Politechnika Gdańska – na terenie uczelni powstała mini pasieka

Data: 03.07.2020 00:53

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #przyroda #pszczoly #pasieka #miod #PolitechnikaGdanska

Politechnika Gdańska ma swoją mini pasiekę. Składająca się z trzech uli pasieka posłuży ona naukowcom m.in. do badań porównujących skład miodu "miejskiego" i "wiejskiego".

Politechnika Gdańska – na terenie uczelni powstała mini pasieka

O instalacji na terenie politechnicznego kampusu – obok Wydziału Chemicznego – mini pasieki poinformowało w poniedziałek biuro prasowe uczelni. Jak wyjaśniono, mieszkankami uli zostały trzy – na razie niewielkie – pszczele rodziny (tzw. odkłady) pozyskane z Katedry Pszczelnictwa Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Do mini pasieki wybrano wyjątkowo łagodne owady linii Kortówka, rasy kraińskiej.

Gdy pszczoły zadomowią się w nowym miejscu, we wnętrzach uli zostanie zamontowany zestaw czujników składający się na system monitoringu pn. Smartula. System ten powstał na PG przed trzema laty. Czujniki będące jego filarem sprawdzają temperaturę, wilgotność i natężenie dźwięków wydanych przez rój. Dane te, przetworzone z pomocą opracowanych przez naukowców z PG algorytmów, dostarczane są gospodarzom pasiek pozwalając – bez zaglądania do uli, czego pszczoły nie lubią – ocenić kondycję rojów.

Od momentu opracowania Smartula jest cały czas udoskonalana. Jak poinformowało biuro prasowe PG, w ulepszaniu systemu pomogą m.in. czujniki zamontowane w mini pasiece powstałej na terenie uczelni. Za te badania odpowiadać będzie współtwórca Smartuli – mgr inż. Tymoteusz Cejrowski z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki.

Politechnika Gdańska – badania nad składem miodu "miejskiego" i "wiejskiego"

Oprócz informatyków z uczelnianych uli korzystać chcą także politechniczni chemicy. Jeden z nich – profesor Robert Tylingo z Wydziału Chemicznego, zaplanował badania, w ramach których przewidziano porównanie składu miodu "miejskiego" – wyprodukowanego przez pszczoły z politechniki oraz miodów "wiejskich" produkowanych przemysłowo w dużych pasiekach.

– Okazuje się, że nawet te miody, które powstają w regionach wiejskich, często nie mają odpowiedniej jakości. Chemizacja rolnictwa jest bardzo rozwinięta, a drobnocząsteczkowe zanieczyszczenia organiczne są razem z pyłkiem przenoszone do ula, a później do miodu. Smog, który mógłby być źródłem zanieczyszczeń miodu, w Gdańsku nie występuje, dlatego chcemy sprawdzić, który miód ma lepszą jakość

Biuro prasowe poinformowało też, że pomysłodawcą utworzenia na terenie uczelni mini pasieki był 12-letni Bolek Jacaszek – mieszkający w pobliżu uczelni miłośnik przyrody i pasjonat pszczelarstwa. Trzy ule zbudował dziadek chłopca, a wszystkie koszty związane z zakupem pszczół pokryła firma Restudio Jacaszek Architekci Sp. z o.o., której współwłaścicielem jest ojciec Bolka – Maciej Jacaszek. Część środków dołożył sam chłopiec z własnego stypendium za wyniki w nauce. Bolek zamierza codziennie odwiedzać mini pasiekę.

"Polubienia tweetów prawie kosztowały mnie utratę pracy na uniwersytecie."

Data: 30.06.2020 20:51

Autor: Graf_Spee

unherd.com

"Fakt, że mogłem utracić pracę z powodu pojedynczej, anonimowej skargi o tweetach, które polubiłem, pokazuje jak histeryczne są obecnie społeczne nastroje." Polubiony był tweet "All lives matter", "Gender has a scientific basis" i sprzeciwiający się masowej imigracji z krajów 3 świata. (ang)

#afera #nauka #prawo #ciekawostki

Pierwsza arabska misja kosmiczna na Marsa. Start już w przyszłym miesiącu

Data: 29.06.2020 04:51

Autor: deux

techgame.pl

Zjednoczone Emiraty Arabskie przygotowują się do pierwszej misji międzyplanetarnej na Marsa, która ma wystartować w przyszłym miesiącu z wybrzeży Japonii. Według szefów odpowiedzialnych za misję, na szali jest "przetrwanie i przyszłość całego Bliskiego Wschodu".

#ciekawostki #swiat #nauka #kosmos

Naukowcy odkryli podstawy mowy u szympansów

Data: 27.06.2020 22:19

Autor: deux

zmianynaziemi.pl

Brytyjscy biolodzy odkryli, że szympansy, komunikując się ze sobą, wykonują pewne ruchy ustami, których rytm zaskakująco pokrywa się z rytmem ludzkiej mowy. Nowe badanie sugeruje, że jest to odpowiedź na pytanie, skąd pochodzi ludzka mowa. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Biology Letters.

#ciekawostki #zwierzeta #nauka #ewolucja

Data: 22.06.2020 17:25

Autor: Forgotten

Jaka jest różnica między "wiedzeniem" a "rozumieniem"? – Syndrom Wiedzy Szofera – Część 2/2

Część Pierwsza: https://www.lurker.pl/p/jzZ6RkAkP

Metoda Feynmana – W jaki sposób pozyskać głębokie zrozumienie jakiegoś tematu?

Krok pierwszy: wytłumacz to dziecku

Chodzi o to, aby usiąść przed czystą kartką papieru i na górze zapisać temat, który chcemy opanować. Następnie w bardzo prosty sposób należy opisać, co na dany temat wiemy – kluczem jest to, aby użyć w tym celu naprawdę podstawowego słownictwa, które pozwoliłoby zrozumieć o co nam chodzi nawet ośmioletniemu dziecku, które zna jedynie podstawowe pojęcia i związki.

Wiele osób w opisie zjawisk używa bardzo skomplikowanego słownictwa i naukowych określeń przynależnych do poszczególnych dziedzin wiedzy, aby tak naprawdę zamaskować swój brak zrozumienia istoty danego zagadnienia. Jak podkreślał Feynman: „Wiedzieć, jak się rzeczy nazywają jest czymś zupełnie innym niż wiedza o tym, czym naprawdę coś jest”.

Zapisując krok po kroku, od początku do końca, daną ideę używając możliwie uproszczonego języka, zmuszamy nasz umysł do zrozumienia danego zagadnienia na znacznie głębszym poziomie, gdzie możemy zaobserwować podstawowe relacje i połączenia między ideami. Trudność, która przy takiej próbie się pojawi jest dobrym znakiem, potwierdzającym, że otworzyła się przed nami możliwość rzeczywistego nauczenia się czegoś więcej.

Krok drugi: recenzja

Na etapie pierwszym bez wątpienia zorientujemy się, że dysponujemy pewnymi brakami w wiedzy, nie potrafimy wytłumaczyć mechanizmów działania, pewnych zależności i nie jesteśmy w stanie przedstawić spójnego modelu zagadnienia, które chcemy przyswoić.

Przyjrzenie się efektom pracy wykonanym na pierwszym etapie pozwala nam zobaczyć, gdzie leży granica naszej wiedzy. W dość prosty i bezpośredni sposób dowiemy się, czego tak naprawdę nie umiemy. To tu, tak naprawdę, zaczyna się proces uczenia. Znając luki w wiedzy, możemy wrócić do materiałów źródłowych i za ich pomocą zyskać wiedzę pozwalającą zrozumieć nam całość tematu, nad którym pracujemy. Znajomość granic naszej wiedzy znacząco zwiększa szansę na możliwość skutecznej nauki i przełożenia jej na praktyczne działanie.

Krok trzeci: ogarnięcie tematu

Kiedy już zorientowaliśmy się, czego nie wiedzieliśmy i zajrzeliśmy do źródeł, pozostaliśmy najprawdopodobniej z pewną liczbą notatek, tłumaczących to, czego brakuje nam do zrozumienia danego tematu. Należy teraz upewnić się, że nasze notatki nie posiadają żadnych pozostałości trudnego do zrozumienia żargonu i naukowej nowomowy. Notatki muszą być również zupełnie czytelne.

Następnie cały zestaw notatek musimy połączyć w prostą, łatwo płynącą opowieść. Czytamy ją na głos, sprawdzając, czy na każdym etapie jest zrozumiała. Jeśli gdziekolwiek pojawiają się niejasności, wiemy, nad którym fragmentem musimy jeszcze popracować. Jeśli opowieść płynie gładko, prawdopodobnie opanowaliśmy temat.

Krok czwarty (opcjonalny): podziel się wiedzą

Chcąc uzyskać pewność, że zrozumieliśmy temat, należy opowiedzieć to, czego się nauczyliśmy drugiej osobie – nie znającej się na nowo opanowanym przez nas temacie. W najlepszym przypadku należy znaleźć ośmiolatka i jemu opowiedzieć, czego się nauczyliśmy, sprawdzając, czy zrozumiał naszą opowieść.

#wiedza #umysl #nauka

Pierwszy Japoński wizytor w USA - relacja z 1860r. okiem japończyka.

Data: 20.06.2020 18:49

Autor: Andrzej_Zielinski

youtu.be

W 1860r. absolutnie obcy kulturowo "kosmita" z odległego lądu przybył do USA.

Opisał obyczaje odległego lądu które go zadziwiły i zwróciły uwagę.

Fragmenty autobiografii Fukuzawa Yukichi słynnego Japońskiego reformatora i członka pierwszej Japońskiej ambasady cesarza Tokugawy w US, po ponad 200 latach izolacji.

Japonia w okresie kilku lat, uczyniła gigantyczny skok cywilizacyjny i technologiczny z państwa feudalnego do XIXw. dzięki etosowi społecznemu jaki tam panował.

#ciekawoski #historia #usa #japonia #obyczaje #nauka

Data: 15.06.2020 23:09

Autor: Monte

Tutaj ciekawe badania naukowe na które się niedawno natknąłem:

Naukowcy wzięli 41 ochotników do badań nad wpływem dopingu – testosteronu na rozwój mięśni wśród normalnych mężczyzn, badania trwały 10 tygodni. Mężczyzn podzielono na 4 grupy:

grupa 1. dostali placebo i nie wykonywali ćwiczeń

grupa 2. testosteron (600mg każdego tygodnia) i brak ćwiczeń

grupa 3. placebo i regularne cwiczenia

grupa 4. testosteron (600mg każdego tygodnia) i regularne ćwiczenia.

W grupie 1.(placebo brak ćwiczeń) nic się nie zmieniło

W grupie 2.(testosteron brak ćwiczeń) przybrali 7lbs (3.1kg) męśni

w grupie 3. (placebo i ćwiczenia) przybrali 4lbs (1.8kg) mięśni

W gupie 4. (testosteron i ćwiczenia) przybrali 13LBS (5.8KG) mięśni

źródło: https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJM199607043350101

#lurkokoksy #doping #testosteron #badania #nauka #ciekawostki

Data: 13.06.2020 20:38

Autor: Negan

Nieśmiertelność fizyczna jest możliwa, wszystko zbudowane z materii można dowolnie przebudować. W tym roku naukowcy wzięli komórki macierzyste 40 latki i 116 latki. Oba zestawy zostały cofnięte do wieku 20 lat, nie wykazywały też żadnych różnic, co dowiodło, że starzenie może zostać bez konsekwencji cofnięte. Komórki macierzyste to specyficzny typ komórek, które w zależności od "programu" mogą np. zbudować serce. Teraz sobie wyobraź, że masz miliardy dolarów i właśnie kończysz 80 lat. Poddajesz się wielotygodniowej śpiączce farmakologicznej, podczas której:

-lekarze wstrzykują miliony komórek macierzystych w Twoje ciało, również wprowadzają je do mózgu, tysiące zastrzyków

-Twoje podstawowe organy są wymieniane na świeżo wydrukowane w drukarce 3D z Twoich własnych komórek macierzystych

-uszkodzona skóra jest dosłownie wymieniana

-decydujesz się na to, czy chcesz mieć swoje własne wydrukowane bio-kończyny czy usprawnione implanty

Budzisz się po kilku tygodniach jak nowy, oczywiście czeka Cię rehabilitacja, ale masz przed sobą kolejne 80 lat xD

#biologia #nauka #niesmiertelnosc #przyszlosc

Podobno rosyjska agencja nuklearna zwalcza covid-19 promieniami UV

Data: 13.06.2020 04:42

Autor: ziemianin

naturalnews.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #covid19 #zdrowie #slonce #promieniowanieUV #UV #nauka #

Rosyjscy naukowcy opracowali nowy sposób leczenia covid-19 (jeżeli takowy istnieje) za pomocą światła ultrafioletowego (UV).

Jest to metoda, którą główne media wyśmiewają.

Podobno rosyjska agencja nuklearna zwalcza covid-19 promieniami UV

Według Andreja Goverdowskiego, który pracuje w rosyjskiej, państwowej agencji nuklearnej w Rosatomie, projekt został nazwany „świetlistym gazem” i jest rodzajem środka dezynfekującego.

„Jak dotąd nikomu nie udało się przeprowadzić dezynfekcji UV wewnątrz człowieka” – mówi Goverdowski. „Wynaleźliśmy metodę, jak to zrobić. Wybieramy cząsteczki i składniki gazu, które po wdychaniu pozostają aktywowane i emitują światło ultrafioletowe bezpośrednio w płucach. Mamy nadzieję, że oprócz koronawirusa, nasza metoda znajdzie zastosowanie w leczeniu: gruźlicy, nowotworów i innych chorób” – dodał.

Badacze ze szpitala Cedars-Sinai w Los Angeles, również opracowali własną formę terapii światłem UV o nazwie „Healight”, która ma podobną funkcjonalność.

Chociaż taka technologia znajduje się wciąż w początkowej fazie rozwoju, eksperci twierdzą, że światło UV, może w rzeczywistości działać, jak naturalny środek dezynfekujący w celu eliminacji różnych patogenów z organizmu.

„Nasz zespół wykazał, że podawanie określonego spektrum światła UV-A może wyeliminować wirusy w zainfekowanych komórkach, zachowując zdrowe komórki” – mówi Mark Pimental, główny badacz z Cedars-Sinai. 

Gdzie wykorzystywane jest promieniowanie UV?

Światło UV to promieniowanie elektromagnetyczne o długości fal 10 nm do 400 nm. Światło to nie jest uchwytne przez ludzkie oko. I ten przedział podzielono na 3 zakresy : UVA 315 do 400 nm , UVB 280 do 315 nm , UVC 100 do 280 nm. Światło UV jest promieniowaniem wysokoenergetycznym. Energia jest odwrotnie proporcjonalna do długości fal, oznacza to, że światło o najdłuższej fali, będzie miało małą energię. Tym samym promieniowanie UVC powinno być uważane za bardzo niebezpieczne, UVB średnio, UVA dość bezpieczne.

Najpopularniejsze zastosowanie, to solarium. Pierwsze świetlówki stworzono, aby leczyć schorzenia skórne i zwiększyć wytwarzanie witaminy D przez nasz organizm.

Światło UV ma również zastosowanie w kosmetyce. Energia światła UV znalazła zastosowanie do utwardzania odpowiednich substancji. Promieniowanie UV powoduje rozszczepienie. W procesie tym tworzą się kleje UV, które silnie wiążą się z powierzchnią. W procesach tych stosuje się różne kleje UV, jak i różne zakresy UV.

Promieniowanie UV ma zastosowanie w przemyśle meblowym, w poligrafii do suszenia farb drukarskich.

Nawet podczas wizyty u stomatologa wykorzystuje się światłoczułe wypełnienie plomby, utwardzane specjalnym aparatem, który emituje fioletowe światło. To właśnie laki szczelinowe były pierwszymi światłoczułymi materiałami stomatologicznymi.

Jak na co dzień wykorzystujemy UV w naszym życiu?

Światło UV wykorzystywane jest w różnego typu latarkach, w urządzeniach do analizy papierów wartościowych, dokumentów, do sprawdzania szczelności układów klimatyzacji, do analizy śladów w kryminalistyce, utwardzania lakieru na paznokciach, do poszukiwania bursztynów.

Dość popularne na rynku są oświetlenia dyskotekowe, liczne świetlówki generujące niebieskie światło. Dotyczy to niskoenergetycznego światła UVA.

Jeśli chodzi o UVB czy UVC, wykorzystuje się je do różnego rodzaju dezynfekcji, do dezynfekcji wody z bakterii, glonów, grzybów, w pompach fontannowych, w oczyszczaniu wody i ścieków w szpitalach. Obecnie produkuje się sterylizatory UV do szczotek do zębów, suszarki do sterylizacji butów czy odkurzaczy przeciwalergicznych. Światło to ma również zastosowanie w szpitalach, w laboratoriach i wiele innych miejscach.

Używając urządzenia z wykorzystaniem światła UV, musimy zachować środki ostrożności. Musimy sami świadomie analizować, jakie fale emituje dane urządzenie i czy jest bezpieczne dla nas i naszego zdrowia.

A jednak, Trump i polscy lekarze mieli rację. Chlorochina zwalcza koronawirusy

Data: 13.06.2020 04:33

Autor: ziemianin

centrummedialne.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #koronawirus #covid19 #chlorochin #hydroksychlorochin #zdrowie #nauka #trump

Prestiżowe pismo „The Lancet”, po którego krytycznej publikacji w wielu krajach wstrzymano stosowanie chlorochiny i jej pochodnej – hydroksychlorochiny, przyznało się do błędu i przeprosiło – informuje Wirtualna Polska. Rację miał więc prezydent Donald Trump, który zachwalał działanie leku i sam go przyjmował, a także polscy lekarze, którzy na masową skalę podjęli jego stosowanie.

A jednak, Trump i polscy lekarze mieli rację. Chlorochina zwalcza koronawirusy

Kilka tygodni temu „The Lancet” opublikował wyniki badań, z których wynikało, ze leczenie chlorochiną może być szkodliwe – powodować arytmię serca, a nawet prowadzić do śmierci. Po publikacji WHO zawiesiła badania, a Francja, Belgia oraz Włochy całkowicie zakazały stosowania chlorochiny oraz hydroksychlorochiny w terapii zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2.

Okazało się jednak, ze badania oparto na niesprawdzonych danych pochodzących od jednej z firm medycznych.

„Dzisiaj prestiżowe pismo "The Lancet" przeprasza i wycofuje publikację badań. Okazuje się, że polscy naukowcy i lekarze mieli rację, od początku odrzucając wyniki opublikowanego badania” – pisze wp.pl. Rację miał też prezydent USA Donald Trump, który był zwolennikiem leczenia chlorochiną i sam ją stosował.

Autorzy publikacji w „The Lancet” wydali oświadczenie. „Z powodu tego niefortunnego rozwoju zdarzeń, jako autorzy domagamy się wycofania publikacji. Wszyscy podjęliśmy tę współpracę, aby wnieść swój wkład w dobrej wierze i w czasie wielkiej potrzeby, jakim jest pandemii COVID-19. Bardzo przepraszamy Was, redaktorów i czytelników czasopisma za wstyd i niedogodności, jakie mogła ona spowodować” – napisali w nim.

Także WHO podjęła decyzję o wznowieniu badań klinicznych nad chlorochiną oraz hydroksychlorochiną. To niezwykle ważne, bo leki te są powszechnie dostępne i bardzo tanie. Dlatego ich stosowanie może szybko wpłynąć na ograniczenie rozwoju chorób na świecie.

Eksperyment wrzeszczącego żelkowego misia - chemia na stoliku

Data: 09.06.2020 21:56

Autor: Andrzej_Zielinski

youtu.be

Coś dla fanów chemii i reakcji chemicznych.

Za moich czasów szkolnych oszczędzali na wszystkim tylko nie na kredzie do tablicy więc na chemii nic ciekawego nie miałem.

Teraz już wiem jak wygląda reakcja.

cukier (żelkowy miś) + tlenek potasu (K2O) = (gwałtowna reakcja) i duża ilość CO2

Mam nadzieję, że dobrze to rozpisałem. Jak zauważyłem wcześniej to efekt tego czego mnie szkolna chemia nauczyła.

Po latach mam przynajmniej internet i nagrania jak to wszystko wygląda naocznie.

A teraz zobaczcie jak wygląda wrzucanie żelowego skazańca do pipety.

#ciekawoski #chemia #eksperyment #nauka #utlenianie

Krawędź nieskończonego wszechświata.

Data: 09.06.2020 04:13

Autor: Andrzej_Zielinski

youtu.be

Dla odmiany, materiał czysto naukowy.

Czym jest fizyka lub raczej astro fizyka w ujęciu wszechświata?

Jest próbą ukazania abstrakcyjnej nieskończoności kosmosu w wielu wymiarach, na zwykłej kartce.

Tak w prostych słowach można opisać to wielopoziomowe założenie. Co ciekawe (abstrakcyjną) krawędź kosmosu można przedstawić bez użycia liczb a jedynie za pośrednictwem geometrii.

Czy kiedykolwiek pytałeś „co jest poza krawędzią wszechświata?” I czy kiedykolwiek mówiono ci, że nieskończony wszechświat nie ma krawędzi? Jeśli usłyszałeś że nie ma, wprowadzono ciebie w pewnym sensie błąd.

Możemy zdefiniować granicę nieskończonego wszechświata, z wykorzystaniem matematyki.

Okazuje się, że granica może być tak realna, a nawet bardziej realna niż wszechświat, który zawiera. To by też sugerowało jego "holograficzny" stan.

Ale tu już kieruję do materiału.

#nauka #fizyka #matematyka #kosmos #wszechswiat #ciekawostki #astronomia #wiedza #wymiary

Polak stworzył gaśnicę gaszącą pożar dźwiękiem

Data: 07.06.2020 18:43

Autor: czarna_mamba

wolnemedia.net

Doktor inżynier Jacek Wilk-Jakubowski z Politechniki Świętokrzyskiej jest autorem innowacyjnej gaśnicy, która gasi pożar… falami dźwiękowymi. Jego urządzenie nie tylko tłumi ogień, ale ma i tę kolosalną zaletę, że nie niszczy otoczenia w takim stopniu jak gaśnice wodne czy pianowe. Ponadto jest tańsze w eksploatacji.

#ciekawostki #strazpozarna #nauka

Padła ostateczna granica mikroskopii krioelektronowej. Można obrazować atomy w proteinach

Data: 05.06.2020 11:08

Autor: Starszyoborowy

kopalniawiedzy.pl

To prawdziwy przełom. Nie ma już więcej rekordów do pobicia. Padła ostatnia bariera rozdzielczości, mówi Holger Stark z Instytutu Fizyki Biochemicznej im. Maxa Plancka w Göttingen. Stał on na czele jednej z dwóch grup badawczych, które poinformowały o pierwszym w historii zobrazowaniu poszczególnych atomów w proteinie za pomocą mikroskopii krioelektronowej (cryo-EM).

Osiągnięcie to pokazuje, jak wielkie możliwością stoją przed mikroskopią krioelektronową i umacniają jej pozycję jako narzędzia do mapowania trójwymiarowych kształtów protein. Takie narzędzia pozwalają na dokładne zbadanie struktur białek, a co za tym idzie, lepsze zrozumienie ich funkcjonowania, co z kolei przełoży się na stworzenie lepszych leków o mniejszej liczbie skutków.

#nauka #atom #ciekawostki

#HistoriaBezCenzury Chore metody leczenia - historia psychiatrii.

Data: 04.06.2020 15:27

Autor: ziemianin

youtube.com

#historiabezcenzury #hbc #ciekawostkihistoryczne #historia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #zdrowie #leczenie

Opowiadaliśmy Wam jakiś czas temu o dawnych sposobach leczenia. Dzisiejszy odcinek będzie kontynuacją tematu, skupimy się jednak na zagadnieniach dotyczących leczenia chorób psychicznych. Jak traktowano takie schorzenia w starożytności? Czy chory psychicznie mógł odnieść sukces w średniowieczu? Jak nienormalne, pseudomedyczne teorie głosił jeden z ojców-założycieli USA? I jak „leczono” psychicznie chorych w hitlerowskich Niemczech i w ZSRR? Tego wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego odcinka! Zapraszamy do oglądania!

#HistoriaBezCenzury Chore metody leczenia – historia psychiatrii.

My nie leczymy koronawirusa, bo nie mamy czym - mówi dr Marek Prusakowski

Data: 31.05.2020 21:41

Autor: ziemianin

warszawa.naszemiasto.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #doktor #nauka #medycyna #koronawirus #covid19

Jako że jesteśmy rejonem obywateli wędrujących po świecie, uważam, że nasza nadmorska populacja częściowo się na koronawirusa uodporniła – mówi dr Marek Prusakowski, specjalista chorób zakaźnych, ordynator oddziału obserwacyjnego w Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy. – Jest to tylko teoria, ale aby ją potwierdzić lub wykluczyć konieczne są masowe badania w kierunku przeciwciał IgM i IgG. Wtedy będzie można w populacji wytypować osoby, które muszą się zaszczepić, tych, którzy są potencjalnym źródłem zakażenia oraz tych, którzy mają to za sobą. Do tego potrzebny jest jedna w pełni wiarygodny test. I na taki test jeszcze czekamy.

My nie leczymy koronawirusa, bo nie mamy czym – mówi dr Marek Prusakowski

Statystyki mówią o kilkuset zakażeniach dziennie i łącznie o ponad 20 600 przypadkach koronawirusa w Polsce. Czy to dobry czas na zapowiedziane przez premiera zniesienie kolejnych restrykcji?

Rozmowa o koronawirusie przypomina rozprawianie o żelaznym wilku. Zacznę od tego, że nadal błędnie podaje się informacje o zachorowaniach na koronawirusa. Około 80 proc. osób nie zachorowało na Covid-19, ale zostało zakażone wirusem i przeszło to bezobjawowo lub z niewielkimi objawami. Zachorowało jedynie 20 proc. Polaków. Również dane o liczbie "wyleczonych" są guzik warte. My nie leczymy koronawirusa, bo nie mamy czym. Te osoby po prostu wyeliminowały wirusa i są ozdrowieńcami.

To na co zmarło ponad tysiąc osób?

Na pewno nie na koronawirusa, ale na powikłania w przebiegu infekcji SARS- CoV-2. To są podstawowe terminy, których powinny używać media, żeby nie powodować histerii i paniki.

Ludzie przestają logicznie myśleć. Dziś widząc kierowcę, jadącego samotnie samochodem w maseczce, myślę sobie, że dostał on mózg bez instrukcji obsługi.

Od soboty nie trzeba już będzie nosić maseczek w przestrzeni publicznej. Nie spowoduje to wzrostu zakażeń?

Zawsze uważałem, że powszechne noszenie maseczek nie ma sensu. Powinny nakładać je osoby zakażone, zwłaszcza z objawami infekcji. Człowiek zdrowy noszący maseczkę musi ją często zmieniać, bo inaczej funduje sobie małą komorę gazową z bakteriami, wirusami, grzybami i brudem. Początkowe restrykcje pomogły w uniknięciu masowego wyrzutu zakażeń i zapchania systemu ochrony zdrowia, tak jak stało się we Włoszech, Ameryce czy w Anglii. U nas krzywa jest względnie płaska.

To skutek dobrych decyzji władz?

Nie jest to zasługa decydentów, ale obywateli, służby zdrowia i rozsądku Polaków. Pamiętamy początkowe bagatelizowanie zagrożenia przez rządzących, te wszystkie propozycje wsadzania lodu w majtki kierowane do osób mówiących o nadciągającej epidemii. Poza tym jedynie psychiatra może wyjaśnić powód wprowadzenia zakazu wstępu do lasów, gdzie można było samotnie spacerować z dala od ludzi. Alternatywą było chodzenie w tłoku i smogu po ulicach. Potem lasy i parki otworzono, ale już ogrody zoologiczne nie. Było to działanie pod publiczkę. Teraz łaskawa władza, która najpierw wprowadzała bezsensowne zakazy, zaczęła oddawać nam to, co nigdy nie powinno być zabrane.

Jedynie psychiatra może wyjaśnić powód wprowadzenia zakazu wstępu do lasów, gdzie można było samotnie spacerować z dala od ludzi

Profesor Krzysztof Simon, zakaźnik z Wrocławia, nawołuje do utrzymania nakazu noszenia maseczek, wskazując na wzrost liczby zakażonych, trafiających do jego szpitala. Przesadza?

Wszystko zależy od lokalnej sytuacji. Ja mogę się odnieść tylko do Pomorza. Od kilku tygodni Pomorskie Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy nie wysłało ani jednego pacjenta na OIOM. Obecnie na 31-łóżkowym oddziale obserwacyjnym w naszym szpitalu leży tylko 9 pacjentów z podejrzeniem koronawirusa. Jako lekarz chorób zakaźnych z ponad 40-letnim doświadczeniem mówię, że każda infekcja wirusowa ma swój czas wzlotów i upadków. A co do zakażeń, to prędzej czy później każdy z nas zetknie się z tym wirusem. Większość nie zachoruje, część będzie miała objawy ostrej infekcji, niektórzy, niestety, umrą. Nie będzie większej epidemii, ale mogą pojawić się nowe ogniska, tak, jak w przypadku każdej innej infekcji wirusowej. I tak będzie się działo aż do osiągnięcia przez społeczeństwo tzw. stadnej odporności.

Albo do momentu wynalezienia szczepionki.

Aby lek – szczepionka też jest lekiem – był dopuszczony do obrotu, wymagane są wieloletnie badania. Nikt bowiem nie może zapewnić, że zastosowanie niesprawdzonej szczepionki nie spowoduje powikłań, które mogą pojawić się nawet w drugim lub trzecim pokoleniu. Poza tym widząc niewielką popularność szczepionki przeciw grypie, nie gwarantuję, że po pierwszym szturmie zainteresowanie szczepieniami na koronawirusa nie spadnie. Postawiłbym więc raczej na sprawdzenie, ile osób jest już odpornych. Podejrzewam, że jeszcze przed formalnym ogłoszeniem występowania Covid-19 w Polsce pojawiły się już u nas, na Pomorzu infekcje związane z koronawirusem. U znajomych, którzy wrócili późną jesienią i zimą z zagranicy występowały trzy, czterodniowe ostre infekcje z gorączką, kaszlem, bólami stawów i mięśni i osłabieniem. Jako że jesteśmy rejonem obywateli wędrujących po świecie, uważam, że nasza nadmorska populacja częściowo się na koronawirusa uodporniła. Jest to tylko teoria, ale aby ją potwierdzić lub wykluczyć konieczne są masowe badania w kierunku przeciwciał IgM i IgG. Wtedy będzie można w populacji wytypować osoby, które muszą się zaszczepić, tych, którzy są potencjalnym źródłem zakażenia oraz tych, którzy mają to za sobą. Do tego potrzebny jest jedna w pełni wiarygodny test. I na taki test jeszcze czekamy.

Czy pana zdaniem możliwe jest znoszenie kolejnych ograniczeń? Na przykład dopuszczenie do masowych imprez sportowych?

Bieganie w maseczce przypomina uprawianie sportu w komorze gazowej. A bez maseczki? Oczywiście, jeśli zachowamy zasady higieny i utrzymany zostanie ponad dwumetrowy dystans, ryzyko zakażenia będzie niższe. Pamiętać trzeba jednak, że wysiłek fizyczny związany jest z hiperwentylacją, przez co osoba zakażona wydala z siebie więcej koronawirusa, niż idąc wolno na spacerze.

Data: 20.05.2020 16:42

Autor: Gwiazda_Poranna

Czy @ijon_tichy dopuścił się kradzieży cudzego artykuły, czyli plagiatu, tylko nieznacznie zmieniając jego treść i podpisując się pod nim?

Co czyni go bardziej żałosny, sam siebie tak opisuje:

Jak już kiedyś wspominałem, ukończyłem studia kulturoznawstwa drugiego stopnia na UAM, więc nauki społeczne są mi bardzo bliskie.

Trochę chujowe muszą być te studia, skoro byle śmieszkowi internetowemu zajmuje 20 minut żeby wyśmiać tezę, pokazać że ukradł cudzy artykuł i wyśmiać jego niby eduację.

Pewien użytkownik przekopiował pewien niezbyt mądry artykuł którego główną tezą brzmiała "to sami komuniści wymyślili marksizm kulturowy w lata siedemdziesiątych". Oczywiście to brednie dla dzieci i bez problemu przytoczyłem kilka publikacji uznanych ludzi takich jak profesor z Harwardu czy nawet prawicowego publicystę, którzy potrafią myśleć po swojemu, nie dopuszczają się plagiatów jak pewien użytkownik, i wiedzą że to pojęcie dużo starsze. Ale przejdźmy do rzeczy:

Oryginalny artykuł:

https://tysol.pl/a47154-Mlot-na-Marksizm-odpowiada-Annie-Mierzynskiej-O-tym-jak-OKO-press-i-F-Batorego-usmiercili-neomarksizm

Plagiat:

https://www.lurker.pl/p/5abhqWasP

Oryginał:

Drugi z intelektualistów to prof. Jürgen Habermas, najważniejszy żyjący dziś przedstawiciel szkoły frankfurckiej. W książce „Filozoficzny dyskurs nowoczesności” z 1985 roku wyjaśnił, jak w zasadzie doszło do rewizji klasycznego marksizmu:Teoria krytyczna, rozwijana w kręgu skupionym wokół Horkheimera, miała uporać się z politycznymi rozczarowaniami niedoszłą rewolucją na Zachodzie, stalinizmem w Rosji i zwycięstwem faszyzmu w Niemczech; miała wyjaśnić nietrafność marksistowskich prognoz, nie zrywając z marksistowskimi intencjami.

Plagiat:

ZAJAWKA: Prof. Jürgen Habermas, najważniejszy żyjący dziś przedstawiciel szkoły frankfurckiej (w pewnym sensie to jest czołowy think tank marksizmu kulturowego). W książce „Filozoficzny dyskurs nowoczesności” z 1985 roku wyjaśnił, jak w zasadzie doszło do rewizji klasycznego marksizmu: "Teoria krytyczna, rozwijana w kręgu skupionym wokół Horkheimera, miała uporać się z politycznymi rozczarowaniami niedoszłą rewolucją na Zachodzie, stalinizmem w Rosji i zwycięstwem faszyzmu w Niemczech; miała wyjaśnić nietrafność marksistowskich prognoz, nie zrywając z marksistowskimi intencjami"

Oryginał:

W tym miejscu można powołać się również na inne lewicowe autorytety, a mianowicie trzech marksistowskich profesorów. Pierwszy z nich, prof. Douglas Kellner należący do trzeciego pokolenia szkoły frankfurckiej, w swoim artykule „Cultural Marxism and Cultural Studies” broni pojęcia „marksizm kulturowy”, odwołując się do konkretów. Opisuje w nim rozwój marksizmu jako ideologii, zaczynając od Marksa i Engelsa oraz ich bezpośrednich następców (socjaldemokracja i prosowieccy komuniści), następnie przywołując nazwiska takich teoretyków, jak György Lukács, Antonio Gramsci i Ernst Bloch, aby w końcu móc zarysować tytułową linię „kulturową”. Otóż Kellner wychodzi od szkoły frankfurckiej, której dziedzictwo kontynuowało później Centre for Contemporary Cultural Studies, czyli tzw. szkoła z Birmingham. Opisywany „marksizm kulturowy” utożsamia właśnie z „cultural studies”, czyli studiami kulturowymi zapoczątkowanymi przez brytyjski ośrodek marksistów, czerpiących rzecz jasna z idei frankfurckich towarzyszy i pism klasyków. Zacytujmy:

Plagiat:

prof. Douglas Kellner należący do trzeciego pokolenia szkoły frankfurckiej, w swoim artykule „Cultural Marxism and Cultural Studies” broni pojęcia „marksizm kulturowy”, odwołując się do konkretów. Opisuje w nim rozwój marksizmu jako ideologii, zaczynając od Marksa i Engelsa oraz ich bezpośrednich następców (socjaldemokracja i prosowieccy komuniści), następnie przywołując nazwiska takich teoretyków, jak György Lukács, Antonio Gramsci i Ernst Bloch, aby w końcu móc zarysować tytułową linię „kulturową”. Otóż Kellner wychodzi od szkoły frankfurckiej, której dziedzictwo kontynuowało później Centre for Contemporary Cultural Studies, czyli tzw. szkoła z Birmingham. Opisywany „marksizm kulturowy” utożsamia właśnie z „cultural studies”, czyli studiami kulturowymi zapoczątkowanymi przez brytyjski ośrodek marksistów, czerpiących rzecz jasna z idei frankfurckich towarzyszy i pism klasyków. Zacytujmy:

Oryginał:

Nietrudno się domyślić, że prof. Kellner ma tutaj na myśli przede wszystkim feministki, mniejszości rasowe i seksualne czy imigrantów, a więc właśnie te grupy, które stanowią nowy proletariat dla marksistowskich ideologów. Jednak zdaniem autorki raportu to teoria spiskowa „populistycznej prawicy”.

Plagiat:

Nietrudno się domyślić, że prof. Kellner ma tutaj na myśli przede wszystkim feministki, mniejszości rasowe i seksualne czy imigrantów, a więc właśnie te grupy, które stanowią nowy proletariat dla marksistowskich ideologów.

Oryginał:

Ostatni teoretyk lewicy, na którego chciałbym się powołać, to prof. Harry Cleaver, autor słynnej publikacji „Politycznie czytanie Kapitału” z 1979 roku. Wyjaśnił w niej kwestię pozornego przejścia marksizmu na pozycje kulturowe:

Plagiat:

prof. Harry Cleaver, autor słynnej publikacji „Politycznie czytanie Kapitału” z 1979 roku. Wyjaśnił w niej kwestię pozornego przejścia marksizmu na pozycje kulturowe:

No cóż, zbyt bystry to nie jest ten Ion, ale tutaj aż mnie zaskoczył. Żeby chociaż próbował zmienić jakieś zdania, to nawet mu się nie chciało. Wstyd.

Tutaj dla zainteresowanych dwa źródła naukowe które udowadniają że teza tego artykułu jest nieprawdziwa:

Etymologia określenia kulturowego marksizmu sięga dużo wcześniej. W dodatku to nie moja opinia, tylko profesora z Harwardu, polecam całość przeczytać:

https://books.google.pl/books?id=MOH4yTFvBokC&pg=PA183&lpg=PA183&dq=Fascism:+Fascism+and+Culture+feldman&source=bl&ots=ZqJjLnOKDY&sig=ACfU3U2XHJuvoeZ8Jvqm8r9yADDzFxIbXw&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwjbqL6y0MLpAhVLzBoKHcL0A6IQ6AEwAXoECAgQAQ#v=onepage&q=marxism&f=false

Matthew, Feldman; Griffin, Roger (Ed.) (2003). Fascism: Fascism and Culture (1. publ. ed.). New York: Routledge. p. 343. ISBN 978-0-415-29018-0. Retrieved 28 October 2015.

Co ciekawe nawet konserwatywni badacze z prawej strony też rozumieją że ten termin jest znacznie starszy niż podajesz:

If we look at it analytically, if we look at it historically, we quickly find out exactly what it is. Political correctness is Cultural Marxism. It is Marxism translated from economic into cultural terms. It is an effort that goes back not to the 1960s and the Hippies and the peace movement, but back to World War I, to Kulturbolshewismus. If we compare the basic tenets of Political Correctness with the basic tenets of classical Marxism, the parallels are very obvious.

Lind, William S. (5 February 2000). "The Origins of Political Correctness". Accuracy in Academia. Accuracy in Academia/Daniel J. Flynn. Retrieved 8 November 2015.

#nauka #ciekawostki #wiedza #klamstwa #bekazprawakow #bekazkatoli

Popularne leki np przeciwbólowe, mieszają nam w głowach i mogą zmienić osobowość

Data: 14.05.2020 20:33

Autor: raptor

focus.pl

Okazało się np. że poziom społecznej integracji był najniższy u ludzi, którzy zażywali paracetamol codziennie lub kilka razy w tygodniu. Obniżał aktywność partii mózgu, które zarządzają empatią. Z kolei SSRI może u niektórych powodować kompulsywne zakupy, kleptomanię czy niepohamowany apetyt.

#nauka #psychologia #psychiatria #farmakologia #medycyna #gruparatowaniapoziomu

Pomidory w hydroponice – technologia Freight Farm

Data: 10.05.2020 10:07

Autor: ziemianin

spinoff.nasa.gov

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rosliny #warzywa #NASA #nauka #uprawaroslin #pomidory

Pomidory w hydroponice to najnowocześniejszy, komercyjny sposób uprawy owych warzyw. Technologia i innowacje występujące we współczesnym rolnictwie bardzo szybko się rozwijają, dając możliwość stosowania nowoczesnych rozwiązań, pomysłów i badań, które pojawiają się coraz częściej w dawno zapomnianych gospodarstwach. Jedne z najpopularniejszych sfer rozwojowych to komercyjne rolnictwo. Przykładem są hydroponiczne gospodarstwa.

Pomidory w hydroponice – technologia Freight Farm

Artykuł NASA

Pomidory w hydroponice – Enter Freight Farms

Najbardziej popularną firmą z hydroponicznymi pionowymi farmami kontenerowymi to Enter Freight Farms, która założona została w 2010 roku i słynie z uprawy świeżych roślin praktycznie na całym świecie. Firmy Cold Spring Harbor Laboratory wykorzystała technologię Freight Farms do zbadania integracji genetyki nasion pomidora CRISPR w kontrolowanych klimatycznie warunkach wertykalnych. Próby zostały przeprowadzone przez dr Zach Lippman, który konstruuje szerszą gamę upraw, które można z powodzeniem i komercyjnie uprawiać. Pomidory w hydroponice otwierają drzwi do nowych wydajnych metod produkcji żywności, które ludzie mogą stosować we własnych społecznościach – niezależnie od ograniczeń przestrzennych lub dostępu do ziemi – w celu zwiększenia szerokości dostępu do żywności, a wszystko to przy jednoczesnym zmniejszeniu śladu węglowego i trzymanie pestycydów i herbicydów.

Pomidory w hydroponice – plusy nowej generacji uprawy roślin

Korzystając z możliwości kontroli środowiska panującego w pojemniku, badacze mogli w pełni wykorzystać unikalne cechy nasion pomidorów zredagowanych przez gen, tworząc optymalne warunki uprawy niedostępne w żadnym naturalnym otoczeniu. Efektem końcowym była nowa struktura uprawy małych, zwartych pomidorów gotowych do zbioru w mniej niż 40 dni. W porównaniu do tradycyjnych odmian pomidorów, pomidory w hydroponice kierują większość energii rośliny na wytwarzanie i dojrzewanie owoców zamiast nieefektywny wzrost rośliny. Sukces tej techniki ma nadzieję na pionową hodowlę na poziomie komercyjnym, umożliwiając dostęp do rzadszych odmian na komercyjną skalę, eliminując transport na duże odległości.

Globalna produkcja roślin, a pomidory w hydroponice

Hydroponiczne rolnictwo pionowe jest jednym z wielu rozwiązań, które sprawiają, że globalna produkcja żywności jest bardziej zrównoważona, upraszczając łańcuch dostaw i zapewniając dostęp do zdrowej, lokalnej żywności, nawet na obszarach bez łatwego dostępu do typowych zasobów rolnictwa i gruntów ornych. Najnowocześniejsze farmy kontenerowe mają być skalowalnym, dostępnym rozwiązaniem, które pozwala ludziom na całym świecie hodować ponad 500 odmian produktów wolnych od pestycydów z 99,8 procent mniejszą ilością wody niż konwencjonalne rolnictwo w tym pomidory w hydroponice. Zaciekawiona wynikami i rozwojem technologii francuska firma gastronomiczna Sodexo zawarła umowę o partnerstwie krajowym z Freight Farms, aby przyspieszyć wdrażanie farm na kampusach edukacyjnych i korporacyjnych w całych Stanach Zjednoczonych. Hydroponika poszerza swój zasięg i obecnie obejmuje ponad 25 krajów.

Pomidory w hydroponice – rozwój nowych technologii

Prowadzone są badania naukowy przy współpracy z instytucjami badawczymi w tym z NASA w celu zbadania samowystarczalnej produkcji roślin, uprawy żywności w trudnych warunkach klimatycznych oraz opracowania nowych aplikacji dla naszych produktów, takich jak pomidory w hydroponice, w celu rozszerzenia potencjału technologii rolniczych. Obecne nowinki technologiczne stosowane są w rolnictwie z kontrolowanym środowiskiem, ale stale poszukiwane są sposoby zarówno na rozwój przemysłu, jak i sposobów, w jakie może on w znaczący sposób zbliżyć się do różnych sektorów.

Data: 18.04.2020 17:01

Autor: tensorflow

Koronawirus pod lupą | Jak zrozumieć genom SARS-CoV-2, nie wychodząc z domu?

"A dzisiaj siadamy nad genomem koronawirusa SARS-CoV-2, żeby trochę się nim pobawić, korzystając wyłącznie z powszechnie dostępnych narzędzi internetowych."

dr Łukasz Lamża

CZĘŚĆ 1

CZĘŚĆ 2

– ciekawa sprawa w sumie to niewiedziałem że to w taki sposób analizuje się genom, obejrzałem całość polecam

#nauka #koronawirus #copernicuscenter

Badacz klimatu Dr Peter Carter podsumowuje konferencję ds. zmian klimatu COP25 [NAPISY]

Data: 10.04.2020 13:57

Autor: tazos

youtube.com

W grudniu 2019 odbyła się w Madrycie (przeniesiona ze Santiago, Chile), Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. zmian klimatu COP25.

W tym 20-minutowym wywiadzie, australijski dziennikarz Nick Reese rozmawia z doktorem Peterem Carterem – dyrektorem ośrodka "Climate Emergency Institute" na temat odbywającej się konferencji, zmian klimatu, współpracy z decydentami i odrzucaniu stanowiska nauki w negocjacjach.

#klimat #zmianyklimatu #globalneocieplenie #nauka #ciekawostki

Coraz bliżej "cichej" drogi?

Data: 07.04.2020 12:29

Autor: ziemianin

tiny.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #technologia #droga #halas #polska #nauka

Specjaliści z Politechnik Gdańskiej i Białostockiej zakończyli półroczne testy nowoczesnej nawierzchni drogowej, która m.in. obniża hałas. Choć wymaga jeszcze pewnych ulepszeń – to okazała się tak cicha, jakby ruch zmniejszył się aż czterokrotnie.

Coraz bliżej "cichej" drogi?

Od 4 października ub. roku trwały testy 160 metrowego odcinka tzw. poroelastycznej nawierzchni ułożonej w Gdańsku na ul. Galaktycznej.

Badania prowadzili specjaliści z Politechnik Gdańskiej i Białostockiej w ramach projektu SEPOR.

