Data: 07.08.2020 16:54

Autor: Forgotten

Jednym z najbardziej odkrywczych sposobów klasyfikowania ludzi jest stopień i agresywność ich konformizmu.

Wyobraźmy sobie kartezjański układ współrzędnych, którego oś pozioma biegnie od konwencjonalnych po lewej stronie do niezależnych po prawej stronie, a oś pionowa od pasywnych na dole do agresywnych na górze. Powstałe kwadranty definiują cztery typy ludzi. Zaczynając od górnej lewej strony i idąc przeciwnie do ruchu wskazówek zegara: agresywnie konwencjonalny, pasywnie konwencjonalny, pasywnie niezależny, oraz agresywnie niezależny. W Większości społeczeństw można znaleźć wszystkie cztery rodzaje. To co determinuje w której ćwiartce ktoś się znajduje, zależy bardziej od ich własnej osobowości niż od przekonań panujących w ich społeczeństwie. Małe dzieci oferują jednen z najlepszych dowodów. Każdy, kto był w szkole podstawowej, widział te cztery typy, a fakt, że reguły szkolne są tak arbitralne, jest mocnym dowodem, że przynależność do danej ćwiartki zależy od osoby. Wystarczy przenieść ten model na większą skalę, a otrzymamy niepokojące zjawisko, które bardzo łatwo zaobserwować w państwie totalitarnym, obrazuje to m.in. książka Georgea Orwella "Rok 1984".

Dzieciaki w lewym górnym kwadrancie, te agresywnie konwencjonalne, są "plotkarzami". Wierzą, że nie tylko należy przestrzegać zasad, ale także karać tych, którzy ich nie przestrzegają. Dzieci w lewym dolnym kwadrancie, pasywnie konwencjonalne, są owcami. Są ostrożni w przestrzeganiu zasad, ale kiedy inne dzieci je łamią, ich impulsem jest martwienie się, że te dzieci zostaną ukarane, a nie upewnienie się, że tak będzie. Dzieci w prawym dolnym kwadrancie, biernie niezależne, są tymi marzycielskimi. Nie obchodzą ich zbytnio zasady i prawdopodobnie nie są w 100% pewni, jakie są nawet zasady. A dzieci w prawym górnym kwadrancie, te agresywnie niezależne, są niegrzeczne. Kiedy zobaczą jakąś regułę, ich pierwszym impulsem jest jej zakwestionowanie. Samo powiedzenie im, co mają robić, sprawia, że poczują potrzebę zakwestionowania tego słowem lub czynem.

Te cztery rodzaje nie są jednakowo powszechne. Jest więcej osób pasywnych niż agresywnych i znacznie więcej konwencjonalnych niż niezależnych. Tak więc bierni konwencjonalni są największą grupą, a agresywnie niezależni najmniejszą. Jeśli spytasz ludzi jakie byłoby ich stanowisko w sprawie niewolnictwa, gdyby byli biali i żyli przed zniesieniem zakazu, wszyscy dzielnie wypowiadaliby się przeciwko niewolnictwu i konsekwentnie pracowali przeciwko niemu.

Oczywiście, że nie. Powiedzieliby tak, ponieważ żyją akurat w miejscu i czasie, gdzie powszechnie niewolnictwo przyjęte jest jako niemoralne i karalne. Ci którzy są agresywnie konwencjonalni dzisiaj, byliby wtedy również agresywnie konwencjonalni. Innymi słowy, nie tylko nie walczyliby z niewolnictwem, ale byliby jego najbardziej zagorzałymi obrońcami. Tacy ludzie są odpowiedzialni za nieproporcjonalną ilość kłopotów na świecie i wiele zwyczajów, które rozwinęliśmy od czasów Oświecenia, zostało zaprojektowanych, aby chronić przed nimi resztę z nas. W szczególności odejście od koncepcji herezji oraz zastąpienie jej zasadą swobodnej debaty nad wszelkiego rodzaju różnymi ideami, nawet tymi, które obecnie uważa się za niekomfortowe.

Dlaczego jednak osoby o niezależnych umysłach potrzebują ochrony?

Ponieważ mają wszystkie nowe pomysły. Na przykład, aby odnieść sukces jako naukowiec, nie wystarczy mieć rację. Musisz mieć rację, gdy wszyscy inni się mylą. Osoby o konwencjonalnych poglądach nie mogą tego zrobić. Wszyscy znamy ze szkoły przykłady geniuszy, których przewrotne teorie zostały nieprzychylnie odebrane, lub nawet wywoływały agresje w społeczeństwie. Książka Mikołaja Kopernika "O obrocie ciał niebieskich", 73 lata po śmierci autora, została oficjalnie zakazana. Trafiła ona na Indeks Ksiąg Zakazanych, czyli do spisu publikacji, których czytanie i posiadanie było zabronione pod groźbą ekskomuniki. Również nauka Galileusza została potępiona przez Kościół i astronom do końca życia pozostał w uwięzieniu, które miało postać aresztu domowego, gdzie dalej kontynuował swoją pracę.

Nie jest więc przypadkiem, że społeczeństwa prosperują tylko w takim stopniu, w jakim mają zwyczaje pozwalające na trzymanie się z dala od konwencjonalnie agresywnych poglądów.

#psychologia #spoleczenstwo #mysl #frgtn

Nowa profesja w Japonii- agenci od rozbijania związków.

Data: 06.08.2020 20:32

Autor: ShroudInMist

msn.com

Wakaresaseya – dosłownie "zrywacze" – są specjalistami w niszczeniu związków. Samo zjawisko, jak i rosnący wokół tego biznes, wydają się mocno kontrowersyjne. Każda firma, która oferuje takie usługi, ma w swoich szeregach pracowników – od detektywów, po osoby wcielające się w różne role.

Cały proces zaczyna się od telefonu lub maila klienta. Od rozpoznania,poprzez dochodzenie, wywiad środowiskowy, obserwację "celu", śledzenie jego preferencji, pasji, hobby, stylu życia, trasy do pracy, ulubionych barów. Wszystko prowadzi do "przypadkowego" spotkania z zawodowym zrywaczem, który ma uwieść "cel" i przynieść dowody zdrady lub skłonić do zakończenia związku. Czasem ich zadanie nie polega na uwodzeniu, a wyszukiwaniu różnych informacji, tajemnic, skrywanych głęboko w zakamarkach życia, które mogą stać się kartą przetargową. Osoby zajmujące się tą profesją przyznają, że mężczyźni i kochanki to dość łatwy cel. Z kobietami bywa trudniej.

Ten biznes nie stoi jedynie na problemach miłosnych. Są również rozstania przyjaciół, z usług zrywaczy korzystają również korporacje. Wakaresaseya przeczesuje życiorysy i przeszłość starszych, lepiej opłacanych pracowników, szukając pretekstu do ich zwolnienia. Ewentualnie rozpowszechniają plotki mające na celu zrzucenie z zawodowego piedestału, oszczędzając firmom koszty odpraw.

To branża, która kwitnie, ponieważ Japonia jest krajem, w którym ludzie wciąż unikają konfrontacji i z trudem przychodzi im odmawianie. Ten dynamicznie rozwijający się biznes napędza emocjonalna niedojrzałość i rosnące pragnienie zrzucenia odpowiedzialności.

#japonia #wakaresaseya #spoleczenstwo #zwiazki #praca #kariera #przyjazn #relacje #detektyw #ludzie

Co czwarte rosyjskie dziecko żyje w skrajnej biedzie.

Data: 05.08.2020 00:00

Autor: ShroudInMist

msn.com

Na początku minionego roku 23 proc. rosyjskich dzieci w wieku do 18 lat żyło w rodzinach, w których miesięczny dochód był niższy od minimum egzystencji czyli 10,9 tysiąca rubli (553 zł). To 7,4 mln dzieci żyjących w stałej biedzie, niedojadających, w bardzo złych warunkach mieszkaniowych; często doświadczających przemocy.

Poziom ubóstwa wśród rosyjskich dzieci jest dwa razy większy od średniego poziomu biedy w całym kraju wynoszącej wg danych Rosstat 18,4 mln ludzi czyli 12,6 proc. społeczeństwa. Najgorzej jest w rodzinach wielodzietnych, gdzie aż 40,6 proc. dzieci cierpiało biedę na początku 2019 r.

Ponad 90 procent ubogich rodzin nie stać na zakup towarów tzw. długoterminowych jak smartfony, lodówki, pralki, odkurzacze itp. Co gorsza bieda w dzieciństwie przekłada się na niepowodzenia w dorosłym życiu – trudności z edukacją, pracą, rodziną.

Eksperci są zdania, że pandemia będzie miała negatywny wpływ na biedę wśród rosyjskich dzieci. Ekonomiści Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie prognozują, że procent biednych w Rosji zwiększy się w 2020 r. do 13,8 proc., a przy scenariuszu pesymistycznym 15-16 procent.

#bieda #rosja #dzieci #ubostwo #koronawirus #rosstat #minimumegzystencjalne #spoleczenstwo

#SwiatPszczelarza - Miód będzie jeszcze droższy? Dlaczego go brakuje? Jaka jest przyczyna?

Data: 02.08.2020 22:05

Autor: ziemianin

radio.bialystok.pl

#Augustow #handel #przyroda #spoleczenstwo #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #miod #pszczoly #miodobranie #natura #zdrowie #pozywienie #jedzenie #swiatpszczelarza

Pszczoły wytworzyły w tym roku dużo mniej miodu niż w latach ubiegłych; może to być efekt suszy, która panuje w Polsce od kilku lat – poinformował prezes Terenowego Koła Pszczelarzy w Sejnach Krzysztof Przeborowski. W tym roku miód będzie droższy.

#SwiatPszczelarza – Miód będzie jeszcze droższy? Dlaczego go brakuje? Jaka jest przyczyna?

Suwalszczyzna słynie z wyjątkowego miodu, ale brakuje go nawet tam!

Na Suwalszczyźnie co roku pszczelarze produkują w swoich pasiekach dużo miodu. Miód można kupić m.in. na bazarach i festynach, czyli w miejscach, gdzie przebywają turyści. Miód jest szczegołnie doceniany przez turystów, ale również przez konsumentów z całego kraju.

Jak poinformował prezes Terenowego Koła Pszczelarzy w Sejnach Krzysztof Przeborowski, w jego pasiece miodu będzie cztery razy mniej niż w poprzednich latach, bo tak mało wytworzyły go pszczoły. Dodał, że podobnie jest w wielu miejscach Polski, na Litwie i na Ukrainie.

Nie ma żadnej choroby pszczół, wszystko jest normalnie, tak w jak w poprzednich latach, ale pszczoły miodu nie przyniosły. Takie lata się zdarzają

– powiedział w Sejnach K. Przeborowski

Miód średnio po 50 zł. Kolejny niespodziewany skutek suszy? Będzie jeszcze drożej?

Jego zdaniem może to być efekt suszy, która panuje w Polsce od kilku lat. Przeborowski dodał jednak, że to tylko jego hipoteza, bo tak naprawdę nie da się tego wytłumaczyć.

Miód już jest droższy. Wcześniej słoik z miodem o pojemności 0,9 litra kosztował ok. 40 zł, a teraz trzeba zapłacić nawet 50 zł.

Już widać, że ludzie mają problem z zakupem miodu, bo dzwonią do mnie nowi klienci, którzy nigdy u mnie go nie kupowali

– powiedział prezes Przeborowski.

Miód nie tylko wzbogaca smak potraw oraz napojów. Wspomaga leczenie różnych infekcji dróg oddechowych, zapalenie gardła czy krtani. Charakteryzuje się silnym działaniem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym. Miody stosuje się także zewnętrznie, gdyż odżywiają skórę, łagodzą podrażnienia, a także wpływają korzystnie na gojenie się ran, wrzodów i oparzeń.

Data: 02.08.2020 22:02

Autor: Forgotten

Efekt wyposażenia jest błędem poznawczym, mówiącym, że ludzie bardziej cenią przedmiot, jeśli ich własność jest wyraźnie ustalona. Świadomość tego może być ważna, niezależnie, czy coś kupujesz, czy sprzedajesz.

Efekt wyposażenia odnosi się do sposobu, w jaki ludzie preferują przedmioty, które już posiadają, od tych, których nie posiadają. W ten sposób przypisujemy wyższą wartość przedmiotowi, o którego rezygnację jesteśmy proszeni, niż podobnemu przedmiotowi. Efekt ten jest ogólnie interpretowany jako przejaw zasady „niechęci do strat”, która mówi, że ludzie ważą straty bardziej niż zyski. Projektanci mogą zastosować efekt wyposażenia jako coś, co zwiększy perspektywy utrzymanie klienta. Na przykład, po zaakceptowaniu oferty wstępnego bezpłatnego okresu próbnego na produkt cyfrowy, użytkownicy mogą zacząć traktować ten produkt jako coś, co „posiadają”. W konsekwencji mogą być bardziej skłonni zapłacić godziwą cenę za dalsze posiadanie go. Oczywiście produkt musi udowodnić, że jest wartościowy dla użytkowników; w przeciwnym razie nie będą go dalej używać. Ten efekt może również tłumaczyć, dlaczego przekonanie klientów do „przejścia” z produktu, który już uznają za satysfakcjonujący na inny jest trudne – oczywiście nowy produkt będzie musiał oferować znacznie więcej i po niższej cenie, aby przekonać użytkownika do jego przyjęcia.

#psychologia #ekonomia #spoleczenstwo

Co czwarty Niemiec ma imigranckie korzenie.

Data: 28.07.2020 19:28

Autor: 2_M_A

msn.com

W roku 2019 w Niemczech żyło łącznie 21,2 mln osób, które nie urodziły się jako obywatele RFN, względnie, których przynajmniej jedno z rodziców nie było od urodzenia rdzennym Niemcem. Osoby te stanowią obecnie 26 proc. mieszkańców Republiki Federalnej.

W grupie osób z tzw. tłem migracyjnym w roku 2019 większość, bo 52 proc. (11,1 mln) stanowili Niemcy, a niespełna 48 proc. (10,1 mln) obcokrajowcy. Ponad połowa (51 proc.) z 11,1 mln Niemców z tłem migracyjnym posiada niemieckie obywatelstwo od urodzenia. Mówi się o ich tle migracyjnym dlatego, że przynajmniej jedno z ich rodziców urodziło się jako cudzoziemiec, nabyło obywatelstwo niemieckie, uzyskało je wskutek adopcji albo należało do grupy tzw. późnych przesiedleńców. W pozostałej części tej grupy osób 25 proc. zostało naturalizowanych, 23 proc. przybyło do Niemiec jako przesiedleńcy bądź późni przesiedleńcy, a niespełna 1 proc. stanowią osoby, które uzyskały niemieckie obywatelstwo przez adopcję.

