Google musi udostępnić dane osoby, która napisała negatywną opinię

Data: 16.02.2020 22:18

Autor: ziemianin

theverge.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #internet #google #australia #technologia #komputerp #chejt #recenzja #opinia #krytyka #firma #ocena

Sąd w Australii zmusił Google do ujawnienia danych osoby, która napisała negatywną recenzję lokalnego gabinetu stomatologicznego.

Google musi udostępnić dane osoby, która napisała negatywną opinię

Sąd z Melbourne nakazał Google podać dane internauty kryjącego się pod pseudonimem CBsm 23, który pod koniec minionego roku na profilu gabinetu dentystycznego w Google napisał negatywną opinię odnośnie działalności australijskiego stomatologa. Dentysta przyznał, że krytyczna recenzja doradzająca innym osobom aby trzymali się od niego z daleka zaszkodziła jego praktyce w tym sytuacji finansowej, która uległa sporemu pogorszeniu. Poszkodowany chce więc pozwać byłego klienta, aczkolwiek zgodnie z zasadami w przypadku sprawy cywilnej sąd musi wysłuchać obie strony konfliktu. Dlatego właśnie przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości uznał, że należy odkryć tożsamość krytyka. Co ciekawe dr Matthew Kabbabe poprosił amerykańskiego giganta technologicznego o udostępnienie danych zainteresowanego, lecz ten odmówił stwierdzając, iż nie posiada środków mogących ustalić gdzie oraz kiedy utworzono profil na będącej jego własnością platformie.

Jednak sędzia przyznał, że poszkodowany ma prawo wnieść sprawę o zniesławienie w związku z czym Google musi przekazać dane osobowe rzeczonego internauty takie jak imię i nazwisko, numer telefonu czy adres IP. Prawnik stomatologa uznał decyzję sądu w Australii za „przełomową". Dodatkowo jego zdaniem, nawet jeśli ktoś ukrywa się za serwerami VPN to w dzisiejszych czasach istnieją sposoby na pozyskanie informacji o takiej osobie. W wywiadzie dla ABC News dr Matthew Kabbabe stwierdził, że to niesprawiedliwe, aby anonimowi ludzie mogli bez problemu atakować uczciwie działające firmy. Co ciekawe zgodnie z dostępną informacją korporacje z Australii nie mogą pozwać ludzi za negatywne opinie, chyba że jest to organizacja non-profit lub firma zatrudniająca maksymalnie 10 pracowników. Samo Google postanowiło nie komentować nakazu sądowego, chociaż wydaje się, że przedsiębiorstwo będzie zmuszone udostępnić zainteresowanym stronom tożsamość internauty.

Oczywiście nie powinno być przeszkód w napisaniu krytycznej recenzji danej firmy w przypadku gdy ktoś uzna, że został źle obsłużony lub towar był złej jakości. Natomiast gdyby każde przedsiębiorstwo uważało się za skrzywdzone złą opinią wówczas ich wystawianie w internecie straciłoby jakikolwiek sens. Niestety poza zasłużoną krytyką nie brak także nieuzasadnionych będących klasycznym hejtem recenzji, które trapią wirtualny świat. Z kolei opisany przypadek dobrze pokazuje, iż w sieci wbrew niektórym głosom nie powinien czuć się całkowicie anonimowy i za swoje czyny może ponieść konkretną odpowiedzialność. Wracając jeszcze do opisanej sprawy uważacie, że jedna negatywna krytyka mogłaby rzeczywiście zrujnować firmę?

Data: 15.02.2020 14:57

Autor: turtelian

No elo lureczki, Opróżniłem kolejną paczkę kawy to pora na recenzje :)

Dziś wjeżdża na tapet Marila crat coffee honduras.

Cena 40zl/kg.

Aromat: łagodny trochę mleczny, taka kawa z mlekiem. Malo intensywny.

Smak: sama i z cukrem lekko kwasna, malo kawawa i podobnie jak w zapachu lekko mleczny smaczek. Z mlekiem dochodzi jeszcze bardziej smak mleka i wydaje się być jeszcze łagodniejsza, przypomina mi …. Inke na mleku :D, fajny napoj kawowy.

