Data: 19.04.2019 12:20

Autor: FiligranowyGucio

Nagroda Złotego Goebbelsa Fb

Robert Biedroń z Wiosny ma naprawdę wielkie szczęście, że jest Robertem Biedroniem z Wiosny. Do niego redakcja TVN postanowiła wyciągnąć pomocną dłoń i w profesjonalny sposób rozbroić aferę. Wzruszona Kolenda-Zaleska zorganizowała długi wywiad w parku, który ukazał się w wieczornym wydaniu "Faktów" TVN.

"Do uderzenia nie doszło…. to było potrącenie" – mówi matka Biedronia. I po sprawie. TVN przekazał widzom dobitnie, że nie im oceniać, wątpić i zadawać pytania, a prezenterka zaznaczyła wymownie, że "historia wraca w samym środku kampanii". Pierwszy wielkanocny cud – TVN nie chce podejmować tematów mogących mieć wpływ na wynik wyborów. Później cud numer dwa – prezenterka stwierdza, że "warto posłuchać obojga bohaterów". Nagle wartości stacji TVN nie pozwalają na montowanie materiału ze skrajnie kąśliwym komentarzem reportera przeplatanym sekundowymi wypowiedziami zainteresowanych. Zamiast tego jadą z całą ekipą i czterema kamerami, by wspólnie usiąść na ławeczkę i spokojnie porozmawiać. Teraz wyobraźmy sobie wściekliznę, której doświadczyłby polityk z szeroko rozumianej "prawicy". Dynamiczne gonitwy z kamerą i reporterzy wykrzykujący pytania o bicie rodziców, zatrwożona Justyna Pochanke deklamująca o "demonach przeszłości", bezlitosne, polityczne walenie, codziennie, do samych wyborów, w każdym serwisie. Do tego rzesza ekspertów od walki o prawa kobiet.

Szybkość gaszenia pożaru tak niesamowita, że powinni przemalować wozy transmisyjne na czerwono.

#tvn #biedron #polska