Data: 23.06.2019 22:53

Autor: Immortal_Emperor

Ledwo co wróciłem z ostatniej wyprawy, a już mnie ciągnie na następną. Siedzę na google maps i szukam odpowiedniego miejsca na obóz. Z góry na zdjęciach satelitarnych, wszystko wygląda bardzo obiecująco. Nie wiem czemu ale ciągnie mnie w dzicz, i to mimo niedogodności których doświadczyłem ostatnim razem. Znalazłem piękne skupisko niewielkich jezior w głębi lasu, i już wiem że muszę tam być! Start kolejnej wyprawy już w przyszłym tygodniu.

#outdoorskandynawia

Data: 17.06.2019 18:53

Autor: Immortal_Emperor

Kamienne struktury w głębi lasu.

Podczas ostatniej wyprawy, natknąłem się na oto takie kamienne pasma. Ciężko stwierdzić jaką długość osiągają, ale myślę że od kilkudziesięciu do kilkuset metrów długości, niestety las był zbyt gęsty. Łatwo można zauważyć że tego typu budowle są bardzo stare, umieszczone są w bardzo niedostępnych miejscach, z dala od uczęszczanych dróg. Udało mi się wyczytać że pierwsze tego typu mury powstawały już w epoce brązu. Kiedyś służyły w celach kulturowych, jak również do wyznaczania własności ziemskich. Prawdopodobnie w miejscu ich położenia kiedyś były tereny uprawne lub osady ludzkie. Aplikacja Apple Mapy traktuje murki jako zwykłą drogę i tak ją pokazuje w GPS, co jest kategorycznym błędem. Wyobraźcie sobie że zbłądziliście w lesie, wszędzie drzewa a gdziekolwiek nie pójdziecie, wyrasta kamienny mur, zupełnie jak las z którego nie da się wydostać w filmie "Blair Witch". Szkoda że nie ma lepszych ujęć, więc musicie się zadowolić tymi trzema fotkami.

#outdoorskandynawia

Data: 16.06.2019 22:10

Autor: Immortal_Emperor

Witam wszystkich. Chciałem napisać kilka słów odnośnie mojej wyprawy. Niestety skończyła się przedwcześnie, bo miała trwać 3 dni, a ja wróciłem już dziś.

Internet i relacja – W końcu mogę pisać normalnie na notebooku bo na tel miałem z tym problem, ze względu na prawie zerowy zasięg, który ciągle gubiłem, uroki zadupia. Myślałem że uda mi się więcej cokolwiek opisać i ukazać to na zdjęciach, ale nie dało rady. Międzyczasie kręciłem wideo do swojej prywatnej kolekcji. Co do waszych komentarzy to nie zawsze miałem jak odpisać, przykro mi Lurki.

Dlaczego zawinąłem tyłek do domu – Pierwszy dzień przebiegał zgodnie z planem, nie licząc zmiany miejsca i spania pod wiatą. W nocy i tak nie było burzy. Te duże jezioro na którym byłem miało być w drugi dzień, ale plan się zmienił i zacząłem działać spontanicznie. Przeglądając mapę zdecydowałem że udam się 5 km dalej, w stronę jeziora które planowałem zwiedzić w niedalekiej przyszłości, i tu zaczęły się problemy.

Problemy i zniechęcenie – Wiele mnie ten wyjazd nauczył, i umocnił w przekonaniu że "wypad pod namiot" to coś więcej niż zwykła wycieczka. Po pierwsze biwakowanie na dziko, to nie wypad w dzicz, gdzie człowiek jest zdany tylko na siebie. Pierwszego dnia chodziłem na bosaka po ściółce leśnej i po dnie jeziora, które miało bardzo ostre dno (same kamienie i gałęzie). Mam delikatne stopy i nie były przyzwyczajone do biegania po takim terenie, co doprowadziło do licznych skaleczeń, zobaczyłem to dopiero w domu w wannie. Wracając do marszu przez las. Szedłem leśną drogą, ale postanowiłem zmienić zmienić trasę żeby kawałek nadrobić, i to był duży błąd. Prowadził mnie GPS, właściwie to przebijałem się przez ciężko dostępny teren, pokryty mokradłami, wzniesieniami i głazami. Dałem radę przebić się do następnej drogi leśnej, tracąc przy tym sporo energii i brudząc buty i ubranie. Miało być łatwiej, ale tylko do czasu. Spociłem się i zaczęły kąsać komary, co tylko potęgowało frustracje. Wypsikałem się specjalnym środkiem, i nawet pomogło. Dochodzę do drogi asfaltowej, od celu oddziela mnie tylko 1,5km. Decyzja przebijam się przez las, albo maszeruje leśną drogą? Chwila zawahania, przecież jezioro jest już zaraz za tym zielonym obszarem na mapie, więc komandos wyrywa do przodu.

