Życie za zdjęcie. Fotografowie wydają na zwierzęta wyrok śmierci

Data: 16.01.2020 06:13

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #fotografia #fotografowie #zwierzeta #ptaki #smierc #prawo #swiatrolnika

Fotografowie potrafią zaszyć się w „czatowniach” na kilka dni, uprzednio rozłożywszy karmę, aby sprowadzić przed obiektyw aparatu dzikie zwierzęta. Karmione, zatracają instynkt i często zdychają z głodu, czekając na pożywienie.

Życie za zdjęcie. Fotografowie wydają na zwierzęta wyrok śmierci

Dlaczego to robią? Dla pieniędzy. Za jedno, „dobre” zdjęcie potrafią zarobić nawet 7000 złotych. Czy poświęcają się w jakiś istotny sposób? Niekoniecznie. „Czatownia” fotograficzna, często okazuje się być ogrzewanym lokum, do którego prędzej, czy później, po smakołyki zjawią się drapieżniki, jak i roślinożercy.

Prawo tego jednak nie zakazuje. Doszło do tego, że na portalu internetowym Związku Polskich Fotografów Przyrody można znaleźć zapis następującej treści:

„Zakaz nęcenia wilków i niedźwiedzi”

Okazuje się, że pogoń za pieniędzmi jest tak wielka, że liczenie na etyczne rozterki zawodowców jest nieporozumieniem. Jedynym dziś, skutecznym orężem walki z tego typu zachowaniem fanów migawki fotograficznej są gremia profesjonalistów, którzy odrzucają wystawowe aplikacje tych, których podejrzewa się o wykonanie zdjęć w taki sposób. Wprawne oko recenzentów i sędziów jest w stanie odróżnić zdjęcie „ustawione” od wykonanego w naturalnych warunkach przyrodniczych.

Wracając do nęcenia dzikich zwierząt, tracą one zdolność do samodzielnego pobierania pokarmu ze środowiska naturalnego. Przez to, spada ich odporność na warunki atmosferyczne, słabną i zatracają swe pierwotne umiejętności.

Kolejnym etapem jest ich zanik strachu przed ludźmi, często pojawiają się w okolicach ludzkich siedzib, dróg. Stają się żebrakami, a w niektórych wypadkach, kiedy nie otrzymują od nas pożywienia są agresywne.

Głupie zdjęcie, choćby kosztowało krocie, przyczynia się do wyniszczenia, często chronionych i rzadkich gatunków.

Czy strażnik miejski lub gminny w ramach sprawdzenia doraźnego, czym palisz w piecu, . . .

Data: 13.01.2020 19:48

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #aktualnosci #wiadomosci #polska #ekologia #prawo

Ostatnio ukazują się w prasie artykuły dotyczące masowych kontroli palenisk pieców, pod kątem użytkowania materiałów dopuszczonych do spalania, a w przypadku wykrycia odpadów puszczanych z dymem, wysokich kar.

Czy strażnik miejski lub gminny w ramach sprawdzenia doraźnego, czym palisz w piecu, ma prawo wejść na Twoją posesję? Nie ma!

Często zdarza się, że opowieść o kontroli u przysłowiowego Mariana, czy Heli urasta do rangi lokalnego wydarzenia. Część z mieszkańców nie wpuszcza na własne posesje patrolu składające go się ze strażników miejskich lub gminnych, którzy często powiadomieni przez „usłużnego” sąsiada, starają się wejść na teren naszych posesji bez stosownego upoważnienia, w ramach doraźnego sprawdzenia.

Pomijając fakt, że rzeczywiście palenie zabronionych materiałów powoduje trucie wszystkich w okolicy, możemy narazić się na poważne konsekwencje prawne i finansowe w momencie udowodnienia procederu.

Niniejszy artykuł powstał w oparciu o informacje z e strony internetowej anuluj-mandat.pl. Co zatem stawi prawo?

„W obecnym systemie prawnym istnieje mnóstwo uregulować dotyczących kontroli przedsiębiorców, nie ma natomiast doprecyzowanych kwestii dotyczących osób fizycznych.

Jeżeli strażnik miejski dostał zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia wykroczenia, polegającego na spalaniu odpadów, ma takie same uprawnienia jak w przypadku innych wykroczeń. Może wzywać do złożenia wyjaśnień, wzywać sąsiadów w charakterze świadków, może udać się w pobliże miejsca zamieszkania i dokonać oględzin, nie przekraczając przy tym granic nieruchomości obywatela. W ramach tych uprawnień nie może jednak wejść do czyjegoś domu, zażądać okazania pieca, ogniska czy jakichkolwiek dokumentów. W praktyce sprowadza się to do tego, że w ten sposób nie jest w stanie zebrać żadnych wiarygodnych dowodów, no chyba że znajdzie świadka, który zezna że na własne oczy widział, jak podejrzany wrzucał śmieci do pieca lub spalał je w ognisku.

Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia nie przewiduje takich sytuacji, w których można przyjąć, że np. telefoniczny donos sam z siebie umożliwia nieograniczony wstęp na posesję lub do mieszkania obywatela. Byłoby to rażącym naruszeniem prawa do prywatności, nienaruszalności mieszkania i nie do przyjęcia w demokratycznym państwie prawnym, jakim jest – zgodnie z art. 2 Konstytucji RP – Rzeczpospolita Polska. Nawet w wypadku, gdy popełniono przestępstwo (czyli czyn większej wagi niż wykroczenie), żaden organ ścigania, czy to Policja, czy Straż Miejska, nie może arbitralnie, wbrew woli właściciela wkraczać do miejsca zamieszkania potencjalnego sprawcy. Musi być najpierw wydane postanowienie i tylko w szczególnych wypadkach, niecierpiących zwłoki, możliwe jest odstąpienie od tego trybu. Na to wszystko jednak przysługuje zażalenie do Sądu.

Strażnik miejski może nas straszyć odpowiedzialnością karną w oparciu o art. 225 § 1 kk:

„Kto osobie uprawnionej do przeprowadzania kontroli w zakresie ochrony środowiska lub osobie przybranej jej do pomocy udaremnia lub utrudnia wykonanie czynności służbowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

Jednakże odmowa wpuszczenia strażnika do domu, ani udzielenia mu jakichkolwiek informacji nie będzie stanowiła udaremnienia ani utrudnienia przeprowadzenia kontroli, gdyż po pierwsze, każdy ma konstytucyjne prawo do obrony i odmowy składania wszelkich wyjaśnień, po drugie, o żadnej kontroli w zakresie ochrony środowiska w takim momencie nie może być mowy. Strażnik miejski prowadzący czynności wyjaśniające w sprawie wykroczenia, nie jest osobą uprawnioną do przeprowadzeni kontroli w zakresie ochrony środowiska, ani też osobą przybraną do jej pomocy.

Owszem może zdarzyć się, że strażnik miejski będzie upoważniony do przeprowadzenia oficjalnej kontroli w zakresie ochrony środowiska na podst. art. 379 Ustawy Prawo Ochrony Środowiska, dalej p.o.ś. (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 672) i wtedy lepiej go wpuścić”

Marszałek województwa, starosta oraz wójt, burmistrz lub prezydent miasta sprawują kontrolę przestrzegania i stosowania przepisów o ochronie środowiska w zakresie objętym właściwością tych organów.

Organy, o których mowa w ust. 1, mogą upoważnić do wykonywania funkcji kontrolnych pracowników podległych im urzędów marszałkowskich, powiatowych, miejskich lub gminnych lub funkcjonariuszy straży gminnych.

