Data: 23.12.2019 16:53

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm Osiedlowo-Radykalny Deluxe_FB

Jak tam Karyny? Zakupy zrobione? No to łapcie klasyk #pasta ;) Ja tam święta spędzam na krzywy ryj, więc w zasadzie ominęły mnie grubsze zakupy.

[k]


Stoję w kolejce, przede mną jakaś para, przed nimi jakaś laska, wcześniej wężyk starych bab. Laska się obraca i zauważa ją ta z pary. I się zaczyna.

– Ewa!?

– Klaudia?! O jaaa, Zajebiście się tak spotkać. W mięsnym, hihihi

– Zajebiście! Dawno się nie widziałyśmy. Kiedy ostatnio? U Marcina na melanżu? Naprawdę zajebiście hihihi.

– U Maćka i Magdy się widziałyśmy chyba

– Nie byłam wtedy, nad morzem byłam, z Moniką pojechaliśmy do Marty i jej tego nowego ich odwiedzić

– No ale i tak zajebiście no.

– No. Zajebiście wyglądasz! Byłaś u fryzjera? Zajebiście!

– No byłam, dzięki, dzięki. Wiem, zajebiście. Hi hi.

Gość z pary milczy. Stoi. Lampi się w kiełbasy. Chyba je liczy. Medytuje w mięsnym.

– Byłam u fryzjera i wyobraź sobie, że jak wracałam autem, to mi wszyscy kierowcy migali światłami. Masakra, mówię ci. Dobry stylista to podstawa.

Nie dowierzam. Zerkam do kolesia od kiełbas. On też chyba nie dowierza. Odpłynął do odległej mięsnej krainy, wzrok wbity gdzieś w ostatni rząd z polędwicami. I nie odrywając wzroku od wędlin, robotycznym głosem mówi:

– A światła miałaś włączone?

– Co?

– Czy miałaś światła mijania włączone w samochodzie?

– Hihihi nie wiem, od fryzjera wracałam. Skąd Ty go wytrzasnęłaś Klaudia? Hihihi.

Wtedy spotkałem wzrok kolesia. Pustka. Zabrała mu duszę. Odwrócił się w ciszy, znowu do kiełbas. Szkoda człowieka

#pasta #sebizm

Data: 10.12.2019 22:21

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm Osiedlowo-Radykalny Deluxe_FB

https://www.facebook.com/Neosebizm/posts/759617831184653?tn=K-R

Nagroda Nobla w kategorii literatury nie znaczy nic. Wiecie dlaczego? Moim prywatnym zdaniem: skoro nie otrzymał jej ani Tolkien, ani Pratchett (którego umiarkowanie poważam), to już jest podejrzane. Gdzie "naszej" Ukraince, z tymi jej dziełami, do ich poziomu?

Ba! Skoro nie dostał tej nagrody Lem, skoro nie dostał jej Mrożek – to kto miał ją dostać? Nasza Gorgona taka dobra, że aż lepsza? Trochę zbyt blado wypada jej twórczość w zestawieniu z pisarstwem Lema (który wciągnął fantastykę z ciemnej dupy i porażenie pustką) i dramatami Mrożka. Nie pomylę się, twierdząc, że jeszcze 20 lat temu, codziennie, na całym świecie, grano którąś z genialnych sztuk Mrożka.

"Tango" – mówi wam to coś? Najważniejsza (zaraz po "Dziadach" i "Panu Tadeuszu") lektura szkolna – jakoś się uchowała.

Główny bohater Artur to krewniak wszystkich Hamletów, Werterów i Kordianów. Jego starzy zbuntowali się przeciwko światu i wygrali. Teraz on chciałby dojrzeć, ale żeby dojrzeć musi się zbuntować, tylko nie ma przeciwko czemu, bo wszystko wolno. Młody charakter musi okrzepnąć w ogniu walki o swoją niezależność, sprawdzić ile warte są zasady rządzące światem, wypróbować prawa… Jednak Artur wszędzie napotyka uległość i białe flagi. Jego walka staje się karykaturą walki, a dodatkowo, z logicznego punktu widzenia, nie da się być zbuntowanym wobec zbuntowania, gdyż – z definicji – wymagałoby to zaprzestania bycia zbuntowanym. Kocham Mrożka za takie logiczne pułapki na mój mózg.