Nad drogami tego typu prowadzone są eksperymenty w różnych częściach świata. Nie udało się jednak dotąd otrzymać nawierzchni wystarczająco trwałej.

Celem prac jest opracowanie takiej drogi, na której powstaje znacznie mniej hałasu, która przepuszcza wodę, zapewnia dobrą przyczepność, a dodatkowo chroni przed pożarami paliwa, które ewentualnie wyciekłoby na ulicę.

Polscy inżynierowie opracowali nawierzchnię drogową, w której ok. 20 proc. stanowi granulat gumowy, otrzymywany ze zużytych opon. To sprawia dodatkowo, że droga jest bardziej ekologiczna od standardowej, gdyż pozwala wykorzystać surowce wtórne.

Naukowcy dysponują już wstępnymi wynikami. Okazało się, że trzeba jeszcze poprawić odporność nawierzchni. Ale już wiadomo, że pozwala ona bardzo mocno obniżyć hałas. Jak wyjaśnia kierujący projektem prof. dr hab. inż. Jerzy Ejsmont, spadek hałasu jest taki, jakby ruch na jezdni zmniejszył się aż czterokrotnie.

Testy wykazały już także znaczące obniżenie ryzyka drogowych pożarów.

Badacze prowadzą jeszcze jeden, trwający od 10 miesięcy test na drodze niedaleko Wejherowa i planują kolejny, na dłuższym odcinku, w pobliżu Żarnowca.

JavaScript - Mario #22

Data: 07.04.2020 00:28

Autor: EQS

youtu.be

W filmach z serii "JavaScript – Mario" prezentuje jak za pomocą html, css i js napisać grę w stylu Mario, którą będziemy mogli odpalić w naszej przeglądarce. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić was do stworzenia tej, jak i innych gier, które sami wymyślicie.

W dzisiejszym odcinku prze-aranżujemy nasze pliki oraz kod tak, aby móc bez problemowo przenosić Mario pomiędzy poziomami.

#gamedev #nauka #programowanie #javascript #gry #eqs

Gen z filtrem przeciwsłonecznym

Data: 06.04.2020 02:46

Autor: ziemianin

translate.google.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #czlowiek #cialo #gen #slonce #promieniowanieuv #witaminad #ciekawostki

Warianty genetyczne tworzą w skórze naturalny filtr ochronny wpływający na syntezę witaminy D – wynika z analizy opublikowanej przez australijskich naukowców w piśmie „Nature Communications”.

Gen z filtrem przeciwsłonecznym

wideo

Badacze z Uniwersytetu Queensland ustalili to podczas analizy genomów ponad 500 tys. Brytyjczyków.

„Posiadanie wariantów genu HAL wpływa na poziom substancji, która w skórze działa jak wbudowany filtr przeciwsłoneczny. Wchłania ona promienie UVB, które stymulują syntezę witaminy D. Poziom tej substancji wpływa na to, ile witaminy D możemy wyprodukować” – mówi prof. John McGrath, autor badań.

„Te badania pomogły wytypować kilka nowych genów, które wpływają na poziom witaminy D. Są to inne geny niż te, które warunkują kolor skóry i produkcję witaminy D w zależności od poziomu melaniny” – dodaje prof. McGrath.

Witamina D wytwarzana jest w naszym organizmie pod wpływem promieni słonecznych, jednak za wydajność tego procesu odpowiadają posiadane przez nas warianty genetyczne. Australijczycy zidentyfikowali 143 lokalizacje genów związanych z poziomem witaminy D.

„Dotychczas wiedzieliśmy jedynie o sześciu obszarach, dlatego dane z tej analizy dostarczą nam nowych informacji na temat syntezowania witaminy D w organizmie” – zauważa prof. Naomi Wray z Uniwersytetu Queensland.

Data: 31.03.2020 10:24

Autor: hellboy

Obszerne źródło wiedzy medycznej na temat COVID-19 utworzone na bazie dotychczasowych doświadczeń klinicznych, przetłumaczone na język polski (w razie wątpliwości autorzy tłumaczenia proszą o sięgnięcie do pierwotnego dokumentu).

Podręcznik prewencji i leczenia COVID-19:

https://drive.google.com/file/d/1yTzeietLvs2_av_1Z8SaydpGtJ4C9YP8/view

#koronawirus #medycyna #nauka

Librus już za chwilę z planowaniem wideolekcji

Data: 30.03.2020 22:23

Autor: ziemianin

portal.librus.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #szkola #lekcje #dzieci

30 marca br. uruchomiono w Librusie nową funkcję: możliwość planowania wideolekcji i spotkań online prowadzonych na zewnętrznych platformach.

Librus już za chwilę z planowaniem wideolekcji

Ma to być uproszczenie i skrócenie całego procesu komunikacji pomiędzy nauczycielem a uczniami i rodzicami. Dzięki tej innowacji, nawet jeżeli szkoła i nauczyciele korzystają z czterech różnych platform zewnętrznych, rodzice i uczniowie mogą odbierać informacje i powiadomienia w jednolity sposób i w jednym miejscu – w klasowym terminarzu w Librusie.

Na koniec bieżącego tygodnia jest zaplanowane wydanie nowej wersji aplikacji mobilnej Librus, która będzie w stanie odbierać i prezentować w przyjaznej formie wszystkie zaplanowane przez szkołę wideolekcje i spotkania online. Od strony ucznia wystarczy wtedy jedno kliknięcie, aby połączyć się z klasą i nauczycielem, nawet za pomocą urządzenia mobilnego, jak smartfon czy tablet.


Wszystko pięknie, ale . . . nie wszystkie dzieci mają smartfon, tablet czy też komputer.

Kryzys rodzi postęp

Data: 29.03.2020 12:40

Autor: HaHard

rp.pl

Nic tak bardzo nie stymuluje zmian cywilizacyjnych jak wojny, katastrofy czy plagi. Jest to jeden z największych paradoksów historii naszego gatunku. Im bardziej zbliżamy się do unicestwienia, tym bardziej wzmocnieni wychodzimy z konfrontacji ze śmiercią.

Zarazy, które od wieków nękały ludzkość, pomogły zrozumieć naszą fizjologię i znaleźć rozwiązania, które miały szerokie zastosowanie lecznicze. Medycyna i inne dziedziny naszej wiedzy zawdzięczają swój rozwój epidemiom, które w stosownych interwałach czasowych nękały nasz gatunek. Kryzys, który z początku oceniano jako karę Bożą, okazywał się wartością samą w sobie, jeśli tylko potrafiliśmy wyciągać z niego odpowiednie wnioski. Parafrazując przenikliwą konstatację Lejzorka Rojtszwańca, bohatera powieści satyrycznej Ilji Erenburga, można zaryzykować stwierdzenie, że skoro przechodzimy kryzys, to znaczy, że czeka nas wkrótce rozkwit, stabilizacja i postęp. Historia zna wiele takich przykładów.

Jedną z najdotkliwszych plag, które nękały ludzkość, była ospa prawdziwa, wywoływana przez infekcję wirusem variola vera. Po upływie zaledwie kilku godzin zainfekowana osoba gorączkowała i odczuwała straszne bóle brzucha, głowy i pleców. Trzeciego lub czwartego dnia na jej skórze pojawiała się pęcherzykowata wysypka. U tych, którzy przeżyli, pęcherzyki zamieniały się w strupy, które samoistnie odpadały po kilku dniach. Ozdrowieńcy byli potwornie oszpeceni. Bywało, że blisko połowa z nich traciła wzrok. Gdybyśmy się przenieśli do Londynu z przełomu XVII i XVIII wieku, ujrzelibyśmy na ulicach ludzi potwornie oszpeconych i wielu ociemniałych.

Od czasu, gdy w 1980 roku Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła całkowitą eradykację tej plagi, zapomnieliśmy o tej chorobie. Czy możemy jednak spać spokojnie? Co by było, gdyby wirus variola vera lub któryś z jego krewniaków powrócił? Dość powiedzieć, że śmiertelność przekroczyłaby 65 proc. u chorych szczepionych i 95 proc. u chorych nieszczepionych. Nie czas straszyć się ospą, kiedy mamy inny problem na głowie. Ospa nauczyła nas jednak pewnej umiejętności, która stała się naszą bronią w walce z zarazą. Starożytni lekarze indyjscy i chińscy zwrócili uwagę, że kto raz przeszedł ospę, ten drugi raz już na nią nie choruje. Tak powstało w medycynie pojęcie „odporności". Choć nikt w wiekach dawnych nie wiedział o istnieniu bakterii czy wirusów, to uzdrowiciele doszli do pewnego prostego, ale jakże doniosłego w skutkach wniosku: wywołanie łagodnego przebiegu choroby poprzez wdmuchnięcie do nosa osoby zdrowej startych strupów ozdrowieńców pozwalało uodpornić ludzi na kolejny atak epidemii. Tak oto wymyślono pierwszą prymitywną, aczkolwiek skuteczną, szczepionkę. Osoba po takim zabiegu zapadała na łagodną formę choroby, z której zazwyczaj wychodziła uodporniona, choć nie dożywotnio. Lekarze arabscy udoskonalili ten zabieg. Nacinali delikatnie ramię osoby zdrowej i w to miejsce wcierali płyn z pęcherza osoby zarażonej.

W 1715 roku metodę tę opisał w swojej książce Emmanuel Timoni, który był tureckim lekarzem pochodzenia greckiego zatrudnionym w ambasadzie brytyjskiej w Istambule. Z początku europejscy lekarze uznali metodę arabską za niecywilizowaną. Książka Timoniego została uznana za szkodliwą. Szczęśliwie dwa lata później pewna piękna arystokratka, Lady Mary Wortley Montagu, córka księcia Kingston-upon-Hull, dała się przekonać swojemu szkockiemu lekarzowi Charlesowi Maitlandowi, aby z pomocą doktora Timoniego zaszczepić metodą arabską jej syna. Mądra matka przeczytała uważnie książkę Timioniego i wkrótce poprosiła go także o zaszczepienie nowo narodzonej córeczki. Procedurę nazwano wariolacją. Wpływowa arystokracja poprosiła trzech członków Royal Society, aby obejrzeli jej dzieci. Ich opinia była pozytywna. Lady Montagu zaprosiła przedstawicieli prasy i oświadczyła, że jej dzieci są pierwszymi Brytyjczykami odpornymi na ospę prawdziwą. 81 lat później angielski lekarz Edward Jenner udoskonalił wariolację, wykorzystując wirus krowianki (łac. variola vaccinia). To Jenner został zapamiętany jako odkrywca szczepień ochronnych przeciw ospie. Świat zapomniał o doktorze Timonim i mądrych nieznanych z imienia lekarzach arabskich. Jednak ich odkrycie jest nieśmiertelne. Otworzyło nowy rozdział w medycynie – epokę szczepień, które uchroniły miliony istnień ludzkich, w tym każdego, kto czyta ten artykuł.

#hahard #ekonomia #nauka #koronawirus

WHO rozpoczyna ogólnoświatowe badania najbardziej obiecujących leków przeciw koronawirusowi

Data: 25.03.2020 09:52

Autor: HaHard

dzienniknaukowy.pl

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła duże, globalne badania o nazwie SOLIDARITY, które mają na celu przetestowania możliwości stosowania istniejących leków przeciwko COVID-19. To bezprecedensowa próba, która ma skupić się na czterech najbardziej obiecujących terapiach i obejmie tysiące pacjentów z kilkudziesięciu krajów świata.

#hahard #medycyna #nauka #koronawirus

Naukowcy z Singapuru: Opracowaliśmy szybką metodę testowania szczepionek przeciw koronawirusowi

Data: 24.03.2020 22:30

Autor: HaHard

serwisy.gazetaprawna.pl

Naukowcy ze szkoły medycznej Duke-NUS w Singapurze twierdzą, że opracowali sposób śledzenia zmian genetycznych wywoływanych przez szczepionki przeciw koronawirusowi, co skraca ich testowanie z wymaganych zwykle miesięcy do kilku dni – pisze we wtorek Reuters.

#hahard #koronawirus #nauka

Kometa Atlas robi się coraz jaśniejsza. Zanosi się na kosmiczne widowisko

Data: 24.03.2020 21:34

Autor: HaHard

dzienniknaukowy.pl

Kometa Atlas zmierza obecnie w kierunku Słońca i staje się coraz jaśniejsza. Jeśli obiekt nie rozpadnie się podczas zbliżania się do gwiazdy, może stać się jaśniejszy niż Wenus. Co więcej, w niektórych scenariuszach jasność komety może wzrosnąć do tego stopnia, że będzie widoczna w ciągu dnia. Ale komety to kapryśnie obiekty i prognozy w ich przypadku na niewiele się zdają.

#hahard #kosmos #nauka #ciekawostki

Krowy pomagają chronić bociany

Data: 24.03.2020 11:14

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #bociany #krowy #zwierzeta #ptaki #natura

Krowy przebywające na zielonych pastwiskach poprawiają sukcesy łowieckie bocianów białych – ustalili naukowcy. Zamiast dokarmiać bociany, żeby wracały i pozostawały na naszych terenach, warto przywracać wolny wypas krów.

Krowy pomagają chronić bociany

adania nad sukcesami łowieckimi chronionego bociana białego prowadzili wspólnie badacze z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, Uniwersytetu w Cambridge (Wielka Brytania) i Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Ich obserwacje wyjaśniają, dlaczego bocian lubi fragmenty łąk, pastwisk, a zwłaszcza miejsca, gdzie prowadzony jest wypas krów.

Krowy mogą mieć kolosalne znaczenie w ochronie bociana białego. Nasze badania przeprowadzone w ekstensywnym krajobrazie rolniczym północnej Polski potwierdzają, że wpływają one na zwiększanie sukcesu łowieckiego u tych ptaków. Na obszarze tym krowy w większości gospodarstw rolnych przebywają cały sezon na zielonych pastwiskach. Nic zatem dziwnego, że jest to rejon najliczniejszego występowania bocianów w Polsce – mówi główny pomysłodawca i wykonawca prac terenowych, Adam Zbyryt z PTOP.

Jak przypomina, bociany to prawdziwa ikona krajobrazu rolniczego, a krowy stanowią ważny czynnik, który wpływa na ich występowanie. Przeprowadzone badania nad skutecznością łowiecką bocianów w pobliżu krów zdradzają po części mechanizm, który za tym stoi.

Bociany białe, mimo że podejmowały podobną liczbę prób polowania w czasie żerowania z krowami i samotnie, to przy krowach schwytanie ofiary jest znacznie częstsze. W przypadku bocianów żerujących przy krowach prawie 90 proc. prób polowania kończyło się sukcesem, a w przypadku ptaków polujących samotnie, niecałe 60 proc. – szacuje Adam Zbyryt.

Dodaje, że bociany w obecności krów nie tylko chwytały więcej ofiar, ale robiły to znacznie mniejszym wysiłkiem, bo przemieszczały się na mniejsze odległości. Badania pokazały, że sukces łowiecki bocianów przy krowach był bardziej stabilny w ciągu całego dnia, niż ptaków żerujących samotnie. W tym drugim przypadku był on najniższy w godzinach okołopołudniowych i wzrastał pod koniec dnia, ale nigdy nie osiągał takiej efektywności jak w pobliżu krów. Innym ciekawym wynikiem było to, że wzrost liczby krów na pastwiskach wiązał się z większym sukcesem łowieckim.

Z punktu widzenia ewolucyjnego interesująca może być geneza takiego zachowania. Bociany prawdopodobnie przeniosły je na północną półkulę, gdzie obywają lęgi, z obszarów południowych, czyli afrykańskich zimowisk, wraz z rozwojem rolnictwa w Europie. Ptaki, które wcześniej żerowały z wielkimi przeżuwaczami na sawannie, zastosowały zdobyte doświadczenia w nowym miejscu. Troszkę to przypomina nasze wcześniejsze badania wykonywane w Afryce nad układem: duże ssaki roślinożerne – ptaki – dodaje prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Programy reintrodukcji bocianów białych w Zachodniej Europie polegają na dokarmianiu ptaków. Na specjalnych platformach bocianom podaje się ryby lub kurczaki. Zamiast tego typu dość kontrowersyjnych działań można by przewracać wolny wypas krów, co jest bardziej przyjazne przyrodzie. Poza tym to naprawdę wspaniały, sielski niemalże widok – wolno pasące się krowy i chodzące wśród nich bociany – podsumowują naukowcy.

Data: 24.03.2020 04:49

Autor: tensorflow

Czytamy naturę #51 | Jak zostać złym mentorem – Wygrać z HIV – Potężny żółw

1) 01:02 jakie są najczęstsze i najpoważniejsze błędy popełniane przez mentorów akademickich – ale nie tylko;

2) 11:10 jakimi metodami współczesna medycyna goni wirusy, które mutacjami uciekają przez naszymi lekarstwami;

3) 20:30 jak wyglądał i co robił największy żółw w historii… żółwi.

(opis z youtube, nadrabiam zaległości)

https://youtu.be/9-FT3LkMph4

#nauka #CopernicusCenter #youtube

Szczepionka przeciw koronawirusowi. Inżynier z Microsoft wśród pierwszych testerów

Data: 18.03.2020 23:57

Autor: ziemianin

livemint.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szczepionki #nauka #medycyna #koronawirus #ludzie

WTF??? "Ponieważ szczepionki podaje się zdrowym ludziom . . ."

Amerykańscy badacze z Kaiser Permanente Washington Research Institute w Seattle zaserwowali w tym tygodniu pierwsze dawki eksperymentalnej szczepionki przeciwko koronawirusowi, rozpoczynając tym samym jej testy kliniczne. Wśród pierwszych ochotników do jej przetestowania znalazł się 46-letni inżynier sieci z Microsoft, Neal Browning.

angielski wymagany

Szczepionka przeciw koronawirusowi. Inżynier z Microsoft wśród pierwszych testerów

Browning należy do grupy czterech zdrowych wolontariuszy, którzy testują nową szczepionkę RNA COVID-19 stworzoną przez Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH) i Moderna Inc., firmę zajmującą się biotechnologią z siedzibą w Massachusetts. Szczepionkę opracowano w niebywale krótkim czasie — jedynie 65 dni po z sekwencjonowaniu wirusa w Chinach. Jesteśmy teraz zespołem od koronawirusa — mówi liderka badań w Kaiser Permanente, dr Lisa Jackson. Każdy chce robić, co tylko może, w tej krytycznej sytuacji.

Jeśli testy z grupą kontrolną wypadną pozytywnie, to zostaną one powtórzone na szerszej grupie 45 osób. Zostaną podane dwie zróżnicowane dawki, z czego druga po miesiącu. Zostaną wówczas zbadane reakcje pacjentów. Czy oznacza to, że szczepionka w końcu trafi na rynek? Możliwe, ale nie nastąpi to szybko. Zespół przewiduje powszechną dostępność dopiero w okolicach 12-18 miesięcy.

Ponieważ szczepionki podaje się zdrowym ludziom, potrzeba czasu, by sprawdzić możliwe efekty uboczne. Nauka może działać bardzo szybko, ale po pierwsze, nie szkodzić, prawda? — mówi dr Nelson Michael z Walter Reed Army Institute of Research, który pracuje nad jeszcze innym kandydatem na szczepionkę.

Polski naukowiec: mamy klucz do "zamku" koronawirusa. Bez tego białka wirus ginie

Data: 15.03.2020 19:54

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#polska #koronawirus #nauka #chemia #aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci

Prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej z zespołem rozpracował enzym, którego działanie może być kluczowe dla walki z koronawirusem SARS-CoV-2. – Jeśli enzym potraktujemy jako zamek, to my do niego dorobiliśmy klucz – mówi naukowiec. Jego zespół już teraz nieodpłatnie udostępnił swoje wyniki naukowcom z całego świata.

Polski naukowiec: mamy klucz do "zamku" koronawirusa. Bez tego białka wirus ginie

– Jest to właśnie to najważniejsze białko – wśród wielu zidentyfikowanych – o którym tajemniczo mówią firmy poszukujące superszybkiego testu diagnostycznego – tak o zbadanym enzymie mówi prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej, laureat Nagrody FNP za rok 2019 w obszarze nauk chemicznych i o materiałach.

pozostała treść artykułu na stronie źródła

Harald Bohr - gdy piłka nożna spotyka się z matematyką

Data: 14.03.2020 13:24

Autor: HaHard

sport.onet.pl

Harald Bohr kojarzy się dziś bardziej z nauką, choć w swoich czasach był prawdziwą piłkarską gwiazdą. Niels Bohr i Harald Bohr zaistnieli w świecie nauki, drugi z nich był także świetnym piłkarzem, który z reprezentacją Danii sięgnął na igrzyskach olimpijskich po srebrny medal. Harald Bohr był uważany w swoich czasach za najlepszego dryblera w całej Danii, na obronę jego pracy doktorskiej przyszło więcej kibiców niż matematyków. "Nie zauważył piłki, bo rozważał problem matematyczny"

#hahard #nauka #matematyka #pilkanozna #ciekawostki

Liczba Pi - jak wykorzystują ją naukowcy z NASA?

Data: 14.03.2020 13:22

Autor: HaHard

komputerswiat.pl

14 marca to Dzień Liczby Pi – liczby, bez której trudno wyobrazić sobie działalność takich agencji, jak np. NASA. Pracownicy tej amerykańskiej agencji kosmicznej wykorzystują Pi na przeróżne sposoby i jesteśmy pewni, że nawet nie wiecie, w jak wielu odkryciach i misjach pomogła ta matematyczna formuła.

#hahard #kosmos #nauka #matematyka

Edukacja on-line oparta na podstawie programowej MEN alternatywą na czas zamknięcia szkół

Data: 13.03.2020 20:08

Autor: HaHard

gazetaprawna.pl

W tym trudnym czasie, gdy szkoły są zamknięte, zachęcamy do korzystania z edukacji on-line; nasza platforma jest stworzona całkowicie na bazie podstawy programowej – przekonywał w piątek założyciel szkolawchmurze.org Mariusz Truszkowski.

#hahard #edukacja #nauka #koronawirus

Gąsienice pożerające plastik

Data: 06.03.2020 22:35

Autor: Macer

dzienniknaukowy.pl

Jakiś czas temu odkryto, że robaki, które chowają się w pszczelich gniazdach i potrafią zjadać wosk, mogą też żywić się pospolitym plastikiem – polietylenem. Wydalają glikol etylenowy, trujący alkohol.

Dlatego śmieszna jest ta panika, że niby plastik się rozkłada miliony lat, a reklamówki i słomki zniszczą Ziemię – było kwestią czasu, kiedy pojawią się organizmy zdolne zjadać materiał, którego w środowisku jest tak dużo, jest łatwo dostępny i wysokoenergetyczny. Problemy dopiero się zaczną, kiedy te organizmy się rozpowszechnią, a też do tego prędzej czy później dojdzie – wtedy plastik stanie się w zasadzie bezużyteczny. A w tej chwili ogromna większość rur do przesyłu gazu i wody jest właśnie z polietylenu…

#nauka #chemia #plastik #biologia #ekologia

Pierwsze bioniczne oko z drukarki 3D coraz bliżej masowej produkcji (wideo)

Data: 02.03.2020 22:48

Autor: ziemianin

twin-cities.umn.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #technika #technologia #zdrowie #oko #czlowiek #bionika

Naukowcy z University of Minnesota dokonali ogromnego postępu na polu budowy pierwszego praktycznego bionicznego oka, które pozwoli przywrócić wzrok milionom ludzi na całej planecie. Przyszłość jest już dziś.

Pierwsze bioniczne oko z drukarki 3D coraz bliżej masowej produkcji (wideo)

wideo – Drukowanie w 3D prototyu bionicznego oka

Taka technologia dotychczas była uważana za fantastykę naukową, ale okazuje się, że jesteśmy bliżej jej urealnienia, niż nam się wydaje. Wspaniałe wieści dochodzą do nas z University of Minnesota, gdzie zespół specjalistów intensywnie pracuje nad budową pierwszego bionicznego oka przeznaczonego do masowej produkcji.

Badania na ten temat zostały opublikowane na łamach prestiżowego magazynu Advanced Materials. Przełomu udało się dokonać na polu druku 3D całej gamy fotoreceptorów. Do tej pory w ogóle nie było to możliwe. Naukowcy dysponują patentem na urządzenia półprzewodnikowe zbudowane w wielomateriałowej drukarce w 3D.

Budowa prototypu bionicznego oka rozpoczęła się od zastosowania małej szklanej kuli wielkości ludzkiego oka. Następnie naniesiono na nią atrament ze srebrnych cząstek z pomocą drukarki 3D. Atrybutem tego atramentu jest to, że natychmiast po natrysku pozostaje on w miejscu, a nie spływa po zakrzywionej kopule. Na końcu naukowcy wykorzystali półprzewodnikowe materiały polimerowe do drukowania fotodiod, które przekształcają światło w energię elektryczną. Cały proces produkcji trwa ok. godziny.

Wielkim dokonaniem była efektywna konwersja światła słonecznego na energię elektryczną, która wynosiła aż 25 procent. Chociaż obecnie dostępne półprzewodniki mają o wiele większą sprawność, to jednak nie można ich wydrukować bezpośrednio na zakrzywionej powierzchni, więc w tej materii są one bezużyteczne.

Teraz praca naukowców skupia się na usprawnieniu swojej technologii i produkcji półprzewodników o większej efektywności konwersji, aby mogły one dorównać biologicznym oczom. Docelowo fotodetektory będą wszczepiane bezpośrednio w gałki oczne osób niedowidzących lub niewidomych. Dzięki nim nie tylko odzyskają one pełnie wizji, ale również będzie ona o wiele lepszej jakości od naturalnej, czyniąc z nich prawdziwych cyborgów.

Co TAK NAPRAWDĘ masz zapisane w genach?

Data: 29.02.2020 01:03

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #unb #uwaganaukowybelkot #geny #nauka #ciekawostki

#przepisnaczlowieka pomoże Ci zrozumieć, co tak naprawdę odkrywają naukowcy na całym świecie i jak te odkrycia przekładają się na Twoje życie. Po lekturze będziesz świadomy, że nasze geny nie wydały na nas wyroku i że to, czym jest człowiek, to efekt oddziaływania genów ze środowiskiem.

Co TAK NAPRAWDĘ masz zapisane w genach?

Konopie mogą uratować ginącą populację pszczół

Data: 27.02.2020 01:37

Autor: ziemianin

academic.oup.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #konopie #pszczoly #nauka #konopieindyjskie #dzikiepszczoly

Konopie są bardzo atrakcyjne dla pszczół, co pokazuje badanie opublikowane w Environmental Entomology. Populacja pszczół je uwielbia, co daje szansę na to, że uprawy konopi mogą być bardzo ważnym czynnikiem dla przetrwania wielu ginących kolonii tych owadów.

wymagany angielski

Konopie mogą uratować ginącą populację pszczół

Atrakcyjne konopie

Pszczoły są wielkimi fanami konopi, a ostatnie badania wykazały, że im wyższe i większe rośliny konopi, tym większa liczba pszczół do nich przyleci.

Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z Cornell University i opublikowane w Environmental Entomology pokazują, że ludzie nie są jedynymi fanami konopi indyjskich.

Odkrycia te potwierdzają również dane opublikowane w 2019 roku na Uniwersytecie Kolorado.

Badanie udowodniło, że konopie indyjskie przyciągają pszczoły dzięki obfitym zapasom pyłku.

Otwiera to drzwi naukowcom i badaczom do znalezienia nowych i różnych sposobów wspierania i budowania ich ginącej populacji.

Według badań im większy jest obszar uprawy konopi, tym większa szansa, że ​​pszczoły pozostaną w tym obszarze.

Dodatkowo wyższe rośliny konopi mają znacznie większe prawdopodobieństwo przyciągnięcia pszczół.

Okazało się, że najwyższe rośliny przyciągnęły aż 17 razy więcej pszczół niż rośliny najkrótsze.

Badanie wykazało również, że wraz z upływem czasu coraz więcej pszczół z kilkunastu różnych ras odwiedzało uprawy konopne.

Ratunek dla ginących pszczół

Odkrycia naukowców mogą wydawać się dziwne, biorąc pod uwagę, że konopie nie wytwarzają słodkiego nektaru, który wytwarzają typowe kwiatowe odmiany w celu przyciągnięcia owadów.

Kwiat konopi również nie występuje w olśniewającej gamie jasnych kolorów, które również przyciągają pszczoły.

Jednak okazuje się, że z nieznanych przyczyn pyłek wytwarzany przez męskie kwiaty konopi jest bardzo atrakcyjny dla pszczół.

Z kolei kwiaty żeńskie są w zasadzie ignorowane przez te owady.

Autorzy badania twierdzą, że ich odkrycie może mieć niesamowity wpływ na zagrożoną wyginięciem populację pszczół.

Problemem wciąż jednak pozostaje zakaz upraw konopi w różnych krajach.

Może to kolejny powód, by rządzący odstawili na bok stereotypy i odeszli od surowych zakazów…

Kazimierz Funk – odkrywca witamin

Data: 25.02.2020 19:50

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

Dziś witaminy znają nawet małe dzieci. Wyodrębnienie przez Kazimierza Funka ponad sto lat temu nowego związku było odkryciem epokowym.

(…)

Badacz miał świadomość, że jego odkrycie to nie tylko wyklarowanie jednego związku, a raczej całej grupy. Późniejsze badania nad niedoborem witamin wykazały, że awitaminoza może być przyczyną bardzo wielu chorób. Odkrycie to było krokiem milowym w podejściu do odżywiania i znaczenia zbilansowanej diety.

#hahard #nauka #medycyna #historia

Awans lub petryfikacja

Data: 23.02.2020 16:55

Autor: ziemianin

pressto.amu.edu.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #szkola #awans #nauka #praca #polska

W zdrowym systemie gospodarczo – społecznym awansują osoby zdolne i chętne do pracy co jest wszechstronnie korzystne dla wszystkich. Marnowanie kapitału ludzkiego i zdolności daje w efekcie wolny wzrost gospodarczy lub stagnacje oraz petryfikacje III Światowych struktur społecznych.

Awans lub petryfikacja

Awansom nie sprzyjają polskie płatne pseudo wyższe szkoły "tego i owego" gdy osoby pochodzące z rodzin dobrze sytuowanych mogą bezpłatnie studiować w państwowych uniwersytetach jednak reprezentujących lepszy poziom nauczania.

W 2005 roku odsetek osób w Polsce mających wyższe wykształcenie, których rodzice posiadali podstawowe wykształcenie, wynosił jedynie 6%. W 2011 polepszyło się do 7%. Nowszych danych niestety nie ma. Polski rezultat na tle cywilizowanego świata jest nędzny.

"Międzypokoleniowa ruchliwość społeczna. Szkolnictwo wyższe a drabina edukacyjna i zawodowa w Polsce

Abstrakt

W tekście analizujemy ekspansję edukacyjną z jednej strony i redukcję nierówności w dostępie do szkolnictwa wyższego z drugiej. Na podstawie rozległego materiału empirycznego (Badanie EU-SILC: European Union Survey on Income and Living Conditions) pokazujemy, że międzypokoleniowe wzorce przekazywania wykształcenia i (grup) zawodów są nadal niezwykle silne we wszystkich badanych systemach europejskich, w tym w Polsce. Edukacja wyższa w gospodarkach opartych na wiedzy jest głównym kanałem międzypokoleniowego awansu społecznego. Międzypokoleniowa ruchliwość społeczna odzwierciedla poziom równości szans: młodsze pokolenia w większym stopniu „dziedziczą” wykształcenie i „dziedziczą” zawody po swoich rodzicach w mniej ruchliwych społeczeństwach, a w mniejszym stopniu – w społeczeństwach bardziej ruchliwych. Pokazujemy, że wyższe wykształcenie i najlepiej finansowo wynagradzane zawody są w Polsce „dziedziczone” częściej niż w większości krajów europejskich, z wyjątkiem krajów postkomunistycznych. Podczas gdy okres ekspansji edukacyjnej istotnie zwiększył sprawiedliwy dostęp do szkolnictwa wyższego w Polsce, awans społeczny widziany z perspektywy długofalowej zmiany między pokoleniami jest wciąż ograniczony. Dla młodych osób pochodzących z biedniejszych i gorzej wykształconych warstw społecznych szanse na uzyskanie wyższego wykształcenia oraz na pracę w zawodach dla wysoko wykwalifikowanych „białych kołnierzyków” są bardzo niskie. Dzieje się tak we wszystkich systemach europejskich, a szczególnie w systemach środkowoeuropejskich. W Polsce odsetek osób mających wyższe wykształcenie, których rodzice posiadali podstawowe wykształcenie, wynosi jedynie 6%."

Data: 23.02.2020 01:13

Autor: R20_swap

No nauka taka wspaniała. Ja co dzień prawie panikowałem przez kilka mies że zdycham, to było straszne, uczucie nie do opisania, dziś jestem znieczulony wręcz i nie boje się zmierci, jestem jakimś wykolejeńce.

Psychol z tej dziedziny zaburzeń nerwicowych był dostępny raz na 3miesiące – 20 min rozmowy i suka mnie się pytała jeszcze "a co pan zamierza z tym zrobić i kompletnie nic od siebie' tylko jakieś testy na inteligencje. Co ciekawe wyszlo z nich, ze jestem debile, ale kazde kolejne rozmowy z innymi psycholamiwskazywaly na to ze jestem bardzo inteligenty i dziwily się temu babsztylowi/

Kiedyś może ujawnie co za psychol/og spijcie w snach nauki, bądźcie wierzącymi i nic nie badajcie!

#nauka #sekta #zaburzenialekowe #nerwica #psychologia #wiara #kosciol

Sztuczna inteligencja odkrywa nowe antybiotyki

Data: 22.02.2020 08:28

Autor: HaHard

dzienniknaukowy.pl

Sztuczna inteligencja rozwijana przez naukowców z Massachusetts Institute of Technology zidentyfikowała nowy, silny antybiotyk. W testach laboratoryjnych związek poradził sobie z wieloma najbardziej problematycznymi bakteriami, w tym z niektórymi szczepami odpornymi na wszystkie znane antybiotyki. Algorytmy odkryły także kilka obiecujących związków, które również wykazują działanie przeciwbakteryjne, ale te jeszcze nie zostały przetestowane.

#hahard #technologia #medycyna #sztucznainteligencja #nauka #ciekawostki

Data: 21.02.2020 22:17

Autor: tensorflow

**Czytamy naturę #50 | Ziarenka z galaktyki – Wniknąć w nowotwór – Pompeje: jak to było? **

W 50. odcinku "Czytamy naturę" będzie mowa o:

01:08 1) maleńkich ziarenkach, które można znaleźć w meteorytach, a które są starsze od Układu Słonecznego: co się dzieje, gdy spróbujemy bardzo dokładnie wyznaczyć ich wiek?

13:21 2) sposobie, na jaki nanocząstki wnikają w komórki nowotworowe;

21:04 3) tym, jak właściwie zginęły ofiary Wezuwiusza.

(Opis oryginalny z youtube)

https://youtu.be/k22QfIS_h-A

#nauka #youtube

Stary lek na malarię leczy koronawirusa?

Data: 20.02.2020 22:05

Autor: ziemianin

xinhuanet.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #chiny #koronawirus #epidemia #pandemia #leki #zdrowie #nauka

Lek na malarię, który jest dostępny na rynku od lat 30. XX wieku, wydaje się być skuteczny przeciwko objawom nowego wirusa korony.

Stary lek na malarię leczy koronawirusa?

Chińscy badacze podali ponad stu pacjentom w dziesięciu szpitalach w Chinach leczenie środkową chlorochiną. Wyzdrowiali szybciej niż pacjenci, którzy nie otrzymywali leku przeciwmalarycznego. Na przykład ich gorączka zmniejszała się częściej, a ich funkcja płuc poprawiała się bardziej. Co więcej, nie było żadnych skutków ubocznych, pisze Xinhua State Press Agency.

To, że chlorochina działa przeciwko koronawirusom, zostało już odkryte w 2004 r. Przez belgijskich badaczy. To było tuż po epidemii SARS. SARS jest także wirusem koronowym. Podczas testów laboratoryjnych stwierdzono, że lek działa antywirusowo, ale w tym czasie nie przeprowadzono badań na ludziach, ponieważ nie było już pacjentów z SARS.

Według profesora Marca Van Ransta (KU Leuven) chlorochinę można łatwo wytwarzać w dużych ilościach. „Mamy nadzieję, że chlorochina, częściowo dlatego, że jest bardzo tania, może mieć ogólnoświatowy wpływ na leczenie przeciwwirusowe pacjentów z tym nowym wirusem koronowym”.

Chińscy naukowcy mają nadzieję, że lek zostanie włączony do protokołów leczenia i że więcej pacjentów otrzyma leczenie eksperymentalne.

Dzień Polskiej Nauki. Oto wynalazki, które zmieniły świat

Data: 19.02.2020 16:03

Autor: ziemianin

polskieradio24.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #wynalazek #wynalazcy #nauka

Codziennie korzystamy z wielu przedmiotów, które ułatwiają nam pracę i umilają spędzanie wolnego czasu. Nie zdajemy sobie sprawy, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie wynalazki wymyślone także przez Polaków. Z okazji środowej Gali Nauki Polskiej w Toruniu przypominamy te najciekawsze i najważniejsze dla nauki autorstwa naszych rodaków. A także takie, które z różnych przyczyn nie zostały opatentowane.

Dzień Polskiej Nauki. Oto wynalazki, które zmieniły świat

Data: 17.02.2020 20:19

Autor: FiligranowyGucio

Filiozofia dla januszy_Fb

https://www.facebook.com/filozofiadlajanuszy/posts/765550353971446?tn=K-R

Nie, w szkole nie powinno być obowiązkowych lekcji filozofii. /OPINIA/

Gdyby przyzwolić na wszystkie propozycje uzdrowienia oświaty przez dołożenie nowych przedmiotów doba przeciętnego ucznia musiałaby mieć 40 godzin.

Przyznam szczerze, że mam masochistyczny nawyk czytania dyskusji religijnych w internecie

Sam głosu raczej nie zabieram. Ciężko to zrobić, bo większość treści, niezależnie czy pisze strona pro- czy anty- religijna jest aż tak bzdurna, że z zasady wyklucza istnienie jakiegoś punktu zaczepienia do konstruktywnej odpowiedzi. Wydawać by się mogło, że ci ludzie nigdy w życiu nie mieli nic wspólnego z wiedzą na temat religii katolickiej ale… sęk w tym, że zazwyczaj mieli. Większość dyskutantów przez 12 lat dwa razy w tygodniu uczęszczała na lekcje religii.

To zdumiewające, że przy całej tej awanturze o religię w szkołach ze świecą jest szukać w sieci jakiegoś raportu podsumowującego wiedzę na tych lekcjach zdobytą.

Trudno nie odnieść wrażenia, że mało jest w dyskusji o obecność tego czy innego przedmiotu w programie szkolnym, niezależnie czy chodzi o religię, filozofię, edukację seksualną czy ekonomię pytań o praktykę. Niektórym wydaje się chyba, że wystarczy wpisać do ministerialnego rozporządzenia jakiś przedmiot, niech będzie, że filozofię, i oto przeciętny licealista zostanie z automatu krytycznym komentatorem myśli Kanta. Nie, nie zostanie – z tego samego powodu, dla którego ludzie po kilkunastu latach nauki religii mogą toczyć zażarte boje o poglądy będące z punktu widzenia katolickiej doktryny zwykłym chochołem.

Po prostu – nie jest sztuką zmusić młodego człowieka do przepierdzenia w krzesło kolejnych setek godzin. Sztuką jest sprawić, by te godziny były produktywne. A z tym już w szkole bywa pewien problem.

Jestem w stanie wyobrazić sobie jak takie typowe lekcje filozofii by wyglądały. Prowadziłaby je pani od polskiego, albo pan od historii. Na zaliczenie byłaby kartkówka w stylu „wymień założenia metafizyki Arystotelesa” tudzież test z gotowych bryków „zaszereguj wymienione twierdzenia do znanych ci filozofów”. Ostatecznie i tak na połowie byłyby dodatkowe zajęcia z głównego przedmiotu prowadzonego przez nauczyciela (ja na wiedzy o kulturze w liceum miałem język polski, a w gimnazjum zdarzała się historia na WOSie…). Ostatnia klasa to w ogóle zajęcia wyłącznie na papierze, bo kto przed maturą byłby zajęty jakąś tam filozofią? Ot, codzienność prawie każdej szkoły i każdego przedmiotu, szczególnie tak „egzotycznego”.

Pamiętam, jak kilka lat temu zaczynała się moda na husarzy

Viralami były ciekawostki o bitwach, jakie husaria wygrała. Bitwach, których znajomość rzekomo wymaga podstawa programowa do szkoły średniej, a nawet gimnazjum. Ale co z tego, że program wymaga wiedzy, jak na faktycznej lekcji kazano kuć daty i nazwiska dowódców, które każdy nastolatek może w 10 sekund sprawdzić na Wikipedii, a nie powiedziano co jest w tym fajnego, dlaczego to jest ważne, jakie ma znaczenie itp. A to powiedzieć niestety nie każdy potrafi. A ktoś, kto potrafi, nie będzie tego robił za pensję nauczyciela.

Szkoła powinna ewoluować. Nawet sobie nie wyobrażacie jak wielką wagę w średniowiecznej edukacji odgrywała fasada katedry!

Dokładnie tak. W czasach, gdy książka i materiały piśmiennicze były dobrem luksusowym studenci musieli sobie radzić inaczej niż przy użyciu notatek. System mnemotechnik, gdzie do zapamiętywania wykorzystywano mentalne obrazy popularnych obiektów – takich jak np. kościół – był wówczas nadzwyczaj rozwinięty. Dzieląc materiał na drobne cząstki, a następnie przypisując go w skojarzeniach np. do położenia rzeźby danego świętego na planie kościoła średniowieczni studenci potrafili uczyć się na pamięć książek liczących po kilkaset stron.

Czasy się jednak zmieniły, przyszedł druk i tani papier. Nie było potrzeby wbijać sobie do głowy podręcznika, który leżał na półce.

Może warto zacząć zadawać sobie pytania, czy aby czasy się znowu nie zmieniły? Czy sytuacja, w której przez kilkanaście lat każe się zakuwać informacje możliwe do znalezienia w 10 sekund przy pomocy telefonu (i ewentualnie podstawowej znajomości angielskiego) aby na pewno odpowiada realiom 2020 roku? Czy też, może, raczej należałoby nieco zmienić nacisk na naukę innych umiejętności? Takich, które pozwolą odnaleźć się w świecie, w którym byle dzieciak ma dostęp do wiedzy, jaki nie śnił się wielu pokoleniom największych naukowców?

Jakiś czas temu czytałem artykuł oburzenia o tym, że coraz łatwiej na zachodzie o nastolatków nieogarniających zegara ze wskazówkami. Co prawda podejrzewam, że jakiś dziennikarz mocno przejaskrawił temat, ale… tak, to normalne. Jeżeli technika pójdzie w tym kierunku, że zegary tarczowe znikną, to i umiejętność ich czytania zniknie. Kto z czytelników umie oporządzić konia? Ja nie umiem. Za czasów młodości mojego dziadka była to podstawowa umiejętność każdego faceta, w każdym razie takiego spoza dużych miast.

Szkoła to nie uczelnia. Ma szkolić, a nie uprawiać naukę

Jak brutalnie to nie zabrzmi, ale pracownicy systemu edukacji są na swój sposób rzemieślnikami i wymagać się od nich powinno przede wszystkim skuteczności i efektywności. A system edukacji jaki mamy przystoi raczej czasom rewolucji przemysłowej, niż rewolucji social mediów. Filozofia w szkole? Proszę bardzo! Pogadajmy o tym jak rozpoznać wartościowe źródło w sieci czy o tym, jak nie łykać fake newsów. Czy – pamiętając doświadczenia ze szkoły – wyobrażacie sobie takie zajęcia?

Bo ja nie bardzo.

#fb #filozofia #nauka #szkolnictwo

Hełm sprzed 100 lat lepiej chroni mózg przed falą uderzeniową niż współczesny hełm

Data: 17.02.2020 11:55

Autor: ziemianin

pratt.duke.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #ciekawostki #helm #ochrona

Inżynierowie biomedyczni z Duke University wykazali, że hełmy z I wojny światowej równie dobrze jak te współczesne chronią przed falą uderzeniową. A jeden konkretny model, francuski Adrian z 1915 roku, przewyższa współczesne hełmy pod względem ochrony głowy przed falą uderzeniową.

Hełm sprzed 100 lat lepiej chroni mózg przed falą uderzeniową niż współczesny hełm

Nowoczesne hełmy lepiej chronią przed pociskami czy tępymi uderzeniami, ale przez dziesięciolecia ich konstruktorzy nie potrafili poprawić ochrony głowy w sytuacji, gdy w pobliżu wybuchnie pocisk, a żołnierz zostanie poddany działaniu fali uderzeniowej.

Stwierdziliśmy, że wszystkie hełmy stanowiły solidną ochronę przed falą uderzeniową wybuchu, ale zdumiało nas, że hełmy sprzed 100 lat sprawowały się równie dobrze, co współczesne konstrukcje. Okazało się, że niektóre z historycznych hełmów były nawet lepsze, mówi Joost Op't Eynde, główny autor badań.

Naukowcy dopiero niedawno zainteresowali się wpływem fali uderzeniowej na mózgi żołnierzy. Spowodowane to było faktem, że hełmy projektowane są pod kątem odporności na uderzenia pocisków, a fala uderzeniowa była do niedawna groźna głównie dla płuc. W wyniku jej działania dochodziło do śmiertelnych uszkodzeń płuc na długo zanim taka fala mogła zaszkodzić mózgowi.

Jednak po rozpowszechnieniu się pancerzy chroniących ciało, płuca żołnierzy są dobrze chronione. Okazało się, że na współczesnym polu walki fala uderzeniowa zabija uszkadzając mózg, a nie płuca. Stąd też potrzeba zbadania stopnia ochrony, jaką hełmy zapewniają w obliczu fali uderzeniowej. Tym bardziej, że nie są one projektowane pod kątem takiej ochrony.

Uczeni z Duke University postanowili porównać hełmy współczesne z tymi z I wojny światowej, gdyż stwierdzili, że współczesny żołnierz noszący pancerz jest chroniony podobnie, jak żołnierz z I wojny światowej znajdujący się w okopie podczas wybuchu.

Naukowcy porównali hełmy Brodie (Wielka Brytania), Adrian (Francja) i Stahlhelm (Niemcy) ze współczesnym amerykańskim Advanced Combat Helmet.

Hełmy zakładano na głowę manekina wyposażoną w liczne czujniki. Całość umieszczano pod urządzeniem, które gwałtownie uwalniało sprężony hel, wywołując falę uderzeniową. Na hełmach testowano falę o różnej sile, odpowiadającej eksplozji pociusk artyleryjskiego w odległości od 1 do 5 metrów od celu. Siła działająca na głowę manekina była następnie przeliczana na ryzyko pojawienia się krwawienia w mózgu.

