Nowa audycja rockowa

Data: 28.10.2019 13:42

Autor: Muzyczne_IQ

wnet.fm

Szanowne Państwo, Kochani Moi!

Witam Was z mojego nowego multikonta. Nigdy w historii tego portalu nie zamieściłem żadnego wpisu na głównej, a jestem już na Lurkerze przez znaczną część tego roku i piszę czasem na mikro. Myślę więc sobie: podzielę się informacją o audycji radiowej, którą współprowadzę. No ale w ten zrobię #pokazmorde i nazwisko, a tego na razie nie zamierzam. Założyłem więc konto funkcyjne, przy użyciu którego chcę promować Muzyczne IQ w Radiu Wnet.

Strona www: https://wnet.fm/author/muzyczneiqhttps://wnet.fm/author/muzyczneiq/

Facebook: Wyświetlany teksthttps://www.facebook.com/Muzyczne-IQ-109118520513833/

Gramy głównie gitarowe brzmienia z częstymi wyjątkami. Można nas usłyszeć co 17 dni w Radiu Wnet na 87,8 FM w Warszawie i 95,2 w Krakowie i wszędzie, gdzie wieje internetem na wnet.fmhttps://wnet.fm/wp-content/themes/wnet/player.php Najbliższa audycja 10 listopada.

Zapraszamy!

#rock #metal #elektronika #muzyczneiq #muzyka

Data: 10.07.2019 17:17

Autor: GNULinux

#blogpost

#pokazmorde

Dzisiaj z ośrodkiem pomocy społecznej, a konkretnie środowiskowym domu samopomocy byliśmy w indyjskiej restauracji.

Chlebki nan były przepyszne, tak samo jak Mango Chicken które jem na zdjęciu.W międzyczasie napiłem się indyjskiej herbatki i mango lassi.

Co do dwóch ostatnich to mam mieszane uczucia bo herbata była gorsza niż ta co moja ciocia przywiozła z Indii(ale wciąż dobra) a mango lassi było na takim poziomie co robi moja mama.

Data: 16.06.2019 22:10

Autor: Immortal_Emperor

Witam wszystkich. Chciałem napisać kilka słów odnośnie mojej wyprawy. Niestety skończyła się przedwcześnie, bo miała trwać 3 dni, a ja wróciłem już dziś.

Internet i relacja – W końcu mogę pisać normalnie na notebooku bo na tel miałem z tym problem, ze względu na prawie zerowy zasięg, który ciągle gubiłem, uroki zadupia. Myślałem że uda mi się więcej cokolwiek opisać i ukazać to na zdjęciach, ale nie dało rady. Międzyczasie kręciłem wideo do swojej prywatnej kolekcji. Co do waszych komentarzy to nie zawsze miałem jak odpisać, przykro mi Lurki.

Dlaczego zawinąłem tyłek do domu – Pierwszy dzień przebiegał zgodnie z planem, nie licząc zmiany miejsca i spania pod wiatą. W nocy i tak nie było burzy. Te duże jezioro na którym byłem miało być w drugi dzień, ale plan się zmienił i zacząłem działać spontanicznie. Przeglądając mapę zdecydowałem że udam się 5 km dalej, w stronę jeziora które planowałem zwiedzić w niedalekiej przyszłości, i tu zaczęły się problemy.

Problemy i zniechęcenie – Wiele mnie ten wyjazd nauczył, i umocnił w przekonaniu że "wypad pod namiot" to coś więcej niż zwykła wycieczka. Po pierwsze biwakowanie na dziko, to nie wypad w dzicz, gdzie człowiek jest zdany tylko na siebie. Pierwszego dnia chodziłem na bosaka po ściółce leśnej i po dnie jeziora, które miało bardzo ostre dno (same kamienie i gałęzie). Mam delikatne stopy i nie były przyzwyczajone do biegania po takim terenie, co doprowadziło do licznych skaleczeń, zobaczyłem to dopiero w domu w wannie. Wracając do marszu przez las. Szedłem leśną drogą, ale postanowiłem zmienić zmienić trasę żeby kawałek nadrobić, i to był duży błąd. Prowadził mnie GPS, właściwie to przebijałem się przez ciężko dostępny teren, pokryty mokradłami, wzniesieniami i głazami. Dałem radę przebić się do następnej drogi leśnej, tracąc przy tym sporo energii i brudząc buty i ubranie. Miało być łatwiej, ale tylko do czasu. Spociłem się i zaczęły kąsać komary, co tylko potęgowało frustracje. Wypsikałem się specjalnym środkiem, i nawet pomogło. Dochodzę do drogi asfaltowej, od celu oddziela mnie tylko 1,5km. Decyzja przebijam się przez las, albo maszeruje leśną drogą? Chwila zawahania, przecież jezioro jest już zaraz za tym zielonym obszarem na mapie, więc komandos wyrywa do przodu.

