Adam Mickiewicz: to są dziatki jednej Ojczyzny naszej, Polski, jednej Matki

Data: 27.03.2020 19:11

Autor: poeta

poezja.org

cele ide­owe Mic­kie­wicz ogło­sił w Składzie zasad, któ­ry uka­zał się szyb­ko po wło­sku (da­to­wa­ny na 29 mar­ca 1848), po pol­sku zaś do­pie­ro w roku 1875. Znalazły się tam bar­dzo ogól­ne po­stu­la­ty ra­dy­kal­nych re­form de­mo­kra­tycz­nych w bli­żej nie­do­okre­ślo­nej „przy­szłej Pol­sce”. Nie od­bie­ga­ły one od ogól­ni­ko­wych pro­gra­mów in­nych stron­nictw le­wi­co­wych i de­mo­kra­tycz­nych epo­ki: nada­nie zie­mi wło­ścia­nom, znie­sie­nie pod­dań­stwa, eman­cy­pa­cja ko­biet, pra­wa oby­wa­tel­skie dla Żydów) kwe­stia waż­na zwłasz­cza w za­bo­rze ro­syj­skim). Skład za­wie­rał też ele­men­ty me­sja­ni­stycz­ne, w kon­tek­ście po­li­tycz­nym i mi­li­tar­nym 1848 roku (pkt. 15: „Pomoc polityczna, rodzinna, należna od Polski bratu Czechowi i ludom pobratymczym czeskim, bratu Rusowi i ludom ruskim. Pomoc chrześcijańska wszelkiemu narodowi jako bliźniemu”). Mic­kie­wicz, sta­nąw­szy na cze­le swe­go Za­stę­pu był ma­ni­fe­sta­cyj­nie wi­ta­ny przez zwo­len­ni­ków po­glą­dów de­mo­kra­tycz­no-li­be­ral­nych (m.in. w Me­dio­la­nie, gdzie Rząd Tym­cza­so­wy za­twier­dził pro­jekt le­gio­nu pol­skie­go na służ­bie lom­bardz­kiej).

#literatura #kultura #historia #poezja

Władysław Bełza: Nie tylko dla dzieci

Data: 25.03.2020 19:25

Autor: poeta

poezja.org

Po­ezje Bełzy za­li­czyć moż­na do neo­ro­man­ty­zmu w sze­ro­kim sen­sie. Pi­sał w du­chu pa­trio­tycz­nym, nie wpro­wa­dza­jąc in­no­wa­cji for­mal­nych czy au­tor­skiej po­ety­ki (por. np. pro­gram po­ezji jako służ­by w wier­szu Fragment). Nie był jed­nak epi­go­nem ro­man­ty­zmu czy sen­ty­men­ta­li­stą, po­zo­sta­wał na­to­miast od zbio­ru Z doli i niedoli (1896) pod du­żym wpły­wem śro­do­wisk pa­trio­tów po­znań­skich. Trak­to­wał swe po­ezje jako na­rzę­dzie umac­nia­nia i ochro­ny po­staw na­ro­do­wych, stąd też słusz­ne jest na­zy­wa­nie go piew­cą pol­sko­ści.

#kultura #literatura #poezja

Bolesław Prus: Publicysta zakochany w nauce

Data: 22.03.2020 18:19

Autor: poeta

poezja.org

Na prze­ło­mie stu­le­ci Bo­le­sław Prus gło­sił po­trze­bę re­gu­lar­nej, co­dzien­nej wręcz pra­cy dla ogó­łu, jed­no­cze­śnie sa­me­mu da­jąc przy­kład an­ga­żo­wa­niem się w roz­ma­ite ini­cja­ty­wy „or­ga­nicz­ni­kow­skie” w naj­lep­szym tego sło­wa zna­cze­niu. W 1905 zo­stał człon­kiem Ko­mi­te­tu Oby­wa­tel­skie­go udzie­la­ją­ce­go po­mo­cy ro­bot­ni­kom po­zba­wio­nym ze wzglę­du na straj­ki środ­ków utrzy­ma­nia, or­ga­ni­zo­wał też Kasę Prze­zor­no­ści i Po­mo­cy dla Li­te­ra­tów i Dzien­ni­ka­rzy. Jako uzna­na oso­bi­stość i au­to­ry­tet z chę­cią obej­mo­wał pa­tro­nat roz­ma­itych in­sty­tu­cji i ak­cji spo­łecz­nych. Jesz­cze w 1897 roku utwo­rzo­no To­wa­rzy­stwo Hi­gie­ny Prak­tycz­nej jego imie­nia, w roku 1904 otwar­to pod ulu­bio­nym przez Twór­cę Na­łę­czo­wem Ką­pie­le Ta­nie im. Bo­le­sła­wa Pru­sa, zaś w 1909 po­wo­ła­no in­te­re­su­ją­cą ini­cja­ty­wę tzw. Wtor­ków Bo­le­sła­wa Pru­sa, po­le­ga­ją­cą na na­by­wa­niu ze skła­dek miejsc w łaź­niach dla bied­nych dzie­ci i mło­dzie­ży szkol­nej z War­sza­wy. W roku 1906, wo­bec wy­bo­rów do Dumy, Pi­sarz ogło­sił list otwar­ty do wy­bor­ców.

