Su-57: „Perła rosyjskiego lotnictwa” według Francuzów

Data: 09.04.2020 13:05

Autor: ziemianin

capital.fr

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #samoloty #rosja #wojsko #mysliwce #Francja #mysliwiec #Su57

Francuski magazyn „Capital” zwrócił uwagę na wideo pokazujące loty rosyjskiego myśliwca piątej generacji Su-57, które pod koniec marca opublikowało Ministerstwo Obrony Rosji na swoim kanale w YouTube.

artykuł, wymagany francuski

Su-57: „Perła rosyjskiego lotnictwa” według Francuzów

wideo

Prezentacja możliwości SU-57

Polecam ten artykuł: Chiny twierdzą, że rosyjski Su-57 nie pozostawiają szansy USA

Na nagraniu piloci Sił Powietrzno-Kosmicznych realizują figury pojedynczego i grupowego pilotażu, loty na małych i bardzo małych wysokościach. Piloci wykonali ponadto elementy bliskiej walki powietrznej z użyciem trybów umożliwiających wysoką zwrotność.

Jak pisze autor materiału, rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne przetestowały myśliwiec pod kątem wytrzymałości i pokazały, do czego jest zdolny.

Według niego na wideo „perła rosyjskiego lotnictwa” leci z bardzo dużą prędkością i na ekstremalnie niskiej wysokości, demonstrując wertykalne nabieranie wysokości i „beczki”, a także uruchamia środki rażenia przeciwnika.

Z dwoma rosyjskimi silnikami odrzutowymi Su-57 rozwija maksymalną prędkość około 2600 kilometrów na godzinę, prędkość, z jaką samolot nabiera wysokość, wynosi 21 kilometrów na minutę – pisze Capital.

W czasie prób rosyjski myśliwiec demonstruje „nieprześcignioną zwrotność” – zauważa autor materiału.

Nie ma sobie równych

Jak powiedział w wywiadzie dla czasopisma „Horyzonty” zastępca dyrektora generalnego firmy Suchoj, główny konstruktor Su-57 Michaił Strieliec, maszyna nie ma odpowiedników na świecie jeśli chodzi o nomenklaturę swojego uzbrojenia.

„Ważny wymóg, jaki postawił zleceniodawca odnośnie naszego samolotu, to stosunek ładunku bojowego, jaki może wziąć myśliwiec, do jego masy. Im większy jest ten stosunek, tym wyższa jest jakość samolotu jako nośnika. To samo jeśli chodzi o wielkość, masę i nomenklaturę lotniczych środków rażenia (…). Jeśli chodzi o te charakterystyki Su-57, nie ma odpowiedników wśród wszystkich samolotów piątej generacji na świecie” – zaznaczył Michaił Strieliec w wywiadzie dla magazynu „Horyzonty”.

Zasadniczą różnicą samolotów piątej generacji jest całkowicie nowy poziom automatyzacji. Su-57 jest wyposażony w zasadniczo nowy kompleks sprzętu pokładowego, który pełni funkcję „elektronicznego pilota” – powiedział ekspert.

Sukhoi Su-57

Su-57 (wcześniej PAK FA, nazwa testowa T-50) to rosyjski myśliwiec piątej generacji zaprojektowany do niszczenia wszystkich rodzajów celów powietrznych, naziemnych i nawodnych. Po raz pierwszy wzbił się w powietrze w 2010 roku. Połączenie wysokiej zwrotności ze zdolnością do wykonywania lotu naddźwiękowego, a także nowoczesnego systemu instalacji pokładowej i niskiej widoczności radarowej zapewniają Su-57 przewagę nad konkurentami.

Umowa na dostawę 76 myśliwców Su-57 Siłom Powietrzno-Kosmicznym Rosji została podpisana na forum „Armia 2019”. Obecnie trwają testy tego samolotu, podczas których sprawdzane jest działanie jego systemów, a także warunki pracy silnika drugiego stopnia. Ministerstwo Obrony wielokrotnie powtarzało, że Su-57 został pomyślnie przetestowany w Syrii.

Pierwsza seryjna maszyna, która miała być dostarczona Ministerstwu Obrony pod koniec grudnia 2019 roku, rozbiła się pod Chabarowskiem podczas lotu próbnego 24 grudnia, pilotowi udało się katapultować.

NIK skontroluje zakup amerykańskich F-35

Data: 08.03.2020 20:37

Autor: ziemianin

biznes.gazetaprawna.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #f35 #mon #samoloty #wojsko #afera

Szumnie ogłoszony przez rządzących zakup amerykańskich myśliwców wielozadaniowych F-35, znalazł się pod lupą Najwyższej Izby Kontroli. Urząd sprawdzi przede wszystkim samą procedurę przetargową, a także zasadność przeprowadzenia tej inwestycji. Posłowie opozycji podkreślają, że pomimo wcześniejszych zapowiedzi nie otrzymali jak dotąd żadnych nawet pobieżnych informacji na temat tego zakupu.

NIK skontroluje zakup amerykańskich F-35

Wydział Prasowy NIK-u przesłał Polskiej Agencji Prasowej informację na temat planowanych kroków względem zakupu samolotów F-35 od Stanów Zjednoczonych. Kontrolerzy urzędu zamierzają zbadać tę kwestię podczas trwającej właśnie inspekcji w Inspektoracie Uzbrojenia Ministerstwa Obrony Narodowej, ponieważ w chwili obecnej NIK nie jest w stanie podjąć pozaplanowej kontroli w przedmiotowym zakresie.

Samo sprawdzenie zakupu amerykańskiego sprzętu ma odbyć się na wiosek grupy posłów Koalicji Obywatelskiej, zasiadających w sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Parlamentarzyści twierdzą, że nie otrzymali w tej kwestii żadnych informacji, chociaż składali zapytania podczas niejawnych posiedzeń wspomnianej komisji. Jak podkreślają wnioskodawcy, to praktycznie największy w polskiej historii kontrakt zbrojeniowy, dlatego ważne są jakiekolwiek przekazy w tej sprawie.

NIK tym samym ma sprawdzić zakup samolotów F-35 pod względem legalności, gospodarności i rzetelności, którymi to zasadami powinien kierować się MON. Warto przypomnieć, że minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak pod koniec stycznia podpisał umowę przewidującą, że Polska kupi myśliwce wielozadaniowej z USA za blisko 4,6 miliarda dolarów.

USAF: Drony mogą zastąpić F-16

Data: 02.03.2020 23:54

Autor: HaHard

konflikty.pl

W ciągu pięciu do ośmiu lat wyczerpią się resursy najstarszych egzemplarzy wielozadaniowych samolotów bojowych F-16 będących w arsenale US Air Force. (…) Siły powietrzne muszą przemyśleć w jaki sposób będą prowadzić walkę (…) jedną z opcji jest zastąpienie F-16 przez samoloty bezzałogowe.

#hahard #wojsko #lotnictwo #samoloty #drony

TS-11 Iskra. 60. urodziny nauczycielki polskich lotników

Data: 25.02.2020 23:07

Autor: HaHard

konflikty.pl

Samolot szkolno-treningowy TS-11 Iskra to pierwszy i wciąż jedyny produkowany seryjnie odrzutowiec opracowany w naszym kraju. Wraz z kupowaniem Bielików czas służby Iskier zbliża się jednak do końca. Przez kilkadziesiąt lat wyszkoliły się na nich setki polskich i indyjskich pilotów wojskowych, a tłumy widzów miały okazję podziwiać akrobacje lotnicze wykonywane przez zespoły akrobacyjne latające na tych samolotach.

#hahard #lotnictwo #wojsko #samoloty #technologia

Francja i Niemcy startują z programem myśliwca przyszłości

Data: 20.02.2020 07:26

Autor: HaHard

rp.pl

Rządy Francji i Niemiec podpisały umowy dotyczące realizacji i prac rozwojowych związanych z programem wielozadaniowego samolotu bojowego nowego pokolenia FCAS/SCAF (Future Combat Air System/Systeme de combat aérien futur).

Pierwszy z pięciu etapów programu, określony jako 1A, zrealizują spółki: Dassault Aviation, Airbus, Safran, MTU Aero Engines, MBDA i Thales

#hahard #niemcy #francja #lotnictwo #wojsko #technologia #samoloty

Boeing Airpower Teaming System nabiera kształtów

Data: 12.02.2020 16:15

Autor: ziemianin

boeing.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #Uzbrojenie #australia #samoloty #bsl

Boeing Airpower Teaming System nabiera kształtów

Na zdjęciu: Airpower Teaming System będzie pierwszym od ponad 50 lat statkiem powietrznym zbudowanym w Australii. ATS ma mieć 11,7 m długości oraz zasięg do ok. 3700 km (2000 mil morskich)


10 lutego amerykańska spółka Boeing poinformowała o wyprodukowaniu głównego komponentu kadłuba przyszłego bezzałogowego statku latającego (bsl) Airpower Teaming System (ATS), budowanego dla królewskich australijskich wojsk lotniczych (Royal Australian Air Force, RAAF) w ramach inicjatywy Loyal Wingman – Advanced Development Program. Ukończenie budowy i oblot pierwszego z trzech prototypów statku są planowane w bieżącym roku.

W budowie prototypu bierze udział 16 podmiotów przemysłowych z Australii. Spółka BAE Systems Australia dostarczyła zestawy komponentów m.in. komputery układu sterowania lotem i urządzenia nawigacyjne, RUAG Australia – system podwozia, Ferra Engineering – komponenty kompozytowe obrabiane skrawaniem precyzyjnym i podzespoły do obsługi programu, a AME Systems – wiązki przewodów elektrycznych do obsługi statku. Kolejnym etapem budowy będzie montaż skrzydeł i podwozia. Później nastąpi zabudowanie instalacji pokładowych, silnika oraz zostaną przeprowadzone próby funkcjonalne systemów pokładowych.

W sierpniu ubiegłego roku informowano o rozpoczęciu prób laboratoryjnych i w locie systemów misji i oprogramowania, zaprojektowanych dla przyszłego ATS, na piętnastu bezzałogowcach klasy mini, w tym pięciu o napędzie odrzutowym.

Makietę Boeing ATS zaprezentowano 27 lutego 2019 podczas podczas pokazów lotniczych Avalon Air Show. Zapowiedziano wówczas budowę demonstratora nowych technologii lotniczych w ramach koncepcji tzw. lojalnego skrzydłowego (Loyal Wingman), który dzięki zestawowii zasobników z czujnikami do prowadzenia zwiadu, rozpoznania i walki radioelektronicznej, ma wspierać działania załogowych samolotów załogowych RAAF: wielozadaniowych F-35A Lightning II, myśliwskich F/A-18E/F Super Hornet, walki radioelektronicznej EA-18G Growler, patrolowych P-8A Poseidon czy wczesnego ostrzegania i kontroli E-7A Wedgetail.

Autonomiczny system sterowania ATS ma być oparty na algorytmach bazujących na sztucznej inteligencji. Docelowo jeden samolot załogowy ma sterować jednocześnie 4-6 ATS. Departament Obrony Australii jest w trakcie realizacji programu modernizacyjnego o nazwie Plan Jericho, który koncentruje się częściowo nad wojskowym wykorzystaniem sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego oraz współpracy systemów załogowych i bezzałogowych.

F-35, czyli skok na kasę made in USA

Data: 10.02.2020 23:06

Autor: ziemianin

mysl-polska.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lotnictwo #samoloty #f35 #wojsko #pieniadze #skoknakase

Gen. Jarosław Stróżyk „To, co najbardziej mnie boli, to propaganda, że podpisanie kontraktu sprawia, że Polska jest bezpieczniejsza. Przez samo podpisanie nie jest”

F-35, czyli skok na kasę made in USA

32 amerykańskie samoloty F-35 trafią do Polski. Wartość kontaktu to 4,6 miliardów dolarów. Pierwsze maszyny otrzymać mamy w 2024 r. (do szkolenia w USA), zaś do kraju F-35 trafią w 2026 roku. Przedstawiciele rządu mówią o „epokowym wydarzeniu”, mniej entuzjastyczni są politycy opozycji, i co ważniejsze – eksperci.

