Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela . . .

Data: 29.10.2019 16:32

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #uniaeuropejska #niemcy #francja #polska #zlodzieje

Właśnie rozpoczął się taniec wokół Polski w sprawie dopłat bezpośrednich do hektara. Okazuje się, że twarde stanowisko naszego kraju w sprawie przyszłego budżetu Unii Europejskiej otworzyło nową ścieżkę dla swoistego ukarania, a może tylko postraszenia naszych władz.

Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela chce okraść polskich rolników

Niemiecki portal internetowy właśnie poinformował, że na stół negocjacyjny ma trafić propozycja likwidacji dopłat bezpośrednich do hektara, na rzecz zapłaty za każdego pracownika zatrudnionego w gospodarstwie.

Oczywiście, jak to zwykle bywa, za pomysłem stoją Niemcy i Francuzi. Dziennikarze powołują się na francuski think tank. Tenże zespół doradczy „wykombinował”, jak przy okazji reformy rolnej UE ponownie „skubnąć” rolników z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i zarobić krocie.

Tematowi można przyjrzeć się jeszcze w inny sposób. Do tej pory, premiowane były duże i bardzo duże gospodarstwa w ramach pomysłu: im więcej hektarów, tym większe pieniądze. Skoro Polska żąda zrównania opłat bezpośrednich dla rolników ze starej Unii i nowych krajów, to wymyślono sposób zmniejszenia potencjalnych strat rolników francuskich i niemieckich i oto gotowy „myk”.

Ilu pracowników zatrudnia przysłowiowy Pan Jan w 10 hektarowym gospodarstwie? Zwykle pracuje on sam, ewentualnie syn i żona.

Ilu pracowników zatrudnia średniej wielkości gospodarstwo 100-500 hektarowe i wielkopołaciowe o powierzchni np. 3000 hektarów i więcej. Ci średni zatrudniają 20 ludzi, ci najwięksi nawet kilkuset.

Czy naprawdę tak trudno wyliczyć, kto znów otrzyma wielkie pieniądze w ramach dopłata, a kto okruchy z „pańskiego stołu”? Polacy, chcieliście równych dopłat? To je macie! Każdemu zatrudnionemu UE zapłaci tyle samo, a to ilu zatrudniacie pracowników, to już nie nasza sprawa. Oto pomysł brukselskich „cwaniaków”, którzy myślą, że Polacy nie umieją liczyć.

Niech wnioski wyciągną sami czytelnicy, a my będziemy nasłuchiwać wieści z Brukseli.

Data: 29.10.2019 12:30

Autor: Lukmar

Mamy już jedną instytucję od "potępiania" i "wyrażania zaniepokojenia" tym co akurat się dzieje złego na świecie. Nazywa się ONZ. Może by tak parlament europejski zajmował się Europą zamiast obradować nad tym czy potępia rząd kraju, z którym nie wydaje mi sie żebyśmy mieli jakieś szczególne powiązania polityczne czy gospodarcze. Szczególnie że ta rezolucja raczej nie zmieni nic w europejskiej polityce zagranicznej.

Nie ma słów aby wyrazić nasze oburzenie

Jeżeli coś tu jest oburzającego to to że utrzymujemy instutucję, która wypluwa takie nic nie znaczące rezolucje, zamiast podjąć sesnowne kroki aby poprawić sytuację homoseksualistów z Ugandy. O ile w ogóle przyjmiemy że ich los rzeczywiście należy do sfery rzeczy, ktorymi powinna się zajmować UE.

Nie zmienia to faktu że PiS trochę strzelił sobie w stopę takim głosowaniem. Mogą się teraz tłumaczyć, że to dlatego że uważają że ta rezolucja nie powinna sie ograniczać tylko do Ugandy i że jest za mało istotna, ale co z tego skoro raz, że przekaz w świat poszedł jaki poszedł. No ale chuj. Psy szczekają, karawana jedzie xd

Swoją drogą czasem jak patrzę na treści publikowane przez ten fp to zastanawiam się czy nie jest prowadzony przez jakiegoś trolla, który chce ośmieszać feminizm. Przez takie ekstremistki, ekstremiści z drugiej strony barykady mają pożywkę do narzekania na liberalizm. I kto na tym cierpi? Ci, którzy dostrzegają plusy i minusy obu stron.

#polityka #uniaeuropejska #uganda

W nocy z soboty na niedzielę wracamy do czasu zimowego

Data: 23.10.2019 15:09

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #uniaeuropejska #zmianaczasu

W nocy z soboty na niedzielę zmieniamy czas z letniego na zimowy, dzięki czemu będziemy spali o godzinę dłużej. 27 października nad ranem wskazówki zegarów cofniemy z godz. 3.00 na godz. 2.00. Do czasu letniego wrócimy w marcu przyszłego roku.

W nocy z soboty na niedzielę wracamy do czasu zimowego

W całej Unii Europejskiej do czasu zimowego wraca się w ostatnią niedzielę października, a na czas letni przechodzi się w ostatnią niedzielę marca. Mówi o tym obowiązująca bezterminowo dyrektywa UE ze stycznia 2001 r.: "Począwszy od 2002 r. okres czasu letniego kończy się w każdym państwie członkowskim o godz. 1.00 czasu uniwersalnego (GMT), w ostatnią niedzielę października".

W Polsce zmianę czasu reguluje rozporządzenie prezesa Rady Ministrów. Kolejne takie rozporządzenie rząd wydał na początku listopada 2016 roku. Przedłuża ono stosowanie czasu letniego i zimowego do 2021 roku.

