Konfederacja chce wotum nieufności wobec ministra finansów za likwidację gotówki. Zbiera podpisy

Data: 21.11.2019 15:31

Autor: ziemianin

tiny.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #pieniadze #MinisterstwoFinansow #rzad #pis

"Pan minister Kościński jest człowiekiem, którego znamy z niezbyt obszernej notki w Wikipedii i paru jego występów publicznych, w tym kilka lat temu, gdy ze swadą wystąpił jako szermierz wycofania gotówki z obiegu" – mówi Grzegorz Braun z klubu Konfederacji.

Konfederacja chce wotum nieufności wobec ministra finansów za likwidację gotówki. Zbiera podpisy

Konfederacja zamierza złożyć wniosek o wotum nieufności wobec ministra finansów Tadeusza Kościńskiego. Co zarzucają posłowie klubu nowemu ministrowi? Że postulował likwidację obrotu gotówkowego oraz że jest – jak twierdzą – postacią anonimową. Koło Konfederacji ma 11 posłów, a do złożenia wniosku o wyrażenie ministrowi wotum nieufności potrzebnych jest 69 podpisów.

Tadeusz Kościński, gdy był wiceministrem resortu przedsiębiorczości i technologii odpowiadał m.in. za upowszechnianie płatności bezgotówkowych

Klub Konfederacji uważa, że likwidacja obrotu gotówkowego to "krok na drodze do zniewolenia narodu"

Przedstawiciele Konfederacji będą przekonywać posłów innych ugrupowań do poparcia wniosku o wotum nieufności dla Kościńskiego

"Jedyna kwestia, z jakiej znamy pana ministra finansów, to postulat likwidacji w Polsce obrotu gotówkowego, co dla nas wolnościowców z Konfederacji jest postulatem niedopuszczalnym" – tłumaczy szef koła Konfederacja Jakub Kulesza.

Jakub Kulesza, tłumacząc powody zbierania podpisów pod wnioskiem o wotum nieufności, twierdził, że likwidacja obrotu gotówkowego to "krok na drodze do zniewolenia narodu, w zasadzie odebrania mu kontroli nad przepływami finansowymi i oddanie tej kontroli instytucjom, na które naród, obywatele, nie mają wpływu".

"Pan minister Kościński jest człowiekiem, którego znamy z niezbyt obszernej notki w Wikipedii i paru jego występów publicznych, w tym kilka lat temu, gdy ze swadą wystąpił jako szermierz wycofania gotówki z obiegu" – dodawał Grzegorz Braun.

W jego ocenie "nierozważnym byłoby obdarzenie zaufaniem kogoś, kogo nie znamy, osoby dla opinii publicznej anonimowej". "Jest rzeczą nie tak często spotykaną, by dorosły człowiek wkraczał w życie publiczne, nie prezentując żadnej biografii narodowi, który ma w tym rządzie reprezentować" – mówił Braun o Kościńskim.

Konfederacja nie ufa nowemu ministrowi finansów

Dodał też, że szef Ministerstwa Finansów zarządza portfelem każdej polskiej rodziny i w związku z tym potrzebne jest do niego "jakieś minimum zaufania". "Musimy wiedzieć, kto obraca naszymi pieniędzmi, kto jest kasjerem w tym centralnym, państwowym okienku, w którym oby nikt nie zakrzyknął strasznego słowa » manko«" – dodał Braun.

Zaznaczył, że posłowie Konfederacji "nie fetyszyzują kwestii wykształcenia wyższego, papierów, dyplomów" a jako wolnościowcy potrafią "rozpoznać kompetencje wynikające z doświadczenia". "Ale niechaj pan minister stanie się człowiekiem znanym przynajmniej na forum komisji finansów" – powiedział Braun. Według niego, może temu przysłużyć się złożenie wniosku o wyrażenie wotum nieufności ministrowi finansów.

Dlaczego PiS podnosi akcyzę i składki? Dlatego, że ZUS-owi zabraknie aż 211 mld zł!

