Data: 10.07.2019 03:18

Autor: Bartek

Kurwa, lurki, zniszczyłem właśnie ego jakiegoś karła xDDD

Ale zacznijmy od początku. Moi rodzice mieszkają w miejscu gdzie jest mnóstwo turystów, sporo też z Niemiec. No i jak wracam ze studiów to często widzę jak sie z nimi użerają, szwabów można naprawdę łatwo znienawidzić. Do babki która takowym wynajmuje mieszkanie naprzeciwko nas wprowadziły sie jakieś wieśniaki z byłego NRD. No generalnie bydło, zachowywali sie w opór głośno, ale póki robili to w normalnych godzinach nic sie nie dało zrobić.

Aż do dziś, 2:40 w nocy a tu sie na klatce rozkręca jakaś inba, bo w mieszkaniu obok zaczyna się balanga. Moja matka wychodzi najpierw opierdolić a potem pewnie by zrobiła szpagat na psach gdyby nie fakt że uraziłem "przypadkiem" honor rodziny xD Słysze zza ściany, że gada coś – a że mama moja z tego pokolenia co w szkołach miało ruski i francuski, po niemiecku i angielsku Ни хуя. No to myśle wyjde, może jej jakoś pomoge.

Wkurwiłem sie dość srogo, bo usłyszalem że typ coś mówi o tym że mu Polacy nie będą rozkazywać. To se myśle niemiaszku o niee, tak to nie będzie na naszej pięknej polskiej ziemi. I miałem ku temu piękną okazję. Kilkuletnie przebywanie u lurkerowego "sąsiada" nauczyło mnie bowiem jednego – faceci mają ogromny kompleks na punkcie wzrostu. W sumie nigdy na to nie zwracałem uwagi, bo sam mam 1,86, ale przez to że przegrywy wszystko zaczęły zwalać na swój marny wzrost to…

No, cóż, musicie wiedzieć jak to wyglądało. Matka (1,77) gościowi coś mówiła językiem pół migowym, a ten cały czas stawał na palcach próbując się z nią zrównać wzrostem i bełkocząc coś po niemiecku. Relatywnie miał z 1,67-1,70 xDDD To podchodzę autentycznie się śmiejąc i wskazując palcem na jego buty i zaczynam mówić po angielsku "OOOOO, look, that's soo cute! Look at his feet, he's trying to look taller than you by standing on toes" I sie zaczynam szyderczo śmiać xD Typ sie zrobił czerwony na mordzie jeszcze bardziej niż był i zaczyna coś sie do mnie sapać. To sie oparłem tak rękoma o kolana, zrównując się z nim wzrostem i powtarzam "you look so dangerous, you look so dangerous, like penguin (gość był łysy)!" xD

Pomogło. Typ trzasnął drzwiami i siedzi cicho xD Warto było.

Żeby nie było – normalnie, gdyby nie ten tekst o rozkazywaniu, nigdy bym tak nie zrobił. Ale w takiej sytuacji…

Ehhhh, musiałem to z siebie wylać xD Załączam picrel dla opornych na ściane tekstu #gownowpis #niemcy #karly #przegryw nie #pasta

Data: 02.07.2019 05:40

Autor: Gra_Melodia

Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama @MondryPajonk, okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Powiesił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie do płokułatuły. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał – nie miał żadnych znajomych, był autystykiem i bał się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miał to internet, lurko i blip, a nawet to mu zabraliście.

Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo lurkowe trolle, tak trzymać.

#pasta #heheszki #shitposting

[PODCAST+TXT] Mój stary to fanatyk Lispa

Data: 01.07.2019 23:57

Autor: siefca

randomseed.pl

Przeróbka znanej copy-pasty pt. „Mój stary to fanatyk wędkarstwa” w wersji dla programistów parających się kodowaniem w dialektach języka Lisp.

Mój stary to fanatyk Lispa. Pół mieszkania zaje###e nawiasami – najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi symbol czy lambdę i trzeba wyciągać Garbage Collectorem. W swoim 22-letnim życiu już z 10 razy byłem odśmiecany. Tydzień temu poszedłem na jakiś losowy hackaton, to hostessa z recepcji, jak mnie tylko zobaczyła, kazała odpalać mainframe’a, bo myślała, że znowu będę implementował kółko i krzyżyk w rachunku lambda z typami i bez wartości stałych. […] (więcej na stronie)

#podcast #fanatyk #pasty #pasta #Lisp #programowanie #humor

Data: 30.06.2019 02:21

Autor: Pierdyliard

#lutker #pasta cześć 2/10

Wiec siadł nasz admin do kodu pisania, pytań więcej niż odpowiedzi – tyle jest do odjebania.

Minęły miesiące 3, on dalej walczy ocierając łzy.

Czyta poradniki, ogląda filmy w internecie, puszcza posty na fb i bardzo dziwi się …

Choć bym nie wiem jak byś się starał, walczył o każdego like nie napiszesz kodu grając w counter strike!

Kolejne miesiące to była ciężka praca, jednak nasz admin nie strzelił gola …

bo kurwa nie napiszesz portalu grając w lola !

„”””””””” teraz będę pisał bez inspiracji konkurencja – jednak jeśli moderacja i administracja stwierdzi Żr jest to również nie odpowiednie to zaniecham“““““““

Przeczytałem na trzeźwo cześć pierwsza i wiem ze przesadziłem

Data: 29.06.2019 16:53

Autor: Pierdyliard

Wiec pasta będzie w odcinkach … nie mam tyle zioła aby napisac to za jednym posiedzeniem ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Był ciepły lipcowy poranek, Thanos jak zawsze o tej porze marszczył Freda do swojej Wifu, temperatura w pomieszczeniu była tak wysoka ze jego przyszły moderator siedzący pod biurkiem nie wiedział czy po jego czole spływa pot czy już słony nektar jego Pana…

Dlaczego przyszły moderator? Otóż tego dnia po kolejnym odrzuceniu przez Kapitana Bialkova masz bohater postanowił sie zemścić, to właśnie po tej wielogodzinnej masturbacyjnej sesji wpadł na pomysł otwarcia konkurencyjnego portalu, gdzie mógł by zrzeszyć innych odrzuconych przez KB i Zbożową księżniczkę. Wygrzebał wiec klawiaturę z pod prenumeraty „Zostań Dzikiem”, zawiesił plakat Ibisza na łóżkiem i przegonił kolegę do innego pokoju gdyż wkurwil się strasznie.

– Przestań lizać mi stopy ty rudy kurwiu !!!

Cdn..

#pasta

#thanosbanujealewolnobiega

Mam nadzieje ze nie dostane wpierdolu za #heheszki

Data: 28.06.2019 17:28

Autor: Lukmar

Pyłki kwiatów to botaniczny odpowiednik plemników.

To jest przerażające. Idziesz sobie na spacerek wczesną wiosną, trawy pylą, olchy pylą, wszystko, kurwa pyli. Idziesz – i zalewa cię sperma kwiatów. Setki tysięcy pręcików spuszcza ci się na twarz, włosy, do nosa, wszędzie ci się spuszcza. Stajesz się nieświadomą ofiarą potężnego, biotopowego gang-bangu. Sasha Grey w ciągu całej swojej kariery nie wyłapała tylu cumshotów na twarz, ile ty wyłapujesz w trakcie piętnastominutowej przechadzki.

I jeśli nie jesteś alergikiem, to nic sobie z tego nie robisz. Kwiaty śmieją się z ciebie, rzucają pewnie swoim kwiatkowym językiem: „masz, kurwo!”, „żryj to!” „ssij do samego końca!”, no sami wiecie. Dobrowolnie dajesz się oblepić niezliczonymi spustami anonimowych kwiatków; takich, które nawet nie znają cię z imienia, dla których jesteś tylko jednorazową przygodą. Taka szmata – wziąć, wyściskać, wykorzystać, porzucić, zapomnieć. Oto kim dla nich jesteś.

Myślisz, że to wiatr szumi wiosną w lesie? Błąd. To setki tysięcy orgazmów żeńskich i męskich kwiatostanów ściska liście, pnie i łodygi paroksyzmem rozkoszy. Trwa wielka, pierdolona orgia, przy której zasoby pornografii całego internetu to skromna wideoteka.

#heheszki #pasta

Data: 24.06.2019 16:11

Autor: Lukmar

Wyobraźcie sobie Polskę,

gdzie ludzie jedzą mięso i produkty odzwierzęce raczej sporadycznie.

Wszyscy chodzą w ubraniach aż te się nie zużyją.

Kwitnie DIY i majsterkowiczostwo.

Nie ma supermarketów napchanych rzeczami, które zaraz skończą na smietnikach.

Ludzie masowo korzystają z komunikacji zbiorowej.

Samochodów jest 10 razy mniej.

Lotów samolotem jest 20 razy mniej.

Zamiast latać po tajlandiach, ludzie spędzają wakacje w polskich górach i na pojezierzu.

Rząd prowadzi własny program atomowy.

Mieszkania są ogrzewane maksymalnie do 20 stopni.

Nie ma fastfoodów, a w mediach nieustannie promowany jest zdrowy styl życia.

Rower jest jednym z najpopularniejszych środków transportu.

Cały kraj oplata gęsta sieć państwowych szkół i przedszkoli.

A bezrobocia po prostu nie ma.

A dodatkowo, w bonusie:

kościół jest silnie opodatkowany.

Wszystkie ONRy itd są zdelegalizowane i jak ktoś tylko pomyśli, żeby wyjść na ulicę faszyzować, to zbiera wpierdol.

Prawicowi demagodzy są w odwrocie i zepchnięci w malutką niszę.

Równouprawnienie płci jest jednym z priorytetów rządzących.

Nauka i naukowcy są stawiani za przykład i wzór dla naśladowania dla młodzieży.

Zbrodnie USA nie są, jak dziś, tuszowane, tylko jasno i wyraźnie mówi się o nich w mediach.

Witamy w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej r. 1965, niech żyje towarzysz Wiesław!

#heheszki #pasta

Data: 01.06.2019 06:43

Autor: Beowulf

Czerwiec 2024.