Kontrolujący, wykonując kontrolę, jest uprawniony do:

1) wstępu wraz z rzeczoznawcami i niezbędnym sprzętem przez całą dobę na teren nieruchomości, obiektu lub ich części, na których prowadzona jest działalność gospodarcza, a w godzinach od 6 do 22 – na pozostały teren;

2) przeprowadzania badań lub wykonywania innych niezbędnych czynności kontrolnych;

3) żądania pisemnych lub ustnych informacji oraz wzywania i przesłuchiwania osób w zakresie niezbędnym do ustalenia stanu faktycznego;

4) żądania okazania dokumentów i udostępnienia wszelkich danych mających związek z problematyką kontroli.

Wójt, burmistrz lub prezydent miasta, starosta, marszałek województwa lub osoby przez nich upoważnione są uprawnieni do występowania w charakterze oskarżyciela publicznego w sprawach o wykroczenia przeciw przepisom o ochronie środowiska.

Wójt, burmistrz lub prezydent miasta, starosta lub marszałek województwa występują do wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska o podjęcie odpowiednich działań będących w jego kompetencji, jeżeli w wyniku kontroli organy te stwierdzą naruszenie przez kontrolowany podmiot przepisów o ochronie środowiska lub występuje uzasadnione podejrzenie, że takie naruszenie mogło nastąpić, przekazując dokumentację sprawy.

Kierownik kontrolowanego podmiotu oraz kontrolowana osoba fizyczna obowiązani są umożliwić przeprowadzanie kontroli, a w szczególności dokonanie czynności, o których mowa w ust. 3.”

Jak widać, strażnik, chcący dokonać oficjalnej kontroli w zakresie ochrony środowiska, musi posiadać stosowne upoważnienie, które spełnia łącznie poniższe kryteria:

jest adresowane do konkretnego funkcjonariusza Straży Miejskiej przez wójta, burmistrza, lub prezydenta (nie może to być np. starosta);

wyraźnie określa, jakie czynności upoważniona osoba może prowadzić (zgodnie z wyliczeniem zawartym w ust. 3);

jest wydane przez osobę pełniącą funkcję danego organu – jest ważne tylko w czasie pełnienia przez tę osobę, która je wydała, tej funkcji (po jej rezygnacji, końcu kadencji lub odwołaniu upoważnienie traci ważność).

Kontrola może być dokonywana w godzinach 6-22 i tylko w czasie naszej obecności. Przeprowadzenie czynności ma służyć osiągnięciu celu kontroli, wobec czego powinny być przeprowadzane tylko takie działania, które są tego punktu widzenia niezbędne i uznać należałoby, że kontrolujący powinien potrafić wykazać konieczność podjęcia określonej czynności. Strażnik może jednak korzystać z pomocy innych osób, określonych przez przepis jako "rzeczoznawcy". Takie określenie charakteru tych osób pozwala na stwierdzenie, że osoby te powinny dysponować wiedzą fachową związaną z przedmiotem kontroli, co prowadzący powinien móc wykazać, równocześnie to sformułowanie nie dopuszcza współudziału w kontroli innych osób, niebędących rzeczoznawcami. Strażnik ma także prawo posługiwać się sprzętem, a więc pewnymi urządzeniami czy narzędziami (np. pomiarowymi) musi być to jednak sprzęt ściśle związany z prowadzoną kontrolą (służący jej przeprowadzeniu – przepis wymaga, aby był to sprzęt "niezbędny", oczywiście z punktu widzenia celu kontroli).

Zgodnie z art. 380 p.o.ś. z czynności kontrolnych strażnik sporządza protokół, którego jeden egzemplarz doręcza kontrolowanemu. Protokół podpisują strażnik miejski oraz kontrolowana osoba fizyczna, która mogą wnieść do protokołu zastrzeżenia i uwagi wraz z uzasadnieniem. W razie odmowy podpisania protokołu przez obywatela, strażnik umieszcza o tym wzmiankę w protokole, a odmawiający podpisu może, w terminie 7 dni, przedstawić swoje stanowisko na piśmie wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta.

W przypadku udaremnianie lub utrudnianie takiej oficjalnej kontroli, a nie zwykłego najścia funkcjonariusza, może dojść do popełnienia przytoczonego wcześniej przestępstwa z art. 225 kk.

Udaremnienie może polegać na uniemożliwieniu dostępu do określonego pomieszczenia lub urządzenia czy dokonania niezbędnego nagrania filmowego lub dźwiękowego, lub niewykonania innego żądania kontrolującego, które zgodnie z przepisami o danej kontroli może on wysunąć wobec podmiotu kontrolowanego (T. Grzegorczyk, Kodeks karny skarbowy. Komentarz, Warszawa 2006).

Utrudnianie to każde zachowanie, które godzi w sprawny, normalny tok czynności kontrolnych. Chodzi o stawianie biernego oporu co do rozpoczęcia lub dalszego przeprowadzenia kontroli, zakłócenie czynności kontrolnej ograniczającej osiągnięcie celi kontroli, uczynienie procesu kontroli bardziej skomplikowanym, wymagającym większego wysiłku i nakładu oprawcy (Z. Ćwiąkalski, [w:] J. Barta, M. Czajkowska-Dąbrowska, Z. Ćwiąkalski, R. Markiewicz, E. Traple, Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Warszawa 2001, s. 473).

Oczywiście nieprzychylne traktowanie kontrolujących nie może być uznane za zachowanie „utrudniające" czynności służbowe funkcjonariusza. Nie stanowi bowiem „utrudnienia" naganne z punktu widzenia moralnego postępowanie kontrolowanego czy też nieprzestrzeganie przezeń zasad kultury i dobrego wychowania – tak orzekł Sąd Najwyższy.

Nie jest utrudnianiem odmowa wykonania polecenia kontrolującego, do którego wydania nie jest on upoważniony lub gdy kontrolujący nie jest zobowiązany do wykonania określonej czynności.

Należy pamiętać, że Straż Miejska nie jest podmiotem legitymowanym do wszczynania i przeprowadzania kontroli. Podjęte przez nią czynności są najczęściej jedynie sprawdzeniem okoliczności faktycznych wynikających ze wcześniejszych zgłoszenia. W żadnym wypadku nie można uznać, że pukanie strażnika do drzwi, inicjuje kontrolę, a podejmowane przez funkcjonariuszy Straży Miejskiej czynności najczęściej nie mają charakteru czynności kontrolnych, związane są jedynie z chęcią sprawdzenia okoliczności faktycznych podawanych w zgłoszeniu. Każda ingerencja w prawa jednostki, musi mieć podstawę prawną w ustawie i nie może naruszać istoty prawa, a także zasady proporcjonalności. W wypadku konkurencyjności chronionych prawnie dóbr – jaka występuje pomiędzy prawem do prywatności a względami ochrony środowiska – konieczne jest zachowanie przez organy stosujące prawo równowagi pomiędzy interesami pozostającymi w kolizji."

Wyjaśnienie sytuacji prawnej, w której wielu z nas może się znaleźć, powinno przyczynić się do zachowania zgodnego z przepisami, ale z poczuciem tego, że własność prywatna stanowi dobro co najmniej równe wobec innych praw.

Pożary w Australii to norma. Bywały większe! Organizacje ekologiczne już zbijają fortuny na "pomocy"

Data: 08.01.2020 23:58

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #pozar #australia #swiatrolnika

Australia płonie. Spłonęła powierzchnia równa powierzchni Austrii. Klęska na rzekomo niespotykaną skalę, świadczącą o postępującym globalnym ociepleniu i zmianach klimatu. Media wałkują temat jak w przypadku niedawnych "największych w historii pożarów Amazonii" (które okazały się jednymi z najmniejszych w ostatnich 20-latach). A poniżej takiego… z 1939 roku – napisał Igor Downar-Zapolski na Facebooku.

