Data: 27.10.2019 10:14

Autor: Ijon_Tichy

Zainspirowany krótką wymianą zdań na temat mody na tatuaże i zapuszczanie brody, przypomniałem sobie opowiadanie Mrożka pt: "półpancerze praktyczne". Z całego serca polecam tę króciutką satyrę na konformizm, modę i trendy, jakim tak łatwo ulegają tłumy. Wrzucam całość poniżej.


*Jestem starym subiektem i widziałem w swoim życiu wiele towarów niechodliwych, ale żeby aż tak… Gdy otwieraliśmy paczki z ostatniego transportu — błysk metalu pozwalał przypuszczać, że są to aluminiowe garnki. Tymczasem — diabli wiedzą co się stało w dystrybucji czy planowaniu. Nasz Dom Towarowy otrzymał czterysta nowych półpancerzy, model XVI wiek, używany swego czasu przez landsknechtów. Zdaje się, że były one przeznaczone do rekwizytorni jakiegoś teatru, ale nawet gdyby tak było, to po co jednemu teatrowi tyle półpancerzy? Nie było jednak rady. Towar jest towarem i musi być sprzedany. Kolega nasz, Eugeniusz, którego uważaliśmy za specjalistę od reklamy, umieścił kilka półpancerzy na wystawie, zaopatrując je sloganami:

„Półpancerz w każdym domu”

„Jeśliś harcerz — kup półpancerz”

„Nie pomoże koń ni wieża — jeśli nie masz

półpancerza” (Hasło dla szachistów)

Na razie jednak nikt nie żądał półpancerzy. Przeciwnie — klienci odnosili się do półpancerzy z lekceważeniem a nawet z wesołością. Nie pomogły dalsze pociągnięcia kolegi Eugeniusza, który ogłosił, że co dziesiąty półpancerz, nabyty w naszym Domu — wygrywa w charakterze premii czapeczkę krakowską z pawim piórem, a co dwunasty — Piórnik z napisem: „Pamiątka z Zakopanego”. Tymczasem zbliżał się okres remanentów i sytuacja stawała się poważna.

Wtedy właśnie zgłosił się do nas staruszek, który w zamian za udostępnienie mu kupna czajniczka do herbaty podjął się sprzedać cały zapas półpancerzy. Propozycja została przyjęta.

Staruszek zaczął od tajnej konferencji z panem Eugeniuszem, a nazajutrz, w godzinach największego ruchu, zjawił się w PDT, podszedł do lady i rzekł do kolegi Genia:

— Proszę o dwadzieścia półpancerzy.

— Niestety, sprzedajemy tylko po dwie sztuki.

— Ale ja potrzebuję dwadzieścia sztuk.

— Niestety, wykluczone.

Jako pierwszy zwrócił na nich uwagę posępny blondyn ze złamanym nosem. Zatrzymał się obok i słuchał ciekawie.

— Panie, chociaż piętnaście sztuk, ja mam dzieci — błagał staruszek.

— Nie mogę, łaskawy panie, nie mogę — bił się w piersi sprzedawca.

Już po chwili otaczał ich mały tłumek. Pośrodku klęczał staruszek i ze łzami w oczach prosił o pięć sztuk półpancerzy. Eugeniusz zasłaniał oczy rękoma, lecz nie ustępował.

— Gdzie się pani pcha?! — zawołał nagle posępny blondyn.

Na drugi dzień, gdy przechodziłem koło tandety, zauważyłem posępnego blondyna, który wołał monotonnie:

— Plastyczne, elastyczne, półpancerze praktyczne!!!

W czasie przerwy obiadowej przybiegł do mnie kolega Eugeniusz, zadyszany, w przekręconym krawacie i prosił o pomocnika. Sprzedano pierwsze partie półpancerzy. Niektórzy wychodzili od nas błyszcząc kadłubami odzianymi w stal, z wyrazem zadowolenia na twarzach, inni natomiast, tylko w marynarkach, wymykali się upokorzeni, obiecując sobie jednak przyjść nazajutrz.

Zapas był na wyczerpaniu. W parku, na ulicach, zaczęli pojawiać się młodzi ludzie w eleganckich półpancerzach, którzy spotkawszy znajomych mrużyli jedno oko i mówili niedbale:

— Gdzie kupiłem? Prywatnie. Kosztowało? Nooo, naturalnie…

Staruszek został moim przyjacielem i chętnie spędzaliśmy czas na pogawędkach. I pewnego razu, kiedy łowiliśmy ryby w Wiśle, usłyszeliśmy taką rozmową:

— Dokąd to pani idzie, pani Modrzejewska?