#kultura #literatura #poezja

Tadeusz Miciński: Maga Childeryka rozmowy istotne

Data: 18.03.2020 20:31

Autor: poeta

poezja.org

Stefan Żeromski po­rów­ny­wał de­for­ma­cję po­etyc­ką Mi­ciń­skie­go, w per­spek­ty­wie jej zna­cze­nia pre­fi­gu­ra­cyj­ne­go, z kre­acją ku­bi­stycz­ną. Wit­ka­cy wi­dział u nie­go rzad­kie u współ­cze­snych uję­cie prze­ży­cia "jed­no­ści w wie­lo­ści" i za­po­wiedź teo­rii "czy­stej for­my". Upo­rząd­ko­wa­nia w corpus tek­stów Mi­ciń­skie­go do­szu­ki­wa­li się struk­tu­ra­li­ści.

#kultura #poezja #literatura

Homer: Muzy głosy wdzięcznymi śpiewały pieśni na zmianę

Data: 16.03.2020 21:53

Autor: poeta

poezja.org

Do­brze zna­ne po­rów­na­nia ho­me­ryc­kie trud­no uznać za ru­ty­no­we czy sche­ma­tycz­ne. Są bar­dzo żywe i pla­stycz­ne, kre­ślą ob­ra­zy przy­ro­dy i oby­cza­jów, sta­no­wiąc cen­ne świa­dec­two, nie do prze­ce­nie­nia dla ar­che­olo­gii i an­tro­po­lo­gii kul­tu­ry. Fa­scy­na­cję pra­cą rąk ludz­kich i sztu­ką od­da­ją opi­sy dzia­ła­ją­cych na emo­cje, za­chwy­ca­ją­cych przed­mio­tów (ber­ło z Iliady II. 100-108, a zwłasz­cza opis tar­czy Achil­le­sa z ks. XVIII, bar­dzo po­dob­nej do tarcz orien­ta­li­zu­ją­cych z VIII wie­ku, zna­le­zio­nych na Kre­cie).

#historia #literatura #poezja #kultura

Juliusz Słowacki: Tego wieczora (z Mickiewiczem) byliśmy jak dwaj bracia

Data: 13.03.2020 22:27

Autor: poeta

poezja.org

Sło­wac­ki roz­po­czy­nał jed­nak swą twór­czą epo­pe­ję, gdy ro­man­tyzm był już kie­run­kiem moc­no osa­dzo­nym w pol­skim ży­ciu kul­tu­ral­nym. Jego li­ry­kę Cze­sław Zgo­rzel­ski okre­ślał jako w pełni romantyczną. Uważ­ne spoj­rze­nie na mło­dzień­cze li­ry­ki Sło­wac­kie­go pro­wa­dzi, co cie­ka­we, do do­strze­że­nia wpły­wu po­ety­ki ro­ko­ko­wej (Księżyc) oraz kil­ku związ­ków Hymnu i Ody do Wolności z re­gu­ła­mi po­ety­ki kla­sy­cy­stycz­nej.

#poezja #kultura #literatura

Adam Asnyk: filozofia, poezja i powstanie styczniowe

Data: 10.03.2020 10:33

Autor: poeta

poezja.org

Twór­czość po­etyc­ka Ada­ma Asny­ka sta­no­wi­ła wy­raz świa­do­mo­ści elit in­te­lek­tu­al­nych i po­li­tycz­nych Pol­ski, któ­re prze­ży­ły epo­pe­ję i upa­dek Po­wsta­nia Stycz­nio­we­go.

Po­eta czer­pał z dzieł do­brze zna­nych lu­mi­na­rzy fi­lo­zo­fii syn­te­tycz­nej XIX wie­ku, zwłasz­cza He­gla i neo­kan­ty­stów. Na­śla­du­jąc ich, Asnyk nadał swym prze­my­śle­niom cha­rak­ter sys­te­mu, w któ­rym pró­bo­wał łą­czyć naj­istot­niej­sze po­glą­dy fi­lo­zo­fii ro­man­ty­zmu ze scjen­ty­zmem po­zy­ty­wi­stycz­nym. Apro­bo­wał przede wszyst­kim spi­ry­tu­ali­stycz­ny ewo­lu­cjo­nizm wraz z prze­świad­cze­niem, że cier­pie­nie i śmierć sta­no­wią czyn­ni­ki roz­wo­ju. W ten spo­sób zna­lazł sens i obu­do­wał in­te­lek­tu­al­nym i li­rycz­nym jed­no­cze­śnie uza­sad­nie­niem cięż­kie do­świad­cze­nie klę­ski na­ro­do­wej, two­rząc jed­no­cze­śnie prze­ma­wia­ją­cą do warstw wy­kształ­co­nych ar­gu­men­ta­cję na rzecz ko­niecz­no­ści hi­sto­rycz­nej an­ga­żo­wa­nia się pa­trio­tycz­nych elit w wy­tę­żo­ną pra­cę or­ga­nicz­ną.