#niemcy #multikulti #imigracja #spoleczenstwo #obywatelstwo

Rzecznik Ministra zdrowia Wojciech Andrusiewicz: nie wpuszczać do sklepów ludzi bez maseczek

Data: 23.06.2020 14:57

Autor: ziemianin

pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #maseczki #koronawirus #spoleczenstwo #sport #zdrowie #absurdy #PAP

"Rzecznik MZ podczas konferencji prasowej ponowił swój apel o zakładanie maseczek w miejscach, w których są one obowiązkowe. Jak mówił, to co zaobserwował w weekend w sklepach "woła o pomstę do nieba".

Rzecznik Ministra zdrowia Wojciech Andrusiewicz: nie wpuszczać do sklepów ludzi bez maseczek

Apelowałbym do właścicieli sklepów, do sprzedawców o niewpuszczanie do sklepów ludzi bez maseczek. Obowiązek noszenia maseczek nadal istnieje. Obowiązek noszenia tych maseczek istnieje nawet wówczas, kiedy jesteśmy na dworze i nie jesteśmy w stanie zachować dystansu. Jeżeli stoimy na przystanku autobusowym, przystanku tramwajowym, stoi duża grupa osób i nie jesteśmy w stanie zachować dystansu – obowiązuje nas maseczka – przypomniał Andrusiewicz.

Podkreślił, że noszenie maseczki obowiązuje w każdym zamkniętym pomieszczeniu. – Jeżeli wchodzimy do sklepu bez maseczki, to jest to nasz egoizm, który naraża na możliwość zakażenia inne osoby – zaznaczył.

Rzecznik ponowił także apel ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego do wszystkich ubiegających się o urząd prezydenta, by uczulili swoich wyborców o przestrzeganie reguł sanitarnych. Zastrzegł jednocześnie, że od realizacji przepisów wynikających z rozporządzeń – m.in. nakładania mandatów i upominania – są służby porządkowe.

Podkreślił, że noszenie maseczki obowiązuje w każdym zamkniętym pomieszczeniu. – Jeżeli wchodzimy do sklepu bez maseczki, to jest to nasz egoizm, który naraża na możliwość zakażenia inne osoby – zaznaczył.

Rzecznik ponowił także apel ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego do wszystkich ubiegających się o urząd prezydenta, by uczulili swoich wyborców o przestrzeganie reguł sanitarnych. Zastrzegł jednocześnie, że od realizacji przepisów wynikających z rozporządzeń – m.in. nakładania mandatów i upominania – są służby porządkowe"

I bardzo dobrze, że Polacy buntują się przeciwko bezprawiu ministra zdrowia i rządu PiS.

Stosują rozporządzenie, a nie akt prawny i bezprawnie, niezgodnie z Konstytucją zmuszają Polaków do noszenia maseczek.

Maseczki nie chronią przed koronawirusami.

Wystarczy spytać lekarzy na blokach operacyjnych.

Po 30 minutach nie naddają się one do użytku.

Kto zmienia maseczki co 30 minut?

Data: 20.06.2020 16:07

Autor: Forgotten

Efekt pewności wstecznej polega na zawyżaniu prawdopodobieństwa wydarzeń, które miały miejsce.

W dość uproszczonej formie: przez efekt pewności wstecznej wnioskujemy, że wydarzenia, które miały miejsce, były najbardziej prawdopodobną z dostępnych opcji.

Po zdarzeniu, oceniasz jego przebieg bądź rezultat jako zdecydowanie łatwiejszy do przewidzenia, niż faktycznie tak było. Czyli po zdarzeniu pewne przesłanki do podjęcia innej decyzji są już dla Ciebie oczywiste i widoczne. Ułatwia to fakt, że często już po wydarzeniu zaczynamy widzieć i rozumieć całą sytuację.

Zapominasz o tym, że przed tą sytuacją nie miałeś jeszcze jakiejś konkretnej wiedzy, bądź trudno było dostrzec przesłanki skłaniające do innej reakcji. W konsekwencji mówisz: „wiedziałem, że tak będzie” albo „no tak, to było tak łatwe do przewidzenia”. Oczywiście, myśli te, jak każde inne pociągają za sobą adekwatne emocje.

#psychologia #umysl #spoleczenstwo

Data: 19.06.2020 16:23

Autor: Forgotten

“Any fool can know. The point is to understand.” ― Albert Einstein.

Jaka jest różnica między "wiedzeniem" a "rozumieniem"? – Syndrom Wiedzy Szofera – Część 1/2

Anegdota o szoferze pochodzi książki "Sztuka jasnego myślenia". Jej autor Rolf Dobelli, przytacza historię laureata Nagrody Nobla, Maxa Plancka oraz jego szofera. Planck po otrzymaniu prestiżowej nagrody wyruszył ze swoimi wykładami w trasę po Niemczech, dając codziennie odczyt na temat mechaniki kwantowej. Wkrótce szofer Plancka znał cały wykład na pamięć i pewnego dnia dla rozrywki zaproponował, aby panowie zamienili się rolami. Planck się zgodził, w efekcie czego kolejny wykład poprowadził kierowca, a noblista siedział na widowni udając szofera. Po zakończonym wykładzie z sali padło pytanie od jednego z obecnych profesorów, na co kierowca stwierdził, że jest ono tak proste, że nawet jego kierowca znałby na nie odpowiedź i wskazał na Plancka siedzącego na widowni w czapce szofera.

Ta historia ilustruje różnicę pomiędzy wiedzą powierzchowną, a wiedzą opartą na wieloletnim przygotowaniu i doświadczeniu.

W większości przypadków wiedza powierzchowna wystarcza, chociaż czasem może prowadzić do uproszczenia niektórych zagadnień. Prawdziwi eksperci dostrzegają granice tego, co znają, a czego nie znają. Jeśli znajdą się poza swoim kręgiem kompetencji, milczą lub po prostu mówią: "Nie wiem". Mówią to beztrosko, nawet z pewną dumą. Ludzie z "wiedzą szofera" będą próbowali opierać się na swojej wiedzy ogólnej i intuicji, przez co często będą błądzić słowami lub siać dezinformacje.

#psychologia #wiedza #spoleczenstwo #umysl

Data: 18.06.2020 18:36

Autor: Forgotten

Produkty, które kupujesz, miejsca do których chodzisz i ludzie, których lubisz, na każdą z tych rzeczy wywiera wpływ efekt czystej ekspozycji.

Ten efekt, znany również jako efekt samej ekspozycji, wyjaśnia dlaczego gdy wystawiamy się często na działanie nowego bodźca nasz stosunek do niego staje się bardziej pozytywny.

Efekt czystej ekspozycji w badaniach

Robert Zajonc to jeden z autorów, który badał ten efekt psychologiczny. Poczynając od swoich pierwszych badań, które przeprowadził w 1976 r., udowodnił jego obecność w przypadku bodźców o bardzo zróżnicowanej naturze.

Słowa, dźwięki, zdjęcia twarzy… Okazuje się, że w każdym przypadku badane osoby wybierają te, które są im najbardziej znane

Badacze przeprowadzili badanie, aby poznać wpływ tego efektu na preferencje dotyczące określonych potraw. W tym celu dali grupie studentów do wypicia kilka różnych soków tropikalnych, nie mówiąc im jakie rodzaje napojów otrzymują.

Niektórzy próbowali ich 5 razy, inni 10 razy, a jeszcze inni 15 razy. Kiedy zapytano ich, jakie smakowały im najbardziej, widoczna była jasna tendencja do oceniania jako najsmaczniejsze tych, których wypili najwięcej.

Inni badacze otrzymali takie same wyniki prowadząc badania na temat pociągu międzyludzkiego. Im częściej widujesz daną osobę, tym większą sympatią ją darzysz i tym bardziej lubisz przebywać w jej otoczeniu.

Nieświadomy fenomen

Istnieje jednak pewien ciekawy aspekt tego fenomenu: doświadczająca go osoba nie musi dostrzegać znajomości danego bodźca. Co więcej, wydaje się, że efekt ten ma silniejsze oddziaływanie jeśli zachodzi w podświadomości.

Zajonc przeprowadził badanie, podczas którego pokazywał jego uczestnikom różne zdjęcia chińskich znaków. Czas ekspozycji na każdy symbol był na tyle krótki, że uczestnicy nie mogli nawet dokładnie dojrzeć, co zobaczyli.

Badacze powiedzieli uczestnikom, że znaki reprezentowały przymiotniki i poprosili ich, aby ocenili, czy miały one pozytywne cy też negatywne konotacje. Uczestnicy w grupie testowej zawsze oceniali jako bardziej pozytywne te symbole, które już widzieli.

To jasne, że efekt czystej ekspozycji jest uwzględniany przez marki w ich kampaniach reklamowych. Znajomość logo, sloganu lub innego znaku firmowego może sprawić, że wybierzesz określony produkt.

Takie procesy mentalne tłumaczyłyby dlaczego udając się do nowego miasta masz większą ochotę iść do sieci sklepów i restauracji, które już znasz… wbrew chęci poznania miejscowego rynku.

Ale musisz pamiętać, że możesz się znudzić, jeśli powtarzająca się ekspozycja na dany bodziec stanie się zbyt częsta. Wpływ wywierany przez ten efekt ogranicza poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli każdego dnia będziesz jadł dokładnie to samo, koniec końców znienawidzisz tą potrawę. A jeśli każdego dnia będziesz oglądał ten sam film, straci on swój urok.

#psychologia #marketing #umysl #spoleczenstwo

Data: 18.06.2020 15:58

Autor: Forgotten

Efekt Benjamina Franklina

Benjamin Franklin był jednym z Ojców-założycieli Stanów Zjednoczonych. Jak niemal każdy z nas miał nieprzyjaciela. Jednak Franklin znalazł sposób, by z wroga uczynić przyjaciela.

W latach 30. XVIII wieku Benjamin Franklin wziął udział w wyborach na pisarza Pensylwanii. Warunkiem zdobycia tego tytułu była akceptacja wszystkich kontrkandydatów. Pech chciał, że jednym z nich był właśnie wspomniany nieprzyjaciel. Konieczne więc było przełamanie tej nienawiści.

Franklin postanowił działać. Jak gdyby nigdy nic poprosił nieprzyjaciela o pożyczenie książki. Ten był niezwykle zaskoczony, kiedy usłyszał tę prośbę – nic w tym dziwnego, w końcu niezbyt się lubili i raczej nie utrzymywali kontaktów – ale pożyczył książkę. W dowód wdzięczności Franklin napisał do niego list wychwalający go pod niebiosa za to, jak bardzo mu pomógł i jakże niesamowity to był gest.

Efekt był zdumiewający – na kolejnym spotkaniu podszedł do Franklina jak gdyby nigdy nic się nie stało i rozpoczął przyjacielską pogawędkę, co się opłaciło, ponieważ koniec końców mężczyźni zostali przyjaciółmi na całe życie. Historia brzmi książkowo, jednak doskonale obrazuje efekt Benjamina Franklina. Współcześni uczeni postanowili sprawdzić, czy rzeczywiście ta metoda jest skuteczna.

Współczesne badania

Badacze sprawdzili, czy efekt Benjamina Franklina naprawdę działa i można go zastosować w codziennym życiu. W tym celu przeprowadzili eksperyment na dwóch grupach uczestników.

Jedna z grup miała za zadanie pomóc komuś. Druga z kolei tę pomoc otrzymała. Kiedy już zakończono ten etap, poproszono uczestników, aby opowiedzieli o tym, czy darzą sympatią osobę, z którą pracowały.

Okazało się, że osoby, które udzielały pomocy, czuli większą sympatię do ludzi, którym pomogli, z kolei druga grupa nie polubiła szczególnie kogoś, kto im pomagał. Można więc wywnioskować, że większą sympatią darzą nas osoby, które nam pomogły, a nie którym my zaoferowaliśmy pomoc.

Oczywiście nie ma pewności, że w każdym przypadku będzie się to sprawdzać i w kilku prostych krokach wszyscy nasi wrogowie staną się naszymi przyjaciółmi na wieki. Warto jednak gromadzić wokół siebie pozytywną energię.

#psychologia #socjologia #ciekawostki #spoleczenstwo

Data: 16.06.2020 18:27

Autor: Forgotten

"Umysł jest bystrzejszy i bardziej przenikliwy w nieprzerwanej samotności. Oryginalność rozkwita w odosobnieniu; wolny od zewnętrznych wpływów uderzających w nas, by sparaliżować twórczy umysł. Bądź sam – to jest sekret wynalazku: bądź sam, wtedy rodzą się pomysły". ~ Nikola Tesla

Spędzanie czasu w samotności, jeśli jest dobrze wykorzystane, może być dla ciebie dobre. Niektóre zadania i procesy myślowe najlepiej wykonywać bez udziału innych osób. Jedno z prowadzonych badań na Harvardzie wykazało, że ludzie tworzą bardziej trwałe i dokładne wspomnienia, jeśli doświadczają czegoś samotnie. Myślimy również bardziej krytycznie.

Ludzie mają tendencję do automatycznego angażowania się w myślenie o umysłach innych ludzi. Jesteśmy wielozadaniowi, kiedy jesteśmy z innymi ludźmi. Zajmujemy się myśleniem o ludziach, a nie o rzeczach.

To wyjaśnia, dlaczego samotne oglądanie filmu jest tak radykalnie inne niż oglądanie go z przyjaciółmi: Siedząc w kinie z nikim obok siebie, nie zastanawiasz się, co o tym myślą inni; nie przewidujesz dyskusji, którą będziesz o tym prowadzić w drodze do domu. Cała twoja energia umysłowa może być skierowana na to, co dzieje się na ekranie. Kiedy pozwalamy, by nasze skupienie odchodziło od ludzi i rzeczy wokół nas, jesteśmy w stanie lepiej zaangażować się w to, co nazywamy metapoznaniem, czyli w proces krytycznego oraz refleksyjnego myślenia o naszych własnych myślach. Zagłębiamy się w nasz umysł bawiąc się wyobraźnią i analizą.

Istnieje bogata literatura na temat szkodliwych skutków samotności i osamotnienia, sięgająca aż do Księgi Rodzaju, kiedy Bóg ogłosił, że "nie jest dobrze dla człowieka być samemu".

Dzieci, które społecznie wycofują się ze swoich rówieśników, są bardziej narażone na niepokój, niskie poczucie własnej wartości, słabe relacje międzyludzkie i słabe wyniki w nauce. Inne badania wykazały, że samotność jest związana z niższą funkcją poznawczą, zwiększonym wskaźnikiem palenia, bólem, depresją, zmęczeniem i śmiercią. Naukowcy uznają samotność za początek kryzysu zdrowia psychicznego.

Ale co z tymi, którzy szukają samotności? Ludzie, którzy wycofują się nie dlatego, że są nieśmiali, albo mają problemy, ale dlatego, że po prostu lubią spędzać czas w samotności?

Badanie przeprowadzone przez grupę psychologów z SUNY Buffalo stwierdza, że nie wszystkie formy wycofania się społecznego są szkodliwe. W rzeczywistości badanie to jest pierwszym, które znalazło związek między konkretnym rodzajem społecznego wycofania a korzystnym wynikiem – w tym przypadku zwiększoną kreatywnością.