Początek końca – Pierwsza przeszkoda wysokie wzniesienie, po którym praktycznie nie da się wspinać, ale co tam ja nie dam rady? No wiem debil ze mnie. Wzniesienie pokonane, teraz tylko droga wiodąca w dół. Gorzej być nie może? Co za niespodzianka, penie że tak! Znów te głazy i gesty las którego praktycznie nie da się pokonać. Skaczę po tych kamieniach, z 14 kg plecakiem na plecach, i jak taran przebijam się do przodu, powtarzając sobie "jeszcze kawałek i będzie jezioro". O już widać w oddali wodę! No tak ale znów głazy i strome zejście w dół. Prawie sobie nogi połamałem, aż strach pomyśleć jakby wyglądała tam akcja ratownicza, gdyby mieli mnie ściągać. Cel osiągnięty, jezioro mega dzikie, brak drogi wokół jeziora. Jest jeden problem woda nie jest zdatna do pica, z uwagi na brunatną barwę. Nie mam mowy o obozowisku. Szukam drogi powrotnej do asfaltówki. To co wygląda na drogę z satelity to pieprzone murki z kanimi ciągnące się setki metrów w głębi lasu, których w tym rejonie pełno (bardzo ciekawy temat opiszę to w innym poście). Buty mam mokre od pokonywania pokrytych rosą traw, siły na wyczerpaniu, pojawiają się myśli o powrocie do domu. Dochodzę do drogi głównej za którą jest kolejne jezioro. Postanowiłem się jemu przyjrzeć. Schodzę na dół i widzę dzieżko dostępny brzeg, co mnie zniechęca.

Decyzja powrót – Cały pogryziony przez komary i z kleszczami na przedramionach, ledwo stoję. Zero energii i nadwyrężony staw w kolanie zaczyna boleć mimo że nawet nie mam plecaka na sobie. Zaczynam machać, jedzie auto, zatrzymuje się. Szybko mi poszło w jakieś 3 min go złapałem. Allah mi zesłał ciapatego… Mówię mu że muszę dostać się do tego miasteczka, on że jedzie w innym kierunku. Kilka wymienionych uprzejmych zdań, dziękuje że się zatrzymał i mówię że odpada i się zegnam. Odjeżdża… Ale widzę że się zatrzymuje i zawraca WTF. Mówi że nadłoży drogi i mnie zabiera. Zgadzam się to tylko 8 km. Jedziemy gadamy i okazało się że jedzie przez miasto przez które przejeżdża mój pociąg. Jadę z nim 30 km, i podwozi mnie pod sam dworzec, dalej już pociąg…

Jestem w uj zmęczony jak stary dziadek i tak też się poruszam przez kolano. Właściwie to chyba nie o tym chciałem pisać, bo planowałem się skupić a innych aspektach tej wyprawy. Jutro coś więcej napiszę, bo strasznie mi się już nie chcę, sorry za chaos.

#outdoorskandynawia #pokazmorde

Cenzura u somsiada. Moje #pokazmorde u Atora

Data: 18.05.2019 08:21

Autor: Major_Bialkov

youtu.be

Od ponad roku mam bana na wypoku. Dokładnie dziś przypada rocznica publikacji mojego wywiadu u Krzyśka Woźniaka. Z tej okazji robię oficjalne #pokazmorde

Szkoda że nie było wtedy Lurka bo bym zareklamował ( ͡º ͜ʖ͡º)

Trochę się wstydam ale proszę, bądźcie łaskawi. Trema mnie zżarła na początku|૦ઁ෴૦ઁ| potem jest trochę lepiej (ಠ‸ಠ)

#bekazwykopu #cenzura #ator

Data: 17.04.2019 13:21

Autor: kisiel

Pozdrawiam i polecam użytkownika @reflex1 bo przesyłka z jego #rozdajo doszła ( ͡º ͜ʖ͡º)

Jak będziecie chcieli, to potem wstawię jakieś zdjęcie, ale nie w stylu #pokazmorde bo mam brzydką mordę i brzydką formę.

Chyba @reflex1 mocno się modlił do jakiegoś patrona celników, bo nie oclili przesyłki.