Być może nie będzie już jednak potrzeby wydawania analogicznego rozporządzenia. W marcu br. Parlament Europejski opowiedział się bowiem za zniesieniem zmiany czasu. Europosłowie chcą, aby zmiana czasu w ostatnią niedzielę marca 2021 r. była ostatnią zmianą w tych krajach UE, które wybiorą na stałe "czas letni". Te, które wolą zachować "czas zimowy", mogłyby zmienić wskazówki zegara po raz ostatni w ostatnią niedzielę października 2021 roku. Na ostateczny kształt przepisów będzie jednak trzeba poczekać, bo stanowisko PE będzie przedmiotem negocjacji z ministrami UE w tej sprawie.

Prace nad dyrektywą PE nabrały tempa po konsultacjach publicznych przeprowadzonych przez KE w 2018 roku. Zebrano wówczas 4,6 mln odpowiedzi (największą liczbę w historii), zaś 84 proc. respondentów opowiedziało się za zniesieniem zmian czasu. Zwolennikami rezygnacji z dwukrotnej w ciągu roku zmiany czasu są też Polacy. Z badania CBOS przeprowadzonego w marcu br. na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii wynika, że przeciwko temu dotychczas stosowanemu rozwiązaniu opowiada się ponad trzy czwarte ogółu badanych (78,3 proc.), podczas gdy za jego utrzymaniem optuje jedynie 14,2 proc. Przeważająca większość dorosłych Polaków, przy przejściu na jeden czas, preferowałaby czas letni środkowoeuropejski zwany czasem letnim. Za tym wyborem opowiada się ponad 74 proc. respondentów.

Scenariusze związane z przyjęciem na stałe w Polsce czasu letniego lub czasu zimowego są dostępne na stronie Głównego Urzędu Miar.

Badań dotyczących wpływu zmiany czasu na zużycie energii czy zdrowie i samopoczucie człowieka jest wiele.

Dr Michał Skalski z Poradni Leczenia Zaburzeń Snu przy Klinice Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego tłumaczył w rozmowie z PAP, że dla zdrowych osób zmiana czasu z zimowego na letni (i odwrotnie) wiąże się co najwyżej z gorszą formą w weekend. Tacy ludzie muszą się przestawić, ale po 2-3 dniach ich mózgi uczą się godzinnego przesunięcia – i znów zasypiają albo budzą się o normalnej porze.

Gorzej ma druga połowa populacji, która ma zaburzony sen albo żyje niezgodnie z własnym rytmem okołodobowym. Jak tłumaczy dr Skalski, który pracę naukową łączy z przyjmowaniem pacjentów w Poradni Leczenia Zaburzeń Snu, pacjenci z bezsennością lub z nadmierną sennością muszą uczyć swój mózg regularnego zasypiania lub rozsądnego korzystania z drzemek. W ich przypadku zmiana czasu nawet o godzinę to konieczność całkiem nowego treningu behawioralnego, dodatkowy stres i utrudnienie terapii.

Doktor wylicza, że zaburzenia snu nawet u dzieci wiążą się z otyłością, zaburzeniem funkcji poznawczych, wzrostem ciśnienia. Lekarze obserwują zwiększoną liczbę zawałów serca w sytuacji, gdy ludzie są zmuszani do rozpoczynania i kończenia aktywności w innych godzinach, niż te zgodne z ich własnym rytmem.

Zaznaczył przy tym, że choć sama zmiana czasu nie jest zwykle główną przyczyną problemów zdrowotnych, to rezygnacja z niej może oznaczać pozytywne konsekwencje. "Podział na czas letni i zimowy to jeden z wielu czynników zewnętrznych wpływających na jakość ludzkiego życia" – mówił dr Skalski. – "Jeśli więc podział ten nie ma już uzasadnienia ekonomicznego, to jego zniesienie wyeliminuje z naszego życia jeden z nieprawidłowych, stresogennych czynników".

Dr n. med. Dorota Wołyńczyk-Gmaj, psychiatra i specjalista ds. zaburzeń snu podkreślała jednak w rozmowie z PAP, że nauka nie jest jednoznaczna w kwestii wpływu zmiany czasu na zdrowie. "Wyniki badań są sprzeczne lub wykluczające się. Wynika to z faktu, że badania są prowadzone na różnych grupach, w różnych krajach leżących na różnych szerokościach geograficznych, i różne są metodologie tych badań. Trudno zatem jednoznacznie stwierdzić, jak zmiana wpływa na stan zdrowia człowieka" – mówiła.

Ustalenia dotyczące czasu letniego zostały wprowadzone przez państwa europejskie w ubiegłym wieku. Celem było oszczędzanie energii, w szczególności w czasie wojny i podczas kryzysu naftowego w latach 70. XX wieku.

Przez 10 lat w UE zlikwidowano 4 miliony gospodarstw rolnych!

Data: 15.10.2019 08:36

Autor: ziemianin

cenyrolnicze.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #uniaeuropejska

W ciągu zaledwie jednej dekady, w latach 2005-2015, na terenie Unii Europejskiej upadło 4 miliony gospodarstw. Dzisiaj ekolodzy domagają się dalszej likwidacji rolnictwa, oskarżając rolników o wpływ na globalne ocieplenie lub przyrównując ich do barbarzyńców z powodu chowu zwierząt na mięso.

Przez 10 lat w UE zlikwidowano 4 miliony gospodarstw rolnych!

