Głośno mówi się o tym, że Niemcy są zarejestrowane, jako korporacja.

Teraz mamy dowód od Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie umie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego Polska jest zarejestrowana, jako korporacja przez Amerykańską Komisję Papierów Wartościowych?

Sprawę przekazał ministrowi spraw zagranicznych, Jackowi Czaputowiczowi.

Na pewno nie uzyskamy odpowiedzi. Jednak już sam fakt, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie dementuje tej wiadomości, nie ośmiesza jest zastanawiające.

Poniższe foto pokazuje formę rejestracyjną już po przetłumaczeniu:


Po co Ministerstwo Finansów zarejestrowało Polskę, jako korporację?

Korporacja to firma, która ma swój zarząd, rade nadzorczą, prezesa.

Kto wchodzi w skład zarządu korporacji: "Poland Republic Of"?

Kto kontroluje korporacje o nazwie: "Poland Republic Of"?

Czy my obywatele Polski, wchodzimy w skład korporacji?

WTF? Policja prześladuje obywateli, ale PiS organizuje obchody.

Data: 10.04.2020 21:32

Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #policja #bezprawie #koronawirus #kwarantanna #absurd #bezkarnoscpolicji #Polska

W sieci internetowej roi się od materiałów filmowych przedstawiających najczęściej niezwykle absurdalne interwencje wobec obywateli. Funkcjonariusze starają się więc nadużywać swojej władzy pod pretekstem restrykcji związanych z pandemią koronawirusa. Tymczasem dzisiaj na Placu Piłsudskiego w Warszawie, bez zachowania najmniejszych nawet środków ostrożności, zorganizowano obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Film pokazujący co dzieje się w obiekcie Rybołówka w Mikołowie. Milicja robi nagonki na klientów, sprawdza paragony, straszy mandatami. Szczególnie ciekawe jest zachowanie jednego z panów..

Polecamy sprawdzać jak to pan milicjant śmiało bierze sobie paragony od ludzi bez żadnego stresu o jakieś tam wirusy po czym oddaje. No ale przecież przyjechali żeby zapobiegać "epidemii"

Interwencja milicji Rybołówka Mikołów 05.04.2020


Zamknięty plac zabaw na zamkniętym terenie należącym do jednoklatkowego bloku. Tak, jest zakaz. Odstęp 5 metrów między osobami. Policjant nie przedstawił się, nie wylegitymował, nie miał czapki. Przystąpił gwałtownie do interwencji. Skończyło się wnioskiem do sądu o ukaranie, mandat nie został przyjęty.

Koronawirus interwencja Policji


Szokujące nagranie policji z Łodzi. Ludzie obudźcie się!

Policja nękająca kierowce za to że wyjechał z miasta!


Wielu prawników cytowanych przez liberalne media podważa legalność niektórych obostrzeń wdrożonych przez rząd Mateusza Morawieckiego. Część z nich samo w sobie brzmi zresztą absurdalnie. Dlaczego bowiem małżeństwo musi iść ulicą w odległości dwóch metrów od siebie, gdy później będzie przebywać dalej w jednym mieszkaniu? Wiele wątpliwości budzą też obecne zapowiedzi dotyczące możliwości wychodzenia z domu jedynie w maseczkach ochronnych na twarzy. Dlaczego rozwiązanie stosowane w państwach azjatyckich czy w sąsiednich Czechach i Słowacji będzie wymagane dopiero miesiąc po wprowadzeniu stanu epidemiologicznego?

Zastrzeżenia dotyczące kolejnych ograniczeń nie przeszkadzają oczywiście policjantom, którzy ochoczo przystąpili do egzekwowania zakazów wprowadzonych przez rząd. Dotyczy to zwłaszcza podróżowania samochodami czy korzystania ze sklepów oraz restauracji wciąż mogących sprzedawać swoje dania na wynos.

Największą popularnością w sieci cieszy się zwłaszcza materiał dotyczący tego ostatniego przypadku. Policjanci w Mikołowie w województwie śląskim postanowili bowiem przyjrzeć się działalności jednej z tamtejszych smażalni ryb. Na filmie umieszczonym w serwisie YouTube można więc zobaczyć dwóch funkcjonariuszy bez żadnych strojów ochronnych, którzy nagabują osoby czekające w kolejce do wspomnianej restauracji. Policjanci grożą jednemu z klientów mandatem w wysokości 500 złotych, jeśli nie pokaże on swoich zakupów, a także pyta się ludzi o paragony choć dopiero czekają oni na zamówione dania.

Nie mniejszym zainteresowaniem cieszy się inny materiał wideo z interwencji policyjnej drogówki. Zatrzymała ona mężczyznę jadącego ze Skierniewic do Łodzi, popisując się arogancją, nieznajomością przepisów oraz groźbami względem kierowcy. To oczywiście nie jedyne przypadki inteligentnych inaczej osób w niebieskich mundurach. Z całego kraju dochodzą więc sygnały o zatrzymywaniu rowerzystów czy polowaniu na osoby tankujące swoje pojazdy, a nawet myjące je przed własnym blokiem. Jednocześnie Komenda Główna Policji odpiera wszelkie zarzuty o przekraczanie uprawnień przez funkcjonariuszy.

Tak samo Komenda Stołeczna Policji postanowiła zlekceważyć doniesienia o dzisiejszych uroczystościach na Placu Piłsudskiego w Warszawie. Z okazji 10. rocznicy katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, rano odbyło się zgromadzenie pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Stacje telewizyjne obiegły więc obrazki przedstawiające członków rządu oraz prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, którzy składali wieńce nie przestrzegając w żaden sposób wprowadzonych przez siebie obostrzeń. Zdaniem warszawskiej policji w tym wypadku… nie było mowy o zgromadzeniu publicznym.

Su-57: „Perła rosyjskiego lotnictwa” według Francuzów

Data: 09.04.2020 13:05

Autor: ziemianin

capital.fr

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #samoloty #rosja #wojsko #mysliwce #Francja #mysliwiec #Su57

Francuski magazyn „Capital” zwrócił uwagę na wideo pokazujące loty rosyjskiego myśliwca piątej generacji Su-57, które pod koniec marca opublikowało Ministerstwo Obrony Rosji na swoim kanale w YouTube.

artykuł, wymagany francuski

Su-57: „Perła rosyjskiego lotnictwa” według Francuzów

wideo

Prezentacja możliwości SU-57

Polecam ten artykuł: Chiny twierdzą, że rosyjski Su-57 nie pozostawiają szansy USA

Na nagraniu piloci Sił Powietrzno-Kosmicznych realizują figury pojedynczego i grupowego pilotażu, loty na małych i bardzo małych wysokościach. Piloci wykonali ponadto elementy bliskiej walki powietrznej z użyciem trybów umożliwiających wysoką zwrotność.

Jak pisze autor materiału, rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne przetestowały myśliwiec pod kątem wytrzymałości i pokazały, do czego jest zdolny.

Według niego na wideo „perła rosyjskiego lotnictwa” leci z bardzo dużą prędkością i na ekstremalnie niskiej wysokości, demonstrując wertykalne nabieranie wysokości i „beczki”, a także uruchamia środki rażenia przeciwnika.

Z dwoma rosyjskimi silnikami odrzutowymi Su-57 rozwija maksymalną prędkość około 2600 kilometrów na godzinę, prędkość, z jaką samolot nabiera wysokość, wynosi 21 kilometrów na minutę – pisze Capital.

W czasie prób rosyjski myśliwiec demonstruje „nieprześcignioną zwrotność” – zauważa autor materiału.

Nie ma sobie równych

Jak powiedział w wywiadzie dla czasopisma „Horyzonty” zastępca dyrektora generalnego firmy Suchoj, główny konstruktor Su-57 Michaił Strieliec, maszyna nie ma odpowiedników na świecie jeśli chodzi o nomenklaturę swojego uzbrojenia.

„Ważny wymóg, jaki postawił zleceniodawca odnośnie naszego samolotu, to stosunek ładunku bojowego, jaki może wziąć myśliwiec, do jego masy. Im większy jest ten stosunek, tym wyższa jest jakość samolotu jako nośnika. To samo jeśli chodzi o wielkość, masę i nomenklaturę lotniczych środków rażenia (…). Jeśli chodzi o te charakterystyki Su-57, nie ma odpowiedników wśród wszystkich samolotów piątej generacji na świecie” – zaznaczył Michaił Strieliec w wywiadzie dla magazynu „Horyzonty”.

Zasadniczą różnicą samolotów piątej generacji jest całkowicie nowy poziom automatyzacji. Su-57 jest wyposażony w zasadniczo nowy kompleks sprzętu pokładowego, który pełni funkcję „elektronicznego pilota” – powiedział ekspert.