— Do PeDeTu!

— Po co! Tam nic nima! Byłam wczoraj, pytałam się o te półpancerze. Nima, słyszała pani? Nima, nima!

1951 r.*

#konformizm #literatura #mrozek #satyra #opowiadanie #moda

Data: 24.09.2019 18:51

Autor: turtelian

Właśnie skonczyłem czytać to dzieło !

A jako, że jest w ostatnio lurkowych klimatach to postanowilem sie pochwalić i napisać kilka słów :)

Otóż książka średnia, mnóstwo powtórzeń, czasem wręcz przypomina to pretensjonalny bełkot :) O ile część zarzutów jest słuszna to często jest mieszane pojecię chrześcijaństwa/ koscioła. Sporo argumentów błędnych moim zdaniem z samych założeń. Typowe załeżenie naturalne== dobre wsytępuję tu kilka razy. Niemniej polecam przeczytać każdemu wierzącemu czy też wojującemu przeciwnikowi kościoła. Tak więc @Ijon_Tichy i @UltraMarynek macie lekturę !

#ksiazki #literatura #nietzsche #filozofia #religia #chrzescijanstwo #ateizm

Data: 12.08.2019 20:58

Autor: shadowboxin

#literatura #wiersz #tworczoscwlasna

Wyjątkowa gra

Dwóch jegomości umówiło się na spotkanie,

W szachy mieli zagrać rozdanie,

Gra rozgrywała się powolnie,

Decyzje przychodziły spornie,

Jeden miał dosyć tej wojny,

Więc położył jej kres niespokojny,

Drugi dżentelmen się mocno wzburzył,

Nie mógł pogodzić się z tym co tamten poruszył,

Nie ma przyjaźni, nie ma wyboru,

Czy warto było poświęcać to dla honoru?

Data: 20.07.2019 10:58

Autor: Bethesda_sucks

A tutaj mój wpis na temat sagi o Wiedźminie:

Przeczytałem Wiedźmina (bez Sezonu Burz) i jestem mocno rozczarowany. Gdzieś od 5 tomu (Chrzestu Ognia) dopadło mnie zmęczenie materiału, po części też dlatego, że i jakość moim zdaniem spadła. Autor zaczął nadużywać przeskoków czasowych, stosował opowiadania w opowiadaniu (raz Ciri opowiadała pustelnikowi, raz Jarre pisał, raz był jakiś bajarz, innym razem jakieś miłośniczki legend, itd.), zaczęły się też denerwujące powtórzenia (szczególnie rażące gdy po raz n-ty pisał o tym, że w chatce na odludziu byli pustelnik i Ciri), za dużo też było Ciri i Yennefer, a za mało innych postaci.

A jak już jestem przy postaciach to niestety, ale właśnie one są największą bolączką całej sagi. https://www.wykop.pl/wpis/24238801/powoli-czytam-sobie-wieska-i-stwierdzam-ze-ksiazko/ Zostałem też okłamany, bo Yennefer wcale się nie poprawiła, a Geralt w jej obecności był nadal pantoflarzem (co nawet sam autor później kilkukrotnie podkreślił, m.in. za pośrednictwem Jaskiera) przez co wiele stracił w moich oczach. Ogólnie Sapkowski zrobił z niego taką sierotę trochę, który bał się odezwać, a później został jeszcze niemal kaleką, który od pewnego momentu za każdym razem skarżył się na ból w kolanie. No i sposób w jaki potraktował Fringillę Vigo zasługiwał na potępienie (potraktował ją jak szmatę, choć ta ewidentnie bardzo mu pomogła), a do tego było to nielogiczne, bo taki słabiak jak on nie miał najmniejszych szans w starciu z Vilgefortzem i to nawet gdyby Vilgefortz nie używał magii, co mnie osobiście mocno zdziwiło i to raczej niemile. Jestem w stanie docenić to, że Sapek nie zrobił z Geralta Mary Sue, ale chociaż w szermierce mógłby nie mieć sobie równych, a przynajmniej mógłby nie przegrać z czarodziejem, który już od wielu lat więcej czarował niż wymachiwał drągiem. Krótko pisząc, Geralt z ulubionej postaci stał się dla mnie przeciętniakiem, a powody dla których go lubiłem zniknęły. Z szlachetnego i życzliwego łowcy potworów stał się monotematycznym, zrzędliwym, irracjonalnym i kalekim dziadem…

