Data: 09.03.2020 15:49

Autor: Macer

Witajcie lurki. Wczoraj podczas porannego skrobania szyb w moim autku połamałam skrobaczkę (całe szczęście większość lodu zdążyłam usunąć zanim to nastąpiło i jakoś dało się jechać) więc wracając z pracy udałam się do marketu z zamiarem zakupu kolejnej. Kiedy byłam na dziale motoryzacyjnym i oglądałam różnego rodzaju skrobaczki nie mogłam się zdecydować którą wybrać. Przechodził akurat pracownik sklepu, więc zapytałam go jaką by mi polecił. On mi odparł na to, że "Te wszystkie skrobaczki to są guwno warte, bo szyby rysują, tylko ceną się różnią i on osobiście to by mi polecił taką specjalną mate na szybe co to działa podwójnie, bo w zimie zapobiega zamarzaniu szyby, a latem z kolei auto nie nagrzewa się w środku od słońca". Pomyślałam, że w sumie to fajny pomysł, cena praktycznie taka sama jak skrobaczki, a i więcej czasu rano zaoszczędze i jeszcze ta druga opcja na lato też się przyda, bo klimatyzacji nie posiadam. Kupiłam więc owy produkt, zadowolona że problem porannego skrobania szyb mam z głowy i po przyjeździe do domu zamontowałam mate na szybe. Dzisiaj rano wychodzę z domu i zastaję taki widok. Czy coś zrobiłam źle? Może założyłam złą stroną, tą która była przeznaczona na lato i dlatego nie działa? A może ta mata jest zwyczajnie zepsuta i mam iść ją zareklamować? Zrobiłam tylko zdjęcie na szybko i poszłam na tramwaj aby zdążyć do pracy, bo skrobaczki i tak nie mam.

SŻNWT i proszę o radę co mam zrobić.

#heheszki #pasta

Data: 22.02.2020 22:00

Autor: FiligranowyGucio

Ośrodek Transformacji Stresu_FB

Pociąg życia:

Życie jest jak podróż pociągiem, ze wszystkimi jej przystankami, opóźnieniami, objazdami i katastrofami. Wchodzimy do jednego z przedziałów, spotykamy się z naszymi rodzicami i myślimy, że zawsze już będą podróżować razem z nami. Jednak na pewnym przystanku wysiądą i będziemy musieli kontynuować naszą podróż bez nich.

Wielu pasażerów wsiądzie do pociągu podczas naszej podróży, rodzeństwo, kuzyni, przyjaciele i miłości naszego życia. Wiele z tych osób, także na pewnym etapie wysiądzie z pociągu i pozostawi dużą lukę. Innych, nawet nie zauważymy… To podróż pełna radości, smutków, pozdrowień, tęsknoty i pożegnań.

Sukces polega na zachowywaniu tylko dobrych wspomnień z każdego spotkania.

Wielką zagadką tej podróży jest to, że nigdy nie wiemy, na którym przystanku będziemy musieli wysiąść. Dlatego musimy żyć, kochać, przebaczać i zawsze dawać z siebie wszystko! Bo kiedy nadejdzie ta chwila i nasze miejsce się zwolni, powinna pozostać po nas tylko tęsknota i piękne wspomnienia, by podróżować już na zawsze w pociągu życia…

Zastanawiam się, czy kiedy wysiądę z pociągu, poczuję żal? Pewnie tak…Rozstanie z najbliższymi i ukochanymi ludźmi będzie bardzo smutne. Mam jednak nadzieję, że kiedyś powitam ich na stacji głównej i zobaczę jak przybywają z bagażem, którego nie posiadali przy wsiadaniu. Będę szczęśliwa na myśl, że przyczyniłam się do tego, by ich bagaż rósł i stawał się coraz bardziej wartościowy.

Mój przyjacielu, życzę Ci, aby Twoja podróż stawała się piękniejsza każdego dnia, abyś zawsze niósł w bagażach miłość, zdrowie, radość, sukces i pieniądze.

Dziękuję wszystkim pasażerom pociągu mojego życia! Życzę Wam udanej podróży…♡

Autor nieznany

#wodka #pasta #teksty #stres

Data: 21.02.2020 00:31

Autor: raptor

Mam na imię Paweł i uczę się w liceum. Mam dwie młodsze siostry – Paulinę i Julkę. Masturbowałem się jak wielu mych rówieśników, tym bardziej że jeszcze nigdy nie uprawiałem seksu. Bywały chwilę sam na sam z komputerem, gdzie przy porno dochodziłem. O seksie myślałem prawie codziennie, chyba że martwiłem się o oceny czy miałem jakieś poważniejsze problemy. Zacząłem się podniecać na myśl o ciele Pauliny po komentarzach kolegów, którzy mówili mi czasami, że z mej siostry jest niezła dupa. Paulina jest starsza od Julki i w ogóle grzeczniejsza. Po usłyszeniu opinii kumpli, zacząłem się jej przyglądać w domu i doszedłem do wniosku, że naprawdę jest z niej atrakcyjna młoda suczka. Przy robieniu sobie dobrze przy komputerze, widząc na ekranie mojego laptopa laskę robiącą loda jakiemuś gościowi, wyobrażałem sobie Paulinę robiącą to mnie. W ciągu następnych paru tygodni, przy kolejnych chwilach sam na sam, w mych myślach siostra robiła już wszystko. Kiedy w myślach robiła już dosłownie wszystko, a ja kończyłem z ospermioną chusteczką w dłoni, poczułem że potrzebuję mocniejszego bodźca. W łazience wyszukiwałem w koszu na pranie jej majtek i zakładałem je na kutasa. Waliłem w nich, ale przed końcem je ściągałem, aby ich nie poplamić. Wówczas jedną dłonią strzelałem, a drugą unosiłem jej majteczki do nosa i buzi, wdychając mocno ich zapach. Czasami wkładałem je częściowo do buzi, ale najczęściej lizałem od strony cipki, wewnątrz majtek. Po wszystkim gatki odrzucałem do kosza, choć nie miałem pewności czy należą one do Pauliny czy Julki.

Później spuszczałem się na jej szczoteczkę do zębów, co w chwili wytrysku dawało mocny kopniak. Strasznie podniecała mnie myśl, że mogłaby poczuć moją spermę na swych zębach, ustach i języku. Oczywiście po wszystkim dokładnie płukałem szczoteczkę. Następnie główkowałem nad tym, jak to zrobić, aby faktycznie jej spróbowała. Zadanie niebanalne, trudne albo nawet niemożliwe. Raczej nie zgodziłaby się połknąć spermy prosto ze źródła, więc pomyślałem o podaniu jej tego w napoju lub posiłku. To wymagało planu: po pierwsze musiałem zidentyfikować produkty, które lubi tylko ona; a po drugie musiałem znaleźć sposób na dostarczenie przesyłki do produktu. Tu wpadłem na pomysł, aby zakupić gumki. Waliłbym w pokoju, a później w kondomie transportował do kuchni, gdzie walenie na miejscu wiązało się ze zbyt dużym ryzykiem. Okazało się, że Paulina lubi to samo, co Julka, więc nie dało się tego zrealizować. Ale gumki nie mogły się zmarnować. Kiedy tylko miałem okazję, serwowałem spermę do mleka i otwartych jogurtów. Gdy widziałem Paulinę jedzącą jogurt z moją spermą, kutas sztywniał tak szybko, że musiałem wychodzić z kuchni. Równie twardy robił się, kiedy Jula oblizywała usta po wypiciu szklanki mleka, podsumowując że było pyszne. Te akcje podniecały mnie o wiele bardziej niż wcześniejsze walenia po cichu. Zacząłem częściej walić i tak przez blisko osiem następnych miesięcy. Przyzwyczaiłem się. Mniej wówczas wydawałem na papierosy, a więcej na prezerwatywy. Kupowałem te najtańsze, w końcu nikomu w nich nie wkładałem. Próbowałem policzyć, ile spermy już przyjęły. To było nie do obliczenia, choć myślę, że mogły to być ponad trzy pełne szklanki.

Paulina znalazła sobie chłopaka, a ja skierowałem wzrok na Julkę, która już podrosła i podniecała nieświadomie. Pewnego wieczoru usłyszałem, jak Paulina opowiada młodej o seksie, który uprawiała ze swoim chłopakiem i jakie było to świetne przeżycie. Jula była bardzo zaciekawiona, a siostra opowiadała jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Tak mi stanął, że miałem ochotę otworzyć drzwi od ich pokoju, usiąść między nimi i opuszczając spodnie razem z bokserkami powiedzieć:

– Ok Paulina. Sprawdźmy Cię, pokaż siostrze jak umiesz to robić.

Cieszyłem się, że młoda jest uświadamiana przez siostrę. Oczywiście tam nie wszedłem, tylko udałem się do swojego pokoju i waląc pospiesznie doszedłem w rekordowo krótkim czasie. Potem fantazjowałem o tym, jak uczę Julkę różnych rzeczy.

Zaplanowałem niewinne podejście – gdyby się nie udało, nie byłoby wielkiego hałasu. Rzadko zostawałem sam w domu z Julką, najczęściej były obie siostry. Skoro Paulina miała chłopaka, to odpadało. A Julka była bardziej niegrzeczna, świeżo zaciekawiona seksem i najmłodsza, więc łatwiej byłoby ją namówić do czegoś. Byliśmy sami w domu, siedzieliśmy przy komputerze. Obejrzeliśmy razem parę teledysków, a później pograliśmy wspólnie w kilka gier online.

– E, już mi się nie chce – powiedziała.

– No, mnie też już się znudziło.

– I co teraz?

– Możemy włączyć coś innego – zaproponowałem.

– Co?

– Ale nie powiesz nikomu, ok?

– Dobra.

Włączyłem stronę ze zdjęciami nastolatek, ubranych, ale często w seksownych pozach, tancerki itp. Skomentowałem, że lubię sobie czasem popatrzeć. Odpowiedziała, że to fajnie. Pytała, czy to lubię. Zapytałem, czy mogę włączyć inną stronę. Chciała. Znów włączyłem galerię nastolatek, tym razem nagich. Nie były to jednak zdjęcia pornograficzne, były na nich pojedyncze panny prezentujące swe młode ciałka. Czułem, że coś rośnie mi w spodniach.

– Tak oglądasz to i co? – zapytała.

– I nic.

– Tylko oglądasz?

– Nie mogę Ci powiedzieć.

– Czemu?

– Bo jesteś za młoda.

– Powiedz mi – upierała się.

– Ok, ale tajemnica?

– No jasne.

– Oglądam i bawię się penisem.

– Jak? Przecież nie masz dziewczyny.

Aha. Paulina opowiedziała jej o seksie, ale prawdopodobnie nie mówiła o masturbacji. O tym, że można również bawić się samemu.

– Penis robi się większy i twardy, wtedy go obejmuję dłonią.

– Musisz mi pokazać!

– Może jak dorośniesz – zgasiłem ją.

– Chcę teraz – mówiła.

– To by było trochę niestosowne. Wiesz, ja nie mogę Ci pokazać, ale jak chcesz to możesz sama zobaczyć – odpowiedziałem.

W ten sposób przerzuciłem odpowiedzialność na nią. Nie domyśliła się o co chodzi, więc wstałem. Wtedy zrozumiała i zaczęła odpinać pasek od spodni. Stał już wtedy maksymalnie. Opuściła spodnie poniżej kolan.

– Majtki też – powiedziałem.

Zrobiła to. Nie odrywała wzroku od mojego nabrzmiałego penisa.

– Możesz patrzeć – rzuciłem.

Wgapiona w mojego kutasa, zarumieniła się i przełknęła ślinę.

– Nikomu nie mów, dobrze?

– Dobrze, wiadomo że nie powiem – mówiła.

– Chcesz go dotknąć?

– A mogę?

– Pewnie.

Dotknęła go swoją zimną dłonią, a mnie przeszedł dreszcz. Pokazałem, w jaki sposób powinna go objąć. Chwilę później sam go chwyciłem, a ona obserwowała jakie wykonuję ruchy podczas tej czynności.

– Ręka mnie trochę boli, zrobisz to za mnie?

– Tak, to niezły odjazd.

Waliła mi powoli, a ja czułem się niesamowicie. Nabrałem ochoty na jej usta. Poprosiłem, aby złożyła ręce do tyłu, za siebie.

– Teraz będziesz mogła zrobić coś jeszcze lepszego i bardziej odjazdowego. Poliż go troszkę językiem.

Spojrzała na mnie milcząc.

– Każda dziewczyna musi się tego nauczyć. Pewnie niektóre Twoje koleżanki już to umieją, a Ty nie.

To było mało prawdopodobne, ale podziałało. Zaczęła go całować i lizać.

– Włożę Ci go teraz do buzi.

– Całego? – zapytała?

– Cały nie wejdzie, tylko tyle, ile się zmieści. Otwórz buzię.

Wsuwałem go do jej buźki, był już całkiem ośliniony. Ale ona go nie obciągała, nie ssała mi. Włączyłem na komputerze materiał video, gdzie dziewczyna wykonywała robienie loda jakiemuś ziomkowi.

– Rób tak, jak ona – powiedziałem.

Siostra zaśmiała się, miała dobry humor. Następnie zaczęła mi robić loda. Amatorsko, bo to był jej debiut. Mój zresztą też, bo nikt wcześniej mi tego nie robił. To, co się działo, było dla nas cudownym doświadczeniem.

– Ostrzegę Cię, kiedy będzie się zbliżała sperma. Spróbuj ją połknąć, ok?

– Nie wiem jak smakuje, zobaczę – odpowiedziała.

Faktycznie nie wie, jak smakuje. Trudno to wyczuć w mleku czy jogurcie. Ja siedziałem zupełnie bezbronny z opuszczonymi rękami, którymi czasami zbierałem jej opadające włosy i układałem tak, żebym widział jej twarz. Ona pochylona, robiła mi to. Strzelałem dużymi dawkami, bo podniecenie było największe w historii. Kiedy tryskałem, to przy każdym wypuszczeniu spermy wiłem się jak kotek, tak mną wstrząsał ten orgazm. Masturbacja przy prawdziwym lodzie z dziewczyną to dowcip. Młoda zrobiła kwaśną minę, zrozumiałem że sperma jej nie smakuje. Połknęła wszystko nie licząc tego, co spadło na podłogę i co zostało na jej ustach i brodzie.

– Niedobre – podsumowała.

– Wspaniale się spisałaś. Jesteś mistrzynią – oceniłem.

– Mistrzynią? Zrobiłam to pierwszy raz.

Posprzątałem pokój, młoda wyczyściła zęby, rozmawialiśmy jeszcze o tym, co się stało, pooglądaliśmy jeszcze parę orali w internecie, przypomnieliśmy sobie nawzajem o tajemnicy na temat tego, co się stało i wspólnym głosem powiedzieliśmy, że przy następnej okazji spróbujemy to powtórzyć.

#przegryw #incel #stulejacontent #wygryw #nocna #pasta

Data: 13.02.2020 18:13

Autor: LadacznicoOdporny

Najbardziej pojebana #pasta jaką przeczytałem w tym miesiącu. Znając #mpklodz mam świadomość, że to może być oparte na prawdziwych wydarzeniach.

Panowie, czy lubicie się ocierać w środkach transportu publicznego? To takie moje hobby. Właściwie to jestem zawodowcem

Można się ocierać na dwa sposoby: na sucho i na mokro. Na sucho ocieramy się wtedy, gdy trzymamy knagę w majtach i tam też dochodzi do wytrysku a ocieranie na mokro polega na wytrysku przy wyciągniętym pytongu. Ja osobiście preferuję mokre otarcie, wyciągam penisa, ocieram się i obspermiam Ocieranie na mokro jest wskazane dla bardziej doświadczonych ocieraczy, czynność ta zawiera duży bukiet wrażeń i głęboką nutę emocji

Czasami może dojść do różnych niespodziewanych sytuacji, np. kilka dni temu w "dziewiątce" robiłem ociere na mokro, już dochodzę, a tu ostry zakręt, obiekt się przesunął a ja trysnąłem na na płaszcz jakiegoś pana z aktówką o wyglądzie inżynierka z budżetówki

Niebezpieczne są kontrole biletów. Na dźwięk słów "dzień dobry, proszę przygotować bilety do kontroli" następują dosyć duże przetasownia, obiekt sięgająć do kieszeni po bilet może się obrócić i kompromitacja gotowa. Dlatego też zawodowiec powinien być ubrany w luźną rozpiętą koszulę, pod którą natychmiast może ukryć kutasa.

Bardzo przeszkadzają kieszonkowcy. Najczęściej otaczają typowe matki – Polki z wypierdoloną torebką, ale czasami przyfilują niezłą laskę i blokują dostęp. A wiadomo, że potem się już o nią nie obetrę, bo jeszcze zobaczy że ktoś ją skroił i będzie na mnie…

Ocieracz musi być szybki, zwinny no i przede wszystkim musi rozróżniać typy pasażerów. Ja już na pierwszy rzut oka rozróżniam ocieracza amatora, ocieracza zawodowca, kieszonkowca, kanara i inne typy mogące stanowić potencjalne zagrożenie dla moich badań. Na przykład jak widzę ładną laske, która jest "dostępna", muszę mieć na uwadze, że konkurencja nie śpi Już nieraz się zdarzało, że się spóźniłem o kilkanaście sekund i była już "zajęta" . Kiedyś, dawno temu jak nie miałem jeszcze doświadczenia, ocierając się o obiekt zauważyłem, że facet koło mnie dziwnie na mnie patrzy i uśmiecha się do mnie. Dopiero po chwili zajarzyłem, że ociera się o tą samą laskę co ja… Teraz takie wpadki już mi się nie zdarzają. Czasami trzeba że tak powiem odpuścić, bo są lepsi ode mnie. Ale są też gorsi. Nie ma chyba nic gorszego jak widok stulejarza-amatora, który dał się (dosłownie) złapać. Obciach jak chuj, najczęściej wtedy zmieniam na tydzień linię.

Zawodowy ocieracz posiada także podstawową znajomość przepisów BHO (..Ocierania, tak tak leszczyki). Przed otarciem na mokro należy sprawdzić, czy laska nie jest już otarta, dlatego praca w pełnym tłoku nie jest wskazana, bo trudno wtedy zbadać, czy obiekt nie ma świeżych śladów po otarciu. Czasmi może to być tylko lekkie otarcie, dlatego też należy dołożyć szczególnej staranności przy ocenie przydatności panny.

Podczas exploracji można się natknąć na ocieraczy homoseksualnych, którzy generalnie nie przeszkadzają – ale pod warunkiem, że się do mnie nie przystawiają. Ja oczywiście natychmiast wyczuję takiego ocieracza jak mnie zajdzie od tylca, ale nie interweniuję głośno, bo po co Niewtajemniczeni mają się o nas dowiedzieć… Wtedy po prostu chowam sprzęt obracam się i patrzę mu w oczy, gość się zaraz odwraca ode mnie, ale przez ten czas zamiast laski, za mną może już stać śmierdzący przepoconą koszulą emeryt…

My Koneserzy mamy swoje sekretne szlaki, które najbardziej lubimy …przecierać. Zawodowcy wiedzą, którymi liniami o których porach jeżdżą fajne dupy (np. linie łączące domy studenckie z uczelniami). Na skrzyżowaniu takich szlaków często się spotykamy i stąd znamy z widzenia, a czasami nawet zawieramy przyjaźnie, np. tak jak ja ze Staszkiem.

Dla bardziej zzawansowanych ocieraczy istnieje jeszcze wyższy stopień specjalizacji: Mokre Otarcie Na Gołe Ciało Cool

Ale o tym innym razem.

Data: 18.01.2020 13:37

Autor: Macer

Bruksela: Nowe energooszczędne wtyczki od 1.05.2020 r.

Grozi nam katastrofa klimatyczna, energia elektryczna staje się coraz droższa: Komisja Europejska chce do 1 stycznia 2023 r. stopniowo obniżyć życie energii elektrycznej w europejskich gospodarstwach domowych o połowę przez wprowadzenie nowych, energooszczędnych wtyczek.

Nowe wtyczki trudno odróżnić od zwykłej wtyczki gołym okiem. Jednak zmniejszenie liczby bolców z dwóch do tylko jednego sugeruje, że 50 procent energii zostanie zaoszczędzone w perspektywie długoterminowej.

Pomimo rewolucyjnej technologii wtyczka jest również w pełni kompatybilna ze starszymi gniazdami. Jednak w dłuższej perspektywie wszystkie gniazda w całej UE mają zostać przekonwertowane na nowy standard – od 2023 r. Podłączenie wszystkich z obecnie zużywanych urządzeń będzie całkowicie niemożliwe.

W sieci krąży już wiele instrukcji, które powinny umożliwić każdemu przekształcenie starego urządzenia za pomocą zwykłych szczypiec w energooszczędny cud.

Odpowiedź jest bardzo pozytywna. Wielu hobbystów chce zaoszczędzić nawet 100 procent energii po modernizacji – znacznie więcej niż obiecuje to prawo.

#heheszki #pasta #uniaeuropejska #globalneocieplenie

Data: 14.01.2020 00:16

Autor: Macer

JA PIERDOLE JAK MNIE WKURWIAJĄ TAKIE CIOTY, NO KURWA. O JAKI JA JESTEM WIELCE HARDKOROWY KOMPUTEROWIEC NAJAKTUALNIEJSZY NA SWIECIE OO JAKI DOBRY AKTUALNY, PODKREŚLAM AKTUALNY SYSTEM. ALBO "OO KUPIE SOBIE SYSTEM, ALE NIE JAKIŚ DOBRY, MUSI BYĆ NOWY, JESTEM LEPSZY BO MAM NOWY SYSTEM A WY CO NADAL XP CZY 7KA? JA ZAPIERDALAM NA 10 BETA, DZIALA GORZEJ NIZ XP SP2 ALE ZAPIERDALAM, NIEBO W KOMPIE, GDYBY BYŁ CIUT BARDZIEJ AKTUALNY TO WYJEBAŁBYM STAREGO WE WSZYSTKIE DZIURY TAKI BYŁBYM PODNIECONY, ZROBIŁBYM JESZCZE TEMAT ŻE AKTUALNE I DX12 I KAFELKI. ROZUMIEM POPRAWIAĆ WYDAJNOŚĆ, ALE ZABIJAĆ CAŁĄ PRZYJEMNOŚĆ KORZYSTANIA Z KOMPUTERA DLA WĄTPLIWEJ PRZYJEMNOŚCI BYCIA PODSŁUCHIWANYM Z KAŻDYM KLIKNIĘCIEM? NAKLIKASZ SIE, ROBI AKTUALIZACJE CO 10 MINUT I TRACISZ DANE. MOŻNA TO PORÓWNAĆ Z ROZKOSZĄ PODCZAS DŁAWIENIA SIĘ CHUJEM. PRAWDZIWE JEBANE SZOŁ ZACZYNA SIĘ KIEDY TAKI TWARDZIEL MOŻE SIĘ WYKAZAĆ, JAKAŚ GRUPKA NA FEJSIE CZY SPOTKANIE W PRACY. CO TAM MATI ZAMAWIAMY NOWE LAPTOPY, DLA MNIE MEGADIABLOPIZDAMEXICANOAKTUALNY Z DODATKOWYMI SPYWARE'AMI, HEHE COŚ NIEAKTUALNY, JA TO NIE WIEM JAK WY MOŻECIE UŻYWAĆ TAKIE STARE xD CO TAM CHCESZ SPRÓBOWAĆ SEBA? TYLKO MASZ NAUCZ SIĘ ZGADYWAĆ CO OZNACZAJĄ TE OBRAZKI BO TEKSTOWO JUŻ SIĘ NIE OBSŁUGUJE XD A TERAZ ZW NA MOMENCIK BO MUSZE SIE WYSRAĆ MOIM MEGA AKTUALNYM STOLCEM, AHH NIE MA TO JAK BRUTALNE PIECZENIE ODBYTU I WALENIE KONIA DO AKTUALIZACJI.