Sukhoi Su-57

Su-57 (wcześniej PAK FA, nazwa testowa T-50) to rosyjski myśliwiec piątej generacji zaprojektowany do niszczenia wszystkich rodzajów celów powietrznych, naziemnych i nawodnych. Po raz pierwszy wzbił się w powietrze w 2010 roku. Połączenie wysokiej zwrotności ze zdolnością do wykonywania lotu naddźwiękowego, a także nowoczesnego systemu instalacji pokładowej i niskiej widoczności radarowej zapewniają Su-57 przewagę nad konkurentami.

Umowa na dostawę 76 myśliwców Su-57 Siłom Powietrzno-Kosmicznym Rosji została podpisana na forum „Armia 2019”. Obecnie trwają testy tego samolotu, podczas których sprawdzane jest działanie jego systemów, a także warunki pracy silnika drugiego stopnia. Ministerstwo Obrony wielokrotnie powtarzało, że Su-57 został pomyślnie przetestowany w Syrii.

Pierwsza seryjna maszyna, która miała być dostarczona Ministerstwu Obrony pod koniec grudnia 2019 roku, rozbiła się pod Chabarowskiem podczas lotu próbnego 24 grudnia, pilotowi udało się katapultować.

Wybory korespondencyjne: PiS po trupach chce zostać przy władzy

Data: 09.04.2020 12:36

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rzad #polska #koronawirus #wybory #wyboryprezydenckie #pis

"Nie mamy danych, że wybory korespondencyjne są niebezpieczne dla życia i zdrowia. W połowie kwietnia będę przestawiać dane i rekomendacje, również po uzyskaniu analizy epidemicznej przygotowywanej przez głównego inspektora sanitarnego.

Wybory korespondencyjne: PiS po trupach chce zostać przy władzy

"Nie ma danych, że wybory korespondencyjne stwarzają zagrożenie dla życia i zdrowia (…), w połowie kwietnia będę przedstawiał dane oraz stan epidemiczny w Polsce, co mam na dzień dzisiejszy" – powiedział. Minister dodał, że poprosił głównego inspektora sanitarnego o analizę bezpieczeństwa epidemicznego dotyczącą ryzyka wyborów korespondencyjnych. "Jak rekomendacje dostanę od pana Pinkasa (głównego inspektora sanitarnego), będę je państwu i panu premierowi przekazywał"


Komentarz: Robert brzoza

PiS na siłę chce przeprowadzić wybory.

Grają o dużą stawkę.

Coraz więcej Polaków będzie obwiniać PiS o wiele kłamstw. Polacy nie przejdą do porządku dziennego nad tym, że bezpodstawnie zamknęli ich w domach, że zabraniają wychodzić do lasów, parków, że szczują policją, wojskiem.

To jest przegięcie, to jest przekroczenie czerwonej bariery. Zamknęli gospodarkę, handel.

Po trupach, nie pytając naród o zgodę, będą dążyć do wyborów w maju.

Dlatego wymyślili wybory korespondencyjne.

Chwycą się wszystkiego, aby zostać przy władzy…

Popełniają olbrzymi błąd… jawnie walczą z narodem…

Przez 10 lat próbowali skłonić pandy do seksu. Udało się, gdy zamknęli zoo z powodu koronawirusa

Data: 09.04.2020 04:59

Autor: ziemianin

edition.cnn.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #panda #zwierzeta #zoo #sex #potomstwo #Hongkong #koronawirus #seks

Przez 10 lat specjaliści z ogrodu zoologicznego Ocean Park w Hongkongu próbowali nakłonić dwie pandy wielkie, Ying Ying i Le Le, do zainteresowania się sobą i spłodzenia potomstwa. Wszelkie próby spaliły na panewce. Teraz, gdy ogród został zamknięty dla zwiedzających, w końcu się udało i zwierzęta zaczęły uprawiać seks.

wymagany angielski

Przez 10 lat próbowali skłonić pandy do seksu. Udało się, gdy zamknęli zoo z powodu koronawirusa

To niezwykle ekscytująca chwila. Naturalny seks jest znacznie lepszy niż sztuczna inseminacja, gdyż daje większe szanse na udane zapłodnienie, mówi dyrektor ogrodu, Michael Boos.

Z powodu pandemii koronawirusa zamknięty jest od końca stycznia. Tymczasem sezon rozrodczy pand przypada na okres od marca do maja.

Od końca marca Ying Ying spędza więcej czasu bawiąc się w wodzie, a Le Le zostawia ślady zapachowe i szuka zapachu Ying Ying, czytamy w oświadczeniu prasowym.

Na razie jest zbyt wcześnie, by stwierdzić, czy doszło do zapłodnienia. Ale specjaliści ściśle monitorują zachowanie i zmiany ciała Ying Ying. Jeśli się udało, to oznaki ciąży, w tym zmiany poziomu hormonów i zmiany w zachowaniu będzie można obserwować już pod koniec czerwca. Zawsze jest jednak możliwość, że Ying Ying doświadczy ciąży urojonej, dodaje Boos.

Jeśli Ying Ying urodzi młode, będzie to niezwykle ważne wydarzenie. Pandy wielkie są zagrożone. Na wolności żyje jedynie 1800 tych zwierząt.

Niebieskie światło LED uszkadza oczy? Teraz już wiemy, jak do tego dochodzi.

Data: 09.04.2020 04:50

Autor: ziemianin

news.utoledo.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bezpieczenstwo #KOLORNIEBIESKI #medycyna #technologia #zdrowie

Niebieskie światło emitowane przez m.in. ekrany smartfonów, telewizorów lub komputerów uszkadza nam oczy. Naukowcy wiedzą już, jak do tego dochodzi, a my powinniśmy zacząć uważać, bo sprawa jest poważna.

wymagany angielski

Niebieskie światło LED uszkadza oczy? Teraz już wiemy, jak do tego dochodzi.

Najnowsze badania związane z niebezpiecznym wpływem niebieskiego światła LED na siatkówkę oka zostały przeprowadzone na Uniwersytecie w Toledo. Niebieskie światło z czasem doprowadza do zwyrodnienia plamki żółtej. Efektem tego jest nieodwracalne uszkodzenie fotoreceptorów, co ostatecznie kończy się trwałą utratą wzroku.

Fotoreceptory do prawidłowego funkcjonowania potrzebują molekuły o nazwie retinal. Jej zdaniem jest wychwytywanie promieni słonecznych i transfer informacji do mózgu. Niebieskie światło przyczynia się do rozkładu retinalu na toksyczne molekuły, które doprowadzają następnie do trwałego uszkodzenia fotoreceptorów. Niestety, fotoreceptory nie ulegają regeneracji, więc aby utrzymać sprawność widzenia, potrzebujemy stałych dostaw retinalu.

Chociaż dotychczas problemy ze wzrokiem na skutek zwyrodnienia plamki żółtej były głównie domeną starszych ludzi po 70. roku życia, to jednak wraz z postępem technologicznym i związanym z tym masowym używaniem urządzeń wyposażonych w ekrany LED, ten problem dopada coraz to młodszych.

o najgorsze, w trakcie eksperymentów, naukowcy wprowadzili retinal do komórek nowotworowych i serca oraz neuronów. Chcieli w ten sposób sprawdzić, czy emisja światła niebieskiego doprowadzi do ich uszkodzenia, podobnie jak ma to miejsce w oczach z fotoreceptorami. Okazało się, że mieli rację. Światło niebieskie padające na retinal jest zdolne do niszczenia wszystkich rodzajów komórek.

Specjaliści z Uniwersytetu w Toledo odkryli również, że alfa-tokoferol, forma witaminy E, który jest naturalnym przeciwutleniaczem, chroni przed uszkodzeniem fotoreceptory w oczach. Teraz zamierzają oni opracować nowe metody wchłaniania witaminy E przez ludzki organizm, aby z jej pomocą chronić wzrok.

Jednocześnie badacze apelują, abyśmy ograniczyli jak to tylko możliwe patrzenie na ekrany urządzeń nocą, szczególnie z ustawioną w nich wysoką jasnością, oraz korzystali z aplikacji zmiany barwy wyświetlaczy z zimnej na ciepłą lub włączyli taką funkcje w urządzeniach mobilnych lub komputerach zobacz tutaj.

Właściciel obniżył czynsz kwiaciarni do złotówki. “To jest moja tarcza kryzysowa”

Data: 09.04.2020 04:44

Autor: ziemianin

dobrewiadomosci.net.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ludzie #koronawirus #tarczaantykryzysowa #dobryczlowiek

Aktualna sytuacja sprawia wiele problemów lokalnym przedsiębiorcom. Jednym z nich jest właścicielka niewielkiej kwiaciarni z Ostródy, którą musiała zamknąć ponad trzy tygodnie temu z powodu koronawirusa. Kiedy w ubiegły weekend zgłosiła się do wynajmującego jej lokal mężczyzny, czekała ją niezwykła niespodzianka, czynsz za marzec został obniżony do symbolicznej złotówki.