Pożary w Australii to norma. Bywały większe! Organizacje ekologiczne już zbijają fortuny na "pomocy"

"Zatem można wierzyć w skalę zjawisk, lub sobie tę skalę próbować weryfikować. Polecam to drugie. Co oczywiście nie znaczy, że nic złego się nie dzieje"

– napisał Downar-Zapolski.

Tzw. organizacje ekologiczne już uruchomiły szereg zbiórek na ratowanie kangurów w Australii. Być może okażę się, że kangury zarobią nie mniej niż słynne rysie, na których ratowanie zebrano bajońskie sumy, które do wspomnianych zwierząt nigdy nie dotarły.

Dzieci uczestnikami polowań? W Sejmie jest projekt, by przywrócić „wieloletnią tradycją łowiecką”

Data: 13.12.2019 23:10

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #swiatrolnika #lowiectwo #polowania #mysliwi #dzieci #nauka #wychowywanie

Do pierwszego czytania w Sejmie RP został 4 grudnia skierowany obywatelski projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo łowieckie. Dotyczy on wprowadzenia możliwości do wykonywania polowania w obecności lub przy udziale dzieci do 18. roku życia za zgodą rodziców bądź opiekunów prawnych.

Dzieci uczestnikami polowań? W Sejmie jest projekt, by przywrócić „wieloletnią tradycją łowiecką”

Wniesiony został on wprawdzie w VIII kadencji Sejmu, ale jego postępowanie ustawodawcze nie zostało zakończone w trakcie tamtej kadencji Parlamentu. Dlatego też jest rozpatrywany przez Sejm następnej kadencji.

– Celem ustawy jest stworzenie szansy rodzicom bądź opiekunom prawnym dzieci wykonywania polowań w obecności lub przy udziale dzieci poniżej 18 roku życia, a co za tym idzie umożliwienie rozwoju zainteresowań dzieci, spędzania wspólnego czasu, a w szerszym kontekście także zapewnienie rodzicom i opiekunom prawnym dzieci realizacji władzy rodzicielskiej lub sprawowanej opieki, przejawiającej się m. in. w decydowaniu – zgodnie z własnym światopoglądem i zasadami etycznymi – o zachęcaniu ich do aktywnego spędzania czasu i czerpaniu pozytywnych wzorców wywodzących się z domu rodzinnego. Ponadto, ustawa służyć ma upowszechnianiu pasji, jaką może stać się dla dziecka łowiectwo

– informuje Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Krzewienie Tradycji Łowieckiej” na rzecz ustawy o zmianie ustawy Prawo łowieckie.

W obecnym stanie prawnym wykonywanie polowań w obecności i przy udziale dzieci jest zabronione i kwalifikowane jako występek. Zdaniem autorów ustawy stan ten kłóci się w wieloletnią tradycją łowiecką, w której dzieci od najmłodszych lat brały udział w polowaniach, zainteresowane pasjami rodziców. Wielu myśliwych będących rodzicami lub opiekunami prawnymi chce je przekazać młodszym pokoleniom. Tradycja ta obowiązuje do dnia dzisiejszego w wielu krajach europejskich. W niektórych z nich młodzież w wieku powyżej 16. roku życia dopuszczana jest do wykonywania polowania.

Jak podkreślają w uzasadnieniu pomysłodawcy zmiany przepisów dotyczących prawa łowieckiego wykonywanie polowań jest działalnością legalną, ściśle określoną przepisami prawa, mającą na celu redukcję liczebności zwierząt łownych w celu m.in. ograniczania szkód wyrządzanych przez nie w gospodarce rolnej i leśnej. Jest, zdaniem wielu przyrodników, aktywną formą jej ochrony i koniecznym warunkiem utrzymania różnorodności biologicznej. Polowanie ma nieocenione walory poznawcze. Pozwala młodym ludziom zgłębiać tajniki przyrody w sposób bezpośredni i autentyczny. Polowanie to nauka świadomego podejmowania wyborów; szansa na wyprowadzenia młodego człowieka ze świata wirtualnego w realny. To także rozwijanie formy fizycznej u młodych ludzi w naturalnych warunkach.

Natomiast, ocena poziomu rozwoju emocjonalnego dziecka oraz progu jego psychicznej odporności kategorycznie należeć powinna do rodziców i opiekunów prawnych, który za najwyższe dobro uznają dobro dziecka.

Kasza z glifosatem. GIS zapowiada kontrole

Data: 24.11.2019 13:19

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polska #jedzenie #kaszagryczana #swiatrolnika #zdrowie #glifosat #handel

Zbadano kasze gryczane z polskich sklepów na obecność pozostałości glifosatu. 40% z nich nie powinna znaleźć się w sklepach! GIS zapowiada kontrole

Kasza z glifosatem. GIS zapowiada kontrole

Po płatkach śniadaniowych przyszedł czas na kasze gryczane. Program FoodRentgen i Fundacja Konsumentów opublikowali dziś w sieci raport z wynikami badań kasz gryczanych z polskich sklepów na obecność glifosatu – kontrowersyjnego herbicydu, który może być używany do suszenia zbóż. Jego spożywanie zwiększa ryzyko wielu chorób, m.in. nowotworowych.

Sześć z dziesięciu kasz gryczanych znanych marek dostępnych w dużych sieciach handlowych w całej Polsce przeszło pozytywnie badanie laboratoryjne na obecność pozostałości glifosatu. Z czego w czterech produktach nie wykryto pozostałości tej substancji, a w kolejnych dwóch były obecne ilości glifosatu, mieszczące się w granicach Najwyższych Dopuszczalnych Prawem Poziomów tej substancji w produkcie. W czterech tego niebezpiecznego dla zdrowia pestycydu było tak dużo, że produkty nie powinny znaleźć się w sprzedaży.

Informacja o przekroczeniach trafiła już do Głównego Inspektoratu Sanitarnego, który przekazał sprawę inspektorom w województwach, w których siedziby mają producenci skażonych kasz. W oficjalnym piśmie przesłanym organizatorom akcji Inspektorat zapowiada „niezwłoczne podjęcie działań nadzorowych”.

Już nie kradną zwierząt. teraz podpalają . . .

Data: 24.11.2019 13:03

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polska #zwierzeta #hodowla #ekoswiry #ekooszolomy #swiatrolnika #pozar

To już trzeci pożar w ciągu półtora tygodnia w naszych gospodarstwach. Tym razem województwo mazowieckie i wina prądu. Trochę dużo tych zbiegów okoliczności w tak krótkim czasie – napisał na Twitterze Szczepan Wójcik, który razem z bratem prowadzą hodowle zwierząt futerkowych oraz bydła.

Już nie kradną zwierząt. teraz podpalają . . .

To już trzeci pożar w ciągu półtora tygodnia w naszych gospodarstwach.

Tym razem województwo mazowieckie i wina prądu. Trochę dużo tych zbiegów okoliczności w tak krótkim czasie. pic.twitter.com/R3s0e4SWir

— Szczepan Wójcik (@szczepan_wojcik) November 16, 2019

W przypadku drugiego podpalenia, sprawca został już ujęty. Motywy podpalenia są nieznane.

Niestety pożar gospodarstwa z 11.11 przyniósł większe ogólne straty niż myśleliśmy.

2,3 mln PLN straty (sama słoma 1,1mln).