Okazało się, że każdy z hełmów zmniejszał ryzyko umiarkowanego krwawienia z mózgu od 5 do 10 razy. Jednak hełm Adrian zapewniał najlepsza ochronę. Te wyniki były intrygujące, gdyż francuski hełm był wykonany z podobnych materiałów co hełmy niemiecki i brytyjski, miał nawet cieńsze ścianki. Główna różnica między nimi jest taka, że hełm ten ma na górze grzebień. Jego celem była ochrona przed odłamkami, ale może on również chronić przed falą uderzeniową, mówi Op't Eynde. Z kolei jeśli chodzi o siły działające z boku, a nie z góry, to znaczenie miało tutaj szerokość hełmu i to, jak dużą część głowy obejmował.

Niezależnie jednak od konstrukcji, każdy z hełmów dobrze chronił przed falą uderzeniową. A to wskazuje, jak podkreślają uczeni, że warto podczas projektowania hełmów skupić się też na tym aspekcie ochrony żołnierza. Tym bardziej, że tak proste rzeczy jak grzebień od góry i szerokość hełmu mają olbrzymie znaczenie. Współczesne materiały i techniki produkcyjne powinny pozwolić na takie ulepszenie hełmów, że będą lepiej chroniły przed falą uderzeniową niż hełmy sprzed 100 lat, stwierdzają autorzy badań.

Giordano Bruno - patron odwagi cywilnej

Data: 17.02.2020 09:15

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

17 lutego 1600 roku, w Rzymie zapłonął stos, który uwiecznił Giordana Bruna jako szermierza i patrona odwagi cywilnej.

(…)

Giordano Bruno w swoim dziele pisał: "Uważam wszechświat za nieskończony, jako twór nieskończonej boskiej wszechmocy. Stworzenie bowiem skończonego świata uważam za niegodne boskiej dobroci i wszechmocy. Oświadczam więc, że istnieją niezliczone światy, podobne do naszej ziemi, którą razem z Pitagorasem uważam za taką samą gwiazdę jak księżyc, planety, lub inne niezliczone gwiazdy. (…) W ten sposób istnieje dwojakiego rodzaju nieskończoność. Nieskończona wielkość wszechświata i nieskończona mnogość światów, z czego pośrednio wynika zaprzeczenie prawdy opartej na wierze".

Na ówczesne czasy była to teza rewolucyjna. A że Giordano Bruno należał do rzadkiego rodzaju ludzi, którzy obstają przy swoich poglądach, nawet za cenę własnego życia, za tę rewolucję i pogląd musiał zginąć.

#hahard #historia #filozofia #nauka #religia #kosmos

Rekordowo ciepła zima we Włoszech. Truskawki już dojrzały

Data: 17.02.2020 07:38

Autor: HaHard

rmf24.pl

We Włoszech kilka tygodni wcześniej niż zwykle dojrzały truskawki, które już są w masowej sprzedaży, a mimozy, wręczane w Dniu Kobiet mogą nie doczekać 8 marca- to efekty rekordowo ciepłej zimy. Według ekspertów wywołała ona rewolucję w ogrodach i uprawach.

#hahard #wlochy #nauka #klimat #gospodarka

Data: 17.02.2020 03:41

Autor: tensorflow

Czy istnieje zmysł liczby? | Od mózgu do umysłu #2 – Copernicus Center

*Tematem tego odcinka jest "zmysł liczby", czyli zestaw uważanych za wrodzone kompetencji, umożliwiających człowiekowi przyswojenie zasad arytmetyki. Do kompetencji tych należą bez wysiłkowe, precyzyjne i niewymagające przeliczania określanie liczebności małych zbiorów oraz szacowanie wielkości większych zbiorów przedmiotów. Jak pokazują badania, kompetencje te są obecne już na wczesnych etapach ontogenezy i współdzielimy je z innymi zwierzętami. Jakie systemy poznawcze stoją za tymi zdolnościami i jakie angażują struktury mózgowe? Jak możliwe jest, że w trakcie ontogenezy przechodzimy od tych podstaw do pełnoprawnych pojęć matematycznych? Jak w przypadku ludzi zmysł liczby ma się do zdolności językowych?

„Od mózgu do umysłu” to cykl w którym dr Mateusz Hohol (Centrum Kopernika Uniwersytetu Jagiellońskiego) przybliża różne oblicza współczesnej kognitywistyki, czyli interdyscyplinarnej perspektywy badawczej, której celem jest zrozumienie ludzkich (i nie tylko) procesów poznawczych.

(opis oryginalny z youtube)*

https://youtu.be/Tn5KYy1No5o

#nauka #youtube

Prof. Makowiecki: konie w średniowiecznej Polsce często traktowano jak członków rodziny

Data: 16.02.2020 22:41

Autor: ziemianin

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #polska #rzeczpospolita #konie #zwierzeta #sredniowiecze

Konie w czasach piastowskich często traktowane były jak członkowie rodziny. Szkielety tych zwierząt, które odkrywane są w mogiłach ludzkich świadczą o szczególnym znaczeniu wierzchowców, które nie były hodowane na mięso – twierdzi archeozoolog prof. Daniel Makowiecki z UMK w Toruniu.

[Prof. Makowiecki: konie w średniowiecznej Polsce często traktowano jak członków rodziny]()

Nowatorskie badania dotyczące roli koni w życiu wczesnośredniowiecznego społeczeństwa na ziemiach polskich trwają na UMK od 2018 roku. Naukowcy, którym przewodzi archeolog i inżynier zootechnik prof. Daniel Makowiecki z Instytutu Archeologii UMK dokonali już pierwszych ustaleń.

"Udało nam się zebrać do tej pory pokaźną ilość materiałów z całej Polski. Okazało się, że są problemy badawcze, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Jednym z ciekawszych odkryć dotyczących tamtego okresu jest obecność koni, które trzeba wprost nazwać kucami. Mierzyły one w kłębie od ok. 90 do 120 cm i trzymano je w zasadzie w każdym z ważniejszych grodów badanych przez archeologów. To dzięki prowadzonym systematycznie wykopaliskom mamy końskie kości do naszego projektu" – powiedział PAP prof. Makowiecki.

Koń w średniowieczu był zwierzęciem elitarnym. W ocenie archeozoologa z UMK szczątki "małych wierzchowców" mogą świadczyć o tym, że dzieci ówczesnych elit – książąt, królów i kasztelanów – dzięki kucom uczyły się jazdy konnej.

"Z jednej strony zapewne była to dla nich zabawa i rozrywka, a z drugiej przysposabianie się do jazdy wierzchem w dorosłym życiu pełnym wypraw wojennych. To najprostsze rozumowanie, ale trudno mu zaprzeczyć. Na pewno dorosły, ciężki mężczyzna w zbroi nie ruszał na kucu w bój, a tym bardziej nie paradował na nim kasztelan" – dodał nieco żartobliwie archeolog.

"Kuce na ziemiach polskich były obecne wcześniej niż na początku średniowiecza, bo mamy szczątki najstarszego kuca odnalezione w miejscowości Łyszkowice (pow. łowicki), które pochodzą sprzed 1700 lat. Na ziemi chełmińskiej w miejscowości Kałdus (najstarsze Chełmno) odnaleźliśmy kości kuca sprzed 2500 lat. Można więc zaryzykować tezę, iż przysposabianie dzieci do jazdy konnej musiało mieć miejsce już znacznie wcześniej niż w okresie średniowiecza" – ocenił naukowiec.

Na realizację projektu pt. "Koń w Polsce wczesnopiastowskiej i dzielnicowej. Studium interdyscyplinarne" kierowana przez niego grupa badawcza otrzymała grant z Narodowego Centrum Nauki.

Na czaszki końskie badacze natrafiają w okolicach dawnych budowli i wałów obronnych (ofiary zakładzinowe), a także wśród materiałów kostnych, będących odpadkami po spożytym mięsie takich zwierząt jak bydło, świnie, owce czy kozy. Dotychczas jednak ten materiał badawczy traktowany był nie tak pieczołowicie, gdyż archeozoologów interesowały inne gatunki.

Badania DNA, przeprowadzone w ramach grantu w Centrum Nowoczesnych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem dr Danijeli Popovic, wskazują także, że umaszczenie koni w średniowiecznej Polsce było bardzo zróżnicowane. Występowały bowiem konie gniade, kasztanowate, kare, ale także pstrokate.

"Są to zupełnie nowe ustalenia. Różnorodność naszym zdaniem brała się z estetycznych upodobań i preferencji obowiązujących w tamtym okresie oraz zmian tych preferencji. Trzeba pamiętać, że konie i ich rodzaje są świetnym nośnikiem wiedzy o transferach handlowych i migracji ludzi oraz idei" – powiedział archeozoolog.

W tej chwili naukowcy mają już także coraz więcej udokumentowanych szczątków koni w obrębie ludzkich cmentarzy.

"Często konie grzebane w tak ważnych miejscach dla człowieka służyły mu nawet 15-20 lat. Nie były to zwierzęta, które padły w boju. O ich użytkowaniu świadczą m.in. narośla kostne oraz zaawansowane zwyrodnienia w obrębie stawów i kręgosłupa. Obecnie pod kierunkiem prof. Macieja Janeczka trwają szczegółowe badania paleopatologiczne w Zakładzie Anatomii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Można już jednak uznać, że te konie traktowane były jak członkowie rodów, jako instytucja sama w sobie (…)" – wskazał prof. Makowiecki.

Dodał jednak, że występuje pewna ambiwalencja, gdyż naukowcy wiedzą też o konsumowaniu koniny. "Nasza współczesna czułość nie jest niczym nowym. Tamci ludzie też mieli podobne myślenie, ale jednocześnie poza docenieniem uzyskiwali z koni surowiec zwierzęcy – mięso oraz kości, z których wytwarzano płozy sań oraz łyżwy. Kości konia ze względu na kształt i długość były do tego najbardziej przydatne. Wśród starszego grona archeozoologów byli sympatycy koni, którzy nigdy nie napisali w swych artykułach o zjadaniu koniny. Jednak o tym, że konie były zjadane, świadczy zebrany przez nas materiał, w postaci śladów rąbania na kościach. Trzeba jednak dodać, że koń na pewno nie był hodowany po to, aby go zjeść. W tym celu trzymano liczne stada świń, bydła, owcy i kozy" – stwierdził prof. Makowiecki.

Dodał, że nie rozpoczął badań od najstarszych dziejów konia, ale od tych średniowiecznych, bo materiał z tego okresu jest olbrzymi, co pozwala łatwiej przetestować przyjętą w projekcie strategię badawczą, poznać przydatność najnowszych metod badań genetycznych i izotopowych.

"Doświadczenia będą bardzo przydatne do studiów nad końmi prehistorycznymi, których kości są zdecydowanie mniej liczne" – zakończył naukowiec.

Odkryto setki wielkich bakteriofagów. Zacierają one granice pomiędzy wirusami a organizmami żywymi

Data: 16.02.2020 22:24

Autor: ziemianin

news.berkeley.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #bakterie #wirusy #nauka #wiedza #ciekawostki

Naukowcy odkryli setki gigantycznych bakteriofagów, wirusów zabijających bakterie. Okazało się, że mają one cechy przynależne żywym organizmom, co zaciera granicę pomiędzy mikroorganizmami a wirusami. Ich rozmiary i złożoność budowy dorównują strukturom, które bezspornie uznajemy za żywe. W nowo odkrytych bakteriofagach znaleziono geny typowe dla bakterii, które bakterie używają przeciwko swoim gospodarzom.

Odkryto setki wielkich bakteriofagów. Zacierają one granice pomiędzy wirusami a organizmami żywymi

Niezwykłego odkrycia dokonali uczeni z University of California, Berkeley (UCB). Najpierw pobrali oni liczne próbki z 30 różnych ziemskich środowisk, od przewodu pokarmowego wcześniaków i ciężarnych kobiet, przez tybetańskie gorące źródło, południowoafrykański bioreaktor po pokoje szpitalne, oceany, jeziora obszary położone głęboko pod ziemią. Na podstawie tych próbek utworzyli wielką bazę DNA i zaczęli ją analizować.

Analiza wykazała obecność 351 różnych gatunków gigantycznych bakteriofagów. Każdy z nich miał genom co najmniej 4-krotnie dłuższy niż genom przeciętnego znanego dotychczas bakteriofaga. Rekordzistą był tutaj bakteriofag o genomie złożonym z 735 000 par bazowych. To 15--krotnie więcej niż genom przeciętnego faga. Ten genom jest bardziej rozbudowany niż genomy wielu bakterii, którymi żywią się fagi.

Badamy mikrobiomy Ziemi i czasem znajdujemy coś niespodziewanego. Te gigantyczne fagi zacierają różnice pomiędzy bakteriofagami, które nie są uważane za organizmy żywe, a bakteriami i archeonami. Natura znalazła sposób na istnienie czegoś, co jest hybrydą pomiędzy tego, co uznajemy za tradycyjne wirusy, a tradycyjne żywe organizmy, mówi profesor Jill Banfield.

Innym zdumiewającym odkryciem było spostrzeżenie, że w DNA tych olbrzymich fagów znajdują się fragmenty CRISPR, czyli systemu używanymi przez bakterie do obrony przed bakteriofagami. Prawdopodobnie gdy fag wprowadza swoje DNA do wnętrza bakterii jego system CRISPR zwiększa możliwość bakteryjnego CRISPR, prawdopodobnie po to, by lepiej zwalczać inne fagi.

Te fagi tak przebudowały system CRISPR, który jest używany przez bakterie i archeony, by wykorzystać go przeciwko własnej konkurencji i zwalczać inne fagi, mówi Basem Al-Shayeb, członek zespołu badawczego.

Okazało się również, że jeden z nowo odkrytych fagów wytwarza proteinę analogiczną do Cas9, proteiny wykorzystywanej w unikatowej technologii edycji genów CRISPR-Cas9. Odkrywcy nazwali tę proteinę Cas(fi), gdyż grecką fi oznacza się bakteriofagi. Badając te wielkie fagi możemy znaleźć nowe narzędzia, które przydadzą się na polu inżynierii genetycznej. Znaleźliśmy wiele nieznanych dotychczas genów. Mogą być one źródłem nowych protein dla zastosowań w przemyśle, medycynie czy rolnictwie, dodaje współautor badań Rohan Sachdeva.

Nowe odkrycie może mieć też znaczenie dla zwalczania chorób u ludzi. Niektóre choroby są pośrednio wywoływane przez fagi, gdyż fagi są nosicielami genów powodujących patogenezę i antybiotykooporność. A im większy genom, tym większa zdolność do przenoszenia takich genów i tym większe ryzyko, że takie szkodliwe geny zostaną przez fagi przeniesione na bakterie żyjące w ludzkim mikrobiomie.

Jill Banfield od ponad 15 lat bada różnorodność bakterii, archeonów i bakteriofagów na całym świecie. Teraz, na łamach Nature, poinformowała o zidentyfikowaniu 351 genomów bakteriofagów o długości ponad 200 kilobaz. To czterokrotnie więcej więc długość genomu przeciętnego bakteriofaga. Udało się też określić dokładną długość 175 nowo odkrytych genomów. Najdłuższy z nich, i absolutny rekordzista w świecie bakteriofagów, ma 735 000 par bazowych. Uczeni sądzą, że genomy, których długości nie udało się dokładnie ustalić, mogą być znacznie większe niż 200 kilobaz.

Większość z genów nowo odkrytych bakteriofagów koduje nieznane białka. Jednak naukowcom udało się zidentyfikować geny kodujące proteiny niezbędne do działania rybosomów. Tego typu geny nie występują u wirusów, a u bakterii i archeonów. Tym co odróżnia cząstki nie będące życiem od życia jest posiadanie rybosomów i związana z tym zdolność do translacji białek. To właśnie jedna z najważniejszych cech odróżniających wirusy od bakterii, czyli cząstki nie będące życiem od organizmów żywych. Okazuje się, że niektóre z tych olbrzymich fagów posiadają znaczną część tej maszynerii, zatem nieco zacierają te granice, przyznaje Sachdeva.

Naukowcy przypuszczają, że olbrzymie fagi wykorzystują te geny do pokierowania bakteryjnymi rybosomami tak, by wytwarzały kopie protein potrzebnych fagom, a nie bakteriom. Niektóre z tych fagów posiadają tez alternatywny kod genetyczny, triplety, które kodują specyficzne aminokwasy, co może zmylić bakteryjne rybosomy.

Jakby tego było mało, nowo odkryte bakteriofagi posiadają geny kodujące różne odmiany protein Cas. Niektóre mają też macierze CRISPR, czyli takie obszary bakteryjnego genomu, gdzie przechowywane są fragmenty genomu wirusów, służące bakteriom do rozpoznawania i zwalczania tych wirusów.

Uczeni stwierdzili, że fagi z wielkimi genomami są dość rozpowszechnione w ekosystemach Ziemi. Ich obecność nie ogranicza się do jednego ekosystemu.

Odkryte wielkie fagi zostały przypisane do 10 nowych kladów. Każdy z nich posiada w nazwie słowo „wielki” w języku jednego z autorów badań. Te nowe klady to Mahaphage (z sanskrytu), Kabirphage, Dakhmphage i Jabbarphage (z arabskiego), Koydaiphage (japoński), Biggiephage (angielski z Australii), Whopperphage (angielski z USA), Judaphage (chiński), Enormephage (francuski) oraz Keampephage (duński).

Data: 16.02.2020 19:41

Autor: tensorflow

Liczba Grahama. Wyjaśnienie „na palcach”. (Najsłynniejsza liczba-olbrzym)

*Liczba Grahama – pierwsza liczba-olbrzym która trafiła do Księgi rekordów Guinnessa jako „najbardziej największa liczba używana w dowodach matematycznych” (w tym czasie), jest również najbardziej znaną liczbą-olbrzymem. Dokładne wyobrażenie tej liczby sprawi, że mózg skolapsuje w Czarną dziurę, ponieważ maksymalnej entropii przestrzeni rozmiarem z mózg nie wystarczy do umieszczenia pełnej informacji o liczbie Grahama. *(opis oryginalny z youtube)

https://youtu.be/hukuOx0JRp4

#nauka #youtube #ciekawostki

Pszczoły produkując miód, nawożą nasze pola

Data: 14.02.2020 15:01

Autor: ziemianin

farmer.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #pszczoly #uprawy #rosliny #rolnictwo #swiatrolnika

Już dziś, w USA i Kanadzie, pracowite pszczoły rozprowadzają na polach uprawnych specjalny fungicyd. Niedługo w Europie owady mają zostać zaprzęgnięte do dozowania środków ochrony roślin.

Naukowcy doprowadzili do stworzenia odpowiedniej formuły fungicydu, który jest już stosowany w Ameryce Północnej. Zatem, nie mamy do czynienia z eksperymentem, a z praktycznym wyprodukowaniem i wdrożeniem w produkcji rolnej "nowej broni".

Opisywany fungicyd jest biopreparatem, a zatem nie powinien szkodzić jego nosicielkom – pszczołom. Vectorite w swym składzie zawiera mikroorganizm Clonostachys rosea, szczep CR-7. Formułę opracowali Kanadyjczycy. Po serii testów, uzyskał aprobatę amerykańskiej Agencji Ochrony Roślin i Środowiska (EPA). Certyfikat stosowania obejmuje: borówkę amerykańską, truskawkę, słonecznik, pomidora i jabłka. Tak więc, jego teoretyczne zastosowanie jest powszechne. Chroni przed grzybami, które zarażają roślinę szarą pleśnią. Ponadto, zabezpiecza przed zgnilizną twardzikową i zgnilizną owoców.

Substancja ma konsystencję proszku, który jest dozowany na podstawkach przy wylotach z pszczelich uli. Wymaga to zastosowania specjalnie zaprojektowanej konstrukcji uli. Pszczoły za każdym razem miały styczność z roztworem. W ten sposób, środek chemiczny przenoszony jest na kwiatostan roślin.

Dozowanie, dzięki pracy pszczół jest cykliczne i trafia na roślinę praktycznie przez cały okres jej kwitnienia. Po drugie – dzięki docelowemu stosowaniu preparatu – mamy do czynienia ze znacznymi oszczędnościami w ilości stosowanych środków ochrony.

Napływające informacje w sprawie nowego biopreparatu, wieszczą jego zastosowanie także w uprawie rzepaku. W Kanadzie z powodzeniem stosuje się go już od jakiegoś czasu do ochrony tego rodzaju upraw. Zainteresowanie nowinką technologiczną wyrażają także szwajcarskie ośrodki badawcze. Być może już wkrótce Vectorite wejdzie na europejski rynek?

Analiza DNA mieszkańców Zachodniej Afryki ujawnia nieznanego nam przodka?

Data: 14.02.2020 13:37

Autor: ziemianin

sci-news.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #dna #genetyka #geny #czlowiek #afryka

Najnowsze badania sugerują, że cztery zachodnioafrykańskie populacje noszą geny, które mogą należeć do nieodkrytego jeszcze archaicznego plemienia hominini – czyżby w naszej drabince ewolucyjnej potrzebna była kolejna modyfikacja?

Analiza DNA mieszkańców Zachodniej Afryki ujawnia nieznanego nam przodka?

Science Advances 12 lutego 2020

Naukowcy twierdzą, że może chodzić o plemię pochodzące od tego samego przodka, co Neandertalczyk, człowiek z Denisowej Jaskini oraz współczesny człowiek, które podobnie jak pozostali wyodrębniło się jakieś 800 tysięcy lat temu. Poprzednie badania pokazywały, że homo sapiens krzyżowali się z Neandertalczykami i denisowianami po wyemigrowaniu z Afryki, ale niewiele wiemy na temat genów homininów, których przodkowie nigdy nie opuścili Afryki, a wszystko przez problemy z pozyskaniem DNA, łatwo ulegającego degradacji w takich warunkach klimatycznych.

Żeby pokonać te trudności, Sriram Sankararaman i Arun Durvasula z University of California wykorzystali komputerowe modelowanie, żeby porównać wariacje genów 405 zachodnioafrykańskich genomów i tych pochodzących od Neandertalczyka i człowieka z Denisowej Jaskini. Zespół przyjrzał się zarówno obecnym, jak zamierzchłym, segmentom genomów ludności Joruba, zamieszkującej Ibadan w Nigerii. To właśnie w ten sposób odkryli większą zmienność genetyczną w starym DNA tego plemienia niż u Neandertalczyka i denisowian, co może sugerować, że żadna z tych grup nie odpowiada za obserwowane różnice.

Podobne mechanizmy można było zaobserwować u ludności Mende w Sierra Leone i tej zamieszkującej zachodnie obszary Gambii – w sumie 4 populacje wywodzą się w 2-19% od tego tajemniczego przodka. Co prawda nie wiemy, czy chodzi tu o zupełnie nowy rodzaj hominida, o którym jeszcze nic nie wiemy i którego śladów jeszcze nie odkryliśmy, czy może lepiej nam znanego, ale mniej zbadanego, jak choćby Homo heidelbergensis, czyli człowiek heidelberski, który pojawił się ok. 700 000 lat temu. Tak czy inaczej, tajemniczy hominin zdaje się pochodzić od przodków, z których wykształcili się Neandertalczyk, denisowianin oraz człowiek współczesny, zanim rodowód się podzielił.

Naukowcy szacują, że wspomniany podział miał miejsce w pewnym momencie między 1 mln a 360 tysiącami lat temu, podczas gdy krzyżowanie się zamierzchłej populacji i przodków człowieka współczesnego odbyło się ok. 124 tysięcy lat temu. Badania pozwalają też lepiej zrozumieć skomplikowaną ewolucję człowieka i zawęzić widełki czasowe dotyczące pojawiania się kolejnych gałęzi naszego drzewa rodowego. – Być może wszystko to łączy się w coś, czego w pełni nie rozumiemy. Coś złożonego, co miało miejsce ok. pół miliona lat temu albo nieco później. Może znajdziemy więcej dowodów rzeczowych, np. homininów z Eurazji, gdzie jest trochę chłodniej i DNA ma szansę zachować się w lepszym stanie, co pozwoli nam lepiej zrozumieć związek między Neandertalczykiem i człowiekiem współczesnym.

Data: 11.02.2020 09:25

Autor: tensorflow

Czytamy naturę #49 | Chińscy kierowcy tyją – Siwienie ze stresu – Epidemie i pseudonauka

W 49. odcinku "Czytamy naturę" dowiemy się:

1) 00:36 jakie są skutki przestawienia się z transportu publicznego na samochodowy, na przykładzie ciekawego eksperymentu prowadzonego od 2011 roku w Pekinie;

2) 07:59 jaki jest mechanizm siwienia ze stresu?

3) 15:30 jak odwieść ludzi od pseudonauki i teorii spiskowych i dlaczego fakty nie wystarczą?

https://youtu.be/DE-rpy3TS8s

(opis oryginalny z youtube)

#nauka #youtube

W fińskich szkołach jest raj – dyrektor z polski dzieli się swoimi wrażeniami

Data: 10.02.2020 16:31

Autor: ziemianin

odkrywamyzakryte.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #szkola #finlandia #szkolnictwo #nauka #zachowanie

W fińskich szkołach jest raj i inne myślenie o edukacji – takimi słowami można zobrazować system szkolnictwa w Finlandii. Swoimi refleksjami z wyjazdu studyjnego do fińskich szkół podzielił się na Facebooku dyrektor jednej z polskich szkół. Co zaobserwował i dlaczego polska edukacja pozostawia wiele do życzenia?

W fińskich szkołach jest raj – dyrektor z polski dzieli się swoimi wrażeniami

Dyrektor z Polski w Finlandii

Leszek Janasik, dyrektor Społecznego Liceum Ogólnokształcącego w Milanówku jest pedagogiem, któremu nie pozostaje obojętny los polskich uczniów i przyszłość polskiego systemu edukacji.

Dyrektor jednej ze szkół w Milanówku uważa, że dobra i mądra edukacja w szkołach publicznych i niepublicznych jest w interesie nas wszystkich.

On sam angażuje się w różne akcje i bierze udział w wyjazdach, które poszerzają horyzonty.

Dzięki Społecznemu Towarzystwu Oświatowemu miał okazję uczestniczyć w wyjeździe studyjnym do szkół w Finlandii.

Wyjechał na dwa dni do Lahti i obserwował, jak wygląda nauczanie w fińskich szkołach.

Po powrocie do kraju uświadomił sobie, że dzieli nas po prostu przepaść, która dotyczy przede wszystkim innego myślenia o edukacji.

Smutne refleksje

Swoimi, bądź co bądź, smutnymi refleksjami z wyjazdu, podzielił się z innymi we wpisie na Facebooku (tam też można obejrzeć zdjęcia z wyjazdu).

Zobaczcie, co pan dyrektor ma nam do przekazania:

Kilka przykładów z obserwacji i rozmów, które utkwiły mi w pamięci:



1. Dzieci będąc nawet na początku szkoły podstawowej same wracają ze szkoły. Pytanie czy rodzice się nie martwią spotykało się ze zdziwieniem i niezrozumieniem – jak to się martwią? Przecież dzieci muszą być samodzielne



2. Dyrektor cieszy się jak dzieci biegają na przerwach po korytarzu (!)



3. Jak o mało nie spadłem ze schodów/trybun zapytałem, czy dzieci nie spadają – dyrektor wzruszył ramionami i powiedział, że jak raz spadną, to później uważają… (już widzę kontrolę polskiego sanepidu w fińskiej szkole…).



4. Dzieci chodzą po szkole w skarpetkach, mogą na bosaka lub w kapciach!!!



5. Na przerwie w szkole podstawowej jest cicho… Dobra akustyka to jedno (mają na jej punkcie odjazd), drugie to dzieci cały czas są aktywne na zajęciach i nie muszą odreagowywać 45 minut siedzenia w ławce w ciszy… Nawet krzesła sprzyjają wierceniu się na lekcjach…



6. W każdej szkole są zajęcia z UWAGA prasowania, przyszywania guzików, podstaw stolarki itp. Jak oglądałem kolejną salę z żelazkami musiałem mieć niezłą minę… Nikt nie boi się, że dzieci się poparzą – przecież poparzą się tylko raz, a później będą pamiętać… Maszyny do szycia to standardowe wyposażenie…



7. Wyposażenie sal informatycznych to jakiś odlot… Moje ulubione chromebooki są wszędzie…



8. Dzieci w ciągu dnia muszą wychodzić na dwór bez względu na pogodę!!!



9. Pytanie o program wzbudziło znów niezrozumienie, Jaki program? Po co? Są ogólne wytyczne tworzone raz na 5-10 lat, a nauczyciel ma zupełną autonomię w ich realizacji.



10. Gdy padło pytanie o odpowiednik kuratorium, jakiś organ kontrolujący szkoły – mina dyrektora była bezcenna… Odpowiedź: “Ale co i po co kontrolować? Przecież nauczyciel ma wolność w realizacji wytycznych”.



11. Nie ma w szkołach planów wynikowych, rozkładów materiału, przedmiotowych systemów oceniania i całej masy dokumentów…



12. Zebrania z rodzicami są DWA razy w roku….



13. Po godzinie 13 w szkole ciężko spotkać dzieci (tylko na zajęciach sportowych, plastycznych, muzycznych – ale naprawdę nieliczni). Przecież dzieci muszą mieć czas na inne rzeczy niż tylko nauka…



14. Szkoły służą mieszkańcom – można przyjść po południu skorzystać ze stolarni, biblioteki itp.



15. Zaangażowanie lokalnych firm we wsparcie edukacji jest normą i powodem do dumy.



Najczęściej powtarzanym słowem w każdej szkole było „ZAUFANIE” – zaufanie do nauczycieli, zaufanie do dzieci, zaufanie do rodziców i rodziców do szkoły… Myśląc o naszym systemie edukacji jako całości jest mi smutno…  O uniwersytecie nic nie napiszę, bo to inna galaktyka… Zrozumiałem, dlaczego młodzi ludzie gdy wyjadą studiować za granicą nie wracają do Polski. Edukacja to stan umysłu…



Podsumowując – w naszej szkole w Milanówku, na własnym podwórku próbujemy coś robić, budować JAKOŚĆ i podświadomie właśnie ZAUFANIE, ale jest ciężko w ramach takiej koncepcji edukacji. W październiku mieliśmy nawet zajęcia z wiązania krawatów, ale to tylko jedne zajęcia… 

Widać, że przepaść między Finlandią a Polską w podejściu do nauczania i kontaktów z uczniem jest ogromna.

Czas wyciągnąć wnioski i dokonywać zmian na własnym podwórku!

Nowe urządzenie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zapewni ultraszybką komunikację z Ziemią

Data: 10.02.2020 04:11

Autor: ziemianin

esa.int

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #kosmos #satelita #iss #ciekawostki #nauka #esa

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS) będzie mieć możliwość korzystania z ultraszybkich połączeń. Astronauci planują zainstalowanie szybkiego łącza radiowego, aby umożliwić połączenia z Ziemią w czasie niemal rzeczywistym.

Nowe urządzenie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zapewni ultraszybką komunikację z Ziemią

Nowe urządzenie (ColKa), które astronauci podłączą do Laboratorium kosmicznego Columbus umożliwi niemal natychmiastową komunikację między ISS a Ziemią, co zapewni znacznie szybsze przesyłanie danych z eksperymentów na stacji. Maszyna wielkości lodówki zostanie dostarczona na stację dzisiaj, przy użyciu statku zaopatrzeniowego Cygnus. Następnie będzie musiała zostać podłączona na zewnątrz modułu Columbus.

ESA na swoim blogu twierdzi, że tegoroczny spacer kosmiczny będzie miał na celu ulepszenie modułu Columbus. Dwóch astronautów poprowadzi urządzenie przez śluzę stacji i wyrzuci ją na zewnątrz. Antena jest podłączana do dedykowanej wtyczki na zewnątrz modułu Columbus, która zasila dane z urządzeń i komputerów w środku.

Po zainstalowaniu ColKa wyśle sygnały ze stacji do grupy satelitów na orbicie, które są w stałej komunikacji z jedną stacją naziemną. Umożliwi to nieprzerwany przepływ danych ze stacji na Ziemię. Antena będzie skierowana ku niebu, by wysyłać i odbierać dane z prędkością do 50 Mb/s. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna znajduje się na wysokości ponad 400 km nad powierzchnią Ziemi, jednak satelity z którymi się połączy, krążą wokół Ziemi na wysokości ponad 35 000 km.

Laboratorium kosmiczne Columbus

To europejskie laboratorium naukowe jest modułem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do badań. Zawiera sprzęt badawczy do projektów wymagających środowiska nieważkości. Przeprowadzone doświadczenia naukowe obejmują biologię roślin, egzobiologię, heliofizykę, fizjologię człowieka oraz fizykę płynów.

Laboratorium pierwotnie było częścią programu Columbus, który miał stanowić główny moduł samodzielnej stacji orbitalnej Columbus. ESA planowała w latach 1986-1991 umieszczenie na orbicie stacji załogowej, która miałaby możliwość prowadzenia eksperymentów naukowych związanych z mikrograwitacją. Niestety program odwołano z powodu cięć finansowych.

Laboratorium kosmiczne Columbus zostało uruchomione na stacji w 2008 roku. Do komunikacji wykorzystuje sieć stacji oraz infrastrukturę NASA. Nowy sprzęt zapewni szybszą komunikację niezależnie od systemu NASA.

Naukowcy na Ziemi przez cały czas będą mieć dostęp do swoich kosmicznych eksperymentów i to przez kolejne dziesięć lat.

Data: 09.02.2020 00:42

Autor: R20_swap

Naukowcy z Yale University przeprowadzili badania wskazujące na to, że istnieje korelacja pomiędzy powstawaniem raka a promieniowaniem z telefonów komórkowych. Potwierdza to, że korzystanie ze smartfonów rzeczywiście zwiększa ryzyko wystąpienia chorób onkologicznych, szczególnie raka tarczycy.

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/potwierdzono-ze-uzywanie-smartfonow-ma-wplyw-na-rozwoj-raka

#rak #promieniowanie #mikrofale #smartfony #medycyna #badania #nauka

Data: 05.02.2020 01:50

Autor: tensorflow

Czytamy naturę [#48]

Brakujące ogniwo z dna oceanu

01:05 o eksperymentalnej hodowli jednokomórkowców wyłowionych z dna oceanu u wybrzeży Japonii, które mogą stanowić brakujące ogniwo ewolucyjne pomiędzy bakteriami a resztą świata;

Super-supernowa

12:54 o tym, co może odpowiadać za "superświetliste" supernowe, czyli eksplozje jeszcze jaśniejsze niż te, które i tak są najjaśniejszymi obiektami w Kosmosie;

Wilki aportują

19:48 o badaniach nad aportowaniem u 8-tygodniowych wilczków, co może wyjaśnić, jak doszło do udomowienia wilka i powstania psa.

https://www.youtube.com/watch?v=9FeMm39bMcc

#nauka #youtube

Umiejętności absolwenta uniwersytetu

Data: 03.02.2020 16:15

Autor: ziemianin

twitter.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #uniwersytety #ranking #matusiakblog

Ewentualne pretensje co do rzetelności rankingu należy skierować do prestiżowego World Economic Forum i The Spectator Index

Umiejętności absolwenta uniwersytetu

Żale też można wylać oczywiście na świętoszkowatego ministra Gowina, którego pasożytnicza trzoda pasie się na państwowych posadach. Minister Rozwoju Emilewicz od wszystkiego urządza kolejne hucpy.

Do niedawna myślałem że naukę pogrążają "profesorowie" humanistyki twierdzący przykładowo, że pary homoseksualne mają tyle samo dzieci, co pary heteroseksualne ale po obejrzeniu kilku prac habilitacyjnych z dziedziny techniki z przykrością trzeba stwierdzić że jedynym ratunkiem jest gruby kij, którym trzeba całe to śmierdzące, zdegenerowane pokomunistyczne towarzystwo pogonić za Don razem z Nadzwyczajną Kastą.

Afrykańskie uniwersytety są już lepsze niż wyższe szkoły gotowania na gazie i marketingu.

Rola Romana Dmowskiego w odzyskaniu przez Polskę niepodległości

Data: 30.01.2020 13:11

Autor: raptor

historykon.pl

Artykuł przedstawia zasługi Romana Dmowskiego w powstaniu niepodległego państwa polskiego. W tym celu muszę wskazać na ramy chronologiczne jego działalności, które obejmują lata 1904-1919. Państwami, w których Dmowski podejmował swoje działania na rzecz powstania niepodległej Polski były głównie: Rosja, Francja, Japonia i Stany Zjednoczone.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostki #polska

Data: 28.01.2020 06:32

Autor: tensorflow

Recenzja trzech polskojęzycznych czasopism popularnonaukowych:

Świat wiedzy, Focus, Scientific American

powiem że 20 lat temu czytałem fokusa z zafascynowaniem, miałem całkiem sporą kolekcję, ostatnio myślałem o tej gazecie jak obaczyłem że jest dostępna w polskim deli i myślałem czy może warto kupić, jednak po obejrzeniu tego video widzę że nie warto, za to zobaczyłem spory potencjał w innej gazecie którą zamierzam zdobyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

polecam zobaczyć:

https://www.youtube.com/watch?v=PSPpg28IV3w

#youtube #nauka

Orzechy włoskie "dokarmiają" korzystne bakterie, co może wyjaśniać prosercowe . . .

Data: 27.01.2020 16:06

Autor: ziemianin

news.psu.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #orzechywloskie #jedzenie #zdrowie

Orzechy włoskie są smaczną przekąską czy dodatkiem do sałatki. Okazuje się, że to nie tylko przyjemność dla naszych kubków smakowych. Naukowcy odkryli bowiem, że orzechy włoskie mogą korzystnie wpływać na dobre bakterie z naszego przewodu pokarmowego, a stąd z kolei mogą się brać prosercowe oddziaływania tego składnika diety.

Orzechy włoskie "dokarmiają" korzystne bakterie, co może wyjaśniać prosercowe właściwości tego składnika diety

Zespół z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii stwierdził, że codzienne jedzenie orzechów włoskich wiązało się ze wzrostem liczebności różnych korzystnych bakterii. Dodatkowo zmiany dot. mikroflory jelitowej wiązały się z poprawą w zakresie pewnych czynników ryzyka chorób serca.

Biorąc to wszystko pod uwagę. prof. Kristina Petersen sugeruje, że orzechy włoskie mogą być przekąską dobrą zarówno dla jelit, jak i dla serca.

Zastąpienie dotychczasowych przekąsek, zwłaszcza jeśli są niezdrowe, orzechami włoskimi to drobna zmiana, którą warto wdrożyć, by poprawić swoją dietę. Spożywanie 2-3 uncji [5,6-8,5 dag] orzechów włoskich dziennie […] może być dobrą metodą polepszenia stanu zdrowia jelit i obniżenia ryzyka chorób serca.

Wiele badań dotyczy zdrowia jelit i jego wpływu na ogólny stan zdrowia, dlatego zamierzaliśmy się przyjrzeć nie tylko takim czynnikom, jak lipidy czy lipoproteiny, ale i stanowi zdrowia jelit. Chcieliśmy również sprawdzić, czy wywołane spożyciem orzechów zmiany w przewodzie pokarmowym korelują z poprawą dot. czynników ryzyka chorób serca – podkreśla prof. Penny Kris-Etherton.

Do udziału w badaniu zebrano grupę 42 osób z nadwagą bądź otyłością w wieku 30-65 lat. Przed rozpoczęciem studium ochotnicy przechodzili na 2 tygodnie na typową amerykańską dietę; nasycone kwasy tłuszczowe (ang. Saturated Fatty Acids, SFAs) stanowiły 12%, wielonienasycone kwasy tłuszczowe (ang. Polyunsaturated Fatty Acids, PUFAs) 7%, a jednonienasycone kwasy tłuszczowe (ang. Monounsaturated Fatty Acids, MUFAs) 12%. Później w losowej kolejności badani przechodzili przez 6 tygodni następujące diety: 1) orzechową, w ramach której nasycone kwasy tłuszczowe stanowiły 7%, wielonienasycone kwasy tłuszczowe 16% (2,7% to kwas α-linolenowy, ALA), a MUFAs 9%, 2) dietę zawierającą podobną ilość ALA i PUFAs, ale bez orzechów włoskich (7% SFAs, 16% PUFAs [2,6% ALA] i 9% MUFAs) oraz 3) drugą dietę "bezorzechową", w której kwas α-linolenowy zastępowano częściowo kwasem oleinowym (7% SFAs, 14% PUFAs [0,4% ALA] i 12% MUFAs; warto dodać, że ALA to kwas wielonienasycony, a kwas oleinowy jednonienasycony). Pomiędzy poszczególnymi dietami stosowano przerwy.

By przeanalizować bakterie mikroflory jelit, naukowcy zbierali próbki kału na 72 godziny przed zakończeniem diety startowej i każdej z testowych diet.

Dieta orzechowa zwiększyła liczebność bakterii, w przypadku których wcześniejsze badania wykazały związki prozdrowotne. W tym miejscu warto wymienić choćby Roseburia, dla których wykazano, że wiążą się one z ochroną wyściółki jelit. Wzrosła też liczebność Eubacterium eligens i przedstawicieli rodzaju Butyricicoccus – opowiada Petersen.

Po diecie orzechowej naukowcy zauważyli także istotne związki między zmianami w obrębie mikrobiomu a czynnikami ryzyka chorób serca (w przypadku 2 pozostałych diet nie stwierdzono znaczących korelacji). E. eligens była np. ujemnie związana ze zmianami w kilku wskaźnikach/parametrach ciśnienia krwi. Dodatkowo większa liczebność bakterii Lachnospiraceae wiązała się z większymi spadkami ciśnienia, cholesterolu całkowitego oraz cholesterolu nie-HDL.

Pokarmy takie jak całe orzechy zapewniają wachlarz substratów, np. kwasów tłuszczowych, błonnika i składników bioaktywnych, które "dokarmiają" nasz mikrobiom. To z kolei pomaga w generowaniu metabolitów korzystnych […] dla ludzkiego organizmu – podkreśla Regina Lamendella.

Koronawirus już w Europie. Dwa miasta w Chinach poddane kwarantannie.

Data: 24.01.2020 15:07

Autor: R20_swap

youtube.com

W Chinach w prowincji Hebei zmarła 18. ofiara nowego koronawirusa. To pierwszy przypadek śmiertelny poza prowincją Hubei, gdzie znajduje się miasto Wuhan – epicentrum wirusa. W kraju zakażonych jest ponad 630 osób. Na wielu światowych lotniskach obowiązują nadzwyczajne środki ostrożności. Dwa chińskie miasta – Wuhan i Huanggang – pozostają w izolacji, zawieszając transport miejski, kolejowy i lotniczy. Łącznie mieszka w nich niemal 19 milionów ludzi.

#chiny #choroby #swiat #virus #medycyna #nauka #ludzie #zaglada #epidemia #pandemia

Data: 22.01.2020 17:16

Autor: PostironicznyPowerUser

nie potrafię się nadziwić nad pychą fanatycznych wyznawców nauki, którzy brandzlują się do tych wszystkich wspaniałych osiągnięć, które mogą zakończyć się całkowitą zagładą ludzkości xD

jakim trollem/idiotą trzeba być żeby tak zażarcie bronić mądrości etapu.

#nauka

Data: 21.01.2020 23:08

Autor: reflex1

Naukowcy z HUG, czyli genewskich szpitali uniwersyteckich wynaleźli prostu sposób na stwierdzenie obecności nowego chińskiego wirusa. Wystarczy jedynie wymaz z gardła. Badania nadal są w toku, ale podobno działa.

Dodatkowo rozbili wirusa na części pierwsze i będą starać się stworzyć przeciw-wirusy.

Ostatnia odmiana eboli tez znalazła rozwiązanie właśnie w Genewie.

#szwajcaria #swissinfo #medycyna #nauka

Najczęściej spożywany w Ameryce olej powoduje zmiany genetyczne w mózgu

Data: 21.01.2020 00:48

Autor: Monte

news.ucr.edu

Olej sojowy jest związany ze zmianami metabolicznymi i neurologicznymi u myszy

Badania UC Riverside pokazują, że olej sojowy nie tylko prowadzi do otyłości i cukrzycy, ale może również wpływać na stany neurologiczne, takie jak autyzm, choroba Alzheimera, lęk i depresja.

Zgodnie z amerykańskim Departamentem Rolnictwa, olej sojowy stosowany do smażenia w fast foodach, dodawany do paczkowanej żywności i podawany zwierzętom hodowlanym, jest zdecydowanie najbardziej produkowanym i spożywanym olejem jadalnym w USA. Najprawdopodobniej nie jest zdrowy dla ludzi.

https://news.ucr.edu/sites/g/files/rcwecm1816/files/2020-01/Screen%20Shot%202020-01-16%20at%201.35.31%20PM.jpg

Z pewnością nie jest dobry dla myszy. Nowe badanie, opublikowane w tym miesiącu w czasopiśmie Endocrinology, porównało myszy karmione trzema różnymi dietami o wysokiej zawartości tłuszczu: olej sojowy, olej sojowy zmodyfikowany tak, by zawierał mało kwasu linolowego i olej kokosowy.

Ten sam zespół badawczy UCR odkrył w 2015 r., Że olej sojowy indukuje otyłość, cukrzycę, insulinooporność i stłuszczenie wątroby u myszy. Następnie w badaniu z 2017 r. Ta sama grupa dowiedziała się, że jeśli olej sojowy ma niską zawartość kwasu linolowego, powoduje on mniej otyłości i insulinooporności.

Jednak w badaniu opublikowanym w tym miesiącu badacze nie stwierdzili żadnej różnicy między wpływem zmodyfikowanego i niezmodyfikowanego oleju sojowego na mózg. W szczególności naukowcy odkryli wyraźny wpływ oleju na podwzgórze, gdzie zachodzi szereg krytycznych procesów.

„Podwzgórze reguluje masę ciała poprzez metabolizm, utrzymuje temperaturę ciała, ma kluczowe znaczenie dla rozmnażania i wzrostu fizycznego, a także reakcji na stres” – powiedziała Margarita Curras-Collazo, profesor neurobiologii UCR i główny autor badania.

Zespół ustalił, że wiele genów u myszy karmionych olejem sojowym nie działa poprawnie. Jeden taki gen wytwarza hormon „miłości”, oksytocynę. U myszy karmionych olejem sojowym poziom oksytocyny w podwzgórzu spadł.

Zespół badawczy odkrył około 100 innych genów, na które wpływa również dieta olej sojowy. Wierzą, że to odkrycie może mieć wpływ nie tylko na metabolizm energetyczny, ale także na prawidłowe funkcjonowanie mózgu i choroby, takie jak autyzm lub choroba Parkinsona. Należy jednak pamiętać, że nie ma dowodów na to, że olej powoduje te choroby.

