Data: 28.05.2019 10:15

Autor: Submission

W Polsce wprowadzono demokrację, ale nigdy nie zadbano o edukację. Lekcje wiedzy o społeczeństwie sprowadzały się do liczby posłów w sejmie lub struktury samorządu, lekcje przedsiębiorczości ograniczały się do składania PIT lub pisania biznesplanu pod kredyt w banku. Jednocześnie od dekad, szkoli się naród, że "prywaciarze" są źli, trzeba ich trzymać za pysk, a bieda jest szlachetna. Ile to szkód wyrządził mainstream, pokazując ckliwe reportaże: "rodzice 12 dzieci w altance", "emeryt nie mający na jedzenie", "zły prywaciarz zwiększa czynsz w kamienicy", itp. itd.

W efekcie mamy miliony zmanipulowanych ludzi, którzy głosują na socjal, bo uważają, że to oni są biedni i im się należy, "od państwa", "od złych prywaciarzy" i w ich mniemaniu, rząd PiS wyrównuje im poniesione krzywdy. Nikt ich nie nauczył, że to z pracy bierze się dobrobyt, z pracy mądrej, a nie fizycznej orki, która nadal jest w wielu domach gloryfikowana i wynoszona ponad pracę umysłową. Np. moi dziadkowie, gardzą pracą umysłową. Dla nich moja praca to obijanie się, a prawdziwa praca to łopata w kopalni. Nie chcę tutaj powiedzieć, że praca fizyczna jest zła! Ona jest potrzebna! W Polsce jednak na piedestał stawiana jest BEZMYŚLNA praca fizyczna i etatyzm.

W mojej ocenie nie zmieni się nic, zapanował rynek pracownika fizycznego. W Polsce jest niesamowite ssanie na pracę tego rodzaju, a PiS daje najwięcej ludziom zarabiającym te 2-3 tysiące złotych. Tych ludzi nie obchodzi, że rząd musi okraść lepiej zarabiających, on musi dać im, tu i teraz. PO i np. Korwin, mogą się podlizywać ludziom wykształconym, ale jeśli nie schylą się do ludzi fizycznych, nigdy nie wygrają wyborów. Niestety, takie "schylenie się", oznacza, że zostaną drugim PiS.

Czy nam się to podoba, czy też nie, żyjemy w "demokracji ludowej". Programiści, graficy, przedsiębiorcy, specjaliści nie będą mieli tutaj nic do powiedzenia przez następne 50 lat.

Widzę tutaj dwa rozwiązania:

-zagryźć zęby, potulnie płacić na socjal i starać się wzbogacić na tyle, by nie był on dotkliwy, pieniądze oszczędzać w innych walutach, kupić ze 2-3 nieruchomości, w tym jedna w bogatszym kraju

-spierdalać i nigdy nie wracać

#polityka #polska #spoleczenstwo #socjologia

Data: 15.05.2019 22:44

Autor: Ijon_Tichy

Serdecznie polecam książkę pana Desmonda Morrisa pt: „ludzkie zoo” – oto na wyrywki fragmenty jednego z rozdziałów na zachętę. Poniższe informacje mają mocny wydźwięk, gdy czyta się je w kontekście poprzednich rozdziałów, jednak sądzę, że i z takich zajawek można coś ciekawego wyłowić dla siebie.

Walka o dominację i o status

W każdej grupie ssaków toczy się walka o dominację. Oto dziesięć reguł dominacji, jakie można zaobserwować np. u pawiana i u człowieka.

  1. Należy wyraźnie demonstrować strój, postawę i gesty znamionujące dominację.

  2. W chwilach rywalizacji należy znacząco pogrozić podwładnym.

  3. W chwilach zagrożeń fizycznych należy dysponować odpowiednią siłą, aby osobiście lub przez swoich przedstawicieli użyć jej do opanowania poddanych.

  4. Jeżeli zagrożenie wymaga posłużenia się raczej mózgiem niż mięśniami, należy przechytrzyć swoich podwładnych.

  5. Należy tłumić waśnie, które wybuchają między poddanymi.

  6. Należy nagradzać bezpośrednich podwładnych, pozwalając im odnosić korzyści z zajmowania wysokich stanowisk.

  7. Należy chronić słabszych członków grupy przed nieuzasadnionymi szykanami.

  8. Należy stymulować aktywność społeczną członków grupy.

  9. Od czasu do czasu należy uśmierzać lęki swoich niżej usytuowanych podwładnych.

  10. Należy uprzedzać zagrożenia i ewentualne ataki z zewnątrz.

Realia ludzkiego przywódcy

W naturalnych dla człowieka, plemiennych warunkach walka o status opierała się o proste zasady, na poziomie relacji osobistych między poszczególnymi członkami plemienia. Natomiast we współczesnym tłumie stosunki międzyludzkie są bezosobowe, dlatego problem posiadanego statusu przerodził się w koszmar. Mimo, że bycie przywódcą staje się niemożliwe do zrealizowania w nowoczesnym społeczeństwie, pęd do wspinania się po drabinie społecznej pozostaje – jest zakorzeniony w naturze człowieka, ukształtowanego jako istota plemienna.

