Kupiliśmy nowoczesny amerykański ZŁOM. F-35 mają 873 braki, w tym niecelne działko . . .

Data: 06.02.2020 14:41

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #usa #f35 #nabiciwbutelke #jakzablockinamydle #samoloty #wojsko #obronnosc #lotnictwo

Działko jest niecelne, strzały powodują pęknięcia części samolotu, a cały system obsługi F-35 jest podatny na ataki hakerów. Na razie nie udaje się sprawić, aby w pełni sprawnych było więcej niż 65 procent maszyn. Według raportu Pentagonu są 873 problemy z F-35. Choć są na bieżąco naprawiane, to ciągle pojawiają się kolejne, więc ogólna liczba pozostaje podobna.

Kupiliśmy nowoczesny amerykański ZŁOM. F-35 mają 873 braki, w tym niecelne działko, które psuje samolot

wymagany angielski

A tak na poważnie

Zakup F-35 oznacza pojawienie się w polskim wojsku za kilka lat naprawdę nowoczesnego sprzętu. Z jednej strony to dobrze, bo to najnowsze obecnie rozwiązania jeśli chodzi o samoloty bojowe. Z drugiej źle, bo taki nowy sprzęt standardowo cierpi na liczne choroby wieku dziecięcego, które go trapią jeszcze lata po formalnym wejściu do służby. I my będziemy musieli się z tym zmierzyć. Z tego powodu podawany przez MON harmonogram dostaw nowych maszyn może się zmienić.

Doroczny wykaz problemów F-35

Skalę owych chorób ilustruje najnowszy raport Biura Dyrektora ds. Testów i Ocen w Pentagonie (DOT&E). Dokonuje on corocznego przeglądu postępów programu Joint Strike Fighter, w ramach którego powstają trzy różne wersje F-35. Z raportu wynika, że nowe samoloty trawi jeszcze niemal tysiąc różnego rodzaju braków i usterek, które w ocenie DOT&E czynią obecnie obowiązujący harmonogram programu F-35 „bardzo ryzykownym”.

Łącznie różnego rodzaju problemów jest 873. To mniej niż w roku ubiegłym (913), jednak jak zaznaczają autorzy raportu spadek jest „niewielki”. – Choć trwa praca nad usuwaniem braków, to ciągle są odkrywane nowe, co prowadzi do jedynie niewielkiego spadku ich ogólnej liczby – stwierdza DOT&E.

Większość z nich ma być stosunkowo niegroźna, jednak 13 jest najcięższego kalibru – kategorii I. Oznacza to naprawdę poważne problemy mogące skutkować katastrofą, wypadkiem czy niezdolnością do wykonania misji. Liczba tych najpoważniejszych usterek została znacznie ograniczona w ciągu kilku ostatnich lat z ponad stu pozycji, jednak nadal w ocenie DOT&E jest to niezadowalające.

W raporcie te najpoważniejsze problemy nie są wymieniane. Informacje o nich pojawiały się jednak w mediach. Pół roku temu portal „Defense News” wymieniał między innymi takie jak:

Zagraniczni właściciele F-35 nie mają możliwości zablokowania w systemie obsługi wysyłania na serwery w USA swoich tajnych informacji.

Gwałtowne skoki ciśnienia w kokpitach mogące prowadzić do obrażeń u pilotów, na przykład „ekstremalnego bólu” uszu oraz ich uszkodzenia.

Jeśli przy lądowaniu w wersji A lub C pęknie jedna z opon, to uderzenie może zniszczyć część układu hydraulicznego i doprowadzić do utraty samolotu.

W wersjach B i C przy dłuższym locie naddźwiękowym dochodzi do uszkodzeń specjalnej powłoki pochłaniającej fale radarowe. W pewnych ostrych manewrach stają się też niestabilne i trudne do kontrolowania.

To tylko kilka przykładów. Być może wszystkie lub część zostały już usunięte, ale nie ma jak tego stwierdzić. Wiele najpoważniejszych problemów dotyczy wersji B (pionowy start i lądowanie, głównie dla Korpusu Piechoty Morskiej USA) oraz C (do operowania z lotniskowców US Navy), czyli na szczęście nie wersji A (klasyczne operowanie z lotnisk), którą kupujemy my.

Wersja A ma mieć poważne problemy z zabudowanym w kadłubie działkiem kalibru 25 mm, choć nie są one klasyfikowane jako te najpoważniejsze. Z raportu DOT&E wynika, że popełniono błędy przy projektowaniu, produkowaniu działek oraz ich montowaniu w samolotach. Broń ma nie spełniać wymogów celności a wstrząsy wywoływane przez strzały powodują pęknięcia w okolicznych elementach struktury kadłuba oraz obudowie samego działka. Wiadomo o tym od lat, ale dotychczas problemom nie zaradzono skutecznie.