5/10 chyba ze ktos lubi wlasnie cos w tym typie.

Moc: slaba co koreluje z lagodnym smakiem, dalbym 3/10.

Ogółem bez szału ponownie. Naszczęście ta która teraz pije bardzo miło mnie zaskoczyła :), więc następna recenzja będzie czegoś godnego polecenia :)

#kawa #turteliancontent #recenzja

"365 dni" - recenzja Tomasza Raczka, hahahahaha! xDD

Data: 13.02.2020 17:01

Autor: Thanos

youtube.com

Hahahahahha! Tomasz Raczek w mega formie! Recenzuje #film #365dni. Osobiście nie byłem i sie nie wybieram, ale ponieważ jest obecnie spory hype na tę produkcję, warto być na bieżąco. Poczekam aż "będzie na DVD" ( ͡º ͜ʖ͡º)

#recenzja

Data: 15.01.2020 19:13

Autor: turtelian

No elo lureczki, jako, że już popróbowałem następnej kawki to teraz czas na #recenzja #kawa.

Dziś Esspresso Italia caffe classico

Wygląd: inna niż inne ! bardzo małe i sporo ciemniejsze ziarenka, zdjecia będą ale na nich niezbyt to widać.

Aromat: mało kawowy, trochę piwnica rodzynki raczej mało przyjemny.

Smak: mało kawowy , łagodny. Bardzo dziwny, ale kawa pijalna zarowno bez mleka jak i z mlekiem bez cukru. Ciezki do oceny ale chyba od kawy oczekuje kawowego smaku. Trochę jakbym pil jakis napój dziwny nie kawe.

Cena: 50zl /kg

Moc :5/10

Ocena: trudna do ocenny bo jest "inna" ale dam niskie 4/10.

w komentarzu zdjecie ziarenek wrzuce :)

PS: recenzji przez p[ewien czas nie bedzie bo te ktore mailem gotowe juz poszly a zanim wypije kolejna paczke kawy pare tygodni minie :D

#turteliancontent

Data: 06.01.2020 19:07

Autor: BlaziuBlaz

Jakoś umknął mi film z 2015.

Szybka #recenzja:

Pierwsza myśl: Ja pierdolę, jaki popierdolony film (w pozytywnym znaczeniu).

Ten film jest piękny. I będę bronił swojej racji, że to bardziej dramat niż horror.

#polecam oglądać z napisami.

#oswiadczenie @oświadczenie Zamierzam też obejrzeć go znowu raz czy dwa w najbliższym czasie żeby się upewnić czy jest aż tak dobry.

#filmy #film #filmnawieczor #dramat #horror #psychologiczny

https://www.filmweb.pl/film/Czarownica%3A+Bajka+ludowa+z+Nowej+Anglii-2015-729157

Skarbek – kobieta z mgły - #przekroj recenzja książki „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek“

Data: 25.11.2019 19:21

Autor: ziemianin

przekroj.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #powiesc #literatura #ksiazka #VincentSeverski #KrystynaSkarbek #Recenzja #opinie #przekroj

Czas: trzy kwietniowe dni w 1941 r. Miejsce: Belgrad, elitarna sceneria hotelu Majestic, wytwornych ulic i Teatru Narodowego, w którym odbywa się specjalny spektakl Jeziora łabędziego. Na scenie tancerze od Diagilewa, na widowni pierwszy garnitur polityków Jugosławii, międzynarodowi dyplomaci oraz kwiat wywiadów: niemieckiego, brytyjskiego, radzieckiego, tureckiego, włoskiego… W kuluarach i lożach wymienia się spojrzenia, krótkie i z pozoru zdawkowe zdania, a przede wszystkim: informacje i dezinformacje. Vincent V. Severski – emerytowany agent i znakomity pisarz – powtarza, że w pracy agentów to nie pistolety i sztylety są głównym orężem – informacja to najpotężniejsza broń. I każdy dobrze wyszkolony pracownik wywiadu wie, że od informacji, które posiada, może zależeć życie wielu ludzi.

