Z Williamsa powietrze schodzi powoli

Data: 29.10.2019 14:16

Autor: ziemianin

pl.motorsport.com

#formula1 #meksyk #wiadomosci #codziennaprasowka #informacje #f1 #motosport

Z nieznanych przyczyn tempo wyścigowe Williamsa w Meksyku nie było dramatyczne i to nie był "standardowy" wyścig tej ekipy. Kubica i Russell powalczyli i tylko pech Polaka sprawił, że nie dojechał przed Anglikiem.

Z Williamsa powietrze schodzi powoli

FW42 zmiennym jest

Po kwalifikacjach zastanawialiśmy się, czy George Russell będzie w stanie zdublować Roberta Kubicę w wyścigu. Do takich rozważań uprawniały wyniki czasówki, w której Polak stracił najwięcej do Anglika w tym sezonie – ponad 1,3 sek. Sam Kubica mówił, że jeżeli samochód będzie się tak zachowywał, to czeka go bardzo długa niedziela.

Fakt, Robert stracił pierwszy trening, a w kwalifikacjach popełnił błąd w drugim przejeździe, blokując oponę, ale te czynniki nie usprawiedliwiały tej straty. Auto znów się ślizgało, nawet przy niskich prędkościach i trzeba było kombinować.

Nastawiliśmy się zatem dość negatywnie na niedzielę, ale bolid Williamsa znów nas zaskoczył – wyjątkowo – na plus. Już podczas okrążenia zapoznawczego po wyjeździe z boksów Kubica zauważył zupełnie inne prowadzenie auta. Mimo odczucia spadku mocy na starcie, znów był w stanie pokazać swój wyścigowy talent i na pierwszym kółku wyprzedzić nie tylko Russella, ale też Romaina Grosjeana. Zazwyczaj w takich sytuacjach George prędzej czy później radził sobie z Robertem, ale nie tym razem. Polak utrzymał się przed kolegą z zespołu aż do pit-stopu. Niestety, mechanicy Williamsa tym razem potrzebowali dwukrotnie więcej czasu na zmianę kół niż standardowo i Kubica stracił miejsce. Bardzo szybko je jednak odebrał i to tak niespodziewanie, że Russell aż zaklął pod nosem.

Tym, co bardzo bolało Anglika było przeświadczenie o tym, iż Kubica go mocno blokuje. Po piątkowych symulacjach długich przejazdów, na których Williams miał podobne tempo jak Haas czy Alfa Romeo, Russell nastawił się na walkę z tymi ekipami. Nie był tymczasem w stanie – nawet mając wciąż DRS – wyprzedzić Kubicy na torze. Do nikogo pretensji jednak mieć nie może – dwukrotnie popełnił błąd, który Robert wykorzystał – tak jest w motorsporcie.

Problem Russella rozwiązał się jednak na 9 okrążeń przed końcem.

Wolny kapeć

Na 60. okrążeniu Robert usłyszał od inżyniera wyścigowego, że z jego opony uchodzi powoli powietrze i musi zjechać do boksów. Polak był zdziwiony i zapytał zespół, czy są pewni. Byli i Robert zjechał na nieplanowany pit-stop.

Oczywiście nie mógł zostać na torze, nawet jeżeli wydawało mu się, że wszystko jest w porządku. Ewentualne uszkodzenie opony zapewne skutkowałoby też uszkodzeniem bolidu, a to w sytuacji Williamsa mogłoby oznaczać potężne kłopoty z przystąpieniem do GP USA.

Po powrocie na tor Kubica był ostatni, a Russell mógł cieszyć się czystym powietrzem i prezentował dobre tempo. To Polak jednak wykręcił lepszy czas wyścigu od niego – oczywiście dzięki nowym oponom. Warto odnotować, że to pierwszy taki przypadek w tym sezonie. Kubica w starciu z zespołowym rywalem pozostaje bez „punktu” jeszcze "tylko" w kwalifikacjach.

Po wyścigu Williams przekazał, że w oponie Kubicy znaleziono kawałki włókna węglowego, choć podejrzewam, że gdyby dokładnie przyjrzeć się oponom każdej ekipy po wyścigu, to również można byłoby trochę elementów bolidów znaleźć.

Kubica miał jednak tego pecha, że ten problem przydarzył mu się w jednym z mniej odpowiednich momentów tego sezonu – gdy jechał dobry wyścig, utrzymując za sobą partnera z zespołu. Praktycznie wszystkie dotychczasowe rundy, oprócz Niemiec, byłyby bardziej odpowiednie na taką przygodę.

Na pewno?

Problemem Williamsa jest to, że nawet starający się zachować 100% racjonalność kibic, nie jest w stanie pozbyć się myśli, że tej przebitej opony jednak nie było, a ekipa po prostu chciała po cichu zamienić swoich kierowców. O team orders mówiłoby się głośno. Nakazanie Kubicy przepuszczenie Russella po to, by Anglik był na 16, a nie na 17. miejscu byłoby ewenementem.

Według niektórych wybrano zatem łatwy do wytłumaczenia sposób, szczególnie, że w razie draki można wymigać się błędem czujnika lub znaleźć jakieś odłamki w oponie. Nie można się dziwić tym, których teoria o "wolnym kapciu" nie przekonuje. Tegoroczna historia Williamsa, szczególnie po ogłoszeniu przez Kubicę odejścia z ekipy, mówi sama za siebie. Rzekomy upływ czasu w kwalifikacjach GP Singapuru, wycofanie Roberta po wypadku Russella w Rosji czy zdjęcie dającego pozytywne efekty skrzydła w Japonii. To tylko 3 ostatnie Grand Prix.