Sprawca zatrzymamy -motyw nadal nieznany. Gospodarstwo niedawno wyremontowane. Nie zdążyliśmy ubezpieczyć 😔 pic.twitter.com/irbaX7uSFA

— Szczepan Wójcik (@szczepan_wojcik) November 19, 2019

Dotąd napadano na hodowców głównie hejtując ich w Internecie. Czasami kradnąc (zdaniem pseudo-animalsów "uwalniając") zwierzęta. Dzisiaj hodowcy stają się ofiarami podpalaczy.

Sprawę bada policja i stosowne służby.

Paranoi prozwierzęcej ciąg dalszy. Święte krowy z Deszczna znowu bezdomne . . .

Data: 08.11.2019 14:25

Autor: ziemianin

r.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #krowy #idioci #swiatrolnika

150 krów z Deszczna, w których ratowanie włączyli się aktorzy, celebryci oraz politycy, miało znaleźć schronienie nad Nysą. Ale właściciel obór w ostatniej chwili się wycofał. Zwierzęta znów są bezdomne.

Paranoi prozwierzęcej ciąg dalszy. Święte krowy z Deszczna znowu bezdomne . . .

Idioci?

Rocznie w Polsce zabija się ok. 860 mln zwierząt w celach konsumpcyjnych. Po prostu zjadamy steki, hot-dogi, jemy rosół z kury itd.

Dlaczego uparliśmy się, żeby akurat te 150 krów ratować za niebotyczne pieniądze? Bo nazwano je "wolnymi", a ludzie są sentymentalni, ale nie zawsze rozumni.

Dyskont ALDI położył łapę na dotacjach rolnych Unii Europejskiej

Data: 07.11.2019 15:50

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #aldi #swiatrolnika

Zwykły manewr finansowy dotyczący nabycia udziałów w firmie rolnej pozwolił, by ALDI corocznie brał prawie 0,5 miliona euro dopłat rolnych.

Dyskont ALDI położył łapę na dotacjach rolnych Unii Europejskiej

Wspólnota Pracy ds. Rolnictwa w środkowych Niemczech (AbL) poinformowała, że były prezes Związku Rolników Turyngii Klaus Kliem sprzedał przedsiębiorstwo rolne Geithainer Landwirtschafts GmbH dyskontowi ALDI. W 2018 roku Geithainer Landwirtschafts GmbH otrzymała 434,670 euro z dotacji rolnych.

Okazuje się, że w Niemczech pozostawiono lukę prawną, którą wykorzystują firmy spoza branży rolnej. Wystarczy nabyć większościowy pakiet udziałów lub po prostu kupić przedsiębiorstwo rolne, aby legalnie pobierać dotacje Unii Europejskiej.

„Jest to już druga operacja, w której ALDI kupuje w krótkim czasie (firmę rolną -przyp.redakcji) […] „Pilnie potrzebujemy przepisów, które zapobiegną takim umowom!”

– mówi Michael Grolm, prezes AbL.

Prezes Grolm zapewne mówi o Fundacji rodzinnej ALDI, która dołączyła do spółdzielni rolniczej Kayna eG w Saksonii-Anhalt na początku września tego roku.

Co to oznacza?

Po co ciężko pracować, jak wystarczy obrócić kapitałem i corocznie pobierać pieniądze z dopłat rolnych UE za nic! Już dziś widać gołym okiem, że w sektorze rolnym pracują jedynie rolnicy, a pieniądze zarabiają inni.

Skąd protesty rolników w Holandii, Francji i Niemczech? Chyba nie trzeba już wyjaśniać frustracji farmerów, których wykorzystuje się, karze coraz wyższymi kosztami uprawy ziemi i hodowli zwierząt, a śmietankę spijają panowie o wypielęgnowanych dłoniach i w białych kołnierzykach.

Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela . . .

Data: 29.10.2019 16:32

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #uniaeuropejska #niemcy #francja #polska #zlodzieje

Właśnie rozpoczął się taniec wokół Polski w sprawie dopłat bezpośrednich do hektara. Okazuje się, że twarde stanowisko naszego kraju w sprawie przyszłego budżetu Unii Europejskiej otworzyło nową ścieżkę dla swoistego ukarania, a może tylko postraszenia naszych władz.

Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela chce okraść polskich rolników

Niemiecki portal internetowy właśnie poinformował, że na stół negocjacyjny ma trafić propozycja likwidacji dopłat bezpośrednich do hektara, na rzecz zapłaty za każdego pracownika zatrudnionego w gospodarstwie.

Oczywiście, jak to zwykle bywa, za pomysłem stoją Niemcy i Francuzi. Dziennikarze powołują się na francuski think tank. Tenże zespół doradczy „wykombinował”, jak przy okazji reformy rolnej UE ponownie „skubnąć” rolników z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i zarobić krocie.

Tematowi można przyjrzeć się jeszcze w inny sposób. Do tej pory, premiowane były duże i bardzo duże gospodarstwa w ramach pomysłu: im więcej hektarów, tym większe pieniądze. Skoro Polska żąda zrównania opłat bezpośrednich dla rolników ze starej Unii i nowych krajów, to wymyślono sposób zmniejszenia potencjalnych strat rolników francuskich i niemieckich i oto gotowy „myk”.

Ilu pracowników zatrudnia przysłowiowy Pan Jan w 10 hektarowym gospodarstwie? Zwykle pracuje on sam, ewentualnie syn i żona.

Ilu pracowników zatrudnia średniej wielkości gospodarstwo 100-500 hektarowe i wielkopołaciowe o powierzchni np. 3000 hektarów i więcej. Ci średni zatrudniają 20 ludzi, ci najwięksi nawet kilkuset.

Czy naprawdę tak trudno wyliczyć, kto znów otrzyma wielkie pieniądze w ramach dopłata, a kto okruchy z „pańskiego stołu”? Polacy, chcieliście równych dopłat? To je macie! Każdemu zatrudnionemu UE zapłaci tyle samo, a to ilu zatrudniacie pracowników, to już nie nasza sprawa. Oto pomysł brukselskich „cwaniaków”, którzy myślą, że Polacy nie umieją liczyć.

Niech wnioski wyciągną sami czytelnicy, a my będziemy nasłuchiwać wieści z Brukseli.

Ardanowski: Nasz cydr jest doskonały. Czas na polski calvados!

Data: 28.10.2019 11:43

Autor: ziemianin

gov.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #cydr #jablka #rolnictwo

Jeszcze w wakacje media rynkowe informowały, że Polska aspirowała do miana potęgi w produkcji trunku z naszych jabłek. Sprzedaż cydru jednak gwałtownie spada. Czy idzie lepsze?

Ardanowski: Nasz cydr jest doskonały. Czas na polski calvados!

"Jestem absolutnie przekonany, że Polska, kraj o bardzo dużej produkcji jabłek pozostanie znaczącym graczem na tym rynku"

– powiedział dziś minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski podczas konferencji pt. „Polskie jabłka i cydr – nowe wyzwanie”.

Pomimo to, liczba sprzedawanego cydru spada w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Minister Ardanowski duże partie owoców tzw. przemysłowych widziałby najchętniej zagospodarowane na wiele sposobów, m.in. na soki, koncentrat, mus, pulpę czy też przerobione na cydr.

"Każda z tych dróg powinna być wykorzystana, a dołożyłbym do tego także produkcję wysokoprocentowego alkoholu typu calvados"

– podkreślił minister Jan Krzysztof Ardanowski.

Minister Ardanowski potwierdził, że produkujemy i chcemy produkować wyroby najwyższej jakości. Dotyczy to również cydru.