Psychologowie szczególnie interesowali się ludźmi, którzy szukają samotności tylko dlatego, że wolą ją mieć. Osoby te niekoniecznie unikają interakcji z innymi, ale nie szukają też zbyt wielu kontaktów interpersonalnych.

"Nie inicjują interakcji, ale też nie wydają się odrzucać społecznych zaproszeń od rówieśników. Dlatego mogą mieć wystarczająco dużo kontaktów z rówieśnikami, ale przy tym również cieszyć się samotnością".

Osoby, które były nieśmiałe lub antyspołeczne, uzyskały niższe od przeciętnych wyniki na miarę kreatywności.

Ludzie, którzy byli "nietowarzyscy" – ci, którzy szukali samotności – uzyskiwali wyższe wyniki w zakresie kreatywności.

Inne badania – a także doświadczenia życiowe wielu słynnych, kreatywnych ludzi – potwierdzają to pojęcie. Samotny geniusz jest znaną metaforą w zachodnim społeczeństwie. Pomyślcie o Nikoli Tesli ze swoimi gołębiami, Thoreau w swojej kajucie, Van Goghu w samotnym azylu albo o wycofanym Beethovenie w cichej samotności.

Badania wykazały również, że wysoce inteligentni ludzie są szczęśliwsi, gdy mają mniej przyjaciół. "Ci, którzy mają więcej inteligencji i zdolności do jej wykorzystywania, są mniej skłonni poświęcać tyle czasu na kontakty towarzyskie, ponieważ są skoncentrowani na jakimś innym długoterminowym celu"

Swoje ustalenia oparli na psychologii ewolucyjnej, sugerując, że inteligencja ewoluowała jako jakość rozwiązywania unikalnych wyzwań. Bardziej inteligentni członkowie grupy byli bardziej zdolni do samodzielnego rozwiązywania problemów bez potrzeby pomocy przyjaciół, nie potrzebowali kogoś kto tylko zawadzał i był wolniejszy.

Dlatego mniej inteligentni ludzie byli bardziej zadowoleni z bycia z przyjaciółmi, ponieważ pomagało im to w rozwiązywaniu wyzwań. Bardziej inteligentni ludzie byli jednak szczęśliwsi, kiedy byli sami, ponieważ mogli sami rozwiązywać problemy.

#psychologia #spoleczenstwo #socjologia

Data: 15.06.2020 20:32

Autor: Forgotten

Gdy stajemy przed własnoręcznie złożonym meblem, nie tylko lubimy go bardziej, niż gdyby dostarczono nam go w komplecie, ale także zawyżamy jego wartość.

Praca i związany z nią wysiłek w zupełności wystarczą, aby ludzie zaczęli zawyżać wartość przedmiotów, które stworzyli, nawet jeśli mamy do czynienia z tak przyziemnym zadaniem jak złożenie biurka. Na cześć szwedzkiej firmy badacze nazwali to zjawisko „efektem IKEA”.

W jednym z eksperymentów ponad 100 uczestników miało za zadanie stworzyć, według podanej instrukcji, origami w postać żaby lub żurawia, a następnie podać za ile odkupili by je od badaczy (od 0 do 1$). Prace pokazano grupie innych studentów, którzy w ten sam sposób szacowali cenę, jaką mogliby zapłacić za stworzone origami. Ostatnia grupa uczestników otrzymała do wyceny origami złożone przez dwóch ekspertów w tej dziedzinie.

Zgodnie z „efektem IKEA” twórcy origami prawie pięciokrotnie zawyżali ich cenę (23 centy) w porównaniu do potencjalnych kupców (5 centów). Mało tego, twórcy tak bardzo cenili swoje dzieła, że byli gotowi zapłacić za nie prawie tyle samo, co uczestnicy wyceniający prace profesjonalistów (23 centy vs 27 centów).

Jednak „efekt IKEA” ograniczony jest przez jeden bardzo ważny czynnik – stopień, w jakim nasza praca kończy się sukcesem. W innym eksperymencie badacze wręczyli 40 uczestnikom przygotowany do złożenia zestaw firmy IKEA, jednak połowa z nich mogła go w pełni zbudować, a drugiej połowie powiedziano, żeby zatrzymała się na przedostatnim etapie. Po wykonaniu zadania studenci szacowali ile byliby gotowi zapłacić za owoc swojej pracy.

Obie grupy studentów mogły kupić ten sam produkt, jednak ci, którzy zbudowali go od początku do końca byli gotowi zapłacić za niego średnio 1,46$ gdy uczestnicy, których pozbawiono szansy wykonania dwóch ostatnich etapów budowy, wyceniali jego wartość na 0,74$.

W latach pięćdziesiątych na rynku pojawiły się ciasta w proszku. W założeniach wspaniały produkt, pozwalający oszczędzić czas i ograniczyć wysiłek gospodyń domowych. Tymczasem kobiety nie chciały ich kupować. Wstydziły się podawać tak przygotowane ciasta gościom. Myślały: „Jak mogę uznać ciasto, do którego tylko dodałam wody za swoje?”

#psychologia #marketing #spoleczenstwo

Data: 12.06.2020 21:23

Autor: Forgotten

Płot Chestertona: Sztuka myślenia "Drugiego rzędu".

Kiedy staramy się interweniować w jakimkolwiek systemie stworzonym przez kogoś, nie powinniśmy odgórnie uważać czegoś za bezcelowe, ponieważ możemy nieumyślnie stworzyć poważne problemy. Zanim cokolwiek zmienimy, powinniśmy się zastanowić, czy ich powody dokonywania pewnych wyborów mogą być bardziej złożone, niż się początkowo wydaje. Najlepiej założyć, że wiedzieli oni o rzeczach, których my nie wiemy lub mieli doświadczenie, którego my nie możemy pojąć. Kierując się tą myślą, nie szukamy szybkich rozwiązań i nie pogarszamy sytuacji.

Myślenie pierwszego rzędu jest prostsze i szybsze, to naturalny oraz czasami nieświadomy mechanizm, zwykle wymaga niewielkiego wysiłku. Myślenie drugiego rzędu jest bardziej złożone i czasochłonne, co sprawia, że jego zdolność jest tak potężną zaletą. Stajemy się dzięki niej mądrzejszą jednostką.

Aby dokładnie zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, rozważmy Ogrodzenie Chestertona, opisane przez samego G. K. Chestertona w następujący sposób:

W takim przypadku istnieje pewna instytucja lub prawo; powiedzmy, dla uproszczenia, ogrodzenie lub brama wzniesiona w poprzek drogi. Bardziej nowoczesny typ reformatora podchodzi do tego codziennie i mówi: "Nie widzę w tym sensu, usuńmy to". Na co bardziej inteligentny typ reformatora odpowie: "Jeśli nie widzisz jej użycia, na pewno nie pozwolę ci jej usunąć. Odejdź i pomyśl. Kiedy będziesz mógł wrócić i powiedzieć mi, że widzisz jego użycie, może pozwolę ci go zniszczyć".

Ogrodzenia nie wyrastają z ziemi, ani ludzie nie budują ich we śnie, ani podczas napadu szaleństwa. Wyjaśnił, że ogrodzenia są budowane przez ludzi, którzy starannie je zaplanowali i "mieli jakiś powód, aby myśleć, że ogrodzenie będzie dla kogoś dobre".

Powód może nie być dobry, istotny czy aktualny w naszej codzienności; musimy tylko być świadomi tego, jaki jest powód.

Wszyscy jesteśmy leniwi w sercu. Nie lubimy marnować czasu i środków na bezużyteczne ogrodzenia. Niezrozumienie czegoś nie znaczy, że musi być to bezcelowe.

W momencie kiedy zaobserwujemy kogoś kto stara się w coś ingerować ignorując tę logikę, możemy zakładać, że działa w złej myśli.

Weźmy na przykład sprawę rzekomo wolnych od hierarchii firm. Ktoś przyszedł i pomyślał, że posiadanie kierownictwa i całej hierarchii to niedoskonały system. Pozostawia miejsce na nadużywanie władzy i manipulowanie polityką firmy. To sprawia, że jest mało prawdopodobne, aby dobre pomysły tych, którzy są na dole, zostały wysłuchane.

Ktoś musi podejmować decyzje i ponosić odpowiedzialność za ich konsekwencje. W czasach stresu lub dezorganizacji ludzie mają naturalną tendencję do szukania kierunków rozwoju u liderów. Bez formalnej hierarchii, ludzie często tworzą niewidzialną hierarchię, która jest znacznie bardziej skomplikowana w nawigacji i może prowadzić do przejęcia kontroli przez najbardziej charyzmatyczną lub dominującą jednostkę, a nie przez najbardziej wykwalifikowaną.

Z pewnością godne podziwu jest to, że firmy wolne od hierarchii podejmują ogromne ryzyko związane z przełamywaniem formy i próbowaniem czegoś nowego. Jednak ich podejście ignoruje ogrodzenie Chestertona i nie odnosi się do tego, dlaczego hierarchie istnieją w firmach przede wszystkim. Usunięcie ich nie musi prowadzić do stworzenia bardziej sprawiedliwego, bardziej produktywnego systemu.

#idea #przemyslenia #filozofia #polityka #spoleczenstwo #socjologia

Data: 11.06.2020 16:12

Autor: Forgotten

The Fear Of Knowledge, Dlaczego ludzie boją się wiedzieć?

Wraz z osiągnięciem pewnej wiedzy pojawia się ból.

Ludzie boją się wszelkiej wiedzy, która mogłaby spowodować obniżenie ich samooceny czy nastroju. Zdaniem większości ludzi doinformowanie w pewnych tematach nie oferuje nic korzystnego, a czasami napotykają coś co uświadomia ich o istnieniu ogromu tematów w których nie mają pojęcia. W te miejsce mogą przecież pooglądać serial w telewizji, czy pograć w swoją ulubioną grę. Biologia mówi nam również, że podczas nauki czegoś nowego mózg wydziela odrobinę stresu w obszarze odpowiedzialnym za odczuwanie fizycznego bólu.

Typowe środowisko nie podzieli twojej erudycji, najwyżej wyjdziesz na sztywniaka z pierwszej ławki.

Czemu miałbym poświęcać czas na zgłębianie wiedzy w zakresie astronomii, biologii czy psychologii w czasie gdy moi znajomi wychodzą na imprezy? Nawet jeśli już zdobędę tę wiedzę to do czego mi ona? Czy wykorzystam ją w swoim zawodzie, albo poprowadzę interesującą dyskusję w grupie?

Konformizm

Przez bardzo długi okres naszej historii wielu preferowało unikać wiedzy, ponieważ próby dążenia do niej mogły narazić ich na niebezpieczeństwa społeczne. Na przykład w większości religii bezwzględna wiara była lub nadal jest ważniejsza niż wiedza. W rezultacie ci, którzy kwestionowali religię czy władze i szukali wiedzy, byli surowo karani. Swoją ciekawością i otwartością umysłu skazywali się na ostracyzm, tortury czy śmierć.

Świadomość to odpowiedzialność

Niektóre osoby unikają poszukiwania wiedzy, ponieważ nie przyjmują na siebie odpowiedzialności, która nieuchronnie się z tym wiąże. Ten strach był widoczny u niemców, którzy mieszkali w pobliżu obozu koncentracyjnego Dachau. Dla tych ludzi bezpieczniej było być ślepym na wiedzę i nie wiedzieć, co się dzieje. Podobnie niektórzy ludzie wolą nie wiedzieć o czymś takim, jak wykorzystywanie ludzi, zwierząt lub zasobów naturalnych na całym świecie. Takie informację wywołują u nich jedynie poczucie bezsilności i dodatkowe rozmyślania na temat świata.

To odrzucenie wiedzy jest zatem narzędziem psychologicznym używanym do ochrony naszego komfortu umysłowego. Istnieje po to, abyśmy mogli uniknąć świadomości nieprzyjemnych prawd o nas samych oraz otaczającej nas często szarej rzeczywistości.

#przemyslenia #filozofia #spoleczenstwo

Co zrobisz, jak system nie wpuści cię do własnego domu?

Data: 08.06.2020 12:12

Autor: ziemianin

drnowopolskipolskapanorama.home.blog

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aplikacja #sledzenie #kontrola #ludzie #spoleczenstwo

Prawie każdy z dorosłych obywateli ma na swej komórce aplikację śledzącą jego poruszanie się.

Co zrobisz, jak system nie wpuści cię do własnego domu?

Mijając wszechobecne punkty kontroli, delikwent musi okazać na swym telefonie prawo przemieszczania się, oznaczone zielonym znakiem. Jeśli nie ma takowego, to ukazuje się czerwony znak, oznaczający zakaz przejścia.

W rosyjskojęzycznym programie informacyjnym, państwowej chińskiej telewizji, obserwowałem sposób działania tego systemu.

Nieszczęśnikowi, który szedł do pracy w biurowcu, wyświetlił się kolor czerwony, uniemożliwiając wejście do budynku. Z przerażoną miną tłumaczył się on przed kamerami ze swej „niewinności’.

Zapewne był to jakiś błąd systemu, ale w półtoramiliardowym społeczeństwie, nie łatwo mu będzie dojść do sedna sprawy. A może się okazać, że czerwone światełko wyświetli się też przed wejściem do jego własnego domu lub sklepu spożywczego. Wtedy i on może dostąpić losu kolumbijskich pariasów. A globalistyczni władcy, dalej będą bawić się zmianami kryteriów poruszania się ludności w zależności od swych nastrojów i bieżących wytycznych globalnej oligarchii finansowej.

Przypuszczalnie ten system będzie się cieszył w Polsce szeroką akceptacją społeczeństwa, a zwłaszcza tej najmłodszej, błyszczącej wprost intelektem, jego części. Z kagańcami na otworach gębowych i komórkami przed ślepiami, będą mogli całkowicie się zrelaksować i wyłączyć ostatnią funkcjonującą szarą komórkę.

Co będzie z normalną mniejszością społeczeństwa? Być może znajdzie przytułek w zakładach psychiatrycznych?!

Data: 07.06.2020 18:47

Autor: Forgotten

Eksperyment Calhouna, bądź "mysia utopia", 1968-1972r.

Ośmiu myszom zapewniono doskonałe warunki życia – miały bezproblemowy dostęp do wszystkiego co było im potrzebne do życia. Liczebność populacji rosła, by po pewnym czasie zacząć maleć aż do całkowitego wymarcia. Eksperyment trwał cztery lata. Powtarzano go kilkukrotnie na myszach i szczurach, a wynik zawsze był ten sam:

Nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń spowodował wymarcie populacji.

Oprócz obfitości pokarmu i wody gryzoniom zapewniono optymalną temperaturę pomieszczenia około 20 stopni Celsjusza oraz stałą opiekę weterynaryjną. Myszom nie zagrażały żadne drapieżniki.

