Grzegorz „Messiah” Błoch — wspomnienie pierwszego wokalisty Arkony

Data: 15.09.2019 19:44

Autor: dobrochoczy

andrzejtarnowski.blogspot.com

Grzegorz Błoch znany lepiej jako Messiah — to były wokalista kultowej Arkony — która w latach dziewięćdziesiątych jako pierwszy blackmetalowy zespół zaczęła nagrywać w języku polskim. Messiah miał jeden z ciekawszych wokali pagan/blackmetalowych w naszym kraju. Nie dziwne więc, że przez wielu fanów uważany jest za najlepszego frontmana w dziejach Arkony. Messiah w 2002 roku, jednak niespodziewanie odszedł z zespołu i słuch po nim zaginął… do czasu, kiedy dwa lata temu poinformowano o śmierci muzyka. Zważając na ten enigmatyzm, postanowiłem w tym arcie przedstawić najważniejsze fakty z jego życiorysu. #metalmusic #muzyka #historia #legendy #arkona

Data: 09.09.2019 15:20

Autor: UltraMarynek

Nyarlathotep – The Great Old Ones

Fani Lovecrafta bez problemu zidentyfikują nazwę zespołu. Dla niewtajemniczonych ta dziwnie, a jednocześnie znajomo brzmiąco nazwa jest imieniem jednego z bóstw panteonu stworzonego przez H. P. Lovecrafta. Natomiast sam tytuł jest jednym z kręgu tych bóstw. Najpopularniejszym bóstwem, które przebiło się do popkultury jest Cthulhu. Nie wiecie jak te imiona czytać? Spokojnie, Lovecraft zastrzegł, że każda interpretacja jest "poprawna" ponieważ ludzkie języki nie są w stanie poprawnie wymówić tych imion. ( ͡º ͜ʖ͡º)

#metalmusic #bojowkawielkichprzedwiecznych #muzyka

Data: 07.09.2019 01:41

Autor: BlaziuBlaz

Nie bez powodu kocham ten kawałek od pierwszego wejrzenia. Dziś pasuje i tutaj.

Sepultura – Inner self

#muzyka #sepultura #thrashmetal #metalmusic

https://www.youtube.com/watch?v=jXWrmXPE_h8

Walking these dirty streets

With hate in my mind

Feeling the scorn of the world

I won't follow your rules

Blame and lies, contradictions arise

Blame and lies, contradictions arise

Nonconformity in my inner self

Only I guide my inner self

I won't change my way

It has to be this way

I live my life for myself

Forget your filthy ways

Blame and lies, contradictions arise

Blame and lies, contradictions arise

Nobody will change my way

Life betrays, but I keep on going

There's no light, but there's hope

Crushing oppression, I win

Betraying and playing dirty, you think you'll win

But someday you'll fall, and I'll be waiting

Laughs of an insane man, you'll hear

Personality is my weapon against your envy

Walking these dirty streets

With hate in my mind

Feeling the scorn of the world

I won't follow your rules

Nonconformity in my inner self

Only I guide my inner self

Data: 27.08.2019 20:54

Autor: FiligranowyGucio

"The Mask" by Lynda Kay & Lemmy K.

https://www.youtube.com/watch?v=i4LKdEcDGdM&list=PLqfDsXNRlDg_e5_rvAlqNZ215dl18KwsQ&index=4&t=0s

Rogata dłoń

Inaczej: mano cornuta, sign of the horns, devil sign, devil horns, Leviathan Horns.W tłumaczeniu: rogata dłoń, znak diabła, rogi diabła.Układ dłoni ma przypominać rogaty łeb. Większość znanych określeń tego gestu odnosi się właśnie do rogów i demona, pojawiają się też odniesienia nawiązujące do nazw instytucji sportowych, np. drużyny Longorns, podczas której meczy kibice wyciągają ręce w takim układzie palców.