Ponadto zespół zauważa, że ​​ustalenia dotyczą tylko oleju sojowego – nie innych produktów sojowych ani innych olejów roślinnych.

„Nie wyrzucaj tofu, mleka sojowego, edamame lub sosu sojowego” – powiedziała Frances Sladek, toksykolog z UCR i profesor biologii komórki. „Wiele produktów sojowych zawiera tylko niewielkie ilości oleju i duże ilości zdrowych związków, takich jak niezbędne kwasy tłuszczowe i białka.”

Zastrzeżenie dla czytelników zaniepokojonych ich ostatnim posiłkiem polega na tym, że badanie przeprowadzono na myszach, a badania na myszach nie zawsze przekładają się na takie same wyniki u ludzi.

Ponadto w tym badaniu wykorzystano samce myszy. Ponieważ oksytocyna jest tak ważna dla zdrowia matki i sprzyja wiązaniu matki z dzieckiem, podobne badania należy przeprowadzić na samicach myszy.

Jedna dodatkowa uwaga na temat tego badania – zespół badawczy nie wyodrębnił jeszcze, które substancje chemiczne w oleju są odpowiedzialne za zmiany, które znaleźli w podwzgórzu. Ale wykluczyli dwóch kandydatów. To nie jest kwas linolowy, ponieważ modyfikowany olej również powodował zakłócenia genetyczne; nie jest to także stigmasterol, cholesterolowa substancja chemiczna naturalnie występująca w oleju sojowym.

Identyfikacja związków odpowiedzialnych za negatywne skutki jest ważnym obszarem przyszłych badań zespołu.

„To może pomóc w projektowaniu zdrowszych olejów dietetycznych w przyszłości”, powiedział Poonamjot Deol, asystent naukowca w laboratorium Sladka i pierwszy autor badań.

„Dogmat jest taki, że tłuszcz nasycony jest zły, a tłuszcz nienasycony jest dobry. Olej sojowy jest tłuszczem wielonienasyconym, ale pomysł, że jest dla ciebie dobry, po prostu nie został udowodniony – powiedział Sladek.

Rzeczywiście olej kokosowy, który zawiera tłuszcze nasycone, spowodował bardzo niewiele zmian w genach podwzgórza.

„Jeśli jest jedna wiadomość, którą chcę, aby ludzie ją zabrali, to jest to: zmniejszyć zużycie oleju sojowego”, powiedział Deol o najnowszych badaniach.

#badania #nauka #zdrowie #dieta

Cegły regenerujące się z połówki? Z żyjącym materiałem z Kolorado to możliwe

Data: 18.01.2020 11:58

Autor: ziemianin

colorado.edu

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #budownictwo #bakterie #bakterie #sinice #regeneracja #wzrost #beton #cegly

W budownictwie od dawna wykorzystuje się materiały pochodzenia biologicznego, np. drewno. Gdy się ich używa, nie są już jednak żywe. A gdyby tak stworzyć żyjący budulec, który jest w stanie się rozrastać, a przy okazji ma mniejszy ślad węglowy? Naukowcy nie poprzestali na zadawaniu pytań i zabrali się do pracy, dzięki czemu uzyskali beton i cegły z bakteriami.

wymagany angielski

Cegły regenerujące się z połówki? Z żyjącym materiałem z Kolorado to możliwe

Zespół z Uniwersytetu Kolorado w Boulder podkreśla, że skoro udało się utrzymać przy życiu pewną część bakterii, żyjące, i to dosłownie, budynki nie są wcale tylko i wyłącznie pieśnią przyszłości.

Pewnego dnia takie struktury będą mogły, na przykład, same zasklepiać pęknięcia, usuwać z powietrza niebezpieczne toksyny, a nawet świecić w wybranym czasie.

Na razie technologia znajduje się w powijakach, ale niewykluczone, że kiedyś żyjące materiały poprawią wydajność i ekologiczność produkcji materiałów budowlanych, a także pozwolą im wyczuwać i wchodzić w interakcje ze środowiskiem – podkreśla Chelsea Heveran.

Jak dodaje Wil Srubar, obecnie wytworzenie cementu i betonu do konstruowania dróg, mostów, drapaczy chmur itp. generuje blisko 6% rocznej światowej emisji dwutlenku węgla.

Wg Srubara, rozwiązaniem jest "zatrudnienie" bakterii. Amerykanie eksperymentowali z sinicami z rodzaju Synechococcus. W odpowiednich warunkach pochłaniają one CO2, który wspomaga ich wzrost, i wytwarzają węglan wapnia (CaCO3).

Naukowcy wyjaśnili, w jaki sposób uzyskali LBMs (od ang. living building material, czyli żyjący materiał), na łamach pisma Matter. Na początku szczepili piasek żelatyną, pożywkami oraz bakteriami Synechococcus sp. PCC 7002. Wybrali właśnie żelatynę, bo temperatura jej topnienia i przejścia żelu w zol wynosi ok. 37°C, co oznacza, że jest kompatybilna z temperaturami, w jakich sinice mogą przeżyć. Poza tym, schnąc, żelatynowe rusztowania wzmacniają się na drodze sieciowania fizycznego. LBM trzeba schłodzić, by mogła się wytworzyć trójwymiarowa hydrożelowa sieć, wzmocniona biogenicznym CaCO3.

Przypomina to nieco robienie chrupiących ryżowych słodyczy, gdy pianki marshmallow usztywnia się, dodając twarde drobinki.

Akademicy stworzyli łuki, kostki o wymiarach 50x50x50 mm, które były w stanie utrzymać ciężar dorosłej osoby, i cegły wielkości pudełka po butach. Wszystkie były na początku zielone (sinice to fotosyntetyzujące bakterie), ale stopniowo brązowiały w miarę wysychania.

Ich plusem, poza wspomnianym wcześniej wychwytem CO2, jest zdolność do regeneracji. Kiedy przetniemy cegłę na pół i uzupełnimy składniki odżywcze, piasek, żelatynę oraz ciepłą wodę, bakterie z oryginalnej części wrosną w dodany materiał. W ten sposób z każdej połówki odrośnie cała cegła.

Wyliczenia pokazały, że w przypadku cegieł po 30 dniach żywotność zachowało 9-14% kolonii bakteryjnych. Gdy bakterie dodawano do betonu, by uzyskać samonaprawiające się materiały, wskaźnik przeżywalności wynosił poniżej 1%.

Wiemy, że bakterie rosną w tempie wykładniczym. To coś innego niż, na przykład, drukowanie bloku w 3D lub formowanie cegły. Gdybyśmy mogli uzyskiwać nasze materiały [budowlane] na drodze biologicznej, również bylibyśmy w stanie produkować je w skali wykładniczej.

Kolejnym krokiem ekipy jest analiza potencjalnych zastosowań platformy materiałowej. Można by dodawać bakterie o różnych właściwościach i uzyskiwać nowe materiały z funkcjami biologicznymi, np. wyczuwające i reagujące na toksyny w powietrzu.

Budowanie w miejscach, gdzie zasoby są mocno ograniczone, np. na pustyni czy nawet na innej planecie, np. na Marsie? Czemu nie. W surowych środowiskach LBM będą się sprawować szczególnie dobrze, ponieważ do wzrostu wykorzystują światło słoneczne i potrzebują bardzo mało materiałów egzogennych. […] Na Marsa nie zabierzemy ze sobą worka cementu. Kiedy wreszcie się tam wyprawimy, myślę, że naprawdę postawimy na biologię.

Badania sfinansowała DARPA (Agencja Badawcza Zaawansowanych Projektów Obronnych).

Zabili nowotwór nanocząstkami miedzi i wzmocnili nimi układ odpornościowy

Data: 18.01.2020 11:23

Autor: ziemianin

nieuws.kuleuven.be

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #nanoczasteczkimiedzi #nowotwor

Nanocząstki tlenku miedzi nie tylko zabiły guzy nowotworowe u myszy i wzmocniły jej układ odpornościowy, ale również uniemożliwiły ponownie zaimplementowanie nowotworu u zwierząt. Autorzy nowych badań twierdzą, że ich technika może być przydatna w zwalczaniu 60% wszystkich nowotworów.

wymagany niderlandzki

Zabili nowotwór nanocząstkami miedzi i wzmocnili nimi układ odpornościowy

Grupa ekspertów z Uniwersytetu Katolickiego w Leuven (KU Leuven), Uniwersytetu w Bremie, Instytutu Inżynierii Materiałowej im. Leibniza oraz Uniwersytetu w Ioanninie odkryła, że guzy nowotworowe są wrażliwe na działanie nanocząstek tlenku miedzi. Gdy związki takie znajdą się w organizmie, rozpuszczają się i stają się toksyczne. Jednak dzięki użyciu tlenku żelaza do stworzenia wspomnianych nanocząstek naukowcy byli w stanie kontrolować cały proces i wyeliminować komórki nowotworowe bez szkodzenia zdrowym tkankom.

Każdy materiał w nanoskali ma nieco inne właściwości niż jego większa wersja. Jeśli byśmy połknęli duże ilości tlenków metali, byłoby to niebezpieczne, jednak w nanoskali w kontrolowanych, bezpiecznych i odpowiednich stężeniach mogą przynosić nam korzyści, mówi profesor Stefaan Soenen z KU Leuven.

Początkowo nowotwór zaatakowano za pomocą samych nanocząstek, ale, zgodnie z przewidywaniami naukowców, choroba wróciła. Połączono więc nanocząstki i immunoterapię. Zauważyliśmy, że związki miedzi nie tylko bezpośrednio zabijały komórki guza, ale wspomagały układ odpornościowy w walce z nimi, opowiada doktor Bella B. Manshian.

Nanocząstki całkowicie wyeliminowały z organizmów myszy guzy nowotworowe wywołane nowotworami płuc i jelita grubego. Co więcej jednak, gdy naukowcy wstrzyknęli myszom komórki nowotworowe obu typów, zostały one błyskawicznie unieszkodliwione przez układ odpornościowy.

Naukowcy stwierdzają, że ich technika może być używana w przypadku około 60% nowotworów. Dotyczy to tych chorób, które zaczynają się od mutacji genu p53. To m.in. nowotwory piersi, płuc, jajników czy jelita grubego. Największą zaletą nowej techniki jest możliwość wyeliminowania chemioterapii z procesu leczenia.

Pełny opis badań opublikowano na łamach Angewandte Chemie.

Wyłącznie Naukowy Bełkot - Jak rezonans zagląda do środka człowieka?

Data: 17.01.2020 20:16

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #wnb #wylacznienaukowybelkot #rezonansmagnetyczny #magnetycznyrezonansjadrowy

W czasie swojego życia miałem kilka okazji żeby zajrzeć do środka siebie… Dosłownie… Dwa razy – przez operację kolana i kilka innych – nieinwazyjnych – dzięki obrazowaniu rezonansem magnetycznym. Dziś kilka zdań o tym jak to wszystko działa.

Wyłącznie Naukowy Bełkot – Jak rezonans zagląda do środka człowieka?

Szczecin: batony dla osób z pracą siedzącą i bułki dla pacjentów ze stłuszczeniem wątroby

Data: 16.01.2020 20:33

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #jedzenie #otylosc #naukawpolsce

Jak wspomóc organizm, gdy prowadzi się mało aktywny tryb życia? Głowią się nad tym specjaliści z różnych dziedzin, a ostatnio coraz częściej przedstawiciele branży medyczno-żywieniowej. Batony prebiotyczne dla wykonujących pracę siedzącą i bułki błonnikowe, które pomagają osobom ze stłuszczeniem wątroby, to propozycje naukowców z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego (PUM). Co ważne, będzie je można osobiście przetestować, bo wkrótce powinny się znaleźć na sklepowych półkach.

Szczecin: batony dla osób z pracą siedzącą i bułki dla pacjentów ze stłuszczeniem wątroby

Zespół prof. Ewy Stachowskiej poszukuje metod wsparcia mikrobiomu jelitowego. Gdy mikrobiom lepiej funkcjonuje, lepiej działa układ pokarmowy. Może to także wpłynąć na poprawę nastroju.

Postanowiliśmy zrobić coś dla osób, które mają problemy z zaparciami, a tym samym problemy z masą ciała. W oparciu o naszą recepturę lokalny wytwórca pieczywa, pan Jan Tabiński, przygotował batony, które zawierają tylko zdrowe elementy [np. rozpuszczalny błonnik roślinny o dużym stopniu lepkości] – powiedziała prof. Stachowska w wywiadzie udzielonym Polskiej Agencji Prasowej.

Batony opracowano z myślą o ludziach z pracą siedzącą, np. urzędnikach czy kierowcach. Poprawa pracy jelit pojawia się naprawdę szybko, bo już po pierwszych tygodniach. Nawet teraz pacjenci mówią, że efekt się utrzymuje, mimo iż minęło 6-7 miesięcy od czasu, gdy codziennie jedli batony. Idea jest taka, aby ktoś kupił sobie zapas batonów na tydzień, odczuł efekt – a jeśli go nie ma, wydłużył ten okres do dwóch tygodni, a później znów odstawił je i zjadał po jednym batonie co dwa dni.

Kolejnym plusem sięgania po batony jest spadek wagi. Podczas testów ludziom nie chciało się tak bardzo jeść, a dzięki temu po ok. 3 tygodniach wskazania wagi były o ok. 1 kg mniejsze.

Na razie dostępny jest jeden smak, piernikowy, ale naukowcy podkreślają, że chcą też popracować nad innymi wersjami. Naturalne przyprawy mają działanie przeciwutleniające, a to dodatkowo wspiera mikroflorę jelitową.

Bułki błonnikowe dla osób ze stłuszczeniem wątroby, które często cierpią na otyłość, mają z kolei smak żytniego pieczywa na zakwasie. One także zostały stworzone we współpracy z lokalnym producentem.

Ludzie są przyzwyczajeni, lubią i chcą jeść dobrej jakości pieczywo. Trzeba więc było zaprojektować to tak, aby było wygodne.

Choć naukowcy z PUM-u koncentrowali się na zmianie mikrobiomu jelitowego, skutkiem spożywania bułek była również utrata masy ciała.

Efekt nas absolutnie zaskoczył. Nie spodziewaliśmy się, żeby funkcja wątroby poprawiła się szybciej niż po pół roku. Badanie stopnia stłuszczenia po dwóch miesiącach wskazało jednak, że poprawiły się parametry zwłóknienia i stłuszczenia wątroby.

Co ważne, poprawiło się wytwarzanie krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które m.in. obniżają stężenie cholesterolu LDL i trójglicerydów we krwi czy zmniejszają pH okrężnicy, ograniczając patogenną florę jelitową.

Bułki, ochrzczone uniwersyteckimi, będą objęte licencją. Twórcom zależy, by można je było kupić w jak największej liczbie piekarni. Zgodnie z zapowiedziami, batony także trafią na sklepowe półki. W lutym zadebiutują na arenie światowej, bo na Międzynarodowej Wystawie Własności Intelektualnej, Wynalazków i Innowacji IPITEx w Bangkoku.

Co się stanie, gdy pszczoła użądli drugą pszczołę?

Data: 16.01.2020 05:54

Autor: ziemianin

youtube.com

#aktualnosci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #natura #Cudaswiata #owady #pszczola #nauka

Pszczoły są wszędzie. Tworzą one swoje „miasta”, kolonie i istnieją o wiele dłużej od ludzkiej rasy. Przez te miliony lat opanowały one niemal całe terytorium na ziemi nadające się do zamieszkania. Z jednej strony, owady te są pożyteczne, ponieważ zapylają większość roślin i w ten sposób zapewniają pokarm wielu stworzeniom. Jednak z drugiej strony są one również niebezpieczne, zwłaszcza wtedy, gdy ktoś próbuje stanąć im na drodze.

Co się stanie, gdy pszczoła użądli drugą pszczołę?

Data: 12.01.2020 01:15

Autor: Macer

Profesor ekonomii z lokalnego uniwersytetu oświadczył, że nigdy nie oblał pojedynczego studenta, za to zdarzyło mu się oblać cała klasę. Owa klasa upierała się, że socjalizm może zadziałać: nikt nie będzie bogaty, ale też nikt nie będzie biedny, wspaniała równość. Wtedy profesor powiedział: dobrze, przeprowadzimy eksperyment. Wszystkie stopnie zostaną uśrednione tak, że każdy otrzyma taka sama ocenę. Nikt nie zawali, ale też nie będzie piątek.

Po pierwszym egzaminie profesor uśrednił oceny i każdy dostał czwórkę. Studenci, którzy przykładnie zakuwali, wkurzyli się. Ci, którzy nie robili nic, bardzo się ucieszyli. Przy okazji drugiego egzaminu leniwi studenci uczyli się jeszcze mniej, a pracusie postanowiły sobie odpuścić. Po egzaminie oceny zostały uśrednione i każdy dostał 3- Nikt nie był zadowolony… Po trzecim egzaminie wszyscy dostali lufy… Nikt nie chciał ciężko pracować, żeby podnieść oceny innym. Wybuchły kłótnie i niesnaski, studenci zaczeli sie nawzajem obwiniać o klęskę i lenistwo.

Eksperyment upadł, a profesor powiedział, że socjalizm też w końcu upadnie. Kiedy nagroda jest wielka, wysiłek i staranie, aby ja dostać, też będą wielkie. Jeśli jednak nagroda zniknie, nikt nie będzie ciężko pracował na osiągniecie czegoś, czego i tak nie ma. Tym profesorem był Albert Einstein.

#pasta #nauka #einstein

Alternatywa dla antybiotyku - Nanowarstwy ochronią przed zakażeniami szpitalnymi

Data: 10.01.2020 19:22

Autor: ziemianin

media.sggw.pl

#codziennaprasowka #aktualnosci #informacje #wiadomosci #nauka #zdrowie #nanotechnologia #zakazeniaszpitalne #szpitale

Cienkie antybakteryjne warstwy metali, którymi można pokryć klamki w szpitalach, łóżka, elementy chirurgiczne, a nawet tkaniny, mogą stać się kamieniem milowym w walce z rozprzestrzenianiem się chorób w placówkach medycznych – twierdzą naukowcy z Instytutu Fizyki PAN oraz Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

Alternatywa dla antybiotyku – Nanowarstwy ochronią przed zakażeniami szpitalnymi

Fizycy stworzyli nanowarstwy i opracowali metody nanoszenia ich na trójwymiarowe powierzchnie. Pracownicy Instytutu Medycyny Weterynaryjnej SGGW wybrali te o najlepszych właściwościach antybakteryjnych. Utworzone nanowarstwy mogłyby znaleźć zastosowanie w szpitalach, gdzie do zakażeń lekoopornymi bakteriami dochodzi bardzo często, ale także mogłyby być stosowane e na klamkach w publicznych toaletach, na poręczach w autobusach i wszędzie tam, gdzie mogą znajdować się bakterie.

"To innowacyjne rozwiązanie tworzenia powłok antybakteryjnych, które zabijają albo zatrzymują rozmnażanie i wzrost mikroorganizmów, może z sukcesem być zastosowane do pokrywania produktów przemysłowych, medycznych, filtrów do uzdatniania wody, a także w przetwórstwie żywności, przy przygotowywaniu i pakowaniu" – wylicza dr A. Słońska-Zielonka z SGGW, tegoroczna laureatka nagrody Lider Innowacji w kategorii kobieta wynalazca.

Badaczka uściśla, że w szpitalach będzie można pokrywać nanowarstwami nie tylko klamki, ale również elementy chirurgiczne, jak cewniki i implanty ortopedyczne, czy nawet chronić nimi opatrunki, fartuchy laboratoryjne i maseczki chirurgiczne.

Podkreśla, że na większość szczepów bakterii odpowiedzialnych za tzw. zakażenia szpitalne nie działają leki służące do ich zwalczania. Antybiotykooporność bakterii to poważny problem medyczny. Pomimo coraz większej liczby skutecznych leków i terapii, rośnie liczba szczepów bakterii opornych na działanie powszechnie stosowanych antybiotyków.

Póki bakterie świetnie radzą sobie z lekami, naukowcy próbują innych sposobów ochrony przed zakażeniami. Jednym z nich jest wykorzystanie nanowarstw, czyli warstw tlenków metali o grubości kilkudziesięciu nanometrów. Dotąd wykorzystywano je w elektronice i do produkcji ogniw fotowoltaicznych. Okazało się jednak, że wykazują także właściwości antybakteryjne. Cała idea polega na tym, by stworzyć takie nanowarstwy, które będą pokrywać różne gotowe już produkty i dzięki temu eliminować lub znacznie ograniczać namnażanie się na nich i rozprzestrzenianie bakterii chorobotwórczych.

Stworzenie nanowarstw leżało w gestii pracowników Instytutu Fizyki PAN, z którymi współpracuje zespół dra hab. Michała Godlewskiego z SGGW. Aby nanosić je na trójwymiarowe powierzchnie fizycy stosowali metodę ALD (atomic layer deposition), czyli osadzania nanowarstw w niskiej temperaturze. Dzięki jej zastosowaniu można pokrywać nanowarstwami trójwymiarowe powierzchnie, także termowrażliwe i wykonane z papieru czy tkaniny. Powstaje wówczas jednolita i wytrzymała warstwa, która nie ściera się nawet naniesiona na plastik czy folię. Dowiodły tego próby wytrzymałościowe i doświadczenia polegające na wyginaniu surowca.

Rola pracowników Instytutu Weterynarii SGGW rozpoczęła się wraz z wyborem powłok o najlepszych właściwościach antybakteryjnych. Dr Anna Słońska-Zielonka przeprowadzała badania biologiczne. "Dostawałam bibułki pokryte nanowarstwą i określałam, czy w kontakcie z daną bakterią dochodzi do zahamowania jej wzrostu. Okazało się, że właściwości bakteriobójcze i bakteriostatyczne wobec powszechnie występujących bakterii patogennych wykazują tlenki metali ziem rzadkich" – tłumaczy.

Dodaje, że nanowarstwami będzie można pokrywać opakowania produktów spożywczych, po to, by nie dostały się do nich mikroorganizmy. Naukowcy dowiedli, że napylenie nanowarstwy na wnętrze opakowania powoduje, że nie ulega ono reakcji z żywnością. Nanowarstwa zapewnia natomiast stabilne warunki produktowi. Jedzenie, które ma ograniczony dostęp tlenu, dłużej nadaje się do spożycia.

Data: 09.01.2020 00:43

Autor: R20_swap

Za kazdym razem kiedy slysze o jakis katastrofach ekologicznych, nawet takich naturalnych, to zawsze slysze :kiedys to bylo"

Nie wiem, ale za mojego zycia nie bylo. I nie bylo nigdy takich wiatrow jak teraz. A tylko mocniej wieje, to zaraz jakaś nawza furaganu ktory nadciaga nad europe z kadstam.

Skoro naukowcy maja dla was tyle wiedzy i tyle wiadomosci, to moze niech zajma sie tak prosta rzecza jak ugaszenie pozaru, czy wolna energia, czy czyms pozytecznym, a nie trucie dupy, że coś było, że coś wiedza, bo nic nie wiedza i nic nie moga..

Poznasz ich po czynach…

#nauka #polityka #biznes

Bosch Virtual Visor - Jak chronić oczy od słońca podczas jazdy bez zasłaniania drogi

Data: 06.01.2020 13:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #bosch #BoschVirtualVisor #Nauka #technika #ciekawostki

Piękna, słoneczna pogoda wydaje się idealnymi warunkami do przejażdżki. To jednak jedynie pozory. Oślepienie słoneczne jest odpowiedzialne za tysiące wypadków samochodowych każdego roku. Jest więc prawie dwa razy więcej niż jakiekolwiek inne warunki pogodowe. Teraz Bosch zmienił koncepcję tradycyjnej osłony przeciwsłonecznej, aby pomóc w rozwiązaniu tego problemu.

Engadget – present first look Bosch Virtual Visor at CES 2020

BoschUSA

Firma łączy tutaj rozwiązanie znane z masek spawalniczych ze sztuczną inteligencją. Bosch Virtual Visor składa się z przezroczystego, segmentowego panelu LCD i kamery śledzącej twarz kierowcy. Ta za pomocą oprogramowania do wykrywania i śledzenia twarzy opartego na sztucznej inteligencji określa, gdzie słońce świeci w twarz kierowcy. Algorytm analizuje widok kierowcy, a następnie zmieniając polaryzację ciekłych kryształów, zaciemnia część osłony, przez którą światło trafia w oczy kierowcy. Pozostała część wyświetlacza pozostaje przezroczysta, nie zasłaniając już pola widzenia kierowcy, tak jak to robią tradycyjne osłony.

Jak można się spodziewać, jest to na razie jedynie koncept. Nie znajdziemy Bosch Virtual Visor jeszcze w żadnym pojeździe. Na razie, powyższy render będzie musiał wystarczyć. Dodatkowym atutem jest tutaj fakt, że nawet przezroczysta część osłony wciąż pełni funkcję filtra polaryzacyjnego. Mam nadzieję, że to rozwiązanie w przyszłości nie tylko stanie się popularne, ale zostanie w pełni zintegrowane z szybą. To pozwoliłoby na ochronę oczu niezależnie od pory dnia. Dodatkowym atutem byłoby całkowite zaciemnienie samochodu podczas postoju, co zmniejszyłoby jego nagrzewanie w upalne dni.

Zegary sterowane radiowo (RCC)

Data: 05.01.2020 15:30

Autor: Bethesda_sucks

i.imgur.com

Artykuł autorstwa Michaela A. Lombardiego wyjaśnia czym są RCC, jak działają i przede wszystkim jak są dokładne. Marketingowcy szumnie reklamują takie zegarki jako przenośne zegarki atomowe co oczywiście prawdą nie jest.

Oscylator RCC (ang. Radio Controlled Clock, zegar sterowany radiowo) to oscylator kwarcowy wykorzystujący zjawisko piezoelektryczne w krysztale kwarcu o częstotliwości drgań 32 768 Hz.

Zegar atomowy jest znacznie dokładniejszy, tam pod uwagę nie są brane kryształy, ale pojedyncze atomy i przejścia z niższego stanu na wyższy i odwrotnie. I tak sekunda jest definiowana jako "9 192 631 770 okresów promieniowania odpowiadającego przejściu między dwoma poziomami F = 3 i F = 4 struktury nadsubtelnej stanu podstawowego S1/2 atomu cezu 133Cs".

Źródło: https://tf.nist.gov/general/pdf/2429.pdf

#ciekawostki #nauka #fizyka #fizykacialastalego #gruparatowaniapoziomu #zegarki

RCC co pewien czas synchronizuje swój oscylator kwarcowy na podstawie sygnału radiowego zawierającego dokładny czas zegara atomowego w formie kodu BCD.

Pytanie brzmi – jak dokładne są więc zegarki sterowane radiowo?

JavaScript - Mario #21

Data: 04.01.2020 01:49

Autor: EQS

youtu.be

W filmach z serii "JavaScript – Mario" prezentuje jak za pomocą html, css i js napisać grę w stylu Mario, którą będziemy mogli odpalić w naszej przeglądarce. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić was do stworzenia tej, jak i innych gier, które sami wymyślicie.

W dzisiejszym odcinku zajmiemy się przygotowaniem dwóch nowych skryptów oraz kodu odpowiadającego za kontrolę masztu i flagi, którą Mario zdejmuje po przejściu danego poziomu.

#eqs #ciekawostki #gamedev #programowanie #nauka #naukaprogramowania

Data: 31.12.2019 00:07

Autor: R20_swap

To jak to jest.

Ludzie lecieli na księżyc i mieli kur-wa kilka razy wykonać zdjęcia ziemi/video i nic nie ma już po lotach na księżyc. Teleskop hubble krąży w chui czasu i ani jednego zdjęcia ziemi, zamiast tego jakieś sklejki z sexem nasa.

No ale tu jest nauka i nie ma o czym gadać i czego podważać bo to nauka.A jak jest raport IPCC to nie ma nauki?Z dupy sobie z liści dyplomy naukowe posklejali?

Czym właściwie zatem jest nauka? #nauka #hipokryzja #antyludzie #antylogika

Tam, gdzie my widzimy płynny film, ptaki drapieżne widzą serię nieruchomych zdjęć

Data: 27.12.2019 11:58

Autor: ziemianin

lunduniversity.lu.se

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #nauka #wzrok #sokolwedrowny #ptaki #badania #informacjeprasowe

Niezwykle ostry wzrok i olbrzymia prędkość przetwarzania informacji wizualnych – to klucze do sukcesu sokoła wędrownego. Ten najszybszy z ptaków opada na ofiarę z prędkością przekraczającą 350 km/h. By ją złapać potrzebuje wyjątkowego zmysłu wzroku, który nie zawiedzie go przy tak olbrzymiej prędkości.

Tam, gdzie my widzimy płynny film, ptaki drapieżne widzą serię nieruchomych zdjęć

Z wielu badań wiemy, że wzrok niektórych dużych ptaków drapieżnych jest dwukrotnie bardziej ostry niż wzrok człowieka. Jednak dotychczas nigdy nie badano, jak szybko działają oczy tych ptaków. Progową częstotliwość postrzegania migotania postanowili zbadać naukowcy z Lund.

To pierwsze tego typu badania. Mój kolega Simon Potier i ja zbadaliśmy sokoła wędrownego, raroga zwyczajnego i myszołowca towarzyskiego. Mierzyliśmy, jak szybkie błyski światła są przez nie wciąż rejestrowane jako osobne błyśnięcia, mówi profesor Almut Kelber z Lund University.

Okazało się, że najszybciej, bo z prędkością 129 Hz, działają oczy sokoła wędrownego. Oznacza to, że sokół jest w stanie odróżnić od siebie nawet 129 intensywnych błyśnięć światła w ciągu sekundy. W przypadku raroga zwyczajnego wartość ta wynosiła 102 Hz, a dla myszołowca było to 77 Hz. Dla porównania maksimum w przypadku człowieka wynosi 50–60 Hz, jednak już przy prędkości 25 klatek na sekundę (Hz) postrzegamy pojedyncze zdjęcia jako film, a nie serię nieruchomych obrazów.

Progowa częstotliwość postrzegania migotania oddaje sposób, w jaki polują wymienione gatunki. Sokół wędrowny łowi szybko latające ptaki, a łupem myszołowca towarzyskiego padają znacznie wolniejsze ssaki na ziemi.

Uczeni sądzą, że ptaki drapieżne polujące na inne ptaki muszą mieć najszybciej działający zmysł wzroku. Ich ofiary polują bowiem często na owady, więc same muszą mieć szybko działający wzrok, by móc szybko reagować na to, co dzieje się w powietrzu. Drapieżnik, by złapać takiego ptaka, musi zatem być jeszcze szybszy, a jego wzrok musi działać tak szybko, by miał czas na reakcję.

Uczeni mają też nadzieję, że ich badania poprawią warunki życia ptaków hodowlanych. Osoby, które trzymają ptaki w klatkach, muszą zadbać o odpowiednie oświetlenie. Takie, które nie mruga, nie zmienia intensywności, inaczej ptaki nie będą czuły się dobrze, dodaje profesor Kelber.

Astronomia Tak będziemy widzieli Srebrny Glob w 2020 roku. Piękna animacja od NASA

Data: 26.12.2019 16:36

Autor: ziemianin

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #aktualnosci #kosmos #ksiezyc #nasa #usa #nauka

NASA przygotowała wspaniałą animację faz i libracji Księżyca w 2019 roku. Dzięki niej możemy zobaczyć, jak z biegiem godzin zmieniać się będzie jego tarcza i jakie będzie można dostrzec szczegóły powierzchni.

Fazy księżyca 2020 – półkula północna – 4K

Fazy księżyca 2020 – półkula południowa – 4K

Koniecznie zapiszcie sobie adres filmiku i wracajcie do niego w przyszłym roku, podczas swoich obserwacji Srebrnego Globu. Przypominamy, że niebawem na niewidocznej z Ziemi części powierzchni Srebrnego Globu wyląduje kolejna chińska misja Chang'e-5.

W 2020 roku na naturalnym satelicie naszej planety pojawi się również lądownik należący do Indyjskiej Agencji Kosmicznej oraz izraelskiej organizacji SpaceIL. Może tym razem uda się Indiom i Izraelowi. Dla tego drugiego kraju byłoby to historyczne wydarzenia. Wówczas Izrael czwartym krajem na świecie, który tego dokona.

Data: 23.12.2019 01:33

Autor: LadacznicoOdporny

Taki tam wycinek z jednej publikacji naukowej.

"Istotny jest również wpływ stanu cywilnego. Kobiety i mężczyźni stanu wolnego wykazująznacznie niższe ryzyko nadwagi i otyłości niż ich rówieśnicy pozostający w związku małżeńskim. Ponadto kobiety rozwiedzione mają aż o 70% niższe ryzyko nadwagi i otyłości niż kobiety zamężne."

Czyli to jednak nie ściema z tym tyciem kobitek po ślubie :(

#zwiazki #statystyka #nauka

Firma Varialift Airships buduje sterowiec zasilany energią słoneczną z silnikami odrzutowymi.

Data: 20.12.2019 14:24

Autor: ziemianin

varialift.com

#codziennaprasowka #informacje #aktualnosci #wiadomosci #technologia #nauka #nowinkitechniczne #sterowiec #transport #ekologia

Sterowce były kiedyś uważane za przyszłość lotnictwa. Teraz są reklamowane jako bardziej ekologiczna metoda transportu.

Sterowiec Varialift ARH 250 zasilany energią słoneczną budowany przez brytyjską firmę Varialift Airships będzie wykorzystany jako międzynarodowy sposób na niskoemisyjny transport ładunków. Jak mówi dyrektor generalny Varialift, Alan Handley podczas lotu transatlantyckiego między Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi sterowiec zużyłby 8 procent paliwa konwencjonalnego samolotu odrzutowego.

Firma Varialift Airships buduje sterowiec zasilany energią słoneczną z silnikami odrzutowymi.

wideo – Varialift ARH 250 to większa wersja ARH 50

Całkowicie aluminiowy korpus wypełniony helem. ARH 250 wkrótce będzie przewozić ładunek do 250 ton w ładowni piętrowej o wymiarach 250 x 100 x 20 m (500 000 m3). Brak obsługi naziemnej, leci pionowo i zużywa 90% MNIEJ paliwa niż samolot. Pokazany ARH 250 jest przystosowany do transportu nieporęcznych, ciężkich przedmiotów o masie do 250 ton metrycznych. ARH 250 to nowe rozwiązanie do szybkiego transportu ładunku lotniczego. Po wylądowaniu może służyć jako duży hangar lotniczy.

Papryczka chili chroni przed zgonem w wyniku zawału i udaru

Data: 20.12.2019 04:59

Autor: ziemianin

thejournal.ie

#codziennaprasowka #informacje #aktualnosci #wiadomosci #zdrowie #nauka #chili #papryka #zawal #udar #zgon

Regularne spożywanie papryczki chili zmniejsza ryzyko zgonu z powodu epizodów sercowo-naczyniowych – informują włoscy naukowcy, których wnioski publikuje „Journal of the American College of Cardiology”.

Papryczka chili chroni przed zgonem w wyniku zawału i udaru

Papryka chili jest popularnym składnikiem w kuchni włoskiej i od wieków doceniane są jej właściwości lecznicze. Badania przeprowadzone przez naukowców z Instytutu Neuromed w Pozzilli potwierdzają, że ten ostry dodatek przyczynia się do obniżenia ogólnego ryzyka zgonu o 23 proc.

W badaniach wzięło udział 22 811 osób z południowego regionu Włoch – Molise. Przez średnio osiem lat naukowcy gromadzili informacje dotyczące ich zdrowia oraz nawyków żywieniowych. U osób, które spożywały papryczki chili cztery razy w tygodniu lub częściej ryzyko zgonu z powodu zawału było o 40 proc. niższe, a ryzyko zgonu z powodu udaru było o ponad 50 proc. niższe niż w przypadku osób spożywających papryczki rzadko lub wcale.

„Co ciekawe, zmniejszone ryzyko zgonu związane ze spożywaniem papryczek chili było niezależne od ogólnego sposobu odżywiania uczestników. Korzyści dotyczyły zarówno osób, które stosowały zdrową dietę śródziemnomorską, jak i tych odżywiających się w mniej zdrowy sposób” – zauważa Marialaura Bonaccio, autorka badań.

Korzystne działanie papryczki chili jest najprawdopodobniej zasługą jej aktywnego składnika – kapsaicyny, która pomaga obniżyć poziom cholesterolu oraz poprawia drożność naczyń krwionośnych.

Biolożka: trening - zwłaszcza cardio – „odmładza” układ nerwowy

Data: 13.12.2019 22:11

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #aktualnosci #wiadomosci #nauka #zdrowie #ukladnerwowy #cwiczenia #cwiczeniacardio

Wysiłek fizyczny służy nie tylko ciału, ale i umysłowi, bo „odmładza” układ nerwowy – mówi PAP biolożka i trenerka dr Anita Florkowska. I tłumaczy, że w utrzymaniu zdrowego układu nerwowego trening wytrzymałościowy (cardio) spisuje się lepiej niż siłowy.

Biolożka: trening – zwłaszcza cardio – „odmładza” układ nerwowy

"U osób starszych wraz z wiekiem dochodzi do stopniowej utraty masy i siły mięśniowej – tzw. sarkopenii. Ma ona związek nie tylko ze zmianami np. hormonalnymi czy w układzie krążenia, ale również zmianami degeneracyjnymi w układzie nerwowym. W wyniku starzenia obserwuje się stopniową fragmentację i zanik połączeń nerwowo-mięśniowych. W efekcie mięśnie są rzadziej pobudzane przez układ nerwowy, słabną, mogą degenerować a nawet zanikać" – mówi w rozmowie z PAP biolożka dr Anita Florkowska z Uniwersytetu Warszawskiego. I dodaje, że związane z wiekiem osłabienie mięśni skutkuje pogorszeniem precyzji i koordynacji ruchów, problemami z równowagą czy mobilnością oraz wolniejszą reakcją na bodźce z zewnątrz.

"W znacznym spowolnieniu zmian, jakie zachodzą w układzie nerwowym wraz z wiekiem, mogą pomóc ćwiczenia fizyczne" – zaznacza rozmówczyni PAP. I dodaje: "Aktywność fizyczna nie tylko utrzymuje w dobrej formie ciało, ale i układ nerwowy".

Dr Florkowska wyjaśnia, że każdy rodzaj prawidłowo wykonywanego treningu fizycznego działa neuroprotekcyjnie, czyli wywołuje korzystne zmiany w obrębie połączeń nerwowo-mięśniowych i całego układu nerwowego. "Wykazano jednak, że wysiłek wytrzymałościowy stymuluje układ nerwowy znacznie lepiej niż wysiłek siłowy – efekty takiej stymulacji są nawet dwa razy większe" – mówi.

Tłumaczy, że wysiłek wytrzymałościowy (obejmujący ćwiczenia dynamiczne, nazywany często cardio czy aerobowym) to np. bieganie, skakanie, pływanie, taniec, jazda na rowerze czy treningi interwałowe. W efekcie takiego treningu serce znacznie szybciej pracuje, wzrasta liczba oddechów, a także poprawia się nasza wydolność i kondycja fizyczna.

Z kolei wysiłek siłowy, o którym wspomina biolożka, to głównie ćwiczenia statyczne, stymulujące do pracy pojedyncze partie mięśniowe, a nie całe ciało – np. ćwiczenia z hantlami czy ciężarami na siłowni czy ćwiczenia z masą własnego ciała.

Biolog apeluje, by w swoim planie treningów nie pomijać ćwiczeń wytrzymałościowych (cardio).

JAK INFORMACJE PRZEPŁYWAJĄ MIĘDZY UKŁADEM NERWOWYM A MIĘŚNIOWYM?

"Podczas treningu ośrodkowy układ nerwowy (mózg i rdzeń kręgowy) decyduje o tym, które mięśnie pobudzić do pracy oraz jaką siłę i moc nadać temu pobudzeniu" – mówi dr Florkowska. Wyjaśnia, że impuls, który dociera od mózgu, przez rdzeń kręgowy do zakończenia neuronu ruchowego kontaktującego się włóknem mięśniowym (połączenie nerwowo-mięśniowe), powoduje wydzielenie neurotransmitera – acetylocholiny. Acetylocholina wiąże się następnie do receptorów obecnych na powierzchni włókien mięśniowych. Rozpoczyna to kaskadę zmian prowadzących do skurczu mięśnia.

U ssaków istnieje również tzw. sygnalizacja działająca w drugą stronę – od mięśni do mózgu. Dzięki temu mięsień ma szansę poinformować układ nerwowy o swoich zwiększonych potrzebach wywołanych treningiem fizycznym. A przez to dostać wsparcie w dostosowaniu się do coraz intensywniejszych ćwiczeń. W odpowiedzi bowiem na ćwiczenia fizyczne mięśnie produkują specjalne białka – neurotrofiny, które są dla układu nerwowego sygnałem, aby utworzyć nowe neurony ruchowe lub rozbudować neurony już istniejące. A takie usprawnienie komunikacji nerwowo-mięśniowej powoduje, że mięsień będzie silniej pobudzany do pracy i bardziej odporny na zmęczenie.

WYNIKI EKSPERYMENTÓW

"W warunkach doświadczalnych wykazano, że pod wpływem regularnych ćwiczeń wytrzymałościowych (bieganie, pływanie), którym zostały poddane starsze myszy, ich układ nerwowy upodobnił się do układu nerwowego myszy młodszych" – opisuje dr Florkowska.

Uwagę naukowców przykuł fakt, że wielkość zmian adaptacyjnych w obrębie połączeń nerwowo-mięśniowych zależała od typu wykonywanych ćwiczeń. Ćwiczenia wytrzymałościowe (cardio) były silniejszym bodźcem dla "odmłodzenia" struktury połączeń nerwowo-mięśniowych w porównaniu z ćwiczeniami siłowymi.

|Dzięki aktywności fizycznej rośnie liczba neuronów ruchowych – kontaktujących się z mięśniami. Te komórki układu nerwowego są też grubsze i bardziej rozgałęzione. Autorzy prac badawczych, określają ten efekt hipertrofią (rozrostem) połączeń nerwowo-mięśniowych, polegającym na zwiększeniu liczby, powierzchni oraz długości rozgałęzień neuronów ruchowych, zlokalizowanych w pobliżu włókien mięśniowych.

Dr Florkowska streszcza też inne badania – na myszach, które przez 12 tygodni biegały na bieżni. "Zaobserwowano u nich zwiększoną o 30 proc. produkcję acetylocholiny w zakończeniach nerwowych". Co więcej, w mięśniach szczurów, które biegały lub pływały, stwierdzono usprawnienie mechanizmów przekazywania impulsów nerwowych, co znacząco zwiększyło odporność mięśni na zmęczenie.

"Ponadto, to ćwiczenia wytrzymałościowe a nie siłowe powodowały, że w błonie włókien mięśniowych powstawało statystycznie więcej receptorów dla acetylocholiny" – mówi dr Florkowska. Ćwiczenia siłowe również stymulowały przebudowę połączeń nerwowo-mięśniowych, jednak wielkość tych zmian była o około 50 proc. mniejsza, w porównaniu z efektami wysiłku wytrzymałościowego.

JAK EKSPERYMENTY PRZEKŁADAJĄ SIĘ NA ŻYCIE?

"U ssaków, w tym u człowieka, poza przepływem informacji mózg-mięśnie, istnieje tzw. sygnalizacja wsteczna – mięśnie-mózg, która chroni przed postępującą wraz z wiekiem utratą komórek nerwowych, zapewniając siłę i witalność osobom regularnie uprawiającym sport" – mówi.

Wymienia, że wysiłek wytrzymałościowy poprawia naszą wydolność, szybkość i zwinność, m.in. dzięki adaptacjom w układzie nerwowym. "Dlatego jeśli ktoś jest zwolennikiem wyłącznie ćwiczeń siłowych, lepiej, aby szybko rozbudował swój plan treningowy o ćwiczenia wytrzymałościowe. Dzięki temu pobudzi swój układ nerwowy do większej aktywności i zapewni mu dobrą formę na lata" – przekonuje biolożka.

Wpadła w hipotermię w górach. Powrót krążenia uzyskano po ok. 6 godz.

Data: 06.12.2019 19:00

Autor: ziemianin

bbc.com

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #aktualnosci #nauka #medycyna #Pireneje #hipotermia

U 34-letniej Brytyjki, której serce przestało bić przez wyziębienie, spontaniczne krążenie wróciło dopiero po ok. 6 godz. Kobieta wpadła w ciężką hipotermię, gdy 3 listopada podczas wspinaczki w Pirenejach została zaskoczona przez burzę śnieżną. Pacjentka, która już niemal w pełni doszła do siebie, zapowiada, że wiosną znów ruszy w góry.

Wpadła w hipotermię w górach. Powrót krążenia uzyskano po ok. 6 godz.

Schoeman, która na co dzień mieszka w Barcelonie, najpierw zaczęła mieć problemy z mówieniem i poruszaniem się. Później straciła przytomność. Wtedy jej mąż Rohan zadzwonił po pogotowie. Czekając na przybycie służb, myślał, że Audrey już nie żyje. Próbowałem wyczuć tętno. Nie wyczuwałem jednak ani oddechu, ani bicia serca.

Kiedy po 2 godzinach zjawiła się ekipa ratunkowa, temperatura ciała Brytyjki wynosiła tylko 18°C. Gdy pacjentkę przetransportowano do Hospital Universitario Valle de Hebrón w Barcelonie, nie było żadnych oznak życia.

Lekarz Eduard Argudo podkreśla, że hipotermia, przez którą doszło do zatrzymania krążenia, pomogła w ocaleniu życia 34-latki. [Pacjentka] wyglądała jak martwa. W kontekście hipotermii wiedzieliśmy jednak, że miała szansę przeżyć. Obniżona temperatura mogła bowiem ochronić organizm, w tym mózg, przed szkodliwymi zmianami.

Ścigając się z czasem, specjaliści zastosowali ogrzewanie pozaustrojowe (by-pass z oksygenatorem i wymiennikiem ciepła). Po podwyższeniu temperatury do 30°C, ok. 6 godz. od wezwania pomocy przez męża, akcję serca (spontaniczne krążenie) przywrócono dzięki wykorzystaniu defibrylatora.

Po 12 dniach kobietę wypisano ze szpitala. U Schoeman pozostały tylko niewielkie problemy z poruszaniem i czuciem w dłoniach. Zważywszy, że […] powrót krążenia uzyskano po tak długim czasie, obawialiśmy się powikłań neurologicznych – opowiada dr Argudo.

Odnosząc się do wypadku, Schoeman podkreśla, że niczego nie pamięta z 6 krytycznych godzin. Dodaje, że stał się cud, do którego w znacznym stopniu przyczynili się barcelońscy lekarze.

