Niemcy oskarżone o zbrodnie wojenne w Jemenie

Data: 12.12.2019 23:26

Autor: malcolm

wprawo.pl

#zbrodnia #niemcy #prawaczlowieka

Rząd Angeli Merkel został oskarżony o „wydatne przyczynienie się do zbrodni wojennych” w Jemenie. Wszystko przez niemieckie koncerny zbrojeniowe, zaopatrujące w broń terytoria ogarnięte wojną domową. Sprawa stała się głównym tematem dyskusji w niemieckich mediach.

Międzynarodowy Trybunał Karny przyjął skargę na producentów broni, którzy zaangażowali się w konflikt w Jemenie. Oskarżona została między innymi firma Rheinmetall, oraz producent samolotów Airbus.

Data: 12.12.2019 09:30

Autor: kisiel

"Byłbym bardziej ostrożny, moim zdaniem Polska nie była systemowo przygotowana do przyjęcia imigrantów. Niemcy mieli wtedy już to wszystko przygotowane, poukładane i moim zdaniem oni w jedno pokolenie tę całą rzeszę imigrantów „zniemczą”." – Paweł Poncyliusz dla wPolityce.pl

#imigranci #niemcy

Niemiecki sąd najwyższy w całości jest wybierany przez polityków. Czy on również jest . . .

Data: 11.12.2019 22:02

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #sady #niemcy #niewygodneinfo #sedziowie

Przypomnijmy – niemiecki Sąd Najwyższy (Federalny Trybunał Sprawiedliwości) jest wybierany w 1/2 przez członków Bundestagu (16 sędziów) i w 1/2 przez polityków piastujących landowe urzędy ministrów sprawiedliwości (16 sędziów). Część ekspertów i komentatorów uważa, że możliwość wyboru sędziów przez polityków jest sprzeczna z prawem UE, a wyroki wydawane przez tak obsadzony sąd powinny być uchylane lub pomijane. Jeśli tak, to dlaczego do przywrócenia praworządności wzywana jest tylko Polska, a nikt nie robi tego w stosunku do Niemiec?

Niemiecki sąd najwyższy w całości jest wybierany przez polityków. Czy on również jest sprzeczny z prawem UE?

U naszych zachodnich sąsiadów organem wybierającym sędziów pięciu głównych sądów federalnych (w tym także Federalny Trybunał Sprawiedliwości, czyli odpowiednika polskiego Sądu Najwyższego) jest komisja ds. wyboru sędziów (Richterwahlausschuss). Gremium to składa się z 32 członków. Przewodniczy mu minister wytypowany z niemieckiego rządu, który może przedstawiać własnych kandydatów na sędziów, ale nie ma prawa głosu. W skład komisji (z prawem głosu) wchodzi 16 ministrów landowych (a więc 100 procentowych polityków) i 16 wybranych przez Bundestag (a więc organ polityczny) ekspertów biegłych w dziedzinie prawa, którzy – tu ważna uwaga – mogą być politykami (mogą np. zasiadać w Budenstagu).

Niemiecki system wyboru sędziów jest zatem całkowicie uzależniony od tego kto w danym momencie rządzi krajem, kto ma przewagę w Bundestagu (czyli niemieckim sejmie) oraz kto rządzi na szczeblu terytorialnym. Gdyby taka sytuacja miała miejsce w Polsce, to – patrząc przez pryzmat ubiegłotygodniowego orzeczenia Sądu Najwyższego – stwierdzono by, że wspomniana komisja ds. wyboru sędziów nie spełnia wymogów niezależności (bo wpływ na jej skład mają politycy), a wyroki powoływanych przez nią składów sędziowskich powinny być uchylane lub całkowicie pomijane.

W kontekście powyższego warto odnotować, że w 2017 roku Anne Sanders – niemiecka ekspert prawna pracująca dla Rady Europy – przyznała publicznie, że przyjęty przez PiS sposób powoływania sędziów polskiego Sądu Najwyższego jest taki sam, jak w Niemczech. Dlaczego zatem w Polsce można z tego powodu robić aferę, wszczynać postępowanie przed Komisją Europejską i wzywać do przywrócenia praworządności, a w Niemczech nie? Sanders wytłumaczyła to wówczas mniej więcej następująco: Bo w Niemczech sposób ten obowiązuje dłużej i dlatego "wypracował sobie taki mechanizm kontroli i równowagi".

Nie wiem jak państwa, ale mnie argument o "obowiązywaniu dłużej" i wypracowaniu "takiego mechanizmu kontroli i równowagi" specjalnie mnie nie przekonuje (swoją drogą słowa o "wypracowaniu sobie takiego mechanizmu" brzmią jak słowa Kidawy-Błońskiej, która w kontekście skoku na OFE mówiła o "jakiś kwotach, które wynikają z różnych takich działań"). Czy zatem Komisja Europejska nie powinna w takich okolicznościach wszcząć postępowania w/s naruszenia praworządności wobec Niemiec? Skoro tamtejsi politycy, dokładnie tak samo jak polscy politycy, mają decydujący wpływ na to, kto orzeka w sądach, a w przypadku polskiego systemu wyboru sędziów uznano, iż jest on sprzeczny z prawem UE, to chyba naturalną konsekwencją powinno być wszczęcie postępowania w/s naruszenia praworządności przez Niemcy. Czyż nie mam racji?

Źródła informacji:

Jak wybierani są niemieccy sędziowie. "Dość zadziwiające"

Niemiecka prawniczka: "Polska, demontowane państwo prawa"

Niemiecki system wyboru sędziów

Data: 09.12.2019 11:38

Autor: FiligranowyGucio

Czy zatem Komisja Europejska nie powinna w takich okolicznościach wszcząć postępowania w/s naruszenia praworządności wobec Niemiec?

U naszych zachodnich sąsiadów organem wybierającym sędziów pięciu głównych sądów federalnych (w tym także Federalny Trybunał Sprawiedliwości, czyli odpowiednika polskiego Sądu Najwyższego) jest komisja ds. wyboru sędziów (Richterwahlausschuss). Gremium to składa się z 32 członków. Przewodniczy mu minister wytypowany z niemieckiego rządu, który może przedstawiać własnych kandydatów na sędziów, ale nie ma prawa głosu. W skład komisji (z prawem głosu) wchodzi 16 ministrów landowych (a więc 100 procentowych polityków) i 16 wybranych przez Bundestag (a więc organ polityczny) ekspertów biegłych w dziedzinie prawa, którzy – tu ważna uwaga – mogą być politykami (mogą np. zasiadać w Budenstagu).

Skoro tamtejsi politycy, dokładnie tak samo jak polscy politycy, mają decydujący wpływ na to, kto orzeka w sądach, a w przypadku polskiego systemu wyboru sędziów uznano, iż jest on sprzeczny z prawem UE, to chyba naturalną konsekwencją powinno być wszczęcie postępowania w/s naruszenia praworządności przez Niemcy.

Źródło:

http://niewygodne.info.pl/…/Niemiecki-sad-najwyzszy-wybiera…

#niemcy #wolnesady #informacje #poliwatory #fb

Projekt III RP, a upadek porządku jałtańskiego.

Data: 08.12.2019 06:01

Autor: false_nine

eioba.pl

Gdy w 1987 r. w Helsinkach dziennikarze zapytali ministra spraw zagranicznych E. Szewardnadze, czy ZSRR mógłby się zgodzić na zjednoczenie Niemiec, usłyszeli że tak, pod warunkiem istnienia strefy buforowej między Rosją a Niemcami. Taka strefa- to kraj nie prowadzący samodzielnej polityki, bez armii i przemysłu, słowem – państwo teoretyczne.

#polska #takaprawda #solidarnosc #historia #rosja #niemcy #usa #bolek

Niemieccy biskupi: homoseksualizm to normalność

Data: 06.12.2019 14:05

Autor: kisiel

wpolityce.pl

Homoseksualizm to „normalna forma predyspozycji seksualnej” – tak orzekli wczoraj niemieccy biskupi, seksuolodzy, prawnicy kościelni oraz teolodzy dogmatyczni i moralni podczas wspólnego posiedzenia w Berlinie. We wczorajszym komunikacie Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Niemiec ogłosiło, że w spotkaniu wzięli udział biskupi Heiner Koch z Berlina, Franz-Josef Bode z Osnabrück, Wolfgang Ipolt z Görlitz, Peter Kohlgraf z Moguncji oraz kilku niewymienionych z nazwiska hierarchów reprezentujących Komisję Wiary i Rodziny niemieckiego Episkopatu.

#lgbt #niemcy #newsy #newsyzeswiata #chrzescijanstwo

Niemiecki smalec z drutem wycofany z Aldi

Data: 04.12.2019 14:55

Autor: malcolm

tvp.info

#zdrowie #zywnosc #niemcy

Państwowa Inspekcja Sanitarna ogłosiła wycofanie z rynku niemieckiego smalcu „Thalheimer Bauernwurst”. Apeluje też o jego niespożywanie. W słoiczkach można znaleźć fragmenty metalowego drutu. Smalec sprzedaje sieć Aldi.

Na decyzję Państwowej Inspekcji Sanitarnej wpłynęły skargi konsumentów.

Ci, którzy kupili smalec (sprzedawany w różnych wariantach smakowych), znaleźli fragmenty drutu.

Co wspólnego ma „sprawa Jedwabnego” z ustawa 447/JUST?

Data: 03.12.2019 14:25

Autor: ziemianin

salon24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #polityka #polska #zydzi #klamstwo #jedwabne #rosja #niemcy #katyn #zbrodnia

"Niektóre bitwy wygrywają miecze i włócznie, a inne gęsie pióra i kruki."

George R.R. Martin

Co wspólnego ma „sprawa Jedwabnego” z ustawa 447/JUST?

"Cisza, która zaległa nad ustawą 447/JUST wydaje się bardzo źle wróżyć. Dla każdego rozumnego człowieka jest to oczywistością i mylenie tropów lub infantylna nonszalancja niczego w tej kwestii nie są w stanie zmienić. O powodach, dla których ten akt prawny trzeba traktować absolutnie serio można by długo. Tylko po co? Jedni, umiejętnie wykorzystujący przymioty umysłu, utwierdzą się w przekonaniu o niebezpieczeństwie wynikającym z przyjęcia przez parlament USA tej ordynacji, drudzy, przedkładający odczucia nad fakty, z uporem maniaka będą sprawę lekceważyć. Szkoda zatem bić pianę kolejny raz. Dużo bardziej pożytecznym wydaje się zobrazowanie konstrukcji, dzięki której uchwalenie 447/JUST stało się w ogóle możliwym.

Latem tego roku przejrzałem wiele – dostępnych w sieci – dokumentów poświęconych wydarzeniom z lipca 1941 w Jedwabnem. Wśród nich znalazły się m.in. relacje świadków, akta procesu i sentencja wyroku z 1949 r. oraz postanowienie o umorzeniu śledztwa IPN z roku 2003. Setki stron! Lektura ta pozwoliła mi przyjąć, iż rewelacje prof. Grossa oraz wtórujących mu afirmantów, to niezwykła brednia. Niezwykła, bo powstała w określonym celu. Taki też pogląd – powołując się na źródła – prezentowałem podczas dyskusji na jednym z forów poświęconych tematyce historycznej. Stronnicy odmiennej opcji (trudno uwierzyć ilu ich jest!) przywoływali wyświechtane i wątpliwej wartości argumenty z zapałem godnym lepszej sprawy. Gdy straciłem już wiarę w możliwość reedukacji lub choćby zasiania ziarna wątpliwości w głowach interlokutorów, jeden z uczestników sporu napisał tak: „Kolejna sprawa, to ten rynek i co kazano Żydom robić. Ustawiano ich czwórkami i kazano maszerować, śpiewać? Wyrywać zielsko z pomiędzy bruku? Serio? Nikomu z miejscowych nie przyszło to do głowy wcześniej że to nieestetycznie wygląda, czy coś? Przypominam, to byli ludzie prości, 6 klas to pewnie był szczyt ich możliwości, sporo niepiśmiennych, a tu nagle takie coś. Rynek jest ufafluniony, czas na porządki. A potem defilada. Akurat jak Niemcy wkroczyli, u których wiadomo "ordnung muss sein", to Polakom się tryb sprzątania włączył.” Gdybym był prof. Grossem mógłbym zakrzyknąć: eureka! Do olśnień tłumaczących wszystko mam jednak stosunek mocno ostrożny. Nie mniej, to – pozornie nieistotne – spostrzeżenie anonimowego miłośnika dziejów potwierdziło moje przypuszczenia, że masakra w Jedwabnem to robota Niemców.

Niestety, mimo potwierdzenia w faktach, konstatacja ta ma wyłącznie charakter nieformalny. Oficjalna narracja zbudowana jest na niedomówieniach i fałszu. I co najgorsze, rozbrzmiała już na wszystkie strony świata. Dla wielu z nas zaprzestanie, a następnie zablokowanie ekshumacji ofiar omawianych wydarzeń jawi się więc jako niezrozumiałe. Godne pochwały są zatem próby zdjęcia blokady i ujawnienia prawdy. Czy jednak są na to jakieś szanse? Aby zrozumieć prawdziwe przyczyny takiego stanu rzeczy trzeba bezwzględnie spojrzeć na to w szerszym kontekście.

Historia uczy, iż praktycznie wszystkie agresje wymagają pretekstu. Również te o jawnym czy też ukrytym podłożu ekonomicznym. Wspomnijmy dla przykładu, że nawet tacy carowie zbrodni jak A. Hitler i J. Stalin potrzebowali wymówki by uzasadnić atak na Rzeczpospolitą. Pamiętamy, że oficjalnym i bezpośrednim powodem uderzenia na Polskę było dla Niemców rzekome zaatakowanie przez jednostkę Wojska Polskiego Radiostacji w Gliwicach, a Sowieci w oficjalnej nocie wręczonej ambasadorowi Grzybowskiemu w dniu 17 września 1939 r. napisali, że „rząd sowiecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terytorium Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony.” Przekaż wysłano w świat, a świat ten przekaz „łyknął”. Bajęda o masakrze w Jedwabnem dokonanej rzekomo z inicjatywy i rękoma ludności polskiej ma to samo zadanie. Rozpropagować i utwierdzić wśród mieszkańców najważniejszych państw globu, że Polacy ponoszą winę za holokaust. Więcej nawet! Stworzono ciąg logiczny w postaci: zwierzęcy antysemityzm – barbarzyńskie mordy – zagrabienie mienia… Dla ludzi nie znających realiów okupacji na obszarach Europy środkowej, taka hagada jest do zaakceptowania. I to bez „popitki”! Skoro autorzy logicznej fałszywki przekonają opinie publiczne licznych krajów (bo niektóre rządy taką narrację już akceptują), cóż będzie stało na przeszkodzie aby przejść do działań otwartych? Które z wpływowych gremiów nad Sekwaną, Tamizą czy Potomakiem ujmie się za ubabranymi po pachy w posoce troglodytami znad Wisły?

Przypisanie zbrodni w Jedwabnym naszemu narodowi jest fundamentem, ofiarą zakładzinową i opoką dla narracji o polskim zezwierzęceniu i bezpośrednim pretekstem do wysuwania roszczeń materialnych. Powrót do ekshumacji i ukazanie światu jak było naprawdę stanowi warunek sine qua non rozbicia w proch kłamliwej hagady, a co za tym idzie – żądań „rekompensaty” za przejęte mienie bezspadkowe. Podjęcie badań przez archeologów musi nastąpić jak najszybciej, bo czasu mamy niewiele. Dlatego wszystkie wysiłki wolontariuszy, ośrodków opinii, propaństwowych środowisk naukowych i politycznych, winny skoncentrować się na tym zadaniu. Przepychanki o to co powiedział ten czy inny dyplomata izraelski lub funkcjonariusz „Przedsiębiorstwa Holokaust” to naprawdę sprawy trzeciorzędne. A tę walkę można jeszcze wygrać. Tym bardziej, że rozstrzygnięcie nie zapadnie na polu bitwy, ale w ludzkich głowach."

Źródła:

PDF – VII. Akta procesu z 1949 roku dwudziestu dwóch oskarżonych o udział w zbrodni na ludności żydowskiej w Jedwabnem

Piotr Gontarczyk przedstawia wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Łomży w 1949 roku

PDF – Jedwabne postanowienie

Niemcy są przeciw energii atomowej w Polsce, bo chcą nam sprzedawać rosyjski gaz z Nord Streamu

Data: 02.12.2019 22:31

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #energetyka #energetykajadrowa #niemcy #rosja #polska #polityka #niewygodneinfo

Dlaczego nasi zachodni sąsiedzi tak intensywnie walczą o powodzenie Nord Streamów? Odpowiedź jest prosta: chodzi o gigantyczne pieniądze. Dzięki tym gazociągom Niemcy staną się europejskim hubem gazowym i głównym dystrybutorem rosyjskiego Gazpromu. Zyski z tego tytułu będą olbrzymie. Dlatego też niemieccy politycy starają się dławić w zarodku wszelkie inicjatywy, które są na kursie zderzeniowym z ich gazowymi interesami. Rozwój energetyki atomowej w Polsce i w UE jest na takim kursie. Stąd m.in. 20 tys. oficjalnych niemieckich protestów w/s polskiej elektrowni atomowej.

Niemcy są przeciw energii atomowej w Polsce, bo chcą nam sprzedawać rosyjski gaz z Nord Streamu

Niemieccy europosłowie zaproponowali, aby treść unijnej deklaracji ws. kryzysu klimatycznego, która ma być zaprezentowana na zbliżającym się szczycie COP25 w Madrycie, zawierała zapowiedź wygaszenia wszystkich elektrowni atomowych na terenie Unii Europejskiej. Dlaczego niemieccy politycy chcą wyłączenia wszystkich elektrowni jądrowych UE, skoro nie emitują one żadnych gazów cieplarnianych podczas produkcji energii i są kompletnie neutralne z punktu widzenia zmian klimatycznych?

Odpowiedzi na to pytanie udzielił w książce "Energiewende. Nowe niemieckie imperium" Jakub Wiech, ekspert z dziedziny energetyki: – "Niemcy walczą z czystą energetyką jądrową w Europie, by w jej miejsce weszły jednostki opalane gazem – a tym paliwem handlować ma Berlin dzięki Nord Streamom. Nie ma to nic wspólnego z ochroną klimatu, ale dużo z niemieckim interesem".

Jednym z założeń niemieckiej polityki energetycznej jest utworzenie z tego kraju "europejskiego huba gazowego", który miałby dystrybuować rosyjski gaz dostarczany przez gazociągi Nord Stream 1 & 2 na całą Unię Europejską. Aby wszystko "spięło się" jednak z ekonomicznego punktu widzenie, trzeba najpierw wygenerować odpowiedni popyt na gaz ziemny dostarczany do Niemiec po dnie Bałtyku przez Gazprom. Wpływ na taki popyt bez wątpienia miałoby przeforsowanie pomysłu likwidacji elektrowni atomowych funkcjonujących na terytorium UE. Wszak w przypadku realizacji tak sformułowanego postulatu elektrownie jądrowe będą musiały być zastąpione innymi siłowniami o znaczeniu systemowym. Węgiel jest na cenzurowanym, a OZE nigdy nie zapewnią stałych dostaw mocy. W takich okolicznościach elektrownie na gaz sprowadzany z Rosji i dystrybuowany przez niemieckie firmy byłyby "idealnym" rozwiązaniem.

Patrząc przez pryzmat powyższego nie powinno nas dziwić, że w zawartej w 2018 roku umowie koalicyjnej między głównymi partiami rządzącymi Niemcami stwierdzono, iż energetyka atomowa jest zagrożeniem dla możliwości eksportowych niemieckich firm na rynkach międzynarodowych.

Warto również przypomnieć, że już w 2011 roku nasi zachodni sąsiedzi oraz działające tam organizacje ekologiczne wysłały do Komisji Europejskiej specjalny list protestacyjny w sprawie planowanej w Polsce pierwszej elektrowni atomowej. Do rządu w Warszawie trafiło również – uwaga – aż 20 tys. indywidualnych zastrzeżeń dotyczących polskiego programu jądrowego (!). Niemcy po prostu dbali o swoje interesy. Wiedzieli, że jeśli w Polsce powstanie siłownia jądrowa, to produkowana w naszym kraju energia będzie – po pierwsze – tańsza od energii produkowanej przez niemieckie wiatraki, a po drugie – nie będzie zwiększonego zapotrzebowania na dostawy gazu dla nowych elektrowni opalanych tym surowcem, bowiem takich elektrowni po prostu u nas nie będzie. Obecnie mamy rok 2019 i elektrowni atomowej w Polsce jak nie było, tak nie ma. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest deficyt mocy wytwórczych skutkujący koniecznością kupowania sporej ilości energii z Niemiec oraz rozważania na temat budowy nowych elektrowni na gaz, które mogłyby być zaopatrywane w rosyjski surowiec z kierunku niemieckiego.

Źródła

Jakub Wiech Twitter

Niemcy biją w atom. "UE miałaby wygasić swoje elektrownie jądrowe"

Niemcy protestują przeciw atomowi w Polsce

Niemiecka umowa koalicyjna uderza w polską siłownię jądrową

Imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”

Data: 01.12.2019 12:15

Autor: ziemianin

twitter.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #niemcy #atak #dzieci #imigranci #islam #turcy

Znany niemiecki dziennikarz śledczy wprost przyznał, że imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”.

Imigranci napadają na niemieckie dzieci, bo „w przeciwieństwie do Turków nie bronią się”

O sprawie informuje na Twitterze Adam Gwiazda: „Znany dziennikarz śledczy Olaf Sundermeyer o swych rozmowach z przestępcami imigrantami: otwarcie przyznają, że napadają tylko na niemieckie dzieci i młodzież, ponieważ w przeciwieństwie do Turków, dzieci romskich i innych imigrantów, ci się nie bronią”

🇩🇪 Znany dziennikarz śledczy Olaf Sundermeyer o swych rozmowach z przestępcami imigrantami: otwarcie przyznają, że napdają tylko na niemieckie dzieci i młodzież, ponieważ w przeciwieństwie do Turków, dzieci romskich i innych imigrantów, ci się nie bronią. [Deutsche wehren sich nicht – Experten Analyse bei Hart aber Fair über Clan Kriminalität](https://t.co/itZZtNpkdM)

— Adam Gwiazda (@delestoile) [28 listopada 2019](https://twitter.com/delestoile/status/1200155611167707139?ref_src=twsrc%5Etfw)

Na młodzież napadają nie tylko dorośli imigranci, ale także ich dzieci. Atakowani są także duchowni. Urzędnicy podkreślają jednak, w typowym dla siebie tonie, że „prawdopodobnie są to przypadki incydentalne, które nie powinny zepsuć pozytywnych relacji chrześcijańsko-muzułmańskich w jego lokalnej społeczności”.

Problem z agresją wobec dzieci mają jednak nie tylko Niemcy, ale i Duńczycy. Problem jest na tyle poważny, że policja „dla dobra śledztwa” ukrywała, iż imigranci napadali na dziewczynki i gwałcili. Rodzice boją się o dzieci – policja ponadto twierdzi, że rodzice… sami powinni pilnować swych dzieci.


Ciekawe czy polskie dzieci będą się bronić?

Solidarność energetyczna jest dobra tylko wtedy, gdy jest dobra dla Niemiec. Berlin chce . . .

Data: 28.11.2019 21:36

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #tsue #polska #niemcy #energetyka #gaz

We wrześniu Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) wydał korzystny dla Europy, a niekorzystny dla Niemiec i Rosji wyrok w/s gazociągu OPAL. TSUE uznał, że Komisja Europejska zgwałciła unijną zasadę solidarności energetycznej (w 2016 roku brukselscy eurokraci zgodzili się na to, aby Gazprom wykorzystywał niemiecki gazociąg OPAL w sposób zagrażający interesom państw Europy Wsch.). O ile KE odpuściła i nie odwołała się od wyroku TSUE, to w zaparte idą Niemcy. Do Trybunału w Luksemburgu właśnie trafiła ich apelacja, a to oznacza otwarty spór przeciwko Polsce!

Solidarność energetyczna jest dobra tylko wtedy, gdy jest dobra dla Niemiec. Berlin chce wojny z Polską przed TSUE

Gdy chodzi o dodatkową kasę jaką Berlin może zarobić z tytułu realizacji wspólnych interesów z Kremlem, to kwestie związane ze wspólnotową zasadą solidarności energetycznej niestety muszą odejść na drugi plan. Do takich wniosków można dojść śledząc najnowsze doniesienia medialne w sprawie gazociągu OPAL, czyli ulokowanego wzdłuż granicy polsko-niemieckiej gazociągu, biegnącego po niemieckiej stronie.

Istnienie gazociągu OPAL ma sens tylko wtedy, gdy będzie on traktowany jako lądowe wydłużenie gazociągu Nord Stream. Z tego powodu Rosjanie i Niemcy chcieli wykorzystywać OPAL na 100 proc. możliwości. Taka opcja przeczy jednak zasadzie solidarności energetycznej, której funkcjonowanie można wyinterpretować z treści artykułu 194 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Artykuł ten reguluje politykę Unii Europejskiej w dziedzinie energetyki, której celem jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw energii w UE. Tymczasem rozbudowa gazociągu Nord Stream 2 (oraz gazociągów towarzyszących takich jak OPAL) z pominięciem Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej w istocie przeczy temu celowi. Właśnie dlatego Polska (oraz Litwa i Łotwa) wniosła do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) skargę na decyzję Komisji Europejskiej z 28 października 2016 r., która umożliwiała większe wykorzystanie przepustowości niemieckiego gazociągu OPAL przez rosyjski Gazprom.

TSUE we wrześniu br. wydał werdykt, w którym podzielił obawy Polski. Sędziowie orzekli, że Komisja Europejska w 2016 roku nie zastosowała się do przepisów traktatowych o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Zdaniem TSUE eurokraci z Brukseli nie zbadali wpływu zwiększenia wykorzystania przepustowości gazociągu OPAL na sytuację państw trzecich, w tym Polski, i skutków przekierowania na trasę Nord Stream–OPAL części gazu przesyłanego wcześniej gazociągami Jamał i Braterstwo oraz nie wyważyła tych skutków z zyskami, jakie niósłby dla bezpieczeństwa dostaw gazu do UE wzrost wykorzystania gazociągu OPAL.

Wyrok TSUE z września wszedł w życie natychmiastowo. To oznaczało, że Niemcy z Rosjanami musieli istotnie ograniczyć przesył gazu przez OPAL. Najbardziej dotknięci tą decyzją byli nasi zachodni sąsiedzi. Irytacja Berlina była na tyle duża, że niemieccy politycy zaczęli wywierać naciski na Komisję Europejską, aby ta odwołała się od wyroku TSUE. Taka decyzja wymagałaby jednak konsensusu na poziomie komisarzy, a to – z oczywistych względów – było niemożliwe.

Co zatem zrobił niemiecki rząd? Na dzień przed upływem terminu do złożenia apelacji od orzeczenia TSUE, do sekretariatu Trybunału w Luksemburgu wpłynęło pismo procesowe. Okazało się, że było to podpisane odwołanie od wrześniowego wyroku TSUE. W praktyce Niemcy już oficjalnie wstępują w spór sądowy przeciwko Polsce. Gra toczy się zatem, z jednej strony, o zachowanie bezpieczeństwa energetycznego i zagwarantowanie dostaw gazu przez terytorium Polski, a z drugiej – o gigantyczne zyski niemieckich firm. Które interesy zostaną uwzględnione przez sędziów badających odwołanie? Rozstrzygnięcie powinno być znane do końca przyszłego roku.

Niemcy złożyły apelację od wyroku unijnego Trybunału ws. gazociągu OPAL

Cios w interesy Gazpromu. Wyrok TSUE w sprawie gazociągu OPAL

Hucpa wokół Jedwabnego. Wołanie o ekshumacje.

Data: 28.11.2019 21:15

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zydzi #jedwabne #niemcy #nkwd #sd #RSHA #zsrr #matusiakblog #historia

Wizytówką niemieckich sadystów na okupowanych terenach Europy były płonące stodoły i magazyny do który spędzono mordowane ofiary. Strzelano też do ofiar, aby utrudnić im ratowanie się.

Hucpa wokół Jedwabnego. Wołanie o ekshumacje.

Mieszkańcy sennego, biednego miasteczka Jedwabne żyli w miarę zgodnie.

Zgodnie z umową Hitler – Stalin miasteczko Jedwabne w 1939 roku znalazło się w rękach sowietów którzy szybko zaprowadzili tam swój terror. Według precyzyjnych danych NKWD w 1940 roku w Jedwabnym mieszkało prawie 2500 osób a w tym dokładnie 562 Żydów. Gdy Niemcy napadli na Sowietów od razu zaczęli na okupowanych terenach mordować!

Po wojnie USA postanowiły rozprawić się z mordercami z Einsatzguppen …, ale rozpoczęła się Zimna Wojna i mordercy pozostali na zachodzie praktycznie bezkarni.

http://matusiakj.blogspot.com/2015/10/usa-einsatzgruppen-to-nasze-sukinsyny.html

"USA: Einsatzgruppen to nasze sukinsyny

Einsatzgruppen to specjalne niemiecki mordercze oddziały utworzone przez SD, w celu eksterminacji elementów niewygodnych i niepożądanych za linia frontu. Einsatzgruppen w Polsce dopuściły się bezmiaru zbrodni.

Rozkaz nr 6 wydany dnia 31 lipca 1939 stwierdzał: "Zadaniem Specjalnych Oddziałów Operacyjnych Policji Bezpieczeństwa jest zwalczanie wszelkich elementów wrogich Rzeszy i antyniemieckich w kraju nieprzyjacielskim na tyłach walczących wojsk"

Po napaści III Rzeszy na Związek Radziecki Einsatzgruppen mordowały do 1944. Oblicza się, że wymordowały tylko w ZSRR 1 milion 250 tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci, głównie Żydów, Cyganów i komisarzy bolszewickich, ale także innych bezbronnych i niewinnych ludzi.

Sprawozdania zbiorcze sporządzane w RSHA na podstawie meldunków poszczególnych Einsatzgruppen, pod nazwą Ereignismeldungen UdSSR (meldunki o wydarzeniach dot. ZSRR), rozsyłano według rozdzielnika w 50 egzemplarzach m.in. dla Himmlera, Heydricha, dowódców SS i policji w prowincjach Rzeszy i krajach przez nie okupowanych. Zachowane są w Archiwum Federalnym (Bundesarchiv) w Koblencji. Jest tam 195 raportów zbiorczych na 2579 kartach datowanych od 23 czerwca 1941 do 24 kwietnia 1942, rozsyłanych początkowo codziennie, a później co 2–3 dni.

Od 1 maja 1942, gdy ruchome Grupy Operacyjne przekształciły się w stacjonarne komendy Sipo i SD, ich raporty zbiorcze z okupowanych obszarów na wschodzie (Meldungen aus den besetzten Ostgebieten) rozsyłano co tydzień. W Koblencji jest 55 takich raportów, liczących 1668 kart. W sumie 4247 kart.

Dokumentacja Einsatzgruppen wpadła w 1945 roku w ręce Amerykanów. Proces Einsatzgruppen to dziewiąty z 12 procesów norymberskich, które toczyły się przed Amerykańskimi Trybunałami Wojskowymi po zakończeniu głównego procesu hitlerowskich zbrodniarzy wojennych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Proces odbył się w dniach 29 września 1947 – 10 kwietnia 1948.