W zatęchłych kanałach ciepłowniczych, gdzieś pod ulicami Warszawy, rozległo się miarowe, metaliczne stukanie. Wszyscy z oddziału, w skupieniu odliczali… siedem, osiem, dziewięć. Potem trzy sekundy ciszy i jeszcze dwa miarowe kling, kling. To było umówione hasło. Odetchnęli z ulgą. To ktoś ze zrzutów, z samej Brukseli. Kierwiński, jako że dowódca, do tego najsilniejszy, ze stęknięciem ciężarowca, szarpnął żeliwną pokrywę. Do kanału wpadło powietrze przesycone spalonym prochem. Znów bojówki PIS, z Kibolami i Narodowcami, dokonywały czystek KODeinowców, bezpośrednio na ulicy. Już chciał się rzucić do walki, ale zacisnął tylko z wściekłości pięści. Wiedział, że musi być odpowiedzialny. Obiecał to przecież Schetynie, jak ten udawał się na ostatnią akcję pod Belweder, z której nigdy nie powrócił. Kierwa szybko jednak przywołał się do porządku. Partyzantka to nie zabawa! Uniósł właz i powoli by nie ściągnąć skanerów MPWiKu, przeczesujących kanały w poszukiwaniu rebeliantów, odłożył go na stary pamiętający, chyba jeszcze 80 rok, styropian. Potem, dla bezpieczeństwa, ale bardziej z ciekawości, kogo przysłali z Centrali, stanął w wejściu wpatrując się w czeluść śluzy. W bladym świetle dostrzegł znajomo wyglądający cień. Zmarszczył powieki by wyostrzyć wzrok, gdy cień potknął się o niedokładnie spasowane betony i odruchowo rzucił k…hhwa. Napięcie sięgnęło zenitu, tak, że powietrze można było kroić, bo wszyscy doskonale znali to „erh”! Na chwilę wstrzymali oddech. Blade światło lampy naftowej zadrgało raz i potem jeszcze raz. Wszyscy bezwiednie wstali. Wzruszenie ścisnęło im gardła. To był On. Donald. W uniformie Bundeswehry, z parabellum przy pasie, wyglądał wyśmienicie. Kierwa, który nosił w podziemiu, pseudonim „Igła” powstrzymując łzy, rzucił komendę „baczność”. Sanitariuszki, Hanka i Ewka zaintonowały, a po chwili już wszyscy, nie zważając na skanery, zaśpiewali pełną piersią…

O, radości, iskro Bogów, kwiecie Elizejskich Pól,

święta, na twym świętem progu staje nasz natchniony chór.

Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy, co rozdzielił los.

Wszyscy ludzie będą braćmi tam, gdzie twój przemówi głos!

Ledwie, wybrzmiały ostatnie słowa hymnu, rzucili się sobie w objęcia. Trzaskowski wyciągnął butelkę Palikotówki, pamiętającą jeszcze stare przed reżimowe czasy. Siedli na skrzynkach po amunicji, a każdy wziął w dłoń musztardówkę z wódką.

– Za Unię! – Wzniósł toast, Donald.

– Za Unię! – Odpowiedział chórem oddział.

Wypili! Nikt nie zakąsił. Partyzantka nie zakąsza. Igła sięgnął po drugą butelkę, ale Donald powstrzymał go wzrokiem.

– Nie teraz Igła! Jutro zaczynamy, musimy mieć jasne umysły.

Sprawnym ruchem zsunął ulotki z powielacza, by na jego pokrywie rozłożyć mapę. Ktoś przysunął lampę. Pochylili się, a Donald niczym Napoleon wskazał palcem cel…..

– Żoliborz. -Kaczyński?

– Tak, Marszałek Kaczyński!

Igła przełknął głośno ślinę. Wiedział, że wielu nie wróci. Odkąd, Kaczyński został marszałkiem i zapuścił wąsy, Żoliborz został ufortyfikowany, obsadzony najlepszym wojskiem, a każda Babcia, robiła tam dla służb, co łatwo można było poznać po dużych torebkach obciążonych zwykle VIS em……

– Igła, jak zaopatrzenie? -

Parę kilo trotylu, siedem granatów, trzy Kałachy i jeden rewolwer…

– Mało! Choleha mało! A wsparcie?

– Załatwione! Chłopaki od Kosiniaka, kosy przekuli. Kijowski. Zandberg. Chłopcy od Millera też!

– Zuchy! Wyregulujmy zegarki. 23:13. Zaczynamy 10:30. A teraz odpoczynek.

W pełnym rynsztunku porozkładali się po kątach. Donald, nie mógł jednak zasnąć. Wpatrywał się w stare numeru Wyborczej, którymi oklejone były ściany. Bartoszewski, Michnik, Wałęsa, spoglądali na niego i zdawali się mówić, Donald! Tyś Europy nadzieją! Dumny, przymknął powieki. Zmęczenie lotem i skok ze spadochronem uczyniło swoje. Zasnął.

– Tusk! Z wozu!

Wściekły, że ktoś go śmie budzić po nazwisku, otworzył oczy i zobaczył znajomą gębę klawisza.

– Ruchy Tusk! Tu Wronki, a nie Ciechocinek! Szoruj na kuchnię, dyżur masz !!!!

#pasta #heheszkipolityczne

Data: 24.05.2019 20:34

Autor: raptor

przebudziwszy się pewnego sobotniego poranka, nie wychodząc jeszcze spod kordły, odpaliłem sobie tindera

przeglądałem dziewczyny. niektóre przesuwałem w lewo, inne w prawo. w końcu natrafiłem na taką, która miała tak radiową urodę, że nie mogąc nadziwić się temu jak bardzo jest brzydka, postanowiłem przysunąć telefon bliżej oczu. leżałem na plecach, telefon przysunąłem nad głowę i jeb – telefon spadł mi na twarz, klasyk. podniosłem telefon z twarzy i widzę, że na ekranie pojawiła się inna dziewczyna. wniosek był prosty – podczas upadku nosem musiałem ją przesunąć, pytanie tylko czy w lewo, czy w prawo. mój dylemat został rozwiany, kiedy następnego dnia dostałem powiadomienie, że tinder znalazł dla mnie parę. Sylwia. jak oglądałem jej zdjęcia to dostałem szmerów serca. chciałem ją odparować, ale nie chciałem jej robić przykrości, bo widziałem, że była aktywna. pewnie by sobie pomyślała, że przyjrzałem się jej bliżej i doszedłem do wniosku, że jest paskudna. miałaby rację, ale chciałem być dla niej miły, więc zostawiłem tę parę.

napisała. chciałem być miły, więc odpisałem. ciągnęła rozmowę przez trzy godziny, a ja nie chciałem robić jej przykrości, więc z nią cały czas gadałem. tak jak ja lubi sagę i scrabble. zaproponowała spotkanie. chciałem być miły, więc się zgodziłem.

poszliśmy na pizzę. ona jadła, a ja jadłem i piłem browary. z każdym piwem stawała się odrobinę mniej brzydka, czwarte piwo wycisnęło z niej tyle, ile tylko się dało – osiągnęła wtedy poziom 3/10. spotkanie przebiegło dosyć spokojnie, a po nim od razu napisała do mnie na tinderze. trzeba się znowu spotkać pszystojniaku. zgodziłem się, bo chciałem być miły. zaproponowała, żeby spotkać się u niej, choć mieszka aż w 90km dalej. zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. no po prostu nie chciałem robić jej przykrości, bo widziałem, że podobało się jej na pierwszym spotkaniu. pojechałem do niej. zaparzyła sagi i zaproponowała, żebyśmy zagrali w scrabble. ta tępa cipa ułożyła słowo "wziąść". ona to tak się wtedy cieszyła. ale punktów dużo, pewnie wygram, bo ty same chujowe literki masz. sama wybierała kto ma jakie literki i mi dała chujowe, ale zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. "wziąść" to aż 19 punktów, dało jej to dużą przewagę, ale widząc jak się cieszy, nie poinformowałem jej, że to słowo pisze się inaczej (chciałem być dla niej miły). po grze w otworzyła wino i zaczęła się do mnie przymilać. wiadomo jak to się skończyło. nie mogłem jej odmówić, bo pewnie by pomyślała, że jest brzydka i do końca życia miałaby kompleksy, słusznie zresztą, ale ja nie chciałem robić jej przykrości.

za 15 minut jedziemy do ikei wybierać meble do mieszkania, bo trochę głupio było mi odmówić, jak zapytała, czy zamieszkamy razem. ja to chyba jakieś problemy z asertywnością mam. Sylwia ty brzydka kurwo nienawidzę cię, a pewnie spędzę z tobą resztę życia.

#tinder #podrywajzlurkerem #pasta

Data: 23.05.2019 19:48

Autor: Orion

Nie będzie tym razem o kosmosie – wręcz przeciwnie. Idziemy pod ziemię ( ͡º ͜ʖ͡º)

**SG-3 czy też Supergłęboki Odwiert Kolski ** (ros. Кольская сверхглубокая скважина) to niegdyś najgłębszy odwiert badawczy na świecie. Sytuacja zmieniła się w 2008 roku, ale o tym kiedy indziej.

Jego głębokość to ~12 260 metry. Znajduje się w Rosji, w obwodzie murmańskim, na Półwyspie Kolskim, 10 km od miasta Zapolarnyj.

Wiercenie zostało rozpoczęte w ZSRR 24 maja 1970 roku. Planowano przewiercenie warstwy granitowej skorupy ziemskiej kontynentalnej. Początkowo zamierzano osiągnąć głębokość 15 000 metrów, jednak z powodu problemów spowodowanych m.in. wyższą temperaturą skał na osiągniętej głębokości niż przypuszczano (190 °C zamiast 100) prace zakończono po dotarciu na głębokość 12 262 metrów w 1994 roku, na ponad 2 km przed osiągnięciem celu. W 2005 roku zakończono prace z powodu braku funduszy. Całe wyposażenie wiertnicze i badawcze zostało zezłomowane, a odwiert jest opuszczony od 2008 roku.