Gest jest szczególnie popularny w subkulturze satanistycznej oraz metalowej. Często jest widoczny na koncertach (szczególnie metalowych), jest też formą pozdrowienia w ramach metalowej subkultury. Rozpropagował go szczególnie Ron Dio, wokalista m.in. zespołu blackmetalowego Black Sabbath. On sam (jak przyznał w jednym z wywiadów) identyfikował ten gest z malocchio (złe oko, złe spojrzenie, zły czyn magiczny), co ma odniesienie wyłącznie okultystyczne. Więcej na temat malocchio wraz z definicją można znaleźć w książce o. Aleksandra Posackiego pt. „Okultyzm, magia, demonologia”

Na południu Europy "cornuto" (z włoskiego "corna" to "rogi") oznacza rogacza, zdradzanego żonatego mężczyznę (określenie "rogacz" funkcjonuje także w Polsce). Nie trzeba się jednak przejmować, jeśli ktoś postanowi nam "dorobić rogi", ponieważ w hinduizmie i buddyzmie bardzo podobny gest służy odstraszeniu zła i negatywnych emocji.

źródła

http://www.logo24.pl/Logo24/1,85831,5640489,Gesty__na_ktore_nalezy_uwazac.ht

https://egzorcyzmy.katolik.pl/rogata-dlon/

#ciekawostki #metalmusic #muzyka #dio #historia #wlochy #lemmy

Data: 26.08.2019 22:59

Autor: Kubeusz

EXCITER – HEAVY METAL MANIAC [1993]

  1. The Holocaust

  2. Stand Up and Fight

  3. Heavy Metal Maniac

  4. Iron Dogs

  5. Mistress of Evil

  6. Under Attack

  7. Rising of the Dead

  8. Black Witch

  9. Cry of the Banshee

Exciter, nazwa ta powinna być znana każdemu maniakowi metalowego grania. Powinna, ale chyba jednak nie jest. Ekipa Johna Ricciego to już mocno wyblakła gwiazda. Wpływ na taki stan rzeczy na pewno miały roszady personalne mające wpływ na poziom materiału, jak i sam fakt, że tego typu granie zeszło na dalszy plan i przestało być w pewnym momencie popularne.

Ta Kanadyjska formacja, zadebiutowała w 1983 roku, albumem, o wszystko mówiącym tytule – Heavy Metal Maniac. I taka jest ta płyta, dla heavy metalowych maniaków, dla których najlepsze lata ciężkiego grania plasują się w latach 70′ i 80′ ubiegłego stulecia. Lubujących się w dopieszczonych produkcjach, pełnych triggerów i post-produkcyjnego badziewia ta płyta odrzuci już na samym początku. Jeśli Ty, który czytasz teraz te słowa stwierdzasz, że lubisz klasyczne łojenie po dupsku bez znieczulenia, lubisz krew pot i łzy, możesz śmiało czytać dalej a być może pokochasz stare (a później może i nowsze) dokonania Exciter.

