Suplementy diety to nie leki, lecz żywność - Polacy ich nadużywają

Data: 10.03.2020 00:21

Autor: ziemianin

rp.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #suplementydiety #suplementy #leki #polska #polacy

Polacy nie wiedzą, że suplementy prawo traktuje jak żywność. Ufając im, szkodzą sobie.

Suplementy diety to nie leki, lecz żywność – Polacy ich nadużywają

Obiecują obniżenie poziomu cukru we krwi cukrzyka, błyskawiczną utratę nadprogramowych kilogramów, a nawet wyleczenie z nowotworu – do zażywania suplementów diety, również tych, które mają na celu wyłącznie uzupełnienie witamin i mikroelementów, przyznaje się 72 proc. Polaków, a 48 proc. twierdzi, że zażywa je regularnie. Nic dziwnego, że polski rynek, który w 2017 r. wart był 4,4 mld zł, uważany jest za jeden z największych na świecie.

Jak wynika z najnowszego raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE), Polacy chętnie łykają suplementy, bo aż 60 proc. wierzy, że podlegają one takim samym standardom nadzoru jak leki. Tymczasem, jak tłumaczą eksperci, suplementy diety podlegają przepisom prawa żywnościowego.

– Suplement diety to żywność, nie wymaga zatem pozwolenia na wprowadzenie do obrotu. Deklarowane działanie odżywcze lub fizjologiczne oraz bezpieczeństwo danego suplementu diety oparte jest na danych dotyczących indywidualnych składników wchodzących w jego skład – mówi dr n. farm. Przemysław Rzodkiewicz z departamentu bezpieczeństwa żywności i żywienia Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS). I dodaje, że zawartość danego składnika w produkcie może wahać się w granicach 20–50 proc. ilości zadeklarowanej na opakowaniu dla witamin oraz 20-45 proc. dla składników mineralnych. Oznacza to, że nie muszą być tak skuteczne, jak obiecuje producent.

Zdaniem dr. Rzodkiewicza, dużo groźniejsze są jednak suplementy z niepewnego źródła – takie, które mogą być zafałszowane i mogą zaszkodzić.

– Dlatego zalecamy stosować je zgodnie z opublikowanym na stronie GIS dekalogiem suplementacji, który mówi, by nie mylić ich z lekami i kupować tylko ze sprawdzonych źródeł. Odradzamy kupowanie ich w internecie – tłumaczy dr Przemysław Rzodkiewicz. I radzi uważać na interakcje między suplementami diety i między suplementami a lekami.

Dlatego zdaniem autorów raportu PIE „Regulacja rynku suplementów diety. Czy Polska ma szansę zostać europejskim liderem?” państwo powinno chronić obywateli przed zagrożeniami związanymi z zażywaniem suplementów. Proponują, m.in. nałożenie opłaty za rejestrację nowych suplementów, zwiększenie nadzoru nad rynkiem oraz zmiany w rejestrze suplementów diety, w którym dziś nie przechowuje się informacji, czy produkt jest nadal dostępny na rynku (producenci nie są zobligowani do informowania GIS o ich wycofaniu).

Eksperci zgadzają się ze stanowiskiem Naczelnej Izby Lekarskiej z 2016 r., że najbezpieczniej dla pacjentów byłoby, gdyby suplementy diety całkowicie zniknęły z aptek. Zdają sobie jednak sprawę, że byłoby to niezgodne z prawem. Dlatego proponują wprowadzenie regulacji oznakowania wystaw w aptekach tak, by suplementy wyraźnie odróżniały się od leków. Ważne ich zdaniem jest także wprowadzenie obostrzeń w reklamie.

Data: 01.05.2019 21:30

Autor: Ijon_Tichy

Jakieś dwie godziny temu zacząłem nawijać o tym, że Jerzy ZIęba jest z wykształcenia inzynierem mechanikiem, a nie lekarzem, że na zawał serca poleca pocierać się pod nosem jakimś ostrym przedmiotem, a on ma nawet profesjonalne narzędzie do tego, że pieprzy głupoty o strukturyzatorze wody i wstzrzykiwaniu w serce wiader witaminy C, żeby raka leczyć i że w ogóle jest oszustem.

Na to moja mama się oburzyła, i zirytowana powiedziała, że on mądre rzeczy mówi i ona mu wierzy, po czym wyszła, żeby się nie pokłócić.… Nie wiedziałem, że jest jego fanką. Jestem zażenowany i załamany własną matką :( No i martwię się, że będzie trwonić kasę na oszustwa Zięby, typu strukturyzator wody, albo, że jak nie daj Bóg dostanie zawału, to zamiast dzwonić po pogotowie, to zacznie sie drapać pod nosem gwoździem od Zięby….

#medycyna #zieba #oszustwo #suplementydiety