Właściciel obniżył czynsz kwiaciarni do złotówki. “To jest moja tarcza kryzysowa”

Pani Jolanta postanowiła upublicznić gest właściciela lokalu na facebookowym profilu kwiaciarni.

– To jest moja tarcza kryzysowa – stwierdza kobieta, na dowód pokazując zdjęcie faktury, którą otrzymała.

Jak podaje TVN 24, taką samą pomoc otrzymała kobieta prowadząca solarium w innym lokalu należącym do tego samego właściciela.

– Podjąłem taką decyzję, żeby być solidarnym, żeby pozwolić im przetrwać. Te panie musiały zamknąć swoje sklepy, nie mogą pracować, nie mają przepływu gotówki, to za co miały zapłacić? – tłumaczy sam właściciel w rozmowie ze stacją.

Wielu muzyków transmituje na żywo zaimprowizowane koncerty, a Chris Martin (Coldplay) . . .

Data: 09.04.2020 04:26

Autor: ziemianin

instagram.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #muzyka #artysci #muzycy #kultura #kwarantanna #koronawirus #instagram #wideo #koncert #coldplay #ChrisMartin

Niektórzy artyści nie pozwalają, by kwarantanna ich powstrzymała i teraz dają występy na żywo w mediach społecznościowych!

Poniżej stream z Instagrama coldplay

Wielu muzyków transmituje na żywo zaimprowizowane koncerty, a Chris Martin (Coldplay) jest jednym z pierwszych.(wideo stream Instagram)

Słońce - najważniejsze źródło witaminy D

Data: 09.04.2020 04:16

Autor: ziemianin

sloncewpigulce.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #witaminad #zdrowie #nauka #slonce #badania #czlowiek #zywnosc #dieta

Witamina D w naszym organizmie może pochodzić z dwóch źródeł – syntezy skórnej oraz diety.

Najważniejszym źródłem witaminy D jest słońce. Synteza skórna pod wpływem promieniowania słonecznego UVB może pokryć aż 90% dziennego zapotrzebowania na witaminę D!

Słońce – najważniejsze źródło witaminy D

Wytwarzanie witaminy D w skórze – od czego zależy?

Efektywność skórnej syntezy witaminy D jest zależna od wielu czynników, takich jak: szerokość geograficzna, pora roku, pora dnia, grubość pokrywy chmur, stopień zanieczyszczenia powietrza, czas ekspozycji na promieniowanie słoneczne, powierzchnia ciała poddana działaniu promieni słonecznych, stosowane kremy z filtrami UV‑B, odzież, wiek, pigmentacja skóry.

Jak zapewnić odpowiednią ilość witaminy D?

W związku z położeniem geograficznym Polski, efektywna synteza skórna witaminy D zachodzi właściwie wyłącznie od końca kwietnia do początku września, w słoneczne dni, pomiędzy godziną 10.00 a 15.00. Należy wtedy przebywać na słońcu przez minimum 15 minut dziennie i mieć odsłonięte przynajmniej 18 procent powierzchni ciała (twarz, przedramiona i częściowo nogi) oraz nie należy stosować filtrów przeciwsłonecznych. Trzeba zauważyć, że w podanych godzinach przebywamy zazwyczaj w biurze, w domu lub samochodzie. A kończąc pracę po godzinie 15.00, nawet w bardzo pogodny dzień nie mamy szans zsyntetyzować odpowiedniej ilości naturalnej witaminy D. Dodatkowo czynniki takie, jak zachmurzenie, zanieczyszczenia powietrza, mgły, zmniejszają ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni ziemi, a co za tym idzie, mniejsza jest szansa na wytworzenie witaminy D. W cieniu ilość promieniowania słonecznego zmniejszona jest o 60%.

Od września do kwietnia natomiast, w Polsce, synteza skórna naturalnej witaminy D praktycznie nie zachodzi!

Polska leży między 49 a 55 równoleżnikiem na półkuli północnej, co powoduje, że zimą nasłonecznienie tutaj jest niewielkie. Promieniowanie UVB, pod wpływem którego zachodzi synteza witaminy D w skórze, nie dociera do powierzchni ziemi! Zostaje rozproszone w górnych warstwach atmosfery i w zasadzie w całości jest pochłaniane przez warstwę ozonową.

Czy można przedawkować witaminę D przebywając na słońcu?

Nie ma jak dotąd doniesień naukowych wskazujących na możliwość zatrucia organizmu witaminą D pochodzącą z syntezy skórnej, gdyż ewentualny jej nadmiar przekształcany jest w związki nieaktywne biologicznie, które są systematycznie usuwane z organizmu wraz ze złuszczającym się naskórkiem.

Czy odpowiedni poziom witaminy D możemy zapewnić sobie dietą?

Data: 09.04.2020 04:10

Autor: ziemianin

sloncewpigulce.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #witaminad #zdrowie #nauka #slonce #badania #czlowiek #zywnosc #dieta

Musimy sobie na początek zadać kilka pytań: w jakich produktach znajduje się witamina D? Czy w pokarmach, które spożywamy jest jej dużo, czy mało? Czy stosując normalną, urozmaiconą dietę jesteśmy w stanie zapewnić sobie odpowiednią ilość witaminy D potrzebną naszemu organizmowi?

Odpowiedź na te pytania znajdziecie poniżej.

Czy odpowiedni poziom witaminy D możemy zapewnić sobie dietą?

Najwięcej witaminy D zawierają tłuste ryby morskie, takie jak węgorz, czy łosoś. Spore jej ilości zawiera również śledź i makrela. Niestety powszechnie wiadomo, że Polacy spożywają ryby za rzadko.

W jakich produktach występuje witamina D?

Z drugiej jednak strony ryby są drogim produktem (szczególnie węgorz czy łosoś), a dieta obfitująca w duże ilości ryb może się szybko znudzić. Tym bardziej, że aby zapewnić sobie dawkę 1000 j.m. witaminy D należałoby codziennie zjadać np. 200 g pieczonego łososia lub aż 660 g makreli. Osoby, które nie lubią ryb mogą znaleźć witaminę D w innych produktach, ale są to dużo mniej wartościowe źródła. Żeby dostarczyć do organizmu dawkę 1000 j.m. witaminy D z innych produktów niż ryby, należałoby codziennie zjadać np. 20 jajek, kilka kilogramów sera żółtego lub wypić ponad 80 litrów mleka!

Z praktycznego punktu widzenia naturalne źródła witaminy D, ze względu na ograniczone możliwości ich spożywania (ilościowe lub ekonomiczne), nie są w stanie zaspokoić zapotrzebowania organizmu człowieka na witaminę D.

Naturalne źródła witaminy D nie zaspokoją zapotrzebowania organizmu

ZAWARTOŚĆ WITAMINY D W POLSKICH PRODUKTACH ŻYWNOŚCIOWYCH

PRODUKT ZAWARTOŚĆ WITAMINY D

węgorz świeży 1200 j.m./100 g

śledź marynowany 480 j.m./100 g

śledź w oleju 808 j.m./100 g

dorsz świeży 40 j.m./100 g

gotowany/pieczony łosoś 540 j.m./100 g

gotowana/pieczona makrela 152 j.m./100 g

ryby z puszki (tuńczyk, sardynki) 200 j.m./100 g

żółtko jajka 54 j.m./żółtko

ser żółty 7,6–28 j.m./100 g

mleko krowie 0,4–1,2 j.m./100 ml

Synteza w skórze pod wpływem promieniowania

UVB – ekspozycja ramion i nóg przez 15 minut

na pełnym słońcu latem 2000-4000 j.m.

W niektórych krajach, np. w USA, w witaminę D wzbogaca się mleko, jogurty, sok pomarańczowy, płatki śniadaniowe i margaryny. W Polsce nie jest to praktykowane i wzbogacane są jedynie margaryny.

W naszej codziennej diecie są czynniki, które mogą polepszać wchłanianie witaminy D lub je zaburzać. Do tych pierwszych należą wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wapń, fosforany i witaminy A, C i E. Niekorzystnie na przyswajanie witaminy D wpływa alkohol, środki przeczyszczające oraz glikokortykosteroidy.

Witamina D na . . .

Data: 09.04.2020 04:07

Autor: ziemianin

infowars.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #witaminad #zdrowie #nauka #slonce #badania #czlowiek #zywnosc #dieta

Badanie 2018 oparte na danych NHANES z lat 2001-2010 wykazało, że 28,9% dorosłych Amerykanów miało niedobór witaminy D (surowica 25 (OH) D <20ng / ml), a dodatkowe 41,4% dorosłych Amerykanów miało niedobór witaminy D (surowica 25 ( OH) D między 20ng / ml a 30ng / ml).

Witamina D na . . .