#poezja #literatura #kultura

Michaił Bułhakow. "Nie dano mu rozwinąć skrzydeł"

Data: 10.03.2020 07:23

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

Sławę przyniosła mu powieść "Mistrz i Małgorzata". Bułhakow nie doczekał jednak uznania. Zmarł 10 marca 1940 roku, wkrótce po zakończeniu pracy nad książką. – Nie dostał tego, co dla prawdziwego artysty jest bardzo ważne: odpowiedniej, stosownej porcji pochwał – mówił o nim krytyk literacki Jan Gondowicz.

#hahard #literatura #rosja #ksiazki

Maria Konopnicka: Patriotyczno-reporterski bunt wobec romantyzmu

Data: 08.03.2020 18:09

Autor: poeta

poezja.org

Ko­nop­nic­ka ze­spa­la­ła w swej po­ezji czyn­ni­ki czę­sto­kroć w li­te­ra­tu­rze jej współ­cze­snej od­se­pa­ro­wa­ne. Bunt ro­man­tycz­ny wo­bec wię­zów ha­mu­ją­cych roz­wój oso­by i spo­łe­czeń­stwa, pro­gram utrzy­ma­nia sta­tu­su po­ezji jako ars magna – wy­po­wie­dzi pro­me­tej­skiej i wiesz­czej, apo­lo­gię praw wy­obraź­ni oraz moc­na no­bi­li­ta­cja po­ezjo­twór­cze­go po­ten­cja­łu folk­lo­ru (uj­mo­wa­ne­go już przez na­uko­wo po­rząd­ko­wa­ną et­no­gra­fię) sta­ra­ła się złą­czyć z ten­den­cja­mi wy­cho­waw­czy­mi i per­swa­zyj­ny­mi oraz z re­ali­zmem na po­do­bień­stwo re­por­ta­żu.

#kultura #poezja #literatura

Stefan Kisielewski – walczył z "dyktaturą ciemniaków"

Data: 03.03.2020 00:36

Autor: HaHard

polskieradio24.pl

29 lutego 1968 roku Kisielewski, mówiąc podczas posiedzenia Związku Literatów Polskich o cenzurze, nazwał ją "dyktaturą ciemniaków". Władza poczuła się obrażona, zwłaszcza, że trafne sformułowanie podchwycili inni.

"Dyktaturą ciemniaków" Stefan Kisielewski nazwał władze PRL, które zdjęły z afisza przedstawienie "Dziady" w reżyserii Kazimierza Dejmka. Dwa tygodnie później, 11 marca Kisiel został pobity przez "nieznanych sprawców", potem stracił pracę redaktora w wydawnictwie muzycznym, zerwano z nim umowę na muzykę dla filmu, znowu zawieszono jego felietony. Kisiel zajął się więc pisaniem dzienników.

#hahard #historia #prl #literatura #kultura

Data: 02.01.2020 22:39

Autor: Ijon_Tichy

Zacząłem czytać książkę Wojciecha Sumlińskiego "Niebezpieczne związki Donalda Tuska" i mam mieszane uczucia, bo czyta się to jak fikcję literacką. Wierzę w tezę autora – Tusk jest zdrajcą, od początku swojej kariery opłacanym przez Niemców i ogarniętym przez obcą agenturę, wierzę w działanie obcych służb, agentów, jestem gotów uwierzyć w inne tezy autora, itd., ale to wszytko napisane jest językiem jak z taniego kryminału i odnoszę wrażenie, jakbym czytał fikcję literacką. Wrażenie wzmaga się tym bardziej, że kiedyś wyszło na jaw, iż Sumliński grafomańsko kopiował fragmenty kryminałów i wstawiał całe akapity do swoich książek.

#refleksja #ksiazki #literatura #sumlinski #tusk #polityka

Data: 12.12.2019 22:55

Autor: Ijon_Tichy

Serdecznie zachęcam do przeczytania. (Pełen błędów język na początku opowiadania jest celowym zabiegiem autora).

Jest to jedno z najpiękniejszych opowiadań fantastyki naukowej, jakie czytałem. A czytałem ich wiele. Wzruszające, z głębokim przesłaniem dającym do myślenia.

"Kwiaty dla Algernona", Daniel Keyes.

Link do opowiadania:

http://niniwa22.cba.pl/kwiaty_dla_algernona.htm

#ksiazki #literatura #sciencefiction

Data: 02.12.2019 13:43

Autor: Alojz

Demokracja w Niemczech, wolność słowa i bezpieczeństwo.

Oto jeden przykład na demokrację i wolność słowa w Niemczech

Abdel samad hamed, Niemiec pisarz, egipskiego pochodzenia.Pisze krytycznie, rzeczowo o islami.

A tak podróżuje po Niemczech, gdy prezentuje swoje książki.Zobaczcie sobie pierwsza minutę filmu.