"Jakość naszego cydru jest zdecydowanie wyższa, choćby ze względu na obowiązujące u nas normy"

Trzy spółki nie zapłaciły za ich zwierzęta. Stracili blisko 2 mln zł

Data: 18.10.2019 18:53

Autor: ziemianin

polsatnews.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #swinie #pieniadze

Państwo Magierowie z okolic Piotrkowa Trybunalskiego przez kilkanaście lat prężnie rozwijali swoją hodowlę świń, rocznie oddając do skupu nawet 1200 sztuk. Dziś chlewnia stoi pusta, a rolnicy bezskutecznie starają się odzyskać pieniądze za sprzedane zwierzęta. W sumie, w trzech firmach stracili prawie 2 mln zł. Sprawą zajęli się dziennikarze "Interwencji".

Trzy spółki nie zapłaciły za ich zwierzęta. Stracili blisko 2 mln zł

"Państwo Magierowie mieszkają z 10-letnią córką w Gomulinie. Małżeństwo prowadzi gospodarstwo rolne od 2000 r. Teraz, rolnicy są na skraju bankructwa. Trzy firmy nie wypłaciły im pieniędzy za dostarczone zwierzęta"

– czytamy na PolsatNews.pl

"Pierwszy zakład przekręcił nas na 250 tys. zł, sprzedawaliśmy w nim do 2009 r. W 2017 roku przekręciła nas największa firma na 1,15 mln zł i na 612 tys. zł. Człowiek się załamał i trzeba było być na tabletkach, żeby sobie poradzić"

– twierdzi Piotr Magiera

"Właściciele pierwszej firmy – państwo F. – w obawie przed wierzycielami przepisali swój majątek córce i zostali za to skazani. Sąd wymierzył im karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Druga firma zalega pani Dorocie i panu Piotrowi ponad milion sto tysięcy złotych. Zakład należy do Włodzimierza B. i znajduje się 7 km od domu państwa Magierów. Początkowo współpraca układała się dobrze, nic nie zapowiadało problemów. Państwo Magierowie zgodzili się dostarczać zwierzęta spółce, której prezesem jest syn Włodzimierza B. Jak twierdzą rolnicy, spółka miała przejąć zobowiązania poprzedniego zakładu. Państwo Magierowie mają teraz problem z odzyskaniem od niej ponad 600 tysięcy złotych"

– relacjonuje Polsat.

Wegańska reklama mlecznych batonów doprowadziła niemieckich rolników do wściekłości

Data: 18.10.2019 18:48

Autor: ziemianin

agrarheute.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #reklama #slodycze #swiatrolnika

Katjes jest producentem wegańskich słodyczy w tym: żelków i batonów. Właśnie ukazała się reklama telewizyjna, której treść spowodowała wzburzenie wśród niemieckich rolników.

wymagany niemiecki

Wegańska reklama mlecznych batonów doprowadziła niemieckich rolników do wściekłości

link do reklamy Katjes

Niemieccy rolnicy są wściekli. Ponury marsz w rytmie żołnierskiego, rytmicznego kroku, krów idących na pewną śmierć, przytłaczająca słuchacza muzyka – tak zaczyna się nowa reklama Katjes. Kobiecy głos informuje:

„Każde życie jest cenne. A krowy nie są mlecznymi maszynami. Nawet w przypadku czekolady”

Zmienia się sceneria. Dominuje róż, do ucha docierają miłe, łagodne dźwięki muzyki, z czekoladowego podłoża wyrasta owies. Kobiecy głos informuje:

„Na szczęście, teraz jest Chocjes. Wegańska czekolada od Katjes. Fajnie, bo bez krowy”

BBV – Bawarskie Stowarzyszenie Rolników złożyło skargę do Niemieckiej Rady Reklamy:

„W spocie telewizyjnym krowy są nazywane„ maszynami mlecznymi ”, zakłada się instrumentalne wykorzystanie krów przez ich właścicieli. To dyskryminujące i nieuzasadnione”

Na wielu internetowych forach niemieckich farmerów zawrzało. Ludzie są poruszeni. Ich stosunek do zwierząt jest porównany do stworzenia obozowych warunków. Protestują przeciw takiemu ujęciu zagadnienia.

Rolnicy narzekają i w szerszym kontekście czują się wykorzystani przez polityków. To ich obwiniają za propagowanie wrogości wobec wiejskiego środowiska. Za przykład podali inną reklamę i słowa, jakie padają w trakcie jej emisji:

 „ […] nie postępuj, jak rolnik! Używaj energii elektrycznej ”

Krótko mówiąc, klimat jaki stworzono wokół rolnictwa w Niemczech, ale i w innych krajach Europy Zachodniej, lewicowe kampanie propagandowe oskarżające rolników o zanieczyszczanie klimatu, produkcję gazów cieplarnianych, trucie ludzi, wywołują ich oburzenie.

To nie przypadek, że ogłupia się młodzież, indoktrynując ją agresywnym, jednoznacznym, ale i fałszywym obrazem rolnictwa, jako winnego katastrofie ekologicznej. Właśnie przeciw temu obecnie występują hodowcy zwierząt i ci uprawiający ziemię w Holandii, Francji i Niemczech.

Niemcy znowu to robią? Przerażające eksperymenty na zwierzętach!

Data: 16.10.2019 17:29

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #niemcy #eksperymenty

Ekolodzy porównują niemieckich naukowców do hitlerowców. Tym razem poszło o eksperymenty na zwierzątach, a film z przeraźliwego laboratorium nagrano ukrytą kamerą. Jak informuje polskie wydanie Faktu filmy oraz zdjęcia z laboratorium LPT (Laboratory Pharmacology and Toxicology) w Hamburgu, zdobyte przez działaczy organizacji walczących o prawa zwierząt, trafiły do dziennikarzy niemieckiego programu "FAKT" oraz dziennika "Süddeutsche Zeitung". Aktywiści przez wiele miesięcy zbierali materiały przeciwko laboratorium.

Niemcy znowu to robią? Przerażające eksperymenty na zwierzętach!

wymagany niemiecki

Link do wideo

"Nagrywali oni eksperymenty na zwierzętach, które w ich opinii nie mają żadnego uzasadnienia naukowego. W LPT co roku testom poddaje się 12 tys. zwierząt, w tym psy rasy beagle, małpy, koty i króliki. To czyni z laboratorium największy tego typu ośrodek w Europie. Jak podaje "MailOnline" psom wciskano do przełyku rurki i w ten sposób podawano pigułki, pracownicy nie byli przeszkoleni w zakresie opieki nad zwierzętami, często uciekali się do przemocy i byli brutalni wobec podopiecznych. Koty dostawały po trzynaście zastrzyków dziennie, krew pobierano siłą, małpy były trzymane w małej klatce i przytwierdzano je do ściany za pomocą metalowych obręczy"

– czytamy na fakt.pl

"Zwierzętom wstrzykiwano, zmuszano do zjedzenia lub wdychania określonych substancji w celu zmierzenia toksycznych efektów, które mogą być bardzo silne i obejmować wymioty, krwawienie wewnętrzne, niewydolność oddechową, gorączkę, utratę masy ciała, letarg, problemy skórne, niewydolność narządów, a nawet śmierć . Nie zapewnia się żadnych środków znieczulających ani przeciwbólowych"

– opisuje Cruelty Free International.

Obrońcy laboratorium podnosza argument, że testuje się w ten sposób leki czy środki farmakologiczne przeznaczane później dla ludzi.

