Oszust Michałkiewicz?

Data: 25.11.2019 14:14

Autor: ziemianin

facebook.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #sady #gwalt #proces #facebook #Michalkiewicz

Oszust Michałkiewicz?

źródło: facebook Zbigniew Nowak

Jakiś czas temu Staś Michalkiewicz ogłosił światu, że szuka finansowego wsparcia w celu wykupienia mieszkania, bo w przypadku braku wykupu groziłaby mu eksmisja. Nie znam wyników zbiórki, ale jakiś efekt na pewno ta szeroko zaistniała akcja przyniosła. Może nie tak duży jak u braci Sekielskich, ale Michalkiewicz mógł się wzbogacić w ten sposób o jakieś 100 000 zł.

Nie wnikam w czyjeś tego rodzaju akcje, od czasu do czasu sam zbieram na koszty mojej działalności w ten sposób. Jest jednak jedno, ale! O ile same tego rodzaju działania są w dzisiejszym świecie czymś normalnym, to nadużyciem, wręcz oszukaniem donatorów się poszukiwanie środków finansowych pod fałszywym pretekstem.

Red. Michalkiewicz – jak wszystko wskazuje na to – nie zabiegł o pomoc na wykup mieszkania a szukał środków na zapłatę zadośćuczynienia w kwocie 150 tys. zł, zasadzonych od jego osoby w ramach pozwu wytoczonego mu przez panią Katarzynę, która była, jaki dziecko gwałcona przez księdza z Towarzystwa Chrystusowego a którą nazwał k… W procesie cywilnym Staś Michalkiewicz nie uczestniczył, bo zapewne uznał, że jak nie przystąpi do procesu, licząc na to, że jak nie odbierze awiza, to proces się nie odbędzie. I to był błąd.

W ostatnim czasie Staś napadł na wymiar sprawiedliwości reprezentowany przez komornika, że ten go "prześladuje" bo zajął mu konto na 200 tys. zł. udając, iż nic nie wie o żadnym procesie z art. 24 Kc.

Prawda okazała się inna. Pani Kasia całą sprawę opisała na swoim blogu

Cytat:

Dziś wydarzył się mój kolejny dramat!! Dramat, na który nie mam już sił. To jest ponad moje siły wszystko.

Z racji tego, że nie byłam żadną kurwą, tylko dzieckiem, kiedy gwałcił mnie ksiądz, to wytoczyłam Panu Stanisławowi Michalkiewiczowi proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych. Mówiłam o tym od początku, że zamierzam tak zrobić. Więc to nie jest nic nowego.

Nie ma we mnie zgody na to, aby ktoś, kto zwłaszcza jest autorytetem, osoba publiczną wyrażał się w taki sposób o ofierze, w ogóle o drugim człowieku. Nie ma we mnie zgody, na mowę nienawiści! Stojąc przed Sądem, jasno się wyraziłam, że trzeba reagować na takie zachowania, potępiać je, że w przestrzeni publicznej nigdy takie słowa nie powinny paść! Zwłaszcza z ust człowieka, który ma taki zasięg, możliwości, tylu zwolenników. Skrzywdził mnie, nie tylko ten człowiek swoimi słowami, ale również po jego wypowiedzi, wiele osób z jego kręgu życzyło mi śmierci, pisali, że dobrze, że mi się to stało i wiele innych obraźliwych słów. Reakcji pod filmem było mnóstwo, film trafił do kilkudziesięciu tysięcy osób.

Stanisław Michalkiewicz swoją skandaliczną wypowiedź dał następnego dnia, po decyzji Sądu. W trudnym dla mnie okresie, kiedy nie zdążyłam nawet jeszcze dojść do siebie. Po jego słowach poczułam, że to wszystko, co robię, o co walczę, nie ma sensu. Poddałam się. Wszystko, co udało mi się zbudować w ciągu chwili, runęło.

Bardzo się bałam kolejnego procesu, nie wiedziałam, czy udźwignę go psychicznie, ale nie mogłam pozwolić na to, aby ten człowiek nie poniósł konsekwencji. Pan Michalkiewicz obraża nieustannie wiele osób, a na to nie ma mojej zgody, bo każdy ma prawo być kim chce i wierzyć w co chce! A to, co robi ten człowiek zasługuję na największe potępienie! Mam nadzieję, że ten proces będzie dla niego dotkliwą nauczką, bo widocznie tylko konsekwencje finansowe mogą na niego wpłynąć.

Tylko reagując na takie zachowania, możemy coś zmienić!