Amerykanie, którzy byli czarnymi, gorzej wykształconymi, biednymi, otyłymi, aktualnymi palaczami, nieaktywnymi fizycznie, częściej występowali z niedoborem witaminy D. Osoby z zaburzeniami jelitowymi (choroba Leśniowskiego-Crohna lub celiakię), które zmniejszają pobieranie witaminy D w diecie, oraz osoby z chorobami wątroby lub nerek, które mogą zmniejszać konwersję witaminy D w jej aktywnej postaci, mogą być również narażone na zwiększone ryzyko niedoboru niezależnie od wieku.

Badanie z 2017 r. wykazało, że „Comiesięczne podawanie dużych dawek witaminy D3 zmniejszało częstość występowania ARI (ostrych infekcji dróg oddechowych)”.

Badanie z [2015 r.]()https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/25903964/?from_term=vitamin+d+middle+east+respiratory+syndrome&from_pos=1 w Thorax wykazało, że niedobór witaminy D występował często u pacjentów, u których rozwinął się zespół ostrej niewydolności oddechowej.

Niedobór witaminy D był badany na wielu wirusach i ogólnie wystarczający poziom witaminy D prowadzi do niższych wskaźników infekcji i do zmniejszenia ciężkich przypadków chorobowych.

W ubiegłym tygodniu były dyrektor CDC, dr Tom Frieden, zasugerował, że witamina D może zmniejszać liczbę zakażeń koronawirusem.

Gadowski: Przychylam się do tezy, że wirus jest dziełem człowieka.Będziemy mieli epidemię samobójstw

Data: 09.04.2020 03:53

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #gadowskitv #komentarztygodnia #polska #epidemia #pandemia #bezprawie #youtube #wirus #koronawirus #RadioWNET

Gadowski: Przychylam się do tezy, że wirus jest dziełem człowieka.Będziemy mieli epidemię samobójstw [#RadioWNET](/t/RadioWNET)

Omawiany [#komentarztygodnia](/t/komentarztygodnia) na Youtube

Omawiany [#komentarztygodnia](/t/komentarztygodnia) na Vimeo

Witold Gadowski – dziennikarz

"To jest bezprawna cenzura. Odwołaliśmy się racjonalnie. Relacjonuję w miarę obiektywnie światowe badania".

Witold Gadowski komentuje zdjęcie swojego wideo na serwisie YouTube, na którym opowiadał o teoriach na temat koronawirusa. Stwierdza, że „donosy zaczęły się sypać ze strony TVP i TVN”. Ich autorami byli, jak mówi, „dziennikarzyna TVN” i „podnóżek Kurskiego, beztalencie”. Podkreśla, że podniesiono przeciw niemu absurdalne zarzuty, jakoby przekonywał ludzi, by leczyć Covid-19 tonikiem. Wynikają one z kompletnego niezrozumienia tego, o czym mówił.

"Przedstawiałem pewne ustalenia naukowe, które są bardzo ciekawe. Skąd to się wzięło, jak to leczyć i co będzie na przyszłość".

Przypomina badania prof. Didier Raoulta. Tłumaczy, o co chodzi w stosowanej przez tego francuskiego badacza metodzie leczenia zarażonych hydroksychlorochiną, używaną także przy malarii. Polega ona na zakwaszaniu komórek, gdyż „wirusy nie wnikają to komórek, które są zakwaszone wewnętrznie”. Zauważa, że „zwykle zakwaszenie organizmu jest bardzo negatywnym zjawiskiem”.

"Przychylam się do tezy, że wirus jest stworzony ręką człowieka".

Coraz bliżej "cichej" drogi?

Data: 07.04.2020 12:29

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #technologia #droga #halas #polska #nauka

Specjaliści z Politechnik Gdańskiej i Białostockiej zakończyli półroczne testy nowoczesnej nawierzchni drogowej, która m.in. obniża hałas. Choć wymaga jeszcze pewnych ulepszeń – to okazała się tak cicha, jakby ruch zmniejszył się aż czterokrotnie.

Coraz bliżej "cichej" drogi?

Od 4 października ub. roku trwały testy 160 metrowego odcinka tzw. poroelastycznej nawierzchni ułożonej w Gdańsku na ul. Galaktycznej.

Badania prowadzili specjaliści z Politechnik Gdańskiej i Białostockiej w ramach projektu SEPOR.

Nad drogami tego typu prowadzone są eksperymenty w różnych częściach świata. Nie udało się jednak dotąd otrzymać nawierzchni wystarczająco trwałej.

Celem prac jest opracowanie takiej drogi, na której powstaje znacznie mniej hałasu, która przepuszcza wodę, zapewnia dobrą przyczepność, a dodatkowo chroni przed pożarami paliwa, które ewentualnie wyciekłoby na ulicę.

Polscy inżynierowie opracowali nawierzchnię drogową, w której ok. 20 proc. stanowi granulat gumowy, otrzymywany ze zużytych opon. To sprawia dodatkowo, że droga jest bardziej ekologiczna od standardowej, gdyż pozwala wykorzystać surowce wtórne.

Naukowcy dysponują już wstępnymi wynikami. Okazało się, że trzeba jeszcze poprawić odporność nawierzchni. Ale już wiadomo, że pozwala ona bardzo mocno obniżyć hałas. Jak wyjaśnia kierujący projektem prof. dr hab. inż. Jerzy Ejsmont, spadek hałasu jest taki, jakby ruch na jezdni zmniejszył się aż czterokrotnie.

Testy wykazały już także znaczące obniżenie ryzyka drogowych pożarów.

Badacze prowadzą jeszcze jeden, trwający od 10 miesięcy test na drodze niedaleko Wejherowa i planują kolejny, na dłuższym odcinku, w pobliżu Żarnowca.

Rybackie mocarstwo ludu Calusa

Data: 07.04.2020 04:20

Autor: ziemianin

nationalgeographic.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostkihistoryczne #calusa #floryda #ludzie #rybolowstwo #rolnictwo #indianie

Lud Calusa przez wieki dominował nad południową częścią Florydy. Wpływy i władza Calusa rozciągały się daleko poza ich terytorium. Posiadali odpowiednią siłę militarną, byli w stanie handlować z uznającymi ich zwierzchnictwo plemionami i zbierać od nich daniny. Calusa wznosili olbrzymie budynki i kopali imponujące kanały szerokości autostrad. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że gospodarka Calusa nie opierała się na rolnictwie, a na rybołówstwie.

wymagana subskrypcja i język angielski

Z pracą Starożytna inżynieria połowów i przechowywania ryb w południowo-zachodniej Florydzie można zapoznać się na łamach PNAS.

[Rybackie mocarstwo ludu Calusa]

Podobnie jak inne ekspansywne kultury Calusa potrzebowali nadwyżek żywności, chociażby po to, by utrzymać ludzi pracujących przy imponujących przedsięwzięciach budowlanych. Nie mówiąc już o tym, że nadwyżki były potrzebne do uprawiania długodystansowego handlu na odległość setek kilometrów.

Specjalistów od dawna zastanawiało, jak nadbrzeży lud, którego głównymi składnikami diety były ryby i owoce morza, a który poza tym zajmował się zbieractwem, mógł w subtropikalnym klimacie handlować rybami. Okazuje się, że odpowiedzią są celowo odgrodzone fragmenty estuariów rzecznych, które służyły jako tymczasowe baseny do przechowywania żywych ryb. Pozyskiwane z nich ryby były jedzone świeże, ale również suszone i wędzone, dzięki czemu nadawały się do długotrwałego przechowywania. Największa z takich konstrukcji liczy ponad 3300 metrów kwadratowych i jest otoczona wałem o wysokości dochodzącej do 1 metra.

Tym, co czyni lud Calusa wyjątkowym jest fakt, że większość społeczeństw, które osiągnęły ten stopień złożoności i takie wpływy to społeczeństwa rolnicze. Przez dług czas sądzono, że społeczności opierające się na połowach ryb, łowiectwie lub zbieractwie są mniej zaawansowane. Jednak podczas ostatnich 35 lat naszej pracy wykazaliśmy, że Calusa stworzyli złożone społeczeństwo posługujące się zaawansowaną architekturą i religią, które miało siły zbrojne, specjalistów z różnych dziedzin, handel długodystansowy i było społecznie zróżnicowane. A wszystko to bez uprawy ziemi, mówi William Marquardt, emerytowany kurator South Florida Archeology and Ethnograpy we Florida Museum of Natural History.

Marquardt brał udział w pracach grupy Victora Thompsona, dyrektora Laboratorium Archeologii na University of Georgia. Naukowcy badali dwa odgrodzone obszary położone na południowym-zachodzie wyspy Mound Key, na której przez około 500 lat znajdowała się stolica Calusów.