Ława oskarżonych miała liczyć 24 osoby, lecz jeden z oskarżonych zachorował a drugi zmarł.

Zapadło 14 wyroków śmierci. Jedynie 4 wyroki śmierci wykonano, pozostałe (podobnie jak kary dożywocia i terminowego pozbawienia wolności) stopniowo łagodzono. W 1958 roku wszyscy skazani byli już na wolności.

Wstrząśnięci sędziowie amerykańscy w uzasadnieniu wyroku na niemieckich zbrodniarzy napisali:

„Mamy tu do czynienia z udziałem w zbrodni o niespotykanej nigdy dotąd brutalności i o takim niepojętym okrucieństwie, że umysł wzdraga się przed wyobrażeniem sobie tego, a wyobraźnia zawodzi przy rozważaniu takiego upodlenia, jakiego ludzka mowa nie jest w stanie wyrazić”. I dalej: „W wielkim smutku, lecz pełni nadziei przystępujemy do przedstawienia tej rozmyślnej rzezi miliona niewinnych i bezbronnych mężczyzn, kobiet i dzieci”, dokonanej przez „ponure bandy w postaci Einsatzgruppen, które licząc ok. 3000 ludzi zamordowały w ciągu niespełna dwóch lat co najmniej 1 milion ludzi”.

Omawiając meldunki Einsatzgruppen sąd stwierdzał: „Każda niemal strona tych sprawozdań ocieka krwią i jest otoczona żałobną obwódką tragedii i rozpaczy”.

Zainspirowane przez Żydów śledztwo w sprawie zbrodni w Jedwabnym prowadziły matołki (nikt z śledczych młodzieńców w UB nie miał skończonej szkoły podstawowej) i sadyści z UB oczywiście bijąc na pierwszy rzut oka przypadkowych podejrzanych. Jak się okazało z dokumentacji UB oskarżano głównie osoby, które nowa władza obsadzona przez sowietów podejrzewała o nielojalność lub wręcz wrogość. Prokuratura wysmażyła prymitywny akt oskarżenia przeciwko 22 podejrzanym.

Dostępna jest całą dokumentacją śledztwa i procesu oraz dokumenty po procesowe.

https://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/12219/Akta_procesu_z_1949_roku.pdf?sequence=1

Nikt nie przyznał się przed sądem do zbrodni. Sąd Okręgowy w Łomży po farsie – dwudniowym procesie 16-17 maja 1949 roku słusznie [tak się wydaje, ale tylko wydaje] skazał folksdojcza – żandarma (drugi oskarżony został żandarmem później w 1942) Karola Bardonia na karę śmierci zamienioną w drodze łaski na 15 lat więzienia. W 1953 roku zmarł on w więzieniu w Szczecinie. 9 oskarżonym wymierzono kary więzienia za rzekome spędzanie na niemiecki terrorystyczny rozkaz (faktycznie zagrożony pobiciem, obozem albo śmiercią) Żydów na rynek i pomoc w pędzeniu ich w kierunku stodoły. Z tej grupy po apelacjach 3 osoby uniewinniono. Sąd 12 oskarżonych od razu uniewinnił.

Zeznania złożone przez świadków przed sądem nikogo skazać nie pozwalały, toteż plugawy sąd dawał wiarę wysmażonym papierom UB. Mieszkańcy pomagali Żydom i ich ukrywali. Połowa z nich ocalała i dopiero później wywieziono ich do getta a później zamordowano. Sędzia i dwóch ławników popełnili stalinowską – zbrodnie komunistyczną.

Plugawy sąd doskonale wiedział, że zbrodni dokonali Niemcy i ich żandarmi. Znamienne jest zeznanie:

"2) Julia Sokołowska, l. 45, zam. w Jedwabnem, obca, katoliczka.

Na żandarmerii pracowałam jako kucharka. Oskarżony Bardoń zawsze pracował na posterunku. Chodził w cywilnym ubraniu, ale w tym czasie już wyjechał na wsie z żandarmami.

Dnia krytycznego Bardoń był cały dzień na mieście. Znam tylko starego Laudańskiego, syna jego nie znam i nic o nich nie wiem. Dnia krytycznego było 68 gestapowców, bo dla nich szykowałam obiad, zaś żandarmów było bardzo dużo, bo przyjechali z różnych posterunków.

Sąd odczytał zeznania świadka złożone w dochodzeniu, k. 157.

Świadek zeznaje dalej:

Żadnego z oskarżonych nie widziałam, aby spędzali żydów. Wiadomo mi, że Mariana Żyluka zbili Niemcy za bydło i za paszporty. Dnia krytycznego widziałam Miciurę, że pracował on na posterunku żandarmerii. Bardoń dnia krytycznego przychodził tylko na obiad i na śniadanie."

Świadek pomyliła Gestapowców z funkcjonariuszami SD Einsatzgruppen ale o to było łatwo a byli tam dopiero od niedawna.

Sabotażyści z IPN prowadząc "śledztwo" w latach 2000-2004 nikomu nie postawili zarzutów stwierdzając, że wszyscy już zostali osądzeni w 1949 roku lub zmarli. Zebrane przez nich zeznania kompletnie nic nie wniosły do sprawy z uwagi na upływ czasu i pamięć wiekowych świadków. "Ustalenia" IPN są sprzeczne z informacjami jakie ogólnie dostępne są o działalności Niemców w tamtym okresie na tym terenie. Żadnych wartościowych informacji IPN od organów państwowych Rosji, USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec nie uzyskał.

IPN w końcu bezczelnie stwierdził, że w zbrodni pomagało około 40 mężczyzn z Jedwabnego i okolic. Po apelacjach proces z 1949 roku zakończył się skazaniem przez komunistyczny sąd 7 osób. W jaki sposób w głowach matołów z IPN powstała liczba 40 tego nie wiadomo. Instytut Pamięci Narodowej po przerwanej próbie ekshumacji zwłok w 2001 ocenił liczbę zamordowanych na około 340 osób.

Na polecenie ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego ekspertom prowadzącym czynności ekshumacyjne „zabroniono podnoszenia kości”. „Eksperci wskazali, że nakazany sposób postępowania wyklucza możliwość udzielenia odpowiedzi na szereg istotnych pytań, np. co do liczby zwłok oraz przyczyn śmierci poszczególnych ofiar”. Kwestię ekshumacji konsultowano ze stroną żydowską. Rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich powiedział: „Szacunek dla kości naszych ofiar jest dla nas ważniejszy niż wiedza, kto zginął i jak, kto zabił i jak”.

Wydaje się, że Lech Kaczyński jest już wystarczająco odbrązowiony, aby usunąć go z Wawelu.

Hucpa na temat niemieckiej zbrodni w Jedwabnym obraża też Zamordowanych!

Umorzono śledztwo w sprawie słów "Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców"

Data: 26.11.2019 16:18

Autor: kisiel

fakty.interia.pl

"Jan T. Gross nie znieważył narodu polskiego, wyrażając opinię, że Polacy, będąc 'słusznie dumni z oporu swojego społeczeństwa wobec nazistów', 'podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców'- uznała katowicka prokuratura i umorzyła postępowanie w tej sprawie.

#polska #zydzi #newsy #newsyzkraju #niemcy

Działacze na rzecz ochrony klimatu rozpoczynają strajk głodowy z . . . herbatą z cukrem

Data: 24.11.2019 13:09

Autor: ziemianin

hessenschau.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #ekoswiry #ekooszolomy #niemcy

Sarah Haenßgen – studentka z Frankfurtu nad Menem rozpoczęła strajk głodowy, aby – jak to ujęła – wstrząsnąć swoją postawą i zasygnalizować, że zmiany klimatyczne są straszliwą klęską ludzkości. Jej kolega z Berlina również podjął się tej formy protestu.

wymagany niemiecki

Działacze na rzecz ochrony klimatu rozpoczynają strajk głodowy z . . . herbatą z cukrem

Rzecz jednak w tym, że strajk „głodowy” nim do końca nie jest, ponieważ nie chcąc ryzykować zbyt wiele, Sarah będzie piła w nieograniczonych objętościach gorącą herbatę z cukrem, a z takim „niejedzeniem” można żyć i żyć.

To jedna ze znanych metod „strajku głodowego”, którego uczestnicy mogą protestować w ten sposób bez końca. Ważniejszy jest jednak cel, jakiemu poświęca swe młode "życie" aktywistka z Niemiec.

Zatroskanie o los planety przy jednoczesnym wstrząśnięciu opinią publiczną są powodami jej „desperackiego” kroku. Akcji towarzyszy tydzień strajków na niemieckich uniwersytetach, który ma się zakończyć tzw. „globalnym” piątkiem.

Aktywiści ekologiczni we Frankfurcie wzywają studentów i wykładowców do spędzenia tygodnia na uniwersytecie, lecz zamiast zajęć, uczestniczenia w warsztatach i seminariach dotyczących zmian klimatycznych.

I co? Od takich działań, będzie padało więcej deszczu w Europie, susze ominą kraje dotknięte tą klęską, czy może wyprodukujemy więcej zielonej energii?

A przysłowiowa herbata z cukrem, którą głodująca ma spożywać, aby przeżyć swój protest, nie będzie przewożona do Europy przez statki zatruwające środowisko? Buraków cukrowych, albo trzciny nie będzie się uprawiać, aby zaoszczędzić przyrodzie gazów cieplarnianych i spalin wytwarzanych w czasie jej mechanicznego siewu, sadzenia i zbioru?

To czym posłodzi zimną wodę młoda studentka, skoro jej podgrzanie jest zbytnim obciążeniem dla środowiska, a xylitol użyty zamiast cukru rośnie na drzewach?

Czym dojadą na uczelnię ekolodzy? Jeśli nie wybiorą zatruwających środowisko autobusów, czy samochodów, mogą przyjechać rowerami. Rowery najpierw trzeba wyprodukować, a to oznacza odlanie stali lub aluminium. Może na uczelnie udadzą się nago, aby nie zatruwać atmosfery podczas produkcji materiałów odzieżowych, by później je dystrybuować do sklepów pojazdami, które zatruwają środowisko?

To wszystko jest jednym, wielkim nonsensem. Słuszna bądź co bądź idea, bo ochrona środowiska jest szczytnym celem, nie może stać się karykaturą troski o jej los. Idąc tropem myśli niby wykształconych ludzi, za jakiś czas cofniemy się do epoki kamienia łupanego lub gładzonego. Choć może to okazać się trudne, skoro podczas procesu łupania lub gładzenia kamienia wydziela się ciepło, a ono podwyższa globalny bilans temperaturowy na Ziemi.

Związek UFO znów grozi strajkami w Lufthansie

Data: 20.11.2019 21:37

Autor: ziemianin

rp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #lotnictwo #ufo #zwiazekzawodowy #lufthansa #loty #samoloty #pracownicy #niemcy

Organizacja pracowników pokładowych w Lufthansie zagroziła strajkami w okresie świąt, jeśli dyrekcja linii nie pójdzie na ustępstwa w sporze o płace.

Związek UFO znów grozi strajkami w Lufthansie

Związek zawodowy UFO oświadczył, że jeśli nie dojdzie do postępu w rozmowach, to w przyszły czwartek (28.XI.) ogłosi, kiedy i gdzie dojdzie do strajków i jak długo potrwają.

Rzecznik linii powiedział, że ten czas zostanie wykorzystany na próby dojścia do porozumienia z UFO i dodał, że do rozwiązania może dojść wyłącznie we wspólnych rozmowach i rozstrzygnięciach. – Nie można jednocześnie strajkować i rozstrzygać – cytuje go Reuter.

Pracownicy pokładowi strajkowali przez dwa dni w listopadzie z powodu roszczeń dotyczących płac i emerytur. Doszło do anulowania co piątego lotu i dotknęło to ok.180 tys. podróżnych, a linię kosztowało 10-20 mln euro.

W ubiegłym tygodniu związek i dyrekcja zgodziły się podjąć rozmowy na szeroką skalę o siatce płac i emeryturach, aby nie dochodziło do dalszych strajków.

Niemiecki dziennik napisał o „polskim antysemityzmie”. Interweniuje ambasador RP w Berlinie

Data: 18.11.2019 18:26

Autor: ziemianin

tvp.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #marszniepodleglosci #ambasadorRP #antyzemityzm #neonazimz #tvpinfo

Polski ambasador w Niemczech podjął interwencję w sprawie wczorajszej publikacji dziennika „Die Welt”. Napisał on, że w Polsce 11 listopada neonaziści z całej Europy wyszli na ulice z hasłami antyżydowskimi.

Niemiecki dziennik napisał o „polskim antysemityzmie”. Interweniuje ambasador RP w Berlinie

Jak dowiedziało się Polskie Radio, ambasador RP w Berlinie, profesor Andrzej Przyłębski, w liście do redaktora naczelnego niedzielnego wydania „Die Welt”, „Welt am Sonntag”, zażądał umieszczenia na stronie internetowej gazety sprostowania skandalicznych informacji.

Według publikacji dziennika marsze z okazji niepodległości, organizowane 11 listopada, były okazją do manifestowania antysemityzmu.

Warto przypomnieć w tym kontekście, że kilka dni temu portal niemieckiego nadawcy „Deutsche Welle” informował o niepokojach w gminie żydowskiej w Duesseldorfie. Zdaniem przedstawicieli tamtejszej społeczności, w ostatnim czasie można zauważyć w państwie narastającą wrogość wobec Żydów. – W gminie dyskutuje się o tym, kiedy nadejdzie czas, żeby opuścić Niemcy –mówił cytowany przez „Deutsche Welle" dyrektor gminy Michael Szentei-Heise.

W reakcji na publikację „Die Welt” ambasador RP napisał, że „marsze te są manifestacją miłości do ojczyzny i spotkaniem wszystkich, dla których Polska jest wartością". Zaznaczył, że także wśród Żydów było wielu polskich patriotów.

„Najwyższy czas, aby ponoć dobrze wykształceni niemieccy dziennikarze uświadomili sobie różnicę między nacjonalizmem i patriotyzmem" – dodał Andrzej Przyłębski. Jak wynika z ustaleń Polskiego Radia, redaktor naczelny „Welt Am Sonntag” już zareagował na list polskiego ambasadora.

Co drugi odbiorca zasiłków w Niemczech jest imigrantem

Data: 18.11.2019 16:25

Autor: ziemianin

bild.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #imigranci #zasilek #pasozyty

W Niemczech ponownie wzrósł odsetek osób pobierających zasiłki społeczne, posiadających jednocześnie korzenie imigracyjne. Jest to widoczne zwłaszcza wśród odbiorców zapomogi dla osób bezrobotnych, ponieważ w ich wypadku obcokrajowcy stanowią już nieco więcej niż połowę ich beneficjentów.

wymagany niemiecki

Co drugi odbiorca zasiłków w Niemczech jest imigrantem

Bulwarówka „Bild” powołując się na dane z końca czerwca, przygotowane przez niemiecki Federalny Urząd Zatrudnienia, informuje o odsetku osób pochodzenia imigracyjnego pobierających świadczenia społeczne. Wynika z nich, że do ich kieszeni trafia 47,2 proc. wszystkich świadczeń społecznych przyznawanych z państwowych środków budżetowych, a ogółem stanowią oni 36,7 proc. wszystkich bezrobotnych.

Odsetek ten jest jeszcze wyższy w przypadku Hartz IV, czyli świadczenia dla bezrobotnych wypłacanego według stałych stawek zależnych od stopnia zapotrzebowania. W tym wypadku dokładnie 52,7 proc. jego odbiorców to imigranci. Dodatkowo w przypadku każdej z kategorii zasiłków liczba pobierających go obcokrajowców zrosła w ciągu ostatniego roku o 2 pkt. proc.

Liczba ta rośnie zresztą z każdym rokiem. Jeszcze w 2014 r. odsetek bezrobotnych imigrantów pobierających zasiłki wynosił 36,4 proc. Należy jednocześnie zauważyć, że dane dotyczące pochodzenia odbiorców takich świadczeń nie są dokładne, ponieważ opierają się na dobrowolnych ankietach wydawanych w Urzędach Pracy, które są gromadzone od 2011 r.

Ogółem w październiku bieżącego roku odnotowano 2,2 mln osób, które zostały oficjalnie zarejestrowane jako pozostające bez miejsca stałego zatrudnienia.

Źródło: bild.de

Data: 16.11.2019 19:07

Autor: Dom_Perignon

W miejscowości Ulm została zgwałcona 14-latka przez gang "sprawców nieznanego pochodzenia". Nieznanego, ponieważ tamtejsza policja odmówiła udzielenia odpowiedzi na temat narodowości sprawców(według pogłosek mediów są to obywatele Iraku i Afganistanu). Wiecie jaka była reakcja burmistrza (Gunter Czisch (CDU) tamtejszego miasta? Szok, niedowierzanie? A skądże. Napisał coś takiego:

"Zastanawiam się, na co 14-letnia dziewczynka czekała sama w środku nocy? Rodzice są zobowiązani do monitorowania swoich małoletnich dzieci, aby nie chodzili nocą"

https://www.welt.de/vermischtes/article203514016/Ulm-OB-Czisch-bedauert-Aussage-nach-Vergewaltigung-von-14-Jaehriger.html

#bekazlewactwa #niemcy

Jako jedyny kraj w Europie stratę terytorium po wojnie uznaliśmy za słuszną

Data: 13.11.2019 13:37

Autor: ziemianin

wnet.fm

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #ukraina #bialorus #litwa #niemcy #rosja #polityka #historia

Dalekosiężny zamysł Jałty, dławiący w zasadniczy sposób aspiracje i żywotność żywiołu polskiego, tego „bękarta traktatu wersalskiego”, nadal jest skuteczny, mimo dziejowej przemiany 1989/90.

Jako jedyny kraj w Europie stratę terytorium po wojnie uznaliśmy za słuszną / Dariusz Brożyniak, „Kurier WNET” 64/2019

Złowroga data

Autor Dariusz Brożyniak

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, a na pewno w Europie, który swoją tak ogromną i brzemienną w skutkach historycznych, kulturowych i społecznych stratę terytorialną z 17 września 1939 r. uznał za słuszną i traktuje z pełnym zrozumieniem.

W tym to dniu bowiem wojska Armii Czerwonej sowieckiej Rosji napadły od wschodu na II Rzeczpospolitą. Napadły pod pretekstem obrony mniejszości narodowych przed skutkami przegranej przez Polskę wojny z Niemcami. Pretekstem do dzisiaj w szkolnych programach demokratycznych Niemiec aktualnym, choć fałszywym – tj. niemalże jednodniowo przegranej wojny.

Nie jest to bynajmniej jedyny relikt tamtego września.

Mocarstwa świata w pełni potwierdziły w Jałcie słuszność wytyczonej w tenże sposób przez Hitlera i Stalina, paktem Ribbentrop-Mołotow, nowej granicy Polski.

Tym samym 600 lat cywilizacji łacińskiej, zaprowadzonej jeszcze ręką Bolesława Chrobrego w Grodach Czerwieńskich, na Rusi Halickiej i Rusi Czerwonej, zostało z połowy II Rzeczypospolitej wykreślone razem z całą spuścizną unii polsko-litewskiej. Komunistyczna Partia bolszewickiej Zachodniej Ukrainy i Białorusi zyskały nieoceniony teren kształtowania polskojęzycznych kadr i bliskość Lublina do ich późniejszego przerzutu. To oni właśnie parę lat później ogłoszą Manifest Lipcowy PKWN i Tymczasowym Rządem zastąpią jedyny prawomocny Rząd RP na uchodźstwie w Londynie. Rząd zdelegalizowany wcześniej przez aliantów pod naciskiem Stalina.

We współczesnym życiu politycznym III RP ciągle jeszcze są aktywni ideowi, bezpośredni spadkobiercy tamtych zasłużonych działaczy KPZU i KPZB; taka rekomendacja do dziś nie przeszkadza karierom w wysokich gremiach Unii Europejskiej i w ogóle na europejskich salonach. Tych, którzy już na zawsze odchodzą, żegna się nadal z honorami na warszawskich Powązkach. To niewątpliwe konsekwencje nad wyraz podejrzanego i zgniłego okrągłostołowego kompromisu, przyjętego jednak z taką ulgą przez świat.

Na granicy spotkania w Brześciu nad Bugiem 22 września 1939 r. dwóch totalitarnych agresorów – niemieckiego i sowieckiego – stała się dla nich oczywista konieczność wymordowania przywódczej elity Polski. Po niemieckiej stronie w ramach „Intelligenzaktion” wymordowano krakowskich i lwowskich profesorów, w Oświęcimiu założono niemiecki obóz KL Auschwitz, gdzie przez dwa lata eksterminowano Polaków, zanim zarządzone przez Hitlera „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” spowodowało powstanie w Brzezince niemieckiego obozu zagłady Birkenau.

Centrum „Intelligenzaktion” stanie się jednak z czasem, ciągle w swej grozie odkrywany, kompleks KL Mauthausen-Gusen na terenie Austrii. Sowieci z kolei dokonali ludobójstwa na polskich oficerach rezerwy, którego symbolem stał się Katyń i liczba 22 tysięcy ofiar, a masowe wywózki do systemu gułagów dotknęły setki tysięcy urzędników II RP i ich rodzin. Dokonano tym samym swoistego i okrutnego „ciągu dalszego” eksterminacji Polaków z lat 30. z tych terenów I Rzeczypospolitej, których Piłsudski 700-tysięczną armią polską i symboliczną 3,5-tysięczną „pomocą” Petlury nie zdołał odebrać bolszewikom, zmuszony w 1920 roku zakończyć przed zimą swą zwycięską kampanię. Zemście i za „Cud nad Wisłą” stało się więc zadość.

50 lat po wybuchu II wojny światowej, w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego, a więc także na połowie II Rzeczypospolitej, powstało państwo Ukraina. Nie chcąc niczego zawdzięczać Sowietom, próbuje ono odwoływać się do 100-letniej tradycji samozwańczej, nigdy nie uznanej przez społeczność międzynarodową Ukraińskiej Republiki Ludowej graniczącej z Polską na Zbruczu i ze stolicą w Kijowie.

Bohaterem narodowym Ukrainy stał się jednak nie ataman URL, Symon Petlura, lecz Stepan Bandera, odpowiedzialny za sprawstwo kierownicze wołyńskiego ludobójstwa na Polakach, dokonane z niemieckiego obozu w Sachsenhausen, gdzie przebywał na specjalnych warunkach. Był on skazywany w II RP za morderstwa na tle terrorystycznym, lecz podobnie jak Adolf Hitler, nie brał osobistego udziału w masowych zbrodniach. Ludobójstwo na Wołyniu i operacje wojskowe OUN UPA były za to zdecydowanie na rękę sowietom, zasadniczo przyspieszając realizowaną czystkę etniczną na zagarniętym Polsce terytorium.

W budowę nowego bytu państwowego za wschodnią granicą Polski angażują się wyjątkowo ochoczo polscy postkomuniści, i to nierzadko właśnie z rodzinnymi tradycjami Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Mamy do czynienia z profanacją polskich ofiar, dewastacją i degradacją polskiego dziedzictwa kulturowego, szczególnie sakralnego, a uznanie prawne wszystkiego, co starsze niż 100 lat, za dobro narodowe Ukrainy, już ostatecznie ruguje ślady polskości z terenów zagarniętych przez sowietów 17 września 1939 r. Tak więc skutki drastycznej amputacji dokonanej we wrześniu 1939 roku przez Stalina na państwowym i jakże historycznie bogatym organizmie Polski, pozostają po 80 latach nadal w mocy ku zadowoleniu samej Rosji, straszącej dodatkowo białoruskim wojskiem i litewskim nacjonalizmem, ale mogą także nadal cieszyć wpływowe środowiska Stanów Zjednoczonych, a na pewno Niemiec i Austrii. Mimo „Enigmy” i krwawej, bohaterskiej ofiary Bitwy o Anglię czy Monte Cassino, nie było przecież dla Polaków miejsca w powojennej defiladzie. Niedawne warszawskie rocznicowe dudnienie, „poklepywania po plecach” nie zagłuszy tej pamięci, tak jak metafizyczne przemówienie wiceprezydenta USA, zapatrzonego w krzyż, nie zatrze goryczy usuwania z oświęcimskiego żwirowiska krzyży postawionych przez śp. Kazimierza Świtonia.

Dalekosiężny zamysł Jałty, dławiący w zasadniczy sposób aspiracje i żywotność żywiołu polskiego, tego „bękarta traktatu wersalskiego”, nadal jest skuteczny, mimo dziejowej przemiany 1989/90.

Ostatnie 30 lat znów wolnej Polski nie wytrzymuje przecież żadnego porównania z dynamiką, determinacją i entuzjazmem, a przede wszystkim skutecznością 20-lecia międzywojennego.

Wtedy Polska była prawdziwie wolna, oddychała tą bezdyskusyjną wolnością za cenę przelanej krwi polskiego żołnierza. Patriotyczne wychowanie, stanowiące fundament podstawy programowej ówczesnych szkół, nie budziło żadnych wątpliwości. Dramat przewrotu majowego i Bereza Kartuska (zatwierdzona z trudem i wielkimi oporami na rok), karykaturalnie porównywalne przez pewne środowiska dla usprawiedliwiania ukraińskiego terroryzmu, były desperacką próbą obrony suwerenności ledwie odzyskanego znów państwa o 1000-letniej historii i tradycji przed wciąż czającą się bolszewicką zarazą.

Jesteśmy chyba jedynym krajem na świecie, a na pewno w Europie, który swoją tak ogromną i brzemienną w skutkach historycznych, kulturowych i społecznych stratę terytorialną z 17 września 1939 r. uznał za słuszną i traktuje z pełnym zrozumieniem.

W wolnym od 30 lat państwie przyjmujemy nieoczekiwanie z pełną pokorą, za niegdysiejszymi komunistami, tak kontestowane w Polsce Ludowej przez środowiska patriotyczne i wolnościowe zdradzieckie rozstrzygnięcia Jałty.

Rozstrzygnięcia decydująco podżyrowane przez Stany Zjednoczone, pozbawiające nas przede wszystkim Lwowa i Wilna, a więc niekwestionowanego centrum polskiej tożsamości i dziedzictwa, na czym zawsze szczególnie zależało bolszewikom, a także sowietom właśnie 17 września 1939.

W Grobie Nieznanego Żołnierza ciągle jednak leży obrońca Lwowa, a 17 września jednak mówimy o rocznicy napaści sowietów na… Polskę. W Europie Zachodniej są znane podobne przypadki, choć nie na taką skalę. Spór o Alzację i Lotaryngię między Francją i Niemcami, czy o Południowy Tyrol między Austrią i Włochami przybrał jednak pragmatyczny i cywilizowany charakter. Szanuje się wzajemne dziedzictwo kulturowe, dba o dwujęzyczność i swobody odmiennych społeczności. Zostawia otwartą furtkę na wypadek powstania politycznych okoliczności dla ewentualnych negocjacji. My za to dopuszczamy do coraz wyraźniejszej „wymiany elit”, ciągle nie mając sił dla wstrzymania stałego exodusu Polaków na Zachód. Biorąc pod uwagę ponad milion wypchniętych z Ojczyzny przez juntę stanu wojennego rodaków, możemy odnotować już co najmniej 4-milionowy odpływ zaradnych i pracowitych młodych ludzi. W jeszcze wyraźnie homogenicznym kraju zaczynamy propagować nawet wielojęzyczność. Próbujemy wystawiać Niemcom słuszny rachunek, ale nikt nie ma jednak, jak dotąd, odwagi wystawić rachunku za sowiecką napaść i 45 lat zniszczeń pojałtańskim porządkiem.

17 września 1939 r. nie bez powodu nazwano IV rozbiorem Polski. Oby ten proces nie trwał nadal, choć takie nadzieje z pewnością w Europie jeszcze nie wygasły. Świadczy o tym chociażby mapa Niemiec z tymczasowo zaznaczoną wschodnią granicą, prezentowana na jednych z najbardziej prestiżowych, Międzynarodowych Targach w Hanowerze.

Pakt niemiecko-rosyjski, którego jedną z odsłon był właśnie 17 września 1939 r., w coraz to nowych przejawach niezmiennie trwa. Zmartwychwstały nagle pomysł „Wolnego Miasta Gdańska” został prędko uzupełniony także o „Wolne Miasto Szczecin”, przy zastanawiającej praktycznej bierności najwyższych władz.

W 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej Warszawa gościła 40 prominentnych przedstawicieli państw. Do pełnego obrazu dwóch agresorów i sporej grupy niemieckich kolaborantów wyraźnie brakowało przedstawiciela Rosji. W końcu bez paktu Ribbentrop-Mołotow i wcześniejszej produkcji broni dla Niemiec na terenie sowieckiej Rosji, ze złamaniem traktatu wersalskiego, nie doszłoby najprawdopodobniej do tej najtragiczniejszej w dotychczasowych dziejach wojny. Zmarnowano świetną okazję do bezpośredniego wypowiedzenia obecnym, wzorem Prezydenta Niemiec, całej bolesnej prawdy – aż do samego końca.

Niemcy: Wyższe kary dla kierowców, promocja carpoolingu

Data: 13.11.2019 11:45

Autor: swiatoze

swiatoze.pl

Pojawiła się również ważna zmiana w ruchu drogowym na rzecz środowiska – ministrowie proponują umożliwienie jazdy po pasie przeznaczonym dla autobusów samochodom osobowym, w których znajduje się przynajmniej trzech pasażerów. Skąd ta zmiana? Eksperci liczą na to, że przepis pozwoli na rozpromowanie idei carpoolingu, która zakłada wspólne podróżowanie osób na tej samej trasie.

#niemcy #motoryzacja

Dyskont ALDI położył łapę na dotacjach rolnych Unii Europejskiej

Data: 07.11.2019 15:50

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #aldi #swiatrolnika

Zwykły manewr finansowy dotyczący nabycia udziałów w firmie rolnej pozwolił, by ALDI corocznie brał prawie 0,5 miliona euro dopłat rolnych.

Dyskont ALDI położył łapę na dotacjach rolnych Unii Europejskiej

Wspólnota Pracy ds. Rolnictwa w środkowych Niemczech (AbL) poinformowała, że były prezes Związku Rolników Turyngii Klaus Kliem sprzedał przedsiębiorstwo rolne Geithainer Landwirtschafts GmbH dyskontowi ALDI. W 2018 roku Geithainer Landwirtschafts GmbH otrzymała 434,670 euro z dotacji rolnych.

Okazuje się, że w Niemczech pozostawiono lukę prawną, którą wykorzystują firmy spoza branży rolnej. Wystarczy nabyć większościowy pakiet udziałów lub po prostu kupić przedsiębiorstwo rolne, aby legalnie pobierać dotacje Unii Europejskiej.

„Jest to już druga operacja, w której ALDI kupuje w krótkim czasie (firmę rolną -przyp.redakcji) […] „Pilnie potrzebujemy przepisów, które zapobiegną takim umowom!”

– mówi Michael Grolm, prezes AbL.

Prezes Grolm zapewne mówi o Fundacji rodzinnej ALDI, która dołączyła do spółdzielni rolniczej Kayna eG w Saksonii-Anhalt na początku września tego roku.

Co to oznacza?