Jego oświadczenie jest przekłamane!! Pełne kłamstwa i manipulacji! Proces trwał krótko, a on świadomie nie odbierał pism z Sądu, jak również spodziewał się doskonale pozwu i jego prośba do ludzi jakoby mu wpłacali pieniądze na wykupienie mieszkania, była celowym kłamstwem, wprowadzeniem ludzi w błąd… on doskonale wiedział, że do tego pozwu dojdzie i chciał się zabezpieczyć!! Nie prawdą jest również, że tam nie mieszka.

Detektyw potwierdził jego adres zamieszkania, następnie Pani Sędzia sama sprawdziła w swojej bazie czy się zgadza, a ostatecznie sam Stanisław Michalkiewicz kilka dni temu w rozmowie z komornikiem przyznał, że mieszka w tym mieszkaniu, ale żadnej korespondencji nie widział. Jest to nie możliwe, bo było przynajmniej kilka wysłanych listów z Sądu. I każdy list nieodebrany jest ponaglany awizem. Kolejne kłamstwo to to, że zajęto mu kwotę ponad 180 tys. złotych!! W trakcie zajęcia, które nastąpiło kilka dni temu, na koncie miał 100 tys. i prosił komornika, by ten się ze mną skontaktował i poprosił, abym mu resztę kwoty rozłożyła na raty po 10 tys. miesięcznie…

Sędzia przyznała mi 150 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia, jak również przeprosiny w formie papierowej! Michalkiewicz po tym, jak mój prawnik się nie zgodził na płacenie w ratach, gdyż nie można jemu ufać i oczywiste jest, że będzie próbował zrobić wszystko, aby mi nie zapłacić, po prostu się na mnie zemścił. Upublicznił moje imię i nazwisko… Kolejny raz wiedział, co zrobić, aby mnie zabolało. I standardowo dalej uważa, że przypomniało mi się po latach, że była molestowana i że pozwałam go tylko dlatego, iż uznałam, że przegram proces z zakonem i potrzebowałam kasy?! Dalej mnie obraża…

Do wszystkich, również jego obrońców, którzy od dawna próbowali mnie zniszczyć, upokorzyć, zastraszyć – tak NIE NAZYWAM SIĘ KASIA!!!! W końcu się Wam udało!! Od wielu miesięcy w różny sposób próbowaliście jak zadać mi ból, to kłamaliście na mój temat, groziliście mi, manipulowaliście faktami, obwinialiście, umniejszaliście krzywdę, straszyliście w różny sposób, czy podawaliście moje dane. Nie daliście mi czasu, szansy, nic. Abym mogła dojść do siebie, odpocząć, ułożyć jakoś choć trochę życie i wtedy podać moje dane, na spokojnie, w zgodnie ze sobą. Nie mam już siły z wami walczyć dalej. Jestem, dzięki wam wszystkim wrakiem człowieka, który boi się wejść na skrzynkę pocztową, bo przez ostatnie miesiące zalaliście mnie takim hejtem jak nigdy dotąd. Jako ofiara byłam i jestem gorzej traktowana niż moi oprawcy.

Poddaje się! Mam już tego wszystkiego dość. Proszę się ze mną nie kontaktować w żaden sposób. Nie będę odpowiadać na wiadomości…….

…koniec cytatu z bloga pani Kasi.

Jak widać Staś wg mnie oszukał swoich czytelników, aż dwa razy. Raz kiedy zbierał kasę na wykup mieszkania, drugi zatajając fakt, że 200 tys. zł zajęcia przez komornika nastąpiło a konto przegranego procesu.

Pana Stasia w złym świetle stawia to, że olał proces sądowy o naruszenie dóbr osobistych.

P.S

Kasia miała i ma cierpieć na stres pourazowy… a jak widać "rajcuje" ją wdawanie się w utarczki słowne i ostre polemiki w internecie ze zwolennikami Michalkiewicza.

Osobiście myślę, że Pani Kasia ma głowę pełną strachu z innego kierunku. I niemały stres. Przed nią proces kasacyjny przed SN. Kasacja może okazać się skuteczna a jeżeli Towarzystwo Chrystusowe zapłaciło, to kasa będzie do zwrotu. Może być tak, że Pani Kasia może mieć te środki na koncie i odda je pozwanemu, jednak jak pisze Ewa Want, adwokat miał wziąć aż 300 tys. zł z tego miliona. W takim przypadku Pani Kasia ma szanse przeżyć prawdziwe załamanie. I stać się niewypłacalną.

Miedzy czasie wokół pani Kasi powstał ruch wsparcia, złożony gównie z lewactwa, popierany przez przeciwników KK, żądający "sprawiedliwego" procesu przed SN, określonego składy sędziowskiego, bo wg. nich tylko taki skład "daje" gwarancje, że pani Kasia nie przegra kasacji.

Lewactwo i KODowcy biegają za napisem KONSTYTUCJA, ale sprawiedliwego składu chcą – jak widać – tylko dla Pani Kasi. Innych podsądnych mają w poważaniu.