24 tysiące odprawy za dwa dni bycia posłanką. Edyta Kubik zastąpiła Kornela Morawieckiego

Data: 17.10.2019 13:57

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #sejm #placa #EdytaKubik #morawiecki #odprawa #poslanka #wroclaw

Edyta Kubik została we wtorek rano posłanką na zaledwie… dwa dni. Okazuje się, że dzięki temu otrzyma wysoką odprawę należną posłom – 24 tysiące złotych.

24 tysiące odprawy za dwa dni bycia posłanką. Edyta Kubik zastąpiła Kornela Morawieckiego

Poseł Edyta Kubik złożyła ślubowanie we wtorek rano. Mandat przejęła po zmarłym marszałku seniorze Kornelu Morawieckim. Nowa posłanka osiągnęła drugi wynik na liście Kukiz’15 we Wrocławiu.

Edyta Kubik została dziś zaprzysiężona na posłankę. Funkcję będzie sprawować tylko przez dwa dni, zastępując nieżyjącego marszałka seniora Kornela Morawieckiego. Po ostatnim dniu obrad, który nastąpi jutro, posłanka otrzyma odprawę –

ok. 24 tys. zł brutto. https://t.co/kLk2DBi8IJ

— Beata__Ka (@Beata__Ka) 15 października 2019

Posłanka popracuje zaledwie dwa dni, ponieważ ostatnie posiedzenie w tej kadencji zakończy się w środę. Mimo to, jak informuje portal bankier.pl Kubik otrzyma odprawę w związku z zakończeniem kadencji Sejmu.

„Jest to wysokość trzech uposażeń. Jedno uposażenie to 80 proc. wynagrodzenia podsekretarza stanu, które wynosi obecnie 9832,30 zł brutto” – czytamy na portalu.

Data: 11.10.2019 08:11

Autor: Alojz

Jak już o płacy minimalnej….

Co da automatyzacji, to czy będzie większa płaca minimalna, czy nie, to i tak firmy wprowadzają automaty do fabryk. Nawet jakby ludzie dostawali na rękę 1000 zł.Maszyna może pracować 24 godziny na dobę,nie potrzebuje przerw jak pracownik,nie choruje ,może pracować w warunkach w których by człowiek nie mógł pracować itd. Wiec straszenie że jak płaca minimalna pójdzie w górę to wszędzie będą maszyny,które zastąpią pracownika, są chyba chybione.

Inna sprawa że są zawody że raczej automat nie zastąpi człowieka :fryzjer,kurier,budowlaniec…itd

A co się stanie jak płaca minimalna pójdzie w górę? Usługi pójdą w górę ,ceny produktów pójdą w górę, no bo chyba nikt nie myśli że ta podwyżkę nie przerzuci się na klienta ?

Kolejna sprawa ,efekt domina.Jak już pisałem na przykład,pracujesz gdzieś na Podlasiu ,jesteś w firmie dwa lata i zaczynałeś z płaca minimalna, a teraz jako że jesteś dobrym pracownikiem, masz tam jakieś odpowiedzialne zadanie u dostałeś podwyżkę 500 zł więcej niż płaca minimalna.I teraz przyjdzie nowy pracownik i dostanie "twoją " pensję już na początku.Jest rzeczą zrozumiałą że pójdziesz do szefa i mu powiesz że masz odpowiedzialna pracę niż ten nowy a oboje macie ta samą pensję, gdzie podwyżka!!?!

#pieniadze #placa

Czyja praca jest bardziej wartościowa: bankiera czy śmieciarza?

Data: 26.08.2019 20:21

Autor: ziemianin

nowyobywatel.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #praca #placa #pkb

Zasada jest prosta – im bardziej twoja praca jest pożyteczna dla społeczeństwa, tym mniej ci za nią zapłacą. Przeprowadźmy prosty eksperyment myślowy – wyobraźmy sobie że pewnego dnia przedstawiciele poszczególnych zawodów znikają. Jak wpłynęłoby to na świat wokół nas?

Czyja praca jest bardziej wartościowa: bankiera czy śmieciarza?

„Mówcie co chcecie o pielęgniarkach, śmieciarzach czy mechanikach, ale jest sprawą oczywistą, że gdyby oni wszyscy nagle rozpłynęli się w powietrzu, skutki byłyby natychmiastowe i katastrofalne. Świat bez nauczycieli czy magazynierów miałby nie lada kłopoty i nawet bez pisarzy science fiction czy muzyków ska byłby zwyczajnie mniej wartościowym miejscem. Nie jest do końca jasne, jak bardzo ludzkość cierpiałaby w świecie, w którym przestaliby istnieć prezesi funduszy inwestycyjnych, lobbyści, spece od kreowania wizerunku, aktuariusze, telemarketerzy, komornicy czy radcy prawni (wielu podejrzewa, że stan rzecz znacząco by się wówczas poprawił). Mimo tego, nie licząc garstki wyjątków, jak lekarze – cieszący się dobrą opinią, a jednocześnie wysoko wynagradzani – wspomniana zasada ma się zaskakująco dobrze”.