Po co ciężko pracować, jak wystarczy obrócić kapitałem i corocznie pobierać pieniądze z dopłat rolnych UE za nic! Już dziś widać gołym okiem, że w sektorze rolnym pracują jedynie rolnicy, a pieniądze zarabiają inni.

Skąd protesty rolników w Holandii, Francji i Niemczech? Chyba nie trzeba już wyjaśniać frustracji farmerów, których wykorzystuje się, karze coraz wyższymi kosztami uprawy ziemi i hodowli zwierząt, a śmietankę spijają panowie o wypielęgnowanych dłoniach i w białych kołnierzykach.

Niemieccy uczniowie po wizycie w obozie koncentracyjnym Buchenwald śpiewali hitlerowskie piosenki

Data: 06.11.2019 22:54

Autor: ziemianin

hessenschau.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #obozkoncentracyjny #Buchenwald

Na uwagę zasługuje fakt, że dzieci mają zaledwie 14 lat. 15 października uczniowie Grünberger Theo-Koch-Schule w miejscowości Giessen, w drodze powrotnej z miejsca masowej kaźni, odtwarzali ze smartfona i śpiewali faszystowskie pieśni.

wymagany niemiecki

Niemieccy uczniowie po wizycie w obozie koncentracyjnym Buchenwald śpiewali hitlerowskie piosenki

Obóz koncentracyjny Buchenwald k. Weimaru (Turyngia) funkcjonował od lipca 1937 do 11 kwietnia 1945 roku. Przez 8 lat jego funkcjonowania Niemcy zamordowali w nim 56 000 więźniów. Obóz został wyzwolony przez armię amerykańską.

To szczególnie przykre dla dyrekcji szkoły, ponieważ do tej pory wyróżniała się otrzymywaniem licznych nagród za, jak to określono, zapobieganiu ekstremizmowi i jako pierwsza w Hesji w 1996 roku zobowiązała się do utrzymania tytułu „szkoły bez rasizmu, szkoły z odwagą”.

No cóż, odwaga uczniów tym razem nie znała granic. W tym również granic moralnych, etycznych, czysto ludzkich. Nie trafia do nas argument, że to są jeszcze dzieci… W tym kontekście, dalsze działania szkoły wydają się nadzwyczaj słusznym postępowaniem. Dyrekcja zarządziła wszczęcie wewnętrznego postępowania pod kątem „buntu” uczniów.

Sprawą zajęła się również niemiecka policja. Dlaczego tak szybko zareagowano. Otóż, „repertuar”, jaki zaprezentowali niemieccy uczniowie, to nic innego, niż antysemickie utwory, stąd tak gorączkowe działania.

Śledztwo w toku, a TVN milczy? Może choć słowo, jedna wzmianka? Tak niedawno, ich reporterzy, byli w Polsce uczestnikami filmowanej rocznicy urodzin Hitlera, a tu przejmująca cisza…

Niemcy otwierają nową elektrownie węglową, ale to Polsce robi się z tego powodu problemy

Data: 04.11.2019 23:55

Autor: ziemianin

energetyka24.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #wegiel #elektrownie #niewygodneinfo

Rząd w Berlinie w ubiegłym tygodniu wydał zgodę na to, aby nowa elektrownia na węgiel kamienny (Datteln 4) o mocy 1,1 GW rozpoczęła w przyszłym roku komercyjną produkcję energii elektrycznej. Co ciekawe – ten sam rząd mówi jednocześnie o potrzebie szybkiej dekarbonizacji sektora energetycznego w całej Europie. Skąd zatem taka niekonsekwencja? Dlaczego Niemcy tak bardzo naciskają na inne kraje, aby rezygnowały z produkcji energii elektrycznej z węgla, a sami zabezpieczają swoje moce energetyczne nową elektrownią opalaną węglem?

Niemcy otwierają nową elektrownie węglową, ale to Polsce robi się z tego powodu problemy

Niemcy niebawem staną przed poważnym problemem, który stworzyli trochę na własne życzenie. Otóż w 2022 roku całkowicie zrezygnują z produkcji energii ze źródeł atomowych (wówczas to działające na terytorium RFN elektrownie atomowe mają zostać zamknięte). A to oznacza, że prawdopodobnie ich całkowita produkcja energii z pozostałych źródeł (węgiel, gaz, woda, wiatr, słońce) nie pokryje krajowego zapotrzebowania na moc.

Niemieckie problemy z niedoborem mocy mogą również oznaczać problemy dla Polski. Dlaczego? Otóż wszystkie nasze elektrownie i źródła produkcji energii nie są obecnie w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu mocy, który wystarczyłby na pokrycie całego krajowego zapotrzebowania. Efekt jest taki, że musimy ściągać energię z zagranicy. Z roku na rok jej import jest coraz większy, a krajem z którego importujemy najwięcej są… Niemcy.

Jeśli zatem Niemcy po 2022 roku będą mieli problem ze zbilansowaniem własnego zapotrzebowania na moc, to tym większy problem będzie miała Polska, która od importu niemieckiego prądu jest uzależniona. Patrząc przez ten pryzmat powinniśmy być zadowoleni, iż rząd w Berlinie wydał zgodę na to, aby elektrownia węglowa Datteln 4 rozpoczęła od przyszłego roku komercyjną produkcję energii elektrycznej. Zmniejsza się bowiem ryzyko niedoborów mocy po stronie naszego zachodniego sąsiada, a tym samym ryzyko blackoutu w Polsce.

Inną kwestią, którą pojawia się przy okazji decyzji w/s Datteln 4, i której nie sposób pominąć, jest dość rażąca niekonsekwencja dotycząca tzw. polityki klimatycznej RFN. Z jednej strony bowiem niemieccy politycy wzywają do dekarbonizacji i pilnego rozstania się z węglem, jako źródłem energii, a z drugiej – wydają zgodę na to, aby kolejna elektrownia węglowa od przyszłego roku rozpoczęła na terytorium RFN komercyjną produkcję energii elektrycznej. Powyższe razi szczególnie, gdy uświadomimy sobie niemieckie naciski (zarówno formalne, jak i nieformalne) wywierane na inne kraje UE, aby rezygnowały z węgla. Dlaczego Niemcy mogą zabezpieczać swoje moce energetyczne nowymi blokami węglowymi, a inne kraje mają tego nie robić?

Data: 04.11.2019 20:29

Autor: FiligranowyGucio

Wcale nie Sebki_fb

Co za nudny poniedziałek wszędzie o jakiś sędziach TK. Nudaaa.

Zobaczmy co u naszych sąsiadów Niemców, dzisiaj się wydarzyło:

– 27 letni obywatel Erytrei chciał się asymilować z Niemcami. Szukał kogoś, kto by mógł mu pomóc naostrzyć siekierę, ale że nie znał niemieckiego to biegał z nią po mieście. Wiecie, co ci straszni Niemcy zrobili?

Wezwali policje, a ci go zastrzelili strzałem w głowę. Wstyd!

https://www.swr.de/…/Einsatz-im-Kreis-Birkenfeld-endet-toed…


– obywatel Niemiec pochodzenia Syryjskiego zadzwonił na telefon alarmowy, że jego kuzyn przyszły obywatel Niemiec również pochodzenia Syryjskiego wraz ze znajomymi jest na łódce niedaleko Bodrum (wybrzeże Turcji). Popsuła im się łódź i Niemcy mają jak najszybciej wysłać im pomóc i sprowadzić swoich nowych obywateli w potrzebie. Straszliwi Niemcy nawet nie popłynęli. Poprosili Turecką łódź ratunkową, by ich sobie zabrała….

https://www.ksta.de/…/nach-anruf-bei-saarlaendischer-polize…


I na koniec:

W Niemczech rośną w siłę grupy straży obywatelskiej np "Wodan Erben". Niemiecka lewica srogo się tym przejeła. Osiem razy samozwańcze straże obywatelskie były tematem posiedzeń niemieckiego Centrum ds. Walki z Terroryzmem. Ekspert partii "Lewica" ds. polityki wewnętrznej, posłanka do Bundestagu Ulla Jelpke, domaga się, by władze bezpieczeństwa konsekwentnie występowały przeciwko zjawisku „straży obywatelskiej”. – Nie można akceptować, by swoją obecnością w miejscach publicznych takie grupy bojówkarzy budziły strach wśród imigrantów i ludzi o odmiennych poglądach – powiedziała Jelpke. No im się udało rząd federalny Niemiec przyjął dziewięciopunktowy plan przeciwko prawicowemu ekstremizmowi. Hans i Helga, jeśli uważacie, że wasz rząd was nie potrafi chronić, to nawet nie próbujcie sami tego robić! Bo to już jest beee.

#niemcy #wiadomosci #uchodzcy #polityka

Niemcy używają znowu sformułowania "polski obóz zagłady"

Data: 03.11.2019 14:45

Autor: kisiel

wprost.pl

W miejscowości Connstatt wkrótce odbędą się uroczystości związane z rocznicą „Nocy kryształowej". Z tej okazji stworzono ulotki oraz udostępniono wydarzenie w mediach społecznościowych. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że organizatorzy użyli sformułowania „polski obóz zagłady”.

#newsy #newsyzeswiata #niemcy

Lewicowi radni Drezna: mamy problem z nazizmem (narodowym socjalizmem)

Data: 02.11.2019 22:34

Autor: arti

rp.pl

Zdaniem inicjatorów rezolucji, Partii, (Die PARTEI, satyryczna Partia na rzecz Pracy, Praworządności, Ochrony Zwierząt, Promocji Elit [WTF? przyp.] i Inicjatyw Oddolnej Demokracji), w Dreźnie coraz częściej mają miejsce działania antypluralistyczne, antydemokratyczne, wrogie ludziom, o skrajnie prawicowym charakterze.

Aschenbach wskazał, że szczególne zagrożenie stanowi działalność PEGIDY – stowarzyszenia Patriotyczni Europejczycy przeciw Islamizacji Zachodu. Powstało w Dreźnie w 2014 roku i organizuje liczne demonstracje przeciwko imigrantom.

#drezno #niemcy #niemcytostanumyslu #lewicakrytykujelewice #lewackalogika

Data: 02.11.2019 17:59

Autor: reflex1

Minęło prawie 30 lat od zjednoczenia Niemiec. Wpompowano w ten proces miliardy marek oraz miliardy euro a nadal widać różnice między NRD i RFN.

Byłe NRD (bez Berlina wschodniego) odpowiada jedynie za 11% PKB.

Średnia płaca brutto na wschodzie to 2690, na zachodzie 3300.

Bezrobocie na wschodzie 6,5%, zachód 4,7.

#niemcy

Matusiak blog - Ksztalt Polski

Data: 02.11.2019 10:49

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#ciekawostkihistoryczne #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #zsrr #rosja #niemcy #polska #granica

Wielka Trójka granice Polski wstępnie i nieprecyzyjnie ustaliła na konferencji w Jałcie. Wschodnia "linia Curzona" nie budziła kontrowersji. Na duże nabytki Polski kosztem Niemiec naciskał Stalin a oponował Churchill co było kontynuacją brytyjskiej polityki bowiem Anglia nie chciała po I Wojnie niepodległej Polski. W końcu zadecydowało "prawo siły" i sukcesy Armii Czerwonej. Bez twardej postawy Stalina nowa Polska byłaby całkiem mała. Rząd emigracyjny stracił poparcie aliantów.

Matusiak blog – Ksztalt Polski

Fragment oficjalnego komunikatu opublikowanego na zakończenie konferencji jałtańskiej

"Szefowie trzech rządów uważają, że wschodnia granica Polski powinna biec wzdłuż linii Curzona z odchyleniami od niej w pewnych okolicach o 5-8 kilometrów na korzyść Polski. Uznają oni, że Polska powinna uzyskać istotny przyrost terytorialny na północy i na zachodzie. Uważają oni, że we właściwym czasie trzeba będzie zasięgnąć opinii nowego Polskiego Rządu Tymczasowego Jedności Narodowej co do wielkości tego przyrostu oraz że ostateczne ustalenie zachodniej granicy Polski będzie odroczone do konferencji pokojowej."

Anthony Eden, Pamiętniki 1938–1945. T. II, Obrachunki, Warszawa 1972

"Tematem, któremu poświęciliśmy w Jałcie najwięcej czasu, była sprawa Polski… Obecny stan rzeczy – Rosjanie uznający komitet lubelski [utworzony 31 grudnia 1944 r. przez komunistów rząd Edwarda Osóbki-Morawskiego], my zaś rząd londyński – nie powinien trwać dłużej. Jedynym na to lekarstwem jest, naszym zdaniem, utworzenie rządu tymczasowego, zobowiązanego do przeprowadzenia wolnych wyborów w najbliższym możliwie terminie. W skład takiego rządu wchodziliby przedstawiciele wszystkich partii politycznych, reprezentanci rządu lubelskiego oraz rzecznicy Polaków w kraju i zagranicą."

Rozbiorów Polski dokonały trzy niemieckojęzyczne dwory !

Zewnętrznie inspirowane powstanie listopadowe i styczniowe bardzo pogorszyły sytuacje w zaborze rosyjskim. Mimo tego i tak w imperium carów od początku XX wieku planowano szeroką autonomie dla Polski. Pomysł Stalina aby Polska miała zachodnią granice na Odrze nie był nowy. Po zmianie Nysy Kłodzkiej na Łużycką znikł niebezpieczny niemiecki klin na południowym zachodzie Polski.

Rosyjska mapa z 1914 roku pokazuje kształt autonomicznej Polski jaka miała powstać po zwycięstwie Rosji nad Niemcami w zaczynającej się wtedy wojnie. Trochę się odwlekło i rok 1914 zamienił się w 1945. Prusy Wschodnie w 1914 roku miały zostać przyłączone do Rosji aby zniszczyć tam żywioł niemiecki. W 1945 roku Wojsko Polskie przy boku Armii Czerwonej było wystarczająco silne aby dokonać wysiedleń i czystki.

Data: 01.11.2019 18:29

Autor: arti

Oby Ameryka nigdy nie zapomniała co Niemcy zrobili Polakom na naszej własnej ziemi, za to, że jako pierwsi stanęliśmy w obronie wolności i praw człowieka.

Jestem wdzięczny narodowi amerykańskiemu za wyzwolenie Europy od komunizmu i nazizmu, ale chcę by na na drugim kontynencie pamiętano, że to my byliśmy na pierwszej linii obrony, będąc jednocześnie niekwestionowaną, największa ofiarą II Wojny Światowej i dwóch morderczych totalitaryzmów .

#auschwitz #antyslavizm #polakozerstwo #polocaustdenial #drugawojnaswiatowa #niemcy #usa

Znudzona, zblazowana niemiecka młodzież bawi się w obrońców klimatu (wideo)

Data: 01.11.2019 12:41

Autor: ziemianin

wr.de

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #ekoswiry #idioci

Piknikowa atmosfera, wygłupy, śmiech, luz i protestujący przeciw wszystkim i wszystkiemu. Przeciw bogatym, przeciw systemowi (czymkolwiek on jest), przeciw zmianom klimatycznym i brakowi działań ze strony rządzących. Głoszą założenia, w myśl których emisja gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń ma zostać zredukowana do zera już w 2025 roku. Dlaczego do tego, a nie np. do 2022 roku? Tego już nie wiadomo.

wymagany niemiecki

Znudzona, zblazowana niemiecka młodzież bawi się w obrońców klimatu (wideo)

Dobrze ubrani, syci, wielokroć z dobrych domów. Dlaczego to robią? Chyba sami nie wiedzą? Ogłosili światu, że są jego obrońcami. Naiwność, głupota, niedojrzałość połączona z radykalizmem głoszonych poglądów, bezkompromisowością, chęcią zaimponowania, nie wiadomo komu?

Są aktywistami „Extinction Rebellion”, a więc organizacji, która częstokroć przekracza prawo i terroryzuje swymi działaniami firmy, które w ich mniemaniu są największymi trucicielami środowiska.

Ostatnio zebrali się w niemieckim Dortmundzie i planują: „powstanie przeciwko toksycznemu systemowi”. Bzdury, którymi się karmią nawzajem, nie są jednak śmieszne. Za zapowiedziami idą skrajnie niebezpieczne działania. Zdjęcia z dortmundzkiego protestu są sielankowym obrazem opalających się młodych ludzi, jedzących lody, przykutych jednak na znak protestu (przeciw czemu lub komu?) łańcuchami do ogrodzenia.

Tymczasem, sami przyznają, że ich „walka” przybiera również nieco inne formy:

„To, co robimy, jest czasem nielegalne, ale uzasadnione w danych okolicznościach”

– mówi 35-letni Aaron Schmied z Witten.

„Po prostu nie należy już normalnie się zachowywać […] Obecne problemy są tak wielkie, że byłabym zabawna, gdybym nie blokowała dróg”

– mówi aktywistka innej organizacji – Witten XR Iris Simmler (40) o coraz częstszych działaniach w Zagłębiu Ruhry.

„Mając na uwadze, że przywrócenie pokoju jest najwyższym priorytetem, chcemy zrealizować nasze radykalne żądania: polityka i media powinny zostać uświadomione co do prawdy o kryzysie klimatycznym i jego konsekwencjach […], a emisje powinny zostać zredukowane do zera netto do 2025 r.”

– ponownie wypowiada się Aaron Schmied

Bełkot, z którego nie sposób wyłuskać ziarna logiki. Gdyby nie wtargnięcia na teren prywatnych firm, blokady dróg, naciski na przedsiębiorców, strajki okupacyjne, pikiety na głównych placach miast, można by machnąć ręką i śmiać się ze sposobu spędzania wolnego czasu przez „bojowników o wszystko”.

Trudno złożyć w całość stek postulatów, żądań i ich oczekiwań. Niestety, rządowa propaganda, naczelnym motywem o obronie środowiska, zwykle kosztem ludzi, nadaje dodatkowy impuls ponad 70 oddziałom „Extinction Rebellion” tylko w samych Niemczech.

Data: 31.10.2019 12:28

Autor: Ijon_Tichy

Wygląda na to, że nawet insekty i pająki opuszczają EU sprawniej niż Wielka Brytania xD

Z badań przeprowadzonych w Niemczech wynika, że znacznie spadła liczebność osobników i liczba gatunków owadów zarówno na łąkach, jak i w lasach, przy czym główne czynniki (przynajmniej w przypadku łąk) związane są z intensywnym rolnictwem. Więcej po angielsku na: https://www.bbc.com/news/science-environment-50226367

#srodowisko #przyroda #niemcy i trochę #heheszki i #brexit

Holokaust, polski antysemityzm... Rewelacje prof. Daviesa o zamkniętym spotkaniu w ambasadzie...

Data: 29.10.2019 21:47

Autor: ziemianin

tiny.pl

#NormanDavies #holokaust #antysemityzm #polska #niemcy #IIwojnaswiatowa #historia #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

– Byłem na tym spotkaniu trudnym człowiekiem, takim trudnym uczniem, który kwestionuje to, co mówi nauczyciel. Przeszkadzałem, bo z całego spotkania miało wyniknąć, że Polska była historycznym ośrodkiem antysemityzmu, w związku z czym zasadne jest określanie Polaków mianem antysemitów. Zakrzyczano mnie. Usłyszałem: "Siadaj!" i "polonofil" – tak o spotkaniu z 1974 roku mówi prof. Norman Davies w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.

Holokaust, polski antysemityzm… Rewelacje prof. Daviesa o zamkniętym spotkaniu w ambasadzie Izraela (ROZMOWA)

Podobno cierpi pan na nałóg periodyzacji.

Prof. Norman Davies*: Może nie cierpię, ale dzielę wszystkie opowieści na okresy i podokresy. Każdy temat historyczny wymaga periodyzacji.

Sam pan jest tematem historycznym.

Dziwnie być tematem historycznym, bohaterem własnej książki, ale tak, jestem i jakoś to przeżyłem. Będę chciał za chwilę włączyć telewizor. Zbiera się brytyjski parlament. Chyba za godzinę. Będzie pani nagrywać? Na początku pracy nad tą książką też nagrywałem. Wiele godzin. A tak w ogóle, to nie był mój pomysł. Kiedy skończyłem 70. rok życia, wydawca zaczął wspominać, że warto zrobić książkę. Pojawiła się koncepcja, że ma to być autobiografia, po części może wywiad, po części strumień myśli, ale bez określonej struktury. Była maszyna do nagrywania, miałem mówić do tej maszyny. Siedziałem i mówiłem – i wyszło fatalnie.

Wiem, potem pan poprawiał, pisał, potem pan zachorował, wyzdrowiał i w tym roku skończył pan 80 lat.

Nie pamiętam, ile było rund poprawiania tego pierwotnego tekstu. W każdym razie po pięciu latach chciałem rezygnować. Wydawca był jednak uparty. Zaproponowałem więc, że napiszę kapsułki, krótkie historie, epizody, które trzeba będzie dopasować do kolejnych rozdziałów. Pisałem. Prosiłem jednak, żeby powiedziano mi, kiedy przestać. Siedziałem w Oksfordzie i… napisałem ich chyba z siedemset. Horror. Teraz patrzę na tę książkę jak na risotto. Jest baza z ryżu i są dodatki.

Nie widać, gdzie ryż, a gdzie dodatki.

Czytelnik nie widzi, a więc w tym sensie książka jest dobrze zrobiona. Prawie osiemset stron nauki, jak nie pisać pamiętnika. To bardzo ciekawe, jak działa pamięć. Kiedy zadałem sobie pytanie, co się działo w moim życiu w latach 50., to na początku niewiele mi przychodziło do głowy. Byłem w szkole, trochą grałem w piłkę. Miałem też jakieś wspomnienia o domu, rodzicach. Ale znalazłem metodę na przypominanie. Opowiem na przykładzie. Weźmy samochód. Zacząłem się zastanawiać nad pierwszym samochodem w mojej rodzinie i nam tym, co się z nim wiązało, potem zacząłem sobie przypominać wszystkie następne samochody: drugi, trzeci. Okazuje się, że mózg potrafi iść po szlaku.

Teraz dopiero zdał pan sobie z tego sprawę?

Nie! Mam w tym sporą praktykę. Ludzie, którzy czytali tę książkę, pytają, jak to możliwe, że pamiętam tak dużo szczegółów. One po prostu przychodzą. Choć i tak mam poczucie, że bardzo dużo ominąłem, zapomniałem. Każdy pamiętnik musi być subiektywny.

I jest.

Musi być także selektywny.

Jest też bardzo polityczny.

Ach, nie aż tak bardzo. Większość książki nie dotyczy polityki. Życie człowieka dzieje się zawsze w jakiejś erze, na tle różnych sytuacji politycznych. Pamiętam wojnę, to, co po wojnie, zimną wojnę, PRL, Polskę w 1989 roku. Życie poza systemem jest niemożliwe. Doświadczyłem różnych rzeczy. Był czas, że mieszkałem w Krakowie, było to w latach 60., trwało trzy lata, i dość szybko zorientowałem się, że nie jestem tak wolnym człowiekiem, jak mi się wydaje. Okazało się, że chodzą za mną, otwierają listy, które do mnie przychodzą. Byłem zagrożony. Już żeby dostać wizę do PRL-u, trzeba było pójść w Londynie do konsulatu na wywiad, a potem już w PRL-u co trzy miesiące stawiać się na milicji. W pewnym momencie Służba Bezpieczeństwa nakłaniała mnie do współpracy. Z drugiej strony, szybko zdałem sobie sprawę, że ludzie pracujący dla tego systemu, są bardzo niekompetentni. Próbują mieć oko na wszystko, więcej niż oko: kontrolę po prostu, ale są bardzo źle poinformowani. Kiedy już byłem dość znanym autorem, do konsula w Londynie przyszedł telegram tej treści: "Zjawił się w Krakowie niejaki Norman Davies, "nieznany i niezapraszany". Prawda, że to słowo: "niezapraszany", brzmi znakomicie? Pisał to esbek, którego zadaniem była opieka nad obcokrajowcami w Krakowie, a jednak nie miał pojęcia, kim jestem.

Pana autobiografia jest w dużej części historią Polski.

Znowu lekka przesada. Jest też historią Wielkiej Brytanii i mnóstwa innych krajów. Ale prawdą jest, że przez 50 lat pisałem o Polsce i ta wiedza o Polsce poszła w świat. Moje książki przetłumaczono na 30 języków.

Jest też historią relacji polsko-żydowskich, a w zasadzie opowieścią o Polakach w kontekście Holokaustu.

Z tym się do końca nie zgodzę, ale rzeczywiście jest tak, że kilka razy znalazłem się w sytuacjach, które tego tematu dotyczyły, pisałem też na temat.

Panie profesorze, opisuje pan spotkanie w Ambasadzie Izraela w Londynie, w 1974 roku.

Zamknięte spotkanie. Było przeznaczone dla zawodowych młodych historyków. Mówił głównie Yehuda Bauer, izraelski historyk. To miały być warsztaty nauczania o Holokauście. Początek wielkiej akcji, wielkiej kampanii promowania wiedzy o Holokauście na świecie. Profesor Bauer jasno przedstawił schemat historyczny. Opierał siś on na tym, że w czasie wojny, w Polsce, bo to wszystko odbyło się przecież w Polsce, byli wykonawcy, były ofiary i byli ci, którzy na to wszystko biernie patrzyli, tzw. "bystanders". Wykonawcy to hitlerowcy…

Niemcy.

Nie, nie Niemcy: naziści, hitlerowcy. Rzadko się mówi o Niemcach kolektywnie, stereotypowo, jak o Polakach. W tym schemacie nie występowało słowo "Niemcy". Byli hitlerowcy i kolaboranci, ofiary, ale wyłącznie Żydzi, i ci bierni, czyli Polacy. Powiedziałem wtedy: przepraszam, mój teść, Polak, w czasie Holokaustu siedział w dwóch obozach koncentracyjnych.

Wstał pan, rękę pan podniósł?

Tak. Wstałem. Mówiłem o teściu, który przeżył Dachau i Mauthausen. Zapytałem prof. Bauera, czy w związku z tym mój teść był biernym obserwatorem Holokaustu. Usłyszałem, że są wyjątki. Ja na to, że mój teść nie był jedynym Polakiem w obozach koncentracyjnych, tylko miliony Polaków cierpiały, ginęły, więc cały ten schemat nie bardzo pasuje do rzeczywistości.

Ilu było wtedy brytyjskich historyków w ambasadzie Izraela?

Może trzydziestu, może kilku więcej.

I tylko pan zaoponował?

Tylko ja, dlatego to pamiętam. Byłem na tym spotkaniu trudnym człowiekiem, takim trudnym uczniem, który kwestionuje to, co mówi nauczyciel. Przeszkadzałem, bo z całego spotkania miało wyniknąć, że Polska była historycznym ośrodkiem antysemityzmu, w związku z czym zasadne jest określanie Polaków mianem antysemitów. Zakrzyczano mnie. Usłyszałem: "Siadaj!" i "polonofil".

Te ostatnie jako obelgę?

Hm… To było 40 lat temu, ale tak, pamiętam. Tak niestety jest, że Polska została wpisana do tego schematu jakby z góry. I to ciągle wychodzi.

Gdzie jest ta "góra"?

Bardzo często w Ameryce, ale również w Izraelu. Każdy naród, każdy rząd mają pewne schematy w myśleniu o historii. Tylko że Izrael ma specyficzną politykę historyczną. Mogę tysiąc razy powiedzieć, że ten schemat jest nieprawdziwy, ale jeśli jest on powtarzany milion razy, to moje słowa pozostaną kroplą w oceanie. Niestety, ten schemat został przyjęty na Zachodzie, nie tylko na uczelniach, ale i na poziomie wiedzy powszechnej, i dominuje w narracjach o II wojnie światowej. Stało się to jednak dopiero w latach 70. Proszę sobie wyobrazić, że kiedy byłem studentem w Oksfordzie, w końcu lat 50. i na początku 60., to Holokaust w programie studiów nie istniał. Nie istniał też jako temat w państwie Izrael przez pierwszych dwadzieścia lat po wojnie. Izraelczycy nie chcieli o tym mówić ani słuchać. Kiedy prawica izraelska zdobyła władzę, wymyślono ten schemat, który ja poznałem w 1974 roku. Teraz jest jak Biblia, jedyna niepodważalna prawda. Kiedy już byłem profesorem w Londynie, trudno mi było tłumaczyć, że to zło hitlerowskie, niemieckie, faszystowskie nie było jedyne.

Że był jeszcze komunizm, stalinizm?

Nie tylko, ale głównie. W czasie moich studiów o Stalinie mówiło się często jako o dobrym sojuszniku. Ci, co protestowali, mówili, że było inaczej, byli traktowani jak wariaci, nie liczono się z nimi. Kiedy zaczęto mówić o Holokauście, równocześnie zaczęły się pojawiać świadectwa, że i Stalin to nie był taki znowu miły wuj. Z tym że trzeba pamiętać, że nasze władze nie przyjęły do końca prawdy o Katyniu.

Pan miał wykład m.in. na temat Katynia na Uniwersytecie w Teksasie już w drugiej połowie lat 80.

Wygłosiłem gościnnie wykład o stosunkach polsko-sowieckich. Szefowa wydziału coś niecoś wiedziała o Stalinie, pisywała o nim. Kiedy powiedziałem o Katyniu, że za tą zbrodnią stał Stalin, to zaczęto mnie pytać, jakie mam na to dowody, dokumenty, czy nie powtarzam nazistowskiej propagandy, bo przecież Goebbels w tej kwestii kłamał. I wie pani, nie było dyskusji. To był 1986 rok. Teraz sytuacja się zmieniła. Świat wie o morderczym reżimie Stalina, tylko że emocjonalnie wciąż tego nie przyjmuje. Jest wiedza, są książki dla specjalistów, można o tym czytać, ale publiczność wciąż nie czuje, że to było takie samo zło, jakiego dokonali Niemcy. Albo jeszcze inaczej: tego stalinowskiego zła nie wolno porównywać z hitlerowskim. Każdy historyk, który mówi – tak jak ja – że były dwa mordercze systemy walczące ze sobą, III Rzesza i ZSRR, jest od razu potępiany. Słychać, że tak nie wolno mówić, że to jest przesada. Owszem, przyjmuje się, że Stalin nie był najlepszy, ale jednak walczył po dobrej stronie. To jest dalej polityczna wizja przeszłości. Muszę dodać, że wiele lat później, po powrocie do Teksasu, zostałem tam bardzo dobrze przyjęty. Miasto Houston ogłosiło Dzień Normana Daviesa. Młodszy profesor z Uniwersytetu w Teksasie napisał, że jestem "najwybitniejszym historykiem Europy".

Jednak żołnierze radzieccy nas wyzwolili – to Włodzimierz Czarzasty, szef SLD, kilka dni temu.

Tak? Wyzwolili i równocześnie ciemiężyli. Sami czerwonoarmiści byli niewolnikami. Przecież marszałkowie wojskowi nie kierowali armią… Co roku w styczniu jest uroczystość z okazji wyzwolenia Auschwitz.

Przez Armię Czerwoną.

Tak, i to jest prawda. Tylko że kilkaset kilometrów na wschód, koło Lublina, jest Majdanek, obóz koncentracyjny, który Sowieci wyzwolili, po czym NKWD wpakowało tam Polaków z Armii Krajowej. To dla świata jest za trudne do przyjęcia. Albo zostaje przyjęte tylko mechanicznie, ale emocjonalnie już nie.

Pan miał poczucie, że się zderza ze ścianą.

Miałem i mam.

14 grudnia 1981 roku wychodzi w Wielkiej Brytanii pana książka "Boże igrzysko. Historia Polski".