Początek

Na początku populacja liczyła cztery pary, a rozwój ich społeczności przebiegał prawidłowo. Przystosowanie się do otoczenia zajęło im 104 dni. Przez następne miesiące obserwowano gwałtowny rozkwit populacji, której liczebność podwajała się co 55 dni. Po 315 dniach rozrodczość zwolniła tempo. Populacja podwajała się co 145 dni.

Samce

Pojawiły się pierwsze symptomy wynaturzeń zachowań. U samców zaczęła zanikać umiejętność obrony własnego terytorium. Coraz więcej z nich przyjmowało postawę pasywną, będąc ofiarami ataków zanikającej kasty samców dominantów. Świadczyły o tym liczne rany na ciele. Powstała nowa grupa społeczna, tzw. pięknisiów. Samce te nie angażowały się w walki ani nie interesowały samicami. Całymi dniami oddawały się jedzeniu, piciu, spaniu i dbaniu o swój wygląd, bez przerwy czyszcząc futerka.

Samice

Żeńska część populacji myszy, pozbawiona poczucia bezpieczeństwa, odkąd samce przestały bronić gniazd, zaczęła przejawiać coraz bardziej agresywne zachowania. Przejęła rolę obrońców terytorium, zanikł u nich instynkt macierzyński i rosła liczba samic bezdzietnych. Znacząco wzrosła śmiertelność płodów oraz zjawisko wchłaniania embrionów przez organizmy matek.

Te, które rodziły, bardzo często atakowały, raniły oraz porzucały swoje młode. W piętnastym miesiącu trwania eksperymentu potomstwo wszystkich matek było przez nie odrzucane. Niedojrzałe osobniki, które przedwcześnie opuściły gniazdo, nie były przystosowane do życia w stadzie. Wiele z nich wykazywało symptomy autystyczne.

Wymarcie

Odbiegające od normy zachowania nasilały się, by doprowadzić do załamania wzrostu liczebności populacji. Mimo że pojemnik był skonstruowany tak, iż mógł pomieścić 3840 myszy, kolonia swój górny pułap osiągnęła przy liczbie 2200 osobników. W 600. dniu trwania eksperymentu miały miejsce ostatnie narodziny żywej myszy. Od tego momentu przez 2,5 roku obserwowano ujemny przyrost naturalny. W 1588. dniu zdechł ostatni gryzoń.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Calhouna

#ciekawostki #eksperyment #spoleczenstwo

Mniej zgonów dzięki izolacji społecznej i spadkowi zanieczyszczeń powietrza?

Data: 05.06.2020 10:05

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#koronawirus #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #pogrzeb #zgony #sciema #dane #spoleczenstwo #covid19 #gus #pap #polskaagencjaprasowa #powietrze

„Prezes Polskiej Izby Pogrzebowej Robert Czyżak zwrócił uwagę, że w niektórych miejscach liczba pogrzebów spadła nawet o 40 proc.”

„Mniej było też przypadków śmierci na salach operacyjnych z powodu odwołania części zabiegów planowych”

Mniej zgonów dzięki izolacji społecznej i spadkowi zanieczyszczeń powietrza?

Pandemia zmusiła wiele krajów do wprowadzenia izolacji społecznej, dzięki której m.in. w Polsce udało się ograniczyć liczbę zakażeń i zgonów z powodu COVID-19. Niezamierzonym skutkiem tych działań jest też mniejsze zanieczyszczenie powietrza i związany z tym spadek liczby zgonów – powiedział we wtorek dr hab. Tadeusz Zielonka z WUM.

Specjalista mówił o tym podczas konferencji online „Pulmonologia 2020”, na której omawiano różne aspekty chorób płuc występujących w czasie pandemii koronawirusa. Podkreślił, że niezamierzonym skutkiem działań podjętych m.in. w Polsce w związku z pandemią jest spadek stężenia zanieczyszczeń powietrza, co z kolei spowodowało istotne zmniejszenie ogólnej śmiertelności, mimo zgonów do jakich doprowadziła choroba COVID-19, jak i utrudnienia w dostępie do służby zdrowia.

„To paradoks, ale wynika on z tego, że poprawa jakości powietrza w wyniku izolacji społecznej przełożyła się na zmniejszenie śmiertelności z powodu innych chorób, w tym głównie chorób układu krążenia i układu oddechowego” – przyznał dr hab. Tadeusz Zielonka z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który jest przewodniczącym Koalicji Lekarzy i Naukowców na rzecz Zdrowego Powietrza. Jego zdaniem dotyczy to Polski, jak też wielu innych krajów Europy Zachodniej, USA oraz Chin.

Specjalista powołał się na dane Głównego Urzędu Statystycznego, z których wynika, że w kwietniu 2020 r. było w naszym kraju 30,5 tys. zgonów, podczas gdy w tym samym miesiącu 2019 r. – 33,6 tys., a w 2018 – 34,6 tys. Różnica sięga zatem 3-4 tys. przypadków śmiertelnych, tymczasem jak dotąd z powodu COVID-19 zmarło w u nas nieco ponad 1 tys. pacjentów (w ciągu ponad dwóch miesięcy).

Dr hab. Tadeusz Zielonka powołał się również na to, że spadła ostatnio liczba pogrzebów. „Prezes Polskiej Izby Pogrzebowej Robert Czyżak zwrócił uwagę, że w niektórych miejscach liczba pogrzebów spadła nawet o 40 proc.” – argumentował. Jego zdaniem, częściowo jest to związane z tym, że mniej było wypadków drogowych, bo zmniejszył się ruch samochodów. „Mniej było też przypadków śmierci na salach operacyjnych z powodu odwołania części zabiegów planowych” – wyjaśniał.

Przewodniczący Koalicji Lekarzy i Naukowców na rzecz Zdrowego Powietrza jest jednak przekonany, że do spadku zgonów ogółem w Polsce przyczyniła się poprawa jakości powietrza. „Ocenia się, że w okresie pandemii w Unii Europejskiej redukcja śmiertelności na skutek zmniejszenia zanieczyszczeń powietrza mogła sięgnąć nawet 11 tys.” – wyliczał.

Według przytoczonych podczas spotkania danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), zanieczyszczenia tzw. pyłami zawieszonymi PM2,5 mogą być powodem aż 7 mln zgonów na świecie. W Unii Europejskiej związanych jest tym 470 tys. zgonów, a w Polsce ocenia się je na 48 tys.

Zanieczyszczenia powietrza, takie jak różnego typu pyły zawieszone (PM2,5 i PM10), tlenki azotu, tlenki siarki oraz tlenki węgla odpowiedzialne są za choroby układu oddechowego, ale przyczyniają się do wielu innych schorzeń, w tym szczególnie układu krążenia.

Skażenia atmosferyczne sprzyjają również różnego typu infekcjom układu oddechowego, zarówno zakażeniom RSV, jak i pneumokokom powodującym u dzieci groźne infekcje układu oddechowego oraz zapalenie płuc u dorosłych, w tym szczególnie seniorów. Ale ułatwiają także zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2.

„Istnieje wykładnicza korelacja między liczbą przypadków infekcji wirusowych a stężeniami pyłów zawieszonych PM2,5 i PM10” – twierdzi dr hab. Tadeusz Zielonka. Wyjaśnia to tym, że cząstki zawieszone są nośnikami wirusów, przez co ułatwiają im utrzymywanie się w powietrzu. Po przedostaniu się do organizmu prawdopodobnie łatwiej też mogą wnikać do płuc. „Drobne cząstki działają jak nośnik dla wielu chemicznych i biologicznych zanieczyszczeń, w tym wirusów” – dodał.

Specjalista powołał się na badania w Stanach Zjednoczonych, z których wynika, że najwięcej zgonów z powodu COVID-19 jest na wschodnim wybrzeżu i w Kalifornii, co pokrywa się z mapą zanieczyszczeń pyłami PM2,5 i PM10. „Wyliczono, że w USA wzrost PM2,5 o 1 mikrogram w 1 m sześc. wiąże się z 8 proc. wzrostem śmiertelności z powodu COVID-19” – przekonywał.

To są straszni ludzie, czyli o niebezpieczeństwie czytania zbyt wielu książek.

Data: 24.05.2020 11:51

Autor: radudzik

homosovieticus.com

Duuużo czytania o ludziach, którzy przeczytali zbyt dużo książek i nie wiedzą co z tym zrobić, a przy tym chcieliby zmieniać świat i reformować ludzkość, choć przerasta ich własne życie, czyli sny o potędze kontra kop w dupę od rzeczywistości. Z jednej strony człowiek się zastanawia czy tacy ludzie naprawdę istnieją, a z drugiej, patrząc po dzisiejszych mediach, doświadcza ich obecności z całą siłą.

Dramat.

#socjologia #spoleczenstwo #studia

Uprzedzony jak liberał, czyli o moralnym matriksie

Data: 19.05.2020 09:52

Autor: radudzik

rp.pl

Kolejne badania podważają oświeceniowe marzenia. Co więcej, podważają niewymagającą dotąd dowodów opinię, że ludzie przywiązani do tradycji i religii są mocniej uprzedzeni wobec innych, a zwolennicy postępu – bardziej tolerancyjni.

Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego opublikowało pod koniec stycznia badania, z których wynika, że zwolennicy partii opozycyjnych żywią bardziej negatywne uczucia wobec wyborców PiS, częściej ich dehumanizują i mają do nich mniejsze zaufanie niż na odwrót. Przy czym ta nienawiść nie jest wcale prostą odpowiedzią na agresywną politykę rządu. Najnowsza analiza potwierdziła bowiem wzór z badań sprzed pięciu lat, więc bez względu na to, czy PiS jest u władzy czy nie, to jego przeciwników cechują gorsze postawy wobec osób o innych poglądach. Podobnie wypadły zresztą badania przeprowadzone po katastrofie smoleńskiej, gdy okazało się, że przeciwnicy teorii o zamachu żywią wobec zwolenników tej teorii większą niechęć niż na odwrót.

Najnowsze badania zatem nie powinny być dużym zaskoczeniem. Szczególnie że polski spór polityczny nie jest w żaden sposób wyjątkowy. W ostatniej dekadzie nauki społeczne zaczęły na poważnie badać kwestię społecznych uprzedzeń, czyli podeszły do nich wreszcie – nomen omen – bez uprzedzeń. Jednak wszędzie wyniki tych badań, podobnie jak dziś w Polsce, przyjmowane są z rezerwą, szczególnie przez ludzi, którzy zwykli podchodzić do nauki z większym entuzjazmem. Podobnie odebrany został przegląd tych badań, jaki Matthew Hutson przedstawił w artykule „Dlaczego liberałowie nie są tak tolerancyjni, jak myślą", na łamach amerykańskiego liberalnego magazynu „Politico".

Otwartość, ale na co

Do niedawna nauki społeczne proponowały prostą konstatację: uprzedzenia wynikają z braku wiedzy (i inteligencji). A co za tym idzie – wiążą się z niskim statusem społecznym. Dziś coraz lepiej widać, że to życzeniowe myślenie o świecie, w którym to my, oświeceni intelektualiści, jesteśmy otwarci na innych, a problem leży w niewykształconych nizinach społecznych, które trzeba oświecić, by nie pozabijały się w szale nienawiści.

Okazuje się, że wiedza nie jest szczepionką na uprzedzenia, choć rzeczywiście ludzie lepiej wykształceni i inteligentniejsi zwykli przedstawiać się jako osoby bardziej tolerancyjne. Kolejne badania podważają oświeceniowe marzenia, że niehamowane przez wsteczną tradycję naturalne procesy społecznego rozwoju będą skutkować coraz większą otwartością na obcych i inaczej myślących. Co więcej, podważają niewymagającą dotąd dowodów opinię, że ludzie bardziej przywiązani do tradycji i religii są mocniej uprzedzeni wobec innych, a ludzie o poglądach progresywnych są bardziej tolerancyjni.

W marcu zeszłego roku psycholodzy społeczni z Uniwersytetu Kentucky opublikowali wyniki badań specyficznych preferencji wyborczych. Sprawdzili, kto jest bardziej skłonny poprzeć kandydata na prezydenta wywodzącego się z grup społecznych, względem których Amerykanie żywią najwięcej uprzedzeń, np. gejów, muzułmanów czy katolików.

Respondenci podzieleni zostali na dwie grupy względem wykształcenia. I wyniki nie były żadnym zaskoczeniem – lepiej wyedukowani chętniej popierali kandydatów z gorzej ocenianych społecznie grup. Lecz zapytani o te same uprzedzenia, tylko że w sposób mniej bezpośredni i bardziej anonimowy, odpowiadali już zupełnie inaczej – tym razem poziom uprzedzeń w dwóch grupach był identyczny. Badania te opublikowano pod tytułem: „Iluzja politycznej tolerancji". Można je podsumować tak: ludzie lepiej wykształceni lepiej rozumieją niestosowność przyznawania się do uprzedzeń, ale niekoniecznie są bardziej tolerancyjni.

Czym więc jest tzw. tolerancja, otwartość na świat, coś, co Amerykanie nazywają „open-mindedness"? Coraz więcej wskazuje na to, że jest to po prostu zwykła cecha wspólnototwórcza – skierowana do wewnątrz grupy, a nie, jak nakazywałaby definicja „otwartości", na zewnątrz. Brzmi absurdalnie? Okazuje się, że ludzie uważający się za tolerancyjnych najbardziej tolerancyjni są wobec podobnych sobie, a wobec „innych" są uprzedzeni tak samo, jak ludzie uważani za nietolerancyjnych.

Tak wynika chociażby z głośnych badań Marka Brandta z Uniwersytetu w Tilburgu. Po pierwsze, potwierdził on wyniki badań Uniwersytetu St. Louis i College of New Jersey mówiące, że liberałowie są tak samo uprzedzeni względem konserwatystów, jak ci drudzy wobec nich. Po drugie, wykazał, że podstawą niechęci do konserwatystów jest to, że nie podzielają oni liberalnych poglądów.

To też pokazują najnowsze badania z UW. Zwolennicy opozycji mają mniej negatywne postawy niż wyborcy PiS wobec grup, które są tradycyjnie najmniej lubiane w polskim społeczeństwie, czyli Żydów, muzułmanów, uchodźców, osób homoseksualnych i transpłciowych. Tylko że sami większą niechęcią darzą wyborców PiS, niż ci wyżej wymienione grupy.

Podobne wnioski płyną z badań Filipa Uzarevicia, który analizował postawy społeczne belgijskich katolików i ateistów. Wyszło z nich, że katolicy stronniczo podchodzili np. do muzułmanów czy w ogóle imigrantów, ale ateiści i agnostycy jeszcze bardziej stronniczo podchodzili do katolików i prawicowych aktywistów. Przy czym, co istotne, niewierzący byli mniej otwarci na inne poglądy niż katolicy.