14 proc. żywności na świecie jest marnowane między producentem a sklepem

Data: 15.10.2019 19:59

Autor: ziemianin

polsatnews.pl

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zywnosc #swiat #marnotrawstwo

Około 14 proc. żywności wyprodukowanej na świecie zostaje zmarnowane między producentem a sklepem – poinformowała w poniedziałek Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) – PolsatNews.pl

14 proc. żywności na świecie jest marnowane między producentem a sklepem

"FAO wezwała do działania, aby w ramach ochrony środowiska nie dopuszczać do takich strat i podkreśliła, że konieczność zmniejszenia strat żywności jest "ściśle wpisana w agendę zrównoważonego rozwoju 2030""

– czytamy w serwisie.

"Zmniejszenie o połowę globalnej wielkości marnotrawienia żywności na mieszkańca do 2030 roku i zmniejszenie strat żywności wzdłuż linii produkcyjnych, to główne cele programu zrównoważonego rozwoju ONZ"

– przypomniał nowy dyrektor generalny FAO Qu Dongyu w preambule raportu, który opublikowano na dwa dni przed przypadającym w najbliższą środę Światowym Dniem Żywności.

Według danych FAO dokładnie 13,8 proc. wartości dodanej światowej produkcji żywności traci się między zbiorami a sprzedażą detaliczną.

Przez 10 lat w UE zlikwidowano 4 miliony gospodarstw rolnych!

Data: 15.10.2019 08:36

Autor: ziemianin

cenyrolnicze.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #uniaeuropejska

W ciągu zaledwie jednej dekady, w latach 2005-2015, na terenie Unii Europejskiej upadło 4 miliony gospodarstw. Dzisiaj ekolodzy domagają się dalszej likwidacji rolnictwa, oskarżając rolników o wpływ na globalne ocieplenie lub przyrównując ich do barbarzyńców z powodu chowu zwierząt na mięso.

Przez 10 lat w UE zlikwidowano 4 miliony gospodarstw rolnych!

"W 2015 r. było ich 15 mln. Dziesięć lat później było ich mniej niż 11 milionów, co oznacza, że w UE ubywa 400 000 gospodarstw rocznie, ponad 30 000 miesięcznie i ponad 1000 dziennie. Co ciekawe, jedna trzecia wszystkich gospodarstw funkcjonujących we Wspólnocie, znajduje się w Rumunii, około 13% w Polsce i nieco poniżej 10% we Włoszech, a dwie trzecie wszystkich gospodarstw w UE jest mniejsza niż 5 hektarów"

– czytamy na Cenyrolnicze.pl

Cudowne właściwości octu w Twoim ogrodzie i domu

Data: 13.10.2019 23:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rolnictwo #owady #ocet #ciekawostki #rosliny #chwasty #owady #gryzonie

Masz kłopoty z mrówkami, albo z grzybem, który atakuje rośliny? Jednocześnie, nie masz ochoty na użycie pestycydów? Sięgnij po stary i skuteczny ocet.

Cudowne właściwości octu w Twoim ogrodzie i domu

W naszych kuchniach gości od lat, a może się przydać w przydomowym ogródku. Ocet jabłkowy, ocet zwykły – każdy z nich znajdzie swe nowe zastosowanie. Krótko mówiąc, dzięki niemu można ochronić kwiaty i warzywa przed nieproszonymi gośćmi i grzybem.

Jest kilka sposobów jego użycia. Można zastosować ocet rozcieńczony wodą, można również sporządzić mieszankę octu i soli.

Chwasty

Jeśli masz kłopot z chwastami w swoim ogrodzie lub na przydomowych grządkach warzywnych użyj mieszanki kwasu octowego (ocet). 2 łyżki octu, 1 łyżka soli na 2 litry wody stanowi recepturę mikstury, która będzie niszczyć niepożądane zielsko. Wystarczy je opryskać 2 razy dziennie, by pozbyć się ich po jakimś czasie z naszej rabaty.

Nawożenie

Ocet jest doskonałym nawozem. Szczególnie rośliny doniczkowe powinny być cyklicznie nawożone. 2 łyżki octu jabłkowego na 3 litry wody. Taką mieszanką należy opryskiwać do 3 razy dziennie nasze rośliny.

Grzyby

Słaby wzrost roślin lub ciemne plamy na liściach i łodygach mogą świadczyć, że roślinę opanował grzyb. Aby sporządzić miksturę przeciw grzybom należy zmieszać dwie łyżki octu z dwoma litrami herbaty rumiankowej. Ciecz wlewamy do pojemnika typu spray i spryskujemy chore fragmenty roślin 2 razy w tygodniu. Inaczej postępujemy z różami – 3 łyżki octu i cztery litry wody.

Mrówki

Ocet zwykły i jabłkowy jest naturalnym środkiem owadobójczym. Mieszanina octu i wody charakteryzuje się ostrym zapachem, który odstrasza mrówki i inne owady. Kilkukrotne opryski roślin w ciągu dnia powodują wyprowadzkę nieproszonych gości. Co ciekawe, inne zwierzęta takie jak gryzonie również nie cierpią zapachu octu. Wystarczy kilka rozmieszczonych w ogrodzie szmat nasączonych octem, aby je odstraszyć. Raz w tygodniu należy je nasączać ponownie, gdyż ocet najzwyczajniej odparowuje.

Źródło: fnp.de

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Data: 07.10.2019 11:18

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoterroryzm #ekologia

Polska stała się swoistym inkubatorem dla samozwańczych ekologów, którzy zauważyli, że kraj nad Wisłą stanowi niezwykle pojemny ideologicznie obszar. Efektem tych obserwacji jest powstanie rekordowej jak na warunki europejskie liczby organizacji – głównie stowarzyszeń i fundacji – które uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, co Polakom wolno, a czego nie. Nie dość wspomnieć, że Polska jest krajem, w którym „ekolodzy” oprotestowali bądź zablokowali największą liczbę inwestycji w całej Unii Europejskiej.

Ekologia destrukcyjna. Kim są ekoterroryści polscy?

Grupy aktywistów początkowo skupiały się na tematyce oscylującej wokół ochrony flory i fauny. Z czasem jednak wektor przesunął się w stronę realizacji grupy postulatów, które – jak trafnie sklasyfikował je ks. prof. Tadeusz Guz – wpisać możemy w szeroką ideę neomarksizmu z całym repozytorium wartości stanowiących natchnienie ruchów lewicujących i lewicowych. Tak też aktywiści ekologiczni (sic!) czynnie wspierają ruchy LGBT, liberalizację prawa aborcyjnego czy edukację seksualną kierowaną do najmłodszych uczniów. Front społeczny to jedno – w ostatnich latach walka przeniosła się jednak na pole gospodarki.

Najpopularniejsze organizacje „ekologiczne” działające na gruncie polskiego prawa zaczęły inspirować się naukami Petera Singera – australijskiego etyka, który sformułował ideę wyzwolenia zwierząt, zakładającą całkowity zakaz czerpania z ich gospodarczej użyteczności, ale także np. pochwałę zoofilii. Singer twierdzi bowiem, że z kontaktów seksualnych ze zwierzętami obie strony czerpać mogą korzyści. Absurdalne postulaty tej ideologii aktywiści postanowili przekuć w czyn.

W Polsce mieliśmy i mamy do czynienia z – definiowanymi ideologicznie – włamaniami na fermy zwierząt, dewastacjami mienia rolników, czarnym PR-em wymierzonym w gospodarzy, wypuszczaniem zwierząt gospodarskich do ekosystemu, blokadami inwestycyjnymi czy protestami. Te wszystkie elementy doprowadziły do ukonstytuowania się silnych zjawisk ekoterroryzmu, ekosabotażu, ekoharaczu, pseudoekologii czy ekobiznesu. Oczywiście funkcjonują u nas organizacje troszczące się o dobro przyrody w zgodzie z założeniami nauki, ale wciąż stanowią one kroplę w morzu nastawionych destrukcyjnie ekoprzedsiębiorstw.