"W 2015 r. było ich 15 mln. Dziesięć lat później było ich mniej niż 11 milionów, co oznacza, że w UE ubywa 400 000 gospodarstw rocznie, ponad 30 000 miesięcznie i ponad 1000 dziennie. Co ciekawe, jedna trzecia wszystkich gospodarstw funkcjonujących we Wspólnocie, znajduje się w Rumunii, około 13% w Polsce i nieco poniżej 10% we Włoszech, a dwie trzecie wszystkich gospodarstw w UE jest mniejsza niż 5 hektarów"

– czytamy na Cenyrolnicze.pl

Polscy rolnicy zapłacą USA karne cła za rządy czterech europejskich krajów

Data: 09.10.2019 20:19

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rolnictwo #uniaeuropejska #usa #clo #wto

Europejskie Stowarzyszenie Rolników Copa-Cogeca, do którego należą: Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych, Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność”, Związek Zawodowy Rolników „Ojczyzna”, Związek Zawodowy Rolnictwa „Samoobrona”, Krajowy Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych oraz Krajowa Rada Izb Rolniczych wyraża żal z powodu 25 procentowego cła karnego dotyczącego europejskiego rolnictwa.

Polscy rolnicy zapłacą USA karne cła za rządy czterech europejskich krajów

Przypomnijmy, że Światowa Organizacja Handlu (WTO) poparła stanowisko Stanów Zjednoczonych, które pozwala zgodnie z międzynarodowym prawem na nałożenie wymienionych sankcji wobec Unii Europejskiej. Bezpośrednią przyczyną nałożenia kary była niedozwolona pomoc dla europejskiego koncernu lotniczego Airbus, który został dofinansowany przez rządy Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Nielegalna pomoc zakłóciła konkurencję między koncernami lotniczymi świata w tym z amerykańskim Boeingiem. Prezydent Trump zwrócił się do WTO o rozstrzygnięcie, czy dofinansowanie Airbusa stanowił złamanie prawa. Okazało się, że tak jest, stąd karne opłaty nałożone na unijnych producentów w tym rolników.

Można zatem stwierdzić, że polscy rolnicy zapłacą za cztery wyżej wymienione państwa, które chciały załatwić swój prywatny interes.

Wracając do oświadczenia Copa-Cogeca, organizacja wydała oświadczenie:

„Głęboko ubolewamy, że sektor rolny musi zapłacić rachunek za decyzje polityczne, z którymi rolnictwo nie ma nic wspólnego”

Amerykańska lista sankcji finansowych zawiera producentów wieprzowiny, sera, jogurtów, oliwy i wina. W niedalekiej przyszłości wymienione produkty będą podlegały 25 % cłom karnym w amerykańskich urzędach celnych.

Ordo Iuris ujawnia źródła finansowania organizacji LGBT

Data: 03.10.2019 19:17

Autor: Xilo

m.pch24.pl

"Prawnicy z Instytutu Ordo Iuris przygotowali raport na temat źródeł finansowania organizacji zajmujących się promocją postulatów LGBT. Wynika z niego, że organizacje LGBT działające na terenie Warszawy, otrzymują potężne wsparcie finansowe z budżetu warszawskiego Ratusza, a także Unii Europejskiej. Tylko z tego drugiego źródła, organizacje LGBT od 2017 roku otrzymały wsparcie w wysokości prawie 2 mln zł.

Jak wynika z raportu Instytutu Ordo Iuris poświęconego finansowaniu organizacji promujących homoseksualny styl życia i szeroko pojętą ideologię LGBT, głównymi donatorami tych stowarzyszeń i fundacji są: miasto stołeczne Warszawa, a także Unia Europejska. Pomimo tego, że warszawski Ratusz już od lat wspiera „równościowe” organizacje, skala finansowania ich działalności za prezydentury Rafała Trzaskowskiego zaskakuje.

Z danych udostępnionych przez Urząd Miasta wynika, że w ciągu 10 miesięcy zarządzania miastem przez Rafała Trzaskowskiego, Ratusz zagwarantował dla ruchu LGBT kwotę 876 tys. zł. Pieniądze pochodzą z miejskich programów grantowych. Przekracza to sumę pieniędzy wydaną na tego typu organizacje w ciągu całej ostatniej kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jak wynika bowiem z oficjalnych informacji, w latach 2014-2018, Warszawa przeznaczyła łącznie na projekty ideologicznie związane z ruchem LGBT kwotę 800 tys. zł.

Warto zauważyć, że wśród stowarzyszeń wspieranych przez Urząd Miasta jest m.in. Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, którego jednym z założycieli jest Krzysztof Śmiszek, działacz partii Wiosna i aktywista LGBT, a zarazem „partner” Roberta Biedronia. W latach 2018 – 2020 na działalność Towarzystwa przeznaczono w sumie 231 tys. zł. To nie jedyne dotacje Ratusza dla ruchu LGBT. Prawie 100 tys. zł zostało przekazane na działalność organizacji Lambda Warszawa, jednego z organizatorów warszawskiego marszu LGBT, określanego mianem „Parady Równości”. Działacze Lambdy podkreślają, że ich misją jest „tworzenie przestrzeni do budowania pozytywnej tożsamości społeczności LGBTQ”.

Kolejne 155 tys. zł z budżetu miasta przekazano Fundacji Edukacji Społecznej, która zajmuje się m.in. promowaniem edukacji seksualnej i preparatów antykoncepcyjnych wśród uczniów szkół. Miasto zagwarantowało również w sumie 155 tys. zł (w latach 2018-2020) na szkolenia antydyskryminacyjne dla pracowników jednostek organizacyjnych i Urzędu m.st. Warszawy. Opracowaniem i przeprowadzeniem warsztatów zajmuje się Fundacja Kultury Dialogu oraz Stowarzyszenie Praktyków Kultury. Prawnicy Ordo Iuris podkreślają, że nie są dostępne szczegóły programu, ale na stronie internetowej organizatorów napisano, że od 2015 roku wzięło w nim udział około 400 osób. Podobne szkolenia były także prowadzone dla osób związanych z sektorem pozarządowym.