The Holocaust nijak nie przygotowuje na to, co będzie się działo przez najbliższe, niespełna 40 minut, krótkie wprowadzenie, eksplozja i zaczyna się. Ostry jak brzytwa riff piłuje nasze uszy, do którego chwilę później dołącza reszta zespołu. Zaczyna się ostra jazda bez trzymanki. Płytę wypełniają krótkie, konkretne (średnia długość 3-5 minut) killery. Przepełnione prymitywną, surową energią. Słuchając takiego Stand Up And Fight czy Heavy Metal Maniac wyobrażam sobie, jakie musiały siać zniszczenie na koncertach. Ten album posiada taki ładunek energii, że pewnie niejeden klub został rozjebany w drzazgi podczas koncertowego szaleństwa. Odnośnie koncertów, ta muzyka została chyba specjalnie dla nich stworzona, proste, „nośne” refreny, które idealnie nadają się do wyśpiewania, przepraszam, wydarcia się przez publikę. Nawet, jeśli zespół zwalnia nieco (Iron Dogs, czy ballada (w 100% heavy metalowa, a nie jakieś smuty dla pizd) Black Witch), to tylko po to, aby kilka chwil później kopać po rzyci ze zdwojoną siłą. Toteż opisywanie każdego kawałka po kolei mija się z celem (inna sprawa że takie pisanie jest nudne). Co ja mogę jeszcze napisać, każdy kto lubi metal z tamtych czasów doskonale wie o czym piszę, a Ci, dla których metalowe granie to wszelakiej maści wypieszczone cory i inne takie i tak nie zrozumieją. Ostatnie słowo należy się dla perkusisty pełniącego rolę gardłowego. Do dziś nie mogę pojąć faktu, jak ten człowiek mógł niszczyć obiekty na bębnach, jednocześnie tak śpiewając, szacunek i moje ukłony. Poniżej, tytułowy wałek, chociaż w to miejsce można wstawić jakikolwiek inny numer z debiutu, to tyle, a ja wracam do słuchania Heavy Metal Maniac i za chwilę puszczam Violence & Force \m/

https://www.youtube.com/watch?v=gWEDeBJ8_Iw

oryginalny tekst pochodzi z 15 lutego 2012 roku.

#metal #metalmusic #speedmetal #heavymetal

Data: 02.08.2019 19:18

Autor: Prospero

Podoba mi się ta piosenka. W przeciwieństwie do większości metalowych zespołów, w których na wokalu jest babka, jedyną zaletą tej wokalistki nie jest to, że ma cipkę. Tutaj słychać, że potrafi śpiewać (na żywo brzmi to równie dobrze). Dodatkowo sama muzyka nie wygląda na skrojoną pod grubego, spoconego Niemca na letnim festiwalu.

#muzyka #metalmusic

Jinjer – Pisces

Data: 28.07.2019 07:08

Autor: BlaziuBlaz

Screams and nightmares

Of a life I want

Can't see living this lie no

A world I haunt

You've lost all control of my

Heart and soul

Satan holds my future

Watch it unfold

I am the Antichrist

It's what I was meant to be

Your God left me behind

And set my soul to be free

Watching disciples

Of the satanic rule

Pentagram of blood

Holds the jackal's truth

Searching for the answer

Christ hasn't come

Awaiting the final moment

The birth of Satan's son

Screams,

From a life I live

Torment,

Is what I give

Torture,

Is what I love

The down fall,

Of the heavens above

I am the Antichrist

All love is lost

Insanity is what I am

Eternally my soul will rot.

https://www.youtube.com/watch?v=TY67ezlrOwU

#slayer #slayerkurwa #satanizm #muzyka #metalmusic

Data: 09.07.2019 19:59

Autor: FiligranowyGucio

Członkowie CONFESS skazani na ponad 14 lat w irańskim więzieniu i 74 baty za granie Heavy metalu;

"Od 2015 roku zajmujemy się historią aresztowania irańskiej grupy metalowej Confess. Irański duet metalowy Nikan "Siyanor" Khosravi i Arash "Chemical" Ilkhani zostali aresztowani w listopadzie 2015 roku przez Armię Strażników Rewolucji Islamskiej. Oskarżono ich o bluźnierstwo, reklamę przeciwko systemowi, prowadzenie nielegalnego i podziemnego zespołu oraz wytwórni płytowej promującej muzykę uważaną za szatańską, pisanie antyreligijnych tekstów i udzielanie wywiadów zabronionym zagranicznym stacjom radiowym."

https://www.youtube.com/watch?v=6Hq6htwubFQ

Cały artykuł https://metalinjection.net/metal-crimes/confess-members-sentenced-to-14-years-in-iranian-prison-74-lashes-for-playing-heavy-metal?fbclid=IwAR0ND_p06XrBm2a3cVlt8AMiSPs36wz88OyQ-ILtJSBa9InDYLdStNK4030