#heheszki #pasta #windows #oc #autorskie

Data: 13.01.2020 01:49

Autor: Macer

ale swietna #pasta #heheszki

Mój stary to fanatyk brukarstwa. Cały pokój zajebany trylinką, kostką bauma i krawężnikami. Ma tego tyle, że u sąsiada na dole sufit pęka i tynk płatami odpada.

Raz ten sąsiad przyszedł i powiedział, że jeśli stary jeszcze jedną kostkę bauma przyniesie do domu, to mu własnoręcznie tą kostką wybije wszystkie zęby jeden po drugim, a potem wciśnie w dupę i poprawi kopem. A w ogóle to niech mój stary wypierdala z tym gównem z domu i jak chce, to niech se z tego nagrobek zbuduje, będzie miał pomnik po taniości, a sąsiad przyjdzie i chętnie mu naszcza na ten grób z trylinki i krawężnika. Bo sąsiad nie chce, żeby cały dom mu się na łeb zawalił.

Wtedy stary wkurwiony zalogował się na taką grupę dyskusyjną na fejsie dla brukarzy i innych pojebów, co lubią nawierzchnie takie twarde i z kostki, i z trylinki, i chuj wie czego jeszcze. I jak się zalogował, to zaczął zaraz napierdalać na wszystkich, że słabe zdjęcia i na nich mało widać trylinki i krawężnika, tylko jakieś bloki i samochody dookoła i co w ogóle gnoje sobie wyobrażają, i że on by zrobił lepsze zdjęcia, ale ciągle ma Nokię 3210. I mu tam napisali, że se może co najwyżej w węża popykać i żeby spadał.

A stary się wkurwił jeszcze bardziej i jeszcze więcej zaczął się dopierdalać do tych, co tam te zdjęcia wrzucają, i w godzinę napisał jakieś 120 postów, że się chuja znają, i że trylinkę się inaczej fotografuje, a inaczej kostkę bauma, a asfalt jeszcze inaczej, a w ogóle polbruk to co innego niż bauma, i pisał kilometrowe posty na szesnaście ekranów i bluzgał jeszcze na wszystkich.

Po drugiej godzinie go zbanowali i jeszcze dostał ze dwadzieścia prywatnych wiadomości, żeby się tą trylinką porządnie jebnął w czerep, a krawężnik se do szyi przywiązał i się do Odry rzucił.

Stary się nie na żarty wkurwił i że jak tak, to on tym durniom pokaże, jak się układa kostki, trylinki i asfalty. I zaczął te swoje zbiory wynosić z domu i na chodniku kłaść przed domem. I nosił po dwie trylinki na raz, taki był wkurwiony, bo normalnie ledwo jedną niósł i pocił się, i był cały czerwony i pierdział wtedy strasznie.

I na to sąsiad wyjrzał, jak stary nosił te trylinki, i stanął w drzwiach i patrzył, a jego stara zaczęła go szarpać za rękaw: "Stefan zadzwoń na policję, on zwariował, jeszcze komu tymi kamieniami krzywdę zrobi." Ale Stefan, sąsiad ten z dołu, był cwany i poczekał, aż stary wyniesie całą trylinkę i resztę gówna z domu i aż się sufit wyprostował u niego, a u nas podłoga przestała być wklęsła.

Jak stary wyniósł to przed blok, to Stefan dopiero na policję zadzwonił. A jemu tam powiedzieli, żeby spierdalał, i po pijaku nie dzwonił i nie opowiadał jakichś głupot o krawężnikach, bo go aresztują za obrażanie policji i bezpodstawne wzywanie służb.

W tym czasie stary już zaczął układać te trylinki na ulicy przed blokiem. A to nie była mała osiedlowa uliczka, tylko taka główniejsza, trzy pasy w jedną stronę miała. Ale było już późno w nocy i mało aut jeździło, a stary zaczął to układać na ulicy, na asfalcie. No to sąsiad dzwoni znowu na policję i mówi, że włamanie do piekarni i bułki, i chleb kradną, i bagiety, i żeby przyjechali, Dworcowa 7.

Dyżurny, jak usłyszał, że dzwoni ten świr, co najpierw wyzywał gliniarzy od krawężników, a teraz od bagiet, to się wkurwił i powiedział, że jak tak, to on wysyła radiowóz i zobaczymy.

A stary już pół ulicy wyłożył trylinką, a drugie pół kostką bauma i polbrukiem, tak na asfalcie wykładał, a w poprzek jeszcze pierdolnął krawężnik. I akurat jak skończył, to te bagiety na bombach jadą, a stary siedzi na trzech trylinkach co mu zostały wolne. I bagiety w radioli nie widziały, że tam sztuka ułożona na jezdni była i się wjebali na pełnym gazie na ten krawężnik, aż chłopaki cmoknęli przednią szybę tak, że dwie dziury zostały. Jak wysiedli, to zobaczyli tylko starego, jak spierdalał na górę. I w długą za nim, ale potknęli się na tej trylince, co została na chodniku. Jeden jeszcze bardziej rozjebał sobie głowę, a drugi, jak się przewracał o tego pierwszego, to złamał rękę.

No i teraz staremu z matką nosimy paczki do aresztu na Smutnej 4. Stary milczy jak kamień.

Data: 12.01.2020 01:15

Autor: Macer

Profesor ekonomii z lokalnego uniwersytetu oświadczył, że nigdy nie oblał pojedynczego studenta, za to zdarzyło mu się oblać cała klasę. Owa klasa upierała się, że socjalizm może zadziałać: nikt nie będzie bogaty, ale też nikt nie będzie biedny, wspaniała równość. Wtedy profesor powiedział: dobrze, przeprowadzimy eksperyment. Wszystkie stopnie zostaną uśrednione tak, że każdy otrzyma taka sama ocenę. Nikt nie zawali, ale też nie będzie piątek.

Po pierwszym egzaminie profesor uśrednił oceny i każdy dostał czwórkę. Studenci, którzy przykładnie zakuwali, wkurzyli się. Ci, którzy nie robili nic, bardzo się ucieszyli. Przy okazji drugiego egzaminu leniwi studenci uczyli się jeszcze mniej, a pracusie postanowiły sobie odpuścić. Po egzaminie oceny zostały uśrednione i każdy dostał 3- Nikt nie był zadowolony… Po trzecim egzaminie wszyscy dostali lufy… Nikt nie chciał ciężko pracować, żeby podnieść oceny innym. Wybuchły kłótnie i niesnaski, studenci zaczeli sie nawzajem obwiniać o klęskę i lenistwo.

Eksperyment upadł, a profesor powiedział, że socjalizm też w końcu upadnie. Kiedy nagroda jest wielka, wysiłek i staranie, aby ja dostać, też będą wielkie. Jeśli jednak nagroda zniknie, nikt nie będzie ciężko pracował na osiągniecie czegoś, czego i tak nie ma. Tym profesorem był Albert Einstein.

#pasta #nauka #einstein

Data: 03.01.2020 11:06

Autor: rebul4

Na jednej z angielskojęzycznych stron internetowych znalazłem list rodziców 15 letniej córki, którzy z dobroci serca postanowili pomóc swojemu dziecku w naprawianiu zepsutego przez nich świata.

Może stanie się inspiracją dla was?

„Kiedy nasza córka w wieku 15 lat została poruszona i rozpłakała się po przemowie Grety Thunberg podczas zjazdu ONZ, rozgniewała się na nasze pokolenie, „które przez trzydzieści lat nic nie robiło”.

Postanowiliśmy więc pomóc jej w zapobieganiu temu, co dziewczyna w telewizji ogłosiła „masową eradykację i zanikanie całych ekosystemów”.

Jesteśmy teraz zobowiązani do zapewnienia naszej córce przyszłości, robiąc wszystko, aby pomóc ochłodzić planetę o cztery stopnie.

Od teraz będzie jeździć na rowerze, ponieważ jazda samochodem wymaga paliwa, a paliwo powoduje emisję do atmosfery. Oczywiście, że niedługo będzie zima, a potem będzie chciała jechać autobusem, ale jazda na rowerze przez mróz buduje odporność.

Oczywiście, teraz prosi o rower elektryczny, ale pokazaliśmy jej dewastację spowodowaną na obszarach planety w wyniku wydobycia litu i innych minerałów używanych do produkcji akumulatorów do rowerów elektrycznych, więc będzie pedałować lub chodzić.

Co nie zaszkodzi jej ani planecie. Jeździliśmy też na rowerze i chodziliśmy do szkoły.

Ponieważ dziewczyna w telewizji zażądała „musimy pozbyć się naszej zależności od paliw kopalnych”, a nasza córka się z nią zgodziła, odłączyliśmy otwór wentylacyjny z nawiewem w jej pokoju. Temperatura spada teraz wieczorem do dwunastu stopni, a zimą spadnie poniżej zera, obiecaliśmy jej kupić dodatkowy sweter, czapkę, rajstopy, rękawiczki i koc.

Z tego samego powodu zdecydowaliśmy, że odtąd bierze tylko zimny prysznic. Umyje ubrania ręcznie drewnianą tarą, ponieważ pralka jest po prostu konsumentem energii, a ponieważ suszarka korzysta z gazu ziemnego, zawiesi swoje ubrania na linie, aby wyschły, tak jak kiedyś moi rodzice i dziadkowie robili.

Mówiąc o ubraniach, wszystkie te, które obecnie ma, są syntetyczne, a więc wykonane z ropy naftowej. Dlatego w poniedziałek przyniesiemy całą jej markową odzież do sklepu z odzieżą używaną.

Znaleźliśmy sklep ekologiczny, w którym jedyne sprzedawane przez nich ubrania są wykonane z niebarwionej i niebielonej bielizny z juty. Nie można też mieć ubrań wykonanych z wełny, ponieważ emisje z pierdzących owiec prawdopodobnie powodują złą pogodę.

Nie powinno mieć znaczenia, czy dobrze na niej wygląda lub czy będą się z niej śmiać, gdy ubiera się w bezbarwne, nijakie ubrania , ale to cena, którą musi zapłacić za korzyść Klimatu.

Bawełna nie wchodzi w rachubę, ponieważ pochodzi z odległych krain i używa się do niej pestycydów. Bardzo szkodliwe dla środowiska.

Właśnie zobaczyliśmy na jej Instagramie, że jest na nas zła. To nie była nasza intencja.

Odtąd o godz. 19:00 wyłączymy Wi-Fi i włączymy je dopiero następnego dnia po obiedzie na dwie godziny. W ten sposób zaoszczędzimy na elektryczności, dzięki czemu nie będzie ona niepokojona przez stres elektryczny i będzie całkowicie odizolowana od świata zewnętrznego. W ten sposób może skoncentrować się wyłącznie na pracy domowej. O jedenastej wieczorem pstrykniemy wyłącznik, aby wyłączyć zasilanie jej pokoju, żeby wiedziała, że ciemność jest naprawdę ciemna. Pozwoli to zaoszczędzić dużo CO2.

Nie będzie już brać udziału w sportach zimowych w ośrodkach narciarskich, nie będzie też wyjeżdżać z nami na wakacje, ponieważ nasze miejsca na wakacje są praktycznie niedostępne na rowerze.

Ponieważ nasza córka w pełni zgadza się z dziewczyną w telewizji, że emisje CO2 i życie pokoleń po jej pradziadkach jest winne „zabicia naszej planety”, to wszystko to po prostu oznacza, że ona również musi żyć jak pradziadkowie którzy nigdy nie mieli wakacji, samochodu ani nawet roweru.

Nie rozmawialiśmy jeszcze o śladzie węglowym żywności.

Zero śladu CO2 oznacza brak mięsa, ryb i drobiu, ale także brak substytutów mięsa opartych na soi (w końcu rośnie na polach rolników, które używają maszyn do zbioru fasoli, ciężarówki do transportu do zakładów przetwórczych, gdzie zużywa się więcej energii, a następnie przewozi samochodem do pakowalni / konserw i ponownie przewozi do sklepów), a także nie importuje żywności, ponieważ ma to negatywny wpływ ekologiczny. I absolutnie bez czekolady z Afryki, bez kawy z Ameryki Południowej i bez herbaty z Azji.

Tylko domowe ziemniaki, warzywa i owoce, które były uprawiane w miejscowej chłodnej glebie, ponieważ szklarnie działają na kotłach wyrzucających CO2 i sztucznym świetle. Najwyraźniej te rzeczy są również złe dla Klimatu. Nauczymy ją, jak uprawiać własne jedzenie.

Chleb jest nadal możliwy, ale masło, mleko, ser i jogurt, twarożek i śmietana pochodzą od krów i emitują CO2. Na patelni nie będzie już więcej margaryny i olejów, ponieważ tłuszczem jest olej palmowy z plantacji na Borneo, gdzie są niszczone lasy deszczowe.

Latem nie ma lodów. Bez napojów bezalkoholowych i bez napojów energetycznych, ponieważ bąbelki są CO2.

Zablokujemy również wszystkie tworzywa sztuczne, ponieważ pochodzą one z fabryk chemicznych. Wszystko wykonane ze stali i aluminium również musi zostać usunięte. Czy kiedykolwiek widziałeś ilość energii, którą zużywa wielki piec lub huta aluminium? Wszystko szkodzi klimatowi!

Zastąpimy jej materac piankowy z pamięcią górną, jutową torbą wypełnioną słomą, poduszką z włosia końskiego.

I w końcu nie będzie już używać makijażu, mydła, szamponu, kremu, balsamu, odżywki, pasty do zębów i leków. Pędzle będą lniane, które będzie mogła prać ręcznie drewnianą tarą, tak jak robili to jej przodkowie, zanim spowodowali zmiany klimatu, przez co była na nas zła za zniszczenie jej przyszłości.

W ten sposób pomożemy jej udzielać się, aby zapobiec masowemu wyginięciu, podnoszeniu się poziomu wody i zanikaniu całych ekosystemów.

Jeśli naprawdę wierzy i chce z nami dyskutować o dziewczynie w telewizji, chętnie zaakceptuje i z radością przyjmie nowy styl życia.

Pozdrowienia,

#heheszki #co2 #ekologia #klimat #rower #pasta

Data: 23.12.2019 16:53

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm Osiedlowo-Radykalny Deluxe_FB

Jak tam Karyny? Zakupy zrobione? No to łapcie klasyk #pasta ;) Ja tam święta spędzam na krzywy ryj, więc w zasadzie ominęły mnie grubsze zakupy.

[k]


Stoję w kolejce, przede mną jakaś para, przed nimi jakaś laska, wcześniej wężyk starych bab. Laska się obraca i zauważa ją ta z pary. I się zaczyna.

– Ewa!?

– Klaudia?! O jaaa, Zajebiście się tak spotkać. W mięsnym, hihihi

– Zajebiście! Dawno się nie widziałyśmy. Kiedy ostatnio? U Marcina na melanżu? Naprawdę zajebiście hihihi.

– U Maćka i Magdy się widziałyśmy chyba

– Nie byłam wtedy, nad morzem byłam, z Moniką pojechaliśmy do Marty i jej tego nowego ich odwiedzić

– No ale i tak zajebiście no.

– No. Zajebiście wyglądasz! Byłaś u fryzjera? Zajebiście!

– No byłam, dzięki, dzięki. Wiem, zajebiście. Hi hi.

Gość z pary milczy. Stoi. Lampi się w kiełbasy. Chyba je liczy. Medytuje w mięsnym.

– Byłam u fryzjera i wyobraź sobie, że jak wracałam autem, to mi wszyscy kierowcy migali światłami. Masakra, mówię ci. Dobry stylista to podstawa.

Nie dowierzam. Zerkam do kolesia od kiełbas. On też chyba nie dowierza. Odpłynął do odległej mięsnej krainy, wzrok wbity gdzieś w ostatni rząd z polędwicami. I nie odrywając wzroku od wędlin, robotycznym głosem mówi:

– A światła miałaś włączone?

– Co?

– Czy miałaś światła mijania włączone w samochodzie?

– Hihihi nie wiem, od fryzjera wracałam. Skąd Ty go wytrzasnęłaś Klaudia? Hihihi.

Wtedy spotkałem wzrok kolesia. Pustka. Zabrała mu duszę. Odwrócił się w ciszy, znowu do kiełbas. Szkoda człowieka

#pasta #sebizm

Data: 18.12.2019 12:59

Autor: LadacznicoOdporny

Kaczor Donald uparcie kopał łopatą głęboki dół. Z właściwą sobie niezdarnością uderzył się szpadlem w stopę. Tym razem jednak nie zakwakał gniewnie, nie rzucał się na wszystkie strony, nie machał wściekle rękami. Nie miał już siły. Obok niego leżały zwłoki Gogusia.

– Goguś to, Goguś tamto. Ja zawsze miałem pecha, ty zawsze miałeś farta, nie? Wydać dolara na kupon w loterii to dla ciebie najlepszy biznesplan. Zawsze przy kasie, zawsze przystojny. O nic się nie martwiłeś. A masz, kwa, kwa!

Donald przerwał kopanie grobu i uderzył szpadlem zmasakrowaną twarz swojego kuzyna. Kaczor zaniósł się skrzeczącym, kaczym rechotem.

– Już nie jesteś taki przystojny, co nie? Zawsze na pierwszym miejscu. Zawsze najlepszy. A ty, Donald, paraj się każdą pracą, tyraj, opiekuj nie swoimi dziećmi. Walcz o przeżycie, walcz o każdy pieprzony cent. Kwa, kwa, kwa, kwa!

Kaczor odrzucił łopatę i niezdarnymi kopniakami swoich płetw strącił zwłoki do dołu. Miał dość, po tych wszystkich latach miał po prostu dość. Zasypywał zwłoki ziemią i wiązanką nieskładnych przekleństw. Wspominał, jak parę tygodni temu zatrudnił się jako sprzątacz w kaczogrodzkim burdelu. Jak się okazało, Goguś był tam stałym klientem. Widząc swojego kuzyna w pracy, uśmiechnął się pogardliwie i rzekł tym swoim gogusiowatym tonem:

– Hej, Donald! Miło cię widzieć. Za godzinkę skończę, wpadnij posprzątać!

Wyciągnął z portfela plik banknotów, ostentacyjnie postawił na stole burdelmamy dobre dwa tysiące dolarów i zaprosił dwie młodziutkie mulatki. Dwa tysiące pieprzonych dolarów. O resztę nie prosił.

Po dwóch godzinach panienki wylazły śmiejąc się, całe ućpane kokainą. Zza sfatygowanych staników sterczały liczne studolarówki. Chwilę później wyszedł za nimi Goguś, całkiem zaspokojony. Rzucił swojemu kuzynowi dolara napiwku i pomachał na pożegnanie. Łaskawca.

Donald ścisnął mocniej łopatę. Ten drań specjalnie zostawił bałagan gdzie się tylko dało. Kacze nasienie było wszędzie: na łóżku, w łazience, na oknie, wszędzie. Gdy przytargał ciężkie wiadro z wodą i zabrał się za sprzątanie, coś spadło mu na twarz. Spojrzał w górę: dwa kondomy kapały, wisząc na żyrandolu.

Donald był sfrustrowany. O tak, jak wszystkich bawiła jego frustracja! To takie zabawne, ten nasz kochany Kaczor Donald tak fajnie się denerwuje, tak wtedy śmiesznie bluzga, tak wspaniale robi to swoje „kwa, kwa, kwa”! Tak bardzo lubimy, jak Kaczor Donald przegrywa, jak ląduje na dupie dokładnie na ostatnim miejscu.

Nie tym razem. Donald przełknął łzy gniewu i rozpaczy. Gdy skończył zrzucać do grobu resztki ziemi, odlał się na świeżo wykopany grób Gogusia. To było jak wyzwolenie. Każda kropla moczu pełna była skumulowanej przez lata nienawiści i bezsilności.

Nie myślał już o swoich porażkach. Przypominał sobie widok przerażenia na twarzy Gogusia, gdy zaczęły na niej lądować bezładne ciosy. Jego niedowierzanie, że jego legendarny fart tym razem nie przynosi mu żadnego gotowego rozwiązania, żadnego ratunku. I oczy Gogusia, oczy z których powoli gasło życie, gdy Donald zaciskał dłonie na delikatnej szyi swojego znienawidzonego krewniaka. Jak masakrował ciepłe zwłoki serią szaleńczych ciosów, aż zupełnie wystygły.

Oj tak. To jest jego czas. Kaczor Donald spojrzał na swój ogródek. Daisy. Ach, moja słodka Daisy! Tyle lat zabiegał o jej względy! Ale jeszcze na lata przed ukuciem terminu: „Friendzone”, urocza Daisy zamknęła go w nim jak w sowieckim łagrze.

Łzy rozpaczy napłynęło Donaldowi do oczu. To był wypadek. Naprawdę nie chciał tego robić, po prostu tak wyszło. Wpadł do niej z kwiatami, chciał zaprosić na randkę, oczywiście potknął się o próg i wszystkie kwiaty rozsypały się po przedpokoju. Myślał, że jego ukochana się wścieknie, ale nie. Zrobiła coś o wiele, wiele gorszego.

Wyśmiała go.

Śmiała się widząc jak kaczor władował się między tulipany, jak czerwień na jego twarzy pięknie komponuje się z wetkniętymi pośrodku różami, a błękit jego marynarskiej czapki – z wciśniętymi po bokach niezapominajkami. Daisy śmiała się do rozpuku.

Nie chciał jej zabić. Chciał ją tylko upomnieć, ukarać za to, że zrobiła sobie z niego pośmiewisko. Niestety, włożył w ten cios coś więcej. Całą gromadzoną latami frustrację, bezsilność, gniew za lata, przez które traktowała go jak śmiecia. Miał zamiar walnąć jej tylko z liścia, lecz coś nim zawładnęło. Opamiętał się kwadrans później, z rękami zaciśniętymi na jej czaszce. Kant stołu ubabrany był krwią, kawałkami mózgu i oczu jego ukochanej.