Prawda, że znakomity moment? Lepszego nie mógłbym sobie wybrać. W Polsce właśnie wprowadzono stan wojenny, a tu premierę ma książka o Polsce. Jednak muszę powiedzieć, że to był kompletny przypadek. Książka miała być wydrukowana rok wcześniej. To był duży tom, bardzo skomplikowany materiał. Redakcja trwała w nieskończoność. I rzeczywiście "Boże igrzysko" ukazało się 14 grudnia.

Potem pojechał pan do Kalifornii, na Uniwersytet Stanforda.

Nie od razu. Cztery lata później. W 1984 roku dostałem zaproszenie, by ubiegać się o Katedrę Historii Europy Wschodniej na Uniwersytecie Stanforda. Prawie dwa lata trwał proces aplikacyjny. Zostałem wybrany jednogłośnie przez komisję kwalifikacyjną. I zaczęło się coś, co trudno zrozumieć. Było jak u Kafki. Po raz pierwszy opisałem to wszystko, w zasadzie dzień po dniu, w autobiografii. Trudno uwierzyć, że w słonecznej Kalifornii wydarzyło się coś, co przypomina Koreę Północną. Niewidzialne siły, zmowa milczenia. Niemożliwe do wyjaśnienia, do zrozumienia, działanie sił wyższych.

Ale nie Boga.

Nie, nie Boga. Ludzi. Kiedy w zasadzie wszystkie formalności zostały załatwione, kupowaliśmy już dom w kampusie, zadzwonił telefon. Pełniący obowiązki przewodniczącego Wydziału Historii w Stanfordzie powiedział grobowym głosem: "Pojawił się pewien problem. Na pana miejscu wróciłbym do Londynu i zapomniał o wszystkim. Nie dostanie pan tej posady". Kiedy zapytałem, o co chodzi, usłyszałem tylko: "Przepraszam, nie wolno mi więcej powiedzieć. Do widzenia". Potem, kiedy pytałem różnych ludzi, o co chodzi, słyszałem tylko: "Nie wolno mi o tym mówić". Jeden z emerytowanych profesorów zastąpił mi drogę i powiedział: "Na pańskim miejscu przekazałbym datek na Palestyńczyków". Dowiedziałem się po kilku tygodniach, że moja sprawa powiązana jest z kwestiami żydowskimi, a zasadzie z opisywanymi przeze mnie stosunkami polsko-żydowskimi.

Chodziło o to, że pan się przeciwstawił temu obowiązującemu schematowi dotyczącemu Holokaustu?

Tak jest. O to chodziło. Jestem przekonany, że mój grzech w ich oczach był taki, iż nie pisałem, że Polacy są antysemitami. Wszyscy Polacy. Bo w tym schemacie jest jeszcze antysemityzm Polaków. On ma być kolektywny, nie ma wyjątków. Polacy kolaborowali, Polacy są antysemitami, a więc popierali Hitlera. Owszem, walczyli przez miesiąc na początku, ale potem w zasadzie zgodzili się z polityką Hitlera. Oczywiście to jest strasznie niesprawiedliwe, ale jeśli jest milion razy powtarzane, to wiemy, jakie przynosi efekty.

Jeśli ten schemat ciągle obowiązuje, to pan się stawia w pozycji wroga.

Naturalnie. I zastanawiałem się, czy powinienem o tym mówić, czy nie. Doszedłem jednak do wniosku, że mam już tyle lat, iż czas to powiedzieć wprost. Ten czas był bardzo bolesny, trudno było to wszystko znieść. Moja żona była wtedy w ciąży, wkrótce urodził się nasz syn. Dlatego bardzo ważni byli dla mnie ci ludzie, którzy mnie wówczas wspierali, m.in. Piotr, Anita, Karolina z rodziną, Suzy i Chris, Paul McCloskey – prawnik, były kongresman, ówczesny członek Rady Nadzorczej Wydziału Prawa na Stanfordzie, wielokrotny bohater i wojenny, i cywilny, pułkownik piechoty morskiej. Zaproponował mi swoje usługi bezpłatnie. On sam spotykał się przez lata z różnymi problemami w kongresie. Niesłusznie nazywany był antysemitą. Koniec końców zostałem wygnany. Stałem się pariasem, formalnie wykluczonym.

Z łatką antysemity?

Nie całkiem. Taką łatką czy bez niej, bardzo łatwo skończyć komuś karierę. Przeżyłem to wszystko, wróciłem do Europy, do Wielkiej Brytanii, i cała afera nie wpłynęła na moją dalszą karierę. Nikt do sprawy nie wracał. Ludzie wolą o tych rzeczach nie mówić.

Dlaczego?

Bo to skomplikowane, w pewnym sensie niebezpieczne, trudno o tym opowiadać krótko i przekonująco.

Nie było też wtedy internetu.

Przez jakiś czas o sprawie pisała prasa. Wiedziałem, że tabloidy są okrutne i lepiej nie być na pierwszych stronach tych szmatławców. Wytrzymałem, nie zmieniłem zdania, nie poddałem się presji.

Jak mówić o historii, uczyć jej, kiedy ma się do czynienia z takimi schematami?

Nie jestem sam. Są inni koledzy. Ostatnio bardzo dzielnie walczy prof. Timothy Snyder. Byłem egzaminatorem jego doktoratu, więc w pewnym sensie on jest…

Kontynuatorem pana pracy?

Ma podobne do mnie poglądy na II wojnę światową i jest dzielny. Tylko że kilku osobom ciężko jest przeciwstawić się tezom powielanym od kilkudziesięciu lat.

Obecny rząd polski powinien nosić pana na rękach za walkę z tym schematem.

Nie nosi i nad tym nie ubolewam. Swoją drogą, ciekaw jestem, jaka będzie reakcja publiczności na wszystko, co napisałem w tej książce. Polska ciągle przez ten schemat cierpi.

Ten dotyczący Holokaustu?

Problem jest dużo szerszy. Jest wielka próżnia, jeśli chodzi w ogóle o wiedzę o Polsce za granicą. Właściwie mało kto wie cokolwiek o Polsce. To nawet nie jest brak wiedzy. To jest indyferentyzm. Ostatnio stworzyłem małą fundację, której celem jest poprawienie stanu wiedzy o Polsce na świecie. Działamy.

Kilka lat temu, w 2013 roku, w Oksfordzie został powołany Programme on Modern Poland – badania nad współczesną Polską, którego pan był inicjatorem. Pieniądze na ten program przekazał Leszek Czarnecki, jeden z najbogatszych Polaków. I program nie działa.

Przykro mi to mówić, ale tak jest. Program już nie istnieje. W Oksfordzie jest przeszło stu profesorów historii. I prawie nikt z nich nie poświęca nawet jednej godziny na historię Polski. Jest gorzej niż wtedy kiedy ja byłem studentem. A to było 60 lat temu!

Nie chcą Polski w Oksfordzie.

Niezbyt chcą. Ale tu i tam są dobrzy specjaliści, tacy jak Antony Polonsky, który poświęcił długą karierę na poprawę stosunków polsko-żydowskich. To jest mój bliski kolega od lat, od czasów kiedy pracowaliśmy na uniwersytecie w Londynie. Jesteśmy mniejszością, mniej niż mniejszością, to zaledwie kilka osób, które chcą, żeby powstały solidne studia dotyczące Polski na światowych uniwersytetach. Mam poczucie, że Polska i jej region stanowią czarną dziurę pomiędzy Niemcami a Rosją. Rosjanie mają bardzo dobrą, wpływową politykę historyczną. Niemcy też.

Ostatnio również Ukraińcy.

Faktycznie, są dużo lepiej zorganizowani niż Polacy. Na Harvardzie jest Instytut Studiów Ukraińskich, polskich nie ma. I nie, to nie wynika z braku pieniędzy, tego jestem pewien. Są różne przyczyny.

Jest opór ze strony Zachodu?

Jest rodzaj muru. Na uniwersytetach pojawiła się tendencja w politologii, historii itd., która nie sprzyja promowaniu pojedynczych narodów. Trzeba umieszczać studia polskie w szerszym kontekście, np. europeistyki. Również slawistyka nie stwarza dobrego środowiska, ponieważ zawsze dominoważ tam będzie rusycystyka.

Sam pan często mówi, że historia Polski to nie jest historia narodowa.

Tak. Polska ma wielonarodowe dziedzictwo. Niestety niewielu naukowców troszczy się o to na tyle, by stworzyś program studiów. W tej chwili w Wielkiej Brytanii tylko w Cambridge funkcjonuje program polski. Działa tam pewien młody Australijczyk, taki trochę drugi Norman Davies, człowiek z zewnątrz, który kiedyś przypadkowo się znalazł w Polsce. Był lektorem języka angielskiego w Bielsku-Białej. Nazywa się Stanley Bill.

Pan też kiedyś uczył angielskiego.

Dlatego mówię, że to drugi Norman Davies (śmiech). Potem zrobił doktorat na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Wyobraźmy sobie hipotetyczną sytuację. Dzwoni do pana premier Gliński…

Nie dzwoni, nie zadzwoni.

Załóżmy. Dzwoni i proponuje współpracę w dobrze rozumianym interesie Polski. Co pan robi?

Rozmawiam. Zawsze chętnie z każdym rozmawiam. Mam swoje zasady i wiem, że nie pasuję do współpracy z rządami, ale nigdy nie powiem, że nie będę rozmawiać.

Zdarzało się przez te 30 lat wolnej Polski, że polscy politycy wyśmiewali politykę historyczną. Słychać było, że trzeba patrzeć w przyszłość, a nie zajmować się historią. Pamięta pan?

Trzeba wyjaśnić, co to znaczy polityka historyczna. Moim zdaniem potrzebne było wypełnienie czarnych dziur po latach PRL-u, ale nie wprowadzanie historii sterowanej. Tak, pamiętam. Np. Powstanie Warszawskie, jedno z kluczowych wydarzeń w XX-wiecznej historii Polski. W 1994 roku, w 50. rocznicę Powstania, nie wyszła ani jedna nowa książka na ten temat. Funkcjonowało tylko przestarzałe "Powstanie Warszawskie" Jana Ciechanowskiego. Jednostronna analiza. Temat Powstania w zasadzie w ogóle się nie pojawiał w latach 90. Już było wolno, ale nikt nie chciał tym się zajmować. Czułem, że jeśli ja o tym wydarzeniu nie napiszę, to nikt tego nie zrobi. Kiedy na początku tego wieku zacząłem się przygotowywać do tej książki, już był internet. I kiedy się wpisało w wyszukiwarkę frazę "Warsaw Rising", to bez wyjątku wychodziły tylko informacje o powstaniu w getcie. Powstanie 1944 roku nie istniało. Moja książka wyszła w 2003 roku i nareszcie termin "Powstanie Warszawskie" pojawił się wysoko w wyszukiwarkach. To wielki sukces. Dokonała się jeszcze jedna ważna zmiana – teraz jest "Warsaw Getto Rising" i "Warsaw Rising". I jest porządek.

I jest Muzeum Powstania Warszawskiego.

I sam temat, i muzeum zostały niestety upolitycznione. Oczywiście, ja jestem za tym muzeum i uważam za skandal to, że wcześniej nie istniało, jednak trochę brakuje w nim równowagi, czasem jest przesadna gloryfikacja, wciągane są w to nawet dzieci. A przecież Powstanie Warszawskie było straszną tragedią.

Mam takie wrażenie, że publiczność nie chce niuansów, i nie mówię tego tylko w kontekście historii Polski. Ludzie chcą, żeby wszystko było czarne albo białe. Mity, redukcja do czystego dobra albo czystego zła to są powszechne zjawiska. A my, biedni historycy, nie dajemy sobie rady z mitami. One rosną szybciej. Nie nadążamy za nimi.

Przedmowę do swojej autobiografii pisał pan 29 marca 2019 roku.

Ten dzień był od dwóch lat wskazywany jako data wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Większość tej książki pisałem w erze brexitu. 20 lat temu napisałem, że Królestwo Zjednoczone jest zagrożone, że jesteśmy o wiele słabsi niż kiedyż – i brexit obnażył te wszystkie słabości. W tej chwili rodzi się nacjonalizm angielski (nie ogólnobrytyjski) i brexit jest owocem właśnie tego nacjonalizmu. Przecież ci zwolennicy brexitu nawet nie wiedzieli, że my mamy granicę międzynarodową z Irlandią i jeśli wyjdziemy z Unii, ta granica będzie granicą unijną. Taką jak ta Polski z Ukrainą. To jest brak edukacji, brak wyobraźni, do tego anglocentryzm. Zbliża się koniec tego Królestwa. Nacjonalizm i populizm jest widoczny w różnych krajach. To jest chyba skutek globalizacji, że budzi się jakaś fałszywa nostalgia za dawną wielkością. "Make America Great Again" – to jest hasło prezydenta Trumpa. W Wielkiej Brytanii wspomina się Imperium Brytyjskie. I zwykły człowiek czuje, że ktoś odebrał mu tę wielkość.

Pan ma w swoim środowisku zwolenników Brexitu?

U mnie w Oksfordzie 80 procent mieszkańców jest przeciw brexitowi, w Londynie też. Jednak niedawno byłem zaproszony na wykład do ważnego business clubu. Środowisko bogatych ludzi.

W Londynie?

Nie, w sercu Anglii. I 99 procent uczestników tego spotkania było za brexitem. Kiedy powiedziałem, że jestem przeciwnikiem wyjścia z Unii, usłyszałem, że pluję na Anglię, że nie jestem patriotą.

W Polsce też obserwujemy tęsknotę za wielkością.

I też za fałszywą. Widać to w edukacji, w tym, jak dzieci uczone są historii, patriotyzmu. Jako Brytyjczyk jestem jednak skrępowany, kiedy mówię o współczesnej Polsce.

Wiele razy pan o niej mówił.

Ale teraz nie chcę.

Panu z zewnątrz jest łatwiej.

Skorzystałem z tej łatwości i przez 50 lat pisałem o polskich sprawach. Mam nadzieję, że korzystnie.

*Norman Davies – historyk, profesor Uniwersytetu Londyńskiego, członek Polskiej Akademii Umiejętności i Akademii Brytyjskiej, kawaler Orderu Orła Białego. W 2019 roku Akademia Szwedzka przyjęła jego nominację na listę kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. We wrześniu ukazała się jego biografia: "Norman Davies. Sam o sobie"

Niemiecka elita to antysemici: „Żydzi mają za dużo władzy”

Data: 29.10.2019 21:34

Autor: ziemianin

medianarodowe.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #zydzi #izrael

Niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” opublikował badania, z których wynika, że „antysemityzm w Niemczech osiągnął punkt krytyczny”.

Niemiecka elita to antysemici: „Żydzi mają za dużo władzy”

wymagany niemiecki

Źródło

Według gazety co czwarty Niemiec jest antysemitą – Niemcy uważają, że Holokaust może się powtórzyć. Badania zostały przeprowadzone przez Światowy Kongres Żydów w RFN. Instytucja uważa, że postawy antysemityckie są szeroko rozpowszechnione.

Co ważne antysemitami stają się elity. Dotyczy to aż 27 proc. wszystkich Niemców i 18 proc. klasyfikowanych przez dziennik jako „elita”. Niemcy podkreślają, że Żydzi za dużo mówią o roli ofiary i Holokauście – uważa tak aż 42 procent Niemców.

„Sueddeutsche Zeitung” zwraca w artykule uwagę, że coraz więcej takich postaw jest rozpowszechnionych wśród osób z wyższym wykształceniem oraz rocznymi dochodami powyżej 100 tysięcy euro. Są oni określani przez gazetę jako „elita”. Aż 48 proc. twierdzi, że Żydzi są bardziej lojalni wobec Izraela niż Niemiec.

„Wiemy co się dzieje, gdy zwykli ludzie odwracają wzrok lub milczą. Nadszedł czas, aby całe społeczeństwo niemieckie zajęło jasne stanowisko i zaczęło walczyć z antysemityzmem. Jeśli ponad jedna czwarta społeczeństwa utożsamia się z antysemityzmem, to nadszedł czas, aby pozostałe trzy czwarte broniły demokracji i tolerancyjnego społeczeństwa” – komentuje przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Ronalda Laudera.

Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela . . .

Data: 29.10.2019 16:32

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #rolnictwo #uniaeuropejska #niemcy #francja #polska #zlodzieje

Właśnie rozpoczął się taniec wokół Polski w sprawie dopłat bezpośrednich do hektara. Okazuje się, że twarde stanowisko naszego kraju w sprawie przyszłego budżetu Unii Europejskiej otworzyło nową ścieżkę dla swoistego ukarania, a może tylko postraszenia naszych władz.

Równe dopłaty bezpośrednie dla wszystkich rolników? Proszę bardzo! Oto, jak Bruksela chce okraść polskich rolników

Niemiecki portal internetowy właśnie poinformował, że na stół negocjacyjny ma trafić propozycja likwidacji dopłat bezpośrednich do hektara, na rzecz zapłaty za każdego pracownika zatrudnionego w gospodarstwie.

Oczywiście, jak to zwykle bywa, za pomysłem stoją Niemcy i Francuzi. Dziennikarze powołują się na francuski think tank. Tenże zespół doradczy „wykombinował”, jak przy okazji reformy rolnej UE ponownie „skubnąć” rolników z krajów Europy Środkowo-Wschodniej i zarobić krocie.

Tematowi można przyjrzeć się jeszcze w inny sposób. Do tej pory, premiowane były duże i bardzo duże gospodarstwa w ramach pomysłu: im więcej hektarów, tym większe pieniądze. Skoro Polska żąda zrównania opłat bezpośrednich dla rolników ze starej Unii i nowych krajów, to wymyślono sposób zmniejszenia potencjalnych strat rolników francuskich i niemieckich i oto gotowy „myk”.

Ilu pracowników zatrudnia przysłowiowy Pan Jan w 10 hektarowym gospodarstwie? Zwykle pracuje on sam, ewentualnie syn i żona.

Ilu pracowników zatrudnia średniej wielkości gospodarstwo 100-500 hektarowe i wielkopołaciowe o powierzchni np. 3000 hektarów i więcej. Ci średni zatrudniają 20 ludzi, ci najwięksi nawet kilkuset.

Czy naprawdę tak trudno wyliczyć, kto znów otrzyma wielkie pieniądze w ramach dopłata, a kto okruchy z „pańskiego stołu”? Polacy, chcieliście równych dopłat? To je macie! Każdemu zatrudnionemu UE zapłaci tyle samo, a to ilu zatrudniacie pracowników, to już nie nasza sprawa. Oto pomysł brukselskich „cwaniaków”, którzy myślą, że Polacy nie umieją liczyć.

Niech wnioski wyciągną sami czytelnicy, a my będziemy nasłuchiwać wieści z Brukseli.

Wroga polityka Niemiec wobec Polski wkracza w nową fazę. Wszyscy mówią o Nord-Stream 2, a . . .

Data: 21.10.2019 01:36

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #polska #rosja #energetyka #ukraina #gazociag

Przyglądając się mapie, nie sposób nie dostrzec, że sieć ropociągów i gazociągów za każdym razem omija nasze granice. Rosja i Niemcy (członek Unii Europejskiej!) robią dwustronne interesy, nie oglądając się na resztę krajów Wspólnoty Europejskiej.

Wroga polityka Niemiec wobec Polski wkracza w nową fazę. Wszyscy mówią o Nord-Stream 2, a tymczasem gazociąg Eugal ma pracować już w 2020 roku

Polityka układania się, sojuszy militarnych, gospodarczych I, II, III i – jak widać IV Rzeszy z Rosją, ma wieloletnią tradycję. Rzeczywiście, nikt nie może kwestionować prawa danych krajów prowadzenia polityki zgodnej z jej interesami. Różnica jednak polega na tym, że dziś, przynajmniej teoretycznie, Niemcy są członkiem Unii Europejskiej i w myśl jej traktatowych postanowień, powinni prowadzić politykę solidarności energetycznej z pozostałymi członkami organizacji.

Co tymczasem robią Niemcy? Zawierają dwustronne porozumienia z wrogim wobec demokratycznego świata krajem, państwem dla którego metodą rozwiązywania problemów geopolitycznych jest napaść, wywołanie wojny, czy terroryzm państwowy na miarę XXI wieku.

Czy w historii to coś nowego? Począwszy od polityki carycy Katarzyny Wielkiej wobec Niemiec, późniejszego udostępnienia poligonów wojskowych przez Rosję Sowiecką niemieckiej armii ubezwłasnowolnionej Traktatem Wersalskim, paktem Ribbentrop-Mołotow, niemieckiego ataku 1 września 1939, a następnie 17 września 1939 Rosjan na Polskę, po dzisiejszą politykę gospodarczą Niemiec i Rosji wobec swego sąsiada, stanowi dowód, że nic się nie zmieniło.

Krótko mówiąc, jest to wroga działalność Niemiec wobec swego obecnego sojusznika NATO oraz członka Unii Europejskiej. Nie można tego w żaden sposób usprawiedliwić prawem do prowadzenia własnej, demokratycznej strategii geopolitycznej, ponieważ jest ona obciążona stratami jej sąsiadów.

Wróćmy do sedna. Okazuje się, że wzdłuż naszej zachodniej granicy powstały dwa rurociągi – gazociąg OPAL oraz, jak widać, gazociąg EUGAL. Pochylając się nad mapą zamieszczoną na rosyjskim portalu internetowym dostrzegamy, że gazociąg EUGAL jest przedłużeniem NORD-STREAM 2, aż do granicy z Czechami. Co ciekawe, punkt przecięcia różnych rurociągów, za każdym razem jest zaprojektowany i umiejscowiony po niemieckiej stronie granicy.

Niemcy na spółkę z Rosjanami ścigają sią z Polską w budowie gazociągów, które będą konkurowały ze sobą w ramach redystrybucji gazu w ramach odsprzedaży jego nadwyżek na wolnym rynku.

OPAL i EUGAL postawiły pod znakiem zapytania ekonomiczny sens budowy naszego gazociągu ze świnoujskiego gazoportu w stronę Czech, a w dalszej części, dalej na południe Europy. Kiedy my planujemy rozbudowę gazoportu o kolejne zbiorniki i w konsekwencji zakopanie rury gazowej w stronę naszych południowych sąsiadów, Niemcy zgłaszają gotowość do zapełnienia gazem na początku 2020 roku w ramach testów, gotowego gazociągu EUGAL.

Podsumowując, zostaliśmy wyprzedzeni. Rosjanie zaproponują odbiorcom ich gazu takie ceny, które spowodują nieopłacalność ekonomiczną budowy naszej rury i zarabiania na odsprzedaży nadwyżek gazu.

Tu należy postawić zasadnicze pytanie. Czy rezygnować z rozbudowy gazoportu świnoujskiego? Absolutnie, nie! Mamy strategiczną i wręcz życiową konieczność jego rozbudowy, a w konsekwencji budowy gazociągu północ-południe. Niestety, nasz teoretyczny sojusznik, budując OPAL i EUGAL, upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. To Niemcy prawdopodobnie zarobią grube miliony euro na rosyjskim gazie, redystrybuując go w Europie Południowej, a przy okazji wykazali się tradycyjną, wielowiekową wrogością wobec swoich polskich sąsiadów.

Przypatrując się jednak krótkowzrocznej, imigracyjnej polityce Niemiec, za kilkanaście lat może się okazać, że ich wrogiem nie są już Polacy, a wewnętrzna struktura społeczna, która wypali rozżarzonym żelazem ich niemieckość.

Matusiak - Kamienice i korupcja.

Data: 21.10.2019 00:55

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #meksyk #niemcy #przestepcy

Matusiak – Kamienice i korupcja.

W meksykańskim mieście Las Margaritas doszło do ciekawego incydentu. Skorumpowany burmistrz tego miasta został wyprowadzony ze swojego gabinetu i przywiązany do półciężarówki. Powoli był ciągnięty po ulicach za to, że nie spełnił wyborczej obietnicy, dotyczącej naprawienia drogi. W ogóle nie spełnił żadnej obietnicy. Korupcja w Meksyku jest podobna jak w Polsce.

Polscy politycy z obrotowej kabaretowej sceny politycznej o obietnicach zapominają dzień po wyborach. Polityka bez rozliczeń strasznie się korumpuje. Ale w Polsce takie rozliczenie jak Meksyku jest niemożliwe bowiem posypałyby się kastowe terrorystyczne wyroki

Niemiecki serial komediowy "Hubert & Staller" pokazywany przez telewizje ARD opowiada o przygodach dwóch bawarskich małomiasteczkowych policjantów. W jednym z odcinków notariusz – przestępca natychmiast po śmierci samotnej osoby bez spadkobierców sporządzał fałszywy antydatowany na parę dni wcześniej akt sprzedaży domu za grosze lub akt darowizny. Stratni na tym zawsze byli podatnicy czyli skarb państwa bowiem dom powinien przejść na skarb państwa lub należało zapłacić spory podatek.

Czyli żywcem kamienica Banasia i samochody Rydzyka.,

W innym odcinku wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Finansów ( może i sam minister) dzwoni do biznesmena.

Minister-Będziesz miał kontrole, podejrzewają milionowe przekręty i chodzi o ciężkie zarzuty.

Biznesmen: Może da się coś zrobić?

Minister: Chyba nie. Ale słyszałem, ze ty masz kamienice w centrum Monachium. Czy ona nie jest przypadkiem na sprzedaż za powiedzmy 10 tysięcy euro?

Jarosław Kaczyński zupełnie nie zna życia i czyni seriami makabryczne pomyłki personalne. Wygląda na to że Marian Banaś ( m.in od darowanej kamienicy i gangsterów ) wybrany przez posłów PiS na prezesa NIK po prostu kupił sobie immunitet na długich 6 lat. Mafia będzie też miała dostęp do wszelkich tajemnic. NIK już wyślizgnął się spod kontroli PiS. Raporty pokontrolne będą coraz ostrzej piętnować niekompetencje i korupcje ludzi PiS, który będzie ostro atakował "niezależnego" Banasia a że tez w końcu stanie się członkiem wojującej opozycji. PiS musi wiec szybko znowelizować ustawę o NIK i wyrzucić Banasia.

Data: 20.10.2019 08:32

Autor: Nietzsche

Jest jedna metoda odzyskania reparacji od Niemiec. Zadłużać się na maksa w ich bankach, korzystać z kreatywnej księgowości i się zbroić za ich pieniądze, by nawet o tym nie wiedzieli. Gdy przyjdzie powiedzieć "sprawdzam", ogólna ustawa zwalniająca polskich obywateli i ich firmy ze spłaty niemieckich kredytów. Ich banki będą płakać, więc powiemy "idźcie do Bundestagu po reparacje", Bundestag odpowie: "ale oni mają 200 F35 i 1000 naszych czołgów". Pokrzyczą jak na Islandię i karawana pojedzie dalej

Swoją drogą Niemcy właśnie odpowiedziały Grecji w sprawie reparacji, nihil novi: "spierdalajcie"

#niemcy

Wegańska reklama mlecznych batonów doprowadziła niemieckich rolników do wściekłości

Data: 18.10.2019 18:48

Autor: ziemianin

agrarheute.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #reklama #slodycze #swiatrolnika

Katjes jest producentem wegańskich słodyczy w tym: żelków i batonów. Właśnie ukazała się reklama telewizyjna, której treść spowodowała wzburzenie wśród niemieckich rolników.

wymagany niemiecki

Wegańska reklama mlecznych batonów doprowadziła niemieckich rolników do wściekłości

link do reklamy Katjes

Niemieccy rolnicy są wściekli. Ponury marsz w rytmie żołnierskiego, rytmicznego kroku, krów idących na pewną śmierć, przytłaczająca słuchacza muzyka – tak zaczyna się nowa reklama Katjes. Kobiecy głos informuje:

„Każde życie jest cenne. A krowy nie są mlecznymi maszynami. Nawet w przypadku czekolady”

Zmienia się sceneria. Dominuje róż, do ucha docierają miłe, łagodne dźwięki muzyki, z czekoladowego podłoża wyrasta owies. Kobiecy głos informuje:

„Na szczęście, teraz jest Chocjes. Wegańska czekolada od Katjes. Fajnie, bo bez krowy”

BBV – Bawarskie Stowarzyszenie Rolników złożyło skargę do Niemieckiej Rady Reklamy:

„W spocie telewizyjnym krowy są nazywane„ maszynami mlecznymi ”, zakłada się instrumentalne wykorzystanie krów przez ich właścicieli. To dyskryminujące i nieuzasadnione”

Na wielu internetowych forach niemieckich farmerów zawrzało. Ludzie są poruszeni. Ich stosunek do zwierząt jest porównany do stworzenia obozowych warunków. Protestują przeciw takiemu ujęciu zagadnienia.

Rolnicy narzekają i w szerszym kontekście czują się wykorzystani przez polityków. To ich obwiniają za propagowanie wrogości wobec wiejskiego środowiska. Za przykład podali inną reklamę i słowa, jakie padają w trakcie jej emisji:

 „ […] nie postępuj, jak rolnik! Używaj energii elektrycznej ”

Krótko mówiąc, klimat jaki stworzono wokół rolnictwa w Niemczech, ale i w innych krajach Europy Zachodniej, lewicowe kampanie propagandowe oskarżające rolników o zanieczyszczanie klimatu, produkcję gazów cieplarnianych, trucie ludzi, wywołują ich oburzenie.

To nie przypadek, że ogłupia się młodzież, indoktrynując ją agresywnym, jednoznacznym, ale i fałszywym obrazem rolnictwa, jako winnego katastrofie ekologicznej. Właśnie przeciw temu obecnie występują hodowcy zwierząt i ci uprawiający ziemię w Holandii, Francji i Niemczech.

Data: 18.10.2019 17:24

Autor: FiligranowyGucio

Lemingopedia_FB

Nie wiem czy Państwo wiedzą, ale u naszych zachodnich sąsiadów toczy się dyskusja na temat: czy upamiętnić polskie ofiary wojny pomnikiem w Berlinie. Zebrała się elita i w dyskusji ustaliła, że… są różne opinie. Pomnik? W centrum Berlina? I co na nim napiszemy? Że zamordowaliśmy 6 mln sąsiadów? Nein!

Sam pomysł jest wspierany oficjalnie przez przewodniczącego Bundestagu Wolfganga Schaublea oraz szefa MSZ Haiko Maasa. To kwestia polityki, żeby uśmiechać się do każdego. Sęk w tym, że niemiecka polityka jest najlepiej zorganizowaną i współgrającą w Europie. To oznacza, że to, czego nie mogą powiedzieć politycy – powiedzą – w tym wypadku – historycy. A historycy bardzo sceptycznie odnoszą się do projektu, podnosząc argument, że to trochę niesprawiedliwe. No wiecie… "My tu się kajamy za jakieś bieda 6 mln Polaków, a kto pamięta o niemieckich ofiarach wojny na wschodzie?!?!?!". Już nawet nie wspomnę, jak przy tym brzmi całkowicie debilny i aberracyjny argument numer dwa: że oni nie chcą OGRANICZAĆ SIĘ WYŁĄCZNIE DO SYMBOLI – czyli pomnika. Ależ kochani sąsiedzi! Ja naprawdę nie widzę problemu. Postawcie pomnik, zróbcie muzeum, wypłaćcie reparacje i żyjmy sobie w tej wspólnej Europie.