Skarbek – kobieta z mgły – [#przekroj](/t/przekroj).pl recenzja książki „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek“ Vincent V. Severski

Wtedy w Belgradzie ważyły się losy wielu, a dokładniej: milionów żołnierzy radzieckich. Skomplikowana gra umysłowa i psychologiczna, jaką Severski stara się z największą wiarygodnością odtworzyć w powieści Christine, toczy się o to, by wyprowadzić Hitlera z równowagi. Zwrócić jego uwagę na choćby kilka tygodni, sprowokować go do ataku na Jugosławię i związać tam jego siły bojowe, by opóźnić – oczywisty już dla wielu – atak na ZSRR. Aby zadanie się powiodło, musi dojść do historycznego porozumienia dwóch, dotąd zwalczających się wywiadów – radzieckiego i brytyjskiego. To mało znany epizod II wojny światowej, ale wydarzył się i spowodował, że Niemcy uderzyły na Związek Radziecki dopiero w czerwcu – za późno, dzięki czemu nie ugrzęźli, jak niegdyś Napoleon, w stalowym uścisku radzieckiej zimy.

Te trzy dni, w jeszcze niezniszczonym i pięknym Belgradzie, stanowią tło jednego z ważnych epizodów w karierze Krystyny Skarbek – polskiej Żydówki i hrabianki, miłośniczki jazdy konnej i nart, władającej językiem francuskim i męskimi umysłami – zwerbowanej przez brytyjskie SOE, służbę powołaną do pracy dywersyjnej wśród Niemców. Czy Skarbek była także pracownicą brytyjskiego wywiadu MI6 – nie wiadomo, ale jest to prawdopodobne. Epizod bałkański w jej międzynarodowym losie (pracowała także na Węgrzech, w Palestynie, Egipcie…) Severski uważa za kluczowy, katapultujący ją do pracy w wysokich sferach społecznych i kręgach polityki międzynarodowej, gdzie angażuje się szpiegów o wyjątkowych umiejętnościach. Książka pozwala sobie wyobrazić, na czym polegały. Krystyna Skarbek, według przybranej legendy Christine Granville, a dla niemieckiego wywiadu Kristin, znakomicie rozgrywa swoje relacje z mężczyznami pracującymi dla obcych sił. Uwodzi, gra, hipnotyzuje, jednocześnie panując nad emocjami i nie pozwalając się zdekonspirować. Jej zadanie w arcyskomplikowanej układance zabiegów i manipulacji kilku wywiadów grających przeciwko sobie może wydawać się niewielkie – ostatecznie rolą Christine jest „jedynie“ doprowadzenie do spotkania pewnego Brytyjczyka z pewnym Niemcem, by mogli przekazać sobie informacje. Ale to niepozorne zdarzenie ma kluczowe znaczenie dla powodzenia skomplikowanej operacji.

Severski nie zajmuje się całą biografią Christine Granville, nie rozpisuje szerokiego fresku, zamiast tego dostajemy fragment jej losu w postaci fabuły o wysokim prawdopodobieństwie. Lektura tej książki, napisanej lekko, zgodnie z prawidłami gatunku skupionej na intensywnej i poganianej przez czas akcji, która zagęszcza się z każdą stroną, sprawia dużo intelektualnej frajdy, ale stwarza ryzyko przeoczenia. Dla zbudowania takiego literackiego zmyślenia potrzebne są tony wiedzy, wywiadów, przerzuconych akt – ostatecznie Severski pisze przecież o kobiecie z mgły, agentce otoczonej milionem niesamowitych, nieraz absurdalnych i pomniejszających ją legend. O kobiecie, o której niemal niczego nie wiadomo na pewno. Prawda pozostaje ukryta w archiwach brytyjskich, nieodtajnionych. W zbieraniu informacji o Skarbek pisarzowi pomagał inny specjalista – Piotr Niemczyk, niegdyś twórca Urzędu Ochrony Państwa i ekspert białego wywiadu. Obaj nagłowili się, by maksymalnie uprawdopodobnić zdarzenia okryte szczelną tajemnicą.