Warszawski Ratusz zapewnił również wsparcie finansowe dla „V Dni Różnorodności”, czyli cyklu wydarzeń towarzyszących tzw. „Paradzie Równości”. Na ten cel przeznaczono 81 tys. zł. Głównym organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego „Pro Humanum”.

Prawnicy zwracają również uwagę na fakt, że warszawski Ratusz udostępnia organizacjom promującym LGBT lokale miejskie na preferencyjnych warunkach. Wśród nich można wymienić m.in. Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza; Kampanię Przeciwko Homofobii; Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego; Fundację Trans-Fuzja oraz Federację na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Ordo Iuris zwraca uwagę, że wszystkie lokale udostępnione organizacjom mieszczą się w obrębie Dzielnicy Śródmieście. Dr Tymoteusz Zych zauważa, że stawki za wynajem lokali są kilkukrotnie niższe niż te, które obowiązują na rynku na zasadach komercyjnych. Niektóre wynajmowane lokale przekraczają 200 metrów kwadratowych. Dr Zych dodaje, że pozwala to wygenerować stowarzyszeniom oszczędności na poziomie kilkudziesięciu lub więcej tysięcy złotych rocznie.

Kolejnym źródłem finansowania organizacji promujących ideologię LGBT są fundusze Unii Europejskiej. Od 2017 roku warszawskie organizacje LGBT otrzymały w grantach od UE łącznie kwotę w wysokości co najmniej 455 tys. euro, czyli około 2 mln złotych. Na podstawie umów o realizację projektów, zawartych bezpośrednio z Komisją Europejską lub z koordynatorami projektów angażujących większą liczbę europejskich organizacji, wspomniane wcześniej Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej otrzymało w tym okresie granty o łącznej wysokości ponad 268 tys. euro., co daje sumę prawie 1 mln 200 tys. zł.

Warto dodać, że jeden z projektów Towarzystwo realizowało wspólnie ze Stowarzyszeniem „Aktywne Kobiety”. Grant przeznaczony dla obu organizacji wyniósł 121 tys. 555 euro, czyli ponad 500 tys. zł. Prawnicy Ordo Iuris zauważają w raporcie, że oficjalnie Towarzystwo zajmuje się wprowadzaniem „rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej do systemu edukacji formalnej w Polsce. Jednak zdecydowana większość organizacji członkowskich Koalicji wprost odwołuje się w swojej działalności do wątków obecnych w ruchu LGBT”.

Wśród sprecyzowanych żądań znajduje się m.in. wprowadzenie edukacji seksualnej „neutralnej światopoglądowo, opartej na aktualnym stanie wiedzy i wolnej od stereotypów płci” oraz „wolnej od stereotypów na temat osób LGBT”. Postulują również wycofanie z użytkowania podręczników „wspierających stereotypy płci” oraz „zawierających treści homofobicznej i transfobiczne”.

Marta Kowalczyk oraz Gabriela Szewczuk, autorki omawianego raportu, zwracają również uwagę na projekt „MOVE!”, realizowany we współpracy z niemiecką Organization Intersex International Europe. Projekt jest w Polsce koordynowany przez Kampanię Przeciw Homofobii. Całkowity grant udzielony KPH przez Unię Europejską na realizację projektu wyniósł aż 152 tys. 815 euro, co daje ok. 670 tys. zł. Projekt „MOVE!” zakłada „zwiększenie widoczności osób LGBT w ich społecznej akceptacji oraz kompetencji i zaangażowania kluczowych specjalistów”. Realizowany jest przez 7 polskich organizacji LGBT m.in.: Kampanię Przeciw Homofobii; Kulturę równości; Stowarzyszenie Tęczówka, a także Stowarzyszenie Fabryka Równości.

Innym ważnym projektem promującym założenia ideologii LGBT, a wspieranym finansowo przez Unię Europejską jest „Call it Hate – rising awareness of anti-LGBT hate crime”. Jest on realizowany na podobnych zasadach co projekt „MOVE!”, a jego beneficjentami są organizacje z 13 różnych krajów Europy. Polskimi beneficjentami były Lambda Warszawa oraz Stowarzyszenie Miłość nie Wyklucza, które otrzymały dofinansowanie w wysokości 117 tys. 458 euro, tj. około 515 tys. zł. Dodajmy, że całkowita kwota grantu Unii Europejskiej dla projektu wyniosła 1 mln 34 tys. euro, co daje w przeliczeniu kwotę 4 mln 500 tys. zł. „Projekt CIH zakłada podnoszenie świadomości na temat przestępstw z nienawiści o charakterze anty-LGBT poprzez prowadzenie badań i tworzenie raportów oraz organizowanie międzynarodowych szkoleń, uświadamiających kampanii reklamowych i konferencji prasowych” – czytamy w raporcie Ordo Iuris.

Prawnicy zwracają uwagę na to, że kwoty dofinansowania działalności organizacji promujących ideologię LGBT lub jej elementy, są znaczące. W niektórych przypadkach, dofinansowanie z różnych źródeł sięga 80 proc. budżetu całej organizacji. Oznacza to, że bez wsparcia donatorów z Urzędu Miasta lub Unii Europejskiej, organizacje te nie byłyby w stanie funkcjonować. Eksperci poddają również pod rozwagę zasadność i racjonalność wydatkowania tak dużych sum pieniędzy, pochodzących z budżetu publicznego."

Ale na 500+ to pieniędzy brakuje ( ͡° ʖ̯ ͡°)

#lgbt, #stolica, #trzaskowski, #uniaeuropejska

Data: 27.09.2019 11:41

Autor: Monte

Niemiecka Rada Federalna uchwala projekt ustawy trzy lata więzienia za niszczenie flagi UE.

Nie mam czasu przetłumaczyć tekstu wrzucam po ang.