Kompensacja nienasyconego głodu dominacji

Zawody i rzemiosła związane z konkurencją automatycznie wytwarzają własne hierarchie społeczne, ale i tu szanse na osiągnięcie autentycznego przywództwa są znikome. Prowadzi to do powstawania w społeczeństwie ogromnej ilości podgrup, w których konkurencja jest mniejsza – a zatem większe są szansę na uzyskanie statusu dominacji (choćby nawet kółka zainteresowań: miłośnicy kanarków, obserwatorzy pociągów, miłośnicy motoryzacji, badacze UFO, kulturyści).

Podgrupy owe są ujściem energii dla ogromnej rzeszy zawiedzionych uczestników wspinaczki po drabinie społecznej. Brak takiego ujścia mógłby skutkować poważnymi konsekwencjami. Istota działalności nie ma znaczenia, liczy się szansa na upust w dążeniu do statusu dominacji w jakikolwiek sposób. Grupa znajomych, własne, ścisłe kółko towarzyskie też jest rodzajem pseudoplemienia – sfera, w której można potwierdzić swój status i zrealizować się jako przywódca.

Nawet system klas społecznych od wieków uwidaczniał tę prawidłowość: klasa rządząca, klasa wyższa, klasa średnia (kupcy i specjaliści), klasa niższa (chłopi i robotnicy). System klas jest kolejnym sposobem rozczłonkowania superplemienia bez zniszczenia grupy. Umożliwił walkę o uzyskanie realnej dominacji w obrębie danej klasy.

Wprawdzie bariery klasowe są w dzisiejszych czasach niwelowane, m.in. poprzez: zwiększenie poziomu edukacji masowej, udoskonalanie kanałów komunikacji, napór reklam i ogólnie uświadamianie możliwości zmiany miejsca w przestrzeni społecznej, jednak stary kod klasowo-plemienny wciąż się uwidacznia.

Wynika z powyższego wniosek, że nie można stłumić biologicznego, odwiecznego pędu gatunku ludzkiego do doświadczania tożsamości plemiennej. Próby ustanowienia jednego, wielkiego, masowego lecz monotonnego obszaru społecznego są skazane na niepowodzenie. Nie wyjdziemy na prostą drogę rozwoju, nie uwzględniwszy biologicznych wymagań naszego gatunku.

#socjologia #nauka #ksiazki #spoleczenstwo

Data: 14.05.2019 08:38

Autor: Ijon_Tichy

Rano odwożę dzieci do przedszkola i ostatnio w drodze powrotnej włączam sobie Radio Maryja. Jest to fenomenologiczne ciekawe doświadczanie nowej rzeczywistości.

Nie piszę prześmiewczo. Kiedy tylko mam okazję, próbuję fenomenologicznie doświadczyć, dotknąć i przeżyć coś, co przeżywają inni i to bardzo pomaga mi zrozumieć rzeczywistość na tyle, na ile ona mi się jawi.

Zawieszając wszelkie zastrzeżenia do Kościoła Katolickiego, wszelkie przedmyślenie i założenia utarte w umyśle, przeżyłem "godzinki do Maryji" razem z radiem Maryja i dzięki temu spojrzałem na kult Maryjny oczami ludzi, którzy go uprawiają.

Pamiętam, że za czasów studenckich często z moim serdecznym przyjacielem (ówcześnie ateistą, co z czasem się zmieniło), odwiedzaliśmy różne dziwne i obce nam miejsca i staraliśmy się właśnie w taki sposób przeżyć ich rzeczywistość. Wynikło z tego, jak śmiem twierdzić, lepsze zrozumienie człowieka w sensie ogólnym, w obrębie dostępnego nam kręgu kulturowego.

Bywałem badawczo na spotkaniach kółka różańcowego w małej, wiejskiej kapliczce. Brałem udział w wernisażach i spotkaniach z "wizjonerami" sztuki. Wziąłem udział w kilku lekcjach "filozofii" i ćwiczeniach Capoeiry, gdy nastała na to moda w moim mieście.

Wziąłem udział w grupowej terapii psychoterapeutycznej w ramach zajęć na studiach, a potem, z ciekawości w lokalnym szpitalu, bo można było od ręki i za darmo. Wszystko po to, by lepiej to zrozumieć.

I wiele wiecej. Odwiedziłem i starałem się poczuć przeżywanie rzeczywistości przez innych ludzi, w ich kontekście, tak jak oni. Były to dla mnie niesamowite doświadczenia, które nauczyły mnie dystansu do siebie, pokory i szacunku do drugiego człowieka.

Narzędzie fenomenologii okazało się zaskakująco objawiające, olśniewające rzeczywistość. Polecam, choć sceptycznie i nieskromnie twierdzę, że nie jest to łatwe i niewielu ludzi będzie umiało je zastosować.

#filozofia #kulturoznawstwo #socjologia #swiatopoglad #gownowpis

Data: 05.05.2019 08:07

Autor: Ijon_Tichy

Ciąg dalszy kulturoznawczych wynurzeń. Jak zwykkle maksymalnie skrótowo, ale myślę, że strawnie.

