Data: 24.04.2020 22:51

Autor: Ich_Mag_Kaesekuchen

Nic mi nie odbierze wspomnień. Najlepiej wspominam lata kiedy praktycznie wychowywala mnie moja babcia. Wspaniala kobieta urodzona w 1932r. Najlepsze lata swojej mlodosci spędziła w domu zajmujac sie dziecmi bo nie musiala pracowac. Kiedys maz swoja 12h praca w fabryce potrafil wyzywic rodzinę.Na poczatku nie mieli pradu,cieplej wody,toalety w domu o internecie,ajfonach i innych zbednych rzeczach nie wspomnę. Kiedys z jednej pensji dalo sie kupic 15kg ziemniakow i 20 bochenkow chleba,to wystarczalo do przezycia. Duzo mi o tym opowiadala. Najbardziej w pamięci utkwilo mi jej ulubione powiedzenie:

Wnusiu,konserwy sa dobre wtedy kiedy sa zapuszkowane.

Plusujcie kochani to opowiem Wam wiecej historii zwiazanych z moimi dziadkami.

#konserwatyzm #historia #rodzina #opowiescizkrypty

Data: 31.03.2020 07:47

Autor: Ijon_Tichy

Ciekawostka, szczególnie do @BlaziuBlaz ale też do @Emil18 który pisał, że nie rozumie posta kolegi @LadacznicoOdporny. Ale też dla każdego z Was. Potraktujcie to jako ciekawostkę:

Przyjrzyjcie się najpierw tym obrazom. Jej autorem jest pani Małgorzata Maćkowiak. Myślicie, że to bezsensowny zbiór figur? Nic bardziej mylnego…

Nie tylko ja, ale miliony osób na całym świecie potwierdzają, że kontakt z planem astralnym jest rzeczywisty i nie jest wytworem wyobraźni. Takie rzeczy się dzieją naprawdę, są rzeczywiste i nie mają nic wspólnego z migrenami, chorobą, czy problemami psychicznymi. I wielu ludzi praktykuje takie rzeczy i doświadcza kontaktu ze sferą duchową całymi latami. Praktyki te mają swoje "szkoły" i "studia" i można się ich zwyczajnie nauczyć. Jednak wbrew powierzchownej niewinności są to sprawy powiązane z czystym złem i każdy, kto w to wejdzie, prędzej czy później srogo tego żałuje. To powoduje prawdziwe spustoszenie w ludzkiej duszy.

Ludzie, którzy to praktykują, są to bardzo często poważne osoby, wykształcone i pełniące ważne funkcje. Na przykład moja wykładowczyni ze studiów, artystka o nazwisku Maćkowiak, albo architekt, który współpracował z moją żoną, gdy pracowała w biurze architektonicznym – oficjalnie się tym zajmowali, akurat nie ukrywali tego. A także wielu innych, których miałem okazję poznać. Są to ludzie, którzy normalnie funkcjonują, niektórych z nich znacie osobiście i nie zdajecie sobie sprawy z ich praktyk, bo zazwyczaj nie chwalą się tym.

To wszystko o czym od kilku dni piszę i wspominam w tagu #opowiescizkrypty dzieje się naprawdę, wbrew płynącym z ignorancji przekonaniom i pragnieniom materialistów ontologicznych i ich irracjonalnemu racjonalizowaniu (tak, jest to oksymoron, którego użyłem świadomie, bo świetnie opisuje postawę materialistów ontologicznych, którzy z wręcz niepojętym i wymagającym ogromnej wiary uporem odrzucają wszelkie, niezliczone świadectwa tak wielu ludzi). Redukowanie całej rzeczywistości do tego, co dostępne jest na co dzień naszym pięciu zmysłom, jest naiwne.

Pani Maćkowiak była moją wykładowczynią na studiach. Ona jest zadeklarowaną buddystką, ale w rzeczywistości jej zainteresowania i praktyki wykraczają znacznie poza buddyzm, jest to raczej New Age, które łączy w sobie różne pokrewne mistyczne praktyki i zagadnienia.