German Federal Council Passes Bill Giving Three Years in Prison for Denigrating EU Flag

The German Bundesrat, the upper chamber of the German parliament, has proposed banning Germans from denigrating both the European Union flag and anthem.

The Bundesrat, which is composed of delegates from the German states, passed a bill that could see individuals who either denigrate the EU flag or the EU anthem, Beethoven’s “Ode to Joy”, punished with a fine or up to three years in prison, Die Welt reports.

German newspaper Saarbrücken Zeitung obtained a draft of the law earlier this year that urged law enforcement agencies “to take firm and effective action against those whose aim is to disparage the fundamental values ​​of the European Union”.

The draft continued, stating that violations would also cover attacks “on the reputation of the symbols of the European Union”.

The newly passed bill must now be ratified by the Bundestag, although no date for a vote on the matter has been scheduled so far.

Germany has laws on the books that outlaw the denigration of foreign flags and national emblems but so far, the European Union’s flag and symbols have not been recognised under the laws.

The country also has laws against insulting foreign heads of state, a law that nearly saw the prosecution of left-wing comedian Jan Böhmermann in 2016 over an offensive poem about Turkish President Recep Tayyip Erdoğan that was later banned by a German court.

While charges were initiated against Böhmermann, they were later dropped, with Chancellor Angela Merkel even admitting that she had made an “error” in viewing the poem as “deliberately insulting”.

In neighbouring France, the government has forced schools across the country to start flying the EU flag alongside the French Tricolore.

The move was part of educational reforms enacted by French President Emmanuel Macron that also lowered the age of compulsory school entry from six to three years old.

https://www.breitbart.com/europe/2019/09/27/german-regions-pass-prison-eu-flag-denigration-legislation/

#bekazlewactwa #nazizm #globalizacja #uniaeuropejska #faszyzm #polityka

Przez upór Francji europarlament generuje tysiące dodatkowych ton CO2. Co na to Macron?

Data: 25.09.2019 10:43

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #francja #uniaeuropejska #co2 #niewygodneinfo

Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że Parlament Europejski urzęduje w trzech różnych lokalizacjach: Sekretariat znajduje się w Luksemburgu, spotkania komisji parlamentarnych oraz minisesje odbywają się w Brukseli, natomiast we francuskim Strasburgu raz w miesiącu organizowana jest sesja plenarna. Ta trzecia lokalizacja to wynik uporu francuskich władz. Efekt jest taki, że na europarlament (jako instytucję) trzeba wydawać dodatkowo 200 mln euro rocznie, a związany z ciągłymi przeprowadzkami transport generują tysiące ton CO2. Dlaczego przewrażliwiony Emmanuel Macron nie reaguje?

Przez upór Francji europarlament generuje tysiące dodatkowych ton CO2. Co na to Macron?

Emmanuel Macron jest ostatnio bardzo wrażliwy na punkcie emisji CO2. Kilka dni temu wypomniał Polsce, że jest blokerem europejskich zmian w zakresie polityki klimatycznej oraz zaapelował do młodych aktywistów, aby pomogli mu przekonać władze w Warszawie do zmiany nastawienia w zakresie "polityki klimatycznej" poprzez organizowanie ulicznych demonstracji w naszym kraju.

Wrażliwego na nadmierne emisje Macrona powinno zatem zainteresować to, co dzieje się na jego własnym podwórku. Otóż w wyniku politycznego uporu Francji europarlament ma aż trzy siedziby. Sekretariat znajduje się w Luksemburgu, spotkania komisji parlamentarnych oraz minisesje odbywają się w Brukseli, natomiast we francuskim Strasburgu raz w miesiącu organizowana jest sesja plenarna. Francja oczywiście naciskała na to, aby jedną z siedzib był Strasburg.

I może nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie koszty oraz… tysiące ton CO2. Zgodnie z oficjalnymi informacjami roczny budżet Parlamentu Europejskiego wynosi 1,756 mld euro (dane za 2014 rok). W przeliczeniu na złotówki to ok. 7,6 mld zł. Szacuje się, że gdyby siedziba europarlamentu była ulokowana w jednym mieście (np. w Brukseli), to rocznie można by zaoszczędzić nawet do ok. 200 mln euro, czyli ok. 860 – 880 mln zł.

Z "rozproszeniem" siedzib wiąże się jeszcze jeden problem, który w kontekście ostatnich wypowiedzi prezydenta Francji nabiera nader aktualnego i palącego wymiaru. Otóż fakt, że eurodeputowani (wraz z całą obsługą, dokumentacją, zapleczem technicznym itp.) raz na miesiąc muszą się przenosić z Brukseli do oddalonego o 450 km Strasburga na jedną sesję plenarną, powoduje iż do atmosfery emitowanych jest dodatkowo ok. 20 tys. ton CO2. Emisje są generowane przez środki transportu używane przez Parlament Europejski w trakcie przeprowadzek (samoloty, samochody, pociągi) oraz zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną.

Skoro Macronowi tak bardzo zależy na ograniczaniu CO2, to dlaczego nie podejmuje kroków, aby ograniczyć zbędne emisje na własnym podwórku? Dlaczego Parlament Europejski musi mieć aż trzy lokalizacje? Przecież o wiele lepszym, tańszym, mniej emisjogennym rozwiązaniem byłoby ulokowanie całej unijnej administracji w jednym mieście, a nie w trzech, jak ma to miejsce obecnie.

Praworządność powiadacie? Oto jak KE zgwałciła zasadę solidarności energetycznej, by . . .