Severski pokazuje kobietę w sytuacji granicznej, na którą (dosłownie!) napierają wielkie siły historii. Polską patriotkę, która decyduje się na pracę dla Churchilla, ale musi jednocześnie prowadzić inteligentną grę z Niemcami, bo w Warszawie pozostała jej matka, która żyje poza gettem, wierząc, że jako arystokratce nic jej się nie stanie. Autor stawia tezę, że hrabina Goldfeder była przez lata zakładniczką Gestapo. Nie pozwoliła wywieźć się z Polski, mimo kilku prób córki. Zginęła na Pawiaku. Życie prywatne zazębia się z profesjonalnym: Skarbek utrzymuje relacje z kilkoma mężczyznami, z tymi, których uwodzi w celach zawodowych, ale też z Andrzejem Kowerskim, bohaterem wywiadu i polskiego podziemia, z którym łączyło ją chyba najwięcej. Zostali pochowani w jednym londyńskim grobie.

Krystyna aka Christine, aka Kristin lawiruje, gra, manipuluje, godząc wodę z ogniem. Pole jej osobistego manewru jest ograniczone. Jej rola jako agentki – istotna, ale wpisana w zawsze grupowy i szerszy plan. Momenty satysfakcji – znikome.

Severski tworzy w powieści drugą kobiecą postać, rodzaj alter ego Skarbek, by móc opowiedzieć o cieniach wywiadowczej pracy pań. Olga, agentka radziecka, ryzykuje swym ciałem, życiem i poczuciem godności, by uwikłać niemieckiego oficera we współpracę z ZSRR. Jedyne, o co może poprosić przełożonych, to bycie świadkiem momentu, w którym prawda odsłoni się przed Niemcem. Jego upokorzenie będzie niewielką nagrodą za jej sińce i poświęcenia.

Zakończenie powieści o bałkańskiej akcji Christine Granville jest otwarte. A cała książka napisana została obrazami, wydaje się więc świetnym materiałem do kontynuacji i filmowych adaptacji. Severski mawia, że Krystyna Skarbek narodziła się dopiero w 1952 r., a więc wtedy, gdy została zasztyletowana. Wcześniej nic o niej nie wiedziano i nikt się nią nie interesował. Dopiero po śmierci wybuchł gejzer z legendami. Być może tylko literatura i fabularny talent pisarski mogą wystawić adekwatny pomnik niezwykłej kobiecie i agentce, która kończyła życie, ścieląc łóżka, sprzedając w Harrodsie i kelnerując na liniowcach pływających do Nowej Zelandii.

Severski wie, że za adrenalinę pracy wywiadowczej kobiety płacą wysoką cenę – wypalenia i nieumiejętności zwykłego życia. W Christine pokazał nam Skarbek na szczycie, w najjaśniejszym momencie jej losu.

Data: 10.10.2019 21:02

Autor: false_nine

Metro Exodus nawet z najnowszym patchem i dodatkiem wciąż ma ogromne problemy z optymalizacją oraz masę bugów. Za to właśnie mam pretensje do A4Games, nie uczą się na błędach :) W 2033 i Last Light również zostawili sporo niedociągnięć.

No ale ogólnie trzeba przyznać, że seria Metro jest po prostu dobra, nie wybitna, nie bardzo dobra, po prostu dobra. Jako że PLUSY Metro Exodus już odmieniano przez wszystkie przypadki i ja również mógłbym się pod pozytywnymi recenzjami podpisać, skupię się na tym, co twórcy mogliby jeszcze poprawić:

– W Exodusie potwory nadal potrafią dosłownie przebiegać przez obiekty (np. drzwi-kraty) [Uciekałem przed dwoma bestiami i zatrzasnąłem za sobą kratę, chciałem spokojnie przeładować, a tu BACH, potwory po prostu przeszły przez kratę jakby jej w ogóle nie było. Tak… byłem zaskoczony)

– Bohater może przechodzić przez tekstury (lub też notorycznie "zaczepia" się o tekstury, których nie ma)

– Optymalizacja jak leżała tak leży, na i7 i GTX 1060 6GB na maks rozdziałce i wysokich detalach + DX11 w niektórych miejscach spadki FPS do… 15

– W niektórych miejscach potwory respawnują się bez końca, oskryptowanie to największa wada serii Metro, Exodus także nie jest od niej wolny

– Broń zużywa się baaaardzo szybko, wręcz nieracjonalnie szybko

– Brak szybkiej podróży. Lokacja i terytoria w Exodus są z jednej strony za małe na Fast Travel, z drugiej za duże żeby jej nie było. Ni w pięć ni w dziewięć

– Dialogi są mega długie, postaci leją wodę bez opamiętania. Gdyby jeszcze te rozmowy wnosiły cokolwiek do fabuły, wydarzeń, historii postaci itd, ale dzieje się tak niestety rzadko. Większość przedłużających się rozmów jest po prostu nudna.