„To na pewno historyczna chwila, na pewno duże wzmocnienie sił powietrznych” – powiedział w RMF FM gen. Jarosław Stróżyk o podpisanej w piątek umowie na zakup samolotów F-35 dla polskiego wojska. „Pytanie, czy nie zapłaciliśmy zbyt wiele i czy zaniedbujemy innych rodzajów uzbrojenia” – dodał wojskowy. „To, co najbardziej mnie boli, to propaganda, że dzisiejsze podpisanie kontraktu sprawia, że Polska jest bezpieczniejsza. Przez samo podpisanie nie jest” – powiedział gen. Stróżyk. „Powiedzmy sobie jasno: żadne państwo nie wygrało wojny samymi samolotami. Do tego trzeba mieć cały zestaw sił lądowych i sił morskich, które są bardzo zaniedbane” – stwierdził.

Z kolei mjr Michał Fiszer na portalu Bussinessinsider mówi: „To bardzo kontrowersyjny zakup. Uzyskujemy możliwości, których nie jesteśmy w stanie w pełni wykorzystać. I to kosztem innych potrzebnych zakupów Samoloty F-35 obarczone są mimo wszystko pewną zawodnością”. Czy umowa na zakup F-35 bez offsetu była dobrym pomysłem? „Wydaje mi się, że nie przeprowadziliśmy dokładnej analizy naszych potrzeb, scenariuszy i innych możliwości. Podjęliśmy chyba tę decyzję myśląc po prostu, że jest to najnowszy i amerykański myśliwiec piątej generacji. Zakup F-35 wydaje się być robiony „pod wyborcę” – tłumaczy mjr Fiszer. F-35 to myśliwce zdolne do działania w sieci wymiany informacji. Dzięki temu mogą „rozmawiać” ze sobą nawzajem i z innymi sprzętami. „Moim zdaniem nie wykorzystamy w Polsce tych możliwości, bo po prostu w naszym wojsku nie ma z kim. Należałoby zmodernizować całe wojsko pod kątem sieciocentryczności” – tłumaczy ekspert. „Własności stealth bez kompleksowego systemu pokonywania obrony powietrznej nie dają nietykalności nad obcymi strefami antydostępowymi” – dodaje.

Takie same wątpliwości ma portal wnp.pl: „Pomińmy polityczne kontrowersje i przepychanki co do sensowności, sposobu i ceny zakupu nowych samolotów i przypomnijmy, jakie nowe fakty o umowie ujawnił MON. Wynika z nich, że radość z zakupu latających komputerów czy laptopów, jak często nazywane są wielozadaniowe F-35, będziemy musieli rozłożyć na lata. Wprawdzie dostawy polskich F-35A mają się rozpocząć w 2024 r., ale pierwszych 6 maszyn mamy otrzymać w latach 2024-2025. Kolejne roczne dostawy mają liczyć od 4 do 6 maszyn. Wszystkie 32 samoloty dostaniemy do 2030 r. Nie znaczy to jednak, że w 2025 czy rok później zobaczymy pierwsze 6 maszyn na niebie nad Polską. Będą one stacjonowały w bazie amerykańskiej, gdzie w latach 2024-2026 na swoich już maszynach będą się szkolić polscy piloci oraz personel techniczny. Szkolenie jednego pilota kosztuje ponad 5 mln zł. Tak było w przypadku szkoleń na F-16. Szkolenie na o wiele bardziej skomplikowanych maszynach piątej generacji to z pewnością o wiele większy wydatek.

A to dopiero początek. Bo proces wyszkolenia pilota na wojnę trwa latami. Przykładem cykl szkolenia na F-16, o którym wnp.pl mówił gen. Tomasz Drewniak, były szef Sił Powietrznych RP: „Pilot po szkoleniu w Stanach ma tylko podstawowe kwalifikacje do latania na F-16. Na wojnę nie jest gotowy. To tak, jakby kierowcę, który właśnie odebrał prawo jazdy, wysłać, by brał udział w rajdzie samochodowym. Tragedia na pierwszym zakręcie” – twierdził generał. „Dopiero kiedy ktoś po B Coursie wylata kolejne pięćset godzin, można mówić, że mamy wyszkolonego pilota. Trwa to jednak prawie dziesięć lat. I nie da się tego skrócić” – zapewniał Drewniak. A przecież F-35 to system walki, z jakim Polska nigdy dotychczas nie miała do czynienia. Aby wykorzystać pełne możliwości F-35, musi być dla niego stworzone od podstaw środowisko techniczno-operacyjno-szkoleniowe nowego typu. Szkolenie na takich maszynach jest o wiele bardziej złożone, wymaga opanowania technologii i możliwości zupełnie nieznanych polskim pilotom. Według Amerykanów polskie Siły Powietrzne mają osiągnąć wstępną gotowość bojową na F-35 do 2028 roku. Pełną gotowość bojową osiągną w 2030 r. Jeśli oczywiście nie będzie poślizgu w ich produkcji”.

I wreszcie fachowy portal Defence24: „Wszystko to, w połączeniu z kosztami programu F-35 powoduje, że jego realizacja wiąże się z istotnym ryzykiem zahamowania lub odsunięcia w czasie innych programów modernizacyjnych (często już opóźnionych w stosunku do pierwotnych planów). Wydatek 30 mld złotych będzie prawdopodobnie realizowany w większości jeszcze w czasie, gdy udział nakładów na obronę w PKB kształtować się będzie na poziomie mniej niż 2,5 proc. (ten zostanie – zakładając przestrzeganie obecnych przepisów – osiągnięty dopiero w 2030 roku, w momencie dostawy ostatnich F-35).

Co prawda na modernizację SZ przewidziano aż 524 mld złotych do 2035 roku, jednak założenia makroekonomiczne na jakim oparto plan są bardzo optymistyczne, czy wręcz mało realistyczne, a ponadto zakładają wzrost udziału wydatków na modernizację do prawie 40 proc. pod koniec perspektywy planistycznej (w br. to 27 proc.), i to równolegle ze zwiększaniem liczebności armii. Można przytoczyć tutaj też słowa ministra Błaszczaka wygłoszone przy okazji podpisania PMT, że na modernizację w roku 2025 planuje się wydać 24 mld zł, a w 2035 ponad dwukrotnie więcej, czyli 50 mld. To kolejne potwierdzenie że największy wzrost wydatków planowany jest w ostatnich latach perspektywy planistycznej, już po zakończeniu dostaw myśliwców F-35.

Trzeba też pamiętać, że oprócz kosztów zakupu trzeba będzie również ponosić wydatki związane z utrzymaniem myśliwców F-35A w cyklu życia. Amerykański Government Accountability Office, organ odpowiedzialny za kontrolę wydatków publicznych, podał w 2019 roku, że wartość całkowitych funduszy przeznaczonych na zakupy (procurement) związanych z programem F-35 wynosi 406 mld USD, podczas gdy utrzymanie tego systemu w łącznie ponad 50-letnim cyklu życia to aż 1,12 biliona USD. Łatwo obliczyć, że na koszty wsparcia przypada aż 73 proc. wydatków związanych z utrzymaniem systemu”.

Wyraźnie poirytowana tymi dyskusjami jest Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce. Udzieliła wywiadu Marcinowi Makowskiemu, dziennikarzowi „Do Rzeczy” i WP. Została zapytana o ocenę słów polityków opozycji o tym, że Polska nie powinna była kupować myśliwców F-35, zwłaszcza za tak wysokie ceny.

„Wasz kraj ma bardzo tragiczną historię konfliktów zbrojnych i wie, że jeśli nie ma bezpieczeństwa, nie istnieje przestrzeń na cokolwiek innego. Nie postawisz nowych fabryk, szkół czy szpitali, gdy grozi ci konflikt, albo gdy boisz się wyjść z domu, bo przeciwnik okupuje twoje ulice. (…) Słyszałam argument, że zamiast kupować myśliwce, można postawić nowe szpitale. Tylko kto zbuduje te szpitale, jeśli będziecie się obawiać ataku? – stwierdziła Mosbacher. Jak dodała, „politycy, którzy nie rozumieją, że koszty nie są rzeczą stałą, wykazują się naiwnością”.

To demagogiczne wytłumaczenie jest typowe dla amerykańskiej strategii w Polsce – podsycać poczucie zagrożenia (którego nie ma), po to, żeby wymuszać na polskim rządzie nieracjonalne i kosztowne wydatki, i szantażować tych, którzy to kwestionują zarzutem o brak patriotyzmu i troski o los państwa. Pani ambasador nie raz pokazała, że zajmuje się w Polsce tylko wyciskaniem pieniędzy i bezprawną ochroną amerykańskich firm.

Kupiliśmy nowoczesny amerykański ZŁOM. F-35 mają 873 braki, w tym niecelne działko . . .

Data: 06.02.2020 14:41

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #f35 #nabiciwbutelke #jakzablockinamydle #samoloty #wojsko #obronnosc #lotnictwo

Działko jest niecelne, strzały powodują pęknięcia części samolotu, a cały system obsługi F-35 jest podatny na ataki hakerów. Na razie nie udaje się sprawić, aby w pełni sprawnych było więcej niż 65 procent maszyn. Według raportu Pentagonu są 873 problemy z F-35. Choć są na bieżąco naprawiane, to ciągle pojawiają się kolejne, więc ogólna liczba pozostaje podobna.

Kupiliśmy nowoczesny amerykański ZŁOM. F-35 mają 873 braki, w tym niecelne działko, które psuje samolot

wymagany angielski

A tak na poważnie

Zakup F-35 oznacza pojawienie się w polskim wojsku za kilka lat naprawdę nowoczesnego sprzętu. Z jednej strony to dobrze, bo to najnowsze obecnie rozwiązania jeśli chodzi o samoloty bojowe. Z drugiej źle, bo taki nowy sprzęt standardowo cierpi na liczne choroby wieku dziecięcego, które go trapią jeszcze lata po formalnym wejściu do służby. I my będziemy musieli się z tym zmierzyć. Z tego powodu podawany przez MON harmonogram dostaw nowych maszyn może się zmienić.

Doroczny wykaz problemów F-35

Skalę owych chorób ilustruje najnowszy raport Biura Dyrektora ds. Testów i Ocen w Pentagonie (DOT&E). Dokonuje on corocznego przeglądu postępów programu Joint Strike Fighter, w ramach którego powstają trzy różne wersje F-35. Z raportu wynika, że nowe samoloty trawi jeszcze niemal tysiąc różnego rodzaju braków i usterek, które w ocenie DOT&E czynią obecnie obowiązujący harmonogram programu F-35 „bardzo ryzykownym”.

Łącznie różnego rodzaju problemów jest 873. To mniej niż w roku ubiegłym (913), jednak jak zaznaczają autorzy raportu spadek jest „niewielki”. – Choć trwa praca nad usuwaniem braków, to ciągle są odkrywane nowe, co prowadzi do jedynie niewielkiego spadku ich ogólnej liczby – stwierdza DOT&E.

Większość z nich ma być stosunkowo niegroźna, jednak 13 jest najcięższego kalibru – kategorii I. Oznacza to naprawdę poważne problemy mogące skutkować katastrofą, wypadkiem czy niezdolnością do wykonania misji. Liczba tych najpoważniejszych usterek została znacznie ograniczona w ciągu kilku ostatnich lat z ponad stu pozycji, jednak nadal w ocenie DOT&E jest to niezadowalające.

W raporcie te najpoważniejsze problemy nie są wymieniane. Informacje o nich pojawiały się jednak w mediach. Pół roku temu portal „Defense News” wymieniał między innymi takie jak:

Zagraniczni właściciele F-35 nie mają możliwości zablokowania w systemie obsługi wysyłania na serwery w USA swoich tajnych informacji.

Gwałtowne skoki ciśnienia w kokpitach mogące prowadzić do obrażeń u pilotów, na przykład „ekstremalnego bólu” uszu oraz ich uszkodzenia.