Widoczne do dzisiaj konstrukcje zbudowano po bokach wielkiego kanału o długości ponad 600 metrów, którego średnia szerokość przekracza 30 metrów. Kanał przecina wyspę na pół. Obie konstrukcje są otwarte na kanał. Prawdopodobnie dzięki temu Calusa mogli zagonić tam ryby, a następnie zamknąć ogrodzony teren wrotami lub siecią. Budowa takich tymczasowych basenów i przetrzymywanie w nich ryb wymagały wiedzy inżynieryjnej, wiedzy o dziennych i sezonowych pływach, a także wiedzy z hydrologii i biologii różnych gatunków ryb, podkreślają naukowcy.

Szczegółowe badania ujawniły istnienie dodatkowych stoków, rodzaju ramp, którymi prawdopodobnie transportowano ryby. W pobliżu znaleziono dowody na istnienie stanowisk, w których palono ogień. To prawdopodobnie tam wędzono i suszono ryby. Dzięki datowaniu radiowęglowemu wiemy, że struktury te powstały w latach 1300–1400 naszej ery. Budowano je zatem podczas drugiej fazy budowy imponującej siedziby władcy, która – jak wynika z hiszpańskich dokumentów – mogła pomieścić 2000 osób. Warto tutaj wspomnieć, że około 1250 roku doszło do spadku poziomu oceanów, co mogło mieć wpływ na populację ryb i mogło zainspirować Calusa do stworzenia wspomnianych basenów.

Znalezione szczątki wskazują, że Calusa przetrzymywali ryby z rodziny mugilowatych, śledze oraz gatunek Lagodon rhomboides. Z kolei szare osady bogate w materię organiczną wskazują na słabą cyrkulację wody w basenach. Mogła ona być w pewnym stopniu wymieniana podczas wysokiej fali.

Nie wiemy dokładnie, jak to działało, ale sądzimy, że było to krótkoterminowe przechowywanie ryb, na okres liczony w godzinach czy kilku dniach, ale nie w miesiącach, mówi Marquardt.

Naukowcy już wcześniej przypuszczali, że widoczne konstrukcje mogły służyć przechowywaniu ryc, jednak dopiero teraz zostały one szczegółowo zbadane, a ich datowanie porównano z datowaniem innych budowli ludu Calusa.

O Calusa mamy niewiele informacji. Wiemy, że ich społeczeństwo było podzielone, że istniała tam warstwa wyższa. Lud miał kilku liderów. Był wśród nich władca, wódz wojenny oraz główny kapłan. Wszystkie te informacje pochodzą od Hiszpanów. Wiemy, że w 1564 roku głównym kapłanem był ojciec aktualnego władcy, a wodzem wojennym był jego kuzyn. Hiszpanie udokumentowali też cztery przypadki sukcesji. Po niewymienionym z imienia władcy na tronie zasiadł jego brat Senquene, następnie władza przeszła w ręce jego syna Carlosa (Hiszpanie notowali większość imion w formie hiszpańskiej), po Carlosie rządził jego kuzyn Felipe, a po Felipe kolejny kuzyn Carlosa, Pedro. Hiszpanie twierdzą też, że wódz za żonę brał swoją siostrę. Jednak Marquardt uważa, że doszło tu do nieporozumienia. Zdaniem uczonego wódz miał za żonę brać „siostrę z klanu”. Małżeństwa służyły też wzmocnieniu więzi z podwładnymi. Wódz brał za żonę kobiety z podbitych i sprzymierzonych ludów. Wiemy też, że Carlos zaoferował swoją siostrę jednemu z hiszpańskich odkrywców.

Callusa żyli w wielkich wspólnych dwupiętrowych domach. Wspomniana już siedziba władcy mogła, według Hiszpanów, z łatwością pomieścić 2000 osób. Siedziba władcy, a prawdopodobnie i inne wspólne domy, były budowane na szczytach specjalnie usypanych kopców.

Pierwszym Europejczykiem, który w 1521 roku skontaktował się z Calusa był słynny Juan Ponce de Leon. Osiem lat później Ponce de Leon zginął z rąk Calusa. Najbardziej szczegółowe i najcenniejsze informacje o Calusa mamy z relacji Hernando de Escalante Fontanedy, którego okręt rozbił się u wybrzeży Florydy. Trzynastoletniemu chłopcu darowano życie i przez 17 kolejnych lat żył on wśród różnych plemion na południu Florydy.

W XVIII wieku Calusa zostali zdziesiątkowani przez epidemię oraz przez najazdy plemion uzbrojonych przez Anglików w broń palną. Sami Calusa, którzy izolowali się od Białych, broni palnej nie posiadali. W ciągu kilkudziesięciu lat Calusa wyginęli.

Rzecznik Praw Obywatelskich: Kwarantanna jest niezgodna z konstytucją. Zakaz przemieszczania się też

Data: 06.04.2020 09:45

Autor: ziemianin

rpo.gov.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kraj #koronawirus #kwarantanna

A wszystko dlatego, że niezgodna z konstytucją jest też specustawa koronawirusowa. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, wyjaśnił to w liście do premiera Mateusza Morawieckiego.

Rzecznik Praw Obywatelskich: Kwarantanna jest niezgodna z konstytucją. Zakaz przemieszczania się też

Adam Bodnar wyjaśnił w liście, że prawo polskie ma stosowne regulacje obowiązujące podczas szczególnych zagrożeń. Jeżeli zwykłe środki konstytucyjne nie wystarczają, można wprowadzić odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej. Dla każdego z nich istnieje już specjalna ustawa.

“Po to mamy ustawy o stanach nadzwyczajnych, by w sytuacji kryzysu posługiwać się nimi” – pisze RPO. – “One dają władzom jasne podstawy do działań”. Zdaniem rzecznika w obecnej sytuacji powinien, i to już dawno, zostać wprowadzony stan klęski żywiołowej.

Jednak nie dość, że rząd zignorował istniejące już akty prawne wprowadzając kolejny, czyli specustawę koronawirusową – to jej postanowień też nie przestrzega. Bo zgodnie z zapisami tej ustawy ograniczenia takie jak zakaz przemieszczania się czy kwarantanna może wprowadzić wyłącznie Rada Ministrów, a nie jeden minister zdrowia.

“Specustawa dała mu tylko prawo do czasowego ograniczania sposobu przemieszczania się, sposobu – a nie przemieszczania się w ogóle” – czytamy w liście. – “Ten sam problem dotyczy kwarantanny, w tym kwarantanny dla powracających z zagranicy. Umieszczenie człowieka w izolacji na 14 dni jest ograniczeniem jego wolności, a tu konstytucja mówi jasno: wolność można ograniczyć, ale na podstawie ustawy. A specustawa dała prawo do zarządzania kwarantanny – ale całej Radzie Ministrów, a nie jednemu ministrowi”

Ta sama zasada dotyczy decyzji o ograniczaniu praktyk religijnych. To również można wprowadzić wyłącznie na podstawie ustawy – ale specustawa mówi tylko o zakazie organizowania zgromadzeń, a to nie jest to samo co wolność uzewnętrzniania religii. “Żaden organ władzy wykonawczej, w tym minister zdrowia, nie ma prawa regulowania granic wolności uzewnętrzniania religii” – napisał Adam Bodnar. – “W taki sposób, bez ustawowej podstawy, władze ograniczyły trzy ważne wolności obywateli – wolność (art. 30 konstytucji), wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej (art. 52 konstytucji) oraz wolność sumienia i wyznania (art. 53 konstytucji). Konstytucja zaś mówi tu jasno: to zbyt ważne prawa, by decydował o nich minister”.

Wynika z tego, że – skoro przyjęte przepisy są niezgodne z prawem – nie obowiązują także kary i mandaty wydane na ich podstawie, Każdy ukarany może iść z tą argumentacją do sądu i wygra w przedbiegach. Mało tego – może również wystąpić do państwa o odszkodowanie za wyrządzone mu szkody, skoro nałożona kara była niezgodna z prawem.

Rzecznik podkreślił, że nie kwestionuje zasadności wprowadzenia zakazów i ograniczeń, ponieważ są one jak najbardziej słuszne. Chodzi mu tylko o to, że zostały wprowadzone z naruszeniem prawa. A prawa powinni przestrzegać nie tylko obywatele, lecz i rządzący.

Jesteśmy 100 lat za . . . Chińczykami?

Data: 06.04.2020 03:10

Autor: ziemianin

t.co

#Chiny #policja #temperatura #termowizjer #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #technologia #twitter

Chińska policja ma na wyposażeniu hełmy z termowizjerami.

Jesteśmy 100 lat za . . . Chińczykami?

Urządzenia na bieżąco wychwytują potencjalne osoby zarażone koronawirusem.

Mają zasięg do 5 metrów.

Jeśli u kogoś zostanie wychwycona temperatura ciała powyżej 37,3 st. Celcjusza włącza się automatycznie alarm.

