Data: 17.04.2019 15:27

Autor: m__d

Przyjdzie taki czas, że obudzi się

I przeprosić przyjdzie cię

Szansę miała już

Zmarnowała ją

Niech się teraz męczy inny z nią

Piję ile chce, albo i więcej

Nikt dupy nie truje

I nie mówi nikt, że przegiąłem pałę

Piękne. <3

#metalmusic #nocnykochanek

https://www.youtube.com/watch?v=SJVznM5CsoI

Data: 10.03.2019 20:44

Autor: Gunnar_Tristmann

Pierwsza horda, która przyniosła Finom black metal… ale nie do końca blackmetalowa, bo świetnie łączą ten gatunek z doomem. NIE ŻADNE ŁYŁYŁYŁY(wronie wrzaski) dsbmy, tylko prawdziwy black z doomowymi riffami i wyraźną linią basu.

https://www.youtube.com/watch?v=xv1r0D_52lQ

Data: 08.03.2019 18:37

Autor: FiligranowyGucio

Metal rodem z Węgier,miód dla uszu ;)

https://www.youtube.com/watch?v=SnNbts-FtIo&list=PLqfDsXNRlDg_e5_rvAlqNZ215dl18KwsQ&index=309&fbclid=IwAR23WKfXxvx9gzCGtTiFW1GiUD81xMstnc26iM7CiIvrGfLodEJuHliNL2U

Data: 07.03.2019 15:54

Autor: Gunnar_Tristmann

Który zespół najlepiej zaśpiewał o Eli Batory?

Bathory:

https://www.youtube.com/watch?v=RpPrmUbfXak

Venom:

https://www.youtube.com/watch?v=MbldM7JEIeE

Tormentor:

https://www.youtube.com/watch?v=w7AtgbonKEk

Schizofrenik, który współtworzył podwaliny polskiego black metalu

Data: 05.03.2019 19:29

Autor: dobrochoczy

andrzejtarnowski.blogspot.com

Polski black metal wykreował wiele wyrazistych postaci, jednakże Grzegorza Jurgielewicza znanego pod pseudonimami Anextiomarus i Karcharoth pod względem „niepowtarzalności” nie da się przyrównać z nikim na naszej scenie blackmetalowej. Wokalista, gitarzysta, basista, autor tekstów, wydawca zina i piewca ideologiczny. Dla jednych psychopata, dla drugich geniusz. Zważywszy na ten dysonans, niedziwne jest to, że postać Jurgielewicza wzbudza coraz większe zainteresowanie nie tylko wśród fanów pagan black metalu. Wspomnienie to będzie dotyczyć jak nie trudno odgadnąć najważniejszych faktów z jego życia — tych bardziej i mniej znanych opinii publicznej.

Data: 22.02.2019 22:57

Autor: Gunnar_Tristmann

Jak napisać utwór metalcorowy?

Skopiować riffy z płyty At The Gates – Slaughter Of The Soul, dołożyć hardcorową rytmikę i gotowe!!

https://www.youtube.com/watch?v=URhmC865SGI

Sacred Reich w studio po raz pierwszy od ponad 20 lat

Data: 10.02.2019 22:11

Autor: Kubeusz

metalnews.pl

Sacred Reich, weterani thrash metalu rodem z Arizony, oficjalnie zapowiedzieli powrót do studia. Zespół opublikował za pośrednictwem Facebooka nagranie, na którym Dave McClain, perkusista, nagrywa swoje partie. Nowy materiał jest pierwszym od ponad dwudziestu lat, jaki mamy okazję usłyszeć.