Początek końca – Pierwsza przeszkoda wysokie wzniesienie, po którym praktycznie nie da się wspinać, ale co tam ja nie dam rady? No wiem debil ze mnie. Wzniesienie pokonane, teraz tylko droga wiodąca w dół. Gorzej być nie może? Co za niespodzianka, penie że tak! Znów te głazy i gesty las którego praktycznie nie da się pokonać. Skaczę po tych kamieniach, z 14 kg plecakiem na plecach, i jak taran przebijam się do przodu, powtarzając sobie "jeszcze kawałek i będzie jezioro". O już widać w oddali wodę! No tak ale znów głazy i strome zejście w dół. Prawie sobie nogi połamałem, aż strach pomyśleć jakby wyglądała tam akcja ratownicza, gdyby mieli mnie ściągać. Cel osiągnięty, jezioro mega dzikie, brak drogi wokół jeziora. Jest jeden problem woda nie jest zdatna do pica, z uwagi na brunatną barwę. Nie mam mowy o obozowisku. Szukam drogi powrotnej do asfaltówki. To co wygląda na drogę z satelity to pieprzone murki z kanimi ciągnące się setki metrów w głębi lasu, których w tym rejonie pełno (bardzo ciekawy temat opiszę to w innym poście). Buty mam mokre od pokonywania pokrytych rosą traw, siły na wyczerpaniu, pojawiają się myśli o powrocie do domu. Dochodzę do drogi głównej za którą jest kolejne jezioro. Postanowiłem się jemu przyjrzeć. Schodzę na dół i widzę dzieżko dostępny brzeg, co mnie zniechęca.

Decyzja powrót – Cały pogryziony przez komary i z kleszczami na przedramionach, ledwo stoję. Zero energii i nadwyrężony staw w kolanie zaczyna boleć mimo że nawet nie mam plecaka na sobie. Zaczynam machać, jedzie auto, zatrzymuje się. Szybko mi poszło w jakieś 3 min go złapałem. Allah mi zesłał ciapatego… Mówię mu że muszę dostać się do tego miasteczka, on że jedzie w innym kierunku. Kilka wymienionych uprzejmych zdań, dziękuje że się zatrzymał i mówię że odpada i się zegnam. Odjeżdża… Ale widzę że się zatrzymuje i zawraca WTF. Mówi że nadłoży drogi i mnie zabiera. Zgadzam się to tylko 8 km. Jedziemy gadamy i okazało się że jedzie przez miasto przez które przejeżdża mój pociąg. Jadę z nim 30 km, i podwozi mnie pod sam dworzec, dalej już pociąg…

Jestem w uj zmęczony jak stary dziadek i tak też się poruszam przez kolano. Właściwie to chyba nie o tym chciałem pisać, bo planowałem się skupić a innych aspektach tej wyprawy. Jutro coś więcej napiszę, bo strasznie mi się już nie chcę, sorry za chaos.

#outdoorskandynawia #pokazmorde

Data: 06.06.2019 17:07

Autor: Immortal_Emperor

Dzięki Allemansrätten każda osoba w Szwecji ma zagwarantowane prawo do:

• Dostępu do każdej plaży przy zachowaniu odpowiedniej odległości od prywatnych domostw.

• Korzystania z prywatnych dróg, jeśli nie jest to wyraźnie zakazane.

• Rozpalenia ogniska (należy jednak przy tym zachować wszelkie zasady ostrożności).

• Swobodnego dostępu do dowolnego terenu, z wyjątkiem prywatnych posesji w bezpośrednim sąsiedztwie (w odległości 70 metrów) domów mieszkalnych i gruntów uprawnych.

• Rozstawienia namiotu w dowolnym miejscu.

• Zbiorów kwiatów, grzybów i jagód.

• Pływania w jeziorach i rzekach.

• Połowu ryb w pięciu dużych jeziorach krajowych i wzdłuż całego wybrzeża morskiego.

Co ciekawe, „Prawo wszystkich ludzi” – choć odwołuje się do najdawniejszych czasów – oficjalnie obowiązuje w Szwecji dopiero od kilkudziesięciu lat. W 1994 r. zostało ono wpisane do konstytucji, stając się nieodłącznym składnikiem szwedzkiej tożsamości.

#ciekawostki #outdoorskandynawia

Data: 31.05.2019 15:27

Autor: Immortal_Emperor

Przykro mi ale jutro nie będzie relacji na żywo z wyprawy do Norwegii. Właśnie ze względu na pogodę anulowałem lot i jestem 900zł w plecy. Niestety nie mam zamiaru łazić w śniegu i deszczu przy zagrożeniu lawinowym. Zdecydowałem że poszukam innego terminu, gdy być może warunki atmosferyczne będą lepsza a przynajmniej będzie cieplej. Co się odwlecze, to nie uciecze.

