Data: 03.05.2020 14:46

Autor: PanDomestos

Lurki, mam dylemat. Mam u siebie w garażu opla astrę f, rocznik 92 i jeszcze zarejestrowaną na czarnych tablicach. Silnik 1.4 benzyna, ostatnio pojechałem tym autem do blacharza i powiedział, że koszt naprawy podłóhg, nadkoli i progót to 2500 zł. Wszysyko mocno przegnite, bo mój ojciec to wieczny bałaganiarz i przez kilka nie potrafił zabepieczyć tego samochodu przed korozją. Niezgodził się również na naprawy tego auta, teraz ma to auto gdzieś i powiedział mi wyraźnie, że mogę zrobić z nim co za chce. Auto to kiedyś było intesywnie używane przez mojego ojca. Auto to ma hak do przyczepki, było nim wożone drewno, kiedyś na budowę naszego domu były nim wożone cementy itp. Tak trochę mi szkoda tego auta, tyle rzeczy nim się porobiło i miałby iść w zapomnienie. Zastanawiam się nad jego renowacją i nawet zastanawiam się nad zamontowaniem w nim wspomagania kierownicy, bo on tego niema. Auto przez całe użytkowanie było mało awaryjne. Ostatno nie używany w ogóle. Mieszkam z rodzicami w jednym dużym domu jednorodzinnym, mamy jeszcze dwa auta i tymi jeżdże, ostatnio zastanwiałem się nad kupnem jakiegoś nwego auta, bo z rodzicami potem jest wojna o samochody a mój ojciec jest coraz bardziej niedołężny i często zdarza mu się pozabierać kluczyki od wszzystkich aut, bo zapomni odłożyć, gdzie powinien itd. Ubiera kurtke i ta ma inne klucze i potem nie mam czym wyjechać, jak on gdzieś wyjedzie. To auto to klasyk, kumpel jeden chciał ode mnie kupić i stwierdził, że renowacja mi się nie opłaca ,,bo to nie jest mercedes i niema bogtego wyposażenia''. Ja widzę, że maluchy tez niby gówna były a teraz to kultowe auta i ich wartość rośnie a nie maleje, to samo duże fiaty, polonezy itd. Co myślicie o tym? Opłaca się naprawiać, przywrócić mu dawny blask? Może kiedyś ode mnie kupi jakiś kolekcjoner starych aut ?

#pytaniedolurkow #pytanie #motoryzacja #samochody #mechanika #pytaniedoeksperta