Wspomniałem o Muzeum? Teraz będzie dobre. Podczas tej debaty wysnuto wniosek, że Niemcy powinni upamiętnić wszystkie ofairy wojny na WSCHODZIE EUROPY, a nie że Polaków. Dlaczego? Wildt trochę się wygadał…

– Naszym celem nie może być pomnik – powiedział były dyrektor Muzeum Niemiecko-Rosyjskiego Berlin-Karlshorst Peter Jahn. – Potrzebujemy miejsca, które będzie informować o różnych aspektach wojny (na wschodzie) i różnych grupach ofiar – podkreślał.

Jahn zabiega o upamiętnienie w tej formie w stolicy Niemiec ofiar nazistowskiej polityki „przestrzeni życiowej" (Lebensraum). Nazistowska polityka, to wiadomo – ta co uciskała od początku lat 30. biednych Niemców, znajdujących się pod nazistowską okupacją.

Zdaniem prof. Martina Austa z Uniwersytetu w Bonn tylko stworzenie miejsca pamięci i dokumentacji pozwoli jednocześnie na oddanie czci ofiarom, jak i na historyczną edukację o tym, jak wyglądała niemiecka wojna na wyniszczenie na wschodzie Europy. Niemcy wciąż bardzo mało wiedzą na ten temat – wskazywał. – Z jednej strony chodzi o upamiętnienie ofiar i empatię, a z drugiej o spojrzenie na czyny naszych przodków – dodał Aust.

Profesor Michael Wildt z Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie ocenił, że poparcie przedstawicieli niemiecki władz dla projektu pomnika wynika nie tylko z woli uhonorowania polskich ofiar wojny, ale jest także "politycznym ustępstwem wobec ważnego kraju europejskiego, jakim jest Polska". – Z kolei Polska pod rządami PiS ma jasny program nacjonalizacji pamięci, PODKREŚLA SIĘ, ŻE TO POLACY SĄ OFIARAMI. Niestety nie żartuję. To był zarzut wobec nas, że naród, któremu wymordowano 6 mln obywateli śmie mieć się za ofiarę wojny.

Mamy do czynienia z polityczną instrumentalizacją debaty – przekonywał Wildt.

Teraz zapnijcie pasy.

Podczas debaty pojawiło się także pytanie zasadnicze. No jakbyśmy postawili ten pomnik, to co na nim napisać?

Tu niemiecki historyk Wildt też przyszedł z pomocą! – BYŁY NIE TYLKO POLSKIE OFIARY, ALE I POLSCY SPRAWCY, jak na przykład w Jedwabnym – powiedział. – Jeśli damy się wciągnąć w nacjonalizację narracji, jaką prowadzi PiS, nie będziemy w stanie ukazać i udokumentować historii. Istnieją złożone zależności, których nie da się opisać w pięciu linijkach na pomniku – mówił.

Już pal go sześć te Jedwabne i odwieczną dyskusję na temat – Polacy wymordowali? Niemcy? Czy to był odwet? Odkopać, zbadać, uczcić, pochować tak, jak to powinno być zrobione. Dobra panie Wild. Wiem, że jako naród, cholernie lubicie cyferki, do tego stopnia, że woleliście nazywać ludzi numerem niż nazwiskiem. Pobawmy się w te numerki. W Jedwabnem zginęło ok. 340 osób. Panie Wild, serio zestawił Pan to z 6 mln polskich obywateli i nawet brewka panu nie tykła? 6 mln, Niemcze!

Uczestnicy dyskusji podkreślali też, że ewentualne miejsce pamięci i dokumentacji musi powstać w dialogu z krajami, których ma dotyczyć, co jednak nie będzie proste – ze względu na różne spojrzenia tych narodów na historię II wojny światowej. – Iluzją byłoby wierzyć, że Polacy czy Ukraińcy usiądą przy jednym stole z Rosjanami – przyznał Aust.

Z apelem o wzniesienie w Berlinie pomnika polskich ofiar wojny i okupacji niemieckiej w latach 1939-1945 wystąpiła w 2017 roku grupa niemieckich polityków i historyków. Inicjatorem apelu był architekt Florian Mausbach. Wskazano już nawet miejsce, gdzie monument miałby stanąć. To Plac Askański nieopodal ruin dworca kolejowego Anhalter Bahnhof. Miejsce to odwiedzili 1 września br., w 80. rocznicę niemieckiej napaści na Polskę, marszałek Sejmu Elżbieta Witek i przewodniczący Bundestagu Wolfgang Schaeuble, co uznano za sygnał, że projekt pomnika nabiera impetu.

I wiecie co Wam powiem? A gówno nabierze impetu. Powiem tak… to nie tylko bezczelność, ale i skrajna perfidia. Dlaczego? Bo to, co mówią historycy – jest właśnie realizacją polityki Niemiec. Zobaczycie, że nasze dzieci będą się tłumaczyć z polskiego terroru wobec niemieckich żołnierzy. Bo jak dziadek Hans palił i mordował Warszawę, to mu cegła na głowę spadła z rozwalonej kamienicy. Tej samej, co to ją później Polacy zabrali Żydom, a teraz nie chcą oddać. Tak będzie…

Niemcy tracą kolejną szansę, żeby między nami było normalnie.

#historia #polityka #niemcy #polska #drugawojnaswiatowa #pomnik

Niemcy znowu to robią? Przerażające eksperymenty na zwierzętach!

Data: 16.10.2019 17:29

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiatrolnika #niemcy #eksperymenty

Ekolodzy porównują niemieckich naukowców do hitlerowców. Tym razem poszło o eksperymenty na zwierzątach, a film z przeraźliwego laboratorium nagrano ukrytą kamerą. Jak informuje polskie wydanie Faktu filmy oraz zdjęcia z laboratorium LPT (Laboratory Pharmacology and Toxicology) w Hamburgu, zdobyte przez działaczy organizacji walczących o prawa zwierząt, trafiły do dziennikarzy niemieckiego programu "FAKT" oraz dziennika "Süddeutsche Zeitung". Aktywiści przez wiele miesięcy zbierali materiały przeciwko laboratorium.

Niemcy znowu to robią? Przerażające eksperymenty na zwierzętach!

wymagany niemiecki

Link do wideo

"Nagrywali oni eksperymenty na zwierzętach, które w ich opinii nie mają żadnego uzasadnienia naukowego. W LPT co roku testom poddaje się 12 tys. zwierząt, w tym psy rasy beagle, małpy, koty i króliki. To czyni z laboratorium największy tego typu ośrodek w Europie. Jak podaje "MailOnline" psom wciskano do przełyku rurki i w ten sposób podawano pigułki, pracownicy nie byli przeszkoleni w zakresie opieki nad zwierzętami, często uciekali się do przemocy i byli brutalni wobec podopiecznych. Koty dostawały po trzynaście zastrzyków dziennie, krew pobierano siłą, małpy były trzymane w małej klatce i przytwierdzano je do ściany za pomocą metalowych obręczy"

– czytamy na fakt.pl

"Zwierzętom wstrzykiwano, zmuszano do zjedzenia lub wdychania określonych substancji w celu zmierzenia toksycznych efektów, które mogą być bardzo silne i obejmować wymioty, krwawienie wewnętrzne, niewydolność oddechową, gorączkę, utratę masy ciała, letarg, problemy skórne, niewydolność narządów, a nawet śmierć . Nie zapewnia się żadnych środków znieczulających ani przeciwbólowych"

– opisuje Cruelty Free International.

Obrońcy laboratorium podnosza argument, że testuje się w ten sposób leki czy środki farmakologiczne przeznaczane później dla ludzi.

Data: 15.10.2019 15:11

Autor: FiligranowyGucio

Sahin wyleciał z FC ST.Pauli

BRAVO ST.PAULI !

Pauli Sahin wraca do Stambułu po tym, jak został wyrzucony z gry.

Ponieważ wykazał solidarność z tureckim wojskiem, Cenk Sahin został zwolniony z FC St. Teraz zawodowy piłkarz trenuje z Basaksehirem. Współzałożyciel klubu: Recep Tayyip Erdoga

https://www.spiegel.de/sport/fussball/cenk-sahin-kehrt-nach-rauswurf-bei-st-pauli-zu-basaksehir-zurueck-a-1291679.html

#pilkanozna #turcja #erdogan #niemcy #hamburg

Data: 14.10.2019 20:04

Autor: FiligranowyGucio

FC St. Pauli zwolnił zawodnika Cenka Sahina z gry i treningu ze skutkiem natychmiastowym. To jest reakcja klubu na komentarze Sahina w sieci społecznej Instagram. Tam zagraniczny gracz zadeklarował niedawno swoje poparcie dla tureckiej ofensywy wojskowej przeciwko wojskom kurdyjskim w północnej Syrii. Fani klubu domagali się natychmiastowego zwolnienia Sahina.

FC St. Pauli złożył oświadczenie na stronie głównej klubu. Chociaż "odmienne od innych kręgów kulturowych postrzeganie i postawy nie mogą być szczegółowo oceniane", działania wojenne i solidarność z nimi są w każdym razie odrzucane. Kontrakt z Sahin pozostaje ważny, a zawodnik uzyskał również zezwolenie na szkolenie i występy gościnne dla innych klubów. Może trenować z innymi klubami i grać w mecze testowe. Zmiana jest możliwa najwcześniej w styczniu.

W międzyczasie usunięty wkład w Instagram Sahin solidaryzował się z tureckim wojskiem w poprzednim tygodniu. Treść postu stanowiła turecka flaga i tekst w języku tureckim: "Jesteśmy po stronie naszej heroicznej armii i wojska. Nasze modlitwy są z tobą! Następnie FC St. Pauli zdystansowała się od wypowiedzi Sahina i ogłosiła "przetwarzanie wewnętrzne".

Latem 2016 roku Sahin dołączył do zespołu z Hamburga i od tego czasu rozegrał 62 obowiązkowe mecze dla klubu. Wcześniej 25-latek grał przez cztery lata dla Süper-Lig-Verein Istanbul Basaksehir, który jest blisko tureckiego prezydenta Recep Tayyipa Erdogana.

https://www.spiegel.de/sport/fussball/2-fussball-bundesliga-fc-st-pauli-stellt-cenk-sahin-frei-a-1291512.html

#wiadomosci #niemcy #pilkanozna #hamburg #turcja #wojna

WTF? Minister z SPD sugeruje, że podczas II wojny światowej naziści okupowali Niemcy

Data: 07.10.2019 22:22

Autor: ziemianin

pch24.pl

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #nazisci #polityka #2wojnaswiatowa

Niemiecka minister sprawiedliwości Katarina Barley stwierdziła, że dzień zakończenia II wojny światowej jest m.in. dniem wyzwolenia Niemiec od nazistowskiej okupacji. Wypowiedź wpisuje się w ramy polityki mającej na celu zrzucenie winy za tragedię wojny z Niemców na „bezpaństwowych nazistów”.

WTF? Minister z SPD sugeruje, że podczas II wojny światowej naziści okupowali Niemcy

„Nie tylko dla nas, Niemców, jest to dzień wyzwolenia” – napisała na Twitterze Katarina Barley, minister sprawiedliwości z ramienia SPD. Szefowa resortu skomentowała w ten sposób obchody 74. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej. Wypowiedź minister sugeruje, że Niemcy nie mają nic wspólnego z II wojną światową, a wręcz są jej ofiarami. To kolejna tego typu opinia, która pojawia się w przestrzeni publicznej. Nie ulega wątpliwości, że niemiecka polityka ma na celu zrzucenie odpowiedzialności za wywołanie II wojny światowej i Holocaust na „bezpaństwowych nazistów”, którzy rzekomo nie byli Niemcami i nie mieli nic wspólnego z tym narodem.

Co ciekawe, Katarina Barley została skrytykowana przez niemiecki dziennik „Bild”, który zwrócił uwagę, że III Rzesza Niemiecka przegrała wojnę z wojskami alianckimi. Redakcja przypomina, że II wojna światowa była rozpętana przez Niemcy i trwała blisko sześć lat. Zginęło w niej ok. 60 mln osób. „Barley się skompromitowała” – czytamy w artykule na jej temat.

Relatywizacja winy i odpowiedzialności Niemiec za terror, okupację i II wojnę światową to zjawisko występujące od wielu lat. Dziś coraz częściej na świecie słyszymy, że to naziści byli odpowiedzialni za wszystkie zbrodnie. Prof. Zbigniew Mazur z Instytutu Zachodniego w Poznaniu podkreślał, że w Niemczech możemy zauważyć dwie narracje w tej sprawie.

Pierwszą z nich jest dyskurs ofiar, który ukazuje naród niemiecki jako pierwszą ofiarę polityki Adolfa Hitlera i nazistów, którzy przejęli władzę i doprowadzili do tragicznej w skutkach wojny. To właśnie naziści, a nie Niemcy mają ponosić moralną odpowiedzialność za morderstwa i terror podczas II wojny światowej. Prof. Mazur zwracał uwagę, że Niemcy stosując tę narrację tłumaczą, że byli także ofiarami aliantów, którzy m.in. bombardowali Drezno.

Alternatywną narracją jest tzw. dyskurs odciążenia, który polega na przyznaniu się do winy i wzięciu odpowiedzialności za II wojnę światową. Ta koncepcja polega jednak na tym, że część winy ponoszą inne państwa. Prof. Mazur był zdania, że prowadząc tę politykę Niemcy chcą pokazać, że Holocaust nie byłby możliwy bez współpracy i współodpowiedzialności innych narodów, w tym m.in. Polaków.

Źródło: dziennik.pl, Twitter

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki . . .

Data: 06.10.2019 17:25

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ekoterroryzm #idioci #zieloni #ekonawiedzeni #niemcy

Nie odwracajmy głów. Nie mówmy, że nas to nie dotyczy. To, co zamierzają uczynić „ekonawiedzeni” z Niemiec może nas zepchnąć w otchłań mrocznej przeszłości. Dlaczego? Do tej pory to, co ustalił Berlin i Paryż, reszta UE musiała realizować.

Zieloni odjechali w swych żądaniach. Jeśli przeforsują swoje postulaty, wrócimy do epoki kamienia łupanego

Właśnie teraz w Niemczech toczy się ostra debata polityczna nad modelem klimatycznym. Komuniści i lewacy próbują doprowadzić do sytuacji, która nigdy wcześniej nie miała miejsca w historii. Chcą cofnięcia skutków rewolucji przemysłowej. Gdyby ich wizja uzyskała szerokie poparcie elit w Niemczech i Francji, może się okazać, że czeka nas noszenie kapci z łyka, o jeździe samochodem możemy zapomnieć. Mrzonki? Oby! Tymczasem, popatrzmy, co forsują ci politycy. Tezy zaczerpnęliśmy bezpośrednio z niemieckiej prasy.

W małym skrócie Zieloni fundują nam to:

Wprowadzenie bardzo wysokich cen emisji CO2

Natychmiastowe zakończenie produkcji silnika diesla

Do roku 2021 podwyższenie opłaty za energię cieplną o 50%

Prawna możliwość wprowadzania przez samorządy całkowitego zakazu wjazdu samochodów do miast

Obowiązkowe ograniczenie w miastach prędkości pojazdów samochodowych do 30km/h

Wprowadzenie w krótkim czasie zakazu produkcji silników spalinowych

Ograniczenie produkcji mięsa na rzecz diet wege

To postulaty, jakimi kierują się lewaccy ekstremiści ekologiczni. Gdyby społeczeństwa uległy tego typu propagandzie, w krótkim czasie chodzilibyśmy po ulicach z dzidami, Wisłę przekraczałoby się czółnami, a podróż piechotą z Lublina do Berlina trwałaby miesiąc. Dlaczego? Przecież w imię dobrostanu zwierząt, nie byłoby możliwości zaprzęgnięcia koni do karety.

To oczywiście kpina i ironia, ale w tle tego, co tu piszemy, w Europie toczy się prawdziwa wojna ideologiczna. Dowodem na to, że to nie żarty była niedawno opisywana przez nas sytuacja rolników w Holandii. Z dnia na dzień, sprawujący w tym kraju władzę lewacy ogłosili, że nadeszła pora ograniczenia produkcji mięsnej o…50 procent, bo zwierzęta wydzielają zbyt dużą objętość gazów cieplarnianych.

To śmiertelnie poważna sytuacja. Zieloni są nie tylko w parlamencie Niemiec, ale i europejskim. Pod różnymi nazwami egzystują w wielu krajach w tym i w Polsce. Dlatego musimy patrzeć ima ręce, a w razie potrzeby reagować, działać.

Źródło: tagesschau.de

WTF? 18 cm docieplanej ściany zaprowadziło gospodarzy do sądu

Data: 04.10.2019 20:57

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #sady #niemcy

Kargul z Pawlakiem pokłócili się o miedzę szerokości 3 palców. Ci sprawę sporu chcieli rozwiązać sami. W naszym przypadku sąsiedzi poszli do sądu. Ściana budynku jednego z nich stanowiła do tej pory granicę między działkami. Kiedy chciał docieplić dom, część obejmująca przyklejony styropian weszłaby w powietrzu w obręb działki sąsiada na 18 centymetrów.

WTF? 18 cm docieplanej ściany zaprowadziło gospodarzy do sądu

Źródło: br.de

Jednym słowem, 18 centymetrów doprowadziło do poważnego konfliktu sąsiedzkiego i prawnego. Bawarski Sąd Najwyższy musiał orzekać o tym, czy złamano przepisy. Obaj skonfliktowani gospodarze mieszkają w okolicach Würzburga i za żadne skarby nie zamierzają ustąpić.

Kiedy okazało się, że jeden z nich planuje prace budowlane, o których informujemy, ten drugi nie czekał i oddał sprawę do sądu. Spór o wirtualne 18 cm wcale nie jest taki głupi, jak wydaje się na pierwszy rzut oka. Chodzi o prawo własności, a nie tylko o ewentualne złośliwości. Każdy z nas może zapytać, co gdyby chciał ocieplić swój budynek np. o 40 cm?

Technologia ocieplania budynków powoduje to, że ściany pęcznieją od przyklejonego styropianu lub wełny mineralnej. Może należy zadać pytanie, co ma obchodzić sąsiada, że ty masz kłopot. Idąc tym tropem rozumowania, skarżący do sądu sąsiad argumentował, że mieszkaniec feralnego budynku może tę właśnie ścianę docieplić sobie od środka, tym samym, nie naruszać świętości granicy między gruntami.

Sąd musiał uzyskać opinie ekspertów budowlanych. Ci stwierdzili, że docieplenie wewnętrzne ściany jest możliwe, lecz takie rozwiązanie posiada wady. Nie można w ten sposób zlikwidować mostków termicznych w miejscu łączenia ścian ze stropem, a ponadto wieniec budynku nie zostałby w żaden sposób zaizolowany.

Niemieckie prawo w tego typu sytuacjach stanowi o uzyskaniu zgody sąsiada na pogrubienie ściany stanowiącej granicę. Tym samym zaakceptowałby przesunięcie granicy na swą niekorzyść. W pierwszej instancji sąd przyznał częściową rację powodowi i usankcjonował ocieplenie spornej ściany o 5 cm tj. o 13 cm mniej, niż zamierzał ten drugi.

Obaj skonfliktowani sąsiedzi nie są zadowoleni z rozstrzygnięcia sądu i odwołali się od wyroku.

Jesteśmy ciekawi, co Państwo sądzą o sporze, który mógłby zdarzyć się i u nas?

Telewizja ZDF wycofała skargę kasacyjną. Ma przeprosić byłego więźnia Auschwitz

Data: 24.09.2019 21:32

Autor: itsokay

tvp.info

Niemiecka telewizja ZDF wycofała skargę kasacyjną od wyroku krakowskiego sądu, który orzekł, że telewizja ta ma przeprosić byłego więźnia Auschwitz za użycie zwrotu „polskie obozy zagłady” – poinformował zespół prasowy Sądu Najwyższego.

Oznacza to, iż zaplanowana na środę rozprawa w SN w tej sprawie zostanie odwołana.

#polska #niemcy #auschwitz #informacje #iiwojnaswiatowa #telewizja #tv

Praworządność powiadacie? Oto jak KE zgwałciła zasadę solidarności energetycznej, by . . .

Data: 23.09.2019 23:14

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ue #uniaeuropejska #niemcy #rosja #energia

Dwa tygodnie temu Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) wydał korzystny dla Polski, a niekorzystny dla Niemiec i Rosji wyrok, który uchylał decyzję Komisji Europejskiej w/s gazociągu OPAL. O co chodziło? Otóż w 2016 roku brukselscy eurokraci zgwałcili wynikającą z Traktatu o UE zasadę solidarności energetycznej i zgodzili się na to, aby rosyjski Gazprom wykorzystywał niemiecki gazociąg OPAL w sposób zagrażający interesom państw Europy Wschodniej. TSUE uwalił tę decyzje Brukseli jako nielegalną. Niemcy chcą się jednak odwołać. W imię kasy i wspólnych interesów z Rosją.

Praworządność powiadacie? Oto jak KE zgwałciła zasadę solidarności energetycznej, by Niemcom i Rosji było dobrze

Artykuł 194 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej reguluje politykę Unii Europejskiej w dziedzinie energetyki. Z jego treści można wyinterpretować kluczową dla tej dziedziny zasadę solidarności energetycznej, która winna mieć zastosowanie w przypadku funkcjonowania europejskiego rynku energii, jak i w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa dostaw energii w UE.

To właśnie na wspomniany powyżej artykuł powołała się Polska (oraz Litwa i Łotwa), kiedy wniosła do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) skargę na decyzję Komisji Europejskiej z 28 października 2016 r., która umożliwiała większe wykorzystanie przepustowości niemieckiego gazociągu OPAL przez rosyjski Gazprom.

Przypomnijmy – OPAL to ulokowany wzdłuż granicy polsko-niemieckiej gazociąg, biegnący od miejscowości Greifswald w północno-wschodnich Niemczech do miejscowości Brandov znajdującej się na granicy niemiecko-czeskiej. Istnienie tego gazociągu ma sens tylko wtedy, gdy będzie on traktowany jako lądowe wydłużenie gazociągu Nord Stream. Z tego powodu Rosjanie (dla których Nord Stream to projekt polityczno-biznesowy) i Niemcy (dla których Nord Stream to projekt biznesowy) chcieli wykorzystywać OPAL na 100 proc. możliwości. Taki jednak scenariusz powoduje, że znaczenie tracą kraje Europy Środkowo-Wschodniej, przez które do tej pory transferowano na Zachód rosyjski gaz. Przede wszystkim Ukraina, Słowacja oraz Polska.

Niemcy (wraz ze swoimi partnerami z Gazpromu) wnieśli do Komisji Europejskiej o zgodę na maksymalne wykorzystanie możliwości transferowych gazociągu OPAL. Bruksela, nie patrząc na postanowienia artykułu 194 Traktatu o funkcjonowaniu UE, w 2016 roku taką zgodę wydała. W efekcie Rosjanie i Niemcy zwiększyli wolumeny transferu gazu przez OPAL o ok. 12,8 mld m3 rocznie (jego rynkowa wartość to około 2,0 – 2,5 mld USD).

Polska wielokrotnie wskazywała, że budowa gazociągu Nord Stream (oraz jego lądowych odnóg) może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa dostaw błękitnego paliwa dla rejonu Europy Środkowo-Wschodniej. Złamanie przez Komisję Europejską traktatowej zasady solidarności energetycznej musiało wywołać reakcję. Polska niemal natychmiast zaskarżyła decyzję Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE). Dwa tygodnie temu TSUE wydał werdykt, w którym podzielił obawy Polski i orzekł, iż Komisja Europejska w 2016 roku nie zastosowała się do przepisów traktatowych. Zdaniem TSUE eurokraci z Brukseli nie zbadali wpływu zwiększenia wykorzystania przepustowości gazociągu OPAL na sytuację państw trzecich, w tym Polski, i skutków przekierowania na trasę Nord Stream–OPAL części gazu przesyłanego wcześniej gazociągami Jamał i Braterstwo oraz nie wyważyła tych skutków z zyskami, jakie niósłby dla bezpieczeństwa dostaw gazu do UE wzrost wykorzystania gazociągu OPAL.

Wyrok TSUE wszedł w życie natychmiastowo. To oznacza, że Niemcy z Rosjanami musieli ograniczyć przesył gazu przez OPAL, tak aby w skali roku wolumen transferowanego tam gazu był niższy o 12,8 mld m3. Nasi sąsiedzi się jednak nie poddają. Berlin wywiera bowiem naciski na Komisję Europejską, aby ta odwołała się od wyroku TSUE. Taka jednak decyzja wymagałaby konsensusu na poziomie komisarzy, a o to może być trudno. Alternatywą jest złożenie przez Niemcy do Komisji Europejskiej nowego wniosku w sprawie zwiększenia wykorzystania możliwości gazociągu OPAL. I ten scenariusz jest obecnie najbardziej prawdopodobny. Niemcy nie odpuszczą, bowiem maksymalizacja transferu gazu przez ich terytorium to wymierne korzyści liczone w miliardach euro. A co z praworządnością? Co ze wspólnotową zasadą solidarności energetycznej? Gdy chodzi o dodatkową kasę dla Berlina, one niestety muszą odejść na drugi plan…

Niemiecko-amerykański spór o Polskę

Data: 23.09.2019 12:18

Autor: Harnas

racjonalista.pl

Ambasador USA w Polsce spiera się z byłym ambasadorem Niemiec w USA o to, kto będzie większym przyjacielem Polski.

Komentując wizytę prezydenta Steinmeiera w Wieluniu Wolfgang Ischinger napisał na Twitterze:

"Jeśli Niemcy i Polska są tak blisko i są tak zjednoczone w radzeniu sobie z okropnościami nazistowskich Niemiec, dlaczego Berlin nie może być o wiele bardziej znaczącym sąsiadem / partnerem dla Polski w dzisiejszym środowisku bezpieczeństwa? Naszym zobowiązaniem winna być pomoc w redukcji polskiej zależności od USA".

Na słowa te zareagowała Georgette Mosbacher:

„Pozwólcie, że powiem jasno, że nic i nikt, włączając w to znaczących sąsiadów/partnerów, nie zdoła podzielić USA i Polski w naszym silnym zaangażowaniu na rzecz naszego sojuszu."

#polska #usa #niemcy #geopolityka

Data: 18.09.2019 12:08

Autor: aborygo

Na zdjęciu Niemka Erna Petri. Fragment książki ,,Wojna Niemców", autorstwa Nicholasa Stargardta:

,,W czerwcu 1942 roku Erna Petri przyjechała z trzyletnim synkiem do Lwowa. Zostawiła rodzinne gospodarstwo, aby dołączyć do służącego w SS męża, i zajęła dworek pewnego polskiego szlachcica pod miastem. Zgodnie z nakazem, iż Niemcy powinni fizycznie podkreślać swoją wyższość nad tubylcami, już dwa dni po przyjeździe Erna obserwowała, jak jej mąż chłostał swych robotników rolnych. Wkrótce ona także zaczęła bić pracowników. Gdy na balkonie dworku z widokiem na ogrody serwowała kawę oraz ciasteczka kolegom męża z SS i policji, rozmowa nieuchronnie schodziła na masowe rozstrzeliwania Żydów.

Latem 1943 roku kobieta wracała z zakupów we Lwowie, gdy zobaczyła grupkę niemal nagich dzieci kucających na poboczu (uciekły z transportu do obozu koncentracyjnego w Sobiborze). Zatrzymała bryczkę, uspokoiła sześcioro przerażonych dzieci i zabrała je do domu, gdzie dała im jeść, czekając na powrót męża."


Piękny przykład humanitaryzmu w nieludzkich czasach! Zlitowała się, przygarnęła, nakarmiła. Coś pięknego! Spójrzmy dalej.


,,Kiedy mąż nie wracał, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wsadziwszy do kieszeni stary rewolwer, który na pożegnanie wręczył jej ojciec, Erna Petri poprowadziła dzieci przez las do dołu, w którym, jak wiedziała, rozstrzeliwano i grzebano innych Żydów. Tam ustawiła je w szeregu na skraju rowu i kolejno strzelała każdemu w tył głowy. Zapamiętała, że po zabiciu pierwszych dwóch, pozostałe dzieci „zaczęły płakać”, ale „nie głośno, łkały”. Nie miały sił żeby uciekać, były wykończone."

#niemcy #iiwojnaswiatowa #zbrodnia

Rosjanie twierdzą, że ZSRR nie napadł na Polskę, a Niemcy wierzą, że byli okupowani przez nazistów

Data: 18.09.2019 10:45

Autor: ziemianin

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #polska #niemcy #zsrr

Prof. Waldemar Paruch o rosyjskiej narracji o 17 września 1939 r.

Prof. Paruch: Rosjanie twierdzą, że ZSRR nie napadł na Polskę, a Niemcy wierzą, że byli okupowani przez nazistów

Prof. Waldemar Paruch podkreśla, że w sferze publicznej warto mocniej zaznaczać napad ZSRR na Polskę 17 września 1939 r. Mówi, że niepokojące jest milczenie mediów w tej sprawie. Należy zaś podkreślać, że to była taka sama agresja jak niemiecka, wbrew temu, co ostatnio napisała Ambasada Rosji w RPA, twierdząca, że Armia Czerwona wkroczyła na okupowane przez Polskę od 1920 r. Ukrainę i Białoruś, po tym, jak rząd polski opuścił kraj. Jest to oczywisty fałsz, gdyż „rząd wyszedł późnym popołudniem, a agresja nastąpiła rano”. Na dodatek dzisiaj, jak zauważa prof. Paruch, trzecia część mieszkańców III RP ma pochodzenie kresowe. Dodaje, że wątpi, że dożyje chwili, w której Rosja przeprosi za zbrodnie sowieckie, tak jak Niemcy przepraszają za zbrodnie nazistowskie. Zwraca przy tym uwagę, że pod względem realnych działań również Niemcy mają problem ze wzięciem odpowiedzialności za to, co robiła III Rzesza. Obecnie jak mówi, „Niemcy uważają, że byli okupowani w czasie wojny przez jakichś nazistów”, co potwierdzają słowa Angeli Merkel dziękującej aliantom za wyzwolenie Niemiec od hitlerowców.

Nietypowa forma sprzedaży mięsa. Rzeźnik nie mógł znaleźć pracowników. Poradził sobie w inny sposób

Data: 17.09.2019 17:33

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #zywnosc

Wszyscy wiemy, jak trudno znaleźć dobrych, niezawodnych i uczciwych pracowników. Z tym samym problemem zderzył się zwykły sprzedawca mięsa.

Nietypowa forma sprzedaży mięsa. Rzeźnik nie mógł znaleźć pracowników. Poradził sobie w inny sposób

Źródło: n-bild.de

Od pokoleń prowadzili rodzinny sklep mięsny. Kiedy zabrakło chętnych do odstania kilku godzin za ladą, obecny właściciel „mięsnego” miał dwie możliwości: zlikwidować biznes, albo znaleźć rozwiązanie na miarę nowych czasów.

Bawarski rzeźnik – Schmalhofer wpadł na pomysł rodem z dużego miasta. W swoim sklepie w Vilsbiburg`u zainstalował automaty sprzedażowe przeznaczone do dystrybucji wyrobów mięsnych. Zamiast kilku osób obsługi pracujących 5 dni w tygodniu po kilka godzin, teraz jego biznes działa 7 dni w tygodniu od godziny 6 do 21.