W ostatnim czasie kilka funkcjonujących na gruncie polskiego prawa organizacji podpisało petycję w ramach inicjatywy Koniec Epoki Klatkowej. Celem dążeń aktywistów jest tu wprowadzenie zakazu używania systemu klatkowego w chowie i hodowli zwierząt w Unii Europejskiej, a finalnie na całym świecie. Wyobraźmy sobie sytuację, w które ta forma gospodarowania znika z rolniczej mapy świata. Produkcja mięsa spada o połowę, co wiąże się ze znaczącym wzrostem jego cen. Miliony ludzi na całym świecie tracą źródło utrzymania. Bankrutują producenci pasz dla zwierząt. W biednych regionach świata brakuje mięsa – zarówno z powodu jego niedostępności, jak i wysokich cen. To scenariusz dla zakazu o zasięgu globalnym. A gdyby takowy wprowadzić w samej tylko Unii Europejskiej? Zalewa nas fatalnej jakości mięso z Chin, Brazylii czy modyfikowane genetycznie mięso z Ameryki Północnej. Ceny są wysokie, ponieważ import jest drogi. Nie jest to zachęcająca wizja.

Co ciekawe, „polskie” organizacje ekologiczne są jednymi z najaktywniej wspierających inicjatywę. Dlaczego? Nasz kraj jest liderem produkcji mięsa drobiowego w UE, jednym z liderów na rynku mleczarskim, produkcji jaj, wieprzowiny i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem wołowiny we Wspólnocie. Wiadomo, że prowadzenie szerokiej kampanii antyrolnej z czasem odbije się na wskaźnikach produkcyjnych sektora mięsnego. Czy na podobnych akcjach zależy konkurencji naszych rodzimych producentów? Być może.

Warto w tym kontekście przyjrzeć się atakom wymierzonym w sektor futrzarski. Polska jest drugim w Europie i trzecim na świecie producentem skór zwierząt futerkowych oraz absolutnym czempionem pod względem jakości produkowanego surowca. W celu zniszczenia branży sojusz zawarły jedna z organizacji ekologicznych oraz działające na polskim rynku niemieckie firmy utylizacyjne. Fermy futrzarskie zagospodarowują uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego powstałe po produkcji mięsa (około 700 tys. ton rocznie o wartości nawet 1 mld zł). Gdyby nie zwierzęta futerkowe, UPPZ należałoby zutylizować w sposób konwencjonalny, czyli spalić w… niemieckich spalarniach, za co branże mięsne – zamiast zarobić – musiałyby zapłacić rzeczony miliard złotych rocznie. O tyle droższe mogłyby być łącznie produkty mięsne na sklepowych półkach. Wygraliby zatem niemieccy utylizatorzy (96 proc. tych firm w Polsce jest w rękach jednej niemieckiej spółki), ekolodzy (zakaz hodowli zwierząt na futra, zmniejszona konsumpcja mięsa) oraz konkurencja polskich hodowców – rynek nie zna próżni, a więc zostałby zagospodarowany przez Chińczyków, Rosjan, Ukraińców czy Kazachów. Warto pamiętać też, że podobne akcje PR-owe przynoszą organizacjom „prozwierzęcym” pokaźne zyski – najbogatsze z nich zarabiają nawet kilkanaście milionów złotych rocznie.

Czy zatem „ekologom” rzeczywiście chodzi o florę i faunę? Mając w pamięci blokady kominów, statków z węglem, włamania, utrudnianie odstrzału sanitarnego (ASF), można odpowiedzieć, cytując klasyka: Nie wiem, choć się domyślam.

Jacek Podgórski

dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej

Poseł Sachajko: Państwo nie może rolnikom zabraniać produkcji alkoholu! Stop hipokryzji!

Data: 06.10.2019 17:32

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #alkohol #bimber #samogon #ksiezycowka #polityka

"Mówmy głośno o tym, że to państwo chce mieć na wszystko monopol. Z jednej strony mówią, że to rozpije społeczeństwo a z drugiej pozwala na potężne reklamy wysokoprocentowych trunków. Hipokryzja i kłamstwo na każdym kroku" – stwierdził Jarosław Sachajko, przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa.

Poseł Sachajko: Państwo nie może rolnikom zabraniać produkcji alkoholu! Stop hipokryzji!

"Dlaczego rolnicy nie mogą produkować alkoholu? Bo państwo chce mieć monopol. Dlaczego rolnicy mieliby więcej zarabiać, jak to państwo będzie więcej zarabiało, a później to państwo będzie przeznaczało je, na przepraszam, fanaberie. Musimy mówić o alkoholu. Potrzeba głębokiej zmiany w reklamie alkoholu, czyli wprowadzić zakaz reklamy alkoholu. Tak samo powinno zakazać się reklamy suplementów i leków, bo jesteśmy nakręcenie na kupowanie suplementów i leków poprzez te reklamy. Powinna być znacząco wyższa akcyza na piwo i tanie wina. Rozpijanie społeczeństwa jest niegodne, a państwo z tego korzysta"

– uważa poseł Sachajko z Kukiz'15, kandydat do Sejmu z list PSL.

Z kolei minister Ardanowski mówił ostatnio, że należy podjąć kroki normalizujące tę sytuację. Jak dodał, nie chodzi o legalizację sławetnego bimbru, bo w grę wchodzą często wyśmienitej jakości produkty alkoholowe, które nierzadko są także produktami lokalnymi.

:))) Brytyjskie krowy nawiązały kontakt z rolnikami przez Internet

Data: 06.10.2019 17:20

Autor: ziemianin

pl.sputniknews.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #krowy #wielkabrytania #rolnictwo #5g #swiatrolnika

W brytyjskim Somerset działa ferma doświadczalna, na której stado krów zostało wyposażone w obroże bezprzewodowe, działające na zasadzie trackerów fitness.

WTF? :))) Brytyjskie krowy nawiązały kontakt z rolnikami przez Internet

Jak podaje NTD, obroże bezprzewodowe działają na zasadzie trackerów fitness. Monitorują stan zwierząt, a następnie wysyłają dane do chmury piątej generacji, czyli 5G.

Następnie specjalny algorytm analizuje informacje i wysyła do rolników i weterynarzy powiadomienia za pośrednictwem aplikacji na smartfonie. Dzieje się tak w przypadku zmian w samopoczuciu krów, które mogą wskazywać na chorobę lub niedyspozycję.

Pracownik fermy eksperymentalnej w brytyjskim Somerset Mark Gough mówi, że ta technologia zwiększa wydajność, oszczędza godziny pracy i pozwala rolnikom monitorować zdalnie stado krów. Za jej pośrednictwem można na przykład dowiedzieć się, kiedy krowa zaczyna rodzić.

Krowa

CC0 / Pixabay

Szalone krowy, chińscy szpiedzy i nowotwory. Mity i fakty o 5G

„Kiedy dane przychodzą na telefon, na urządzenie mobilne, wszystko staje się szybsze i bardziej dostępne. Można być na drugim końcu budynku, otrzymać wiadomość i dowiedzieć się, jaka konkretnie krowa może mieć jakiś problem. Sytuacja oceniana jest więc błyskawicznie" – mówi Mark Gough.

Gospodarstwa rolne już od dawna są obyte z technologiami. Wykorzystywane są na nich automatyczne systemy doju i przydziału paszy. Teraz dzięki technologii 5G można szybko załadować dane, podłączyć do Internetu wiele urządzeń, a także analizować dane z różnych czujników.