Donald kopiąc grób stale zapewniał ją o swojej miłości, o tym, że nie chciał, że ją nadal kocha, wyznawał wszystko to, co chowało się w nim przez lata. Żadne wyznanie jednak nie mogło wrócić jej życia. Daisy słuchała wszystkiego z trupią obojętnością, niemal tak obojętnie jak robiła to za życia. Kwiaty przyniesione przez Donalda leżały teraz na starannie wykopanym grobie, czule związane nierozłączną, różową kokardką dawnej sympatii.

Tej nocy Kaczor Donald nie zamierzał spać. Pracowicie podkładał ładunki wybuchowe w kluczowych punktach skarbca wuja Sknerusa. Znał go na wylot, sam pomagał zakładać wujkowi i Diodakowi kolejne zabezpieczenia, wiedział jak je ominąć. Oczywiście, z wyłączeniem tych, które prowadziły bezpośrednio do serca skarbca; Sknerus pilnował, aby były znane tylko jemu.

Sknerus. Jedną swoją decyzją całkowicie odmienić przeklęty los Donalda. Nasz kaczor nie miał dużych wymagań od życia, dwa tysiące dolarów miesięczne w zupełności by mu wystarczyły. Ile to by było dla Sknerusa? Tyle co nic. A przecież tyle razy ratował tyłek i majątek tego starucha, tyle razy nadstawiał za niego karku! Po co? Za co?

Po nic i za nic.

Nad ranem Donald sięgnął po detonator. Wysłał przedtem SMSa do Diodaka, aby nie przyjeżdżał tego ranka do Sknerusa. Z rozczarowaniem zobaczył, że przyjaciel postanowił zignorować jego ostrzeżenie. Szalony wynalazca chyba wszystkiego się domyślił. Przyleciał jednym ze swoich zwariowanych wehikułów i zaczął rozglądać się po skarbcu. Pewnie w panice próbował rozbrajać rozstawione ładunki trinitrotoluenu i innych, mocniejszych materiałów wybuchowych. O ironio, niektóre z nich sam wynalazł!

Donaldowi naprawdę było żal, ale nie było już odwrotu. Nacisnął detonator. Oczyma wyobraźni widział, jak źrenice Diodaka rozszerzają się w przerażeniu. Jak próbuje w ostatniej chwili ratować się swoim arsenałem wynalazków. Jak eksplozja odrywa kawałki skóry od jego ciała, pozbawia oddechu, jak strop miażdży go ciężarem setek ton. Donald milczał, ale jego sumienie wyło z bólu i rozpaczy.

Gdy jednak pomyślał o tym, jak stary Sknerus w panice się budzi, jak próbuje ratować swoją magiczną dziesięciocentówkę, jak eksplozja wybija duszę z jego starego ciała, a setki ton żelastwa grzebie na wieki wieków – Donaldowi od razu zrobiło się cieplej na sercu. Uśmiechnął się szczerze i szeroko.

Syreny policji, straży pożarnej i karetek pogotowia niosły się po całym Kaczogrodzie. Oj, Myszka Miki i jej niezdarni współpracownicy będą mieli masę roboty. Donaldowi pozostała do zrobienia tylko jedna rzecz. Pociągnął łyk taniej whisky, zawiązał byle jaki węzeł szubieniczny i przerzucił linę przez belkę stropową. W końcu zrobi coś tak jak należy. Niedługo siostrzeńcy wrócą do Kaczogrodu z jakiegoś skautowskiego obozu. Przerażeni zawołają: „Wujku, wujku, słyszałeś co się stało ze skarbcem Wujka Sknerusa?!”. Będą wołali, szukali swojego wujaszka, starego, poczciwego Donalda, aż znajdą dyndające na strychu zwłoki. Jak zareagują, co zrobią czy znajdą kiedykolwiek odpowiedź na to, dlaczego tak się stało i czy musiało tak być? Ha, czy w „Poradniku młodego skauta” jest jakiś rozdział, który mówi jak należy zachować się w takiej sytuacji? Wątpliwe. A podobno wszystko tam jest…

Ostatni łyk whisky, ostatnie gniewne kwaknięcie. Potem rozbujanie stolika, naprężenie liny, paniczne chwytanie powietrza i ciemność.

Wygrałeś, Lucyferze.

#pasta #kaczordonald

Data: 17.12.2019 20:44

Autor: Macer

Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby na zachodzie zaczęto jeść własne gówno. Przykładowa wiadomość:>>POLSKA WPROWADZA NAKAZ JEDZENIA WŁASNYCH FEKALIÓW. EKSPERCI: "TAKIE ROZWIĄZANIE SPRAWDZIŁO SIĘ NA ZACHODZIE!"Ministerstwo Gospodarki chce, żeby Polacy zaczęli jeść własne fekalia. Jak przekonują eksperci, takie rozwiązanie sprawdziło się w wielu krajach zachodnich.- W Austrii, Francji i Niemczech już istnieje takie prawo. Jak do tej pory nikt na takie rozwiązanie nie narzeka, a ma ono wiele korzyści – jest ekologiczne i nie marnuje zasobów. – powiedział profesor Iksiński z Instytutu Danych z Dupy.Czy możemy przekonać ludzi do zmiany naszych przyzwyczajeń? Choć oczywiście mentalność ludzi w Polsce różni się, to ministerstwo zauważa, iż każda zmiana rodzi się w bólach. Jednak korzyści ze zmiany będą zauważalne już niedługo.<<Przykładowe komentarze pod artykułem: "Byłem niedawno we Francji, w restauracji normalnie podają ciepłą kupę i wszyscy jedzą. Tylko u nas ciemnogród nie potrafi się przekonać do postępowych rozwiązań.""W całej Europie ludzie potrafią żreć gówno, tylko Polacy jak zwykle nie potrafią dorównać cywilizacyjnie do Europy"Nagłówki po tygodniu:„KINGA RUSIN ZACHĘCA POLAKÓW DO JEDZENIA FEKALIÓW: TO WAŻNE DLA PLANETY I ZDROWE”„OLGA TOKARCZUK: U MNIE W RODZINIE OD LAT JE SIĘ GÓWNO. WSTYDZĘ SIĘ ZA POLSKĘ, ŻE W TYM ZACOFANYM KRAJU WCIĄŻ PANUJĄ ŚREDNIOWIECZNE FASZYSTOWSKIE ZABOBONY”

#pasta #polityka #heheszki

Data: 01.12.2019 17:51

Autor: FiligranowyGucio

Szyszuchna-metamorfoza duszy. Thetahealing-uzdrawianie życia, duszy i ciała_FB

https://www.facebook.com/patrycja.szlosek.wani/

Kiedyś uciekałem od strachu, więc kontrolował mnie strach, aż nauczyłem się trzymywać strach jak noworodka.

Słuchać go, ale mu się nie poddawać.

Czcić go, ale nie współpracować z nim.

Strach już mnie nie powstrzymał.

Odważnie wszedłem w burzę.

Nadal mam strach, ale on nie ma już mnie.

Kiedyś wstydziłem się tego, kim byłem.

Zaprosiłem więc wstyd do mojego serca.

Pozwoliłem mu płonąć.

Powiedział mi -staram się tylko chronić twoją wrażliwość.

Podziękowałem drogiemu wstydowi i tak wszedłem w życie, niezawstydzony, ze wstydem jako kochankiem.

Kiedyś głęboko w moim sercu był wielki palący smutek.

Zaprosiłem go, żeby wyszedł i zagrał.

Przepłakałem z nim oceany.

Wyschły doliny moich łez.

I znalazłem radość właśnie tam.

W samym sercu mojego smutku.

To pęknięcie serca nauczyło mnie kochać.

Kiedyś miałem niepokój.

Myśli które się nie zatrzymywały.

Myśli, które nie były ciche.

Przestałem więc próbować je uciszyć.

I spadłem z poziomu umysłu w objęcia Ziemi.

W błoto, gdzie trzymano mnie silnie jak drzewo, niewzruszonego, bezpiecznego.

Raz gniew płonął w mych głębinach.

Wezwałem gniew przed swoje oblicze.

Czułem jego szokującą moc.

Pozwoliłem, aby moje serce waliło, a krew się zagotowała.

W końcu go wysłuchałem.

I krzyczał -

„Szanuj się od teraz natychmiast!”

„Mów z pasją swoją prawdę!”

„Powiedz nie, kiedy masz na myśli nie!”

„Idź swoją drogą z odwagą!”

„Niech nikt nie mówi za ciebie!”

Gniew stał się uczciwym przyjacielem.

Prawdziwym przewodnikiem.

Piękne dzikie dziecko.

Kiedyś samotność cięła mnie głęboko.

Próbowałem się oderwać i odrętwiać.

Uciekłem do ludzi, miejsc i rzeczy.

Udawałem nawet, że jestem szczęśliwy.

Ale wkrótce nie mogłem już biegać.

I wpadłem do serca samotności.

I umarłem i odrodziłem się w niezwykłej samotności i bezruchu.

To mnie połączyło ze wszystkimi rzeczami.

Więc nie byłem samotny, ale sam z całym życiem.

Moje serce jedno ze wszystkimi innymi sercami.

Kiedyś uciekałem przed trudnymi uczuciami.

Teraz są moimi doradcami, powiernikami, przyjaciółmi i wszystkie mają we mnie dom, wszystkie do mnie należą i mają godność.

Jestem wrażliwy, miękki, delikatny, z ramionami owiniętymi wokół mojego wewnętrznego dziecka.

I w mojej wrażliwości i w mocy mojej.

W mojej kruchości jest niezachwiane Teraz.

W głębi moich ran, w tym, co nazwałem „ciemnością”, znalazłem płonące Światło, które prowadzi mnie teraz w walce.

Stałem się wojownikiem, kiedy zwróciłem się do siebie. I zacząłem słuchać.

Jeff Foster 💟

#ludzie #pasta #zdrowie #psychologia #wojownik #teksty #lucznik

Data: 28.11.2019 01:11

Autor: raptor

Koale to są jednak kurwa okropne zwierzęta. Proporcjonalna wielkość mózgu koali w stosunku do reszty jej ciała jest z jedną z najmniejszych wśród ssaków, dodatkowo ich mózgi są GŁADKIE. Mózg jest pofałdowany jak wiemy po to żeby zwiększyć przestrzeń użytkową dla neuronów.

Jeśli pokażesz koali liście zerwane z drzewa i położone na płaskiej powierzchni, koala nie uzna ich za jedzenie. Koale są zbyt głupie żeby dostosować swoje nawyki żywieniowe do radzenia sobie z jakimikolwiek zmianami. W pomieszczeniu pełnym jedzenia mogą one dosłownie umrzeć z głodu, ponieważ ich mózgi są tak niezdolne do radzenia sobie ze zmianami, to nie jest raczej cecha zwierzęcia wygrywającego w życie i w walce o przetrwanie.

Skoro już o głupocie i jedzeniu – jednym z możliwych powodów dlaczego ich płaskie mózgi są tak prymitywne jest fakt że liście eukaliptusa nie dość że są trujące (jedyna rzecz którą wpierdalają) to jeszcze praktycznie nie posiadają wartości odżywczych! One zwyczajnie nie pozyskują z nich dość energii by myśleć, przesypiają więcej niż 80% swojego pierdolonego życia. Kiedy nie śpią jedyne co robią to jedzą, srają i czasami wrzeszczą jak małe posrane demony.

Skoro liście eukaliptusa mają tak niską wartość odżywczą kochane misie koala muszą je fermentować w swoich bebechach przez całe dnie. Wśród ssaków proporcja ich układu trawiennego w stosunku do całego ciała jest jedną z największych. Wiele gatunków roślinożernych ssaków jest przystosowane do radzenia sobie z niesprzyjającymi roślinami działającymi na ich zęby, gryzoniom np zęby nigdy nie przestają rosnąć, niektóre zwierzęta mają zęby umieszczone tylko w dolnej szczęce i miażdżą tkankę roślinną na swoich wzmocnionych podniebieniach. Jeszcze inne mają powiększone zęby trzonowe żeby bardziej efektownie mielić sobie roślinki. Koale oczywiście nie są wyjątkiem i kiedy ich zęby zamienią się w pył rozwiązują sytuacje w bardzo prosty sposób – po prostu zdychają z głodu ponieważ są absolutnie beznadziejnymi zwierzętami.

Jako ssaki koale karmią swoje młode oczywiście mlekiem (warto zaznaczyć że wśród ssaków dają najmniej mleka w stosunku do wielkości ciała). Kiedy młode musi przejść z bogatego i pożywnego pokarmu jakim jest mleko na liście eukaliptusa (rośliny która wyraźnie daje znać że nie chce być jedzona) okazuje się że nie jest do tego w ogóle przystosowane, ponieważ nie ma w swoich jelitach flory bakteryjnej niezbędnej do strawienia tego badziewia. Rozwiązanie? Młode zaczyna całkiem dosłownie polegać na dupie swojej matki która musi wysrać trochę mniej strawionego eukaliptusa i później sobie to ze smakiem sączy i dzięki temu może zacząć przystosowywać swój układ trawienny do tej wspaniałej diety.

Oczywiście młode mogło też łyknąć trochę sików, bo jego matka najpewniej nie trzyma odpowiednio moczu. Czemu? Bo prawdopodobnie cierpi na jakąś chorobę weneryczną, podobnie jak reszta tych zwierząt. Na niektórych obszarach zachorowania to jakieś 80% i więcej. Bo widzicie, jedną z aktywności na jakie koale poświęcają swoją cenną energię są gwałty. Mimo iż koale rozmnażają się sezonowo samce albo nie wiedzą albo mają to totalnie w dupie i po prostu gwałcą samice niezależnie od tego czy akurat jest w cyklu.

Jeśli samicy przyjdzie do płaskiego mózgu się bronić, samiec może zachcieć zrzucić ją z drzewa (i spaść razem z nią oczywiście) co prowadzi nas do ostatniej ciekawostki o mózgu tego gatunku idiotów.

Koale mają ponadprzeciętną ilość płynu mózgowo-rdzeniowego w tych paskudnych łbach (maja tam dużo miejsca który zaoszczędziły na neuronach). Czemu mają go więcej? By chronić swoje mózgi przed urazami na wypadek gdyby spadły z zasranego drzewa pełnego toksycznych bezwartościowych liści.

Zwierzę tak zajebiście głupie że ma wbudowany w mózg swój własny mały hełm bezpieczeństwa. Jak ja ich kurwa nienawidzę.

#koala #mis #niedzwiedzie #heheszki #pasta

Data: 26.11.2019 09:13

Autor: Lukmar

Lepsze niż latarnik wyborczy:

Polskie partie polityczne jako polscy raperzy.

PiS

Peja – Wyrósł na buncie przeciwko systemowi. Kontrowersyjny i wulgarny. Podburzył tłum do ataku na typa, który pokazał mu 🖕🏼. W beefach czuł się jak ryba w wodzie. Zwrócił przeciwko sobie większość sceny. Próbuje odnaleźć się na nowych patentach, które wcześniej krytykował.

PO

TEDE – Wciąż nie może przeboleć porażki, która miała miejsce 10 lat temu. Znalazł jeden patent, na którym nagrywa każdą płytę. Większość dawnych współpracowników ma o nim złe zdanie, obraża tych, którzy mu się sprzeciwiają. Słabo wypada podczas konfrontacji.

Razem

donGURALesko – Nagrywa śmieszkowy mixtape o imprezowaniu, paleniu i piciu, a następnie wydaje poważną płytę, na której rapuje o książkach, filozofii, równości. Potrzebujesz kapitału kulturowego, żeby ogarnąć tytuły utworów i metafory.

SLD

Pezet – Na scenie praktycznie od zawsze. Zniknął na jakiś czas po nagraniu słabszych albumów. Poszedł w komercję, ale starał się być uliczny. Powrócił z dobrym materiałem.

PSL

Borixon – Mało kto słucha na poważnie. Dobrze się czuje w dużych grupach i wypada w nich lepiej niż solowo. Ciężko zliczyć projekty, w których brał udział.

Kukiz'15

Chada – Kwadratowe flow, słabe teksty, dużo przemocy i wulgaryzmów ale umiał się sprzedać. Niby nikt go nie słuchał a i tak wszyscy znają teksty na pamięć. Najlepsze zwrotki dawał gościnnie, a w beefie pokonał go Doniu.

Nowoczesna

Taco Hemingway – Wielkomiejski i nowobogacki. Słuchają głównie nastolatki, klasa średnia i ci, dla których hip hop jest zbyt wulgarny. Śpiewa, że lata na zakupy do Londynu.

Konfederacja

Paluch – Narzeka na wszystko i wszystkich. Wymyślił sobie, że będzie stał na straży wyimaginowanej "prawdziwości" rapu. Każda płyta o tym samym, słaba technika ale dobrze się sprzedaje.

Wiosna

Mezo – Dobrze zaczął, jego hity śpiewali wszyscy. Później poszedł w pop, dziś wspomina się go tylko z nutą rozbawienia i zażenowania na ustach.

Solidarna Polska

Popek – Kiepski warsztat, kiepskie teksty, dużo energii i pomysłów. Znany głównie ze swojego kontrowersyjnego wyglądu i zachowania.

Porozumienie

Eldo – Chciałbyć inteligencką twarzą rapu został memem znanym z najsłabszego freestyle'u w polskiej rap grze.

Liroy

Piotr Liroy Marzec

#pasta #heheszkipolityczne

Data: 23.11.2019 14:12

Autor: Lukmar

Czy mogę prosić Was wszystkich o DUŻĄ przysługę?

Ci z was, którzy planują umieszczać bożonarodzeniowe światła w swoich ogrodach, lub na balkonach… Czy możecie unikać wszystkiego co jest czerwone lub niebieskie i miga?

Za każdym razem, gdy przejeżdżam myślę, że to policja i mam ataki paniki. Muszę zdjąć nogę z gazu, zahamować, zapiąć pasy bezpieczeństwa, rzucić telefon na podłogę, schować otwartą butelkę whiskey i wsunąć pistolet pod siedzenie, przy tym wszystkim jeszcze muszę znaleźć chwilę na zgrabne wytarcie pudru z noska…

To naprawdę wielki dramat i stres. Zwłaszcza że nie mam prawa jazdy.

Dziękuję za współpracę i zrozumienie.

Pozdrawiam

PS. no i mam 15 lat

#pasta #heheszki

Data: 10.11.2019 16:16

Autor: Lukmar

Nic by nie poprawiło oblicza tego kraju bardziej niż pogrzeby w stylu wesel.

16.00. Przed kościołem zatrzymuje się z piskiem opon biały karawan ozdobiony balonikami z tablicami „Świeżo ukatrupiony”. Czterech typów w pasujących garniturach wnosi etui z wujkiem Władkiem w środku, ciotka Zocha odprowadza go do ołtarza.

17.15. Koniec mszy. Organista zaczyna grać „Nic nie może przecież wiecznie trwać”. Ksiądz klaszcze, wdowa tupie do rytmu, żałobnicy robią chórki, Władek nie robi nic. Trumna wyjeżdża na zewnątrz, ludzie rzucają ryżem i płatkami chryzantem. Wszyscy podchodzą do trumny i wsuwają pod uchylone wieko koperty, w końcu stypa musi się zwrócić.

17.45. Poloneza czas zacząć. Baloniki otaczają napis „There’s always some FUN in a FUNeral”. Powitalny toast, Władkowi żona leje szampana do trumny i roztrzaskuje kieliszek wiekiem. Rosół.

18.10. No to zdrowie Władka.

18.11. Pardon, niech mu gwiazdka wiekuista nigdy nie zagaśnie.

18.15. Schabowe i bitki.

18.30. Pierwszy taniec. Etui z Władkiem stawia się na sztorc na deskorolce, Zocha tańczy z nim do walca z „Trędowatej”.

19.00. A pamiętacie, jak Władek wrócił z Berlina Zachodniego i nam po sztandze Cameli przywiózł?

19.30. Wnuk głównego bohatera imprezy podchodzi do siostry dziadka, z mściwym uśmiechem robi puci puci i pyta, kiedy jej kolej.

20.00. Szwagier Stefan spada pod stół. Pierwszy zgon, Władka nie liczymy.

21.00. Ceremonialne wyciągnięcie zdjęć ojca i matki Władka. Chóralne wykonanie „Cudownych rodziców miał”.

21.30. Karol, uśmiechnij się, co ty taki sztywny jesteś? To już zadanie Władka.

22.00. KTO W STYCZNIU KITĘ ODWALI, MA WSTAĆ, MA WSTAĆ, MA WSTAĆ!

22.15. Odczytanie testamentu.

22.25. Zatrzymanie akcji serca u Agnieszki po słowach „Mojej chrześniaczce nie pozostawiam absolutnie nic, za to 10 000 zł idzie na fundację ojców bonifratrów”.

22.45. Rzucanie wieńcem. Ciotka Lonia ku niesamowitej radości rodziny łapie pierwsza.

23.00. Zenek nie doczekuje się odpowiedzi od Władka na trzecie „ZE MNĄ SIĘ NIE NAPIJESZ?!”.

23.15. Wjeżdża tort. Kroi patomorfolog, zdobył doświadczenie na Władku.

0.00. Punkt kulminacyjny. Trzymający się na nogach żałobnicy biorą Władka na ramiona i niosą na cmentarz.

0.10. Procesja dociera do celu. Grażyna wyciąga nawalonego jak Messerschmitt Stefana z grobu.

0.15. Przy „I ZAWIOZĄ MNIE WINDĄ DO NIEEEBA” Władek powoli osuwa się do dołu.

0.16. Orzeł wylądował. Na trumnę lecą grudki ziemi, kwiaty, łzy, aż tu nagle słychać „BDZIĄG”.

0.17. Zdyszany kuzyn Piotr tłumaczy, że nie zdążył przed zamknięciem kwiaciarni i kupił bombonierkę.

0.30. Towarzystwo wraca się bawić.

1.00. Dzieciaki zaczynają zasypiać, w przeciwieństwie do Władka nie snem wiecznym.

1.30. Żur cmentarny według receptury stryja Arnolda.

2.00. Zabawy: zapalanie zniczy bez użycia rąk, przenoszenie wieńcy za pomocą patyków trzymanych w ustach i nieoficjalne zawody w podrywaniu wdowy.

3.00. WSZYSCY ŚWIĘCI BALUJĄ W NIEBIE!

4.00. Kur pieje. Goście zbierają się do wyjścia, zrzucając się na bilet na pociąg do Zakopanego dla Zochy i życząc jej przyjemnej nocy popogrzebowej.

4.20. Pod ścianą materializuje się duch Staszka Wyspiańskiego, zeruje pozostałe na stole pół litra i stwierdza, że nieważne, czy to wesele, czy pogrzeb – nadal dramat.

#heheszki #pasta

Data: 08.11.2019 21:24

Autor: FiligranowyGucio

Sebizm – Osiedlowa Dilerka Prawdy_Fb

Szczęść Boże!