Podstawowe siły izolujące grupę i budujące poczucie tożsamości grupowej

WSPÓLNY OBYCZAJ

Jest to nieskodyfikowane „prawo”, wpajane od dzieciństwa niuanse, konwencje działania, swoisty kodeks postępowania w rozmaitych sytuacjach społecznych i prywatnych, które sprzyjają tworzeniu odrębności kulturowej. Wspólny obyczaj stwarza zbiorową iluzję, podświadome wrażenie, że należy się do wspólnego plemienia, które jest jednolite i zwarte.

Owe zjawiska spajające ludność we wspólnotę są bardzo zróżnicowane, można jednak dostrzec podstawowe podobieństwa wzorców – niezależnie od kultury. Posłużmy się przykładem żałoby. Może przejawiać się w różny sposób, np. strój czarny wyraża żałobę w kulturze europejskiej, ale biały w niektórych kulturach wschodu, zaś niebieski w innych, iitd. Również czas żałoby jest różny w zależności od kultury, lub sposób sposób pochówku – od grzebania zmarłych pod ziemią, poprzez spalenie zwłok, aż po tzw. „lotny pogrzeb” polegający na wydaniu zwłok na pożarcie sępom.

Te powierzchowne różnice utrudniają dostrzeżenie faktu, że we wszystkich kulturach występuje wspólna wszystkim demonstracja żałoby.

Od tych szczegółów zachowania się w życiu codziennym zależy całe życie społeczne, gdyż poczucie tożsamości grupowej oraz przynależności do danej wspólnoty podtrzymuje się i umacnia poprzez odpowiednie zachowanie się ludzi w miejscach publicznych we wszelkiej interakcji międzyludzkiej.

Obyczaj zakorzeniony jest w człowieku do tego stopnia, że panuje nad nim ponad ustrojem politycznym, dlatego rewolucjoniści odrzucając zastany system kulturowy zmuszeni są do odrzucenia większości dawnych obrzędów, świąt itd. ponieważ nawet jeśli nie są bezpośrednio związane z obalonym systemem politycznym, zbyt przypominają ludności o panującym dotychczas systemie i sterują ich umysłami. Rewolucja od zawsze obalała nie tylko posągi, ale starała się zwalczyć zastany porządek społeczny, symbolikę, święta, obrządki i ustanowić w ich miejsce coś nowego. Współcześnie, w szeroko rozumianym społeczeństwie zachodnim również odbywa się swoista rewolucja – dzieje się to poprzez tzw. „teorię krytyczną”, „rewolucję kulturową” (o tym napiszę szerzej w przyszłości).

WSPÓLNY JEZYK

Język również jest zachowaniem społecznym pełniącym funkcję spajającą, komunikacyjną. Jednak równie ważną funkcją języka od zarania dziejów była antykomunikacja – tworzenie barier międzygrupowych. Język zawsze służył do rozpoznania danej jednostki jako członka określonej wspólnoty, stawiając jednocześnie zapory pragnącym zdezerterować do jakiejś innej grupy.

Język pozwala rozróżnić nie tylko wspólnotę etniczną, czy narodową, lecz pozwala na odróżnienie członków poszczególnych klas społecznych. Akcent z jakim mówią członkowie angielskiej klasy wyższej, oddziela ich od członków klasy niższej, a żargon zawodowy chemii i psychiatrii oddziela chemików od psychiatrów. Socjolekt ludzi pozbawionych wykształcenia zazwyczaj różni się od mowy ludzi, którzy ukończyli studia wyższe, itd.

WSPÓLNY BÓG, RELIGIA

-Religia zacieśnia więzy wewnątrz grupy, osłabiając przy tym więzy międzygrupowe. Funkcjonuje wg założenia, że ponad członkami grupy istnieją i działają potężne siły (w osobie bogów, herosów itd.) i należy te siły zadowolić i zjednać okazując im posłuszeństwo. Jeden, potężny i wszechmocny Bóg najskuteczniej spełnia rolę spajającą, co poświadczają sukcesy jakie odniosły wielkie religie monoteistyczne.

Należy podkreślić, że religia nie jest tworem kulturowym powstałym świadomie. Już Carl Gustaw Jung, czy Ann i Barry Ulanov wyczerpująco opisali fakt, iż tendencje do myśllenia transcendentalnego tkwią immanantnie w człowieku. Dlatego każda cywilizacja i kultura, jaka kiedykolwiek istniała na Ziemi, miała swój zorganizowany system wierzeń religijnych.

WSPÓLNY WRÓG

Podział na „MY” i „ONI”. Zagrożenie wojenne ma ogromną siłę spajającą i organizującą społeczeństwo. Wojna od zawsze przynosiła przywódcy korzyści finansowe, polityczne i budowała jego władzę i autorytet – o ile była wygrana.

[Dygresja Ijona Tichy. Dziś przejawia się to również w stosowaniu przez polityków Heglowskiej dialektyki: teza ---> <--- antyteza = synteza. Divide et impera. Zaobserwować można, że w społeczeństwie celowo wskrzeszane są podziały i antagonizmy, a emocje ludności niepotrzebnie podgrzewane przeciw sobie. Poszczególne grupy społeczne konsolidują się w obliczu sztucznie wykreowanych problemów i wrogów.