Jej obrazy nawiązują do ezoteryki, geometrii ezoterycznej, mandali, symbolizmu świata astralnego, kosmosu, podświadomości, nadświadomości itd. Oprócz zakodowanej symboliki (którą ja określam jako okultystyczną) ulubiła sobie literę "A", którą prezentuje często na swoich obrazach, a prawdopodobnie jest odwołaniem do hebrajskiej, kabalistycznej litery "Alef" – pierwszej litery w kabale, która najogólniej mówiąc symbolizuje relacje człowieka z boskością. W ten sposób interpretuję fakt, że ona umieszcza te literę na niektórych swoich obrazach, ponieważ ona ulubiła sobie tematykę relacji świadomości ludzkiej z planem astralnym, ze stanem doświadczania kontaktu ze sferą duchową.

Pani Mackowiak używa sentencji: "„Artysta to tłumacz, ktoś, kto nauczył się przekładać na swój własny język obce języki kamieni, ptaków, snów, ciała, świata materialnego, świata niewidzialnego, seksu, śmierci, miłości. Inny język, to inna rzeczywistość.” Moje obrazy są konsekwencją poszukiwań wizualnych interpretacji rzeczywistości. Mojej rzeczywistości."

Pisze też o sobie: " to nieprawda, że urodziliśmy się dwadzieścia, czterdzieści, pięćdziesiąt lat temu. Tak naprawdę urodziliśmy się 10-14 miliardów lat wcześniej. Urodziliśmy się razem z tajemnicą wszechświata, która jest w nas zapisana. Nerw tajemnicy przenika umysł, ciało, ale jest również rejestratorem kosmologicznej pamięci".

To tylko przykłady jej przekonań, które wyraża w sztuce. Nie wypływa to z czegoś, co przeczytała i w to uwierzyła. Ona praktykuje i doświadcza czegoś, w co materialista ontologiczny, ateista nie uwierzy, bo jest ignorantem (nie piszę tego w obraźliwym sensie).

Oto dwa przykładowe obrazy pani Maćkowiak, żaden z zaprezentowanych na obrazach symboli nie jest przypadkowy:

#ezoteryka #okultyzm #newage #astral #duchowosc #swiadomosc #zlo

Data: 29.03.2020 20:29

Autor: Ijon_Tichy

Witajcie nocne Lurki i Lukierki.


Dzień mijał powoli,

za nim noc powoli brodzi,

znowu czas tak śpieszył

i opowieść z krypty nadchodzi? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


:・゚☆:・゚☆:・゚☆:・゚☆:・゚☆:・゚☆*:・゚☆


Czas na kolejną opowieść z krypty. Tym razem opowiem historię mojego kuzyna, który mniej więcej w tym samym czasie co ja praktykował świadome śnienie. on jednak postanowił pójść o krok dalej i zaczął praktykować OOBE – czyli wychodzenie z ciała i podróże astralne. Ja i mój kuzyn mieliśmy wtedy po około 23 lata.

Było to około 11-10 lat temu, daleko mi było do chrześcijaństwa., byłem agnostykiem i bezmyślnie bawiłem się w świadomy sen i paraliże przysenne. Od czasu do czasu rozmawiałem na te tematy z kuzynem, więc ufaliśmy sobie i wiedzieliśmy, że to nie ściema, bo obydwoje doświadczaliśmy podobnych rzeczy. Jak już nadmieniłem, mój kuzyn postanowił pójść dalej i zaczął ćwiczyć wychodzenie z ciała. Wieczorami, przed snem stosował różne techniki, które miały mu pomóc wyjść z ciała. Dopiero po kilku tygodniach zauważył postępy, ale bardzo małe. Opowiadał mi, że udaje mu się wyjść ze swojego ciała tylko minimalnie i wpada w nie z powrotem. Postanowił więc ułatwić sobie sprawę i wykonał pewne okultystyczne, magiczne czynności, które miały mu pomóc. Powiedział mi: "ludzie ćwiczą to latami, a ja postanowiłem pójść sobie na skróty i to był straszny błąd".