Wskutek awarii tego oto sprzętu, będącego bez wątpienia dobrodziejstwem technologicznym, moje gawędziarskie exposé nie spotkało się z należytym odbiorem, toteż spieszę się, by ponowić swój apel. Wynik wyborczy Konfederacji nie jest rezultatem umożliwiającym podniesienie i utrzymanie korony Królewska Polskiego. Śmiem twierdzić, że ta nadwiślańska ludność tubylcza, ten obóz zdrady i zaprzaństwa głosujący na żoliborską grupę rekonstrukcji historycznej sanacji… śmiem twierdzić, że ten haniebny czyn woła o pomstę do nieba. Jeśli tyle dla was znaczy, jeśli tyle dla was znaczy Wiara, Rodzina i Własność, w sytuacji gdzie na czas tej potyczki politycznej postanowiłem zepchnąć na dalszy plan wszelkie inne aspekty związane z jakże istotnym życiem codziennym, a w konsekwencji obdarowani jesteśmy nieco ponad milionem głosów, to… was powinno się chędożyć do licha ciężkiego! Tak mocno chędożyć was się powinno, jak tylko ta nieszczęsna władza ludowa na to zezwala. Kopacz ,,na metr wgłąb" i Prezydent-Rezydent Komorowski z całą pewnością nie zaserwowali narodowi polskiemu takich nieprzyjemności wynikających z chędożenia, jakie zapewnić może obóz historycznej rekonstrukcji sanacji, psiakrew! Do tego stopnia, że odczuwać będziecie stan permanentnego dyskomfortu. Wskutek boleści, oczywiście. Zaprawdę jest to znamienne, że w tym Eurokołchoźniczym kondominium rosyjsko-niemieckim pod żydowskim zarządem powierniczym, w tym kondominium w którym media głównego ścieku nie informują rzetelnie swoich obywateli o sytuacji geopolitycznej i geostrategicznej na świecie… że roszczenia żydowskie, powtarzam roszczenia żydowskie, roszczenia żydowskie przybierają na sile bezpodstawnie. Będzie was żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji chędożyć w rzyć. Będzie was formacja Prawa i Sprawiedliwości chędożyć i wcale nie jest powiedziane, że intensywność tych doznań będzie mniejsza, aniżeli miało to miejsce za czasów kadencji antypolskiej Platformy Obywatelskiej. Ta bezwstydnica, ten niewielki jegomość uprawiający nierząd – zniszczy was. Funkcjonariusze frontu ideologicznego, mafie, służby, loże będą odbierały wam wszelką radość płynącą z życia. Powiem szczerze, że ów kwestie nie znajdują się w epicentrum moich zainteresowań, ponieważ staram się realizować program ,,Kościół, Szkoła, Strzelnica, Mennica". Będę prowadził ponadprzeciętny żywot. Dokonałem zakupu biletów i wysoce prawdopodobne jest, że opuszczę kondominium jeszcze tego dnia. Śmiech będzie cisnął się na moje usta, za każdym razem, gdy wspomnę niekompetencję wyborców. Niekompetentni uczestnicy życia publicznego, którzy oddali głos na reanimowanego trupa Polskiej Partii Socjalistycznej. Nie na judeorealistów, nie na monarchistów, tylko na eurokołchoźniczą neobolszewie, której implementowane są akty sodomickie. Na gwiazdę śmierci z ulicy Czerskiej głosowali. Nakreślona przeze mnie wizja kraju kłóci się z perspektywą odzyskania korony Polskiego Królewska, a wielu rodaków sprzedało swoje umysły za ruskie, pruskie i amerykańskie srebrniki, co bez wątpienia pretenduje ich do grona ludzi mało rozumnych. Rozumiecie to? Niemniej chciałbym podziękować z tego miejsca wszystkim tym, którzy zaufali Konfederacji i walczą o tradycje przez duże T pisaną. Dzisiaj to jest ponad milion osób… Czy mógłbyś łaskawie wyłączyć to narzędzie inwigilacji, zwane dla zmylenia przeciwnika telefonem? Jeszcze raz pragnę podkreślić olbrzymią niekompetencję moich współrodaków. Że brnięcie w mechanizmy pieniądza fiducjarnego, to błąd. Etat w korporacji finansowej przez Sorosa, oraz zadłużanie się na potęgę. To wy, Eurokołchoźnicy. Idźcie do diabła. Nie warto było, nie warto było robić nic, co by… się… ah, szkoda już gawędzić. Szkoda już gawędzić, naprawdę. Niech was… Słuchajcie! Ci, którzy głosowali na obóz zdrady i zaprzaństwa – powinni się wstydzić. A jak pan Bóg dopuści, to i z kija wypuści. Dobranoc.

#pasta #fb #braun #konfederacja

Data: 19.10.2019 12:21

Autor: LadacznicoOdporny

Uwielbiam stacje benzynowe nocą. Pełne gwaru i pośpiechu w ciągu dnia, po 23:00 w dni powszednie stają się ostoją spokoju i harmonii, w której na kilka minut cukrzycowe tętno Warszawy zwalnia i wybija klasyczne 120 na 80. Sprzedawca może sobie darować wciskanie płynu do spryskiwaczy i hotdogów, bo wie, że po pierwsze o tej porze tajemniczy klient już śpi, a po drugie ten, kto odwiedza jego przybytek w nocy gdyby chciał sobie pryskać szyby droższą od paliwa premium mieszanką wody i ludwika, to by o to poprosił. On szanuje swój czas i ja szanuję jego, wiem, że za 8 zl brutto za godzinę czas między klientami spędza pod kocykiem na zapleczu i załatwiamy geszeft tak jak trzeba – szybko i dokładnie.

O tej porze 95% klientów to faceci – spośród których każdy wie jak jest – że kartkujący najnowsze "Men's Health" facet w marynarce nie wraca z przedłużonego spotkania członków zarządu, tylko od kochanki; że nic nie wyjdzie z kariery raperskiej tankującego LPG za 20 zł młodego właściciela hondy civic i że skończy z jakąś zwykłacką dziewczyną na 8 piętrze w bloku na białołęce i będzie zapierdalać po 12 h dziennie żeby starczyło na wycieczkę szkolną dla dzieci; że palący spokojnie papierosa przy myjni taksówkarz nigdy nie "rzuci tej taksy w cholerę" tylko będzie w niej jeździł, aż skasuje go jakiś najebany małolat w starym e36. Ale w zmęczonych oczach i pełnych kofeiny sercach jest też wiara, że ujście rzeki okaże się źródłem. I to w gruncie rzeczy właśnie ta wiara, a nie benzyna napędza to wszystko.

#pasta #stacja #noc

Data: 10.10.2019 11:15

Autor: Lukmar

Jedyna słuszna analiza przedwyborcza z fp Make Life Harder. Co wybory przy tym kisnę. Humorystycznie i nawet całkiem trafnie. A, i pamiętajcie że to pasta także podchodzimy z dystansem.

#heheszki #pasta #heheszkipolityczne #wybory2019

PLATFORMA OBYWATELSKA

Kiedyś partia, której politycy jako pierwsi nosili garnitury we właściwym rozmiarze i używali nici dentystycznej. Dziś wypożyczalnia płyt DVD “Wojtek” na twoim osiedlu. Niby spoko, ale ilekroć przechodzisz obok, to zastanawiasz się, jakim cudem to się jeszcze kręci.

Kiedy Platforma rządziła, to jej systemowy, wielowarstwowy i kompleksowy program dało się zamknąć w 5 słowach: “Nie dopuścić PIS-u do władzy”. A jako że to w poprzednich wyborach nie zadziałało, to po 4 latach w opozycji Platforma wraca z zupełnie nowym, odświeżonym programem, który można zamknąć w 4 słowach: “Odsunąć PiS od władzy”. Przeciętny poseł Platformy na pytanie, jak zreformować służbę zdrowia odpowiada: Jarosław Kaczyński ma 168 cm wzrostu. A na pytanie o smog i miks energetyczny odpowiada: Jarosław Kaczyński nie ma prawa jazdy. Od kiedy okazało się, że Tusk woli chodzić na kawę z Merkel i Macronem niż ze Schetyną przetykać kible w siedzibie Platformy, to cały ciężar kampanii spadł na Tomasza Lisa, który nie dość, że po nocach rozwiesza plakaty PO na Wilanowie, to jeszcze w dzień musi udawać, że jest dziennikarzem.

DLA KOGO: W życiu ci się udało. Kiedy Balcerowicz likwidował PGR-y, ty zakładałeś pierwszą firmę. Kiedy rolnicy wysypywali zboże na ulice, ty pierwszy raz byłeś w Austrii na nartach. Kiedy strajkowały pielęgniarki, ty kupowałeś sobie pierwszego mercedesa s klasę z firankami. Nigdy nie rozumiałeś, dlaczego ludzie tak narzekają, skoro wystarczy po prostu bardzo dobrze zarabiać, żeby żyć na odpowiednim poziomie. Bardziej niż butelkę wytrawnego, dobrze schłodzonego Rieslinga cenisz sobie tylko dobry żart ze Smoleńska. Kiedy spędzasz wakacje w Prowansji i słyszysz, jak grupka Francuzów śmieje się z Polaków zbierających winogrona za marne 10 euro za h, to chętnie się przyłączasz i śmiejesz się najgłośniej ze wszystkich.

PLUSY, jeśli Platforma wygra wybory: Nareszcie będzie tak jak kiedyś.

MINUSY: Niestety będzie tak jak kiedyś.

.

KONFEDERACJA

Neofaszystowskie power rangers: Janusz “Hitler nie wiedział o holokauście” Korwin-Mikke, Grzegorz “Czy Yoda z Gwiezdnych Wojen był Żydem?” Braun i Robert “Nie obrażę się za nazywanie mnie faszystą” Winnicki. Podobno aby otworzyły się wrota do innego wymiaru, zabrakło tylko Maxa Kolonko i Wojtka Cejrowskiego. W Konfederacji jak w każdym porządnym boysbandzie dochodzi do ścierania się osobowości i z zespołu odeszli już Piotr Liroy “Uap babeluba uap bem boo” Marzec i Kaja “In vitro to morderstwo” Godek. Politolodzy przewidują, że w tym tempie przed niedzielnym głosowaniem partia zdąży się podzielić na sześć osobnych komitetów, a każdy z nich będzie miał po dwóch liderów i trzech przewodniczących.

Konfederacja to wypadkowa fantazji zbuntowanego czternastolatka i memów z wykopu. W skrócie chodzi o to, że kobiety mają małe mózgi, homoseksualizm równa się pedofilia, pasy bezpieczeństwa w samochodzie są złe, a jedyna różnica między Unią Europejską a Trzecią Rzeszą jest taka, że w Trzeciej Rzeszy były niższe podatki i w ogóle jak się nad tym zastanowić, to biali mężczyźni są najbardziej dyskryminowaną po katolikach grupą społeczną w Polsce.

DLA KOGO: Wiedzę o świecie czerpiesz z youtube’a, na którym spędzasz 20 godzin dziennie. Twoja przygoda z polityką zaczęła się, kiedy chciałeś odpocząć od gameplayów z Fortnite’a i trafiłeś na filmik, w którym Korwin masakrował lewaka. Co prawda 4 lata temu skończyłeś podstawówkę, ale czujesz, że w tym kraju naprawdę potrzebna jest rewolucja. Od kiedy zacząłeś wrzucać cytaty z manifestu Breivika na fejsa, znajomi przestali zapraszać cię na urodziny, co tylko utwierdziło cię w przekonaniu, że jesteś ostatnim wojownikiem o wolność słowa w twojej klasie.

PLUSY, jeśli Konfederacja wygra wybory: Ciekawa i niekonwencjonalna polityka zagraniczna.

MINUSY: Wzrost cen żywności po wejściu do strefy rubla.

.

LEWICA RAZEM

Czyli Adrian “Nigdy razem z SLD” Zandberg, Robert “Nigdy razem z SLD” Biedroń i SLD. Dzięki takiej konfiguracji już kompletnie nie wiesz, na kogo głosujesz. Spektrum ideologiczne tego tworu jest tak szerokie, że ciężko je zamknąć w jednym zdaniu, dlatego po kolei:

SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ

Gdyby lewicowa wrażliwość SLD miała być jakimś obiektem penitencjarnym, byłaby tajnym więzieniem CIA. A gdyby miała być jakąś osobą, byłaby Magdaleną Ogórek, która niby jest lewicowa, niby zdelegalizować kościół, ale w sumie jak się nad tym zastanowić, to może wystartować z listy PiS-u, poprowadzić program z Ziemkiewiczem, a nawet mszę. Nowy wiatr w żagle Sojuszu dał Włodzimierz Czarzasty, o którym mówi się, że takiej kombinacji mocnej wątroby z dobrą opalenizną nie widziano na lewicy od czasu młodego Kwaśniewskiego.

DLA KOGO: Dla sytej, odkarmionej klasy średniej, która za młodu spełniała się w PZPR, a na starość lewicowe ideały realizuje w swoim suvie z 6 litrowym silnikiem w dieslu, w którym w trosce o środowisko zawsze włącza tryb eko.

PLUSY, jeśli SLD wygra wybory: W polskich placówkach dyplomatycznych znów zacznie się serwować dobre whisky.

MINUSY: Virtuti Militari dla Jerzego Urbana.

.

WIOSNA

W skrócie chodzi o to, żeby Polska stała się bogata bezpieczna, stabilna i była świetnym miejscem do mieszkania dla kolejnych pokoleń. Aż trudno uwierzyć, że Robert Biedroń planuje to wszystko zrobić przy pomocy uśmiechu. Odkąd Wiosna zdobyła 6,6% głosów w wyborach do europarlamentu i ogłosiła się trzecią siłą polityczną w Polsce, nie przestaje kroczyć od sukcesu do sukcesu. Najpierw udana sesja zdjęciowa Roberta Biedronia dla magazynu Logo, potem udana sesja zdjęciowa dla Gali, a na koniec udana sesja zdjęciowa dla Wysokich Obcasów.

DLA KOGO: Dla ludzi, którzy ponad ideologie, programy polityczne czy niuanse systemów podatkowych cenią sobie szczery uśmiech i pozytywne wibracje.

PLUSY, jeśli WIOSNA wygra wybory: Sympatyczny artykuł o Polsce w Vanity Fair.

MINUSY: W połowie kadencji wszyscy mielibyśmy zajady od uśmiechania się.

.

RAZEM

Ideologicznie coś pomiędzy car-sharingiem a Komunistyczną Partią Chin. Bliżej im do klubu książki niż partii politycznej, więc chętniej niż o twarzy Schetyny mówią o progresywnym systemie podatkowym, a bardziej niż garsonka Szydło interesują ich warunki pracy w służbie zdrowia. Nic więc dziwnego, że kompletnie nie wpisują się w aktualny dyskurs polityczny i poparcie dla nich waha się między “Nie no, stary, to jest zmarnowany głos” a 1,1%. Jedyną osobą z Razem, która pojawia się w mediach, jest Adrian Zandberg. Z początku wszyscy myśleli, że to dlatego, że tylko Adrian nie jąka się przed kamerą, ale prawda okazała się o wiele bardziej skomplikowana: po prostu jako jedyny w całej partii ma koszulę z kołnierzykiem i żelazko na chacie.

W skrócie: segregowanie śmieci, komunikacja miejska, smog, drip coffee, prawa zwierząt, gilotyny, Puszcza Białowieska, hummus, likwidacja śmieciówek, łagry, stojaki na rowery.

DLA KOGO: Słyniesz z tego, że na imprezach cytujesz z pamięci całe paragrafy z ustawy o samorządach terytorialnych i wszystkich znajomych, którzy po skrócie LGBT zapominają dodać “+”, stawiasz w jednym szeregu z Benito Mussolinim.

PLUSY, jeśli RAZEM wygra wybory: Nowa ścieżka rowerowa u ciebie pod domem.

MINUSY: Kara czterech lat więzienia za parkowanie furą na nowej ścieżce rowerowej u ciebie pod domem.

.

POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE I KUKIZ ‘15

Najbardziej ambitny crossover od czasu Avengersów. PSL – partia w polskim sejmie nieprzerwanie od 1918 roku. Do tej pory byli w kolacji z Piłsudskim, ze Stalinem, z Gierkiem, z Suchocką, z Millerem i z Tuskiem. Podobno mało kto wie, ale rozwinięciem skrótu PSL jest słowo “koryto”. Dlatego w tej sytuacji jedynym naturalnym koalicjantem mógł zostać Paweł “PSL to zorganizowana grupa przestępcza” Kukiz. O co chodzi w tej kolacji, naprawdę ciężko powiedzieć. Coś że chłopi, wieś i dopłaty, ale też że jebać system. Czyli w skrócie: klepnąć te 5% w wyborach, przytulić subwencję i przez następne 4 lata świecić ryjem u Moniki Olejnik.

DLA KOGO: Też ciężko powiedzieć. Z jednej strony jesteś rolnikiem, który w kuchni obok krzyżyka i Matki Boskiej ma zdjęcie Waldemara Pawlaka w polonezie. Z drugiej strony lubisz sobie bez powodu przywalić z całej siły ręką w ścianę. Spośród form korupcji najbardziej cenisz sobie nepotyzm, a to, co najbardziej wkurwia cię w tym kraju, to pieprzony nepotyzm. Podsumowując: idealna lista dla ludzi, dla których ulubionym stanem psychologicznym jest dysonans poznawczy.

PLUSY, jeśli PSL z KUKIZEM wygrają wybory: Stołek dla każdego Polaka w radzie nadzorczej jakiejś spółki skarbu państwa.

MINUSY: Istnieje poważne ryzyko, że Paweł Kukiz próbowałby rozwiązać problem globalnego ocieplania siłując się na rękę z Gretą Thunberg.

.

PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

Gdyby PIS miał być jakąś usługą, byłby ekipą remontową, która robi ci przemeblowanie w mieszkaniu przy użyciu walca drogowego. I na twoje nieśmiałe pytania, czy ten walec jest aby niezbędny i czy przypadkiem nie uszkodzi stolika kawowego w salonie – odpowiada, żebyś się, kurwa, nie interesował i rzuca ci w twarz pięć stów w bilonie. I później niby słyszysz jakieś dziwne dźwięki dobiegające z drugiego pokoju, ale jesteś zbyt zajęty wygrzebywaniem monet spod lodówki, żeby pójść sprawdzić. Co prawda opozycja krzyczy, że Trybunał, że TVP, że loty Kuchcińskiego, że burdele prezesa NIK-u, ale PiS dyplomatycznie rozbraja wszystkie zarzuty, odpowiadając, że ma to w dupie. W PiS-ie liczą się trzy rzeczy: zdanie Jarosława Kaczyńskiego, opinie Jarosława Kaczyńskiego i spostrzeżenia Jarosława Kaczyńskiego. Politolodzy uważają, że to zbytnie uproszczenie i twierdzą, że jest jeszcze czwarta rzecz: punkt widzenia Jarosława Kaczyńskiego. Co prawda, Joachim Brudziński twierdzi, że podczas ostatniej konwencji PiS-u to on wybierał kolor serwetek i jakie będzie ciasto, ale w obliczu doniesień jakoby sam Brudziński był po prostu luźnym skojarzeniem w głowie Jarosława Kaczyńskiego nie ma to żadnego znaczenia. Krytycy zarzucają PiS-owi nieodpowiedzialny romans ze skrajną prawicą i rozbudzanie nienawistnych nastrojów bez liczenia się z konsekwencjami, ale PiS uspokaja, że ma to w dupie.

DLA KOGO: Cenisz porządek i lubisz w niedzielę założyć sweter. Nic nie sprawia ci większej przyjemności niż grabienie liści, czytanie encyklik Jana Pawła II o miłosierdziu i jebanie zboczeńców z LGBT na fejsie. Niby wiesz, że tęcza po deszczu jest niegroźna, ale zawsze na wszelki wypadek zamykasz dzieci w piwnicy, żeby się nie zaraziły. Co prawda nigdy nie widziałeś żadnego muzułmanina na żywo, ale cieszysz się, że PiS w końcu robi z tym porządek.

PLUSY, jeśli PiS wygra wybory: Polska będzie kontynuowała proces wstawania z kolan.

MINUSY: Tak mocno wstaniemy z kolan, że nawet nie zauważymy, kiedy oderwiemy się od ziemi i lewitując w kosmosie zderzymy się z kometą Halleya.

Data: 30.09.2019 01:16

Autor: Monte

No hejka, co tam się z Tobą dzieje? Skąd to zwątpienie? Dlaczego chcesz teraz się poddać, tylko dlatego, że raz czy drugi Ci nie wyszło? To nie jest żaden powód. Musisz iść i walczyć. Osiągniesz cel. Prędzej czy później go osiągniesz, ale musisz iść do przodu, przeć, walczyć o swoje. Nie ważne, że wszystko dookoła jest przeciwko Tobie. Najważniejsze jest to, że masz tutaj wole zwycięstwa. To się liczy. Każdy może osiągnąć cel, nie ważne czy taki czy taki, ale trzeba iść i walczyć. To teraz masz trzy sekundy żeby się otrąsnąć, powiedzieć sobie "dobra basta", pięścią w stół, idę to przodu i osiągam swój cel. Pozdro.