W Hiszpanii to niespotykany przypadek, jednak w literaturze przedmiotu nie brakuje opisów norweskich pacjentów, u których spontaniczne krążenie udało się przywrócić niekiedy po godzinach zabiegów resuscytacyjnych i ogrzaniu pozaustrojowym. W 2014 r. w piśmie Resuscitation ukazał się nawet artykuł pod wiele mówiącym tytułem Nobody is dead until warm and dead: Prolonged resuscitation is warranted in arrested hypothermic victims also in remote areas – A retrospective study from northern Norway.

Studenci PW zbudowali bolid dla niepełnosprawnego Maksa

Data: 06.12.2019 18:50

Autor: ziemianin

pw.edu.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #technologia #samochody #elektrycznybolid

Jest biało-niebieski, ma 2,4 m długości, waży 110 kilogramów, a jego prędkość użytkowa to 30 km/h – to elektryczny pojazd e-MaksPower. Studenci Politechniki Warszawskiej właśnie zakończyli prace nad projektem. Bolid skonstruowali dla Maksa – dziesięciolatka z dystrofią mięśniową i wielkiego fana motoryzacji.

Studenci PW zbudowali bolid dla niepełnosprawnego Maksa

6 grudnia 2019 roku w Gmachu Głównym PW odbyła się uroczysta premiera pojazdu. W jej kulminacyjnym momencie Maks zasiadł w bolidzie i pokazał jego możliwości, wykonując kilka przejazdów po Dużej Auli.

Galeria zdjęcia z premiery bolidu

– Cieszymy się, że mogliśmy wykorzystać nasze inżynierskie umiejętności, by komuś pomóc – mówi Łukasz Krawczuk vel Walczuk, kierownik projektu.

Cel: spełnić marzenie

Pomysł zrodził się podczas targów, w których uczestniczyli studenci z Koła Naukowego Adek. – Podszedł do nas tata Maksa i opowiedział o zamiłowaniu syna do elektromobilności i gokartów – opowiada Łukasz Krawczuk vel Walczuk. – A że ADek zajmuje się właśnie taką tematyką, to postanowiliśmy spełnić marzenie Maksa i zbudować bolid dostosowany do jego potrzeb.

Prace rozpoczęły się w lutym 2018 roku. W przedsięwzięcie zaangażowali się studenci z czterech kół naukowych Politechniki Warszawskiej: Studenckiego Koła Aerodynamiki Pojazdów, Koła Naukowego Robotyków (oba koła działają przy Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa), Koła Naukowego ADek (działającego przy Wydziale Elektrycznym) i Międzywydziałowego Koła Naukowego SmartCity (działa przy Wydziale Inżynierii Lądowej). To oni zajęli się kwestiami inżynierskimi. Z pomocą graficzną przyszedł Rafał Tomczak – student wzornictwa przemysłowego na ASP w Warszawie.

Podążając za trendami

Po konsultacjach z Maksem i jego rodzicami młodzi konstruktorzy zaprojektowali pojazd w pełni sterowalny za pomocą drążka sterowego, umożliwiającego kontrolę nad zespołem napędowym, układem kierowniczym i hamulcowym. Zaplanowali, że układ napędowy będzie w pełni elektryczny – zgodnie z aktualnymi motoryzacyjnymi trendami. Bolid miał mieć aerodynamiczne poszycie, dostosowane do tego typu konstrukcji, zaprojektowane i wykonane przez studentów.

– Kolory bolidu nie są przypadkowe – Maks wybrał biały i niebieski, kiedy zobaczył pierwsze wizualizacje przygotowane przez Rafała Tomczaka – zaznacza Łukasz Krawczuk vel Walczuk.

Bez pomocy ani rusz

Wymyślić i zaprojektować – to jedno. Ale zbudować – drugie i poważniejsze wyzwanie. Tak ambitne przedsięwzięcie wymagało sporych nakładów finansowych. Prace nad e-MaksPowerem wsparło wiele firm i instytucji: ABB, Budimex, AVL Software and Functions, AC SA, TME, Wamtechnik, Cubic Inch, LED Solar System, PSPA, Fundacja PGE, Maridex Meble, Profar Lakiernia, 3D Reaktor, efilament3d i oczywiście Politechnika Warszawska. Swoje serca i portfele otworzyło też 143 darczyńców – uczestników akcji crowdfundingowej na portalu PolakPotrafi.pl. Z pomocą przyszły także media, przekazujące informacje o projekcie i zorganizowanej na jego potrzeby zbiórce.

Studenci mogli liczyć na ciągłe wsparcie rodziców Maksa. Byli z nimi w stałym kontakcie

i na bieżąco informowali o postępach w pracy. – Projekt trwał dłużej, niż zakładaliśmy, ale nie traciliśmy motywacji, bo wiedzieliśmy, że Maks czeka i w nas wierzy – przyznaje Łukasz Krawczuk vel Walczuk.

Nowe cele

Teraz chłopiec może cieszyć się z bolidu, a jego twórcy – z wykonanej pracy. – Sprawdziliśmy zdobytą wiedzę i umiejętności w praktyce, nauczyliśmy się cierpliwości, pokory, zarządzania swoim czasem, odpowiedzialności – wylicza Łukasz Krawczuk vel Walczuk.

Radość i duma z wykonanej pracy nie przysłaniają jednak twórcom e-MaksPowera kolejnych celów.

– Przeprowadziliśmy wstępną rozmowę z osobami zainteresowanymi rozwojem projektu – mówi Łukasz Krawczuk vel Walczuk. – Mamy nadzieję na kontynuację (już pod inną nazwą) i dalsze pomaganie w spełnianiu dziecięcych marzeń.

Na różnych etapach projektu nad bolidem pracowało około 30 osób. Trzon zespołu tworzyli: Łukasz Krawczuk vel Walczuk (kierownik projektu), Hubert Graczyk (odpowiedzialny za układ sterowania oraz komputer pokładowy), Piotr Saffarini (opracował układ kierowniczy i konstrukcję wielu elementów w bolidzie), Michał Stasiuk (architekt systemu sterowania i elektronika), Marcin Staszewski (odpowiadał za dobranie i implementację systemu bateryjnego S), Michał Wielgosz (symulował aerodynamika i nadzorował wykonanie poszycia poszycie bolidu), Robert Juchniewicz (projekt i wykonanie instalacji elektrycznej), Łukasz Grab (programowanie mikrokontrolerów), Piotr Lange (mechanika płyty jezdnej), Joanna Kacprowska (pozyskiwanie sponsorów), student Akademii Sztuk Pięknych Rafał Tomczak (design oraz cały branding projektu).

Podstawowe dane techniczne e-MaksPowera:

Masa pojazdu: 110kg

Prędkość maksymalna projektowa: 80km/h

Prędkość użytkowa: 30 km/h

Zasięg: 20km

Moc: 3 kW

Pojemność baterii: 1kWh

Wymiary: 2,4 [m] x 1,3 [m] x 0,9 [m]

Poszycie z włókna szklanego

Koszt: 80 tys. zł

Medycyna - Przełomowy zabieg. Ożywiono serce zmarłego pacjenta

Data: 05.12.2019 20:16

Autor: ziemianin

corporate.dukehealth.org

#medycyna #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #serce #operacja

Lekarzom z Duke University udało się ożywić serce zmarłego dawcy za pomocą mechanizmu, dzięki któremu możliwe było pompowanie krwi przez narząd, podczas gdy pozostawał on poza ciałem. Po przywróceniu funkcji serca organ został przeszczepiony biorcy, co zakończyło się sukcesem. Eksperci podkreślają, że to ogromny krok w walce z problemem niewystarczającej liczby narządów do przeszczepów.

wymagany angielski

Medycyna – Przełomowy zabieg. Ożywiono serce zmarłego pacjenta

Niezwykły zabieg przywrócił serce "do życia"

Technika, dzięki której udało się “reanimować” narząd, pozwoliła krwi, tlenowi i elektrolitom przepływać przez serce pozostające poza ciałem, dzięki czemu zaczęło ono bić. Metodę po raz pierwszy zastosowano w szpitalu Royal Papworth Hospital w Wielkiej Brytanii w 2015 roku. Od tamtej pory dzięki procedurze organy otrzymało 75 pacjentów ośrodka. Zabieg nazywany jest DCD (and. donation after cardiac death), czyli przeszczep po śmierci sercowej.

Problemy światowej transplantologii

W 2018 roku w Polsce przeprowadzono 1390 przeszczepów nerek, serc, płuc i trzustek. Jak podaje Poltransplant, to o 141 mniej niż w 2017 roku. Na ten wynik wpływa niewystarczająca liczba narządów do transplantacji. Podczas gdy w 2018 pobrano je od 500 osób, zwłaszcza zmarłych, w 2017 roku wykorzystano organy 560 dawców. Potencjalnych dawców jest dużo więcej, jednak od znacznej liczby osób zdrowych organów pobrać nie można.

Jak podkreśla dr Jacob Niall Schroder, autor filmu zamieszczonego na Twitterze, zaprezentowana technika może zwiększyć liczbę dawców nawet o 30 proc.

Tkanka serca zwykle zaczyna ulegać uszkodzeniom jeszcze przed stwierdzeniem śmierci pacjenta z powodu osłabienia organu i, co za tym idzie, niskiego poziomu tlenu. Zanim dojdzie do zgonu chorego, serce może być zbyt zniszczone, aby móc je przeszczepić. Dlatego organy niezbędne do życia obecnie są pobierane od dawców, u których doszło do śmierci mózgu, ale których narządy nadal funkcjonują. Zanim serce zostanie przeszczepione, zwykle trzyma się je w zimnych warunkach, aby zapobiec uszkodzeniom, co nie może jednak trwać dłużej niż sześć godzin.

Apokalipsy Globalnego Ocieplenia, które już przeżyliśmy:)

Data: 04.12.2019 15:38

Autor: Cheater

thenewamerican.com

Dobre wyjaśnienie sekty globalnego ocipienia – zebrane przepowiednie z przeszłości największych "amerykańskich naukowców" (w tym NASA, Pentagonu, IPCC, UCLA, Cambridge… niektóre ze wstydu próbowano ukryć:)

Połowa UK i Beneluxu już dawno miała być pod wodą, świat miał wyglądać jak w Fallout lub MadMax, miało się pojawić 1,5mld "uchodźców klimatycznych", itp. Dobra beka i ostateczne zaoranie sekty GO. Polecam

#globalneocieplenie #klimat #nauka

Po zakończeniu ciąży kobiety często czują fantomowe kopnięcia dziecka

Data: 28.11.2019 20:31

Autor: ziemianin

psyarxiv.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #ciaza #kopnieciafantomowe

Wiele kobiet ma po porodzie wrażenia przypominające kopnięcia dziecka. Fantomowe kopnięcia mogą występować latami od zakończenia ciąży. U rekordzistki z australijskiego badania utrzymywały się one od ok. 28 lat.

wymagany angielski

Po zakończeniu ciąży kobiety często czują fantomowe kopnięcia dziecka

Disha Sasan z Monash University przeprowadziła online'owe wywiady. Spośród 197 uwzględnionych kobiet 39,6% miało przypominające kopnięcia wrażenia po zakończeniu pierwszej ciąży. Kopnięcia fantomowe były odczuwane także po kolejnych ciążach, ale ze względu na niewielką wielkość próby Australijczycy skupili się na danych zebranych w odniesieniu do pierwszej ciąży.

Określając największą częstotliwość wrażeń, 19,7% odczuwających fantomowe kopnięcia wspominało o odczuciach występujących codziennie, a 36,9% o kopnięciach pojawiających się częściej niż raz w tygodniu.

W przypadku kobiet, które wypełniając kwestionariusz, stwierdziły, że ich wrażenia związane z kopnięciami nigdy się nie skończyły (21), średni czas, jaki upłynął od poczęcia, wynosił 6,8 r. (zakres długości tego okresu wynosił 1-28 lat).

Kobiety opisujące fantomowe kopnięcia po 1. ciąży najczęściej uważały, że były one "przekonujące". Dość często wspominały też o trzepotaniu czy realnych kopnięciach. Dla 25% były to pozytywne emocjonalnie doświadczenia (nostalgiczne, uspokajające/cudowne itp.); 27% odbierało je zaś jako coś zasmucającego albo wprawiającego w zakłopotanie (działo się tak szczególnie u kobiet, które urodziły martwe dzieci).

Z danych zgromadzonych przez autorów publikacji z PsyArXiv wynika, że w okresie poporodowym fantomowe kopnięcia są dość powszechnie odczuwanym zjawiskiem. Uzyskane wyniki mają implikacje dla opieki około- i poporodowej. Fantomowe kopnięcia mogą bowiem być czynnikiem ryzyka depresji czy zaburzeń lękowych w grupie podatnych kobiet, np. tych, które poroniły albo doświadczyły stresujących powikłań. W ich przypadku fantomowe odczucia mogą pogłębiać traumę.

Mechanizm stojący za tym zjawiskiem nie jest na razie znany, ale może mieć coś wspólnego ze zmianami dot. homunculusa (człowieczka) czuciowego czy propriocepcji (czucia głębokiego) w czasie ciąży.

„Alarm!”: Paragony mogą zagrażać zdrowiu, a nawet wywołać raka

Data: 28.11.2019 10:09

Autor: malcolm

tvp.info

#zdrowie #srodowisko #nauka #badania #zakupy

Paragony wydawane w wielu polskich sklepach mogą powodować groźne choroby, w tym raka czy zaburzać płodność, zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Bisfenol A zawarty w papierze światłoczułym wchłania się przez skórę, ale poziom tego wchłaniania jest rzędu 10-30 proc.

Problem znany od lat z którym nikt nic nie robi bo lobby silne. Wiadomo – technologia tania a do tego paragon po paru miesiącach nieczytelny i połowa reklamacji mniej :DDD

Gdzie "zieloni"? Gdzie inni obrońcy środowiska? Czy Komisja Europejska podejmie tematykę paragonów?

Lingwistka: znajomość języka nie wystarczy, by dogadać się z każdym

Data: 25.11.2019 13:59

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #ciakawostki #lingwistyka #komunikacja #jezykpolski

Znajomość wspólnego języka – np. polskiego – nie wystarczy, abyśmy się z każdym dogadali – mówi PAP dr Celina Heliasz-Nowosielska z UW. Lingwistka bada, na co zwracają uwagę ludzie w komunikacji. I co wnoszą np. do rozmowy gesty, mimika, intonacja.

Lingwistka: znajomość języka nie wystarczy, by dogadać się z każdym

Czy partner właśnie poprosił nas, żebyśmy posprzątali w domu, czy może raczej brzmiało to jak rozkaz? Jak zrozumiemy to, że w odpowiedzi na pytanie ktoś wzruszył ramionami? Czy streszczając komuś jakąś rozmowę będziemy też opowiadać o czyimś tonie głosu, postawie, mimice? Dr Celina Heliasz-Nowosielska z Wydziału Neofilologii Uniwersytetu Warszawskiego bada to, jak ludzie opowiadają o aktach komunikacji, których byli świadkami – i jak bardzo zwracają uwagę na to, co dzieje się poza słowami. A to ciągle – jej zdaniem – obszar bardzo słabo zbadany.

"Badamy tzw. komunikację multimodalną – taką, w której wykorzystuje się nie tylko słowa, ale i jednocześnie gesty, mimikę, intonację, postawę ciała. Są to więc elementy werbalne w połączeniu z niewerbalnymi" – mówi w rozmowie z PAP dr Celina Heliasz-Nowosielska. Naukowcy chcą się przekonać, jak czyjaś wypowiedź – albo interakcja między kilkoma osobami – jest postrzegana przez obserwatorów. I jak to, co badany uznał w swojej opowieści za ważne, zależy np. od jego płci, wieku czy wykształcenia.

"Fascynuje mnie wielość punktów widzenia w komunikacji. To, gdzie ludzie zgadzają się lub różnią swoimi interpretacjami. I jak to wpływa na ich zdolności porozumiewania się" – mówi badaczka z UW.

W ramach eksperymentu badani mieli oglądać fragmenty filmów, na których dochodzi do różnych form komunikacji. A potem proszono ich, aby opowiedzieli, co zobaczyli. Korzystano z filmów dokumentalnych udostępnionych przez Szkołę Filmową w Łodzi. Były to np. wypowiedzi bohaterów do kamery, nieme scenki, rozmowy kilku osób i sceny nieme, czy obrazy niektóre komentowane przez narratora.

Dzięki temu powstał duży zbiór opowieści różnych osób streszczających te same sceny. Teraz dr Heliasz-Nowosielska porównuje, co łączy i co dzieli te opowieści. Sprawdza, na co badani zwracają uwagę. Kiedy najważniejsze są dla nich słowa, a kiedy również elementy pozawerbalne. Sprawdza też, jak często obserwatorzy zwracają uwagę na intencje czy emocje bohaterów albo skutki ich aktu komunikacyjnego. "Wyłoniło się kilka strategii narracyjnych" – uśmiecha się badaczka. Dodaje, że na razie jeszcze analizuje zebrane materiały, a wnioski ze swoich badań przedstawi dopiero w przyszłym roku.

Według dr Heliasz-Nowosielskiej to, czy się z kimś potrafimy porozumieć, zależy m.in. od tego, jak postrzegamy komunikację, która odbywała się wcześniej między nami i czy jest między nami zgoda co do przebiegu tej komunikacji. "To, że porozumiewamy się językiem polskim nie gwarantuje, że każdy z każdym się dogada. Mamy różny sposób używania słów i tego, co ukrywa się poza słowami. To w skali społeczeństwa jest słabo zbadane" – mówi językoznawczyni.

"Dzięki tym badaniom będziemy lepiej wiedzieć, co jest w komunikacji w ważne, a w związku z tym – co decyduje o osiąganiu porozumienia lub nie. Bo wchodzić w konflikty jest stosunkowo łatwiej niż osiągać porozumienie. Brakuje nam porozumienia i potrzebujemy wiedzy o tym, jak je osiągać. A w tym przyda się wiedza o różnicach o naszym sposobie postrzegania tego, co się dzieje w ramach komunikacji" – podsumowuje językoznawczyni.

Badania realizowane są dzięki grantowi z Narodowego Centrum Nauki.

Data: 24.11.2019 22:34

Autor: dominik

Strzała,

W ostatnich dwóch odcinkach "Biohacking Hint" skupiliśmy się na śnie. Ok, no ale czasem trudno się obudzić i z pomocą przychodzi kawa. Dzisiaj kolejna petarda, zapraszam

Biohacking Hint 003: Bulletproof coffee+

Pomysłodawcą bulletproof coffee jest Dave Asprey. Podczas podróżowania po górach Tybetu mocno zmęczonemu Dave'owi podano kawę z mlekiem jaka, ta prawie natychmiast postawiła go na nogi. Standardowy przepis na kawę kuloodporną jest prosty tłuszcz (masło, olej MCT) + kawa. Ja proponuję ci jego nieco zmodyfikowaną wersję, która poprawia Twoją koncentrację i zminimalizuje stres, a czasem pozwoli Ci osiągnąć bardzo pozytywny stan "flow" w pracy.

Oto potrzebne składniki:

– Kawa 3/4 kubka;

– Płaska łyżka stołowa masła;

– Płaska łyżka stołowa oleju MCT;

– 200 mg L-teanina

– 500 mg Lion's Mane (owocników soplówki jeżowatej)

– 240 mg Ashwagandhy

Składniki wystarczy wymieszać z kawą, kapsułki delikatnie rozpoławiam zawartość wysypuję do kawy.

Oto co dają poszczególne składniki:

– masło + olej MCT: ketony, które uwielbia ludzki mózg;

– L-teanina: aktywny nootropik wspierający procesy kognitywne, dodatkowo redukuje stres i wspiera odprężenie mentalne, znacząco zwiększając koncentrację, wpiera także redukcje stanów depresyjnych;

– Soplówka: jednymi z najważniejszych substancji, jakie zawiera w sobie soplówka jeżowata, są erinacyny, które stymulują w ludzkim organizmie produkcję komórek nerwowych, co bezpośrednio wpływa na sprawność mózgu oraz właściwe procesy metaboliczne komórek, może poprawić koncentrację i sprawność procesów myślowych, a także zapamiętywanie.

– Ashwagandh:potwierdzone badaniami zmniejszanie stężenia kortyzolu oraz wpływ na zwiększenie poziomu testosteronu (co dla nas facetów powinno mieć kluczowe znaczenie).

Kawę wypijam z reguły raz dziennie pomiędzy 11:00 a 13:00, tak żeby nie miała wpływu na mój sen, a jednocześnie by przynosiła możliwie najwięcej korzyści.

#biohackinghint #biohacking #kawa #nauka #rozwojosobisty

Data: 24.11.2019 20:21

Autor: Lukmar

TL;DR Rozmawiałem z koleżanką studiującą weterynarię i naszła mnie następująca rozkmina: można powiedzieć, że w na przestrzeni dziejów naukowcy – inżynierowie poznawali swoją dziedzinę od szczegółu do ogółu, a medycy odwrotnie. Z punktu widzenia o.m.c. inżyniera trochę mnie to rozwaliło.

Nigdy nie zastanawiałem się nad tym jak zupełnie innym rodzajem dyscyplin naukowych są nauki medyczne, a inżynierskie. Kończę w tym momencie dwa techniczne kierunki. Od zawsze uważałem się za umysł ścisły. Dziś bym raczej tak nie powiedział, jednak jestem przyzwyczajony do tego że w nauce wszystko z czegoś wynika. Najbardziej skomplikowane elementy analizy matematycznej czy statystyki mają swoje korzenie w podstawach algebry (nie jestem matematykiem, ale chyba tak jest). Działanie niemal każdej maszyny wytworzonej przez jakiegokolwiek inżyniera było w pewien sposób przewidziane i może być rozłożone na czynniki pierwsze, które można opisać. Dalej idąc: działanie nawet najbardziej złożonych maszyn pośrednio wynika z tego, że dwa kamyki plus dwa kamyki to cztery kamyki.

A z drugiej strony jest medycyna. Medycyna, której przedmiotem badań jest najbardziej skomplikowany mechanizm w historii – człowiek. No albo w przypadku mojej koleżanki – krowa. Czy tam inny kot. Naukowiec zostaje postawiony przed gotową strukturą i nie dość, że musi dociec do tego jak ona działa, to jeszcze oczekuje się od niego, że ją naprawi. Dla inżynieria – rzecz wybitnie egzotyczna. Oczywiście wiadomo, że dzisiaj to już nie do końca tak działa, ale można powiedzieć że takie były początki medycyny. Uderzyło mnie to jak zobaczyłem na slajdach, z których uczyła się moja koleżanka, wprost napisane, że nie do końca wiadomo jaki jest przebieg danej choroby.

Inżynierowie jeżeli nie wiedzą jak coś działa to nie muszą z tego korzystać dopóki się nie dowiedzą. Nie ma na nich takiej presji. Można powiedzieć, że zajmują się poprawą jakości naszych żyć. W przeciwieństwie do nich, medycy mierzą się z problemami, które już teraz są obecne. Z leczeniem chorób, które nie poczekają na to, aż nauczymy się jak działają. Zupełnie inne podejście.. Strasznie mnie to zaintrygowało.

Nie wiem. Może trochę nadinterpretuję. Takie naszły mnie przemyślenia. Jasna sprawa że rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana i obie te dziedziny w wielu miejscach się przenikają, ale chyba w dużym uogólnieniu mogę mieć trochę racji. Jest na sali jakiś medyk co by się wypowiedział?

#przemyslenia #medycyna #nauka #inzynieria

Data: 23.11.2019 20:03

Autor: dominik

Strzała,

Ostatni odcinek Biohacking Hint spotkał się z Waszym bardzo życzliwym przyjęciem — bardzo dziękuję. Pozostajemy w wątku snu , zapraszam więc na kolejny odcinek.

Biohacking Hint 002: Incline Bed Therapy

Dziś absolutna petarda, czyli IBT. Wyobraźcie sobie, narzędzie które kosztuje nic, lub prawie nic a zapewnia rewelacyjny sen, to właśnie Incline Bed Therapy, czyli terapia pochylonego łóżka. W zasadzie to nic odkrywczego większość zwierząt lądowych preferuje sen na jakimś wzniesieniu, nie ma też żadnego racjonalnego powodu, aby człowiek miał spać totalnie na płasko. Tyle teorii, a taraz praktyka.

Jedyne co musisz zrobić to ustawić nóżki łóżka od strony głowy na 10-15cm wzniesieniu. Ja używam po prostu zrobionych samodzielnie drewnianych sześcianów, ty możesz użyć czegokolwiek np. cegieł lub książek. Stosuję tą metodę od kilku miesięcy i zaobserwowałem:

– wyraźną poprawę jakości snu;

– co rano pamiętam, co mi się śniło, z czego zdecydowana większość to tzw. przyjemne sny;

– przestałem chrapać;

– wstaje o wiele bardziej wypoczęty.

Więcej o ITB

#biohackinghint #biohacking #rozwojosobisty #nauka #sen

Data: 23.11.2019 02:58

Autor: dominik

Strzała,

Moją pasją jest biohacking, w skrócie wszelkiej maści taktyki które pozwalają nam być zdrowszym, szczęśliwszy, pracować lepiej i wydajniej. Co jakiś czas bedę publikował dla was krótkie podpowiedzi jak szybko i tanio można polepszyć sobie życie. Zapraszam do "Biohacking hint"!

**Biohacking Hint #001: **Redukujemy niebieskie światło

Czy wiesz że, w ludzkim oku znajdują się receptory melatoninowe. Duża ilość światła w zakresie 450nm ÷ 500nm powoduje spadek melatoniny w organizmie, a co za tym idzie pobudzenie lub inaczej rzecz ujmując problemy ze snem. Wielogodzinne ślęczenie przed ekranem (komputer, telefon, telewizor), sztuczne oświetlenie (w szczególności chłodne barwy światła), miasta oświetlane przy pomocy źródeł LED (4000K-5000K), te wszystkie czynniki powodują zaburzenia naszego rytmu dobowego. Jak sobie z tym poradzić? Na dwie godziny przed snem załóż okulary blokujące niebieskie światło. Przygotowałem dla Ciebie, trzy propozycje okularów

– Wersja budżetowa: Okulary do urządzeń laserowych dostępne w Jula, cena całe 12 PLN.

– Wersja pro: Uvex Skyper, cena ok. 100 PLN

#biohackinghint, #biohacking #rozwojosobisty #nauka

Data: 22.11.2019 16:55

Autor: Macer

sluchajcie anony ale co sie odjebalo xD centrum badawcze zajmujace sie paliwami lotniczymi i turbinami gazowymi w ktorym robilem prace magisterska zostalo zalane. 1,2m wody. wszystko zdemolowane, sprzet za miliony stracony, ale najlepsze – setki litrow paliwa i różnistych do niego dodatków się rozlały, mnóstwo z nich wchuj trujących XD do hali mozna wejsc tylko w kombinezonie wojsk chemicznych, stwierdzili ze 9 miesiecy zajeloby naprawienie strat, wiec prawdopodobnie sobie to podarują i laboratorium już nie będzie xD prace magisterskie tak bardzo rozjebane, doktoraty tak bardzo niedokończone, a to wszystko dlatego, że ktoś chciał zaoszczędzić na cenie działki. no bo skąd woda na terenach zalewowych XD ja sie tylko ciesze, ze mnie juz to nie dotyczy. ale szkoda mi stanowiska doswiadczalnego, ktore zbudowalem, chociaz ono jest dosc proste wiec woda mu nie powinna zaszkodzic

#pogoda #katastrofy #nauka #studia

Dr hab. Szczytko: matematyka jest jak język smoków, w którym nie da się skłamać

Data: 22.11.2019 12:43

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #matematyka #smoki #fizyka

Matematyka jest jak język smoków, w którym nie da się skłamać. Jeśli z języka potocznego przełożymy na ten język pewne problemy, np. dotyczące zjawisk w przyrodzie, od razu widać, czy coś jest prawdą, czy fałszem – porównuje w rozmowie z PAP dr hab. fizyk Jacek Szczytko z Uniwersytetu Warszawskiego.

Dr hab. Szczytko: matematyka jest jak język smoków, w którym nie da się skłamać

"W cyklu powieści Ursuli Le Guin o Ziemiomorzu przedstawiona była koncepcja języka, którym porozumiewały się smoki. One mogły w tym języku wypowiedzieć wszystko. Jeśli jednak to człowiek nauczył się języka smoków, nie był w stanie w nim skłamać – mógł mówić tylko prawdę" – przypomina w rozmowie z PAP fizyk dr hab. Jacek Szczytko z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Według niego takim językiem smoków, w którym nie da się skłamać, jest matematyka.

"W szkole na lekcjach fizyki czy chemii, uczymy się tłumaczyć pewne problemy z języka potocznego na język matematyki" – mówi dr Szczytko. Dzięki temu można np. otrzymać wzory opisujące ruch jakiegoś ciała czy wzory reakcji chemicznych. "A w języku matematyki, tak jak w języku smoków, od razu widać, czy to, co powiedzieliśmy, to prawda czy fałsz" – porównuje. Jeśli bowiem przeprowadzimy rozumowanie zgodnie z regułami – gramatyką języka matematyki – okaże się, czy hipoteza, którą stawiamy, jest fałszywa. Jedna strona równania albo wynosi tyle samo, co druga, albo nie.

Badacz z FUW wymienia, że znaczenie "smoczego języka" doceniają nie tylko fizycy czy chemicy, ale również ekonomiści, inżynierowie, genetycy czy socjologowie, nie wspominając o informatykach.

SZALONY ŚWIAT KWANTÓW UJĘTY W SZTYWNYCH RÓWNANIACH

Porównanie języka smoków z matematyką zyskuje jednak szczególne znaczenie w przypadku mechaniki kwantowej – wskazuje dr Szczytko. Tam bowiem dzięki językowi matematyki możemy uzyskać dostęp do idei, które są prawdziwe, choć wyrażone w języku potocznym wydają się całkowicie nonsensowne.

Naukowiec podaje przykład odkrycia przez Maxa Plancka równań, które podpowiadały, że światło ma charakter korpuskularno-falowy: ma więc i cechy cząstki, i fali. Z takim faktem wyobraźnia słabo sobie radzi, dlatego Planck wahał się, czy ogłosić swoje odkrycie światu. Dwoistość natury światła – która ukazała się ludzkim oczom najpierw w "języku smoków" – okazała się jednak później prawdziwa w eksperymentach. A z czasem znalazła także praktyczne zastosowania (efekt fotoelektryczny wykorzystywany jest np. w bateriach słonecznych czy noktowizorach).

pozostała treść na stronie źródła

Uwaga! Naukowy Bełkot - Wielka tajemnica prania nareszcie odkryta!

Data: 20.11.2019 21:40

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #pralka #pranie #czystosc #nauka #unb #uwaganaukowybelkot

Jak pralka robi z brudnych rzeczy czyste?

Wiem co sobie myślicie – słyszałem/słyszałam i mniej więcej wiem. Ale jeżeli Twoje informacje pochodzą sprzed 2018 roku , to z całą pewnością są niekompletne…

Uwaga! Naukowy Bełkot – Wielka tajemnica prania nareszcie odkryta!

Data: 20.11.2019 19:13

Autor: R20_New

@seosx, No ja laptopów i wszelkich mobilek nienawidzę jak skur…yn, laptop to ostateczność jeślichodzi mobilki.

A niestety mam tak, że w pozycji stojącej/siedzącej łapie mnie wielkie zamulenie i senność, lekarze nie wiedzą co mi jest więc odsyłają do psychiatry,gdyż miałem zaburzenia lękowe/nerwicę z objawami somatycznymi(bicie serca, dusznościitd.). [Temat długi i szeroki]

#medycyna #postep #nowoczesnosc #nauka

Nerwica się skończyła, a to mi zostało..

Data: 17.11.2019 11:48

Autor: Ijon_Tichy

Łazik Curiosity znów dostarczył niespodziewanych danych. Jak się okazuje wiosną i latem, w atmosferze Marsa jest więcej tlenu niż przez pozostałą część roku. Naukowcy nie potrafią tego wytłumaczyć.

Więcej na: https://www.wprost.pl/kosmos/10269567/jeszcze-nigdy-czegos-takiego-nie-widzielismy-niezwykle-odkrycie-lazika-curiosity.html

#kosmologia #nauka #ciekawostki ostentacyjny #niekosmitolog

Data: 15.11.2019 20:06

Autor: Fallen

Nie wiem kogo z Was to interesuje ale @kosmitolog robił tym dobrą robotę. Dzisiaj wrzucam kilka słów w temacie radiogalaktyk.

Radiogalaktyka jest to galaktyka, która emituje bardzo silne fale radiowe. Radiogalaktyki to rodzaj aktywnych galaktyk o baaaaaardzo rozległej budowie radiowej i dobrze widocznej strukturze gwiazdowej części galaktyki. Obraz radiowy radiogalaktyki tworzą obłoki radiowe stanowiące zazwyczaj najsilniejsze źródło fal, czasami widoczne jest także zwarte źródło centralne oraz dżety – wąskie struktury łączące jądro galaktyki z obłokami radiowymi. Obłoki radiowe nie pokrywają się z obserwowaną w świetle widzialnym strukturą galaktyki, i mogą być od niej wielokrotnie większe. Obserwowana emisja radiowa to świecenie energetycznych elektronów poruszających się w silnym polu magnetycznym radioobłoków (promieniowanie synchrotronowe). Do najbardziej znanych radiogalaktyk należą między innymi:

Centaurus A w gwiazdozbiorze Centaura

Cygnus A w gwiazdozbiorze Łabędzia

#astronomia #kosmologia #nauka #ciekawostki

Dlaczego duże zbiorniki wodne emitują niebieską poświatę? (audio) Odpowiada dr. Tomasz Rożek

Data: 10.11.2019 09:11

Autor: ziemianin

static.polskieradio.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #woda #nauka #ciekawostki

– Gdy oglądamy filmy i zdjęcia z miejsc, gdzie woda jest bardzo czysta, widzimy, że woda jest niebieskawa. Nawet z kosmosu widać, że jest ona błękitna – przyznaje dr Tomasz Rożek.

Dlaczego duże zbiorniki wodne emitują niebieską poświatę? (audio) Odpowiada dr. Tomasz Rożek

– Woda pochłania czerwone światło, więc jeżeli przez wodę przechodzi światło słoneczne, to do naszego oka trafia światło pozbawione tej czerwonej części. To, co trafia do nas, ma więcej długości fal niebieskich niż tych czerwonawych – wyjaśnia nasz Trójkowy naukowiec.

Czy powinniśmy walczyć z gorączką?

Data: 08.11.2019 11:30

Autor: ziemianin

sekrety-zdrowia.org

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #goraczka #nauka #choroby #grypa

Gorączka sama w sobie nie jest chorobą. Jest sygnałem, że organizm został narażony na działanie czynników niszczących. Jednoczenie gorączka jest objawem mobilizacji systemu immunologicznego do walki z tymi czynnikami.

Czy powinniśmy walczyć z gorączką?

Nauka dostarcza nam kolejnych dowodów na to, że natura nie bez powodu wyposażyła nas w geny reakcji gorączkowej.

Gorączka jest niewątpliwie skuteczną reakcją organizmu, a obniżając temperaturę środkami farmakologicznymi niszczymy własny układ immunologiczny.

Jeżeli w organizmie ma być zachowany pewien stopień gotowości immunologicznej, musimy ten system trenować. A a czynnikiem trenującym jest właśnie gorączka – twierdzi prof. Wiesław Kozak UMK w Toruniu zajmujący się badaniami nad gorączką od kilkudziesięciu lat.

Gorączka, choć czasami zwala z nóg i budzi lęk tak naprawdę jest sprzymierzeńcem. Zabija patogeny, które wywołały chorobę i stymuluje układ obronny.

Człowiek wiedział o tym od zawsze. Ponad dwa tysiące lat temu Hipokrates powiedział „Dajcie mi gorączkę, a pokażę wam, jak leczyć wszystkie choroby” Jeszcze nie tak dawno w czasie infekcji chorego kładziono pod pierzynę i dawano do picia napary ziołowe, by podnieść temperaturę ciała i wywołać pocenie a wraz z potem usunąć toksyny.

W dzisiejszych, podobno światłych czasach o Mądrości Natury zupełnie zapomniano.

Pierwszą reakcją większości lekarzy! rodziców i chorych jest chęć zbicia gorączki gdy przekracza 38°C a nawet niższej. Tymczasem wirusy i większość bakterii ginie kiedy temperatura ciała oscyluje w granicach 39°C. Zażywanie środków farmakologicznych po to by sztucznie obniżyć gorączkę jest postępowaniem kompletnie sprzecznym z naturą, wymierzonym przeciw organizmowi.

Dlaczego gorączka jest dobrodziejstwem ?

Krótkotrwały stan zapalny i nieprzekraczająca 40°C gorączka są bardzo skutecznymi reakcjami, chroniącymi przed wirusami. Są wręcz niezbędne – bez stanu zapalnego wirusy zabiłyby nas bez najmniejszego oporu.

Są i inne aspekty

Gorączka stymuluje i trenuje układ immunologiczny, świadomość społeczna w tym zakresie jest zdeformowana przez propagowane środki przeciwgorączkowe – mówi prof. Kozak



Jeżeli w przyrodzie występuje naturalny mechanizm, to nie wolno go wyłączać z byle powodu.



Łykanie tabletek jak tylko podwyższy się temperatura ciała jest olbrzymim błędem.



Zbyt częste wyłączanie mechanizmu gorączkowania spowoduje, że organizm w końcu z niego zrezygnuje, a układ immunologiczny przejdzie w stan uśpienia.



Gorączka powinna cieszysz, bo oznacza że system immunologiczny jest sprawny. Powinniśmy się martwić wtedy, gdy przechodzimy jakąś infekcję, ale nie gorączkujemy. Świadczy to bowiem o tym, że nasz organizm pozbawiony jest jakiegoś elementu lub został przyzwyczajony, iż ten element nie musi u niego występować. Może to być spowodowane zbyt częstym stosowaniem leków przeciwgorączkowych.



Wyniki badań jednoznacznie pokazują, że ludzie po 30 i 40-tce coraz rzadziej gorączkują. Ma to fatalne skutki. Mamy już olbrzymią ilość dowodów naukowych na potwierdzenie tej tezy. Jeżeli ktoś 10 lat nie gorączkował, to znacznie wzrasta u takiej osoby ryzyko nowotworu. Później ktoś się dziwi, że był zdrowy jak koń, a tu nowotwór.

Słaby system odpornościowy nie zdobywa się na tak gruntowny remont organizmu, jakim jest choroba infekcyjna, a więc z użyciem agresywnych zarazków, lecz postępuje zachowawczo, dopuszczając jedynie do zainfekowania toksycznych złogów i wadliwych komórek łagodnymi pasożytami. Wniosek jest jeden: choroby infekcyjne po prostu trzeba odchorować, by wyszły nam na zdrowie.

Gorączka ma szczególnie znaczenie u dzieci

Organizm dziecka ma większą tolerancję wysokiej temperatury niż organizm dorosłego. Nie bez powodu ponieważ choroby wieku dziecięcego są jak wykazano niezbędne do budowania silnego systemu odpornościowego 1

Przechorowanie chorób wieku dziecięcego procentuje w dorosłym życiu mniejszym ryzykiem chorób. Np. alergii, astmy, chorób nowotworowych, nadciśnienia i wielu innych chorób przewlekłych.

Współczesne matki tak się boją gorączki u dziecka, że gdy temperatura wzrośnie zaledwie o kilka kresek natychmiast stosują któryś reklamowanych syropków na obniżenie gorączki. Co prawda lek obniży gorączkę, podziała równocześnie nasennie i uspokajająco, dziecko przestanie płakać i uśnie. Ale jedyną z tego korzyść wyniesie rodzic, dziecko wręcz odwrotnie.

Znikną co prawda objawy ale infekcja pozostanie uśpiona, będzie wiele razy dawać o sobie znać skutkując nawracającymi infekcjami, osłabieniem odporności i przewlekłymi problemami ze zdrowiem w przyszłości.

Ludzie ze starszego pokolenia są silni i wytrzymali między innymi dlatego, że podczas przechodzenia chorób wieku dziecięcego ich organizmy radziły sobie same wspomagane miodem, czosnkiem, lipą, sokiem malinowym, bez paracetamolu i antybiotyków.

Współczesne pokolenie młodych ludzi jest wątłe, słabe, chorowite znane na łaskę koncernów farmaceutycznych.

Co więc robić w czasie zwykłej infekcji?

Po pierwsze nie szkodzić. Zwalczać przyczynę, a nie skutek. Trzeba powstrzymać infekcję, a nie gorączkowanie.

Koniecznie położyć się do łóżka by się wypocić, mniej jeść jeśli nie ma apetytu, pić więcej płynów, stosować babcine sposoby i czekać na efekty.

Nie oznacza to bynajmniej, że na zbyt wysoką temperaturę nie należy nigdy reagować. W przypadku kiedy

gorączka przekracza 40°C u dzieci 41°C /lub mniej każdy z nas ma inny próg reakcji-należy obserwować/



utrzymuje się zbyt długo



u kobiet w ciąży



u osób z zaburzeniami serca i krążenia

Obniżamy ją naturalnymi metodami, o których przeczytasz TUTAJ


Bibliografia:

Prof. Kozak: zbyt często sięgamy po środki przeciwgorączkowe PAP

W jaki sposób gorączka stymuluje układ odpornościowy Journal of Leukocyte Biology

Choroby wieku dziecięcego wzmacniają funkcje układu immunologicznego ICPA

Ustanowiono nagrodę na cześć wybitnej irańskiej matematyczki Marjam Mirzachani

Data: 07.11.2019 16:56

Autor: ziemianin

livescience.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #MarjamMirzachani #matematyka #MedalFieldsa #MaryamMirzakhani #NewFrontiersPrize #nagroda

Brakthrough Prize Foundation ustanowiła nagrodę na cześć Marjam Mirzachani, jedynej kobiety, która zdobyła Medal Fieldsa. Maryam Mirzakhani New Frontiers Prize o wartości 50 000 USD będzie przyznawana matematyczkom, które w ciągu dwóch lat przed otrzymaniem nagrody zrobiły doktorat i mogą pochwalić się wyjątkowymi osiągnięciami.

wymagany angielski

Ustanowiono nagrodę na cześć wybitnej irańskiej matematyczki Marjam Mirzachani

Marjam Mirzachani urodziła się w 1977 roku w Teheranie. Jej talent matematycznym ujawnił się w szkole średniej. W 1994 roku zdobyła złoty medal na międzynarodowej olimpiadzie matematycznej. Pięć lat później ukończyła matematykę na Uniwersytecie Technologicznym Szarif, w roku 2004 uzyskała doktorat na Uniwersytecie Harvarda, a w 2009 roku została profesorem matematyki na Uniwersytecie Stanforda.

W 2014 roku, jako pierwsza i jedyna dotychczas kobieta otrzymała Medal Fieldsa. Ten „matematyczny Nobel” przyznawany jest raz na cztery lata wyróżniającym się matematykom, którzy nie ukończyli 40. roku życia. Od 1936 roku wyróżniono nim zaledwie 60 osób. Mirzachani otrzymała go za badania dynamiki i geometrii powierzchni Riemanna i przestrzeni moduli na tych powierzchniach. O jej wyjątkowym osiągnięciu pisaliśmy szczegółowo przed pięcioma laty.

W 2013 u Mirzachani wykryto raka piersi. Matematyczka zmarła w 2017 roku.

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Data: 07.11.2019 16:50

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#nauka #dzieci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #smartfony #choroba #szyjasmartfonowa

Szyja smartfonowa – to nowy zespół bólowy obserwowany przez specjalistów Poradni Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – jednym z największych w Polsce szpitali pediatrycznych.

Szyja smartfonowa – nowe zjawisko w dziecięcej Poradni Leczenia Bólu

Coraz częściej zgłaszają się tam dzieci z różnego typu bólami głowy, karku, barków, okolicy międzyłopatkowej oraz drętwieniem rąk.

"Na podstawie wywiadu i badania i rozpoznajemy wtedy tzw. zespół szyi smartfonowej, chociaż nie ma jeszcze takiego schorzenia w międzynarodowej klasyfikacji chorób" – powiedziała PAP dr Małgorzata Gola z Poradni Leczenia Bólu GCZD.

"Zespół ten jest konsekwencją przymusowej pozycji ciała podczas korzystania z komputera, telefonu komórkowego czy tabletu. Powoduje to przeciążenie jednej grupy mięśni – np. mięśni obręczy barkowej, a osłabienie drugiej, np. mięśni szyi. Przeprowadzony w takiej sytuacji wywiad z reguły potwierdza, że dziecko bardzo często i długo korzysta z urządzeń elektronicznych. Nasze zalecenia, by ograniczyć te sesje, często są źle przyjmowane, zwłaszcza przez dzieci" – podkreśliła dr Gola.

Poradnia Leczenia Bólu w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka jest jednym z nielicznych ośrodków w Polsce zajmujących się leczeniem ból u najmłodszych pacjentów. W tym roku obchodzi 20-lecie powstania.

Poradnia rozpoczęła działalność w 1999 r., kiedy to zakończyła się budowa Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka i szpital rozpoczął przyjmowanie pacjentów. Była wtedy pierwszym tego typu ośrodkiem w kraju.

Obecnie zajmuje się leczeniem bólu u dzieci w każdym wieku. U noworodków i niemowląt to z reguły zespoły bólowe wynikające z urazów okołoporodowych. Starsze dzieci i młodzież zgłaszają się z bólami głowy oraz kręgosłupa, najczęściej na tle zmian przeciążeniowych lub dyskopatycznych. W poradni leczy się też zespoły bólowe kończyn, dużych stawów i przewlekłe bóle brzucha. Trafiają tam także pacjenci z przewlekłym bólem pooperacyjnym lub pourazowym.

"Oceniam, że skutecznie pomagamy nawet połowie naszych pacjentów. Kolejnym 20-30 proc. pomagamy częściowo. Jest też grupa ok. 20 proc. pacjentów, którzy nie mają żadnej poprawy lub przerywają leczenie. Wynika to nie tylko z przyczyn medycznych, ale i różnych uwarunkowań, w tym z braku przekonania do sposobu terapii i szans na poprawę. Pamiętajmy, że mamy tu do czynienia nie tylko z dzieckiem, ale i jego opiekunami. Terapia wymaga regularnych wizyt w przychodni, co dorośli nie zawsze akceptują" – powiedziała dr Małgorzata Gola.

Poradnia Leczenia Bólu GCZD udziela rocznie ok. 4 tys. porad ambulatoryjnych. Personel poradni udziela również konsultacji na poszczególnych oddziałach szpitala. "Przez 20 lat działalności leczyliśmy ok. 3 tys. dzieci. Niektórzy nasi pacjenci to dziś dorośli ludzie i zdarza się, że przychodzą do nas teraz ze swoimi dziećmi. Mają świadomość, że ból można leczyć. Są czujni na wszelkie przejawy bólu i pilnują, by ich dzieci nie cierpiały" – podsumowała dr Gola.