Przejawia się to nie tylko w ideologicznym podburzaniu przeciw sobie poszczególnych grup społecznych, np.: walczący o prawa gejów naprzeciw walczącym o naturalny model rodziny; walczący o uchodźców przeciw walczącym z najeźdźcami; walczący o aborcję przeciw walczącym o prawo do życia, itd. ad infinitum… Dzieje się to również poprzez podburzanie przeciw sobie całych systemów kulturowych, np. islamu przeciw cywilizacji łacińskiej, czy systemów politycznych – wolnościowcy przeciw komunistom. Celem jest osiągnięcie innego celu niż te, którymi motywowane są poszczególne, nieświadome szerszej rozgrywki grupy. Celem jest kanalizacja nastrojów przeciw wyimaginowanym problemom, przekierowywanie potencjału społecznego, odwracanie uwagi od spraw istotnych dla głównych rozgrywających, którzy pociągają za sznurki i osiąganie syntezy, której nie mają wcale na myśli rozgrzewane masy ludzkie].

=====================================================================================

Wymienione wyżej siły spajające wpływają na wielkie społeczności miejskie. Każda z tych sił ukształtowała własnych wyspecjalizowanego przywódców: np: sędziego, polityka, kapłana, męża stanu, generała. Demokracja zaś jest złudną imitacją dawnego, pierwotnego stanu, kiedy każdy członek plemienia miał coś do powiedzenia w kwestii dowodzeniu społeczeństwem.

W obrębie głównego kulturowego członu krystalizują się wyspecjalizowane podgrupy, jakby „podplemiona”: jako grupy towarzyskie, klasowe, zawodowe, akademickie, wyznaniowe, sportowe i inne. Te grupy odtwarzają poniekąd różne formy tożsamości plemiennej dla poszczególnych mieszkańców miast. Dzieje się ot niejako instynktownie, pozwala przeciwdziałać uczuciu samotności w bezosobowym tłumie.

Marzenie o wspólnej , globalnej wspólnocie jak na razie są złudne, nierealne i kończą się fiaskiem – ze względu na mnóstwo czynników różnicujących i skłonność do fragmentacji, izolacji i budowania mniejszych podgrup.

Cdn.

#socjologia #filozofia #historia #kulturoznawstwo #przemyslenia

Data: 04.05.2019 08:59

Autor: Ijon_Tichy

Jak juz gdzieś tutaj pisałem, mam to szczęście w nieszczęściu, że ukończyłem kulturoznawstwo i socjologię na UAM i UW. Wszyscy mi odradzali, ale mnie te dziedziny bardzo ciekawiły i kierując się sercem a nie rozsądkiem, zdobyłem wykształcenie, które wprawdzie nie zapewni chleba moim dzieciom, ale przynajmniej dało mi podstawową wiedzę i narzędzia, dzięki którym – jak mi się wydaje – trochę lepiej niż wcześniej rozumiem rzeczywistość społęczną, siebie i innych.

Ktoś wczoraj zachęcił mnie, żebym te swoje socjologiczne wynurzenia wrzucał od czasu do czasu jako wpis. Nic mnie to nie kosztuje, a mam akurat kilka minut wolnego, więc czemu nie.

Myślę, że bardzo ciekawie jest rozważać otaczającą nas rzeczywistość społeczną z świadomością, że z punktu widzenia tempa rozwoju życia na naszej planecie oraz długiego procesu rozwoju człowieka, to co rozumiemy jako cywilizację powstało niemal "w mgnieniu oka", wręcz gwałtownie. Urbanizacja i organizowanie się ludności w miasta i liczebne osady, związki miast, państwa itd – to nastąpiło w tempie całkowicie nieadekwatnie szybkim do tempa dostosowywania ewolucyjnego. To nastręcza człowiekowi całego mnóstwa problemów i napięć. Zacznijmy jednak od genezy problemu.

Biologicznie człowiek jest stadno-plemiennym zwierzęciem. Człowiek od zarania dziejów żył w mało liczebnych plemieniach, grupach plemień. Był istotą wędrowną, koczowniczą, prowadzącą nomadyczny tryb zycia.

Badania archeologiczne ukazują jednak, że dość nagle doszło do urbanizacji i rozwoju cywilizacji. Powtórzę, że z punktu widzenia rozwoju naszej planety i życia na niej był to gwałtowny i zadziwiający przeskok, możliwy tylko dzięki pewnym zmianom i odkryciom.

Ludzie odkryli uprawę zboża i hodowlę zwierząt, co przyczyniło się do przejścia z plemiennego, zbieracko-łowieckiego trybu życia na osiadły tryb życia. Wrodzone człwoiekowi współzawodnictwo zostało złagodzone dzięki odkryciu korzyści płynących ze współpracy.

Azja Południowa, Ameryka Środkowa były kolebkami cywilizacji miedzy innymi dlatego, że naturalnie występowały tam zboża (ryż, kukurydza, pszenica) oraz zwierzęta pasterskie. Nadwyżka pożywienia, współpraca i osiadły tryb życia były kluczem do wrót cywilizacji. Dzięki zapasom nie wszyscy musieli pracować nad zdobywaniem pokarmu, więc pozostawał pewien czas na inną działalność, wynlazczość oraz wymianę dóbr na powstające nowe rodzaje dóbr i usług – co sprzyjało rozwojowi kultury i cywilizacji.