O systemie ALIS, który ma automatycznie zbierać informacje o stanie samolotu, diagnozować problemy, wysyłać zapotrzebowanie na części zamienne i pomagać w codziennej obsłudze, można by napisać oddzielny tekst. To bardzo ambitne przedsięwzięcie, mające dać duże oszczędności w eksploatacji, ale jednocześnie będące koszmarem informatyka. Nieustannie wykrywane są błędy, ciągle coś nie działa jak powinno, a całość mocno się już zestarzała od powstania (ponad dekadę temu). Problemy są na tyle duże, że pod koniec stycznia ogłoszono decyzję o gruntownym przerobieniu ALIS i nadaniu mu nowej nazwy ODIN.

Harmonogram z kategorii ryzykownych

Tego rodzaju choroby wieku dziecięcego są standardem dla nowych typów uzbrojenia. Zwłaszcza tych bardziej skomplikowanych, a F-35 należy do tych najbardziej skomplikowanych. Co do zasady nie powinny więc specjalnie dziwić. Kiedyś większość zostanie rozwiązana. Tym bardziej, że F-35 nie są jeszcze w pełni gotowe do walki. Choć wyprodukowano już około pół tysiąca sztuk i maszyny amerykańskie oraz izraelskie brały udział w misjach bojowych, to nadal są one formalnie we „wstępnej gotowości operacyjnej”(wersja A i B, C jeszcze do tego daleko). F-35 nie mogą jeszcze robić wszystkiego, co powinny.

W tym kontekście niezwykle ważna jest planowana na najbliższe lata poważna modernizacja elektroniki. W nowej wersji określanej jako „Block 4”, F-35 mają otrzymać między innymi nowe komputery pokładowe o znacznie większej mocy obliczeniowej. Pójdą za tym duże zmiany w oprogramowaniu. Efektem mają być istotnie poniesione możliwości bojowe. Obecne plany zakładają, że pierwsze maszyny w tej nowej wersji wyjadą z fabryki Lockheed Martin w Fort Worth w 2023 roku. Testy mają trwać wcześniej dwa lata.

Według raportu DOT&E, zanim to się stanie, trzeba jednak poradzić sobie z rozlicznymi problemami obecnie produkowanej wersji 3F. Bez tego rzucanie się na bardzo duże zmiany, idące z wersją 4, ma być ryzykowne, ponieważ w sposób nieunikniony doda ona masę nowych problemów. Efekt jest taki, że – jak wspomniano wcześniej – obecny harmonogram rozwoju F-35 jest oceniany przez DOT&E jako „bardzo ryzykowny”.

Musieć poczekać

Wszystko to ma duże znaczenie dla Polski. MON deklaruje, że pierwsze polskie F-35 z partii produkcyjnej przypadającej na rok 2024 mają być już w wersji 4. To bardzo racjonalne, ponieważ kupowanie maszyn w wersji 3F, wymagających właściwie na starcie poważnej modernizacji, mijałoby się z celem. Ma to być na tyle kosztowne, iż nawet amerykańskie wojsko zastanawia się, czy będzie taką modernizację przeprowadzać na swoich starszych F-35, czy też nie przeznaczy ich tylko do szkolenia.

Jednak jeśli ze względu na nawarstwioną liczbę problemów wymagających usunięcia, Amerykanie postanowią opóźnić wprowadzenie wersji F, to Polska będzie miała istotny problem. Brać w terminie starszą wersję? Poczekać na nowszą, co oznacza opóźnienia w całym programie szkoleń oraz wdrożenia nowego samolotu do służby?

Wszystko okaże się w ciągu 2-3 lat. Jedno jest już dzisiaj pewne. Podpisując w miniony piątek z Amerykanami kontrakt, polski MON nie nabył idealnej superbroni. F-35, tak jak każdy inny system uzbrojenia, jest efektem kompromisu, ma wady i ma choroby wieku dziecięcego. I my też będziemy musieli się z tym zmierzyć. Zwłaszcza z niemal pewnymi problemami, które wynikną z wprowadzenia do produkcji maszyn w wersji 4. W końcu będziemy jednymi z pierwszych użytkowników.

Będzie NATO-wski plan obronny dla Europy Wschodniej

Data: 04.12.2019 20:07

Autor: ziemianin

pap.pl

#nato #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #obronnosc #swiat

Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg, a wcześniej litewski prezydent Gitanas Nauseda, poinformowali o zaakceptowaniu przez Turcję planów obronnych dla Polski i państw bałtyckich. Przed zakończonym właśnie szczytem NATO pojawiały się bowiem głosy, że tureckie władze nie poprą „Deklaracji londyńskiej” dopóki nie dostaną zielonego światła do zwalczania Kurdów w północnej Syrii.