Wokół samego odwiertu powstało wiele legend i mitów. Najpopularniejszym jest mit o rzekomym dokopaniu się do…

Pod koniec lat 80 w amerykańskiej telewizji chrześcijańskiej TBN pojawiła się informacja, że ZSRR dokopał się do samego piekła. Na antenie zaprezentowano nagranie, który rzekomo zarejestrowały mikrofony naukowców na jednym z odcinków odwiertu. Zawierało ono przeraźliwe hałasy, przypominające ludzkie wrzaski (w rzeczywistości była to ścieżka dźwiękowa horroru). Dziennikarze stacji powołali się przy tym na informację prasową z 1 kwietnia 1989. Nie zauważyli, że była ona prima aprilisowym żartem. Rozbawiona całą sytuacją para przyjaciół ze studiów – pastor Kich Kuykendall i nauczyciel Aege Rendalen postanowili jeszcze bardziej zadrwić z chrześcijańskiej stacji. Napisali list, w którym Rendalen podał się za doradcę Norweskiego rządu i potwierdził doniesienia o dziwnych zjawiskach, które zaobserwowano we wnętrzu. Dodał również, że wydobywa się z niego światło fluorescencyjne oraz, że w środku dostrzeżono postacie przypominające demony. Na potwierdzenie swoich słów dodał wycinek z norweskiej gazety, który miał dotyczyć podanych informacji. W rzeczywistości artykuł dotyczył inspektora budowlanego, który narzekał na swoją pracę. Zmyślona historia natychmiast pojawiła się na antenie TBN. Dziennikarze nie zadali sobie nawet trudu, by przekazane materiały zweryfikować. I chociaż Rendalen i Kuykendall kilka dni później napisali, że cała akcja była żartem, stacja nie zdementowała informacji o piekle…

Chociaż dziś jesteśmy niemal pewni, że "piekło" okazało się żartem, to mimo wszystko dziwnym jest tak nagłe porzucenie całego projektu tłumacząc to brakiem budżetu…

#historia #nauka i trochę #pasta

Data: 23.05.2019 19:13

Autor: GNULinux

#pasta #serwerownia #wykop

Nie moje, znalezione na stronie http://pastyy.blogspot.com/2015/07/micha-biaek.html

Michał Białek kończył nocną wartę w serwerowni wykopu. Za oknem zadłużonej willi poznańskie koziołki ocierały się częściami, których Białek wolałby nigdy nie mieć. Przypomniał sobie o żonie, którą widywał głównie w niedzelne poranki.

Stękanie ćwiczącego lewicę Kinera dobiegało zza rzędu wykopowych monitorów. Białek automatycznie podłożył ociekające potem dźwięki pod obraz żony osadzonej na knadze Kinera. Intuicja podpowiadała mu, że lekko otyły kolega z pracy przebiera palcami po najkrótszej części ciała oglądając zdjęcia białkowej połowicy na fejsbuku. Nie mylił się. Czuł jednak dziwaczną dumę połączoną z rozbawieniem, które przyniosła mu owa wizja.

,,Puk puk".

Pierwsza myśl – Elfik32. Kurwiszcze, które zrobiłoby wszystko za status moderatora w serwisie.

Białek poczuł się ważny. Myśl o zdradzie żony przerodziła się w pewność, że w tę sobotnią noc powstaje dziecko, na które po badaniach DNA nie musiałby wyłożyć ani grosza. Zatliła się w jego biednym umyśle żądza zemsty. Ocknąwszy się wstał i nonszalancko otworzył drzwi.

Elfik32. Czarna owca rodu Steckich stała w progu oparta o framugę ze swoim kurewskim uśmieszkiem woźnej. Baletki, krótka spódniczka i motzno zarysowany dekolt jaśniały kontrastującą z nocnym krajobrazem bielą. – wstawiona jak zwykle – pomyślał Białek.

Elfik położyła palec na ustach. Białek domyślił się, że odseparowany od świata zewnętrznego Kiner nie usłyszał pukania aktywnej wykopowiczki, która właśnie przyniosła im kanapki. Spod granicy niemieckiej.

Elfik sprawnie zzuła obuwie i figlarnie mrugając ruszyła w stronę Kinera. Białek podążał wzrokiem za opalonymi stópkami zmierzającymi w stronę McKinera, nie mogąc powstrzymać wewnętrznego rozbawienia. Za chwilę miał wyjść na jaw fakt, którego nikt z pracowników wykopu osobiście nie widział, choć był świadom jego istnienia. Fakt, który miał zburzyć spokój Kinera na zawsze.

Elfik wczołgała się pod biurko i sprawnie wyskoczyła po drugiej stonie. Kiner wybałuszył oczy i odskoczył w tył z naprężonym kutasem w ręku. – Ale…

Spojrzenia Białka i Kinera spotkały się. Kiner był zażenowany całą sytuacją, o czym świadczył wyraźny rumieniec na jego aryjskiej twarzy.

Śmiech Elfika rozniósł się po pomieszczeniu.

– Mała pała jak na administratora. – powiedziała Elfik, ledwie powstrzymując śmiech. Kiner spąsowiał bardziej. Ręce machinalnie powędrowały w stronę rozporka, gdy podchmielona Elfik rzuciła się w tę samą stronę.

– Zostaw. – powiedziała stanowczo.

Zaskoczony Kiner wypuścił pytonga z ręki. Dziesięciocentymetrowy organ bezwładnie opadł lekko kołysząc się na boki, gdy Elfik doskoczyła do sparaliżowanego grubaska niczym wygłodniała kura i stanowczym ruchem opuściła nieco za duże spodnie. Od czasu nieudanego eksperymentu z rurkami Kiner powrócił bowiem do starych nawyków, co ułatwiło wykopowiczce zadanie.

– Jesteś pijana. – wystękał, gdy Elfik chwyciła go za lekko przywiędniętą pałę i chichocząc zaczęła prowadzić w stronę Białka, który obserwował sytuację z zaciekawieniem. Programista nie protestował jednak zbyt zaciekle. Był to pierwszy raz, kiedy kobieca ręka spoczęła na jego wypustce. Było to niewątpliwie ciekawe doznanie, gdyż sam Kiner zdawał się zapomnieć o dziwnych okolicznościach, w jakich doszło do tego przełomowego momentu.

Białek nie mógł już powstrzymać rozbawienia, obserwując zesztywniałego Kinera kroczącego za dzierżącą jego orzeszek Elfikiem. Wybuchnął serdecznym śmiechem, mimowolnie puszczając krótkiego bąka o dosyć wysokiej tonacji.

– Przepraszam, – rzekł Białek przez łzy – ale nie bardzo rozumiem sytuację.

Elfik puściła kinerowe przyrodzenie i kołysząc biodrami powoli podeszła do administratora o podkrążonych od pracoholizmu oczach, zalotnie kręcąc loczek wydłubany spod natapirowanej burzy blond włosów.

– Nie planowałam tego. Zawsze byłam spontaniczna. – wyszeptała prowokacyjnie, gmerając już teraz palcami w okolicy guzików różowej koszuli Białka.

Kiner zastygł jak posąg w centrum serwerowni. Nie zdawał sobie sprawy, jak komicznie wyglądał z opuszczonymi do kostek spodniami kupionymi przez mamę w second-handzie, z włosami łonowymi w nieładzie i zaczerwienioną od uścisku knagą smętnie zwisającą między otłuszczonymi udami. Poczuł ukłucie zazdrości widząc pierwszą kobietę, której pozwolił się dotknąć, z zapałem liżącą opalony tors Białka. To on powinien być na jej miejscu.

Białek zamknął oczy, czując wilgotne pociągnięcia elfikowego języka po swojej klacie. Nie była to zdrada, był to gwałt. Stąd też, domyślając się dalszego przebiegu sytuacji, nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Aby jednak im zapobiec, wyobraził sobie że jego żona jest właśnie posuwana przez murzyna. ,,Co za kurwa" – pomyślał. Czuł się całkowicie oczyszczony z zarzutów.

Elfik przeszła do lizania twarzy, by w końcu zbliżyć się do ucha Białka.

– Wiesz, do czego tasował twój kolega? – szeptnęła, po kurewsku przenosząc wzrok na jego twarz. – Do zdjęć twoich przeróbek zrobionych przez…

– Nie kończ. – przerwał jej Białek. Nie chciał by słowo codziennie odmieniane przez przypadki w miejscu jego pracy ostudziło podniecenie. Na moment jednak otrzeźwiał i odepchnął rozpaloną Stecką od siebie.

– Czego tak właściwie chcesz, hm? – zapytał, badawczo spoglądając na Elfika. Nie doczekał jednak odpowiedzi, gdyż Kiner niespodziewanie zwinnie, biorąc pod uwagę jego warunki fizyczne, chwycił drukarkę Samsunga i ogłuszył Elfika celnym uderzeniem w tył głowy. Elfik bezwładnie osunęła się na ziemie, potwierdzając swoją renomę kobiety upadłej. W sekundę

później Kiner stanął z roznegliżowanym Białkiem twarzą w twarz, oko w oko. Ich chuje równiez były całkiem blisko. Zszokowany Białek nie rozpoznawał nieśmiałego dotąd kolegi. Coś w nim zdecydowanie pękło, a w spojrzeniu programisty była niewidoczna dotąd determinacja.

– Zerżnij mnie. – wycedził Kiner. – Zerżnij mnie motzno w odbyt. – powtórzył. Powieka nawet nie drgnęła podczas wypowiadania tych słów.

Białek w swoim zaskoczeniu wydał niezidentyfikowany dźwięk, lecz Kiner natychmiast położył mu palec na ustach.

– Nikt się nie dowie. Ta kurwa Elfik i tak ci już powiedziała. Nie mam nic do stracenia. – powiedział. Nie czekając na reakcję Białka, przeszedł od słów do czynów.

Świat Białka wywrócił się do góry nogami, starał się jednak chłodno kalkulować, jak wiele nieoczekiwana przygoda gejowska mogła zmienić w imidżu samca alfa, na który tak ciężko pracował. A Kiner nie żartował. Był silniejszy od niego, co potwierdził brutalnie atakując Elfika kilkanaście sekund wcześniej. Setki podobnych myśli przelatywały mu przez głowę, gdy rudawy programista delikatnie rozchylił mu wargi, by włożyć mięciutki palec do ust i wymusić odruch ssania.

Patrząc odważnie w oczy Białka, Kiner zrobił kilka kroków w tył i zdjął t-shirt jednym pewnym ruchem. Biała delikatna skóra i puchate sutki Kinera były dziwacznie atrakcyjne, choć jeszcze kilka minut wcześniej podobna myśl nie miała szans pojawić się w umyśle Białka.