Jego sklep miał wyrobioną renomę. Od lat był nagradzany wieloma laurami. Mieszkańcy miasteczka bardzo chętnie odwiedzali jego miejsce pracy. To rzutowało na zaufanie, jakim kupujący z miejsca obdarzyli nowy sposób obsługi.

Powiązanie automatyzacji z przyjmowaniem konkretnych zamówień przez telefon i Internet powoduje, że interes kręci się całkiem dobrze. Naturalnie, nie brakuje też malkontentów, którzy raczej ufają tradycyjnej formie obsługi klienta. Nie mniej, nie mając innego wyjścia, nie bez ryzyka, sprzedawca na własnej skórze wypróbował innowacyjnej formy zarabiania pieniędzy i udało się.

Być może, za jakiś czas i u nas, na masową skalę pojawią się tego typu rozwiązania. Nurtuje mnie jednak kilka pytań dotyczących ewentualnych reklamacji ze względu na jakość wyrobu , przydatności do spożycia lub zwykłego odstąpienia od zakupu w momencie rozpakowania produktu. Tych informacji niemieccy zwolennicy automatyzacji jednak nie rozstrzygają.

Zoolodzy, zamiast zająć się zwierzętami „odlatują”… Według nich pojęcie rasy nie istnieje

Data: 16.09.2019 00:04

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#wtf #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #rasa #rasizm

Zamiast zająć się pracą postanowili wypromować się publikując swój polityczny manifest dotyczący ludzi. Dlaczego portal rolniczy ma zajmować się tą sprawą? Chodzi o to, że badacze porównali nas – Homo sapiens do zwierząt i wyciągnęli zadziwiające wnioski.

Zoolodzy, zamiast zająć się zwierzętami „odlatują”… Według nich pojęcie rasy nie istnieje

Niemieccy zoologowie postanowili pozbyć się ze słowników terminu „rasa”. Skąd pomysł? Dlaczego naukowcy zajmujący się na co dzień zwierzętami nagle odczuli potrzebę zaistnienia w świecie dwunożnych – człekokształtnych? Panowie doszli do wniosku, że rasizm tworzy rasy, a nie na odwrót.

Czterech wykształconych badaczy – zoologów z Jeny (Niemcy) zainicjowało dyskusję. Tegoroczna konferencja Niemieckiego Towarzystwa Zoologicznego, która obecnie ma miejsce w Jenie zajęła stanowisko w tej sprawie: rasy nie istnieją.

Inicjatorzy dyskusji twierdzą: najpierw był rasizm, więc idea odmiennej wartościowości różnych grup ludzi, a dopiero potem nauka.

„Pojęcie rasy jest wynikiem rasizmu, a nie jego stanu.”

– motto konferencji w Jenie

Ernst Haeckel – niemiecki biolog, filozof i podróżnik, zwolennik darwinizmu. Studiował medycynę na uniwersytetach w Berlinie, Würzburgu i Wiedniu. Interesował się badaniami niższych zwierząt, poprzednik badaczy Jeny, pojęcie „rasy”postrzegał inaczej.

To on pod koniec XIX wieku podzielił ludzkość na 12 gatunków i 36 ras. Ranking poszczególnych grup ustalił to samo. Na samym dole stali „Papuasi, Hotentoci, Koty i Murzyni”, którzy „są bliżsi” ssakom niż „wysoce cywilizowanym Europejczykom”.

W zasadzie moglibyśmy na tym zakończyć nasz artykuł publikując tę informację, lecz problem polega na tym, że wiele krajowych Ustaw Zasadniczych – Konstytucji uwypukla termin „rasy” chroniąc wręcz swych obywateli przed dyskryminacją z tego powodu.

Niemiecka Konstytucja: Artykuł 3 stanowi, że nikt nie powinien być pokrzywdzony ani uprzywilejowany z powodu „swojej rasy (…)”.

Polska Konstytucja: Artykuł 233 p.2. "Niedopuszczalne jest ograniczenie wolności i praw człowieka i obywatela wyłącznie z powodu rasy, płci, języka, wyznania lub jego braku, pochodzenia społecznego, urodzenia oraz majątku."

Wydaje się, że Panowie „od zwierząt” trochę „odlecieli”. Okazuje się, że według nich nie ma żadnych biologicznych uwarunkowań, które ludzi może dzielić na rasy. A co ze zwierzętami? Tu ich „postępowość” się kończy, gdyż na temat zwierząt mają zgoła odmienne zdanie. Według tych samych naukowców zwierzęta należy nadal dzielić na rasy! Dlaczego? Swe poglądy uzasadniają tym, że podlegają one procesowi hodowli, a więc nie uwłacza im termin „rasa”.

Wejdźmy na „ruchome piaski” i zmierzmy się z bzdurą propagowaną przez „naukowców” z Jeny.

Stawiam pytanie: czy nauka, badania genetyczne, systemy leczenia ludzi, aborcja z powodów eugenicznych, eutanazja nie ulepszają, nie zapobiegają chorobom człowieka, nie eliminują jednostek chorych, słabych, a więc nie stanowią hodowli, jak najlepszych, najzdrowszych i najdoskonalszych egzemplarzy?

Czy zatem nie podlegamy pojęciu „hodowli”? Jeśli w jakimś sensie tak jest, teoria dotycząca pojęcia „rasy” tj. udoskonalania grup osobniczych obejmuje również człowieka.

Moim skromnym zdaniem, Panowie naukowcy się nudzą, albo ulegli neolewicowym trendom, starając się wszędzie, gdzie to tylko możliwe wykazać równość jednostek, grup społecznych, środowisk tak, by stworzyć utopijne, doskonałe społeczeństwo bez wad i bez podziałów. Czy nie nosi zatem cech hodowli, a więc wypełnienie treścią pojęcia „rasy”? Mam wrażenie, że to zjawisko już było i nazywało się komunizmem.

Nie chciałbym „odlecieć” i ja, więc temat pozostawiam Państwu do dyskusji.

Niemcy - Rolnicy postrzeleni w czasie prac polowych

Data: 11.09.2019 10:47

Autor: ziemianin

swiatrolnika.info

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #niemcy #swiatrolnika

Sprawa jest bardzo poważna. Dwóch gospodarzy jadących ciągnikiem drogą obok pola zostało postrzelonych. Jeden z nich został zabrany do szpitala przez helikopter ratunkowy, drugi karetką pogotowia.

Niemcy – Rolnicy postrzeleni w czasie prac polowych

Podczas polowania w Badenii-Wirtembergii (Niemcy), kierujący traktorem oraz jego pasażer zostali ostrzelani przez myśliwych. Do wypadku doszło w zeszły piątek w godzinach popołudniowych. Gündelbach – 25-latek otrzymał poważny postrzał w nogę, a jego 18-letni towarzysz dotkliwie pokaleczony przez rozbite szkło kabiny ciągnika.

Polna droga przebiegająca w pobliżu pól kukurydzianych, z których w znacznym stopniu zebrano już plony okazała się nieszczęśliwym traktem. Wokół pola roiło się od myśliwych polujących na dziki. Jeden z dzików zapędzonych przez nagonkę znalazł się w pobliżu sunącego traktora. Niestety, myśliwi nie zważając na ludzi poruszających się ciągnikiem oddali strzały do uciekającego zwierzęcia.

Przypadek sprawił, że 59-latek i jego 71-letni kolega trafili w kabinę maszyny. Jeden z pocisków przebijając szybę rykoszetował w nogę kierowcy, jednocześnie kalecząc szkłem drugiego.

Do rannych wezwano pogotowie. Policja zatrzymała sprawców wypadku oraz zarekwirowała broń, którą się posługiwali celem zidentyfikowania strzelca. Wszczęto dochodzenie w tej sprawie. Niestety, lokalne media nie informują o stanie poszkodowanych.te.com/PP

Fot.pixabay.com

Niemieckie porty importują kilkukrotnie więcej węgla niż Polskie. Czy Greenpeace robi tam blokady?

Data: 11.09.2019 10:23

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #niemcy #wegiel #niewygodneinfo

Mało kto zdaje sobie sprawę, że Niemcy to największy importer węgla w całej Europie. Zgodnie z oficjalnymi informacjami w samym tylko 2017 roku nasi zachodni sąsiedzi importowali do siebie aż 51,2 mln ton węgla, z czego minimum 15 mln ton przypłynęło do Niemiec na statkach zza oceanu (głównie z USA i Kolumbii). To oznacza, że w niemieckie porty rozładowują w ciągu roku kilkukrotnie więcej węgla, aniżeli w polskie. Czy w związku z tym Greenpeace robi tam takie same blokady portów, jak ostatnio w Gdańsku?

Niemieckie porty importują kilkukrotnie więcej węgla niż Polskie. Czy Greenpeace robi tam blokady?

Przypomnijmy, że aktywiści Greenpeace, którzy w poniedziałek częściowo zablokowali terminal węglowy w gdańskim porcie tłumaczyli swoje zachowanie koniecznością zwrócenia uwagi na pilną potrzebę działań na rzecz ochrony klimatu i odejścia od węgla do 2030 r. – "Zostało nam 11 lat, by zapobiec katastrofie klimatycznej. Jeśli nic nie zrobimy, to w ciągu zaledwie kilku dekad świat, który dziś znamy, przestanie istnieć. Polska musi do 2030 r. odejść od spalania węgla." – argumentował Paweł Szypulski, dyrektor programowy Greenpeace Polska.

W nocy z poniedziałku na wtorek polscy specjalsi z Morskiego Oddziału Straży Granicznej przejęli statek należący do Greenpeace i odblokowali terminal węglowy. Zatrzymane zostały dwie osoby – kapitan statku narodowości hiszpańskiej oraz austriacka aktywistka Greenpeace.

Odnosząc się do zarzutów Greenpeace należy zauważyć, że Polska faktycznie importuje węgiel z zagranicy. W 2018 roku wwieziono do naszego kraju 19,7 mln ton węgla, z czego zdecydowana większość (bo aż 13,4 mln ton), pochodziła z Rosji (zwieziono ją głównie pociągami i ciężarówkami; na samym tylko polsko-rosyjskim przejściu kolejowym w Braniewie odprawiono prawie 37 tys. wagonów węgla). W polskich portach dochodzi do rozładunku węgla z zagranicy, jednak nie może się on równać ze skalą importu węgla, jaka ma miejsce w niemieckich portach.

Warto w tym miejscu odnotować, że Niemcy to nie tylko największy importer oraz również największy konsument węgla w całej Europie. Zgodnie z oficjalnymi informacjami w samym tylko 2017 roku nasi zachodni sąsiedzi importowali do siebie aż 51,2 mln ton węgla. Z tego wolumenu co najmniej 30 proc. (tj. ok. 15 mln ton) przypłynęło do Niemiec na statkach z USA i Kolumbii. Jakby tego było mało – we wspomnianym 2017 roku kopalnie zlokalizowane na terytorium naszego zachodniego sąsiada wydobyły aż 171,2 mln ton węgla brunatnego (którego spalanie emituje więcej CO2 niż spalanie importowanego węgla kamiennego). Dla porównania: Polska w 2017 roku wydobyła tylko 61,1 mln ton.

W kontekście poniedziałkowej akcji Greenpeace oraz powyższych statystyk na temat importu węgla przez naszego zachodniego sąsiada ciekawi mnie jedna rzecz – czy ekologiczni aktywiści blokują niemieckie terminale węglowe tak samo, jak zablokowali polski terminal w Gdańsku? Wszak jeśli Polska – aby zapobiec katastrofie – musi zrezygnować ze spalania węgla do 2030 roku, to Niemcy (zużywające znacznie większe ilości węgla niż my) powinni to zrobić tym bardziej.

Data: 10.09.2019 13:59

Autor: false_nine

Znalazłem coś ciekawego. Plan Hootona lekarstwem na Niemcy. Czyli jak zlikwidować problematyczny naród (ARTYKUŁ).

PS. Oczywiście do każdego tematu trzeba podejść z dystansem i spokojem, także bez napinek proszę.

==============================================================================

Podczas 2 wojny światowej amerykański antropolog E.A.Hooton zaproponował wykorzenienie rasy germańskiej raz na zawsze poprzez jej powolną infiltrację masami nie-europejskich męskich migrantów. Celem tego pomysłu było wykorzenienie „genów wojny” z tej grupy etnicznej i propozycja była jak najbardziej na serio.

Wygląda więc na to że mieliśmy rację. Kanclerz Angela Merkel jest istotnie wariatką. Nie, nie chodzi o umieszczenie Donalda Tuska w Brukseli… To musiał być wypadek przy pracy. Chodzi o tak zwanych „uchodźców” i o to o co z nimi w rzeczywistości może chodzić. Rację bowiem mogą mieć też ci drodzy czytelnicy którzy podejrzewali że w tym szaleństwie może być metoda… I jest! Kanclerz Merkel realizuje po prostu, i też na serio, na własnej populacji plan Hootona.

No więc o co chodzi konkretnie? Proszę nie zadawać niedyskretnych pytań! A o co może chodzić kiedy kraj ma, zdaniem rządu, niedostatek dzieci a z drugiej strony władza importuje miliony młodych byczków z Afryki? Jeszcze się drogi czytelnik nie domyśla?

No dobrze, to musimy w takim razie wyjaśnić rzecz explicite. Tylko proszę uprzejmie bez oskarżeń o pornografię bo od takowej rząd federalny Niemiec, autor poniższej ilustracji, jest jak najdalszy.

Masowy import „uchodźców” jest, jak się wydaje, częścią implementowanego przez rząd Niemiec planu Hootona dla własnej populacji. Chodzi w nim o centralnie zorganizowane narodowe bzykanko z „uchodźcami”, ergo o wspomnianą „systematyczną infiltrację” społeczeństwa obcym elementem, przewidzianą przez Hootona. Wyjaśniająca prawdziwy cel napływu mas „uchodźców” ilustracja poniżej pochodzi z nowo otwartego portalu internetowego rządu federalnego zanzu.de, wyrównującego „uchodźcom” w szybkim tempie niedostatki edukacji seksualnej wyniesione z Afryki (ARTYKUŁ + mały dodatek z FACEBOOKA z instrukcjami dla imigrantów w Niemczech dt. niemieckich kobiet).

Dowiedzieć się z niego mogą szybko jak podchodzić do rzeczy należy w Europie i zacząć mogą trenować choćby od jutra na najbliższym dworcu. „Uchodźca” nie musi się do tego uczyć nawet słowa po niemiecku bo portal, opłacony przez niemieckiego podatnika i sponsorowany przez Bundesministerium fuer Gesundheit, wyjaśni mu wszystko w 12 różnych językach. Dla tych którzy niedostatki edukacji seksualnej wynieśli ze szkół polskich jest w ramach unijnej solidarności nawet wersja polska.

Bogato ilustrowany portal zanzu.de (być może od Zulu?) nie owija w bawełnę o co chodzi, co stanowi jego niewątpliwą zaletę. Aby czytelnika nie trzymać w napięciu uprzedźmy więc raczej o co w nim nie chodzi. Otóż nie chodzi w nim o normalne pary hetero, biało-białe, które stanowią minimalną część ilustracji na portalu a które wkrótce stanowić będą także wyjątek w niemieckiej rzeczywistości. Chodzi o całą resztę możliwych kombinacji przy czym prym wiodą, zgodnie z intencją rządu, zdecydowanie pary czekoladowo – białe. Nawet ręka demonstrująca nieznany jak się wydaje w Afryce wynalazek prezerwatywy należy najwyraźniej nie do autochtona ale raczej do przedstawiciela grupy najświeższych „uchodźców”, w której rządowi spece ds. planu Hootona pokładają tyle nadziei.

W zamierzeniu realizatorów planu Hootona dla Niemiec jego realizacja nie tylko pomoże demografii Niemiec ale także zrobi definitywny schluss z podnoszącym wśród autochtonów głowę genem faszyzmu i jego dawnymi ideami. Jasne jest że pełna utrata tożsamości narodowej i całkowite wymieszanie ras w raju multi-kulti nie dadzą faszyzmowi żadnych szans. Zamiast organizowanego przez III Rzeszę rozpłodu via Lebensborn IV Rzesza kontynuuje akcję rozpłodową via Hooton. Państwo niemieckie nie może najwidoczniej nigdy zostawić spraw dziecioróbstwa swoim podmiotom i się od nich odczepić. Nie może się także zdecydować. Raz nalega na czystą rasę nordycką o wysokim IQ, innym razem zupełnie na odwrót – chodzi mu o czekoladową mieszankę z IQ równym numerowi butów.

W Niemczech więc po prostu wszystko po staremu… dawny dom wariatów z wariatem kanclerzem. Tak jak ta instytucja bez klamek wizytowana kiedyś przez kanclerza III Rzeszy. Wariaci grupowo salutują „Heil Hitler”, ale jeden tego nie robi. Hej, ty tam, czemu nie salutujesz? – pyta kanclerz. Bo nie jestem jeszcze wariatem, ja tu pracuję…

Zobaczymy ilu wariatów jest Badenii Wirtembergii i dwóch innych landach. Dziś tam wybory…

Autor: DwaGrosze (https://dwagrosze.com/)

Źródło: https://dwagrosze.com/2016/03/6679/

===============BONUS =================

Pracownica opieki społecznej w Niemczech tłumaczy czarnoskóremu z Kamerunu, że nie ma szans na azyl, bo jego kraj jest bezpieczny, ale jest jedna szansa: zrobić dziecko niemieckiej kobiecie lub zawrzeć z nią związek małżeński. Co zrobi ten przybysz z Kamerunu po tym spotkaniu?🤔

https://www.facebook.com/100040172289120/posts/116610283021381?sfns=mo&amp%3Bamp%3Bamp%3B_fb_noscript=1&amp%3Bamp%3B_fb_noscript=1&amp%3B_fb_noscript=1

#niemcy #imigranci #artykul #facebook

W Rosji likwidują opozycję i fałszują wybory, ale Francji to nie przeszkadza. Problemem . . .

Data: 10.09.2019 07:34

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #rosja #francja #niemcy #polityka

Część opozycyjnych wobec Putina kandydatów nie została w tym roku dopuszczona do startu w lokalnych wyborach w Moskwie. Kremlowska ekipa dla świętego spokoju i tak ingeruje w wyniki wyborów, niemniej odgórne blokowanie liderów opozycji, to nowa forma "legalnych" represji. Tego rodzaju łamanie zasad demokracji zdaje się jednak nie przeszkadzać europejskim elitom z Paryża i Berlina. Francuski rząd właśnie obwieścił pilną potrzebę "złagodzenia napięć" z Rosją, a Niemcy jeżdżą do Moskwy robić biznesy w rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow.

W Rosji likwidują opozycję i fałszują wybory, ale Francji to nie przeszkadza. Problemem dla demokracji ma być Polska

To, że Emmanuel Macron jest jednym z większych europejskich hipokrytów, którego punkt widzenia jest uzależniony od pieniędzy, wyszło na jaw już jakiś czas temu. Przypomnijmy, że w trakcie swojej kampanii wyborczej z 2017 roku Macron przekonywał, że "sojusznikami Marie Le Pen [tj. jego konkurentki do objęcia funkcji głowy państwa] są reżimy Kaczyńskiego, Orbana i Putina". Dodał przy tym, że ustrój panujący w Polsce nie jest otwarty i wolny. – "Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady" – twierdził ówczesny kandydat na prezydenta Francji.

Nieco wcześniej Macron przyrzekał swoim wyborcom, że jeśli zostanie prezydentem Francji, to zrobi wszystko co w jego mocy, aby w ciągu 3 miesięcy Unia nałożyła sankcje gospodarcze na Polskę. Chodziło o rzekome łamanie przez Polskę zasad demokracji.

Macron zmiękł jednak szybko, gdy do Paryża – jeszcze jako premier – przyjechała Beata Szydło, a jednym z punktów wspólnych obrad była kwestia ewentualnego zakupu od Francji okrętów podwodnych dla marynarki wojennej za ok. 10 mld zł. – "Żaden z krajów UE nie ma prawa osądzać reform, które przeprowadza inny kraj. Polska jest w dialogu z Komisją Europejską. Ja nie jestem sędzią ani aktorem w tej sprawie" – stwierdził wówczas prezydent Francji.

Gdy okazało się, że zakup okrętów to ściema, bo polski MON nie ma na to pieniędzy, Macron powrócił do retoryki "walki z krajami, które nie przestrzegają zasad demokracji".

Z Polską nie udało się dobić targu, ale może uda się z putinowską Rosją. Kiedy bowiem kremlowska ekipa realizuje swoją wcześniejszą zapowiedź i nie dopuszcza do udziału w lokalnych wyborach liderów opozycyjnych wobec Putina ugrupowań, szef francuskiego MSZ ogłasza pilną potrzebę "złagodzenia napięć" z Rosją. Jaki jest powód takiego nagłego stanowiska? Śmiem twierdzić, że dokładnie taki sam, jak w przypadku chwilowego ocieplenia relacji z PiS-owską Warszawą – to pieniądze. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, iż francuskie firmy są mocno zaangażowane w budowę Nord Streamu 2. Poza tym francuskie władze już w ubiegłym roku sygnalizowały potrzebę stworzenia "handlowej osi" między Europą a Chinami, gdzie kluczową rolę miałaby odgrywać Rosja.

Jeśli zatem współpraca europejskich elit z Rosją ma się układać, to nie mogą jej bruździć żadne polityczne odloty z oskarżeniami o reżimowość i łamanie demokracji na czele. Macron o tym wie, dlatego ustami swojego ministra wzywa do "złagodzenia napięć". Efekt tego wszystkiego może być taki, że wkrótce jedynym antydemokratycznym "reżimem" w Europie będzie ten ulokowany w Warszawie . . .

Data: 04.09.2019 20:22

Autor: aborygo

To jest zdjęcie Erwiny Barzychowskiej. W 1939 miała tylko 10 lat gdy została przez Niemców po zdobyciu Poczty Polskiej w Gdańsku oblana benzolem lub benzyną i podpalona miotaczem ognia. Płonąc biegła po dziedzińcu poczty ale przeżyła choć tylko po to by w męczarniach powoli umierać przez następne 7 tygodni, nieleczona przez niemieckich lekarzy.

#starezdjecia #historia #niemcy

Data: 04.09.2019 17:47

Autor: false_nine

Niemcy: kolejna nagroda dla Małgorzaty Gersdorf.

Prezes Sądu Najwyższego została nagrodzona za swoje "niestrudzone zaangażowanie” na rzecz niezależnego wymiaru sprawiedliwości, uzasadnił w środę w Bonn Ansgar Burghof, przewodniczący stowarzyszenia "Internationale Demokratiepreis Bonn”. W Polsce min. uniemożliwiała wprowadzanie zmian prawa dotyczącego sędziów.

Oto kolejna nagroda dla Pani Gersdorf od swoich rodaków.

#niemcy #polityka #sady #ciekawostki #wydarzenia #newsy

Data: 02.09.2019 15:48

Autor: FiligranowyGucio

Państwo Gnieźnieńskie Mieszka I

Pod jednym z filmów o reparacjach RFN dla Polski pojawiają się komenterze niemców o zwrocie ziem utraconych po drugiej wojnie swiatowej. Nie wiedzą,że zanim dotarli na śląsk były to już od 5 wieku tereny zamieszkiwane przez słowian,łużyczan i czechów. https://historia.org.pl/2018/08/26/czechy-i-poczatki-polskiej-panstwowosci/

Mają wyprane głowy propagandą,że do swoich terenów zaliczają gdańsk bo kiedyś tam były prusy.Szkoda z nimi dyskutować i trochą to dziwi,że w dobie internetu nie znają historii.

#przemyslenia #niemcy #polska #reparacje #slowianie

Niemcy oniemieli, widząc obcych żołnierzy na terytorium III Rzeszy. Polski Blitzkrieg wrześń ‘39

Data: 02.09.2019 07:16

Autor: ziemianin

tygodnik.tvp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #polska #niemcy

Gen. Abraham tak zapamiętał tamten dzień: „W następnych kilkunastu minutach czołgi, a za nimi motocykle i kolarze wjeżdżają do wsi. Po krótkiej wymianie strzałów zajmujemy pierwszą niemiecką miejscowość. Geyersdorf wita nas milczeniem. Ludność skryła się w domach i tylko tam, gdzie płoną stodoły, kręcą się ratujący je chłopi”.

Niemcy oniemieli, widząc obcych żołnierzy na terytorium III Rzeszy. Polski Blitzkrieg we wrześniu ‘39

„Wczoraj eskadra naszych bombowców złożona z 30 maszyn bombardowała z powietrza Berlin. Wszystkie samoloty, które brały udział w nalocie, powróciły do swych baz. Dowodzi to, że artyleria przeciwlotnicza niemiecka działa całkowicie źle” – donosiła 5 września 1939 r. gazeta „Czas-7 Wieczór”. Podobne przekazy medialne – mijające się z prawdą, ale tworzone w dobrej wierze – były na porządku dziennym. W ten sposób dziennikarze starali się uspokajać Polaków i podnosić ich na duchu.

Z dzisiejszej perspektywy wszelkie informacje o Wojsku Polskim atakującym III Rzeszę budzą uzasadnione wątpliwości, jednak na początku września 1939 r. polscy żołnierze naprawdę podjęli kilka akcji zbrojnych na terytorium wroga. Parli na zachód i północ, a zaskoczeni takim obrotem spraw żołnierze Wehrmachtu zarządzali odwrót. Polskie bombowce nie bombardowały wprawdzie Berlina, ale nasze samoloty naprawdę pojawiły się nad III Rzeszą, niszcząc jedną z niemieckich fabryk.

Polacy przystąpili do akcji wypadowej na terytorium wroga już w nocy z 1 na 2 września 1939 r. Z jednej strony miał być to odwet za ostrzał artyleryjski Leszna przez Niemców, z drugiej – próba rozpoznania sił nieprzyjaciela. Rozkaz do natarcia wydał gen. Roman Abraham, dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Żołnierze podległego mu 55. Pułku Piechoty mieli za zadanie przeprowadzić atak na miasteczko Fraustadt (obecnie Wschowa). Stało się to 2 września.

Piotr Dmitrowicz: Gen. Roman Abraham nie przegrał żadnej bitwy w czasie wojny obronnej

– Polski Blitzkrieg. Tak niektórzy mówią o tym, co się wydarzyło na granicy polsko-niemieckiej. Wśród bohaterów jest oczywiście gen. Roman Abraham. Postać niezwykła, człowiek, który nie przegrał żadnej bitwy w kampanii wrześniowej. Niezwykle odważny, twórca słynnych „straceńców” w czasie obrony Lwowa w 1918 r. – opowiada historyk Piotr Dmitrowicz, wicedyrektor Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego.

Około godz. 17.30 2. Kompania 55. Pułku Piechoty pod dowództwem kpt. Edmunda Lesisza zaatakowała strażnicę Gerenzschutzu pod wsią Geyersdorf. – Wieś Geyersdorf położona tuż za kordonem, przyozdobiona flagami ze swastykami, z portretami Hitlera i Göringa, oniemiała widząc Wojsko Polskie, które nagle pojawiło się przed ich zdumionymi oczami – opisuje tamte wydarzenia dr Adam Buława, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.

W swoich wspomnieniach gen. Abraham tak zapamiętał tamten dzień: „W następnych kilkunastu minutach czołgi, a za nimi motocykle i kolarze wjeżdżają do wsi. Po krótkiej wymianie strzałów zajmujemy pierwszą niemiecką miejscowość. Geyersdorf wita nas milczeniem. Ludność skryła się w domach i tylko tam, gdzie płoną stodoły, kręcą się ratujący je chłopi”.

Polacy parli na zachód. Po godz. 18.00 ostrzelali przedmieścia Fraustadt. Mogli iść dalej, ale gen. Abraham zarządził odwrót, uznając, że wszystkie cele zostały spełnione. Wiedział już, że na tym odcinku jego armia nie napotka dużego oporu ze strony wroga. W drodze powrotnej oddział ułanów pod dowództwem ppor. Tadeusza Stryja doświadczył nawet ciekawego powitania we wsi Święciechowa. Miejscowi Niemcy – sądząc, że z zachodu może przybyć jedynie Wehrmacht – machali do Polaków flagami i transparentami ze swastykami.

2 września 1939 r. Polacy przeprowadzili również skuteczny kontratak. Broniący Rawicza żołnierze pod dowództwem kpt. Stefana Otworowskiego zdołali wyprzeć Niemców z miasta, a następnie przekroczyli granicę, zajmując miejscowość Königsdorf. Tego samego dnia o świcie samolot „Karaś” zbombardował niemiecką fabrykę w Ohlau (obecnie Oława).

Adam Buława: Polska pokazała, że jest w stanie zadać Niemcom prestiżowe ciosy

Kolejna polska akcja wypadowa miała miejsce w nocy z 2 na 3 września. Dowódca Podlaskiej Brygady Kawalerii, gen. Ludwik Kmicic-Skrzyński zarządził wypad rozpoznawczy na terytorium Prus Wschodnich. Wbrew jego oczekiwaniom teren, na którym spodziewano się dużej koncentracji sił niemieckich, wydawał się być wyludniony.

Kolejne natarcie – na Białą Piską i Pisz – przeprowadzono w nocy z 3 na 4 września. Już o godz. 4.15 ułani zajęli wieś Sokollen (Sokoły), po czym ruszyli na Kowalewo i Klarheim. W okolicach Kowalewa doszło do poważniejszych starć z Niemcami, wobec czego gen. Kmicic-Skrzyński zarządził odwrót. W trakcie akcji w Prusach Wschodnich do polskiej niewoli dostało się 30 jeńców. Naszym żołnierzom udało się ponadto zdobyć na wrogu ok. 200 rowerów, 2 samochody osobowe i 15 ciężkich karabinów.

Niektórzy polscy wojskowi mieli w planach znacznie większe operacje na terenie wroga (zwłaszcza w Prusach Wschodnich), jednak ich argumenty nie spotkały się z aprobatą Naczelnego Dowództwa.

Współpracowali jeszcze przed paktem. Gestapo i NKWD ręka w rękę

Data: 02.09.2019 07:07

Autor: ziemianin

tygodnik.tvp.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #historia #pakt #polska #niemcy #rosja #gestapo #nkwd

Na moście przez Bug czekali na nas pracownicy drugiego reżimu totalitarnego. Trzy osoby odmówiły przejścia: węgierski Żyd, robotnik-komunista osądzony przez nazistów oraz niemiecki nauczyciel. Zaciągnęli ich przez most siłą – pisała deportowana że Związku Sowieckiego do II Rzeszy wdowa po uciekinierze z Niemiec.

Współpracowali jeszcze przed paktem. Gestapo i NKWD ręka w rękę

ok 1939. Najpierw 23 sierpnia i Moskwa, potem 22 września i Brześć. Najpierw tajny układ w zaciszu gabinetów, miesiąc później zaś radosna wspólna defilada po pokonaniu polskiego państwa. Biorąc pod uwagę totalitarny charakter obu reżimów, nie mogło być tego sojuszu bez bliskiej współpracy ich policji politycznych.

Od dawna wiemy o słynnej „konferencji” Gestapo i NKWD w Zakopanem w lutym 1940 roku. Tymczasem były jeszcze co najmniej trzy takie spotkania, były kontakty wysokich przedstawicieli obu aparatów terroru, współpraca trwała aż do inwazji III Rzeszy na Związek Sowiecki. Ale skoro był sojusz, to nic w tym dziwnego.