#outdoorskandynawia

Data: 29.05.2019 13:50

Autor: Immortal_Emperor

Oto cały mój sprzęt, który zabieram ze sobą na podbój Norwegii (trzy dni). W ekwipunku zabrakło kilku drobnostek i racji żywnościowych, które spakuje przed samym wyjazdem. Tego nie widać ale w tym pokrowcu od parasolki jest upchane ponczo przeciwdeszczowe, które prawdopodobnie nie będę ściągał z siebie przez cały wyjazd z uwagi na złą pogodę. Co wyda się dziwne zabieram ze sobą drewno (nie ma na zdjęciu) które posłuży mi do rozpalenia ognia w moim przenośnym palenisku. Przyznaje że żaden ze mnie pieprzony obieżyświat, a moje doświadczenie w takich wyprawach jest niewielkie (lata szwendania się po lasach z wykrywaczem metali i wędkarstwo). Ciągle martwię się pogodą i tym śniegiem w górach. Z natury jestem impulsywny i spontaniczny, ten wyjazd to kolejny szalony pomysł na który wpadłem inspirując się m.in. wyczynami gościa z kanału poniżej.

https://www.youtube.com/watch?v=L_YyfgiXAlY

#outdoorskandynawia #podroze

Data: 28.05.2019 21:38

Autor: Immortal_Emperor

Zaraz po namiocie i sprzęcie najważniejszą rzeczą dla każdego miłośnika bushcraftu jest prowiant. Oto moja tzw "baza żywieniowa", która będzie podstawą każdej mojej wyprawy. Oczywiście uzupełniam raje żywnościowe rożnami dodatkami których nie ma na zdjęciu, a są one dostępne do kupienia w każdym sklepie podczas wyprawy w teren. Zdecydowałem się na puszki bo jedzenie z nich jest dosyć smaczne i łatwe do przygotowania. Na cel biorę tylko tereny z dostępem do wody czyli jeziora, w których m.in. mam możliwość złowienia większej ryby (w Szwecji to nie problem) i przyrządzenia jej na ognisku. Latem mogę liczyć na jagody i maliny które występują w lasach. Woda to nie problem bo posiadam specjalny filtr, mimo to zabieram mały zapasa ze sobą, ewentualnie mam możliwość zagotowania jej co eliminuje wszystkie bakterie (oprócz toksyny). Czyli już wiecie co będę wpierdzielał w terenie. Niedługo na dniach czeka mnie pakowanie, więc będzie okazja zaprezentować cały mój sprzęt.

#outdoorskandynawia

Data: 28.05.2019 17:53

Autor: Immortal_Emperor

Za kilka dni mam lecieć do Norwegii, zdobywać "język trolla". Zapowiadałem relację na żywo z wyprawy na Lukrze, ale chyba nic z tego nie będzie. Pogoda pokrzywkowa mi plany, i doszło do tego małe zagrożenie lawinowe (mój termin 1-3). Warto zaznaczyć że dokładnie rok temu temperatura w tym rejonie dochodziła nawet do 28'c! Za wszystkie bezzwrotne rezerwacje wyszło mi ok. 1000zł, teraz są dwie opcje, jadę i wkurwiam się na pogodę, albo kasa przepada i z poczuciem niesmaku zaczynam planować kolejną wyprawę ale już nie w Norwegii. Mam nadzieje że pogoda się poprawi z ostateczną decyzją czekam do piątku.

#outdoorskandynawia #podroze

Data: 25.04.2019 18:02

Autor: Immortal_Emperor

Stało się, bilety już kupione więc nie ma odwrotu. Dokładnie 1 czerwca wyruszam na wyprawę by zdobyć "język trolla". Wcześniej niestety nie dałem rady z uwagi na niesprzyjające warunki pogodowe które mogłyby mnie tam zastać. Wraz z początkiem czerwca rozpoczyna się sezon turystyczny i nie jest już rekomendowane wynajmowanie przewodnika. Szlak na Trolltunga uważany jest za "wymagający", którego długość w jedną stronę od miejscowości Tyssedal wynosi ok. 20 km (czyli razem 40km z buta). Nadal jestem na etapie kompletowania sprzętu, ale myślę że w ciągu tygodnia ze wszystkim się uporam. Powiem że ekscytuje mnie Norwegia, ale najwięcej będzie działo się w Szwecji gdzie zamierzam kilka razy wyruszyć w teren i tym razem będzie to czysty outdoor z wędką (spinning). Więcej informacji wkrótce.

Dziś startuje mój autorski tag #outdoorskandynawia

#poroze #szwecja #norwegia