Przeczytajcie sobie na nowo. W roku 2019, albo 2020. Zobaczycie nową opowieść o naszych czasach. No i spotkacie Edka. Tępego dzbana, który przyjdzie po nawiedzonym Arturze.

Bo każda histeria może mieć tylko jeden koniec i Artur odkrywa to pod koniec kariery. Terror. Czysty terror, który porządkuje świat szybko, skutecznie i bez niedomówień. Zresztą Karol M. i jego następcy pisali o tym dość wyraźnie i wprost, na długo przedtem jak wyzwalała nas Armia Czerwona.

"ARTUR – Czy jeszcze nie pojmujecie, obrzydła wegetacjo? Jesteście jak ślepe szczenięta, które bez końca kręciłyby się w kółko, gdyby nie wasz pan! Bez formy i bez idei toniecie w chaosie, i pustka by was pożarła, gdybym was nie uratował. Czy wiecie, co ja z wami zrobię? Ja stworzę system, w którym bunt zjednoczy się z porządkiem, a nicość z istnieniem. Ja wyjdę poza przeciwieństwa

[…]

ARTUR – Pytam was: jeżeli nie ma nic i nawet bunt nie jest możliwy, to co można stworzyć z niczego, żeby było?

[…]

ARTUR – Tylko władza da się stworzyć z niczego. Tylko władza jest, choćby niczego nie było. Oto jestem w górze, nad wami. W dole was widzę, w dole!

[…]

ARTUR – Trzeba tylko być silnym i zdecydowanym. Ja jestem silny. Spójrzcie na mnie, jam jest koroną waszych marzeń! Wuju, będzie porządek! Ojcze, ty zawsze się buntowałeś, ale twój bunt prowadził tylko do chaosu, aż sam siebie strawił. A spójrz na mnie! Czy władza nie jest także buntem? Buntem w formie porządku, buntem góry przeciwko dołom, wyższości przeciwko niższości? Szczyt potrzebuje niziny, nizina szczytu, aby nie przestały być sobą. I tak we władzy zanika sprzeczność między przeciwieństwami. Nie jestem ani syntezą, ani analizą, jestem czynem, jestem wolą, jestem energią! Siłą jestem! Znajduję się ponad, wewnątrz i obok wszystkiego. Dziękujcie mi, ja spełniłem waszą młodość. To dla was! A dla siebie też mam coś w podarunku: formę jaką tylko zechcę, nie jedną, ale tysiąc możliwych, mogę stworzyć i zburzyć, co zechcę. Wcielić się, wycielić, odcielić. Wszystko jest we mnie, tu! (uderza się w pierś. Zebrani patrzą na niego z przerażeniem)

[…]

STOMIL – E tam, nie trzeba się przejmować. To tylko szczeniackie zabawy. Słowa, słowa, słowa. Jaką on ma władzę nad nami?

EUGENIUSZ – Słusznie. Na czym on opiera to swoje gadanie? Łączą nas tylko więzy krwi, a nie jakaś abstrakcja. Nic nam nie może zrobić.

ARTUR – Jaką? To bardzo proste. Mogę was zabić."

Czasy mamy takie, że stare książki czyta się zupełnie na nowo. Co nie? Zróbmy świat, w którym nie ma żadnej stałości, zatopmy wszystko w oceanie chaosu, a ludzie sami poproszą o wybór furera, któremu dadzą władzę nad życiem i śmiercią w imię powrotu normalności.