Urządzenia są już na wyposażeniu chińskiej policji w kilku miastach.

Petycja - żądamy cofnięcia zakazu wstępu do lasu!

Data: 06.04.2020 03:03

Autor: ziemianin

secure.avaaz.org

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #petycja #ludzie #las #rzad #idioci

Treść petycji:

“Uważamy, że decyzja o zakazie wstępu do lasu jest pochopna i wyrządzi dużo więcej szkody dla ludzkiego zdrowia niż potencjalne zarażenie się wirusem w przestrzeni leśnej. Obostrzenie o zachowaniu bezpiecznej odległości jest wystarczające. Ogromne obszary lasów w naszym kraju są najbezpieczniejszym miejscem w jakie może udać się człowiek w tym trudnym okresie, jednocześnie najłatwiej tam zachować zalecaną odległość. Spacer i kontakt z przyrodą jest konieczny do życia! Nie ma racjonalnych powodów, by przebywanie w lesie było bardziej niebezpieczne niż przebywanie w komunikacji publicznej, kościele, czy sklepie. Dodatkowo razi fakt zezwolenia na prowadzenie w tym samym czasie polowań.

Żądamy cofnięcia tego absurdalnego zakazu!”

Petycja – żądamy cofnięcia zakazu wstępu do lasu!

Gen z filtrem przeciwsłonecznym

Data: 06.04.2020 02:46

Autor: ziemianin

translate.google.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #czlowiek #cialo #gen #slonce #promieniowanieuv #witaminad #ciekawostki

Warianty genetyczne tworzą w skórze naturalny filtr ochronny wpływający na syntezę witaminy D – wynika z analizy opublikowanej przez australijskich naukowców w piśmie „Nature Communications”.

Gen z filtrem przeciwsłonecznym

wideo

Badacze z Uniwersytetu Queensland ustalili to podczas analizy genomów ponad 500 tys. Brytyjczyków.

„Posiadanie wariantów genu HAL wpływa na poziom substancji, która w skórze działa jak wbudowany filtr przeciwsłoneczny. Wchłania ona promienie UVB, które stymulują syntezę witaminy D. Poziom tej substancji wpływa na to, ile witaminy D możemy wyprodukować” – mówi prof. John McGrath, autor badań.

„Te badania pomogły wytypować kilka nowych genów, które wpływają na poziom witaminy D. Są to inne geny niż te, które warunkują kolor skóry i produkcję witaminy D w zależności od poziomu melaniny” – dodaje prof. McGrath.

Witamina D wytwarzana jest w naszym organizmie pod wpływem promieni słonecznych, jednak za wydajność tego procesu odpowiadają posiadane przez nas warianty genetyczne. Australijczycy zidentyfikowali 143 lokalizacje genów związanych z poziomem witaminy D.

„Dotychczas wiedzieliśmy jedynie o sześciu obszarach, dlatego dane z tej analizy dostarczą nam nowych informacji na temat syntezowania witaminy D w organizmie” – zauważa prof. Naomi Wray z Uniwersytetu Queensland.

Trenują psy, by wykrywały chorych na COVID-19

Data: 06.04.2020 02:17

Autor: ziemianin

lshtm.ac.uk

#koronawirus #covid19 #pies #infekcja #test #SARSCoV2 #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Eksperci z organizacji charytatywnej Medical Detection Dogs (MDD), którzy mają na swoim koncie pionierskie badania dotyczące wykorzystania psów do wykrywania cukrzycy i malarii u ludzi, trenują teraz swoje psy, by wykrywały osoby chore na COVID-19. Tak wyszkolone psy mogłyby pomóc zidentyfikować chorych w miejscach publicznych i w ten sposób przyczynić się do powstrzymania epidemii.

Trenują psy, by wykrywały chorych na COVID-19

wideo

MDD nawiązała współpracę z London School of Hygiene & Tropical Medicine (LSHTM) oraz z Durham University. Powołany przez te organizacje zespół rozpoczyna intensywne tresurę psów, by sprawdzić, czy rzeczywiście są one w stanie wyczuć osobę zarażoną koronawirusem SARS-CoV-2. Jeśli projekt się powiedzie, to pierwsze psy mogą być gotowe do pracy już za sześć tygodni. Mogłyby one wskazywać wskazywać osoby, które powinny zostać poddane testom na obecność koronawirusa. Dzięki temu można by zaoszczędzić sporo czasu i pieniędzy oraz szybciej opanować epidemię.

Profesor James Logan, dyrektor Departamentu Kontroli Chorób LSHTM i ARCTEC (Centre of Excellence for Entomology and Vector Control), stwierdził: nasze dotychczasowe badania wykazały, że psy z ekstremalnie dużą precyzją wykrywają zapach ludzi zarażonych malarią. Są dokładniejsze niż testy diagnostyczne zatwierdzone przez Światową Organizację Zdrowia.

Uczony dodaje, że to dopiero początek badań nad związkiem zapachu i COVID-19. Nie wiemy jeszcze, czy COVID-19 ma jakiś specyficzny zapach. Wiemy jednak, że inne choroby układu oddechowego zmieniają zapach ludzkiego ciała. Jest więc szansa, że podobne zjawisko zachodzi w przypadku COVID. A jeśli tak, to psy będą mogły to wykryć. Możemy w ten sposób zdobyć kolejne narzędzie diagnostyczne, które zrewolucjonizuje walkę z COVID-19.

Psy mające wyczuwać ludzi z COVID-19 będą ćwiczone dokładnie w taki sam sposób, jak ćwiczy się zwierzęta przygotowywane do wykrywania nowotworów, choroby Parkinsona czy infekcji bakteryjnych. Trening będzie przebiegał w pokoju kontrolnym, a zwierzęta na podstawie wielu próbek będą wskazywały, która pochodzi od osoby cierpiącej na COVID-19.

Tak wytresowane psy mogłyby później pracować na lotniskach, w portach czy w innych miejscach publicznych.

Celem naszych badań jest wykorzystanie psów do prowadzenia skriningu dowolnych osób, również tych, nie wykazujących objawów. Pies może wskazać, czy daną osobę należy oddać testom. Byłaby to szybka, efektywna i nieinwazyjne metoda dająca gwarancję, że testy będą wykonywane tylko tam, gdzie to konieczne, mówi doktor Claire Guest, dyrektor i współzałożyciel Medical Detection Dogs.

Autorzy badań rozpoczęli publiczną zbiórkę funduszy na pokrycie kosztów treningu psów. Chcą w ciągu miesiąca zebrać milion funtów.

Był i pewnego dnia zniknął

Data: 06.04.2020 02:07

Autor: ziemianin

earthobservatory.nasa.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wodospad #ekwador #ciekawostki #natura

Drugiego lutego wodospad San Rafael, najwyższy wodospad Ekwadoru, zniknął. Następnego dnia poinformowało o tym Ministerstwo Środowiska (MAE). Na miejsce udali się technicy, którzy mieli zbadać sytuację.

Był i pewnego dnia zniknął

Otoczony bujną roślinnością lasu mglistego wodospad z Parku Narodowego Cayambe Coca miał wysokość 150 m. Z doniesień medialnych wynika, że kilka metrów przed wodospadem w rzece Coca powstał lej, który zmienił przepływ wody.

Niestety, wodospad San Rafael odszedł do historii i już nie wróci – powiedział rzecznik Ministerstwa.

Nagła zmiana została udokumentowana na zdjęciach Ministerstwa oraz wykonanych przez satelitę Landsat 8.

Według MAE, lej powstał w wyniku osuwisk, do których doszło 2 lutego w okolicy rzeki Coca. Obszar zamknięto dla turystów. Prowadzono monitoring pod kątem ewentualnych kolejnych zdarzeń oraz zagrożeń dla bioróżnorodności Parku. Jak donosił serwis Mongabay, przez osuwiska powstał lej, który sprawił, że woda spływa w 3 strumieniach po mniej stromym stoku.

Czemu doszło do osuwisk, dokładnie nie wiadomo. Wodospad leży (leżał) na aktywnym sejsmicznie obszarze; znajdują się tu np. wulkany Cayambe i Reventador. Inni sugerowali jednak, że przyczyną może być Coca Codo Sinclair Dam. Wg nich, chodzi o zjawisko zwane hungry waters. Powstaje ono w wyniku zatrzymania części materiału transportowanego przez zaporę/specjalne osadniki i prowadzi do erozji dna, a także brzegów rzeki. Wypowiadał się na ten temat m.in. Emilio Cobo, koordynator Programu Wodnego Ameryki Południowej Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody.