Ma ochronę 24 godziny na dobę

Zobaczcie sobie pierwsza minutę filmu

https://youtu.be/mZvuavl2jEI

#wszystkooniemczech

#literatura #ksiazki

Skarbek – kobieta z mgły - #przekroj recenzja książki „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek“

Data: 25.11.2019 19:21

Autor: ziemianin

przekroj.pl

#codziennaprasowka #informacje #wiadomosci #powiesc #literatura #ksiazka #VincentSeverski #KrystynaSkarbek #Recenzja #opinie #przekroj

Czas: trzy kwietniowe dni w 1941 r. Miejsce: Belgrad, elitarna sceneria hotelu Majestic, wytwornych ulic i Teatru Narodowego, w którym odbywa się specjalny spektakl Jeziora łabędziego. Na scenie tancerze od Diagilewa, na widowni pierwszy garnitur polityków Jugosławii, międzynarodowi dyplomaci oraz kwiat wywiadów: niemieckiego, brytyjskiego, radzieckiego, tureckiego, włoskiego… W kuluarach i lożach wymienia się spojrzenia, krótkie i z pozoru zdawkowe zdania, a przede wszystkim: informacje i dezinformacje. Vincent V. Severski – emerytowany agent i znakomity pisarz – powtarza, że w pracy agentów to nie pistolety i sztylety są głównym orężem – informacja to najpotężniejsza broń. I każdy dobrze wyszkolony pracownik wywiadu wie, że od informacji, które posiada, może zależeć życie wielu ludzi.

Skarbek – kobieta z mgły – [#przekroj](/t/przekroj).pl recenzja książki „Christine. Powieść o Krystynie Skarbek“ Vincent V. Severski

Wtedy w Belgradzie ważyły się losy wielu, a dokładniej: milionów żołnierzy radzieckich. Skomplikowana gra umysłowa i psychologiczna, jaką Severski stara się z największą wiarygodnością odtworzyć w powieści Christine, toczy się o to, by wyprowadzić Hitlera z równowagi. Zwrócić jego uwagę na choćby kilka tygodni, sprowokować go do ataku na Jugosławię i związać tam jego siły bojowe, by opóźnić – oczywisty już dla wielu – atak na ZSRR. Aby zadanie się powiodło, musi dojść do historycznego porozumienia dwóch, dotąd zwalczających się wywiadów – radzieckiego i brytyjskiego. To mało znany epizod II wojny światowej, ale wydarzył się i spowodował, że Niemcy uderzyły na Związek Radziecki dopiero w czerwcu – za późno, dzięki czemu nie ugrzęźli, jak niegdyś Napoleon, w stalowym uścisku radzieckiej zimy.

Te trzy dni, w jeszcze niezniszczonym i pięknym Belgradzie, stanowią tło jednego z ważnych epizodów w karierze Krystyny Skarbek – polskiej Żydówki i hrabianki, miłośniczki jazdy konnej i nart, władającej językiem francuskim i męskimi umysłami – zwerbowanej przez brytyjskie SOE, służbę powołaną do pracy dywersyjnej wśród Niemców. Czy Skarbek była także pracownicą brytyjskiego wywiadu MI6 – nie wiadomo, ale jest to prawdopodobne. Epizod bałkański w jej międzynarodowym losie (pracowała także na Węgrzech, w Palestynie, Egipcie…) Severski uważa za kluczowy, katapultujący ją do pracy w wysokich sferach społecznych i kręgach polityki międzynarodowej, gdzie angażuje się szpiegów o wyjątkowych umiejętnościach. Książka pozwala sobie wyobrazić, na czym polegały. Krystyna Skarbek, według przybranej legendy Christine Granville, a dla niemieckiego wywiadu Kristin, znakomicie rozgrywa swoje relacje z mężczyznami pracującymi dla obcych sił. Uwodzi, gra, hipnotyzuje, jednocześnie panując nad emocjami i nie pozwalając się zdekonspirować. Jej zadanie w arcyskomplikowanej układance zabiegów i manipulacji kilku wywiadów grających przeciwko sobie może wydawać się niewielkie – ostatecznie rolą Christine jest „jedynie“ doprowadzenie do spotkania pewnego Brytyjczyka z pewnym Niemcem, by mogli przekazać sobie informacje. Ale to niepozorne zdarzenie ma kluczowe znaczenie dla powodzenia skomplikowanej operacji.

Severski nie zajmuje się całą biografią Christine Granville, nie rozpisuje szerokiego fresku, zamiast tego dostajemy fragment jej losu w postaci fabuły o wysokim prawdopodobieństwie. Lektura tej książki, napisanej lekko, zgodnie z prawidłami gatunku skupionej na intensywnej i poganianej przez czas akcji, która zagęszcza się z każdą stroną, sprawia dużo intelektualnej frajdy, ale stwarza ryzyko przeoczenia. Dla zbudowania takiego literackiego zmyślenia potrzebne są tony wiedzy, wywiadów, przerzuconych akt – ostatecznie Severski pisze przecież o kobiecie z mgły, agentce otoczonej milionem niesamowitych, nieraz absurdalnych i pomniejszających ją legend. O kobiecie, o której niemal niczego nie wiadomo na pewno. Prawda pozostaje ukryta w archiwach brytyjskich, nieodtajnionych. W zbieraniu informacji o Skarbek pisarzowi pomagał inny specjalista – Piotr Niemczyk, niegdyś twórca Urzędu Ochrony Państwa i ekspert białego wywiadu. Obaj nagłowili się, by maksymalnie uprawdopodobnić zdarzenia okryte szczelną tajemnicą.