80. rocznica Sonderaktion Krakau – akcji przeciwko polskiej inteligencji

Data: 06.11.2019 21:40

Autor: ziemianin

dzieje.pl

#ciekawostkihistoryczne #historia #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #nauka #okupacjaniemiecka #SonderaktionKrakau #UJ #UniwersytetJagiellonski

80 lat temu, 6 listopada 1939 r., Niemcy podstępnie zwabili krakowskich uczonych do Collegium Novum UJ, po czym aresztowali ich i wywieźli do obozów koncentracyjnych. Sonderaktion Krakau była jedną z najdramatyczniejszych akcji przeciwko polskiej inteligencji.

80. rocznica Sonderaktion Krakau – akcji przeciwko polskiej inteligencji

Ówczesny rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Tadeusz Lehr-Spławiński na żądanie sturmbannfuehrera SS Bruno Muellera zaprosił profesorów na godz. 12 do sali wykładowej nr 66 im. Mikołaja Kopernika w Collegium Novum (dziś sala nr 56 im. Józefa Szujskiego). Uczeni mieli tu wysłuchać wykładu dowódcy SS o stosunku III Rzeszy i narodowego socjalizmu do zagadnień nauki i szkolnictwa wyższe.

Jak piszą Antoni Jackowski i Izabela Sołjan w artykule „Sonderaktion Krakau”, zamieszczonym w czasopiśmie UJ „Alma Mater”, „rektor zapewne wierzył, że wykład Muellera oznacza ostateczną zgodę władz okupacyjnych na otwarcie uczelni, zaapelował więc o liczny udział pracowników w tym spotkaniu. Apel poskutkował i w sali zgromadzili się prawie wszyscy profesorowie Uniwersytetu, wielu innych pracowników, również z Akademii Górniczej i Akademii Handlowej”.

Zamiast zapowiedzianej prelekcji w Collegium Novum uczeni usłyszeli „Moi panowie, zwołałem was, aby wam powiedzieć, że uniwersytet krakowski był zawsze ogniskiem antyniemieckich nastrojów, w tym duchu nie życzliwym wychowywał młodzież […]. Dlatego zostaniecie aresztowani i posłani do obozu”. (Andrzej Chwalba „Kraków w latach 1939–1945”)

Celem Sonderaktion Krakau było zniszczenie polskiej inteligencji i szkolnictwa. 6 listopada 1939 r. stał się – zdaniem historyka, prof. Andrzeja Chwalby – datą graniczną i symboliczną. „Aresztowanie było precedensem i, jak się okazało, początkiem ciernistej drogi polskiej inteligencji i środowisk twórczych w okresie okupacji, a nie – jak wielu sądziło – odosobnionym przypadkiem. Wydano wówczas wyrok nie tylko na uniwersytet, ale i na całe polskie szkolnictwo stopnia wyższego i średniego” – zauważa profesor. 

Budynek Collegium Novum jeszcze przed wykładem otoczyło SS. Zebranych profesorów – podają Jackowski i Sołjan – brutalnie, często przy użyciu przemocy fizycznej, załadowano do „bud” policyjnych. W sumie hitlerowcy aresztowali 183 profesorów i wykładowców krakowskich uczelni, 155 z Uniwersytetu Jagiellońskiego, 22 z Akademii Górniczej oraz trzech z Akademii Handlowej. „Do obozu wywieziono prawie całe grono profesorów, docentów i asystentów Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Górniczej” – piszą autorzy artykułu w „Alma Mater”.

Aresztowani najpierw trafili do więzienia na Montelupich, potem do koszar 20. pułku piechoty przy ul. Mazowieckiej, a później do więzienia we Wrocławiu. W międzyczasie, w wyniku akcji Polskiego Czerwonego Krzyża, zwolniono kilkunastu aresztowanych, m.in. prawnika Fryderyka Zolla i profesorów ukraińskich. 27 listopada więźniów przewieziono do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen niedaleko Berlina.

W czasie aresztu w Krakowie kierownik Głównego Wydziału Ludności i Opieki Społecznej rządu Generalnego Gubernatorstwa, dr Fritz Arlt, proponował trzem uczonym – Kazimierzowi Stołyhwie (antropolog), Jerzemu Smoleńskiemu (geograf) i Kazimierzowi Dobrowolskiemu (socjolog, etnolog) – zwolnienie w zamian za podpisanie deklaracji o nieprowadzeniu działalności politycznej i prawdopodobnie wyrażenie zgody na podjęcie pracy na rzecz Niemców. Wszyscy profesorowie odmówili.

Celem Sonderaktion Krakau było zniszczenie polskiej inteligencji i szkolnictwa. 6 listopada 1939 r. stał się – zdaniem historyka, prof. Andrzeja Chwalby – datą graniczną i symboliczną. „Aresztowanie było precedensem i, jak się okazało, początkiem ciernistej drogi polskiej inteligencji i środowisk twórczych w okresie okupacji, a nie – jak wielu sądziło – odosobnionym przypadkiem. Wydano wówczas wyrok nie tylko na uniwersytet, ale i na całe polskie szkolnictwo stopnia wyższego i średniego” – zauważa profesor.

Jak napisano w "Alma Mater", wobec akcji przeprowadzonej w Krakowie nie pozostało obojętne środowisko międzynarodowe. Sonderaktion Krakau była tematem prasy na całym świecie. Intelektualności i naukowcy z krajów neutralnych, m.in. z USA, Szwecji, Szwajcarii, Hiszpanii, Jugosławii nie zgadzali się z akcją Niemców. Protestowali także niemieccy alianci – Węgrzy i Włosi. Interweniował sam Benito Mussolini oraz Watykan – papież Pius XII otrzymał listę uwięzionych. Z akcją nazistów nie zgadzali się także niemieccy uczeni, przede wszystkim slawiści.

Wskutek międzynarodowego poruszenia Niemcy zwolnili część więźniów z obozu w Sachsenhausen. Był to jedyny – piszą Jackowski i Sołjan, powołując się na opracowania historyczne – taki przypadek w dziejach niemieckich obozów koncentracyjnych. 8 lutego 1940 roku obóz opuściło 102 więźniów, którzy ukończyli 40. rok życia. Przed zwolnieniem musieli się pisemnie zrzec wykonywania w przyszłości swoich zawodów. Pozostałych profesorów naziści przewieźli do innych obozów, m.in. do Dachau (4 marca 1940) i później częściowo zwalniali.

Data: 05.11.2019 13:14

Autor: Ijon_Tichy

Obrót ziemi wokół własnej osi spowalnia. W przeszłości tempo spowolnienia obrotu Ziemi wokół własnej osi się zmieniało. Po pierwsze nasz księżyc (współodpowiedzialny za to zjawisko) prawdopodobnie przywędrował do nas kiedyś i nie współistniał z Ziemią od jej początków przez długi czas. Tak twierdzi wielu naukowców.

Po drugie tempo hamowania zależy również od ilości płynnej wody na powierzchni naszej planety, a ta w jej dziejach była bardzo różna. Początkowo w ogóle jej nie było, zaś w okresie tzw. "ziemi śnieżki" była w ogromnej mierze w stanie stałym. Wspomnijmy jeszcze o naprzemiennie występujących epokach zlodowaceń i ociepleń itp.

Dziś naukowcy biją na alarm i twierdzą wręcz, że ziemia drastycznie spowalnia. Cytat (do którego podchodzę mocno sceptycznie, choć warto zacytować choćby jako ciekawostkę): "Od 500 roku przed naszą erą do współczesnych czasów Ziemia obraca się wokół własnej osi o około 16 tysięcy sekund wolniej. To aż 4,5 godziny. Utratę 6 tysięcy sekund z tej puli przypisuje się zmieniającemu się poziomowi wód w oceanach. To oznacza, ze przez zmianę poziomu wody odnotowuje się 2,4 sekundy spowolnienia każdego roku." https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/ziemia-obraca-sie-coraz-wolniej-przez-globalne-ocieplenie,188206,1,0.html

#ciekawostki #kosmos #nauka i dla niektórych może sugerować #inteligentnyprojekt ;)

Uniwersytet Bostoński - Mózg - Oczyszczające pulsowanie (wideo)

Data: 04.11.2019 22:43

Autor: ziemianin

bu.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #mozg #BostonUniversity #senwolnofalowy #NREM

Podczas snu wolnofalowego w mózgu zachodzą niesamowite sprzężone zjawiska. Gdy neurony się wyciszają, po kilku sekundach następuje odpływ krwi z głowy, a na jej miejsce napływa płyn mózgowo-rdzeniowy (ang. cerebrospinal fluid, CSF). Obmywa on mózg rytmicznymi, pulsującymi falami.

wymagany angielski

Uniwersytet Bostoński – Mózg – Oczyszczające pulsowanie (wideo)

Naukowcy z Uniwersytetu w Bostonie podkreślają, że wolne fale w aktywności neuronalnej przyczyniają się do konsolidacji śladów pamięciowych, zaś płyn mózgowo-rdzeniowy usuwa z mózgu toksyczne białka powstające podczas przemiany materii. Dotąd nie było jednak wiadomo, czy te dwa procesy są ze sobą związane. Podczas ostatnich badań na grupie 13 osób w wieku 23-33 lat wykazano, że najpewniej tak.

Laura Lewis ma nadzieję, że pewnego dnia dzięki odkryciom jej zespołu uda się lepiej zrozumieć zaburzenia snu związane np. z autyzmem czy chorobą Alzheimera.

Zestawienie fal mózgowych z wzorcami hemodynamicznymi i dot. płynu mózgowo-rdzeniowego może także rzucić nieco światła na procesy występujące podczas normalnego starzenia. Gdy ludzie się starzeją, często ich mózgi generują mniej wolnych fal, co z kolei może się przekładać na przepływ krwi przez mózg i na zmniejszenie pulsowania CSF podczas snu. Skutkiem tych zjawisk będzie zaś nagromadzenie toksycznych białek i pogorszenie pamięci. Wcześniej naukowcy analizowali te procesy z osobna, teraz wydaje się jednak, że są one ze sobą bardzo blisko związane.

By lepiej zrozumieć zjawiska zachodzące w czasie snu, Lewis chce rozszerzyć badania na starszych dorosłych. Amerykanom zależy też na bardziej sprzyjających snowi metodach obrazowania aktywności mózgu (badania na 13-osobowej grupie prowadzono w hałasujących skanerach do rezonansu magnetycznego).

Lewis cieszy się z uzyskanych dotąd wyników. Obecnie na podstawie obserwacji płynu mózgowo-rdzeniowego wiadomo np., czy ktoś w ogóle śpi, czy nie. To takie dramatyczne zjawisko. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że pulsowanie CSF w czasie snu istnieje, tymczasem wolne fale w czasie snu NREM prowadzą do oscylacji objętości krwi, skutkujących napływem i odpływem CSF do i z mózgu.

Naukowcy chcą teraz rozwiązać kolejną zagadkę: w jaki sposób fale mózgowe, przepływ krwi i CSF są ze sobą tak idealnie skoordynowane? Widzimy, że zmiana neuronalna zawsze występuje pierwsza, później ma miejsce odpływ krwi, a po niej napływ CSF do głowy. Niewykluczone, że gdy neurony się wyciszają, nie potrzebują tyle tlenu, dlatego krew odpływa z tego obszaru. Ponieważ ciśnienie w mózgu spada, szybko napływa CSF, by potrzymać je na bezpiecznym poziomie. To jednak tylko jedna z możliwości. Jaki jest związek przyczynowo-skutkowy? Czy w ogóle jedno z tych zjawisk powoduje inne? A może istnieje inny czynnik, który napędza je wszystkie?

Źródło: Boston University

Autorka Anna Błońska

Uniwersytet Johna Hopkinsa - Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano. (wideo)

Data: 02.11.2019 14:36

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #dzieci #nauka #badania #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #inteligencja #liczenie #edukacja

Kilkunastomiesięczne maluchy – choć same jeszcze nie potrafią dobrze mówić – rozumieją już niektóre pojęcia związane z ilością – wynika z badania opublikowanego na łamach „Developmental Science”.

Uniwersytet Johna Hopkinsa – Dzieci zaczynają liczyć znacznie wcześniej, niż przypuszczano.

Do tej pory sądzono, że dopiero czterolatki są w stanie w pełni pojąć znaczenie słów opisujących liczby. Teraz okazuje się, że po części potrafią to już 14-18-miesięczne dzieci. Maluchy może nie rozumieją liczebników w pełni, ale na pewno zaczynają kojarzyć, że mają one związek z ilością.

Badacze z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa (USA) na oczach dzieci wkładali do pudełek różne zabawki – samochodziki, pieski, itp. Czasem robili to, odliczając, np. „Jeden, dwa, trzy, cztery – cztery pieski!”, a czasem tylko zaznaczając obecność rzeczy, np. „Ten, ten, ten i ten – te pieski!”. Następnie obserwowali, jak maluchy wyciągają przedmioty z pudełka.

Bez odliczania dzieciom ciężko było zapamiętać liczbę zabawek. Poświęcały całą uwagę pierwszej wyciągniętej rzeczy, zapominając o pozostałych. Jednak po odliczaniu brzdące ewidentnie oczekiwały, że w pudełku będzie więcej przedmiotów. Zapamiętywały ich przybliżoną ilość.

„Chociaż od zrozumienia dokładnego znaczenia liczebników dzielą je jeszcze lata, małe dzieci potrafią rozpoznawać już, że liczenie ma związek z liczbą. Badania takie jak nasze pokazują, że małe dzieci postrzegają świat w dość rozbudowany sposób – starają się uchwycić sens wypowiadanych przez dorosłych słów, w tym wyrazów związanych z liczeniem i liczbami” – komentuje Lisa Feigenson, współautorka badania.

Dlaczego niektóre dzienne ptaki śpiewają również w nocy?

Data: 31.10.2019 12:41

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura #ptaki

Słowik szary, rokitniczka, łozówka, potrzos czy pokląskwa – to tylko niektóre dzienne ptaki, które śpiewają również w nocy. Dlaczego są aktywne po zmroku? To nadal zagadka, którą spróbuje rozwiązać badaczka z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Kinga Kułaga.

Dlaczego niektóre dzienne ptaki śpiewają również w nocy?

Pierwsze wzmianki o nocnej aktywności dziennych ptaków pojawiły się w literaturze dopiero w XIX wieku. Doniesienia te były oparte na pojedynczych, zazwyczaj przypadkowych obserwacjach ptaków po zmierzchu u zaledwie kilku gatunków ptaków.

"Zagadnienie to wciąż nie jest dobrze poznane" – opowiada w rozmowie z PAP studenta Wydziału Biologii UAM w Poznaniu Kinga Kułaga, która na badanie tego fenomenu otrzymała w tym roku od resortu nauki Diamentowy Grant.

"W ramach mojego projektu dokonam szczegółowej oceny nocnej aktywności głosowej dziennych ptaków, występujących na terenie Polski w różnych siedliskach" – zapowiada biolog.

Kułaga mówi, że współczesne publikacje o dziennych ptakach śpiewających w nocy dotyczą głównie gatunków północnoamerykańskich. Dotychczasowe badania przeprowadzone na terenie Europy jako powód tej aktywności wskazują przeważnie zanieczyszczenie światłem, spowodowane przez człowieka. Mowa tu m.in. o ulicznych latarniach czy reflektorach podświetlających budynki. Analizy te dotyczyły jednak tylko pojedynczych gatunków.

Ze wstępnych badań poznańskiej biolog, przeprowadzonych na obszarze Doliny Górnego Nurca (Podlaskie) wynika, że ptaki z około 25 proc. gatunków wydających głosy – czyli wokalizujących (w tym śpiewających) – robią to również w nocy. Są to między innymi słowik szary, kukułka, świerszczak, rokitniczka czy pokląskwa.

"Dolina Górnego Nurca to teren zmeliorowanych łąk torfowych, rozpościerających się wzdłuż rzeki Nurzec, czyli miejsce dość odległe od antropogenicznego zanieczyszczenia światłem" – opowiada Kułaga. Dlatego, jak sugeruje, należy doszukiwać się innych przyczyn tego zjawiska w miejscu, w którym głównym nocnym źródłem światła jest Księżyc.

Do dalszych badań poznańska biolog zastosuje automatyczne rejestratory dźwięku i skupi się wyłącznie na gatunkach śpiewających. W okresie lęgowym ptaków zostaną one rozwieszone na drzewach, w 60 punktach na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, Biebrzańskiego Parku Narodowego oraz Doliny Górnego Nurca. Będą to obszary leśne i tereny otwarte. Dodatkowo w każdym z punktów umieszczony zostanie rejestrator natężenia światła.

"Uzyskane w ten sposób dane mogą być kluczowe w zrozumieniu np. doboru płciowego u ptaków śpiewających. Przetestuję też kilka hipotez tłumaczących przypuszczalne funkcję nocnego śpiewu" – dodaje.

Kułaga wykorzysta w swoich badaniach również… playback. Nagrane nocne śpiewy ptaków mają być odtworzone z głośników innym ptakom. Następnie biolog będzie obserwować ich reakcję na podstawie nagrań z fotopułapek.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Data: 31.10.2019 12:38

Autor: ziemianin

physiology.org

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #swiat #sport #zdrowie #nauka #zywnosc #badania

wymagany angielski

Puree z kartofli wspomaga sportowców podczas długotrwałego wysiłku równie skutecznie, co żele energetyczne – informuje „Journal of Applied Physiology”.

Ziemniaki alternatywą dla żelów energetycznych?

Wcześniejsze badania (oraz codzienna praktyka) wykazały, że spożywanie skoncentrowanych żelów węglowodanowych podczas długotrwałych ćwiczeń fizycznych poprawia zdolność sportowców do wysiłku.

Nicholas Burd, profesor kinezjologii z University of Illinois (USA) postawił sobie za cel znalezienie alternatywnych źródeł sportowej energii. Oprócz monotonnie słodkiego smaku, żelom przypisuje się także winę za częstsze występowanie próchnicy wśród sportowców. Zdaniem profesora ziemniaki są obiecującą alternatywą, ponieważ stanowią tanie, bogate w składniki odżywcze i pełnowartościowe źródło węglowodanów, a ich smak jest na dłuższą metę przyjemniejszy niż przesłodzonych żelów.

W badaniu wzięło udział 12 zdrowych, trenujących od lat osób, które przejeżdżały na swoich rowerach średnio 267 kilometrów tygodniowo. Aby zakwalifikować się do prób, kolarze musieli osiągnąć określony próg sprawności aerobowej, ukończyć 120-minutową jazdę, a następnie jazdę na czas.

Uczestnicy zostali losowo przydzieleni do jednej z trzech grup: podczas eksperymentów: spożywali samą wodę, dostępny w handlu żel węglowodanowy lub równoważną ilość węglowodanów uzyskanych z ziemniaków.

Naukowcy znormalizowali to, co 12 rowerzystów zjadało przez 24 godziny, po czym powtórzyli 120-minutową jazdę na rowerze i jazdę na czas (zaprojektowane tak, aby odzwierciedlać typowe warunki podczas wyścigu). W czasie wysiłku mierzony był poziom glukozy we krwi uczestników, temperatura wnętrza ich ciała, intensywność ćwiczeń, opróżnianie żołądka i objawy ze strony przewodu pokarmowego. Zmierzono także stężenie mleczanu (markera metabolicznego intensywnych ćwiczeń fizycznych) we krwi uczestników.

Podczas eksperymentów nie stwierdzono różnic pomiędzy wydajnością rowerzystów, którzy spożywali ziemniaki oraz żele węglowodanowe w zalecanych ilościach (około 60 gramów na godzinę). Obie grupy odnotowały znaczny wzrost wydajności, którego nie osiągnęły osoby spożywające tylko wodę. Stężenia glukozy w osoczu wzrosły podobnie u osób spożywających ziemniaki i żele. Ich tętno wzrosło o podobną wartość w porównaniu z rowerzystami dostającymi tylko wodę. Byli także szybsi podczas jazdy na czas.

Zarazem jednak spożywający ziemniaki doświadczyli znacznie więcej wzdęć i objawów bólowych ze strony przewodu pokarmowego niż inne grupy. Zdaniem Burda może to wynikać z większej objętości ziemniaków potrzebnych, aby dostarczyć tyle glukozy, co żele. Jednak objawy ze strony układu pokarmowego były przeciętnie mniej nasilone niż obserwowane podczas wcześniejszych badań, co wskazuje, że obie wersje były dobrze tolerowane przez większość rowerzystów, a to oznacza, że ziemniaki mogą być alternatywą dla żelów.

Akumulator można naładować w 10 minut i przejechać ponad 300 kilometrów

Data: 31.10.2019 12:18

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #nauka #akumulator #samochodelektryczny #ladowanie

Jedną z głównych przeszkód stojących na drodze ku upowszechnieniu się samochodów elektrycznych jest długi czas ładowania akumulatorów. Niewykluczone jednak, że już wkrótce możliwe będzie pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 10 minut. Takie pojedyncze ładowanie pozwoli na przejechanie 320–480 kilometrów.

Akumulator można naładować w 10 minut i przejechać ponad 300 kilometrów

Wykazaliśmy, że możliwe jest załadowanie w 10 minut akumulatora zapewniającego energię na 200–300 mil podróży, mówi profesor Chao-Yang Wang, dyrektor Electrochemical Engine Center na Pennsylvania State University. Żywotność takiego akumulatora wynosi 2500 cykli ładowania-rozładowania, co pozwala na przejechanie około pół miliona mil.

Już obecnie można szybko ładować akumulatory litowo-jonowe, jednak znacząco skraca to ich żywotność, gdyż na anodzie osadza się metaliczny lit. Nie dość, że prowadzi on do spadku pojemności akumulatora, może też spowodować jego awarię. Im akumulator jest starszy, tym łatwiej dochodzi do tego niekorzystnego procesu. Wiadomo też, że jeśli akumulator zostanie podgrzany podczas ładowania, to nie dochodzi do osadzania się litu. Jednak samo podgrzewanie również skraca żywotność urządzenia.

Wang i jego zespół przeprowadzili eksperymenty, podczas których zauważyli, że jeśli akumulator zostanie podgrzany do temperatury do 60 stopni Celsjusza na nie dłużej niż 10 minut, a następnie szybko schłodzi się do temperatury pokojowej, to można go szybko naładować, zapobiec osadzaniu się litu i nie wpływa to negatywnie na jego żywotność.

Obecnie uważa się, że podgrzanie akumulatora do 60 stopni Celsjusza nie powinno mieć miejsca, gdyż znacząco skraca to jego żywotność, mówi Wang. Uczony wraz z zespołem przeprowadzili serię eksperymentów, podczas których do elektrod komercyjnie dostępnych akumulatorów dodano folię aluminiową o grubości liczonej w mikronach. Pozwoliła ona na podgrzanie elektrod w ciągu zaledwie 30 sekund. Następnie uczeni testowali zmodyfikowane akumulatory, ładując je po podgrzaniu do 40, 49 i 60 stopni C. Ich wydajność porównano z akumulatorem testowym, pracującym w temperaturze 20 stopni.

Okazało się, że przy temperaturze 20 stopni Celsjusza już po 60 cyklach ładowania-rozładowania pojawiły się problemy, które znacząco zmniejszyły wydajność. Tymczasem gdy elektrody podgrzano do 60 stopni Celsjusza akumulatory bez większych problemów wytrzymały 2500 cykli ładowania-rozładowania.

Ważne było też szybkie schłodzenie akumulatora. Wang twierdzi, że można do tego wykorzystać system chłodzący pojazdu, tym bardziej, że olbrzymią różnicę robi już schłodzenie z 60 do niecałych 24 stopni Celsjusza.

Uczeni chcą kontynuować swoje badania i mają nadzieję, że opracują technologię pozwalającą na pełne załadowanie akumulatora w ciągu zaledwie 5 minut.

Szczegóły badań opublikowano w piśmie {Joule](https://www.cell.com/joule/fulltext/S2542-4351(19)30481-7).

Uwaga! Naukowy Bełkot - Trasa wykładowa - czyli film, którego nie będzie

Data: 30.10.2019 22:38

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #wyklady #spotkania #unb #dawidmysliwiec #edukacja

Uwaga! Naukowy Bełkot – Trasa wykładowa – czyli film, którego nie będzie

(16.11) Łódź

(16.11) Warszawa

(17.11) Płock

(18.11) Toruń

(23.11) Wrocław

(23.11) Katowice

(24.11) Kraków

(25.11) Lublin

(29.11) Olsztyn

(30.11) Gdańsk

(30.11) Gdynia

(1.12) Słupsk

(2.12) Warszawa

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Data: 30.10.2019 21:49

Autor: ziemianin

tiny.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #dzieci #nuda #nauka

Nuda u dzieci bywa twórcza. W samych poszukiwaniach jej przełamania tkwi potencjał rozwojowy. Jest jednak pewne ale. Nie można jej zabijać dawaniem dzieciom natychmiastowego dostępu do wirtualnego świata – uważa psycholog dr Aleksandra Piotrowska.

Ekspertka: nuda u dzieci bywa twórcza i ma wielki potencjał rozwojowy

Jej zdaniem nuda może być twórcza, bo jest emocją negatywną, która dziecku przeszkadza, więc szuka ono możliwości, by się jej pozbyć.

"I w tych właśnie poszukiwaniach tkwi cudowny potencjał rozwojowy, ale to jest tylko potencjał. Przecież mogę dojść do wniosku, że jak się tak wynudziłam, wynudziłem, to zacznę szukać na YouTube różnych filmików i nuda znika. Co w tym twórczego? Dokładnie nic" – oznajmiła psycholog.

Jednocześnie stwierdziła, że istotne jest to, by pozwolić dziecku – i dać mu na to czas – aby samo wychodziło z tego stanu. Pokombinowało. Właśnie wtedy pojawiają się u niego wyobrażenia i pomysły. Psycholog przestrzegła jednak dorosłych przed tym, by nie dawali dziecku już po kilku minutach odczuwania nudy gotowego rozwiązania, np. dostępu do urządzeń elektronicznych.

"To co daje najczęściej elektronika, to najniższy poziom naszej aktywności. To tylko recepcja, czyli odbiór" – wyjaśniła psycholog. Przyznała jednak dalej, że dzięki dostępowi do świata wirtualnego dziecko może stawać się twórcą, ale musi wychodzić poza prosty odbiór tych treści.

"To nie jest oczywiście tylko tak, że wartościowe są tylko papier i kredki. Można wyciągnąć smarfton, by nakręcić własny twórczy filmik opowiadający o czymś. To jest właśnie siła twórcza" – uważa.

Zauważyła, że rodzice coraz rzadziej przyzwalają na nudę, nie doceniając wielkiego potencjału, który w niej drzemie.

Co będzie, jeżeli na świecie wymrą słodkowodne małże?

Data: 29.10.2019 18:16

Autor: ziemianin

cutt.ly

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura #malze #naukawpolsce #ekologia

Jakie gatunki małży występują w Europie? Na ile są jeszcze liczne i jaką rolę mogą pełnić w utrzymaniu wysokiej jakości ekologicznej rzek i jezior? Jak zarządzać wodami słodkimi, aby te cenne zwierzęta ochronić? Odpowiedzi na te pytania będą szukać członkowie nowej sieci naukowej CONFREMUS, m.in. Polacy.

Na zdjęciu chroniona skójka gruboskorupowa w warunkach górskiej rzeki zarośniętej glonami

Co będzie, jeżeli na świecie wymrą słodkowodne małże?

Małż słodkowodny jest zbudowany z bardzo delikatnej miękkiej tkanki, wyścielającej twardą skorupę. Coś jakby meduza zamknięta w muszli. Ten bardzo delikatny organizm z jednej strony filtruje wodę – stąd jego niezwykła podatność na wszystkie szkodliwe czynniki biologiczne i chemiczne, które woda może zawierać. Z drugiej strony – filtrując wodę – oczyszcza ją z zawiesin, nadmiaru substancji organicznych i mikroorganizmów.

Czy zatem małż może być używany jako wskaźnik jakości środowiska wód słodkich? A z tej drugiej strony, czy miejsca, gdzie dno rzeki jest wybrukowane dużymi małżami, służą jako żywe oczyszczalnie? A przede wszystkim, jakie czynniki są odpowiedzialne za zanikanie występowania słodkowodnych małży i czy ich wymieranie, obserwowane w wodach niemal całego rozwiniętego świata, może zostać powstrzymane?

Na tego rodzaju pytania chcą odpowiadać członkowie nowej sieci naukowej CONFREMUS ("CONservation of FREswater MUSsels: Pan-European approach", CA18239). Sieć składa się z przedstawicieli 25 krajów świata. Została uruchomiona 25 października br. w Brukseli pod egidą COST (European Cooperation in Science and Technology) – organizacji zajmującej się finansowaniem współpracy między naukowcami z różnych krajów.

W projekcie bierze udział wielu naukowców z Polski (głównie biolodzy, ale również hydrolodzy i chemicy), a głównym wnioskodawcą, obecnie przewodniczącym komitetu zarządzającego projektem, jest dr hab. Tadeusz Zając, profesor Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk, gdzie projekt będzie organizacyjnie zakotwiczony.

Naukowcy w ramach sieci sprawdzą kilka kwestii. Jakie gatunki małży występują w Europie? Jak są one rozmieszczone? Na ile są jeszcze liczne i jaką rolę mogą pełnić w utrzymaniu wysokiej jakości ekologicznej rzek i jezior? Na ile ich występowanie może służyć do oceny warunków panujących w zlewni? I przede wszystkim – jakie powinno być zarządzanie wodami słodkimi, aby te cenne zwierzęta ochronić?

Jak podkreśla prof. Zając w informacji przesłanej PAP, COST nie finansuje bezpośrednio badań naukowych. Pomaga jednak w zakładaniu międzynarodowych sieci naukowych, które mogą przynieść postęp lub wręcz przełom w nauce – dzięki współpracy pomiędzy naukowcami z różnych krajów, łączeniu wysiłków, wzajemnym udostępnianiu wyników, specjalistycznej aparatury lub po prostu możliwości spotkania specjalistów z różnych krajów i dziedzin w celu wspólnego rozwiązywania problemów naukowych. Organizacja ta finansuje tzw. akcje, czyli spójne merytorycznie projekty, przygotowane przez Głównego Wnioskodawcę w imieniu całej grupy naukowców, którzy dzięki połączeniu wysiłków mogą osiągnąć istotny przełom w rozwiązywaniu problemów naukowych.

Co roku do COST spływa kilkaset projektów wspólnych badań z całej Europy, z których do finansowania kwalifikowane jest zaledwie kilka procent. W tym roku Komitet Wyższych Urzędników COST przyznał finansowanie 40 Akcjom z różnych dyscyplin naukowych. Główni wnioskodawcy i przyszli gospodarze Akcji pochodzili z 17 krajów Europy, liczba projektów przypadających na kraj wahała się od 1 do 4 (Włochy i Hiszpania), jednak z tzw. nowych krajów unijnych tylko 3 kraje będą gospodarzami Akcji: Słowenia (3 projekty) i po jednym Estonia i Polska. Polacy jednak byli członkami zespołów wnioskujących w trzech czwartych ze wszystkich 40 Akcji przyjętych do finansowania.

Tematyka projektów jest bardzo zróżnicowana i trudno je kwalifikować do klasycznych dyscyplin, jako że jednym z głównych założeń COST jest interdyscyplinarność projektów. Dominowały projekty związane z informatyką, medycyną, rozwojem technologii, socjologią i ochroną środowiska.

Niezwykła historia ssaczego mleka

Data: 27.10.2019 18:18

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #uwaganaukowybelkot #unb #nauka #mleko

Jest taka substancja, która potrafi ukształtować nasze zdrowie na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Bardzo, bardzo wczesnym. W zasadzie to nasze pierwsze pożywienie. Mleko. Substancja, której wydzielanie jest charakterystyczne dla ssaków. Substancja, od której uzależnione jest ich przeżycie. Substancja dużo bardziej niezwykła niż się może nam w pierwszej chwili wydawać.

Niezwykła historia ssaczego mleka

To były największe drapieżniki, jakie żyły na terenie Polski

Data: 27.10.2019 12:25

Autor: ziemianin

sciencedirect.com

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #natura

Miały blisko 12 metrów długości i polowały na wielkie krokodyle. Pliozaury, morskie gady sprzed 152 mln lat, były prawdziwymi superdrapieżnikami – ich odkrywca nazwał je jurajskimi smokami z Krzyżanowic. W pełni zasłużyły na to miano.

wymagany angielski

To były największe drapieżniki, jakie żyły na terenie Polski

Dr Daniel Tyborowski i dr hab. Błażej Błażejowski (których pewnie znacie już z wykopalisk w Owadowie i wspólnego poszukiwania wielkich amonitów z dumą zapozowali mi do zdjęcia z rekonstrukcją głowy zwierzęcia, które pieszczotliwie nazwali „Jurą”. Była to ogromna, 10-12-metrowa samica, której skamieniałe kości, w tym wielkie i ostre zęby, odkryli w Krzyżanowicach pod Iłżą, na skraju Gór Świętokrzyskich. Samica była gadem (ale nie dinozaurem) należącym do rodzaju pliozaur, który 152 mln lat temu, w okresie jury, był superdrapieżnikiem zamieszkującym płytkie morze. Paleontolodzy nie wiedzą jeszcze, czy odkryli zupełnie nowy gatunek zwierzęcia, czy też jest to gad już znany nauce, ale bez względu na to odnalezienie szczątków tego potwora na ziemiach Polski jest ogromną niespodzianką i sukcesem.

Odkrywcą „Jury” jest dr Daniel Tyborowski z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie, a [pracę na temat pliozaurów z Krzyżanowic](Odkrywcą „Jury” jest dr Daniel Tyborowski z Muzeum Ziemi PAN w Warszawie, a pracę na temat pliozaurów z Krzyżanowic opublikował wraz dr. hab. Błażejem Błażejowskim z Instytutu Paleobiologii PAN w piśmie „Proceedings of the Geologists’ Association”. Paleontolodzy kopali na terenie wykopalisk z Krzyżanowic, które polscy naukowcy eksplorowali już od lat 60. XX wieku. ) opublikował wraz dr. hab. Błażejem Błażejowskim z Instytutu Paleobiologii PAN w piśmie „Proceedings of the Geologists’ Association”. Paleontolodzy kopali na terenie wykopalisk z Krzyżanowic, które polscy naukowcy eksplorowali już od lat 60. XX wieku.

To miejsce to prawdziwy skarbiec kości z okresu późnej jury. Paleontolodzy odkopali tu szczątki zwierząt ze wszystkich pięter ówczesnego łańcucha pokarmowego. Jego podstawę stanowiły wielkie ślimaki, które osiągały do 30 cm długości. Polowały na nie żółwie morskie i ryby, które z kolei były pożerane przez wielkie gady – długoszyje elasmozaury i krokodylomorfy (czyli przodków dzisiejszych krokodyli). Na szczycie łańcucha pokarmowego znajdowały się ogromne pliozaury, które osiągały do 12 metrów długości. Były największymi drapieżnikami, jakie kiedykolwiek żyły na terenach Polski.

Szczególnie interesujące jest to, że zwierzęta te pochodziły z różnych regionów geograficznych: krokodylomorfy i żółwie morskie odkrywano wcześniej głównie na południu Europy, zaś pliozaury i elasmozaury – na północy. Aż tu nagle zebrały się wszystkie razem!

Naukowcy doszli do wniosku, że okolice Gór Świętokrzyskich, zalane morzem w okresie późnej jury, stanowiły węzeł paleogeograficzny. Oznacza to, że w tym punkcie stykało się kilka mórz: jedno sięgające Wysp Brytyjskich, drugie – Rosji, a trzecie wybiegające ku terenom śródziemnomorskim. Docierały tu zwierzęta żyjące w różnych morzach i mieszały się ze sobą jak w kotle u czarownicy. Tak powstał dziwny ekosystem pełen wielkich drapieżników.

Może sobie przypominacie, że podobna sytuacja miała miejsce w Owadowie-Brzezinkach, geoparku, który odwiedziliśmy latem tego roku wraz z Błażejem Błażejowskim i Danielem Tyborowskim. Na tamtym stanowisku odkryli oni amonity i wielkie morskie gady, ichtiozaury, które przybyły tam z północy, oraz żółwie morskie i krokodylomorfy – z południa. Ale fajną mają, chłopaki, robotę 😊

Komputer o niezwykłej mocy obliczeniowej. Nadchodzi kwantowa rewolucja

Data: 25.10.2019 11:12

Autor: kagomat

polskieradio24.pl

Komputer o niezwykłej mocy obliczeniowej. Nadchodzi kwantowa rewolucja

Amerykańska firma Google potwierdziła to, o czym we wrześniu tego roku donosiła NASA, że udało jej się skonstruować eksperymentalny komputer kwantowy. Byłby to wielki przełom nie tylko w dziedzinie informatyki.

Komputer kwantowy jest w stanie w 3 minuty i 20 sekund dokonać obliczeń, które obecnie najszybszemu superkomputerowi świata zajęłyby 10 tys. lat. Tylko to jedno porównanie uświadamia nam, że jesteśmy świadkami czegoś przełomowego, co może zmienić nasze życie w wielu dziedzinach.

Supremacja kwantowa za pomocą programowalnego procesora nadprzewodnikowego

#nauka #komputerkwantowy

Makak to nie szkodnik, a sprzymierzeniec w walce ze szkodnikami

Data: 22.10.2019 13:50

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#ciekawostki #nauka #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #makakorientalna #olejpalmowy #palmaolejowa #szczury

Plantacje palm oleistych mają niezwykłych sprzymierzeńców: makaki. Te małpy, postrzegane jako szkodniki upraw, świetnie chronią palmy przed szczurami. Jak dowiadujemy się z najnowszych badań, których wyniki opublikowano w Current Biology, jedno stado makaków orientalnych, poszukując nor, które szczury drążą w drzewach palm, potrafi w ciągu roku złapać ponad 3000 szczurów.

Makak to nie szkodnik, a sprzymierzeniec w walce ze szkodnikami

Badacze, którzy pracowali pod kierunkiem Anny Holzner z Uniwersytetu w Lipsku i Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka, uważają, że makaki mogą zmniejszyć liczbę szczurów na plantacji o 75%, a dzięki nim plantatorzy mogliby całkowicie zrezygnować z używania trucizn, które są wykorzystywane do tępienia szczurów.

Nadine Ruppert z Universiti Sains Malaysia od 2013 roku badają zachowanie makaków orientalnych. Szybko zauważyli, że znaczną część dnia małpy spędzają na plantacjach palm olejowych, które pokrywają znaczną część ich terytorium. Naukowcy zaczęli się zastanawiać, co makaki tam robią.

Okazało się, że małpy żywią się owocami palmy olejowej oraz szczurami, będącymi szkodnikami plantacji. Naukowcy wyliczyli, że grupa makaków zjada w ciągu roku ponad 12 ton owoców, czyli zaledwie 0,56% produkcji. Jednocześnie jednak małpy zjadają olbrzymią liczbę szczurów, które z kolei przyczyniają się do spadku produktywności plantacji aż o 10%. Działalność makaków na plantacjach przynosi więc więcej pożytku niż szkody.

Byłam zaskoczona, gdy po raz pierwszy zauważyłam, że makaki żywią się szczurami. Nie sądziłam, że polują na tak duże gryzonie i że jedzą tak dużo mięsa. To małpy owocożerne, które czasami żywią się małymi ptakami czy jaszczurkami, mówi Ruppert.

Uczona postanowiła więc sprawdzić, czy makaki mogą być przydatne w walce ze szkodnikami. Szczegółowe badania wykazały, że tam, gdzie makaki regularnie odwiedzają plantacje palm olejowych straty na uprawach zmniejszyły się z 10% do mniej niż 3%. To zaś odpowiada zyskowi z dodatkowych 406 000 hektarów upraw.

Mamy nadzieję, że wyniki naszych badań zachęcą państwowych i prywatnych właścicieli plantacji do ochrony makaków i ich habitatów znajdujących się w pobliżu plantacji, mówi Aja Widding w Lipska. Rozpoczęliśmy współpracę z plantatorami i organizacjami społecznymi. Naszym celem jest zaprojektowanie takiej architektury plantacji, by podtrzymywały one istniejące populacje makaków, sprzyjały bioróżnorodności, a jednocześnie zwiększały wydajność upraw i stosowały przyjazne środowisku metody kontroli szkodników. To może być korzystne zarówno dla bioróżnorodności jak i przemysłu spożywczego, dodaje Widding.

Codzienna ekspozycja na niebieskie światło skraca życie

Data: 21.10.2019 01:16

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#ciekawostki #nauka #codziennaprasowka #wiadomosci #informacje #zdrowie

Długotrwały kontakt z niebieskim światłem emitowanym przez diody elektroluminescencyjne (LED) prowadzi do uszkodzenia komórek nerwowych i siatkówki oka. Muszki wystawione na jego działanie szybciej umierają.

Codzienna ekspozycja na niebieskie światło skraca życie

Wiadomo, że niebieskie światło bijące z ekranów smartfonów, tabletów i laptopów oraz stanowiące składową sztucznego oświetlenia utrudnia zasypianie i może zaburzać rytm okołodobowy. Teraz naukowcy z Uniwersytetu Stanu Oregon (USA) wykazali, że charakterystyczne dla barwy niebieskiej długości fal przyspieszają procesy starzenia się, uszkadzają oczy oraz niszczą komórki nerwowe. Wyniki badania opublikowano na łamach „Aging and Mechanisms of Disease”.

Specjaliści, a wśród nich Jaga Giebułtowicz – profesor biologii, która swoją karierę rozpoczynała w murach Uniwersytetu Warszawskiego, wystawiali muszki owocowe (Drosophila melanogaster) na działanie niebieskiego światła LED. W ciągu doby owady spędzały 12 godzin w świetle i 12 godzin w ciemności.

Okazało się, że zwierzęta mające przedłużony kontakt z niebieską frakcją światła żyły znacznie krócej, niż muszki, które trzymano w ciemności lub zabezpieczono przed falami o takiej długości. Ponadto u owadów zaobserwowano uszkodzenia w obrębie siatkówki oka, komórek nerwowych, a także upośledzenie lokomocji – muszki traciły zdolność wspinania się po ścianach. Zmiany te (uszkodzenie neuronów i upośledzenie lokomocji) dotyczyły również zwierząt, które nie posiadały oczu, a więc nie mogły bezpośrednio wpatrywać się w niebieskie światło.

„Fakt, że światło przyspieszało starzenie się muszek, z początku bardzo nas zaskoczył. (…) Potem zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego im szkodzi i zwróciliśmy uwagę na jego spektrum. Wtedy stało się jasne, że chociaż światło bez niebieskiego odcienia nieznacznie skracało ich długość życia, to samo niebieskie światło skracało ją w sposób radykalny” – komentuje prof. Giebułtowicz.

Jeśli tylko mogły, muszki owocowe unikały niebieskiego światła.

„Ludzkie życie w ciągu ostatniego stulecia znacznie się wydłużyło, odkąd znaleźliśmy sposoby na leczenie wielu chorób. W tym samym okresie zaczęliśmy spędzać coraz więcej i więcej czasu przy sztucznym oświetleniu” – zwraca uwagę badaczka.

„Technologia LED – nawet w najbardziej rozwiniętych krajach – jest jeszcze zbyt młoda, by poznać jej wpływ na ludzkie życie” – dodaje.

Naukowcy radzą, by zacząć stosować filtry światła niebieskiego. Zaznaczają też, że wiele urządzeń posiada możliwość blokady jego emisji – warto z niej

ZBiotics - probiotyk z genetycznie zmodyfikowanych bakterii do zapobiegania kacowi (wideo)

Data: 17.10.2019 19:14

Autor: ziemianin

youtube.com

#ciekawostki #nauka #informacje #wiadomosci #zdrowie #ZBiotics #probiotyk #kac #aldehydoctowy #enzym #laseczkasienna #Bacillussubtilis

Twórcy startupu z Doliny Krzemowej zaproponowali probiotyk ZBiotics z genetycznie zmodyfikowanymi bakteriami, który pomaga zapobiegać kacowi.

ZBiotics – probiotyk z genetycznie zmodyfikowanych bakterii do zapobiegania kacowi

wideo – Testowanie „najlepszego” naukowego lekarstwa na kaca

Po spożyciu alkoholu w organizmie powstaje aldehyd octowy. To toksyczna substancja, która powoduje nieprzyjemne objawy: ból głowy, nudności czy wymioty. Spożycie probiotyku przed wypiciem pierwszego drinka, kieliszka wina itp. ma pomóc w rozłożeniu aldehydu.

ZBiotics zawiera "dobre" bakterie, które zostały zmodyfikowane genetycznie, by rozkładać CH3CHO. Musieliśmy stworzyć coś nowego, by poradzić sobie z problemem nierozwiązanym przez naturę. Podstawą do opracowania ZBioticsu był pomysł, by skierować albo wykorzystać możliwości bakterii, okiełzać je, ażeby uzyskać cechy użyteczne dla ludzi – tłumaczy Zack Abbott, założyciel firmy.

Abbott, z wykształcenia mikrobiolog, wybrał laseczki sienne (Bacillus subtilis) i zmodyfikował je w taki sposób, by wytwarzały enzym do rozkładu aldehydu octowego. To odpowiednik enzymu produkowanego w tym samym celu przez nasze wątroby, tyle tylko że w przypadku probiotyku jest on dostarczany bezpośrednio do przewodu pokarmowego.

ZBiotics jest sprzedawany w niewielkich 15-ml buteleczkach. Za jedną trzeba zapłacić od 9 do 12 dolarów. Producent podkreśla, że preparat składa się tylko z wody, naturalnej substancji smakowej i B. subtilis ZB183. Mogą w nim występować niewielkie ilości soi (soję wykorzystano w hodowli laseczek; przed butelkowaniem stosuje się płukanie, ale śladowe jej ilości mogą pozostać).

Abbott dodaje, że probiotyk pomaga w usuwaniu nieprzyjemnych skutków picia alkoholu, ale nie chroni przed stanem upojenia ani nie przyspiesza trzeźwienia. Amerykanin zaleca, by dla uzyskania optymalnych efektów stosować ZBiotics z innymi metodami i dbać o odpowiednią ilość snu oraz nawodnienie. Przypomina też o odpowiedzialnym piciu alkoholu.