Niedawno jednak ujawniono dokumenty wskazujące, że NKWD i Gestapo współpracowały już wcześniej, jeszcze gdy nie było paktu Ribbentrop-Mołotow, a Stalin i Hitler widzieli w sobie śmiertelnych wrogów (przynajmniej w publicznym przekazie). Z ujawnionych kilka miesięcy temu archiwów KGB na Ukrainie wynika, że współpraca ruszyła najpóźniej na początku 1938 roku. A sporo wskazuje na to, że nawet wcześniej.

Tranzytem przez państwa bałtyckie

Dziennikarz Willy Harzheim wstąpił w szeregi niemieckich komunistów w 1923 roku. Sześć lat później, po przeprowadzce z Gelsenkirchen do Berlina, zaczął pracę w Związku Pisarzy Proletariackich. W 1930 roku, jako członek niemieckiej delegacji, uczestniczył w Międzynarodowej Konferencji Pisarzy Proletariackich i Rewolucyjnych w Charkowie.

Po dojściu do władzy nazistów wyemigrował do ZSRS. Jako „pracownika od kultury” wysłano go na Syberię. Pracował w gazecie „Czerwony Górnik”.

20 listopada 1937 roku Harzheima aresztowało NKWD, a już 17 grudnia rozstrzelano go za „kontrrewolucyjną działalność”. Ten sam los spotkał wielu innych imigrantów z Niemiec, a już szczególnie tych, którzy w ojczyźnie proletariatu zrezygnowali z obywatelstwa starej ojczyzny.

Było też jednak wielu innych – ofiar stalinowskiego wielkiego terroru 1937 roku – którzy skończyli w inny sposób. Wielu uciekinierów z Niemiec, którzy w ZSRS szukali bezpiecznego schronienia przed terrorem nazistów, NKWD wydawało w ręce Gestapo. Sowieci robili to aż do 1941 roku – łącznie wysłano do Niemiec setki ludzi. Początkowo dotyczyło to obywateli niemieckich i austriackich, później także innych.

Współpraca NKWD i Gestapo zaczęła się jeszcze przed podpisaniem paktu Ribbentrop-Mołotow. Funkcjonariusze obu aparatów bezpieczeństwa nawiązali formalne kontakty dla usprawnienia sposobu przekazywania więźniów, sprecyzowania ich liczby i określenia miejsca ich odbioru przez Gestapo (w tamtym okresie, gdy ZSRS i III Rzesza nie miały wspólnej granicy, najczęściej następowało to tranzytem przez państwa bałtyckie do Prus Wschodnich). Potwierdzają to dokumenty odnalezione w archiwach KGB Ukraińskiej SRS, a udostępnione w ostatnich latach badaczom. Jest wśród nich protokół z 5 stycznia 1938 roku, podpisany przez ludowego komisarza spraw wewnętrznych Nikołaja Jeżowa i prokuratora Andrieja Wyszynskiego. Wymieniono w nim nazwiska 45 obywateli Niemiec, Austrii i innych państw, przeznaczonych do deportacji z ZSRS.

Na granicy czekało Gestapo . . .

pozostały tekst na stronie

Data: 01.09.2019 16:13

Autor: V3RS

Czy mamy na sali kogoś ~biegłego w rejestracji #samochody z #niemcy?

Ostatnim razem płaciłem jescze recykling więc trochę minęło niewiele pamiętam z procedury.

Mógłby ktoś w punktach co po kolei załatwić i może jakieś protipy?

Dowodu rejestracyjnego tłumaczyć podobno nie muszę. Umowa spisana z Polakiem po polsku, więc tłumacz całkiem odpada? Kartę pojazdu musze dostarczać i też tłumaczyć, czy nie jest wymagana?

VAT25, AKC-U i wydział komunikacji?

Artykuły w necie na ten temat to też cyrk i chaos. Zresztą powinna być jakaś instrukcja porządna na stronie urzędu.

A, i co z tego mogę załatwić przez neta lub pocztą? Wiem że na pewno akcyzę, bo w robocie jestem do 14 daleko od siebie i ciężko coś załatwiać codziennie – najlepiej za jednym razem

Data: 29.08.2019 21:08

Autor: FiligranowyGucio

Jak to możliwe, że zbrodniarze wracali po wojnie do ról troskliwych rodziców i robili kariery?

Myśleli, że świat o nich zapomni, tymczasem my przypominamy o ich zbrodniach i losie ofiar.

Dotarliśmy do rodzin – sprawców i ofiar.

Oto owoc naszych wielomiesięcznych kwerend w archiwach w Polsce i Niemczech.

https://www.dw.com/pl/zbrodnia-bez-kary-trailer/av-50210280

Więcej już 31 sierpnia na: dw.com/zbrodniabezkary

#ZbrodniaBezKary #DW #Polska #historia #fakty #niemcy #drugawojnaswiatowa

Data: 25.08.2019 16:17

Autor: FiligranowyGucio

W 3 linku znajduje się kilka zdjęć z wypadu do Motorworld w Kolonii.Jest tam także salon Bentleya i Lambo oraz wystawa poświęcona M. Szumacherowi.Wejście jest bezpłatne,odbywają się tam także różne pokazy samochodowe,eventy itp.Obok jest jeszcze hotel i restauracja a niedaleko znajduje się Ikea.Dojazd jest bardzo prosty,np.tramwaj lini 5 z głównej stacji kolejowej dojeżdza praktycznie pod same drzwi.Następny cel to muzeum Toyoty,niestety tam trzeba czekać na termin.Miasto pod względem miejsc do zwiedzenia ma dużo do zaoferowania…

Motorworld https://www.motorworld.de/home/koeln-rheinland/

Muzeum Toyoty https://www.toyota-collection.de/de/home.php

https://www.pinterest.de/ms6896041/cologne-rhineland-motorworld-and-f-1-michael-schum/

#motoryzacja #f1 #samochody #wystawa #niemcy #sport

Komentarz Tygodnia: Polacy i trolle

Data: 22.08.2019 09:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #polska #witoldgadowski #rosja #niemcy #onet #pawelkukiz #oswiecim #marszpolakow

O Marszu Polaków i Polonii, o znamiennej dacie spotkania ministrów spraw zagranicznych Rosji i Niemiec, o materiałach Onetu na temat farm trolli w ministerstwie, o upadku Pawła Kukiza, który związał się z PSL-em, o śmierci Kosteckiego, o zaginięciu syna miliardera, o zachowaniu Sary Netanjahu podczas powitania na Ukrainie, o nagraniu Otwartej Rzeczypospolitej, o odezwie polskich katolików, o nowych problemach Kamila Durczoka, a na koniec reportaż-wywiad nagrany na koniec Marszu w Oświęcimiu.

Komentarz Tygodnia: Polacy i trolle

Niemiecka polityk: Polska zapłaciła najwyższą cenę za pakt Ribbentrop-Mołotow

Data: 21.08.2019 16:09

Autor: DSI3

fakty.interia.pl

Polityk Zielonych Marieluise Beck oświadczyła w środę, że to Polska zapłaciła najwyższą cenę za pakt Ribbentrop-Mołotow. Zdaniem tej ekspertki ds. Europy Wschodniej również dziś widać w polityce resztki ówczesnego myślenia.

#polityka #niemcy

Fatalne informacje zza Odry. Niemcy już teraz mogły wpaść w techniczną recesję

Data: 21.08.2019 10:27

Autor: Watcher

businessinsider.com.pl

"Niemiecki bank centralny i Deutsche Bank nie mają najlepszych wieści dla naszych zachodnich sąsiadów. Obie instytucje piszą wprost, że w okresie letnim niemiecka gospodarka mogła ulec jeszcze większemu osłabieniu, co oznaczałoby, że Berlin wpadł w techniczną recesję. Punktem zapalnym jest tamtejszy przemysł."

Więcej w artykule

#niemcy #gospodarka #pkb #recesja

Data: 20.08.2019 21:19

Autor: FiligranowyGucio

Volkswagen – SP2 Reborn

https://www.youtube.com/watch?v=Qc3LxRr5rP4

#samochody #niemcy #brazylia #motoryzacja #historia

Volkswagen SP – samochody typu coupé produkowane głównie na rynek brazylijski przez firmę Volkswagen do Brasil w latach 70. XX wieku. Nazwa SP może oznaczać São Paulo, gdzie samochód ten był produkowany, lub "Special Project"

Liczba cylindrów: 4

Pojemność: 1678 cm³

Moc maksymalna: 75 KM przy 5000 obr/min

Hamulce (przód/tył): tarczowe/bębnowe

Rozmiar opon: 185 SR 14

Prędkość maksymalna: 161 km/h

Zużycie paliwa: 12,5 l/100 km

https://pl.wikipedia.org/wiki/Volkswagen_SP

Wstydliwa historia USA. Statek z żydowskimi uchodźcami odesłali do Europy. Zostali zamordowani

Data: 18.08.2019 12:31

Autor: ziemianin

niewygodne.info.pl

#codziennaprasowka #wiadomosci #historia #usa #zydzi #IIIrzesza #niemcy

Dla 937 żydowskich uchodźców z III Rzeszy podróż statkiem "St. Louis" z portu w Hamburgu do Ameryki miała być ostatnią szansą na uratowanie przed tragicznym losem. Za bilety w jedną stronę zapłacili majątek. Gdy odpłynęli z niemieckiego portu poczuli ulgę. Cóż jednak się okazało, gdy statek dotarł do portu w Miami? Amerykańska straż graniczna wysłała kapitanowi jednoznaczny komunikat: "Statek 'St. Louis' nie otrzyma zgody na cumowanie tutaj, ani w żadnym innym porcie Stanów Zjednoczonych". Po kilku tygodniach tułaczki musieli wrócić do Europy.

Wstydliwa historia USA. Statek z żydowskimi uchodźcami odesłali do Europy. Większość została zamordowana

Różne grupy interesu wypominają Polakom różne historie z czasów II wojny światowej. Niektóre z nich są zupełnie zmyślone. Inne – smutne i prawdziwe. Wśród wielu ludzi znaleźli się i tacy, co z Niemcami współpracowali, donosili czy wręcz razem z nimi zabijali. Nie zmienia to jednak faktu, że polski rząd (w odróżnieniu od np. rządu Francji) nigdy nie zdecydował się na jakąkolwiek formę współpracy z nazistowskimi najeźdźcami.

Francuzi tej historii nie lubią eksponować. To zupełnie naturalne – któż bowiem chciałby się tłumaczyć z milionów kolaborantów, którzy zdecydowali się stworzyć podległy Hitlerowi rząd w Vichy.

Tak jak Francuzi nie eksponują historii z rządem w Vichy, tak Amerykanie jak ognia unikają historii ze statkiem St. Louis. 13 maja 1939 r. wyruszył on w nietypowy rejs. Miał on wywieźć do Hawany na Kubie grupę 937 Żydów, którym za sporą opłatą pozwolono uciec z coraz bardziej antysemickiej III Rzeszy. Dwa tygodnie później statek dopłyną do kubańskiego portu. Tam okazało się jednak, że przez niejasne prawo dotyczące imigrantów oraz skorumpowanych urzędników, na ziemię zeszło jedynie 22 Żydów. 2 czerwca statek odpłyną dalej. Obrał kurs na port w Miami.

U wybrzeży Florydy statek został zatrzymany przez amerykańską straż graniczną. Kapitan "St. Louis" otrzymał wówczas jasny komunikat: "Statek nie otrzyma zgody na cumowanie tutaj [Miami], ani w żadnym innym porcie Stanów Zjednoczonych". Decyzję o tym, aby odmówić przyjęcia nieco ponad 900 uciekających z Niemiec Żydów podjął ówczesny prezydent USA – Franklin Delano Roosevelt. Uznał on ich za "element niepożądany". Kluczowa okazała się obawa, że Żydzi staną się obciążeniem dla budżetu Ameryki…

Ostatnią próbę ratowania Żydów podjęto w Kanadzie. Tam również przestraszono się tego, kto utrzyma Żydów, gdy wysiądą oni na ląd. Z uwagi na fakt, że na statku kończyły się już zapasy jedzenia i słodkiej wody, jego kapitan podjął decyzję o powrocie do portu w Hamburgu.

Ostatecznie żydowskiej organizacji Joint udało się wynegocjować z rządami Wlk. Brytanii, Francji, Belgii i Holandii, że Żydzi znajdujący się na pokładzie "St. Louis" znajdą schronienie w tych właśnie krajach. Historia wkrótce pokazała, że życie ocalili jedynie ci, którzy trafili do Wlk. Brytanii. Kilkuset pasażerów, którzy trafili do Francji, Belgii i Holandii kilkanaście miesięcy później podzieliło los innych Żydów. Wywołaną przez Niemcy wojnę przeżyło niewielu z nich.

Niemiec do spółki z imigrantem zgwałcił swoją rodaczkę

Data: 13.08.2019 16:51

Autor: kisiel

medianarodowe.com

Niemcy od lat stawiają na multikulti przekonując Europę, że imigranci doskonale się asymilują. Tymczasem do praktyk imigrantów dostosowują się rodzimi Niemcy.

Niemiec zgwałcił na wakacjach swoją rodaczkę. Przyłączył się do niego przybysz z Afganistanu. O gwałcie poinformował hiszpańska policja. Służby aresztowały na Majorce dwóch podejrzanych o gwałt na 20-letniej kobiecie.

#multikulti #niemcy #hiszpania

Data: 07.08.2019 16:17

Autor: Dom_Perignon

Clemens Tönnies, szef Schalke 04 kilka dni temu podczas debaty na temat kryzysu klimatycznego zaproponował sfinansowanie 20 elektrowni w Afryce. Nie jest to nic zdumiewającego, skandal wywołała jego wypowiedź uzasadniającą tę decyzję:

-Wtedy Afrykanie przestaliby wycinać drzewa, a także produkować dzieci, gdy jest ciemno

Natychmiast zwołał się zarząd klubu i postanowił wysłać szefa na 3-miesięczną emeryturę. Co prawda przyznali, że wypowiedź nie była rasistowska, ale naruszyła zasady "antydskryminujące".

#niemcy #schalke #pilkanozna #bekazlewactwa

Mężczyzna w biały dzień porąbany mieczem przez imigranta. Niemcy nie mogą uwierzyć . . .

Data: 06.08.2019 10:02

Autor: ziemianin

nczas.com

#wiadomosci #codziennaprasowka #niemcy #imigranci

W biały dzień na jednym z placów Stuttgartu zamordowano mieczem mężczyznę. Dziesiątki osób było świadkami przerażających scen.

https://twitter.com/delestoile/status/1156901657390788614

Mężczyzna w biały dzień porąbany mieczem przez imigranta. Niemcy nie mogą uwierzyć co się dzieje w ich kraju

Według relacji świadków dwóch mężczyzn kłóciło się na Europaplatz w dzielnicy Stuttgartu Fasanenhof. W pewnej chwili jeden z nich wyciągnął coś co później okazało się mieczem i zadał klika ciosów krzycząc: dlaczego to zrobiłeś.

Ofiara upadła na jezdnię i wykrwawiła się zanim pojawił się ambulans. Sprawca uciekł na rowerze. Policja podjęła pościg używając nawet helikoptera.

Rzecznik policji Stefan Keilbach powiedział, że w związku z tym morderstwem wieczorem aresztowano jedną osobę. Według „Neue Ruhr Zeitung” zatrzymano 28-letniego imigranta z Syrii, który przyjechał do Niemiec w 2015 roku.

36-letni zabity był pochodzącym z Kazachstanu rezydentem w Niemczech.

Sąd wydał precedensowy wyrok ws. Ringier Axel Springer / Onet.pl kontra Krystian Brodacki !!!

Data: 03.08.2019 19:12

Autor: arti

rdi.org.pl

Sąd nakazał przeproszenie Krystiana Brodackiego na głównej stronie Onet.pl, w ramce wielkości ¼ ekranu oraz zasądził na rzecz powoda kwotę 100 000 zł tytułem zadośćuczynienia. Wyrok ma związek z publikacją Onet.pl z marca 2016 r., w której ilustracją do tekstu o kolaboracji z Niemcami było zdjęcie kobiet prowadzonych przez Niemców na egzekucję w Palmirach. Jedną z takich kobiet była matka Krystiana Brodackiego, Maria Brodacka. Wyrok jest prawomocny.

#niemcy #polska #drugawojnaswiatowa #onet

Heiko Maas: Sprawa reparacji jest zamknięta

Data: 03.08.2019 17:38

Autor: arti

bankier.pl

Czaputowicz: reparacje nie są zamkniętą kwestią

Minister Jacek Czaputowicz powiedział podczas wizyty szefa MSZ Niemiec, że szkody wojenne nie zostały naprawione, co uniemożliwia Polakom uznanie kwestii reparacji za zamkniętą. Heiko Maas prosił Polaków o przebaczenie.

https://www.dw.com/pl/czaputowicz-reparacje-nie-s%C4%85-zamkni%C4%99t%C4%85-kwesti%C4%85/a-49849954

#polska #niemcy #sprawymiedzynarodowe

Lot nad zniszcząną Warszawą - City of Ruins (Warsaw of 1945)

Data: 01.08.2019 09:42

Autor: ziemianin

youtube.com

#wiadomosci #codziennaprasowka #film #animacja #hostoria #powstaniewarszawskie #warszawa #tragedia #niemcy

Film jest symulacją lotu samolotu Liberator nad zniszczoną Warszawą w 1945 roku. Obraz sugestywnie oddaje grozę i skalę zniszczenia stolicy po II wojnie światowej.

Jeśli nie widziałeś tego na własne oczy, pojedyncze zdjęcia z czasów wojny nie będą go przekazywać. Dopiero film, który naprawdę pokazuje, jak wyglądała Warszawa zaraz po zakończeniu wojny i z jakich ruin powstał, Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. zachęca odwiedzających do przyjazdu do Muzeum i obejrzenia filmu.

[Lot nad zniszcząną Warszawą – City of Ruins (https://www.youtube.com/watch?v=ca6sBaNsluo)

Niemcy odmawiają USA. Nie wezmą udziału w misji w cieśninie Ormuz

Data: 31.07.2019 22:10

Autor: piotre94

nczas.com

Stany Zjednoczone zwróciły się z oficjalną prośbą do Niemiec o udział w misji, której celem będzie zabezpieczenie żeglugi w cieśninie Ormuz u wybrzeży Iranu. Wicekanclerz Niemiec Olaf Scholz powiedział jednak, że jego kraj nie weźmie udziału w tej operacji. #swiat #usa #niemcy #iran #geopolityka

Data: 25.07.2019 23:30

Autor: Alojz

Dziś był u nas masakra, jeśli chodzi o temperatury.

W całym regionie koło 41 stopni w cieniu. Zaparkowałem samochód w zacienionym miesiącu.Po godzinie w aucie 42stopnie.

Przeżyłem w Turcji upały sięgające 45 stopni ale tu te jest inne powietrze, człowiek poci jak świnka.

#oswiadczenie #pogoda #niemcy

Data: 16.07.2019 20:00

Autor: FiligranowyGucio

#polityka #eu #europa #niemcy #4rzesza

Teraz to już oficjalne, Niemcy zniszczyły UE.

Parlament Europejski podbił dziś gumą nominację najbardziej posłusznej służebnicy Merkel w rządzie niemieckim, Ursuli von der Leyen , a teraz rząd niemiecki będzie kontrolował Komisję Europejską, rząd UE i będzie dyktował WHOLE of Europe ich prawa i przepisy.

Nie dziwi fakt, że Parlament Europejski podbił Frau Usrulę gumą, po to tam jest.

Słowo o unijnym "parlamencie".

Parlament UE nie jest prawdziwym parlamentem, to właściwie żart o instytucji i naprawdę zła karykatura właściwego Parlamentu. Nie może sprawić, że żadne prawo nie będzie mogło być interpretowane wyłącznie jako najbardziej skorumpowane i szalone prawo i kandydaci, które zostało mu przekazane przez niewybranych, skorumpowanych EUrokratów, począwszy od zatwierdzenia przepisów dotyczących cenzury w Internecie, a skończywszy na wspieraniu niewybranych i nieodpowiedzialnych, skorumpowanych i nieudanych niemieckich ministrów, którzy nie zdołali kierować całą UE.

UE jest teraz dla wszystkich intencji i celów tylko przedłużeniem niemieckiego rządu.

Ursula jest najbardziej posłusznym psem Merkel, jak zawsze, służącym jej w ślepej wierze od 2005 roku, a teraz zadba o to, by cokolwiek Merkel lub rząd niemiecki zechce wydarzyć się w Europie, jak polityka otwartych granic dla migrantów, zniesienie wolności i wolności słowa w Internecie oraz utworzenie jednego europejskiego totalitarnego superpaństwa, na czele którego stoją oczywiście Niemcy.

74 lata po zakończeniu II wojny światowej Niemcy znów są panem Europy, tylko tym razem użyli euro zamiast Wehrmachtu.

Tym, którzy czytają swoją historię i tym, którzy wciąż pamiętają, co się stało, gdy Niemcy przejęły Europę po raz ostatni, może to tylko oznaczać złe, złe wieści.

źródło dispropaganda-fb

Przetłumaczono przy pomocy www.DeepL.com/Translator

Rosjanie szykują „niespodziewany atak” na kraje Bałtyckie. Polska na celowniku

Data: 16.07.2019 13:17

Autor: ziemianin

nczas.com

#codziennaprasowka #wiadomosci #nato #rosja #niemcy #

Po ataku nastąpi natychmiastowe wyciszenie konfliktu, po to, aby prowadzić negocjacje z przedstawicielstwem NATO. Organizacja będąca pod presją, zdaniem ekspertów cytowanych przez Die Welt, zgodzi się na zmianę „status quo” w Europie na korzyść Moskwy dla zachowania bezpieczeństwa zachodu.

Niemieccy eksperci są pewni: Rosjanie szykują „niespodziewany atak” na kraje Bałtyckie. Polska na celowniku

„Niespodziewany atak” tak niemiecka gazeta Die Welt określa najbliższą przyszłość w Europie. Zdaniem byłego wicesekretarza generalnego NATO, Rosja przygotowuje się do prowadzenia wojen regionalnych, czym zmusza NATO do natychmiastowego działania.

Data: 10.07.2019 03:18

Autor: Bartek

Kurwa, lurki, zniszczyłem właśnie ego jakiegoś karła xDDD

Ale zacznijmy od początku. Moi rodzice mieszkają w miejscu gdzie jest mnóstwo turystów, sporo też z Niemiec. No i jak wracam ze studiów to często widzę jak sie z nimi użerają, szwabów można naprawdę łatwo znienawidzić. Do babki która takowym wynajmuje mieszkanie naprzeciwko nas wprowadziły sie jakieś wieśniaki z byłego NRD. No generalnie bydło, zachowywali sie w opór głośno, ale póki robili to w normalnych godzinach nic sie nie dało zrobić.

Aż do dziś, 2:40 w nocy a tu sie na klatce rozkręca jakaś inba, bo w mieszkaniu obok zaczyna się balanga. Moja matka wychodzi najpierw opierdolić a potem pewnie by zrobiła szpagat na psach gdyby nie fakt że uraziłem "przypadkiem" honor rodziny xD Słysze zza ściany, że gada coś – a że mama moja z tego pokolenia co w szkołach miało ruski i francuski, po niemiecku i angielsku Ни хуя. No to myśle wyjde, może jej jakoś pomoge.

Wkurwiłem sie dość srogo, bo usłyszalem że typ coś mówi o tym że mu Polacy nie będą rozkazywać. To se myśle niemiaszku o niee, tak to nie będzie na naszej pięknej polskiej ziemi. I miałem ku temu piękną okazję. Kilkuletnie przebywanie u lurkerowego "sąsiada" nauczyło mnie bowiem jednego – faceci mają ogromny kompleks na punkcie wzrostu. W sumie nigdy na to nie zwracałem uwagi, bo sam mam 1,86, ale przez to że przegrywy wszystko zaczęły zwalać na swój marny wzrost to…

No, cóż, musicie wiedzieć jak to wyglądało. Matka (1,77) gościowi coś mówiła językiem pół migowym, a ten cały czas stawał na palcach próbując się z nią zrównać wzrostem i bełkocząc coś po niemiecku. Relatywnie miał z 1,67-1,70 xDDD To podchodzę autentycznie się śmiejąc i wskazując palcem na jego buty i zaczynam mówić po angielsku "OOOOO, look, that's soo cute! Look at his feet, he's trying to look taller than you by standing on toes" I sie zaczynam szyderczo śmiać xD Typ sie zrobił czerwony na mordzie jeszcze bardziej niż był i zaczyna coś sie do mnie sapać. To sie oparłem tak rękoma o kolana, zrównując się z nim wzrostem i powtarzam "you look so dangerous, you look so dangerous, like penguin (gość był łysy)!" xD

Pomogło. Typ trzasnął drzwiami i siedzi cicho xD Warto było.

Żeby nie było – normalnie, gdyby nie ten tekst o rozkazywaniu, nigdy bym tak nie zrobił. Ale w takiej sytuacji…

Ehhhh, musiałem to z siebie wylać xD Załączam picrel dla opornych na ściane tekstu #gownowpis #niemcy #karly #przegryw nie #pasta

2/3 kandydatów AfD wykluczonych z wyborów

Data: 09.07.2019 09:50

Autor: kisiel

korwin-mikke.pl

Komisja wyborcza w Saksonii odmówiła startu w wyborach do lokalnego parlamentu 2/3 kandydatów Alternatywy dla Niemiec (AfD), powołując się na błędy formalne w ich wyłonieniu.

Wybory w Saksonii odbędą się za miesiąc. Decyzją komisji wyborczej z wyborów wykluczono aż 43 kandydatów (wszystkich było 61), stwierdzając, że kandydatów wyłoniono na dwóch oddzielnych kongresach partii, stosując inne metody wyboru.

Taka decyzja to poważny cios dla AfD, która w przedwyborczych sondażach typowana jest na faworyta.

#polityka #newsy #newsyzeswiata #niemcy

W niemieckim przedszkolu „uraczono” dzieci radykalną literaturą islamską

Data: 03.07.2019 21:39

Autor: ziemianin

pch24.pl

#codziennaprasowka #ISLAM #IDEOLOGIA #ISLAMIZACJA #PRZEDSZKOLE #DZIECI #NIEMCY

W niemieckim przedszkolu „uraczono” dzieci radykalną literaturą islamską

W niemieckim landzie Nadrenia-Palatynat pedagodzy czytali podopiecznym (w wieku 3-6 lat) radykalną literaturę islamską, a także wychwalali zakazaną w wielu krajach Zachodu i nie tylko ideologię salaficką.

Przedszkole bez przeszkód funkcjonowało przez ponad 10 lat! Władze Moguncji podjęły decyzję o odebraniu placówce licencji. – Przedszkole An-Nur Kita działało w warunkach całkowicie niezgodnych z niemiecką konstytucją" – powiedział Detlef Placzek, szef Niemieckiego Departamentu Edukacji i Młodzieży.

– To dla nas kompletnie niezrozumiała decyzja. Wszystkie nasze działania były transparentne i legalne. Będziemy się odwoływać – żalił się z kolei Samy El-Hagrasy, rzecznik arabskiego stowarzyszenia Nile-Rhein, które było założycielem przedszkola.

Ps. do minusujących, – = BL

Data: 01.07.2019 02:16

Autor: Carmacks

Wróciłem właśnie z miasta. U mnie było +30, tam na dole u nich (w mieście) 44. Ludzie wychodzacy ze sklepów robili krok do tyłu, do klimatyzowanego wnetrza. Wakacje i sezon turystyczny. Turyści są wszędzie. Niemieccy też. Tylko, że ci niemcy strasznie rzucją sie w oczy i raczej są obiektem do żartów. Czemu? Normalni turyści uzywają camperów.Niemcy zwożą na wycieczkę swoje ''samochody'' wakacyjne. No i właśnie te samochody sa obiektem żartów.Po pierwsze wyglądają jak zbudowane na wojnę. Takie spec znaczenia. Na parkingu widać z daleka, że niemiec stoi. Podobne to troche do czołgu, wozu opancerzonego i Bóg jeden wie do czego jeszcze tylko nie do campera. Wysokie, ciężkie, bez okien(oprócz kabiny kierowcy) pomalowane na khaki. Jak już ma okna na''pace'' to malutkie jak strzelnice w bunkrze. Do działań wojennych pierwsza klasa, ale do miejscowej turystyki nie przydatne. Skąd oni biorą informacje, że takie coś tu trzeba przywieźć, bo inaczej nie rusz? Chyba tylko od producenta tych pojazdów tz. zakładów zbrojeniowych. #niemcy #wakacje

Skrajna lewica wystraszyła hotelarzy w Szczecinie. Duże straty finansowe dla niemieckiej AfD

Data: 28.06.2019 22:26

Autor: piotre94

nczas.com

– Zaplanowana na weekend w Szczecinie narada za „zamkniętymi drzwiami” parlamentarnej frakcji prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) prawdopodobnie się nie odbędzie – wynika z informacji lokalnych szczecińskich mediów. Hotel, w którym zaplanowano spotkanie, miał odmówić udostępnienia sal konferencyjnych. #polityka #polska #szczecin #niemcy

Angela Merkel już drugi raz drży w niekontrolowany sposób przed kamerami

Data: 27.06.2019 11:20

Autor: HowardLovecraft

thesun.co.uk

Pani Merkel trzęsła się ponownie stojąc obok prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera podczas konferencji, na której formalnie mianowano nowego ministra sprawiedliwości Niemiec. Zaciskając usta i ściskając ramiona, najwyraźniej starała się ukryć kolejne wstrząsy. Od ostatniego zajścia, uchwyconego kamerami, minęło zaledwie dziewięć dni.

#niemcy #europa #angelamerkel #polityka

Data: 27.06.2019 10:19

Autor: Ijon_Tichy

Aniela Makrela w zeszłym tygodniu trzęsła się cała podczas spotkania z prezydentem Ukrainy. Później wykręcała się sianem, że to dlatego, iż zdążyła wypić "tylko 3 szklamki wody" wcześniej tego dnia. Oczywiście makrela kłamała i prawdopodobnie coś poważniejszego się z nią dzieje.

Oto dziś pani Anieli znowu trzęsły sie ręce w trakcie oficjalnego spotkania z prezydentem RFN.

https://www.tvn24.pl/niemcy-angela-merkel-drzala-trzesly-sie-dlonie-niemieckiej-kanclerz,948030,s.html (przepraszam za źródło).

Ps. Przy okazji nawiążę do mojego wczorajszego wpisu o marksiźmie kulturowym. Pani Aniela Makrela jest jedną z czołowych przedstawicielek i kontynuatorek tzw. pokolenia 68', czyli ekspancji masowych, intensywnych i zorganizowanych działań środowisk nowego marksizmu, które mają na celu stworzenie państwa totalitarnego, panującego nad ogłopionym społeczeństwem o mentalności sowieckiej – ogłupionej komunistycznej tłuszczy bezmyślnego ludu…

#niemcy #polityka #medycyna #wojnaidei #socjologia #historia #ciekawostki pozwalam też sobie podpiąć #wszystkooniemczech

Data: 26.06.2019 17:35

Autor: Major_Bialkov

Takie tam z Joemonstera:

Syryjczyk mieszkający w Niemczech nie ma ochoty pracować. "Po co mam pracować, skoro Niemcy robią to za mnie?"