Ta liberalna otwartość została podważona także w polskich badaniach: to wyborcy PiS mają częstszy kontakt ze zwolennikami opozycji niż na odwrót, do tego ten kontakt częściej skutkuje pozytywną zmianą postaw wobec nich. W USA zaś niezależny Public Religion Research Institute sprawdził, jak ta otwartość na inne poglądy wypada w mediach społecznościowych. I okazało się, że to liberałowie trzy razy częściej usuwają ze znajomych na Facebooku za to, że ktoś publikuje posty o tematyce politycznej, z którymi badani się nie zgadzają. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Moralny matriks

Niechęć wobec konserwatystów często łączona jest z poczuciem moralnej wyższości, jaką mają ludzie o bardziej liberalnych poglądach. Postrzegają oni konserwatystów jako ludzi zacofanych, głupszych, zaślepionych – tak przedstawia to amerykański psycholog społeczny Jonathan Haidt, który sam określa się jako „mainstreamowy liberał". Haidt ukuł pojęcie „moralny matriks": żyją w nim np. Amerykanie, którzy ponadprzeciętnie cenią otwartość – także na zmiany – i nie potrafią zrozumieć, dlaczego połowa ich narodu głosuje na republikanów. Ale w podobnym matriksie ugrzęźli też tradycjonaliści, którzy nie dostrzegają wad zbyt sztywnych hierarchii społecznych.

W 2012 roku Haidt wydał głośną książkę pt. „Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka?". Zestawił w niej własne badania z odkryciami antropologów, socjologów, historyków i innych psychologów, tworząc „mapę królestwa moralności". Po czym doszedł do zaskakującego dla wielu wniosku, że konserwatyści poruszają się po tej mapie dużo sprawniej niż liberałowie. I w ten sposób wyjaśnił, dlaczego są bardziej otwarci na liberałów niż na odwrót – po prostu ich lepiej rozumieją.

Haidt podzielił ludzką moralność na pięć filarów, które znaleźć można we wszystkich kulturach świata: troskę, sprawiedliwość, lojalność, autorytet i świętość. Jego badania pokazały, że współczesne społeczeństwa Zachodu podzieliły się na dwie grupy i o ile pierwsza rozumie wszystkie powyższe filary, o tyle druga za fundament moralności uznaje jedynie etykę troski (ból – brak bólu) i sprawiedliwości (uczciwe – nieuczciwe), a kolejne trzy filary nie tylko podważa, ale nawet nie do końca je rozumie.

Badania potwierdzają jednak – jak wywodzi Haidt – że to kary tworzą wspólnotę: są potrzebne, by zmusić duże grupy ludzi do współpracy. Człowiek przez całą swoją historię wykorzystywał wszystkie dane mu ewolucyjnie narzędzia moralności i budował wspólnoty oparte na hierarchii, lojalności i panowaniu nad popędami. Taka moralność organizowała nasze życie społeczne i kierowała wspólny wysiłek w kierunku szlachetnych celów.

Problem w tym, że ludzie o liberalnych poglądach coraz częściej naturalne filary moralności, jakimi są autorytet, lojalność i czystość, postrzegają jako ksenofobię, autorytaryzm i purytanizm – co jest właśnie „moralnym matriksem". To nierzeczywisty świat, który opisać można jako utopijną wiarę w miłość bez praw. Jej wyznawcy oczywiście kierują się często szlachetnymi pobudkami i mają powody, by podważać tradycyjne autorytety, bo te potrafią być bardzo represyjne szczególnie dla społecznych dołów, dla kobiet i mniejszości. Dlatego pragną zmian i sprawiedliwości, nawet za cenę chaosu.

Nie do końca rozumieją jednak potrzebę trwania sprawdzonych instytucji i tradycji. Że to właśnie one utrzymują często kruchą równowagę społecznego porządku. Nie przemawiają do nich słowa, jakie tuż po chaosie rewolucji francuskiej napisał Edmund Burke: „Ograniczenia ludzi, tak jak i ich wolności, powinny być postrzegane jako ich prawa". W ich oczach rewolucja, burzenie zastanego świata zawsze jest czymś pożądanym – może przynieść jedynie dobre efekty.

Za powyższą myślą idą zresztą liczne badania psychologów społecznych, z których wynika, że konserwatyści traktują politykę bardziej jako współpracę i budowanie, a ludzie o poglądach liberalnych i lewicowych bardziej jako walkę, niszczenie. A to wiele by wyjaśniało, jeśli chodzi o podejście do oponentów politycznych. Jak zauważa jednak Jonathan Haidt, „liberałowie i konserwatyści tworzą równowagę między zmianami a trwałością – gdy to dostrzeżemy, droga wyjścia z moralnego matriksa stoi przed nami otworem".

Michał Płociński

#polityka #spoleczenstwo

Data: 29.04.2020 15:34

Autor: FiligranowyGucio

Leże sobie i rozmyślam jak to możliwe,że w kraju z dobrze rozwiniętym leśnictwem oraz rolnictwem jest mnóstwo osób po wyższych uczelniach z tytułami prof. i nikt nie zauważył lub przynajmniej nie potrafił przewidzieć skutków katastrofalnej polityki wodnej.Jeżeli więc zaistniała już taka sytuacja to oznacza tylko jedno,wszystkie ministerstwa i urzędy odpowiedzialne za ten stan rzeczy powinny być rozwiązane a na ich miejsce powinno się posadzić las i wykopać oczka wodne.Pomijając już to,że po 89 rządzi w polsce postkomuna żadna partia nie zrobiła nic w kierunku aby doprowadzić do poprawy sytuacji.Jedyne rozwiązanie jaki przychodzi mi do głowy to masowe zalesianie aby obniżyć temp.i zatrzymać wodę,w akcję powinno się zaangażować całe społeczeństwo dla dobra ogółu.Drugie z rozwiązań jest bardziej radykalne i skomplkowane.Dopóki płyną jeszcze rzeki trzeba stworzyć tereny zalewowe na które przynajmniej raz w roku bedzię odprofadzana woda.Wychodzi też na to,że rząd nie zdaje swojego egzaminu i należy go poprostu zwolnić.Nową pracę już mają w kiszeni przy sadzeniu lasow i kopaniu sadzawek bo widocznie do tego się nadają łącznie ze swoimi wyborcami.Jakie według was powinno się wprowadzić rozwiązania aby nie doszło do katastrofy?

Na zdjęciu budowa studni głębinowej.

#woda #przemyslenia #polityka #rzad #spoleczenstwo #studnia

Data: 09.04.2020 18:13

Autor: reflex1

Na koniec 2019 roku Szwajcaria liczyła 8603900 mieszkańców (0,7% więcej niż pod koniec 2018), z czego 25,3% stanowili obcokrajowcy (+1,2%). W kantonie genewskim obcokrajowcy stanowią prawie 40% mieszkańców.

Osoby 65+ stanowią 18,7% (+1,8%). Osoby 0-19, 19,9% (-0,1%).

Było tez 1600 osób 100+ (+4,8%).

#szwajcaria #swissinfo #spoleczenstwo

George Carlin – Niesamowity komik, który uświadamiał ludzi poprzez żart

Data: 21.03.2020 20:42

Autor: Enviador

globalna.info

George Carlin komik, którego już z nami niestety nie ma. Jego występy były nietypowe nie bał się poprawności politycznej i bawił publikę starając się jednocześnie coś przekazać. Niestety brakuje nam teraz takich ludzi. Warto przeczytać.

TL;DR: Artykuł zawiera również linki do filmików z wystąpień.

#ciekawostki #heheszki #spoleczenstwo

Na osiedlu Dudziarska nikt już nie mieszka. Został tylko ochroniarz

Data: 23.02.2020 19:59

Autor: radudzik

tvn24.pl

Czyli krótki tekst o tym, jak to urzędnicy przeprowadzili "eksperyment społeczny" wyrzucając na margines społeczeństwa i miasta biednych ludzi, przez co de facto wrzucili ich do getta. Jak stosując uniwersalną metodę budowania getta, można oczekiwać wyniku innego niż budowa getta? Nie wiadomo. Grunt, że nagrody roczne się pewnie zgadzały.

#warszawa #wiadomosci #spoleczenstwo

Dobry wywiad z dobrym gościem. Nie ściemnia. Nie ma łatwych odpowiedzi.

Data: 06.12.2019 01:28

Autor: Cheater

medonet.pl

#porno #narkotyki #spoleczenstwo #medycyna #przegryw #wykop

Wywiad z (za Wiki):

Mateusz Gola (ur. 1984) – doktor habilitowany, profesor nadzwyczajny Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk[1] oraz profesor w Institute for Neural Computation na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego[2], specjalizujący się w badaniach uzależnień behawioralnych (np. od pornografii, zachowań seksualnych, gier komputerowych, czy hazardu) oraz uzależnień od substancji.

Fragmenty:

• Z pornografii korzysta regularnie aż 70 proc. młodych mężczyzn w Europie.

• – Seks w filmach pornograficznych jest coraz bardziej agresywny i poniżający dla przedstawianych tam kobiet. Rzadko pokazywana jest jakakolwiek gra wstępna i intymność, coraz więcej jest scen seksu oralnego zakończonego wytryskiem na twarz – mówi prof. Mateusz Gola.

• Jeszcze nigdy treści pornograficzne nie były tak łatwo dostępne. Mamy z nimi kontakt niemal od dziecka. Jak to zmieni nasze życie seksualne?

• Wielu młodych mężczyzn, którzy mieli bogate doświadczenia z porno i masturbacją w momencie inicjacji seksualnej ma problemy z erekcją. Realna partnerka nie jest tak atrakcyjna jak setki tysięcy tych, które wcześniej widzieli.

• To mit, że uzależnieni od pornografii mają większe libido. Badania polskich naukowców pokazały, że działa tu mechanizm podobny do innych uzależnień. Dzięki temu WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) może wreszcie uzna nałogowe zachowania seksualne za realnie istniejący problem.

Stereotypowe myślenie utrudnia mężczyznom obronę przed przemocą kobiet

Data: 03.12.2019 09:03

Autor: malcolm

tvp.info

#przemoc #spoleczenstwo #newsy

Ponad 10 tys. mężczyzn rocznie w Polsce pada ofiarą przemocy ze strony kobiet – wynika z danych policji. Są to tylko przypadki ujawnione. Wielu mężczyzn nie przyznaje się do tego ze względu na stereotypowy wzorzec męskości – powiedziała psycholog Małgorzata Wincenciak.

Syn Polki może zostać adoptowany przez homoseksualistów - reakcja RP

Data: 02.12.2019 08:43

Autor: malcolm

tvp.info

#spoleczenstwo #dzieci #lgbt

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik zapowiedział interwencję ws. Polki z Wielkiej Brytanii, której syn może trafić do adopcji do pary homoseksualistów. – Podejmiemy wszelkie działania, żeby to dziecko, jeżeli już musi być adoptowane, było adoptowane przez kobietę i mężczyznę – powiedział. Od pracowników opieki społecznej, którzy zajmują się adopcją, Polka – matka chłopca – dowiedziała się, że jej dziecko zostanie adoptowane przez parę homoseksualistów . Czy PO, SLD, PSL etc. będą protestować przeciw działaniom ministra który tym czynem neguje równość płci? Co na to środowiska LGBT? TVN i GW będą wrzucać oburzone komentarze do takiego działania rządu Kidawy czy innych kandydatów oświeconego świata?

Dlaczego rządy wyłączają Internet w całych krajach? Są dwa powody.

Data: 18.11.2019 16:36

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #internet #wladza #swiat #kontrola #spoleczenstwo

Internet to dziś podstawowe źródła informacji. Internet jest też narzędziem, zapewniającym bezproblemową komunikację między ludźmi. Co więc robi rząd, gdy źle się dzieje? To proste: wyłącza Internet.

Dlaczego rządy wyłączają Internet w całych krajach? Są dwa powody.

Po tym, jak irański rząd wprowadził ponad 50-procentową podwyżkę cen paliw, mieszkańcy wyszli na ulicę i zaczęli protestować. W krótkim czasie lista głośno wypowiadanych zażaleń się wydłużyła i dlatego też władze zareagowały. W czasach spokoju zastanawiamy się, czy mamy dość szybki Internet, w niespokojnych czasach zaś trzeba się zastanawiać, czy w ogóle będziemy mieli do niego dostęp.

Władze Iranu wyłączyły Internet obywatelom. Po co?

Prawie cała krajowa łączność z Internetem została wstrzymana. Są dwa powody, dla których władze Iranu zdecydowały się na taki krok (choć oficjalnie nie potwierdziły, że do tego doszło, ale statystyki nie kłamią). Po pierwsze dzięki temu trudniej jest szerzyć wiadomości i ilustrować zakres protestów, co mogłoby działać na niekorzyść atmosfery w społeczeństwie, jak i wizerunku rządu na arenie międzynarodowej.

Po drugie ograniczenie dostępu do Internetu – przynajmniej teoretycznie – znacząco zmniejsza możliwości obywateli związane z organizowaniem się w grupy i prowadzeniem coraz większych protestów na ulicach. Wszak zwykle do tego celu wykorzystuje się dziś portale społecznościowe.

Wyłączają Internet, gdy źle się dzieje. To niepokojący trend

Dziś nasze życie w dużej mierze opiera się na Internecie – globalna sieć służy nam do komunikacji i uzyskiwania informacji. Władze są tego świadome i wiedzą też, że mają w związku z tym w rękach poważną broń. Wystarczy, że wyłączą połączenie i już mniej informacji dociera do obywateli, a ci mogą dzielić się mniejszą ilością informacji z resztą świata.

Niepokojące jest to, że o wyłączeniu Internetu słyszymy coraz częściej. Przed Iranem na taki krok zdecydowały się między innymi Indie i Pakistan, a władze Rosji uchwaliły prawo, pozwalające im na nieograniczone blokowanie ruchu „w przypadku zagrożenia”.

Upadek zachodu zwiastuje cezaryzm.

Data: 12.11.2019 03:36

Autor: Andrzej_Zielinski

youtu.be

Cezaryzm – jedynowładztwo legitymowane zaufaniem mas.

Społeczne niezadowolenie, korupcja, dekadencja i trybalizm to obecnie jawne symptomy rozkładu. Tak jak w dawnych czasach wielkie imperia upadały rozkładając się od środka, tak dziś żyjemy na skraju przepaści "cywilizacji zachodniej".

Kwestia "czy upadek nastąpi" jest nieaktualna, zadać należy pytanie "kiedy"?

Zgodnie z hipotezą Oswalda Spenglera cyklu życia cywilizacji wkraczamy w epokę współczesnego Cezara.

Czego można się po tym spodziewać? Brutalnych rządów, silnej ręki która złapie za "jaja" niesubordynowanych i zmusi do podporządkowania jednocześnie scalając narody, ku uciesze społeczeństwa.

Można też łatwo przewidzieć reakcje opozycji (skrajnej lewicy) która będzie upatrywać w takich działaniach ich ulubionych haseł "faszyzm i nazizm". Szczęśliwie te ideologie są od dawna wymarłe. Mimo gorączkowej paniki i kwiku lewicy, nie będą w stanie powstrzymać domina które sami uruchomili.