#muzyka #metalmusic #iran #wiezienie #islam

Data: 17.04.2019 15:27

Autor: m__d

Przyjdzie taki czas, że obudzi się

I przeprosić przyjdzie cię

Szansę miała już

Zmarnowała ją

Niech się teraz męczy inny z nią

Piję ile chce, albo i więcej

Nikt dupy nie truje

I nie mówi nikt, że przegiąłem pałę

Piękne. <3

#metalmusic #nocnykochanek

https://www.youtube.com/watch?v=SJVznM5CsoI

Data: 10.03.2019 20:44

Autor: Gunnar_Tristmann

Pierwsza horda, która przyniosła Finom black metal… ale nie do końca blackmetalowa, bo świetnie łączą ten gatunek z doomem. NIE ŻADNE ŁYŁYŁYŁY(wronie wrzaski) dsbmy, tylko prawdziwy black z doomowymi riffami i wyraźną linią basu.

https://www.youtube.com/watch?v=xv1r0D_52lQ

Data: 08.03.2019 18:37

Autor: FiligranowyGucio

Metal rodem z Węgier,miód dla uszu ;)

https://www.youtube.com/watch?v=SnNbts-FtIo&list=PLqfDsXNRlDg_e5_rvAlqNZ215dl18KwsQ&index=309&fbclid=IwAR23WKfXxvx9gzCGtTiFW1GiUD81xMstnc26iM7CiIvrGfLodEJuHliNL2U

Data: 07.03.2019 15:54

Autor: Gunnar_Tristmann

Który zespół najlepiej zaśpiewał o Eli Batory?

Bathory:

https://www.youtube.com/watch?v=RpPrmUbfXak

Venom:

https://www.youtube.com/watch?v=MbldM7JEIeE

Tormentor:

https://www.youtube.com/watch?v=w7AtgbonKEk

Schizofrenik, który współtworzył podwaliny polskiego black metalu

Data: 05.03.2019 19:29

Autor: dobrochoczy

andrzejtarnowski.blogspot.com

Polski black metal wykreował wiele wyrazistych postaci, jednakże Grzegorza Jurgielewicza znanego pod pseudonimami Anextiomarus i Karcharoth pod względem „niepowtarzalności” nie da się przyrównać z nikim na naszej scenie blackmetalowej. Wokalista, gitarzysta, basista, autor tekstów, wydawca zina i piewca ideologiczny. Dla jednych psychopata, dla drugich geniusz. Zważywszy na ten dysonans, niedziwne jest to, że postać Jurgielewicza wzbudza coraz większe zainteresowanie nie tylko wśród fanów pagan black metalu. Wspomnienie to będzie dotyczyć jak nie trudno odgadnąć najważniejszych faktów z jego życia — tych bardziej i mniej znanych opinii publicznej.

Data: 22.02.2019 22:57

Autor: Gunnar_Tristmann

Jak napisać utwór metalcorowy?

Skopiować riffy z płyty At The Gates – Slaughter Of The Soul, dołożyć hardcorową rytmikę i gotowe!!

https://www.youtube.com/watch?v=URhmC865SGI

Sacred Reich w studio po raz pierwszy od ponad 20 lat

Data: 10.02.2019 22:11

Autor: Kubeusz

metalnews.pl

Sacred Reich, weterani thrash metalu rodem z Arizony, oficjalnie zapowiedzieli powrót do studia. Zespół opublikował za pośrednictwem Facebooka nagranie, na którym Dave McClain, perkusista, nagrywa swoje partie. Nowy materiał jest pierwszym od ponad dwudziestu lat, jaki mamy okazję usłyszeć.