Data: 17.10.2019 12:47

Autor: Ijon_Tichy

Przeprowadzano doświadczenia na normalnych zwierzętach i czyniono z nich osobniki trwale homoseksualne. Np. młode dzikie kaczorki hodowane w jednopłciowych grupach po 5-10 sztuk i nie mające w ciągu pierwszych 75 dni kontaktu z płcią przeciwną. Gdy się je wypuści do stawu z normalna populacją obupłciową owe samczyki tworzą miedzy sobą homoseksualne związki par. Zdarzało się np. że dwa samce gołębia, na których przeprowadzono tego typu badanie, tworzyły ze sobą związek par, łącznie ze wspólna budową gniazda i próba prokreacji, wysiadywaniu podrzuconych przez naukowców jaj i wychowywaniu młodych. Desmond Morris: "Ludzkie zoo".

Wołam @fallen i @Lukmar W oparciu o dzisiejsza dyskusję – zaoranie kolejnego argumentu lobby LGBTQPedo. Na początku mój komentarz, a poniżej bardzo ciekawe cytaty z książki pt.: "Ludzkie zoo" Desmonda Morrisa. Najpierw w o zachowaniach pseudo homoseksualnych u niektórych zwierząt, a potem o tym, ze homoseksualizm może być wpojony podobnie jak różne inne dewiacje powiązane z tożsamością, nie tylko z tożsamością płciową. Fajnie, jeśli przeczytacie do końca, bo w całokształcie moim zdaniem, to szach mat na argumentacji LGBTQPedo. Myślę, że naprawdę warto poświęcić te 5 minut.

Zachowania homoseksualne mają u naczelnych znamiona dominacji i oznaczania pozycji w stadzie np. u szympansów, gdzie nie doprowadzają nawet do orgazmu, a w ogóle u zwierząt nigdy nie prowadzą do utworzenia związku pary. Poza nielicznymi anomaliami – np. dwie gęsi samce wysiadujące plastikową butelkę zamiast jajka XD Psy – samce bzykajce się w odbyt na wiosnę, albo ocierające o nogę pana, to nie homoseksualizm, tylko zwykły mechaniczny orgazm, który nie jest w żaden sposób zmianą tożsamości płciowej psa xD

Zatem podnoszenie przez lobby LGBT tego tematu, że w przyrodzie występują zachowania homoseksualne, to gwałt na logice, bo przecież u zwierząt są to tylko mechaniczne czynności, które nie zmieniają naturalnej preferencji do poszukiwania osobnika płci przeciwnej i nie prowadzą to do tworzenia pary homoseksualnej u zwierząt. Samiec psa zawsze wybierze samicę, jeśli taka jest dostępna. jeżeli jednak w okresie rui nie ma możliwości kontaktu z samicą, to żeby spuścić z kija kopuluje z fotelem, drzewem, nogą pana, żółwiem, który uciekł z terrarium, albo z drugim samcem psa, jeśli taki się napatoczy.

------------------------------ Ludzkie zoo ------------------------------------

Seks może oddalić się od swojej pierwotnej funkcji i zostać przejęty przez sferę dominacji.

PREZENTOWANIE STATUSU ULEGŁOŚCI

– Samica szympansa prezentuje pośladki i się pochyla na znak uległości i gotowości do kopulacji. Samiec kopuluje z nią od tyłu wykonując ruchy biodrami. W sytuacjach konfliktowych samica robi podobną prezentację po prostu na znak uległości – jest to gest pokoju i funkcjonuje jako WSKAŹNIK JEJ STATUSU.

– Często bywa tak, ze samiec, na znak dominacji, wykonuje jedynie kilka pchnięć kopulacyjnych, bez normalnego aktu kopulacji, w celu zademonstrowania swojego dominującego statusu.

– Seks jako znamię statusu jest ważnym mechanizmem społecznym małp i pozwala uniknąć przelewu krwi.

– Seks pełni tak ważną role w regulowaniu statusów u szympansów, że nawet słaby samiec, który zagrożony jest przez silnego, na znak uległości zachowuje się jak pseudosamica – i często jest krótko penetrowany przez silnego samca na znak zdominowania. Taką samą sytuację można zaobserwować między dwiema samicami – słabsza „prezentuje się” i zostaje „pokryta” pchnięciami przez druga samicę, choć ta nie posiada penisa. Nawet młodociane małpy stosują ten rytuał, mimo swojej niedojrzałości seksualnej.

– kot czy kocica „witająca” pana ociera się o nogę ze sztywno uniesionym ogonem i unosi tylną cześć ciała. Gdy go pogłaszczemy zacznie się ocierać tylną częścią ciała o nasza rękę – jest to przejaw seksu jako znamienia statusu. Ma to swoje źródło w kocim przedkopulacyjnym ukazaniu sromu. Ale podobnie jak u małp zachowanie to uniezależniło się od funkcji czysto seksualnych i jest używane na zasygnalizowanie przyjaźni i uległości.

:・゚෴ ☆:・゚HOMOSEKSUALIZM WPOJONY [Czyli o tym, że brak odpowiedniego kontaktu z własnym gatunkiem w fazie „socjalizacji” doprowadza do tego, że nawet przedstawiciele totalnie stadnych gatunków są pozbawione zdolności życia w stadzie, kopulacji z przedstawicielami płci odmiennej a nawet z przedstawicielami własnego gatunku. To samo dotyczy człowieka].

Desmond Morris:

– Mamy 2 rodzaje doświadczeń: zwykłe, łatwo zacierające się w pamięci oraz traumatyczne, które kodują się mocno. Te zwykłe doświadczenia muszą się powtarzać wielokrotnie, alby były zapamiętane, ale te traumatyczne zapisują się od razu, zaś ich skutek jest nieproporcjonalny do doświadczenia (często przesadzony, np. nieuzasadniony lęk przed pływaniem spowodowany tym, że ktoś w dzieciństwie tonął i zapamiętał to bardzo traumatycznie).

A więc jednostka ludzka zdolna jest do specjalnego uczenia się: niewiarygodnie szybkiego, trwałego, nagłego i trudnego do zmodyfikowania – następuje w wyjątkowo ważnych chwilach.

FAŁSZYWE WPOJENIE

– Gdy młode samczyki jakiegoś gatunku są wychowywane przez przybranych rodziców innego gatunku, to często bywa, że próbują parzyć się z przedstawicielami przybranego, a nie własnego gatunku. Paw przebywający od wczesnego wieku wśród żółwi w wieku dorosłym próbował kopulować ze zdezorientowanymi gadami mimo obecności młodej samicy własnego gatunku. Podobnie zachowywały się synogarlice z chowu przy gołębiach. Przykładów potwierdzających tę regułę jest wiele.

– Ten mechanizm to fałszywe wpojenie. Występuje ono również w relacjach Ludzko-zwierzęcych. Przykłady można mnożyć: pies kopulujący z nogą swojego pana, gołąb z dłonią, osioł atakujący penisem rozpaczliwie uciekającego hodowcę itd.

– Szympans wychowany przez człowieka przez 10 lat przebywał w klatce z chętną i zdrową samicą, ale w ogóle nie był nią zainteresowany – po prostu traktował ją jako przedstawiciela innego gatunku. Wychowana przez człowieka mangusta dostała do klatki samca w celu rozrodu. Nie zidentyfikowała jako pobratymca i samca gotowego do rozrodu. Zamiast kopulacji zaatakowała go, zachowywała się bardzo agresywnie, ale po czasie zwierzęta wytworzyły pewien stabilny stan wzajemnej niezgody. Jednak samiec żył w stresie, a po niedługim czasie nabawił się choroby wrzodowej i zdechł. Samica wtedy dopiero odzyskała swoje dawne, pogodne usposobienie.

– Fałszywe wpojenie może być częściowe – podwójna osobowość w sferze seksualizmu. Zwierzę wychowywane przez człowieka w gronie innych przedstawicieli swojego gatunku może próbować parzyć się zarówno z człowiekiem, jak i ze zwierzętami swojego rodzaju.

– Brak odpowiedniego kontaktu z własnym gatunkiem w fazie „socjalizacji” doprowadza do tego, że nawet przedstawiciele totalnie stadnych gatunków są pozbawione zdolności życia w stadzie.

Dewiacje seksualne a fałszywe wpojenie

– Dla niektórych osób pierwsze doświadczenie seksualne może prowadzić do kalectwa psychicznego. Zamiast uzyskać wpojenie wizerunku jakiegoś konkretnego partnera, osoba taka rozwija w sobie obsesję związaną z jakimś przedmiotem znajdującym się w tym czasie w pobliżu.

– Przywiązanie do fetysza seksualnego najczęściej wytwarza się wtedy, gdy inicjacja seksualna następuje spontanicznie lub w samotności. Są to przeważnie ludzie młodzi, których pierwszy wytrysk nasienia, orgazm nastąpił bez udziału płci przeciwnej i bez zwykłych czynności wstępnych poprzedzających tworzenie się więzi pary. Jakiś szczególny przedmiotznajdujący się w pobliżu w trakcie wytrysku lub szczególne okoliczności, sytuacja, w jednej chwili nabierają bardzo istotnego i trwałego znaczenia seksualnego. To tak jakby cała siła wpojenia potrzebna do wykształcenia więzi pary przypadkowo skierowała się na jakiś martwy przedmiot, błyskawicznie przypisując mu główną rolę na resztę życia danej osoby.

– Taka osoba zazwyczaj się wstydzi i ukrywa swoją dewiację. Popada w izolację.

– Przywiązanie do fetysza przypomina zwykły proces uwarunkowania. Jest to proces przebiegający w szybkim tempie, wywołuje trwały efekt, jest niezwykle trudny do odwrócenia i pojawia się w okresie dużej wrażliwości. Podobnie jak fałszywe wpojenie wywołuje on obsesję na punkcie jakiegoś przedmiotu, który w nienormalny sposób łączy się z seksem, a zachowanie seksualne nie kieruje się na normalny z biologicznego punktu widzenia obiekt, jakim jest osoba płci przeciwnej. Podobnie jak kaczuszka podąża za balonem a nie za matką, tak fetyszysta chce współżyć z fetyszem a nie z partnerem.

HOMOSEKSUALIZM JEST FORMĄ FAŁSZYWEGO WPOJENIA

– Zjawisko jest złożone, a fałszywe wpojenie stanowi jego cześć.

– Zachowanie homoseksualne może powstawać na jeden z 4 sposobów:

1) W wyniku fałszywego wpojenia. Gdy najwcześniejsze doświadczenie seksualne jest związane z silnym przeżyciem z osobą tej samej płci. Wielu osobników obu płci w pewnym okresie prowadzi homoseksualne zachowania jako element ogólnych poszukiwań, nie wiąże się z tożsamością homoseksualną jest czymś wynikającym z ciekawości i zabawy, a nie preferencji. Nie ma to wielkiego znaczenia ogólnego i dotyczy dzieciństwa.

2) Drugą przyczyną może być nieprzyjemne zachowanie się osób płci przeciwnej wobec danej osoby. Chłopiec, którego dziewczyny przerażają swoim zachowaniem łatwiej może uznawać za atrakcyjniejsze osoby tej samej płci, to samo dotyczy dziewczynek.

3) Trzecim czynnikiem jest ocena roli spełnianej przez rodziców. Na przykład jeżeli chłopiec ma ojca zdominowanego przez matkę, jest przez to szczególnie skłonny do pomieszania i odwrócenia ról właściwych dla obydwu płci.

4) Jeżeli w danym środowisku nie ma w ogóle przedstawiciel płci przeciwnej, przedstawiciele tej samej płci zaczynają Stanowic jedyne obiekty kontaktów seksualnych. Za przykład mogą posłużyć więzienia, wojsko, statki, internaty, klasztory. Jeżeli homoseksualista jest pozbawiony płci przeciwnej przez lata, to może w końcu uzależnić się od tych wymuszonych wzorców seksualnych i trwać w nich nawet po powrocie do środowiska heteroseksualnego.

5) Przeprowadzano doświadczenia na normalnych zwierzętach i czyniono z nich osobniki trwale homoseksualne. Np. młode dzikie kaczorki hodowane w jednopłciowych grupach po 5-10 sztuk i nie mające w ciągu pierwszych 75 dni kontaktu z płcią przeciwną. Gdy się je wypuści do stawu z normalna populacją obupłciową owe samczyki tworzą miedzy sobą homoseksualne związki par. Zdarzało się np. że dwa samce gołębia, na których przeprowadzono tego typu badanie, tworzyły ze sobą związek par, łącznie ze wspólna budową gniazda i próba prokreacji, wysiadywaniu podrzuconych przez naukowców jaj i wychowywaniu młodych.

#nauka #zoologia #socjologia #homoniewiadomo #lgbtpedo #wojnaidei #homoseksualizm #marksizmkulturowy

Data: 16.10.2019 01:04

Autor: Macer

Wegezjeby obirzaja sie na zabijanie kregowcow na jedzenie, bo biedne swinki sa bardzo inteligentne (pewnie bardziej od nich) i cierpio i placzo i wogle. Jest im z kolwi kompletnie obojetny los roslin, natomiast o roslinach wiemy juz, ze potrafia czuc strach przed zjedzeniem, bronic sie, alarmowac inne o ataku. Potrafią się uczyć(!), a przez mikoryze komunikuja sie z innymi dookola oraz nawet sa zdolne do altruizmu – np przesylaja sobie nawzajem zwiazki mineralne ktorych innym brakuje. Jak dla mnie, to o wiele wiekszą zbrodnią jest ścięcie drzewa niz zabicie swini. Bo drzewo potrzebuje dziesiątek lat pracy zeby dojrzec. #wegetarianizm #bekazlewactwa #nauka #ciekawostki

Data: 10.10.2019 19:52

Autor: FiligranowyGucio

Bardzo ciekawy wykład.

Aby przekazać geny do następnego pokolenia, pasożyty wykorzystują ciała innych zwierząt na różne sposoby. Są w stanie nimi manipulować i zmusić ich do samobójczej śmierci, zmienić ciało gospodarza w posłuszną kukłę czy też pozbawić strachu przed drapieżnikami. My prawdopodobnie także jesteśmy podatni na ich działanie. Podczas wykładu przyjrzymy się kilku przykładom interesujących zależności pomiędzy pasożytami, ich gospodarzami oraz środowiskiem, w którym jedni i drudzy próbują realizować swoje biologiczne cele.

Dr Mariusz Gogól jest biochemikiem, pracuje w Instytucie Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Balicach. Zajmuje się także popularyzacją nauki. Członek Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki.

Nauka na żywo II: wielkie debaty – zadanie finansowane w ramach umowy 761/P-DUN/2019 ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczonych na działalność upowszechniającą naukę.

Pasożyty: mistrzowie manipulacji, Mariusz Gogól

https://www.youtube.com/watch?v=P1QuT4YeMhQ

#przyroda #pasozyty #chemia #nauka #biologia

Laktolikopen korzystnie wpływa na jakość nasienia

Data: 09.10.2019 21:25

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #ciekawostki #informacje #wiadomosci #nauka #likopen #laktolikopen #sperma #nasienie

Za pomocą suplementu diety laktolikopenu można poprawić jakość spermy. Wg naukowców z Uniwersytetu w Sheffield, 3-miesięczna kuracja zwiększa odsetek plemników o ruchu progresywnym szybkim i plemników o prawidłowej morfologii.

Laktolikopen korzystnie wpływa na jakość nasienia

Brytyjczycy podkreślają, że ich odkrycie może doprowadzić do stworzenia nowych metod ograniczania niekorzystnego wpływu współczesnego trybu życia na męskie zdrowie reprodukcyjne.

Ekipa z Sheffield przeprowadziła badanie z losowaniem do grup – eksperymentalnej i kontrolnej. Próba była podwójnie ślepa, co oznacza, że ani ochotnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto trafił do jakiej grupy. Zebrano 60 zdrowych mężczyzn w wieku 19-30 lat. Grupa eksperymentalna przez 12 tygodni codziennie przyjmowała 14 mg laktolikopenu. Reszta zażywała placebo. Oba rodzaje tabletek zapewniała firma Cambridge Nutraceuticals.

Głównym celem naukowców była ocena ewentualnej zmiany w stężeniu plemników poruszających się (ang. motile sperm concentration). Monitorowano także różne aspekty jakości ejakulatu, w tym poziom uszkodzenia DNA plemników.

Zdecydowano się na laktolikopen, bo surowy likopen jest słabo wchłaniany (biodostępny), a nie każdy będzie na co dzień jeść takie ilości pomidorów gotowanych z tłuszczem, by móc uzyskać prozdrowotne efekty. Jak można przeczytać na stronie producenta, laktolikopen to połączenie likopenu z białkami serwatkowymi. Zapewnia to ochronę w układzie pokarmowym, dzięki czemu więcej związku ulega wchłonięciu do krwiobiegu.

Tak naprawdę nie spodziewaliśmy się, że na końcu studium zobaczymy jakąś różnicę między spermą mężczyzn przyjmujących laktolikopen i placebo. Jednak kiedy odkodowaliśmy wyniki, prawie spadłem z krzesła – opowiada prof. Allan Pacey. Poprawa morfologii – rozmiarów i budowy plemników – była ogromna. Do wykonania pomiarów wykorzystaliśmy system komputerowy, który wyeliminował z wyników sporo ludzkich błędów. Dodatkowo osoba obsługująca komputer nie wiedziała, kto zażywał laktolikopen, a kto placebo.

To pierwsze właściwie zaprojektowane badanie kliniczno-kontrolne nad wpływem laktolikopenu na jakość spermy. Jego wyniki zachęciły nas do prowadzenia dalszych prac w tym zakresie.

Dr Liz Williams dodaje, że badanie było małe, dlatego trzeba je powtórzyć na większej próbie. Kolejnym krokiem będzie studium na mężczyznach z zaburzeniami płodności. Zobaczymy, czy laktolikopen może poprawić jakość ich nasienia i pomóc w poczęciu bez odwoływania się do inwazyjnych terapii.

Pacey podkreśla, że nie badano mechanizmu działania likopenu, ale jak wiadomo, jest on silnym utleniaczem, dlatego możliwe, że hamuje uszkodzenia oksydacyjne plemników (podwyższona oksydacja prowadzi do uszkodzenia DNA oraz białek plemników). Co ważne, w grupie przyjmującej suplement poziom likopenu w osoczu był po 12 tygodniach znacząco wyższy.

Likopen należy do rodziny naturalnych pigmentów (karotenoidów). Występuje w dużych ilościach w pomidorach, gujawie czy melonach. Dobrym jego źródłem są także inne czerwone owoce, takie jak arbuzy, czerwone grejpfruty czy dzika róża.

III przemysłowa rewolucja wodorowa już się rozpoczęła (audio)

Data: 09.10.2019 20:54

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #nauka #technika #wodor #technologia

Wodór (H2) jako nośnik energii jest obecnie jedyną poważną konkurencją dla paliw kopalnych. Może się więc wydawać, że mroczne siły hamują badania w tej dziedzinie. Wygląda jednak na to, że rozwój idzie pełną parą i mamy już sporo obiecujących technologii, i może już za kilka lat dojdzie do wielkiego przełomu cywilizacyjnego – trzeciej rewolucji przemysłowej – epoki wodoru. Staniemy się cywilizacją wodorową. Transformacja może zacząć się już teraz!

III przemysłowa rewolucja wodorowa już się rozpoczęła (audio)

Data: 07.10.2019 21:12

Autor: Monte

Wiele się mówi o agencjach kosmicznych takich jak NASA, ESA czy o samym Elonie Musku, który chce podbić czerwoną planetę, ale czy słyszeliście kiedykolwiek o Fińskiej agencji kosmicznej DASA?

Fińska Agencja Kosmiczna DASA już w 2013 roku wysłała rakietę na misje załogową na Marsa, poniżej zamieszczam dokument gdzie możecie zobaczyć na włase oczy jak przebiegały treningi oraz ćwiczenia astronautów, warto zobaczyć i przekonać się czy Wy byście podołali takim katorżniczym treningom, dokument również pokazuje fińską fabrykę statków kosmicznych oraz sam start misji załogowej na Marsa.

https://youtu.be/9xxUBoR46xw?t=364

#nauka #ciekawostki #kosmologia #dasa #nasa #kosmos #mars #finlandia

O niektórych naukowcach, owładniętych nawykiem aktywności i odnoszących sukcesy w . . .

Data: 06.10.2019 17:45

Autor: ziemianin

wnet.fm

#idioci #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #sprawniinaczej #pseudonaukowcy

Tylko klęknąć przed sobą jeszcze nie potrafią! Jakoż owładnięci legendarną pasją poznawczą – już niebawem osiągną tę pokorną pozycję na klęczkach, a być może nawet leżenia przed sobą plackiem.

O niektórych naukowcach, owładniętych nawykiem aktywności i odnoszących sukcesy w stawianiu świata na głowie

Herbert Kopiec

Nomenklatura w Komitecie Nauk Pedagogicznych (KNP) Polskiej Akademii Nauk (PAN). Stan: po przełomie politycznym 1989 r. Protokół z tajnego posiedzenia (w konwencji S. Mrożka).

– Panowie! – powiedział Przewodniczący KNP – nie ma już co dłużej ukrywać. My, Komitet Nauk Pedagogicznych PAN, jesteśmy ciałem skompromitowanym.

– Od kiedy ?– zapytał rzeczowo sekretarz naukowy KNP.

– Odkąd ustąpiła cenzura i stało się możliwe publiczne wykazanie nam, jak ogłupialiśmy studentów dziennych i zaocznych oraz nauczycieli, zapewniając ich w naszych podręcznikach i publikacjach, że odnaleźliśmy klucz do urabiania/kształtowania osobowości budowniczych socjalizmu zgodnie z założeniami materializmu dialektyczno-historycznego.

– Jeśli tak – zgodził się sekretarz naukowy KNP – to jesteśmy godni najwyższego potępienia. Sprzeniewierzyliśmy się etosowi naukowemu, który nakazywał nam poszukiwać prawdy o wychowaniu.

– Właśnie – przytaknął członek Komitetu. Potępmy się i będzie spokój.

– Tym razem samokrytyka nie wystarczy. Nauczyciele i bardziej rozgarnięci studenci oczekują od nas czegoś bardziej radykalnego – wymamrotał członek Prezydium.

– A gdybyśmy swoją nikczemność potępili z całą stanowczością?

– To też już było, też za mało. Teraz trzeba radykalnie. Proponuję, abyśmy się rozwiązali.

– Co nam to da? A jak nas złapią i potępią?

– Nie ma obawy. Zawiążemy się z powrotem jako Komitet do Badania Kompromitującej Działalności Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.

PS

Wkrótce specjalny Komitet do Badania Kompromitującej Działalności KNP PAN imienia prof. Bogdana Suchodolskiego rozpoczął działalność. Zarzuty, że jego członkowie szybciej teraz awansują w formalnych strukturach nauki niż poprzednio (zostają rektorami, doktorami honoris causa, pełnią najwyższe funkcje rządowe w resorcie szkolnictwa wyższego, wydają po kilka książek rocznie i przewodniczą wszystkiemu temu, co tolerancyjne i postępowe oraz są najaktywniejszymi uczestnikami nieustających dyskursów pedagogicznych), okazują się bezpodstawne. Spotykają ich większe splendory i zaszczyty od innych, ponieważ nikt nie posiada lepszych kwalifikacji do badania Kompromitującej Działalności Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN niż oni.

Wymienione powody, dzięki którym członkowie Komitetu odnoszą sukcesy, nie pokazują najważniejszego. To oni pierwsi wyczuli ducha czasu i odważnie odrzucili, a nawet unieważnili bagaż konserwatywnej wiedzy, który przeszłe pokolenia zwaliły na nasze barki.

Zbyt mała jest świadomość, że „istnieje cały szereg opinii, które uznajemy za bezsporne, a które zostały starannie wszczepione do naszej zbiorowej psychiki poprzez propagandę. Ile szkody w debacie publicznej – zapytajmy – uczyniły proste jak cep konstrukcje erystyczne w rodzaju: Jesteś przeciwnikiem parad homoseksualistów? – Znaczy się, jesteś nienawistnym, opresyjnym faszystą” („Warszawska Gazeta”, sierpień 2019). Członkowie Komitetu przyjęli doktrynę postępu i odkryli kamień mądrości. Osiągnęli miażdżącą przewagę nad uwięzionymi w tradycyjnej mieszczańskiej kulturze, niewyemancypowanymi pedagogami, którzy poważnie traktują swoje powołanie. Dzięki temu w aureoli intelektualistów transformacyjnych znowu mogą już prawie wszystko. Tylko klęknąć przed sobą jeszcze nie potrafią! Jakoż można mieć nadzieję graniczącą z pewnością, że owładnięci legendarną pasją poznawczą, jak to zrobić – już niebawem osiągną tę pokorną pozycję na klęczkach, a być może nawet leżenia przed sobą plackiem. Nie muszę dodawać, że taki widok dla zacofanych osobników mojego pokroju mógłby być niebezpieczny. Całe szczęście, że nie można umrzeć z zażenowania.

Bywa, że czasem czuję się z tą moją krytyką luminarzy akademickiej pedagogiki jak ktoś, kto się pastwi nad niepełnosprawnymi… A to przecież jest nieprawdziwe. Moi oponenci są poza wszelką wątpliwość sprawni. Nie można odmówić im też sukcesów, tyle że w przeprowadzaniu lewackiej tzw. zmiany społecznej, polegającej na postawieniu świata na głowie.

Zajmują się bowiem tym, by to, co nie do pomyślenia, stało się najpierw dyskusyjne, następnie uzasadnione, a ostatecznie normalne. W takiej perspektywie sądzę, że przyszło mi się mocować ze sprawnymi akademikami – tyle że – jak to się dziś mówi – sprawnymi inaczej.

Mały, szybki, ultracichy - jednoosobowy samolot elektryczny Heaviside

Data: 05.10.2019 12:22

Autor: ziemianin

benchmark.pl

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #samoloty #nauka #technika

Ultracicha maszyna latająca z napędem elektrycznym, przeznaczona do szybkiego transportu na stosunkowo krótkich trasach. Oto imponujący Heaviside.

Mały, szybki, ultracichy – jednoosobowy samolot elektryczny Heaviside – wideo

Źródło: Kitty Hawk, New Atlas, Engadget, Tech Crunch

Heaviside – elektryczny samolot dla jednej osoby

Heaviside to najnowsza konstrukcja start-upu Kitty Hawk, wspieranego przez firmę Boeing oraz współzałożyciela Google – Larry’ego Page’a. Maszyna latająca jak samolot, ale zdolna do pionowego startu i lądowania, została zaprojektowana, by unowocześnić osobisty transport miejski.

Heaviside ma sześć wirników na skrzydłach i kolejne dwa zamontowane przy kabinie. To właśnie dzięki nim samolot może startować i lądować jak helikopter, co jest znacznie bardziej praktycznym rozwiązaniem w przestrzeni miejskiej.

Początkowo Heaviside będzie opierać się na sterowaniu ręcznym, ale już teraz inżynierowie z Kitty Hawk zapowiadają, że ostatecznym celem jest lot autonomiczny. Ze względu na konieczność wprowadzenia odpowiedniego prawa, jest to jednak raczej odległa przyszłość.

Heaviside jest znacznie cichszy niż helikopter

Innym z problemów uniemożliwiających jak na razie popularyzację takiego środka transportu jest to, że jest on bardzo głośny. Dlatego też malutki i całkowicie elektryczny samolot Heaviside został wymyślony w taki sposób, by to zmienić. Kitty Hawk chwali się, że konstrukcja podczas lotu jest cichsza niż zmywarka czy biurowy klimatyzator.

Według producenta samolot generuje hałas na poziomie zaledwie około 38 decybeli, dzięki czemu ma być „społecznie akceptowalny”. Dla porównania: w przypadku helikoptera mówimy o 60 dB. W obu przypadkach chodzi o odgłos słyszalny z ziemi, gdy maszyny znajdują się na wysokości około 450 metrów.

A jaką prędkość rozwija Heaviside?

Producent nie podał konkretnych danych technicznych na temat swojego nowego samolotu. Ujawnił jedynie, że niespełna 50-kilometrowa trasa z San Francisco do San Jose zajmie mu około 15 minut, co pozwala wyliczyć, że prędkość wynosić będzie jakieś 200 km/h. To jak najbardziej przyzwoity wynik.

Producent zapowiedział też, że jedno naładowanie akumulatora do pełna pozwoli przelecieć mniej więcej 160 kilometrów. To już wygląda trochę mniej imponująco, ale biorąc pod uwagę potencjalne zastosowania – nie jest źle.

Po raz pierwszy obserwowano składanie wirusa w czasie rzeczywistym

Data: 04.10.2019 12:17

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #przyroda #rna

Po raz pierwszy sfilmowano proces składania wirusów (obudowywania nici RNA kapsydem). Wyniki badań z wykorzystaniem mikroskopii bazującej na interferometrii laserowej zapewniają świeże spojrzenie na metody zwalczania wirusów. Mogą też wiele wnieść do inżynierii samoskładających się cząstek.

Po raz pierwszy obserwowano składanie wirusa w czasie rzeczywistym

Biologia strukturalna pozwoliła uwidocznić budowę wirusów z niesamowitą rozdzielczością, do poszczególnych atomów w białkach. Dotąd jednak nie wiedzieliśmy, jak właściwie zachodzi samoskładanie. Nasza technika […] ujawniła kinetykę i szlaki [tego procesu] – podkreśla prof. Vinothan Manoharan z Uniwersytetu Harvarda.

W "Koperniku" mięso kurczaka wyhodowano... na liściach szpinaku

Data: 04.10.2019 12:03

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #jedzenie #naukawpolsce

W Centrum Nauki Kopernik wyhodowano na liściach szpinaku mięso kurczaka. Autor eksperymentu Stanisław Łoboziak tłumaczy PAP, jak można uzyskiwać mięso bez cierpienia zwierząt. A dyrektor CNK Robert Firmhofer zaznacza, że w przyszłości, by wyżywić ludzkość, musimy poszukiwać nowatorskich metod żywienia.

W "Koperniku" mięso kurczaka wyhodowano… na liściach szpinaku

W czwartek dyrektor warszawskiego Centrum Nauki Kopernik Robert Firmhofer inaugurując festiwal "Przemiany", skosztował unikalnego w skali Europy dania – był to liść szpinaku, na którym – w laboratorium CNK – wyhodowano komórki kurczaka.

Stanisław Łoboziak z CNK, który opracował ten unikalny roślinno-zwierzęcy przysmak, opisuje, jaki smak ma ta potrawa. "Konsystencją przypomina wodorosty, ma lekko słonawy posmak. Nie czuć w nim szpinaku, ale też nie smakuje jak kurczak. Jest to więc zupełnie nowy smak" – opowiada.

Tłumaczy, że do przygotowania wykorzystano celulozowy szkielet z liścia szpinaku, na którym umieszczono komórki mięśniowe kurczaka. "Do jednego liścia wrzucaliśmy około 2 mln komórek. To bardzo dużo" – mówi. Dodaje jednak, że zapewne nie wszystkie z nich się na liściu zagnieździły.

"Czas hodowli takiego liścia to około trzech tygodni, czyli szybciej niż hodowla kurczaka" – informuje.

Łoboziak tłumaczy, że aby hodować mięso w laboratorium, nie jest konieczny ubój zwierzęcia, z którego pobrało się komórki. Zdaniem badacza do takiego eksperymentu wystarczy bowiem pobrać od żywego zwierzęcia próbkę komórek wielkości np. główki szpilki lub czubka ołówka.

Przygotowując mięso hodowane komórkowo Centrum Nauki Kopernik pokazuje więc, że w przyszłości możliwe będzie uzyskiwanie mięsa bez cierpienia zwierząt.

Wyhodowane w polskim laboratorium "mięsne liście" można oglądać w CNK do 6 października w ramach Festiwalu Przemiany. Łoboziak zaznacza jednak, że goście Kopernika nie są tą potrawą częstowani. W Polsce nie ma bowiem dotąd przepisów, które regulowałyby możliwość podawania takich potraw ludziom.

Dyrektor Centrum Nauki Kopernik Robert Firmhofer wyjaśnia, że tegoroczna edycja festiwalu "Przemiany" koncentruje się wokół tematu przyszłości jedzenia. "Jedzenie wiąże się z problemami zmian klimatu, utraty bioróżnorodności, z kwestiami, które dotyczą naszego zdrowia. Za 15-20 lat będzie nam bardzo, bardzo trudno wyżywić wszystkich ludzi, którzy prawdopodobnie będą żyli na Ziemi. Musimy poszukiwać innych nowatorskich metod żywienia, co wymaga nie tylko zrozumienia obecnych osiągnięć biotechnologii, ale także przełamania mitów, przesądów i postaw – komentuje Robert Firmhofer.

Data: 02.10.2019 12:19

Autor: Ijon_Tichy

Obejrzałem ten film o kwazarach i szczerze powiem, że mocno zachwiał on moją wiara w teorię Wielkiego Wybuchu.

Nie mówię z całkowitym przekonaniem, że WW nie było, ale jestem zaskoczony faktem, że odrzuca się negujące WW doniesienia naukowców, w tym wybitnych noblistów, walczy się z ich odkryciami, niszczy się ich zawodowo i odmawia udostępniania narzędzi badawczych i jakichkolwiek grantów na badania tylko dlatego, że ich niezaprzeczalne ODKRYCIA nie zgadzają się z przyjętym w środowiskach akademickich paradygmatem. Oglądając ten film byłem zszokowany haniebnymi działaniami środowisk akademickich, które – mówiąc zupełnie wprost – po prostu walczą z nauką, która nie pasuje do ich światopoglądu. Szok.

#nauka #kosmologia #astrofizyka #fizyka #gwiazdy #filozofia

Data: 02.10.2019 09:05

Autor: Kiszony

Wlewy dożylne z witaminy C pomocne w leczeniu sepsy.

https://medicalxpress.com/news/2019-10-links-vitamin-therapy-survival-sepsis.html

"Nowe badania prowadzone przez Virginia Commonwealth University, opublikowane w październikowym wydaniu Journal of the American Medical Association sugerują, że pacjenci z sepsą i septycznym uszkodzeniem płuc mogą mieć większe szanse na przeżycie i szybsze wyzdrowienie po leczeniu wlewami witaminy C. Sepsa jest główną przyczyną zgonów w szpitalach w USA, a do 300 000 zgonów rocznie."

Naukowcy odkryli, że dożylne leczenie witaminą C zmniejszyło śmiertelność u pacjentów z sepsą z 46% w grupie placebo do prawie 30% w grupie z witaminą C.

Ta terapia może potencjalnie zmienić sposób, w jaki dbamy o pacjentów z sepsą. Być może znaleźliśmy terapię ratującą życie ”, powiedziała pierwsza autorka Alpha A.„ Berry ”Fowler III, MD, profesor w Zakładzie Chorób Płuc i Medycyny Opieki Krytycznej na Wydziale Medycyny Wewnętrznej VCU School of Medicine.” potrzebne są dalsze badania, wyniki naszych wstępnych badań są zachęcające ”.

23,7mld $ tyle w 2013r wydano na leczenie sepsy w amerykańskich szpitalach.

Badanie CITRIS-ALI, zaprojektowane w celu zbadania wpływu witaminy C na niewydolność narządów, częstego powikłania posocznicy, które często prowadzi do śmierci, wykazało, że pacjenci otrzymujący dożylnie witaminę C spędzili znacznie mniej dni na oddziale intensywnej terapii i ogólnie w szpitalu.

Dotacja w wysokości 3,2 miliona dolarów z Narodowego Instytutu Zdrowia sfinansowała badanie kliniczne, w którym wzięło udział 167 pacjentów z siedmiu miejsc rekrutacji, w tym Kliniki Cleveland, Medical College of Wisconsin, University of Kentucky i Emory University. Było to pierwsze randomizowane, podwójnie zaślepione, kontrolowane placebo wieloośrodkowe badanie dotyczące witaminy C i jej potencjalnego wpływu na sepse i zespół ostrej niewydolności oddechowej, chorobę płuc często związaną z sepsą na całym świecie. Badanie przeprowadzono od września 2014 r. Do listopada 2017 r.

„Wyobraź sobie dwa w pełni załadowane 747 rozbijające się każdego dnia – tyle osób rocznie umiera na sepsę w tym kraju” – powiedział Fowler. „Badanie CITRIS-ALI może stanowić podstawę do większego, bardziej ostatecznego badania”.

#nauka #zdrowie #choroby #leczenie

Zioła obniżające ciśnienie lawenda, rumianek czy koper włoski dzielą molekularny cel w naczyniach

Data: 02.10.2019 08:26

Autor: ziemianin

som.uci.edu

#ciekawostki #codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #lawenda #rumianek #cisnienie #KCNQ5

Od dawna do obniżania ciśnienia wykorzystywane są zioła, takie jak lawenda czy rumianek. Ostatnio Kalifornijczykom udało się wskazać mechanizm molekularny, który odpowiada za ich hipotensyjne działanie.

Źródło: University of California – Irvine

Badanie, którego wyniki ukazały się w Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), pokazuje, że wiele z roślin wykorzystywanych do obniżenia ciśnienia aktywuje specyficzny kanał potasowy (KCNQ5) w naczyniach krwionośnych.

Ekspresja KCNQ5 i innych kanałów potasowych, w tym KCNQ1 i KCNQ4, zachodzi w mięśniówce gładkiej naczyń. Aktywowany KCNQ5 rozkurcza naczynia; to mechanizm, który przynajmniej po części odpowiada za hipotensyjny (obniżający ciśnienie) wpływ pewnych roślin.

Odkryliśmy, że aktywacja KCNQ5 może być mechanizmem molekularnym, wspólnym dla zróżnicowanego zestawu roślinnych hipotensyjnych leków tradycyjnych. Analizowaliśmy m.in. lawendę wąskolistną (Lavandula angustifolia). Zauważyliśmy, że należy ona do najefektywniejszych aktywatorów kanału KCNQ5, podobnie jak wyciąg z nasion kopru włoskiego i rumianek – opowiada prof. Geoff Abbott z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine.

Czy nasiona konopi są dla ciebie dobre?

Data: 01.10.2019 17:44

Autor: ziemianin

healthyasabirch.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #zdrowie #konopieindysjkie

Konopie Ludzie wpadają w panikę, gdy słyszą słowo „konopie indyjskie”. Natychmiast kojarzą je z narkotykami, takimi jak marihuana i ich właściwości psychoaktywne.

wymagany angielski

Czy nasiona konopi są dla ciebie dobre?

Ostatnio wiele powiedziano o oleju konopnym (Cannabis Indica) i jego wspaniałych właściwościach. I to jest niezaprzeczalna prawda.

Spójrzmy teraz na nasiona konopi, które, jak się przekonacie, mają również wyjątkową wartość odżywczą i; dlatego są również cenne dla twojego zdrowia.

Tymczasem okazuje się, że konopie są bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminę E. Zawierają jeszcze więcej tych właściwości niż orzechy włoskie czy nasiona lnu.

Praktycznie nie ma innej rośliny tak bogatej w nienasycone kwasy tłuszczowe.

Ostatnio pojawiły się ponownie na rynku i są bardzo popularne. Zostały nawet uznane za „pożywienie”.

o zawierają nasiona marihuany i jak wpływają na twoje zdrowie?

Nasiona marihuany zawierają:

nienasycone kwasy Omega 3: zapobiegają starzeniu się komórek i ich śmierci, regulują poziom dobrego i złego cholesterolu, normalizują ciśnienie krwi, zmniejszają krzepliwość krwi, a tym samym zmniejszają ryzyko zawałów serca i zatorowości. Nasiona te mają również działanie przeciwzapalne, przeciwcukrzycowe i przeciwnowotworowe. Ponadto wspierają układ odpornościowy. Poprawiają jakość i kondycję skóry, paznokci i włosów.

EFA lub niezbędne kwasy tłuszczowe. Idealny jest stosunek kwasu linolowego Omega 6 do kwasu linolenowego Omega 3. Regularne przyjmowanie poprawia sprawność umysłową.

GLA lub kwas gamma-linolenowy reguluje prawidłowe funkcjonowanie komórek, nerwów, mięśni i wielu innych narządów w organizmie. Badania wykazały, że ryzyko zapalenia stawów zmniejsza się nawet o 25%.

Białko zawarte w nasionach konopi jest lekkostrawne, nie wywołuje alergii i jest doskonale wchłaniane przez organizm, nawet lepiej niż białka roślin strączkowych lub orzechy. Białko to zawiera argininę. Tlenek azotu powstaje z argininy, która poprawia ukrwienie i odżywianie komórek mięśniowych oraz poszerza naczynia krwionośne. Nasiona konopi zawierają wszystkie aminokwasy, których organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania, nawet te, których sam nie jest w stanie wyprodukować.

Błonnik zawarty w nasionach konopi jest rozpuszczalny i nierozpuszczalny. Nasiona zawierają dużo błonnika. Rozpuszczalne włókno tworzy żel w żołądku, który chroni przewód pokarmowy, a nierozpuszczalny błonnik oczyszcza go; usuwa resztki niepodstawionej żywności, toksyn i wielu innych niepotrzebnych i złych produktów ubocznych.

Nasiona konopi zawierają dużą ilość witaminy E. Jest to jeden z najsilniejszych przeciwutleniaczy. Chroni twoje komórki przed uszkodzeniem.

Nasiona zawierają duże ilości pierwiastków takich jak: magnez, cynk, fosfor, żelazo, które są również niezbędne do prawidłowego funkcjonowania. 

Przyjrzyjmy się nasionom konopi i dodajmy je do naszych codziennych posiłków. Włókniste nasiona konopi są smaczne i można je dodawać do płatków śniadaniowych, musli, jogurtu, napojów, sałatek, makaronów, a nawet do pieczenia ciast lub chleba. Na liście pożywienia zajmują wysoką pozycję obok produktów takich jak: miód, buraki czy kiszona kapusta.

Kursy on-line o sztucznej inteligencji

Data: 01.10.2019 17:25

Autor: ziemianin

naukawpolsce.pap.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #technologia

Jak rozpoznać inteligentnego robota i dlaczego maszyny korzystające ze sztucznej inteligencji z łatwością mogą wygrać z nami w szachy, choć mają trudności z ukrojeniem chleba? O korzyściach i zagrożeniach płynących z wykorzystywania sztucznej inteligencji będzie można dowiedzieć się podczas bezpłatnych kursów opracowanych przez specjalistów Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego.

Kursy on-line o sztucznej inteligencji

Kursy są przeznaczone dla osób, które nie zamierzają być informatykami i programistami. Przybliżają one podstawowe zagadnienia związane ze sztuczną inteligencją, takie jak m.in. uczenie maszynowe i uczenie pogłębione. Wyjaśniają, czym jest robotyka, czatbot, algorytm oraz sztuczna inteligencja. Materiały są dostępne na stronie

Kursom towarzyszy tzw. wyzwanie dotyczące sztucznej inteligencji. "Zaprosiliśmy wszystkich Polaków do wzięcia udziału w #AIchallenge. Wystarczy przeczytać dostępne na stronie proste i ciekawe materiały dydaktyczne, a następnie prawidłowo rozwiązać test, który nieodpłatnie udostępniamy. To pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Polsce, którego celem jest szeroko zakrojona edukacja obywateli w obszarze SI" – mówi dr Agnieszka Gryzik, zastępca dyrektora OPI PIB.

Dodaje, że zgodnie z danymi firmy analitycznej Entrata obecnie ponad 40 proc. osób ma codziennie kontakt z technologiami wykorzystującymi sztuczną inteligencję, ale tylko połowa z nich jest w stanie wytłumaczyć, co termin SI tak naprawdę oznacza. Zdaniem ekspertów należy zwiększyć społeczną świadomość na temat sztucznej inteligencji, ponieważ w otoczeniu będzie się pojawiać coraz więcej maszyn z elementami SI.

"Czasy, kiedy sztuczna inteligencja była jedynie wytworem wyobraźni twórców literatury science-fiction, bezpowrotnie minęły. Obecnie wystarczy zrobić zakupy w sklepie internetowym, by otrzymać trafne rekomendacje kolejnych produktów. Żeby zamówić pizzę wystarczy +porozmawiać+ z komputerowym czatbotem. Wokół nas znajdują się +inteligentne+ lodówki czy pralki, a po ulicach jeździ coraz więcej autonomicznych samochodów wyposażonych w setki zaawansowanych algorytmów. Czy to wszystko jest sztuczną inteligencją? Niekoniecznie, ale to ważne, by wiedzieć, w jaki sposób działają otaczające nas maszyny. Dzięki temu jesteśmy świadomi zagrożeń płynących z ich używania lub ich braku" – zauważa prof. Krzysztof Marasek, specjalista Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych i OPI PIB.

Uczestnicy kursów opracowanych przez specjalistów z Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego otrzymają zaświadczenia o ich ukończeniu. OPI PIB w promowaniu #AIchallenge współpracuje z Fundacją Digital Poland, która umożliwi zapoznanie się z kursami w ramach rozpoczynającego się 1 października Festiwalu Cyfryzacji w wielu miastach Polski. Więcej o festiwalu na stronie

Zmiana klimatu zmienia smak francuskiego wina.

Data: 01.10.2019 17:20

Autor: ziemianin

nationalgeographic.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #francja #wino #klimat #nationalgeographic

Dane sięgające 700 lat wstecz pokazują, że winogrona z Burgundii odczuwały ciepło ostatnich trzech dekad.

wymagany angielski

Zmiana klimatu zmienia smak francuskiego wina.

„Widzimy wyraźnie reakcję winogron na wzrost temperatury”, mówi Thomas Labbé, historyk z Uniwersytetu w Lipsku.

W Burgundii winogrona chardonnay są zbierane kilka tygodni wcześniej niż kilka dekad temu.


Cały tekst na stronie wymagany angielski

NASA 360 - Zmiennokształtny robot morfujący do eksploracji wszystkich terenów

Data: 01.10.2019 16:13

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #technologia #kosmos #nauka #nasa #nasa360

NASA 360 – Zmiennokształtny robot morfujący do eksploracji wszystkich terenów

Rewolucyjna koncepcja o nazwie Shapeshifter to częściowo dron, częściowo łódź, częściowo pojazd terenowy i częściowo łódź podwodna.

NASA 360 przygląda się innowacyjnej koncepcji NASA (NIAC) znanej jako Shapeshifter. Zespół Shapeshifter, badany przez zespół inżynierów z NASA JPL, to latający amfibia, który pewnego dnia może zostać użyty do eksploracji zdradliwych terenów odległych światów.

Kupowanie płyty indukcyjnej, a problem instalacji elektrycznej

Data: 29.09.2019 06:29

Autor: Bethesda_sucks

youtu.be

W dzisiejszych czasach płyty indukcyjne zdobywają coraz większą popularność jednak mało kto wie, że nie każda instalacja elektryczna jest w stanie przyjąć tak prądożerny odbiornik. W tym filmie autor przedstawił w jaki sposób możemy oszacować czy nasza instalacja to wytrzyma, może się przydać tym co myślą o kupnie nie tylko płyty indukcyjnej, ale także innych odbiorników pobierających dużą moc (np. klimatyzacji czy piece akumulacyjne).