Pytałem go, co to za czynności, ale on nie chciał mi powiedzieć. Powiedział tylko, że dzięki temu doznał projekcji istoty, męskiej postaci, która lewitowała nad niem w pozycji kwiatu lotosu. Ta istota miała cały czas zamknięte oczy, nigdy ich nie otwierała. Ta osoba stała się wg. mojego kuzyna duchowym przewodnikiem i pomogła mu skutecznie wyjść z ciała i lewitować. Co noc mój kuzyn wychodził z ciała i próbował siła woli lewitować wyżej od tej istoty, ale ta istota siłą woli nie pozwalała mu na to – dosłownie wpychała go niżej. Po pewnym czasie ta istota zdradziła mojemu kuzynowi swoje imię, brzmiało ono Zazel.

Mój kuzyn bardzo starał się dorównać tej istocie, ale najwyraźniej działało jej to na nerwy. Kuzyn opowiedział mi, że po wielu dniach doszło do dramatycznego obrotu spraw, a kiedy mi to opowiadał był naprawdę pełen strachu i zdenerwowania. Otóż ten duchowy przewodnik, Zazel otworzył w pewnym momencie swoje oczy i ukazał swoje prawdziwe oblicze. Kuzyn powiedział, że to było totalnie przerażające spojrzenie, pełne sadystycznego zła, demonicznej pustki, wywołujące uczucie śmierci, chłodu. Tyle zapamiętałem, ale on długo mi opisywał tę istotę, jako świadomą istotę, która wyrażała sobą totalne zło. Jak mi to opisywał, to uwierzcie mi, był przestraszony i mocno zestresowany. Odkąd ta istota otworzyła swoje oczy mój kuzyn przez wiele dni nie mógł spać, bo każdej nocy miał koszmarne, demoniczne świadome sny, terroryzujące paraliże przysenne, cierpiał na bezsenność i nawet w ciągu dnia, na jawie czuł wokół siebie zło, przygnębienie, uczucie prześladowania. Nie mógł się tego pozbyć i dosłownie opisywał to jak dręczenie przez demona – mówił to z całkowitym przekonaniem.

Opowiadał, że ponad miesiąc czasu męczył się, żeby się uwolnić i nie wiem, czy mu się udało. Kilka razy tylko mnie ostrzegał, że jeśli kiedykolwiek będę chciał iść w te doświadczenia, to żebym nigdy tego nie robił, bo tam czai się totalne zło w pełnej postaci, a już na pewno odradza jakiekolwiek pójście na skróty, ułatwianie sobie sprawy, przywoływanie czegokolwiek, czy okultystyczne czynności. Na serio opisywał mi to w strachu i stresie i był bardzo całą sprawą przejęty.

Od lat nie mam z moim kuzynem kontaktu, bo mieszka daleko, więc nie wiem, jak ostatecznie u niego te sprawy wyglądają, ale chyba wszystko u niego ok. Nie wiem…

#swiadomysen #oobe #astral #spirityzm #opowiescizkrypty

Data: 29.03.2020 04:33

Autor: Ijon_Tichy

Ok Lurki i Lukierki, dziś zmienicie chyba zdanie na temat Ijona, bo opowiem wam historię sprzed około 11 lat, kiedy byłem jeszcze agnostykiem i miałem dość szalony styl studenckiego życia i dość ryzykownie próbowałem prawie wszystkiego. Lepiej zapnijcie pasy. Wolam @raptor jako osobę zaznajomioną z tematyką i @LadacznicoOdporny bo chciał poznać tę historię.

Jestem dobrze zorientowany w paraliżu przysennym i świadomym śnie, bo kiedyś była to moja zabawa, którą praktykowałem z ciekawskości i dużo się w tych sprawach ćwiczyłem. Po tym co widziałem i przeżyłem jestem w 100% pewien, że istnieje jeszcze jeden „wymiar”, w którym są jakieś istoty. Pozwólcie, że opowiem wam jedno z moich niezwykłych doświadczeń:

Było to w czassch, gdy byłem jeszcze agnostykiem, nie byłem chrześcijaninem. Poznałem dziewczynę, w której całkowicie się zakochałem. Świetna osoba, szlachetna dusza, nie tylko zewnętrznie piękna dziewczyna, ale w ogóle piękna dusza. Po trzech miesiącach naszej znajomości byłem w jej pokoju, ponieważ oglądaliśmy filmy do późnej nocy. Nie wspominałem jej o mojej „zabawie” ze świadomym snem i paraliżem przysennym, ponieważ nie chciałem robić z siebie dziwaka. Naprawdę chciałem jej zaimponować, że jestem , zwyczajnym, fajnym chłopakiem :) Więc była zupełnie nieświadoma moich zabaw ze świadomym śnieniem. Siedzieliśmy do późna i nawet nie wiem kiedy zasnąłem, a ona leżała obok mnie.

Przed wschodem słońca znów wpadłem w świadomy sen. Nie opowiem snu, bo nie pamiętam za bardzo treści, ale pamiętam, że był bardzo mroczny w niemal demonicznej atmosferze najgorszego horroru, poczuciu całkowitej pustki, jakbym dotarł na skraj wszechświata oraz otchłani ciemności i śmierci, ale nie miałem na to wpływu, nie miałem kontroli nad snem, mimo że byłem całkowicie świadom, że to sen. Postanowiłem więc, że się obudzę.

Udało mi się obudzić, ale pozostał paraliż przysenny, więc nie mogłem się ruszyć. Miałem otwarte oczy (albo mi się wydawało, że mam, ale widziałem wszystko normalnie) i byłem całkowicie przytomny i obudzony. Byłem już dobrze zorientowany w świadomych snach i paraliżu przysennym, więc pomyślałem: „ok, cóż, no to zaczynamy zabawę”. Leżałem na plecach, spojrzałem prosto przed siebie na szafę i drzwi.

A potem, ku memu przerażeniu, zobaczyłem wysoką, całkowicie czarną postać, jakby z kapturem opadającym na twarz, ze spuszczoną głową (mam gęsią skórkę, kiedy piszę to teraz …) Ta postać stała między drzwiami a szafą. Nie widziałem twarzy tej istoty. W uszach zacząłem słyszeć bardzo wysoki piskliwy dźwięk, jak gwizd „iiiiiiiiiiiiiiiii”, w bardzo wysokich częstotliwości. Dźwięk o wysokim tonie wzrastał coraz bardziej. Potem ta istota powoli zaczęła się do mnie zbliżać (Boże, jakie to było przerażające!). Jeszcze panowałem nad sobą tłumacząc sobie, że to halucynacje. Kolejny dźwięk pojawił się w mojej głowie, jak hałas, jakby mój mózg gotował się i jednocześnie jak szum wielu fal. Im bardziej ta osoba zbliżała się do mnie, tym bardziej brzęczenie w mojej głowie nasiliło się, aż w końcu ta istota stanęła nade mną i pochyliła się nade mną, i poczułem przeszywający ból w uszach, tak jakby ktoś przeszył mi głowę na wykot jakąś szpilą przez uszy. Jednocześnie poczułem prąd w głowie i dźwięk, który mógłbym porównać do czegoś jak krótkie skrzypanie pękającego styropianu i dźwięk elektryczności.

Następnie te wszystkie dźwięki zaczęły zamieniać się w obrzydliwy głos tej czarnej istoty, podobny do growlingu w dead metalu. Coraz bardziej i bardziej … To działo się szybko i już totalnie wyrąbało poza skalę mojej odwagi i było zupełnie ponad wszystko, co przeżyłem wcześniej podczas zabaw z świadomym snem i paraliżem przysennym. Byłem tak skrajnue przerażony, że krzyknąłem w myślach: „JEZU! POMÓŻ! RATUJ MNIE!” I natychmiast po tych słowach, w nagły sposób, wszystko się wstrzymało, usłyszałem gwałtowny, krótki warczący krzyk ohydnego głosu, pełen gniewu i nienawiści. Poczułem jakby fizycznie coś się odessało od mojego mózgu i nagle się obudziłem. W pokoju nic się nie zmieniło, tylko ta istota i objawy zniknęły, a w mojej głowie poczułem niezwykłą lekkość i ulgę. Nie wiem do czego to porównać, więc poniekąd przypominało to uczucie, jakby po długiej chorobie coś mi się oczyściło w zatokach, w nosie, w płynie mózgowo rdzeniowym. Cała głowa lekka i czysta. Nie wiem jak to opisać, tę lekkość.