Data: 10.02.2019 21:47

Autor: Kubeusz

PAINMUSEUM – METAL FOR LIFE [2005]

cover

1.The Divine Birth of Tragedy

2.Speak The Name

3.Hosanna Hosanna

4.Words Kill Everything

5.American Metalhead

6.Dogs In A Cage

7.Live And Die

8.Burn Flesh Burn

9.PainmuseuM (Metal For Life)

10.Bloody Wings

11.I Am Your Keeper

12.Scars In Black

To już 7 lat, od momentu wydania Metal For Life, projektu o nazwie Painmuseum. 7 lat, a o nowym albumie ani widu ani słychu 😦

A czym jest ten cały Painmuseum? Jest to projekt muzyków takich jak: Metal Mike Chlaściak (gitary), Bobby Jarzombek (bębny), Steve DiGiorgio (bass), oraz Tim Clayborne (wokale). Kilka (mianowicie dwa) nazwisk brzmiących bardzo swojsko (udzielali się między innymi u Halforda solo), DiGiorgio, który grał na basie w tylu zespołach, że łatwiej wymienić w czym nie grał, oraz chyba nieznany szerzej wokalista. Trzeba przyznać, że skład całkiem, całkiem. Czy taki zespół, mógłby nagrać słabą płytę? Owszem, ale nie tym razem 😉

Czym jest Painmuseum od strony muzycznej? Jest to 100% metal, metalowe tu jest wszystko, począwszy od okładki, przez tytuł (Metal For Life), muzyków (METAL Mike Chlaściak) a co najważniejsze, na muzycznej zawartości kończąc. Ale skupmy się na muzyce, czy Metal For Life jest warte słuchania? Jak najbardziej. To rewelacyjna mieszanka heavy, thrashu i deathu na naprawdę wysokim poziomie. Co za tym idzie, jest bardzo zróżnicowanie. Obok ociężałych walców jak American Metalhead czy Live And Die (jeden z najlepszych na płycie), mamy takie pędzące petardy Speak The Name, Dogs In A Cage czy I Am Your Keeper. Niekiedy jest nieco przebojowo wręcz (Burn Flesh Burn oraz Bloody Wings). Ciekawy jest również bonusowy (niby japan bonus, ale kupiłem płytę w kraju i też był) Scars In Black, jeden z najlepszych na płycie.

Metal For Life, mimo nowoczesnej produkcji, zakorzeniony jest w duchu klasycznego metalowego grzańska, Mike Chlaściak wycina bardzo fajne riffy i jeszcze fajniejsze solówki. Sekcja rytmiczna nie zostaje w tyle i ani myśli dawać dupy. Na osobne słowa pochwały zasługuje Tim Clayborne, nie rozumiem jak ten człowiek nie jest do teraz rozpoznawalny. Jego wokale są bardzo zróżnicowane, czasem śpiewa czysto, czasem growluje, wydziera się, a na dodatek wydaje z siebie black metalowe skrzeki rodem z najgęstszych lasów położonych najbardziej na północ.

To wszystko razem daje wybuchową mieszankę, której niczego nie brakuje. Metal For Life słucha się naprawdę przyjemnie, jest tu wszystko to co powinno się znaleźć na rasowym, metalowym albumie: zajebiste riffy, miodne solówki, sekcja rytmiczna daje czadu, a wokalista nie okazuje się być miękką pizdą tylko krzykaczem z krwi i kości. Więc jeśli znajdziecie gdzieś w sklepie Painmuseum, bierzcie w ciemno.

https://youtu.be/S9gOpY7HzHs

oryginalny tekst pochodzi z 25 lutego 2012 roku.

Data: 07.02.2019 23:28

Autor: aborygo

Bardzo dobry cover pieśni oddającej człowieczą tęsknotę za odzyskaniem Axis Mundi, osi świata ilustrowanej między innymi przez biblijne drzewo poznania, nordycki Yggdrasil, słowiańskie wyobrażenie posągu Świętowita, czy wreszcie chrześcijański krzyż. Ot archaiczne wyobrażenia zakorzenione w nas niczym wszczepiony strach raczkującego dziecka przed zabawkowym wężem, którego wyobrażenie nam Axis Mundi, pradawny porządek, gdzieś kiedyś odebrało.