Będzie NATO-wski plan obronny dla Europy Wschodniej

Nauseda jako pierwszy poinformował o spotkaniu szefów delegacji państw Europy Środkowo-Wschodniej z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoğanem, w którym brał udział także Andrzej Duda. Informację podaną przez kancelarię litewskiego przywódcy potwierdził następnie na specjalnej konferencji prasowej Stoltenberg, także mający za sobą rozmowy z Erdoğanem.

Ostatecznie uczestnicy szczytu NATO w Londynie podpisali „Deklarację londyńską”, mającą być odpowiedzią na ostatnie krytyczne słowa wobec Sojuszu, które były wypowiadane przez jego największych członków. Z tego powodu dokument zawiera odwołania do traktatów ustanawiających NATO, potwierdzając między innymi ich zobowiązanie do przyjścia z pomocą sojusznikom zaatakowanym przez kraje trzecie.

Jako swoje największe zagrożenie organizacja uznaje Rosję, co nie powinno szczególnie dziwić jeśli brać pod uwagę przygotowywanie specjalnych planów obronnych dla naszego kraju i regionu bałtyckiego. We wspomnianym dokumencie czytamy więc, że „agresywne zachowania Rosji stanowią zagrożenie dla euroatlantyckiego bezpieczeństwa; terroryzm we wszystkich formach i przejawach pozostaje trwałym zagrożeniem dla nas wszystkich”.

Swoje pięć minut w trakcie dwudniowego szczytu miał wspomniany już Duda. Polski prezydent krytykował bowiem swojego francuskiego odpowiednika, Emmanuela Macrona, przestrzegając go przed stawianiem tez o coraz gorszej kondycji NATO. Zamiast tego Duda oczekiwał przedstawienia realnych rozwiązań, których celem byłoby poprawienie modelu współpracy państw należących do tej organizacji.

Polska od 1 lipca 2020 bez pomocy lotnictwa NATO w czasie wojny?

Data: 16.10.2019 09:21

Autor: ziemianin

defence24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiado #lotnictwo #obronnosc #iff #identyfikacjaswojobcy #nato

Zaniechania w procesie wymiany systemu identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” (IFF) w Polsce spowodowały, że od 1 lipca 2020 roku natowskie lotnictwo nie będzie mogło skutecznie wesprzeć polskich żołnierzy walczących na terytorium naszego kraju. O konieczności wymiany tego systemu wiadomo od kilkunastu lat, a polski przemysł ma potencjał do jej realizacji. Nie przeprowadzono jej jednak, co może wskazywać albo na rażące zaniedbanie, albo na działanie celowe – próbę wymuszenia na wojsku i decydentach zakupu gotowego sprzętu „z półki” w ostatniej chwili, z pominięciem polskich firm.

Polska od 1 lipca 2020 bez pomocy lotnictwa NATO w czasie wojny?

Głównym wyróżnikiem własnych i obcych statków powietrznych oraz okrętów w czasie walki jest system identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF (Identification Friend or Foe). System ten działa generalnie według zasady „zapytanie-odpowiedź”, a to oznacza że jego głównymi elementami są interrogatory (urządzenia zapytujące) i transpondery (urządzenia odpowiadające). By nikt nie podszył się pod własne siły wprowadzono metody zabezpieczenia wysyłanych sygnałów, które w zależności od mocy kryptograficznej nazwano modami.

Do niedawana najważniejszym z nich był mod 4 (system IFF Mark XII), który obecnie jest zastępowany przez mod 5 (system IFF Mark XIIA). Są one o tyle ważne, że w warunkach bojowych tylko dzięki nim gwarantuje się wiarygodne wyróżnienie własnych statków powietrznych i okrętów, a tym samym uniknięcie strat „bratobójczych”.

Według naszych informacji, częściowo potwierdzonych przez NATO, dokładnie 1 lipca 2020 roku pojawią się jednak problemy z kompatybilnością polskich i natowskich systemów identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF. Zgodnie z zapowiedziami Paktu Północnoatlantyckiego sprzed kilkunastu lat, Amerykanie tego dnia mają bowiem przestać w tym systemie dystrybuować klucze należące do modu 4 i będą już generować jedynie klucze modu 5 – a więc modu, którego polskie siły zbrojne nie wprowadziły jeszcze na wszystkich swoich platformach. Rzecznik prasowy NATO potwierdził w odpowiedzi na pytania Defence24.pl, że USA zamierzają zakończyć wsparcie dla modu 4 IFF od 2020 roku.

„Stany Zjednoczone ogłosiły, że przestaną wspierać tryb 4 IFF od 2020 r. W oczekiwaniu na tę zmianę SHAPE [od red. Naczelne Dowództwo Sojuszniczych Sił w Europie] ocenia obecnie, w jaki sposób, lub czy, wpłynie to na operacje NATO. NATO będzie nadal stawiać bezpieczeństwo i integralność systemów i wyposażenia naszych sojuszników na pierwszym planie w planowaniu i synchronizacji swoich działań”.



rzecznik prasowy NATO