Severski pokazuje kobietę w sytuacji granicznej, na którą (dosłownie!) napierają wielkie siły historii. Polską patriotkę, która decyduje się na pracę dla Churchilla, ale musi jednocześnie prowadzić inteligentną grę z Niemcami, bo w Warszawie pozostała jej matka, która żyje poza gettem, wierząc, że jako arystokratce nic jej się nie stanie. Autor stawia tezę, że hrabina Goldfeder była przez lata zakładniczką Gestapo. Nie pozwoliła wywieźć się z Polski, mimo kilku prób córki. Zginęła na Pawiaku. Życie prywatne zazębia się z profesjonalnym: Skarbek utrzymuje relacje z kilkoma mężczyznami, z tymi, których uwodzi w celach zawodowych, ale też z Andrzejem Kowerskim, bohaterem wywiadu i polskiego podziemia, z którym łączyło ją chyba najwięcej. Zostali pochowani w jednym londyńskim grobie.

Krystyna aka Christine, aka Kristin lawiruje, gra, manipuluje, godząc wodę z ogniem. Pole jej osobistego manewru jest ograniczone. Jej rola jako agentki – istotna, ale wpisana w zawsze grupowy i szerszy plan. Momenty satysfakcji – znikome.

Severski tworzy w powieści drugą kobiecą postać, rodzaj alter ego Skarbek, by móc opowiedzieć o cieniach wywiadowczej pracy pań. Olga, agentka radziecka, ryzykuje swym ciałem, życiem i poczuciem godności, by uwikłać niemieckiego oficera we współpracę z ZSRR. Jedyne, o co może poprosić przełożonych, to bycie świadkiem momentu, w którym prawda odsłoni się przed Niemcem. Jego upokorzenie będzie niewielką nagrodą za jej sińce i poświęcenia.

Zakończenie powieści o bałkańskiej akcji Christine Granville jest otwarte. A cała książka napisana została obrazami, wydaje się więc świetnym materiałem do kontynuacji i filmowych adaptacji. Severski mawia, że Krystyna Skarbek narodziła się dopiero w 1952 r., a więc wtedy, gdy została zasztyletowana. Wcześniej nic o niej nie wiedziano i nikt się nią nie interesował. Dopiero po śmierci wybuchł gejzer z legendami. Być może tylko literatura i fabularny talent pisarski mogą wystawić adekwatny pomnik niezwykłej kobiecie i agentce, która kończyła życie, ścieląc łóżka, sprzedając w Harrodsie i kelnerując na liniowcach pływających do Nowej Zelandii.

Severski wie, że za adrenalinę pracy wywiadowczej kobiety płacą wysoką cenę – wypalenia i nieumiejętności zwykłego życia. W Christine pokazał nam Skarbek na szczycie, w najjaśniejszym momencie jej losu.

Data: 27.10.2019 10:14

Autor: Ijon_Tichy

Zainspirowany krótką wymianą zdań na temat mody na tatuaże i zapuszczanie brody, przypomniałem sobie opowiadanie Mrożka pt: "półpancerze praktyczne". Z całego serca polecam tę króciutką satyrę na konformizm, modę i trendy, jakim tak łatwo ulegają tłumy. Wrzucam całość poniżej.


*Jestem starym subiektem i widziałem w swoim życiu wiele towarów niechodliwych, ale żeby aż tak… Gdy otwieraliśmy paczki z ostatniego transportu — błysk metalu pozwalał przypuszczać, że są to aluminiowe garnki. Tymczasem — diabli wiedzą co się stało w dystrybucji czy planowaniu. Nasz Dom Towarowy otrzymał czterysta nowych półpancerzy, model XVI wiek, używany swego czasu przez landsknechtów. Zdaje się, że były one przeznaczone do rekwizytorni jakiegoś teatru, ale nawet gdyby tak było, to po co jednemu teatrowi tyle półpancerzy? Nie było jednak rady. Towar jest towarem i musi być sprzedany. Kolega nasz, Eugeniusz, którego uważaliśmy za specjalistę od reklamy, umieścił kilka półpancerzy na wystawie, zaopatrując je sloganami:

„Półpancerz w każdym domu”

„Jeśliś harcerz — kup półpancerz”

„Nie pomoże koń ni wieża — jeśli nie masz

półpancerza” (Hasło dla szachistów)

Na razie jednak nikt nie żądał półpancerzy. Przeciwnie — klienci odnosili się do półpancerzy z lekceważeniem a nawet z wesołością. Nie pomogły dalsze pociągnięcia kolegi Eugeniusza, który ogłosił, że co dziesiąty półpancerz, nabyty w naszym Domu — wygrywa w charakterze premii czapeczkę krakowską z pawim piórem, a co dwunasty — Piórnik z napisem: „Pamiątka z Zakopanego”. Tymczasem zbliżał się okres remanentów i sytuacja stawała się poważna.

Wtedy właśnie zgłosił się do nas staruszek, który w zamian za udostępnienie mu kupna czajniczka do herbaty podjął się sprzedać cały zapas półpancerzy. Propozycja została przyjęta.