Pierwsze skupiska miejskie były porozsiewane z rzadka i były związane z okolicznymi terenami rolniczymi. Współpraca między nimi była znikoma. Z czasem osady rozwijały się i stanowiły większe agloneracje, w których obywatele nie byli już, jak dawniej, znanymi sobie indywidoalnie członkami plemienia. Oni byli dla siebie obcymi.

Przejście od społeczeństwa osobowego do bezosobowego

W społeczeństwie miejskim obywatel nie znał już osobiście każdego członka wspólnoty (nawet jeśli miasta liczyły sobie zaledwie 7-20 tys. mieszkańców, to było to już bardzo dużo z punktu widzenia wczesniejszego, plemiennego trybu życia. Największe miasto w 600 r. p.n.e. Babilon miał zaledwie 80 tys. mieszkańców).

Konieczność przebywania w obcym tłumie i konieczność utrzymania w ryzach masę ludzką, zapewnienie trwałego wspóistnienia ogromej ilości obcych sobie ludzi stało się przyczyną najdotkliwszych udręk. Biologicznie nie byliśmy przygotowani, by stawiać czoło masom obcych, uchodzących za członków plemienia i do dziś się z tym zmagamy!

Powstała konieczność wprowadzenia bardziej wyszukanych form sprawowania kontroli, by utrzymać w całości coraz większe wspólnoty. Dlatego zwiększała się dyscyplina, rozwijało się prawo, wojsko, administracja i kultura oraz sztuka (Sumer, Izrael, Egipt, Grecja, Rzym).

Wyrafinowany mieszczuch imperium rzymskiego to prototyp współczesnego nam członka superplemienia. Rzym dzięki połączeniu wyszukanych form prawnych, handlu i skutecznego podboju w pewnym momencie liczył sobie 500 tys. mieszkańców i pozostawił pewien wzorzec uwidaczniający się do dziś – a więc wielkie wymagania zakresie wysiłku umysłowego, zadowalanie elity miejskiej, coraz bardziej rozleniwionej tłuszczy ludu,i poszukującej wyszukanych rozrywek, których trzeba dostarczyć za wszelką cenę w obawie przed fatalną w skutkach frustracją obywateli itp.

W miarę jak relacje między zagubionymi w tłumie ludźmi stawały się coraz bardziej bezosobowe, nieludzkość stosunków między człowiekiem a człowiekiem nabrała straszliwych wymiarów. Bezosobowość stosunków nie jest przyrodzona człowiekowi z natury…

Jakie narzędzia i produkty kultury wynalazła ludzkość, aby sobie poradzić z całkowicie niespodziewanym problemem wielkich skupisk ludności ipowstających w ten sposób napięć? Cóż przede wszystkim należy podkreśliść z całą stanowczością, iż proces dostosowywania się społeczeństw do zaistniałych warynków był dość spontaniczny i nieuświadomiony do końca. Nie istniało nic takiego jak metanauki o wiedzy społecznej.

Spoiwem społecznym były przede wszystkim: wspólny obyczaj, wpólny język, wspólna religia, wspólny wróg.

Ale o tym może w kolejnym wpisie, jak znajdę czas.

#socjologia #believe #nauka #historia #historiastarozytna #kulturoznawstwo

Data: 01.05.2019 09:51

Autor: Ijon_Tichy

Ogądałem właśnie teledysk Porcupine Tree, "Normal" i naszła mnie smutna refleksja z czasów studiów.

W czasie zajęć z teorii nowych mediów mieliśmy wykłady i lekturę, w której porównywano trzy rodzaje przekazywania kulturowych kodów, przesłań – komunikatów. Pominę całą paplaninę o kulturach postfiguratywych, kofiguratywnych i prefiguratywnych. Oto pewna refleksja i synteza wyciągnięta pod temat.

W dużym uproszczeniu.

Gdy wynaleziono druk treść mogła być przekazywana z większą dynamiką i zróżnicowaniem. Otóż, aby zrozumieć książkę, należy przeczytać ją od początku do końca, śledząc narrację liniowo (tekst) – wymaga to skupienia i wysiłku, a także kształtuje liniowy, spójny sposób długodystansowego, świadomego myślenia „od a do z”. Śledzenie tekstu w ksiażce wymaga od czytelnika pamięci, skupienia uwagi na narracji, śledzenia wątków, koherencji – mamy tutaj do czynienia z myśleniem liniowym, konsekwentnym podążaniem rozumu za treścią, analizą, abstrakcyjnym przedstawianiem idei i obrazów, długodystansowym śledzeniem toku myślenia autora. Czytelnictwo bardzo pozytywnie wpływa na kształtowanie umysłu i logicznego rozumowania człowieka.

Wynalezienie nowych mediów, internetu i ogólniedostępnych narzedzi, dających dostęp do sieci…

HIPERTEKST – oto słowo klucz. Istnieje drastyczna różnica w sposobie zdobywania wiedzy między tą zaczerpywaną z literatury a tą przyjmowaną z mass mediów, szczególnie internetu. W internecie mamy do czynienia z brakiem struktury tekstu, czyli HIPERTEKSTEM. Nie wymaga on znacznego skupienia uwagi, wysiłku umysłu. Hipertekst skłąnia do poruszania się po płyciźnie informacyjnej. Jest płytki, szybki i łatwy, ale też chaotyczny, niespójny, nieukierunkowany i rądzi się w znacznej mierze przypadkiem. Jest obarczone niezliczonymi błędami, wynikającymi np. z przekłamanych źródeł, dyletanctwa masowych producentów informacji, czy też celowego „przekoloryzowania”.