#polityka #swiat #spoleczenstwo #wladza #kultura #przemianyspoleczne #filozofia

Artykuł na podstawie raportu IBE dotyczącego stanu wiedzy polskich nastolatków na temat seksu

Data: 26.10.2019 12:45

Autor: Lukmar

polityka.pl

Artykuł ma 4 lata więc dość aktualny, a jednocześnie sprzed ostatnich afer.

#seks #nastolatki #edukacjaseksualna #spoleczenstwo

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Wiadomo na przykład, co to jest seks oralny i analny. Bartosz, lat 17: – Oralny, czyli ustny. Uprawiałem z moją ówczesną dziewczyną u mnie w domu, rok temu. Najpierw ja się nią zająłem, a potem ona mi się odwdzięczyła. Takiego prawdziwego seksu, czyli domacicznego, jeszcze nie uprawiałem.

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy. W opublikowanym niedawno raporcie Instytutu Badań Edukacyjnych na temat oczekiwań wobec edukacji seksualnej ledwie 14 proc. 18-letnich kobiet i 9 proc. mężczyzn w tym samym wieku dobrze odpowiedziało na wszystkie pytania o funkcje poszczególnych narządów. Zadanie było z poziomu szkoły podstawowej: „Co wytwarza komórki jajowe?”, „Jaki narząd wprowadza nasienie do pochwy?”, „Gdzie rozwija się płód?”.

Pauliny Trojanowskiej z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton taki wynik nie dziwi: – Zacznijmy od tego, że bardzo wiele kobiet i dziewcząt w Polsce właściwie nie wie, jak wyglądają ich własne narządy płciowe. Widzę reakcje, gdy na zajęciach pokazuję rysunki zewnętrznych narządów płciowych kobiety: „Fuu!”, „Ble!”, „Co to jest?!”. W podręcznikach wychowania do życia w rodzinie (WDŻ) nie ma nawet przybliżonego rysunku dolnych partii kobiecego ciała. Są tylko schematy narządów wewnętrznych, ryciny przypominające głowę krowy: macica, jajniki, jajowody.

Zasadniczo jednak to chłopcy mają gorzej. Z dziewczyną mama musi porozmawiać, gdy córka dostaje pierwszy okres („choć nie ma pewności, na ile takie rozmowy koncentrują się na sprawach fizjologicznych, a w jakim stopniu poruszane są w nich także aspekty psychiczne i emocjonalne, pomagające młodej osobie zrozumieć zachodzące w niej przemiany” – zwracają uwagę autorzy raportu). U chłopców takiego oczywistego pretekstu brak. 18-latki w badaniu Instytutu Badań Edukacyjnych wymieniali, że najczęstszym źródłem wiedzy o seksie są dla nich koleżanki i koledzy, a na drugim i trzecim miejscu, ale prawie równie często, nauczyciel WDŻ i rodzina. Dalej chłopcy częściej wymieniali pornografię (choć jej czwarta pozycja może być niedoszacowana), a dziewczyny pisma młodzieżowe, kobiece i poświęcone zdrowiu.

IBE, podległe Ministerstwu Edukacji, szczególnie zainteresowało się wychowaniem do życia w rodzinie. 60 proc. 18-latków odpowiedziało, że zajęcia z tego nieobowiązkowego przedmiotu były organizowane w ich szkole podstawowej i w szkole ponadgimnazjalnej. Zapewniono je też w 90 proc. gimnazjów. Okazało się jednak, że o ile w podstawówkach i gimnazjach, jeśli jest WDŻ, to uczniowie raczej na nie chodzą, o tyle w liceach i technikach, nawet jeśli jest, to częściej się je omija. Głównie dlatego, że zajęcia są albo z samego rana, albo na samym końcu lekcji. W rezultacie cały cykl zajęć w szkołach ponadgimnazjalnych zaliczył tylko co trzeci 18-latek.

W odpowiedzi na umieszczone w raporcie IBE zalecenia dotyczące prowadzenia i doboru tematów zajęć z wychowania do życia w rodzinie MEN zapowiedziało opracowanie na wrzesień poradnika dla nauczycieli tego przedmiotu. Biuro Prasowe informuje, że jego koncepcja jest już zaakceptowana. Będzie miał formę elektroniczną. Biuro Prasowe nie informuje, jak ów poradnik będzie się miał do wielokrotnie obśmiewanych podręczników do WDŻ, w których zamiennie ze słowem masturbacja używa się terminu samogwałt, a o dziewczynkach pisze się, że wolniej myślą.

Najbezpieczniej na stojąco

Ponad 80 proc. 18-letnich dziewczyn i chłopców wiadomo, że dość skutecznym środkiem zabezpieczającym przed ciążą jest prezerwatywa, która blokuje dostęp plemników do dróg rodnych. Niewiele wiadomo o reszcie. 20 proc. 18-latków nie wie, czy uprawiając seks na stojąco, można zajść w ciążę, lub myśli, że nie można. Izabela, lat 18, też tak sądzi: – Jak jeszcze nie brałam tabletek antykoncepcyjnych, to bardzo często robiłam to, właśnie stojąc. Zmniejszałam ryzyko. Nie wpadłam, więc może coś w tym jest.

Izabela teraz bierze tabletki antykoncepcyjne i w płodne dni dodatkowo używa prezerwatywy – co świadczy o tym, że nadal nie ma pojęcia, jak działa jej organizm (zażywanie pigułek hamuje owulację, a więc dni płodnych po prostu nie ma). – Słyszałam także o czymś bardzo dziwnym jak kapturek – wyznaje. – Jest to rzecz, którą lekarze wszczepiają podczas operacji. Izabeli jednak ów kapturek nie interesuje, bo jej zdaniem ma się go do końca życia, jest więc dla kobiet, które na pewno nie planują macierzyństwa. A ona planuje.

Ledwie połowa młodych kobiet i mężczyzn wie, że stosunek przerywany jest bardzo słabym zabezpieczeniem przed ciążą. Tylko co trzecia dziewczyna i co czwarty chłopiec rozumieją, że wkładka wewnątrzmaciczna blokuje zagnieżdżenie się zarodka. Połowa kobiet i około jednej trzeciej mężczyzn wie, na czym polega skuteczność tabletek hormonalnych. Nie chodzi o wiedzę czysto teoretyczną. Połowa 18-latków ma już za sobą stosunek seksualny. 17 proc. tych współżyjących właśnie pigułkami się zabezpiecza (cztery razy więcej używa prezerwatyw) – spośród tych używających pigułek także tylko połowa potrafi prawidłowo wyjaśnić mechanizm ich działania. 11 proc. uprawiających seks nie zabezpiecza się w żaden sposób.

Izabela, która kiedyś zmniejszała ryzyko, kochając się na stojąco, wiedzę o seksualności trochę sztukuje. W szkole miała WDŻ, ale prowadziła pani katechetka. Więc w temacie antykoncepcji było głównie o kobiecym kalendarzyku, by nie trafiać ze stosunkiem w te dni płodne. To było w trzeciej gimnazjalnej, gdy Iza miała za sobą już pierwszy raz (na globulce dopochwowej i prezerwatywach). – Pani wspominała też o prezerwatywach i pigułkach antykoncepcyjnych, pokazywała nam jednak same negatywy użycia tych środków. Na przykład, że to jest przeciwko wierze, bo prezerwatywa zabija plemniki, spowalnia je. A o tabletkach to już w ogóle – że to samo zło, które stopniowo zabija kobietę.

Pigułki chronią przed AIDS

Polskim nastolatkom na ogół wiadomo, że stosunek bez prezerwatywy może doprowadzić do zakażenia wirusem HIV. Ale nie wiedzą, że stosowanie prezerwatywy nie wyklucza zakażenia ani tym wirusem, ani innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową (według raportu IBE ponad połowa młodych kobiet i mężczyzn myśli, że prezerwatywy zapewniają całkowite bezpieczeństwo). Co trzecia 18-latka i co czwarty 18-latek wierzą, że seks oralny nie może prowadzić do podobnych zarażeń. Zdaniem jednej czwartej kobiet i jednej trzeciej mężczyzn przed chorobami wirusowymi i wenerycznymi mogą chronić pigułki antykoncepcyjne!

Skutki tych przekonań obserwuje prof. dr hab. Andrzej Kaszuba, krajowy konsultant ds. dermatologii i wenerologii. W prowadzonej przez niego Klinice Dermatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi od kilkunastu lat pojawiają się coraz młodsi pacjenci. Klasyczne choroby weneryczne, takie jak kiła czy rzeżączka, zdarzają się dość rzadko, ale już 17-latek czy 15-latka z charakterystycznymi brodawkami trafiają na oddział co kilka tygodni. To może być zakażenie wirusem HPV, dość częste u młodych ludzi. Zmiany chorobowe pojawiają się w okolicach narządów płciowych, ale także na twarzy, jeśli pacjent odbył stosunek oralny, lub w pobliżu odbytu, jeśli był stosunek analny. Ta ostatnia forma współżycia jest zresztą szczególnie niebezpieczna, bo od razu dochodzi do uszkodzenia błony śluzowej, podkreśla profesor. I dodaje, że zachorowania to skutek rosnącej swobody seksualnej i towarzyszącej jej totalnej niewiedzy. Młodzi pacjenci są zdziwieni, że pewne choroby można złapać, nawet nie współżyjąc – na basenie czy zbyt beztrosko korzystając z sedesów w publicznych toaletach. Dziwią się też, że u kobiet zakażenie HPV może prowadzić do raka szyjki macicy. Zdaniem profesora, to jest poziom uświadomienia porównywalny do wiary, że dzieci znajduje się w kapuście.

Ginekolog, dr S. z 20-tys. miasteczka na Śląsku, dodaje: – Obserwujemy sromotną porażkę polskiej edukacji seksualnej. Przychodzą do niego średnio jedna–dwie nastoletnie pacjentki w tygodniu. Wyłącznie po środki antykoncepcyjne, zgodnie z prawem – w towarzystwie mam. I z ich inicjatywy. – W trakcie tych wizyt panie są dość otwarte, bo skoro już razem przychodzą, to muszą mieć dobre relacje. Córka na przykład nie ma problemu z pytaniem, czy seks oralny zabezpiecza przed ciążą. Ale okazuje się, że nie wie, jak mówić na swoje organy – używa wulgarnych nazw, bo nie zna innych. Doktorowi S. w 20-letniej praktyce nie zdarzyło się, by jakaś młoda pacjentka zapytała o profilaktykę HPV, mimo że przychodnie oklejone są plakatami zachęcającymi do szczepień przeciwko temu wirusowi. Czasem któraś zapyta o cytologię – zwykle okazuje się potem, że myśli o studiach medycznych.

W oficjalnej dydaktyce wstrzemięźliwość aż do ślubu jest nieustająco zalecana jako metoda profilaktyki wszelkich niebezpieczeństw zdrowotnych. Ale tu żarty się kończą. Wcale nie śmieszy przywoływany jako komiczny cytat z podręcznika do WDŻ „Wędrując ku dorosłości”: „Ginekolog to nie dentysta – regularne kontrole w Waszym wieku nie są konieczne. Jeśli dziewczyna czuje się zdrowo i ma kogoś zaufanego, kto odpowie na pytania czy rozwieje jej wątpliwości (najlepiej, by była to mama), wizyta jest niepotrzebna”. Należałoby go raczej przeanalizować pod kątem zarzutu sprowadzania zagrożenia dla zdrowia wielu osób. To uzasadnione w kraju, gdzie ponad 3 tys. kobiet rocznie zapada na raka szyjki macicy, a prawie 2 tys. umiera z powodu jego zbyt późnego wykrycia.

Chłopcy zawsze mogą

Nastolatkom powszechnie wiadomo, że chłopcy chcą „tego” bardziej niż dziewczęta. Na tym odcinku panuje niespotykana zgodność źródeł, poczynając od podręczników do WDŻ, na twardej pornografii skończywszy.

Nie wiadomo, jak stawiać granice. Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton, która prowadzi w wakacje Telefon Zaufania oraz poradnictwo e-mailowe, dostała pytanie od 25-letniej kobiety, czy jeśli w szkole podstawowej chłopcy rozebrali ją do bielizny, dotykali i symulowali z nią stosunek seksualny, to możliwe, że padła ofiarą molestowania seksualnego? „Pytanie to wyraźnie ilustruje problem. Młodzi ludzie są coraz bardziej zagubieni, ponieważ dorastają w kulturze nadmiernie przesyconej seksualnością, w której ciała ludzkie, zwłaszcza kobiece, traktowane są przedmiotowo” – podkreśla autorka ubiegłorocznego Raportu z Wakacyjnego Telefonu Zaufania.

Bartosz, lat 17, opowiada: – Moi koledzy zapraszają dziewczyny na cyberkamerki, robią im zdjęcia i pokazują kolegom. Albo wysyłają swoje zdjęcie i proszą, żeby też swoje wysłała. Oczywiście nagie. Wystarczy Facebook, chłopak zaczepia jakąś dziewczynę, lajkuje jej zdjęcia, komentuje. Potem piszą ze sobą i on wychodzi z inicjatywą cyberka. No i komplementuje się tę dziewczynę, namawia, żeby się rozebrała. Bluzkę i stanik praktycznie zawsze się udaje. Resztę też się często zdarza. W trakcie robi się screeny. One nawet się w tym nie orientują. Po takim seansie kontakt się urywa. Takich zdjęć się nie wysyła nikomu, trzyma się je do pochwalenia, niczym trofeum. Niektórzy mają już pełne galerie. Ostatnio widziałem takie zdjęcie tydzień temu. Oliwia, 16 lat. Jasna blondynka, drobna, mocno umalowana, ładny biust, który pokazała w całej okazałości.

Paulina Trojanowska wychwytuje w pytaniach do Wakacyjnego Telefonu Zaufania Pontonu, że dziewczynki czują presję, by być nieskrępowane i „gotowe na wszystko”. – Im się nie mówi o asertywności w relacjach seksualnych. Oficjalna dydaktyka ma w ofercie dla dziewcząt wyłącznie zalecenia skromnego stroju i zachowania.

Tym bardziej nie wiadomo, jak odmówić, będąc chłopcem. – Mamy telefony, esemesy: „Moja dziewczyna chce, jest gotowa, a ja nie jestem gotowy na seks – co robić?” – kontynuuje Paulina Trojanowska. – Albo pytania: „Obejrzałem film pornograficzny i po prostu nie dam rady. Ja tak nie potrafię, jak oni to robią?”. Część chłopców odbiera filmy pornograficzne jak dokumentalne. Nie wiedzą, że 20-minutowy film pornograficzny powstaje kilka dni, że to nie jest kamera i para, tylko cały zespół ludzi. Proszę sobie wyobrazić lęk tych chłopaków przed współżyciem.