Staruszek zaczął od tajnej konferencji z panem Eugeniuszem, a nazajutrz, w godzinach największego ruchu, zjawił się w PDT, podszedł do lady i rzekł do kolegi Genia:

— Proszę o dwadzieścia półpancerzy.

— Niestety, sprzedajemy tylko po dwie sztuki.

— Ale ja potrzebuję dwadzieścia sztuk.

— Niestety, wykluczone.

Jako pierwszy zwrócił na nich uwagę posępny blondyn ze złamanym nosem. Zatrzymał się obok i słuchał ciekawie.

— Panie, chociaż piętnaście sztuk, ja mam dzieci — błagał staruszek.

— Nie mogę, łaskawy panie, nie mogę — bił się w piersi sprzedawca.

Już po chwili otaczał ich mały tłumek. Pośrodku klęczał staruszek i ze łzami w oczach prosił o pięć sztuk półpancerzy. Eugeniusz zasłaniał oczy rękoma, lecz nie ustępował.

— Gdzie się pani pcha?! — zawołał nagle posępny blondyn.

Na drugi dzień, gdy przechodziłem koło tandety, zauważyłem posępnego blondyna, który wołał monotonnie:

— Plastyczne, elastyczne, półpancerze praktyczne!!!

W czasie przerwy obiadowej przybiegł do mnie kolega Eugeniusz, zadyszany, w przekręconym krawacie i prosił o pomocnika. Sprzedano pierwsze partie półpancerzy. Niektórzy wychodzili od nas błyszcząc kadłubami odzianymi w stal, z wyrazem zadowolenia na twarzach, inni natomiast, tylko w marynarkach, wymykali się upokorzeni, obiecując sobie jednak przyjść nazajutrz.

Zapas był na wyczerpaniu. W parku, na ulicach, zaczęli pojawiać się młodzi ludzie w eleganckich półpancerzach, którzy spotkawszy znajomych mrużyli jedno oko i mówili niedbale:

— Gdzie kupiłem? Prywatnie. Kosztowało? Nooo, naturalnie…

Staruszek został moim przyjacielem i chętnie spędzaliśmy czas na pogawędkach. I pewnego razu, kiedy łowiliśmy ryby w Wiśle, usłyszeliśmy taką rozmową:

— Dokąd to pani idzie, pani Modrzejewska?

— Do PeDeTu!

— Po co! Tam nic nima! Byłam wczoraj, pytałam się o te półpancerze. Nima, słyszała pani? Nima, nima!

1951 r.*

#konformizm #literatura #mrozek #satyra #opowiadanie #moda

Data: 24.09.2019 18:51

Autor: turtelian

Właśnie skonczyłem czytać to dzieło !

A jako, że jest w ostatnio lurkowych klimatach to postanowilem sie pochwalić i napisać kilka słów :)

Otóż książka średnia, mnóstwo powtórzeń, czasem wręcz przypomina to pretensjonalny bełkot :) O ile część zarzutów jest słuszna to często jest mieszane pojecię chrześcijaństwa/ koscioła. Sporo argumentów błędnych moim zdaniem z samych założeń. Typowe załeżenie naturalne== dobre wsytępuję tu kilka razy. Niemniej polecam przeczytać każdemu wierzącemu czy też wojującemu przeciwnikowi kościoła. Tak więc @Ijon_Tichy i @UltraMarynek macie lekturę !

#ksiazki #literatura #nietzsche #filozofia #religia #chrzescijanstwo #ateizm

Data: 12.08.2019 20:58

Autor: shadowboxin

#literatura #wiersz #tworczoscwlasna

Wyjątkowa gra

Dwóch jegomości umówiło się na spotkanie,

W szachy mieli zagrać rozdanie,

Gra rozgrywała się powolnie,

Decyzje przychodziły spornie,

Jeden miał dosyć tej wojny,

Więc położył jej kres niespokojny,

Drugi dżentelmen się mocno wzburzył,

Nie mógł pogodzić się z tym co tamten poruszył,

Nie ma przyjaźni, nie ma wyboru,

Czy warto było poświęcać to dla honoru?

Data: 20.07.2019 10:58

Autor: Bethesda_sucks

A tutaj mój wpis na temat sagi o Wiedźminie:

Przeczytałem Wiedźmina (bez Sezonu Burz) i jestem mocno rozczarowany. Gdzieś od 5 tomu (Chrzestu Ognia) dopadło mnie zmęczenie materiału, po części też dlatego, że i jakość moim zdaniem spadła. Autor zaczął nadużywać przeskoków czasowych, stosował opowiadania w opowiadaniu (raz Ciri opowiadała pustelnikowi, raz Jarre pisał, raz był jakiś bajarz, innym razem jakieś miłośniczki legend, itd.), zaczęły się też denerwujące powtórzenia (szczególnie rażące gdy po raz n-ty pisał o tym, że w chatce na odludziu byli pustelnik i Ciri), za dużo też było Ciri i Yennefer, a za mało innych postaci.

