Data: 07.08.2019 18:25

Autor: lisq

18:15, akcja na dziewiątym piętrze w bloku na jednym z większych katowickich osiedli, gdzie drzwi do klatki strzeże domofon.

DING-DONG

babka, na oko przed czterdziestką

– dzień dobry, może poratuje pan jakimiś drobnymi, może coś do jedzenia?

ja

– niestety, nie pomagam. Powodzenia

baba: przewraca oczami

ja: zamykam drzwi

to czwarta sytuacja w tym tygodniu, różni się tylko naciskacz dzwonka.

Wyjaśnijcie mi kilka rzeczy:

  1. jak się wchodzi do bloku przez domofon? Czy to ten słynny local root exploit w postaci "DRRRYŃ – kto tam – ja – BZZZZT"?

  2. Jak w dobie opiek społecznych, Czerwonych Krzyży i socjalizmu ludzie mają potrzebę i chęć łazić po domach i żebrać?

  3. Jak bardzo zdeterminowanym trzeba być żeby wczłapać na IX piętro przy niedziałającej windzie?

  4. Jaka szansa że zamknąłem drzwi przed kimś kto naprawdę potrzebował pomocy, a nie przed kimś kto po opuszczeniu bloku wsiądzie Corsy z 98 roku na objazd kolejnych bloków, a do bagażnika wrzuci wyżebrany bochenek chleba i konserwę którą jakaś starowinka ledwie wiążąca koniec z końcem podzieliła się w myśl chrześcijańskich wartości?

Powiecie że jestem egoistycznym dzbanem, no ale kurwa dość już mnie rząd doi na rzecz tych co potrzebują pomocy, jak i na rzecz wiadomo kogo.

#zebractwo trochę #polityka bo jednak socjalizm a już na pewno #upierdliwcy oraz ja, przedstawiciel #bananoweoskarki xD