Edukatorki i edukatorzy Pontonu mają wrażenie, że nieudolność w komunikacji, chęć sprostania nierealnym wzorcom kreowanym przez popkulturę i pornografię oraz brak asertywności prowadzi do sytuacji, w których młodzi ludzie czasem decydują się na seks, mimo że w rzeczywistości ani jedna, ani druga strona nie ma na to ochoty.

Bez instrukcji

Paulina Trojanowska chciałaby, aby edukacja seksualna wyprzedzała doświadczenia młodych ludzi, by pokazywała to, co może być między patrzeniem sobie w oczy a inicjacją seksualną – niezależnie od tego, czy rozumie się ją jako stosunek, czy jako seks oralny czy analny, bo bywa to odbierane bardzo różnie. – Bliskość, czułość, wzajemne poznanie potrzeb, ciał, dotyk, pocałunki, pieszczoty, nagość – jest tyle ważnych kroków, które warto zrobić przed inicjacją.

Na ekspertów od flirtów i chodzenia samozwańczo mianują się czasopisma dla młodzieży. I mogłoby to mieć sens, gdyby nie fakt, że kolorowe magazyny hołdują dokładnie tym samym stereotypom co uwstecznione podręczniki do WDŻ. „Na łamach »BravoGirl« i »Bravo« dziewczęta ukazywane są jako bardziej emocjonalne niż chłopcy, którzy są racjonalni i potrafią panować nad uczuciami. Młodzi mężczyźni są przedstawiani jako ci, którzy częściej realizują swoje zainteresowania i ambicje. Rola dziewcząt sprowadza się do dbania o wygląd zewnętrzny i bycia atrakcyjną w oczach chłopców” – referuje Joanna Konopka w artykule „Wizerunek płci na łamach wybranych czasopism młodzieżowych”.

Świat dorosłych organizuje dla młodych albo pornografię, albo przekaz, że współżycie dopiero po ślubie, ale wtedy już od razu idziemy na całość. – A to także prowadzi do dramatów. Ten przymus do seksu, „bo po ślubie to już trzeba, bo on tyle czekał”, jest taki sam jak żądanie „daj mi dowód miłości” – ocenia Paulina Trojanowska. – Dzwonią do nas dziewczyny, które czekały do nocy poślubnej, a teraz ona się zbliża i są przerażone. Albo są już po i przeżywają rozczarowanie. Bo przecież powinna być przeszczęśliwa, bo z mężem, po ślubie – a nie wyszło, a było strasznie albo po prostu tak sobie. Inicjacja nie zawsze jest superdoświadczeniem.

Podobnie – od ściany do ściany – opowiada się młodym o ciąży. Albo jak o błogosławieństwie, albo o rujnującej życie katastrofie. Nikt nie mówi: „Róbcie tak, by mieć dziecko, kiedy będziecie na to gotowi. Ale jak już się zdarzy, to nie jest koniec świata ani powód do samobójstwa”. Szukajcie wtedy wsparcia, bo nawet w tej niełatwej sytuacji wszystko można poukładać.

– Uczymy młodzież seksualności, patrząc z perspektywy dorosłych, a nie potrzeb młodzieży. Podręczniki dużo miejsca poświęcają macierzyństwu, rodzinie – w porządku. Tylko że ja na palcach mogę policzyć 15-latki, które myślą o tym, że będą zakładać rodzinę – podsumowuje Trojanowska. – Raczej martwią się tym, dlaczego jedna pierś jest większa, a druga mniejsza, bo chyba już się powinny wyrównać. Albo czy się depilować czy nie. Poza kaznodziejskimi połajankami i przestrogami nie dostają też instrukcji obsługi mediów – jak krytycznie, przytomnie odbierać ich przekaz. Więc łapią rzeczywistość pokazywaną w filmach, także pornograficznych, jako autentyczną, bo nie mają jej z czym skonfrontować. Kolejne z dyżurnych pytań do Pontonu: „Czy jestem chora, bo »tam« rosną mi włosy? A panie na filmach nie mają”.

W badaniach IBE wyłapano, że wielu rodziców rozmawia z dziećmi na różne tematy dotyczące rozwoju seksualnego i seksualności, ale jednocześnie, że wielu innych rodziców tych kwestii nie podejmuje w ogóle lub prawie w ogóle. Niemal nieobecne w rozmowach rodzinnych są tematy związane z masturbacją, przebiegiem stosunku czy aborcją. Ale nie mówi się też o tym, co zdawałoby się najprostsze – że seks, seksualność i ciało są dobre, że warto je lubić. Że to ważne źródła, z których można czerpać życiową satysfakcję, przyjemność, spełnienie.

Tak się składa, że te zagadnienia bardzo rzadko porusza także szkoła. I smutno to współgra z utrzymującym się ogólnym podejściem do wychowywania młodych ludzi – ze skupieniem na rozwoju intelektu i nabywaniu wiedzy, a zaniedbywaniem rozwoju umiejętności społecznych, emocjonalnych, współpracy – codziennego życia z innymi ludźmi.

Pod wpływem raportu Instytutu Badań Edukacyjnych MEN – obok przygotowania wspomnianego poradnika dla nauczycieli WDŻ – zapowiedziało opracowanie nowej podstawy programowej do tego przedmiotu. O dobór ekspertów, którzy mają ją napisać, minister Kluzik-Rostkowska poprosiła sam Instytut. Tyle że zmiany polityczne na horyzoncie nie rokują nadziei na prędkie zmiany na lepsze

Geniusze w Japonii i ich problemy

Data: 08.09.2019 06:39

Autor: Bethesda_sucks

youtu.be

Dokument NHK World o geniuszach, którzy mają problem z funkcjonowaniem w społeczeństwie we wczesnych etapach życia ze względu na różnicę w poziomie inteligencji i nudzenie się w szkole. Czystym przypadkiem bohaterami odcinka są wyłącznie osobniki płci męskiej.

Kontynuacja dyskusji z tego tematu:

https://www.lurker.pl/p/i3K7dnV1F

#spolecznosc #spoleczenstwo #dokument #gruparatowaniapoziomu #bekazlewactwa #japonia

Data: 05.09.2019 16:06

Autor: Monte

Garść pigułek, badań oraz statystyk o związkach i rodzinie:

Pobożne i szanujące tradycję kobiety są najszczęśliwszymi żonami. Mają też najbardziej satysfakcjonujące życie seksualne, również mają więcej potomstwa niż w rodzinach niereligijnych

https://www.lifesitenews.com/news/traditional-religious-women-are-the-happiest-wives-study

Rozwiązłość seksualna i ilość rozwodów. W parach w których jeden z partnerów miał jednego partnera seksualnego przed obecnym ryzyko rozwodu wzrasta prawie o 50%

http://socialpathology.blogspot.com/2010/09/sexual-partner-divorce-risk.html

https://winteryknight.com/2010/09/22/does-being-a-virgin-before-marriage-affect-marital-stabilitity/

1 Rozwód a ilość partnerów

2 Samotne matki a ilość partnerów

3 Choroby weneryczne a ilość partnerów

Badacze z Columbia University twierdzą, że preferencje wyborcze kobiet są zależne od ich sytuacji matrymonialnej. Spadek ilości małżeństw powoduje, że mężczyźni są bogatsi, a kobiety biedniejsze. Mężatki głosują na partie prawicowe, a niezamężne na lewicowe. Zjawisko występuje w USA i w Europie.

https://www.semanticscholar.org/paper/Why-Have-Women-Become-Left-Wing-The-Political-Gap-Edlund-Pande/2f4b6b2ada946be631722daa907b8c9309f5828a

2/3 wniosków o rozwód składają kobiety

https://tygodnik.tvp.pl/35383706/jak-sie-nie-rozwiesc

A dzięki matriarchalnym sądom 4 590 225 dzieci nie ma już drugiego rodzica w 96% przypadków – ojca (dane na 2015 rok)

https://www.polskieradio.pl/7/163/Artykul/1386431,Ojciec-bez-szans-w-walce-o-opieke-nad-dzieckiem

Barry Bricklin. The Custody Evaluation Handbook. ISBN 0-87630-775-6

Dzieci wychowywane przez ojców, którym przyznano wyłączną opiekę, notują lepsze wyniki pod względem edukacyjnym i przystosowania społecznego w porównaniu z dziećmi pod opieką matek.

63% – nieletnich samobójców pochodzi z domów bez ojca.

90% – wszystkich bezdomnych dzieci i dzieci uciekających z domów to dzieci wychowywane bez ojca.

71% – uczniów rezygnujących z nauki na poziomie szkoły średniej pochodzi z domów bez ojca.

85% – dzieci wykazujących zaburzenia zachowania to dzieci wychowywane bez ojca.

70% – młodzieży w państwowych placówkach opiekuńczych pochodzi z domów bez ojca.

85% – gwałcicieli motywowanych chęcią rozładowania złości wychowało się bez ojca.

75% – dzieci w wieku dojrzewania w ośrodkach odwykowych wychowywało się bez ojca.

85% – młodych przestępców w więzieniach pochodzi z rodzin bez ojca.

"Osiemdziesiąt procent nastolatków w szpitalach psychiatrycznych pochodzi z rozbitych rodzin."

Source: JB Elshtain, "Sprawy rodzinne …", wieku Christian, Jully 1993.

#nauka #rodzina #rozwody #statystyki #ciekawostki #badania #spoleczenstwo #whitepill #altright

Data: 13.08.2019 07:00

Autor: Ijon_Tichy

Hej Lureczki i Lukierki!

Znalazłem swoje stare opracowanie książki Desmonda Morrisa pt. "Ludzkie zoo". Wrzucam opracowanie jednego z rozdziałów, bo uważam je za bardzo ciekawe :) polecam też książkę.

KLUB DOMINACJI

– U niektórych owadów jadowitych, np. u osy ubarwienie ostrzega potencjalnego agresora o jadowitości. Są pewne muchy niejadowite, które imitują ubarwienie osy, czerpiąc korzyść z nie swoich zasług – udają sygnał jadowitości, stwarzają pozór dominacji. Podobnie jest z ludźmi: stwarzają pozór dominacji robiąc rzeczy, które są typowe dla członków danego „klubu dominacji” (typowe snoby, tzw. „pozerzy”).

– Naśladownictwo wymaga często poświęceń, ponieważ naśladowcę przeważnie tak na prawdę jeszcze nie stać na realizowanie zachowań typowych dla wyższego statusu. Jeżeli stać go na mały samochód, kupi średni, jeżeli stać go na średni, kupi duży itd. (większe modne światła, zagraniczny i sportowy, ekskluzywnej marki…). Cały system sprzedaży ratalnej, hipotek i kredytów bankowych funkcjonuje dzięki silnie działającemu i podsycanemu pędowi ku górze, który uwidacznia się jako naśladownictwo dominacji.

– Faktyczna dominacja wiąże się z faktyczną władzą i wpływem na podwładnych, nie zaś z posiadaniem najnowszego modelu telefonu. Naśladowca jedynie zaspokaja swój głód dominacji poprzez snobizm, swoją próżność i komunikuje gotowość do przyłączenia się do faktycznie dominujących, ale nie daje na to żadnej gwarancji. Jest wielu przegranych, a tylko nielicznym rzeczywiście udaje się uzyskać status – dominację.

SKUTKI NAŚLADOWNICTWA DOMINACJI – frustracja i agresja

– Naśladownictwo dominacji skazuje większość na porażkę, a na dodatek ograbia ich z czasu, energii i pieniędzy. PRYKŁAD: ojciec zaniedbuje rodzinę poświęcając się walce o dominację na zewnątrz. Wg. Desmonda Morrisa może to doprowadzać do wypaczenia postrzegania ról płciowych dzieci w okresie dorastania – dostrzegły one, że nieobecny ojciec stracił główną rolę w rodzinie. Brak rodzicielskiej aktywności ojca nigdy nie zostanie zrekompensowany. Ojciec może wygrać w walce o dominacje, a przegrać w rodzinie, albo poświęcić się bliskim rezygnując z walki o dominację i przeżywając rozczarowanie, albo – co gorsza – przegrać w walce o dominację tracąc wpływ na rodzinę, czyli przegrać podwójnie.

– Rodzi to u niektórych członków superplemienia frustrację walki o dominację. Przejawia się u ludzi niekiedy w dosłownie zabójczy sposób. Przykład: dwa zwierzęta rywalizujące nie atakują siebie mimo wrogości z lęku przed sobą. Agresję kierują gdzie indziej, na słabszego osobnika i wyładowują na nagromadzoną wściekłość, mimo, że nie zrobił nic, co mogłoby te agresję uzasadnić (jest po prostu mniej groźny niż faktyczny rywal). U człowieka: podwładny nie ośmieli się skierować gniewu na przełożonego, ale przekierunkowuje frustrację na przykład na swoją nieszczęsną żonę, dzieci lub psa, podwładnych, sprzęt domowy, albo doprowadza się do wrzodów lub nadciśnienia, w ostateczności popełnia samobójstwo (jedną z głównych przyczyn samobójstw jest przeadresowana na samego siebie agresja).

– Tam gdzie trwa zażarty wyścig o status, tam liczba samobójstw jest większa. Średnia samobójstw w wielkich miastach i metropoliach jest większa niż w rejonach wiejskich. Samobójstwa mężczyzn są częstsze. Kobiety, coraz bardziej się emancypując, doganiają mężczyzn we frekwencji w wyścigu o status – nadrabiają też proporcjonalnie w statystyce samobójstw. Liczba samobójstw rośnie w okresach kryzysów gospodarczych. Spada natomiast podczas wojny – „po co zabijać samego siebie, skoro można zabijać innych”.

– W krajach o wysokiej liczbie morderstw samobójstw jest mniej, a w tych w których jest mniej morderstw notuje się więcej samobójstw.

FIKCYJNE ROZŁADOWANIE AGRESJI

– Powszechne zjawisko oglądania fikcyjnej przemocy w kinie (grach komputerowych) również jest pewnego rodzaju sposobem na rozładowanie drzemiącej w człowieku frustracji w związku z dominacją, jakiej doznają w rzeczywistości.

– Fikcyjne rozładowanie jest tylko chwilowe, człowiek po chwili wraca do rzeczywistości i podlega tej samej dominacji, co przedtem. To „drapanie po ukąszeniu owada” – pomaga przez chwilę, a tak na prawdę pogarsza sprawę i prowadzi do stanu zapalnego.

ZABIJANIE ZWIEZĄT KIEDYŚ I TERAZ

– Kiedyś dla przeżycia: pożywienie, obrona.

– Dziś również dla celów naukowych, przeciw szkodnikom oraz dla przyjemności zabijania (walki psów, walki byków, kogutów). Ostatni cel jest innowacją czasów, w których powstały ponadplemienne, większe skupiska anonimowych dla siebie ludzi. W pozostałych występuje okrucieństwo, ale nie jest ono ich cechą główną.