HIPERTEKST przypomina umysł schizofrenika, a konsumowanie informacji z internetu przypomina myślenie schizofreniczne.

Narracja hipertekstu zmienia sposób przekazywania informacji na myslenie NIELINIOWE, zupełnie inaczej, niż miało to miejsce w klasycznym czytelnictwie literatury. Typowy użytkownik internetu zdobywa informacje krótkie, wyrwane z konteksctu, przeskakuje z wątku na wątek, z informacji na informację bez żadnego związku logicznego. Informacje są płytkie, niedopowiedziane, często całkowicie zakłamane, źle interpretujące fakty lub wręcz absurdalne i urywające się nagle bez przyczyny, bez logicznego zakończenia. Tak m.in.funkcjonuje umysł schizofrenika.

Nie ma tutaj miejsca, by rozpisać się należycie. niech zatem konkluzją będzie krótkie spostrzeżenie, iż dzisiejsze społeczeństwa stają się coraz bardziej oderwane od idei, które spajajłyby je we wspólnoty. Są wepchane w chaos hipertekstu i coraz bardziej pogubione w tym, co jest prawdą a co kłamstwem. Są przekarmione bezwartościowym bełkotem do granic możliwości. Przestają wierzyć, że w ogóle jakakolwiek prawda istnieje. Zatracają też zdolność do cierpliwego zdobywania wiedzy liniowej. Kod kulturopwy – ten wewnątrz ludzi – zdaje się coraz bardziej przypominać szaleńczy bieg umysłu przez internetowy tumult przerywany szybko migającymi blokami reklamowymi.

Schizofreniczny hipertekst uczy myślenia krótkotrwałego, urywanego, niedokończonego. Kształtuje w ludziach sposób funkcjonowania umysłu polegający na przeskakiwaniu z wątku na wątek bez wyraźnego celu. Ludzie są oraz mniej zdolni do myślenia liniowego, koherentnego, spójnego. Całe społeczeństwo staje się coraz bardziej odzwierciedleniem hipertekstu – rozczłonkowane, nieogarnięte, bez wyraźnego celu. Z tym współwystępuje i w jakimś sensie powiązane jest wiele innych rzeczy – utrata wiary w wysokie wartości, takie jak "dobro, prawda, miłość, sprawiedliwość, wolność". Coraz rzadziej widzimy trwałe związki między dwojgiem ludzi, a stare małżeństwa staną się zjawiskiem coraz rzadszym…

https://www.youtube.com/watch?v=DPjyOMdQBnw

#postmodernizm #internet #massmedia #socjologia #filozofia

Data: 26.04.2019 09:59

Autor: m__d

Niedawno jeden lurek pisał tutaj o inżynierii społecznej i Oknie Overtona. Tak mi się skojarzyło. ;)

Jak zachęcić białych mężczyzn do oddawania swoich kobiet czarnym mężczyznom? Powiedz im, że to fetysz dla "intelektualistów". XD

#ciekawostki #socjologia

Data: 24.04.2019 09:11

Autor: Ijon_Tichy

Czy homoseksualizm może być człowiekowi wpojony? Warto nad tym podumac po zapoznaniu się z badaniami pana Desmonda Morrisa, które przedstawił w książce pt: "Ludzkie zoo". Badania mają silny wydźwięk, gdy czyta się je w kontekście całej książki, jednak myślę, że przygotowany przeze mnie skrót również jest wymowny i daje do myślenia. Wołam @artpop ale on niestety nie usłyszy :(

Zaczynamy. Po kolei.

WPOJENIE I FAŁSZYWE WPOJENIE1

a) ZDOLNOŚC DO SZEGÓLNEGO SPOSOBU ZAPAMIĘTYWANIA

– Jeśli np. ktoś jako dziecko prawie się utopił, to przez całe życie pamięta niemal każdy szczegół tej sytuacji. Każdy z nas ma temu podobne chwile zapisane w pamięci. Pamiętamy szczegóły sytuacji skrajnych, intensywnych, traumatycznych.

– Mamy 2 rodzaje doświadczeń: zwykłe, łatwo zacierające się w pamięci oraz traumatyczne, które kodują się mocno. Zwykłe musza się powtarzać wielokrotnie, alby były zapamiętane, a traumatyczne zapisują się od razu a ich skutek jest nieproporcjonalny do doświadczenia (często przesadzony, np. nieuzasadniony lęk przed pływaniem).

– A więc jednostka ludzka zdolna jest do specjalnego uczenia się: niewiarygodnie szybkiego, trwałego, nagłego i trudnego do zmodyfikowania – następuje w wyjątkowo ważnych chwilach w życiu.

b) WPOJENIE i FAŁSZYWE WPOJENIE

  • WPOJENIE

– Te chwile mogą być też pozytywne – np. przywiązanie matki do dziecka, czy uczucie zakochania – są ważne dla naszego życia, przetrwania, reprodukcji i otrzymują specjalne wsparcie ze strony mechanizmu WPOJENIA. Przykład z przyrody: kaczuszki, które w ciągu pierwszych kilku minut pierwszy dostrzeżony obiekt traktują jako matkę – będą za tym obiektem podążać, ma to kluczową rolę dla ich przetrwania.