– Dużo cutscenek… być może nawet o kilka za dużo. W niektórych momentach brakuje mi cutscenek, w innych przypadkach chyba nie były konieczne, choć się pojawiły. To takie robienie "filmowego" efektu na siłę.

– Słabiutkie AI postaci, NPC nawet nie stwarzają pozorów dopracowania

– Bardzo słaba jakość cieniowania i oświetlenia, to nawet nie jest śmieszne, kiedy skradasz się obok przeciwnika, widać cię jak na dłoni bo jest po prostu za jasno, ale i tak pozostajesz niewykryty.

  -- w tym przypadku można by przyciemnić wnętrza lokacji, wywalić trochę świateł pojawiających sie znikąd (ambient lights zdaje się, tak to chyba się nazywa) i już można by przyjąć, że NPC nie jest głupcem, tylko po prostu nie mógł dostrzec bohatera w ciemności.



 -- również w tym przypadku można się poratować RESHADEm. Choć to uderzy znowu w wydajność. Przyciemnianie GAMMY daje tylko połowiczny efekt niestety.\

– Niektóre postaci jak Anna mają mocno zmienione osobowości, to nie wygląda dobrze, kiedy ze stanowczego i bezpośredniego charakteru, postać nagle staje się Julią z romansu.

– Za mało METRO w METRZE. Pustynie, tropiki, strumyki i bóg wie co jeszcze, natomiast ze starego klimatu Metra nie zostało dosłownie NIC. Gra ma swoje "nowe uroki", ale tych "starych" stanowczo brakuje i jeden dodatek TWO COLONELS nic w tej materii nie zmienia.

Dorzuciłbym jeszcze kilka, ale zasadniczo najważniejsze wady chyba już wymieniłem, mam nadzieję, że twórcy Metro jeszcze będą pracować nad tym tytułem.

#f9blog #metro #metroexodus #a4games #recenzja #gry #fps

Data: 14.09.2019 05:46

Autor: FiligranowyGucio

Facet zaczyna od klamstwa: " w czasach komunizmu "Malowany ptak" był zakazany w Polsce" i to już złe, nigdy nie była zakazana, sam mam ja na półce od 30 lat. Kosinski reklamował ksiazke jako biograficzną a ludzi, dzieki którym przeżył opłuł i oczernił. Wszystkich czytajacych ten kłamliwy wywiad prosze o poszukanie wiedzy na ten temat, choćby w internecie. Film zostal wygwizdany podczas premierowej produkcji a ludzie wychodzili z sali. Antypolski paszkwil!

https://film.wp.pl/malowany-ptak-stellan-skarsgard-o-filmie-polsce-i-rzadzie-pis-6423697062664321a?amp=1&__twitter_impression=true&fbclid=IwAR1ta4SAdsUbAuCwlgDFp2IyI6Uc3PX6Hg9VwVjJxZOIVNoXU75wPq-UwUs

#klamstwa #wppl #drugawojnaswiatowa #film #recenzja

Data: 12.06.2019 17:17

Autor: LadacznicoOdporny

#komary #kupujzlurkerem #recenzja

Kupiłem w końcu pułapkę na komary. Nienawidzę tych latających skurnoli.

Zastanawiałem się jaką wybrać i jak to się sprawdzi w praktyce. Odrzuciłem rażące, bo hałasują i trzeba je często czyścić. Postawiłem na taką która zasysa powietrze razem z latającą zarazą. Wabi za pomocą światełka. Przy okazji wygląda na tyle ładnie, że mogę ją uznać za ozdobę.

#czujedobrzeczlowiek – działa jak należy.