– Maciek, ty tak na serio? Oddasz mi się? – zapytał z niedowierzaniem. Kiner skinął głową i oswobodził się ze spodni, które aż do tej chwili pętały mu kostki. Odwrócił się i ułożył w pozycji tylnej, która byłaby dla większości mężczyzn upokarzająca. Ciasna dziurka programisty zachęcająco przezierała przez gąszcz delikatnych włosków, aż prosząc się o rozepchanie. Penis Białka zareagował na ten widok od razu, ciekawie wynurzając się z rozpiętych jeszcze przez Elfika spodni. – Raz się żyje – pomyślał Białek. Wyruchanie kolegi z pracy mogło się okazać bardziej męskie, niż przypuszczał. To on miał przecież być stroną dominującą.

Białek pozbył się resztek odzienia i pewnym krokiem podszedł do wypiętego Kinera. Postanowił zaatakować znienacka. Napluł na rękę i jednym ruchem wbił naprężonego kutasa w miękki odbyt programisty. Sięgnął ręką do podbrzusza, by przekonać się, że i chuj Kinera był tak nabrzmiały, jakby miał eksplodować. Dodało mu to siły i pewności siebie. Poczuł sie atrakcyjny.

Pierwsze ruchy były jeszcze dość powolne, lecz Kiner starał się przyjąć jak najwięcej pomimo słabego nawilżenia. Kolejne centymetry napiętej pały Białka znikały w czeluściach jego odbytu, a zwierzęce sapanie Kinera tylko podniecało właściciela dość dużej jak na polskie warunki kutangi. Białek złapał Kinera za biodra i przyciągnął do siebie. – Chciałeś rżnięcia? To masz. – wycedził i zaczął miarowo, całym ciężarem napierać na puszyste ciałko kolegi. – Pierdol mnie, Michał! – krzyknął resztkami sił Kiner, uginając się do samej podłogi, a odgłosy największego rżnięcia w historii firmy ocuciły omdlałego Elfika, leżącego od dwa metry dalej.

Elfik wstała i zataczając się podeszła do sapiącego Białka. – Hej, chłopakii… – z ust dziewczyny wychodził pijacki bełkot, który trudno było rozszyfrować. – mogę się przyłączyć?

– Wypierdalaj stąd! – wrzasnął Białek i odtrącił rękę Elfika, która zaczęła mierzwić jego włosy.

Elfik prychnęła i odeszła na kilka kroków. Udawała obrażoną, choć ciekawie zerkała na Białka, który bez opamiętania pierdolił Kinera jak maszyna. Sam Kiner odwrócił się w jej stronę i złośliwie wystawił język na wierzch. Wygrał tę partię.

Poszukiwania piersiówki w torebce w panterkę okazały się owocne. Elfik pociągnęła resztkę bimbru dla kurażu i postanowiła nie rezygnować z szansy zostania moderatorką swojego ulubionego serwisu. Stanęła na wysokości oczu Białka i ostentacyjnie rozpoczęła striptiz. Na pierwszy ogień poszła spódniczka. Dopiero w tym świetle znac było ślady spermy i wymiocin, które pokrywały jasny materiał. Elfik zaplątała się w bluzkę, lecz niezrażona tym faktem wciąż starała się wyglądać seksi. Będąc już w samej bieliźnie odwróciła się i wypięła prosto przed twarzą Kinera, który niewiele myśląc splunął prosto na naddarty materiał elfikowych majtek. Elfik wybuchnęła śmiechem. Po zdjęciu stanika ułożyła się na podłodze i uchyliła majtki, pokazując nieco zarośniętą cipkę o wyraźnie zarysowanych wargach. – Nudzi mi się. – powiedziała. – Długo jeszcze będziecie się pierdolić?. Białek jednak nie odpowiedział, zbyt zaaferowany stanem przedorgazmicznym, który sobie zafundował.

Największa kurewna wykopu postanowiła zabawić się sama. Sięgnęła ręką po trzonek od łopaty, która była maskotką serwisu i zaczęła nim jeździć po wargach sromowych. Śluz gęsto skapywał na podłogę, a Elfik pociągała się za sutki, wijąc się jak piskorz po tanich panelach. Trzonek wszedł w luźną jamę Elfika jak w masło. Prawdopodobnie nie czuła niczego, a choć starała się zwrócić na siebie uwagę przez jęki i udawane podniecenie, Białek i Kiner byli zajęci sobą. Spojeni w jedność dochodzili właśnie razem, o czym obwieścił światu pierwotny ryk rudego programisty. Zmęczony m__b od razu wyszedł z Kinera, racząc się widokiem ciepłego jeszcze ciasteczka z kremem. Na pożegnanie przytulił się do mięciutkiego tyłeczka kolegi, który dostarczył mu wiele satysfakcji. I – jak podpowiadała mu intuicja – miał dostarczyć jeszcze nieraz. Kutas Białka pokryty był lekko kałem, lecz Kiner sprawnie sobie z tym poradził, naprędce zlizując brązową maź z mięknącego już chuja administratora wykopu. – Byłeś zajebisty, nikt mnie jeszcze tak nie jebał. – powtarzał zmęczonym głosem Kiner. – Zdejmij skarpetki, chcę ci podziękować jeszcze bardziej.

Zdziwiony Białek zsunął białe stopki z nóg, po czym Kiner rzucił się do ssania dużego palca. Znudzona Elfik naprędce znalazła się obok niego, próbując zmieścić w ustach jeszcze więcej palców, by zyskać sobie przychylność Białka. Ten zaś był w siódmym niebie. Nie spieszyło mu się już do domu tak, jak kilka godzin wcześniej. Kiner wykorzystał rozmarzenie kolegi, by na koniec usiąść mu na twarzy i zmusić go do ssania swoich kulek. W oczach Białka pojawiły się pierwsze ślady przywiązania, co bardzo Maćka wzruszylo. Nie zepsuło tej chwili nawet faux-pas Elfika, która odepchnięta zapachem stóp Białka zwymiotowała na jego nogi. Życie w serwisie już nigdy nie miało być takie samo.

Data: 23.05.2019 11:10

Autor: Mimo

bądź mną

noc

tankujesz na stacji

idziesz zapłacić za paliwo

stoisz przy kasie w kolejce za dwoma facetami

wtem na stację wpiedala się typ w kominiarce

na wejściu strzela do jednego gościa z kolejki

ten pada martwy na ziemię

pełno krwi wszędzie

kasjerka w płacz i chowa się pod ladę

ty szybko kitrasz się między półkami

drugi ziomek co stał w kolejce biegnie do kibla

złodziej strzela mu w kolano

typ upada i zwija się z bólu

napastnik podchodzi do lady i każe ekspedientce otworzyć kasę

w międzyczasie widzisz jak postrzelony ziomek wyciąga telefon i dzwoni po pomoc

mija 10 minut

morderca nadal szarpie się z kasą

wtem na stację przyjeżdża pomoc

STRAŻ MIEJSKA XD

złodziej gdy to zobaczył zaczął cisnąć bekę i się drzeć: O NIE! ZARAZ DOSTANĘ MANDAT ZA ZŁE PARKOWANIE XD

postrzelony typek już nie narzekał na ból kolana a brzucha, bo tak go ze śmiechu rozbolał XD

martwy facet podniósł się z ziemi i zaczął krzyczeć: I CO WY KURNA ZROBICIE? ZAŁOŻYCIE MU BLOKADĘ NA NOGĘ? XD

kasjerka otarła łzy, które płynęły już ze śmiechu i wykrzyknęła: CO TO MA BYĆ?! MAMY CIĘ?! GDZIE KAMERY?! XD

karuzeli śmiechu nie było końca

wtedy ma stację przyjechała prawdziwa policja, bo nasze śmiechy zakłócały ciszę nocną, lecz morderca wypowiedział AEZAKMI i wszyscy się rozeszli

#pasta

Data: 22.05.2019 22:15

Autor: lisq

@Pierdyliard, jakby miało umknąć…

Piszę tę historię ku przestrodze wszystkim tym, którzy nie rozgryzają mentosów od razu po włożeniu do ust.

Otóż ja i moja dziewczyna poszliśmy na studia do różny miast. Po miesiącu rozłąki zdecydowaliśmy się wreszcie spotkać, a jako że byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu, postanowiłem zrobić jej minetę.

Zawsze mi się to podobało, ale tym razem z jakiegos powodu jej cipka śmierdziała jak martwy papież, a smakowała jeszcze gorzej. Nie chciałem ją urazić, więc wziąłem mentosa. W trakcie lizania, przez przypadek wepchnąłem go w nią, ale na całe szczęście mam zręczne palce i szybko go wygrzebałem, włożyłem z powrotem do ust i rozgryzłem. Niestety to co znalazło się w moich ustach nie było mentosem. Był to guzek rzeżączki.

(Należy tutaj zauważyć, że ów guzek był wielkości pierdolonego mentosa)

Zamiast lodowej świeżości moje usta wypełniły się ropą. Zacząłem krzyczeć, rzygać i rzucać się po całym pokoju. Kiedy juz nie miałem czym już bełtać i przepłukałem usta, zażądałem żeby powiedziała mi o co tu kurwa chodzi. Okazało się że głupia suka zdradziła mnie z jakimś kolesiem w tydzień po wyjeździe i nawet nie miała pojęcia, że coś z nią nie tak.

Od tamtego czasu siedzę w mojej piwnicy, lecząc rzeżączkę w ustach i edukuję ludzi na temat prawidłowej konsumpcji mentosów.

#pasta

Data: 14.05.2019 09:04

Autor: Alojz

Nie wiem dlaczego każdy portal www musi mieć aplikacje? Każda,nawet mała stronka ma swoją aplikację,i oczywiście na wszystkie systemy : android,IOS , Windows Phone.Jakby mogli to by na Symbian zrobili albo amiga os.

Jest przeglądarka chrom na komórkę i wszystko dobrze śmiga,a na aplikacji to jednemu dobrze będzie działać innemu, ze starym telefonem będzie " haczyć " tylko kłopoty i dodatkową robota.No i uzeraj się z użytkownikami: jeden chce przycisk po lewej inny chce żeby logo było małe, no i oczywiście użytkownik z telefonem z 2011 roku napisze mi nie dziala.

Jednym słowem szkoda czasu na apliacje.