Data: 23.09.2019 23:14

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ue #uniaeuropejska #niemcy #rosja #energia

Dwa tygodnie temu Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) wydał korzystny dla Polski, a niekorzystny dla Niemiec i Rosji wyrok, który uchylał decyzję Komisji Europejskiej w/s gazociągu OPAL. O co chodziło? Otóż w 2016 roku brukselscy eurokraci zgwałcili wynikającą z Traktatu o UE zasadę solidarności energetycznej i zgodzili się na to, aby rosyjski Gazprom wykorzystywał niemiecki gazociąg OPAL w sposób zagrażający interesom państw Europy Wschodniej. TSUE uwalił tę decyzje Brukseli jako nielegalną. Niemcy chcą się jednak odwołać. W imię kasy i wspólnych interesów z Rosją.

Praworządność powiadacie? Oto jak KE zgwałciła zasadę solidarności energetycznej, by Niemcom i Rosji było dobrze

Artykuł 194 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej reguluje politykę Unii Europejskiej w dziedzinie energetyki. Z jego treści można wyinterpretować kluczową dla tej dziedziny zasadę solidarności energetycznej, która winna mieć zastosowanie w przypadku funkcjonowania europejskiego rynku energii, jak i w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii w UE.

To właśnie na wspomniany powyżej artykuł powołała się Polska (oraz Litwa i Łotwa), kiedy wniosła do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) skargę na decyzję Komisji Europejskiej z 28 października 2016 r., która umożliwiała większe wykorzystanie przepustowości niemieckiego gazociągu OPAL przez rosyjski Gazprom.

Przypomnijmy – OPAL to ulokowany wzdłuż granicy polsko-niemieckiej gazociąg, biegnący od miejscowości Greifswald w północno-wschodnich Niemczech do miejscowości Brandov znajdującej się na granicy niemiecko-czeskiej. Istnienie tego gazociągu ma sens tylko wtedy, gdy będzie on traktowany jako lądowe wydłużenie gazociągu Nord Stream. Z tego powodu Rosjanie (dla których Nord Stream to projekt polityczno-biznesowy) i Niemcy (dla których Nord Stream to projekt biznesowy) chcieli wykorzystywać OPAL na 100 proc. możliwości. Taki jednak scenariusz powoduje, że znaczenie tracą kraje Europy Środkowo-Wschodniej, przez które do tej pory transferowano na Zachód rosyjski gaz. Przede wszystkim Ukraina, Słowacja oraz Polska.

Niemcy (wraz ze swoimi partnerami z Gazpromu) wnieśli do Komisji Europejskiej o zgodę na maksymalne wykorzystanie możliwości transferowych gazociągu OPAL. Bruksela, nie patrząc na postanowienia artykułu 194 Traktatu o funkcjonowaniu UE, w 2016 roku taką zgodę wydała. W efekcie Rosjanie i Niemcy zwiększyli wolumeny transferu gazu przez OPAL o ok. 12,8 mld m3 rocznie (jego rynkowa wartość to około 2,0 – 2,5 mld USD).

Polska wielokrotnie wskazywała, że budowa gazociągu Nord Stream (oraz jego lądowych odnóg) może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa dostaw błękitnego paliwa dla rejonu Europy Środkowo-Wschodniej. Złamanie przez Komisję Europejską traktatowej zasady solidarności energetycznej musiało wywołać reakcję. Polska niemal natychmiast zaskarżyła decyzję Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE). Dwa tygodnie temu TSUE wydał werdykt, w którym podzielił obawy Polski i orzekł, iż Komisja Europejska w 2016 roku nie zastosowała się do przepisów traktatowych. Zdaniem TSUE eurokraci z Brukseli nie zbadali wpływu zwiększenia wykorzystania przepustowości gazociągu OPAL na sytuację państw trzecich, w tym Polski, i skutków przekierowania na trasę Nord Stream–OPAL części gazu przesyłanego wcześniej gazociągami Jamał i Braterstwo oraz nie wyważyła tych skutków z zyskami, jakie niósłby dla bezpieczeństwa dostaw gazu do UE wzrost wykorzystania gazociągu OPAL.

Wyrok TSUE wszedł w życie natychmiastowo. To oznacza, że Niemcy z Rosjanami musieli ograniczyć przesył gazu przez OPAL, tak aby w skali roku wolumen transferowanego tam gazu był niższy o 12,8 mld m3. Nasi sąsiedzi się jednak nie poddają. Berlin wywiera bowiem naciski na Komisję Europejską, aby ta odwołała się od wyroku TSUE. Taka jednak decyzja wymagałaby konsensusu na poziomie komisarzy, a o to może być trudno. Alternatywą jest złożenie przez Niemcy do Komisji Europejskiej nowego wniosku w sprawie zwiększenia wykorzystania możliwości gazociągu OPAL. I ten scenariusz jest obecnie najbardziej prawdopodobny. Niemcy nie odpuszczą, bowiem maksymalizacja transferu gazu przez ich terytorium to wymierne korzyści liczone w miliardach euro. A co z praworządnością? Co ze wspólnotową zasadą solidarności energetycznej? Gdy chodzi o dodatkową kasę dla Berlina, one niestety muszą odejść na drugi plan…

Polska to eldorado dla drogowej patologii. Kwoty mandatów zachęcają do popełniania wykroczeń

Data: 19.09.2019 18:09

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #mandat #policja #niewygodneinfo #polska #uniaeuropejska

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że maksymalną wysokość obowiązującego obecnie mandatu za wykroczenie drogowe (tj. 500 zł) uchwalono… 22 lata temu! Łukasz Zboralski, ekspert ds. bezpieczeństwa drogowego, zauważył, że wspomniane 500 zł w tamtym okresie odpowiadało ok. 45 proc. średniej pensji. Gdyby zastosować takie samo kryterium dziś (45 proc. średniej), to mandat za wykroczenie drogowe w maksymalnej wysokości powinien być równy kwocie ok. 2300 zł. A nie jest, co zachęca drogową patologię do popełniania wykroczeń i powodowania śmiertelnych wypadków.