Data: 05.02.2019 21:40

Autor: Kubeusz

intro

CROSSFIRE – SECOND ATTACK [1985]

cover

  1. Second attack

  2. Feeling down

  3. Highway driver

  4. Atomic war

  5. Master of evil

  6. Scream and shout

  7. Running for love

HA, prędzej czy później ten album musiał się tu pojawić – pojawia się on wszędzie tam gdzie pisywałem do tej pory, więc było spore prawdopodobieństwo, że i na tym blogu się ukaże. No i tradycji stało się zadość. 🙂

Pamiętam jak kiedyś dostałem od wujka kilkanaście winyli. Wśród wielu płyt moją uwagę zwróciła płyta, na okładce której widniała czaszko-świątynia. Odwracam kopertę, a tam heavy metal. Jako iż były to czasy, gdy bardzo mocno jarałem się taką muzyka, czym prędzej włączyłem sprzęcicho i zacząłem słuchać Second Attack.

Teraz, po latach włączyłem ponownie ten album przekonać się, czy nadal podoba mi się tak, jak te parę lat temu. Muszę przyznać, że całkiem miło zleciało mi te niespełna 40 minut. Pojawia się pytanie – jak mam scharakteryzować ten album? Wydaje mi się, że najlepsze będą dwa słowa – klasyczny heavy metal (to trzy jednak). Tak będzie najprościej. Jak w każdym szanującym się albumie heavy metalowym, tak i tu mamy pędzące przed siebie rozpędzone kanonady riffów i solówek, począwszy od Second Attack do Atomic War, który gna niczym fala uderzeniowa przez ponad 6 minut nie dając słuchaczowi ani chwili wytchnienia. Dla odmiany mamy też wolniejsze numery (dokładnie to jeden), w postaci Master of Evil, który wręcz kroczy. Jednak tradycja nakazuje, aby na heavy metalowym albumie znalazła się przynajmniej jedna ballada – tak też jest i tutaj, w postaci Running For Love. Wiadomo, przez większość czasu jest raczej spokojnie ale pod koniec zespół znów pokazuje pazur.

Zdaję sobie sprawę, że od strony technicznej oraz pod względem umiejętności ten zespół pewnie się nie wyróżniał z morza innych zespołów, które bawiły się w taką muzykę, ale chłopcy z Belgii robili to na tyle dobrze moim zdaniem, że warto posłuchać ich drugiego (niestety jedyny jaki znam 😦 ) albumu, który wydaje mi się małą perełką w szambie pełnym gówna.

https://youtu.be/wPQ6O37cn5A

tekst pochodzi z 14 stycznia 2012 roku.

Adaestuo - Krew za Krew

Data: 02.02.2019 23:36

Autor: Thorns

m.youtube.com

“Listen to them, the children of the night. What sweet music they make!” – skomentował Dracula dobiegające zza okna wilcze wycie.

Kiedy usłyszałem nowe Adaestuo, słowa Hrabiego wydały mi się odpowiednimi, żeby jednym zdaniem wyrazić mój podziw dla płyty "Krew za krew". Album jest koncentratem najmroczniejszych muzycznych klimatów, jakie miałem przyjemność dotychczas poznać. Mamy tu nawiedzone zawodzenia i elektroniczne tła znane z Aghast (od Nebelhexe), opętańcze wycia z "piosenki" Comayhem grupy Sui Generis Umbra, do tego skowyt miliona dusz, które opuścił rozum i pogrążają się w piekielnym chaosie. To wszystko wymieszane z przyjemnym black metalem w proporcjach mniej więcej 3:2.
Tak jak słońce daje światło, tak "Krew za krew" emanuje ciemnością, zabierając słuchacza do przeklętego świata, gdzie formą egzystencji jest śmierć, nie życie.
AD 2019 – jak się okazuje – rokiem pierwszych razów, to po raz pierwszy żeński wokal daje radę w blacku.