Jeśli przy lądowaniu w wersji A lub C pęknie jedna z opon, to uderzenie może zniszczyć część układu hydraulicznego i doprowadzić do utraty samolotu.

W wersjach B i C przy dłuższym locie naddźwiękowym dochodzi do uszkodzeń specjalnej powłoki pochłaniającej fale radarowe. W pewnych ostrych manewrach stają się też niestabilne i trudne do kontrolowania.

To tylko kilka przykładów. Być może wszystkie lub część zostały już usunięte, ale nie ma jak tego stwierdzić. Wiele najpoważniejszych problemów dotyczy wersji B (pionowy start i lądowanie, głównie dla Korpusu Piechoty Morskiej USA) oraz C (do operowania z lotniskowców US Navy), czyli na szczęście nie wersji A (klasyczne operowanie z lotnisk), którą kupujemy my.

Wersja A ma mieć poważne problemy z zabudowanym w kadłubie działkiem kalibru 25 mm, choć nie są one klasyfikowane jako te najpoważniejsze. Z raportu DOT&E wynika, że popełniono błędy przy projektowaniu, produkowaniu działek oraz ich montowaniu w samolotach. Broń ma nie spełniać wymogów celności a wstrząsy wywoływane przez strzały powodują pęknięcia w okolicznych elementach struktury kadłuba oraz obudowie samego działka. Wiadomo o tym od lat, ale dotychczas problemom nie zaradzono skutecznie.

O systemie ALIS, który ma automatycznie zbierać informacje o stanie samolotu, diagnozować problemy, wysyłać zapotrzebowanie na części zamienne i pomagać w codziennej obsłudze, można by napisać oddzielny tekst. To bardzo ambitne przedsięwzięcie, mające dać duże oszczędności w eksploatacji, ale jednocześnie będące koszmarem informatyka. Nieustannie wykrywane są błędy, ciągle coś nie działa jak powinno, a całość mocno się już zestarzała od powstania (ponad dekadę temu). Problemy są na tyle duże, że pod koniec stycznia ogłoszono decyzję o gruntownym przerobieniu ALIS i nadaniu mu nowej nazwy ODIN.

Harmonogram z kategorii ryzykownych

Tego rodzaju choroby wieku dziecięcego są standardem dla nowych typów uzbrojenia. Zwłaszcza tych bardziej skomplikowanych, a F-35 należy do tych najbardziej skomplikowanych. Co do zasady nie powinny więc specjalnie dziwić. Kiedyś większość zostanie rozwiązana. Tym bardziej, że F-35 nie są jeszcze w pełni gotowe do walki. Choć wyprodukowano już około pół tysiąca sztuk i maszyny amerykańskie oraz izraelskie brały udział w misjach bojowych, to nadal są one formalnie we „wstępnej gotowości operacyjnej”(wersja A i B, C jeszcze do tego daleko). F-35 nie mogą jeszcze robić wszystkiego, co powinny.

W tym kontekście niezwykle ważna jest planowana na najbliższe lata poważna modernizacja elektroniki. W nowej wersji określanej jako „Block 4”, F-35 mają otrzymać między innymi nowe komputery pokładowe o znacznie większej mocy obliczeniowej. Pójdą za tym duże zmiany w oprogramowaniu. Efektem mają być istotnie poniesione możliwości bojowe. Obecne plany zakładają, że pierwsze maszyny w tej nowej wersji wyjadą z fabryki Lockheed Martin w Fort Worth w 2023 roku. Testy mają trwać wcześniej dwa lata.

Według raportu DOT&E, zanim to się stanie, trzeba jednak poradzić sobie z rozlicznymi problemami obecnie produkowanej wersji 3F. Bez tego rzucanie się na bardzo duże zmiany, idące z wersją 4, ma być ryzykowne, ponieważ w sposób nieunikniony doda ona masę nowych problemów. Efekt jest taki, że – jak wspomniano wcześniej – obecny harmonogram rozwoju F-35 jest oceniany przez DOT&E jako „bardzo ryzykowny”.

Musieć poczekać

Wszystko to ma duże znaczenie dla Polski. MON deklaruje, że pierwsze polskie F-35 z partii produkcyjnej przypadającej na rok 2024 mają być już w wersji 4. To bardzo racjonalne, ponieważ kupowanie maszyn w wersji 3F, wymagających właściwie na starcie poważnej modernizacji, mijałoby się z celem. Ma to być na tyle kosztowne, iż nawet amerykańskie wojsko zastanawia się, czy będzie taką modernizację przeprowadzać na swoich starszych F-35, czy też nie przeznaczy ich tylko do szkolenia.

Jednak jeśli ze względu na nawarstwioną liczbę problemów wymagających usunięcia, Amerykanie postanowią opóźnić wprowadzenie wersji F, to Polska będzie miała istotny problem. Brać w terminie starszą wersję? Poczekać na nowszą, co oznacza opóźnienia w całym programie szkoleń oraz wdrożenia nowego samolotu do służby?

Wszystko okaże się w ciągu 2-3 lat. Jedno jest już dzisiaj pewne. Podpisując w miniony piątek z Amerykanami kontrakt, polski MON nie nabył idealnej superbroni. F-35, tak jak każdy inny system uzbrojenia, jest efektem kompromisu, ma wady i ma choroby wieku dziecięcego. I my też będziemy musieli się z tym zmierzyć. Zwłaszcza z niemal pewnymi problemami, które wynikną z wprowadzenia do produkcji maszyn w wersji 4. W końcu będziemy jednymi z pierwszych użytkowników.

"Przy wodowaniu raczej nie mamy szans". Tak polscy piloci przeprowadzają małe samoloty nad oceanem

Data: 05.02.2020 18:17

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #samoloty #pilot #ciekawostki #podroze

Pierwsze pytanie, które przyszło mi do głowy, gdy dowiedziałem się, czym po godzinach zajmuje się Dominik, mogło brzmieć tylko w jeden sposób. Jak wielkie "cojones" trzeba mieć, by zrobić coś takiego? – Duże – odpowiedział mój uśmiechnięty rozmówca. To Dominik Punda, doświadczony pilot rejsowy, który co jakiś czas wsiada w malutkie samoloty i tam, gdzie inni latają Boeingami i Airbusami, on dzielnie ciśnie takim maluchem. Poznajcie kulisy pracy tzw. "ferry pilotów", którzy przeprowadzają małe samoloty ze Stanów Zjednoczonych do Europy.

"Przy wodowaniu raczej nie mamy szans". Tak polscy piloci przeprowadzają małe samoloty nad oceanem

Data: 03.02.2020 18:56

Autor: Alojz

Wiecie ile kosztuje hełm pilota do F-35? Nie podam wam ceny w euro czy w dolarach,powiem tylko tyle że jeden hełm kosztuje tyle ile 30 nowych samochodów: VW Golf

#militaria #samoloty #usa #wojsko

https://www.welt.de/wirtschaft/article200974934/F-35-Kampfjet-Helm-fuer-Piloten-kostet-so-viel-wie-30-VW-Golf.html

Niemcy spróbują zblokować przejęcie linii Condor przez polski kapitał? Rozważają skargę . . .

Data: 03.02.2020 16:35

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lotnictwo #samoloty #niemcy #polska #plllot #niewygodneinfo

Pojawiły się sygnały (pisze o nich "Sueddeutsche Zeitung"), że Lufthansa rozważa wystąpienie do Komisji Europejskiej o postępowanie przeciwko Polskiej Grupie Lotniczej (w jej skład wchodzi LOT) w/s zakupu niemieckich linii Condor. Niemców z Lufthansy boli to, że w 2014 r. Bruksela wyraziła zgodę na udzielenie 200 mln euro pomocy publicznej dla LOT-u. Zgodnie z unijnym prawem pomoc państwa może być udzielana raz na 10 lat. Niemcy z Lufthansy uważają, że LOT uzyskał taką pomoc jeszcze drugi raz, tj. w 2018 r., dzięki czemu obecnie możliwy był zakup linii Condor.

Niemcy spróbują zblokować przejęcie linii Condor przez polski kapitał? Rozważają skargę do Komisji Europejskiej

Przypomnijmy – wiosną 2013 roku ówczesny premier Donald Tusk stwierdził, że PLL LOT to "studnia bez dna", i że "jedyną realną alternatywą dla scenariusza ciągle powtarzających się kłopotów jest prywatyzacja". Na początku kwietnia 2013 roku Rada Ministrów przyjęła nawet specjalny projekt ustawy umożliwiającej sprzedaż większościowego pakietu akcji PLL LOT. Ta zmiana prawa otwierała drogę do prywatyzacji naszego narodowego przewoźnika. Mówiono, że nabywcą mogłyby być tureckie linie lotnicze Turkish Airlines lub niemiecki Air Berlin.

Na szczęście dla LOT-u nic takiego się nie stało. Trafione inwestycje (przejęcie udziałów estońskiego przewoźnika Nordica; zakup nowej floty samolotów; otwieranie nowych połączeń) oraz dobra koniunktura sprawiły, że nasze narodowe linie lotnicze zwiększyły liczbę pasażerów z 4,3 mln (2015) do 10 mln obsłużonych w 2019 roku. Co ciekawe – ekspansja LOT niemal zbiegła się w czasie z marginalizacją i ostatecznym upadkiem niemieckich linii Air Berlin, które zakończyły operacje lotnicze z dniem 28 października 2017 r.

W 2018 roku powstał Polska Grupa Lotnicza (PGL), czyli państwowy holding w skład którego weszły LOT oraz spółki obsługi naziemnej oraz serwisowej. Wszystkie spółki, które weszły w skład grupy (tj. Polskie Linie Lotnicze LOT, LOT Aircraft Maintenance Services sp. z o.o., LS Airport Services SA. oraz LS Technics sp. z o.o.) wniosły swoje udziały do PGL. W efekcie powyższego można powiedzieć, że właścicielem LOT-u jest obecnie państwowa PGL.

I tutaj Niemcy z Lutfhansy dostrzegają problem. Jak donosi "Sueddeutsche Zeitung" zarząd niemieckiego giganta jest zdania, że powstanie PGL (w skład której wszedł PLL LOT) to forma niedozwolonej pomocy publicznej dla naszego narodowego przewoźnika lotniczego, która w konsekwencji umożliwiła przejęcie niemieckiej linii Condor. Co istotne – taka pomoc może być, za zgodą Komisji Europejskiej, udzielana tylko raz na 10 lat. Tymczasem Bruksela po raz ostatni wyraziła zgodę na udzielenie państwowej pomocy dla LOT-u w 2014 roku. A zatem nie upłynęło jeszcze 10 lat, co dla Niemców z Lutfhansy ma być wystarczającym powodem, aby rozważać opcję wystąpienia do Komisji Europejskiej ze skargą przeciwko Polskiej Grupie Lotniczej w/s zakupu niemieckich linii Condor.

Jaki byłby rezultat takiej skargi, gdyby Niemcy zdecydowali się ją złożyć? Na dziś trudny do przewidzenia. Z jednej strony PLL LOT – wbrew temu co twierdzą Niemcy – w 2018 roku bezpośrednio nie uzyskały żadnej pomocy państwa. Z drugiej strony, jakiś "rozgrzany" eurokrata, który chce walczyć o "polską demokrację" może uznać, że działania państwa polegające na utworzeniu Polskiej Grupy Lotniczej i przejęciu przez nią udziałów pięciu spółek (w tym PLL LOT) mogły być policzone na zdobycie większej "zdolności kredytowej" w bankach kontrolowanych przez Skarb Państwa, dzięki czemu łatwiej udało się zorganizować kapitał na przejęcie niemieckiego Condora (zakup tej linii lotniczej ma być bowiem kredytowany). Jeśli taka narracja przeważy, to PGL będzie musiała zapomnieć o przejęciu Condora. Spółkę tą Polacy będą zobligowani sprzedać, a w takich okolicznościach kwota odstępnego będzie pewnie wielokrotnie niższa od kwoty jej zakupu. Innymi słowy – PGL wyjdzie na Condorze, jak Zabłocki na mydle.