#pasta

Data: 08.05.2019 23:34

Autor: bmbcz01

Posłuchaj mnie uważnie @Thanos, jutro o 19:45 masz samolot do meksyku.

Bilet wyśle Ci zaraz na e mail. Gdy wyjdziesz z lotniska pod czerwoną budką telefoniczną jest skrytka,

otwórz ją tajnym hasłem: hajduszoboszlo. W niej znajdziesz nowy dowód osobisty,

3000 pesos i kluczyki do mieszkania na przeciwko. Od dziś nazywasz się

Juan Pablo Fernandez Maria FC Barcelona Janusz Sergio Vasilii Szewczenko i jesteś rosyjskim imigrantem z Rumuni.

Pracujesz w zakładzie fryzjerskim 2 km od lotniska. Powodzenia,

zapomnij o swoim poprzednim życiu i pod żadnym pozorem się nie wychylaj,

zerwij wszystkie kontakty, nawet z obsługą klienta z polsatu.

#pasta #mosiek

Data: 08.05.2019 23:28

Autor: lisq

klasyczna #pasta, nie wiem dlaczego kojarzy mi się z dzisiejszymy wydarzeniami

JESZCZE GDY CHODZIŁEM DO PODSTAWÓWKI, TO BYŁ TAM TAKI PAWEŁ I JA JECHAŁEM NA ROWERZE I GO SPOTKAŁEM I POTEM JESZCZE POJECHAŁEM DO BIEDRONKI NA LODY I W PO DRODZE DO DOMU WTEDY JESZCZE JUZ DO DOMU POJECHAŁEM

Data: 07.05.2019 18:46

Autor: raptor

bądź mno lvl 35

posiadaj farmę

żona typowa kura domowa

te Hilda co na obiad?

rzepa

kurwa znowu

ej Lobart

rzepa się skończyła

weź skocz

kurwa nie chce mi się

JUŻ!!!!one!one

dobra dobra już idę

podbija typek lvl 1

w samej piżamie

w dodatku cały czas chodzi z kijem przy dupie

CZEMU WKROCZYŁEŚ NA MÓJ TEREN?

potrzebuję ubrania

70 sztuk złota

może się jakoś dogadamy?

jeśli chcesz możesz dla mnie pracować

trzeba zebrać rzepę z tego poletka przy stodole

zrobił to w pół minuty

chyba startował w jakichś zawodach w zbieraniu rzepy

dobra sprzedam za 60

to za dużo

pracy na farmie jest sporo

w 5 minut załatwił wino, zabił bandytów kradnących mi owce i kupił mi nową patelnię

hehe no dobra 30 xd #januszebiznesu

co za debil kupił to

ja bym żądał zapłaty

albo zajebał

ale nieważne

mija dzień

budzę się

chcę się przejść po polu

a tu zonk

zmutowane biedronki najechały moją farmę

wtf

ten sam typek co wczoraj podchodzi

przypakowany, z mieczem w ręku

w dodatku przyjęli go do milicji

przyszedłem rozwiązać twój problem

yyy

NO RUSZ SIĘ, ILE JESZCZE MAM CZEKAĆ?

mijają 2 minuty

wraca

po bestiach ani śladu

on ani zadrapania

no, wreszcie, zaczynałem się niecierpliwić

mija tydzień

budzę się

chcę się przejść po polu

nagle podbijają jacyś sataniści

proszę opuścić mój dom

a on wkurwiony

POHUS KOPUS CZARY MARY TWOJA STARA TO TWÓJ STARY

i wyszli

jakaś jebana klątwa

moja żona dostała gorączki

nagle podbija znowu tamten dziwny typek

kurwa został rycerzem

yy dzień dobry

co cię trapi Lobarcie

żona jest opętana

poczekaj pójdę po księdza

mija 1,5 minuty

wraca

masz polej ją wodą święconą

cokurwa

jakimś cudem zadziałało

mijają dwa tygodnie

budzę się

chcę się przejść po polu

a tu nagle stado kiboli z klanu Orka Gdynia

wpierdolili się na moje pole i zaczęli wpierdalać zboże

pojebani jacyś

ale ich nie przegonię

nagle patrzę

a tu znowu ten pojeb

kurwa został palladynem

wyjął swój miecz świetlny

i im wpierdolił

yy no dzięki masz tu 50 sztuk złota

chyba jestem pierdolnięty i mam jakieś zwidy.

#pasta

Data: 03.05.2019 19:44

Autor: Macer

Jest taka strona wielkarzeczpospolita.net, stworzona w 2002 roku, która jest serwisem informacyjnym Polski za 50 lat. Do tego czasu staliśmy się supermocarstwem, podbiliśmy prawie cały świat, wynaleźliśmy latające samochody, niewidzialne myśliwce, postawiliśmy stopę na wszystkich planetach układu słonecznego, itd itp. USA to nasz największy sojusznik, kraj zacofany i biedny, V świat, który traktujemy tak jak oni nas traktowali 50 lat wcześniej. Państwem rządzi bezimienny Naczelnik, ustrój to totalitaryzm oświecony. Taki klimat orwellowsko-montypythonowy, zawsze trzymano wysoki poziom dyskusji i przynajmniej przyzwoity żartów. Forma tworzenia treści to artykuły prasowe, obśmiewające polską rzeczywistość początku XXIw. Serwis miał kiedyś ogromną popularność, dostawał nagrody od wprostu czy czego tam, stworzyl mnostwo wlasnych memów, mial swoj niepowtarzalny klimat. Niestety nic już z tego nie zostało, internet się zmienił i nikogo to juz nie bawi. Mnie bawi, więc napisałem ostatnio taki oto artykuł, moim zdaniem bardzo dobry, ale redakcji serwisu się nie podoba i nie chcą go opublikować, mimo ze jestem tam od dawna i kilka razy moje teksty były akceptowane. Szkoda mi, bo jestem z ze swojej pracy dumny i chciałbym, zeby jednak ktos go przeczytal, wiec wrzucam go wam tutaj, powiedzcie, czy naprawdę jest kiepski i nieśmieszny, czy może jednak nie. kolega mowi ze dobry. pasuje pod kilka wątków #humorinformatykow #heheszki #polska #geopolityka #usa #rosja #wojsko #wielkarp #pasta

Cyberatak na USA

Drugiego kwietnia duma amerykańskiej Navy, jeden z ostatnich sprawnych atomowych okrętów podwodnych USS Virginia, podczas standardowych manewrów ćwiczebnych wzdłuż wschodniego wybrzeża, doznał awarii oprogramowania. Według opisów kapitana i pierwszej oficer okrętu, wszystkie monitory nagle przestały wyświetlać dane rejsu, pokazywały tylko czyste żółte tło. Z głośników zamiast alarmu płynęła niezidentyfikowana melodia. Podwodniacy natychmiast nadali sygnał Mayday. Gotowość do pomocy zgłosił najbliższy helikopter Straży Przybrzeżnej Polskiej Ameryki Wschodniej, jednak Amerykanie odmówili jej przyjęcia z sobie tylko znanych powodów, zasłaniając się czekaniem na odsiecz ich własnych służb ratowniczych. Ta jednak nie nadchodziła – śmigłowce Navy, nie latające regularnie, potrzebowały sporo czasu do wyruszenia.

Sytuacja tymczasem stała się groźna: na okręcie, mimo zabezpieczenia kodami znanymi tylko Prezydentowi USA, zwolnione zostały blokady rakiet balistycznych z ładunkami jądrowymi, jedna z nich została wystrzelona. Będąc w pobliżu i widząc sytuację, polscy ratownicy po konsultacji z dowództwem zdecydowali się pomóc Amerykanom, nie zważając na ich protesty. Okręt został wyciągnięty na powierzchnię za pomocą specjalnych pływaków i łańcuchów, właz otwarty z użyciem szlifierki kątowej firmy FAS Głowno [Szlifierki FAS – jesteś tego wart!], a zbuntowane komputery wyłączone i włączone ponownie; marynarzy wraz okrętem dostarczono do portu w Newport News. Rakieta z ładunkiem jądrowym została zdezaktywowana podczas lotu i zestrzelona przez polski system antyrakietowy Demaskator.

Upokorzone amerykańskie MSZ podziękowało Ministerstwu Narodu za szybką pomoc i zapowiedziało współpracę przy śledztwie. Przeprosiło też przedstawicieli Niepodległej Afroamerykańskiej Prowincji Ontario za stworzenie zagrożenia.

Początkowe ustalenia śledztwa twierdziły, że winę za problemy ponoszą informatycy US Navy, którzy wciąż opierają się przed zaktualizowaniem systemu operacyjnego obsługującego łodzie podwodne. Okazało się, że USS Virginia, jak i i kilka innych okrętów, używają wciąż archaicznego, nieudanego systemu Windows 10 z roku 2015, którego wspieranie zarzucono już w 2021 roku, kiedy został ponownie przegoniony w popularności przez swojego poprzednika, Windows 7. Nieaktualizowany system jest podatny na wirusy i zawiera mnóstwo błędów, a koncern NeoTech, spadkobierca firmy Microsoft, kilkakrotnie oferował amerykańskim sojusznikom darmowe zainstalowanie i skonfigurowanie swojej stabilnej, bezpiecznej produkcji, Windowsa CEMeNT, ci jednak się nie zgodzili.

Dalszy tok postępowania ujawnił jednak nieoczekiwane fakty. Na komputerach znaleziono wirusa. Nie mieliśmy do czynienia ze zwykłą awarią, tylko cyberatakiem. I to z terytorium Rzeczypospolitej!

Ta wiadomość wywołała oburzenie w całych Stanach Zjednoczonych. Tamtejsze media zaczęły natychmiast podawać w wątpliwość zasadność sojuszu z nami, żądać zadośćuczynienia dla zestresowanych marynarzy i informatyków czy pokrycia kosztów naprawy włazu oraz odkupienia wystrzelonej rakiety.

Ministerstwo Wojny wyraziło ubolewanie i przyrzekło jak najszybsze znalezienie odpowiedzialnych za napaść.

W ciągu 2 dni służba cyberbezpieczeństwa Polnetu ustaliła, co następuje: atak został dokonany z terytorium Prowincji Moskiewskiej. Analiza PP (Protokół Polnetowy) wskazała na miasto Smoleńsk, konkretnie Szkołę Podstawową im. Siemiona Ławoczkina.