Data: 10.02.2019 21:47

Autor: Kubeusz

PAINMUSEUM – METAL FOR LIFE [2005]

cover

1.The Divine Birth of Tragedy

2.Speak The Name

3.Hosanna Hosanna

4.Words Kill Everything

5.American Metalhead

6.Dogs In A Cage

7.Live And Die

8.Burn Flesh Burn

9.PainmuseuM (Metal For Life)

10.Bloody Wings

11.I Am Your Keeper

12.Scars In Black

To już 7 lat, od momentu wydania Metal For Life, projektu o nazwie Painmuseum. 7 lat, a o nowym albumie ani widu ani słychu 😦

A czym jest ten cały Painmuseum? Jest to projekt muzyków takich jak: Metal Mike Chlaściak (gitary), Bobby Jarzombek (bębny), Steve DiGiorgio (bass), oraz Tim Clayborne (wokale). Kilka (mianowicie dwa) nazwisk brzmiących bardzo swojsko (udzielali się między innymi u Halforda solo), DiGiorgio, który grał na basie w tylu zespołach, że łatwiej wymienić w czym nie grał, oraz chyba nieznany szerzej wokalista. Trzeba przyznać, że skład całkiem, całkiem. Czy taki zespół, mógłby nagrać słabą płytę? Owszem, ale nie tym razem 😉

Czym jest Painmuseum od strony muzycznej? Jest to 100% metal, metalowe tu jest wszystko, począwszy od okładki, przez tytuł (Metal For Life), muzyków (METAL Mike Chlaściak) a co najważniejsze, na muzycznej zawartości kończąc. Ale skupmy się na muzyce, czy Metal For Life jest warte słuchania? Jak najbardziej. To rewelacyjna mieszanka heavy, thrashu i deathu na naprawdę wysokim poziomie. Co za tym idzie, jest bardzo zróżnicowanie. Obok ociężałych walców jak American Metalhead czy Live And Die (jeden z najlepszych na płycie), mamy takie pędzące petardy Speak The Name, Dogs In A Cage czy I Am Your Keeper. Niekiedy jest nieco przebojowo wręcz (Burn Flesh Burn oraz Bloody Wings). Ciekawy jest również bonusowy (niby japan bonus, ale kupiłem płytę w kraju i też był) Scars In Black, jeden z najlepszych na płycie.

Metal For Life, mimo nowoczesnej produkcji, zakorzeniony jest w duchu klasycznego metalowego grzańska, Mike Chlaściak wycina bardzo fajne riffy i jeszcze fajniejsze solówki. Sekcja rytmiczna nie zostaje w tyle i ani myśli dawać dupy. Na osobne słowa pochwały zasługuje Tim Clayborne, nie rozumiem jak ten człowiek nie jest do teraz rozpoznawalny. Jego wokale są bardzo zróżnicowane, czasem śpiewa czysto, czasem growluje, wydziera się, a na dodatek wydaje z siebie black metalowe skrzeki rodem z najgęstszych lasów położonych najbardziej na północ.

To wszystko razem daje wybuchową mieszankę, której niczego nie brakuje. Metal For Life słucha się naprawdę przyjemnie, jest tu wszystko to co powinno się znaleźć na rasowym, metalowym albumie: zajebiste riffy, miodne solówki, sekcja rytmiczna daje czadu, a wokalista nie okazuje się być miękką pizdą tylko krzykaczem z krwi i kości. Więc jeśli znajdziecie gdzieś w sklepie Painmuseum, bierzcie w ciemno.

https://youtu.be/S9gOpY7HzHs

oryginalny tekst pochodzi z 25 lutego 2012 roku.

Data: 07.02.2019 23:28

Autor: aborygo

Bardzo dobry cover pieśni oddającej człowieczą tęsknotę za odzyskaniem Axis Mundi, osi świata ilustrowanej między innymi przez biblijne drzewo poznania, nordycki Yggdrasil, słowiańskie wyobrażenie posągu Świętowita, czy wreszcie chrześcijański krzyż. Ot archaiczne wyobrażenia zakorzenione w nas niczym wszczepiony strach raczkującego dziecka przed zabawkowym wężem, którego wyobrażenie nam Axis Mundi, pradawny porządek, gdzieś kiedyś odebrało.