Nawet Pentagon ma zastrzeżenia do F-35

Data: 31.01.2020 12:47

Autor: ziemianin

defenseissues.net

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #pentagon #armia #samoloty #F35 #mon #problem #houstonwehaveaproblem

Jeszcze dziś minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak ma podpisać umowę, na mocy której Stany Zjednoczone dostarczą naszym siłom powietrznym trzydzieści dwie maszyny F-35. Stanie się tak pomimo zastrzeżeń samego amerykańskiego Pentagonu, zwracającego uwagę na liczne niedoskonałości i usterki w samolotach produkowanych przez koncern Lockheed Martin.

Nawet Pentagon ma zastrzeżenia do F-35

Do najnowszego raportu biura testowego na ten temat dotarła agencja Bloomberg. Z dokumentu ma wynikać, że najdroższy w historii USA system uzbrojenia F-35 ma poważne wady. Dotyczą one przede wszystkim działka strzeleckiego kalibru 25 mm, który ma mieć „nieakceptowalną” dokładność w celowaniu do celów naziemnych, a także zamontowane jest w pękającej obudowie.

W owe działko zaopatrzone są wszystkie trzy modele myśliwca. W przypadku maszyn marynarki i piechoty morskiej są one zainstalowane na zewnątrz samolotu, nie sprawiając przy tym żadnych problemów. Inaczej jest w przypadku maszyn dla sił powietrznych. Działko znajduje się w ich wnętrzu, stąd ma „nieakceptowalną” celność oraz ma pękającą odbudowę, przez co jego użytkowanie ograniczone jest do minimum.

To niejedyne wady sprzętu kupowanego przez polski MON. Robert Behler, dyrektor testów operacyjnych z Departamentu Obrony USA, wskazuje na długą listę problemów do rozwiązania. Trzynaście z nich zostało zaliczonych do kategorii najważniejszych problemów, stąd wpływają one na zdolności bojowe maszyn oraz bezpieczeństwo ich użytkowników. Koncern Lockheed Martin ma stale eliminować błędy, jednak stale odkrywane są nowe usterki.

Pentagon zauważa, że jak dotąd w ogóle nie zostały naprawione luki w systemach cyberbezpieczeństwa, choć zwracano na nie uwagę już we wcześniejszych raportach. Pomimo tych zastrzeżeń Kongres USA przyspiesza sprzedaż samolotów, a poza Polską ich odbiorcami są m.in. Australia, Japonia, Singapur czy Wielka Brytania.

Przed A-10 (brrrt) modernizacja i kolejna dekada służby w USAF (analiza)

Data: 20.01.2020 16:29

Autor: ziemianin

defence24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #wojsko #samoloty #usaf #usa #armia

Kongres USA po raz kolejny zablokował próbę odesłania samolotów A-10C Thunderbolt II na zasłużoną emeryturę. Co więcej, US Air Force prowadzi właśnie program ich modernizacji, aby mogły skutecznie pozostać w służbie po roku 2030. Obejmuje on nowe sensory i zwiększenie ilości zabieranego uzbrojenia.

Przed A-10 (brrrt) modernizacja i kolejna dekada służby w USAF (analiza)

Samolot szturmowy A-10 to dziś maszyna wręcz kultowa, ze względu na 30 mm działko, wokół którego zbudowano cały samolot, oraz legendy, jaka otacza go dzięki setkom żołnierzy, których uratowały te maszyny, wspierając bezpośrednio oddziały naziemne. Opracowany ponad 40 lat temu do zwalczania sowieckich zagonów pancernych, A-10 najbliżej swej pierwotnej roli był w Iraku w 1991 roku. Podczas „Pustynnej Burzy” maszyny atakowały irackie kolumny pancerne, ale sławę zdobyły przede wszystkim w kolejnych konfliktach, realizując misje CAS (ang. close air support).

US Air Force od lat próbuje pozbyć się tych kosztownych w eksploatacji, wiekowych już maszyn, preferując samoloty znacznie szybsze i bardziej wszechstronne. Nie bez racji, gdyż o ile A-10 sprawdza się w konflikcie asymetrycznym, będąc niemal niezniszczalnym dla przeciwnika, to konfrontacji z nowoczesną obroną powietrzną ma niewielkie szanse przeżycia. Jednak argumenty sił powietrznych są zwykle ściśle finansowe – wycofanie A-10 oznacza personel 9 eskadr, które można przesunąć do innych zadań. Na przykład przeszkolić na 44 maszyny F-35A, które można by kupić za 4 mld dolarów. Tyle kosztuje eksploatacja A-10 przez 5 lat.

image

Ubiegłoroczne działania politycznych i militarnych zwolenników tej brzydkiej, lecz uwielbianej przez wojska lądowe maszyny, przypieczętowane finansowymi decyzjami Kongresu i wartym niemal miliard dolarów kontraktem na 109 nowych zestawów skrzydeł, oznacza kolejną dekadę służby. W tym czasie maszyna musi jednak przejść dalszą drogę od swych analogowych początków do cyfrowego pola bitwy dnia dzisiejszego. Pierwszym krokiem był program A-10C Precusion Engagement, który na początku XXI wieku miał wprowadzić maszyny w nowe stulecie. Wprowadzał takie „nowinki, dobrze znane już w nowoczesnych myśliwcach, jak system HOTAS (ang. hands-on-throttle and-stick), który pozwalał obsługiwać wiele funkcji bez odrywania rąk od sterów i przepustnicy, czy możliwość przenoszenia nowych bomb kierowanych JDAM.

Kolejne fazy modyfikacji, to ekrany wielofunkcyjne, wyświetlacze nahełmowe, nowe zasobniki optoelektroniczne czy radar. Przede wszystkim A-10C otrzymują łącze Link-16, które zapewnia znacznie szerszą i skuteczniejszą wymianę danych. Klasyczny „sześciopak” podstawowych przyrządów pilotażowych zastępuje wreszcie wyświetlacz wielofunkcyjny, prawdopodobnie pochodzący z F-16, który flankują dwa wyświetlacze dodane w ramach pakietu Precision Engagement. Już w 201 roku rozpoczęło się wprowadzanie na A-10C hełmów ze zintegrowanym wyświetlaczem Thales Visionix Scorpion Helmet Mounted Display System.

Sensory, jakimi dysponuje załoga, czyli przede wszystkim zasobniki celownicze Litining lub Sniper, mają być uzupełnione zasobnikiem z radarem SAR (ang. Synthetic Aperture Radar), który umożliwia szczegółowe obrazowanie terenu. Prawdopodobnie będzie eto AN/ASQ-236 „Dragon’s Eye” z aktywnym skanowanie (AESA), który ma umożliwiać nie tylko obrazowanie terenu w niemal fotograficznej dokładności, ale też wykrywanie ukrytych płytko pod ziemią obiektów, takich jak miny czy IED. Pojawiły się również sugestie, że zasobnik ten można stosować do precyzyjnego zakłócania konkretnych nadajników, takich jak radiostacje przeciwnika.

Kolejna ważna nowość, to kolejne zwiększenie ilości przenoszonego uzbrojenia. Dotąd A-10C mogły przenosić na każdym z 11 pylonów jedną bombę kierowaną. Zmodernizowane maszyny, dzięki systemowi belek BRU-61/A, będzie można na każdym pylonie podwiesić do 4 bomb GBU-39 SDB lub GBU-53/B StormBreaker o masie 250 funtów (113 kg). Każda z nich jest zdolna do precyzyjnego rażenia celu z odległości sięgającej 100 km (zależnie od pogody, prędkości i wysokości, z jakiej została zrzucona). Oznacza to ogromne zwiększenie możliwości w działaniach CAS, czyniąc z A-10 prawdziwy „bomb-train” i pozwalając pozostawać poza zasięgiem systemów OPL przeciwnika.

Zakres planowanych zmian zdaje się być dość szeroki, ale stanowi de facto mocno okrojoną wersję projektu sprzed około 5 lat, gdy rozważano możliwość szerszej modernizacji i standaryzacji, obejmującej m.in. wykorzystanie awioniki i komputera misji z myśliwca F-16, oraz zastąpienie silników ponad 50-letnich silników turbowentylatorowych General Electric TF34 nowoczesnymi jednostkami napędowymi, pochodzącymi z popularnych bizjetów. Przy podobnym ciągu, charakteryzują się one znacznie mniejszym zużyciem paliwa i masą, oraz dłuższymi resursami. Projekt, rozważany przez koncern Boeing, który dostarcza skrzydła do samolotów A-10C, upadł z braku zainteresowania ze strony US Air Force. Być może w perspektywie kolejnych 10 lub więcej lat służby wart jest rozważenia. Szczególnie jeśli po wycofaniu ze służby amerykanie byliby skłonni sprzedać lub przekazać maszyny krajom sojuszniczym, które mogą wykorzystywać jej jeszcze przez długie lat w konfliktach asymetrycznych czy zwalczaniu terroryzmu.

Iran przyznał się do omyłkowego zestrzelenia ukraińskiego samolotu.

Data: 11.01.2020 08:20

Autor: false_nine

eu.usatoday.com

Iran publicznie przyznał, że jego militarne „niezamierzone” zestrzelenie ukraińskiego odrzutowca, którego kulminacją były dni intensywnych pojedynków między USA i Iranem, gdy dwa narody atakowały się nawzajem. Oświadczenie przyszło w sobotę rano i powodem ma być „ludzki błąd”, w katastrofie zginęło 176 osób.

#iran #samoloty #katastrofy #wypadki #newsy

Data: 10.01.2020 10:54

Autor: kujda

Lista "kanadyjskich" obywateli – ofiar wypadku ukraińskiego samolotu w Iranie. W zakamarkach internetu znalazłem taką oto listę. Nie mam pewności czy jest poprawna, jeżeli ktoś znajdzie inne info proszę dać znać, poprawię lub usunę.

Eighty so-called "CANADIAN CITIZENS"! Full list :

Mojtaba Abbasnezhad, 26, Toronto.

Iman Aghabali, 28, Hamilton.

Fareed Arasteh, 32

Arshia Arbabbahrami, Calgary.

Evin Arsalani, 30, Ajax Ontario

Hiva Molani, 38, Ajax Ontario

Kurdia Molani, 1, Ajax Ontario

Mohammad Asadi Lari, 23, Toronto

Zeynab Asadi Lari, 21, of Toronto

Ghanimat Azhdari, Guelph

Shekoufeh Choupannejad, Edmonton

Saba Saadat, 21, Edmonton

Sara Saadat, 23, Edmonton

Delaram Dadashnejad, 26, Vancouver

Asgar Dhirani, 74, Toronto

Behnaz Ebrahimi, 45, Toronto.

Mansour Esnaashary Esfahani, 29, Waterloo

Parisa Eghbalian, 42, Aurora, Ontario

Reera Esmaeilion, 9, Aurora, Ontario

Mehdi Eshaghian, student, Hamilton

Harieh Faghihi, 58, Halifax

Faezeh (Fran) Falsafi, 46, Richmond Hill, Ontario

Shakiba Feghahati, 39

Rosstin Moghaddam, 10

Marzieh (Mari) Foroutan, 37, Waterloo, Ontario

Iman Ghaderpanah, 34

Parinaz Ghaderpanah, 33, Quebec

Siavash Ghafouri-Azar, 35, Quebec

Amirhossien Ghasemi, Manitoba

Milad Ghasemi Ariani, Guelph

Mahdieh Ghassemi, 38

Arsan Niazi, 11

Arnica Niazi, 8

Suzan Golbabapour, 49, Richmond Hill, Ontario

Sahar Haghjoo, 37, Toronto (refugee interview coach)

Elsa Jadidi, 8

Bahareh Hajesfandiari, 41, Winnipeg

Mirmohammad Sadeghi, 43, Winnipeg

Anisa Sadeghi, 10, Winnipeg

Ardalan Ebnoddin Hamidi, 48, Vancouver

Niloufar Razzaghi, 45,Vancouver

Kamyar Ebnoddin Hamidi, 15, Vancouver

Saeed Kashani, 30, Ottawa

Forough Khadem, 38, Winnipeg

Fatemeh Mahmoodi, 31, Halifax.