Cóż się okazało? W ten dzień, jak co tydzień o tej porze, odbywała się lekcja informatyki dla klasy siódmej. Po wykonaniu ćwiczeń nauczycielka pozwoliła dzieciom pobawić się, korzystając z dobrodziejstw Polnetu. Dwóch pomysłowych uczniów wyszukało w www.binookle frazę „american submarines” i po nitce do kłębka trafiło na stronę Pentagonu i US Navy, gdzie następnie złamali hasło – było nim nazwisko głównodowodzącego, Vladislava Ashmana. Wtedy mieli już dostęp do komputerów wszystkich okrętów, na jeden z nich wrzucili plik z programem, który wykonali kiedyś jako zadanie domowe – miał zaprezentować użytkownikowi funkcje komputera. Uczniowie tłumaczyli, że nie zamierzali wyrządzać szkód, tylko stary system błędnie odczytał instrukcje programu; wystrzelenie rakiety spowodowało prawdopodobnie polecenie otwarcia napędu DVD.

Ta wiadomość uspokoiła Amerykanów, którzy zaczynali się obawiać, że ataki będą się powtarzać. Zmienili hasło dostępu do sieci Pentagonu. Nauczycielka została pouczona, żeby bardziej uważać, czym zajmują się dzieci w czasie lekcji, sami zaś uczniowie zostali ukarani uwagą do dziennika.

Data: 03.05.2019 13:07

Autor: Thanos

Pamiętam jak mój kumpel z liceum, Remigiusz, robił domówkę u siebie na kwadracie. Jego rodzice wyjechali na weekend i miało ich nie być tej pamiętnej nocy. To była I klasa, początek liceum, październik, ledwo się znaliśmy. Wszyscy prawie pełnoletni, ale nikt z dowodem. Każdy miał skołować alko na własną rękę. Wbiliśmy paczką. Okazało się, że nie tylko my zostaliśmy zaproszeni: zeszło się chyba pół blokowiska. Nie wiem, ile było osób, ale wydawało się, że koło 50, ciasnota taka, że w przedpokoju nie było gdzie butów postawić. Mieszkanie generalnie było spore, ponad 150m2, praktycznie na poddaszu 11-piętrowego bloku (całe piętro połączone). Jego rodzice mieli kupe kasy, chata świeżo po remoncie, wszystko elegancko wyremontowane, odpicowane, na bogato. Koło 21 się mocno zaczęło. Co chwila wyjmowałem z plecaka kolejną połówkę oraz ulubiony w tamtym czasie sok pomarańczowy Capri. Wszyscy trzymali mocne tempo. Jeszcze wtedy jako niewprawione łebki, dość konkretnie sie porobiliśmy.

Impreza trwa w najlepsze, ktoś tam rzyga w kiblu, ktoś w kuchni, ktoś na balkonie: wszystkie kwiatki zostały ubogacone nawozem; zarzygane 4 piętra w dół. Grube party, tyle ludzi, że ciężko nad tym zapanować. A i sam Remigiusz zniknął z jedną panną gdzies po pokojach. W międzyczasie było walenie sąsiadów w kaloryfer i pukanie do drzwi (nie otwieraliśmy, tylko przyciszyliśmy muzykę i kontynuowaliśmy chlanie). Po pewnym czasie pojawił się i Remigiusz. Poszedł ogarniać zarzyganego typa na balkonie. Dobiega 2 w nocy, wszyscy mocno przygaszeni. Po chwili włodarz wraca cały blady, wyłącza muze i energicznie komunikuje, że wlaśnie widział na dole jak zajechali jego starzy furą, i że chyba ma mega grubo przejebane, bo chata w rozsypce, a tu zaraz stara wjedzie. Nim skończył to mówić, dzwoni domofon (mama musiała zobaczyć, że się światła palą, bo tak by nie dzwoniła). Remigiusz capnął najbardziej trzeźwego typa na tej bibie i kazał biec przytrzymać windę, żeby z tymi tobołami taszczyli się po schodach, a on prędko ogarnie wszystko. Bez myślenia ziom wyleciał na pięterko wezwać windę. Remigiusz w tym czasie zaczął ogarniać burdel. Jednego typa wrzucił za kanape, kilku ułożył w łazience, paru kazał się schować przykucem na balkonie, paru wskoczyło za firanki. Kilka osób na szybkości zbierało butelki i puszki ze stołów i rzucali w kąty. Potem pobiegli sie przyczaić do kuchni. Najbardziej najebanego gościa z kanapy, którego nie dało się nijak ruszyć, przykrył kocem i jakimiś poduszkami. Maskowanie trwało w najlepsze. Momentalnie 50 osób zapadło się pod ziemię. Po paru minutach przybiega typ od windy i mówi, że już tu prawie są. Usiedli we dwóch na sofie, dla zachowania pozorów, centralnie naprzeciw drzwi.

Klucz w zamek. Powoli otwierają się wrota. Stają w nich starzy z tobołami, mega wqrwieni, bo musieli 11 pięter cisnąć z buta, bo sie winda zepsuła. Matka od progu widzi Remigiusza i kolege. Na przestrzał widać nienaturalny porządek, choć czuć na kilometr alkohol i dym fajek. Coś jest na rzeczy… Patrzy na Remigiusza i na kolege. Na Remigiusza i na kolege… W całej chacie jest tylko 2 typów. A w przedpokoju 50 par butów.

Pamiętam, że krótko potem rodzice przenieśli go do innej szkoły. Remik, jeśli to czytasz, sorry za to rzyganie na balkonie!!

#pasta

Data: 24.04.2019 23:14

Autor: Macer

  • Kurwa mać, no zobacz co kurwa narobiliście

– To ja tego nie zrobiłem

– A kto dzwonnikiem kurwa jest?!

– Mówiłem, że ja tego nie chce ten

– A kto prowadził renowację?

– Konserwator bo powiedział jak ja mówię…

– A z jakiej racji kurwa dajecie katedrę, ile razy tłumaczyłem, jest dzwonnikiem kurwa ty i żaden nie ma bez mojej wiedzy dostawać

– Panie ja powiedziałem tak „to Pan konserwator kazał nik nik nikomu nie dawać” a on wywalił

– Jak Cię wywalił? To trzeba było kurwa wziąć i przylecieć do mnie sisię nienieruszać! Jakim kurwa yyyyyyy?! Zobacz co narobiłeś! Katedra w konserwacji kurwa zobacz co narobiłeś po chuja się rwiesz kurwa nie Twoje!

– Pierre, nie denerwuj się

– Jak mam się denerwować?

– Zaraz ugasimy

– Na pewno już nie ugasisz kurwa…

– No to wyciągniemy z innego kościoła i damy tobie

– Takiej katedry już nie dostanę

– No to założymy fundusz i będziemy budować!

– Ta fundusz…Czemu się kurwa rwiecie co nie wasze! Żaden budowlaniec kurwa nie siedzi za was nie dowodzi i kurwa powiedziałem, że nie ma… Tłumaczyłem tysiąc razy, bo kurwa człowiek dba bardziej jak o żonę kurwa o ten kościół a kurwa przyjdzie od tego. Kurwa mać tłumaczę jest dzwonnik ten i ten żaden kurwa nie remontuje jakim prawem kurwa tyle razy wam tłumaczyłem!

#heheszki #notredame #pasta

Data: 18.04.2019 09:37

Autor: Lukmar

-Za co nie lubicie korpo?

-ZA TO: Stara mądrość mówi, że kiedy odkryjemy, że koń, na którym jedziemy padł, najlepszym wyjście m jest z niego zsiąść.

Jednakże w biznesie znane są również inne strategie…. Między innymi:

Kupno mocniejszego bata.

Zmiana jeźdźca.

Zapewnienia typu "Zawsze jeździliśmy w ten sposób na tym koniu."

Zwołanie komisji do zbadania konia.

Organizowanie delegacji mających na celu sprawdzenie, jak gdzie indziej

jeździ się na martwych koniach.

Opracowanie standardów dotyczących jazdy na martwych koniach.

Zatrudnienie psychologa mającego przywrócić martwemu koniowi chęć do jazdy.

Szkolenie dla pracowników, mające podnieść ich zdolności jeździeckie.

Analiza sytuacji martwych koni w dzisiejszym otoczeniu.

Zmiana norm, która sprawi, że koń nie zostanie uznany za martwego.

Zatrudnienie podwykonawców mających ujeżdżać martwego konia.

Zebranie wielu martwych koni dla zwiększenia szybkości.

Ogłoszenie, że żaden koń nie jest zbyt martwy.

Przeznaczenie dodatkowych środków na zwiększenie wydajności konia.

Przeprowadzanie analizy rynku mającej wykazać, czy podwykonawcy mogą ujeżdżać tego konia taniej.

Kupno produktu mającego sprawić, że martwy koń będzie biegał szybciej.

Ogłoszenie, że koń jest teraz: lepszy, tańszy i szybszy.

Przeprowadzenie badań nad sposobami wykorzystania martwych koni.

Dostosowanie wymagań wydajności dla koni.

Ogłoszenie, że przy produkcji tego konia, koszt był zmienną egzogeniczną.

Uznanie obecnego stanu konia za standard.

Awansowanie tego konia na stanowisko kierownicze.

#heheszki #pasta #korpo

Data: 17.04.2019 14:30

Autor: xyz

A tak w ogóle to bym Wam zalecał, żebyście na słowo honoru nikomu nie wierzyli. Czytajcie i sprawdzajcie.. Przykład poniżej:

Opowiem Wam historię. Kiedyś z powody wczasów zaśmierdła mi się lodówka. Żadne sposoby nie działały, aż wyczytałem w wujku Googlu, ze laski pora ten smród wyciągają. No to poszedłem do Biedry i wziąłem wszystkie 60 lasek pora. Więcej nie było. Kasjerka zapytała grzecznie… -"A po co Panu tyle pora? … – Wtedy mnie złe podkusiło i powiedziałem… -"Terapeuta od kręgosłupa mi zalecił leżenie na porach. Najnowsza terapia."

Dzień później wieczorem widziałem, jak kasjerka leżała na porach na taśmie. Nigdy więcej nie pojawiłem się już w tym sklepie.