A jak już jestem przy postaciach to niestety, ale właśnie one są największą bolączką całej sagi. https://www.wykop.pl/wpis/24238801/powoli-czytam-sobie-wieska-i-stwierdzam-ze-ksiazko/ Zostałem też okłamany, bo Yennefer wcale się nie poprawiła, a Geralt w jej obecności był nadal pantoflarzem (co nawet sam autor później kilkukrotnie podkreślił, m.in. za pośrednictwem Jaskiera) przez co wiele stracił w moich oczach. Ogólnie Sapkowski zrobił z niego taką sierotę trochę, który bał się odezwać, a później został jeszcze niemal kaleką, który od pewnego momentu za każdym razem skarżył się na ból w kolanie. No i sposób w jaki potraktował Fringillę Vigo zasługiwał na potępienie (potraktował ją jak szmatę, choć ta ewidentnie bardzo mu pomogła), a do tego było to nielogiczne, bo taki słabiak jak on nie miał najmniejszych szans w starciu z Vilgefortzem i to nawet gdyby Vilgefortz nie używał magii, co mnie osobiście mocno zdziwiło i to raczej niemile. Jestem w stanie docenić to, że Sapek nie zrobił z Geralta Mary Sue, ale chociaż w szermierce mógłby nie mieć sobie równych, a przynajmniej mógłby nie przegrać z czarodziejem, który już od wielu lat więcej czarował niż wymachiwał drągiem. Krótko pisząc, Geralt z ulubionej postaci stał się dla mnie przeciętniakiem, a powody dla których go lubiłem zniknęły. Z szlachetnego i życzliwego łowcy potworów stał się monotematycznym, zrzędliwym, irracjonalnym i kalekim dziadem…

Jednak zdecydowanie najgorszą postacią, najbardziej denerwującą (znacznie, ZNACZNIE bardziej niż Yennefer), a wręcz wywołującą obrzydzenie okazała się być Ciri. Do momentu przystąpienia do bandy młodocianych rozbójników nie było tragedii, ale od tego momentu nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. Najpierw została pedałką tylko dlatego, że nie miała wcześniej w sobie bolca (w książce wyglądało to tak, że gdyby najpierw wyruchał ją ten zbój to o Mistle nawet by nie pomyślała), a miała chcicę, potem zabijała na prawo i lewo czerpiąc z tego perwersyjną przyjemność i polizując w tym czasie pieroga swojej kochanki (która oczywiście była krótko ścięta, typowe pedałki), a potem jeszcze zostałą ćpunką. Co więcej, autor zrobił z niej masowego mordercę, a właściwie ludobójcę, bo to przez nią wybuchła epidemia. Natomiast krótko po tym gdy zabito jej "przyjaciół" nagle wrócił jej dawny charakter, lol. Nagle znów zaczęła być wspaniałomyślna i nie mordowała ot tak, nawet jeśli miała ku temu bardzo dobry powód. WTF? Sposób prowadzenia tej postaci był tak nielogiczny i tak nierealistyczny, że miałem ochotę przerwać czytanie. Wystarczył jakiś tydzień bez Yen i Geralta żeby dała upust swoim prymitywnym żądzom (już nie pamiętam dokładnie, ale od momentu jej ucieczki, do momentu przystania do bandy dzikusów minęło naprawdę niewiele czasu, na pewno nie więcej jak miesiąc). Do tego w pewnym momencie jej szermiercze umiejętności wzrosły nieporównanie i bez problemów radziła sobie z przeciwnikami, z którymi wcześniej nie miała szans (sama akcja na jeziorze była żałosna, a walka z Bonhartem jeszcze gorsza). No i gdzie była ona tam była deus ex machina, albo potrafiła przeskoczyć dwumetrową przeszkodę, albo przywołała magię żeby kogośc lub coś uzdrowić albo przyzywała jednorożca żeby wskrzesił jej bliskich. Dodać do tego jej boskie zdolności i mamy jakąś karykaturalną, groteskową postać. Doszło do tego, że kibicowałem jej przeciwnikom, choć wiedziałem, że nie ma szans, by autor zdjął jej plot armour.

Na szczęście sytuację ratowały inne postacie, przede wszystkim Jaskier, Dijkstra, złoty smok, Dudu, Yarpen, Zoltan, Triss, Fringilla, Milva, a do tego naprawdę dobrze skonstruowane czarne charaktery (Vilgefortz i Bonhart).

W każdym razie zakończenie było beznadziejne, autor uśmiercił większość ciekawszych postaci (co w pewnym momencie wywoływało jedynie we mnie zobojętnienie i domyśliłem się jak się to skończy), do tego po uśmierceniu w śmieszny sposób Geralta, zastosował wspomnianą już deus ex machinę. Zresztą od momentu ujawnienia boskiej mocy Ciri wszystko straciło na wartości, bo niby co by ją powstrzymywało by cofnęła się w czasie i uratowała kogo by chciała? No i ten plot twist z Duny'm/Emhyrem, lol. Ogólnie mało co tu trzymało się kupy, zaangażowanie wielu postaci (Ciri po śmierci Mistle, Geralta w poszukiwaniu Ciri) nie miało sensu, bo Sapkowski nie nakreślił jakiejś szczególnej, głębszej (a nie tylko powierzchownej) zażyłości. Character development leżał i kwiczał.

tl;dr

Gry są lepsze. Co prawda na pewnym etapie książki bardzo mnie wciągnęły, ale koniec końców pozostał niesmak.