Maryam Malek, 41, Halifax

Mohammad Moeini, 35, Valcourt, Quebec

Arvin Morattab, 37, Saint-Bruno, Quebec

Aida Farzaneh, Saint-Bruno, Quebec

Pedram Mousavi, 47, Edmonton

Mojgan Daneshmand, 43, Edmonton

Daria Mousavi, 14, Edmonton

Dorina Mousavi, 9, Edmonton

Farzaneh Naderi, 38, Winnipeg

Nozhan Sadr, 11, Winnipeg

Zahra Naghibi, 44, Windsor

Milad Nahavandi, 34, London, Canada

Alma Oladi, Ottawa

Alireza (Ali) Pey, 47, Ottawa

Mansour Pourjam, 53, Ottawa

Naser Pourshabanoshibi, 53, North Vancouver

Firouzeh Madani, 54, North Vancouver

Arash Pourzarabi, 26, Edmonton

Pouneh Gorji, 25, Edmonton

Razgar Rahimi, 38, Oshawa, Ontario

Farideh Gholami, Oshawa, Ontario

Jiwan Rahimi, 3, Oshawa, Ontario

Nasim Rahmanifar, Edmonton

Niloufar Sadr, 61, political activist to promote open borders, Montreal

Mohsen Salahi, 31, Toronto

Mahsa Amirliravi, 30, Toronto

Mohammad Saket, 33, North Vancouver

Fatemah Kazerani, 32, North Vancouver

Mohammad Salehe, 32, Toronto

Hamidreza Setareh, 31, Windsor

Samira Bashiri, 29, Windsor

Sheyda Shadkhoo, 41, Markham, Ontario

Afifa Tarbhai, 55, Toronto

Alina Tarbhai, 31, Toronto

Maya Zibaie, 15, Toronto

#swiat #islam #uchodzcy #imigranci #ukraina #samoloty #wiadomosci

Newsweek: Irańczycy przez pomyłkę zestrzelili ukraiński samolot

Data: 10.01.2020 05:27

Autor: false_nine

rp.pl

Boeing 737 linii lotniczych Ukraine International Airlines (UIA) rozbił się w środę krótko po starcie z lotniska w Teheranie. Według nieoficjalnych informacji z Pentagonu, samolot został zestrzelony przez irański system antyrakietowy – podaje Newsweek.

#iran #ukraina #samoloty #wojna #newsy

Katastrofa Boeinga 737 w Iranie - zginęło 176 cywilów.

Data: 08.01.2020 09:18

Autor: malcolm

niezalezna.pl

#iran #usa #wojna #samoloty

Przedstawiciel Irańskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego Hasan Razaejfar, szef wydziału ds. badania wypadków lotniczych, przekazał, że samolot nie sygnalizował awaryjnej sytuacji.

Irańska telewizja państwowa podała, że spośród 176 osób na pokładzie 32 były obcokrajowcami. Według stacji nikt nie przeżył katastrofy.

Data: 10.12.2019 08:03

Autor: Konflikty_na_swiecie

Wiadomość troszkę Heheszkowa.

Ale niech będzie.

Tylna część kokpitu Sił Lotniczych Kenii spada prosto z… nieba.

Do tej dość groteskowej sytuacji należy dodać fakt że (Już wiadomo z jakiego samolotu) oraz co się stało z pilotem.

Na szczęście mieszkańcy wioski bez utrudnień oddali tą część maszyny. Chodź musiało po nie przyjechać wojsko.

Artykuł:

(Są zdjęcia)

https://citizentv.co.ke/news/kenya-air-force-fighter-jet-cockpit-canopy-falls-from-the-skies-307086/

Opis:

*Baldachim to szklana obudowa, która chroni pilotów przed wiatrem i innymi elementami.

Urzędnicy wojskowi z jednostki Eskadry Szybkiego Rozmieszczenia (RDS) nie mieli jednak problemu z wieśniakami i byli bardzo przyjaźni i odczuli ulgę, że odzyskali swoją własność i wkrótce byli w drodze.

Kilku nawet zakrywało twarze i wyglądało, jakby byli gotowi do walki, ale na szczęście dla mieszkańców wsi do tego nie doszło.*

No i to się nazywają Newsy.

AKTUALIZACJA:

Już wiem co to za maszyna.

Jest to część od: Northrop F-5F Tiger II

https://pl.wikipedia.org/wiki/Northrop_F-5_Freedom_Fighter

#wojna #kenia #samoloty #lotnictwo #militaria #afryka

Polscy piloci stracili uprawnienia na Mig-29. Myśliwce uziemione

Data: 24.11.2019 12:49

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lotnictwo #polska #heheszki #polityka #Mig29 #mysliwce #samoloty #MON #aktualnosci

„W Polsce nie ma ani jednego pilota, który może dziś latać na myśliwcach Mig-29” – informuje portal Onet. Myśliwce zostały uziemione.

Polscy piloci stracili uprawnienia na Mig-29. Myśliwce uziemione

„To patowa sytuacja. Nikt nie wie, jak z niej wybrnąć” – komentuje jeden z lotników. Okazuje się, że maszyny nie latają od kilku miesięcy – sytuacja przedkłada się przede wszystkim na nastroje wśród pilotów, którzy nie mogą wykonywać lotów na myśliwcach.

Uziemienie maszyn potwierdza płk pil. Stobiecki, dowódca bazy w Mińsku Mazowieckim oraz rzecznik prasowy bazy w Malborku. Informacjom zaprzecza jednak wojsko. „W chwili obecnej wszyscy piloci z baz lotniczych w Mińsku Mazowieckim i Malborku posiadają uprawnienia do lotów na samolotach MiG-29” – komentuje dla Onetu płk Marek Pawlak.

Przypominamy, że rok temu w okolicy Pasłęka rozbił się Mig-29 Sił Powietrznych. Pilot katapultował się, lecz niestety nie przeżył. Samolot należał do 22 (Nr boczny 4103) Bazy Lotnictwa Wojskowego w Malborku. Rozbił się we wsi Sakówko, tj. około pół kilometra od zabudowań mieszkalnych, podczas nocnych lotów ćwiczeniowych.

O systemie obrony, który sam siebie wykluczył.

Data: 24.11.2019 12:40

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lotnictwo #polska #usa #rosja #heheszki #polityka #Mig29 #F16 #mysliwce #samoloty #MON #f35

Polska armia ma 29 myśliwców MiG-29, 48 myśliwców F-16 i 12 SU-22. SU pochodzą z lat siedemdziesiątych. Nie wiadomo ile F-16 jest sprawnych. Prawdopodobnie kilka do kilkunastu. Remonty F-16 są długotrwałe i kosztowne.

O systemie obrony, który sam siebie wykluczył.

Wszystkie maszyny MiG-29 zostały uziemione przez Dowódcę Generalnych Rodzajów Sił Zbrojnych w marcu, kiedy to jedna z nich runęła na ziemię. W Polsce nie ma teraz ani jednego pilota, który mógłby latać myśliwcem MiG-29 Przywracanie uprawnień potrwa co najmniej pół roku. Piloci nie mają uprawnień i nic nie robią ale wysoką pensje biorą.Według przepisów SYSTEMU problem pojawia się, kiedy dany rodzaj samolotu jest uziemiony dłużej niż pół roku. Przyjmuje się ze po tak długim czasie piloci maszyn sporo zapomnieli, stracili umiejętności i wyszli z wprawy. Po rocznym postoju maszyny mogą być niebezpieczne.

Pozostaje sprzedać za grosze sprawne myśliwce MIG-29 w Afryce i będzie 0.1% na koszt zakupu F-35, które od razu są niesprawne ! To jest istotna różnica F-35 od F-16 i MiG-ów. Na pozostałe 99.9% kosztu F-35 Polska weźmie kredyty !

Prezydent Władimir Putin w przygotowanej dla niego prasówce przeczytał o tym. Zadzwonił do ministra obrony i zamówił szampana.

-Gratuluje. Ilu naszych agentów nad tym pracowało i ile to kosztowało ?

-Nie pracowaliśmy nad tym. Zero agentów i zero rubli.

-Naprawdę ! Wypijmy za ich głupotę i naszą dobrą gwiazdę !

-Bismarck miał powiedzieć że wystarczy Polakom dać się rządzić to się sami wykończą.

-Dlatego bardzo cenie kanclerz Merkel. Ona mówi żebyśmy się nie denerwowali bo poszczekująca Polska nie stanowi żadnego zagrożenia i ona daje mi słowo honoru na to.

-Panie prezydencie. Proponuje napuścić na Polskę żydów Netanjahu

-Robię to od 5 lat. Jest rewelacyjnie. Też zero agentów i zero rubli. Nasze zdrowie !

  1. Obecnie podatnicy płacą urzędnikom nazywającym się "żołnierz" i emerytom nie dostając w zamian zupełnie nic.

  2. Trzeba, najlepiej w nocy, klepnąć ustawę i anulować utratę uprawnień pilota z mocą wsteczną !

  3. Atrapa państwa z dykty robi się coraz zabawniejsza

  4. Dobrze zarabiają kapelani i biskupi polowi.

  5. Stan naszej armii to jawne zaproszenie dla Rosji.

Związek UFO znów grozi strajkami w Lufthansie

Data: 20.11.2019 21:37

Autor: ziemianin

rp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #lotnictwo #ufo #zwiazekzawodowy #lufthansa #loty #samoloty #pracownicy #niemcy

Organizacja pracowników pokładowych w Lufthansie zagroziła strajkami w okresie świąt, jeśli dyrekcja linii nie pójdzie na ustępstwa w sporze o płace.

Związek UFO znów grozi strajkami w Lufthansie

Związek zawodowy UFO oświadczył, że jeśli nie dojdzie do postępu w rozmowach, to w przyszły czwartek (28.XI.) ogłosi, kiedy i gdzie dojdzie do strajków i jak długo potrwają.

Rzecznik linii powiedział, że ten czas zostanie wykorzystany na próby dojścia do porozumienia z UFO i dodał, że do rozwiązania może dojść wyłącznie we wspólnych rozmowach i rozstrzygnięciach. – Nie można jednocześnie strajkować i rozstrzygać – cytuje go Reuter.

Pracownicy pokładowi strajkowali przez dwa dni w listopadzie z powodu roszczeń dotyczących płac i emerytur. Doszło do anulowania co piątego lotu i dotknęło to ok.180 tys. podróżnych, a linię kosztowało 10-20 mln euro.

W ubiegłym tygodniu związek i dyrekcja zgodziły się podjąć rozmowy na szeroką skalę o siatce płac i emeryturach, aby nie dochodziło do dalszych strajków.

WTF? Najbogatsi kupią 8 tys. odrzutowców, które emitują mnóstwo CO2. A ty się . . .

Data: 29.10.2019 17:13

Autor: ziemianin

theguardian.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #klimat #samoloty #wtf

To jest niesamowite! W dobie ostrej jazdy na węgiel i paliwa, które powodują emisje CO2, w dobie międzynarodowych programów, których celem jest oduczenie zwykłych ludzi od korzystania z dobrodziejstw współczesnej cywilizacji, największe korporacje oraz najbogatsi ludzie na świecie zamówią 8 tys. (!) nowych prywatnych odrzutowców, które potrafią emitować nawet 40-razy więcej CO2 na pasażera niż zwykły liniowy samolot. To pokazuje, że relatywnie największym problemem globu nie są ludzie biedni lecz wąska grupa najbogatszych.

WTF? Najbogatsi kupią 8 tys. odrzutowców, które emitują mnóstwo CO2. A ty się ograniczaj i nie jedz mięsa

Zgodnie z informacjami opublikowanymi w raporcie na temat światowego bogactwa ("Global Wealth Report 2018" autorstwa Bank Credit Suisse) – w 2007 roku 1 procent najbogatszych ludzi na świecie dysponował 44 procentami światowego majątku. Na koniec 2018 roku wspomniany 1 procent populacji posiadał już 47 procent światowego bogactwa.