#silownia #pasta #karmowski #kaszajaglana #heheszki

Data: 13.09.2019 19:24

Autor: FiligranowyGucio

Pamiętam jak na pierwszym roku studiów zadałem pytanie jakiemuś jegomościowi z roku mego, któraż to godzina jest teraz ?? On odrzekł z wielką niechęcią i jawnym rozgoryczeniem "czy ty w ogóle kur-wa wiesz czym jest czas" ?? Poczułem się rzecz jasna nader skonfundowany z tego stanu rzeczy, iż w istocie szybko zdałem sobie sprawę z tego, iż nie wiedziałem tego. Mimo, że mój autobus w jakimś czasie odjeżdżał ze znanego mi przestanku (miejsca) i zapewne kierujący nim woźnica nie specjalnie przejmował się kwestiami wyjaśniania natury czasu i jakąkolwiek jego genezą, stał jakoby w opozycji to tegoż problemu. Celem moim było jednakże ustalenie, kiedy to autobus owy odjeżdża i nie mogłem drążyć tego tematu w chwili obecnej. Jako, że nieco postarzałem się i nawet nie pamiętam, czy ustaliłem wówczas właściwą godzinę i czy zdążyłem na autobus, znalazłem w tym "momencie" chwilę na próbę wyjaśnienia tego zaiste dziwnego zjawiska jakim jest, lub też nie jest czas. I choć wyjaśnianie to zapewne nie bardzo przybliży mnie do opanowania godzin rozkładów jazdy wszelakich środków transportu, przypomniała mi się znana teza pewnego jegomościa, który z Królewca pochodzi i jako Kant jest znany. W skrócie można by to ująć następująco. Stwierdził on, iż nawet jeśli spróbujemy wykroczyć po za sferę, materialnych przedstawień rzeczywistości, nasza redukcja owych przedstawień utknie na dwóch czynnikach: czasie i przestrzeni. A skoro zredukowaliśmy już sferę materialną, wówczas to co pozostało do natury tej już nie należy. Zatem czas mieści się tylko i wyłącznie w sferze poznania. Jednak, żadne zjawisko nie jest nam dane bez tychże form. Idąc dalej, czy mógłbym sprzeciwić się tej tezie i pomyśleć o przejawianiu się samej materii nie uwzględniając owych form zmysłowości ?? Czy jednak sama materia, bez przypisanej jej świadomości lub też jakiejkolwiek zmysłowości, czy też opisie lub jej wyobrażeniu przejawia się w ogóle ?? Tylko, ze cholera właśnie o tym pomyślałem. Ten Kant to spryciarz. Jednakże Autobus wraz z woźnicą odjeżdża z przestanku w określonym miejscu i czasie. Spróbujmy zatem oszukać tę tezę. Zostawmy na moment kantowskie aprioryczne formy zmysłowości i "wyobraźmy sobie", że nie istnieje żadna świadomość, umysł, zmysłowość a tylko przejawiająca się materia, taka jaką znamy. Samo jej przejawianie się cechuje się specyficzną przemianą, jak wiadomo atomy rozpadają się, łączą, z gwiazd rodzą się planety i czarne dziury. Jest to zatem ruch, a ruch tylko w czasie jest możliwy. Jeśli więc odrzucimy dodatkowo koncepcję Berkeleya o podtrzymywaniu świata przez boski umysł i panteiz w ogóle, to i Kanta mamy też z głowy. No chyba, że z Kantem się pospieszyłem 📷;) Ale jak to powiada Tarantino słowami Harvey'a Keitela "panowie nie czas na lizanie się po fiutach". To by było zbyt proste i dla sodomitów może i przyjemne. Zwróćmy więc swoje rozważania na płaszczyznę mechaniki kwantowej. Okazuje się, iż w mikroskali materia rządzi się znacznie odmiennymi prawami, jak to ma miejsce w skali fizyki ogólnej. Atom jest tego najlepszym przykładem. Mówiąc w skrócie, elektrony znane są z tego, iż zmieniają swoje orbity, krążąc wokół jądra. Jednakże zmiana orbit, mimo iż zachodzi poprzez dawkowanie energii, nie jest już taka oczywista, jak mogło by się to wydawać. Otóż nie dość, że elektron zmienia swoją orbitę, to po pierwsze nie wiadomo co się z nim dzieje w momencie przeskoku (innymi słowy znika) to jeszcze ustalenie gdzie wskoczy mieści się już tylko na bazie prawdopodobieństwa. Badacz może jedynie przewidzieć z danym prawdopodobieństwem, gdzie owy elektron znajdzie się po zmianie orbity. Każdy zatem skok elektronu wyznacza nowy jego stan. Każdy kolejny stan jest tylko prawdopodobny i jest jako tu lub tam. Sam ten proces wydaje się bardziej statyczny, niż dynamiczny. Jak zatem zrozumieć owy proces ? Wydaje się, iż przemieszczanie elektronu to skok teraz. I kolejny teraz. Aby sensownie mówić o czasie, tak jak rozumiemy go potocznie i intuicyjnie, prócz teraz istnieć musiałyby również przed oraz po. Wówczas mogłaby istnieć i przeszłość i przyszłość, które dzieli teraźniejszość. Po za tym teraz jawi się w tym ujęciu jako wypadkowa możliwych konfiguracji zainicjowana poprzez energię i jedynie prawdopodobna. W kantowskim zatem ujęciu i po zapożyczeniu z faktu stawania się elektronu, teraz jawi się jako migawka, która zostaje zainicjowana przez nasze postrzeganie, w momencie chwytania teraz. Owo rejestrowanie różnych "teraz" generuje w naszym mózgu poczucie określonego porządku, a to z kolei prowadzi nas do chronologicznego układania i porządkowania określonych zdarzeń. To co było jawi się jako przeszłość, a to co wyobrażamy sobie, i co wynika z tego porządku jawi się jako przyszłość. Wprowadzamy do swojej świadomości strzałkę czasu. Zatem Kanta nie oszukałem. No cóż. Był geniuszem. A zatem zwracam się do jegomościa, z pierwszego roku studiów, który pozwolił sobie wysztorcować mnie, za nieznajomość tak powszechnego zagadnienia, ujmując mi przy okazji możliwość jego zgłębienia w przyszłości. A zatem powiadam Ci kolego, "tak masz rację, wciąż kur-wa nie dowiedziałem się czym jest czas". Ale ułatwiłem sobie życie bo już nie muszę korzystać z komunikacji miejskiej 📷;) Pozdrawiam wszystkich filozofów z mojego rocznika.

Piotr Stanley

#pasta #filozofia #czas #kant

Data: 12.09.2019 08:50

Autor: Lukmar

Powiedziałem mojej jedenastoletniej córce, że Zandberg chce jej zabrać 7 złotych i 50 groszy z każdych 10 złotych, które zapłacę jej za grabienie liści. Moja córka była zdegustowana i powiedziała mi, że progi podatkowe tak nie działają, a ja nigdy nie będę zarabiać na tyle dużo, żebym musiał je rozumieć, a poza tym wolałaby jednak mieszkać z matką.

#pasta #razem #socjalizm #kapitalizm #heheszki

Data: 04.09.2019 20:31

Autor: LadacznicoOdporny

Podjebka od somsiada. Nawet śmiechłem, więc się dzielę.

– badz gruby

– wejdz na #mikrokoksy i szukaj jak schudnac

– twoim glownym problemem jest to ze wpierdalasz jak swinia

– wyglada na to ze jedzenie z duza iloscia blonnika moze odmienic twoj los

– "Błonnik jest trawiony powoli, pozostawiając uczucie sytości na dłużej i wspomaga trawienie"

– kup w sklepie dwa pudelka blonnikowych batonikow sniadaniowych

– pierwszego dnia zjedz blonnikowe batoniki na sniadanie, obiad i kolacje

– nie sraj przez caly dzien

– nastepnego dnia zjedz jeszcze wiecej blonnika

– znow nie sraj przez caly dzien

– pewnie blonnikowy jezus robi swoje czary-mary w jelitach

– czuj jak tracisz kilogramy bo nie jestes glodny przez caly dzien

– nie sraj dnia trzeciego

– nie sraj dnia czwartego

– dziensaduostatecznego.mp3

– pij poranna kawe i poczuj znajome burczenie w brzuchu

– w chwili gdy siadasz na kiblu wydobywa sie z ciebie najdziwniejszy pierd jaki slyszales w zyciu

– brzmi jak gwizdanie

– cienka, przeciagla struga powietrza wydobywajaca sie z twojej dupy smierdzaca jak trumna dziadka

– zadnego dzwieku poza swiszczeniem

– nagle cichnie

– wylot jest zatkany

– SOS

– gowno jest tak twarde, ze masz wrazenie ze zaraz urodzisz analnie Dwayne'a "Rocka" Johnsona

– trzymaj sie zaslony prysznicowej i zacznij sie modlic

– kamien wylatuje z twojej dupy z predkascia dzwieku

– cala dupa ochlapana woda z kibla

– zaczynamy zabawe

– pierd ktory moglby wyrzadzic wiecej szkod warstwie ozonowej niz jakiekolwiek aerozole wyrzuca z ciebie pociski z gowna

– twarde i perfekcyjnie okragle kulki

– smrod jest nie do zniesienia

– zaczynasz odplywac

– dzwiek kul z gowna uderzajacych o kibel, przyspieszanych przez twoje pojebane blonnikowe wzdecia przywoluje wspomnienia z czasow wojny

– nawetnigdyniebylemnawojnie.jpeg

– twoje kichy krzycza cos po niemiecku

– brzmi jakby w twoim brzuchu zyl dzik w czasie rui

– wiekszoc gowna nie jest nawet strawiona

– wszystko jest po prostu wyrzucane przez gazy ktore zbieraly sie az pod twoje gardlo

– po godzinie wydaje sie ze juz po wszystkim

– kiedy probujesz wstac obie nogi odmawiaja posluszenstwa

– brzuch uderzajacy o podloge powoduje wydobycie sie z twojej dupy ostatniego ryku o pomoc

– gondorwzywapomocy.rar

– wytrzyj dupe trzesacymi rekami

– papier jest czysty

#pasta #blonnik

Data: 09.08.2019 21:12

Autor: AgentSpecjalnejTroskiFox

Mój pies jest fanatykiem stimów. Pół mieszkania zajebane rcekami, kurwiarz zawsze znajdzie i wyliże z podłogi najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś w niego wdepnie bo leży i się trzęsie na alfie czy innym mdpv i trzeba go brać do szpitala bo dostaje schiz. W swoim 18letnim życiu już z 10 razy musiałam go brać na oiom, bo przedawkował. Tydzień temu poszłam na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to wołała koleżanke z weterynarii xD bo myślała że znowu wyćpanego psa targam z bad tripem. Drugie pół mieszkania zajebane prawilnym towarem, feta, emka, meth itp. Co tydzień robie objazd po wszystkich dilach w mieście żeby uzupełnić zapasy. Byłam na tyle głupia, że zainwestowałam w internety bo myślałam, że zaoszczędzę trochę pieniędzy kupując od vendorów, ale teraz nie dość że pies wpierdala mi ćpanie, to jeszcze wbił sie na forum hajpa i kręci z ćpunami gównoburze co najlepsze na zjazd itp. Potrafi szczekać na pełną pizde do monitora i wyjebać klawiaturę przez okno. Kiedyś jak mnie wkurwił to założyłam tam konto i go trolowałam pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu psy jedzo guwno. Matka nie nadążała z kupowaniem pedigree na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę KOKS za najebanie 10k postów.

Co sobotę budzi całą rodzinę o 4 w nocy bo puszcza techno i tylko słychać jak wciąga bez opamiętania. Przy jedzeniu zawsze pierdoli o narkotykach i za każdym razem temat schodzi w końcu na marihuanistów, pies sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy, durr nie umiejo ćpac tylko jarajo hurr, robi się przy tym cały skrzywiony jakby miał spływ (może ma) i odchodzi od miski, klnąc, i idzie czytać Wielką Encyklopedię Stymulantów żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta pentedron. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go skruszył w salonie, założył przy tym całą tą swoją obrożę z napisem "na krysztale albo wcale ❤" i cały dzień kroił krechy na środku mieszkania. Karpia nie chciał, był zbyt nafurany [cool][czesc]

Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich dopów w Polsce to bym wzięła i wciągnęła, żeby on nie zdążył.

Jak któregoś razu jeszcze w podbazie czy gimbazie miałam urodziny to ziomeczki przyniosły trochę piguł, pies niepostrzeżenie wpierdolił całą samarę i musiałam go powyginanego targać do szpitala w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

Z tego wszystkiego wjebałam się w opio. Raz siedziałam sobie spokojnie po strzale z majki w mojej ulubionej kamizelce BOMBER, pies akurat znalazł w kuchni poprzypalane łyżki i zaczął drzeć na mnie morde, że ketony i stimy są lepsze od opiatów.

WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ADA, WIDZIAŁAŚ JAKI MEFEDRON? PÓŁ SZCZURA WYJEBIE CIĘ Z BUTÓW

KURWA PSIE MAM HELUPE ZA 60 ZŁ, TWÓJ MEF TO MI MOŻE OBCIĄGNĄĆ A POZA TYM NIE ISTNIEJE

CO TY MI O HELU PIERDOLISZ JAK LEDWO POTRAFISZ KODĘ Z ANTKA WYEKSTRAHOWAĆ. AMFETAMINA TO JEST KRÓLOWA POLSKI JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

no i aż zaczęliśmy nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju aż nas matka musiała rozdzielać. Od tego czasu przestałam go wyprowadzać. Wkurwiona byłam, chciałam już spaść z rowerka, marzył mi się złoty strzał, niestety to co mowił o mnie pies było prawdą i nawet nie odmierzyłam wystarczająco i tylko padłam zezłomowana w łazience. Pies zajrzał przez drzwi, przebiegł po scenerii oczami jak 5 zł i oświadczył

i bardzo kurwa dobrze.

Tak mnie za to opio znienawidził.

Wspominałam też o arcywrogu mojego psa czyli marihuanistach. Stali się oni jego kompletną obsesją i jak np w telewizji mowią, że gdzieś tam zalegalizowano zioło, to pies zawsze warczy pod nosem, że hexenu to nie ma komu legalizować. Radia też przestał słuchać bo miał ból dupy że puszczają rasta piosenki o dupaniu lolków, a o medycznym klefedronie nic się nie mówi. Do tej pory robi z marihuanistami gównoburze na hajpie, bo założyli tam specjalny temat gdzie przestrzegają przed robieniem jakichkolwiek interesów z niejakim psem-dilerem (bo wkurwił się raz i nasrał do samarek i poszedł im sprzedawać bo stwierdził że jak zioło to gówno to i tak nie zauważą różnicy XD). Obserwowałam ten temat i widziałam jak pies nieudolnie porobił trollkonta

Seba23

Liczba postów: 1

Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika pies_ady od dawna i to bardzo porządny ćpun i doświadczony diler! Chcą go oczernić bo zazdroszczą najlepszego sortu.

Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia ćpania znalezionego w mieszkaniu to sam sobie pisał

nooo gratuluję towaru! widać, że doświadczony rekreacjonista.

A potem się z tego cieszył i kazał mi oglądać jak go chwalą na forum

#pasta

czemu to jest takie śmieszne xDDDDD

Data: 28.07.2019 16:34

Autor: Macer

Witam,

Jestem Paweł i zajmuje się walka z nietolerancja LPG jako paliwa w samochodach w Polsce. Chciałbym aby w moim kraju nie dyskryminowano ludzi jeżdżących na tej złotej skroplonej dobroci.

Postulaty :

1) surowe kary za mowę nienawiści typu „korek wstydu”, „gaz tylko do kuchenek”

2) LPG będzie miało prawo wjazdu do każdego parkingu podziemnego, stop dyskryminacji!

3) gaz i benzyna normalna maszyna

4) po przelaczeniu na gaz bedzie można jeździć buspasem

5) LPG w kulturze – w produkcjach filmowych i telewizyjnych winno być promowane używanie aut z LPG, a korki od instalacji widoczne i starannie wyeksponowane; dofinansowanie od Ministerstwa Infrastruktury dla instytucji kulturalnych podejmujących tematykę LPG

6) wprowadzenie do szkół obowiązku przywożenia dzieci samochodami z instalacją LPG ( minimum 50% uczniów klasy + nauczyciel)

7) dopłaty dla nowych samochodów z LPG z budżetu państwa w wysokości ceny LPG *10 czyli jeżeli LPG kosztuje 2.30zl to dopłaty będzie 23%

8) każdy nowy model samochodu musi mieć w ofercie fabryczną instalację LPG

9) wydzielone miejsca parkingowe dla samochodów z LPG w centrach miast

10) opłaty za wjazd do centrum dla diesli i benzyn bez LPG

11) pierwszeństwo na skrzyżowaniach dla aut z LPG

12) zajęcia z tematyki LPG dla dzieci już od szkoły podstawowej

13) wsparcie moralne dla społeczności LPG finansowane z budżetu państwa

14) obowiązek sprzedawania gazu na każdej stacji benzynowej

15) parytet – co najmniej 30% aut w każdej flocie, także w służbach państwowych (policja, straż pożarna, BOR) muszą stanowić samochody z LPG

16) rzecznik praw samochodów z LPG przy każdym urzędzie powiatowym

17) zawarcie wiedzy o tematyce LPG w wymaganiach egzaminacyjnych na prawo jazdy

18) TAK dla sprawiedliwości społecznej – w każdym zdarzeniu drogowym powinno się stosować domniemanie niewinności wobec kierowców LPG i domniemanie winy wobec pozostałych

19) uproszczenie i poluzowanie procedur homologacji butli i instalacji

20) podatek ekologiczny na sprzedawane nowe pojazdy bez LPG przeznaczany na 20% dofinansowanie do montażu instalacji w samochodach używanych

21) podwyżka płac i poprawa warunków zatrudnienia pracowników stacji tankowania LPG

22) rozszerzenie uprawnień Pogotowia Gazowego

23) precz z gas-shamingiem! zakaz montowania wlewów od LPG rasistowsko ukrytych pod klapką wlewu paliwa

24) dofinansowanie do szkoleń z samodzielnego tankowania LPG

25) likwidacja akcyzy i obnizenie podatków na sprzedaz LPG

26) wymuszenie na producentach aut honorowania gwarancji w razie montażu instalacji LPG

27) organizowanie parad społeczności LPG w centrach największych miast w Polsce

Precz z gazofobią! Akcję wspiera pani Krystyna z gazowni oraz Jego Ekscelencja Car Wszechrusi Władimir Putin.

#pasta #heheszki #lgbt #motoryzacja

Data: 27.07.2019 10:57

Autor: bananaplug

12 groszy Morawieckiego

Dziennikarze Kurskiego załatwili opozycję

Ciemny lud to kupił, dasz pięć stówek i styknie

Ci z Platformy zaczęli, myśmy skończyli

Amber Gold i Getback, patrzcie moi mili

Więc jestem człowiek z ludu, chociaż bankiem rządziłem

Zupełnie jak Macron, Niesioł stróż prawości

Okazało się, że Faflun nie jest narodowcem

I nie lubi już Kukiza, jest już zwykłym pisowcem

12 groszy, tylko głosuj proszę

12 groszy w zębach tu przynoszę

Jeden grosik dla rodziców, mają dzieci, wydatki

Pieluchy i zabawki, pakuj Donald manatki

Drugi grosik dla Gowina, nie je biedak kolacji

Kwachu leży pijany, Liza spada z Superstacji

Trzeci grosik dla Do Rzeczy, na straży Macierzy

GaPol kontra Karnowscy, nikt im tam nie wierzy

Czwarty grosik dla pisowca, przeca żreć coś musi

Robert podbił oko kiedyś swojej mamusi

Nie prawica, nie konserwa, nawet żaden faszysta

Patryk Jaki to normalny komunista

Ameryka też się sypie to osobny rozdział

Donald Trump miał kochanki ale ich nie podglądał

Dalej w górę akcyza, niech płacą podatki

Ale nie mamy już z czego, i co ty na to powiesz?

Zabłądziłem kiedyś w miasteczku Wilanów

Miałem serce w przełyku, lecz nic mi się nie stało

12 groszy, tylko głosuj proszę

12 groszy w zębach tu przynoszę

Piąty grosik dla TVP, tam kłamią do skutku

Wypił litra i jedzie, i co Ty na to Rurku?

Szósty grosik na pomniki katastrofy smoleńskiej

Antek nic nie wyjaśnił, ale atakował pięknie

Siódmy grosik dla grandziarzy, jeszcze więcej im się marzy

Kto najlepiej łże na mieście? Otóż ja łgam całkiem nieźle

Ósmy grosik dla księdza, w Toruniu nędza

PiS to komuniści, tylko z krzyżem w zębach

Ostatnio w Białymstoku była niezła zadyma

Prawdziwa rodzina to chłopak i dziewczyna

Na komisji pytają, skąd kamienice kolego

Film mu się urwał, nie pamięta niczego

Pitbull, Botoks, Kobiety mafii, teraz Polityka

Patryk Vega kontra krytyka

Zniszczę Cię chamie, mawia żulik Schetyna

Nikt go nie lubi, ale całą partię trzyma

Gdzie Juncker tam i vomit, ja wam powiem moi mili:

Dobra metoda – nie pić nic w Brukseli z nimi

Pot śmierdzi spod pach, na sali syf aż strach

Tak męczą się ludzie w naszych urzędach

A najlepsza fryzura, jeśli jeszcze nie wiecie:

Krótko z przodu, krótko z tyłu, okulary na przedzie

Vateusz, Vateusz – tak na mnie wołają

Doradcy podatkowi, co się na niczym nie znają

12 groszy, tylko głosuj proszę

12 groszy w zębach tu przynoszę

Dziewiąty grosz rolnikom, na krowę i świnię

Co to za Marszałek, co nie lata Gulfstreamem?

Dziesiąty grosz Sakiemu, niech se Saki wsadzi

On ma Republikę, sieję o ruskich panikę

Grosz Grasiowi, może wpuści do budynku

Znowu noc bezsenna, boję się wolnego rynku

Dwunasty grosz na końcu przeznaczam dla siebie

Kocham się i tak zostanie, kocham się i nie przestanę

Posłów stado nawalone, ale praca wre

Wpędzamy Polskę w długi, to jest temat drugi

Budyń zbierał mieszkania, Tusk wycina piłkarzy

A ja niszczę prywaciarzy, jeśli gdzieś zauważę

Cały Youtube, głównie Rola, no i Media Narodowe

Kto się tam pokazuje, tego ja nie szanuję

Mateusz Kijowski, co za skandal i groteska

Daj kasę dziadowi, na motor i święta

Partia Nowoczesna cały czas ma długi

Petru oddał ją Lubnauer za pół litra i szlugi

Jak wymyślasz te podatki, gdy mnie ktoś tak spyta

To pociągnę z VATu i poprawie mu z PITa

#pasta #polityka #moawiecki #ukradzionezfb

Data: 26.07.2019 19:42

Autor: Macer

Polska toczy wojnę z Rumunią

Andrzej Duda postanawia użyć bezlitosnej broni

broni chemicznej

wysyła specjalne samoloty dostosowane do rozpylania chemikaliów nad Bukareszt

wydaje pilotom rozkaz otworzenia zaworów

nad rumuńskim miastem zaczyna padać deszcz zagłady

Rumuni biegają w panice

na ulicach leży wiele dzieci

kobiety płaczą

mężczyźni błagają o litość

tysiące ofiar

cierpienie mieszkańców stolicy zmusza władze Rumuni do kapitulacji

boją się kolejnych kroków polskiego tyrana

Andrzej Duda zaczyna być określany przez inne kraje katem

amerykańscy naukowcy pobierają próbkę substancji, którą zastosował polski kat

badają ją

ogłaszają światu, że Duda posunął się za daleko

środek, którego użył przeciw Rumuni nie tylko przyprawił jej mieszkańcom niewyobrażalnych cierpień ale pozbawił ich tożsamości

w chemikaliach wykryto 2 substancje mordercze dla Rumunów

ciepłą wodę i mydło

#heheszki #pasta

Data: 10.07.2019 03:18

Autor: Bartek

Kurwa, lurki, zniszczyłem właśnie ego jakiegoś karła xDDD

Ale zacznijmy od początku. Moi rodzice mieszkają w miejscu gdzie jest mnóstwo turystów, sporo też z Niemiec. No i jak wracam ze studiów to często widzę jak sie z nimi użerają, szwabów można naprawdę łatwo znienawidzić. Do babki która takowym wynajmuje mieszkanie naprzeciwko nas wprowadziły sie jakieś wieśniaki z byłego NRD. No generalnie bydło, zachowywali sie w opór głośno, ale póki robili to w normalnych godzinach nic sie nie dało zrobić.

Aż do dziś, 2:40 w nocy a tu sie na klatce rozkręca jakaś inba, bo w mieszkaniu obok zaczyna się balanga. Moja matka wychodzi najpierw opierdolić a potem pewnie by zrobiła szpagat na psach gdyby nie fakt że uraziłem "przypadkiem" honor rodziny xD Słysze zza ściany, że gada coś – a że mama moja z tego pokolenia co w szkołach miało ruski i francuski, po niemiecku i angielsku Ни хуя. No to myśle wyjde, może jej jakoś pomoge.