#ksiazki #literatura #fantastyka #wiedzmin #wiedzmin3

"Rok 1984" - orwellowska przepowiednia

Data: 10.06.2019 17:47

Autor: kicioch2

polskieradio.pl

8 czerwca 1949 w Wielkiej Brytanii ukazała się powieść "Rok 1984" George'a Orwella. Główny bohater powieści był pod pełną kontrolą Wielkiego Brata. Ostatecznie pogodził się z tym i przestał postrzegać to jako problem. Czyżby wizja świata z "Roku 1984" realizowała się dziś wokół nas? [+audycja]

#kultura #literatura #ksiazki #orwell #uk

Data: 29.04.2019 13:54

Autor: Ijon_Tichy

A teraz szpila w bok wszystkich ludzi wierzących, którzy naiwnie wierzą, że Bóg stwarzał świat w literalne 6 dni, w sposób przypominający czary mary i malowanie obrazu, a wszystko działa, bo Bóg cały czas działa…. ech…

Hoimar von Dietfurth: "Na początku był wodór"

"Przecież nie do pogodzenia z mniemaniem o wszechmocy Boga jest twierdzenie, iż stworzony przez niego wszechświat może być na tyle niedoskonały, że potrzebowałby jego bezustannej ingerencji, by w ogóle mógł trwać i funkcjonować – jak chcą niektórzy ludzie wierzący w Stwórcę. Czy nie byłoby chwalebne dla Stwórcy właśnie to, co odkryło przed nami przyrodoznawstwo, a mianowicie, że wszechświat jest wspaniale funkcjonującym mechanizmem, który trwa w oparciu o niezmienne i piękne prawidła fizyki? Poznawanie owych prawideł dodaje piękna dziełu stwórczemu i nie należy ich z góry odrzucać. Rzeczy wyjaśniane w kategoriach wiedzy przyrodniczej wcale nie przestają być cudowne, wbrew wszystkim bezmyślnym przesądom."

#wiara #nauka #literatura #filozofia

Data: 29.04.2019 13:29

Autor: Ijon_Tichy

Hoimar von Ditfurth, "Na początku był wodór", s. 28:

„Każdy ma prawo sam wyrobić sobie własne zdanie o tym, dlaczego istnieje świat, a nie po prostu – nic. Nauki przyrodnicze tego już nie rozwiążą. A jeżeli ktoś z bezspornego faktu, że świat istnieje, chce wyciągnąć wniosek o przyczynie tego istnienia – założenie takie w żadnym punkcie nie jest sprzeczne z naszą wiedzą naukową. Żaden uczony nie rozporządza ani argumentem, ani faktem, które mogłyby być sprzeczne z tym założeniem. Nawet wtedy gdy w grę wchodzi przyczyna, która – bo jakżeż mogłoby być inaczej – najwyraźniej znajduje się poza tym naszym trójwymiarowym światem”

#wiara #nauka #swiatopoglad #literatura #filozofia

Data: 28.04.2019 15:56

Autor: Ijon_Tichy

Nie nienawidźcie mnie, wszyscy wrogowie "teorii spiskowych". Jeżeli lubicie czytać i wbrew sobie zapoznawać się z ciekawymi, acz kontrowersyjnymi teoriami na temat rzeczywistości, to zachęcam do lektury. Wrzucam link do książki Henryka Pająka pt: "Lichwa – rak ludzkości". Myślę, że jest tam sporo ciekawostek i czystych faktów, które wskazują wprost na istnienie globalnej "ośmiornicy ośmiornic", która ma ogromny wpływ na to, co dzieje się na świecie. Czyta się trochę jak kryminał, mimo, że jest tam dużo zwyczajnej historii.

https://chomikuj.pl/krzysztofk149/Bez+cenzury/Henryk+Paj_c4_85k+-+Lichwa+-+rak+ludzko_c5_9bci,1253316103.pdf

#nwo #teoriespiskowe #praktykaspiskowa #ciekawostki #literatura #historia #banki

„Sindbad”, czyli jak Hollywood masakruje historię literatury

Data: 17.04.2019 00:51

Autor: Macer

theguardian.com

Pamiętacie film animowany o Sindbadzie, Legenda siedmiu mórz z 2003? Taki tam grecki żeglarz wypływa z starożytnych Syrakuz z misją zdobycia czegośtam, walczy z greckimi bogami, generalnie calkiem przyjemnie się ogląda, taka klasyczna bajka dla dzieci. No chyba że kojarzysz co nieco z historii literatury i wiesz, że Sindbad nie był starożytnym Grekiem, tylko… arabskim kupcem z Bagdadu, z Baśni tysiąca i jednej nocy. Z jakiegoś powodu twórcy filmu wymazali z fabuły wszystko, co mogło się kojarzyć z islamem, 2 lata po ataku na WTC. jaki niby sens to miało? po co tak kombinować? Do tego dodali grecką legendę o „przyjaźni” Damona i Pytiasza. dla greków „męska przyjaźń”, zwlaszcza miedzy starszym a mlodszym, zwykle oznaczała po prostu homoseksualizm.

#kino #filmy #bajki #islam #manipulacje #literatura