Dobranoc świecie. /ElMal

PS Przez całe lata tango było tańcem argentyńskich domów publicznych i nie wolno go było tańczyć publicznie. Było jedynym tańcem, w którym ciała partnerów stykały się ze sobą, a w układzie figur doszukiwano się metafory stosunku seksualnego. Na salony wkroczyło razem z wielkimi ruchami społecznymi w Niemczech i ZSRR. Dzisiaj jest tańcem klasycznym. Możesz nazywać się facetem, ale nie mów, że z filmu "Zapach kobiety" nie pamiętasz sceny gdy Al Pacino tańczy tango z młodziutką Gabrielle Anwar.

#sebizm #przemyslenia #fb #ksiazki #taniec

Data: 02.10.2019 22:42

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy_FB

#warszawa #polityka #fb #przemyslenia #sebizm

Powiadam wam lurkowie, że Patryk Jaki to powinien ufundować – już nawet nie dużą świece, do największego kościoła w dużym mieście, ale małą kaplicę w jakiejś dużej wsi. Byłoby to wotum dziękczynne za ocalenie go przed wygraną w wyborach na prezesa Warszawy. Okazuje się bowiem, że nasz gród stołeczny przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Rury pękają, gówno płynie do Wisły, spalarnia nie działa, kozy zdychają, a tęczowe zaplecze społeczne, wypomina obiecane wczasy w domu pracy twórczej dla waginosceptyków i penisofobek, którego rychłą erekcję, och erekcję, zapowiadał Kandydat.

A mogło być tak pięknie. Wystarczyło odpuścić sobie to śmieszne miasto, w tym wrogim kraju i iść w euro. Mógł sobie teraz sunąć pięknymi korytarzami parlamentu europejskiego. Z wdziękiem i polorem kłaniać się to temu, to owemu. Promienieć, lśnić i każdym gestem potwierdzać nienanganne europejskie maniery, ogładę i obycie. Mógł obżerać się z Doktor Sylwią wegańskimi przysmakami w stołówce zakładowej, za friko, śmiać się z dowcipów Grafini i miotać gromy na pisoskich nieudaczników, którym pękła rura. Marszczyłby wtedy brwi i cedził przez zęby, że "w Europie nie ma miejsca na żaden kontrolowany zrzut ścieków do rzek"…

Feralna rura i tak by pękła, gdyż najnowocześniejsza w tej części kosmosu, w oczy szczalnia "Szajka", okazuje się być bublem kupionym zdecydowanie zbyt drogo.

I ogólnie chłopakom coś nie pod rękę z ekonomią. Borys zapłacił 2K za lek po 3,20 zł, a potem chwalił się tym w tefałpe. Profesjonalny pasterz z Dagestanu przytulił 96K PLN. Wartość realna jego pracy? Jakieś 960 PLN minus koszty utylizacji koziego ścierwa (6,5 zł/kg). Strefa relaksu – duża bańka PLN, która wystarczyła zaledwie na dwa, czy trzy, miechy "działalności" i raczej nie trzeba było rezerwować miejsc. Oczywiście minus utracone opłaty za parkowanie na Placu Bankowym.

Najgorsze, że Rafau obrywa po uszach i od pisoskich (ich zbójeckie prawo) i od swoich, którzy prawdopodobnie zrzucą na niego sporą część winy za nadciągającą klęskę. W zasadzie nawet najwięksi fanatycy platformy nie potrafią wymienić jakiekolwiek sukcesu Pana Prezydenta. Literalnie nic mu się nie udało. A nie. Przepraszam. Coś się udało. Wygrać wybory mu się udało.

Dziękuję za uwagę

ElMalchico – Nie zawsze wygrać znaczy zwyciężyć.

Możecie dopisać jakiś scenariusz do poniższej fotki. Ja – choćbym nie wiem jak się starał – mam przed oczami jedynie "mroczne widma" i obrazki, od których truchleje moja wyobraźnia ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Data: 28.08.2019 17:07

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy

Fb

Dzisiaj proces kibiców Ruchu Chorzów z sympatycznej grupy Psycho Fans. Na ławie 53

chłopaków. Zeznawał będzie świadek koronny i ogólnie podjęte będą środki

bezpieczeństwa jakie znamy z procesów mafiosów grup przestępczych.

Sprawa ma kilka aspektów.