Wartość światowego majątku ciągle się powiększa. Na koniec 2018 roku eksperci z Bank Credit Suisse szacowali całkowitą wartość światowego majątku na blisko 317,1 bilionów dolarów. Kwota ta była wyższa o 4,6 proc. w porównaniu z końcem 2017 roku. Najwięcej majątku posiadają mieszkańcy Ameryki Północnej (106,5 bln USD). Tam też w 2018 roku rosły one najszybciej na świecie (o +6,5 proc. w porównaniu do poziomu z końca 2017 roku). Na drugim miejscu są mieszkańcy Europy (85,4 bln USD ze wzrostem o +5,5 proc. w porównaniu do końca 2017 roku). Najmniej majątku posiadają mieszkańcy Afryki (zaledwie 2,6 bln USD przy rocznym wzroście na poziomie +4,4 proc.).

Widać zatem, że świat się bogaci, ale kompletnie nierównomiernie. Najwięcej nominalnie zyskują ci najzamożniejsi z największymi majątkami. Najmniej – najbiedniejsi, których majątki – w porównaniu do najbogatszych – stają się de facto coraz mniejsze.

Co istotne – w ślad za bogactwem idą również emisje CO2 do atmosfery. Im dany region jest zamożniejszy, tym – co do zasady – więcej emituje gazów cieplarnianych. Relatywnie najwięcej CO2 emituje wąska grupa najbogatszych. To oni (i należące do nich korporacje) w ciągu najbliższych 10 lat kupią ok. 8 tys. nowych prywatnych odrzutowców. Dlaczego o tym wspominam? Otóż emisja CO2 przypadająca na 1 pasażera w takich małych samolotach odrzutowych potrafi być nawet 40-razy większa od emisji przypadającej na 1 pasażera w normalnym samolocie rejsowym!

Jeśli polityka klimatyczna ma przynieść rezultaty i światowy poziom emisji ma się zmniejszyć (pomijam kwestię czy rzeczywiście przyniesie to wymierne efekty w walce z ociepleniem klimatu), to należy wymagać znacznie większych poświęceń od najmożniejszych, a nie od najbiedniejszych. To najbogatsi powinni ograniczyć swoje fanaberie, kupować mniej samochodów, znacznie mniej samolotów, jachtów i dużych domów, aby ci biedniejsi widzieli sens chodzenia do sklepu ze szmacianą torbą na zakupy i ograniczenia ilości spożywanego mięsa.

Źródło informacji: TheGuardian

Ile kosztuje tankowanie samolotu? Te kwoty robią wrażenie (infografika)

Data: 25.10.2019 10:34

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #paliwo #samoloty

Gdy pilot samolotu mówi "tankujemy do pełna", linia lotnicza musi wyjąć gruby portfel. Paliwo ma największy udział w kosztach przelotu samolotu. Zatankowanie do pełna największego pasażerskiego samolotu świata, Airbusa A380, może kosztować nawet milion złotych.

Ile kosztuje tankowanie samolotu? Te kwoty robią wrażenie (infografika)

W przypadku popularnego modelu Cessny pełny zbiornik to 172 litry benzyny lotniczej (AvGas). To ilość paliwa odpowiadająca bakom około czterech samochodów osobowych. W przypadku większych pasażerskich odrzutowców pojemność zbiorników rośnie nawet kilkusetkrotnie. Boeing 787-8 Dreamliner pomieści ponad 125 tys. litrów paliwa lotniczego (Jet A-1), a Airbus A380 blisko trzykrotnie więcej.

W trakcie godziny lotu samolot może spalać średnio około 6 tys. litrów paliwa. Pilot, planując zapotrzebowanie na paliwo, uwzględnia przede wszystkim długość trasy, liczbę pasażerów, masę bagażu i przewożonych ładunków. Część paliwa zużywana jest też m.in. w trakcie kołowania oraz stanowi rezerwę, choćby na czas krążenia nad lotniskiem docelowym z powodu przewidywanej złej pogody. Airbus podaje, że A380 na każde 100 km lotu zużywa średnio ponad 3 litry paliwa w przeliczeniu na pasażera. Pełne zbiorniki A380 to równowartość baków około 6,5 tys. samochodów.

Różne rodzaje paliwa lotniczego

Samoloty z silnikami odrzutowymi w Europie tankowane są paliwami lotniczymi Jet A-1. Muszą być one odporne na temperatury sięgające blisko -50 stopni Celsjusza, panujących na wysokości kilkunastu kilometrów. Litr takiego paliwa kosztuje ponad 4 złote netto.

Do zbiorników samolotów latających po USA tankowane jest paliwo Jet A, które pozostanie płynne do -40 stopni Celsjusza, a przez to jest tańsze. Droższe jest paliwo Jet B, stosowane w lotach na Alaskę i w Kanadzie. Tamtejszy klimat wymusza odporność do -60 stopni Celsjusza, co wpływa z kolei na wyższą cenę paliwa.

Głównym składnikiem paliwa lotniczego jest nafta – to dlatego bliżej mu do oleju napędowego niż benzyny. Gdy do rafinerii trafia ropa naftowa, w dużym uproszczeniu, jest gotowana. Poszczególne frakcje oddzielają się w różnych zakresach temperatur. Jak wyjaśnia biuro prasowe Grupy Lotos, paliwo lotnicze powstaje z frakcji destylującej w zakresie 180-300 stopni Celsjusza. Jego parametry muszą być tak dobrane, by w zbiorniku nie krystalizowało w temperaturze wyższej niż -47 stopni Celsjusza. Skład paliwa lotniczego różni się od parametrów benzyn lotniczych.

Podstawową zaletą benzyny lotniczej (AvGas) jest jej zdolność do szybkiego zapłonu. Dlatego jest stosowana w awionetkach, czyli samolotach z silnikiem tłokowym. Z kolei paliwo lotnicze (Jet A-1) jest spalane w silnikach odrzutowych.

Jet A-1 i AvGas różnią się między sobą, a także mają odmienne właściwości od oleju napędowego czy benzyn do samochodów. Nie da się więc ich wzajemnie zastępować.

turbulencja - Chemitrails, antidotum ! ponownie o tym, że nie trujemy...

Data: 09.10.2019 20:06

Autor: ziemianin

youtube.com

#zabawne #zprzymruzeniemoka #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #samoloty #kapitandariusz #turbulencja #lotnictwo

Cześć druga i ostatnia o tym dlaczego Was nie trujemy.

Część pierwsza tutaj – https://www.youtube.com/watch?v=zJPN5…

I film o którym wspomniałem, znalazł "Xaus"

turbulencja – Chemitrails, antidotum ! ponownie o tym, że nie trujemy…

Mały, szybki, ultracichy - jednoosobowy samolot elektryczny Heaviside

Data: 05.10.2019 12:22

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #samoloty #nauka #technika

Ultracicha maszyna latająca z napędem elektrycznym, przeznaczona do szybkiego transportu na stosunkowo krótkich trasach. Oto imponujący Heaviside.

Mały, szybki, ultracichy – jednoosobowy samolot elektryczny Heaviside – wideo

Źródło: Kitty Hawk, New Atlas, Engadget, Tech Crunch

Heaviside – elektryczny samolot dla jednej osoby

Heaviside to najnowsza konstrukcja start-upu Kitty Hawk, wspieranego przez firmę Boeing oraz współzałożyciela Google – Larry’ego Page’a. Maszyna latająca jak samolot, ale zdolna do pionowego startu i lądowania, została zaprojektowana, by unowocześnić osobisty transport miejski.

Heaviside ma sześć wirników na skrzydłach i kolejne dwa zamontowane przy kabinie. To właśnie dzięki nim samolot może startować i lądować jak helikopter, co jest znacznie bardziej praktycznym rozwiązaniem w przestrzeni miejskiej.

Początkowo Heaviside będzie opierać się na sterowaniu ręcznym, ale już teraz inżynierowie z Kitty Hawk zapowiadają, że ostatecznym celem jest lot autonomiczny. Ze względu na konieczność wprowadzenia odpowiedniego prawa, jest to jednak raczej odległa przyszłość.

Heaviside jest znacznie cichszy niż helikopter

Innym z problemów uniemożliwiających jak na razie popularyzację takiego środka transportu jest to, że jest on bardzo głośny. Dlatego też malutki i całkowicie elektryczny samolot Heaviside został wymyślony w taki sposób, by to zmienić. Kitty Hawk chwali się, że konstrukcja podczas lotu jest cichsza niż zmywarka czy biurowy klimatyzator.

Według producenta samolot generuje hałas na poziomie zaledwie około 38 decybeli, dzięki czemu ma być „społecznie akceptowalny”. Dla porównania: w przypadku helikoptera mówimy o 60 dB. W obu przypadkach chodzi o odgłos słyszalny z ziemi, gdy maszyny znajdują się na wysokości około 450 metrów.

A jaką prędkość rozwija Heaviside?

Producent nie podał konkretnych danych technicznych na temat swojego nowego samolotu. Ujawnił jedynie, że niespełna 50-kilometrowa trasa z San Francisco do San Jose zajmie mu około 15 minut, co pozwala wyliczyć, że prędkość wynosić będzie jakieś 200 km/h. To jak najbardziej przyzwoity wynik.

Producent zapowiedział też, że jedno naładowanie akumulatora do pełna pozwoli przelecieć mniej więcej 160 kilometrów. To już wygląda trochę mniej imponująco, ale biorąc pod uwagę potencjalne zastosowania – nie jest źle.

Data: 29.09.2019 16:10

Autor: ziemianin

#fotografia #podroze #lotnisko #chiny #samoloty #tapeta #wallpaper

Widok z lotu ptaka międzynarodowego lotniska w Daxing w Pekinie

Dziś jest otwarcie międzynarodowego lotniska Daxing w Pekinie. Zbudowany w celu złagodzenia presji na istniejące lotnisko w Pekinie, Beijing Capital International, budowa przypominająca pomarańczową rozgwiazdę zajęła ponad cztery lata. Podróżujący trzymajcie czapki, ponieważ Daxing International połączy się ze stolicą Chin szybkim pociągiem, który porusza się z maksymalną prędkością ponad 321 km/h

Zajmujący 46 kilometrów kwadratowych ziemi i szczycący się największym terminalem pasażerskim na świecie, konstrukcja została częściowo zaprojektowana przez legendarnego architekta Zaha Hadid, który również był szefem chińskiej opery w Kantonie. W nawiązaniu do tradycyjnej chińskiej architektury budynek składa się z centralnego węzła z sześcioma zakrzywionymi ramionami – co zapewnia organizację połączonych przestrzeni wokół centralnego dziedzińca i minimalizuje wpływ budynku na środowisko. Wewnątrz pasażerowie poczują się jakby byli na lotnisku z ciemnymi podłogami z polerowanego kamienia i białymi sufitami, które otwierają się sporadycznie na duże, piękne świetliki.

"Sprawa znajdzie swój finał w sądzie". Kapitan Tadeusz Wrona zwolniony z LOT

Data: 29.08.2019 22:18

Autor: ziemianin

n-15-4.dcs.redcdn.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #lot #polska #samoloty #kapitanwrona #tvn

Polskie Linie Lotnicze LOT zwolniły kapitana Tadeusza Wronę, który zasłynął awaryjnym lądowaniem Boeingiem 767 bez wysuniętego podwozia. Sprawą zwolnienia znanego pilota zajmie się teraz sąd, gdyż – jak dowiedział się tvn24.pl – spółka nie chce zapłacić pilotowi pełnego wynagrodzenia za trzy miesiące wypowiedzenia.