Pracownicy fermy mówią, że zakład stał się bardziej wydajny. Codziennie produkuje się w nim 5 tysięcy litrów mleka. Następnie mleko trafia do lokalnej serowarni.

Glifosat można zastąpić gorącą wodą

Data: 04.10.2019 20:50

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#swiatrolnika #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #przyroda #rolnictwo #Glifosat

Glifosat w niektórych krajach został wycofany ze stosowania, w innych za kilka lat stanie się to samo. Czy istnieje jakaś alternatywa dla tego środka chemicznego?

Glifosat można zastąpić gorącą wodą

Źródło: wiwo.de

Niemcy w 2023 roku zamykają ścieżkę prawną dla stosowania glifosatu na swych polach. W związku z tym rolnicy pytają, czy istnieje jakiś substytut? Okazuje się, że skuteczną alternatywą jest gorąca woda. Jeden z niemieckich rolników, mimo możliwości stosowania glifosatu do 2023 roku, już dziś stosuje wymienione rozwiązanie.

Markus Semler podgrzewa wodę w dwóch dużych zbiornikach po 1600 litrów każdy. Kiedy temperatura jest bliska wrzenia (98 stopni Celsjusza) napełnia urządzenie dozujące i opryskuje „wrzątkiem” zadany areał. Wydajność tej metody, przy zastosowaniu jego urządzeń to 200m2 na godzinę.

Semlera zatrudniła gmina Felsberg (10 000 tysięcy mieszkańców) w okolicach Kassel. Metoda nieszkodliwa dla środowiska okazała się dla niego żyłą złota. Rolnik zarabia na opryskach parków i innych terenów zielonych oczyszczając je z chwastów.

W roku 2015 land Hesja zakazała używania glifosatu na gruntach komunalnych. Problem chwastów jednak pozostał. I tu pojawił się Semler ze swoją ekologiczną ofertą. Za 20 000 euro zakupił system podgrzewania i dozowania ciepłej wody. Jak twierdzi, osiągany efekt jest porównywalny do zastosowania zabronionego środka.

W niektórych punktach nawet lepszy niż glifosat. Podkreśla, że w przeciwieństwie do herbicydu gorąca woda może być rozpylana w okolicach cieków wodnych i studzienek kanalizacyjnych. Gorąco wodę można stosować do ośmiu razy w roku. Glifosat tylko dwa razy. Niemieccy naukowcy próbują i innych metod. W trakcie badań są dwie: metoda wyładowań elektrycznych i promieniowania UV.

Na uwagę zasługuje fakt, że Niemiecki Związek Rolników i tak sprzeciwia się wprowadzeniu zakazu stosowania glifosatu, a do Państwa rozwagi pozostawiamy treść niniejszego artykułu.

Weganie atakują wegetarian. Wojna idiotów? Nie! Chodzi o pieniądze

Data: 04.10.2019 01:00

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #weganie #wegetarianie #Frutarianie #idioci

Wybory dotyczące stylu życia, a może głębiej rzecz ujmując – filozofie życia są prywatnymi sprawami obywateli. To, co doprowadziło do konfliktu ideologicznego między grupami wegetarian i wegan, uświadamia jednak nam mięsożernym, jak daleko zaszła próba zrzucenia ludzi z ziemskiego szczytu łańcucha pokarmowego w otchłań głupoty. To co wydaje się na pierwszy rzut oka zwykłą głupota, może okazać się wspaniałą okazją do zarobienia ogromnych pieniędzy.

Weganie atakują wegetarian. Wojna idiotów? Nie! Chodzi o pieniądze

Frutarianie – odłam wegan, którzy widzą coś złego nawet w spożywaniu produktów roślinnych, które powodują szkody w uprawach. Będąc konsekwentnymi, jedzą tylko spady z drzew (owoce, orzechy, nasiona i trochę miodu). No cóż, wolnoć Tomku w swoim domku. Chcesz – jedz! Nie chcesz – nie jedz!

Świat Rolnika - Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

Data: 02.10.2019 09:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #ekoswiry #ekoterroryzm #rolnictwo

„Nasz Dziennik” informuje w dzisiejszym wydaniu, że hodowcy wielokrotnie zwracali uwagę na problem skandalicznych nadużyć ze strony ekoterrorystów. Dziennik dodaje, że dochodziło do sytuacji, w których przedstawiciele tzw. organizacji ekologicznych wchodzili na prywatna posesję i rekwirowali zwierzęta pod rzekomym zarzutem ich zaniedbywania. Taka sytuacja miała m.in. miejsce na fermie norek Daniela Chmielewskiego, co relacjonował SwiatRolnika.info

Świat Rolnika – Ukrócić ekoterroryzm! Rolnicy chcą się bronić.

„Nie tylko rolnicy, ale wszyscy posiadacze zwierząt – głównie tych rasowych – mają problemy z tzw. organizacjami prozwierzęcymi. Nasze propozycje idą w tym kierunku, aby zwierzęta, które są odbierane – jeśli zostanie stwierdzone, że dokonało się to bezpodstawnie – wracały do swoich prawowitych właścicieli na podstawie decyzji administracyjnej, a nie długotrwałego i kosztownego procesu cywilnego”

– mówi cytowany przez gazetę Jarosław Sachajko (Kukiz`15), który jest jednym z inicjatorów projektu ustawy mającej chronić rolników przed bezprawnymi działaniami ekoterrorystów.

Wywiad dotyczący ekoterroryzmu z dr Jarosławem Sachajko już niebawem w październikowym numerze magazynu "Świat Rolnika BIZNES"!

Gazeta zwraca uwagę, że obecnie odebranie zwierząt rolnikowi lub hodowcy „jest bardzo proste” i „wystarczy decyzja >upoważnionego przedstawiciela organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt<"

Niemcy - Rolnicy postrzeleni w czasie prac polowych

Data: 11.09.2019 10:47

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #swiatrolnika

Sprawa jest bardzo poważna. Dwóch gospodarzy jadących ciągnikiem drogą obok pola zostało postrzelonych. Jeden z nich został zabrany do szpitala przez helikopter ratunkowy, drugi karetką pogotowia.

Niemcy – Rolnicy postrzeleni w czasie prac polowych

Podczas polowania w Badenii-Wirtembergii (Niemcy), kierujący traktorem oraz jego pasażer zostali ostrzelani przez myśliwych. Do wypadku doszło w zeszły piątek w godzinach popołudniowych. Gündelbach – 25-latek otrzymał poważny postrzał w nogę, a jego 18-letni towarzysz dotkliwie pokaleczony przez rozbite szkło kabiny ciągnika.

Polna droga przebiegająca w pobliżu pól kukurydzianych, z których w znacznym stopniu zebrano już plony okazała się nieszczęśliwym traktem. Wokół pola roiło się od myśliwych polujących na dziki. Jeden z dzików zapędzonych przez nagonkę znalazł się w pobliżu sunącego traktora. Niestety, myśliwi nie zważając na ludzi poruszających się ciągnikiem oddali strzały do uciekającego zwierzęcia.

Przypadek sprawił, że 59-latek i jego 71-letni kolega trafili w kabinę maszyny. Jeden z pocisków przebijając szybę rykoszetował w nogę kierowcy, jednocześnie kalecząc szkłem drugiego.

Do rannych wezwano pogotowie. Policja zatrzymała sprawców wypadku oraz zarekwirowała broń, którą się posługiwali celem zidentyfikowania strzelca. Wszczęto dochodzenie w tej sprawie. Niestety, lokalne media nie informują o stanie poszkodowanych.te.com/PP

Fot.pixabay.com