Wciąż leżałam na plecach, zszokowany, wstrząśnięty, oddychając szybko i dziękując Bogu w myślach (przypominam, że byłem wtedy agnostykiem). Odwróciłem się na bok i spojrzałem na moją dziewczynę. Nie spała i patrzyła na mnie przerażonymi oczami. Powiedziałem jej: „Nawet nie uwierzyłbyś w to, czego właśnie doświadczyłem”.

I natychmiast odpowiedziała mi przestraszonym głosem: „Chyba wiem. Obudziłam się, ale nie mogłam się poruszyć. Obok drzwi stała czarna postać z kapturem. Po chwili ta postać podeszła do ciebie i pochyliła się nad tobą i wtedy się obudziłam".

Zszokowało mnie to. Bez rozmowy, zanim cokolwiek powiedziałem ona opisała dokładnie to, co się stało!!! Co więcej, nigdy wcześniej nie mówiłem jej o tych sprawach – paraliżu przysennym, świadomym śnie itp. Nie była z tym zaznajomiona, nawet o tym wcześniej nie słyszała, więc nie wpłynąłem na nią w jakikolwiek sposób.

To był dla mnie 100% dowód. Jak strzał prosto w twarz, jak przebicie się do rdzenia mojej świadomości. Zdewastowało to mnie, całkowicie zmieniło zdanie na temat tej „zabawy” oraz świata i relacji między człowiekiem a sferą duchową. Przekonałem się ponad wszelką wątpliwość, że oprócz rzeczywistości, którą doświadczamy za pomocą naszych fizycznych zmysłów jest jeszcze "coś”.

To był początek końca mojego agnostycyzmu i poważniejszego traktowania spraw duchowych. Pewnie niektórzy z was nawą mnie obłąkańcem lub kłamcą ale mam to głęboko w d…. :) To co napisałem jest prawdą.

Oprócz tego doświadczenia miałem też kilka innych, również wstrząsających.

Ps. Ciekawostka: ta dziewczyna, z którą wtedy chodziłem dziś jest moją żoną i mamy dwójkę dzieci :)

#swiadomysen #paralizprzysenny #duchowosc #opowiescizkrypty #truestory

Data: 03.05.2019 10:44

Autor: Ijon_Tichy

Z takich najbardziej żenujących, upokażających rzeczy jakie w życiu mnie spotkały to taka sytuacja.

Ładnych pare lat temu przyjechał do nas wujek na noc siedzieliśmy w salonie, on ogladał TV a ja kupiłem sobie kratę browarów typu porter (9 % alkoholu) i siedziałem cały wieczór grając w gry i popijając portery. Trochę miałem banię, ale nie byłem zachlany na amen. Jednak zasnąłem na siedząco w fotelu.

Obudziłem się w środku nocy, gdzieś o 2:00. Dookoła całkowicie cicho i nikogo nie było, tylko TV działał bez dźwięku. Pomyślałem, że pójde pod szybki prysznic. Wstałem z fotela i chciałem ściągnąć spodnie, ale ruchy miałem trochę niezborne z powodu wypitego alkoholu i tego, zę dopiero się obudziłem i niechcący ściągnąłem sobie całe gacie aż do kostek.

Wtem rozległ się oburzony głos "Co ty kurwa odpierdalasz?!"

Wujek siedział naprzeciwko, pół metra ode mnie i z jego perspektywy wyglądało to tak, jakbym wstał z fotela i pokazał mu fajfusa (-‸ლ)

Zmieszanuy nałożyłem gacie i zacząłem przepraszać, zę go nie widziałem, ze pod prysznic chciałem iść, dlatego gacie ściagnąłem. A wujek na to: "a chuj z tym!". Kurtyna. Idę rozchodzić cringe.

#truestory #cringe #zenada #truestory #historiaprawdziwa #opowiescizkrypty