Sądzić ich będą sędziowie. Z kasty. Sędziowie czytają gazety i oglądają telewizję.

W gazetach i telewizjach mówi się procesie gangu „kiboli”. Słowo kibol to

określenie pejoratywne. Słownik PWN podaje definicję: kibol – (posp.) kibic.

Jednak jest różnica w zdaniu: „idą kibice” i „idą kibole”. Jak idą kibice, to

sobie idą i już. Jeżeli mamy do czynienia z marszem kiboli, to sprawa robi się

grubsza, bo wiadomo, że to kibole, czyli nikt dobry. To ONI demolują miasta,

pociągi puby, rwą sen porządnych obywateli i bruki podczas brutalnych zamieszek.

Ale tak o nich pisać? W gazetach? Mówić w telewizji? Przecież to stygmatyzowania i

piętnowanie!

Lewak obrazi się za nazwanie lewakiem, ale już będzie szyderczo nadymał policzki,

gdy usłyszy o kibicach, którzy dla niego są wyłącznie kibolskim motłochem. Można

by rzec, że trochę mowa nienawiści, co nie? Skoro wrzucamy do języka potworki w

stylu „heteronienormatywny” albo „płeć kulturowa” i „tożsamość płciowa”, to może

szacowni pismaczkowie i popiskiwacze, z łaski swojej, wytężyliby głowy i wymyślili

jakieś ładne określenie dla kibiców, którzy identyfikują się w kontrze do

opresyjnych regulaminów stadionowych?

Czy „regulaminowa nienoramatywność” i „tożsamość stadionowa” nie usunęłyby z

przestrzeni publicznej tej potwornej mowy nienawiści w postaci „kiboli”? A może

ktoś z Czerskiej dostrzegłby i zachwycił się buntem przeciwko drobnomieszczańskiej

obyczajowości?

Sprawa zakończy się wyrokami. Młodzi ludzie zostaną wrzuceni w tryby systemu

resocjalizacji. Resocjalizacja znaczy „przywracanie społeczeństwu”. I tu tkwi

błąd. Tych ludzi nie można przywrócić społeczeństwu, ponieważ tworzą oni swoją

własną społeczność i społeczeństwo nie ma dla nich żadnej oferty. Mało tego. Oni

uciekli od społeczeństwa do świata jasnych zasad.

Jedyne co można, to wymierzyć im sprawiedliwość za wyrządzone krzywdy. Oni przyjmą

wyroki, odsiedzą swoje i wyjdą jako „ludzie sukcesu” nobilitowani odsiadką. Ktoś

nie wziął pod uwagę, że stygmatyzacja może tworzyć poczucie wspólnoty. Elity

dziennikarskie, działacze sportowi, publicyści, politycy wypowiedzieli im wojnę, a

kibice stanęli do walki. Na sztandary wzięli swoje pojmowanie patriotyzmu i

legendę partyzantki antykomunistycznej. No i konsekwentnie robią swoje. A jak już

rzeźbimy w undergroundzie i mamy na pieńku z policją, to dlaczego nie mielibyśmy

na tym zarabiać? I tak to jakoś poszło.

Robiono badania. W U.S.A. Dlaczego małolaci z dobrych domów wstępują do gangów.

Mają wszystko: kasę, przyszłość, pozycję; a mimo wszystko przyłączają się do

gangusów. Okazało się, że małolatom brakuje w domu… dyscypliny i jasnych zasad.

Do tego, wchodząc w społeczeństwo, odkrywają sieć kłamstw i podejrzanych

kompromisów. Niby wszystko wolno i można się rozwijać bez przeszkód, ale bez

hierarchii i poczucia autentyczności nie znaczy to nic.

Byliście kiedyś na ulicznej awanturze? Albo na ustawce? No właśnie. Emocje jednej

bitwy na pięści, buty i krzesła mają taką skalę, że małolaci rzucają nałogi i

biorą się za sport. Pokażcie szkołę, która to potrafi?

#przemyslenia #sebizm #fb #kibole #sadownictwo #artykul