Jednak zdecydowanie najgorszą postacią, najbardziej denerwującą (znacznie, ZNACZNIE bardziej niż Yennefer), a wręcz wywołującą obrzydzenie okazała się być Ciri. Do momentu przystąpienia do bandy młodocianych rozbójników nie było tragedii, ale od tego momentu nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. Najpierw została pedałką tylko dlatego, że nie miała wcześniej w sobie bolca (w książce wyglądało to tak, że gdyby najpierw wyruchał ją ten zbój to o Mistle nawet by nie pomyślała), a miała chcicę, potem zabijała na prawo i lewo czerpiąc z tego perwersyjną przyjemność i polizując w tym czasie pieroga swojej kochanki (która oczywiście była krótko ścięta, typowe pedałki), a potem jeszcze zostałą ćpunką. Co więcej, autor zrobił z niej masowego mordercę, a właściwie ludobójcę, bo to przez nią wybuchła epidemia. Natomiast krótko po tym gdy zabito jej "przyjaciół" nagle wrócił jej dawny charakter, lol. Nagle znów zaczęła być wspaniałomyślna i nie mordowała ot tak, nawet jeśli miała ku temu bardzo dobry powód. WTF? Sposób prowadzenia tej postaci był tak nielogiczny i tak nierealistyczny, że miałem ochotę przerwać czytanie. Wystarczył jakiś tydzień bez Yen i Geralta żeby dała upust swoim prymitywnym żądzom (już nie pamiętam dokładnie, ale od momentu jej ucieczki, do momentu przystania do bandy dzikusów minęło naprawdę niewiele czasu, na pewno nie więcej jak miesiąc). Do tego w pewnym momencie jej szermiercze umiejętności wzrosły nieporównanie i bez problemów radziła sobie z przeciwnikami, z którymi wcześniej nie miała szans (sama akcja na jeziorze była żałosna, a walka z Bonhartem jeszcze gorsza). No i gdzie była ona tam była deus ex machina, albo potrafiła przeskoczyć dwumetrową przeszkodę, albo przywołała magię żeby kogośc lub coś uzdrowić albo przyzywała jednorożca żeby wskrzesił jej bliskich. Dodać do tego jej boskie zdolności i mamy jakąś karykaturalną, groteskową postać. Doszło do tego, że kibicowałem jej przeciwnikom, choć wiedziałem, że nie ma szans, by autor zdjął jej plot armour.

Na szczęście sytuację ratowały inne postacie, przede wszystkim Jaskier, Dijkstra, złoty smok, Dudu, Yarpen, Zoltan, Triss, Fringilla, Milva, a do tego naprawdę dobrze skonstruowane czarne charaktery (Vilgefortz i Bonhart).

W każdym razie zakończenie było beznadziejne, autor uśmiercił większość ciekawszych postaci (co w pewnym momencie wywoływało jedynie we mnie zobojętnienie i domyśliłem się jak się to skończy), do tego po uśmierceniu w śmieszny sposób Geralta, zastosował wspomnianą już deus ex machinę. Zresztą od momentu ujawnienia boskiej mocy Ciri wszystko straciło na wartości, bo niby co by ją powstrzymywało by cofnęła się w czasie i uratowała kogo by chciała? No i ten plot twist z Duny'm/Emhyrem, lol. Ogólnie mało co tu trzymało się kupy, zaangażowanie wielu postaci (Ciri po śmierci Mistle, Geralta w poszukiwaniu Ciri) nie miało sensu, bo Sapkowski nie nakreślił jakiejś szczególnej, głębszej (a nie tylko powierzchownej) zażyłości. Character development leżał i kwiczał.

tl;dr

Gry są lepsze. Co prawda na pewnym etapie książki bardzo mnie wciągnęły, ale koniec końców pozostał niesmak.