– Kaczuszki, którym po wykluciu pokazuje się balon idą za balonem zamiast za własną matką, mimo, że balon nie daje żadnych korzyści, a matka tak. Wpojenie nie jest zatem reakcją na korzyści, ale po prostu kwestią oglądu czegoś (jak np. u człowieka zauroczenie).

– Mechanizm ma tak ogromne znaczenie dla kurczaków, że zależy od niego nawet prawidłowe rozpoznanie własnego gatunku oraz dobór odpowiedniego partnera do rozmnażania.

*FAŁSZYWE WPOJENIE

– Gdy młode samczyki jakiegoś gatunku są wychowywane przez przybranych rodziców innego gatunku, to często bywa, że próbują parzyć się z przedstawicielami przybranego, a nie własnego gatunku. Paw przebywający od wczesnego wieku wśród żółwi w wieku dorosłym próbował kopulować ze zdezorientowanymi gadami mimo obecności młodej samicy własnego gatunku. Podobnie zachowywały się synogarlice z chowu przy gołębiach. Przykładów potwierdzających tę regułę jest wiele.

– Ten mechanizm to fałszywe wpojenie. Występuje ono również w relacjach Ludzko-zwierzęcych. Przykłady można mnożyć: pies kopulujący z nogą swojego pana, gołąb z dłonią, osioł atakujący swojego hodowcę itd.

– Szympans wychowany przez człowieka przez 10 lat przebywał w klatce z chętną i zdrową samicą, ale w ogóle nie był nią zainteresowany – po prostu traktował ją jako przedstawiciela innego gatunku. Wychowana przez człowieka mangusta dostała do klatki samca w celu rozrodu. Zamiast kopulacji zaatakowała go. Zachowywała się bardzo agresywnie, ale po czasie zwierzęta wytworzyły pewien stabilny stan wzajemnej niezgody. Jednak samiec żył w stresie, a po niedługim czasie nabawił się choroby wrzodowej i zdechł. Samica wtedy odzyskała swoje dawne, pogodne usposobienie.

– Fałszywe wpojenie może być częściowe – podwójna osobowość w sferze seksualizmu. Zwierzę wychowywane przez człowieka w gronie innych przedstawicieli swojego gatunku może próbować parzyć się zarówno z człowiekiem, jak i ze zwierzętami swojego rodzaju.

– Brak odpowiedniego kontaktu z własnym gatunkiem w fazie „socjalizacji” doprowadza do tego, że nawet przedstawiciele totalnie stadnych gatunków są pozbawione zdolności życia w stadzie.

c) WPOJENIE U CZŁOWIEKA

– W pierwszych miesiącach życia ludzkie dziecko przechodzi delikatną fazę socjalizacji, w której wytwarza się u niego głębokie i trwałe przywiązanie do własnego gatunku, a zwłaszcza do matki.

– Niemowlę nie może podążać za matką jak kaczuszka, ale może osiągnąć ten cel posługując się gamą uśmiechów, krzyków, a z czasem gaworzenia i innych dźwięków. Uśmiech przyciąga uwagę matki i zachęca ją do pozostawania z nim, zabawy, opieki, karmienia. Dokonuje się u nich wzajemne zespolenie, więź.

– brak takiego kontaktu z matką może powodować w przyszłym życiu człowieka lęki. Silna wieź utworzona w ciągu pierwszego roku życia ma ogromny wpływ na zdolność tworzenie silnych więzi w późniejszych etapach życia. Prawidłowe i wczesne "wpojenie" w relacjach z rodzicami otwiera dziecku pokaźne konto bankowe emocji.

– Zakochiwanie się ma wszystkie cechy wpajania. Gotowość do trwałego związku wymaga przygotowań. Niestałe, efemeryczne związki młodych ludzi, to pewnego rodzaju „sprawdzanie wody zanim się do niej wskoczy”.

– Współcześnie rodzice mają skłonność do trzymania przy sobie dzieci, mimo, że biologicznie są one dorosłe i gotowe do samodzielności. Wynika to z tego, że "ludzkie zoo" (to określenie używane przez autora do opisu społeczeństwa nowoczenego i ponowoczesnego – przypis Ijona Tichy) niemalże uniemożliwia 14, 15 latkom przetrwanie. To z kolei przedłuża u potomstwa funkcjonowanie wielu dziecięcych wzorców zachowań na długie lata.

– To nie jest wina ani rodziców, ani dzieci. Błąd tkwi w sztucznym środowisku miejskim, które wymaga dłuższego okresu przygotowania, niż wskazywałaby na to natura człowieka. Mimo to naturalna tendencja do tworzenia par daje wkrótce o sobie znać.

– „Pierwsza miłość” jest tak silna, że często wytycza piętna na resztę życia i ma wpływ na przyszłe relacje i poszukiwanie partnera.