Historia uczy że David Graeber, autor tych słów, miał rację. Gdy 2 lutego 1968 roku zastrajkowali nowojorscy śmieciarze, ich strajk trwał dziewięć dni. Każdego kolejnego dnia na ulicach pojawiało się 10 tysięcy ton śmieci, których nikt nie odbierał. 10 lutego Nelson Rockefeller, gubernator stanu Nowy Jork, zdecydował się spełnić żądania płacowe strajkujących. Bez pracowników odbierających śmierci Ameryka nie wytrzymała nawet dwóch tygodni.

W podobnym czasie w Irlandii miała miejsce seria trzech strajków podjętych przez pracowników banków. Najdłuższy z nich, w 1970 roku, trwał ponad pół roku. Strajk bankierów dostarcza wielu ciekawych przykładów tego, jak życie społeczne może się samoorganizować pod nieobecność instytucji, które dotychczas wyznaczały ramy funkcjonowania gospodarki. Dla przykładu: banki zostały zastąpione przez puby, których barmani wiedzieli, kto jest wypłacalny, a kto nie, i poświadczali zobowiązania pomiędzy klientami. Co jednak bardzo istotne – zarówno w historii gospodarczej, jak i w ekonomii jest to epizod w dużym stopniu zapomniany, bo okazał się nie mieć właściwie żadnego wpływu na krajową gospodarkę. Banki stanęły na pół roku. Nie ma po tej historii śladów w statystykach, danych dotyczących PKB czy w koniunkturze Irlandii w latach 70.

Choć do wszelkich prób jednoznacznego określania tego, która praca jest społecznie potrzebna, a która nie, radzę podchodzić z dużym dystansem (bo nie sądzę że istnieje, a nawet że powinna istnieć jakakolwiek „obiektywna” miara tego rodzaju), taką próbę podjęli analitycy z New Economics Foundation. Raport „A bit rich” bada to, ile do społeczeństwa wnoszą, z jednej strony, bankierzy inwestycyjni, szefowie marketingu i doradcy podatkowi, z drugiej, pracownicy opieki, szpitalni sprzątacze i pracownicy firm recyklingowych. Wnioski są uderzające.

To nie tak, że bankierom płaci się nieproporcjonalnie dużo względem tego, ile wnoszą do społeczeństwa. Gorzej: rzecz w tym, że płacimy im miliony za aktywne niszczenie naszego świata. Dla przykładu – szacunki NEF wskazują, iż szefowie działów marketingu zubażają społeczeństwo o 11 funtów szterlingów na każdy wygenerowany 1 funt. Bankierzy inwestycyjni z londyńskiego City przynoszą straty społeczne rzędu 7 funtów na każdy 1 funt, który generują dla swojego banku. Z drugiej strony, na każdym funcie, który płacimy osobom pracującym jako opiekunki do dzieci – społeczeństwo zyskuje pomiędzy 7,50 a 9 funtów, a jeden funt płacy sprzątacza szpitalnego przekłada się na 10 funtów dla społeczeństwa.

Liberałowie uwielbiają opowiadać historie o tym, jak poziom wynagrodzeń jest bezpośrednią pochodną społecznego zapotrzebowania na daną pracę, jej efektywności, posiadania rzadkich umiejętności czy odpowiedzialności, którą podejmują osoby na kierowniczych stanowiskach. Tyle że to nieprawda. Społeczna przydatność, jak widzimy, zdaje się być odwrotnie skorelowana z płacami. Rzadkość umiejętności? Jest bardzo wiele rzadkich umiejętności, których zupełnie nikt nie wynagradza. Efektywność pracy? Fryzjerzy w Szwecji nie operują nożyczkami kilkanaście razy bardziej efektywnie niż fryzjerzy w Indiach, a jednak zarabiają wielokrotnie więcej. A spoglądając na problem historycznie – prezesi korporacji jeszcze w latach 60. zarabiali przeciętnie 20 razy więcej niż szeregowi pracownicy, dziś zarabiają ponad 300 razy więcej.

Czyżby nabyli nadludzkich zdolności i stali się piętnaście razy bardziej efektywni, podczas gdy produktywność ich pracowników stoi w miejscu? Również opowieści o odpowiedzialności na najwyższych szczeblach nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Dziś wszyscy CEO mają zapisane w kontraktach sowite odprawy, które sprawiają, że nawet po katastrofalnych decyzjach odchodzą z firm suchą stopą, z milionowym bonusem na pożegnanie.