Wkurwiłem sie dość srogo, bo usłyszalem że typ coś mówi o tym że mu Polacy nie będą rozkazywać. To se myśle niemiaszku o niee, tak to nie będzie na naszej pięknej polskiej ziemi. I miałem ku temu piękną okazję. Kilkuletnie przebywanie u lurkerowego "sąsiada" nauczyło mnie bowiem jednego – faceci mają ogromny kompleks na punkcie wzrostu. W sumie nigdy na to nie zwracałem uwagi, bo sam mam 1,86, ale przez to że przegrywy wszystko zaczęły zwalać na swój marny wzrost to…

No, cóż, musicie wiedzieć jak to wyglądało. Matka (1,77) gościowi coś mówiła językiem pół migowym, a ten cały czas stawał na palcach próbując się z nią zrównać wzrostem i bełkocząc coś po niemiecku. Relatywnie miał z 1,67-1,70 xDDD To podchodzę autentycznie się śmiejąc i wskazując palcem na jego buty i zaczynam mówić po angielsku "OOOOO, look, that's soo cute! Look at his feet, he's trying to look taller than you by standing on toes" I sie zaczynam szyderczo śmiać xD Typ sie zrobił czerwony na mordzie jeszcze bardziej niż był i zaczyna coś sie do mnie sapać. To sie oparłem tak rękoma o kolana, zrównując się z nim wzrostem i powtarzam "you look so dangerous, you look so dangerous, like penguin (gość był łysy)!" xD

Pomogło. Typ trzasnął drzwiami i siedzi cicho xD Warto było.

Żeby nie było – normalnie, gdyby nie ten tekst o rozkazywaniu, nigdy bym tak nie zrobił. Ale w takiej sytuacji…

Ehhhh, musiałem to z siebie wylać xD Załączam picrel dla opornych na ściane tekstu #gownowpis #niemcy #karly #przegryw nie #pasta

Data: 02.07.2019 05:40

Autor: Gra_Melodia

Wiecie co się właśnie stało? Dzwoniła do mnie mama @MondryPajonk, okazało się, że chłopak popełnił samobójstwo. Powiesił się, zostawił list pożegnalny, w którym napisał, że nie może znieść szykanowania go w internecie. Brawo! Mam nadzieję, że odpowiednie kroki zostaną podjęte, zostało już złożone zawiadomienie do płokułatuły. Czemu nie możecie normalnie pisać, komentować, rozmawiać tylko musicie szykanować najsłabszych? Nawet sobie nie wyobrażacie co ten chłopiec przeżywał – nie miał żadnych znajomych, był autystykiem i bał się wychodzić ze swojego pokoju. Jedyne co miał to internet, lurko i blip, a nawet to mu zabraliście.

Nie pierwszy raz spotykam się z takim aktem przemocy w internecie. Dwa lata temu również mój znajomy z last.fm popełnił samobójstwo bo dużo ludzi w internecie się z niego śmiało, myślałem, że ten przypadek był wystarczająco nagłośniony, ale mylę się. Brawo lurkowe trolle, tak trzymać.

#pasta #heheszki #shitposting

[PODCAST+TXT] Mój stary to fanatyk Lispa

Data: 01.07.2019 23:57

Autor: siefca

randomseed.pl

Przeróbka znanej copy-pasty pt. „Mój stary to fanatyk wędkarstwa” w wersji dla programistów parających się kodowaniem w dialektach języka Lisp.

Mój stary to fanatyk Lispa. Pół mieszkania zaje###e nawiasami – najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi symbol czy lambdę i trzeba wyciągać Garbage Collectorem. W swoim 22-letnim życiu już z 10 razy byłem odśmiecany. Tydzień temu poszedłem na jakiś losowy hackaton, to hostessa z recepcji, jak mnie tylko zobaczyła, kazała odpalać mainframe’a, bo myślała, że znowu będę implementował kółko i krzyżyk w rachunku lambda z typami i bez wartości stałych. […] (więcej na stronie)

#podcast #fanatyk #pasty #pasta #Lisp #programowanie #humor

Data: 28.06.2019 17:28

Autor: Lukmar

Pyłki kwiatów to botaniczny odpowiednik plemników.

To jest przerażające. Idziesz sobie na spacerek wczesną wiosną, trawy pylą, olchy pylą, wszystko, kurwa pyli. Idziesz – i zalewa cię sperma kwiatów. Setki tysięcy pręcików spuszcza ci się na twarz, włosy, do nosa, wszędzie ci się spuszcza. Stajesz się nieświadomą ofiarą potężnego, biotopowego gang-bangu. Sasha Grey w ciągu całej swojej kariery nie wyłapała tylu cumshotów na twarz, ile ty wyłapujesz w trakcie piętnastominutowej przechadzki.

I jeśli nie jesteś alergikiem, to nic sobie z tego nie robisz. Kwiaty śmieją się z ciebie, rzucają pewnie swoim kwiatkowym językiem: „masz, kurwo!”, „żryj to!” „ssij do samego końca!”, no sami wiecie. Dobrowolnie dajesz się oblepić niezliczonymi spustami anonimowych kwiatków; takich, które nawet nie znają cię z imienia, dla których jesteś tylko jednorazową przygodą. Taka szmata – wziąć, wyściskać, wykorzystać, porzucić, zapomnieć. Oto kim dla nich jesteś.

Myślisz, że to wiatr szumi wiosną w lesie? Błąd. To setki tysięcy orgazmów żeńskich i męskich kwiatostanów ściska liście, pnie i łodygi paroksyzmem rozkoszy. Trwa wielka, pierdolona orgia, przy której zasoby pornografii całego internetu to skromna wideoteka.

#heheszki #pasta

Data: 24.06.2019 16:11

Autor: Lukmar

Wyobraźcie sobie Polskę,

gdzie ludzie jedzą mięso i produkty odzwierzęce raczej sporadycznie.

Wszyscy chodzą w ubraniach aż te się nie zużyją.

Kwitnie DIY i majsterkowiczostwo.

Nie ma supermarketów napchanych rzeczami, które zaraz skończą na smietnikach.

Ludzie masowo korzystają z komunikacji zbiorowej.

Samochodów jest 10 razy mniej.

Lotów samolotem jest 20 razy mniej.

Zamiast latać po tajlandiach, ludzie spędzają wakacje w polskich górach i na pojezierzu.

Rząd prowadzi własny program atomowy.

Mieszkania są ogrzewane maksymalnie do 20 stopni.

Nie ma fastfoodów, a w mediach nieustannie promowany jest zdrowy styl życia.

Rower jest jednym z najpopularniejszych środków transportu.

Cały kraj oplata gęsta sieć państwowych szkół i przedszkoli.

A bezrobocia po prostu nie ma.

A dodatkowo, w bonusie:

kościół jest silnie opodatkowany.

Wszystkie ONRy itd są zdelegalizowane i jak ktoś tylko pomyśli, żeby wyjść na ulicę faszyzować, to zbiera wpierdol.

Prawicowi demagodzy są w odwrocie i zepchnięci w malutką niszę.

Równouprawnienie płci jest jednym z priorytetów rządzących.

Nauka i naukowcy są stawiani za przykład i wzór dla naśladowania dla młodzieży.

Zbrodnie USA nie są, jak dziś, tuszowane, tylko jasno i wyraźnie mówi się o nich w mediach.

Witamy w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej r. 1965, niech żyje towarzysz Wiesław!

#heheszki #pasta

Data: 24.05.2019 20:34

Autor: raptor

przebudziwszy się pewnego sobotniego poranka, nie wychodząc jeszcze spod kordły, odpaliłem sobie tindera

przeglądałem dziewczyny. niektóre przesuwałem w lewo, inne w prawo. w końcu natrafiłem na taką, która miała tak radiową urodę, że nie mogąc nadziwić się temu jak bardzo jest brzydka, postanowiłem przysunąć telefon bliżej oczu. leżałem na plecach, telefon przysunąłem nad głowę i jeb – telefon spadł mi na twarz, klasyk. podniosłem telefon z twarzy i widzę, że na ekranie pojawiła się inna dziewczyna. wniosek był prosty – podczas upadku nosem musiałem ją przesunąć, pytanie tylko czy w lewo, czy w prawo. mój dylemat został rozwiany, kiedy następnego dnia dostałem powiadomienie, że tinder znalazł dla mnie parę. Sylwia. jak oglądałem jej zdjęcia to dostałem szmerów serca. chciałem ją odparować, ale nie chciałem jej robić przykrości, bo widziałem, że była aktywna. pewnie by sobie pomyślała, że przyjrzałem się jej bliżej i doszedłem do wniosku, że jest paskudna. miałaby rację, ale chciałem być dla niej miły, więc zostawiłem tę parę.

napisała. chciałem być miły, więc odpisałem. ciągnęła rozmowę przez trzy godziny, a ja nie chciałem robić jej przykrości, więc z nią cały czas gadałem. tak jak ja lubi sagę i scrabble. zaproponowała spotkanie. chciałem być miły, więc się zgodziłem.

poszliśmy na pizzę. ona jadła, a ja jadłem i piłem browary. z każdym piwem stawała się odrobinę mniej brzydka, czwarte piwo wycisnęło z niej tyle, ile tylko się dało – osiągnęła wtedy poziom 3/10. spotkanie przebiegło dosyć spokojnie, a po nim od razu napisała do mnie na tinderze. trzeba się znowu spotkać pszystojniaku. zgodziłem się, bo chciałem być miły. zaproponowała, żeby spotkać się u niej, choć mieszka aż w 90km dalej. zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. no po prostu nie chciałem robić jej przykrości, bo widziałem, że podobało się jej na pierwszym spotkaniu. pojechałem do niej. zaparzyła sagi i zaproponowała, żebyśmy zagrali w scrabble. ta tępa cipa ułożyła słowo "wziąść". ona to tak się wtedy cieszyła. ale punktów dużo, pewnie wygram, bo ty same chujowe literki masz. sama wybierała kto ma jakie literki i mi dała chujowe, ale zgodziłem się, bo nie chciałem być niemiły. "wziąść" to aż 19 punktów, dało jej to dużą przewagę, ale widząc jak się cieszy, nie poinformowałem jej, że to słowo pisze się inaczej (chciałem być dla niej miły). po grze w otworzyła wino i zaczęła się do mnie przymilać. wiadomo jak to się skończyło. nie mogłem jej odmówić, bo pewnie by pomyślała, że jest brzydka i do końca życia miałaby kompleksy, słusznie zresztą, ale ja nie chciałem robić jej przykrości.

za 15 minut jedziemy do ikei wybierać meble do mieszkania, bo trochę głupio było mi odmówić, jak zapytała, czy zamieszkamy razem. ja to chyba jakieś problemy z asertywnością mam. Sylwia ty brzydka kurwo nienawidzę cię, a pewnie spędzę z tobą resztę życia.

#tinder #podrywajzlurkerem #pasta

Data: 23.05.2019 19:13

Autor: GNULinux

#pasta #serwerownia #wykop

Nie moje, znalezione na stronie http://pastyy.blogspot.com/2015/07/micha-biaek.html

Michał Białek kończył nocną wartę w serwerowni wykopu. Za oknem zadłużonej willi poznańskie koziołki ocierały się częściami, których Białek wolałby nigdy nie mieć. Przypomniał sobie o żonie, którą widywał głównie w niedzelne poranki.

Stękanie ćwiczącego lewicę Kinera dobiegało zza rzędu wykopowych monitorów. Białek automatycznie podłożył ociekające potem dźwięki pod obraz żony osadzonej na knadze Kinera. Intuicja podpowiadała mu, że lekko otyły kolega z pracy przebiera palcami po najkrótszej części ciała oglądając zdjęcia białkowej połowicy na fejsbuku. Nie mylił się. Czuł jednak dziwaczną dumę połączoną z rozbawieniem, które przyniosła mu owa wizja.

,,Puk puk".

Pierwsza myśl – Elfik32. Kurwiszcze, które zrobiłoby wszystko za status moderatora w serwisie.

Białek poczuł się ważny. Myśl o zdradzie żony przerodziła się w pewność, że w tę sobotnią noc powstaje dziecko, na które po badaniach DNA nie musiałby wyłożyć ani grosza. Zatliła się w jego biednym umyśle żądza zemsty. Ocknąwszy się wstał i nonszalancko otworzył drzwi.

Elfik32. Czarna owca rodu Steckich stała w progu oparta o framugę ze swoim kurewskim uśmieszkiem woźnej. Baletki, krótka spódniczka i motzno zarysowany dekolt jaśniały kontrastującą z nocnym krajobrazem bielą. – wstawiona jak zwykle – pomyślał Białek.

Elfik położyła palec na ustach. Białek domyślił się, że odseparowany od świata zewnętrznego Kiner nie usłyszał pukania aktywnej wykopowiczki, która właśnie przyniosła im kanapki. Spod granicy niemieckiej.

Elfik sprawnie zzuła obuwie i figlarnie mrugając ruszyła w stronę Kinera. Białek podążał wzrokiem za opalonymi stópkami zmierzającymi w stronę McKinera, nie mogąc powstrzymać wewnętrznego rozbawienia. Za chwilę miał wyjść na jaw fakt, którego nikt z pracowników wykopu osobiście nie widział, choć był świadom jego istnienia. Fakt, który miał zburzyć spokój Kinera na zawsze.

Elfik wczołgała się pod biurko i sprawnie wyskoczyła po drugiej stonie. Kiner wybałuszył oczy i odskoczył w tył z naprężonym kutasem w ręku. – Ale…

Spojrzenia Białka i Kinera spotkały się. Kiner był zażenowany całą sytuacją, o czym świadczył wyraźny rumieniec na jego aryjskiej twarzy.

Śmiech Elfika rozniósł się po pomieszczeniu.

– Mała pała jak na administratora. – powiedziała Elfik, ledwie powstrzymując śmiech. Kiner spąsowiał bardziej. Ręce machinalnie powędrowały w stronę rozporka, gdy podchmielona Elfik rzuciła się w tę samą stronę.

– Zostaw. – powiedziała stanowczo.

Zaskoczony Kiner wypuścił pytonga z ręki. Dziesięciocentymetrowy organ bezwładnie opadł lekko kołysząc się na boki, gdy Elfik doskoczyła do sparaliżowanego grubaska niczym wygłodniała kura i stanowczym ruchem opuściła nieco za duże spodnie. Od czasu nieudanego eksperymentu z rurkami Kiner powrócił bowiem do starych nawyków, co ułatwiło wykopowiczce zadanie.

– Jesteś pijana. – wystękał, gdy Elfik chwyciła go za lekko przywiędniętą pałę i chichocząc zaczęła prowadzić w stronę Białka, który obserwował sytuację z zaciekawieniem. Programista nie protestował jednak zbyt zaciekle. Był to pierwszy raz, kiedy kobieca ręka spoczęła na jego wypustce. Było to niewątpliwie ciekawe doznanie, gdyż sam Kiner zdawał się zapomnieć o dziwnych okolicznościach, w jakich doszło do tego przełomowego momentu.

Białek nie mógł już powstrzymać rozbawienia, obserwując zesztywniałego Kinera kroczącego za dzierżącą jego orzeszek Elfikiem. Wybuchnął serdecznym śmiechem, mimowolnie puszczając krótkiego bąka o dosyć wysokiej tonacji.

– Przepraszam, – rzekł Białek przez łzy – ale nie bardzo rozumiem sytuację.

Elfik puściła kinerowe przyrodzenie i kołysząc biodrami powoli podeszła do administratora o podkrążonych od pracoholizmu oczach, zalotnie kręcąc loczek wydłubany spod natapirowanej burzy blond włosów.

– Nie planowałam tego. Zawsze byłam spontaniczna. – wyszeptała prowokacyjnie, gmerając już teraz palcami w okolicy guzików różowej koszuli Białka.

Kiner zastygł jak posąg w centrum serwerowni. Nie zdawał sobie sprawy, jak komicznie wyglądał z opuszczonymi do kostek spodniami kupionymi przez mamę w second-handzie, z włosami łonowymi w nieładzie i zaczerwienioną od uścisku knagą smętnie zwisającą między otłuszczonymi udami. Poczuł ukłucie zazdrości widząc pierwszą kobietę, której pozwolił się dotknąć, z zapałem liżącą opalony tors Białka. To on powinien być na jej miejscu.

Białek zamknął oczy, czując wilgotne pociągnięcia elfikowego języka po swojej klacie. Nie była to zdrada, był to gwałt. Stąd też, domyślając się dalszego przebiegu sytuacji, nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Aby jednak im zapobiec, wyobraził sobie że jego żona jest właśnie posuwana przez murzyna. ,,Co za kurwa" – pomyślał. Czuł się całkowicie oczyszczony z zarzutów.

Elfik przeszła do lizania twarzy, by w końcu zbliżyć się do ucha Białka.

– Wiesz, do czego tasował twój kolega? – szeptnęła, po kurewsku przenosząc wzrok na jego twarz. – Do zdjęć twoich przeróbek zrobionych przez…

– Nie kończ. – przerwał jej Białek. Nie chciał by słowo codziennie odmieniane przez przypadki w miejscu jego pracy ostudziło podniecenie. Na moment jednak otrzeźwiał i odepchnął rozpaloną Stecką od siebie.

– Czego tak właściwie chcesz, hm? – zapytał, badawczo spoglądając na Elfika. Nie doczekał jednak odpowiedzi, gdyż Kiner niespodziewanie zwinnie, biorąc pod uwagę jego warunki fizyczne, chwycił drukarkę Samsunga i ogłuszył Elfika celnym uderzeniem w tył głowy. Elfik bezwładnie osunęła się na ziemie, potwierdzając swoją renomę kobiety upadłej. W sekundę

później Kiner stanął z roznegliżowanym Białkiem twarzą w twarz, oko w oko. Ich chuje równiez były całkiem blisko. Zszokowany Białek nie rozpoznawał nieśmiałego dotąd kolegi. Coś w nim zdecydowanie pękło, a w spojrzeniu programisty była niewidoczna dotąd determinacja.

– Zerżnij mnie. – wycedził Kiner. – Zerżnij mnie motzno w odbyt. – powtórzył. Powieka nawet nie drgnęła podczas wypowiadania tych słów.

Białek w swoim zaskoczeniu wydał niezidentyfikowany dźwięk, lecz Kiner natychmiast położył mu palec na ustach.

– Nikt się nie dowie. Ta kurwa Elfik i tak ci już powiedziała. Nie mam nic do stracenia. – powiedział. Nie czekając na reakcję Białka, przeszedł od słów do czynów.

Świat Białka wywrócił się do góry nogami, starał się jednak chłodno kalkulować, jak wiele nieoczekiwana przygoda gejowska mogła zmienić w imidżu samca alfa, na który tak ciężko pracował. A Kiner nie żartował. Był silniejszy od niego, co potwierdził brutalnie atakując Elfika kilkanaście sekund wcześniej. Setki podobnych myśli przelatywały mu przez głowę, gdy rudawy programista delikatnie rozchylił mu wargi, by włożyć mięciutki palec do ust i wymusić odruch ssania.

Patrząc odważnie w oczy Białka, Kiner zrobił kilka kroków w tył i zdjął t-shirt jednym pewnym ruchem. Biała delikatna skóra i puchate sutki Kinera były dziwacznie atrakcyjne, choć jeszcze kilka minut wcześniej podobna myśl nie miała szans pojawić się w umyśle Białka.

– Maciek, ty tak na serio? Oddasz mi się? – zapytał z niedowierzaniem. Kiner skinął głową i oswobodził się ze spodni, które aż do tej chwili pętały mu kostki. Odwrócił się i ułożył w pozycji tylnej, która byłaby dla większości mężczyzn upokarzająca. Ciasna dziurka programisty zachęcająco przezierała przez gąszcz delikatnych włosków, aż prosząc się o rozepchanie. Penis Białka zareagował na ten widok od razu, ciekawie wynurzając się z rozpiętych jeszcze przez Elfika spodni. – Raz się żyje – pomyślał Białek. Wyruchanie kolegi z pracy mogło się okazać bardziej męskie, niż przypuszczał. To on miał przecież być stroną dominującą.

Białek pozbył się resztek odzienia i pewnym krokiem podszedł do wypiętego Kinera. Postanowił zaatakować znienacka. Napluł na rękę i jednym ruchem wbił naprężonego kutasa w miękki odbyt programisty. Sięgnął ręką do podbrzusza, by przekonać się, że i chuj Kinera był tak nabrzmiały, jakby miał eksplodować. Dodało mu to siły i pewności siebie. Poczuł sie atrakcyjny.

Pierwsze ruchy były jeszcze dość powolne, lecz Kiner starał się przyjąć jak najwięcej pomimo słabego nawilżenia. Kolejne centymetry napiętej pały Białka znikały w czeluściach jego odbytu, a zwierzęce sapanie Kinera tylko podniecało właściciela dość dużej jak na polskie warunki kutangi. Białek złapał Kinera za biodra i przyciągnął do siebie. – Chciałeś rżnięcia? To masz. – wycedził i zaczął miarowo, całym ciężarem napierać na puszyste ciałko kolegi. – Pierdol mnie, Michał! – krzyknął resztkami sił Kiner, uginając się do samej podłogi, a odgłosy największego rżnięcia w historii firmy ocuciły omdlałego Elfika, leżącego od dwa metry dalej.

Elfik wstała i zataczając się podeszła do sapiącego Białka. – Hej, chłopakii… – z ust dziewczyny wychodził pijacki bełkot, który trudno było rozszyfrować. – mogę się przyłączyć?

– Wypierdalaj stąd! – wrzasnął Białek i odtrącił rękę Elfika, która zaczęła mierzwić jego włosy.

Elfik prychnęła i odeszła na kilka kroków. Udawała obrażoną, choć ciekawie zerkała na Białka, który bez opamiętania pierdolił Kinera jak maszyna. Sam Kiner odwrócił się w jej stronę i złośliwie wystawił język na wierzch. Wygrał tę partię.

Poszukiwania piersiówki w torebce w panterkę okazały się owocne. Elfik pociągnęła resztkę bimbru dla kurażu i postanowiła nie rezygnować z szansy zostania moderatorką swojego ulubionego serwisu. Stanęła na wysokości oczu Białka i ostentacyjnie rozpoczęła striptiz. Na pierwszy ogień poszła spódniczka. Dopiero w tym świetle znac było ślady spermy i wymiocin, które pokrywały jasny materiał. Elfik zaplątała się w bluzkę, lecz niezrażona tym faktem wciąż starała się wyglądać seksi. Będąc już w samej bieliźnie odwróciła się i wypięła prosto przed twarzą Kinera, który niewiele myśląc splunął prosto na naddarty materiał elfikowych majtek. Elfik wybuchnęła śmiechem. Po zdjęciu stanika ułożyła się na podłodze i uchyliła majtki, pokazując nieco zarośniętą cipkę o wyraźnie zarysowanych wargach. – Nudzi mi się. – powiedziała. – Długo jeszcze będziecie się pierdolić?. Białek jednak nie odpowiedział, zbyt zaaferowany stanem przedorgazmicznym, który sobie zafundował.