#heheszki #pasta

Data: 13.04.2019 15:01

Autor: drewniany

To że, pasta nie jest zaliczana do gatunków literackich, jest kolejnym rzeczowym dowodem na to iż "nauki" humanistyczne to nic ponad wałkowaniem w kółko tych samych tematów oraz marnowaniem publicznych pieniędzy.

Pasta jest stara jak internet, a tym leniwym prukwom, którym w dodatku zbywa wolnego czasu, nie chciało się podjąć jednej twórczej działalności.

#pasta #nauka

Data: 08.04.2019 21:51

Autor: m__d

Jestem najgorszym przegrywem w tym kraju gorszego nie było,nie ma i nie bedzie:

-23 lvl prawik nigdy nie bzykałem

-mieszkam w Polsce B

-mieszkam z matką,która mnie utrzymuje

-mam w domu szczury i sprzątam raz w roku

-wykształcenie podstawowe

-byłem gnębiony w szkole

-pracowałem raz w życiu na budowie za 6.50zł/h i byłem tam pomiotem

-obecnie 5 lat bezrobotny

-0 znajomych, 0 imprez,0 kontaktów z kobietami

-uzależnienie od komputera gram nawet całą dobe

-brak prawka

-nigdzie w życiu nie byłem

-mam zakola i jestem gruby

-całe osiedle na mnie plotkuje

-mam wade wzroku i jestem słaby fizycznie

#pasta #przegryw

Data: 08.04.2019 19:28

Autor: drewniany

-bądź mno

-anon lvl 19

-1 września 1939

-mieszkasz w polsce b

-dziura zabita dechami

-z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio

-łączysz wątki

-wojna

-gdy polska wzywa moim honorem jest walka

-zakładasz onuce i biegniesz do drzwi

-gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice

-on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę

-ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco

-zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy

-twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia…

-… a ta zmarła rodząc ciebie

-nienawidzi cie za to

-jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark

-kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze

-ty na złość uparcie trzymałeś się życia

-dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios

-piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób

-przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska

-doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę

-zacząłeś doszukiwać się pozytywów

-jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi

-ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD

-zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku

-w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem

-jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle

biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca

-smutna_żaba.ww2

-przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia

-17 września 1939

-do polski wkraczają wojska radzieckie

-nic nie trzyma cię już w domu

-dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć

-to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie

-LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ

-wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik

-w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie

-luj w czoło zwala cię z nóg

-światło gaśnie

-budzisz się w łóżku z bandażem na czole

-nie wiesz ile dni tak leżałeś

-słyszysz walenie w drzwi

-w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu

-po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków

-nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku

-do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD

-najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy

-pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu

-twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy

-twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego

rodzinną jurtę o tysiąclecia

-nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach

-nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po

czym wybiega w popłochu

-następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż

-decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z

naszym kochanym marszałkiem

-zemścił się chuj zza grobu

-na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim

-w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją

białka na jaką mogłeś liczyć

-swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem

-teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem

-wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu

-gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek

-najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie

przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu

-teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem

-po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka

-gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy

-w końcu nadchodzi nieuniknione

-niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu

-w obozie pełna mobilizacja

-obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów

-ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia

-nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować

drogę waszym oddziałom

-czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży

-stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim

-ogłuszony padasz na ziemię

-czujesz, że ktoś cię podnosi

-to twój skośny przyjaciel

-ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina

-zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak

włócznią

-przejmujesz inicjatywę

-po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu

-o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony

-we wsi następuje zmiana dekoracji

-niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami

-w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała

-w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek

-za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar

-kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera

-twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym

-w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w

gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu

-twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon

-zyskujesz aprobatę niemców

-jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu

-profit

-sielanka trwa dosyć długo

Was wollen wir trinken,

sieben Tage lang.

Was wollen wir trinken,

so ein Durst.

-niestety sytuacja na froncie zmienia się

-oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki

-dostawy spirytusu ustają

-bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..

-…był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem

-stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu

-pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur

-oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami

-gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową

-wszystko momentalnie zajęło się ogniem

-wybiegliście na zewnątrz

-patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie

-nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by

przepadło

-pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci

-z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień

-dręczyło cię jednak dziwne uczucie

-miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś

-wojska radzieckie wkroczyły do wsi

-w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy

-obudził cię dźwięk wyważanych drzwi

-w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj

-wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole

-gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek

-dziś nie było tu drewnianych wychodków

-każdy srał tam gdzie właśnie przebywał

-sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło

konwencje genewską

-kilka miesięcy spędziłeś w niewoli

-w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie

-strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej

-sybir

-gułag

-siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia

-znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie

-teraz jesteś już pewien

-już wiesz, że o czymś zapomniałeś

-loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku

-zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie

-tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym

-ale to już inna historia

#pasta #heheszki #przegryw

Data: 05.04.2019 19:23

Autor: Mishkaa

#pasta #heheszki

Bądź mną, Anon lvl 28. Odkąd pamiętam mój stary był fanatykiem leczo. Odkąd kurwa pamiętam tylko to gotował. Zaczęło się niewinnie, jakoś za komuny jak pojechali z matką i starszym bratem na Węgry. Tak mu kurwa posmakowało, że zajebał cały garnek miejscowemu Makłowiczowi i wpierdolił razem z matką i bratem do malucha, po czym zaczął spierdalać. Do dziś matka opowiada jak w bananem na ryju wpierdalał chochla za chochlą aż sraki dostał. Kurwa, komuna jak chuj, stacji nie ma i co kawałek zatrzymywał się w krzakach i srał na pomarańczowo. Ale wpierdalał bez opamiętania aż się skończyło. Wyjebał ten garnek i mówi: „Grażyna, jutro robimy leczo na obiad!” Stara panika w oczach, brat zaczął płakać. Po powrocie do domu polazł na rynek w poszukiwaniu papryki. Chuj nakupował ze 30 kilo, przytargał kocioł do weków i wstawił na gazówkę. Jaki był wkurwiony, bo akurat remont instalacji w bloku mieliśmy! Pobiegł do monterów i zaczął ich napierdalać chochlą, aż go milicja na 24 zamknęła. Teraz kurwa wszem i wobec opowiada jak on to za komuny nie siedział za wolność kraju. Chuja prawda. Siedział za leczo. Jebany teraz potrafi stać nad garem cztery godziny i wysyłać mnie dwa razy dziennie po paprykę do sklepu, bo sam za zakaz wstępu. Ekspedientka na mój widok wypierdala z magazynu bez słowa worek z papryką. Tachaj to kurwa na trzecie piętro bez windy. Raz chciałem się wykąpać to kurwa „Nie teraz kurwa, bo się papryka moczy!”. Noszkurwa, żeby we własnym domu nie można się było umyć! Jebany potrafi stać nad garem i do siebie gadać „Ale bym sobie leczo zjadł!”. Potrafi zajebać cały zamrażalnik tym gównem. Za dzieciaka na wielkanoc kazał nam iść szukać prezentów od zajączka pod blokiem i kurwa co znalazłem pod krzakiem? Słoik leczo kurwa! Super kurwa prezent. Pomijam fakt, że słoik był ciepły, a stary mi go zajebał i wpierdolił na śniadanie. Z resztą on nic innego nie wpierdala. Kiedyś chciałem sobie lody zeżreć. Stary oczywiście maczał w tym palce i zrobił lody z leczo! Kurwa, wyobraźcie sobie leczo na patyku! Raz przejebał z solą i pieprzem, bo mu opakowanie do gara wpadło. I tak to kurwa zeżarł. 15 litrów w dwa dni, czaicie?! Żarł i srał leczo. Brat mu powiedział, żeby sobie rurę z dupy do mordy zamontował, bo się wkurwił na niego. Ojciec okładał go workiem z papryką, a potem lamentował że 20 kilo do wyjebania przez niego! Wigilia, święta, stypy tylko kurwa leczo na obiad! Goście już do nas nie przychodzą, bo kto to kurwa będzie wódkę leczo zagryzał. Raz w Krakowie na wycieczce ze starymi chciałem iść do makdonalda, to on „gdzie te kurwa chemje będziesz żarł, tatuś nagotował dobre jedzonko” i zdejmuje termos wojskowy z pleców na środku Rynku. Matka w torbie na szczęście dwa bochenki chleba miała przygotowane na tę okazję. Siara przed kolegami, bo jak mnie w podbazie na wycieczkę do Biskupina wysyłali, to stary przytargał przyczepkę z beczka od kapusty kiszonej pełnej oczywiście kurwa leczo! „Zjedz sobie, bo cały dzień będziecie chodzili!” Potrafi całego świniaka wjebać zamiast kiełbasy do tego chujstwa. Bo niby taniej. A właśnie, kupił sobie kocioł elektryczny na 500 litrów i wstawił do suszarni w bloku. Administracja już olewa sąsiadów, że ma go stamtąd wyjebać. Poddali się po 70 wezwaniu. Teraz zamawia paprykę z gospodarstwa. Hurtowo. Matka płacze, że przez to jego leczo nie ma na nic innego kasy. Więc wymyślił, że zrobi bar w którym będzie leczo tylko. Na gęsto, na rzadko, na srako i owako!