Data: 05.02.2019 21:40

Autor: Kubeusz

intro

CROSSFIRE – SECOND ATTACK [1985]

cover

  1. Second attack

  2. Feeling down

  3. Highway driver

  4. Atomic war

  5. Master of evil

  6. Scream and shout

  7. Running for love

HA, prędzej czy później ten album musiał się tu pojawić – pojawia się on wszędzie tam gdzie pisywałem do tej pory, więc było spore prawdopodobieństwo, że i na tym blogu się ukaże. No i tradycji stało się zadość. 🙂

Pamiętam jak kiedyś dostałem od wujka kilkanaście winyli. Wśród wielu płyt moją uwagę zwróciła płyta, na okładce której widniała czaszko-świątynia. Odwracam kopertę, a tam heavy metal. Jako iż były to czasy, gdy bardzo mocno jarałem się taką muzyka, czym prędzej włączyłem sprzęcicho i zacząłem słuchać Second Attack.

Teraz, po latach włączyłem ponownie ten album przekonać się, czy nadal podoba mi się tak, jak te parę lat temu. Muszę przyznać, że całkiem miło zleciało mi te niespełna 40 minut. Pojawia się pytanie – jak mam scharakteryzować ten album? Wydaje mi się, że najlepsze będą dwa słowa – klasyczny heavy metal (to trzy jednak). Tak będzie najprościej. Jak w każdym szanującym się albumie heavy metalowym, tak i tu mamy pędzące przed siebie rozpędzone kanonady riffów i solówek, począwszy od Second Attack do Atomic War, który gna niczym fala uderzeniowa przez ponad 6 minut nie dając słuchaczowi ani chwili wytchnienia. Dla odmiany mamy też wolniejsze numery (dokładnie to jeden), w postaci Master of Evil, który wręcz kroczy. Jednak tradycja nakazuje, aby na heavy metalowym albumie znalazła się przynajmniej jedna ballada – tak też jest i tutaj, w postaci Running For Love. Wiadomo, przez większość czasu jest raczej spokojnie ale pod koniec zespół znów pokazuje pazur.

Zdaję sobie sprawę, że od strony technicznej oraz pod względem umiejętności ten zespół pewnie się nie wyróżniał z morza innych zespołów, które bawiły się w taką muzykę, ale chłopcy z Belgii robili to na tyle dobrze moim zdaniem, że warto posłuchać ich drugiego (niestety jedyny jaki znam 😦 ) albumu, który wydaje mi się małą perełką w szambie pełnym gówna.

https://youtu.be/wPQ6O37cn5A

tekst pochodzi z 14 stycznia 2012 roku.

Adaestuo - Krew za Krew

Data: 02.02.2019 23:36

Autor: Thorns

m.youtube.com

“Listen to them, the children of the night. What sweet music they make!” – skomentował Dracula dobiegające zza okna wilcze wycie.

Kiedy usłyszałem nowe Adaestuo, słowa Hrabiego wydały mi się odpowiednimi, żeby jednym zdaniem wyrazić mój podziw dla płyty "Krew za krew". Album jest koncentratem najmroczniejszych muzycznych klimatów, jakie miałem przyjemność dotychczas poznać. Mamy tu nawiedzone zawodzenia i elektroniczne tła znane z Aghast (od Nebelhexe), opętańcze wycia z "piosenki" Comayhem grupy Sui Generis Umbra, do tego skowyt miliona dusz, które opuścił rozum i pogrążają się w piekielnym chaosie. To wszystko wymieszane z przyjemnym black metalem w proporcjach mniej więcej 3:2.
Tak jak słońce daje światło, tak "Krew za krew" emanuje ciemnością, zabierając słuchacza do przeklętego świata, gdzie formą egzystencji jest śmierć, nie życie.
AD 2019 – jak się okazuje – rokiem pierwszych razów, to po raz pierwszy żeński wokal daje radę w blacku.