Artykuł ukazał się w niemieckim tygodniku Der Freitag. Alan N. od 4 lat mieszka w Niemczech. Mężczyzna zostawił w Syrii żonę i dziecko, a sam uciekł, ponieważ nie chciał iść do wojska, by bronić swojego kraju przed terrorystami. Obecnie mieszka w 40-metrowym mieszkaniu w arabskiej dzielnicy w Kolonii. Śpi na białym materacu pokrytym różowym prześcieradłem leżącym na środku pokoju. Marzy o posiadaniu kozy, z którą mógłby dzielić swoją samotność, i ani mu się śni szukać pracy. 30-latek uważa bowiem, iż Niemcy są tak pracowici, że zarobią na wszystkie jego świadczenia:

Jako uchodźca nie jestem zobowiązany do pracy. W pewnym momencie mogę zdecydować się na powrót do Syrii. Dlaczego mam pracować, gdy miliony innych robią to za mnie? Siedzę ładnie w domu, z fajką i przed telewizorem. Mam telewizor i iPhone'a. W niedalekiej przyszłości wszyscy umrzemy, a zanim to nastąpi, chcę żyć i cieszyć się światem. Odkąd mieszkam w Kolonii, nigdy nie miałem poczucia samotności i biedy. Pięćset pięćdziesiąt euro wystarczy na moje utrzymanie.

Alan nie czuje przywiązania do Niemiec, mimo iż mieszka w tym kraju już dość długo:

Niemcy to ludzie, którzy lubią wstawać o szóstej rano i pracować do szóstej wieczorem. My, uchodźcy, nie. Byłem leniem już w Syrii, w upalne dni spaliśmy z żoną do trzeciej. Niemcy nie są moim krajem i nigdy nie będę dla nich pracować.

Syryjczyk zamierza wkrótce ściągnąć do Kolonii swoich bliskich:

Przywiozę moją rodzinę do Niemiec. Jako mężczyzna mam głos w domu, tak mówi islam. Nadal myślę o drugiej, trzeciej i czwartej żonie, które będą nieustannie rodziły mi dzieci.

Tak właśnie wygląda bajeczne życie islamskiego uchodźcy w Europie.

#uchodzcy #niemcy #europa #islam

Niemiecka Energiewende jest antyklimatyczna

Data: 23.06.2019 12:16

Autor: stawo73

klubjagiellonski.pl

Energiewende, niemiecka transformacja energetyczna, reklamowana jest jako nowoczesna droga, wytyczona przez silnie zmotywowane troską o klimat społeczeństwo, która prowadzić ma do czystej energii, gospodarczej ekoneutralności i zakończenia ery paliw kopalnych, tak nad Łabą, jak i w innych krajach Europy. Tymczasem, projekt ten jest w rzeczywistości cyniczną grą Berlina obliczoną na wzmocnienie swej pozycji politycznej i ekonomicznej na kontynencie, kosztem klimatu, europejskiej solidarności i interesów państw słabszych.

#niemcy #klimat #oze #przyroda #ochronasrodowiska #energetyka

Data: 19.06.2019 19:21

Autor: Alojz

Nad moją miastem robia " skręt" samoloty pasażerskie. Dosyć duże i dosyć nisko.Pierwszy raz takie zjawisko nad naszą " wsią"

Ciekawe czy to z powodu burzy czy inna afera ?

#niemcy

Wschodnie Niemcy się wyludniają

Data: 13.06.2019 20:38

Autor: Macer

magnapolonia.org

NRD się wyludnia, zwłaszcza tereny wiejskie. Ale taki Görlitz też, władze dają Polakom za darmo mieszkania, byle tylko miasto nie zostało puste.

W sumie, to powinnismy się z tego cieszyć i wykorzystać tę dziejową szansę. Niestety, sami wyludniamy się jeszcze szybciej xD

#niemcy #demografia

W Niemczech zatonął żaglowiec. Tydzień po powrocie z remontu, który kosztował 1,5 mln euro.

Data: 10.06.2019 18:47

Autor: Lukmar

zaglowce.info

Po zderzeniu z kontenerowcem na ruchliwym odcinku rzeki Łaby w okolicach Stadersland zatonął historyczny drewniany żaglowiec Elbe 5. Na pokładzie żaglowca, który odbywał turystyczny rejs pasażerski, znajdowały się 43 osoby. Wszystkie udało się uratować. Obrażenia odniosło 8 pasażerów – w tym dwoje dzieci.

#zeglarstwo #niemcy #zaglowce

Bloomberg: Nawet jeśli Niemcy nie zapłacą reparacji Polsce i Grecji, powinni...

Data: 08.06.2019 09:50

Autor: zawodowy_partyjniak

forsal.pl

…wsłuchać się w żądania tych krajów. Żądania Grecji i Polski w kwestii wypłacenia im przez Niemcy reparacji za II wojnę światową są coraz większe. Może się wydawać, że to tylko chęć przypodobania się wyborcom, ale w rzeczywistości to próba ugruntowania w historii zasadności żądań (…)

#polska #hahard #historia #niemcy #ekonomia #iiwojnaswiatowa

PAKT z III RZESZĄ – alternatywa, czy najgorszy sen Polaków?

Data: 07.06.2019 07:48

Autor: Harnas

krzysztofwojczal.pl

Teoria, zgodnie z którą II Rzeczpospolita powinna zawrzeć sojusz z III Rzeszą jest niezwykle popularna, zwłaszcza w kręgach osób, które interesują się geopolityką. Wymyślono szereg argumentów, które miałyby dowodzić słuszności tej koncepcji. Jednak rzadko kiedy, zwolennikom “opcji niemieckiej” udaje się wskazać konkretny przedział czasowy, w którym taki układ powinien zostać zawarty, a następnie obronić tą datę w świetle chronologii wydarzeń historycznych. Dzieje się tak, ponieważ hipotetyczna koncepcja sojuszu, w momencie próby jej umiejscowienia w realiach, musi zostać skonfrontowana z całym bagażem realnego tła historycznego. Z wszelkimi okolicznościami, wydarzeniami i dynamiką procesów dyplomatycznych, które zaistniały w rzeczywistości. Tej konfrontacji koncepcja sojuszu z III Rzeszą zwyczajnie nie wytrzymuje. Jest tak, ponieważ nigdy nie było dobrego momentu na zawarcie układu z Hitlerem.

#historia #geopolityka #polska #niemcy

Data: 03.06.2019 22:59

Autor: Monte

Niemiecki polityk sojusznik Merkel, Walter Lübcke, który powiedział do Niemców:

Parafrazując oddając dokładny sens: "Jeżeli nie zgadzasz się z naszą polityką migracyjną i jesteś przeciwko przyjmowaniem uchodźców, możesz opuścić ten kraj"

…Został odnaleziony martwy, postrzelony w głowę

https://www.youtube.com/watch?v=g-r4RojL4-E

Klinkij na CC po angielskie napisy.

https://www.t-online.de/nachrichten/deutschland/in…

#polityka #konserwy #4konserwy #niemcy #merkel #walterlubcke

"Blogerka roku" przyłapana na bezczelnym oszustwie

Data: 03.06.2019 18:36

Autor: JestemNaNie

o2.pl

Historyczka pochodząca z Niemiec, Marie Sophie Hingst, jest znana przede wszystkim jako blogerka pisząca o swojej żydowskiej rodzinie, która miała zginąć w Holokauście. Wyszło na jaw, że historię, która poruszyła miliony osób na świecie, Niemka wyssała z palca.

#europa #niemcy #historia

Niemcy zmieniają zdanie: Imigranci jednak do Afryki

Data: 01.06.2019 08:28

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

„Kwestię migracji trzeba rozwiązywać poza Unią Europejską lub najpóźniej na granicach UE” – powiedział Seehofer na konferencji prasowej. Zadeklarował, że sprawę poruszy na forum europejskim po ukonstytuowaniu się nowych władz UE. Zapowiedział też dwustronne rozmowy z krajami spoza Unii.

#niemcy #ue

Data: 31.05.2019 09:55

Autor: Starszyoborowy

W Polsce na szczęście można zbierać grzyby w lasach państwowych, ale już mchu czy nawet szyszek nie. Za to w Niemczech jest jeszcze gorzej. Powoli zbliża się sezon, tak lubianego przez wielu Polaków grzybobrania. Niestety, na terenie Niemiec obowiązują restrykcyjne przepisy dotyczące zbierania runa leśnego.

https://www.swiatrolnika.info/informacje/5743-grzybobranie-w-niemczech-nie-wolno-polacy-moga-slono-zaplacic

#niemcy #las #prawo

Niemiecka prasa: TSUE kwestionuje niezależność niemieckiej prokuratury |...

Data: 29.05.2019 09:36

Autor: oneone1

dw.com

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) zakazał niemieckim prokuratorom wystawiania europejskiego nakazu aresztowania. Powodem jest to, że nie są tak niezależni jak uprawnione do tego sądy.

#europa #ue #niemcy

Wzrost antysemityzmu w Niemczech. Interweniuje kanclerz

Data: 28.05.2019 14:46

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w wywiadzie dla telewizji CNN, którego fragmenty zostały opublikowane we wtorek, potępiła antysemityzm w RFN. Przyznała też, że Niemcy nie były w stanie dotychczas poradzić sobie z tym problemem w satysfakcjonujący sposób.

#niemcy #zydzi

Ofiary niemieckiego leku walczą o odszkodowania za ogromne cierpienie

Data: 27.05.2019 19:47

Autor: MariaAnna

tvp.info

Zdeformowane dłonie, skrócone przedramiona, całkowity brak kończyn – takie skutki wywołało u dzieci stosowanie przez matki niewłaściwie przetestowanego niemieckiego leku talidomidu. Na całym świecie urodziło się kilkanaście tysięcy takich dzieci. W Polsce odszkodowania nie dostał nikt…

#europa #niemcy #polska #medycyna #zdrowie

Niemieccy Żydzi oficjalnie przestrzeżeni przed noszeniem jarmułek

Data: 26.05.2019 20:04

Autor: zawodowy_partyjniak

bbc.com

Komisarz rządu RFN ds. antysemityzmu oficjalnie przestrzegł społeczność żydowską przed noszeniem jarmułek w miejscach publicznych z powodu wzrostu ilości zachowań antysemickich. "I cannot recommend to Jews that they wear the skullcap at all times everywhere in Germany".

#europa #niemcy #zydzi #antysemityzm

Zamieszki w Berlinie. Lewackie bojówki zaatakowały policjantów

Data: 26.05.2019 08:16

Autor: Starszyoborowy

tvp.info

Z informacji podawanych przez berlińskie portale wynika, że wczoraj wieczorem u zbiegu ulic Liebigstrasse i Rigaerstrasse odbywał się niezarejestrowany wiec, w którym brało udział około 70 osób. Około godziny 21:00 na miejscu pojawiła się wezwana policja. Uczestnicy zgromadzenia niemal natychmiast ruszyli do ataku na funkcjonariuszy.

#niemcy

W Niemczech lepiej nie nosić jarmułek

Data: 25.05.2019 17:54

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

Pełnomocnik niemieckiego rządu ds. antysemityzmu Felix Klein przestrzegł żydów przed noszeniem tradycyjnego nakrycia głowy – jarmułki. Rosnące ryzyko dla wyznawców judaizmu wynika z postępującej agresji i utraty zahamowań – uważa urzędnik.

#zydzi #niemcy

Większość Niemców chce zakazu noszenia chust w podstawówkach

Data: 23.05.2019 14:19

Autor: Starszyoborowy

forsal.pl

Ponad połowa Niemców chce wprowadzenia zakazu noszenia chust w szkołach podstawowych przez muzułmańskie dziewczynki – wynika z sondażu opublikowanego w czwartek. W innym badaniu mieszkańcy RFN narzekają z kolei na polityczną poprawność.

#niemcy

Komedia! Niemcy chronią nas przed skutkami reparacji

Data: 21.05.2019 12:08

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

Przez gwałtowne zaostrzenie konfliktów, grecka branża turystyczna poniosłaby ciężkie straty – Niemcy należą przecież do najważniejszych klientów. Również eksport z Grecji do Niemiec zostałby znacząco ograniczony – przestrzega „Die Welt”. – Pracownicy z Polski nie byliby już mile widziani w RFN i straciliby lukratywne możliwości zarobkowania. Wszystko to mogłoby się zdarzyć nawet, gdyby żądania reparacji nie zostały w najmniejszym stopniu zrealizowane – dodaje prawicowy dziennik z Berlina.

#niemcy #polska #reparacje

Merkel nie chce współpracy z Salvinim

Data: 16.05.2019 15:15

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

„Jest przecież oczywiste, że na przykład w polityce migracyjnej wychodzimy z zupełnie różnych założeń. Samo to jest powodem, dla którego EPL nie otworzy się na partię pana Salviniego” – powiedziała szefowa niemieckiego rządu w opublikowanym w czwartek wywiadzie dla dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.

#ue #wlochy #niemcy #polityka

Data: 10.05.2019 20:05

Autor: Starszyoborowy

„Nie tylko dla nas, Niemców, jest to dzień wyzwolenia” – brzmi wypowiedź Katariny Barley /minister sprawiedliwosci/ zamieszczona na Twitterze przez jej resort z okazji 74. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej. „Przypomina nam, że powinniśmy robić wszystko, żeby utrzymać pokój” – czytamy w dalszej części wpisu.

Wynika z tego, że to jednak my rozpętaliśmy te wojnę …

#niemcy #wojna

Data: 09.05.2019 17:18

Autor: false_nine

No proszę bardzo, Niemcy ODZNACZYLI swojego człowieka w Polsce za "obronę" prawa i demokracji,. Tym człowiekiem jest Małgorzata GERSDORF. Niemiecko brzmiące nazwisko, dziwny zbieg okoliczności.

Co ciekawe, przyznawana od 1965 r. nagroda im. Theodora Heussa – (byłego prezydenta Niemiec) zazwyczaj trafiała w ręce obywateli Niemiec. Według kapituły jej celem jest „wyróżnianie i umacnianie obywatelskiego zaangażowania”, „prezentowanie demokracji jako formy życia”, „walki o praworządność, trójpodział władzy, ochronę mniejszości, uczciwe prowadzenie publicznych sporów i wolność mediów”.

źródło: https://www.stefczyk.info/2019/05/09/skandal-niemcy-odznaczyli-malgorzate-gersdorf-za-walke-z-polskim-rzadem/?fbclid=IwAR0XpCBMZJKpnOZ6Ug-vy6MT3zF6aXeaRbMsyAjzAQJsWAzV-HA0G-nGnrY

#informacje #polityka #niemcy #polska

Data: 08.05.2019 13:54

Autor: Immortal_Emperor

Odnaleziona w Niemczech 17-latka znów jest poszukiwana. Uciekła, gdy jechała po nią matka

17-letnią Patrycję, która zaginęła tydzień przed długim weekendem, odnaleziono w Dolnej Saksonii. Nieletnią umieszczono w Ośrodku dla Młodzieży, gdzie miała zaczekać na przyjazd swojej matki. Jednak zanim rodzina dotarła do Niemiec, 17-latka zniknęła i znowu jest poszukiwana. Policja na razie nie potwierdza tej informacji.

źródło

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-05-08/odnaleziona-w-niemczech-17-latka-znow-jest-poszukiwana-uciekla-gdy-jechala-po-nia-mama/?ref=slider&fbclid=IwAR1B2sERHJ3S7L_8No0d0sNeF1js-jVVmStO0MScZlwhcfLn5T34e4Hm4u0

#niemcy #logikarozowychpaskow

Imieniem najczęściej nadawanym chłopcom w Berlinie jest Mohammed

Data: 04.05.2019 11:27

Autor: Immortal_Emperor

dzienniknarodowy.pl

Według danych opublikowanych przez Towarzystwo Języka Niemieckiego (Gesellschaft für Deutsche Sprache, GfDS), najpopularniejszym imieniem dla noworodków płci męskiej w Berlinie jest Mohammed. Dotyczy to wszelkich odmian tego imienia, jak np. Muhammed czy Mehmet – jak informuje tabloid “Bild”.

#niemcy #islam #berlin

Data: 28.04.2019 13:13

Autor: FiligranowyGucio

Koszty dla uchodźców są tematem tabu w Niemczech.

https://www.nzz.ch/amp/meinung/kommentare/die-fluechtlingskosten-sind-ein-deutsches-tabuthema-ld.1316333

Niemcy pokazały, że są niezwykle hojne w przyjmowaniu uchodźców. Nie ma jednak pewności co do tego, w jaki sposób "kultura powitania" będzie się utrzymywać. Koszty są ogromnie przygnębiające.

Niemieccy działacze chodzą po kraju jak na szczudłach. Mówią i obiecują to i tamto, ale kryzys związany z uchodźcami, który niepokoi ludzi od dwóch lat i który, według wszystkich badań, znajduje się na czele ich listy problemów, jest zazwyczaj ignorowany. Tak się składa, że "bąbelki i dudnienie" pod lakierem satysfakcji ekonomicznej, gdyż Instytut Rheingolda, specjalizujący się w pogłębionych wywiadach, nigdy nie zauważył w tej gwałtowności.

Zaniepokojeni obywatele są oburzeni przede wszystkim dlatego, że nie otrzymują odpowiedzi na pilne pytania: Ilu jeszcze migrantów z obcych kultur zaakceptują Niemcy? Co z (nie)integracją około 1,7 mln osób, które złożyły wniosek o azyl od 2014 r.? Ile kosztuje oficjalnie ogłoszona "Kultura Powitalna" i kto za nią płaci? Przypomina się słonia, który jest widoczny dla wszystkich w pokoju, ale do którego nikt nie chce się zwracać.

Labirynt statystyk i obowiązków

Jest to również możliwe, ponieważ słoń ten stoi w pokoju, ale nie pojawia się w pełnym rozmiarze. Koszty związane z uchodźcami są rozłożone na wiele budżetów. Każdy, kto zwróci się do rządu berlińskiego o całkowitą kwotę, zostaje wysłany do labiryntu statystyk i obowiązków. Nie istnieje tylko jedna decydująca liczba: całkowite wydatki dla jasno określonej grupy osób. W przypadku kraju, który w przeciwnym razie liczy każdą śrubę, można to wytłumaczyć jedynie strachem swoich obywateli. Naukowiec administracyjny z Bochum, Jörg Bogumil, zidentyfikował również "rażący brak kompetencji i organizacji"

Każdy, kto zwróci się do rządu berlińskiego z zapytaniem o całkowitą ilość partii uchodźców, zostanie wysłany do labiryntu statystyk i obowiązków.

W końcu to nie są drobiazgi, ale ogromne pozycje budżetowe. Sam rząd federalny chce udostępnić 93,6 mld euro na zaopatrzenie uchodźców w latach 2016-2020. Ponieważ kraje związkowe skarżą się, że co najwyżej połowa kosztów zostanie zwrócona, trzeba będzie przewidzieć roczny budżet w wysokości od 30 do 40 miliardów euro. Nie jest jasne, czy obejmuje to dodatkowe wydatki na 180 000 nowych miejsc w przedszkolach, 2400 dodatkowych szkół podstawowych i obiecane 15 000 policjantów.

Same sądy administracyjne wzywają do zwiększenia o 2000 sędziów do rozpatrzenia fali spraw azylowych, która od 2015 r. zwiększyła się czterokrotnie do 200 000 odwołań. Z drugiej strony Instytut Roberta Kocha wskazuje na drastyczny wzrost liczby niebezpiecznych chorób zakaźnych, takich jak gruźlica czy AIDS, które przybyły do kraju wraz z uchodźcami.

Minister rozwoju Gerd Müller pośrednio potwierdza tak wysokie kwoty. Polityk CSU wylicza: "Władze federalne, stanowe i lokalne wydają 30 miliardów euro rocznie na milion uchodźców. Pieniądze byłyby lepiej inwestowane w krajach pochodzenia". Instytut Gospodarki Niemieckiej (IW) szacuje tę kwotę na 50 miliardów, którą Rada Ekspertów Gospodarczych Niemiec obliczyła również na rok 2017. Instytut Badań Gospodarczych w Kilonii szacuje się na 55 mld euro rocznie.

Dla porównania, Federalne Ministerstwa Transportu (27.91), Edukacji i Badań Naukowych (17.65) oraz Rodziny, Kobiety, Seniorzy i Młodzież (9.52) mają do czynienia z tą sumą w tym roku wyborczym. Innymi słowy: jeśli weźmiemy za podstawę obliczenia ministra Müllera, każda osoba poszukująca ochrony w Niemczech kosztuje 2 500 euro miesięcznie. Odpowiada to obciążeniu podatkowemu dwunastu przeciętnych zarabiających (3000 euro miesięcznie, klasa podatkowa III); lub pięciu singli (klasa podatkowa I) w tej klasie średniej. W przypadku młodych migrantów bez opieki szacuje się nawet do 5000 euro miesięcznie.Tymczasem żaden ekonomista ani kierownik nie twierdzi, że masowa imigracja jest błogosławieństwem dla niemieckiego państwa. Przeciwnie: z powodu niskiego poziomu wykształcenia, naukowiec finansowy Bernd Raffelhüschen wylicza "że "każdy uchodźca w całym swoim życiu kosztuje 450 000 euro". Z dwoma milionami imigrantów do 2018 roku, co daje całkowity koszt 900 mld euro.

Jednak liczby te mogą być jeszcze wyższe – z powodu wielu nowych długoterminowych bezrobotnych. W rzeczywistości tylko 13% uchodźców jest obecnie zatrudnionych, a większość z nich tylko jako stażyści lub asystenci. Dzieje się tak dlatego, że 59 procent z nich nie posiada świadectwa ukończenia szkoły. Wielu z nich jest analfabetami.

Perspektywy są odpowiednio ponure. Ale niemieccy politycy i niemieckie media wolą o tym nie mówić, a jeśli tak, to tylko bardzo grzesznie.

#emigracja #uchodzcy #niemcy

Przetłumaczono przy pomocy www.DeepL.com/Translator

Data: 28.04.2019 10:16

Autor: FiligranowyGucio

Bolek wypił za düżo oranżady…

"Powinniśmy rozszerzać struktury ekonomiczne i stworzyć z Polski i Niemiec jedno państwo: Europa" – dodał.

"Moja walka doprowadziła do zjednoczenia Niemiec. Granice rozbiliśmy. Na horyzoncie globalizacja. To wszystko wymaga innych programów i struktur" – stwierdził w wywiadzie Wałęsa.

Czytaj więcej na https://fakty.interia.pl/polska/news-walesa-z-polski-i-niemiec-trzeba-zrobic-jedno-panstwo,nId,1031598?fbclid=IwAR0Qgd31Ea_QTekHUHSfHpGKkh6UabQOUnjMJtc33PIFX3ju7eIqDbgJ6d8#comments4-1utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

#polityka #polska #niemcy

Data: 26.04.2019 21:37

Autor: FiligranowyGucio

https://motorblock.at/skoda-r200-non-fiction-r8-trifft-auf-rs/

R8 Spotyka RS

https://www.pinterest.de/pin/638877897112925670/

#samochody #czechy #niemcy

W miarę upływu czasu widzieliśmy już kilka hołdów dla różnych pojazdów z dawno minionych dni. Ale to, co dwóch kolegów projektantów zrobiło z Audi R8 na cześć Skody 130 RS, jest naprawdę dziwne. I nazywa się Skoda R200 Non Fiction.

Czeski projektant Petr Novague chciał uczcić 40. rocznicę powstania najlepszego samochodu rajdowego Skody i zdecydował się to zrobić za pomocą Audi R8. Wciągnął na pokład swojego kolegę Metal Hoffmana i razem stworzyli niezwykły film fabularny R200. Novague jest projektantem i entuzjastą Skody, Hoffman jest producentem różnych części samochodowych. Drugi współpracował już z Volvo i Volkswagenem, a teraz zbudował hołd dla Skody 130 RS, którą zaprojektował pierwszy. Ale podstawą R200 nie jest, jak można by przypuszczać, Skoda, ale pierwsza generacja Audi R8 o mocy 420 KM i 4,2-litrowy V8.

OCZY SPODKA SKODY R200 NON-FICTION

"Skoda 130 RS to samochód, o którym nie trzeba pisać, rozmawiać ani stawiać na piedestale jako coś legendarnego", mówią Novague i Hoffman. "To po prostu prawdziwa czechosłowacka legenda, a jej wybór jako punktu wyjścia dla naszego pierwszego samochodu był naturalny.

Reninterpretacja czechosłowackiej legendy została stworzona ręcznie w pracochłonne 18 miesięcy. Planowana jest niewielka seria 24 pojazdów, która powinna rozpocząć się w styczniu przyszłego roku. Koszt: 300 000 szylingów europejskich. O tym, czy R200 jest warte pieniędzy musi decydować każdy z osobna. Nowa cena nowego R8 posłuży jako podstawa do przemyśleń: około 200.000 euro. Dane dotyczące osiągów R200 Non-Fiction pozostaną tajemnicą, ale jeśli nowa obudowa z blachy nie zwiększy znacząco wagi i nie pogorszy aerodynamiki, można przyjąć podobne dane dotyczące jazdy jak w R8. Dwaj entuzjaści Skody chcieli przenieść ikoniczną sylwetkę 130 RS do Audi, co udało im się zrobić, przynajmniej częściowo. W przeciwieństwie do czeskiej legendy, R200 oparty jest na silniku średnim. Ale to nie wydaje się być największa wada pojazdu.

Grecja: Parlament za zażądaniem reparacji od Niemiec

Data: 18.04.2019 20:49

Autor: Starszyoborowy

wgospodarce.pl

Parlament Grecji zdecydował w środę wieczorem, że Ateny mają oficjalnie zażądać od Niemiec reparacji za zniszczenia i zbrodnie wojenne z okresu drugiej wojny światowej. Według greckiej komisji ekspertów w grę wchodzi co najmniej 290 miliardów euro

#niemcy #grecja #wojna

Data: 13.04.2019 17:41

Autor: Judasz

Niepisaną wyłączność na filmy o II wojnie światowej, powinny mieć kraje europejskie, najbardziej pokrzywdzone.

Amerykańskie filmy to propaganda kreująca etos amerykańskiego wojaka czy weterana, jak to amerykanie wbili do Europy by zniszczyć zło. W serialach i filmach tłuką Niemców jak kaczki, palą cygara, zdobywają trofea w postaci swastyk czy lugerów, eksperci od walki z Hitlerem. Podniosła muzyka, braterstwo, odwaga, srali muchy będzie wiosna. Tymczasem dla Polski miało to średnie znaczenie. Amerykanie wkroczyli dopiero, jak Wielkiej Brytanii zagroziło widmo desantu. Do tego czasu pozwolili zniszczyć Polskę, Francję i wiele innych krajów, bo nie miały dla nich żadnego znaczenia strategicznego.

Dzisiaj jesteśmy w podobnej sytuacji, robimy im laskę, a większość Amerykanów, w tym kongresmenów, w całym swoim życiu pomyślało o Polsce może raz lub dwa w kontekście geograficznym.

Wolałbym, by nasi rodacy budowali lokalną potęgę przyjaźniąc się z Niemcami i Rosjanami. Bardziej Niemcami.

#historia #niemcy #IIwojna #geopolityka #filmy

Niemiecki ordnung w polskim markecie

Data: 11.04.2019 12:14

Autor: furgonschnitzel

gk24.pl

"Jak podaje regionalny Kołobrzeski Serwis Informacyjny, a także Głos Koszaliński – Niemka weszła dziś do jednego z supermarketów w Kołobrzegu, nasrała do pojemnika z cukierkami o łącznej wartości około 450 zł, po czym poszła dalej. Wezwana na interwencję policja spodziewała się zobaczyć jakąś złodziejkę zatrzymaną na gorącym uczynku, a zastała kobietę mówiącą wyłącznie po niemiecku, i niemieckie gówno w pudełku z cukierkami. :) Niemka przyznała się do winy, zapłaciła za obsrany towar i posprzątała. (Zdjęcie poglądowe, z innego materiału).

Gdyby to Polka nasrała w niemieckim markecie, TVN i Wyborcza mieliby używanie i zrobiliby z tego kolejny materiał do zaszczepiania w Polakach wstydu. Ale że to poszło w drugą stronę, to oj tam oj tam, nie było tematu. :v

I często sobie zadaję pytanie -

czy tak w Niemczech działa to ubogacanie…? : >

Daba daba, daba daba daba, daba daba dabaaa… " opis za: https://www.facebook.com/razproza/photos/a.1645736702304423/2328885407322879

#newsy #polska #niemcy #kupa

Data: 09.04.2019 14:56

Autor: FiligranowyGucio

DW

Ruszył proces Niemki, która dołączyła do ISIS

27-letniej Jennifer W. zarzuca się m.in zbrodnie wojenne. To pierwszy taki proces w Niemczech. Cała sprawa rzuca też światło na ludobójstwo na Jezydach, którego dopuściło się Państwo Islamskie.

https://www.dw.com/pl/ruszył-proces-niemki-która-dołączyła-do-isis/a-48262040?fbclid=IwAR1R40mU05tfiR_sSQ3m5PlzP151Y3bJV2ktEmkzNQsEYpSGkpNcGQl5aCw #niemcy #terroryzm #islam

Data: 03.04.2019 09:35

Autor: Alojz

Takiego czegoś nie widziałem

Fotoradar, stoi na poboczu koło krzaków. Teren niezabudowany ,las i ograniczenie do 50 km/h

Fotoradar był nakryty siatką maskującą, niczym w wojsku jest zamaskowana jakas armata czy czołg w okopie.

#policja #niemcy

Data: 19.02.2019 21:03

Autor: Nacer

Jakieś 6 msc temu , najgorszy menel z mojego osiedla wyjechał do Niemiec . Posiedział tam 3. Msc chyba i przywiózł tyle hajsu że do dziś jeszcze kupuje szlugi oryginalne. Od tego czasu cały czas się zastanawiam czy nie wypierdolić z PL

Cezary Pyszny Spamblog

Data: 19.02.2019 17:51

Autor: FiligranowyGucio

facebook.com

FB

Kochani, jest taka sprawa. Pan jutuber The Armchair Historian w styczniu opublikował film (i jakimś cudem przeszło to bez rozgłosu), w którym twierdzi że Polacy kolaborowali z Niemcami wstępując do Ostlegionen i broniąc Normandii przed Aliantami.

Był wschodni legion gruziński, ukraiński, armeński, były rosyjskie i jeszcze kilka innych. Tak się jednak składa, że Polacy w Ostlegionen swojego legionu nie mieli. Bo, do ciężkiej cholery, Polaków Niemcy napadli i mordowali jak nikogo innego.

Pan jutuber nie ma najwyraźniej konta na fejsie, więc zachęcam do komentowania pod jego filmami i kciuków w dół. Jakoś tak nie wiedzieć czemu opaska biało-czerwona na ramieniu gościa obsługującego niemiecką armatę podnosi mi mocno ciśnienie.

Tym bardziej że nie tak dawno była na Reddicie nitka poświęcona temu młodzieńcowi i jego pseudohistorycznej radosnej twórczości.

https://www.reddit.com/r/badhistory/comments/9c438x/raising_awareness_about_the_armchair_historian/

Szable w dłoń!

https://www.youtube.com/watch?v=OdiUezHJNI0&feature=youtu.be&t=161&fbclid=IwAR06wMKmGNbAXrwT9Ie1hooNDIg94l_IgJwAXE04Ci6qtuqejDXorudmoFs