Pic rel po pierwszej nocy użytkowania. 3 ćmy i dwa komary ubite. Stała na łóżku, tuż nad moją głową bo zezgonowałem bez ostrzeżenia po ciężkim dniu :D Szum wiatraczka i nadzieja widoku zdechłych komarów musiały mnie dodatkowo zrelaksować ;)

Jest mała nieadekwatność w tym teście, bo normalnie lampka by była ciut dalej od ciała, a jak wiadomo nie tylko światło przyciąga komary. Ale zapowiada się dobrze :) Będę testować dalej.

Wady:

-Krótki kabelek. Dodatkowo musi być wpięty w port USB. Nie można od tak zmienić na inny kabelek, bo końcówka wchodząca do lampki to już nie USB.

-Komary niedostatecznie cierpią przed śmiercią.

No i to tyle :D

Czasy secondhand.Koniec czerwonego człowieka - Aleksijewicz Swietłana

Data: 08.06.2019 20:38

Autor: Prospero

Wyobraźcie sobie taką sytuację: W ZSRR gdzieś na prowincji żyje sobie Olga, 12letnia dziewczynka. Jej ojciec walczył w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, z której wrócił zdemolowany psychicznie, nic nie robi tylko chlał wódkę i przy byle okazji napierdalał matkę i Olgę. Ojciec był (w sensie przed wojną) gorącym komunistą odznaczanym za "akcje specjalne", ale że chlał to go wywalili, Matka z kolej całą wojnę pracowała w fabryce amunicji, 16h dziennie, 7 dni w tygodniu, 3h snu dziennie, żywiła się głównie mchem, ale była szczęśliwa, bo udało się pokonać Hitlera. Męża poznała na budowie Kolej Amursko-Bajkalskiej, mieszkali w ziemiance, nie mieli łopat, urobek nosili w fartuchach, jedyne walonki dzielili na 5 osób, jedli mech, ale była szczęśliwa, bo budowała komunizm. Urodziła jej się córka Olga (po drodze były jeszcze dwie skrobanki i jedno poronienie). Po latach chudych (ale szczęśliwych, wprawdzie nie mieli co jeść i czasami któryś sąsiad w nocy znikał, a jedyną szczoteczkę do zębów dzieliło całe piętro baraku, ale wszyscy byli równi i dużo czytali książek, a jak im coś nie pasowało to mogli szeptać w kuchni) Oldze udało się załapać pracę w rejonowym komitecie partii w Mordowii. Poznała męża, urodził im się syn – syn był poetą, ale wzięli go do Afganistanu, z którego wrócił zdemolowany psychicznie, nic nie robił tylko chlał wódkę, aż w końcu się zapił na śmierć. Córka z kolei po upadku komunizmu mieszkała w Moskwie, ale że nie było pracy i nie miała co jeść, to została kurwą, poznała Azera (który uciekł z Azerbejdżanu przed biedą i wojną, dodatkowo kręcił z Ormianką (brata Ormianki rozwścieczony tłum żywcem oskórował i trofeum powiesił na drzewie) i rodzina się go wyrzekła), z którym powoli układała sobie życie, znalazła uczciwą pracę, ale Azera zatłukli skini, a sama dostała raka i zapiła się na śmierć. A jej koleżanka zginęła w zamachu w metrze, a dozorce zastrzelili bandyci w latach 90 bo nie chciał płacić haraczu.

I tak przez 500 stron. Wyobraźcie sobie jakieś potworność, nieszczęście, niesprawiedliwość, a na bank przeczytacie o tym w tej książce. Osobiście wytrwałem do około 470 strony (a książka ma prawie 510) i się poddałem. No nie da się tego czytać. Zwątpiłem w sens kończenia lektury jak jedna babka (3 próby samobójcze) najpierw stwierdza, że całe życie będzie sama, a akapit dalej jest już powtórnie mężata (chyba nie muszę wspominać, że mąż chlał wódkę i ją napierdalał?). Na portalach zapewniają, że to fantastyczna książka 9,5/10 i rekomendacja redakcji, ale osoby, które tak twierdzą chyba nie przeczytały w życiu żadnej książki. Mocne 3,5/6. Te 0,5 punkcika to za to, że dość sprawnie się to czyta, no i początkowe opowieści mają w sobie jakąś nutkę świeżości.

#ksiazki #recenzja