– Kiedyś myśliwy miał do swoich ofiar szacunek mając z nimi pewne naturalne relacje. Dziś tego zabrakło. Dziś, poprzez większą świadomość naukową, ludzie nabierają pewnego szacunku do zwierząt, ale też jedynie częściowo. Zwierzęta wciąż służą bardzo często jako obiekt rozładowywania agresji.

#ludzie #zwierzeta #socjologia #spoleczenstwo #psychologia #zoologia #ciekawostki #ksiazki

Data: 25.07.2019 18:08

Autor: FiligranowyGucio

Źródło wszelkiego zła? cz. 1 – Bóg urojony (HD, lektor PL)

https://www.youtube.com/watch?v=ODNa-eLizvw

Urojenia – delusiones. Definiujemy je jako przekonanie chorego o prawdziwości nieprawdziwych sądów, które wypowiada. Przy tym występuje oporność na perswazję – chory nie przyjmuje żadnych argumentów na temat nieprawdziwości tego sądu. Sądy, jakie chory wypowiada, muszą kłócić się z doświadczeniem otoczenia, muszą mieć element nieprawdopodobieństwa, absurdalności, a ten element może dotyczyć albo treści urojenia, albo okoliczności, na jakie chory się powołuje, aby uprawdopodobnić te sądy.

#religia #nauka #spoleczenstwo #ludzie #wiara #film

Data: 25.07.2019 11:50

Autor: ziemianin

#spoleczenstwo #selfie #idioci

Idiotów nie sieją, sami się rodzą.

Według badań, około 93 milionów selfie jest publikowanych w mediach społecznościowych codziennie, nie wspominając o zdjęciach żywności, zwierząt, dzieci, kwiatów i zachodów słońca. Żyjąc w świecie, w którym możesz uchwycić każdą sekundę swojego życia i natychmiast podzielić się nią ze znajomymi, kuszące jest nie robienie zdjęć codziennie. Ale niektórzy ludzie tak chętnie dzielą się swoim życiem ze światem, że staje się to absurdalne.

Ps. – = BL

Data: 25.06.2019 09:30

Autor: Ijon_Tichy

Jeszcze jedna mała refleksja, która jest powiązana tematycznie z aktualną wymianą poglądów.

Wczoraj byłem nad jeziorem z żoną i dzieciakami. Przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa. W czasie wakacji z rodzicami, wujkami, ciociami i kuzynowstwem , a czasami nawet z sąsiadami, wyjeżdżaliśmy nad stawy, jeziora, żeby się kąpać i bawić. W dzieciństwie zawsze dookoła mnie bylo dużo dzieci i nigdy się nie nudzilismy.

Mam dwóch braci i siostrę – wszyscy pełnoletni. Moja żona ma dwóch młodszych braci, którzy mają żony. Wszyscy tuż przed 30 rokiem życia, lub tuż po 30 ruku zycia. Łącznie z nami siedem par, ale nikt w rodzinie nie ma dzieci, tylko ja i moja żona – dwójkę…..

Jeszcze 20-30 lat temu każdy z nas przyjechałby z dzieciakiem, a plaża żyłaby zabawą, grami, dziecięcymi przygodami. Tymczasem moja dwójka bawiła się sama, bo brakowało dzieci do zabawy, choć ogólnie ludzi nad jeziorem było sporo.

Niestety na plaży widziałem głównie samotne pary, samotne osoby bez pary i kilka rodzin z jednym dzieckiem, ktoś miał dwójkę, była też jedna wielodzietna rodzina (7 dzieci). Jednak ogromna większość, to samotnicy… Tam, gdzie były dzieci, tam była ta radość życia, ta normalność, którą zapamiętałem z dzieciństwa. Natomiast tam, gdzie były samotne pary widziałem martwą, smutną ciszę bezruchu.

#rodzina #dzieci #demografia #spoleczenstwo #samotnosc #zycie #szczescie #smutek #refleksja

Polacy jednym z najuczciwszych narodów na świecie! Badanie ze „zgubionym portfelem”

Data: 24.06.2019 12:53

Autor: ziemianin

nczas.com

#swiat #polska #spoleczenstwo #badania #infografika #uczciwosc #znalezione

Mieszkańcy Polski należą do grona najuczciwszych znalazców portfeli na świecie. Z opublikowanego przez pismo “Science” badania wynika, że pod tym względem Polska plasuje się na szóstym miejscu. Liderami uczciwości są Szwajcarzy.

Polska – sklasyfikowana na 6. miejscu – jest krajem, w którym zwrot znalezionego portfela w niewielkim stopniu zależy od jego zawartości. Uczciwych znalazców portfeli z gotówką było 69 proc., podczas gdy tych, którzy oddali je pomimo faktu braku zawartości – 63 proc.

Data: 28.05.2019 10:15

Autor: Submission

W Polsce wprowadzono demokrację, ale nigdy nie zadbano o edukację. Lekcje wiedzy o społeczeństwie sprowadzały się do liczby posłów w sejmie lub struktury samorządu, lekcje przedsiębiorczości ograniczały się do składania PIT lub pisania biznesplanu pod kredyt w banku. Jednocześnie od dekad, szkoli się naród, że "prywaciarze" są źli, trzeba ich trzymać za pysk, a bieda jest szlachetna. Ile to szkód wyrządził mainstream, pokazując ckliwe reportaże: "rodzice 12 dzieci w altance", "emeryt nie mający na jedzenie", "zły prywaciarz zwiększa czynsz w kamienicy", itp. itd.

W efekcie mamy miliony zmanipulowanych ludzi, którzy głosują na socjal, bo uważają, że to oni są biedni i im się należy, "od państwa", "od złych prywaciarzy" i w ich mniemaniu, rząd PiS wyrównuje im poniesione krzywdy. Nikt ich nie nauczył, że to z pracy bierze się dobrobyt, z pracy mądrej, a nie fizycznej orki, która nadal jest w wielu domach gloryfikowana i wynoszona ponad pracę umysłową. Np. moi dziadkowie, gardzą pracą umysłową. Dla nich moja praca to obijanie się, a prawdziwa praca to łopata w kopalni. Nie chcę tutaj powiedzieć, że praca fizyczna jest zła! Ona jest potrzebna! W Polsce jednak na piedestał stawiana jest BEZMYŚLNA praca fizyczna i etatyzm.

W mojej ocenie nie zmieni się nic, zapanował rynek pracownika fizycznego. W Polsce jest niesamowite ssanie na pracę tego rodzaju, a PiS daje najwięcej ludziom zarabiającym te 2-3 tysiące złotych. Tych ludzi nie obchodzi, że rząd musi okraść lepiej zarabiających, on musi dać im, tu i teraz. PO i np. Korwin, mogą się podlizywać ludziom wykształconym, ale jeśli nie schylą się do ludzi fizycznych, nigdy nie wygrają wyborów. Niestety, takie "schylenie się", oznacza, że zostaną drugim PiS.

Czy nam się to podoba, czy też nie, żyjemy w "demokracji ludowej". Programiści, graficy, przedsiębiorcy, specjaliści nie będą mieli tutaj nic do powiedzenia przez następne 50 lat.

Widzę tutaj dwa rozwiązania:

-zagryźć zęby, potulnie płacić na socjal i starać się wzbogacić na tyle, by nie był on dotkliwy, pieniądze oszczędzać w innych walutach, kupić ze 2-3 nieruchomości, w tym jedna w bogatszym kraju

-spierdalać i nigdy nie wracać

#polityka #polska #spoleczenstwo #socjologia

Data: 15.05.2019 22:44

Autor: Ijon_Tichy

Serdecznie polecam książkę pana Desmonda Morrisa pt: „ludzkie zoo” – oto na wyrywki fragmenty jednego z rozdziałów na zachętę. Poniższe informacje mają mocny wydźwięk, gdy czyta się je w kontekście poprzednich rozdziałów, jednak sądzę, że i z takich zajawek można coś ciekawego wyłowić dla siebie.

Walka o dominację i o status

W każdej grupie ssaków toczy się walka o dominację. Oto dziesięć reguł dominacji, jakie można zaobserwować np. u pawiana i u człowieka.

  1. Należy wyraźnie demonstrować strój, postawę i gesty znamionujące dominację.

  2. W chwilach rywalizacji należy znacząco pogrozić podwładnym.

  3. W chwilach zagrożeń fizycznych należy dysponować odpowiednią siłą, aby osobiście lub przez swoich przedstawicieli użyć jej do opanowania poddanych.

  4. Jeżeli zagrożenie wymaga posłużenia się raczej mózgiem niż mięśniami, należy przechytrzyć swoich podwładnych.

  5. Należy tłumić waśnie, które wybuchają między poddanymi.

  6. Należy nagradzać bezpośrednich podwładnych, pozwalając im odnosić korzyści z zajmowania wysokich stanowisk.

  7. Należy chronić słabszych członków grupy przed nieuzasadnionymi szykanami.

  8. Należy stymulować aktywność społeczną członków grupy.

  9. Od czasu do czasu należy uśmierzać lęki swoich niżej usytuowanych podwładnych.

  10. Należy uprzedzać zagrożenia i ewentualne ataki z zewnątrz.

Realia ludzkiego przywódcy

W naturalnych dla człowieka, plemiennych warunkach walka o status opierała się o proste zasady, na poziomie relacji osobistych między poszczególnymi członkami plemienia. Natomiast we współczesnym tłumie stosunki międzyludzkie są bezosobowe, dlatego problem posiadanego statusu przerodził się w koszmar. Mimo, że bycie przywódcą staje się niemożliwe do zrealizowania w nowoczesnym społeczeństwie, pęd do wspinania się po drabinie społecznej pozostaje – jest zakorzeniony w naturze człowieka, ukształtowanego jako istota plemienna.

Kompensacja nienasyconego głodu dominacji

Zawody i rzemiosła związane z konkurencją automatycznie wytwarzają własne hierarchie społeczne, ale i tu szanse na osiągnięcie autentycznego przywództwa są znikome. Prowadzi to do powstawania w społeczeństwie ogromnej ilości podgrup, w których konkurencja jest mniejsza – a zatem większe są szansę na uzyskanie statusu dominacji (choćby nawet kółka zainteresowań: miłośnicy kanarków, obserwatorzy pociągów, miłośnicy motoryzacji, badacze UFO, kulturyści).

Podgrupy owe są ujściem energii dla ogromnej rzeszy zawiedzionych uczestników wspinaczki po drabinie społecznej. Brak takiego ujścia mógłby skutkować poważnymi konsekwencjami. Istota działalności nie ma znaczenia, liczy się szansa na upust w dążeniu do statusu dominacji w jakikolwiek sposób. Grupa znajomych, własne, ścisłe kółko towarzyskie też jest rodzajem pseudoplemienia – sfera, w której można potwierdzić swój status i zrealizować się jako przywódca.

Nawet system klas społecznych od wieków uwidaczniał tę prawidłowość: klasa rządząca, klasa wyższa, klasa średnia (kupcy i specjaliści), klasa niższa (chłopi i robotnicy). System klas jest kolejnym sposobem rozczłonkowania superplemienia bez zniszczenia grupy. Umożliwił walkę o uzyskanie realnej dominacji w obrębie danej klasy.

Wprawdzie bariery klasowe są w dzisiejszych czasach niwelowane, m.in. poprzez: zwiększenie poziomu edukacji masowej, udoskonalanie kanałów komunikacji, napór reklam i ogólnie uświadamianie możliwości zmiany miejsca w przestrzeni społecznej, jednak stary kod klasowo-plemienny wciąż się uwidacznia.

Wynika z powyższego wniosek, że nie można stłumić biologicznego, odwiecznego pędu gatunku ludzkiego do doświadczania tożsamości plemiennej. Próby ustanowienia jednego, wielkiego, masowego lecz monotonnego obszaru społecznego są skazane na niepowodzenie. Nie wyjdziemy na prostą drogę rozwoju, nie uwzględniwszy biologicznych wymagań naszego gatunku.

#socjologia #nauka #ksiazki #spoleczenstwo

Data: 08.04.2019 19:17

Autor: drewniany

Tym razem dla odmiany, o tym jak ChRLD strzeliła sobie gola, chodzi o politykę jednego dziecka prowadzoną w latach 1977–2015. Wprowadzono kary finansowe, za posiadanie drugiego dziecka, na drugie trzeba było mieć zezwolenie które nie każdy dostawał (pierwszym dzieckiem musiała być dziewczynka). Skutkiem tego były masowe aborcje i dzieciobójstwa, zważywszy na wpisaną w kulturę Chin przekonanie o niższości kobiet, oraz działania władz ofiarą tej padało więcej dziewczynek. Tłumaczy to dlaczego, Chiny (razem z Pakistanem) są jedynym krajem na świecie gdzie więcej kobiet popełnia samobójstwa (9,5 kobiet 8,5 mężczyzn).

Cytując wikipedie:

"Stosunek płci nowo narodzonych w Chinach osiągnął 117 mężczyzn na 100 kobiet w 2000r.

Według raportu opracowanego przez Państwową Komisję Ludności i Planowania Rodziny w 2020 będzie 30 mln więcej mężczyzn niż kobiet, co może prowadzić do niestabilności społecznej."

Oznacza to ogromne dysproporcje, które z biegiem czasu będą się tylko pogarszały gdyż najmłodszy rocznik objęty tą polityką ma teraz 4 lata (najstarszy 42).

Teraz demografia wygląda tak:

0 – 14 lat 17,6% (mężczyzn 126 634 384 / kobiet 108 463 142)

15 – 64 lat 73,6% (mężczyzn 505 326 577 / kobiet 477 953 883)

Byle jakie obliczenia (tak jak chińskie dane xd)

W dłuższej perspektywie może mieć to fatalne konsekwencje.

Nie trudno się domyślić że, 30 milionów wkurwionych inceli, słusznie z resztą, oskarżających rząd o swój stan, to ostatnie czego potrzebuje reżim, nawet w tak wielkim i silnym państwie 1,3 miliarda obywateli.

Zwłaszcza jeżeli chcą utrzymać wysoki wzrost gospodarczy i kontrolę nad obywatelami, jednocześnie zachowując stabilność kraju.

Pierwsze problemy już są, chodzi o uprowadzanie birmańskich dziewczyn i kobiet przez Chińczyków.

Link

#mgtow #redpill #przegryw #newsy #ekonomia #spoleczenstwo #chiny #chrld

Data: 04.04.2019 21:43

Autor: RaW

to jest jakiś kurwa dramat.

Tagi są naprawdę spoko, jednak z hashami lepiej się przeglądało główną.

Wystarczyło wrzucić polityka, konserwatyzm na czarną i ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ propaganda prawicowa znikała. Trafiały się ciekawe newsy, aktualnie 3 użytkowników skutecznie tworzy to nowe tagi. 5 tagów zablokowanych zobaczymy po tygodniu ile jeszcze ich będzie.

Ciekawostka; brak zjebów z lewej strony ale profilaktycznie pare tagów poszlo na czarną.

#przemyslenia #dajciespokoj #czystylurek #spoleczenstwo