Bez względu na przyczynę Ministerstwo Turystyki nie planuje rekonstrukcji koryta rzeki ani wodospadu…

Polak mieszkający w Anglii ujawnia jak media kłamią w sprawie Covid 19

Data: 04.04.2020 22:22

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #sciema #niewiemcootymmyslec #teoriespiskowe

Nasz rodak mieszkający w Anglii chcąc sprawdzić czy media publiczne mówią prawdę o Korona wirusie i związanym z nim zagrożeniu, odwiedził szpitale które pokazywane w są w telewizji, jako te które przyjmują pacjentów z Covid 19. Wg oficjalnej telewizji, szpitale mają problem z miejscem do przyjmowania kolejnych pacjentów,a przed budynkiem stoją namioty w których czekają pacjenci na zdiagnozowanie wirusa. Karetki dowożą kolejne osoby, a lekarze chodzą w specjalnych kombinezonach ochronnych. Czy aby na pewno? Polecam obejrzeć jego filmiki z rekonesansu

Polak mieszkający w Anglii ujawnia jak media kłamią w sprawie Covid 19

Sensacja archeologiczna. Osada w Mierzynie starsza od egipskich piramid

Data: 04.04.2020 05:18

Autor: ziemianin

radioszczecin.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #archeologia #odkrycie #ciekawostkihistoryczne

Osada powstała dwa tysiące lat przed pojawieniem się państwa w Egipcie. Na terenie dzisiejszego Mierzyna k. Szczecina – po kilku latach badań – odnaleziono ślady miejscowości która powstała ponad 5 tys. lat przed nasza erą.

Sensacja archeologiczna. Osada w Mierzynie starsza od egipskich piramid

W tym roku archeolog Marcin Dziewanowski odkrył ślady chat, które mają od 20 do 60 metrów długości. Tym samym może się okazać, że na terenie dzisiejszego Mierzyna mieszkało niegdyś więcej ludzi niż dzisiaj.

Doły, w których można zobaczyć zarys zabudowań mieszczą się przy jednej z ulic w Mierzynie. To ciemne ślady w gliniastym podłożu – mówi archeolog Marcin Dziewanowski, który sam finansuje swoje badania.

– W wykopie czytelne są dwie jamy gospodarcze; jedna z roku ok. 5 tys. lat przed naszą erą, druga jama to prawdopodobnie pozostałość rowu fundamentowego domostwa z ok. 4600 roku przed naszą erą – analizuje archeolog.

W tym miejscu była osada, która zajmowała teren 7 hektarów – założona została przez pierwszych rolników i hodowców w naszym regionie.

– Proszę sobie wyobrazić: mamy puszczę i w ciągu 100 lat pojawia się cała sieć osad z jedną centralną o powierzchni 7 hektarów, czyli taką, jak średniowieczne miasto – podkreśla.

Gdy w Mierzynie siedem tysięcy lat temu kwitło życie, państwo faraonów było dopiero w planach.

– Mówimy o roku 5000 przed naszą erą, a Stare Państwo [egipskie – przyp. red.] rozpoczyna się w roku 3200 przed naszą erą – zaznacza Marcin Dziewanowski.

Archeolog Marcin Dziewanowski uważa że odnalezioną osadę zamieszkiwali ludzie tzw. kultury rosseńskiej. Byli ludnością żyjącą między Łabą a Renem.

Rzadko spotykany widok: Kraków na tle Tatr. Zwykle góry zasłania smog

Data: 04.04.2020 04:56

Autor: ziemianin

instagram.com

#fotografia #krakow #smog #tatry #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Fotograf krakowski Jan Ulicki miał ostatnio okazję zrobić niesamowite zdjęcia Tatr z elementami panoramy Krakowa. Artysta podzielił się pięknymi zdjęciami z widokiem na Krywań. Taki widok jest bardzo rzadki, ponieważ Kraków od lat pokryte jest smogiem.

Rzadko spotykany widok: Kraków na tle Tatr. Zwykle góry zasłania smog

– Zdjęcie wykonałem w piątek, korzystając z okazji, że powietrze miało genialną jakość. Taki stan utrzymuje się w Krakowie do dzisiaj i pozwala nam podziwiać górskie szczyty z bardzo dużych odległości – mówił Jan Ulicki w rozmowie z WP.

Lepszą jakość powietrza oraz wód zauważono w wielu krajach, nie tylko w Polsce. Na przykład w Wenecji ryby zaczęły pływać w przezroczystej wodzie. Jakość wody w weneckich kanałach zdecydowanie się polepszyła, odkąd ludzie zamknęli się w domach.

Dzięki śledzeniu prognoz pogody oraz internetowym kamerkom, można łatwo sprawdzić poziom widoczności. Jednak tak piękny, przejrzysty widok jest naprawdę bardzo rzadko.

– Aby było tak dobrze widać góry, musi się na siebie nałożyć wiele czynników, ale zazwyczaj mamy szansę je dostrzec po dużych wichurach, które oczyszczają powietrze – tłumaczył Ulicki.

W szkołach w Nepalu wprowadzono obowiązkowe zajęcia z jogi

Data: 04.04.2020 04:46

Autor: ziemianin

nytimes.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #joga #nepal #zdrowie #cwiczenia

W szkołach w Nepalu postanowiono obowiązkowo wprowadzić zajęcia z jogi, które będą się odbywały raz w tygodniu.

W szkołach w Nepalu wprowadzono obowiązkowe zajęcia z jogi

Joga dla dzieci to bardzo dobre rozwiązanie: redukuje stres, ułatwia koncentrację i wzmacnia kręgosłup.

Dzieci, tak jak dorośli przeżywają stres i mają napięcia psychiczne w swoim życiu. Mają o tyle trudniej, że jeszcze nie wiedzą, jak sobie z tym radzić. Kiedyś dzieci także doświadczały stresu, ale zdecydowanie częściej się ruszały, więc mogły go o wiele łatwiej zredukować, niż w dzisiejszych czasach.

Nasze dzieci, które chodzą do przedszkola i szkoły, większość czasu spędzają w pozycji siedzącej. Większość czasu siedzą w ławkach, siedzą w samochodzie w drodze do i z szkoły, w domu siedzą przed ekranem telewizora czy komputera.

„Joga naprawdę pomogła mi dbać o siebie”, powiedział 15-letni Abhiyan Bhatta, który powiedział, że przez lata zmagał się z problemami z kolanami, zanim zapisał się na lekcje jogi do szkoły w Katmandu, stolicy Nepalu. „Uleczyłem mój ból”.

Nepal, jako pierwszy kraj na świecie, postanowił wprowadzić obowiązkowy kurs jogi dla dzieci w szkołach.

Wszystkie dzieci będą uczestniczyć w zajęciach jogi raz w tygodniu. Będą uczyć się nie tylko ćwiczeń, ale również historii jogi, podstawy ajurwedy, czyli medycyny indyjskiej oraz naturopatii: systemu promującego zdolność organizmu do samoleczenia, który uważa się za pseudonaukę.

– Joga jest naszą starożytną nauką – powiedział w wywiadzie Giriraj Mani Pokhrel, minister edukacji Nepalu. „Chcemy, aby uczniowie się tego nauczyli i uważamy, że to właściwy czas”.

Rząd Nepalu mówi, że nowe zajęcia mają popularyzować zdrowy i aktywny tryb życia. Żadne wątki religijne nie będą pojawiać się na zajęciach.

Joga to świetny sposób na stres, a najmłodsi odczuwają dziś dużą presję. Od małego maluch jest zmuszany do wyścigu szczurów, aby być najlepszym w klasie, ponieważ rodzic przelewa swoje niespełnione ambicje na dziecko. Joga wzmacnia mięśnie i daje spokój w głowie. Ćwicząc, dzieci wzmacniają wiarę w siebie i w swoje możliwości. Nie ma nic lepszego niż połączenie nauki i zabawy.

WHO rozważa zalecenie noszenia masek w miejscach publicznych

Data: 04.04.2020 04:40

Autor: ziemianin

pap.pl

#ochrona zdrowia #who #koronawirus #chroroby wirusowe #epidemia #zaraza #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pap

Panel ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) rozważa wprowadzenie zalecenia noszenia masek ochronnych w miejscach publicznych, szczególnie w pomieszczeniach. Z badań amerykańskich wynika, że zachowanie dystansu 2 metrów może nie być wystarczające; potrzebnych jest 6, a nawet 8 metrów.

WHO rozważa zalecenie noszenia masek w miejscach publicznych

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca obecnie używanie masek jedynie przez osoby zakażone, które mogą rozsiewać patogeny, oraz osoby opiekujące się chorymi, podobnie jak pracownicy służby zdrowia. Szef panelu ekspertów WHO prof. David Heymann powiedział „BBC News”, że organizacja rozważa rozszerzenie tego zalecenie na wszystkie osoby znajdujące się miejscach publicznych, głownie sklepach i biurach.