Polska to eldorado dla drogowej patologii. Kwoty mandatów zachęcają do popełniania wykroczeń

Okazuje się, że Polska jest jednym z najbardziej niebezpiecznych państw Europy pod względem liczby śmiertelnych wypadków na drogach. W ciągu roku na każdy 1 milion mieszkańców ginie u nas aż 76 osób. Dla porównania – średnia dla wszystkich państw UE wynosi 49 zgonów na każde 1 mln mieszkańców. Są jednak kraje, gdzie na drogach ginie ponad dwukrotnie mniej ludzi niż w Polsce (Szwecja: 32, Holandia i Irlandia: 31, Dania: 30, Wlk. Brytania: 28). Absolutnym liderem w tej klasyfikacji pozostaje jednak Norwegia. W 2018 roku na 1 mln mieszkańców tego kraju w wypadkach drogowych ginęło zaledwie 20 osób.

Jednym z powodów wysokiego współczynnika śmiertelności na polskich drogach, obok jakości używanych pojazdów oraz stanu drogowej infrastruktury, jest przyzwolenie na tzw. drogową patologię. Wielu kierowców uważa, że jak np. w terenie zabudowanym pojedzie "szybko ale bezpiecznie", to nie spowoduje żadnego wypadku. Efekt jest taki, że śmiertelnych zderzeń oraz potrąceń w przeliczeniu na 1 milion mieszkańców jest u nas 2,5 razy więcej niż w Wlk. Brytanii oraz ponad 3,5 razy więcej niż w Norwegii.

Apropo Norwegii – jedną z przyczyn, dla której mieszkańcy tego kraju jeżdżą tak bezpiecznie, jest wyeliminowanie patologicznych zachowań drogowych poprzez groźbę nałożenia wysokiej sankcji finansowej. Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez serwis MojaNorwegia.pl – jeśli maksymalna dozwolona prędkość na drodze wynosi 60 km/h (lub mniej), to w przypadku jej przekroczenia do 5 km/h, mandat karny jest równy kwocie 800 koron (ok. 347 zł). Gdy wspomniany limit przekroczy się od 6 do 10 km/h – mandat rośnie do kwoty 2.100 koron (ok. 910 zł). Jeśli kierowca przekroczy dopuszczalną prędkość od 11 do 15 km/h – mandat wyniesie 3.800 koron (ok. 1.644 zł). Przekroczenie od 16 do 20 km/h skutkuje mandatem w wysokości 5.500 koron (ok. 2 380 złotych), a od 21 do 25 km/h – mandatem 8.500 koron (ok. 3.677 złotych). Przekroczenie prędkości o 26 km/h (lub więcej) to – oprócz mandatu – także groźba utraty prawa jazdy na okres od 3 tygodni do 5 miesięcy.

Dla porównania – w Polsce za przekroczenie prędkości o 26 km/h grozi mandat w wysokości od 100 do 200 zł, a zamiast odebrania prawa jazdy kierowca otrzymuje zaledwie 4 punkty karne…

Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – w naszym kraju jeździłoby się bezpieczniej, a liczba ludzi zabitych na drogach byłaby mniejsza, gdyby drogowa patologia została poskromiona groźbą wysokich sankcji finansowo-administracyjnych. Mandat między 2.000 a 2.500 zł połączony z czasową utratą prawa jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości o 26 km/h, to coś, co przyczyniłoby się do poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach.

Prof. Marczak: Polska dwukrotnie więcej wpłaca do unijnej kasy niż zyskuje w formie dotacji

Data: 01.08.2019 09:50

Autor: ziemianin

bibula.com

#polska #polityka #uniaeuropejska #dotacje #wiadomosci #codziennaprasowka

Prof. Marczak: Polska dwukrotnie więcej wpłaca do unijnej kasy niż zyskuje w formie dotacji

Znane są wyliczenia m.in. francuskiego ekonomisty Thomasa Piketty, z których wynika, że Polska 2-krotnie więcej wkłada do kasy unijnej aniżeli uzyskuje w formie dotacji. Te wyliczenia są znane naszemu rządowi. Dlaczego więc pozwalamy się szantażować władzom unijnym właśnie tym rzekomym obcięciem nam dotacji? To jest niezrozumiała sprawa i trzeba apelować do rządu o jasne postawienie tej kwestii – powiedział w programie „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Tadeusz Marczak, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Tam, gdzie rosną dyrektywy — raport z obłąkanego miasta [eng sub]

Data: 10.07.2019 10:50

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #europarlament #uniaeuropejska #polityka #SosnierzTV

Tam, gdzie rosną dyrektywy — raport z obłąkanego miasta [eng sub]

„Tam, gdzie rosną dyrektywy” czyli raport z miasta obłędu — reportaż, a może nawet dokument, ukazujący Parlament Europejski od środka.

Kilometry korytarzy w Strasbourgu i Brukseli wciągają jak labirynt. Wszystko co możesz zobaczyć to jednak tylko eklektyczna dekoracja. Prawdziwy labirynt to ciemna i kręta droga unijnej legislacji, nad którą nikt nie ma kontroli. Oto wielka maszyna do zadrukowywania kartek papieru bezsensownymi regulacjami. Maszyna, w której posłowie są tylko pasażerami, z których każdemu się wydaje, że trzyma kierownicę.

Wszystko tutaj woła: weź, napisz coś, weź ureguluj, weź, wypowiedz się. Jesteś taki ważny ! Nie pozwól innym wyprzedzić się w gorliwości ! Nie czekaj, napisz ustawę, a przejdziesz do historii, a jakieś wdzięczne lobby będzie Cię miało za bohatera. Śmiało, wszystko na Ciebie czeka — drukarki, tłumacze, sale posiedzeń . . .