FETYSZYZM

– Dla niektórych osób pierwsze doświadczenie seksualne może prowadzić do kalectwa psychicznego. Zamiast uzyskać wpojenie wizerunku jakiegoś konkretnego partnera, osoba taka rozwija w sobie obsesję związaną z jakimś przedmiotem znajdującym się w tym czasie w pobliżu.

– Przywiązanie do fetysza seksualnego najczęściej wytwarza się wtedy, gdy inicjacja seksualna następuje spontanicznie lub w samotności. Są to przeważnie ludzie młodzi, których pierwszy wytrysk nasienia nastąpił bez udziału płci przeciwnej i bez zwykłych czynności wstępnych poprzedzających tworzenie się więzi pary. Jakiś szczególny przedmiot znajdujący się w pobliżu w trakcie wytrysku w jednej chwili nabiera bardzo istotnego i trwałego znaczenia seksualnego. To tak jakby cała siła wpojenia potrzebna do wykształcenia więzi pary przypadkowo skierowała się na jakiś martwy przedmiot, błyskawicznie przypisując mu główną rolę na resztę życia danej osoby.

– Fetyszysta się wstydzi i ukrywa swój fetysz. Popada w izolację.

– Przywiązanie do fetysza przypomina zwykły proces uwarunkowania. Jest to proces przebiegający w szybkim tempie, wywołuje trwały efekt, jest niezwykle trudny do odwrócenia i pojawia się w okresie dużej wrażliwości. Podobnie jak fałszywe wpojenie wywołuje on obsesję na punkcie jakiegoś przedmiotu, który w nienormalny sposób łączy się z seksem, a zachowanie seksualne nie kieruje się na normalny z biologicznego punktu widzenia obiekt, jakim jest osoba płci przeciwnej. Podobnie jak kaczuszka podąża za balonem a nie za matką, tak fetyszysta chce współżyć z fetyszem a nie z partnerem.

– Na każdego z nas działa pobudzająco dotyk czy widok różnych tkanin, jako elementy uzupełniające podczas seksu. Ale wykluczająca wszystko obsesja oznacza, że mechanizm wpojenia ma jakiś defekt.

– podobne defekty zdarzają się tylko człowiekowi oraz zwierzętom wychowywanym przez człowieka w sztucznych warunkach, lub z innymi gatunkami, lub przeprowadza się na nich specjalne doświadczenia.

– Wysoce sztuczne warunki bytowania temu sprzyjają – tworzy je superplemię: jedynactwo, bojaźliwość, wstydliwość i nieśmiałość, wychowywanie w rodzinie o surowym rygorze – prawdopodobnie tutaj odsetek fetyszystów jest największy.

f) HOMOSEKSUALIM JEST FORMĄ FAŁSZYWEGO WPOJENIA

– Zjawisko jest złożone, a fałszywe wpojenie stanowi jego cześć.

– Zachowanie homoseksualne może powstawać na jeden z 4 sposobów:

1) W wyniku fałszywego wpojenia. Gdy najwcześniejsze doświadczenie seksualne jest związane z silnym przeżyciem z osobą tej samej płci. Może to wynikać z molestowania homoseksualnego przez dorosłego w dzieciństwie i młodym wieku. Czasami chłopcy mają pierwsze doświadczenia seksualne we wspólnej zabawie w dzieciństwie, ale zdecydowana większość z nich wyrasta na heteroseksualistów.

2) Drugą przyczyną może być brak normalnej realacji z płcią przeciwną, czy nieprzyjemne zachowanie się osób płci przeciwnej wobec danej osoby. np. hłopiec, którego dziewczyny przerażają swoim zachowaniem łatwiej może uznawać za atrakcyjniejsze osoby tej samej płci, to samo dotyczy dziewczynek.

3) Trzecim czynnikiem jest ocena roli spełnianej przez rodziców. Na przykład jeżeli chłopiec ma ojca zdominowanego przez matkę, jest przez to szczególnie skłonny do pomieszania i odwrócenia ról właściwych dla obydwu płci.

4) Jeżeli w danym środowisku nie ma w ogóle przedstawiciel płci przeciwnej, przedstawiciele tej samej płci zaczynają Stanowic jedyne obiekty kontaktów seksualnych. Za przykład mogą posłużyć więzienia, wojsko, statki, internaty, klasztory. Jeżeli homoseksualista jest pozbawiony płci przeciwnej przez lata, to może w końcu uzależnić się od tych wymuszonych wzorców seksualnych i trwać w nich nawet po powrocie do środowiska heteroseksualnego.

– Przeprowadzano doświadczenia na normalnych zwierzętach i czyniono z nich osobniki trwale homoseksualne. Np. młode dzikie kaczorki hodowane w jednopłciowych grupach po 5-10 sztuk i nie mające w ciągu pierwszych 75 dni kontaktu z płcią przeciwną. Gdy się je wypuści do stawu z normalna populacją obupłciową owe samczyki tworzą miedzy sobą homoseksualne związki par. Zdarzało się np. że dwa samce gołębia, na których przeprowadzono tego typu badanie, tworzyły ze sobą związek par, łącznie ze wspólna budową gniazda i próba prokreacji, wysiadywaniu podrzuconych przez naukowców jaj i wychowywaniu młodych.

#homoseksualizm #fetysz #nałogi #choroba #socjologia #zoologia