#nauka #fizyka #elektryka #elektronika #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu

Timelapse ukazujący 24 godziny ruchu obrotowego kuli ziemskiej

Data: 28.09.2019 15:18

Autor: Bethesda_sucks

youtube.com

Mirek namrab stworzył coś niesamowitego – sporządził timelapse ruchu obrotowego Ziemi, który trwa 23 h 56 min 4,09 s (tzw. doba gwiazdowa). Na wykopie szczegółowo opisał jak tego dokonał. Szacun.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #liganauki #fotografia #astronomia #kosmos #ciekawostki

Więcej szczegółów tutaj:

https://www.wykop.pl/link/5150095/comment/69422423/#comment-69422423

Data: 28.09.2019 10:10

Autor: Kiszony

Ciekawa zależność pomimo najwyższej na świecie wyszczepialności.

Cyt. „Program szczepień dziecięcych w USA wymaga 26 dawek szczepionki dla niemowląt w wieku poniżej 1 roku, najwięcej na świecie…..niezbędna jest dokładniejsza kontrola korelacji między dawkami szczepionki, toksycznością biochemiczną lub synergistyczną oraz IMR (wskaźnik śmiertelności noworodków)”

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3170075/

„Dziecko urodzone w USA jest o 76% bardziej narażone na śmierć przed pierwszymi urodzinami niż niemowlęta urodzone w innych bogatych krajach, a dzieci, które przeżyją okres niemowlęcy, mają o 57% większe ryzyko śmierci przed osiągnięciem wieku dorosłego. Odkrycia – oparte na 50-letniej analizie trendów czasowych w latach 1960–2010 – pomimo największych wydatków na mieszkańca, na opiekę zdrowotną dla dzieci, zauważa badanie.”

https://www.usnews.com/news/best-countries/articles/2018-01-11/us-has-highest-child-mortality-rate-of-20-rich-countries

#zdrowie #nauka #szczepionki

Data: 26.09.2019 09:58

Autor: Gra_Melodia

Ktoś wczoraj pytał o materiały radioaktywne w czujniku dymu i czy da się z tego zbudować bombę. No cóż, bomby może nie, ale pewien genialny 17-sto latek zdołał zbudować reaktor atomowy :D

"David Hahn przy odrobinie szczęścia stałby w jednym rzędzie ze swoimi idolami – Enrico Fermim i Marią Skłodowską-Curie. Jednakże 39-letniego geniusza uznano za dziwaka.

Momentem, kiedy w Davidzie coś pękło, były prawdopodobnie dwa dni podczas, których armia specjalistów w kombinezonach przeciwpromiennych sprzątała szopę matki – Kathy Hahn. Działo się to kilka miesięcy po aresztowaniu Davida. Kosztem 60 tysięcy dolarów rozmontowali stworzony przez harcerza model, zapakowali elementy do 39 przeciwpromiennych beczek i wywieźli na pustynię, gdzie zakopali je głęboko pod ziemią razem z marzeniami Hahna o stworzeniu najefektywniejszego reaktora jądrowego w historii. Reaktora powielającego.

Reaktor powielający teoretycznie pozwala na wyprodukowanie o kilkaset procent więcej energii niż najczęściej używany reaktor termiczny. Teoretycznie, bo praktyczne możliwości jego wykorzystania są bardzo ograniczone ze względu na koszt budowy i bezpieczeństwo. Reaktory powielające nie są tak stabilne jak reaktory termiczne. David Hahn był świadom ograniczeń reaktora powielającego i chciał te bariery przełamać. Bez kosztownych laboratoriów, bez rządowego finansowania, bez możliwości legalnego pozyskiwania radioaktywnych pierwiastków!

Patrol policji, który kilkanaście tygodni wcześniej zatrzymał Davida, nie zdawał sobie sprawy z tego co miało się stać. Policjanci otrzymali jedynie zgłoszenie o podejrzanie zachowującym się nastolatku i dopiero kiedy otworzyli bagażnik samochodu Davida, to pojęli, że coś jest nadzwyczaj nie w porządku. W środku znajdowało się 50, szczelnie owiniętych folią, paczuszek z tajemniczym proszkiem, metalowe cylindry, przełączniki rtęciowe, tarcza zegara, fajerwerki, rury próżniowe, niezidentyfikowane substancje chemiczne i kwasy oraz zamknięta na kłódkę, szczelnie owinięta szarą taśmą, tajemnicza skrzynka na narzędzia. Kiedy David powiedział, że paka zawiera materiał radioaktywny, to po chwili ze skutymi rękami leżał na masce swojego Pontiaca 6000.

Gdyby aresztowanie nastąpiło kilka dni później, to być może życie Davida potoczyłoby się znacznie bardziej szczęśliwie. Otóż licznik Geigera wskazywał, że dopuszczalna norma promieniowania jest przekroczona o 1000 procent, więc zaalarmowany odczytami Hahn – kilka tygodni przed rozpętaniem afery – zaczął rozmontowywać model reaktora powielającego zanim ten osiągnie masę krytyczną i stanie się zbyt niebezpieczny dla otoczenia.

David nie spodziewał się, że tak szybko zbuduje reaktor. Kiedy setki eksperymentów w szopie matki złożyły się w całość, Hahn doznał swoistej „Eureki”.

W każdym razie jedynym ograniczeniem przy budowie reaktora był niedostatek uranu, a dokładnie brak 30 funtów wzbogaconego uranu. Jednak David Hahn nie byłby Davidem Hahnem gdyby go to zniechęciło. Postanowił zbudować reaktor bez uranu. Lekceważąc wszelkie zasady bezpieczeństwa David z opiłkami aluminium zmieszał izotopy radu, ameryku i berylu. Całość owinął aluminiową folią, a następnie obudował chałupniczą konstrukcją z toru, kostek węgla i uranu w proszku. Na koniec wszystko okleił szarą taśmą.

Do stworzenia domowego reaktora doprowadziło Davida kilkaset małych eksperymentów z materiałami radioaktywnymi. Kiedy zaczynał testy, to podając się za nauczyciela fizyki pisał masę listów do agencji atomowych i naukowców w Stanach Zjednoczonych. Dzięki instrukcjom zbudował między innymi „pistolet neutronowy”, którym mógł naświetlać pierwiastki. Dowiedział się skąd domową metodą może otrzymywać składniki do swoich badań. I tak: ameryk pozyskiwał z zepsutych czujników dymu, rad ze starych zegarów, a tor ze zużytych latarni gazowych.

Miejscem wszystkich eksperymentów była szopa za domem matki. Rodzice Davida rozwiedli się i mały David w tygodniu mieszkał u ojca, a w weekendy jeździł do matki. Początkowo jednak buszował w piwnicy ojca, ale zdarzył się incydent, po którym senior zabronił dalszych testów. Tamtego dnia ojciec i macocha oglądali telewizję, gdy domem wstrząsnęła eksplozja. Kiedy zbiegli na dół, zobaczyli nieprzytomnego Davida z dymem unoszącym się z brwi chłopca. Hahn junior chwilę wcześniej śrubokrętem próbował rozłupać kawałek czerwonego fosforu nie mając pojęcia, że ten pierwiastek wybuchnie w kontakcie z powietrzem.

Potem była nieudana przygoda z metalurgią w college’u Macomb. Kathy Hahn, zmartwiona depresją po zamknięciu przez rząd jego eksperymentu, niemal siłą wysłała syna na studia. Jednak przybity David notorycznie opuszczał zajęcia, coraz bardziej izolując się od świata. Wyśmiewany przez kolegów jako „Radioaktywny chłopiec” unikał kontaktu z ludźmi. Nawet ukochane harcerstwo próbowało go wykluczyć ze swoich szeregów ze względu na niebezpieczeństwo, na jakie projekt naraził lokalną społeczność.

Z kolei w 1998 roku David majtkował na lotniskowcu USS Enterprise, ale na pewno nie tak wyobrażał sobie przyszłość. Obierał ziemniaki, czyścił pokład, kroił cebulę i tylko nocami, kiedy koledzy spali, Hahn czytał o tym co naprawdę go interesowało.

W 2007 roku, niedługo po powrocie do USA, David Hahn zamierzał ponownie zmienić świat na lepsze. Próba była rozpaczliwa i zakończyła się smutno. Chcąc zrealizować cel, David znów potrzebował radioaktywnego ameryku. Najłatwiej było go pozyskać z wykrywaczy dymu. Hahn ukradł 27 sztuk wykrywaczy dymu z korytarzy apartamentowca, w którym mieszkał i usłyszał wyrok 90 dni więzienia, acz jeszcze wcześniej miał przejść 6-miesięczne leczenie psychiatryczne.

Sądzicie, że wystawiając się na zgubne promieniowanie David świadomie skazał się na śmierć? Nie, ponieważ Hahn zmarł, gdyż przedawkował alkohol. W krwi wykryto ponad 4 promile, a to – w połączeniu ze słabym stanem zdrowia – było dawką tragiczną.

Zresztą niewiele wiadomo o ostatnich latach życia Davida. Poza tym, że zdiagnozowano u niego zaburzenie dwubiegunowe oraz paranoidalną schizofrenię, które najprawdopodobniej zaczęły rozwijać się tamtego feralnego dnia, gdy ludzie w kombinezonach przeciwpromiennych pojawili się przed domem matki.

David Hahn zmarł 27 września 2016 roku. Początkowo nic nie wskazywało na to, że bez reszty pochłonie go chemia i fizyka jądrowa. Jednak wszystko zmieniło się podczas 10. urodzin, kiedy w prezencie dostał książkę. „Złotą księgę eksperymentów chemicznych” okazała się być jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem genialnego harcerza."

Źródło: http://magazynaperitif.pl/atomowy-don-kichot/

#ciekawostki #nauka

Data: 25.09.2019 21:41

Autor: Ijon_Tichy

Polacy zwykli śmiać się z cyganów, tymczasem świat obiegła informacja, iż przyczynili się oni do nowego, naukowego odkrycia. Grupa cygańskich naukowców (pic rel) donosi, iż szkło smakuje tak samo jak krew. Artykuł opublikowano w thecygannews.hell Teraz nikt już nie musi sprawdzać tego samemu.

#nauka #cyganie #czarnyhumor #rasizm

Naukowcy z UWr pomogą ratować życie

Data: 25.09.2019 10:11

Autor: ziemianin

saruav.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #SARUAV #ratownictwo #polska #nauka #informatyka #bezpieczenstwo

SARUAV (Search And Rescue Unmanned Aerial Vehicle)

Prof. Tomasz Niedzielski i jego zespół z Zakładu Geoinformatyki i Kartografii UWr opracowali system lokalizujący osoby zaginione na terenach otwartych. Zgodnie z planami już za dwa lata weźmie on udział w ratowaniu ludzkiego życia podczas akcji poszukiwawczych.

Naukowcy z UWr pomogą ratować życie

Dzięki nowatorskiemu połączeniu wiedzy geograficznej, umiejętności informatycznych i możliwości dronów powstał algorytm, którego zadanie porównać można do szukania grzybów z lotu ptaka. Potrafi on bowiem wykrywać ludzi na zdjęciach lotniczych, na których człowiek jest zaledwie grupką pikseli – podobną do zwierząt i krzewów.

– Choć bezpośrednimi odbiorcami naszego rozwiązania będą jednostki ratownictwa górskiego i wodnego oraz policja i służby graniczne, to jest to projekt społeczny, na którym skorzystamy wszyscy – mówi Niedzielski.

Jak działa system? W pierwszym kroku wyznacza on potencjalny obszar, na których może się znajdować zaginiona osoba. Następnie nad wskazany rejon wysyłany jest dron, który wykonuje setki zdjęć lotniczych, szczegółowo obserwując teren.

W drugim kroku zdjęcia są przesyłane do analizy przez algorytm specjalnie zaprojektowany do wyszukiwania ludzi. Jest to największe wyzwanie dla projektu, bo z jednej strony należy przystosować technologię do precyzyjnej identyfikacji ludzi, a z drugiej – odpowiednio zautomatyzować działania i stworzyć warunki do przetwarzania bardzo dużych zbiorów danych w czasie rzeczywistym, żeby lokalizację poszukiwanej osoby podać ratownikom jak najszybciej.

Zespół Niedzielskiego współpracuje z Grupą Jurajską Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W służbach GOPR pracuje tylko 150 etatowych ratowników, którzy wraz z ochotnikami zabezpieczają obszar od Karkonoszy po Bieszczady, stanowiący 15% powierzchni kraju (dane na podstawie Rocznika Statystycznego RP i oficjalnej strony GOPR). Na tak ogromnym obszarze samo zorganizowanie ratowników i sprzętu trwa kilka godzin. Co dzieje się wtedy z zaginioną osobą? Chłód, wiatr, ciemność, a do tego strach, choroby czy kontuzje – łatwo może dojść do groźnego wychłodzenia organizmu.

Nie jest to pierwszy projekt, w którym Niedzielski wykorzystuje bezzałogowe statki powietrzne. Pierwszy raz z dronami profesor spotkał się w 2007 roku podczas warsztatów dla młodych naukowców w Montpellier. Postanowił wtedy, że jeśli tylko dostęp do technologii mu na to pozwoli, chciałby w przyszłości zająć się właśnie wysokorozdzielczą obserwacją ziemi z niskiego pułapu. Zrealizował swój cel po pięciu latach już jako kierownik Zakładu Kartografii (obecnie Geoinformatyki i Kartografii).

Profesor wykorzystywał drony m.in. do badania stanu wód oraz tworzenia map wysokości pokrywy śnieżnej. Z czasem zainteresował się problemem detekcji ludzi z perspektywy drona. Rejestrował obszar, na którym znajdowali się członkowie jego zespołu badawczego, a potem szczegółowo przyglądał się zdjęciom. Czy można na nich zidentyfikować człowieka? Czy możliwe jest stworzenie programu, który zrobi to automatycznie? Chcąc się o tym przekonać, przygotował wniosek projektu do programu Iuventus Plus. Otrzymał grant naukowy i w 2015 roku rozpoczął badania nad poszukiwaniem ludzi zaginionych na terenach niezagospodarowanych.

W zespole badawczym znaleźli się twórcy algorytmu detekcji ludzi, eksperci z zakresu szeroko pojętej geoinformacji, a także technicy oraz pozoranci, wykonujący zadania techniczne i weryfikacyjne.

Pierwszy etap badań miał charakter kameralny. Obejmował dziesiątki godzin spędzonych na tworzeniu algorytmu w zaciszu komputerowego laboratorium. I choć przypomina to pracę firmy IT, sednem działań było nie tylko zaprogramowanie rozwiązania, ale też odpowiednie wykorzystywanie wiedzy geograficznej do opracowania algorytmu.

Drugim etapem były eksperymenty terenowe zakrojone na szeroką skalę. Celem było przetestowanie rozwiązania w rozmaitych warunkach środowiskowych – o różnych porach dnia i roku, na obszarach płaskich i terenach o zróżnicowanej rzeźbie oraz w poszukiwaniach tak dorosłych, jak i dzieci. Testy wykazały powtarzalne sukcesy i wysoką skuteczność algorytmu, a wyniki zostały opublikowane w uznanych międzynarodowych czasopismach naukowych, takich jak Geomatics, Natural Hazards and Risk, Journal of Field Robotics czy Pure and Applied Geophysics, spotykając się z pozytywnym odbiorem naukowców.

I na tym etapie właściwie wszystko powinno się zakończyć. Badania podstawowe – którymi zazwyczaj zajmują się naukowcy – zostały zrealizowane, problem badawczy rozwiązany, a wyniki opublikowane. Nic dziwnego, że twórcy algorytmu zaczęli rozglądać się za kolejnymi wyzwaniami i nowymi źródłami finansowania na potrzeby dalszego rozwoju systemu.

Wtedy pojawił się jasny sygnał od praktyków z branży – projekt trzeba kontynuować. Po pierwsze daje on realną szansę ratowania ludzkiego życia, po drugie służby ratownicze chcą z niego korzystać, a po trzecie – zakup drona za kilka tysięcy złotych będzie niebawem w zasięgu możliwości nawet niedużych jednostek zajmujących się ratownictwem. System otrzymał bardzo pozytywne opinie m.in. od Jurajskiej Grupy GOPR, Fundacji im. Anny Pasek oraz firmy FlyTech, czołowego polskiego producenta profesjonalnych dronów dla geodezji, rolnictwa i energetyki.

– Ocena praktyków była dla mnie jako naukowca szczególnie ważna. Domyślałem się reakcji recenzentów naukowych, ale opinie profesjonalistów z branży ratownictwa, nowych technologii oraz biznesu do końca były dla mnie zagadką. I słusznie, bo okazało się, że naukowcy i praktycy patrzą na nasz projekt z zupełnie odmiennych perspektyw. Ci pierwsi interesowali się metodyką wykorzystaną w badaniach, drudzy – możliwościami zastosowania rozwiązania w realnych warunkach oraz zaistnienia na rynku – mówi Niedzielski.

Ale kontynuowanie projektu wykracza poza standardową pracę naukowca i oznacza przyjęcie nowej roli przez profesora i pozostałych twórców algorytmu, którymi są Mirosława Jurecka i dr Bartłomiej Miziński. Oboje to uczniowie Niedzielskiego i bardzo aktywni młodzi ludzie. Choć mają na swoim koncie wartościowe publikacje naukowe, nie chcą na nich poprzestać i marzą o stworzeniu czegoś, co będzie mieć konkretne przełożenie na rzeczywistość. Niedzielskiemu przypomina to słowa, które jako młody naukowiec usłyszał od swojego profesora – na początku będzie się liczyło to, ile publikuje, potem gdzie publikuje, a na końcu to, co najważniejsze – co robi.

– Na pewno nie odejdę od działalności naukowej i publikowania, ale chcę też przełożyć swoją pracę na życie ludzi spoza uczelni. Chciałbym im pokazać, że to, co robię, jest potrzebne i może się im przydać – mówi Niedzielski.

Obecnie system jest na czwartym poziomie TRL, 9-stopniowej skali określającej gotowość technologiczną nowych rozwiązań. Aby możliwe było jego zastosowanie w praktyce poszukiwawczej, konieczne jest kontynuowanie badań i dostosowanie systemu do warunków pracy ratowników. Profesor przewiduje, że prace te potrwają następne dwa lata.

Zespół zdecydował się na założenie spółki technologicznej i skomercjalizowanie rozwiązania. Powołano spółkę kapitałową SARUAV sp. z o.o., która funkcjonuje pod patronatem Uniwersytetu Wrocławskiego i jest powiązana z uczelnią umową licencyjną. Spółką zainteresował się fundusz inwestycyjny Epic Alfa sp. z o.o., którego głównym inwestorem jest spółka PGE Ventures z Grupy Kapitałowej PGE, największego w Polsce przedsiębiorstwa z sektora elektroenergetycznego. Fundusz zainwestował w SARUAV na zasadach programu BRIdge Alfa, organizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Z kolei na Uniwersytecie Wrocławskim proces komercjalizacji wsparło Centrum Innowacji i Transferu Wiedzy oraz Biuro Radców Prawnych.

Założenie spółki wymagało ustalenia szczegółów dotyczących własności intelektualnej, czyli know-how twórców systemu, co było niezbędne do określenia warunków licencji.

– Z początku nie spodziewałem się, jak obszernych analiz prawnych będzie wymagać powołanie spółki. Kosztowało nas to ogrom czasu i pracy, ale mimo to uważam, że decyzja o komercjalizowaniu technologii była słuszna i gdybym miał ją jeszcze raz podejmować, na pewno postąpiłbym tak samo – mówi Tomasz Niedzielski.

Spółka rozpoczęła działalność pod koniec 2018 roku pod nazwą SARUAV, ang. Search and Rescue Unmanned Aerial Vehicle, i jest pierwszą spółką technologiczną typu spin-off działającą pod patronatem Uniwersytetu Wrocławskiego. Twórcy mają nadzieję, że przetarte przez nich szlaki przydadzą się w przyszłości innym naukowcom zainteresowanym komercjalizacją wyników badań naukowych.

Celem prac badawczo-rozwojowych prowadzonych obecnie przez spółkę jest stworzenie demonstratora systemu SARUAV, który będzie używany przez klienta dysponującego dowolnym modelem bezzałogowego statku powietrznego wyposażonym w pokładowy aparat fotograficzny. System będzie wskazywał ekipom poszukiwawczym potencjalne miejsca przebywania ludzi na terenach otwartych, zwiększając prawdopodobieństwo ich odnalezienia i skracając czas poszukiwań. Czas dotarcia do osoby zaginionej decyduje o jej zdrowiu, a nawet życiu. Twórcy są świadomi, że system nie rozwiąże wszystkich problemów, z którymi mierzą się na co dzień ratownicy, ale będzie stanowił wsparcie ich działań operacyjnych.

AUTOR: Aleksandra Draus

Naukowcy Politechniki Łódzkiej pracują nad przełomowym rozwiązaniem dla urologii

Data: 24.09.2019 11:51

Autor: ziemianin

p.lodz.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #medycyna #Politechnikalodzka #urologia #druk3d

Innowacyjne badania mają skutecznie pomóc w leczeniu rekonstrukcyjnym wad cewki moczowej u dzieci i dorosłych. Naukowcy z Politechniki Łódzkiej, wraz z firmą Wolf 3D Solutions skonstruują drukarkę, która wykorzystując biodruk pozwoli na wytworzenie odpowiednich elementów dla chorych.

Naukowcy Politechniki Łódzkiej pracują nad przełomowym rozwiązaniem dla urologii

– Wrodzone wady układu moczowego chłopców polegają na nieprawidłowym ujściu cewki moczowej. Dolegliwość pojawiają się u co 200 -250 noworodka. U dorosłych mężczyzn wadą wrodzoną lub nabytą jest zwężenie cewki moczowej. Problem pojawia się po 55 roku życia. Możemy pomóc tym chorym, opracowując biomateriały, z których możliwym będzie wytworzenie cewki do leczenia spodziectw u dzieci oraz stentu do leczenia zwężeń wykorzystując biodruk bezpośredni i pośredni – wyjaśnia dr inż. Dorota Bociąga.

Projekt będzie realizowany w ramach specjalnie powołanego konsorcjum ze Szpitalem im. dra Korczaka w Łodzi, Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Z. Religi, Politechniką Warszawską, Uniwersytetem M. Kopernika w Toruniu oraz firmą Wolf 3D Solutions.

Badania są prowadzone w projekcie pn. "Nowe funkcjonalne materiały do druku 3D w zakresie potrzeb UROlogicznych" (akronim: MATURO 3D), na który Konsorcjum otrzymało ponad 8 mln. zł z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju z programu TECHMATSTRATEG.

Więcej można przeczytać na blogu PŁ oraz w Biuletynie Informacyjnym PŁ – Życie Uczelni

Szwedzi obalili ważną teorię dotyczącą DNA

Data: 23.09.2019 23:00

Autor: ziemianin

kopalniawiedzy.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #szwecja #DNA #helisa #wodor #woda #medycyna

Naukowcy ze szwedzkiego Uniwersytetu Technologicznego Chalmers obalili teorię mówiącą, że obie nici DNA są utrzymywane przez wiązania atomów wodoru. Okazuje się, że kluczem są siły hydrofobowe, nie atomy wodoru. Odkrycie to może mieć duże znaczenie dla medycyny i innych nauk biologicznych.

Szwedzi obalili ważną teorię dotyczącą DNA

Helisa DNA składa się z dwóch nici zawierających molekuły cukru i grupy fosforanowe. Pomiędzy obiema nićmi znajdują się zasady azotowe zawierające atomy wodoru. Dotychczas sądzono, że to wiązania atomów wodoru utrzymują razem obie nici.

Jednak uczeni z Chalmers wykazali właśnie, że kluczem do utrzymania razem nici jest hydrofobowe wnętrze molekuł zanurzonych w środowisku składającym się głównie z wody. Zatem mamy tutaj hydrofilowe otoczenie i hydrofobowe molekuły odpychające otaczającą je wodę. Gdy hydrofobowe molekuły znajdują się w hydrofilowym środowisku, grupują się razem, by zmniejszyć swoją ekspozycję na wodę.

Z kolei wiązania wodorowe, które dotychczas postrzegano jako elementy utrzymujące w całości podwójną helisę DNA, wydają się mieć więcej wspólnego z sortowaniem par bazowych, zatem z łączniem się helisy w odpowiedniej kolejności.

Komórki chcą chronić swoje DNA i nie chcą wystawiać ich na środowisko hydrofobowe, które może zawierać szkodliwe molekuły. Jednocześnie jednak DNA musi się otwierać, by było użyteczne. Sądzimy, że przez większość czasu komórki utrzymują DNA w środowisku wodny, ale gdy chcą coś z DNA zrobić, na przykład je odczytać, skopiować czy naprawić, wystawiają DNA na środowisko hydrofobowe, mówi Bobo Feng, jeden z autorów badań.

Gdy na przykład dochodzi do reprodukcji, pary bazowe odłączają się i nić DNA się otwiera. Enzymy kopiują obie strony helisy, tworząc nową nić. Gdy dochodzi do naprawy uszkodzonego DNA, uszkodzone części są wystawiane na działanie hydrofobowego środowiska i zastępowane. Środowisko takie tworzone jest przez proteinę będącą katalizatorem zmiany. Zrozumienie tej proteiny może pomóc w opracowaniu wielu leków czy nawet w metodach leczenia nowotworów. U bakterii za naprawę DNA odpowiada proteina RecA. U ludzi z kolei proteina Rad51 naprawia zmutowane DNA, które może prowadzić do rozwoju nowotworu.

Aby zrozumieć nowotwory, musimy zrozumieć, jak naprawiane jest DNA. Aby z kolei to zrozumieć, musimy zrozumieć samo DNA. Dotychczas go nie rozumieliśmy, gdyż sądziliśmy, że helisa jest utrzymywana przez wiązania atomów wodoru. Teraz wykazaliśmy, że chodzi tutaj o siły hydrofobowe. Wykazaliśmy też, że w środowisku hydrofobowym DNA zachowuje się zupełnie inaczej. To pomoże nam zrozumieć DNA i proces jego naprawy. Nigdy wcześniej nikt nie umieszczał DNA w środowisku hydrofobowym i go tam nie badał, zatem nie jest zaskakujące, że nikt tego wcześniej nie zauważył, dodaje Bobo Feng.

Szwedzcy uczeni umieścili DNA w hydrofilowym roztworze poli(tlenku etylenu) i krok po kroku zmieniali hydrofilowe środowisko DNA w środowisko hydrofobowe. Chcieli w ten sposób sprawdzić, czy istnieje granica, poza którą DNA traci swoją strukturę. Okazało się, że helisa zaczęła się rozwijać na granicy środowiska hydrofilowego i hydrofobowego. Bliższa analiza wykazała, że gdy pary bazowe – wskutek oddziaływania czynników zewnętrznych – oddzielają się od siebie, wnika pomiędzy nie woda. Jako jednak, że wnętrze DNA powinno być suche, obie nici zaczynają przylegać do siebie, wypychając wodę. Problem ten nie istnieje w środowisku hydrofobowym, zatem tam pary bazowe pozostają oddzielone.

Dlaczego w filtrach jest węgiel? - Dzień Odkrywców z Samsung

Data: 23.09.2019 21:39

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #ciekawostki #nauka #samsung #doktorat #adsorpcja #wnb #WylacznieNaukowyBelkot

1 września Samsung zaprosił mnie do Centrum Nauki Kopernik na Dzień Odkrywców. Zagwarantował, że jak wezmę ze sobą kamerę, to będę miał o czym na swoich kanałach opowiadać. I nie mylił się :) – widziałem tam między innymi eksperyment baaaaardzo ściśle związany z moim doktoratem…

Dlaczego w filtrach jest węgiel? – Dzień Odkrywców z Samsung

Data: 23.09.2019 13:38

Autor: Kiszony

Polecam wykład na konferencji naukowej TED "Czego lekarze nie wiedzą o lekach które przepisują"

https://www.youtube.com/watch?v=RKmxL8VYy0M

13 minut wykładu który daje mocno do myślenia.

cyt "Połowa wszystkich badań klinicznych stosowanych obecnie w leczeniu nigdy nie została opublikowana. Większość negatywnych odkryć jest pomijana. Ten problem jest taki sam w przypadku badań sponsorowanych przez przemysł i niezależnych akademickich, we wszystkich dziedzinach medycyny od chirurgii po onkologię"

#zdrowie #nauka #lekarze #leki

Data: 22.09.2019 15:36

Autor: Ijon_Tichy

Klasyfikacja dewiacji sadomsohistycznej WHO: KOD F65.5.

[W Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD-10), stosowanej przez Światową Organizację Zdrowia] https://pl.wikipedia.org/wiki/Parafilia

Sadomasohism zakwalifikowany jest jako dewiacja, zaburzenie preferencji seksualnych. Jest zboczeniem i powinien być leczony.

https://www.mp.pl/pacjent/seksuologia/inne-zaburzenia/104163,zaburzenie-preferencji-seksualnych-parafinie-definicja-etiologia-leczenie

"Mianem zaburzeń preferencji seksualnych bądź też parafilii określa się stan, w którym podniecenie seksualne lub satysfakcja seksualna pojawia się w odniesieniu do jakiegoś niezwykłego bodźca lub zachowania, różniącego się od tych, które są powszechnie uznawane za seksualnie pobudzające i satysfakcjonujące".

"Spośród najczęściej występujących spotyka się teorie oparte na tezie, że dewiacje seksualne są skutkiem zaburzeń rozwoju seksualnego".

"Występowanie objawów jest wskazaniem do zgłoszenia się na konsultację do specjalistów zajmujących się terapią zaburzeń seksualnych"…

Zachęcam do pełnej lektury.

#sadomaso #zboczenie #dewiacja #choroby #leczenie #porno #nauka

Witamina C i wiele innych dobroci w chrzanie

Data: 22.09.2019 00:04

Autor: ziemianin

martabrzoza.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #zdrowie #nauka #Chrzan #natura

Chrzan jest mało znaną i słabo docenianą rośliną.

Znamy ją głównie jako dodatek smakowy do kiszenia ogórków albo dodatek do past jajecznych czy tłustych wędlin.

Tymczasem chrzan jest bardzo cenną przyprawą i cennym surowcem zielarskim.

Witamina C i wiele innych dobroci w chrzanie

Dawniej robiono leki z korzenia chrzanu

Sporządzano macerat z korzenia chrzanu na bazie piwa i wina, który miał leczyć drogi moczowe, oddestylowano z niego olejek gorczyczny podawany przy infekcjach układu pokarmowego i oddechowego. W chorobach pasożytniczych, robiono syrop chrzanowy jodowany na szkorbut i działający wykrztuśnie. Sok z korzenia na bazie spirytusu, stosowano przy zaburzeniach trawienia, a wyciąg alkoholowy z korzenia chrzanu, gorczycy i chlorku amonowego w leczeniu szkorbutu.

Świeży tarty korzeń stosowano też do okładów rozgrzewających przy: nerwobólach, bólach mięśni i stanach zapalnych.

W Polsce zwany jest chrzanem zwyczajnym, ale występuje również pod nazwą warzęcha chrzan, warzucha chrzan.

Wykorzystywany jest głównie korzeń i liście chrzanu.

Co zawierają liście i korzenie chrzanu?

Korzenie i liście chrzanu zawierają glukozynolaty. Szczególnie należy wyróżnić tu takie jak: fitoncydy (działanie przeciwdrobnoustrojowe), oraz synigryna i glukonasturcyina. Glukozynolaty pod wpływem enzymów i kwasów uwalniają olejek gorczyczny, który ma ostry, drażniący i duszący zapach (izosiarkocyjanian allilu).

Dodatkowo w liściach i korzeniach chrzanu, znajdują się duże ilości witaminy C – około 0,25-0,3 procent.

W chrzanie występują takie pierwiastki jak: jod, siarka, żelazo, wapń, magnez.

Liście chrzanu zawierają flawonoidy takie jak: kwercetyna, kemferol, rutyna, dodatkowo kumaryny, kwasy fenolowe, enzymy mirozynaza i peroksydaza. Wymienione enzymy są również w korzeniu.

Występuje również związek fenyloetyl, który związany z glikozydami siarkowymi wykazuje działanie antybakteryjne.

Świeży sok z chrzanu niszczy dużo bakterii, które są oporne na leki np. Bacillus subtilis, Escherichia coli, Staphylococcus aureus.

Dlatego leczy się nim infekcje układu moczowego, skóry, układu oddechowego, układu pokarmowego. Powinno się wtedy przyjmować około 20 gram świeżego tartego chrzanu na dzień, podawanych najlepiej w dwóch porcjach.

Jak działa chrzan?

Świeży chrzan działa wybielająco na skórę, usuwa liczne plamy, pobudza miejscowo krążenie krwi, hamuje rozwój bakterii i grzybów.

Sok z korzeni chrzanu połączony z kwasem octowym, jabłkowym, glikolowym, bursztynowym, najlepiej migdałowym i wymieszanym z witaminą C trwałe usuwa przebarwienia ze skóry, oczyszcza pory, zmiękcza naskórek.

Tarty chrzan połączony z kwasem migdałowym leczy zakażenia układu moczowo — płciowego i jelita grubego. W tym celu najlepiej wymieszać 10 gram tartego chrzanu z 1 gramem kwasu migdałowego i przyjmować w 3 razy dziennie.

Dobrze jest jednocześnie popijać napar z mieszanki ziół: liść borówki 2 części, ziele połonicznika lub rdestu ostrogorzkiego 1 cześć, liść mącznicy lub gruszy 2 części, liść ortosyfonu 1 cześć, ziele nawróci 2 części, nasiona pietruszki, selera lub korzeń lubczyka 2 części. Wymieszać i dodać 1 łyżkę na szklankę wrzącej wody. Parzyć 1/2 godziny, przecedzić i popijać 3 razy dziennie.

Jak działają suche i świeże liście chrzanu?

Napar z liści chrzanu leczy nieżyty układu oddechowego, alergie. Działa wspomagająco przy chorobach skórnych i reumatycznych.

W tym celu należy przygotować macerat ze świeżych liści. Około 2 łyżek zmielonych liści zalewamy szklanką zimnej wody. Odstawiamy na 6 godzin. Po tym czasie cedzimy i pijemy 2 razy dziennie po szklance.

Na okres zimowy najlepiej zamrozić świeże liście chrzanu. Korzeń również możemy macerować, tylko wcześniej musimy go utrzeć na tarce. Macerujemy również chłodną wodą tylko już 1 godzinę i popijamy.

IBM zaprezentuje najpotężniejszy na świecie 53-kubitowy komputer kwantowy

Data: 21.09.2019 22:44

Autor: ziemianin

youtube.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #technika #technologia #IBM #IBMQ #KOMPUTERKWANTOWY

Amerykański koncern jest obecnie światowym pionierem w rozwoju tych maszyn przyszłości, które nie do poznania odmienią rozwój ludzkości. Niebawem IBM zaprezentuje swój najnowszy komputer kwantowy.

IBM zaprezentuje najpotężniejszy na świecie 53-kubitowy komputer kwantowy

W styczniu firma zaprezentowała pierwszy na świecie komercyjny komputer kwantowy o nazwie Q System One. IBM nie chciał szaleć i na początek zaoferował inżynierom z prywatnych placówek badawczych 20-kubitowy rejestr. Dzięki temu, będą mogli oni dokonywać ważnych obliczeń na potrzeby np. świata naukowego. Najważniejszym jednak celem jest popularyzacja technologii.

Teraz dowiadujemy się, że w ciągu kilku tygodni, IBM zaprezentuje światu nowy wynalazek. Ma nim być aż 53-kubitowy system. Ale to nie wszystko. W Nowym Jorku uruchomione zostało Quantum Computation Center, w którym dostępny jest dla placówek naukowych największy zbiór komputerów kwantowych na naszej planecie. Składa się on z 10 systemów kwantowych, w tym pięć 20-kubitowych, jeden 14-kubitowy i cztery 5-kubitowe. Firma zapowiada jednak, że w ciągu kilku tygodni liczba wzrośnie do aż 14 oraz dołączy do niego również najnowsza i najpotężniejsza, 53-kubitowa maszyna.

Dane opublikowane przez giganta technologicznego napawają optymizmem, gdyż pokazują, że komputery kwantowe cieszą się niesamowitą popularnością na całym świecie. W tej chwili Quantum Computation Center ma już zarejestrowanych 150 tysięcy użytkowników oraz niemal 80 klientów komercyjnych. Od chwili udostępnienia przez IBM pierwszego rejestru obliczeniowego, wykonano już na nim 14 milionów eksperymentów, których skutkiem było powstanie ponad 200 publikacji naukowych.

IBM chwali się, że już teraz komputery kwantowe zaczynają powoli odmieniać na lepsze naszą rzeczywistość. Z ich pomocą inżynierowie tworzą systemy obliczeniowe i symulacje ze świata astronomii, fizyki, chemii, a nawet bankowości. Eksperci oceniają, że kwantowe obliczenia pozwalają znacznie przyspieszyć prace nad technologiami przyszłości i sprzyjają oszczędnościom finansowym.

Obliczenia, które dziś zajmują najszybszym na świecie superkomputerom kilka dni, komputery kwantowe wykonają w kilka sekund. Z ich pomocą będziemy mogli niebawem o wiele szybciej i skutecznej poszukiwać śladów życia w kosmosie, opracowywać leki na najgroźniejsze choroby oraz tworzyć materiały i technologie, które pozwolą nam zacząć przenosić naszą cywilizację na obce obiekty przemierzające Układ Słoneczny.

Kwanty, teoria względności i chemia organiczna – genialnie proste książki dla kilkulatków

Data: 21.09.2019 22:35

Autor: ziemianin

crazynauka.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #nauka #dzieci #CrazyNauka

Czy potrafilibyście w 20 krótkich zdaniach wytłumaczyć, co to jest fizyka kwantowa? Albo teoria względności? Chemia organiczna?.. Umie to Chris Ferrie, autor genialnie prostych książek dla dzieci. Jeśli wciąż macie wątpliwości, co to są kwanty albo dlaczego właściwie ta czasoprzestrzeń się zagina, to sięgnijcie po nie, kiedy dzieci nie widzą 😉

Kwanty, teoria względności i chemia organiczna – genialnie proste książki dla kilkulatków

„Jeśli nie umiesz czegoś wyjaśnić sześciolatkowi, to tak naprawdę tego nie rozumiesz” – ten aforyzm chętnie przypisuje się Albertowi Einsteinowi (jak wiele innych „motywacyjnych” cytatów) albo Richardowi Feynmanowi. Bez względu na to, który z tych genialnych fizyków je wypowiedział (i czy faktycznie zrobił to jeden z nich), to wyjaśnienie niektórych pojęć naukowych nie tylko sześciolatkowi, ale nawet 12-latkowi wydaje się graniczyć z niemożliwością.

Fizyka kwantowa? U mnie w szkole nauczano wyłącznie fizyki klasycznej, nikt nie zająknął się nawet o takich „nowinkach” jak liczące wówczas blisko sto lat mechanika kwantowa czy teoria względności. OK, chodziłam do szkoły jakieś milion lat temu, a czasy się zmieniły i teraz dziedziny te są częścią szkolnego programu. Ale czy są zrozumiałe? Gdybym dowolną osobę z porządnym wykształceniem spoza nauk ścisłych znienacka zapytała na ulicy o to, czym jest kwant, to czy cokolwiek by mi odpowiedziała? Z chemią organiczną jest nieco lepiej, bo tej przynajmniej naucza się już od dawna. Tym niemniej wciąż pamiętam, że nagłe zanurzenie w świecie związków chemicznych nie należało do najłatwiejszych.

Czy dałoby się sprawić, żeby te tematy były nie tylko zrozumiałe, ale także – kiedy bralibyśmy je w szkole na warsztat – okazywałyby się od dawna znajome? Owszem, da się to zrobić – i to właśnie czyni seria książek Chrisa Ferrie. Ferrie to kanadyjski fizyk, matematyk i popularyzator nauki, obecnie zatrudniony jako wykładowca w Centrum Inżynierskich Systemów Kwantowych w University of Technology Sydney w Australii. Zainicjował dłuuugą serię książek popularnonaukowych dla dzieci pt. „Baby University”, co w polskim przekładzie dało „Uniwersytet Malucha”. Pierwsze trzy tytuły z tej serii – „Teoria względności”, „Fizyka kwantowa” i „Chemia organiczna” – właśnie ukazały się w polskim przekładzie. Kolejne trzy – o astronomii, fizyce jądrowej i technologii kosmicznej – czekają na publikację. Współautorką książki o chemii organicznej jest biochemiczka Cara Florance, a duet ten stworzył w ramach tej samej serii również książki o biologii, fizyce jądrowej i ewolucji.

Rozkładówka “Fizyki kwantowej”

A teraz łyżka dziegciu, bo „maluch” jest jednym z moich nieulubionych słów. Co gorsza, za infantylne uważają je również dzieci, co może stanowić element zniechęcający do lektury tych książek. A byłaby to ogromna strata! Bo kiedy jednak pominiemy ten szczegół wynikający z konieczności przetłumaczenia tytułu oryginalnej serii „Baby University”, to okaże się, że trzymamy w rękach prawdziwy skarb – książkę zrozumiałą dla dzieci, ale i wartościową dla ich rodziców, spośród których wielu zapomniało już podstaw chemii organicznej czy teorii względności.

Problematyczna może być konwencja książek wydawanych na tekturze, które – jak wiadomo – skierowane są do bardzo małych dzieci (0-5 lat). My testowaliśmy trzy dopiero co wydane tytuły na naszym 9-latku Adamie, który okazał się właściwym odbiorcą tych treści. Stwierdził, że świetnie zrozumiał, o co chodzi w każdej z książek i że chciałby przeczytać ich więcej (!). Chemia organiczna była prawdziwym wyzwaniem ze względu na przeskok z piłkowych modeli cząsteczek chemicznych do zapisu strukturalnego wzorów, to jednak nie był duży problem. Okazało się nim coś zupełnie innego – jako poważnie traktujący się 9-latek Adam narzekał, że książeczki wyglądają jak wydania dla, nomen omen, maluchów. A więc treść dla dziecka wczesnoszkolnego, a forma dla przedszkolaka. Co z tym począć?

Rozwiązanie podpowiada sam autor, ojciec czworga, który uważa, że żadne dziecko nie jest zbyt małe, aby wprowadzić je w cudowny świat nauki. Można więc kupić te książeczki przedszkolakowi i poprzez wspólne czytanie próbować wdrażać go w świat kwantów i zagiętej przestrzeni. Jeśli nie zrozumie – nie szkodzi, książki poczekają, aż dziecko do nich dojrzeje. Natomiast jeśli nasze dzieci są już w wieku szkolnym, to nic straconego – można zastosować wybieg i kupić te książki „dla siebie”, a tak naprawdę do wspólnego czytania. Sądzę, że warto to zrobić, bo dzięki temu młodym ludziom w przyszłości łatwiej będzie zrozumieć całe mnóstwo zagadnień, z którymi my borykaliśmy się w szkole i w życiu. Ile bym dała za takie podpowiedzi w czasach, kiedy sama byłam dzieckiem!

„Chemia organiczna dla maluchów”

„Fizyka kwantowa dla maluchów”

„Teoria względności dla maluchów”

Data: 21.09.2019 21:56

Autor: Ijon_Tichy

Desmond Morris "Ludzkie zoo". Naukowo w kontekście zboczenia sadyzmu i masochizmu.

SEKS JAKO OZNACZANIE DOMINACJI

Napoleon miał bardzo małe genitalia a Hitler nie miał jednego jądra – obydwoje mieli dziwaczne, zboczone sposoby zaspokajania swoich potrzeb seksualnych oraz parcie na władzę. Seksualizm dominującego, skrzywionego mężczyzny może służyć jako wyraz agresji właściwej dominacji. Potem staje się w tej roli tak ważny, że wszelkie jego niedostatki domagają się kompensacji we wzroście poziomu agresji jako takiej.

Mężczyzna może zmierzać do seksu z kobietą żeby dowartościować swoje ego. Zdobywanie kobiety służy jako potwierdzanie swojego statusu zwycięskiego samca wobec innych samców. Mężczyźnie wystarczy czasem nawet tylko pokazywanie się innym mężczyznom z kobietami jako sygnał, że kobiety są mu podporządkowane. Poczucie dumy z przebywania w żeńskim towarzystwie (dawniej – harem).

Gdy brakuje mu seksu opowiada np. sprośne dowcipy i kłamliwie przechwala się w tematyce seksu obnaża swoje seksualne pragnienia (czyży nasze porno-lurki xD ) – są to przykłady mechanizmów kompensacyjnych. Mężczyzna próbuje w ten sposób sprawiać wrażenie aktywnego seksualnie wbrew faktom.

Z czasem może też posunąć się do usług prostytutki (lub striptizerki). Cechą szczególną tego typu seksu jest to, że kobieta podlega uprzedmiotowieniu, upodleniu. Mimo, że tak na prawdę nie chce obcować seksualnie poddaje się mężczyźnie w zamian za niewielką ilość pieniędzy. Ta forma seksu często przybiera formy poniżające, a nawet sadystyczne. Im bardziej zakompleksiony człowiek i drastyczna jest potrzeba dowartościowania ego, tym bardziej desperackich środków może szukać na jej zaspokojenie. Dalego często dzieje się tak, że bardziej poniżające i gwałtowne działanie przynosi skuteczniejsze dowartościowanie.

Większość mężczyzn nie potrzebuje uciekać się do tych skrajnych form. Ale we współczesnych warunkach superplemiennych, gdzie istnieje niewielka ilość osób dominujących i ogromna ilość uległych im poddanych, gdzie istnieje silna presja na podnoszenie statusu, można dostrzec wzrost tendencji do zachowań sadystycznych.

Jedną z najczęstszych form sadyzmu jest gwałt, którego dopuszczają się prawie niemal wyłącznie mężczyźni i wyraża męską agresywność lepiej niż jakikolwiek inny sadyzm.

Morderca pedofil – osoba skrajnie niedowartościowana, która potrzebuje najwyższej formy poniżania, dominacji i sadyzmu na najsłabszych i najbardziej bezbronnych.

Większość sadystycznych skłonności ogranicza się do sfery wyobraźni. Te jednak są autentycznymi pragnieniami i mogą patologicznie się urzeczywistnić…

#porno #sadomaso #nauka #zboczenia

Data: 21.09.2019 17:45

Autor: Ijon_Tichy

"Tę seksualność narzuca wąska grupa seksualnych psychopatów" – Gail Dines, profesor socjologii i nauk o kobietach na uniwersytecie w Bostonie. Specjalistka w zakresie badań nad społecznymi skutkami hiperseksualizacji przez przemysł porno. Warto zapoznać się z jej spostrzeżeniami.

https://www.youtube.com/watch?v=eZtZVyabSV4

#pornografia #zboczenie #demoralizacja #nauka