Ojciec jak tylko mógł kombinował kasę na nowy interes. Po wizycie w kilku bankach, w których z resztą stwierdzili, że jest niedojebany mózgowo siedział przez tydzień wkurwiony i kminił. Tak kurwa kminił, że w sobotę o 4 nad ranem wyjebał z zaanektowanej suszarni krzycząc coś o Węgrach. A właśnie, w suszarni odcięli mu prąd po pół roku, więc tylko teraz przesiadywał tam i przytulał kocioł. Znowu gotował w domu nakurwiając rachunek za gaz. Strasznie bóldupił jak te z administracji nic nie rozumiejo i tylko żerujo na czynszach. W sumie kurwy mogły mu ten prąd zostawić, bo znowu cała chałupa jebie. Wrócił do domu z furią w oczach, że kurwy nie chciały mu biletu sprzedać na polskiego busa z bagażem w postaci kotła 500 litrów! W końcu u wujka, który w budowlance robi wyżebrał busa, którym to na Węgry pojedzie. Napierdalał o swojej wizji interesu cały kurwa dzień napierdalając nożem papryki w łazience naprzemian stojąc w kuchni przy garze. Machał w nim jak kurwa na speedzie! Aż mu się oczy świeciły. Następnego dnia podjechał wujas, a ten mu kurwa kazał wpierdolić ten kocioł na pakę. Strasznie się pożarli, bo chciał jeszcze od niego na paliwo wyżebrać. Cebula mocno. Zaczęli się napierdalać w tej suszarni, aż matka musiała ich rozdzielić. Stary z limem pod okiem zwiesił pizde i lamentował. Wujas zabrał busa i tyle go widzieliśmy. Skłócony jest strasznie z ojcem. W sumie mu się nie dziwie. Stary wjebał na uspokojenie cały gar, oczywiście nie przemieszanego leczo, które od spodu się zdążyło przypalić. Darł przy tym pizdę na nas, że nie pilnowaliśmy. Jebie mnie to. Tym razem uderzył do jakiegoś kolegi z pracy, ale ten tylko miał osobówkę. Kurwił ojciec, ale chuj, załadował gar 15 litrów do bagażnika i pojechali. Było pięć dni spokoju w domu. Wrócił zajeżdżając pod dom jakąś ciężarówką z jakimś sprzętem i krzyczał „Grażyna, zwalniam się z roboty! Znalazłem kurwa inwestora na Węgrzech!”. Kurwa, tego już było za wiele. Z ciężarówki wysiadł jakiś koleś w wieku ojca i zaczął napierdalać jakieś byszy ryszy kysze leczo eżgdar. Za chuja nie wiedziałem o co mu chodzi. Stary też nie, ale cieszył się jak dziecko. Podobno na wyjeździe molestował jakiegos tłumacza, który mając go dość zgodził się na tłumaczenie rozmowy o interesie. Po tygodniu ponownego gotowania i wpierdalania leczo kupili przy wylotówce z miasta jakąś ruderę do remontu. Stary podniecony na maksa spuszczał się nad wizją zarobienia kokosów na leczo. Chuj, niech mu się wiedzie. Ja miałem tego dość i podjąłem decyzję o wyprowadzce. Matka wkurwiona na mnie, stary jeszcze bardziej, bo kto mu kurwa będzie pomagał. Kazałem mu spierdalać i zatrudnić kogoś. Po remoncie ruszyli. Na początku napierdalał od rana do nocy przy tym swoim kotle 500 litrów i sprzedawał, ale nie wyrabiał. Jaki wkurwiony był, że musiał zatrudnić osobę do pomocy. Biedny człowiek, nie wiedział na co się pisze. Co rusz kurwa zjebe od starego dostawał, że źle gotujo to leczo, że on inaczej, że chuj go jasny strzeli. W międzyczasie zdążyłem się wyprowadzić 50km od domu. Ale to niestety nie koniec przygody.Minęło kilka tygodni odkąd mnie nie ma w domu. Dzwonię co dzień do matki, ta w sumie już nie taka wkurwiona, bo starego w domu całe dnie nie ma, interes nawet idzie. Coś mi gada, ze stary ochujał, bo te ludzie leczo żro jak pojebane i będzie jakąś fabrykę stawiać z tym Węgrem. Chuj, dobrze, że w tym się stary odnalazł. Może to i lepiej. Nie, nie było lepiej. Staremu odkurwiło do tego stopnia, że postanowił pierdolnąc sobie gar największy kurwa na świecie. Przekurwawyjebisty. Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać. Ten co na początku robił nawet dostał jakąś wyżej posadę. Stary mimo, że jest prezes to sam zapierdala przy tych kotłach, bo co chwilę chujoza go łapie jak widzi jak uni jego leczo beszczeszczo. Matka dzwoni i mówi, że stary o jakieś fundusze się stara, dofinansowanie. Jak się okazało chuja w zęby dostał. Ponoć sam marszałek starego chce pozwać, bo taką manianę odpierdolił przy wniosku. Jebany chciał dotacje na innowacyjność, to go wyśmieli, że leczo to nie innowacyjność i ma spierdalać. Tak w skrócie. Kurwica go ponoć nieziemska wzięła, że pinionc obok nosa przeszedł. Ale, nie ma tego złego, bo stary dostał kontrakt na leczo do Stonki. Teraz oprócz tego przekurwistego gara będzie miał całą linię chłodniczą. Węgier jak to usłyszał to konia walił przez tydzień na zmianę z sekretarką. Znaczy ona mu waliła, nie on jej. Stwierdziłem, chuj pojadę zobaczyć co tam się dzieje u ojca. Jadę se kurwa pekaesem, a tu z 10 kilometrów widać wykurwistą jakąś fabrykę. Myślę sobie „o ty chuju stary, żeś odpierdolił ładnie”. Wyobraźcie sobie kurwa jakiś ciśnieniowy gar wielkości pałacu kultury. I na tym jebitny kurwa neon LECZO! O skurwysyn. Stary zamawia paprykę, pomidory już na wagony. Zatrudnia jakieś 500 ludzi, ale oni „nic nie wiedzu o leczo, sam musze pilnować” jak to mówi. Zajeżdżam pod tą starego fabrykę, on do mnie wychodzi i mówi „pacz kurwa synek, trzeba było tu zostać i mnie pomagać, byś dyrektoram został”. Wchodzimy do odjebanego gabinetu, a tu kurwa oczom nie wierzę. Basen z leczo! Kurwa, olimpijski basen pełen leczo! Stary rozbiera się do gołego pindola i wpierdala się do tego basenu z leczo. Kurwa, co tu się odjebuje?! Wychodzę, nie zdzierżę. Potykam się o jakiegoś przestraszonego technika, który się drze „panie prezes, zawór ciśnieniowy się zaciął zaraz to wszystko wykurwi w powietrze!”. Odwracam się i widzę starego z fiutem na wierzchu jak w przerażeniu patrzy na pojawiające się pęknięcie w przekurwistym garze z leczo. „KUUUUUUUUURWAAAAA!”. Nie dokończył, gdy całe leczo zaczęło spierdalać jakby łysy z brejzers trysnął przez tę szczelinę zalewając miasto. Nawet na tefałenie o tym mówili. Miasto zalane przez leczo! Stary taką traumę wyłapał, że mi czasem go było żal. Odgrzewał tylko to leczo co było w zamrażarce i wpierdalał, do nikogo się nie odzywał. Wpierdalał i milczał. Milczał i wpierdalał. A nie, jeszcze sraki dostał, ale nawet na kiblu srając przepuszczał przez siebie leczo. Tylko przez sen kurwował na jakiegoś Zenka co mu sabotaż fabryki z zazdrości zrobił. Aż nadszedł ten dzień. O ja głupi, miałem nadzieję, że nie nadejdzie. Stary obudził się z okrzykiem „WIEM!”.

„WIEM KURWA, WIEM!”. W tym momencie optymizm prysnął jak dobrze wyrośnięty pryszcz. Po chuj znów się do domu przeprowadzałem? Stary ubrał się i o dziwo nie zeżarł leczo na śniadanie, tylko wyjebał z domu jeszcze szybciej niż wtedy jak na Węgry jechał. Myślę sobie, po kiego grzyba, co on znowu kurwa wymyślił? Toć kasę za odszkodowanie ma, to niech siedzi na piździe w domu i się nie rusza. No ale nie mój stary. Wrócił po południu. Czerwony jak sam skurwysyn na ryju i dyszący jakby ataku astmy dostał. Spodziewałem się kolejnych worków z papryką, ale tym razem się na nieszczęście myliłem. Przytargał jakąś torbę ważącą z 50 kilo, jakieś siaty z ubraniami. Nie zgadniecie co ten stary pojeb wymyślił. Za chuja nie zgadniecie. Też bym nie zgadł. Aż mnie na moje nieszczęście oświecił. „Anon, pamiętasz to sąsiadke, co ona tam po tych szamanach jeździła? Spod trójki, nie?”. O chuj mu chodzi pomyślałem. „No pamiętam tate, a co z nią?”. Jak ja żałuję, że kurwa zapytałem… „Bo oni tam LECZO raka! I jo wyleczyli!”. Kurwa, no nie. W tym momencie rzuca otwartą torbę i siatę na szklany stół, z której wysypują się instrumenta lekarskie. Torba ciężka jak sam skurwysyn, blat pęka, matka drze mordę na ojca, on na nią, że nic się nie stało i kupi nowy, jakiś pies w korytarzu (od kiedy mamy psa?!) chce iść się wysrać, bo go stary leczo karmi i wali taką srakę jak ociec po tym żarciu. Cyrk kurwa na gąsienicach. Tak, zgadliście. Stary chce leczyć raka przy pomocy LECZO! Ręce opadli. Twice. Dzwoni do wujasa, tego od budowlanki, ale jak się tylko połączył, to usłyszałem ze słuchawki stek urywanych przekleństw najwyższych lotów pod adresem starego. „Chuj mu w dupę”. Stary nie był dłużny. Poleciał na pocztę dać ogłoszenie do gazety. Później w kilka dni ogarnął nową miejscówkę z równiej jebitnym neonem (tak, to ten co z fabryki został) – Tutaj LECZO raka. Nawet nagrał komórką reklamę, co ją wysłał do naszej kablówki : kobita idzie ulicą i pyta przechodnia „Gdzie tu LECZO raka?”, w tym momencie wyskakuje mój stary w kitlu i drze japę „TU LECZO!” i adres. Żenua lvl 9999 albo i lepiej. Siara się na mieście pokazać. Pacjenty walą drzwiami i oknami. Jak się łatwo domyśleć wcale kurwa nie leczo. Po pół roku do starego przyjebała się izba lekarska, że nie ma prawa wykonywania zawodu. I chuj bombki strzelił. Staremu dowalili wyrok w zawiasach, na szczęście odszkodowania z kasy po fabryce popłacił. Teraz kurwi i chuji w domu, że nie pozwalajo na nic w tym kraju. Miałeś stary capie zajebisty pomysł. Taki był wkurwiony, że znów żarł i srał leczem. Aż pewnego dnia przyniósł z kiosku po egzemplarzu Wędkarza Polskiego, Świata Wędkarza i Super Karpia. No i się zaczęło…