Obecnie zaleca się, żeby zachować dystans co najmniej 2 metrów od innych osób w miejscach publicznych. To powinno wystarczyć, by uniknąć zetknięcia się z patogenami, jakie może rozsiewać osoba zakażona. Może ona nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, bo nie odczuwa żadnych poważniejszych objawów infekcji wywołanej przez koronawirusy SARS-CoV-2.

Badacze Massachusetts Institute od Technology (MIT) twierdzą jednak, że w niektórych sytuacjach może być to niewystarczające. Chodzi o sytuacje, kiedy osoba zakażona kicha i kaszle. Z ich badań wynika, że patogeny mogą być wtedy rozsiewane na większą odległość: podczas kaszlu do sześciu metrów, a na skutek kichania – nawet 8 metrów. Sugerujące to próby przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych.

Kierująca badania prof. Lydia Bourouiba z MIT powiedziała „BBC News”, że jest tym zaniepokojona. Podczas kaszlu i kichania – podkreśliła – wydychane powietrze ma taką siłę, że wypycha znajdujące się w nim aerozole w różnych rozmiarach na całe pomieszczenie. Jej zdaniem w miejscach zamkniętych i źle wentylowanych zachowanie odległości dwóch metrów od innej osoby może dawać jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.

Amerykańska specjalistka uważa, że w pomieszczeniach noszenie masek ochronnych, nawet tych zwykłych, może być przydatne. „Zwykłe maski nie uchronią przed znajdującymi się w powietrzu drobnymi cząsteczkami, gdyż nie mają odpowiedniej filtracji. Mogą jednak chronić przed powietrzem wydychanym na wprost z dużym impetem” – podkreśla.

Zdaniem prof. Heymann jeśli te obserwacje się potwierdzą, to maski ochronne mogą być równie skuteczne – albo nawet bardziej – niż zachowanie odpowiedniego dystansu. Ważne jest jednak, żeby maski były używane we właściwy sposób, przede wszystkim szczelnie zakrywając usta i nos. Nie mogą być też wilgotne, bo wtedy przepuszczają znajdujące się w powietrzu cząstki. Należy też starannie zdejmować maski, żeby przy okazji nie zakazić rąk. Zwykłe maski muszą być też zmieniane, nie można ich stale używać. Konieczne jest też zachowanie odpowiedniej higieny, głównie mycie rąk.

Irański artysta Alireza Pakdel tworzy ciekawe ilustracje, aby podziękować lekarzom za ich . . .

Data: 04.04.2020 04:30

Autor: ziemianin

instagram.com

#grafika #artysta #lekarz #podziekowanie #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Inspirujące Ilustracje irańskiego artysty, obrazujące rzeczywistość lekarzy i innych służb w walce z koronawirusem

Irański artysta Alireza Pakdel tworzy ciekawe ilustracje, aby podziękować lekarzom za ich ciężką pracę

Nik nie spodziewał się, że początek roku 2020 będzie właśnie taki. Wszystkie media namawiają ludzi, alby pozostali w domach. Teatry, kina, siłownie i muzea są zamknięte. Szpitale na całym świecie robią wszystko, aby pomóc chorym. Zdaje się że cały świat się zatrzymał.

Jeden z artystów poprzez swoją twórczość postanowił pokazać, jak przystosować się do tych niespotykanych do tej pory okoliczności.

39-letnia irański grafik Alireza Pakdel tworzy przemyślane ilustracje, które odzwierciedlają obecną sytuację na świecie i pokazują, jak walczyć z rozprzestrzenianiem się niewidzialnego wroga. Jego obrazy oddają surową rzeczywistość tych, którzy poświęcają się, by się nami opiekować – lekarzy, koalicjantów, strażaków i pielęgniarek. To właśnie oni są bohaterami tych grafik, należy im się wielki szacunek.

#Drugslab - Ayahuasca, zapoznanie, ceremonia i odczucia po

Data: 03.04.2020 16:24

Autor: ziemianin

youtube.com

#Drugslab #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #chemia #Dimetylotryptamina #DMT #indianie #Ayahuasca #amazonia #Drugslab

"Ayahuasca nie jest narkotykiem. Nie uzależnia. W Amazonii zażywają jej jako lekarstwa już małe dzieci. Tkwi w niej ogromny potencjał w zakresie leczenia i świadomości. "


W trzyczęściowym odcinku specjalnym o Ayahuasca, Bastiaan, Dzifa i Nellie z kanału #Drugslab będą uczestniczyć w ceremonii Ayahuasca, podczas której stosowany jest napój / wywar ayahuasca, który ma wprowadzać w trans, łączyć z duchami przodków i dawać wizje.

Ayahuasca, część 1

Ayahuasca, część 2

Ayahuasca, część 3

Francja ogłosiła nabór dla imigrantów do zbioru warzyw. Ilu się zgłosiło?

Data: 02.04.2020 16:18

Autor: ziemianin

t.co

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #francja #praca #imigranci

Francja ma ogromne problemy związane z pandemią koronawirusa. Władze szukają pomocy wśród imigrantów, którzy mogliby pomóc francuskiej gospodarce. Ci jednak nie mają zamiaru pracować.

Francja ogłosiła nabór dla imigrantów do zbioru warzyw. Ilu się zgłosiło?

„Prefekt departamentu Seine-et-Marne w regionie paryskim zezwolił na nabór „uchodźców” do zbioru warzyw i owoców, z powodu braku pracowników sezonowych. Nabór ochotniczy, bo zaczęto go oskarżać w mediach społ. o niewolnictwo. Ilu się ich zgłosiło?” – pytał na Twitterze Adam Gwiazda.

Okazuje się, że większość internautów prawidłowo oceniła postawę imigrantów” Odpowiedź poprawna: 70. Nikomu do pracy się nie pali” – podsumował Gwiazda.

Odpowiedź poprawna: 70. Nikomu do pracy się nie pali. https://t.co/x6rtWXwVkV



— Adam Gwiazda (@delestoile) [April 1, 2020](https://twitter.com/delestoile/status/1245361937925443584?ref_src=twsrc%5Etfw)

We Francji Zlz dnia na dzień przybywa zarażonych, jak i tych, którzy muszą walczyć o życie. Tymczasem na imigranckich przedmieściach niewiele się zmienia. Scenariusz klasyczny: podpalone śmietniki na wabia, żeby zwabić patrol policji, a jak pojawia się radiowóz, to zostaje ostrzelany z pirotechniki.

Szpitale także mają problem z imigrantami – w imigranckiej dzielnicy Paryża dyrekcja szpitala musiała zatrudnić ochroniarzy, żeby pielęgniarki i lekarze mogli spokojnie dojść chociaż kilkaset metrów do metra. Byli codziennie napadani, jako jedyne osoby na ulicy.

Dzisiaj przypada 15. rocznica odejścia Jana Pawła II do Domu Ojca

Data: 02.04.2020 16:11

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #JanPawelII #papiez #rocznica #smierc #watykan #religia #wydarzenia

Dzisiaj przypada 15. rocznica odejścia Jana Pawła II do Domu Ojca. Papież zmarł 2 kwietnia 2005 r., o godz. 21:37, w wieku 84 lat. Dwa dni przed śmiercią zawierzył Kościół i świat Bożemu Miłosierdziu: „Pragnę ponownie zawierzyć tej Miłości Kościół i świat”.

Dzisiaj przypada 15. rocznica odejścia Jana Pawła II do Domu Ojca

Dokładnie 2 kwietnia 2005 roku do domu Ojca odszedł papież Polak – Jan Paweł II, który był jednym z najbardziej kochanych papieży XX wieku, ale również uważany był za jednego z najbardziej wpływowych przywódców.

Proces beatyfikacyjny Jana Pawła II był jednym z najkrótszych w historii Kościoła, rozpoczął się miesiąc po pogrzebie, a zakończył się sześć lat po śmierci, zaś proces kanonizacyjny zakończył się trzy lata po beatyfikacji, dziewięć lat po śmierci.

Mieszkańcy Warszawy mieli jak w każdą rocznicę śmierci JP II zgromadzić się na Pl. Piłsudskiego. Od godz. 20.00 zaplanowano tam m.in. prezentację fragmentów homilii papieża Polaka.

W tym trudnym jednak momencie zarówno władze, jak i polscy duchowni apelują, aby pozostać w domach.

Dzisiaj przypada 15. rocznica odejścia Jana Pawła II do Domu Ojca.

Papież zmarł 2 kwietnia 2005 r., o godz. 21:37, w wieku 84 lat. Dwa dni przed śmiercią [#JanPawelII](/t/JanPawelII) zawierzył Kościół i świat Bożemu Miłosierdziu: "Pragnę ponownie zawierzyć tej Miłości Kościół i świat". pic.twitter.com/TqO1ClL4rR

— EpiskopatNews (@EpiskopatNews) [April 2, 2020](https://twitter.com/EpiskopatNews/status/1245569647623233541?ref_src=twsrc%5Etfw)