Data: 18.11.2019 18:23

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zus #niewygodneinfo #akcyza #gospodarka #rzad #budzet #pieniadze

Kiedy cała Polska żyła tym, że Macierewicz ma zostać marszałkiem a Pawłowicz z Piotrowiczem mają trafić do TK, ZUS opublikował raport na temat wypłat rent i emerytur w latach 2020 – 2024. Okazuje się, że na ten cel zabraknie mu aż 211 mld zł. I to w wariancie optymistycznym! PiS chce, aby brakujący deficyt pokryli podatnicy. Przynajmniej częściowo. Dlatego politycy tej partii forsują pomysły wzrostu akcyzy i zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. Alternatywą mogło by być ograniczenie wydatków socjalno-wyborczych, ale na to brakuje – póki co – odwagi.

Dlaczego PiS podnosi akcyzę i składki? Dlatego, że ZUS-owi zabraknie aż 211 mld zł!

Istotą funkcjonującego w naszym kraju systemu emerytalnego, którego gwarantem jest ZUS, jest tzw. solidarność społeczna, a dokładnie solidarność międzypokoleniowa. W największym uproszczeniu polega ona na tym, że ludzie w wieku produkcyjnym (ci którzy pracują) utrzymują poprzez składki do ZUS swoich rodziców i dziadków, którzy pracować już nie mogą lub nie muszą. Innymi słowy – bieżące świadczenia emerytalne finansują młodsze pokolenia.

System ten działa idealnie, gdy mamy do czynienia z tzw. zastępowalnością pokoleniową, czyli sytuacją, w której każdy ma co najmniej dwójkę dzieci, a jedna osoba pobierająca świadczenia emerytalno-rentowe jest "utrzymywana" przez minimum 6 osób, które pracują i odkładają składki do ZUS.

Niestety w Polsce kilkanaście lat temu doszło do załamania się struktury demograficznej. Populacja ludzi młodych zaczęła się kurczyć, przy jednoczesnym wzroście liczby emerytów. Trend ten z roku na rok się nasila. Zdaniem prognoz ZUS liczba osób w wieku produkcyjnym (mężczyźni w wieku 18-64 lata i kobiety w wieku 18-59 lat) w 2024 roku osiągnie poziom o przeszło 1,0 mln mniejszy niż w 2019 roku. Tymczasem populacja osób w wieku poprodukcyjnym (mężczyźni w wieku 65 lat i więcej oraz kobiety w wieku 60 lat i więcej) będzie ciągle rosła, by 2024 roku osiągnąć poziom o ponad 0,8 mln osób większy niż w 2019 roku.

Coraz mniej osób pracujących będzie finansowało (poprzez składki) coraz więcej emerytów, których utrzymanie będzie kosztowało coraz więcej pieniędzy. Efektem będzie poszerzający się deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (czyli jednostki odpowiedzialnej za dostarczanie pieniędzy do ZUS), który nawet przy optymistycznych założeniach w latach 2020 – 2024 wyniesie blisko 211 mld zł.

Aby zlikwidować tak wielki deficyt każdy aktywny zawodowo Polak w wieku produkcyjnym (tj. 15,8 mln osób) powinien dobrowolnie oddać do ZUS około 13,3 tys. zł ponad to, co w latach 2020 – 2024 i tak zapłaci w składkach na ubezpieczenia społeczne. Wiadomym jest, że nikt sam od siebie takiej kwoty do ZUS nie wpłaci, dlatego też PiS chce wprowadzić częściowy przymus. Likwidacja limitu 30-krotności w składach na ZUS przyczyni się do tego, że ok. 370 tys. osób będzie musiało zapłacić w skali roku dodatkowe 8 – 9 mld zł więcej. Podwyższenie akcyzy również przyniesie budżetowi dodatkowe pieniądze. W efekcie skala planowanego deficytu powinna się zmniejszyć, nadal jednak będzie ona liczna w dziesiątkach miliardów złotych w ciągu roku. W takich okolicznościach zasadnym jest pytanie o to, czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać wzrostu kolejnych podatków? A może PiS odważy się na ograniczenie wydatków socjalno-wyborczych?