Williams nie zapracował sobie na zaufanie kibiców, co jednak nie musi oznaczać, że w tej konkretnej sytuacji nie uchronili Kubicy przed poważniejszymi problemami.

Przesłanie

Nie wiemy, czy Kubica utrzymałby się przed Russellem do końca rywalizacji. Anglik słyszał od Jamesa Urwina, swojego inżyniera, że Kubica ma większy problem z temperaturami niż on więc jest szansa na atak pod koniec wyścigu. Słychać było to wcześniej. Kubica mimo jechania w czystym powietrzu musiał wciąż stosować „lift and coast”, a Russell robił to okazjonalnie.

Ostateczny wynik nie jest jednak ważny. Ci, którzy swoje zainteresowanie F1 przejawiają w rzuceniu okiem na tabelę, mogli wypowiedzieć swoje "Kubica znowu ostatni”. Jednak ci, którzy spoglądają nieco szerzej, mają powody do satysfakcji. Robert znów świetnie spisał się na starcie, prezentował dobre tempo i skutecznie drugi raz zaatakował Russella.

Po raz kolejny chimeryczny bolid uniemożliwił mu pokazanie swoich umiejętności w całym weekendzie wyścigowym, ale do nas wędruje przesłanie, że kierowca Williamsa to nadal "stary, dobry Kubica".

I tylko George Russella szkoda, że tak przejmował się porażką z Kubicą, rozważając po wyścigu straconą szansę poprzez brak zamiany samochodów. Deklaracje o tym, że nie jest istotne kto będzie ostatni, a kto przedostatni pozostają tylko deklaracjami.

Tekst powstał przy współpracy z powrotroberta.pl

F1 VLOG 150: Niezły Meksyk! Przypadki, które znów spowolniły RK. Fenomenalne zagranie Mercedesa

Data: 28.10.2019 08:34

Autor: ziemianin

youtu.be

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #rk88 #robertkubica #kubica #motosport #formula1 #f1 #meksyk #f1vlog

Podsumujmy szereg zbiegów okoliczności, które sprawiły, że ilekroć Robert Kubica wywalczył sobie miejsce przed Georgem Russelem, tylekroć je tracił po reakcji zespołu. Oczywiście bez żadnych intencji. Czysto przypadkowo.

Omawiamy także fenomenalną strategię Mercedesa i równie niesamowitą jazdę Lewisa Hamiltona, który w sytuacji niemal niemożliwej dowiózł do mety kolejne zwycięstwo.

Do tego parę słów o Maxie Verstappenie, którego Lewis traktuje na torze jak kierowcę specjalnej troski.

Na koniec parę słów o nowym, fenomenalnym mistrzu świata WRC oraz bardzo udanym sezonie Kajetana Kajetanowicza w WRC2.

F1 VLOG 150: Niezły Meksyk! Przypadki, które znów spowolniły RK. Fenomenalne zagranie Mercedesa

Matusiak - Kamienice i korupcja.

Data: 21.10.2019 00:55

Autor: ziemianin

matusiakj.blogspot.com

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #polska #meksyk #niemcy #przestepcy

Matusiak – Kamienice i korupcja.

W meksykańskim mieście Las Margaritas doszło do ciekawego incydentu. Skorumpowany burmistrz tego miasta został wyprowadzony ze swojego gabinetu i przywiązany do półciężarówki. Powoli był ciągnięty po ulicach za to, że nie spełnił wyborczej obietnicy, dotyczącej naprawienia drogi. W ogóle nie spełnił żadnej obietnicy. Korupcja w Meksyku jest podobna jak w Polsce.

Polscy politycy z obrotowej kabaretowej sceny politycznej o obietnicach zapominają dzień po wyborach. Polityka bez rozliczeń strasznie się korumpuje. Ale w Polsce takie rozliczenie jak Meksyku jest niemożliwe bowiem posypałyby się kastowe terrorystyczne wyroki

Niemiecki serial komediowy "Hubert & Staller" pokazywany przez telewizje ARD opowiada o przygodach dwóch bawarskich małomiasteczkowych policjantów. W jednym z odcinków notariusz – przestępca natychmiast po śmierci samotnej osoby bez spadkobierców sporządzał fałszywy antydatowany na parę dni wcześniej akt sprzedaży domu za grosze lub akt darowizny. Stratni na tym zawsze byli podatnicy czyli skarb państwa bowiem dom powinien przejść na skarb państwa lub należało zapłacić spory podatek.

Czyli żywcem kamienica Banasia i samochody Rydzyka.,

W innym odcinku wysoki funkcjonariusz Ministerstwa Finansów ( może i sam minister) dzwoni do biznesmena.

Minister-Będziesz miał kontrole, podejrzewają milionowe przekręty i chodzi o ciężkie zarzuty.

Biznesmen: Może da się coś zrobić?

Minister: Chyba nie. Ale słyszałem, ze ty masz kamienice w centrum Monachium. Czy ona nie jest przypadkiem na sprzedaż za powiedzmy 10 tysięcy euro?

Jarosław Kaczyński zupełnie nie zna życia i czyni seriami makabryczne pomyłki personalne. Wygląda na to że Marian Banaś ( m.in od darowanej kamienicy i gangsterów ) wybrany przez posłów PiS na prezesa NIK po prostu kupił sobie immunitet na długich 6 lat. Mafia będzie też miała dostęp do wszelkich tajemnic. NIK już wyślizgnął się spod kontroli PiS. Raporty pokontrolne będą coraz ostrzej piętnować niekompetencje i korupcje ludzi PiS, który będzie ostro atakował "niezależnego" Banasia a że tez w końcu stanie się członkiem wojującej opozycji. PiS musi wiec szybko znowelizować ustawę o NIK i wyrzucić Banasia.