Stare piece dalej będą nas truć. Polska utraciła miliardy euro od UE na walkę ze smogiem

Data: 01.07.2019 09:57

Autor: Mimo

innpoland.pl

Komisja Europejska nie będzie spotykać się już z polskim rządem i pracować nad zmianą programu "Czyste powietrze". W praktyce oznacza to, że z 4 mln pieców na węgiel uda nam się zlikwidować niewielki procent – podaje poniedziałkowa „Gazeta Wyborcza”.

Program nie działał

O tym, że Komisji Europejskiej nie podobała się forma programu „Czyste powietrze”, na który łożyła pieniądze, informowaliśmy już w styczniu. KE stwierdziła, że pomysł jest niezgodny z polityką Unii i zażądała zmian.

Pierwszym punktem zapalnym była sama forma programu, która zakładała wymianę przestarzałych pieców węglowych na nowoczesne kotły węglowe lub gazowe. Było to niezgodne z postanowieniami UE, które zakładają, że do 2050 r. żaden dom we wspólnocie nie będzie mógł czerpać energii z paliw kopalnych.

#polityka #uniaeuropejska #bekazpisu

Data: 27.05.2019 13:56

Autor: Monte

Zobacze czy jest tu miejsce na alt-right, bo na wykopie za to banują, jak tu też to cóż, zostane na GAB XD

Unia Europejska i realizacja planu Richarda Kalergi. Kalergi był twórcą idei paneuropeizmu. W książce „praktyczny idealizm” napisał, że docelowo należy stworzyć nową rasę euroazjatycko-negroidalnego człowieka. Wskazał, że w tym celu należy sprowadzić ludzi z Azji i Afryki. Państwa narodowe i biali autochtoni do likwidacji. Chodzi o to, że człowiekiem bez tożsamosci narodowej i kulturowej można dyrygować jak bydłem. On tam z resztą pisze, że to ma być taki podczłowiek. Według Kalergi docelowo rządy nad Europą ma przeją nowa szlachta ludzka – Żydzi z Izraela. Książka jest dostępna na necie w wersji niemieckiej, angielskiej i jest też tekst polski. Jedna z niemieckich drukarni chciała wydać tą książkę w latach 80 ale służby specjalne wkroczyły do akcji. Generalnie bydło ma żyć w przeświadczeniu, że Bruksela chce dla nas dobrze. Raz na dwa lata przyznawana jest nagroda imienia Kalergi. Otrzymał ją min Bartoszewski, Merkel, Van Rompuy. Plan Kalergi jest skrupulatnie realizowany. Proszę zwrócić uwagę, że większość przybyszy to analfabeci i nie pracują. Ci ludzie to narzędzia do przeprowadzenia wielkiego planu inżynierii społecznej. Proszę wpisać sobie w google „white couple”. Wyskoczą zdjęcia czarnych par lub mieszanych. Pozatym na wykopie otworzyłem specjalny tag na to #kolorowaagitacja Propaganda ruszyła.

#polityka #kalergi #altright #konserwatyzm #4konserwy #uniaeuropejska #imigranci

Dzięki nim Soros realizuje swoje plany. Oto lista jego polskich przyjaciół...

Data: 19.05.2019 09:46

Autor: arti

nczas.com

Zbliżają się wybory do parlamentu Europejskiego. Przypominamy więc o 6 polskich europarlamentarzystach, którzy wysługują się Sorosowi. Ich nazwiska pojawiły się na tzw „liście przyjaciół Sorosa”. Jest to wewnętrzny dokument organizacji miliardera „Społeczeństwo Otwarte”. Są w nim nazwiska 226 członków Parlamentu Europejskiego.

tldr:

GERINGER de OEDENBERG Lidia Joanna S&D – Socjaliści i Demokraci

Andrzej Grzyb EPP – Europejska Partia Ludowa

JAZŁOWIECKA Danuta (ponownie wybrana) – Europejska Partia Ludowa

KOZŁOWSKA-RAJEWICZ Agnieszka – Europejska Partia Ludowa

LIBERADZKI Bogusław – kwestor Parlamentu Europejskiego (ponownie wybrany), S&D – Socjaliści i Demokraci.

THUN UND HOHENSTEIN Róża (Gräfin von) – Europejska Partia Ludowa

(W artykule są zdjęcia)

#polityka #europa #uniaeuropejska #soros

Dobromir Sośnierz + Liroy + Grzegorz Braun w PE

Data: 12.05.2019 19:01

Autor: piotre94

youtube.com

To jeszcze jeden efekt ostatniego wyjazdu do Brukseli, który na koniec tej kadencji udało mi się zorganizować. Wśród wielu ciekawych gości znaleźli się też bohaterowie tego filmu. Zwracam uwagę, że przy odrobinie szczęścia w kolejnej kadencji nagrania w takiej konfiguracji mogą się stać codziennością, czego sobie i wszystkim życzę. :) #polska #uniaeuropejska #polityka #sosnierz #braun #liroy #konfederacja

HIT! Róża Thun mówi dlaczego Słowacy po Euro przyjeżdżają na zakupy do Polski

Data: 11.05.2019 15:36

Autor: ranek1

kolik.pl

Obecna Europosłanka Platformy Obywatelskiej Róża Thun znów popisała się świetnymi przemyśleniami. Tym razem postanowiła odpowiedzieć na sugestie osób z Podhala, którzy zwracali jej uwagę na to, że waluta euro wcale nie jest taka dobra, ponieważ widzą jak teraz Słowacy po jej wprowadzeniu przyjeżdżają do Polski żeby robić zakupy.

#uniaeuropejska #euro #humor