#ksiazki #literatura #fantastyka #wiedzmin #wiedzmin3

"Rok 1984" - orwellowska przepowiednia

Data: 10.06.2019 17:47

Autor: kicioch2

polskieradio.pl

8 czerwca 1949 w Wielkiej Brytanii ukazała się powieść "Rok 1984" George'a Orwella. Główny bohater powieści był pod pełną kontrolą Wielkiego Brata. Ostatecznie pogodził się z tym i przestał postrzegać to jako problem. Czyżby wizja świata z "Roku 1984" realizowała się dziś wokół nas? [+audycja]

#kultura #literatura #ksiazki #orwell #uk

Data: 29.04.2019 13:54

Autor: Ijon_Tichy

A teraz szpila w bok wszystkich ludzi wierzących, którzy naiwnie wierzą, że Bóg stwarzał świat w literalne 6 dni, w sposób przypominający czary mary i malowanie obrazu, a wszystko działa, bo Bóg cały czas działa…. ech…

Hoimar von Dietfurth: "Na początku był wodór"

"Przecież nie do pogodzenia z mniemaniem o wszechmocy Boga jest twierdzenie, iż stworzony przez niego wszechświat może być na tyle niedoskonały, że potrzebowałby jego bezustannej ingerencji, by w ogóle mógł trwać i funkcjonować – jak chcą niektórzy ludzie wierzący w Stwórcę. Czy nie byłoby chwalebne dla Stwórcy właśnie to, co odkryło przed nami przyrodoznawstwo, a mianowicie, że wszechświat jest wspaniale funkcjonującym mechanizmem, który trwa w oparciu o niezmienne i piękne prawidła fizyki? Poznawanie owych prawideł dodaje piękna dziełu stwórczemu i nie należy ich z góry odrzucać. Rzeczy wyjaśniane w kategoriach wiedzy przyrodniczej wcale nie przestają być cudowne, wbrew wszystkim bezmyślnym przesądom."

#wiara #nauka #literatura #filozofia

Data: 29.04.2019 13:29

Autor: Ijon_Tichy

Hoimar von Ditfurth, "Na początku był wodór", s. 28:

„Każdy ma prawo sam wyrobić sobie własne zdanie o tym, dlaczego istnieje świat, a nie po prostu – nic. Nauki przyrodnicze tego już nie rozwiążą. A jeżeli ktoś z bezspornego faktu, że świat istnieje, chce wyciągnąć wniosek o przyczynie tego istnienia – założenie takie w żadnym punkcie nie jest sprzeczne z naszą wiedzą naukową. Żaden uczony nie rozporządza ani argumentem, ani faktem, które mogłyby być sprzeczne z tym założeniem. Nawet wtedy gdy w grę wchodzi przyczyna, która – bo jakżeż mogłoby być inaczej – najwyraźniej znajduje się poza tym naszym trójwymiarowym światem”

#wiara #nauka #swiatopoglad #literatura #filozofia

Data: 28.04.2019 15:56

Autor: Ijon_Tichy

Nie nienawidźcie mnie, wszyscy wrogowie "teorii spiskowych". Jeżeli lubicie czytać i wbrew sobie zapoznawać się z ciekawymi, acz kontrowersyjnymi teoriami na temat rzeczywistości, to zachęcam do lektury. Wrzucam link do książki Henryka Pająka pt: "Lichwa – rak ludzkości". Myślę, że jest tam sporo ciekawostek i czystych faktów, które wskazują wprost na istnienie globalnej "ośmiornicy ośmiornic", która ma ogromny wpływ na to, co dzieje się na świecie. Czyta się trochę jak kryminał, mimo, że jest tam dużo zwyczajnej historii.

https://chomikuj.pl/krzysztofk149/Bez+cenzury/Henryk+Paj_c4_85k+-+Lichwa+-+rak+ludzko_c5_9bci,1253316103.pdf

#nwo #teoriespiskowe #praktykaspiskowa #ciekawostki #literatura #historia #banki

„Sindbad”, czyli jak Hollywood masakruje historię literatury

Data: 17.04.2019 00:51

Autor: Macer

theguardian.com

Pamiętacie film animowany o Sindbadzie, Legenda siedmiu mórz z 2003? Taki tam grecki żeglarz wypływa z starożytnych Syrakuz z misją zdobycia czegośtam, walczy z greckimi bogami, generalnie calkiem przyjemnie się ogląda, taka klasyczna bajka dla dzieci. No chyba że kojarzysz co nieco z historii literatury i wiesz, że Sindbad nie był starożytnym Grekiem, tylko… arabskim kupcem z Bagdadu, z Baśni tysiąca i jednej nocy. Z jakiegoś powodu twórcy filmu wymazali z fabuły wszystko, co mogło się kojarzyć z islamem, 2 lata po ataku na WTC. jaki niby sens to miało? po co tak kombinować? Do tego dodali grecką legendę o „przyjaźni” Damona i Pytiasza. dla greków „męska przyjaźń”, zwlaszcza miedzy starszym a mlodszym, zwykle oznaczała po prostu homoseksualizm.

#kino #filmy #bajki #islam #manipulacje #literatura