Lasy Państwowe przejdą pod nadzór nowego ministerstwa? Leśnicy "gotowi do protestów"

Data: 05.11.2019 10:55

Autor: ziemianin

tiny.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #rzad #lasypanstwowe #ministerstwosrodowiska #solidarnosc #ministerstwozasobownarodowych

Lasy Państwowe nie są przedsiębiorstwem. Odpowiadają za gospodarkę w lasach na powierzchni ponad 7 mln ha

Lasy Państwowe przejdą pod nadzór nowego ministerstwa? Leśnicy "gotowi do protestów"

Ministerstwo Środowiska może stracić nadzór nad Lasami Państwowymi – pisze "Nasz Dziennik". Według gazety, lasami może zarządzać nowy resort odpowiedzialny za spółki Skarbu Państwa, czyli Ministerstwo Zasobów Narodowych, które ma powstać w nowym rządzie.

"Nasz Dziennik" podkreśla, że ścierają się dwie koncepcje. Pierwsza to wyprowadzenie Lasów Państwowych spod zarządu resortu środowiska, a druga – wydzielenie z MŚ fotowoltaiki i programów związanych z "Czystym powietrzem". Gdyby ten drugi scenariusz się ziścił, to lasy i nadzór geologiczny zostałyby w gestii resortu środowiska.

Zmiany w Lasach Państwowych? Leśnicy zaniepokojeni

Jak pisze dziennik, plany włączenia Lasów Państwowych pod nadzór Ministerstwa Zasobów Narodowych niepokoją leśników. W rozmowie z gazetą przewodniczący Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ "Solidarność" Zbigniew Kuszlewicz podkreśla, że jeśli pojawiłyby się jakiekolwiek próby ingerencji w obecny system funkcjonowania Lasów Państwowych, "to nie byłoby na to naszej zgody".

"Już wielokrotnie powtarzaliśmy, że zawsze jesteśmy gotowi do protestów w obronie lasów. Realizacja tego pomysłu byłaby nietrafiona" – dodał Kuszlewicz.

"Nasz Dziennik" pisze, powołując się na samych leśników, że Lasy Państwowe to podmiot szczególnego rodzaju, nieporównywalny z jakimkolwiek innym.

"Spółki rządzą się swoimi prawami. Z kolei Lasy Państwowe zarządzają majątkiem naturalnym Skarbu Państwa. Jeżeli ktoś chciałby zrównać status lasów ze spółkami, to musielibyśmy rok rocznie osiągać zysk. Każda spółka padnie bez zysku. W historii Lasów Państwowych dochodziło do sytuacji, w której rok zamykaliśmy ze stratą wyrażaną w dziesiątkach milionów"

Elżbieta Witek nowym marszałkiem Sejmu

Data: 09.08.2019 16:35

Autor: ziemianin

businessinsider.com.pl

#sejm #rzad #polska #polityka #codziennaprasowka #wiadomosci

Elżbieta Witek została wybrana nowym marszałkiem Sejmu. Dotychczas pełniła funkcję szefowej MSWiA.

Elżbieta Witek nowym marszałkiem Sejmu

Elżbieta Witek została w piątek wybrana nowym marszałkiem Sejmu. Na tym stanowisku zastąpiła Marka Kuchcińskiego, który został zdymisjonowany w związku informacjami o jego licznych lotach rządowymi samolotami.

Elżbieta Witek w ostatnim czasie stała na czele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wcześniej, w latach 2015-2017 była szefem gabinetu politycznego premier Beaty Szydło, a później Mateusza Morawieckiego. W latach 2015-2016 pełniła też funkcję rzecznika rządu.

Liczne loty marszałka

Pod koniec lipca Radio Zet podało, że marszałek Sejmu latał rządowymi samolotami wraz z rodziną. Później prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że podjął działania ws. uregulowania przepisów dotyczących lotów służbowych.

W ostatni poniedziałek na stronach Sejmu opublikowano wykaz podróży. Zawiera on 85 pozycji opisujących podróże krajowe Marka Kuchcińskiego między 17 marca 2016 r. a 22 lipca 2019 r., 70 z nich odbywało się na trasie między Warszawą i Rzeszowem (w tym często z drogą powrotną). Później jednak na jaw wyszło, że oprócz żony Marek Kuchciński zabierał na pokład innych członków swojej rodziny, a także polityków PiS.

Ostatecznie Marek Kuchciński na wspólnej konferencji z Jarosławem Kaczyńskim ogłosił, że zrezygnuje z funkcji marszałka Sejmu.