Największa kurewna wykopu postanowiła zabawić się sama. Sięgnęła ręką po trzonek od łopaty, która była maskotką serwisu i zaczęła nim jeździć po wargach sromowych. Śluz gęsto skapywał na podłogę, a Elfik pociągała się za sutki, wijąc się jak piskorz po tanich panelach. Trzonek wszedł w luźną jamę Elfika jak w masło. Prawdopodobnie nie czuła niczego, a choć starała się zwrócić na siebie uwagę przez jęki i udawane podniecenie, Białek i Kiner byli zajęci sobą. Spojeni w jedność dochodzili właśnie razem, o czym obwieścił światu pierwotny ryk rudego programisty. Zmęczony m__b od razu wyszedł z Kinera, racząc się widokiem ciepłego jeszcze ciasteczka z kremem. Na pożegnanie przytulił się do mięciutkiego tyłeczka kolegi, który dostarczył mu wiele satysfakcji. I – jak podpowiadała mu intuicja – miał dostarczyć jeszcze nieraz. Kutas Białka pokryty był lekko kałem, lecz Kiner sprawnie sobie z tym poradził, naprędce zlizując brązową maź z mięknącego już chuja administratora wykopu. – Byłeś zajebisty, nikt mnie jeszcze tak nie jebał. – powtarzał zmęczonym głosem Kiner. – Zdejmij skarpetki, chcę ci podziękować jeszcze bardziej.

Zdziwiony Białek zsunął białe stopki z nóg, po czym Kiner rzucił się do ssania dużego palca. Znudzona Elfik naprędce znalazła się obok niego, próbując zmieścić w ustach jeszcze więcej palców, by zyskać sobie przychylność Białka. Ten zaś był w siódmym niebie. Nie spieszyło mu się już do domu tak, jak kilka godzin wcześniej. Kiner wykorzystał rozmarzenie kolegi, by na koniec usiąść mu na twarzy i zmusić go do ssania swoich kulek. W oczach Białka pojawiły się pierwsze ślady przywiązania, co bardzo Maćka wzruszylo. Nie zepsuło tej chwili nawet faux-pas Elfika, która odepchnięta zapachem stóp Białka zwymiotowała na jego nogi. Życie w serwisie już nigdy nie miało być takie samo.

Data: 23.05.2019 11:10

Autor: Mimo

bądź mną

noc

tankujesz na stacji

idziesz zapłacić za paliwo

stoisz przy kasie w kolejce za dwoma facetami

wtem na stację wpiedala się typ w kominiarce

na wejściu strzela do jednego gościa z kolejki

ten pada martwy na ziemię

pełno krwi wszędzie

kasjerka w płacz i chowa się pod ladę

ty szybko kitrasz się między półkami

drugi ziomek co stał w kolejce biegnie do kibla

złodziej strzela mu w kolano

typ upada i zwija się z bólu

napastnik podchodzi do lady i każe ekspedientce otworzyć kasę

w międzyczasie widzisz jak postrzelony ziomek wyciąga telefon i dzwoni po pomoc

mija 10 minut

morderca nadal szarpie się z kasą

wtem na stację przyjeżdża pomoc

STRAŻ MIEJSKA XD

złodziej gdy to zobaczył zaczął cisnąć bekę i się drzeć: O NIE! ZARAZ DOSTANĘ MANDAT ZA ZŁE PARKOWANIE XD

postrzelony typek już nie narzekał na ból kolana a brzucha, bo tak go ze śmiechu rozbolał XD

martwy facet podniósł się z ziemi i zaczął krzyczeć: I CO WY KURNA ZROBICIE? ZAŁOŻYCIE MU BLOKADĘ NA NOGĘ? XD

kasjerka otarła łzy, które płynęły już ze śmiechu i wykrzyknęła: CO TO MA BYĆ?! MAMY CIĘ?! GDZIE KAMERY?! XD

karuzeli śmiechu nie było końca

wtedy ma stację przyjechała prawdziwa policja, bo nasze śmiechy zakłócały ciszę nocną, lecz morderca wypowiedział AEZAKMI i wszyscy się rozeszli

#pasta

Data: 22.05.2019 22:15

Autor: lisq

@Pierdyliard, jakby miało umknąć…

Piszę tę historię ku przestrodze wszystkim tym, którzy nie rozgryzają mentosów od razu po włożeniu do ust.

Otóż ja i moja dziewczyna poszliśmy na studia do różny miast. Po miesiącu rozłąki zdecydowaliśmy się wreszcie spotkać, a jako że byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu, postanowiłem zrobić jej minetę.

Zawsze mi się to podobało, ale tym razem z jakiegos powodu jej cipka śmierdziała jak martwy papież, a smakowała jeszcze gorzej. Nie chciałem ją urazić, więc wziąłem mentosa. W trakcie lizania, przez przypadek wepchnąłem go w nią, ale na całe szczęście mam zręczne palce i szybko go wygrzebałem, włożyłem z powrotem do ust i rozgryzłem. Niestety to co znalazło się w moich ustach nie było mentosem. Był to guzek rzeżączki.

(Należy tutaj zauważyć, że ów guzek był wielkości pierdolonego mentosa)

Zamiast lodowej świeżości moje usta wypełniły się ropą. Zacząłem krzyczeć, rzygać i rzucać się po całym pokoju. Kiedy juz nie miałem czym już bełtać i przepłukałem usta, zażądałem żeby powiedziała mi o co tu kurwa chodzi. Okazało się że głupia suka zdradziła mnie z jakimś kolesiem w tydzień po wyjeździe i nawet nie miała pojęcia, że coś z nią nie tak.

Od tamtego czasu siedzę w mojej piwnicy, lecząc rzeżączkę w ustach i edukuję ludzi na temat prawidłowej konsumpcji mentosów.

#pasta

Data: 14.05.2019 09:04

Autor: Alojz

Nie wiem dlaczego każdy portal www musi mieć aplikacje? Każda,nawet mała stronka ma swoją aplikację,i oczywiście na wszystkie systemy : android,IOS , Windows Phone.Jakby mogli to by na Symbian zrobili albo amiga os.

Jest przeglądarka chrom na komórkę i wszystko dobrze śmiga,a na aplikacji to jednemu dobrze będzie działać innemu, ze starym telefonem będzie " haczyć " tylko kłopoty i dodatkową robota.No i uzeraj się z użytkownikami: jeden chce przycisk po lewej inny chce żeby logo było małe, no i oczywiście użytkownik z telefonem z 2011 roku napisze mi nie dziala.

Jednym słowem szkoda czasu na apliacje.

#pasta

Data: 08.05.2019 23:28

Autor: lisq

klasyczna #pasta, nie wiem dlaczego kojarzy mi się z dzisiejszymy wydarzeniami

JESZCZE GDY CHODZIŁEM DO PODSTAWÓWKI, TO BYŁ TAM TAKI PAWEŁ I JA JECHAŁEM NA ROWERZE I GO SPOTKAŁEM I POTEM JESZCZE POJECHAŁEM DO BIEDRONKI NA LODY I W PO DRODZE DO DOMU WTEDY JESZCZE JUZ DO DOMU POJECHAŁEM

Data: 07.05.2019 18:46

Autor: raptor

bądź mno lvl 35

posiadaj farmę

żona typowa kura domowa

te Hilda co na obiad?

rzepa

kurwa znowu

ej Lobart

rzepa się skończyła

weź skocz

kurwa nie chce mi się

JUŻ!!!!one!one

dobra dobra już idę

podbija typek lvl 1

w samej piżamie

w dodatku cały czas chodzi z kijem przy dupie

CZEMU WKROCZYŁEŚ NA MÓJ TEREN?

potrzebuję ubrania

70 sztuk złota

może się jakoś dogadamy?

jeśli chcesz możesz dla mnie pracować

trzeba zebrać rzepę z tego poletka przy stodole

zrobił to w pół minuty

chyba startował w jakichś zawodach w zbieraniu rzepy

dobra sprzedam za 60

to za dużo

pracy na farmie jest sporo

w 5 minut załatwił wino, zabił bandytów kradnących mi owce i kupił mi nową patelnię

hehe no dobra 30 xd #januszebiznesu

co za debil kupił to

ja bym żądał zapłaty

albo zajebał

ale nieważne

mija dzień

budzę się

chcę się przejść po polu

a tu zonk

zmutowane biedronki najechały moją farmę

wtf

ten sam typek co wczoraj podchodzi

przypakowany, z mieczem w ręku

w dodatku przyjęli go do milicji

przyszedłem rozwiązać twój problem

yyy

NO RUSZ SIĘ, ILE JESZCZE MAM CZEKAĆ?

mijają 2 minuty

wraca

po bestiach ani śladu

on ani zadrapania

no, wreszcie, zaczynałem się niecierpliwić

mija tydzień

budzę się

chcę się przejść po polu

nagle podbijają jacyś sataniści

proszę opuścić mój dom

a on wkurwiony

POHUS KOPUS CZARY MARY TWOJA STARA TO TWÓJ STARY

i wyszli

jakaś jebana klątwa

moja żona dostała gorączki

nagle podbija znowu tamten dziwny typek

kurwa został rycerzem

yy dzień dobry

co cię trapi Lobarcie

żona jest opętana

poczekaj pójdę po księdza

mija 1,5 minuty

wraca

masz polej ją wodą święconą

cokurwa

jakimś cudem zadziałało

mijają dwa tygodnie

budzę się

chcę się przejść po polu

a tu nagle stado kiboli z klanu Orka Gdynia

wpierdolili się na moje pole i zaczęli wpierdalać zboże

pojebani jacyś

ale ich nie przegonię

nagle patrzę

a tu znowu ten pojeb

kurwa został palladynem

wyjął swój miecz świetlny

i im wpierdolił

yy no dzięki masz tu 50 sztuk złota

chyba jestem pierdolnięty i mam jakieś zwidy.

#pasta

Data: 03.05.2019 19:44

Autor: Macer

Jest taka strona wielkarzeczpospolita.net, stworzona w 2002 roku, która jest serwisem informacyjnym Polski za 50 lat. Do tego czasu staliśmy się supermocarstwem, podbiliśmy prawie cały świat, wynaleźliśmy latające samochody, niewidzialne myśliwce, postawiliśmy stopę na wszystkich planetach układu słonecznego, itd itp. USA to nasz największy sojusznik, kraj zacofany i biedny, V świat, który traktujemy tak jak oni nas traktowali 50 lat wcześniej. Państwem rządzi bezimienny Naczelnik, ustrój to totalitaryzm oświecony. Taki klimat orwellowsko-montypythonowy, zawsze trzymano wysoki poziom dyskusji i przynajmniej przyzwoity żartów. Forma tworzenia treści to artykuły prasowe, obśmiewające polską rzeczywistość początku XXIw. Serwis miał kiedyś ogromną popularność, dostawał nagrody od wprostu czy czego tam, stworzyl mnostwo wlasnych memów, mial swoj niepowtarzalny klimat. Niestety nic już z tego nie zostało, internet się zmienił i nikogo to juz nie bawi. Mnie bawi, więc napisałem ostatnio taki oto artykuł, moim zdaniem bardzo dobry, ale redakcji serwisu się nie podoba i nie chcą go opublikować, mimo ze jestem tam od dawna i kilka razy moje teksty były akceptowane. Szkoda mi, bo jestem z ze swojej pracy dumny i chciałbym, zeby jednak ktos go przeczytal, wiec wrzucam go wam tutaj, powiedzcie, czy naprawdę jest kiepski i nieśmieszny, czy może jednak nie. kolega mowi ze dobry. pasuje pod kilka wątków #humorinformatykow #heheszki #polska #geopolityka #usa #rosja #wojsko #wielkarp #pasta

Cyberatak na USA

Drugiego kwietnia duma amerykańskiej Navy, jeden z ostatnich sprawnych atomowych okrętów podwodnych USS Virginia, podczas standardowych manewrów ćwiczebnych wzdłuż wschodniego wybrzeża, doznał awarii oprogramowania. Według opisów kapitana i pierwszej oficer okrętu, wszystkie monitory nagle przestały wyświetlać dane rejsu, pokazywały tylko czyste żółte tło. Z głośników zamiast alarmu płynęła niezidentyfikowana melodia. Podwodniacy natychmiast nadali sygnał Mayday. Gotowość do pomocy zgłosił najbliższy helikopter Straży Przybrzeżnej Polskiej Ameryki Wschodniej, jednak Amerykanie odmówili jej przyjęcia z sobie tylko znanych powodów, zasłaniając się czekaniem na odsiecz ich własnych służb ratowniczych. Ta jednak nie nadchodziła – śmigłowce Navy, nie latające regularnie, potrzebowały sporo czasu do wyruszenia.

Sytuacja tymczasem stała się groźna: na okręcie, mimo zabezpieczenia kodami znanymi tylko Prezydentowi USA, zwolnione zostały blokady rakiet balistycznych z ładunkami jądrowymi, jedna z nich została wystrzelona. Będąc w pobliżu i widząc sytuację, polscy ratownicy po konsultacji z dowództwem zdecydowali się pomóc Amerykanom, nie zważając na ich protesty. Okręt został wyciągnięty na powierzchnię za pomocą specjalnych pływaków i łańcuchów, właz otwarty z użyciem szlifierki kątowej firmy FAS Głowno [Szlifierki FAS – jesteś tego wart!], a zbuntowane komputery wyłączone i włączone ponownie; marynarzy wraz okrętem dostarczono do portu w Newport News. Rakieta z ładunkiem jądrowym została zdezaktywowana podczas lotu i zestrzelona przez polski system antyrakietowy Demaskator.

Upokorzone amerykańskie MSZ podziękowało Ministerstwu Narodu za szybką pomoc i zapowiedziało współpracę przy śledztwie. Przeprosiło też przedstawicieli Niepodległej Afroamerykańskiej Prowincji Ontario za stworzenie zagrożenia.

Początkowe ustalenia śledztwa twierdziły, że winę za problemy ponoszą informatycy US Navy, którzy wciąż opierają się przed zaktualizowaniem systemu operacyjnego obsługującego łodzie podwodne. Okazało się, że USS Virginia, jak i i kilka innych okrętów, używają wciąż archaicznego, nieudanego systemu Windows 10 z roku 2015, którego wspieranie zarzucono już w 2021 roku, kiedy został ponownie przegoniony w popularności przez swojego poprzednika, Windows 7. Nieaktualizowany system jest podatny na wirusy i zawiera mnóstwo błędów, a koncern NeoTech, spadkobierca firmy Microsoft, kilkakrotnie oferował amerykańskim sojusznikom darmowe zainstalowanie i skonfigurowanie swojej stabilnej, bezpiecznej produkcji, Windowsa CEMeNT, ci jednak się nie zgodzili.

Dalszy tok postępowania ujawnił jednak nieoczekiwane fakty. Na komputerach znaleziono wirusa. Nie mieliśmy do czynienia ze zwykłą awarią, tylko cyberatakiem. I to z terytorium Rzeczypospolitej!

Ta wiadomość wywołała oburzenie w całych Stanach Zjednoczonych. Tamtejsze media zaczęły natychmiast podawać w wątpliwość zasadność sojuszu z nami, żądać zadośćuczynienia dla zestresowanych marynarzy i informatyków czy pokrycia kosztów naprawy włazu oraz odkupienia wystrzelonej rakiety.

Ministerstwo Wojny wyraziło ubolewanie i przyrzekło jak najszybsze znalezienie odpowiedzialnych za napaść.

W ciągu 2 dni służba cyberbezpieczeństwa Polnetu ustaliła, co następuje: atak został dokonany z terytorium Prowincji Moskiewskiej. Analiza PP (Protokół Polnetowy) wskazała na miasto Smoleńsk, konkretnie Szkołę Podstawową im. Siemiona Ławoczkina.

Cóż się okazało? W ten dzień, jak co tydzień o tej porze, odbywała się lekcja informatyki dla klasy siódmej. Po wykonaniu ćwiczeń nauczycielka pozwoliła dzieciom pobawić się, korzystając z dobrodziejstw Polnetu. Dwóch pomysłowych uczniów wyszukało w www.binookle frazę „american submarines” i po nitce do kłębka trafiło na stronę Pentagonu i US Navy, gdzie następnie złamali hasło – było nim nazwisko głównodowodzącego, Vladislava Ashmana. Wtedy mieli już dostęp do komputerów wszystkich okrętów, na jeden z nich wrzucili plik z programem, który wykonali kiedyś jako zadanie domowe – miał zaprezentować użytkownikowi funkcje komputera. Uczniowie tłumaczyli, że nie zamierzali wyrządzać szkód, tylko stary system błędnie odczytał instrukcje programu; wystrzelenie rakiety spowodowało prawdopodobnie polecenie otwarcia napędu DVD.

Ta wiadomość uspokoiła Amerykanów, którzy zaczynali się obawiać, że ataki będą się powtarzać. Zmienili hasło dostępu do sieci Pentagonu. Nauczycielka została pouczona, żeby bardziej uważać, czym zajmują się dzieci w czasie lekcji, sami zaś uczniowie zostali ukarani uwagą do dziennika.

Data: 03.05.2019 13:07

Autor: Thanos

Pamiętam jak mój kumpel z liceum, Remigiusz, robił domówkę u siebie na kwadracie. Jego rodzice wyjechali na weekend i miało ich nie być tej pamiętnej nocy. To była I klasa, początek liceum, październik, ledwo się znaliśmy. Wszyscy prawie pełnoletni, ale nikt z dowodem. Każdy miał skołować alko na własną rękę. Wbiliśmy paczką. Okazało się, że nie tylko my zostaliśmy zaproszeni: zeszło się chyba pół blokowiska. Nie wiem, ile było osób, ale wydawało się, że koło 50, ciasnota taka, że w przedpokoju nie było gdzie butów postawić. Mieszkanie generalnie było spore, ponad 150m2, praktycznie na poddaszu 11-piętrowego bloku (całe piętro połączone). Jego rodzice mieli kupe kasy, chata świeżo po remoncie, wszystko elegancko wyremontowane, odpicowane, na bogato. Koło 21 się mocno zaczęło. Co chwila wyjmowałem z plecaka kolejną połówkę oraz ulubiony w tamtym czasie sok pomarańczowy Capri. Wszyscy trzymali mocne tempo. Jeszcze wtedy jako niewprawione łebki, dość konkretnie sie porobiliśmy.

Impreza trwa w najlepsze, ktoś tam rzyga w kiblu, ktoś w kuchni, ktoś na balkonie: wszystkie kwiatki zostały ubogacone nawozem; zarzygane 4 piętra w dół. Grube party, tyle ludzi, że ciężko nad tym zapanować. A i sam Remigiusz zniknął z jedną panną gdzies po pokojach. W międzyczasie było walenie sąsiadów w kaloryfer i pukanie do drzwi (nie otwieraliśmy, tylko przyciszyliśmy muzykę i kontynuowaliśmy chlanie). Po pewnym czasie pojawił się i Remigiusz. Poszedł ogarniać zarzyganego typa na balkonie. Dobiega 2 w nocy, wszyscy mocno przygaszeni. Po chwili włodarz wraca cały blady, wyłącza muze i energicznie komunikuje, że wlaśnie widział na dole jak zajechali jego starzy furą, i że chyba ma mega grubo przejebane, bo chata w rozsypce, a tu zaraz stara wjedzie. Nim skończył to mówić, dzwoni domofon (mama musiała zobaczyć, że się światła palą, bo tak by nie dzwoniła). Remigiusz capnął najbardziej trzeźwego typa na tej bibie i kazał biec przytrzymać windę, żeby z tymi tobołami taszczyli się po schodach, a on prędko ogarnie wszystko. Bez myślenia ziom wyleciał na pięterko wezwać windę. Remigiusz w tym czasie zaczął ogarniać burdel. Jednego typa wrzucił za kanape, kilku ułożył w łazience, paru kazał się schować przykucem na balkonie, paru wskoczyło za firanki. Kilka osób na szybkości zbierało butelki i puszki ze stołów i rzucali w kąty. Potem pobiegli sie przyczaić do kuchni. Najbardziej najebanego gościa z kanapy, którego nie dało się nijak ruszyć, przykrył kocem i jakimiś poduszkami. Maskowanie trwało w najlepsze. Momentalnie 50 osób zapadło się pod ziemię. Po paru minutach przybiega typ od windy i mówi, że już tu prawie są. Usiedli we dwóch na sofie, dla zachowania pozorów, centralnie naprzeciw drzwi.

Klucz w zamek. Powoli otwierają się wrota. Stają w nich starzy z tobołami, mega wqrwieni, bo musieli 11 pięter cisnąć z buta, bo sie winda zepsuła. Matka od progu widzi Remigiusza i kolege. Na przestrzał widać nienaturalny porządek, choć czuć na kilometr alkohol i dym fajek. Coś jest na rzeczy… Patrzy na Remigiusza i na kolege. Na Remigiusza i na kolege… W całej chacie jest tylko 2 typów. A w przedpokoju 50 par butów.

Pamiętam, że krótko potem rodzice przenieśli go do innej szkoły. Remik, jeśli to czytasz, sorry za to rzyganie na balkonie!!

#pasta

Data: 24.04.2019 23:14

Autor: Macer

  • Kurwa mać, no zobacz co kurwa narobiliście

– To ja tego nie zrobiłem

– A kto dzwonnikiem kurwa jest?!

– Mówiłem, że ja tego nie chce ten

– A kto prowadził renowację?

– Konserwator bo powiedział jak ja mówię…

– A z jakiej racji kurwa dajecie katedrę, ile razy tłumaczyłem, jest dzwonnikiem kurwa ty i żaden nie ma bez mojej wiedzy dostawać

– Panie ja powiedziałem tak „to Pan konserwator kazał nik nik nikomu nie dawać” a on wywalił

– Jak Cię wywalił? To trzeba było kurwa wziąć i przylecieć do mnie sisię nienieruszać! Jakim kurwa yyyyyyy?! Zobacz co narobiłeś! Katedra w konserwacji kurwa zobacz co narobiłeś po chuja się rwiesz kurwa nie Twoje!

– Pierre, nie denerwuj się

– Jak mam się denerwować?

– Zaraz ugasimy

– Na pewno już nie ugasisz kurwa…

– No to wyciągniemy z innego kościoła i damy tobie

– Takiej katedry już nie dostanę

– No to założymy fundusz i będziemy budować!

– Ta fundusz…Czemu się kurwa rwiecie co nie wasze! Żaden budowlaniec kurwa nie siedzi za was nie dowodzi i kurwa powiedziałem, że nie ma… Tłumaczyłem tysiąc razy, bo kurwa człowiek dba bardziej jak o żonę kurwa o ten kościół a kurwa przyjdzie od tego. Kurwa mać tłumaczę jest dzwonnik ten i ten żaden kurwa nie remontuje jakim prawem kurwa tyle razy wam tłumaczyłem!

#heheszki #notredame #pasta

Data: 18.04.2019 09:37

Autor: Lukmar

-Za co nie lubicie korpo?