"Sprawa znajdzie swój finał w sądzie". Kapitan Tadeusz Wrona zwolniony z LOT

Kpt. Wrona o lądowaniu bez podwozia: To był prosty manewr

Kapitan Tadeusz Wrona pracował jako pilot w LOT od 1981 roku. Światowy rozgłos przyniosło mu udane awaryjne lądowanie na warszawskim Okęciu 1 listopada 2011 roku. Pilotował wtedy Boeinga 767 wracającego z Newark w USA, któremu nie otworzyło się podwozie. Maszyna siadła na pasie Lotniska Chopina tak delikatnie, że nikomu z 231 osób znajdujących się na pokładzie nie stała się krzywda.

Z naszych informacji wynika, że Tadeusz Wrona wypowiedzenie z pracy w LOT otrzymał 15 lipca tego roku, pierwszego dnia, gdy wrócił ze zwolnienia lekarskiego po zabiegu na sercu. Unijne przepisy i "przyczyna pozorna" Fakt zwolnienia potwierdziło nam biuro prasowe PLL LOT. "Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego piloci po osiągnięciu określonego wieku mają zakaz uczestniczenia w zarobkowym transporcie lotniczym. Przepisy nie pozwalają osobom powyżej 65. roku życia na pełnienie funkcji pilota statku powietrznego" – brzmi odpowiedź, którą otrzymaliśmy od Michała Czernickiego z LOT. Kapitan Wrona urodził się 16 lipca 1954 roku. Wypowiedzenie otrzymał dzień przed 65. urodzinami. – To przyczyna pozorna – komentuje mecenas Antoni Kania-Sieniawski, który reprezentuje pilota. – Kapitan Tadeusz Wrona posiada nadal stosowną licencję do pilotowania statków powietrznych. Samo rozporządzenie unijne nie jest także źródłem prawa pracy. Co więcej, do zakresu obowiązków kapitana należą także inne czynności, niż tylko pilotowanie samolotu. Przecież może nadal szkolić młodych pilotów – zwraca uwagę. "Sprawa znajdzie swój finał w sądzie" Wrona i jego pełnomocnik kwestionują również finansowe warunki, na których LOT rozwiązał umowę o pracę. Jak dowiedziała się redakcja tvn24.pl, narodowy przewoźnik odmówił wypłacenia pilotowi pełnego wynagrodzenia za trzy miesiące wypowiedzenia. Zdaniem LOT rozstanie z kapitanem Wroną odbyło się w zgodzie z obowiązującym prawem. PKBWL podała przyczyny awaryjnego lądowania dokonanego przez kpt. Wronę Lądowanie Boeinga… czytaj dalej » – Sprawa znajdzie swój finał w sądzie – zapowiada mecenas Kania-Sieniawski. – Nie potrafię zrozumieć, że LOT nie chce nadal korzystać z Tadeusza Wrony, który stał się symbolem maestrii pilotażu. Gdyby nie jego umiejętności, tego listopadowego dnia 2011 roku doszłoby do katastrofy – dodał, przypominając lądowanie bez podwozia. Podobną klasą jak kapitan Wrona wykazał się amerykański pilot Chesley Sullenberger, który 15 stycznia 2009 roku awaryjnie wylądował na rzece Hudson, w centrum aglomeracji Nowego Jorku. Pilotował wtedy pasażerskiego Airbusa A320, który zderzył się z kluczem dzikich gęsi i nagle stracił moc w obydwu silnikach. Dziś wrak samolotu znajduje się w muzeum, na podstawie tego powietrznego dramatu trzy lata temu powstał hollywoodzki film "Sully", a sam pilot jest żywą reklamą swoich linii lotniczych – US Airways. "Wspierał cały personel, gdy trwał spór z zarządem" Zapytaliśmy pion prasowy LOT, czy nie chciał w podobny sposób wykorzystać popularności kapitana Tadeusza Wrony. – Nie wykluczamy kontynuacji współpracy z panem Wroną w nadchodzącej przyszłości, na przykład w ramach LOT Flight Academy, czyli nowoczesnym ośrodku szkoleniowym, który powstał pod skrzydłami LOT-u. Tego typu współpraca musiałaby zostać oparta o nową umowę, adekwatną do pełnionych czynności szkoleniowych – przekazuje nam Michał Czernicki. O innym tle zwolnienia mówią jednak pracownicy spółki. – Wspierał cały personel, gdy trwał spór z zarządem. Nie ukrywał, że jest z załogą, a nie szefami – przyznają nasi rozmówcy, prosząc o zachowanie anonimowości.

Tak przygotowywane są posiłki na pokładach linii Emirates

Data: 15.07.2019 23:52

Autor: SantoSubitoViaUSB

businessinsider.com.pl

Firma Emirates Flight Catering z siedzibą w Dubaju przygotowuje rocznie 110 milionów posiłków na pokłady samolotów. Ten największy na świecie obiekt gastronomiczny pracuje 24 godziny na dobę przez cały tydzień. Przygotowuje się tam każdą przekąskę, desery i dania główne, które spożywa rocznie 55 milionów pasażerów. W 2018 roku pasażerowie linii Emirates zjedli 72 miliony bułek, 60 ton truskawek, 18,7 ton łososia i 1 360 ton ziemniaków.

#swiat #linie #lotnicze #emirates #posilek #jedzenie #podroze #samoloty

Data: 17.06.2019 18:29

Autor: reflex1

Szwajcarski start-up H55, którego twórcami są byli członkowie projektu Solar Impulse (pierwszego samolotu zasilanego energią słoneczną, który przeleciał dookoła świata), m in pilot i inżynier odpowiedzialny za projekt w piątek mają pokazać dwumiejscowy samolot napędzany właśnie energią słoneczną.

Z tym ze firma nie skonstruowała samolotu, a jedynie odpowiada za silnik, baterie oraz system sterowania.

Sam samolot został (i nadal będzie prawdopodobnie seryjnie) wyprodukowany w czeskiej firmie BRM Aero.

Samolot ma służyć do szkolenia pilotów.

#szwajcaria #swissinfo #technologia #lotnictwo #samoloty #samolotelektryczny #ciekawostki

Na zdjęciu prototyp jednomiejscowy.

Od dziś LOT lata do Miami.

Data: 02.06.2019 11:44

Autor: oneone1

next.gazeta.pl

W sobotę 1 czerwca LOT wystartował z nowym dalekodystansowym połączeniem Warszawa - Miami. Jest to już piąta trasa ze stolicy Polski do USA i jeden z najdłuższych bezpośrednich lotów polskiej linii. Rejs do Miami trwa ok. 10 godzin, a powrotny prawie 11,5 godziny.

#lotnictwo #lot #samoloty

Data: 01.06.2019 11:35

Autor: Starszyoborowy

Jedyny lot StratoLaunch, największego samolotu świata będzie też ostatnim. Firma poinformowała, że kończy rozwój projektu. Powodem jest zbyt mała konkurencyjność i opłacalność takiego sposobu wynoszenia ładunków na ziemską orbitę.

https://www.youtube.com/watch?v=Hku8TH9NKfw

#samoloty #kosmos

Data: 31.05.2019 10:42

Autor: Starszyoborowy

Konstruowany przez firmy Dassault Systèmes i Boom Supersonic odrzutowiec stanie się najszybszym samolotem pasażerskim poruszającym się z prędkością 2,2 Macha. Przy takich osiągach, czas podróży z Nowego Jorku do Londynu potrwa 3 godziny i 25 minut, a z Tokio do San Francisco 5,5 godziny.

https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/powstaje-najszybszy-w-historii-samolot-pasazerski-6082.html

#samoloty

Siedem francuskich myśliwców wylądowało awaryjnie w Indonezji

Data: 19.05.2019 19:48

Autor: Starszyoborowy

konflikty.pl

Nagłe załamanie pogody zmusiło dziś siedem francuskich myśliwców wieloozadaniowych Dassault Rafale M do lądowania w Indonezji. Maszyny wchodzą w skład komponentu lotniczego Charles’a de Gaulle’a, który obecnie jest w trakcie tournée po Azji.

#francja #wojsko #samoloty

Data: 17.05.2019 15:03

Autor: Macer

kolega @Emil18 zadal pytanie:

Co zmienia rodzaj zastosowanego układu skrzydeł w samolotach? Czym się w praktyce różni dolnopład od górnopłatu, albo górnopłat z równoległymi skrzydłami od takiego z pochyłymi w dół?

jako ze opisalem sie jak gupi a dostalem zero atencji, to wrzucam tutaj, moze kogos to akurat zainteresuje:

jesli chodzi o pozycję płatu, to kwestia raczej praktyczna, belka łącząca skrzydła zajmuje dużo miejsca w kadłubie, stąd w zaleznosci jak samolot bedzie uzywany, tam chcemy jej nie mieć – w samolotach mysliwskich i szturmowych belka moze byc na srodku, bo nic wewnatrz kadluba nie trzymamy. takie rozwiazanie tez jest najsolidniejsze i stawia najmniejszy opór (najmniejsza powierzchnia czołowa). w transportowych i bombowych potrzebujemy latwego zaladunku, dostepu do wnetrza od ziemi – dlatego dajemy im skrzydla na górze, wtedy latwy jest tez dostep do silnikow dla mechanika. w pasazerskich z kolei skrzydla sa na dole, bo dzieki bliskosci ziemi latwiej jest wystartowac (takie tam aerodynamiczne zjawisko), mamy krotsze i stabilniejsze podwozie, dzieki temu ze silniki sa umieszczone na skrzydlach oszczedzamy tez masę na konstrukcji ktora musialaby je trzymac przy kadlubie. no i pasazerowie nie walą się w głowę o belkę przy przechodzeniu przez samolot.

oczywiscie kazda z tych konfiguracji ma swoje konsekwencje dla aerodynamiki, ale to juz bardziej kwestia konkretnego modelu.

jak rozwazamy przechylenie skrzydel w dol lub w gore, to ma to zwiazek ze stabilnoscia samolotu. w uproszczeniu chodzi m.in. o to zeby utrzymac srodek ciezkosci ponizej punktu srodka dzialania wypadkowej sily nosnej. dlatego w dolnoplatach skrzydla sa nachylone do gory (srodek sily nosnej w gore), a w srednioplatach moga byc proste.

jeszcze do tego dochodzi zjawisko przy okrecaniu sie na boki – jesli masz skrzydla pochylone w gore, to to, ktore jest podczas obrodu na dole, ma wiekszy kąt natarcia, wiec generuje mocniejsza sile nosna, która próbuje wyprostować cię z powrotem do poziomu. chcesz miec taki efekt w pasazerskich i rekreacynych samolotach, zeby czuc sie bezpieczniej. z kolei w samolotach mysliwskich nie chcesz miec takiej sily, bo ona bedzie ci przeszkadzac w manewrowaniu, wiec skrzydla masz proste albo nawet pochylone w dol, czyli „niestabilne” – jeśli pochylisz sie na bok, to nie masz reakcji powrotnej, ale nawet poglebiajaca pochylenie. w transportowych z wysokimi skrzydlami robi sie to tez po to ze one zwykle (z racji niskiego srodka ciezkosci, skoro ladunek lezy na dole kadluba) i wysokiego sily nosnej (skrzydla na gorze) mają bardzo wysoką stabilnosc i trudno byloby nimi manewrowac, wiec skrzydla sie nachyla w dół.

#lotnictwo #samoloty #nauka

Data: 04.05.2019 08:24

Autor: Alojz

14 letni Keith Sapsford, chciał zobaczyć świat. Ukrył się między kołami samolotu startującego z Sydney do Tokyo.

Zdjęcie powstało przez przypadek,John Gilpin fotograf amator, robił zdjęcia samolotom startujących z lotniska w Sydney.Te akurat zdjęcie miało powstać po wymianie obiektywu, jak zdjęcie próbne. Co ciekawe, fotograf odkrył chłopca na zdjęciu dopiero tydzień później,kiedy wywołał zdjęcie .

Bohater zdjęcia spadł z około 60 metrów , zginął na miejscu.

#historia #fotografia #samoloty

Data: 28.04.2019 19:09

Autor: FiligranowyGucio

Historia, o której się nie mówi Fb

Orbitalny bombowiec X-20 Dynasoar

Promy kosmiczne kojarzą się powszechnie z amerykańskim programem Space Shuttle, jednak zanim słynne wahadłowce NASA rozpoczęły służbę, prowadzono prace nad zupełnie innym projektem. Był nim kosmiczny bombowiec, który – podobnie jak niemiecki Silbervogel – miał posłużyć do atakowania z orbity celów naziemnych.