-ZA TO: Stara mądrość mówi, że kiedy odkryjemy, że koń, na którym jedziemy padł, najlepszym wyjście m jest z niego zsiąść.

Jednakże w biznesie znane są również inne strategie…. Między innymi:

Kupno mocniejszego bata.

Zmiana jeźdźca.

Zapewnienia typu "Zawsze jeździliśmy w ten sposób na tym koniu."

Zwołanie komisji do zbadania konia.

Organizowanie delegacji mających na celu sprawdzenie, jak gdzie indziej

jeździ się na martwych koniach.

Opracowanie standardów dotyczących jazdy na martwych koniach.

Zatrudnienie psychologa mającego przywrócić martwemu koniowi chęć do jazdy.

Szkolenie dla pracowników, mające podnieść ich zdolności jeździeckie.

Analiza sytuacji martwych koni w dzisiejszym otoczeniu.

Zmiana norm, która sprawi, że koń nie zostanie uznany za martwego.

Zatrudnienie podwykonawców mających ujeżdżać martwego konia.

Zebranie wielu martwych koni dla zwiększenia szybkości.

Ogłoszenie, że żaden koń nie jest zbyt martwy.

Przeznaczenie dodatkowych środków na zwiększenie wydajności konia.

Przeprowadzanie analizy rynku mającej wykazać, czy podwykonawcy mogą ujeżdżać tego konia taniej.

Kupno produktu mającego sprawić, że martwy koń będzie biegał szybciej.

Ogłoszenie, że koń jest teraz: lepszy, tańszy i szybszy.

Przeprowadzenie badań nad sposobami wykorzystania martwych koni.

Dostosowanie wymagań wydajności dla koni.

Ogłoszenie, że przy produkcji tego konia, koszt był zmienną egzogeniczną.

Uznanie obecnego stanu konia za standard.

Awansowanie tego konia na stanowisko kierownicze.

#heheszki #pasta #korpo

Data: 17.04.2019 14:30

Autor: xyz

A tak w ogóle to bym Wam zalecał, żebyście na słowo honoru nikomu nie wierzyli. Czytajcie i sprawdzajcie.. Przykład poniżej:

Opowiem Wam historię. Kiedyś z powody wczasów zaśmierdła mi się lodówka. Żadne sposoby nie działały, aż wyczytałem w wujku Googlu, ze laski pora ten smród wyciągają. No to poszedłem do Biedry i wziąłem wszystkie 60 lasek pora. Więcej nie było. Kasjerka zapytała grzecznie… -"A po co Panu tyle pora? … – Wtedy mnie złe podkusiło i powiedziałem… -"Terapeuta od kręgosłupa mi zalecił leżenie na porach. Najnowsza terapia."

Dzień później wieczorem widziałem, jak kasjerka leżała na porach na taśmie. Nigdy więcej nie pojawiłem się już w tym sklepie.

#heheszki #pasta

Data: 13.04.2019 15:01

Autor: drewniany

To że, pasta nie jest zaliczana do gatunków literackich, jest kolejnym rzeczowym dowodem na to iż "nauki" humanistyczne to nic ponad wałkowaniem w kółko tych samych tematów oraz marnowaniem publicznych pieniędzy.

Pasta jest stara jak internet, a tym leniwym prukwom, którym w dodatku zbywa wolnego czasu, nie chciało się podjąć jednej twórczej działalności.

#pasta #nauka

Data: 08.04.2019 21:51

Autor: m__d

Jestem najgorszym przegrywem w tym kraju gorszego nie było,nie ma i nie bedzie:

-23 lvl prawik nigdy nie bzykałem

-mieszkam w Polsce B

-mieszkam z matką,która mnie utrzymuje

-mam w domu szczury i sprzątam raz w roku

-wykształcenie podstawowe

-byłem gnębiony w szkole

-pracowałem raz w życiu na budowie za 6.50zł/h i byłem tam pomiotem

-obecnie 5 lat bezrobotny

-0 znajomych, 0 imprez,0 kontaktów z kobietami

-uzależnienie od komputera gram nawet całą dobe

-brak prawka

-nigdzie w życiu nie byłem

-mam zakola i jestem gruby

-całe osiedle na mnie plotkuje

-mam wade wzroku i jestem słaby fizycznie

#pasta #przegryw

Data: 08.04.2019 19:28

Autor: drewniany

-bądź mno

-anon lvl 19

-1 września 1939

-mieszkasz w polsce b

-dziura zabita dechami

-z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio

-łączysz wątki

-wojna

-gdy polska wzywa moim honorem jest walka

-zakładasz onuce i biegniesz do drzwi

-gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice

-on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę

-ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco

-zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy

-twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia…

-… a ta zmarła rodząc ciebie

-nienawidzi cie za to

-jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark

-kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze

-ty na złość uparcie trzymałeś się życia

-dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios

-piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób

-przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska

-doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę

-zacząłeś doszukiwać się pozytywów

-jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi

-ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD

-zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku

-w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem

-jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle

biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca

-smutna_żaba.ww2

-przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia

-17 września 1939

-do polski wkraczają wojska radzieckie

-nic nie trzyma cię już w domu

-dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć

-to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie

-LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ

-wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik

-w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie

-luj w czoło zwala cię z nóg

-światło gaśnie

-budzisz się w łóżku z bandażem na czole

-nie wiesz ile dni tak leżałeś

-słyszysz walenie w drzwi

-w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu

-po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków

-nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku

-do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD

-najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy

-pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu

-twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy

-twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego

rodzinną jurtę o tysiąclecia

-nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach

-nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po

czym wybiega w popłochu

-następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż

-decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z

naszym kochanym marszałkiem

-zemścił się chuj zza grobu

-na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim

-w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją

białka na jaką mogłeś liczyć

-swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem

-teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem

-wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu

-gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek

-najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie

przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu

-teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem

-po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka

-gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy

-w końcu nadchodzi nieuniknione

-niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu

-w obozie pełna mobilizacja

-obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów

-ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia

-nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować

drogę waszym oddziałom

-czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży

-stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim

-ogłuszony padasz na ziemię

-czujesz, że ktoś cię podnosi

-to twój skośny przyjaciel

-ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina

-zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak

włócznią

-przejmujesz inicjatywę

-po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu

-o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony

-we wsi następuje zmiana dekoracji

-niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami

-w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała

-w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek

-za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar

-kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera

-twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym

-w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w

gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu

-twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon

-zyskujesz aprobatę niemców

-jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu

-profit

-sielanka trwa dosyć długo

Was wollen wir trinken,

sieben Tage lang.

Was wollen wir trinken,

so ein Durst.

-niestety sytuacja na froncie zmienia się

-oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki

-dostawy spirytusu ustają

-bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..

-…był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem

-stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu

-pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur

-oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami

-gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową

-wszystko momentalnie zajęło się ogniem

-wybiegliście na zewnątrz

-patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie

-nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by

przepadło

-pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci

-z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień

-dręczyło cię jednak dziwne uczucie

-miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś

-wojska radzieckie wkroczyły do wsi

-w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy

-obudził cię dźwięk wyważanych drzwi

-w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj

-wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole

-gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek

-dziś nie było tu drewnianych wychodków

-każdy srał tam gdzie właśnie przebywał

-sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło

konwencje genewską

-kilka miesięcy spędziłeś w niewoli

-w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie

-strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej

-sybir

-gułag

-siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia

-znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie

-teraz jesteś już pewien

-już wiesz, że o czymś zapomniałeś

-loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku

-zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie

-tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym

-ale to już inna historia

#pasta #heheszki #przegryw

Data: 05.04.2019 19:23

Autor: Mishkaa

#pasta #heheszki

Bądź mną, Anon lvl 28. Odkąd pamiętam mój stary był fanatykiem leczo. Odkąd kurwa pamiętam tylko to gotował. Zaczęło się niewinnie, jakoś za komuny jak pojechali z matką i starszym bratem na Węgry. Tak mu kurwa posmakowało, że zajebał cały garnek miejscowemu Makłowiczowi i wpierdolił razem z matką i bratem do malucha, po czym zaczął spierdalać. Do dziś matka opowiada jak w bananem na ryju wpierdalał chochla za chochlą aż sraki dostał. Kurwa, komuna jak chuj, stacji nie ma i co kawałek zatrzymywał się w krzakach i srał na pomarańczowo. Ale wpierdalał bez opamiętania aż się skończyło. Wyjebał ten garnek i mówi: „Grażyna, jutro robimy leczo na obiad!” Stara panika w oczach, brat zaczął płakać. Po powrocie do domu polazł na rynek w poszukiwaniu papryki. Chuj nakupował ze 30 kilo, przytargał kocioł do weków i wstawił na gazówkę. Jaki był wkurwiony, bo akurat remont instalacji w bloku mieliśmy! Pobiegł do monterów i zaczął ich napierdalać chochlą, aż go milicja na 24 zamknęła. Teraz kurwa wszem i wobec opowiada jak on to za komuny nie siedział za wolność kraju. Chuja prawda. Siedział za leczo. Jebany teraz potrafi stać nad garem cztery godziny i wysyłać mnie dwa razy dziennie po paprykę do sklepu, bo sam za zakaz wstępu. Ekspedientka na mój widok wypierdala z magazynu bez słowa worek z papryką. Tachaj to kurwa na trzecie piętro bez windy. Raz chciałem się wykąpać to kurwa „Nie teraz kurwa, bo się papryka moczy!”. Noszkurwa, żeby we własnym domu nie można się było umyć! Jebany potrafi stać nad garem i do siebie gadać „Ale bym sobie leczo zjadł!”. Potrafi zajebać cały zamrażalnik tym gównem. Za dzieciaka na wielkanoc kazał nam iść szukać prezentów od zajączka pod blokiem i kurwa co znalazłem pod krzakiem? Słoik leczo kurwa! Super kurwa prezent. Pomijam fakt, że słoik był ciepły, a stary mi go zajebał i wpierdolił na śniadanie. Z resztą on nic innego nie wpierdala. Kiedyś chciałem sobie lody zeżreć. Stary oczywiście maczał w tym palce i zrobił lody z leczo! Kurwa, wyobraźcie sobie leczo na patyku! Raz przejebał z solą i pieprzem, bo mu opakowanie do gara wpadło. I tak to kurwa zeżarł. 15 litrów w dwa dni, czaicie?! Żarł i srał leczo. Brat mu powiedział, żeby sobie rurę z dupy do mordy zamontował, bo się wkurwił na niego. Ojciec okładał go workiem z papryką, a potem lamentował że 20 kilo do wyjebania przez niego! Wigilia, święta, stypy tylko kurwa leczo na obiad! Goście już do nas nie przychodzą, bo kto to kurwa będzie wódkę leczo zagryzał. Raz w Krakowie na wycieczce ze starymi chciałem iść do makdonalda, to on „gdzie te kurwa chemje będziesz żarł, tatuś nagotował dobre jedzonko” i zdejmuje termos wojskowy z pleców na środku Rynku. Matka w torbie na szczęście dwa bochenki chleba miała przygotowane na tę okazję. Siara przed kolegami, bo jak mnie w podbazie na wycieczkę do Biskupina wysyłali, to stary przytargał przyczepkę z beczka od kapusty kiszonej pełnej oczywiście kurwa leczo! „Zjedz sobie, bo cały dzień będziecie chodzili!” Potrafi całego świniaka wjebać zamiast kiełbasy do tego chujstwa. Bo niby taniej. A właśnie, kupił sobie kocioł elektryczny na 500 litrów i wstawił do suszarni w bloku. Administracja już olewa sąsiadów, że ma go stamtąd wyjebać. Poddali się po 70 wezwaniu. Teraz zamawia paprykę z gospodarstwa. Hurtowo. Matka płacze, że przez to jego leczo nie ma na nic innego kasy. Więc wymyślił, że zrobi bar w którym będzie leczo tylko. Na gęsto, na rzadko, na srako i owako!

Ojciec jak tylko mógł kombinował kasę na nowy interes. Po wizycie w kilku bankach, w których z resztą stwierdzili, że jest niedojebany mózgowo siedział przez tydzień wkurwiony i kminił. Tak kurwa kminił, że w sobotę o 4 nad ranem wyjebał z zaanektowanej suszarni krzycząc coś o Węgrach. A właśnie, w suszarni odcięli mu prąd po pół roku, więc tylko teraz przesiadywał tam i przytulał kocioł. Znowu gotował w domu nakurwiając rachunek za gaz. Strasznie bóldupił jak te z administracji nic nie rozumiejo i tylko żerujo na czynszach. W sumie kurwy mogły mu ten prąd zostawić, bo znowu cała chałupa jebie. Wrócił do domu z furią w oczach, że kurwy nie chciały mu biletu sprzedać na polskiego busa z bagażem w postaci kotła 500 litrów! W końcu u wujka, który w budowlance robi wyżebrał busa, którym to na Węgry pojedzie. Napierdalał o swojej wizji interesu cały kurwa dzień napierdalając nożem papryki w łazience naprzemian stojąc w kuchni przy garze. Machał w nim jak kurwa na speedzie! Aż mu się oczy świeciły. Następnego dnia podjechał wujas, a ten mu kurwa kazał wpierdolić ten kocioł na pakę. Strasznie się pożarli, bo chciał jeszcze od niego na paliwo wyżebrać. Cebula mocno. Zaczęli się napierdalać w tej suszarni, aż matka musiała ich rozdzielić. Stary z limem pod okiem zwiesił pizde i lamentował. Wujas zabrał busa i tyle go widzieliśmy. Skłócony jest strasznie z ojcem. W sumie mu się nie dziwie. Stary wjebał na uspokojenie cały gar, oczywiście nie przemieszanego leczo, które od spodu się zdążyło przypalić. Darł przy tym pizdę na nas, że nie pilnowaliśmy. Jebie mnie to. Tym razem uderzył do jakiegoś kolegi z pracy, ale ten tylko miał osobówkę. Kurwił ojciec, ale chuj, załadował gar 15 litrów do bagażnika i pojechali. Było pięć dni spokoju w domu. Wrócił zajeżdżając pod dom jakąś ciężarówką z jakimś sprzętem i krzyczał „Grażyna, zwalniam się z roboty! Znalazłem kurwa inwestora na Węgrzech!”. Kurwa, tego już było za wiele. Z ciężarówki wysiadł jakiś koleś w wieku ojca i zaczął napierdalać jakieś byszy ryszy kysze leczo eżgdar. Za chuja nie wiedziałem o co mu chodzi. Stary też nie, ale cieszył się jak dziecko. Podobno na wyjeździe molestował jakiegos tłumacza, który mając go dość zgodził się na tłumaczenie rozmowy o interesie. Po tygodniu ponownego gotowania i wpierdalania leczo kupili przy wylotówce z miasta jakąś ruderę do remontu. Stary podniecony na maksa spuszczał się nad wizją zarobienia kokosów na leczo. Chuj, niech mu się wiedzie. Ja miałem tego dość i podjąłem decyzję o wyprowadzce. Matka wkurwiona na mnie, stary jeszcze bardziej, bo kto mu kurwa będzie pomagał. Kazałem mu spierdalać i zatrudnić kogoś. Po remoncie ruszyli. Na początku napierdalał od rana do nocy przy tym swoim kotle 500 litrów i sprzedawał, ale nie wyrabiał. Jaki wkurwiony był, że musiał zatrudnić osobę do pomocy. Biedny człowiek, nie wiedział na co się pisze. Co rusz kurwa zjebe od starego dostawał, że źle gotujo to leczo, że on inaczej, że chuj go jasny strzeli. W międzyczasie zdążyłem się wyprowadzić 50km od domu. Ale to niestety nie koniec przygody.Minęło kilka tygodni odkąd mnie nie ma w domu. Dzwonię co dzień do matki, ta w sumie już nie taka wkurwiona, bo starego w domu całe dnie nie ma, interes nawet idzie. Coś mi gada, ze stary ochujał, bo te ludzie leczo żro jak pojebane i będzie jakąś fabrykę stawiać z tym Węgrem. Chuj, dobrze, że w tym się stary odnalazł. Może to i lepiej. Nie, nie było lepiej. Staremu odkurwiło do tego stopnia, że postanowił pierdolnąc sobie gar największy kurwa na świecie. Przekurwawyjebisty. Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać. Ten co na początku robił nawet dostał jakąś wyżej posadę. Stary mimo, że jest prezes to sam zapierdala przy tych kotłach, bo co chwilę chujoza go łapie jak widzi jak uni jego leczo beszczeszczo. Matka dzwoni i mówi, że stary o jakieś fundusze się stara, dofinansowanie. Jak się okazało chuja w zęby dostał. Ponoć sam marszałek starego chce pozwać, bo taką manianę odpierdolił przy wniosku. Jebany chciał dotacje na innowacyjność, to go wyśmieli, że leczo to nie innowacyjność i ma spierdalać. Tak w skrócie. Kurwica go ponoć nieziemska wzięła, że pinionc obok nosa przeszedł. Ale, nie ma tego złego, bo stary dostał kontrakt na leczo do Stonki. Teraz oprócz tego przekurwistego gara będzie miał całą linię chłodniczą. Węgier jak to usłyszał to konia walił przez tydzień na zmianę z sekretarką. Znaczy ona mu waliła, nie on jej. Stwierdziłem, chuj pojadę zobaczyć co tam się dzieje u ojca. Jadę se kurwa pekaesem, a tu z 10 kilometrów widać wykurwistą jakąś fabrykę. Myślę sobie „o ty chuju stary, żeś odpierdolił ładnie”. Wyobraźcie sobie kurwa jakiś ciśnieniowy gar wielkości pałacu kultury. I na tym jebitny kurwa neon LECZO! O skurwysyn. Stary zamawia paprykę, pomidory już na wagony. Zatrudnia jakieś 500 ludzi, ale oni „nic nie wiedzu o leczo, sam musze pilnować” jak to mówi. Zajeżdżam pod tą starego fabrykę, on do mnie wychodzi i mówi „pacz kurwa synek, trzeba było tu zostać i mnie pomagać, byś dyrektoram został”. Wchodzimy do odjebanego gabinetu, a tu kurwa oczom nie wierzę. Basen z leczo! Kurwa, olimpijski basen pełen leczo! Stary rozbiera się do gołego pindola i wpierdala się do tego basenu z leczo. Kurwa, co tu się odjebuje?! Wychodzę, nie zdzierżę. Potykam się o jakiegoś przestraszonego technika, który się drze „panie prezes, zawór ciśnieniowy się zaciął zaraz to wszystko wykurwi w powietrze!”. Odwracam się i widzę starego z fiutem na wierzchu jak w przerażeniu patrzy na pojawiające się pęknięcie w przekurwistym garze z leczo. „KUUUUUUUUURWAAAAA!”. Nie dokończył, gdy całe leczo zaczęło spierdalać jakby łysy z brejzers trysnął przez tę szczelinę zalewając miasto. Nawet na tefałenie o tym mówili. Miasto zalane przez leczo! Stary taką traumę wyłapał, że mi czasem go było żal. Odgrzewał tylko to leczo co było w zamrażarce i wpierdalał, do nikogo się nie odzywał. Wpierdalał i milczał. Milczał i wpierdalał. A nie, jeszcze sraki dostał, ale nawet na kiblu srając przepuszczał przez siebie leczo. Tylko przez sen kurwował na jakiegoś Zenka co mu sabotaż fabryki z zazdrości zrobił. Aż nadszedł ten dzień. O ja głupi, miałem nadzieję, że nie nadejdzie. Stary obudził się z okrzykiem „WIEM!”.

„WIEM KURWA, WIEM!”. W tym momencie optymizm prysnął jak dobrze wyrośnięty pryszcz. Po chuj znów się do domu przeprowadzałem? Stary ubrał się i o dziwo nie zeżarł leczo na śniadanie, tylko wyjebał z domu jeszcze szybciej niż wtedy jak na Węgry jechał. Myślę sobie, po kiego grzyba, co on znowu kurwa wymyślił? Toć kasę za odszkodowanie ma, to niech siedzi na piździe w domu i się nie rusza. No ale nie mój stary. Wrócił po południu. Czerwony jak sam skurwysyn na ryju i dyszący jakby ataku astmy dostał. Spodziewałem się kolejnych worków z papryką, ale tym razem się na nieszczęście myliłem. Przytargał jakąś torbę ważącą z 50 kilo, jakieś siaty z ubraniami. Nie zgadniecie co ten stary pojeb wymyślił. Za chuja nie zgadniecie. Też bym nie zgadł. Aż mnie na moje nieszczęście oświecił. „Anon, pamiętasz to sąsiadke, co ona tam po tych szamanach jeździła? Spod trójki, nie?”. O chuj mu chodzi pomyślałem. „No pamiętam tate, a co z nią?”. Jak ja żałuję, że kurwa zapytałem… „Bo oni tam LECZO raka! I jo wyleczyli!”. Kurwa, no nie. W tym momencie rzuca otwartą torbę i siatę na szklany stół, z której wysypują się instrumenta lekarskie. Torba ciężka jak sam skurwysyn, blat pęka, matka drze mordę na ojca, on na nią, że nic się nie stało i kupi nowy, jakiś pies w korytarzu (od kiedy mamy psa?!) chce iść się wysrać, bo go stary leczo karmi i wali taką srakę jak ociec po tym żarciu. Cyrk kurwa na gąsienicach. Tak, zgadliście. Stary chce leczyć raka przy pomocy LECZO! Ręce opadli. Twice. Dzwoni do wujasa, tego od budowlanki, ale jak się tylko połączył, to usłyszałem ze słuchawki stek urywanych przekleństw najwyższych lotów pod adresem starego. „Chuj mu w dupę”. Stary nie był dłużny. Poleciał na pocztę dać ogłoszenie do gazety. Później w kilka dni ogarnął nową miejscówkę z równiej jebitnym neonem (tak, to ten co z fabryki został) – Tutaj LECZO raka. Nawet nagrał komórką reklamę, co ją wysłał do naszej kablówki : kobita idzie ulicą i pyta przechodnia „Gdzie tu LECZO raka?”, w tym momencie wyskakuje mój stary w kitlu i drze japę „TU LECZO!” i adres. Żenua lvl 9999 albo i lepiej. Siara się na mieście pokazać. Pacjenty walą drzwiami i oknami. Jak się łatwo domyśleć wcale kurwa nie leczo. Po pół roku do starego przyjebała się izba lekarska, że nie ma prawa wykonywania zawodu. I chuj bombki strzelił. Staremu dowalili wyrok w zawiasach, na szczęście odszkodowania z kasy po fabryce popłacił. Teraz kurwi i chuji w domu, że nie pozwalajo na nic w tym kraju. Miałeś stary capie zajebisty pomysł. Taki był wkurwiony, że znów żarł i srał leczem. Aż pewnego dnia przyniósł z kiosku po egzemplarzu Wędkarza Polskiego, Świata Wędkarza i Super Karpia. No i się zaczęło…