Od Peenemünde do laboratoriów Bella

Walter Dornberger miał wiele powodów do zadowolenia. Zaledwie pięć lat wcześniej ryzykował życie, wymykając się z wielokrotnie bombardowanego ośrodka badawczego w Peenemünde . Prawdopodobnie nie miał wówczas na sobie munduru Generalmajora Wehrmachtu i wolał się nie wyróżniać. W obliczu przegranej wojny kluczowy, obok Wernhera von Brauna, niemiecki konstruktor broni rakietowej był niezwykle cennym łupem wojennym dla każdego ze zwycięskich aliantów.

Dornberger miał szczęście. Choć nie zostało to jednoznacznie potwierdzone, prawdopodobnie jego podróż do Austrii została przerwana i na terenie Czechosłowacji aresztowali go żołnierze z 3 Armii generała Pattona. Niemiecki oficer został następnie przekazany Brytyjczykom, którzy w ramach operacji Backfire ściągali wówczas z całej Europy naukowców, sprzęt i wiedzę, związaną z technologią rakietową.Po przesłuchaniach, związanych z zarzutami o wykorzystywanie niewolniczej pracy robotników przymusowych, Dornberger trafił do obozu jenieckiego w południowej Walii. Dwa lata później przetransportowano go do Stanów Zjednoczonych – operacja Paperclip-spinacz

trwała wówczas w najlepsze i za Ocean przenoszono najcenniejszy łup wojenny – niemieckich naukowców.

Po pięciu latach od zakończenia wojny Walter Dornberger mógł gratulować swojemu szczęściu. Nie tylko nie zginął w bombardowanym Peenemünde, ale dostał intratną posadę w Bell Aircraft. Razem ze swoim niemieckim kolegą, Krafftem Ehricke’em, rozpoczął wówczas prace nad rozwinięciem i urzeczywistnieniem koncepcji innego niemieckiego konstruktora. Pod skrzydłami amerykańskiego lotnictwa wojskowego niemieccy naukowcy podjęli prace nad nowym wcieleniem, opracowanego przez Eugena Sängera, bombowca orbitalnego Silbervogel.

Pierwszy, załogowy program kosmiczny w Stanach Zjednoczonych

Koncepcja, dotycząca konstrukcji i użycia takiej maszyny ewoluowała, a z czasem zmieniano również nazwę programu badawczego. Początkowo był to projekt Bomi (BOmber MIssile), który od 1956 roku zmieniono na ROBO (ROcket BOmber). Rok później pod presją sukcesów Rosjan, którzy zaczeli prowadzić w kosmicznym wyścigu, zdecydowano o konsolidacji prac – połączono wszystkie realizowane projekty badawcze, a celem dalszych badań był System 464L.W jednym z dokumentów określono go nazwą Dynasoar (często spotykana jest również pisownia Dyna Soar), pod którą krył się „Hipersoniczny Strategiczny System Uzbrojenia”. Dynasoar miał być następcą rozwijanego w tym czasie samolotu X-15. Jednocześnie był to pierwszy, załogowy program kosmiczny rozpoczęty w Stanach Zjednoczonych.

Założono, że prace nad nową maszyną zostaną podzielone na trzy etapy. W pierwszym, do 1965 roku miał powstać samolot o osiągach porównywalnych z X-15, jednak o znacznie większym potencjale modernizacyjnym i możliwościach praktycznego zastosowania.Kolejnym etapem miało być skonstruowanie do 1969 roku maszyny o zasięgu ponad 10 tys. km i prędkości lotu, przekraczającej 5,5 km/s – ta wersja kosmicznego samolotu miała być wykorzystywana operacyjnie. Choć przewidywano dla niej również rolę nosiciela bomb atomowych (o celności rzędu 900 metrów), pierwszorzędnym zadaniem było prowadzenie rozpoznania podczas automatycznego przelotu nad Związkiem Radzieckim – zadanie pilota miało sprowadzać się do lądowania i nadzoru nad automatyczną aparaturą pokładową.Dynasoar – samolot skuteczniejszy od rakiet

Docelowa wersja kosmicznego bombowca miała powstać w czasie trzeciego etapu rozwoju konstrukcji, który planowano zakończyć w 1974 roku. Samolot miał działać na pułapie 90 km (lot suborbitalny), osiągać prędkość 7,6 km/s i zasięg, umożliwiający wykonanie misji w dowolnym punkcie globu. Zakładano, że baza tych samolotów o strategicznym znaczeniu znajdzie się pod ziemią.Miały się tam odbywać wszelkie przygotowania przedstartowe – samolot z pilotem miał być umieszczony na rakiecie nośnej, a bezpośrednio przed misją winda wynosiłaby platformę startową na powierzchnię. Po starcie z zachodniego wybrzeża samolot miał przelatywać nad ZSRR, a po wykonaniu zadania lądować na wschodnim wybrzeżu Ameryki lub w miejscu startu. W samolocie nie przewidziano miejsca na koła — X-20 Dynasoar miał lądować na trzech wysuwanych płozach.

Jakie było główne zadanie, stawiane przed taką maszyną? Pod koniec lat 50 zakładano, że do połowy lat 70. lat rakiety międzykontynentalne nie zapewnią celności, wymaganej do zniszczenia szczególnie ważnych – a zatem dobrze chronionych i wymagających precyzyjnego trafienia – celów. Co więcej, lot rakiet balistycznych był łatwy do śledzenia, a w przypadku X-20 Dynasoar szacowano, że wykrycie samolotu nastąpi około 3 minuty przed atakiem.Samolot dawał również możliwość przerwania ataku nawet w ostatnim momencie lub zmiany celu w czasie misji. Kolejnym argumentem, przemawiającym na korzyść X-20 Dynasoar, była wyższa od planowanych satelitów szpiegowskich szczegółowość zdjęć oraz możliwość znacznie szybszego przeprowadzenia rozpoznania.W tamtym czasie o bezprzewodowej transmisji materiałów szpiegowskich można było tylko pomarzyć – zasobnik z fotografiami był zrzucany z orbity i trzeba było organizować misję, której zadaniem było przejęcie opadającego na ziemię, cennego ładunku. Na poniższym zdjęciu, zrobionym 19 sierpnia 1960 roku, widać przechwycenie kapsuły, zrzuconej przez satelitę Discoverer 14.Wojsko kontra NASA

Aby zrealizować tę ambitną koncepcję, siły powietrzne w 1958 roku zleciły przygotowanie projektu samolotu dwóm firmom – zlecenie przyjął Bell oraz Boeing. W ciągu kilku następnych miesięcy powstały dwa projekty, które okazały się niemal identyczne. Ku zaskoczeniu mającego większe doświadczenie Bella – postanowiono realizować propozycję Boeinga, dysponującego wówczas znacznie potężniejszym zapleczem i najlepszym biurem projektowym w Stanach Zjednoczonych.

Dość szybko doszło jednak do pierwszych zgrzytów. Jeszcze w 1958 roku z inicjatywy prezydenta Eisenhowera NASA rozpoczęła program Mercury. Szybko okazało się, że w wielu kwestiach militarny program Dynasoar i cywilny Mercury dublują się. Pojawiły się naciski, by Dynasoar sprowadzić jedynie do testów technologii, potrzebnej do lotów suborbitalnych. Mimo tego wojskowym udało się zachować dotychczasowy, militarny charakter programu i na pewien czas uchronić go przed cięciami budżetowymi.Rozpoczęto również rekrutację personelu – w pierwszej szóstce przyszłych pilotów samolotu znalazł się m.in. Neil Armstrong. Dynasoar nie miał jednak szczęścia. Ambicje NASA, jak również brak zgody co do konkretnych celów, stawianych przed kosmicznym samolotem spowodowały, że sklasyfikowano go w końcu nie jako program rozwoju nowej broni, ale jako projekt eksperymentalny, o czym świadczy nadana mu nazwa X-20.

Co gorsza, amerykański Departament Obrony zaczął skłaniać się ku pomysłowi, by w niedalekiej przyszłości rozpocząć budowę własnej stacji kosmicznej, a szybki rozwój broni rakietowej stawiał pod znakiem zapytania sens tworzenia coraz mniej perspektywicznej maszyny.Lotnictwo nie zamierzało jednak poddać się bez walki. Próbowano ratować coraz bardziej marginalizowany projekt, przedstawiając koncepcję przekształcenia go w pełnoprawny prom kosmiczny. Wersja o nazwie X-20X miała zabierać, poza pilotem, czterech pasażerów i ładunek i mieć możliwość dokowania do stacji orbitalnej (zobaczcie niezrealizowane projekty stacji kosmicznych). Planowano również przystosowanie X-20 do długich lotów – Dynasoar miał zyskać możliwość wielotygodniowego orbitowania.Niestety, działania te nie przyniosły zamierzonego efektu – możliwości, związane z realizowanym przez NASA programem Mercury i rozpoczętym w 1962 roku programem Gemini zapowiadały się znacznie bardziej obiecująco, a zainteresowanie wojska zaczęło coraz bardziej koncentrować się na broni rakietowej.

10 grudnia 1963 roku, kilka miesięcy przed pierwszym, ślizgowym lotem prototypu, który miał zostać zrzucony z samolotu B-52, Sekretarz Obrony Robert McNamara podpisał się pod decyzją o zakończeniu projektu.

Mimo tego prace nad kosmicznym samolotem nie poszły na marne. Zebrane podczas nich doświadczenia wykorzystano w rozpoczętym po kilku latach programie STS – Space Transportation System, którego rezultatem była seria promów kosmicznych Space Shuttle.

#kosmos #samoloty #usa #wojsko

http://gadzetomania.pl

MiG-31 zestrzelony przez własnego skrzydłowego

Data: 24.04.2019 14:30

Autor: Starszyoborowy

konflikty.pl

Do zdarzenia doszło dwa lata temu na Dalekim Wschodzie Rosji. Para MiG-ów-31 uczestniczyła w ćwiczeniach z ostrą amunicją. Wskutek błędu systemu kontroli uzbrojenia S-800 jeden z myśliwców wziął drugą maszynę za cel ćwiczebny i odpalił w jej kierunku pocisk powietrze–powietrze R-33.

#rosja #wojsko #samoloty

W 2024 r. myśliwce F-35 w polskim wojsku?

Data: 07.04.2019 11:20

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

– Skoro strona USA mówi o tym publicznie to znaczy, że zakup samolotów F-35 może być przyśpieszony – ocenił minister obrony Mariusz Błaszczak. To odpowiedź na informację, że USA rozważają możliwość sprzedaży myśliwców F-35 pięciu krajom sojuszniczym: Polsce, Rumunii, Grecji, Hiszpanii i Singapurowi. Pierwsze dostawy możliwe są w 2024 r.

#samoloty

Data: 14.03.2019 18:00

Autor: Alojz

Trolling po serbsku.

Dla młodszych bywalców portalu, male wyjaśnienie

F 117 zostal zestrzelony w dniu 27 marca 1999 roku przez Serbów.

Samoloty wracał do Włoch z operacji ( NATO) nad Belgradem

Serbowie wiedzieli że Amerykanie namierzają ruchome stacje radarowe, więc włączali swoje radary tylko na kilka sekund.W sumie odpalili trzy rakiety, jedna trafiła obok samolotu powodując jego zniszczenie. Pilot uratował się i został ewakuowany z Serbii przez siły specjalne USA.

Resztki samolotu można podziwiać w Belgradzie, w jednym z muzeów.

Plotka mówi że najważniejsze części z tego samolotu znajdują się w Rosji.

Data: 04.02.2019 09:25

Autor: Alojz

W roku 2018 nad terenem Niemiec naliczono lacznie 3,34 milionów przelotów samolotów komercyjnych.
Rekord jesli chodzi o taką statystykę.